 |
Brak dotacji do renowacji Ołtarza Mariackiego Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-02-2015 11:57 | Hodża (11172 punktów) | Brak dotacji do renowacji Ołtarza Mariackiego
1 na 3 | Komisja Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego odrzuciła wniosek parafii mariackiej w Krakowie o milionowe dofinansowanie prac renowacyjnych przy Ołtarzu Wita Stwosza. Eksperci ocenili wniosek parafii na 62 punkty na 100 możliwych, co wyklucza przyznanie dotacji. Łączny koszt prac konserwatorskich obliczony jest na 1,6 mln złotych. Mam teraz po raz kolejny pewien dysonans poznawczy, bo przez ostatnie naście lat, w sezonie czy poza nim, trudno turyście w spokoju zanurzyć się w kontemplacji tego monumentalnego dzieła, tej lipy ukształtowanej dłutem genialnego norymberskiego mistrza. Niezależnie bowiem od takich czy innych przekonań światopoglądowych nie można zanegować faktu, że jest to jedno z najwspanialszych dzieł kultury nie tylko polskiej, ale światowej i należy do tego dziedzictwa całej ludzkości, którego ochrona dla Polski powinna stanowić absolutny priorytet, ale i zaszczyt najwyższej miary. Te setki tysięcy turystów za możliwość oglądania tego dzieła płacą (część kościoła przeznaczona dla zwiedzających jest odgrodzona poza czasem obrzędów barierką od tej, która pozostaje dla wiernych pragnących tylko modlitwy) i po prostu wydaje się niewiarygodne, by po tylu latach był problem z wygospodarowaniem pieniędzy na konserwację zabytku - dodajmy, że od czasu odzyskania Ołtarza po rabunku przez Niemców nie przechodził on generalnej renowacji. Wydaje mi się, że władze państwa i Kościoła Katolickiego sprawnie współdziałają w utrwalaniu stereotypu Polnische Wirtschaft oraz przekonania, że Słowianie w ogóle, a Polacy w szczególności nie zasługują na miano ludzi kulturalnych. Że niemieckie przekonanie o ich kulturowej wyższości oraz o tym, że Europa kończy się na wschodniej granicy Niemiec, są słuszne. Proponuję więc wobec tego, by polski Rząd i polski Kościół zaczęli prowadzić politykę polską, a nie niemiecką. www.dzienn(*)w-dotacje-z-warszawy,id,t.html | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej..#46 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | Odp: sowiecka bomba w katedrze wawelskiej | > W jakim stopniu zniszczenia odzyskaliśmy Kraków? Jakie były w jego zabytkowej substancji uszczerbki? Wystarczy tylko pomyśleć aby dostrzec, że Pańskie stwierdzenie, że "okupacja niemiecka poczyniła w zabytkach Krakowa mniej uszczerbku niż "polityka ochrony zabytków' w PRL-u." jest zwyczajnym prymitywnym propagadowym kitem, który Pan tu bez przerwy wstawia.Przywoływanie Krakowa w kontekście niemieckiej okupacji mija się z celem, bo miasto to było dla Niemców symbolem wręcz ich germańskiej, chwalebnej przeszłości i świadectwem cywilizacyjnej misji, jaką mieli nieść na Wschód. W czasie II wojny urząd GG ds. odbudowy prowadził tu jedyne właściwie na okupowanych terenach większe inwestycje miejskie, powstawały nowe dzielnice, wytyczano nowe trasy linii kolejowych, kwitła kultura itd. Hans Frank nawet w jakiejś odezwie z października 1944 opowiedział się za współpracą polsko-niemiecką w zarządzie GG...  Arminius ma mocne karty w ręce 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#47 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | mniej propagandy | "Przed nami wybory prezydenckie i parlamentarne, a karty w Krakowie rozdaje Stasiu". Nie rozdaje, bo gdyby rozdawał, to nie Majchrowski (lewicowiec, liberał. ateista, z przeszlością pzpeerowską) byłby perezydentem tego miasta, tylko jakiś człowiek Dziwisza. Więcej faktów - mniej agitpropagandy. |
