 |
Stary Testament na cenzurowanym Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-02-2016 13:58 | Arminius (25555 punktów) | Stary Testament na cenzurowanym
5 na 5 | W związku z niedawną edycją - pierwszą po 70 - ciu latach - ksiażki A. Hitlera, "Mein Kampf" - nastał sezon na historiozoficzno - filozoficzo - etyczne debaty - w których sedno sprawy sprowadza się do problemu: czy należy przyzwalać na drukowanie takich dzieł jak "Mein Kampf", czy nie. Do jednej z takowych dyskusji - ktorą wysłuchałem w ostatnią niedzielę w programie II PR - podrzucam link na końcu wątku. W dyskusjach takowych często pojawia się postulat zakazu drukowania "Main Kampf", rzadziej - innych książek "tego typu". W podlinkowanje dyskusji pojawiają się w tym kontekście tytuły "Krótkiego Kursu Historii WKP(b)" pióra Stalina oraz "Czerwoan Książeczka" Mao. Tymczasem jeżeli pojawia się postulat zakazywania rozpowszechniania "Mein Kampf "- to w myśl zasady "jeżeli nie wolno mniej, to tym bardziej nie wolno więcej", automatycznie powinno się objąć tą samą polityką Stary Testament oraz Talmud. Słuchałem podlinkowanej debaty licząc na to, iż znajdzie się jeden "sprawiedliwy" i niepokorny, o nieuczesanych - grzebieniem politycznej poprawności - myślach - który tę oczywistą, przychodząca od razu do głowy prawdę, wreszcie z siebie wykrztusi. I się nie doczekałem. W jednym z komentarzy pod tekstem "Prawda czy poprawnosć" zamieszczonym ostatnio na "Racjonaliście", została sfromułowana trafna teza, iż polityczna poprawność to nie tylko rugowanie opinii i prawd różniących się od przyjętego kanonu. To także - i jest to poważniejsza sprawa - rodzaj autocenzury, jaka się pojawia w naszych głowach, gdy wypowiadamy sie na okreśoone tematy i formułujemy nasze myśli. Fakt, iż w debatach na temat jak wyżej - nie pojawiają się postulaty zakazu Starego Testamentu i Talmudu, przy równoczesnych - stanowczych niejednokrotnie - żądaniach wyrugowania Main Kampf - świadczy o tym, iż zdefektowana polityczna poprawność ( do nieskażonej w swej oryginalnej wersji politycznje poprawności mam stosunek pozytywny) w swej groźniejszej odmianie, poczyniła już spore spustoszenia w ludzkich mózgach. Bo nie ma drugiej takiej księgi jak Stary Testament, tak powszechnej i popularnej, która na swoich stronicach - jak w soczewce - skupiałaby te wszystkie przymioty, które traktujemy jako emblematyczne cechy nazizmu. Nietolerancja, ksenofobia, nienawisć, wrogosć do drugiego(innego), rasizm, eksterminacja ludobójcza całych narodów - od tego wszystkiego aż kipi na stronicach satrotestamentowych. Żydzi, wybrany naród boga Jehowy ( jaki fantastyczny ekskluzywizm, wpisujący się wyśmienicie w nazistowską formułę) traktują pozostałe ludy niczym bydło i - jeżeli jest to uzsadnione dobrem narodu żydowskiego - - zabijają je, obracają w niewolę, często eksterminują bez oszczędzania kobiet, dzieci i starców, a ich bóg zagrzewa ich do tego kuszącymi obietnicami oraz wspomaga osobiście - jeśli tego wymaga sytuacja - w genocydalnych aktach. Stronice Starego Testamentu to wyborny instruktaż zachowań i metod - które w czasach dzisiejszych zwiemy nazistowskimi. Jest swoistym paradoksem, okrutnym paradoksem, iż holokast drugowojenny, tak w swym duchu jak i w swej skali jest sensu stricto starotestamentowy, przy czym tym razem to Żydzi zostali potraktowani starotestamentowo - więc mamy tu typową sytuację a rebours. Związki nazizmu ze Starym Testamentem są zresztą bezpośrednie i dowiedzione. Podrzucam drugi link do tekstu traktującego o jego lekturze przez A. Hitlera oraz adnotacjach przez niego w jej trakcie poczynionych. Tu natomiast przytaczam in extenso wypowiedź czołowego nazistowskiego ideologa Juliusa Streichera podczas jego powojennego procesu, z