 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-07-2013 19:29 | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Gdzie jst Bóg?
2 na 2 | Próba wiedzy o istocie najwyższej. "Katolicy mnie denerwują", powiedziałem, "ponieważ nie są fair" "A protestanci" zapytał on uśmiechając się: "Ci wpędzają mnie w chorobę swoim rozdrapywaniem sumienia" "A ateiści?" nadal się uśmiechał. "Ci mnie nudzą ponieważ zawsze mówią o Bogu" (Heinrich Böll, Poglądy clowna) Gdzie jest Bóg? Naukowcy i teolodzy szukają stwórcy. Być może pod koniec 1997 mieszkańcy środkowych Włoch zadawali sobie pytanie -co się dzieje z Bogiem. Gdy ziemia trzęsie się akurat w miejscu działalności Franciszka z Asyżu a Bóg dopuszcza żeby spadająca powała Kościoła przeniosła naraz dwóch księży w zaświaty, wolno zadać sobie pytanie, czy wiele lat modlitw za zabitych w ogóle się opłaciło. Nie byliby sługami Kościoła tylko państwa, byliby jeszcze między nami. Nie wysłuchuje Bóg modlitw ? A może nie ma go w ogóle ? A jeżeli jest, to gdzie on jest?
Od stuleci ludzkość zadaje sobie to pytanie. Ale ani dowody istnienia Boga Augustyna i Tomasza, ani te Immanuela Kanta, nie wniosły żadnych logicznych poszlak. Wprawdzie teologia, a więc z urzędu kompetentna instancja, twierdzi nawet dziś bez wahania że Bóg istnieje - co bynajmniej jednak nie uwalnia jej z konieczności przedstawienia dowodu.
Ma też i niełatwe zadanie. Głównym źródłem jej pracy jest wieloczęściowa powieść zredagowana między 5 i 2 wiekiem p.n.e. Zanim mogło zostać postawione pytanie o pochodzeniu naszego kosmosu w ogóle i do pewnego stopnia precyzyjnie, tzw. Stary Testament wyprzedził wszystkie odpowiedzi. Opisuje on stworzenie nieba i ziemi, świata roślin, człowieka i cały świat zwierząt, jako siedmiodniową pracę jego protagonisty. Był to wszechobecny Bóg. Biblia mówi, jak pisze Heinz Zahrnt w 1966 w swojej standardowej pracy "Die Sache mit Gott" o "najgwałtowniejszej i najbardziej zmasowanej figuratywności" Boga. Obszary jego kompetencji były konkretne. Bóg był wyjaśnieniem dnia i nocy, piorunów i grzmotów, kapusty i buraka.
Na dłuższą metę nie mogło się to powieść. Naukowcy przejęli inicjatywę z rąk Boga. Dzień i noc ziemia kręci się sama wokół siebie. Pioruny są silnymi wyładowaniami iskrowymi przeciwnie naładowanych chmur o mocy dziesiątek tysięcy Amperów a kontynenty są rezultatem płyt tektonicznych i zwietrzeń. Najbardziej dołożyła wierze i Kościołowi teoria ewolucji Charlesa Darwina która zrodziła spór o jego największe dzieło : stworzenie człowieka i jego podobieństwo do Boga. Całkiem zlikwidowali Boga ateiści w 19 w. Okazał się on «zbędną hipotezą», jak to wyraził fr. fizyk Pierre de Laplace. Ale z biegiem czasu teologia też odbierała Boga płycej, im dalej w czasie tym bardziej powierzchownie . Dowody istnienia Boga które próbowali przeprowadzić Augustyn, Tomasz i Immanuel Kant, były z reguły filozoficznymi refleksjami w których podejmowano próbę udowodnienia egzystencji Boga ze wskazaniem na niepodważalną obecność rzeczy - na dłuższą metę nikogo nie potrafiono tym przekonać. Wychodząc z defensywy, żądanie uczynienia Boga kompatybilnym z nauką a w szczególności próby udowodnienia Boga w formie naukowej, zdemontowały go i rozwodniły aż do granic nierozpoznawalności. Na końcu został jedyny wniosek który teolog Küng w swojej książce «Existiert Gott?» tak opisuje: "W czasie i przestrzeni Bóg jest nieodkrywalny". Odtąd nastąpiła zmiana: "Charakter dowodów istnienia Boga jest na dzień dzisiejszy załatwiony ale nie ich zawartość. I właśnie o udowodnienie nieudowalności zawartości dowodów chodzi." Zuryski reformator Huldrych Zwingli powiedział piękne zdanie: "Czym jest Bóg wiemy tak samo mało, jak mało wie chrabąszcz czym jest człowiek." Kant z kolei postulował, Boga nie można udowodnić ale również nie można go obalić: Obecność Boga nie można udowodnić teoretycznie, można tylko praktycznie w niego wierzyć. Gdy czegoś nie da się uzasadnić, każda paplanina jest dozwolona: "Bóg nie jest osobą - ale spotyka nas we własnej osobie", pisze np. Heinz Zahrnt w «Gotteswende». Mistrzem świata niezobowiązujących wypowiedzi okazał się filozof Georg Friedrich Wilhelm Hegel. Opisywał on Boga jako 'das Absolute' albo 'absolutnego ducha', rozumiał go jako 'przenikająca wszystko nieskończoność w skończoności', jako ostatnią rzeczywistość w świecie. Bóg według Hegla jest niewyczerpalnym powodem wszystkich bytów, jest równocześnie 'w ówczesności i zaświatach', transcendencją w immanencji. Bóg w każdym razie nie jest w tych przypadkach niczym tym, co laik może sobie o nim wyobrazić. "Z pojęciem Boga", powiada praski profesor filozofii Milan Machovec "jest podobnie jak z pojęciem szczęścia. To jest gumowa formuła rozciągalna na wszystko i nic, pusta forma którą każdy może wypełnić tak jak zechce". Przedstawiciele chrześcijaństwa zauważyli że z pytaniem o Boga wylądowali w diabelskiej kuchni. Żeby Pan nie poniósł całkowitej klęski, teologia zabrania dziś z wiadomych względów przedstawiania dowodów na istnienie Boga. "Nie ma żadnego obiektywnego dowodu istnienia Boga ponieważ przesłanki pochodzą ze wzajemnie powiązanych doświadczeń. Wszystkie dowody Boga są formalizacjami poprzednich przekonań", mówi Ingolf Dalferth, profesor teologii na uniwersytecie w Zurychu. Ale gdy jest przekonanie, dowód staje się zbędny. Kto w stosunku do Boga, wychodzi z "sytuacji pozytywnego założenia", dojdzie też w procesie dowodzenia do pozytywnego wyniku. I tylko ten, według Dalferth , kto "rozważa możliwość że może go też nie być", może dojść do negatywnego rozstrzygnięcia. Dlatego o jego egzystencji mówi ten teolog tylko w sensie przenośnym. "Boga - który jest, nie ma". Dla Künga, słowa niemieckiego teologa Dietrich Bonhoeffer: "Bóg nie jest znajdowalny, stwierdzalny i rozpoznawalny" na wzór pozostałych rzeczy tego świata, równają się stwierdzeniu: "Faktycznie chodzi o poznanie całkiem innej rzeczywistości". Żeby "rzeczywistość" osadzić w jednym miejscu , Friedrich Dürrenmatt, pisarz i ateista, zaproponował "blokadę pytań". Już najprostsze rzeczy rozpływają się przy rozmyślaniu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | "To co rozpoznaję jako rzeczywistość, ten stół np. na którym piszę, gdy pytam z czego się składa, staje się drewnem, po dalszych pytaniach drewno staje się organicznym połączeniem, później molekularną i w końcu, atomową strukturą", pisze Dürrenmatt w «Turmbau». Skoro już drewniany stół rozpływa się przy myśleniu, skłoniło to Dürrenmatta do przekonania że nigdy nie uda się "przemienić słowa Bóg w obiektywne poznanie".
Z takiego punktu widzenia teologiczny Bóg jest rzeczywiście istotą bez treści. Badania które poświęciły mu nauki humanistyczne, osłabiły go. " Wiara w teologii jest samobójstwem", pisze Dürrenmatt w «Turmbau». Również Immanuel Kant uważał że trzeba zlikwidować naukę żeby zrobić miejsce dla Boga. Ponieważ w realnej egzystencji Boga nie ma, Kościół czuje się zmuszonym wymachiwać wokół siebie pustymi formułkami. Wypowiedź "Bóg jest ojcem i synem i duchem świętym" przykładowo: albo, Bóg jest ponad nami, przy nas i w nas. Równie dobrze może go nigdzie nie być. Przy deficycie wyobrażenia Boga, niem. teolog Horst Georg Pöhlmann zaproponował w dyskusji konstrukcję pomocniczą "Bóg jest prawdziwym TY mojego życia". Praski filozof Milan Machovec zripostował: "Ale ja wiem od wierzących że to boskie TY często milczy i nie wysłuchuje modlitw." Faktycznie, Bóg teologiczny odróżnia się ogromnie od tego wyobrażanego sobie przez osoby świeckie. To co niebiański personel pokładowy ma im do zaproponowania to są już tylko niewysprzedane metafizyczne resztki. Jeszcze pyta się wierny przy modlitwach o pomoc: "słyszy mnie ktoś ?", nie wiedząc że Bóg który jest tylko myślą, zwykłym software w głowach wiernych, swoją ponadludzką zdolność interwencji już utracił.
Filozofia arystotelesowska zainicjowała proces rozkładu Boga przypisując mu dziwną, przelotną egzystencję w czasie. Bóg egzystuje w jedynym, wiecznym momencie. W 3 stuleciu gr. filozof Plochin odłączył go całkowicie od naszej rachuby czasu. Żyć w niewoli czasu oznacza żyć niedoskonałym życiem: nieskażone być to się nazywa Bóg, co w konsekwencji musi nacechować go brakiem jakiegokolwiek powiązania z czasem. Poprzez wyłączenie Boga z naszego czasu religia ochroniła go wprawdzie przed racjonalnymi pytaniami ale tym trickiem strzeliła sobie kolosalnego samobója. "Czy w pełni bezczasowy Bóg może w ogóle stać w stosunku do zmieniającego się w sobie świata", pyta fizyk i filozof nauk Paul David w swojej książce About Time: Einstein's Unfinished Revolution. Wyłączenie Boga poza czas zlikwidowało go jako istniejącą istotę. Teolodzy rozcieńczyli go do homeopatycznego wyciągu - jego już nie ma, pozostało tylko jego działanie. Z powodu trudności które sprawia pytanie o egzystencję Boga, niemiecki krytyk Kościoła Karlheinz Deschner uznał za obowiązkowe tym się zająć: " O Bogu i nieśmiertelności nie możemy nic wiedzieć". Podobnie określił się inny agnostyk - choć wtedy pojęcie to jeszcze nie istniało - Grek Protagoras: O Bogach nie wiem nic; "ani że jacyś istnieją, ani że żadnych nie ma." I patrzcie , krótko przez zapadnięciem totalnej boskiej ciemności, nadeszła pomoc akurat ze strony przedstawicieli nauki.
Już ojcowie nowoczesnych nauk przyrodniczych wiedzieli Boga jako przedmiot swoich badań. Dla Kopernika, Keplera, Galilei, Descartes a i Newtona prawa natury były ideami w duchu bożym, ich odkrycia bezpośrednim wglądem w bożego ducha. Wierzący współcześni naukowcy mieli już w fizyku Albercie Einsteinie prominentnego poprzednika. On sam rozumiał siebie jako "głęboko religijnego człowieka", który przez swoją pracę "zagląda Bogu w karty". Zajmowanie się nauką prowadzi do "religijnego uczucia szczególnego rodzaju". Współcześnie ang. fizyk Paul Davies, jest przekonany że "nauki przyrodnicze proponują pewniejszą drogę do Boga aniżeli religia". Dosłownie: "Do Boga". Współcześni badacze nie są w żadnym wypadku niereligijnymi racjonalistami za jakich się ich uważa. Wprawdzie przedstawia się ich jako chłopców bawiących się w Boga, gdy sklonują owcę ale w sprawach wiary nie odróżniają się istotnie od nie badaczy. Ostatniego lata Uniwersytet Georgia opublikował w poważnym czasopiśmie fachowym Nature badania, według których 40% pytanych biologów, fizyków i matematyków odpowiedziało że wierzy w Boga, a gdy się do niego modlą mają nawet nadzieję otrzymać od niego odpowiedź. Dla przykładu Werner Arber, szwajcarski laureat nagrody Nobla, genetyk w bazylejskim Biozentrum i od czasu do czasu referent przed zainteresowanymi wspólnotami religijnymi, jest przekonany że za wynikami jego badań stoi stwórca. "Bóg jest tym który stworzył coś samo organizującego się. Był wystarczająco mądry tak zaplanować żeby nie musiał wszędzie ingerować." Religioznawca Uniwersytetu Zurych Ansgar Jödicke, przeprowadził ankietę pośród 31 chemików bazylejskiego i niemieckiego przemysłu farmaceutycznego pytając o związek między ich pracą a Bogiem. Wielu oceniło nauki przyrodnicze trochę religijnymi. Jeden z nich wyraził się odważnie: "Nauki przyrodnicze i technika są pożądane przez Boga." Jödicke stwierdził że wielu ich badania uważa za drogę, która prowadzi ich do - Boga.
"Akurat pośród fizyków spotkać można bardzo mało wojowniczych ateistów", pisze w swojej standardowej pracy «Existiert Gott?», szwajcarski teolog uczący w Tübingen. Najbardziej śmiały model naukowego opracowania Boga i stworzenia, pochodzi od Frank J. Tipler, amerykańskiego profesora fizyki matematycznej. W swojej wydanej w 1994 r. książce "Fizyka nieśmiertelności. Współczesna kosmologia, Bóg i wskrzeszenie zmarłych", nie tylko wyjaśnia on Boga ale nawet twierdzi że fizycy kiedyś "wyliczą egzystencję Boga w ten sam sposób jak właściwości elektronów." Stwórca jest jego zdaniem gigantyczną siecią neuronalną. Szczególnie dzięki teorii Wielkiego Wybuchu fizyka i religia mają znowu wspólne centrum zainteresowania.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
 | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Poznanie że musiało istnieć narodzenie kosmosu, rzuca odwieczne pytanie na nowo: Skąd i z czego powstało to wszystko? Również astrofizycy pytają się znowu: maczał ktoś lub coś w tym palce, gdy wszystko ruszyło z miejsca? Papież w mig oświadczył, istnieją teraz sprawdzone naukowe dowody «creatio ex nihilo», powstanie stworzenia z niczego.
Planujący Bóg, który w badaniach długi czas nie miał żadnego miejsca, świętował swoje zwycięstwo. Żyjący w 19 w. Badacz francuski Louis Pasteur, wynalazca pasteryzacji, miał rację ze swoim przypuszczeniem, według którego "trochę nauki oddala od Boga, ale wiele przybliża do niego."
W swojej niedawno wydanej książce «Gott, der Mensch und die Wissenschaft» wiedeński biolog i filozof Franz M. Wutekis wyjaśnia, dlaczego akurat fizycy gotowi są otworzyć się na religię: podczas gdy biolog zaczyna "dopiero wtedy gotować" gdy jest już materiał w prazupie, fizyk zajmujący się Wielkim Wybuchem musi zajmować się pytaniem: «"Jak powstał ten świat?" resp. "Kto właściwie spowodował W.W?" Egzystencja Boga poza czasem i W.W. astrofizyków umożliwiły nową przyjaźń nauki i wiary. Analogicznie do argumentacji Augustyna, "świat nie został stworzony w czasie tylko wraz z czasem", może również dla astronomów oznaczać że żadnego 'przed' nigdy nie było. "Nic 'przed' stworzeniem Universum jest najbardziej pustą pustką, jaką można sobie w ogóle wyobrazić", opisuje fizyk Heinz Pagel, świat bez miejsca, ciągłości i wieczności. " To jest to co matematycy oznaczają jako pusty Set' ". Bóg - zbiorem pustym?
Całkiem blisko początku czasu, do historii pierwszego aktu stworzenia, zbliżyli się również fizycy położonego w pobliżu Genewy, europejskiego laboratorium cząstek - CERN. W 1997 mogli oni zameldować że udało się im stworzyć antymaterię, a więc materiał który prawdopodobnie istniał w Universum bardzo krótki czas, w momencie Wielkiego Wybuchu. Te dziewięć wyprodukowanych przez badaczy CERN antyatomów wodoru dodały - nawet jeżeli istniały tylko miliardową część sekundy - nowy zapał wszystkim, którzy dotychczasowe dzieło objaśnienia fizyków odbierali irytująco. Po tym gdy uczeni przy teleskopie i badacze przy działach protonowych podczas przeszłych stuleci wypędzili metafizykę z materii i oczyścili niebo z bogów, genewski Coup pozwala wszystkim marzycielom na nowy, fantastyczny model myślenia. Czy istnieje, brzmi nowe fizycznie akceptowalne pytanie, ukryta luka w tajemniczym anty-świecie? W świecie w którym mógł nawet przykucnąć Bóg po stworzeniu Universum, poza naszym czasem i naszą przestrzenią?
Na razie nikt w Rzymie nie rozmyśla nad budową własnego przyspieszacza. Jednak, zarówno Dalai Lama jak również papież Jan Paweł II, jak przypomina to sobie były Cern-Szef Herwig Schopper, w czasie swoich odwiedzin w zakładzie przyspieszacza, szczególnie dociekliwie wypytywali się o stan badań nad antymaterią. Materia i antymateria, niebo i piekło, christ i antychrist, przebąkiwał oberpasterz Wojtyła - czy czasem nie istnieje tu jakiś związek? Być może istnieje anty-świat i właśnie dlatego też Bóg?
Astronomowie i fizycy w swych badaniach doszli na odległość biliardowej części sekundy aż do samego aktu stworzenia. Krótko po tym momencie w tej rozpalonej do białości prazupie wytworzyła się, według większości znawców gwiazd, materia i antymateria - prawie w jednakowej ilości. Wszystkie antycząstki stopiły się z 99,9999999% cząstek i rozpłynęły się w nic. Pozostała, z powodu tej drobnej nierównowagi, resztka materii. Jej zawdzięczają galaktyki i człowiek swoje istnienie. Tak mogło to być. Ale co, jeżeli Bóg użył dokładnie równo produktów do swojej zupy tylko jej porządnie nie zamieszał , co wtedy? Wtedy musi być w Universum jednakowo wiele materii i antymaterii. Astrofizyk NASY Floyd Stecker nie wyklucza tego wariantu: « Antygalaktyka wyglądałaby dokładnie tak samo jak nasza». Jest więc możliwe że Bóg zawołał nie tylko «Niech stanie się światło» ale także «Niech stanie się ciemność» i poprawnie fizycznie i symetrycznie, stworzył antyświat z antyżyrafami i antymyszami. To nie wyklucza, że obok nie egzystencji Boga, analogicznie do schematu materia/antymateria - istnieje anty-nieegzystencja Boga:przeciwieństwo nieistniejącego Boga a więc Rzeczywisty Bóg? Ponieważ od tamtego czasu Bóg się już nie mieszał w akt stworzenia przez 15 mld lat, od tamtego czasu ani się nie zameldował ani nie zostawił żadnych śladów, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo że Bóg W.W. nie przeżył. Bóg, ten gigantyczny alchemik, podczas swojej udanej próby stworzenia kosmosu eksplodował razem ze swoim laboratorium w powietrze - względnie w ówczesne nic. Albo w powstającą wysokoenergetyczną zupę cząstek, których protony i elektrony po 300 000 latach połączyły się w atomy wodoru. Da się w ten sposób udowodnić że Boga nigdy, ani przed ani po W.W. nie było?
Przy tym skutku jaki w przeszłych tysiącleciach wywołał on mimo swojego nieistnienia, rozchodzi się z całą pewnością o największy efekt Placebo wszystkich czasów.
Urs Willmann, szwajcarski dziennikarz naukowy w tygodniku Fakts.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
|  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >Skąd i z czego powstało to wszystko?
Skąd pewność że kiedykolwiek nie było energii?
>gdy wszystko ruszyło z miejsca?
Skąd przekonanie że energia była kiedykolwiek w bezruchu?
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
| |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >>Skąd i z czego powstało to wszystko? >Skąd pewność że kiedykolwiek nie było energii?< To są pytania które zadają sobie fizycy nie wykluczając twojej hipotezy że energia mogła istnieć zawsze. Czy da się stworzyć rozsądną teorię która to potwierdzi? Można nad tym pofilozofować. >Skąd przekonanie że energia była kiedykolwiek w bezruchu?< Przy założeniu początku ta odpowiedź nie wyjaśnia tego. Jest ona wyjaśnieniem gdy założymy stan bytu przed B.B. Na ile metafizyczna jest fizyka kwantowa? Mógłby ktoś kto w tym siedzi, naszkicować to zagadnienie?
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
| | |  | 5 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Czy da się stworzyć rozsądną teorię która to potwierdzi?
Nie da się. Teoria sama się nie potwierdza, teoria to efekt weryfikacji hipotezy. W każdym razie jeżeli używamy terminologii naukowej a nie potocznego znaczenia słowa "teoria".
>Można nad tym pofilozofować.
Filozofować można na każdy temat, ale efekt tego nie będzie miał żadnego przełożenia na prawdę naukową. To co uznasz za zadowalającą odpowiedź, będzie zadowalające na płaszczyźnie emocjonalnej - no jak to, nic nie było? nie mieści mi się to w głowie, wymyślę sobie inną odpowiedź, która "będzie mi bardziej pasowała" - oto efekt filozofowania o fizyce. Ale filozofia nie daje Ci żadnego narzędzia, żeby sprawdzić, czy to co sobie "wyfilozofowałeś" ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Gdzie jest Bóg? | >Poznanie, że musiało istnieć narodzenie kosmosu, rzuca odwieczne pytanie na nowo A musiało? Po czym poznać, że świat fizyczny "musiał" mieć początek? >Planujący Bóg, który w badaniach długi czas nie miał żadnego miejsca, świętował swoje zwycięstwo. To jakaś pokrętna sofistyka - komu by się chciało "planować" nieustanne zderzenia między cząsteczkami, organizmami, planetoidami czy galaktykami (z których diabli wiedzą co wyjdzie) - zamiast poukładać toto zgrabnie a bezkolizyjnie? >"Nic 'przed' stworzeniem Universum jest najbardziej pustą pustką, jaką można sobie w ogóle wyobrazić" Dlaczego nie najbardziej chaotycznym chaosem, by tak rzec "wszystkością"? Chaos u zarania nie wymagałby nawet 'powstania' - prawdopodobnie składa się z rozlicznych lokalnych 'ćwierćporządków', których fragment nazywamy naszym Kosmosem. Proszę wyobrazić sobie porządny chaos - np. namalować najbardziej chaotyczny obraz.. Zdaje się, że prócz średniości, szaro-burości, nijakości, itd.. nie powinno w nim zabraknąć różnych barw, odcieni, kształtów - chaos uśredniony, nijaki byłby nieprawdopodobny.
> Teologia objaśnia resztę. Naprawdę?
|
|
| |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >To jakaś pokrętna sofistyka - komu by się chciało "planować" nieustanne zderzenia między cząsteczkami, organizmami, planetoidami czy galaktykami (z których diabli wiedzą co wyjdzie) - zamiast poukładać toto zgrabnie a bezkolizyjnie?< Masz rację ale autor mówi o przejściu od fizyki makro do mikro. Ponadto jest tam teza o mechanizmie samoregulującym. Ten deistyczny pogląd wyklucza ingerującego Boga osobowego. >>"Nic 'przed' stworzeniem Universum jest najbardziej pustą pustką, jaką można sobie w ogóle wyobrazić"< To jest teza fizyka która podważa a nie wspomaga teistycznego poglądu powstania świata. >Proszę wyobrazić sobie porządny chaos< Porządny chaos trudno sobie wyobrazić. Ale o chaosie jest w księdze Genesis lub katechezie. Czy chaosem jest brak praw naturalnych powstałych prawdopodobnie z momentem B.B. Czy nie było możliwe istnienie innych praw o ile istniało coś przed wielkim wybuchem? Czy znane nam prawa fizyczne obowiązują we wszystkich galaktykach? Czy mogą istnieć w naszym świecie prawa fizyczne dotychczas nieodkryte? Rozchodzenie się kosmosu przeczy teorii grawitacji? Jak wybrnąć z tego problemu?
