>
Żaden Pieronek nie popiera pedofilii, ani nie twierdzi, że jest to mało ważne. Twierdzi tylko, że są sprawy ważniejsze, nie odżegnując się przy tym od błędów KK.Jak rozumiem gradacja ważności danych kwestii, dokonana przez Pieronka jest jego autorską oceną?
Czy może został rzecznikiem całego kościoła, albo ustępującego papieża?
Naturalnie nie. Jest to zatem jego osobiste wynurzenie i niezbyt pozytywnie świadczące o osobie. No ale Pieronek już chyba przyzwyczaił nas nieco do swoich niestandardowych wypowiedzi.
Może przytoczę, co w niemieckich mediach, bliskich Ratzingerowi ze względu na pochodzenie, przytacza się oprócz podupadłego zdrowia jako powody abdykacji.
Otóż wymienia się cały czas, jako istotną przyczynę przytłoczenie go masą skandali wykorzystywania seksualnego w łonie kościoła. Oprócz tego podaje się jeszcze:
- zmęczenie intrygami, zwłaszcza w Kurii Rzymskiej
(Np. o ogromnym cierpieniu z tego powodu mówi Max Seckler, wieloletni kolega i przyjaciel Ratzingera, ale też i Gianluigi Nuzzi, który powiedział o ogromnym rozczarowaniu BXVI z bezowocności prób zmiany systemu.
W wywiadzie dla Der Spiegel padło z jego strony takie odnośnie abdykacji sformułowanie:
"Es war mit Sicherheit eine Geste, die all jene im Vatikan verurteilt, die sich beharrlich gegen Transparenz und Veränderungen gewehrt haben."
"To z pewnością gest, który obwinia w Watykanie tych wszystkich, co się uporczywie przeciwstawiali przejrzystości i zmianom."Słowa te nabierają dodatkowej wymowy, gdy weźmie się pod uwagę kim jest ich autor i co swego czasu zaaranżował)
- oraz nieradzenie sobie z faktem odchodzenia coraz większej ilości osób z tego kościoła, zwłaszcza w krajach zachodnich, osób zmęczonych trwającą ortodoksją i brakiem zmian w takich sprawach, jak zniesienie celibatu, dopuszczenie kobiet do posługi, czy sprawa uznania antykoncepcji.
Pan Pieronek zatem dokonał gradacji podług własnego widzimisię, co jest ważne, co mnie ważne, a co nieważne.
Natomiast cała ta fraza jest idiotyczna z tego prostego powodu, że mozna z niej wyciągnąć wniosek, iż pedofilia, wykorzystywanie seksualne, a w tym gwałty to jakis osobny zupełnie aspekt, nie wchodzący w skład dbałości o życie w zgodzie z przykazaniami boskimi, któraż to dbałość miała być nadrzędna rolą zwierzchnika Krk.
No chyba, że faktycznie szanowny pan purpurat jest zdania, jakoby gwałty na nieletnich nie były niezgodne z owymi przykazaniami boskimi.
Poza tym skandale pedofilskie nie były jednostkowymi przypadkami, wręcz przeciwnie, ich skala i zasięg okazały się ogromne, stąd jakby nie patrzeć marginalizacja problemu dokonana przez Pieronka bardzo źle świadczy o autorze.
>
Ale rozumiem Twoje oburzenie, bo takie wypowiedzi, w kontekście faktów dotyczących tuszowania przez KK pedofilii rodzą słuszne podejrzenia, że to jest ciąg dalszy tego samego sposobu myślenia.Ja też jestem zdania, że w przypadku tego hierarchy można śmiało mówić o kontynuacji wypaczonego sposobu myślenia.
I na koniec taka jeszcze drobna wzmianka. Ciekawym jest zachowanie Lombardiego. Zazwyczaj bardzo ostrożnie ważący słowa rzecznik Watykanu przyznał, iż kościół stoi przed ogromnymi problemami i choć osłodził nieco ową wypowiedź dodając, że "nie obawia się rozłamu w kościele" to i tak przez pryzmat wspomnianej wyżej jego dotychczasowej powściągliwości jest to wyraźnie wskazanie na skalę kłopotów.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.