 |
Tusk szefem Rady Europejskiej Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-08-2014 17:38 | Selanos (12869 punktów) | Tusk szefem Rady Europejskiej
1 na 3 | Sporo się wydarzyło, jeszcze nikt nie założył takiego tematu więc zacznę.
1. Co Racjonaliści sądzą w wyborze Tuska na szefa Rady Europy? 2. Co dalej z PO, szczególnie w świetle zbliżających się wyborów? Kto będzie premierem? 3. Czy wybór Donalda T. zmieni cokolwiek?
Stanowisko jakie obejmie Tusk jest raczej reprezentatywne, więc moim zdaniem jedyne co możemy zyskać, to fakt że nas zauważą. W świetle sytuacji na Ukrainie Tusk być może będzie miał okazję do tego, żeby wziąć udział w ewentualnych negocjacjach, jako polityk będzie miał szansę na zabłyśnięcie albo pójście na dno.
Ciekawi mnie PO. Nie do końca rozumiem podziały i rozłamy w tej partii. Mówi się, że na zostanie premierem ma szanse Kopacz albo Bieńkowska, rzadziej wymienia się Radosława Sikorskiego. Za to Schetyna który był kiedyś w PO silną postacią, nagle gdzieś się zapodział.
Inna ciekawa postać, to Jarosław Kaczyński. On i jego media z jednej strony gratulują Tuskowi, a z drugiej twierdzą że chcą go jak najdalej i że był kiepskim premierem. Wybór Tuska jest poniekąd potwierdzeniem tego, co mówiło PO, a czemu zaprzeczało PiS i PiSowe media - że w Europe nas chwalą, chociażby za euroentuzjazm i dość gładkie przejście przez kryzys. Jeżeli PO dobrze wykorzysta sytuację, to może wrócić na szczyt.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
16 na 16 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Odp: Tusk szefen Rady Europy | Wcześniej szefem Parlamentu Europejskiego został Jerzy Buzek, czyli AWSowy premier odpowiedzialny za największy pogrom polskiego przemysłu (masowe i przypadkowe likwidowanie połączeń kolejowych, wielkie likwidowanie kopalń, które później wykupywały firmy zagraniczne), pseudoreformy w stylu OFE, które prof. Oręziak z SGH opisywała jako jeden wielki przekręt w interesie wielkich instytucji finansowych. Tak więc wybranie do szefowania organom unijnym nie jest żadnym miernikiem jakości, gdyż Buzek powinien być utożsamiany jedynie ze zniszczeniami gospodarczymi: racjapolsk(*)r-od-popiolow-i-zgliszczy/4395To że teraz Tuska spotkał taki sam wykop, mówi więcej o sposobie premiowania w unijnych instytucjach. Tuska będzie teraz łączyć z Buzkiem nie tylko ich rola w gospodarce, ale i unijny awans na funkcję dekoracyjną.
|
|
 | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Wcześniej szefem Parlamentu Europejskiego został Jerzy Buzek, czyli AWSowy premier odpowiedzialny za (...) wielkie likwidowanie kopalń, które później wykupywały firmy zagraniczne),
Wiem, że nie masz we zwyczaju odpisywać na moje wpisy, ale którąż to kopalnię zlikwidował Buzek, ktorą później wykuopiła firma zagraniczna?
|
|
|  | 4 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | |
|
| |  | 2 na 2 |
| |  | 1 na 1 | Przemek J. (3008 punktów) | > >www.radio9(*)a-na-wznowienie-produkcji.html> Rządowy program reformy górnictwa węgla kamiennego w okresie 1998-2002 miał za zadanie m.in. dostosowanie zdolności produkcyjnych polskiego górnictwa do możliwości zbytu wyprodukowanego węgla. Ta poważna nadwyżka produkcji zmuszała do często nieopłacalnego eksportu, co generowało w wielu kopalniach olbrzymie straty. Założenia tego programu przewidywały zmniejszenie zdolności produkcyjnych do roku 2002 o 25,2 mln ton i zmniejszenie zatrudnienia o 105 tys. osób. W 1999 roku, po analizie wielkości sprzedaży i cen węgla w półtorarocznym okresie realizacji rządowego programu reformy, dokonano korekty tego programu, przewidując zmniejszenie wydobycia w skali kraju o 36 mln ton. To zmniejszenie wielkości produkcji węgla spowodowało podjęcie decyzji o likwidacji całkowitej lub częściowej wielu kopalń. Wśród kopalń, które znalazły się na tej liście, była również KWK "Dębieńsko".Więcej na ten temat: www.enasze(*)a-likwidacji-kwk-debiensko.htm> Koszty związane z jej funkcjonowaniem zwykle były wyższe niż zyski osiągane ze sprzedaży węgla. Miały na to wpływ również czynniki zewnętrzne, do których zalicza się niewysoka cena za tonę węgla koksowego. Mankamentem było także duże zanieczyszczenie węgla - na 10-15 tys. ton węgla wydobywanego na dobę, połowę stanowił kamień. Z posiadanych analiz wynikało co prawda, że na poziomie 1000 m i niżej znajdowały się pokłady, które miały mniejsze zanieczyszczenie skałą, ale prowadzenie wydobycia z takich głębokości wymagało poniesienia nakładów finansowych, na które nie było nas stać.Potrzebny był inwestor, który się w końcu znalazł i kupił "za grosze". Gdyby AWS było bardziej zainteresowane gospodarką niż włażeniem w dupę czarnym, można było wiele zamkniętych zakładów przekształcić i częściowo sprywatyzować z zyskiem, a nie wyprzedawać za bezcen. Tak to jest gdy rząd zajmuje się modłami zamiast zarządzaniem. Z Tuskiem mamy podobny problem. Wracając do tematu, dobrze się stało że przestano dopłacać do niedochodowego interesu, źle że tak źle zostało to wdrożone. Niestety to czy premierem będzie on, czy Kopacz, która zdaje się jest obecnie najczęściej wymieniana jako jego następca, praktycznie nic się nie zmieni: nadal watykańscy agenci będą trzęśli tym krajem od lewa do prawa. Nie spodziewam się odczuwalnych zmian.
Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
|
|
|  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Wcześniej szefem Parlamentu Europejskiego został Jerzy Buzek, czyli AWSowy premier odpowiedzialny za (...) wielkie likwidowanie kopalń, które później wykupywały firmy zagraniczne), >Wiem, że nie masz we zwyczaju odpisywać na moje wpisy, ale którąż to kopalnię zlikwidował Buzek, ktorą później wykuopiła firma zagraniczna? > Nie w tym rzecz. Buzek był tylko posłusznym realizatorem niejakiego niespełnionego w swych ambicjach dr. Krzaklewskiego (ksywka "Maryjanek"). Nie zdążyli, bo wtedy katolicyzowali Polskę.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| |  | | szarley (54913 punktów) | >> >Nie w tym rzecz. Buzek był tylko posłusznym realizatorem niejakiego niespełnionego w swych ambicjach dr. Krzaklewskiego (ksywka "Maryjanek"). Nie zdążyli, bo wtedy katolicyzowali Polskę. > Ich bin besser als mein Ruf
Pytałem o konkrety i Mariusz mi konkretnie odpisał. Twój wpis jakoś nie jest odpowiedzią na mój
|
|
| | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>>Nie w tym rzecz. Buzek był tylko posłusznym realizatorem niejakiego niespełnionego w swych ambicjach dr. Krzaklewskiego (ksywka "Maryjanek"). Nie zdążyli, bo wtedy katolicyzowali Polskę. >> Ich bin besser als mein Ruf >Pytałem o konkrety i Mariusz mi konkretnie odpisał. Twój wpis jakoś nie jest odpowiedzią na mój
Szanowny kolego forumowiczu! Żyłeś wtedy i patrzyłeś co się dzieje? Byłeś w Polsce? Masz swój rozum i rozpoznanie sytuacji? Co chcesz? Konkretów, czyli potwierdzenia? Nie wystarczy Tobie, że widziałeś to co się działo? Cholerny formalista. Zachowujesz się jak najwyższej klasy urzędas. Tacy też istnieją, widząc swą przewagę w paragrafach i potwierdzeniach kogoś, kto szybciej od Ciebie zauważył złe przekształcanie rzeczywistości i ośmielił się opublikować. Wtedy się przekonujesz! (widać to po Twoich wypowiedziach). Wybacz, ale tracisz w moich oczach. Zgadzam się nawet na to, że masz to co napisałem głęboko w miejscu określanym niecenzuralnie (nieparlamentarnie, tyle ze nie w polskim parlamencie). Tak że Twoje upierdliwe uwagi nie robią na mnie wrażenia. Znam wielu takich oportunistów z zasady, a nie z przekonania. Z tym co napisał Mariusz zgadzam się prawie bezkrytycznie. Twoje uwagi robią na mnie wrażenie krytykanctwa. A wiesz jaka jest różnica między krytyką a krytykanctwem?
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| | | |  | 6 na 6 | szarley (54913 punktów) | >>>>>Nie w tym rzecz. Buzek był tylko posłusznym realizatorem niejakiego niespełnionego w swych ambicjach dr. Krzaklewskiego (ksywka "Maryjanek"). Nie zdążyli, bo wtedy katolicyzowali Polskę. >>> Ich bin besser als mein Ruf >>Pytałem o konkrety i Mariusz mi konkretnie odpisał. Twój wpis jakoś nie jest odpowiedzią na mój >Szanowny kolego forumowiczu! Żyłeś wtedy i patrzyłeś co się dzieje? Byłeś w Polsce? Czasem byłem, czasem nie byłem, różnie bywało Pytanie moje do Mariusza dotyczyło konkretu w gospodarce i dostałem konkretną odpowiedź, Ty natomiast zmieniasz temat na to kto był realizatorem , kto miał niepełnione ambicje i że klerykalizowali Polskę. Masz pewnie rację, ale nie miało to żadnego związku z moim pytaniem
>Masz swój rozum i rozpoznanie sytuacji? Co chcesz? Konkretów, czyli potwierdzenia? Tak. Konkretów, bo austriackie gadanie do mnie nie przemawia i konkrety od Mariusza otrzymałem. Mógłym polemizować nawet z tymi konkretami, ponieważ akurat według mojej wiedzy "Morcinka" zamknięto słusznie (a raczej niepotrzebnie go budowano), choć zgadzam się z Mariuszem, że nie należy tam pozwolić prowadzić wydobycia, dopóki starsze kopalnie zapokoją popyt Co do Dębieńska, zamknięcie kopalni było błędem (znów się z MA zgadzam) natomiast wznowienie wydobycia jest potrzebne ale możliwe jedynie przez kapitał zagraniczny (tu się z nim nie zgadzam) To są konkrety i argumenta z którymi można sie zgodzić lub nie, ale uważam że to jest głos w okręgu meritum sprawy. Wtrącanie do tego niespełnonych ambicji jakigoś doktora, czy klerykalizacji jest doszukiwaniem sie d..pczenia w obrazie białej chusteczki (niektórym wszytsko sie kojarzy) Kopalń nie zamykano, żeby je sklerykalizovać
>Cholerny formalista. Zachowujesz się jak najwyższej klasy urzędas. Tacy też istnieją, widząc swą przewagę w paragrafach i potwierdzeniach kogoś, kto szybciej od Ciebie zauważył złe przekształcanie rzeczywistości i ośmielił się opublikować.
Pozwól, że wyjaśnię, jako formalista W Polsce są dwie prywatne kopalnie węgla kamiennego: Bogdanka (kapitał polski?) i Silesia (kapitał z ČR). Żadna z nich nie była zamknięta przez Buzka. MA pisze o Morcinku i Dębieńsku, czyli o kopalniach, którymi się obcy kapitał interesuje, ale które nadal są wyłączone z eksploatacji. Stąd moje pytanie.
>Wtedy się przekonujesz! (widać to po Twoich wypowiedziach). Poczytuję sobie za wielką zaletę, że jestem przekonywalny, ale wymaga to argumentow.
>Wybacz, ale tracisz w moich oczach. Wybacz ale mi to wisi >Zgadzam się nawet na to, że masz to głęboko w miejscu określanym niecenzuralnie (nieparlamentarnie, tyle ze nie w polskim parlamencie). Sami sobie taki parlament wybieracie, ja praw wyborczych w Waszym kraju nie mam i nigdy nie miałem (Chyba, że to zdanie jest jakąś aluzją do mojej osoby, ale wtedy popracuj nad polską gramatyką)
>Z tym co napisał Mariusz zgadzam się prawie bezkrytycznie. Zazdroszczę.
