Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateista u Księdza - rozmowa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
24-03-2014 09:52impactor (148 punktów)Ateista u Księdza - rozmowa
Ocena 6 na 6
Sądzę, że może to zainteresować kilka osób:
www.filmweb.pl/user/impactor

Jest to nagranie debaty z księdzem doktorem z Papieskiego Uniwersysteu JPII. Trwa ok. 2 godzin i obraca się wokół dwóch głównych pytań:

- Czy są podstawy by sądzić, że biblijny bóg Jahwe istnieje?
- Czy biblijny Jahwe jest bogiem dobrym?

Szczegółowy spis treści dostępny na Youtube w opisie clipu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
#16
24-03-2014 22:26
 Ocena 1 na 1
impactor (148 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi impactor
Oczywista Errata: albo się tej wiary nie ma I jest się ateista.

#17
24-03-2014 23:01
 Ocena 9 na 9
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
Zastanawiam się, skąd przekonanie, że jakiś przypadkowy ksiądz z samego faktu bycia księdzem nabywa wystarczające kompetencje do wypowiadania się o istnieniu bądź nieistnieniu Boga. Dla mnie osobami kompetentnymi w tej dziedzinie mogą być tylko najwięksi aktorzy Bollywood, tacy jak Shah Rukh Khan. Po pierwsze dlatego, że mają fajne fryzury, a po drugie dlatego, że umieją tańczyć i śpiewać.

youtu.be/nYl5Ibcvbic

Takiego jestem zdania i go nie zmienię pod wpływem żadnych argumentów. No chyba że pojawi się kiedyś jakiś ksiądz tak samo fajny jak Shah Rukh Khan, a jeszcze lepiej jak Juhi Chawla.

youtu.be/eknt6Cj5rtw


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton

#18
25-03-2014 00:26
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi impactor
.
>Te dwie możliwości wyczerpują pulę.
>>>>Czyją pulę? Pańską? To wtedy jest tylko Pański problem!
>Nie moją, tylko logiczną.
Widocznie ma Pan swoją logikę, ja mam swoją, a ponadto dla mnie ponad logikę ważniejszym jest sens przekazywanych informacji, gdyż taki jest cel języka.

>Albo ma się wiarę w boga i jest się teistą, albo się tej wiary nie ma I jest się teistą.
A co Pan napisał wyżej? - "Czyżbyś nie wiedział, że można być albo teistą (wierzyć w boga), albo ateistą ( nie wierzyć
w boga
)?"
Według Pana oba zdania mają to samo znaczenie, gdy w jednym Pan pisze o wierze, iż Boga nie ma,
a w drugim o niewierze (braku wiary).

>Jest to bezpośrednie logiczne zaprzeczenie i automatycznie wyczerpuje pulę możliwości.
Tylko według Pańskiej logiki, gdy teiści ochrzcili wszystkich przeczących wierze w ich boga epitetem "ateizm" i fajnie by było, tyle że przez wieki znaczenie tego słowa się zmieniło i współcześni ateiści bardzo rzadko swoje przekonanie opierają na wierze, a to Szanowny Pan w pierwszym poście napisał.

>>>>Czy według Pana ateizm, apateizm, ignostycyzm, indyferentyzm, można wrzucić do jednego wora?
>>>>A co np. z ateizmem racjonalistycznym, czy naturalizmem ontologicznym?
>A co ma być? Nic. To, jak ktoś znalazł się w pozycji ateisty nie ma tutaj znaczenia. Jest ateistą, i koniec.
Dokładnie jak wyżej napisałem.:
>Te dwie możliwości wyczerpują pulę.
Czyją pulę? Pańską? To wtedy jest tylko Pański problem!

Każdy ma prawo do swoich poglądów, nawet gdy innym prymitywizmem się wydają. Dla inteligentnego człowieka jednak ma znaczenie intelektualne oparcie dla własnych przekonań. Szczególnie w problematyce światopoglądowej ma znaczenie, czy swoje poglądy opieram na wierze (wszystko tu jedno czy wierze w to, iż bóg istnieje, czy wierze w to, że bóg nie istnieje) do poglądów opierających się na dorobku nauki, a nie na wierze (np. naturalizm ontologiczny).

