 |
Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-05-2015 13:50 | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa
8 na 8 | Entuzjaści pseudonauk często odmawiają sceptykom kompetencji, póki ci nie wykażą się znajomością obszernej pseudonaukowej makulatury z zakresu ich ulubionej pseudonauki. Gdyby tak było identyfikacja pseudonauk byłaby rzeczywiście bardzo utrudniona, jeżeli nie niemożliwa. W rzeczywistości zazwyczaj wystarczy zredukować pseudonaukę do fundamentalnego bezpodstawnego założenia, na którym opierają się wszystkie wnioski. Oczywistym przykładem jest homeopatia i jej teoria pamięci wody. Historia chrześcijaństwa.Postanowiłem napisać o tym wianuszku pseudonauk wyrosłych wokół tekstów chrześcijańskich/uznawanych za chrześcijańskie, gdyż ich wyniki są na forum promowane od lat, jak się wydaje z niemałym powodzeniem. Co prawda entuzjazm forumowiczów wyrażony w plusach wygląda na mało autentyczny, ale głoszone rewelacje rzadko wywołują polemikę, a jeżeli już, zazwyczaj jest ona raczej nieśmiała. Przedmiot badań.W celu identyfikacji fundamentalnego błędu należy scharakteryzować chrześcijańską tradycję literacką, na której prawie wyłącznie opierają się wnioski tych dziedzin. Zaliczam do niej pisma kanoniczne NT, pisma przypisywane tzw. ojcom kościoła, a także prace autorów rzekomo nie związanych z chrześcijaństwem, których oryginały się nie zachowały, i znane są wyłącznie z chrześcijańskich kopii (Flawiusz, Tacyt, Pliniusz itp). Otóż nic nie wiadomo o tym by zachowały się jakiekolwiek oryginały tych tekstów, wszystkie noszą ślady wielokrotnego kopiowania, błędów i przekłamań, kontaminacji, interpolacji, większość tej literatury stanowią fałszerstwa zwykle zwane eufemistycznie pseudoepigrafami i apokryfami. Nowy Testament - nie muszę tłumaczyć. Historie Euzebiusza będące głównym źródłem oficjalnej historii wczesnego kościoła pełne są zjawisk nadprzyrodzonych i nieprawdopodobieństw, oraz mają ewidentny charakter propagandowy. W średniowieczu działały chrześcijańskie fabryki fałszerstw produkujące listy, dokumenty i akty prawne rzekomo pochodzące z czasów antycznych. Każdy Paweł ma swojego Pseudo-Pawła, który się pod niego podszywał, Tertullian Pseudo-Tertulliana, także fikcyjny Ignacy z Antiochii ma Pseudo-Ignacego. Nawet antyczny historyk żydowski Józef Flawiusz ma swojego chrześcijańskiego Pseudo-Józefa. Skąd więc wiadomo, że pisma które nie są przypisywane pseudo-autorowi, napisał autor właściwy, a nie pseudo-autor nr.2? Jak wyłuskać ziarna prawdy z masy fikcji, błędów i kłamstw? Zasada domniemania autentyczności.Otóż po prostu nie da się. Ponieważ dotąd nie dokonano żadnych odkryć archeologicznych mogących potwierdzić jakiekolwiek kluczowe stwierdzenia tradycji chrześcijańskiej, dokonanie tego na podstawie samych tylko tych niewiarygodnych źródeł jest niemożliwe. Zgodnie z zasadą przetwarzania informacji garbage in - garbage out, prawdopodobieństwo ustalenia tą metodą jakichkolwiek prawd jest czysto wirtualne. I tu dochodzimy do fundamentalnego błędu, bezpodstawnego założenia, które przesądza o pseudonaukowym charakterze przedsięwzięcia. Otóż fragmenty, które nie są w oczywisty sposób fałszywe, ekstremalnie nieprawdopodobne, bzdurne, sprzeczne itp. automatycznie uważa się za autentyczne! Ba, nawet fragmenty które są ewidentnymi fałszerstwami jak Testimonium Flavianum nie poddają się bez walki, i wysuwa się teorie o autentycznym rdzeniu, choć to przecież nie ma już żadnego znaczenia dla oceny wiarygodności przekazu. Oczywiście "poważni badacze" wyprodukowali całe tomy makulatury mającej przekonać zjadaczy chleba i chyba przede wszystkim siebie nawzajem, że to co robią ma sens, że istnieją niezawodne kryteria pozwalające wyłuskać prawdy z fikcji za pomocą fikcji, ale nie po to identyfikuje się błąd fundamentalny, by zagłębiać się w rozumowania na nim oparte. Napiszę tylko że są one metodologicznie błędne, subiektywne, nieprzekonujące