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
| | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > autor mówi o przejściu od fizyki makro do mikro.Takie przejście nie jest chyba możliwe, bo obiekty makro traktuje się jednostkowo a drobne cząstki grupowo (poszczególne elementy grupy nie mają nawet nazw). > jest tam teza o mechanizmie samoregulującym.Mógłbyś podać przykład takiego mechanizmu? [Mnie intrygowało kiedyś, dlaczego niektóre księżyce Jowisza pozostają w tzw. rezonansie i czy tkwi w tym jakaś mistyczna harmonia. Dziś przypuszczam, że krążące z nieproporcjonalnymi częstotliwościami po prostu się wykruszyły (dosłownie)) przez kolizje. Harmonia byłaby tylko efektem (samoregulacji), a nie podstawą kosmosu - pomysł ukrytej idei u źródeł uznaję za chybiony (jak przysłowiowe stawianie wozu przed koniem).] > >Proszę wyobrazić sobie porządny chaos<> Porządny chaos trudno sobie wyobrazić.Miał to być pleonazm, a wyszedł oksymoron.  Chodzi o taki chaos, któremu nie sposób zarzucić, jakoby był nie dość chaotyczny. Jeśli przykładowo nie zawierałby naszego świata, to byłby raczej ułomny, pod jakimś względem szczególny, nie dość zróżnicowany. > Czy nie było możliwe istnienie innych praw o ile istniało coś przed wielkim wybuchem? Czy znane nam prawa fizyczne obowiązują we wszystkich galaktykach? Czy mogą istnieć w naszym świecie prawa fizyczne dotychczas nieodkryte?Być może gdzie indziej są światy nieznane - nie wiadomo co się dzieje w ew. innych 'bąblach' horyzontu zdarzeń czy innych stożkach świat(ł)a - pytania wydają się z rodzaju: co można wiedzieć o czymś, o czym nie wiemy. > Rozchodzenie się kosmosu przeczy teorii grawitacji?Opis grawitacji (w postaci wzorów matematycznych) nieźle się sprawdza w niewielkiej skali. Na ile się stosuje dla wielkich dystansów (a i dla infinitezymalnych) trudno zgadnąć. Za ogólną "słabość" fizyki można uznać ograniczony zakres stosowalności praw przez nią formułowanych, co zauważył już Galileusz dla mechaniki (np. wytrzymałość materiałów zależy od skali) - moim zdaniem ta rzekoma słabość jest właśnie siłą rozumu, któremu przystoi zajmować się raczej sprawami na jego miarę niż bezmiernymi. [Co do samej ekspansji kosmosu też można mieć wątpliwości - skoro odleglejsze (dawniejsze) obiekty oddalają/ły się szybciej niż bliższe (współcześniejsze), to chyba "rozchodzenie się" co najmniej zwalnia.] > Jak wybrnąć z tego problemu?Chyba wpierw należy problem postawić w formie weryfikowalnej..
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | . Ciąg dalszy:
Nauka nie jest, co prawda, kurą znoszącą złote jaja, ale tak naprawdę utrzymać nas przy życiu może jedynie stały rozwój wiedzy naukowej. Dzięki niemu możemy mieć nadzieję przyszłości, gdyż pozwala eliminować dotychczasowe błędy i rozwiązywać zagrażające nam problemy. Nie możemy już wrócić do ery przednaukowej, ale warto przypominać, jak to się zaczęło.
Od samego początku ludzie, obserwując otaczający ich świat, próbowali go zrozumieć. Zastanawiali się nad zasadami, które nim rządzą, przypisując wydarzenia i ich skutki mocom nadprzyrodzonym, na które poprzez swoje umiejętności i zastosowane techniki mogą mieć wpływ niektórzy ludzie, np. czarownicy, szamani. Taką pierwszą próbą wyjaśnienia i wywoływania pożądanych zjawisk przyrody była magia. Z tych prób zrozumienia świata i wiedzy magicznej wywodzą się pierwsze mity religijne, ale też wywodzi się nauka analizująca, opisująca i wyjaśniająca fakty. Nie jest ona zjawiskiem niezależnym od funkcjonujących mitów, lecz ich twórczą krytyką.
Oczywiście, że dawni mędrcy - na podstawie ówczesnej wiedzy i możliwych do osiągnięcia niezbyt doskonałych obserwacji - domyślali się faktów często nie znajdujących pokrycia w rzeczywistości. Pomimo, że często ich twierdzenia były fałszywe, to jednak inicjowały one kolejne spekulacje teoretyczne przybliżając nas do nauki opartej na krytycznej i racjonalnej obserwacji; analizie praw rządzących światem przyrody i człowieka, która zrodziła się na obrzeżach Morza Śródziemnego. Starożytni Grecy, zaczęli odróżniać episteme - wiedzę pewną, racjonalną, bo uzasadnioną, od doxa - mniemania niepewnego.
Nauka a naukowość
Od samych początków rozważań nad światem rozmaici myśliciele próbowali rozróżniać wiedzę sprawdzalną od intelektualnych spekulacji i na różne sposoby określać kryteria naukowości. Nie było to łatwe, gdyż filozofia - poprzez analizę i znaczeniowy rozbiór - dąży do zrozumienia wyrażeń dotyczących istoty rzeczy i istotności ich natury. Stawia pytania, których najczęściej nie można rozstrzygnąć na drodze empirycznej. Dowody filozoficzne nie przypominają dowodów stosowanych w nauce opisowej, gdyż twierdzenia ontologiczne i epistemologiczne są wynikiem spekulatywnych rozważań, a nie metodyki naukowej. Nie polegają one ani na dowodzeniu formalnym, ani ich naukowej weryfikacji. Natomiast sama filozofia - zajmując się interpretacją najbardziej ogólnych zasad istnienia i porządku świata oraz roli w tym świecie podmiotu poznającego, czyli nas samych - zasadniczo wpływa na tematy i metody badań naukowych. Aby pokazać możliwości różnorodnego podejścia, koniecznym jest przedstawienie choćby tylko niektórych wśród plejady znakomitości zajmujących się tą problematyką.
CDN
@@@ .
|
|
2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Zacytowałeś czyjś tekst nie wiadomo po co. Nie lepiej by było zamieścić ów tekst w formie załącznika?
|
|
 | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Zacytowałeś czyjś tekst nie wiadomo po co. Nie lepiej by było zamieścić ów tekst w formie załącznika?< Po to żeby można było dyskutować odnosząc się do poszczególnego zdania lub sekwencji. Masz jakiś pomysł na powstanie wszechświata, to przedstaw go.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
|  | 17 na 17 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Masz jakiś pomysł na powstanie wszechświata, to przedstaw go. Czyli to cytowanie w kilku postach miało na celu zainicjowanie dyskusji pt. "Jak powstał Wszechświat?" To tym bardziej mogłeś dać załącznik i postawić to pytanie.
Ale odpowiadając na twoje pytanie - nie mam pojęcia jak powstał nasz Wszechświat, bo nie jestem (astro)fizykiem. Z tego co wyczytałem w różnych książkach pomysłów na powstanie Wszechświata jest wiele, a także wiele jest pomysłów na to czym faktycznie jest ten Wszechświat. Nie ma jednej, obowiązującej teorii.
Natomiast co do udziału jakiegoś "boga" w powstaniu Wszechświata - nie wiem czym miałby być ów "bóg", nie wiem na czym miałoby polegać stworzenie Wszechświata przez tego niezdefiniowanego "boga", a najbardziej nie wiem co by miało skłonić owego "boga" do stworzenia Wszechświata po nieskończenie długim okresie bezczynności. No i do łez mnie rozbawia swoją głupotą koncepcja, wedle której "bóg" stworzył Wszechświat z pulsarami, czarnymi dziurami, miliardami miliardów galaktyk z miliardami gwiazd, promieniowaniem tła, supernowymi itd. itd. tylko po to, aby założyć na planecie Ziemia ogród z facetem ulepionym z gliny i kobitką wykonaną z żebra tegoż faceta.
|
|
| |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >>Masz jakiś pomysł na powstanie wszechświata, to przedstaw go. >[color=#330000]Czyli to cytowanie w kilku postach miało na celu zainicjowanie dyskusji pt. "Jak powstał Wszechświat?" To tym bardziej mogłeś dać załącznik i postawić to pytanie. Z moich obserwacji wynika że dyskusje nad tekstami w załącznikach, rozwijają się trudno. W ogóle zastanawiałem się czy rozpoczynać z tak długim tekstem. Skoro jednak dyskutuje się nad artykułami które wyszły spod świętego pióra Terlikowskiego - który jak sam wyznał nie jest w stanie objąć swoim rozumem Boga - można raz podyskutować nad artykułem który wysmażył inny dziennikarz który próbuje swoim rozumem objąć Boga. >Ale odpowiadając na twoje pytanie - nie mam pojęcia jak powstał nasz Wszechświat, bo nie jestem (astro)fizykiem. Z tego co wyczytałem w różnych książkach pomysłów na powstanie Wszechświata jest wiele, a także wiele jest pomysłów na to czym faktycznie jest ten Wszechświat. Nie ma jednej, obowiązującej teorii.< To jest punkt który chcę też omówić. Czy w świetle aktualnego stanu wiedzy jest jeszcze miejsce dla osobowego Boga. Jeżeli miałby jakiś być, to pozostało tylko trochę miejsca na Boga deistycznego. Celowo wybrałem też dział filozofii, żeby wyjść trochę poza czystą naukę. Załóżmy że stwórca skrył się w anty-świecie. Jak wygląda anty-kauzalność? Czy mamy swojego symetrycznego odpowiednika oraz jaki ma on światopogląd? Czy anty-ateizm musiałby być teizmem. Ponadto interesuje mnie dlaczego Watykan utrzymuje drogie instytuty badawcze. Wyniki badań naukowych są ogólnie dostępne i taniej byłoby się z nimi na bieżąco zapoznawać. Jak jest rola teologii której nauka odbiega od oficjalnej nauki Kościoła. To tyle na początek dyskusji.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
|  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Masz jakiś pomysł na powstanie wszechświata, to przedstaw go.
hej, My przecież na dobrą sprawę nie wiemy czym jest wszechświat ... Nie wiemy również jak powstał ... Mamy nawet wątpliwości co do tego dlaczego Kowalski zdradza swoją żonę ... Ale czy fakt owej niewiedzy usprawiedliwia racjonalizowanie pomysłu wszechwiedzącego i wszechmogącego stwórcy ... ??? Raczej nie ! Dlaczego ? Ponieważ istnienie stwórcy , który tworzy wszechświaty byłoby o miliardy razy bardziej nieprawdopodobne niż teoria ewolucji ... Czym to coś miałoby być ? I jak powstało ? O tym wiemy o wiele mniej niż kolejne losowanie toto lotka ... pozdrawiam makuś
|
|
| |  | -1 na 3 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>My przecież na dobrą sprawę nie wiemy czym jest wszechświat ... >Nie wiemy również jak powstał ... >Mamy nawet wątpliwości co do tego dlaczego Kowalski zdradza swoją żonę ... >Ale czy fakt owej niewiedzy usprawiedliwia racjonalizowanie pomysłu wszechwiedzącego i wszechmogącego stwórcy ... ??? >Raczej nie ! ??? Cytat:>Dlaczego ? >Ponieważ istnienie stwórcy , który tworzy wszechświaty byłoby o miliardy razy bardziej >nieprawdopodobne niż teoria ewolucji ... Wg teorii ewolucji, martwa materia może przekształcić się w Makusia zdolnego zadawać pytania o pochodzenie wszechświatów a nawet zdolnego "tworzyć" samochody, wirtualne wszechświaty (gry komputerowe), domy, i gry w kółko i krzyżyk. Wg mnie "Stwórca tworzący wszechświaty" to tylko o krok dalej od Makusia dumającego o powstawaniu wszechświatów. Czemuż to takie nieprawdopodobne? I jak w ogóle obliczasz te prawdopodobieństwa? Czy nie jest tak, że ponieważ Makuś sobie założył, że: "istnienie stwórcy , który tworzy wszechświaty byłoby o miliardy razy bardziej nieprawdopodobne..." To "Istnienie stwórcy który tworzy..." jest nieprawdopodobne, bo tak Makuś zakłada ? : " W niewielkiej wsi niedaleko Szczebrzeszyna w okolicy mrowiska spotykają się dwie mrówki i jedna mówi do drugiej: -wiesz, słyszałam, że gdzieś, tam daleko w Niebie (czy tam afryce), żyją ogromne stworzenia które nazywają się SŁONIE. - Co ty opowiadasz! (Mówi druga). - Przecież wszystkie mrówki z mojego mrowiska WIEDZĄ, że żadna takiego SŁONIA nie widziała. - Poza tym, skąd takie SŁONIE mogły by się brać ??? Istnienie SŁONI jest przecież miliard razy bardziej nieprawdopodobne, niż istnienie mrówek! - Ale przecież nie widziałaś żadnego, próbuje sugerować pierwsza mrówka. - NO WŁAŚNIE! Z satysfakcją w głosie ripostuje druga. - Ale... Niektóre mrówki twierdzą, że widziały SŁONIA... - Na pewno mają problemy psychiczne albo są po prostu głupie!!!, W naszym mrowisku mieszka przecież sto tysięcy mrówek-uczonych i one potwierdzą, że SŁONIE nie istnieją, bo żadna z nich takiego nie widziała. Poza tym, taki SŁOŃ, który waży miliard razy tyle co mrówka zapadłby się pod własnym ciężarem, więc NIEMOŻLIWE, żeby istniał. " Czyżbyś Makusiu sugerował, że jeżeli nie potrafisz sobie czegoś wyobrazić albo nie objawiło się Tobie na TWOJE ŻĄDANIE to to nie istnieje? Cytat:>Czym to coś miałoby być ? I jak powstało ? >O tym wiemy o wiele mniej niż kolejne losowanie toto lotka ... A czymże są wszechświaty??? I Jak powstają ? Czyżbyśmy coś konkretnego na ten temat wiedzieli ? W takim razie jak mogę to sprawdzić ? Czyżby jakiś eksperyment pokazywał, jak to się dzieje ? Czy mogę mieć prawo (wybacz mi proszę), nie ufać Twoim przekonaniom co do początków wszechświata i zapytać: - Jakie masz dowody na to, że w dalekiej przeszłości zdarzyło się właśnie to, o czym jesteś przekonany (ta miliardy bardziej "prawdopodobna" ewolucja)? Czy mogę sprawdzić to co mówisz w laboratorium, czy jesteś po prostu kolejnym z szamanów, którzy "wiedzą" skąd się tu wzięliśmy? Cytat:>pozdrawiam >makuś I ja pozdrawiam Vancalar
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | |  | 10 na 10 | astrotaurus (12445 punktów) | >Wg teorii ewolucji, martwa materia może przekształcić się w Makusia zdolnego zadawać pytania o pochodzenie wszechświatów a nawet zdolnego "tworzyć" samochody, wirtualne wszechświaty (gry komputerowe), domy, i gry w kółko i krzyżyk. Teoria ewolucji, Vancalarze, mówi rzeczy o jakich się nieukom nie śniło. Żeby Cię zbytnio od razu nie przemęczać powiem Ci na początek tylko, że teoria ewolucji dotyczy wyłącznie materii żywej. Jeśli rozumiesz to doskonale, a jedynie z dezynwolturą traktujesz pojęcie teorii ewolucji (poniekąd śladem Makusia) rozciągając je na całokształt wszelkich przemian we Wszechświecie to byłoby chyba jeszcze głupiej wszak powstanie "Makusia zdolnego zadawać ...itd." z materii martwej jest faktem. Taki fakt w dużym skrócie uznają nawet niektórzy religijni ("z prochu powstałeś"). A może chodzi Ci o to, że w "Makusia zdolnego zadawać... itd" mogła się przekształcić tylko nicość i Ty to wiesz? Vancalarze! Kto umie jasno myśleć umie również jasno mówić, skup się wiec nieco.
>Wg mnie "Stwórca tworzący wszechświaty" to tylko o krok dalej od Makusia dumającego o powstawaniu wszechświatów. Obawiam się, że o jeden krok za daleko. W krainę religijnych mrzonek.
>To "Istnienie stwórcy który tworzy..." jest nieprawdopodobne, bo tak Makuś zakłada ? Widzisz, Vancalarze, ludzie religijni mają to do siebie, że zachowują się jakby wczoraj spadli z Księżyca. Dyskurs na podobne tematy trwa na świecie od dawna że wspomnę tylko Dawkinsa i poruszenie jakie on wywołał i ciągle wywołuje. Czy naprawdę nic z tego do Ciebie nigdy nie dotarło? Nic nie pobudziło Cię do refleksji? Żałośnie znikome prawdopodobieństwo istnienia "stwórcy" rzeczywiście traktujesz jako wyłącznie założenie, wyłącznie Makusia?
>" W niewielkiej wsi niedaleko Szczebrzeszyna w okolicy mrowiska spotykają się dwie mrówki (...) Jedna z głupawych historyjek tworzonych przez nieuków dla nieuków, aby podbić swoje durne ego, poniżyć w swoich własnych oczach oponentów. Założę się, że nie potrafisz rozciągnąć rozumnej paraleli między bzdetem jaki przytoczyłeś a rzeczywistością z rzeczywistą nauką i rzeczywiście przez stada akwizytorów bogów przeróżnych głoszonymi bredniami.
>Czyżbyś Makusiu sugerował, że jeżeli nie potrafisz sobie czegoś wyobrazić albo nie objawiło się Tobie na TWOJE ŻĄDANIE to to nie istnieje? Czyżbyś, Vancalarze, sugerował, że jeśli miliardy różnych oszołomów potrafią sobie wyobrazić miliardy różnych Bogów, którzy objawiają im się na ICH ŻĄDANIE to ci wszyscy Bogowie istnieją?
Jakże łatwo wymyślić idiotyzm, przypisać go rozmówcy i następnie wyszydzić... Jesteś schematyczny do rozpaczy. Pamiętaj, proszę, że ośmieszasz swój własny idiotyzm. To że wydaje Ci się, że wiesz co to jest rozumne myślenie to naprawdę jeszcze niewiele znaczy, zlituj się nad swoją ludzką godnością.
>- Jakie masz dowody na to, że w dalekiej przeszłości zdarzyło się właśnie to, o czym jesteś przekonany (ta miliardy bardziej "prawdopodobna" ewolucja)? Czy mogę sprawdzić to co mówisz w laboratorium, czy jesteś po prostu kolejnym z szamanów, którzy "wiedzą" skąd się tu wzięliśmy? Czy z podobną uczciwością, z podobnym sceptycyzmem jesteś w stanie podejść do swoich bajań... pardon... swojego "kroku dalej"?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Jeśli rozumiesz to doskonale, a jedynie z dezynwolturą traktujesz pojęcie teorii ewolucji (poniekąd śladem Makusia) rozciągając je na całokształt wszelkich przemian we Wszechświecie to byłoby chyba jeszcze głupiej
hej, Moim śladem ? Gdzie ja twierdziłem coś podobnego ? Mówiąc o teori ewolucji bardziej miałem na uwadze "moralny" i "teologiczny" sprzeciw Godsona , że on sobie nie wyobraża , że może być małpą niż całokształt przemian we wszechświecie ...
Ale tak na marginesie : Nie wydaje ci się , że mówienie o "całokształcie " jest z lekka przesadzone ... ? Znamy ów całokształt ? Czy znamy jego wycinek ... ? Korona nam z głowy nie spadnie gdy przyznamy uczciwie , że mówimy wyłącznie o tym co potrafiliśmy rozpoznać i zrozumieć a nie mówimy o całokształcie ...
