Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ciąg Fibonacciego - złote/boskie podziały/liczby/proporcje

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
12-02-2016 19:27Rainard (321 punktów)Ciąg Fibonacciego - złote/boskie podziały/liczby/proporcje
Ocena 2 na 2
Przy okazji jednej z dyskusji na forum spotkałem się z tzw. ciągiem Fibonnaciego i wynikającymi z niego 'boskimi/złotymi proporcjami/podziałami/liczbami'. Początkowo potraktowałem to raczej jako ciekawostkę. Ostatnio jednak ponownie się z tym zetknąłem. Konkretniej z przykładami występowania tego w naturze: www.youtube.com/watch?v=wb7kPaM8cfg
Większość przykładów w filmiku okazała się jednak naciągana, a więc i przedstawianie ciągu Fibonacciego jako jakiegoś rodzaju reguły w przyrodzie - fałszywe: platyna.or(*)o-i-zlota-proporcja-w-naturze/
Mimo to, słyszałem, że podobno złote podziały występują w unerwieniu roślin, zwierząt czy w ludzkim DNA. Za małą mam wiedzę, żeby to zweryfikować, więc nie wiem, czy jest to prawda. Ponadto, spotkałem się z przywoływaniem tej zależności przez kreacjonistów, jako 'dowodu' na istnienie 'Projektanta' i tego, że natura jest zaprojektowana, bo, rzekomo, 'przypadkowo tak się stać nie mogło'. Nie przekonuje mnie, rzecz jasna, taka argumentacja. Jeśli za złożonością życia stała sama natura (ewolucja), to i nie wydaje mi się, żeby matematyczne zależności w przyrodzie nie mogły mieć również naturalnych przyczyn, a potrzebowały jakiejś nadprzyrodzonej, magicznej inteligencji. Zastanawia mnie tylko kilka kwestii z tym związanych, co do których nie jestem pewien:

1. Czy rzeczywiście ciąg Fibonacciego tak często występuje w przyrodzie, czy jest to może naciąganie faktów? Czy można mówić, iż jest to jakaś 'tajemnicza reguła przyrody'?

2. Czy rzeczywiście uprawnione jest traktowanie tego jako argumentu na rzecz kreacjonizmu i istnienia 'Projektanta'? Czy rzeczywiście leży coś na rzeczy, czy jest to religijne chciejstwo?

3. Jakie mogą być przyczyny występowania takiej zależności oraz interpretowania jej przez nas jako estetyczną/piękną?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

12-02-2016 22:05
 Ocena 12 na 12
ZaKotem (8733 punktów)

>1. Czy rzeczywiście ciąg Fibonacciego tak często występuje w przyrodzie, czy jest to może naciąganie
>faktów? Czy można mówić, iż jest to jakaś 'tajemnicza reguła przyrody'?

Każda liczba jest pewną abstrakcją, w przyrodzie liczba jest liczbą czegoś. Jeśli ciąg Fibonacciego ma jakieś praktyczne zastosowanie, to pewnie gdzieś występuje. Graficzne odwzorowanie ciągu, spirala Fibonacciego, jest szczególnym przypadkiem spirali logarytmicznej, a spirala logarytmiczna to wzór budowy m.in. muszli ślimaka. Nie jestem pewien, czy dobrze myślę, ale przestrzenny odpowiednik spirali Fibonacciego jest ze wszystkich spiral logarytmicznych najbardziej "okrągły", czyli daje najmniejszy stosunek powierzchni do objętości, a to oczywiście jest pewną zaletą z punktu widzenia ekonomii ślimaka.

>2. Czy rzeczywiście uprawnione jest traktowanie tego jako argumentu na rzecz kreacjonizmu i
>istnienia 'Projektanta'? Czy rzeczywiście leży coś na rzeczy, czy jest to religijne chciejstwo?

Pewnie, że chciejstwo. Na prostszym przykładzie - Stosunek obwodu arbuza do jego średnicy wynosi, mniej więcej, akurat tyle co pi. Czy to przypadek? Oczywiście, że nie. Czy jest to argumentem na rzecz istnienia "Projektanta"? Oczywiście, że nie. Jest to natomiast argumentem na rzecz realizmu matematycznego, czyli przekonania, że matematyka opisuje coś, co istnieje realnie i obiektywnie w naturze. Skoro matematyczne zależności występują w przyrodzie nieożywionej, to czemu przyroda ożywiona miałaby być od nich wolna? Przecież żywych istot dotyczą te same prawa fizyki, a więc i matematyki, co każdych innych obiektów.

>3. Jakie mogą być przyczyny występowania takiej zależności oraz interpretowania jej przez nas jako
>estetyczną/piękną?

Może być tak: za estetyczne zazwyczaj uważamy coś co jest "takie, jak powinno być", zdrowe, nieuszkodzone. Jeśli coś jest zbudowane zgodnie z jakimś schematem, matematycznym wzorem - nie musimy wiedzieć, jakim - np. jest symetryczne, kuliste, spiralne, to najprawdopodobniej znaczy, że rosło według swego schematu biologicznego, można to zjeść albo z tym uprawiać seks. Zakłócenia we wzorach odbieramy jako możliwość jakiejś choroby, rozkładu, wypaczenia, powód do zachowania ostrożności. Brzydka jest kupa - bo to kupa, nie ma w niej wzoru. Brzydkie są rozkładające się zwłoki, które straciły swój schemat. Od takich rzeczy instynktownie stronimy.

Wzruszają mnie nutrie.
14-02-2016 11:55 
 Ocena 1 na 1
rogaliczek (669 punktów)
>Brzydka jest kupa - bo to kupa, nie ma w niej wzoru. Brzydkie są rozkładające się zwłoki, które straciły swój schemat. Od takich rzeczy instynktownie stronimy.

