 |
Przykrajanie Franciszka do Benedykta Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-11-2013 11:12 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Przykrajanie Franciszka do Benedykta
18 na 18 | Adam Szostkiewicz w Polityce trafnie zauważa, że słowa i dokumenty papieża Franciszka są powszechnie w Polsce wypaczane. Wypada się z tym zgodzić. Klerykalni autorzy w swoich recenzjach przykrajają encykliki i adhortacje do kształtu Benedykta XVI, nie chcą przyznać, że papież głosi całkiem nowe i przeciwne rzeczy, że dewaluuje teologię, że sprowadza katolicyzm do ideologii społeczno-politycznej o lewicowym obliczu. Nowy przykład manipulacji dotyczy wydanego niedawno dokumentu programowego "Radość Ewangelii". Autor Tygodnika Powszechnego domaga się wycofania polskiego tłumaczenia, jako zmanipulowanego. Przykładowo: gdy w oryginale papież zaleca biskupom, by byli gotowi „iść za swoim ludem”, bo lud Boży jest zdolny „do rozpoznawania nowych dróg”, w przekładzie czytamy, że to „węch biskupa pozwala mu rozpoznać nowe drogi”. Ów dokument poddaje krytyce panujący system ekonomiczny: „W dzisiejszych czasach wszystko podlega prawom konkurencji i przetrwania najlepiej przystosowanych, gdzie potężni żywią się kosztem bezsilnych” - pisze papież. Druzgocącej krytyce poddane zostały niektóre tradycyjne dogmaty ekonomiczne, w szczególności teoria skapywania, która w dużym uproszczeniu zakłada, że to, co jest dobre dla bogaczy, ostatecznie pomoże również biednym. „Ta opinia, która nigdy nie została potwierdzona faktami, wyraża niedojrzałą i naiwną wiarę w dobroć tych, którzy sprawują władzę ekonomiczną i w zsakralizowane działanie panującego systemu. Tymczasem wykluczeni w dalszym ciągu czekają” – czytamy w papieskim dokumencie. Uwagi Szostkiewicza: www.polity(*)slanie-papieza-franciszka.read | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 9 | finerbijk (17282 punktów) | Nie wiadomo na pewno, czy manipulowanie tekstem było celowe, czy to tylko nieudolność tłumacza. Z resztą, lewacki katolicyzm jest tyle samo wart co prawacki, PiSu Franciszek nie odkrył.
|
|
 | 4 na 4 | slik (20011 punktów) | >Nie wiadomo na pewno, czy manipulowanie tekstem było celowe, czy to tylko nieudolność tłumacza. Z resztą, lewacki katolicyzm jest tyle samo wart co prawacki, PiSu Franciszek nie odkrył. > Wszystko to co opiera swoją ideologię na kłamstwie, z reguły nie może wiele warte
|
|
 | 9 na 9 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >lewacki katolicyzm
Czy ja pisałem coś o lewackim katolicyzmie? Czy Franciszek to lewak? Papież krytykuje system ekonomiczny za jego patologie. Uważam, że jego krytyka jest trafna. Jeśli uważasz, że nie jest trafna, uzasadnij to.
|
|
|  | 10 na 10 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Papież krytykuje system ekonomiczny za jego patologie. Uważam, że jego krytyka jest trafna.
Krytyka formułowana przez Franciszka jest jak najbardziej trafna. Tyle że różnej maści krytyków to nam nie brakuje. Tymczasem zamiast potrzebnych racjonalnych reformatorów mamy watahę złodziei i magików.
Jaki lek na patologie proponuje Franciszek? Modlitwę?
|
|
| |  | 4 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Dopiero co ukazały się obszerne dokumenty papieskie, gdzie poruszono te kwestie. Jego uwagi są konstruktywne i konkretne. Nie chodzi o krytykę zresztą. Chodzi o mocny głos przeciwko szarlatanom ekonomicznym działającym zwłaszcza globalnie a nie lokalnie (więc pytanie o kraj jest bez sensu). Chciałbym, aby te mocne głosy padały z możliwie wielu opiniotwórczych ust: bez względu czy to będą aktorzy, piłkarze, muzycy. Ważne by padały. Ale nie padają lub są rozmyte i miałkie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Dopiero co ukazały się obszerne dokumenty papieskie, gdzie poruszono te kwestie. Jego uwagi są konstruktywne i konkretne. Nie chodzi o krytykę zresztą. Chodzi o mocny głos przeciwko szarlatanom ekonomicznym działającym zwłaszcza globalnie a nie lokalnie (więc pytanie o kraj jest bez sensu).
Czy to coś w rodzaju NWO, spisku itp? Gdy jakiś koleś mówi coś o korporacjach, FED itd, ludzie pukają się w głowę najczęściej.
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Czy to coś w rodzaju NWO, spisku itp?Chodzi o dwie zasadnicze kwestie: 1) praktyki neokolonialne w krajach trzeciego świata i rozwijających się. 2) patologie systemu bankowego w krajach rozwiniętych, gdzie co jakiś czas różne pseudokryzysy dokonują "restrukturyzacji własności" tj. sprytnej operacji jej przesunięcia od podmiotów produkcyjnych do podmiotów spekulacyjno-pasożytniczych. A spisek? Zależy co przez to rozumieć. Prawo cywilizowanych krajów zna pojęcie karania za spiski ekonomiczne, które się zwie np. kartelami. Kartel to spisek określony w prawie  Jeśli się piętnuje etykietkami oszołomów za mówienie o takich "spiskach" to jednak szczęśliwie tendencje są tutaj pozytywne, bo różne instytucje coraz częściej ujawniają i karzą "spiskowców", nie tak dawno temu Unia Europejska (albo jakiś organ państwowy Wielkiej Brytanii, nie pamiętam w tej chwili dokładnie - w google można sobie odszukać) ukarał kilkanaście wielkich banków, głównie inwestycyjnych, za tego rodzaju wałki. Banki mają być instytucjami służebnymi w gospodarce, a dziś wiele z nich zdobyło taką pozycję, że stają się reżyserami wydarzeń i polityki. Franciszek kuma te wszystkie rzeczy o czym świadczy wiele jego uwag.
|
|
| | | | |  | | farmer (22440 punktów) | A to cieszę się, bo na forum rozmawiałem niedawno o spiskach i odniosłem wrażenie że spisek dotyczy głównie ludzi jaszczurów.
Wystarczy napisać GMO. Nie wiem dlaczego ten sektor gospodarki zostaje poza wszelkimi podejrzeniami choćby tu na forum. No banki owszem przykładami można "siać" ale GMO?
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > A to cieszę się, bo na forum rozmawiałem niedawno o spiskach i odniosłem wrażenie że spisek dotyczy głównie ludzi jaszczurów.Ktoś poważnie o tym mówi? Mam wrażenie, że wśród spiskowych teorii jakieś ich 80% to są koncepcje ich wyznawców a 20% to wytwory prowokacyjne, by kompromitować wyznawców, kreowane przez pijarowców koncernowych, jako że pewna część owych teorii uderza w interesy wielkich korporacji. A propos spiskowych teorii: bardzo ładne ukazanie spisku zachowało się w rosyjskim archiwum z dokumentami dyplomatycznymi z okresu panowania carycy Katarzyny, gdzie czarno na białym stoi, by na zewnątrz bronić innowierstwa w Polsce, a skrycie - katolicyzmu (jak ktoś ciekaw mogę podać źródło z języku rosyjskim). Służyło to interesom politycznym. Dlatego nie można naiwnie wierzyć, że ktoś w coś wierzy tylko dlatego, że mówi, że wierzy. To że ktoś gada o jakichś jaszczurach jeszcze nie oznacza, że w nie wierzy. Toi co dawniej robiła caryca Katarzyna swoimi służbami za pomocą religii, dziś także funkcjonuje, choć formy się zmieniły. > Wystarczy napisać GMO. Nie wiem dlaczego ten sektor gospodarki zostaje poza wszelkimi podejrzeniami choćby tu na forum.Absolutnie nie leży poza podejrzeniami. Jakiś czas temu publikowałem nawet na fejsbukowym koncie Racjonalisty rozróżnienie pomiędzy obrona GMO a obrona np. M[autocenzura]. W PSR są ludzie, którzy kiedyś pracowali dla M. i są bardzo sceptyczni wobec praktyk tej firmy. Publikowałem też mocny głos Dawkinsa, który podkreślał, by nie utożsamiać obrony GMO z obroną biznesu GMO ani nie osłabiać czujności wobec biznesu GMO tylko dlatego, że sa grupy atakujące GMO jako takie.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >A to cieszę się, bo na forum rozmawiałem niedawno o spiskach i odniosłem wrażenie że spisek dotyczy głównie ludzi jaszczurów.> Ktoś poważnie o tym mówi? Mam wrażenie, że wśród spiskowych teorii jakieś ich 80% to są koncepcje ich wyznawców a 20% to wytwory prowokacyjne, by kompromitować wyznawców, kreowane przez pijarowców koncernowych, jako że pewna część owych teorii uderza w interesy wielkich korporacji.Na czasie jest informacja o molestowaniu nastolatki: wyborcza.p(*)nie_pedofilia__Arcybiskup.htmlJa mam wrażenie że te 80% ociera się właśnie o takie niuansy jw. Trzeba by zadać pytanie czy takie otwarte oskarżenie systemu ze strony korporacji (komu by się chciało) na temat kościoła i papieża mogło by mieć miejsce. Trochę przypomina to wydawanie ratingu. Np. Kościół za sprawy pedofilskie otrzymuje rating D. Kościół opiniuje system więc powinien też być opiniowany. Dopóki głośno ktoś tego nie zrobi uważam że kościół ma się dobrze i co najmniej rating AA > Absolutnie nie leży poza podejrzeniami. Jakiś czas temu publikowałem nawet na fejsbukowym koncie Racjonalisty rozróżnienie pomiędzy obrona GMO a obrona np. M[autocenzura]. W PSR są ludzie, którzy kiedyś pracowali dla M. i są bardzo sceptyczni wobec praktyk tej firmy. Publikowałem też mocny głos Dawkinsa, który podkreślał, by nie utożsamiać obrony GMO z obroną biznesu GMO ani nie osłabiać czujności wobec biznesu GMO tylko dlatego, że sa grupy atakujące GMO jako takie.Przemysł zbrojeniowy ma się chyba jeszcze lepiej. W zasadzie każdy biznes się obroni sam.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >każdy biznes się obroni sam.
Mały się nie obroni. Nawet innowacyjny nie zawsze się obroni. Czasami myślimy, że jak produkt A jest lepszy niż produkt B, który jest dotąd produkowany, to wynalezienie lepszego produktu z chęcią zostanie wdrożone. A różnie z tym bywa, bo dla wielkich korporacji zmiana i innowacja to często jedynie uciążliwość. Trzeba zmieniać linie produkcyjne i szereg rzeczy. Są więc sytuacje wykupowania patentu tylko po to, by nikt go czasem do produkcji nie wdrożył. Warto pamiętać, że Rudolf Diesel nie chciał wcale silnika na ropę. Uważał, że lepszy byłby silnik diesla na oleju z orzeszków ziemnych, bo to paliwo dużo tańsze i łatwiej pozyskiwane niż benzyna czy ropa. Ale koncern jak coś wdraża to patrzy nie na to, co jest lepsze ale z czego można większą marżę ściągnąć.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>każdy biznes się obroni sam. >Mały się nie obroni.
Czy to nie mentalność chłopska( bez urazy nie piję bezpośrednio). Co myślał chłop kilkaset lat temu w starciu choćby ze szlachtą? Dziś (jasne są lepsze instrumenty) mała firma jest w podobnym układzie.
Ciekawi mnie czy procentowo zmienił się układ w rozkładzie społeczeństwa. Oczywiście dziś ciężko się porównać do chłopa z przed 300 lat ale równie ciężko jest się wybić ponad choć o niebo łatwiej.
|
|
|  | 6 na 10 | finerbijk (17282 punktów) | >Papież krytykuje system ekonomiczny za jego patologie.
W którym kraju? Daje jakieś konstruktywne wskazówki? Wskazuje przykłady? Czcze gadanie i tyle. Że jest źle, to nie jeden Franciszek mówi. Kościół jest lepszy w udzielaniu rad w dowolnej dziedzinie niż był Kim Il Sen - od seksu do ekonomii. Jak dadzą swój majątek biednym, to może uwierzę w jego szczerość.
|
|
| |  | 5 na 7 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >>Papież krytykuje system ekonomiczny za jego patologie. >W którym kraju? Daje jakieś konstruktywne wskazówki? Wskazuje przykłady? Czcze gadanie i tyle. Że jest źle, to nie jeden Franciszek mówi. -Po prostu mamy kolejnego specjalistę od rozdawania cudzego. Typowy socjalista, który ma mnóstwo genialnych pomysłów, komu się należy, ile i do czyjej kieszeni sięgnąć. Gorzej z pomysłami jak zarobić. Najlepiej jakby ci paskudni kapitaliści, tak pogardzani za swój materializm i chciwość, że nawet do nieba będą się musieli przeciskać przez ucho igielne, zaczęli regularnie dokarmiać masy rozmnażających się, nic nie robiących ludów Afryki..żeby mogły się jeszcze szybciej rozmnażać. A Kościół będzie tam głosił słowo boże i zwiększał szeregi wiernych.
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
| | |  | 13 na 13 | astrotaurus (12445 punktów) |
>-Po prostu mamy kolejnego specjalistę od rozdawania cudzego. Po prostu mamy kolejnego kaznodzieję finansowego klepiącego zaklęcia z uświęconymi a oklepanymi hasłami w stylu "rozdawanie cudzego". Zdejmże klapki z oczu i spojrzyj przytomnie na to co mówią Franciszek tam i Mariusz tutaj, że finansjera (z wiernopoddańczym ogonem wielkich korporacji) to wynaturzenie gospodarki świata. Wynaturzenie polegające właśnie na zawłaszczaniu cudzego wskutek machinacji religii pieniądza. To coś nie tworzy żadnych realnych wartości, wysysa jeno zyski z realnej gospodarki - w skali świata jest to już coś koło połowy wszystkich zysków przedsiębiorstw!
>Gorzej z pomysłami jak zarobić. Tyle że ksiądz, proszę księdza, ma wyimaginowany obraz świata. Powtórzę dla jasności - sektor finansowy wyjątkowo skuteczny w działaniu "jak zarobić" jest wyjątkowo jałowy i wręcz szkodliwy w działaniu "jak się rozwijać". A w tej materii najlepsze jest nieskrępowane poszukiwanie w najbardziej nawet abstrakcyjnych, napędzanych ciekawością badaniach. To z efektów tych poszukiwań dopiero wyrastają nowe możliwości dla dziedzin bardziej szczegółowych: z dążeń do np. znalezienia bozonu Higgsa nie wynika żaden zysk, ale bez takich badań nie istniałyby na dzisiejszym poziomie inżynieria genetyczna, materiałoznawstwo itp. Słyszał może ksiądz by księdza idole - geniusze od zarabiania pieniędzy mieli w planie zbudować np. akcelerator mocniejszy niż LHC? Raczej próbują polityków w nich zapatrzonych i siedzących w ich kieszeniach skłonić do takiego urządzenia świata by nauka dostarczała siły roboczej do ich zakresów zarobkowania. Tu i teraz. Bo dla nich postęp się skończył na wynalezieniu pieniędzy i cała rzecz w pomnażaniu tychże. To takich parę uwag ogólnych byś może spróbował unieść głowę sponad swojej książeczki do nabożeństwa (tej z kartami kredytowymi) i dojrzał jak to idiotycznie jest kiedy ogon wymachuje psem.
>Najlepiej jakby ci paskudni kapitaliści, tak pogardzani za swój materializm i chciwość, że nawet do nieba będą się musieli przeciskać przez ucho igielne, zaczęli regularnie dokarmiać masy rozmnażających się, nic nie robiących ludów Afryki..żeby mogły się jeszcze szybciej rozmnażać. Najbardziej natchnieni kaznodzieje każdego wyznania najlepsi są najczęściej w tworzeniu debilnych i parszywych agitek. To co spłodziłeś jest tak obleśne, że nie chce mi się nawet wytykać Ci elementarnych błędów w tym popisie. Uporaj się najpierw z poprzednim akapitem.
>A Kościół będzie tam głosił słowo boże i zwiększał szeregi wiernych. Bóg wie jakim jestem przeciwnikiem Kościoła Katolickiego, innych Kościołów, religii i wiary w ogóle. Bóg wie jak mocno ograniczonym darzę zaufaniem Franciszka ze względu na jego wybryki ("kto nie modli się do Boga, modli się do szatana", kanonizacja Wojtyły itp.). Nie widzę jednak powodu by nie przyznawać racji tam gdzie racja jest, mając na uwadze nawet wielką rozbieżność celów i intencji z owej racji głosicielem.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | |  | 7 na 9 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >Zdejmże klapki z oczu i spojrzyj przytomnie na to co mówią Franciszek tam i Mariusz tutaj, że finansjera (z wiernopoddańczym ogonem wielkich korporacji) to wynaturzenie gospodarki świata. >Nie widzę jednak powodu by nie przyznawać racji tam gdzie racja jest, mając na uwadze nawet wielką rozbieżność celów i intencji z owej racji głosicielem. -W historii wielu już było takich osobników o podobnych racjach, intencjach i celach. Lenin, Mao, Che Guevara, Allende. Bojownicy przeciw wynaturzeniom finansjery. Tylko przy ich wynaturzeniach wszystkie poprzednie bladły. I jakoś pod panowaniem korporacji dało się żyć, pod ich panowaniem znacznie gorzej lub wcale. -Przyznawanie racji nawet wrogowi jest oczywiste. Gdy ktoś stwierdzi fakt, to nawet gdy go nie cierpię, fakt faktem pozostanie. Tylko, że mi te jego stwierdzenia nie są do niczego potrzebne, wiem to bez niego. I po co na temat ekonomii wypowiada się naczelny pasożyt planety, kto ma go niby obowiązek słuchać?
>To co spłodziłeś jest tak obleśne, że nie chce mi się nawet wytykać Ci elementarnych błędów w tym popisie. Uporaj się najpierw z poprzednim akapitem. -Powiedz to Franciszkowi. To Kościół, korzystając z pieniędzy tych co jednak coś robią, utrzymuje masy ciemnoty poprzez misje. I robi wszystko, aby biednej ciemnoty było jak najwięcej, by było komu pomagać, nad kim się litować, by było nad kim mieć władzę. Zupełnie jak w socjalizmie w stylu radzieckim.