>>>>Odrzucenie postawy agnostycznej uzasadniła doskonale Barbara Stanosz...
>I pani Stanosz ma rację, tyle że jej opis nie tyczy się agnostycyzmu, bo to tak jakby mówić, że poszło się do salonu samochodowego kupić kolor czerwony. Kolor to jedynie jedna z cech przedmiotu.
>Pani Stanosz wykazuje jedynie nonsens teistycznego twierdzenia "udowodnij, że boga nie ma, to nie będę wierzył". Podczas gdy wierzenia przyjmuje się na podstawie dowodów na istnienie ich obiektu, a nie porzuca na podstawie dowodów nieistnienia.
Tu jednak - nie chcąc wchodzić w dalsze polemiki - pozwolę sobie pozostać przy wierze, iż profesor filozofii, logik - choć może się mylić, to jednak wie co mówi i rozumie znaczenie słów, których używa.

>Gdyby Szanowny Pan pofatygował się pod podany link, to nie imputowałby mi on utrzymywania I nie krytykował stanowiska, którego nie utrzymuję.
I zgodnie z Pańską logiką, to o jakim swoim stanowisku Pan mówi, w poście do którego się odniosłem? Nie krytykuję żadnego Pańskiego stanowiska, gdyż go prostu nie znam. Odniosłem się tylko konkretnie do Pańskich konkretnych wypowiedzi z konkretnego posta. Może warto było przeczytać moją krótką wypowiedź przed swoją z nią polemiką?
Czy to ma być Pańskie stanowisko? A co ma być? Nic. To, jak ktoś znalazł się w pozycji ateisty nie ma tutaj znaczenia.
Jest ateistą, i koniec.
Przecież Pan wcale nie polemizuje z moją wypowiedzią. Może trochę z wypowiedzią profesor Stanosz. Ustawia Pan za to jakieś dziwne kryterium własnego rozumienia logiki. Dziwne to trochę to, ale to Pański wybór.

Miłego dnia.

@@@
.

#19
25-03-2014 00:01
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi impactor

>Nie moją, tylko logiczną. Albo ma się wiarę w boga i jest się teistą, albo się tej wiary nie ma I jest się teistą. Jest to bezpośrednie logiczne zaprzeczenie i automatycznie wyczerpuje pulę możliwości.
Tu zgoda, też uważam, że to najoczywistszy, najprostszy opis rzeczywistości, a nie żaden wcielony przez katolicyzm relikt jak to zdiagnozował diogenes.
A-teizm to pojęcie wtórne wobec teizmu, do niego się odnoszące, opisujące właśnie stan braku teizmu w umyśle.
Z tej prostej ścieżki zboczyłeś w filmiku definiując anty-teizm jako wiarę w nieistnienie boga. Oczywiście spotkałem wielu ateistów wierzących w nieistnienie boga, ale nie mam dobrego jednego słowa na nazwanie takiego stanu umysłu, ale na pewno zupełnie nieodpowiednim jest słowo antyteizm.

>Podczas gdy wierzenia przyjmuje się na podstawie dowodów na istnienie ich obiektu, a nie porzuca na podstawie dowodów nieistnienia.
Wierzenia przyjmuje się na podstawie prania mózgu w procesie socjalizacji.
Z drugą częścią zdania zgadzam się w zupełności.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#20
25-03-2014 00:29
 Ocena 2 na 2
impactor (148 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi astrotaurus
> Oczywiście spotkałem wielu ateistów wierzących w nieistnienie boga, ale nie mam dobrego jednego słowa na nazwanie takiego stanu umysłu

Antyteista agnostyk - wierzy, że bogowie nie istnieją
Antyteista gnostyk - wierzy i twierdzi że wie, że bogowie nie istnieją

> na pewno zupełnie nieodpowiednim jest słowo antyteizm.

Antyteizm jest zupełnie nieodpowiednim słowem na opisanie stanowiska będącego stanowiskiem odwrotnym - anty-pozycją - wobec teizmu?

