 |
Inteligencja a matematyka. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-07-2013 23:44 | Pan cogito (182 punktów) | Inteligencja a matematyka.
2 na 2 | Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji? Czy są inne wyznaczniki? Czy ktoś ktoś bardzo inteligentny będzie dobry z matematyki? Czy matematyka pomaga logicznie myśleć i rozwiązywać problemy z nią samą nie związane? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 Dalej..#31 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | > Szacun, koleżanko, szacun .Każdy się bawi jak potrafi, c'nie?  > ps. Nie mam pipety, ale specjalnie do chlebowych projektów nabyłam menzurkę z podziałką 1ml i wagę, nazywaną przez mojego męża "dilerską" (dokładność 0,01 grama, max udźwig 100g).Gdzie kupiłaś taką wagę? Widziałam jedną w IKEA, ale nie wiem, czy można jej ufać. A jest mi potrzebna - chemiczka zaraziła mnie, między innymi, robieniem swoich kosmetyków i będę musiała suche ekstrakty odmierzać...
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin |
Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | Odp: Inteligencja a matematyka. | > Gdzie kupiłaś taką wagę? Widziałam jedną w IKEA, ale nie wiem, czy można jej ufać.Jak to gdzie? Na allegro  Tam jest wszystko (no prawie, mam czasami zbyt niszowe potrzeby nawet jak na allegro). ps. szukaj pod "waga jubilerska"
"We live in times of smart phones and stupid people" |
| Elka I Ponura (7473 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | > >Gdzie kupiłaś taką wagę? Widziałam jedną w IKEA, ale nie wiem, czy można jej ufać.> Jak to gdzie? Na allegro  Nggg... No dobra, ale najpierw jeszcze spróbuję tradycyjnie. Bo ja jestem taka, że muszę obmacać przed zakupem 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin |
| Draska (285 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | >Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji? Czy są inne wyznaczniki?
Pojmowanie matematyki nie jest żadnym wyznacznikiem inteligencji, ale może być jego składową.
Trochę irytuje mnie dzielenie na humanistów i ścisłych umysłów, wszystkiego da się nauczyć. Wystarczy troszkę chęci. Wydaje mi się że większość humanistów jest humanistami dlatego że nie napotkali na swojej drodze sensownego nauczyciela. Sorry ale historia czy polonistyka jest łatwa. Nie trzeba za dużo myśleć, trzeba wkuć. W fizyce czy matematyce niestety trzeba rozumieć. Ergo kiepscy nauczyciele historii nie zrobią z człowieka fizyka, a kiepski nauczyciel matematyki zrobi jak najbardziej filologa klasycznego. Podam dwa przykłady: jeden, środowiskowy: mój brat miał innych nauczycieli w podstawówce, a potem w średniej i na studiach. Ciężko mu procent obliczyć. Humanista w 100%. Ja natomiast miałem innych nauczycieli i jakoś tam z matematyką czy fizyką czy chemią nie miałem problemów, ale w szkole średniej trafiłem na Nauczyciela. Nic nie rozumiałem z tego co mówi. Ale żeby nie mieć samych pał, uczyłem się na zaś materiału, rozwiązywałem zadania, wsio jasne, oki, umiem wszystko na następujący materiał. Potem Nauczyciel tłumaczył i ja już nic nie umiałem z tego co rozwiązywałem bez problemu.
