 Osobiście jestem wielkim zwolennikiem eksperymentalnego podejścia do niewiadomych. Tutaj wymaga to finezyjnego podejścia: ustalenia definicji, odrzucenia swoich poglądów, odnalezienia skutecznej metody, analizy bez emocji. Jak wy zabralibyście się za to? Z góry zaznaczę, że poglądy iż czegoś nie da się (nawet hipotetycznie) zbadać, są bezproduktywne i pochopne: gdybyśmy tak do wszystkiego podchodzili, to nauka by nie istniała! Zagadka pochodzi ze strony Ciekawostki o poranku: goo.gl/TZPI0v (zapraszam tam wszelkich pasjonatów nauki) |