Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak to jest z promieniowaniami w połowie drogi do gwiazd?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
22-11-2016 13:57Max Golonko (1811 punktów)Jak to jest z promieniowaniami w połowie drogi do gwiazd?
Ocena 1 na 1
Czy promieniowanie jest tam (dalej) większe niż w połowie drogi z Ziemi na Marsa?

Według tego jegomościa:

www.polity(*)-i-czy-nalezy-sie-jej-bac.read

Ma być tak:

"Fakt, że korona słoneczna rozgrzewa się bardzo i emituje wiatr słoneczny, jest jednak dla życia na Ziemi zbawienny. Wiatr słoneczny stanowi bowiem naturalną barierę dla wysokoenergetycznych cząstek promieniowania kosmicznego, które zatrzymują się na nim, i to z dala od Ziemi"

---

Czy uda się zbudować względnie tanie, nie wielometrowe osłony astronautów przed korpuskularnymi (protony, atomy) i elektromagnetycznymi promieniowaniami podczas najpewniej wielosetletniej podróży do gwiazd?

Tu coś o tym ale sporo ...

www.nasa.g(*)n shielding_symposium_r1.pdf

Active Radiation Shielding Utilizing High Temperature Superconductors
Shayne Westover, PI - NASA JSC

Miłego dnia
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacholek (5699 punktów)
>Ziemi zbawienny. Wiatr słoneczny stanowi bowiem naturalną barierę dla wysokoenergetycznych cząstek
>promieniowania kosmicznego, które zatrzymują się na nim, i to z dala od Ziemi"
Promieniowanie kosmiczne bombarduje Ziemię w miarę izotropowo podczas gdy wiatr słoneczny dociera tylko w niewielkim kącie bryłowym wynikającym z rozmiaru naszej gwiazdy i jej odległości od Ziemi. W dodatku można by jedynie mówić o niewielkim osłabianiu promieniowania kosmicznego a nie jego zatrzymywaniu przez owe plazmoidy. Większą rolę ochronna odgrywa tu sama atmosfera a gwałtowne burze magnetyczne są niebezpieczne dla ludzkiej technologii opartej na telekomunikacji i elektryczności newatlas.com/solar-storm-earth/42723/
Max Golonko (1811 punktów)
Ale ja pytałem też o to co się dzieje dalej czyli w szerokiej okolicy Marsa (czyli miejscu dolotu astronautów) oraz 2 lata świetlne od Słońca.

Tam zanika ten wiatr i pola magnetyczne generowane przez słońce.
Moim zdaniem wiatr słoneczny co leci sobie obok wielkich planet i dalej jako że składa się też z cząstek naładowanych sam z siebie generuje jakieś pole magnetyczne.

I pytanie jest czy te pola (odwiatrowe i odsłoneczne) "pomagają" bo jakąś cześć naładowanych cząstek pędzacych z daleka odchylają od wnętrza US (okolice podróży na Marsa).

O tyle nie jest to jasne bo mogą też jakieś odchylić źle (ku US).

www.newswe(*)oneczny,artykuly,270310,1.html
22-11-2016 16:55 
 Ocena 1 na 1
Jacholek (5699 punktów)
>Ale ja pytałem też o to co się dzieje dalej czyli w szerokiej okolicy Marsa (czyli miejscu dolotu astronautów) oraz 2 lata świetlne od Słońca.

Globalnie rzecz biorąc heliosfera ochrania nasz układ planetarny od promieniowania międzygalaktycznego ale w przypadku Marsa sytuacja jest o tyle gorsza z punktu widzenia promieniowania kosmicznego iż nie posiada on własnego pola magnetycznego a jego atmosfera jest bardzo cienka (zaledwie około 1% atmosfery ziemskiej.science.na(*)hysics/focus-areas/heliosphere Więc dłuższe przebywanie na Marsie będzie wymagało korzystania ze schronów zmniejszających efekty radiacyjne.
Max Golonko (1811 punktów)
Z tego co czytam na wiki.ang wynika że Amerykanie robią eksperymenty ale konkretnej grubości ścian na podróż międzyplanetarną lub miedzygwiezdną nie podali (przy założeniu, że "szansa" na nowotwór pozostanie malutka). Zgaduję jakieś 5 metrów wody/lodu grubości ściany?

en.wikipedia.org/wiki/Radiation_protection

The NASA Space Radiation Laboratory makes use of a particle accelerator that produces beams of protons or heavy ions. These ions are typical of those accelerated in cosmic sources and by the Sun. The beams of ions move through a 100-meter (328-foot) transport tunnel to the 37-square-meter (400-square-foot) shielded target hall. There, they hit the target, which may be a biological sample or shielding material. In a 2002 NASA study, it was determined that materials that have high hydrogen contents, such as polyethylene, can reduce primary and secondary radiation to a greater extent than metals, such as aluminum. The problem with this "passive shielding" method is that radiation interactions in the material generate secondary radiation.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Z tego co czytam na wiki.ang wynika że Amerykanie robią eksperymenty ale konkretnej grubości ścian na podróż międzyplanetarną lub miedzygwiezdną nie podali (przy założeniu, że "szansa" na nowotwór pozostanie malutka). Zgaduję jakieś 5 metrów wody/lodu grubości ściany?
>en.wikipedia.org/wiki/Radiation_protection
>The NASA Space Radiation Laboratory makes use of a particle accelerator that produces beams of protons or heavy ions. These ions are typical of those accelerated in cosmic sources and by the Sun. The beams of ions move through a 100-meter (328-foot) transport tunnel to the 37-square-meter (400-square-foot) shielded target hall. There, they hit the target, which may be a biological sample or shielding material. In a 2002 NASA study, it was determined that materials that have high hydrogen contents, such as polyethylene, can reduce primary and secondary radiation to a greater extent than metals, such as aluminum. The problem with this "passive shielding" method is that radiation interactions in the material generate secondary radiation.

Sorry za dygresję, ale czy są ci znane jakieś przypadki zabicia człowieka jednym protonem?
Max Golonko (1811 punktów)
>Sorry za dygresję, ale czy są ci znane jakieś przypadki zabicia człowieka jednym protonem?

Ale ja nie pytam jak gruba tarcza chroni przed jednym szybkim protonem tylko
jak musi być gruba ściana (i z czego), żeby spodziewne w kosmosie protony, a także promieniowania twarde (Gamma, X) co częściowo przeniknie przez nią dawało akceptowalnie małą porcję (dawkę) na miesiąc czy rok.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>Sorry za dygresję, ale czy są ci znane jakieś przypadki zabicia człowieka jednym protonem?
>Ale ja nie pytam jak gruba tarcza chroni przed jednym szybkim protonem tylko
>jak musi być gruba ściana (i z czego), żeby spodziewne w kosmosie protony, a także promieniowania twarde (Gamma, X) co częściowo przeniknie przez nią dawało akceptowalnie małą porcję (dawkę) na miesiąc czy rok.

Ty masz z tym problem?
wstaw do wzoru i wylicz;

Pewnie wyjdzie 1 mm papieru albo i mniej.
Gdyby było inaczej, wówczas żaden astronauta nie latałby w skafanderku na orbicie;
nie chodziliby też po Księżycu.



en.wikipedia.org/wiki/Astronaut

Obawiam się, że tam nie ma już żadnej atmosfery chroniącej przed zabójczymi protonami, czy promieniami gamowymi.
Episode_2 (3284 punktów)
>Gdyby było inaczej, wówczas żaden astronauta nie latałby w skafanderku na orbicie;
Na orbicie jeszcze działa magnetosfera Ziemi, chroniąc przez cząstkami.

>nie chodziliby też po Księżycu.
Dużo czasu tam nie spędzili.

Największym problemem będą uszkodzenia mózgu i utrata pamięci związana z tym.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>Gdyby było inaczej, wówczas żaden astronauta nie latałby w skafanderku na orbicie;
>Na orbicie jeszcze działa magnetosfera Ziemi, chroniąc przez cząstkami.

Naprawdę?
Ty widział magnesa w życi swym?

Wiesz jak maleje siła magnesu z odległością od niego?

>>nie chodziliby też po Księżycu.
>Dużo czasu tam nie spędzili.

Mówisz że niedostatecznie długo aby trafił ich jeden zabójczy proton kosmiczny?

>Największym problemem będą uszkodzenia mózgu i utrata pamięci związana z tym.

A to całkiem tak samo jak i na Ziemi, zwłaszcza na Malediwach lub Bermudach.
Jacholek (5699 punktów)
>The NASA Space Radiation Laboratory makes use of a particle accelerator that produces beams of protons or heavy ions. These ions are typical of those accelerated in cosmic sources and by the Sun.
Propagacja i oddziaływania promieni kosmicznych z atmosferą są stosunkowo dobrze zrozumiane czego dowodzi zgodność pomiarów eksperymentu ALICE w CERN z wynikami symulacji komputerowych. iopscience(*)088/1742-6596/718/5/052039/pdf Promieniowanie wtórne to głównie miony gdyż tylko te cząstki są w stanie się przebić przez grubą warstwę ziemi (eksperyment znajduje się na głębokości ponad 40 m pod powierzchnią). Przy okazji, niedawno Stephen Hawking wygłaszał proroctwo iż jeśli w ciągu następnych 1000 lat człowiek nie stanie się mieszkańcem całego układu słonecznego to jego egzystencja na Ziemi może się definitywnie zakończyć .. katastrofą. www.univer(*)phen-hawking-issues-wake-call/
Max Golonko (1811 punktów)
Otóż to (Hawking 1000)
dlatego istotne jest pytanie jak grube (i z czego) naprawdę muszą być ściany mieszkalnej cześci rakiety lecącej setki lat.
Bo to sie przekłada na wykonalność (przynajmniej ekonomiczną).

Za 100 mln lat jakis układ pewnikiem minie nas blisko ale za 1000 to nie!
23-11-2016 00:11 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)

>Za 100 mln lat jakis układ pewnikiem minie nas blisko ale za 1000 to nie!

Strasznie mnie to zmartwiło. Co ja zrobię przez te 1000 lat, gdzie się podzieję?
...nie będę mógł dziś spać...
23-11-2016 09:58 
 Ocena 2 na 2
Jacholek (5699 punktów)
>...nie będę mógł dziś spać...
Rozumiem, bo zdolność do myślenia w kategoriach bardziej ogólnych i z konieczności bardziej abstrakcyjnych jest rzadkością. Byle ten światek za mego życia był spokojny i szczęśliwy, a co potem to niech się inni (przyszłe pokolenia) martwią. Powodzenia w tym życiu doczesnym.
23-11-2016 11:05 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)
>>...nie będę mógł dziś spać...
>Rozumiem, bo zdolność do myślenia w kategoriach bardziej ogólnych i z konieczności bardziej abstrakcyjnych jest rzadkością. Byle ten światek za mego życia był spokojny i szczęśliwy, a co potem to niech się inni (przyszłe pokolenia) martwią. Powodzenia w tym życiu doczesnym.
>
Ja umiem (tak przynajmniej w moim wąskim umyśle sądzę) myśleć bardziej ogólnie... ale nie w perspektywie milionów lat kosmosu Tzn. trochę żartowałem, bo nasunęło mi się porównanie do religijnych spekulacji co to będzie z nami po śmierci...

Jednak bardzo przepraszam za lekceważenie tematu i obiecuję, że tak niemerytorycznie nie będę się już wypowiadał
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
> Przy okazji, niedawno Stephen Hawking wygłaszał proroctwo iż jeśli w ciągu następnych 1000 lat człowiek nie stanie się mieszkańcem całego układu słonecznego to jego egzystencja na Ziemi może się definitywnie zakończyć .. katastrofą.

Taką samą jaka była 1000 lat temu, a może 2000?

Niejeden Rzym już upadał, i cóż z tego?
Jacholek (5699 punktów)
>Taką samą jaka była 1000 lat temu, a może 2000?
>Niejeden Rzym już upadał, i cóż z tego?
Historia się nie powtarza i zupełnie z innych powodów nasza cywilizacja technologiczna może się załamać; zmiany klimatyczne, broń masowego zniszczenia, mutujące wirusy, sztuczna inteligencja itd , listę można przedłużać. Nie wspominając już możliwość katastrof naturalnych jak zderzenie z dużym meteorytem czy super erupcja słoneczna. No ale to jest tylko gdybanie, przewidywanie przyszłości nie jest łatwym zadaniem.
23-11-2016 20:50 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>sztuczna inteligencja itd

Tego się nie obawiajmy, gdyż ludzie się tym zajmujący usiłują to zrobić w oparciu o komputery, a jak powszechnie wiadomo tego tak się zrobić nie da. Gödel i Turing wyjaśnili dlaczego i to na dziesięć sposobów, ale jak widać nie dotarło. Dla dyletantów polecam "Systems of logic based on ordinals" z 1939 roku.

.
Episode_2 (3284 punktów)
>Dla dyletantów polecam "Systems of logic based on ordinals" z 1939 roku.
Nie ma to jak się zatrzymać na 1939.
Jan Bednarski (1879 punktów)
> >Dla dyletantów polecam "Systems of logic based on ordinals" z 1939 roku.
>Nie ma to jak się zatrzymać na 1939.
>

Data świadczy tylko na niekorzyść tych przekomicznych zapaleńców , którzy już od ponad 70 lat udają że problemu nie ma

.
23-11-2016 21:11 
 Ocena 1 na 1
Jacholek (5699 punktów)
> Gödel i Turing wyjaśnili dlaczego i to na dziesięć sposobów, ale jak widać nie dotarło. Dla dyletantów polecam "Systems of logic based on ordinals" z 1939 roku.
>.
Od czasu Turinga koncepcja AI (sztucznej inteligencji) poczyniła znaczne postępy i rozwija się nie tylko w oparciu o algorytmy komputerowe ale tez z wykorzystaniem sztucznych sieci neuronowych imitujących działanie mózgu biologicznego. Powstają też systemy samo-uczące się itd. Krótkie podsumowanie aktualnego stanu zaawansowania prac nad sztuczną inteligencją można np znaleźć w tym zwięzłym artykule - www.innoar(*)ing-neural-networks-explained/
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Od czasu Turinga koncepcja AI (sztucznej inteligencji) poczyniła znaczne postępy i rozwija się nie tylko w oparciu o algorytmy komputerowe ale tez z wykorzystaniem sztucznych sieci neuronowych imitujących działanie mózgu biologicznego.

Naprawdę nie wiem po co te sieci, przecież każdą taką sieć można i tak symulować na maszynie Turinga a często nawet nie są Turing-complete. Wystarczy wziąć monografie Turinga z 1939 aby obalić te urojenia.

>Powstają też systemy samo-uczące się itd. Krótkie podsumowanie aktualnego stanu zaawansowania prac nad sztuczną inteligencją można np znaleźć w tym zwięzłym artykule - www.innoar(*)ing-neural-networks-explained/

Ciekawe czy oni faktycznie w to wierzą czy tylko tak udają wariatów, żeby wziąć kasę ? To taka współczesna astrologia. Ale z drugiej strony astrologia też przyczyniła się do postępu w nauce i matematyce

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Naprawdę nie wiem po co te sieci, przecież każdą taką sieć można i tak symulować na maszynie Turinga a często nawet nie są Turing-complete.

Działające logicznie części mózgu też można symulować na maszynie Turinga. Czemu by nie?

Algorytmem jest choćby ścielenie łóżka, czy gotowanie spaghetti. Odkrywamy coś przez przypadek, to włączamy to w obręb algorytmu i tyle. Cofnięcie ręki po sparzeniu się to też algorytm. Co nim nie jest, jeśli chodzi o nasze działania? Myślenie abstrakcyjne to bardziej złożone algorytmy. Podejrzewam, że człowieka jako całość jest ciężko zsymulować bo rozwijamy się dzięki dziurom w algorytmach i losowości. Brak rozwiązania skłania do losowych działań, co dzięki liczebności grupy powoduje, że wśród wielu losowych pomysłów pojawia się także w końcu i ten działający, co gdy pojmiemy staje się algorytmem.

>>Powstają też systemy samo-uczące się itd. Krótkie podsumowanie aktualnego stanu zaawansowania prac nad sztuczną inteligencją można np znaleźć w tym zwięzłym artykule - www.innoar(*)ing-neural-networks-explained/
>Ciekawe czy oni faktycznie w to wierzą czy tylko tak udają wariatów, żeby wziąć kasę ? To taka współczesna astrologia. Ale z drugiej strony astrologia też przyczyniła się do postępu w nauce i matematyce

To jest właśnie przyszłość i jedyna nadzieja ludzkości.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Naprawdę nie wiem po co te sieci, przecież każdą taką sieć można i tak symulować na maszynie Turinga a często nawet nie są Turing-complete.
>Działające logicznie części mózgu też można symulować na maszynie Turinga. Czemu by nie?

Żartujesz sobie ?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,727116

>Algorytmem jest choćby ścielenie łóżka, czy gotowanie spaghetti. Odkrywamy coś przez przypadek, to włączamy to w obręb algorytmu i tyle. Cofnięcie ręki po sparzeniu się to też algorytm. Co nim nie jest, jeśli chodzi o nasze działania? Myślenie abstrakcyjne to bardziej złożone algorytmy. Podejrzewam, że człowieka jako całość jest ciężko zsymulować bo rozwijamy się dzięki dziurom w algorytmach i losowości.

Dowód opiera się na wykazaniu nie mechaniczności matematyki. Nie wiem czy ścielenie łóżka jest algorytmiczne i w zasadzie mało mnie to interesuje, bo tak czy siak umysł jako całość algorytmem i tak nie będzie.

>Brak rozwiązania skłania do losowych działań, co dzięki liczebności grupy powoduje, że wśród wielu losowych pomysłów pojawia się także w końcu i ten działający, co gdy pojmiemy staje się algorytmem.

Niedeterministyczne maszyny Turinga są równoważne tym zwykłym. Pisałem o tym tutaj.

>>>Powstają też systemy samo-uczące się itd. Krótkie podsumowanie aktualnego stanu zaawansowania prac nad sztuczną inteligencją można np znaleźć w tym zwięzłym artykule - www.innoar(*)ing-neural-networks-explained/
>>Ciekawe czy oni faktycznie w to wierzą czy tylko tak udają wariatów, żeby wziąć kasę ? To taka współczesna astrologia. Ale z drugiej strony astrologia też przyczyniła się do postępu w nauce i matematyce
>To jest właśnie przyszłość i jedyna nadzieja ludzkości.

Ja w tym nie widzę żadnej nadziei. Bardziej obawiam się, że uda się stworzyć silne AI które będzie świadome. Współczesne próby mnie nie niepokoją, ale czysto hipotetycznie gdyby po zakończeniu epoki cyfrowej pojawiły się takie możliwości to byłbym tego przeciwnikiem z dokładnie tego samego powodu, co nie jestem zwolennikiem tworzenia świadomych ludzi.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Naprawdę nie wiem po co te sieci, przecież każdą taką sieć można i tak symulować na maszynie Turinga a często nawet nie są Turing-complete.
>>Działające logicznie części mózgu też można symulować na maszynie Turinga. Czemu by nie?
>Żartujesz sobie ?
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,727116

Nie i nie podałeś argumentu na to, że jest inaczej, a ja podałem.

>>Algorytmem jest choćby ścielenie łóżka, czy gotowanie spaghetti. Odkrywamy coś przez przypadek, to włączamy to w obręb algorytmu i tyle. Cofnięcie ręki po sparzeniu się to też algorytm. Co nim nie jest, jeśli chodzi o nasze działania? Myślenie abstrakcyjne to bardziej złożone algorytmy. Podejrzewam, że człowieka jako całość jest ciężko zsymulować bo rozwijamy się dzięki dziurom w algorytmach i losowości.
>Dowód opiera się na wykazaniu nie mechaniczności matematyki. Nie wiem czy ścielenie łóżka jest algorytmiczne i w zasadzie mało mnie to interesuje, bo tak czy siak umysł jako całość algorytmem i tak nie będzie.

A mnie nie interesuje umysł jako całość, ani mechaniczność matematyki, tylko praktyka, a w niej wiemy, że aby cokolwiek zrobić i zaplanować korzystamy właśnie z algorytmów.

>Ja w tym nie widzę żadnej nadziei. Bardziej obawiam się, że uda się stworzyć silne AI które będzie świadome. Współczesne próby mnie nie niepokoją, ale czysto hipotetycznie gdyby po zakończeniu epoki cyfrowej pojawiły się takie możliwości to byłbym tego przeciwnikiem z dokładnie tego samego powodu, co nie jestem zwolennikiem tworzenia świadomych ludzi.
>.
>

A co to za powód?

Poza tym to, że maszyna idealnie będzie symulowała ludzką świadomość, nie oznacza, że będzie odczuwała i żyła.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>>>Naprawdę nie wiem po co te sieci, przecież każdą taką sieć można i tak symulować na maszynie Turinga a często nawet nie są Turing-complete.
>>>Działające logicznie części mózgu też można symulować na maszynie Turinga. Czemu by nie?
>>Żartujesz sobie ?
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,727116
>Nie i nie podałeś argumentu na to, że jest inaczej,

Podałem argumentów co najmniej klika, a koronny argument jest taki: załóżmy, że umysł jest jednak algorytmem i maszyna T z dowodu jest kopią umysłu matematyka wykonaną przez materialistę. Cokolwiek zaproponuje materialista wymyślając do symulacji być może niezwykłe algorytmy "samo-uczące" czy sposoby opisu i przeliczania zdań, matematyk przy nieograniczonym czasie może zrobić to samo choćby z pomocą kartki i długopisu, a nawet może zastosować do tego kopie samego T (żeby było sprawiedliwie T również może korzystać ze swojej kopii, bo dwie maszyny to wciąż maszyna tyle że większa) po czym skonstruować zdanie d na przykład w formie G-sentence, którego maszyna już nie rozstrzygnie mimo, że rzekomo była kopią jego własnego umysłu. Myślę, że dużo ułatwia w zrozumieniu dowodu to, że matematyk może się posłużyć kopią T w dowolny sposób (T również może to zrobić ze swoją kopią). Możemy postawić takie warunki przeprowadzenia eksperymentu, bo nie dyskutujemy przecież nad tym czy maszyna jest od umysłu "lepsza". W pewnym sensie na pewno jest "lepsza", ale mnie zadowala dowód, że T nie potrafi umysłu należącego do logika symulować i prawie każdy logik matematyczny ma w tej materii to samo zdanie.

>a ja podałem.

Ostatnie co napisałeś na temat algorytmiczności to:

Cytat:
Umiałby więcej bo kopia jego umysłu byłaby jakimś backupem z przeszłości. W momencie gdy matematyk umiałby więcej, kopia jego umysłu byłaby nieaktualna.

źródło: www.racjonalista.pl/forum.php/s,727116#w729257


Nie odpowiedziałem jeszcze na tamtego posta więc odpowiem na ten fragment tutaj. Twoja odpowiedź jest błędna co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze w dowodzie rozważamy kwestie obliczalności a nie złożoności, toteż zupełnie nie bierzemy pod uwagę czasu wykonania programu. Każda ze stron, zarówno żywy matematyk jak i maszyna rzekomo jego umysł symulująca mają dowolnie długi (aczkolwiek skończony) czas na odpowiedź. Gdy matematyk przedłoży zdanie maszyna może je analizować dowolnie długo i nadrobić ten czas z dowolnie dużą nawiązką. Po drugie o prawdziwości wszystkich potencjalnych zdań d nie można dowiedzieć się z zewnątrz tak jak potocznie mówi się, że matematyki nie uczymy się "na pamięć". Ilość potencjalnych zdań d jest nieskończona ani nie ma żadnego skończonego zestawu reguł systematyzującego ich prawdziwość.

>>>Algorytmem jest choćby ścielenie łóżka, czy gotowanie spaghetti. Odkrywamy coś przez przypadek, to włączamy to w obręb algorytmu i tyle. Cofnięcie ręki po sparzeniu się to też algorytm. Co nim nie jest, jeśli chodzi o nasze działania? Myślenie abstrakcyjne to bardziej złożone algorytmy. Podejrzewam, że człowieka jako całość jest ciężko zsymulować bo rozwijamy się dzięki dziurom w algorytmach i losowości.
>>Dowód opiera się na wykazaniu nie mechaniczności matematyki. Nie wiem czy ścielenie łóżka jest algorytmiczne i w zasadzie mało mnie to interesuje, bo tak czy siak umysł jako całość algorytmem i tak nie będzie.
>A mnie nie interesuje umysł jako całość, ani mechaniczność matematyki, tylko praktyka, a w niej wiemy, że aby cokolwiek zrobić i zaplanować korzystamy właśnie z algorytmów.

Ja odniosłem inne wrażenie, ale jeśli tak piszesz to nie ma między nami sporu. To że umysł może wykonywać algorytm to jest wiadome i znane nie tylko w praktyce codziennej, ale także w matematyce. Mi nie chodzi przecież o takie algorytmy jakich uczą na studiach matematycznych, ale o samą podstawę działania matematyzującego umysłu co ma dalsze konsekwencje na poziomie praw rządzących światem. Jestem całkowicie zgodny z tezą, że pod względem obliczalności umysł jest w stanie zrobić wszystko co algorytm (relacja ta nie zachodzi jednak w drugą stronę).

>>Ja w tym nie widzę żadnej nadziei. Bardziej obawiam się, że uda się stworzyć silne AI które będzie świadome. Współczesne próby mnie nie niepokoją, ale czysto hipotetycznie gdyby po zakończeniu epoki cyfrowej pojawiły się takie możliwości to byłbym tego przeciwnikiem z dokładnie tego samego powodu, co nie jestem zwolennikiem tworzenia świadomych ludzi.
>>.
>>
>A co to za powód?

Cierpienie (przynajmniej psychiczne) może być po prostu immanentną cechą świadomości. Z pewnością świadomość jest do cierpienia niezbędna, gdyż ból musi być jakoś doświadczany. Poza tym nie rozumiem jak w AI można upatrywać ostatecznego sensu życia. Skoro nie godzisz się z bezsensem teraz to dlaczego byś się z nim godził gdyby istniało AI ?

>Poza tym to, że maszyna idealnie będzie symulowała ludzką świadomość, nie oznacza, że będzie odczuwała i żyła.

Dlatego pisałem o silnym AI.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie, właśnie sprawa jest prosta w odwrotną stronę. Działanie umysłu jest związane z działaniem fizycznego mózgu, czyli procesami chemicznymi. Myślenie to czynność, którą gdybyś znał wszystkie mechanizmy, mógłbyś rozłożyć na czynniki pierwsze i opisać co z czego wynika, albo co zachodzi w jakiej kolejności. Nie może istnieć właściwość mózgu niezwiązana z jego fizycznym działaniem. Kopia tego umysłu musi więc zawierać każdy czynnik, który składa się na jego pracę, co w efekcie da taki sam efekt. Zarówno umysł, jak i jego kopia może korzystać ze swojej kopii, więc skoro mózg dochodzi do jakiejś konkluzji na podstawie jakichś mechanizmów, to kopia też. Jeśli nie, to nie będzie to już kopia tego umysłu. Nadal nie wiem gdzie widzisz swój dowód.

>>A mnie nie interesuje umysł jako całość, ani mechaniczność matematyki, tylko praktyka, a w niej wiemy, że aby cokolwiek zrobić i zaplanować korzystamy właśnie z algorytmów.
>Ja odniosłem inne wrażenie, ale jeśli tak piszesz to nie ma między nami sporu. To że umysł może wykonywać algorytm to jest wiadome i znane nie tylko w praktyce codziennej, ale także w matematyce. Mi nie chodzi przecież o takie algorytmy jakich uczą na studiach matematycznych, ale o samą podstawę działania matematyzującego umysłu co ma dalsze konsekwencje na poziomie praw rządzących światem. Jestem całkowicie zgodny z tezą, że pod względem obliczalności umysł jest w stanie zrobić wszystko co algorytm (relacja ta nie zachodzi jednak w drugą stronę).

Czyli dodajesz jakiś magiczny czynnik, co jest mnożeniem bytów ponad potrzebę.

