 |
Stręczyciele i handlarze kobiet Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-05-2015 14:19 | Arminius (25555 punktów) | Stręczyciele i handlarze kobiet
4 na 4 | Ustosunkowując się do moich wypowiedzi zawartych w wątku Capo di tutti capi ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,665743) komentator Hodża wyraził zainteresowanie zagadnieniem kryminalnego, żydowskiego podziemia w Polsce ("Czekam z ciekawością. Sam też mam nieco wiedzy z przekazów rodzinnych, niekoniecznie filosemickich, ale to rzecz jasna doświadczenia wąskie i mocno subiektywne"). Przychylając się do Jego życzenia zamieszczam garść danych zaczerpnięty ze świetnej ksiązki żydowskiego autora Edwarda J. Bristowa, doktora historii na Uniwersytecie Yale, pt. "Prostitution and Prejudice. The Jewish Fight Against White Slavery 1870 - 1939", Schocken Books, New York, 1983., która jest - co dodaje swoistej pikanterii poruszonemu tematowi - gruntownym studium femnomenu zorganizowanej prostytucji i handlu kobietami, wśród żydowskiej diaspory Europy, w okresie 1870 r. - 1939 r. Ze względu na szczupłość miejsca od razu przejdę do meritum sprawy, przedstawiając garść stosownych danych statystycznych, darowując sobie słowo wstępne. Nie jest jednakże wykluczone, iż w trakcie dyskusji, pojawią się wątki, które pomijam, rezygnując ze wstępu. W 1910 roku - w Sokółce ( białostockie), którego połowę mieszkańców stanowili Żydzi - ilość prostytutek per capita była największa w całym imperium carskim. W 1889 r. sporządzono w Rosji spis domów publicznych, którego rezultaty Bristow przytacza. I tak, w Królestwie Kongresowym oraz strefie osiedlania Żydów (zachodnie gubernie Rosji) Żydówki - prawo rosyjskie zezwalało na prowadzenie domów publicznych kobietom powyżej 30 roku życia - prowadziły 203 z 289 legalnych lupanarów. Dane owe są potwierdzone przez najlepszych naocznych świadkow, tj osoby prowadzące walkę z nierządem. Z informacji podanych przez Romana Buczyńskiego, dr. Giedroycia dr. Maretskiego, Romana, Sholome Levina, wynika, iż w 1889 r. Żydówki były w posiadaniu 16, spośród 19 legalnych burdeli funkcjonujących w Warszawie. W Płoskirowie ( obecnie Chmielnicki na terenie Ukrainy), wszystkie trzy zarejestrowane burdele należały do Żydówek, podobnie jak większość owych instytucji w Żytomierzu. W Mińsku białoruskim wszystkie 14 zarejestrowane domy publiczne - były prowadzone przez krewkie Żydówki. Z kolei 30 z 35 zalegalizowanych "przybytków rozkoszy" guberni chersońskiej było prowadzonych przez Żydówki. W 1908r. konsul USA w Odessie nazwiskiem Grout, w sprawozdaniu wysłanym do centrali ujawniał, iż "w Odessie zorganizowany nierząd to domena Żydów". Co do pochodzenia etnicznego niewiast "zatrudnianych" w domach publicznych, to Żydówki stanowiły przeciętnie JEDYNIE 22% ogółu - co ujawniają wyniki owego spisu z 1889 r. Nietypowe w tym zakresie były Łódź (Żydówki stanowiły 39% ogółu prostytutek), Żytomierz i Płoskirów (stanowiły 50 - 60% ogółu) oraz Mińsk (30% ogółu). Dane te niezbicie dowodzą, iż większość czy też często zdecydowana większośc kobiet uprawiających proceder prostytucji w burdelach Żydów, była pochodzenia nieżydowskiego. Fakt ów znajduje swe odbicie w noweli I. J. Singera "Joshe Kolb", gdzie mamy żydowskiego właściciela lupanaru w Biłgoraju, którego pracownicami - z wyjątkiem jednej - są kobiety nieżydowskie. W Galicji było podobnie. Bristow przytacza dane rabina Rosenaka z Niemieckiego Związku Rabinów, który w roku 1902 objechał Galicję w celu zachęcenia lokalnych rabinów do walki ze zorganizowanym nierządem. W sprawozdaniu sporządzonym po podroży podaje, iż 30-50% galicyjskich prostytutek było pochodzenia żydowskiego. Procent zaś żydowskich alfonsów, handlarzy kobietami, i właścicieli domów publicznych był - w jego mniemaniu - jeszcze większy. Jego sąd został wsparty przez B. Papenheim i dr S. Rabinovitsch - feministki, niemieckie Żydówki - które w roku 1903, również odwiedziły Galicję, celem zapoznania się ze skalą problemu. W ich opinii większość właścicieli lupanarów, jak również większość prostytutek, była pochodzenia żydowskiego. Gęsta sieć domów publicznych stanowiła zaplecze dla procederu handlu żywym towarem. Z biegiem lat przestał on być zjawiskiem lokalnym, przekształcając się w fenomen międzynarodowy o wielkim zasięgu. W "branży" owej, Żydzi byli potężnie nadreprezentowani konkurując o