i często nieuczciwe intelektualnie. Kto chce, może zapoznać się z pracami takich gwiazd jak JD Crossan czy Bart Ehrman. Żaden poważny badacz nie podważa...To z grubsza prawda, jeżeli ograniczyć się do krajów anglosaskich, ale cóż z tego, skoro "niepodważanie" wchodzi obecnie w zakres definicji "poważnego badacza". Zresztą dziedzina o której mowa nie jest uznawana w świecie naukowym za szczególnie poważną. Patrząc z zewnątrz, można się tylko domyślać jakie pozamerytoryczne czynniki wpływają na nienaukowe podejście do tematu tej na wskroś chrześcijańskiej grupy, w której nawet nieliczni badacze deklarujący niewiarę zazwyczaj przyznają się do chrześcijańskiego fundamentalizmu w przeszłości, a są też wśród nich byli duchowni. Tymczasem jeden z bardziej rozpoznawalnych badaczy RJ Hoffmann nieformalnie w komentarzu na blogu: Pan Hoffmann deklarował poparcie dla historyczności Jezusa, kiedy ostatno sprawdzałem, ale w świetle powyższego jego rzeczywiste przekonania wypada uznać za niewiadomą. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 Dalej..#16 1 na 1 | Duch Prawdy (14790 punktów) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa | > Cóż to komu przeszkadza, że jakaś personifikacja Boga jest zmyślona, skoro Prawda wkładana przez autorów świętych tekstów w jej usta jest niezaprzeczalnie autentyczna?Nic, pod warunkiem, że w tych "świętych" tekstach Prawda jest. Jeżeli chodzi o personifikację Boga w literackiej postaci "Jezusa" Chrystusa to Boga i Prawdy tam nie ma. Bóg jest Miłością, więc diabelski plan okrutnych cierpień i męczeńskiej śmierci nie pochodzi od Niego, jest wymysłem człowieka ze strachu przed śmiercią. > Czy ktoś podważa wielkość nauk Kryszny w Bhagawadgicie tylko dlatego, że badania ujawniają, iż dzieło to miało w istocie wielu autorów i opisuje wydarzenia i postaci jeśli nie całkowicie zmyślone, to z pewnością ukoloryzowane i zmitologizowane? Otóż przeciwnie - im bardziej nieprawdopodobne towarzyszą Słowu okoliczności, tym mocniej rozświetla Je tajemny Blask Prawdy.Tajemny to jest blask kłamstwa, Prawda nie odwołuje się do tajemnic, czarów, "świętych" cudów, świeci w jasny dzień, w pełnym Blasku Słońca. > Zarzut, że święte pisma nie są dziełem jednego autora, a przez wiele lat podlegały różnym zmianom i poprawkom, jest równie nietrafiony. To tak, jakby mieć za złe jubilerowi, iż poddaje szlachetny kamień obróbce, a na koniec oprawia go w kosztowny metal i umieszcza w otoczeniu innych cennych klejnotów, bo to obniża wartość tego szlachetnego kamienia.  Tak, wielu uduchowionych autorów obrabiało ten kamień by w końcu oprawić go w szlachetny metal, co autorzy tych ksiąg przewidywali: "Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz /jeszcze/ znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy." Autor tego tekstu skłamał, że ma jeszcze wiele do powiedzenia, zamiast uczciwie napisać, że Prawdy nie zna, napisał, teraz /jeszcze/ znieść nie możecie, ale wierzył\zapowiedział\przewidywał, że nadejdzie taki czas, Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.Cała Prawda to Prawda duchowa, a prawda materialna to tylko wiedza o świecie, którą uważamy za prawdziwą, z Prawdą Absolutną (duchową) nie należy jej utożsamiać, identyfikować, mylić, gdyż to tylko i aż Wiedza materialna. Nie należy też Wiedzy duchowej mylić z Wiedzą materialną, a także Wiedzę duchową odróżniać od kłamstw duchowych, które Prawdę udają.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość. |
