 |
Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich' Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-03-2013 14:51 | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
20 na 22 | Środowiska chrześcijańskie bardzo często podnoszą w mediach potrzebę ochrony wartości chrześcijańskich. Czymże jednak są owe wartości chrześcijańskie? Postanowiłem sporządzić krótką listę wybranych wartości chrześcijańskich, czyli wartości, jakimi chrześcijanie kierowali się od grubo ponad tysiąca lat.
wartości chrześcijańskie:
1. Nietolerancja 2. Brak szacunku do państwa 3. Przemoc psychiczna i fizyczna 4. Nienawiść do wiedzy i nauki 5. Torturowanie i mordowanie ludzi wiedzy i nauki oraz ludzi o innych wierzeniach lub światopoglądzie 6. Niszczenie, palenie książek 7. Traktowanie kobiet jako podludzi 8. Obłuda i hipokryzja 9. Zamiłowanie wyższego kleru do przepychu i bogactwa 10. Wiara w mity, magię i cuda
Dla kontrastu wybrane wartości niechrześcijańskie, którymi kieruje się na codzień wielu ludzi:
1. Tolerancja 2. Szacunek do państwa 3. Wiara w rozum i wiedzę, nauka 4. Akademie i Uniwersytety 5. Teatr, muzyka, sztuka 6. Przysięga Hipokratesa 7. Równość ludzi bez względu na rasę 8. Równość ludzi bez względu na płeć 9. Biblioteki 10. Harmonijny rozwój ciała i umysłu - sport, edukacja
Wybrane technologie chrześcijanskie:
1. odgromnik: świeca gromnica 2. komunikacja: kazanie z ambony, list duszpasterski
Wybrane technologie ateistyczne:
1. odgromnik: piorunochron 2. komunikacja: gazety, książki, radio, telewizja, Internet
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| worek kości (2937 punktów) | Ja tak tylko z niezdrowej ciekawości - mógłbyś powiedzieć, jaką metodą doszedłeś do tych niezwykłych wniosków? Czy to rezultat badań historycznych, analizy tekstów źródłowych, czy po prostu spisałeś co ci ślina na język?
bembergiem w berg
|
|
 | 4 na 8 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | >Ja tak tylko z niezdrowej ciekawości - mógłbyś powiedzieć, jaką metodą doszedłeś do tych niezwykłych wniosków?
Metod myślenia można się nauczyć w szkołach i na uczelniach. Skoro jednak Twoja edukacja była poślednia lub zakończyła się wcześnie - jest szansa że to nadrobisz. Warto m.in. poznać metody indukcji i dedukcji. Na początek możesz poczytać dialogi Sokratesa, dostępne w wielu bibliotekach. Jeśli sam/a nie potrafisz znaleźć mogę poszukać dla Ciebie odpowiedniego kursu (odpłatnie).
Dziękuję za pytanie i pozdrawiam,
|
|
|  | | worek kości (2937 punktów) | >Warto m.in. poznać metody indukcji i dedukcji.
Myślę, że to niezwykle cenna rada. Powiedz mi więc, czy tworząc powyższą listę "chrześcijańskich wartości", w jakiej mierze korzystałeś z indukcji, a w jakiej z dedukcji?
>Na początek możesz poczytać dialogi Sokratesa
Nie chcę się czepiać, ale dialogi spisał chyba Platon, ale mogę się oczywiście mylić.
>Jeśli sam/a nie potrafisz znaleźć mogę poszukać dla Ciebie odpowiedniego kursu (odpłatnie).
Nie śmiałbym zabierać twego cennego czasu, a nuż uraczysz nas jeszcze jakąś pomysłową klasyfikacją.
bembergiem w berg
|
|
| |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | > Nie chcę się czepiać, ale dialogi spisał chyba Platon, ale mogę się oczywiście mylić.Racja, spisał Platon, uczestnikiem dialogów był Sokrates. W zdaniu słowo 'dialogi' są pisane małą literą, a więc są synonimem słowa ''rozmowy''. Tak więc napisałem poprawnie. A gdybym nawet popełnił taki drobny błąd, to jest forum a nie artykuł naukowy i pewne skróty a nawet nieścisłości są dopuszczalne. Czy spodziewasz się, że jeśli w bibliotece poprosisz panią o dialogi Sokratesa, to przyniesie Ci ''Przygody Tomka Sawyera''? Przetestuj  Widzę że masz szeroki zasób słownictwa, ale brakuje Ci umiejętności rozumienia zdań. > Nie śmiałbym zabierać twego cennego czasu, a nuż uraczysz nas jeszcze jakąś pomysłową klasyfikacją.Jak napisałem - wyznaczę cenę - więc wszystko przed tobą.
|
|
|  | -1 na 1 | szarley (54906 punktów) | >>Ja tak tylko z niezdrowej ciekawości - mógłbyś powiedzieć, jaką metodą doszedłeś do tych niezwykłych wniosków? >Metod myślenia można się nauczyć w szkołach i na uczelniach. Skoro jednak Twoja edukacja była poślednia lub zakończyła się wcześnie - jest szansa że to nadrobisz. Warto m.in. poznać metody indukcji i dedukcji. Na początek możesz poczytać dialogi Sokratesa, dostępne w wielu bibliotekach.
Jeśi to nie tajemnica , jaką uczelnię skończyłeś?
|
|
| |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | >Jeśi to nie tajemnica , jaką uczelnię skończyłeś?
Proszę bardzo - UJ.
|
|
| | |  | -1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > >Jeśi to nie tajemnica , jaką uczelnię skończyłeś?> Proszę bardzo - UJ.Mam nadzieję że wiesz od jakich słów zaczyna się akt erekcyjny Twojej uczelni
|
|
| | | |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | > >>Jeśi to nie tajemnica , jaką uczelnię skończyłeś?> Mam nadzieję że wiesz od jakich słów zaczyna się akt erekcyjny Twojej uczelni  A Ciebie na jakim wydziale jakiej uczelni nauczono udzielania wypowiedzi nie na temat? Tajemnica?
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | szarley (54906 punktów) | > >>>Jeśi to nie tajemnica , jaką uczelnię skończyłeś?> >Mam nadzieję że wiesz od jakich słów zaczyna się akt erekcyjny Twojej uczelni  > A Ciebie na jakim wydziale jakiej uczelni nauczono udzielania wypowiedzi nie na temat? Tajemnica?Nie    Także studiowałem na UJ (między innymi) A nie na temat? Napisałeś że "wartością niechrześcijańską" są uniwersytety, więc do rzeczy jest moje pytanie czy wiesz od jakich słów zaczyna się akt erekcyjny naszej uczelni  Znam ateistów którzy okazywali pogardę z racji pochodzenia zamiast tolerancji i znam ateistów którzy mnie bronili Świat jest naprawdę bardziej kolorowy niż Ty to widzisz "Oj Jaśku, Jaśku, ile tobi trzeba tłumaczyć że ludzie nie dzielo się na naszych i waszych a prosto na mądrych i głupich" (S. Chęciński "Sami swoi")
|
|
| | | | | |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | > Napisałeś że "wartością niechrześcijańską" są uniwersytety, więc do rzeczy jest moje pytanie czy wiesz od jakich słów zaczyna się akt erekcyjny naszej uczelni  Tak na szybko: Uniwersytet w Krakowie, który funkcjonował wówczas pod nazwą Studium Generale, powstał staraniem króla Kazimierza III Wielkiego 12 maja 1364. W 1400 roku wznowił swoje nauczanie dzięki osobistym zabiegom królowej Jadwigi Andegaweńskiej na dworze papieskim w Awinionie. ...Był instytucją kościelną i duchowną, z ramienia Stolicy Apostolskiej nadzór nad nim sprawował biskup krakowski jako kanclerz urodzony.Najpierw królowie szkołę powołali samowolnie lub usilnie prosząc (odnowienie) o zezwolenie Średniowiecznego Cesarza Rzymskiego (papieża), nie obyło się jednak bez narzucenia strażnika w postaci biskupa. Szkoły i biblioteki to spuścizna grecka, w żadnym wypadku chrześcijańska.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | szarley (54906 punktów) |
> W 1400 roku wznowił swoje nauczanie dzięki osobistym zabiegom królowej Jadwigi Andegaweńskiej na dworze papieskim w Awinionie.> ...Był instytucją kościelną i duchowną, z ramienia Stolicy Apostolskiej nadzór nad nim sprawował biskup krakowski jako kanclerz urodzony.Najpierw królowie szkołę powołali samowolnie lub usilnie prosząc (odnowienie) o zezwolenie Średniowiecznego Cesarza Rzymskiego (papieża), nie obyło się jednak bez narzucenia strażnika w postaci biskupa.Uśmiechnij się  Ta królowa zostałą kanonizowana  Najsławniejszy absolwent naszej uczelni - Kopernik był katolickim księdzem Biblioteki to snaowczo pomysł przedchrześcijański. Wiele z nich zostało spalonych na polecenie katolickich biskupów, ale katolicy nie mają w historii monopolu na palenie książek Zacznij dostrzegać barwy świata , warto  > Najpierw królowie szkołę powołali samowolnie lub usilnie prosząc (odnowienie) o zezwolenie Średniowiecznego Cesarza Rzymskiego (papieża),Kiedy czytam to zdanie zaczynam wąpić nie tylko w Twoje studia na UJ, ale nawet w maturę  Przykro mi "Nieprawda, Kopernik była kobietą!" (J. Machulski "Seksmisja")
|
|
| | | | | | | |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
> Kiedy czytam to zdanie zaczynam wąpić nie tylko w Twoje studia na UJ, ale nawet w maturę Przykro miA ja się nawet z tego cieszę, tego Twojego wątpienia, Tomaszu! Jeśli zdołasz coś ma temat napisać, to odpowiem. Na troling nie będę już odpowiadał. Rozumiem jednak że po prostu dział ci brak, nie jest to łatwe. Bo jak wykazać wyższość gromnicy nad piorunochronem na przykład? Mission impossible. Dobrej nocy i życzę więcej wątpienia (za którym idzie myślenie).
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | > Jeśli zdołasz coś ma temat napisać, to odpowiem. Na troling nie będę już odpowiadał. Rozumiem jednak że po prostu dział ci brak, nie jest to łatwe. Bo jak wykazać wyższość gromnicy nad piorunochronem na przykład? Mission impossible.> Dobrej nocy i życzę więcej wątpienia (za którym idzie myślenie).> Nie wykazuję wyższości gromnicy nad piorunochronem. Umiem posłużyć się argumentami  Mendel - Łysenko Wiesz kim byli? jakiego byli wyznania? Czego dokonali? Nie podważam faktu że kościół ponosi odpowiedzialność za śmierć Giordana Bruna, ale nie zgodzę się z tym że uniwersytet w Krakowie jest fundacją niekatolicką , tak jak nie zgodzę się z tym że Kopernik był ateistą Świat jest naprawdę bardziej kolorowy niż Twoje zagajenie wątku. Natomiast nadal czekam na wytłumaczenie kim był ów "średniowieczny cesarz rzymski (papież)" który zezwolił na odnowienie uczelni
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
>Nie wykazuję wyższości gromnicy nad piorunochronem. Bo i nie masz na to argumentów, podobnie jak na wykazanie fałszywości innych elementów mojej listy. Dlatego, aby mimo to się spierać zadajesz nieistotne i nie na temat pytania.
>Świat jest naprawdę bardziej kolorowy niż Twoje zagajenie wątku. Zgaduję, że raczej nie ukończyłeś ani astronomii, ani fizyki, ani matematyki. Co to mogło być, religioznawstwo? Socjologia? Ludziom, dla których nauka jest czarną magią wydaje się, że dla naukowca, który wie o róży więcej niż przeciętny człowiek - traci ona kolory i zapach. A jest odwrotnie. Czy człowiek z upośledzonym zmysłem zapachu jest w stanie odkrywać piękno róży w takiej pełni, jak normalny człowiek? Im większa wiedza o świecie, tym można dostrzec w nim więcej kolorów, nie odwrotnie.
>Natomiast nadal czekam na wytłumaczenie kim był ów "średniowieczny cesarz rzymski (papież)" który zezwolił na odnowienie uczelni Nie potrafisz wyguglać jeśli nie wiesz mimo Twojego wysokiego poziomu wykształcenia?
A która królowa musiała KRÓREGO papieża błagać o zezwolenie na reaktywowanie, które znamy pod nazwą odnowienie (r. 1400) uniwersytetu? Skoro najwyższa władza musi błagać papieża, to znaczy że to państwo jest wasalem papieża, czyli w praktyce papież był tyranem Europy, a jako że struktury kościoła katolickiego były chyba ostatnim instytucjonalnym elementem cesarstwa rzymskiego który przetrwał - to papież był w praktyce cesarzem Europy. Takie trudne do zrozumienia?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | >>Nie wykazuję wyższości gromnicy nad piorunochronem. >Bo i nie masz na to argumentów, Bo nie zamierzam tego robić i nigdy nie zamierzałem. Co więcej, mam na domu piorunochron a nie mam gromnicy
>Zgaduję, że raczej nie ukończyłeś ani astronomii, ani fizyki, ani matematyki. Co to mogło być, religioznawstwo? Socjologia?
Matematyka na Uniwersytecie Karola, potem fizyka na UJ . Robisz ze mnie ciemniaka bo znajduję błędy w Twoich wpisach?
>>Natomiast nadal czekam na wytłumaczenie kim był ów "średniowieczny cesarz rzymski (papież)" który zezwolił na odnowienie uczelni >Nie potrafisz wyguglać jeśli nie wiesz mimo Twojego wysokiego poziomu wykształcenia? Nie potrafię "wyguglać" kim był ten cesarz - papież, bo Twoich bzdur w google nie ma. Cesarz i papież to były dwie różne osoby, pomyliłeś się , po prostu.
>w praktyce papież był tyranem Europy, a jako że struktury kościoła katolickiego były chyba ostatnim instytucjonalnym elementem cesarstwa rzymskiego który przetrwał - to papież był w praktyce cesarzem Europy. Takie trudne do zrozumienia?
Tak rozumiem. Sugerujesz że bronię gromnicy tylko dlatego że nie akceptuję Twojego "dekalogu" i uważam że świat jest ciekawszy. Myli Ci się cesarstwo z papiestwem, Platon z Sokratesem a Twoje gimnazjum z UJ.
Dowiedziałeś się już kim był Mendel a kim Łysenko? Przykład tych dwóch jest dowodem że ani chrześcijaństwo ani "antychrześcijaństwo" nie oznacza mądrości. Dzierżyński nie był bardziej tolerancyjny od Toquemady.
"Wom się myli Karol Marks z Karolem Mayem" (K. Kutz "Paciorki jednego różańca")
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Temat wątku to: wartości chrześcijańskie.
Napisałeś cokolwiek konstruktywnego na ten temat? Nie.
Na papierze twoje wykształcenie wygląda przyzwoicie, w praktyce nie potrafisz trzymać się w rozmowie tematu.
Co do Platona, Sokratesa i nazwania papieża cesarzem - wyjaśniłem powyżej, jak widać nie potrafisz zrozumieć.
Napisałeś cokolwiek konstruktywnego na ten temat? Nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54906 punktów) | >Temat wątku to: wartości chrześcijańskie. >Napisałeś cokolwiek konstruktywnego na ten temat? Nie. >Na papierze twoje wykształcenie wygląda przyzwoicie, w praktyce nie potrafisz trzymać się w rozmowie tematu.
>Co do Platona, Sokratesa i nazwania papieża cesarzem - wyjaśniłem powyżej, jak widać nie potrafisz zrozumieć. >Napisałeś cokolwiek konstruktywnego na ten temat? Nie.
Ależ trzymam się tematu tylko wypominam Twoje błędy które potem próbujesz "wyjaśniać" zamiast się do nich przyznać. Zwłaszcza z tym cesarzopapieżem to du...nąłeś całkiem nieźle a tuszujący gafę pseudologiczny wywód nie przynosi Ci chwały. Mam wrażenie że nie potrafię Cię zrozumieć nie z powodu mojej ograniczonej inteligencji.
Ad rem Dla łatwiejszej wypowiedzi zmianiam grafikę i niestety diabli wzięli to co jest moją wypowiedzią a co cytatem, ale wiesz co napisałeś:
wartości chrześcijańskie / Dla kontrastu wybrane wartości niechrześcijańskie :
1. Nietolerancja / Tolerancja
Nie bronię tezy że kościół jest instytucją tolerancyjną. (Mering, Tokarczuk) ale nie do udowodnienia jest teza że tolerancja jest wartością niechrześcijańską (Dzierżyński, Bin Laden) Znam bardzo tolerancyjnych chrześcijan (Turnau) jak i ateistów (Kuroń)
2. Brak szacunku do państwa/ 2. Szacunek do państwa
Pełen przekrój: Mt 21.17 - 21 kontra działanie Rydzyka ale też działalność ludzi deklarujących wrogość wobec kościoła: niszczenie państwa (Józef Wieczorek) i jego obrona (Marian Buczek)
4. Nienawiść do wiedzy i nauki / 3. Wiara w rozum i wiedzę, nauka 4. Akademie i Uniwersytety Po raz trzeci proponuję zainteresuj się Mendlem i Łysenką. Historia zna wielu znakomitych uczonych przyrodników katolickich jak i niekatolickich. Uniwersytety zakładali wrogowie kościoła i chwała im za to, ale MÓJ Uniwerytet odnowiła królowa Jadwiga - święta kościoła katolickiego i to trzeba zauważyć
6. Niszczenie, palenie książek / 5. Teatr, muzyka, sztuka 9. Biblioteki
Katoliccy biskupi nakazywali palenie książek i cenzurowali przedstawienia ale robili to też niekatolicy Wielkimi mecenasami kultury byli zarówno papieże jak i wrogowie kościoła Uwielbiam nieprzychylnego kościołowi Roidisa ale dzieciom czytam bajki prymasa Ignacego Krasickiego
Zgadzam się że kościół ma wiele, baaaaardzo wiele na sumieniu 5. Torturowanie i mordowanie ludzi wiedzy i nauki oraz ludzi o innych wierzeniach lub światopoglądzie 7. Traktowanie kobiet jako podludzi 8. Obłuda i hipokryzja 9. Zamiłowanie wyższego kleru do przepychu i bogactwa , ale nie zgadzam sie z tezą, że WSZYSTKO co złe to kościół, a poza kościołem to już tylko raj na ziemi.
Tym bardziej że: 6. Przysięga Hipokratesa - składają ją też lekarze katolicy a z jej przestrzeganiem mają problem wszyscy 7. Równość ludzi bez względu na rasę Ku Klux Klan nie był organizacją katolicką 8. Równość ludzi bez względu na płeć zazdroszczę muzułmankom wolności od chrześcijaństwa 10. Harmonijny rozwój ciała i umysłu - sport, edukacja nie słyszałem aby problemem dla sportowca była religia, co prawda jedyny polski sportowiec który otwarcie przyznaje sie do religijności (A. Małysz) jest luteraninem, ale katolikom nikt nie przeszkadza u uprawianiu sportu
Możesz sie z moimi poglądami nie zgadzać, ale nie powinieneś uznać mojej odpowiedzi za niemerytoryczną Ja natomiast nadal twierdzę że świat jest bardziej kolorowy niż Twoje tezy początkujące wątek
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Widzę że zacząłeś rozmawiać na temat poruszany wątku, mam prośbę abyś wkleił swoje przemyślenia tak, aby były wyświetlane na białym tle... Obszar został uprzednio oznaczony na szaro ze względu na odejście od meritum.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | ... prawo szarley. Rzeczywiście, przydałoby się czasami kilka plusów. ... warto też zwrócić uwagę na fakt, że chrześcijaństwo ma bardzo silny związek z władzą państwową. Większość z tych tzw. "wartości chrześcijańskich i niechrześcijańskich" ma związek z "wizją państwa i władzą w nim". Np. nietolerancja wobec innych religii wiąże się z chęcią "niepodzielnego wpływu na kształt państwa". Dlatego dochodziło (i dochodzi) do walk i prześladowań między poszczególnymi religiami i ich odłamami - choć przecież mają wspólne korzenie i wierzą w tego samego "Boga"...
... pozdrawiam...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >ale nie zgodzę się z tym że uniwersytet w Krakowie jest fundacją niekatolicką, Czym jest dzisiaj, to diabli wiedzą, ale Wikipedia podaje: Uniwersytet (studium generale) został założony w 1364 w Kazimierzu z fundacji Kazimierza III Wielkiego i odnowiony w 1400 w Krakowie przez Władysława II Jagiełłę z fundacji Jadwigi Andegaweńskiej. W 1817 nadano mu nazwę Jagielloński, by podkreślić jego związki z tą dynastią. Oczywistym jest, że Kościół położył od razu łapę na jego programie kształcenia, W średniowiecznej akademii krakowskiej wykładane były tylko nauki teologiczne. W późniejszych czasach zaczęto brać pod uwagę nauki przyrodnicze i humanistyczne. Akademia Krakowska była jedną z najlepszych uczelni. Jednak jej stan zaczął się pogarszać i musiała zostać odnowiona przez małżeństwo Jagiellonów. Dlatego też nosi nazwę Uniwersytet Jagielloński ( w skrócie UJ) ale pieniążków na jego działalność, to nie dał ani wcześniej, ani też później. Trudno jest wiarę z obiektywną prawdą pogodzić, ale gdy napór faktów jest duży, to raczej nie wypada - przynajmniej tu - iść w zaparte.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
|  | 3 na 3 julian (1206 punktów) (zablokowany) |
> Metod myślenia można się nauczyć w szkołach i na uczelniach. Skoro jednak Twoja edukacja była poślednia lub zakończyła się wcześnie - jest szansa że to nadrobisz. Warto m.in. poznać metody indukcji i dedukcji.A gdzie użyłeś metod indukcji i dedukcji? > Chrześcijanie nigdy, ani w starożytności, ani teraz nie szanowali państwa, o ile to państwo nie było marionetką w ich rękach.Posiadasz jakieś badania naukowe np. socjologiczne czy historyczne w tej materii? Z chęcią je poznam, bo nie widzę związku logicznego z bycie chrześcijaninem a nie szanowanie państwa ( ciekawe, co przez to rozumiesz? ). Na przestrzeni dwudziestu wieków wypracowano zasadniczo trzy modele relacji Kościoła wobec władzy państwowej. Pierwszy model, najstarszy, to ten, który do dnia dzisiejszego obowiązuje w Prawosławiu. Uznaje się boskie pochodzenie władzy państwowej i boskie pochodzenie władzy kościelnej, jasno rozgraniczając kompetencje jednej i drugiej. Za życie doczesne jest odpowiedzialna władza państwowa, za życie duchowe władza religijna. Kościół nie wtrąca się do organizacji życia doczesnego, a władza nie powinna się wtrącać do organizacji życia duchowego. Teoretycznie jest to rozwiązanie piękne, ale w praktyce okazuje się, że w takich układach Kościół we wszystkim, co należy do doczesności, jest uzależniony od państwa i traci swoją wolność. Prawosławie nigdy nie wypracowało pełni swojej samodzielności, pełni wolności swego działania, a nawet życia. Dopóki władza państwowa była religijna, to nawet jeśli to był Iwan Groźny i wydawał tysiące wyroków śmierci, uważano, że Bóg działa przez niego. Ale kiedy pojawiła się władza ateistyczna, nastawiona na niszczenie życia religijnego, współpraca Kościoła z nią okazała się niemożliwa. Kościół Prawosławny znalazł się w dramatycznym położeniu. Drugi model wypracowany na przestrzeni wieków ma swoje źródło w podejściu do religii w krajach germańskich i anglosaskich. Tam zawsze religia była podporządkowana władzy państwowej. W okresie reformacji do głosu dochodzi słynna zasada: "Czyja władza tego religia". Kościół został podporządkowany władzy świeckiej. Kiedy władca zmieniał zapatrywania religijne, jego podwładni byli zmuszani do pójścia za nim. Klasycznym przykładem takiego rozumienia jest postawa Henryka VIII, który ogłosił się głową Kościoła i zażądał oderwania Kościoła angielskiego od Rzymu i podporządkowania go sobie, ingerując nawet tak daleko, że żądał wprowadzenia rozwodów, czyli uchylił Boskie prawo. Trzeci model został wypracowany w Kościele Rzymsko-Katolickim. Zasadniczy spór o ten model miał miejsce pod koniec wieku IV. Jego twórcą był św. Ambroży, biskup Mediolanu, a teoretycznie dopracowali go św. Augustyn i św. Leon Wielki. Według tego modelu Kościół jest całkowicie niezależny od władz państwowych. Jest nastawiony na współpracę z nimi w tym co dobre, a w sprawach wiary i moralności jest wyższy od władzy państwowej. Uwidacznia się to szczególnie wtedy, kiedy władcą jest człowiek wierzący, należący do Kościoła. Jeśli król, cesarz, prezydent, sejm, senat, postępuje niezgodnie z wymaganiami Kościoła dotyczącymi wiary i moralności, jego decyzje nie obowiązują wiernych Kościoła. I takie wypadki na przestrzeni wieków miały miejsce. W sprawach wiary i moralności władza duchowna jest mocniejsza od władzy świeckiej. Ten model został przyjęty w Kościele Katolickim i gwarantuje jego wolność. Kościół Rzymski w imię tego modelu wypracował samodzielną organizację, ma swój Kodeks prawny, własny podział terytorialny, nie liczy się ze zmianami granic państwowych. mateusz.pl/ksiazki/es-uwk/es-uwk_i_17.htmJak więc widzisz, kościoły, czyli wspólnoty chrześcijan różnie postrzegały stosunek swój do państwa. Nie była to jednolita i powszechnie obowiązująca relacja. Tym bardziej dzisiaj, w społeczeństwie demokratycznym, różni chrześcijanie, nawet tego samego wyznania, różnie postrzegają państwo. Zachęcam Cię do przeczytania artykułu mazowsze.h(*)a_Plockie-r2002-t30-s55-64.pdfRaczej bliższa jest prawdzie teza, że pierwotne chrześcijaństwo zalecało lojalność wobec państwa, co uzasadniał fragment: Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. 2 Kto więc przeciwstawia się władzy - przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. 3 Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. 4 Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle. 5 Należy więc jej się poddać nie tylko ze względu na karę, ale ze względu na sumienie. 6 Z tego samego też powodu płacicie podatki. Bo ci, którzy się tym zajmują, z woli Boga pełnią swój urząd. 7 Oddajcie każdemu to, mu się należy: komu podatek - podatek, komu cło - cło, komu uległość - uległość, komu cześć - cześć. Rz 13:1
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > mateusz.pl/ksiazki/es-uwk/es-uwk_i_17.htmNo cóż, autorem tego jest ks. Edward Staniak i jak to ksiądz nie jest on zbytnio obiektywnym. Pokazał nam trzy różne modele, a nie różne praktyki. Oczywistym zaś jest, że różne wspólnoty chrześcijańskie w różnych czasach i w różnych ustrojach państwowych, miały różny stosunek do państwa. Stosunek do jego władców oraz wiernych, a także dążenia i dzierżenia faktycznego "rządu dusz", czyli sprawowania władzy nadrzędnej. Czasem władzy, to wychodziło nawet na dobre, ale ludowi nigdy. Lud to był zawsze i wszędzie od strzyżenia przez wszystkich. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | julian (1206 punktów) (zablokowany) | > .> >mateusz.pl/ksiazki/es-uwk/es-uwk_i_17.htm> No cóż, autorem tego jest ks. Edward Staniak i jak to ksiądz nie jest on zbytnio obiektywnym. Pokazał nam trzy różne modele, a nie różne praktyki.Taka też była praktyka, Szanowny Panie Andrzeju.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . mateusz.pl/ksiazki/es-uwk/es-uwk_i_17.htm> >>>No cóż, autorem tego jest ks. Edward Staniak i jak to ksiądz nie jest on zbytnio obiektywnym. Pokazał nam trzy różne modele, a nie różne praktyki.> Taka też była praktyka, Szanowny Panie Andrzeju.Bajki, to ja lubię ogromnie, tyle że w nie nie wierzę - Wielce Szanowny Panie Julianie.Pan przedstawił tu opinię księdza Staniaka, to ja polecę np. Deschnera. Ale, gdy chce Pan więcej szczegółów, to może niech Pan zacznie nowy wątek np. "O praktykach Kurii Rzymskiej" . Myślę, że wówczas parę osób swoją wiedzą historyczną się z nami podzieli. Ja historykiem nie jestem, ale parę książek dotyczących historii kościoła przeczytałem i według mojej wiedzy, nawet tylko te dobrze udokumentowane, Kościelne praktyki były wprost przerażające. Brak przyzwoitych słów, aby dobrze je opisać. Miłego dnia. @@@ .
|
|
 | 1 na 1 | Appenzeller (3118 punktów) | >Ja tak tylko z niezdrowej ciekawości - mógłbyś powiedzieć, jaką metodą doszedłeś do tych niezwykłych wniosków? Rozumiem Twoje pytanie i Twój problem. Otóż używa się w takim przypadku rozumu. To boli, ale tylko na początku. Zwyczajnie musisz się przemóc.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
|  | 2 na 2 | worek kości (2937 punktów) | >Otóż używa się w takim przypadku rozumu.
Oj, nie chcę być niegrzeczny, ale się nie zgodzę. Jeśli ktoś próbuje wyciągać ogólne wnioski z dziejów chrześcijaństwa, to nie jest dobrze, gdy korzysta z samego rozumu z pominięciem historycznych faktów czy tekstów źródłowych (zero uzasadnienia u pana Hotbita i nikomu to nie przeszkadza!). Bo wychodzi nam tutaj klasyczne, chociaż bardziej niż u Hegla groteskowe - jak fakty nie pasują do jedynej słusznej linii programowej...
bembergiem w berg
|
|
| |  | 1 na 1 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >Otóż używa się w takim przypadku rozumu.> Oj, nie chcę być niegrzeczny, ale się nie zgodzę. Jeśli ktoś próbuje wyciągać >ogólne wnioski z dziejów chrześcijaństwa, to nie jest dobrze, gdy korzysta z samegoa napisz co zawdzięczamy chrześcijaństwu, czego nie było wcześniej ? 10 przykazań, na przykład, bezczelnie zerżnięto z innych wierzeń 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | |  | -1 na 5 | worek kości (2937 punktów) | >a napisz co zawdzięczamy chrześcijaństwu, czego nie było wcześniej ?
Kalendarz, dzieła sztuki, pierwsze europejskie uniwersytety.
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | 4 na 4 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | > ...pierwsze europejskie uniwersytety.Nie dzięki, a raczej wbrew władzom kościoła katolickiego. 1000 lat po uzyskaniu kontroli na Cesarstwem Rzymskim i zniszczeniu systemu edukacji przez chrześcijan powstają pierwsze uniwersytety dzięki staraniom władz świeckich, jak w Polsce, kontrolowane jednak przez biskupów. Najwyższy poziom edukacji - teologia. 1500 lat wcześniej istniał w Rzymie system edukacji obejmujący już dzieci (choć nie powszechny) a najwyższym poziomem edukacji była - filozofia. W Królestwie Azteków również istniał rozbudowany system edukacji, a w czasie, gdy powstawał Uniwersytet Jagielloński półki w bibliotekach Azteków uginały się pod ciężarem setek tysięcy książek. Oba systemy edukacji i ogromna większość książek została zniszczona przez katolickich biskupów zgodnie z wartościami chrześcijańskimi. en.wikipedia.org/wiki/Education_in_Ancient_Rome
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >> ...pierwsze europejskie uniwersytety. >Nie dzięki, a raczej wbrew władzom kościoła katolickiego.
Możesz zalinkować jakiś artykuł na temat tego, jak to KK sprzeciwiał się uniwersytetom?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
>Możesz zalinkować jakiś artykuł na temat tego, jak to KK sprzeciwiał się uniwersytetom?
Znajdź sobie sam. Albo zatrudnij sekretarza aby za ciebie szukał.
Czy worek kości i szarley to jedna osoba? Zalewacie wątek bezsensownie pytaniami, zwykły troling.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >>Możesz zalinkować jakiś artykuł na temat tego, jak to KK sprzeciwiał się uniwersytetom? >Znajdź sobie sam. Albo zatrudnij sekretarza aby za ciebie szukał.
Rozkoszne. Serio.
>Czy worek kości i szarley to jedna osoba? Zalewacie wątek bezsensownie pytaniami, zwykły troling.
Prośby o uzasadnienie głoszonych przez ciebie tez nazywasz bezsensownym trollingiem? A może zanim coś napiszesz, zajrzałbyś do jakiejś książki i to sprawdził? Może wtedy z nieco większą ostrożnością posługiwałbyś się tą swoją metoda "czystego rozumu", co w twoim przypadku sprowadza się do techniki "czystej fantazji".
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | > ... co w twoim przypadku sprowadza się do techniki "czystej fantazji".Dodam jeszcze jedną wartość chrześcijańską: manipulacja pojęciami i faktami. Aktualne święta wielkanocne: wiadomosci(*)_in__przeciwko.html#BoxWiadTxt W rozważaniach mowa też była o "ślepym laicyzmie, który zdusza wartości wiary i moralności w imię rzekomej obrony człowieka"Przy laicyzmie pojawia się słowo ślepy, aby pojęcie laicyzmu zdewauować, co jest czystą manipulacją percepcji u ludzi. Podobnie kapłani katoliccy nadają pejoratywne zabarwienie słowu ateizm permanentnie zestawiając je z nazwiskami Hitler, Stalin. (I aby odwrócić uwagę że Hitler był synem religijnej dewotki, sam był chrześcijaninem a kapłani katoliccy najwyższego szczebla z faszystami kolaborowali przed, w czasie i po II WŚ) Uzasadniłem więc tutaj dlaczego manipulacja pojęciami i faktami została przeze mnie uznana za wartość chrześcijańską. Przestań trolować, a skoro nie masz argumentów - czemu się nie dziwię - to po prostu nic nie pisz.
|
|
| | | |  | 7 na 7 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Kalendarz, dzieła sztuki, pierwsze europejskie uniwersytety.Te dzieła sztuki mają głównie wartość historyczną, archeologiczną i sentymentalną. Chrześcijaństwo spowodowało taki regres w porównaniu z czasami antycznymi, że jeszcze w 13w facet, który malował całun turyński nie potrafił sprawić by ten bohomaz przypominał istotę ludzką. Dopiero w czasach reformacji, kiedy chrześcijaństwo zaczęło tracić na znaczeniu a chrześcijanie zaczęli się nawzajem wyrzynać, sztuka zaczęła doganiać tę sprzed półtora tysiąclecia. Uniwersytety? Kościół reglamentował naukę, i uzurpował ją sobie na wyłączność, przy okazji zamieniając ją w stek bzdur, to ma być jego zasługa? Dawaj no tu Kopernika, toż to biskup był, a że spalili mu nakład to szczegół  Chrześcijaństwo to czarna dziura na drodze cywilizacji europejskiej, z której ta się właśnie wygrzebuje, i kontynuuje wątki rozpoczęte w epoce hellenistycznej.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > Te dzieła sztuki mają głównie wartość historyczną, archeologiczną i sentymentalną.A estetycznej nic a nic? To inaczej - skoro sztuka o nachyleniu religijnym do ciebie nie trafia, to możesz podać przykład sztuki architektonicznej/malarskiej/muzycznej, tworzonej w duchu ateizmu? Tak dla porównania. > Chrześcijaństwo spowodowało taki regres w porównaniu z czasami antycznymi, że jeszcze w 13w facet, który malował całun turyński nie potrafił sprawić by ten bohomaz przypominał istotę ludzką.Co ma piernik do wiatraka? Sugerujesz, że chrześcijaństwo regulowało również techniki malarskie? > Dopiero w czasach reformacji, kiedy chrześcijaństwo zaczęło tracić na znaczeniu a chrześcijanie zaczęli się nawzajem wyrzynać, sztuka zaczęła doganiać tę sprzed półtora tysiąclecia.Kto tę sztukę tworzył w czasie reformacji? > Uniwersytety? Kościół reglamentował naukę, i uzurpował ją sobie na wyłączność, przy okazji zamieniając ją w stek bzdur, to ma być jego zasługa?Co było np. taką bzdurą? > Dawaj no tu Kopernika, toż to biskup był, a że spalili mu nakład to szczegół  Co mu spalili i kiedy? > Chrześcijaństwo to czarna dziura na drodze cywilizacji europejskiej, z której ta się właśnie wygrzebuje, i kontynuuje wątki rozpoczęte w epoce hellenistycznej.Które wątki?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > możesz podać przykład sztuki architektonicznej/malarskiej/muzycznej, tworzonej w duchu ateizmu? Tak dla porównania.
Zabawne pytanie. Nie ma czegoś takiego jak duch ateizmu.
>Co ma piernik do wiatraka? Sugerujesz, że chrześcijaństwo regulowało również techniki malarskie?
Nie sugeruję. Sugeruję za to, że powodowało ogólny regres cywilizacyjny i intelektualny. Ludzie nagle "zapominali" jak malować, rzeźbić, pisać z sensem, myśleć. Weźmy przykład upadku Rzeczpospolitej, który zbiegł się w czasie z jej skatolicczeniem. Wspomnę tylko Józefa Bakę czy Benedykta Chmielowskiego - skrajne przykłady religijnego skretynienia.
Mechanizm tego odmóżdżania to temat na oddzielny wątek.
>Co było np. taką bzdurą? Hmm, weźmy, teologia nie wystarczy? A scholastyka? Nawet filozofia tamtego okresu była żenująca. Tomasz z Akwinu, uważany za jednego z najwybitniejszych filozofów tamtego okresu, zarówno według dzisiejeszych jak i antycznych standardów był kretynem (przynajmniej sądząc po jego dziełach). Astronomia (czy Ziemia jest płaska)?. Medycyna (pijawki, modły)?.
> Które wątki? Nauki przyrodnicze, demokracja, prawa człowieka, wolność religijna - to przykłady koncepcji pochodzących z czasów antycznych które były zwalczane w czasach rozkwitu chrześcijństwa, i które wróciły do łask dopiero wtedy, kiedy chrześcijaństwo zaczęło gnić.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 5 | worek kości (2937 punktów) | >Zabawne pytanie. Nie ma czegoś takiego jak duch ateizmu.
Rozumiem, że duszy na ramieniu też nie można mieć, śmiać się w duchu nie wolno, a i iść z duchem czasu nie wypada?
>Ludzie nagle "zapominali" jak malować, rzeźbić, pisać z sensem, myśleć.
Leonardo da Vinci też nie pamiętał jak malować?
>Weźmy przykład upadku Rzeczpospolitej, który zbiegł się w czasie z jej skatolicczeniem.
W XVIII wieku polska od 800 lat była już "skatolicczona", czemu więc sądzisz, że upadek kultury w czasach saskich to przede wszystkim wina KK, a nie wojen domowych czy anarchii?
>Tomasz z Akwinu, uważany za jednego z najwybitniejszych filozofów tamtego okresu, zarówno według dzisiejeszych jak i antycznych standardów był kretynem (przynajmniej sądząc po jego dziełach).
Możesz rozwinąć wątek, jakim to Tomasz był kretynem z punktu widzenia "antycznych standardów"?
>Nauki przyrodnicze, demokracja, prawa człowieka, wolność religijna - to przykłady koncepcji pochodzących z czasów antycznych które były zwalczane w czasach rozkwitu chrześcijństwa, i które wróciły do łask dopiero wtedy, kiedy chrześcijaństwo zaczęło gnić.
1. Nauki przyrodnicze.
A Pasteur miał odmienne zdanie, twierdząc że "Mało wiedzy oddala od Boga. Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem."
2. Demokracja i prawa człowieka.
Udział w demokracji i prawa człowieka w starożytnej Grecji przysługiwały jedynie obywatelom. Niewolnicy i rzemieślnicy musieli obejść się smakiem. Natomiast koncepcja równości wszystkich ludzi (w oczach Boga) to pomysł chrześcijański.