której wynika jednoznaczna korelacja między ustawami norymberskimi a prawem rasowym Starego Testamentu: "I have written such articles again and again; and in my articles I have repeatedly emphasized the fact that the Jews should serve as an example to every race, for they created the racial law for themselves-- the law of Moses, which says, "If you come into a foreign land you shall not take unto yourself foreign women." And that, Gentlemen, is of tremendous importance in judging the Nuremberg Laws.. These laws of the Jews were taken as a model for these laws. When after centuries, the Jewish lawgiver Ezra demonstrated that notwithstanding many Jews had married non-Jewish women, these marriages were dissolved. That was the beginning of Jewry which, because it introduced these racial laws, has survived throughout the centuries, while all other races and civilizations have perished." --Julius Streicher (Trial of The Major War Criminals Before the International Military Tribunal, Nuremberg, 1945, Vol. 12)" W tłumaczeniu na j. polski: "Napisałem na ten temat wiele artykułów. I w nich wielokrotnie podkreślałem fakt, iż Żydzi winni służyć jako przykład dla wszystkich innych ras, jako że oni stworzyli praw rasowe dla siebie samych, prawo mojżeszowe, które stanowi: jeżeli przyjdziesz do obcych ziemi, nie wolno ci brać za żony tamtejszych obcych kobiet. I fakt ten, panowie, ma ogromne znaczenie dla oceny ustaw norymberskich. Prawa żydowskie zostały wzięte jako model dla ustaw norymberskich. Kiedy po wiekach żydowski prawodawca Ezra, dowiedział sie ,że pomimo tego zakazu wielu Żydów posiadło nieżydowskie kobiety - te małżeństwa zostały unieważnione. Takie były początki dziejów Żydów, którzy dzięki wprowadzonym prawom rasowym byli w stanie prztrwać wieki - podczas gdy inne cywilizacje i narody zaniknęły". O Talmudzie już sobie daruję. Bo to co powyżej chyba wystarczy za pierwszorzędny argument. Dla klarownośic sytuacji dodam, iż absolutnie nie jestem za sekowaniem jakichkolwike książek. Ale jeżeli decydujemy się jednak na represyjną wobec nich politykę - zróbmy to posługując się zasadami racjonalizmu i logiki. www.polski(*)akazywac-Wez-udzial-w-dyskusjiwww.nobeliefs.com/HitlerBible.htm | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
9 na 9 | diogenes (42753 punktów) | > W związku z niedawną edycją - pierwszą po 70 - ciu latach - ksiażki A. Hitlera, "Mein Kampf" - nastał sezon na historiozoficzno - filozoficzo - etyczne debaty - w których sedno sprawy sprowadza się do problemu: czy należy przyzwalać na drukowanie takich dzieł jak "Mein Kampf", czy nie.Sami Niemcy odnoszą się do tego problemu z przymrużeniem oka, bowiem Mein Kampf (i ewentualnie inne takie dzieła) można sobie przeczytać w internecie i, jak ktoś ma ochotę, wydrukować z pliku PDF ... > jeżeli pojawia się postulat zakazywania rozpowszechniania "Mein Kampf "- to ... automatycznie powinno się objąć tą samą polityką Stary Testament oraz Talmud.Dziwaczny to automat: podejrzewam raczej jakąś maszynę (zbyt) prostą. Karl Popper na przykład totalitarne formy państwa wywodził z filozofii Platona, Hegla i Marksa - wypadałoby więc i ich książki, tak na wszelki wypadek, wycofać z obiegu, aby nie wpaść w łapy upiornych idei. Dość szybko zaczęlibyśmy poruszać się w kręgu indeksu ksiąg zakazanych raz przez jedną, raz przez inną partię ... > Fakt, iż w debatach na temat jak wyżej - nie pojawiają się postulaty zakazu Starego Testamentu...Satry Testament był, jest i zapewne długo będzie krytykowany z różnych aspektów. Przypomnijmy chociażby gnostyka Marcjona (ok. 100 - 160), który odrzucał go jako dzieło "skażone religią żydowską" (Wiki). Aktualnie wątpliwości co do kanoniczności ST zgłosił niemiecki teolog Notger Slenczka (zarzucono mu w związku z tym antysemityzm): www.theolo(*)che-und-das-alte-testament.pdf> Stronice Starego Testamentu to wyborny instruktaż zachowań i metod - które w czasach dzisiejszych zwiemy nazistowskimi.To, czy przekaz (werbalny, wizualny, inny) zostanie zinterpretowany jako instruktaż zależy od interpretatora, nie od przekazu. Ze zdań opisowych (np. nauki) nie wynika, że należy ją wykorzystywać w technice. Praktyczne podejście do teorii (przekazu) jest sprawą szerszego, ideologicznego już kontekstu, który z teorią nie musi mieć nic wspólnego. Hitler (i niektórzy apologeci NSDAP) cenił sobie Nietzschego, ale to jeszcze nie znaczy, żeby traktować jego filozofię jako ideowe źródło niemieckiego faszyzmu (niektórzy naziści woleli Hegla). Czy mamy nie słuchać i nie czytać Wagnera tylko dlatego, że był idolem Adolfa? Jak się chce uderzyć psa, to kij się znajdzie. Podobnie polityk-psychopata znajdzie sobie kogoś w bibliotece.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | PerverserPerser (579 punktów) | >Karl Popper na przykład totalitarne formy państwa wywodził z filozofii Platona, Hegla i Marksa - wypadałoby więc i ich książki, tak na wszelki wypadek, wycofać z obiegu, aby nie wpaść w łapy upiornych idei..< To prawda, ale uznaje się to autopromocję Poppera. Hegla prawdopodobnie nigdy nie przeczytał, za młodu był marksistą a w każdej książce filozoficznej jest tysiące stópek odwołujących się do Platona.
|
|
2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Tymczasem jeżeli pojawia się postulat zakazywania rozpowszechniania "Mein Kampf "- to w myśl zasady >"jeżeli nie wolno mniej, to tym bardziej nie wolno więcej", automatycznie powinno się objąć tą samą >polityką Stary Testament oraz Talmud.
Dziwię się, że nie dodałeś do tego Koranu, który obecnie przecież nawet w Polsce jest znacznie popularniejszy niż Talmud.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
 | 7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | >Dziwię się, że nie dodałeś do tego Koranu...
I to jest właśnie problem dodawania... Dla jednych będzie zakazana ta książka, dla drugich - inna, itd. Podejrzewam, że gdyby utworzyć i zniszczyć zbiór wszystkich ksiąg zakazanych, które z jakichś powodów komuś nie odpowiadają - stracilibyśmy więcej, niż zyskali.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 9 na 9 | szarley (54913 punktów) | > Podejrzewam, że gdyby utworzyć i zniszczyć zbiór wszystkich ksiąg zakazanych, które z jakichś powodów komuś nie odpowiadają - stracilibyśmy więcej, niż zyskali.Stracilibyśmy nawet Kubusia Puchatka  Nie ma książki, której przeczytać nie wolno, choć są takie których czytać nie warto (o czym dowiadujemy się... po przeczytaniu)
|
|
| |  | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Nie ma książki, której przeczytać nie wolno, choć są takie których czytać nie warto
Nie chodzi tylko o to, czy (nie) wolno czy też (nie) warto czytać jakiejś książki. Książka (czy ogólniej - przekaz) staje się rzeczywistym problemem, kiedy (jak opisuje to Arminius) nabiera charakteru instrukcji, przepisu do działania, a więc poprzez pojęcia czy wyobrażenia zaczyna sterować zachowaniami ludzi. Kryminał czy gra nie musi działać tylko poprzez swe wartości estetyczne, tragedia nie musi wywoływać pozytywnego i biernego katharsis, ale może być dla kogoś wskazówką dokonania przestępstwa, czy w ogóle podnosić poziom agresywnych zachowań. To dziwne, ale wielu ludzi ma tendencje do interpretowania faktów i ich opisów jako dyrektyw działania, a więc sięgają po ewolucyjnie prosty sposób zachowania poprzez przykład. Rodzi to masę problemów. Nie ma książki, której przeczytać nie wolno... Czy zawsze? W każdym wieku?...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > Nie ma książki, której przeczytać nie wolno... Czy zawsze? W każdym wieku?... Masz rację, przyjąłem założenie, że książka trafia w ręce myślącego człowieka