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) |
>-W historii wielu już było takich osobników o podobnych racjach, intencjach i celach. Lenin, Mao, Che Guevara, Allende. Bojownicy przeciw wynaturzeniom finansjery. A Ty nie umiesz pozbyć się stylu gadzinówek operując niemądrymi skojarzeniami. Jakakolwiek krytyka ideologii wymienionych przez Ciebie osobników nie gloryfikuje w żaden sposób rządów finansjery, a uczciwość intelektualna nakazywałaby pamiętać wielu innych bojowników z wynaturzeniami finansjery, dzięki którym choćby w historii najnowszej skracał się czas pracy, a wynagrodzenie rosło.
>Tylko przy ich wynaturzeniach wszystkie poprzednie bladły. I jakoś pod panowaniem korporacji dało się żyć, pod ich panowaniem znacznie gorzej lub wcale. Powiedz to na przykład temu tysiącowi z okładem osób, którzy zginęli pod gruzami obozu pracy w Bangladesz. Bez presji z zewnątrz żądza pieniądza konstruowałaby takie obrazki bez zahamowań.
>I po co na temat ekonomii wypowiada się naczelny pasożyt planety, kto ma go niby obowiązek słuchać? Ma swój cel, ma prawo, a obowiązek posłuchu mają ci co się do takiego obowiązku poczuwają.
>I robi wszystko, aby biednej ciemnoty było jak najwięcej, by było komu pomagać, nad kim się litować, by było nad kim mieć władzę. Hmmm... moim zdaniem bełkot szamanów katolicyzmu zwanych księżmi nie jest ani odrobinę głupszy od bełkotu szamanów "finansizmu" zwanych analitykami.
>Zupełnie jak w socjalizmie w stylu radzieckim. Musiałeś...?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | >Papież krytykuje system ekonomiczny za jego patologie. Uważam, że jego krytyka jest trafna.
Nie sądzę, aby papieska krytyka była trafna. Gdyby taka była, jedną z jej konsekwecji byłoby odrzucenie fundamentalnej przesłanki, na jakiej się opiera, a jaką jest istnienie boga i wszystkie - w skali globalnej - negatywne skutki jakie niesie ze sobą katolicyzm.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 7 na 7 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Nie sądzę, aby papieska krytyka była trafna. Gdyby taka była, jedną z jej konsekwecji byłoby odrzucenie fundamentalnej przesłanki, na jakiej się opiera, a jaką jest istnienie boga
Chodzi o ekonomię a nie teologię. Ateiści opierają się o ogromnej mierze na protestanckiej krytyce katolicyzmu, która jest trafna i nie odrzucają jej dlatego, że sami protestanci też mają swoje irracjonalizmy i grzeszki na sumieniu. Sekty między sobą często sumiennie się krytykują, wyciągają sobie wzajemnie słabości swoich systemów. Warto korzystać z tych wzajemnych krytyk. I tak robimy niejednokrotnie, nawet jak sobie z tego sprawy nie zdajemy. Pisarstwo Deschnera i Uty Ranke Heinemann to są krytyki protestanckie. Deschner jest ateistą, lecz czerpie pełnymi garściami z protestanckich krytyk Kościoła. Tak samo można potraktować papieską krytykę szarlatanów ekonomicznych. To że facet przemawia w imieniu innego fałszywego systemu, nie oznacza, że nie jest w stanie trafnie skrytykować słabości innych systemów.
Po drugie: Franciszek nie zdradza żadnego skrzywienia teologicznego, jeśli się wczyta w jego encyklikę a nie jej marne omówienia, widać, że teologia występuje tam jako system metafor. dokładnie tak jak w tzw. teologii śmierci Boga. Franciszek moim zdaniem do cna jest przesiąknięty Bonhoeferyzmem. Bonhoefer, ojciec teologii śmierci Boga, to ten, który chciał sprowadzić chrześcijaństwo tylko do zasady "miłuj bliźniego swego", do spraw społecznych. Retoryka Franciszka to retoryka teologii śmierci Boga, bardzo tylko nieznacznie wydelikacona ze względu na konieczność jakiegoś minimalnego zachowania pozorów dawnego katolicyzmu. Oczywiście można powiedzieć, że gdyby był racjonalistą to by ludowi powiedział, że Bóg nie istnieje. Tylko co by to dało? Ogłosiliby go fałszywym papieżem i wybraliby innego. A tak, zachowując minimum pozorów może z trybuny kościelnej realizować katolicyzm z teologią śmierci Boga. Takie obecnie mam zdanie. Mogę je zmienić, jak ktoś wykaże, że Franciszek w istocie odsyła nas w zaświaty ku "prawdziwej" teologii. by jednak móc to zrobić trzeba czytać oryginalne wypowiedzi i dokumenty a nie ich dziennikarskie skróty czy streszczenia katolickich publicystów. Katoliccy publicyści w tygodnikach prawicowych tak referują papieską encyklikę, że jest ona zupełnie zafałszowana. I robią to zapewne celowo, bo jeszcze z dziennikarzami to różnie może być. Często jest tak, że piszą newsa o dokumencie programowym w ogóle go nie czytając. Bo to długi tekst i dziennikarz na ogół nie ma czasu całego przeczytać. Wybiera więc parę fragmentów i pisze pseudostreszczenie.
|
|
| | |  | 7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | >Chodzi o ekonomię a nie teologię.
W wypowiedziach papieża chodzi o ekonomię i o teologię (z katechizmem włącznie) oraz o coś, co można nazwać powszednim rytuałem kościelnym; krótko - o totalność katolickiej egzystencji i praktyki.
>Ateiści opierają się o ogromnej mierze na protestanckiej krytyce katolicyzmu, która jest trafna i nie odrzucają jej dlatego,...
Nie można niczego zarzucić takiej procedurze. Przypomina - historyczny - stosunek chemii do alchemii, albo medycyny do czarów. To taka forma odwirowania nonsensu przez historię. Trzeba jednak rozumieć, że naukowe pierwiastki w jakiejś doktrynie czy metodzie nie wynikają z jej nonsensów. Powtarzam się: to, co w religii jest dobre, nie potrzebuje odwołania do boga. Po prostu czeka na sekularyzację.
>...realizować katolicyzm z teologią śmierci Boga.
Teologia śmierci boga jest jednym z wielu nurtów w katolicyzmie. Miała już swoje pięć minut (tak jak teologia wyzwolenia). Krytycznym momentem jest samo jej pojęcie: ma to być teologia śmierci boga, ale - co ciekawe - nie jest teologią śmierci Pisma, odrzuceniem Starego i Nowego Testamentu, negacją objawienia. Jej zwolennicy odwołują się do znanej formułki Nietzschego (Gott ist tot), ale sam Nietzsche nie głosił końca religii, ale obwieśćił koniec jej teistycznej wersji: "wydaje mi się, że religijny instynkt wciąż jest obecny - ale odrzuca on z głęboką nieufnością teistyczne zaspokojenie." (Poza dobrem i złem, 53, tłum. moje). Nie sądzę, aby jakikolwiek papież w ramach katolicyzmu skłonny byłby odrzucić teizm, osobowego boga, a o to tu chodzi. Próby rekonstrukcji boga w oparciu o całkowicie świeckie doświadczenie świata kończą się prędzej czy później teologią naturalną (czyli metafizyczną farsą) , albo - jak to widać u fundamentalisty Kierkegaarda - całkowicie irracjonalnym pomysłem "skoku" w boskie zaświaty, czyli w jakąś formę mistyki. Osobiście znam tak bardzo wierzacych katolików, że sami proboszcze ich unikają.
>Retoryka Franciszka to retoryka teologii śmierci Boga...zachowując minimum pozorów może z trybuny kościelnej realizować katolicyzm z teologią śmierci Boga.
Katolicyzm to nie teologia. To w 100% system władzy. Teologia to w katolicyzmie małe piwo, czyli ok. 5%. No i sprawa najważniejsza: śmierć boga nie znaczy jeszcze śmierci kardynałów, a to oni rozdają tiary.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Teologia śmierci boga jest jednym z wielu nurtów w katolicyzmie. Miała już swoje pięć minut
To ciekawe, nie wiedziałem. Miała?
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >To ciekawe, nie wiedziałem. Miała?
Miała. Wystarczy zerknąć na daty publikacji klasyki. Można ja dostać w antykwariatach.
Pismo Franciszka zaczyna się od słów: Radość Ewangelii wypełnia serce i całe życie tych itd...
To jest język teologii śmierci boga?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Teologia śmierci Boga narodziła się w łonie protestantyzmu. Ja poznałem ją w ujęciu głównie autora z kręgów anglikańskich: Cupitt, Po Bogu - polecam: www.racjonalista.pl/ks.php/k,91Podaj mi proszę jakichś autorów teologii śmierci Boga z katolicyzmu. Może są, ale ja po prostu ich nie znam.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Teologia śmierci Boga narodziła się w łonie protestantyzmu.
Jaaaaasne. I zdaje się na tym łonie pozostała. Pisałem o katolicyzmie myśląc o protestantach. Przepraszam za niechlujstwo umysłowe: wszsytkich, którzy przyjmują osobowego boga transcendentnego wobec świata wrzucam do jednego wora. Katolickich teologów śmierci boga nie znalazłem. To zdaje się poletko protestantów, którym po "smierci papieża" (Luter) łatwiej usmierćić było boga. Dlatego też do teologii śmierci boga w wydaniu aktualnego papieża nie dam się przekonać.
Jeszcze raz przepraszam.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >To zdaje się poletko protestantów, którym po "smierci papieża" (Luter) łatwiej usmierćić było boga. Dlatego też do teologii śmierci boga w wydaniu aktualnego papieża nie dam się przekonać.
Nie bardzo rozumiem ten ciąg rozumowania, ale ok. W każdym razie z narodzinami tej teologii chodziło o to, że Bonhoefer był wstrząśnięty współpracą Kościoła luterańskiego z reżimem hitlerowskim i doszedł do wniosku, że wobec tej kompromitacji nie można się dalej ośmieszać głoszeniem jakiegoś boga i zaświatów, jeśli tutaj zrobiło się tyle złych rzeczy. Jedyne co kościołowi (luterańskiemu) pozostało to służyć innemu człowiekowi. Kościół katolicki też współpracował z rezimem, lecz nie było na tym tle jakichś poważniejszych wyrzutów sumienia, nie narodziła się teologia śmierci Boga, która była wynikiem wstydu za własny kościół. Może obecnie w KK jest grupa hierarchów, która po skandalach pedofilnych i innych doszła do podobnego wniosku wobec KK? I stąd może Franciszek papieżem. Mniejsza z tym, istotne dla mnie jest to, że mówi głośno rzeczy ważne i wie jak krytykować system ekonomiczny, co świadczy o tym, że problem rozumie. Różne banały o pomocy biednym były także u poprzednich papieży, ale były to klasyczne banały, które nie zdradzały, by ich autorzy cokolwiek rozumieli z problemu lub chcieli trafić w jego sedno.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Mniejsza z tym, istotne dla mnie jest to, że mówi głośno rzeczy ważne i wie jak krytykować system ekonomiczny, co świadczy o tym, że problem rozumie.<
Funkcja przedsiębiorcy była już uznana przez Dominikanów i Jezuitów w 16 w. w "Schule von Salamanca". "Doświadczenie nas uczy że zaprzeczanie lub ograniczanie w imieniu rzekomej równości wszystkich w społeczeństwie... paraliżuje a nawet niszczy kreatywność przedsiębiorczą.....w rezultacie mamy "równanie w dół". Zamiast twórczej inicjatywy własnej dochodzi do pasywności i podporządkowania się administracyjnemu aparatowi.Dlatego jest ten nowy List regresem. Jak dalece? 1. Biedni i problem biedy zostają ustawieni w samym centrum a do ich pokonania nie zaleca się pomnażania chleba - więcej gospodarki wolnorynkowej - tylko jego dzielenie. "Nie dzielić się własnymi dobrami z biednymi oznacza ich okradać". Dobra które posiadamy nie należą do nas tylko do nich" (57) - tylko że tym sposobem bieda będzie jedynie konserwowana i "sprawiedliwie i solidarnie" administrowana. 2.Pomijając to, jest wątpliwe dzielić ludzkość na biednych i bogatych i stawiać ich przeciw sobie, przeoczając że w postępowych narodach istnieje grupa między "bogaty" i "biedny". 3. List pomija że masowe pokonanie biedy, awans 'małego człowieka' możliwy jest tylko przez gospodarkę rynkową i przedsiębiorczość a nie przez "dzielenie" istniejących dóbr. 4.Nasz problem biedy w Europie śr. jest bardzo relatywny: cierpimy raczej na 'nadżywienie' aniżeli na niedożywienie. 5.W tym tkwi błąd. Socjalna nowina dla całego świata nie może być ujednolicona, tak samo jak jednakowa stopa procentowa dla całej Europy nie może być prawidłowym stanowiskiem. Ale nawet świat Ameryki Południowej nic nie zyska przez tę nowinę, która poleca tylko dzielenie jako środek zwalczania biedy. (Prof.G.Habermann)
Tutaj tylko gospodarcze aspekty tekstu. Po pierwsze wpada w oko ciągnące się przez całe pismo zaklęcie, nawet gloryfikacja biedy. Krytyka rzekomo wzrastających "socjalnych nierówności" jako następne. Sprawiedliwość dla biskupa Rzymu manifestuje się w materialnej równości. W konsekwencji dochodzi on do wniosku." Nie dla gospodarki wykluczenia i różnicy w dochodach". Żeby zapobiec wszelkim nieporozumieniom: "Taka gospodarka zabija"... Że dokładnie ten krytykowany system wolnego rynku był i jest tym systemem, który w poprzednich latach i dziesięcioleciach wyprowadził setki milionów ludzi z najgorszej biedy i doprowadził ich do skromnego dobrobytu, jak to miało np. miejsce w wielu krajach Azji wsch., tego papież nie chce przyjąć do wiadomości.Oraz że nadal wielu ludzi akurat w tych częściach świata głoduje i wegetuje w okropnych warunkach, gdzie brak pewności prawnej, ochrony własności prywatnej oraz brak wolnego rynku.(Jeden z takich dyktatorów otrzymał zaproszenie do Watykanu na beatyfikację Wojtyły-dopisek mój). Franciszka rozumienie gospodarki rynkowej czyta się tak: Dzisiaj wszystko odgrywa się wg reguł prawa silniejszego, gdzie silniejszy niszczy słabszego" Co on w tym miejscu opisuje jest prymitywnym prawem pięści, który panuje w tych zakątkach świata, które najczęściej są wymieniane w relacjach o biedzie i głodzie. Gospodarka rynkowa nie ma nic wspólnego z prawem pięści, nie rozwiązuje konfliktów poprzez morderstwo i zabójstwo, tylko przez kooperację wolny handel, podział pracy, dające korzyści wszystkim uczestnikom. Zwykła ślepota wychodzi na zewnątrz gdy papież sądzi:"to jest nigdy nie potwierdzone przez fakty twierdzenie, że wolny rynek prowadzi do poprawy ogólnych warunków życia". Powinien rzucić okiem na Chiny, kraj w którym w gospodarce planowej tuziny milionów ludzi umierało z głodu. Dzisiaj nie tylko nieliczni czerpią korzyści z liberalizacji gospodarki, ale stworzyła się szeroka, ciągle wzrastająca warstwa średnia, żyjąca w materialnym dobrobycie. "Dyktatura gospodarki bez twarzy i bez ludzkiego celu" jest biczowana akurat przez człowieka który osobiście przeżył jak kwitnący kraj został zrujnowany przez dwie dyktatury, jedną z lewa, drugą z prawa, co zakrawa na ironię. W gospodarce wolnorynkowej przeciwnie do gospodarki planowej, żaden producent nie może odbioru swoich towarów lub usług wymusić na konsumentach. Żeby zrozumieć w jaki sposób zarząd Daimler-Benz lub Novaris są w stanie stworzyć dyktaturę, trzeba dysponować pięknie kwitnącą fantazją... Bez wątpienia system gospodarczy w którym niektórzy osiągają więcej profitów niż inni, ale było nie było poprawiają również warunki życiowe mniej uprzywilejowanych, jest lepszym systemem od kolektywnej równości w brakach, biedzie i niedostatku.... Spekulacje finansowe chce papież pokonać w oryginalny sposób poprzez pełne błogosławieństwa interwencje państwa. Akurat tego państwa które dzięki swemu monopolowi pieniądza i jego wrogiej własności prywatnej polityce procentowej, stoi na każdej wadze spekulacji finansowych. Wyobrażenie o państwie uniemożliwiającym żadnej spekulacji jest wyraźnym dowodem zupełnego braku pojęcia o funkcji i działania Fiat-Money-systems...."Dobra które posiadamy, nie należą do nas tylko do innych." ...Jak- bez gwarancji prywatnej własności, możliwe jest cywilizowane, wolne od gwałtu i przemocy wspólne życie, pozostanie na razie dobrze chronioną tajemnicą Watykanu....(Andreas Tögel)
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >... Franciszek moim zdaniem do cna jest przesiąknięty Bonhoeferyzmem. Bonhoefer, ojciec teologii śmierci Boga, to ten, który chciał sprowadzić chrześcijaństwo tylko do zasady "miłuj bliźniego swego", do spraw społecznych. .. >... by jednak móc to zrobić trzeba czytać oryginalne wypowiedzi i dokumenty a nie ich dziennikarskie skróty czy streszczenia katolickich publicystów. Katoliccy publicyści w tygodnikach prawicowych tak referują papieską encyklikę, że jest ona zupełnie zafałszowana. I robią to zapewne celowo, bo jeszcze z dziennikarzami to różnie może być. Często jest tak, że piszą newsa o dokumencie programowym w ogóle go nie czytając. Bo to długi tekst i dziennikarz na ogół nie ma czasu całego przeczytać. Wybiera więc parę fragmentów i pisze pseudostreszczenie. >
Nie mam czasu na analizowanie motywacji aktualnego Papieża i mam pewność, że media to przekształacają zależnie od preferencji tudzież przypadkowej ignorancji redaktora. W mediach Franciszek brzmi autentycznie. Jednak możliwe jest też następujące wytłumaczenie: 'twardogłowa', klasyczna polityka kościoła (w skrócie: powtarzać to samo, wypierać się błędów, brać kasę i władzę) doprowadziła do upadku tej organizacji. Ostatnie 300 lat to powolny upadek KK. Jeśli Franciszek będzie kontynuował politykę JPII to istnieje duża szansa na to, że za 100-200 lat KK będzie agencją zarządzającą nieruchomościami. Być może Franciszek zmienia marketing na taki, który lepiej pasuje do dzisiejszego wiernego. Wiernego, który nie czuje się ani gorszy ani głupszy od księdza czy papieża. Któremu wieczne przynudzanie o rozwodach, antykoncepcji, Adamie i Ewie zaczyna ciążyć. Który zaczyna czuć, że biskup wysiadający z Lexusa i paplający coś o ubóstwie jest zwykłym oszustem. Być może Franciszek chce być trybunem ludowym, 'równiachą' , krytykującym bogatych biskupów jeżdżących limuzynami, gdy reszta walczy o przetrwanie do 1-go, krytykującym wiele 'złych' cech KK. Jakaś część ludzi potrzebuje wierzyć w 'coś', jeśli dotychczasowa strategia nie zadziałała to może nowa ich przyciągnie lub choćby zahamuje odpływ dotychczasowych wyznawców?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Być może Franciszek chce być trybunem ludowym, 'równiachą' , krytykującym bogatych biskupów jeżdżących limuzynami, gdy reszta walczy o przetrwanie do 1-go, krytykującym wiele 'złych' cech KK.