3. Wolność religijna.
Z tego co pamiętam, to Sokratesa skazali właśnie za nieuznawanie oficjalnych bóstw. Natomiast wraz z Edyktem Mediolańskim w 313 roku, czyli wraz z zalegalizowaniem przez Konstantyna chrześcijaństwa, po raz pierwszy pojawiła się polityczna koncepcja wolności religijnej.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Rozumiem, że duszy na ramieniu też nie można mieć, śmiać się w duchu nie wolno, a i iść z duchem czasu nie wypada?Nie rozumiesz. Nie ma ducha ateizmu w żadnym sensie, ani w dosłownym  ani w przenośni, bo to pojedynczy pogląd, tak jak nie ma ducha poglądu że Ziemia ma kształt zbliżony do kuli, ani ducha nieomylności papieża, i żadne dzieła w takich 'duchach' nie powstają. > Leonardo da Vinci też nie pamiętał jak malować?Toż to był bez mała szesnasty wiek! A i tak Da Vinci nie miał sobie równych w swoich czasach. Jeżeli przyjmiemy go za początek poprawy to i tak zostaje śmierdząca dziura wielka na ponad tysiąc lat! > W XVIII wieku polska od 800 lat była już "skatolicczona", czemu więc sądzisz, że upadek kultury w czasach saskich to przede wszystkim wina KK, a nie wojen domowych czy anarchii?Historia się kłania. Wcześniej skatolicczona była tyko formalnie, katolikom udało się wziąć nas za twarz dopiero na przełomie 16 i 17 w, jak na ironię w czasach kiedy zachód zaczął coraz wyraźniej wyraźniej odrzucać pasożyta. Wojny domowe były skutkiem tego procesu. > Możesz rozwinąć wątek, jakim to Tomasz był kretynem z punktu widzenia "antycznych standardów"?W maksymalnym skrócie: stawiał wóz przed koniem, a konkluzję przed rozumowaniem, jego wywody są kompletnie nielogiczne. > 1. Nauki przyrodnicze.> A Pasteur miał odmienne zdanie, twierdząc że "Mało wiedzy oddala od Boga. Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem."Serio? I co z tego że Pasteur miał jakieś zdanie w dziewiętnastym wieku? Fakty są takie że chrześcijaństwo spowodowało ponadtysiącletnią lukę edukacyjną i jawnie zwalczało te elementy nauk przyrodniczych, które uznawało za zagrożenie. > 2. Demokracja i prawa człowieka.> Udział w demokracji i prawa człowieka w starożytnej Grecji przysługiwały jedynie obywatelom.To znacznie więcej niż w czasach dominacji chrześcijaństwa. > 3. Wolność religijna.> Z tego co pamiętam, to Sokratesa skazali właśnie za nieuznawanie oficjalnych bóstw.Zależy kiedy, zależy gdzie. W starożytniej Grecji istnieli ludzie otwarcie głoszący poglądy sprzeczne z oficjalnymi doktrynami, w tym ateizm, którym włos nie spadł za to z głowy. > Natomiast wraz z Edyktem Mediolańskim w 313 roku, czyli wraz z zalegalizowaniem przez Konstantyna chrześcijaństwa, po raz pierwszy pojawiła się polityczna koncepcja wolności religijnej. Koncepcja może i się pojawiła, choć nie po raz pierwszy, problem w tym, że czekała kilkanaście wieków na realizację, a zbiegło się to w czasie z upadkiem chrześcijaństwa.
|
|
| | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > >Rozumiem, że duszy na ramieniu też nie można mieć, śmiać się w duchu nie wolno, a i iść z duchem czasu nie wypada?> Nie rozumiesz. Nie ma ducha ateizmu w żadnym sensie, ani w dosłownym ani w przenośni, bo to pojedynczy pogląd, tak jak nie ma ducha poglądu że Ziemia ma kształt zbliżony do kuli, ani ducha nieomylności papieża, i żadne dzieła w takich 'duchach' nie powstają.A prezes PSR, szanowny pan Jacek Tabisz ma zupełnie inne zdanie i nawet pisze bloga o sztuce ateistycznej: jacek-tabisz.blogspot.com/Ateistyczne wiersze: arsathea.home.pl/kreator/sztuka_ateistyczna/Może po prostu nie wiedział, że ateistycznych dzieł nie ma i w tym "duchu" ignorancji, jak gdyby nigdy nic sobie tworzył? > >Leonardo da Vinci też nie pamiętał jak malować?> Toż to był bez mała szesnasty wiek! A i tak Da Vinci nie miał sobie równych w swoich czasach. Jeżeli przyjmiemy go za początek poprawy to i tak zostaje śmierdząca dziura wielka na ponad tysiąc lat!No zaraz, przed edyktem mediolańskim, o którym wspomniałem, czyli przed 313 rokiem, chrześcijanie nie mogli sobie ze sztuką za bardzo poszaleć, bo przecież ich prześladowali. Ale po 313 roku rozwijały się nowe techniki, tworzono freski, mozaiki, powstał gotyk - mój ulubiony styl w architekturze. No i weź łaskawie pod uwagę, że to było ponad 1000 lat temu, więc ta dziura, którą z takim uporem wskazujesz, może bierze się stąd, że im dalej w przeszłość, tym mniej materiału przetrwało do czasów współczesnych? Ale słowo daję, i tak zostało tego całkiem sporo. > Wcześniej skatolicczona była tyko formalnie, katolikom udało się wziąć nas za twarz dopiero na przełomie 16 i 17 w, jak na ironię w czasach kiedy zachód zaczął coraz wyraźniej wyraźniej odrzucać pasożyta.A ja gupi żyłem w przekonaniu, że wraz z chrześcijaństwem do Polski przywędrowała cywilizacja. Rozumiem, że gdyby nie KK, to mielibyśmy w Polsce, no nie wiem, co właściwie byśmy mieli? > >Możesz rozwinąć wątek, jakim to Tomasz był kretynem z punktu widzenia "antycznych standardów"?> W maksymalnym skrócie: stawiał wóz przed koniem, a konkluzję przed rozumowaniem, jego wywody są kompletnie nielogiczne.A ja znowu, gupi, żyłem w przekonaniu, że metoda uprawiania filozofii, którą wymyślił Akwinata, była rewolucyjna i jak na tamte czasy postępowa. Najpierw przedstawiał problem, potem referował argumenty przeciwników, następnie aktualny stan wiedzy na dany temat (zdanie Arystotelesa lub innych filozofów, zdanie Biblii, opinie "szerokich kół", czyli powszechne mniemania), a na końcu proponował własne rozwiązanie. Czy Ty w ogóle miałeś kiedyś tekst Summy w rękach/przed oczami? Summa jest dostępna online w necie. Może wklej jakiś fragment, żeby wszyscy mogli ten brak logiki zobaczyć. Link: katedra.uksw.edu.pl/suma/suma_przelad.htm> Fakty są takie że chrześcijaństwo spowodowało ponadtysiącletnią lukę edukacyjną i jawnie zwalczało te elementy nauk przyrodniczych, które uznawało za zagrożenie.Chrześcijaństwo zwalczało tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów. Za to oberwał Galileusz. Miał rację - to wiemy dzisiaj - ale wtedy, przed sądem, nie potrafił tego wykazać. > >3. Wolność religijna.> >Z tego co pamiętam, to Sokratesa skazali właśnie za nieuznawanie oficjalnych bóstw.> Zależy kiedy, zależy gdzie.O, o, doskonała postawa, godna prawdziwie światłego człowieka - zaczynanie zdania od "zależy". Szkoda, że tylko w przypadku bronienia własnego stanowiska, bo gdy chodzi przedstawienie poglądów przeciwnika, to same skrajności. > Koncepcja może i się pojawiła, choć nie po raz pierwszy, problem w tym, że czekała kilkanaście wieków na realizację, a zbiegło się to w czasie z upadkiem chrześcijaństwa.Ponoć jednak po raz pierwszy, po raz pierwszy w wymiarze politycznym. A że się nie przyjęło od razu? Współcześnie mamy koncepcję sprzątania kup po własnym psie i niektórzy w duchu tej koncepcji za swoim pupilem z woreczkiem chodzą, a inni jeszcze nie. No ale przykład idzie z góry. To, że państwo coś ogłosi, nie znaczy, że ludzie się od razu zmienią. To chyba oczywiste.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > A prezes PSR, szanowny pan Jacek Tabisz ma zupełnie inne zdanie i nawet pisze bloga o sztuce ateistycznejZdanie pana Tabisza jest jego zdaniem, a w necie nawet tokarz może stworzyć, wiersz w duchu obróbki skrawaniem. > A ja gupi żyłem w przekonaniu, że wraz z chrześcijaństwem do Polski przywędrowała cywilizacja. Rozumiem, że gdyby nie KK, to mielibyśmy w Polsce, no nie wiem, co właściwie byśmy mieli?Niestety, nie mieliśmy okazji się przekonać, nie było wielkiego wyboru - KK albo śmierć. > A ja znowu, gupi, żyłem w przekonaniu, że metoda uprawiania filozofii, którą wymyślił Akwinata, była rewolucyjna i jak na tamte czasy postępowa.Jak na tamte czasy, postępowe było nawet podcieranie zadka. > Chrześcijaństwo zwalczało tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów. Za to oberwał Galileusz. Miał rację - to wiemy dzisiaj - ale wtedy, przed sądem, nie potrafił tego wykazać.A dlaczego musiał? A gdyby nie miał racji to co, byłoby OK? Zastanów się co wypisujesz. > O, o, doskonała postawa, godna prawdziwie światłego człowieka - zaczynanie zdania od "zależy". Szkoda, że tylko w przypadku bronienia własnego stanowiska, bo gdy chodzi przedstawienie poglądów przeciwnika, to same skrajności.Masz problem z zaczynaniem zdania od 'zależy'? Co jeżeli naprawdę zależy? Może wstawię z przodu zaimek, będzie ok? W starożytności były miejsca i czasy, że mozna było głosić poglądy chociażby ateistyczne, pokaż mi takiego cwaniaka w okresie do renesansu. > Ponoć jednak po raz pierwszy, po raz pierwszy w wymiarze politycznym. A że się nie przyjęło od razu?Nie od razu, kilkanaście wieków mordowania w obronie żenująco idiotycznej doktryny. Słabnący drapieżnik stał się pasożytem. Jakiż on teraz fajny.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Zdanie pana Tabisza jest jego zdaniem, a w necie nawet tokarz może stworzyć, >wiersz w duchu obróbki skrawaniem.
No to można tworzyć w duchu ateizmu, czy nie można?
>>A ja znowu, gupi, żyłem w przekonaniu, że metoda uprawiania filozofii, którą wymyślił Akwinata, była rewolucyjna i jak na tamte czasy postępowa. >Jak na tamte czasy, postępowe było nawet podcieranie zadka.
Sorki, ale wciąż liczę, że jakoś wykażesz skretynienie Tomasza i jego braki w zakresie logiki (na tle kultury antycznej).
>>Chrześcijaństwo zwalczało tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów. Za to oberwał Galileusz. Miał rację - to wiemy dzisiaj - ale wtedy, przed sądem, nie potrafił tego wykazać. >A dlaczego musiał? >A gdyby nie miał racji to co, byłoby OK?
Musiał, ponieważ takie były czasy, takie było prawo. Ludzie bardziej przeżywali filozofię i różne poglądy mogły mieć bezpośrednie przełożenie na społeczne nastroje. Jeśli chciało się twierdzić coś kontrowersyjnego, trzeba było potrafić to udowodnić. W pewnym sensie to nawet całkiem niezła zasada była. Dzisiaj możemy mówić co nam się chce i nikogo to nie obchodzi. Gdyby ludzie mieli obowiązek przedstawienia rozumowych argumentów na wszystko co mówią, świat mógłby być trochę lepszym miejscem.
>Masz problem z zaczynaniem zdania od 'zależy'?
Ależ wręcz przeciwnie. Wyrażałem tylko żal, że jesteś bardziej skory usubtelniać twierdzenia wypływające z twojego światopoglądu, podczas gdy twierdzenia przeciwników notorycznie uskrajniasz.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | >Chrześcijaństwo zwalczało tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów.
Wolne żarty. Niedorzeczności, jakie potrafisz napisać nie mają granic.
Był sobie taki bandyta biskup Diego de Landa. Choć nie potrafił czytać majańskich tekstów WIEDZIAŁ że należy je spalić.
Taaak, na skuteczność gromnicy posiadali tysiące dowodów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Chrześcijaństwo zwalczało tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów. > Wolne żarty. Niedorzeczności, jakie potrafisz napisać nie mają granic. >Był sobie taki bandyta biskup Diego de Landa.
Czy jego zachowanie było wyrazem prywatnej gorliwości, czy wykonywał polecenia z góry? Bo z tego co się orientuję, to jednak to pierwsze, ponieważ inni biskupi skarżyli się na jego metody. Oddzielną sprawą jest, że to właśnie dzięki Landzie wiemy tak dużo o kulturze Majów. O tym jakoś nie wspomniałeś.
Ale to na marginesie, zasadnicze pytanie jest takie - w jakim sensie przykład biskupa de Landa ma uzasadniać nazwanie niedorzecznością to, co napisałem o mentalności ludzi w średniowieczu czy nowożytności? Zgadzasz się czy nie zgadzasz, że w czasach np. Galileusza, twierdzenia naukowe/filozoficzne miały silne konsekwencje światopoglądowe, więc i działania KK domagającego się dowodów dla kontrowersyjnych twierdzeń, w ówczesnym historycznym kontekście, były całkowicie usprawiedliwione?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | >Chrześcijaństwo zwalczało tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów. Za to oberwał Galileusz.
Bzdury.
Bellarmine replied that (...) the scientist on the Earth clearly experiences that it is stationary and therefore the perception that the Sun, moon and stars are moving is not in error (...) Bellarmine (oponent Galileusza) stwierdził, że naukowcy na Ziemi wyraziście doświadczają, że jest stacjonarna i w związku z tym spostrzeżenie że Słońce, Księżyc i gwiazdy poruszają się nie jest błędne.
Galileo (...) believed that the available evidence strongly favoured heliocentrism, and he wished to be able to publish his arguments. źródło: Sharratt, Michael (1994). Galileo: Decisive Innovator. Cambridge: Cambridge University Press. Galileusz uważał że dostępne dowody faworyzują heliocentryzm i pragnął mieć możliwość opublikowania swoich argumentów.
>Oddzielną sprawą jest, że to właśnie dzięki Landzie wiemy tak dużo o kulturze Majów. Bandyta zniszył kulturę i spalił książki Majów i mamy mu być wdzięczni za jakieś szczątki wiedzy o ich kulturze? Wg ciebie Polacy powinni być wdzięczni Hitlerowi za II WŚ bo np. dzięki niemu PRL miał betonową drogę z Wrocławia do zachodniej granicy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > >Chrześcijaństwo zwalczało tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów. Za to oberwał Galileusz.> Bzdury.> Galileusz uważał że dostępne dowody faworyzują heliocentryzm i pragnął mieć możliwość opublikowania swoich argumentów.To wklejmy nieco więcej z wikipedii: Cytat:Bellarmine found no problem with heliocentrism so long as it was treated as a purely hypothetical calculating device and not as a physically real phenomenon, but he did not regard it as permissible to advocate the latter unless it could be conclusively proved through current scientific standards. This put Galileo in a difficult position, because he believed that the available evidence strongly favoured heliocentrism, and he wished to be able to publish his arguments A że trochę znam angielski, to tłumaczenie będzie mniej więcej takie: Cytat:Bellarmine nie miał problemu z heliocentryzmem, dopóki traktowany był tylko jako hipotetyczna pomoc w obliczeniach, a nie jego prawdziwe zjawisko fizyczne - przynajmniej dopóki nie zostanie ostatecznie udowodnione przy pomocy obowiązujących naukowych standardów. To postawiło Galileusza w trudnej sytuacji, ponieważ on sam był przekonany, że dostępne dowody silnie faworyzują heliocentryzm, i chciał mieć możliwość opublikowania swoich argumentów. Sytuacja była więc taka - Galileusz mógł opublikować swoją tezę, o ile przedstawi ją jako hipotezę, a nie fakt - zdaniem badających sprawę uczonych, argumenty które przedstawił Galileusz nie przesądzają jeszcze sprawy. > Bandyta zniszył kulturę i spalił książki MajówNie zniszczył kultury, tylko miejsca kultu. A jeśli orientujesz się trochę w historii, to powinieneś pamiętać w jaki sposób Majowie oddawali cześć bogom - poprzez składanie ofiar z ludzi. Tak trudno zrozumieć, że dla europejczyków mógł to być spory szok i zależało im na ukróceniu tych praktyk? Wtedy jeszcze nikt nie wpadł na pomysł uchwalenia Pierwszej Dyrektywy. > i mamy mu być wdzięczni za jakieś szczątki wiedzy o ich kulturze?Szczątki? Wszyscy badacze zainteresowani kulturą Majów wychwalają pracę de Lande pod niebiosa, bo odwalił kawał niezwykłej roboty podróżując po kraju, spisując wierzenia, zwyczaje, stroje, muzykę i przede wszystkim alfabet.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Musiał, ponieważ takie były czasy, takie było prawo.
Dyskusja z nimi najczęściej kończy się na żenująco idiotycznym argumencie 'takie były czasy'. To ma być usprawiedliwienie?
Czasy były takie dlatego, że panował chrześcijański zabobon. Prawo było takie dlatego, że kościół miał władzę, on sam to prawo stanowił.
Powiem więcej, gdyby odsetek takich worków w europejskiej populacji nadal był zbliżony do ówczesnego, 'takie czasy' trwałyby do dziś. Jak to miło z ich strony, że w odpowiednim momencie podzielili się na odłamy i skoczyli sobie nawzajem do gardeł.
Wygląda na to, że kompletnie są w stanie pojąć implikacji tego co wypisują. Jak tu się nie cieszyć, że katoli ubywa?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | Uroczo wypisujesz te wszystkie kwiatki, a wciąż masz problem z uzasadnieniem większości z nich - czemu? > >Musiał, ponieważ takie były czasy, takie było prawo.> Dyskusja z nimi najczęściej kończy się na żenująco idiotycznym argumencie 'takie były czasy'. To ma być usprawiedliwienie?Cytat z Feyerabenda (z wikipedii): Cytat: Kościół w czasach Galileusza nie tylko stosował się do wskazań rozumu, tak jak określano go wówczas i, częściowo nawet obecnie, ale brał także pod uwagę etyczne oraz społeczne konsekwencje poglądów Galileusza. Oskarżenie wniesione przezeń przeciwko Galileuszowi było racjonalne i tylko oportunizm oraz brak spojrzenia z perspektywy czasowej mogą powodować żądanie rewizji wyroku I eksperyment myślowy: Współcześnie można kogoś aresztować lub nawet zastrzelić za nielegalne przekroczenie granicy jakiegoś kraju, ba, za nielegalne wejście na czyjeś podwórko lub do cudzego mieszkania. I być może za 500 lat nie będzie w ogóle państw, ani żadnych granic ani w ogóle własności prywatnej, wszystko będzie hippisowskie i wspólne, i ludzie będą się dziwić, że ktoś kiedyś został zabity lub aresztowany tylko dlatego, że przekroczył jakąś granicę, czy wszedł komuś do domu - no bo przecież dzisiaj, w 2513 roku coś takiego jest czystym absurdem. No i na racjonaliście za te 500 lat ludzie będą się wyzłośliwiać na ciemnotę poprzednich pokoleń. No a jeśli rozumiesz powód, dla którego nie pozwala się dzisiaj ludziom dowolnie majstrować przy cudzej własności, to czujesz się z tego powodu ciemniakiem? Jak byś to wytłumaczył przyszłym pokoleniom, jak nie właśnie inną mentalnością, innym prawem, innym "duchem czasów"?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Uroczo wypisujesz te wszystkie kwiatki, a wciąż masz problem z uzasadnieniem większości z nich - czemu?
A może to ty masz problem ze zrozumieniem/przyjęciem do wiadomości tych uzasadnień?
>Cytat z Feyerabenda (z wikipedii):
Cóż mnie może obchodzić cytat z Feyerabenda? Masz tendencję do odwoływania się do autorytetów. Spróbuj czasem pokombinować samodzielnie.
>I eksperyment myślowy: >Współcześnie można kogoś aresztować lub nawet zastrzelić za nielegalne przekroczenie granicy jakiegoś kraju, ba, za nielegalne wejście na czyjeś podwórko lub do cudzego mieszkania. I być może za 500 lat nie będzie w ogóle państw [...]Jak byś to wytłumaczył przyszłym pokoleniom, jak nie właśnie inną mentalnością, innym prawem, innym "duchem czasów"?
Głupszej analogii już nie mogłeś wymyślić?
Cóż, skoro uważasz że los Galileusza było uzasadniony, więc w sumie nie ma się co dziwić, że uważasz strzelanie na granicach i zabijanie ludzi za samo wkroczenie na teren za normalne i zgodne z duchem czasów.
Czy twoja tu działalność ma na celu umacnianie stereotypów na temat katolickich dewotów?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > >Uroczo wypisujesz te wszystkie kwiatki, a wciąż masz problem z uzasadnieniem większości z nich - czemu?> A może to ty masz problem ze zrozumieniem/przyjęciem do wiadomości tych uzasadnień?Więc pozwolę sobie przypomnieć w jaki sposób uzasadniłeś nazwanie Tomasza z Akwinu "kretynem": Cytat:stawiał wóz przed koniem, a konkluzję przed rozumowaniem, jego wywody są kompletnie nielogiczne. Ja mam jednak wrażenie, że to kolejna teza, a nie uzasadnienie. > >Cytat z Feyerabenda (z wikipedii):> Cóż mnie może obchodzić cytat z Feyerabenda?> Masz tendencję do odwoływania się do autorytetów. Spróbuj czasem pokombinować samodzielnie.Cytat był postawieniem tezy. Uzasadnieniem był "eksperyment myślowy". > Głupszej analogii już nie mogłeś wymyślić?> Cóż, skoro uważasz że los Galileusza było uzasadniony, więc w sumie nie ma się co dziwić, że uważasz strzelanie na granicach i zabijanie ludzi za samo wkroczenie na teren za normalne i zgodne z duchem czasów.Rozkoszne. Fakty są takie, że jeśli ktoś ci się włamie do domu, to masz prawo go zabić jeśli poczujesz się zagrożony, a nawet jeśli go nie zabijesz, to włamywacz i tak będzie sądzony, ponieważ włamanie jest przestępstwem - to chyba dość oczywiste. Moje pytanie było następujące - jak wyjaśnisz hipotetycznym ludziom żyjącym bez pojęcia "własności prywatnej", że sądzenie kogoś za naruszenie takiej własności, jest w danym momencie historycznym czymś właściwym i uzasadnionym? Moja teza w związku z tym jest taka, że podobne uzasadnienie (o ile jakieś wyprodukujesz) przedstawiliby ludzie żyjący w czasach Galileusza, tłumacząc w ten sposób potrzebę wykazania niezbitych dowodów przed publicznym ogłoszeniem jakiegoś kontrowersyjnego poglądu.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Fakty są takie, że jeśli ktoś ci się włamie do domu, to masz prawo go zabić jeśli poczujesz się zagrożony, a nawet jeśli go nie zabijesz, to włamywacz i tak będzie sądzony, ponieważ włamanie jest przestępstwem - to chyba dość oczywiste.
Fakty są takie, że nie odróżniasz przemocy zinstytucjonalizowanej od indywidualnych wyborów poszczególnych jednostek.
Szkoda czasu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >> Fakty są takie, że jeśli ktoś ci się włamie do domu, to masz prawo go zabić jeśli poczujesz się zagrożony, a nawet jeśli go nie zabijesz, to włamywacz i tak będzie sądzony, ponieważ włamanie jest przestępstwem - to chyba dość oczywiste. >Fakty są takie, że nie odróżniasz przemocy zinstytucjonalizowanej od indywidualnych wyborów poszczególnych jednostek.
Policja ścigająca i zakuwająca w kajdanki włamywacza to przemoc indywidualna czy zinstytucjonalizowana?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Policja ścigająca i zakuwająca w kajdanki włamywacza to przemoc indywidualna czy zinstytucjonalizowana?
Gdzie się podziało strzelanie na granicach? Gdzie zabijanie intruzów? W miarę jak zaczynasz pojmować głupotę swojej analogii modyfikujesz ją ad hoc, i co, masz nadzieję że nikt nie zauważy? Bez różnicy, nadal jest beznadziejnie głupia.
Sens dyskusji z tobą jest na całkiem na czasie. Dla jaj, wesołych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >W miarę jak zaczynasz pojmować głupotę swojej analogii modyfikujesz ją ad hoc, i co, masz nadzieję że nikt nie zauważy?
Nie kumam, nie podobało ci się poprzednie porównanie, to je zmieniłem, żeby nie było tak kontrowersyjne. Co w tym takiego strasznego?
>Bez różnicy, nadal jest beznadziejnie głupia.
Mhm. A jakieś uzasadnienie?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | >Chrześcijaństwo zwalczało tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów. Oczywiście poglądy głoszone przez samo chrześcijaństwo zawsze były świetnie udowodnione.. > Za to oberwał Galileusz. .. poprzez siłowe zamykanie ust opozycji. > Miał rację - to wiemy dzisiaj - ale wtedy, przed sądem, nie potrafił tego wykazać. To "sąd" nie potrafił zrozumieć, więc z braku argumentów intelektualnych użył przemocy. [Dał tym samym wyraz iście chrześcijańskiej pokory.]
|
|
| | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >To "sąd" nie potrafił zrozumieć, więc z braku argumentów intelektualnych użył przemocy.
Pamiętasz jakie dowody przedstawił Galileusz na słuszność swoich tez?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > Chrześcijaństwo zwalczało tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów. Za to oberwał Galileusz. Miał rację - to wiemy dzisiaj - ale wtedy, przed sądem, nie >potrafił tego wykazać.To jest bardzo zabawne. Rozumiem, że od początku mieli dowód na istnienie boga ?!? Czy zwalczali to co sami mówili ? 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > To jest bardzo zabawne. Rozumiem, że od początku mieli dowód na istnienie boga ?!? Czy zwalczali to co sami mówili ?  Być może nie były to dowody w sensie ścisłym, ale problem istnienia Boga miał swoje racjonalne podstawy, np. 5 dróg Tomasza z Akwinu czy argument ontologiczny Anzelma.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >To jest bardzo zabawne. Rozumiem, że od początku mieli dowód na istnienie boga ?!? Czy zwalczali to co sami mówili ?  > Być może nie były to dowody w sensie ścisłym, ale problem istnienia Boga miał swoje >racjonalne podstawy, np. 5 dróg Tomasza z Akwinu czy argument ontologiczny Anzelma.to nie były racjonalne podstawy, polegli by przed każdym uczciwym sądem.
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >to nie były racjonalne podstawy, polegli by przed każdym uczciwym sądem.
Jak nie były racjonalne? Filozofowie do tej pory zmagają się np. z argumentem ontologicznym (w wersji Plantingi) lub kosmologicznym.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Jak nie były racjonalne? Filozofowie do tej pory zmagają się np. z argumentem ontologicznym (w wersji Plantingi) lub kosmologicznym.Filozof nigdy nie był i nie będzie trzeźwo myślącym człowiekiem. Dla filozofa na przykład zdobycie mistrzostwa świata w piłce nożnej nie jest powodem do radości bo oznacza to, że zwycięska drużyna pokonała słabszych od siebie. A pokonać słabszego potrafi każdy  Dla trzeźwo myślącego człowieka nie ma żadnego dowodu ontologicznego czy kosmologicznego. Dla takiego człowieka nie ma zarówno krasnoludków, smoków, rodzących dziewic jak i katolickiego boga i grzechu pierworodnego
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >>to nie były racjonalne podstawy, polegli by przed każdym uczciwym sądem. >Jak nie były racjonalne? Filozofowie do tej pory zmagają się np. z argumentem ontologicznym (w wersji Plantingi) lub kosmologicznym.
... sam Plantinga podaje najsilniejszy kontrargument przeciw własnemu dowodowi, gdy zauważa, że identyczny schemat rozumowania z tym, który miał dowieść istnienia istoty doskonałej, może posłużyć do udowodnienia tezy przeciwnej - o nieistnieniu takiej istoty. Wystarczy w punkcie wyjścia zdefiniowane własności materialności zastąpić własnościami niematerialności - obie opcje są tak samo zasadne i logiczne. No, ale to już szczegół?...
... poza tym, nawet jeśli przyjąć, że część filozoficznych argumentów na istnienie Boga jest prawidłowa - to mogą one dowodzić jedynie, że coś takiego kiedyś istniało, było potrzebne, co nie znaczy, że istnieje nadal. A co to ma wspólnego z dowodzeniem teorii, że nadal wpływa na "świat doczesny" to już całkowicie jest niezrozumiałe i niezasadne. Wszak kościół swoje prawo nie wywodzi z faktu istnienia "Boga", lecz z założenia iż nadal ingeruje w "doczesny świat"...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > ... sam Plantinga podaje najsilniejszy kontrargument przeciw własnemu dowodowi, gdy zauważa, że identyczny schemat rozumowania z tym, który miał dowieść istnienia istoty doskonałej, może posłużyć do udowodnienia tezy przeciwnej - o nieistnieniu takiej istoty.I jak tu nie kochać Plantingi?  Plantinga doskonale zdaje sobie sprawę, że żaden (póki co) argument na istnienie/nieistnienie Boga, nikogo do istnienia/nieistnienia Boga nie przekona. Ale pokazuje jednocześnie, że w sporze ateizm - teizm, na gruncie filozoficznych argumentów jesteśmy w sytuacji fifty-fifty. Np. dla teisty to mało i całkiem sporo jednocześnie. > poza tym, nawet jeśli przyjąć, że część filozoficznych argumentów na istnienie Boga jest prawidłowa - to mogą one dowodzić jedynie, że coś takiego kiedyś istniało, było potrzebne, co nie znaczy, że istnieje nadal.Nie wiem, jak to miałoby wyglądać w wymiarze czasowym (istniał, istnieje, będzie istniał), ale argumenty filozoficzne próbują przynajmniej wykazać logiczną możliwość istnienia Boga. To już coś. > A co to ma wspólnego z dowodzeniem teorii, że nadal wpływa na "świat doczesny"...Bóg filozofów, Bóg religii... Argumenty filozoficzne nikogo nie przekonają do istnienia Boga, ale ich celem mogłoby być, i to chyba również będzie zdanie Plantingi, ewentualne wzmocnienie przekonań u tych już przekonanych.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | >>... w sporze ateizm - teizm, na gruncie filozoficznych argumentów jesteśmy w sytuacji fifty-fifty. Np. dla teisty to mało i całkiem sporo jednocześnie... >>... ale argumenty filozoficzne próbują przynajmniej wykazać logiczną możliwość istnienia Boga. To już coś... >>... i to chyba również będzie zdanie Plantingi, ewentualne wzmocnienie przekonań u tych już przekonanych...
... ależ wcale nie chodzi o wykazanie tego czy "Bóg nie istnieje/istnieje". Cała ta dyskusja sprzyja tylko partykularnym celom kościoła i religii. Ta dyskusja jest ważna tylko dla KRK, bo odwleka w czasie jeden moment. Moment w którym ludzie postawią kilka pytań - "do czorta z problemem nie istnienia/istnienia Boga. A teraz powiedzcie prawem jakiego "kaduka" chcecie rządzić światem i ludźmi? Skoro sam Bóg nie wtrąca się do "życia doczesnego", bo nic tego nie potwierdza - to dlaczego kościół tak bardzo chce się wtrącać. Skąd w kościele takie pożądanie władzy, godności i majątku?" Bo właśnie tego kościół się najbardziej obawia...
... pozdrawiam...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > Plantinga doskonale zdaje sobie sprawę, że żaden (póki co) argument na istnienie/nieistnienie Boga, nikogo do istnienia/nieistnienia Boga nie przekona. Ale pokazuje jednocześnie, że w sporze ateizm - teizm, na gruncie filozoficznych argumentów jesteśmy w sytuacji fifty-fifty. Np. dla teisty to mało i całkiem sporo >jednocześnie.Niestety na gruncie współczesnej wiedzy jest to zupełnie NIC. To wierzący powinni udowodnić, że bóg istnieje. Od tysięcy lat nie potrafią tego zrobić, więc boga nie ma. Jakieś filozoficzne bełkoty nie są w stanie tego zmienić.
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >to nie były racjonalne podstawy, polegli by przed każdym uczciwym sądem.> Jak nie były racjonalne? Filozofowie do tej pory zmagają się np. z argumentem >ontologicznym (w wersji Plantingi) lub kosmologicznym.to, że filozofowie się z czymś zmagają, to nie znaczy, że to jest racjonalne, szczerze mówiąc, dla mnie to jedna z oznak tego, że raczej na pewno NIE jest racjonalne  filozofowie już tak mają, generalnie nikomu nie potrzebna sztuka dla sztuki 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >np. 5 dróg Tomasza z Akwinu
To jeden z powodów, dla których określiłem go jako 'kretyna wg. współczesnych standardów'.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>np. 5 dróg Tomasza z Akwinu >To jeden z powodów, dla których określiłem go jako 'kretyna wg. współczesnych standardów'.
Jeśli nie widzisz problemu w tym, żeby porównywać wiedzę ludzi sprzed 1000 lat z wiedzą, jaką mamy dzisiaj, i na tej podstawie nazywać ich kretynami, to po prostu jest mi ciebie żal. Sporo intelektualnej pracy przed tobą jeszcze.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | > >Chrześcijaństwo zwalczało tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów. Za to oberwał Galileusz. Miał rację - to wiemy dzisiaj - ale wtedy, przed sądem, nie potrafił tego wykazać. ... oczywiście "masz rację". Chrześcijaństwo, a zwłaszcza katolicyzm zwalczał tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów - oczywiście chodzi o dowody wynikające z Biblii i doktryny katolickiej, reszta dowodów się nie liczyła". Dlatego Galileusz nie potrafił dać żadnych dowodów na swoje poglądy. Dziś takich dowodów istnieje aż nadto, niestety nadal żaden nie wynika z Biblii i doktryny KRK... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >.. koncepcja równości wszystkich ludzi (w oczach Boga) to pomysł chrześcijański. Jakże znakomicie dziś realizowany przez purpuratów, którzy się wcale ponad lud nie wywyższają.
|
|
| | | | | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | >>Weźmy przykład upadku Rzeczpospolitej, który zbiegł się w czasie z jej skatolicczeniem. >W XVIII wieku polska od 800 lat była już "skatolicczona", czemu więc sądzisz, że upadek kultury w czasach saskich to przede wszystkim wina KK, a nie wojen domowych czy anarchii? ... Polska była od 800 lat "schrystianizowana" i na jej terenach istniało kilka wyznań chrześcijańskich. I wszystkie miały takie same praw, np. do sejmu wybierano według urodzenia, godności i zasług wobec Rzeczypospolitej. Często te kryteria bywały "dość mętne", lecz wśród nich wyznanie było bardzo rzadko uwzględniane - a na pewno nie decydujące. Dopiero w XVII wieku zaczęto odsuwać od znaczenia, władzy i praw, a później też dyskryminować inne wyznania niż katolicyzm. I to się dopiero nazywa "katolizacją" Polski. To "katolizacja" zaczęła szerzyć niezgodę wśród narodów Rzeczypospolitej i przyczyniła się do jej osłabienia. Do rozbiorów było już "z górki"...
>2. Demokracja i prawa człowieka. >Udział w demokracji i prawa człowieka w starożytnej Grecji przysługiwały jedynie obywatelom. Niewolnicy i rzemieślnicy musieli obejść się smakiem. Natomiast koncepcja równości wszystkich ludzi (w oczach Boga) to pomysł chrześcijański. ... nie powiedziałbym. Lecz ważniejsze jest to, że "katolicyzm cofnął się w rozwoju" do koncepcji "równości w oczach religii", a nie w "oczach Boga"...
>3. Wolność religijna. >Z tego co pamiętam, to Sokratesa skazali właśnie za nieuznawanie oficjalnych bóstw. ... lecz tych "bogów" miał kilkanaście do wyboru. I na pewno nie był skazany za nieuznawanie konkretnej religii - za co skazywanie katolikom zdarzało się nader często...
>>Natomiast wraz z Edyktem Mediolańskim w 313 roku, czyli wraz z zalegalizowaniem przez Konstantyna chrześcijaństwa, po raz pierwszy pojawiła się polityczna koncepcja wolności religijnej. ... nawet w starożytnym Rzymie, ani innym państwie (poza Żydowskim) nie było "religii państwowej". A tutaj ktoś mówi o koncepcji "religii państwowej" jako o koncepcji "wolności religijnej"?...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > Dawaj no tu Kopernika, toż to biskup był, a że spalili mu nakład to szczegół  Biskup? a to ciekawe  W której szkole matura z historii się kłania?
|
|
| | | | | |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Biskup? a to ciekawe W której szkole matura z historii się kłania?Okej, niedoszły biskup to też biskup, tyle że niedoszły, co nie?
|
|
| | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >Biskup? a to ciekawe W której szkole matura z historii się kłania?> Okej, niedoszły biskup to też biskup, tyle że niedoszły, co nie?> okej niedoszły noblisto
|
|
| | | | | | | |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >okej niedoszły noblisto
Niestety, nie niedoszły, nie nominowano mnie. Nie wiedzą co tracą.
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >>okej niedoszły noblisto >Niestety, nie niedoszły, nie nominowano mnie. >Nie wiedzą co tracą.
"Prawie jak Żywiec"
|
|
| | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >a napisz co zawdzięczamy chrześcijaństwu, czego nie było wcześniej ?> Kalendarz, dzieła sztuki, pierwsze europejskie uniwersytety.możesz zalinkować jakieś źródła ?
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > >>a napisz co zawdzięczamy chrześcijaństwu, czego nie było wcześniej ?> >Kalendarz, dzieła sztuki, pierwsze europejskie uniwersytety.> możesz zalinkować jakieś źródła ?inco.inco.(*)ienczamy chrzescijanstwu.pdf
bembergiem w berg
|
|
| | | | | |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
> >możesz zalinkować jakieś źródła ?> inco.inco.(*)ienczamy chrzescijanstwu.pdfPodaj solidne źródła, a nie kościelną propagandę: W roku 1996, dziewięćset lat po rozpoczęciu pierwszej krucjaty, tysiące chrześcijan wyznań protestanckich wzięło udział w marszu pojednania - przebiegającym po trasie wypraw krzyżowych - żeby przeprosić kraje Bliskiego Wschodu, które niegdyś padły ofiarą tych najazdów. Cztery lata później papież Jan Paweł II także wystosował oficjalne przeprosiny ze strony Kościoła rzymskokatolickiego; Być może te akty skruchy nadeszły trochę za późno, ale bynajmniej nie straciły przez to na szczerości.
... Skupimy się jednak na pozytywnej spuściźnie chrześcijaństwa - na tym, co zrobiło ono dobrego.
Ja skupiłem się na tym, co chrześcijaństwo moim zdaniem zrobiło złego. Już po tym wstępie widać, że szkoda czasu aby czytać te wypociny. Jest to stronniczy tekst, a nie żadne źródła ani fakty. A szczere przeprosiny JP II te miliony ludzi, którzy cierpieli lub zginęli w męczarniach w krucjatach... guzik obchodzą. Wszak nie żyją od setek lat. ''Po czynach ich poznacie.''
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > Podaj solidne źródła, a nie kościelną propagandę:Rozumiem, że w takim razie ty uprawiasz antykościelną propagandę? > Ja skupiłem się na tym, co chrześcijaństwo moim zdaniem zrobiło złego.Powstrzymam się od komentarza, gdyż ty to zrobisz lepiej: Cytat:Już po tym wstępie widać, że szkoda czasu aby czytać te wypociny. Jest to stronniczy tekst, a nie żadne źródła ani fakty. > A szczere przeprosiny JP II te miliony ludzi, którzy cierpieli lub zginęli w męczarniach w krucjatach... guzik obchodzą. Wszak nie żyją od setek lat.No naprawdę - przeprosiny papieża nic nie znaczą? Przecież nie musiał tego robić. Państwa z reguły nie przepraszają.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
>Rozumiem, że w takim razie ty uprawiasz antykościelną propagandę? Na razie metoda sokratejska idzie ci jak po grudzie, zamiast przybliżać do odpowiedzi większość Twoich pytań jest tumanem spamu. Ale trenuj dalej.
>No naprawdę - przeprosiny papieża nic nie znaczą? Oczywiście że nic. To był tylko chwyt marketingowy, na potrzeby doczesne i dla współczesnych. Cóż np. dla p. Łyszczyńskiego znaczyłyby przeprosiny jakiegoś biskupa czy papieża Franka dzisiaj (czy ktokolwiek za jego śmierć przeprosił?), za to że go torturowali i ścięli mu głowę? Poza tym manipulacja i mowa nienawici z Watykanu się sączy, np. poprzez nazwanie laicyzmu ślepym na wielkopiątkowej mszy w Watykanie 29.03.2013.
Nie interresują mnie wartości chrześcijańskie spisane w katechiźmie dla dzieci, interesują mnie wartości jakim przez setki lat chrześcijanie się kierowali (lub kierują dzisiaj).
Po owocach ich poznacie.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 julian (1206 punktów) (zablokowany) |
> Nie interresują mnie wartości chrześcijańskie spisane w katechiźmie dla dzieci,Nie tylko dla dzieci: www.katechizm.opoka.org.pl/> interesują mnie wartości jakim przez setki lat chrześcijanie się kierowali (lub kierują dzisiaj).To jest zupełnie inny temat. Twierdzisz, że istnieje jakichś związek, między wartościami chrześcijańskimi, a 10 tezami, które tutaj zawarłeś www.racjonalista.pl/forum.php/s,556927/z,0Jak na razie tego związku nie dowiodłeś, ani nie przedstawiłeś dowodów prawdziwości swoich 10 przesłanek. Czekam, aż to zrobisz i odpowiesz na moje pytania w poście > Metod myślenia można się nauczyć w szkołach i na uczelniach. Skoro jednak Twoja edukacja była poślednia lub zakończyła się wcześnie - jest szansa że to nadrobisz. Warto m.in. poznać metody indukcji i dedukcji.A gdzie użyłeś metod indukcji i dedukcji? > Chrześcijanie nigdy, ani w starożytności, ani teraz nie szanowali państwa, o ile to państwo nie było marionetką w ich rękach.Posiadasz jakieś badania naukowe np. socjologiczne czy historyczne w tej materii? Z chęcią je poznam, bo nie widzę związku logicznego z bycie chrześcijaninem a nie szanowanie państwa ( ciekawe, co przez to rozumiesz? ).
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | > >Twierdzisz, że istnieje jakichś związek, między wartościami chrześcijańskimi, a 10 tezami, które tutaj zawarłeś www.racjonalista.pl/forum.php/s,556927/z,0> Jak na razie tego związku nie dowiodłeś, ani nie przedstawiłeś dowodów prawdziwości swoich 10 przesłanek.To prawda, że nie uzasadniłem nic, a jedynie zrobiłem listę, na szybko i bez powtórnego przemyślenia, więc może ona mieć wady. Postaram się to częściowo tutaj uzupełnić. 1) Co to są wartości?Słowo wartość ma znaczenia pospolite jak i filozoficzne. Znaczenie tego słowa nie jest jednoznaczne ani precyzyjne. Mówi się m.in. o wartościach: - utylitarnych - poznawczych - estetycznych - ekonomicznych i innych 2) Co to są wartości chrześcijańskie?Google pokazuje 546 000 rezultatów jako wyniki zapytania o ''wartości chrześcijańskie''. Kilka osób skrytykowało moje tezy tutaj, ale nie sfalsyfikowało ich ani nikt nie podał swojej, w miarę pełnej listy, nie mówiąc już o jej uzasadnieniu. Chrześcijaństwo to instytucje kościelne, poglądy religijno-swiatopoglądowe oraz społeczność wierzących. Wartości specyficzne, które można im przypisać rozumiem jako wartości chrześcijańskie. Uzasadnię tutaj 1-ną wartość chrześcijańską. W liście w 1-szym poście nazwałem ją technologią. 3) OdgromnikGromnica jest wartością chrześcijańską, jako że zasada jej działania (w zakresie ochrony przed piorunami) opiera się na poglądach zawartych w chrześcijańskich świętych księgach lub wiedzy chrześcijańskich uczonych (teologów) i kapłanów. Gromnica jest wartością chrześcijańską bo posiada wartości o wymiarze religijnym i instytucjonalnym dla instytucji chrześcijańskich oraz kapłanów i owiec. Do niedawna (końca XX wieku) była powszechnie używanym przez chrześcijan narzędziem. Gdyby gromnica nie była wartością chrześcijańską, czy ta powszechność jej użycia przez chrześcijan i zaciekła walka instytucji kościelnych z technologią laicką - piorunochronem - miałyby sens? Jak teraz wiemy skuteczność ochronna przed piorunami: - budynków równa zero procent - życia ludzkiego - ujemna (gdyby delikwent nie wierzył w zapaloną poświęconą świeczkę mógłby się schronić w bezpieczniejsze miejsce) W XVIII w. w ciągu 33 lat w samych Niemczech zostało przez błyskawice zniszczonych prawie 400 wież kościelnych a 120 dzwonników zabitych. Oczywiście zupełnie inaczej przedstawia się skuteczność technologii laickiej opracowanej przez ateistę Franklina. Przypomnę, że przez długi okres czasu piorunochrony były technologią zabronioną przez chrześcijan a nawet zrywane z dachów przez bojówki chrześcijańskie, a osobom je montującym groził lincz. Najbardziej niebezpieczną porą było zakończenie mszy, w czasie której kapłan podburzał gawiedź w imię chrześcijańskiej miłości bliźniego i chrześcijańskiej tolerancji. W związku z podburzaniem przez księży społeczności lokalnej szwajcarski chemik M. de Saussure został zmuszony w 1771 r. do zdjęcia piorunochronu z dachu swojego genewskiego domu. Podburzane przez chrześcijańskich księży bojówki chrześcijańskie demolowały instalacje na terenach Francji, Szwajcarii i Włoch, m.in. Instytutu w Bolonii. Wesołych pisanek i szczęśliwego dyngusa
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | PS. Zamiast zaczepnych pytań w stylu: > A gdzie użyłeś metod indukcji i dedukcji?proszę o dyskusję merytoryczną, czyli np. próbę uzasadnienia, że gromnica nie jest wartością chrześcijańską. Wesołych pisanek i szczęśliwego dyngusa 
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
>2) Co to są wartości chrześcijańskie? >Google pokazuje 546 000 rezultatów jako wyniki zapytania o ''wartości chrześcijańskie''. Kilka osób skrytykowało moje tezy tutaj, ale nie sfalsyfikowało ich ani nikt nie podał swojej, w miarę pełnej listy, nie mówiąc już o jej uzasadnieniu. Gdyż ich dokładne sprecyzowanie zdecydowanie utrudniło by manipulowanie tym wielce rozciągliwym hasełkiem.
Pobawię się trochę inną niż Pan złośliwością i poniżej przedstawiam - wyartykułowane w najlepszej wierze - wartości jakimi kierował się Jezus Chrystus. Podstawą do tego wyboru było "Kazanie na Górze", gdzie wartości te są określone wyraźnie:
• miłość, gotowość poświęcenia się dla innych ludzi,
• równość i sprawiedliwość, chęć pomocy zwłaszcza biednym i poniżonym,
• pokora, szacunek dla innych,
• potępienie bogaczy, gromadzenia dóbr materialnych jako celu życiowego,
• poszanowanie prawdy i prawdomówności,
• umiejętność wybaczania, nawet wrogom,
• odrzucenie przemocy, pacyfizm.