|
|
| | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >przyjąłem założenie, że książka trafia w ręce myślącego człowieka
Z treści przekazu nie jesteśmy w stanie wydedukować poznawczej i behawioralnej reakcji odbiorcy. Można wprawdzie założyć jakiś ideał myślącego człowieka i badać wpływ różnych treści na jego zachowanie, ale byłaby to (tylko) jakaś formalna teoria recepcji. W rzeczywistości trudno to przewidzieć: coś wydaje się szmirą, a zdobywa (np. w internecie) zawrotną popularność. Mózgi, tak jak pogoda, są nieprzewidywalne, nawet dla właścicieli.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | > > Podejrzewam, że gdyby utworzyć i zniszczyć zbiór wszystkich ksiąg zakazanych, które z jakichś powodów komuś nie odpowiadają - stracilibyśmy więcej, niż zyskali.> Stracilibyśmy nawet Kubusia Puchatka  > Nie ma książki, której przeczytać nie wolno, choć są takie których czytać nie warto> (o czym dowiadujemy się... po przeczytaniu)A Pinokio? Stary wyrodnialec trzymał go w obroży w psiej budzie! A to lektura jest dla 10-letnich dzieci!
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52277 punktów) | . > Dziwię się, że nie dodałeś do tego Koranu, który obecnie przecież nawet w Polsce jest znacznie popularniejszy niż Talmud.Nie znam żadnych socjologicznych badań na ten temat, a jestem bardzo ciekawym ilu obywateli Polski (jaki procent) choć raz przeczytało Talmud, Koran, Stary i Nowy Testament. Jakoś mi się wydaje, iż nawet tej ostatniej pozycji nie przeczytało więcej niż 1% ale niech będzie i 3. O jakiej popularności więc Pan tu mówi? Idąc dalej to jestem ciekawym w ilu domowych bibliotekach w Polsce znajdzie Pan, podobnie jak w mojej, Biblię w kilku tłumaczeniach, Talmud oraz Koran. (Mam także i w oryginałach, ale nie pochwalę się ich znajomością, gdy czasem potrafię w nich rozpoznać kilka słów). Przy tym te "święte księgi" posiadają swoje egzegezy przygotowane z pozycji religijnych, a także opracowania z pozycji świeckich. To zaczyna tworzyć całkiem sporą bibliotekę i ogrom materiału do przemyśleń. Koran i islam znam najsłabiej, ale trochę jednak przeczytałem: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,694775#w694998www.racjon(*)m.php/s,694775/z,0/d,4#w695059@@@ .
|
|
|  | | ZaKotem (8733 punktów) | >. >>Dziwię się, że nie dodałeś do tego Koranu, który obecnie przecież nawet w Polsce jest znacznie popularniejszy niż Talmud. >Nie znam żadnych socjologicznych badań na ten temat, a jestem bardzo ciekawym ilu obywateli Polski (jaki procent) choć raz przeczytało Talmud, Koran, Stary i Nowy Testament. Jakoś mi się wydaje, iż nawet tej ostatniej pozycji nie przeczytało więcej niż 1% ale niech będzie i 3. O jakiej popularności więc Pan tu mówi?
Mówię oczywiście o popularności wśród wyznawców, bo im tylko ewentualnie może lektura zaszkodzić (a i to jest dyskusyjne, czy rzeczywiście sama lektura, czy raczej przygotowanie, jakie przed tą lekturą miało miejsce), a nie komuś, kto daną księgę traktuje jako ciekawostkę historyczną. A w Polsce mamy może z tysiąc żydów, z czego prawie wszyscy są żydami reformowanymi, którzy Talmud jedynie właśnie jako taką ciekawostkę mogą traktować, nie wiem, czy znalazłoby się w naszym kraju z dziesięciu ludzi poważnie traktujących Talmud jako swego rodzaju podręcznik życia. Tymczasem muzułmanów jest kilkanaście tysięcy, a każdy, przynajmniej pobieżnie i fragmentarycznie, jakoś tam Koran czytał, traktując go jako świętość i samą prawdę.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52277 punktów) | Dane GUS na koniec 2011 roku: Liczba obywateli polskich - 38,5 miliona ludzi.
