 |
Ruch rekonstrukcyjny na celowniku Wyborczej Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-01-2016 10:56 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Ruch rekonstrukcyjny na celowniku Wyborczej
1 na 11 | Wicenaczelny Wyborczej, Piotr Stasiński, ostrzega Hiszpanów na łamach El Pais International, że Polska ma już bojówki paramilitarne kaczyzmu ( Bienvenidos a 'Kaczynskistán'). Gdzie one? Ano podaje Stasiński, że MON może zaangażować grupy rekonstrukcji historycznych do bicia opozycji. Póki co na ulicach to opozycja wydaje się skłonniejsza do bitki. Ów "donos" z pewnością dotyczy właśnie ruchu rekonstrukcyjnego, który szacuje się na 200 tys. członków (grupy stricte paramilitarne szacuje się na 20-30 tys.). Byłoby to śmieszne, gdyby nie było niebezpieczne, gdyż Zachód ma skłonność do budowania obrazu Polski w oparciu o dziennikarzy GW. O co w tym chodzi? Parę komentarzy od członków ruchu: Marcin Piontek:Kiedyś zwróciła się do mnie bardzo miła osoba pracująca dla gazety. Przygotowywała materiał o rekonstrukcji i rekonstruktorach. Przegadaliśmy ze dwie godziny o epoce napoleońskiej. Przez wojny, modę, muzykę, literaturę, architekturę, Kodeks Napoleona, wpływ wyprawy do Egiptu na współczesną naukę, po numerację domów. Tekst się nigdy nie pojawił. Pani z dużym zakłopotaniem tłumaczyła mi, że naczelny jej zdjął, bo wydźwięk miał być inny. Chyba już wiem jaki. Piotr Pius:Typowa wrzutka na skłócenie grup rekonstrukcyjnych. Maciej Nowak-Kreyer:Przynajmniej sie wyjasnilo, skad niechec poprzednich wladz do rekonstruktorow, skad napuszczanie niemieckich bojowek, utrudnienia w organizacji imprez, szykany upokarzajacymi rewizjami na imprezach i szkalujace artykuly w prasie Adam Skołek:Lex Bieńkowska może w końcu dopiąć swego i urżnąć nam wszelkie deko/czarnoprochówki. Co wtedy ludzie nie pójdą pod sejm? Otóż jak wiadomo społeczeństwo polskie jest rekordowo rozbrojonym krajem, jeśli idzie o dostęp do broni palnej. Od 2004 istnieje tutaj pewien niewielki wyłom, otóż każdy pełnoletni obywatel może bez pozwolenia zakupić sobie funkcjonalne repliki broni czarnoprochowej, czyli historycznej. Popularyzacja tej broni ma miejsce szczególnie w kontekście ruchów rekonstrukcji historycznej. I ów ruch wystrzelił u nas z wyjątkową popularnością. Od pewnego czasu ruch ten coraz mocniej martwi nadzorców polskiej kolonii. Kiedy Bieńkowska została eurokomisarzem wykorzystała pretekst zamachów we Francji, by ogłosić urbi et orbi poważne ograniczenia dostępu Europejczyków do broni (każdy przecież wie, że terroryści kupują legalną broń reglamentowaną przez eurokomisarzy!). Wisienką tego projektu było zatamowanie tej szczelinki czarnoprochowej i historycznej, która tak ciąży niektórym w Polsce. Projekt ten został bardzo źle przyjęty. Oto jednak Wyborcza urabia opinię europejską strasząc armią polskich rekonstrukcjonistów, co może ułatwić przepchnięcie i "uzasadnienie" tego absurdalnego prawa. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | Rekonstruktorzy pod lupą | Ów "donos" z pewnością dotyczy właśnie ruchu rekonstrukcyjnego, który szacuje się na 200 tys. członków (grupy stricte paramilitarne szacuje się na 20-30 tys.).