Mamy tu więc kilka - istotnych także politycznie - drogowskazów aksjologicznych wynikających z Ewangelii i nic więcej nie jest już potrzebnym tylko na nałożenie tego na praktykę całych Kościelnych struktur w całej historii chrześcijaństwa. Oczywiście wraz z hierarchiczną odpowiedzialnością za czynione zło. Zawsze najbardziej odpowiedzialny jest Namiestnik Boga na Ziemi, a najmniej prosty wierny.
Dla mnie te wartości są tylko świadectwem potężnej hipokryzji Kościoła i całkowitym zafałszowaniem w jego praktycznej działalności Jezusowych drogowskazów aksjologicznych. "Wartości chrześcijańskie" np. według polskich klerykałów, to są nakazy episkopatu, którym wszyscy - niezależnie od ich stosunku do religii - muszą się podporządkować. Reszta to tylko owijanie bawełny wełną i oplatanie jedwabiem, czyli kręcenie dla zamydlenia prawdziwych celów.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > Gdyż ich dokładne sprecyzowanie zdecydowanie utrudniło by manipulowanie tym wielce rozciągliwym hasełkiem.Pobawię się trochę inną niż Pan złośliwością i poniżej przedstawiam - wyartykułowane w najlepszej wierze - wartości jakimi kierował się Jezus Chrystus. Podstawą do tego wyboru było "Kazanie na Górze", gdzie wartości te są określone wyraźnie:Nie rozumiem. Gdzie tu jest złośliwość? Duży uśmiech dla Pana za obiektywizm tego wpisu  W moim przekonaniu obiektywizm i złośliwość się wykluczają.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>Gdyż ich dokładne sprecyzowanie zdecydowanie utrudniło by manipulowanie tym wielce rozciągliwym hasełkiem.> >>Pobawię się trochę inną niż Pan złośliwością i poniżej przedstawiam - wyartykułowane w najlepszej wierze - wartości jakimi kierował się Jezus Chrystus. Podstawą do tego wyboru było "Kazanie na Górze", gdzie wartości te są określone wyraźnie:> Nie rozumiem. Gdzie tu jest złośliwość?> Duży uśmiech dla Pana za obiektywizm tego wpisu  > W moim przekonaniu obiektywizm i złośliwość się wykluczają.Pan Małyska wczoraj o 22.54 zainicjował wątek: Polscy biskupi rozpoczęli kolejną ofensywę. Tym razem z niezwykłą żarliwością starają się tłumaczyć, niewygodne dla siebie, wypowiedzi nowego papieża. Nie wiedzą jak wybrnąć ze stwierdzenia o "biednym kościele dla biednych". Wiją się jak piskorze i kombinują jak przetłumaczyć papieski język na ten zrozumiały dla wiernych. Tej "mission impossible" podjął się sekretarz Episkopatu bp Wojciech Polak.
"Nauczanie papieskie zawsze stanowi drogowskaz i linię przewodnią dla pracy duszpasterskiej Kościoła w Polsce. Tak było w czasie pontyfikatów poprzednich papieży. Czytamy encykliki papieskie i inne dokumenty, słuchamy homilii, są one inspiracją do podejmowanych działań" - powiedział PAP bp Polak.
Dodał także: "Kościół zawsze i w każdym czasie jest wzywany do tego, by być solidarnym z ludźmi ubogimi. Trzeba jednak pamiętać, że Kościół nie jest jedną z wielu organizacji charytatywnych, ale to wspólnota, która przede wszystkim głosi zbawienie ludziom ubogim. Oczywiście, Kościół jest wezwany do niesienia konkretnej pomocy, ale przede wszystkim do głoszenia Ewangelii. Tak więc nie chodzi tylko o zaspokajanie materialnych potrzeb człowieka, bo to robią różne organizacje, niejednokrotnie lepiej niż Kościół". wyborcza.p(*)Polski_Episkopat__Kosciol.html Maska opadła. Polscy biskupi po raz kolejny pokazali hipokryzję i prawdziwą twarz kościoła.www.racjon(*)orum.php/s,557342/i,69#w557595Ja swoimi wypowiedziami o Franciszku I wzbudziłem gwałtowne reakcje Pana Elaspa: www.racjon(*)m.php/s,555861/z,0/d,3#w556664www.racjon(*)m.php/s,555861/z,0/d,3#w556909Nie, nie mam żadnego - nawet najmniejszego - szacunku dla głupoty. Nie owijam bawełny wełną tylko nazywam rzeczy po imieniu. Dupa, to dupa, a nie dolna część pleców - nawet i u arcybiskupa i papieża. Jestem złośliwy i kpię sobie z największych świętości - tyle tylko, że ponosząc odpowiedzialność za swoje słowo, rozumiem co piszę i na każde zdanie staram się mieć pokrycie w faktach albo w źródłach. Pozdrawiam @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > 3) OdgromnikGromnica jest wartością chrześcijańską, jako że zasada jej działania (w zakresie ochrony przed piorunami) opiera się na poglądach zawartych w chrześcijańskich świętych księgach lub wiedzy chrześcijańskich uczonych (teologów) i kapłanów. Gromnica jest wartością chrześcijańską bo posiada wartości o wymiarze religijnym i instytucjonalnym dla instytucji chrześcijańskich oraz kapłanów i owiec. >Do niedawna (końca XX wieku) była powszechnie używanym przez chrześcijan narzędziem. Gdyby gromnica nie była wartością chrześcijańską, czy ta powszechność jej użycia przez chrześcijan i zaciekła walka instytucji kościelnych z technologią laicką - piorunochronem - miałyby sens?
Przyznaję, teraz mieszkam wśród ateistów , luteran, katolików z niewielką "domieszką" husytów. Pamiętam końcówkę XX w (nie tylko końcówkę) a NIGDY nie widziałem używania gromnicy w czasie burzy. Za to na kościołach widziałem piorunochrony, wczoraj na spacerze specjalnie na dwa z nich zwróciłem uwagę. Sam zresztą przywołujesz starsze przykłady niż XX w. Nie przeczę że w XVIII XIX wieku było tak jak mówisz ale "do niedawna (końca XX wieku) była powszechnie używanym" jest mocnym naginaniem rzeczywistości.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
>Nie przeczę że w XVIII XIX wieku było tak jak mówisz ale "do niedawna (końca XX wieku) była powszechnie używanym" jest mocnym naginaniem rzeczywistości.
To świadczy tylko że może jesteś oczytany, ale twoja wiedza o świecie jest bardzo powierzchowna.
Do końca lat 80tych, a więc do końca XX wieku, zapalanie gromnic w czasie burzy było w Małopolsce bardzo popularne. Przypuszczam, że są zapalane i dzisiaj. Ta tradycja uległa zmianie wraz z wymieraniem pokolenia urodzonego w latach 20tych i 30 tych XX wieku. Moja babcia i jej sąsiadki też zapalały gromnice, pamiętam, to była 2ga połowa 2giej połowy XX wieku.
Widzisz jaką hipokryzją cechuje się chrześcijaństwo, kiedyś nasyłało po mszy bojówki do zrywania piorunochronów, teraz samo używa skutecznej ochrony. W XVIII wieku były z piekłarodem, teraz są OK. To jak w końcu jest? A może za 20 lat znów zmienicie zdanie i będziecie je zrywać z dachów? Obrona chrześcijańskich praktyk w Twoim wykonaniu to mocne naginanie logiki i faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > Do końca lat 80tych, a więc do końca XX wieku, zapalanie gromnic w czasie burzy było w Małopolsce bardzo popularne. Przypuszczam, że są zapalane i dzisiaj. Ta tradycja uległa zmianie wraz z wymieraniem pokolenia urodzonego w latach 20tych i 30 tych XX wieku. Moja babcia i jej sąsiadki też zapalały gromnice, pamiętam, to była 2ga >połowa 2giej połowy XX wieku.Też to pamiętam  Czy do tej pory stosowane, to już nie wiem.
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>Do końca lat 80tych, a więc do końca XX wieku, zapalanie gromnic w czasie burzy było w Małopolsce bardzo popularne. Potwierdzam. Nie tylko w Małopolsce, ale też na Lubelszczyźnie, a że po wojnie sporo ludzi ze wsi zamieszkało w mieście, to i w samym Lublinie. Jeszcze obok świecy stawiano w oknie święty obrazek. Moja babcia nie, ale jej sąsiadka stawiała. Była ona (ta sąsiadka) nieco od babci starsza, w latach końcowych 70. miała już dobrze pod dziewięćdziesiątkę. Kiedyś powiedziałam jej wprost, że to nie działa i nie pomaga, na co staruszka odparła filozoficznie "ja tam nie wiem, dziecko, pomaga czy nie, ale na pewno nie zaszkodzi". Cóż, trudno nie przyznać jej racji. Istotnie nie zaszkodziło. Pewnie dlatego, że na dachu kamienicy jednak był piorunochron...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Faktycznie, obrazek obok świecy również był stawiany, zapomniałem. A piorunochron też mieliśmy zamontowany. Trzeba jednak pamiętać, że w szczególności wiejskie domy w większości nie miały tego wynalazku na wyposażeniu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >Widzisz jaką hipokryzją cechuje się chrześcijaństwo, kiedyś nasyłało po mszy bojówki do zrywania piorunochronów, teraz samo używa skutecznej ochrony. W XVIII wieku były z piekłarodem, teraz są OK. To jak w końcu jest? A może za 20 lat znów zmienicie zdanie i będziecie je zrywać z dachów? >Obrona chrześcijańskich praktyk w Twoim wykonaniu to mocne naginanie logiki i faktów. >
"Będziecie"??????
Czy ja kiedykolwiek broniłem gromnicy?????????????????????????? Znajdź choć jedno moje zdanie w którym bronię tego zabonu!!!!!!!!!!!!
Jeśli Twoje czytanie moich wpisów ma taki fundament jak teoria że papież był cesarzem.... Nadal czekam na odpowiedź w tej materii
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
> Jeśli Twoje czytanie moich wpisów ma taki fundament jak teoria że papież był cesarzem....> Nadal czekam na odpowiedź w tej materiiTo jest temat zupełnie poboczny. Napisałem wcześniej wyjaśnienie: Cytat:A która królowa musiała KTÓREGO papieża błagać o zezwolenie na reaktywowanie, które znamy pod nazwą odnowienie (r. 1400) uniwersytetu? Skoro najwyższa władza musi błagać papieża, to znaczy że to państwo jest wasalem papieża, czyli w praktyce papież był tyranem Europy, a jako że struktury kościoła katolickiego były chyba ostatnim instytucjonalnym elementem cesarstwa rzymskiego który przetrwał - to papież był w praktyce cesarzem Europy.
Z prowincji (królestw itp) płynęły podatki do papieskiego skarbca, papież miał istotny wpływ na politykę wewnętrzną i zewnętrzną (poprzez np. fakt iż to on wybierał biskupów - czyż np. nie narzucił biskupa-nadzorcy dla uniwersytetu krakowskiego?). Jakkolwiek - kwestia prawidłowości nazwania papieża cesarzem nie ma związku z tematem tego wątku. Ja tymczasem czekam na odpowiedź w materii: czy gromnica jest wartością chrześcijańską?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > Cytat:A która królowa musiała KTÓREGO papieża błagać o zezwolenie na reaktywowanie, które znamy pod nazwą odnowienie (r. 1400) uniwersytetu? Skoro najwyższa władza musi błagać papieża, to znaczy że to państwo jest wasalem papieża, czyli w praktyce papież był tyranem Europy, a jako że struktury kościoła katolickiego były chyba ostatnim instytucjonalnym elementem cesarstwa rzymskiego który przetrwał - to papież był w praktyce cesarzem Europy. > To jest próba pseudologicznego udowodnienia bzdury, która ma zastąpić proste słowa "pomyliłem się" Nadal twierdzę że w XIV/XV wieku cesarz i papież to były dwie różne osoby. > Ja tymczasem czekam na odpowiedź w materii: czy gromnica jest wartością chrześcijańską?NIE WIEM! Zapytaj kogoś kto zna się na wartościach chrześcijańskich. Ja jestem matematykiem i fizykiem a nie zabobonoznawcą. Nie znam się też na tarocie ani horoskopach. Jeśli chcesz, następny pobyt na Zaolziu wykorzystam do zapytania duchownych aż trzech chrześcijańskich wyznań. Na dziś niech Ci wystarczy że na świątyniach widziałem piorunochrony.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Pamiętam końcówkę XX w (nie tylko końcówkę) a NIGDY nie widziałem używania gromnicy w czasie burzy. Pamiętam drugą połowę XX w. i na własne oczy widziałem używanie takiej gromnicy. Oczywiście dotyczyło to prostych głęboko wierzących ludzi na wsi, ale oni, a raczej ich dzieci - spostrzegli się, że jednak piorunochrony się lepiej sprawdzają. Dlatego teraz coraz trudniej wiernym prymitywny kit wciskać, ale stale próbują. Wystarczy poczytać wypowiedzi wierzących na naszym forum, czy włączyć telewizor.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | >>Pamiętam końcówkę XX w (nie tylko końcówkę) a NIGDY nie widziałem używania gromnicy w czasie burzy. >Pamiętam drugą połowę XX w. i na własne oczy widziałem używanie takiej gromnicy. Oczywiście dotyczyło to prostych głęboko wierzących ludzi na wsi, ale oni, a raczej ich dzieci - spostrzegli się, że jednak piorunochrony się lepiej sprawdzają. Dlatego teraz coraz trudniej wiernym prymitywny kit wciskać, ale stale próbują.
Ależ ja nie wykluczam, że ktoś tego zabobonu używał. Ja nie widziałem. Może dlatego, że w latach 80-tych w Polsce znałem praktycznie jedynie Kraków... A we wpisie Hotbita padło słowo "powszechnie" ; w to już śmiem napawdę wątpić.
Niemniej jeśli nawet nie widziałem zapalonej z wiarą gromnicy, to czynienie ze mnie obrońcy gromnicy jest chyba grubym nieporozumieniem (Przepraszam, to nie Pan mnie tak nazwał)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >>>>Pamiętam końcówkę XX w (nie tylko końcówkę) a NIGDY nie widziałem używania gromnicy w czasie burzy. >>Pamiętam drugą połowę XX w. i na własne oczy widziałem używanie takiej gromnicy. Oczywiście dotyczyło to prostych głęboko wierzących ludzi na wsi, ale oni, a raczej ich dzieci - spostrzegli się, że jednak piorunochrony się lepiej sprawdzają. Dlatego teraz coraz trudniej wiernym prymitywny kit wciskać, ale stale próbują. >Ależ ja nie wykluczam, że ktoś tego zabobonu używał. Ja nie widziałem. Ale okrzyk "NIGDY" jakby to rozszerzał.
>Może dlatego, że w latach 80-tych w Polsce znałem praktycznie jedynie Kraków... No cóż, ja starałem się poznać i wieś i miasto, najpierw kraj, a później Europę i trochę dalej. Różne przesądy były i są powszechne - nawet w XXI wieku wśród ludzi z wyższym wykształceniem - np. homeopatia.
>A we wpisie Hotbita padło słowo "powszechnie"; w to już śmiem naprawdę wątpić. Tu rozmawiamy jednak osobno, gdyż różnimy się poglądami i część moich poglądów jest bliżej Pana, a część bliżej pana Hotbita - zaś odpowiadam tylko za to co sam napiszę.
>Niemniej jeśli nawet nie widziałem zapalonej z wiarą gromnicy, to czynienie ze mnie obrońcy gromnicy jest chyba grubym nieporozumieniem (Przepraszam, to nie Pan mnie tak nazwał) No właśnie! Ja Pana tak nie nazwałem.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > >Może dlatego, że w latach 80-tych w Polsce znałem praktycznie jedynie Kraków...> No cóż, ja starałem się poznać i wieś i miasto, najpierw kraj, a później Europę i trochę dalej.Ja też napierw poznawałem kraj, potem Polskę a potem Europę
|
|
| | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | |  | 16 na 16 | Meretseger (61860 punktów) | >>a napisz co zawdzięczamy chrześcijaństwu, czego nie było wcześniej ? >Kalendarz Jeśli to primaaprilisowy żart, to nieśmieszny. Kalendarze (różne) są o wiele starsze, niż to żałosne chrześcijaństwo i bądź łaskaw przyjąć to do wiadomości i stosowania. >dzieła sztuki Obrażasz moją znajomość sztuki starożytnej. Kompletnie niechrześcijańskiej. >pierwsze europejskie uniwersytety Najstarszy uniwersytet w Europie, Boloński, jest kontynuacją starożytnych szkół prawa rzymskiego. Prawa kanonicznego zaczęto w nim nauczać później, niż rzymskiego, bo dopiero od połowy XII wieku. Nie pleć głupstw, że chrześcijaństwo wynalazło uniwersytety. Tylko je sobie przywłaszczyło, jak zresztą wszystko. Żadna szkoła, żaden uniwersytet, żaden szpital, żadna sztuka nie mogły się obyć bez jakiegoś dziada kościelnego i bez kościelnego węszenia i to jest największy problem Europy - ta kościelna wszechobecność, włażenie w każdy możliwy zakątek życia. To obrzydliwe, takie zawłaszczanie sobie wszystkiego, co istnieje. Na szczęście to już się skończyło. Teraz różne buce mogą sobie twierdzić, że chrześcijaństwo uratowało i zbudowało Europę, ba! świat cały. A to, z przeproszeniem, trzecia prawda.
|
|
| | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | Problem z twoją wypowiedzią jest taki, że strasznie uogólniasz moje tezy. Nigdzie nie napisałem, że chrześcijaństwo coś wymyśliło - stoję na stanowisku, że przyswajało i doskonaliło najlepsze wzorce.
Kalendarz.
>Jeśli to primaaprilisowy żart, to nieśmieszny. Kalendarze (różne) są o wiele starsze, niż to żałosne chrześcijaństwo
Kalendarz... gregoriański. No i zapomniała co jest umownym początkiem Naszej Ery? Nie jest to przypadkiem "narodzenie Chrystusa"?
>>dzieła sztuki >Obrażasz moją znajomość sztuki starożytnej. Kompletnie niechrześcijańskiej.
Znowu to uogólnienie. Sporo złej woli trzeba mieć, żeby zrozumieć moją wypowiedź w ten sposób, że chrześcijanie wynaleźli sztukę. No naprawdę.
>>pierwsze europejskie uniwersytety >Nie pleć głupstw, że chrześcijaństwo wynalazło uniwersytety. Tylko je sobie przywłaszczyło, jak zresztą wszystko.
Dla ciebie przywłaszczyło, dla mnie wspierało. Kwestia spojrzenia.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | |  | 11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) | > Nigdzie nie napisałem, że chrześcijaństwo coś wymyśliło - stoję na stanowisku, że przyswajało i doskonaliło najlepsze wzorce.Coś takiego. Chyba mówimy różnymi językami. Cytat:>a napisz co zawdzięczamy chrześcijaństwu, czego nie było wcześniej ? Kalendarz, dzieła sztuki, pierwsze europejskie uniwersytety. Jak można przyswoić i doskonalić coś, czego nie było wcześniej? No, ale to już udowodniłeś, że przewrotnego kościelnego języka nie rozumiem. Nikt wam, wierzącym, nie wmówi, że czarne jest czarne itd. Dziękuję za rozmowę.
|
|
| | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) |
>Jak można przyswoić i doskonalić coś, czego nie było wcześniej?
Przed chrzescijanstwem byla sztuka ale nie bylo sztuki chrzescijanskiej, byl kalendarz, ale nie ten ktorym poslugujemy sie dzisiaj (chrzescijanski), byly szkoly, ale nie bylo szkol zakladanych przez KK. Bardziej lopatplogicznie wytlumaczyc tego juz sie chyba nie da.
bembergiem w berg
|
|
2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Dla kontrastu wybrane wartości niechrześcijańskie, którymi kieruje się na codzień wielu >ludzi: >1. Tolerancja >2. Szacunek do państwa >3. Wiara w rozum i wiedzę, nauka >4. Akademie i Uniwersytety >5. Teatr, muzyka, sztuka >6. Przysięga Hipokratesa >7. Równość ludzi bez względu na rasę >8. Równość ludzi bez względu na płeć >9. Biblioteki >10. Harmonijny rozwój ciała i umysłu - sport, edukacja Wobec pomieszania różnych pojęć zbiór jest bezsensowny. Na co dzień to może rektor kieruje uczelnią, albo dyrektor biblioteką. Za wartość można uznać używanie zbiorów bibliotek, nie sam fakt jej istnienia. Tak samo akademie i uniwersytety, choć mają wartość przeliczaną na pieniądze, to same w sobie wartością nie są. Wartością jest dostarczana w ich murach edukacja. Również równość ludzi nie jest ani wartością, ani faktem. Ludzią należą się takie same prawa, żadną miarą nie są jednak równi. Każdy jest inny, co nie znaczy, że gorszy. I na koniec: w naukę nie trzeba wierzyć, to nie religia; nauka to fakty i sprawdzalne teorię.
>Wybrane technologie chrześcijanskie:1. odgromnik: świeca gromnica >2. komunikacja: kazanie z ambony, list duszpasterski Tak samo jak poniżej. Cóż to są technologie chrześcijańskie? Takie, które powstały pod natchnieniem ducha świętego? >Wybrane technologie ateistyczne:1. odgromnik: piorunochron >2. komunikacja: gazety, książki, radio, telewizja, Internet Cóż to za twór: technologie ateistyczne? Takie urządzenia, które nie wierzą w boga? Nie ma czegoś takiego jak technologia ateistyczna. Jest po prostu technologia. Choć istotnie wierzący i niewierzący mogą używać jej inaczej, tj. ateista nie użyje radia do słuchania RM, lecz teista może to zrobić.
|
|
 | -5 na 7 | worek kości (2937 punktów) | >I na koniec: w naukę nie trzeba wierzyć, to nie religia; nauka to fakty i sprawdzalne teorię.
Jak można sprawdzić teorię wielkiego wybuchu, teorię ewolucji lub teorię, a co tam, superstrun?
bembergiem w berg
|
|
|  | 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Jak można sprawdzić teorię wielkiego wybuchu, teorię ewolucji lub teorię, a co tam, superstrun?
W zasadzie spodziewałem się takiej reakcji. W gruncie rzeczy powinien może napisać w większości sprawdzalne teorię, lub teorię co do których w środowisku naukowym panuje powszechna zgoda. Mam nadzieję, że taka odpowiedź to nie próba przemycenia mitu boskiej kreacji, czy czegoś równie absurdalnego, nie popartego żadnymi dowodami. Co do samego wielkiego wybuchu
Wielki wybuch: Teoria ta opiera się na obserwacjach wskazujących na rozszerzanie się przestrzeni zgodnie z metryką Friedmana-Lemaître'a-Robertsona-Walkera. Przemawia za tym przesunięcie ku czerwieni widma promieniowania elektromagnetycznego pochodzącego z odległych galaktyk, zgodne z prawem Hubble'a w powiązaniu z zasadą kosmologiczną. Obserwacje te wskazują, że Wszechświat rozszerza się od stanu, w którym cała materia oraz energia Wszechświata miała bardzo dużą gęstość i temperaturę. Fizycy nie są zgodni co do tego, co było przedtem, ale ogólna teoria względności przewiduje, że był to stan grawitacyjnej osobliwości.
|
|
|  | 4 na 4 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >I na koniec: w naukę nie trzeba wierzyć, to nie religia; nauka to fakty i sprawdzalne teorię.> Jak można sprawdzić teorię wielkiego wybuchu,wciąż teoria, ale i tak nie sprzeczna z dzisiejszą wiedzą, jak wiara w boga > teorię ewolucjiproszę: www.evolut(*)articles/five-proofs-evolution
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| |  | -1 na 5 | worek kości (2937 punktów) | > proszę:> www.evolut(*)articles/five-proofs-evolutionGdybym cię poprosił o sprawdzenie teorii grawitacji, to nie pokazałbyś mi porozrzucanych po okolicy kamieni, mówiąc, że skoro leżą w różnych miejscach to "pewnie" spadły. Sprawdzenie teorii, to przeprowadzenie w warunkach laboratoryjnych eksperymentu, który potwierdziłby lub zaprzeczył temu, co teoria mówi - np. podrzucilibyśmy kamień i zgodnie z teorią grawitacji oczekiwaliśmy, że spadnie. W przypadku teorii ewolucji lub teorii wielkiego wybuchu mamy różne ślady, które poddajemy interpretacji i trzymamy się interpretacji najlepszej z aktualnie możliwych. Problem jednak np. z wielkim wybuchem jest taki, że jest to zjawisko jednorazowe - a czy można całą teorię fizyczną konstruować na podstawie pojedynczego wydarzenia? Oczekujemy powtarzalności, co w przypadku wielkiego wybuchu jest nieco kłopotliwe.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >www.evolut(*)articles/five-proofs-evolution> podrzucilibyśmy kamień i zgodnie z teorią grawitacji oczekiwaliśmy, że spadnie.sprawdzać teorię można na różne sposoby. Mało Ci tych 5 dowodów ? > Oczekujemy powtarzalności, co w przypadku wielkiego wybuchu jest nieco kłopotliwe.rozumiem, że z ewolucją nie masz już problemu ? Co do wielkiego wybuchu to nie doczytałeś co napisałem
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | |  | -1 na 3 | worek kości (2937 punktów) | >sprawdzać teorię można na różne sposoby. Mało Ci tych 5 dowodów ?
Te dowody, które wkleiłeś, mówią o pewnych zaistniałych już faktach, które poddaje się interpretacji. Ewolucjonizm jest pewną opowieścią o tym, jak gatunki się zmieniały na przestrzeni czasu, ale niemożliwe jest laboratoryjne przeprowadzenie takiej symulacji, żeby, nie wiem, z materii nieożywionej wyprodukować psa. Lub nawet kurczaka.
>Co do wielkiego wybuchu to nie doczytałeś co napisałem
Doczytałem. I chociaż odkrywa się nowe zjawiska, które wzmacniają teorię, to mowa w tej wątkowej odnodze jest o sprawdzeniu teorii. Rozumiem, że empirycznym sprawdzeniu. Nie sądzę, żebyśmy w najbliższym czasie, o ile w ogóle, byli w stanie odtworzyć "wielki wybuch" w warunkach laboratoryjnych.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > zmieniały na przestrzeni czasu, ale niemożliwe jest laboratoryjne przeprowadzenie >takiej symulacji, żeby, nie wiem, z materii nieożywionej wyprodukować psa. Lub >nawet kurczaka.nie ma takiej potrzeby, żeby udowodnić ewolucję. Jest zgoda pomiędzy naukowcami, że to jest fakt. Ewolucja potrzebowała miliardów lat, żebyśmy mogli pisać te słowa. > Nie sądzę, żebyśmy w najbliższym czasie, o ile w ogóle, byli w stanie odtworzyć >"wielki wybuch" w warunkach laboratoryjnych.ale zapewne będzie można udowodnić to w inny sposób.
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | |  | -4 na 4 | worek kości (2937 punktów) | >nie ma takiej potrzeby, żeby udowodnić ewolucję. Jest zgoda pomiędzy naukowcami
Konsensus uczonych to zaledwie jedna z możliwych koncepcji spojrzenia na racjonalność nauki, ale chyba zdajesz sobie sprawę, że dla ludzi spoza nauki, wymaga to pewnego rodzaju "skoku wiary". Ja się nie znam, ale oni się znają, więc WIERZĘ, że nie oszukują mnie i przyjmuję, że to co mówią, jest zgodne z rzeczywistością.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >>>>nie ma takiej potrzeby, żeby udowodnić ewolucję. Jest zgoda pomiędzy naukowcami >Konsensus uczonych to zaledwie jedna z możliwych koncepcji spojrzenia na racjonalność nauki, Tak i akurat dla mnie wielce nieprzekonywująca.
>ale chyba zdajesz sobie sprawę, że dla ludzi spoza nauki, wymaga to pewnego rodzaju "skoku wiary". Ja się nie znam, ale oni się znają, więc WIERZĘ, że nie oszukują mnie i przyjmuję, że to co mówią, jest zgodne z rzeczywistością. Nie i to zupełnie nie: "Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy o obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę." Nauka wymaga postawy krytycznej, połączonej z otwartością i ciekawością świata, co jest zaprzeczeniem postawy fideistycznej. Nic na wiarę, wszystko należy sprawdzać, to jest postawa naukowa.
Występuje tu natomiast u Pana ciekawe psychiczne zjawisko - ściągnięcie niepojętej dla Pana postawy do poziomu możliwości Pańskiego zrozumienia. Nauka nie "wymaga skoku wiary" tak, jak racjonalny ateizm nie jest wiarą w to, że Boga nie ma.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Nauka wymaga postawy krytycznej, połączonej z otwartością i ciekawością świata, co jest zaprzeczeniem postawy fideistycznej.
Nie pisałem o naukowcach, tylko o ludziach spoza nauki, którzy wierzą, że naukowcy ich nie robią w konia. Przeciętny człowiek nie jest w stanie ocenić, czy go naukowcy nie kantują, ufa/wierzy jednak, że naukowcy są wierni "etosowi nauki".
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
>>>>Nauka wymaga postawy krytycznej, połączonej z otwartością i ciekawością świata, co jest zaprzeczeniem postawy fideistycznej. >Nie pisałem o naukowcach, tylko o ludziach spoza nauki, którzy wierzą, że naukowcy ich nie robią w konia. A ja nie zupełnie ograniczałem takiej postawy tylko do naukowców. Dostępna ona jest każdemu racjonalnie myślącemu człowiekowi. Uczeni upubliczniają swoje poglądy wraz z drogami dojścia do nich, pod krytyczną ocenę wszystkich i każdy ma prawo (a inni uczeni, to nawet obowiązek) je sprawdzić. Tu nic na wiarę i dlatego "robienie w konia" jest bardzo utrudnione i wszystkie próby fałszerstw - wcześniej, czy później - na wierzch wychodzą.
>Przeciętny człowiek nie jest w stanie ocenić, czy go naukowcy nie kantują, ufa/wierzy jednak, że naukowcy są wierni "etosowi nauki". "Przeciętny człowiek", to ma wybór zaufania: czy wierzyć jakimś tam "Prawdom" nadanym autorytetem religii, czy zaufać tym (czyli uczonym), którzy proszą o sprawdzenie swoich poglądów. Może też wziąć się do roboty, pouczyć trochę i sprawdzić. Wszak nie święci garnki lepią. A na dokładkę - nawet nieprzeciętnie głupi człowiek stale weryfikuje ustalenia nauki, korzystając na co dzień z otaczającej nas technologii. Nie mówiąc już o wielkim zaufaniu do nauki np. przy wsiadaniu do samolotu.
Cały czas tu powtarzam, że wiara ogranicza nas intelektualnie, ale udziela też prostych odpowiedzi na skomplikowaną rzeczywistość. W artykule "Homo Neanderthalensis" prawie sprzed stulecia H. L. Mencken napisał: "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > Te dowody, które wkleiłeś, mówią o pewnych zaistniałych już faktach, które poddaje się interpretacji. Ewolucjonizm jest pewną opowieścią o tym, jak gatunki się zmieniały na przestrzeni czasu, ale niemożliwe jest laboratoryjne przeprowadzenie takiej symulacji, żeby, nie wiem, z materii nieożywionej wyprodukować psa. Lub nawet kurczaka.Worek naprawdę próbujesz dyskutować z chyba najlepiej udokumentowaną teorią świata, to już nie są tysiące dowodów, to są miliony i ciągle przybywa. Próbujesz w typowo kreacjonistyczny sposób mieszać dwa/trzy porządki: - powstanie świata, - powstanie życia, - ewolucja żywych organizmów. Internet, a szczególnie Youtube jest pełen kreacjonistycznych przegranych próbujących w ten sposób odejść od argumentów. Co jest zabawne ewolucja bądź też teoria ewolucji jako taka nie mówi nic o bogach. Co jest zabawne teorie/wierzenia o czy w bogów próbując walczyć z naukowym pojmowaniem ewolucji przegrały i muszą się wycofywać w tzw. "metafory" czy "konteksty". To właśnie dogmatyczne podejście religii do zdobyczy nauki szczególnie ewolucji spowodowało, że ludzie się otrząsnęli z tej niebezpiecznej choroby. Proces trwa. To nie nauka walczyła z religią, to religia próbując walczyć z nauką przegrała. Na dłuższą metę opowieści przegrywają z dowodami. To jest właśnie dowód pośredni na brak istnienia bogów, ostają się tylko ci co nie "wpieprzają się" i są nie do wykrycia. Ci o których twierdzono, że dowodzą nieistnienie nauki poprzez wzrost siły i zakresu nauki znikają. Jahve przecież w przypowieści o Hiobie był takim przemądrzałym twardzielem, dziś kujon z podstawówki by nim pozamiatał podłogę, jak Hulk Lokim w "Avangers" (czyt. "Puny god"). Przeprowadzenie eksperymentu o którym piszesz jest na moment obecny niemożliwe/niezwykle utrudnione. Natura miała cały Wszechświat jako laboratorium przez miliardy lat i na moment obecny, wiemy że wyszło jej raz na małej planecie. I ten raz starczył. Dzisiaj nie jesteśmy w stanie przygotować próbki bez organizmów, bez DNA, bez RNA, aminokwasów, jednak o składzie jak ziemska gleba/woda/atmosfera sprzed miliardów lat plus zamknąć to w odizolowanym systemie. Nawet jak założymy, że eksperymenty nie toczyły się w całym Wszechświecie, tylko na samej Ziemi, to jest to ilość laboratoriów kompletnie niedostępna dla człowieka. To są krotności milionów/miliardów/bilionów razy laboratoriów więcej. I starczył ten raz. Tak jak z chorobami Europejczyków wśród Indian czy innymi organizmami o kompletnie innym poziomie konkurencji, bo dla tego aminokwasu/organizmu poziom konkurencji konkurencji to był poziom zero, a świat był jednym wielkim talerzem zupy/żarcia. Więc powtarzam, nie jest problemem powtórzenie przeskoku, problemem jest przygotowanie próbki i jej izolacja, która by zadowoliła naukowców i ich oceniających. Ten problem wynika z naukowego podejścia czyli założeń, argumentów, przejrzystości metodologii badań itd. jest on przeciwieństwem podejścia boskiego czyli argumentacji tautologicznej/samowyjaśniającej. Bogowie by powiedzieli, że próbka jest doskonała, a czy by była nikt by sprawdzał, bo przecież bogowie powiedzieli....... 
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Ewolucjonizm jest pewną opowieścią o tym, jak gatunki się zmieniały na przestrzeni czasu, ale niemożliwe jest laboratoryjne przeprowadzenie takiej symulacji, żeby, nie wiem, z materii nieożywionej wyprodukować psa. Lub nawet kurczaka.Powyższa Pańska opowieść jest tylko świadectwem Pańskiej wiedzy i Pańskich intelektualnych możliwości zrozumienia teorii ewolucji i niczym więcej, a szkoda, gdyż u niektórych inteligentnych katolików można poznać ciekawe próby ochrzczenia darwinowskiej teorii ewolucji. Co prawda zupełnie niemożliwym jest pogodzenie wiary w kreację z darwinizmem, ale przynajmniej próbują. PS. Warto też przeczytać te artykuły: [Załącznik] [Załącznik]Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Problem jednak np. z wielkim wybuchem jest taki, że jest to zjawisko jednorazoweA skąd Pan to wie? Równie dobra jest teoria "Wieloświata". Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | |  | -2 na 2 | worek kości (2937 punktów) | > >Problem jednak np. z wielkim wybuchem jest taki, że jest to zjawisko jednorazowe> A skąd Pan to wie? Równie dobra jest teoria "Wieloświata".Jeśli nazywa Pan koncepcję "Wieloświata" teorią, to równie dobrze teorią będzie koncepcja Inteligentnego Projektu.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >równie dobrze teorią będzie koncepcja Inteligentnego Projektu. Nie, nie będzie. Teoria musi się opierać na mocnej podstawie. W przypadku ID podstaw nie ma żadnych. Dlatego ID to nie teoria, a wyssana z brudnego palucha bajęda.
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>równie dobrze teorią będzie koncepcja Inteligentnego Projektu. >Nie, nie będzie. Teoria musi się opierać na mocnej podstawie.
A co jest mocną podstawą teorii Wieloświata, do której to porównałem teorię ID?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > równie dobrze teorią będzie koncepcja Inteligentnego Projektu.> >>>Nie, nie będzie. Teoria musi się opierać na mocnej podstawie.> A co jest mocną podstawą teorii Wieloświata, do której to porównałem teorię ID?Wyjście od przyjętego powszechnie przyjętego paradygmatu nauki - naturalizmu metodologicznego, w którym żadne koncepcje kreacjonistyczne się nie mieszczą.Nie można dyskutować z niczyją wiarą i nikt nie przekona wierzącego, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Racjonaliści poruszają się intelektualnie w obszarze nauki i tylko z racjonalnymi argumentami mogą dyskutować. Irracjonalne po prostu odrzucają. Koncepcja Inteligentnego Projektu (tak jak koncepcje religijne) wychodzi spoza naturalistycznych założeń i nie jest ani falsyfikowalna, ani weryfikowalna. ------------------------ Hipoteza to naukowe, uzasadnione przypuszczenie oparte na prawdopodobieństwie, wymagające weryfikacji. Teoria naukowa to potwierdzona licznymi obserwacjami i doświadczeniami przeprowadzonymi niezależnie od siebie hipoteza. Prawo naukowe to powszechnie akceptowana teoria naukowa, o charakterze przewidywania ilościowego.O "Wieloświecie" można sobie tu poczytać: www.swiatnauki.pl/8,739.htmlTak, "Wieloświat", jak na razie, to tylko spekulacja, ale spekulacja naukowa, wywodząca się z dotychczasowej naukowej wiedzy i podana do krytycznych analiz. Zaś wszelakie "kreacjonizmy" są spekulacjami wydumanymi bez żadnych ograniczeń jakąkolwiek naukową wiedzą, natomiast wymagające wiary. Do wyboru, tylko założyciele tego portalu, już wybrali naukowy sceptycyzm zamiast wiary i tu są potrzebne racjonalne argumenty. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Tak, "Wieloświat", jak na razie, to tylko spekulacja, ale spekulacja naukowa, wywodząca się z dotychczasowej naukowej wiedzy i podana do krytycznych analiz. >Zaś wszelakie "kreacjonizmy" są spekulacjami wydumanymi bez żadnych ograniczeń jakąkolwiek naukową wiedzą, natomiast wymagające wiary.
Czym się więc różni zwykła spekulacja, od spekulacji naukowej? A jeśli chodzi o naturalizm metodologiczny - historia pokazuje, że rewolucje w nauce dokonywały się właśnie dzięki zmianie paradygmatu. Być może zbyt dogmatyczne trzymanie się naturalizmu na dłuższą metę okaże się dla nauki szkodliwe?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Czym się więc różni zwykła spekulacja, od spekulacji naukowej?Przecież wyżej w tym wątku to wyjaśniłem. (W innych wątkach, które Pan czytał, gdyż są tam i Pańskie wypowiedzi, wyjaśniłem to znacznie szerzej.)
> A jeśli chodzi o naturalizm metodologiczny - historia pokazuje, że rewolucje w nauce dokonywały się właśnie dzięki zmianie paradygmatu.Tak, ale bez przesady. Paradygmatów nauki w cywilizacji Zachodu tak wiele nie było: Paradygmat - w rozumieniu wprowadzonym przez filozofa Thomasa Kuhna w książce Struktura rewolucji naukowych (The Structure of Scientific Revolutions) opublikowanej w 1962 roku - to zbiór pojęć i teorii tworzących podstawy danej nauki. Teorii i pojęć tworzących paradygmat raczej się nie kwestionuje, przynajmniej do czasu kiedy paradygmat jest twórczy poznawczo - tzn. za jego pomocą można tworzyć teorie szczegółowe zgodne z danymi doświadczalnymi (historycznymi), którymi zajmuje się dana nauka.
Najogólniejszym paradygmatem jest paradygmat metody naukowej, jest to kryterium uznania jakiejś działalności za naukową. Ponadto nie wszyscy z Kuhnem się zgadzająPrawdziwe rewolucje naukowe to Kopernik i Darwin, a naturalizm jako metodę przyjętą powszechnie przez naukę, to zawdzięczamy temu drugiemu. > Być może zbyt dogmatyczne trzymanie się naturalizmu na dłuższą metę okaże się dla nauki szkodliwe?Znane jest mi to marzenie wszelakich nadnaturalistów i teoretycznie jest to możliwe, a przynajmniej obecny paradygmat, który jest antydogmatyczny tak zakłada. Paradygmat od tzw. dogmatu odróżnia kilka zasadniczych cech:
nie jest on dany raz na zawsze - lecz jest przyjęty na zasadzie konsensusu większości badaczy,
co nie oznacza, że naukowcy głosują nad przyjęciem lub odrzuceniem paradygmatu, liczy się zgodność paradygmatu z dotychczasową wiedzą i spełnienie wielu warunków (w zakresie np. istniejących dowodów)
może okresowo ulec zasadniczym przemianom prowadzącym do głębokich zmian w nauce zwanych rewolucją naukową (zobacz Experimentum crucis), podważa sens absolutnej słuszności.
Pojęcie "absolutnej słuszności" nie ma charakteru naukowego.
Dobry paradygmat posiada kilka cech i m.in. musi:
być spójny logicznie i pojęciowo, być jak najprostszy i zawierać tylko te pojęcia i teorie, które są dla danej nauki rzeczywiście niezbędne, dawać możliwość tworzenia teorii szczegółowych zgodnych ze znanymi faktami.Tyle tylko, że ten paradygmat całkowicie - we wszystkich aspektach poznania istniejącej obiektywnie rzeczywistości oraz w całej ludzkiej praktyce - sprawdza się. I jak dotychczas nigdy, w niczym, nawet w najmniejszym stopniu nie został podważony. Ale pomarzyć to sobie zawsze można. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > W przypadku teorii ewolucji lub teorii wielkiego wybuchu mamy różne śladyOdróżniłbym jednak ewolucję żywych organizmów od opisu świata fizycznego. Fizyka bada świat martwy po "śladach", a w biologii nie do uniknięcia jest spostrzeżenie, że sami badający też są śladem. Nie należy wrzucać tych dyscyplin do jednego .. worka  , bo z jednej strony abstrahuje się od podmiotu a z drugiej podmiotowość wywodzi. Ewolucji nie powinno się nazywać teorią, lecz konstatacją faktu (w tym faktu istnienia teoretyków). Teorie w fizyce są dyskusyjne (stan stacjonarny, wieloświaty, a niech tam, zderzenie bran widzialnych z niewidzialnymi /za Hellerem/, itd..). Natomiast w kwestii naszego pochodzenia wszyscy twierdzą, że kiedyś ludzi nie było a potem byli. Nastąpiła zatem w historii zmiana (ewolucja), skoro człowiek nie istniał odwiecznie.
|
|
|  | 4 na 4 | Jacholek (5699 punktów) |
> Jak można sprawdzić teorię wielkiego wybuchu, teorię ewolucji lub teorię, a co tam, >superstrun?Polecam odrobinę popularnej lektury na temat ostatnich wyników misji Planck. planck.cf.ac.uk/resultsIstnieje zasadnicza różnica pomiędzy wiarą w sensie religijnym a uzasadnionymi przekonaniami naukowymi, charakteryzującymi się określonym poziomem zaufania.
|
|
|  | 3 na 3 | KarolG (2892 punktów) | >Jak można sprawdzić teorię ... teorię ewolucji Chyba się trochę zagalopowałeś.