W tym: katolicyzm - 86,9% (gł. Kościół rzymskokatolicki - 86,7%, Kościół greckokatolicki - 0,14%, starokatolicyzm - 0,12%) prawosławie - 1,31% (gł. Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny - 1,31%) protestantyzm - 0,38% (gł. luteranie i ewangelicy reformowani - 0,18%, zielonoświątkowcy - 0,09%, pozostali ewangelikalni chrześcijanie - 0,07%, adwentyści i inne grupy - 0,04%) Świadkowie Jehowy - 0,34% buddyzm - ok. 0,04% islam - 0,013% (według różnych szacunków od 15 do 25 tys.). rodzimowierstwo - ok. 0,01% judaizm - 0,004% (według różnych szacunków od 3 do 4 tys.). Liczba osób pochodzenia żydowskiego jest większa i wynosi około 10 tys. (inne dane zwiększają ją nawet do 100 tys.) osób. _______________ > Dziwię się, że nie dodałeś do tego Koranu, który obecnie przecież nawet w Polsce jest znacznie popularniejszy niż Talmud. Nie znam żadnych socjologicznych badań na ten temat, a jestem bardzo ciekawym ilu obywateli Polski (jaki procent) choć raz przeczytało Talmud, Koran, Stary i Nowy Testament. Jakoś mi się wydaje, iż nawet tej ostatniej pozycji nie przeczytało więcej niż 1% ale niech będzie i 3. O jakiej popularności więc Pan tu mówi?> Mówię oczywiście o popularności wśród wyznawców, bo im tylko ewentualnie może lektura zaszkodzić (a i to jest dyskusyjne, czy rzeczywiście sama lektura, czy raczej przygotowanie, jakie przed tą lekturą miało miejsce), a nie komuś, kto daną księgę traktuje jako ciekawostkę historyczną.Jeżeli chodzi o wyznawców, to rzeczywiście nikt nie zna mniej swojej Świętej Księgi od katolików i wyznawcy innych religii znają swoje religijne pisma znacznie lepiej. > A w Polsce mamy może z tysiąc żydów,Wyznawców judaizmu mamy trzy, cztery razy więcej. > z czego prawie wszyscy są żydami reformowanymi,www.jewish(*)mina-tskm-beit-czy-chabad.html> którzy Talmud jedynie właśnie jako taką ciekawostkę mogą traktować,Żydzi - nawet ateiści - bardzo poważnie traktują Torę i Talmud będący interpretacją i rozwinięciem Tory. > nie wiem, czy znalazłoby się w naszym kraju z dziesięciu ludzi poważnie traktujących Talmud jako swego rodzaju podręcznik życia.Spokojnie znajdzie Pan teraz sporo ponad tysiąc osób traktujących Talmud bardzo poważnie i przestrzegających zapisanych w nim reguł. A prawie każdy uznający się za Żyda (narodowość) traktuje tą księgę z należnym jej szacunkiem. To naród księgi oraz tradycji. pl.wikipedia.org/wiki/Judaizm. Dziś bezpośrednich spadkobierców religii mojżeszowej - judaizmu, czcicieli "Jestem, który jestem", prawowiernych kontynuatorów starożytnej kultury zawartej w Biblii (Tanach), na którą składa się Pięcioksiąg (Tora), Księgi Proroków (Newiim) i Pisma (Ketuwim) oraz tradycji spisanej w dwu redakcjach (Jerozolimskiej i Babilońskiej) Talmudu, a także w kilku dziełach późniejszych, jak np. Szulchan Aruch - pozostało zaledwie kilkanaście milionów. Wśród współczesnych pokoleń Żydów, narodowych następców dwunastu plemion Izraela, tych żyjących w diasporze, jak i tych powracających w XX wieku na ziemię ojców - spotkamy się zarówno z żarliwą religijnością ortodoksów, jak i intelektualnie głęboko uzasadnionym ateizmem. Zresztą ortodoksja żydowska jest bardziej we współczesnym rozumieniu religijnym fundamentalizmem niźli ideowym dogmatyzmem. Polega ona - niczego nie odbierając emocjom duchowym wyznawców - na wypełnianiu rytuałów zgodnie z tradycją, czyli