#48 4 na 4 | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: "ochrona zabytków' za "komuny" | > Trudno zgodzić się z tą opinią. Ochrona zabytków w PRL-u była całkowicie zideologizowana. Służyła wspieraniu linii partyjnej. Sama w sobie nie była żadną wartością. W okresie PRL-u z karygodną dyzenwolturą zaprzepaszczono ogromne ilości cennych zabytków - w postaci pałaców, dworów, zabytkowych kamienic i załozeń architektonicznych, świątyń ( np. cerkwie w płd - wsch. Polsce).Masz prawo się nie zgadzać i ja to przyjmuję jako Twoje votum separatum. do mnie nie zupełnie to trafia. Polska po działaniach wojennych była zrujnowana. Jeszcze 8 lat po wojnie widziałem zniszczony Wrocław, Piłę, Gorzów Wlkp. a nawet Słupsk i Kołobrzeg. Wyznaczano więc priorytety odbudowy, bez reparacji wojennych i odrzuceniu planu Marshalla. Polska była krajem, nie czarujmy się, biedniutkim i zdewastowanym. Czy wg ciebie było to łatwe, czy trudne? Znasz atmosferę tamtych czasów? Żeby nie popaść w beznadzieję społeczną uruchomiono
Ich bin besser als mein Ruf |
#49 6 na 6 | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: "ochrona zabytków' za "komuny" | > Trudno zgodzić się z tą opinią. Ochrona zabytków w PRL-u była całkowicie zideologizowana. Służyła wspieraniu linii partyjnej. Sama w sobie nie była żadną wartością. W okresie PRL-u z karygodną dyzenwolturą zaprzepaszczono ogromne ilości cennych zabytków - w postaci pałaców, dworów, zabytkowych kamienic i załozeń architektonicznych, świątyń ( np. cerkwie w płd - wsch. Polsce).Masz prawo się nie zgadzać i ja to przyjmuję jako Twoje votum separatum. Do mnie nie zupełnie to trafia. Polska po działaniach wojennych była zrujnowana. Jeszcze 8 lat po wojnie widziałem zniszczony Wrocław, Piłę, Gorzów Wlkp. a nawet Słupsk i Kołobrzeg. Wyznaczano więc priorytety odbudowy, bez reparacji wojennych i odrzuceniu planu Marshalla. Polska była krajem, nie czarujmy się, biedniutkim i zdewastowanym. Czy wg ciebie było to łatwe, czy trudne? Znasz atmosferę tamtych czasów? Żeby nie popaść w beznadzieję społeczną uruchomiono mechanizm propagandowy, przy okazji ideologię też wciskano. Wszyscy odbudowywali kompletnie zniszczoną Warszawę, by światu pokazać, że stolica polski będzie istnieć dzięki wysiłkowi polskiego społeczeństwa, kiedy obserwatorzy z zachodu stawiali krzyżyk określający bezcelowość odbudowy. Każdy obywatel pracujący potrącaną miał 1 zł jako cegiełkę na odbudowę Warszawy jako celu nr1. Nie będę mówił o akcjach bezpośrednich, zwłaszcza organizacjach młodzieżowych, gdzie w wakacje tworzono brygady do odgruzowywania i innych prac pomocniczych. Odbudowywano 1,5 mln miasto przedwojenne od podstaw. Wtedy utworzono nową wizję urbanistyczną miasta, bo budowano je od podstaw. Jak myślisz czy to było łatwe przy takim stanie gospodarki i bez pomocy z zewnątrz? To pierwej miano odbudowywać kościoły i pałace dawnych wielmożów? Jak odtworzysz budowlę z fotografii? Jeśli jesteś inżynierem, to przegiąłeś. Dokumentacje budowli zostały zniszczone celowo przez Niemców, którzy na rozkaz Hitlera niszczyli wszystko systematycznie za karę, że miasto ośmieliło się podnieść głowę czyniąc powstanie. A reszta kraju? Ja tylko wymieniłem te miasta, które widziałem po wojnie. Było ich więcej. Przecież aby budować trzeba było mieć i zaplecze wytwarzające materiały niezbędne do budowy. Jak Ty byś to robił mając do dyspozycji doszczętnie ograbiony przemysł (w czym zapobiegliwie pomagali nasi wyzwoliciele ze wschodu). Huty, stocznie, porty, walcownie, przemysł lekki (nawet produkujący gwoździe). Czy ktoś wtedy myślał o pałacykach i dworkach? Przecież kultura i zabytki były na ostatnim miejscu priorytetów. Wtedy były potrzebne szpitale i ośrodki rehabilitacji dla kalek powojennych. Zapytam Ciebie wprost. Czego ty wymagasz i do kogo pretensje? Masz choć trochę wyobraźni? Proszę być zszedł na ziemię i zaczął rozważniej wyciągać wnioski. > Na tzw. "ziemiach odzyskanych" był to prawdzowy pogrom, podobnie jak w płd. - wschodniej Polsce w stosunku do kulturowej spuścizny poukraińskiej. Zresztą