#17 2 na 2 | Kowalski4 (762 punktów) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa | > W rzeczywistości zazwyczaj wystarczy zredukować pseudonaukę do fundamentalnego> bezpodstawnego założenia, na którym opierają się wszystkie wnioski.By mówić o pseudonauce, należy także wskazać na jej naukowe roszczenia, zwłaszcza 'język naukowy'. Trudno o to w historii... > których oryginały się nie zachowały, i znane są wyłącznie z chrześcijańskich> kopii (Flawiusz, Tacyt, Pliniusz itp).Dla starych tekstów trudno o oryginały. Dotyczy to tak samo historii chrześcijaństwa, jak i historii Rzymu na przykład, albo tragedii greckiej, czy pism Platona. > Skąd więc wiadomo, że pisma które nie są przypisywane pseudo-autorowi, napisał autor właściwy, a nie> pseudo-autor nr.2? Jak wyłuskać ziarna prawdy z masy fikcji, błędów i kłamstw?Spójność stylu i poglądów, wpasowanie w realia czasu, w których miał pisać. Trudno mi komentować 'historię chrześcijaństwa', ale w przypadku NT mówi się z powagą tylko o jednym autorze wskazanym z imienia -- św. Pawle, przy czym wskazuje się, że część jego tekstów została przeredagowana (a także w kanonie (katolickim) znajdują się pisma, które nie wyszły spod jego pióra). Da się jednak wskazać także pisma autentyczne (1. List do Tesaloniczan). > prawdopodobieństwo ustalenia tą metodą jakichkolwiek prawd jest> czysto wirtualne.Hm... można ustalić poglądy ewangelistów (kimkolwiek byli), zwłaszcza że mamy i analogie i różnice między ewangeliami. Można ustalić poglądy św. Pawła, a także niektóre miejsca, w których bywał. Pewne prawdy są więc do ustalenia. > I tu dochodzimy do fundamentalnego błędu, bezpodstawnego założenia, które przesądza o pseudonaukowym> charakterze przedsięwzięcia.Jak pisałem wyżej -- historia nie jest nauką w sensie 'science', można mówić zapewne o historii fantastycznej, czy zakłamanej, ale nie o pseudonauce. > Żadne nie były datowane obiektywną metodą naukową jak C14, co jest dość dziwne> biorąc pod uwagę, że bez problemów "radiowęglem" zbadano rękopisy z Qmran> (żydowskie) czy Nag Hammadi ("gnostyckie").Nie żydowskie, a esseńskie  Ale co badać przy pomocy C14? I Qmran i Nag Hammadi to odkrycia, w których istotne było datowanie czasu wykonania dokumentów (nie wiedziano tego). Chodziło o te, konkretne dokumenty. Jeśli chodzi o pisma kanoniczne trudno mi wskazać, jakie dokumenty należałoby poddać badaniu. Z I wieku n.e. (i to jego ostatnich lat) ma pochodzić tylko jeden fragment Ewangelii wg św. Jana. Reszta jest o tyle późniejsza, że jej datowanie radiowęglowe niewiele by wniosło. > Nauka nauce nierówna, na jednym końcu spektrum mamy nauki przyrodnicze, na drugim ewidentne bzdury jak teologia.Jak pisałem wyżej -- naukami (science) są tylko nauki przyrodnicze. Reszta, z historią, kwalifikuje się na 'wiedzę' (knowledge). > Zaledwie około dwudziestu lat temu żaden "poważny badacz" nie podważał istnienia Mojżesza i innych postaci, miejsc i wydarzeń ze Starego Testamentu.Zdecydowanie spotkałem się z podważaniem istnienia Mojżesza przed rokiem 1995  Zresztą z historią starotestamentową jest jeszcze większy problem niż w przypadku historii chrześcijaństwa. Z jednej strony świetnie wiadomo, że spisanie wielu ksiąg starego testamentu nastąpiło w okresie niewoli babilońskiej (raczej w trakcie, lub po), co w porównaniu do 'czasów Mojżesza' daje odstęp nawet większy, niż spisanie Homera w starożytnych Atenach w porównaniu do wojny trojańskiej. Z drugiej, wojnę trojańską traktowano jako mit, a jeśli nawet nie Mojżesza, to Dawida i Salomona z pełną powagą. > łódeczka historycznego Jezusa już nabiera wodyHistoryczność Jezusa jest dyskutowana od dawna i nie widać jakiegoś przełomu w tej sprawie. |
lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa | > Jak pisałem wyżej -- historia nie jest nauką w sensie 'science', można mówić zapewne o historii fantastycznej, czy zakłamanej, ale nie o pseudonauce.To pojęcie do tego się sprowadza, jeżeli wolisz mówić o nauce fałszywej czy zakłamanej to ok, dla mnie to niewielka różnica. > >Skąd więc wiadomo, że pisma które nie są przypisywane pseudo-autorowi, napisał autor właściwy, a nie pseudo-autor nr.2?