>Twoje uwagi robią na mnie wrażenie krytykanctwa. A wiesz jaka jest różnica między krytyką a krytykanctwem? Niestety polska język, trudna język, i ntej różnicy nie znam, a o której uwadze piszesz? Bo pytanie do MA było PYTANIEM a nie uwagą, na tyle Wasz język jednak znam, żeby te dwa słowa odróżnić Do Ciebie skierowałm uwagę, że kierujesz rozmowę na boczny tor.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>>>>Nie w tym rzecz. Buzek był tylko posłusznym realizatorem niejakiego niespełnionego w swych ambicjach dr. Krzaklewskiego (ksywka "Maryjanek"). Nie zdążyli, bo wtedy katolicyzowali Polskę. >>>> Ich bin besser als mein Ruf >>>Pytałem o konkrety i Mariusz mi konkretnie odpisał. Twój wpis jakoś nie jest odpowiedzią na mój >>Szanowny kolego forumowiczu! Żyłeś wtedy i patrzyłeś co się dzieje? Byłeś w Polsce? >Czasem byłem, czasem nie byłem, różnie bywało >Pytanie moje do Mariusza dotyczyło konkretu w gospodarce i dostałem konkretną odpowiedź, Ty natomiast zmieniasz temat na to kto był realizatorem , kto miał niepełnione ambicje i że klerykalizowali Polskę. Masz pewnie rację, ale nie miało to żadnego związku z moim pytaniem >>Masz swój rozum i rozpoznanie sytuacji? Co chcesz? Konkretów, czyli potwierdzenia? >Tak. Konkretów, bo austriackie gadanie do mnie nie przemawia i konkrety od Mariusza otrzymałem. Mógłym polemizować nawet z tymi konkretami, ponieważ akurat według mojej wiedzy "Morcinka" zamknięto słusznie (a raczej niepotrzebnie go budowano), choć zgadzam się z Mariuszem, że nie należy tam pozwolić prowadzić wydobycia, dopóki starsze kopalnie zapokoją popyt >Co do Dębieńska, zamknięcie kopalni było błędem (znów się z MA zgadzam) natomiast wznowienie wydobycia jest potrzebne ale możliwe jedynie przez kapitał zagraniczny (tu się z nim nie zgadzam) >To są konkrety i argumenta z którymi można sie zgodzić lub nie, ale uważam że to jest głos w okręgu meritum sprawy. Wtrącanie do tego niespełnonych ambicji jakigoś doktora, czy klerykalizacji jest doszukiwaniem sie d..pczenia w obrazie białej chusteczki (niektórym wszytsko sie kojarzy) Kopalń nie zamykano, żeby je sklerykalizovać >>Cholerny formalista. Zachowujesz się jak najwyższej klasy urzędas. Tacy też istnieją, widząc swą przewagę w paragrafach i potwierdzeniach kogoś, kto szybciej od Ciebie zauważył złe przekształcanie rzeczywistości i ośmielił się opublikować. >Pozwól, że wyjaśnię, jako formalista >W Polsce są dwie prywatne kopalnie węgla kamiennego: Bogdanka (kapitał polski?) i Silesia (kapitał z ČR). Żadna z nich nie była zamknięta przez Buzka. MA pisze o Morcinku i Dębieńsku, czyli o kopalniach, którymi się obcy kapitał interesuje, ale które nadal są wyłączone z eksploatacji. Stąd moje pytanie. >>Wtedy się przekonujesz! (widać to po Twoich wypowiedziach). >Poczytuję sobie za wielką zaletę, że jestem przekonywalny, ale wymaga to argumentow. >>Wybacz, ale tracisz w moich oczach. >Wybacz ale mi to wisi >>Zgadzam się nawet na to, że masz to głęboko w miejscu określanym niecenzuralnie (nieparlamentarnie, tyle ze nie w polskim parlamencie). >Sami sobie taki parlament wybieracie, ja praw wyborczych w Waszym kraju nie mam i nigdy nie miałem >(Chyba, że to zdanie jest jakąś aluzją do mojej osoby, ale wtedy popracuj nad polską gramatyką) >>Z tym co napisał Mariusz zgadzam się prawie bezkrytycznie. >Zazdroszczę. >>Twoje uwagi robią na mnie wrażenie krytykanctwa. A wiesz jaka jest różnica między krytyką a krytykanctwem? Taka jest jak między muzykiem i muzykantem. Subtelność niewyczuwalna przez Ciebie. To powiem dosadniej. Taka jak miedzy organizmem onanisty a onanizmem organisty. Jest jeszcze jedno okrutne wyjaśnienie. Różnica jest taka jak picie w Szczawnicy a szczaniem w piwnicy. >Niestety polska język, trudna język, i ntej różnicy nie znam, a o której uwadze piszesz? Bo pytanie do MA było PYTANIEM a nie uwagą, na tyle Wasz język jednak znam, żeby te dwa słowa odróżnić Do Ciebie skierowałm uwagę, że kierujesz rozmowę na boczny tor. >
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) |
>>>Twoje uwagi robią na mnie wrażenie krytykanctwa. A wiesz jaka jest różnica między krytyką a krytykanctwem? >Taka jest jak między muzykiem i muzykantem. Subtelność niewyczuwalna przez Ciebie. To powiem dosadniej. Taka jak miedzy organizmem onanisty a onanizmem organisty. Jest jeszcze jedno okrutne wyjaśnienie. Różnica jest taka jak picie w Szczawnicy a szczaniem w piwnicy.
Cieszę się że odniosłeś się do merytorycznej części mojego wpisu. Jak widać znasz sie na górnictwie co najmniej na moim poziomie.
Co do subtelności polskiego języka, wybacz nie ukończyłem nawet polskiej podstawówki, nie jestem Polakiem a w Polsce raczej bywam niż mieszkam, więc za wykład polskiego języka serdecznie dziękuję. (przykro mi, że poziom tego wykładu jest na mnei za wysoki)
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>>>>Nie w tym rzecz. Buzek był tylko posłusznym realizatorem niejakiego niespełnionego w swych ambicjach dr. Krzaklewskiego (ksywka "Maryjanek"). Nie zdążyli, bo wtedy katolicyzowali Polskę. >>>> Ich bin besser als mein Ruf >>>Pytałem o konkrety i Mariusz mi konkretnie odpisał. Twój wpis jakoś nie jest odpowiedzią na mój >>Szanowny kolego forumowiczu! Żyłeś wtedy i patrzyłeś co się dzieje? Byłeś w Polsce? >Czasem byłem, czasem nie byłem, różnie bywało >Pytanie moje do Mariusza dotyczyło konkretu w gospodarce i dostałem konkretną odpowiedź, Ty natomiast zmieniasz temat na to kto był realizatorem , kto miał niepełnione ambicje i że klerykalizowali Polskę. Masz pewnie rację, ale nie miało to żadnego związku z moim pytaniem >>Masz swój rozum i rozpoznanie sytuacji? Co chcesz? Konkretów, czyli potwierdzenia? >Tak. Konkretów, bo austriackie gadanie do mnie nie przemawia i konkrety od Mariusza otrzymałem. Mógłym polemizować nawet z tymi konkretami, ponieważ akurat według mojej wiedzy "Morcinka" zamknięto słusznie (a raczej niepotrzebnie go budowano), choć zgadzam się z Mariuszem, że nie należy tam pozwolić prowadzić wydobycia, dopóki starsze kopalnie zapokoją popyt >Co do Dębieńska, zamknięcie kopalni było błędem (znów się z MA zgadzam) natomiast wznowienie wydobycia jest potrzebne ale możliwe jedynie przez kapitał zagraniczny (tu się z nim nie zgadzam) >To są konkrety i argumenta z którymi można sie zgodzić lub nie, ale uważam że to jest głos w okręgu meritum sprawy. Wtrącanie do tego niespełnonych ambicji jakigoś doktora, czy klerykalizacji jest doszukiwaniem sie d..pczenia w obrazie białej chusteczki (niektórym wszytsko sie kojarzy) Kopalń nie zamykano, żeby je sklerykalizovać >>Cholerny formalista. Zachowujesz się jak najwyższej klasy urzędas. Tacy też istnieją, widząc swą przewagę w paragrafach i potwierdzeniach kogoś, kto szybciej od Ciebie zauważył złe przekształcanie rzeczywistości i ośmielił się opublikować. >Pozwól, że wyjaśnię, jako formalista >W Polsce są dwie prywatne kopalnie węgla kamiennego: Bogdanka (kapitał polski?) i Silesia (kapitał z ČR). Żadna z nich nie była zamknięta przez Buzka. MA pisze o Morcinku i Dębieńsku, czyli o kopalniach, którymi się obcy kapitał interesuje, ale które nadal są wyłączone z eksploatacji. Stąd moje pytanie. >>Wtedy się przekonujesz! (widać to po Twoich wypowiedziach). >Poczytuję sobie za wielką zaletę, że jestem przekonywalny, ale wymaga to argumentow. >>Wybacz, ale tracisz w moich oczach. >Wybacz ale mi to wisi >>Zgadzam się nawet na to, że masz to głęboko w miejscu określanym niecenzuralnie (nieparlamentarnie, tyle ze nie w polskim parlamencie). Ale mnie to nie boli! Nie jesteś dla mnie na tyle autorytetem, żebym się tym przejmował. >Sami sobie taki parlament wybieracie, ja praw wyborczych w Waszym kraju nie mam i nigdy nie miałem >(Chyba, że to zdanie jest jakąś aluzją do mojej osoby, ale wtedy popracuj nad polską gramatyką) >>Z tym co napisał Mariusz zgadzam się prawie bezkrytycznie. >Zazdroszczę. Zazdrość to zła przywara. >>Twoje uwagi robią na mnie wrażenie krytykanctwa. A wiesz jaka jest różnica między krytyką a krytykanctwem? >Niestety polska język, trudna język, i ntej różnicy nie znam, a o której uwadze piszesz? Bo pytanie do MA było PYTANIEM a nie uwagą, na tyle Wasz język jednak znam, żeby te dwa słowa odróżnić Do Ciebie skierowałm uwagę, że kierujesz rozmowę na boczny tor. > Dziękuję za 11 punktów poparcia, ale chciałem zauważyć, że mam do tego stosunek ambiwalentny. Nie wypowiadam się dla gromadzenia punktów.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | 5 na 7 | Selanos (12869 punktów) | >czyli AWSowy premier odpowiedzialny za największy pogrom polskiego przemysłu (masowe i przypadkowe likwidowanie połączeń kolejowych, wielkie likwidowanie kopalń, które później wykupywały firmy zagraniczne)
Wiele można mu zarzucić, ale polski przemysł pogromił się sam. Był przestarzały, niedopasowany do potrzeb rynku. Część to oczywiście wina nieudolnie wprowadzanych reform.
>pseudoreformy w stylu OFE, które prof. Oręziak z SGH opisywała jako jeden wielki przekręt w interesie wielkich instytucji finansowych.
Słuchałem pani profesor. Dużo ideologii, argumentów ekonomicznych brak.
|
|
|  | 5 na 5 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >polski przemysł pogromił się sam. Był przestarzały, niedopasowany do potrzeb rynku
Jeśli konkurencja kupuje fabrykę a następnie doprowadza ją do rozstroju i zamknięcia, to nie oznacza, że "przemysł pogromił się sam". Dobrze, żeś nie napisał, że pogromiła go Święta Panienka za grzechy Polaków.
|
|
| |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>polski przemysł pogromił się sam. Był przestarzały, niedopasowany do potrzeb rynku >Jeśli konkurencja kupuje fabrykę a następnie doprowadza ją do rozstroju i zamknięcia, to nie oznacza, że "przemysł pogromił się sam". Dobrze, żeś nie napisał, że pogromiła go Święta Panienka za grzechy Polaków.
HORTEX ...... Prawdziwy efekt tych koncepcji jest jednak taki, że kolejne koalicje rządowe traktują wielką spółkę Skarbu Państwa jak partyjny łup, co powoduje szybką rotację w zarządach i radzie nadzorczej oraz karuzelę pomysłów na rozwój, z których żadnego nie zrealizowano. W efekcie w latach 1994-1995 powstało w firmie zadłużenie w wysokości 450 mln zł, zaś Hortex Holding staje się symbolem "złodziejskiej prywatyzacji".
Może był przestarzały może był nie wydolny. Ale to nie miało znaczenia. To był skok na kasę, stołki, budynki. A to że był nie wydolny to tak naprawdę było wszystkim na rękę.
Tyle że ta nie wydolność nie wzięła się z niczego. Ale ktoś może mnie posądzić o szerzenie spisków.
Nie zgodzę się po prostu z tym że jedyna przyczyna to zapaść technologiczna.
|
|
| | |  | 7 na 7 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >symbolem "złodziejskiej prywatyzacji".