>>A co to za powód?
>Cierpienie (przynajmniej psychiczne) może być po prostu immanentną cechą świadomości.

Nie ma takich przesłanek. AI ma właśnie szansę zminimalizować cierpienie.

>Nie rozumiem jak w AI można upatrywać ostatecznego sensu życia. Skoro nie godzisz się z bezsensem teraz to dlaczego byś się z nim godził gdyby istniało AI ?

Bo bezsens nie jest brakiem żadnego zewnętrznie istniejącego sensu, któremu trzeba się podporządkowywać. Bezsens wynika z jakichś ograniczeń i braków w możliwości robienia tego co prowadzi do szczęścia. AI załatwia sprawę, bo modyfikuje otoczenie tak żebyśmy było optymalnie dopasowane do naszych potrzeb i nas tak żebyśmy byli optymalnie dostosowani do otoczenia. Niestety dożycie do tego przeze mnie jest raczej nierealne, ale kto wie co będzie jeśli dojdzie do singularity Wiadomo, że to przecież lepsze od życia w tym losowo utworzonym grajdołku gdzie mamy losowe cechy i trudno o szczęście. Sens sprowadza się do neuroprzekaźników i jakości sieci neuronowych. Można będzie po prostu stworzyć i utrwalić sieci prowadzące do optymalnego szczęścia.

>>Poza tym to, że maszyna idealnie będzie symulowała ludzką świadomość, nie oznacza, że będzie odczuwała i żyła.
>Dlatego pisałem o silnym AI.

I to nie oznacza, że będzie odczuwać i żyć. Może tylko kopiować treść naszych umysłów ale na martwym nośniku. Nie wiemy przecież skąd się bierze poczucie istnienia.
26-11-2016 10:25 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Nie, właśnie sprawa jest prosta w odwrotną stronę. Działanie umysłu jest związane z działaniem fizycznego mózgu, czyli procesami chemicznymi.

Przecież to jest dowód nie wprost. No więc załóżmy, że tak jest jak mówisz a następnie zobaczmy co z tego wyjdzie. Wyjdzie absurd, jak zwykle.

>Myślenie to czynność, którą gdybyś znał wszystkie mechanizmy, mógłbyś rozłożyć na czynniki pierwsze i opisać co z czego wynika, albo co zachodzi w jakiej kolejności. Nie może istnieć właściwość mózgu niezwiązana z jego fizycznym działaniem.

Każdy kto tak twierdzi musi również twierdzić, że istnieje maszyna T symulująca prace umysłu matematyka.

>Zarówno umysł, jak i jego kopia może korzystać ze swojej kopii, więc skoro mózg dochodzi do jakiejś konkluzji na podstawie jakichś mechanizmów, to kopia też. Jeśli nie, to nie będzie to już kopia tego umysłu.

Maszyna T rzekomo symuluje umysł matematyka - to jest istotne, bo jeśli matematyk zdoła zrobić coś czego zrobić nie może T to oznacza, że matematyk może zrobić coś czego sam nie może zrobić. Naprawdę, trudno o większy absurd.

>Nadal nie wiem gdzie widzisz swój dowód.

Nie osłabiaj mnie. Przecież ty po prostu ominąłeś dowód, a następnie powtórzyłeś założenia, które już dawno sprowadziłem do absurdu.

>Czyli dodajesz jakiś magiczny czynnik, co jest mnożeniem bytów ponad potrzebę.

Nic nie dodaje ponad potrzebę, gdyż ten jak to nazwałeś "magiczny" czynnik jest niezbędny. Nie po to przez ostatnich kilka miesięcy wałkuje filozofie nauki, żeby teraz tłumaczyć, dlaczego to co sobie tam za magie naukowcy uznają właściwie mało mnie interesuje. Cóż tu dyskutować z matematyką, która dowodzi, że nie jesteśmy maszynami już z samej definicji maszyny. To że nie jesteśmy maszynami jest po prostu zwykłą tautologią,więc nic do tego przyrodnikom. Jakąkolwiek definicje maszyny poda materialista, ja mogę jego roszczenie sprowadzić do absurdu poprzez zwykłe matematyczne przekształcenie tautologiczne.

>Bezsens wynika z jakichś ograniczeń i braków w możliwości robienia tego co prowadzi do szczęścia. AI załatwia sprawę, bo modyfikuje otoczenie tak żebyśmy było optymalnie dopasowane do naszych potrzeb i nas tak żebyśmy byli optymalnie dostosowani do otoczenia.

A jaki to ma sens ? Bo z tego co na razie zrozumiałem to ty chciałbyś zrobić tak, aby ludziom się tylko zdawało, że sens istnieje. Takie rzeczy to można zrobić bez AI.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Przecież to jest dowód nie wprost. No więc załóżmy, że tak jest jak mówisz a następnie zobaczmy co z tego wyjdzie. Wyjdzie absurd, jak zwykle.

Wyjdzie absurd jeśli zastosujesz absurdalne rozumowanie. Przypomina mi to taki żart pokazujący absurdalność tego typu myślenia:

Cytat:
Trzy koleżanki postanowiły zamówić pizzę za 30 zł. Każda z nich dała po 10 zł. Gdy już zamówiły pizzę, sprzedawcy przypomniało się o obniżce ceny Był uczciwym człowiekiem, więc postanowił oddać im 5 zł reszty. Dał dostawcy 5 zł i powiedział, żeby oddał pieniądze. Dostawca nie wiedział, jak podzielić 5 zł na 3 osoby, więc postanowił dać każdej koleżance po 1 zł, a sobie wziąć pozostałe 2 zł. Wychodzi na to, że każda z dziewcząt zapłaciła 9 zł. Mamy zatem 9 zł * 3 zł = 27 zł. Dodatkowo mamy 2 zł, które wziął syn, co razem daje 29 zł. Co się stało ze złotówką?


>Każdy kto tak twierdzi musi również twierdzić, że istnieje maszyna T symulująca prace umysłu matematyka.

No tak.

>Maszyna T rzekomo symuluje umysł matematyka - to jest istotne, bo jeśli matematyk zdoła zrobić coś czego zrobić nie może T to oznacza, że matematyk może zrobić coś czego sam nie może zrobić. Naprawdę, trudno o większy absurd.

Co świadczy o tym, że Twoje rozumowanie prowadzące do niego jest absurdalne. Wynikałoby z tego, że to jednak nie kopia tego umysłu, więc jest błędne.

>Nie osłabiaj mnie. Przecież ty po prostu ominąłeś dowód, a następnie powtórzyłeś założenia, które już dawno sprowadziłem do absurdu.

Sam sprowadziłeś swój "dowód" do absurdu.

>>Czyli dodajesz jakiś magiczny czynnik, co jest mnożeniem bytów ponad potrzebę.
>Nic nie dodaje ponad potrzebę, gdyż ten jak to nazwałeś "magiczny" czynnik jest niezbędny.

Ręce opadają. Ale to dobry przykład na to, że myślenie magiczne wynika z błędnego rozumowania.

>>Bezsens wynika z jakichś ograniczeń i braków w możliwości robienia tego co prowadzi do szczęścia. AI załatwia sprawę, bo modyfikuje otoczenie tak żebyśmy było optymalnie dopasowane do naszych potrzeb i nas tak żebyśmy byli optymalnie dostosowani do otoczenia.
>A jaki to ma sens ? Bo z tego co na razie zrozumiałem to ty chciałbyś zrobić tak, aby ludziom się tylko zdawało, że sens istnieje. Takie rzeczy to można zrobić bez AI.
>.

Zdawało, że sens istnieje? Przecież gdyby byli szczęśliwi to właśnie byłby to sensem. Nie osłabiaj mnie. To tak jakbyś mówił, że nie wiadomo czy żyjesz, czy Ci się wydaje.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Przecież to jest dowód nie wprost. No więc załóżmy, że tak jest jak mówisz a następnie zobaczmy co z tego wyjdzie. Wyjdzie absurd, jak zwykle.
>Wyjdzie absurd jeśli zastosujesz absurdalne rozumowanie. Przypomina mi to taki żart pokazujący absurdalność tego typu myślenia:

W takim razie wskaż, gdzie leży błąd w rozumowaniu.

>Co się stało ze złotówką?

A cóż się miało stać ? Po obniżce cena to 25 zł, więc i tak zapłaciły dwa złote więcej niż powinny, które wziął syn. Poza tym kto to pisał: "9 zł * 3 zł = 27 zł" ? zł * zł to zł^2 a nie zł.

>>Maszyna T rzekomo symuluje umysł matematyka - to jest istotne, bo jeśli matematyk zdoła zrobić coś czego zrobić nie może T to oznacza, że matematyk może zrobić coś czego sam nie może zrobić. Naprawdę, trudno o większy absurd.
>Co świadczy o tym, że Twoje rozumowanie prowadzące do niego jest absurdalne. Wynikałoby z tego, że to jednak nie kopia tego umysłu, więc jest błędne.

Gdybyśmy chcieli twoją odpowiedź wyrazić w postaci formalnej to mówi ona, że jeżeli wyjście od jakiegoś założenia prowadzi do zaprzeczenia tego założenia to świadczy o błędności tego rozumowania. W ogólności tego typu myślenie jest znane w filozofii matematyki jako konstruktywizm i niewielu matematyków jest gotów go bronić gdyż pozbawia to bardzo silnych metod dowodzenia. W szczególności sam musiałbyś się wyrzec prawdziwości wielu z przedstawianych tu przez ciebie argumentów. Poza tym twierdzenie, że absurd nie ma sensu ma tę poważna wadę metodologiczną, że zupełnie uniemożliwia odróżnienie tego co absurdem nie jest od tego co rzeczywiście nim jest, bo nie istnieje żadne konstruktywne kryterium wykrycia sprzeczności.

>>Nie osłabiaj mnie. Przecież ty po prostu ominąłeś dowód, a następnie powtórzyłeś założenia, które już dawno sprowadziłem do absurdu.
>Sam sprowadziłeś swój "dowód" do absurdu.

Jest to powszechnie przyjęty w matematyce sposób dowodzenia i sam go często stosowałeś. Moim zdaniem jest to raczej "reductio ad absurdum" samego siebie u tego kto taki atak stosuje, bo nie da się wykryć sprzeczności inaczej niż nie wprost.

>>>Czyli dodajesz jakiś magiczny czynnik, co jest mnożeniem bytów ponad potrzebę.
>>Nic nie dodaje ponad potrzebę, gdyż ten jak to nazwałeś "magiczny" czynnik jest niezbędny.
>Ręce opadają. Ale to dobry przykład na to, że myślenie magiczne wynika z błędnego rozumowania.

Kwestionowanie poprawności dowodów nie wprost ma w filozofii długą tradycje, ale na podstawie metod argumentacji, które sam stosujesz nigdy bym nie przypuszczał, że zaliczasz się do zwolenników tego poglądu.

>>>Bezsens wynika z jakichś ograniczeń i braków w możliwości robienia tego co prowadzi do szczęścia. AI załatwia sprawę, bo modyfikuje otoczenie tak żebyśmy było optymalnie dopasowane do naszych potrzeb i nas tak żebyśmy byli optymalnie dostosowani do otoczenia.
>>A jaki to ma sens ? Bo z tego co na razie zrozumiałem to ty chciałbyś zrobić tak, aby ludziom się tylko zdawało, że sens istnieje. Takie rzeczy to można zrobić bez AI.
>>.
>Zdawało, że sens istnieje? Przecież gdyby byli szczęśliwi to właśnie byłby to sensem. Nie osłabiaj mnie. To tak jakbyś mówił, że nie wiadomo czy żyjesz, czy Ci się wydaje.

Twierdzenie, że nie ma sensu odróżniać tego co nam się "zdaje" od tego jak jest w rzeczywistości ma bardzo poważne implikacje, które nie spodobają się "twardo stąpającym po ziemi" materialistom.
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W takim razie wskaż, gdzie leży błąd w rozumowaniu.

Błąd jest wg mnie taki, że kopia umysłu musi dokonywać identycznych wyborów jak ten sam umysł, bo inaczej nie jest jego kopią. Jest tylko jeden sposób na sprawdzenie działania kopii i byłoby to jej stworzenie. Swoją drogą to ciekawe czy oba umysły zachowywałyby się identycznie, czy ze względu na losowość tworzyłyby się rozbieżności, np jeśli jakieś funkcje umysłu opierają się na generowaniu liczb losowych. Wtedy oznaczałoby to, że dwóch takich samych umysłów w ogóle nie będzie, bo mogłyby istnieć jedynie przez chwilę i potem zaczynałyby się od siebie różnić.

Twoje rozumowanie sprowadza się do tego, że matematyk wie więcej niż kopia jego umysłu, a tego wniosku już nie przyjmuję. Dzięki czemu wie więcej? Wg mnie po prostu źle przełożyłeś model kopii, tzn wziąłeś umysł z tu i teraz i jego kopię i postawiłeś tezę, że umysł dostrzeże coś czego kopia nie może dostrzec. No i właśnie nie wiem niby czemu miałaby nie móc. Zastanów się jak Ty wpadasz na pomysł takiego rozwiązania. No właśnie, jak?

Masz np zadanie polegające na tym, że masz kilka liczb następujących po sobie, niech to będzie np 2, 3, 5, 9, 17, 33... Jaka jest następna liczba? Wiesz, że szukasz działania, które zostało zastosowane żeby z 2 zrobiło się 3, z 3 zrobiło się 5 itd. Do 2 zostało dodane 1, potem do 3 zostało dodane 2, a do 5 zostało dodane 4, do 9 zostało dodane 8, do 17 zostało dodane 16. Widzisz więc, że kolejna liczba jest wynikiem dodawania liczby o jeden mniejszej od siebie. Swoją drogą właśnie wielu ludzi dochodzi w rozumowaniu do tego etapu i stosuje błędne ogólnikowe modele, które biorą pod uwagę jedynie część zależności. Reguła tutaj to oczywiście: następna liczba jest wynikiem pomnożenia poprzedniej przez 2 i odjęcia 1. Aby na to wpaść korzystamy z doświadczenia wynikającego z rozwiązywania poprzednich zadań w przeszłości i z kreatywności. Ostatecznie można nawet (w przypadku komputera) kazać tworzyć losowe działanie zaczynając od kombinacji o najmniejszym stopniu skomplikowania i sprawdzać czy wynik będzie się zgadzał. Człowiek robi to jednak w bardziej przemyślany sposób, co wynika z doświadczenia i uczenia się. AI może się uczyć, ale brakuje jeszcze póki co samodzielności w sprawdzaniu wyników, tzn człowiek musi dać informację na temat tego czy komputer obliczył dobrze, czy źle i dopiero potem komputer je przetwarza i zwraca wynik i znów człowiek musi go sprawdzić, żeby te dobre sposoby dochodzenia do wyniku zostały, a złe zostały odrzucone i zapamiętane jako błędne.

Zauważ, że każdy pojedynczy neuron tak naprawdę przekazuje jedynie informację TAK lub NIE (dobrze lub źle, ciemno lub jasno etc) i działa na zasadzie dualizmu. Umysł jako całość nie jest tak czarno biały tylko dzięki temu, że więcej takich zero-jedynek tworzy coraz większy relatywizm. Generalnie im bardziej złożony umysł, tym większy relatywizm i umiejętność spojrzenia z innych perspektyw. Nie wiem czego nie da się niby przekopiować. Wprowadzasz tu element magiczny, a to błąd przyjęcia złej perspektywy. Podobnie robią ludzie, którzy wierzą, że w mózgu istnieje oprócz mechanizmów i świadomości jeszcze jakiś dodatkowy byt czyli "ja"/dusza z jakaś bliżej niesprecyzowaną wolną wolą.

>>Co się stało ze złotówką?
>A cóż się miało stać ? Po obniżce cena to 25 zł, więc i tak zapłaciły dwa złote więcej niż powinny, które wziął syn. Poza tym kto to pisał: "9 zł * 3 zł = 27 zł" ? zł * zł to zł^2 a nie zł.

No to zł * zł to oczywiście błąd, ale wiadomo, że chodzi o 9 zł * 3 koleżanki. Kopiowałem ten tekst z neta, a czytałem to kiedyś, więc teraz tylko wkleiłem.

Oddał im 3 zł, a sam wziął sobie 2. Czyli zapłaciły 27 zł, plus jego 2 zł daje 29 zł Magicznie znika złotówka. Gdzie? Rozwiązanie tkwi w tym, że ta zagadka wprowadza w błąd narzucając interpretację, która jest pozornie logiczna, choć w rzeczywistości błędna. Tak naprawdę chłop zabrał 2zł, czyli zniżka wynosiła 3 zł, a nie 5, więc cena to 27 zł. 5 zł jest więc w tym działaniu zupełnie nieistotne.

Coś z jeszcze innej beczki:

2 = 6
3 = 12
4 = 20
5 = 30
6 = 42
9 = ?

I jeszcze okraszone tytułem "zagadka dla geniuszy" i potem ludzie się kłócą o to czyje rozwiązanie jest poprawne, bo zagadka ma je przynajmniej 3 i wyjdzie 90, 72, albo 56 i do każdego rozwiązania poprawny tok myślenia. I takie zadania rozwiązuje się szukając tu algorytmu, a najlepiej go szukać poprzez tworzenie roboczo algorytmów, które mogą pasować i sprawdzanie ich poprawności. Roboczych algorytmów jest nieskończenie wiele, ale tylko niektóre okazują się pasować.

>Gdybyśmy chcieli twoją odpowiedź wyrazić w postaci formalnej to mówi ona, że jeżeli wyjście od jakiegoś założenia prowadzi do zaprzeczenia tego założenia to świadczy o błędności tego rozumowania. W ogólności tego typu myślenie jest znane w filozofii matematyki jako konstruktywizm i niewielu matematyków jest gotów go bronić gdyż pozbawia to bardzo silnych metod dowodzenia. W szczególności sam musiałbyś się wyrzec prawdziwości wielu z przedstawianych tu przez ciebie argumentów. Poza tym twierdzenie, że absurd nie ma sensu ma tę poważna wadę metodologiczną, że zupełnie uniemożliwia odróżnienie tego co absurdem nie jest od tego co rzeczywiście nim jest, bo nie istnieje żadne konstruktywne kryterium wykrycia sprzeczności.

Ale mi nie chodzi o wyjście od założenia, które prowadzi do sprzeczności, tylko o to, że sam fakt dochodzenia do sprzeczności jest czynieniem jakichś założeń, które mają do niej doprowadzić, a reszta to dorobienie argumentów pod tezę, czyli racjonalizacja. Ta pomija inne perspektywy, a sam mówisz, że to dowód nie wprost, czyli dla mnie w tej sytuacji brak dowodu. To tak jakby powiedzieć, że Szarley podał dowód nie wprost na to, że dyktatura musi być zła, bo podał przykład złych dyktatur, bez rozbicia na czynniki pierwsze przyczyn ich upadków.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Twoje rozumowanie sprowadza się do tego, że matematyk wie więcej niż kopia jego umysłu, a tego wniosku już nie przyjmuję. Dzięki czemu wie więcej? Wg mnie po prostu źle przełożyłeś model kopii, tzn wziąłeś umysł z tu i teraz i jego kopię i postawiłeś tezę, że umysł dostrzeże coś czego kopia nie może dostrzec. No i właśnie nie wiem niby czemu miałaby nie móc. Zastanów się jak Ty wpadasz na pomysł takiego rozwiązania. No właśnie, jak?

Będę musiał założyć nowy wątek gdzie dokładnie wyjaśnię tę kwestie, ale teraz na szybko wyjdę już po prostu z tw. Godla żeby nie zaciemniać sprawy. Tw. Godla mówi, że w każdym spójnym skończonym systemie formalnym aksjomatów i reguł wnioskowania możemy otrzymać zdanie G(F), wyrażające prawdę na temat tego systemu, lecz nie dającą się udowodnić przy pomocy tego co ten system zawiera. Jeśli teraz założę, że umysł matematyka jest efektem działania maszyny/automatu to otrzymuję sprzeczność, gdyż takie połączenie zawiera cechy, które implikują sprzeczne wnioski. Załóżmy, że matematyk rozważa system formalny F pochodzący z mechanicznej symulacji jego umysłu. Z jednej strony na mocy tw. Godla może otrzymać zdanie G(F), a z drugiej strony nie może bo działa w zgodzie ze skończonym zestawem reguł, któremu odpowiada skończony system formalny.

>a reszta to dorobienie argumentów pod tezę, czyli racjonalizacja.

Żadna racjonalizacja, sam kiedyś myślałem, że umysł działa jak algorytm. Poza tym motywacja jaka stoi za tworzeniem argumentu a jego poprawność to dwie różne rzeczy. I niby jakie korzyści miałbym odnieść z tego, że przekonałbym ludzi, iż umysł nie jest algorytmem podczas gdy byłby algorytmem ?

>To tak jakby powiedzieć, że Szarley podał dowód nie wprost na to, że dyktatura musi być zła, bo podał przykład złych dyktatur, bez rozbicia na czynniki pierwsze przyczyn ich upadków.

Od kiedy to dowód przez przykład jest dowodem nie wprost ?

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Będę musiał założyć nowy wątek gdzie dokładnie wyjaśnię tę kwestie, ale teraz na szybko wyjdę już po prostu z tw. Godla żeby nie zaciemniać sprawy. Tw. Godla mówi, że w każdym spójnym skończonym systemie formalnym aksjomatów i reguł wnioskowania możemy otrzymać zdanie G(F), wyrażające prawdę na temat tego systemu, lecz nie dającą się udowodnić przy pomocy tego co ten system zawiera. Jeśli teraz założę, że umysł matematyka jest efektem działania maszyny/automatu to otrzymuję sprzeczność, gdyż takie połączenie zawiera cechy, które implikują sprzeczne wnioski. Załóżmy, że matematyk rozważa system formalny F pochodzący z mechanicznej symulacji jego umysłu. Z jednej strony na mocy tw. Godla może otrzymać zdanie G(F), a z drugiej strony nie może bo działa w zgodzie ze skończonym zestawem reguł, któremu odpowiada skończony system formalny.

No i właśnie błędne założenia prowadzą do absurdu, że człowiek nie mógłby otrzymać zdania G(F), a jednak je otrzymuje. Może to dlatego, że jesteśmy w interakcji z otoczeniem i ciągle trwa przypływ nowych informacji. Wtedy człowieka po prostu nie można postrzegać jako człowieka, bo to spojrzenie wycinkowe, tylko należy patrzeć na świat, a człowiek to obiekt będący jego elementem. To tylko odpowiednik takiego jednego pikselka, który nie robi różnicy.

>>a reszta to dorobienie argumentów pod tezę, czyli racjonalizacja.
>Żadna racjonalizacja, sam kiedyś myślałem, że umysł działa jak algorytm. Poza tym motywacja jaka stoi za tworzeniem argumentu a jego poprawność to dwie różne rzeczy. I niby jakie korzyści miałbym odnieść z tego, że przekonałbym ludzi, iż umysł nie jest algorytmem podczas gdy byłby algorytmem ?

Działa jak algorytm. A może to po prostu algorytm, który faktycznie nie jest w stanie wymyślić więcej? Skąd twierdzenie, że umysł ma taką zdolność? Może każdy umysł sam w sobie ma taką blokadę, że nie uświadamia sobie sam przed sobą czegoś ważnego? Przecież wszystko na to wskazuje i twierdzenie inaczej byłoby naiwne, wręcz głupie.

>Od kiedy to dowód przez przykład jest dowodem nie wprost ?

Od zawsze, jeżeli ten przykład nie zawiera dowodu, że czynnik, o którym rozmawiamy zadecydował. Można podać mnóstwo przykładów absurdalnych korelacji, jeżeli do badań użyjemy niereprezentatywnych przykładów, albo źle ocenimy mechanizmy.

Np naukowiec X zauważył w badaniach, że palacze marihuany często mają tzw syndrom amotywacyjny, więc emocjonalnie wysnuł szybki wniosek, że marihuana prowadzi do syndromu amotywacyjnego. Triumfalnie to ogłasza, choć nie zbadał logiczniejszej opcji, że ludzie z syndromem amotywacyjnym szukając rozwiązania częściej sięgają po marihuanę niż ludzie zdrowi. Badania na większych grupach pokazują, że naukowcy typu X z przykładu się mylili.

Kiedyś z jakichś badań wynikło, że sędziowie patrzą łaskawiej na piłkarzy grających w czerwonych koszulkach I było nawet podane wyjaśnienie, że rzekomo czerwony to kolor kojarzący się z walką i agresją, więc coś tam (już nawet nie pamiętam bo to było zbyt absurdalne).
Jan Bednarski (1879 punktów)

>No i właśnie błędne założenia prowadzą do absurdu, że człowiek nie mógłby otrzymać zdania G(F), a jednak je otrzymuje.

Jedyne co ja tam założyłem to, że umysł można symulować przy pomocy algorytmu. Więc to było błędne założenie, które sprowadza się do absurdu. Wszystko się zgadza.

>Może to dlatego, że jesteśmy w interakcji z otoczeniem i ciągle trwa przypływ nowych informacji. Wtedy człowieka po prostu nie można postrzegać jako człowieka, bo to spojrzenie wycinkowe, tylko należy patrzeć na świat, a człowiek to obiekt będący jego elementem.

Czyli wciąż wyjdzie to o czym od początku pisałem: świat jako całość działa niealgorytmicznie. Wcale nie ratuje to algorytmiczności człowieka. Jeśli człowiek musi oddziaływać z otoczeniem w jakiś magiczny sposób, którego nie uwzględnia model Turinga to nie jest już równoważny maszynie Turinga, bo ona nie ma takich możliwości.

>Działa jak algorytm.

Przy takim założeniu, tak czy siak mechanicysta zostaje sprawdzony do sprzeczności. Nie ma to rady.

>A może to po prostu algorytm, który faktycznie nie jest w stanie wymyślić więcej? Skąd twierdzenie, że umysł ma taką zdolność?

Mówiąc najprościej to procedura otrzymania G(F) właściwie jest mechaniczna, ale zależy od naszej niesprzeczności, a tej nie znamy. Jeśli będziemy upierać się przy mechanicyzmie to po prostu wylądujemy w sprzeczności, dlatego wielu mechanicystów traktowało tw. Godla nie jak twierdzenie tylko jak logiczny paradoks (Russell, Wittgenstein). Wygląda więc na to, że pytanie czy będziemy "w stanie" jest równoważne pytaniu czy nie jesteśmy sprzeczni. A tego zgodnie z drugim twierdzeniem Godla nie sposób udowodnić - gdybyśmy to zrobili to już świadczyłoby o naszej sprzeczności (II tw. Godla). Analogicznie nie możemy udowodnić, że system formalny matematyki np. ZFC którym się posługujemy jest niesprzeczny, a wręcz gdybyśmy to udowodnili to już świadczyłoby o sprzeczności. Nikt jednak przy znajomości takiej asymetrii nie oczekuje dowodu niesprzeczności ZFC. Nie ma natomiast żadnych przeszkód aby udowodnić tę sprzeczność jeśli ona rzeczywiście istnieje, tyle że nikt jakoś tego nie zrobił. Taki sam argument (z epistemologicznej asymetrii) wykorzystują przecież ateiści np. w formie tzw. czajniczka. Jeśli nie ma sposobu na udowodnienie nieistnienia czegoś, ciężar dowodu spoczywa na tym kto postuluje istnienie.

>Od zawsze, jeżeli ten przykład nie zawiera dowodu, że czynnik, o którym rozmawiamy zadecydował. Można podać mnóstwo przykładów absurdalnych korelacji, jeżeli do badań użyjemy niereprezentatywnych przykładów, albo źle ocenimy mechanizmy.

Nadal nie rozumiem związku. Czy ja dowodzę czegoś przez przykład ? Jeśli mechnicysta podaje definicje algorytmu, która zakłada, że także umysł jest algorytmem to ja mogę na poziomie samej definicji wykazać, że jego stanowisko jest niespójne. Dowód jest jak najbardziej zupełny, bo matematyczny.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No i właśnie błędne założenia prowadzą do absurdu, że człowiek nie mógłby otrzymać zdania G(F), a jednak je otrzymuje.
>Jedyne co ja tam założyłem to, że umysł można symulować przy pomocy algorytmu. Więc to było błędne założenie, które sprowadza się do absurdu. Wszystko się zgadza.

