Racjonalista - Strona głównaDo treści
Z Miserikordyną racjonalne starcie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
20-11-2013 15:49hamp (3461 punktów)Z Miserikordyną racjonalne starcie
Ocena 8 na 10
Dzisiaj będę adwokatem diabła.

Chcę tu napisać podsumowanie moich rozważań na temat Miserikordyny, jako że nie zgadzam się z wieloma wypowiedziami dotyczącymi tego tematu. Zarówno na Racjonaliście, jak i na innych portalach wspominających o Miserikordynie i facebook'u przeważająca ilość wypowiedzi ma charakter pejoratywny i kpiący. Część, zdaje się, zaczęła powtarzać za innymi nie przykładając się do głębszego, bardziej krytycznego (czyt. obiektywnego) spojrzenia. Jakby z antyklerykalnego przyzwyczajenia wypowiadali się negatywnie o każdym ruchu Kościoła.

Leki są sprzedawane w aptekach. Miserikordyna nie jest.
Miserikordyna jest reklamowana jako środek na chore serce. Serce obolałe od grzechu i utrapienia. A tworzenie tych utrapień i lekarstw na nie jest w rzeczywistosci mechanizmem napędowym całego Kościoła Katolickiego. Człowiek żyje więc grzeszy. Ba! Człowiek żyje, więc musi czuć się winny swych niedoskonałości, których nie on stworzył i grzechu pierworodnego, którego nie on uczynił. Różaniec ma nam przynieść w tym ulgę, poczucie miłosierdzia bożego. Miserikordyna nie jest reklamowana jako lek na arytmię, nadciśnienie ani żadne inne rzeczywiste schorzenie. Jeżeli ktoś zrezygnuje z prawdziwej terapii an rzecz terapii różańcowej umrze przez własną głupotę, nie przez reklamowanie różańca jako lekarstwo na grzech.

Spojrzenie na opakowanie.

Grafika bardzo przypomina tę z opakowań leków na serce. Jesz jednak szczegół, bardzo zresztą wyraźny - korona cierniowa oplatająca serce. Nie istnieje choroba, przez którą na sercu pojawiają się ciernie.

Spojrzenie na nazwę.
Miserikordyna. Coś z miłosierdziem, nie? Miłosierdzie z leczeniem faktycznych chorób nie ma wiele wspólnego, choć podawanie ciężko chorym morfiny i innych środków przeciwbólowych jest pewnym przejawem miłosierdzia.

Spojrzenie na marketing.
Cel uświęca środki - w tym przypadku dosłownie Kościół musi zatrzymać uciekające owieczki, musi dbać o swoją popularność. Nie tylko Franciszek pracuje na poczciwy i przyjazny wizerunek KK. Poświęcili (znowu nawiązanie do świętości) dostojeństwo jednej z ważniejszych modlitw by dostosować ją do przeciętnego katolika, który o Bogu wcale wiele nie myśli i do ludzi młodych, aby modlitwa mniej kojarzyła im się z umartwianiem się.
Reklama dźwignią handlu. Wymyślili dobrą reklamę. Cholernie dobrą, i nie boję się tego przyznać. Przyrównali modlitwę do czegoś powszechnego o podobnym, lecz duchowym działaniu. Żeby reklama była skuteczna, musi się do czegoś odnosić albo wizualizować - dlatego w reklamach widzimy lek na niestrawność przebijający pęcherzyki zła blokujące kupę a sieci komórkowe są zachwalane przez gwiazdy seriali. Bo to się sprzedaje, to ludzie znają i przychylniej na to patrzą (zupełnie podświadomie).
Użytkownik Pingwin w komentarzach pod artykułem mówi: Cytat:
Jest to kolejny przykład ZAWŁASZCZANIA pojęć/nazw i nadawania im niezgodnego ze stanem faktycznym ZNACZENIA.

Konieczność i naturalność takiego przywłaszczenia wyjaśniłem powyżej. Ostatnio na przystankach pojawiają się plakaty leku na katar z hasłem "Katarsis". Nikt nie oburza się, że lek nawiązał swą reklamą do tego duchowego stanu oczyszczenia.