Koprofile i nekrofile na pewno się z tym zgodzą.
21-02-2016 21:24 
 Ocena-1 na 3
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>1. Czy rzeczywiście ciąg Fibonacciego tak często występuje w przyrodzie, czy jest to może naciąganie
>
U większości roślin takie organy, jak łodyga, liście czy kwiaty rozwijają się z małego, centralnie usytuowanego skupiska komórek - merystemu. Każdy zawiązek nowego organu (zwany primordium) wyrasta z merystemu w innym kierunku, pod pewnym kątem w stosunku do zawiązka, który pojawił się wcześniej. Co ciekawe, inaczej jest u słonecznika, ponieważ widoczne na jego tarczy linie spiralne, utworzone z zawiązków kwiatów (później z tych kwiatów powstaną nasiona), zaczynają się kształtować nie od środka, lecz od brzegu tarczy.
Okazuje się, że u większości roślin kąt ten jest taki sam i że właśnie dzięki niemu powstają wspomniane linie spiralne.
Żeby zrozumieć pomysłowość tego rozwiązania, wyobraźmy sobie, że sami decydujemy o kształcie rośliny. Chodzi nam o takie usytuowanie wyrastających z merystemu zawiązków, by w trakcie dalszego rozwoju organy rośliny znalazły się jak najbliżej siebie, a więc żeby pozostało jak najmniej pustej przestrzeni. Załóżmy, że rozmieścilibyśmy je wokół merystemu w ten sposób, by kąt zawarty między dwoma sąsiednimi zawiązkami równał się dwóm piątym kąta pełnego (koła). W rezultacie zawiązek szósty, siódmy i następne rozwijałyby się w miejscach już zajętych przez poprzednie pięć i rosłyby w tych samych co tamte kierunkach. A zatem tworzyłyby się rzędy, między którymi pozostawałoby dużo wolnego miejsca. Jak się okazuje, niezależnie od przyjętej wartości wspomnianego kąta, jeżeli wyraża się ona ułamkiem zwykłym, to zawsze powstaną rzędy oddzielone niezapełnioną przestrzenią. Przestrzeń ta zostaje optymalnie wykorzystana jedynie wtedy, gdy kąt pomiędzy sąsiednimi zawiązkami wynosi w przybliżeniu 137,5 stopnia (jest to tak zwany złoty kąt). Dlaczego konieczny jest akurat taki kąt?

"Złoty kąt" pasuje tu idealnie właśnie dlatego, że nie da się go wyrazić ułamkiem zwykłym. Jego dopełnienie do 360 stopni wynosi w przybliżeniu 5/8 kąta pełnego, dokładniej jest to 8/13 kąta pełnego, jeszcze dokładniej 13/21 i tak dalej, ale żaden ułamek zwykły nie odpowiada mu ściśle. Kiedy pojawią się kolejne zawiązki, to jeśli każdy następny utworzy z poprzednim wspomniany "złoty kąt", nigdy nie dojdzie do tego, by dwa z nich (lub więcej) rozwijały się w tym samym kierunku. Dzięki temu organy nie wyrastają z merystemu promieniście, lecz układają się w linie spiralne.
>>2. Czy rzeczywiście uprawnione jest traktowanie tego jako argumentu na rzecz kreacjonizmu i
>>istnienia 'Projektanta'? Czy rzeczywiście leży coś na rzeczy, czy jest to religijne chciejstwo?
>
Komputerowa symulacja rozwoju zawiązków pozwala uzyskać efekt linii spiralnych tylko wtedy, gdy kąt pomiędzy kolejnymi zawiązkami jest bardzo zbliżony do "złotego". Wystarczy, że różnica wynosi jedną dziesiątą stopnia, a wynik już nie jest zadowalający.
Ile płatków ma mieć kwiat? Co ciekawe, liczba linii spiralnych u tych roślin, których rozwój następuje z uwzględnieniem "złotego kąta", należy zwykle do tak zwanych liczb Fibonacciego. Ciąg tych liczb po raz pierwszy opisał żyjący na przełomie XII i XIII wieku włoski matematyk Leonardo z Pizy, zwany też Leonardem Fibonaccim. Każda kolejna liczba Fibonacciego (oprócz dwóch pierwszych) równa jest sumie dwóch poprzednich, co daje następujący ciąg: 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55 i tak dalej.
Nie może to być efektem przypadku.
>>3. Jakie mogą być przyczyny występowania takiej zależności oraz interpretowania jej przez nas jako estetyczną/piękną?
>
U wielu roślin kwiatowych, których wzrost następuje wzdłuż linii spiralnych, liczba płatków wyraża się którąś z liczb Fibonacciego. Jaskry mają po 5 płatków, kwiaty sangwinarii po 8 płatków, kwiaty wielu gatunków z rodzaju starzec po 13, astry często po 21, niektóre złocienie po 34, a aster nowoangielski po 55 lub po 89. Ponadto liczby Fibonacciego często powtarzają się w opisach budowy owoców i warzyw. Na przykład przekrój poprzeczny banana jest pięciokątem.

Zdaniem artystów oko ludzkie odbiera "złoty kąt" jako wyjątkowo estetyczny. Jak to wyjaśnić, że właśnie ten kąt jest tak charakterystyczny dla kształtów roślin?
Nasuwa się wniosek, że to jeden z mnóstwa dowodów celowego projektowania w przyrodzie.
W tym genialnym zaprojektowaniu roślin i zwierząt oraz w naszej wrodzonej zdolności podziwiania natury sporo ludzi dostrzega rękę Stwórcy, który chce, byśmy z życia czerpali radość. W Biblii czytamy: "Każdą rzecz pięknie uczynił w jej czasie".
Nie powinno to nikogo dziwić, że Bóg stwarzając piękne rzeczy uwrażliwił człowieka na nie i nic dziwnego, że w tym wszystkim posłużył się pewnymi zależnościami, te zaś można nawet uchwycić wzorami matematycznymi.
Jedynie wyjątkowa inteligencja i mistrzowskie wykonawstwo mogły to dokonać.
Taki jest Stwórca wszystkiego Bóg Jehowa. Mądry to dostrzega, podziwia i głośno o tym mówi.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ludzie mają różne urojenia. Problem z estetyką jest taki, że każdemu podoba się co innego. Gdybyś miał rację każdemu podobało by się to samo, ale tak nie jest. Obalone
wsx666 (1067 punktów)

>1. Czy rzeczywiście ciąg Fibonacciego tak często występuje w przyrodzie, czy jest to może naciąganie
>faktów? Czy można mówić, iż jest to jakaś 'tajemnicza reguła przyrody'?

Jest to naciąganie.

>2. Czy rzeczywiście uprawnione jest traktowanie tego jako argumentu na rzecz kreacjonizmu i
>istnienia 'Projektanta'? Czy rzeczywiście leży coś na rzeczy, czy jest to religijne chciejstwo?

Kreacjonizm jest bez sensu. Pamiętaj, że każdy 'kreator' ma prawo zastanawiać się kto Jego stworzył i ma prawo doszukiwać się 'tajemnych reguł' dotyczących swojego istnienia.