Moglibyśmy oczywiście użyć słowa halabalabumtarara aby uniknąć potencjalnej asocjacji ze stanowiskiem zwalczającym teizm, ale zamiast minimalizować zamieszanie, to by go raczej przysporzyło

> Wierzenia przyjmuje się na podstawie prania mózgu w procesie socjalizacji.

Zależy które.

#21
25-03-2014 00:55
 Ocena 3 na 3
impactor (148 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
> Widocznie ma Pan swoją logikę, ja mam swoją, a ponadto dla mnie ponad logikę ważniejszym jest sens przekazywanych informacji, gdyż taki jest cel języka.

Tak, mam "swoją" logikę. Ale z doświadczenia wiem, że utrzymywanie opinii posadającej oparcie w rzeczywistości jest dość korzystne. Szczerze polecam

> >Albo ma się wiarę w boga i jest się teistą, albo się tej wiary nie ma I jest się teistą.
>A co Pan napisał wyżej? - "Czyżbyś nie wiedział, że można być albo teistą (wierzyć w boga), albo ateistą ( nie wierzyć w boga)?" Według Pana oba zdania mają to samo znaczenie, gdy w jednym Pan pisze o wierze, iż Boga nie ma, a w drugim o niewierze (braku wiary).

Niestety, miesza Pan kompletnie różne pozycje.
1. Stan rzeczy może być jeden z dwojga - rzecz może istnieć, lub nie istnieć.
2. Zarówno teizm, jak i ateizm odnoszą się tylko i wyłącznie do pierwszego stanu (istnienia) , nie mówiąc nic o stanie drugim (nie istnieniu) do którego odnosiłby się antyteizm, oraz a-antyteizm.
3. W stosunku do każdego dualnego stanu rzeczy można utrzymywać trzy osobne pozycje:
a - Tak, wierzę że to prawda
b - Nie, nie wierzę że to prawda (lub nieprawda)
c - Wierzę, że to nieprawda.

Tak więc to, że osoba nie wierzy w boga nie znaczy, że wierzy ona w jego nieistnienie.

Jeżeli nadal jest to niezrozumiałe, to proszę sobie wejść tutaj: www.filmweb.pl/user/impactor i przeczytać pierwszy i drugi punkt spisu treści.

> współcześni ateiści bardzo rzadko swoje przekonanie opierają na wierze

Raczej nigdy. Ateiści opierają swoje przekonanie zawsze na _braku wiary._

Polecam uważniej czytać to, co piszę. Być może pozwoli to uniknąć dalszego niezrozumienia moich postów.

> pozwolę sobie pozostać przy wierze

A ja zamiast wiary, czyli wierzenia pozbawionego dowodów (naiwności) lub wbrew dowodom (urojenia) polecam wierzenia demonstrowalnie prawdziwe. A do takich nie dochodzi się poprzez argumentum ad authoritem, lecz oceną wartości samych argumentów.

I nie chodzi już tutaj o to nieszczęsne huxleyowskie rozumienie agnostycyzmu - bo to problem drugorzędny. Chodzi o sam fakt pańskiego powoływania się na wiarę, czyli naiwność i/lub urojenie. Bądźmy racjonalni.

#22
25-03-2014 09:47
 Ocena-1 na 1
Tennon Tennonowicz (6 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
Witam,

Nie spotkałem się dotychczas z taką definicją ateizmu jak proponuje impactor.
Mam wrażenie, że jest to propozycja, aby terminu "ateizm" używać w sposób nowy, i dość mało popularny. Zresztą nie twierdzę aby potoczne rozumienie terminu "ateizm" było ścisłe. Wiele rzeczy wrzuca się do tego "worka" i ciężko chyba dyskutować na te tematy bez emocji.