Nie zgadza się. Pokaż mi takie zdanie G(F), które znajduje umysł, a nie znajdzie jego kopia.

>Czyli wciąż wyjdzie to o czym od początku pisałem: świat jako całość działa niealgorytmicznie. Wcale nie ratuje to algorytmiczności człowieka. Jeśli człowiek musi oddziaływać z otoczeniem w jakiś magiczny sposób, którego nie uwzględnia model Turinga to nie jest już równoważny maszynie Turinga, bo ona nie ma takich możliwości.

Nie w magiczny sposób, tylko na podstawie algorytmu rejestrowania bodźców, które też są takie, a nie inne z powodu innych algorytmów. Bodźce są wprowadzane do umysłu i konwertowane, ale wtedy umysł z nowymi bodźcami nie jest już tym samym układem, którym był wcześniej. Można powiedzieć tak, że algorytmy umysłu ulegają ciągłej zmianie dzięki algorytmom docierającym spoza umysłu.

>>A może to po prostu algorytm, który faktycznie nie jest w stanie wymyślić więcej? Skąd twierdzenie, że umysł ma taką zdolność?
>Mówiąc najprościej to procedura otrzymania G(F) właściwie jest mechaniczna, ale zależy od naszej niesprzeczności, a tej nie znamy.

Umysł zawiera sprzeczne algorytmy. Mało tego, jedne mogą "nie wiedzieć" o drugich. To dlatego, że nie znamy prawdy, tylko modele na jej temat, a sprzeczne ze sobą modele mogą być użyteczne w innych sytuacjach. Dlatego nad tym u niektórych czuwają meta-algorytmy w korze przedczołowej, które nadają priorytety danym modelom, a u innych przeważają emocje i wtedy ludzie są chaotyczni i sobie przeczą, stosują racjonalizacje.

>Nikt jednak przy znajomości takiej asymetrii nie oczekuje dowodu niesprzeczności ZFC. Nie ma natomiast żadnych przeszkód aby udowodnić tę sprzeczność jeśli ona rzeczywiście istnieje, tyle że nikt jakoś tego nie zrobił. Taki sam argument (z epistemologicznej asymetrii) wykorzystują przecież ateiści np. w formie tzw. czajniczka. Jeśli nie ma sposobu na udowodnienie nieistnienia czegoś, ciężar dowodu spoczywa na tym kto postuluje istnienie.

Czyli postulujesz istnienie zdania G(F), do którego dochodzi umysł, a nie dochodzi jego kopia. Powinieneś więc to wprost wykazać, bo może przecież umysł nie jest w stanie dojść do takiego zdania.

>Nadal nie rozumiem związku. Czy ja dowodzę czegoś przez przykład ? Jeśli mechnicysta podaje definicje algorytmu, która zakłada, że także umysł jest algorytmem to ja mogę na poziomie samej definicji wykazać, że jego stanowisko jest niespójne. Dowód jest jak najbardziej zupełny, bo matematyczny.
>.

Do udowodnienia tezy brakuje Ci wykazania, że umysł jest w stanie dojść do zdania G(F)
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Pokaż mi takie zdanie G(F), które znajduje umysł, a nie znajdzie jego kopia.

W dowodzie twierdzenia Godla jest zawarta procedura otrzymania takiego zdania. Kopia nie jest przecież prawdziwą kopią, to tylko mechanista tak twierdzi. Dlatego też dla każdej kopii znając kod programu "kopii" możemy udowodnić, że tak naprawdę kopią nie jest.

>Można powiedzieć tak, że algorytmy umysłu ulegają ciągłej zmianie dzięki algorytmom docierającym spoza umysłu.

O tym że wiele algorytmów redukuje się pod względem obliczalności do pojedynczego pisałem tutaj.

>Umysł zawiera sprzeczne algorytmy. Mało tego, jedne mogą "nie wiedzieć" o drugich. To dlatego, że nie znamy prawdy, tylko modele na jej temat, a sprzeczne ze sobą modele mogą być użyteczne w innych sytuacjach. Dlatego nad tym u niektórych czuwają meta-algorytmy w korze przedczołowej, które nadają priorytety danym modelom, a u innych przeważają emocje i wtedy ludzie są chaotyczni i sobie przeczą, stosują racjonalizacje.

Przez to, że nie jesteśmy sprzeczni rozumiem to, że choć czasem się mylimy to dysponujemy, metodami korekcji błędów które powodują, że ostatecznie myślimy spójnie.

>Czyli postulujesz istnienie zdania G(F), do którego dochodzi umysł, a nie dochodzi jego kopia. Powinieneś więc to wprost wykazać, bo może przecież umysł nie jest w stanie dojść do takiego zdania.

Jeśli ponumerujemy wszystkie dowody w F leksykograficznie to zakodowane zdanie wyrażające następujący fakt:

Cytat:
Nie istnieje taka liczba, że jest ona numerem dowodu tego zdania w F


będzie fałszywe tylko wtedy gdy system jest sprzeczny. Formalne wykazanie prawdziwości tego zdania jest, więc równoważne wykazaniu tego, że nie jesteśmy sprzeczni. Cały problem sprowadza się po prostu do tego czy jesteśmy sprzeczni. Materialista może, albo stwierdzić, że nie jesteśmy sprzeczni i wtedy mój dowód przechodzi, albo stwierdzić że jest sprzeczny i wtedy również jego stanowisko redukuje się do absurdu.

>Do udowodnienia tezy brakuje Ci wykazania, że umysł jest w stanie dojść do zdania G(F)

Trik polega na tym, że materialista niejako musi rozumieć tw. Godla jak logiczny paradoks więc nie uniknie sprowadzenia do sprzeczności. Dzieje się tak dlatego, że materialista po prostu nie odróżnia (lub udaje że nie odróżnia) mechanicznej dowodliwości od innych metod objawienia prawdziwości, a wtedy popada w sprzeczność. Jeśli nie jesteśmy sprzeczni to zawsze będziemy wiedzieć, że to zdanie jest prawdziwe a tej naszej wiedzy nie mogła poprzedzić żadna formalna procedura dowodowa.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Pokaż mi takie zdanie G(F), które znajduje umysł, a nie znajdzie jego kopia.
>W dowodzie twierdzenia Godla jest zawarta procedura otrzymania takiego zdania. Kopia nie jest przecież prawdziwą kopią, to tylko mechanista tak twierdzi. Dlatego też dla każdej kopii znając kod programu "kopii" możemy udowodnić, że tak naprawdę kopią nie jest.

No ale nadal nie o to chodzi, tylko a priori zakładasz (nie wiem na jakiej podstawie), że dla umysłu istnieje zdanie G(F), do którego paradoksalnie jest w stanie dojść, a dla jego kopii nie. Skąd pomysł, że dla umysłu istnieje takie zdanie? Może nie istnieje dla umysłu, ani dla kopii?

>>Można powiedzieć tak, że algorytmy umysłu ulegają ciągłej zmianie dzięki algorytmom docierającym spoza umysłu.
>O tym że wiele algorytmów redukuje się pod względem obliczalności do pojedynczego pisałem tutaj.

Ale chodzi o coś innego... Algorytmy mózgu dostają kolejne algorytmy z zewnątrz. Mózg jest podzbiorem dla zewnętrznego świata.

>>Umysł zawiera sprzeczne algorytmy. Mało tego, jedne mogą "nie wiedzieć" o drugich. To dlatego, że nie znamy prawdy, tylko modele na jej temat, a sprzeczne ze sobą modele mogą być użyteczne w innych sytuacjach. Dlatego nad tym u niektórych czuwają meta-algorytmy w korze przedczołowej, które nadają priorytety danym modelom, a u innych przeważają emocje i wtedy ludzie są chaotyczni i sobie przeczą, stosują racjonalizacje.
>Przez to, że nie jesteśmy sprzeczni rozumiem to, że choć czasem się mylimy to dysponujemy, metodami korekcji błędów które powodują, że ostatecznie myślimy spójnie.

"Myślimy"? W tym rzecz, że większość ludzi myśli bardzo niespójnie, dlatego tak łatwo jest nimi manipulować. Kto nauczył się panować nad swoimi emocjami, umie też manipulować emocjami innych ludzi. Większość tkwi w iluzji dualizmu i sprzecznych emocjach. Dla dwóch pozornie niespójnych rzeczy może istnieć alternatywne meta-spojrzenie, wg którego są one spójne.

>>Czyli postulujesz istnienie zdania G(F), do którego dochodzi umysł, a nie dochodzi jego kopia. Powinieneś więc to wprost wykazać, bo może przecież umysł nie jest w stanie dojść do takiego zdania.
>Jeśli ponumerujemy wszystkie dowody w F leksykograficznie to zakodowane zdanie wyrażające następujący fakt:
>Cytat:
Nie istnieje taka liczba, że jest ona numerem dowodu tego zdania w F


No i teraz pytanie jak dochodzisz do tego, że nie istnieje taka liczba?

>będzie fałszywe tylko wtedy gdy system jest sprzeczny. Formalne wykazanie prawdziwości tego zdania jest, więc równoważne wykazaniu tego, że nie jesteśmy sprzeczni. Cały problem sprowadza się po prostu do tego czy jesteśmy sprzeczni.

No właśnie nie sprowadza się do tego, bo możemy składać się ze sprzecznych algorytmów, co wykazuje choćby znany dylemat wagonika.

Materialista może, albo stwierdzić, że nie jesteśmy sprzeczni i wtedy mój dowód przechodzi, albo stwierdzić że jest sprzeczny i wtedy również jego stanowisko redukuje się do absurdu.

I to jest taki absurd jak zadanie z pizzą i oddaniem 3 zł.

>>Do udowodnienia tezy brakuje Ci wykazania, że umysł jest w stanie dojść do zdania G(F)
>Trik polega na tym, że materialista niejako musi rozumieć tw. Godla jak logiczny paradoks więc nie uniknie sprowadzenia do sprzeczności. Dzieje się tak dlatego, że materialista po prostu nie odróżnia (lub udaje że nie odróżnia) mechanicznej dowodliwości od innych metod objawienia prawdziwości, a wtedy popada w sprzeczność. Jeśli nie jesteśmy sprzeczni to zawsze będziemy wiedzieć, że to zdanie jest prawdziwe a tej naszej wiedzy nie mogła poprzedzić żadna formalna procedura dowodowa.
>.

No właśnie ja tu nie widzę tego paradoksu.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Ale chodzi o coś innego... Algorytmy mózgu dostają kolejne algorytmy z zewnątrz. Mózg jest podzbiorem dla zewnętrznego świata.

Możesz problem interpretować po prostu jako pytanie czy cały świat działa niealgorytmicznie. Na jedno wyjdzie.

>"Myślimy"? W tym rzecz, że większość ludzi myśli bardzo niespójnie, dlatego tak łatwo jest nimi manipulować. Kto nauczył się panować nad swoimi emocjami, umie też manipulować emocjami innych ludzi. Większość tkwi w iluzji dualizmu i sprzecznych emocjach. Dla dwóch pozornie niespójnych rzeczy może istnieć alternatywne meta-spojrzenie, wg którego są one spójne.

A mi chodzi o logikę, którą posługują się matematycy. Jeśli materialista w swym "logicznym" rozumowaniu musi po drodze założyć, że jest sprzeczny to chyba nie muszę mówić, że ta jego "logika" nie ma zbyt wielkiej wartości poznawczej. A trzeba przecież pamiętać, że to zawsze materialista wychodzi pierwszy ze swoją definicją "algorytmu" i tym dziwacznym postulatem, że umysły nim są.

>No i teraz pytanie jak dochodzisz do tego, że nie istnieje taka liczba?

Żeby to wiedzieć, musimy wiedzieć czy jesteśmy sprzeczni. Jeśli nie jesteśmy sprzeczni to zdanie z pewnością jest prawdziwe czyli taka liczba nie istnieje. Gdyby bowiem było fałszywe to taka liczba by istniała, czyli istniałby dowód fałszywego zdania a system ma być przecież niesprzeczny.

>No właśnie nie sprowadza się do tego, bo możemy składać się ze sprzecznych algorytmów, co wykazuje choćby znany dylemat wagonika.

Ale jeśli materialista jest sprzeczny to nie musimy wcale ufać jego rozumowaniu. Ja przecież nic nie stwierdzam, to materialista wysuwa postulaty na temat umysłu, które potrafi obronić tylko przy założeniu własnej sprzeczności, co podkopuje w zasadzie cały jego pomysł. Sprzeczność o której ja piszę nie wynika z emocji, ale jest na poziomie logiki. Jak ty chciałbyś się posługiwać logiką do wykazywania czegokolwiek jednocześnie twierdząc, że jest sprzeczna ?

>I to jest taki absurd jak zadanie z pizzą i oddaniem 3 zł.

W zadaniu z pizzą wszystko się zgadza. W roszczeniach materialisty nie.

>No właśnie ja tu nie widzę tego paradoksu.

Czy potrafisz sobie wyobrazić, że można w matematyce zyskać informacje na temat formalnego systemu w sposób inny niż korzystając jedynie z reguł wnioskowania uwzględnionych w tym systemie ?

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ale chodzi o coś innego... Algorytmy mózgu dostają kolejne algorytmy z zewnątrz. Mózg jest podzbiorem dla zewnętrznego świata.
>Możesz problem interpretować po prostu jako pytanie czy cały świat działa niealgorytmicznie. Na jedno wyjdzie.

Właśnie nie na jedno.

>A mi chodzi o logikę, którą posługują się matematycy. Jeśli materialista w swym "logicznym" rozumowaniu musi po drodze założyć, że jest sprzeczny to chyba nie muszę mówić, że ta jego "logika" nie ma zbyt wielkiej wartości poznawczej. A trzeba przecież pamiętać, że to zawsze materialista wychodzi pierwszy ze swoją definicją "algorytmu" i tym dziwacznym postulatem, że umysły nim są.

Nie, bo algorytmy mogą być ze sobą sprzeczne, bo cały umysł składa się z różnych obwodów, które niekoniecznie muszą być ze sobą połączone, dlatego traktowanie umysłu jako jednego obiektu jest w ogóle błędne. Podobnie jak oddzielanie go od świata zewnętrznego. Dlatego też piszę, że umysł jako całość nie jest algorytmem, ale składa się z algorytmów i elementów zwierzęcych.

>>No i teraz pytanie jak dochodzisz do tego, że nie istnieje taka liczba?
>Żeby to wiedzieć, musimy wiedzieć czy jesteśmy sprzeczni. Jeśli nie jesteśmy sprzeczni to zdanie z pewnością jest prawdziwe czyli taka liczba nie istnieje. Gdyby bowiem było fałszywe to taka liczba by istniała, czyli istniałby dowód fałszywego zdania a system ma być przecież niesprzeczny.

Czyli jednak wychodzi jak z tą pizzą.

>>No właśnie nie sprowadza się do tego, bo możemy składać się ze sprzecznych algorytmów, co wykazuje choćby znany dylemat wagonika.
>Ale jeśli materialista jest sprzeczny to nie musimy wcale ufać jego rozumowaniu.

Jeśli jest spójny to i tak nie musimy, a jeśli jest sprzeczny to może gdzieś mieć rację, a gdzieś jej nie mieć. Przecież wiadomo, że każdy popełnia błędy, więc nie rozumiem Twojego argumentu, czego miałby dowodzić i jaka jest jego wartość poznawcza.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Nie, bo algorytmy mogą być ze sobą sprzeczne, bo cały umysł składa się z różnych obwodów, które niekoniecznie muszą być ze sobą połączone, dlatego traktowanie umysłu jako jednego obiektu jest w ogóle błędne. Podobnie jak oddzielanie go od świata zewnętrznego. Dlatego też piszę, że umysł jako całość nie jest algorytmem, ale składa się z algorytmów i elementów zwierzęcych.

Czyli mam rozumieć, że na razie jesteś zgodny co do tego że świat jako całość działa niealgorytmicznie, ale nie zgadzasz się na wydzielenie umysłu, bo nie wiesz jak przeprowadzić granicę oddzielającą go od reszty świata ?

>Jeśli jest spójny to i tak nie musimy, a jeśli jest sprzeczny to może gdzieś mieć rację, a gdzieś jej nie mieć. Przecież wiadomo, że każdy popełnia błędy, więc nie rozumiem Twojego argumentu, czego miałby dowodzić i jaka jest jego wartość poznawcza.

Dowodzi tego, że materialista może wybronić swoją wizje świata tylko jeśli założy że jest sprzeczny. A ze sprzeczności można udowodnić już wszystko. Mając sprzeczność materialista może już bez żadnego problemu udowodnić nie tylko algorytmiczność ale też, że różowe jednorożce istnieją albo że 2+2=5.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czyli mam rozumieć, że na razie jesteś zgodny co do tego że świat jako całość działa niealgorytmicznie, ale nie zgadzasz się na wydzielenie umysłu, bo nie wiesz jak przeprowadzić granicę oddzielającą go od reszty świata ?

Uważam, że algorytmiczność jest wpisana w niealgorytmiczność, tak jak determinizm jest wpisany w losowość - losowe mutacje prowadzą do złożonych organizmów, którymi kierują nielosowe algorytmy.

>>Jeśli jest spójny to i tak nie musimy, a jeśli jest sprzeczny to może gdzieś mieć rację, a gdzieś jej nie mieć. Przecież wiadomo, że każdy popełnia błędy, więc nie rozumiem Twojego argumentu, czego miałby dowodzić i jaka jest jego wartość poznawcza.
>Dowodzi tego, że materialista może wybronić swoją wizje świata tylko jeśli założy że jest sprzeczny. A ze sprzeczności można udowodnić już wszystko. Mając sprzeczność materialista może już bez żadnego problemu udowodnić nie tylko algorytmiczność ale też, że różowe jednorożce istnieją albo że 2+2=5.
>.

No właśnie nie. Ekstrapolujesz wycinek na całość.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Czyli mam rozumieć, że na razie jesteś zgodny co do tego że świat jako całość działa niealgorytmicznie, ale nie zgadzasz się na wydzielenie umysłu, bo nie wiesz jak przeprowadzić granicę oddzielającą go od reszty świata ?
>Uważam, że algorytmiczność jest wpisana w niealgorytmiczność, tak jak determinizm jest wpisany w losowość - losowe mutacje prowadzą do złożonych organizmów, którymi kierują nielosowe algorytmy.

Ja też nie przeczę temu że na wyższym poziomie można korzystać pomocniczo z modeli algorytmicznych, ale są sytuacje w których niealgorytmiczność się uwidoczniania. Na przykład z samej definicji, umysł nie może opisać sam siebie takim modelem.

>>>Jeśli jest spójny to i tak nie musimy, a jeśli jest sprzeczny to może gdzieś mieć rację, a gdzieś jej nie mieć. Przecież wiadomo, że każdy popełnia błędy, więc nie rozumiem Twojego argumentu, czego miałby dowodzić i jaka jest jego wartość poznawcza.
>>Dowodzi tego, że materialista może wybronić swoją wizje świata tylko jeśli założy że jest sprzeczny. A ze sprzeczności można udowodnić już wszystko. Mając sprzeczność materialista może już bez żadnego problemu udowodnić nie tylko algorytmiczność ale też, że różowe jednorożce istnieją albo że 2+2=5.
>>.
>No właśnie nie. Ekstrapolujesz wycinek na całość.

Co nie ? Nie zgadzasz się z tym, że materialista może udowodnić, że 2+2=5 ?

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ja też nie przeczę temu że na wyższym poziomie można korzystać pomocniczo z modeli algorytmicznych, ale są sytuacje w których niealgorytmiczność się uwidoczniania. Na przykład z samej definicji, umysł nie może opisać sam siebie takim modelem.

A czy w ogóle umysł może opisać sam siebie? Nie może. Nie może także poznać sam siebie, ani niczego realnego poza samym faktem doświadczenia (reszta to już wyobrażenia i przekonania). Czyli Twój dowód nie dowodzi niczego co jest dla nas ważne, tzn nie użyjesz go do przesłanki dla żadnej wolnej woli, ani niczego innego.

>>No właśnie nie. Ekstrapolujesz wycinek na całość.
>Co nie ? Nie zgadzasz się z tym, że materialista może udowodnić, że 2+2=5 ?

Udowodnić może, jeśli przyjmie inne założenia niż te, które tradycyjnie rozumiemy pod 2+2=4. Tylko co to zmienia?
Jan Bednarski (1879 punktów)

>A czy w ogóle umysł może opisać sam siebie? Nie może. Nie może także poznać sam siebie, ani niczego realnego poza samym faktem doświadczenia (reszta to już wyobrażenia i przekonania). Czyli Twój dowód nie dowodzi niczego co jest dla nas ważne, tzn nie użyjesz go do przesłanki dla żadnej wolnej woli, ani niczego innego.

Dowód operuje na poziomie definicji. Co oznacza, że gdybym miał dostatecznie ścisłą definicje wolnej woli to może bym go użył.

>Udowodnić może, jeśli przyjmie inne założenia niż te, które tradycyjnie rozumiemy pod 2+2=4. Tylko co to zmienia?

Nie, materialista może udowodnić 2+2=5 przy takim samym znaczeniu symboli do jakich jesteśmy przyzwyczajeni.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Dowód operuje na poziomie definicji. Co oznacza, że gdybym miał dostatecznie ścisłą definicje wolnej woli to może bym go użył.

Musiałbyś wymyślić definicję czegokolwiek i nazwać to wolną wolą, ale nie udowodniłbyś realnego istnienia wolnej woli, bo nie zmieniłbyś w ten sposób faktu, że realnie za nic nie odpowiadamy, bo zastajemy swoje własne decyzje jako gotowe. Pojawiają się one w umyśle i nie mamy wpływu na to, że przyszła do głowy akurat ta myśl, a nie inna.

>>Udowodnić może, jeśli przyjmie inne założenia niż te, które tradycyjnie rozumiemy pod 2+2=4. Tylko co to zmienia?
>Nie, materialista może udowodnić 2+2=5 przy takim samym znaczeniu symboli do jakich jesteśmy przyzwyczajeni.

Niby jak?
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Musiałbyś wymyślić definicję czegokolwiek i nazwać to wolną wolą, ale nie udowodniłbyś realnego istnienia wolnej woli, bo nie zmieniłbyś w ten sposób faktu, że realnie za nic nie odpowiadamy, bo zastajemy swoje własne decyzje jako gotowe. Pojawiają się one w umyśle i nie mamy wpływu na to, że przyszła do głowy akurat ta myśl, a nie inna.

Tego typu pseudoproblemy rozwiązuje się na poziomie języka tak ja z tą niby "algorytmicznością". Możliwe, że obalacze dostarczą mi właściwą definicje. Nie może być przecież tak, że piszą tak opasłe książki i nawet nie wiedzą o czym piszą.

>>Nie, materialista może udowodnić 2+2=5 przy takim samym znaczeniu symboli do jakich jesteśmy przyzwyczajeni.
>Niby jak?

Ze sprzeczności można udowodnić wszystko dzięki tautologii:



Bo implikacja z fałszywym poprzednikiem zawsze jest prawdziwa. Za B można podstawić cokolwiek np. 2+2=5.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tego typu pseudoproblemy rozwiązuje się na poziomie języka tak ja z tą niby "algorytmicznością". Możliwe, że obalacze dostarczą mi właściwą definicje. Nie może być przecież tak, że piszą tak opasłe książki i nawet nie wiedzą o czym piszą.

Na poziomie języka to można się jedynie pobawić.

>Ze sprzeczności można udowodnić wszystko dzięki tautologii:
>Bo implikacja z fałszywym poprzednikiem zawsze jest prawdziwa. Za B można podstawić cokolwiek np. 2+2=5.

Nie żartuj. Na tej zasadzie stwierdzenie "nie siedzisz teraz i nie czytasz posta, więc olson jest Bogiem" jest prawdziwe. Czyli udowodniłem Ci, że jestem Bogiem. Mało tego - jest to dowód przeznaczony tylko dla Ciebie, bo gdy ktoś inny to czyta, to faktycznie nie musi robić tego w tym momencie co Ty. Ja to teraz piszę, a Ty to teraz czytasz, ale jest to na pewno inny moment. Gdy czyta to ktoś postronny, to na pewno nie w tym momencie kiedy to teraz piszę. Ja też już to napisałem, teraz piszę co innego Może się tak zdarzyć, że ktoś czyta to w tym samym momencie co Ty. No popatrz ile sprzeczności się tu namnożyło

Ha, myślę, że teraz wymyśliłem analogiczny problem do Twojego. Właśnie tak się "językowo" coś "udowadnia".
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Na poziomie języka to można się jedynie pobawić.

Kiedy już zdefiniujemy znaczenie słów to ponosimy później tego konsekwencje, więc możemy logicznie analizować relacje w których definiowane przez nas pojęcia się znajdują. Nawet jeśli twierdzisz, że myślenie jest niezależne od języka to chcąc przedstawić swoje myśli światu i tak musisz je ostatecznie przedstawić w formie językowej więc od definicji słów nie uciekniesz.

>Nie żartuj. Na tej zasadzie stwierdzenie "nie siedzisz teraz i nie czytasz posta, więc olson jest Bogiem" jest prawdziwe. Czyli udowodniłem Ci, że jestem Bogiem. Mało tego - jest to dowód przeznaczony tylko dla Ciebie, bo gdy ktoś inny to czyta, to faktycznie nie musi robić tego w tym momencie co Ty. Ja to teraz piszę, a Ty to teraz czytasz, ale jest to na pewno inny moment.

Udowodniłbyś mi gdybym był materialistą, który chcąc utrzymać swe stanowisko musi zgodzić się na przyjęcie sprzeczności. A wtedy ze sprzeczności można mu wyprowadzić już wszystko, w szczególności to że nie ma racji. A z jakiej sprzeczności u mnie korzystasz i skąd wziąłeś że "nie siedzę teraz i nie czytam posta, więc ... " to ja nie wiem. To zdanie nawet nie pasuje do przedstawionej tautologii.

>Ha, myślę, że teraz wymyśliłem analogiczny problem do Twojego. Właśnie tak się "językowo" coś "udowadnia".

A jak chcesz na forum coś inaczej udowodnić, przecież nie empirycznie. Poza tym rozwiązywanie problemów z definicji ma te potężna zaletę, że prowadzi do prawd pewnych (względem definicji na które się umówiliśmy) a z eksperymentami to wiadomo jak jest.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Kiedy już zdefiniujemy znaczenie słów to ponosimy później tego konsekwencje, więc możemy logicznie analizować relacje w których definiowane przez nas pojęcia się znajdują. Nawet jeśli twierdzisz, że myślenie jest niezależne od języka to chcąc przedstawić swoje myśli światu i tak musisz je ostatecznie przedstawić w formie językowej więc od definicji słów nie uciekniesz.