Być może się mylę, ale to chyba to o co nam chodziło? Jestem przekonany, że wielu narzekających na Franciszka wielokrotnie wcześniej mówiło za JP2 czy B16 - 'Dlaczego nie potępi zbytku czy przekrętów?!' I teraz kiedy okazało się, że następca potępia, to też źle. W ten sposób ateiści odbierają swej krytyce wiarygodność. Ile jest w stanie się "wylegitymować" oznakami radości z poprzednich papieży, którzy prowadzili Kościół do zapaści?Było to wówczas ewidentne i wyraźne. Ja osobiście nie widzę nic złego w wykorzystywaniu złej instytucji do dobrych rzeczy. A to co robi Franciszek to są dobre rzeczy, bo to nie tylko jakieś tam medialne promowanie, ale budzenie entuzjazmu prospołecznego wśród milionów. Zajmując takie a nie inne stanowisko wykazuję jedynie konsekwencje swej dawnej krytyki kościoła i papiestwa. Pokazuję, że nie była to mowa trawa ani retoryka w stylu "kij zawsze się znajdzie" - bo się faktycznie znajdzie, lecz nie w tym rzecz. Rozumiem, że można się lękać, że Franciszek narobi dobrego pijaru a później przyjdzie czarny lud i ponownie będzie krzewił zabobony. Nie sądzę, aby był powrót do tradycyjnego katolicyzmu po jego przeformułowaniu w naukę czysto społeczną. Od tego już nie będzie odwrotu. Nie ma juz miejsca dla starego katolicyzmu. Kościół stoi przed opcją: albo dalsze zapadanie w niebyt albo przeformułowanie to w instytucję, jakiej potrzebują ludzie.
|
|
| | |  | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Chodzi o ekonomię a nie teologię.<Ani, ani. Chodzi o władzę, o wpływy, o zahamowanie odpływu wiernych z Kościoła. O zakaz prywatyzacji wiary, o sprzeciw wobec rozdziału Kościoła od państwa. Chodzi o obowiązek misyjny. Proboszcze mają z wiernymi organizować pracę misyjną, czytaj-rozróby i awantury na pl. Zamkowym w walce o krzyż, o TV Trwam itd. > Ateiści opierają się o ogromnej mierze na protestanckiej krytyce katolicyzmu<Ateiści nie zajmują się krytyką Kościoła. Tym trudnią się antyklerykałowie. Ateiści reprezentują pewną postawę filozoficzną, nic więcej. Istnieli przed reformacją, przed chrześcijaństwem i będą istnieć po ich upadku. > Pisarstwo Deschnera i Uty Ranke Heinemann to są krytyki protestanckie. Deschner jest ateistą, lecz czerpie pełnymi garściami z protestanckich krytyk Kościoła.<Deschner jest agnostykiem - co ma przyjść to przyjdzie- URH ma własną koncepcję boga opartą na pracach Descartesa. Jej bóg nie jest ani katolicki ani protestancki. Deschner nie korzysta z protestanckiej krytyki ponieważ Deschner nie zajmuje się krytyką Kościołów, (Luterańskiego też), w kwestiach doktrynalno-teologicznych, tylko krytykuje historię Kościoła. URH zajmuje się krytyką KK z pozycji humanistycznych a nie protestanckich. Protestowała publicznie przeciw wojnie w Wietnamie, pisała List Otwarty do Papieża w sprawie niehumanitarnego zakazu antykoncepcji w Afryce. Z racji wykształcenia zajmuje się krytyką NT, wykazuje zniekształcenia i błędy w tłumaczeniach i dotyczy to w równej mierze wszystkich Kościołów chrześcijańskich. > Tak samo można potraktować papieską krytykę szarlatanów ekonomicznych.<Być może niektóra z jego diagnoz jest słuszna tylko jego propozycje terapii są infantylne. > Po drugie: Franciszek nie zdradza żadnego skrzywienia teologicznego, jeśli się wczyta w jego encyklikę a nie jej marne omówienia, widać, że teologia występuje tam jako system metafor. dokładnie tak jak w tzw. teologii śmierci Boga. Franciszek moim zdaniem do cna jest przesiąknięty Bonhoeferyzmem. Bonhoefer, ojciec teologii śmierci Boga, to ten, który chciał sprowadzić chrześcijaństwo tylko do zasady "miłuj bliźniego swego", do spraw społecznych. Retoryka Franciszka to retoryka teologii śmierci Boga<Dla ścisłości, to jest List Apostolski. Nie istnieje coś podobnego jak boenhoefferyzm. Bonhöffer zajmował się teologią dialektyczną, pod wpływem Bartha, odrzucał teorię dwóch światów Lutra, z teologią śmierci boga nie miał nic wspólnego. Początków tej trzeba szukać u Spinozy, Hegla i Nietzsche. Rozwinięta została w latach 60-tych w USA. Jej głównymi chrześcijańskimi przedstawicielami byli: Gabriel Vahanian, Paul van Buren, William Hamilton und Thomas J. J. Altizer oraz Rabbi Richard Rubenstein. U jej źródeł leżała teologia po Auschwitz oraz postępy badań w fizyce i astrofizyce. Jeżeli nie istnieje miejsce w którym znajduje się bóg, to nie może on istnieć nie mając miejsca w którym musiałby się znajdować.> Takie obecnie mam zdanie. Mogę je zmienić, jak ktoś wykaże, że Franciszek w istocie odsyła nas w zaświaty ku "prawdziwej" teologii. by jednak móc to zrobić trzeba czytać oryginalne wypowiedzi i dokumenty a nie ich dziennikarskie skróty czy streszczenia katolickich publicystów.<Nie wiem co to jest "prawdziwa" teologia. Wgram tu cały List Apostolski w tłumaczeniu niemieckim, w formacie pdf. Wpisz w wyszukiwarce heil - zbawienie i wyskoczy ci 7 miejsc w których Franciszek odwołuje się do zaświatów. W tym Liście aż roi się od Boga żywego, dającego jedynie zbawienie poprzez matkę Kościół Katolicki, duch święty krąży po stronach pracowitego tekstu. Odwołań do Benedykta XVI, Pawła VI, do Pawła-Szawła jest bez liku. W tym Liście Bóg żyje i jest wszechobecny. [Załącznik]
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
|  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >>lewacki katolicyzm >Czy ja pisałem coś o lewackim katolicyzmie? Czy Franciszek to lewak? Papież krytykuje system ekonomiczny za jego patologie. Uważam, że jego krytyka jest trafna. Jeśli uważasz, że nie jest trafna, uzasadnij to. Krytyka jest być może trafna, problem w tym, że nikt nie znalazł lepszej alternatywy? Łatwo wskazać wady, trudniej pokazać rozwiązanie, które nie zastępuje dzisiejszych wad innymi, znacznie bardziej uciążliwymi.
Między socjalizmem a katolicyzmem nie ma aż tak wielu różnic - być może dlatego kościół ma taki problem z ideologiami lewicowymi. Jednak eksperymenty z socjalizmem i komunizmem wykazały, że w socjaliźmie Ci najsłabsi mieli ciężej niż w kapitaliźmie, tyle, że najsilniejsi nie byli od nich tak odlegli.
|
|
| |  | 4 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Krytyka jest być może trafna, problem w tym, że nikt nie znalazł lepszej alternatywy?
Nie wiem w jakiej książce czy gazecie to wyczytałeś, ale to nieprawda. Jest alternatywa i to bardzo dobra. Alternatywą dla reżimów neokolonialnych, wyzyskujących lokalny słabo rozwinięty lud - jest brak neokolonializmu. Czy potrzebujesz wykładu teoretycznego co to oznacza? Alternatywą dla gospodarek patologicznego "kapitalizmu kryzysowego" jest choćby kapitalizm zorientowany nie na monetaryzm, lecz na produkcję, odbudowa potencjałów lokalnych gospodarek, większe ich uniezależnienie od gier wielkich koncernów. Najważniejsze: dekoncentracja kapitału, co na poważną skalę zaczęło się na zachodzie rozwijać w latach 80. Przekształcanie przedsiębiorstw w przedsiębiorstwa pracownicze, które już nam pokazały, że potrafią być znacznie bardziej konkurencyjne od tradycyjnych, oligarchicznych. Potrzebują jednak ochrony państwa przed gierkami wielkich potentatów, na ogół nieczystymi gierkami. Analogicznie jak dawniej państwo roztoczyło parasol ochronny przed monopolami, trustami i kartelami we wczesnej fazie kapitalizmu. Dziś potrzeba państwowego parasola nad przekształcaniem gospodarki kapitalistycznej w gospodarkę opartą na własności pracowniczej.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >>Krytyka jest być może trafna, problem w tym, że nikt nie znalazł lepszej alternatywy? >Nie wiem w jakiej książce czy gazecie to wyczytałeś, ale to nieprawda... Czy potrzebujesz wykładu teoretycznego co to oznacza? Myśle, że zbyt łatwo dochodzisz do przeświadczenia, że możesz mi udzielać wykładów.
>Alternatywą dla gospodarek patologicznego "kapitalizmu kryzysowego" jest choćby >kapitalizm zorientowany nie na monetaryzm, ... Przekształcanie przedsiębiorstw w >przedsiębiorstwa pracownicze, które już nam pokazały,..potrzebują jednak ochrony >państwa przed gierkami wielkich potentatów, na ogół nieczystymi gierkami. .. Dziś >potrzeba państwowego parasola nad przekształcaniem gospodarki kapitalistycznej w >gospodarkę opartą na własności pracowniczej. Obmyśliłeś rozwiązanie problemów dzisiejszych gospodarek? Znak zapytania w mojej wypowiedzi nt alternatyw oznacza, że w makroekonomii najprawdopodobniej nikt (poza Tobą być może) nie może mieć pewności co do skuteczności rozwiązań. Teorie pojawiają się i upadają gdy okazuje się, że fakty im przeczą, zastępowane są przez następne, potem pojawiają się przeróbki tego co było już w przeszłości i tak ... od kryzysu do kryzysu. Dzieje się tak z conajmniej z 3 powodów: - teorie opierają się na wielu zmiennych, a wśród nich na zachowaniu grup ludzi, które zmienia się z czasem, ludzie uczą się na każdym kryzysie i adaptują, w skrócie: w długim okresie zachowania są nieprzewidywalne
- teorie opierają się na analizie przeszłosci i ekstrapolowaniu jej na przyszłość - jednak przyszłość jest również mało przewidywalna. Krótkofalowe tredny uważane są za 'prawa'. (dla przykładu pewien raport z początku XX wieku nt przyszłości i rozwoju Londynu jako główny problem tego miasta w najbliższych dekadach wskazywał .... zanieczyszczenie tonami odchodów końskich). Kto 30 lat temu przewidział, że kraj 3-go świata-Chiny będzie 3 gospodarką?
- niektórzy ekonomiści stosują statystyki do wyciągania wniosków - statystyki mogą tylko pokazać korelację procesów ale nie są w stanie wskazać związku przyczynowo skutowego, może takiego związku w ogóle nie być.
|
|
| |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . lewacki katolicyzmCzy ja pisałem coś o lewackim katolicyzmie? Czy Franciszek to lewak? Papież krytykuje system ekonomiczny za jego patologie. Uważam, że jego krytyka jest trafna. Jeśli uważasz, że nie jest trafna, uzasadnij to.> Krytyka jest być może trafna, problem w tym, że nikt nie znalazł lepszej alternatywy?Do czego? Czy uważa Pan, iż nikt nie znalazł lepszej alternatywy - do XIX wiecznego kapitalizmu, do imperializmu, do neoliberalizmu? Trzeba być ideologicznie zaślepionym, aby nie zauważać wielu rozwiązań alternatywnych praktycznie przetestowanych. > Łatwo wskazać wady, trudniej pokazać rozwiązanie, które nie zastępuje dzisiejszych wad innymi, znacznie bardziej uciążliwymi.Od krytyki zastanej sytuacji wszelki postęp się zaczyna, gdyby tylko klaskający byli, to jeszcze z pałami po puszczach byśmy się gonili. Rozwiązań jest wiele, tak sferze teoretycznej, jak i praktycznej. Wystarczy trochę poczytać, pomyśleć, czy też osobiście zobaczyć. Nie ma sensu utrzymywać Polaków w ideologii globalnych bredni. Świata też nie - co czynią różni specjaliści od wstawiania kitu czynią. > Między socjalizmem a katolicyzmem nie ma aż tak wielu różnic - być może dlatego kościół ma taki problem z ideologiami lewicowymi.To jednak forum dla samodzielnie myślącej inteligencji i wypada przynajmniej rozumieć znaczenie słów, których się używa, gdyż inaczej to tylko propagandowe pieprzenie o Szopenie. Przecież powyższe zdanie to tylko nic nie znaczący bełkot. Gdzie Rzym, gdzie Krym, a gdzie maślanka? > Jednak eksperymenty z socjalizmem i komunizmem wykazały,Jakie eksperymenty? Kto gdzie kiedy eksperymentował z "socjalizmem", a tym bardziej z "komunizmem" (i co to w ogóle jest "komunizm")? > że w socjaliźmie Ci najsłabsi mieli ciężej niż w kapitaliźmie, tyle, że najsilniejsi nie byli od nich tak odlegli.Kto Panu takich mądrości naopowiadał? Racjonaliści tak mają, iż więcej czytają niż piszą. Poczytaj Pan trochę mądrych książek, pomyśl Pan trochę zanim zacznie Pan swoje mądrości wypisywać w tematach, o których nie ma Pan pojęcia. Racjonalista, to jednak nie "Onet". Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | |  | | Paolo Monstro (6146 punktów) | > >>że w socjaliźmie Ci najsłabsi mieli ciężej niż w kapitaliźmie, tyle, że najsilniejsi nie byli od nich tak odlegli. >Kto Panu takich mądrości naopowiadał? Racjonaliści tak mają, iż więcej czytają niż piszą. Poczytaj Pan trochę mądrych książek, pomyśl Pan trochę zanim zacznie Pan swoje mądrości wypisywać w tematach, o których nie ma Pan pojęcia. >Racjonalista, to jednak nie "Onet". >Pozdrawiam. >@@@ >. Nie mam chęci ani czasu na personalne pyskówki. W ekonomii, po przeczytaniu pewnej liczby cięższych książek, wielu dochodzi do wniosku, że 'nic nie wie' lub przynajmniej nie ma takiej niezmąconej pewności siebie jak Pan.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jednak eksperymenty z socjalizmem i komunizmem wykazały,Jakie eksperymenty? Kto gdzie kiedy eksperymentował z "socjalizmem", a tym bardziej z "komunizmem" (i co to w ogóle jest "komunizm")?> że w socjaliźmie Ci najsłabsi mieli ciężej niż w kapitaliźmie, tyle, że najsilniejsi nie byli od nich tak odlegli.Kto Panu takich mądrości naopowiadał? Racjonaliści tak mają, iż więcej czytają niż piszą. Poczytaj Pan trochę mądrych książek, pomyśl Pan trochę zanim zacznie Pan swoje mądrości wypisywać w tematach, o których nie ma Pan pojęcia. Racjonalista, to jednak nie "Onet".___________________________ > Nie mam chęci ani czasu na personalne pyskówki.Za to ma Pan bardzo dużo czasu na wciskanie ideologicznego kitu. Szanowny Panie, ja do Pana nic osobiście nie mam, ja tylko protestuję (i to merytorycznie wykazuję), gdy ktoś tu brednie wypisuje. Odniosłem się tu merytorycznie (choć i trochę złośliwie) tylko do konkretnej (tej jednej) Pańskiej wypowiedzi. > W ekonomii, po przeczytaniu pewnej liczby cięższych książek, wielu dochodzi do wniosku, że 'nic nie wie' lub przynajmniej nie ma takiej niezmąconej pewności siebie jak Pan.Tumany są wszędzie. Nawet wśród próbujących studiować ekonomię także. Czy ktoś przeczytał ze zrozumieniem parę książek i czy potrafi coś tam zrozumieć z rzeczywistości społecznej, to uwidocznia się już w paru zaprezentowanych publicznie postach. Pomiędzy naturalnymi dla myślących wątpliwościami, a ideologiczną głupotą i narzucaniem własnej jedynie słusznej wizji - jest ogromna różnica. Kto tu pyta i stara się zrozumieć, a kto narzuca swój propagandowy kit, to nasi inteligentni czytelnicy sami ocenić potrafią. Uważam, że nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami. Wiem, że nasze wypowiedzi świadczą o nas i dlatego staram się używać słów, których znaczenie rozumiem i nie epitetować. Wszystkie swoje kieruję do inteligentnego czytelnika i sądzę, że taki bez problemu potrafi je zrozumieć. Tak też było z moim skrytykowanym przez Pana postem - a Pan zamiast choćby tylko próby merytorycznej odpowiedzi lub przeproszenia za zagalopowanie się - co nam wszystkim w polemikach się zdarza - już tylko mnie zaatakował, bez żadnego odniesienia się do samego meritum. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Fafciu (953 punktów) | >Między socjalizmem a katolicyzmem nie ma aż tak wielu różnic
Bzdura. Solidaryzm to nie to samo co socjalizm.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >>>>Między socjalizmem a katolicyzmem nie ma aż tak wielu różnic >Bzdura. Solidaryzm to nie to samo co socjalizm. A komunitaryzm to nie to samo co komunizm. Można tak długo ciągnąć, a sens tego jest taki, iż trzeba rozumieć znaczenie słów, których się używa i używać ich w odpowiednim kontekście znaczeniowym, gdyż inaczej to tylko ple, ple wychodzi.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
3 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Nowy przykład manipulacji dotyczy wydanego niedawno dokumentu programowego "Radość Ewangelii". Autor Tygodnika Powszechnego domaga się wycofania polskiego tłumaczenia, jako zmanipulowanego. Przykładowo: gdy w oryginale papież zaleca biskupom, by byli gotowi "iść za swoim ludem", bo lud Boży jest zdolny "do rozpoznawania nowych dróg", w przekładzie czytamy, że to "węch biskupa pozwala mu rozpoznać nowe drogi".Małe dopowiedzenie (komentarz z facebooka Racjonalisty), które wprawdzie nie podważa tego, co pisał autor Tygodnika Powszechnego a za nim Szostkiewicz, ale jednak zawsze warto sprawdzać dziennikarzy Cytat: Fragment oryginału: "To do so, he will sometimes go before his people, pointing the way and keeping their hope vibrant. At other times, he will simply be in their midst with his unassuming and merciful presence. At yet other times, he will have to walk after them, helping those who lag behind and - above all - allowing the flock to strike out on new paths."
Odpowiedni fragment tłumaczenia: "Dlatego niekiedy stanie z przodu, aby wskazać drogę i podtrzymać nadzieję ludu, innym razem zaś stanie pośród wszystkich ze swoim miłosierdziem, a w pewnych okolicznościach powinien iść za ludem, by pomóc tym, którzy zostali z tyłu, ponieważ jest pasterzem swojej owczarni, jego węch pozwala mu rozpoznać nowe drogi."
W jednym i drugim fragmencie, wbrew temu co tutaj plecie (i manipuluje) racjonalista.pl, biskup "w pewnych okolicznościach idzie za swoim ludem, by pomóc tym, którzy zostali z tyłu". Jedyna różnica polega na tym, że w oryginale biskup idąc za stadem pozwala owieczkom wyznaczać nowe ścieżki ("allowing the flock to strike out on new paths"), natomiast w tłumaczeniu, zamiast mówić o stadzie - the flock - które w języku polskim wywołuje dość negatywne skojarzenia, akcentuje się rolę dobrego pasterza. Pasterz-biskup, idąc za - za! - stadem, pozwala owieczkom wybierać nowe ścieżki, jeśli czuje ("węch"), że mogą być (te ścieżki) dla owieczek dobre.
|
|
 | 2 na 2 | worek kości (2937 punktów) | Ciekawe, czy zebrałbym te dwa plusiki, gdybym to napisał tutaj 
bembergiem w berg
|
|
|  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ciekawe, czy zebrałbym te dwa plusiki, gdybym to napisał tutaj  Spóźnialski  . Kto wie?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > w tłumaczeniu, zamiast mówić o stadzie - the flock - które w języku> polskim wywołuje dość negatywne skojarzenia, akcentuje się> rolę dobrego pasterza. Pasterz-biskup, idąc za - za! - stadem,> pozwala owieczkom wybierać nowe ścieżki, jeśli czuje ("węch"),> że mogą być (te ścieżki) dla owieczek dobre.Cóż, nie bardzo widzę gdzie niby miało by być w oryginale powiedziane, że " pozwala jeśli czuje, że ścieżki są dobre". Popatrzcie z resztą sami, oto dalsza część tekstu: Cytat:In his mission of fostering a dynamic, open and missionary communion, he will have to encourage and develop the means of participation proposed in the Code of Canon Law, and other forms of pastoral dialogue, out of a desire to listen to everyone and not simply to those who would tell him what he would like to hear. Yet the principal aim of these participatory processes should not be ecclesiastical organization but rather the missionary aspiration of reaching everyone Tekst ze strony www.vatican.vaZa to jest tu mowa o roli biskupa w wychowywaniu, zachęcaniu do uczestnictwa w życiu wspólnoty m.in. w postaci proponowanej przez Prawo Kanoniczne oraz inne formy dialogu duszpasterskiego, słuchaniu wszystkich a nie tylko tych, którzy mówią to co się lubi. Gównym celem uczestnictwa nie ma być organizacja łącząca odmienne doktryny, ale raczej misyjna aspiracja dotarcia do wszystkich. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | >Cóż, nie bardzo widzę gdzie niby miało by być w oryginale powiedziane, że " pozwala jeśli czuje, że ścieżki są dobre".
Bo, widzisz, to jest kwestia interpretacji. Napisane jest "pomaga tym którzy zostali w tyle." A skąd wiesz, w czym im pomaga? Może akurat w ocenie, czy dobrze idą? Właściwie nawet zdziwiłbym się, gdyby chodzio o coś innego.
>Za to jest tu mowa o roli biskupa w wychowywaniu, zachęcaniu do uczestnictwa w życiu wspólnoty m.in. w postaci proponowanej przez Prawo Kanoniczne oraz inne formy dialogu duszpasterskiego, słuchaniu wszystkich a nie tylko tych, którzy mówią to co się lubi. Głównym celem uczestnictwa nie ma być organizacja łącząca odmienne doktryny, ale raczej misyjna aspiracja dotarcia do wszystkich.
Dla mnie to znaczy: "Możecie mówić, co chcecie, ale my i tak musimy dotrzeć do was z naszymi argumentami, bo przecież doktryna ma być jedna."
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > to jest kwestia interpretacji. > Napisane jest "pomaga tym którzy zostali w tyle." > A skąd wiesz, w czym im pomaga? Może akurat w ocenie, czy dobrze idą?
Pomoc w pójściu właściwą drogą, czy też w dociągnięciu do peletonu a pozwolenie na pójście nowo wytyczoną przez owczarnię drogą, to raczej dwie różne rzeczy.
> Dla mnie to znaczy: > "Możecie mówić, co chcecie, ale my i tak musimy dotrzeć do was > z naszymi argumentami, bo przecież doktryna ma być jedna."
No właśnie. Kwestia interpretacji. Zauważ jednak, że nigdzie nie stoi wprost "przecież doktryna ma być jedna". Gdyby tak napisał to odstraszyłby i wiernych (tych wątpiących) i potencjalnych katechumenów. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | >Pomoc w pójściu właściwą drogą, czy też w dociągnięciu do peletonu a pozwolenie na pójście nowo wytyczoną przez owczarnię drogą, to raczej dwie różne rzeczy.
To prawda. Ale czy to miałoby sens, gdyby biskup pozwalał stadu na każdy kierunek, jaki to stado mogłoby wybrać? Według mnie idzie za stadem, jeśli stado idzie prawidłowo, a w przeciwnym razie idzie przed stadem i pokazuje kierunek. Czyli musi najpierw wyczuć, czy kierunek jest dobry i od tego uzależnia swoje postępowanie.
Ale nie wiem, po co ja to piszę, bo właściwie nie ma dla mnie większego znaczenia, o co papieżowi chodzi.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > czy to miałoby sens, gdyby biskup pozwalał stadu na> każdy kierunek, jaki to stado mogłoby wybrać?Obiektywnie? Tak. Podarunek z wolności pójścia własną ścieżką zawsze ma sens, zaufanie w indywidualny rozum jest cenne i pozytywnie odziałuje na ogół, zwłaszcza gdy ta wolność była wcześniej skrępowana pewnymi zbiorczymi nakazami, zakazami i doktrynami poza którymi groziło piekło. Życie jest jednak bogatsze niż przewidują te wszystkie normy i strachy na lachy. A z punktu widzenia Kościoła? Nie, to przeważnie prowadzi do schizm i "wielu dróg" które dla Kościoła Katolickiego będą raczej będą jego destrukcją, odstępstwem od "przekazu wiary". > Według mnie idzie za stadem, jeśli stado idzie prawidłowo, a w> przeciwnym razie idzie przed stadem i pokazuje kierunek.Tyle, że po Twoim "prawdłowo" i "przeciwnym razie" w oryginale śladu nie ma, przynajmniej w wersji angielskiej. Sucho tłumacząc jest tam mowa o pochwale odkrywania nowych ścieżek przez lud, trosce o jego tyły oraz zachętach w słuchaniu i misyjności, budującej obecności zgodnej z duchem ewangelii (zauważ - obecnosć, a nie nakazywanie, zakazywanie, pokazywanie kierunku, czy korygowanie.) Tylko niekiedy (sometimes) biskup stoi z przodu. Zastanów się Barbiel nad odważną konkluzją autora z Tygodnika Powszechnego "lud Boży jest zdolny do rozpoznawania nowych dróg". Papież obdarza zaufaniem lud.. no ładnie, tego jeszcze nie było. Z ciekawością czekam na ciąg dalszy  > Czyli musi najpierw wyczuć, czy kierunek jest dobry i od tego uzależnia swoje postępowanie.A czy to miałoby jakiś nowy sens? Patrząc na Twoją interpretację nie. To powtarzanie starej śpiewki pt. "pasterz i owczarnia". Tędy daleko w dzisiejszym świecie się nie zajdzie. Może w erze przedkopernikańskiej tak, ale dziś już nie. > Ale nie wiem, po co ja to piszę, bo właściwie nie ma dla mnie> większego znaczenia, o co papieżowi chodzi.Bo chcesz ze mną porozmawiać?  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > Tyle, że po Twoim "prawdłowo" i "przeciwnym razie" w oryginale śladu nie ma,Nie ukrywam, że to "wydedukowałem". Czasem biskup ma prowadzić, a czasem iść za ludźmi. Od czego zależy, co biskup ma wybrać? Chyba nie na chybił-trafił. > "lud Boży jest zdolny do rozpoznawania nowych dróg".To nie musi znaczyć, że lud boży za każdym razem dobrze rozpoznaje nowe drogi i nie trzeba go kontrolować. > Bo chcesz ze mną porozmawiać?  Rzeczywiście, śmieszny pomysł. Raczej zainteresowało mnie, kto ma rację w tym sporze o interpretację słów papieża. Ale to, czy papież ma zaufanie do ludzi, nie ma jakiegoś większego wpływu na bieg wydarzeń, wobec tego jest bez znaczenia.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Czasem biskup ma prowadzić, a czasem iść za ludźmi. Od> czego zależy, co biskup ma wybrać? Chyba nie na chybił-trafił.Klucz tkwi w słowie "nowe" ang. "allowing the flock to strike out on new paths". Skoro ścieżki są nowe i mowa o ludzie, który wybrał nimi zdążać w nie do końca znane rejony, to trudno aby biskup wybrał prowadzenie go. Jeśli to jednak wybierze a lud się temu podda, to już nie lud zdąża w nieznane rewiry, a za biskupem, czyli wg starego paradygmatu. Oczywiscie można biskupa postawić niejako "w ojcowskiej gotowości", ale wg mnie to już bardzo naciągana, spłycająca to co powiedział Franciszek interpretacja. To znamy od stuleci: "dziecko idź gdzie chcesz, ale jak pójdziesz nie tam gdzie chcę, to Cię skarcę". > >"lud Boży jest zdolny do rozpoznawania nowych dróg".> To nie musi znaczyć, że lud boży za każdym razem dobrze> rozpoznaje nowe drogi i nie trzeba go kontrolować.Pytanie tylko, co znaczy "dobrze". Możesz mówić, że to lub tamto jest dobre odnosząc się tylko do czegoś, co znasz. W "new paths" i ich bardziej skomplikowanych konsekwencjach jednak tego nie wiesz. No i wciąż dyskusyjna kwestia kontroli. W historii zbyt wiele mamy tej kontroli w autentycznie nowych ścieżkach w które poszła ludzkość, aby kupować ten model bez szemrania. Raczej to nihil novi, czyli nic nowego, zamiast "strike out on new paths". Przykład pierwszy z brzegu: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1336> to, czy papież ma zaufanie do ludzi, nie ma jakiegoś większego> wpływu na bieg wydarzeń, wobec tego jest bez znaczenia.Podziwiam Twoją pewność. Zaufanie to jednak spora siła potrafiąca skruszyć niejeden nieprzejednany "beton". Słabością tego papieża jest natomiast zaawansowany wiek. Jednak różne dobre pomysły i idee mają to do siebie, że czasem się rozpowszechniają  pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > To znamy od stuleci: "dziecko idź gdzie chcesz, ale jak pójdziesz nie tam gdzie chcę, to Cię skarcę". I jesteś przekonany, że papież próbuje to zmienić?
>Pytanie tylko, co znaczy "dobrze". Możesz mówić, że to lub tamto jest dobre odnosząc się tylko do czegoś, co znasz. Ty możesz nie wiedzieć, co jest dobre, ale biskupi muszą wiedzieć, na tym polega ich praca.
>No i wciąż dyskusyjna kwestia kontroli. W historii zbyt wiele mamy tej kontroli w autentycznie nowych ścieżkach w które poszła ludzkość, aby kupować ten model bez szemrania. Tu nie chodzi o to, żeby coś kupować bez szemrania. Tu chodzi o to, co papież ma na myśli. Ale może doczekamy się jakiegoś oficjalnego stanowiska Watykanu w tej sprawie.
>Zaufanie to jednak spora siła potrafiąca skruszyć niejeden nieprzejednany "beton". Tylko co wyniknie z tego kruszenia betonu?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > I jesteś przekonany, że papież próbuje to zmienić?I tu mnie masz. Nie interesuję się jego zdaniem na tyle intensywnie, żeby tak to oceniać. Moim zdaniem coś po prostu mu się wymsknęło. Powiedział, czy też napisał to bardziej na wyczucie, niż żeby była w tym jakaś większa teologiczna czy też strategiczna myśl. Pewnie sam nie do końca wie, do czego to doprowadzi. > Ty możesz nie wiedzieć, co jest dobre, ale biskupi> muszą wiedzieć, na tym polega ich praca.A jak sądzisz? Rzeczywiscie wiedzą? Albo inaczej: uważasz, że wiedzą lepiej niż Ty sam? > może doczekamy się jakiegoś oficjalnego stanowiska Watykanu w tej sprawie.Właśnie. Hm, i pewnie długo sobie poczekamy  Musi minąć pierwszy szok. > > Zaufanie to jednak spora siła potrafiąca skruszyć niejeden nieprzejednany "beton".> Tylko co wyniknie z tego kruszenia betonu?Księża, starcy ze swoimi małymi i dużymi dylematami? Tchórze, lokalni inspiratorzy zmian, zwykli ludzie o typowych emocjach i cechach typu lęk, zwątpienie, nadzieja, chęć eksploracji, potrzeba wzrastania, odrzucenia autorytetów, ludzie oddający się fali osobistych pasji?  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | >Moim zdaniem coś po prostu mu się wymsknęło. Jeśli tak, pozostaje jeszcze zastanowić się, czy tłumacz ma tłumaczyć dosłownie, czy też może w tłumaczeniu uwzględnić rzeczywiste intencje autora, jeśli je zna.
>A jak sądzisz? Rzeczywiście wiedzą? Albo inaczej: uważasz, że wiedzą lepiej niż Ty sam? Moje uważanie nie ma tu nic do rzeczy, bo nie dla mnie są te instrukcje. Próbuję analizować ten tekst z punktu widzenia osób, które wymieniają się korespondencją.
Też jestem ciekawy, co z tego wyniknie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > czy tłumacz ma tłumaczyć dosłownie, czy też może w tłumaczeniu > uwzględnić rzeczywiste intencje autora, jeśli je zna.
Poznałem kiedyś osobiście jednego tłumacza książek o psychoterapii pewnego niemieckiego psychoterapeuty. Gościu jest uznany w polskim światku za najlepszego tłumacza tego Niemca, był zaproszony do tłumaczenia wykładów w Trójce w 2006r. itp. Jest bardzo zaangażowany, poza tym owi Polak i Niemiec znają się osobiście, często wymieniają korespondencją. Widać że to żyje. Moim zdaniem tłumaczenie dosłownie raczej sensu nie ma, choć czasem jest jedynym wyjściem, raczej trudno sobie wyobrazić, aby jakiś tłumacz z Polski tzn. szeregowy tłumacz pism z Watykanu był przyjacielem Franciszka. No i pytanie, czy to wszystko tam żyje - bo jak patrzę na polski kler, to mam poważne wątpliwości. Jeszcze więsze wątpliwości ogarniają mnie, gdy ktoś wykonuje po prostu swoją pracę nie wczuwając się emocjonalnie w treść tego, co robi (a mam takie osoby u siebie w biurze). Ale może, może u Franciszka i jego tłumacza jest inaczej, trudno powiedzieć.
> Próbuję analizować ten tekst z punktu widzenia osób, które wymieniają się korespondencją.
I do jakiego wniosku dochodzisz?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Moim zdaniem tłumaczenie dosłownie raczej sensu nie ma, Kiedyś usłyszałem powiedzenie, że z tłumaczeniami, to jest tak jak z kobietami albo wierne, albo piękne, ale znając życie wiem, że zdarzają się piękne i wierne oraz mniej piękne i mniej wierne. Sztuką jest dokonanie pięknego i wiernego przekładu, ale to wcale nie usprawiedliwia manipulacji sensu oryginału. Szczególnie gdy manipulacja jest ordynarna i celowa, a w tym wątku o tym właśnie mówimy. Red. Agnosiewicz: "Adam Szostkiewicz w Polityce trafnie zauważa, że słowa i dokumenty papieża Franciszka są powszechnie w Polsce wypaczane. Wypada się z tym zgodzić. Klerykalni autorzy w swoich recenzjach przykrajają encykliki i adhortacje do kształtu Benedykta XVI, nie chcą przyznać, że papież głosi całkiem nowe i przeciwne rzeczy, że dewaluuje teologię, że sprowadza katolicyzm do ideologii społeczno-politycznej o lewicowym obliczu".