> Spójność stylu i poglądów, wpasowanie w realia czasu, w których miał pisać.Spójność stylu i poglądów sugeruje tylko, że dany zbiór tekstów został sporządzony przez jednego autora. Nie można z niej wnioskować, że sporządził je konkretny autor, tym bardziej jeżeli istnieją konkurencyjne, spójne zbiory tekstów pretendujące do tego samego autorstwa. Wpasowanie w realia czasu to bywa błędne koło. Jeżeli czerpiemy wiedzę o realiach z mało wiarygodnych źródeł datowanych mało wiarygodnymi metodami, nasz obraz realiów czasu jest wypaczony a prawidłowa ocena wpasowania niemożliwa. Poza tym ewentualni fałszerze czerpaliby wiedzę na temat realiów czasu z tych samych źródeł co my. > w przypadku NT mówi się z powagą tylko o jednym autorze wskazanym z imienia -- św. Pawle, przy czym wskazuje się, że część jego tekstów została przeredagowanaCiekawa rzecz, data kompozycji listów poważnego Pawła została wykoncypowana na podstawie treści niepoważnych Dziejów Apostolskich. > Da się jednak wskazać także pisma autentyczne (1. List do Tesaloniczan).Na jakiej podstawie? Moim zdaniem się nie da, ale może wiesz coś czego ja nie wiem? > Jeśli chodzi o pisma kanoniczne trudno mi wskazać, jakie dokumenty należałoby poddać badaniu (C14)Może by tak te same, które dotąd były datowane paleograficznie. > Z I wieku n.e. (i to jego ostatnich lat) ma pochodzić tylko jeden fragment Ewangelii wg św. Jana.P52 to ciekawy temat, jego datowanie jest kontrowersyjne, opinie paleografów wahają się między drugim a czwartym wiekiem. Datowanie paleograficzne wykonano na podstawie porównania z fragmentami datowanymi również paleograficznie, więc może zachodzić zjawisko kumulacji błędów. Fragment zawiera znikomą ilość materiału, co pozwala paleografom popuścić wodze wyobraźni. Różne wersje tych samych liter wskazują że skryba naśladował jakiś styl, więc moim zdaniem paleografia jest tu bezradna. Z drugiej strony fragment znaleziono na tej samej kupie śmieci co pisma czwartowieczne, a sam tekst pasuje do wersji Jana z piątego wieku. Oczywiście "poważni badacze" bezkrytycznie rzucają się na najbardziej atrakcyjną, wczesną datę. |
#19 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa | > Dla oddanego wyznawcy nie ma to jednak większego znaczeniaW kontekście tego wątku to co ma znaczenie dla wyznawcy nie ma znaczenia. Powtórzę, temat nie dotyczy religii, dotyczy nauki. Wiara wyznawcy to jedno, wiedza naukowa to co innego, a przynajmniej do tego powinno się dążyć. > Idee zawarte w tzw. świętych pismach są bardzo wielkie, bardzo silne i bardzo poruszające.Kwestia subiektywnej oceny. |
Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa |
> W kontekście tego wątku to co ma znaczenie dla wyznawcy nie ma znaczenia. Powtórzę, temat nie dotyczy religii, dotyczy nauki.Ten podział jest sztuczny i arbitralny. Poza tym, jak mi się wydawało, to ten wątek jednak w pewnym sensie dotyczy religii, na co wskazuje sam jego tytuł "historia chrześcijaństwa". youtu.be/L71FAhl7Yfo> Wiara wyznawcy to jedno, wiedza naukowa to co innego, a przynajmniej do tego powinno się dążyć.Jak naukowiec ma w sposób wiarygodny pisać o jakiejś religii, nie stawszy się - choćby na pewien czas - jej gorącym wyznawcą? Będzie chciał się wypowiadać w sposób autorytatywny na temat czegoś, czego nie czuje, nie rozumie i nie pojmuje? Możesz powiedzieć, jak rozwiązać ten paradoks? > Kwestia subiektywnej oceny.Jak wszystko.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski |
#21 1 na 1 | GrzeTor (1279 punktów) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa | Są dostępne 2 książki Richarda Carriera odnośnie właśnie tematyki historii chrześcijaństwa: 1) Proving History, która opisuje poważne błędy w typowych metodach przetwarzania informacji w dziedzinie historii chrześcijańśtwa i proponuje stosowanie prawdopodobieństwa jako lepszego rozwiązania. 2) On The Historicity of Jesus, gdzie stosuje teorię Bayesa do porównania hipotez że Jezus nie był postacią historyczną i Jezus był postacią historyczną i wychodzi, że ta pierwsza jest dużo bardziej prawdopodobna. Próbka nr 1: www.youtube.com/watch?v=NNd7u7CY2U0 |
lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa | > Poza tym, jak mi się wydawało, to ten wątek jednak w pewnym sensie dotyczy religii, na co wskazuje sam jego tytuł "historia chrześcijaństwa".  Dokładnie w tym samym stopniu, w jakim historia Europy dotyczy geografii. A już na pewno nie dotyczy hinduizmu, który tak pracowicie promujesz. > Jak naukowiec ma w sposób wiarygodny pisać o jakiejś religii, nie stawszy się - choćby na pewien czas - jej gorącym wyznawcą?Normalnie. Tak samo jak psychiatra, który pisze o schizofrenii sam będąc zdrowym na umyśle. |
#23 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa |
> Dokładnie w tym samym stopniu, w jakim historia Europy dotyczy geografii.Czym byłaby historia bez geografii? > A już na pewno nie dotyczy hinduizmu, który tak pracowicie promujesz.Nie ma jednego hinduizmu, podobnie jak nie ma jednego chrześcijaństwa. Każda religia ma co najmniej trzy grupy wyznawców: 1. tych, których uwodzi w religii to, co materialne; 2. tych, których uwodzi w niej to, co duchowe; 3. intelektualistów, którzy dostrzegają wyrażone w niej abstrakcyjne idee. > Tak samo jak psychiatra, który pisze o schizofrenii sam będąc zdrowym na umyśle.Właśnie. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski |
#24 1 na 1 | Kowalski4 (762 punktów) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa | > Spójność stylu i poglądów sugeruje tylko, że dany zbiór tekstów został sporządzony przez jednego autora. Nie można z niej wnioskować, że sporządził je konkretny autor, tym bardziej jeżeli istnieją konkurencyjne, spójne zbiory tekstów pretendujące do tego samego autorstwa.Rozmawiamy tylko o św. Pawle, bo tylko o niego tu chodzi. Mamy pisma wskazujące na jednego autora. Mamy także teksty podrobione tego autora. Mamy datowanie oparte na stylistyce i poglądach (fakt, to można podważyć, ale raczej przesuwając całą epokę, niż datując względnie). Mamy też człowieka, o którym wiemy że był wówczas wyjątkowo zaangażowany w głoszenie podobnych poglądów. Ja rozumiem, że nie na pewno, ale jednak z rozsądnym prawdopodobieństwem możemy przyjąć, że to był św. Paweł. > Poza tym ewentualni fałszerze czerpaliby wiedzę na temat realiów czasu z tych samych źródeł co my.Nie. Widać to choćby po 'listach pastoralnych' przypisywanych św. Pawłowi, które wykazują brakiem zrozumienia dla historii. Wcale nie tak dawnej, może to tylko 100 lat różnicy. Bart Ehrman (czytam sobie właśnie) podaje przykład: Co by było, gdybyśmy znaleźli 'list św. Pawła' wzywający do uczęszczania na mszę co tydzień i odmawiania trzy razy Zdrowaś Maryjo po każdej grzesznej myśli? I odpowiada: list byłby podejrzany, ponieważ w czasach św. Pawła nie było ani mszy, ani modlitwy Zdrowaś Mario, a pojęcie grzechu było odmienne od obecnego. Wydaje się jednak, że o ile taki list wzbudziłby reakcję Ehrmana (i wielu innych), to większość wierzących przyjęłaby go bez trudu, bo nie myśli się historycznie, właśnie w zakresie rozumienia różnic w postawach ideowych i znaczeniu słów. W starożytności było o to jeszcze trudniej. > Ciekawa rzecz, data kompozycji listów poważnego Pawła została wykoncypowana na podstawie treści niepoważnych Dziejów Apostolskich.Jeszcze ciekawsza, że DA nie traktuje się jako poważnego źródła historycznego  > Moim zdaniem się nie da, ale może wiesz coś czego ja nie wiem?Moim zdaniem wykazujesz przesadny sceptycyzm. Powiedzmy, że podważam istnienie Mieszka I. No bo właściwie, to co na niego mamy? Żadnego dokumentu z epoki, najbliższa czasowo kronika została napisana przez wierzącego w duchy biskupa (swoją drogą, jak możemy uzyskać potwierdzenie tego autorstwa? no i nikt jej nie datował z użyciem C14), a kolejna w czasie przez mnicha spisującego legendy. Imienia mnicha nawet nie znamy, a sama kronika zachowała się w późnych odpisach... Świadectwa materialne z epoki nie noszą nigdzie imienia władcy, zresztą bardzo ich mało. A jednak dzieci się uczą, że istniał... Serio: masz rację, że Biblię i historię religii traktuje się mocno ideologicznie. Ale przynajmniej obecnie nie jest to tylko ideologia z jednej, religijnej strony. Porównując Twoją krytykę z dyskusjami o historii jakie znam, zwłaszcza o odleglejszych wydarzeniach (czy to autentyczność pism Platona, czy to pierwsi Piastowie), typowy poziom sceptycyzmu jest co najwyżej zbliżony do poziomu Ehrmana. |