zaszczyt pierwszeństwa z Francuzami, Włochami, Ormianami i Grekami. W ewidencji skazanych i podejrzanych o handel kobietami, sporządzonych przez policję berlińską (1908 r.), hamburską (1905 r.) oraz londyńską (1908 r.), umieszczono 578 osób, z czego 214 - 37% - było Żydami. Z kolei lista handlarzy będąca do dyspozycji policji w Hamburgu w 1912 r., zawiera ok. 400 osób z czego ok 270 (ok. 67%) była pochodzenia żydowskiego. Zdecydowana większość 214 kryminalistów którzy znaleźli się na pierwszej liście pochodziła z Galicji, Bukowiny, Królestwa Kongresowego i zachodnich guberni rosyjskich. Z danych przedstawionych przez Bristowa wynika, iż większość ofiar handlarzy kobiet było Żydówkami, tym niemniej odsetek kobiet pochodzenia nieżydowskiego, będących przedmiotem przestępczego procederu, był znaczący. Dane powyższe to jedynie fragment obfitej statystyki Bristowa, która beznamiętnie i do bólu obiektywnie obrazuje skalę problemu. Po lekturze pracy Bristowa zmienia się zasadniczo spojrzenie na fundamentalny i drażliwy problem korzeni polskiego antyjudaizmu czy antysemityzmu. Bo okazuje isę, iż na rozmiary i kształt owego zjawisko ogromny wpływ miało niezwykle prężnie działające, przybierające monstrulane rozmiary podziemie seksualne kontrolowane przez Żydów - które to zjawisko w zasadzie do tej pory pozostaje kompletnie nieznane poza wąskim kręgiem specjalistów. Słowem, polski chłop pałał wrogością do Żyda nie tylko dlatego, iż 1900 lat wcześniej jego antenaci zabili Jezusa Chrystusa. Miał - jak się okazuje - znacznie bardziej prozaiczne powody aby owych Żydów nie darzyć wielką sympatią, a konkretnie swoją córkę, bratanicę, siostrzenicę eksploatowaną przez żydowskiego alfonsa lub handlarza żywym towarem. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Dziękuję za zajęcie się tematem. Mam nadzieję, że dla tych, którzy z racji swoich naukowych profesji natkną się podczas przeszukiwania sieci na ten wątek, stanie się on punktem wyjścia do poszukiwań, które zaowocują, miejmy nadzieję, opracowaniami, w których problem antysemityzmu zostanie naświetlony bardziej wielostronnie (z pewnością takie opracowania już powstały - nie śledzę tematu).
Bowiem niewątpliwie nie tylko sam religijny komponent stoi za nienawiścią, którą duża część społeczeństw europejskich darzyła populację żydowską. Przemilczanie niewątpliwie negatywnych zjawisk towarzyszących życiu diaspory żydowskiej w Europie z pewnością nie pomaga w przedstawieniu problemu w całej jego złożoności, a zatem nie przybliża do prawdy, która jedynie może być remedium na truciznę, która zatruwa Europę na styku dwóch kultur definiowanych przez różne religie.
Nie ulega wątpliwości, że izolacja dużej części uboższej ludności żydowskiej w odrębnych dzielnicach, połączona z czynnikiem ekonomicznym, który sprawiał, że w dużych miastach dzielnice żydowskie były często wylęgarniami przestępczości, składała się na całościowy obraz ewolucji sytuacji diaspory na obszarach Europy, noszący pewne cechy degeneracji cywilizacyjnej. Taki obraz wyniosłem z opowieści - nie wiem doprawdy, na ile jest on obiektywny i raczej nie od Pana bym oczekiwał jego korekty.
Z jednej więc strony dzielnice żydowskie były (np. w Lublinie, bo o tym mieście jakieś bliższe wyobrażenie z podań posiadam) miejscami niebezpiecznymi - z drugiej mój ojciec, który przed wojną na obrzeżach ówczesnego Lublina mieszkał (na ulicy Majdanek, która dziś już właściwie nie istnieje) został uratowany z ciężkiej choroby przez żydowskiego lekarza, duża część klasy w podstawówce, do której chodził, to były dzieci żydowskie, z którymi dzieci polskie bawiły się i spotykały po lekcjach czy podczas gry w piłkę i żadnych między nimi animozji, z tego co mi przekazał, nie było; jego nauczycielką języka polskiego była młoda Żydówka o nazwisku Lanfons (przytaczam je tu, gdyż być może jest to ostatni raz, kiedy ktoś ją wspomina), która mówiła tak czystym i pięknym językiem i tak potrafiła przekazać klasie zamiłowanie do piękna ojczystej mowy - tak, właśnie ojczystej, bo wielu Żydów czuło się Polakami - że mój ojciec, który nigdy nie ukończył żadnych wyższych szkół a maturę zdawał po wojnie jako ekstern mówił piękniej, bardziej czysto i poprawnie niż znaczna część współczesnej wykształconej braci brylującej w mediach publicznych i prywatnych. I ta piękna pono kobieta, i te dzieci - wszyscy bez wyjątku zginęli.
