 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-05-2014 22:39 | dominika00025011 (5 punktów) | Zagubiłam się.
1 na 1 | Witam, jestem tutaj nowa. Mam problem z określeniem mojego światopoglądu. Wierzę w istnienie siły wyższej. Wychowuję się w rodzinie katolickiej. Od jakiegoś czasu interesuję się filozofią i powstaniem świata. Coraz bardziej odrzucam istnienie Boga. Moją wiarę osłabiła przygotowanie do bierzmowania. Ale mimo wszystko nie jestem w stanie całkowicie odrzucić wiary. Jeśli to ma jakieś znaczenie, to jestem uczniem gimnazjum ( katolickiego). Do niedawna byłam katolikiem, ale teraz się zagubiłam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
-5 na 5 ks. Andrzej Bielecki [321] (-13 punktów) (zablokowany) | Słuchaj dziecko, to nie jest dobre miejsce do takich zwierzeń. Jeśli oczekujesz prawdziwie pomocnej porady zapraszam na forum portalu fronda.pl. Tutaj nie znajdziesz nikogo kto byłby w stanie pomóc ci wybrnąć z tej trudnej sytuacji i odzyskać wiarę, bo w większości przesiadują tutaj słudzy Szatana, z którymi ja staram się walczyć. Nie wchodź już nigdy na tę stronę, taka jest jedyna pomocna rada jaką tu usłyszysz.
Pozdrawiam, ks. Andrzej Bielecki.
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ .
|
|
 | 2 na 2 | dominika00025011 (5 punktów) | Nie napisałam, że chcę cokolwiek odzyskiwać. Chcę tylko wiedzieć jako kto mogę się określić. Odwiedziłam frondę i stwierdzam, że z większością przedstawionych tam poglądów nie zgadzam się. Oczywiście dziękuję za odpowiedź.
|
|
|  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | >Nie napisałam, że chcę cokolwiek odzyskiwać. Chcę tylko wiedzieć jako kto mogę się określić. Odwiedziłam frondę i stwierdzam, że z większością przedstawionych tam poglądów nie zgadzam się. Oczywiście dziękuję za odpowiedź. > Szkoda, że Ks. Bielecki został zablokowany. Sądząc po tym, co do tej pory napisałaś wystarczyłaby Ci rozmowa z nim, by całkowicie odrzucić wiarę. Ale spokojnie. Nie masz powodów, by się spieszyć. Ważne żeby nie zamykać się na argumenty, mieć otwarty umysł, dowiadywać się i rozmawiać. Światopogląd jest mniej istotny od prezentowanych argumentów. Tu liczą się akurat racjonalne, a więc nieoparte na dogmatach. Pozdrawiam
|
|
 | | Hejtibeats (210 punktów) |
Jeżeli nie zmierzysz się sama z problemem, nie porozmawiasz z ludźmi "złymi" i "dobrymi", to Twoja wiara może być słaba, nieuzasadniona, jedynie wpojona przez rodziców, taka jak była kiedyś moja, byle kto Ciebie dobije byle jakim "naukowym" dowodem, który w ogóle nie jest naukowy, a jedynie tak brzmi. Przypuszczam, że skoro masz wątpliwości, to Twoja wiedza i doświadczenie jest dość małe i nie jesteś w stanie sama porównać ZA i PRZECIW. Na tym forum znajdziesz w większości ludzi, którzy zaufali jedynie nauce, i nie wierzą w nic, czego nie da się zbadać, tak po prostu, tak sobie żyją i jest im z tym dobrze. Ja z nimi nie wojuję, bo także kocham naukę, dyskutuję jedynie z tymi, którzy naginają naukę, żeby wykreślić istnienie czegoś, czego nie są w stanie pojąć. Jeżeli masz z czymś problem, napisz do mnie, możemy pogadać, pewnie nie takie tematy już przeorałem skoro wróciłem z "piekła"
|
|
3 na 3 | farmer (22440 punktów) | >Ale mimo wszystko nie jestem w stanie całkowicie odrzucić wiary.