Grupy rekonstrukcyjne nie są groźne, nie są groźne, bo są śmieszne i kabotyńskie. Robienie z nich potencjalnych bojówkarzy, którzy pałką, kastetem czy bronią będą bronić interesów PiS jest nieporozumieniem.
Problem z rekonstrukcjami jest taki, iż one są - de facto - ahistoryczne, co nota bene zmusza do zadawania pytania o ich sens.. W rekonstrukcjach mamy próby nawiązywania do określonych zdarzeń historycznych - bardzo często militarnych - przy czym ze względów komercyjnych głównie, następuje odejście od zasady dbałości o reknstrukcję wierną realiów historycznych. Chodzi o takie kwestie jak miejsce zdarzenia, czas, pogodę, itd. Rzecz w tym, iż dążenie do oddania historycznej prawdy jest podporządkowane wielce względom komnercyjnym i efektom widowiskowym - co odbija się negatywnie na aspekcie wiarygodności historycznej odtwarzanych scen oraz ich walorach edukacyjnych. Rekonstrukcja jako taka staje się piknikiem, cyrkiem, gdzie jest okazja do poopalania się, pogrillowania, konsumpcji piwa - słowem jest to jarmarczna komercja okraszona dla niepoznaki i spokoju sumienia "zdarzeniem historycznym", często w polewie patriotycznej. Takowe rekonstrukcje są - de facto - zafałszowywaniem - historii, zwłaszcza że - przecież - w inscenizacjach militarnych cały koszamr wojny, to jest, śmierć, rany, cierpienie, głód, mróz, gnój, wszy - i tak dalej - wogóle - rzecz jasna - nie jest rekonstruowany, bo raz że trudno jest to zrobić, dwa taki krok były zdecydowanie na kolizyjnymym kursie z komercyjno - sielankową formułą tego typu widowisk. Przecież zaraz po "walce" i nasi i wrogowie, "ożywają" i idą zgodnie i wesoło na grochówkę i piwo. Uczestnicy takowych imprez ( rekonstruktorzy zwłaszcza) zadziwiają mnie swoim infantylizmem, powierzchownością sądów i opinii, przedkładaniem wiedzy o detalu militarnym nad refleksją o istocie wojny. Cżęsto mają w sobie coś z Piotrusia Pana. Na szczęście wielu z nich po pewnym okresie dojrzewa i wyrasta z zabaw w rekonstrukcje.
|
|
 | 11 na 11 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: Rekonstruktorzy pod lupą | Po co ten wielki dzwon. Rekonstrukcje właśnie po to są, żeby dostarczać rozrywki - uczestnikom i publiczności. Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje stuprocentowego realizmu, a jednocześnie jest szansa, że mogą niektórych inspirować do dokładniejszego zapoznania się z realiami historycznymi. Bardziej pobudzają wyobraźnię i zainteresowanie (szczególnie u młodych) niż siermiężne ekspozycje muzealne. No i zawsze to lepsze niż ciągłe siedzenie przy kompie.
|
|
|  | | Arminius (25555 punktów) | Mały dzwon | "Po co ten wielki dzwon. Rekonstrukcje właśnie po to są, żeby dostarczać rozrywki - uczestnikom i publiczności".
No właśnie. I następuje banalizacja zdarzeń, które często w swej oryginalnej wersji są smutne i krwawe i złożone.
"Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje stuprocentowego realizmu..."
Nie chodzi o 100 % realizm. Ale jeżeli zdarzenie miało miejsce w zimie z temperaturą minus 30 stopni - to należałoby odtworzyć owo zdarzenie przy temperaturze powrównywalnej - aby uczestnicy rekonstrukcji i widzowie doświadczyli podobnych wrażeń co jego autentyczni bohaterowie. Oczywiście taki wariant nie wchodzi zazwyczaj w grę - bo odmarzłaby pupa i nie byłoby grillowania.
"..a jednocześnie jest szansa, że mogą niektórych inspirować do dokładniejszego zapoznania się z realiami historycznymi".
