 |
Co po SETI oraz rola obcych w kształtowaniu światopoglądu Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-03-2016 02:14 | Max Golonko (1811 punktów) | Co po SETI oraz rola obcych w kształtowaniu światopoglądu
1 na 1 | Wąskozakresowy i dość naiwny program poszukiwania sygnałów od obcych SETI nie odniósł sukcesu. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że dużo zależy od szczęścia w celowaniu i solidności nagrywania (i analizy), a potencjalny zakres fal jest niestety spory. SETI ma lepszego następcę nt.interia(*)reakthrough-listen,nId,2160242Dość rozsądne wydaje się szukanie w okolicach ekliptyki bo tam my jesteśmy odkrywalni dla nich gdy ziemia tranzytuje im słońce. Miłej nocy p.s. Watykan i polscy biskupi oczywiście trzęsą portkami bo dochody tych zboczeńców i oszustów radykalnie spadną, gdy okaże się, że istnieją gdzieś inne inteligentne istoty zdecydowanie nie pasujące do wizji biblijnej (jedyna inteligentna istota została stworzona w postaci człowieka a nawet bóg w ludzkiej skórze zrealizował psychiatrycznie obłędny masochizm dając się ukrzyżować). | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Wenancjusz (16441 punktów) | Ta dziedzina dążenia do poznania, ma jeszcze znamiona drogiej zabawy. Nie oznacza to, żeby tego nie robić, bo jest to niemoralne wobec np. dzieci umierających z głodu w Afryce. Ludzkiej ciekawości nie zatrzyma się nigdy. To cecha powodująca postęp w rozwoju cywilizacyjnym inspirujący dalszy jej rozwój. Intrygująca cecha. Obserwację robi się dokonując pewnych założeń, które nie muszą się sprawdzać. -tak więc odbiór jakich "podejrzanych" sygnałów wyróżniających się od szumu tła może być tylko przypuszczeniem, niekoniecznie pewnikiem. -teoretyczna cywilizacja nie musi dawać, żadnych sygnałów typu "szukamy towarzystwa", bo uzna to za niepotrzebny wydatek energetyczny. -może się zdarzyć przypadek, że akurat znajdziemy się na drodze przesyłu sygnału nie kierowanego do nas a do kogo innego. -sposób kodowania sygnału mógłby być nie do rozszyfrowania na obecnym etapie możliwości ludzkich. Być może obcy będą sobie wymieniali informacje, bez rozpoczynania nauki języka informacji, tak jak sobie wyobraża to człowiek. I vice versa. Nie obawiam się rozszyfrowania sygnałów telewizyjnych jakie opuściły Ziemię, bo mają za słabą moc, i nie podany jest sposób kodowania sygnału i przetworzeniu go na obraz. -tak więc co nam z tego, że będą wyraźne symptomy istnienia kogoś jeszcze w najbliższym nam Kosmosie, kiedy mógł być wysłany z odległości np. tysiąca czy nawet 5oo lat świetlnych. Co to wtedy by była za "korespondencja" i czy ma sens dla ludzkości? Wymiana informacji ma wtedy sens, gdy ta przepływa/można ją przesyłać dostatecznie szybko. Co może wnieść informacja z przed tysiąca lat, kiedy w tym czasie rozwój cywilizacyjny na Ziemi będzie taki, że trudno go sobie wyobrazić. Oczywiście pod warunkiem, że ludzkość nie wywoła samozagłady i zniszczy Ziemię i cywilizację.. -istnieć może jeszcze przypuszczenie, że "obcy" mogą posługiwać się inną formą/narzędziem komunikacji odpornym na niewygodny wpływ czasu (jest to czysta spekulacja). Można by spekulować, że prędkość rozchodzenia się fal e.m. nie jest prędkością ostateczną, we Wszechświecie jeśliby można ją ominąć. W związku z powyższym, byłyby to cywilizacje o niezwykłym poziomie technologii i techniki jaki nam być może przyjdzie poznawać samodzielnie w dalekiej jeszcze przyszłości. -tak więc gdyby takie zdarzenie miało miejsce, to tylko stać nas będzie na bierny odbiór i próby analizy otrzymanych materiałów. Oczywiście