 |
Koniec "miesiąca miodowego" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-09-2016 13:24 | gorky105 (656 punktów) | Koniec "miesiąca miodowego"
8 na 8 | Witam wszystkich po długiej nieobecności na forum. Niestety pracowite ,,wakacje" uniemożliwiły mi bardziej aktywną obecność, jednakże starałem się tutaj czasem zaglądać. Dziś mija 296 dzień od powołania przez sejm VIII kadencji rządu Beaty Szydło, więc czemu nie pokusić się na małą rozpiskę ,,dodatnich i ujemnych plusów" (cytując klasyka  ), czyli jaki jest bilans tych nieomal 300 dni rządów? Na wstępie uprzedzam, że (subiektywne) podsumowanie miałem napisać po 250 dniach od przejęcia przez PiS władzy, jednakże nie pozwolił mi na to czas. Zacznę więc od plusów, bo tych zbyt wiele się raczej nie znajdzie: + Utworzenie listy darmowych leków dla osób które ukończyły 75 rok życia. Niestety emeryci w Polsce żyją często na granicy ubóstwa absolutnego, a z racji wieku cierpią na wiele chorób. Darmowe leki dla tych ludzi to nieduży koszt dla całego społeczeństwa, a duża pomoc dla najstarszych. + Kontynuowanie polityki rehabilitacji Żołnierzy Wyklętych. Ludzie ci przez dziesięciolecia propagandy PRLu określani byli mianem ,,bandytów", ,,morderców", oraz ,,kontrrewolucyjnego elementu". Cytując pana Marka Pruszaka: ,,Im nie trzeba przywracać godności, godność trzeba przywrócić Polsce". + Aktywna walka polskiego MSZ z ,,niefortunnym" określeniem ,,polskie obozy zagłady". + Reaktywacja V4, oraz powrót do idei międzymorza. Grupa Wyszehradzka jest naszym naturalnym sojusznikiem w UE, poza tym skupia większość najbliższych nam kulturowo państw. Międzymorze natomiast, to alians który zapewniłby Polsce pozycję lidera całej środkowo-wschodniej Europy, oraz stanowiłby przeciwwagę dla niemieckich i rosyjskich wpływów w regionie. + Zacieśnianie współpracy gospodarczej z ChRL. Chińska gospodarka jest już drugą na świecie, a w ciągu najbliższych 50 lat może stać się i pierwszą, poza tym Chińczycy aktywnie przejmują od Rosji pałeczkę drugiego najpotężniejszego mocarstwa światowego. Jeżeli sojusz z USA nas zawiódł, to naturalnym wydaje się odwrócenie w kierunku Chin, które dodatkowo patrzą na nas bardzo przychylnym okiem. Ostatecznie wpływy chińskie w Polsce stanowiłyby jako takie zabezpieczenie przed zakusami Rosji, oraz zrównoważyłyby wpływy niemieckie. Większej ilości znaczących plusów nie odnajduję, pora więc na działania rządu które w mojej ocenie są neutralne, przez co wymienianie ich będę rozpoczynał od znaku równowagi: = Reforma edukacji. Sam pomysł likwidacji gimnazjów uważam za jak najbardziej słuszny. Nie inaczej jest z utworzeniem darmowych (czyt. sfinansowanych przez podatników) podręczników dla uczniów, które będą przechodzić na kolejne roczniki, co zabezpiecza dzieci przed ciągłymi zmianami programów edukacyjnych. Jednakże samo wykonanie tego zamysłu można określić jako ,,burdel na kółkach ogarnięty pożarem" (cyt. z sagi wiedźmińskiej A. Sapkowskiego). Nauczyciele, uczniowie, oraz chyba samo ministerstwo nie wie jak dokładnie przeprowadzona zostanie ta reforma. = Plan Morawieckiego. I tak jak w poprzednim przypadku sam plan oceniam raczej na plus, jednakże póki co nie otrzymaliśmy żadnych konkretów poza mglistymi obietnicami. Jak na razie de facto żadnego planu nie ma, a jest jedynie obietnica planu. = Spór wokół TK. Nie wyobrażam sobie jak naiwnym trzeba być człowiekiem, aby wierzyć w mityczną niezawisłość sądów w III RP. Tak samo nie wyobrażam sobie jak naiwnym trzeba być, aby wierzyć w niezawisłość i apolityczność TK i jego prezesa. Cały spór oceniam jako zwykłą burdę polityczną pomiędzy obecnym, a poprzednim obozem władzy w który zostały wmanewrowane dość liczne rzesze zwykłych ludzi po obu stronach tego konfliktu. Można by rozpisywać się na ten temat więcej, jednakże limit znaków na to nie pozwala. = Powołanie obrony terytorialnej. Przy naszym położeniu geograficznym nigdy za mało środków zmierzających do zwiększenia obronności państwa, jednakże cały zamysł uważam za mocno niedopracowany, o czym być może szerzej napiszę kiedy indziej. Mam nadzieję, że z czasem sytuacja ulegnie w tej kwestii poprawie. Pora więc na beczkę dziegciu w kropli miodu: - Reforma rolna, która de facto oznacza wprowadzenie rynku regulowanego przy sprzedaży gruntów rolnych, oraz w samej swej istocie może doprowadzić do krachu produkcyjnego na polskim rynku rolnym. Nie wiem jakim trzeba być kretynem, aby zaklepać tak idiotyczną i niedopracowaną ustawę. W zamierzeniu miała chronić ziemię rolną przed wyprzedażą przez kapitał zagraniczny, oraz uniemożliwić spekulację ziemią, a w praktyce stanowi ogromną przeszkodę dla młodych ludzi chcących podjąć się tego ciężkiego zawodu, oraz niemal uniemożliwia powstawanie ogromnych gospodarstw rolnych, które przecież są znacznie bardziej ekonomiczne od tych mniejszych. Znamiennym pozostaje fakt, że spółki Skarbu Państwa, oraz zarejestrowane związki wyznaniowe są wyłączone z ustawy. - Polityka wobec państwa ukraińskiego. Tutaj głos oddam Piotrowi Sobolewskiemu: gazetabalt(*)enia-terytorialne-wobec-polski- 500+. Jasne, kryzys demograficzny to poważny problem, jednakże 500+ wcale nie jest programem prorodzinnym. To nic innego jak idiotyczny program socjalny na którym najwięcej skorzystają ludzie chorzy na chroniczne bezrobocie, oraz sam rząd który pieniędzmi podatników kupił sobie co najmniej kolejne 4 lata władzy. Stworzono program, który można określić następującą parafrazą: ,,czy się stoi, czy się leży pięćset złotych się należy". Nie mówiąc już o tym, że sam program jest inflacjogenny, oraz nie zachęca raczej większości młodych kobiet do rodzenia dzieci. - Podatek bankowy. Kolejny inflacjogenny twór rządu. Oczywistym jest, że banki przerzucą znaczną część kosztu na klientów, co przecież właśnie na naszych oczach robią. Cenowa elastyczność popytu to wcale nie jest zaawansowana ekonomia i ciężko uwierzyć, żeby ministerstwo się tego nie spodziewało. Dalsza część tekstu poniżej. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | gorky105 (656 punktów) | Odp: Koniec ,,miesiąca miodowego". | - Podatek od handlu. W zasadzie powyższy opis również i tutaj idealnie pasuje. Znów większość kosztów przerzucone zostanie na konsumentów. A więc płacimy VAT i zapłacimy jeszcze kolejny ukryty podatek w cenach artykułów spożywczych. - Paranoiczna i niespójna polityka wobec UE. Raz rząd przyjmuje retorykę mocno prounijną, aby za kilka dni przyjąć retorykę antyunijną. Takie ciągłe zmiany ,,nastroju" raczej nie dodają naszemu państwu powagi. Coś tam rząd przebąkuje, że takie postępowanie wynika z potrzeby reform w UE (z tą potrzebą idzie się zgodzić), jednakże żadnej jasnej propozycji reform nie widać, ani nie słychać. - Polityka wobec Rosji. FR to jednak największa potęga militarna regionu, a nasz rząd beztrosko wymachuje w jej stronę szabelką. Oczywistym wydaje się fakt, że z Putinem nie ułożymy raczej przyjaznych relacji, ale po co dodatkowo zaogniać i tak niełatwe stosunki międzynarodowe z ,,wielkim niedźwiedziem"? - Nepotyzm i ,,kolesiostwo" przy obsadzaniu stanowisk administracyjnych, oraz kierowniczych w spółkach Skarbu Państwa. Cóż, PiS nie różni się w tym względzie od żadnego poprzedniego rządu i chyba tylko nieliczni naiwni wierzyli w obietnice ,,dobrej zmiany" w tej kwestii. - Brak wyraźnego działania w kierunku rozliczenia poprzedniego rządu za wyraźne nadużycia władzy. I wcale się tu PiSowi nie dziwię. Po co tworzyć groźny precedens? Jeszcze za kilka lat ktoś ich na tej podstawie rozliczy. - Błyskawicznie zwiększający się dług publiczny. W tym podpunkcie wystarczy dodać, że już nawet rząd Ewy Kopacz nie zadłużał nas w tak szybkim tempie jak robi to rząd Beaty Szydło. Program 500+ nie sfinansuje się przecież sam.  - Zmiany w TVP. PiS nie różni się niczym od żadnego poprzedniego rządu i traktuje telewizję publiczną jako swoje własne poletko. Na pewno nie jest to szumnie obiecywana ,,dobra zmiana". - Anemiczne reakcje MSZ i polskiej ambasady na rasistowskie i ksenofobiczne ataki Brytyjczyków na obywateli Polski. Żadne poważne państwo nie pozwoliłoby sobie na tak daleko idące umniejszanie problemu. - De facto brak reakcji na coraz bardziej nasilone prześladowanie mniejszości polskiej na Litwie. Czy trzeba tu coś dodawać? Na koniec warto by zamieścić kilka słów podsumowania. PiS wygrał wybory dzięki obietnicy ,,dobrej zmiany", w co suweren jak widać naiwnie uwierzył, a rzeczywistość ukazała nam raczej ,,żadną zmianę". Kilka miesięcy temu pisałem, że traktuję obecny rząd jako mniejsze zło. Czy dalej tak uważam pozostawię do oceny forumowiczów. Pozdrawiam i przepraszam za nadmierne rozpisanie się.
|
|
 | -3 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | > - Podatek od handlu. W zasadzie powyższy opis również i tutaj idealnie pasuje. Znów większość kosztów przerzucone zostanie na konsumentów. A więc płacimy VAT i zapłacimy jeszcze kolejny ukryty podatek w cenach artykułów spożywczych.Bardzo dobrze, duże sieci powinnny płacić. Wiadomo, że podniosą ceny, ale wtedy bardziej konurencyjne zrobią się te mnijesze (nasze) sklepy. > - Paranoiczna i niespójna polityka wobec UE. Raz rząd przyjmuje retorykę mocno prounijną, aby za kilka dni przyjąć retorykę antyunijną.Brednie. Polityka ta jest jasna: chcemy być w UE, UE narodów, a nie jednego kraju (federacji). Z tego bierze się reszta. > - Polityka wobec Rosji. FR to jednak największa potęga militarna regionu, a nasz rząd beztrosko wymachuje w jej stronę szabelką.To co robić? Kto tu qwa wymachuje i czym? Kto napadł na Ukrainę? Kto cały czas drażni i straszy? My? > - Nepotyzm i ,,kolesiostwo" przy obsadzaniu stanowisk administracyjnych, oraz kierowniczych w spółkach Skarbu Państwa. Cóż, PiS nie różni się w tym względzie od żadnego poprzedniego rządu i chyba tylko nieliczni naiwni wierzyli w obietnice ,,dobrej zmiany" w tej kwestii.No zdziwiony? Po to się idzie po władzę, aby ją sprawować, człowieku! Władza to nie tylko rząd. > - Brak wyraźnego działania w kierunku rozliczenia poprzedniego rządu za wyraźne nadużycia władzy. I wcale się tu PiSowi nie dziwię. Po co tworzyć groźny precedens? Jeszcze za kilka lat ktoś ich na tej podstawie rozliczy.To ciekawe. > - Błyskawicznie zwiększający się dług publiczny. W tym podpunkcie wystarczy dodać, że już nawet rząd Ewy Kopacz nie zadłużał nas w tak szybkim tempie jak robi to rząd Beaty Szydło. Program 500+ nie sfinansuje się przecież sam.  Dług rośnie, bo to długie zławisko, rośnie od hu, hu,hu, a może i dłużyj... > - Zmiany w TVP. PiS nie różni się niczym od żadnego poprzedniego rządu i traktuje telewizję publiczną jako swoje własne poletko. Na pewno nie jest to szumnie obiecywana ,,dobra zmiana".A Ty zdziwiony... > - Anemiczne reakcje MSZ i polskiej ambasady na rasistowskie i ksenofobiczne ataki Brytyjczyków na obywateli Polski. Żadne poważne państwo nie pozwoliłoby sobie na tak daleko idące umniejszanie problemu.Czytasz coś, oglądasz, czy zaczałeś pisac na fR i reszty świata juz nie ogarniasz? > - De facto brak reakcji na coraz bardziej nasilone prześladowanie mniejszości polskiej na Litwie. Czy trzeba tu coś dodawać?To jest od lat. Ale Żmudzini, jeszcze dostaną po dupie zobaczysz... > Na koniec warto by zamieścić kilka słów podsumowania. PiS wygrał wybory dzięki obietnicy ,,dobrej zmiany", w co suweren jak widać naiwnie uwierzył, a rzeczywistość ukazała nam raczej ,,żadną zmianę". Kilka miesięcy temu pisałem, że traktuję obecny rząd jako mniejsze zło. Czy dalej tak uważam pozostawię do oceny forumowiczów.Miała być dobra zmiana i na razie jest! Jarek to prawdziwy wódz! A nie te ciamciaramcie: Petru obciachowy "swetru", "prawoskrętny" Schetyna, "O mój boże dajcie kawy bo padam" Amysz Akysz Kosiniak-Kamysz, no, jeszcze się Kukiz trzyma...
|
|
|  | 1 na 1 | gorky105 (656 punktów) | >Bardzo dobrze, duże sieci powinnny płacić. Wiadomo, że podniosą ceny, ale wtedy bardziej konurencyjne zrobią się te mnijesze (nasze) sklepy.