>3. Jakie mogą być przyczyny występowania takiej zależności oraz interpretowania jej przez nas jako
>estetyczną/piękną?

Nie wiem, czy ciąg, i wynikające z niego wzory można nazwać pięknymi i estetycznymi. Może komuś się to nad wyraz podoba, ja akurat się tym wzorem nie zachwycam zbytnio. Bardziej podobają mi się 'chaotyczne' chmury na niebie.

Pozdrawiam.
28-02-2016 21:36 
 0 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>1. Czy rzeczywiście ciąg Fibonacciego tak często występuje w przyrodzie, czy jest to może naciąganie faktów? Czy można mówić, iż jest to jakaś 'tajemnicza reguła przyrody'?
>Jest to naciąganie.
>
Przyznasz, że ciąg Fibonacciego jak i fraktale są dokładnie i mocno osadzone w matematyce i to matematyce związanej z badaniem i obserwacją przyrody, natury, która nas otacza. Profesor Paul Davies tak się wypowiedział o zdolności mózgu do uprawiania abstrakcyjnej matematyki: "Matematyka nie jest czymś, czego można dotknąć. Jest wytworem ludzkiego umysłu. Niemniej okazuje się, że najlepsze zastosowanie znajduje na przykład w fizyce cząstek elementarnych i astrofizyce - dziedzinach jakże odległych od codziennego życia". Co to oznacza? "Według mnie stanowi to dowód, iż nasza świadomość i zdolność zajmowania się matematyką nie są zwykłym przypadkiem, trywialnym szczegółem, nieistotnym skutkiem ubocznym ewolucji" (Are We Alone?). To ważna uwaga, bo zgadza się z uznaniem Boga za Stwórcę wszechświata i wszystkiego co w nim, a jeśli tak, to koniecznie według inteligentnego projektu. Cechą charakterystyczną dzieł Boga jest wielka, zauważalna na każdym poziomie skomplikowania dzieła, harmonia i doskonałość. Dostrzeżenie tych cech w przedmiotach, w zjawiskach i w działaniu dookoła siebie nie stanowi dla człowieka większego problemu. Nie dostrzeże tego ten, kto lapidarnie stwierdza: NACIĄGANE!!! - bez dokładnego zbadania.
Któż nie zna określeń w rodzaju: kicz, brzydota, kłamstwo, szmira, dysonans, zgrzyt, bohomazy, brak harmonii, bezguście, dysfunkcja jako nieprawidłowe funkcjonowanie komórki, tkanki, narządu lub całego organizmu i wiele, wiele innych, które jednak nie dotyczą dzieł stworzonych przez Boga, lecz rzeczy uczynione przez ludzi. Człowiek przez Biblię określany "koroną stworzenia Bożego" jest wrażliwy na piękno i harmonię, na regularność i symetrię, wie, że świat działa w oparciu o określone prawa, zasady i reguły. Jego zmysły są tak dopracowane by we wszystkich bożych dziełach dostrzegał ich piękno, widział i rozumiał ich znaczenie i przydatność.
>>2. Czy rzeczywiście uprawnione jest traktowanie tego jako argumentu na rzecz kreacjonizmu i
istnienia 'Projektanta'? Czy rzeczywiście leży coś na rzeczy, czy jest to religijne chciejstwo?
>Kreacjonizm jest bez sensu. Pamiętaj, że każdy 'kreator' ma prawo zastanawiać się kto Jego stworzył i ma prawo doszukiwać się 'tajemnych reguł' dotyczących swojego istnienia.
>
To, że szczególnie człowiek ma prawo, z racji swej pozycji w świecie żywym, do zadawania pytań w temacie skąd się wziął tu na Ziemi, czy i jaki jest sens jego istnienia, a jeśli został stworzony, to kim jest Stwórca, jaką pozycję zajmuje Stwórca w świecie przez siebie stworzonym, jakie ma przymioty, do czego zmierza, jak wyglądać ma świat gdy swoje zamierzenie zrealizuje i inne? To kreacjonizm jest jedynie realnym i w pełni racjonalnym wyjaśnieniem pojawienia się wszystkiego, jedynie on zawiera i podaje, jak na dłoni, jasne odpowiedzi na wszystkie pytania. Niestety ale w temacie kreacjonizmu konieczne jest rozróżnienie i wskazanie tego właściwego, bo ludzka fantazja i w tym temacie pokazuje swe fantastyczne możliwości w wymyślaniu błędu. Więc który kreacjonizm? Jedynie ten zapisany w Biblii, a odczytany przez Świadków Jehowy.
>>3. Jakie mogą być przyczyny występowania takiej zależności oraz interpretowania jej przez nas jako estetyczną/piękną?
>Nie wiem, czy ciąg, i wynikające z niego wzory można nazwać pięknymi i estetycznymi. Może komuś się to nad wyraz podoba, ja akurat się tym wzorem nie zachwycam zbytnio. Bardziej podobają mi się 'chaotyczne' chmury na niebie.
>
Każdy ma możliwość dokonywania wyborów według swego gustu i zachcianek, to w żadnym razie nie pomniejsza wartości i jakości dzieł Boga. Pierwszy mężczyzna i kobieta najwyraźniej nie zostali uczynieni po to, żeby zaludnić niebo. Bóg powiedział im: "Bądźcie płodni i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię" (Rodzaju 1:28; Dzieje 17:26). Adam był pierwszym ziemskim stworzeniem mogącym poznawać Boga i wiernie Mu służyć. Miał dać początek rodzajowi ludzkiemu zamieszkującemu ziemię. "Co się tyczy niebios - niebiosa należą do Jehowy, lecz ziemię dał synom ludzkim" (Psalm 115:16). Został obdarzony przymiotami na podobieństwo Boga Jehowy i Jego Syna Jezusa - to było w pełni celowe działanie i stwarzanie.
Pozdrawiam
28-02-2016 22:31 
 Ocena 2 na 2
wsx666 (1067 punktów)
>>> To ważna uwaga, bo zgadza się z uznaniem Boga za Stwórcę wszechświata i wszystkiego co w nim, a jeśli tak, to koniecznie według inteligentnego projektu. Cechą charakterystyczną dzieł Boga jest wielka, zauważalna na każdym poziomie skomplikowania dzieła, harmonia i doskonałość.