Znaczna część prywatyzacji to zwykły rabunek, tylko dokonywany w najróżniejszych mniej lub bardziej wysublimowanych formach. Prywatyzacja polska to była wielka kradzież majątku publicznego. I bardzo często przybierało to wysublimowane formy, kiedy najpierw "kolesie" wpuszczali do firmy będącej na celowniku prywatyzacyjnym (anty)management, który miał za zadanie rozstroić firmę, by jej wartość spadła, by była ona łatwiej prywatyzowalna. Polecam wszystkim poważniejsze zainteresowanie się tym procesem, poza medialnymi bredniami.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>symbolem "złodziejskiej prywatyzacji". >Znaczna część prywatyzacji to zwykły rabunek, tylko dokonywany w najróżniejszych mniej lub bardziej wysublimowanych formach. Prywatyzacja polska to była wielka kradzież majątku publicznego. I bardzo często przybierało to wysublimowane formy, kiedy najpierw "kolesie" wpuszczali do firmy będącej na celowniku prywatyzacyjnym (anty)management, który miał za zadanie rozstroić firmę, by jej wartość spadła, by była ona łatwiej prywatyzowalna. Polecam wszystkim poważniejsze zainteresowanie się tym procesem, poza medialnymi bredniami. > Pozwalam sobie na konfidencjonalność. Przepraszam serdecznie z góry, i z dołu. Panie Mariuszu dokładnie tak samo to widzę. Właśnie ta sytuacja rozbrajania bez walki mnie szokuje. Ilu polskich ekonomistów to mówi? Ale ilu dopuszczono do wypowiedzi publicznej? Cholera, ale nauka ekonomii jest jedna, a co inny ekonomista, co innego pieprzy. Dokładnie! Tak zw. prywatyzacja wykonywana przez fachowca "niesamowitego" tj. ministra Lewandowskiego winna być dokładnie sprawdzona. Gołym okiem było widać niesamowite jajca jakie sobie robił ten skur...yński rozpierdalacz Polski. To nie była żadna fachowość w temacie. Ja to bym zrobił tak samo i nawet jeszcze gorzej.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Właśnie ta sytuacja rozbrajania bez walki mnie szokuje.To jest bulwersująca kwestia, która została niemal całkowicie zamilczana przez media. Społeczeństwo najzwyczajniej w świecie nie ma świadomości mnóstwa bulwersujących faktów, a media przedstawiają sprawy gospodarcze tak, by przeciętny człowiek za wiele z tego nie zrozumiał. I później efekt: ludzie masowo ględzą o przedsiębiorstwach, które musiały upaść o "nieudolności" publicznego zarządu itd. W Polsce działały i w pewnej mierze wciąż działają całe szajki "corporate raiderów", a w polskiej Wikipedii o tym jakże ważnym fachu w naszym kraju nawet nie ma informacji: en.wikipedia.org/wiki/Corporate_raidPolacy po wrzuceniu w ekonomię kapitalistyczną maksymalnie długo mieli pozostać analfabetami ekonomicznymi, by cała "masa upadłościowa" po PRL została przejęta i/lub zneutralizowana przez międzynarodową finansjerę w rodzaju Sorosa i jemu podobnych, przez garstkę kooperantów krajowych, a w dalszej kolejności przez ośrodki gospodarczo-polityczne sterujące Unią. Dlatego o sprawach zupełnie elementarnych się u nas nie pisało, nie dyskutowało. Najsłynniejszy ekonomista, o którym Polakom nie wolno wiedzieć: www.marius(*)rym-polakom-nie-wolno-wiedziecZamiast tego, media zajęły ludzi pseudowojenkami obyczajowo-symbolicznymi. > Gołym okiem było widać niesamowite jajca jakie sobie robił ten skur...yński rozpierdalacz Polski. To nie była żadna fachowość w temacie. Ja to bym zrobił tak samo i nawet jeszcze gorzej.Ale to generalnie nie ma wiele wspólnego z fachowością. Na tym właśnie polega największy kant, że ludzie dają sobie wmówić brednie o niefachowym zarządzie publicznym. Kiedy tam wkraczali specjaliści od zarządzania, tyle że uprawiający "antymanagement". To co robią ci ludzie przykładowo na kolei, to jest celowe rozpieprzanie. Gdyby do zarządu PKP wstawić grupkę przeciętnych uczciwych kolejarzy, przedsiębiorstwo nagle zaczęłoby sobie radzić o wiele lepiej. Gdyby natomiast tam wstawić fachowców od kolejnictwa: firma zaczęłaby się rozwijać.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) |
>Ale to generalnie nie ma wiele wspólnego z fachowością. Na tym właśnie polega największy kant, że ludzie dają sobie wmówić brednie o niefachowym zarządzie publicznym. Kiedy tam wkraczali specjaliści od zarządzania, tyle że uprawiający "antymanagement". To co robią ci ludzie przykładowo na kolei, to jest celowe rozpieprzanie. Gdyby do zarządu PKP wstawić grupkę przeciętnych uczciwych kolejarzy, przedsiębiorstwo nagle zaczęłoby sobie radzić o wiele lepiej. Gdyby natomiast tam wstawić fachowców od kolejnictwa: firma zaczęłaby się rozwijać.
Możesz przytoczyć jakieś konkrety?
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | |
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | To, że państwowe przedsiębiorstwa się słabo rozwijają to w ogóle jest jakieś porąbane. Przecież one nie muszą płacić podatku, zatem mają niższe koszty. A państwo to taki moloch który zapewnia stały popyt. Dajmy na to czemu, państwo nie mogło by mieć monopolu na druk podręczników szkolnych, albo szycia mundurów? Warren Buffet słynie z inwestowania w przedsiębiorstwa które się łatwo prowadzą. I tylko skończony idiota mógł by je doprowadzić do ruiny, np. produkujące maszynki do golenia, a ostatnio kolei. Myślę, że na produkty ze znakiem orzełka, był by większy popyt, bo zyski są publiczne. Czemu państwo np. nie mogło by założyć małej fabryki leków przeciwbólowych itd.? Masz rację, tu chodzi jedynie o to, że państwowe jest sabotowane by je potem sprywatyzować.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | >... znakiem orzełka, był by większy popyt, bo zyski są publiczne. Czemu państwo np. nie mogło by założyć małej fabryki leków przeciwbólowych itd.? Masz rację, tu chodzi jedynie o to, że państwowe jest sabotowane by je potem sprywatyzować.
Biedne to państwo... aż mi się łza w oku zakręciła...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | Do czego pijesz?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | > Do czego pijesz?> Chciałem napisać, że do zagryzki... ale odpowiem poważnie: Państwo nie może założyć fabryczki, bo państwo to wielka organizacja wymyślona do trzymania w karbach pewnej grupy ludzi na określonym terenie. Do zakładania fabryczek są wymyślone inne organizacje lub mogą to robić indywidualne osoby, jeśli zechcą i je na to stać. A że państwa jednak zakładają fabryczki, to nie wychodzi to nikomu na dobre: ani państwom, ani - tym bardziej - ludziom z otoczenia tych fabryczek. Państwom dlatego, ponieważ produkując to samo, co inni - na ogół kosztuje je to znacznie drożej niżby mogło. A ludziom - ponieważ muszą zwykle finansować te fanaberie państwa. Ta moja opinia zapewne spotka się ze zdecydowanym odporem pewnych osób, ale nie podejmuję się za bardzo naukowo z nimi polemizować. To tylko wyjaśnienie "do czego piję"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >>Do czego pijesz? >> >Chciałem napisać, że do zagryzki... ale odpowiem poważnie: >Państwo nie może założyć fabryczki, bo państwo to wielka organizacja wymyślona do trzymania w karbach pewnej grupy ludzi na określonym terenie. Do zakładania fabryczek są wymyślone inne organizacje lub mogą to robić indywidualne osoby, jeśli zechcą i je na to stać.
Zawsze można obmyślić inną koncepcję państwa. A właściwie, można wybrać inną koncepcje, tak jak ja to robię.
>A że państwa jednak zakładają fabryczki, O widzisz, patrz akapit wyżej.
>to nie wychodzi to nikomu na dobre: ani państwom, ani - tym bardziej - ludziom z otoczenia tych fabryczek. Państwom dlatego, ponieważ produkując to samo, co inni - na ogół kosztuje je to znacznie drożej niżby mogło. A ludziom - ponieważ muszą zwykle finansować te fanaberie państwa. >Ta moja opinia zapewne spotka się ze zdecydowanym odporem pewnych osób, ale nie podejmuję się za bardzo naukowo z nimi polemizować. To tylko wyjaśnienie "do czego piję"
A moja opinia jest inna.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) |
>A moja opinia jest inna. > Miliony ludzi (jeśli nie miliardy) miały "inną opinię". Jednak blok wschodni, mimo wielkich pieniędzy, wielu milionów zabitych - nie przetrwał. Lecz nadal są ludzie, którzy mają "inną opinie". Nadal próbują udowodnić, że jednak się da i państwo jest najlepszym biznesmenem. Myślę, że jeśli robią to na swój koszt, to dlaczego nie - niech udowadniają. Ale proszę mnie do tego nie mieszać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | > Nadal próbują udowodnić, że jednak się da i państwo jest najlepszym biznesmenem.Nie wiem kto tak próbuje. A jeśli uważasz, że tylko prywaciarz może być najlepszym biznesmenem, to zgadzam się i proponuje np. oddać mi całe państwo i wtedy będę sobie mógł prowadzić, po swojemu, swoje prywatne-publiczne-przedsiębiorstwo z zyskiem dla społeczeństwa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > >Nadal próbują udowodnić, że jednak się da i państwo jest najlepszym biznesmenem.> Nie wiem kto tak próbuje. A jeśli uważasz, że tylko prywaciarz może być najlepszym biznesmenem, to zgadzam się i proponuje np. oddać mi całe państwo i wtedy będę sobie mógł prowadzić, po swojemu, swoje prywatne-publiczne-przedsiębiorstwo z zyskiem dla społeczeństwa.>  > Propozycja dobra... jak na zwolennika państwowej gospodarki: "proponuję oddać mi całe państwo". Tak właśnie rozumują osoby tego rodzaju: dać im coś. Natomiast zwolennicy prawdziwej gospodarki po prostu zarabiają na możliwość kupna czegoś. Np. przedsiębiorstwa... a w Twoim wypadku - państwa. Jeśli potrafisz zarobić na taki zakup, to jest szansa, że potrafisz też takim państwem zarządzać z korzyścią dla siebie i mieszkańców. W przeciwieństwie do zgraji urzędników, którym powierza się mienie grupy ludzi z nadzieją, że potrafią.... A jak nadzieja się nie spełni... to cóż: taki mamy klimat. W końcu przepuściło sie nie swoje pieniądze, więc jakby nie szkoda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | Ale wiesz, że prywatne korporacje mają w zwyczaju zatrudniać menadżerów, a nawet zwykłych szarych pracowników, "którym powierza się mienie grupy ludzi z nadzieją, że potrafią.... A jak nadzieja się nie spełni... to" nie ma żadnego " taki mamy klimat. W końcu przepuściło sie nie swoje pieniądze, więc jakby nie szkoda".
Uwielbiam takich liberalistów jak ty. Górnicy zarabiają za dużo, to nie obniżać im płacy ale sprywatyzować kopalnię. Państwowi menadżerowie odpierdalają lipę, to super, nie ma konkurencji.
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >To, że państwowe przedsiębiorstwa się słabo rozwijają to w ogóle jest jakieś porąbane. Przecież one nie muszą płacić podatku, Jakiego?
>A państwo to taki moloch który zapewnia stały popyt. Czyży? Popatrz na fabryki broni. Wcale nie są w dobrej kondycji. Państwowe koleje kupują Pendolino, importując bezrobocie.
>Dajmy na to czemu, państwo nie mogło by mieć monopolu na druk podręczników szkolnych, albo szycia mundurów? Każdy monopol jest szkodliwy, dopiero wtedy kiedy monopol jest nieunikniony (dostawa energii, wody, odbiór ścieków, kolej...) wtedy monopol prywatny jest bardziej szkodliwy niż państwowy, choć w sprawie np wody i ścieków, nie musi to być monopol państwowy, samorząd w funkcji właściciela sprawuje sie lepiej.
>Czemu państwo np. nie mogło by założyć małej fabryki leków przeciwbólowych itd.? Na to Ci już odpowiedział DyktaFon
Państwo zupełnie bierne w sprawach gospodarczych przynosi szkodę obywatelom, korzystna jest aktywność państwa, ale aktywność nie musi od razu oznaczać własności ani zarządzania majątkiem. Wystarczy np "złota akcja" pozwalająca na zablokowanie pewnych, ściśle zdefiniowanych decyzji. Aktywność państwa polega także na wielu innych rzeczach: zapewnieniu edukacji kadr, zapewnieniu sprawnego sądownictwa gospodarczego i egzekucji sądowych wyroków, stanowieniu mądrego, czytelnego prawa, dbałości o czytość gry rynkowej, o uczciwość stosunków pracy, zapewnienie urzędniczej dyscypliny. W wielu z tych dziedzin polskie państwo sie nie sprawdza. "Niewidzialna ręka rynku" nie zadba o jakość żywności w marketach, bo nikt nie ma możliwości samodzielnego sprawdzenia ile jest masła w maśle i miodu w miodzie. Niewidzialna ręka nie wyeliminuje warsztatu samochodowego, którego właściciel nie płaci ZUS bo jest emerytowanym policjantem. Niewidzialna ręka nie zapewni, że towar został wyprodukowany bez dewastacji środowiska, ani pracy na czarno po 16 godzin.
W sprawie "małej fabryki leków przeciwbólowych" państwo musi zapewnić przebadanie leku, dopuszczenie go do obrotu i kontrolę czy lek jest produkowany w odpowiednich warunkach i czy nie powoduje odłożonych w czasie skutków. To wystarczy, ale to musi być zrobione dobrze. Produkcją może sie zająć prywatny właściciel fabryczki. Państwo powinno zatwierdzać minimalną zawartość szkolnych podręczników, druk można spokojnie pozostawić prywatnym przedsiębiorcom. Państwo powinno czasem sprawdzić, czy wszyscy pracownicy drukarni mają uczciwe umowy o pracę i zapewnione prawa pracownicze.
|
|
| | | | | | | | | |  | Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >>To, że państwowe przedsiębiorstwa się słabo rozwijają to w ogóle jest jakieś porąbane. Przecież one nie muszą płacić podatku, >Jakiego?
Żadnego nawet jeśli płaci jakiś to sobie, bo właścicielem jest państwo, czyli tylko formalnie płaci, nie realnie.
>>A państwo to taki moloch który zapewnia stały popyt. >Czyży? >Popatrz na fabryki broni. Wcale nie są w dobrej kondycji. Państwowe koleje kupują Pendolino, importując bezrobocie.
Może inaczej. Zdrowe państwo to taki moloch który zapewnia stały popyt.
>>Dajmy na to czemu, państwo nie mogło by mieć monopolu na druk podręczników szkolnych, albo szycia mundurów? >Każdy monopol jest szkodliwy,
O nie. Każdy monopol wykorzystujący społeczeństwa jest szkodliwy. Ale to tylko tautologia.
>>Czemu państwo np. nie mogło by założyć małej fabryki leków przeciwbólowych itd.? >Na to Ci już odpowiedział DyktaFon
Opinie nie argumenty.