To może być trudno. Bo albo droga poznania albo dopasowywanie do swoich myśli. Druga droga to taka nowoczesna wiara. Ludzie nie chcą odmawiać już różańców, klęczeć godzinami w kościele spowiadać się to zrobili sobie "upgrade" wiary. Czyli "absoluty" "coś" itd. Jak się przekonasz kilka osób mocno forsuje tu na forum ten "upgrade". I jak się przekonasz blado to wypada. Droga poznania dla wielu osób jest trudna bo wymaga wypowiedzenia magicznego słowa "nie wiem". Zadania pytania a o czym rozmawiamy i czekanie na odpowiedź.
Nie spotkałem się jeszcze tu na forum z jakąś godną uwagi koncepcją absolutu lub tego czegoś.
|
|
-1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | Dodam od siebie, że droga wiary też nie jest łatwa. Kościół dzisiaj odszedł znacząco od Biblijnych nauk, robi z siebie często pośmiewisko, przez co Ci, którzy w szczególności są zrażeni do wszelkich przejawów religijności bezmyślnej, mają jedynie kolejne argumenty przeciw. Do tego jeszcze ktoś Ci wstawi etymologię biblii od mitów i masz pozamiataną swoją wiarę, jeżeli nie masz odpowiedniej wiedzy. Bardzo długo musiałem budować sam krok po kroku w sobie wiarę, nie dlatego, że chciałem wierzyć, zwyczajnie byłem ateistą, ale w pewnym momencie gdy tak to wszystko czytałem, zdałem sobie sprawę, że to co czytam ze spraw "naukowych" w dużej części jest również wiarą, mówię tutaj oczywiście jedynie o tych, którzy są przekonani, że żaden Bóg nie istnieje ani nic podobnego.
Powiem tak. Jeżeli kochasz naukę, to fajnie, rozwijaj ją, ucz się, ale jeżeli ktoś mówi, że Boga nie ma, bo mu się nie pokazał, to już mam bardzo dużo znaków zapytania do takiego kogoś, ponieważ właśnie te wszystkie wspaniałe odkrycia dowodzą, że to nie jest taki przypadek.
Nie dziwi mnie, że brakuje Ci odpowiedzi na pytania na forach typowo chrześcijańskich, tam często leci ta sama zdarta płyta, wszyscy są podobno wierzący, ale nikt nie zadał sobie trudu, żeby mieć podstawy do swojej wiary, wszyscy lecą na czuja, ja podobnie jak Ty teraz potrzebowałem przeorać cała wiedzę, żeby przemyśleć wszystko i wybrać. Zadajesz im trudne pytanie i leżą, bo nikt się nie wysilił, żeby zobaczyć, dlaczego inni ludzie nie wierzą w boga / bogów.