Impactorze. Nie lepiej by było, gdybyś zaangażował swój czas i energię i skierował swój potencjał intelektualny w kierunku na przykład metodologii nauk/filozofii oraz jej upowszechniania? Intelekt bliźnich najlepiej rozwijać metodami intelektualnymi

A jeśli chodzi o wiarę, to szkoda (moim zdaniem) czasu aby krzewić ją środkami intelektualnymi na forach (zwłaszcza antyklerykalnych

Wiara(jak mawiają)bez uczynków jest martwa. Chcesz kogoś nawrócić, to proponuję pomagać ludziom zagubionym, w potrzebie (bezdomni, uzależnieni, wykluczeni)

Wiara (abstrahując w tym momencie od tego w co lub komu) jest to bardzo indywidualna i delikatna sprawa. Były już państwa kościelne terroryzowane przez inkwizytorów fanatyków, były już materialistyczne ideologie i wiary (ustroje tzw "sprawiedliwości" społecznej) i zawsze życie pokazywało, że terrorem można ludzi skłonić co najwyżej do tego aby symulowali wiarę. Czy to w raj po śmierci w Niebie czy to w raj, który ludzkość jakoby osiągnie na Ziemii (trzeba jeno najsamprzód wybić reakcjonistów i imperialistycznych szpiegów!! )

Pozdrawiam!

#23
25-03-2014 10:06
 Ocena 6 na 6
impactor (148 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi Tennon Tennonowicz
> Nie spotkałem się dotychczas z taką definicją ateizmu jak proponuje impactor.

Nie spotkałeś się z rozumieniem ateizmu jako braku wiary w bogów?

> Nie lepiej by było, gdybyś zaangażował swój czas i energię i skierował swój potencjał intelektualny w kierunku na przykład metodologii nauk/filozofii oraz jej upowszechniania? Intelekt bliźnich najlepiej rozwijać metodami intelektualnymi

Przepraszam, a co ja niby robię?

> A jeśli chodzi o wiarę, to szkoda (moim zdaniem) czasu aby krzewić ją środkami intelektualnymi na forach (zwłaszcza antyklerykalnych

Krzewić wiarę? Jestem sceptykiem krytykującym wiarę, czyli naiwność i/lub urojenie (www.filmweb.pl/user/impactor - Rodzaje i gradacja wierzeń).
Forach antyklerykalnych? Przecież robię to na forach NIE antyklerykalnych, gdzie jest przekrój całego społeczeństwa. Dlatego na racjonaliście i na wiara.pl mam po 10 postów, a na filmwebie kilka tysięcy.

> Wiara(jak mawiają)bez uczynków jest martwa. Chcesz kogoś nawrócić, to proponuję...

...

Nie wiem co powiedzieć poza tym, że nawet w rozmowach z teistami na filmwebie rzadko spotykam się z tak totalnym nieporozumieniem...

Czy Twój post miał być jakimś wewnętrznym żartem forumowym, którego z racji sporadycznej tutaj bytności nie zrozumiałem?

#24
25-03-2014 10:23
 Ocena-1 na 1
Tennon Tennonowicz (6 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi impactor
>> Nie spotkałem się dotychczas z taką definicją ateizmu jak proponuje impactor.
>Nie spotkałeś się z rozumieniem ateizmu jako braku wiary w bogów?
Bardzo precyzyjnie sformułowałeś propozycję jak używać terminu "ateizm". Gdybyśmy na przykład się zaprzyjaźnili i spotykali aby podyskutować, to byłbym gotów używać tego terminu według definicji podanej przez Ciebie. Ale na co dzień pozostanę jednak przy moim wcześniejszym rozumieniu (pogląd twierdzący, że bóstwa nie istnieją i podający na to dowody)

>Krzewić wiarę? Jestem sceptykiem krytykującym wiarę, czyli naiwność i/lub urojenie (www.filmweb.pl/user/impactor - Rodzaje i gradacja wierzeń).
>Forach antyklerykalnych? Przecież robię to na forach NIE antyklerykalnych, gdzie jest przekrój całego społeczeństwa. Dlatego na racjonaliście mam 10 postów, a na filmwebie kilka tysięcy.

Wiara czyli naiwność i/lub urojenie? Doszło chyba do nieporozumienia. Jak rozmawiam o wierze, to mam na myśli bardziej akt wiary abstrahując od przedmiotu wiary.
Np mąż wierzy, że żona go nie zdradza.