>Państwo zupełnie bierne w sprawach gospodarczych przynosi szkodę obywatelom, korzystna jest aktywność państwa, ale aktywność nie musi od razu oznaczać własności ani zarządzania majątkiem. Wystarczy np "złota akcja" pozwalająca na zablokowanie pewnych, ściśle zdefiniowanych decyzji. Aktywność państwa polega także na wielu innych rzeczach: zapewnieniu edukacji kadr, zapewnieniu sprawnego sądownictwa gospodarczego i egzekucji sądowych wyroków, stanowieniu mądrego, czytelnego prawa, dbałości o czytość gry rynkowej, o uczciwość stosunków pracy, zapewnienie urzędniczej dyscypliny. W wielu z tych dziedzin polskie państwo sie nie sprawdza. "Niewidzialna ręka rynku" nie zadba o jakość żywności w marketach, bo nikt nie ma możliwości samodzielnego sprawdzenia ile jest masła w maśle i miodu w miodzie. Niewidzialna ręka nie wyeliminuje warsztatu samochodowego, którego właściciel nie płaci ZUS bo jest emerytowanym policjantem. Niewidzialna ręka nie zapewni, że towar został wyprodukowany bez dewastacji środowiska, ani pracy na czarno po 16 godzin. >W sprawie "małej fabryki leków przeciwbólowych" państwo musi zapewnić przebadanie leku, dopuszczenie go do obrotu i kontrolę czy lek jest produkowany w odpowiednich warunkach i czy nie powoduje odłożonych w czasie skutków. To wystarczy, ale to musi być zrobione dobrze. Produkcją może sie zająć prywatny właściciel fabryczki. >Państwo powinno zatwierdzać minimalną zawartość szkolnych podręczników, druk można spokojnie pozostawić prywatnym przedsiębiorcom. Państwo powinno czasem sprawdzić, czy wszyscy pracownicy drukarni mają uczciwe umowy o pracę i zapewnione prawa pracownicze.
Po pierwsze nie wystarczy, zobacz np. deficyty w kolejnych latach. Po drugie co państwo to inna sytuacja. Po trzecie nawet jak by wystarczyło to lepsze jest wrogiem dobrego. Po czwarte niewidzialna ręka istnieje najczęściej jedynie w głowach ekonomistów. ... to legitymizowanie plutokracji. ... jak tak dalej pójdzie to 1% ludzkości będzie posiadał 99% wszystkiego. ... a nawet jeżeli nie pójdzie to będzie to zasługa socjalizmu dla ubogich nie dla bogatych.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>>To, że państwowe przedsiębiorstwa się słabo rozwijają to w ogóle jest jakieś porąbane. Przecież one nie muszą płacić podatku, >>Jakiego? >Żadnego nawet jeśli płaci jakiś to sobie, bo właścicielem jest państwo, czyli tylko formalnie płaci, nie realnie. To jest zbyt daleko idące uproszczenie
>Może inaczej. Zdrowe państwo to taki moloch który zapewnia stały popyt. Może je też zapewniać firmom prywatnym, powinno jedynie dbać, żeby pracownicy mieli godziwy udział w torcie
>>Każdy monopol jest szkodliwy, >O nie. Każdy monopol wykorzystujący społeczeństwa jest szkodliwy. Ale to tylko tautologia. Każdy monopol wykorzystuje klientów, nie znam takiego, który o klienta dba tak, że nie można lepiej
>>Państwo zupełnie bierne w sprawach gospodarczych przynosi szkodę obywatelom, (...) Państwo powinno zatwierdzać minimalną zawartość szkolnych podręczników, druk można spokojnie pozostawić prywatnym przedsiębiorcom. Państwo powinno czasem sprawdzić, czy wszyscy pracownicy drukarni mają uczciwe umowy o pracę i zapewnione prawa pracownicze. >Po pierwsze nie wystarczy, zobacz np. deficyty w kolejnych latach. Nie widzę związku. W czasach kiedy cała gospodarka była państwowa, też istniał deficyt finansów publicznyh
>Po drugie co państwo to inna sytuacja. Tak
>Po czwarte niewidzialna ręka istnieje najczęściej jedynie w głowach ekonomistów. Nie jestem zwolennikiem rządów "niewidzialnej ręki rynku" choć w wielu sprawach uważam, że sobie radzi, to jednak przypominam moje słowa "Państwo zupełnie bierne w sprawach gospodarczych przynosi szkodę obywatelom" i kilka przykładów, które podałem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >To jest zbyt daleko idące uproszczenie
Możesz coś więcej o tym napisać.
>>Może inaczej. Zdrowe państwo to taki moloch który zapewnia stały popyt. >Może je też zapewniać firmom prywatnym, powinno jedynie dbać, żeby pracownicy mieli godziwy udział w torcie
Państwo powinno dbać o dobrą redystrybucje majątku, i to nie tylko w przypadku prywatnych pracowników i pracodawców.
>>>Każdy monopol jest szkodliwy, >>O nie. Każdy monopol wykorzystujący społeczeństwa jest szkodliwy. Ale to tylko tautologia. >Każdy monopol wykorzystuje klientów, nie znam takiego, który o klienta dba tak, że nie można lepiej
Może wykorzystywać klienta a nie wykorzystywać społeczeństwa, i tak jest gdy monopol jest publiczny. Może też nie wykorzystywać klienta a dalej być korzystny dla społeczeństwa, np gdy społeczeństwo jest klientem i właścicielem.
>>Po pierwsze nie wystarczy, zobacz np. deficyty w kolejnych latach. >Nie widzę związku. W czasach kiedy cała gospodarka była państwowa, też istniał deficyt finansów publicznyh
Muszę napisać, że nie wiele wiem o gospodarce PRL. Nie jestem też komunistą.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>To jest zbyt daleko idące uproszczenie >Możesz coś więcej o tym napisać. Firma państwowa płaci takie same podatki (w zdrowym państwie) Państwo to nie jest jedna wielka firma, co najwyżej dodatkowo musi płacić państwu dywidendę, zależną m.in. od wysokości deficytu budżetowego, z której właściciel albo inwestuje w nowe maszyny (albo w nowy yacht)
>>>Może inaczej. Zdrowe państwo to taki moloch który zapewnia stały popyt. >>Może je też zapewniać firmom prywatnym, powinno jedynie dbać, żeby pracownicy mieli godziwy udział w torcie >Państwo powinno dbać o dobrą redystrybucje majątku, i to nie tylko w przypadku prywatnych pracowników i pracodawców. Owszem, ale do tego nie jest potrzebna państwowa własność. Nawet państwowa własność nie likwiduje nierówności społecznych , te ( w racjonanym stopniu) likwiduje socjalizm.
>Może wykorzystywać klienta a nie wykorzystywać społeczeństwa, i tak jest gdy monopol jest publiczny. Może też nie wykorzystywać klienta a dalej być korzystny dla społeczeństwa, np gdy społeczeństwo jest klientem. Społeczeństwo jest klientem jedynie w nielicznych przypadkach (wojska, policji sądownictwa, budowy dróg...).
>>Nie widzę związku. W czasach kiedy cała gospodarka była państwowa, też istniał deficyt finansów publicznyh >Muszę napisać, że nie wiele wiem o gospodarce PRL. Nie jestem też komunistą. Zauważyłem, że rozmawiasz raczej o modelach państw niż o przykładach, (mnie to odpowiada) ale pisząc o deficycie w państwie o niemal 100% państwowej własności nie miałem na myśli PRL. Nie wiem jaki był w Polsce deficyt.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >>>To jest zbyt daleko idące uproszczenie >>Możesz coś więcej o tym napisać. >Firma państwowa płaci takie same podatki (w zdrowym państwie)
Chodziło Ci chyba o firmę prywatną?
>Państwo to nie jest jedna wielka firma, co najwyżej dodatkowo musi płacić państwu dywidendę, zależną m.in. od wysokości deficytu budżetowego, z której właściciel albo inwestuje w nowe maszyny (albo w nowy yacht)
Napisz to jakoś inaczej.
>>>>Może inaczej. Zdrowe państwo to taki moloch który zapewnia stały popyt. >>>Może je też zapewniać firmom prywatnym, powinno jedynie dbać, żeby pracownicy mieli godziwy udział w torcie >>Państwo powinno dbać o dobrą redystrybucje majątku, i to nie tylko w przypadku prywatnych pracowników i pracodawców. >Owszem, ale do tego nie jest potrzebna państwowa własność. Nawet państwowa własność nie likwiduje nierówności społecznych , te ( w racjonanym stopniu) likwiduje socjalizm.
Trudno sobie wyobrazić sytuację w której zapanowała idealna równość. Ale uważam, że państwowe przedsiębiorstwa, lepiej się do tego przyczyniają.
>>Może wykorzystywać klienta a nie wykorzystywać społeczeństwa, i tak jest gdy monopol jest publiczny. Może też nie wykorzystywać klienta a dalej być korzystny dla społeczeństwa, np gdy społeczeństwo jest klientem. >Społeczeństwo jest klientem jedynie w nielicznych przypadkach (wojska, policji sądownictwa, budowy dróg...).
Nielicznych, ale jednak istniejących. W praktyce prawie zawsze są to jakieś mieszanki. Pozycja "klient" odpowiada za różny udział w społeczeństwie. Leki przeciwbólowe też każdy kupuje, tyle że w różnym stopniu. A redystrybucja i tak będzie lepsza, jak zyski będą publiczne i raczej na pewno mnie nie przekonasz, że jest inaczej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>>>To jest zbyt daleko idące uproszczenie >>>Możesz coś więcej o tym napisać. >>Firma państwowa płaci takie same podatki (w zdrowym państwie) >Chodziło Ci chyba o firmę prywatną? Nie. Firma państwowa płaci takie same podatki jak prywatna. A do tego jest ryzyko, że dywidenda będzie zależeć od stanu finansów państwa a nie od potrzeb inwestycyjnych firmy.
>>Owszem, ale do tego nie jest potrzebna państwowa własność. Nawet państwowa własność nie likwiduje nierówności społecznych , te ( w racjonanym stopniu) likwiduje socjalizm. >Trudno sobie wyobrazić sytuację w której zapanowała idealna równość. Ale uważam, że państwowe przedsiębiorstwa, lepiej się do tego przyczyniają. Nie zawsze. Przyjrzyj sie państwowym firmom w Polsce np KGHM. Pensja górnika do pensji sklepowe jest jak 10 : 1 Premie zarządów państwowych firm poradzą być kosmiczne. Uważam, że jest obowiązkiem państwa dbałość o równowagę między kapitałem a pracą, ale patrząc na firmy państwowe, dostrzegam tworzenie sie nowej klasy społecznej, której niedaleko do klasy próżniaczej. Na premie pracowników Miedzi pracuje wiele spółek zależnych. Jedyną formą własności, która sprzyja sprawiedliwości społecznej jest spółdzielczość (niestety w Polsce mocno podupadła w imię ideologii)
>>>Może wykorzystywać klienta a nie wykorzystywać społeczeństwa, i tak jest gdy monopol jest publiczny. Może też nie wykorzystywać klienta a dalej być korzystny dla społeczeństwa, np gdy społeczeństwo jest klientem. >>Społeczeństwo jest klientem jedynie w nielicznych przypadkach (wojska, policji sądownictwa, budowy dróg...). >Nielicznych, ale jednak istniejących. W praktyce prawie zawsze są to jakieś mieszanki. Pozycja "klient" odpowiada za różny udział w społeczeństwie. Leki przeciwbólowe też każdy kupuje, tyle że w różnym stopniu. A redystrybucja i tak będzie lepsza, jak zyski będą publiczne i raczej na pewno mnie nie przekonasz, że jest inaczej. Jeśli Cię na pewno nie przekonam , to nie odpowiem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >>>>>To jest zbyt daleko idące uproszczenie >>>>Możesz coś więcej o tym napisać. >>>Firma państwowa płaci takie same podatki (w zdrowym państwie) >>Chodziło Ci chyba o firmę prywatną? >Nie. Firma państwowa płaci takie same podatki jak prywatna.
To jest przenoszenie pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej. Właściciel jest ten sam.
>A do tego jest ryzyko, że dywidenda będzie zależeć od stanu finansów państwa a nie od potrzeb inwestycyjnych firmy.
Jest ryzyko, że podejmie się złe decyzje. Ale takie samo ryzyko istnieje w przypadku firm prywatnych.
>>>Owszem, ale do tego nie jest potrzebna państwowa własność. Nawet państwowa własność nie likwiduje nierówności społecznych , te ( w racjonanym stopniu) likwiduje socjalizm. >>Trudno sobie wyobrazić sytuację w której zapanowała idealna równość. Ale uważam, że państwowe przedsiębiorstwa, lepiej się do tego przyczyniają. >Nie zawsze. Przyjrzyj sie państwowym firmom w Polsce np KGHM. Pensja górnika do pensji sklepowe jest jak 10 : 1
Trzeba by sobie jeszcze powiedzieć, czy gdyby KGHM było prywatne to pensje też by takie nie były?
>Premie zarządów państwowych firm poradzą być kosmiczne.
Ale nie muszą. Ja się zgadzam z Mariuszem, to wina lobbingu plutokratów, zresztą też może i w przypadku górników.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>Nie. Firma państwowa płaci takie same podatki jak prywatna. >To jest przenoszenie pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej. Właściciel jest ten sam. Tak, ale firma podatki płaci takie same
>>A do tego jest ryzyko, że dywidenda będzie zależeć od stanu finansów państwa a nie od potrzeb inwestycyjnych firmy. >Jest ryzyko, że podejmie się złe decyzje. Ale takie samo ryzyko istnieje w przypadku firm prywatnych. Owszem, ale odpowiedzialność w firmie państwowej spada na ... Ciebie
>>>Trudno sobie wyobrazić sytuację w której zapanowała idealna równość. Ale uważam, że państwowe przedsiębiorstwa, lepiej się do tego przyczyniają. >>Nie zawsze. Przyjrzyj sie państwowym firmom w Polsce np KGHM. Pensja górnika do pensji sklepowe jest jak 10 : 1 >Trzeba by sobie jeszcze powiedzieć, czy gdyby KGHM było prywatne to pensje też by takie nie były? Nie, żaden właściciel nie zapłaciłby górnikowi 15000 złotych brutto, za 5 godzin pracy dziennie.