p.s. trzeci przykład: miałem kolegę który wszystkie zadania błyskawicznie rozwiązywał. Matematyczny geniusz szkoły średniej. Niestety nic poza tym nie potrafił i nie umiał. Sklecić zdania poprawnie było mu ciężko. |
#35 5 na 5 | Ratatoskr (4439 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | > Sorry ale historia czy polonistyka jest łatwa. Nie trzeba za dużo myśleć, trzeba wkuć.Chętnie zobaczę, jak się wkuwa poczucie humoru, językową lotność wypowiedzi, umiejętność pisania zajmujących opowiadań, wrażliwość poetycką itp  > W fizyce czy matematyce niestety trzeba rozumieć.Widywałam i takich, co wkuwali. > p.s. trzeci przykład: miałem kolegę który wszystkie zadania błyskawicznie rozwiązywał. Matematyczny geniusz szkoły średniej. Niestety nic poza tym nie potrafił i nie umiał. Sklecić zdania poprawnie było mu ciężko.No ale podobno polonistyka jest łatwa?  |
| Draska (285 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. |
> Chętnie zobaczę, jak się wkuwa poczucie humoru, językową lotność wypowiedzi, umiejętność pisania zajmujących opowiadań, wrażliwość poetycką itp  A ja chętnie zobaczę jak tego uczą w szkole. |
#37 5 na 5 | szarley (54913 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | > Sorry ale historia czy polonistyka jest łatwa.Dla większości łatwiejsza niż zaawansowana matematyka. > Nie trzeba za dużo myśleć, trzeba wkuć.Trudno znaleźć większą bzdurę. > Ergo kiepscy nauczyciele historii nie zrobią z człowieka fizyka, a kiepski nauczyciel matematyki zrobi jak najbardziej filologa klasycznego.Też bzdura, choć trochę mniejsza. > Podam dwa przykłady: jeden, środowiskowy: mój brat miał innych nauczycieli w podstawówce, a potem w średniej i na studiach. Ja natomiast miałem innych nauczycieli i jakoś tam z matematyką czy fizyką czy chemią nie miałem problemów, ale w szkole średniej trafiłem na Nauczyciela. Nic nie rozumiałem z tego co mówi. Ale żeby nie mieć samych pał, uczyłem się na zaś materiału, rozwiązywałem zadania, wsio jasne, oki, umiem wszystko na następujący materiał. Potem Nauczyciel tłumaczył i ja już nic nie umiałem z tego co rozwiązywałem bez problemu.Powyższy tekst jest świetnym przykładem tego, że język też należy rozumieć. Wkucie nie wystarczyło. > Ciężko mu procent obliczyć. Humanista w 100%.Jeśli z trudem liczy procenty, to nie jest humanistą tylko osłem. > p.s. trzeci przykład: miałem kolegę który wszystkie zadania błyskawicznie rozwiązywał. Matematyczny geniusz szkoły średniej. Niestety nic poza tym nie potrafił i nie umiał. Sklecić zdania poprawnie było mu ciężko.Przy Tobie nie czuł się osamotniony. |
#38 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | > Ciężko mu procent obliczyć. Humanista w 100%.Proponuję przeczytać kilka postów tam, wyżej i nie pisać głupstw. Szarley ma rację, a ja dodam tylko, że osioł nigdy nie będzie prawdziwym humanistą, choćby pękł. |
#39 1 na 1 | Zabójca-Bogów (3947 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | >Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji? Czy są inne wyznaczniki? Nie jest.--Sprawność organizmu i mózgu to IQ --czyli geny .
>Czy ktoś ktoś bardzo inteligentny będzie dobry z matematyki? B.inteligentny może co chce . (w dziedzinie wykorzystania swego umysłu lub zmanipulowania innych umysłów i wykorzystania ich mięśni ...do osiągnięcia swych celów)
>Czy matematyka pomaga logicznie myśleć i rozwiązywać problemy z nią samą nie związane? Algorytmy poprawnego rozumowania pomagają zawsze.
Pozdro P.S.Wiele trzeba by rozwinąć by dokładnie zrozumieć co jest konieczne by IQ mieć i go nie zaprzepaścić ...
|
| Jacek Przypadek (1069 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | Łatwo mi sobie wyobrazić erudytę, który zna parę języków i jest np. profesorem historii, który od szkoły nie miał kontaktu z matmą i nic z niej nie pamięta. Czy nie będzie to nadal człowiek inteligentny? |