Dziecko wierzy nauczycielowi matematyki, że punkt geometryczny nie ma wymiarów(zakładam, że dziecko jest jeszcze za mało wyszktałcone aby rozumieć dowody geometryczne, zagadnienia podstaw matematyki itd)

Wiara, zaufanie to codzienność każdego z nas.

Jak ktoś mówi wiara, to zawsze (o ile rozmówca jest na poziomie) staram się doprecyzować: wiara w co i/lub komu.

Sprawnie operujesz aparaturą logiki dwuwartościowej. Zauważyłem podobne tendencje na sąsiednim wydziale matematyki i fizyki, gdzie czasem zdarzało mi się brać udział w sesjach interdyscyplinarnych. Co ciekawe większość "ścisłowców" była wierząca w Boga.
Czarne albo białe!! Tak albo nie?
Ja się wyłamuję z tego schematu. To zbyt proste. Rzeczywistość jest dużo bardziej złożona i zawiła

#25
25-03-2014 11:08
 Ocena 7 na 7
impactor (148 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi Tennon Tennonowicz
> pozostanę jednak przy moim wcześniejszym rozumieniu (pogląd twierdzący, że bóstwa nie istnieją i podający na to dowody)

Robiąc sobie i im niedźwiedzią przysługę, sprowadzając ateizm do poziomu bezpodstawności teizmu. Ciekawe jakie mieliby mieć dowody na nieistnienie bogów, skoro takie nie istnieją.
I ciekawe od kiedy to udowadnia się nieistnienie.

> Wiara czyli naiwność i/lub urojenie? Doszło chyba do nieporozumienia. Jak rozmawiam o wierze, to mam na myśli bardziej akt wiary abstrahując od przedmiotu wiary.
> Np mąż wierzy, że żona go nie zdradza.

Tak, doszło do bardzo poważnego nieporozumienia - mylisz słowo "wiara" ze słowem "wierzenie", i nie ma to nic wspólnego z jej/jego obiektem.

Skoro nie chcesz pofatygować się i kliknąć w podany przeze mnie link, to wklejam cytując sam siebie:

Wiara, tak jak i wiedza, jest rodzajem wierzenia. Gradacja wierzeń wygląda następująco:

1. wierzenia absolutnie pewne (logiczne aksjomaty)
2. wierzenia które przyjmujemy za pewne na podstawie dowodów wykazanych metodą naukową
3. wierzenia uzasadnione (których prawdziwość jest wysoce prawdopodobna)
4. wierzenia których nie ma podstaw uznania za prawdziwe
5. wierzenia, których są podstawy do uznania za nieprawdziwe
6. wierzenia, których fałszywość można wykazać

1-2 = Wiedza

4-6 = Wiara (dodatkowo potwierdza to definicja wiary podana w PŚ, lsit do Hebraczyków 11:1 )

Oczywistym jest więc, że wiara sprowadza się do utrzymywania wierzeń bezpodstawnych (czyli naiwności), oraz wierzeń demonstrowalnie fałszywych (czyli urojenia).


> Sprawnie operujesz aparaturą logiki dwuwartościowej. (...) Czarne albo białe!! Tak albo nie? Ja się wyłamuję z tego schematu. To zbyt proste. Rzeczywistość jest dużo bardziej złożona i zawiła

Szanowny forumowiczu.
Widzę, że nadal masz problemy ze zrozumieniem różnicy pomiędzy bezpośrednim logicznym zaprzeczeniem, a nieskończoną skalą możliwości.
Mówimy tutaj o dwóch wykluczających się wzajemnie stanach wyczerpujących pulę możliwości. Jeżeli przykład istnienia i nieistnienia jest dla Ciebie niezrozumiały, to może prostszym będzie kolor, na który się powołałeś:

Czarne - Nie czarne
Urodził się w Krakowie - Nie urodził się w Krakowie
Ona jest w ciąży - Ona nie jest w ciąży
Istnieje - Nie istnieje

Dla odróżnienia Twoje "Czarne - Białe" nie jest bezpośrednim logicznym zaprzeczeniem, więc nie wyczerpuje puli możliwości.