>>Premie zarządów państwowych firm poradzą być kosmiczne. >Ale nie muszą. Ja się zgadzam z Mariuszem, to wina lobbingu plutokratów, zresztą też może i w przypadku górników. Są w dodatku ani premie zarządów ani pracowników nie zależą od wyników. Kompania Węglowa ma wielomiliardowe straty, a nagrodę z zysku pracownicy dostali bo "to nie jest wina pracownikow" >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >>>Nie. Firma państwowa płaci takie same podatki jak prywatna. >>To jest przenoszenie pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej. Właściciel jest ten sam. >Tak,ale firma podatki płaci takie same
" Tak" więc można znowu z powrotem przełożyć z jednej kieszeni do drugiej.
W budżecie państwa będzie tyle samo pieniędzy zarówno w wyniku prowadzenia działalność przedsiębiorstwa państwowego jak i prywatnego. Ale nie w budżecie przedsiębiorstwa prywatnego. Prywatne przedsiębiorstwo i tak będzie miało większe koszty, o ten podatek który musi płacić. Pod tym względem jest mniej konkurencyjne.
>>>A do tego jest ryzyko, że dywidenda będzie zależeć od stanu finansów państwa a nie od potrzeb inwestycyjnych firmy. >>Jest ryzyko, że podejmie się złe decyzje. Ale takie samo ryzyko istnieje w przypadku firm prywatnych. >Owszem, ale odpowiedzialność w firmie państwowej spada na ... Ciebie
Państwowej?
>Nie, żaden właściciel nie zapłaciłby górnikowi 15000 złotych brutto, za 5 godzin pracy dziennie.
Wyjaśnij więc dlaczego protestujesz przeciwko przedsiębiorstwom państwowym, a nie przeciwko obniżkom płacy?
>>>Premie zarządów państwowych firm poradzą być kosmiczne. >>Ale nie muszą. Ja się zgadzam z Mariuszem, to wina lobbingu plutokratów, zresztą też może i w przypadku górników. >Są w dodatku ani premie zarządów ani pracowników nie zależą od wyników. Kompania Węglowa ma wielomiliardowe straty, a nagrodę z zysku pracownicy dostali bo "to nie jest wina pracownikow"
Mam to samo pytanie co wyżej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>>>Nie. Firma państwowa płaci takie same podatki jak prywatna. >>>To jest przenoszenie pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej. Właściciel jest ten sam. >>Tak,ale firma podatki płaci takie same >" Tak" więc można znowu z powrotem przełożyć z jednej kieszeni do drugiej.
Chyba jednak potrzebujesz korepetycji z ekonomii. Uproszczę, gdyby firmy państwowe nie płaciły podatków, to firm prywatnych by nie było, nie wytrzymałyby konkurencji. Płacą. Jak to sobie nazywasz tak nazywaj, ale płacą. do tej samej kieszeni płacą też prywatnei spółdzielcze
>W budżecie państwa będzie tyle samo pieniędzy zarówno w wyniku prowadzenia działalność przedsiębiorstwa państwowego jak i prywatnego. Ale nie w budżecie przedsiębiorstwa prywatnego. Prywatne przedsiębiorstwo i tak będzie miało większe koszty, o ten podatek który musi płacić. Pod tym względem jest mniej konkurencyjne. Splajtuje, albo ucieknie w szarą strefę
>>>>A do tego jest ryzyko, że dywidenda będzie zależeć od stanu finansów państwa a nie od potrzeb inwestycyjnych firmy. >>>Jest ryzyko, że podejmie się złe decyzje. Ale takie samo ryzyko istnieje w przypadku firm prywatnych. >>Owszem, ale odpowiedzialność w firmie państwowej spada na ... Ciebie >Państwowej? Oczywiście. Jako współwłaścicile firmy państwowej ponosisz straty kiedy plajtuje >>Nie, żaden właściciel nie zapłaciłby górnikowi 15000 złotych brutto, za 5 godzin pracy dziennie. >Wyjaśnij więc dlaczego protestujesz przeciwko przedsiębiorstwom państwowym, a nie przeciwko obniżkom płacy? Uważam, że powinny istnieć wszytskie formy własności, dopasowane do profilu firmy Kolej państwowa, fabryka opon prywatna, fabryczka spodni spółdzielcza, wodociąg gminny Kopalnia może z powodzeniem być prywatna, wtedy nie rządzą nią upolitycznione związki zawodowe , a wyższa dyscyplina pracy poprawia bezpieczeństwo i wydajność
>>>>Premie zarządów państwowych firm poradzą być kosmiczne. >>>Ale nie muszą. Ja się zgadzam z Mariuszem, to wina lobbingu plutokratów, zresztą też może i w przypadku górników. >>Są. w dodatku ani premie zarządów ani pracowników nie zależą od wyników. Kompania Węglowa ma wielomiliardowe straty, a nagrodę z zysku pracownicy dostali bo "to nie jest wina pracownikow" >Mam to samo pytanie co wyżej. Czego nie rozumiesz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >>>>>Nie. Firma państwowa płaci takie same podatki jak prywatna. >>>>To jest przenoszenie pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej. Właściciel jest ten sam. >>>Tak,ale firma podatki płaci takie same >>" Tak" więc można znowu z powrotem przełożyć z jednej kieszeni do drugiej. >Chyba jednak potrzebujesz korepetycji z ekonomii. >Uproszczę, gdyby firmy państwowe nie płaciły podatków, to firm prywatnych by nie było, nie wytrzymałyby konkurencji.
To też napisałem, że to porąbane.
>Płacą.
Nie płacą. Jak firma państwowa i prywatna wyszła na 0 i zapłaciła podatki(państwowa wyimaginowany) w wysokości 1000. To właściciel państwowy jest na czysto 1000 a prywatny 0. Ale budżet skarbu tak czy siak jest na czysto 1000. Gdyby prywatne przedsiębiorstwo ponosiło stratę, to nie opłacało by się go prowadzić. Ale jeśli państwowe ponosi "stratę" mniejszą od tysiąca to ciągle się opłaci. A, że w TV mówią inaczej.
|
|
| |  | 2 na 4 | Selanos (12869 punktów) | > Jeśli konkurencja kupuje fabrykę a następnie doprowadza ją do rozstroju i zamknięcia, to nie oznacza, że "przemysł pogromił się sam".Jeżeli ziemia na której stoi fabryka jest więcej warta niż fabryka... Proszę Pana, w latach 90 były w Polsce zakłady przemysłowe, w których używano maszyn parowych z bodajże końca XIX wieku. podroze.on(*)lska-to-taki-bogaty-kraj/g47ttW niektórych PZL czy WSK od lat niczego znaczącego nie produkowano, nie było pracy dla załogi, ale przez ostatnie lata PRL utrzymywano fabryki już chyba tylko po to, żeby udowodnić jakim to wspaniałym systemem jest socjalizm, bo nie ma bezrobocia. Mówimy tutaj o kraju, w którym Syreny które były przestarzałe w momencie wprowadzania do produkcji w roku 1957, produkowano do roku 1983.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Jeżeli ziemia na której stoi fabryka jest więcej warta niż fabryka...
Ja o znanej dobrze strategii wrogich przejęć, ty o wykupywaniu firm pod kątem ziemi (też pewien procenik takich prywatyzacji był). Dyskusje z tobą o gospodarce coraz częściej zaczynają przypominać dyskusje z trollem o religii.
|
|
| | | |  | 1 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >Ja o znanej dobrze strategii wrogich przejęć, ty o wykupywaniu firm pod kątem ziemi (też pewien procenik takich prywatyzacji był). Dyskusje z tobą o gospodarce coraz częściej zaczynają przypominać dyskusje z trollem o religii.
Ależ nie, my rozmawiamy o tym samym. Tylko że tam gdzie Pan widzi spisek, ja widzę przedsiębiorstwa których ratowanie nikomu się nie opłacało.
Wszyscy za to znamy kilka przedsiębiorstw których przez działania związków zawodowych latami nie dało się sprywatyzować, a rząd do nich rok w rok dopłacał. Chodzi oczywiście o stocznie.
Poza tym, nikt nie powiedział, że wszystko musi się udawać. Fiat wykupił FSM i jako-tako sobie radzi, sępiąc rok w rok zwolnienie z płacenia podatków od polskiego rządu. Nie jest to sytuacja idealna, jest to interwencjonizm którego nie lubię, ale coś w tych Tychach (czy Bielsku, nigdy nie pamiętam) się dzieje. Za to FSO zostało wykupione przez Daewoo Motors i niestety, nie udało się. Bywa i tak. Warto dodać, że obydwie firmy kupiły dość przestarzałe fabryki produkujące zdecydowanie przestarzałe samochody.
Skoro już jestem przy temacie motoryzacji - niektórzy narzekają że polskiej już nie ma, bo FSO, bo AUTOSAN, bo JELCZ. Dwie ostatnie od dziesięcioleci produkowały autobusy, przez dziesięciolecia były państwowe i co? I nie wytrzymały konkurencji z zachodem, a pod nosem wyrosła im konkurencja w postaci polskiej firmy, która jest prywatna, dobrze sobie radzi i jest znana w Europe - SOLARIS.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | kogut59 (3090 punktów) | > Tylko że tam gdzie Pan widzi spisek, ja widzę przedsiębiorstwa których ratowanie nikomu się nie opłacało.Zapytam w którym kraju tzw "obozu socjalistycznego" i jak udało się najlepiej sprywatyzować gospodarkę ? Podam przykład NRD i kilka faktów. W roku 1990 utworzono urząd tzw. Treuhandanstalt (działał do 1994) który miał przeprowadzić prywatyzacje. Celem była szybka prywatyzacja jako lepszej formy zarządzania oraz utrzymanie firm mających jakiekolwiek szanse na wolnym rynku. Trzecim było po prostu zamkniecie firm bez jakichkolwiek szans. 1.07.1990 wszystkie przedsiębiorstwa zmieniono na SA lub Sp zoo "w budowie" ok 4 mln. zatrudnionych i 85 tysięcy zakładów. Produktywność tych zakładów to było 21,1 % firm zachodnich przy zatrudnieniu większym o 15 %. W 1992 bezrobocie w wschodniej części Niemiec wynosiło 14,2 %. Struktura przestarzałego przemysłu podobna do polskiej. Mimo tak radykalnej kuracji wzrost produkcji w latach 1992-2001 wynosił na wschodzie średnio 8 % (Stara RFN 2,4 %) Oczywiście nie obyło się bez afer, przekrętów  czy strajków głodowych. W tym świetle Polski przyrost produkcji do kryzysu w 2008 był bardzo podobny czy się mylę ? Kto w Polsce przeprowadzał prywatyzacje ?
|
|
| | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>Mówimy tutaj o kraju, w którym Syreny które były przestarzałe w momencie wprowadzania do produkcji w roku 1957, produkowano do roku 1983.
To tak specjalnie. Jak zapewne wiesz najpopularniejsze roczniki samochodów w Polsce od 25 lat to takie 10-15 lat. koniecznie skręcone do 160 tyś km. Obowiązkowo książka serwisowa.
To jest dla mnie fenomen. Zaraz po kupnie nikt już więcej nie odwiedza serwisu w celu kontynuacji tego procederu.
Dlatego ten przemysł nie miał szans na funkcjonowanie w konkurencji z masowo sprowadzanymi maszynami samochodami i czym się da.
Tyle że o ile używany Passat B5 w TDI ciągle jest synonimem prestiżu to "nikt" nie buduje domu z używki co jest zrozumiałe.
Dlaczego zatem wyprzedano cementownie cegielnie skoro to kij samograj? Chyba tylko po to by kupować ten cement drożej.
Mówienie wyłącznie z perspektywy zapuszczenia technologicznego jest nadużyciem. Choć nie jestem rolnikiem to uważam że ciągniki mogłyby być robione od "siekiery" i miały by zbyt do dziś. A na zrobienie prestiżowego ciągnika z klimą i dywanikami przyszedłby czas. A można byłoby stać się potęga w produkcji trwałych maszyn które pracują w ciężkich warunkach bez konieczności trucia dupy serwisowi o byle świecącą się lampkę na konsoli.