w jakiejś mierze polityka owa, czy też jej konsekwencje - siłą inercji trwają do dzisiejszego dnia. Odrestaurowano starówkę Warszawy - niszcząc w tym celu wiele innych, zabytkowych obiektów - co rzecz jasna było wołającym o pomstę do nieba skandalem.Odbudowywana Warszawa była pomysłem nowego obrazu architektonicznego. Zabytki nie do odtworzenia, a wcale ich tak dużo nie było, naturalną koleją rzeczy zostały pominięte. Jednak pamiętasz, że przy budowie trasy W-Z przesunięto cały kościół razem z fundamentami? Tak,tak. Przesunięto! Nie wiesz? To co pieprzysz, że o zabytki nie dbano? > Często bardzo cenne zabytki niszczały nie z powodu winy nieumyślnej PRL-owskich aparatczyków (zaniedbanie, lekkomyślność) a skutkiem celowej ( zamiar bezpośredni) polityki zmierzajacej do wyrugowania z przestrzeni kulturowej Polski zabytków kultury nie wpisujących się należycie w ideologiczny paradygmat.No pewnie. Społeczna niechęć (delikatnie mówiąc) do tych co uciekli gdzie się dało z kraju już w stanie wojny z hitlerowskim najeźdźcą z zachodu, ze wschodu sowiecką swołoczą i z południa słowacką armią, dając wyraźne odczucie zdrady narodu (co wykorzystywała ideologiczna propaganda) i pozostawienia go na pastwę najeźdźców. Nikt nawet nie upominał się o dobra pozostawione po ucieczce zdrajców traktując, że pójdą w zapomnienie bo już nikomu nie potrzebne, nawet jako symbole złego sobiepaństwa wielmożów, doprowadzających do słabości państwa (militarnego też). > Rozważania o tym jak to fantastycznie było w dobrych czasach PRL-u trącą infantylizmem i naiwnym sentymentalizmem.Tu znów chcesz kogoś obrażać. Zapał i wiara w odbudowę kraju była tak wielka i czysta, taka mocna i niewinna, że dziś nie uświadczysz takowej w społeczeństwie. Żyło się ciężko, ale ludzie byli dla siebie serdeczni i uczciwie się do siebie odnosili. Czy masz to dzisiaj? Widzisz to? Jeśli tak to idź do okulisty. Widzisz nastroje braku akceptacji (na razie) w stosunku do władz, które marnotrawią to co ogólnie społecznym wysiłkiem zbudowano, sprzedając za bezcen oddając wręcz wszystkim bez dzielenia na nacje, owoce narodowego wysiłku (curiosum to mieć 500 km wybrzeża i żadnej własnej stoczni, kiedy były trzy dość duże), a co nie do sprzedania, to idzie w niełaskę. To ma budować jedność i wiarę w świetlaną przyszłość kraju zwłaszcza u młodego pokolenia (zobacz emigracje zarobkowe, to jest zdrowe)? Czy wyrazem czego? Pojęcie "patriotyzm" dziś wywołuje litościwy uśmiech. Niech rządzący pokażą pierwej przykładem co to jest. To na tyle. Pozdrawiam.
Ich bin besser als mein Ruf |
#50 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | solidne domy, nowe "stare" zabytki i H Franka zauroczenie m | "Ba, w okresie GG Kraków by bodaj jedynym miastem, które wciąż się rozbudowywało". No właśnie. I owa rozbudowa nie spowodowała większych wyburzeń i zniszczenia zabytkowych obiektów. A jak było - na przykład - w Bytomiu poświadcza materiał, do którego podałem link w moim poprzednim komentarzu. Więc znów wychodzi nam na to, iż z "ochroną zabytków " w PRL-u było trochę tak, jak też tam napisałem. Na marginesie. Te niemieckie domy w Krakowie do dzisiejszego dnia mają swoją ustaloną, wyśmienitą markę - mimo iż minęło już 70 lat od ich wybudowania. Niemiecka, solidna robota. Przytaczanie odbudowy Warszawy jako sztandarowego i wielkiego osiągnięcia z zakresu ochrony zabytków i dbałości o dobra kultury jest hipokrytycznym idiotyzmem - zważywszy na to, jak wielka ilość innych zabytków została zniszczona, żeby z ich materiałów i elementów na nowo wybudować "stare" obiekty. Jak Pan sobie życzy podam szereg przykładów. Za Marlenę Dietrich rewanżuję się Sławą Przybylską, która.... śpiewa tę samą piosenkę po polsku. Jaki z tego wniosek? Proszę podywagować. Pozostaję też w nadzieji, iż pańskie uwagi o "tragicznej konieczności" zabijania nie należy