Bardzo wybiórczymi realiami historycznymi i tym samym nieprawdziwymi. Niech Pan zwróci uwagę na to, iż cały szereg bardzo istotnych zdarzeń historycznych (często istotniejszych z punktu widzenia ich doniosłości historycznej niż zdarzenia militarne czy parady) nie jest odtwarzanych - bo są one mało spektakularne i trudno je "sprzedawać" wespół z pakietem - podlanego dosyć tanim sosem - patriotyzmu.
"No i zawsze to lepsze niż ciągłe siedzenie przy kompie".
Ale - z punktu widzenia kondycyjnego - znacznie lepiej jest udać się na 30 - kilometrowy marsz - nawet jakimś szlakiem historycznym - niż "rekonstruować". Wrażenia będą zdecydowanie lepsze.
|
|
| |  | 6 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: Mały dzwon | >No właśnie. I następuje banalizacja zdarzeń, które często w swej oryginalnej wersji są smutne i krwawe i złożone. Wolę tę banalizację niż pełne patosu i martyrologii upamiętnianie różnych zdarzeń w formie akademii i składania kwiatków pod pomnikami. Poza tym, odtwórstwo to nie tylko konkretne zdarzenia, ale turnieje rycerskie, skanseny archeologiczne i różne inne imprezy. W Poznaniu np. co roku można oglądać szarżę ułańską, która nie nawiązuje do konkretnego wydarzenia, ale jest organizowana po prostu, aby można zobaczyć z bliska jak to wyglądało. Nazywanie tych ludzi kabotynami jakieś nieporozumienie.
Że nie każde historyczne zdarzenie się odtwarza... Przy którejś tam wizycie w Oświęcimiu przyszło mi do głowy, że gdyby wprowadzić rekonstruktorów odgrywających role SS-manów, więźniów, psy, itd., jakieś spalenie kukły w krematorium, to może miejsce to pozwoliłoby lepiej poczuć atmosferę tego czasu (a i liczba zwiędzających by pewnie wzrosła). Nie wszystkim obecnym znajomym spodobał się ten pomysł, zresztą sam też nie byłem do końca przekonany.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Jest nadzieja | "Wolę tę banalizację niż pełne patosu i martyrologii upamiętnianie różnych zdarzeń w formie akademii i składania kwiatków pod pomnikami".
Ale w tym momencie wprowadzamy nową wątek. Ja nie przeciwstawiałem jednych imprez drugim.
"Poza tym, odtwórstwo to nie tylko konkretne zdarzenia, ale turnieje rycerskie, skanseny archeologiczne i różne inne imprezy".
Otóż to. Turnieje rycerskie czy "skanseny archeologiczne" wpisują sie w problem debatowany. Proszę sobie pojechać do skansenu w Trzcinicy na Podkarpaciu. Reklamowany jest wszędzie jako "Karpacka Troja" - co już jest wielce wątpliwym zabiegiem, a jak się Pan znajdzie w środku tego założenia, to zaczyna Pan mieć podejrzenie graniczące z pewnością, iż jest Pan w miejscu, które jest sui generis odmianą disneylandu lub jakiegoś innego "jurrasic park" - i w którym chodzi tylko o jedno, Pan wie zapewne co.
"W Poznaniu np. co roku można oglądać szarżę ułańską, która nie nawiązuje do konkretnego wydarzenia, ale jest organizowana po prostu, aby można zobaczyć z bliska jak to wyglądało. Nazywanie tych ludzi kabotynami jakieś nieporozumienie".
Jest to nieporozumienie. Bo nie ma w niej trupów ułanów czy koni, padających pod ogniem artylerii lub karabinów maszynowych. Tylko wtedy odczucie byłoby autentyczne. W wypadku jak wyżej mamy przesłodzony ersatz, który bardziej wprowadza w błąd, niż wyjaśnia cokolwiek.
"Przy którejś tam wizycie w Oświęcimiu przyszło mi do głowy, że gdyby wprowadzić rekonstruktorów odgrywających role SS-manów, więźniów, psy, itd., jakieś spalenie kukły w krematorium, to może miejsce to pozwoliłoby lepiej poczuć atmosferę tego czasu (a i liczba zwiędzających by pewnie wzrosła). Nie wszystkim obecnym znajomym spodobał się ten pomysł, zresztą sam też nie byłem do końca przekonany".