Ale definicja słów jest tylko orientacyjna. Język sam w sobie jest barierą komunikacyjną oddzielającą obiekt od opisu. Im bardziej ogólny opis, tym mniej przekazujemy na temat desygnatu, a im bardziej szczegółowy opis, tym bardziej obiekt przestaje istnieć jako spójna całość. Opisując cokolwiek, jesteśmy skazani na opisanie czegoś czym to coś nie jest. Opisujemy tylko swój sposób postrzegania i szyfr jaki towarzyszy podobnemu desygnatowi u innych ludzi. Opis w ogóle nie dotyka istoty bytu samego w sobie, ale przecież to nie oznacza, że te byty nie istnieją, tzn z faktu, że nie umiemy czegoś opisać dobrze, nie oznacza, że to coś nie istnieje. Nie oznacza tym bardziej, że istnieje, bo skoro nie umiemy tego dobrze opisać, to po prostu nie mówimy o niczym konkretnym. Ponadto każde pojęcie i każdy obiekt jest w rzeczywistości pusty po rozbiórce logicznej, np składasz się z atomów i zabierając jeden z nich w ogóle się nie zmienisz, a zabranie kolejnego też nie spowoduje różnicy, ale zabranie wszystkich sprawi, że Cię w ogóle nie będzie, a przecież wszystko to suma tych pojedynczych cząsteczek. Cały świat to tylko oddziaływania tych cząstek, więc wyróżnienie człowieka jako odrębnego obiektu jest wg mnie bezpodstawne. Stworzenie takiego pojęcia jak "wolna wola" nie ma się na czym realnym oprzeć, więc nie możemy zakładać jej istnienia tylko dlatego, że wymyślono taki zlepek słów i skojarzono go z doświadczeniem podejmowania wyboru, które jest jedynie wewnętrzną projekcją mózgu przekazującą świadomości skrótową emocjonalną informację wynikającą z wyłonienia się rozwiązania z procesów nieuświadomionych. Musiałbyś sprecyzować definicję wolnej woli, a w świecie nie ma niczego takiego co można by tak nazwać. To, że ktoś coś zrobił nie oznacza, że wynikało to z wolnej woli. To, że w trakcie wyboru czuł, że on go podejmuje także, ponieważ w ogóle kim jest on podejmujący decyzję? Czy mówimy o wewnętrznym stanie jego psychiki, czyli doświadczeniu, które jest bezosobowe i bezwolne, czy o nim jako o całym człowieku, którego obserwujemy i który podejmuje decyzje? Jeśli to drugie, to analogicznie o sobie możemy powiedzieć, że obserwujemy siebie i własne decyzje. Przyczyna jest oddzielona od skutku, a świadomości już nie ma w tamtym punkcie czasu, bo cały czas istnieje jedynie w teraźniejszości. Racjonalny redukcjonizm powoduje, że nie ma nikogo kto mógłby doświadczać istnienia wolnej woli. Człowiek nie jest bowiem tożsamy ze swoją świadomością, a świadomość z człowiekiem. Nie mogą także istnieć oddzielnie, bo jedno jest własnością drugiego. Wybór jest własnością człowieka, podobnie jak świadomość, ale świadomość nie jest tożsama z wyborem. Jesteś tylko zbiorem odczuć tworzonym przez Twój mózg. Ludzie mylnie utożsamiają się z działaniami człowieka i jego cechami osobowości. To jest akurat tylko treść, której doświadczasz najbardziej bezpośrednio. Odrzucenie koncepcji zewnętrznych, które są samowywrotne, daje prawdziwy kontakt z samym sobą. Struktura języka jest w tym momencie przeszkodą, bo kieruje skojarzenia ludzi nie na ten desygnat co trzeba.

>Udowodniłbyś mi gdybym był materialistą, który chcąc utrzymać swe stanowisko musi zgodzić się na przyjęcie sprzeczności. A wtedy ze sprzeczności można mu wyprowadzić już wszystko, w szczególności to że nie ma racji. A z jakiej sprzeczności u mnie korzystasz i skąd wziąłeś że "nie siedzę teraz i nie czytam posta, więc ... " to ja nie wiem. To zdanie nawet nie pasuje do przedstawionej tautologii.

Pasuje. Coś nieprawdziwego i z tego ma niby wynikać prawda. Taki paradoks zyskałeś dzięki temu, że skorzystałeś z alternatywnej definicji prawdy. Implikacja w matematyce ma taką definicję, że z fałszywego zdania wynika zdanie prawdziwe, ale to przecież dotyczy tylko pewnego rodzaju sytuacji kiedy q jest niezależne od p i jest prawdą. www.naukow(*)matematyka/implikacja_596.html

Co jest z czym sprzeczne dla materialisty, który uważa, że natura świata jest alogiczna, ale zgodna z logiką, oparta na materii, a ludzkie myśli to złudzenie, które też jest logiczne tylko pozornie? I jak przeczy to stwierdzeniu, że gdy człowiek planuje i działa świadomie, to sterują nim algorytmy związane z logicznym myśleniem, a gdy działa nieświadomie i emocjonalnie, to sterują algorytmy niższego rzędu (instynkty i emocje) i losowość? Losowość może oddziaływać na świat, który jest po części zdeterminowany i wyniknął właśnie z losowości.

>>Ha, myślę, że teraz wymyśliłem analogiczny problem do Twojego. Właśnie tak się "językowo" coś "udowadnia".
>A jak chcesz na forum coś inaczej udowodnić, przecież nie empirycznie. Poza tym rozwiązywanie problemów z definicji ma te potężna zaletę, że prowadzi do prawd pewnych (względem definicji na które się umówiliśmy) a z eksperymentami to wiadomo jak jest.
>.

Ale umówić się możemy na ustalenie kompletnie głupiego pojęcia, które będzie się zgadzało, np można nazwać przypadkową korelację, że na drodze jedzie obok siebie 5 czerwonych samochodów, że to się wtedy nazywa "popopopo" i już powstaje jakieś pojęcie i definicja wokół niego, choć nic to nie daje i jest bez sensu. Prawdą pewną jest właśnie to, że wolna wola nie może istnieć. Wynika ona z obalania każdej próby stworzenia takiego terminu. Podobnie jest z Bogiem. Tak niesprecyzowane pojęcie niczego nie odzwierciedla, więc nie można nawet go przyjąć pod rozważanie. No chyba, że chcesz udowodnić, że Yeti istnieje, wskazując na niedźwiedzia.
Jan Bednarski (1879 punktów)

Pozwól że pominę wstawki o Bogu i odniosę się do meritum. O wolnej woli też nie wiem po co piszesz. Jeszcze nawet nie zacząłem tematu wolnej woli a już panikujesz i powtarzasz coś co już dawno poobalałem, bo jest sprzeczne ze znanymi faktami matematycznymi.

>Cały świat to tylko oddziaływania tych cząstek, więc wyróżnienie człowieka jako odrębnego obiektu jest wg mnie bezpodstawne. Stworzenie takiego pojęcia jak "wolna wola" nie ma się na czym realnym oprzeć, więc nie możemy zakładać jej istnienia tylko dlatego, że wymyślono taki zlepek słów i skojarzono go z doświadczeniem podejmowania wyboru, które jest jedynie wewnętrzną projekcją mózgu przekazującą świadomości skrótową emocjonalną informację wynikającą z wyłonienia się rozwiązania z procesów nieuświadomionych. Musiałbyś sprecyzować definicję wolnej woli, a w świecie nie ma niczego takiego co można by tak nazwać. [...] Przyczyna jest oddzielona od skutku, a świadomości już nie ma w tamtym punkcie czasu, bo cały czas istnieje jedynie w teraźniejszości. Racjonalny redukcjonizm powoduje, że nie ma nikogo kto mógłby doświadczać istnienia wolnej woli.

Równie dobrze mogę powiedzieć, że przyczynowość nie ma się na czym oprzeć, skoro każdy przyczynowy model byłby algorytmiczny. Nie możemy absolutyzować jej istnienia tylko dlatego, że ktoś sobie wprowadził taki abstrakcyjny konstrukt na potrzeby modeli fizycznych. Po obaleniu mechanicyzmu te założenia są nie do utrzymania i można wtedy wszystko interpretować dokładnie odwrotnie tak jakby jakiś stopień wolności był fundamentalną własnością świata.

>Pasuje. Coś nieprawdziwego i z tego ma niby wynikać prawda.

Jeśli pasuje to w takim razie wskaż co jest zdaniem A, które podstawiasz do tej tautologii.

>Taki paradoks zyskałeś dzięki temu, że skorzystałeś z alternatywnej definicji prawdy.

A z jakiej definicji prawdy ty korzystasz ?

>Implikacja w matematyce ma taką definicję, że z fałszywego zdania wynika zdanie prawdziwe

To zupełnie naturalne, że tak się zdarza. Np. z tego, że 1 = -1 wynika, że 1 = 1 poprzez zastosowanie rozumowania "jeśli dwie liczby są równe to ich moduły także".

>, ale to przecież dotyczy tylko pewnego rodzaju sytuacji kiedy q jest niezależne od p i jest prawdą.

Nie wiem skąd to wziąłeś i czy rozumiesz implikacje. Zgodnie z definicją implikacji poniższe wyrażenie jest prawdziwe dla każdego zdania A i B:



Za A podstawiamy zdanie, że istnieje liczba będąca numerem dowodu zdania G(F), a za B, że 2+2=5. Następnie korzystając ze sprzeczności materialisty dotyczącej zdania Godla przekształcamy wyrażenie do postaci:



I z definicji implikacji dostajemy, że B jest prawdziwe. Czyli że 2+2=5. Nawiasem mówiąc dokładnie w ten sam sposób możemy udowodnić że B jest fałszywe, bo tautologią jest również:



Ale cóż się dziwić, skoro materialista jest sprzeczny. Jeśli raz skorzystamy ze sprzeczności to możemy udowodnić co dusza zapragnie.

>I jak przeczy to stwierdzeniu, że gdy człowiek planuje i działa świadomie, to sterują nim algorytmy związane z logicznym myśleniem, a gdy działa nieświadomie i emocjonalnie, to sterują algorytmy niższego rzędu (instynkty i emocje) i losowość? Losowość może oddziaływać na świat, który jest po części zdeterminowany i wyniknął właśnie z losowości.

Materialista jest sprzeczny więc będzie generował sprzeczne postulaty. Na przykład powyższego nie da się pogodzić ze stwierdzeniem, że człowiek zbuduje urządzenie będące w stanie rozwiązywać wszystkie problemy matematyczne. W szczególności poza zasięgiem byłby dowód nierozwiązywalności pewnych równań diofantycznych lub pewne klasy zagadnień optymalizacyjnych (np. problem pokrycia płaszczyzny). A sprzeczne jest to z tym co sam napisałeś:

Cytat:
Dla każdego logicznego zagadnienia z istniejącym rozwiązaniem istnieje algorytm. Jeśli nie to mowa o losowości.


I w paru innych miejscach nadal się przy tym upierasz. A to jest właśnie myślenie życzeniowe gdy się w coś wierzy bez dowodów, a nawet wbrew nim.

>Ale umówić się możemy na ustalenie kompletnie głupiego pojęcia, które będzie się zgadzało, np można nazwać przypadkową korelację, że na drodze jedzie obok siebie 5 czerwonych samochodów, że to się wtedy nazywa "popopopo" i już powstaje jakieś pojęcie i definicja wokół niego, choć nic to nie daje i jest bez sensu.

Przecież ja tych definicji nie wymyślam. Jeśli ktoś chce obalać wolną wole to chyba musi wiedzieć o czym mówi. A jak ktoś "głupio zdefiniuje" to tym gorzej dla niego, o czym świadczy np. temat algorytmiczności.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pozwól że pominę wstawki o Bogu i odniosę się do meritum. O wolnej woli też nie wiem po co piszesz. Jeszcze nawet nie zacząłem tematu wolnej woli a już panikujesz i powtarzasz coś co już dawno poobalałem, bo jest sprzeczne ze znanymi faktami matematycznymi.

No bo konsekwencją filozoficzną tego o czym piszesz nie jest żadna nowość. Nie jest istotne czy jesteśmy algorytmami, czy nie i czy materializm ontologiczny jest właściwym punktem widzenia, czy nie.

To prowadzi jedynie do konkluzji, która dla mnie jest oczywistością, że człowiek nie jest w stanie znać prawdy. Ma jedynie koncepcje oparte na różnych punktach widzenia.

>Równie dobrze mogę powiedzieć, że przyczynowość nie ma się na czym oprzeć, skoro każdy przyczynowy model byłby algorytmiczny. Nie możemy absolutyzować jej istnienia tylko dlatego, że ktoś sobie wprowadził taki abstrakcyjny konstrukt na potrzeby modeli fizycznych. Po obaleniu mechanicyzmu te założenia są nie do utrzymania i można wtedy wszystko interpretować dokładnie odwrotnie tak jakby jakiś stopień wolności był fundamentalną własnością świata.

No właśnie nie żadna wolność, tylko jedynie niepewność interpretacji, tzn interpretacja nie odzwierciedla żadnej prawdy rozumianej jako prawda ontologiczna. Prawie żadnej, bo mamy jedynie zdania pewne wynikające ze sprzeczności, ale pewność jest wtedy jedynie negatywna "nie może być x,y,z, ale nie wiem jak jest i czy w ogóle jest". Język może wyrażać jakieś puste abstrakcyjne pojęcia, które nie mają desygnatu. Na tym opiera się przecież najważniejszy dowód na nieistnienie Boga, a także wolnej woli. Skoro ludzie posługują się takimi pojęciami, a nie potrafią ich nawet odpowiednio sformułować i opisać z czego wyprowadzili akurat takie definicje, to rozmówca stwierdza błędność takich pojęć jako nieodzwierciedlających niczego realnego. Z drugiej strony na siłę można powiedzieć (i mieć rację), że przecież moje zrozumienie np tego co kryje się pod pojęciem "konewka" jest tylko memem, który nie odzwierciedla rzeczywistej konewki. Na tej zasadzie wszystkie słowa należy uznać za puste i nie niosące żadnej informacji, a my jedynie doświadczamy złudzenia istnienia takiej informacji, bo inni ludzie ulegają podobnym złudzeniom co my. Tym co różni mem konewki od memu Boga jest to, że ten pierwszy odzwierciedla i upraszcza realnie istniejący obiekt, którego istnienie można zweryfikować, a ten drugi nie. Dlatego język można odnieść tak naprawdę jedynie do tego co można zweryfikować, więc prawdę rozumiem jako stwierdzenie zgodne z rzeczywistością, gdzie rzeczywistość to treść doświadczenia, więc wszystko musi być dla nas oparte na tautologii. Problem znika gdy rozumiemy, że myślenie służy do czego ma służyć, czyli odwołuje się do realnych doświadczeń, a umysł próbuje zrozumieć rzeczywistość poprzez tworzenie sobie abstrakcyjnych wariacji na jej temat.

Z Twojego dowodu wynikałoby przecież, że nic nie jest algorytmem, bo taka sprzeczność dotyczy wszystkiego, tzn nie istnieje sytuacja, w której można by uniknąć sprzeczności. Algorytmy mają jednak to do siebie, że działają i nie trzeba tego dodatkowo udowadniać na poziomie języka, czy matematycznych obliczeń. Raczej powinniśmy szukać odpowiednich obliczeń i języka dla opisu tego co jest, a z Twoich wywodów wynika (podobnie jak z wielu moich), że ów opis jest niekompletny. Podobnie z działaniem 2+2=5, które nie odwołuje się do żadnego realnego desygnatu, nie odzwierciedla rzeczywistości. Matematyka to przecież tylko narzędzie jakim się posługujemy, tak jak i język.

>>Pasuje. Coś nieprawdziwego i z tego ma niby wynikać prawda.
>Jeśli pasuje to w takim razie wskaż co jest zdaniem A, które podstawiasz do tej tautologii.

"Nie czytasz teraz tego posta", choć wiadomo, że teraz musisz go czytać

A co do reszty wywodów, to kojarzy mi się to z tym:

a = b
2a = a + b
2a - 2b = a + b -2b
2(a-b) = a + b - 2b
2(a-b) = a - b
2 = 1

Jan Bednarski (1879 punktów)

>Język może wyrażać jakieś puste abstrakcyjne pojęcia, które nie mają desygnatu. Na tym opiera się przecież najważniejszy dowód na nieistnienie Boga, a także wolnej woli.

Weźmy do analizy inne puste i abstrakcyjne pojęcie: "pieniądze". Jest to zupełnie fikcyjny byt, bez żadnego desygnatu, ale ma na ludzi bardzo realny wpływ, który działa jedynie dlatego, że wszyscy tę fikcje uznajemy. Czy wobec tego należałoby usunąć to słowo z języka ?

>Skoro ludzie posługują się takimi pojęciami, a nie potrafią ich nawet odpowiednio sformułować i opisać z czego wyprowadzili akurat takie definicje, to rozmówca stwierdza błędność takich pojęć jako nieodzwierciedlających niczego realnego.

To napisz mi ten dowód na nieistnienie wolnej woli, bo mi się przyda gdy kiedyś będę o niej pisał.

>Dlatego język można odnieść tak naprawdę jedynie do tego co można zweryfikować, więc prawdę rozumiem jako stwierdzenie zgodne z rzeczywistością,

A to, że liczba będąca numerem dowodu zdania G(F) w niesprzecznym systemie nie istnieje to jest zgodne z rzeczywistością.

>gdzie rzeczywistość to treść doświadczenia, więc wszystko musi być dla nas oparte na tautologii.

I tak wszystko rozbija się o interpretacje. Te same doświadczenia można rozumieć inaczej, albo przeczysz komuś dysponując inną definicją słowa niż ten ktoś używa. Pisałem już kiedyś o tym, że np. interpretując świat naukowo nie ma w zasadzie żadnej szansy, aby wyobrazić sobie zdarzenie, które można nazwać "cudem".

>Z Twojego dowodu wynikałoby przecież, że nic nie jest algorytmem, bo taka sprzeczność dotyczy wszystkiego, tzn nie istnieje sytuacja, w której można by uniknąć sprzeczności. Algorytmy mają jednak to do siebie, że działają i nie trzeba tego dodatkowo udowadniać na poziomie języka, czy matematycznych obliczeń.

To, że istnieje nieskończenie wiele matematycznych problemów na których wywali się każdy algorytm symulujący matematyka to jest już pewne na mocy samego problemu stopu (lemat 1 z dowodu). Algorytmy zazwyczaj realizują jednak jakieś bardzo konkretne zadanie (np. rozwiązują numerycznie równanie różniczkowe) i nie ma z tym żadnego problemu gdy człowiek kontroluje ten proces w tym sensie, że ustali najpierw dziedzinę problemu dla której wie, że algorytm będzie działał dobrze. Sprzeczność zachodzi tylko wówczas gdy próbujemy wyobrazić sobie algorytm symulujący wszystkie matematyczne kompetencje człowieka.

>Raczej powinniśmy szukać odpowiednich obliczeń i języka dla opisu tego co jest, a z Twoich wywodów wynika (podobnie jak z wielu moich), że ów opis jest niekompletny.

Nie wynika, że jest niekompletny. Zdanie które konstruujemy w tw. Godla jest dane explicite i nie jest to jakieś tajemnicze zdanie o którym tylko wiemy, że gdzieś istnieje.

>Podobnie z działaniem 2+2=5, które nie odwołuje się do żadnego realnego desygnatu, nie odzwierciedla rzeczywistości.

Tak się składa, że obecnie matematyka jest ściśle związana z fizyką czyli nauką o rzeczywistości, więc można prawie empirycznie zweryfikować co się stanie jeśli potraktujemy tw. Godla jak sprzeczność. Otóż w mechanice analitycznej tor ruchu jest scharakteryzowany w ten sposób, że jest to taka trajektoria dla której pewna funkcja czasu i kolejnych współrzędnych przyjmuje wartość minimalną (Zasada Maupertuisa). Mając teraz zdanie Godla można udowodnić, że tak zdefiniowany funkcjonał spełnia żądaną własność dla dowolnej trajektorii.

>Matematyka to przecież tylko narzędzie jakim się posługujemy, tak jak i język.

W sensie że ludzie wytworzyli ją jak język i ewoluuje jak język ? Możliwe że faktycznie tak jest, ale trzeba przyznać, że zmienna w czasie i uzależniona od kultury prawda matematyczna jest delikatnie mówiąc "niewygodna" jeśli chce się ją zastosować do opisu fizycznego świata i chce się mieć pewność co do poprawności tego opisu (a takie ambicje mają przecież racjonaliści).

>>>Pasuje. Coś nieprawdziwego i z tego ma niby wynikać prawda.
>>Jeśli pasuje to w takim razie wskaż co jest zdaniem A, które podstawiasz do tej tautologii.
>"Nie czytasz teraz tego posta", choć wiadomo, że teraz musisz go czytać

Różniej wyjaśnię jaki błąd robisz. Może sam to zauważysz. Weźmy więc zdanie które mi podałeś: "Nie czytasz teraz tego posta", zdanie jak najbardziej prawdziwe, bo przecież nie możesz go teraz czytać skoro ja jeszcze piszę. Gdzie tu sprzeczność, bo jej nie widzę ?

>A co do reszty wywodów, to kojarzy mi się to z tym:
>a = b
>2a = a + b
>2a - 2b = a + b -2b
>2(a-b) = a + b - 2b
>2(a-b) = a - b
>2 = 1
>

W ten sposób możesz najwyżej sprowadzić do sprzeczności tych, którzy posługują się błędną definicją dzielenia. Wątpię, że Godel by się załapał.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Weźmy do analizy inne puste i abstrakcyjne pojęcie: "pieniądze". Jest to zupełnie fikcyjny byt, bez żadnego desygnatu, ale ma na ludzi bardzo realny wpływ, który działa jedynie dlatego, że wszyscy tę fikcje uznajemy. Czy wobec tego należałoby usunąć to słowo z języka ?

Desygnat słowa "pieniądze" istnieje i jest nim fikcyjny twór, który zgadzamy się uznać za obowiązujący. "Bóg" i "wolna wola" to co innego.

>>Skoro ludzie posługują się takimi pojęciami, a nie potrafią ich nawet odpowiednio sformułować i opisać z czego wyprowadzili akurat takie definicje, to rozmówca stwierdza błędność takich pojęć jako nieodzwierciedlających niczego realnego.
>To napisz mi ten dowód na nieistnienie wolnej woli, bo mi się przyda gdy kiedyś będę o niej pisał.

Dowodem jest brak sprecyzowania przez kogokolwiek pojęcia wolnej woli, które nie jest samowywrotne, nie opiera się na uproszczeniu ani kłamstwach.

>>Dlatego język można odnieść tak naprawdę jedynie do tego co można zweryfikować, więc prawdę rozumiem jako stwierdzenie zgodne z rzeczywistością,
>A to, że liczba będąca numerem dowodu zdania G(F) w niesprzecznym systemie nie istnieje to jest zgodne z rzeczywistością.

Z czego to wywiodłeś? Bo ja podejrzewam, że Twój błąd polega na tym, że masz system aksjomatów potrzebny do tego żeby wywieść z niego takie zdanie, więc w tym momencie to Ty sobie przeczysz. Dokładna kopia Twojego umysłu też by do tego musiała dojść.

>>gdzie rzeczywistość to treść doświadczenia, więc wszystko musi być dla nas oparte na tautologii.
>I tak wszystko rozbija się o interpretacje. Te same doświadczenia można rozumieć inaczej, albo przeczysz komuś dysponując inną definicją słowa niż ten ktoś używa. Pisałem już kiedyś o tym, że np. interpretując świat naukowo nie ma w zasadzie żadnej szansy, aby wyobrazić sobie zdarzenie, które można nazwać "cudem".

No tak.

>To, że istnieje nieskończenie wiele matematycznych problemów na których wywali się każdy algorytm symulujący matematyka to jest już pewne na mocy samego problemu stopu (lemat 1 z dowodu). Algorytmy zazwyczaj realizują jednak jakieś bardzo konkretne zadanie (np. rozwiązują numerycznie równanie różniczkowe) i nie ma z tym żadnego problemu gdy człowiek kontroluje ten proces w tym sensie, że ustali najpierw dziedzinę problemu dla której wie, że algorytm będzie działał dobrze. Sprzeczność zachodzi tylko wówczas gdy próbujemy wyobrazić sobie algorytm symulujący wszystkie matematyczne kompetencje człowieka.

Ale właśnie o to chodzi, że ta kontrola człowieka opiera się na algorytmach i dotyczy bardzo konkretnego zadania. Ja nadal nie widzę tej sprzeczności, bo kopia umysłu człowieka będzie taka sama jak on, niezależnie od tego czy to algorytmy, czy nie.

>>Raczej powinniśmy szukać odpowiednich obliczeń i języka dla opisu tego co jest, a z Twoich wywodów wynika (podobnie jak z wielu moich), że ów opis jest niekompletny.
>Nie wynika, że jest niekompletny. Zdanie które konstruujemy w tw. Godla jest dane explicite i nie jest to jakieś tajemnicze zdanie o którym tylko wiemy, że gdzieś istnieje.

Ale nie wynika z niego przecież, że umysł nie jest algorytmem, a jego kopia tak.

>>Podobnie z działaniem 2+2=5, które nie odwołuje się do żadnego realnego desygnatu, nie odzwierciedla rzeczywistości.
>Tak się składa, że obecnie matematyka jest ściśle związana z fizyką czyli nauką o rzeczywistości, więc można prawie empirycznie zweryfikować co się stanie jeśli potraktujemy tw. Godla jak sprzeczność.

Nie chodzi mi o traktowanie go jak sprzeczność, tylko o wyciąganie z tego wniosku, że umysł nie jest algorytmem, a jego kopia jest.

>>Matematyka to przecież tylko narzędzie jakim się posługujemy, tak jak i język.
>W sensie że ludzie wytworzyli ją jak język i ewoluuje jak język ? Możliwe że faktycznie tak jest, ale trzeba przyznać, że zmienna w czasie i uzależniona od kultury prawda matematyczna jest delikatnie mówiąc "niewygodna" jeśli chce się ją zastosować do opisu fizycznego świata i chce się mieć pewność co do poprawności tego opisu (a takie ambicje mają przecież racjonaliści).

No matematyka ma sens dla rozwiązywania problemów, ale sama w sobie zwraca nam tylko liczby, które nie są nic warte. Wniosek jest taki, że matematyka jest obecna w świecie, ale raczej to tylko jeden ze składników.

>>"Nie czytasz teraz tego posta", choć wiadomo, że teraz musisz go czytać
>Różniej wyjaśnię jaki błąd robisz. Może sam to zauważysz. Weźmy więc zdanie które mi podałeś: "Nie czytasz teraz tego posta", zdanie jak najbardziej prawdziwe, bo przecież nie możesz go teraz czytać skoro ja jeszcze piszę. Gdzie tu sprzeczność, bo jej nie widzę ?

Gdy pisałem Ci, że nie czytasz tego posta, to musiałeś go właśnie czytać. O to chodzi. I jeszcze dodatkowo gdy piszę "teraz czytasz tego posta, a ja go teraz piszę" to mam rację, chociaż mowa jest o innym "teraz".

>>A co do reszty wywodów, to kojarzy mi się to z tym:
>>a = b
>>2a = a + b
>>2a - 2b = a + b -2b
>>2(a-b) = a + b - 2b
>>2(a-b) = a - b
>>2 = 1
>>
>W ten sposób możesz najwyżej sprowadzić do sprzeczności tych, którzy posługują się błędną definicją dzielenia. Wątpię, że Godel by się załapał.

Miałem na myśli pozornie słuszny tok myślenia, który jednak jest niesłuszny dzięki czemuś z zewnątrz tego toku myślenia.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Desygnat słowa "pieniądze" istnieje i jest nim fikcyjny twór, który zgadzamy się uznać za obowiązujący. "Bóg" i "wolna wola" to co innego.

Napisz więcej na czym polega różnica. Skoro pieniądze są fikcyjnym tworem to również istnieją, ale tylko pozornie, w naszych głowach.

>Z czego to wywiodłeś? Bo ja podejrzewam, że Twój błąd polega na tym, że masz system aksjomatów potrzebny do tego żeby wywieść z niego takie zdanie, więc w tym momencie to Ty sobie przeczysz.

Przecież ja to już pisałem. Pytałeś się mnie o to np. 27 listopada o 19:22.

>Ale właśnie o to chodzi, że ta kontrola człowieka opiera się na algorytmach i dotyczy bardzo konkretnego zadania.

Ale jeśli umysł działałby tak ja chcieliby materialiści to w podświadomości istniałby jeden ogólny algorytm np. zarządzający nimi wszystkimi. I właśnie o to chodzi, że taki ogólny algorytm dla całej matematyki nie może istnieć.

>Ja nadal nie widzę tej sprzeczności, bo kopia umysłu człowieka będzie taka sama jak on, niezależnie od tego czy to algorytmy, czy nie.

A ja nie przeczę temu, że kopia będzie inna, tylko że umysł nie jest algorytmem w świetle definicji którą posługują się informatycy.

>Ale nie wynika z niego przecież, że umysł nie jest algorytmem, a jego kopia tak.