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>I na koniec: w naukę nie trzeba wierzyć, to nie religia; nauka to fakty i sprawdzalne teorię.> Jak można sprawdzić teorię wielkiego wybuchu, teorię ewolucji lub teorię, a co tam, superstrun? "Sprawdzalne", to wcale nie znaczy sprawdzone. Na przykład - moim zdaniem - obiektywnie istniejąca rzeczywistość (świat) jest poznawalna, co wcale nie znaczy, iż jest poznana, ani nawet tego, że kiedykolwiek zostanie poznana. Teoria naukowa nie podawana jest do wierzenia, tylko do sprawdzenia: Tradycyjnie, niezależnie od rozmaitych kwestii filozoficznych i społecznych, zazwyczaj przyjmuje się, że wyniki badań naukowych przechodzą po ich publikacji proces krytyki i oceny ze strony środowiska naukowego. Nauka jest w istocie procesem społecznym, w którym jedni naukowcy stale przyglądają się sceptycznie wynikom pracy innych naukowców i akceptują je lub odrzucają w oparciu o obiektywne kryteria.Warto zapoznać się w jakim stopniu, każda z tych - wymienionych przez Pana teorii została już sprawdzona, a jakie pozostają jeszcze wątpliwości. W nauce nic nie jest "prawdą ostateczną" i niczego nie trzeba przyjmować na wiarę. Miłego dnia. @@@ .
|
|
|  | 3 na 3 | mrSpock (2845 punktów) | >>I na koniec: w naukę nie trzeba wierzyć, to nie religia; nauka to fakty i sprawdzalne teorię. >Jak można sprawdzić teorię wielkiego wybuchu, teorię ewolucji lub teorię, a co tam, superstrun? > bembergiem w berg Ok niech będzie ziemia ma jakieś 6 tys lat a ten wielki wybuch ewolucja czy nowe teorie to w końcu jedna wielka bzdura. Co tam wykopaliska co tam badania naukowe biologiczne chemiczne geologiczne astronomiczne czy z jakiej to innej dziedziny nauki. Wszystko to ugina się pod ciężarem tak poważnego dowodu jakim jest biblia.
|
|
2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >wartości chrześcijańskie: >2. Brak szacunku do państwa Nie rozumiem co masz na myśli. Sojusz tronu i ołtarza był podstawą działalności chrześcijaństwa od momentu jego uhonorowania przez Konstantyna Wielkiego.
|
|
 | 5 na 5 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | > wartości chrześcijańskie: 2. Brak szacunku do państwa > Nie rozumiem co masz na myśli. Sojusz tronu i ołtarza był podstawą działalności chrześcijaństwa od momentu jego uhonorowania przez Konstantyna Wielkiego.
Kiedyś szukałem informacji, dlaczego chrześcijanie byli, delikatnie mówiąc, nielubieni w Starożytnym Rzymie. Zasadnicze powody były następujące: nie chcieli płacić podatków, byli nietolerancyjni i awanturniczy. Jak wiadomo, kościół i dzisiaj unika płacenia podatków, a nawet wyciąga ręce o dodatkowe wpływy z tychże. Chrześcijanie nigdy, ani w starożytności, ani teraz nie szanowali państwa, o ile to państwo nie było marionetką w ich rękach.
|
|
|  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >nie chcieli płacić podatków, byli nietolerancyjni i awanturniczy. Tak było do momentu, gdy Konstantyn podniósł status chrześcijaństwa do religii równorzędnej z ówcześnie uznawanymi w Rzymie, a w końcu przeszedł na chrześcijaństwo. Od tamtej pory chrześcijanie zawsze gorąco miłowali władze, każde władze, które co najmniej im nie przeszkadzały.
|
|
|  | | worek kości (2937 punktów) | >Kiedyś szukałem informacji, dlaczego chrześcijanie byli, delikatnie mówiąc, nielubieni w Starożytnym Rzymie. Zasadnicze powody były następujące: nie chcieli płacić podatków, byli nietolerancyjni i awanturniczy.
Czemu, twoim zdaniem, publiczne wymyślne tortury i egzekucje pierwszych chrześcijan ku uciesze rzymskiej gawiedzi, miały optymistycznie nastrajać wyznawców Chrystusa do masakrującego ich państwa?
>Jak wiadomo, kościół i dzisiaj unika płacenia podatków,
KK płaci podatki, coś ci się pokićkało.
bembergiem w berg
|
|
| |  | 1 na 1 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | |
|
| | |  | 3 na 5 | szarley (54906 punktów) | >>KK płaci podatki, coś ci się pokićkało. >jakie ?
akcyzę
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Ag-nes (2295 punktów) | > akcyzęTaaa, klechy palą i piją a wszyscy maja być wdzięczni, że dzięki temu wspierają rząd oraz przemysł monopolowy i tytoniowy. A wierni składają się na samochody dla księżuli, by wspomagali system podatkowy akcyzą z paliwa.  Rodzaj płaconych przez kler podatków, w postaci wspomnianej akcyzy, jak najbardziej odzwierciedla "wartości chrześcijańskie", które reprezentują.
|
|
| | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >akcyzę> Taaa, klechy palą i piją a wszyscy maja być wdzięczni, że dzięki temu wspierają rząd oraz przemysł monopolowy i tytoniowy.> A wierni składają się na samochody dla księżuli, by wspomagali system podatkowy akcyzą z paliwa.  > Rodzaj płaconych przez kler podatków, w postaci wspomnianej akcyzy, jak najbardziej odzwierciedla "wartości chrześcijańskie", które reprezentują.> Padło pytanie jakie podatki płacą to odpowiadam Akcyzę na papierosy chyba poniżej średniej Paliwo zapewne też ; niewielu dojeżdża do pracy a już na pewno nie codziennie za to przypuszczam że akcyzę na alkohol chyba powyżej średniej krajowej  Ubolewam nad tym, że są to jedyne podatki płacone wg powszechnych stawek.
|
|
| | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>KK płaci podatki, coś ci się pokićkało. >jakie ?
Tzw. podatek zryczałtowany np. z działalności duszpasterskiej, coś na zasadzie prowadzenia działalności gospodarczej.
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >>KK płaci podatki, coś ci się pokićkało.> >jakie ?> Tzw. podatek zryczałtowany np. z działalności duszpasterskiej, coś na zasadzie prowadzenia działalności gospodarczej.znacznie niższy niż płaci cała reszta, a KK nie płaci podatku od nieruchomości, podatków osobistych też nie płacą.
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >znacznie niższy niż płaci cała reszta
Nie znam się na podatkach, ale przynajmniej udało nam się ustalić, że jednak jakieś KK podatki płaci.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >znacznie niższy niż płaci cała reszta> Nie znam się na podatkach, ale przynajmniej udało nam się ustalić, że jednak jakieś >KK podatki płaci.Jakieś, to dobre słowo. Też chciałbym płacić takie "jakieś" podatki. Grosze, mówiąc wprost. Jak się na czymś nie znam, to się nie wypowiadam... I tym bardziej by mi się nie wydawało, że komuś dokuczam 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Czemu, twoim zdaniem, publiczne wymyślne tortury i egzekucje pierwszych chrześcijan ku uciesze rzymskiej gawiedzi, miały optymistycznie nastrajać wyznawców Chrystusa do masakrującego ich państwa?Optymistycznie nastroiły chrześcijan dopiero inkwizycyjne tortury zakończone auto-da-fé i stosem. Ale już od Konstantyna, to tego "optymizmu" coraz bardziej nabierali. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Ale już od Konstantyna, to tego "optymizmu" coraz bardziej nabierali.
Jaki związek mają te stosy z prześladowaniami chrześcijan, o których jest mowa w tym wątku?
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Cytat:Nie rozumiem co masz na myśli. Sojusz tronu i ołtarza był podstawą działalności chrześcijaństwa od momentu jego uhonorowania przez Konstantyna Wielkiego. Kiedyś szukałem informacji, dlaczego chrześcijanie byli, delikatnie mówiąc, nielubieni w Starożytnym Rzymie. Zasadnicze powody były następujące: nie chcieli płacić podatków, byli nietolerancyjni i awanturniczy. Jak wiadomo, kościół i dzisiaj unika płacenia podatków, a nawet wyciąga ręce o dodatkowe wpływy z tychże. Chrześcijanie nigdy, ani w starożytności, ani teraz nie szanowali państwa, o ile to państwo nie było marionetką w ich rękach. > Czemu, twoim zdaniem, publiczne wymyślne tortury i egzekucje pierwszych chrześcijan ku uciesze rzymskiej gawiedzi, miały optymistycznie nastrajać wyznawców Chrystusa do masakrującego ich państwa?Bogusławski: Ale już od Konstantyna, to tego "optymizmu" coraz bardziej nabierali.> Jaki związek mają te stosy z prześladowaniami chrześcijan, o których jest mowa w tym wątku?Prosty - jak prześladować chrześcijan, to źle, ale jak chrześcijanie prześladują to dobrze. (To nie jest wątek o prześladowaniach, tylko o wartościach.) (Jak Pan założy stosowny wątek, to możemy podyskutować i o chrześcijanach i ich prześladowaniach w Cesarstwie Rzymskim. To też wcale nie wyglądało tak, jak chrześcijanie o tym opowiadają.)Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | |  | 2 na 2 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
>Jaki związek mają te stosy z prześladowaniami chrześcijan, o których jest mowa w tym wątku?
Nie wyolbrzymiaj tego prześladowania chrześcijan. To głównie kościelna propaganda. Zaledwie 3 wieki im zajęło przejęcie władzy nad cesarstwem.
Po pierwsze, to dla wielu ludzi życie w starożytności było okrutne.
Po drugie, chrześcijanie byli awanturnikami i nie lubiano ich w żadnym zakamarku cesarstwa, choć jakoś wyznawcy setek innych lokalnych bogów byli akceptowani.
Po trzecie, część z nich sama szukała śmierci. Tutaj miażdżąca jest historia z udziałem prokonsula Arriusa Antoninusa. Grupa chrześcijan-martyrologów awanturowała się i dobijała do niego, aby skazał ich na męczeńską śmierć. W końcu musiał zareagować, kilku kazał zabić a do reszty krzyknął: Jeśli tak bardzo chcecie umrzeć, to weźcie sznury i się powieście albo rzućcie się w przepaść.
Więc przestań Worku powtarzać bzdury.
|
|
| | | | |  | julian (1206 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
| szarley (54906 punktów) | Jaki piękny czarno biały świat
|
|
 | 1 na 1 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | >Jaki piękny czarno biały świat
Nie przeczę - obraz nie jest pełny. Często słyszę lub czytam wartości chrześcijańskie, ale właściwie co? Lista nie jest pełna, ale podzbiór należy do zbioru wartości chrześcijańskie. Zapraszam do uzupełnienia.
|
|
|  | | worek kości (2937 punktów) | >Często słyszę lub czytam wartości chrześcijańskie, ale właściwie co?
Zastanawiająca metoda. Wymieniasz coś, co nazywasz "wartościami chrześcijańskimi", mimo że nawet nie wiesz, czym są "wartości chrześcijańskie". Być może zanim dokonałeś tej pomysłowej klasyfikacji, powinieneś był najpierw zdefiniować to, co masz zamiar w ogóle sklasyfikować. To tak w ramach metodologicznej poprawności, ale co ja tam wiem.
bembergiem w berg
|
|
| |  | 4 na 4 | nobodylikeyou (972 punktów) | > >Często słyszę lub czytam wartości chrześcijańskie, ale właściwie co?> Zastanawiająca metoda. Wymieniasz coś, co nazywasz "wartościami chrześcijańskimi", mimo że nawet nie wiesz, czym są "wartości chrześcijańskie".Ja chyba wiem co to są wartości chrześcijańskie! Ale tych akurat (zazwyczaj) nie usłyszymy od księdza z ambony... A mianowicie: 1. Sankcjonowanie niewolnictwa jako dar i wola Boga: "Niewolnicy! posłuszni bądźcie panom według ciała, z bojaźnią i ze drżeniem w prostości serca waszego, jako Chrystusowi; Nie na oko służąc, jako ci, którzy się ludziom podobać chcą, ale jako słudzy Chrystusowi, czyniąc z duszy wolę Bożą. Z dobrą wolą służąc jako Panu a nie ludziom; Wiedząc, iż każdy, co by uczynił dobrego, za to odniesie nagrodę od Pana, choć niewolnik, choć wolny." - List św. Pawła do Efezjan 6:1-24 "Niewolnicy! bądźcie poddani panom we wszelakiej bojaźni, nie tylko dobrym i bacznym, ale i dziwnym. Boć to jest łaska, jeźli kto dla sumienia Bożego ponosi frasunki, cierpiąc bezwinnie. Bo cóż jest za chwała, jeźlibyście grzesząc, cierpliwie znosili, by was i pięściami bito? Ale jeźli dobrze czyniąc i cierpiąc znosicie, to jest łaska u Boga." - I list św Piotra 2:18-21 "Wszyscy, którzy są pod jarzmem jako niewolnicy, niech własnych panów uznają za godnych wszelkiej czci, ażeby nie bluźniono imieniu Boga i nauce. Ci zaś, którzy mają wierzących panów, niechaj ich nie lekceważą z tego powodu, że są braćmi, ale niech im lepiej służą, dlatego że są oni wierzącymi i umiłowanymi jako uczestnicy dobrodziejstwa. Tych rzeczy nauczaj i do nich zachęcaj!" - I List św. Pawła do Tym. 6:1-2 "Każdy przeto niech pozostanie w takim stanie, w jakim został powołany. Zostałeś powołany jako niewolnik? Nie martw się! Owszem, nawet jeśli możesz stać się wolnym, raczej skorzystaj (z twego niewolnictwa) Albowiem ten, kto został powołany w Panu jako niewolnik, jest wyzwoleńcem Pana. Podobnie i ten, kto został powołany jako wolny, staje się niewolnikiem Chrystusa." - I List św. Pawła do Kor. 7:20-22 2. Utwierdzanie wyniesionego ze Starego Testamentu patriarchalnego modelu mężczyzny panującego na posłuszną kobietą: "Niewiasta niech się uczy w milczeniu ze wszelkim poddaństwem. Bo niewieście nie pozwalam uczyć, ani władzy mieć nad mężem, ale aby była w milczeniu. Bo Adam pierwszy stworzony jest, potem Ewa. I Adam nie był zwiedziony, ale niewiasta zwiedziona będąc, przestępstwa przyczyną była." - I List Pawła do Tymot. 1:15 "To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania..." - I List św. Pawła do Kor. 11:8-10 "Niewiasty mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje. A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów. Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu. Czyż od was wyszło słowo Boże? Albo czy tylko do was przyszło? - I List św. Pawła do Kor. 14:34 3. Kłamliwe pouczenia o istocie każdej ziemskiej władzy jako pochodzącej od Boga (rządy Kaliguli, Nerona, czy Stalina też?  ) i karze piekła za buntowanie się przeciwko niej: List do Rzymian 13:1-2 "Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy - przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia." 4. Skazywanie na Wieczne, czyli Nigdy-Nie-Kończące-Się Potępienie wszystkich tych którzy nie przyjmą, bądź odrzucą prawdziwość chrześcijaństwa, nie zależnie od tego czy są dobrymi ludźmi: Ew. Mk 16:15-16 "I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony" Ew. Jana 3:36 "Każdy, kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy w Syna, tego czeka nie życie, lecz gniew boży." Rzymian 10:9-10 "Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził Go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu." Galatów 2:15-17 "...człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie z wiary w Chrystusa, a nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, jako że przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia." A za najlepszy dowód ich boskiego rodowodu nie ich poświadczy fakt że słowa te zawdzięczamy samemu Synowi Bożemu oraz jego natchnionemu apostołowi i "prorokowi" Pawłowi z Tarsu.  I jak tu nie zostać chrześcijaninem?
|
|
| | |  | | worek kości (2937 punktów) | > Ale tych akurat (zazwyczaj) nie usłyszymy od księdza z ambony...
Fajnie, że się tak napracowałeś z tymi cytatami i w ogóle, no ale mam jedną wątpliwość - skoro prawdziwymi wartościami chrześcijańskimi miałyby być te wymienione przez ciebie, to czemu do jasnej ciasnej "nie usłyszymy o nich od księdza z ambony", a zamiast tego coś o kochaniu bliźniego i pokoju na świecie?
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > Fajnie, że się tak napracowałeś z tymi cytatami i w ogóle, no ale mam jedną wątpliwość - skoro prawdziwymi wartościami chrześcijańskimi miałyby być te wymienione przez ciebie, to czemu do jasnej ciasnej "nie usłyszymy o nich od księdza z ambony", a zamiast tego coś o kochaniu bliźniego i pokoju na świecie?Słyszeliśmy setki lat. Tylko jak napisał ktoś w tytułowym wątku świat poszedł do przodu i kościoły i związki wyznaniowe ciągną się w ogonie. W pewnym momencie do zakutych łbów doszło, że zyskowność spada, jak mówi się bzdury sprzed lat i kościół zaczął się wycofywać. Ten proces dzieje się po raz kolejny na naszych oczach. Papież udający miłego, skromnego i jakże wielka odmiana kościoła. Muzułmanie też to mają, wiele innych wiar też przeszło ewolucję poglądów. Nie ewoluujesz w formę bardziej odpowiadającą rzeczywistości to wymierasz. Chrześcijaństwo, katolicyzm umierały już wiele razy. Katolicyzm pod wpływem protestantów też umierał/zmieniał się. Czym jest bowiem przejście na języki lokalne, a ostatnio odrzucenie czyśćca, ciągła próba odrzucenia Biblii itd. no i ogólnie wszystkie konteksty/ewolucja moralności czy inne bzdury  .
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >W pewnym momencie do zakutych łbów doszło, że zyskowność spada, jak mówi się bzdury sprzed lat i kościół zaczął się wycofywać.
Czyli przed tym "pewnym momentem" mówienie tych "bzdur sprzed lat" było opłacalne? Innymi słowy - kiedyś ludzie chcieli tego słuchać? Skoro się opłacało to mówić, to pewnie chcieli. A dzisiaj już nie chcą. A i KK nie chce tego mówić. Tylko kto pierwszy zmądrzał - ludzie, KK, Duch Dziejów?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | >Czyli przed tym "pewnym momentem" mówienie tych "bzdur sprzed lat" było opłacalne? Innymi słowy - kiedyś ludzie chcieli tego słuchać? Skoro się opłacało to mówić, to pewnie chcieli. A dzisiaj już nie chcą. A i KK nie chce tego mówić. Tylko kto pierwszy zmądrzał - ludzie, KK, Duch Dziejów?
Tak jak z prawie wszystkimi świętami, tak samo z wartościami, religie po prostą kradną co jest popularne i udają, że to od samego początku było ich. Dziady, choinka, wielkanoc itd. Liczy się wartość wyliczona czy to w pieniądzu, władzy na ludźmi, seksie itd. przynajmniej wg władców szczególnie religijnych. Ludzie jednak ewoluują.
Negacja niewolnictwa, negacja pedofilii, i niedługo negacja potępienia kobiet czy inne "postępowe" sprawy były religiom narzucane. To tak jak z Wałęsą, który ma do wyboru dwie drogi, być biednym homofobem/antydemokratą albo stać się demokratą i dalej zarabiać duże pieniądze.
Kościoły/religie trzymając się dogmatycznie swoich debilizmów tracą wiernych, którzy nie są w stanie zrozumieć np. - jak można nienawidzić ludzi głosząc ponoć miłość bliźniego, - jak można mówić, że Biblia to słowo boże, a jednocześnie ją odrzucać, - jak można twierdzić, że Koran jest niezmienny, a jednocześnie twierdzić że trzeba ją odczytywać w wersji nowo arabskiej, która jest inna od staroarabskiej i zaprzecza starożytnym tekstom znalezionym, - jak można dziś twierdzić, że anioł mi podyktował moją świętą księgę, jutro dodać do niej, że jest zła kawa, pojutrze że zła jest czekolada, następnie dodać, że złe są papierosy, itd. (Mormoni) - jak można budować repliki radarów lub czołgów i modlić się do nich jak do bogów (sztuczne religie), - trzymać się czegoś napisanego w książce, a potem robić poziomy wtajemniczenia (sztuczna religia - scjentolodzy), - jak można mówić o tym, że ktoś ochraniający pedofili może zostać papieżem, a przynajmiej będzie go wybierał, - atakować zdobycze nauki i nie móc zaprezentować chociaż jednej prawdziwie własnej, tylko te użyczone, przekazane, zagrabione itd.
Zarabia się potężne fortuny tylko na biednych, jednak poziom edukacji tych biednych wzrasta i kłamstwa muszą się zmienić, by być o poziom wyżej od tej części co chce płacić. Dlatego kościół już sobie odpuszcza Europę. Oprócz tego, że biedna i w kryzysie to jeszcze na dodatek, kuglarskie sztuczki już się opatrzyły w Europie. Pijawka się wycofa, ludzie zapomną, pijawka wróci, pijawka niestety jest długowieczna.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) |
>Czyli przed tym "pewnym momentem" mówienie tych "bzdur sprzed lat" było opłacalne? Innymi słowy - kiedyś ludzie chcieli tego słuchać? Skoro się opłacało to mówić, to pewnie chcieli. A dzisiaj już nie chcą. A i KK nie chce tego mówić. Tylko kto pierwszy zmądrzał - ludzie, KK, Duch Dziejów?
Kiedyś pewien irlandzki mnich obliczył kiedy dokładnie (co do minuty) został stworzony Świat Dziś takie obliczenia wywołują rozbawienie u prawie wszystkich. Jedynie świadkowie Jehowy i kilka pomniejszych ciekawych religii wierzą w dosłowność biblijnego zapisu narażając się na śmiech politowania. Dziwne, że Ty też bronisz dosłowności zapisu Biblii, bo mam wrażenie, że jesteś człowiekiem bardzo oczytanym
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | > Dziwne, że Ty też bronisz dosłowności zapisu Biblii, bo mam wrażenie, że jesteś człowiekiem bardzo oczytanymNie doceniasz z faktu jaki upośledzeniem poznawczym i społecznym jest wiara. I jak bardzo potrafi być egalitarna. A człowiek im bardziej wykształcony, im bardziej oczytany jeśli tylko jest wierzący tym większego arsenału może użyć do zabełkotania pustki intelektualnej jaką niesie religia. Pan Andrzej Bogusławski przypomniał tu postać W. Witwickiego - to dobry przyczynek również do rozważań nad postawą worka kości. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Czyli przed tym "pewnym momentem" mówienie tych "bzdur sprzed lat" było opłacalne? Innymi słowy - kiedyś ludzie chcieli tego słuchać? Skoro się opłacało to mówić, to pewnie chcieli. A dzisiaj już nie chcą. A i KK nie chce tego mówić. Tylko kto pierwszy zmądrzał - ludzie, KK, Duch Dziejów?
>Dziwne, że Ty też bronisz dosłowności zapisu Biblii
Wydawało mi się, że mówiłem tam o ewolucji poglądów na moralność, ale etam.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >>>Czyli przed tym "pewnym momentem" mówienie tych "bzdur sprzed lat" było opłacalne? Innymi słowy - kiedyś ludzie chcieli tego słuchać? Skoro się opłacało to mówić, to pewnie chcieli. A dzisiaj już nie chcą. A i KK nie chce tego mówić. Tylko kto pierwszy zmądrzał - ludzie, KK, Duch Dziejów? >>Dziwne, że Ty też bronisz dosłowności zapisu Biblii >Wydawało mi się, że mówiłem tam o ewolucji poglądów na moralność, ale etam. > bembergiem w berg
Pewnie Cię źle zrozumiałem.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Kiedyś pewien irlandzki mnich obliczył kiedy dokładnie (co do minuty) został stworzony Świat To był James Ussher (1581-1656), anglikański arcybiskup Armagh i prymas Kościoła Irlandii w latach 1625-56. Policzył i wyszło mu, że świat został stworzony wieczorem 22 października 4004 r. p.n.e.
|
|
| | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >Kiedyś pewien irlandzki mnich obliczył kiedy dokładnie (co do minuty) został stworzony Świat> To był James Ussher (1581-1656), anglikański arcybiskup Armagh i prymas Kościoła Irlandii w latach 1625-56. Policzył i wyszło mu, że świat został stworzony wieczorem 22 października 4004 r. p.n.e.Myślałem że mnich , dziekuję za doprecyzowanie
|
|
| | | |  | 4 na 4 | nobodylikeyou (972 punktów) | > Fajnie, że się tak napracowałeś z tymi cytatami i w ogóle, no ale mam jedną wątpliwość - skoro prawdziwymi wartościami chrześcijańskimi miałyby być te wymienione przez ciebie, to czemu do jasnej ciasnej "nie usłyszymy o nich od księdza z ambony", a zamiast tego coś o kochaniu bliźniego i pokoju na świecie?Bo... ambona nie jest miejscem do wywlekania brudów własnej religii aspirującej do bycia tą jedyną prawdziwą?  Zresztą zadałeś złe pytanie drogi Worku. Pytanie nie dlaczego księża mówią dziś (zazwyczaj) jedynie o miłości i pokoju na świecie, ale dlaczego powołują się na boskość nauk tych, którzy za Wolę i Prawo Boskie traktowali także istnienie zjawiska niewolnictwa, nierówności społecznej, czy wysyłali na wieczne potępienie tych, którzy ośmielali się nie uwierzyć pomimo bycia prawym człowiekiem. Jeśli chcesz to tłumaczyć "kontekstem historycznym"- pełna zgoda. Szkopuł w tym że konkretny kontekst historyczny oraz idąca za tym ówczesna mentalność bohaterów biblijnych dostatecznie jasno demaskują ich boskie natchnienie, tudzież pochodzenie. Apostołowie Piotr i Paweł mają pełną rację akceptując istnienie Cesarstwa, niewolnictwa, czy nierówności społecznej, choćby z czysto pragmatycznego punktu widzenia - ale dlaczego uzasadniają i określają je prawem boskim?? Przecie to w naturalny sposób sankcjonowało ich istnienie przez kolejne wieki panowania chrześcijaństwa. Dlaczego mam uważać za Syna Boga egotycznego suk*nsyna, który zbawienie uzależnia od wiary w niego samego? Dlaczego w przypadku odrzucenia jego boskości mam za to cierpieć nieskończenie długi czas na równi z najgorszymi zbrodniarzami? Czy nie jest to aby najlepszym dowodem ludzkiego pochodzenia Nowego Testamentu? Taki bywasz logiczny w obronie swojego Kościoła, ale gdy przychodzi do niewygodnych fragmentów "Słowa Bożego" nagle popadasz w taaaki relatywizm.
|
|
| | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Pytanie nie dlaczego księża mówią dziś (zazwyczaj) jedynie o miłości i pokoju na świecie, ale dlaczego powołują się na boskość nauk tych, którzy za Wolę i Prawo Boskie traktowali także istnienie zjawiska niewolnictwa, nierówności społecznej
Patron tego portalu - Wolter - w swoim czasie dorabiał sobie jako handlarz niewolników. Nie widział w tym nic złego nie z powodów religijnych - podchodził do tego czysto rozumowo. Słynny cytat z Woltera: "biały człowiek tak się różni od Murzyna, jak Murzyn od małpy, a małpa od ostrygi"
>Jeśli chcesz to tłumaczyć "kontekstem historycznym"- pełna zgoda. Szkopuł w tym że konkretny kontekst historyczny oraz idąca za tym ówczesna mentalność bohaterów biblijnych dostatecznie jasno demaskują ich boskie natchnienie, tudzież pochodzenie.
Jeśli wprowadzimy koncepcję "żywego słowa", tzn. pogląd zgodnie z którym Bóg objawia swoją wolę stopniowo, w zależności od moralnej dojrzałości ludzi, to wszystko gra.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | nobodylikeyou (972 punktów) | > >Pytanie nie dlaczego księża mówią dziś (zazwyczaj) jedynie o miłości i pokoju na świecie, ale dlaczego powołują się na boskość nauk tych, którzy za Wolę i Prawo Boskie traktowali także istnienie zjawiska niewolnictwa, nierówności społecznej> Patron tego portalu - Wolter - w swoim czasie dorabiał sobie jako handlarz niewolników. Nie widział w tym nic złego nie z powodów religijnych - podchodził do tego czysto rozumowo. Słynny cytat z Woltera: "biały człowiek tak się różni od Murzyna, jak Murzyn od małpy, a małpa od ostrygi"To fajnie że przytoczyłeś cytat z Woltera i nawet zaznaczyłeś iż był on tylko człowiekiem - z którego wszystkimi poglądami racjonaliści zgadzać się zresztą nie muszą . Nie rozumiem tylko co jego prywatne opinie mają wspólnego ze słowami jakie zawdzięczamy twojemu rzekomemu Bogu - Jezusowi Chrystusowi oraz jego najznamienitszemu "prorokowi" - Pawłowi z Tarsu? Przecież tu nie o ludzkie poglądy, a o Wolę Boską i idącą za tym prawdziwość tej religii idzie. > >Jeśli chcesz to tłumaczyć "kontekstem historycznym"- pełna zgoda. Szkopuł w tym że konkretny kontekst historyczny oraz idąca za tym ówczesna mentalność bohaterów biblijnych dostatecznie jasno demaskują ich boskie natchnienie, tudzież pochodzenie.> Jeśli wprowadzimy koncepcję "żywego słowa", tzn. pogląd zgodnie z którym Bóg objawia swoją wolę stopniowo, w zależności od moralnej dojrzałości ludzi, to wszystko gra.DAFAQ?!  Przecież nie przytoczyłem Ci nakazów ze Starego Testamentu, a nauki płynące z ewangelii i listów apostolskich! O ile mnie pamięć nie myli są to nauki NOWEGO TESTAMENTU - tego najwłaściwszego i najaktualniejszego. Czy może Duch Święty przekazał ludzkości jeszcze jakiś trzeci - "Najnowszy Testament", gdzie odwołał słowa swojego Syna oraz jego apostołów?  Przez blisko 2 tysiąclecia religia chrześcijańska sankcjonowała niewolnictwo oraz jego wyprysk w postaci feudalizmu, a za wyznacznik tkwienia w tej mentalności Krk, prawosławie i większość protestantów uznawała (bądź nadal uznaje) właśnie NOWY TESTAMENT. Do dnia dzisiejszego także KrK uznaje za prawdziwe i wiążące słowa Chrystusa i apostoła Pawła: - "Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony" - "Każdy, kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy w Syna, tego czeka nie życie, lecz gniew boży." - "...sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu." - "...człowiek osiąga usprawiedliwienie... jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa..." O jakim więc stopniowym objawianiem woli boskiej chcesz tutaj mówić? Stąd ponawiam swoje pytania: 1. Dlaczego apostołowie uzasadniają i określają prawem boskim istnienie każdej ziemskiej władzy, niewolnictwa, czy nierówności społecznej? 2. Dlaczego mam uważać za Syna Boga egotycznego suk*nsyna, który zbawienie uzależnia od wiary w niego samego? 3. Dlaczego w przypadku odrzucenia jego boskości mam za to cierpieć nieskończenie długi czas na równi z najgorszymi zbrodniarzami? 4. Czy nie jest to aby najlepszym dowodem ludzkiego pochodzenia Nowego Testamentu?
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > Stąd ponawiam swoje pytania:Twoje pytania biorą się z literalnego odczytania Biblii, a oprócz Objawienia, na naukę KK składa się jeszcze tradycja. Nie jest to sprzeczne z Biblią, ponieważ: Cytat:I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie (Mt 16,19) Stąd nauka św. Pawła o niewolnictwie mogła zostać zrewidowana w późniejszych czasach, i stąd też wcześniejsze podejście do zbawienia, czyli "nie ma zbawienia poza Kościołem", po II soborze watykańskim rozumie się zwykle o wiele szerzej - Kościołem są wszyscy ludzie, nie tylko wierzący z Jezusa, więc wszyscy zostaną zbawieni.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | nobodylikeyou (972 punktów) | >>Stąd ponawiam swoje pytania: >Twoje pytania biorą się z literalnego odczytania Biblii, a oprócz Objawienia, na naukę KK:
Moje podejście bierze się z ogromu zła wyrządzanego przez chrześcijaństwo przez całe tysiąclecia jego panowania. Ze zła wyrządzanego nie tylko przez "grzeszne owieczki", ale często w głębokim religijnym przekonaniu i w imię bogobojnych intencji z Biblią w ręku. Nierzadko przez samych papieży i katolickich świętych.
Jak myślisz dlaczego np. potępiam boskość chrześcijaństwa podając przykład Galileusza, Giordano Bruna, albo prześladowań Żydów i czarownic?
Robię to mając w świadomości i pamięci że Bóg chrześcijan jest podobno Bogiem Wszechwiedzącym. Bogiem znającym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Bytem transcadentalnym i ponad wszystko kochającym każdego człowieka. Zgodzisz się z tymi przymiotami nieprawdaż?
Jeśli przyjmiemy to za prawdę to - w pełni logicznie rozumując - należało by zapytać jakim nieudolnym niedopatrzeniem wykazał się pozwalając by jego wyznawcy wypisywali w Biblii bzdury które przyczynią się do śmierci setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi?
Czy twój Bóg miał kompletnie wyje*ane mając świadomość że z powodów ów fragmentów Biblii jego kościół będzie groził torturami i ostatecznie skaże na dożywotni areszt domowy człowieka, który ośmieli się podważać "Słowo Boże"? Że inny człowiek porzuci Krk i stanie się heretykiem, aby ostatecznie spłonąć żywcem na stosie przez bogobojnych obrońców "Słowa Bożego"?
"Krew jego na nas i na dzieci nasze!" - rzucają na siebie klątwę Żydzi, którzy wg ew. Mateusza przyglądali się skazywaniu Jezusa. Do jasnej cholery, który lud dobrowolnie obarcza się takim brzemieniem, a do tego wciąga swoje dzieci? Przecież nawet dzisiaj miliony ludzi wierzy i boi się mocy klątw!
Czy zdajesz sobie sprawę ile milionów Żydów na przestrzeni kilkunastu stuleci spotykało się z tego powodu z prześladowaniami, napiętnowaniem, a nawet śmiercią i to na długo przed Holocaustem hitlerowców?
Czy - jeśli nawet przyjmiemy jakiś teologiczny wymiar tej wypowiedzi - Bóg także miał wyje*ane że chrześcijanie i tak zrozumieją te słowa na opak?
A co ze słowami "Czarownicy nie zostawisz przy życiu!"? Czy Jezus, jeśli założymy że był Bogiem, tudzież jego Synem doskonale znającym przyszłe konsekwencje tego pouczenia nie mógł uchronić od śmierci setek tysięcy kobiet przed posadzeniem o czary i zamordowaniem wypowiadając np. słowa: "Żadna kobieta nie jest i nie może być już czarownicą. Śmierć im przyszykowana, nawet w duchu Prawa jest nagrodą tylko dla diabła."??
A może nie zrobił tego z tego samego powodu dlaczego nie miał pojęcia o istnieniu chorób i bakterii, kiedy krytykował faryzeuszy za nakaz rytualnego mycia rąk przed jedzeniem, czy kiedy w prawie każdej chorobie upatrywał się przyczyn diabelskich? Bo był ZWYKŁYM człowiekiem!
Przykłady mógłbym mnożyć, ale nie będzie to miało najmniejszego sensu. To fajnie że Twój Kościół ogarnął się w końcu moralnie po 1850 lat po powstaniu ewangelii i powiedzmy że znowu nadąża za ówczesną moralnością, szkopuł w tym że nie załatwisz wszystkiego "metaforami", zwłaszcza kiedy Ty mówisz swoje a oficjalne doktryny, KKK i papieże nadal swoje. Trochę zapędziłeś się z tym zbawieniem dla wszystkich, bo tego SWII akurat nigdy nie stwierdził.
No proszę Cię, nie odnosisz takiego wrażenia że gdybyśmy mówili tutaj np. o Islamie i świństwach proroka Mahometa, widziałbyś to tym samym trzeźwym wzrokiem co ja?
A może z nakazów zabijania niewiernych, którzy odrzucą nauki proroka Mahometa też zrobiłbyś same "metafory"?
Bo w przypadku słów Chrystusa, które wyjątkowo ci się "gryzą" z moralnością już to zrobiłeś. Przynajmniej w odpowiedzi na moje pytania.
Możesz mi powiedzieć jak mam rozumieć zdania: "Kto uwierzy będzie zbawiony,a kto nie uwierzy będzie potępiony" oraz "Zbawienie uzyskuje się JEDYNIE przez wiarę w Jezusa Chrystusa"? Bo naprawdę bardzo mi na tym zależy.
Ps Żeby nie było niejasności; mój ateizm nie opiera się tylko na łopatologicznym rozumowaniu Biblii, ale przede wszystkim na polemikach racjonalistów z chrześcijańskimi apologetami, znajomością ich argumentacji, oraz na obiektywnych badaniach archeologicznych i historycznych. A te aspekty w miażdżącej większości w niczym nie potwierdzają, a często i całkowicie przeczą takim rzeczom jak biografia Jezusa i związane z tym najważniejsze biblijne wydarzenia.
|
|
| | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > Moje podejście bierze się z ogromu zła wyrządzanego przez chrześcijaństwo przez całe tysiąclecia jego panowania.A pamiętasz ile zła wyrządzili Niemcy podczas II wojny światowej? Czy w związku z tym odczuwasz dzisiaj pogardę do Niemców, a jeśli nie, to dlaczego? > Jeśli przyjmiemy to za prawdę to - w pełni logicznie rozumując - należało by zapytać jakim nieudolnym niedopatrzeniem wykazał się pozwalając by jego wyznawcy wypisywali w Biblii bzdury które przyczynią się do śmierci setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi?Ten problem można rozpatrywać w kilku wersjach: 1. Biblia to bzdury, które zostały odczytane jako bzdury i przyczyniły się do cierpień innych ludzi. 2. Biblia to niezwykłe mądrości, które zostały odczytane jako bzdury i przyczyniły się do cierpień innych ludzi. Ale możliwości może być więcej: 3. Biblia to bzdury, które zostały odczytane jako niezwykłe mądrości, aby zmniejszyć cierpienia na świecie (zakładamy, że ludzie nie potrzebują religii aby się wzajemnie krzywdzić) 4. Biblia to niezwykłe mądrości, które zostały odczytane jako niezwykłe mądrości, aby zmniejszyć cierpienia na świecie. 5, 6, 7. Kolejne wariacje na temat zmniejszania lub zwiększania ilości cierpień. Ty wybierasz wersję nr. 1, ja bym się skłaniał do wersji nr. 2 i 4 z modyfikacjami, ponieważ żyję w przekonaniu, że większość ludzi to kapuściane głąby, którym niewiele potrzeba, aby zacząć się nawzajem wyrzynać (patrz - eksperyment więzienny Zimbardo lub Milgrama). > "Krew jego na nas i na dzieci nasze!"> Czy zdajesz sobie sprawę ile milionów Żydów na przestrzeni kilkunastu stuleci spotykało się z tego powodu z prześladowaniami, napiętnowaniem, a nawet śmiercią i to na długo przed Holocaustem hitlerowców?To wzmacnia wersję nr. 2, ponieważ Biblia utrzymuje, że klątwa działa maksymalnie do 4 pokolenia, więc jeśli głupie ludzie nie rozumieją nawet w co wierzą, albo nie chcą tego zrozumieć, to można przypuszczać, że niechęć do Żydów nie brała się z Biblii, tylko np. z uwarunkowań ekonomicznych - stereotyp Żyda lichwiarza, u którego wszyscy są zadłużeni, więc wszyscy go nienawidzą. Hitler jechał na tym stereotypie pisząc Mein Kampf. No i czy Jezus nie mówił przypadkiem przed śmiercią "wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią"? > A co ze słowami "Czarownicy nie zostawisz przy życiu!"? Czy Jezus, jeśli założymy że był Bogiem, tudzież jego Synem doskonale znającym przyszłe konsekwencje tego pouczenia nie mógł uchronić od śmierci setek tysięcy kobiet przed posadzeniem o czary i zamordowaniem wypowiadając np. słowa: "Żadna kobieta nie jest i nie może być już czarownicą. Śmierć im przyszykowana, nawet w duchu Prawa jest nagrodą tylko dla diabła."??A słynne słowa Jezusa "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem"? > A może nie zrobił tego z tego samego powodu dlaczego nie miał pojęcia o istnieniu chorób i bakterii, kiedy krytykował faryzeuszy za nakaz rytualnego mycia rąkJasne, myślisz, że chodziło Jezusowi o bakterie? Cytat:Wtedy Piotr zabrał głos i rzekł do Niego: "Wytłumacz nam tę przypowieść!". 16 On rzekł: "To i wy jeszcze niepojętni jesteście? 17 Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. 18 Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. 19 Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. 20 To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym". A może chodziło o wyjaśnienie ludziom, że człowiek nie robi się zły dlatego, że nie szanuje tradycji, tylko ze względu na swoje uczynki? > Możesz mi powiedzieć jak mam rozumieć zdania: "Kto uwierzy będzie zbawiony,a kto nie uwierzy będzie potępiony" oraz "Zbawienie uzyskuje się JEDYNIE przez wiarę w Jezusa Chrystusa"?To stary teologiczny spór - co jest ważniejsze do zbawienia - wiara czy uczynki? Ale skracając cały wywód, tendencja w katolicyzmie jest dzisiaj taka - jeśli jesteś dobrym człowiekiem, czyli wypełniasz najważniejsze przykazanie - miłujesz bliźniego - to zachowujesz się tak, jakbyś wierzył w Chrystusa, więc będziesz zbawiony.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >>>>Moje podejście bierze się z ogromu zła wyrządzanego przez chrześcijaństwo przez całe tysiąclecia jego panowania. >A pamiętasz ile zła wyrządzili Niemcy podczas II wojny światowej? Tak, dobrze pamiętam ile zła uczynili naziści, pamiętam też ile też zła uczynili stalinowscy komuniści, ale także mam świadomość ogromu zła uczynionego przez chrześcijan.