A wiedzi Pan, a widzi Pan - na tym poziomie Pan zaskakuje jak trzeba, na innych nie. Ale to i tak dobrze.
|
|
 | 2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | Odp: Rekonstruktorzy pod lupą | Dziękuję, ładnie to ująłeś; choć z drugiej strony, jeśli pominąć paskudny aspekt "oswajania wojny", to po prostu ma być piknik i zabawa, a niektórzy rekonstruktorzy mają znakomitą wiedzę w dziedzinie kultury materialnej dawnych wieków. Jednak w całej sprawie widzę raczej dużo prostszy i niezwiązany z rekonstruktorami aspekt. Przecież wcale nie chodzi o nich, tylko o przedstawienie w czarnym świetle obecnie rządzących. Następnym razem mogliby to być równie dobrze cykliści, uzbrojeni w znaną groźną broń - pompki od rowerów. Jak dla mnie, rządzący już mają na tyle czarną kartę, że nie trzeba wymyślać zagrożeń praktycznie fikcyjnych, ale GW może mieć inne priorytety.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
 | | RadRado (1047 punktów) | Wszystko się zgadza, ale został pominięty chyba główny zarzut wobec grup rekonstrukcyjnych. Nie używają ostrej amunicji, jedynie ślepaków. Biorąc pod uwagę, ze nie zabijają się na prawdę, to grochówka i piwo po 'bitwie' jest chyba najmniej znacząco odbiega od historii.
|
|
3 na 3 | Marian Forewa (906 punktów) | Odp: Ruch rekonstrukcyjny na celowniku Wyborczej | > że MON może zaangażować grupy rekonstrukcji historycznych do bicia opozycji.
Gdyby kilka lat temu ktoś wieszczył, że kibole piłkarscy staną się siłą prorządową, to by go wyśmiano.
Tacy rekonstruktorzy uzbrojeni w broń palną byliby znacznym upgrade w stosunku do kiboli, uzbrojonych w broń sieczną i obuchową.
> Od pewnego czasu ruch ten coraz mocniej martwi nadzorców polskiej kolonii.
Swoją drogą, czy coś się zmieniło od czasu kiedy w latach dziewięćdziesiątych Polska stała się kolonią Watykanu? Poza warstwą narracji, raczej nie.
Kto by pomyślał, że tak szybko znowu będziemy w oblężonej twierdzy dzielnie odpierać zakusy wrażych zachodnich imperialistów. Tylko siła przewodnia inna.
|
|
 | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Swoją drogą, czy coś się zmieniło od czasu kiedy w latach dziewięćdziesiątych Polska stała się kolonią Watykanu?Kościół w Polsce ma przychody rzędu 3 mld zł www.forbes(*)mskokatolicki-w-polsce,20805,1Z tego do Watykanu idzie góra kilka mln, reszta jest wydawana w Polsce (m.in. na prowadzenie szkół). To nie jest realny problem kolonizacji. Poza tym jak KK budował wielkie kościoły to niezwykle konsekwentnie opierali się wyłącznie na polskich surowcach i firmach, czego zupełnie nie można powiedzieć o innych polskich budowach. Kiedy np. do budowy Gazoportu ściągano absurdalnie kamień ze Skandynawii, choć w Polsce mamy lepsze, to budowa w Licheniu uratowała przed upadkiem polską kopalnię granitu. Kolonizacja to zagraniczne korporacje, które legalnie wyprowadzają z Polski 90 mld zł rocznie, plus kilka miliardów nielegalnie.