wątpliwości jest więcej. Nie ma tu miejsca w komentarzu na długie wywody. A wątpliwości i pytania można by mnożyć ad mortem usrandam. Prawdą jest tylko, że prawdopodobnie wywołało by to rewolucję i zdecydowaną dewaluację wszelkich religii. Religie są nośnikami/mecenasami stanów zastanych. Są statyczne, co winno hamować wszelki postęp w sferze nowych myśli. Tak jest, bo są na to dowody historyczne. Odrzucają na wszelkie dostępne sposoby zjawisko dynamiki myśli społecznych. Jeśli jednak trafia to do jednostek o dużej wyobraźni i zmyśle obserwacji, szukających rozumnych i zasadnych wniosków, to postępu nie zatrzymają. Takie zachowania wyznawców religii jakiejkolwiek jest nawet zrozumiałe. Jedyną bronią niszczącą religijne zasady życia społecznego jak i tym samym samych religii, jest wolna, nie pętana żadnymi dogmatami myśl. Stąd i dalszy wniosek. Widać wtedy, że religia jest tylko ludzkim, specyficznym narzędziem, nie mającym z tzw. wiarą nic wspólnego a jest tylko narzędziem budującym słodkie życie wyalienowanej, zwykle malutkiej w stosunku do ilości wyznawców grupy społecznej, a więc i statycznej pozycji religii. Chociaż.... Religie, nie mogąc dać odporu wolnej nauce, mogą nagle zmienić zakres panowania swoich bóstw na obszary o innych cywilizacjach. Więc to następny dowód na to, że religie są tylko ludzkim wymysłem, a modele myślenia religijnego jednak można zmieniać pod potrzeby właśnie tej małej, wyalienowanej grupy społecznej. Jak dotąd zabawa ta podnieca, wywołuje emocje, i rusza wyobraźnię. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
|
|
1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Jak zwykle w takich wypadkach - rzeczywiste cele projektu są zupełnie odmienne od oficjalnych, a prowadzone badania dotyczą zupełnie innych zagadnień niż otwarcie głoszone. Krótko rzecz ujmując - pod hasłem szukania ufoludków opracowuje się i doskonali metody wykrywania i analizy sygnałów dla celów wojskowych i wywiadowczych. en.wikipedia.org/wiki/Paul_Horowitzen.wikipedia.org/wiki/JASON_(advisory_group)W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych 20. w. do projektu werbowano naiwnych politycznie zapaleńców, co czyniono za pomocą działających na wyobraźnię sloganów o poszukiwaniu pozaziemskich cywilizacji i eksploracji Kosmosu. Obecnie, jak widać, próbuje się to robić za pomocą haseł antyklerykalnych.  Co ciekawe, zakres zainteresowań SETI ewoluuje wraz z rozwojem ziemskiej techniki. Na początku werbowano więc elektroników i radiotechników, obecnie - informatyków i specjalistów od nowoczesnych technologii, między innymi światłowodowej i laserowej.
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
4 na 4 | KORUND (4922 punktów) | >Watykan i polscy biskupi oczywiście trzęsą portkami bo dochody tych zboczeńców i oszustów radykalnie >spadną, gdy okaże się, że istnieją gdzieś inne inteligentne istoty zdecydowanie nie pasujące do >wizji biblijnej -Nie sądzę by spędzało im to sen z powiek. Ani obserwowana rzeczywistość, ani żadna inteligentna istota nie pasuje do wizji biblijnej, ale właśnie po to Kościół hoduje tabuny teologów, by interpretować, tłumaczyć, racjonalizować....wykręcać kota ogonem i dzielić włos na czworo. Historia pokazuje, że ludziom można wmówić dosłownie wszystko, w dowolnym momencie, szczególnie gdy się to podeprze "argumentami" z wiary, duchowości, metafizyki itp. wzniosłych bzdetów dla ciemnoty, która stanowi niestety większość mieszkanców tej palnety. Nie dziwię się więc tym nielicznym istotom inteligentnym na Ziemi, że szukają "bratnich dusz" poza nią.