>Czy w związku z tym odczuwasz dzisiaj pogardę do Niemców, a jeśli nie, to dlaczego? A to zależy, jeżeli nadal utożsamiają się z chorymi doktrynami niosącymi zło, to odczuwam dla nich pogardę. Jeżeli zaś zrozumieli ile ślepa wiara ich pobratymców uczyniła zła i teraz się od niej zdecydowanie odcinają, to nie widzę żadnego powodu, aby nimi pogardzać, gdyż wtedy musiałbym także pogardzać samym sobą, albowiem wywodzę się, z dziada pradziada, z katolickiej rodziny i mam świadomość ile ta instytucja uczyniła zła.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | nobodylikeyou (972 punktów) | > >Moje podejście bierze się z ogromu zła wyrządzanego przez chrześcijaństwo przez całe tysiąclecia jego panowania.> A pamiętasz ile zła wyrządzili Niemcy podczas II wojny światowej? Czy w związku z tym odczuwasz dzisiaj pogardę do Niemców, a jeśli nie, to dlaczego?Niestety nie pamiętam, bo nie było mnie jeszcze na świecie.  Na temat zbrodni Niemców z okresu IIWŚ bardzo trafnie wypowiedział się Pan Andrzej Bogusławski. Mnie pozostało jedynie dać mu kciuk w górę, bo zaoszczędził mi tym samym czasu na napisanie takiej samej argumentacji. Nie mam nic przeciwko normalnym Niemcom, tak jak i przeciwko ludziom obecnie wierzących w chrześcijaństwo. O słuszności ideologii wyniesionej np. z Mein Kampf i Biblii i Nowego Testamentu mam jednak podobnie krytyczny pogląd. > Ten problem można rozpatrywać w kilku wersjach:> 1. Biblia to bzdury, które zostały odczytane jako bzdury i przyczyniły się do cierpień innych ludzi.> 2. Biblia to niezwykłe mądrości, które zostały odczytane jako bzdury i przyczyniły się do cierpień innych ludzi.> Ale możliwości może być więcej:> 3. Biblia to bzdury, które zostały odczytane jako niezwykłe mądrości, aby zmniejszyć cierpienia na świecie (zakładamy, że ludzie nie potrzebują religii aby się wzajemnie krzywdzić)> 4. Biblia to niezwykłe mądrości, które zostały odczytane jako niezwykłe mądrości, aby zmniejszyć cierpienia na świecie.> 5, 6, 7. Kolejne wariacje na temat zmniejszania lub zwiększania ilości cierpień.> Ty wybierasz wersję nr. 1, ja bym się skłaniał do wersji nr. 2 i 4 z modyfikacjami,O nie, nie, nie. Nie dam Ci się wciągnąć w te jałowe zabawy typu "Ja wybieram opcję nr 2. A ty 3 i 4". Za punkt wyjścia winna robić tu całość mojej wypowiedzi, która Ty postanowiłeś pociąć i tym samym zamazać jej właściwy sens. Pytanie nie czy Biblia to stek bzdur, zrozumianych jako mądrości itp. ale DLACZEGO - i tutaj znów sparafrazuje samego siebie: "Bóg chrześcijan który jest podobno Bogiem Wszechwiedzącym, Bogiem znającym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, bytem transcadentalnym i ponad wszystko kochającym każdego człowieka - wykazał się takim nieudolnym niedopatrzeniem, pozwalając by jego wyznawcy wypisywali w Biblii bzdury które przyczynią się do śmierci setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi? Czy twój Bóg miał kompletnie wyje*ane mając świadomość że z powodów ów fragmentów Biblii jego kościół będzie groził torturami i ostatecznie skaże na dożywotni areszt domowy człowieka, który ośmieli się podważać "Słowo Boże"? Że inny człowiek porzuci Krk i stanie się heretykiem, aby ostatecznie spłonąć żywcem na stosie przez bogobojnych obrońców "Słowa Bożego"?" Spróbujmy teraz odwrócić rolę i postawić się na miejscu "Boga" - czy będąc Wszechwiedzącym i ponad wszystko kochającym człowieka Bogiem, pozwolił byś swoim wyznawcom wypisywanie w Biblii tyle bzdur oraz okrutnych nakazów traktowania i postrzegania innych ludzi? Czy może objawił byś im swoją wolę w sposób jednoznaczny i łopatologicznie zrozumiały, tak aby uniknąć wymienionych przeze mnie przykładów? > >"Krew jego na nas i na dzieci nasze!"> >Czy zdajesz sobie sprawę ile milionów Żydów na przestrzeni kilkunastu stuleci spotykało się z tego powodu z prześladowaniami, napiętnowaniem, a nawet śmiercią i to na długo przed Holocaustem hitlerowców?> To wzmacnia wersję nr. 2, ponieważ Biblia utrzymuje, że klątwa działa maksymalnie do 4 pokolenia, więc jeśli głupie ludzie nie rozumieją nawet w co wierzą, albo nie chcą tego zrozumieć, to można przypuszczać, że niechęć do Żydów nie brała się z Biblii, tylko np. z uwarunkowań ekonomicznych - stereotyp Żyda lichwiarza, u którego wszyscy są zadłużeni, więc wszyscy go nienawidzą. Hitler jechał na tym stereotypie pisząc Mein Kampf.Wersję nr 2?!  A jakież to "mądrości" płyną z ust ludzi obarczających winą swoje 3 następne pokolenia? Ludzi, którzy tłumnie nakazują zabić Jezusa za udowodnione bluźnierstwo, a jednocześnie tłumnie i niczym jedno ciało wrzeszczą że poczuwają się do winy za jego śmierć - i obarczają tym brzemieniem własne dzieci i wnuki? Kurva ty to poważnie wypisujesz??? Niechęć do Żydów z Biblii, znajduje uzasadnienie m.in. w odrzuceniu przez nich koncepcji quasi pogańskiej religii Pawła o Bogu Zmartwychwstałym oraz namawiania ich do zerwania z przepisami Tory (przede wszystkim koszerności potraw i obrzezania), na które nie przystali. Zepsuciem się ich stosunków z judeo-chrześcijanami oraz dezercją chrześcijan podczas wojny z rzymskim okupantem. Żydzi (NIE faryzeusze!) powątpiewający w boskość Chrystusa stają się w późniejszych fragmentach NT "Synami Diabła". Te słowa autorzy ewangelii Jana wkładają samemu Jezusowi: "Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie." - Ew. Jana 8:44-45, "Spór Jezusa z ŻYDAMI" Te słowa jasno sprecyzowały głównego wroga "Jedynej Prawdy". Gorszyciela i kłamcy. Do dziś natykam się w sieci na ONR-owskich oszołomów jak mantrę cytujących ów fragmenty NT. Wybacz, ale nie jest prawdą twierdzenie iż Żydzi w Europie byli napiętnowani przede wszystkim z powodu "świeckich" stereotypów. W nie-chrześcijańskich Indiach i Chinach ci ludzie nigdy nie spotkali się z taką skalą nienawiści co u chrześcijan. To "Słowo Boże" uczyniło ich wrogiem nr 1 w umysłach świata chrześcijańskiego. Na logikę: Dlaczego Wszechwiedzący Bóg pozwolił aby w jego Piśmie znalazły się takie zwroty jak J 8:44-45 czy Mt 27:25 - wiedząc co się przez to wydarzy???
|
|
| | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>>Moje podejście bierze się z ogromu zła wyrządzanego przez chrześcijaństwo przez całe tysiąclecia jego panowania. >Nie mam nic przeciwko normalnym Niemcom, tak jak i przeciwko ludziom obecnie wierzących w chrześcijaństwo.
A znasz jakichś współczesnych chrześcijan, którzy z sentymentem wspominają czasy inkwizycji? Podobne jednostki spotkają się z taką samą reakcją, jak Niemiec który zatęskni za Hitlerem.
>DLACZEGO - i tutaj znów sparafrazuje samego siebie: >"Bóg chrześcijan który jest podobno Bogiem Wszechwiedzącym, Bogiem znającym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, bytem transcadentalnym i ponad wszystko kochającym każdego człowieka - wykazał się takim nieudolnym niedopatrzeniem, pozwalając by jego wyznawcy wypisywali w Biblii bzdury które przyczynią się do śmierci setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi?
Po co mieszać do tego Boga? W mojej klasyfikacji, czyli w ujęciu nr. 2. Bóg dał ludziom Dobrą Księgę, ale część z nich, korzystając z innego boskiego daru - wolnej woli - z różnych powodów, czasem z chciwości, czasem z głupoty, wolała posłużyć się nią do złych celów.
>Czy twój Bóg miał kompletnie wyje*ane >Spróbujmy teraz odwrócić rolę i postawić się na miejscu "Boga" - czy będąc Wszechwiedzącym i ponad wszystko kochającym człowieka Bogiem, pozwolił byś swoim wyznawcom wypisywanie w Biblii tyle bzdur oraz okrutnych nakazów traktowania i postrzegania innych ludzi?
Skąd wiesz, czy gdyby nie było chrześcijaństwa, nie byłoby jeszcze gorzej? Może dzięki Biblii jest o wiele lepiej, niż gdyby nigdy nie powstała.
>Czy może objawił byś im swoją wolę w sposób jednoznaczny i łopatologicznie zrozumiały, tak aby uniknąć wymienionych przeze mnie przykładów?
A może ten przekaz jest łopatologiczny i jednoznaczny, tylko ludzie do niego jeszcze nie dorośli?
>>>"Krew jego na nas i na dzieci nasze!" >>>Czy zdajesz sobie sprawę ile milionów Żydów na przestrzeni kilkunastu stuleci spotykało się z tego powodu z prześladowaniami, napiętnowaniem, a nawet śmiercią i to na długo przed Holocaustem hitlerowców?
Wątpię, żeby ten jeden fragment był winny tych wszystkich okropieństw, tym bardziej że konflikt z Żydami nie był jednostronny; nie było tak, że z jednej strony są biedni Żydzi, a z drugiej krwiożerczy chrześcijanie.
>A jakież to "mądrości" płyną z ust ludzi obarczających winą swoje 3 następne pokolenia? Ludzi, którzy tłumnie nakazują zabić Jezusa za udowodnione bluźnierstwo, a jednocześnie tłumnie i niczym jedno ciało wrzeszczą że poczuwają się do winy za jego śmierć - i obarczają tym brzemieniem własne dzieci i wnuki? Kurva ty to poważnie wypisujesz???
W tekście biblijnym zgromadzeni domagają się śmierci Jezusa. Piłat nie chce do tego dopuścić, a tłum nalega. Piłat próbuje przemówić do rozsądku Jezusowi, że chcą go zabić i w ogóle, ale ten upiera się, że jest Prawdą i koniec. W końcu Piłat wychodzi przed tłum i mówi coś o tym, że to niewinny człowiek i że umywa od tego ręce. Na co tłum coś w stylu "spokojna głowa, bierzemy to na siebie". Z punktu widzenia Żydów skazują na śmierć bluźniercę i fałszywego Boga, więc robią coś dobrego. No ale to dosłowne odczytanie sceny, która pojawia się tylko raz, w Ewangelii Mateusza. Współcześnie rozumie się to tak, że krzyczący tłum to nie tylko Żydzi, ale grzeszna ludzkość - to takie ekumeniczne rozumienie - nie pcha nas w kierunku antysemityzmu i unika cenzurowania Biblii.
>Żydzi (NIE faryzeusze!) powątpiewający w boskość Chrystusa stają się w późniejszych fragmentach NT "Synami Diabła". Te słowa autorzy ewangelii Jana wkładają samemu Jezusowi: >Te słowa jasno sprecyzowały głównego wroga "Jedynej Prawdy". Gorszyciela i kłamcy.
Czy Jezus nie powiedział tego przypadkiem do ludzi, którzy chcieli go zabić i przed którymi uciekał, gdy zaczęli w niego rzucać kamieniami? Przecież do dzisiaj Żydzi nie uznają Jezusa za Boga i wciąż czekają na Mesjasza. Jaki stosunek mają Żydzi, nawet dzisiaj, do chrześcijańskiego świata? Najczęściej pełen uprzedzeń. Ostatnio Radwańska mogła się o tym przekonać, gdy podczas partii tenisa (tenisa!), Żydzi na widowni wyzywali ją od "katolickich najgorszych".
>Wybacz, ale nie jest prawdą twierdzenie iż Żydzi w Europie byli napiętnowani przede wszystkim z powodu "świeckich" stereotypów.
Jakoś o Rzymianach też jest napisane sporo niefajnych rzeczy, a jakoś nikt nic nie ma do Włochów. W Europejskich miastach to Żydzi przede wszystkim zajmowali się lichwą, mieli też smykałkę do interesów, podczas gdy reszta głodowała i spłacała u nich długi. To musiało budzić naturalną niechęć. Innym czynnikiem było to, że kultura żydowska każe Żydom traktować gojów z mniej lub bardziej skrywaną pogardą. Żydzi zwykle trzymali się razem, co prostym ludziom kojarzyło się ze spiskowaniem. Powodów antysemityzmu było/jest mnóstwo.
I inny ciekawy paradoks. Na racjonaliście panuje stereotyp katolika, który w ogóle nie zna swojej religii, który nawet nie czytał Biblii. Ale żeby uzasadnić antysemityzm, zakłada się z drugiej strony doskonałą znajomość Pisma. Nieco to niekonsekwentne.
>Na logikę: Dlaczego Wszechwiedzący Bóg pozwolił aby w jego Piśmie znalazły się takie zwroty jak J 8:44-45 czy Mt 27:25 - wiedząc co się przez to wydarzy???
A w kontekście mitologii greckiej - wyobraź sobie, że jesteś Prometeuszem i wiesz, że jak dasz ludziom ogień to stworzą cywilizację i filozofię i naukę, ale też wywołają wojny i będą się przy jego pomocy mordować - zostawiłbyś ich w ciemnościach czy jednak dał im światło, licząc że w końcu się jakoś opamiętają?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >A znasz jakichś współczesnych chrześcijan, którzy z sentymentem wspominają czasy inkwizycji? Dlaczego tak zaraz z sentymentem i do tego publicznie? Wystarczy, że bardzo dużo katolickich inteligentów ślepo broni, tamtych czasów i tamtych decyzji, a jeszcze więcej umniejsza zło przez inkwizycję uczynione. Ponadto - choć to najprawdopodobniej niesłuszne podejrzenie - jakoś dziwne mam wrażenie, że polski Kościół, gdyby tylko mógł, to bardzo szybko do tamtych praktyk by wrócił. Inkwizycyjna mentalność u bardzo wielu wierzących z hierarchią na czele pozostała, ot współczesna cywilizacja na takie procesy już nie pozwala.
Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając czynione zło na chwałę Boga i w obronie swojego Kościoła.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | nobodylikeyou (972 punktów) | Moją ostatnią odp. podzieliłem na 2 części ze względu na ograniczenie do 600-set znaków. Zdecydowałeś się udzielić odp. jedynie na 1-wszą część, co niestety zawęża nam o 50% zrozumienie całości naszych kwestii. Nie widziałeś jej? Czy zwyczajnie postanowiłeś spasować, tudzież mówiąc wprost ją olać? > A znasz jakichś współczesnych chrześcijan, którzy z sentymentem wspominają czasy inkwizycji?Worku przestań rozwadniać! Tu nie chodzi o ludzi, a o Biblię. I tak poznałem trochę takich ludzi. Jedni z nich to np. lefebryści którym BXVI pozwolił wrócić na łono krk. Twój kościół nie zliberalizował się sam z siebie. To wpływy Oświecenia i antyklerykałów sprawiły ze zmienił swoją strategię i się ucywilizował. Dziś, kiedy nie ma takiej władzy i wpływu na Europę widać to wyraźnie. Sprawdź sobie np. w którym wieku w katechiźmie krk znalazło się potępienie dla kary śmierci i stosowania tortur, podczas gdy oświeceniowi prawnicy jak np. Cesare Beccaria sprzeciwiali się temu procederowi już +/- 150 lat wcześniej. Wiesz co krk zrobił z jego dziełem "O przestępstwach i karach" z 1764? Umieścił je na Indeksie Ksiąg Zakazanych i zagroził ekskomuniką kazdego kto by je czytał i propagował. Dziś Indeks Ksiąg już nie istnieje. Bynajmniej nie dlatego że Kościół sam do tego dojrzał. To narażanie się na dalsze ośmieszanie świeckiego swiata zmusiło go do tego pomysłu. Co tylko potwierdza że Kościół nigdy nie uczył żadnej lepszonej moralności. O jedynie za nią (i ze sporym opóźnieniem) nadąża. > >DLACZEGO - i tutaj znów sparafrazuje samego siebie: "Bóg... wykazał się takim nieudolnym niedopatrzeniem, pozwalając by jego wyznawcy wypisywali w Biblii bzdury które przyczynią się do śmierci setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi?> Po co mieszać do tego Boga? W mojej klasyfikacji, czyli w ujęciu nr. 2. Bóg dał ludziom Dobrą Księgę, ale część z nich, korzystając z innego boskiego daru - wolnej woli - z różnych powodów, czasem z chciwości, czasem z głupoty, wolała posłużyć się nią do złych celów.Jakich znowu złych celów?! Czy wy religianci naprawdę cierpicie na jakieś upośledzenie zdolności poznawczych??  Czy winisz swój kościół za to że posądził o herezję Galileusza i zabronił publikacji jego dzieł, skoro ci bogobojni ludzie jedynie opierali się na tej złej księdze zwanej Biblią, gdzie jak byk stoi że ziemia jest nieruchoma: "Pan króluje, oblekł się w dostojność; oblekł się Pan w możność, i przepasał się; utwierdził też okrąg świata, aby się nie poruszył." - Psalm 93:1 - B. Gdańska "The LORD reigneth, he is clothed with majesty; the LORD is clothed with strength, he hath girded himself: the world also is stablished, that it cannot be moved." - King James Version Słońce można zatrzymać aby dzień trwał dłużej: "...powiedział Jozue do Pana wobec Izraela:Słońce, zatrzymaj się w Gibeonie, A ty, księżycu, w dolinie Ajalon! I zatrzymało się słońce, i stanął księżyc, dopóki naród nie zemścił się na swoich nieprzyjaciołach." - Jozuego 10:12-13 A Jezus na temat gorszycieli wypowiedział słowa: "Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze." ??? Oczywiście że NIE. Dlaczego więc do kurvy nędzy uważasz Biblię za "mądrości", które ludzie odczytali jako "głupoty" do czynienia zła? Przecież bardzo często ich jedynym grzechem było trzymanie się słów własnego Boga i jego Syna. W twojej interpretacji winni są tylko źli ludzie, ale już nigdy nie autorzy Biblii. Nigdy nie Bóg - bo wtedy zapaliła by Ci się czerwona lampka nad prawdziwością swojej wiary. By tego uniknąć rzucasz desperackim: "Po co mieszać do tego Boga?" Przyznam że to nawet nie złe pytanie. Chętnie bym je nawet rozszerzył: Po co mieszać do powstania Biblii ST i NT jakiegokolwiek Boga, skoro wymienione powyżej przykłady jasno potwierdzają iż za powstanie chrześcijaństwa odpowiadają jedynie zwyczajni i nierzadko bardzo prymitywnie myślący ludzie? Miałem się w tym nie taplać, ale niech Ci będzie. Niechaj za punkt wyjściowy posłużą twoje 2 punkty: 2. Biblia to niezwykłe mądrości, które zostały odczytane jako bzdury i przyczyniły się do cierpień innych ludzi 4. Biblia to niezwykłe mądrości, które zostały odczytane jako niezwykłe mądrości, aby zmniejszyć cierpienia na świecie Przyjrzymy się teraz tym mądrościom (  ) Biblii. Oto jakie mądrości zawiera ów pismo: 1. Niewolnictwo to dar i wola Boga: Efezjan 6:1-24 2. Nieposłuszeństwo niewolnika wobec właściciela to bluźnierstwo. (I Tym. 6:1-2) 3. Niewolnictwo to stan do którego Bóg powołuje określone osoby wg swojego widzi mi się. (I Kor. 7:20-22) 4. Kobieta ma siedzieć cicho i słuchać poleceń męża. (I Tymot. 1:15, I Kor. 14:34) 5. Każda władza która sprawuje rządy nad poddanymi została ustanowiona z góry przez Boga; (Rzymian 13:1-2) ??? W jaki sposób z punktów 1, 3 czy 5 chcesz uczynić mądrości, które pod wpływem wolnej woli zamieniły się w zło? Jak długo krk, papiestwo i jego święci oraz myśliciele stawiali kobiety niżej w hierarchii od mężczyzn? Jak punkty 1, 2 i 3 przekładały się na oficjalne orzeczenia synodów kościelnych przez następne 1700 lat? "Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry" rzuca Jezus w ew. Jana do Piłata. Czy ty też uważasz że to co mówił Jezus wydarzyło się naprawdę w kontekście np. władzy Nerona i Kaliguli? I czy to nie Piłata odwołano później ze stanowiska za jego zbytnią okrutność w wymierzaniu kar?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | nobodylikeyou (972 punktów) | >>Spróbujmy teraz odwrócić rolę i postawić się na miejscu "Boga" - czy będąc Wszechwiedzącym i ponad wszystko kochającym człowieka Bogiem, pozwolił byś swoim wyznawcom wypisywanie w Biblii tyle bzdur oraz okrutnych nakazów traktowania i postrzegania innych ludzi? >Skąd wiesz, czy gdyby nie było chrześcijaństwa, nie byłoby jeszcze gorzej? Może dzięki Biblii jest o wiele lepiej, niż gdyby nigdy nie powstała.
Ja zadałem pytanie jako pierwszy i wciąż czekam na Twoją odp. ale niech Ci będzie odpowiem; Na dobra sprawą - obecnie najwiekszą zarazą dla wykształconego i laickiego świata nie jest już katolicyzm, ale Islam i idace za nim prawo szariatu, wynikłe właśnie z Biblii Starego Testamentu. Watykan i reszta dostali swoje "beżbożne" Oswiecenie, a później komunistów i się uspokoili. Na Bliskim Wschodzie, czy w Afryce Pólnocnej nadal rządzi ciemnota i "Prawo Boga". Islamski Szariat to nic innego jak nakazy Twojego Boga ze ST w wersji 2.0. Trudno powiedzieć czy w Europie było by lepiej, bądź gorzej. Jedno wiem na pewno. Świat byłby dużo lepszym miejscem, gdyby Bóg objawił się wszystkim narodom w zbliżonych okresach historycznych i dał im wspólne prawo o szanowaniu jeden drugiego. Jego "lokalny" sposób objawienia dostatecznie logicznie podważa ideę nadprzyrodzonego pochodzenia tak chrześcijaństwa, jak i jakiejkolwiek innej religii. POMYSL o tym Sam DŁUŻSZĄ chwilę. Szczególnie w kontekście przelania morza krwi wynikłego z niechęci do nawracania na jedyną słuszną religię. Patrz chrytianizacja Ameryki Poł. czy konflikt Islam konta Hinduizm i Buddyzm. Teraz Twoja kolej na udzielenie odpowiedzi ma moje pytanie.
>>Czy może objawił byś im swoją wolę w sposób jednoznaczny i łopatologicznie zrozumiały, tak aby uniknąć wymienionych przeze mnie przykładów? >A może ten przekaz jest łopatologiczny i jednoznaczny, tylko ludzie do niego jeszcze nie dorośli?
Tak, szczególnie łopatologiczny i Jednoznaczny, jak raz Dżizas mówi: "kto jest bez grzechu...", a innym razem: "lepiej było by uwiązać mu koło młyńskie u szyi i rzucic w morze".
>...zgromadzeni domagają się śmierci Jezusa. Piłat nie chce do tego dopuścić, a tłum nalega. Piłat próbuje przemówić do rozsądku Jezusowi, że chcą go zabić i w ogóle, ale ten upiera się... W końcu Piłat wychodzi... i mówi coś o tym, że to niewinny człowiek i że umywa od tego ręce. Na co tłum coś w stylu "spokojna głowa, bierzemy to na siebie". Z punktu widzenia Żydów skazują na śmierć bluźniercę i fałszywego Boga, więc robią coś dobrego...
"Piłat nie chce... tłum nalega", "Próbuje przemówić do rozsądku Jezusowi...", "mówi coś o tym, że to niewinny człowiek" Mówisz o Piłacie ewangelicznym, czy historycznym? Bo z dziejów historycznych (kroniki rzymskie) wyłania się nam obraz człowieka, który ostatecznie zakończył swoje namiestnictwo poprzez usunięcie go przez Rzym ze względu na (nawet jak na ówczesne czasy) wyjątkowe okrucieństwo. Całe misterium Pasji to tym samym jedna wielka bajka stworzona dla prostaczków, począwszy od nadzwyczajnej wiedzy śpiących uczniów o przebiegu modltiwy Jezusa w Ogrójcu, zdradzenia go przez jednego z uczniów (czy Jezus nie mógłby oddać się w ręce aryckapłanów sam, bez wciągania do tego człowieka, który wg ewangelii popełni później z żalu samobójstwo?), po dobrego, acz ostatecznie ulegającego tłumowi Piłata i wreszcie same fizyczne zmartwychwstanie, które nie miało by najmniejszego sensu w kontekście niematerialnego Nieba do którego Zbawiciel odlatuje w końcu ze szczytu góry. Jak już wspominałem nie radziłbym brania prawdziwości tych opisów na poważnie.
>>Żydzi (NIE faryzeusze!) powątpiewający w boskość Chrystusa stają się w późniejszych fragmentach NT "Synami Diabła". Te słowa autorzy ewangelii Jana wkładają samemu Jezusowi: >>Te słowa jasno sprecyzowały głównego wroga "Jedynej Prawdy". Gorszyciela i kłamcy. >Czy Jezus nie powiedział tego przypadkiem do ludzi, którzy chcieli go zabić i przed którymi uciekał, gdy zaczęli w niego rzucać kamieniami?
A czego innego miałbyś się spodziewać za nazwanie Synami Diabła bogobojnych ludzi przestrzegających prawa bożego? Czy nakaz kamienowania bluźnierców nie wziął się przypadkiem od Boga?
>W Europejskich miastach to Żydzi przede wszystkim zajmowali się lichwą, mieli też smykałkę do interesów, podczas gdy reszta głodowała i spłacała u nich długi. To musiało budzić naturalną niechęć. Innym czynnikiem było to, że kultura żydowska każe Żydom traktować gojów z mniej lub bardziej skrywaną pogardą. Żydzi zwykle trzymali się razem, co prostym ludziom kojarzyło się ze spiskowaniem. Powodów antysemityzmu było/jest mnóstwo.
Nie chcę mi się przytaczać dziesiątków przykładow postrzegania Żydów przez swiat chrześcijański, postanowienia synodów, wypowiedzi świętych, ograniczanie Żydom swobód obywatelskich przez krk, czy nakazów ich zabijania przez Lutra i Kalwina. O ile świeccy chrześcijanie mieli za im za złe np. "żydowską lichwę", o tyle Kościół dorzucał tu i podsycał przede wszystkim swoją teologiczną "argumentację".
>I inny ciekawy paradoks. Na racjonaliście panuje stereotyp katolika, który w ogóle nie zna swojej religii, który nawet nie czytał Biblii. Ale żeby uzasadnić antysemityzm, zakłada się z drugiej strony doskonałą znajomość Pisma. Nieco to niekonsekwentne.
Szukasz problemu tam gdzie nie istnieje. Akurat podany przeze mnie przykład religijnych oszołomów, to ludzie, którzy Biblię znają co najwyżej z wypowiedzi kapłanów, tudzieź rzucanych im "głodnych kawałków" NT. Np. J 8:44 czy Mt 27:25. I właśnie o takich ludziach najczęściej się tutaj rozprawia.
>...wyobraź sobie, że jesteś Prometeuszem i wiesz, że jak dasz ludziom ogień to stworzą cywilizację i filozofię i naukę, ale też wywołają wojny i będą się przy jego pomocy mordować - zostawiłbyś ich w ciemnościach czy jednak dał im światło, licząc że w końcu się jakoś opamiętają?
To nie ma żadnego przełożenia na to o czym mówiłem. I brakuje już miejsca na odp
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > czy będąc Wszechwiedzącym i ponad wszystko kochającym człowieka Bogiem, pozwolił byś swoim wyznawcom wypisywanie w Biblii tyle bzdur oraz okrutnych nakazów traktowania i postrzegania innych ludzi?Jak to bywa z eksperymentami myślowymi, musimy zastanowić się najpierw, czy sytuacja opisana w eksperymencie jest w ogóle "do pomyślenia" - na pytanie co bym zrobił gdybym był wszechmocny i wszechwiedzący, pierwsza odpowiedź jaka się nasuwa to oczywiście - nie wiem. Nikt nie wie, jak to jest być wszechwiedzącym, chociaż z wyobrażeniem wszechmocy jest chyba nieco łatwiej. Będąc wszechmocnym i wszechwiedzącym być może w ogóle nie obchodziliby mnie inni ludzie, sam byłbym dla siebie najciekawszym towarzystwem (jak Doktor Manhattan ze Strażników). Jako wszechwiedzący kontemplowałbym cudowność swojej wiedzy, a jako wszechmocny, no cóż, miałbym pewnie kilka pomysłowych fantazji do zrealizowania  No ale cofnijmy się do początku historii ludzkości, gdy prymitywne, barbarzyńskie ludy wyrzynają się z byle powodu, obcy to wróg, kobieta to zbiornik na nasienie, który ma zajmować się jaskinią i dbać o dzieci, geje to zboczeńcy, niewolnictwo jest dobre itd. Zakładamy, że ludzie mają wolną wolę więc nie możemy ich do niczego zmusić - możemy ich tylko spróbować "przekonać" lub zastraszyć. No ale jeśli nie chcemy ich zastraszyć - słuchajcie mnie, albo was zmiotę z powierzchni ziemi! - to zostaje metoda małych kroków. Myślę, że proces ten musiałby zostać rozłożony na długie lata. No bo jeśli zakwestionujemy wszystkie dotychczasowe przekonania, to ludzie uznają, że to za dużo i że to zbyt trudne, i pójdą czcić boga, z którym jest łatwiej. Musiałbym pertraktować - słuchajcie, teraz nie składamy ofiar z ludzi, ale zatrzymajcie niewolników, no, o ile nie będziecie ich zabijać. Bez powodu. A potem w ogóle. A za jakiś czas - no, a kobieta to chyba też człowiek, niech może siedzi póki co w kuchni, ale powinniście ją przynajmniej szanować. A potem skoro już wiecie, że życie jest najważniejsze, no to i wolność też jest ważna, no więc niewolnik to też człowiek, no i tak dalej. Tak więc z punktu widzenia Boga, który kierowany "rodzicielską miłością" uczy ludzi moralności metodą małych kroków, we wczesnych świętych pismach znalazłoby się sporo bzdur (nie zabijamy się, ale niech niewolnicy będą posłuszni panu), ale można mieć nadzieję, że z czasem będzie tych bzdur coraz mniej (wszyscy ludzie są równi itd) - i chyba w istocie tak właśnie jest. No ale to moja opowieść - jeśli ci się nie podoba - zaproponuj własną. Z punktu widzenia Boga - jak byś to wszystko urządził?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | > jako wszechmocny, no cóż, miałbym pewnie kilka pomysłowych fantazji do zrealizowania  Na przykład Ziemia i ludzie... Głupkowate fantazje z fantasmagoriami. Nadajesz się na katolickiego Boga > No ale cofnijmy się do początku historii ludzkości, gdy prymitywne, barbarzyńskie ludy wyrzynają się z byle powodu,Zara zara, początek historii ludzkości to Raj i grzech pierworodny. Małpolud miał wedle eksperymentu Boskiego zrozumieć wszystko od razu i przyjąć pełną odpowiedzialność za losy miliardów potomków. Bez grzechu pierworodnego cyrk z Jezusem, chrztem itp. robi się kompletnie bez sensu i cała religia idzie w krzaki. > Tak więc z punktu widzenia Boga, który kierowany "rodzicielską miłością" uczy ludzi moralności metodą małych kroków,Kogo uczy? Na pewno nie katolików bo jakoś z historii nie widać byście byli w awangardzie przemian na lepsze. Wręcz przeciwnie. > we wczesnych świętych pismach znalazłoby się sporo bzdur (nie zabijamy się, ale niech niewolnicy będą posłuszni panu),Ba, nawet do worka kości może dotrzeć blady cień zrozumienia jakie pierdoły są popisane w Słowie Bożym i worek dyktując dzisiaj nową Biblię wcisnąłby do niej idiotyzmy starej (może tylko ciut zamaskowane) byle nie uznać, że Bóg to jeden z najgłupszych wymysłów ludzi.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > No ale cofnijmy się do początku historii ludzkości, gdy prymitywne, barbarzyńskie >ludy wyrzynają się z byle powodu,to jest nieprawda, przynajmniej taka sama prawda jak obecnie  Gdyby było tak źle, to by nie było ludzkości, bo by się wyrżnęła, ale jakoś rozszerzała się w bardzo dużym tempie > obcy to wróg, kobieta to zbiornik na nasienie, który ma zajmować się jaskinią i dbać >o dzieci, geje to zboczeńcy,do tej pory KK to popiera > niewolnictwo jest dobre itd.z tego się łaskawie KK wycofał. Kombinuj dalej.
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > >No ale cofnijmy się do początku historii ludzkości, gdy prymitywne, barbarzyńskie >ludy wyrzynają się z byle powodu,> to jest nieprawda, przynajmniej taka sama prawda jak obecnie Gdyby było tak źle, to by nie było ludzkości, bo by się wyrżnęła, ale jakoś rozszerzała się w bardzo dużym tempieNo i moja historyjka tlumaczy, czemu tak sie nie stalo.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> No i moja historyjka tlumaczy, czemu tak sie nie stalo.Czyli do roku 0 ludzie sie wyrzynali bo nie bylo chrzescijanstwa. Byli juz na krawedzi zguby ale pojawilo sie chrzescijanstwo i uratowalo bozy plan  Od powstania chrzescijanstwa (dla latwiejszego liczenia powiedzmy, ze moralnosc chrzescijanska zaczela dzialac w roku 0) ludzie przestali sie rznac a zaczeli rozmnazac. Tak sie rozmnozyli, ze starczylo ich na zabawe krkw w inkwyzycje i "misjonowanie" obu ameryk  Jestes lepszym zaklinaczem rzeczywistosci niz Copperfield i znacznie konsekwentniejszym rewizjonista niz Ahmadinezad
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>No i moja historyjka tlumaczy, czemu tak sie nie stalo. >Czyli do roku 0
Pierwsze teksty dołączone do Starego Testamentu mają ponad 3 tysiące lat.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >>No i moja historyjka tlumaczy, czemu tak sie nie stalo.> >Czyli do roku 0> Pierwsze teksty dołączone do Starego Testamentu mają ponad 3 tysiące lat.Mowiles o chrzescijanstwie. A trudno zeby chrzescijantwo rozwinelo sie przed pojawieniem jego inicjatora  Poza tym myslalem, ze ST jest w wiekszosci uniewazniony przez NT bo by zbyt okrutny i bestialski  Teraz chcesz mi powiedziec, ze historie i moraly plynace ze ST (czyli dokumentu w ktorym bog wymordowal setki tysiecy ludzi, miedzy innymi z powodu innej wiary nakazal wyrzniecie dzieci i kobiet) spowodowaly, ze ludzie przestali sie zarzynac?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) |
> Mowiles o chrzescijanstwie. A trudno zeby chrzescijantwo rozwinelo sie przed pojawieniem jego inicjatora  Mozna powiedziec, ze ST to taka rozgrzewka, przygotowywanie gruntu. > Poza tym myslalem, ze ST jest w wiekszosci uniewazniony przez NT bo by zbyt okrutny i bestialski  > Teraz chcesz mi powiedziec, ze historie i moraly plynace ze ST (czyli dokumentu w ktorym bog wymordowal setki tysiecy ludzi, miedzy innymi z powodu innej wiary nakazal wyrzniecie dzieci i kobiet) spowodowaly, ze ludzie przestali sie zarzynac?  O tym byla przeciez ta moja historyjka - metoda malych kroczkow.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | I znowu ta tania erystyka  Jedna teza worka zaprzecza nastepnej  Napisales, ze "No ale cofnijmy się do początku historii ludzkości, gdy prymitywne, barbarzyńskie >ludy wyrzynają się z byle powodu..." XYZPawel odpisal ci, ze nie bylo tak zle bo jak by bylo tak jak ty sugerowales to ludzkosc by sie sama wyrznela. Na to ty odpwiedziales, ze nie wyrznela sie, bo pojawilo sie chrzescijanstwo. Jak sam widzisz ST nie gra w twojej tezie roli. W czasach gdy obowiazywal ST ludzie sie wyrzynali i dopiero NT mialby to niby zmienic. Zreszta przepraszam  Zapomnialem ugryzc sie w palce. Zapomnialem, ze zaczalem polemizowac z workiem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > I znowu ta tania erystyka  > Jedna teza worka zaprzecza nastepnej  > Napisales, ze "No ale cofnijmy się do początku historii ludzkości, gdy prymitywne, barbarzyńskie >ludy wyrzynają się z byle powodu..."Tak napisalem w istocie. > XYZPawel odpisal ci, ze nie bylo tak zle bo jak by bylo tak jak ty sugerowales to ludzkosc by sie sama wyrznela.Tak rzeczywiscie odpisal. > Na to ty odpwiedziales, ze nie wyrznela sie, bo pojawilo sie chrzescijanstw.e e, napisalem, ze tą sytuacje wyjasnia moja historyjka o wszechwiedzacym i wszechmocnym Bogu. Nie bylo tam mowy o chrzescijanstwie. > Jak sam widzisz ST nie gra w twojej tezie roli. W czasach gdy obowiazywal ST ludzie sie wyrzynali i dopiero NT mialby to niby zmienic.No widzisz, niedokladnie mnie czytasz. > zaczalem polemizowac z workiem  Please 
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >Mowiles o chrzescijanstwie. A trudno zeby chrzescijantwo rozwinelo sie przed pojawieniem jego inicjatora  > Mozna powiedziec, ze ST to taka rozgrzewka, przygotowywanie gruntu.A kiedy bóg unieważnił ST ? Czyli w każdej chwili może unieważnić NT ? I powiedzieć: hej, NT już jest przestarzały. Sorry, że zabijaliście dla niego. Od dzisiaj obowiązuje NT 2.0 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >A kiedy bóg unieważnił ST ?
Nigdy. ST został uzupełniony i zaktualizowany. To tak jakbyś zobaczył z daleka rowerzystę, a gdy ten się zbliżył, zauważyłbyś, że ma koszulkę w paski. Czy koszulka w paski unieważniła poprzednią obserwację? Nie, tylko ją uzupełniła o nowe dane.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Nigdy. ST został uzupełniony i zaktualizowany. To tak jakbyś zobaczył z daleka rowerzystę, a gdy ten się zbliżył, zauważyłbyś, że ma koszulkę w paski. Czy koszulka w paski unieważniła poprzednią obserwację? Nie, tylko ją uzupełniła o nowe dane.Przy czym ktos, kto by rzekl "o,ten kolarz ma koszulke w paski i jedzie do przodu" uslyszalby od trenera tego kolarza "nie,koszulka jest w kwadraty. Te paski to tylko metafora o paskach. W rzeczywistosci paski sa kwadratami. A to ze kolarz jedzie do przodu jest matofora i znaczy ze kolarz jedzie w prawy bok"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >A kiedy bóg unieważnił ST ?> Nigdy. ST został uzupełniony i zaktualizowany. To tak jakbyś zobaczył z daleka rowerzystę, a gdy ten się zbliżył, zauważyłbyś, że ma koszulkę w paski. Czy koszulka >w paski unieważniła poprzednią obserwację? Nie, tylko ją uzupełniła o nowe dane.Jaja sobie robisz  Co chwila jakiś katolik pisze albo mówi: to było w ST to się nie liczy  Poza tym, jak można "uzupełnić" nakaz zabijania niewiernych ?!? Zabijajcie nie powoli, ale szybko ?!? 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > Jaja sobie robisz Co chwila jakiś katolik pisze albo mówi: to było w ST to się nie liczy  To się nie liczy w taki sposób, że Jezus, a później Magisterium KK, nadali temu inny, nie-dosłowny sens. > Poza tym, jak można "uzupełnić" nakaz zabijania niewiernych ?!? Zabijajcie nie powoli, ale szybko ?!? Nie przypominam sobie, żeby nawet w ST był nakaz zabijania niewiernych, ale nawet jeśli jakiś fragment Biblii sugeruje coś takiego, to Jezus, że znów do Jezusa wrócę, nakazywał później "miłować swoich wrogów". Z historycznego punktu widzenia każda zmiana jaka dokonała się w moralnej nauce KK, była zmianą na lepsze.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >Jaja sobie robisz Co chwila jakiś katolik pisze albo mówi: to było w ST to się nie liczy  > To się nie liczy w taki sposób, że Jezus, a później Magisterium KK, nadali temu inny, nie-dosłowny sens.Czyli genialny bóg się pomylił za pierwszym razem ?!?  > >Poza tym, jak można "uzupełnić" nakaz zabijania niewiernych ?!? Zabijajcie nie powoli, ale szybko ?!? > Nie przypominam sobie, żeby nawet w ST był nakaz zabijania niewiernych, ale nawet jeśli jakiś fragment Biblii sugeruje coś takiego, to Jezus, że znów do Jezusa wrócę, nakazywał później "miłować swoich wrogów". Z historycznego punktu widzenia każda >zmiana jaka dokonała się w moralnej nauce KK, była zmianą na lepsze.Jak doskonałość może się ulepszać ? coś tu nie gra. To kiedy będzie NT 2.0 ?
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>>Nie przypominam sobie, żeby nawet w ST był nakaz zabijania niewiernych, ale nawet jeśli jakiś fragment Biblii sugeruje coś takiego, to Jezus, że znów do Jezusa wrócę, nakazywał później "miłować swoich wrogów".
Naprawde?? A co z Luk. 19:27 Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi, przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach.
To w koncu kazal wrogow milowac czy zabijac???
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > To w koncu kazal wrogow milowac czy zabijac???Nic nie rozumiesz: ma początku kazał zabijać a później się rozwinął moralnie i jednak miłować, ale nie odwołał tego na początku, bo się nigdy nie myli  )
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >To w koncu kazal wrogow milowac czy zabijac???> Nic nie rozumiesz: ma początku kazał zabijać a później się rozwinął moralnie i jednak miłować, ale nie odwołał tego na początku, bo się nigdy nie myli )Ciekawe czy rozwinal sie sam z siebie czy tylko ze strachu przed kara  No ale to juz jest pytanie do Elaspa
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Naprawde?? >A co z Luk. 19:27 > Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi, przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach. >To w koncu kazal wrogow milowac czy zabijac???