|
|
4 na 4 | hamp (3461 punktów) | Jesteś w wieku, w którym kształtuje się światopogląd człowieka i bardzo mnie cieszy, że dostrzegasz absurdalność idei boga - ja nabrałem tych wątpliwości mając mniej więcej tyle samo lat, przed bierzmowaniem, ale całkowite odrzucenie koncepcji boga zajęło mi jakieś 3 lata - od oportunistycznego agnostyka, który do bierzmowania przystąpił "na wszelki wypadek" do ateisty... Też wierzyłem przez ten okres w siłę wyższą, chociaż wiedziałem już, że bóg katolicki ani jakikolwiek inny bóg teistyczny z pewnością nie istnieje - sprzeczności jest w tym zbyt wiele. Ja mogę poradzić Ci jedno - każdy ma prawo do własnych poglądów i wierzeń, może sobie wymyślać własnych bogów, i to wszystko jest w porządku, dopóki te wierzenia nie wpływają ograniczająco na innych - jeżeli twój bóg każe ci nienawidzić osoby odmiennej orientacji seksualnej, to nie jest prawdziwy bóg i to jest zła wiara. Jeżeli twoje przekonania religijne ograniczają wolność innych, to są złe przekonania - wszelka argumentacja powinna opierać się na rzeczywistości - wszelkie ruchy "pro-life" odwołują się do boga w celu obronienia swoich postulatów, co jest absurdalne i może zniszczyć życie ludzi już żyjących. Jeżeli twój bóg lubi, kiedy klęczysz i przepraszasz go za to jaką cię stworzył, to jest zwyczajnie niepoważny. Jeżeli twój bóg karze grzesznych rodziców dając im niepełnosprawne dziecko, to wskazówka, że nie istnieje. Można wymieniać w nieskończoność... Jeżeli jesteś deistką - wierzysz w istnienie siły wyższej, która stworzyła świat i się do niego nie miesza, jest jej ogólnie wszystko jedno co się dzieje na ziemi itd. - to ja nie mam nic do tego - takie poglądy nie ograniczają twojego racjonalnego oceniania różnych sytuacji, nie zwalniają cię z myślenia - sama musisz przemyśleć co jest dobre a co złe. Do tego cię zachęcam. Myśl, czytaj, myśl, myśl... Jeżeli czujesz potrzebę wierzenia w coś - stwórz sobie boga, który będzie kazał ci myśleć, rozwijać się i być dobrym dla innych. Albo skorzystaj z gotowego, na przykład FSM  Albo powiedz starym wyimaginowanym przyjaciołom "pa pa", tak jak normalny dorosły człowiek uczynić powinien...
|
|
 | -2 na 2 | Hejtibeats (210 punktów) | Mocno sugestywna porada. Jeżeli ktoś się cieszy, że ktoś inny przestaje wierzyć w Boga, to raczej nie jest to opinia pozbawiona irracjonalnych pobudek i przy takich radach zapala się czerwona lampka. Zgadzam się natomiast w dalszej części, jest wielu fałszywych bogów, którzy mają wielu bezmyślnych wyznawców, i do sterowania nimi zostali powołani "do życia". Nie od dzisiaj ktoś zauważył, że religijność i dobre intencje innych można wykorzystać w celach politycznych. Podobnie jak chodzą dzisiaj po mieście kalecy-przebierańcy i wyłudzają na litość pieniądze, Ty chciałabyś wierzyć, że im pomagasz, a oni po prostu Cie dymają.
>istnienie siły wyższej, która stworzyła świat i się do niego nie miesza, jest jej ogólnie wszystko jedno co się dzieje na ziemi itd.
Myślę, że siła wyższa nie do końca tak ma wszystko gdzieś, ponieważ możesz ją zaprosić do swojego życia, ale jak widać, nie pcha się na siłę do nikogo, kto chce ją odrzuca i ona pozostaje dla niego w ukryciu, natomiast zgodnie z Biblią, ziemia jest oddana we władanie złym istotom i na wyraźne przyzwolenie Boga przechodzimy ten test. Jeżeli ktoś patrzy krótkowzrocznie i ogranicza wszystko do jednego życia, zapewne cierpienie nie ma sensu. Bóg może jak najbardziej ukarać kolejne pokolenia za grzesznych rodziców, od samego początku sugeruje tym, że nie jesteśmy sami i tylko dla siebie, to jest wyraźne zaprzeczenie zezwolenia na egoizm. Jednakże jeżeli ktoś nie wierzy w nic poza tym, co tu i teraz, faktycznie, cierpienie dzieci za rodziców nie ma sensu.
>na przykład FSM
Ateistyczną ironią nie pomożesz jej podjąć samodzielnie dobrej dla niej decyzji.