|
|
7 na 7 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > Watykan i polscy biskupi oczywiście trzęsą portkami bo dochody tych zboczeńców i oszustów radykalnie spadną, gdy okaże się, że istnieją gdzieś inne inteligentne istoty zdecydowanie nie pasujące do wizji biblijnej (jedyna inteligentna istota została stworzona w postaci człowieka a nawet bóg w ludzkiej skórze zrealizował psychiatrycznie obłędny masochizm dając się ukrzyżować).Myślę, że kogoś tu nie doceniasz.  Ani biskupi katoliccy, ani funkcjonariusze innych odłamów chrześcijaństwa czy w ogóle innych religii nie mają w związku z powyższą sprawą najmniejszych powodów do zmartwienia. Ewentualne odkrycie jakiejś pozaziemskiej cywilizacji (a pomijam tu kwestię dojścia do konsensusu, czy odkryty sygnał byłby potwierdzeniem istnienia takowej) raczej w najmniejszym stopniu nie pogorszyłoby kondycji poszczególnych wyznań. Metoda przeciwdziałania jest banalnie prosta. Zawsze można przecież znaleźć jakiś uświęcony tradycją tekst sprzed setek czy nawet tysięcy lat traktujący na przykład o tym, jak najświątobliwiej paść kozy, i zapodać go maluczkim jako "dowód", że autorzy tekstu, niewątpliwie natchnieni boską mądrością, o tych obcych cywilizacjach kiedyś tam już dobrze wiedzieli (wszak koza może się stać symbolicznym wyobrażeniem istot pozaziemskich, a ten, który natchnął piszących, posłużył się akurat tym zwierzątkiem, bo niedojrzali ludzie wyobrażenia kosmity rzekomo by nie znieśli lub nie zrozumieli). Dobry przykład zastosowania tej metody w praktyce znajdziesz w wątku "Brak poszanowania Biblii - tragiczne konsekwencje" . Jego założyciel próbował w bałamutny sposób przedstawić biblijny cytat traktujący o czarach jako starotestamentową wiedzę o antyseptyce . Do tych, którzy są skłonni uwierzyć bezwarunkowo w to czy tamto, nie przemówią żadne rzeczowe czy logiczne argumenty, nawet gdyby dotyczyły cywilizacji pozaziemskich.
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Myślę, że kogoś tu nie doceniasz.  > Ani biskupi katoliccy, ani funkcjonariusze innych odłamów chrześcijaństwa czy w ogóle innych religii nie mają w związku z powyższą sprawą najmniejszych powodów do zmartwienia. Ewentualne odkrycie jakiejś pozaziemskiej cywilizacji (a pomijam tu kwestię dojścia do konsensusu, czy odkryty sygnał byłby potwierdzeniem istnienia takowej) raczej w najmniejszym stopniu nie pogorszyłoby kondycji poszczególnych wyznań.Na przykład: Temat stosunków między wiarą a wiedzą (w najszerszych znaczeniach tych słów) wielokrotnie podejmowało Magisterium Kościoła. Można przywołać chociażby oficjalne wypowiedzi dwóch ostatnich stuleci: Konstytucję Soboru Watykańskiego I Dei Filius o tym, że człowiek może własnym rozumem dojść do poznania istnienia Boga (1870), encyklikę Leona XIII Aeterni patris z 1879 r. o znaczeniu myśli św. Tomasza, która stała się bodźcem do odrodzenia tomizmu w postaci neotomizmu (i w której padły znamienne słowa: "ci, którzy studium filozofii łączą z uległością wobec wiary, ci właśnie filozofują najlepiej"), encyklikę św. Piusa X Pascendi Dominici Gregis (1907), potępiającą modernizm, encyklikę Humani generis Piusa XII (1950), w której dopuścił - pod pewnymi warunkami - możliwość biologicznej ewolucji człowieka, dokumenty Soboru Watykańskiego II (przede wszystkim, Konstytucję duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 1965) i wreszcie dokumenty bł. Jana Pawła II, wśród których należy wymienić: encyklikę Fides et ratio (1998), liczne wcześniejsze przemówienia (wygłoszone m.in. do Papieskiej Akademii Nauk, laureatów Nagrody Nobla, Europejskiego Centrum Badań Jądrowych i innych instytucji naukowo-badawczych, w tym rozmaitych uniwersytetów na całym świecie), słynny List do Ojca George'a Coyne'a, Dyrektora Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego, a także inne okolicznościowe listy, kazania itp. Warto z tymi poglądami Kościoła, wyrażonymi w poważnych dokumentach się zapoznać. Sporo z nich zostało na naszym forum już omówionych. > Metoda przeciwdziałania jest banalnie prosta.