Dzisiaj oglądałem w telewizji jak 5 lwów dopada przerażoną żyrafę, gdzieś na sawannie... Opowiedz jej tą swoją historię o inteligentnym projektancie, tak przy okazji jak uciekała przed nimi 10 minut a one ją goniły to zastanawiałem się komu w tej gonitwie kibicuje stwórca.

>>> Jedynie ten zapisany w Biblii, a odczytany przez Świadków Jehowy.

Powiadasz, ze macie monopol...hmmm Nikt inny tylko ŚJ? A czemu niby tak, a nie powiedzmy Upaniszady?

> Bóg powiedział im: "Bądźcie płodni i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię"

Ale zapomniał dodać na początku, że jak coś będzie nie po jego myśli to wszystkich utopi. Zresztą chyba tak zrobił...hmmm. Ty to popierasz? Ludobójstwo? W takim razie Hitler czy Stalin nie byli gorsi.

Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno najdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
29-02-2016 10:35 
 0 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>>> To ważna uwaga, bo zgadza się z uznaniem Boga za Stwórcę wszechświata i wszystkiego co w nim, a jeśli tak, to koniecznie według inteligentnego projektu. Cechą charakterystyczną dzieł Boga jest wielka, zauważalna na każdym poziomie skomplikowania dzieła, harmonia i doskonałość.
>Dzisiaj oglądałem w telewizji jak 5 lwów dopada przerażoną żyrafę, gdzieś na sawannie... Opowiedz jej tą swoją historię o inteligentnym projektancie, tak przy okazji jak uciekała przed nimi 10 minut a one ją goniły to zastanawiałem się komu w tej gonitwie kibicuje stwórca.
>
Dzisiaj Bogiem tego świata nie jest Jehowa Bóg, ale bogiem tego systemu rzeczy jest Szatan Diabeł. Stało się tak za sprawą ludzi, którzy odrzucili zwierzchnictwo Boga prawdziwego, a poszli za Szatanem i jego aniołami - demonami. Słowo Boże wyjawia, że Szatan jest realną osobą, która - podobnie jak szef gangu - osiąga swe cele za pomocą "kłamliwych znaków" i "nieprawego zwodzenia". Biblia wspomina, iż Szatan "ciągle się przeobraża w anioła światła". O tym, że ten niewidzialny, zły duch jest kimś rzeczywistym, przekonują nas skutki jego poczynań. W wielu miejscach w internecie znajdziesz mnóstwo dowodów na to, że człowiek postępuje o wiele bardziej okrutnie od zwierząt dla rozrywki, dla zabawy. Mimo to większość ludzi nie może uwierzyć w jego istnienie. To co zauważyłeś należy do jego dzieł. Jednak te zaś zwierzęta czynią to dla zaspokojenia swego głodu - niczego więcej.
>>>> Jedynie ten zapisany w Biblii, a odczytany przez Świadków Jehowy.
>Powiadasz, ze macie monopol...hmmm Nikt inny tylko ŚJ? A czemu niby tak, a nie powiedzmy Upaniszady?
>
Biblia odpowiada: (Izajasza 43:6, 7) "...."Przyprowadź moich synów z daleka, a moje córki z krańca ziemi, każdego, kto jest nazwany od mego imienia i kogo stworzyłem ku swojej chwale, kogo ukształtowałem - kogo utworzyłem'."
(Izajasza 43:10-13) "Wy jesteście moimi świadkami - brzmi wypowiedź Jehowy - moim sługą, którego wybrałem, abyście mnie poznali i wierzyli we mnie, i rozumieli, że ja jestem ten sam. Przede mną nie został utworzony żaden Bóg ani po mnie nie ma żadnego.
Ja, właśnie ja jestem Jehowa, a oprócz mnie nie ma wybawcy".
"Ja oznajmiłem i wybawiłem, i sprawiłem, że to usłyszano, gdy nie było wśród was obcego boga. Wy zatem jesteście moimi świadkami - brzmi wypowiedź Jehowy - a ja jestem Bogiem.
I przez cały czas jestem ten sam; i nie ma nikogo, kto by wyzwolił z mojej ręki. Przystąpię do działania - i któż może ją zawrócić?""
Te fragmenty wyraźnie wskazują, że Bóg prawdziwy ma na ziemi swój lud, nazwany od Jego imienia. To jemu dał się poznać, i to jemu nakazał by wszystko to, co otrzymali, przekazywali dalej - głosząc po całej zamieszkanej ziemi. Dzisiaj Świadkowie Jehowy są w 240 krajach wypełniając tę zleconą pracę. Nie może tego robić nikt inny.
>> Bóg powiedział im: "Bądźcie płodni i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię"
>Ale zapomniał dodać na początku, że jak coś będzie nie po jego myśli to wszystkich utopi. Zresztą chyba tak zrobił...hmmm. Ty to popierasz? Ludobójstwo? W takim razie Hitler czy Stalin nie byli gorsi.
>
Szybko wyciągasz wnioski! Nie! Ty ich nie wyciągasz, bo żeby po nie sięgnąć trzeba zrobić wysiłek i te tematy na które chcesz się wypowiedzieć zglebić i poznać. Rzucasz słowa na wiatr bez rozeznania. Pomyśl. Po pierwsze ludzie nie są uprawnieni do krytykowania poczynań Boga. Czy uczeń od razu rozumie, co czyni nauczyciel? Albo czy dziecko wie dlaczego ojciec każe mu znosić ból na fotelu dentystycznym? My również możemy nie rozumieć wszystkich posunięć Boga. "Wiedzcie, że Bogiem jest Jehowa", napisał psalmista. "To On nas stworzył, a nie my samych siebie" (Ps. 100:3).
Po drugie nie wnioskuj więc zbyt pochopnie na temat Boga, bo zrobisz sobie krzywdę. Czy mądrze jest pochopnie wnioskować, że Bóg postępuje okrutnie? "Myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Jahwe. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje nad waszymi drogami i myśli moje nad myślami waszymi" (Izaj. 55:8, 9, Biblia Tysiąclecia). Po trzecie Pismo Święte zapewnia nas: "Wszystkie Jego drogi są praworządnością". Mówi o Jehowie, że to "Bóg wierności, u którego nie ma bezprawia" (Powt. Pr. 32:4).
I po czwarte doniesienia biblijne wcale nie prowadzą do wniosku, że Bóg jest okrutny, wręcz przeciwnie - świadczą o Jego głębokiej i niezłomnej miłości do rodu ludzkiego. Cała Biblia zachęca wszystkich poszukujących prawdy do dalszego poznawania Jehowy i Jego miłościwych metod postępowania. Zrobi to ten, kto zechce - bez przymusu, z własnego wyboru. Może się okazać, że wielu innych najbardziej okrutnymi okażą się wobec siebie samych, bardziej nawet od tych obserwowanych przez ciebie zwierząt. Dlaczego? Bo ludzie mają rozum i wolną wolę, czy to nie spośród nich byli przywołani przez Ciebie Hitler i Stalin. Swoją drogą czemu przywołujesz tylko ich, kiedy współcześnie masz wiele przykładów?
Pozdrawiam
29-02-2016 19:11 
 Ocena 5 na 5
wsx666 (1067 punktów)
Ja nie będę wdawał się w polemikę, przerabiałem to lata temu, z ludźmi takimi jak Ty.
Wierz sobie w co tylko chcesz.
Dla mnie to są bezsensowne, totalne bzdury co wypisujesz.
Zaznaczam, szanuję twoje poglądy, nie neguję Twojej wiary, uszanuj, że ja uważam to za bajki.