Lepszym rozwiązaniem byłby np. 1% podatek obrotowy od każdej działalności gospodarczej. Wszyscy płacą uczciwie i nie ma możliwości odpisywania kosztów od dochodów.
>Brednie. Polityka ta jest jasna: chcemy być w UE, UE narodów, a nie jednego kraju (federacji). Z tego bierze się reszta.
To rząd mówi otwarcie. Nie ma jednak żadnego konkretnego planu na reformy UE.
>To co robić? Kto tu qwa wymachuje i czym? Kto napadł na Ukrainę? Kto cały czas drażni i straszy? My?
Rosja jaka jest, to każdy widzi. Interwencji na Krymie się nie dziwie, bo po sponsorowanym przez zachód przewrocie na Ukrainie ten niezwykle ważny, z punktu widzenia Rosji, obszar strategiczny uciekł spod ich wpływów. Wspieranie separatyzmu w Donbasie (zarówno materialnie, jak i militarnie poprzez tzw. ,,zielone ludziki") też nie jest strasznie zaskakujące. Rosja jak każdy inny kraj ma swoje interesy i broni ich jak może, a że są one sprzeczne z naszymi, to jest to raczej oczywiste. Chciałbym po prostu, aby nasz rząd nie zaogniał sytuacji bardziej niż jest to konieczne.
>No zdziwiony? Po to się idzie po władzę, aby ją sprawować, człowieku! Władza to nie tylko rząd.
Ależ ja nie jestem zdziwiony. Ba! Powiem więcej, spodziewałem się tego. W wyborach jednak PiS obiecywał obsadzanie tych stanowisk przez specjalistów. Jak to się skończyło każdy widzi.
>Dług rośnie, bo to długie zławisko, rośnie od hu, hu,hu, a może i dłużyj...
Dług rośnie tak szybko jak jeszcze nigdy w naszej współczesnej historii.
>A Ty zdziwiony...
Wcale nie zdziwiony. Tylko zauważam.
>Czytasz coś, oglądasz, czy zaczałeś pisac na fR i reszty świata juz nie ogarniasz?
Czytam i oglądam. Uważam, że reakcja jest nieadekwatnie łagodna i skupia się raczej na zamiataniu sprawy pod dywan. I nie mówię to o pójściu na dyplomatyczną wojnę z Brytanią, a raczej o stanowczej i głośnej krytyce faszyzującego nacjonalizmu części społeczeństwa Zjednoczonego Królestwa, oraz domagania się od rządu brytyjskiego stanowczego stanowiska.
>To jest od lat. Ale Żmudzini, jeszcze dostaną po dupie zobaczysz...
Mam nadzieję, że się opamiętają, gdyż z racji położenia geograficznego powinniśmy być raczej sojusznikami niż wrogami.
|
|
|  | 4 na 4 Kronan (488 punktów) (zablokowany) |
> - Polityka wobec Rosji. FR to jednak największa potęga militarna regionu, a nasz rząd beztrosko wymachuje w jej stronę szabelką.To co robić? Kto tu qwa wymachuje i czym? Kto napadł na Ukrainę? Kto cały czas drażni i straszy? My? Przede wszystkim nie grać w ich grę.Podstawa polityki.Bo co niby?Rosja tupnie nogą(a tupać sobie lubi) to my w rewanżu spróbujemy tupnąć nóżką?To na początek.Sprawa wymachiwania szabelką przez pisowski rząd jest faktem niestety.Właśnie całkiem niedawno program wyboru nowego podstawowego granatnika pepanc dla armii został na rok zawieszony.A nie jest to wcale najdroższy z programów modernizacji armii.Podstatowa broń pepnac dla piechoty.W tym dla OT tak szumnie i bardzo propagandowo przedswiana przez MON.Ujmę to maksymalnie prosto bo dobrze wiem że wobec zwolennika obecnej władzy tak wypada.Obrona Terytorialna nie ma obecnie i przez najbliższy rok mieć nie będzie( a może i dłużej) ŻADNEJ PODSTAWOWEJ BRONI PIECHOTY PEPANC na wypadek wojny czyli jest w praktyce bezbronna wobec broni pancernej od KTO,poprzez BWP aż po czołgi.W piechocie liniowej są tylko zestawy SPIKE w liczbie jedna sztuka na 1 pluton co oznacza wedle aktualnych standartów w wojskach całego świata że nasze odziały podstawowe wojska są NIEDOSTATECZNIE uzbrojone w PODSTAWOWĄ broń pepenc dla odziałów piechoty.MOże dodam że właśnie tez niedawno US Army wybrała tę właśnie broń podstawową dla swoich żołnierzy(AT4CS RS od koncernu SAAB).Zrobiono to w USA w ciągu 6 miesięcznego procesu.A u nas?9 miesięcy rządów i już 2 letnie opóźnienie bez mała jeśli o tę broń chodzi.Proszę to zestawić z wymachiwaniem szabelką przez PiS w stosunku do Rosji.Zatem dalej niech pan żyje złudzeniami co do kompetencji obecnej władzy w Polsce
|
|
 | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Wreszcie merytoryczne podejście krytyczne, a nie zwyczajowe buczenie. Dużą część uwag podzielam. Polityka wewnętrzna dotąd rozczarowuje, aczkolwiek nie te socjale. Można to sobie różnie oceniać, ale ma to jedną cechę fundamentalną: realizacja obietnicy wyborczej. Obietnice wyborcze powinny być jak kontrakt: kto nie realizuje wypad. Polecam świetną rozmowę o 500+ w TOK FM, gdzie Cezary Łasiczka rozjechał dwoje profesorów: audycje.to(*)-prof-Andrzej-Zieniewicz/41078Rozczarowuje nie to, że zrealizowali obietnice, ale niezbyt rychliwe odkręcanie poprzednich błędów i nadużyć. Może na jesień coś się zmieni. Rozczarowująco w dziedzinie kultury. Wsparcie promocyjne jednego filmu o żołnierzach wyklętych, którego realizacja jest przedmiotem krytyki także z prawej strony, nie daje na razie widoków na odbudowę jakości kultury polskiej. W TV robią to co poprzednicy, ale generalnie zmiana ogólna jest in plus, bo wcześniej był jeden przekaz polityczny we WSZYSTKICH mediach mainstreamowych. Teraz ten przekaz jest już zróżnicowany. W polityce gospodarczej państwa widać próby ruszenia do przodu. Poza planem Morawieckiego są też bardzo obiecujące działania ministra żeglugi śródlądowej, który konkretyzuje program reaktywacji tej żeglugi oraz doprowadził do przyjęcia ustawy o reaktywacji stoczni. Generalnie jednak z podsumowaniami w tym zakresie wstrzymałbym się do pierwszej rocznicy rządu. Z kolei w dziedzinie polityki zagranicznej wszystko oceniam pozytywnie. Jest ona całkowicie spójna, realizuje konkretną wizję jagiellońską, ma efekty w zakresie budowy mostów pomiędzy krajami Europy Środkowej. Jest ona całkowicie ukierunkowana na budowę wspólnej przestrzeni środkowoeuropejskiej, rozumianej obecnie głównie jako zrównoważenie Unii, po tym kiedy przez strefę euro Niemcy doprowadziły do takiej sytuacji, że wszyscy poza nimi zaczęli chorować, w efekcie Niemcy budują coraz wyraźniejszą hegemonię. Polska polityka stanowi sensowną próbę budowania równowagi dla hegemonii czyli jest próbą uratowania Unii jako projektu bardziej partnerskiego. W tym zakresie ważniejsze jest budowanie partnerstwa z takimi krajami jak Ukraina czy Litwa aniżeli podbechtywanie dawnych konfliktów oraz drążenie obecnych zadrażnień. Na Litwie Polonia jest mocno ukierunkowana na Rosję, więc też nie można zbyt łatwo przyjmować jej retoryki i jej racji. Przez lata taką politykę realizowano wobec Białorusi i wiadomo jak to się zakończyło. Na szczęście dziś się to odkręca. Z twojego wpisu przebija trochę prorosyjskiej polityki. By wejść w komitywę z Rosją (pomimo że ta nawet nie oddała polskiego wraku prezydenckiego), chwycić za twarz Ukrainę, która jest w sytuacji bez wyjścia, chwycić za twarz Litwę. Gdyby realizowano taką politykę wobec Ukrainy czy Litwy, nie ma szans, żeby zbudować jakiekolwiek Międzymorze, bo sąsiedzi z południa wyciągnęliby stosowne wnioski dla siebie.
|
|
|  | | gorky105 (656 punktów) | > Wreszcie merytoryczne podejście krytyczne, a nie zwyczajowe buczenie.To tzw. ,,buczenie", to problem nie tylko polskiej polityki. Przez ostatnie kilka miesięcy pracowałem we Francji, Niemczech, oraz Włoszech i z własnych obserwacji zauważam tam znacznie dalej idącą polaryzację społeczeństwa niż w Polsce. Nie jest to zbyt rozsądne, a wiadomo, że gdy rozum śpi, to budzą się demony. > Polityka wewnętrzna dotąd rozczarowuje, aczkolwiek nie te socjale. Można to sobie różnie oceniać, ale ma to jedną cechę fundamentalną: realizacja obietnicy wyborczej. Obietnice wyborcze powinny być jak kontrakt: kto nie realizuje wypad. Polecam świetną rozmowę o 500+ w TOK FM, gdzie Cezary Łasiczka rozjechał dwoje profesorów: audycje.to(*)-prof-Andrzej-Zieniewicz/41078> Rozczarowuje nie to, że zrealizowali obietnice, ale niezbyt rychliwe odkręcanie poprzednich błędów i nadużyć. Może na jesień coś się zmieni.Spełnianie obietnic wyborczych to coś nowego w polskiej polityce i musi być zdecydowanie odnotowane na plus obecnego rządu. Elektorat PiSu tego oczekiwał, więc to wykonali. Ja jednakże do elektoratu PiSu nie należę, a poza tym uważam, że rozdawanie ludziom pieniędzy za nic jest nierozsądne z ekonomicznego punktu widzenia. Żeby było jasne, to nie krytykuję socjalu jako takiego (uważam, że rozwinięte społeczeństwo powinno troszczyć się o jednostki słabsze, oraz wyrównywać szanse dzieciakom, tak aby każde miał jako takie szanse na awans społeczny w dorosłym życiu), a jedynie rozdawnictwo pieniędzy. > Rozczarowująco w dziedzinie kultury. Wsparcie promocyjne jednego filmu o żołnierzach wyklętych, którego realizacja jest przedmiotem krytyki także z prawej strony, nie daje na razie widoków na odbudowę jakości kultury polskiej.To niestety prawda. Tutaj dajmy jednak władzy nieco czasu, gdyż nie łatwo jest odbudować coś, co przez 20 lat było systematycznie niszczone. > W TV robią to co poprzednicy, ale generalnie zmiana ogólna jest in plus, bo wcześniej był jeden przekaz polityczny we WSZYSTKICH mediach mainstreamowych.TV Republikę też już można określić jako medium mainstreamowe, a jednak przekaz tam był zupełnie odmienny niż w TVN, czy Polsacie. Co do TVP, to wiele środowisk liczyło na spełnienie obietnic wyborczych przez które rozumiem dążenie do stworzenia polskiego BBC, które jest znacznie bardziej obiektywne i wyważone niż nasze rodzime media. > W polityce gospodarczej państwa widać próby ruszenia do przodu. Poza planem Morawieckiego są też bardzo obiecujące działania ministra żeglugi śródlądowej, który konkretyzuje program reaktywacji tej żeglugi oraz doprowadził do przyjęcia ustawy o reaktywacji stoczni.Póki co to są jedynie plany, ale miejmy nadzieję, że zostaną zrealizowane. > Generalnie jednak z podsumowaniami w tym zakresie wstrzymałbym się do pierwszej rocznicy rządu.Myślę, że niemal 300 dni uprawnia nas już do pierwszych ocen.  > Jest ona całkowicie spójna, realizuje konkretną wizję jagiellońską, ma efekty w zakresie budowy mostów pomiędzy krajami Europy Środkowej. Jest ona całkowicie ukierunkowana na budowę wspólnej przestrzeni środkowoeuropejskiej, rozumianej obecnie głównie jako zrównoważenie Unii, po tym kiedy przez strefę euro Niemcy doprowadziły do takiej sytuacji, że wszyscy poza nimi zaczęli chorować, w efekcie Niemcy budują coraz wyraźniejszą hegemonię. Polska polityka stanowi sensowną próbę budowania równowagi dla hegemonii czyli jest próbą uratowania Unii jako projektu bardziej partnerskiego.Tak jak już mówiłem, próba reformy Unii to dobry pomysł, jednakże nie wydaje się, aby państwa środkowoeuropejskie miały jakąś wspólną wizję tych reform. Wszyscy poklepują się po plecach mówiąc głośno, że jest źle i trzeba budować Europę Ojczyzn, ale realnego działania nie widać. Dlatego określam tę politykę PiSu jako paranoiczną i niespójną. > W tym zakresie ważniejsze jest budowanie partnerstwa z takimi krajami jak Ukraina czy Litwa aniżeli podbechtywanie dawnych konfliktów oraz drążenie obecnych zadrażnień.Czym innym jest wyciąganie ręki do zgody, gdy druga strona też tego chce, a czym innym jest sytuacja gdy nasi słabsi sąsiedzi gryzą naszą pomocną dłoń i nie wykonują zbyt wielu przyjaznych gestów (jest wręcz na odwrót). Poza tym obawiam się autentycznie banderyzmu na Ukrainie, który zbiera coraz szersze poparcie społeczne, a ci faszyści twierdzą, że mordowanie Polaków było usprawiedliwione i słuszne, a Przemyśl nazywają ,,ziemią okupowaną". Jeżeli Ukraina stanie się banderowska, to nie może być naszym sojusznikiem. > Na Litwie Polonia jest mocno ukierunkowana na Rosję, więc też nie można zbyt łatwo przyjmować jej retoryki i jej racji.Zamykanie polskich szkół, ustawa o obronie języka litewskiego, tworzenie problemów polskim firmom na Litwie, czy też słynna kłótnia o opłaty za paliwo polskich myśliwców broniących litewskiego nieba, to raczej obiektywne i realne problemy, a nie prorosyjska retoryka. > Przez lata taką politykę realizowano wobec Białorusi i wiadomo jak to się zakończyło.Z tym się zgadzam. Zwłaszcza, że obywatele Białorusi są do nas nastawienie raczej pozytywnie. > Na szczęście dziś się to odkręca. Z twojego wpisu przebija trochę prorosyjskiej polityki.Wolałbym ja nazwać realną.  Uważam, że obecna polityka jest mocno antyrosyjska. > By wejść w komitywę z Rosją (pomimo że ta nawet nie oddała polskiego wraku prezydenckiego),Nie zrozumiałeś. Nie w komitywę, tylko nie zaogniać dodatkowo i tak trudnej sytuacji. Nie wierzę w to, ze moglibyśmy mieć z Rosją dobre relacje dopóki władcą jest tam Putin. > chwycić za twarz Ukrainę, która jest w sytuacji bez wyjścia, chwycić za twarz Litwę.I znów nie. Nie mówię, aby chwytać te kraje za twarz. Mówię, że należy im jasno dać do zrozumienia, że jeżeli chcą wsparcia Polski, to muszą zmienić swą politykę na bardziej przyjazną wobec nas. Bo obecna sytuacja przypomina mi pomoc wobec niewdzięcznego i rozpieszczonego sios
|
|
| |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >uważam, że rozdawanie ludziom pieniędzy za nic jest nierozsądne z ekonomicznego punktu widzenia
Choć nie wiem czy budżet przetrzyma ten program w świetle stojących przed nami wyzwań, choć pewnie lepiej byłoby gdyby najpierw postawić na odbudowę infrastrukturalną w zakresie instytucji społecznych, tym niemniej nie postrzegam tego jako rozdawnictwa. Polacy za swoją pracę są źle wynagradzani. Płaci im się kilkakrotnie mniej niż na podobnych stanowiskach kilkadziesiąt km dalej za zachodnią granicą, pomimo że koszty utrzymania na zachodzie i w Polsce różnią się nie aż tak bardzo. Więc jest to raczej drobna rekompensata niedowartościowania polskiej pracy (którą się uzasadnia bredniami o "niższej wydajności"). Wychowanie dziecka to obecnie ważniejsza społecznie praca niż wiele innych. Ekonomicznie nie jest to nieracjonalne, przynajmniej dopóki nie wyjdziemy z pułapki średniego dochodu.
>Tak jak już mówiłem, próba reformy Unii to dobry pomysł, jednakże nie wydaje się, aby państwa środkowoeuropejskie miały jakąś wspólną wizję tych reform.
To przecież oczywiste, że jej nie mają, bo skąd niby miałyby ją mieć. Tę wizję dopiero trzeba stworzyć i Polska mogłaby tutaj odegrać rolę lidera tworzenia takiej wizji i przekonywania do niej innych. Sukcesywnie, bez liczenia na cuda od razu. Ten proces to według mnie długie lata a nie jedna kadencja. Trzeba propagować tę wizję i przekonywać do siebie. W Europie Środkowej mamy coraz lepsze notowania. Konkrety gospodarczego szkieletu projektu Międzymorza zaczynają się już wyłaniać. Korytarz gazowy północ-południe, Via Carpatia łącząca nas wreszcie z Bałkanami. Droga wodna na Odrze, łącząca nas konkretnie z Czechami. Konstrukcja Unii pozwala na znaczne finansowanie unijne dla tych projektów, tylko trzeba po to sięgnąć.
>Czym innym jest wyciąganie ręki do zgody, gdy druga strona też tego chce, a czym innym jest sytuacja gdy nasi słabsi sąsiedzi gryzą naszą pomocną dłoń i nie wykonują zbyt wielu przyjaznych gestów (jest wręcz na odwrót).
Raz, że akurat te kraje mają powody obawiać się polskiego protekcjonizmu (to Polska musi pokazać inną twarz niż ta przedwojenna), dwa że są też niestety kierowane przez zewnętrzne siły. Na Ukrainie dominującą rolę zaczyna odgrywać międzynarodowa finansjera. Nie ma ona żadnych powodów, by zbliżać Polskę z Ukrainą, kiedy akurat w Polsce klimaty zmieniają się na bardziej narodowe i sceptyczne do międzynarodowej finansjery. W tym układzie banderowcy mogliby być nawet mniejszym złem. Nigdzie nie spotkałem się z ich strony z poważnymi pretensjami do Polski, przeciwnie, raczej piszą o wspólnym interesie. Fakt, że nie podzielają polskiej wizji jednoznacznej oceny ludobójstwa wołyńskiego, ale nie bardzo się im w tym zakresie dziwię, tym bardziej, że sam zbyt jednoznacznej wizji tego nie podzielam. Pewnie są tam jakieś bardziej nawiedzone elementy, ale te wyraziście antypolskie to najpewniej rosyjska agentura, która Ukraina jest bardziej naszpikowana niż Polska.
>Przemyśl nazywają ,,ziemią okupowaną"
Kto, gdzie?
>Jeżeli Ukraina stanie się banderowska, to nie może być naszym sojusznikiem.
Nie widzę w tym większego problemu niż uważanie za swego sojusznika Niemcy, gdzie dominują koncerny których pozycja wyrosła na profitach z polityki nazistowskiej. Skoro nie mamy problemów, by wpuszczać dziś do Polski BASF, którego poprzednie wcielenie produkowało Cyklon B, którym gazowano Polaków, to trudno mieć poważne pretensje do współczesnych neobanderowców i nazywać ich faszystami.
>Zamykanie polskich szkół, ustawa o obronie języka litewskiego, tworzenie problemów polskim firmom na Litwie, czy też słynna kłótnia o opłaty za paliwo polskich myśliwców broniących litewskiego nieba, to raczej obiektywne i realne problemy, a nie prorosyjska retoryka.
Patrząc na to litewskimi oczyma: w pewnym momencie największą firmą na Litwie stała się polska firma państwowa, Orlen. Nie jest to zdrowa sytuacja. Na pewno wymagająca bardzo umiejętnej polityki od polskich władz, a tego nie było. Poprzednia władza realizowała politykę niemiecką w której skłócanie się z sąsiadami z Europy Środkowej co najmniej nie stanowiło problemu. Poza tym Litwa przyjęła euro, choć nie powinna. Litwa jest kondominium niemieckim, więc polityka jej władz wobec Polski nie cechuje się szczególnym zrozumieniem ani delikatnością. Ale problem tej sytuacji nie leży na Litwie, lecz w Berlinie. Polska jako państwo większe i starsze powinna narzucać sobie większe wymagania niż mniejszym krajom, środkowej Europy. Nawet jeśli mają coś za uszami. Wielcy, tacy jak Niemcy i Rosja mają wobec nas o wiele więcej za uszami, a jakoś tutaj poniektórzy chcieliby bardziej "realnej" polityki, czyli wymagania więcej od siebie niż od nich. Według mnie dopóki Rosja nie odda wraku, nie powinno być żadnej mowy o luzowaniu stanowiska z naszej strony.
|
|
| | |  | 1 na 1 | gorky105 (656 punktów) | > Choć nie wiem czy budżet przetrzyma ten program w świetle stojących przed nami wyzwań, choć pewnie lepiej byłoby gdyby najpierw postawić na odbudowę infrastrukturalną w zakresie instytucji społecznychOtóż to. > Polacy za swoją pracę są źle wynagradzani. Płaci im się kilkakrotnie mniej niż na podobnych stanowiskach kilkadziesiąt km dalej za zachodnią granicą, pomimo że koszty utrzymania na zachodzie i w Polsce różnią się nie aż tak bardzo. Więc jest to raczej drobna rekompensata niedowartościowania polskiej pracy (którą się uzasadnia bredniami o "niższej wydajności"). Wychowanie dziecka to obecnie ważniejsza społecznie praca niż wiele innych. Ekonomicznie nie jest to nieracjonalne, przynajmniej dopóki nie wyjdziemy z pułapki średniego dochodu.To żadna rekompensata, gdyż znaczną część tych pieniędzy zje najprawdopodobniej inflacja,gdyż wzrost podaży niektórych produktów nie będzie w stanie zrekompensować tak nagłego wzrostu popytu. Czyli popyt przyrasta szybciej niż rynek jest w stanie na to zareagować wzrostem podaży, a więc program jest oczywiście inflacjogenny. Niskie zarobki w Polsce to inna bajka i częściowo są powodowane niższą wydajnością pracy, jednakże problem jest znacznie bardziej skomplikowany niż stara się to przedstawić Balcerowicz i spółka. W rzeczywistości płace nie oddają realnej wydajności produkcyjnej naszej gospodarki, a wszystko sprowadza się do tzw. pułapki niskich pensji. To naprawdę poważny problem ekonomiczny i do końca nie wiadomo jak z niego wyjść. A dowodem jakie to niełatwe niech będzie ChRL która od co najmniej dekady zmaga się z tym problemem. > To przecież oczywiste, że jej nie mają, bo skąd niby miałyby ją mieć. Tę wizję dopiero trzeba stworzyć i Polska mogłaby tutaj odegrać rolę lidera tworzenia takiej wizji i przekonywania do niej innych. Sukcesywnie, bez liczenia na cuda od razu. Ten proces to według mnie długie lata a nie jedna kadencja. Trzeba propagować tę wizję i przekonywać do siebie. W Europie Środkowej mamy coraz lepsze notowania.Polacy pragną być postrzegani w roli lidera, więc postępujmy jak lider. Zamiast tylko mówić o potrzebie reform (a o tym to już nawet Sikorski mówił) stwórzmy jakiś ogólny plan, którego szczegóły będziemy współtworzyć z innymi państwami. Niestety, nie widzę aby obecny rząd miał chociażby jakąkolwiek bliżej sprecyzowaną wizję przyszłości UE. > Konkrety gospodarczego szkieletu projektu Międzymorza zaczynają się już wyłaniać. Korytarz gazowy północ-południe, Via Carpatia łącząca nas wreszcie z Bałkanami. Droga wodna na Odrze, łącząca nas konkretnie z Czechami. Konstrukcja Unii pozwala na znaczne finansowanie unijne dla tych projektów, tylko trzeba po to sięgnąć.Zupełna zgoda. > Raz, że akurat te kraje mają powody obawiać się polskiego protekcjonizmu (to Polska musi pokazać inną twarz niż ta przedwojenna)Kraje te postępują raczej totalnie nieracjonalnie. Polski protekcjonizm jest znacznie mniej niebezpieczny dla ich suwerenności niż ,,protekcjonizm" Rosji. Pewne obawy rozumiem, ale póki co nasze kolejne rządy pokazują, że są zainteresowane raczej asymetryczną współpracą, niż dominacją. > Na Ukrainie dominującą rolę zaczyna odgrywać międzynarodowa finansjera. Nie ma ona żadnych powodów, by zbliżać Polskę z Ukrainą, kiedy akurat w Polsce klimaty zmieniają się na bardziej narodowe i sceptyczne do międzynarodowej finansjery.Tutaj znów się w pełni zgadzam. > W tym układzie banderowcy mogliby być nawet mniejszym złem. Nigdzie nie spotkałem się z ich strony z poważnymi pretensjami do Polski, przeciwnie, raczej piszą o wspólnym interesie.> >Przemyśl nazywają ,,ziemią okupowaną"> Kto, gdzie?www.wprost(*)i-zadaja-od-Polski-zwrotu-ziemTakich wypowiedzi jest znacznie więcej. Nie twierdzę, że tego chce większość Ukraińców, ale banderowcy mają wg. niektórych badań opinii publicznej już 20% poparcie społeczne! > Fakt, że nie podzielają polskiej wizji jednoznacznej oceny ludobójstwa wołyńskiego, ale nie bardzo się im w tym zakresie dziwię, tym bardziej, że sam zbyt jednoznacznej wizji tego nie podzielam.Niepodlegające żadnym wątpliwością prześladowanie mniejszości ukraińskiej przez rząd II RP nijak nie usprawiedliwia ludobójstwa wołyńskiego. > Pewnie są tam jakieś bardziej nawiedzone elementy, ale te wyraziście antypolskie to najpewniej rosyjska agentura, która Ukraina jest bardziej naszpikowana niż Polska.Działania rosyjskiej agentury nie da się wykluczyć. Tym bardziej rząd ukraiński powinien się zdecydowanie od nich odciąć. > Nie widzę w tym większego problemu niż uważanie za swego sojusznika Niemcy, gdzie dominują koncerny których pozycja wyrosła na profitach z polityki nazistowskiej.Dla koncernów liczy się jedynie zysk i nie posiadają żadnej ideologii politycznej. Natomiast banderowców cechuje silny antypolonizm. > Patrząc na to litewskimi oczyma: w pewnym momencie największą firmą na Litwie stała się polska firma państwowa, Orlen.Business is business. Przy otwartych rynkach zazwyczaj kraj silniejszy ekonomicznie dominuje ten słabszy i to pomimo przewag komparatywnych, gdyż kraj słabszy zazwyczaj zaczyna specjalizować się w taniej sile roboczej (teoria obfitości zasobów). Mała dygresja: w dalszej perspektywie czasowej rynki będą dążyły do wyrównania, ale nigdy tego wyrównania nie osiągną i stąd m.in. pułapka relatywnie niskich dochodów. > Poza tym Litwa przyjęła euro, choć nie powinna. Litwa jest kondominium niemieckim, więc polityka jej władz wobec Polski nie cechuje się szczególnym zrozumieniem ani delikatnością. Ale problem tej sytuacji nie leży na Litwie, lecz w Berlinie.To akurat ciekawe. Ekonomicznie chyba Litwa jest bardziej zdominowana przez Polskę niż przez Niemcy? > Wielcy, tacy jak Niemcy i Rosja mają wobec nas o wiele więcej za uszami, a jakoś tutaj poniektórzy chcieliby bardziej "realnej" polityki, czyli wymagania więcej od siebie niż od nich.Cóż, takich ludzi określiłbym mianem zagranicznej agentury.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Zamiast tylko mówić o potrzebie reform (a o tym to już nawet Sikorski mówił) stwórzmy jakiś ogólny plan, którego szczegóły będziemy współtworzyć z innymi państwami.Wydaje mi się, że to właśnie się tworzy. Polska zaproponowała zmianę traktatu unijnego, przedefiniowanie roli instytucji, wzmocnienie roli parlamentów narodowych, większy wpływ obywateli, wzmocnienie roli parlamentu europejskiego kosztem komisji europejskiej. Obecnie w różnych krajach konsultują ten pomysł, który ponoć za jakiś czas ma być przedstawiony jako wspólny środkowoeuropejski projekt zmiany traktatu unijnego. > Polski protekcjonizm jest znacznie mniej niebezpieczny dla ich suwerenności niż ,,protekcjonizm" Rosji.Polski protekcjonizm w zamian za protekcjonizm Rosji lub Niemiec nie jest żadną atrakcyjną ofertą. Może jest on mniej niebezpieczny dla suwerenności, ale i mnie pewny przez obecną siłę Polski. Jedynie polskie PARTNERSTWO, czyli sojusz oparty na równości podmiotów może być atrakcyjny dla państw środkowej Europy. A do tego, że Polska ma taki zamysł trzeba innych przekonać. > www.wprost(*)i-zadaja-od-Polski-zwrotu-ziem> Takich wypowiedzi jest znacznie więcej. Nie twierdzę, że tego chce większość Ukraińców, ale banderowcy mają wg. niektórych badań opinii publicznej już 20% poparcie społeczne!Według badań rosyjskiej agencji informacyjnej. Skoro lider Prawego Sektora wysuwa takie roszczenia, które są nie tylko nierealne, nie tylko sprzeczne z interesem Ukrainy i Polski, ale przede wszystkim są zgodne z rosyjską polityką wobec Polski i Ukrainy, gdzie po obu stronach promuje się ekstremistów antypolskich i antyukraińskich. Prawy Sektor należy więc traktować jako rosyjską agenturę. Można by się domagać ich ścigania, ale przecież u nas takie głosy też są wcale niejednostkowe i nikt tego nie ściga. Dopóki w Polsce różni Kresowiacy roją o polskim Lwowie lub polskim Wilnie, bez jakichkolwiek konsekwencji, dopóty nie mamy prawa oburzać się, że i u nich taki ekstremizm polityczny istnieje. Nie jest on żadną poważną siłą. Prawy Sektor w ostatnich wyborach dostał 1% głosów i nie dostał się do parlamentu. W Przemyślu mówiło się kiedyś po rusku, we Lwowie po polsku. Ten jednak kto domaga się "oddawania" jednego czy drugiego miasta działa na szkodę Polski i Ukrainy. Nie rozumiem dlaczego z tych nieliczących się, marginalnych wykwitów najpewniej moskiewskiej agentury robisz nasz problem w stosunkach z Ukrainą. > Tym bardziej rząd ukraiński powinien się zdecydowanie od nich odciąć.Czy życzyłbyś sobie, by polski prezydent zabrał głos w sprawie zwrotu Polsce Lwowa tylko dlatego, że działacz nieliczącej się politycznie partii coś na ten temat bąknął? Jak pisałem, uważam, że ten gostek to moskiewska agentura. Względnie berlińska, bo on te słowa przekazał Polakom poprzez Rzepę. Narodowcy ukraińscy chcą współpracy i pojednania z Polską. > Business is business. Przy otwartych rynkach zazwyczaj kraj silniejszy ekonomicznie dominuje ten słabszyDlatego nie jestem zwolennikiem wolnego rynku w relacjach międzynarodowych. Jestem zwolennikiem teorii ekonomisty niemieckiego Lista. Pełne otwieranie tylko przy odpowiedniej sile wewnętrznej lub podobnych potencjałach. Bo inaczej rodzi się niesprawiedliwość, za którą idą resentymenty. Powinniśmy dążyć, by nasze relacje w Europie Środkowej były w ten sposób ułożone, by mieszkańcy innych krajów nie mieli powodów do narzekania na nas tak jak my obecnie mamy powody do narzekania na Niemców czy Rosjan.
|
|
| | | | |  | | gorky105 (656 punktów) | > Wydaje mi się, że to właśnie się tworzy. Polska zaproponowała zmianę traktatu unijnego, przedefiniowanie roli instytucji, wzmocnienie roli parlamentów narodowych, większy wpływ obywateli, wzmocnienie roli parlamentu europejskiego kosztem komisji europejskiej. Obecnie w różnych krajach konsultują ten pomysł, który ponoć za jakiś czas ma być przedstawiony jako wspólny środkowoeuropejski projekt zmiany traktatu unijnego.Póki co są to jedynie górnolotne hasła i wezwanie do podjęcia reform. Czy będzie z tego coś więcej? Cóż, pożyjemy zobaczymy, ale mam nadzieję, że tak. > Polski protekcjonizm w zamian za protekcjonizm Rosji lub Niemiec nie jest żadną atrakcyjną ofertą.Nieco atrakcyjniejszą jednak jest. Z resztą, tak jak już mówiłem, nie dążymy do dominacji nad Litwą i Ukrainą, a raczej staramy się wypracować jakąś formę asymetrycznej współpracy. > Może jest on mniej niebezpieczny dla suwerenności, ale i mnie pewny przez obecną siłę Polski. Jedynie polskie PARTNERSTWO, czyli sojusz oparty na równości podmiotów może być atrakcyjny dla państw środkowej Europy. A do tego, że Polska ma taki zamysł trzeba innych przekonać.Przy całym moim szacunku dla Ciebie i Twoich wyważonych i rozsądnych wypowiedzi politycznych, to mówienie o partnerstwie w polityce międzynarodowej wydaje się być nieco naiwne. Współpraca pomiędzy dwoma państwami o nierównych potencjałach zawsze będzie asymetryczna, tzn. jeden z partnerów będzie miał przewagę nad drugim. Nie musi to oznaczać zaraz dominacji i utraty suwerenności, ale na pewno nie jest do końca równym układ, gdy jedna strona posiada więcej atutów. Nawet przy sojuszu państw środkowoeuropejskich mówi się dużo o tym (głosy ze wszystkich zainteresowanych państw), że to Polska jako najpotężniejsze państwo regionu jest naturalnym liderem. Oczywiście nie oznacza to zaraz przywództwa w niemieckim stylu (które obserwujemy chociażby we współczesnej UE), gdyż potrafimy znacznie lepiej budować federacje i sojusze, ale uprzywilejowana pozycja jednego z krajów jest już teraz wyraźnie widoczna. Mniej abstrakcyjny przykład? V4. Pomimo, że współpraca opiera się na jako takiej równości, to nikt nie ma wątpliwości, że najbardziej decyzyjnym państwem w Grupie jest właśnie Polska i to do Polski zwróciła się cała Grupa z prośbą o pomoc i wsparcie w czasie kryzysu imigracyjnego. > Według badań rosyjskiej agencji informacyjnej.To prawda, ale rosnącego poparcia dla Prawego Sektora nie da się nie zauważyć i wskazuje nań wiele sondaży. Przyznasz jednak, że jest to mocno niepokojące. > Skoro lider Prawego Sektora wysuwa takie roszczenia, które są nie tylko nierealne, nie tylko sprzeczne z interesem Ukrainy i Polski, ale przede wszystkim są zgodne z rosyjską polityką wobec Polski i Ukrainy, gdzie po obu stronach promuje się ekstremistów antypolskich i antyukraińskich. Prawy Sektor należy więc traktować jako rosyjską agenturę. Można by się domagać ich ścigania, ale przecież u nas takie głosy też są wcale niejednostkowe i nikt tego nie ściga. Dopóki w Polsce różni Kresowiacy roją o polskim Lwowie lub polskim Wilnie, bez jakichkolwiek konsekwencji, dopóty nie mamy prawa oburzać się, że i u nich taki ekstremizm polityczny istnieje. Nie jest on żadną poważną siłą. Prawy Sektor w ostatnich wyborach dostał 1% głosów i nie dostał się do parlamentu. W Przemyślu mówiło się kiedyś po rusku, we Lwowie po polsku. Ten jednak kto domaga się "oddawania" jednego czy drugiego miasta działa na szkodę Polski i Ukrainy. Nie rozumiem dlaczego z tych nieliczących się, marginalnych wykwitów najpewniej moskiewskiej agentury robisz nasz problem w stosunkach z Ukrainą.Robię problem z tego, że Prawy Sektor jest realnym zagrożeniem dla mniejszości polskiej na Ukrainie i powinno się uciąć łeb hydrze nim na dobre urośnie. Wątpię aby Prawy Sektor współpracował z Rosją, gdyż jego bojówki dość dzielnie z Rosjanami w Donbasie walczyły. To są po prostu oderwani od rzeczywistości fantaści, których przekonania są jednak bardzo niebezpieczne. I cóż, mogą być dla Rosji tzw. pożytecznymi idiotami, gdyż rzeczywiście zaogniają stosunki polsko-ukraińskie. Co jeszcze nie podoba mi się w naszych relacjach? To jak Ukraina zignorowała nas w czasie jej negocjacji z Rosją, uznanie UPA ,,bojownikami o wolność" w dniu wizyty prezydenta RP, honory dla Bandery również w dniu jego wizyty, czy też ostatnie działania ukraińskiego IPNu. To wszystko istotnie budzi niepokój i pokazuje pewną nieszczerość ze strony ukraińskiej. A już na pewno nie służy budowaniu nowych relacji i pogodzeniu się ze wzajemną trudną przeszłością. > Czy życzyłbyś sobie, by polski prezydent zabrał głos w sprawie zwrotu Polsce Lwowa tylko dlatego, że działacz nieliczącej się politycznie partii coś na ten temat bąknął?W Polsce takie partie polityczne nie mają swoich oddziałów paramilitarnych. Na Ukrainie mają (i jak pokazał Donbas, znacznie bardziej bitne od regularnych oddziałów ukraińskich), przez co są liczącą się siłą. > Narodowcy ukraińscy chcą współpracy i pojednania z Polską.Tak deklarują. Działania wskazują na co innego. > Dlatego nie jestem zwolennikiem wolnego rynku w relacjach międzynarodowych. Jestem zwolennikiem teorii ekonomisty niemieckiego Lista.Pełne otwieranie tylko przy odpowiedniej sile wewnętrznej lub podobnych potencjałach. Bo inaczej rodzi się niesprawiedliwość, za którą idą resentymenty.Dokładnie tak! Pisałem swoją magisterkę m.in. na podstawie teorii Lista.  > Powinniśmy dążyć, by nasze relacje w Europie Środkowej były w ten sposób ułożone, by mieszkańcy innych krajów nie mieli powodów do narzekania na nas tak jak my obecnie mamy powody do narzekania na Niemców czy Rosjan.Pełna zgoda.
|
|
| | | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Pisałem swoją magisterkę m.in. na podstawie teorii Lista.  To mógłbyś mi ją przesłać do zamieszczenia, choć we fragmentach, bo w Polsce mało jest materiałów na ten temat.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | gorky105 (656 punktów) | >To mógłbyś mi ją przesłać do zamieszczenia, choć we fragmentach, bo w Polsce mało jest materiałów na ten temat.
Dziękuję za propozycję, ale wolałbym nie upubliczniać moich bazgrołów. Jeżeli nieco dopracuję temat, to mogę fragmenty udostępnić, bo całość jest raczej nieciekawa z punktu widzenia problemów o których zwykle Pan pisze, gdyż ogólnie mówiąc dotyczy wpływu czynników globalizacyjnych na kraje subsaharyjskie.
|
|
| | | | | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Procesy globalizacyjne w Afryce jak najbardziej leżą w kręgu zainteresowań Racjonalisty
|
|
|  | 4 na 4 polepszacz (672 punktów) (zablokowany) | >. W TV robią to co poprzednicy, ale generalnie zmiana ogólna jest in plus, bo wcześniej był jeden przekaz polityczny we WSZYSTKICH mediach mainstreamowych. Teraz ten przekaz jest już zróżnicowany.
Zaskakująca opinia. Namolną, prymitywną pisiorowską propagandę nazywasz zróżnicowanym przekazem ?!?! Wyrzucenie z TVP WSZYSTKICH samodzielnie myślących dziennikarzy to wg Ciebie Dobra Zmiana ?
>W polityce gospodarczej państwa widać próby ruszenia do przodu.
Taaak. Subwencjonowanie nierentownych kopalń i protekcjonizm wobec górnictwa kosztuje grube podatników grube miliardy.
>Z kolei w dziedzinie polityki zagranicznej wszystko oceniam pozytywnie. Jest ona całkowicie spójna, realizuje konkretną wizję jagiellońską,
Polityka zagraniczna Waszczykowskiego i Dudy to nieustanna tragifarsa i żenujący spektakl niekompetencji. Kaczyński uroił sobie, że będzie drugim Jagiełłą. Litwa sobie , Węgry sobie. Słowacy też nie uważają Dudy i Kaczyńskiego za polityków światowego formatu.
|
|
|  | 2 na 4 | Celecrin (6386 punktów) | > Z kolei w dziedzinie polityki zagranicznej wszystko oceniam pozytywnie.Nie widzę najmniejszego powodu by dawać temu rządowi jakieś plusy. Polityka międzynarodowa? To katastrofa! Mamy tu jednego z najgłupszych w historii ministra (i założę się że wiesz to doskonale) i do tego polityka zagraniczna PiS to zaledwie margines działań. PiS zajmuje sie polityką wewnętrzną, ciągle przejmuje władzę w Polsce. Chce mieć władzę absolutną czyli kontrolę nad sądami, a także samorządami. W zakresie polityki zagranicznej PiS nie zmienił głównych założeń i ich działania mają charakter raczej symboliczny czy "retoryczny" (tzw "powstanie z kolan"). Natomiast "dobra zmiana" powoduje konflikty z EU czyli polityka wewnętrzna PiS wpływa na politykę zagraniczną. Konflikt z UE wymusił zbliżenie V4 ale to jest sprawa tak zwanych uchodźców i musimy się trzymać po prostu razem. Sprawa jak to ujmujesz romantycznie powrót do "polityki jagiellońskiej" jest o tyle prosta, że takiej polityki nie ma. Przeczytaj z uwaga to co napiszę teraz: To Chiny są animatorem spotkań w sprawie współpracy państw E Środkowej i spotkania te trwały nadługo zanim PiS objął władzę.Nie ma to nic wspólnego z tym żeby Polska tak zorganizowała narody zamieszkujące Międzymorze, by wspólnie mogły się przeciwstawić Rosji i Niemcom. Zresztą kluczem do tego jest Ukraina, a w sprawie Ukrainy Polska nie robi NIC. Ukraina największy kawał tego Twojego Międzymorza marzy o wejściu do UE i NATO, a nie o przeciwstawianiu się Niemcom pod przywództwem Polski.Polityka jagiellońska udała się Jagiellonom bo mieli potężne państwo, a Polska jest słabiutka, a jej potencjalni partnerzy jeszcze słabsi. Międzymorze to mrzonki koniec kropka. > Jest ona całkowicie spójnaJest tak samo spójna jak spójna jest twoja wypowiedź. Próba budowania sojuszu przeciw Niemcom w ramach ratowania Unii  Całkowicie spójne i racjonalne. Oczywiście Francja (PKB 3 tryliardy dolarów), Hiszpania (1,4 tryliarda dolarów), Włochy (2,1 tryliarda dolarów) nie uratują Europy tylko Polska z Węgrami, Czechami i Słowacją (razem PKB 964 miliardy USD). Same Niemcy mają CZTERY razy większą gospodarkę niż V4 razem, mało tego trzy kraje Belgia , Holandia i Austria (sprzymierzeńcy Niemiec mają razem 1,830 tryliona USD PKB. Dziękuję.
|
|
 | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Pozdrawiam i przepraszam za nadmierne rozpisanie się. > Nie musisz przepraszać bynajmniej mnie. Zgadzam się z Tobą całkowicie. Podobnie widzę sytuację jaka zaczyna się klarować "dobra zmiana".
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
|
|
 | 1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Pierwszy raz tutaj w pełni się z kimś zgadzam.
Reformy PiS wynikają z dobrych chęci, a wiadomo czym jest piekło wybrukowane xD Dobre chęci nie wystarczą, a logika. Moim zdaniem największym błędem, leżącym u podstawy programu PiS, jest to, że chcą naśladować rozwinięte kraje Zachodu. Nie z czasów kiedy one się dynamicznie rozwijały, tylko z teraźniejszości. Chodzi mi o podejście do gospodarki - a dokładnie - do stopnia ingerencji w nią państwa. Słyszymy o nowych planach... kiedy plan powinien być prosty - obniżka podatków (a z tym wiąże się szereg konsekwencji - moim zdaniem - pozytywnych) Brzytwa Ockhama jako droga myślenia i rozwiązywania problemów, zamiast wymyślania skomplikowanych programów, które w większości tworzą nowe patologie.
|
|
| Brzostowski (7067 punktów) | > = Reforma edukacji. Sam pomysł likwidacji gimnazjów uważam za jak najbardziej słuszny. Nie inaczej jest z utworzeniem darmowych (czyt. sfinansowanych przez podatników) podręczników dla uczniów, które będą przechodzić na kolejne roczniki, co zabezpiecza dzieci przed ciągłymi zmianami programów edukacyjnych. Jednakże samo wykonanie tego zamysłu można określić jako ,,burdel na kółkach ogarnięty pożarem" (cyt. z sagi wiedźmińskiej A. Sapkowskiego). Nauczyciele, uczniowie, oraz chyba samo ministerstwo nie wie jak dokładnie przeprowadzona zostanie ta reforma.Czyli reforma dobra, tylko nie podoba się Tobie to, że nie wiadomo jak będzie wdrażana? No, powinno być to wiadome, ale to chyba nie aż taki poważny zarzut, skoro sama reforma dobra. > = Plan Morawieckiego. I tak jak w poprzednim przypadku sam plan oceniam raczej na plus, jednakże póki co nie otrzymaliśmy żadnych konkretów poza mglistymi obietnicami.Jak to nie? Plan został niedawno pokazany, a już w Krynicy zapowiedziano, pewne konkretne rzeczy. > = Spór wokół TK. Nie wyobrażam sobie jak naiwnym trzeba być człowiekiem, aby wierzyć w mityczną> niezawisłość sądów w III RP. Tak samo nie wyobrażam sobie jak naiwnym trzeba być, aby wierzyć w> niezawisłość i apolityczność TK i jego prezesa.No to właśnie. TK nie pozwoliłby PiSowi zrobić wielu reform, tym tych dobrych. Jako upolitycznione grono, robiliby nawet na złość. Dlstego trzeba było zgiąć te karki... > = Powołanie obrony terytorialnej. Przy naszym położeniu geograficznym nigdy za mało środków> zmierzających do zwiększenia obronności państwa, jednakże cały zamysł uważam za mocno> niedopracowanyDalczego? > Pora więc na beczkę dziegciu w kropli miodu:> - Reforma rolna, która de facto oznacza wprowadzenie rynku regulowanego przy sprzedaży gruntów> rolnych, oraz w samej swej istocie może doprowadzić do krachu produkcyjnego na polskim rynku rolnym.A w jaki sposób? > Nie wiem jakim trzeba być kretynem, aby zaklepać tak idiotyczną i niedopracowaną ustawę. W> zamierzeniu miała chronić ziemię rolną przed wyprzedażą przez kapitał zagraniczny, oraz uniemożliwić spekulację ziemią,i tak właśnie będzie. > a w praktyce stanowi ogromną przeszkodę dla młodych ludzi chcących podjąć się tego ciężkiego zawodu,Aaaaaaa pr... a kto z miasta przychodzi na wieś ziemię uprawiać? Ty chyba nie wiesz o czym piszesz. Każdy rolnik może kupić ziemię, więc o co chodzi? Ograniczenia w ha są, bo na wsiach powstają "rancza" i biedota wyrobnikowa. Duże gospodarstwa drenują rynek, i wykorzytując siłę niszczą te mniejsze. Bardzo dobrze że jest taki zapis. > - Polityka wobec państwa ukraińskiego. Tutaj głos oddam Piotrowi Sobolewskiemu:> gazetabalt(*)enia-terytorialne-wobec-polskiBredzisz, człowieku! Demokratyczna, niezależna Ukraina jest w polskim interesie narodowym. Kilka incydentów nie znaczy NIC. Jakie roszczenia terytorialne? Upadłeś na rozum? > - 500+. Jasne, kryzys demograficznyBardzo dobry Program, pisałem tu już wielokrotnie nie będe sie powtarzał.
|
|
 | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Jakie roszczenia terytorialne? Upadłeś na rozum?
Faktycznie uporczywie moskiewska propaganda forsuje w Polsce kłamliwą tezę o rzekomych roszczeniach terytorialnych. Nie potrafię zrozumieć, jak można w coś takiego wierzyć. Ukraina boi się obecnie rozbiorów miałaby zgłaszać roszczenia terytorialne wobec Polski. Jakiś czas temu nawet przyjrzałem się rzekomemu cytatowi w tym zakresie. Portal Kresy.pl opublikował wiadomość, że ukraińskie MSZ na facebooku opublikowało mapę z Ukrainą obejmującą polskie ziemie. Przeglądnąłem dokładnie ich stronę na fb i niczego takiego nie było. Serwisy takie uprawiają bezczelną rosyjską dezinformację.
|
|
|  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Dokładnie tak jest. Dodatkowo, naprawdę, na naszych portalach typu onet, wp, działają rosyjskie trole. Dokonałem analizy wpisów, widać było wyraźnie, piszących po polsku, ale ze wschodnimi naleciałościami w sposobie formułowania zdań, odmiana, itd... Po prostu Rosjanie walą taką propagandę, że się w głowie nie mieści. Pod niektórymi artykułami, ich wpisy stanowią ponad połowę wszystkich.
|
|
|  | 1 na 1 | gorky105 (656 punktów) | >Faktycznie uporczywie moskiewska propaganda forsuje w Polsce kłamliwą tezę o rzekomych roszczeniach terytorialnych.
Faktycznie, rząd ukraiński żadnych roszczeń terytorialnych nie wysuwa. Robią to jedynie faszyści spod znaku bandery, którzy cieszą się na Ukrainie dość dużym poparciem, a nie widzę działań państwa ukraińskiego zmierzających do osłabienia banderowców.
|
|
 | 3 na 3 | gorky105 (656 punktów) | > Czyli reforma dobra, tylko nie podoba się Tobie to, że nie wiadomo jak będzie wdrażana? No, powinno być to wiadome, ale to chyba nie aż taki poważny zarzut, skoro sama reforma dobra.To, że nie jest to wiadome powoduje duży chaos w polskich szkołach. > Jak to nie? Plan został niedawno pokazany, a już w Krynicy zapowiedziano, pewne konkretne rzeczy.Pokazano bardzo mgliste założenia. Bez konkretów, czyli: co dokładnie, gdzie, za ile i skąd wziąć finansowanie. > No to właśnie. TK nie pozwoliłby PiSowi zrobić wielu reform, tym tych dobrych. Jako upolitycznione grono, robiliby nawet na złość. Dlstego trzeba było zgiąć te karki...Czyli zgadzamy się, że to nic innego jak spór polityczny. > Dalczego?Dużo by pisać, za kilka dni postaram się stworzyć o tym osobny temat. > A w jaki sposób?Poprzez realną kontrolę państwa. W dalszej mierze takie ograniczanie może doprowadzić do zmniejszenia populacji rolników, a co za tym idzie i gruntów rolnych, a w rezultacie i produkcji rolnej. Zmniejszanie elastyczności rolników (np. ograniczanie zakupów ziemi do konkretnej wielkości w ha, oraz ograniczanie inwestycji w ziemię rolną do powiatu zamieszkanego przez rolnika) pociąga za sobą spadek ich konkurencyjności w stosunku do krajów sąsiednich. > Aaaaaaa pr... a kto z miasta przychodzi na wieś ziemię uprawiać?Wbrew pozorom sporo ludzi. Ostatnio to dość modny trend. Żeby daleko nie szukać mój dobry kolega po ukończeniu studiów ekonomicznych brał kredyt na gwałt, aby zdążyć z zakupem ziemi rolnej przed wejściem w życie ustawy. Tak, z dużego miasta przeprowadził się na wieś, bo chciał zostać rolnikiem. I do k.. nędzy z jakiej racji państwo ma tego ludziom zabraniać? > Ty chyba nie wiesz o czym piszesz. Każdy rolnik może kupić ziemię, więc o co chodzi?I jest ograniczony jedynie do swego powiatu, oraz do pewnej wielkości w ha. > Ograniczenia w ha są, bo na wsiach powstają "rancza" i biedota wyrobnikowa. Duże gospodarstwa drenują rynek, i wykorzytując siłę niszczą te mniejsze. Bardzo dobrze że jest taki zapis.Bardzo źle, że jest taki zapis. Duże gospodarstwa rolne są znacznie bardziej konkurencyjne, co i w efekcie znacznie bardziej opłaca się całemu społeczeństwu. Walka z tym zjawiskiem opłaca się tylko tzw. ,,małorolnym", a dla całego społeczeństwa wiążę się z podwójnymi kosztami, czyli: 1. Dofinansowania dla ,,małorolnych", który z racji posiadania niewielkich gospodarstw nie są w stanie się sami utrzymać. Czyli i tak czy siak są biedni. 2. Wyższe ceny produktów rolnych, gdyż ,,małorolni" nie są w stanie osiągnąć takich korzyści skali jak latyfundyści, w związku z czym produkowana przez nich żywność jest dużo droższa. Tak daleko idące ingerowanie w wolny rynek przynosi więcej strat niż korzyści. > Bredzisz, człowieku! Demokratyczna, niezależna Ukraina jest w polskim interesie narodowym. Kilka incydentów nie znaczy NIC. Jakie roszczenia terytorialne? Upadłeś na rozum?Aleś agresywny. Zaparz sobie melisy, oddychaj spokojnie i głęboko, a następnie wróć do odpisywania.  Demokratyczna i niezależna Ukraina jest w naszym interesie narodowym, jednakże nie może to być Ukraina operująca niejednokrotnie retoryką banderowską. Współpracujmy z Ukraińcami, ale postawmy jasne warunki: my szanujemy was i wam pomagamy, to i wy musicie nas szanować i w miarę możliwości pomagać, np. wsparciem dyplomatycznym na arenie międzynarodowej. Wolałbym współpracę, a nie wykorzystywanie jednej strony przez drugą, tak jak to wygląda obecnie. Gdzie pisałem o jakichś roszczeniach terytorialnych? Przeczytaj dokładnie artykuł który podesłałem, a zobaczysz, że autor pisze jedynie o roszczeniach które wysuwają banderowcy, a nie rząd ukraiński. Na tytuł nie zwracaj uwagi, to klasyczna manipulacja z pytaniem, na które przecież odpowiedź brzmi ,,nie", no ale wyświetlenia muszą się zgadzać.
|
|
4 na 4 | Wenancjusz (16441 punktów) | Upakowałeś do niemożliwości ilość informacji tak, że trudno komentować Twoje wypowiedzi, bo brakuje znaków pisarskich. Bardzo ładnie pogrupowałeś, tylko gdybyś użył zamiast myślników numerację, to by ułatwiło takiemu gadule jak ja ściślejsze określenie na co teraz odpowiadam. Nie przyjmuj tego jako totalną krytykę, ale raczej nie szkodzące specjalnie utrudnienie. Bo przecież i takie przeszkody się pokonuje. Chciałem dopisać pewne moje spostrzeżenia, zwłaszcza do plusów "dodatnich", tyle że będę je numerował. 1. Sprawa leków darmowych i refundowanych jest nie do końca załatwiona pozytywnie, choć pierwszy krok w tym kierunku zrobiono. Z resztą wyjaśnienia się zgadzam bezdyskusyjnie. 2. Społeczność polska miała dość już jakiejkolwiek wojny, choćby dlatego, że populacja polska najwięcej wycierpiała w tej wojnie/poniosła największe i najboleśniejsze straty materialne, doznane od jednego jak i drugiego najeźdźcy. Tego się nie ukryje. To bolało jak niezagojona, ropiejąca rana. Nie w głowie Polakom było czekanie na spodziewaną III wojnę światową, czym żyli "żołnierze wyklęci". To była obłędna wizja samobójcza. Żołnierze wyklęci nie byli bohaterami, bo żeby utrzymać swoje istnienie rabowali i zabijali własną ludność. A to już był pospolity bandytyzm. Prawdziwymi bohaterami, bezimiennymi w sumie było społeczeństwo, mimo pamięci bolesnych ran rzucające się do odbudowy kraju praktycznie od zera. Stąd i wielka niechęć do tych, którzy mu w tym przeszkadzali jak tylko mogli, w sumie licząc naiwnie na powstanie znów państwa kleru, hrabiów i baronów. Społeczeństwo już takim nie ufało, bo pokazali swoją postawę patriotyczną zostawiając naród na pastwę najeźdźców i uciekając z kraju jak tylko mogli. 3. Sama idea międzymorza jest być może niegłupia, a na pewno intersująca, ale praktycznie nie do zrealizowania. To jest tylko pisana "in aqua scribis" idea mogąca być próbą scalania i integracyjnej odrębności nacji słowiańskich, które jak dotąd różnie to widzą, a przede wszystkim głównej roli Polski (no bo niby dlaczego skoro ranking wiarygodności państwa spada z roku na rok, a PiS ma w tym niepodzielny udział). Porozumie nic nie oznacza, bo za tym muszą być wygenerowane potężne środki, co w obecnej chwili pozostaje w sferze mrzonek i studzi rozpalone głowy wizjonerów. A plany można zawsze robić i zachłystywać się ich wspaniałej konstrukcji. Poza tym wizja odbudowy jedwabnego szlaku, którego lwią część kosztów ponoszą Chiny, mogłaby by być połączona z infrastrukturą komunikacyjną państw międzymorza, lecz na to jest brak odpowiednich środków. Chiny ewentualnie by mogły pomóc, ale to jak już z historii wiemy, rodzi dokładną zależność do utraty samostanowienia państwowego włącznie. Trudno. Nic za darmo. 4. Co do łaskawego" wejrzenia na Polskę, Chińscy inwestorzy strategiczni patrzą przez lupę własnych interesów. A wiadomo, że "łaska pańska na pstrym koniu jeździ". Tu nie ulegnę żadnej propagandzie "sukcesu". Chińczycy jako inwestor strategiczny na pewno nie pozwolą by jego środki były dowolnie dysponowane przez obce nacje. Poza tym chiny jak na razie leżą za daleko od Polski jak wszyscy widzą. >Dalsza część tekstu poniżej. Ogólnie się z Tobą zgadzam.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | Wielka niechęć | "Prawdziwymi bohaterami, bezimiennymi w sumie było społeczeństwo, mimo pamięci bolesnych ran rzucające się do odbudowy kraju praktycznie od zera. Stąd i wielka niechęć do tych, którzy mu w tym przeszkadzali jak tylko mogli, w sumie licząc naiwnie na powstanie znów państwa kleru, hrabiów i baronów. Społeczeństwo już takim nie ufało, bo pokazali swoją postawę patriotyczną zostawiając naród na pastwę najeźdźców i uciekając z kraju jak tylko mogli." "Wielka niechęć" to była raczej do Sowietow i komunistów. Za hrabiami i klerem nie tęskniono - ale przecież był PSL i PPS i ta polska lewica miała wielkie poparcie. Tezę powyższą weryfikują tak sfałszowane referendum z czerwca 1946 r. jak i wybory ze stycznia 1947. Gdyby była wielka niechęć jak wyżej - nie trzeba byłoby falsyfikować ich na potęgę" "Wybory do Sejmu Ustawodawczego w 1947 - wybory do Sejmu Ustawodawczego przeprowadzone w Polsce 19 stycznia 1947, sfałszowane przez aparat policyjny (Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego podporządkowane PPR), przy bezpośrednim udziale funkcjonariuszy NKWD, metodami wypróbowanymi we wcześniejszym referendum ludowym (1946)." pl.wikiped(*)jmu_Ustawodawczego_w_1947_roku
|
|
|  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: Wielka niechęć | > "Wielka niechęć" to była raczej do Sowietow i komunistów. Za hrabiami i klerem nie tęskniono - ale przecież był PSL i PPS i ta polska lewica miała wielkie poparcie. Tezę powyższą weryfikują tak sfałszowane referendum z czerwca 1946 r. jak i wybory ze stycznia 1947. Gdyby była wielka niechęć jak wyżej - nie trzeba byłoby falsyfikować ich na potęgę"Wybacz, ale urodziłem się w 1947 roku na terenie Kujaw-Wielkopolski, gdzie moja rodzina nie doznała krzywd od żołnierzy wyklętych. Znam to tylko od dwóch osób z rodziny, które służyły w KBW. Trudno. Wyboru nie było i odmowa była traktowana jak zdrada lub dezercja a to się wiązało z natychmiastową reakcją, najczęściej pod przypadkową resztką jakiegoś muru. Nie sądzę by opowiadali jakieś bajki. Sami byli przerażeni. A nastroje z początku euforyczne w stosunku do wyzwolicieli szybko stopniały po tym co zwycięska armia (ba, niezwyciężona) wyrabiała tu w Polsce, szybko wynosząc się nawet poza margines zwykłej czerwonej, hołoty. Jedyny "pozytywny" przypadek znam z opowiadania sąsiadów. Na siłę zakwaterowano majora NKWD z obowiązkiem dbania o jego wikt i opierunek. Szwendające się watachy żołnierzy zajrzały do mieszkania sąsiedniego/było ich czterech podpitych, gdzie sąsiadka była w czwartym miesiącu ciąży. Ciąża była więc lekko widoczna. Zachciało się tej hołocie dać upust żądzy i zaatakowali sąsiadkę. Sąsiedzi przybiegli do śpiącego akurat majora NKWD. Ten, nawet się nie ubierając ale w czapce i butach oficerskich, wkroczył do mieszkania i postawił ich na baczność. Wyprowadził na podwórko i ustawił w szeregu. Po kolei ich zastrzelił a podwórko kazał posprzątać. Sowieci, jak ich określiłeś, zasłużyli więc na wieczną pogardę i utratę słowiańskiej przynależności. To była azjatycka dzicz, bez żadnych ludzkich, cywilizowanych zasad. > "Wybory do Sejmu Ustawodawczego w 1947 - wybory do Sejmu Ustawodawczego przeprowadzone w Polsce 19 stycznia 1947, sfałszowane przez aparat policyjny (Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego podporządkowane PPR), przy bezpośrednim udziale funkcjonariuszy NKWD, metodami wypróbowanymi we wcześniejszym referendum ludowym (1946)."> pl.wikiped(*)jmu_Ustawodawczego_w_1947_rokuRządy wprowadzano siłą, więc jakąś technikę musiano zastosować. A że to była kwestia nie przekonywania, wybrano opcję strachu i zwyczajnego terroru.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
|
|
 | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Odp: Koniec ,,miesiąca miodowego". | > Prawdziwymi bohaterami, bezimiennymi w sumie było społeczeństwo, mimo pamięci bolesnych ran rzucające się do odbudowy kraju praktycznie od zera.Z naszej perspektywy czasowej spójrzmy jak zakończyła się ta nader pragmatyczna postawa. Społeczeństwo w pocie czoła odbudowało Warszawę, pobudowało fabryki, po czym dopadł ich zryw antykomunistyczny wówczas kiedy komuna była już słaba i coraz mniej groźna, naiwnie dali się wówczas wykorzystać zachodnim szarlatanom typu Sorosa, który za pośrednictwem ludzi ze służb cały ten w pocie czoła majątek wypracowany przez pokolenie powojennych pragmatyków - opylił dla zachodnich koncernów za 10% wartości. Wniosek z PRL: Polacy nie dość, że doświadczyli wojnę, to przez półwiecze powojenne budowali majątek, który został im i tak później odebrany. Międzynarodowa finansjera do spółki z cynikami ze służb rozkradła bardzo skutecznie to co zbudowali Polacy. Odbudowane nieruchomości Warszawy stały się przedmiotem bezwzględnego łupu zorganizowanej szajki cwaniaków. Tym zakończył się polski pragmatyzm. > Stąd i wielka niechęć do tych, którzy mu w tym przeszkadzali jak tylko mogli, w sumie licząc naiwnie na powstanie znów państwa kleru, hrabiów i baronów.Polska Podziemna głosiła powstanie awangardowego ustroju, nie chcieli powrotu do II RP: www.racjonalista.pl/kk.php/s,9878
|
|
 | 1 na 1 | gorky105 (656 punktów) | > Upakowałeś do niemożliwości ilość informacji tak, że trudno komentować Twoje wypowiedzi, bo brakuje znaków pisarskich.Na ten temat, to elaboraty można by pisać.  > Bardzo ładnie pogrupowałeś, tylko gdybyś użył zamiast myślników numerację, to by ułatwiło takiemu gadule jak ja ściślejsze określenie na co teraz odpowiadam.To po prostu taki zabieg stylistyczny, aby łatwiej się czytało. > 2. Społeczność polska miała dość już jakiejkolwiek wojny, choćby dlatego, że populacja polska najwięcej wycierpiała w tej wojnie/poniosła największe i najboleśniejsze straty materialne, doznane od jednego jak i drugiego najeźdźcy. Tego się nie ukryje. To bolało jak niezagojona, ropiejąca rana. Nie w głowie Polakom było czekanie na spodziewaną III wojnę światową, czym żyli "żołnierze wyklęci". To była obłędna wizja samobójcza.Owszem, bez wątpienia było to postępowanie pozbawione rozsądku i należy o tym mówić. Trzeba jednak pamiętać, że działania te były wykonywane w imię wielkiego patriotyzmu i miłości do naszego kraju. Żołnierze Wyklęci nieco naiwnie marzyli o Polsce wolnej po II wojnie. > Żołnierze wyklęci nie byli bohaterami, bo żeby utrzymać swoje istnienie rabowali i zabijali własną ludność. A to już był pospolity bandytyzm.PRL przez lata starał się postawić znak równości pomiędzy licznymi po wojnie zbrojnymi bandami, a Żołnierzami Wyklętymi. W obecnych pracach historycznych wyraźnie odróżnia się obie grupy, co widać chociażby po publikacjach IPNu. > Prawdziwymi bohaterami, bezimiennymi w sumie było społeczeństwo, mimo pamięci bolesnych ran rzucające się do odbudowy kraju praktycznie od zera.Nie można oczywiście zapominać o tytanicznej pracy narodu polskiego, aby odbudować wyniszczony kraj. Zwłaszcza, że marionetkowy rząd odrzucił pomoc finansową z Planu Marshalla. > Sama idea międzymorza jest być może niegłupia, a na pewno intersująca, ale praktycznie nie do zrealizowania.Już znacznie mniej prawdopodobne projekty polityczne były realizowane, czego uczy nas historia.  > To jest tylko pisana "in aqua scribis" idea mogąca być próbą scalania i integracyjnej odrębności nacji słowiańskich, które jak dotąd różnie to widzą, a przede wszystkim głównej roli Polski (no bo niby dlaczego skoro ranking wiarygodności państwa spada z roku na rok, a PiS ma w tym niepodzielny udział). Porozumie nic nie oznacza, bo za tym muszą być wygenerowane potężne środki, co w obecnej chwili pozostaje w sferze mrzonek i studzi rozpalone głowy wizjonerów.Pierwsze kroki wykonano, a wszystkie kraje mające budować międzymorze wyrażają chęć współpracy, więc nie jest tak źle jak to opisujesz. Takie projekty tworzy się czasami dziesięcioleciami. Jednakże muszę Ci przyznać rację, że póki co cała idea międzymorza znajduje się w strasznych powijakach. > Poza tym wizja odbudowy jedwabnego szlaku, którego lwią część kosztów ponoszą Chiny, mogłaby by być połączona z infrastrukturą komunikacyjną państw międzymorza, lecz na to jest brak odpowiednich środków. Chiny ewentualnie by mogły pomóc, ale to jak już z historii wiemy, rodzi dokładną zależność do utraty samostanowienia państwowego włącznie. Trudno. Nic za darmo.Oczywiście, że musielibyśmy iść na duże ustępstwa, ale wątpię aby wiązały się one z utratą samostanowienia. > 4. Co do łaskawego" wejrzenia na Polskę, Chińscy inwestorzy strategiczni patrzą przez lupę własnych interesów. A wiadomo, że "łaska pańska na pstrym koniu jeździ". Tu nie ulegnę żadnej propagandzie "sukcesu". Chińczycy jako inwestor strategiczny na pewno nie pozwolą by jego środki były dowolnie dysponowane przez obce nacje.W polityce liczą się jedynie interesy, a interesy z chińczykami mamy zbieżne. Stąd łaskawe spojrzenie i stąd szansa na nawiązanie owocnej ,,współpracy". > Poza tym chiny jak na razie leżą za daleko od Polski jak wszyscy widzą.To daje nam szanse skutecznego blokowania aspiracji chińskich (o ile się takie pojawią) do wtrącania się we wewnętrzne sprawy Polski.Przy obecnej dominacji wpływów niemieckich nie mamy takiego luksusu. > Ogólnie się z Tobą zgadzam.Ogólnie ja z Tobą też. Nie zgadzam się raczej w szczegółach.
|
|
2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Większej ilości znaczących plusów nie odnajduję, pora więc na działania rządu które w mojej ocenie >są neutralne, przez co wymienianie ich będę rozpoczynał od znaku równowagi: >= Reforma edukacji. Sam pomysł likwidacji gimnazjów uważam za jak najbardziej słuszny. Nie inaczej >jest z utworzeniem darmowych (czyt. sfinansowanych przez podatników) podręczników dla uczniów, które >będą przechodzić na kolejne roczniki, co zabezpiecza dzieci przed ciągłymi zmianami programów >edukacyjnych. Jednakże samo wykonanie tego zamysłu można określić jako ,,burdel na kółkach ogarnięty >pożarem" (cyt. z sagi wiedźmińskiej A. Sapkowskiego). Nauczyciele, uczniowie, oraz chyba samo >ministerstwo nie wie jak dokładnie przeprowadzona zostanie ta reforma. Dodam, że podobnie fatalnie reformuje się publiczną służbę zdrowia. Począwszy od byłej min. Kopaczowej służba zdrowia i tak już kulejąca zaczyna już dołować. Żaden późniejszy minister zdrowia nie miał konceptu jak przywrócić jej sprawność. A sprawa zaczęła się od "genialnego" pomysłu ekonomizowania służby zdrowia (NFOZ), który w praktyce polskiej się nie sprawdza. Administracyjny nadzór przez NFOZ nie może podołać i tworzy nieraz kuriozalne sytuacje. Bo zbiórki społeczne środków na leczenie (operacje czy lekarstwa) nie rozwiązują sprawy. >= Plan Morawieckiego. I tak jak w poprzednim przypadku sam plan oceniam raczej na plus, jednakże >póki co nie otrzymaliśmy żadnych konkretów poza mglistymi obietnicami. Jak na razie de facto żadnego >planu nie ma, a jest jedynie obietnica planu. Bo plan ten zdyskredytował już na dzień dobry Balcerowicz. Wszystko rozbija się o sposoby jego finansowania, a tu Morawiecki sam sobie strzelił samobója. Nie wie jak to zrobić by nie przeciążyć budżetu i by nie szkodzić innym dziedzinom, które np. zauważyłem. A środki potrzebne są potężne. Wydatków na kościół nie obetnie i nie odrzuci od stołu przy którym dzieli się budżet. Zapowiada się jeszcze jedna nie zrealizowana obietnica lub przyrost dalszy obciążeń społeczeństwa, które i tak pauperyzuje się dość szybko (rośnie strefa biologicznej biedy). >= Powołanie obrony terytorialnej. Przy naszym położeniu geograficznym nigdy za mało środków >zmierzających do zwiększenia obronności państwa, jednakże cały zamysł uważam za mocno >niedopracowany, o czym być może szerzej napiszę kiedy indziej. Mam nadzieję, że z czasem sytuacja >ulegnie w tej kwestii poprawie. Chyba pomysł nie tyle niedopracowany przy takiej wizji zły w samych założeniach. Niemiecki pomysł Volksturmu, jak wiemy był całkowitym niewypałem, jak i pospolitego ruszenia w I RP.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
|
|
 | | gorky105 (656 punktów) | >Dodam, że podobnie fatalnie reformuje się publiczną służbę zdrowia. Począwszy od byłej min. Kopaczowej służba zdrowia i tak już kulejąca zaczyna już dołować. Żaden późniejszy minister zdrowia nie miał konceptu jak przywrócić jej sprawność. A sprawa zaczęła się od "genialnego" pomysłu ekonomizowania służby zdrowia (NFOZ), który w praktyce polskiej się nie sprawdza. Administracyjny nadzór przez NFOZ nie może podołać i tworzy nieraz kuriozalne sytuacje. Bo zbiórki społeczne środków na leczenie (operacje czy lekarstwa) nie rozwiązują sprawy.