> Zawsze można przecież znaleźć jakiś uświęcony tradycją tekst sprzed setek czy nawet tysięcy lat traktujący na przykład o tym, jak najświątobliwiej paść kozy, i zapodać go maluczkim jako "dowód", że autorzy tekstu, niewątpliwie natchnieni boską mądrością, o tych obcych cywilizacjach kiedyś tam już dobrze wiedzieli (wszak koza może się stać symbolicznym wyobrażeniem istot pozaziemskich, a ten, który natchnął piszących, posłużył się akurat tym zwierzątkiem, bo niedojrzali ludzie wyobrażenia kosmity rzekomo by nie znieśli lub nie zrozumieli).www.racjon(*).php/z,0/d,39/s,447659#w453195www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,501831#w509280 Ks. Jan Salamucha napisał: W światopoglądzie katolickim dominującą rolę ma wiara i dlatego uświadomiony katolik nie pójdzie pod sztandary ani racjonalizmu, ani pozytywizmu. Racjonalizm za najwyższą instancję teoretyczną uważa rozum ludzki; pozytywizm pozwala człowiekowi krytycznemu uznawać tylko to, co da się stwierdzić doświadczalnie lub co najmniej doświadczalnie sprawdzić. Katolik ponad człowiekiem widzi Boga i dlatego nie zgodzi się na racjonalistyczną apoteozę rozumu ludzkiego; katolik widzi rzeczywistość tak bogatą, że zarozumiałą "donkiszoterią" są dla niego pozytywistyczne hasła jedynej doświadczalnej metody - mogą być to hasła słuszne na terenie pewnych nauk, ale na pewno nie wystarczą przy budowie całego światopoglądu, poglądu na całą rzeczywistość.
Nie wiem, na ile stanowisko to jest aktualne. Myślę, że dla intelektualistów teistycznych to już przeszłość. Widząc rolę Boga, potrafią jednocześnie dostrzec konieczność przeprowadzania krytycznej analizy religijnych dogmatów. Co nie mniej ważne, dostrzegają możliwości, potrzebę i wagę krytycznej dyskusji na te tematy z partnerami o innym światopoglądzie. Warto przy tym wziąć po uwagę słowa wybitnego uczonego amerykańskiego Carla Sagana: Religie, które nie dostosowują się do zmian naukowych i społecznych, są moim zdaniem skazane na zanik. Zbiór przekonań może się rozwijać i zachować znaczenie tylko wtedy, gdy reaguje na najpoważniejsze zarzuty, jakie można wytoczyć przeciw niemu. (...) Moim zdaniem religie dla własnego dobra powinny zachęcać do sceptycznej oceny dowodów, na których opierają się ich fundamentalne zasady. Nie ma wątpliwości, że religie zapewniają pociechę i wsparcie, są podporą emocjonalną i mogą być użyteczne społecznie. Z tego jednak nie wynika, że religie powinny być chronione przed krytyką i sceptyczną analizą. (...) Twierdzę, że jeżeli jakiś system wierzeń nie może przetrwać krytyki, to nie warto go głosić. Te, które są w stanie przetrwać krytyczną ocenę, zapewne zawierają przynajmniej jądro prawdy.
Moim zdaniem nie trzeba do tego nic dodawać. Mieści się w tym całe sedno stosunku współczesnych wierzących uczonych do religii wraz z ich postulatem zwiększenia racjonalizacji (unaukowienia) światopoglądu religijnego. Czy warto to robić? Odpowiedź należy uzależnić od środowiska, do którego kieruje się ofertę.Całkowicie się tu z Panem zgadzam. Wiara, z każdym naukowym odkryciem, czy też racjonalnym poglądem sobie poradzi, wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości to wystarczy nasze forum sobie poczytać. @@@ .