Pozdrawiam.

Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
29-02-2016 19:36 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
Tu Ziemia! Tu Ziemia!
Jak mnie słyszysz? Jak mnie słyszysz?
Przyziemiaj! Przyziemiaj!

Drobner, 'wołam Ciebie ja - łąka'
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Tu Ziemia! Tu Ziemia!
>Jak mnie słyszysz? Jak mnie słyszysz?
>Przyziemiaj! Przyziemiaj!
>Drobner, 'wołam Ciebie ja - łąka'
>
Słyszę dobrze jestem blisko!
Wyjdź na szczyty gór stamtąd lepiej wszystko widać,
może dostrzeżesz Tego, co uczynił to wszystko!
I rozgadaj się uważnie!
Pokochaj prawdę z kłamstwa nie ma żadnej pociechy.
Pozdrawiam
29-02-2016 21:27 
 Ocena 8 na 8
Drobner (19539 punktów)
>... z kłamstwa nie ma żadnej pociechy.

Dopóki kłamstwo i oszustwo jest kłamstwem i oszustwem, to można się czasami i pośmiać.

Najgroźniejsze jest kłamstwo i oszustwo traktowane jako prawda.
Doświadczasz tego na własnym umyśle. Wolno Ci.

Wtłaczanie tego innym jest haniebne.

Drobner, nadal z Ziemi.
02-03-2016 06:35 
 0 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>... z kłamstwa nie ma żadnej pociechy.
>Dopóki kłamstwo i oszustwo jest kłamstwem i oszustwem, to można się czasami i pośmiać.
>
Widzę, że dobrze nie sprawdziłeś z czego się śmiejesz. Trzeba poświecić temu więcej czasu i starań.
>Najgroźniejsze jest kłamstwo i oszustwo traktowane jako prawda.
>
To prawda. Jest jednak istotny warunek!
Musiałbyś umieć odróżnić prawdę od kłamstwa. Z jednej strony nie jest to trudne, bo jest tak jak z odróżnieniem ziarna od plew. Plewy - kłamstwa są lekkie i wiatr rozrzuca na wszystkie strony jednak nikt się nimi nie pożywi, bo to śmiecie. Ziarno - prawda ma swą wyborną jakość, to na nim opierać się powinna strawa ludzi. Tak został stworzony. No bo cóż po strawie i pożywieniu, którego człowiek nie umiałby przerobić na swój użytek! Tu zaś jego organizm, tak utworzony przez Boga, doskonale daje sobie radę z takimi owocami ziemi - wykorzystuje je dla swego dobra.
>Doświadczasz tego na własnym umyśle. Wolno Ci.
>Wtłaczanie tego innym jest haniebne.
>
Rozmawiamy. To raczej Ty siłą swej wyimaginowanej wiedzy i poparcia błądzących ludzi usiłujesz mnie uciszyć. Podaj argumenty, że masz rację. Sam fakt nazywania siebie racjonalistą nie zmienia stanu jaki jest. Trzymasz się kłamstw. Na świecie tysiące naukowców, prawdziwych i obiektywnych, dostarcza niezliczoną ilość dowodów, że świat to wspaniały projekt, doskonale realizowany - że jest Bóg. On działa dalej i stale.
>Drobner, nadal z Ziemi.
>
Psalm 8:3-9:
"Gdy widzę twe niebiosa, dzieła twoich palców,
księżyc i gwiazdy, któreś ty przygotował,
 4 czymże jest śmiertelnik, że o nim pamiętasz,
i syn ziemskiego człowieka, że się o niego troszczysz?
 5 I uczyniłeś go niewiele mniejszym od podobnych do Boga,
a potem ukoronowałeś go chwałą i wspaniałością.
 6 Sprawiłeś, że panuje nad dziełami twoich rąk;
wszystko poddałeś pod jego stopy:
 7 mniejsze zwierzęta z trzody oraz woły, te wszystkie,
a także zwierzęta polne,
 8 ptactwo niebieskie i ryby morskie,
wszystko, co przemierza szlaki mórz.
 9 Jehowo, nasz Panie, jakże majestatyczne jest twoje imię na całej ziemi!"
Pozdrawiam
02-03-2016 07:17 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>On działa dalej i stale.

Szczegolnie w Afryce, Indiach i Koreii Poludniowej. W Chinach tez troche dziala.
Ale Afryka jest najbardziej zajety. To tam wlasnie wklada swoja energie, czas i pieniadze. Afryka to jego oczko w glowie. Tam widac na co go stac
03-03-2016 20:00 
 0 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>On działa dalej i stale.
>Szczegolnie w Afryce, Indiach i Koreii Poludniowej. W Chinach tez troche dziala.
>Ale Afryka jest najbardziej zajety. To tam wlasnie wklada swoja energie, czas i pieniadze. Afryka to jego oczko w glowie. Tam widac na co go stac
>
Ironia bez właściwego rozeznania, to pułapka wpada w nią głupiec. Bóg nie tylko okazuje miłość ogółowi ludzkości, ale też osobiście troszczy się o swych sług.
Do starożytnych Izraelitów, którzy często byli nieposłuszni, Mojżesz rzekł: "Czy to Jehowie tak czynicie, ludu głupi i niemądry? Czyż on nie jest twoim Ojcem, który cię utworzył, który cię uczynił i utwierdził?" (Powtórzonego Prawa 32:6).
Wiele wysiłku i aktywności badawczej wymaga poznanie prawdy i poznanie Boga.
Wielu na ten wysiłek nie stać. Nawet o nim nigdy nie myśleli. Dlaczego?
"Głupi rzekł w sercu swoim: Nie ma Boga!" (Psalm 14:1, Bw).
Pozdrawiam
02-03-2016 09:06 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
Wciąż kręcisz:



Eeeeech!
Nie wiesz nawet, że można inaczej.
Że można choćby w drugą stronę te młynki obracać.