pozdrawiam makuś
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Gdzie ja twierdziłem coś podobnego ?> Mówiąc o teori ewolucji bardziej miałem na uwadze "moralny" i "teologiczny" sprzeciw Godsona , że on sobie nie wyobraża , że może być małpą niż całokształt przemian we wszechświecie ...Cóż, porównałeś pod kątem prawdopodobieństwa stwarzanie wszechświatów z teorią ewolucji: Ponieważ istnienie stwórcy , który tworzy wszechświaty byłoby o miliardy razy bardziej nieprawdopodobne niż teoria ewolucji ...Jest tu pewne nieuporządkowanie choćby z tej racji, że ewolucja jest faktem. Tak ewolucja gwiazd czy szerzej: ewolucja wszechświata, której to częścią jest ewolucja życia na Ziemi - ta do której najczęściej odnosi się termin "teoria ewolucji", a co z Twojego sformułowania nie wynika jednoznacznie. Oczywiście stwarzanie nie musi być jednorazowym aktem początkującym, może być procesem ciągłym, z ustawiczną ingerencją, a najszerzej rozumiane pojęcie ewolucji może rozciągać się poza początek naszego wszechświata obejmując nieznane nam procesy, które do tego początku doprowadziły. W niekończących się dyskusjach jak te tutaj dobrze jest używać pojęć bardziej jednoznacznie. Vancalar natomiast wyraźnie znowu zrobił "jeden krok za daleko". > Znamy ów całokształt ? Czy znamy jego wycinek ... ?Wiemy, że jest, a znamy jego wycinek.  > Korona nam z głowy nie spadnie gdy przyznamy uczciwie , że mówimy wyłącznie o tym co potrafiliśmy rozpoznać i zrozumieć a nie mówimy o całokształcie ...Mówiąc o całokształcie przemian we wszechświecie mamy na myśli i to co znamy i to czego nie znamy. Bezpieczniej, oczywiście, jest mówić o tym co znamy i rozszerzać zakres tegoż.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | Hmm. Przestałem dostawać powiadomienia o odpowiedziach. Pewnie coś się popsuło. Cytat:>>Wg teorii ewolucji, martwa materia może przekształcić się w Makusia zdolnego zadawać pytania o pochodzenie wszechświatów a nawet zdolnego "tworzyć" samochody, wirtualne wszechświaty (gry komputerowe), domy, i gry w kółko i krzyżyk. >Teoria ewolucji, Vancalarze, mówi rzeczy o jakich się nieukom nie śniło. Żeby Cię zbytnio od razu nie przemęczać powiem Ci na początek tylko, że teoria ewolucji dotyczy wyłącznie materii żywej. Hmmm, Tak elokwentny facet jak Ty, tak błyskotliwie "mrugający okiem" do "wszystkich intelektualistów" na tym forum, pokazując im, jak łatwo można "wbijać szpilę" tym "dość upośledzonym przez opium religii" ćwierćmózgom takim jak ja z pewnością rozumiesz pojęcie "skrótu myślowego" ??? W trosce o to, bym ja, jełopek nie przemęczył swoich obydwu komórek mózgowych uświadamiasz mnie, że "teoria ewolucji dotyczy wyłącznie materii żywej". Cóż, jako jełopek, pozwolę sobie zadać parę idiotycznych pytań... - Skąd ta żywa materia się wzięła??? - Od którego momentu materia staje się "żywa" - Czy "ewolucja" nie oznacza po prostu zmiany układu w czasie? Cóż, spieszę poinformować, że nawet taki kretyn jak ja WIERZY i UZNAJE ewolucję rozumianą jako zmianę układu w czasie za fakt. Starcy siwieją, trawa rośnie, wzgórza erodują. Czy przypadkiem teoria ewolucji nie opiera się na aksjomacie, że z materii nieożywionej, gdzieś tam (czy może wiemy gdzie???) Kiedyś tam ( a może wiemy kiedy???) w jakichśtam (Czyżbyśmy wiedzieli w jakich) warunkach powstała "żywa materia" na którą się powołujesz? Oczywiście jeżeli mamy mówić o NAUCE, którą tak chętnie przywołujesz, to zdajesz sobie sprawę z tego, że chciałbym dowiedzieć się, jaki eksperyment mogę przeprowadzić w laboratorium, żeby otrzymać jasną odpowiedź na moje idiotyczne pytania? Cytat:>Jeśli rozumiesz to doskonale, a jedynie z dezynwolturą traktujesz pojęcie teorii ewolucji (poniekąd śladem Makusia) rozciągając je na całokształt wszelkich przemian we Wszechświecie to byłoby chyba jeszcze głupiej wszak powstanie "Makusia zdolnego zadawać ...itd." z materii martwej jest faktem. Taki fakt w dużym skrócie uznają nawet niektórzy religijni ("z prochu powstałeś"). A może chodzi Ci o to, że w "Makusia zdolnego zadawać... itd" mogła się przekształcić tylko nicość i Ty to wiesz? Oczywiście, że nie! Nic nie wiem na pewno. Po prostu WIERZĘ, bo nie mam dowodów, że za powstaniem Makusia zadającego pytania stoi ŻYWA istota która istnieje znacznie dłużej niż my, tak jak TY WIERZYSZ, że powstanie Makusia jest wynikiem serii przypadków. Hmm A może masz jakieś dowody na to, że masz rację???? DAWAJ stary... Sprawdzę to co mówisz, przeznaczę cały majątek na przeprowadzenie odpowiednich eksperymentów i na tym forum odszczekam moje głupie poglądy! Cytat:>Vancalarze! Kto umie jasno myśleć umie również jasno mówić, skup się wiec nieco. >>Wg mnie "Stwórca tworzący wszechświaty" to tylko o krok dalej od Makusia dumającego o powstawaniu wszechświatów. >Obawiam się, że o jeden krok za daleko. W krainę religijnych mrzonek. A skąd ta obawa ??? Czy może znasz jakieś przeszkody, które zabraniają tworzenia nowych rzeczywistości dla intelektu??? Cytat:>>To "Istnienie stwórcy który tworzy..." jest nieprawdopodobne, bo tak Makuś zakłada ? >Widzisz, Vancalarze, ludzie religijni mają to do siebie, że zachowują się jakby wczoraj spadli z Księżyca. Dyskurs na podobne tematy trwa na świecie od dawna że wspomnę tylko Dawkinsa i poruszenie jakie on wywołał i ciągle wywołuje. Czy naprawdę nic z tego do Ciebie nigdy nie dotarło? Nic nie pobudziło Cię do refleksji? Żałośnie znikome prawdopodobieństwo istnienia "stwórcy" rzeczywiście traktujesz jako wyłącznie założenie, wyłącznie Makusia? We mnie Dawkins wywołał tylko takie poruszenie, że uznaje coś za "skrajnie nieprawdopodobne" ale nie potrafi tego prawdopodobieństwa wyliczyć. Prawdopodobieństwo odnosi się do matematyki, która nie znosi stwierdzeń w stylu: "TO nieprawdopodobne, bo tak.". Konkrety proszę. Jak bardzo jest nieprawdopodobne stwarzanie wszechświatów i w jakimi zbiorze zdarzeń ??? Cytat:>>" W niewielkiej wsi niedaleko Szczebrzeszyna w okolicy mrowiska spotykają się dwie mrówki (...) >Jedna z głupawych historyjek tworzonych przez nieuków dla nieuków, aby podbić swoje durne ego, poniżyć w swoich własnych oczach oponentów. Serio wydaje Ci się, że chodzi mi o poniżanie kogokolwiek???? Cytat:>Założę się, że nie potrafisz rozciągnąć rozumnej paraleli między bzdetem jaki przytoczyłeś a rzeczywistością z rzeczywistą nauką i rzeczywiście przez stada akwizytorów bogów przeróżnych głoszonymi bredniami. I jak chciałbyś taki zakład rozstrzygnąć ??? Aaaa, powiesz, że jestem "gupi", pół forum Ci przyklaśnie i... już???? Cytat:>Czyżbyś, Vancalarze, sugerował, że jeśli miliardy różnych oszołomów potrafią sobie wyobrazić miliardy różnych Bogów, którzy objawiają im się na ICH ŻĄDANIE to ci wszyscy Bogowie istnieją? No co ty. Sugeruję tylko, że jeżeli twierdzisz, że JAKIKOLWIEK z tych miliardów Bogów nie istnieje to... UDOWODNIJ. Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym???? Czy nie??? CDN.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Jakże łatwo wymyślić idiotyzm, przypisać go rozmówcy i następnie wyszydzić... >Jesteś schematyczny do rozpaczy. Pamiętaj, proszę, że ośmieszasz swój własny idiotyzm. To że wydaje Ci się, że wiesz co to jest rozumne myślenie to naprawdę jeszcze niewiele znaczy, zlituj się nad swoją ludzką godnością. Hmm ale masz jakieś konkrety? na czym mój idiotyzm polega, dlaczego nie wiem, co to rozumne myślenie, itp... Czy może Astrotaurus tak powie, klakierzy poprą i.. to stanie się prawdą??? Serio uważasz, że w powyższym zdaniu jest cień merytorycznego argumentu??? Cytat:>>- Jakie masz dowody na to, że w dalekiej przeszłości zdarzyło się właśnie to, o czym jesteś przekonany (ta miliardy bardziej "prawdopodobna" ewolucja)? Czy mogę sprawdzić to co mówisz w laboratorium, czy jesteś po prostu kolejnym z szamanów, którzy "wiedzą" skąd się tu wzięliśmy? >Czy z podobną uczciwością, z podobnym sceptycyzmem jesteś w stanie podejść do swoich bajań... pardon... swojego "kroku dalej"? No jasne! W tym poście już pisałem, że ja w to WIERZĘ. NIE MAM dowodów. Uczciwie przyznaję, że to TYLKO WIARA. Zwyczajnie, Działający sprawnie mechanizm (np. taki wszechświat) znacznie sensowniej dla mnie tłumaczy działanie intelektu, niż : Niewiadomoczego, niewiadomokiedy, niewiadomodlaczego ALE TO NIE BYŁ BÓG. Daj mi jeden sensowny argument, który mówi, że zorganizowanych struktur (typu wszechświat) NIE MOGĄ tworzyć żywe istoty a natychmiast porzucę "swoje bajania". I proszę nie pytaj: "-no dobra to skąd wziął się Bóg..." NIE MAM POJĘCIA. Tak jak wnioskuję, że to forum ( zarówno "silnik " jak i szatę graficzną ) stworzyła inteligentna istota. Czy mogło to się "samo" zrobić? MOGŁO!!! Ponieważ istnieje taki zestaw zer i jedynek, który tworzy instrukcje dla procesora pozwalające mu obsługiwać forum, to jasne jest , że JEST TO MOŻLIWE a więc MOGŁO to powstać wskutek serii przypadków. Jakikolwiek obiekt matematyczny, jeżeli JEST MOŻLIWY do zaistnienia, mógł powstać przypadkowo, nawet w JEDNYM ZDARZENIU. Po prostu znacznie prościej założyć ( No Brzytwa Ockhama przecież!!!) że fakt, iż to forum działa to skutek zaplanowanej działalności intelektu niż serii przypadków (nawet takich, jak dobór naturalny, który w szerszym aspekcie okazuje się nieprzypadkowy). Chcesz powiedzieć, że skoro nie wiem, jak nazywa się "webmaster" , ile ma lat, i jaki kolor włosów, to znaczy, że on nie istnieje.... ??? Naprawdę??? P.S. A tak serio... Naprawdę myślisz, że to kwestia "wygrywania" i "przegrywania" dyskusji? Że "stada katoli" są nasyłane na CIEBIE po to, żebyś płacił więcej na tacę albo pozwolił, żeby ktoś krzywdził Twoje dzieci?? Ja wcale nie jestem katolikiem. Jestem Twoim bratem. Tak jak i Ty urodziłem się gdzieś tam, w czarnej dupie ( tu wyraźnie ryzykuje banem  ) Przecież każdy wie, co jest dobre a co złe. Serio uważasz, że kpiąc ze mnie albo z Boga kogoś obrażasz? Przecież tylko o sobie samym i Twoim stosunku do tych, co myślą inaczej niż Ty wydajesz świadectwo. Nie bardzo Cię / Was rozumiem. Mówicie, że Bóg jest jak wróżki i krasnale ale ja nawet nie próbuję dyskutować z wyznawcami wróżek i krasnali. To przecież WY (ateiści) prowokujecie mnie do wypowiedzi raz na kilka miesięcy. Skoro według Was Bóg nie istnieje, to na jaką ch...rę wciąż o Nim gadacie? Jeśli to bez znaczenia, to... czemu to ma dla Was takie znaczenie?? Serio, usiłujecie znaleźć "dobrą wymówkę w razie co???" Przecież nawet dla takiego kretyna jak ja, to żadna wymówka. Stary, przecież jesteś moim bratem. Pozwalam Ci się upokarzać, bo wciąż mam nadzieję, że nie tylko Ty ale i inni, którzy to czytają się nawrócą i zastanowią nad sobą. Całkiem niedawno czytałem sobie wątek : Jesus GayCzy rzeczywiście prawda, sprawiedliwość, uczciwość, miłosierdzie i pokora są takie śmieszne i godne potępienia? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Teoria ewolucji, Vancalarze, mówi rzeczy o jakich się nieukom nie śniło.Tak! > Żeby Cię zbytnio od razu nie przemęczać powiem Ci na początek tylko, że teoria ewolucji dotyczy wyłącznie materii żywej.Nie! Ewolucja to najogólniej proces zmian zachodzących w czasie. Pojęcie ewolucji najpierw sformułowano na gruncie filozofii i nauk społecznych, później zastosowane zostało w biologii i innych naukach przyrodniczych. Obecnie najczęściej utożsamiane jest z ewolucją biologiczną czyli procesem biologicznym (najczęściej za główny, ale nie jedyny czynnik odpowiedzialny za ewolucję uważany jest dobór naturalny). Ewolucja ta polega na zmianach organizmu w czasie prowadząc do powstawania nowych gatunków. Ewolucja wyjaśnia różnorodność form biologicznych oraz ich przystosowanie do środowiska (zobacz tez adaptacjonizm).
Szeroko rozumiane zmiany zaobserwowane są w różnorodnych dziedzinach, dlatego pojęcie ewolucji jest wieloznaczne i odnosi się m.in.:
w biologii do ewolucji biologicznej w filozofii do ewolucjonizmu w astronomii do ewolucji gwiazdowej w kosmologii do ewolucji Wszechświata w naukach społecznych i historii do ewolucji społeczeństw w religioznawstwie do ewolucji wierzeń w psychologii do psychologii ewolucyjnejwww.racjon(*).php/z,0/d,2/s,511508#w511778I /wypowiedź #38/ Mnie ta ilość wcale nie przeszkadza. Zawsze, gdy jest tego potrzeba zaznaczyć mogę, o którą teorię mi chodzi. Tu zdecydowanie trzeba rozróżnić nie dające pogodzić się ze sobą darwinowską teorię ewolucji i kreacjonistyczne teorie ewolucji (wraz z jej szczególną odmianą - katolicką teorią ewolucji).Polecam też książkę prof. Bernarda Korzeniewskiego "TRZY EWOLUCJE. EWOLUCJA WSZECHŚWIATA, EWOLUCJA ŻYCIA, EWOLUCJA ŚWIADOMOŚCI". Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Czy mogę sprawdzić to co mówisz w laboratorium, czy jesteś po prostu kolejnym z szamanów, którzy "wiedzą" skąd się tu wzięliśmy?
hej, Dobrym przykładem jest pan Godson . Wiem ponieważ wierzę - mówi To niepozostawia raczej miejsca na żadne spekulacje . Ja napisałem , że niewiedza nieuprawdopodabnia istnienia "stwórcy" ... Nie wiemy co to jest wszechświat ale to ma się nijak do twierdzenia , że istnieje bóg ! Możemy sobie wyobrażać bardzo dużo i robimy to ... krasnoludki , jednorożce , świętą krew , drzewa , zwierzęta ... lecz od tych naszych wyobrażeń owe "istoty" nie stają się realne ... Gdyby wierzący mówili : Istnieje prawdopobieństwo , istnieje ewentualność , może coś takiego jest rzeczywiste - to inaczej rozmawialibyśmy o bogu jako takim ... Lecz wierzący wiedzą ... wiedzą natchnieni swymi fantazjami , wyobrażeniami ... oni wiedzą na pewno , jedynie prawdziwie , wszyscy naraz tak samo choć kompletnie różnie ... Podam taki przykład : Stoimy przed zamkniętymi drzwiami ... i zastanawiamy się co znajduje się za nimi ... Ja mówię : Nie wiem ... być może za tymi drzwiami jest to samo co przed nimi ... może w tym pomieszczeniu jest taboret , stół , flakon z kwiatami ... ktoś podobny do mnie albo ktoś do mnie niepodobny ... Ty zaś zdajesz się mówić : Za tymi drzwiami jest Bóg ! Tam jest Bóg ponieważ ja jestem zdolny do tego aby sobie to wyobrazić !
Wybacz , ale ja twojej intuicji nie ufam . Wydaje mi się ona zbyt ... nachalna , prosta ... zbyt jednoznacznie wypływająca z potrzeby i pragnienia definitywnej pewności Za pomocą "boga" chciałbyś wyjaśnić i zrozumieć wszystko czego nie wiesz , nie rozumiesz ... Ot taki uniwersalny klucz pasujący zawsze i do wszystkiego ... Rozumiem tą potrzebę ale jej nie podzielam
A mrówki w mrowisku opowiadają sobie niestworzone historie ... I wszystkie oczywiście są całkowicie prawdziwe !
pozdrawiam bardzo serdecznie makuś
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Czy mogę sprawdzić to co mówisz w laboratorium, czy jesteś po prostu kolejnym z szamanów, którzy "wiedzą" skąd się tu wzięliśmy? >hej, >Dobrym przykładem jest pan Godson . >Wiem ponieważ wierzę - mówi A ja mówię: Wierzę, więc może wiem? Cytat:>To niepozostawia raczej miejsca na żadne spekulacje . Oczywiście, że pozostawia Makuś. Cytat:>Gdyby wierzący mówili : Istnieje prawdopobieństwo , istnieje ewentualność , może coś takiego jest rzeczywiste - to inaczej rozmawialibyśmy o bogu jako takim ... Hum. Ale ja jestem wierzący i tak właśnie mówię... Nie mam żadnych dowodów. Jak na razie, to dla mnie najbardziej sensowna hipoteza. WSZYSTKO Makuś. Cytat:>Lecz wierzący wiedzą ... wiedzą natchnieni swymi fantazjami , wyobrażeniami ... oni wiedzą na pewno , jedynie prawdziwie , wszyscy naraz tak samo choć kompletnie różnie ... No ale to Twoje wyobrażenie o mnie a nie prawda o mnie... Ja NIE WIEM NA PEWNO. WIERZĘ. Cytat:>Podam taki przykład : >Stoimy przed zamkniętymi drzwiami ... i zastanawiamy się co znajduje się za nimi ... >Ja mówię : Nie wiem ... być może za tymi drzwiami jest to samo co przed nimi ... może w tym pomieszczeniu jest taboret , stół , flakon z kwiatami ... ktoś podobny do mnie albo ktoś do mnie niepodobny ... Noo Dobry przykład. Cytat:>Ty zaś zdajesz się mówić : >Za tymi drzwiami jest Bóg ! Uhm. No ale ja mówię tylko: "Moim zdaniem, za tymi drzwiami MOŻE być BÓG i jak na razie to dla mnie najbardziej prawdopodobne". Cytat:>Tam jest Bóg ponieważ ja jestem zdolny do tego aby sobie to wyobrazić ! >Wybacz , ale ja twojej intuicji nie ufam . >Wydaje mi się ona zbyt ... nachalna , prosta ... zbyt jednoznacznie wypływająca z potrzeby i pragnienia definitywnej pewności Czyżbyś ty nie był sobie w stanie tego wyobrazić?? Czyżby "proste" wyjaśnienia nagle stały się "głupie" ? Cytat:>Za pomocą "boga" chciałbyś wyjaśnić i zrozumieć wszystko czego nie wiesz , nie rozumiesz ... >Ot taki uniwersalny klucz pasujący zawsze i do wszystkiego ... A co, jeśli Bóg naprawdę jest kluczem???? Wtedy przecież rzeczywiście pasuje do wszystkiego... Cytat:>Rozumiem tą potrzebę ale jej nie podzielam A ja rozumiem Twoją potrzebę "niepodzielania" Makuś. Twoje życie, Twoja śmierć. Cytat:>A mrówki w mrowisku opowiadają sobie niestworzone historie ... >I wszystkie oczywiście są całkowicie prawdziwe ! No co ty  Jeżeli A to NIE B. Jeżeli historia mrówki nr 1 różni się od historii mrówki nr 2 to obie NIE MOGĄ być prawdziwe. Paradoksalnie, nie masz nawet jak udowodnić racji żadnej z mrówek. Nawet jeśli ktoś Ci mówi, że on ma rację a "inne mrówki są gupie". Możesz tylko UWIERZYĆ tej mrówce, która twierdzi, że "mrowiska powstają same " albo tej, która uważa, że to "wielki mrowiskowy" do tego doprowadził... Po to przecież masz umysł, żebyś mógł sam, niezależnie rozsądzić... Cytat:>pozdrawiam bardzo serdecznie >makuś I ja pozdrawiam Makuś. Jak zwykle z sympatią 
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>A co, jeśli Bóg naprawdę jest kluczem????
hej, A co jeżeli nie jest ?
Mam przyjaciela , to były jezuita - on podobnie jak ty mówi : Być może istnieje bóg ? Tylko , że jeżeli uważacie się za wierzących to taka wypowiedź nie mieści się w słowniczku wierzącego ponieważ zakłada , że boga równie dobrze może nie być ... A skoro przyjmujesz , że boga może nie być to raczej wierzącym nie jesteś ! To raczej charakteryzuje ateistę lub agnostyka ... Ja jako ateista i sceptyk uważam , że bóg być może istnieje ... ja wprawdzie nic o tym nie wiem i nic mnie do tego nie przekonuje a nawet prawie wszystko wskazuje na prawie zerowe prawdopodobieństwo istnienia "kogoś takiego" ... ale ... być może ... ????
Natomiast zakładając , że coś takiego istnieje trzeba sobie zdać sprawę z tego , że istnienie boga wszechmogącego i wszechwiedzącego obarczałoby go jedyną i wyłączną odpowiedzialnością za wszelkie cierpienie , zło , tragedie i dramat którego uczestnikami i świadkami jesteśmy ..
A to stawia boga w katastrofalnej wręcz sytuacji ... zdegenerowanego potwora lub nieodpowiedzialnego dziecięcia !
pozdrawiam serdecznie makuś
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>>A co, jeśli Bóg naprawdę jest kluczem???? >hej, >A co jeżeli nie jest ? Nic Makuś, Nic... Najwyżej JA (wg Ciebie ) zmarnuję MOJE życie. Nie będę kłamał, kradł, zdradzał i oszukiwał a nawet nadstawię "drugi policzek". Czyste frajerstwo. Ale mi z tym .. dobrze. Tak chcę i lubię. Cytat:>Mam przyjaciela , to były jezuita - on podobnie jak ty mówi : Być może istnieje bóg ? >Tylko , że jeżeli uważacie się za wierzących to taka wypowiedź nie mieści się w słowniczku wierzącego ponieważ zakłada , że boga równie dobrze może nie być ... Ależ Makusiu, ja WIERZĘ w Boga ALE MUSZĘ przyznać, że NIE MAM DOWODÓW na Jego istnienie. Jeżeli więc nie mam dowodów, to MUSZĘ zakładać, że się po prostu mylę. Co prawda dla mnie nieistnienie Boga jest pewnie tak samo nieprawdopodobne jak dla Ciebie Jego istnienie ale dopuszczam taką ewentualność. Muszę, bo inaczej stałbym się karykaturą samego siebie. Cytat:>A skoro przyjmujesz , że boga może nie być to raczej wierzącym nie jesteś ! To jest trochę tak , jak z gwiazdą : pl.wikipedia.org/wiki/Proxima_Centauri . Nie mogę Ci udowodnić, że ona rzeczywiście te niecałe 5 lat świetlnych od ziemi się znajduje. Jedyne, co widzimy, to światło ale przecież to może być światło, które tylko PRZYPOMINA światło gwiazdy. Widzimy "jakieś światło" i wnioskujemy, że to gwiazda odrobinę podobna do słońca. Żadnych "naukowych" dowodów, sprawdzalnych w laboratorium nie mamy. Gdyby ktoś z agresją w głosie zapytał, jakie mam dowody na jej istnienie, to odpowiem zgodnie z prawdą, że... NIE MAM. WIERZĘ, że tam jest bo widzę światło ale... dopuszczam możliwość, że to tylko np. projekcja a nie światło rzeczywistego ciała niebieskiego o jakiejś tam masie. Czy wg Ciebie jestem "wierzącym" w Proxima Centauri, czy nie ? Cytat:>Ja jako ateista i sceptyk uważam , że bóg być może istnieje ... ja wprawdzie nic o tym nie wiem i nic mnie do tego nie przekonuje a nawet prawie wszystko wskazuje na prawie zerowe prawdopodobieństwo istnienia "kogoś takiego" ... ale ... być może ... ???? Super! Moim zdaniem to świadczy o tym, że potrafisz przyznać przed samym sobą, że MOŻE istnieć coś, czego w tej chwili nie potrafisz pojąć i wcale się tego nie wstydzisz! Dla mnie jest to oznaka pokory i budzi mój szacunek. Cytat:>Natomiast zakładając , że coś takiego istnieje trzeba sobie zdać sprawę z tego , że istnienie boga wszechmogącego i wszechwiedzącego obarczałoby go jedyną i wyłączną odpowiedzialnością za wszelkie cierpienie , zło , tragedie i dramat którego uczestnikami i świadkami jesteśmy .. Zgadza się Makuś... Zauważ tylko, że jeżeli chcesz być np. prawdomówny, to... przestajesz być "wszechmocny". NIE MOŻESZ kłamać... , bo przestajesz być prawdomówny, jeśli skłamiesz. Nie możesz nikogo zniewalać (np. interweniując w Oświęcimiu) jeżeli chcesz obdarzyć kogoś wolną wolą. Nie możesz "zapobiegać tsunami", jeżeli ktoś chciał poznać strach i niebezpieczeństwo, np. zjadając jabłko z drzewa wiadomości o dobru i złu. Dobrze opisał to np. Witold Gombrowicz w swoich "dziennikach". Będąc w Argentynie, przechadzał się plażą. W pewnym momencie zobaczył żuka, przewróconego na plecy, bezradnie machającego czułkami. Pomyślał sobie: - Pomogę mu, odwrócę go na plecy i uratuję. W tej samej chwili jego wzrok powędrował dalej, wzdłuż plaży. Zauważył setki żuków, leżących na plecach, bezradnie machających czułkami. Pomyślał sobie wtedy: - " kiedy mam przestać?" - " jeżeli pomogę jednemu żukowi, będzie to niesprawiedliwe wobec reszty!. " - " muszę pomóc WSZYSTKIM albo żadnemu". Gombrowicz zdecydował, że nie będzie ingerował w to, co zastał. A jak miałby postąpić Bóg?? Uszczęśliwiać nas "na siłę" ? A gdyby ktoś powiedział: " Nie życzyłem sobie żadnej Boskiej pomocy." Czyż człowiek nie ma prawa odrzucić pomocy? Sam przecież piszesz, że jej nie potrzebujesz a nawet sobie nie życzysz, większość ateistów utrzymuje, że taka pomoc jest im niepotrzebna, bo sami chcą kierować swoim życiem. Cytat:>A to stawia boga w katastrofalnej wręcz sytuacji ... zdegenerowanego potwora lub nieodpowiedzialnego dziecięcia ! A rozwiń proszę Cytat:>pozdrawiam serdecznie I ja pozdrawiam, Vancalar
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Grey (2102 punktów) | >- " kiedy mam przestać?" >- " jeżeli pomogę jednemu żukowi, będzie to niesprawiedliwe wobec reszty!. " >- " muszę pomóc WSZYSTKIM albo żadnemu". Ależ sobie wymówkę wymyśliłeś! Powinien pomóc tylu, ilu mógł. Człowiek ma ograniczenia (czas, zmęczenie). Bóg nie ma takich ograniczeń.
|
|
| | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>>- " kiedy mam przestać?" >>- " jeżeli pomogę jednemu żukowi, będzie to niesprawiedliwe wobec reszty!. " >>- " muszę pomóc WSZYSTKIM albo żadnemu". >Ależ sobie wymówkę wymyśliłeś! Powinien pomóc tylu, ilu mógł. >Człowiek ma ograniczenia (czas, zmęczenie). Bóg nie ma takich ograniczeń. www.racjonalista.pl/forum.php/s,577088#w582504Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Nic Makuś, Nic... Najwyżej JA (wg Ciebie ) zmarnuję MOJE życie. Nie będę kłamał, kradł, zdradzał i oszukiwał a nawet nadstawię "drugi policzek". Czyste frajerstwo. Ale mi z tym .. dobrze. Tak chcę i lubię.