|
|
1 na 1 | Paluzel (699 punktów) | > Wąskozakresowy i dość naiwny program poszukiwania sygnałów od obcych SETI nie odniósł sukcesu.> Należy jednak zdawać sobie sprawę, że dużo zależy od szczęścia w celowaniu i solidności nagrywania> (i analizy), a potencjalny zakres fal jest niestety spory.> SETI ma lepszego następcę> nt.interia(*)reakthrough-listen,nId,2160242> Dość rozsądne wydaje się szukanie w okolicach ekliptyki bo tam my jesteśmy odkrywalni dla nich gdy> ziemia tranzytuje im słońce.> Miłej nocy> p.s.> Watykan i polscy biskupi oczywiście trzęsą portkami bo dochody tych zboczeńców i oszustów radykalnie> spadną, gdy okaże się, że istnieją gdzieś inne inteligentne istoty zdecydowanie nie pasujące do> wizji biblijnej (jedyna inteligentna istota została stworzona w postaci człowieka a nawet bóg w> ludzkiej skórze zrealizował psychiatrycznie obłędny masochizm dając się ukrzyżować).Droga Mleczna ma około 100.000 lś. średnicy, a grubość 1000 lś. imagine.gsfc.nasa.gov/ask_astro/index.htmlKatalog egzoplanet podaje ich 2093 w 1337 systemach planetarnych z czego 509 posiada planet więcej niż jedna. exoplanet.eu/catalog/ Dzięki coraz to doskonalszym teleskopom, będzie ich wykrywanych, więcej i więcej, a pewnie i w tej chwili, cytowana powyżej liczba jest nieaktualna. Jednak wciąż nasza technologia jest ,,w powijakach'', albowiem 90% z odkrytych planet znajduje się w odległości 2000 lś. od Słońca. en.wikiped(*)rhood_in_Milky_Way_Galaxy.jpegOczywiście, nie wszystkie egzoplanety nadają się do zamieszkania, ale tych odnalezionych w ,,Strefie Złotowłosej'' jest pokaźna liczba. en.wikiped(*)tentially_habitable_exoplanets Te planety są w odległości tylko 2000 lś. od nas, a ile ich jest w całej Drodze Mlecznej? Pytanie zatem o obce cywilizacje moim zdaniem nie powinno brzmieć: ,,Czy istnieją''? Ale ,,Dlaczego się z nami nie kontaktują''? Najracjonalniejsza wydaje się być dla mnie Hipoteza Zoo. en.wikipedia.org/wiki/Zoo_hypothesisJesteśmy dla nich prawdopodobnie zbyt zacofani i prymitywni, abyśmy budzili ich zainteresowanie. Nie odbieramy zaś od nich sygnałów, albo, bo mamy ,,prymitywne'' urządzenia, albo oni się nami ,,dzikusami'' nie interesują.
|
|
 | 1 na 1 | Jacholek (5699 punktów) | > Najracjonalniejsza wydaje się być dla mnie Hipoteza Zoo.> en.wikipedia.org/wiki/Zoo_hypothesisByć może, ale to może być trywialną konsekwencją kosmicznych odległości cywilizacji łącznie z ich średnim czasem trwania. To powoduje po prostu "rozmijanie" się ich w czaso-przestrzeni.
|
|
|  | | Paluzel (699 punktów) | > >Najracjonalniejsza wydaje się być dla mnie Hipoteza Zoo.> >en.wikipedia.org/wiki/Zoo_hypothesis> Być może, ale to może być trywialną konsekwencją kosmicznych odległości cywilizacji łącznie z ich średnim czasem trwania. To powoduje po prostu "rozmijanie" się ich w czaso-przestrzeni.Oczywiście mam na myśli te, które ewentualnie opanowały by technologię napędu nadświetlnego. Co nie zmienia faktu, że wówczas były by kompletnie niewykrywalne dla naszych urządzeń, co chyba na jedno wychodzi, bo jestem zdania, że nasze puszczanie sygnałów radiowych i programy typu SETI można porównać do prób kontaktowania się plemion indiańskich za pomocą znaków dymnych na zbyt dużą odległość.
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Te planety są w odległości tylko 2000 lś. od nas, a ile ich jest w całej Drodze Mlecznej?Tylko 2 tys. lat świetlnych od nas? Raczy Pan żartować! To są wprost niewyobrażalne odległości w zwykłej ludzkiej skali. 