Gdybyś nie miał tego irytującego nawyku, żeby wklejać wyrwane z kontekstu fragmenty, to przekonałbyś się, że te słowa są częścią słynnej przypowieści o minach, i ich autorem jest król, o którym opowiada Jezus.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Gdybyś nie miał tego irytującego nawyku, żeby wklejać wyrwane z kontekstu fragmenty, to przekonałbyś się, że te słowa są częścią słynnej przypowieści o minach, i ich autorem jest król, o którym opowiada Jezus.Przypowiesc. Wlasnie  Czyli parabola lub podobienstwo. Mialo to ludziom pokazac co sie z nimi stanie jesli odrzuca boskosc Jezusa  Wiekszosc tach milych historyjek w NT ma na celu przestraszenie ludzi i przekonanie, ze Jezus to bog.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >>No i moja historyjka tlumaczy, czemu tak sie nie stalo.> >Czyli do roku 0> Pierwsze teksty dołączone do Starego Testamentu mają ponad 3 tysiące lat.oops, a pierwszy człowiek pojawił się około 2 mln lat temu  jak dobrze, że pojawił się Chrystus, bo ludzkość była na krawędzi  )
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > oops, a pierwszy człowiek pojawił się około 2 mln lat temu  A ja słyszałem, że człowiek współczesny - homo sapiens sapiens - pojawił się jakieś 40 tysięcy lat temu, a pierwsze pismo ok. 3500 lat przed Chrystusem.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >oops, a pierwszy człowiek pojawił się około 2 mln lat temu  > A ja słyszałem, że człowiek współczesny - homo sapiens sapiens - pojawił się jakieś >40 tysięcy lat temu, a pierwsze pismo ok. 3500 lat przed Chrystusem.No widzisz, a przecież wtedy ponoć się tylko wyżynali 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > No widzisz, a przecież wtedy ponoć się tylko wyżynali  Jeśli powstanie współczesnego człowieka datuje się na 40 tysięcy lat przed Chrystusem, a pierwsza zaawansowana cywilizacja to Sumer, który rozwijał ponad 35 tysięcy lat później, to trochę to trwało, zanim ludzie poczuli się na tyle bezpiecznie, że mogli zająć się czymś tak z pozoru niepraktycznym jak uprawianie nauki.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >No widzisz, a przecież wtedy ponoć się tylko wyżynali  > Jeśli powstanie współczesnego człowieka datuje się na 40 tysięcy lat przed Chrystusem, a pierwsza zaawansowana cywilizacja to Sumer, który rozwijał ponad 35 tysięcy lat później, to trochę to trwało, zanim ludzie poczuli się na tyle bezpiecznie, że mogli zająć się czymś tak z pozoru niepraktycznym jak uprawianie >nauki.Po prostu rozwój nauki tak długo trwa. Spójrz na siebie, Ty wciąż nie potrafisz zaakceptować nauki i wierzysz w bajki. Podobnie jak większość ludzi. Rozumiem, że już zaakceptowałeś fakt, że się jednak nie wyżynali bardziej niż teraz ? Ludzie się wyżynają wtedy, kiedy im się to opłaca, a że to jest ryzykowne, to nie robią tego za często, wśród swoich, jak to drapieżniki 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Gratuluję wytrwałości. Polecam książeczkę ''Dzień dobry panie Feynman''. Podczas swoich studiów Feynman próbował dyskutować z żydowskimi młodymi 'uczonymi w piśmie'. Szybko się z tego wyleczył. Ty również nie masz szans. Mają 3000 lat praktyki odwijania kota ogonem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | worek kości (2937 punktów) | > Mają 3000 lat praktyki odwijania kota ogonem.  Nie mam pojęcia skąd się wziął ten makabryczny zwyczaj, ale aż strach pomyśleć, że przed odwinięciem, ktoś musiał wcześniej tego biednego kota zwinąć. Ogonem.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > Gratuluję wytrwałości.> Polecam książeczkę ''Dzień dobry panie Feynman''. Podczas swoich studiów Feynman próbował dyskutować z żydowskimi młodymi 'uczonymi w piśmie'. Szybko się z tego >wyleczył. Ty również nie masz szans. Mają 3000 lat praktyki odwijania kota ogonem.Ja mam dużą praktykę z rozmów z audiofilami  Też wierzący i też bez argumentów. Z reguły kończyło się to tak, że obrzucali mnie obelgami  Wierzący są z góry na straconej pozycji: nie mają racji. Czują to przez skórę i to ich boli i swędzi. Dlatego tu przychodzą... 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > Ludzie się wyżynają wtedy, kiedy im się to opłaca, a że to jest ryzykowne, to nie robią tego za często, wśród swoich, jak to drapieżniki  Ty też unikasz (chyba?) wyRZynania ludzi tylko dlatego, że boisz się wpadki?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >Ludzie się wyżynają wtedy, kiedy im się to opłaca, a że to jest ryzykowne, to nie robią tego za często, wśród swoich, jak to drapieżniki  > Ty też unikasz (chyba?) wyRZynania ludzi tylko dlatego, że boisz się wpadki?słownik firefoxa podaj obie wersje jako poprawne  Może tak ? W sytuacji podbramkowej: Ty albo ja, pewno bym się nie zawahał i wbił Ci nóż w serce... sorry 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > Może tak ? W sytuacji podbramkowej: Ty albo ja, pewno bym się nie zawahał i wbił Ci nóż w serce... sorry  Nawet gdyby chodziło o to, kto dostanie ostatniego precelka?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >Może tak ? W sytuacji podbramkowej: Ty albo ja, pewno bym się nie zawahał i wbił Ci nóż w serce... sorry  > Nawet gdyby chodziło o to, kto dostanie ostatniego precelka?Trudno to nazwać sytuacją podbramkową, ale gdybyśmy mieli po 5 lat, to by się działo 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > >>Ludzie się wyżynają wtedy, kiedy im się to opłaca, a że to jest ryzykowne, to nie robią tego za często, wśród swoich, jak to drapieżniki  > >Ty też unikasz (chyba?) wyRZynania ludzi tylko dlatego, że boisz się wpadki?> słownik firefoxa podaj obie wersje jako poprawne  A przyszło ci do głowy sprawdzić znaczenia obu wersji? - wyżynać- wyrzynać
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >>No ale cofnijmy się do początku historii ludzkości, gdy prymitywne, barbarzyńskie >ludy wyrzynają się z byle powodu,> >to jest nieprawda, przynajmniej taka sama prawda jak obecnie Gdyby było tak źle, to by nie było ludzkości, bo by się wyrżnęła, ale jakoś rozszerzała się w bardzo dużym tempie> No i moja historyjka tlumaczy, czemu tak sie nie stalo.Jaka historyjka ? ja pisałem o czasach PRZED chrześcijańskich
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Jaka historyjka ? ja pisałem o czasach PRZED chrześcijańskich
Ja też.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | nobodylikeyou (972 punktów) | > >czy będąc Wszechwiedzącym i ponad wszystko kochającym człowieka Bogiem, pozwolił byś swoim wyznawcom wypisywanie w Biblii tyle bzdur oraz okrutnych nakazów traktowania i postrzegania innych ludzi?> Jak to bywa z eksperymentami myślowymi, musimy zastanowić się najpierw, czy sytuacja opisana w eksperymencie jest w ogóle "do pomyślenia" - na pytanie co bym zrobił gdybym był wszechmocny i wszechwiedzący, pierwsza odpowiedź jaka się nasuwa to oczywiście - nie wiem. Nikt nie wie, jak to jest być wszechwiedzącym, chociaż z wyobrażeniem wszechmocy jest chyba nieco łatwiej..Doprawdy, Ten Wszechmogący i Wszechmocny Bóg, który m.in. - zsyłał plagi egipskie dziesiątkujące tysiące ludzi i zwierząt, - nakazywał czystki etniczne (polecam np. lekturę opisu zdobycia Jerycha i wojny z Kaananejczykami i Amorytami) - czy okrutnie karał nieposłusznych (tu polecam np. Rozd. 28 V Ks. Mojższeszowej) ...miałby ustępować Człowiekowi i DOSTOSOWYWAĆ się do jego mentalności?!  Toż to najznamienitszy dowód że jednak nie jest Wszechmogący! Niezłe herezje tutaj wygadujesz Drogi Worku.  W rzeczywistości to potwierdza tylko to co twierdzę od dłuższego czasu. Zarówno w wypadku Starego i Nowego Testamentu mowa przede wszystkim o indoktrynacji ludzi przez ich kapłanów, którzy zasłaniając się wolą narzuconego swojemu ludowi boga, przekazują im w jaki sposób: traktować kobietę, niewolnictwo, inne narody, innowierców, niepodporządkowanych członków własnej rodziny, własne dzieci. Potwierdza to tezę, że Boga czyniącego cuda, wybierającego tylko Jeden Lud, dającego mu Dekalog w rzeczywistości nigdy nie było. Zawsze byli za to kapłani. Jego, bądź któregokolwiek innego. > No ale to moja opowieść - jeśli ci się nie podoba - zaproponuj własną. Z punktu widzenia Boga - jak byś to wszystko urządził?Skoro już bawimy się w bogów..... Gdybym był Wszechwiedzącym i nade wszystko kochającym Każdego człowieka Bogiem przede wszystko objawił bym swoje przykazania i nauki wszystkim najwyższym władcom i kapłanom. Mniej więcej w tej samej epoce, czyli kiedy np. powstały pierwsze cywilizacje na terenie basenu Morza Śródziemnego, Bliskim Wchodzie, czy w Chinach, biorąc także pod uwagę odstępy czasowe w jakich powstały kolejne cywilizacje, np. Indian w Am. Poł. Nadał Jeden i wspólny system nauczania i pouczenia o powszechnej miłości wszystkich narodów. Moje nauki nie w były by obecne jedynie w jednym zakątku świata dzięki działalności moich bożych posłańców, czyli zupełnie inaczej niż w przypadku NT i Chrystusa, o którym ówcześni świeccy kronikarze rzymscy i żydowscy nawet nie zająknęli się ani słowem, lecz także np. w: - Rzymie, - Grecji, - Persji, - Babilonie, - Egipcie, - Chinach, - następnie Indiach, - i A. Poł. (czyli kiedy i tam pojawiła się cywilizacja.) A tym samym uniknął bym zarzutów o typowo ludzkie pochodzenie religii moich wyznawców wynikających z ich lokalnego sposobu powstania. Patrz np. Islam, chrześcijaństwo, hinduizm. Staro Testamentowe nakazy uśmiercania kobiet, dzieci, czy nawet noworodków nawet w epoce brązu mogłyby być przynajmniej częściowo z powodzeniem zastąpione np. oddaniem na czasową lub dożywotnią niewolę, wygnaniem z plemienia, dożywotnim naznaczeniem, czy karą chłosty itp. Weźmy tylko te 2 przykłady nakazów Boga: Ks. Powtórzonego Prawa 25:11-12 "Jeśli się bić będą mężczyźni, mężczyzna i jego brat, i zbliży się żona jednego z nich i - chcąc wyrwać męża z rąk bijącego - wyciągnie rękę i chwyci go za części wstydliwe odetniesz jej rękę, nie będzie twe oko miało litości." Księga Wyjścia 21, 7-8 "Jeśliby ktoś sprzedał swą córkę w niewolę jako niewolnicę, nie odejdzie ona, jak odchodzą niewolnicy. A jeśliby nie spodobała się panu, który przeznaczył ją dla siebie, niech pozwoli ją wykupić. Ale nie może jej sprzedać obcemu narodowi, gdyż byłoby to oszustwem wobec niej." Nawet "dostosowując się do mentalności ówczesnych ludzi" (swoją drogą niezły LOL z tym waszym tłumaczeniem) karę obcięcia dłoni można by zamienić na chłostę, a dziewczynce sprzedanej w niewolę zamiast na dożywocie pozwolić odejść po np. 5 latach. W przypadku chłopca po 4. Tak przynajmniej kwestię te rozwiązywali Babilończycy opierający się na Kodeksie Hammurabiego. (z tym że tam były to kolejno 3 i 4 lata) Nie składał bym żadnych obietnic wytrącania "gorszych narodów", którym mój jeden, jedyny wybrany z dziesiątków narodów lud odbierze ich ziemię i zdobędzie swoją "Ziemię Obiecaną", pogromów filistyńskich, plag egipskich, z których jedna wg Biblii rzekomo uśmierciła wszystkie pierworodne i niczemu niewinne niemowlęta, konieczności krucjat, antysemityzmu który zbierał w chrześcijaństwie i Islamie obfite plony na długo przed IIWŚ. Niezależnie na ile część ludzkości zdążyła by spaczyć część z moich uniwersalnych nauk. Materiał źródłowy w postaci "natchnionego pisma św. wszystkich narodów" pozostał by nienaruszony, a i takiej ilości śladów mojej obecności w prawie wszystkich zakątkach świata nie byłby w stanie podważyć żadny szanujący się historyk - religioznawca. Innymi słowy nie było by żadnych racjonalistów z którymi prowadziłbyś tutaj dyskusje na temat egocentryzmu, brutalności i braku na dowodów na moje boskie istnienie. Ps I nigdy nie dopuścił bym do powstania chorób dziecięcych!  Kocham dzieci i raczej czułbym pewien dyskomfort mając świadomość ile milionów z nich umiera każdego dnia z powodu np. Nagłego Syndromu Śmierci Niemowląt, albo jeszcze w łonie matki (np. z powodu Bezmózgowia płodu)- którego Twój Bóg łaskawie nie zlikwidował. Szczególnie gdybym rościł sobie prawo do bycia Bogiem obdarzającym swoje stworzenia Wolną Wolą - której ów dzieci jakoś najwyraźniej nie posiadają.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | nobodylikeyou (972 punktów) | > No i czy Jezus nie mówił przypadkiem przed śmiercią "wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią"?Jezus mówił akurat to co włożyli mu usta późniejsi twórcy i redaktorzy ewangelii, by wywołać w czytelniku "właściwy" osąd na temat jego dobroci kontrastującej z podłością "narodu wybranego" > >A co ze słowami "Czarownicy nie zostawisz przy życiu!"? Czy Jezus, jeśli założymy że był Bogiem, tudzież jego Synem doskonale znającym przyszłe konsekwencje tego pouczenia nie mógł uchronić od śmierci setek tysięcy kobiet przed posadzeniem o czary i zamordowaniem wypowiadając np. słowa..."> A słynne słowa Jezusa "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem"?A nieco mniej słynne słowa Jezusa: "Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze" ? Przerzucając się tak poszczególnymi fragmentami NT obaj wypuszczamy się na manowce, które w niczym nie przybliżają do mojego najważniejszego pytania. Równie dobrze islamski imam mógłby recytować mi fragmenty Koranu mówiące o pokoju pomiędzy żydami, chrześcijanami i muzułmanami (pochodzącymi z okresu kiedy Mahomet nic nie znaczył) - na podane przeze mnie całkowite nakazy ich zabijania (z okresu gdy Mahomet uzyskał realną władzę) > >A może nie zrobił tego z tego samego powodu dlaczego nie miał pojęcia o istnieniu chorób i bakterii, kiedy krytykował faryzeuszy za nakaz rytualnego mycia rąk> Jasne, myślisz, że chodziło Jezusowi o bakterie?A może mógłby wybrać dla tej przypowieści nieco lepsze okoliczności zamiast narażać ludzkość na zapadanie w różnego rodzaju choroby z powodu braku higieny przed spożywanym posiłkiem? A nie przepraszam wg diagnozy doktora Jezusa Chrystusa: I. Przyczyną choroby jest opętanie pacjenta przez "złe duchy", "duchy nieczyste", diabła i szatany. II. Przyczyną choroby są grzechy popełnione przez pacjenta. III. Przyczyną choroby jest rola pacjenta w planie bożym. Jak w mordę strzelił nie chodziło mu o bakterie. > >Możesz mi powiedzieć jak mam rozumieć zdania: "Kto uwierzy będzie zbawiony,a kto nie uwierzy będzie potępiony" oraz "Zbawienie uzyskuje się JEDYNIE przez wiarę w Jezusa Chrystusa"?> To stary teologiczny spór - co jest ważniejsze do zbawienia - wiara czy uczynki?Jaki znowu spór??  Spór z samym Bogiem?!  Czy wypada polemizować z samym stwórcą rzeczy widzialnych i niewidzialnych co jest ważniejsze, kiedy ten jednoznacznie stwierdza że: "Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży" oraz "Kto uwierzy będzie zbawiony, a Kto nie uwierzy, będzie potępiony" ?? > Ale skracając cały wywód, tendencja w katolicyzmie jest dzisiaj taka - jeśli jesteś dobrym człowiekiem, czyli wypełniasz najważniejsze przykazanie - miłujesz bliźniego - to zachowujesz się tak, jakbyś wierzył w Chrystusa, więc będziesz zbawiony.A to o to chodzi. Znaczy się że pewnego dnia LUDZIE WYMYŚLĄ też że Jezusowi wcale nie chodziło o wieczne cierpienia, tylko o dość długie wakacje w piekle, a wszyscy dobrzy geje i lesbijki pójdą do nieba. Ja rozumiem że można być chrześcijaninem i uważać np. NT za Słowo Boże, ale czy wypada przy tym pozostawać takim ślepcem na to co wymyślą później ludzie tacy jak Ty, czy Ja i stwierdzić że Bogu zupełnie o co innego chodziło, tudzież... kłamał?! A nie... z twoich dotychczasowych słów wynika że jednak można.  To się nazywa potęga Słowa Ludzkiego! Tradycja rzecz święt(sz)a.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > Jezus mówił akurat to co włożyli mu usta późniejsi twórcy i redaktorzy ewangelii, by wywołać w czytelniku "właściwy" osąd na temat jego dobroci kontrastującej z podłością "narodu wybranego"To ja już nie wiem na jakim poziomie mam z tobą gadać. Z jednej strony twierdzisz, że Jezus jest postacią literacką i nie można brać na serio słów, które mieliby mu autorzy biblijni przypisywać, a z drugiej wklejasz fragmenty, które miałyby stawiać pod znakiem zapytania "etyczność" przesłania moralnego Jezusa. Czyli raz deprecjonujesz przesłanie, jako bajki pisane pod publiczkę, a innym razem traktujesz je groteskowo dosłownie. Przykład: > Spór z samym Bogiem?! Czy wypada polemizować z samym stwórcą rzeczy widzialnych i niewidzialnych co jest ważniejsze, kiedy ten jednoznacznie stwierdza że: "Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży" oraz "Kto uwierzy będzie zbawiony, a Kto nie uwierzy, będzie potępiony" ??> Przerzucając się tak poszczególnymi fragmentami NT obaj wypuszczamy się na manowceMoim zamiarem nie było przerzucanie się fragmentami z Biblii, ponieważ w duchu katolicyzmu i tak nie ma to sensu - sola scriptura - tak mogą sobie dyskutować protestanci - w katolicyzmie jednak jest niezwykle bogata tradycja hermeneutyczna, która ma istotny wpływ na kształt doktryny i słowa Jezusa należy odczytywać w jej kontekście. Nie będę więc bawił się w psychologa Jezusa, nie mi oceniać, czy potępiłby on Rysia z Klanu czy nie potępiłby za nakaz mycia rączek - mogę co najwyżej sięgnąć do cenionej i zalecanej przez KK literatury teologicznej i sprawdzić jak to KK swoim owieczkom tłumaczy. Większość tutejszych racjonalistów bawi się w egzegezę biblijną i ok, niech się bawią. Ale muszą oni pamiętać, że zabawa ta ma już ponad tysiąc lat i największe umysły próbowały dorzucać do tego swoje trzy grosze, często w niezwykle pomysłowy sposób. Lekceważenie tego jest nieco, hmm, smutne. Ale za każdym razem, gdy pytasz mnie jak rozumiem jakiś fragment Biblii, to staram się nie wymyślać z głowy, tylko szukam odpowiedzi w książkach - czyli odwalam całą brudną robotę za ciebie - i referuję, dość pobieżnie, aktualny stan "wiedzy" (teologicznej). Ale ja jako ja się na tym w ogóle nie znam. Traktuję to jako wyzwanie, mogę się przy tym czegoś dowiedzieć o jednej z największych religii monoteistycznych świata, ale nie zawsze mi się chce szperać. Równie dobrze możesz to zrobić sam. W tym momencie to wygląda tak, że ty mi rzucasz cytat z Biblii, ja rozglądam się po półce z książkami gdzie mogę znaleźć na to odpowiedź, potem odpisuję ci to czego się tam dowiedziałem, a ty rzucasz kolejny cytat, ja znowu szukam, no i mamy jakiś teologiczny chiński pokój Searle'a. Ja jestem filozofem, a nie teologiem, mogę z tobą wspólnie podumać np. o tym przy jakich założeniach dana koncepcja, nawet teologiczna, by ewentualnie "przeszła" (co na scjentystycznym i antymetafizycznym portalu jest marzeniem ściętej głowy), ale jakby to nie wyglądało z boku, nie jestem apologetą. W tym momencie staram się być jedynie informatywny, chociaż na dłuższą metę jest to nieco męczące. > A to o to chodzi. Znaczy się że pewnego dnia LUDZIE WYMYŚLĄ też że Jezusowi wcale nie chodziło o wieczne cierpienia, tylko o dość długie wakacje w piekle, a wszyscy dobrzy geje i lesbijki pójdą do nieba.Pewnie tak będzie.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > Większość tutejszych racjonalistów bawi się w egzegezę biblijną i ok, niech się bawią. Ale muszą oni pamiętać, że zabawa ta ma już ponad tysiąc lat i największe umysły próbowały dorzucać do tego swoje trzy grosze, często w niezwykle pomysłowy >sposób. Lekceważenie tego jest nieco, hmm, smutne.smutne jest to, że w zasadzie przyznajesz, że Waszą religię w zasadzie stworzyły "największe umysły", a nie bóg, bo co chwilą muszą słowo boże "w niezwykle pomysłowy sposób" hmmm poprawiać  Ale dalej udajesz, że wierzysz w boga  > Ale za każdym razem, gdy pytasz mnie jak rozumiem jakiś fragment Biblii, to staram się nie wymyślać z głowy, tylko szukam odpowiedzi w książkach - czyli odwalam całą brudną robotę za ciebie - i referuję, dość pobieżnie, aktualny stan "wiedzy" >(teologicznej).no właśnie, "aktualny stan "wiedzy" teologicznej"  > (co na scjentystycznym i antymetafizycznym portalu jest marzeniem ściętej głowy),to nie jest "scjentystyczne" forum, coś Ci się zdrowo pomerdało. Jak przestaniesz szukać odpowiedzi w "mądrych" księgach, a zaczniesz samodzielnie myśleć, to może coś z Ciebie będzie 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com Mod: Pamiętaj, proszę, o wielkich literach w odpowiednich miejscach.
|
|
| | | | | | | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > Ale skracając cały wywód, tendencja w katolicyzmie jest dzisiaj taka - jeśli jesteś dobrym człowiekiem, czyli wypełniasz najważniejsze przykazanie - miłujesz bliźniego >- >to zachowujesz się tak, jakbyś wierzył w Chrystusa, więc będziesz zbawiony.daj źródło tej rewelacji, która podcina gałąź na której siedzi KK  Bo kto w takim razie, łożyłby na klechów ? byliby niepotrzebni 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > >Stąd nauka św. Pawła o niewolnictwie mogła zostać zrewidowana w późniejszych czasach, i stąd też wcześniejsze podejście do zbawienia, czyli "nie ma zbawienia poza Kościołem", po II soborze watykańskim rozumie się zwykle o wiele szerzej - Kościołem są wszyscy ludzie, nie tylko wierzący z Jezusa, więc wszyscy zostaną zbawieni. ... a co jest warunkiem tego zbawienia? Czy aby nie wyznanie, choćby tuż przed śmiercią, że to jednak "wiara w Jezusa jest jedyną prawdziwą wiarą"?. Tak to przynajmniej tłumaczą księża KRK. I bardzo mi się to nie podoba, gdyż można być Hitlerem, Stalinem, i kimkolwiek innym, a jednak dostać się do nieba. Choć ma to i dobrą stronę, "piekło nie jest przeludnione". Nawet nie wiadomo czy ma je kto obsługiwać... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> O jakim więc stopniowym objawianiem woli boskiej chcesz tutaj mówić?O jakimkolwiek byle tylko dużo pseudointelektualnie, pseudofilozoficznie bełkotać; byle nie uznać, że katolickie bajędy się kupy nie trzymają. Także w razie stopniowego objawiania warunkowanego dojrzewaniem. Taki małpolud Adam miał objawione wszystko i konsekwencje niezmiennie ciążą na miliardach potomków (bez Adama i grzechu pierworodnego wszystko idzie w krzaki), a ja w roku 2013 mimo braku dojrzałości do wiary w niewydarzone pierdoły pójdę do piekła bezapelacyjnie. > Stąd ponawiam swoje pytania:> 1. Dlaczego apostołowie uzasadniają i określają prawem boskim istnienie każdej ziemskiej władzy, niewolnictwa, czy nierówności społecznej?Bo tak. > 2. Dlaczego mam uważać za Syna Boga egotycznego suk*nsyna, który zbawienie uzależnia od wiary w niego samego?Masz go uważać za Syna Bożego, bo ważne kto spłodził, a nie czy synek ma po kolei w głowie. > 3. Dlaczego w przypadku odrzucenia jego boskości mam za to cierpieć nieskończenie długi czas na równi z najgorszymi zbrodniarzami?Bo tak. Boś też najgorszy zbrodniarz. > 4. Czy nie jest to aby najlepszym dowodem ludzkiego pochodzenia Nowego Testamentu?No co zrobić..? jest. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | 1 na 1 |
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >>>>Często słyszę lub czytam wartości chrześcijańskie, ale właściwie co? >Zastanawiająca metoda. Wymieniasz coś, co nazywasz "wartościami chrześcijańskimi", mimo że nawet nie wiesz, czym są "wartości chrześcijańskie". Być może zanim dokonałeś tej pomysłowej klasyfikacji, powinieneś był najpierw zdefiniować to, co masz zamiar w ogóle sklasyfikować. To tak w ramach metodologicznej poprawności, ale co ja tam wiem. Polski Internet cały jest zawalony chrześcijańskim, a głównie katolickim objaśnianiem jedynej słusznej Prawdy oraz walki o "wartości chrześcijańskie" tylko z ich konkretnym opisaniem, to raczej trudno. Jeżeli już, to na zasadzie: Wicie - rozumicie! Tak, że wcale by nie szkodziło, gdyby Pan jasno tu je wyartykułował.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >Polski Internet cały jest zawalony
Polski internet zawalony jest różnym śmieciem, nie traktowałbym więc znalezionych tam/tu kwiatków paradygmatycznie.
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Polski Internet cały jest zawalony chrześcijańskim, a głównie katolickim objaśnianiem jedynej słusznej Prawdy oraz walki o "wartości chrześcijańskie" tylko z ich konkretnym opisaniem, to raczej trudno. Jeżeli już, to na zasadzie: Wicie - rozumicie! Tak, że wcale by nie szkodziło, gdyby Pan jasno tu je wyartykułował. >Polski internet zawalony jest różnym śmieciem, nie traktowałbym więc znalezionych tam/tu kwiatków paradygmatycznie. I to ma być merytoryczna odpowiedź? Dziękuję! Więcej na ten temat pytań nie mam.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
|  | | szarley (54906 punktów) | >>Jaki piękny czarno biały świat >Nie przeczę - obraz nie jest pełny. Często słyszę lub czytam wartości chrześcijańskie, ale właściwie co? Lista nie jest pełna, ale podzbiór należy do zbioru wartości chrześcijańskie. Zapraszam do uzupełnienia. >
Jaki piękny jest TWÓJ czarno biały świat
|
|
| |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
>Jaki piękny jest TWÓJ czarno biały świat
To już było, zaprosiłem Cię do uzupełnienia o odcienie szarości. A może nawet dodasz kolory?
|
|
| | |  | | szarley (54906 punktów) | >>Jaki piękny jest TWÓJ czarno biały świat >To już było, zaprosiłem Cię do uzupełnienia o odcienie szarości. A może nawet dodasz kolory?
Zaproszenie nie zostało przyjęte.
Jeśli świat jest kolorowy (a ja uważam że jest) to na ten temat nie warto rozmawiać z daltonistą. Twój świat jest czarno - biały, przykro mi.
|
|
4 na 4 meercat (934 punktów) (zablokowany) | Chrześcijańskie wartości? Nie ma czegoś takiego. Są liczne dogmaty, które przynoszą wyłącznie nieszczęście.
|
|
 | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >Chrześcijańskie wartości? Nie ma czegoś takiego.
To czym jest, jeśli nie wartością, nakaz miłości bliźniego, który sformułował Chrystus - kochaj bliźniego swego jak siebie samego?
bembergiem w berg
|
|
|  | 2 na 2 | KarolG (2892 punktów) | >To czym jest, jeśli nie wartością, nakaz miłości bliźniego, który sformułował Chrystus - kochaj bliźniego swego jak siebie samego? Gdyby go jeszcze Kościół przestrzegał...
|
|
|  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >Chrześcijańskie wartości? Nie ma czegoś takiego.> To czym jest, jeśli nie wartością, nakaz miłości bliźniego, który sformułował Chrystus - kochaj bliźniego swego jak siebie samego?A może zabijanie niewiernych, jak to powiedział Jezus i opisano w biblii ? To też wartość chrześcijańska 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| |  | | szarley (54906 punktów) |
> A może zabijanie niewiernych, jak to powiedział Jezus i opisano w biblii ? To też wartość chrześcijańska  > o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.comChyba za słabo znam Biblię, podasz mi gdzie to znajdę?
|
|
| | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > Chyba za słabo znam Biblię, podasz mi gdzie to znajdę?Ej, odbierasz mi fuchę - znajdź sobie własny wątek do dokuczania racjonalistom 
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >Chyba za słabo znam Biblię, podasz mi gdzie to znajdę?> Ej, odbierasz mi fuchę - znajdź sobie własny wątek do dokuczania racjonalistom  chciałbyś  Na razie jesteś workiem... treningowym 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >Chyba za słabo znam Biblię, podasz mi gdzie to znajdę?> Ej, odbierasz mi fuchę - znajdź sobie własny wątek do dokuczania racjonalistom  > bembergiem w bergNikomu nie lubię dokuczać. Kłócę się z poglądami choć częściej szukam zgody
|
|
| | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >>A może zabijanie niewiernych, jak to powiedział Jezus i opisano w biblii ? To też wartość chrześcijańska  > >Chyba za słabo znam Biblię, podasz mi gdzie to znajdę?> najwyraźniej  > www.atheis(*)mmands-christians-to-kill.html> o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com> Ta strona się nie otwiera. Napisz po prostu która Ewangelia, rozdział, wiersz, sam znajdę.
|
|
| | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | |
|
| | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >www.atheis(*)mmands-christians-to-kill.html> Ta strona się nie otwiera. Napisz po prostu która Ewangelia, rozdział, wiersz, sam znajdę.jasne, a jak napiszę, to się okaże, że ten post się u Ciebie nie wyświetla  u mnie strona działa bez problemu, musisz mieć jakiś inny internet  chyba katolicki 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >>www.atheis(*)mmands-christians-to-kill.html> >Ta strona się nie otwiera. Napisz po prostu która Ewangelia, rozdział, wiersz, sam znajdę.> jasne, a jak napiszę, to się okaże, że ten post się u Ciebie nie wyświetla  > u mnie strona działa bez problemu, musisz mieć jakiś inny internet chyba katolicki > o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.comPost się wyświetli a biblioteczkę mam za plecami więc cytat znajdę Czekam.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > >>A może zabijanie niewiernych, jak to powiedział Jezus i opisano w biblii ? To też wartość chrześcijańska  > >Chyba za słabo znam Biblię, podasz mi gdzie to znajdę?> najwyraźniej  > www.atheis(*)mmands-christians-to-kill.htmlKsięga Powtórzonego Prawa to Stary Testament, Jezus grasował w Nowym. Katolicy opierają się na nauce Chrystusa, który prawo starotestamentowe skwitował słynnym "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem".
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > >>>A może zabijanie niewiernych, jak to powiedział Jezus i opisano w biblii ? To też wartość chrześcijańska  > >>Chyba za słabo znam Biblię, podasz mi gdzie to znajdę?> >najwyraźniej  > >www.atheis(*)mmands-christians-to-kill.html> Księga Powtórzonego Prawa to Stary Testament, Jezus grasował w Nowym. Katolicy opierają się na nauce Chrystusa, który prawo starotestamentowe skwitował słynnym "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem".widzę, że katolicy opierają się na tym na czym im wygodnie, w danym momencie  co nie zmienia faktu, że "wartości chrześcijańskie" są jakie są... troszkę żałosne 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > widzę, że katolicy opierają się na tym na czym im wygodnie, w danym momencie  Katolicy od ponad tysiąca lat doskonalą swoją doktrynę, a ewentualne zmiany o ile są, to następują bardzo powoli. Przynajmniej to moje zdanie. No ale jedni mówią, że KK to konserwa i mentalnie tkwi w średniowieczu, a ty teraz twierdzisz, że KK jest zbyt elastyczny i chwiejny i mówi co mu wygodnie. To jak to z tym KK w końcu jest? > co nie zmienia faktu, że "wartości chrześcijańskie" są jakie są... troszkę żałosne  A mógłbyś jakąś oficjalną wartość skopiować z jakiegoś oficjalnego kościelnego dokumentu, wkleić ją tutaj i objaśnić żałosność? Tak by było najprościej.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> >>>widzę, że katolicy opierają się na tym na czym im wygodnie, w danym momencie  > Katolicy od ponad tysiąca lat doskonalą swoją doktrynę,Tak, pod naporem faktów dokonywują permanentnego aggiornamento. Czyli odkręcania kota ogonem. > a ewentualne zmiany o ile są, to następują bardzo powoli.Zdecydowanie powoli, gdy już nawet największe ciemnoty w takie bzdury uwierzyć nie mogą to Kościół je "chrzci". Tak jak np. darwinowską teorię ewolucji, a wcześniej kopernikańską. > No ale jedni mówią, że KK to konserwa i mentalnie tkwi w średniowieczu, a ty teraz twierdzisz, że KK jest zbyt elastyczny i chwiejny i mówi co mu wygodnie. To jak to z tym KK w końcu jest?I tak i tak. Kościołowi - tak hierarchii, jak i wiernym - jakoś to nie przeszkadza. Oni i tak wybierają z dogmatów religii to co im pasuje, tak jak ze straganu. > >>>co nie zmienia faktu, że "wartości chrześcijańskie" są jakie są... troszkę żałosne  > A mógłbyś jakąś oficjalną wartość skopiować z jakiegoś oficjalnego kościelnego dokumentu, wkleić ją tutaj i objaśnić żałosność? Tak by było najprościej.Przecież już prosiłem o ich podanie przez osobę najbardziej tu zainteresowaną ich upowszechnianiem - czyli Pana, ale jak widać albo ich Pan nie zna, albo są tajne. O całej Biblii, Magisterium i katechizmach na raz, to trudno rozmawiać. Zresztą tam jest tyle sprzecznych treści i przeczących sobie moralnych pouczeń, że razem to stanowią one tylko religijny bełkot. Są tam i piękne perełki, jak we wszystkich zbiorach baśni i mitów, ale należy je wybierać. Niech więc Pan przedstawi te najważniejsze dla chrześcijan i ściśle z chrześcijaństwa się wywodzące "wartości chrześcijańskie". Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > Księga Powtórzonego Prawa to Stary Testament, Jezus grasował w Nowym. Katolicy opierają się na nauce Chrystusa, który prawo starotestamentowe skwitował słynnym "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem".Jak to było Mt 5:17-18 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
czy jakoś tak  ale to pewnie "kontekst" czy "ewolucja percepcji moralnej". Na szczęście większość współczesnych katolików, a nawet chrześcijan tak się wstydzi Biblii, że się jej wypiera. Worku kości proszę nie poruszaj tego tematu, bo sam się pchasz w pułapkę.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Mt 5:17-18 >Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
Dosłowne odczytanie tego fragmentu nie ma sensu w kontekście całego życia Jezusa, który na każdym kroku poprawiał stare Prawo - najpierw odrzucił maksymę "oko za oko, ząb za ząb", dając w zamian przykazanie miłości, w innym miejscu krytykował bezmyślne przestrzeganie szabasu, mówiąc o tym, że nie jest nieczystym ten, kto nie umyje rąk przed posiłkiem, nieczysty jest ten, kto ma nieczyste serce. Tego typu sytuacji mamy całe mnóstwo. W KK przyjmuje się już od dawna, że Jezus wypełniał stare Prawo, ale nadawał mu inne znaczenie, robił to w innym duchu - tak jak w ST relacja człowieka do Boga była relacja niewolnika do Pana, tak w NT mieliśmy dzieci i Ojca. Literatura na temat tego w jakim sensie Jezus stare Prawo wypełniał, a w jakim je po prostu rozwalał, jest bardzo obszerna. Nie udawajmy tylko ekspertów od egzegezy biblijnej, wymachując triumfalnie wyrwanym z kontekstu fragmentem, jakby miało to nagle całą sprawę rozstrzygnąć.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 11 na 11 | Fizyk (17637 punktów) | > Dosłowne odczytanie tego fragmentu nie ma sensu w kontekście całego życia Jezusa
Całe życie Jezusa nie ma sensu w kontekście współczesnej wiedzy.
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Całe życie Jezusa nie ma sensu w kontekście współczesnej wiedzy.Nie zapominaj o śmierci - u niego śmierć była ważniejsza niż życie. No i zmartwychwstanie - musimy pamiętać o zmartwychwstaniu co to jeszcze ważniejsze było choć jakby nierozerwalnie z życiem i śmiercią powiązane. Od wielu lat pytam wierzących o sens tego cyrku choćby wobec braku pierwszych rodziców i grzechu pierworodnego; wobec tego, że inscenizacja "zabili go i uciekł" z wziętym sobie czarodziejsko na chwilę życiem ludzkim niczego nie zmieniła (no, może ponoć zamknięcie przechowalni dusz - ale w to chyba nie wszyscy chrześcijanie wierzą i można to było załatwić klaśnięciem w dłonie) zwłaszcza dla nas: rodzimy się skażeni i za grzechy idziemy do piekła jakby nigdy nic. Tak więc pytam i pytam i w efekcie kilka osób z wiary wyleczyłem, więcej się na mnie obraziło - ostatnio na przykład dostałem bana na fejsbukowym profilu dominikanów (kaznodzieje zapaćkane!), na portalach wielu organizacji religijnych mam takie od dawna. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>Całe życie Jezusa nie ma sensu w kontekście współczesnej wiedzy.> Nie zapominaj o śmierci - u niego śmierć była ważniejsza niż życie.> No i zmartwychwstanie - musimy pamiętać o zmartwychwstaniu co to jeszcze ważniejsze było choć jakby nierozerwalnie z życiem i śmiercią powiązane.> Od wielu lat pytam wierzących o sens tego cyrku:Zrobił to bardzo dobrze Witwicki: www.racjon(*)q,O.Templetona.dla.WitwickiegoPozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >>Księga Powtórzonego Prawa to Stary Testament, Jezus grasował w Nowym. Katolicy opierają się na nauce Chrystusa, który prawo starotestamentowe skwitował słynnym "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem". >Jak to było > [color=blue]Mt 5:17-18 >Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
... to jest podanie źródła Dzieki
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >>>>Chrześcijańskie wartości? Nie ma czegoś takiego. >To czym jest, jeśli nie wartością, nakaz miłości bliźniego, który sformułował Chrystus - kochaj bliźniego swego jak siebie samego? Coś kiepsko na tym KUL-u uczą: Przykazanie miłości - według Ewangelii dwa przykazania ustanowione przez Jezusa Chrystusa: miłości do Boga i miłości bliźniego (tj. do każdego człowieka). Zwane są też największym przykazaniem. W rzeczywistości mogły być przez Jezusa Chrystusa co najwyżej powtórzone - występowały już w Torze co najmniej kilkaset lat przed spisaniem Ewangelii.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >W rzeczywistości mogły być przez Jezusa Chrystusa co najwyżej powtórzone - występowały już w Torze co najmniej kilkaset lat przed spisaniem Ewangelii.
A Tora to część Starego Testamentu, czyli wciąż jesteśmy w chrześcijaństwie. No i to chyba dobrze, że Jezus ze ST brał tylko to, co najlepsze.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 2 na 2 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | W jednym miejscu piszesz
>A Tora to część Starego Testamentu, czyli wciąż jesteśmy w chrześcijaństwie. No i to chyba dobrze, że Jezus ze ST brał tylko to, co najlepsze.
W drugim
>Księga Powtórzonego Prawa to Stary Testament, Jezus grasował w Nowym. Katolicy opierają się na nauce Chrystusa, który prawo starotestamentowe skwitował słynnym "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem".
Jezus zaś sam mówi, że bierze wszystko bez wyjątku i w całej rozciągłości.
Biblia nasycona jest schizofrenią i nie można jest traktować jako części logicznej.
Przy okazji według wykładni Rzecznika Praw Obywatelskich (mam na piśmie) cześć Biblii najświętsza dla Żydów nie ma nic wspólnego z Torą. Ustna wykładnia jest wprost przeciwna (nie mam jej nagranej, bo była nagrywana, ostatnio okazało się, że ekipa Pani Rzecznik, nie ma tego materiału, a nagrywali na moich oczach).
PS: Ustnie Pani Rzecznik powiedziała, że zniszczoną Biblię powinienem przekazać Żydom, pisemnie że powinienem ją oddać do biblioteki czy kogoś związanego z wiarą katolicką (myślałem, że to protestanci bardziej szanują Biblię, ale widać mam mylną interpretację).
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >>>>W rzeczywistości mogły być przez Jezusa Chrystusa co najwyżej powtórzone - występowały już w Torze co najmniej kilkaset lat przed spisaniem Ewangelii. >A Tora to część Starego Testamentu, czyli wciąż jesteśmy w chrześcijaństwie. No i to chyba dobrze, że Jezus ze ST brał tylko to, co najlepsze. Przed udzieleniem odpowiedzi należy ze zrozumieniem przeczytać wypowiedź interlokutora, ale warto też przeczytać własną wypowiedź, do której się on odnosił. Napisał Pan: To czym jest, jeśli nie wartością, nakaz miłości bliźniego, który sformułował Chrystus - kochaj bliźniego swego jak siebie samego? I do tego się odniosłem.
Skąd i co brał Jezus, to wiemy niewiele, ale autorzy Nowego Testamentu, to czerpali tego - co ich zdaniem było najlepsze, skąd się tylko dało i oczywistym tu jest że i z Tory sporo dobrego podebrali.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
|  | 11 na 11 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >To czym jest, jeśli nie wartością, nakaz miłości bliźniego, który sformułował Chrystus - kochaj bliźniego swego jak siebie samego?
Głupotą? Brednią?
1. Nakaz miłości bliźniego nie jest żadną wartością. Bo jest nakazem. Nakaz to dyspozycja, narzucenie, wymuszenie. Nic zrodzonego naturalnie, swoją własną siłą, wolą, pięknem. "Wartość" wymuszona nie ma żadnej wartości. Jest fałszywa, wypływająca nie z siebie, z własnej konstrukcji, doświadczeń, przemyśleń, ewolucji, stworzenia, woli, a z rozkazu zewnętrznego autorytetu, którego atrybutem na dodatek jest zastraszanie (konsekwencje pośmiertne, piekło itp.) plus kuszenie/przekupstwo (życie po śmierci, wieczność, raj itp.). Każdy popaprany religiant startujący do mnie z taką zakłamaną "miłością" i ze swoimi zasranymi, schowanymi z tyłu głowy pośmiertnymi interesikami, jest zwyczajnym pasożytem zezującym w zaświaty i bijącym sobie punkciki i zostanie przez mnie odesłany natychmiast do stu diabłów. Człowiek miły, sympatyczny, życzliwy ze swej natury, a nie z przymusu zewnętrznego i nie będący pod wpływem tych wszystkich idiotycznych rozgrywek, zostanie tak samo ciepło przez ze mnie przyjęty.
2. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Tylko pozornie tutaj jest lepiej. Pomijając już to, że ludzie mają rozmaity stosunek do samych siebie, to cały myk polega na tym, żeby kochać bliźniego jako kogoś innego. Dlatego chrześcijanie tego nie umieją, patrząc na Innego malują siebie i chcą w innym siebie. Dlatego chcąc kochać (nie odmawiam chęci nikomu) mają beznadziejne narzędzia w ręku. Kochając bliźniego, chcą kochać swoje w nim odbicie, swoje wartosci, swoje zapatrywania. Bo jak nie... to im różne rzeczy do głowy przychodzą. Chrześcijaństwo "kocha" tylko to co jest mu posłuszne i z nim tożsame, to co mu służy, przed nim klęczy i je wielbi. To co inne, odmienne, przeciwstawne jest poniżane, opluwane, znienawidzone. Albo "kochane" z włączonym modleniem się za poprawę tegoż, co na jedno wychodzi. Tylko ładniej napisane. A później stosujecie ten schemat w życiu, nawet w rodzinach. Co nie z nami, to przeciwko nam. Tak się kończy kochanie jak siebie samego, zamiast innego. Do dupy macie "wartości".
|
|
| |  | 2 na 2 | worek kości (2937 punktów) | >1. Nakaz miłości bliźniego nie jest żadną wartością. Bo jest nakazem.
Kochaj bliźniego - nakaz, imperatyw, jak kto woli. Wartości, o jakich się tutaj mówi, to miłość oraz życie człowieka. To, co nakazuje Jezus, nie bez powodu nazywane jest "złotą regułą etyczną" - podobną myśl formułowali mędrcy wschodu i zachodu.
>2. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Tylko pozornie tutaj jest lepiej. Pomijając już to, że ludzie mają rozmaity stosunek do samych siebie, to cały myk polega na tym, żeby kochać bliźniego jako kogoś innego.
Sęk w tym, że nie wiemy jak to jest być kimś innym, a dla każdego człowieka najważniejszą wartością jest zazwyczaj jego własne życie. Jeśli poznamy siebie i zrozumiemy wartość własnego życia, łatwiej nam wtedy będzie pojąć wartość cudzego. Ten mechanizm odpowiada za empatię i nie widzę tutaj nic kontrowersyjnego. W psychologii ewolucyjnej pokazuje się również, że jesteśmy w stanie lepiej traktować naszych/swoich niż obcych. A z perspektywy gatunku, wyżej cenimy życie ludzi niż np. koni. Wychowanie moralne to szukanie w "inności" podobieństw, a nie podkreślanie różnic. Szanuj innego nie dlatego, że jest inny, tylko dlatego, że będzie cierpiał tak samo jak ty. Ja to widzę w ten sposób.
>Do dupy macie "wartości".
