>
Dzięki za sprecyzowanie. Choć zastanawiam się czy w grę wchodzi tu rozstrzyganie sporu między rodzicami, czy po prostu odrzucenie wniosku, przy braku zgodny jednego rodzica. Możesz powiedzieć jaka jest podstawa prawna, że z automatu akceptuje się wniosek jednego rodzica? Cytat:Kodeks rodzinny i opiekuńczy
Art. 97. § 1. Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom, każde z nich jest obowiązane i uprawnione do jej wykonywania.
§ 2. Jednakże o istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają wspólnie; w braku porozumienia między nimi rozstrzyga sąd opiekuńczy
>
Skoro prawo mówi o wspólnym decydowaniu, to przy braku zgody może to Matka powinna zgłosić sprawę do sądu, by wniosek jej mógł być zaakceptowany przez szkole? Tak moim zdaniem by powinno być w normalnym kraju.Powinno, nie powinno, to tylko opinia. Chwilowo, Nie matka ma tu problem, to dlaczego ona miałaby składać wniosek do sądu. Moim zdaniem już prędzej się prosi o choćby wytyczne do Dyrektorów szkół, aby to oni składali takie wnioski w takich przypadkach.
Kwestia dotyczy jednak interpretacji prawnej "istotnych spraw dziecka"
Wg na szybko w nocy w necie znalezionego wpisu Sad Najwyższy za istotne sprawy dziecka uznaje jakoby:
1. nadanie dziecku imienia i nazwiska
2. wyjazd dziecka za granice na wakacje
3. leczenie dziecka, operacje
4. wyrażenie zgody na uznanie dziecka przez małoletniego ojca lub dokonanie aborcji przez małoletnia matkę
5. obywatelstwo, zmiana imienia i nazwiska
7. rozwój intelektualny (kierunek nauki) i fizyczny (uprawianie sportu)
Moim skromnym zdaniem, tak przedstawione wyrywki z konkretnych spraw sądowych idą w zbyt ogólne i dalekie wnioski.
Nie do końca zbieżną - ale za to jednak konkretniejszą, nie tak daleko idącą - interpretację "spraw istotnych" dokonało podonno ministerstwo sprawiedliwości:
- wybór dla dziecka imienia
- określenie miejsca jego pobytu
- wybór szkoły i zawodu
- decyzja co do leczenia dziecka
- decyzja co do wyjazdu dziecka za granicę
)
>
Tak jest chyba z wyjazdem za granice - dziecko nie może wyjechać póki nie ma zgody dwóch rodziców.Wszystko fajnie, tylko jak to działa w praktyce? Żeby dziecko otrzymało paszport, to muszą być oba podpisy, ale potem - czy aby na pewno będzie tak, że z tym paszportem nie przekroczy granicy z jednym z rodziców, jeśli nie będzie w paszporcie pisma o zgodzie drugiego rodzica? kto to pismo będzie sprawdzał/po której stronie granicy/w jakim języku? jaki to problem coś takiego sobie napisać? Moim zdaniem to abstrakcja, zresztą chyba chodzi raczej o emigrację, a nie wakacje. Albo może domniemywa się zgodę poprzez właśnie wspólne wyrobienie paszportu....
>
Czemu w tym wypadku ma chodzić na zajęcia jak decyzja nie podjęta została przez dwóch pełnoprawnych rodziców?Podobna kwestia wychodzi z tym "rozwojem intelektualnym (kierunek nauki), wg pierwszej wersji, i skonkretyzowanej w piśmie MS decyzja o wyborze szkoły i zawodu. Oczywiście można próbować wejść w spór sądowy i walczyć o zaliczenie zapisania dziecka na lekcję religii, do kategorii spraw istotnych w rozumieniu art. 97 § 2 krio, ale to może być długa droga. Moim zdaniem, póki co szkoły nie naruszają raczej prawa, nie traktując tej sprawy w ten sposób.
>
Tak się tylko pytam, bo Panu Tintin i tak nie pozostaje nic innego jak złożenie sprawy do sądu.Przyznaję, na ciekawy aspekt zwracasz uwagę.
PS. Z drugiej strony matka dziecka może wykorzystać fakt, że przy chrzcie - a prawie na pewno dziecko zostało ochrzczone, co prawo kanoniczne wymaga aby była prośba obojga rodziców ("chyba, że jakaś uzasadniona przyczyna uniemożliwia obecność któregoś z nich.") - tenże ojciec (o ile tak było, ale jeśli było) publicznie wyraził deklarację/obietnicę/przysięgę, czy jak to nazwać - ze co najmniej nie będzie utrudniał religijnego wychowania dziecka.