--- Wiesz , ja również staram się nie kłamać , kraść i oszukiwać a ponad to nie wierzę w boga - to dopiero jest frajerstwo !
Dla mnie jest to oznaka pokory i budzi mój szacunek
--- Oddaje komplement ! Twoje wypowiedzi świadczą dobitnie o skromności i budzą mój szacunek dla Ciebie .
Dobrze opisał to np. Witold Gombrowicz w swoich "dziennikach".
--- To rzeczywiście świetny cytat ! Ale ja wyciągam inne wnioski . Nie jest w mojej mocy aby pomóc wszystkim . Mogę pomóc bardzo niewielkiej grupie . To jednak nie powinno mnie powstrzymywać od jakiejkolwiek pomocy udzielania . To jakieś zbyt totalitarne ujęcie . Ponieważ nie mogłem pomóc Jackowi to Darkowi też nie pomogę ?
A rozwiń proszę
--- A rozwinę ! Po pierwsze to ciekawym założeniem jest , że bóg szanuje wolną wole dla kogoś kto zakłada ewentualność , że bóg może nie istnieć ... Natomiast ja zadam ci takie pytanie : Czyją wolną wole szanuje bóg ? Ofiary czy sprawcy ? Ofiara nie chce być zabita - to jest jej wolna wola ! - Nie jest ona jak widać szanowana bo ofiara ginie ! Sprawca chce zabić i ... zabija . Tutaj wolna wola jest jak widać uszanowana . Moim skromnym zdaniem szanowanie wolnej woli sprawcy a nie szanowanie wolnej woli ofiary jest ... dla wszechmocnego i wszechwiedzącego potworną degeneracją lub brakiem odpowiedzialności .
pozdrawiam ciepło ! makuś
|
|
| | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>--- Wiesz , ja również staram się nie kłamać , kraść i oszukiwać a ponad to nie wierzę w boga - to dopiero jest frajerstwo ! Niezupełnie, jeżeli rzeczywiście tak postępujesz, WIERZYSZ, że tak powinno się robić. Czy mógłbyś powiedzieć... Dlaczego??? Dlaczego nie kłamać? Dlaczego nie kraść??? Przecież jeżeli nie ma żadnego Boga, to uczciwość jest skrajnie nieracjonalna. Żyjesz powiedzmy 60 lat a potem umierasz. Nicość, zero, null, nothing. Masz tylko 60 lat spośród miliardów(?) lat istnienia ziemi. Bo ... przyszłe pokolenia??? A co Cię one mogą obchodzić, jeżeli z Ciebie zostanie tylko kupka popiołu? Cytat:>Nie jest w mojej mocy aby pomóc wszystkim . Mogę pomóc bardzo niewielkiej grupie . To jednak nie powinno mnie powstrzymywać od jakiejkolwiek pomocy udzielania . To jakieś zbyt totalitarne ujęcie . Oczywiście możesz a ja wierzę, że POWINIENEŚ tak powiedzieć jako człowiek. Ale... Bóg??? Jeśli pomożesz jednemu, MUSISZ pomóc WSZYSTKIM. Inaczej Makuś mógłby (mając 100% racji) powiedzieć, że ten, któremu NIE pomogłeś, został potraktowany niesprawiedliwie. To dam Ci małe wyzwanie: Pomyśl przez chwilę, że TY jesteś Bogiem. Tworzysz wszechświat i istoty myślące, które obdarzasz intelektem i WOLNOŚCIĄ. Czy jeżeli nie pozwolisz im poznać ZŁA w całej jego okazałości, to są naprawdę wolne? Serio chciałbyś kogoś przekonać, że "wiesz lepiej" ? Jako Bóg, który wie co to ból, płacz, rozpacz, choroby i śmierć chciałbyś(?) pewnie uchronić swoje dzieci od poznania tego wszystkiego. Jak to zrobisz??? Zabronisz swoim dzieciom poznania? A gdzie wtedy ich wolność? Zadecydujesz "za nich", że nie chcą umierać? A jeżeli ktoś z nich chce? Miałbyś wtedy traktować każdego inaczej - czyli niesprawiedliwie?? Powiedz proszę, co Bóg mógł zrobić innego niż postawić DRZEWO WIADOMOŚCI o DOBRU I ZŁU i ostrzec przed skutkami poznania zła ? Czy masz jakiś lepszy pomysł ? Cytat:>Ofiara nie chce być zabita - to jest jej wolna wola ! - Nie jest ona jak widać szanowana bo ofiara ginie ! Hmmm chwila, więc Twoim zdaniem KOWAL ponosi winę za to, że KRAWIEC ukradł ? Skoro Bóg mówi: "nie zabijaj" a Stefan, czy Józek zabija, to ... to wina Boga? Skoro "ADAM" KONIECZNIE chciał BYĆ JAK BÓG i dowiedzieć się co to rozpacz i poznał jakie są skutki np. wybuchu wulkanu dla jego rodziny, to MAKUŚ powinien zostać potraktowany inaczej? Przecież to nie Bóg zabijał w Oświęcimiu ale... To ON jest winny? Cytat:>Sprawca chce zabić i ... zabija . Tutaj wolna wola jest jak widać uszanowana . >Moim skromnym zdaniem szanowanie wolnej woli sprawcy a nie szanowanie wolnej woli ofiary jest ... dla wszechmocnego i wszechwiedzącego potworną degeneracją lub brakiem odpowiedzialności . No ale ... Zdajesz sobie sprawę z tego, że JEŻELI Bóg istnieje, to każdy zostanie rozliczony ze swego życia? Czasem zdarza się tak, że morderca zostaje złapany dopiero po dajmy na to 15 latach. Czy kara go minęła? Zarówno kat jak i ofiara mają wolną wolę. To przecież nie wina Boga, że kat ograniczył wolę ofiary... Jeżeli jak chciałbyś, Bóg interweniowałby w opisanych przez Ciebie sytuacjach, gdzie byłaby Jego sprawiedliwość? Skoro uważasz, że obdarzenie całej społeczności wolnością to degeneracja, JAK TY , MAKUŚ, byś to rozwiązał? Rzucałbyś "pioruny" na każdego Kapo z obozu Śmierci? A gdybym wtedy JA zaprotestował?? -"Co Ty Bogu, traktujesz nas nierówno? Ustalasz, że jednemu wolność a innemu nie? Więc.. jak to rozwiązać?? Wg tego co piszesz, Bóg powinien "interweniować" kiedy ktoś gwałci dziecko albo zabija sąsiada. Hmm ale zrobiłby wtedy niewolnika z "kata"! NIE POZWOLIŁBY mu być wolnym, w tym wypadku nie pozwoliłby mu wybrać zła... Więc Twoim zdaniem, jeżeli ludzie są okrutni i niesprawiedliwi, to Bóg też powinien??? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Grey (2102 punktów) | >Jeśli pomożesz jednemu, MUSISZ pomóc WSZYSTKIM. >Inaczej Makuś mógłby (mając 100% racji) powiedzieć, że ten, któremu NIE pomogłeś, został potraktowany niesprawiedliwie. Tak to jest, jak sprawiedliwość jest ważniejsza od miłosierdzia.
>Jako Bóg, który wie co to ból, płacz, rozpacz, choroby i śmierć chciałbyś(?) pewnie uchronić swoje dzieci od poznania tego wszystkiego. >Jak to zrobisz??? Prosto - wystarczy nie stwarzać bólu, śmierci, chorób (bakterii chorobotwórczych, pasożytów, wirusów)
>A jeżeli ktoś z nich chce? >Miałbyś wtedy traktować każdego inaczej - czyli niesprawiedliwie?? No, ale po śmierci Bóg chyba nie potraktuje wszystkich jednakowo. To będzie sprawiedliwe? Oj!
Jeszcze jedno. Jak ktoś jest głodny i prosi o kromkę chleba to Bóg nie może mu dać tej kromki, bo to byłoby niesprawiedliwe wobec tych, którzy nie są głodni i nie chcą kromki chleba? Taki wniosek mi się nasuwa po przeczytaniu Twoich ostatnich wypowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Tak to jest, jak sprawiedliwość jest ważniejsza od miłosierdzia. Nie, jest równie ważna ale nie może być miłosierdzia, bez sprawiedliwości. Cytat:>>Jako Bóg, który wie co to ból, płacz, rozpacz, choroby i śmierć chciałbyś(?) pewnie uchronić swoje dzieci od poznania tego wszystkiego. >>Jak to zrobisz??? >Prosto - wystarczy nie stwarzać bólu, śmierci, chorób (bakterii chorobotwórczych, pasożytów, wirusów) Super... A jeżeli ktoś CHCE poznać ból ?? Przecież po to Bóg postawił w Edenie drzewo wiadomości o dobru i złu, żeby człowiek mógł WYBRAĆ, czy chce je poznać. Cytat:>>A jeżeli ktoś z nich chce? >>Miałbyś wtedy traktować każdego inaczej - czyli niesprawiedliwie?? >No, ale po śmierci Bóg chyba nie potraktuje wszystkich jednakowo. To będzie sprawiedliwe? Oj! No co Ty? Skąd te wnioski? Cytat:>Jeszcze jedno. >Jak ktoś jest głodny i prosi o kromkę chleba to Bóg nie może mu dać tej kromki, bo to byłoby niesprawiedliwe wobec tych, którzy nie są głodni i nie chcą kromki chleba? >Taki wniosek mi się nasuwa po przeczytaniu Twoich ostatnich wypowiedzi. A tak.. postawię się na miejscu "adwokata diabła". Gdybyś poprosił Boga o kromkę chleba i On by Ci ją dał, natychmiast bym zaprotestował: -"No ja co prawda nie potrzebuję kromki chleba, bo mam, ale skoro Jemu dajesz chleb, to mi daj ferrari, bo też potrzebuję!!!" Jasne, ferrari to nie chleb, bez auta nie cierpisz, a z głodu - i owszem. Ale na pewno? A jeśli ktoś powie, że CIERPI tak samo albo jeszcze bardziej niż ten, który jest głodny, bo nie ma ferrari??? Jak mu udowodnisz, że jest inaczej ??? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Grey (2102 punktów) | > >Tak to jest, jak sprawiedliwość jest ważniejsza od miłosierdzia.> Nie, jest równie ważna ale nie może być miłosierdzia, bez sprawiedliwości.Czyli wcale nie może być miłosierdzia. Bo cokolwiek Bóg zrobiłby, byłoby niesprawiedliwe. > Super... A jeżeli ktoś CHCE poznać ból ??To niech się walnie młotkiem w palec i wypowie zaklęcie.  Człowieku, ale Ty mało kreatywny jesteś.  > >No, ale po śmierci Bóg chyba nie potraktuje wszystkich jednakowo. To będzie sprawiedliwe? Oj!> No co Ty? Skąd te wnioski?Który mój wniosek jest błędny? > Gdybyś poprosił Boga o kromkę chleba i On by Ci ją dał, natychmiast bym zaprotestował:> -"No ja co prawda nie potrzebuję kromki chleba, bo mam, ale skoro Jemu dajesz chleb, to mi daj ferrari, bo też potrzebuję!!!"> Jasne, ferrari to nie chleb, bez auta nie cierpisz, a z głodu - i owszem. Ale na pewno?> A jeśli ktoś powie, że CIERPI tak samo albo jeszcze bardziej niż ten, który jest głodny, bo nie ma ferrari??? Jak mu udowodnisz, że jest inaczej ???Hm... Postawić go w takiej sytuacji, w jakiej jest tamten drugi? A tak w ogóle nie mam nic przeciw temu, żeby każdy miał ferrari. Czyli uważasz, że Bóg nie może ludziom pomagać, nawet spełniać próśb?
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >Dlaczego nie kraść??? >Przecież jeżeli nie ma żadnego Boga, to uczciwość jest skrajnie nieracjonalna. Czyżbyś za racjonalną uznawał tzw. filozofię Kalego*? Moim zdaniem jest ona ułomna logicznie i irracjonalna, ponieważ sztucznie, bez dania racji wyróżnia jeden podmiot (siebie). Dopiero w wyważonych, zbliżonych do partnerskich relacjach społecznych może być mowa o wykształceniu w miarę uczciwych zasad (jak to mówią: znaj proporcją mocium Panie).
[(*) Kali to oczywiście postać z "W pustyni i w puszczy" - tak się zastanawiam - czy wierzący nie wyobrażają sobie czasem "Boga" jako siebie w roli gigantycznego Kalego?]
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>>Przecież jeżeli nie ma żadnego Boga, to uczciwość jest skrajnie nieracjonalna. >Czyżbyś za racjonalną uznawał tzw. filozofię Kalego*? >Moim zdaniem jest ona ułomna logicznie i irracjonalna, ponieważ sztucznie, bez dania racji wyróżnia jeden podmiot (siebie). A co w tym nieracjonalnego ? Przecież to TY oceniasz rzeczywistość, to TY postrzegasz świat, to TOBIE jest zimno albo ciepło, to TY cierpisz albo odczuwasz przyjemność. Gdzie ta ułomność logiczna ?? Że niby "przyszłe pokolenia"... albo "całość społeczeństwa" ??? Powiedz mi, co racjonalnie myślącego człowieka, który wierzy, że urodził się przypadkiem, umrze w równie przypadkowy sposób i zamieni się w kupkę popiołu może obchodzić ktokolwiek inny, niż on sam i maksymalne wykorzystanie tych lat, które przypadkiem dostał ? Cytat: Dopiero w wyważonych, zbliżonych do partnerskich relacjach społecznych może być mowa o wykształceniu w miarę uczciwych zasad (jak to mówią: znaj proporcją mocium Panie). No ale co racjonalnie myślącego człowieka może obchodzić "uczciwość" i czym ona w ogóle jest, jeżeli nikt nie narzuca jej definicji? Po co w ogóle trzymać się jakichkolwiek zasad, kiedy nikt nie patrzy i są duże szanse, że unikniesz potępienia? Ale.. tak racjonalnie. Nie dlatego, że WIERZYSZ, że tak jest lepiej? Cytat:>[(*) Kali to oczywiście postać z "W pustyni i w puszczy" Oczywiście, w moich czasach prawie wszyscy czytali Sienkiewicza. Cytat:- tak się zastanawiam - czy wierzący nie wyobrażają sobie czasem "Boga" jako siebie w roli gigantycznego Kalego?] ??? Nie, ja twierdzę tylko, że jeżeli nie ma fundamentalnego wyznacznika dobra i zła, niepodważalnej i bezdyskusyjnej ich definicji, to te pojęcia są puste, nie mają sensu. Są kwestią umowy ale tylko krótkoterminowej. Jutro, za miesiąc czy sto lat ich definicja może się zmienić więc nie ma metody, żeby określić co jest dobre a co złe. Dobro, czy zło stają się tylko konstruktami, które jutro mogą oznaczać zupełnie co innego, w związku z czym nie mają sensu. Gdyby ktoś nagle stwierdził, że 2+2 to 5 i "większość by się zgodziła" a po 10 latach ktoś inny uznałby, że to jednak 8, to zwyczajnie, matematyka straciłaby jakikolwiek sens... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Grey (2102 punktów) | >Nie, ja twierdzę tylko, że jeżeli nie ma fundamentalnego wyznacznika dobra i zła, niepodważalnej i bezdyskusyjnej ich definicji, to te pojęcia są puste, nie mają sensu. >Są kwestią umowy ale tylko krótkoterminowej. Jutro, za miesiąc czy sto lat ich definicja może się zmienić więc nie ma metody, żeby określić co jest dobre a co złe. >Dobro, czy zło stają się tylko konstruktami, które jutro mogą oznaczać zupełnie co innego, w związku z czym nie mają sensu. Gdyby ktoś nagle stwierdził, że 2+2 to 5 i "większość by się zgodziła" a po 10 latach ktoś inny uznałby, że to jednak 8, to zwyczajnie, matematyka straciłaby jakikolwiek sens... Oj, Vancalar. Jedni potrzebują twardego gruntu pod nogami a inni potrafią pływać. Jak idziesz do sklepu, to dla Ciebie ceny nie mają sensu, bo są ustalone przez ludzi i jutro mogą być inne?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Oj, Vancalar. >Jedni potrzebują twardego gruntu pod nogami a inni potrafią pływać. >Jak idziesz do sklepu, to dla Ciebie ceny nie mają sensu, bo są ustalone przez ludzi i jutro mogą być inne? > Ależ oczywiście! Ceny sklepowe mają DLA MNIE sens w określonym czasie i miejscu. Ale dla kogoś innego, są abstrakcją... W Indiach dobry obiad w porządnej restauracji kosztuje 15 PLN, u nas, 100. Ceny MOGŁYBY mieć JEDNOZNACZNY sens tylko i wyłącznie wtedy, gdyby na całej ziemi były "odgórnie ustalone". W takiej sytuacji, w jakiej żyjemy tu i teraz, mają dla każdego INNY sens. Dla niektórych 100k PLN to mnóstwo kasy, a dla innych, "szalony weekend w Las Vegas". Więc te 100 000 PLN to dużo, czy mało? Ale tak... Jednoznacznie... Dla mnie - dużo. Być może dla Ciebie - mało a dla kogoś innego - tak sobie... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | >Ceny sklepowe mają DLA MNIE sens w określonym czasie i miejscu. Ale my właśnie żyjemy w określonym czasie i miejscu.
>Ale dla kogoś innego, są abstrakcją... Tak, są abstrakcją dla kogoś, kto nigdy nie wejdzie do tego sklepu, nie zna takich towarów i przeliczników walut. Ale co z tego wynika dla osób które w tym sklepie robią zakupy?
>Ceny MOGŁYBY mieć JEDNOZNACZNY sens tylko i wyłącznie wtedy, gdyby na całej ziemi były "odgórnie ustalone". A w czym takie odgórnie ustalone ceny byłyby lepsze od cen ustalonych w wyniku umowy między kupującymi i sprzedającymi z uwzględnieniem lokalnej sytuacji rynkowej/ekonomicznej?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>>Ceny sklepowe mają DLA MNIE sens w określonym czasie i miejscu. >Ale my właśnie żyjemy w określonym czasie i miejscu. Dokładnie, to ważne spostrzeżenie. Każdy z nas ma więc WYBÓR, trzymać się konkretnych, niezależnych od czasu i miejsca zasad, lub kreować własne, dostosowane do okoliczności. Problem w tym, że takie podejście prowadzi do sytuacji, kiedy coś, co jeszcze jakiś czas temu było "drogie" (złe) dziś staje się "tanie" (dobre). Jeżeli tak postrzegasz świat, to przecież nie masz prawa nazywać niczego "dobrym" albo "złym". Definicja może się przecież zmienić w parę minut. Jeżeli NIKT nie stanowi prawa , to... prawo nie istnieje. Jest tylko "dzisiejszą umową" - niczym więcej. Przykro mi ale albo istnieją zasady ABSOLUTNE albo.. nie ma żadnych zasad. Cytat:>>Ale dla kogoś innego, są abstrakcją... >Tak, są abstrakcją dla kogoś, kto nigdy nie wejdzie do tego sklepu, nie zna takich towarów i przeliczników walut. Ale co z tego wynika dla osób które w tym sklepie robią zakupy? A taka historyjka... W czasach PRL królowała korupcja i "kolesiostwo". W tym "sklepie" im bardziej ktoś potrafił się podlizywać i przymykać oko na kłamstwo i niesprawiedliwość, tym "LEPIEJ MU SIĘ ŻYŁO". Czy Twoim zdaniem denuncjowanie sąsiadów i przymykanie oczu na arogancję "władzy" jest oznaką "orientowania się w cenach w tym sklepie" ??? Jasne, umiejętność "odnalezienia się" w takich warunkach to objaw "przystosowania". Tylko czy naprawdę uważasz, że przymykanie oczu na krzywdę innych, w celu osiągnięcia zysku (przychylności władzy) a nawet bycie "ramieniem władzy" jest moralnie słuszne ? Czy nie sądzisz, że oprócz "moralności przystosowawczej", dla której zło, czy dobro są tylko sloganami oznaczającymi TWOJE cierpienie lub przyjemność istnieje PO PROSTU ZŁO I DOBRO? Cytat:>>Ceny MOGŁYBY mieć JEDNOZNACZNY sens tylko i wyłącznie wtedy, gdyby na całej ziemi były "odgórnie ustalone".
>A w czym takie odgórnie ustalone ceny byłyby lepsze od cen ustalonych w wyniku umowy między kupującymi i sprzedającymi z uwzględnieniem lokalnej sytuacji rynkowej/ekonomicznej? Dobrze prawisz i masz rację... Prawie... Czy Twoim zdaniem definicja "zła" i "dobra" przedstawiane przez właściciela plantacji w Alabamie a niewolnika z czarnego lądu były wynikiem "umowy" między nimi ? Moim zdaniem wyglądało to raczej tak: "albo przyznasz, że to DOBRZE, że jesteś moim niewolnikiem i nie ma w tym NIC złego, ALBO zgwałcę Ci żonę, zamęczę dzieci w pracy na plantacji a ty zgnijesz w lochu...". Widzisz.. ta "umowa" nie zawsze jest podaniem sobie ręki przez świadomych swojego wyboru ludzi. Najczęściej, jest zupełnie czymś innym.... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | > Każdy z nas ma więc WYBÓR, trzymać się konkretnych, niezależnych od czasu i miejsca zasad,> lub kreować własne, dostosowane do okoliczności.Problem w tym, że nie istnieją zasady niezależne od czasu i miejsca. Nawet jeśli miejscem jest cała Ziemia, potrafię wyobrazić sobie, że na innej planecie nasze wartości mogą być całkiem bez sensu. Właśnie dlatego, że inne warunki życia wymagałyby innej strategii przetrwania. Dlaczego więc przypisywać im jakąś wartość absolutną? > Problem w tym, że takie podejście prowadzi do sytuacji, kiedy coś, co jeszcze jakiś czas temu było "drogie" (złe) dziś staje się "tanie" (dobre).Ale takie jest życie. > Jeżeli tak postrzegasz świat, to przecież nie masz prawa nazywać niczego "dobrym" albo "złym". Definicja może się przecież zmienić w parę minut.Staram się nie używać tych słów. Nie dlatego, że nie mam prawa, ale dlatego, uważam, że są zbyt wieloznaczne, niekonkretne. > Jeżeli NIKT nie stanowi prawa , to... prawo nie istnieje.No owszem. Ale przecież ludzie stanowią prawo. > Przykro mi ale albo istnieją zasady ABSOLUTNE albo.. nie ma żadnych zasad.Tu jest największy problem. Obie te opcje są beznadziejne, bo obie są skrajnościami. Jeśli masz zamiar upierać się, że istnieją tylko te dwie możliwości, a pomiędzy nimi nie ma nic i nie może być, to obawiam się że nigdy się nie dogadamy. > A taka historyjka... W czasach PRL królowała korupcja i "kolesiostwo". W tym "sklepie" im bardziej ktoś potrafił się podlizywać i przymykać oko na kłamstwo i niesprawiedliwość, tym "LEPIEJ MU SIĘ ŻYŁO". Czy Twoim zdaniem denuncjowanie sąsiadów i przymykanie oczu na arogancję "władzy" jest oznaką "orientowania się w cenach w tym sklepie" ???> Jasne, umiejętność "odnalezienia się" w takich warunkach to objaw "przystosowania".> Tylko czy naprawdę uważasz, że przymykanie oczu na krzywdę innych, w celu osiągnięcia zysku (przychylności władzy) a nawet bycie "ramieniem władzy" jest moralnie słuszne ?Powiedzmy, że mnie to się nie podoba. Ale jeśli tym ludziom to odpowiadałoby i wszyscy zgadzaliby się, że tak ma być, czuliby się w tym systemie jak ryba w wodzie, to nie ma się do czego przyczepić. W niektórych zakładach pracy istnieje dość ostry wyścig szczurów i pracownicy to akceptują. Jeśli ktoś wczoraj wygryzł kolegę z pracy, to dlaczego ja mam się z nim cackać, jak przyjdą kolejne zwolnienia? > Czy nie sądzisz, że oprócz "moralności przystosowawczej", dla której zło, czy dobro są tylko sloganami oznaczającymi TWOJE cierpienie lub przyjemnośćDlaczego przypisujesz mi pogląd, że tylko moje cierpienie i przyjemność się liczą? > istnieje PO PROSTU ZŁO I DOBRO?Sprecyzuj, co masz na myśli, to się zastanowię, czy istnieje.  > Czy Twoim zdaniem definicja "zła" i "dobra" przedstawiane przez właściciela plantacji w Alabamie a niewolnika z czarnego lądu były wynikiem "umowy" między nimi ?Dużo zależy od tego, jak rozumieć "tu i teraz". Tak samo można powiedzieć że znęcanie się nad rodziną jest wynikiem umowy między domownikami, bo ich mieszkanie to jest dla nich "tu i teraz". W pewnym sensie jest to prawda, ale z szerszej perspektywy niekoniecznie. Ale dziwnym trafem najwięcej tolerancji dla przemocy domowej mają zwolennicy absolutnych wartości. A Ty jakie widzisz wyjście z tej sytuacji w Alabamie? Skoro nawet Bóg nic nie może na to poradzić?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Nie, ja twierdzę tylko, że jeżeli nie ma fundamentalnego wyznacznika dobra i zła, niepodważalnej i bezdyskusyjnej ich definicji, to te pojęcia są puste, nie mają sensu. >Są kwestią umowy ale tylko krótkoterminowej. Jutro, za miesiąc czy sto lat ich definicja może się zmienić więc nie ma metody, żeby określić co jest dobre a co złe.
hej, Jeżeli słyszę pojęcie "fundamentalne" to zaczynam się bać . Sam też tego pojęcia używam ale staram się robić to z najwyżaszą ostrożnością . Na ten przykład : Fundamentem na którym powinny opierać się nasze społeczeństwa to życzliwość , współczucie i zdolność do kompromisu ... a w dalszym ciągu rzetelność , cierpliwość i wyrozumiałość a jeszcze i pracowitość , solidarność , konskwencja ... Religijne wartości zmieniały się przez wieki ... Były stosy i jeziora siarki , wieczne płomienie , potępienie i kamienowanie ... zero tolerancji , diabły , demony i czarna otchłań dla nie dzieci bez chrztu ... A dzisiaj jest już inaczej , prawda ?