Spojrzenie na moralną zasadność modlitwy.
Modlitwa daje "nam" (odwołanie do działania naszych mózgów) bardzo silne placebo. Jeżeli jesteśmy w chorobie, to modlitwa i poczucie opatrzności może nas pozytywnie stymulować w terapii i skutkować szybszym powrotem do zdrowia. Jeżeli bardzo czegoś chcemy i modlimy się o to, łatwiej nam to osiągnąć, bo czujemy odgórną pomoc w realizacji naszego celu. To wszystko jest autosugestia, ale bardzo silna i skuteczna. To dobre działanie modlitwy.
Co jednak z modlitwą, która ma nam przychylić boże miłosierdzie? Przepraszanie za grzechy innych ludzi (ad absurdum - grzech pierwszych ludzi, którego, zgodnie z logiką, nawet nie byli świadomi), albo przepraszanie za czyny, których się nie żałuje (a jedynie wytworzone zostały sztuczne zasady moralne je regulujące) jest zupełnie obrzydliwe. Jedynym celem modlitwy powinno być proszenie o spełnienie życzeń. To, że ludzie potrzebują modlitwy przepraszającej aby czuć się dobrze jest winą Kościoła i jego chorej gloryfikacji umartwiania się.

Jedyne co jest w całym przedsięwzięciu złe to fakt, że próbuje się wmówić ludziom, że potrzebują tego lekarstwa.
Patrząc obiektywnie jak tylko się da - jest to bardzo udana marketingowo akcja, jednak nieetyczna przez tworzenie sztucznego zapotrzebowania na sprzedawany towar.
Kościołowi gratuluję dobrej reklamy i anty-gratuluję wątpliwych podstaw moralnych.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 Dalej..
#16
20-11-2013 22:49
 Ocena 2 na 2
hamp (3461 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi farmer
>To co robią to zwykłe przyklepywanie różnych bzdur od 2000 lat. Coś ktoś powiedział a reszta już leje wodę po głowie. W ten sposób właśnie chodzi się do kościoła i słucha księdza bo inaczej ma się grzech.
>Powiem inaczej ludzie wierzą właśnie w ten sposób w boga. Zakład Pascala itd. To niekończące się placebo zorganizowało się w potężną instytucję. Kościół.
>Różaniec w tej formie to nie jest jakiś wynalazek. A pielgrzymki, posty, pokuty, spowiedź, intencje. To wszystko dla Twojego dobra. To uleczy cierpienie, tak można bez końca.
Zgadzam się, ale nikt przecież nie mówi, że różaniec to coś nowego. To tylko nowa reklama dla starego produktu bo stara przestała działać.

>To jak w tym kawale o kółku rybackim z przed 2000 lat.
Zacny był to kawał.

#17
20-11-2013 23:37
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi hamp

>Zgadzam się, ale nikt przecież nie mówi, że różaniec to coś nowego. To tylko nowa reklama dla starego produktu bo stara przestała działać.

Dopiero skończył się październik z nabożeństwem różańcowym. A tu proszę hit i odkrycie ameryki.

Powiedz mi co było tym placebo w tym przypadku? Technologia? Przekorna akcja. Sam różaniec nie wystarcza, to już ludzie wiedzą. Co trzeba w takim razie, a no coś co działa czyli lekarstwa ale tego prawdziwego.Bo to ludzie też wiedzą.
Wytarli sobie gębę nauką i tyle. Żadne tam placebo.


hamp (3461 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi farmer
>Dopiero skończył się październik z nabożeństwem różańcowym. A tu proszę hit i odkrycie ameryki.
Fakt, spóźnili się o kilka tygodni z tym złotym jajem.