Luz.
|
|
| | | |  | | szarley (54913 punktów) | > To tak specjalnie. Jak zapewne wiesz najpopularniejsze roczniki samochodów w Polsce od 25 lat to takie 10-15 lat. koniecznie skręcone do 160 tyś km. Obowiązkowo książka serwisowa.Być może tak jest, ale... superauto2(*)y-teraz-na-ulicach_404926.html
|
|
| | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >To tak specjalnie. Jak zapewne wiesz najpopularniejsze roczniki samochodów w Polsce od 25 lat to takie 10-15 lat. koniecznie skręcone do 160 tyś km. Obowiązkowo książka serwisowa.> Być może tak jest, ale...> superauto2(*)y-teraz-na-ulicach_404926.htmlNie wiem co chciałeś tym wpisem pokazać ale przypomnę Ci że aktualnie produkujemy w Polsce a także są do nabycia nowe samochody. Potrzeby rynku i siła nabywcza pokazują jednak że pomimo możliwości kupna nowego auta z najnowszych katalogów dużo większym powodzeniem cieszą się stare bite złomy i tak już nie przerwanie od 25 lat. I obawiam się że ta sytuacja nie zmieni się jeszcze szybko. Oczywiście po kilku letnim pobycie za granicą gdyż trzeba było zdemontować nieekonomiczne zakłady które nic nie produkowały lub produkowały produkty nie przystające do aspiracji Polaków. Dlatego też niesłabnącym powodzeniem cieszą się używane ciuchy po kilka zł za sztukę. Nasz wygląd poprawił się dzięki temu i jak pewne gdzieś byś znalazł nie chodzimy już siódmą zimę w RELAXACH i kurtce po starszym bracie. Tak się zastanawiam czy papierosy też robiliśmy źle?
|
|
| | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >superauto2(*)y-teraz-na-ulicach_404926.html> Nie wiem co chciałeś tym wpisem pokazać ale przypomnę Ci że aktualnie produkujemy w Polsce a także są do nabycia nowe samochody. Potrzeby rynku i siła nabywcza pokazują jednak że pomimo możliwości kupna nowego auta z najnowszych katalogów dużo większym powodzeniem cieszą się stare bite złomy i tak już nie przerwanie od 25 lat. I obawiam się że ta sytuacja nie zmieni się jeszcze szybko.Piszesz o samochodach więc odpisuję o samochodach Przedstawiem link do danych liczbowych dotyczących ilości samochodów w granicach czasowych przez Ciebie wyznaczonych. Owszem, Polaków stać o wiele częściej na starrego rupiecia niż na nowy samochód , ale przed tą cezurą czasową którą wyznaczyłeś, Polaków ... nie było stać na żaden samochód. 327 000 samochodów do 19 000 000 dzisiaj świadczy o tym, że po 25 latach że Polacy przesiedli sie do starych aut z rowerów. Masz rację, są do nabycia nowe samochody . W 2013 roku sprzedano ich w Polsce 331 655 Czyli w jednym roku sprzedano więcej nowych samochodów niż 25 lat temo było w całym kraju !!!!!!! motofocus.(*)h-samochodow-w-polsce-w-2013-rMości Farmerze, to są liczby! Ja nie podważam istnienia w Polsce marginesu biedy, stanowczo zbyt szerokiego marginesu biedy. Nie twierdzę, że Polacy żyją jak Finowie czy Austriacy, ale nie podoba mi sie czarnowidztwo, bo pachnie mi propagandą. Jeśli twierdzisz że Cytat:najpopularniejsze roczniki samochodów w Polsce od 25 lat to takie 10-15 lat. to odpowiedz sobie na pytanie jak było wcześniej (przypomnę , że Ty przyjąłeś granicę 25 lat!!!) A jeśli nie odpowiedziałeś sobie, to ja Ci odpowiedziałem i to liczbami, do nich sie odnieś > Tak się zastanawiam czy papierosy też robiliśmy źle?Nie wiem, palę tylko cygara
|
|
| | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
> A jeśli nie odpowiedziałeś sobie, to ja Ci odpowiedziałem i to liczbami, do nich się odnieś> W 2013 roku sprzedano ich w Polsce 331 655 Czyli w jednym roku sprzedano więcej nowych samochodów niż 25 lat temo było w całym krajuNiech zgadnę połowa to firmowe. Jednak dlaczego nie zestawiasz tego z używanymi autami. 711.865 do ~150 000 nowych i to już nie wygląda tak różowo. > Piszesz o samochodach więc odpisuję o samochodachNiby tak ale jakby w innym kontekście. Być może znów mnie nie zrozumiałeś. Nie szkodzi. Ale może pamiętasz ile kosztował maluch a ile Cinquecento w latach 90? I dlaczego za Cinquecento wołano dwa razy tyle? ......Czy zatem był sens płacić dwukrotnie więcej za Cinquecento 900? Nie. Jest ono dużo lepszym samochodem, ale jego cena została sztucznie wywindowana, żeby popyt wewnętrzny nie psuł jakże udanego eksportu. Jeśli Maluch kosztował 60 mln, to za CC 900 można było ewentualnie zapłacić 90 mln - ale nie 120. Było droższe niż Samara, kosztowało tyle co Polonez Caro i Skoda Favorit, było takim leciutkim "premium", takim lepszym samochodem dla lepszego człowieka, który nie tylko miał kasę, ale jeszcze był gotów na takie Cinquecento 900 poczekać. To dobry wóz, ale jego mała popularność wynikała z bzdurnej polityki Fiat Auto Poland, która to polityka wywołała skutki w postaci tego, że Fiat sprzedaje dziś w Polsce mniej aut niż BMW. Polski klient miał kupować mierną "siedemsetkę" i tak się faktycznie stało.
całość testu tu www.zlomni(*)kontra-fiat-cinquecento-cz-22/> >Tak się zastanawiam czy papierosy też robiliśmy źle?> Nie wiem, palę tylko cygaraAh...i zazwyczaj też się wypowiadasz tylko o tym co robisz. Okej.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>A jeśli nie odpowiedziałeś sobie, to ja Ci odpowiedziałem i to liczbami, do nich się odnieś >>W 2013 roku sprzedano ich w Polsce 331 655 Czyli w jednym roku sprzedano więcej nowych samochodów niż 25 lat temo było w całym kraju >Niech zgadnę połowa to firmowe. Jednak dlaczego nie zestawiasz tego z używanymi autami. 711.865 do ~150 000 nowych i to już nie wygląda tak różowo.
Przywowołałem liczby obalasz je tylko zgadywaniem. To za mało. Stanowczo za mało. Ja zamiast zgadywania zalinkowałem liczby i wolałbym rozmawiać na tym poziomie. Zgadywanie mnie nie interesuje. 25 lat temu także były auta służbowe. Udowodniłem, że samochodów było znacząco mniej i co prawda wolałbym, żeby Polacy jeździli nowymi mercedesami, ale nie zmienia to faktu, że dawniej samochodów mieli o wieeeele mniej. Wolałbym, żeby Polacy jeździli mercedesami, ale jednak lepszy 10letni VW niż nic. Równowartość ilu rocznych pensji pracownika zakładów w Mielcu kosztował 10 letni VW w latach 80-tych?
>>Piszesz o samochodach więc odpisuję o samochodach >Niby tak ale jakby w innym kontekście. Być może znów mnie nie zrozumiałeś. Nie szkodzi. Wybacz, ale czasem masz problem z komunikatywnością, nadmiar aluzji czyni tekst mniej czytelnym.
>Ale może pamiętasz ile kosztował maluch a ile Cinquecento w latach 90? I dlaczego za Cinquecento wołano dwa razy tyle? Wyjaśniłeś dlaczego wołano więcej, tekst ciekawy. W latach 70-tych, kupując licencje zniszczono polską motoryzację, bo fundamenetem samochodowego przemysłu (innych też) jest wiedza inżynierów a nie maszyny! To jest nie do naprawienia bo wykonanie projektu samochodu, wybudowanie fabryki i wypromowanie marki, zwłaszcza w kraju, który żadnej marki nie ma, to koszta rzędu dziesiątek miliardów dolarów. Należało to zrobić w czasach, kiedy istniały granice. Włosi kupili fabrykę i zaczęli produkcję CC żeby na tym zarobić, a niby po co mieliby ją kupować? Ktoś na tym stracił? Przecież gdyby FSM była państwowa i tak produkowałaby tylko maluchy.
Ja nie potrafię zrozumieć dlaczego w latach 80-tych używany maluch był droższy od nowego.
>>>Tak się zastanawiam czy papierosy też robiliśmy źle? >>Nie wiem, palę tylko cygara >Ah...i zazwyczaj też się wypowiadasz tylko o tym co robisz. Okej.
Trudno, żebym umiał ocenić jakość papierosów z czasów kiedy nie paliłem, tym bardziej że jako rzekłem, do dziś papierosów nie palę. O cygarach nie możemy porozmawiać, bo na forum reklama jest zakazana.
Staram sie wypowiadać na te tematy, w których mam pewną wiedzę, lub narzędzia do jej nabycia, a skoro jestem matematykiem, więc porównywanie liczb nie sprawia mi trudności. Potrafię także wyciągać wnioski z tych porównań. Poziom życia społeczeństwa niektórzy traktują jak skalar, dla mnie jest to wektor. Wiedza o gospodarce, jest co prawda nauką społeczną, ale nie obywa się bez matematycznych narzędzi.
Wróć do poprzedniego mojego wpisu i porównaj liczby
|
|
| | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Staram sie wypowiadać na te tematy, w których mam pewną wiedzę, lub narzędzia do jej nabycia, a skoro jestem matematykiem, więc porównywanie liczb nie sprawia mi trudności. Potrafię także wyciągać wnioski z tych porównań. Poziom życia społeczeństwa niektórzy traktują jak skalar, dla mnie jest to wektor. Wiedza o gospodarce, jest co prawda nauką społeczną, ale nie obywa się bez matematycznych narzędzi.
Ale lejesz wodę.
>Wróć do poprzedniego mojego wpisu i porównaj liczby
Wróć do całości bo odjechałeś w swoją stronę.
|
|
| | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >Ale lejesz wodę.
Skoro liczby do Ciebie nie przemawiają...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >Ale lejesz wodę.> Skoro liczby do Ciebie nie przemawiają...Nie przekonuje mnie zestawienie sprzedaży nowych aut do produkcji syreny jako przestarzałego auta. Ja ująłem sprawę jako specjalnie przemyślany ruch gdyż jak widać przez ostatnie 25 lat najbardziej popularnym rocznikiem to auto 10 letnie. Produkowanie nowych aut nie ma sensu. Jest wąska grupa ludzi która korzysta z tego luksusu. Taki suchar jak zwykle. Niemiec jeszcze nie wie czym będzie jeździł za 10 lat. Polak już wie.....modelem tegorocznym. Dziś za 4-5 tyś kupisz samochód którym obrócisz do pracy i szwagra na małą wódkę. Nie jest to wynik poprawy sytuacji materialnej spowodowanej czynnikami rządowymi a wynik 40 komisów w przeciętnym mieście i wsi. Które to są wynikiem dorabianiem do pensji. Bo rozpirzono niewydolny przemysł. Twoja liczba faktycznie pokazuje że Polska faktycznie odbiła się od dna i podryfowała w kierunku bycia "Meksykiem Europy" A co do papierosów. Zastrzelony w stolicy, były minister rządu premiera Jerzego Buzka, powiązany z gangsterami z Pruszkowa, Jacek Dębski, swego czasu kierował fabryką w Łodzi i złożył zawiadomienie o przestępczej próbie przekupienia go przez inną firmę tytoniową (Scandinavian Tobacco), w zamian za odstąpienie od długoletniej umowy. Łapówkę próbował wręczyć Henrik Jelert, przedstawiciel Scandinavian Tobacco. Sprawa karna zakończyła się uniewinnieniem z czysto technicznych powodów. Jelertowi nie anulowano wizy, ani nie odebrano pozwolenia na pracę w Polsce. Za fabryki tytoniowe uzyskano śmiesznie niskie ceny, jak wynika z dokumentów Philip Morris. Za Kraków firma była skłonna zapłacić 400-500 milionów USD, a rząd wynegocjował 200 milionów USD za 2/3 wartości. Za fabrykę w Augustowie, wynegocjowano 80 milionów USD. Dla porównania, kryptoreklama Marlboro, w filmie Czas Apokalipsy, miała kosztować Philip Morris 200 milionów USD jeszcze w latach siedemdziesiątych. Konkurencyjna firma tytoniowa BAT wyceniła tę reklamę na dwa razy mniej, czyli więcej, niż za całą polską fabrykę dwie dekady później. W archiwach sądowych w USA znajduje się dokument Philip Morris, lista ponad 190 filmów amerykańskich, gdzie nielegalnie płacono producentom filmowym astronomiczne kwoty za reklamy Za fabrykę w Krakowie firma powinna była zapłacić do 14 miliardów, zamiast 200 milionów USD. Przypomnijmy, licząc po dzisiejszych stawkach, inwestycja Philip Morris spłaciła się po około dwóch ...tygodniach.