|
|
|  | | romaro (25211 punktów) | > Kościół w Polsce ma przychody rzędu 3 mld zł> www.forbes(*)mskokatolicki-w-polsce,20805,1Przepraszam, że jestem trochę mało rozgarnięty. Wydaje mi się, że treść artykułu, na który Pan się powołuje, stoi w sprzeczności z tym, co Pan w powyższym wątku wykazuje. KK oprócz ponad 1,2 mld złotych z kieszeni wiernych, blisko 2 mld zł dostaje od państwa w formie dotacji. Mam rozumieć, to jest te 3 mld przychodu, z którego notabene budowane są kościoły? Jeśli zechciałby Pan jeszcze raz przeczytać i odnieść się ponownie, byłbym wdzięczny.
|
|
| |  | | Marian Forewa (906 punktów) | > Mam rozumieć, to jest te 3 mld przychodu, z którego notabene budowane są kościoły?
Kościoły są budowane w czynie społecznym - kolejna ciekawa paralela.
Artykuł nie uwzględnia rozdawnictwa na poziomie władz lokalnych, spółek państwowych, przywilejów podatkowych itp.
Ale to sprawa drugorzędna, bo KK wyprowadza z Polski zupełnie inny rodzaj zasobu, długofalowo bardziej dla niego opłacalny niż środki płatnicze - mózgi.
|
|
|  | | Marian Forewa (906 punktów) | > Kościół w Polsce ma przychody rzędu 3 mld zł> Z tego do Watykanu idzie góra kilka mln, reszta jest wydawana w Polsce (m.in. na prowadzenie szkół).> To nie jest realny problem kolonizacji.Czy przychody KK to aby sensowna miara? Jak widać, w Polsce bez problemu da się zwiększyć opodatkowanie banków (ze stratą dla budżetu - idioci), ale spróbowałby kto opodatkować KK, to byłby wyczyn! Nie mówiąc o tym, że co raz udaje się mu posadzić swoich nierozgarniętych przydupasów u władzy - pierwszy bilans strat podliczymy za niecały rok. > Kolonizacja to zagraniczne korporacje, które legalnie wyprowadzają z Polski 90 mld zł rocznie, plus kilka miliardów nielegalnie.www.racjonalista.pl/forum.php/s,690828#w690898Morawiecki, na którego się tam powołałeś, mówi o 90 mld w dywidendach i odsetkach od długu - tego długu, który właśnie sam nam powiększa. To co nazywasz tam wypływem legalnym i nielegalnym, to jedno i to samo, zarówno raport GFI jak i Radziejewski podają saldo błędów i opuszczeń, więc liczysz podwójnie. Z raportu nie wynika kto i w jaki sposób wyprowadza, a nawet ile - wszystko ci tam wytłumaczono. Dopóki nie są znane konkrety - to są tylko insynuacje.
|
|
| |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Tak czy inaczej mówimy o problemie wypływających z Polski miliardów, a ty wskazujesz drobny milion na Watykan i próbujesz odwrócić kościółkowymi sprawami uwagę od rzeczywistego problemu Polaków. Widzę, że stajesz tutaj po stronie banków. Tak od lat działali w Polsce nasi kolonizatorzy i ogłupiacze. Byśmy tylko kręcili się wokół nieistotnych pierdół, podczas, gdy się nas doi na miliardy.
|
|
| | |  | | Marian Forewa (906 punktów) | >Tak czy inaczej mówimy o problemie wypływających z Polski miliardów, a ty wskazujesz drobny milion na Watykan i próbujesz odwrócić kościółkowymi sprawami uwagę od rzeczywistego problemu Polaków.
Miliardy wypływają i napływają, póki co bilans jest dodatni, kościółek natomiast próbuje zbudować drugi PRL, z którego nic nie wypływało, bo nie miało co.
> Widzę, że stajesz tutaj po stronie banków.
Staję tutaj po stronie własnej kieszeni, która od grudnia stała się lżejsza o około 6%.
Przy okazji, skarb na samym tylko zjeździe udziałów PKOBP stracił więcej niż szacowane wpływy z podatku bankowego. No i jak myślisz, u kogo kogo kościółkowi się zapożyczą? W bankach oczywiście, głównie niemieckich.
|
|
| | |  | | farmer (22440 punktów) | > Tak od lat działali w Polsce nasi kolonizatorzy i ogłupiacze. Byśmy tylko kręcili się wokół nieistotnych pierdół, podczas, gdy się nas doi na miliardy.