Możesz oczywiście wyłamać się z tego "schematu", ale - tak jak w wypadku każdego nielogicznego stanowiska - konsekwencją tego będą absurdalne, wewnętrznie sprzeczne i całkowicie bezwartościowe wnioski.

#26
25-03-2014 13:11
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi impactor
.
Widocznie ma Pan swoją logikę, ja mam swoją, a ponadto dla mnie ponad logikę ważniejszym jest sens przekazywanych informacji, gdyż taki jest cel języka.
>Tak, mam "swoją" logikę.
Daje się to zauważyć, tyle tylko, iż ja wolę tą ogólnie przyjętą.

>Ale z doświadczenia wiem, że utrzymywanie opinii posadającej oparcie w rzeczywistości jest dość korzystne. Szczerze polecam
Za wskazanie drogi serdecznie dziękuję, tyle, że jak tu widać według Pana.
"Drogowskaz jest od tego, aby wskazywać, a nie od tego, aby iść"

Cytat:
>Albo ma się wiarę w boga i jest się teistą, albo się tej wiary nie ma I jest się teistą.
A co Pan napisał wyżej? - "Czyżbyś nie wiedział, że można być albo teistą (wierzyć w boga), albo ateistą ( nie wierzyć
w boga
)?"
Według Pana oba zdania mają to samo znaczenie, gdy w jednym Pan pisze o wierze, iż Boga nie ma,
a w drugim o niewierze (braku wiary).

>Niestety, miesza Pan kompletnie różne pozycje.
Tak, te dwa Pańskie zdania, to kompletne pomieszanie.

>1. Stan rzeczy może być jeden z dwojga - rzecz może istnieć, lub nie istnieć.
Tyle, że tu wcale nie o żadnym stanie rzeczy mówimy, a o terminie "ateizm", gdzie znaczenie ma treść słowa i jego zakres znaczeniowy. "Za siatkami znaczeniowymi słów stoi tradycja, kultura, wiedza i sprawność intelektualna". Ważną jest i logika, gdy wzmacnia sens języka (wypowiedzi).

>Jeżeli nadal jest to niezrozumiałe, to proszę sobie wejść tutaj:
Jeżeli nadal jest to niezrozumiałe, pomimo przeczytania z zastanowieniem się i próbą zrozumienia - tego co napisałem, to znaczy, iż nie chce Pan zrozumieć lub zupełnie nie potrafi. Co na jedno wychodzi.

>>>>współcześni ateiści bardzo rzadko swoje przekonanie opierają na wierze
>Raczej nigdy. Ateiści opierają swoje przekonanie zawsze na _braku wiary._
>Polecam uważniej czytać to, co piszę. Być może pozwoli to uniknąć dalszego niezrozumienia moich postów.
Mam zwyczaj bardzo uważnego czytania tego do czego się odnoszę. Dlatego właśnie na tą wypowiedź zareagowałem: "Czyżbyś nie wiedział, że można być albo teistą (wierzyć w boga), albo ateistą ( nie wierzyć w boga)?"
Niewiara ma taką samą podbudowę intelektualną jak wiara. Natomiast inną podbudowę ma brak wiary. www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469

Tu jednak - nie chcąc wchodzić w dalsze polemiki - pozwolę sobie pozostać przy wierze, iż profesor filozofii, logik - choć może się mylić, to jednak wie co mówi i rozumie znaczenie słów, których używa.
>>>> pozwolę sobie pozostać przy wierze
(I co? I liczy Pan na pokonanie adwersarza przez kastrację jego tekstów?)
>A ja zamiast wiary, czyli wierzenia pozbawionego dowodów (naiwności) lub wbrew dowodom (urojenia) polecam wierzenia demonstrowalnie prawdziwe. A do takich nie dochodzi się poprzez argumentum ad authoritem, lecz oceną wartości samych argumentów.
>I nie chodzi już tutaj o to nieszczęsne huxleyowskie rozumienie agnostycyzmu - bo to problem drugorzędny. Chodzi o sam fakt pańskiego powoływania się na wiarę, czyli naiwność i/lub urojenie. Bądźmy racjonalni.
Przy całym (niewykastrowanym) moim zdaniu, to cały Pański wywód, którym chciał się Pan popisać to tylko czysta żenada. Trzeba rozumieć tekst, na który się odpowiada. Może zamiast pouczania warto samemu się trochę douczyć?

