Witam wszystkich użytkowników! Jestem nowy, i trafiłem tutaj całkiem przypadkowo, jednak portał ten od razu wpadł mi w oko. Chętnie podziele się z wami pewną cząstką moich przemyśleń, mam nadzieje, że uzyskam jakąś pomoc i nie napisze nic głupiego/nie zostane od razu zbesztany. Nie jestem zadnym filozofem ani nawet nie mam z filozofia nic wspolnego, chodze do 3 klasy liceum o profilu technicznym zatem więc jestem raczej laikiem w tych dziedzinach. Zapraszam do lektury i odpowiedzi.
Ostatnio zastanawiałem się bardzo nad tym co nazywamy myśleniem. Jednak nie chodzi mi tutaj o stan psychofizyczny osoby która myśli, lecz o samo myślenie w praktyce. To znaczy, zdolność do radzenia sobie z pewnymi problemami, dla przykładu matematycznymi. Nie chodzi o umiejętność odruchowego ich rozwiązywania, lecz o kreatywną droge solucji i poradzenia sobie z wyznaczonym zadaniem. Sądzę że matma to dobry przykład, zastanawia mnie pewna rzecz: mamy 2 osoby. Jedna jest dobra z matematyki (to znaczy ma pewne predyspozycje) drugia jest zwykła, to znaczy nie ma żadnych specjalnych predyspozycji. Wykluczam osoby upośledzone i wybitnie głupie. Po prostu jest sobie zwykły myślący facet i koleś drugi, który ma naturalny do tego mały talent. Jak już wcześniej napisałem, matematyka jest tylko przykładem dla moich (może i bezsensownych) rozważań. No więc wiadomo że ten, który ma to "coś" lepiej sobie radzi z problemami natury matematycznej. Jednak zastanawiam sie, czy ten drugi, rowniez wyposazony w mózg, nie jest w stanie radzić sobie z nimi tak samo dobrze, a moze i nawet lepiej? Nie chodzi tu o wyliczenie tysięcy zadań, tylko "nauczenie się" drogi myślenia matematycznego, wypracowanie sobie jakies scieżki, którą podążająć ten "zwykly" okaze sie potrafi sobie poradzic z większością problemów. Wynalezienie sobie sposobu na myślenie z matematycznego punktu widzenia, analityczno-logicznego. W końcu wiadomo że nie każdy musi być dobry z matmy ją lubic i miec do niej talent aby byc kims znaczącym, autorytatywnym, osobą mądrą i godną naśladowania. Matematyka to tylko jedna z dziedzin, w ktorej interesuje mnie czy mozna sobie wymyslic/wypracowac/wynalezc sposob myslenia taki aby radzic sobie ze spotykanymi problemami. Bo z badan wynika, ze ci dwaj ten z talentem i ten bez nie roznia sie praktycznie niczym. IQ jak wiadomo nie wplywa na zdolnosc rozwiazywania problemow matematycznych, poza tym nie jest ono tak naprawdę wyznacznikiem niczego. Więc podsumowująć: jaki jest ten limes ludzkich możliwości? Czy osoba która nie ma talentu może sobie obrać taką drogę myślenia, w której ten talent jej nie będzie potrzebny i być naprawdę dobry w jakiejś dziedzinie? Czy zdolnosc adaptacji i przyswajania sobie pewnych reguł i prawideł może wciąż postępować? Bo jesli tak, to człowiek, gdyby żył nieskończenie długo mógłby nauczyć się nieskonczenie wielu rzeczy, tzn. wszystkiego

Nie wiem czy udało mi się uchwycić sedno sprawy, czy temat ten wart jest dyskusji i czy sklania do jakichs refleksji, ale chcialem sie tym podzielić. Jeśli cos jest niejasne i zle cos przedstawilem to piszcie, odpowiem, mam nadzieje ze uda sie dojsc do jakichs wnioskow i odkryc jakis rąbek potencjalu homo sapiens sapiens.
Jezeli macie jakies propozycje dla mnie a propos literatury to rowniez piszcie, chetnie poczytam cos mądrego i ciekawego a sam nie wiem po co siegnąć. Ostatnio wynalazlem ksiazke pt " Kres Mozliwosci - granice poznania i poznanie granic " i zastanawiam sie nad jej kupnem. Jest to jednak ksiazka popularnonaukowa i nie wiem czy nie lepiej siegnac odrazu po literature specjalistyczna- filozoficzną-kognitywistyczną, ktora mowi o mysleniu itp. BO z jednej strony moze i fajnie sie czytac ta ksiazke kres mozliwosci, ale z drugiej czy nie splyca ona tematu, nie przedstawia faktow ludziom ktorzy juz nie chca tego poddawac wlasnym sądom, a jedynie przyjąc te wiadomośći to własnej wiedzy i na nich sie opierac?
Pozdro.