Afera Luxleaks pokazuje że ten wał nie dotyczy tylko "naszej koloni" a bite są kraje jak leci. Anglia Szwecja Holandia Niemcy....?
|
|
3 na 3 | Olek Mularski (3178 punktów) | > Wicenaczelny Wyborczej, Piotr Stasiński, ostrzega Hiszpanów na łamach El Pais International, że Polska ma już bojówki paramilitarne kaczyzmu. Gdzie one? Ano podaje Stasiński, że MON może zaangażować grupy rekonstrukcji historycznych do bicia opozycji.Też nie znoszę Kaczyńskiego i jego sługusów i również uważam, że jest on zdolny do tego, aby terroryzować opozycję. Trzeba być jednak idiotą, albo mieć wyjątkowo bujną wyobraźnię, żeby mieszać w to grupy rekonstrukcyjne! Jest przecież dziesiątki innych środków już istniejących i wiele skuteczniejszych (choćby Policja, ABW, CBA, służby wywiadowcze) i nie potrzeba wtrącać w to amatorów, którzy bardzo łatwo mogliby sknocić robotę. W związku z tą wypowiedzią nasuwa się jeszcze jedno pytanie- co pan redaktor pił? > Póki co na ulicach to opozycja wydaje się> dolny-slask24h.pl/wiadomosci/1253/agresja-na-demonstracji-kod-u-w-legnicy]skłonniejsza do bitki.Na podstawie jednego błahego w sumie przypadku nie powinno się osądzać ogółu! Manifestacje KOD-u prawie zawsze przebiegają bardzo spokojnie (to chyba pierwszy taki przypadek), ze strony przeciwnej kontrmanifestacje są z reguły bardziej agresywne i zdarzały się akty przemocy. Co potrafi skrajna prawica, to nie trzeba udowadniać- wielokrotnie pokazała nam z okazji 11 listopada. Pisiory na miesięcznicach też potrafią być bardzo agresywne. > Byłoby to śmieszne,I jest, nawet bardzo  > gdyby nie było niebezpieczne, gdyż Zachód ma skłonność do budowania obrazu Polski w oparciu o dziennikarzy GW.Ale nie o takie idiotyzmy. > Otóż jak wiadomo społeczeństwo polskie jest rekordowo rozbrojonym krajem, jeśli idzie o dostęp do broni palnej.Mnie to nie przeszkadza, a nawet wręcz przeciwnie- przynajmniej nie strzelają się na ulicach. Złodziej z bronią palną to skrajna rzadkość, w związku z czym do obrony wystarczy mi gaz, a jak się mi włamią do domu to dostaną czymkolwiek, co będę miał pod ręką. > Od 2004 istnieje tutaj pewien niewielki wyłom, otóż każdy pełnoletni obywatel może bez pozwolenia zakupić sobie funkcjonalne repliki broni czarnoprochowej, czyli historycznej. Popularyzacja tej broni ma miejsce szczególnie w kontekście ruchów rekonstrukcji historycznej. I ów ruch wystrzelił u nas z wyjątkową popularnością.Wątpię, żeby wzrost popularności grup rekonstrukcyjnych miał jakikolwiek związek z legalnością broni czarnoprochowej. Po pierwsze broń ta zupełnie nie nadaje się obecnie ani do ataku, ani do obrony, no chyba że taki muszkiet złapie się za lufę i wykorzysta w charakterze jakiejś pały czy maczugi, bo strzelanie z tego w sytuacji obrony przed napaścią jest bezsensowne. Na zerową niemalże wartość użytkową tej broni składa się kilka czynników- m. in. powolne ładowanie (trwa około 20-30 sekund w przypadku doświadczonego użytkownika), brak możliwości używania w biegu, bardzo niska celność, bardzo duża wrażliwość na warunki atmosferyczne (duża wilgotność i opady całkowicie uniemożliwiają strzelanie na skutek zamoknięcia prochu), broń jest jednostrzałowa. Są też rewolwery na czarny proch, ale to nie w