A ja myślę, że mieszasz poziom teoretyczny z jego partykularną, praktyczną aplikacją, przy czym dobierasz sobie przykłady pod z góry określoną tezę - co ja będę mówił o miłości w chrześcijaństwie, skoro mężowie biją żony. No sorry.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Kochaj bliźniego - nakaz, imperatyw, jak kto woli. Wartości, o jakich się tutaj mówi, to miłość oraz życie człowieka. To, co nakazuje Jezus, nie bez powodu nazywane jest "złotą regułą etyczną" - podobną myśl formułowali mędrcy wschodu i zachodu. Minęło tysiące lat od sformułowania tych "złotych" reguł. Ale niektórzy tego nie zauważają. W tamtym czasie zapewne był to jakiś krok w dobrym kierunku. Ale tylko krok. Dziś to niewiele wnoszące sentencje, beznadziejnie powierzchowne, niejasne, dziurawe jak nasze drogi po zimie. Same w sobie, bez szczegółowego rozwinięcia są tylko wytarte, górnolotne i puste. Nie jestem nastoletnią fanką Paulo Coelho, żeby sobie cuś takiego na ścianach pisać, czy stosować w życiu. Interesują mnie szczegółowe rozwinięcia i przełożenie na praktyczne postawy ludzkie. A jedno i drugie oceniam bardzo słabo. Wystarczy się rozejrzeć. Abstrakcyjna "miłość bliźniego" mnie nie interesuje, tylko aktywne, dogłębne zetknięcie się z konkretnymi jednostkami. Z ich wyjątkowym i niepowtarzalnym światem. Z konkretnymi potrzebami, pragnieniami konkretnych jednostek, a nie z abstrakcyjnymi zasadami, dogmatami czy nieśmiertelnymi, nawet boskimi prawdami i prawami ujętymi jednym czy dwoma zdaniami. Te złote reguły w świetle dzisiejszego bagażu doświadczeń i ogromnej wiedzy są co najwyżej "zielone". Naiwniutkie, dobre dla nastolatków. Ale jeżeli już przy tym jestesmy, to taki Konfucjusz zwraca się przynajmniej bezpośrednio ku drugiemu człowiekowi. Chrześcijanin liże poprzez bliźniego tyłek swojemu wiecznie i wszędzie podglądającemu Bogu. Nadrzędnym celem wcale nie jest tu drugi człowiek i jego dobrostan, tylko lizusostwo. Chrześcijanin widzi drugiego za mgłą, przez szybę, nie dotyka go, doświadcza wyłącznie poprzez autoprojekcję swojego świata, swoich prawd i wartości. Bliźni nie jest celem, jest narzędziem perfidnie i bezczelnie wykorzystywanym do osiągnięcia własnego zbawienia. Oczywiście, to często nie ma miejsca u "niedzielnych" katolików, bo masa ludzi nie postrzega swego życzliwego działania w kontekście religijnym. Albo robi to słabo i okazjonalnie. Jednak ci najbardziej zaangażowani, żyjący wiarą na co dzień i bez przerwy, siłą rzeczy i instynktu samozachowawczego walą sobie u Bozi pukciki, co śmierdzi prywatą na kilometr. Taki chrześcijanin, czyli żyjący mocno swoją wiarą, nie spotyka się de facto z drugim człowiekiem i jego konstrukcją. Spotyka sie z pragnieniem własnego zbawienia, przypodobania Bogu, bo to jest bezpośredni, absolutnie najważniejszy cel jego życia. Nie drugi człowiek, ale osiągniecie własnej wieczności pośmiertnej. To jest spotkanie się w działaniu życzliwym, ale nastawionym na siebie z własnymi interesami. Taki człowiek nie zanosi wiaderka z węglem staruszce sąsiadce ot tak i zaraz o tym zapomina, jak normalny człowiek. To jest dla niego kolejny schodek do nieba. I kolejny plusik w boskim dzienniczku. Szczere dobro rodzi się w bezpośrednim spotkaniu z drugim. Jeżeli inspiratorem tego jest wszechmogący Bóg rozdający pośmiertną, wieczna makabrę albo nieskończone szczęście, to nie można mówic tu o prawdziwej miłości, szczerej relacji i czystych intencjach. To nie jest postawa zrodzona w samym człowieku, od samego siebie, swoją pracą nad sobą, swoim kształtowaniem, pojmowaniem świata, siebie i ludzi, nauką, przemienianiem, wolą. To działanie wymuszone. Strachem, terroryzowaniem konsekwencjami. Tu nie ma czystego, bezpośredniego spotkania Drugiego człowieka. Jest jego wykorzystywanie (często przy dobrych dla niego skutkach) dla własnych celów. Osobiście uwielbiam takich czystych ludzi, którzy robią coś dla drugiego siłą i pięknem swojej konstrukcji, zwłaszcza cięzko wypracowanej, tryskającej nadmiarem, rozdającej swoją zyczliwość, bez jakichkolwiek interesów wlasnych pod czaszką. Tych, co to robią z zewnętrznego nakazu, imperatywu, czy "złotej zasady" prowadzących dla własnego pośmiertnego i wiecznego zysku, nie postrzegam jako kochających, dobrych ludzi. Tylko za fałszywych, interesownych cwaniaczków. > Sęk w tym, że nie wiemy jak to jest być kimś innym, a dla każdego człowieka najważniejszą wartością jest zazwyczaj jego własne życie. Jeśli poznamy siebie i zrozumiemy wartość własnego życia, łatwiej nam wtedy będzie pojąć wartość cudzego.Co by ci tu znaleźć. Wklupiemy pierwsze lepsze, żeby się ślepe oczęta otworzyły. Artykuł świetny. Włącz myślenie i wyobraźnię. A na dole jest bibliografia. M.Dziewiecki jest księdzem, a jego książka niezła i sporo mówi o tym, jak poznawać innego i nauczyć się unikać autoprojekcji. A empatia nie jest tylko emocjonalna, jest jeszcze poznawcza (umiejętność przyjęcia sposobu myślenia innych osób, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość). Czytaj. www.profesor.pl/publikacja,13673,Rady,O-empatii Wiem, że tego nie potraficie, ale to nie wasza wina. Tu potrzeba rozwinięcia umiejętności rozmawiania, słuchania, wyobrażania i tworzenia/ projektowania w sobie nowych, innych, nieznanych dotychczas stanów, obrazów, uczuć, emocji. Oczywiście w nikogo nie wejdziemy z butami i nie staniemy się nim, ale to nie jest tak, że nie da sie doświadczać innych, różnych od nas ludzi, ich stanów, uczuć i emocji. To zawsze będzie w nas subiektywnie wyprojektowane, ale samo to, że otwieramy się na nowe, na inne, pozwoli nam się z tym utożsamić, łatwiej docenić i szanować. Z polskimi katolikami jest tutaj problem, bo nikt ich nie uczył otwierania się na takie rzeczy, dlatego na chama, zawsze i wszędzie projektują na innych siebie, swoje wartości, swoje przekonania i prawdy. Kanał doświadczania innego nigdy nie został otwarty, a może być otwarty na stałe, zawsze gotowy na doświadczanie drugiego takim, jakim on jest, a nie poprzez autoprojekcję rzutowaną na niego. Wy nie tylko tego nie umiecie, ale nawet nie wiecie, że tak można, a jeden ksiądz nie czyni wiosny. Wyrobienie takiej umiejętności, wrażliwości, to ciężka praca, nigdy w pełni skuteczna, ale wiele dająca.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > M.Dziewiecki jest księdzem, a jego książka niezła i sporo mówi o tym, jak poznawać innego i nauczyć się unikać autoprojekcji.Książki księdza nie czytałem, może i bardzo dobra, ale jest sporo jego wypowiedzi w internecie np.: Człowiek ważniejszy niż wolność
Analizowanie wolności w oderwaniu od człowieka i od stopnia jego dojrzałości to ideologiczna utopia, który sprawia, że człowiek zaczyna używać własnej wolności przeciwko samemu sobie. Największą krzywdą, jaką można wyrządzić dzieciom i młodzieży, jest dawanie im wolności w oderwaniu od wychowania. Kto nie rozumie tego, kim jest i po co żyje, ten nie jest w stanie używać wolności w sposób rozumny. Wolnością w sposób mądry i odpowiedzialny posługują się jedynie ci ludzie, którzy używają jej po to, by przyjmować miłość, by uczyć się kochać, by mobilizować się do nieustannego rozwoju, by chronić swoją bezcenną godność, by szukać prawdy, która wyzwala z systemu iluzji i zaprzeczeń oraz by zło w sobie i wokół siebie zwyciężać dobrem. Zdecydowanie byłbym ostrożnym w polecaniu książek księży, to propagandowi specjaliści od przemycania chorej religijnych dogmatyki i apologii chrześcijańskiego opisu świata, w każdym tekście. PS. Tak, wewnątrz episkopatu (a i całego kleru) bagienko cały czas się gotuje (zdarzają się tam także ludzie mądrzy i przyzwoici), ale tylko czasem coś na wierzch wypłynie, ale wszystko to bracia w Chrystusie, którzy pilnują, aby prawdę o Kościele, to zachowywać tylko dla siebie, a na zewnątrz to ma być tylko ta Prawda, która was z kasy wyzwoli. Pozdrawiam @@@ .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | > M.Dziewiecki jest księdzem, a jego książka niezła i sporo mówi o tym, jak poznawać innego i nauczyć się unikać autoprojekcji.No, no.... Dziewiecki jest jednym ostatnich jakich bym chciał czytać w tej dziedzinie patrząc na wiele jego medialnych wystąpień, choćby tutaj.. Jako że lubię Cię i szanuję sięgnę po tę lekturę w przewidywalnej przyszłości, nieco poza kolejką, ale biada Ci jeśli mnie będą zęby bolały!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) |  He he, mnie też zęby bolą w przypadku jego wypowiedzi, czy wykładów. Np. o miłości. Natomiast, to co wyłuszczyliście z panem Andrzejem na zielono jest niezłe. Tyle. Nie umrzesz od tego, jakby co (możesz przejrzeć trochę na chomiku). Mnie chodzi o konkretny mechanizm, dobrze wyłuszczony w zlinkowanym artykule, a Dziewiecki opisuje to o.k. Natomiast inne wypowiedzi, publikacje, wykłady to generalnie nie moja bajka i irytują mnie, tak jak Was. Dobro dla drugiego jest u niego oczywiście pojmowane arbitralnie i wiadomo skąd pochodzi. Nie da się tego słuchać czy czytać. Ale książka "Sztuka porozumiewania się" jest raczej o mechanizmach, a nie o ideach.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | > Ale książka "Sztuka porozumiewania się" jest raczej o mechanizmach, a nie o ideach.Toteż zgodnie z obietnicą przeczytam, a jakże! Tyle że to jest po prostu chory człowiek: jeszcze ciepły kolejny dowód!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Jakie biedactwo  Nie znęcaj się nad nim, szkoda faceta  I taki tekst opublikowano w czasopiśmie "Cywilizacja"... Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać nad kościelną "cywilizacją".
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>Ale książka "Sztuka porozumiewania się" jest raczej o mechanizmach, a nie o ideach.> Toteż zgodnie z obietnicą przeczytam, a jakże! Tyle że to jest po prostu chory człowiek: jeszcze ciepły kolejny dowód!I dziwić się tu bezdennej głupocie forumowych fideistów? Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Ja tam zawsze piszę, że każdy ksiądz musi mieć tu czy tam ostro napaprane, wystarczy się tylko przyjrzeć, poczekać i wylezie. No, chyba że już wytrzeźwiał, tylko wsiąknął i mu wygodnie albo nie umie nic innego. Niemniej, mam trochę książek świadczących o tym, że ten czy ów zna się całkiem nieźle na tym czy na tamtym. Zwłaszcza jak wykształcony w danym kierunku.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | Męczący masz styl pisania, ale wyłuskałem z tego dwa argumenty: 1. Twoim zdaniem etyka katolicka jest fałszywa, ponieważ skłania ludzi do czynienia dobra obietnicą nagrody w niebie - innymi słowy bycie dobrym człowiekiem miałoby nie być celem samym w sobie, ale interesowną taktyką zapunktowania u bozi.
2. Katolicy nie doświadczają innego jako innego, tylko rzutują na niego cały swój światopoglądowy bagaż.
Ad. 1.
Myślę, że prawdą jest, że większość katolików w jakimś stopniu postępuje interesownie, powstrzymując się przed zemstą, gniewem, wybaczając lub pomagając komuś. Ale mówienie, że katolikom myśl o korzyściach pozagrobowych towarzyszy nieustannie, jest lekką przesadą. Po pierwsze trudno stwierdzić, jakie motywy kierują poszczególnymi ludźmi - musielibyśmy ich o to nieustannie pytać, a można mieć wątpliwości, czy chcieliby chętnie się z tego tłumaczyć. Po drugie nawet jeśli bycie dobrym się eschatologicznie "opłaca", to najsłynniejsze biblijne przypowieści zachęcają jednak do bezinteresowności.
Ad. 2.
No i przesadzasz, twierdząc że katolicy nie są uczeni otwarcia na drugiego. Pomijając książkę, którą sam poleciłeś (a jest to przecież jakaś edukacja), to warto wspomnieć o całej tradycji filozofii dialogu, szczególnie Tischnera, który największy akcent kład właśnie na zasadę dialogiczną - człowiek-człowiek.
Z drugiej strony nie wierzę w systemową, symultaniczną edukację moralną. To kwestia indywidualna.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Myślę, że prawdą jest, że większość katolików w jakimś stopniu postępuje interesownie, powstrzymując się przed zemstą, gniewem, wybaczając lub pomagając komuś. Ale mówienie, że katolikom myśl o korzyściach pozagrobowych towarzyszy nieustannie, jest lekką przesadą.No jasne. Przecież napisałem: Cytat:Oczywiście, to często nie ma miejsca u "niedzielnych" katolików, bo masa ludzi nie postrzega swego życzliwego działania w kontekście religijnym. Albo robi to słabo i okazjonalnie. Jednak ci najbardziej zaangażowani, żyjący wiarą na co dzień i bez przerwy, siłą rzeczy i instynktu samozachowawczego walą sobie u Bozi punkciki, co śmierdzi prywatą na kilometr. > Po pierwsze trudno stwierdzić, jakie motywy kierują poszczególnymi ludźmi - musielibyśmy ich o to nieustannie pytać, a można mieć wątpliwości, czy chcieliby chętnie się z tego tłumaczyć.No to jak kogoś nie znam, to nie wiem, ale jak kogoś znam, to znam jego ruchy, motywacje, zagrywki i cele, jak własną kieszeń. Są przewidywalni jak polscy piłkarze, o nic nie trzeba się pytać. > Po drugie nawet jeśli bycie dobrym się eschatologicznie "opłaca", to najsłynniejsze biblijne przypowieści zachęcają jednak do bezinteresowności.Bądź bezinteresowny w swoim działaniu, ale pamiętaj o Sądzie i wiecznych konsekwencjach? No to niezła akrobatyka, żeby samego siebie oszukać. Im bardziej umysł tą choroba zainfekowany, tym mniej może oddzielić jedno od drugiego. Obserwacje od rodziny, przez znajomych bliższych po dalszych pokazują mi, że to niemożliwe. > Ad. 2.> No i przesadzasz, twierdząc że katolicy nie są uczeni otwarcia na drugiego. Pomijając książkę, którą sam poleciłeś (a jest to przecież jakaś edukacja), to warto wspomnieć o całej tradycji filozofii dialogu, szczególnie Tischnera, który największy akcent kład właśnie na zasadę dialogiczną - człowiek-człowiek.No to ci się udało rodzynka znaleźć, możesz jeszcze pójść w Tygodnik Powszechny, tylko gdzie to jest w dzisiejszym kościele? To zepchnięta już w nicość nisza, trudno byłoby mi kogoś z żyjących wskazać podobnych do Tischnera czy Turowicza. Że o "przeciętnym" katoliku nie wspomnę. Ale na pewno są ludzie, jednostki, które myślą w taki sposób, jednak nie wierzę, że to może mieć jakieś znaczenie i znaczący wpływ na ludzi. I czy to w ogóle jest chrześcijańskie/katolickie? Bo czytając listy na linii Wojtyła-Turowicz, mam poważne wątpliwości. W końcu to zamknięty, jeśli nie szowinistyczny Wojtyła był papieżem, a i Jezus... Cytat:Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu.(...) Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: Odpraw ją, bo krzyczy za nami! Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom. A ona odrzekła: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów. Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka została uzdrowiona ...jasno ukazuje, co myśli o tych spoza swojego stada. Chyba, że się nawrócą.
|
|
| | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | >>Po drugie nawet jeśli bycie dobrym się eschatologicznie "opłaca", to najsłynniejsze biblijne przypowieści zachęcają jednak do bezinteresowności. ... a któreż to?. Bo u podstaw każdego ludzkiego zachowania leży egoizm. Często się tylko go pomija, skupiając się na następnych, konkretnych już założeniach i działaniach podjętych do zaspokojenia egoizmu...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Ten mechanizm odpowiada za empatię i nie widzę tutaj nic kontrowersyjnego.
No to już ci napisałem, że jest tam do wypracowania coś więcej.
>W psychologii ewolucyjnej pokazuje się również, że jesteśmy w stanie lepiej traktować naszych/swoich niż obcych. A z perspektywy gatunku, wyżej cenimy życie ludzi niż np. koni.
Prawda.
>Wychowanie moralne to szukanie w "inności" podobieństw, a nie podkreślanie różnic. Szanuj innego nie dlatego, że jest inny, tylko dlatego, że będzie cierpiał tak samo jak ty. Ja to widzę w ten sposób.
Bzdura. I w tym wasz problem. Nie chodzi o podkreślanie różnic, ale o ich dostrzeganie, rozumienie, nawet doświadczanie i w efekcie szanowanie. Dopiero wtedy spotykasz się z drugim człowiekiem, a nie z sobą w nim. I tak jest w naszym grajdołku najczęściej. Jesteście niedorobieni, zatrzymani w pół drogi. Nie umiecie doświadczyć innego człowieka, prawda że zawsze w niedoskonałej perspektywie (całej i doskonałej sami o sobie nie posiadamy), ale jednak znacznie pogłębionej, niż tylko poprzez autoprojekcję. Możecie się tylko prześlizgnąć po tożsamych z waszymi emocjach i uczuciach, a odmienności usiłujecie anihilować zastępując je swoimi, jedynie słusznymi wzorcami i "prawdami", co zreszta wywołuje całą masę cierpień u innych, jeżeli już o to zahaczasz (nawet, a moze nawet zwłaszcza u najbliższych, których perspektywa nie jest szanowana, bo MOJA jest dobra i prawdziwa). Ale tego to już nie chcecie/nie umiecie dostrzec. Bo liczycie się tylko wy i wasze "doskonałe", bo odboskie wartości.
>>Do dupy macie "wartości".e >A ja myślę, że mieszasz poziom teoretyczny z jego partykularną, praktyczną aplikacją, przy czym dobierasz sobie przykłady pod z góry określoną tezę - co ja będę mówił o miłości w chrześcijaństwie, skoro mężowie biją żony. No sorry.
Kompletna bzdura, a z biciem żon, to insynuacja, tylko konfliktów i cierpienia jest pełno. Za dużo. Tu nie ma miejsca na z góry określoną tezę, tylko na zauważenie faktu, że "miłość" w wydaniu chrześcijańskim, ściślej - katolickim, jest iluzorycznym, niemożliwym projektem. Co nie znaczy wcale, że katolik nie może być fajnym, "czystym" w intencjach, życzliwym człowiekiem. Inspirowane musi być to jednak z innych, niż tylko czysto religijne źródło. Na szczęście żyjemy w świeciu wielu wpływów (najczęściej nieuświadomionych), choć w Polsce to dość marnie wygląda. Jest to oddziaływanie najczęściej nieuświadomione, a czerpanie z tego intuicyjne. To jak najbardziej możliwe i nikomu tego nie odmawiam, ale za dobrze to to nie wygląda.
|
|
| | |  | 2 na 2 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > A ja myślę, że mieszasz poziom teoretyczny z jego partykularną, praktyczną aplikacją, przy czym dobierasz sobie przykłady pod z góry określoną tezę - co ja >będę mówił o miłości w chrześcijaństwie, skoro mężowie biją żony. No sorry.sęk w tym, że nic nie wskazuje na to, że chrześcijaństwo jest lepsze w miłości bliźniego od ateizmu, jest nawet odwrotnie, np: niechęć do gejów. a koszty wiary są ogromne: utrzymanie całej armii księży, szerzenie kłamstwa o niebie, zniechęcanie ludzi do myślenia itd. itp.
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >zniechęcanie ludzi do myślenia
Ciekawy problem - myślenie. Przeglądając racjonalistę, synonimem myślącego człowieka jest człowiek, który jest na bieżąco ze współczesną nauką - odrzuca więc wszystko, co nienaukowe. Powstaje pytanie - czy ktoś taki myśli samodzielnie, czy jednak cenzuruje swoje myśli przed ewentualną nienaukową herezją? Bo z tego punktu widzenia to cała metafizyka jest nienaukowa, a przecież myślenie metafizyczne to szczyt myślenia czysto rozumowego, swobodnej spekulacji i eksploatacji wszelkich możliwości.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 2 na 2 XYZPawel (1001 punktów) (zablokowany) | > jednak cenzuruje swoje myśli przed ewentualną nienaukową herezją? Bo z tego punktu widzenia to cała metafizyka jest nienaukowa, a przecież myślenie metafizyczne to szczyt myślenia czysto rozumowego, swobodnej spekulacji i eksploatacji wszelkich >możliwości.he, he  myślenie metafizyczne to jest szczyt bełkotu 
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > he, he myślenie metafizyczne to jest szczyt bełkotu  No, aż się prosi żeby zapytać - jakich metafizyków miałeś okazję sobie poczytać?
bembergiem w berg
|
|
|  | meercat (934 punktów) (zablokowany) | >To czym jest, jeśli nie wartością, nakaz miłości bliźniego, który sformułował Chrystus - kochaj bliźniego swego jak siebie samego?
Nie sformułował tego Chrystus. Jest to zalecenie wywodzące się z mądrości judaizmu.
|
|
| |  | 3 na 3 | worek kości (2937 punktów) | >Nie sformułował tego Chrystus. Jest to zalecenie wywodzące się z mądrości judaizmu.
Jeśli wartością chrześcijańską jest tylko ta wartość, która nie istniała przed chrześcijaństwem, to czemu nie protestujesz, gdy ktoś jako wartość chrześcijańską wymienia np. nietolerancję? Przecież nietolerancja również istniała przed Chrystusem.
bembergiem w berg
|
|
11 na 11 | makoshika (1454 punktów) | Nie istnieje coś takiego, jak "wartości chrześcijańskie". Chrześcijanie chcieliby, żeby tak było, ale to mit. Z katalogu różnych zachowań chrześcijanie w zależności od potrzeb wybierają to, co im aktualnie pasuje i nazywają to "wartościami". W ramach chrześcijaństwa praktykowanego na ziemiach polskich (pop-religia), wartości chrześcijańskie często przyjmują formę produktów spożywczych. Swego czasu najwyższą wartość w rodzimym chrześcijaństwie posiadały kremówki, obecnie na czoło wysuwa się actimelek, który nie wiadomo jakim cudem (cud, cud!) zdystansował rozcieńczany spirytus (duch, dusza, etc.). W ostatnich dniach najważniejsze osoby rodzimego chrześcijaństwa wezwały do obrony prawa do spożywania tych "wartości" oraz wystąpiły w obronie smakoszy ze swego grona. Prawdopodobnie, gdyby do sprawy przedwcześnie nie wmieszały sie media, za jakiś czas spożywanie spirytusu i actimelka (według specjalnego harmonogramu) mogłoby zostać uznane za sakrament.
|
|
 | | worek kości (2937 punktów) | >Nie istnieje coś takiego, jak "wartości chrześcijańskie". Chrześcijanie chcieliby, żeby tak było, ale to mit. Z katalogu różnych zachowań chrześcijanie w zależności od potrzeb wybierają to, co im aktualnie pasuje i nazywają to "wartościami".
Twoim zdaniem KK nie posiada spisanego kodeksu, nie wiem, katechizmu uznawanych/głoszonych wartości, a o tym, co wartością jest, a co nie jest, decyduje każdy według własnego widzimisię? Innymi słowy KK głosi subiektywizm i relatywizm moralny? Jeśli rzeczywiście tak sądzisz, to czy możesz to trochę rozwinąć?
bembergiem w berg
|
|
|  | 2 na 2 | Adrian K. (40 punktów) | Kościół Katolicki posiada swój kodeks powszechnie znany jako: Katechizm. Jak na religię przystało jest on pełen sprzeczności, niedomówień i absurdalnych praw nie podlegających logice. Przykład: Podrozdział piąte przykazanie art.2266 (nie zabijaj) Nie wspominają tam o karze śmierć itp. jest tylko: eutanazja, aborcja, samobójstwo. A tuż przed wylotem bombowców na Nagasaki i Hiroszimę amerykański ksiądz George Zabelka udziela im dyspensy. To rzeczywiście postawa godna kapłana w XX w.
P.S. Zamiast brak szacunku do państwa powiedziałbym raczej dążenie do państwa totalitarnego.
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >A tuż przed wylotem bombowców na Nagasaki i Hiroszimę amerykański ksiądz George Zabelka udziela im dyspensy.
Amerykanie mieli do rozgryzienia twardy dylemat - wiedzieli, że Japończycy będą bili się do ostatniego żołnierza, ponieważ w japońskim społeczeństwie poddanie się wrogowi jest czymś hańbiącym. Zrzucenie bomby atomowej byłoby pokazaniem beznadziejności dalszej walki. To dobre pytanie na lekcję etyki - czy można poświęcić jednego człowieka, aby ocalić stu?
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adrian K. (40 punktów) | >>A tuż przed wylotem bombowców na Nagasaki i Hiroszimę amerykański ksiądz George Zabelka udziela im dyspensy. >Amerykanie mieli do rozgryzienia twardy dylemat - wiedzieli, że Japończycy będą bili się do ostatniego żołnierza, ponieważ w japońskim społeczeństwie poddanie się wrogowi jest czymś hańbiącym. Zrzucenie bomby atomowej byłoby pokazaniem beznadziejności dalszej walki. To dobre pytanie na lekcję etyki - czy można poświęcić jednego człowieka, aby ocalić stu? > bembergiem w berg
Tak, to rzeczywiście ciekawe zagadnienie etyczne (jak wiele innych np. opisanych w "Bogu urojonym" Dawkinsa) Osobiście darze je szczególną sympatią to dobry przykład jak na własnej skórze możemy poczuć moralne pochodzenie ewolucji.
Traktuje Twoją wypowiedź jako próbę 'obrony' tego wydarzenia historycznego. Całkowicie rozumiem problem Amerykanów. Nie rozumiem jedynie moralności księdza, papieża i dalej idąc tym tropem Watykanu. Trochę później w czasie ludobójstwo w Rwandzie również nie spotkało się dezaprobatą kleru i Watykanu, co gorsza! Caritas i Watykan pomógł zbrodniarzom, którymi byli księdza uciec i zataić ich 'grzechy'. Nie mówiąc już o stosunku Pius'a XII do A. H. i pomocy esesmanom ucieczki z europy.
Akty potępienia faszyzmu były bardziej indywidualnymi decyzjami. Instytucja kościoła nigdy nie potępiła publicznie faszyzmu. Zawsze im bliżej do faszyzmu niż komunizmu.
|
|
|  | 3 na 3 | makoshika (1454 punktów) |
>Twoim zdaniem KK nie posiada spisanego kodeksu, nie wiem, katechizmu uznawanych/głoszonych wartości, a o tym, co wartością jest, a co nie jest, decyduje każdy według własnego widzimisię? Innymi słowy KK głosi subiektywizm i relatywizm moralny? Jeśli rzeczywiście tak sądzisz, to czy możesz to trochę rozwinąć?
A po co? Przecież widać gołym okiem, że "KK głosi subiektywizm i relatywizm moralny". Czy jest tu jeszcze coś do "rozwijania"?
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >A po co? Przecież widać gołym okiem, że "KK głosi subiektywizm i relatywizm moralny". Czy jest tu jeszcze coś do "rozwijania"?
Mógłbyś przynajmniej jakoś to udokumentować. Jakiś cytat z doktryny, papieża lub ewentualnie biskupa.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 1 na 1 | makoshika (1454 punktów) |
>Mógłbyś przynajmniej jakoś to udokumentować. Jakiś cytat z doktryny, papieża lub ewentualnie biskupa.
A co tu dokumentować? "Koń jaki jest, każdy widzi" (cytat z absolwenta szkół jezuickich, modnych ostatnio).
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >>>>Nie istnieje coś takiego, jak "wartości chrześcijańskie". Chrześcijanie chcieliby, żeby tak było, ale to mit. Z katalogu różnych zachowań chrześcijanie w zależności od potrzeb wybierają to, co im aktualnie pasuje i nazywają to "wartościami". >Twoim zdaniem KK nie posiada spisanego kodeksu, nie wiem, katechizmu uznawanych/głoszonych wartości, a o tym, co wartością jest, a co nie jest, decyduje każdy według własnego widzimisię? Czyli katechizm jest "wartością chrześcijańską"?
>Innymi słowy KK głosi subiektywizm i relatywizm moralny? Nie, nawet głosi, iż to jest be, ale ilu katolików to rozumie?
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >Czyli katechizm jest "wartością chrześcijańską"?
Napisałem, że katechizm zawiera listę wartości chrześcijańskich.
>>Innymi słowy KK głosi subiektywizm i relatywizm moralny? >Nie, nawet głosi, iż to jest be, ale ilu katolików to rozumie?
Nie wiem ilu, ale okazuje się, że nie-katolicy też tego nie kumają.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . . >>>>Czyli katechizm jest "wartością chrześcijańską"? >Napisałem, że katechizm zawiera listę wartości chrześcijańskich. Nie! Napisał Pan: Twoim zdaniem KK nie posiada spisanego kodeksu, nie wiem, katechizmu uznawanych/głoszonych wartości, a o tym, co wartością jest, a co nie jest, decyduje każdy według własnego widzimisię? Czyli - według Pana - wszystko to co w katechizmie, to "wartości chrześcijańskie", które mają przestrzegać media? Nigdy nie sądziłem, że dążenia do klerykalizacji życia publicznego mogą sięgać aż tak daleko i tylko dziękować Bogu, że dzięki ideom oświecenia katolicy jednak dzisiaj są tak ograniczeni.
>Innymi słowy KK głosi subiektywizm i relatywizm moralny? >>>>Nie, nawet głosi, iż to jest be, ale ilu katolików to rozumie? >Nie wiem ilu, ale okazuje się, że nie-katolicy też tego nie kumają. Na szczęście nikt poza katolikami jeszcze nie musi, ale dziwi mnie, że katolicy, chcąc narzucić innym swoje zasady moralne, tak mało sami o nich wiedzą, a jeszcze mniej je rozumieją.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) |
>Na szczęście nikt poza katolikami jeszcze nie musi, ale dziwi mnie, że katolicy, chcąc narzucić innym swoje zasady moralne, tak mało sami o nich wiedzą, a jeszcze mniej je rozumieją.
... bo kiedy ktoś zrozumie, że powinien się kierować w życiu zasadami moralnymi opartymi na drugim przykazaniu miłości to zaczyna rozumieć, że zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek jest z tym przykazaniem sprzeczne. Miłuję bliźniego, więc go szanuję, szanuję go, więc go nie nawracam (zwłaszcza przemocą ani nakazem administracyjnym).
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
>... bo kiedy ktoś zrozumie, że powinien się kierować w życiu zasadami moralnymi opartymi na drugim przykazaniu miłości to zaczyna rozumieć, że zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek jest z tym przykazaniem sprzeczne. >Miłuję bliźniego, więc go szanuję, szanuję go, więc go nie nawracam (zwłaszcza przemocą ani nakazem administracyjnym). Miłujesz bliźniego i spokojnie patrzysz jak lezie prosto do piekła? A nakaz żeby za zabłąkaną owieczką łazić i łazić? A nakaz "idźcie i nauczajcie!"? Niestety, by znaleźć się w cywilizowanym społeczeństwie (co popieram i niestosowanie czego mnie wkurza u polskich katolików) wierzący musi nieco przeformułować starożytne bajędy.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) |
>Miłujesz bliźniego i spokojnie patrzysz jak lezie prosto do piekła? A nakaz żeby za zabłąkaną owieczką łazić i łazić? A nakaz "idźcie i nauczajcie!"?
"idźcie i nauczajcie" a nie "idźcie i zmuszajcie" Byłbym za tym aby biskupi zamiast walczyć o polityczne wpływy i kasę nauczali... własnym przykładem miłości bliźniego. Mam wrażenie że bardzo niewielu osobom przeszkadzałaby obecność kościoła cichego i pokornego
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> "idźcie i nauczajcie" a nie "idźcie i zmuszajcie"Owszem, nie o przymusie wobec nauczanych mowa, ale wobec nauczających to jest czy powinien być przymus. A co dopiero mówić tych co mnie banują na swoich stronach - ja zapierniczam do ich jak te tłumy za Jezusem na pustynię, pytam i pytam, a oni: "sp...aj!". Czy w jakiejkolwiek Ewangelii Jezus odmówił komukolwiek odpowiedzi na zadane pytanie? Czy powiedział komukolwiek "sp...aj!"? 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | > >"idźcie i nauczajcie" a nie "idźcie i zmuszajcie"> A co dopiero mówić tych co mnie banują na swoich stronach - ja zapierniczam do ich jak te tłumy za Jezusem na pustynię, pytam i pytam, a oni: "sp...aj!". Czy w jakiejkolwiek Ewangelii Jezus odmówił komukolwiek odpowiedzi na zadane pytanie? Czy powiedział komukolwiek "sp...aj!"?>  Nie ponoszę odpowiedzialności za ludzi którzy tak do Ciebie mówią, ale wiem jaki to potrafi być niemiłe > Owszem, nie o przymusie wobec nauczanych mowa, ale wobec nauczających to jest czy powinien być przymus.Tak, powinien, ale podkreślam, powinni to robić przykładem a nie administracyjnym przymusem. Chodziłem na kurs przedmałżeński do proboszcza kilkanaście kilometrów od domu, bo szanowałem go za to jak traktował (przynajmniej publicznie) swoją żonę
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Pan Szarley: Dowiedziałeś się już kim był Mendel a kim Łysenko? Przykład tych dwóch jest dowodem że ani chrześcijaństwo ani "antychrześcijaństwo" nie oznacza mądrości. Dzierżyński nie był bardziej tolerancyjny od Toquemady.
"Wom się myli Karol Marks z Karolem Mayem" (K. Kutz "Paciorki jednego różańca")__________________________________ Cytat:>Innymi słowy KK głosi subiektywizm i relatywizm moralny? Bogusławski: Nie, nawet głosi, iż to jest be, ale ilu katolików to rozumie? >Nie wiem ilu, ale okazuje się, że nie-katolicy też tego nie kumają. Bogusławski: Na szczęście nikt poza katolikami jeszcze nie musi, ale dziwi mnie, że katolicy, chcąc narzucić innym swoje zasady moralne, tak mało sami o nich wiedzą, a jeszcze mniej je rozumieją. > ... bo kiedy ktoś zrozumie, że powinien się kierować w życiu zasadami moralnymi opartymi na drugim przykazaniu miłości to zaczyna rozumieć, że zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek jest z tym przykazaniem sprzeczne.Tyle tylko, że mnie się nic nie pieprzy i znam zasługi wszystkich wymienionych przez Pana postaci, a także wielu niewymienionych. Znam Biblię oraz próby jej egzegezy, a także jej pozakonfesyjną krytykę. Chciałem już na naszym forum podyskutować o moralności , ale chętnych chrześcijan do tego nie było. Skąd Pan wziął te "drugie przykazanie miłości"? Z mojej wypowiedzi? Przykazanie miłości - według Ewangelii dwa przykazania ustanowione przez Jezusa Chrystusa: miłości do Boga i miłości bliźniego (tj. do każdego człowieka). Zwane są też największym przykazaniem. W rzeczywistości mogły być przez Jezusa Chrystusa co najwyżej powtórzone - występowały już w Torze co najmniej kilkaset lat przed spisaniem Ewangelii.www.racjon(*)m.php/s,556927/z,0/d,4#w557040Tu rozmawiamy o "wartościach chrześcijańskich" i dlatego niech Pan nam przedstawi wartości, które są swoiście chrześcijańskimi, a pisze o wartościach ogólnoludzkich. Jestem np. humanistą i nakazy moralne jakie wywodzę z tej ideologii uważam za stojące o niebo wyżej od wszelakich zasad religijnych. > Miłuję bliźniego, więc go szanuję, szanuję go, więc go nie nawracam (zwłaszcza przemocą ani nakazem administracyjnym).Najbardziej nie lubię, a nawet wprost nienawidzę, głupoty i hipokryzji. Cała społeczna historia religii (w tym religii politycznych), jest historią nawracania przy użyciu wszelkich dostępnych w danych czasach metod. Religijny bliźni jest cholernie ograniczony - co najwyżej - tylko do współwyznawców. Przestań Pan więc bajeczki dla grzecznych dzieci opowiadać. Większość naszych czytelników, to racjonaliści, a oni kit propagandowy łykają z wielką trudnością. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | |  | | szarley (54906 punktów) |
> Tu rozmawiamy o "wartościach chrześcijańskich" i dlatego niech Pan nam przedstawi wartości, które są swoiście chrześcijańskimi, a pisze o wartościach ogólnoludzkich. Jestem np. humanistą i nakazy moralne jakie wywodzę z tej ideologii uważam za stojące o niebo wyżej od wszelakich zasad religijnych.Nie próbuję tu przedstawiać ani bronić wartości chrześcijańskich, próbuję przekonać (zwłaszcza jednego uczestnika forum), że świat nie jest czarno-biały. Przykład Mendla i Łysenki w kontekscie początku wątku dowodzi właśnie wielobarwności świata podobnie jak wyrażany przez Pana na forum szacunek dla wielu ludzi, także religijnych. > >Miłuję bliźniego, więc go szanuję, szanuję go, więc go nie nawracam (zwłaszcza przemocą ani nakazem administracyjnym).Może powinienem napisać Jeśli ktoś miłuje bliźniego, szanuje go, więc go nie nawraca (zwłaszcza przemocą ani nakazem administracyjnym), ale forma którą przyjąłem bardziej mi się podoba
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> Nie próbuję tu przedstawiać ani bronić wartości chrześcijańskich,No popatrz Pan, jak pozory mogą mylić? Ale może warto wziąć po uwagę jasność własnego przekazu? > próbuję przekonać (zwłaszcza jednego uczestnika forum), że świat nie jest czarno-biały.Zdecydowanie nie jest czarno biały i najwięcej tu różnych odcieni szarości, choć czasem bywa i kolorowy. > Przykład Mendla i Łysenki w kontekscie początku wątku dowodzi właśnie wielobarwności świata podobnie jak wyrażany przez Pana na forum szacunek dla wielu ludzi, także religijnych.Nie wiem czy ten przykład czegokolwiek dowodzi. Obaj byli religijnymi ludźmi i jednemu się udało, a drugiemu nie. Inspiracje religijne w nauce rzadko przynoszą coś dla nauki dobrego, choć nie należy zapominać np. o Newtonie. > >>>Miłuję bliźniego, więc go szanuję, szanuję go, więc go nie nawracam (zwłaszcza przemocą ani nakazem administracyjnym).> Może powinienem napisać> Jeśli ktoś miłuje bliźniego, szanuje go, więc go nie nawraca (zwłaszcza przemocą ani nakazem administracyjnym), ale forma którą przyjąłem bardziej mi się podoba.Zupełnie nie wiem co Pan powinien napisać? Ja odnoszę się tylko do tego co Pan napisał i ponoszę pełną odpowiedzialność za to co sam piszę. Zwracam więc jeszcze raz Pańską uwagę, że: Bliźni tłumaczy grecki rzeczownik plesion, który oznacza osobę bliską, należącą do tej samej wspólnoty sąsiedzkiej lub rodowej. Pierwsi tłumacze Biblii na język grecki przekładali w ten sposób hebrajski termin rea', który mógł oznaczać rodaka, przyjaciela, towarzysza, sąsiada, kochanka, krewnego lub po prostu kogoś drugiego, innego. Powyższa definicja nie pochodzi od jakiś przebrzydłych atestów tylko z portalu /wiara.pl/: biblia.wia(*).Slownik-biblijny/slowo/BlizniZ czego jednoznacznie wynika, że bliźniego nawracać nie trzeba, ale wtedy traci sens ta cała gadka i tak to z tą moralnością z religijnych inspiracji wychodzi. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | >>próbuję przekonać (zwłaszcza jednego uczestnika forum), że świat nie jest czarno-biały. >Zdecydowanie nie jest czarno biały i najwięcej tu różnych odcieni szarości, choć czasem bywa i kolorowy. q.e.d.
>>Przykład Mendla i Łysenki w kontekscie początku wątku dowodzi właśnie wielobarwności świata podobnie jak wyrażany przez Pana na forum szacunek dla wielu ludzi, także religijnych. >Nie wiem czy ten przykład czegokolwiek dowodzi. Obaj byli religijnymi ludźmi i jednemu się udało, a drugiemu nie. Inspiracje religijne w nauce rzadko przynoszą coś dla nauki dobrego, choć nie należy zapominać np. o Newtonie. q.e.d.
Co do reszty, zapewne ma Pan rację, że należy popracować na precyzją przekazu.
Spróbuję więc doprecyzować : Uważam, że szacunek okazywany drugiemu człowiekowi wyklucza próby nawracania go na ..... (proszę wpisać cokolwiek) zwłaszcza przemocą lub nakazem administracyjnym.
Czy teraz Pan się z tym zgodzi?
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Spróbuję więc doprecyzować : >Uważam, że szacunek okazywany drugiemu człowiekowi wyklucza próby nawracania go na ..... (proszę wpisać cokolwiek) zwłaszcza przemocą lub nakazem administracyjnym. >Czy teraz Pan się z tym zgodzi? Nie do końca w kontekście posiadanej wiedzy psychologicznej, ale wyraził Pan to w języku, który ja całkowicie akceptuję. (Naprawdę rzadko się zdarza, abyśmy nie podejmowali starań przekonania osób - nie tylko szanowanych, ale wprost kochanych do przyjęcia naszych poglądów. No a skoro nie chcą po dobroci, to jak je szanować i zaczyna się nawracanie.)
Natomiast jest to humanistyczny postulat, który całkowicie akceptuję. Nie powinniśmy nawracać kogokolwiek w jakikolwiek sposób. Natomiast to wcale nie przeszkadza do racjonalnego przekonywania do swoich racji. Inaczej trzeba by zamknąć nawet szkoły.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) |
>(Naprawdę rzadko się zdarza, abyśmy nie podejmowali starań przekonania osób - nie tylko szanowanych, ale wprost kochanych do przyjęcia naszych poglądów. No a skoro nie chcą po dobroci, to jak je szanować i zaczyna się nawracanie.)
Jak Pan wie, nie jestem psychologiem, stąd Pańska uwaga nie przyszła mi do głowy, ale po to rozmawiam żeby z takich uwag korzystać. W odniesieniu do wychowywania dzieci, cóż, chyba nie ma możliwości , aby nie przejmowały w początkowym okresie wartości głoszonych przez rodziców. Moi rodzice zadecydowali do jakiej szkoły mam chodzić i kiedy ją zmienić. Niestety znam przypadki "kochania" dorosłych ludzi....
>Natomiast jest to humanistyczny postulat, który całkowicie akceptuję.Nie powinniśmy nawracać kogokolwiek w jakikolwiek sposób. Natomiast to wcale nie przeszkadza do racjonalnego przekonywania do swoich racji. Inaczej trzeba by zamknąć nawet szkoły.
Widzę dwie zasadnicze różnice między słowem "Nawracanie" a "Przekonywanie" 1 Przekonywanie pozostawia wybór 2 Przekonywanie wspomaga się przykładem, nawracanie przymusem Zapewne jest tych różnic więcej.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Widzę dwie zasadnicze różnice między słowem "Nawracanie" a "Przekonywanie" Nie mam tu nic do dodania. Zgadzam się z całym postem.
Wszystkiego najlepszego! Zdrowych, wesołych świąt i dużego daru przekonywania.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | >. >>Widzę dwie zasadnicze różnice między słowem "Nawracanie" a "Przekonywanie" >Nie mam tu nic do dodania. Zgadzam się z całym postem. >Wszystkiego najlepszego! Zdrowych, wesołych świąt i dużego daru przekonywania. >@@@ >.