praktykowanych na sposób, w jaki od wieków czynili to ich przodkowie. Zgodnie z powyższym, teraźniejsze nurty judaizmu dzieli przede wszystkim stosunek do konieczności bardziej lub mniej bezwzględnego przestrzegania nakazów i zakazów zapisanych w religijnych księgach. > Tymczasem muzułmanów jest kilkanaście tysięcy,Plus minus tak, ale są jego przeróżne odłamy, nie mówiąc już o kulturowych różnicach. www.religi(*)gie-pokrewne,1445,article.htmlfacet.inte(*)lat-islamu-w-polsce,nId,450009> a każdy, przynajmniej pobieżnie i fragmentarycznie, jakoś tam Koran czytał, traktując go jako świętość i samą prawdę.Znowu różnie bywa, ale można się z tym zgodzić. Dla muzułmanina jest ważne to co jest w Koranie zapisane. Stara się to znać i do tego stosować, choć interpretacje są przeróżne i pozwalają na przeróżne postawy wobec rzeczywistości, w której żyją. __________ Pan zadał pytanie: > Dziwię się, że nie dodałeś do tego Koranu, który obecnie przecież nawet w Polsce jest znacznie popularniejszy niż Talmud.A ja odpowiedziałem retorycznym pytaniem: Nie znam żadnych socjologicznych badań na ten temat, a jestem bardzo ciekawym ilu obywateli Polski (jaki procent) choć raz przeczytało Talmud, Koran, Stary i Nowy Testament. Jakoś mi się wydaje, iż nawet tej ostatniej pozycji nie przeczytało więcej niż 1% ale niech będzie i 3. O jakiej popularności więc Pan tu mówi?1% z 38 milionów wynosi 380 tys. a razy trzy to trochę ponad milion. Czy uważa Pan, iż milion Polaków może się pochwalić dobrą znajomością swoich Pism Świętych? Może i tak, ale ja bardzo w to wątpię. @@@ .
|
|
| | |  | | ZaKotem (8733 punktów) |
>Pan zadał pytanie: >>Dziwię się, że nie dodałeś do tego Koranu, który obecnie przecież nawet w Polsce jest znacznie popularniejszy niż Talmud. >A ja odpowiedziałem retorycznym pytaniem: >Nie znam żadnych socjologicznych badań na ten temat, a jestem bardzo ciekawym ilu obywateli Polski (jaki procent) choć raz przeczytało Talmud, Koran, Stary i Nowy Testament. Jakoś mi się wydaje, iż nawet tej ostatniej pozycji nie przeczytało więcej niż 1% ale niech będzie i 3. O jakiej popularności więc Pan tu mówi? >1% z 38 milionów wynosi 380 tys. a razy trzy to trochę ponad milion. Czy uważa Pan, iż milion Polaków może się pochwalić dobrą znajomością swoich Pism Świętych? Może i tak, ale ja bardzo w to wątpię.
Borze uchowaj, żebym tak uważał. Pisałem jedynie o popularności Koranu WZGLĘDEM Talmudu, która, jak jestem przekonany, jest znacznie większa. O innych księgach ani słowem wszak nie wspomniałem. Zresztą, popularność a znajomość to też dwie różne rzeczy. Nie trzeba znać się na piłce nożnej, żeby być kibicem, i nie trzeba znać więcej niż kilku zdań ze swego Pisma Świętego, aby być przekonanym, że zawiera prawdę.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
1 na 1 | VonM (709 punktów) | Co do MK spotkałem się z hipotezą, że same lobby nazistowskie sprzeciwiało się upublicznianiu tej pozycji, bowiem czytając nią można wyciągnąć ciekawe wnioski o jej autorze. Uważam że - opatrzona odpowiednim komentarzem historycznym - powinna być dopuszczona do powszechnego odbioru. Co do nawiązań do Starego Testamentu - nigdy nie czytałem dogłębnie Biblii, niemniej w stosunku do Nowego Testamentu jest pozycją wybitnie odmienną, używając współczesnej nomenklatury pierwsi chrześcijanie dla konserwatywnych żydów byli by "lewactwem". Może tak?
