Witam wszystkich forumowiczów.Na dzień dobry chciałbym podzielić się z Wami małym wycinkiem z moich wewnętrznych przeżyć. Przeczytałem Biblię (posiłkując się też wszelkimi interpretacjami za jak i przeciw ) i doszedłem do wniosku, że to dobry poradnik jak zostać niewierzącym. I siła wyższa o pozaziemskiej mocy przestała dla mnie istnieć. „Boska moc” to złudzenie stworzone przez człowieka dla człowieka. No i co?? Zostałem na lodzie!!! „ Panie Boże”, że tak powiem „ czemuś mnie opuścił”??? Po co zacząłem studiować Biblię? To co ma być dla mnie teraz siłą wyższą?? Nie wiem czy się cieszyć czy martwić??? Zawsze byłem przeciw wnikaniu Kościoła we wszystkie dziedziny życia,ale jak to człowiek zapracowany, nazywałem siebie wierzącym niepraktykującym i tak funkcjonowałem. Wreszcie wydarzenia ostatniego roku ( dotyczące mnie i mojej rodziny) jakby sprowokowały mnie do głębszych przemyśleń. Ktoś mi bliski sugerował abym zbliżył się do Boga, co też próbowałem uczynić i ku mojemu zdziwieniu doznałem olśnienia ale w przeciwnym kierunku. Kiedy natknąłem się na To Forum postanowiłem o tym napisać.Może ktoś przeżył coś podobnego?? Pozdrawiam. |