#41 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | > Łatwo mi sobie wyobrazić erudytę, który zna parę języków i jest np. profesorem historii, który od szkoły nie miał kontaktu z matmą i nic z niej nie pamięta. Czy nie będzie to nadal człowiek inteligentny?Profesor historii, który nie miał kontaktu z matematyką był albo zahibernowany, albo jego rozumienie historii jest na poziomie gimnazjalisty. Jak bez znajomości matematyki zrozumie ekonomię? Jak bez znajomości ekonomii, wyobrażany profesor zrozumie Wielki Kryzys i jego skutki? Jak bez zrozumienia zjawiska Wielkiego Kryzysu odpowie uczniowi na pytania "Jak się ustrzec przed powtórzeniem tego zjawiska?" "Jak z kryzysów wychodzić?" Może i będzie inteligentny, ale na pewno nie będzie dobrym profesorem historii |
#42 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | . Co to znaczy być dobrym z matematyki? Znać arytmetykę, algebrę i geometrię na poziomie szkoły średniej, czy też może być dobrym w zakresie analizy matematycznej i funkcjonalnej, znać perfekt matematykę dyskretną, czy też logikę matematyczną.Matematyka, to spory dział wiedzy i wydaje mi się, że dogłębne poznanie jednej dziedziny nauki, w dużym stopniu zamyka nas na inne. Jest to ze szkodą dla ogólnego rozumienia świata, ale taka jest praktyka. www.racjonalista.pl/forum.php/s,60265#w60399--------------------- > Profesor historii, który nie miał kontaktu z matematyką był albo zahibernowany, albo jego rozumienie historii jest na poziomie gimnazjalisty.> Jak bez znajomości matematyki zrozumie ekonomię?> Jak bez znajomości ekonomii, wyobrażany profesor zrozumie Wielki Kryzys i jego skutki?> Jak bez zrozumienia zjawiska Wielkiego Kryzysu odpowie uczniowi na pytania "Jak się ustrzec przed powtórzeniem tego zjawiska?" "Jak z kryzysów wychodzić?"> Może i będzie inteligentny, ale na pewno nie będzie dobrym profesorem historii "Zdania" zapewne Pan nie czyta, gdzie w (najnowszym) numerze 1-2 (156-157) 2013 znajduje się ciekawy artykuł Edwarda Karolczuka "Filozofia wobec problemów ekonomicznych", ale nawet gdy nie czyta Pan "Wyborczej", to numer sobotnio-niedzielny z 3-4 sierpnia 2013 roku jest łatwo dostępny, a tam rozmowa z ekonomistką prof. Leokadią Oręziak, "Myślisz, że sam sobie poradzisz"? Po przemyśleniu tych dwóch artykułów łatwo dochodzi się do wniosku, że choć matematyka w zagadnieniach ekonomicznych odgrywa bardzo ważną rolę, to inteligencja jest tam rzeczą niezbędną. Nawet przy matematycznej genialności bez umiejętności zrozumienia zjawisk społecznych i kierujących nimi idei zupełnie nie sposób zrozumieć ani "Wielkiego kryzysu", ani "jak z kryzysów wychodzić". Znajomość matematyki jest bardzo ważną umiejętnością, tak jak każda umiejętność korzystania z narzędzi. Ale koniecznie trzeba przy tym pamiętać, że umiejętność korzystania z narzędzi, to jeszcze dalece nie daje nam rzemieślnika, nie mówiąc już o artyście. -------------------------- Co do kreatywności matematyki proszę zastanowić się, jak dalece już mogą maszyny zastąpić matematyków, a jak dalece humanistów. Naszym człowieczeństwem, zaś jest to, czego nie potrafi wykonać skonstruowana przez nas maszyna.www.racjon(*)rum.php/z,0/d,1/s,60265#w60449Pozdrawiam. @@@ . |
#43 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | > Co to znaczy być dobrym z matematyki? Znać arytmetykę, algebrę i geometrię na poziomie szkoły średniej, czy też może być dobrym w zakresie analizy matematycznej i funkcjonalnej, znać perfekt matematykę dyskretną, czy też logikę matematyczną.Z mojego poziomu zupełnie by wystarczyło, gdyby humaniści matematykę znali na poziomie im potrzebnym w pracy, codziennym życiu i po prostu szanowali. Wpis dotyczył profesora historii i tego czy ma kontakt z matematyką. Nie wyobrażam sobie, żeby dobry historyk takiego kontaktu nie miał, choćby ze względu na wymóg ponadprzecięnej znajomości ekonomii. Zbyt wiele czytałem/słyszałem "naukowych" wypowiedzi, po których widać, że matematyka na poziomie liczenia procentów jest zbyt trudna. ("Przyczyną wielkiego kryzysu był krach na giełdzie nowojorskiej") > Po przemyśleniu tych dwóch artykułów łatwo dochodzi się do wniosku, że choć matematyka w zagadnieniach ekonomicznych