Dobro, czy zło stają się tylko konstruktami, które jutro mogą oznaczać zupełnie co innego, w związku z czym nie mają sensu. Gdyby ktoś nagle stwierdził, że 2+2 to 5 i "większość by się zgodziła" a po 10 latach ktoś inny uznałby, że to jednak 8, to zwyczajnie, matematyka straciłaby jakikolwiek sens...
hej, To przecież fakt ! Ziemia jest już płaska , wady genetyczne nie są konsekwencją grzechu rodziców , piekła nie ma ... Stary ... przecież ty właściwie mówisz o tym co dobrego zdarzyło się w religiach dzięki ... ateistom !!!
pozdrawiam makuś
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > Przecież to TY oceniasz rzeczywistość, to TY postrzegasz świat Tylko w części mi znanej i przeze mnie ocenianej - prócz tego jest wiele innych postrzegań i ocen. > to TOBIE jest zimno albo ciepło, to TY cierpisz albo odczuwasz przyjemność. Moje lub Twoje odczucia zmysłowe to sprawy prywatne, niespecjalnie nadające się do międzypodmiotowych ustaleń (chyba że mierzalne jak np. temperatura).. > Gdzie ta ułomność logiczna ?? Pozwolisz, że odpowiem cytatem z Davida Hilberta (bo nie rozumiem jaką 'pełnię logiczną' dostrzegasz w jednostkowym widzeniu świata). Każdy człowiek ma pewien określony horyzont myślowy. Kiedy ten się zawęża i staje nieskończenie mały, zmienia się w punkt. Wtedy człowiek mówi: "To jest mój punkt widzenia".
> co racjonalnie myślącego człowieka, który wierzy, że urodził się przypadkiem, umrze w równie przypadkowy sposób i zamieni się w kupkę popiołu może obchodzić ktokolwiek inny, niż on sam Chyba wystarczy proste spostrzeżenie, że moja kupka popiołu nie będzie jakaś szczególna - dlaczego więc miałaby mnie szczególnie obchodzić? Nie widzę powodu (z wyjątkiem własnych 'punktowych' odczuć zmysłowych) do dewaluowania Ciebie lub innych potencjalnych "kupek popiołu". > maksymalne wykorzystanie tych lat, które przypadkiem dostał ? Finał maksymalnego i minimalnego "wykorzystania" będzie taki sam - dlaczego zatem miałbym kraść, skoro to, co "zabiorę do grobu" stanowi raczej ubytek niż dodanie wartości.
> co racjonalnie myślącego człowieka może obchodzić "uczciwość" i czym ona w ogóle jest, jeżeli nikt nie narzuca jej definicji? W moim odczuciu podstawą uczciwości są dobrowolne uzgodnienia poczynione przez wiele podmiotów, a jednostka może co najwyżej proponować zmianę tych uzgodnień. Wobec definicji narzuconych przez .. monarchę(?) zachowuję sceptycyzm. [Mówiąc wprost: nie wierzę w nieomylność jakiegokolwiek indywiduum, a gdyby spłynęła na mnie łaska wiary (co nie daj boże)), to prędzej uznałbym trójcę lub inne wielobóstwo.] > Po co w ogóle trzymać się jakichkolwiek zasad Ponieważ jesteś człowiekiem?
> jeżeli nie ma fundamentalnego wyznacznika dobra i zła, niepodważalnej i bezdyskusyjnej ich definicji, to te pojęcia są puste, nie mają sensu. (..) Gdyby ktoś nagle stwierdził, że 2+2 to 5.. Proszę bardzo. Podaj wyliczenia prowadzące do powyższej równości, ktoś je sprawdzi i ktoś jeszcze .. a może nie okażą się czczym wymysłem. Podaj warunki sprzeczności równania 2+2=4, a może zostanie ono odrzucone przez zapoczątkowaną przez Ciebie szkołę .. tylko tak na poważnie. [Widocznie wyznajesz szkołę aksjomatyczną w odróżnieniu od (jak to określa R.P. Feynman) "babilońskiej". W tej drugiej nie ma konieczności znajdowania nieusuwalnych fundamentów (pewników), gdyż z dowolnych niesprzecznych fragmentów wiedzy możemy zrekonstruować jej strukturę (do której n.b. da się 'dorobić' wiele aksjomatyk). W takim ujęciu poszczególne pojęcia opisu świata wzajem się definiują - mnie się podoba podejście babilońskie (ale o gustach się nie dyskutuje)).]
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >A co Cię one mogą obchodzić, jeżeli z Ciebie zostanie tylko kupka popiołu?
hej, Niestety napisałeś to czego się obawiałem ! Tak właśnie bardzo wielu wierzących rozumie istnienie boga i swoją wiarę ! Jest to rozumienie i postrzeganie tak bardzo egoistyczne , że aż - według mnie ... (przepraszam) chore ... Piszesz jednoznacznie , że wyłącznym i jedynym powodem dla którego nie gwałcisz kilkuletnich dzieci jest twoje przekonanie (wiara) , że bóg może cię za to ukarać ( lub wynagrodzić) ... !!!
A ja jestem ateistą ( z którego zostanie kupka popiołu ) i bardzo obchodzi mnie to aby ludzie redukowali swe destrukcyjne emocje , aby się nie mordowali , aby się nie gwałcili , aby nie zadawali sobie cierpień ! I wyobraź sobie , że niczego w zamian nie oczekuje ... Czy jesteś zdolny aby wyobrazić to sobie ? Jesteś wszak zdolny do tego aby wyobrazić sobie boga !!!!!!!!!
Mówiłem już o tym ... posiadam dość dużą "fantazyjność" i wiesz co ? Wyobraziłem sobie boga , który tworzy istoty wolne i rozumne bez cierpienia , dramatu i tragedii ... To przecież dla wszechmocnego i wszechwiedzącego boga jest możliwe , prawda ? Potrafisz sobie to wyobrazić ? Ja tak !
A jak widać ... ten bóg , który według ciebie nas stworzył ... nie potrafił tego zrobić ... Albo nie chciał !!!
I jeszcze raz ... kupka popiołu to rzeczywiście ja ... I ta kupka popiołu jest zdolna do czegoś do czego twój bóg nie jest zdolny ... Do bezinteresowności !!!!!
pozdrawiam bardzo serdecznie makuś
|
|
| | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>>A co Cię one mogą obchodzić, jeżeli z Ciebie zostanie tylko kupka popiołu? >hej, >Niestety napisałeś to czego się obawiałem ! >Tak właśnie bardzo wielu wierzących rozumie istnienie boga i swoją wiarę ! >Jest to rozumienie i postrzeganie tak bardzo egoistyczne , że aż - według mnie ... (przepraszam) chore ... >Piszesz jednoznacznie , że wyłącznym i jedynym powodem dla którego nie gwałcisz kilkuletnich dzieci jest twoje przekonanie (wiara) , że bóg może cię za to ukarać ( lub wynagrodzić) ... !!! Nie Makuś, Ty mi tylko to zarzucasz, co jest dość przykre. To tak jakbyś napisał, że jedyną i wyłączną przyczyną, dla której nie bzykam żony mojego przyjaciela jest to, że obawiam się, że da mi w mordę i mam nadzieję, że podzieli się ze mną kasą, jeśli tego nie zrobię. A widzisz... Ja nie bzykam jego żony, bo wiem, że sprawiłoby mu to ból i przykrość i ROZUMIEM, dlaczego bym mu tym przykrość sprawił... Cytat:>A ja jestem ateistą ( z którego zostanie kupka popiołu ) i bardzo obchodzi mnie to aby ludzie redukowali swe destrukcyjne emocje , aby się nie mordowali , aby się nie gwałcili , aby nie zadawali sobie cierpień ! Całkiem możliwe, jest to element TWOJEJ WIARY, że TAK JEST SŁUSZNIE. Wiara ta co prawda nie obejmuje Boga ale z niewiadomych przyczyn uznajesz, że w gwałceniu kogoś jest coś ZŁEGO. To dobrze... Moim zdaniem świadczy o tym, że masz sumienie i potrafisz odróżnić dobro od zła. Cytat:>I wyobraź sobie , że niczego w zamian nie oczekuje ... >Czy jesteś zdolny aby wyobrazić to sobie ? >Jesteś wszak zdolny do tego aby wyobrazić sobie boga !!!!!!!!! Jasne Makuś, każdy ma prawo wierzyć w co chce. Ty zdajesz się wierzyć, że istnieje dobro i zło, i ... że zło jest złe... ale nikt nie MOŻE tego jednoznacznie zdefiniować. Wszystko to kwestia umowy i założeń... W takim razie... SKĄD wiesz, co jest dobre? Cytat:>Mówiłem już o tym ... posiadam dość dużą "fantazyjność" i wiesz co ? Wyobraziłem sobie boga , który tworzy istoty wolne i rozumne bez cierpienia , dramatu i tragedii ... >To przecież dla wszechmocnego i wszechwiedzącego boga jest możliwe , prawda ? >Potrafisz sobie to wyobrazić ? >Ja tak ! Podziwiam Twoją wyobraźnię Makuś, ale to, o czym piszesz, to oksymoron... Wolność, oznacza również wolność do poznania cierpienia, dramatu i tragedii. Więc albo wolność, albo brak możliwości poznania tragedii, cierpienia itd. Cytat:>A jak widać ... ten bóg , który według ciebie nas stworzył ... nie potrafił tego zrobić ... >Albo nie chciał !!! J.W. Makuś... NIE MÓGŁ. Cytat:>I jeszcze raz ... kupka popiołu to rzeczywiście ja ... >I ta kupka popiołu jest zdolna do czegoś do czego twój bóg nie jest zdolny ... >Do bezinteresowności !!!!! Stary.,. serio? Jaki interes może mieć Bóg, który może mieć WSZYSTKO w tym, żeby dać nam życie? Zależy mu na złocie ( które też jest jego dziełem... ) czy co??? Cytat:>pozdrawiam bardzo serdecznie >makuś I Vice-versa. P.S. Tyle lat już Cię znam z tego forum a wciąż w Tobie tyle agresji i pretensji  Skąd to się bierze? Masz jakieś kłopoty ?
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Pytasz czy mam kłopoty ? Jak mam rozumieć to pytanie ?
Vancalar ... znamy się rzeczywiście kilka ładnych lat - szanuje cię i lubię cie czytać !
Ale krew mnie zalewa kiedy piszesz , że cierpienie uszlachetnia ... Zdajesz sobie sprawę z konsekwencji tego co piszesz ?
To by oznaczało , że zgwałcona i zamordowana kilkulatka powinna być wdzięczna za to cierpienie do którego została zmuszona bo pozwoli jej to odróżnić dobro od zła ? A na dodatek przez doznanie tego cierpienia manifestuje się jej wolność ... To potworny absurd ! Umierający z głodu i chorób ludzie dzięki temu umieraniu rozpoznają co jest dobre a co złe ? Jeżeli tak miałoby być to każda próba minimalizacji cierpienia byłaby przecież niewskazana - ponieważ bez cierpienia nie jesteśmy zdolni do rozpoznania tego co dobre a co złe ... Rozumiesz ? To są przerażające konsekwencje ! Nie wiem jak ty sobie z tym radzisz Może nie masz kłopotów ( przepraszam za sarkazm )
Dzięki za cierpliwość i wyrozumiałość
pozdrawiam makuś
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | "cierpienie uszlachetnia"
To taki cytat z katolickiego kościoła. Katolicy to mają wdrukowane przedłużająca się indoktrynacją. Powtarzają to później bezmyślnie, bo to ... brzmi im głęboko. Owszem - może to wyjątkowo pasować do niektórych przypadków nieszczęść, jakie przeżywa jeden człowiek, a które przede wszystkim nie są wywołane przez innego człowieka. Ale jak mówię i tak wyjątkowe to przypadki, nie wszystkie przypadkowe nieszczęscia pod to podpadają.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:Ale krew mnie zalewa kiedy piszesz , że cierpienie uszlachetnia ... >Zdajesz sobie sprawę z konsekwencji tego co piszesz ? >To by oznaczało , że zgwałcona i zamordowana kilkulatka powinna być wdzięczna za to cierpienie do którego została zmuszona bo pozwoli jej to odróżnić dobro od zła ? >A na dodatek przez doznanie tego cierpienia manifestuje się jej wolność ... >To potworny absurd ! Noo zgadzam się! Ale... Nigdzie nie napisałem o tym... "uszlachetniającym cierpieniu". Natomiast... masz przecież dzieci... Jeżeli TY coś ukradniesz i CIEBIE zamkną, to czy cierpisz tylko TY ( w więzieniu) ??? Przecież TWOJE dzieci cierpią z TWOJEGO powodu. Wg Ciebie BÓG JEST WINNY, bo TY(człowiek) chciałeś poznać zło i dobro? Cytat:>Umierający z głodu i chorób ludzie dzięki temu umieraniu rozpoznają co jest dobre a co złe ? >Jeżeli tak miałoby być to każda próba minimalizacji cierpienia byłaby przecież niewskazana - ponieważ bez cierpienia nie jesteśmy zdolni do rozpoznania tego co dobre a co złe ... >Rozumiesz ? >To są przerażające konsekwencje ! >Nie wiem jak ty sobie z tym radzisz Emmm ... a jesteśmy??? Czy ktoś, kto nigdy nie cierpiał może wiedzieć i ZROZUMIEĆ, czym jest cierpienie? Natomiast: Cytat:>Jeżeli tak miałoby być to każda próba minimalizacji cierpienia byłaby przecież niewskazana Skąd takie wnioski Makuś ? Przepraszam ale znajomość dobra i zła a próby minimalizacji cierpienia i zła to przecież zupełnie różne sprawy. Problem jest tylko taki, że bez znajomości zła nie miał byś zielonego pojęcia, co masz minimalizować... Cytat:>Może nie masz kłopotów ( przepraszam za sarkazm ) >Dzięki za cierpliwość i wyrozumiałość >pozdrawiam >makuś Pewnie, że mam i to niemało  Całkiem możliwe, że rozumiesz to co piszę inaczej, niż chciałbym powiedzieć. Mało mnie obchodzi "licytacja" o to, kto ma gorzej czy lepiej. Zwyczajnie "czuję", że coś Cię mocno gryzie i szukasz winnych "czegoś tam". Nie wiem, co to jest, bo na tyle Cię nie znam. Zrozum, że moje pytania to nie atak a troska. Zwyczajnie się o Ciebie martwię. Czy uważasz, że to niemożliwe, bo Cię za mało znam czy co? Serio, myślisz, że chcę Cię "zaciągnąć do mojej sekty" ???? NIE MA żadnej MOJEJ SEKTY. Przykro mi tylko, że wkładasz w moje usta rzeczy, których nie powiedziałem. (np. "cierpienie uszlachetnia". ) Uważam, że cierpienie NIE JEST POTRZEBNE. jednocześnie twierdzę, że NIE MOŻNA zabronić komuś, kto che poznać cierpienie, tego poznania. Postaraj się zrozumieć, co chcę powiedzieć. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Wg Ciebie BÓG JEST WINNY, bo TY(człowiek) chciałeś poznać zło i dobro?
hej, Bardzo cię proszę, posłuchaj ! Czy ty chcesz mi powiedzieć, że bóg zapytał mnie czy wyrażam zgodę na to aby moje dziecko cierpiało na paraliż mózgowy, wodogłowie czy inną popieprzoną chorobę - abym ja mógł dzięki temu cokolwiek poznać??? Stary... przecież to okropne...! I w którym momencie ja wyraziłem świadomie chęć brania w tym udziału? Nikt mnie o nic nie pytał i ja nie wyrażałem zgody... a to oznacza jednoznacznie, że zostałem... zgwałcony ! Tak... to bóg jest winny! - ponieważ to on stworzył ten świat i od tej odpowiedzialności żadne pseudo ofiary Jezusa go nie usprawiedliwiają ani nie tłumaczą!
Ja nie szukam winnych... przecież w boga nie wierzę... A o bogu piszę wyłącznie dlatego, że ty w niego wierzysz i chcesz o nim rozmawiać!
>Czy ktoś, kto nigdy nie cierpiał może wiedzieć i ZROZUMIEĆ, czym jest cierpienie?
hej, I to ma tłumaczyć a może nawet usprawiedliwiać na przykład holokaust? Trzęsienia ziemi, potopy, pożary, epidemie, śmierć głodową, raka, tragedie i dramaty milionów ludzi? Bo ja chcę poznać co to jest dobro a co zło?
Wierzący mają taką skazę, taki deficyt... wierzą, że wszystko co jest zostało stworzone wyłącznie po to, aby oni mogli coś zrozumieć, przeżyć, czegoś się nauczyć... Słońce świeci po to, aby wierzący mógł się w jego promieniach lubować A deszcz pada wyłącznie po to aby wierzący mógł się taplać w kałużach... Jakie to egocentryczne... Nie ma większej pychy i próżności niż wiara człowieka, że cały wszechświat powstał wyłącznie dla niego!!!
pozdrawiam makuś
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Ależ Makusiu, ja WIERZĘ w Boga ALE MUSZĘ przyznać, że NIE MAM DOWODÓW na Jego istnienie.Mały problem. Już się robi! Oto i on!Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:> > Ależ Makusiu, ja WIERZĘ w Boga ALE MUSZĘ przyznać, że NIE MAM DOWODÓW na Jego istnienie.> Mały problem. Już się robi!> Oto i on!> Miłego dnia. Mogę to skomentować tylko w jeden sposób... Chociaż linkując ten klip chciał Pan przekonać większość czytelników ( zgadza się, to niezbyt trudne wśród klakierów i pewnie osiągnął Pan swój cel), że ktoś taki jak ja, tego typu zbiegi okoliczności uznaje za "dowody", to przecież świadczy to tylko o tym, co PAN BOGUSŁAWSKI myśli o mnie, a nie o mnie... Przyznaję, Panie Bogusławski, to było : "zaskakujące, finezyjne, rzutkie, zdawkowe... " ALE MIAŁKIE. Nawet nie chybkie i brawurowe... www.youtube.com/watch?v=PWKhr9wGG3QPozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . . > Mogę to skomentować tylko w jeden sposób... >Chociaż linkując ten klip chciał Pan przekonać większość czytelników ( zgadza się, to niezbyt trudne wśród klakierów i pewnie osiągnął Pan swój cel), że ktoś taki jak ja, tego typu zbiegi okoliczności uznaje za "dowody", to przecież świadczy to tylko o tym, co PAN BOGUSŁAWSKI myśli o mnie, a nie o mnie... Długo Pan myślał i tak Pan sobie to wykoncypował? To bardzo ciekawa (wprost pogłębiona) interpretacja drobnego żarciku. (Nawet przez moment nie wpadło mi to głowy, że takie zdarzające się przypadki może Pan przyjmować za dowody.)