interpretować w kategoriach "tragicznej konieczności" unicestwiania określonych zabytków? Na marginesie, jak Pan zechce zaszarzyć ten post - proszę pamiętać, iż to Pan zapodał wątek muzyczny. "Hans Frank był, jak wiadomo, bardzo utalentowanym i wrażliwym artystą. Zawdzięczamy mu "ochronę" zabytków Krakowa, chociaż oznaczała ona często ich rabunek. Niemniej jednak doceniał ich wartość, trzeba to przyznać." Tym razem ujął Pan to bardzo trafnie. Można być zbrodniarzem i złodziejem - ale wrażliwym na sztukę. Podaję tytułem uzupełnienia stosunek Franka do "Madonny z Krużlowej": "W latach 1942-1943 Niemiec o nazwisku Kneisel dokonał gruntownej restauracji rzeźby. Zrobił to w sposób niezwykle fachowy jak na tamte czasy. Zabezpieczył rzeźbę przed kornikami, położył nową polichromię na całej postaci z wyjątkiem twarzy i rąk". i zrobił to na polecenia szefa GG. pl.wikipedia.org/wiki/Madonna_z_Krużlowejwww.youtube.com/watch?v=vq0HmcgP4WA |
| Arminius (25555 punktów) | prawda o PRL-u | Poruszył Pan ogrom wątków w swojej wypowiedzi, często na mocnej, emocjonalnej nucie. Spora częsć pańskiego wywodu sprowadza sie do tezy, iż były ciężkie czasy, inne priorytety, na ochronę zabytków nie było czasu i atłasu, a w przypadku niektórych z nich - zwłaszcza tych ideologicznie trefnych (niemieckie, ukraińskie) koniecznym było "zużytkować" je na odbudowę stolicy. Ja nie podzielam tego poglądu do końca ale szanuję pańskie zdanie, takie swoste pańskie votum separatum. Problem jedbnakże w tym, iż moi przedmówcy zaprezentowali całkiem inną od pańskiej opinii, z której wynikało, iż od samego początku z ochroną zabytków "w komunie" było w zasadzie cacy. I stąd moja reakcja, na tę hipokryzję. Bo fakty, liczby, statystyka ( do których podałem link weryfikujące) świadczą o czym innym. Że jest się raczej czego wstydzić, niż się czym chwalić. Pański przykład z przesuwaniem kościoła podczas budowy trasy WZ brzmi - proszę mi wybaczyć - jak tani gag propagandowy z "produkcyjniaka" w wykonaniu pryszczatych Woroszylskiego. Wie Pan, jeżeli w tym samym czasie całe multum cennych i bezcennych zabytków marniało lub było - UWAGA - z premedytacją niszczonych, burzonych,palonych, wysadzanych w powietrze - to ten przykład z kościołem przesuwanym w celu jego ochrony jawi się jak majstersztyk stalinowskiej propagandy. Tak więc odpowiadam Panu stanowczo i dobitnie. Nie, nie i jeszcze raz nie, w PRL-u o zabytki nie dbano. W tym zakresie jest w chwili obecnej znacznie lepiej. Najbardziej niepokoi pański wpis o następującej treści: "No pewnie. Społeczna niechęć (delikatnie mówiąc) do tych co uciekli gdzie się dało z kraju już w stanie wojny z hitlerowskim najeźdźcą z zachodu, ze wschodu sowiecką swołoczą i z południa słowacką armią, dając wyraźne odczucie zdrady narodu (co wykorzystywała ideologiczna propaganda) i pozostawienia go na pastwę najeźdźców. Nikt nawet nie upominał się o dobra pozostawione po ucieczce zdrajców traktując, że pójdą w zapomnienie bo już nikomu nie potrzebne, nawet jako symbole złego sobiepaństwa wielmożów, doprowadzających do słabości państwa (militarnego też)". Jakbym wywołał wilka z lasu. Albowiem przed chwilą, odpowiedając na komentarz komentatora Hodży, wyraziłem nadzieję, iż Jego stanowcze deklaracje co do tego, iż czasami trzeba zabijać ludzi, nie odnoszą się do zabytków. Oznaczałoby to bowiem unicestwianie ich ze względów ideologiczno - narodowych - co byłoby zbrodnią niewyobrażalną. Z pańskiego - dosyć nieklarownego - wpisu można jednakże wywnioskować, iż - eufemistycznie rzecz ujmując - nie ma Pan w tej materii zdania tak bardzo stanowczego jak moje? Proszę mnie mile rozczarować i zaprzeczyć. Kończąc, chcę stanowczo zaznaczyć, iż moje komentarze nie mają na celu obrażania kogokolwiek. Ich jedynym zadaniem jest przybliżenie prawdy o debatowanym zagadnieniu, bez względu na to, jak bardzo niemiła miałaby się ona okazać. Z przykrością natomiast muszę stwierdzić, iż w swojej wypowiedzi nie ustrzegł się Pan języka, który niebezpiecznie zbliżał się do granic kindersztuby. Składam go jednakże na karb emocji wyzwolonych debatą, nie traktuję jako przejaw złej woli. |