Albo wcale.

Drobner, z młynkiem do kawy...
03-03-2016 20:11 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>Nie wiesz nawet, że można inaczej.
>Że można choćby w drugą stronę te młynki obracać.
>Albo wcale.
>Drobner, z młynkiem do kawy...
>
Tak uważa ktoś komu obojętne jakim młynkiem kręci. Tak duchowi przewodnicy różnych religii
kręcą swoimi wiernymi. Im nie chodzi o prawdę, ani o dobro wiernych. Ci zaś, którzy tak się modlą nie znają i nie wiedzą nic o prawdziwej modlitwie i wymaganiach Boga w tej kwestii.
Taka modlitwa pogarsza sytuację modlących się, a raczej puszczających te młynki w ruch.
Tak to już jest, że najważniejsze to poznanie prawdy i wprowadzanie jej w życie.
Pozdrawiam
03-03-2016 20:58 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
Oczywiście!
Takie młynki to dla Ciebie niedosiężne wyżyny praktyk religijnych.

Ty dalej błąkasz się z miłą bogom kołatką i ludzi straszysz klekotem...
Szerokich bezdroży...

Drobner, bezdźwieczny
Abdullah (1241 punktów)
Złota liczba - będąca kluczem do ciagu fibonacciego ma całkiem naturalne wyjaśnienie biologiczne.
Trzeba dokonać tylko 2 operacji.

Z definicji ciagu fibonacciego wyrzucić zero jako wartość startową i przypomnieć sobie o mejozie i sygnalizacji miedzykomórkowej.

Wyrzucenie zera ma jedna przyczynę -- nie można mówić o organizmach żywych jeżeli nie mamy choć jednej komórki.
Popatrzmy teraz na mitoze - z matematycznego punktu widzenia - mitoza jest pomnożeniem przez 2 - jest tylko jedno ale. W zdrowych komórkach (nie nowotworowych) podział jest kontrolowany poprzez sygnalizacje miedzykomorkową - upraszczając - gdy wszystkie możliwe puste przestrzenie dookoła komórki są zajęte - komórka przestaje sie dzielic.
Po analizie topoligicznej (w 3 wymiarach oczywiscie) dość szybko dojdziesz do 1.6 jako mnożnika .

Oczywiście jest to uproszczenie.
Skrymir (76 punktów)
W zasadzie, to uproszczenie zasad dynamiki Newtona. Jeśli mamy szeroko pojmowane matematyczne proporcje w naturze zauważalne przez nasze pomiary, to mamy też mechanikę kwantową wykraczającą poza naturalne obserwacje.
Według naukowców, a konkretnie fizyków, jest to definicja sił grawitacji, które są określane geometrycznie jako fragment elementu próżni, wykraczający poza wymiary zbliżone relatywnie do największych wymiarów ludzkiego umysłu, a więc pochodzące od materii ciemnej i innych proroctw filozoficznych, opartych na materialistycznych uproszczeniach geometrii w sensie ośrodków grawitacji oddziałującej poprzez czas w ludzkim ciele. Co w zestawieniu z ciągiem fibonacciego jest zaledwie namiastką pojmowania ludzkiego bytu, bowiem ten określa go znacznie precyzyjniej, a brakuje w nim jakiegokolwiek zgięcia.
Ostatnio potwierdziły się proroctwa Einsteina na temat ugięć ciągu czasoprzestrzenii w kwestii grawitacji i światła, które ulega pewnym zakłóceniom wraz z grawitacją. Tu chodzi tylko o pomiar jednej czarnej dziury zderzającej się z inną, zdarzenie to jest, w subiektywnym postrzeganiu wartości duchowych, znacznie mniej skomplikowane, niż praktyki joginów oraz znacznie bardziej zawikłane, niż siły kosmosu człowieka, zbliżające się do pojęcia wartości biologicznej natury wszechumysłu, oraz zasad przez niego określanych.
W obiektywnie rzeczywistym, obecnym stanie takiej natury, jesteśmy bowiem jedynie zobrazowaniem modelu rozszerzania się wszechświata poprzez interfejs geometrii komórek, w tym neuronów, a przede wszystkim układu nerwowego człowieka, w ciągłym starciu z częstotliwościami grawitacyjnymi, a zarazem, ze światłem "wiodącym" grawitację we wszystkie strony od początku czasu.
Tworzy to pewnego rodzaju wibrujący i olśniewający obiekt wprost z centrum wszechświata, jakim jest światło przenikające wszystkie ośrodki grawitacyjne w próżni i odbijające się spowrotem poprez fraktalność ciągu fibonacciego.
Powracające w to samo dokładnie miejsce, oraz będące w zderzeniu grawitacyjnym zwanym Wielkim Wybuchem, oraz tworzące czasoprzestrzeń poprzez zasady mechanik kwantowych oraz klasycznie pojmowanych, jest jedynie pewnym portalem hiperprzestrzennym, w którym światło zanika, jedną z wspominanych czarnych dziur.
Zderzenie czasoprzestrzenne określane Wielkim Wybuchem to tylko podstawa podziału atomu, które istnieje dzięki właśnie takim uproszczeniom tendencji ciągu fibonacciego do tworzenia galaktyk i innych sfer w sieci wszechumysłu.
Każda czarna dziura to tylko potencjał dający siłę ciemnej materii bądź też energii zużywanych do napędzania takiego rodzaju hiperprzestrzennej dynamiki wielowymiarowej, a zarazem tworzącej nieskończone wszechświaty, którym ciąg fbonacciego towarzyszy jedynie z malutkimi "zagięciami", odstępstwami od fizyki kwantowej, o której przynajmniej na razie nie wiemy praktycznie nic, a której najmniejszy fenomen dający wykorzystać się technologicznie zapewniłby, w wypadku najbardziej prawdopodobnym dla nas, a zarazem najprostszym w wykonaniu przez organizm biologiczny, na przekroczenie prędkości światła, bowiem byłaby to dosłowna podróż w przyszłość poza ciągiem fibonacciego w czasoprzestrzennym pojmowaniu grawitacji naszych trzech wymiarów, coś dającym dostęp do czwartego niczym otwarte drzwi do światów z bajek, w których można zagubić swoją wyobraźnię, i z których wielu nie potrafiłoby lub nie chciało trafić spowrotem.
Taki proces jest interpretowany poprzez organizmy bliskie nam oraz dalekie, spoza drogi mlecznej, które są w stanie skupić istotę przesyłu informacji na wykorzystaniu informacji, dla nas pojmowanych jedynie jako kwantowe lub hiperprzestrzenne. Należy przyjąć, że istnieją i takie, które potrafią skupić "świadomość" takiego stanu (bądź też odwrotność "świadomości") nawet na przestrzeni milionów lat, lub potrafią zapewnić sobie odpowiedni potencjał do podróży hiperprzestrzennej trwającej miliony lat świetlnych, podczas zaledwie paru godzin, sekund lub ułamków sekundy, choć materialnie mogą przypominać nam ewolucyjne konstrukcje organizmów żywych bądź innej substancji złożonej z prostych atomów i wchodzącej w interakcję z inną.
Rainard (321 punktów)
Jeśli już poruszyłem tą kwestię, to zastanawia mnie jeszcze jedna często przywoływana zależność matematyczna (jeśli można tak to nazwać) występująca w przyrodzie - mianowicie fraktale.