>Przyznaję, Panie Bogusławski, to było : >"zaskakujące, finezyjne, rzutkie, zdawkowe... " >ALE MIAŁKIE. >Nawet nie chybkie i brawurowe... Aż tyle słów potrzeba Panu dla skomentowania niewinnego żartu. Tak trzeba przyznać, że nawet jak na zdogmatyzowanego fideistę to ma Pan ogromne poczucie humoru. Myślę, że na tym "boskim żarcie" to nawet publiczność na korcie się poznała skoro klaskała, a Pan nie umiał? Serdecznie współczuję.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | |  | MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | Wtrącę się : > A co, jeśli Bóg naprawdę jest kluczem???? Wtedy przecież rzeczywiście pasuje do wszystkiego...To jest niebezpiecznie blisko Zakładu Pascala, co do którego powszechnie wiadomo, że nie jest specjalnie dobrym powodem do wiary. W skrócie : jeśli Twoja wizja istoty najwyższej choć odrobinę różni się od rzeczywistego stwórcy (przy założeniu, że istnieje), to nie zostaniesz zbawiony. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby istotą najwyższą był Allach, czy Wotan. Jest jeszcze argument ze strachu. Wybieranie danej wiary tylko z powodu korzyści, jakie ta wiara przynosi automatycznie dyskwalifikuje człowieka do zbawienia w wielu religiach (chrześcijańskiej chociażby). > > Jeżeli historia mrówki nr 1 różni się od historii mrówki nr 2 to obie NIE MOGĄ być prawdziwe. Paradoksalnie, nie masz nawet jak udowodnić racji żadnej z mrówek. Nawet jeśli ktoś Ci mówi, że on ma rację a "inne mrówki są gupie".> Możesz tylko UWIERZYĆ tej mrówce, która twierdzi, że "mrowiska powstają same " albo tej, która uważa, że to "wielki mrowiskowy" do tego doprowadził...> Po to przecież masz umysł, żebyś mógł sam, niezależnie rozsądzić...Nie powiesz mi, że stanowiska mrówek są tu równoważne. Mrówka od samoczynnego powstawania postuluje mniej niemożliwe rzeczy. >
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję. Z tego się mogę jedynie cieszyć  Pozdrawiam serdecznie 
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>>A co, jeśli Bóg naprawdę jest kluczem???? Wtedy przecież rzeczywiście pasuje do wszystkiego... >To jest niebezpiecznie blisko Zakładu Pascala, co do którego powszechnie wiadomo, że nie jest specjalnie dobrym powodem do wiary. W skrócie : jeśli Twoja wizja istoty najwyższej choć odrobinę różni się od rzeczywistego stwórcy (przy założeniu, że istnieje), to nie zostaniesz zbawiony. Racja ale wiara a "powód do wiary" to jakby dwie różne sprawy. Tak jakby mnie żona spytała, dlaczego/za co ją kocham. Nie mogę przedstawić żadnych naukowych dowodów, które w prostej linii doprowadziły od poznania przeze mnie tej konkretnej kobiety do zakochania. Są co prawda ku temu logiczne przesłanki ale... to nie wszystko. Kocham ją i już, wcale nie myśląc, czy to mi się opłaca albo czy mam ku temu dobre powody. Cytat: Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby istotą najwyższą był Allach, czy Wotan. Oczywiście, że nie stoi, masz rację. Każdy po to ma mózg, żeby mógł ocenić co jest dla niego najbardziej przekonujące i co ma dla niego najwięcej sensu. Dla ateisty jest to ciąg zbiegów okoliczności, dla mnie, Bóg kreator i to konkretny a nie Allach, Wotan, czy Zeus. Cytat:>Jest jeszcze argument ze strachu. Wybieranie danej wiary tylko z powodu korzyści, jakie ta wiara przynosi automatycznie dyskwalifikuje człowieka do zbawienia w wielu religiach (chrześcijańskiej chociażby). Zgadzam się, to żaden argument. Cytat:>Nie powiesz mi, że stanowiska mrówek są tu równoważne. Mrówka od samoczynnego powstawania postuluje mniej niemożliwe rzeczy. Widzisz, ciężko jakoś ten "stopień niemożliwości" jednoznacznie wyliczyć. Dla mnie tworzenie czegoś przez istotę myślącą jest nie tylko możliwe ale i całkiem zwyczajne, w przeciwieństwie do powstawania czegokolwiek (np. wszechświatów) z niczego, lub z niewiadomoczego. Wszelkie teorie bazują na istnieniu ŚRODOWISKA, które ma określone właściwości (np. pozwalające na łączenie się atomów w cząsteczki). Co prawda całkiem niedawno pojawiły się triumfalne głosy niektórych naukowców oznajmiające, że wszechświat powstał z "niczego" a właściwie wskutek fluktuacji kwantowych w "pierwotnej próżni" ale to przecież nie NIC a przestrzeń obdarzona takimi właściwościami, które pozwalają na powstawanie owych fluktuacji. Ani ja ani Ty nie potrafimy jednoznacznie udowodnić, skąd wziął się nasz wszechświat. Ja więc pozwalam sobie wierzyć, że ktoś go stworzył a Ty - że w nieznany sposób powstał "sam". Ja nie jestem w stanie przedstawić dowodów na istnienie mojego kreatora a Ty - Twojego. Być może w przyszłości dowiemy się czegoś więcej i wtedy będzie można zweryfikować nasze wierzenia, na razie pozostaje nam filozofowanie. Cytat:> Pozdrawiam serdecznie  I ja pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | |  | 8 na 8 | MarcinK (9189 punktów) |
> Wg teorii ewolucji, martwa materia może przekształcić się w MakusiaTym się zajmuje biogeneza i doskonale o tym wiesz bo piszesz tu nie od wczoraj. > I jak w ogóle obliczasz te prawdopodobieństwa?Banalnie - teoria ewolucji udowadnia, że jakikolwiek organizm wielokrotnie złożony powstaje tylko i wyłącznie wskutek drobnych, kumulatywnych zmian. Nie stwierdzono żadnego organizmu złożonego, który by powstał sam z siebie. Prawdopodobieństwo zaistnienia takowego wynosi praktycznie zero. > - Na pewno mają problemy psychiczne albo są po prostu głupie!!!, W naszym mrowisku mieszka przecież sto tysięcy mrówek-uczonych i one potwierdzą, że SŁONIE nie istnieją, bo żadna z nich takiego nie widziała. Poza tym, taki SŁOŃ, który waży miliard razy tyle co mrówka zapadłby się pod własnym ciężarem, więc NIEMOŻLIWE, żeby istniał. "Głupawa ta opowiastka: 1. Te słonie to te mrówki widzą na co dzień - koty, psy, świnie, krowy, konie itd. 2. Gdzie to znajdują się zwierzęta, które zapadają się pod własnym ciężarem? Rozsądnie chyba zakładać przeciwnie no chyba, że kopiec jest na bagnie. 3. Dość to tania erystyczna sztuczka z przedstawieniem wierzącego jako poszukującego, a ateistę jako wierzącego fundamentalistę. > - Jakie masz dowody na to, że w dalekiej przeszłości zdarzyło się właśnie to, o czym jesteś przekonany (ta miliardy bardziej "prawdopodobna" ewolucja)? Czy mogę sprawdzić to co mówisz w laboratorium, czy jesteś po prostu kolejnym z szamanów, którzy "wiedzą" skąd się tu wzięliśmy?Dowodów ewolucji nie musisz wcale w laboratorium szukać: Cytat:W pobliżu chorwackiego wybrzeża leżą dwie niewielkie wysepki: Pod Kopistę i Pod Mrcaru. Na Pod Kopistę od dawna zamieszkiwały dość pospolite na obszarze Morza Śródziemnego jaszczurki należące do odżywającego się głównie owadami gatunku Podarcis sicula. Na Pod Mrcaru nie było ich wcale. W roku 1971 biolodzy zdecydowali się "porwać" pięć par z Pod Kopistę - przewieźli je na drugą z wysp i tam wypuścili na wolność. W roku 2008 na wyspy zawitała kolejna grupa, tym razem belgijskich badaczy, kierowana przez Anthony'ego Herrela. Chcieli sprawdzić, co stało się z jaszczurkami, i na Pod Mrcaru natknęli się na kwitnącą populację tych gadów, a analiza DNA potwierdziła ich przynależność do gatunku P. sicula. Najwyraźniej wszystkie musiały być potomkami pierwszych pięciu par, przywiezionych na wyspę niespełna czterdzieści lat wcześniej.
Naukowcy porównali jaszczurki zamieszkujące obie wysepki i okazało się, że istnieją między nimi wyraźne różnice. Wobec tego przyjęto całkiem logiczne, jak się wydaje, założenie, że jaszczurki zamieszkujące "ancestralną" wyspę, stosunkowo niewiele się przez te lata zmieniły i przystąpiono do szczegółowych porównań między "przodkami", a "potomkami" (pamiętajmy, że mówimy w tym przypadku o odmianach współczesnych sobie populacji). Nawet jeśli założenie belgijskiego zespołu było błędne i populacja z Pod Kopistę ewoluowała równie szybko, jak jej "potomkowie", to i tak mamy do czynienia z silnym ewolucyjnym zróżnicowaniem na przestrzeni zaledwie dziesięcioleci, czyli w skali krótszej od ludzkiego życia.
Czym zatem różniły się jaszczurki zamieszkujące obie wysepki (a przypominam, że mówimy o różnicach, które musiały pojawić się w ciągu zaledwie trzydziestu siedmiu lat)*. Jak się okazało, jaszczurki z Pod Mrcaru "wyewoluowały" na przykład znacznie większe głowy niż "oryginalna" populacja: większe, dłuższe i szersze, co między innymi przekłada się na większą siłę szczęk. Tego typu zmiany zachodzą zwykle, gdy jakiś gatunek przechodzi na bardziej wegetariański pokarm. Rzeczywiście - dieta jaszczurek z tej wysepki w większości (zwłaszcza latem) składała się z roślin, podczas gdy na Pod Kopistę, tak jak wcześniej, głównym pokarmem pozostały owady (stawonogi).
Jeśli ktoś chciałby wiedzieć, do czego "wegetarianom" potrzebne są silniejsze szczęki, odpowiedź jest prosta: komórki roślinne, w przeciwieństwie do zwierzęcych, mają ściany z twardej celulozy. Dlatego roślinożercy, jak konie, krowy czy słonie, muszą mieć mocne zęby, którymi mogą, jak młyńskimi kamieniami, miażdżyć pokarm. To zupełnie inny typ uzębienia niż ostre zęby mięsożerców i cienkie jak szpileczki zęby pożeraczy owadów. Richard Dawkins, "Najwspanialsze widowisko świata"
|
|
| | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Gdzie jest Bóg? | >Wg mnie "Stwórca tworzący wszechświaty" to tylko o krok dalej od Makusia dumającego o powstawaniu wszechświatów. Czemuż to takie nieprawdopodobne? Przestanie być nieprawdopodobne, gdy ktoś (np. Vancalar) zacznie tworzyć wszechświaty. Dopóki jednak nikt nie daje przykładu kreacji kosmosów, dopóty nie należy jej komukolwiek przypisywać.
|
|
| | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>>Wg mnie "Stwórca tworzący wszechświaty" to tylko o krok dalej od Makusia dumającego o powstawaniu wszechświatów. Czemuż to takie nieprawdopodobne? >Przestanie być nieprawdopodobne, gdy ktoś (np. Vancalar) zacznie tworzyć wszechświaty. Dopóki jednak nikt nie daje przykładu kreacji kosmosów, dopóty nie należy jej komukolwiek przypisywać. Każdy model matematyczny, program czy gra komputerowa, nawet gra w szachy to "wszechświat" rządzący się swoimi prawami. Różnica jest tylko w skali zjawiska ale przecież tworzymy wszechświaty od tysięcy lat... Gra w kółko i krzyżyk jest właśnie przykładem takiego "wszechświata", składającego się z kółek, krzyżyków i 9 pól. Przebiegają w nim zdarzenia: - pojawienie się kółka - pojawienie się krzyżyka - "czyszczenie planszy". Itd... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | . > Wg teorii ewolucji, martwa materia może przekształcić się w Makusia zdolnego zadawać pytania o pochodzenie wszechświatów a nawet zdolnego "tworzyć" samochody, wirtualne wszechświaty (gry komputerowe), domy, i gry w kółko i krzyżyk. Według jakiej teorii ewolucji? Teorii ewolucji Vancalara? Tak, to zupełnie możliwe. Czego to ludzie nie wymyślą? Gratuluję bogatej wyobraźni!
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Według jakiej teorii ewolucji? >Teorii ewolucji Vancalara? Niekoniecznie, choćby tej, zdefiniowanej przez Bogusławskiego: www.racjonalista.pl/forum.php/s,577088#w581553Domniemany pierwszy replikator, który wg teorii zapoczątkował istnienie życia, sam przecież żywy jeszcze nie był prawda??? pl.wikiped(*)Cycia#Trwa.C5.82e_cz.C4.85stkiMusiał EWOLUOWAĆ, żeby doprowadzić do zaistnienia pierwszej "żywej" komórki. Cytat:>Gratuluję bogatej wyobraźni! A ja współczuję ubogiej... Cytat:>Miłego dnia. Nawzajem
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Cytat: Teorii ewolucji Vancalara? > Niekoniecznie, choćby tej, zdefiniowanej przez Bogusławskiego:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,577088#w581553A gdzie Bogusławski definiuje jakąś własną teorię ewolucji? A już na pewno nie w zalinkowanym przez Pana poście. > Domniemany pierwszy replikator, który wg teorii zapoczątkował istnienie życia, sam przecież żywy jeszcze nie był prawda???Nie wiem jak było?Tu moje - oparte na w miarę aktualnych ustaleniach nauki - spekulacje, ale niech Pan przedstawi przedstawi konkretną definicję życia, to może się zastanowimy? Cytat: Gratuluję bogatej wyobraźni! > A ja współczuję ubogiej...Taka uboga, to może ona nie jest, ale w miarę precyzyjnie oddzielam fantazje od wiedzy o istniejącej obiektywnie rzeczywistości. Bardzo lubiłem literaturę science fiction , a Lema stawiam najwyżej wśród filozofujących pisarzy. Miłego dnia. @@@ .
|
|
 | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | >Zacytowałeś czyjś tekst nie wiadomo po co. Nie lepiej by było zamieścić ów tekst w formie załącznika? Jak znam życie, to kolega Nietsche własnoręcznie - w czynie społecznym dla forum - przetłumaczył ten tekst i go tu opublikował. Tak się składa, że jestem sobie w stanie wyobrazić ile to jest roboty.
Kolego Nietsche, moim skromnym zdaniem spokojnie powinieneś skontaktować się z władzami portalu Racjonalista i swoje tłumaczenia publikować na głównej stronie portalu (gdzie byłyby uwieczniane i można by do nich linkować w prosty sposób w przyszłości), a nie tylko na forum.
Jestem pod dużym wrażeniem jakości Twoich tłumaczeń i sądze, że wystarczyłaby bardzo drobna praca korektora, by nadawaly się one do przedstawienia na głównym portalu. Jeśli robisz to za darmo, to korektę powinien załatwić portal. Ale nie chcę się już do tego mieszać - uważam jedynie, że warto, aby te Twoje tłumaczenia się utrwaliłiy, a nie tu przemijały w dyskusjach na forum.
Pozdrawiam
|
|
5 na 5 | Appenzeller (3118 punktów) | Nigdzie ( Sire, ta hipoteza nie była mi potrzebna). Gdybyś miał jeszcze jakieś pytania, na które znam odpowiedź, chętnie służę.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
 | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Nigdzie ( Sire, ta hipoteza nie była mi potrzebna). >Gdybyś miał jeszcze jakieś pytania, na które znam odpowiedź, chętnie służę.< Hipoteza nie jest potrzebna do prób objaśnienia świata. Nie korzystają z niej nawet wierzący naukowcy. Pytanie - czy nauka potrafi kiedykolwiek obalić tę hipotezę, skoro Bóg jest tak nieuchwytny i zawsze da się go rozwodnić jeszcze bardziej, czy też trzeba czekać aż religie wymrą śmiercią biologiczną?
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
|  | 15 na 15 | Meretseger (61860 punktów) |
>Pytanie - czy nauka potrafi kiedykolwiek obalić tę hipotezę Nie. Sądzę, że nauka nie powinna się zajmować takimi rzeczami, jak potwierdzanie czy obalanie istnienia Boga/bogów. Czy nauka zajmuje się kwestią istnienia Królewny Śnieżki? Przecież takiego naukowca by obśmiano... Nauka zajmuje się religią jako zjawiskiem kulturowym i społecznym, nie Bogiem jako takim. I ciekawe, że "na poważnie" rozważa się takie kwestie tylko w odniesieniu do Boga religii abrahamicznych. Nikt się jakoś nie przejmuje europejskimi bogami, Heliosem, Freją, Cernunnosem ani Mokoszą. Czyżby ich nieistnienie było przesądzone z definicji?
|
|
|  | 2 na 2 | Paul Figura (1368 punktów) |
> Bóg jest tak nieuchwytny i zawsze da się go rozwodnić jeszcze bardziej, czy też trzeba czekać aż religie wymrą śmiercią biologiczną?.Bóg/bogowie istnieją (nie użyje tutaj słowa "egzystują"-ponieważ ten termin dotyczy wyłącznie człowieka) jedynie w pamięci ich wyznawców,odnośnie religii ot tak raczej nie wymrą śmiercią biologiczną, po prostu życie zbyt bardzo nie lubi próżni.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Bóg/bogowie istnieją (nie użyje tutaj słowa "egzystują"-ponieważ ten termin dotyczy wyłącznie człowieka) jedynie w pamięci ich wyznawców,odnośnie religii ot tak raczej nie wymrą śmiercią biologiczną, po prostu życie zbyt bardzo nie lubi próżni. Podobnych bytów historia ludzkiej kultury zna niepoliczalne ilości. Wielość i zmienność idei pojmowania bogów ma długą historię i wykreśla długi łańcuch wyobrażeń religijnych i sił nadprzyrodzonych. Toteż religioznawczej refleksji nad bogami - obejmującej ich różnorodność oraz swoistości związane z określoną kulturą, ich ewolucyjne przemiany w przebiegu rozwoju cywilizacyjnego, jak i przeprowadzenie innych analiz porównawczych, w tym filozoficznych rozważań o możliwości wypracowania uniwersalistycznej teorii Boga - nie da się wyprowadzić ze znajomości, nawet bardzo dobrej, jednej religii. Dla przeprowadzenia porównań koniecznym jest poznanie różnorodnych koncepcji. Rozpoczynając rozeznanie w przedmiocie naszych zainteresowań można zajrzeć do wielu kompendiów religioznawczych. Z łatwiejszych mogę polecić Zarys dziejów religii, zbiorową pracę polskich religioznawców, kilkakrotnie wydawaną przez Iskry, Mity z pięciu stron świata T. Margula, Bogów czterech stron świata W. Tylocha czy też Religie Wschodu i Zachodu pod red. K. Banka, a z trudniejszych, klasyczną już Złotą gałąź J. G. Frazera, Fenomenologię religii G. van der Leeuwa czy Historię wierzeń i idei religijnych M. Eliadego. Choć najlepiej chyba rozpocząć od skonspektowania kilku tematycznych encyklopedii, tak aby w miarę szybko wyrobić sobie pogląd na bogactwo ludzkich przemyśleń i fantazji. Aktualnie najbardziej znaczącą encyklopedią religioznawczą - szkoda, że nie przetłumaczoną na polski - jest wydana w 1987 roku, z inicjatywy i pod redakcją Mircea Eliadego (choć jego metodologia badań "mitu i świętości" jest dosyć kontrowersyjna, to był on prawdopodobnie wśród religioznawców największym erudytą), 16 tomowa The Encyclopaedia of Religion. To wielkie dzieło zawiera wielostronicowe artykuły przeglądowe napisane przez wybitnych specjalistów z różnych krajów, poświęcone religiom świata wraz z ich różnymi aspektami. W Polsce "PWN - Wydawnictwo Naukowe" w 2003 roku zakończyło wydawanie encyklopedii Religia zawierającej 1000 haseł syntetycznych "przeglądowych" i 11300 drobnych "szczegółowych". Możemy także skorzystać z wydanych w ostatnich latach w Polsce autorskich opracowań: Popularnej encyklopedii mitów i legend Stuarta Gordona, Ilustrowanej encyklopedii mitów i legend Arthura Cotterella oraz Encyklopedii mitologii ludów indoeuropejskich Andrzeja M. Kępińskiego.
W tych oraz innych tematycznych encyklopediach znajdziemy tysiące bogów, bóstw, bóstewek i różnych sił nadprzyrodzonych, w które ludzie wierzyli, oraz sporo takich, w które wierzą nadal. W których ręce oddawali swój los i gotowi byli poświęcić w ich obronie życie własne, nie mówiąc już o cudzym. Wszak wyłącznie, jedynie prawdziwym, nasz Bóg jest, a jeżeli już godzimy się, że nie jest wyłącznym, to już na pewno jest najpotężniejszym wśród znanych. Pomimo wszelakich poświęceń, w zawierusze dziejów wraz z wyznawcami umierają ich bogowie. Gdy trwają przez pokolenia, to pomimo doniosłości tradycji i dogmatu o niezmienności, rzeczywistość wymusza permanentną aktualizację ich atrybutów. www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwaPozdrawiam. @@@ .
|
|
-2 na 2 zoro (-102 punktów) (zablokowany) | Gdzie jest Bóg?
1) Jak to gdzie? W nas. 2) "Gdzie dwóch się zbierze w imię moje, tam ja będę między nimi" - cyt może nie być precyzyjny ale na pewno oddaje sens wypowiedzi.
"The only thing necessary for the triumph of evil ... is for a good man to do nothing" Edmund Burke
|
|
 | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >"Gdzie dwóch się zbierze w imię moje, tam ja będę między nimi" - cyt może nie być precyzyjny ale na pewno oddaje sens wypowiedzi.< Ok. załóżmy że tak jest. Dlaczego się nie ujawnia? Czy jest czymś więcej niż ideą, myślą, software. A jeżeli jest tak to jaką ma strukturę? Gorejący krzak miał strukturę materialną. Materię potrafimy dokładnie zbadać i nigdzie nie natrafiono na jego ślady? Istniejący obiektywnie Bóg musiałby być również odbieralny przez niewierzących.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
|  | -3 na 3 zoro (-102 punktów) (zablokowany) | >>"Gdzie dwóch się zbierze w imię moje, tam ja będę między nimi" - cyt może nie być precyzyjny ale na pewno oddaje sens wypowiedzi.< >Ok. załóżmy że tak jest. Dlaczego się nie ujawnia? Rozmawialiśmy o tym - wiara zakłada dochodzenie do prawdy nie tylko poprzez logikę i analizę świata materialnego. Tak naprawdę "logikę bożą" widać w życiu codziennym. >A jeżeli jest tak to jaką ma strukturę? Gorejący krzak miał strukturę materialną. Materię potrafimy dokładnie zbadać i nigdzie nie natrafiono na jego ślady? Ujawnił nam się jako człowiek - Chrystus. Ale to nie ma żadnego znaczenia bo strukturę może mieć jaką chce. >Istniejący obiektywnie Bóg musiałby być również odbieralny przez niewierzących. myślę że Chrystus był "odbieralny" > Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
"The only thing necessary for the triumph of evil ... is for a good man to do nothing" Edmund Burke
|
|
| |  | 6 na 6 | maciejo (3492 punktów) | >>>"Gdzie dwóch się zbierze w imię moje, tam ja będę między nimi" - cyt może nie być precyzyjny ale na pewno oddaje sens wypowiedzi.< >>Ok. załóżmy że tak jest. Dlaczego się nie ujawnia? >Rozmawialiśmy o tym - wiara zakłada dochodzenie do prawdy nie tylko poprzez logikę i analizę świata materialnego. Tak naprawdę "logikę bożą" widać w życiu codziennym.
Np. gdy zabrania się aborcji w przypadku ciąży jajowodowej czy podobnej i umiera zarówno matka jak i płód?
>>A jeżeli jest tak to jaką ma strukturę? Gorejący krzak miał strukturę materialną. Materię potrafimy dokładnie zbadać i nigdzie nie natrafiono na jego ślady? >Ujawnił nam się jako człowiek - Chrystus. Ale to nie ma żadnego znaczenia bo strukturę może mieć jaką chce.
Proszę Cie! Logicznie myślącemu człowiekowi nie przystoi takich bredni pisać!
>>Istniejący obiektywnie Bóg musiałby być również odbieralny przez niewierzących. >myślę że Chrystus był "odbieralny"
Jeśli istniał to pewnie był typ co chodził, gadał od rzeczy, nic nowego. W tamtych czasach było na pęczki mesjaszów. Nie widzę tylko powodu, dla którego jakieś zabobony sprzed 2000 lat miały by być obecnie poważane.
|
|
| |  | 11 na 11 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Rozmawialiśmy o tym - wiara zakłada dochodzenie do prawdy nie tylko poprzez logikę i analizę świata materialnego. Tak naprawdę "logikę bożą" widać w życiu codziennym. Wiara niczego nie zakłada, a już najmniej dochodzi do prawdy przez logikę i analizę świata materialnego. To tylko pusty bełkot stosowany dla onanizmu umysłowego i manipulacji pospólstwem w systemach władzy na wierze opartych.
>Ujawnił nam się jako człowiek - Chrystus. Ale to nie ma żadnego znaczenia bo strukturę może mieć jaką chce. Ale to tylko Twoja wiara, nic więcej. Nic pewnego, nic mądrego, nic wartościowego, nic na czym można polegać. Tylko pusta, jałowa poznawczo wiara.