#52 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | "źródło prawdy" | "Ależ jedynym źródłem prawdy jest Pan Arminius, a kto się z nim nie zgadza to głupek albo kłamca." Przecież w tym konkretnym wypadku "źródłem prawdy" jest tekst z Wikipedii, do którego podał Pan link! Innymi słowy, proszę sobie nie strzelać w stopę, bo to trochę rzeczywiście boli. Z niego to przecież wynika, iż Sowieci w Krakowie poczynili więcej zniszczen niż Niemcy. Niemcy Krakowa nie bronili i nie wysadzili go w powietrze - tak jak to zrobili z Warszawą ( z którego to powodu - na marginesie - rodowite krakauery do tej pory się naigrywają traktują cto jako przykład wierutnej warszawskiej głupoty i hurrapatriotyzmu - idiotyzmu). |
#53 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: sowiecka bomba w katedrze wawelskiej | . > Arminius ma mocne karty w ręce  Pan Arminus odkąd się pojawił na naszym forum ma same atuty w rękach, gdyż inaczej to być nie może. Ja niezbyt rozumiem jak można poważnie traktować propagandowy kit, który on usiłuje tu czytelnikom wciskać. Prawie każda tu jego wypowiedź jest próbą zmanipulowania faktów pod wyznawaną przez niego ideologię. Staram się tego nie czytać, ale czasem któraś z jego wprost się w wątek wdziera i wtedy wszystko mi opada w zwiąku z brakiem czytającej, myślącej i interweniującej moderacji. Choć może teraz wciskane przez niego tu poglądy są zgodne z naszą linią programową? @@@ . |
#54 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: "źródło prawdy" | . "Ależ jedynym źródłem prawdy jest Pan Arminius, a kto się z nim nie zgadza to głupek albo kłamca."> Przecież w tym konkretnym wypadku "źródłem prawdy" jest tekst z Wikipedii, do którego podał Pan link!Nie podawałem hasła Wikipedii jako "źródła prawdy", gdyż jako sceptyk bardzo ostrożnie podchodzę do wszelkich źródeł (a "źródeł prawdy" to już szczególnie ostrożnie) . Ponadto na naszym forum już wielokrotnie podważałem obiektywizm Wikipedii, choć jakoś trudno było mi zauważyć aby Wikipedia akurat np. pro-PRL-owska była. Podałem to hasło, gdyż można tam wyczytać raczej przez nikogo nie podważalny fakt, że Kraków wyszedł z II wojny światowej obronną ręką, a gdy tak było, to tylko propagandową bzdurą jest pisanie, że "okupacja niemiecka poczyniła w zabytkach Krakowa mniej uszczerbku niż "polityka ochrony zabytków' w PRL-u." Ale Pan dalej kłamie, kręci i manipuluje. Niech się Pan o moje stopy nie obawia, gdyż nikt nie jest w stanie nas tak skompromitować, jak uczynimy to sami. @@@ . |
#55 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | Odp: solidne domy, nowe "stare" zabytki i H Franka zauroczen | > Za Marlenę Dietrich rewanżuję się Sławą Przybylską, która.... śpiewa tę samą piosenkę po polsku. Jaki z tego wniosek?Ano taki, że tyle lat po wojnie, Niemcy nadal nazywają ją "zdrajczynią ojczyzny" a jeszcze w 1996 była w Berlinie kłótnia o to, czy można jej nazwiskiem mianować jedną z ulic. Jeszcze jedna nić, pozwalająca wskazać ciągłość z państwem totalitarnym. de.wikiped(*)erkennung_in_ihrer_Heimatstadt> Podaję tytułem uzupełnienia stosunek Franka do "Madonny z Krużlowej": "W latach 1942-1943 Niemiec o nazwisku Kneisel dokonał gruntownej restauracji rzeźby. Zrobił to w sposób niezwykle fachowy jak na tamte czasy. Zabezpieczył rzeźbę przed kornikami, położył nową polichromię na całej postaci z wyjątkiem twarzy i rąk". i zrobił to na polecenia szefa GG.Mówiąc brutalnie: Niemcy bardziej dbali o drewniane kukły, niż żywych ludzi. Nawet swoich pobratymców, nie mówiąc o innych.