#25 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa | > Każda religia ma co najmniej trzy grupy wyznawców: 1. tych, których uwodzi w religii to, co materialne; 2. tych, których uwodzi w niej to, co duchowe; 3. intelektualistów, którzy dostrzegają wyrażone w niej abstrakcyjne idee.Niech zgadnę, sam zaliczasz siebie do dostrzegających intelektualistów? Ja tam jestem chłop prosty, na moje oko abstrakcyjne idee wyrażone w hinduizmie i chrześcijaństwie to parująca kupa gnoju. |
lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa | > Próba definicji tzw. historii - "ogół tekstów autorstwa autorów, którym się wydawało, że wiedzieli, jak było".Nie masz pojęcia jak bliska trafności byłaby ta definicja, gdyby nie archeologia i metody towarzyszące wypracowane w ramach nauk przyrodniczych. Natomiast jest to jak najbardziej trafny opis prac historyków antycznych, którzy choć często wiedzieli jak było, to przekazanie tej wiedzy nie zawsze było ich celem. |
Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa |
> Ja tam jestem chłop prosty...Żaden z Ciebie prosty chłop, kłamczuchu. Gdybyś nim był, to pachniałyby Ci niczym róże, fiołki i lilije. > na moje oko, abstrakcyjne idee wyrażone w hinduizmie i chrześcijaństwie to parująca kupa gnoju.No widzisz, i wszystko jasne. Gdybyś nie dostrzegał owych abstrakcyjnych idei, nie mógłbyś ich krytykować, Intelektualisto. A z gwałtowności Twojej reakcji można wnioskować, że zadziałały na Ciebie bardzo poruszająco.  Niewykluczone, że uczyniłeś w ten sposób pierwszy krok ku ich afirmacji...
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski |
#28 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa | > Natomiast jest to jak najbardziej trafny opis prac historyków antycznych, którzy choć często wiedzieli jak było, to przekazanie tej wiedzy nie zawsze było ich celem.Czym się różnią od dzisiejszych kronikarzy? |
#29 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa |
> Nie masz pojęcia jak bliska trafności byłaby ta definicja, gdyby nie archeologia i metody towarzyszące wypracowane w ramach nauk przyrodniczych.Widzisz więc, jak ważna jest idea Jedności Wiedzy. Co do archeologii, to czy jej wyniki nie są pod żadnym względem subiektywną interpretacją? > Natomiast jest to jak najbardziej trafny opis prac historyków antycznych, którzy choć często wiedzieli jak było, to przekazanie tej wiedzy nie zawsze było ich celem.Sądzisz, że historykom w jakiejkolwiek późniejszej epoce przyświecały zupełnie odmienne pobudki?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski |
#30 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: Pseudonauki wśród nas - historia chrześcijaństwa | > Są dostępne 2 książki Richarda Carriera odnośnie właśnie tematyki historii chrześcijaństwa:> 1) Proving History, która opisuje poważne błędy w typowych metodach przetwarzania informacji w dziedzinie historii chrześcijańśtwa i proponuje stosowanie prawdopodobieństwa jako lepszego rozwiązania.Carriera nieźle się czyta i słucha, ale mam z nim analogiczny problem co z pozostałymi badaczami - polega on głównie na ktytyce tekstu wątpliwej wiarygodności literatury i także zdaje się stosować do zasady domniemania autentyczności. Twierdzenie Bayesa zda się na nic, jeżeli na wejściu podać niepewne założenia jako niepodważalne fakty. Tym nie mniej, celowo czy nieświadomie, odwala on kawał dobrej naukowej roboty, gdyż dowodzi że na podstawie tych samych założeń można dochodzić do diametralnie różnych wniosków. |
1 2 3 4 5 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|