>myślę że Chrystus był "odbieralny" A cóż mógłbyś innego myśleć, nieboraku, skoro Twój umysł jest otumaniony wiarą w akurat Chrystusa? Gdyby Ci wodę z mózgu w dziecięctwie robił mufti, a nie ksiądz myślałbyś to samo o Allahu.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | | maceox (6766 punktów) | >>Rozmawialiśmy o tym - wiara zakłada dochodzenie do prawdy nie tylko poprzez logikę i analizę świata materialnego. Tak naprawdę "logikę bożą" widać w życiu codziennym. >Wiara niczego nie zakłada, a już najmniej dochodzi do prawdy przez logikę i analizę świata materialnego. To tylko pusty bełkot stosowany dla onanizmu umysłowego i manipulacji pospólstwem w systemach władzy na wierze opartych. Masz rację, ale jest też przeżycie religijne (vide: hełm Boga) i pewna psychologiczna wizja "siebie w boskim świecie", która konkretnie wpływa na fideistę (chociażby pogłębieniem oddechu przy kontemplacji), i czy ten wpływ na pewno zawsze jest negatywny? Czy może też stanowić jakiś tam pozytywny "rozwój psychologiczny" np. w sensie szkoły jungowskiej (a sądzę, że możliwe jest uaktualnienie tej szkoły poprzez uzgodnienie z psychologią ewolucyjną)?
|
|
| | | |  | 7 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Masz rację, ale jest też przeżycie religijne (vide: hełm Boga)No ba! Przeżyć religijnych dostatek jest niebywały! Warto obejrzeć> i pewna psychologiczna wizja "siebie w boskim świecie", która konkretnie wpływa na fideistę (chociażby pogłębieniem oddechu przy kontemplacji),Tak, tyle że to jest właśnie onanizm umysłowy, poszukiwanie usprawiedliwień dla już znanej "prawdy", a nie rzetelne dochodzenie do niej, możliwe wyłącznie przy zastosowaniu metody naukowej. > i czy ten wpływ na pewno zawsze jest negatywny?No ba! Dla alkoholika z trzęsiawką łyk też może być chwilowo zbawienny. > Czy może też stanowić jakiś tam pozytywny "rozwój psychologiczny" np. w sensie szkoły jungowskiej (a sądzę, że możliwe jest uaktualnienie tej szkoły poprzez uzgodnienie z psychologią ewolucyjną)?Hmmmm.... jeśli pójdzie w stronę uszczegóławiania regulaminu odpustów [Załącznik] czy liczenia diabłów na ostrzu szpilki to ten rozwój może być iluzoryczny. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Przeżyć religijnych dostatek jest niebywały!> Warto obejrzećMocne 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Przeżyć religijnych dostatek jest niebywały!> Warto obejrzeć Warto!Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | |  | | Grey (2102 punktów) | Zadziwiające. Jak tylko ktoś poruszy temat przeżyć religijnych, od razu ujawniają się przeciwnicy narkotyków albo, jak w tym przypadku, przeciwnicy onanizowania się.
|
|
| | |  | -3 na 3 zoro (-102 punktów) (zablokowany) |
> Wiara niczego nie zakłada, a już najmniej dochodzi do prawdy przez logikę i analizę świata materialnego. To tylko pusty bełkot stosowany dla onanizmu umysłowego i manipulacji pospólstwem w systemach władzy na wierze opartych.A teraz przeczytaj powolutku co napisałeś i pomyśl dłużej niż zwykle-pewnikiem dużo czasu ci to nie zajmie i napisz mi dlaczego taką bzdurę napisałeś. > >Ujawnił nam się jako człowiek - Chrystus. Ale to nie ma żadnego znaczenia bo strukturę może mieć jaką chce.> Ale to tylko Twoja wiara, nic więcej. Nic pewnego, nic mądrego, nic wartościowego, nic na czym można polegać. Tylko pusta, jałowa poznawczo wiara.Nic bardziej mylnego > >myślę że Chrystus był "odbieralny"> A cóż mógłbyś innego myśleć, nieboraku, skoro Twój umysł jest otumaniony wiarą w akurat Chrystusa? Gdyby Ci wodę z mózgu w dziecięctwie robił mufti, a nie ksiądz myślałbyś to samo o Allahu.I znowu się mylisz ale tym razem nie myśl (za dużo jak na jeden raz) po prostu napisz dla odmiany coś mądrego (pomimo tego że jestem człowiekiem dużej wiary nie sądzę abyś dał radę) 
"The only thing necessary for the triumph of evil ... is for a good man to do nothing" Edmund Burke
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Wiara niczego nie zakłada, a już najmniej dochodzi do prawdy> > przez logikę i analizę świata materialnego. To tylko pusty bełkot> > stosowany dla onanizmu umysłowego i manipulacji pospólstwem> > w systemach władzy na wierze opartych.> A teraz przeczytaj powolutku co napisałeś i pomyśl dłużej niż> zwykle-pewnikiem dużo czasu ci to nie zajmie i napisz mi dlaczego> taką bzdurę napisałeś.Raczej Ty się wytłumacz gdzie widzisz tu bzdurę. > Gdyby Ci wodę z mózgu w dziecięctwie robił mufti, a nie ksiądz> myślałbyś to samo o Allahu.> I znowu się myliszAch ta wewnętrzna pewność, aj - której nam, niedowiarkom tak bardzo brakuje..  Oj! A dowodów jakisik na tą 'mylność' godni my, czy niegodni? > ale tym razem nie myśl (za dużo jak na jeden raz) po prostu napisz> dla odmiany coś mądrego (pomimo tego że jestem człowiekiem dużej> wiary nie sądzę abyś dał radę)  Typowa odzywka ad persona, w którą w popłochu ucieka setki wierzących przyciśniętych racjonalnym, popartym obserwacjami kulturowymi i socjologicznymi argumentem. Posługiwanie się retoryką ad persona uważane jest za nieetyczne. Ale co tam - niech żyje miłość, przez którą ponoć będą zbawieni ludzie wielkiej wiary  serdecznie pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 5 na 5 | Grey (2102 punktów) | >Dlaczego się nie ujawnia? Ujawnia się, tylko go nie widzisz, bo inaczej interpretujesz to, co widzisz. Bóg jest tam, gdzie go widzimy. Kwestia interpretacji (wiary) Zoro będzie Ci to 2 dni tłumaczył.
|
|
 | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | >>Gdzie jest Bóg? >1) Jak to gdzie? W nas. Kim jesteście Wy?
|
|
|  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) | > >>Gdzie jest Bóg?> >1) Jak to gdzie? W nas.> Kim jesteście Wy?Nie chciałbym Cię martwić, ale stawiam dolary przeciw orzechom, że w rozumieniu (  ) zoro Ty też się zaliczasz do owego "nas".
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | 11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) | Tego się obawiałam, że są ludzie, którzy lepiej ode mnie wiedzą, co jest we mnie.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Paul Figura (1368 punktów) | > Tego się obawiałam, że są ludzie, którzy lepiej ode mnie wiedzą, co jest we mnie.W całej tej historii jedna kwestia jest zadziwiająca, skąd mogą to wiedzieć.? Czyżby przekroczyli ciemną stronę, mocy i są we władaniu zdolności paranormalnych.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Czyżby przekroczyli ciemną stronę, mocy i są we władaniu> zdolności paranormalnych  'Wiara góry przenosi' i nie tylko, a Ty Paul o czmyś tak przyziemnym jak zdolności paranormalne 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Tego się obawiałam, że są ludzie, którzy lepiej ode mnie wiedzą, co jest we mnie.
Nie dośc, że lepiej wiedzą co w Tobie jest, to jeszcze który z wielu tysięcy bogów i bóstw w Tobie akurat zamieszkuje / ma zamieszkiwać. Zaiste to nie przelewki są, wielce poważna sprawa.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | 9 na 9 | Artur@R (7115 punktów) | > ... w rozumieniu ( ) zoro Ty też się zaliczasz do owego "nas".<Jeśli ja też "się zaliczam" to "czuję"  , że mam go umiejscowionego gdzieś gdzie kończą się plecy, a zaczynają nogi. Ale pewnie "każdy" ma inaczej 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| |  | -1 na 1 zoro (-102 punktów) (zablokowany) |
> >Kim jesteście Wy?> Nie chciałbym Cię martwić, ale stawiam dolary przeciw orzechom, że w rozumieniu ( ) zoro Ty też się zaliczasz do owego "nas".Brawo jak chcesz to potrafisz 
"The only thing necessary for the triumph of evil ... is for a good man to do nothing" Edmund Burke
|
|
 | 16 na 16 | Fizyk (17637 punktów) | >> Gdzie jest Bóg? > 1) Jak to gdzie? W nas.
To by się częściowo zgadzało. Niewątpliwie idea Boga jest zakodowana w połączeniach neuronowych wierzących. Także mnie jest znanych kilkanaście różnych pomysłów na Boga, więc w tym sensie już całe stadko Bogów we mnie zamieszkuje.
Gorzej, niestety, jest ze znalezieniem choćby jednego desygnatu tych idei.
|
|
 | 19 na 19 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Gdzie jest Bóg? >1) Jak to gdzie? W nas. >2) "Gdzie dwóch się zbierze w imię moje, tam ja będę między nimi" - cyt może nie być precyzyjny ale na pewno oddaje sens wypowiedzi.
Podstawowe pytanie wątku brzmi: Gdzie jest Bóg? W odpowiedzi przytaczasz słowa przypisywane Jezusowi, znane wyłącznie z Ewangelii Mateusza (Mt 18, 20): Gdzie dwóch się zbierze w imię moje, tam ja będę między nimi. Sugerujesz, że ze słów tych wynika, iż Bóg, a konkretnie Jezus, jest w nas. Nie masz racji! Z wielu powodów.
(1) Zwróć uwagę na drugą część zdania, która brzmi: ja będę między nimi, a nie - jak bezpodstawnie sugerujesz - "ja będę w nich". Osoba, która rzekomo wypowiedziała te słowa twierdzi zatem, że będzie "(po)miedzy ludźmi", a nie "w ludziach". Być może dostrzegasz różnicę.
(2) Według opinii współczesnych badaczy, Jezus tych słów nigdy nie wypowiedział. Rzekoma wypowiedź Jezusa ujęta w Mt 18, 15-20, której częścią jest końcowy werset dwudziesty, jest charakterystyczna dla wczesnego Kościoła, a nie dla Jezusa. Wymyślił je Mateusz lub późniejszy redaktor ewangelii, a nie Jezus, który zmarł około 50 lat przed powstaniem ewangelii. Jej autor, domniemany ap. Mateusz, najprawdopodobniej nigdy nie widział i nie słyszał Jezusa.
(3) Pytanie dotyczy Boga, a nie Jezusa. Czy jesteś pewny, że masz dostatecznie mocne argumenty w treści Nowego Testamentu, by móc uważać Jezusa za Boga?
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
|  | -8 na 8 zoro (-102 punktów) (zablokowany) |
> Nie masz racji! Z wielu powodów.> (1) Zwróć uwagę na drugą część zdania, która brzmi: ja będę między nimi, a nie - jak bezpodstawnie sugerujesz - "ja będę w nich".> Osoba, która rzekomo wypowiedziała te słowa twierdzi zatem, że będzie "(po)miedzy ludźmi", a nie "w ludziach". Być może dostrzegasz różnicę.źle odczytałeś punkty po pierwsze -jest w nas (nie ma to nic wspólnego z punktem drugim)- cyt.: Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. > (2) Według opinii współczesnych badaczy, Jezus tych słów nigdy nie wypowiedział. Rzekoma wypowiedź Jezusa ujęta w Mt 18, 15-20, której częścią jest końcowy werset dwudziesty, jest charakterystyczna dla wczesnego Kościoła, a nie dla Jezusa. Wymyślił je Mateusz lub późniejszy redaktor ewangelii, a nie Jezus, który zmarł około 50 lat przed powstaniem ewangelii. Jej autor, domniemany ap. Mateusz, najprawdopodobniej nigdy nie widział i nie słyszał Jezusa. Oświeć mnie proszę jacy to badacze takie mądrości sugerują. > (3) Pytanie dotyczy Boga, a nie Jezusa. Czy jesteś pewny, że masz dostatecznie mocne argumenty w treści Nowego Testamentu, by móc uważać Jezusa za Boga?Owszem mam wybacz nie będę ich przytaczał bo dyskusja staje się jałowa - nie jestem żydem żeby nie uznawać Jezusa za Boga 
"The only thing necessary for the triumph of evil ... is for a good man to do nothing" Edmund Burke
|
|
| |  | 9 na 9 | doppelganger (3218 punktów) | > >(3) Pytanie dotyczy Boga, a nie Jezusa. Czy jesteś pewny, że masz dostatecznie mocne argumenty w treści Nowego Testamentu, by móc uważać Jezusa za Boga?> Owszem mam wybacz nie będę ich przytaczał bo dyskusja staje się jałowa - nie jestem żydem żeby nie uznawać Jezusa za Boga  Jak to się dzieje, że jak się nie ma argumentów, to "dyskusja staje się jałowa"?  Niestety, ten słaby chwyt erystyczny chyba już nie działa  
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej." - A. Einstein
|
|
| |  | 1 na 1 | Paul Figura (1368 punktów) |
> >(3) Pytanie dotyczy Boga, a nie Jezusa. Czy jesteś pewny, że masz dostatecznie mocne argumenty w treści Nowego Testamentu, by móc uważać Jezusa za Boga?> Owszem mam wybacz nie będę ich przytaczał bo dyskusja staje się jałowa - nie jestem żydem żeby nie uznawać Jezusa za Boga  > Zrobię to za ciebie coza ironia losu ze ateiści, lepiej znają biblie niż wierzący nie sądzisz. Cytat: tekst w wersji Mateusza (26, 62-66)
"Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie? Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego: Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży? Jezus mu odpowiedział: Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego, i nadchodzącego na obłokach niebieskich. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje? Oni odpowiedzieli: Winien jest śmierci". Jeszcze jeden. Cytat: Święty Jan rozpoczyna swoją Ewangelię od wyznania: "Bogiem było słowo" (J 1,1), w 18 wierszu dodając, że Boga nikt nigdy nie widział, ale pouczył o Nim Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca (J 1, 18). Wiarę tę wyznaje po zmartwychwstaniu niewierny Tomasz mówiąc do Jezusa "Pan mój i Bóg mój" (J 20, 28), a Jezus niczego tu nie prostuje. Z kolei św. Paweł w drugim rozdziale listu do Filipian pisze o preegzystencji Jezusa "w postaci Bożej" (Flp 2, 6-7).
|
|
| | |  | 16 na 16 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >>(3) Pytanie dotyczy Boga, a nie Jezusa. Czy jesteś pewny, że masz dostatecznie mocne argumenty w treści Nowego Testamentu, by móc uważać Jezusa za Boga?> >Owszem mam wybacz nie będę ich przytaczał bo dyskusja staje się jałowa - nie jestem żydem żeby nie uznawać Jezusa za Boga  > Zrobię to za ciebie coza ironia losu ze ateiści, lepiej znają biblie niż wierzący nie sądzisz.A ja Ci odpowiem. Nie wiem, czy to ironia losu, czy też nie, ale wieloletnie dyskusje na tym forum utwierdzają mnie w przekonaniu, że ateiści znają Biblię lepiej, niż osoby wierzące. Oczywiście przez znajomość Biblii rozumiem nie tylko jej przeczytanie, choćby nawet wielokrotne, i ewentualne wyuczenie się na pamięć. > tekst w wersji Mateusza (26, 62-66)Twierdzisz, że powołany przez Ciebie fragment Ewangelii Mateusza (Mt 26, 62-66) z rzekomego procesu Jezusa przed Sanhedrynem jest dowodem na boskość Jezusa. Powołujesz się jednak na wydarzenie - proces Jezusa - którego nie było, które zostało wymyślone. Nie wiem przez kogo, być może przez autora najstarszej ewangelii, czyli przez Marka. W Ewangelii Marka - i konsekwentnie w ewangeliach Mateusza i Łukasza, którzy od Marka ściągali, ale Łukasz niezbyt dokładnie i co nieco pozmieniał - proces ten odbył się w nocy 15 dnia żydowskiego miesiąca nisan już po uczcie paschalnej. Zresztą tej nocy Jezus został wcześniej aresztowany, a następnie rano ukrzyżowany. Wszystko to według synoptyków odbyło się zatem w czasie święta paschy, które rozpoczęło się poprzedniego dnia wieczorem. Dla każdego, kto wie cokolwiek o żydowskim prawie religijnym jest oczywiste, że powyższe wydarzenia w tym czasie odbyć się nie mogły. I zapewne nie odbyły się! W czasie tych świąt żaden sąd nie mógł się zebrać, a o wydaniu wyroku tym bardziej mowy być nie może. Nie było zatem procesu Jezusa przed Sanhedrynem, nie było również pytania arcykapłana skierowanego do Jezusa, nie było też odpowiedzi Jezusa na pytanie, które nie padło. Skoro jednak fragment z tej niebyłej sceny przytoczyłeś, postaram się odnieść i do tego. > "Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie? Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego: Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży? Jezus mu odpowiedział: Tak, Ja Nim jestem.Spośród wielu znanych mi polskich wydań Ewangelii według Mateusza tylko w Biblii Tysiąclecia oraz Biblii Poznańskiej, na pytanie arcykapłana: Zaklinam cię na Boga żywego, abyś nam powiedział, czy Ty jesteś Chrystus, Syn Boga (Mt 26, 63 - NP), padła odpowiedź Jezusa: Tak, ja Nim jestem (Tak, to ja) (Mt 26, 64). We wszystkich pozostałych wydaniach znajduje się zdecydowanie inaczej brzmiąca odpowiedź, a mianowicie: Tyś powiedział. Za słowami: "Tyś powiedział" kryje się milczące: "a nie ja". Innymi słowy - odpowiedź Jezusa należy rozumieć: "To ty powiedziałeś, że jestem Chrystusem (Mesjaszem), Synem Boga. Ja się za takiego nie uważam". > (...) Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje? Oni odpowiedzieli: Winien jest śmierci".To jest absurdalna odpowiedź. Niemożliwe, by arcykapłan to powiedział. Zgodnie z prawem żydowskim bluźnierstwem było albo okazanie braku szacunku wobec imienia Boga, albo też nazwanie się Bogiem lub równym Bogu. Bluźnierstwem absolutnie nie było nazywanie się Mesjaszem czy też Synem Bożym. Przesłuchanie, które się nie odbyło i krótka wymiana słów między Jezusem a arcykapłanem, która również nigdy nie miała miejsca. Mizerny to dowód na boskość Jezusa. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | 16 na 16 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Święty Jan rozpoczyna swoją Ewangelię od wyznania: "Bogiem było słowo" (J 1,1), w 18 wierszu dodając, że Boga nikt nigdy nie widział, ale pouczył o Nim Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca (J 1, 18).
Słowa te - a dokładnie podrozdział J 1, 1-18, z którego pochodzą - napisał pewien nieznany nam autor, a następnie wstawił na początek czwartej ewangelii, po kilkunastu latach od daty jej powstania. Nie potrafię powiedzieć, czy był nim autor głównego trzonu ewangelii, niesłusznie utożsamiany z apostołem Janem, czy też ktoś inny. Dalszy komentarz do przytoczonych wersetów ewangelii wydaje mi sie zbędny.
>Wiarę tę wyznaje po zmartwychwstaniu niewierny Tomasz mówiąc do Jezusa "Pan mój i Bóg mój" (J 20, 28),
Ciekawe, skąd apostoł Tomasz - zwany niewiernym - wiedział, że Jezus jest Bogiem? Może po wiedział mu to któryś z pozostałych apostołów, ale pytanie o źródło wiedzy jest również i w tym przypadku aktualne. W każdym razie z Nowego Testamentu nie dowiadujemy się kto rozpowszechniał informację, że Jezus jest Bogiem.
>a Jezus niczego tu nie prostuje.
No a jak miał prostować, skoro już nie żył?
>Z kolei św. Paweł w drugim rozdziale listu do Filipian pisze o preegzystencji Jezusa "w postaci Bożej" (Flp 2, 6-7).
Pytanie wyżej postawione, jest nadal aktualne: skąd Paweł, który nie znał osobiście Jezusa, wiedział o tym, że Jezus był w postaci Bożej (Flp 2, 6).
List Pawła do Filipian - obok sześciu lub siedmiu innych - należy niewątpliwie do autentycznych listów Pawła, poza nielicznymi w nich wstawkami dodanymi znacznie później przez nieznanych autorów. Jedną z takich wstawek jest kilka wersetów z Listu do Filipian, a mianowicie Flp 2, 6-11. Ustęp pochodzi z jakiegoś hymnu o wyraźnie gnostyckim charakterze, z czego wynika, że należy go datować na wczesne lata II wieku, a nie na czasy Pawła. Kolejny wniosek jest już oczywisty - to nie Paweł jest autorem słów o "postaci (naturze) Bożej Jezusa", wynoszących go do quasi-boskiego statusu. Słowa te (a konkretnie wersety od 2,6 do 2,11) zostały do jego listu dołożone w II wieku.
I wreszcie wniosek ostatni: Kiepskie przytoczyłeś przykłady z NT na boskość Jezusa.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | | ultraviolet (71 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| |  | 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >nie jestem żydem żeby nie uznawać Jezusa za Boga
Za te słowa powinieneś zostać wyrzucony z tego forum. Żegnam Cię.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . nie jestem żydem żeby nie uznawać Jezusa za Boga >Za te słowa powinieneś zostać wyrzucony z tego forum. Choćby dlatego, że jest to forum skierowane do inteligencji, a ona wie, iż Jezus był obrzezanym żydem. Pochodził od matki żydówki i został ukształtowany w kulturze w kulturze i religii żydowskiej. Myślę, że tylko bardzo ograniczeni ludzie nie wiedzą, iż chrześcijaństwo ma właśnie żydowski rodowód, (ale tak jest właśnie z większością polskich katolików). Nie jestem Żydem, a polskim nominalnym katolikiem i zupełnie nie uznaję Jezusa za Boga, gdyż dla mnie żaden świat nadprzyrodzony nie istnieje.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > nie będę ich przytaczał bo dyskusja staje się jałowa - nie jestem> żydem żeby nie uznawać Jezusa za Boga  W trakcie protestów w lipcu 2010 przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, poruszony tym Jezus zszedł z krzyża, podchodzi do pierwszego z brzegu protestującego i rzecze: - Oddajcie mi mój krzyż, dobrzy ludzie - Sp... ty żydzie! - usłyszał 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) |
>W trakcie protestów w lipcu 2010 przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, poruszony tym Jezus zszedł z krzyża, podchodzi do pierwszego z brzegu protestującego i rzecze: >- Oddajcie mi mój krzyż, dobrzy ludzie >- Sp... ty żydzie! - usłyszał
Dla świętej zgody proponuje odłupać Jezusika z krzyża i przygwoździć tam Lecha. By nie narazić się na plagiat, krzyż mógłby mieć kształt Tupolewa.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >- Sp... ty żydzie! - usłyszałPuenta powyższego dowcipu znalazła się tam nie przypadkiem, zapewne pan zoro mógłby podać obrońcom rękę: www.wykop.(*)vre-w-wydaniu-obroncow-krzyza/> Dla świętej zgody proponuje odłupać Jezusika z krzyża i przygwoździć> tam Lecha. By nie narazić się na plagiat, krzyż mógłby mieć kształt Tupolewa.Coś w tym jest, zwłaszcza że to co robi z Katastrofą jego przyjaciel poseł Macierewicz do tego właśnie zmierza. JK dokłada swoje z etosu Brata i wkrótce będziemy mieć typową męczeńską śmierć bohatera + towarzyszących mu 95 niewinnych ludzi. A wracając do krzyża - również nie przypadkiem Ci ludzie robili tam to, co robili: 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 1 na 1 | Uriel_ (360 punktów) | Skuszę się: > Podstawowe pytanie wątku brzmi: Gdzie jest Bóg?Nie wiadomo który. Chrześcijański jest na kartach Ewangelii i jak każdej idei jego podstawową strukturą są słowa. > Sugerujesz, że ze słów tych wynika, iż Bóg, a konkretnie Jezus, jest w nas.> Nie masz racji! Z wielu powodów.> (1) Zwróć uwagę na drugą część zdania, która brzmi: ja będę między nimi, a nie - jak bezpodstawnie sugerujesz - "ja będę w nich".> Osoba, która rzekomo wypowiedziała te słowa twierdzi zatem, że będzie "(po)miedzy ludźmi", a nie "w ludziach". Być może dostrzegasz różnicę.Rozwinę bo różnica jest istotna. Słowo może mieszkać pomiędzy nami i z racji tego będzie między nami lub stać się ciałem i wtedy będzie w nas. Drugi proces chyba prawie nigdzie nie zachodzi o ile wiem lub ludzie, w których się dokonał ze strachu o swoje bezpieczeństwo osobiste pozostają w ukryciu. Gdyby chodziło o populację baranów i takiż poziom intelektualny nie można by mówić również "ja będę między nimi" a co najwyżej "Jego Duch unosił się nad wodami" - to zdanie dobrze pasuje dla idei, która jest i czeka na efekt zmian genetycznych, które doprowadzą do pojawienia się na tej planecie jej odbiorcy a ściślej obiektu, który ta idea opisuje. > (2) Według opinii współczesnych badaczy, Jezus tych słów nigdy nie wypowiedział.W mojej opinii Jezus jest celowym, sensownym, mądrze zamierzonym wytworem człowieka obrazującym co by było gdyby Słowo stało się ciałem w okolicznościach i splocie wydarzeń, których zaistnienie gwarantował jedynie papier lub jego substytut. > Rzekoma wypowiedź Jezusa ujęta w Mt 18, 15-20, której częścią jest końcowy werset dwudziesty, jest charakterystyczna dla wczesnego Kościoła, a nie dla Jezusa. Wymyślił je Mateusz lub późniejszy redaktor ewangelii, a nie Jezus, który zmarł około 50 lat przed powstaniem ewangelii. Jej autor, domniemany ap. Mateusz, najprawdopodobniej nigdy nie widział i nie słyszał Jezusa.Co potwierdza, że mam rację. Oczywiście, że postać Jezusa z natury rzeczy może podlegać i podlegała modyfikacjom jednak obecny jej konstrukt uniemożliwia już ukrycie faktu, że mamy w osobie Jezusa do czynienia z jednostką wyzwoloną, która jest najwyższą wartością dla siebie samej więc nic w jej mniemaniu nie może być Bogiem poza nią samą i jej odbiciem w świecie idei. Czemu więc Bóg nie ochronił mieszkańców przed skutkami trzęsienia Ziemi ? Czemu dzieci umierają w szpitalach na raka ? Czemu ludzie zabijają się wzajemnie w oparach absurdu ? Czemu jest tak źle, że można stawiać te i inne tego typu pytania bez końca ? Temu że Bóg jest gdzieś tam a nie w nas. Modlę się więc tak jak Jezus, gdy cierpiał obserwując poziom swoich żydowskich adwesarzy i gdy miłosierdzie skutecznie hamowało w nim wzrost obrzydzenia i utraty wiary w sens działań: Dobry, mądry, odpowiedzialny Człowieku - przyjdź Królestwo Twoje, niech to ewolucyjne stadium pośrednie między brutalną, irytującą, tępą, religiancką pół-małpą a Tobą wreszcie się skończy.Pozdrawiam  I Ty możesz zostać odłączony
|
|
| |  | 2 na 2 | Grey (2102 punktów) | >mamy w osobie Jezusa do czynienia z jednostką wyzwoloną, która jest najwyższą wartością dla siebie samej więc nic w jej mniemaniu nie może być Bogiem poza nią samą i jej odbiciem w świecie idei. Też tak go postrzegam. Ale w przypadku Pisma Św. to tak naprawdę nie wiemy "co autor miał na myśli". Nie wiemy nawet, czy w ogóle miał nam coś mądrego i ponadczasowego do przekazania, czy tylko sami doszukujemy się tego. Podejrzewam, że każdy znajduje tam to, co chce znaleźć.