odgrywa bardzo ważną rolę, to inteligencja jest tam rzeczą niezbędną. Nawet przy matematycznej genialności bez umiejętności zrozumienia zjawisk społecznych i kierujących nimi idei zupełnie nie sposób zrozumieć ani "Wielkiego kryzysu", ani "jak z kryzysów wychodzić".Tego nie neguję, podobnie jak niezbędności inteligencji w wielu innych dziedzinach ludzkiej działalności. Napisał Pan "matematyka w zagadnieniach ekonomicznych odgrywa bardzo ważną rolę, to inteligencja jest tam rzeczą niezbędną" Ja napiszę podobnie, ale ze zmianą akcentów: Inteligencja jest rzeczą niezbędną w każdej naukowej działalności człowieka, a we wszytskich zagadnieniach bardzo ważną rolę odgrywa matematyka jako narzędzie. Miarą inteligencji jest między innymi umiejętność korzystania z narzędzi, choć sama ta umiejętność nie czyni mistrza. (Czy rzemieślnika? byłby to zbędny spór o słowa) > Co do kreatywności matematyki proszę zastanowić się, jak dalece już mogą maszyny zastąpić matematyków, a jak dalece humanistów. Nikogo jeszcze maszyna nie zastąpi. Napisał Pan: Cytat:Co mi z takiego ograniczonego intelektualnie matematyka, który np. wiedzę historyczną ogranicza do znajomości dat. Taki poziom, to tylko dla "ścisłych" (tzn. takich, do których nic więcej nie wejdzie) umysłów. Taki matematyk jest tyle samo wart co Chumanista, a jeśli jeszcze brakuje mu pokory wobec wiedzy historyków, jeśli lekceważy Historię i nauki z niej płynące, to jest tylko powodem do wstydu dla innych matematyków. > Pozdrawiam.Wzajemnie |
| i.czaplicka (5782 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. |
> ps. Nie mam pipety, ale specjalnie do chlebowych projektów nabyłam menzurkę z podziałką 1ml i wagę, nazywaną przez mojego męża "dilerską" (dokładność 0,01 grama, max udźwig 100g).Waga zupelnie niepotrzebna. Rozpuszczasz np, 10 g lub 1 ml w 100 ml wody, z tego bierzesz 1 ml, rozpuszczasz np w 10. Jak Ci pasuje. Ta umiejetnosc znana jest kazdemu lek. wet. Ja na przyklad nie leczylam drobiu na fermach, wiec nie kupowalam pojemnikow leku po np. 10 litrow. Bo dla ptakow dawkowanie jest nie na kg wagi, tylo litr wody. Wiec jak mialam kanarka czy papuzke to przeliczalam np, z roztworu injekcyjnego dla psow, (ktory mial inne stezenie niz forma doustna) Po prostu wystarczy dokonac kolejnych rozcienczen. Mozna uzywac strzykawki. Podobnie z lekami injekcyjnymi - jak inaczej podac chomikowi lek ktory dawkuje sie 1 ml na 10 kg wagi? |
#45 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Inteligencja a matematyka. | . > Z mojego poziomu zupełnie by wystarczyło, gdyby humaniści matematykę znali na poziomie im potrzebnym w pracy, codziennym życiu i po prostu szanowali.Wydawało mi się, iż Pan (podobnie do mnie) ma większe wymagania od ludzi uważających się za inteligencję, a trudno mi nazywać matematykiem, czy też humanistą, nie inteligenta. > Wpis dotyczył profesora historii i tego czy ma kontakt z matematyką. Nie wyobrażam sobie, żeby dobry historyk takiego kontaktu nie miał, choćby ze względu na wymóg ponadprzecięnej znajomości ekonomii.Myślałem, że jestem bardziej komunikatywnym. Pisałem, że sama znajomość matematyki jest dalece niewystarczającą (a nie, że jest niepotrzebną). Potrzebną jest jeszcze inteligencja pozwalająca na sensowne zastosowania tego narzędzia jakim jest matematyka. > Zbyt wiele czytałem/słyszałem "naukowych" wypowiedzi, po których widać, że matematyka na poziomie liczenia procentów jest zbyt trudna. ("Przyczyną wielkiego kryzysu był krach na giełdzie nowojorskiej")Ja też zbyt wiele słyszałem naukowych (w pełni naukowych, bez cudzysłowu, gdyż pokrytych stosownym tytułami) wypowiedzi na temat Kryzysu i kryzysów, często ze sobą sprzecznych, a więc chyba matematyka, którą wszyscy ekonomiści w potrzebnym im zakresie znają, to jednak za mało. Profesor Oręziak w artykule, do którego wyżej się odwołałem: Główna patologia na czym polega? - W Stanach Zjednoczonych za czasów prezydentury Billa Clintona zniesiono tzw. Banking Act i pozwolono bankom działać na rynku papierów wartościowych.