Czy to prawda, że Wszechświat jest fraktalny, że jego części są podobne do całości i wszystko wynika jakby z 'jednej zasady'?

I tu także - spotykałem się z przywoływaniem tego jako argumentu popierającego istnienie 'Stwórcy'. Podobno świadczy to o tym, że Wszechświat jest 'projektem' i miał 'Projektanta' oraz, że 'nie mógł być przypadkiem'. W jaki sposób matematyczne zależności w przyrodzie mają o tym świadczyć? Nie wiem. I sam nie potrafię tego ocenić, gdyż moja wiedza w tym zakresie jest właściwie żadna. Ale mam już tak, że, kiedy czegoś nie rozumiem, to tym bardziej mnie to zastanawia.

Mógłby mi ktoś obeznany w temacie wyjaśnić (byłbym wdzięczny za zabranie głosu przez jedną z osób z forum zajmujących się fizyką czy matematyką), o co dokładnie chodzi z fraktalami, jak mają się do ciągu Fibonacciego (czytałem, że oba się ze sobą jakoś wiążą) i o co chodzi z traktowaniem obu zależności jako czegoś, co świadczyć by miało o tym, że Wszechświat jest 'projektem' i 'nie mógł powstać spontanicznie'?

Z góry dziękuję.
01-03-2016 22:22 
 Ocena 1 na 1
gigatron (-5 punktów)
(zablokowany)
>Czy to prawda, że Wszechświat jest fraktalny, że jego części są podobne do całości i wszystko wynika jakby z 'jednej zasady'?

Nie jest to prawda.

Np. atom, a tym bardziej jądra atomowe, wyglądają raczej inaczej od systemu planetarnego, galaktyki... ani też nie przypominają drzewa, ryby, ani nawet... skarpetki.

No, a te spirale, czy w ogóle: liczby, kąty, itd. Fibonacciego,
są powszechne gównie z przyczyn statystyczno-ekonomicznych.

W przypadku struktur rosnących - jak rośliny, kwiaty, drzewa, ślimaki,
a nawet organy, kończyny zwierząt i ludzi...
wychodzi wtedy jakby optymalne rozłożenie poszczególnych części - unikanie kolizji.

Zwykle na płaszczyźnie to ładnie pokazują: kwiaty, liście, itp.,
zwłaszcza w słoneczniku widać dość dobrze nawet i te spirale;

W 3D pewnie też to funkcjonuje... no ale ludzie są raczej mało
rozgarnięci w stereometrii, więc jeszcze tego nawet nie zauważyli jak należy.

W informatyce też ma niezłe zastosowanie to golden ratio: phi = 0.618...
np. generator liczb typu random:
teoretycznie można zrobić taki generator na dowolnej niewymiernej, pi, e, sqrt(2), itp.

No, ale okazuje się że algorytm oparty na phi jest tu najlepszy..
spełnia wszelkie testy bez problemu, jak np. test jednorodności, itp.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Czy to prawda, że Wszechświat jest fraktalny, że jego części są podobne do całości i wszystko wynika jakby z 'jednej zasady'?
>
W części tak!
>Np. atom, a tym bardziej jądra atomowe, wyglądają raczej inaczej od systemu planetarnego, galaktyki... ani też nie przypominają drzewa, ryby, ani nawet... skarpetki.
>
Inne wzorce tego samego projektanta i wykonawcy poznanie ich przed ludźmi.
>No, a te spirale, czy w ogóle: liczby, kąty, itd. Fibonacciego,
>są powszechne gównie z przyczyn statystyczno-ekonomicznych.
>W przypadku struktur rosnących - jak rośliny, kwiaty, drzewa, ślimaki,
>a nawet organy, kończyny zwierząt i ludzi...
>wychodzi wtedy jakby optymalne rozłożenie poszczególnych części - unikanie kolizji.
>
Bóg uwielbia różnorodność. Najlepiej wskazują na to zasady dziedziczenia za każdym razem chociaż podobny a inny od rodziców. To różnorodność - heterozygotyczność osobnicza podstawą zdrowia i elastyczności przystosowawczej organizmów, to element podstawowy dobrej kondycji całej populacji, gatunku.. .
>Zwykle na płaszczyźnie to ładnie pokazują: kwiaty, liście, itp.,
>zwłaszcza w słoneczniku widać dość dobrze nawet i te spirale;
>W 3D pewnie też to funkcjonuje... no ale ludzie są raczej mało
>rozgarnięci w stereometrii, więc jeszcze tego nawet nie zauważyli jak należy.
>
Trzeba chcieć, tu zaś większość nie interesuje się tymi kwestiami.
Doskonały projekt i doskonały wykonawca widać Jego dzieła na każdym kroku i w każdym miejscu.
Pozdrawiam.
04-03-2016 09:03 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>Bóg uwielbia różnorodność. Najlepiej wskazują na to zasady dziedziczenia za każdym razem chociaż podobny a inny od rodziców. To różnorodność - heterozygotyczność osobnicza podstawą zdrowia i elastyczności przystosowawczej organizmów, to element podstawowy dobrej kondycji całej populacji, gatunku.. .