>Czemu więc Bóg nie ochronił mieszkańców przed skutkami trzęsienia Ziemi ? Czemu dzieci umierają w szpitalach na raka ? Czemu ludzie zabijają się wzajemnie w oparach absurdu ? Czemu jest tak źle, że można stawiać te i inne tego typu pytania bez końca ? Temu że Bóg jest gdzieś tam a nie w nas. Chcesz powiedzieć, że gdyby Bóg był w nas, ludzie nie ginęliby w wypadkach a dzieci nie umierałyby? Wierzysz w cuda? Zdarza się.
|
|
2 na 2 | Grey (2102 punktów) | > Czy istnieje, brzmi nowe fizycznie akceptowalne pytanie, ukryta luka w tajemniczym anty-świecie? W świecie w którym mógł nawet przykucnąć Bóg po stworzeniu Universum, poza naszym czasem i naszą przestrzenią?Antyświaty raczej nie istnieją, ale kto wie, co kryje się w ciemnej materii... Wypowiedzi teologów stają się zrozumiałe, jeśli założyć, że Bóg jest symbolem. Czego symbolem, to już mniej istotne, byle tylko gdzieś go widzieć, znaleźć dla niego jakieś miejsce. Trochę kreatywności i można być dobrym teologiem. Kurczę, sam dałbym radę.  Niby nikt tego wprost nie mówi, ale nie da się tego inaczej zrozumieć. Większość ludzi jednak woli nie rozumieć. Bo czy symbol może komuś dać życie po śmierci? W sensie symbolicznym pewnie tak. Ale przecież nie o to chodzi ludziom, którzy gromadzą sobie zasługi w niebie. > Kto w stosunku do Boga, wychodzi z "sytuacji pozytywnego założenia", dojdzie też w procesie dowodzenia do pozytywnego wyniku. I tylko ten, według Dalferth , kto "rozważa możliwość że może go też nie być", może dojść do negatywnego rozstrzygnięcia.Zastanawiające, że ludzie nie widzą nic złego w zakładaniu z góry, jaki ma być wynik rozważań. Ale co tam. Myśleć każdy może. Ps. Niedawno miałeś w stopce cytat "Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu". Odebrałem to jako krytykę, całkiem słuszną. A teraz sam zakładasz wątek o Bogu? Już nic nie piszę.
|
|
 | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Antyświaty raczej nie istnieją, ale kto wie, co kryje się w ciemnej materii...<Dlaczego Dalai Lama był zainteresowany istnieniem zaświatów? Czy buddyzm potrzebuje zaświaty do swoich nauk? Kto zna buddyzm na tyle dokładnie żeby tą ciekawość Dalai Lamy wytłumaczyć? > Wypowiedzi teologów stają się zrozumiałe, jeśli założyć, że Bóg jest symbolem.> Czego symbolem, to już mniej istotne, byle tylko gdzieś go widzieć, znaleźć dla niego jakieś miejsce. Trochę kreatywności i można być dobrym teologiem. Kurczę, sam dałbym radę. <Właśnie o to mi chodzi. Czy w kurczącym się przez postęp nauki miejscu znajdzie się zawsze jakiś kątek dla niego? Co ma on wspólnego z Bogiem trzech monoteistycznych religii? Chyba już nic. > Niby nikt tego wprost nie mówi, ale nie da się tego inaczej zrozumieć.> Większość ludzi jednak woli nie rozumieć. Bo czy symbol może komuś dać życie po śmierci? W sensie symbolicznym pewnie tak. Ale przecież nie o to chodzi ludziom, którzy gromadzą sobie zasługi w niebie.<Większość tych zbierających zasługi pewnie nie zna wyników badań naukowych. Ale co jest z uczonymi? W jakiego Boga wierzą fizycy? > >Kto w stosunku do Boga, wychodzi z "sytuacji pozytywnego założenia", dojdzie też w procesie dowodzenia do pozytywnego wyniku. I tylko ten, według Dalferth , kto "rozważa możliwość że może go też nie być", może dojść do negatywnego rozstrzygnięcia.> Zastanawiające, że ludzie nie widzą nic złego w zakładaniu z góry, jaki ma być wynik rozważań. Ale co tam. Myśleć każdy może.<Ja myślę że jest to typowy przykład metod wnioskowania stosowanych przez teologów. Dla mnie jest to przyznanie się do braku obiektywnej możliwości udowodnienia istnienia Boga. > Ps. Niedawno miałeś w stopce cytat "Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu". Odebrałem to jako krytykę, całkiem słuszną. A teraz sam zakładasz wątek o Bogu?W tym wątku chciałem podyskutować ile pozostało jeszcze miejsca dla Boga, w świetle badań nauk przyrodniczych. To nie jest wątek o Bogu tylko o idei Boga, zmieniającej się w ciągu wieków i mającej coraz większe problemy z nauką. Pytanie jak duże? To co było w stopce jest na górze w motto. Nie zmieniłem zdania na temat wojujących ateistów, podobnie jak wojujących teistów. To motto wybrałem do tego wątku. Wybiorę sobie też inne za jakiś czas, np: "Moim zdaniem Konkordat powinien być rozwiązany".
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
|  | 3 na 3 | Grey (2102 punktów) | > Dlaczego Dalai Lama był zainteresowany istnieniem zaświatów? Czy buddyzm potrzebuje zaświaty do swoich nauk? Kto zna buddyzm na tyle dokładnie żeby tą ciekawość Dalai Lamy wytłumaczyć?Buddyści (nie wiem, czy wszyscy) wierzą w to, że możemy się reinkarnować również na innych planetach. > Czy w kurczącym się przez postęp nauki miejscu znajdzie się zawsze jakiś kątek dla niego?Nie doceniasz ludzkiej kreatywności. W ludzkim mózgu (w ludziach) zawsze znajdzie się miejsce. Dzisiaj to jest herezja, ale myślę, że teologia będzie zmierzać w tym kierunku. > Co ma on wspólnego z Bogiem trzech monoteistycznych religii? Chyba już nic.Wystarczy wierzyć, że to ten sam Bóg, tylko inaczej się przejawia. > Większość tych zbierających zasługi pewnie nie zna wyników badań naukowych.Nie wiem, jaki poziom znajomości masz na myśli. Sporo osób wierzy, że nauka i religia nie wykluczają się, bo tak teraz mówi teologia. > Ale co jest z uczonymi? W jakiego Boga wierzą fizycy?O to już trzeba ich zapytać. Myślę, że sporo naukowców wypowiada się o Bogu metaforycznie. Do niedawna było w dobrym tonie mówić o Bogu, więc każdy coś chlapnął. Ale to się powinno zmienić. A ci, którzy naprawdę wierzą, rzeczywiście są ciekawymi obiektami do obserwacji. > To nie jest wątek o Bogu tylko o idei Boga,Na czym polega różnica dla kogoś, kto w tego Boga nie wierzy? Twoje motto bardziej odebrałem jako "Po co gadacie o czymś, czego nie ma?"
|
|
|  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
>W tym wątku chciałem podyskutować ile pozostało jeszcze miejsca dla Boga, w świetle badań nauk przyrodniczych. To nie jest wątek o Bogu tylko o idei Boga, zmieniającej się w ciągu wieków i mającej coraz większe problemy z nauką. Pytanie jak duże?
Czy Jowisz i Neptun nie są wystarczającym przykładem? Jaką legitymację ma coś tylko dla tego że stopień wiedzy jest mały.
Bóg jako początek okej. Zeus ciskający pioruny już nie?
|
|
 | 1 na 1 | panTeista (6808 punktów) | > Wypowiedzi teologów stają się zrozumiałe, jeśli założyć, że Bóg jest symbolem.(...) > Niby nikt tego wprost nie mówi, ale nie da się tego inaczej zrozumieć.Ja tez postrzegam tylko symbol, słowo. > (...) Bo czy symbol może komuś dać życie po śmierci?Życie wieczne też wydaje się symboliczne: Cytat:3 A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa > Ale przecież nie o to chodzi ludziom, którzy gromadzą sobie zasługi w niebie.Ludzie nie wczytują się w Biblię, wolą być mamieni obietnicami pasterzy. > Zastanawiające, że ludzie nie widzą nic złego w zakładaniu z góry, jaki ma być wynik rozważań. Ale co tam. Myśleć każdy może.Jest to myślenie magiczne, jakoby intensywne myślenie o czymś powodowało spełnienie się. Propagator pozytywnego myślenia Joseph Murphy sprzedaje tę obietnicę/ radę w książce "Potęga podświadomości".
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
|  | 2 na 2 | Grey (2102 punktów) | Co do symbolicznej wymowy dogmatów religijnych - pełna zgoda.
>Ludzie nie wczytują się w Biblię, wolą być mamieni obietnicami pasterzy. Czytanie jedno a wyciąganie wniosków - drugie. Niedawno zaczepiły mnie dwie miłe panie Świadkowie Jehowy. Spytałem z ciekawości, czy czytały całą Biblię. Jedna powiedziała, że owszem, szczyci się tym, że przeczytała całą Biblię. Oczywiście nie przeszkadzało jej to wierzyć, że Bóg jest dobry i da nam życie wieczne w raju na ziemi.
Co do pozytywnego myślenia - testuję teraz jedną metodę. Jak odniosę sukces, będę ją dalej testować.
|
|
3 na 3 | Adrian Trybek (339 punktów) | >Gdzie jest Bóg?
Pytanie jest bardzo nieprecyzyjne bo nie wiadomo o którego boga chodzi. Mimo to spróbuję pomóc. Lokalizacja Posejdona (czasem Neptuna) nie jest dokładnie sprecyzowana. Trzeba zadowolić się odpowiedzią: gdzieś w wodzie. Boga Ra najłatwiej łapać z samego rana: jest wtedy żukiem i toczy kulkę gnoju. Zeusa najczęściej można spotkać na Olimpie, ale czasem zamienia się w łabędzia żeby kopulować z gęsiami. Odyn, Thor czy Baldur siedzą na wielkim jesionie, a dokładniej na gałęzi tego jesionu zwanej Asgard (można by powiedzieć, że ludy skandynawskie otarły się o krztę prawdy odnośnie drzewa, ale niestety - w tamtych wierzeniach ludzie nie wywodzą się od Odyna i reszty, powstali samoistnie). Z bogami starotestamentowymi (Elohim - liczba mnoga) i nowotestamentowymi (Theos - liczba mnoga) bywa różnie i generalnie nie ma sensu się zbytnio rozwodzić.
Wszystkich tych bogów łączy jedno, mianowicie występują najczęściej, a może nawet jedynie na kartkach papieru zapełnionych literkami, w nieustannie wznawianych wydawnictwach, dla najmłodszych i najstarszych, do rozrywki, do nauki czy do głębokiej zadumy. Jednak nie należy lekceważyć tych czarnych plamek. Te literki składane w słowa mają się bardzo dobrze, żyją, dumnie przyjmują pozę nieśmiertelnych (w końcu nawet jak ktoś nie umie pisać to może coś wyryć albo opowiedzieć dziecku) i choć nie są wszechmogący, to są tak silni jak silny jest człowiek czy cała masa ludzi.
|
|
 | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >Pytanie jest bardzo nieprecyzyjne bo nie wiadomo o którego boga chodzi. Z pewnością boga religii abrahamicznych, tego o imieniu Bóg. Każdy inny bóg jest pisany małą literą.
|
|
4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Gdzie jest Bóg? >Naukowcy i teolodzy szukają stwórcy. Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości pierwsze systemy światopoglądowe budowali ówcześni mędrcy - szamani, czarownicy i magowie. Później wraz ze wzrostem złożoności stosunków społecznych powstawały coraz bardziej skomplikowane religijne kosmogonie (ideologiczne nadbudowy ziemskich struktur politycznych) przedstawiane przez proroków i kapłanów. Miłośnicy mądrości, filozofowie zastanawiali się nad tym co jest bytem, a co nim nie jest i jakie są przyczyny jego istnienia? Nad stosunkiem ducha do materii i nad tym co jest pierwotne? Nad możliwościami poznania świata - podstawowymi pojęciami, strukturą i rolą wiedzy ludzkiej - oraz zasadami kierującymi tym wszystkim? Większość z nich swoje przemyślenia zapisywało, dzięki czemu teraz mamy do dyspozycji przeogromne zbiory. Wykorzystując je możemy dążyć szlakami wytyczonymi dla nas przez prekursorów lub po przeprowadzeniu analiz, syntez i wyborów pójść własną drogą.
Nie wolno zapominać przy tym, że profetyczne wizje i intelektualne hipotezy myślicieli weryfikowała biegnąca równolegle praktyczna działalność człowieka. A także o tym, że choć ten bieg był równoległy to nigdy nie prowadził on po liniach prostych, a raczej przypominał wznoszącą się spiralę i jeszcze do tego często wyczyniał skomplikowane łamańce. Od początków istnienia homo sapiens, na przestrzeni wielu wieków wyniki rozumowania poddawane były ostrym kryteriom praktyki, co pozwalało na stały przyrost empirycznego poznania, a w konsekwencji na coraz lepsze zrozumienie otaczającej rzeczywistości. I dlatego - pomimo tego, że znakomita większość ludzkości opierała swą wiedzę ogólną na wierze (w całym bogactwie różnorodności religii i czczonych bogów) i czasowych zwycięstw różnych ideologii - w dłuższej perspektywie zawsze wygrywa nauka.
Dziś stoimy na najwyższym (z dotychczasowych, gdyż stale następuje przyrost) naukowym poziomie poznania zasad rządzących wszechświatem. Równocześnie następuje stały wzrost poziomu technologicznego (w tym budowy nowych narzędzi poznawczych) będącego wynikiem sprzężenia zwrotnego pomiędzy teorią a praktyką. Dlatego też, pomimo świadomości uczonych o istniejącym nadal ogromie ich niewiedzy, obszary dla bytów (szczególnie tych inteligentnych) istniejących poza możliwościami ludzkiego zrozumienia i poznania kurczą się gwałtownie.
>Religioznawca Uniwersytetu Zurych Ansgar Jödicke, przeprowadził ankietę pośród 31 chemików bazylejskiego i niemieckiego przemysłu farmaceutycznego pytając o związek między ich pracą a Bogiem. Wielu oceniło nauki przyrodnicze trochę religijnymi. Jeden z nich wyraził się odważnie: "Nauki przyrodnicze i technika są pożądane przez Boga."
Spójna niespójność
Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.
Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.
Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.
Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.
Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - a przecież, jest nas zdecydowana większość - muszą przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim)
Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.
Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.
CDN
@@@ .
|
|
5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy:
Czy wiedza jest nauką?
Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.
Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.
Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.
Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej.(...)
Dochodzenie do prawdy jest permanentnym procesem, na którym potykają się nawet mocarze intelektu. Czy oni mając w jakiejś części fałszywe przekonania (prawdę niepełną) - gdy wychodząc z nieprawdziwych złożeń doszli do błędnych wnioskowań - nie są warci naszych analiz i przemyśleń? Czy człowiek myląc się w jednym, myli się we wszystkim? Czy przemyślane i świadomie działania przynoszące zamierzony skutek, ale oparte na fałszywych przesłankach są racjonalne? A gdy zdecydowany racjonalista nabywa przekonań drogą wnioskowania w oparciu o - jego zdaniem - przesłanki prawdziwe i zasadnie przyjęte, popełni błąd (co przecież się zdarza), to jest to pomyłka, nieracjonalność, a może irracjonalność?
Uważam, że używanie rozumu nawet po przyjęciu (np. w procesie socjalizacji) fałszywych założeń jest racjonalnością, co więcej niekiedy (np. ponowne przeanalizowanie, czy tylko zerknięcie na ratuszowy zegar) pozwalają nam zweryfikować wcześniejsze, fałszywe założenia. Nieracjonalną intelektualnie, choć dosyć powszechną, jest dla mnie tylko wszelaka dogmatyka. Dogmatyczne, bezrefleksyjne przyjmowanie "naukowej" wiedzy, uzasadnianej wyłącznie tytułami uczonych, posiada niewiele wyższą racjonalność od wiary w krasnoludki.
Trudno wyobrazić sobie, aby nauka doszła kiedykolwiek do stanu absolutnej doskonałości. Bardzo dużo już osiągnęliśmy. Niektórzy mówią o końcu nauki, ale chyba bliżej był Albert Einstein mówiąc: Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna - ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy.
Czy nauce ("fizyce") potrzebna jest metafizyka, a wiara uczonym? Chyba tak, ale czy poniższe zacytowanie myśli Edwarda O. Wilsona usatysfakcjonuje teologów? Nauka oferuje dziś najśmielszą metafizykę naszych czasów. Jest przy tym dziełem stworzonym wyłącznie przez człowieka. Daje wyraz naszej wierze, że jeśli tylko nie przestaniemy marzyć, dążyć do nowych odkryć, szukać wyjaśnień i znowu marzyć, wdzierając się za każdym razem śmiało w nowy, nie znany dotąd obszar badań, to otaczający nas świat stanie się w końcu bardziej zrozumiały i uda nam się uchwycić prawdziwą osobliwość wszechświata. A wszystkie osobliwości okażą się ze sobą powiązane i utworzą sensowną całość.
Racjonalne myślenie opiera się na założeniu, że dostępną nam rzeczywistością rządzą jakieś prawa, dotyczące zarówno przeszłości, jak i przyszłości, czyli niezmienne w czasie. Z prawdą jest trochę inaczej. Do prawdy stale dochodzimy, ale nikt nie może uzurpować sobie prawa do jej posiadania. Prawda zmienia się w czasie i na przykład mechanikę Newtonowską zastąpiono mechaniką Einsteinowską.
W stopniu dalece mnie nie satysfakcjonującym znam zagadnienia logiczne i chyba dlatego jestem zwolennikiem logiki praktycznej łączącej rozumowe myślenie z weryfikacją przez doświadczenie. Co za tym idzie, uważam także, że tylko praktyka (weryfikowalne naukowo doświadczenie) może być ostatecznym kryterium prawdziwości sądów. Choć różne są drogi dochodzenia do tego kryterium, to pierwszym krokiem prawie zawsze są intelektualne spekulacje, z których najważniejszymi są te powiązane z filozofią.
Uważam, że podanych przez Pana przemyśleń nie można przeanalizować bez przemyśleń np. Andrzeja Izdebskiego i dlatego wrzucam je tu do przemyślenia.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
4 na 4 |
8 na 10 | doppelganger (3218 punktów) | > Gdzie jest Bóg?Taki dialog mi się od razu skojarzył: Cytat:Hochwander: Osiemnaście filmów mam o tym. Co to za brat? Gdzie on jest? Miś: Nigdzie! On jest tylko w świadomości tej mojej ciotki. Bardzo bogata, siedemdziesiąt dziewięć lat, mieszka w Londynie. Wystarczy Ci? Rodzice wysłali mojej ciotce zdjęcie. No, lekko przesadzone... Na zdjęciu było mnie dwóch, że niby nas dwójka się urodziła, bliźniaków. I ciotka przysyłała po pięćdziesiąt na każdego z nas! Czyli razem sto! Dla niej pięćdziesiąt czy sto to wiesz było bez różnicy. A dla nas... Janek, co Ci będę dużo mówił. Nam było ciężko. Ojciec bracie.. - Stanisław Bareja, Miś, scena 29, W biurze wytwórni filmowej. A czym jest ten Bóg? Jest tym wszystkim, czego wierzący nie rozumieją i nie potrafią uzasadnić. Bóg jest ich umysłowym lenistwem, ich łatwą wymówką aby unikać racjonalnego myślenia. Bóg to ich ego oraz wszystko to, czym chcą żeby był. Jest świadomą ignorancją, życiową wygodą i ich społecznym spoiwem. Bóg to chytry fortel aby trwać w religijnej zaciekłości i nietolerancji. Bóg jest wyimaginowanym przyjacielem bez którego nie potrafiliby żyć. Takie wpojone od dziecka kłamstwo. Taki religijny matriks.
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej." - A. Einstein
|
|
1 na 1 | Świętowit (55 punktów) |
Gdzie jest Bóg?.
- I cóż robi święty w lesie? - zapytał Zaratustra. Święty odparł: - Pieśni składam i śpiewam je, a gdy pieśni składam, śmieję się i płaczę, i pomrukuję z cicha: tak Boga chwalę. Śpiewem, płaczem, śmiechem i pomrukiem chwalę Boga, który jest moim Bogiem. Lecz cóż to niesiesz ty nam w darze? Gdy Zaratustra te słowa usłyszał, pokłonił się świętemu i rzekł: - Czemże was mógłbym ja obdarzyć? Pozwólcie mi jednak odejść czem prędzej, abym wam czego nie odebrał! - I tak oto rozstali się ze sobą starzec i mąż, śmiejąc się jako dwa żaki. Gdy Zaratustra sam pozostał, rzekł do swego serca: "Czyżby to było możliwe! Wszak ten święty starzec nic jeszcze w swem lesie nie słyszał o tem, że Bóg już umarł!"
Fryderyk Nietzsche (z działa filozoficznego Tako rzecze Zaratustra. Książka dla wszystkich i dla nikogo, 1885)
|
|
daddy (2737 punktów) (zablokowany) | "Religia jest sformalizowana i wypracowaną odpowiedzią na ludzką egzystencję i ponieważ w świadomosći i w rytuałach mozna ja dzielic z innymi, nawet najbardziej prymitywna religia wytwarza poczucie sensu życia i beźpieczenstwa przez samą wspólnotę z innymi. Gdy nie ma tego współudziału, kiedy regresywne chęci kontrastują ze swiadomoscia i wymogami istniejacej kultury, wowczas sekretną, jednostkową "religią" staje sie nerwica" - E. Fromm tytul rozdzialu "natura dobrego samopoczucia-psychiczna ewolucja czlowieka".
Czy w świetle takiego założenia, bóg nie jest li tylko dopełnieniem do rytuałów?
Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | HoloFaust (87 punktów) | Cytat:Gdzie jest Bóg? Heh, w puszce mózgowej. W postaci siatki powiązań neuronów.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|