>Powiedz mi co było tym placebo w tym przypadku? Technologia? Przekorna akcja. Sam różaniec nie wystarcza, to już ludzie wiedzą. Co trzeba w takim razie, a no coś co działa czyli lekarstwa ale tego prawdziwego.Bo to ludzie też wiedzą.
>Wytarli sobie gębę nauką i tyle. Żadne tam placebo.
Jeżeli bierzemy coś (co nie ma właściwości leczniczych i nie zdajemy sobie z tego sprawy), po czym jest nam lepiej, to jest to placebo. W tym przypadku placebo poprawia nasze samopoczucie uwalniając sumienie od grzechu. To poczucie grzechu często jest wykreowane przez praktyki Kościoła, nie podyktowane przez rozsądek (patrz: przepraszanie za grzech pierworodny, przepraszanie za przeklinanie w myślach, i inne absurdy).
Placebo nie odnosi się w tym przypadku do technologii, prawdziwych lekarstw ani terapii, lecz do środka na sztucznie stworzone duchowe dolegliwości.

farmer (22440 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi hamp

>Jeżeli bierzemy coś (co nie ma właściwości leczniczych i nie zdajemy sobie z tego sprawy), po czym jest nam lepiej, to jest to placebo. W tym przypadku placebo poprawia nasze samopoczucie uwalniając sumienie od grzechu. To poczucie grzechu często jest wykreowane przez praktyki Kościoła, nie podyktowane przez rozsądek (patrz: przepraszanie za grzech pierworodny, przepraszanie za przeklinanie w myślach, i inne absurdy).
>Placebo nie odnosi się w tym przypadku do technologii, prawdziwych lekarstw ani terapii, lecz do środka na sztucznie stworzone duchowe dolegliwości.
>

No nie mogę. Dopiero skończył się październik z nabożeństwem różańcowym. A tu proszę hit i odkrycie ameryki. Mamy placebo czy nie? Można było do woli uzdrawiać serce. Przynajmniej ja wiem o tym od trzydziestu paru lat. Kto o tym nie wie? Bo wierzący chyba powinien.

Jest różaniec placebo sam w sobie? Bo skoro tak to do czego służy opakowanie w tym przypadku? Do wytarcia sobie gęby nauką bo samo placebo różańcowe nie starczy. Patrz wyżej różaniec w październiku. Dopiero odwołanie do nauki wzmacnia przekaz.

Nie chodzie o placebo samo w sobie czy działa jakie ma skutki i dla kogo. Ale że różaniec stracił to rzekome placebo. Nie odnoś się do rzekomych działań. Ale do połączenia religii i nauki.
Użyto konkretnych zabiegów które na co dzień przynoszą efekty. To wzmocniło wizerunek różańca.

Skoro różaniec wymaga już takiej oprawy to co się dzieje z resztą. Z modlitwami mszami i tym wszystkim.
Czy to nie jest próba uwikłania nauki?

Odpowiedz proszę, czym było jest rzekome placebo w tym przypadku. Różaniec, obrazek, czy opakowanie? Bo wg mnie opakowanie.

hamp (3461 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi farmer
>Odpowiedz proszę, czym było jest rzekome placebo w tym przypadku. Różaniec, obrazek, czy opakowanie? Bo wg mnie opakowanie.

Przecież już odpowiedziałem - modlitwa jest tym placebo na dolegliwości duszy - nieprawdziwym lekiem na nieprawdziwe choroby.
Wiązka koralików sama w sobie nie, obrazek ze świętym ktosiem tez nie.
Opakowanie natomiast nie jest placebo, lecz, jak sam powiedziałeś, wzmocnieniem przekazu, czymś, co na nowo przyciąga wzrok. Jest jak mikrofalówka dla ostygłego kawałka pizzy sprawiając, że ta znów kusi nas swym zapachem i ciepłem.
I jest to swego rodzaju jazda na plecach nauki (tak bym to nazwał raczej niż wycieraniem gęby) bo stanowi trafne porównanie modlitwy do specyfiku medycznego.

>Skoro różaniec wymaga już takiej oprawy to co się dzieje z resztą. Z modlitwami mszami i tym wszystkim.
>Czy to nie jest próba uwikłania nauki?