A teraz, miszczu, wyjaśnij, w jaki sposób w dobrej kondycji istnieją gatunki rozmnazające się wyłącznie homozygotycznie. Na zachętę podam wyjaśnienie ewolucjonistyczne: wszystkie takie gatunki mają bliskich krewnych "normalnych", bardzo podobnych genetycznie i morfologicznie, co oznacza, że ich specjacja nastąpiła niedawno. Są więc "ślepą uliczką" ewolucyjną, nie podlegają dalszej ewolucji i w związku z tym nie trwają dłużej niż parę milionów lat.

A teraz twoje.

Wzruszają mnie nutrie.
20-03-2016 00:15 
 Ocena 1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Bóg uwielbia różnorodność. Najlepiej wskazują na to zasady dziedziczenia za każdym razem chociaż podobny a inny od rodziców. To różnorodność - heterozygotyczność osobnicza podstawą zdrowia i elastyczności przystosowawczej organizmów, to element podstawowy dobrej kondycji całej populacji, gatunku.. .
>A teraz, mistrzu, wyjaśnij, w jaki sposób w dobrej kondycji istnieją gatunki rozmnażające się wyłącznie homozygotycznie. Na zachętę podam wyjaśnienie ewolucjonistyczne: wszystkie takie gatunki mają bliskich krewnych "normalnych", bardzo podobnych genetycznie i morfologicznie, co oznacza, że ich specjacja nastąpiła niedawno. Są więc "ślepą uliczką" ewolucyjną, nie podlegają dalszej ewolucji i w związku z tym nie trwają dłużej niż parę milionów lat.
>A teraz twoje.
>
Wskaż źródło bo nie za bardzo wiem o czym piszesz.
Homozygotyczność zawsze upośledza poszczególne osobniki, są one mniej elastyczne, mają upośledzone możliwości adaptacji i właściwej reakcji na zmieniające się warunki środowiskowe.
Są bardziej delikatne, wrażliwe. Stosuje się chów wsobny, czyli w pokrewieństwie, dla zwiększenia homozygotyczności, a w sumie by uzyskiwać większy stopień hateryzogotyczności dla np.: podniesienia wydajności, wartości jakiejś cechy itp.
Czegoś takiego jak ewolucja nie ma, więc i tematu nie ma.
Ewolucjoniści mają wiele takich wymyślonych przez siebie "ślepych uliczek" - a to już ich problem. Pozdrawiam
20-03-2016 11:14 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Bóg uwielbia różnorodność.
A co to znaczy Bóg? Poproszę o definicję dającą się zdefiniować naukowo:
Istnieje sobie "cosik" w "niewiadomo" jakiej formie i w żaden sposób jego istnienia doświadczyć nie można.
To jak może nas interesować jego istnienie i jak jego jakiekolwiek atrybuty mogą dla nas mieć jakiekolwiek znaczenie? Przecież to całkowita bzdura - od początku do końca. Naukę (science) interesuje tylko "obiektywnie istniejąca rzeczywistość", gdyż tylko ona poddaje się bezpośrednim lub pośrednim (za pomocą narzędzi) badaniom. W tej rzeczywistości nie natrafiono na najmniejszy ślad zarządzającej światem (a choćby i najmniejszym wpływem na rzeczywistość) inteligencji. Jedyną znaną inteligencją we wszechświecie jest inteligencja zwierząt z człowiekiem na czele.


www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,668549#w670891

Wytworem fantazji i mitów są wszystkie religie i wszyscy Bogowie. Bez tego źródła nie możliwe byłyby jakiekolwiek spekulacje filozoficzne i teologiczne dotyczące istnienia świata nadprzyrodzonego, a w nim bogów wszelakich. Najbardziej intelektualnie przetworzona wiedza na temat bogów dalej poza mity nie wychodzi, gdyż nie może być w sposób dostępny ludziom weryfikowalną. Żadna Pańska wiara, iż jakiś tam "Bóg" jest wytworem interpretacji rzeczywistości niczego tu nie zmienia. Od mieszania herbata nie robi się słodszą.

>Czegoś takiego jak ewolucja nie ma, więc i tematu nie ma.
Są na to setki tysięcy naukowych dowodów. Warto zacząć od elementarza:
www.proszy(*)ucja_jest_faktem-p-30236-.html
www.racjonalista.pl/ks.php/k,1894
Tematu zaś rzeczywiście nie ma, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
www.piotrandryszczak.pl/ewolucja.html

@@@
.
20-03-2016 15:33 
 Ocena 8 na 8
Lilly Amina (4723 punktów)

>Czegoś takiego jak ewolucja nie ma
Był taki jeden, co przy każdej okazji mówił "Ceterum censeo Carthaginem delendam esse", ale on był mądry i w końcu dopiął swego (choć nie dożył). Ty jesteś skazany na porażkę.
21-03-2016 12:00 
 Ocena 8 na 8
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>Czegoś takiego jak ewolucja nie ma
>Był taki jeden, co przy każdej okazji mówił "Ceterum censeo Carthaginem delendam esse", ale on był mądry i w końcu dopiął swego (choć nie dożył). Ty jesteś skazany na porażkę.
Sedno komentarza bardzo trafne, trochę jednak nachodzą mnie wątpliwości, czy aby godzi się zestawiać w jednym zdaniu Katona Starszego z Miłującym Bełkot.
21-03-2016 21:09 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)

>Sedno komentarza bardzo trafne, trochę jednak nachodzą mnie wątpliwości, czy aby godzi się zestawiać w jednym zdaniu Katona Starszego z Miłującym Bełkot.
Spodobała mi się gra kontrastu. Coś jak czarne-białe.
21-03-2016 21:17 
 Ocena 3 na 3
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>Sedno komentarza bardzo trafne, trochę jednak nachodzą mnie wątpliwości, czy aby godzi się zestawiać w jednym zdaniu Katona Starszego z Miłującym Bełkot.
>Spodobała mi się gra kontrastu. Coś jak czarne-białe.
Albo jak szczyt górski zatopiony w chmurach w zestawieniu z depresją.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365