No właśnie, że wynika bo materialne, skończone urządzenie takie jak np. komputer czy automat o skończonej liczbie stanów ma pewien odpowiadający mu system formalny F. Urządzenia takie niewątpliwie działają w ten sposób, że na każdym etapie sprawdzana jest instrukcja w rodzaju "jeśli stan jest taki to zrób to" itd co oznacza, że taki system można interpretować jak formalny zbiór reguł (aksjomatów) z których można budować możliwe do wykonania sekwencje (dowody), które odpowiadałyby m.in. odkrywaniu twierdzeń matematycznych. Niewątpliwie takie jest właśnie materialistyczne wyobrażenie mózgu. Rozumowanie które obala takie naiwne wyobrażenie polega na skonfrontowaniu co takie urządzenie (z systemem F) byłoby w stanie zrobić z tym co matematycy rzeczywiście robią i różnica pojawia się w szczególności przy zdaniu G(F), ale takich zdań oczywiście jest znacznie więcej, wręcz nieskończenie wiele.

>Nie chodzi mi o traktowanie go jak sprzeczność, tylko o wyciąganie z tego wniosku, że umysł nie jest algorytmem, a jego kopia jest.

Jeśli nie potraktujesz go jak sprzeczność to wtedy dowód przechodzi w pierwotnej postaci, którą podałem np. w poście z 27 listopada, godzina 00:11.

>Gdy pisałem Ci, że nie czytasz tego posta, to musiałeś go właśnie czytać. O to chodzi. I jeszcze dodatkowo gdy piszę "teraz czytasz tego posta, a ja go teraz piszę" to mam rację, chociaż mowa jest o innym "teraz".

Błędność Twojego przykładu jest zasadniczo taka, że najwyraźniej próbujesz przemycić niepoprawną definicje słowa "teraz". O ile mi wiadomo słowo to użyte w zdaniu zawsze świadczyło o powiązaniu czasu, które za takie wyrażenie można by podstawić z czasem wypowiadania tego zdania. Człowiek oraz prawidłowo oprogramowana maszyna nie odniesie słowa "teraz" do chwili jego czytania tylko do chwili jego napisania. Poza tym prawdziwość zdania G(F) na którym wywala się maszyna ma zupełnie inną nature. Nie odnosi się ono do nikogo i jest prawdziwe dla danego systemu niezależnie od tego kto je wypowiada, co robi i co na ten temat sądzi. W tym jest ono zasadniczo odmienne od wszelkich sformułować w języku potocznym.

>Miałem na myśli pozornie słuszny tok myślenia, który jednak jest niesłuszny dzięki czemuś z zewnątrz tego toku myślenia.

To teraz pora na konkrety. Dlaczego mój tok myślenia jest niesłuszny ?
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Napisz więcej na czym polega różnica. Skoro pieniądze są fikcyjnym tworem to również istnieją, ale tylko pozornie, w naszych głowach.

Co do istnienia pieniędzy się umówiliśmy, więc istnieją tak samo jak spalony w piłce nożnej, albo korzystny układ kart w pokerze. Od naszej umowy nie zależy jednak istnienie czegoś takiego jak desygnat dla woli lub Boga.

>>Z czego to wywiodłeś? Bo ja podejrzewam, że Twój błąd polega na tym, że masz system aksjomatów potrzebny do tego żeby wywieść z niego takie zdanie, więc w tym momencie to Ty sobie przeczysz.
>Przecież ja to już pisałem. Pytałeś się mnie o to np. 27 listopada o 19:22.

No i przecież odpowiedziałem.

>>Ale właśnie o to chodzi, że ta kontrola człowieka opiera się na algorytmach i dotyczy bardzo konkretnego zadania.
>Ale jeśli umysł działałby tak ja chcieliby materialiści to w podświadomości istniałby jeden ogólny algorytm np. zarządzający nimi wszystkimi. I właśnie o to chodzi, że taki ogólny algorytm dla całej matematyki nie może istnieć.

Dlaczego miałby istnieć jeden taki algorytm? Nie istnieje w ogóle coś takiego jak jedna podświadomość.

>>Ja nadal nie widzę tej sprzeczności, bo kopia umysłu człowieka będzie taka sama jak on, niezależnie od tego czy to algorytmy, czy nie.
>A ja nie przeczę temu, że kopia będzie inna, tylko że umysł nie jest algorytmem w świetle definicji którą posługują się informatycy.

No nie przeczysz, że będzie inna, tylko tak twierdzisz.

>>Ale nie wynika z niego przecież, że umysł nie jest algorytmem, a jego kopia tak.
>No właśnie, że wynika bo materialne, skończone urządzenie takie jak np. komputer czy automat o skończonej liczbie stanów ma pewien odpowiadający mu system formalny F. Urządzenia takie niewątpliwie działają w ten sposób, że na każdym etapie sprawdzana jest instrukcja w rodzaju "jeśli stan jest taki to zrób to" itd co oznacza, że taki system można interpretować jak formalny zbiór reguł (aksjomatów) z których można budować możliwe do wykonania sekwencje (dowody), które odpowiadałyby m.in. odkrywaniu twierdzeń matematycznych. Niewątpliwie takie jest właśnie materialistyczne wyobrażenie mózgu. Rozumowanie które obala takie naiwne wyobrażenie polega na skonfrontowaniu co takie urządzenie (z systemem F) byłoby w stanie zrobić z tym co matematycy rzeczywiście robią i różnica pojawia się w szczególności przy zdaniu G(F), ale takich zdań oczywiście jest znacznie więcej, wręcz nieskończenie wiele.

No i właśnie tutaj coś pomieszałeś. Co takiego robią matematycy, czego nie umiałyby kopie ich umysłów? Przecież żaden matematyk nie ma bezpośredniego dostępu do swojego umysłu, więc także do systemu formalnego F. Właśnie tego fragmentu nie rozumiem. Skąd to przeskoczenie do twierdzenia, że matematyk jest w stanie znaleźć zdanie G(F) dla systemu jakim jest jego umysł?

>>Nie chodzi mi o traktowanie go jak sprzeczność, tylko o wyciąganie z tego wniosku, że umysł nie jest algorytmem, a jego kopia jest.
>Jeśli nie potraktujesz go jak sprzeczność to wtedy dowód przechodzi w pierwotnej postaci, którą podałem np. w poście z 27 listopada, godzina 00:11.

Nie widzę tam dowodu na to, że umysł nie jest algorytmem.

>>Gdy pisałem Ci, że nie czytasz tego posta, to musiałeś go właśnie czytać. O to chodzi. I jeszcze dodatkowo gdy piszę "teraz czytasz tego posta, a ja go teraz piszę" to mam rację, chociaż mowa jest o innym "teraz".
>Błędność Twojego przykładu jest zasadniczo taka, że najwyraźniej próbujesz przemycić niepoprawną definicje słowa "teraz". O ile mi wiadomo słowo to użyte w zdaniu zawsze świadczyło o powiązaniu czasu, które za takie wyrażenie można by podstawić z czasem wypowiadania tego zdania. Człowiek oraz prawidłowo oprogramowana maszyna nie odniesie słowa "teraz" do chwili jego czytania tylko do chwili jego napisania.

No właśnie nie. Często masz np instrukcję "teraz zrób..." co przecież odwołuje się do Twojego "teraz". To była tylko prosta manipulacja słowna, ale w odniesieniu do momentu czytania przez Ciebie posta "teraz nie czytasz", a właśnie czytałeś, to ta sprzeczność miałaby doprowadzić wg Ciebie do dowolnego twierdzenia, np "Olson jest Bogiem"

>Poza tym prawdziwość zdania G(F) na którym wywala się maszyna ma zupełnie inną nature. Nie odnosi się ono do nikogo i jest prawdziwe dla danego systemu niezależnie od tego kto je wypowiada, co robi i co na ten temat sądzi. W tym jest ono zasadniczo odmienne od wszelkich sformułować w języku potocznym.

No i człowiek nie zna zdania G(F) dla swojego umysłu, a jeśli je poznaje z zewnątrz, to jego umysł jest już inny, więc ma nowe zdanie G(F), czyli nadal go nie zna. Interpretacja informacji z zewnątrz też odbywa się na zasadzie algorytmów - patrzymy przez pryzmat tego jak zapisane są nasze geny i jakie filtry pochodzące z wychowania się na to nałożyły. Żeby poznać nową informację zgadujemy na jej temat i odrzucamy nieprawdę, więc zostaje prawda, która się z tego wyłania i tę traktujemy jako prawdę dopóki tego nie obalimy lub nie poznamy perspektywy lepiej wyjaśniającej zjawisko.

>>Miałem na myśli pozornie słuszny tok myślenia, który jednak jest niesłuszny dzięki czemuś z zewnątrz tego toku myślenia.
>To teraz pora na konkrety. Dlaczego mój tok myślenia jest niesłuszny ?

Bo a priori zakładasz, że umysł potrafi przekroczyć sam siebie, czego nie mogłaby jego kopia. Tylko, że przecież umysł także tego nie potrafi.
03-12-2016 00:30 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Co do istnienia pieniędzy się umówiliśmy, więc istnieją tak samo jak spalony w piłce nożnej, albo korzystny układ kart w pokerze. Od naszej umowy nie zależy jednak istnienie czegoś takiego jak desygnat dla woli lub Boga.

Wielu teologów protestanckich czerpiących np. od Kanta skłania się do interpretacji pojęcia Boga jako idei bez realnego desygnatu. Jej użyteczność, podobnie jak użyteczność pieniędzy ogranicza się do praktycznego określania postępowania w hipotetycznej sytuacji realności desygnatu tej idei. Czyli ateizm musi wynikać z jakiś innych przesłanek niż brak empirycznego desygnatu. Z jakich ?

>No i przecież odpowiedziałem.

Ta historyjka o pizzy ? Proszę cię, to nie ma żadnej mocy dowodowej. W ten sposób można by obalić wszystko

>Dlaczego miałby istnieć jeden taki algorytm? Nie istnieje w ogóle coś takiego jak jedna podświadomość.

To czy interpretujesz to jako układ wielu algorytmów czy pojedynczy nie ma żadnego znaczenia, bo wiele współpracujących maszyn zawsze można sprowadzić do pojedynczej.[zobacz]

>No nie przeczysz, że będzie inna, tylko tak twierdzisz.

Twierdzę tak w dowodzie nie wprost. Wiesz chyba na czym polega dowód nie wprost ? Wiesz na czym polega sprowadzenie założenia do absurdu ?

>No i właśnie tutaj coś pomieszałeś. Co takiego robią matematycy, czego nie umiałyby kopie ich umysłów?

Ty coś mieszasz. Nie miałem na myśli, że umysł rzeczywiście robi coś więcej niż jego kopia. To był wniosek, który sprowadza do absurdu założenie, że kopie można uruchomić na maszynie.

>Przecież żaden matematyk nie ma bezpośredniego dostępu do swojego umysłu, więc także do systemu formalnego F. Właśnie tego fragmentu nie rozumiem. Skąd to przeskoczenie do twierdzenia, że matematyk jest w stanie znaleźć zdanie G(F) dla systemu jakim jest jego umysł?

W dowodzie zakładamy przecież, że materialista zbudował maszynę, która jest niby kopią tego umysłu. Zresztą nie jest to nawet kluczowe. Jakiego algorytmu by nie zaproponować, matematyk zawsze będzie umiał więcej niż on. Matematyk zawsze może zakodować zdanie G(F) niezależnie od konkretnej postaci systemu F i w przeciwieństwie do maszyny może przedłożyć to zdanie jako prawdziwe. Czyli dowolny algorytm wykonujący się na maszynie nie jest kopią jego umysłu.

>Nie widzę tam dowodu na to, że umysł nie jest algorytmem.



>No właśnie nie. Często masz np instrukcję "teraz zrób..." co przecież odwołuje się do Twojego "teraz". To była tylko prosta manipulacja słowna, ale w odniesieniu do momentu czytania przez Ciebie posta "teraz nie czytasz", a właśnie czytałeś, to ta sprzeczność miałaby doprowadzić wg Ciebie do dowolnego twierdzenia, np "Olson jest Bogiem"

Faktycznie. Ale to znaczy tylko, że jedno i to samo słowo ma wiele znaczeń, które można wyinterpretować z kontekstu. Filozofowie lubią podawać przykład słowa "jest" (x jest człowiekiem / x jest czerwony - w pierwszym zdaniu słowo jest to znak równości, w drugim kwantyfikator). Zresztą na tym samym opiera się twierdzenie Godla, które jest twierdzeniem tylko dlatego, że mechaniczna dowodliwość jest tak naprawdę czymś innym niż ludzki wgląd matematyczny.

Edit: pierwszy przykład też może być kwantyfikatorem, to zależy od kontekstu.

>No i człowiek nie zna zdania G(F) dla swojego umysłu, a jeśli je poznaje z zewnątrz, to jego umysł jest już inny, więc ma nowe zdanie G(F), czyli nadal go nie zna.

Nie wiem czy to tylko erystyka czy ty faktycznie nie rozumiesz czym jest dowód nie wprost. Założenie, że istnieje jakiś system F równoważny umysłowi jest tylko wewnątrz dowodu nie wprost. Ja tak wcale nie twierdzę, dlatego matematyk nie może znać zdania G(F) dla swojego umysłu bo takiego F po prostu nie ma.

>Interpretacja informacji z zewnątrz też odbywa się na zasadzie algorytmów - patrzymy przez pryzmat tego jak zapisane są nasze geny i jakie filtry pochodzące z wychowania się na to nałożyły.

Od samego powtarzania tego założenia, wiarygodności mu nie przybędzie.

>Żeby poznać nową informację zgadujemy na jej temat i odrzucamy nieprawdę, więc zostaje prawda, która się z tego wyłania i tę traktujemy jako prawdę dopóki tego nie obalimy lub nie poznamy perspektywy lepiej wyjaśniającej zjawisko.

Maszyny niedeterministyczne redukują się do deterministycznych. Uciekanie w losowość nic nie da. [zobacz]

>Bo a priori zakładasz, że umysł potrafi przekroczyć sam siebie, czego nie mogłaby jego kopia. Tylko, że przecież umysł także tego nie potrafi.

To że umysł potrafi przekroczyć sam siebie jest oczywistym absurdem, który kończy dowód nie wprost. Każdy dowód nie wprost kończy się absurdem. Na tym właśnie polega dowód ad absurdum.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wielu teologów protestanckich czerpiących np. od Kanta skłania się do interpretacji pojęcia Boga jako idei bez realnego desygnatu. Jej użyteczność, podobnie jak użyteczność pieniędzy ogranicza się do praktycznego określania postępowania w hipotetycznej sytuacji realności desygnatu tej idei. Czyli ateizm musi wynikać z jakiś innych przesłanek niż brak empirycznego desygnatu. Z jakich ?

W miejsce takiego Boga można wstawić superkomputer kwantowy. Jest to eksperyment myślowy, ale nie ma nic wspólnego z Bogiem i służy właściwie tylko jako metafora. Porównywalnym przykładem do takiego pojmowania Boga jest mem baby jagi, która może porwać dziecko gdy jest niegrzeczne.

>>No i przecież odpowiedziałem.
>Ta historyjka o pizzy ? Proszę cię, to nie ma żadnej mocy dowodowej. W ten sposób można by obalić wszystko

Raczej w ten sposób w jaki Ty argumentujesz można by obalić wszystko Zauważ, że nie obalasz możliwości istnienia kopii umysłu, tylko słuszność obliczeń jakiejkolwiek maszyny Turinga.

>>No nie przeczysz, że będzie inna, tylko tak twierdzisz.
>Twierdzę tak w dowodzie nie wprost. Wiesz chyba na czym polega dowód nie wprost ? Wiesz na czym polega sprowadzenie założenia do absurdu ?

Tak, ale można sprowadzić założenie do absurdu poprzez jakieś pozory, które omijają ważny fakt, którego zrozumienie pozwoliłoby dostrzec, że nie ma absurdu.

W zasadzie w tym momencie można by przejść do 2 poważnych zagadnień, z których myślę, że wynika Twoje podejście do tematu:
1/ nic nie można tak naprawdę zrozumieć, bo mózg to maszynka do przetwarzania memów, które są nieprawdą, ale opisują jakąś część prawdy/zgodność z jakąś obserwacją
2/ matematyka nie opisuje żadnej prawdy, podobnie jak nie istnieje w rzeczywistości desygnat dla liczby 1,2,3 itd. Posługiwanie się matematyką to nie odkrywanie prawdy, tylko przetwarzanie danych

I na tym może poprzestańmy, bo myślę, że tu tkwi sedno tych rozważań.

>>No i właśnie tutaj coś pomieszałeś. Co takiego robią matematycy, czego nie umiałyby kopie ich umysłów?
>Ty coś mieszasz. Nie miałem na myśli, że umysł rzeczywiście robi coś więcej niż jego kopia. To był wniosek, który sprowadza do absurdu założenie, że kopie można uruchomić na maszynie.

No ale przecież można uruchomić na maszynie jeśli znamy całość układu jakim jest dany umysł.

>Przecież żaden matematyk nie ma bezpośredniego dostępu do swojego umysłu, więc także do systemu formalnego F. Właśnie tego fragmentu nie rozumiem. Skąd to przeskoczenie do twierdzenia, że matematyk jest w stanie znaleźć zdanie G(F) dla systemu jakim jest jego umysł?
>W dowodzie zakładamy przecież, że materialista zbudował maszynę, która jest niby kopią tego umysłu. Zresztą nie jest to nawet kluczowe. Jakiego algorytmu by nie zaproponować, matematyk zawsze będzie umiał więcej niż on. Matematyk zawsze może zakodować zdanie G(F) niezależnie od konkretnej postaci systemu F i w przeciwieństwie do maszyny może przedłożyć to zdanie jako prawdziwe. Czyli dowolny algorytm wykonujący się na maszynie nie jest kopią jego umysłu.

Matematyk może zakodować zdanie G(F) dla jakiegoś systemu, a to zakodowanie to efekt działania złożonych algorytmów, które składają się na działanie mózgu. Zgodnie z dowodem nie mógłby przecież jedynie zakodować zdania G(F) dla całości swojego umysłu i właśnie nie wiem skąd nagle przeskoczyłeś do tego, że matematyk miałby przed sobą cały swój umysł i umiałby dojść do zdania G(F) dla niego, a kopia umysłu by nie umiała.


>To że umysł potrafi przekroczyć sam siebie jest oczywistym absurdem, który kończy dowód nie wprost. Każdy dowód nie wprost kończy się absurdem. Na tym właśnie polega dowód ad absurdum.
>.
>

Ale umysł potrafi przekroczyć sam siebie w połączeniu z nowymi danymi, to już jest normalne, a nie absurdalne założenie. I tym kończę obalanie tego przykładu.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>W miejsce takiego Boga można wstawić superkomputer kwantowy. Jest to eksperyment myślowy, ale nie ma nic wspólnego z Bogiem i służy właściwie tylko jako metafora. Porównywalnym przykładem do takiego pojmowania Boga jest mem baby jagi, która może porwać dziecko gdy jest niegrzeczne.

W sumie skąd wiesz co mają na myśli kiedy mówią, że Bóg "istnieje" ? Inną definicje "istnienia" stosuje się w życiu codziennym, zupełnie inną w fizyce cząstek elementarnych to może w religii też mają inną. Ja na teistycznym forum spotkałem się nawet z argumentem, że konsekwentny ateista nie może czytać także książek fantasy.

>Raczej w ten sposób w jaki Ty argumentujesz można by obalić wszystko

Nie wiem co masz na myśli. Nie argumentuje przecież ze sceptycyzmu, tylko podaje argument pozytywny.

>Zauważ, że nie obalasz możliwości istnienia kopii umysłu, tylko słuszność obliczeń jakiejkolwiek maszyny Turinga.

I to mi wystarcza. Ja nie chcę obalać możliwości istnienia kopii.

>Tak, ale można sprowadzić założenie do absurdu poprzez jakieś pozory, które omijają ważny fakt, którego zrozumienie pozwoliłoby dostrzec, że nie ma absurdu.

Tak można powiedzieć zawsze. W szczególności teiści nie musieliby się przejmować ateistycznymi argumentami, bo powiedzieliby, że to sam Diabeł tak ten argument wymyślił, aby tylko pozornie wydawał się poprawny.

>1/ nic nie można tak naprawdę zrozumieć, bo mózg to maszynka do przetwarzania memów, które są nieprawdą, ale opisują jakąś część prawdy/zgodność z jakąś obserwacją

Moje wpisy są w dużym stopniu reakcją na nieuzasadnioną moim zdaniem pewność co do ateistycznych memów. Twierdzisz np. że nie ma wolnej woli wskazując na przyczynowość, więc ja za pomocą równie racjonalnych metod mogę pokazać, że ona też jest nieuzasadniona.

>2/ matematyka nie opisuje żadnej prawdy, podobnie jak nie istnieje w rzeczywistości desygnat dla liczby 1,2,3 itd. Posługiwanie się matematyką to nie odkrywanie prawdy, tylko przetwarzanie danych

Sprzeczny system matematyczny nie determinuje żadnych reguł przetwarzania danych, bo ze sprzeczności można udowodnić wszystko. W takim systemie jeśli tylko obejmuje arytmetykę równie prawdziwe jest 2+2=4 i 2+2=5. Możemy np. rozwalić całą fizykę, wyprowadzić dowolną trajektorię obiektu fizycznego z formalizmu Lagrange'a, bo co to za problem w sprzecznym systemie wykazać, że np. dana funkcja ma ekstremum na całej dziedzinie.

>No ale przecież można uruchomić na maszynie jeśli znamy całość układu jakim jest dany umysł.

To jest właśnie przedmiot sporu. Nie można używać tezy, której się chce dowieść jako przesłanki z której wyprowadza się dowód.

>Przecież żaden matematyk nie ma bezpośredniego dostępu do swojego umysłu, więc także do systemu formalnego F. Właśnie tego fragmentu nie rozumiem. Skąd to przeskoczenie do twierdzenia, że matematyk jest w stanie znaleźć zdanie G(F) dla systemu jakim jest jego umysł?

Już samo to, że matematyk może otrzymać G(F) dla każdego potencjalnego F w zgodzie z którym mogłaby działać jego potencjalna mechaniczna kopia wystarcza, aby wnioskować, że żadna maszyna nie może symulować umysłu matematyka.

>Matematyk może zakodować zdanie G(F) dla jakiegoś systemu, a to zakodowanie to efekt działania złożonych algorytmów, które składają się na działanie mózgu.

To jest właśnie przedmiot sporu. Nie można używać tezy, której się chce dowieść jako przesłanki z której wyprowadza się dowód.

>Zgodnie z dowodem nie mógłby przecież jedynie zakodować zdania G(F) dla całości swojego umysłu i właśnie nie wiem skąd nagle przeskoczyłeś do tego, że matematyk miałby przed sobą cały swój umysł i umiałby dojść do zdania G(F) dla niego, a kopia umysłu by nie umiała.

Można to też potraktować jako rodzaj gry. Matematyk i jego mechaniczna kopia mają podany explicite system F zgodnie z którym działa maszyna/umysł, więc grają na równych zasadach.

>Ale umysł potrafi przekroczyć sam siebie w połączeniu z nowymi danymi, to już jest normalne, a nie absurdalne założenie.

To normalne, że algorytmy wykonują się inaczej gdy zmieniamy dane wejściowe. Nie zmienia to przecież faktu, że ich rdzeń pozostaje ten sam. Na współczesnym komputerze możesz przeinstalowywać oprogramowanie, zaktualizować system, zainstalować zupełnie inny, ale to nie zmieni sprzętowych komend procesora. O to mi właśnie chodzi.

>I tym kończę obalanie tego przykładu.

Nie umiesz go obalić i pogódź się z tym. Poza tym nie wydaje mi się, żeby to był koniec bo mam na ten temat jeszcze dużo do napisania. Dowód z tw. Godla jest bardzo silny i nie da się go tak łatwo pozbyć.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W sumie skąd wiesz co mają na myśli kiedy mówią, że Bóg "istnieje" ? Inną definicje "istnienia" stosuje się w życiu codziennym, zupełnie inną w fizyce cząstek elementarnych to może w religii też mają inną.

Na tej zasadzie można powiedzieć, że skoro nie wiemy co to znaczy, że coś istnieje, to istnienie czajniczka Russela jest tak samo prawdopodobne jak jego nieistnienie. Zresztą to zagadnienie można jeszcze rozwalić poprzez negację prawdopodobieństwa. Dlatego właśnie niektóre modele, którymi się posługujemy są użyteczne bardziej, inne mniej, a jeszcze inne wcale. Niektóre wręcz są wirusami umysłu i Bóg jest właśnie taką ideą. Co mają na myśli ludzie, którzy mówią, że Bóg istnieje? Postulują swoje teorie, które nie mają żadnego pokrycia i oni sami nie mogą go mieć, więc kłamią. Chyba, że mówią o czymś innym niż zwykle, to wtedy niech o tym wspomną, że roboczo pod tym słowem mówią o innym znaczeniu niż powszechne.

>Ja na teistycznym forum spotkałem się nawet z argumentem, że konsekwentny ateista nie może czytać także książek fantasy.

Strasznie głupia opinia. Niby czemu nie może czytać książek, które z założenia przedstawiają fikcję? To już prędzej konsekwentny teista nie może odrzucić istnienia postaci fantasy w rzeczywistości. Zresztą co to jest rzeczywistość? I tak się można bawić. Dlatego ja uważam, że język sam w sobie jest tak samo jak matematyka pusty poznawczo. Znaczenie ma dopiero kontekst i zrozumienie. Przekaz może być ukryty pod jakąś metaforą, można zapisać go w dowolny sposób, korzystając z języka i matematyki, ale kluczowa jest prawda, na którą wzór nie istnieje. I to prawda jest tym co wyznacza tok zdarzeń, nie ignorując matematyki, dając się zapisać słowami, ale nie dając się uprościć ani do słów, ani do matematyki. Gdy chcesz opisać prawdę to opis wykracza poza prawdę. Wzór jest z kolei opisem wycinka. Znając całą prawdę na jakiś temat i tak nie znałbyś tego czegoś, bo to coś praktycznie nie istnieje. Każda forma jest pustką - jest tylko kategorią.

>>Zauważ, że nie obalasz możliwości istnienia kopii umysłu, tylko słuszność obliczeń jakiejkolwiek maszyny Turinga.
>I to mi wystarcza. Ja nie chcę obalać możliwości istnienia kopii.

No a wyciągasz taki wniosek, zamiast napisać, że po prostu żadna maszyna Turinga nie odkrywa żadnej prawdy. My też jako ludzie potrafimy jedynie posługiwać się zaprzeczeniem i roboczymi modelami. Nie mamy nic ponad. Jest jeszcze świadomość jako doświadczenie odbierane w pierwszej osobie, ale to element bierny, który nie dotyczy przecież swojej treści, która tak czy siak jest przyczynowo - skutkowa i towarzyszy jedynie świadomości człowieka będącej projekcją uproszczeń czynionych przez mózg.

>>Tak, ale można sprowadzić założenie do absurdu poprzez jakieś pozory, które omijają ważny fakt, którego zrozumienie pozwoliłoby dostrzec, że nie ma absurdu.
>Tak można powiedzieć zawsze. W szczególności teiści nie musieliby się przejmować ateistycznymi argumentami, bo powiedzieliby, że to sam Diabeł tak ten argument wymyślił, aby tylko pozornie wydawał się poprawny.

Ale nie o to chodzi. Mogę wskazać gdzie popełniasz błąd. Zakładasz, że umysł nie jest maszyną Turinga, więc jego kopia umiałaby mniej niż on sam. To jest niepoprawne założenie, bo jeśli umysł jest maszyną Turinga to jego kopia jest z nim tożsama. Opierasz się z kolei na fakcie, że żadna maszyna Turinga nie odkrywa prawdy.

>Moje wpisy są w dużym stopniu reakcją na nieuzasadnioną moim zdaniem pewność co do ateistycznych memów. Twierdzisz np. że nie ma wolnej woli wskazując na przyczynowość, więc ja za pomocą równie racjonalnych metod mogę pokazać, że ona też jest nieuzasadniona.

Z czego i tak nie wynika istnienie wolnej woli. Tym bardziej perspektywa, na którą się powołujesz jest kolejnym argumentem prowadzącym do ateizmu. Otóż koncepcja wolnej woli jest po prostu samowywrotna i wynika z poczynienia apriorycznych założeń sprzecznych z logiką. Można jednak powiedzieć, że każda koncepcja jest samowywrotna i ma sens jedynie w odniesieniu do faktów.

>Sprzeczny system matematyczny nie determinuje żadnych reguł przetwarzania danych, bo ze sprzeczności można udowodnić wszystko. W takim systemie jeśli tylko obejmuje arytmetykę równie prawdziwe jest 2+2=4 i 2+2=5. Możemy np. rozwalić całą fizykę, wyprowadzić dowolną trajektorię obiektu fizycznego z formalizmu Lagrange'a, bo co to za problem w sprzecznym systemie wykazać, że np. dana funkcja ma ekstremum na całej dziedzinie.

No więc brak sprzeczności osiąga się dzięki umiejscowieniu myślenia w świecie rzeczywistym. Skąd się wzięła liczba? Jest ona przecież wynikiem operacji myślowej. Matematyka jest kompletnie oderwana od rzeczywistości, ale daje się zastosować do rzeczywistych obiektów. Rzecz w tym, że budujemy teorie a posteriori, a chodzi o zbudowanie teorii a priori, która tak trafia w mechanizmy, że pozwoli przewidzieć przyszłość. Byłoby to możliwe gdybyśmy znali liczbę Ω.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Już samo to, że matematyk może otrzymać G(F) dla każdego potencjalnego F w zgodzie z którym mogłaby działać jego potencjalna mechaniczna kopia wystarcza, aby wnioskować, że żadna maszyna nie może symulować umysłu matematyka.

Niby dlaczego może otrzymać, a jego kopia nie?

>>Matematyk może zakodować zdanie G(F) dla jakiegoś systemu, a to zakodowanie to efekt działania złożonych algorytmów, które składają się na działanie mózgu.
>To jest właśnie przedmiot sporu. Nie można używać tezy, której się chce dowieść jako przesłanki z której wyprowadza się dowód.

Przecież tutaj nie ma petitio principii. Nie udowadniam, że umysł jest algorytmem, tylko, że Ty nie udowodniłeś, że nie jest. A jeśli jest to Twoje wywody nie mają tu zastosowania.

>>Zgodnie z dowodem nie mógłby przecież jedynie zakodować zdania G(F) dla całości swojego umysłu i właśnie nie wiem skąd nagle przeskoczyłeś do tego, że matematyk miałby przed sobą cały swój umysł i umiałby dojść do zdania G(F) dla niego, a kopia umysłu by nie umiała.
>Można to też potraktować jako rodzaj gry. Matematyk i jego mechaniczna kopia mają podany explicite system F zgodnie z którym działa maszyna/umysł, więc grają na równych zasadach.

I wtedy zarówno matematyk jak i maszyna mogą po prostu nigdy nie zakończyć swojej pracy nad problemem.

>>Ale umysł potrafi przekroczyć sam siebie w połączeniu z nowymi danymi, to już jest normalne, a nie absurdalne założenie.
>To normalne, że algorytmy wykonują się inaczej gdy zmieniamy dane wejściowe. Nie zmienia to przecież faktu, że ich rdzeń pozostaje ten sam. Na współczesnym komputerze możesz przeinstalowywać oprogramowanie, zaktualizować system, zainstalować zupełnie inny, ale to nie zmieni sprzętowych komend procesora. O to mi właśnie chodzi.

No i właśnie nie rozumiem co by miało wg Ciebie z tego wynikać.
07-12-2016 20:26 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Niby dlaczego może otrzymać, a jego kopia nie?

1. Symulacja (na mocy tego, że jest kopią umysłu) może przedłożyć zdanie G(F) jako prawdziwe.
2. Symulacja (na mocy tego, że jest wykonywana na maszynie) nie może przedłożyć zdania G(F) jako prawdziwego.
3. Symulacja może i nie może przedłożyć zdania G(F) -> to jest sprzeczność, która kończy dowód nie wprost.

>Przecież tutaj nie ma petitio principii. Nie udowadniam, że umysł jest algorytmem, tylko, że Ty nie udowodniłeś, że nie jest

Więc w którym miejscu dowodu coś jest nie tak ?

>I wtedy zarówno matematyk jak i maszyna mogą po prostu nigdy nie zakończyć swojej pracy nad problemem.

Ustalmy pewne skończone F odpowiadające algorytmowi z rzekomej symulacji. O tym, że dla każdego algorytmu T można dobrać niesłabsze F pisałem tutaj. Matematyk wie o prawdziwości zdania G(F) po prostu poprzez zastosowanie tw. Godla, które mówi właśnie, że to zdanie jest prawdziwe. Jeśli natomiast algorytm maszyny T by to zwrócił, to już by to oznaczało, że system F jest sprzeczny. A potem przez zastosowanie tautologii:



można udowodnić dowolną bzdurę co miałoby także destrukcyjny wpływ na wszystkie inne nauki ścisłe np. na fizykę. W twierdzeniu Godla zakładamy, że system jest niesprzeczny czyli algorytm nie przedłoży tego zdania. Jeśli miałby być niesprzeczny to musiałby się w tym momencie zawiesić na amen.

>No i właśnie nie rozumiem co by miało wg Ciebie z tego wynikać.

Wskazujesz na zmianę zachowania układu pod wpływem nowych danych. Dla mnie przeskoczenie "samego siebie" przez algorytm oznaczałoby zmianę programu, a nie zmianę zachowania pod wpływem nowych danych.

Sam napisałeś:
Cytat:
Bo a priori zakładasz, że umysł potrafi przekroczyć sam siebie, czego nie mogłaby jego kopia. Tylko, że przecież umysł także tego nie potrafi.


Więc wytłumacz mi dokładnie co masz na myśli kiedy piszesz, że algorytm "przekracza siebie", a ja się dostosuje. Albo najlepiej pisz precyzyjniej.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>1. Symulacja (na mocy tego, że jest kopią umysłu) może przedłożyć zdanie G(F) jako prawdziwe.

A umysł jako, że jest algorytmem może przedłożyć zdanie G(F) jako prawdziwe, bo jest ono zawsze podzbiorem w momencie obserwacji.

>2. Symulacja (na mocy tego, że jest wykonywana na maszynie) nie może przedłożyć zdania G(F) jako prawdziwego.

Może to zrobić na tej samej zasadzie co umysł. Powstaje więc pytanie: jak umysł to robi? I to jest właśnie pytanie kluczowe. Otóż umysł tego wcale nie robi. Nie ma dostępu do samego siebie jako całości. Może znaleźć zdanie G(F) dla podrzędnych zbiorów i to robi, także jego kopia to zrobi.

>Ustalmy pewne skończone F odpowiadające algorytmowi z rzekomej symulacji. O tym, że dla każdego algorytmu T można dobrać niesłabsze F pisałem tutaj. Matematyk wie o prawdziwości zdania G(F) po prostu poprzez zastosowanie tw. Godla, które mówi właśnie, że to zdanie jest prawdziwe.

Kopia umysłu matematyka też zna twierdzenie Godla i może je zastosować. Czemu nie?

>Wskazujesz na zmianę zachowania układu pod wpływem nowych danych. Dla mnie przeskoczenie "samego siebie" przez algorytm oznaczałoby zmianę programu, a nie zmianę zachowania pod wpływem nowych danych.
>Sam napisałeś:
>Cytat:
Bo a priori zakładasz, że umysł potrafi przekroczyć sam siebie, czego nie mogłaby jego kopia. Tylko, że przecież umysł także tego nie potrafi.

>Więc wytłumacz mi dokładnie co masz na myśli kiedy piszesz, że algorytm "przekracza siebie", a ja się dostosuje. Albo najlepiej pisz precyzyjniej.
>.
>

No więc program pod wpływem nowych danych się zmienia. Myślenie może ulec przeorganizowaniu pod wpływem różnych czynników. Wiedza po prostu zmienia często poglądy i tok myślenia, to na co zwracamy uwagę itd. Obserwując sam umysł można by odnieść wrażenie, że robi on więcej niż powinien być w stanie gdyby był tylko skończonym zbiorem informacji. Człowiek ma jednak dostęp do informacji z zewnątrz, które non stop zmieniają umysł, więc dokładna kopia umysłu też musiałaby zawierać ten sam zestaw czynników zewnętrznych aby faktycznie zachować status kopii tego umysłu.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>A umysł jako, że jest algorytmem może przedłożyć zdanie G(F) jako prawdziwe, bo jest ono zawsze podzbiorem w momencie obserwacji.

Powyższe to również sprzeczność. W dowodzie nie wprost do sprzeczności można dojść na wiele sposobów.

>Może to zrobić na tej samej zasadzie co umysł. Powstaje więc pytanie: jak umysł to robi? I to jest właśnie pytanie kluczowe. Otóż umysł tego wcale nie robi. Nie ma dostępu do samego siebie jako całości. Może znaleźć zdanie G(F) dla podrzędnych zbiorów i to robi, także jego kopia to zrobi.

Jakich znowu podrzędnych zbiorów ? Możemy założyć, że podaliśmy postać systemu F explicite, albo po prostu podawać wszystkie możliwe systemy F (można je jednoznacznie uporządkować) i wtedy z pewnością dojdziemy do F z maszyny. Odpowiadałem na to pytanie już kilka razy !

>>Ustalmy pewne skończone F odpowiadające algorytmowi z rzekomej symulacji. O tym, że dla każdego algorytmu T można dobrać niesłabsze F pisałem tutaj. Matematyk wie o prawdziwości zdania G(F) po prostu poprzez zastosowanie tw. Godla, które mówi właśnie, że to zdanie jest prawdziwe.
>Kopia umysłu matematyka też zna twierdzenie Godla i może je zastosować. Czemu nie?

Również kilka razy na to odpowiadałem. Wyjaśniłem to zaraz niżej, ale już jakoś się nie odniosłeś:

Cytat:
Jeśli natomiast algorytm maszyny T by to zwrócił, to już by to oznaczało, że system F jest sprzeczny. [...] W twierdzeniu Godla zakładamy, że system jest niesprzeczny czyli algorytm nie przedłoży tego zdania. Jeśli miałby być niesprzeczny to musiałby się w tym momencie zawiesić na amen.


Twierdzenie Godla mówi, że dla dowolnego spójnego, niesprzecznego systemu formalnego F obejmującego arytmetykę istnieje pewna konkretna postać zdania G(F) [znamy postać tego zdania] ,która jest prawdziwa (wyraża fakt na temat tego systemu) lecz niedowodliwa przy pomocy reguł wnioskowania tego systemu. Rozważamy algorytm T. Dobierzmy do niego niesłabszy system F według metody, którą podałem w poście do ZaKotem'a. Jeśli teraz T zaakceptuje G(F) to oznacza, że F dowodzi G(F) a to jest sprzeczne z tw. Godla. Wniosek: T nie może zaakceptować G(F).

>No więc program pod wpływem nowych danych się zmienia. Myślenie może ulec przeorganizowaniu pod wpływem różnych czynników. Wiedza po prostu zmienia często poglądy i tok myślenia, to na co zwracamy uwagę itd. Obserwując sam umysł można by odnieść wrażenie, że robi on więcej niż powinien być w stanie gdyby był tylko skończonym zbiorem informacji.

Nie interpretowałbym tego jako zmiany programu, ale zmiany zawartości taśmy (posługując się terminologią modelu Turinga). Program to raczej zestaw reguł / praw przyczynowych, które miałyby opisywać działanie umysłu.

>Człowiek ma jednak dostęp do informacji z zewnątrz, które non stop zmieniają umysł, więc dokładna kopia umysłu też musiałaby zawierać ten sam zestaw czynników zewnętrznych aby faktycznie zachować status kopii tego umysłu.

W tym rozumowaniu, które podaje zarówno umysł jak i kopia mają dostęp do postaci F.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W tym rozumowaniu, które podaje zarówno umysł jak i kopia mają dostęp do postaci F.

No ale właśnie o to chodzi, że w praktyce nie mają. Gdzie niby umysł ma dostęp do (F), że możesz sprawdzić w praktyce czy umysł jest algorytmem? Uważam, że tu tkwi właśnie błędność Twojego rozumowania. Założyłeś sobie z góry, że umysł nie jest algorytmem. Jest przecież jeszcze taka opcja, że umysł jest algorytmem, ale nigdy nie osiąga świadomego dostępu do samego siebie. Tworzy obraz siebie na podstawie algorytmów i informacji zewnętrznych i mechanicznego porównania ich do obrazu siebie. Na świadomość oddziałują też takie mechanizmy jak racjonalizacja i wyparcie. Hormony, neuroprzekaźniki, sieci neuronów, hipokamp, ciało migdałowate, przyczyny i skutki, wychowanie, memy, losowość, dostrzeganie logicznych reguł. Przyczyny tworzą kolejne skutki, które tworzą kolejne skutki itd. To skomplikowany szereg czynników i choć mózg je pozornie koordynuje, to jest to jedynie iluzja. Zbyt duży poziom pozytywnych neuroprzekaźników to wyższy poziom szczęścia, niższy poziom empatii, bardziej wybiórcze postrzeganie rzeczywistości, często dorabianie fałszywych teorii i tworzenie konfabulacji, mniej autonegacji, tworzenie pozytywnych racjonalizacji. Mózg dorabia sobie jakieś teorie o wolnej woli, albo jednocześnie o opiece Boga. Pomieszanie z poplątaniem. Ludzki mózg jest zbiorem różnych sprzecznych mechanizmów. Wszystkie są osobno niesprzecznymi algorytmami. Do czego się to w praktyce redukuje? Do niczego, bo tu jest taki poziom złożenia, że tego nie uprościsz. Nawet mózg tworząc obraz siebie i obraz świata tworzy mnóstwo uproszczeń. Nasze postrzeganie świata jest tylko trochę bardziej skomplikowane od punktu widzenia psa lub kota. To co mówimy jest tylko nieco bardziej złożone od szczekania. Tworząc abstrakcyjne teorie nie odnosisz się do rzeczywistych mechanizmów.

>>A umysł jako, że jest algorytmem może przedłożyć zdanie G(F) jako prawdziwe, bo jest ono zawsze podzbiorem w momencie obserwacji.
>Powyższe to również sprzeczność. W dowodzie nie wprost do sprzeczności można dojść na wiele sposobów.

Niby dlaczego sprzeczność?

>>Może to zrobić na tej samej zasadzie co umysł. Powstaje więc pytanie: jak umysł to robi? I to jest właśnie pytanie kluczowe. Otóż umysł tego wcale nie robi. Nie ma dostępu do samego siebie jako całości. Może znaleźć zdanie G(F) dla podrzędnych zbiorów i to robi, także jego kopia to zrobi.
>Jakich znowu podrzędnych zbiorów ? Możemy założyć, że podaliśmy postać systemu F explicite

Ale dlaczego mielibyśmy to zakładać? Jak to się ma do praktyki i działania umysłu w realu?

>albo po prostu podawać wszystkie możliwe systemy F (można je jednoznacznie uporządkować) i wtedy z pewnością dojdziemy do F z maszyny. Odpowiadałem na to pytanie już kilka razy !

No i nie odnosi się to do realnego umysłu.

>>Kopia umysłu matematyka też zna twierdzenie Godla i może je zastosować. Czemu nie?
>Również kilka razy na to odpowiadałem. Wyjaśniłem to zaraz niżej, ale już jakoś się nie odniosłeś:
>Cytat:
Jeśli natomiast algorytm maszyny T by to zwrócił, to już by to oznaczało, że system F jest sprzeczny. [...] W twierdzeniu Godla zakładamy, że system jest niesprzeczny czyli algorytm nie przedłoży tego zdania. Jeśli miałby być niesprzeczny to musiałby się w tym momencie zawiesić na amen.

>Twierdzenie Godla mówi, że dla dowolnego spójnego, niesprzecznego systemu formalnego F obejmującego arytmetykę istnieje pewna konkretna postać zdania G(F) [znamy postać tego zdania] ,która jest prawdziwa (wyraża fakt na temat tego systemu) lecz niedowodliwa przy pomocy reguł wnioskowania tego systemu. Rozważamy algorytm T. Dobierzmy do niego niesłabszy system F według metody, którą podałem w poście do ZaKotem'a. Jeśli teraz T zaakceptuje G(F) to oznacza, że F dowodzi G(F) a to jest sprzeczne z tw. Godla. Wniosek: T nie może zaakceptować G(F).

No i przecież jeśli umysł jest spójnym, niesprzecznym systemem, to nie dojdzie do zdania G(F) na swój temat. Poza tym Twoja teoria rozpada się też jeśli umysł nie jest spójnym algorytmem, tylko zbiorem wewnętrznie spójnych algorytmów, które są wzajemnie sprzeczne.

>Nie interpretowałbym tego jako zmiany programu, ale zmiany zawartości taśmy (posługując się terminologią modelu Turinga). Program to raczej zestaw reguł / praw przyczynowych, które miałyby opisywać działanie umysłu.

No i one się zmieniają pod wpływem zmiany wiedzy i dojrzewania zaprogramowanego genetycznie.

>W tym rozumowaniu, które podaje zarówno umysł jak i kopia mają dostęp do postaci F.

I jak Twój przykład ma się do rzeczywistości? Jakiego czynnika brakuje kopii umysłu? Czego niby miałoby się nie dać skopiować? Dla mnie to kiepski żart. Umysł nie zrobi niczego magicznego czego nie dałoby się skopiować na maszynie.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>No ale właśnie o to chodzi, że w praktyce nie mają. Gdzie niby umysł ma dostęp do (F), że możesz sprawdzić w praktyce czy umysł jest algorytmem? Uważam, że tu tkwi właśnie błędność Twojego rozumowania. Założyłeś sobie z góry, że umysł nie jest algorytmem.

Takie F nie istnieje, bo gdyby istniało to umysł właśnie byłby algorytmem a przecież nie jest ! Twój problem jest podobny do sytuacji z finitystami, którzy nie akceptują zasady indukcji matematycznej. Argumentując przeciw finitystom można zobaczyć na metapoziomie, że gdyby zaakceptować:



to ja mogę twierdzić bez obawy o popadnięcie w sprzeczność, że dla każdego n >= 0, F(n) jest prawdą. Mogę być bardzo pewny tego, że mam racje, ale wszystko co mogę zrobić dla finitysty to sprowadzić go do sprzeczności dla hipotetycznego ustalonego N >= 0 z fałszywym F(N). Następnie sprowadzam go do sprzeczności przy użyciu finitystycznej metody, czyli poprzez zastosowanie N razy reguły z kroku indukcyjnego:



Nie mogę dla finitysty podać rzeczywistego N tak jak i nie mogę dla materialisty podać rzeczywistego F bo takiego nie ma ! W identyczny sposób argument z twierdzenia Godla jest skuteczny. Twierdzenie Godla może formalnie odrzucić każdą konkretną maszynę, którą jest w stanie opisać materialista !

>Na świadomość oddziałują też takie mechanizmy jak racjonalizacja i wyparcie. Hormony, neuroprzekaźniki, sieci neuronów, hipokamp, ciało migdałowate, przyczyny i skutki, wychowanie, memy, losowość, dostrzeganie logicznych reguł. Przyczyny tworzą kolejne skutki, które tworzą kolejne skutki itd. To skomplikowany szereg czynników i choć mózg je pozornie koordynuje, to jest to jedynie iluzja. Zbyt duży poziom pozytywnych neuroprzekaźników to wyższy poziom szczęścia, niższy poziom empatii, bardziej wybiórcze postrzeganie rzeczywistości, często dorabianie fałszywych teorii i tworzenie konfabulacji, mniej autonegacji, tworzenie pozytywnych racjonalizacji. Mózg dorabia sobie jakieś teorie o wolnej woli, albo jednocześnie o opiece Boga. Pomieszanie z poplątaniem. Ludzki mózg jest zbiorem różnych sprzecznych mechanizmów. Wszystkie są osobno niesprzecznymi algorytmami. Do czego się to w praktyce redukuje? Do niczego, bo tu jest taki poziom złożenia, że tego nie uprościsz. Nawet mózg tworząc obraz siebie i obraz świata tworzy mnóstwo uproszczeń. Nasze postrzeganie świata jest tylko trochę bardziej skomplikowane od punktu widzenia psa lub kota. To co mówimy jest tylko nieco bardziej złożone od szczekania. Tworząc abstrakcyjne teorie nie odnosisz się do rzeczywistych mechanizmów.

A ty się odnosisz do rzeczywistych mechanizmów ? To co napisałeś powyżej jest wewnętrznie sprzeczne.

>Niby dlaczego sprzeczność?

Algorytm z odpowiadającym mu systemem F nie może zaakceptować zdania G(F).

>Ale dlaczego mielibyśmy to zakładać? Jak to się ma do praktyki i działania umysłu w realu?

Jeśli maszyna symulująca ma działać w zgodzie ze znanymi nam prawami fizyki opisanymi przy pomocy aparatu matematycznego to automatycznie oznacza, że tym samym można ją sprowadzić do modelu Turinga a później zastosować opisywane tu rozumowanie. Świat interpretujemy przez siatkę naszego systemu logicznego (sposobu rozumowania) i nie jest możliwa taka jego interpretacja w której umysł wykonuje się w sposób równoważny do maszyny. Nie jest możliwe również głoszenie, że tak jest bez popadania w sprzeczność na poziomie języka. Uważam, że Twoje założenie, że jesteś w stanie wiedzieć coś niezależnie od tych interpretacji to iluzja.

>No i przecież jeśli umysł jest spójnym, niesprzecznym systemem, to nie dojdzie do zdania G(F) na swój temat. Poza tym Twoja teoria rozpada się też jeśli umysł nie jest spójnym algorytmem, tylko zbiorem wewnętrznie spójnych algorytmów, które są wzajemnie sprzeczne.

Zgadza się. Materialista zawsze będzie logicznie sprzeczny. Nawet jeśli początkowo założymy, że jest niesprzeczny to i tak poprzez zastosowanie tw. Godla dojdziemy do tego, że jest sprzeczny.

>No i one się zmieniają pod wpływem zmiany wiedzy i dojrzewania zaprogramowanego genetycznie.

Prawa fizyki się zmieniają ?

>I jak Twój przykład ma się do rzeczywistości?

No właśnie o to mi chodzi, że nie ma to żadnego związku z rzeczywistością ! Gdyby istniał jakiś konkretny system formalny F' odpowiadający umysłowi, to umysł mógłby go rozważyć i spowodowałoby to logiczną sprzeczność z twierdzeniem Godla. Twierdzenie Godla jest przecież prawdziwe, dla każdego systemu formalnego F (spełniającego te trywialne założenia) więc w szczególności byłoby też prawdziwe dla F'.

Chodzi mi o to, że sam fakt zrozumienia twierdzenia Godla w postaci ogólnej, objąłby również system F' (jaki by on nie był).

>Jakiego czynnika brakuje kopii umysłu? Czego niby miałoby się nie dać skopiować? Dla mnie to kiepski żart. Umysł nie zrobi niczego magicznego czego nie dałoby się skopiować na maszynie.

Umysł jest w stanie to zrobić, bo wykonuje pewne nieformalne, ale zupełnie oczywiste rozumowanie poza systemem. Skąd wiemy o prawdziwości zdania G(F) dla każdego systemu F (spełniającego te trywialne założenia) pisałem tutaj. Jak to się dzieje od strony "technicznej" ? Tego nie wiem, ale nie muszę wyjaśniać jak to się dzieje, aby udowodnić, że to się rzeczywiście dzieje.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Twierdzenie, że nie ma sensu odróżniać tego co nam się "zdaje" od tego jak jest w rzeczywistości ma bardzo poważne implikacje, które nie spodobają się "twardo stąpającym po ziemi" materialistom.
>.

Dlaczego? Ja to pisałem w kontekście takich słów jak "sens", "wolność" itp, które uważam za pustosłowie. Sens to iluzoryczne pojęcie tworzone przez umysł, a jej źródłem jest przyjemność i próba zrobienia z niej abstrakcyjnego pojęcia i rozciągnięcia w czasie. Abstrakcyjne pojęcia i emocjonalne złudzenia nie odzwierciedlają realnego świata.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Twierdzenie, że nie ma sensu odróżniać tego co nam się "zdaje" od tego jak jest w rzeczywistości ma bardzo poważne implikacje, które nie spodobają się "twardo stąpającym po ziemi" materialistom.
>>.
>Dlaczego? Ja to pisałem w kontekście takich słów jak "sens", "wolność" itp, które uważam za pustosłowie. Sens to iluzoryczne pojęcie tworzone przez umysł, a jej źródłem jest przyjemność i próba zrobienia z niej abstrakcyjnego pojęcia i rozciągnięcia w czasie. Abstrakcyjne pojęcia i emocjonalne złudzenia nie odzwierciedlają realnego świata.

Aha, czyli w przypadku pojęć abstrakcyjnych możemy udawać, że istnieją jeśli tylko przynosi to nam przyjemność ? A czy wszystkich ? Czy są np. jakieś złudzenia co do których nie możemy udawać, że istnieją nawet jeśli wychodzi to na przeciw ludzkim potrzebom ?

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Aha, czyli w przypadku pojęć abstrakcyjnych możemy udawać, że istnieją jeśli tylko przynosi to nam przyjemność ? A czy wszystkich ? Czy są np. jakieś złudzenia co do których nie możemy udawać, że istnieją nawet jeśli wychodzi to na przeciw ludzkim potrzebom ?
>.

Ale nie rozumiem po co Ci udawanie? Większość tak robi na poziomie nieświadomym, głęboko zakorzenionym. Największą pogardą obdarzam ludzi, którzy wierzą w to co jest dla nich korzystne, zamiast kierować się tym co mu wynika z obecnej wiedzy.

Mam tu na myśli to, że jeżeli istnieje potrzeba takich wierzeń, to ludzki gatunek jest bezwartościowy i tak samo amoralny jak pozostałe zwierzęta, tylko wykształcił szczątkową moralność. Powiedziałbym wręcz, że pozorną. AI mogłoby naprawić ten problem poprzez modyfikację mózgu. Wiemy już teraz jakie obszary należałoby wzmocnić, a jakie osłabić, tak żeby ludzie działali optymalnie. Być może dałoby się też modyfikować normalny świat i poprawić to co jest źle. Treść wewnętrzna mocno by się wtedy zmieniła. Nie mielibyśmy potrzeby tworzyć zakłamania żeby odczuwać szczęście i wolność. To tak jakbyś wziął kokę, tylko bez skutków ubocznych, w dowolnym momencie i jeszcze byłoby to niezależne od tego co nas spotyka w życiu, a działania byłyby po prostu wykonywane automatycznie i działyby się wg zaplanowanych wcześniej schematów, które dają pozytywne doświadczenia. Jeśli nie będzie się tak dało modyfikując ten świat, to jeszcze można stworzyć wirtualną rzeczywistość wewnątrz komputera. To by dopiero mogło być super. Wybierasz sobie wcielenie, umawiasz się z innymi jakie będziecie mieć relacje, nie tworzyłoby się głupich postaci i każdy mógłby się w jakąś wcielić, a świat opierałby się na przyjemnych planszach i byłby świetną grą To brzmi akurat fantastycznie, bo opisałem ewentualne dojście ludzkości do najwyższego możliwego stadium rozwoju, co może nie nastąpić przez jakiś wcześniejszy kataklizm, wojnę, czy jakieś inne samozaoranie gatunku.
27-11-2016 11:12 
 Ocena 1 na 3
JarekS (695 punktów)
>Mam tu na myśli to, że jeżeli istnieje potrzeba takich wierzeń, to ludzki gatunek jest bezwartościowy i tak samo amoralny jak pozostałe zwierzęta, tylko wykształcił szczątkową moralność. Powiedziałbym wręcz, że pozorną.