Moim zdaniem nie. Nie można powiedzieć, że skoro akcesoria modlitewne sprzedają w formie leku, to zaraz wnętrza kościołów zamienią się w jakieś "laboratoria duszy". Religia nie chce się upodabniać do nauki, oni tylko wykorzystali wizerunek leku do celów marketingowych. Przyrównanie kościołów do zderzaczy hadronów nie byłoby takie skuteczne

#21
21-11-2013 09:27
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi hamp
>>Odpowiedz proszę, czym było jest rzekome placebo w tym przypadku. Różaniec, obrazek, czy opakowanie? Bo wg mnie opakowanie.
>Przecież już odpowiedziałem - modlitwa jest tym placebo na dolegliwości duszy - nieprawdziwym lekiem na nieprawdziwe choroby.

Za daleko. Jaka modlitwa? Mamy różaniec, obrazek, i pudełko. Tu nie ma modlitwy na razie.

Aby lepiej to zrozumieć trzeba przeprowadzić eksperyment.

Połóż na stole przedmioty codziennego użytku. Portfel telefon klucze do domu długopis i zeszyt maskotkę talerz itd. Połóż też różaniec, obrazek i Miserikordynę. Weź też jakiekolwiek pudełko lekarstw i połóż razem.
Zawołaj teraz postronną osobę i powiedz by przyniósł Ci z tego stołu lekarstwo.
Jak myślisz co przyniesie? Oczywiście że powinien przynieść dwa pudełka. Dlaczego?
Bo o ile jedno z nich jest lekarstwem to drugie ewidentnie nawołuje do medycyny ale osoba tego jeszcze nie wie.

Gdybyś krzykną hej, przynieś mi ze stołu takie coś co pomaga mi trudnych chwilach ilość przedmiotów rośnie. Bo co to by było? Różaniec...owszem, ale może telefon, czemu nie a może maskotkę, portfel w którym masz zdjęcie ukochanej osoby itd.

Pudełko w tej historii skraca drogę. Nawiązuje do medycyny, medycyna leczy. To już nie wystarczy narysować na opakowaniu tam Jezusa, Maryję albo inny trójkąt z okiem?
Siła oddziaływania wizerunku ich boga tak się zdewaluowała że sięgają po rzeczy sprawdzone.

To jest dokładnie ta sama sprawa co z homeopatią. Zapakowane w pudełko po lekarstwach udaje sobie coś czym nie jest.
Profesor Andrzej Gregosiewicz walczy jak lew właśnie z tego typu podejściem.

Z tego stołu placebo może być wszystko, ludzie od dawne noszą amulety, pierścionki i czekają aż ktoś inny przetnie drogę czarnemu kotowi. Nie w tym rzecz. Bo mowa tu o opakowaniu a nie o placebo.


#22
21-11-2013 10:38
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
>Człowiek żyje więc grzeszy.

Życie we wszsytkich swych manifestacjach, również i tych, które są łamaniem tzw. norm moralnych, pozostaje życiem. Skąd więc owo "więc", które ma przenieść nas w sferę poznawczych fikcji, których jedynem uzsadnieniem jest jakość życia religijnych elit?

Podmiotem odpowiedzialnym za produkcję tego granulatu jest Ecclesia-Romano-Catholica (z opakowania). Dobre sobie. Ciekaw jestem, jak wyglądałaby reklamacja w Centrali ubocznych skutków tego specyfiku, np. utraty wiary.

Czekamy na Miseripedofilinę, granulat na grzeszne skłonności klechów.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#23
21-11-2013 12:03
 Ocena 4 na 4
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
>Dzisiaj będę adwokatem diabła.
>Chcę tu napisać podsumowanie moich rozważań na temat Miserikordyny, jako że nie zgadzam się z
>wieloma wypowiedziami dotyczącymi tego tematu. Zarówno na Racjonaliście, jak i na innych portalach
>wspominających o Miserikordynie i facebook'u przeważająca ilość wypowiedzi ma charakter pejoratywny
>i kpiący.
-Charakter tej reklamy chyba pozwala na wszelkie kpiny. Skoro ONI sami zaczęli tak lekko sobie traktować temat modlitwy różańcowej.... Gdybym był katolikiem chyba bym się obraził. Na tym "urządzeniu" wierzący rozpamiętuje (klepiąc zdrowaśki) mękę swojego zbawiciela, który za niego oddał życie na krzyżu, a tu nagle jakieś pseudomedyczne aluzje, kolorowe pudełko, reklama....żeby zarobić? Nieładnie. Mógłbym nawet podejrzewać, że to podstępne knowania wiadomych sił.

Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus

#24
21-11-2013 12:27
 Ocena 1 na 1
hamp (3461 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi RX500
Też o tym myślałem. I pewnie część katolików, tych bardziej konserwatywnych, jest oburzona.
W Watykanie rozdawano Miserikordynę, kto chciał ten brał - zeszło 30 tysięcy opakowań. Także sporej części katolików pomysł przypadł do gustu. Tak jak pisałem - poświęcili mistyczną wartość różańca by trafić do szerszego grona wiernych. Ot, taka modlitewna popkultura.

#25
21-11-2013 14:59
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie

>Co jednak z modlitwą, która ma nam przychylić boże miłosierdzie? Przepraszanie za grzechy innych
>ludzi (ad absurdum - grzech pierwszych ludzi, którego, zgodnie z logiką, nawet nie byli świadomi),
>albo przepraszanie za czyny, których się nie żałuje (a jedynie wytworzone zostały sztuczne zasady
>moralne je regulujące) jest zupełnie obrzydliwe. Jedynym celem modlitwy powinno być proszenie o
>spełnienie życzeń. To, że ludzie potrzebują modlitwy przepraszającej aby czuć się dobrze jest winą
>Kościoła i jego chorej gloryfikacji umartwiania się.
To jakieś Twoje wymysły, nie za bardzo mające cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.
>Jedyne co jest w całym przedsięwzięciu złe to fakt, że próbuje się wmówić ludziom, że potrzebują
>tego lekarstwa.
Złe jest to że się przekonuje do swoich racji? To i to że Ty przekonujesz że nam nie potrzeba tego lekarstwa jest niemoralne, choć akcja propagandowo mizerna.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn

#26
21-11-2013 15:34
 Ocena 4 na 4
hamp (3461 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi Konowal
>To jakieś Twoje wymysły, nie za bardzo mające cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.
Modlitwa jest autosugestią. Życzeniowa jest pozytywna, przepraszająca negatywna, bo powodowana fałszywymi przesłankami.
I faktycznie, przepraszanie jakiegoś transcendentnego bytu za czyny określane przez Kościół mianem grzechu nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością.

>>Jedyne co jest w całym przedsięwzięciu złe to fakt, że próbuje się wmówić ludziom, że potrzebują tego lekarstwa.
>Złe jest to że się przekonuje do swoich racji? To i to że Ty przekonujesz że nam nie potrzeba tego lekarstwa jest niemoralne, choć akcja propagandowo mizerna.
Cóż, przekonuję do swojej racji, ale nie biorę za to pieniędzy $_$
Jeżeli oni kogoś przekonają, to ten ktoś jest narażony na uczucie smutku spowodowane między innymi grzechem pierwszych ludzi i uświadomieniem sobie swojej niedoskonałości, czuje potrzebę przepraszania i proszenia o miłosierdzie.
"Boże, bądź litościw mnie grzesznemu! A tu ma ksiądz na tacę, proszę."

daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi RX500
>>Dzisiaj będę adwokatem diabła.
>>Chcę tu napisać podsumowanie moich rozważań na temat Miserikordyny, jako że nie zgadzam się z
>>wieloma wypowiedziami dotyczącymi tego tematu. Zarówno na Racjonaliście, jak i na innych portalach
>>wspominających o Miserikordynie i facebook'u przeważająca ilość wypowiedzi ma charakter pejoratywny
>>i kpiący.
>-Charakter tej reklamy chyba pozwala na wszelkie kpiny. Skoro ONI sami zaczęli tak lekko sobie traktować temat modlitwy różańcowej.... Gdybym był katolikiem chyba bym się obraził. Na tym "urządzeniu" wierzący rozpamiętuje (klepiąc zdrowaśki) mękę swojego zbawiciela, który za niego oddał życie na krzyżu, a tu nagle jakieś pseudomedyczne aluzje, kolorowe pudełko, reklama....żeby zarobić? Nieładnie. Mógłbym nawet podejrzewać, że to podstępne knowania wiadomych sił.
>
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus


To jest myśl! Zgłosić do prokuratury, o obrazę uczuć religijnych. Formalnie genialne!