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | >I do jakiego wniosku dochodzisz? Często wydaje mi się, że papież wypowiada się niejednoznacznie. Możliwe są różne interpretacje. Może to jest celowe, żeby móc później wycofać się z niektórych rzeczy? Trudno mi powiedzieć, czy biskupi celowo fałszują te wypowiedzi, czy naprawdę tak to rozumieją, bo tak są nauczeni rozumieć. Może nie mieści im się w głowie, że Koścół mogłby się aż tak zmienić i zakładają, że papież mówi to, powinien?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >I do jakiego wniosku dochodzisz?> Często wydaje mi się, że papież wypowiada się niejednoznacznie. Możliwe są różne interpretacje.> Może to jest celowe, żeby móc później wycofać się z niektórych rzeczy?Wiesz, być może. Mnie się wydaje, że to po prostu taka praktyka wynijkajaca z jego różnych doswiadczeń. Nie można napisać jednej uniwersalnej tezy dla każdego, dla każdej społeczności czy grupy a już dla indywidualnego człowieka jest to całkowicie niemożliwe. Stąd te niejednoznaczności dające pole do interpretacji, przynajmniej taką mam nadziej, że sa świadome. To co dla jednego dobre, dla drugiego już takie być nie musi. > Trudno mi powiedzieć, czy biskupi celowo fałszują te wypowiedzi,> czy naprawdę tak to rozumieją, bo tak są nauczeni rozumieć.A może nawet wszystkie dwie rzeczy naraz. Umysł formowany w dany sposób przez dziesiątki lat przeżywa kryzys poznawczy, jeśli droga którą nauczył się przyswajać określone informacje nagle wkracza na nowe tory, całkowicie inne od tego co było wcześniej i być może nawet z tym sprzeczne. Brak wiary w swój własny rozum, brak umiejętności uzywania go i zaufania mu prowadzi właśnie do takich sytuacji. > Może nie mieści im się w głowie, że Koścół mogłby się aż> tak zmienić i zakładają, że papież mówi to, powinien?Nie tak dawno temu Rzecznik Episkopatu Polski Józef Kloch bronił prawa polskich biskupów do jazdy autami 'z górnej półki'. Na fakt, że przeciez Papież jeździ 30 letnim Renault z przebiegiem 300 tys. oznajmił, że Franciszek jest stary, zawsze tak żył i ma prawo do swoich przyzwyczajeń. Czyli polscy biskupi mają prawo do tego samego  . To są takie trochę smieszne sytuacje, ale bardzo dużo mówią o uformowanych dogmatycznie oraz nawykami kościelnymi głowach kleru. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Umysł formowany w dany sposób przez dziesiątki lat przeżywa kryzys poznawczy, jeśli droga którą nauczył się przyswajać określone informacje nagle wkracza na nowe tory, całkowicie inne od tego co było wcześniej i być może nawet z tym sprzeczne. Tu trochę rozbudowana argumentacja to potwierdzająca: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041> Brak wiary w swój własny rozum, brak umiejętności używania go i zaufania mu prowadzi właśnie do takich sytuacji.Znowu zgadzam się z Panem. pl.wikiped(*)sobowość_autorytarnaPozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Mnie się wydaje, że to po prostu taka praktyka wynijkajaca z jego różnych doswiadczeń. Nie można napisać jednej uniwersalnej tezy dla każdego, dla każdej społeczności czy grupy a już dla indywidualnego człowieka jest to całkowicie niemożliwe. Stąd te niejednoznaczności dające pole do interpretacji, przynajmniej taką mam nadziej, że sa świadome. To co dla jednego dobre, dla drugiego już takie być nie musi.W zasadzie racja, tak powinien wypowiadac się dobry przywódca duchowy. Ale jak mówi do konkretnej grupy, np. do biskupów, mógłby wyrażać się jednoznacznie. Zwłaszcza jak widzi, że mają tendencję do interpretowania wszystkiego na swoją korzyść. > Brak wiary w swój własny rozum,Eh, oni chyba aż za bardzo wierzą w swój rozum. > Nie tak dawno temu Rzecznik Episkopatu Polski Józef Kloch bronił prawa polskich biskupów do jazdy autami 'z górnej półki'. Na fakt, że przeciez Papież jeździ 30 letnim Renault z przebiegiem 300 tys. oznajmił, że Franciszek jest stary, zawsze tak żył i ma prawo do swoich przyzwyczajeń. Czyli polscy biskupi mają prawo do tego samego  No widzisz. To jest taka interpretacja, jak każda inna. Nie można odmówić mu racji. Wystarczy trochę kreatywności, żeby wyjść na swoje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > jak mówi do konkretnej grupy, np. do biskupów, mógłby> wyrażać się jednoznacznie.W zasadzie celne spostrzeżenie, choć nie do końca potrafię go zwerfyfikować, nigdy nie byłem biskupem, nie wiem czego oczekują. Mogę tylko się domyślać. > Zwłaszcza jak widzi, że mają tendencję do interpretowania> wszystkiego na swoją korzyść.Przypuszczam, że jest tak głównie w przypadkach dysonansu poznawczego. Np. 'swój' JP II był traktowany w polskim klerze szczególnie, ale raczej usypiał, niż wprowadzał w ożywczy dysonans. Rozumu uruchamiał mało. Często-gęsto mówił językiem swojskim, miłym dla Polskiego kleru, bo m.in. z niego się wywodził. Czasem karcił jak dzieci - i to równeiż było przyswajane swojsko. Ale gdy wchodził już w zaawansowaną teologię, intelektualizował - był po prostu niezrozumiały, albo mówił truizmy i znów nie bardzo ruszało to księży i biskupów. Myślę, że bardziej to usypiało. Ruszała za to sama jego postać, człowiek - i to bardzo. > >Brak wiary w swój własny rozum,> Eh, oni chyba aż za bardzo wierzą w swój rozum.?  > No widzisz. To jest taka interpretacja, jak każda inna. Nie można odmówić mu racji.> Wystarczy trochę kreatywności, żeby wyjść na swoje.  Ech joo... jak mawiał Krtek  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > nigdy nie byłem biskupem, nie wiem czego oczekują.Papież nie jest od tego, żeby mówić biskupom to, czego oczekują, tylko żeby mówić im, co mają robić. W końcu jest ich szefem. Przynajmniej teoretycznie, bo nie wiem do końca, jakie tam są układy. > Przypuszczam, że jest tak głównie w przypadkach dysonansu poznawczego.> Np. 'swój' JP II był traktowany w polskim klerze szczególnie, ale raczej usypiał, niż wprowadzał w ożywczy dysonans. Rozumu uruchamiał mało.> Często-gęsto mówił językiem swojskim, miłym dla Polskiego kleru, bo m.in. z niego się wywodził.> Czasem karcił jak dzieci - i to równeiż było przyswajane swojsko.> Ale gdy wchodził już w zaawansowaną teologię, intelektualizował - był po prostu niezrozumiały, albo mówił truizmy i znów nie bardzo ruszało to księży i biskupów. Myślę, że bardziej to usypiało.> Ruszała za to sama jego postać, człowiek - i to bardzo.Aż się prosi napisać, że chyba za długo był papieżem. Teraz trzeba sobie radzić w nowej sytuacji. > >>Brak wiary w swój własny rozum,> >Eh, oni chyba aż za bardzo wierzą w swój rozum.> ? No pomyśl. Gdyby nie byli pewni swojego rozumu to zapytaliby papieża, jak mają rozumieć jego słowa, co mają konkretnie robić, a nie zakładaliby, że dobrze wiedzą. Dodam jeszcze, że co innego mieć rozum, a co innego być pewnym, że się go ma. Tak samo jak co innego podpierać się autorytem, a co innego uznawać ten autorytet. Te rzeczy nie muszą iść w parze. > > No widzisz. To jest taka interpretacja, jak każda inna. Nie można odmówić mu racji.> > Wystarczy trochę kreatywności, żeby wyjść na swoje.> Ech joo... jak mawiał KrtekJedyny problem mają taki, że papież żyje i może zaprotestować. Z Jezusem nigdy takich problemów nie było.  Tu każda interpretacja mogła być dobra.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Aż się prosi napisać, że chyba za długo był papieżem. Teraz> trzeba sobie radzić w nowej sytuacji.Trafiasz tu w problem, nad którym ubolewał m.in. eks ksiądz Stanisław Obirek wystąpiwszy ze stanu kapłańskiego z końcem 2005r. Polski kler przeżywa teraz żałobę, trudno mu pogodzić się z faktem, że swojskie i usypiające "ojcowanie" polskiego papieża skończyło się ponad 8 lat temu i teraz trzeba podejmować decyzje samodzielne i dojrzale, dialogować. Pojawia się niepewność zostawionego samotnie dziecka. Jeśli kolejny papież nie jest wewnątrz danej wspólnoty do końca uznany i jest nieco z innej bajki - a takim zdaje się być obecny papież Franciszek - to każdy ciągnie w swoją stronę, rodzą się konflikty a w konsekwencji paraliż. > > oni chyba aż za bardzo wierzą w swój rozum.> Gdyby nie byli pewni swojego rozumu to zapytaliby papieża, jak> mają rozumieć jego słowa, co mają konkretnie robić, a nie> zakładaliby, że dobrze wiedzą.Tak, przedwczesna pewność, nieumiejętność jej racjonalnej weryfikacji a może chęć przypodobania się: "Franciszku, Franciszku, popatrz jak my dobrze rozumiemy Twoje intencje!" A w rzeczywistości jest na opak, co m.in. pokazuje tłumaczenie z naszego wątku oraz stosunek polskiego kleru do dóbr doczesnych. > Jedyny problem mają taki, że papież żyje i może zaprotestować.Gdyby zaprotestował, tym samym otwarcie ustawiłby się w opozycji do własnych biskupów. W dobrej firmie tak się nie robi, załatwia się takie sprawy po cichu, na zewnątrz prezentując spójność i siłę. Myślę, że nigdy tych jawnych protestów, (jeśli faktycznie mają albo, będa miały miejsce) nie ujrzymy. > Z Jezusem nigdy takich problemów nie było. Tu każda interpretacja> mogła być dobra.Oj, chyba jednak nie każda. Zdajesz sobie sprawę ile interpretacji w historii uznano za herezje? Ta tylko interpretacja była dobra, która uzyskiwała najszerszy poklask kleru oraz wiernych. Dlatego też w danym momencie dziejów papieże organizowali wyprawy krzyżowe, (bo Jezus 'przewraca' się w grobie, gdy Jego ziemię depczą niewierni), nagonkę na Żydów, (bo Jezus 'pragnął', aby się nawrócili), Św. Inkwizycję, (bo Jezus 'namaścił' swój Kościół, aby tępił czary), hamowali zdobycze nauki, (bo Jezus i jego Ojciec 'wszystko powiedzieli' nam w Biblii, więc każdy inny alternatywny porządek kosmogoniczny czy społeczny musi pochodzić od złego) itd. itp. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Tak, przedwczesna pewność, nieumiejętność jej racjonalnej weryfikacji a może chęć przypodobania się: "Franciszku, Franciszku, popatrz jak my dobrze rozumiemy Twoje intencje!"A może zwykły spryt? > Gdyby zaprotestował, tym samym otwarcie ustawiłby się w opozycji do własnych biskupów.> W dobrej firmie tak się nie robi, załatwia się takie sprawy po cichu,No dobrze, może zaprotestować po cichu. Tylko wtedy będa mogli udawać, że nie słyszą.  > Oj, chyba jednak nie każda. Zdajesz sobie sprawę ile interpretacji w historii uznano za herezje?> Ta tylko interpretacja była dobra, która uzyskiwała najszerszy poklask kleru oraz wiernych. Dlatego też w danym momencie dziejów papieże organizowali wyprawy krzyżowe, (bo Jezus 'przewraca' się w grobie, gdy Jego ziemię depczą niewierni), nagonkę na Żydów, (bo Jezus 'pragnął', aby się nawrócili), Św. Inkwizycję, (bo Jezus 'namaścił' swój Kościół, aby tępił czary), hamowali zdobycze nauki, (bo Jezus i jego Ojciec 'wszystko powiedzieli' nam w Biblii, więc każdy inny alternatywny porządek kosmogoniczny czy społeczny musi pochodzić od złego) itd. itp.Sam widzisz, jakie interpretacje mogą być dobre. Ale dobrze - każda interpretacja może być dobra, pod warunkiem, że jest korzystna dla kleru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A może zwykły spryt?Cześciowo na pewno. Młody człowiek idzie do seminarium pełny dobrych i szczerych intencji, po kilkunastu latach musi kombinować, często sprytnie oszukiwać samego siebie, by kontynuować co zaczął. Do tego codziennie ćwiczyć sztukę naginania karku. Niestety wszystko ma swoją cenę. Kiedyś o. De Mello, psycholog z wykształcenia powiedział, że wg niego ok 80% kleru boryka się z nerwicami, jałowością życia wewnatrznego i różnymi odmianami depresji o większym czy mnieszym natężeniu. Przykładem tego Matka Teresa z Kalkuty. > No dobrze, może zaprotestować po cichu.> Tylko wtedy będa mogli udawać, że nie słyszą.  Może i udają, kto ich tam wie. Co gorsza nie słyszą i nie rozumieją bardziej jednozanacznie brzmiących zdań. Forumowicz szarley kilka wpisów niżej, po cytacie z Biblii NT "Albowiem którymbyście sądem sądzili, sądzeni będziecie, i którą miarą mierzyć będziecie, odmierzą wam." (Mt 7.2) napisał: Cytat:Księża i biskupi stoją często poza Kościołem Chrystusowym. Tych jednoznacznych cytatów nawet chyba nie rozumieją. Zaiste trzeba udawać że się tego nie rozumie, albo rzeczywiście nie rozumieć, by ciągle stawiać się w roli ofiary "wściekłych naganiaczy lewaków i ateistów". > każda interpretacja może być dobra, pod warunkiem, że jest korzystna dla kleru.I widzisz, w konsewkencji kler zrobi naprawdę dużo byś nie zaczął myśłeć samodzielnie i niezależnie, a już broń boże by nie przyniosło Ci to pożytku. Ale tak jak napisałeś, wcześniej, zanim zacznie myśleć o Tobie - pomyśli o sobie: www.racjonalista.pl/kk.php/s,676pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Młody człowiek idzie do seminarium pełny dobrych i szczerych intencji, po kilkunastu latach musi kombinować, często sprytnie oszukiwać samego siebie, by kontynuować co zaczął.Po kilkunastu latach? Po takim czasie rzeczywiście ciężko się wyrwać. Można wsiąknąć w środowisko. Ale jeśli wcześniej nic nie zauważyli, to ciekawe, o czym to świadczy? > Kiedyś o. De Mello, psycholog z wykształcenia powiedział, że wg niego ok 80% kleru boryka się z nerwicami, jałowością życia wewnatrznego i różnymi odmianami depresji o większym czy mnieszym natężeniu.Tylko że sami to wybrali. Może już wcześniej mieli takie problemy i myśleli, że rozwiążą je realizując się w ten sposób? Gdy zobaczyli, że to nie działa tak, jak chcieli, to poczuli się jeszcze gorzej? Sam fakt, że ok. 20% nie ma takich problemów świadczy o tym, że nie samo kapłaństwo jest przyczyną. > I widzisz, w konsewkencji kler zrobi naprawdę dużo byś nie zaczął myśłeć samodzielnie i niezależnie, a już broń boże by nie przyniosło Ci to pożytku. Ale tak jak napisałeś, wcześniej, zanim zacznie myśleć o Tobie - pomyśli o sobie:Jest takie przysłowie: Każdy orze jak może.  > Zaiste trzeba udawać że się tego nie rozumie, albo rzeczywiście nie rozumieć,I do tej pory nie wiemy, czy udają, czy nie. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ale jeśli wcześniej nic nie zauważyli, to ciekawe, o czym to świadczy?O mocnej wierze?  Albo głupocie. > Tylko że sami to wybrali. Może już wcześniej mieli takie problemy> i myśleli, że rozwiążą je realizując się w ten sposób? Gdy zobaczyli,> że to nie działa tak, jak chcieli, to poczuli się jeszcze gorzej?Czasem pewnie to tak działa, choć trudno nie będąc specjalistą orzekać u kogo i na jakiej zasadzie. Myślę, że warto mieć jakąś odskocznię. Mam kolegę z miasta z którego pochodzę, z klatki w moim bloku. Jest księdzem. Jego pasja to elektronika. > Sam fakt, że ok. 20% nie ma takich problemów świadczy> o tym, że nie samo kapłaństwo jest przyczyną.Jestem innego zdania. Kapłaństwo może je pogłębiać. Wejście świat iluzji, przekonanie że idzie się dobra drogą podczas gdy w zaniednaniu takie czy inne stany chorobowe rozwiają się - hm, przyznasz że nie za dobrze to brzmi. > >Zaiste trzeba udawać że się tego nie rozumie, albo rzeczywiście nie rozumieć,> I do tej pory nie wiemy, czy udają, czy nie.Nie wiem czy do końca chodzi tu o udawanie. Raczej o życie w fikcyjnym świecie z wielką wiarą, że prowadzi nas to do szcześcia i zbawienia (nie tylko nas). Mimo wszystko czasami ktoś ze stanu kapłańskiego odchodzi i potem zaczyna gadać jak człowiek. Bartoś, Obirek, Polak (dawny Węcławski) - warto ich czasem posłuchać; zwłaszcza wspomnień, odniesień i diagnozy co tam naprawdę ma miejsce. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | > > Ale jeśli wcześniej nic nie zauważyli, to ciekawe, o czym to świadczy?> O mocnej wierze? Albo głupocie.Przepomniałem sobie coś. Zawodowi iluzjoniści mówią, że człowiek widzi to, czego się spodziewa. I to by wiele wyjaśniało. Idąc do seminarium spodziewają się, że będzie to służba Bogu i ludziom i tak to widzą. > Czasem pewnie to tak działa, choć trudno nie będąc specjalistą orzekać u kogo i na jakiej zasadzie.To prawda, możemy tylko snuć domysły, co właśnie czynimy.  > Myślę, że warto mieć jakąś odskocznię. Mam kolegę z miasta z którego pochodzę, z klatki w moim bloku. Jest księdzem. Jego pasja to elektronika.Nawet mając udane życie warto mieć odskocznię, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będzie potrzebna. Tylko trudno czasem odróżnić, kiedy lepiej dystansować się od problemów, a kiedy lepiej zagłębić się w problem. > Jestem innego zdania. Kapłaństwo może je pogłębiać. Wejście świat iluzji, przekonanie że idzie się dobra drogą podczas gdy w zaniednaniu takie czy inne stany chorobowe rozwiają się - hm, przyznasz że nie za dobrze to brzmi.Może pogłębiać problemy jak najbardziej. Ale nie musi ich powodować, jeśli ich wcześniej nie było. > Nie wiem czy do końca chodzi tu o udawanie. Raczej o życie w fikcyjnym świecie z wielką wiarą, że prowadzi nas to do szcześcia i zbawienia (nie tylko nas).To mi się wydaje najbadziej powszechne. Ale udających też na pewno nie brakuje. > Bartoś, Obirek, Polak (dawny Węcławski) - warto ich czasem posłuchać; zwłaszcza wspomnień, odniesień i diagnozy co tam naprawdę ma miejsce.No właśnie. Źródło informacji to podstawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nawet mając udane życie warto mieć odskocznię, bo> nigdy nie wiadomo, kiedy będzie potrzebna.To prawda. > Tylko trudno czasem odróżnić, kiedy lepiej dystansować> się od problemów, a kiedy lepiej zagłębić się w problem.Odróżnić łatwiej. Zabrać się za te, co wymagają zgłębienia trudniej  > Może pogłębiać problemy jak najbardziej. Ale nie musi> ich powodować, jeśli ich wcześniej nie było.Nie do końca tak. Problemy np. w życiu seksualnym czasem (choc nie zawsze) rodzą się z kapłańskiej czy kościelnej wizji człowieka. Kapłan, który hamuje swoją seksualność może wejść do seminarium jeszcze zdrowy, choć na pewno obciążony zwyczajami i stereotypami mocno wierzącej rodziny. Co jednak dalej się dzieje? "Bóg Cię kocha, z pewnoscią zrobi dla swojego sługi tak, by włos mu z głowy nie spadł". A teoretycznie mógłby to "w innym rozdaniu" zacząć odgruzowywać. Tego jednak nie robi. Problem z resztą nie tylko dotyczy kapłanów: pl.wikipedia.org/wiki/Nerwica_eklezjogennafacet.inte(*)-katolicka-na-pewno,nId,451576> Ale udających też na pewno nie brakuje.Tak, bardzo często miewam poczucie sztuczności rozmawiaąc z tym czy innym księdzem, albo tylko słuchając ich wypowiedzi. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Odróżnić łatwiej.Ja często mam z tym problem. > Zabrać się za te, co wymagają zgłębienia trudniej  W każdym razie jakaś trudność istnieje, chociaż różnie może się rozkładać na różne etapy. > Kapłan, który hamuje swoją seksualność może wejść do seminarium jeszcze zdrowy, choć na pewno obciążony zwyczajami i stereotypami mocno wierzącej rodziny.I tu trzeba się zastanowić, czy to obciążenie przekonaniami na temat seksualności samo w sobie nie jest predyspozycją do późniejszych problemów. Jak najbardziej może być tak, że przed pójściem do seminarium mieścił się jeszcze w normach zdrowia, a później już nie. Ale ja nie tłumaczę tego tak, że problemy pojawiły się nagle, tylko że pogłębiły się na tyle, że zaczęły być dostrzegalne. > Tak, bardzo często miewam poczucie sztuczności rozmawiając z tym czy innym księdzem, albo tylko słuchając ich wypowiedzi.Wiesz, że ja też. Bardzo rzadko i krótko mam kontakt z księżmi, ale też to zauważyłem. Ale myślałem, że to reakcja na moją osobę i już się martwiłem, że za bardzo po mnie widać, co myślę