Dokładnie tak. Ze służba zdrowia jest ten problem, że każdy wie jak bardzo potrzebne są reformy, a nikt nie ma pomysłu który by te problemy skutecznie rozwiązał nie tworząc przy tym dziesiątek nowych.
>Bo plan ten zdyskredytował już na dzień dobry Balcerowicz. Wszystko rozbija się o sposoby jego finansowania, a tu Morawiecki sam sobie strzelił samobója. Nie wie jak to zrobić by nie przeciążyć budżetu i by nie szkodzić innym dziedzinom, które np. zauważyłem. A środki potrzebne są potężne. Wydatków na kościół nie obetnie i nie odrzuci od stołu przy którym dzieli się budżet. Zapowiada się jeszcze jedna nie zrealizowana obietnica lub przyrost dalszy obciążeń społeczeństwa, które i tak pauperyzuje się dość szybko (rośnie strefa biologicznej biedy).
Znów mogę się jedynie zgodzić. Morawiecki dobrze myśli, jednakże pewnie sam nie jest w stanie określić swego planu w bardziej szczegółowy sposób, bo wszystko rozbija się o brak kapitału.
>Chyba pomysł nie tyle niedopracowany przy takiej wizji zły w samych założeniach. Niemiecki pomysł Volksturmu, jak wiemy był całkowitym niewypałem, jak i pospolitego ruszenia w I RP.
Niekoniecznie. Obrona terytorialna powinna być czymś w rodzaju Gwardii Narodowej w USA, a jak wiemy ta się spisuje świetnie. Nie jest to ani Volksturm, ani pospolite ruszenie, bo zaciąg opiera się jedynie na ochotnikach, którzy z tej racji cechują się wysokim morale. Poza tym powinny to być jednostki zdyscyplinowane i w miarę dobrze wyposażone. W przypadku porażki w wojnie bataliony obrony terytorialnej mogłyby stanowić szkielet pod budowę armii partyzanckiej.
|
|
2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | Odp: Koniec "miesiąca miodowego" | > >Dziś mija 296 dzień od powołania przez sejm VIII kadencji rządu Beaty Szydło, więc czemu nie pokusić się na małą rozpiskę ,,dodatnich i ujemnych plusów" (cytując klasyka ), czyli jaki jest bilans tych nieomal 300 dni rządów? <<Na temat "plusów ujemnych" to pewnie można by napisać kolejną Białą Księgę. A te "plusy dodatnie" to mi raczej wyglądają na to, że nie wszystko Kaczyńskiemu i jego pomagierom udało się spieprzyć. Dorzucę swoje 3 grosze do punktu 1. [Utworzenie listy darmowych leków dla osób które ukończyły 75 rok życia]. Wg. danych statystycznych spodziewana długość życia w Polsce wynosi 81.5 lat dla kobiet i 73.5 dla mężczyzn. Co z tego, że Rosja jest daleko za nami, skoro nas wyprzedza ponad 50 krajów. Na tę kaczyńską szczodrość i tak nie załapie się co najmniej połowa mężczyzn. Dla porównania, w Kanadzie, która wyprzedza Polskę o jakieś 50 miejsc, na emeryturę przechodzi się w wieku 65 lat i od tego momentu za leki płaci się rocznie pierwsze $100, a dalej $4.11 (cztery dolary i jedenaście centów) za każdy kolejny. Jest to niezwykle ważne, jeśli trzeba przyjmować jakiś drogi lek przez dłuższy czas, np. $1250 za recepte, co znam z własnego doswiadczenia. Te "pińset plus" to zwykłe rozdawanie nie swoich pieniędzy. Jak powiedziała M. Thatcher: Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy. To już można było zrobić coś w kierunku obniżenia kosztów wychowania dziecka. Np. dotując przedszkola. Kwestiami politycznymi nie bedę się zajmował, bo to bicie piany.
|
|
 | 4 na 4 | gorky105 (656 punktów) | >Dla porównania, w Kanadzie, która wyprzedza Polskę o jakieś 50 miejsc, na emeryturę przechodzi się w wieku 65 lat i od tego momentu za leki płaci się rocznie pierwsze $100, a dalej $4.11 (cztery dolary i jedenaście centów) za każdy kolejny. Jest to niezwykle ważne, jeśli trzeba przyjmować jakiś drogi lek przez dłuższy czas, np. $1250 za recepte, co znam z własnego doswiadczenia.
Polska to nie Kanada. Nie stać nas, niestety, aż na taką szczodrość.
>Te "pińset plus" to zwykłe rozdawanie nie swoich pieniędzy. Jak powiedziała M. Thatcher: Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy. To już można było zrobić coś w kierunku obniżenia kosztów wychowania dziecka. Np. dotując przedszkola.
Można te pieniądze wykorzystać znacznie lepiej, np.: -budując żłobki w pobliżu miejsc pracy, -finansować darmowe posiłki w szkołach, -wprowadzić znaczące ulgi podatkowe dla małżeństw z dziećmi, -ułatwić kobietom powrót na rynek pracy po urlopie macierzyńskim, -itd., itp.
Generalnie dużo można by wymieniać lepszych pomysłów, ale nie kupiłyby one rządowi niemal pewnego zwycięstwa w następnych wyborach, tak jak robi to program 500+.
|
|
 | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >A te "plusy dodatnie" to mi raczej wyglądają na to, że nie wszystko Kaczyńskiemu i jego pomagierom udało się spieprzyć.
Po czym poznać sekciarstwo polityczne? Po tym, że wszystko się widzi w czerni i bieli. Albo się wszystko w rządzie podoba albo się wszystko nie podoba. Jeden nie potrafi powiedzieć niczego dobrego o rządzie, drugi niczego złego. Obaj fałszują rzeczywistość i są irracjonalni. Twoja wypowiedź pokazuje tę irracjonalną nielogiczność. Najpierw krytykujesz to, że jeden program rządowy (leki dla seniorów) jest tak skrojony, że nie obejmie młodszych mężczyzn a jedynie tych, którym udaje się żyć ponad średnią. Krytykujesz więc program za to, że jest za mało socjalny. Zaraz potem wobec programu wobec którego nie jesteś już w stanie wysunąć analogicznego zarzutu, atakujesz od strony "to rozdawnictwo". Nielogiczne zacietrzewienie. Fajnie, że są krytycy polityczni tacy jak gorky, bo potrafią oni rozmawiać merytorycznie. Szkoda tylko, że za dużo jest takich, którzy ograniczają się jedynie do buczenia i pokrzykiwania.
|
|
|  | 3 na 3 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >Po czym poznać sekciarstwo polityczne? Po tym, że wszystko się widzi w czerni i bieli. <<Panie Mariuszu, naprawdę chciałbym, żeby ten rząd można było za coś pochwalić. Tylko za co? Żeby nie było, że tylko ja widzę wszystko w tonacji czarno-białej, przejrzałem to, co inni piszą o obietnicach wyborczych PiS-u. W końcu na tych obietnicach dojechali tam, gdzie są. epoznan.pl/blogi-blog-594-8466www.money.(*)a-realizacja,89,0,2082905.htmlNa plus: prace nad wprowadzeniem minimalnej stawki 12 zł/godz. (Z kieszeni pracodawcy) Podatek bankowy i uszczelnianie prawa podatkowego. A nie lepiej by było tak zreformować to prawo, żeby przedsiębiorcom opłacało się rozwijać biznes w Polsce i tu płacić podatki nic przy tym nie kombinując? O bezpłatnych lekach już było. Dobrze że wstrzymano sprzedaż gruntów rolnych obcokrajowcom, ale i krajan nie kupi, chyba że jest już rolnikiem, albo księdzem. Zupełnie dobra może być reforma szkolnictwa. Ale w niej mowa o latach, a nie programach nauczania. No i wprowadzono ustawę zakazującą odbieranie dzieci z powodu biedy ich rodziców. I znowu wyszedłem pewnie na malkontenta. A co z tymi ponad 4 mln, które chcą emigrować? Czyżby chcieli zostać honorowymi ambasadorami RP rządzonej przez PiS? www.newswe(*)-raport,artykuly,385406,1.html
|
|
| |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Dobrze że wstrzymano sprzedaż gruntów rolnych obcokrajowcom, ale i krajan nie kupi, chyba że jest już rolnikiem, albo księdzem.
Każdy może sobie kupić ziemie na wsi, ale do pół hektara. Powyżej tylko rolnik lub ten, kto chce nim zostać. Jest to dobre rozwiązanie, bo ziemia rolna powinna być uprawiana a nie jak dotąd być przedmiotem spekulacji, leżenia odłogiem itd. Oczywiście taka konstrukcja prawa może skrzywdzić niektóre osoby i sytuacje, ale pozwala to na realizację zasadniczych celów społecznych: blokada przed spekulacyjnym wykupem, ochrona gwarantowanej konstytucyjnie i wartej ochrony struktury polskiej wsi opartej na gospodarstwach rodzinnych a nie na biznesowych latyfundiach.
>A co z tymi ponad 4 mln, które chcą emigrować?
Jest to wymowne dziedzictwo 25 lat tzw. wolnej Polski oraz może jeszcze bardziej 10 lat naszego pobytu w Unii Europejskiej. Generalnie jest to wielkie wotum nieufności wobec całego dotychczasowego systemu. Nie jest to coś, co powstało w ostatnim półroczu. Szczęśliwie, w Europie coraz mniej sprzyjający klimat na to, by faktycznie znaczna część z tych, co rozważają wyjechali. Kryzys Unii dopiero przed nami. Miejmy nadzieję, że nie zakończy się on rozpadem jakiejkolwiek eurointegracji.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | >Każdy może sobie kupić ziemie na wsi, ale do pół hektara. Powyżej tylko rolnik lub ten, kto chce nim zostać. Jest to dobre rozwiązanie, bo ziemia rolna powinna być uprawiana a nie jak dotąd być przedmiotem spekulacji, leżenia odłogiem itd.
Hm... czemu niby "powinna"? Mamy jakąś klęskę głodu przez niedobrych spekulantów, czy co? Skoro nie (a nawet już - tradycyjnie - pojawiają narzekania rolników na "klęskę urodzaju"), to chyba rolnicy mają dość ziemi.
A dla całej reszty - niezależnie od tego jaką mogliby mieć motywację do kupna ziemi - lepsza jest chyba sytuacja w której chcę kupić sobie tego wymarzonego "hektara", tylko muszę dozbierać jeszcze pieniędzy, niż taka w której po prostu nic nie kupię, jedynie dlatego że nie wolno?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Hm... czemu niby "powinna"? Mamy jakąś klęskę głodu przez niedobrych spekulantów, czy co? Skoro nie (a nawet już - tradycyjnie - pojawiają narzekania rolników na "klęskę urodzaju"), to chyba rolnicy mają dość ziemi.<< A na przykład coś takiego: "UE nałożyła na Polskę gigantyczną karę. Za nadprodukcję mleka rolnicy zapłacą aż 660 mln zł" To tylko jeden przykład. Można to tylko skomentować wiązką słów, za które można zostać zbanowanym.
|
|
| |  | 4 na 4 | Appenzeller (3118 punktów) | >No i wprowadzono ustawę zakazującą odbieranie dzieci z powodu biedy ich rodziców. Tak się składa, że w Polsce nikomu z tego powodu nie odebrano dzieci - to był wrzask propagandowy PIS-u. Teraz naprawili to, co i tak nie było zepsute, i trąbią o sukcesie.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
1 na 1 Curtiss Helldiver (966 punktów) (zablokowany) | |
|
2 na 2 | kika (1657 punktów) |
>+ Utworzenie listy darmowych leków dla osób które ukończyły 75 rok życia. Niestety emeryci w Polsce >żyją często na granicy ubóstwa absolutnego, a z racji wieku cierpią na wiele chorób. Darmowe leki >dla tych ludzi to nieduży koszt dla całego społeczeństwa, a duża pomoc dla najstarszych>
Ten koszt dla społeczeństwa będzie rzeczywiście nieduży. Moja mama będzie miała refundowane tylko 2 leki i to wcale nie najdroższe. Czuje się oszukana, bo uwierzyła w darmowe leki. Czytałam też o 77-letnim mężczyźnie z łódzkiego, który wydaje 300 zł miesięcznie na leki. On zaoszczędzi ...3 zł.
|
|
| Marian Forewa (906 punktów) | >Dziś mija 296 dzień od powołania przez sejm VIII kadencji rządu Beaty Szydło, więc czemu nie pokusić się na małą rozpiskę
Zgrabnie napisany, rzeczowy artykuł. Nasunął mi skojarzenie z tym skeczem Monty Pythona, w którym komentator z podobną powagą i profesjonalizmem relacjonował przebieg olimpiady głupków.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|