Barbiel (1106 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi hamp
>Posiadanie przepotężnego kolegi jest prostsze niż wyrobienie w sobie
>determinacji do samodzielnej walki.
>Tutaj ludzie religijni mają psychiczną przewagę nad ateistami.
Trochę tak i trochę nie. To zależy, jaki ten "kolega" jest.
Dzieciom to pomaga, ale one wymyślają sobie takiego przyjaciela, jakiego
potrzebują.
Niektórzy dorośli też mają takiego boga, jakiego potrzebują: dobrego,
życzliwego, pomagającego. Albo Anioła Stróża, który jest nawet
jeszcze bardziej praktyczny. Taki przyjaciel rzeczywiście daje przewagę.
Gorzej, jeśli czyjś bóg wymaga poświęcenia, ubóstwa, rezygnacji z
samorozwoju. Jak tu prosić o lepszą pracę, samochód, szczęście? Może lepiej nie?
Przewagę ma ten, kto potrafi korzystać z tego, co mu pomaga a odrzucać
to, co mu szkodzi.

Miałem kiedyś znajomego, który interesował się szamanizmem. Mówił,
że Indianie (dorośli) mieli swoje zwierzęta mocy. Te zwierzęta były
ich przyjaciółmi i pomagały im. To były wirtualne zwierzęta, nie
trzeba było ich hodować.
Namówił mnie, żebym wybrał sobie zwierzę, którego cechy chciałbym
posiadać. Po namyśle wybrałem pawia. Miałem problemy z
autoprezentacją.
Za każdym razem, gdy dopadała mnie fałszywa skromność albo coś
podobnego, przypominałem sobie pawia i od razu mi przechodziło.
Masz rację, że to jest duże ułatwienie.
Powstaje pytanie: Jakie znaczenie ma wiara w realność tych wymyślonych
przyjaciół?

Konowal (6291 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi hamp
>>To jakieś Twoje wymysły, nie za bardzo mające cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.
>Modlitwa jest autosugestią.
Powinieneś najpierw poznać pojęcia , żeby ich używać - ot chociażby z wikipedii.
>Życzeniowa jest pozytywna, przepraszająca negatywna, bo powodowana fałszywymi przesłankami.
Tere fere kuku.

>Cóż, przekonuję do swojej racji, ale nie biorę za to pieniędzy $_$
A kto Cię tam wie.
>Jeżeli oni kogoś przekonają, to ten ktoś jest narażony na uczucie smutku spowodowane między innymi grzechem pierwszych ludzi i uświadomieniem sobie swojej niedoskonałości, czuje potrzebę przepraszania i proszenia o miłosierdzie.
Kolego Ty nie wiesz za bardzo o czym piszesz. Ot jakąś tezę chcesz udowodnić, ale nie wszystko co Ci przyjdzie na myśl ma sens. Niestety zaprezentowany zlepek myśli przez Ciebie nie za bardzo jest sensowny, no chyba że wychodzimy z założenia jest tejt tylko Twoja prawda i zadna dyskusja jej nie moze zmienić.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn

hamp (3461 punktów)Odp: Z Miserikordyną racjonalne starcie
W odpowiedzi Konowal
>Powinieneś najpierw poznać pojęcia , żeby ich używać - ot chociażby z wikipedii.
link:
Cytat:
W badaniu wykonanym już ponad 20 lat temu w USA w Szpitalu Miejskim w San Francisco nie tylko dowiedziono bez wątpienia iż pacjenci, którzy się modlili (oczywiście stosując jednocześnie normalne leczenie) zdrowieli szybciej, ale także stwierdzono pozytywne wyniki wśród pacjentów, o które modliły się osoby trzecie (co insynuowało, że "uzdrawiające" właściwości modlitwy mogą być niezwiązane, a przynajmniej nie wyłącznie, z wiarą pacjenta). Dziesiątki podobnych badań potwierdzają skuteczność wiary i lekarze wielu dziedzin medycyny, spontanicznie lub z zalecenia, łączą konwencjonalne leczenie z modlitwą.