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Odróżnić łatwiej.> Ja często mam z tym problem.Zastanowiłem się nad tym jeszcze raz. Napisałeś "Tylko trudno czasem odróżnić, kiedy lepiej dystansować się od problemów, a kiedy lepiej zagłębić się w problem". Mnie jeśli już, to czasem sprawiało trudność odróżnienie prawdziwego problemu tzn. czegoś, co na mnie wpłynie niekorzystnie w sposób istotny od czegoś, co nim nie jest. Czasem też problemem bywało dojrzenie czegoś w porę.. U mnie jeśli problem nazwałem i było to rzeczywiście coś istotnego, niosącego za sobą ryzyko - wtedy zgłębienie, albo podjęcie wysiłku rozwiązania było nieodzowne. Trochę się nie ma wyjścia i to też trochę pomaga. Mobilizuje  (daje kopniaka) > I tu trzeba się zastanowić, czy to obciążenie przekonaniami> na temat seksualności samo w sobie nie jest predyspozycją> do późniejszych problemów.Myślę, że predyspozycją jak najbardziej. Los nie zna pojęcia "sprawiedliwość". > nie tłumaczę tego tak, że problemy pojawiły się nagle,> tylko że pogłębiły się na tyle, że zaczęły być dostrzegalne.Widzę to podobnie. Choć dla mnie ważnieszym od dostrzegalności będzie 'doskwieralność'. Nieleczona chorba, stłamszony popęd daje o sobie znać coraz bardziej intensywnie. > myślałem, że to reakcja na moją osobę i już się> martwiłem, że za bardzo po mnie widać, co myślę   Hm, ja bym czasem chciał, szczególnie w takich sytuacjach aby było widać na zewnątrz co myślę. Pamiętam w wieku kilkunastu lat, nawet po 20tce strasznie wkurzało mnie, gdy stojąc w kościele wysłuchiwałem jakiegoś kazania które było stekiem bzdur. Nawet bardziej niż same bzdury wkurzała mnie pewnosć siebie księdza z jaką to głosił. Tą pewność umacniał jeszcze pobożny i pokorny tłum.. Myślałem sobie, że dobrze byłoby powiedzieć to i owo zadufanemu księdzu. Dać odczuć, jak owa retoryka działa na słuchacza...  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Mnie jeśli już, to czasem sprawiało trudność odróżnienie prawdziwego problemu tzn. czegoś, co na mnie wpłynie niekorzystnie w sposób istotny od czegoś, co nim nie jest.> Czasem też problemem bywało dojrzenie czegoś w porę..> U mnie jeśli problem nazwałem i było to rzeczywiście coś istotnego, niosącego za sobą ryzyko - wtedy zgłębienie, albo podjęcie wysiłku rozwiązania było nieodzowne. Trochę się nie ma wyjścia i to też trochę pomaga.> Mobilizuje (daje kopniaka)> Widzę to podobnie. Choć dla mnie ważnieszym od dostrzegalności będzie 'doskwieralność'.> Nieleczona chorba, stłamszony popęd daje o sobie znać coraz bardziej intensywnie.Nic dodać, nic ująć. Już od pewnego czasu podejrzewałem, że piszemy to samo, tylko innymi słowami. Okazuje, się, że miałem rację. > Hm, ja bym czasem chciał, szczególnie w takich sytuacjach aby było widać na zewnątrz co myślę. Pamiętam w wieku kilkunastu lat, nawet po 20tce strasznie wkurzało mnie, gdy stojąc w kościele wysłuchiwałem jakiegoś kazania które było stekiem bzdur. Nawet bardziej niż same bzdury wkurzała mnie pewnosć siebie księdza z jaką to głosił. Tą pewność umacniał jeszcze pobożny i pokorny tłum..> Myślałem sobie, że dobrze byłoby powiedzieć to i owo zadufanemu księdzu. Dać odczuć, jak owa retoryka działa na słuchacza...  Znam tą bajkę, ale nie pamiętałem zakończenia. Na pewno nikt go nie podmienił? Dobrze, że nie zrealizowałeś swojego życzenia, bo reakcja tłumu mogłaby być całkiem inna niż w bajce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Okazuje, się, że miałem rację.Ej, bo wpadniesz w samozachwyt Barbiel  > Znam tą bajkę, ale nie pamiętałem zakończenia.> Na pewno nikt go nie podmienił?Ja pamiętam do momentu, gdy dziecko krzyknęło "król jest nagi". Reszta: Cytat:Cesarz zmieszał się, bo wydawało mu się, że jego poddani mają słuszność, ale pomyślał sobie: "Muszę wytrzymać do końca procesji". I wyprostował się jeszcze dumniej, a dworzanie szli za nim, niosąc tren, którego wcale nie było. jest chyba mniej istotna, choć też trochę mówi o różnych "przydupasach" i bezmyślnych służących. Też niewykluczone, że jest kilka wersji zakończenia różniących się niuansami. > Dobrze, że nie zrealizowałeś swojego życzenia, bo> reakcja tłumu mogłaby być całkiem inna niż w bajce.  Już nie pamiętam jakie to było życzenie. Co do nerwicy eklezjogennej jeszcze, mieliśmy tutaj przez parę lat użytkownika forum występującego pod nickiem Marek Bielecki. Jest to człowiek wielkiej wiary, bardzo często jej tutaj przed nami bronił. Kiedyś w jednym z wątków użyłem argumentu o złym wpływie religii katolickiej i jej doktryny na kondycję zdrowotną człowieka, zwłaszcza w sferze seksualnej przytaczając powyższe linki. Ciekawe, jak można sobie przetłumaczyć oczywiste fakty na swoją korzyść, MB: "do Lwa Starowicza przychodzą pary, które chcą wytrwać w czystości a mają z tym kłopot". Czyli sama nauka Kościoła w tej sferze jest dobra, tylko ludzie jakby czasem słabi, upadają. Na szczęście jest prof. Lew Starowicz. Nic dodać - nic ująć.  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > Ja pamiętam do momentu, gdy dziecko krzyknęło "król jest nagi".Ja też. Dalej chyba działała moja wyobraźnia i wydawało mi się, że król uciekł w popłochu. > Już nie pamiętam jakie to było życzenie.OK, przypomnę Ci. Widzę, że bez obszernych cytatów nie obejdzie się. > > Hm, ja bym czasem chciał, szczególnie w takich sytuacjach aby było widać na zewnątrz co myślę. Pamiętam w wieku kilkunastu lat, nawet po 20tce strasznie wkurzało mnie, gdy stojąc w kościele wysłuchiwałem jakiegoś kazania które było stekiem bzdur. Nawet bardziej niż same bzdury wkurzała mnie pewnosć siebie księdza z jaką to głosił. Tą pewność umacniał jeszcze pobożny i pokorny tłum..> >Myślałem sobie, że dobrze byłoby powiedzieć to i owo zadufanemu księdzu. Dać odczuć, jak owa retoryka działa na słuchacza...  Dobrze, że nie zrealizowałeś swojego życzenia, bo reakcja tłumu mogłaby być całkiem inna niż w bajce. > Ciekawe, jak można sobie przetłumaczyć oczywiste fakty na swoją korzyść, MB:No jak to? Dyskutowałeś z MB i nie dowiedziałeś się, jak on sobie to przrtłumaczył? Słaby wywiad.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Dobrze, że nie zrealizowałeś swojego życzenia, bo> reakcja tłumu mogłaby być całkiem inna niż w bajce.No nie wiem, niezrealizowane impulsy lubią zalegać. Poza tym byłem wtedy znacznie sprawniejszy w biegach  . A propos - wracając z Sylwestra poruszyliśmy w grupie temat aborcji i stosunku do tej sprawy KK. Jeden z nas podał pewien przykład. Wprawdzie to tylko zasłyszane, ale..  posłuchaj i Ty: w pewnej parafii w Małopolsce było kiedyś kazanie piętnujące grzech aborcji. Czyli klasyka. W momencie szczególnie ociekającym patosem taniej dydaktyki jeden z parafian nie wytrzymał i podszedł do księdza. Był to ginekolog. Powiedział, żeby ksiądz skończył swój spektakl i lepiej powiedział co robią siostry zakonne ze swoimi ciążami. Cały kościół ponoć nagle zamarł. > Dyskutowałeś z MB i nie dowiedziałeś się, jak> on sobie to przrtłumaczył? Słaby wywiad.  Dowiedziałem, przecież piszę. Przetłumaczył sobie wg tak zwanej logiki katolickiej, której nieświadom tedy doświadczyłem na konkretnym przykładzie podanym "niechcący" przez MB. Na szczęście później w porę wkroczył p. Andrzej Bogusławski i sprawę wyjaśnił. Teraz wiem, czym się różni logika od logiki katolickiej. Nie daj boże wpaść w szpony tej drugiej  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | >Cały kościół ponoć nagle zamarł. I co dalej, jaka była reakcja, jak już ich odmurowało?
>Przetłumaczył sobie wg tak zwanej logiki katolickiej, Tu bardziej chodzi o przekonania, niż o logikę. Swoją drogą, ciekawe, co robi prof. Lew Starowicz z takimi parami, które chcą wytrwać w czystości. W końcu mają do tego prawo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >I co dalej, jaka była reakcja, jak już ich odmurowało?
Z tego co wiem, ktoś z wiernych wdał się później w przekrzykiwanie że to nieprawda, nagonka na kościół itp.
>> Przetłumaczył sobie wg tak zwanej logiki katolickiej, > Tu bardziej chodzi o przekonania, niż o logikę.
Chyba nie do końca. Ludzie wierzący oprócz reagowania na zasadzie przekonań wdają się często w pseudo-logiczne uzasadnienia swoich racji.. które wpuszczają ich zazwyczaj w ślepe uliczki. Z resztą cała teologia to specyficznie rozumiana logika. Za pomocą tej wątpliwej logiki wierzący osiąga dane przekonanie, które jest dla niego świętością i nie daj boże by ktoś to kwestionował. Choćby było największą głupotą - dla niego jest świętością, potem na jego podstawie i przy pomocy tejże logiki buduje kolejne przekonania i tak to się dalej toczy. W tym wszystkim ważnej jest, aby obiektywnie niczego nie weryfikować.
> Swoją drogą, ciekawe, co robi prof. Lew > Starowicz z takimi parami, które chcą wytrwać > w czystości. W końcu mają do tego prawo.
Być może to samo, co większość lekarzy: jak nie będziesz dbał o zęby to ci się zepsują i wypadną, jak będziesz palił to zwiększysz swoje szanse na raka itp. Pewnie poinformuje o konsekwencjach i wygoni z gabinetu z uwagi na innych, bardziej zmotywowanych pacjentów którzy czekają na rady mądrego człowieka. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > >I co dalej, jaka była reakcja, jak już ich odmurowało?> Z tego co wiem, ktoś z wiernych wdał się później w przekrzykiwanie że to nieprawda, nagonka na kościół itp.I właśnie o to chodzi. Pomarzyć sobie można, a rzeczywistość odbiega od bajek. Pewnie też potem nie był mile widziany przez niektóre osoby. Ale i tak mogło być gorzej. > Być może to samo, co większość lekarzy:Szkoda, że nic nie wiemy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > pomarzyć sobie można, a rzeczywistość odbiega od bajek.Wiesz, ja nie mam ambicji nikogo zmieniać. Chciałbym zawsze móc wyrazić siebie.. reszta to ich sprawa. Jak sam nie chcesz, to nikt nie jest w stanie Cię niczego nauczyć. Tak również jest z wiernymi. > Szkoda, że nic nie wiemy  Ano szkoda Mur, milcząca straż przed obcym światem chronią. Może przed czymś więcej, kto wie? My na pewno nie.www.youtube.com/watch?v=n03daWochCM
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | >> pomarzyć sobie można, a rzeczywistość odbiega od bajek. >Wiesz, ja nie mam ambicji nikogo zmieniać. Chciałbym zawsze móc wyrazić siebie.. reszta to ich sprawa. A, chyba że tak. Niestety, czasem trzeba zmienić innych, żeby móc swobodnie wyrażać siebie. Choć byłoby lepiej, gdyby nie trzeba było.
>Mur, milcząca straż >przed obcym światem chronią. >Może przed czymś więcej, kto wie? >My na pewno nie. Straszna wizja. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > czasem trzeba zmienić innych, żeby móc> swobodnie wyrażać siebie.To zależy. Wyrażanie siebie za wszelką cenę też nie jest dobre, gdzieś przecież musi leżeć granica. Ot choćby ostatnio byłem na kilkudniowym wyjeździe sylwestrowym, w naszej grupie był m.in. ksiądz katolicki. W pewnym momencie wyjechał, aby nie konfrontować swoich przekonań z resztą grupy (wersja oficjalna była taka, że musiał nas opuścić, bo nie chciał nam być zawadą). Powiedziałem mu wprost, że żałuję, bo zapowiadały się ciekawe wieczorne rozmowy. Mimo wszystko nie bardzo chciało mi się za nim biegnąć i namawiać do pozostania, choć.. może powinienem?  > Ciekawość to pierwszy stopień do piekła?Inni mówią, że do małżeństwa. A może i jedno i drugie 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Wyrażanie siebie za wszelką cenę też nie jest dobre,Nic nie jest warte każdej ceny, więc w ogóle nie ma o czym tu dyskutować. > Ot choćby ostatnio byłem na kilkudniowym wyjeździe sylwestrowym, w naszej grupie był m.in. ksiądz katolicki. W pewnym momencie wyjechał, aby nie konfrontować swoich przekonań z resztą grupy (wersja oficjalna była taka, że musiał nas opuścić, bo nie chciał nam być zawadą).W sumie to mu się nie dziwię. Pojechał wypocząć i pobawić się na urlopie, a nie gadać o sprawach zawodowych. Takie skutki, jak się przed imprezą nie zadba o odpowiednie towarzystwo.  Czasem trzeba się ewakuować. Przypomniało mi się coś. Miałem fajnego kumpla z którym spotykaliśmy się prawie co tydzień. Aż sobie znalazł lepsze towarzystwo i przestał mieć dla mnie czas. Kiedyś chciałem go odwiedzić, a on na to: Ale przyjdą do mnie goście. Nie zaproszę cię, bo będą księża i nie będziesz się dobrze czuł w towarzystwie. No i tak się skończyło kumpelstwo. > Powiedziałem mu wprost, że żałuję, bo zapowiadały się ciekawe wieczorne rozmowy. Mimo wszystko nie bardzo chciało mi się za nim biegnąć i namawiać do pozostania, choć.. może powinienem?  Może...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > W sumie to mu się nie dziwię.W okresie, kiedy był nami nikt nie gadał o sprawach zawodowych księży. Za to były wśród nas pary niezamężne (śpiące w tych samych łóżkach), graliśmy na gitarach i śpiewaliśmy piosenki o miłości.. (w tym "Kinga" T.Love) a on tak jak mówisz pojechał wypocząć i pobawić się na urlopie. Masz rację, może nie tego oczekiwał  > Kiedyś chciałem go odwiedzić, a on na to: Ale przyjdą do mnie> goście. Nie zaproszę cię, bo będą księża i nie będziesz się> dobrze czuł w towarzystwie. No i tak się skończyło kumpelstwo.A może chodziło mu o to, że poczułbyś się zbyt dobrze i tego się w głębi duszy bał?  Na poważnie: nie ma czego żałowac. Gorzej, gdyby na te spotkania Cię zaciągał siłą, i tak bywa. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > W okresie, kiedy był nami nikt nie gadał o sprawach zawodowych księży. Za to były wśród nas pary niezamężne (śpiące w tych samych łóżkach), graliśmy na gitarach i śpiewaliśmy piosenki o miłości.. (w tym "Kinga" T.Love)Śpiewaliście tą piosenkę przy księdzu? To nie było zbyt taktowne. Co do tych nieślubnych par, skoro był na urlopie to nie powinno go to interesować. Ale może zachowywaliście się tak, jakbyście sprawdzali, co zrobi. > A może chodziło mu o to, że poczułbyś się zbyt dobrze i tego się w głębi duszy bał?  Liczyłem, że będzie ciekawie. Ale chyba wyszło na to, że on jako gospodarz nie miał zamiaru być neutralny i traktować swoich gości jednakowo. > Na poważnie: nie ma czego żałowac.Toteż nie żałuję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Śpiewaliście tą piosenkę przy księdzu?> To nie było zbyt taktowne.Jeszcze tego brakuje aby się na urlopie kontrolować. W końcu to nasz urlop, a piosenka b. fajna. Z drugiej strony między księżmi też są różne postawy, takie podejście jak owego biskupa z piosenki nie musi być wzorem. > Co do tych nieślubnych par, skoro był na urlopie to nie powinno go to interesować.> Ale może zachowywaliście się tak, jakbyście sprawdzali, co zrobi.Dbaliśmy po prostu o siebie, odrobina egoizmu nie jest zła  . A on mógł powiedzieć o co mu chodzi - jednak wolał milczeć a później czmychnąć. Taka katolicka logika. > wyszło na to, że on jako gospodarz nie miał zamiaru być> neutralny i traktować swoich gości jednakowo. (..) nie żałuję.Ano właśnie. pozdrówka
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Jeszcze tego brakuje aby się na urlopie kontrolować. W końcu to nasz urlop, a piosenka b. fajna.> Dbaliśmy po prostu o siebie, odrobina egoizmu nie jest zła  Nie zaskoczyłeś mnie. Twoje podejście do wspólnego imprezowania znam już z innego wątku. > A on mógł powiedzieć o co mu chodziA co by mu to dało? pozdrówka
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A co by mu to dało?Wyraziłby siebie, a to jest cenne. Znasz mnie przecież z innego wątku  Poza tym nie można wykluczyć, że niektórzy z nas (a może wszyscy?) na parę nocy by się odseparowali. Jednak tematu oficjalnie nie było i wszystko pozostanie w stylu gadania "jakby babcia miała wąsy". pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | Skoro powiedział, że nie chce być dla Was zawadą, to prawdopodobnie zauważył, że nie czujecie się przy nim swobodnie, traktujecie go jakoś inaczej i nie czuł się z tym dobrze.
