>
Cytat:Szkoła bez religii to szkoła ateistyczna i ateizująca.
>"Nawet podczas zaborów religia była nauczana. Wyjątek stanowi czas rządów władz komunistycznych w
>Polsce", napisali hierarchowie. "Szkoła, z której religię się wyklucza, przeciwna jest
>fundamentalnym zasadom wychowawczym".
>Hierarchowie podkreślili, że 87 proc. dzieci i młodzieży uczęszcza na katechezę.
Czytałem kilkakrotnie ten komunikat i naszły mnie takie refleksje.
Jaką czelnością bryluje ta instytucja krytykując oświatę państwa konstytucyjnie nie wyróżniającego żadnej religii, czyli o charakterze świeckim, i dosłownie napomina i moralizuje będąc jednocześnie instytucją kompletnie zdemoralizowaną. Nauczanie katechezy jest przedmiotem dodatkowym a jej obecność w szkole jest na prawach gościa. Kościół winien to widzieć i doceniać. Bo wszedł na teren własności państwa konstytucyjnie religijnie bezstronnego. Jakżeż więc można odnosić się krytycznie do państwowego programu nauczania nadzorowanego przez MEN, instytucję państwową. Sama instytucja kościelna, w osobach tych samych biskupów, nie pozwoliła na przedstawienie swojego programu nauczania MEN-owi, traktując model nauczania jako wewnętrzną sprawę Kościoła, obłudnie powołując się na zapis w Konkordacie o autonomii państwa i kościoła.
Jego (kościoła) nauczanie stanowi więc przedmiot nieobowiązkowy, a więc nie ma przymusu obecności na zajęciach. Popatrzcie jaka to "wspaniała" kościelna metoda wychowawcza. Co rodzi sama obecność religii w szkole publicznej/państwowej, do której uczęszczają także ateiści i innowiercy? Rodzi podziały, ksenofobię do ostracyzmu klasowego włącznie. Rodzi animozje i szowinizm. Rozbija małą klasową społeczność. I nie uczy akceptacji inności, a więc otwartości i akceptacji innego spojrzenie na ogólne wartości, zasklepia światopogląd i tworzy zaścianek myślowy. Dlaczego? Bo w czasie lekcji religii część stanu osobowego jest wyłączana ze społeczności klasowej. W tym czasie jest dość metod i sposobów by takich "odszczepieńców", uczyć "odpowiednio" traktować, przez resztę "prawdziwych Polaków". Tak powstaje obraz nie Polaka Europejczyka z otwartym umysłem ale małego gnidowego polaczka. Za tzw. "komuny" uczono religii w salkach katechetycznych i
kula ziemska popękała w szerz i dłuż? Przytoczę tu cytat z cytatu: "
Szkoła, z której religię się wyklucza, przeciwna jest fundamentalnym zasadom wychowawczym". A czy czasem obecność religii w szkołach publicznych nie jest przyczyną deformacji fundamentalnych zasad wychowawczych? Jestem cały czas przeciwny agresywnemu wkraczaniu religii w sferę publiczną konstytucyjnie świeckiego państwa. Bo nauka religii jest tego też wyrazem. Są miejsca do uprawiania kultu religijnego i jest dość miejsc na naukę tego kultu w wyznaczonych, chronionych przez państwo, szanowanych przez ateistów i innowierców nie ingerujących w działania i obrzędy. Kto na to pozwala, żeby agentura obcego państwa (tak, tak Watykan ma status państwa w prawie międzynarodowym, bo ma swoje wewnętrzne prawo konstytuujące je, hymn, sztandar, bankowość, nawet gwardię) tak panoszyła się swoją butą i pychą w państwie świeckim (będę to podkreślał zawsze)? Tak, bo buta i pycha jest podstawowym grzechem głównym Kościoła. Czego taka instytucja może narobić w umysłach jeszcze uległych i chłonnych wchodząc w sferę oświaty? Czego tak się boi ateizmu, skoro ta religia jest ponoć prawdziwą? Przecież w więzieniach siedzą katolicy a nie ateiści, Przemoc domowa/rodzinna jest w rodzinach katolickich a nie masowo w ateistycznych. Nawet w takiej instytucji zdałoby wzorzec moralności, króluje pedofilia, a już pijaństwo i łamanie celibatu tak spowszedniało, że przestało to w ogóle szokować. Otóż taka instytucja pozwala sobie na krytykowanie woli społecznej, która ma dość występków tej zdemoralizowanej instytucji. Oczywiście rozmodleni posłowie i senatorowie w swej większości odrzucą obywatelską petycję. Czyż godzi się takich szanować, choć na chwilę obecną oni będą stanowić prawo w Polce?
>
KEP wydalił z siebie komunikat, którego fragmenty zacytowałem powyżej.>
Jest to reakcja na obywatelską inicjatywę ustawodawczą o zniesieniu finansowania religii z budżetuW wypadku lekcji religii Kościół winien płacić za wynajem pomieszczeń klasowych na czas prowadzonych zajęć, a o pensji dla wykładowców treści nieuzgodnionych z MEN-em nie powinno się płacić absolutnie. Tak widzę porządek. Lecz u nas jest zupełnie inaczej. W praktyce w szkołach publicznych Dyrektorzy i Rady pedagogiczne mają usłużny, kelnerski wręcz stosunek do życzeń i fanaberii księdza katechety. Więc kto tak naprawdę rządzi w szkołach publicznych, gdzie planowane zajęcia programowe zrywa się, bo trzeba uczestniczyć w kilkudniowych rekolekcjach, a obecności są sprawdzane tak jak na innych zajęciach szkolnych? Nie rozumiem o co q..wa chodzi! To Kościół ma wpływ na porządek w świeckiej szkole publicznej, czyli faktycznie rządzi?
>
państwa - "Świecka szkoła".>
Skąd ta panika w Episkopacie? Przecież wiadomo, że w obecnym sejmie projekt zmiany ustawy o systemie>
oświaty zostanie zignorowany.Ze będzie zignorowany, to jest fakt, któremu trudno zaprzeczyć. Mówię to tonem beznadziejnej rezygnacji i apatii. Tak robiła Kopaczowa jako marszałek Sejmu i Sikorski za nią z inicjatywami obywatelskimi arbitralnie wyrzucając je do kosza sejmowego i skończyła jak skończyła. Odbiło się to jej potężną czkawką przy wyborach i obecnych notowaniach.
Pozdrawiam i idę na wódkę by nie myśleć dalej.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja