Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przyłość zdrady

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
07-05-2016 21:35diogenes (42753 punktów)Przyłość zdrady
Ocena 2 na 2
www.youtube.com/watch?v=w5su8fU0R5g

Czy seks z seksrobotem byłby zdradą?
Żona mówi, że nie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
Rafał Kozłowski (4068 punktów)Odp: Przyłość zdrady
W odpowiedzi diogenes
>>>Czy seks z seksrobotem byłby zdradą?
>>>Żona mówi, że nie.
>>Zapytaj żony, mówię całkiem poważnie, czy nie zmieniła by zdania, gdyby robot obdarzony był świadomością?
> Cytat:

>Oczywiście, że zmieniłabym...


Jaka była by to zatem zmiana? Czego miała by ona dotyczyć?

Mamy zatem świadomego robota. Czy Twój seks z takim robotem byłby zdradą w opinii Twojej żony?
.
.
.

Pan Leming (674 punktów)Odp: Przyłość zdrady
>A świadomy robot byłby jeszcze robotem?

Z Wikipedii "Robot - mechaniczne urządzenie wykonujące automatycznie pewne zadania. Działanie robota może być sterowane przez człowieka, przez wprowadzony wcześniej program, bądź przez zbiór ogólnych reguł, które zostają przełożone na działanie robota przy pomocy technik sztucznej inteligencji." Bazując na tej definicji sformułowanie "świadomy robot" to oksymoron wg. mnie.

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157

#48
14-05-2016 10:49
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Przyłość zdrady
W odpowiedzi Rafał Kozłowski

>jeżeli tego zdania nie rozumiesz, to nie ma o czym z Tobą rozmawiać.
Jeżeli nie rozumiesz dlaczego od ujawnienia, że rozumiem się uchylam, to mnie szkoda czasu na rozmowę z Tobą.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

#49
14-05-2016 11:00
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Przyłość zdrady
W odpowiedzi Pan Leming

>>A świadomy robot byłby jeszcze robotem?
>Z Wikipedii "Robot - mechaniczne urządzenie wykonujące automatycznie pewne zadania. Działanie robota może być sterowane przez człowieka, przez wprowadzony wcześniej program, bądź przez zbiór ogólnych reguł, które zostają przełożone na działanie robota przy pomocy technik sztucznej inteligencji." Bazując na tej definicji sformułowanie "świadomy robot" to oksymoron wg. mnie.
Z Wikipedii "Przez pojęcie "świadomość" można rozumieć wiele stanów - od zdawania sobie sprawy z istnienia otoczenia, istnienia samego siebie, poprzez świadomość istnienia swojego życia psychicznego aż po świadomość świadomą samej siebie. W tym pierwszym przypadku świadomość mają niektóre zwierzęta, a świadomość samego siebie posiadają ludzie i najprawdopodobniej szympansy. Nie jest jasne, czy samoświadomość ma tylko Homo sapiens..." Bazując na tym opisie można uznać, że zyskiwanie świadomości niekoniecznie do człowieczeństwa zbliża.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

Pan Leming (674 punktów)Odp: Przyłość zdrady
>Bazując na tym opisie można uznać, że zyskiwanie świadomości niekoniecznie do człowieczeństwa zbliża.

Z wikipedii: "Człowieczeństwo - zbiór cech uważanych za charakterystyczne dla gatunku ludzkiego, do których zaliczamy między innymi: sposób formułowania myśli, język, uczucia i zachowanie. Wszystkie te cechy są wspólne dla większości ludzi i kształtowały się w wyniku ewolucji człowieka." Jeśli maszyna, czy jakikolwiek organizm posiadałby powyższe cechy, a jego świadomość byłaby wystarczająco zaawansowana to w moim rozumieniu należałoby taki twór traktować na równi z człowiekiem.

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157

Belfer00 (720 punktów)Odp: O zdradzie inaczej
W odpowiedzi olson
>Są 2 powody: choroby weneryczne i jakość relacji. Gdyby ktoś jadł mi zupę z talerza swoją brudną łyżką to raczej by mi to nie odpowiadało
Hmm, zastanawiałem się czy taka argumentacja się pojawi i miałem nadzieję, że nie, nie na forum racjonalistów.
Właśnie tego typu przedmiotowe traktowanie miałem na myśli.
Jeśli to miał być żart, to mało śmieszny, zwłaszcza dla osoby, która miałaby być tym "talerzem".
Każde bezpośrednie kontakty międzyludzkie mogą być drogą przenoszenia jakiegoś czynnika zakaźnego.
Najczęstsze są zakażenia tzw. "kropelkowe", przez kaszel czy kichanie.
Czy gdy bliska uczuciowo osoba zakazi się w ten sposób, oskarżamy ją o nieostrożność czy raczej troszczymy się o jej zdrowie?
Analogicznie jeśli taka bliska osoba ma ryzykowne kontakty seksualne, to czy nie powinniśmy raczej mieć na uwadze jej zdrowia niż sprowadzać ją do roli "przenosiciela zarazy"?
Nie mogę zrozumieć, jak można myśleć w ten sposób, a jednocześnie wskazywać na "jakość relacji".
Pozdrawiam.

Belfer00 (720 punktów)Odp: O zdradzie inaczej
>>Są 2 powody: choroby weneryczne i jakość relacji.
>Nie tyle jakość relacji (bo niby co by to miało być), co faktyczność ojcostwa.
>A w dobie alimentowania dzieci istotnym powodem jest też budżet.
Dla wielu w "ojcostwie" liczą się nadal, jak w czasach patriarchów, więzi krwi.
Najważniejsze dla nich jest "kto spłodził". a nie "kto pokochał i wychował".
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie poglądy są rozpowszechnione i są częstym powodem wymagania wyłączności seksualnej, ale one są imho obrzydliwe.
Odmówić miłości dziecku ukochanej osoby tylko dlatego, że nie jest ono genetycznie związane? Brr...
Pozdrawiam.

#53
15-05-2016 17:52
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)Odp: O zdradzie inaczej
W odpowiedzi diogenes
>>dlaczego w ogóle ludzie jako zrozumiałe samo przez się (a nawet obowiązkowe) traktują składanie takich obietnic (przysiąg) i wymagają ich dotrzymywania.
>Obietnice to jeden z elementów stabilności różnych systemów społecznych. Wyobraźmy sobie, że zrywane są umowy, przysięgi, obietnice, itp. - mamy chaos w czystej postaci. Oczywiście, jakiś % tego rodzaju zachowań diabli biorą, ale generalnie są one gwarantem spójności. I nic nie wskazuje na to, żeby w przyszłości było inaczej. Tego rodzaju akty mają nawet swoją działkę w prawie (zobowiązania) i bogatą tradycję: [...]
Znowu uchyliłeś się od mojej argumentacji.
Nie odniosłeś się do mojej wypowiedzi, że "takie ''zawłaszczające'' wymagania uważam za krzywdzące osobę".
Powołujesz się na prawo zobowiązań.
Czy rozumnym jest sądzić, że prawo może rządzić w związkach intymnych?
A może uważasz, że słuszne jest podejście: "nieważne chce czy nie chce, jak przyrzekł(a), to jest już mój/moja i będę to egzekwował(a)"?
Człowiek kochający troszczy się o dobro ukochanej osoby, a nie o swoje "prawa", ograniczające jej wolność.
Dla mnie wymaganie od drugiej osoby tzw. "wierności" (czyli wyłączności seksualnej) jest tym, czym wymaganie rezygnacji z pracy zawodowej, zerwania kontaktów towarzyskich czy jadania wyłącznie w domu.
To jest zawłaszczanie (odbieranie wolności), wynikające z patriarchalnych układów, w których liczyły się więzy krwi dziecka i rodzica (ojca).
Związek partnerski (czy małżeński) powinien być wzajemnym wspieraniem się, a nie egzekwowaniem praw.

>>Poza tym, co ważniejsze, wymaganie takich obietnic i oczekiwanie ich spełnienia jest poważnym naruszeniem wolności człowieka.
>Jesteś wolny dopóki nie złożysz obietnicy: ma ona w sobie coś z długu.
Owszem, dług jest właśnie pewną formą zniewolenia. Czy zawsze dobrowolnego? Różnie z tym bywa.
Jednak związek intymny, to chyba powinno być coś innego niż związek "biznesowy"?
Pozdrawiam.

Belfer00 (720 punktów)Odp: O zdradzie inaczej
W odpowiedzi olson
>Seks jest w miłości fizycznym aktem przywiązania.
Ach tak, "przywiązania"... No właśnie, jeśli dobrze zrozumiałem, według Ciebie ukochana osoba ma przestrzegać wyłączności seksualnej, bo seks jakoś "wiąże".
Ale wyłączność oznacza, że "więzy" obejmują dwie osoby i tylko je. Np. Twoja ukochana ma być "przywiązana" wyłącznie do Ciebie, a Ty do niej.
Taka postawa często prowadzi do zazdrości i niszczy związek.
A przecież związek powinien oznaczać miłość czyli pragnienie dobra ukochanej osoby (w tym jej wolności), a nie dobra własnego.

>Kiedy walisz się z byle kim, to sam seks traci na wartości i staje się jedynie prymitywną potrzebą do zaspokajania jak np robienie siku.
Dlaczego koniecznie "z byle kim"?
Seks, podobnie jak spożywanie pokarmów, nie tylko służy potrzebie biologicznej (odpowiednio rozmnażania i odżywiania), ale jest źródłem przyjemności.
A przyjemność jest zależna od gustu danej osoby.
Pewnym osobom wystarcza jadanie byle czego, a inne mają gust wyrafinowany.
Pozdrawiam.

#55
16-05-2016 11:50
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: O zdradzie inaczej
W odpowiedzi Belfer00
>>Seks jest w miłości fizycznym aktem przywiązania.
>Ach tak, "przywiązania"... No właśnie, jeśli dobrze zrozumiałem, według Ciebie ukochana osoba ma przestrzegać wyłączności seksualnej, bo seks jakoś "wiąże".
>Ale wyłączność oznacza, że "więzy" obejmują dwie osoby i tylko je. Np. Twoja ukochana ma być "przywiązana" wyłącznie do Ciebie, a Ty do niej.
>Taka postawa często prowadzi do zazdrości i niszczy związek.
>A przecież związek powinien oznaczać miłość czyli pragnienie dobra ukochanej osoby (w tym jej wolności), a nie dobra własnego.

Wydaje mi się, że opacznie postrzegasz wolność. Podobnie kiedy piłkarz podpisuje kontrakt z klubem to niby ogranicza się i nie może grać w innym klubie, prawda? Kupując dom ograniczasz się do mieszkania w danym miejscu przez dłuższy czas. Czy to nie ograniczenie? Wg przedstawionego tu przez Ciebie toku myślenia tak, a wg mnie nie, bo nie mam potrzeby mieszkania w innych domach niż swój i wręcz nie najlepiej się czuję śpiąc poza domem. Kiedy kocha się konkretną osobę, to seks z innymi dziewczynami staje się mniej atrakcyjny. Nie chodzi tu o jakieś związanie sobie rąk i odebranie sobie możliwości seksu z innymi kobietami, tylko o coś odwrotnego - o dodanie sobie dodatkowego przywileju wyłączności i intymności zarezerwowanej dla tej konkretnej osoby. To coś jakbyś miał konto vip zamiast normalnego, z którego każdy może korzystać

Moim zdaniem próbujesz racjonalizować swój poligamiczny popęd lub nigdy nie kochałeś, więc nie rozumiesz o co w tym chodzi. Ewentualnie może boisz się bliskiej relacji z jakiegoś powodu, np nieudane doświadczenia albo aktywny schemat szybkiego wypalania się starych bodźców i poszukiwania nowych przygód, które pobudzają Twój układ nagrody i zwiększają poziom dopaminy.


>Dlaczego koniecznie "z byle kim"?
>Seks, podobnie jak spożywanie pokarmów, nie tylko służy potrzebie biologicznej (odpowiednio rozmnażania i odżywiania), ale jest źródłem przyjemności.
>A przyjemność jest zależna od gustu danej osoby.
>Pewnym osobom wystarcza jadanie byle czego, a inne mają gust wyrafinowany.
>Pozdrawiam.

Mea culpa, użyłem złego sformułowania. Pisząc "byle kim" miałem na myśli jakieś partnerki zamiast tej jednej konkretnej, z którą łączy Cię specjalna więź uczuciowa.

Pozdrawiam.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: O zdradzie inaczej
W odpowiedzi Belfer00
>>Są 2 powody: choroby weneryczne i jakość relacji. Gdyby ktoś jadł mi zupę z talerza swoją brudną łyżką to raczej by mi to nie odpowiadało
>Hmm, zastanawiałem się czy taka argumentacja się pojawi i miałem nadzieję, że nie, nie na forum racjonalistów.
>Właśnie tego typu przedmiotowe traktowanie miałem na myśli.
>Jeśli to miał być żart, to mało śmieszny, zwłaszcza dla osoby, która miałaby być tym "talerzem".

Pół żartem, pół serio Kiedy idziesz do dziwki to się nie całujesz, zabezpieczasz się odpowiednio i sprowadzasz seks do towaru. Kiedy podrywasz dziewczyny na jedną noc to sprowadzasz je do roli narkotyku/używki. Dopiero intymna relacja oparta na przyjaźni i seksie ma dla mnie głębszy sens, ale jak widać nie każdy ma tak wysublimowane potrzeby.

>Każde bezpośrednie kontakty międzyludzkie mogą być drogą przenoszenia jakiegoś czynnika zakaźnego.
>Najczęstsze są zakażenia tzw. "kropelkowe", przez kaszel czy kichanie.
>Czy gdy bliska uczuciowo osoba zakazi się w ten sposób, oskarżamy ją o nieostrożność czy raczej troszczymy się o jej zdrowie?
>Analogicznie jeśli taka bliska osoba ma ryzykowne kontakty seksualne, to czy nie powinniśmy raczej mieć na uwadze jej zdrowia niż sprowadzać ją do roli "przenosiciela zarazy"?

Nie ma tutaj analogii. Jeżeli złodziej złamał nogę wchodząc mi do domu przez komin to łamię mu drugą i kopię go w łeb, zamiast się o niego troszczyć

>Nie mogę zrozumieć, jak można myśleć w ten sposób, a jednocześnie wskazywać na "jakość relacji".
>Pozdrawiam.

Też nie rozumiem jak można tak odwracać kota ogonem żeby zracjonalizować sobie swoje niepohamowane popędy

Pozdrawiam.

#57
17-05-2016 14:32
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)Odp: O zdradzie inaczej
W odpowiedzi Belfer00
>Czy rozumnym jest sądzić, że prawo może rządzić w związkach intymnych?

Czym wyróżniają się związki intymne, aby nie obejmowało ich prawo? Na czym miałaby polegać ich wyjątkowość? Co powiesz o intymności w sytuacji pedofilii? Jeśli coś jest rzeczywiste, to jest rozumne w szerszym kontekście, chociaż nie zawsze dzieje się zgodnie z czyimiś oczekiwaniami. Wariat jest procesem, który można badać tak jak i mędrca.

>przyrzekł(a), to jest już mój/moja

Obietnica niczego nie zmienia w stosunku własności między ludźmi, bo tego stosunku nie ma. Niewolnictwo skończyło się, a jeśli gdzieś się pojawia, to jest ścigane.

>Dla mnie wymaganie od drugiej osoby tzw. "wierności" (czyli wyłączności seksualnej) ...

Rozmawiamy o sytuacji, w której osoba dobrowolnie przyrzeka wierność. Zakładam też, że rozumie, co mówi.

>Związek partnerski (czy małżeński) powinien być wzajemnym wspieraniem się, a nie egzekwowaniem praw.

Rozmawiajmy o faktach, a nie o powinnościach.

>Jednak związek intymny, to chyba powinno być coś innego niż związek "biznesowy"?

Podejrzewam, że prostytutka jest odmiennego zdania. Powinność jednych uskrzydla, innych zniewala.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#58
17-05-2016 16:07
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)Odp: O zdradzie inaczej
W odpowiedzi Belfer00

>Czy rozumnym jest sądzić, że prawo może rządzić w związkach intymnych?

Dotrzymywanie słowa winno być prawem w każdym rodzaju związku.

>A może uważasz, że słuszne jest podejście: "nieważne chce czy nie chce, jak przyrzekł(a), to jest już mój/moja i będę to egzekwował(a)"?

A niby jak można tu coś egzekwować? Jak nie chce, to niech odejdzie, jest wolnym człowiekiem. Przecież ROZSTANIE to nie jest ZDRADA.

>Dla mnie wymaganie od drugiej osoby tzw. "wierności" (czyli wyłączności seksualnej) jest tym, czym wymaganie rezygnacji z pracy zawodowej, zerwania kontaktów towarzyskich czy jadania wyłącznie w domu.

No widzisz, a dla mnie nie. Na szczęście, nikt nie ma mocy aby zmusić cię do życia tak, jak MNIE się podoba. Czy ty aby nie masz ochoty zmuszać innych, aby zrezygnowali z zasad które im się podobają?

>To jest zawłaszczanie (odbieranie wolności), wynikające z patriarchalnych układów, w których liczyły się więzy krwi dziecka i rodzica (ojca).

W układach patriarchalnych kobietę karze się surowo za zdradę, a mężczyźnie się pobłaża. Jeśli obie płci traktuje się równo, nie ma żadnego patriarchalizmu. Kto jest bardziej "patriarchalny" - poligamiczny goryl, promiskuityczny szympans czy monogamiczny gibon? Jedynie w tym ostatnim gatunku samce nie dominują nad samicami.

>Związek partnerski (czy małżeński) powinien być wzajemnym wspieraniem się, a nie egzekwowaniem praw.

Zgadza się. Egzekwuje się coś niedobrowolnego. Jeśli jedna ze stron uznaje zobowiązanie za zniewalające, nie ma lepszego rozwiązania, jak.. rozwiązanie właśnie. Niech idzie z Bogiem i znajdzie sobie kogoś lepssego dla siebue, kto nie będzie go zobowiazywal, skori to go zniewala. Zniewalanie ludzi jest zawsze złem.
>l

Belfer00 (720 punktów)Odp: O zdradzie inaczej
W odpowiedzi olson
>>>Seks jest w miłości fizycznym aktem przywiązania.
>>Ale wyłączność oznacza, że "więzy" obejmują dwie osoby i tylko je. Np. Twoja ukochana ma być "przywiązana" wyłącznie do Ciebie, a Ty do niej.
>>Taka postawa często prowadzi do zazdrości i niszczy związek.
>>A przecież związek powinien oznaczać miłość czyli pragnienie dobra ukochanej osoby (w tym jej wolności), a nie dobra własnego.
>Wydaje mi się, że opacznie postrzegasz wolność. [...]
>Kiedy kocha się konkretną osobę, to seks z innymi dziewczynami staje się mniej atrakcyjny.
>Nie chodzi tu o jakieś związanie sobie rąk i odebranie sobie możliwości seksu z innymi kobietami, tylko o coś odwrotnego - o dodanie sobie dodatkowego przywileju wyłączności i intymności zarezerwowanej dla tej konkretnej osoby.
>Moim zdaniem próbujesz racjonalizować swój poligamiczny popęd [...].
Dlaczego na podstawie moich wypowiedzi sądzisz, że jestem poligamiczny?
Oczywiście, z racji moich dość radykalnie lewicowych przekonań jestem przeciwnikiem patriarchalnej koncepcji rodziny i popieram raczej związki partnerskie czy tzw. "wolną miłość", ale w życiu osobistym zakochiwałem się monogamicznie.
Jednak (jak pisałem wyżej) nigdy nie uzurpowałem sobie prawa do narzucania kochanej osobie jak ma postępować i do jej "rozliczania".
I o tym jedynie pisałem, a nie o tym, że dobrze jest mieć seks "z byle kim".
Charakterystyczne, że piszesz o własnej "wierności", ale nie o tym jak reagowałbyś na "niewierność" "swojej" ukochanej.
Podejrzewam, że skończyła by się wtedy Twoja "miłość".
Pozdrawiam.

Belfer00 (720 punktów)Odp: O zdradzie inaczej
W odpowiedzi olson
>>>Są 2 powody: choroby weneryczne i jakość relacji. Gdyby ktoś jadł mi zupę z talerza swoją brudną łyżką to raczej by mi to nie odpowiadało
>>Jeśli to miał być żart, to mało śmieszny, zwłaszcza dla osoby, która miałaby być tym "talerzem".
>Pół żartem, pół serio [...]
>>Analogicznie jeśli taka bliska osoba ma ryzykowne kontakty seksualne, to czy nie powinniśmy raczej mieć na uwadze jej zdrowia niż sprowadzać ją do roli "przenosiciela zarazy"?
>Nie ma tutaj analogii. Jeżeli złodziej złamał nogę wchodząc mi do domu przez komin to łamię mu drugą i kopię go w łeb, zamiast się o niego troszczyć
Hmm... Jak tę przypowieść odczytać?
Czyżby tak, że jakbyś dowiedział się, że "Twoja" ukochana zaraziła się gdzieś chorobą weneryczną, to byś tak z nią postąpił?
A może tak postąpiłbyś tylko z "nim", a obrazem ukochanej (?) osoby jest tu... komin (!).
Talerz, komin, wciąż jakieś (Twoje własne) przedmioty...
Pozdrawiam.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365