Sprzedać coś co przynosi niekończące się zyski. Frajerstwo. Mówisz liczby .....Zastanawiającym jest, że dotychczas w doradzaniu przy prywatyzacji prawie nie uczestniczyły banki polskie, polskie uczelnie ekonomiczne, nawet Szkoła Główna Handlowa, czy Uniwersytet Warszawski, który ma słynny Wydział Ekonomii Polski przemysł był zły nie wydolny nic się nie dało nic się nie stało. Tak było źle że trzeba było to za darmo oddać. Aha Jan Beffinger (1902-1977) - inżynier i naukowiec polskiego pochodzenia, agent wywiadu angielskiego podczas II wojny światowej na Cyprze, zamieszkały później w Południowej Rodezji (dzisiejsze Zimbabwe). Zmarł na Teneryfie na Wyspach Kanaryjskich. Uzyskał stopień doktora na Politechnice Lwowskiej. Przed II wojną światową pracował w przemyśle tytoniowym w Polsce, Francji, Niemczech i we Włoszech, zajmując się głównie zagadnieniami fermentacji tytoniu. Opracował i opatentował metodę przyspieszonej fermentacji tytoniu w komorach fermentacyjnych. Po wojnie uzyskał obywatelstwo brytyjskie. Jako pierwszy na świecie zaproponował w 1953 roku teorię naukową, że rak płuca powodowany paleniem papierosów jest wynikiem kwaśnego środowiska dymu papierosowego, spowodowanego z kolei brakiem naturalnej fermentacji liścia tytoniu podczas suszenia. Beffinger odkrył we własnym laboratorium w Kenii, że dym z tytoniu naturalnie fermentowanego (suszonego) jest zasadowy, podczas kiedy dym papierosowy z tytoniu sztucznie suszonego w fabrykach przez przedsiębiorstwa tytoniowe na bazie patentu Proctor miał bazę kwaśną, tj. skrajnie agresywną dla płuc palaczy. Ponadto, fermentacja usuwała większość rakotwórczych składników z tytoniu. Raporty na ten temat, poparte badaniami, Beffinger publikował na własny koszt do końca życia. Philip Morris wydał setki tysięcy dolarów na sabotaż badań dr. Beffingera. wolnemedia(*)/afery-inwestorow-tytoniowych/
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >>Ale lejesz wodę.> >Skoro liczby do Ciebie nie przemawiają...> Nie przekonuje mnie zestawienie sprzedaży nowych aut do produkcji syreny jako przestarzałego auta.Z przywołanych liczb nie wynika przestarzałoś syreny a jedynie olbrzymi przyrost ilości samochodów, w tym nowych. Porównałem ilość samochodów w Polsce dziś i 25 lat temu (przypominam, że to Ty przyjąłeś okres 25-letni) i wyszło mi 327 000 samochodów do 19 000 000 Dyproporcja jest znacząca i nawet jeśli zakładasz, że połowa samochodów to auta służbowe , to i tak pozostaje kolosalna różnica. Twierdzisz (prawdopodobnie zasadnie) że Polacy od 25 lat jeżdżą 10-15 letnimi samochodami, a ja udowadniam, że przed założonym przez Ciebie okresem wcale samochodami nie jeździli. Dodatkowo użyłem argumentu, że w 2013 kupiono w Polsce więcej nowych samochodów niż było ich w Polsce 25 lat temu, nawet gdyby przyjąć absurdalne założenie, że w 1989 WSZYSCY mieli nowe samochody, to i tak wyszłoby, że nowych aut kupuje się dziś więcej. Przy czym założenie to jest naprawdę absurdalne, w żadnym kraju nie wymienia sie co roku wszytskich samochodów. > Ja ująłem sprawę jako specjalnie przemyślany ruch gdyż jak widać przez ostatnie 25 lat najbardziej popularnym rocznikiem to auto 10 letnie.a przedtem własne nogi, co wykazałem liczbami > Produkowanie nowych aut nie ma sensu. Jest wąska grupa ludzi która korzysta z tego luksusu.Wymaga dowodu > Niemiec jeszcze nie wie czym będzie jeździł za 10 lat. Polak już wie.....modelem tegorocznym.ładny dowcip > Bo rozpirzono niewydolny przemysł.> Twoja liczba faktycznie pokazuje że Polska faktycznie odbiła się od dna i podryfowała w kierunku bycia "Meksykiem Europy"Moja liczba pokazuje, że Polacy przesiedli sie z rowerów na samochody. Podryfowała w kierunku "Meksyku" ale z kierunku "Burkina Faso" > A co do papierosów.> Zastrzelony w stolicy, były minister rządu premiera Jerzego Buzka, (...)Co to ma wspólnego z samochodami? Farmerze, jeśli chcesz udowodnić jakąś tezę posługując się przykładem, to dobierz przykład do tezy. Być może w przemyśle tytoniowym masz rację, z samochodami po prostu sie pomyliłeś, ale nie jest sztuką rozmowy podawać 100 przykładów, może setny wreszcie trafi. Tak możemy sie przerzucać przykładami bez żadnego pożytku > Mówisz liczby> .....Zastanawiającym jest, że dotychczas w doradzaniu przy prywatyzacji prawie nie uczestniczyły banki polskie, polskie uczelnie ekonomiczne, nawet Szkoła Główna Handlowa, czy Uniwersytet Warszawski, który ma słynny Wydział Ekonomii> Polski przemysł był zły nie wydolny nic się nie dało nic się nie stało.> Tak było źle że trzeba było to za darmo oddać.Mówię liczby w odniesieniu do tego co napisałeś w sprawie motoryzacji, to co napisałeś powyżej nie jest żadnym argumentem w dyskusji ze mną, ponieważ nie uważam że przemysł należało komukolwiek za darmo rozdawać, wcale nie należało go na siłę prywatyzować, jestem przeciwny ideologizacji gospodarki i bez znaczenia jest dla mnie czy jest to ideologia komunistyczna czy liberalna. Ekonomicznym przymusem była jedynie sprzedaż tych fabryk, które nie miały szans sobie poradzić z powodu braku kapitału + zniszczenia technicznej myśli a niestety polska motoryzacja miała ten problem. Na Twoje pytanie Cytat:Tak się zastanawiam czy papierosy też robiliśmy źle? Nadal nie odpowiem, bo nie wiem, ale zmianą tematu na tytoń nie przekonasz mnie że polska motoryzacja miała sie dobrze.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Nadal nie odpowiem, bo nie wiem, ale zmianą tematu na tytoń nie przekonasz mnie że polska motoryzacja miała sie dobrze.
Nie. A skąd bierzesz to przekonanie że coś takiego robię? Raczej proponuje przeczytać moją odpowiedź do Syreny. Tam znajdziesz odpowiedź. Lub założyć własny post. Natomiast wklejasz przykład z ilością samochodów i zupełnie nie wiem co mam napisać. Bo potem są problemy w komunikacji.
Ja o tym że syrena była kiepska ale że dziś ludzie kupują równie kiepskie auta. I głównie dlatego że przepisy są łagodne bo na inne auta ich a na pewno większości nie stać.
Sprawdź sobie kto w pierwszej kolejności wymieniał samochody po 89 roku.
inaczej mówiąc
Zwykle wzrost liczby aut jest powiązany ze wzrostem sprzedaży nowych pojazdów, a ta zależy od rozwoju gospodarki. Polskie władze wybrały inną drogę i po naszym wejściu do UE zniosły praktycznie wszelkie ograniczenia w imporcie używanych pojazdów. W efekcie Polacy od 2004 r. biją rekordy świata, co rok sprowadzając z zagranicy średnio ok. 800 tys. samochodów z "drugiej ręki"
Czyli w przełożeniu na rozwój przemysłu ni jak się to ma.
Ten sam numer można było zrobić w 87r i wtedy pobilibyśmy chyba rekord galaktyki.
..Nie jest to wynik poprawy sytuacji materialnej spowodowanej czynnikami rządowymi a wynik 40 komisów w przeciętnym mieście i wsi.
I na dal nie wiem dlaczego nie zrozumiałeś porównania syreny do 10 letniego auta.
Poza tym ile trzeba wkleić tu przykładów by przestać czytać o niewydolnych fabrykach. Pomija się ciągle dokonania tamtych czasów. Kraju będącego na pasku Moskwy. Polityków na telefon z centrali.
Gwoli przypomnienia
>Mówimy tutaj o kraju, w którym Syreny które były przestarzałe w momencie wprowadzania do produkcji w roku 1957, produkowano do roku 1983.
To tak specjalnie. Jak zapewne wiesz najpopularniejsze roczniki samochodów w Polsce od 25 lat to takie 10-15 lat. koniecznie skręcone do 160 tyś km. Obowiązkowo książka serwisowa.
Dlatego ten przemysł nie miał szans na funkcjonowanie w konkurencji z masowo sprowadzanymi maszynami samochodami i czym się da. Mówienie wyłącznie z perspektywy zapuszczenia technologicznego jest nadużyciem. Choć nie jestem rolnikiem to uważam że ciągniki mogłyby być robione od "siekiery" i miały by zbyt do dziś. A na zrobienie prestiżowego ciągnika z klimą i dywanikami przyszedłby czas. A można byłoby stać się potęga w produkcji trwałych maszyn które pracują w ciężkich warunkach bez konieczności trucia dupy serwisowi o byle świecącą się lampkę na konsoli.
Powiedz mi gdzie ja coś kogoś przekonuje?
To pogrubione to słowo klucz.
Przemysł samochodowy w Polsce i tak byłby skazany na porażkę co pokazują dane o sprowadzanych autach. Ciągniki spokojne mogły by być produkowane.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Paolo Monstro (6146 punktów) |
>Nadal nie odpowiem, bo nie wiem, ale zmianą tematu na tytoń nie przekonasz mnie że polska motoryzacja miała sie dobrze. > Polski przemysł, w większości przypadków, był przestarzały i niekonkurencyjny w stosunku do zachodu. Ponadto polski przemysł nie miał szans z powodu efektu skali. Dla przykładu firma produkująca samochody dla mas musi sprzedać min. 100tys sztuk rocznie by przetrwać (dane na 2002 rok).
Jednak w tej całej dyskusji chodzi raczej o pytanie: Czy lepiej zmodernizować, doprowadzić do konkurencyjności (subsydiując) choćby wybrane gałęzie, czy otworzyć granice, sprzedać za bezcen firmom (mającym tanie kredytowanie w bankach zachodnich), które często zarobią na doprowadzeniu do upadku i sprzedaży nieruchomości? Trzeba odpowiedzieć na pytanie, który model zadziała lepiej w dłuższej perspektywie. Czy Polak jeżdzący 10letnim pasatem, mający 110tys długu krajowego (4 osobowa rodzina) , 200tys kredytu prywatnego, żyjący w kraju który sprzedał wszystko co mógł i dostał miliardy EUR z EU (co się kiedyś skończy) będzie za 30 lat szczęśliwszy niż potencjalny Polak, który dzisiaj nie jeździłby niczym ale subsydiował wybrane gałęzie przmysłu?
Przed podobnymi decyzjami stały Chiny. Chińczycy, nie tak dawno kraj 3go świata, subsydiowali produkcję samochodów aż doszli do sprzedaży 2mln sztuk. Teraz przestali subsydiować i konkurują z gigantami. Nie chcę powórnywać Chin do Polski ale model rozwiązania problemów z przemysłem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>Nadal nie odpowiem, bo nie wiem, ale zmianą tematu na tytoń nie przekonasz mnie że polska motoryzacja miała sie dobrze. >> >Polski przemysł, w większości przypadków, był przestarzały i niekonkurencyjny w stosunku do zachodu. Ponadto polski przemysł nie miał szans z powodu efektu skali. Dla przykładu firma produkująca samochody dla mas musi sprzedać min. 100tys sztuk rocznie by przetrwać (dane na 2002 rok). >Jednak w tej całej dyskusji chodzi raczej o pytanie: >Czy lepiej zmodernizować, doprowadzić do konkurencyjności (subsydiując) choćby wybrane gałęzie, czy otworzyć granice, sprzedać za bezcen firmom (mającym tanie kredytowanie w bankach zachodnich), które często zarobią na doprowadzeniu do upadku i sprzedaży nieruchomości? ....
Tak, na pewno interwencja państwa miała sens w wielu dziedzinach gospodarki. Nie jestem zwolennikiem działań gospodarczych (w tym prywatyzacji) podejmowanych na podstawie ideologicznej podbudowy Ideologia kazała budować Morcinka, ideologia kazała zamknąć cukrownie i fabrykę samochodów w Nysie, ideologia kazała sprywatyzować ZNTK w Ostrowie, ideologia kazała dotować stoczniowych związkowców...
Pamiętaj jednak o tym że Polski przemysł motoryzacyjny został zlikwidowany w 1972 i w 1989 raczej innej możliwości niż sprzedaż fabryk obcemu kapitałowi nie było. Ja nie piszę o polskim przemyśle, ja, odpowiadając na wpis, piszę dotąd o polskim motoryzacyjnym przemyśle.
|
|
| |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>polski przemysł pogromił się sam. Był przestarzały, niedopasowany do potrzeb rynku >Jeśli konkurencja kupuje fabrykę a następnie doprowadza ją do rozstroju i zamknięcia, to nie oznacza, że "przemysł pogromił się sam". Dobrze, żeś nie napisał, że pogromiła go Święta Panienka za grzechy Polaków
To wytłumaczenie jest tak nielogiczne, że trafi tylko do mózgów katolicyzowanych. Polski przemysł, jaki by nie był, produkował dobra (materialne) na potrzeby rynku. Może i nie był atrakcyjny i nowoczesny ale był i miał ambicje zaspokajać te potrzeby. Ktoś mi może plunie papierem toaletowym. Będzie miał rację, tyle tylko, że nie wie, że państwowa wytwórczość nie interesowała się taką produkcją. Robili to "prywaciarze", którzy i tak mieli potwornie przesrane problemy z kontrolą finansową. Każdy "prywaciarz" z góry był traktowany jak złodziej "korony polskiej". Wiem, bo miałem prywatną działalność. A przemysł, pozostałość po tzw. "komunie" nie był jeszcze taki zły, jakby niektórzy to widzieli. Zapychał rynek wewnętrzny jak mógł i blokował swoją produkcją wejście obcych na rynek (ceną przede wszystkim). Na razie tyle. Mam uwag więcej.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>>polski przemysł pogromił się sam. Był przestarzały, niedopasowany do potrzeb rynku >>Jeśli konkurencja kupuje fabrykę a następnie doprowadza ją do rozstroju i zamknięcia, to nie oznacza, że "przemysł pogromił się sam". Dobrze, żeś nie napisał, że pogromiła go Święta Panienka za grzechy Polaków >To wytłumaczenie jest tak nielogiczne, że trafi tylko do mózgów katolicyzowanych. Polski przemysł, jaki by nie był, produkował dobra (materialne) na potrzeby rynku. Może i nie był atrakcyjny i nowoczesny ale był i miał ambicje zaspokajać te potrzeby. Ktoś mi może plunie papierem toaletowym. Będzie miał rację, tyle tylko, że nie wie, że państwowa wytwórczość nie interesowała się taką produkcją. Robili to "prywaciarze", którzy i tak mieli potwornie przesrane problemy z kontrolą finansową. Każdy "prywaciarz" z góry był traktowany jak złodziej "korony polskiej". Wiem, bo miałem prywatną działalność. A przemysł, pozostałość po tzw. "komunie" nie był jeszcze taki zły, jakby niektórzy to widzieli. Zapychał rynek wewnętrzny jak mógł i blokował swoją produkcją wejście obcych na rynek (ceną przede wszystkim). Na razie tyle. Mam uwag więcej.
Pewnie znów powiesz , że czepiam sie jak fornmalista , ale zrozumiałem z Twojego wpisu, że winę za brak papieru ponosili... prywaciarze. Zle zrozumiałem?
30 lat po wojnie przywrócono kartki na cukier, cukrownie też były w rękach prywaciarzy?