Idąc dalej, uważaj na ludzi, którzy mówią, że wiedzą jak jest i tylko oni mają rację. Ja na Twoje życzenie mogę przytaczać moje argumenty, ale nie zamierzam Ciebie "nawracać" na coś, to jest moja droga, ja ją sam wybrałem, bo znalazłem ku temu logiczne powody.
|
|
|  | 4 na 4 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Wiary katolickiej nie można przyjąć kierując się rozumem, co najwyżej emocjami. A zupełnie nie wiesz co czynisz pisząc, że karanie przyszłych pokoleń za winy przodków jest OK. Chciałbyś spłacać kredyt (np. 5 mln złotych) który wziął twój pradziadek i uciekł przed państwem?
|
|
|  | 7 na 7 | hamp (3461 punktów) | >Mocno sugestywna porada. Oczywiście, powinienem ją namawiać do powrotu do bezmyślnego wierzenia w tę mitologię? Skoro raz nabrała wątpliwości, to będzie je mieć do końca życia, i niezależnie co napiszę podejmie własny wybór. Jeżeli zdecyduje się odrzucić koncepcje boga, to ja mogę co najwyżej nieco przyspieszyć ten proces.
>Jeżeli ktoś się cieszy, że ktoś inny przestaje wierzyć w Boga, to raczej nie jest to opinia pozbawiona irracjonalnych pobudek i przy takich radach zapala się czerwona lampka. Tutaj prosiłbym o uzasadnienie. Cieszę się, że ktoś zaczyna myśleć samodzielnie, że nie czuje potrzeby odwoływania się do wyimaginowanych bytów w celu argumentacji swoich poglądów czy szukania pocieszenia. Chłodne spojrzenie na świat i branie go takim jaki jest nie jest irracjonalne. Cieszenie się z tego, że ktoś przestaje żyć bajką również irracjonalne nie jest.
>Bóg może jak najbardziej ukarać kolejne pokolenia za grzesznych rodziców, od samego początku sugeruje tym, że nie jesteśmy sami i tylko dla siebie, to jest wyraźne zaprzeczenie zezwolenia na egoizm. Jednakże jeżeli ktoś nie wierzy w nic poza tym, co tu i teraz, faktycznie, cierpienie dzieci za rodziców nie ma sensu. I taki bóg jest sprawiedliwy? Czym te dzieci zasłużyły na cierpienie, krótkie życie, odsunięcie społeczne? Dupa z niego a nie bóg, jeżeli tak postępuje.
>>na przykład FSM >Ateistyczną ironią nie pomożesz jej podjąć samodzielnie dobrej dla niej decyzji. To nie była ironia. FSM jest najlepszym bogiem, jakiego kiedykolwiek wymyślono - postępując według jego nauk jest się dobrym człowiekiem, a w dodatku ma się z życia sporo radości, a nie chrześcijańskiego umartwiania.
|
|
 | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | > Jesteś w wieku, w którym kształtuje się światopogląd człowieka i bardzo mnie cieszy, że dostrzegasz absurdalność idei bogaZgoda. Idee boga formułowane przez wieki we wszystkich ludzkich kulturach są zwyczajnie niedorzeczne. > jeżeli twój bóg każe ci nienawidzić osoby odmiennej orientacji seksualnej, to nie jest prawdziwy bóg i to jest zła wiara.Hmmmm.... orzekać o prawdziwości boga na podstawie własnej opinii o jego cechach to nie jest fortunna postawa. Wierzyć, że nie istnieje bóg odbiegający od naszych idealistycznych wyobrażeń to dopiero jest zła wiara!  > Jeżeli twój bóg lubi, kiedy klęczysz i przepraszasz go za to jaką cię stworzył, to jest zwyczajnie niepoważny.Tu znowu zgoda. Jest (jeśli w ogóle jest) niepoważny. > Jeżeli twój bóg karze grzesznych rodziców dając im niepełnosprawne dziecko, to wskazówka, że nie istnieje.A tu znowu kwiatek z poprzedniej łączki. Nieważne czy to kara czy nagroda nie jest to "wskazówka, że nie istnieje". > Do tego cię zachęcam. Myśl, czytaj, myśl, myśl...Tu zgoda pełna!! Mieć oczy i uszy otwarte na wszystkie strony sporu. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| finerbijk (17282 punktów) | >jestem uczniem gimnazjum ( katolickiego). Do niedawna byłam katolikiem Zmieniłaś płeć?