Cyjony mają nieporównywalnie lepsze relacje w stadzie niż Twoje niedorzeczne pomysły z dyktaturą i resztą. Nie wiem jak relacje Cyjon człowiek (w sensie czy przyjmą do stada i na jakich warunkach) ale jakby się dało to się pisze od razu. Przynajmniej nie grozi nic z ich strony, nie podłącza mnie na siłę ingerencyjnie do AI w imię swoich chorych wizji dokuczania komuś kto się może przydać a jak będę chory to nakarmią. Podobnie jest też ze stadem porządnych, tradycyjnych, nie zniszczonych przez ludzi (rozbudzanie agresji, ingerencja w kojarzenia) psów pasterskich.

> AI mogłoby naprawić ten problem poprzez modyfikację mózgu.

Twojego mózgi na pewno nie da się naprawić. Nijak nie można Tobie wytłumaczyć że ktoś może mieć inny punkt widzenia i nie chce siedzieć w VR gdzie wszystko jest fikcyjne. A w realu żyć w dyktaturze. Każdy kto nie zgadza się z Twoim zdaniem jest domyślnie do uciszenia i kasacji, cenzura na poważnie i inne zaburzenia. A na necie do przypisania cech negatywnych z przestępczymi włącznie.

> Jeśli nie będzie się tak dało modyfikując ten świat, to jeszcze można stworzyć wirtualną rzeczywistość wewnątrz komputera. To by dopiero mogło być super. Wybierasz sobie wcielenie, umawiasz się z innymi jakie będziecie mieć relacje, nie tworzyłoby się głupich postaci i każdy mógłby się w jakąś wcielić, a świat opierałby się na przyjemnych planszach i byłby świetną grą To brzmi akurat fantastycznie, bo opisałem ewentualne dojście ludzkości do najwyższego możliwego stadium rozwoju, co może nie nastąpić przez jakiś wcześniejszy kataklizm, wojnę, czy jakieś inne samozaoranie gatunku.

Twoja wolność panie fachowiec opierać się będzie na całkowitym braku związku z realnym światem, całkowitej fikcji, łamaniu praw fizyki (nie masz czasu np. w VR w sensie ograniczeń z realu, ograniczeń objętości, planety, prędkości, przyspieszeń, surowców, zasobów), symulacji ośrodka rozkoszy itp.

Już to pisałem. Ja z watacha pilnuje gratów, Ty siedzisz w środku. Podłączę sobie laptopa do wizualizacji, wezmę na kolana szczeniaki, oprę o szefa stada i patrząc na realny wschód słońca się pośmiejemy jak znaczący tyle co parę wat prądu Olson szczytuje figlując z księżniczką ważącą 350 kg (stawiam na antyk egipski, przepych złota, te klimaty)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Cyjony mają nieporównywalnie lepsze relacje w stadzie niż Twoje niedorzeczne pomysły z dyktaturą i resztą.

Przestań trollować tymi cyjonami, bo piszemy o ludziach. Cyjony mają nieporównywalnie lepsze relacje w stadzie niż niedorzeczna demokracja, a dyktatura może być od demokracji lepsza. Widzisz jakieś inne realne rozwiązanie, czy wolisz żeby było jak jest, czyli źle?

>Przynajmniej nie grozi nic z ich strony, nie podłącza mnie na siłę ingerencyjnie do AI w imię swoich chorych wizji dokuczania komuś kto się może przydać a jak będę chory to nakarmią.

Na siłę? To będzie wybór moralny - AI jako rozwiązanie problemów ludzkości i ogólnie cierpienia, a ten kto nie chce, ten niech sobie cierpi jeśli chce. Wybierasz jakąś iluzoryczną wolność zamiast realnego szczęścia, to może Twój wybór jest wynikiem zaburzeń? Ja to postrzegam inaczej. Obecnie pies ma większe prawa ode mnie, bo można go uśpić żeby niepotrzebnie nie cierpiał, a człowieka nie można, więc grozi mi cierpienie w szpitalu, którego nie można ukrócić. Nienawidzę ludzi, którzy to popierają i gardzę nimi, a wręcz uważam, że należy stosować wobec nich ich własne zasady.

>> AI mogłoby naprawić ten problem poprzez modyfikację mózgu.
>Twojego mózgi na pewno nie da się naprawić. Nijak nie można Tobie wytłumaczyć że ktoś może mieć inny punkt widzenia i nie chce siedzieć w VR gdzie wszystko jest fikcyjne.

Co to znaczy "fikcyjne"? Nie zrozumiałeś zupełnie tego o czym piszę. Obecny świat jest fikcją, ale niekontrolowaną, losową, chaotyczną. Żaden real nie istnieje, chyba że ktoś ma schizofrenię i mu się tak wydaje.

>A w realu żyć w dyktaturze.

Bo nie w demokracji. Wolałbym żyć w dyktatorze, która dobrze rządzi niż w źle zarządzanej demokracji, która zniewala obywateli.

>Każdy kto nie zgadza się z Twoim zdaniem jest domyślnie do uciszenia i kasacji, cenzura na poważnie i inne zaburzenia. A na necie do przypisania cech negatywnych z przestępczymi włącznie.

Bzdura. Do kasacji pisałem, że są ludzie, którzy nieuczciwie chcieliby dojść do władzy, czyli przestępcy. Szarley nazwał moją chęć eliminacji takowych "eksterminacją ludzi". Też podzielasz jego zdanie i tym samym uważasz, że uwięzienie gwałciciela w zakładzie karnym jest porwaniem i przetrzymywaniem wbrew woli drugiego człowieka? Choć on tak nie uważa, ale to tym gorzej, bo jest hipokrytą, który sam sobie przeczy.

>Twoja wolność panie fachowiec opierać się będzie na całkowitym braku związku z realnym światem, całkowitej fikcji, łamaniu praw fizyki (nie masz czasu np. w VR w sensie ograniczeń z realu, ograniczeń objętości, planety, prędkości, przyspieszeń, surowców, zasobów), symulacji ośrodka rozkoszy itp.

Realny świat to też fikcja, więc lepiej ją modyfikować żeby była dobra, niż pozwalać jej być złą tylko dlatego, że jest. To tak jakbyś jadł spleśniałe żarcie, bo takie jest naturalne.

>Już to pisałem. Ja z watacha pilnuje gratów, Ty siedzisz w środku. Podłączę sobie laptopa do wizualizacji, wezmę na kolana szczeniaki, oprę o szefa stada i patrząc na realny wschód słońca się pośmiejemy jak znaczący tyle co parę wat prądu Olson szczytuje figlując z księżniczką ważącą 350 kg (stawiam na antyk egipski, przepych złota, te klimaty)

Bardzo śmieszne. Z 20 kg nadwagi robisz jakieś 280 i na tym przykładzie zakończmy, bo tym właśnie są Twoje niemerytoryczne wpisy. Opierają się na stworzeniu strwamana, do którego się odwołujesz. Trolling niskich lotów.
JarekS (695 punktów)
>>Cyjony mają nieporównywalnie lepsze relacje w stadzie niż Twoje niedorzeczne pomysły z dyktaturą i resztą.
>Przestań trollować tymi cyjonami, bo piszemy o ludziach.

No i ja wole towarzystwo CAO czy Kangali (bo to sprawdzone) niż Twoje bo nie dość że do niczego nie zmuszają to i relacje emocjonalne się ze stadem ma o których w mokrych snach w VR się nawet na parsek nie zbliżysz, przyjaźnią się na poważnie i jeszcze popilnują za friko. Nie masz z nikim żadnych relacji emocjonalnych, za nikogo nie chcesz odpowiadać, to nawet takie zero jak ja z psychologii widzi na kilometr. I Ty chcesz decydować co dla drugiego dobre czy nie. Na jakiej podstawie?
Gdzie w ogóle w wolnym świecie ktokolwiek o czymś takim ma decydować? Doszliście (Ty i perę innych nicków) ostatnio na tym chylącym się już bardzo wyraźnie do upadku portalu do granic absurdów.

>Na siłę? To będzie wybór moralny - AI jako rozwiązanie problemów ludzkości i ogólnie cierpienia, a ten kto nie chce, ten niech sobie cierpi jeśli chce.

Przecież to jest cierpienie jak jakaś AI ma oceniać czy jestem szczęśliwy czy nie i jak niedostatecznie wg jakiś nieznanych kryteriów to do kasacji. Skąd Ty bierzesz takie bzdury. Psa też mi może skasować dla kawału.

> Wybierasz jakąś iluzoryczną wolność zamiast realnego szczęścia, to może Twój wybór jest wynikiem zaburzeń?

W ZSRR tak było, kto negował wielkość systemu komunistycznego to do psychuszki na poważnie bo nienormalny.Na kuracje. Tyle że tam elektrowstrząsy były a nie AI i korekta, od tego się za często nie umiera a jak takie z umiarem to i specjalnie nie szkodzi.

>Ja to postrzegam inaczej. Obecnie pies ma większe prawa ode mnie, bo można go uśpić żeby niepotrzebnie nie cierpiał, a człowieka nie można, więc grozi mi cierpienie w szpitalu, którego nie można ukrócić.

Sam się możesz skasować. Nie jęcz mi tutaj jak dziecko.

>Nienawidzę ludzi, którzy to popierają i gardzę nimi, a wręcz uważam, że należy stosować wobec nich ich własne zasady.

Czyli jakie?

>Co to znaczy "fikcyjne"? Nie zrozumiałeś zupełnie tego o czym piszę. Obecny świat jest fikcją, ale niekontrolowaną, losową, chaotyczną. Żaden real nie istnieje, chyba że ktoś ma schizofrenię i mu się tak wydaje.

Że co proszę. Szanowny pan Informatyk widział chociażby povray czy blrcad? Soczewkę i żarówkę w brlcad zrobiłeś? Zaczynam wątpić. Jak w ogóle chcesz się do tego VR podłączyć?

>>Każdy kto nie zgadza się z Twoim zdaniem jest domyślnie do uciszenia i kasacji, cenzura na poważnie i inne zaburzenia. A na necie do przypisania cech negatywnych z przestępczymi włącznie.
>Bzdura.

Sam pisałeś że wróżki tworzą bzdury i jak już będą możliwości techniczne to zablokujesz takie publikacje. To jak to w końcu jest? Ma być cenzura czy nie?
Chcesz mieć w VR wolny świat a tu cenzura, to dopiero niespójność jest.

>Do kasacji pisałem, że są ludzie, którzy nieuczciwie chcieliby dojść do władzy, czyli przestępcy. Szarley nazwał moją chęć eliminacji takowych "eksterminacją ludzi".

A co to znaczy "nieuczciwie dojść do władzy". Krytykować dyktatora jak zrozumiałem, tak?

> Też podzielasz jego zdanie i tym samym uważasz, że uwięzienie gwałciciela w zakładzie karnym jest porwaniem i przetrzymywaniem wbrew woli drugiego człowieka?

A niby gdzie to napisałem? Cytat proszę.

>Realny świat to też fikcja, więc lepiej ją modyfikować żeby była dobra, niż pozwalać jej być złą tylko dlatego, że jest. To tak jakbyś jadł spleśniałe żarcie, bo takie jest naturalne.

Ja przyjmuje że realny świat istnieje. I że żaden komputer nie podrobi moich psów a zwłaszcza Azjaty.
btw gościu co miał zrobić sztucznego kota (konstrukcja na poważnie, żadne tam wasze jęki o Godlu, kości programowane, procesory, matryce logiczne, testerzy po świecie, mikroprogramy, mikroprocesory jedno układowe, podział na pamięć krótko i długoterminową itp. zabawkę - kota fundowała jakaś firma, żyroskopy, kamery, serwo z respektem, sterowanie po radiu ala WiFi, co tylko chcesz) zdefraudował ileś tam milionów, zaliczył popisowa klapę i zwiał do Chin

>>Już to pisałem. Ja z watacha pilnuje gratów, Ty siedzisz w środku. Podłączę sobie laptopa do wizualizacji, wezmę na kolana szczeniaki, oprę o szefa stada i patrząc na realny wschód słońca się pośmiejemy jak znaczący tyle co parę wat prądu Olson szczytuje figlując z księżniczką ważącą 350 kg (stawiam na antyk egipski, przepych złota, te klimaty)
>Bardzo śmieszne. Z 20 kg nadwagi robisz jakieś 280 i na tym przykładzie zakończmy, bo tym właśnie są Twoje niemerytoryczne wpisy.

A jaka to różnica w VR? Przecież tam nie ma ograniczeń tego typu.

>Opierają się na stworzeniu strwamana, do którego się odwołujesz. Trolling niskich lotów.

Ty Trolujesz bo argumenty spływają jak woda po Newfundlandzie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No i ja wole towarzystwo CAO czy Kangali (bo to sprawdzone) niż Twoje bo nie dość że do niczego nie zmuszają to i relacje emocjonalne się ze stadem ma o których w mokrych snach w VR się nawet na parsek nie zbliżysz, przyjaźnią się na poważnie i jeszcze popilnują za friko.

A do czego ja Cię zmuszam, poza tym, że do myślenia i zaprzestania konfabulacji, do czego i tak się nie stosujesz?

>Nie masz z nikim żadnych relacji emocjonalnych, za nikogo nie chcesz odpowiadać, to nawet takie zero jak ja z psychologii widzi na kilometr.

A Ty nie masz mózgu. Skąd kłamstwo, że nie mam z nikim relacji emocjonalnych? Widzisz, musisz konfabulować. Po co to robisz?

>I Ty chcesz decydować co dla drugiego dobre czy nie. Na jakiej podstawie?

A skąd pomysł, że ja chcę decydować? Znów konfabulujesz. Po co?

>Gdzie w ogóle w wolnym świecie ktokolwiek o czymś takim ma decydować? Doszliście (Ty i perę innych nicków) ostatnio na tym chylącym się już bardzo wyraźnie do upadku portalu do granic absurdów.

Ktoś musi decydować. Uważam, że eksperci, a nie plebs, ale właśnie wtedy byłaby największa wolność, bo nie byłoby żadnego demokratycznego rządu, który może nas zniewalać chorymi decyzjami i generować kolejne długi.

>Przecież to jest cierpienie jak jakaś AI ma oceniać czy jestem szczęśliwy czy nie i jak niedostatecznie wg jakiś nieznanych kryteriów to do kasacji.

Wg znanych kryteriów. Skan mózgu już teraz dużo może nam powiedzieć, a co dopiero gdy będzie rozwinięte AI. Jeśli wyjdzie np, że masz za mało dopaminy, albo serotoniny, to zniewoli Cię to, że Ci to podładują? Zniewoli Cię to, że dowiesz się np, że jeśli zmienisz powiedzmy dietę, to będziesz zdrowszy i szczęśliwszy, bo wolałbyś nie wiedzieć, że jest taka możliwość i móc wybrać gorzej? To przecież absurd.

>Skąd Ty bierzesz takie bzdury. Psa też mi może skasować dla kawału.

Dla kawału? Albo dyskutuj poważnie, albo won. Tak to sobie można wszystko i o wszystkim napisać.

>W ZSRR tak było, kto negował wielkość systemu komunistycznego to do psychuszki na poważnie bo nienormalny.

Puknij się w głowę z takim porównaniem.

>Sam się możesz skasować. Nie jęcz mi tutaj jak dziecko.

Piszę o prawach, więc nie zmieniaj tematu. Pies też sam może zeskoczyć np z mostu. Co to w ogóle za ucieczka od argumentacji?

>>Nienawidzę ludzi, którzy to popierają i gardzę nimi, a wręcz uważam, że należy stosować wobec nich ich własne zasady.
>Czyli jakie?

Czyli brak jakichkolwiek.

>>Co to znaczy "fikcyjne"? Nie zrozumiałeś zupełnie tego o czym piszę. Obecny świat jest fikcją, ale niekontrolowaną, losową, chaotyczną. Żaden real nie istnieje, chyba że ktoś ma schizofrenię i mu się tak wydaje.
>Że co proszę. Szanowny pan Informatyk widział chociażby povray czy blrcad? Soczewkę i żarówkę w brlcad zrobiłeś? Zaczynam wątpić. Jak w ogóle chcesz się do tego VR podłączyć?

Po co zmieniasz temat?

>Sam pisałeś że wróżki tworzą bzdury i jak już będą możliwości techniczne to zablokujesz takie publikacje. To jak to w końcu jest? Ma być cenzura czy nie?

Taka sama cenzura jaka jest obecnie dla treści pedofilskich. To jesteś za tym żeby teraz je blokowano, czy nie? Wiem, wiem, szach i mat, bo Ci się nie chciało pomyśleć i znów nadziałeś się na kontrę.

>Chcesz mieć w VR wolny świat a tu cenzura, to dopiero niespójność jest.

Nie jest. Wolność nie polega na publikowaniu kłamstw.

>A co to znaczy "nieuczciwie dojść do władzy". Krytykować dyktatora jak zrozumiałem, tak?

Dojść do władzy to dla Ciebie krytykować? Chłopie, z takimi defektami w myśleniu to sobie dyskutuj z Duchem Prawdy.

>> Też podzielasz jego zdanie i tym samym uważasz, że uwięzienie gwałciciela w zakładzie karnym jest porwaniem i przetrzymywaniem wbrew woli drugiego człowieka?
>A niby gdzie to napisałem? Cytat proszę.

Czy podzielasz zdanie Szarleya, że eliminacja przestępców (wrogów ojczyzny, chcących przejąć władzę dla swoich korzyści albo wprowadzania swojej idei) jest eksterminacją ludzi? Bo jeśli tak to idąc tym tokiem rozumowania trzeba też uznać karanie więzieniem za przestępstwo, porwaniem i przetrzymywaniem wbrew woli. Pytam tylko czy jesteś hipokrytą, czy też tak jak Szarley uważasz, że nie powinno się nikogo karać w żaden sposób.

>Ja przyjmuje że realny świat istnieje. I że żaden komputer nie podrobi moich psów a zwłaszcza Azjaty.

Ja nie mówię, że nie istnieje, tylko że fikcją są Twoje przekonania na jego temat, a równie dobrze może to być symulacja komputerowa, z której nie zdawałbyś sobie nawet sprawy. I właściwie NIE MA TO ZNACZENIA. Liczy się doświadczenie i szczęście, a nie Twoje chore przekonania, że niby wolisz to co jest i nie chcesz żadnej zmiany i masz gdzieś cierpienie innych jednostek. Może kiedyś zachorujesz np na raka i zmienisz zdanie. Oby. Będziesz się wtedy modlił żeby było inaczej, a jakiś śmieć Ci powie, że to dobrze, że cierpisz, bo lepiej tak, niż być szczęśliwym w VR.

>A jaka to różnica w VR? Przecież tam nie ma ograniczeń tego typu.

A jaka to różnica, czy jesz spaghetti czy gówno? Dla Ciebie żadna, bo gówno nie zaszkodzi w VR?

>Ty Trolujesz bo argumenty spływają jak woda po Newfundlandzie.

Trolluję merytorycznie, a Ty nie i to jest spora różnica. To, że argumenty po Tobie spływają, bo ich nie rozumiesz, to inna sprawa.

Podkreślone teksty gdzie wykazuję Ci manipulacje/kłamstwo/niezrozumienie/niemerytoryczny trolling i pytania kluczowe, na które odpowiedź prowadzi do tego, że zupełnie nic nie zrozumiałeś, bądź celowo wszystko przekręciłeś.
28-11-2016 06:13 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>A Ty nie masz mózgu.
Niemożliwe i dobrze o tym wiesz dlaczego

>>I Ty chcesz decydować co dla drugiego dobre czy nie. Na jakiej podstawie?
> A skąd pomysł, że ja chcę decydować? Znów konfabulujesz. Po co?

Proponujesz system który to będzie robił ergo jesteś za takim rozwiązaniem. Jakoś trzeba będzie ułożyć program i wytyczne do takich rzeczy. Jesteś programistą więc kandydatura oczywista.

>Ktoś musi decydować. Uważam, że eksperci, a nie plebs, ale właśnie wtedy byłaby największa wolność, bo nie byłoby żadnego demokratycznego rządu, który może nas zniewalać chorymi decyzjami i generować kolejne długi.

Na dyktaturze i ekspertach padłeś, poobrażałeś sensownych dyskutantów i nie widzę powodu żeby ciągnąć ten temat.

> Wg znanych kryteriów. Skan mózgu już teraz dużo może nam powiedzieć, a co dopiero gdy będzie rozwinięte AI. Jeśli wyjdzie np, że masz za mało dopaminy, albo serotoniny, to zniewoli Cię to, że Ci to podładują?

Nie jeżeli leczenie będzie dobrowolne tak jak teraz. Idziesz z tym dalej.

>>Skąd Ty bierzesz takie bzdury. Psa też mi może skasować dla kawału.
>Dla kawału? Albo dyskutuj poważnie, albo won. Tak to sobie można wszystko i o wszystkim napisać.

Jak pozwolisz AI rządzić to tak będzie. Wszystkich wykosi jako konkurencje.

>>W ZSRR tak było, kto negował wielkość systemu komunistycznego to do psychuszki na poważnie bo nienormalny.
>Puknij się w głowę z takim porównaniem.

Merytorycznie proszę. Było tak czy nie?

>>Sam się możesz skasować. Nie jęcz mi tutaj jak dziecko.
>Piszę o prawach, więc nie zmieniaj tematu. Pies też sam może zeskoczyć np z mostu.

No i mi się czynna eutanazja w Twoim wydaniu nie podoba i nie masz argumentów za.

>>Sam pisałeś że wróżki tworzą bzdury i jak już będą możliwości techniczne to zablokujesz takie publikacje. To jak to w końcu jest? Ma być cenzura czy nie?

>Taka sama cenzura jaka jest obecnie dla treści pedofilskich.
>To jesteś za tym żeby teraz je blokowano, czy nie?

Pedofilia jest poważnym przestępstwem w normalnych krajach (również nowo demokratycznych, wide Ameryka Środkowa czy Południowa), wróżki, UFO etc nie. Co więcej zakaz np. UFO łowów to naruszenie wolności. Ale porównanie. Niestety chcąc mieć wolność musisz sie zgodzić z religiami, UFO, 3 okiem, kanałami energetycznymi (są studia z tego w Amsterdamie, to chyba przez ćpanie tam powszechne

>>> Też podzielasz jego zdanie i tym samym uważasz, że uwięzienie gwałciciela w zakładzie karnym jest porwaniem i przetrzymywaniem wbrew woli drugiego człowieka?
>>A niby gdzie to napisałem? Cytat proszę.

>Czy podzielasz zdanie Szarleya, że eliminacja przestępców (wrogów ojczyzny, chcących przejąć władzę dla swoich korzyści albo wprowadzania swojej idei) jest eksterminacją ludzi?

Co to znaczy "wróg ojczyzny"? Może nie zauważyłeś ale normalny świat to taki jakby globalny się staje.

> Bo jeśli tak to idąc tym tokiem rozumowania trzeba też uznać karanie więzieniem za przestępstwo, porwaniem i przetrzymywaniem wbrew woli. Pytam tylko czy jesteś hipokrytą, czy też tak jak Szarley uważasz, że nie powinno się nikogo karać w żaden sposób.

Coraz większy bełkot.

>Ja nie mówię, że nie istnieje, tylko że fikcją są Twoje przekonania na jego temat, a równie dobrze może to być symulacja komputerowa, z której nie zdawałbyś sobie nawet sprawy. I właściwie NIE MA TO ZNACZENIA.

Ma znaczenie bo fizyka tego świata oparta jest na określonych prawach i przyjmuje się że są wszędzie takie same. W VR tego nie ma i dlatego bardzo łatwo utworzyć co się tylko zamarzy.

> Liczy się doświadczenie i szczęście, a nie Twoje chore przekonania, że niby wolisz to co jest i nie chcesz żadnej zmiany i masz gdzieś cierpienie innych jednostek.

To szczęście to jest wg Twoich kryteriów (i tego VR), mogę mieć inne zdanie w tym temacie. Problem nie polega na tym że Ty tam chcesz siedzieć (czy inni ochotnicy bo samemu to przywalisz tak jak Sonnenberg na nowym Solaris) tylko że chcesz tam wsadzić cały świat przymusowo w imię swoich chorych idei nie pytając się nikogo o zdanie. Pooglądaj sobie film "Cargo" - jest nawet na youtube.

> Może kiedyś zachorujesz np na raka i zmienisz zdanie. Oby. Będziesz się wtedy modlił żeby było inaczej, a jakiś śmieć Ci powie, że to dobrze, że cierpisz, bo lepiej tak, niż być szczęśliwym w VR.

Nie będę się modlił (miałem już w życiorysie błędną diagnozę nowotworu mózgu z dość realnymi objawami) bo jestem ateistą. Prawdziwym, nie malowanym jak większość na tym portalu. Co do doświadczeń z innymi i opieką myślę że mam większe.

Jeżeli chcesz się przenieść do VR takim jakim jesteś (w celach terapii czy bardziej ucieczki z uszkodzonego ciała) to znaczy że opanowałeś (ostre SF ale załóżmy) transfer i utrzymanie osobowości człowieka w sprzęcie technicznym. Skoro tak to będzie to odmiana terapii medycznej i nie możesz mi zarzucać że chce żebyś cierpiał bo nigdzie się nie określiłem że nie chce by istniała medycyna, leczenie, ubezpieczenia itp. Jak zwykle przypisujesz rozmówcy cechy negatywne tylko żeby dokopać.

Siedząc w tym sprzęcie będziesz się mógł określić czy chcesz do VR zamkniętego, do takiego które ma kontakt z normalnym światem czy też w ogole w świecie uczestniczyć.

>>A jaka to różnica w VR? Przecież tam nie ma ograniczeń tego typu.
>A jaka to różnica, czy jesz spaghetti czy gówno? Dla Ciebie żadna, bo gówno nie zaszkodzi w VR?

Nie jesteśmy w VR, to Twoja fantazja.

Zrób w BRLcad soczewkę, później teleskop itp. zobaczysz jak z tym jest. Gdzie tu do prostych praw fizyki, syntez chemicznych itp.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Myślałem, że po takiej kompromitacji i tym jak Ci ją wytknąłem już nie odpowiesz. Widzę, że jednak brniesz dalej, więc to tak jakbyś robił harakiri.

>Proponujesz system który to będzie robił ergo jesteś za takim rozwiązaniem. Jakoś trzeba będzie ułożyć program i wytyczne do takich rzeczy. Jesteś programistą więc kandydatura oczywista.

Proponuję system, który będzie pilnował żeby żadna demokracja nie rządziła i żeby o najważniejszych rzeczach decydowali eksperci. Oczywiste jest jedynie to, że pieprzysz bzdury i konfabulujesz, tworząc strawmany, bo nie potrafisz się odnieść do moich argumentów.

>Na dyktaturze i ekspertach padłeś, poobrażałeś sensownych dyskutantów i nie widzę powodu żeby ciągnąć ten temat.

Cokolwiek bym nie napisał, czegokolwiek bym nie udowodnił, to ludzie tego pokroju będą udawać, że jest odwrotnie. Co za żałosne kreatury, właśnie taki plebs należy odsunąć od decyzji.

>(miałem już w życiorysie błędną diagnozę nowotworu mózgu z dość realnymi objawami

Objawy widzę. Zamiast nowotworu zdiagnozowałbym głupotę.

Na resztę nie ma co odpowiadać, bo nie odniosłeś się do kluczowych wpisów, nie wybrnąłeś z kompromitacji, więc szkoda strzępić ryja... tzn klawiatury

Żenada.
28-11-2016 12:37 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>Proponuję system, który będzie pilnował żeby żadna demokracja nie rządziła i żeby o najważniejszych rzeczach decydowali eksperci. Oczywiste jest jedynie to, że pieprzysz bzdury i konfabulujesz, tworząc strawmany, bo nie potrafisz się odnieść do moich argumentów.

Jak odwołać dyktatora jak zacznie źle rządzić albo zwyczajnie zeświruje?

>>Na dyktaturze i ekspertach padłeś, poobrażałeś sensownych dyskutantów i nie widzę powodu żeby ciągnąć ten temat.
>Cokolwiek bym nie napisał, czegokolwiek bym nie udowodnił, to ludzie tego pokroju będą udawać, że jest odwrotnie. Co za żałosne kreatury, właśnie taki plebs należy odsunąć od decyzji.