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
| |  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Nic z tego nie będzie, bo całe te fantazje o eksploracji kolonizacji Kosmosu to jest tylko zasłona dla czysto ziemskich interesów. Pretekst i przynęta. Ziemia jest kolebką ludzkości i będzie jej grobem. Amen.
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
| | |  | 1 na 1 | Paluzel (699 punktów) | >Nic z tego nie będzie, bo całe te fantazje o eksploracji kolonizacji Kosmosu to jest tylko zasłona dla czysto ziemskich interesów. Pretekst i przynęta. Ziemia jest kolebką ludzkości i będzie jej grobem. Amen.
Ale o co chodzi? Oczywistym jest, że wraz z unowocześnianiem technologii istnieje wysokie prawdopodobieństwo przyszłych prób wydobycia zasobów z innych ciał niebieskich.
Wyprawa Kolumba także była nie ,,przygodą'' a chęcią okrycia bezpiecznych szklaków handlowych. Wyprawa Eiríkssona była związana z ,,głodem ziemi''. Czy nazwiesz ich fantastami?
|
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Myślenie przez analogię ma sens wówczas, gdy jest usprawiedliwione. Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla przeprowadzania analogii między podróżami morskim z podróżami kosmicznymi, poza podobieństwem nazwy, zresztą - bardzo mylącym.
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
| | | | |  | | Paluzel (699 punktów) | >Myślenie przez analogię ma sens wówczas, gdy jest usprawiedliwione. Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla przeprowadzania analogii między podróżami morskim z podróżami kosmicznymi, poza podobieństwem nazwy, zresztą - bardzo mylącym.
A uzasadnienie?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> A uzasadnienie?Zrobię to, ale tylko dla Ciebie. Uzasadnienie jest bardzo proste, choć złożone z kilku elementów. 1. Pojazd. Podróże pierwszych odkrywców nie wymagały stworzenia od podstaw wehikułu, który jakościowo i ilościowo odbiegałby od innych pojazdów stosowanych w tych czasach, a nawet znanych w epokach wcześniejszych. Łodzie Wikingów, na których być może dopłynęli do wybrzeży Ameryki Północnej, czy statki stosowane w epoce tzw. wielkich odkryć geograficznych, nie wyróżniały się niczym szczególnym. Santa Maria, okręt flagowy z wyprawy Kolumba, to była średniej wielkości karaka, jakich wiele. Również Santa Clara i La Pinta nie wyróżniały się niczym szczególnym. Nie ma tu więc żadnej analogii z podróżami kosmicznymi. Gdyby podróże kosmiczne odbywały się dziś pojazdami, które masowo i standardowo są wykorzystywane w transporcie ludzi i dóbr, takimi jak pasażerskie i transportowe samoloty odrzutowe, to co innego. Ale na to się na razie nie zanosi. 2. Sposób podróżowania. Podróżowanie za pomocą pojazdów pływających znane jest od tysięcy lat, więc podróże pierwszych odkrywców nie były pod tym względem niczym przełomowym. Podróże z wykorzystaniem statków latających znane są dopiero od nieco ponad stu lat, a z wykorzystaniem pojazdów z silnikiem odrzutowym i rakietowym odpowiednio jeszcze krócej. Mimo zachwycających postępów, wykorzystanie silnika odrzutowego czy rakietowego do podróży kosmicznych to nadal raczkująca technologia, bardzo droga, stosunkowo trudno dostępna i zarezerwowana dla specjalnych celów. 3. Środowisko. Podróżując po morzach i oceanach, mimo wielu niebezpieczeństw z tym związanych, cały czas znajdujemy się w stosunkowo bezpiecznym środowisku, które zapewnia nam zaspokojenie podstawowych potrzeb fizjologicznych. Poza niezbędnymi zapasami wody i żywności, które można uzupełniać po drodze, zawijając do różnych przystani albo łowiąc sobie po drodze różne morskie stworzenia (z zamysłem ich konsumpcji), nie trzeba się martwić ani o grawitację, ani o odpowiedni poziom ciśnienia, temperatury, promieniowania, przyspieszenia, wibracji, a w końcu - o tak trywialną sprawę, jak pozbywanie się nieczystości. Przestrzeń kosmiczna to środowisko skrajnie nieprzyjazne człowiekowi i życiu biologicznemu w formach, jakie znamy. Gdyby Santa Maria musiała posiadać kompleksowe systemy służące podtrzymaniu życia, zapewne Amerykę odkrylibyśmy najwcześniej w XX w. - z wykorzystaniem łodzi podwodnych.  4. Energia. Wielkich odkryć geograficznych dokonano za pomocą odnawialnych źródeł energii - siły wiatru i prądów morskich. Energię, jaka zostaje uwolniona podczas każdego startu rakiety nośnej promu kosmicznego, szacuje się na 20 TJ. Jest to mniej więcej jedna trzecia energii uwolnionej przez bombę atomową zrzuconą na Hiroszimę. en.wikipedia.org/wiki/Rocket#Energyen.wikipedia.org/wiki/Joule#Terajoule5. Infrastruktura. Gdy Kolumb wypływał na dłuższe wczasy na Karaiby, cała potrzebna ku temu infrastruktura była na miejscu, powszechnie dostępna. Jeśli chodzi o dostępność kosmodromów w porównaniu z portami morskimi, to nie ma o czym mówić... Itp., itd.