>Poza tym nie można wykluczyć, że niektórzy z nas (a może wszyscy?) na parę nocy by się odseparowali. A to właśnie powinno być wykluczone. Nie jego sprawa, kto z kim śpi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Skoro powiedział, że nie chce być dla Was zawadą, to> prawdopodobnie zauważył, że nie czujecie się przy nim> swobodnie, traktujecie go jakoś inaczej i nie czuł się z tym dobrze.Zawsze na początku tak jest. Ludzie się zapoznają (nie wszystcy tam go znali, choć większośc tak). Poza tym suma sumarum potraktowano go raczej bez szczególnej troski - jak pisałem nikt nie powstrzymywał się od klasycznych piosenek ani nie poczuwał do spania osobno gdy był bez ślubu. Być może właśnie z tym czuł się źle, chciał być traktowany wyjątkowo? Kto to wie? > > Poza tym nie można wykluczyć, że niektórzy z nas (a może> > wszyscy?) na parę nocy by się odseparowali.> A to właśnie powinno być wykluczone. Nie jego sprawa, kto z kim śpi.Zgadza się. Rozmawiałem o tym potem z pewną osobą z naszej grupy. Pod naciskiem z pewnoscią byłoby to wykluczone, ale po szczerym wyznaniu "że źle się będę z tym czuł" bylibyśmy jednak zmotywowani do zrobienia czegoś. Ona podzieliła moje zdanie. W ogóle to trochę patowa sytuacja była.  pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | Widzisz, ja nie sądzę, że chodziło mu o szczególną troskę. Raczej chciał być traktowany jak zwykły człowiek. Gdyby uważał, że należą mu się szczególne względy, to myślę, że okazałby to. Zauważyłem,że czasem ludzie robią coś kontrowersyjnego i jednocześnie zerkają na "podejrzaną" osobę. Jest to dobrze widoczne i może być niezbyt miłe dla tej osoby. > Być może właśnie z tym czuł się źle, chciał być traktowany wyjątkowo? Kto to wie?Tego się już nie dowiemy. > Rozmawiałem o tym potem z pewną osobą z naszej grupy. Pod naciskiem z pewnoscią byłoby to wykluczone, ale po szczerym wyznaniu "że źle się będę z tym czuł" bylibyśmy jednak zmotywowani do zrobienia czegoś. Ona podzieliła moje zdanie.Tu mnie zaskoczyłeś. Nie mogliście się powstrzymać od śpiewania piosenki, a zdobylibyście się na taki akt miłosierdzia wobec księdza?  > W ogóle to trochę patowa sytuacja była.Ja próbowałbym z tego wybrnąć traktując go jak każdą inną osobę i nie zwracając uwagi na to, ze jest księdzem. Co z tego wyszłoby to wiadomo, że nie zależałoby tylko ode mnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Gdyby uważał, że należą mu się szczególne względy, to myślę, że okazałby to.Gdyby tak faktycznie było, byłoby to dość niezręczne. Więc może dobrze, że tak to rozegrał. Jednak po opuszczeniu wszyscy poczuliśmy się głupio, automatycznie weszliśmy w tok rozumowania że wcześniej nie zrobiliśmy tego, czego oczekiwał i przez co grupa się dekompletuje. Jak już pisałem ludzie zaangażowali się w ratowanie sytuacji, namowy itp. W sumie to sympatyczny człowiek, poza tym że mało otwarty. > Zauważyłem,że czasem ludzie robią coś kontrowersyjnego i> jednocześnie zerkają na "podejrzaną" osobę. Jest to dobrze widoczne> i może być niezbyt miłe dla tej osoby.Ciekawe i celne spostrzeżenie. Może być niezbyt miłe, zwłaszcza gdy boryka się z problemami w odbiorze kim jest lub co robi. > Nie mogliście się powstrzymać od śpiewania piosenki, a> zdobylibyście się na taki akt miłosierdzia wobec księdza?  Si signor. Tak mi się wydaje. I skąd się ta moja sympatia bierze wobec ludzi mówiących wprost o co im chodzi, chociażby było to wbrew panującym powszechnie zasadom: zdecydowanie cenię w ludziach odwagę cywilną. > Ja próbowałbym z tego wybrnąć traktując go jak każdą> inną osobę i nie zwracając uwagi na to, ze jest księdzem.Co też w sumie robiliśmy. Śpiewając Kinga nie zwracaliśmy uwagi na to, że jest księdzem. Śpiewaliśmy go z resztą nieraz bez księdza. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | >>Gdyby uważał, że należą mu się szczególne względy, to myślę, że okazałby to. >Gdyby tak faktycznie było, byłoby to dość niezręczne. Wtedy byłaby jasna sytuacja. Możnaby to obrócić to w żart albo wytłumaczyć mu, że nie jesteście jego parafią, żeby sobie odpoczął, bo jeszcze się napracuje. Ale do tego trzeba być odpormyn na "charyzmę" księdza.
>Może być niezbyt miłe, zwłaszcza gdy boryka się z problemami w odbiorze kim jest lub co robi. Otóż to. Ciekawe rozwinięcie.
>> Ja próbowałbym z tego wybrnąć traktując go jak każdą >> inną osobę i nie zwracając uwagi na to, ze jest księdzem. >Co też w sumie robiliśmy. Śpiewając Kinga nie zwracaliśmy uwagi na to, że jest księdzem. Eh... Ale ta piosenka właśnie powinna być wyjątkiem. To tak jakby przy ciemnoskórym opowiadać kawały o Murzynach. Traktowanie kogoś na równi z innymi nie oznacza ignorowania go. Tylko czasem trudno się w tym wszystkim ogarnąć.
Oczywiście nie wiadomo, o co mu dokładnie chodziło, ale ja tak to widzę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Możnaby to obrócić to w żart > albo wytłumaczyć mu, że nie jesteście jego parafią, żeby > sobie odpoczął, bo jeszcze się napracuje. Ale do tego trzeba > być odpormyn na "charyzmę" księdza.
No właśnie. Wszystko to można by powiedzieć, gdyby postawił sprawę jasno. Choć nawet gdyby tak się stało, nie sądzę że tą odpowiedź która tu przytaczasz by kupił. Okazało się później, że padło zakulisowo stwierdzenie "ks. X nie chce firmować swoją obecnością zachowań, które są sprzeczne z wyznawanymi przez niego wartosciami".
> Eh... Ale ta piosenka właśnie powinna być wyjątkiem. To tak > jakby przy ciemnoskórym opowiadać kawały o Murzynach.
Teraz zastanawia mnie, czy kolega który to zagrał i zaśpiewał zrobił to świadomie i intencjonalnie, czy też nie. Porównanie do Murzynów (czy też Żydów) nie będzie do końca trafne, w tym wypadku dobrze wiemy, że moralizatorstwo kościelnych "namaszczonych" niekiedy ciąży i to właśnie Muniek Staszczyk przedstawił bez złośliwości i bez prymitywnego poczucia humoru. Mimo wszystko nie chce mi się wierzyć, że to ona była głównym powodem tego co się zdarzyło.
> Traktowanie kogoś na równi z innymi nie oznacza ignorowania go.
Czyli ma to oznaczać ignorowanie nas i naszych potrzeb?
> Tylko czasem trudno się w tym wszystkim ogarnąć.
Ano właśnie, nie jest to łatwe. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > Okazało się później, że padło zakulisowo stwierdzenie "ks. X nie chce firmować swoją obecnością zachowań, które są sprzeczne z wyznawanymi przez niego wartosciami".Trochę enigmatycznie to brzmi.  Gdzie autor tego stwierdzenia? > > Traktowanie kogoś na równi z innymi nie oznacza ignorowania go.> Czyli ma to oznaczać ignorowanie nas i naszych potrzeb?Jeśli jest konfliktowa sytuacja, czyli albo my, albo oni, to lepiej spędzać jak najmniej czasu razem, a już na pewno nie warto razem imprezować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Trochę enigmatycznie to brzmi. Gdzie autor tego stwierdzenia?Zadekowany w innym pokoju zwierzał się rano osobie, do której miał największe zaufanie. > Jeśli jest konfliktowa sytuacja, czyli albo my, albo oni, to lepiej> spędzać jak najmniej czasu razem, a już na pewno nie warto> razem imprezować.Hm, on sam 'naprzeciw' kilku parom.. mógłbyś być jego dobrym doradcą  A na poważnie: myślę, że już wyciągnął z tego wnioski. Każdy robi jakieś błędy w życiu, nie wyłączając nas. I on i my byliśmy pierwszy raz w podobnej sytuacji. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > > Jeśli jest konfliktowa sytuacja, czyli albo my, albo oni, to lepiej> > spędzać jak najmniej czasu razem, a już na pewno nie warto> > razem imprezować.> Hm, on sam 'naprzeciw' kilku parom.. mógłbyś być jego dobrym doradcą  O to trzeba się zatroszczyć odpowiednio wcześnie. Ale to prawda, że każdy robi błędy. Bez tego niektórzy nudziliby się. Myślę, że pora przestać okupować ten wątek, bo się nigdy nie zamknie. Do następnego.
|
|
 | | Konowal (6291 punktów) | No cóż TP ma określoną linię poglądową więc można było się spodziewać , że art. jest tendencyjny - niestety coraz mniej obiektywizmu w dziennikarstwie.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
|  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >No cóż TP ma określoną linię poglądową
Żydzi ? Cykliści ? Masoni? Wiem HERETYCY!!!!!!
|
|
| | |  | 1 na 1 |
| | | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | Że brak porządnej lustracji ciągnie sie za nami jak smród.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Że brak porządnej lustracji ciągnie sie za nami jak smród.I słusznie, masz rację. A kto przyłożył do tego rękę? Ktoś na górze, czy raczej na dole? Wywiad z ks. Isakowiczem - Zaleskim dla Wirtualnej Polski, grudzień 2010r. Cytat:ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: - W polskim Kościele brakuje dyskusji. Cały system polega na odgórnym zarządzaniu rodem z wojska. Trzeba wykonywać rozkazy generała, bo ten ma zawsze a szeregowy nie ma nic do powiedzenia. Poruszono sprawę abp. Juliusza Paetza, która nigdy nie została do końca wyjaśniona i wielu ludzi bulwersuje. Jeśli ktoś jest oskarżony o molestowanie kleryków, powinien być osunięty od Kościoła, a jeśli władze Kościoła uznają, że jest niewinny, powinien być przywrócony na stanowisko. Tu klarownej sytuacji nie ma i muszę przyznać, że byłem zdziwiony tym, co zobaczyłem w Gdańsku podczas sierpniowych obchodów rocznicowych "Solidarności". Gdy zobaczyłem jak prymas Polski Józef Kowalczyk prawie pod rękę szedł do ołtarza z abp. Paetzem, który nie miał przecież nic wspólnego z Solidarnością, na twarzy wielu osób pojawiło się autentyczne zgorszenie. Jeden z biskupów, który wówczas ze mną rozmawiał i powiedział mi krótko, że Episkopat jest tak podzielony, że nigdy nie podejmie w tej sprawie decyzji ani w sprawie Paetza, ani Radia Maryja, ani lustracji.
Agnieszka Niesłuchowska: - Ksiądz jest najlepszym przykładem na to, jak trudno jest Kościołowi zmierzyć się np. z lustracją. Gdy cztery lata temu wystąpił ksiądz z ideą ujawniania księży-tajnych współpracowników, kardynał Dziwisz się temu sprzeciwił i zakazał publikacji książki na ten temat.
Ks. T.I-Z: - Kardynał kilka razy zmieniał zdanie o lustracji. Zauważyłem, że gdy problem dotyczy szeregowych księży, to mówienie o lustracji w kościele jest dla niego do przełknięcia. Kiedy jednak sprawa dotyczy kilku a nawet kilkunastu biskupów, okazało się, że momentalnie lustrację zablokował i zakazał mi się wypowiadać . To syndrom, który ja nazywam: "po pierwsze, koledzy". łączac pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > Że brak porządnej lustracji ciągnie sie za nami jak smród.I cóż by dała lustracja? Zwolnionoby z TP kilku dziennikarzy bo....? Głupstwa piszą? Nie, zwolnionoby ich za przeszłość. Czy byli "komuchami" jak ich nazwałeś? Niekoniecznie. Byliby zapewne poszkodowani lustracją bardziej niż ci, którzy StB organizowali, kierowali nią, korzystali z jej usług. Znam nauczycieli, których bezpieka zwalniała z pracy, znam donosicieli, istnych łajdaków, nikomu wpółpraca z policją polityczną nie przynosi chwały, ale trzeba wiedzieć, że często była wymuszana, a ludziom żyjącym w państwach, w których takiej policji nie ma trudno zrozumieć wiele motywacji. Przekreślając człowieka, za jego przeszłość, nie dajesz mu żadnej szansy, a jedynie dajesz pożywienie dziennikarskim hienom obrzucających błotem każdego kto nie się z nimi nie zgadza. Jaromír Nohavica, agent StB, napisał piękną piosenkę o moim kraju. www.youtube.com/watch?v=UAmonV2JiGcNie uważam, go za to co robił, ale czy mam nie słuchać, bo donosił na Karela Kryla? Nie sądź człowieka dopóki nie wejdziesz w jego buty.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Przekreślając człowieka, za jego przeszłość, nie dajesz mu> żadnej szansy, a jedynie dajesz pożywienie dziennikarskim hienom> obrzucających błotem każdego kto nie się z nimi nie zgadza.Ale czy tak się nie dzieje i dzisiaj w pewnych szczególnych mediach? Wystarczy spojrzeć od czasu do czasu na niezalezna.plWątpię czy komuś, kto chce podnieść rękę zatrzymasz ją brakiem lustracji. Z drugiej strony brylowanie w mediach, czy też na oficjalnych rautach ludzi z szemraną przeszłością nieco do myślenia daje. Sam jestem wielkim fanem Milana Kundery - pisarza emigranta z Czech, on przynajmniej sam przyznał się do błędów młodości, za co go b. cenię, oraz oczywiście za jego twórczość. Do odsłonięcia swoich życiorysów wielu zwykłych ludzi nie ma odwagi. I dobrze, ich sprawa, nie przymuszajmy. Mimo wszystko jestem zdania, że jeśli ktoś startuje do sejmu czy senatu to dobrze by było znać jego przeszłość. Jednym z powodów jest m.in. to, że inaczej staje się to żródłem manipulacji. pozdrowienia PS czyżbyś miał podobne zdanie na temat lustracji, jak kard. Dziwisz?