Go w tym złego? - To dewastuje świat. Już raz to zresztą doprowadziło do Wielkiego Kryzysu. Banki w latach 20., zamiast prowadzić swoją podstawową działalność, czyli zbierać depozyty i udzielać kredytów, zaczęły ostro grać na giełdzie. Skoro można mieć łatwy zysk z akcji, to po co pożyczać jakiemuś fabrykantowi na produkcję śrubek i czekać na raty kredytu? Bańka giełdowa pęczniała, a potem pękła. Po krachu na giełdzie w Nowym Jorku w 1929 roku banki zostały z niespłaconymi kredytami i nic niewartymi akcjami. Połowa z nich upadła.
I dobrze. Kara za chciwość. - Problem z upadającymi bankami jest taki, że to nie prezesi płacą za swoją beztroskę i chciwość, płacą klienci, którzy tracą swoje depozyty. "Banking Act" z 1933 roku miał być kagańcem dla banków i zapobiec w przyszłości podejmowaniu przez ńie nadmiernego ryzyka. Wszelkie operacje akcjami zostały bankom zakazane. Powiedziano finansistom: "Chcecie grać na giełdzie? Świetnie. Ale nie poprzez banki. Musicie założyć w tym celu osobne firmy". Te osobne firmy nazywały się bankami inwestycyjnymi i nie mogły przyjmować depozytów. Mogły grać na giełdzie wyłącznie swoimi pieniędzmi oraz pieniędzmi klientów, ale zebranymi w tym określonym celu - gry na giełdzie. Od lat 80. zaczęły wiać neoliberalne wiatry i instytucje finansowe nieustannie lobbowały, żeby im rozwiązać ręce. Administracja Clintona w końcu uległa. I się zaczęło. Banki komercyjne na rynku kapitałowym mogą robić niemal wszystko.
Na przykład co? - Hulaj dusza, piekła nie ma. Można wytworzyć właściwie dowolny instrument finansowy, poprosić agencję ratingową o jego ocenę i nim handlować. Byle się kupiec znalazł.Nie neguję potrzeby umiejętności matematyki, w tym umiejętności liczenia procentów, ale nie rozumiem do czego ta umiejętność miałaby wystarczyć? Do zapobieżenia kryzysom, czy choćby tylko własnym stratom, gdyż nawet nie podejrzewam Pana, iż uważa Pan, że pozwala ona zrozumieć przyczyny kryzysów? > >>>Po przemyśleniu tych dwóch artykułów łatwo dochodzi się do wniosku, że choć matematyka w zagadnieniach ekonomicznych odgrywa bardzo ważną rolę, to inteligencja jest tam rzeczą niezbędną. Nawet przy matematycznej genialności bez umiejętności zrozumienia zjawisk społecznych i kierujących nimi idei zupełnie nie sposób zrozumieć ani "Wielkiego kryzysu", ani "jak z kryzysów wychodzić".> >>>Co do kreatywności matematyki proszę zastanowić się, jak dalece już mogą maszyny zastąpić matematyków, a jak dalece humanistów. > Nikogo jeszcze maszyna nie zastąpi.Ale humanistyka uczy zrozumienia treści zdań. Z zapytania "jak dalece" - wcale nie wynika twierdzenie, że maszyna może kogoś zastąpić całkowicie. > Napisał Pan: Cytat: Co mi z takiego ograniczonego intelektualnie matematyka, który np. wiedzę historyczną ogranicza do znajomości dat. Taki poziom, to tylko dla "ścisłych" (tzn. takich, do których nic więcej nie wejdzie) umysłów. > Taki matematyk jest tyle samo wart co Chumanista, a jeśli jeszcze brakuje mu pokory wobec wiedzy historyków, jeśli lekceważy Historię i nauki z niej płynące, to jest tylko powodem do wstydu dla innych matematyków.Jestem pasjonatem historii, tyle iż tej pisanej małą literą, i wiem, że historia uczy nas jednego, iż tak naprawdę to historia niczego społeczeństw nie uczy. Do tego stwierdzenia wystarczy dosyć pobieżna znajomość historii, ale do jego zrozumienia potrzebną jest jeszcze dosyć spora inteligencja. PS. Bardzo przepraszam, ale proszę o bardziej uważne przeczytanie tego co piszę zanim udzieli mi Pan odpowiedzi. Może się mylę, ale mam wrażenie, że niezbyt dobrze Pan moją poprzednią wypowiedz zrozumiał. Pozdrawiam. @@@ . |
1 2 3 4 5 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|