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >Zrobię to, ale tylko dla Ciebie.
Przyznaję się bez bicia, iż samowolnie, a zuchwale, i ja - przeczytałem.
Drobner, voyeurysta niepoprawny
|
|
 | | gibgibgibon (180 punktów) |
>Pytanie zatem o obce cywilizacje moim zdaniem nie powinno brzmieć: ,,Czy istnieją''? Ale ,,Dlaczego >się z nami nie kontaktują''?
Nie zgodzę się z tym. Uważam, że prawdopodobieństwo istnienia jakiejkolwiek innej inteligentnej cywilizacji w naszej galaktyce jest równe zeru. Powiem więcej - w całym obserwowalnym wszechświecie prawdopodobnie jesteśmy sami. Życie samo w sobie może i zaistniało na innych planetach. Jednak liczba zbiegów okoliczności koniecznych do powstania inteligencji jest tak ogromna że nie zdajemy sobie z tego nawet sprawy. Proszę sobie wyobrazić - na naszym przykładzie - ile etapów ewolucji życia, planety samej w sobie oraz całego układu słonecznego musi ze sobą współgrać żeby mogła zaistnieć inteligencja taka jak nasza.. ciężko nawet oszacować taką liczbę.
Kiedy sobie o tym myślę zawsze do głowy wpada mi takie oto porównanie. Mam na myśli talię kart i liczbę możliwości ich niepowtarzalnego ułożenia - 52! czyli 8*10 do potęgi 67
80 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000
Zbiegów okoliczności potrzebnych do powstania inteligentnego życia jest pewnie o wiele, wiele więcej niż 52 i muszą po sobie następować w odpowiedniej kolejności..
through blissful ignorance and terrifying awareness..
|
|
|  | 4 na 4 | Jacholek (5699 punktów) | > Mam na myśli talię kart i liczbę możliwości ich niepowtarzalnego ułożenia - 52! czyli 8*10 do potęgi 67> 80 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000Takie argumenty niestety służą kreacjonistom jako dowód na boską kreację, tymczasem istnieje coś jak samoorganizacja w układach złożonych - www.youtube.com/watch?v=BTR17I_Eb_o. dzięki czemu np. wydmy piaszczyste mają taki regularny kształt, niemożliwy do wystąpienia w przypadku rozważań czysto kombinatorycznych.
|
|
| |  | | gibgibgibon (180 punktów) | Nie jest to argument a jedynie przykład, chciałem tylko pokazać jak wiele jest kombinacji bardzo prostych czynników z których tylko jakaś skrajnie mała część skutkuje oczekiwanym efektem.
Nie mam też na myśli i pomijam kwestię powstania życia samego w sobie. Mówię już tylko o jego ewolucji do inteligentnej formy.
Nadal twierdzę że liczba zbiegów okoliczności niezbędna do powstania inteligencji jest gigantyczna i jest to niezmiernie rzadkie.