PS. Mało mnie interesują Pańskie polemiki na innych forach, które Pan tu usilnie reklamuje. Odnoszę się tylko do konkretnych Pańskich wypowiedzi na naszym forum.

Miłego dnia.

@@@
.

#27
25-03-2014 12:02
 Ocena 1 na 1
Tennon Tennonowicz (6 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi impactor
>Możesz oczywiście wyłamać się z tego "schematu", ale - tak jak w wypadku każdego nielogicznego stanowiska - konsekwencją tego będą absurdalne, wewnętrznie sprzeczne i całkowicie bezwartościowe wnioski.

Dziękuję za obszerne i precyzyjne przedstawienie tematu.

Ciekawa propozycja aby zarówno treści wiary jak i wiedzy traktować jako wierzenia.
Musiałbym to głębiej przemyśleć aby móc się wypowiedzieć.

Jednak Cię nie doceniłem. Przepraszam!

Tennon Tennonowicz (6 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi impactor
>Widzę, że nadal masz problemy ze zrozumieniem różnicy pomiędzy bezpośrednim logicznym zaprzeczeniem, a nieskończoną skalą możliwości.
>Mówimy tutaj o dwóch wykluczających się wzajemnie stanach wyczerpujących pulę możliwości. Jeżeli przykład istnienia i nieistnienia jest dla Ciebie niezrozumiały, to może prostszym będzie kolor, na który się powołałeś:

Aha, zostańmy na chwilę przy istnieniu i nieistnieniu.
Jestem ciekaw jakie stanowisko reprezentowałbyś w średniowiecznym tzw "Sporze o uniwersalnia" czy też w ramach jego współczesnego odpowiednika w ramach filozofii matematyki a chodzi mi tu o status ontyczny/ontologiczny obiektów matematycznych.

Czy wierzysz w 1 rodzaj istnienia?

Bo ja idę tu za tradycją wywodzącą się jeszcze od Arystotelesa, który napisał, że "Byt" jest wieloznacznym słowem" ["Being is spoken in many senses" (to on legetai pollachos)]

#29
25-03-2014 12:27
 Ocena 2 na 2
impactor (148 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi Tennon Tennonowicz
> Ciekawa propozycja aby zarówno treści wiary jak i wiedzy traktować jako wierzenia.

Każde stanowisko względem każdego twierdzenia jest rodzajem wierzenia (lub jego brakiem). Rożnica pomiędzy rodzajami wierzeń polega na tym, na jakich podstawach się one opierają.

> Dziękuję za obszerne i precyzyjne przedstawienie tematu.

Proszę bardzo Wiesz, gdzie znaleźć resztę.

> Czy wierzysz w 1 rodzaj istnienia?
> Bo ja idę tu za tradycją wywodzącą się jeszcze od Arystotelesa, który napisał, że "Byt" jest wieloznacznym słowem" ["Being is spoken in many senses" (to on legetai pollachos)]

Coś istnieje = coś demonstruje się w rzeczywistości (odróżniając się tym od rzeczy nieistniejących).

Oczywiście wcześniej musimy zgodzić się co do istnienia obiektywnej rzeczywistości niezależnej od naszej na jej temat opinii, ale sądzę, że bezpiecznym jest założyć, że uczestnik portalu "racjonalista" się na to zgadza.

#30
25-03-2014 13:22
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Ateista u Księdza - rozmowa
W odpowiedzi impactor
.
>>>>Ciekawa propozycja aby zarówno treści wiary jak i wiedzy traktować jako wierzenia.
>Każde stanowisko względem każdego twierdzenia jest rodzajem wierzenia (lub jego brakiem). Rożnica pomiędzy rodzajami wierzeń polega na tym, na jakich podstawach się one opierają.
"Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".

Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.

www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,590101#w591029

www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469

Miłego dnia.

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365