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > Wątpię czy komuś, kto chce podnieść rękę zatrzymasz ją brakiem lustracji.Nie zatrzymam. Kto chce psa uderzyć, mało mleka daje, czy jakoś tak to było, ale sądzę, że lustracja będzie bardziej przypominać inkwizycję niż uczciwy sąd. Fałszywek, zaginionych akt, pomówień byłoby takie mnóstwo, że mniejszym złem byłby brak lustracji. > Z drugiej strony brylowanie w mediach, czy też na oficjalnych rautach ludzi z szemraną przeszłością nieco do myślenia daje.Częściowo się zgadzam się choć dotyczy to nie tylko ludzi z przeszłością popapraną przez politykę. Widząc kto bryluje w mediach.... na rautach...  > Sam jestem wielkim fanem Milana Kundery - pisarza emigranta z Czech, on przynajmniej sam przyznał się do błędów młodości, za co go b. cenię, oraz oczywiście za jego twórczość.Kundera za swój żywot się wstydzi, choć nie musi, Nohavica przyznał do donosicielstwa, ale nie ma to żadnego znaczenia kiedy się słucha jego piosenek. > Mimo wszystko jestem zdania, że jeśli ktoś startuje do sejmu czy senatu to dobrze by było znać jego przeszłość.> Jednym z powodów jest m.in. to, że inaczej staje się to żródłem manipulacji.Tak, to jest argument, ale dotyczy znów nie tylko współpracy z StB , czy SB ale wszystkich aspektów życiorysu kandydata. Byłoby źle, gdyby posłem była osoba podatna na szantaż, czy też po prostu ukrywająca coś przed wyborcami. To jedyny przypadek, w którym jawność powinna być obowiąkowa, ale osąd należy do wyborców. > PS czyżbyś miał podobne zdanie na temat lustracji, jak kard. Dziwisz?Nie wiem  nie znam jego poglądów, ale ten, na którego Dziwisz się powołuje, powiedział kiedyś: "Albowiem którymbyście sądem sądzili, sądzeni będziecie, i którą miarą mierzyć będziecie, odmierzą wam." (Mt 7.2) > pozdrowieniawzajemnie
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Kundera za swój żywot się wstydzi, choć nie musiZgadzam się. Trochę się za to łamie, ma wyrzuty sumienia. Niepotrzebnie aż takie, choć trudno też wejśc w buty człowieka, co dopiero w skórę.. > Byłoby źle, gdyby posłem była osoba podatna na szantaż, czy też po> prostu ukrywająca coś przed wyborcami. To jedyny przypadek, w którym> jawność powinna być obowiąkowa, ale osąd należy do wyborców.Myślę o tym podobnie do Ciebie. > Nie wiem nie znam jego poglądów, ale ten, na którego> Dziwisz się powołuje, powiedział kiedyś: "Albowiem którymbyście> sądem sądzili, sądzeni będziecie, i którą miarą mierzyć będziecie,> odmierzą wam." (Mt 7.2)Bardziej chodzi mi o działania Kardynała, niż o poglądy. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski o kard. Dziwiszu (szerszy cytat jest parę postów wyżej) Cytat:Kardynał kilka razy zmieniał zdanie o lustracji. Zauważyłem, że gdy problem dotyczy szeregowych księży, to mówienie o lustracji w kościele jest dla niego do przełknięcia. Kiedy jednak sprawa dotyczy kilku a nawet kilkunastu biskupów, okazało się, że momentalnie lustrację zablokował i zakazał mi się wypowiadać . To syndrom, który ja nazywam: "po pierwsze, koledzy". Oczywiście z mojej strony to taki niewinny żart  Księża i biskupi czasem myślą, że w Kościele Chrystusowym stoją trochę poza światem i jego rzeczywistoscią. Podczas gdy cytat który przywołujesz z dwóch względów jest b. mocny i teoretycznie powinien sprowadzić ich na ziemię. Teoretycznie.. Podobnie jak ten: "Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem (..) Gdy oni to usłyszeli, zaczęli jeden po drugim odchodzić" (J 8, 7-9) pozdrowienia PS Ciekawy ten dekolt panienki na zdjęciu. Zamiast z przodu jest z tyłu, i taki jakiś przemieszczony...
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > > Nie sądź człowieka dopóki nie wejdziesz w jego buty.> > Kundera za swój żywot się wstydzi, choć nie musi> Zgadzam się. Trochę się za to łamie, ma wyrzuty sumienia. Niepotrzebnie aż takie, choć trudno też wejśc w buty człowieka, co dopiero w skórę..UUUPS  Wybacz, czasem tłumaczę przysłowie, zamiast znaleźć polski odpowiednik  Ciekawe, czy Ty także, mieszkając w obcym kraju, popełniasz ten błąd ?  > Księża i biskupi czasem myślą, że w Kościele Chrystusowym stoją trochę poza światem i jego rzeczywistoscią.Księża i biskupi stoją często poza Kościołem Chrystusowym. Tych jednoznacznych cytatów nawet chyba nie rozumieją. > PS Ciekawy ten dekolt panienki na zdjęciu. Zamiast z przodu jest z tyłu, i taki jakiś przemieszczony...  Czego to człowiek nie pokaże, żeby znaleźć się w mediach , nawet "Polityka" okazuje się niedoporna. Większość kobiet stara się tuszować rozstępy...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ciekawe, czy Ty także, mieszkając w obcym kraju, popełniasz ten błąd ?  Właściwie jestem tu od roku, ale zaczynam już mówić między nami Polakami rosyjskimi zwrotami np. zadwiżka (zasuwa), płościadka (plac) itp. To wchodzi samo i nie może się odczepić. Po powrocie do Polski będę musiał chyba poddać się jakiej terapi  > Czego to człowiek nie pokaże, żeby znaleźć się w mediach , nawet> "Polityka" okazuje się niedoporna.Wg mnie to odmiana ekshibicjonizmu, bierze się z tego samego źródła co ta w parkach nad ranem mężczyzn w średnim wieku. Tyle, że oni sami muszą szukać swoich ofiar, a tu "ofiary" szukają ekshibicjonistek przy aplauzie tych ostatnich. > Większość kobiet stara się tuszować rozstępy...  Uuups!  pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >.... nie dajesz mu żadnej szansy, a jedynie dajesz pożywienie dziennikarskim hienom obrzucających błotem każdego kto nie się z nimi nie zgadza. Właśnie, że dostaje szansę. Już nie musi żyć w niepewności że ktoś wygrzebie na niego kwity, że nie przyjdzie ktoś i powie żeby taką a nie inną decyzję podją bo jak nie to ....... >Jaromír Nohavica, agent StB, napisał piękną piosenkę o moim kraju. No właśnie - Nohavica przyznał się do współpracy i tyle. Ja nie sądzę człowieka tylko jego czyn. A jak uważasz że czyn jest dobry tylko z tego powodu że zostaliśmy do czegoś zmuszeni to się grubo mylisz.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Że brak porządnej lustracji ciągnie sie za nami jak smród.Tja.. że zwykli ludzie upadają, albo komuchy blokują to rzecz jakby zwykła. Ale że uczeń błogosławionego JP II (niedługo świętego) kard. Dziwisz ciągnie ten smród.. hm.. dziwne, prawda? www.racjonalista.pl/forum.php/s,595222#w596404Serdecznie pozdrawiam z Nowym Rokiem!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie - komuchy
Mogę coś podpowiedzieć? Ostatnio w kręgach patriotów (mam tam kilku kolegów których b. lubię, od lat rozmawiamy i bardzo sobie to cenimy) furrorę robi inne, bardziej klasyczne i uważane za mniej potoczne określenie: bolszewicy. Pozdrowienia z Rosji!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | | pawel_wr (4297 punktów) | > niestety coraz mniej obiektywizmu w dziennikarstwie.
Masz rację. Wyintelektualizowane pseudodywagacje np.braci Karnowskich też świadczą u upadku tej profesji.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| Lengyel (2127 punktów) | >Adam Szostkiewicz w Polityce trafnie zauważa, że słowa i dokumenty papieża Franciszka są >powszechnie w Polsce wypaczane.
I tak pozostanie, a jeśli na razie tylko w Polsce, to niedługo i gdzie indziej też nastanie. Co by Franio nie mówił i nie myślał, KRK nie przerobi.
|
|
2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | > Przykładowo: gdy w oryginale papież zaleca biskupom, by byli gotowi "iść za swoim ludem", bo lud Boży jest zdolny "do rozpoznawania nowych >dróg”
Strategia się nazywa ucieczka do przodu; byle tylko nie wyrwał za daleko, bo oderwie Kościół od jego korzeni i Kościół zacznie usychać. A on sam sie wycofa jak poprzednik, albo zostanie usunięty albo umrze na nagłą niewydolność.
Moim zdaniem perspektywy religii są dobre, ale Kościoła raczej nie. Robienie polityki, również ekonomicznej, nie postawi Kościoła na właściwe tory. Aczkolwiek słowa Papieża dobrze o nim świadczą. -
|
|
 | 2 na 2 | slik (20011 punktów) | >Moim zdaniem perspektywy religii są dobre, ale Kościoła raczej nie. Robienie polityki, również ekonomicznej, nie postawi Kościoła na właściwe tory. Aczkolwiek słowa Papieża dobrze o nim świadczą. >- Franc jak mówi, to mówi. Najlepsze efekty osiągnął w poprawieniu fatalnego PR Kościoła. Dobrze to widać na przykładzie Polski - zdecydowane kroki Watykan podjął wobec księdza Lemańskiego, który jakby się wydawało postępuje zgodnie z "obecną linią Watykanu" - mówił bez ogródek o pedofilii w Kościele, o bucie i pysze jego urzędników
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Dobrze to widać na przykładzie Polski - zdecydowane kroki Watykan > podjął wobec księdza Lemańskiego, który jakby się wydawało postępuje > zgodnie z "obecną linią Watykanu" - mówił bez ogródek o pedofilii w > Kościele, o bucie i pysze jego urzędników
"Jestem przekonany, że dokument ks. Lemańskiego nie dotarł na biurko Franciszka" - tak o decyzji Watykanu w sprawie ks. Lemańskiego mówi prof. Stanisław Obirek z Uniwersytetu Warszawskiego, teolog, antropolog kultury, były jezuita oraz człowiek doświadczony w próbach nakładania mu "knebla". A ks. Lemański nadal walczy, złożył już odwołanie szlifując przy tym znajomośc Prawa Kanonicznego. Ale czy efektywnie - to się okaże. Zawsze to będzie dla niego jakieś osobiste doświadczenie.
W Kościele już jest tak, że aby coś mówić swobodnie od siebie i dłużej - trzeba być na samej górze struktury. Tak więc mowa bez ogródek o pedofilii w Kościele, o bucie i pysze jego urzędników raczej pozostanie przydzielona Papieżowi. Nie mniej mam spore wątpliwosci, czy Papież z tej sposobnosci skorzysta. Z wielu względów, min. tego, że musiałby podciąć gruby konar na którym siedzi. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | Lemański nie poleciał za to co mówi tylko za nieposłuszeństwo , które jest podstawą stosunków w KK, a oczywiście najwięcej płaczą nad ks. Lemańskim CI co najbardziej atakują kościół. Ostatnio Powoływałeś sie na Isakowicza-Zaleskiego - on napisał książkę i wydał o lobby homoseksualnym w kościele i jakoś nikt go nie knebluje.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Lemański nie poleciał za to co mówi tylko za nieposłuszeństwo (ciach).Knebluje się go za to, że mówił co mówił, a nie to co mu kazano. W Kościele jeśli nie mówi się tego co każą - jest się nieposłusznym. Żywisz tu jakieś wątpliwości logiczne Konowale, gramatyczne, czy jak? Bo nie mogę jakoś Ciebie zrozumieć. > Ostatnio Powoływałeś sie na Isakowicza-ZaleskiegoZagadza się. Całkiem niedawno z resztą zakneblowanego. Ten człowiek szybko się uczy co może, a co nie. > - on napisał książkę i wydał o lobby homoseksualnym> w kościele i jakoś nikt go nie knebluje.Teraz nie knebluje, bo dziś już mówi to, co hierarchia może jeszcze znieść. Każda idea, prawda czy nowość w danej społeczności czy wspólnocie żyje własnym życiem. W jednych społecznościach postęp prawd jest szybszy, w innych wolniejszy. Niedawno ks. Isakowicz wypowiedział się w jednym z popularniejszych programów informacyjnych, że są kurie w których rządzą homoseksualiści od biskupa do kamerdynera. Zapytany o nazwę tej kurii i konkretne osoby zamilkł. Jak myślisz, dlaczego nic nie powiedział? Bo w kościele nikt go nie knebluje?  Serdecznie pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | | Konowal (6291 punktów) | > W Kościele jeśli nie mówi się tego co każą - jest się nieposłusznym. Żywisz tu jakieś wątpliwości logiczne Konowale, gramatyczne, czy jak? Bo nie mogę jakoś Ciebie zrozumieć.Oczywiście że widzę wątpliwości. Widzę ze ty nie rozróżniasz zakazu wypowiedzi od głoszenia zadanych treści - no ale jakoś mnie ta wybiórczość nie dziwi. > Niedawno ks. Isakowicz wypowiedział się w jednym z popularniejszych programów informacyjnych, że są kurie w których rządzą homoseksualiści od biskupa do kamerdynera. Zapytany o nazwę tej kurii i konkretne osoby zamilkł. Jak myślisz, dlaczego nic nie powiedział? Bo w kościele nikt go nie knebluje?  Moim zdaniem nie. Zaś jakie są jego powody do niewymieniana konkretów trzeba pytać jego.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Oczywiście że widzę wątpliwości. Widzę ze ty nie rozróżniasz zakazu> wypowiedzi od głoszenia zadanych treści - no ale jakoś mnie ta> wybiórczość nie dziwi.Wiesz Ty Konowale co to cenzura?  > jakie są jego powody do niewymieniana konkretów trzeba pytać jego.A po co, skoro można z dużym prawdopodobieństwem się domyśłić, o niebo wyższym niż Ty owych "pęczkowych usługodawców". Już raz chciał wymienić sprawiedliwie tych, którzy mieli coś za uszami w sprawie współpacy z milicją polityczną. Ale nie wymienił.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| Rafał Kozłowski (4068 punktów) | Papież Franciszek zauważył w Evangelii gaudium to co świat "wie" od dawna, ale o czym zaczęto mówić "głośno" dopiero po kryzysie 2007-2008 (niektórzy uważają, że jeszcze trwa). Kryzys ukazał skalę przewartościowania świata na "kulturę pieniądza" wskazując potęgę współczesnych rynków finansowych. Po rzetelnym zdiagnozowaniu problemów współczesnego świata rzeczywiście podał recepty moralnych zmian. Można odnieść wrażenie, że ogłosił stanowisko kościoła katolickiego w obliczu potęgi instytucji finansowych. "Pieniądze muszą służyć, a nie rządzić!" (...) "Daliśmy początek kulturze «odrzucenia», którą wprost się promuje. Nie chodzi już po prostu o zjawisko wyzysku i ucisku, ale o coś nowego: przez wykluczenie dotyka się samego korzenia przynależności do społeczeństwa, w którym człowiek żyje, jako że nie jest w nim na samym dole, na peryferiach, lub bez władzy, ale jest poza nim. Wykluczeni nie są «wyzyskiwani», ale są odrzuceni, są «niepotrzebnymi resztkami»" (...) "Podczas gdy zyski niewielu ludzi rosną w sposób przekraczający oczekiwania, stanowiący większość oddalają się coraz bardziej od dobrobytu tej szczęśliwej mniejszości. Tego rodzaju brak równowagi rodzi się z ideologii broniących absolutnej autonomii rynków i spekulacji finansowych. Dlatego negują prawo kontroli ze strony państw, powołanych do czuwania nad obroną dobra wspólnego" Chciałbym zauważyć, że współczesna gospodarka musi być rozpatrywana globalnie, a rola Państw ulega zmarginalizowaniu. Często to instytucje finansowe, działając w sposób spekulacyjny, decydują o trendach na rynkach, które mają wpływ na realną gospodarkę; zaangażowany w tą "grę" kapitał czyni bezsilnym instytucje Państwa z ich skromnymi budżetami. Gospodarcze cykle koniunkturalne są wzmacniane "szukającym" zarobku kapitałem. Będąc obserwatorem i uczestnikiem tych rynków mam wrażenie bycia w globalnym kasynie ... i jak tu mówić o moralności i sposobach zaradzenia złu. Słusznym wydaje się podejmowanie indywidualnych decyzji ograniczających konsumpcję, ale jak to zrobić w społeczeństwie, dla którego status materialny jest podstawą egzystencji. Psychologia ewolucyjna udowadnia, że istoty ludzkie w naturalny sposób dążą do statusu społecznego i gromadzenia dóbr. Na gruncie tej koncepcji jesteśmy nie tylko skutkiem ale i przyczyną obecnego stanu rzeczy. Wydaje się, że zanim zabierzemy się za naprawdę świata naprawmy siebie samych. To w dużej mierze od każdego z nas zależy czego pragniemy (przynajmniej można spróbować). Prawda, że rolą Państwa jest, choćby w systemie edukacji, zwracać uwagę na pułapki finansowe prowadzące do realizacji materialnych pragnień. Niedawny (obecny) kryzys jest przecież skutkiem nadmiernego zadłużenia.
|
|
 | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >Papież Franciszek zauważył w Evangelii gaudium to co świat "wie" od dawna,
I bardzo dobrze, że Papież wreszcie powiedział coś na prawdę ważnego w sprawach gospodarki i ekonomii, co jednak, jak słusznie zauważyłeś, świat wie od dawna i nie wiedza lub jej brak jest problemem. Problemem jest wdrożenie odpowiednich zmian. I jeśli mamy szukać pozytywnej roli KrK to byłoby poważne włączenie się we wdrażanie takich zmian, a w krajach gdzie KrK ma siłę dużą - winien być wręcz animatorem takich zmian. A czy tak się dzieje ???? Pytanie wręcz retoryczne; wystarczy spojrzeć na nasz kraj, jakimi p*****letami wciąż zajmuje się KrK-Polska-Ska. Cały czas nic nie wnosząca przeterminowana pseudomoralność seksualna nic więcej. KrK-Polska-Ska nie jest w stanie włączyć się nawet w tak banalne projekty jak walka z wyzyskiem pracowniczym, a co dopiero stanąć po stronie sił mających zmienić system gospodarczy. Kompletna abstrakcja.
|
|
3 na 3 | Nikiirl (101 punktów) | > Adam Szostkiewicz w Polityce trafnie zauważa, że słowa i dokumenty papieża Franciszka są> powszechnie w Polsce wypaczane.Twoje ochy i achy nad Franciszkiem tu, i w innych postach, wprawiły mnie w osłupienie. Franciszek to pozer, niewiele lepszy od swoich poprzedników. Stalin walczył o pokój, aż się lała krew. Z podobnym skutkiem Franciszek walczy z pedofilią: 1. Odmówił podzielenia się z przedstawicielami ONZ informacjami na temat wewnętrznych postępowań prowadzonych ws. molestowania dzieci przez księży. www.tvn24.(*)ia-dzieci-sa-tajne,376708.html2. Postanowił upokorzyć ofiary księży kanonizując mecenasa pedofilów Jana Pawła II, poplecznika najsłynniejszego zboczeńca XX wieku Marciala Maciela Degollado. wiadomosci(*)-27-kwietnia-w-watykanie/4qley3. Publicznie deklaruje, że Kościół powinien płacić duże pieniądze za "skandale, których nie chcę wymieniać z osobna, ale wszyscy o nich wiemy", a jednocześnie własnoręcznie zatwierdza ustalenia KEP pt. "Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko 6. przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej 18. roku życia" i zapewne wielu innych Episkopatów, które zawierają m. in. deklarację, że " nie będzie wypłaty odszkodowań dla ofiar księży pedofilów". (sic!) wiadomosci(*)ola-trzeba-za-nie-placic/7ttnhwww.pch24.(*)i--,18321,i.html#ixzz2qZawPPef4. Mianował seksualnego skandalistę ks. Battista Ricca swoim pełnomocnikiem. ekai.pl/wy(*)o-pralata-banku-watykanskiego/www.polska(*)ial-seks-w-windzie-i,id,t.html5. Ukrywa w watykańskich pałacach pedofila Wesołowskiego. www.se.pl/(*)-abp-wesolowskiego_374859.htmlPo owocach, a nie pustych deklaracjach go poznacie!
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|