Istnienie innej niż nasza cywilizacji w Drodze Mlecznej jest nieprawdopodobne.
through blissful ignorance and terrifying awareness..
|
|
| | |  | | Paluzel (699 punktów) | >Istnienie innej niż nasza cywilizacji w Drodze Mlecznej jest nieprawdopodobne. Czy do pozostałych ponad 3,8 biliona galaktyk jesteś podobnie sceptyczny?
|
|
| | | |  | | gibgibgibon (180 punktów) | Uważam to za mało prawdopodobne a z naszej perspektywy to i tak jest bez znaczenia. Każda cywilizacja poza naszą galaktyką na zawsze leży poza naszym zasięgiem.
Tak jak napisał Max Tegmark w książce "Nasz matematyczny wszechświat"
"...najbliższa cywilizacja znajduje się w odległości mniej więcej 1000...000 metrów od nas, przy czym wszystkich zer w tej liczbie może być z jednakowym prawdopodobieństwem 21,22,23...100,101 i tak dalej - ale raczej nie mniej niż 21. Aby taka cywilizacja była w naszym Wszechświecie zer w tej liczbie nie może być więcej niż 26 jednak prawdopodobieństwo, że wartość ta mieści się w wąskim przedziale między 22 a 26 jest dość małe. Właśnie dlatego sądzę, że hesteśmy we Wszechświecie sami."
through blissful ignorance and terrifying awareness..
|
|
|  | | Paluzel (699 punktów) | > Nie zgodzę się z tym.> Uważam, że prawdopodobieństwo istnienia jakiejkolwiek innej inteligentnej cywilizacji w naszej galaktyce jest równe zeru. Powiem więcej - w całym obserwowalnym wszechświecie prawdopodobnie jesteśmy sami.W obserwowalnym wszechświecie jest: Cytat:jakieś 30 do 50 miliardów biliardów (między 3 x 10 do 22 a 5 x 10 do 22 gwiazd) tworzących 80 (może do 140) miliardów galaktyk. C. Potter, TU JESTEŚ! najkrótszy przewodnik po wszechświecie, s. 60. Książka jest z 2011 zatem liczba odkrytych galaktyk jest większa. Wikipedia podaje jeszcze większe liczby: Cytat:Typowa galaktyka zawiera od 10 do 7 do 10 do 12 gwiazd (...) Szacuje się, że w widzialnym Wszechświecie istnieje 350 miliardów dużych galaktyk oraz 3,5 biliona galaktyk karłowatych. Wszystkie te galaktyki tworzą 25 miliardów grup galaktyk zawartych w 10 milionach supergromad galaktyk. pl.wikipedia.org/wiki/GalaktykaA nie mówimy o przypadku powtarzalnym, czyli o planetach takich samych jak Ziemia, tylko o poszukiwaniach podobnych (w ekosferze, z ciekłą wodą, odpowiednią temperaturą itp).
|
|
| |  | | gibgibgibon (180 punktów) | Doskonale zdaję sobie sprawę z ogromnej ilości galaktyk, gwiazd i planet.
Nie mam na myśli powstania życia samego w sobie tylko jego ewolucji do inteligentnej formy.
Chciałbym się mylić w tym co napisałem, bo uważam że kontakt z inną cywilizacją byłby bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem w dziejach ludzkości. Niestety szanse na to są bardzo bardzo bardzo małe.
through blissful ignorance and terrifying awareness..
|
|
| Ksysio (19 punktów) | " Dość rozsądne wydaje się szukanie w okolicach ekliptyki bo tam my jesteśmy odkrywalni dla nich gdy ziemia tranzytuje im słońce." Jak ma się ekliptyka do orbity naszego ukławu w Galaktyce? Czemu tak się ograniczać?
|
|
 | | Max Golonko (1811 punktów) | Niestety ukośnie, więc albo albo. Z kierunku ekliptyki dostać możemy transmisję umyślną bo oni tam mają szansę łatwo wykryć naszą planetę (dzięki zasłanianiu im słońca co rok) i wysłać ku rozpoznanej planecie. Miłego p.s. Ten obrazek jest wizytówką grupy ateistycznej (Ogólnopolskie Porozumienie Ateistów Ponad Podziałami), na Facebooku, którą polecam www.facebook.com/groups/459028540910546/
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|