Warto wspomnieć tu o pracy wykonanej przez doktor Larry Dossey, onkologa, zdeklarowanego ateisty.

Zaskoczony wynikami z San Francisco i innymi podobnymi badaniami, aby zweryfikować, czy polepszenie stanu pacjentów może być wyłącznym wynikiem autosugestii pacjenta lub/i lekarza, postanowił przeprowadzić swoje badanie, stosując przy tym rygorystycznie kryteria metody naukowej.

Eksperyment Dosseya może wydać się nowatorski, prowokacyjny i być może wątpliwy, ale wyniki są co najmniej ciekawe i rozstrzygające.

W pierwszej chwili eksperyment dowiódł niepodważalnie pozytywnego wpływu modlitwy, obojętnie czy własnej, czy osób trzecich. Należy mieć na uwadze, że oceną stanu zdrowia pacjentów zajmowali się lekarze niewiedzący, do której grupy należał pacjent, i zabroniono im pytania o to pacjentów.

Ale Dossey chciał więcej dowodów; przeprowadził wówczas test zwany w medycynie i farmakologii "ślepą próbą". Tym razem pracował z dwoma grupami pacjentów: jedna grupa należąca do łańcucha modlitewnego i druga nie. Pacjenci nie wiedzieli, do której grupy należą, podobnie oceniający stan ich zdrowia lekarze. Pod koniec eksperymentu, 80% pacjentów należących do łańcucha modlitwnego wyzdrowiało bardziej, niż pacjenci z drugiej grupy.

Dossey na późniejszym kongresie onkologii skomentował to następująco:

- Nie mogę wytłumaczyć zaobserwowanych i zarejestrowanych wydarzeń, ale wiem, że coś w tym jest. Nie wiem, czy wierzę w Boga, ale nie mam wątpliwości co do uzdrawiających właściwości modlitwy na pacjentów.

Oczywiście będzie pewnie mnóstwo uczonych, których jedynym wnioskiem będzie to, że wysoki poziom wiary w kontrolę Boga nad rzeczami wszelakimi powoduje u pacjentów wysoki poziom pewności siebie, optymizmu wobec rokowań zdrowotnych, w wyniku czego powstaje w nich większa podatność na współpracę przy wdrażaniu leczenia.


A tutaj o pozytywnej autosugestii wypowiada się jakiś ksiądz.

A tu prosze, jeszcze Biblia o autosugestywnej funkcji modlitwy:
Cytat:
Mk 11:24 Bw "Dlatego powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam."


>>Życzeniowa jest pozytywna, przepraszająca negatywna, bo powodowana fałszywymi przesłankami.
>Tere fere kuku.
U MAD, BRO?

>>Cóż, przekonuję do swojej racji, ale nie biorę za to pieniędzy $_$
>A kto Cię tam wie.
Moje korzyści majątkowe są nieznane, ich są pewne.

>Kolego Ty nie wiesz za bardzo o czym piszesz. Ot jakąś tezę chcesz udowodnić, ale nie wszystko co Ci przyjdzie na myśl ma sens. Niestety zaprezentowany zlepek myśli przez Ciebie nie za bardzo jest sensowny, no chyba że wychodzimy z założenia jest tejt tylko Twoja prawda i zadna dyskusja jej nie moze zmienić.
Kolego Ty chyba nie wiesz za bardzo o czym czytasz. Widzisz, też tak mogę pisać.
Jeżeli chcesz powiedzieć, że jestem w błędzie to wytłumacz mi to, bo póki co rzucasz tylko oskarżeniami.
Widać, ze się denerwujesz... czy to dlatego, że nie zgadzasz się ze mną i nie umiesz obronić swojej racji?

1 2 3 Dalej..

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365