Przepraszam, że sie czepiam, ale jak zauważyłeś można mnie przekonać tylko.... argumentami, a nie propagandą
|
|
| | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>>polski przemysł pogromił się sam. Był przestarzały, niedopasowany do potrzeb rynku >>>Jeśli konkurencja kupuje fabrykę a następnie doprowadza ją do rozstroju i zamknięcia, to nie oznacza, że "przemysł pogromił się sam". Dobrze, żeś nie napisał, że pogromiła go Święta Panienka za grzechy Polaków >>To wytłumaczenie jest tak nielogiczne, że trafi tylko do mózgów katolicyzowanych. Polski przemysł, jaki by nie był, produkował dobra (materialne) na potrzeby rynku. Może i nie był atrakcyjny i nowoczesny ale był i miał ambicje zaspokajać te potrzeby. Ktoś mi może plunie papierem toaletowym. Będzie miał rację, tyle tylko, że nie wie, że państwowa wytwórczość nie interesowała się taką produkcją. Robili to "prywaciarze", którzy i tak mieli potwornie przesrane problemy z kontrolą finansową. Każdy "prywaciarz" z góry był traktowany jak złodziej "korony polskiej". Wiem, bo miałem prywatną działalność. A przemysł, pozostałość po tzw. "komunie" nie był jeszcze taki zły, jakby niektórzy to widzieli. Zapychał rynek wewnętrzny jak mógł i blokował swoją produkcją wejście obcych na rynek (ceną przede wszystkim). Na razie tyle. Mam uwag więcej. >Pewnie znów powiesz , że czepiam sie jak fornmalista , ale zrozumiałem z Twojego wpisu, że winę za brak papieru ponosili... prywaciarze. >Źle zrozumiałem? No chyba! Nie będę Tobie kolego tłumaczył sytuacji. "Prywaciarze" czyli rodząca się prywatna własność środków produkcji, miała cholerne trudności z pozyskiwaniem właśnie papieru, który nadawał się tylko do d.py. Żeby mieć produkcję, trzeba było mieć surowiec. A tu łapę trzymało jeszcze państwo. A państwo nie lubiło "prywaciarzy" ( tak wtedy określano producentów sfery nie państwowej). Dawano takim najgorsze materiały odpadowe w ilościach, o których decydował jakiś urzędnik (co rodziło w prostej linii korupcję niesamowitą). Z czego więc miał produkować "prywaciarz"? Z odpadów produkcyjnych nie nadających się do niczego czyli do d.py?? Jedyni jacy wtedy egzystowali normalnie w miarę, byli "badylarze", czyli ogrodnicy, mający swoje własne wytwory. >30 lat po wojnie przywrócono kartki na cukier, cukrownie też były w rękach prywaciarzy?
Jak przywrócono! Ostatnie kartki były za okupacji hitlerowskiej! Tu kolego pomyliłeś istotę sprawy. Z satysfakcją wypominam Tobie, że nie jest to tematem (w rewanżu).
>Przepraszam, że sie czepiam, ale jak zauważyłeś można mnie przekonać tylko.... argumentami, a nie propagandą > Jasne! Uprawiam propagandę jak jasna cholera! Tyle tylko, że ta w Twoim mniemaniu propaganda jest akceptowalna przez większość forumowiczów. Dlaczego jestem pewien? Bo następuje po mojej wypowiedzi milcząca zgoda, czyli jakby przyzwolenie. Nie takie zaczepki jak Ty to robisz. Jesteś jedyny, który szuka dziury w całym.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | pawel_wr (4297 punktów) | >
>>Źle zrozumiałem?ogrodnicy, mający swoje własne wytwory. >>30 lat po wojnie przywrócono kartki na cukier, cukrownie też były w rękach prywaciarzy? >Jak przywrócono! Ostatnie kartki były za okupacji hitlerowskiej! Tu kolego pomyliłeś istotę sprawy. Z satysfakcją wypominam Tobie, że nie jest to tematem (w rewanżu).
Ty kolego,zanim coś napiszesz, upewnij się ! Kartki obowiązywały po wojnie ( co jest zrozumiałe) , oraz w schyłkowym okresie drugiej Polski Gierka. Na cukier wprowadzono je w 1976 r ( 2 kg/obywatel/miesiąc). Wraz z upływem czasu było coraz gorzej, a w pierwszej połowie lat 80-tych obowiązywały niemal na wszystko.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >30 lat po wojnie przywrócono kartki na cukier, cukrownie też były w rękach prywaciarzy?> Jak przywrócono! Ostatnie kartki były za okupacji hitlerowskiej!To akurat nieprawda, w Polsce, podobnie jak w wielu innych europejskich krajach, po zakończeniu okupacji nadal obowiązywała reglamentacja, co było zresztą oczywiste w wyniszczonym kraju. Moje pytanie dotyczyło jednak czegoś innego. Skoro twierdzisz że: Cytat:Polski przemysł, jaki by nie był, produkował dobra (materialne) na potrzeby rynku. Może i nie był atrakcyjny i nowoczesny ale był i miał ambicje zaspokajać te potrzeby. Ktoś mi może plunie papierem toaletowym. Będzie miał rację, tyle tylko, że nie wie, że państwowa wytwórczość nie interesowała się taką produkcją. To stąd moje pytanie, czy kartki na cukier przywrócono także z winy prywaciarzy. Z dzisiejszego punktu widzenia, przydział był zresztą... absurdalnie wysoki. Zresztą mylisz sie także co do produkcji papieru. Wytwarzały go głównie firmy państwowe , co było wynikiem absurdalnego założenia wynikającego z ideologizacji gospodarki, że gospodarka powinna być w rękach państwa. Żaden przemysł nie obywa się bez zaplecza w postaci inżynierskiej czy też szerzej naukowej myśli. Postawię nawet tezę, że nie ma przemysłu bez podbudowy humanistycznych uniwersytetów. Tymczasem polski przemysł w okresie o którym piszesz, by jednak dość przestarzały i mocno niedoinwestowany, także w tę myśl. Polską techniczną myśl osłabiono licencjami (nawet czekoladę, Wedel produkował na holenderskiej licencji) a nakłady inwestycyjne były kierowane głównie w górnictwo, co czyniło z Polski zaplecze surowcowe zamiast centrum nowoczesnej opartej na wysokokwalifikowanej kadrze techniki. Polska jest największym krajem Europy, który nie ma rozpoznawalnej w świecie marki, a to także przeczy Twojej tezie, o ambicjach polskiego przemysłu. Polacy nie są narodem idiotów, a polscy inżynierowie zapewne potrafiliby skonstruować nawet statek kosmiczny, tylko trzeba (trzeba było) zainwestować w ludzkie głowy a nie w budowę kolejnych kopalń. Jak należało z tego wybrnąć, to odrębna historia, Na pewno część z tych fabryk nadawała się tylko do zamknięcia i znalezienie dla części z nich kapitału zagranicznego uratowało miejsca pracy (motoryzacja). Na pewno znaczną część z nich można było uratować, ale cechą państwowej własności jest upolitycznienie zarządów, co zresztą w Polsce było zawsze. Znaczną część fabryk zniszczyli sami pracownicy (a raczej związki zawodowe). Jak można było nie wykorzystać boomu na aparaty telefoniczne przez fabrykę w Radomiu! Ten proces w górnictwie węglowym trwa do dziś. Przykład Silesii jest znaczący. W chwili kiedy pracownicy zrezygnowali z niektórych przywilejów, ich miejsca pracy są o wiele stabilniejsze i nikt już nie grozi kopalni zamknięciem. > >Przepraszam, że sie czepiam, ale jak zauważyłeś można mnie przekonać tylko.... argumentami, a nie propagandą> >> Jasne! Uprawiam propagandę jak jasna cholera!Chwilami mam wrażenie, że jej ulegasz > Tyle tylko, że ta w Twoim mniemaniu propaganda jest akceptowalna przez większość forumowiczów. Dlaczego jestem pewien? Bo następuje po mojej wypowiedzi milcząca zgoda, czyli jakby przyzwolenie.Ciekawa interpretacja. Odważna. Wiem, czepiam, się, ale pytam o argumenta, a nie o propagandę. Najłtwiej mnie przekonać liczbami.
|
|
 | -1 na 3 | Celecrin (6386 punktów) | > pseudoreformy w stylu OFE, które prof. Oręziak z SGH opisywała jako jeden wielki przekręt w interesie wielkich instytucji finansowych. Gówno prawda. Jednym wielkim przekrętem to jest ZUS. Reforma OFE nigdy nie została dokończona również przez Buzka i AWS. Nigdy nie zlikwidowano problemu starego portfela a także nie zatrzymano lawinowego przechodzenia na wcześniejsze emerytury i renty, nie zlikwidowano przywilejów. Nie zapewniono pieniędzy z prywatyzacji, nie stworzono rezerwy demograficznej, a także nie wprowadzono szeregu ustaw towarzyszących całej reformie. To jest fakt Dyskusja czy lepsze OFE czy ZUS nie ma sensu i jest zastępcza.
System emerytalny powinien skladać się ZAWSZE z części państwowej i prywatnej. Jest to system najbezpieczniejszy! Uwagę opinii publicznej skupiono na konflikcie OFE-ZUS, a to ze ZUS jest bankrutem i system emerytalny zamienia się na system zasiłków społecznych to na przyklad Pani profesor ma w dupie. Kłopoty ZUS nie wynikają z przekazywania pieniędzy do OFE! Chciałoby się to wywrzeszczeć! OFE generowało dług publiczny, a ZUS nie ma pieniędzy nie bieżące wypłaty emerytur z innych przyczyn. Przekazanie pieniędzy z OFE do ZUS do likwidacja długu publicznego, umorzenie ogromnej ilości obligacji rządowych! To nie rozwiązanie problemu! Nadal 40% polskiego budżetu przeznaczamy na dotację ZUS! Każda, dosłownie każda reforma w Polsce jest paraliżowana w efekcie jest niedokończona. To polska specjalność od czasow RON. Mamy to we krwi.
|
|
3 na 3 | Sygnał (4252 punktów) | >1. Co Racjonaliści sądzą w wyborze Tuska na szefa Rady Europy?
Nie wiem co racjonaliści, ale ja tam jestem zadowolony.
>2. Co dalej z PO, szczególnie w świetle zbliżających się wyborów? Kto będzie premierem?
Aktualnie? Kopacz albo Siemoniak , Bieńkowska jest mało prawdopodobna. Patrząc na aktualne sondaże, po wyborach parlamentarnych będzie to ktoś z PiSu (niestety).
>3. Czy wybór Donalda T. zmieni cokolwiek?
Potencjalnie może zmienić. Mimo, że to jest prezydentura (taka w polskim rozumieniu, więc niezbyt znacząca) to może pozwolić na awans Polski w sensie prestiżu. Cieszę się z tej nominacji i jestem zadowolony, że wybrano akurat Tuska (bo względnie bezkonfliktowy).
>Stanowisko jakie obejmie Tusk jest raczej reprezentatywne, więc moim zdaniem jedyne co możemy >zyskać, to fakt że nas zauważą. W świetle sytuacji na Ukrainie Tusk być może będzie miał okazję do >tego, żeby wziąć udział w ewentualnych negocjacjach, jako polityk będzie miał szansę na zabłyśnięcie >albo pójście na dno.
W każdym razie to, co powie, będzie bardziej usłyszane. Z tego trzeba się cieszyć.
>Inna ciekawa postać, to Jarosław Kaczyński. On i jego media z jednej strony gratulują Tuskowi, a z >drugiej twierdzą że chcą go jak najdalej i że był kiepskim premierem. Wybór Tuska jest poniekąd >potwierdzeniem tego, co mówiło PO, a czemu zaprzeczało PiS i PiSowe media - że w Europe nas chwalą, >chociażby za euroentuzjazm i dość gładkie przejście przez kryzys. Jeżeli PO dobrze wykorzysta >sytuację, to może wrócić na szczyt.
Zależnie od tego, na jakie sondaże się będzie patrzeć, to PO jest kilka punktów procentowych za PiS. Nie wiem na ile jego trzecia kadencja będzie lepsza od kadencji PiS. Ja osobiście chciałbym, żeby wybrano inną partię.
|
|
3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>1. Co Racjonaliści sądzą w wyborze Tuska na szefa Rady Europy? Tusk nie został szefem Rady Europy tylko Rady Europejskiej.
>2. Co dalej z PO, szczególnie w świetle zbliżających się wyborów? Kto będzie premierem? >3. Czy wybór Donalda T. zmieni cokolwiek? Dużo by gdybać, ale lepiej dać na wstrzymanie zwłaszcza pisząc z małego telefonu.
>Stanowisko jakie obejmie Tusk jest raczej reprezentatywne, więc moim zdaniem jedyne co możemy zyskać, to fakt że nas zauważą. Chodzi Ci o "reprezentacyjne"? Nie do końca. A z tym zauważaniem... Taka Merkelowa Tuska i jego "nas" zauważyła już dawno, a jakiś niemiecki czy francuski Selanos i tak nie zauważy. A nawet gdyby to co? Wałęsa, Wojtyła, Euro 2012... głupia propaganda "zauważania".
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | -1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > >1. Co Racjonaliści sądzą w wyborze Tuska na szefa Rady Europy?> Tusk nie został szefem Rady Europy tylko Rady Europejskiej.Masz oczywiście rację, moja głupia pomyłka. Jest Rada Unii Europejskiej, Rada Europejska i Rada Europy, kiepsko z oryginalnością
|
|
|  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Masz oczywiście rację, moja głupia pomyłka. Jest Rada Unii Europejskiej, Rada Europejska i Rada Europy, kiepsko z oryginalnością Luzik! Z ramienia Racjonalisty Twój post z błędem wrzucono na fejsbuka i na trzy odnośniki pod nim tylko onet trafił, natomiast Gazeta Wyborcza i Fronda solidarnie popisały się żenującym rozeznaniem. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
3 na 5 | RadRado (1047 punktów) | Odp: Tusk szefem Rady Europejskiej | |
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|