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#56 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: prawda o PRL-u | . > Poruszył Pan ogrom wątków w swojej wypowiedzi, często na mocnej, emocjonalnej nucie.www.skz.pl(*)/modules.php?name=News&sid=212Ja też tu zagram na mojej emocjonalnej nucie. Chyba najmniej w PRL-u dbano o tzw. zabytki poniemieckie. Jestem zachwycony pięknem Dolnego Śląska i jest mi ogromnie przykro, gdy widzę ile tam zabytków zmarnotrawiono, a jeżdżę tam często od ponad pięćdziesięciu lat i na własne oczy widziałem i dewastacje i odbudowę. Czytam też sporo. Tu może warto przeczytać co napisała pani Dorota Jones-Olszanka Konsultant ds. zabytków kultury: U sedna problemu leży fakt, że w toku zmian ustrojowych w Polsce wahadło zostało zbytnio przesunięte w stronę poszanowania własności prywatnej, bez jednoczesnego stworzenia zabezpieczeń prawnych dla interesów społeczeństwa w zakresie zachowania dziedzictwa kulturowego. System państwowej, scentralizowanej opieki nad zabytkami, który istniał przed 1989, został rozmontowany. Jednocześnie jednak nie stworzono kompleksowych ram prawnych i administracyjnych dla nowej, dynamicznej sytuacji, w jakiej znalazło się polskie dziedzictwo po 1989 roku. Służby konserwatorskie zdecentralizowano, a funkcje konserwatorów wojewódzkich podporządkowano wojewodom, zamiast Głównemu Konserwatorowi Zabytków, umniejszając w ten sposób ich uprawnienia. Natomiast tam, gdzie zapadają decyzje budowlane, czyli w gminach, brak jest tych kompetencji, ponieważ tylko większe miasta zatrudniają swoich konserwatorów. Państwo nie prowadzi obecnie żadnej spójnej polityki ochrony dziedzictwa, służby konserwatorskie są nieprzygotowane do nowych wyzwań i pozostają bierne. Brak jest programów edukacji społecznej, które zachęcałyby obywateli do angażowania się na rzecz ratowania zabytków, co z kolei skutkuje tym, że państwo nie uważa społeczeństwa za wiarygodnego partnera w zarządzaniu dziedzictwem narodowym.
Na to nakłada się jeszcze inny, wspomniany tu już problem: z niezrozumiałych powodów do tej pory nie można w Polsce wyegzekwować od wielu gmin obowiązków w zakresie planowania przestrzennego. To powoduje, iż przy powszechnym braku planów zagospodarowania wytworzyła się próżnia prawna, w której samorządy działają ad hoc, pozwalając na niekontrolowane inwestycje budowlane, zagrażające zabytkowej tkance naszych wsi i miast. Jednocześnie dla zabytków stojących na krawędzi rozpadu nie ma znikąd ratunku, ponieważ konserwatorzy wojewódzcy nie są w stanie egzekwować obowiązków spoczywających na właścicielach obiektów, a wiele samorządów w swej krótkowzroczności i ignorancji nie widzi żadnego interesu w ratowaniu zdegradowanych zabytków. I to pomimo, iż wszędzie - również w Polsce - mamy liczne przykłady tego, że zadbane, zrewitalizowane miejsca historyczne przyciągają turystów, inwestorów i napędzają lokalną gospodarkę (na Dolnym Śląsku takimi przykładami są Wrocław oraz Jeleniogórska Dolina Pałaców i Ogrodów).
Brak jest także skutecznej ochrony prawnej dla krajobrazu kulturowego, bowiem istniejące prawne kategorie ochrony obszarów historycznych nie mają odpowiedniego umocowania w procedurach i nie są promowane przez państwo. W rezultacie przytłaczająca większość obszarów historycznych i tzw. zabytków wielkoobszarowych nie podlega żadnej ochronie. Brak jest współpracy poszczególnych organów decyzyjnych, a na poziomie samorządowym i wojewódzkim dużą przeszkodą w sprawnym egzekwowaniu prawa często jest - wobec jego niedostatków - klientelizm, partykularyzm, koniunkturalizm i obojętność. To tylko kilka z wielu bolączek. Czas natomiast nieubłaganie obraca zabudowę naszych wsi i miast w perzynę lub chaotyczne skupiska jak z trzeciego świata, w których 'nowe' w postaci pstrokatych domków z klocków miesza się ze 'starym', czyli na wpół zrujnowanymi, lepiącymi się od brudu slumsami.