|
|
4 na 4 oregani (375 punktów) (zablokowany) | W judaizmie podoba mi się to, że w przeciwieństwie do innych religii nie będą zawracać mi głowy, nie przyjdą, nie będą nawracać na judaizm, nie rozstrzelają mnie, bo nie chcę przyjąć ich wiary itd. A przy tym nie czuję się odrzucony, tak samo jak nie przeszkadza mi, że górale nie uznają mnie za górala. Naziści to inna bajka i lepiej przynajmniej udawać nazistę, kiedy już przyjdą. Muzułmanie, chrześcijanie, komuniści, faszyści marzą, aby cały świat wypełnił się ludźmi podobnymi do nich, a Żydzi o tym nie marzą, ba, nawet nie będą próbowali zrobić krzywdy Żydowi, który się wyparł judaizmu. Ale możliwe, że Hitler się wzorował na tej elitarności grupy, mógł mieć na przykład kompleks na punkcie Żydów, są świetnymi naukowcami, artystami, dominują w świecie finansjery, kto wie, co mu łaziło po głowie i kto mu zrobił krzywdę w życiu, może jakiś Żyd wyśmiał jego twórczość.
Co do książki Hitlera, nazywanie jej "dziełem" to spore nadużycie, ale nie zabroniłbym czytać, bo to świetna lektura na przykładzie której możemy prześledzić rozwój choroby umysłowej prowadzącej do obsesji, psychopatii, sadyzmu, urojeń. Może się to przydać, kiedy pojawi się kolejny szaleniec, może uda się w porę zareagować.
|
|
1 na 1 | PerverserPerser (579 punktów) | > sezon na historiozoficzno - filozoficzo - etyczne debaty - <żeby na końcu tej debaty dojść do smutnego wniosku jak prosto wpędzić świat w przepaść. Wystarczy Gavrilo Princip, prymitywna książka lub selfie i party na fb. Cytat:Europa jest kontynentem który z cykliczną regularnością pod przywództwem niemieckim popełniał samobójstwo. Najpierw w I w.ś. , później w II w.ś.(..) bez wątpienia jesteśmy blisko tego, żeby być świadkami trzeciej samozagłady Europy, i znowu pod niemieckim przywództwem.(Emmanuel Todd)
|
|
5 na 5 | Olek Mularski (3178 punktów) | Zgadzam się z tym, że Stary Testament, Talmud, a także Koran niosą treść nawet bardziej niebezpieczną niż Mein Kampf, na które raczej patrzy się bardziej przez pryzmat autora, niż sam tekst. Nie znaczy to jednak, żeby zakazać druku którejkolwiek z tych książek. To nie książki, czy w ogóle jakikolwiek przekaz (bo może być to równie dobrze czasopismo, sztuka teatralna czy cokolwiek innego) jest bowiem problemem, lecz mózgi w których ta treść jest przetwarzana i może stać się swojego rodzaju instrukcją do popełniania złych czynów. Problem jest jednak wbrew pozorom bardzo rozpowszechniony i gdyby stworzyć swojego rodzaju "indeks ksiąg zakazanych", to prawdopodobnie zapełniłby się taką ilością pozycji, że z czasem nie byłoby co czytać. Skoro bowiem Mein Kampf czy Czerwona Książeczka mogą być niebezpieczne i stać się dla umysłu czynnikiem spustowym do rozwoju w nim myśli totalitarnych, to czemu np. jakakolwiek powieść kryminalna nie mogłaby w pewnych okolicznościach sprzyjać kryminalizacji umysłu i dać impuls do popełnienia zbrodni.