Dziękuję za życzenia i wzajem życzę
|
|
 | 8 na 8 meercat (934 punktów) (zablokowany) | Idąc tym tropem...
wartością jest "życie" jako komórka, ale nie żołnierz ani skazany ani zwierzę ani żadna ofiara przemocy.
Wartością jest... małżeństwo, ale nie godność i bezpieczeństwo kobiety - ofiary przemocy domowej.
Wartością jest władza rodzicielska - ale nie dobro dziecka - ofiary kazirodztwa
Wartością jest macierzyństwo, ale dziecko nieślubne to bękart a jego matka puszczalska
Wartością jest macierzyństwo, ale rodząca może być wyzywana, poniewierana, poddawana przemocy psychicznej ("nie umiałaś trzymać nóg razem to teraz cierp"; słownictwo położnych, w tym zakonnic jest zaiste bardzo bogate w tym względzie i każda kobieta, która rodziła nie po ludzku to potwierdzi)
itd.
|
|
1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | > Środowiska chrześcijańskie bardzo często podnoszą w mediach potrzebę ochrony wartości> chrześcijańskich. Czymże jednak są owe wartości chrześcijańskie?> Postanowiłem sporządzić krótką listę wybranych wartości chrześcijańskich, czyli wartości,> jakimi chrześcijanie kierowali się od grubo ponad tysiąca lat.Takiej listy nigdy sobie nie sporządzałem ale mogę powiedzieć z mojego doświadczenia życiowego się zgadza 100% Człowiek deklarujący się gorliwym katolikiem praktykuje owe "wartości chrześcijańskie" Właśnie te wartości wyróżniają ich i są dla mnie rozpoznawalni w życiu codziennym. Trzeba być ostrożnym często już nie noszą krzyża na piersiach ! Takich trzymam już od lat na dystans jeśli rozpoznam. Mniej gorliwi odchodzą od tych wartości i można się plecami do takiego na chwile obrócić ale tylko na chwile i warunkowo  Znany wszystkim przykład gorliwego katolika.
|
|
| Fafciu (953 punktów) | >2. Brak szacunku do państwa
Po pierwsze to taki Jezusiński tak szanował państwo, że dał mu się ukrzyżować. Po drugie szacunek do państwa to eufemizm oznaczający skłonności niewolnicze, to bardzo chrześcijańskie, polecam poczytać Stirnera i Nietzschego.
|
|
2 na 2 | kogut59 (3090 punktów) | > Środowiska chrześcijańskie bardzo często podnoszą w mediach potrzebę ochrony wartości> chrześcijańskich. Czymże jednak są owe wartości chrześcijańskie?> Postanowiłem sporządzić krótką listę wybranych wartości chrześcijańskich, czyli wartości,> jakimi chrześcijanie kierowali się od grubo ponad tysiąca lat.Historia zna taka fajna rodzinkę katolicka 
|
|
 | 3 na 3 | Mamoulian (15 punktów) | Co do punktu drugiego i szacunku do państwa, to przypomniała mi się taka ciekawostka. Nasi rodzimi muzułmanie (pochodzenia Tatarskiego) codziennie modlą się za polskiego władcę (w tym wypadku prezydenta) i robią to właściwie od początku swej bytności w granicach Polski.
Ciekaw jestem ilu katolików praktykuje ten zwyczaj?
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Wszystko co wypunktowałeś w pierwszym słupku, stało się podwaliną drugiego. Gdy tak wypisujesz głupoty i dzielisz się nimi ze światem za pomocą technologii, składasz hołd dorobkowi swych przodków - ilu z nich ateistami było? Co do wynalazków naszej zachodniej cywilizacji, masz dużo braków edukacyjnych, Wiki... nie wszystko załatwi. Zachwalanie własnej ignorancji dawniej było zdecydowanie w złym guście, może się coś zmieniło, ja jednak o tym nie słyszałem.
|
|
1 na 3 julian (1206 punktów) (zablokowany) | >Środowiska chrześcijańskie bardzo często podnoszą w mediach potrzebę ochrony wartości >chrześcijańskich. Czymże jednak są owe wartości chrześcijańskie? >Postanowiłem sporządzić krótką listę wybranych wartości chrześcijańskich, czyli wartości, >jakimi chrześcijanie kierowali się od grubo ponad tysiąca lat. >wartości chrześcijańskie:1. Nietolerancja >2. Brak szacunku do państwa >3. Przemoc psychiczna i fizyczna >4. Nienawiść do wiedzy i nauki >5. Torturowanie i mordowanie ludzi wiedzy i nauki oraz ludzi o innych wierzeniach lub >światopoglądzie >6. Niszczenie, palenie książek >7. Traktowanie kobiet jako podludzi >8. Obłuda i hipokryzja >9. Zamiłowanie wyższego kleru do przepychu i bogactwa >10. Wiara w mity, magię i cuda
Myślę, że autor tego postu pomylił wartości chrześcijańskie z postawą części chrześcijan. Szkoda, że postawił 10 tez, a żadnej nie dowiódł powołując się na jakąkolwiek literaturę w danej materii.
>7. Traktowanie kobiet jako podludzi
Gdzie Nowy testament traktuje kobiety jako podludzi? Gdzie krk nauczał, że należy je tak traktować?
|
|
 | -1 na 1 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
> Myślę, że autor tego postu pomylił wartości chrześcijańskie z postawą części chrześcijan. Szkoda, że postawił 10 tez, a żadnej nie dowiódł powołując się na jakąkolwiek literaturę w danej materii.Wiele faktów popierających moje tezy jest powszechnie znanych i dostępnych. Tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,556927#w557242dodałem przed chwilą uzasadnienie jednej z moich tez.
|
|
3 na 3 | Vytautas (4394 punktów) | >wartości chrześcijańskie: >1. Nietolerancja >2. Brak szacunku do państwa >3. Przemoc psychiczna i fizyczna >4. Nienawiść do wiedzy i nauki >5. Torturowanie i mordowanie ludzi wiedzy i nauki oraz ludzi o innych wierzeniach lub >światopoglądzie >6. Niszczenie, palenie książek >7. Traktowanie kobiet jako podludzi >8. Obłuda i hipokryzja >9. Zamiłowanie wyższego kleru do przepychu i bogactwa >10. Wiara w mity, magię i cuda Krótsza propozycja: kłamstwo, pycha, nienawiść.
|
|
3 na 3 | facet (344 punktów) | Przepraszam za szczerość ale twój wątek i wypowiedź jest typowym przykładem wpisu mającego na celu zabłyśnięcie i zdobycie tanim kosztem kilku punktów na tym forum.
|
|
| Elasp (6859 punktów) |
1. Przez "wartości chrześcijańskie" należy rozumieć wartości, którymi POWINNI się kierować chrześcijanie. To, czy potrafili się nimi kierować i to, jakimi wartościami się w praktyce się kierowali, to trochę inna sprawa (z tego, że koło wychodzi mi stale koślawo nie wynika, że takie własności ma matematyczne koło).
2. Twoja uwaga polega więc na pomieszaniu pojęć, o ile nie wykażesz, że:
a) z nauczania Jezusa logicznie wynikają (rzekome) "wartości chrześcijańskie" nr 1-10, albo że:
b) każda próba realizacji nauczania Jezusa i zawartych w tym nauczaniu wartości nieuchronnie kończy się wcieleniem w życie "wartości chrześcijańskich" nr 1-10. Każda, a więc przeszła, teraźniejsza i przyszła.
Proszę więc o przedstawienie stosownego uzasadnienia dla tez a) lub b).
3. Należałoby także pokazać, że ci sami ludzie, którzy - przyjmijmy na chwilę - jako chrześcijanie wyznawali "wartości chrześcijańskie" nr 1-10, jako niechrześcijanie wyznawaliby owe rzekome "wartości niechrześcijańskie" nr 1-10. Nie można rozumować tak po prostu: "Jeżeli X jest chrześcijaninem, to jest nietolerancyjny, a więc jeżeli nie byłby chrześcijaninem, byłby tolerancyjny", gdyż jest to błąd logiczny (tak zwany błąd negacji poprzednika implikacji). Dokąd tego nie wykażesz, nawet przy Twoich założeniach można będzie powiedzieć, że chrześcijaństwo nie tyle uczyniło ludzi gorszymi, co nie było w stanie uczynić ich lepszymi.
Racjonalizm laicki wynika z nieznajomości logiki dwuwartościowej.
|
|
 | 4 na 4 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Racjonalizm laicki wynika z nieznajomości logiki dwuwartościowej.
Coś jest racjonalne albo nie jest. Tego typu uwagi wynikają z nieznajomości logiki dwuwartościowej, oraz z kompleksów i nadmiernie emocjonalnego stosunku do tematu. Nie ma czegoś takiego jak racjonalizm laicki, a tym bardziej nie ma religijnego, zresztą religia z definicji jest irracjonalna.
Słusznie wskazałeś pewne braki w wywodzie, ale na końcu całkiem zepsułeś ten efekt dokonując nieuzasadnionej generalizacji oraz używając pojęć niezgodnie z ich znaczeniem, w celu przypisania wyższości sobie oraz swojemu stadu.
|
|
|  | | Elasp (6859 punktów) |
>Słusznie wskazałeś pewne braki w wywodzie, ale na końcu całkiem zepsułeś ten efekt dokonując nieuzasadnionej generalizacji oraz używając pojęć niezgodnie z ich znaczeniem, w celu przypisania wyższości sobie oraz swojemu stadu.
Ostatnie zdanie jest przeze mnie uzasadniane w wielu innych miejscach - nie jest więc bynajmniej gołosłowne, ani nie stanowi wyniku generalizacji opartej na jednostkowym (powyższym) przykładzie rozumowania.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Ostatnie zdanie jest przeze mnie uzasadniane w wielu innych miejscach
Słusznie użyłeś trybu niedokonanego.
|
|
 | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Odrobinę rozwinąłem temat z postu otwierającego wątek tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,556927#w557242Wiem, że temat poruszyłem bardzo wyrywkowo. Ad 1. Nie zgadzam się. Chrześcijaństwo to nie tylko biblia i katechizm. Dlaczego przez "wartości chrześcijańskie" należy rozumieć wartości, którymi POWINNI się kierować chrześcijanie, a wartości którymi się KIEROWALI lub KIERUJĄ nie? Ad 2. Wynika z Ad1. Ad 3. Niczego takiego nie twierdzę. Założyłeś, że za wartość chrześcijańską uznałem taką wartość, którą WSZYSCY chrześcijanie uznają. Wówczas jednak ani jedna taka wartość się nie znajdzie, co oznaczałoby że nie ma czegoś takiego jak ''wartości chrześcijańskie''. Skoro tak, to dlaczego na ''wartości chrześcijańskie'' polscy chrześcijanie powołują się w Inernecie pół miliona razy? Muzułmanie są niewątpliwie niechrześcijanami, bynajmniej niewątpliwie dzielą z chrześcijanami wartość nr1 - nietolerancja. > Racjonalizm laicki wynika z nieznajomości logiki dwuwartościowej.brrrrr, BEZ KOMENTARZA
|
|
|  | | Elasp (6859 punktów) |
>Ad 1. Nie zgadzam się. Chrześcijaństwo to nie tylko biblia i katechizm. Dlaczego przez "wartości chrześcijańskie" należy rozumieć wartości, którymi POWINNI się kierować chrześcijanie, a wartości którymi się KIEROWALI lub KIERUJĄ nie?
Bo takie jest przecież znaczenie słowa "wartość". Tak samo normatywnym słowem jest np. "logika". Logika nie traktuje o tym, jak ludzie rozumują, ale o tym, jak powinni rozumować (nawet jeżeli rozumują w sposób opaczny, a zwłaszcza wtedy). "Etyka chrześcijańska" na podobnej zasadzie mówi jak ludzie powinni postępować (zgodnie z nauczaniem Jezusa), a nie o tym, jak postępują.
Post, do którego mnie odsyłasz mówi co najwyżej co jest wartością (tzn. jakie są jej rodzaje), a nie czym jest wartość, wobec czego podtytuł "co to są wartości" jest tam użyty najzupełniej na wyrost. Na podobnej zasadzie na pytanie "co to jest jabłko" mógłbym odpowiedzieć: "jabłkami są papierówki, makintosze, i inne". "Co to jest wartość?" i "co jest wartością?" to dwa różne pytania.
>Ad 3. Niczego takiego nie twierdzę. Założyłeś, że za wartość chrześcijańską uznałem taką wartość, którą WSZYSCY chrześcijanie uznają. Wówczas jednak ani jedna taka wartość się nie znajdzie, co oznaczałoby że nie ma czegoś takiego jak ''wartości chrześcijańskie''.
1. Założyłem, gdyż w przypadku "wartości niechrześcijańskich" użyłeś zastrzeżenia ("wielu ludzi"), czego nie zrobiłeś w przypadku chrześcijan - nie powiedziałeś: "Zestawiłem listę wartości, jakimi wielu chrześcijan kieruje się od grubo ponad tysiąca lat". Nie wiem nawiasem mówiąc, dlaczego od "grubo ponad tysiąca lat", a nie "od dwóch tysięcy lat"?
2. To, co mówisz w Ad. 3) jest tylko i wyłącznie jeszcze jednym powodem, aby traktować określenie "wartość chrześcijańska" jako normatywne, a nie opisowe (jak czynisz to w pkt. 1-10 "wartości chrześcijańskich")).
3. Zarzut przedstawiony przeze mnie w moim pkt. 3. obowiązuje nawet jeżeli słowo "wszyscy" zastąpimy słowem "wielu" albo "większość". Trzeba pokazać, że ci wszyscy ludzie, którzy jako chrześcijanie byli nietolerancyjni, byliby tolerancyjni, gdyby nie byli chrześcijanami, a więc że byli nietolerancyjni wskutek chrześcijaństwa, a nie pomimo chrześcijaństwa.
Warto pamiętać, że chrześcijaństwo przejęły narody, które starożytni Rzymianie i Grecy nazwaliby barbarzyńskimi, narody, które zniszczyły państwowość rzymską. Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby Europa AD 500, 900, 1300, 1500 pod nieobecność chrześcijaństwa była oazą spokoju, by zaludniali ją ludzie tolerancyjni, wyrafinowani miłośnicy teatru, dbający o harmonijny rozwój ducha i ciała...
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Tak samo normatywnym słowem jest np. "logika". Logika nie traktuje o tym, jak ludzie rozumują, ale o tym, jak powinni rozumować (nawet jeżeli rozumują w sposób opaczny, a zwłaszcza wtedy).pl.wikipedia.org/wiki/Logika@@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> Bo takie jest przecież znaczenie słowa "wartość".pl.wikipedia.org/wiki/WartościWartość
Wartość, jedna z podstawowych kategorii filozoficznych, istotna zwłaszcza w etyce, estetyce, antropologii, a poza filozofią np. w religii i teologii, psychologii, socjologii, etnologii, teorii kultury i prawa. Stanowi odrębny przedmiot badań aksjologii.
Oznacza coś, co - w sensie absolutnym lub na gruncie danego zespołu poglądów - jest cenne i godne pożądania i co stanowi (winno stanowić) przedmiot szczególnej troski oraz cel ludzkich dążeń, a także kryterium postępowania człowieka.
Pojęcie wartości może być odniesione m.in. do idei, osób, rzeczy, sytuacji, zjawisk itp. - lub do ich określonych właściwości. Może istnieć samodzielnie bądź wchodzić w skład większego systemu czy hierarchii. W zależności od dziedziny, jakiej dotyczą, wartości dzieli się na: moralno-etyczne, religijne, estetyczne, kulturowe itd. W zależności od zasięgu - na ogólnoludzkie i lokalne: np. narodowe, osobiste. Mówi się też o wartościach niższych i wyższych, materialnych i duchowych, co zwykle łączy się z ich hierarchizowaniem.
Fundamentalne znaczenie filozoficzne ma kwestia sposobu istnienia wartości oraz to, czy przysługują one przedmiotom obiektywnie, niezależnie od podmiotowej oceny, czy subiektywnie, wyrażając partykularne i uwarunkowane różnymi okolicznościami postawy grup lub jednostek (relatywizm). Ten pierwszy problem rozwiązywać można analogicznie jak spór o uniwersalia (realizm, nominalizm, sermonizm).
Przy rozstrzyganiu drugiego, prócz poglądów skrajnych (obiektywiści i subiektywiści), rysują się też stanowiska pośrednie, widzące w wartościowaniu wypadkową pewnych obiektywnych cech przedmiotu (sprawiają, że może on być "nosicielem" danej wartości) i subiektywnych sądów na jego temat, wynikających wszakże w jakimś stopniu z dostrzeżenia owych cech.
Wartości stanowiły i stanowią przedmiot zainteresowania wielu myślicieli, od Sokratesa i Platona po M. Schelera i N. Hartmanna. W Polsce zajmowali się nimi m.in. R. Ingarden, T. Kotarbiński, M. Ossowska, W. Stróżewski, W. Tatarkiewicz, J. Tischner.@@@ .
|
|
| |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
> 3. Zarzut przedstawiony przeze mnie w moim pkt. 3. obowiązuje nawet jeżeli słowo "wszyscy" zastąpimy słowem "wielu" albo "większość". Trzeba pokazać, że ci wszyscy ludzie, którzy jako chrześcijanie byli nietolerancyjni, byliby tolerancyjni, gdyby nie byli chrześcijanami, a więc że byli nietolerancyjni wskutek chrześcijaństwa, a nie pomimo chrześcijaństwa.Tak byłoby, gdybym twierdził że wymieniłem WSZYSTKIE elementy należące do zbioru ''wartości niechrześcijańskie''. Myślę że magia liczby 10 (jak w 10-ciu przykazaniach) Ci tę myśl zasugerowała. Utwórzymy 2 zbiory: A) Rozmnażanie ptaków 1. wykluwanie z jajek B) Rozmnażanie nieptaków 1. poród (ssaki) Teraz stosujesz rozumowanie: Trzeba pokazać, że te wszystkie zwierzęta które jako ptaki rozmnażają się przez wykluwanie z jajek, gdyby nie były ptakami rozmnażałyby się przez poród, a tak nie jest. Brodate smoki wykluwają się z jajek a nie są ptakami. Jeśli jednak dodasz brakujące elementy to paradoks znika: B) Rozmnażanie nieptaków 1. poród (ssaki) 2. wykluwanie z jajek 3. podział (bakterie) 4. ... W szczególności nietolerancja należy do obu zbiorów: A) wartości chrześcijańskie B) wartości niechrześcijańskie Tym samym paradoks zostaje rozwiązany a Twój argument traci moc. PS Czy Twoim zdaniem, bo nie opowiedziałeś się w tej sprawie, gromnica jest wartością chrześcijańską? > Przez "wartości chrześcijańskie" należy rozumieć wartości, którymi POWINNI się kierować chrześcijanie.Przez "wartości edukacyjne" należy rozumieć wartości, którymi POWINNI się kierować uczniowie i nauczyciele. Z takiej ''definicji'' wynika, że np. globus NIE jest wartością edukacyjną, z czym trudno się jest zgodzić.
|
|
| | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> W szczególności nietolerancja należy do obu zbiorów:> A) wartości chrześcijańskie> B) wartości niechrześcijańskie Dlaczego w takim razie od razu nie umieściłeś nietolerancji na liście wartości niechrześcijańskich? Czemu ma służyć porównywanie niepełnych zbiorów? Jaką wartość ma takie porównanie? Ja porównam średni wiek członków rodziny A ze średnią wieku dzieci rodziny B i zapewne otrzymam odpowiedź, że średni wiek w rodzinie A jest dużo wyższy niż w rodzinie B. Tylko co z tego? > Tym samym paradoks zostaje rozwiązany a Twój argument traci moc. Nieprawda, obowiązuje nawet przy Twoim zastrzeżeniu. Załóżmy, że X jest chrześcijaninem i X jest nietolerancyjny. Są dwie możliwości: a) Gdyby X nie był chrześcijaninem, byłby tolerancyjny. b) Gdyby X nie był chrześcijaninem, byłby (i tak) nietolerancyjny. Twój przykład z ptakami sprowadza się de facto do tego, iż wskazujesz na możliwość b), której ja bynajmniej nie przeczę (proszę przeczytać mój post jeszcze raz). Przeciwnie, jest to istota mojego rozumowania. Chodzi bowiem o coś innego. Mianowicie, jeżeli mamy czynić jakikolwiek zarzut chrześcijaństwu, iż X jest chrześcijaninem i jest nietolerancyjny, trzeba pokazać, że zachodzi ewentualność a). Jeżeli zachodzi ewentualność b), tzn. X byłby nietolerancyjny bez względu na to, czy byłby chrześcijaninem, czy nie, to co to ma wspólnego z chrześcijaństwem? Podejrzewam, że wielu ludzi, którzy dokonywali czynów występnych w imię chrześcijaństwa, dokonywałoby ich nawet wtedy, gdyby nie miało z chrześcijaństwem nic wspólnego (istnieją przecież przyczyny pozareligijne naszych działań - psychologiczne, socjologiczne, ekonomiczne, itp.). Mówiłem o tym wyraźnie, wskazując na to, że średniowieczną Europę utworzyły nacje barbarzyńskie, o na ogół niskiej kulturze. Chcesz czynić zarzut chrześcijaństwu - pokaż, że postępowano by inaczej na przestrzeni ostatniego tysiąca lat, gdyby nie chrześcijaństwo. Owszem, gdyby nie było chrześcijaństwa w Europie, zapewne nie byłoby wojen religijnych, ale skąd wiesz, że nie byłoby innych wojen na ich miejscu, może nawet dużo brutalniejszych? Jeżeli nie chcesz czynić jakiegokolwiek zarzutu - czemu służy to zestawienie "wartości"? > Czy Twoim zdaniem, bo nie opowiedziałeś się w tej sprawie, gromnica jest wartością chrześcijańską?Jest to kolejny skrót myślowy: słowa "gromnica jest wartością" literalnie rzecz biorąc w ogóle nie mają sensu. Wartości się nie palą i nie świecą. > >Przez "wartości chrześcijańskie" należy rozumieć wartości, którymi POWINNI się kierować chrześcijanie.> Przez "wartości edukacyjne" należy rozumieć wartości, którymi POWINNI się kierować uczniowie i nauczyciele.> Z takiej ''definicji'' wynika, że np. globus NIE jest wartością edukacyjną, z czym trudno się jest zgodzić.  Znowuż błąd logiczny. Z tego, ze nie istnieje implikacja od "powinno być" do "jest" nie wynika, że istnieje implikacja od "powinno być" do "nie jest".
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Mówiłem o tym wyraźnie, wskazując na to, że średniowieczną Europę utworzyły nacje barbarzyńskie, o na ogół niskiej kulturze.histmag.or(*)ewski-Barbarzynska-Europa-6818> Chcesz czynić zarzut chrześcijaństwu - pokaż, że postępowano by inaczej na przestrzeni ostatniego tysiąca lat, gdyby nie chrześcijaństwo. Owszem, gdyby nie było chrześcijaństwa w Europie, zapewne nie byłoby wojen religijnych, ale skąd wiesz, że nie byłoby innych wojen na ich miejscu, może nawet dużo brutalniejszych?pl.wikipedia.org/wiki/Historia_alternatywnapl.wikipedia.org/wiki/Symulakr@@@ .
|
|
| | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
Nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka. Nie można twierdzić, że każda alternatywa należy do domeny fantastyki naukowej. Można na przykład zasadnie twierdzić, że gdyby Stalin nie zignorował ostrzeżeń wywiadu mówiących o intensywnych przygotowaniach Niemiec do wojny ze Związkiem Radzieckim, Niemcy nie zaszliby aż tak daleko (i takim tempie), gdyby nie zmarł nagle w marcu r. 1953, zapewne przeprowadziłby nowe czystki, itp. Wiedza o historii, psychologii i biologii człowieka powiększa się i pozwala na coraz dalsze i pewniejsze wnioskowania (trochę jak meteorologia, która kiedyś też była wróżeniem z fusów).
Dziękuję za informację o książce Modzelewskiego.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka. Nie można twierdzić, że każda alternatywa należy do domeny fantastyki naukowej. Można na przykład zasadnie twierdzić, że gdyby Stalin nie zignorował ostrzeżeń wywiadu mówiących o intensywnych przygotowaniach Niemiec do wojny ze Związkiem Radzieckim, Niemcy nie zaszliby aż tak daleko (i takim tempie), gdyby nie zmarł nagle w marcu r. 1953, zapewne przeprowadziłby nowe czystki, itp. Wiedza o historii, psychologii i biologii człowieka powiększa się i pozwala na coraz dalsze i pewniejsze wnioskowania (trochę jak meteorologia, która kiedyś też była wróżeniem z fusów). Nie dyskutuję z Panem, gdyż to jest niemożliwe - tylko podsuwam informacje do ewentualnego przemyślenia przez inteligentnych czytelników. Oczywiście pokazują one bezsens Pańskich wywodów, ale to tylko efekt uboczny.
>Dziękuję za informację o książce Modzelewskiego. Czytanie ze zrozumiem zapobiega autorytatywnemu pieprzeniu głupot na tematy, o których nie ma się żadnego pojęcia, ale najpierw trzeba takiego czytania się nauczyć.
@@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Zgadzam się, że fakt, iż zbiory z 1szego mojego postu są niepełne to duża wada. Tutaj pełna zgoda. Zwróć jednak uwagę, że zaprezentowałem je na forum dyskusyjnym, tym samym poddając je pod dyskusję. Zarzucasz mi błędy logiczne, w jednym przynajmniej przypadku ten zarzut jest nieprawidłowy, gdyż nie wziąłeś pod uwagę, że podane zbiory są niepełne. To, że chrześcijaństwo nawołuje do nietolerancji to fakt. W ostatni Wielki Piątek w Watykanie użyto sformułowania ślepy laicyzm, co jest często stosowaną przez kler manipulacją - postawienie słowa ślepy ma utrwalać odczucie, że pojęcie laicyzm jest złe, ułomne, że postawa laicka jest błędna. To historia najnowsza, prezydentura (a raczej panowanie) Franciszka.
>Owszem, gdyby nie było chrześcijaństwa w Europie, zapewne nie byłoby wojen religijnych, ale skąd wiesz, że nie byłoby innych wojen na ich miejscu, może nawet dużo brutalniejszych?
To nie jest żadne rozgrzeszenie. Jeśli X jest mordercą, fakt że Y jest mordercą nie zmienia faktu że X JEST mordercą.
>Jest to kolejny skrót myślowy: słowa "gromnica jest wartością" literalnie rzecz biorąc w ogóle nie mają sensu. Wartości się nie palą i nie świecą.
Samochód dla firmy transportowej jest wartością (np. ekonomiczną, użytkową), może się spalić, w nocy świeci na biało, pomarańczowo i czerwono.
Gdybym na oczach grupy chrześcijańskich dewotów podeptał papierowy kubek po kawie nikt prawie nie zauważyłby tego. Gdybym podeptał ozdobną gromnicę groziłby mi lincz. Gromnica jest wartością chrześcijańską.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> To, że chrześcijaństwo nawołuje do nietolerancji to fakt. W ostatni Wielki Piątek w Watykanie użyto sformułowania ślepy laicyzm, co jest często stosowaną przez kler manipulacją - postawienie słowa ślepy ma utrwalać odczucie, że pojęcie laicyzm jest złe, ułomne, że postawa laicka jest błędna. To historia najnowsza, prezydentura (a raczej panowanie) Franciszka.
Trzeba by najpierw zdefiniować tolerancję, ażeby to stwierdzić. Jak rozumiesz tolerancję? - proszę o wyjaśnienie.
Katolik ma prawo twierdzić, że laicyzm jest czymś złym, albowiem tolerancja nie polega według mnie na tym, iż nie mówię, że laicyzm jest zły (aby przypadkiem kogoś nie urazić), ale na tym, iż dopuszczam do głosu kogoś, kto głosi, że laicyzm jest dobry. Katolicy dopuszczają innych do głosu, czego przykładem jawnie antyklerykalny "Racjonalista" i fanatycznie antyklerykalne "Fakty i Mity" (jest tam zatrudniony kpt. SB Grzegorz Piotrowski, morderca ks. Popiełuszki), wydawane bez przeszkód w kraju, w którym katolicyzm wyznaje 95% ludności. Chyba trudno o lepszy przykład tolerancji.
Jeżeli tolerancja nie pozwala na przedkładanie jednych rzeczy nad inne, wszystkie poglądy będą dokładnie takie same. Tak rozumiana tolerancja prowadzi więc do jednomyślności.
>>Owszem, gdyby nie było chrześcijaństwa w Europie, zapewne nie byłoby wojen religijnych, ale skąd wiesz, że nie byłoby innych wojen na ich miejscu, może nawet dużo brutalniejszych? >To nie jest żadne rozgrzeszenie. Jeśli X jest mordercą, fakt że Y jest mordercą nie zmienia faktu że X JEST mordercą.
Nie nazwałem tego rozgrzeszeniem. Przypuśćmy, że rozważamy przypadek księdza-pedofila. Załóżmy, że badanie psychologiczne wykazało, że tego rodzaju skłonności są mu wrodzone (a więc przejawiałby je nawet wtedy, gdyby nie był księdzem, a np. nauczycielem). Czy przypadek tego kogoś będzie argumentem za złem, jakie przynosi ze sobą chrześcijaństwo?
>Samochód dla firmy transportowej jest wartością (np. ekonomiczną, użytkową), może się spalić, w nocy świeci na biało, pomarańczowo i czerwono.
Rzeczy stanowią (mają) wartość, są wartościowe, nie są wartościami.
A propos podeptania gromnicy: 1. fanatyzm zawsze jest groźny i nie wyróżnia bynajmniej ludzi religijnych - zdarzał się zawsze i wszędzie, 2. za podeptanie flagi narodowej idzie się do więzienia, a to przecież kawałek materiału!
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Katolicy dopuszczają innych do głosu, czego przykładem jawnie antyklerykalny "Racjonalista" i fanatycznie antyklerykalne "Fakty i Mity" (jest tam zatrudniony kpt. SB Grzegorz Piotrowski, morderca ks. Popiełuszki), wydawane bez przeszkód w kraju, w którym katolicyzm wyznaje 95% ludności. Chyba trudno o lepszy przykład tolerancji. Dopuszczają innych do głosu. Cóż za łaska z ich strony. Dobroć aż promieniuje z tego działania. Mówiąc serio co katolicy mają w tej kwestii do gadania? Sprawa treści gazety - o ile nie narusza prawa - powinna interesować tylko wydawcę i czytelników. Nikt nie potrzebuje kościelnej dyspensy. Ponadto 95% procent katolików to bardzo dyskusyjna teza. Powiedziałbym nawet, że propaganda. Być może znalazłoby się tylu ochrzczonych, ale to bez znaczenia. >Nie nazwałem tego rozgrzeszeniem. Przypuśćmy, że rozważamy przypadek księdza-pedofila. Załóżmy, że badanie psychologiczne wykazało, że tego rodzaju skłonności są mu wrodzone (a więc przejawiałby je nawet wtedy, gdyby nie był księdzem, a np. nauczycielem). Czy przypadek tego kogoś będzie argumentem za złem, jakie przynosi ze sobą chrześcijaństwo? Nawet jeśli są wrodzone to nie znaczy, że musi im ulegać, może spróbować się leczyć. Ponadto dla niektórych księża to autorytety moralne, powinni więc zachowywać się w sposób odpowiadający temu co głoszą. > Rzeczy stanowią (mają) wartość, są wartościowe, nie są wartościami. Owszem. > A propos podeptania gromnicy: 1. fanatyzm zawsze jest groźny i nie wyróżnia bynajmniej ludzi religijnych - zdarzał się zawsze i wszędzie, 2. za podeptanie flagi narodowej idzie się do więzienia, a to przecież kawałek materiału! Owszem, fanatyzm zdarza się wszędzie, ale powiedziałbym, że religijny czy ideologiczny jednak częściej. W końcu raczej rzadko robi się coś w imię rzeczy, w którą się nie wierzy.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Dopuszczają innych do głosu. Cóż za łaska z ich strony. Dobroć aż promieniuje z tego działania.
Porównajmy to np. ze szczególną tolerancją w stosunku do księży w republikańskiej Hiszpanii - tysiące ofiar wśród kleru, i to nie w ciemnym średniowieczu, a w XX wieku. A za sznurki pociągali "racjonaliści" z lóż wolnomularskich. Jakoś nie słyszałem, aby kiedykolwiek były one rozliczone z tej działalności. O Meksyku nawet już nie wspominam.
Powtarzam, fanatyzm w każdej postaci jest niedobry - zarówno religijny (Inkwizycja, talibowie), jak antyreligijny (komunizm, wolnomularstwo).
|
|
| | | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Porównajmy to np. ze szczególną tolerancją w stosunku do księży w republikańskiej Hiszpanii - tysiące ofiar wśród kleru, i to nie w ciemnym średniowieczu, a w XX wieku. A za sznurki pociągali "racjonaliści" z lóż wolnomularskich. Jakoś nie słyszałem, aby kiedykolwiek były one rozliczone z tej działalności. O Meksyku nawet już nie wspominam. Taka sprytna zmiana tematu, aby tylko pokazać jak biedni księża byli prześladowani. Zapewne też napaści na nich były niczym nie sprowokowane, a oni nadstawiali drugi policzek w myśli Chrystusowych nauk. Niezależnie od faktu prześladowania - lub nie - księży w innych krajach, w żaden sposób nie usprawiedliwia to ich działań w Polsce. >Powtarzam, fanatyzm w każdej postaci jest niedobry - zarówno religijny (Inkwizycja, talibowie), jak antyreligijny (komunizm, wolnomularstwo). Owszem, jest groźny, ale jak już pisałem ciężko spotkać fanatyków działających w imię niewiary.
|
|
| | | | | | | | |  | -2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
>Taka sprytna zmiana tematu, aby tylko pokazać jak biedni księża byli prześladowani. Zapewne też napaści na nich były niczym nie sprowokowane, a oni nadstawiali drugi policzek w myśli Chrystusowych nauk. Niezależnie od faktu prześladowania - lub nie - księży w innych krajach, w żaden sposób nie usprawiedliwia to ich działań w Polsce.
Żadna sprytna zmiana tematu, mówimy bowiem cały czas o tolerancji. Chodzi o to, aby tolerancja nie była skierowana w jedną stronę. Masoneria, gdy miała okazję dojść do władzy, nie dawała popisu tolerancji, a t. jest chyba jedną z jej sztandarowych zasad.
>>Powtarzam, fanatyzm w każdej postaci jest niedobry - zarówno religijny (Inkwizycja, talibowie), jak antyreligijny (komunizm, wolnomularstwo). >Owszem, jest groźny, ale jak już pisałem ciężko spotkać fanatyków działających w imię niewiary.
Antyklerykalizm, ateizm, racjonalizm laicki - to rożne postaci wiary. Antyklerykał wierzy, że Kościół = zło, ateusz - że Bóg nie istnieje, racjonalista laicki - że rozum jest narzędziem samowystarczalnym. Przy odrobinie wysiłku każdą z tych wiar można skodyfikować, przyozdobić rozmaitymi symbolami, okadzić, ubrać w kunsztowne szaty, słowem - upodobnić do kultu religijnego.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Żadna sprytna zmiana tematu, mówimy bowiem cały czas o tolerancji. Chodzi o to, aby tolerancja nie była skierowana w jedną stronę. Masoneria, gdy miała okazję dojść do władzy, nie dawała popisu tolerancji, a t. jest chyba jedną z jej sztandarowych zasad.Być może nie dawała, o ile w ogóle doszła. To na Tobie, jako na twierdzącym spoczywa konieczność dostarczenia na to dowodu. Inna sprawa, że nie ma takiej potrzeby, za grosz mnie nie interesują działania masonerii. > Antyklerykalizm, ateizm, racjonalizm laicki - to rożne postaci wiary. Antyklerykał wierzy, że Kościół = zło, ateusz - że Bóg nie istnieje, racjonalista laicki - że rozum jest narzędziem samowystarczalnym. Przy odrobinie wysiłku każdą z tych wiar można skodyfikować, przyozdobić rozmaitymi symbolami, okadzić, ubrać w kunsztowne szaty, słowem - upodobnić do kultu religijnego.I w tym momencie śmiejąc się diabolicznie idę odprawić ateistyczną mszę ku czci boga, w którego nie wierzę  Mówiąc poważnie dawno nie przeczytałem takiego absurdu. Ateista jak wskazuje sama nazwa części jego światopoglądu nie wierzy, jest a-teistą. Antyklerykał zaś protestuje przeciwko obecności kleru w życiu publicznym, przeciw jego mieszaniu się w działanie państwa. Podejrzewam jednak, że nie ma sensu tłumaczyć tego komuś kto usilnie szerzy katolickie baśnie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Elasp (6859 punktów) | > > Żadna sprytna zmiana tematu, mówimy bowiem cały czas o tolerancji. Chodzi o to, aby tolerancja nie była skierowana w jedną stronę. Masoneria, gdy miała okazję dojść do władzy, nie dawała popisu tolerancji, a t. jest chyba jedną z jej sztandarowych zasad.> Być może nie dawała, o ile w ogóle doszła. To na Tobie, jako na twierdzącym spoczywa konieczność dostarczenia na to dowodu. Inna sprawa, że nie ma takiej potrzeby, za grosz mnie nie interesują działania masonerii.To są rzeczy znane i nie będę ich rozwijać także dlatego, że odbiegłbym od tematu wątku. > I w tym momencie śmiejąc się diabolicznie idę odprawić ateistyczną mszę ku czci boga, w którego nie wierzę Mówiąc poważnie dawno nie przeczytałem takiego absurdu. Ateista jak wskazuje sama nazwa części jego światopoglądu nie wierzy, jest a-teistą.Kolejny raz spotykam się z tym błędem na forum (ale w końcu jest to spór o słowo). Ten, kto nie wierzy, jest poganinem albo bezbożnikiem (dziś powiemy: bezwyznaniowcem) , a nie ateistą. Z dawien dawna ludzi nie wierzących w Boga nazywano poganami i próbowano nawracać. Tych, co świadomie odrzucali Boga, nazywano ateistami. > Antyklerykał zaś protestuje przeciwko obecności kleru w życiu publicznym, przeciw jego mieszaniu się w działanie państwa. Podejrzewam jednak, że nie ma sensu tłumaczyć tego komuś kto usilnie szerzy katolickie baśnie.Mylisz antyklerykalizm z laicyzmem. Antyklerykalizm to coś więcej niż laicyzm.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Kolejny raz spotykam się z tym błędem na forum (ale w końcu jest to spór o słowo). Ten, kto nie wierzy, jest poganinem albo bezbożnikiem, a nie ateistą. Z dawien dawna ludzi nie wierzących w Boga nazywano poganami i próbowano nawracać. Tych, co świadomie odrzucali Boga, nazywano ateistami. Poganie wierzą, po prostu w coś innego niż katolicy. Zaś ten kto nie wierzy - czy raczej odrzuca, tak aby nie zostać znów posądzonym o wiarę - jak najbardziej jest ateistą, nie ma tu więc żadnego błędu. To jak kiedyś byli określani ateiści jest bez znaczenia, przynajmniej dla mnie. Czemu miałbym się przejmować etykietami, które katolicy nadawali inaczej myślącym. >Antyklerykalizm to coś więcej niż laicyzm. Może i więcej, tym niemniej antyklerykał sprzeciwia się ingerencji kleru w życie publiczne, niezależnie od reszty cechujących go przekonań.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Cytat:>Antyklerykalizm, ateizm, racjonalizm laicki - to rożne postaci wiary. Antyklerykał wierzy, że Kościół = zło, ateusz - że Bóg nie istnieje, racjonalista laicki - że rozum jest narzędziem samowystarczalnym. Przy odrobinie wysiłku każdą z tych wiar można skodyfikować, przyozdobić rozmaitymi symbolami, okadzić, ubrać w kunsztowne szaty, słowem - upodobnić do kultu religijnego. I w tym momencie śmiejąc się diabolicznie idę odprawić ateistyczną mszę ku czci boga, w którego nie wierzę Mówiąc poważnie dawno nie przeczytałem takiego absurdu. Ateista jak wskazuje sama nazwa części jego światopoglądu nie wierzy, jest a-teistą. Antyklerykał zaś protestuje przeciwko obecności kleru w życiu publicznym, przeciw jego mieszaniu się w działanie państwa. Podejrzewam jednak, że nie ma sensu tłumaczyć tego komuś kto usilnie szerzy katolickie baśnie. > Kolejny raz spotykam się z tym błędem na forum (ale w końcu jest to spór o słowo). Ten, kto nie wierzy, jest poganinem albo bezbożnikiem (dziś powiemy: bezwyznaniowcem) , a nie ateistą. Z dawien dawna ludzi nie wierzących w Boga nazywano poganami i próbowano nawracać. Tych, co świadomie odrzucali Boga, nazywano ateistami.pl.wikipedia.org/wiki/Antyklerykalizmpl.wikipedia.org/wiki/Ateizmpl.wikipedia.org/wiki/Pogaństwobezboznik.wordpress.com/bezbozna-strona/pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowypl.wikipedia.org/wiki/Naturalizm_(filozofia)pl.wikipedia.org/wiki/Fideizmpl.wikipedia.org/wiki/Fanatyzmpl.wikipedia.org/wiki/Fundamentalizmpl.wikipedia.org/wiki/Irracjonalizmpl.wikipedia.org/wiki/Psychozapl.wikipedia.org/wiki/Błędy_logiczne"Rozumowania redukcyjne, jak i dedukcyjne mogą być obciążone błędem mętności. Rozumowania mętne to takie rozumowania, w których wniosek lub przesłanki zostały sformułowane niejasno - tak, że istnieje wiele sposobów ich interpretacji. "Szczególnymi przypadkami rozumowań mętnych są rozumowania obciążone błędem kwantyfikacji lub kwalifikacji, rozumowania, dla których na skutek entymematyczności nie da się ustalić, czy mają one charakter dedukcyjny czy redukcyjny przez rozumowanie enigmatyczne (takie, w których nie da się odgadnąć części przemilczanych). W przypadku rozumowań mętnych można starać się o przeprowadzenie oceny poprawności argumentacji na drodze ustalania za pomocą kontekstu tego, jakie były intencje ich twórcy. Jeśli jednak interpretacja znaczenia przesłanek i wniosku rozumowania nie jest możliwa (szczególnie, gdy nie jest w stanie podać jej sam twórca rozumowania) nie jest możliwa także żadna analiza jego poprawności."@@@ .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | >"Fakty i Mity"
O przypomniałeś mi, jakieś 10 lat temu miałem w ręku. Chyba dwutygodnik. Kolega miał wtedy kiosk z gazetami (przy dużym rondzie w Krakowie, ruchliwe centrum handlowe), musiał to pismo trzymać pod ladą, bo jak na początku miał wystawione jak inne gazety to dewotki i dewoci robili mu awantury aż ktoś rozbił szybę i już od tej pory grzecznie trzymał to pod ladą. Byli jednak wielkodusznie tolerancyjni, nikt mu pod ladę nie zaglądał.
|
|
2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Wartości chrześcijańskie? Na początek zapytałbym się o to mieszkańców polskich więzieni. Spora ich część właśnie za praktykowanie tych wartości spędza tam przerwę w życiu społecznym  Jak się mają wartości chrześcijańskie do prawdziwego życia katolików można w Polsce na każdym kroku doświadczyć. Zostaw samochod na noc na parkingu a zobaczysz ile są warte te wartości. Kup sobie paliwo na cpn-nie i zmierz zawartość h2o a zobaczysz ile są warte te wartości. Kup sobie kurtkę skorzaną i daj do analizy ile i z jakiej skóry zostala wyprodukowana a zobacysz...... Przykładów mogłbym mnożyć ale po co? Najbardziej dobitnie właśnie polskie więzienia pokazują i weryfikują te sławetne chrześcijańskie wartości  A jedną z lepszych wartości jest katolicki relatywizm, którego worek jest najlepszym przedstawicielem (jak cały krk)
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|