grupach rekonstrukcyjnych, gdyż takie zabawki to raczej domena kowbojów  . Poza tym ruchy rekonstrukcyjne odtwarzają różne epoki i w związku z tym tylko niektóre wykorzystują proch czarny w swojej broni. Korzystają z niego tylko odtwórcy epoki Polski szlacheckiej XVI- XVIII w. i XIX wieku. Ostatnio popularne są ruchy odtwarzające starożytność i wczesne średniowiecze na naszych ziemiach (kultura słowiańska, wojowie, walki z Germanami i wojownikami nordyckim (wikingami), obrzędy pogańskie itp.), co ma związek z rosnącą popularnością i modą na Słowiańszczyznę. Nadal bardzo popularne wśród grup rekonstrukcyjnych są bractwa rycerskie, czyli grupy odtwarzające dojrzałe i późne średniowiecze. Wątpię, żeby którakolwiek z tych grup posiadała jakąkolwiek broń czarnoprochową w większych ilościach (no bractwa rycerskie mają pewnie jakieś hakownice czy wiwatówki), bo prasłowińskiego woja z muszkietem to sobie nie wyobrażam  . Liczne są też grupy rekonstruujące czasy najnowsze (I i II w.ś.), ale ci to mają piękny arsenał, a nie jakieś tam pukawki na czarny proch. Jakoś jednakże nadal nie widać na ulicach poprzebieranych powstańców warszawskich, piłsudczyków czy berlingowców pod bronią na ulicach  . Ci ludzie nie chcą mieć nic wspólnego z polityką! To pasjonaci historii, hobbyści o bardzo różnych poglądach. Niewielu z nich to naziole, którzy mogliby w jakikolwiek sposób posłużyć do organizacji bojówek. > Od pewnego czasu ruch ten coraz mocniej martwi nadzorców polskiej kolonii.> Kiedy Bieńkowska została eurokomisarzem wykorzystała pretekst zamachów we Francji, by ogłosić urbi et orbi poważne ograniczenia dostępu Europejczyków do broni(każdy przecież wie, że terroryści kupują legalną broń reglamentowaną przez eurokomisarzy!).Tak, już europarlament boi się rekonstruktorów...  > Wisienką tego projektu było zatamowanie tej szczelinki czarnoprochowej i historycznej, która tak ciąży niektórym w Polsce. Projekt ten został bardzo źle przyjęty. Oto jednak Wyborcza urabia opinię europejską strasząc armią polskich rekonstrukcjonistów, co może ułatwić przepchnięcie i "uzasadnienie" tego absurdalnego prawa.Wątpię w to, żeby ktokolwiek z poważnych europejskich polityków przejmował się jakimś bzdurnym artykułem w GW.
|
|
2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) | >Ano podaje Stasiński, że MON może zaangażować grupy rekonstrukcji historycznych do bicia opozycji. Jak znam rekonstruktorów, każą MONowi spadać na drzewo (proszę wybaczyć kolokwializm). Pan Stasiński plecie byle co.
|
|
1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Póki co na ulicach to opozycja wydaje się skłonniejsza do bitki.Nie ma się co dziwić, że manifestującym KOD-owcom puszczały nerwy, skoro opcja prorządowa dostała zgodę na manifestowanie dokładnie w tym samym co oni czasie. Opisany incydent z Krystyną Sobierajską był efektem zakłócenia przez tę panią manifestacji KOD-u transparentem o nieuzgodnionej z organizatorami treści. Nie jest też prawdą iż "okazało się", co sprawczyni tego zamieszania myślała, bo czyjeś twierdzenia o jego zamiarach nie należą do kategorii "fakt", o czym kto jak kto, ale dziennikarze tytułu "Fakty" powinni wiedzieć.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|