Zupełnie inną kwestią jest to, że obecnie dostęp do takiej literatury dzięki olbrzymiemu rozwojowi internetu, którego nie da się już objąć szczelną cenzurą całkowicie bezproblemowy. W związku z tym jakiekolwiek zakazy wydawania pozycji książkowych tracą sens.
|
|
1 na 1 | Belfer00 (720 punktów) | >Tymczasem jeżeli pojawia się postulat zakazywania rozpowszechniania "Mein Kampf "- to w myśl zasady "jeżeli nie wolno mniej, to tym bardziej nie wolno więcej", automatycznie powinno się objąć tą samą polityką Stary Testament oraz Talmud. >Fakt, iż w debatach na temat jak wyżej - nie pojawiają się postulaty zakazu Starego Testamentu i Talmudu, przy równoczesnych - stanowczych niejednokrotnie - żądaniach wyrugowania Mein Kampf - świadczy o tym, iż zdefektowana polityczna poprawność [...] w swej groźniejszej odmianie, poczyniła już spore spustoszenia w ludzkich mózgach. >Bo nie ma drugiej takiej księgi jak Stary Testament, tak powszechnej i popularnej, która na swoich stronicach - jak w soczewce - skupiałaby te wszystkie przymioty, które traktujemy jako emblematyczne cechy nazizmu. Nietolerancja, ksenofobia, nienawisć, wrogosć do drugiego (innego), rasizm, eksterminacja ludobójcza całych narodów - od tego wszystkiego aż kipi na stronicach starotestamentowych. Żydzi, wybrany naród boga Jehowy (jaki fantastyczny ekskluzywizm, wpisujący się wyśmienicie w nazistowską formułę) traktują pozostałe ludy niczym bydło i - jeżeli jest to uzasadnione dobrem narodu żydowskiego - zabijają je, obracają w niewolę, często eksterminują bez oszczędzania kobiet, dzieci i starców, a ich bóg zagrzewa ich do tego kuszącymi obietnicami oraz wspomaga osobiście - jeśli tego wymaga sytuacja - w genocydalnych aktach. >Stronice Starego Testamentu to wyborny instruktaż zachowań i metod - które w czasach dzisiejszych zwiemy nazistowskimi.
Były prowadzone badania psychologiczne nad wpływem ST na postawy. Badanym w dwóch grupach podano opis współczesnej sytuacji zawierającej przemoc i ludobójstwo i poproszono ich o ocenę. Jednej z tych grup czytano przedtem teksty ze ST. I właśnie uczestnicy z tej grupy oceniali ludobójstwo łagodniej i częściej je usprawiedliwiali.
Społeczeństwo starożytnego Izraela było teokratyczne i totalitarne ("rozliczano" ludzi za ich myślenie), może nawet było pierwowzorem, przynajmniej w praktyce (Platon tylko teoretyzował) wszystkich późniejszych totalitaryzmów. Początek Izraela to ideologiczna czystka przeprowadzona przez Mojżesza i Lewitów.
Dlaczego zakazuje się Mein Kampf, a o ST nie wspomina? Chyba dlatego, że Hitler zwaśnił się z wieloma bardzo silnymi państwami i elitami i przegrał. Żydzi wojowali jedynie z sąsiadami, tych ze starożytności pokonali i zlikwidowali, więc nikt się o niich nie upomni, od tych współczesnych są silniejsi i bardziej wpływowi (mam na myśli czynniki oficjalne, nie uogólniam na wszystkich Żydów). Poza tym chrześcijaństwo, początkowo odcinające się od judaizmu, później przejęło pewne jego cechy (np. tępienie odmiennie myślących czy odmiennie wierzących), a od początku uznawało ST za księgi święte.
Koran w kręgu kultury zachodniej był mało dostrzegany, dopóki nie pojawił się islamski terroryzm. Dopiero teraz zaczęły się dyskusje czy islam to religia pokoju, czy może nie. Czytałem powieść PostApo, w której naukowiec islamista uwolnił wirusy czy nanoboty, które nie zabijały, tylko jeszcze gorzej. Ludzkość przetrwała, ale po znalezieniu u kogoś Koranu zabijano nie tylko jego, ale całą rodzinę na wszelki wypadek.
Pozdrawiam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|