W ferworze budowania kapitalizmu wylano dziecko z kąpielą pozbywając się wszystkich struktur PRL-owskiego systemu ochrony zabytków. Owszem, nie przystawałyby one do nowego ładu, były zbyt scentralizowane, a obywatel i właściciel miał niewiele praw. Jednak usuwając je kompletnie, stracono cenny dorobek setek ekspertów, tuzów polskiej szkoły konserwacji i muzealnictwa o międzynarodowej renomie, którzy - jakkolwiek patetycznie to zabrzmi - poświęcili życie w służbie ratowania polskiego dziedzictwa narodowego, podnosząc naszą sztukę i architekturę z powojennych zgliszcz w trudnych warunkach politycznych. Stracono umiejętności techniczne setek wyspecjalizowanych konserwatorów i rzemieślników, bo zlikwidowano pracownie konserwacji zabytków, nie tworząc niczego w zamian. Rozmontowano system dokumentacji zabytków, będący podstawowym narzędziem systematyzacji i rejestracji dziedzictwa kulturowego. Trwoniąc to wszystko, pozostawiono próżnię, w której odżyło dawne sarmackie hasło "wolność Tomku w swoim domku", oddając pole chaosowi, bezprawiu i wandalizmowi.
Jeśli ktoś uważa, że przesadzam, niech pojeździ po Dolnym Śląsku, bo z perspektywy Warszawy czy Krakowa nie zobaczy, jak umierają setki pałaców, dworów, wsi i małych miasteczek, a z nimi krajobrazy krainy o przebogatej wielowiekowej historii, owa sławiona ongiś przez artystów i poetów 'śląska Arkadia'. Różnie w różnych rejonach Polski w czasach PRL-u to wyglądało. Czasem głupie decyzje różnych partyjnych kacyków wołały wprost o "pomstę do nieba", ale zakresie konserwacji zabytków PRL jako całość ma się też czym pochwalić i odwrotnie III RP ma też tu duże powody do wstydu. Największym zaś wstydem jest przypisywanie własnych nieudolności i podłości innym. To się nawet udaje, ale tylko na krótką metę. Rzeczywistość opisywana tu przez pana Arminiusa istnieje tylko w jego głowie i służy propagandzie. Natomiast faktycznie istniejąca rzeczywistość zawsze jest złożoną i najwięcej zawiera różnych odcieni szarości, a najmniej czarnego i białego. @@@ . |
#57 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | Odp: prawda o PRL-u | > Pański przykład z przesuwaniem kościoła podczas budowy trasy WZ brzmi - proszę mi wybaczyć - jak tani gag propagandowy z "produkcyjniaka" w wykonaniu pryszczatych Woroszylskiego. Wie Pan, jeżeli w tym samym czasie całe multum cennych i bezcennych zabytków marniało lub było - UWAGA - z premedytacją niszczonych, burzonych,palonych, wysadzanych w powietrze - to ten przykład z kościołem przesuwanym w celu jego ochrony jawi się jak majstersztyk stalinowskiej propagandy. Tak więc odpowiadam Panu stanowczo i dobitnie. Nie, nie i jeszcze raz nie, w PRL-u o zabytki nie dbano. W tym zakresie jest w chwili obecnej znacznie lepiej.No i sam pan daje przykład brzydkiej propagandy. Nie wiem tylko - jak ją zaklasyfikować? Jako "tylko" antykomunistyczną, czy raczej antypolską? A może, zwyczajnie, proniemiecką, stanowiącą doskonałą ilustrację tego właśnie, o czym ten wątek traktuje - że Niemcy wyższość swojej kultury udowadniają nie poprzez obiektywną wartość własnych osiągnięć, ale poprzez relację do kultur sąsiednich, wywyższając ją przez ich poniżanie, budując ją na ich niszczeniu. Bo Niemcy nie są na tyle ani inteligentni, ani lotni, by bez pomocy zabójstw, kłamstw i oszczerczej propagandy móc stawać w równym szeregu z pozostałymi narodami Europy. Oto ilustracja do pańskich, jakże pełnych nienawiści słów, że w PRL o zabytki nie dbano. W pierwszym rzędzie problemem było odtworzenie tkanki miejskiej, co doskonale ilustrują poniższe zdjęcia Ostrowa Tumskiego, w roku 1945 i współcześnie:  