|
|
3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Mam problem z określeniem mojego światopoglądu.To zupełnie naturalne zjawisko u młodych ludzi, ale światopogląd powinien każdy sobie sam kształtować i to kształtowanie trwa aż do intelektualnej śmierci, choć najważniejszym jest to co osiągniemy, tak plus minus, pomiędzy 15 a 25 rokiem życia. Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości pierwsze systemy światopoglądowe budowali ówcześni mędrcy - szamani, czarownicy i magowie. Później wraz ze wzrostem złożoności stosunków społecznych powstawały coraz bardziej skomplikowane religijne kosmogonie (ideologiczne nadbudowy ziemskich struktur politycznych) przedstawiane przez proroków i kapłanów. Miłośnicy mądrości, filozofowie zastanawiali się nad tym co jest bytem, a co nim nie jest i jakie są przyczyny jego istnienia? Nad stosunkiem ducha do materii i nad tym co jest pierwotne? Nad możliwościami poznania świata - podstawowymi pojęciami, strukturą i rolą wiedzy ludzkiej - oraz zasadami kierującymi tym wszystkim? Większość z nich swoje przemyślenia zapisywało, dzięki czemu teraz mamy do dyspozycji przeogromne zbiory. Wykorzystując je możemy dążyć szlakami wytyczonymi dla nas przez prekursorów lub po przeprowadzeniu analiz, syntez i wyborów pójść własną drogą.
Nie wolno zapominać przy tym, że profetyczne wizje i intelektualne hipotezy myślicieli weryfikowała biegnąca równolegle praktyczna działalność człowieka. A także o tym, że choć ten bieg był równoległy to nigdy nie prowadził on po liniach prostych, a raczej przypominał wznoszącą się spiralę i jeszcze do tego często wyczyniał skomplikowane łamańce. Od początków istnienia homo sapiens, na przestrzeni wielu wieków wyniki rozumowania poddawane były ostrym kryteriom praktyki, co pozwalało na stały przyrost empirycznego poznania, a w konsekwencji na coraz lepsze zrozumienie otaczającej rzeczywistości. I dlatego - pomimo tego, że znakomita większość ludzkości opierała swą wiedzę ogólną na wierze (w całym bogactwie różnorodności religii i czczonych bogów) i czasowych zwycięstw różnych ideologii - w dłuższej perspektywie zawsze wygrywa nauka. Jedyną słuszną drogą w poszukiwaniu własnych poglądów jest krytyczne czytanie jak największej ilości książek popularyzujących wiedzę naukową, nie zaniedbując przy tym klasyki literatury pięknej. Z filozofii proponuję zacząć np. od Świata Zofii. Warto poznać też Biblię, ale nie tylko z katechetycznej strony: www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegami Nie bać się i szatana: www.racjon(*)s,5022/q,Szatanskie.propozycjea pamiętać przy tym, iż jest się kobietą: www.racjon(*),7412/q,Zlo.wspaniale..kobietaCzytać, czytać i jeszcze raz czytać. Nasze oczytanie procentuje nam przez całe życie. macfaq.koolhost.com/03.htmstrebski.d(*)t/texts/philosophy/Religia.pdfPS. Czytać także teksty i dyskusje z naszego portalu. Poznać różne argumenty i zobaczyć, które bardziej Panią przekonywują. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Mam problem z określeniem mojego światopoglądu.
Spójna niespójność
Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.
Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.
Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.
Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.
Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - a przecież, jest nas zdecydowana większość - muszą przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim)
Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.
Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
6 na 6 | paganus (731 punktów) | >Do niedawna byłam katolikiem, ale teraz się zagubiłam.
Do niedawna byłaś zagubiona, ale teraz się odnajdujesz.
Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
|
|
 | -3 na 3 ks. Andrzej Bielecki [92] (-14 punktów) (zablokowany) | Takie słowa mogły paść tylko z ust sługi Szatana.
|
|
|  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > Wychowuję się w rodzinie katolickiej.Myślę, że siłą rzeczy większość ateistów wychowuje się w rodzinach katolickich :> > Od jakiegoś czasu interesuję się filozofią i powstaniem świata.Mogę tylko polecić dalsze interesowanie się poznaniem świata. Jeżeli bliżej przyjrzy się Pani temu co nauka ma do powiedzenia o pochodzeniu wszechświata, życia, człowieka etc. to zauważy Pani, że żadnych bogów tam nie ma. > Jeśli to ma jakieś znaczenie, to jestem uczniem gimnazjum ( katolickiego).Ma znaczenie, też byłem w szkole katolickiej. Jeżeli coś potwierdziło moje przekonanie o głupocie religii, to była to właśnie ta szkoła
|
|
| Jakowicz (26 punktów) | > Witam, jestem tutaj nowa. Mam problem z określeniem mojego światopoglądu. Wierzę w istnienie siły> wyższej. Wychowuję się w rodzinie katolickiej. Od jakiegoś czasu interesuję się filozofią i> powstaniem świata. Coraz bardziej odrzucam istnienie Boga. Moją wiarę osłabiła przygotowanie do> bierzmowania. Ale mimo wszystko nie jestem w stanie całkowicie odrzucić wiary. Jeśli to ma jakieś> znaczenie, to jestem uczniem gimnazjum ( katolickiego). Do niedawna byłam katolikiem, ale teraz się> zagubiłam.Podstawą płynięcia nurtem danej filozofii jest zrozumienie i pojmowanie jej paradygmatów. Zanikanie wiary (czyli podstawy religii) z wiekiem czasu staje się idealnym momentem na rozwijanie swojej własnej filozofii. Najlepszym krokiem do zaplanowania kontynuacji marszruty własnych poglądów można uzyskać w obiektywizmie, czyli w wyszukiwaniu wiadomości z różnych ideologii, które nie zostały napiętnowane dominantą fundamentalizmu przez twórcę danej informacji. Już tutaj znajdziemy osoby wyznaczające swoje własne przekonania próbując przekabacić na swoją stronę; jak wiadomo, każda skrajności jest niewłaściwa. Jak dobrze zrozumiałem twoim głównym sporem staje się chrześcijaństwo, oraz czysta nauka nieprosperująca w istnienie Boskiej materii - spróbuj odnaleźć odpowiednie źródła, które idealnie wyjaśnią oba dążenia. Akurat stanęłaś nad wyborem bardzo ciekawych nurtów filozoficznych, ponieważ każda z nich posiada w sobie bardzo rozbudowaną logikę. Poza tym trzeba zauważyć, że wybór nie musi ograniczać się do ogólnej nauki, w której można na świat spoglądać z różnych dziedzin, jak i wiary posiadającej ogrom różnorodnych spojrzeń na barierę duchowną. Polecam zachować racjonalność i słuchać racjonalnych osób.
|
|
2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | > Mam problem z określeniem mojego światopoglądu.Eee tam, to najmniejszy problem - nieważne jak Twój światopogląd można nazwać, ważne co zawiera. > Wierzę w istnienie siły wyższej.Wyższej od czego? Od Pałacu Kultury?  To tylko sposób samoobrony tego zakażenia umysłu nazywanego wiarą. Kiedy już opowieści funkcjonujące w bliskim otoczeniu, przekazywane przez rodzinę i guru/kapłana lokalnej religii cuchną głupotą często zostaje "zabezpieczenie" w postaci tego pustego zwrotu "siła wyższa". > jestem uczniem gimnazjum> byłam katolikiemMoże w Twoim przypadku to diagnoza nietrafna, ale choćby na przykładzie pewnej paskudnej mentalnie pani o nazwisku Pawłowicz, która się szczyci, że jest posłem, a nie posłanką widać jak fundamentalistycznie i uporczywie kobiety odsuwane są w cień także w zakresie języka. Bądź sobą, powiedz śmiało po polsku, że jesteś uczennicą i byłaś katoliczką.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|