Dlatego więc - chociaż postawiłem tu plusa - jedno pytanie zawsze mi chodzi po głowie: czy ma Pan coś złego do zapisania na konto całej nacji, czy tylko konkretnych ludzi? Bo to, że bandytyzm rodzi się w warunkach nędzy chyba nie jest jakimś szczególnym odkryciem i to samo na przykład tyczy się choćby słonecznej Sycylii, nieprawdaż? Żydzi byli "nadreprezentowani" w wielu dziedzinach, jak Pan zapewne doskonale wie, w dziedzinie nauki również. To świadczy jedynie o tym, że są bardziej inteligentni, bądź - ci słabiej wykształceni - sprytni i ta cecha - tak, jak to się dzieje u wszystkich gatunków - mogła ulec wzmocnieniu w wyniku selekcji w niesprzyjającym środowisku. Wydaje mi się, że jakiekolwiek dalsze dyskusje nad tym zagadnieniem traktowanym jako jakiś problem mogą prowadzić tylko do bardzo złych, by nie rzec zbrodniczych wniosków.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Strategia ewolucyjna grupy | "Taki obraz wyniosłem z opowieści - nie wiem doprawdy, na ile jest on obiektywny i raczej nie od Pana bym oczekiwał jego korekty". Należy po prostu zakupić książkę Bristowa i oddać się jej wnikliwej lekturze. Wówczas dokona Pan naocznej weryfikacji stopnia jej obiektywności. Warto dodać, iż w pozycji tej wątek polski pojawia się wielokrotnie, sam autor zaś prowadził kwerendę materiałów także w Polsce. Bristow sporo uwagi poświęcił próbom walki z żydowskim podziemiem seksualnym w Europie Środkowo - wschodniej podejmowanym ze strony asymilowanych Żydów z Niemiec, przy okazji ukazując gigantyczną przepaść kulturową między nimi oraz Ostjuden, która w bardzo wielu wypadkach prowadziła do odrzucenia i pogardy wobec nich ze strony pobratymców z Niemiec. Temat jest fascynujący, bo owo niemieccy asymilowani Żydzi na temat swoich braci w wierze ze wschodu mieli bardzo często opinie bardziej radykalne niż sami naziści. Rzecz intrygująca, iż praca Bristowa - o ile mi wiadomo - do tej pory nie ukazała się w naszym kraju. Co bardzo dziwi ( a może jednak nie tak bardzo?) zważywszy na fakt, iż dotyczy ona sensu stricto historii Polski. Czas chyba najwyższy aby - na przykład - Instytut Judaistyki UJ dokonał translacji i wypuścił ją na rynek ze stosowną przedmową, zamiast generowania seryjnego prac naukowych (pseudonaukowych?) z zakresu holokaustu, które już nic, absolutnie nic nowego nie wnoszą do tematu - bo są konstruowane według z góry ustalonego i wyświechtanego schematu?
"Czy ma Pan coś złego do zapisania na konto całej nacji, czy tylko konkretnych ludzi? To świadczy jedynie o tym, że są bardziej inteligentni, bądź - ci słabiej wykształceni - sprytni i ta cecha - tak, jak to się dzieje u wszystkich gatunków - mogła ulec wzmocnieniu w wyniku selekcji w niesprzyjającym środowisku".
W tym wypadku problem nie jest w konkretnych jednostkach. Statystyki są przytłaczające i uprawniają do stawiane tez o całej nacji. Oczywiście są zapewne też statystki na podstawie których można stawiać całkiem odmienne, przychylne Żydom tezy. Problem jednak w tym, iż doszło do zwyrodnienia obiektywnej dyskusji na ten temat i bardzo często prezentowanie faktów czy też stawianie tez nie będących cukierkowatym obrazem Żyda - jest rugowane z dyskursu bądź też etykietowane jako antysemityzm. Nawiązując do socjaldarwinowskiej tezy o naturalnej selekcji ras i narodów aktywuje Pan intrygującą i wielce kontrowersyjną formułę - w której każdy chwyt - także totalna eksterminacja konkurencyjnego gatunku - jest dozwolony jako logiczna konsekwencja zasady survival of the fittest. Jeżeli już jesteśmy w krainie socjaldarwinizmu, koniecznie trzeba nadmienić, iż istnieje praca pt. "The culture of critique" (składająca się z kilku tomów) autora o nazwisku Kevin B. Mac Donald - w której konstruuje on tezę, iż judaizm jest strategią ewolucyjną grupy, mającą na celu wystrychnięcie na dudka inne nacje i religie. Polecam bardzo jej lekturę - także jako sui generis dopełnienie i uzupełnienie pracy Bristowa.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|