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#58 6 na 6 | Hodża (11172 punktów) | Odp: sowiecka bomba w katedrze wawelskiej | > Staram się tego nie czytać, ale czasem któraś z jego wprost się w wątek wdziera i wtedy wszystko mi opada w zwiąku z brakiem czytającej, myślącej i interweniującej moderacji.Podzielam to odczucie. Też właściwie odpowiadam niejako "z musu", aby na wieki wieków nie zostawiać w swoim wątku paskudnych frędzli, którymi Arminius zwykł przyozdabiać każdą dyskusję choćby trochę ocierającą się o delikatną kwestię Wielkiej Kultury Germańskiej. To, że komunistyczna propaganda kiedyś robiła wiadomy użytek z niemieckich okrucieństw, to jedno. Ale ten pan zdaje się przyjął program wybielania całej niemieckiej przeszłości oparty na prostackim założeniu, że skoro stalinizm był zły (a był), to wszystko, co go zwalczało, jest dobre. A że robi to tak ostentacyjnie, to też mnie ponosi czasem, żeby go werbalnie zmasakrować. Zdaje się jednak, że wystarczy wyszarzenie, którego najbardziej nie lubi. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#59 1 na 3 | Arminius (25555 punktów) | Mówiąc brutalnie | "Mówiąc brutalnie: Niemcy bardziej dbali o drewniane kukły, niż żywych ludzi. Nawet swoich pobratymców, nie mówiąc o innych". Mówiąc brutalnie: Kto Madonnę z Krużlowej zwie "drewniana kukłą" nie powinien zaczynać wątku traktującego o ochronie zabytków. Nie będę w tym zakresie czynił porównania Pana do H. Franka - bo jego wynik byłby dla Pana rozczarowujący. Madonna z Krużlowej jest bezcennym zabytkiem gotyckej rzeźby - i jeżeli fakt ten nie robi na Panu wrażenia, to Panu tylko współczuję. W okresie PRL-u zabytki kultury na ziemiach polskich poniosły olbrzymie straty. I w bardzo wielu wypadkach było to spowodowane niedbalstwem, lekkomyślnością lub też celowym działaniem związanym z ideologią reprezentowaną przez to państwo. Jest to fakt oczywisty - podawałem jego ilustrację w wielu linkach zawartych w moich komentarzach. Kto na tego typu przykłady i statystykę jest głuchy - ten przyjmuje postawę fanatyka charakteryzującą się zasadą "jeżeli fakty przeczą moim tezom, tym gorzej dla faktów". A oto wspomnienia zielonogorskiego konserwatora zabytków z okresu PRL-u, opisującego jakże szczegółowo ową "ochronę zabytków". Proszę sobie dokładnie ów tekst przeczytać. Wynika z niego dosyć jednoznacznie, iż to nie PRL chronił zabytki, tylko zrozpaczony konserwator robił co mógł (czesto nic nie mógł) aby ochronić zabytki przed ... PRL-em. www.architektura.pomorze.pl/?art_id=576 |
#60 2 na 2 Fièvre Intermittente (1919 punktów) (zablokowany) | Odp: solidne domy, nowe "stare" zabytki i H Franka zauroczen | > Mówiąc brutalnie: Niemcy bardziej dbali o drewniane kukły, niż żywych ludzi. Nawet swoich pobratymców, nie mówiąc o innych.To bardzo dziwne, że tych drewnianych kukieł Niemcy nie uznali za zdegenerowane, jak to próbowano robić ze sztuką nowoczesną za czasów Stalina. Dziwne, że w innym miejscu o wielkiej historycznej wadze mogli urządzić wielką kaźnie - "22 lipca 1944 roku, przed opuszczeniem Lublina, hitlerowcy dokonali masowego mordu 300 więźniów zamku". Dziwne, że sama mogę wymienić wiele zabytkowych obiektów które pamiętam z dzieciństwa, a po których już nie ma śladu ponieważ zgniły już w PRL-u. W wymienionym wcześniej Brzegu nadal gniją zabytkowe pałace, dworki i kamienice. Niszczeje unikatowy park. Za Niemców miasto kwitło. 6 lutego 1945 Brzeg zdobyła Armia Czerwona. Stare miasto z szeregiem cennych zabytków legło w gruzach. 1992 miasto wreszcie opuściły wojska rosyjskie. Stan dzisiejszy jest opłakany. Je suis une bombe |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|