I sterylizować nie bacząc na powikłania. Jak jakieś będą to lepiej, na co komuś pasożyty, nie?

>>(miałem już w życiorysie błędną diagnozę nowotworu mózgu z dość realnymi objawami
>Objawy widzę. Zamiast nowotworu zdiagnozowałbym głupotę.

Mnie nie było do śmiechu i w odróżnieniu od Ciebie w rozważaniach o eutanazji doszedłem punkt dalej niż jęki panienki z różową żyletką.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jak odwołać dyktatora jak zacznie źle rządzić albo zwyczajnie zeświruje?

Jak odwołać demokratów jeśli zaczną źle rządzić, albo świrują jak np Kaczyński? Widzisz, demokraci zazwyczaj przeczą sobie w tym momencie, bo są niby za decyzją ludu, ale gdy lud jest głupi i podejmuje złe decyzje, to nagle demokraci są przeciwko wyborowi stada i chcą żeby plebs zmienił zdanie.

Jak odwołać dyktatora? Ano możliwych jest wiele wariantów. Trzeba się przed tym zabezpieczyć tworząc wcześniej odpowiednie przepisy. Ja to widzę tak, że dyktator buduje rząd złożony z ekspertów. Każdy kto się tam znajduje musi mieć odpowiedni profil psychologiczny, wiedzę i doświadczenie. Założę o tym nowy wątek, gdzie wyjaśnię te wszystkie wypociny zawarte w pseudo-sensownych pytaniach rozmówców, którzy sami nie potrafią obronić przed analogicznymi pytaniami swojej demokracji.

>>Cokolwiek bym nie napisał, czegokolwiek bym nie udowodnił, to ludzie tego pokroju będą udawać, że jest odwrotnie. Co za żałosne kreatury, właśnie taki plebs należy odsunąć od decyzji.
>I sterylizować nie bacząc na powikłania. Jak jakieś będą to lepiej, na co komuś pasożyty, nie?

Strawman. Typowy dla ludzi zaoranych, którzy już nie mają co napisać, a nie chcą się wycofać.

>>>(miałem już w życiorysie błędną diagnozę nowotworu mózgu z dość realnymi objawami
>>Objawy widzę. Zamiast nowotworu zdiagnozowałbym głupotę.
>Mnie nie było do śmiechu i w odróżnieniu od Ciebie w rozważaniach o eutanazji doszedłem punkt dalej niż jęki panienki z różową żyletką.

Tzn? Miałeś nieudaną próbę samobójczą jak jakaś c**a?
28-11-2016 13:10 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)

>Tzn? Miałeś nieudaną próbę samobójczą jak jakaś c**a?

Nic z tych rzeczy, na to zawsze jest czas jak już naprawdę niedobrze. Ale rozliczenie zdążyłem zrobić. Nie miałeś takich doświadczeń (porządnej opieki nad chorymi na nowotwory też nie) bo byś za przeproszeniem nie pieprzył o podludziach, eutanazjach , decydowanie prez komputer itp. jak nawiedzony satanista netowy z przełomu wieków
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nic z tych rzeczy, na to zawsze jest czas jak już naprawdę niedobrze. Ale rozliczenie zdążyłem zrobić.

Jakie znowu rozliczenie?

>Nie miałeś takich doświadczeń (porządnej opieki nad chorymi na nowotwory też nie) bo byś za przeproszeniem nie pieprzył o podludziach, eutanazjach , decydowanie prez komputer itp. jak nawiedzony satanista netowy z przełomu wieków

Ale bzdury. Co ma do rzeczy opieka nad chorymi? Gdybyś naprawdę chorował to byś nie pieprzył takich głupot i nie nazywałbyś realnych problemów różowymi żyletkami jak najgorszy typ psychopaty.
JarekS (695 punktów)

>Ale bzdury. Co ma do rzeczy opieka nad chorymi? Gdybyś naprawdę chorował to byś nie pieprzył takich głupot i nie nazywałbyś realnych problemów różowymi żyletkami jak najgorszy typ psychopaty.

Ok, przyjete do wiadomosci.
szarley (54913 punktów)
>>Jak odwołać dyktatora jak zacznie źle rządzić albo zwyczajnie zeświruje?
>Jak odwołać demokratów jeśli zaczną źle rządzić, albo świrują jak np Kaczyński?
W kolejnych wyborach, lub w procedurach odwołania władzy (impeachment)
Do tego współczesne demokracje mają zaszyte mechanizmy np trójpodział władz.

>Jak odwołać dyktatora? Ano możliwych jest wiele wariantów. Trzeba się przed tym zabezpieczyć tworząc wcześniej odpowiednie przepisy.
1 Bzdura. Dyktator po prostu zmieni przepisy
2 KTO je ma ustanowić? Sam dyktator? Referendum "plebsu" Tylko nie pisz że "eksperci" bo nie odpowiesz na pytanie KTO ma mianować tych ekspertów
3 Kto ocenia czy te przepisy są "odpowiednie"?

>Ja to widzę tak, że dyktator buduje rząd złożony z ekspertów. Każdy kto się tam znajduje musi mieć odpowiedni profil psychologiczny, wiedzę i doświadczenie.
KTO określa kryteria? Bo jeśli dyktator to, żaden z Twoich oponentów się nie nadaje, a wielu z nas to specjaliści, których właśnie należałoby powoływać....

>Założę o tym nowy wątek, gdzie wyjaśnię te wszystkie wypociny zawarte w pseudo-sensownych pytaniach rozmówców, którzy sami nie potrafią obronić przed analogicznymi pytaniami swojej demokracji.
Przeczytam z zainteresowaniem, jeśli będzie merytoryczny. Narazie poprzestajesz na nazywaniu oponentów plebsem

>Strawman. Typowy dla ludzi zaoranych, którzy już nie mają co napisać, a nie chcą się wycofać.
To czy wierzysz w to, że kogoś zaorałeś nie ma żadnego znaczenia i nie jest żadnym argumentem. To tylko Twoja wiara
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W kolejnych wyborach, lub w procedurach odwołania władzy (impeachment)
>Do tego współczesne demokracje mają zaszyte mechanizmy np trójpodział władz.

W kolejnych wyborach, jasne. Mechanizmy odwołania władzy można zawrzeć też w dyktaturze.

>>Jak odwołać dyktatora? Ano możliwych jest wiele wariantów. Trzeba się przed tym zabezpieczyć tworząc wcześniej odpowiednie przepisy.
>1 Bzdura. Dyktator po prostu zmieni przepisy

Bzdura. Trzeba zrobić przepisy, których żaden dyktator nie może zmienić i one mają dotyczyć właśnie wyjątkowych sytuacji. Nie sądzę jednak żeby do takich sytuacji często dochodziło.

>2 KTO je ma ustanowić? Sam dyktator? Referendum "plebsu" Tylko nie pisz że "eksperci" bo nie odpowiesz na pytanie KTO ma mianować tych ekspertów

To jest do dopracowania. Jest wiele wariantów i nie wiem doprawdy który jest najlepszy. Na pewno najgorsze byłoby powierzenie tego plebsowi.

>3 Kto ocenia czy te przepisy są "odpowiednie"?

Cały czas tylko to kto i kto jak jakiś durny personalista. Szukasz na siłę przeszkód tam gdzie ich nie ma, a tam gdzie są to ich nie dostrzegasz. Myślenie wybiórcze.

>>Ja to widzę tak, że dyktator buduje rząd złożony z ekspertów. Każdy kto się tam znajduje musi mieć odpowiedni profil psychologiczny, wiedzę i doświadczenie.
>KTO określa kryteria? Bo jeśli dyktator to, żaden z Twoich oponentów się nie nadaje, a wielu z nas to specjaliści, których właśnie należałoby powoływać....

Dyktator i nie nadaje się żaden ideolog, ani człowiek niepanujący nad własnymi emocjami i dogmatyczny.

>To czy wierzysz w to, że kogoś zaorałeś nie ma żadnego znaczenia i nie jest żadnym argumentem. To tylko Twoja wiara

Tak to sobie każdy może napisać, nawet Szumlewicz po rozmowie z kimś kto go zmasakrował (a robi to w jego przypadku niemal każdy).
szarley (54913 punktów)
Powtórzę pytania:
Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złe decyzje.

>>W kolejnych wyborach, lub w procedurach odwołania władzy (impeachment)
>>Do tego współczesne demokracje mają zaszyte mechanizmy np trójpodział władz.
>W kolejnych wyborach, jasne.
Tak, w kolejnych wyborach lub poprzez inne procedury np impeachment.

>Mechanizmy odwołania władzy można zawrzeć też w dyktaturze.
1 Pokaż je Ciągle unikasz odpowiedzi na pytania
2 Dyktator sam określa mechanizmy. Na tym polega dyktatura

>>>Jak odwołać dyktatora? Ano możliwych jest wiele wariantów. Trzeba się przed tym zabezpieczyć tworząc wcześniej odpowiednie przepisy.
>>1 Bzdura. Dyktator po prostu zmieni przepisy
>Bzdura. Trzeba zrobić przepisy, których żaden dyktator nie może zmienić
Więc nie jest dyktatorem. Nie ma władzy

>i one mają dotyczyć właśnie wyjątkowych sytuacji. Nie sądzę jednak żeby do takich sytuacji często dochodziło.
jak narazie w 100 % dyktatur

>>2 KTO je ma ustanowić? Sam dyktator? Referendum "plebsu" Tylko nie pisz że "eksperci" bo nie odpowiesz na pytanie KTO ma mianować tych ekspertów
>To jest do dopracowania.
Jak brak mydła w strefie Krystkona
Tego nie dopracujesz, na to pytanie po prostu NIE MA dobrej odpowiedzi

>Jest wiele wariantów
Pokaż JEDEN

>>3 Kto ocenia czy te przepisy są "odpowiednie"?
>Cały czas tylko to kto i kto jak jakiś durny personalista. Szukasz na siłę przeszkód tam gdzie ich nie ma, a tam gdzie są to ich nie dostrzegasz.
1 Przeszkody są, prosty dowód - nie poradzisz wskazać jak je ominąć, nie poradzisz odpowiedzieć na pytania
Cytat:
Nie ma lepszego argumentu niż brak argumentów oponenta


>>KTO określa kryteria? Bo jeśli dyktator to, żaden z Twoich oponentów się nie nadaje, a wielu z nas to specjaliści, których właśnie należałoby powoływać....
>Dyktator i nie nadaje się żaden ideolog, ani człowiek niepanujący nad własnymi emocjami i dogmatyczny.
1 Czyli nie nadaje się żaden z dotychczasowych dyktatorów
2 Wracasz do pętli: kto mianuje dyktatora. Ustawka Legii contra Cracovii?

>>To czy wierzysz w to, że kogoś zaorałeś nie ma żadnego znaczenia i nie jest żadnym argumentem. To tylko Twoja wiara
>Tak to sobie każdy może napisać, nawet Szumlewicz po rozmowie z kimś kto go zmasakrował (a robi to w jego przypadku niemal każdy).
sobie każdy może napisać, nawet Szumlewicz, że kogoś "zaorał"
Proszę o argumenta, odpowiedzi a nie deklarację o zaoraniu

Powtórzę pytania:
Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złe decyzje.
Jużnieborek (579 punktów)
(www.racjonalista.pl/forum.php/s,729115#w729613):

>Założę o tym nowy wątek

I coście narobili?
szarley (54913 punktów)
>(www.racjonalista.pl/forum.php/s,729115#w729613):
>>Założę o tym nowy wątek
>I coście narobili?

Spoko, skoro z braku Big_zyda i kilku innych nie ma szans na poważne i kulturalne rozmowy, to się choć pośmiejem
28-11-2016 09:47 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Czy podzielasz zdanie Szarleya, że eliminacja przestępców (wrogów ojczyzny, chcących przejąć władzę dla swoich korzyści albo wprowadzania swojej idei) jest eksterminacją ludzi?
Oczywiście pytanie KTO orzeka o tym, że ktoś jest wrogiem ojczyzny, chcącym przejąć władzę dla swoich korzyści albo wprowadzania swojej idei) jest pytaniem pobocznym
Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złą decyzję, a oponentów czyli wrogów ojczyzny, zgładzi testując leki, lub wysterylizuje.

Jedynym Twoim argumentem za dyktaturą, jest to, że dyktator MOŻE powołać rząd ekspertów. Ponieważ MOŻE ale nigdy to się nie stało, więc nikt nie ma możliwości tego podważyć. Podobnie jak Ty nie poradziłbyś podważyć tezy, że taki rząd MOŻE powstać w demokracji, jak też że na orbicie lata sobie mały czajniczek lub wczoraj narodzony cieliczek

Olson: No to wtedy pojawia się problem, ale nie z winy dyktatora tylko głupiego ludu, który musi wyginąć żeby na miejsce tych chwastów pojawiły się kwiaty,
Olson No musi wyginąć, ale proponuje sterylizacje, a nie mordowanie.

Olson:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,728621#w729066
Cytat:
Sterylizacja ludobójstwem? Nie kompromituj się. Próbujesz żałośnie zracjonalizować swoje kłamstwa. Obrzydliwe


Konwencja ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa - uchwalona przez Zgromadzenie Ogólne ONZ dnia 9 grudnia 1948 r :

Art II:
Cytat:
W rozumieniu Konwencji niniejszej ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:
...
d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,


Masowa sterylizacja jest ludobójstwem. I nie ma znaczenia jak Ty to nazwiesz. I nie ma znaczenia czy przy tym rzygasz

Marzy Ci się system, pozbawiający ludzi ich elementarnych praw, w tym prawa do życia.
Marzy Ci się system, w którym wolno władcy zabijać testowanymi lekami ludzi, którzy mają odrębne zdanie niż władza.
Wolę tę chorą demokrację. Przynajmniej wolno mi samodzielnie myśleć.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Czy podzielasz zdanie Szarleya, że eliminacja przestępców (wrogów ojczyzny, chcących przejąć władzę dla swoich korzyści albo wprowadzania swojej idei) jest eksterminacją ludzi?
>Oczywiście pytanie KTO orzeka o tym, że ktoś jest wrogiem ojczyzny, chcącym przejąć władzę dla swoich korzyści albo wprowadzania swojej idei) jest pytaniem pobocznym

Nikt nie orzeka. Była mowa o zbrodniarzach, którzy chcą nielegalnie przejąć władzę, oczerniają rząd kłamiąc. Czy ktoś to musi orzekać? To tak jakbyś teraz był przeciwko karze więzienia, bo KTO orzeka o tym? Niezawisły sąd? A czemu, przecież wg logiki Szarleya przestępca powinien mieć wolny wybór

>Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złą decyzję, a oponentów czyli wrogów ojczyzny, zgładzi testując leki, lub wysterylizuje.

Można wymyślić wiele koncepcji. WIELE, rozumiesz?

> Cytat:
W rozumieniu Konwencji niniejszej ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:
> ...
>d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,
>


No właśnie, grup narodowych, etnicznych, rasowych, czy religijnych, a ja piszę nie o nich, tylko o zbrodniarzach.

>d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,

To dotyczyło już czego innego. Plebsu. Grupy debili, ludzi patologicznych, bez względu na rasę i religię.

>Masowa sterylizacja jest ludobójstwem. I nie ma znaczenia jak Ty to nazwiesz. I nie ma znaczenia czy przy tym rzygasz

Na tej samej zasadzie pozwolenie im na narodziny jest zadawaniem cierpienia i skazywaniem ich na pewną śmierć.

>Marzy Ci się system, pozbawiający ludzi ich elementarnych praw, w tym prawa do życia.

Bzdura.

>Marzy Ci się system, w którym wolno władcy zabijać testowanymi lekami ludzi, którzy mają odrębne zdanie niż władza.

Bzdura. Pisałem o zbrodniarzach. Nawet na takich kłamcach jak Ty nie stosowałbym leków - nie pomogłyby.

>Wolę tę chorą demokrację. Przynajmniej wolno mi samodzielnie myśleć.

Gardzę demokratami. Fuj... "Samodzielne" myślenie polega na tym, że nie myślisz i masz braki w logicznym myśleniu. Ktoś myśli za Ciebie.
28-11-2016 12:42 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)

>>d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,
>To dotyczyło już czego innego. Plebsu. Grupy debili, ludzi patologicznych, bez względu na rasę i religię.

"Załosne kreatury" się łapią jak rozumiem
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jak zwykle nie rozumiesz, ale do tego już mnie zdążyłeś przyzwyczaić.
28-11-2016 13:05 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>Jak zwykle nie rozumiesz, ale do tego już mnie zdążyłeś przyzwyczaić.

A co tu jest do zrozumienia. Tworzysz kategorie normalnych i podludzi, plebsu itp.
Wcześniej było o plebsie i zostałem zaliczony (nie chce mi się szukać), teraz głupota zdiagnozowana (potwierdzenie) i "żałosna kreatura".
Tym bardziej do kategorii to zalicza (albo może gorzej już jest - wróg systemu do kasacji od razu poprzez testy leków).

Proste.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jak zwykle nie rozumiesz, ale do tego już mnie zdążyłeś przyzwyczaić.
>A co tu jest do zrozumienia. Tworzysz kategorie normalnych i podludzi, plebsu itp.
>Wcześniej było o plebsie i zostałem zaliczony (nie chce mi się szukać), teraz głupota zdiagnozowana (potwierdzenie) i "żałosna kreatura".

No tak.

>Tym bardziej do kategorii to zalicza (albo może gorzej już jest - wróg systemu do kasacji od razu poprzez testy leków).

To już Twoje konfabulacje.

>Proste.

Tak proste, że popełniłeś rażący błąd w interpretacji. Brawo
28-11-2016 14:13 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>>A co tu jest do zrozumienia. Tworzysz kategorie normalnych i podludzi, plebsu itp.
>>Wcześniej było o plebsie i zostałem zaliczony (nie chce mi się szukać), teraz głupota zdiagnozowana (potwierdzenie) i "żałosna kreatura".
>No tak.
>>Tym bardziej do kategorii to zalicza (albo może gorzej już jest - wróg systemu do kasacji od razu poprzez testy leków).
>To już Twoje konfabulacje.
Plebs miał być odsunięty od władzy i sterylizowany. Tak czy nie?

To jest minimum. Żałosna kreatura to może być gorzej, dużo gorzej (były zaplute karły reakcji kiedyś, coś podobnego).
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>A co tu jest do zrozumienia. Tworzysz kategorie normalnych i podludzi, plebsu itp.
>>>Wcześniej było o plebsie i zostałem zaliczony (nie chce mi się szukać), teraz głupota zdiagnozowana (potwierdzenie) i "żałosna kreatura".
>>No tak.
>>>Tym bardziej do kategorii to zalicza (albo może gorzej już jest - wróg systemu do kasacji od razu poprzez testy leków).
>>To już Twoje konfabulacje.
>Plebs miał być odsunięty od władzy

Tak i to jest postulat na tu i teraz.

>i sterylizowany.

A to dotyczyło innego tematu, a Wy to wszystko z Szarleyem mieszacie, bo zamiast pomyśleć ulegacie impulsywnym emocjom, które odzywają się gdy ktoś ma inne zdanie niż Wy.

Sterylizacja na tu i teraz tak, ale dla najgorszego bydła. Nie mamy możliwości żeby już teraz orzec kto jest dobry, a kto zły i nie powinien mieć dzieci, jeśli chodzi zwykłe przypadki. Z pewnością to można mówić jedynie o skrajnościach. Pisałem też przy innej dyskusji, że sterylizacja całej ludzkości byłaby moralnym dobrem, bo eliminowałaby cierpienie i że płodzenie dzieci jest samo w sobie niemoralnym lub chociaż mocno kontrowersyjnym czynem. Szczególnie gdy rodzice nie mają odpowiednich warunków i sami są nieodpowiedzialni, ale tego im nie chcę odbierać, bo rozwój AI jest priorytetem, a do tego są potrzebni żywi ludzie.

>To jest minimum. Żałosna kreatura to może być gorzej, dużo gorzej (były zaplute karły reakcji kiedyś, coś podobnego).

Żałosna kreatura po prostu ma nie mieć prawa głosu. Zresztą nie tylko ona, bo ja sam też nie powinienem go mieć, bo nie wiem jakie rozwiązania są optymalne, a tym bardziej nie wie tego plebs, który nawet nie próbował do tego dojść, tylko przy wyborach kieruje się emocjami. Demokracja miałaby sens jedynie w społeczeństwie samych ekspertów oraz być może gdyby głosowało się na ludzi ze względu na zaufanie, a poglądy kandydatów byłyby niejawne, a ci nie mieliby prawa w pracy kierować się osobistymi sentymentami, emocjami, ideami.
szarley (54913 punktów)
Powtórzę pytania:
Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złe decyzje.

>a Wy to wszystko z Szarleyem mieszacie, bo zamiast pomyśleć ulegacie impulsywnym emocjom, które odzywają się gdy ktoś ma inne zdanie niż Wy.

A może tak jakieś argumenta? odpowiedzi?

>Sterylizacja na tu i teraz tak, ale dla najgorszego bydła.
A może tak jakieś argumenta? Bo jak rozumiem ta Twoja wypowiedź to nie jest na emocjach...

>Nie mamy możliwości żeby już teraz orzec kto jest dobry, a kto zły i nie powinien mieć dzieci,
Uffffffffffffffffff

>rozwój AI jest priorytetem, a do tego są potrzebni żywi ludzie.
Serio? Do czego potrzebni? dostarczyciele energii ja w matrixie?

>>To jest minimum. Żałosna kreatura to może być gorzej, dużo gorzej (były zaplute karły reakcji kiedyś, coś podobnego).
A może tak jakieś argumenta? odpowiedzi?

>Żałosna kreatura po prostu ma nie mieć prawa głosu.
A może tak jakieś argumenta? odpowiedzi?

Powtórzę pytania:
Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złe decyzje.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Powtórzę pytania:
>Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złe decyzje.

Powtarzasz się. Zamiast oceniać dyktaturę w porównaniu do demokracji Ty pytasz o szczegóły wprowadzenia dyktatury. Niby temat pokrewny, ale inny i non stop o tym piszę, a do Ciebie nic nie trafia. Demokracja to dopiero utopia, która w praktyce się nie sprawdza, a prawo do wyborów to nic innego jak zrównywanie wpływu na kształt państwa wszystkim ludziom. Przecież to założenie jest całkowicie oderwane od rzeczywistości. Wychodzi na to, że w demokracji opłaca się być gorszym. Gorszych jest więcej, a lepsi muszą się podporządkować. Socjalizm jest skutkiem demokracji, bo plebs ma roszczeniowe postawy i żąda ustalenia takiego prawa, które promuje bylejakość. Opowiadanie się po stronie demokracji to zakamuflowany pogląd popierania socjalizmu i rządów nieeksperckich. Mało tego, teraz przecież także rządzi kapitał, ale ten zdobyty niekoniecznie uczciwie, prawo jest celowo zawiłe (jak to w demokracji) i niesprawiedliwe, a bogaczom z układami więcej uchodzi na sucho. Demokracja to raj dla przekrętów, korupcji, biurokracji, niesprawiedliwości, terroru głupiej większości nad mądrzejszą mniejszością, dezinformacji, powstawania podziałów wewnątrz społeczeństwa, bo skoro każdy ma jakiś wpływ na kształt państwa, to ludzie o wrogich poglądach nam zagrażają. Tylko, że ten wpływ mojego jednego głosu jest iluzoryczny, a wiele osób ulega tym iluzjom tak mocno, że spór PiS vs PO dzieli rodziny. Pozór dokonywania wyboru ma większy negatywny wpływ niż brak wyboru. Nie dlatego żeby zniewalać ludzi, tylko właśnie po to żeby zapewnić im warunki do jak największej wolności. Ludzie nie potrzebują tej iluzji, że mają wpływ, ale potrzebują znawców na ważnych stanowiskach, zamiast klaunów realizujących interesy cudzego kapitału i manipulujących tłumem. Demokracja to system doszczętnie skompromitowany i już zawsze taka będzie, a dyktatura daje nadzieje na dobre rządy, ale zwiększa też możliwość wpływu złych rządów na życie ludzi.

Wpadasz w taką furię bo proponuję odebranie iluzji wyboru szarym obywatelom. Celem jest rząd ekspertów i uniemożliwienie wpływu na władzę prywatnym interesom i ideologiom. Tylko to gwarantuje tą faktyczną równość, która powinna łączyć nas wszystkich w tym samym stopniu, czyli równość w byciu wolnym, gdzie wolność to brak wpływu roszczeń innych ludzi na jednostkę. Państwo pilnowałoby więc po prostu tego aby nikt nie przejął władzy, a wszystkich muszą obowiązywać równe prawa. Stąd pomysł z dyktaturą. Są jednak dziedziny, w których państwo jest potrzebne, więc powinni się nimi zajmować niezawiśli eksperci. Nie chcę słuchać co ma do powiedzenia na temat gospodarki jakiś Kaczyński, Tusk i inni ludzie tego pokroju. Chcę żeby ktoś przeprowadził szczegółowe badania i przedstawił oficjalne raporty.

Kwestia wyboru dyktatora jest do dyskusji. Wiemy, że ludzie w większości nie znają się na rządzeniu i mają na ten temat przypadkowe poglądy przyjęte na zasadzie wdruków w emocje. Wybieranie dyktatora przez nich jest głupie. Najbogatsi? Naukowcy? Może kilka sit? Mechanizm zabezpieczenia przed złymi rządami też jest taką kwestią. Nie można jednak uciec od faktu, że ten sam problem występuje w demokracji i wcale nie jest rozwiązany.

Złe rządy teoretycznie można odwołać, a w praktyce lud jest manipulowany, a w razie czego i tak jest bezsilny, bo nie ma nawet powszechnego dostępu do broni, co daje przewagę nieuczciwym.

Wolę normalnego złodzieja od demokraty, bo taki przynajmniej nie udaje dobrego. Nie zasłania się wymyślonymi pseudo-wartościami, które są odwrotnością etyki.

Wymieniałem już więcej argumentów, ale i tak jesteś na nie głuchy. Unikasz porównania demokracji do dyktatury, a to nie działa w tej dyskusji na Twoją korzyść. W dodatku podajesz przykłady złych dyktatur, całkowicie ignorując przyczyny ich upadku.

>A może tak jakieś argumenta? odpowiedzi?

Są, ale na nie nie odpowiadasz, bo wolisz uciec w pytania poboczne. Mógłbyś przecież zlikwidować to fatalne wrażenie i zacząć rozmawiać na temat meritum, a te wątki, które poruszasz i tak by się pewnie potem wyłoniły.

>>Sterylizacja na tu i teraz tak, ale dla najgorszego bydła.
>A może tak jakieś argumenta? Bo jak rozumiem ta Twoja wypowiedź to nie jest na emocjach...

Podawałem wtedy. Pamiętam, że nawet wtedy podałem przykład ćpunki, która bierze w ciąży, a drugie dziecko leży obok w wózku z browarami.

>>Nie mamy możliwości żeby już teraz orzec kto jest dobry, a kto zły i nie powinien mieć dzieci,
>Uffffffffffffffffff

Czemu ufff? Przecież to oczywiste. Jedynie skrajne przypadki da się określić, takie jak np ta ćpunka.

>>rozwój AI jest priorytetem, a do tego są potrzebni żywi ludzie.
>Serio? Do czego potrzebni? dostarczyciele energii ja w matrixie?

A komu to AI potrzebne bez ludzi?
01-12-2016 07:03 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Powtórzę pytania:
>>Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złe decyzje.
>Powtarzasz się.
Bo nadal nie ma odpowiedzi

>Zamiast oceniać dyktaturę w porównaniu do demokracji Ty pytasz o szczegóły wprowadzenia dyktatury.
1 Te szczegóły są istotne, zazwyczaj wprowadzanie/utrzymanie dyktatury to ofiary śmiertelne bywa że dziesiątki milionów
2 Oceniłem, podałem co ma zaszyte dyktatura
www.racjonalista.pl/forum.php/s,727403#w728145

>Niby temat pokrewny, ale inny i non stop o tym piszę, a do Ciebie nic nie trafia.
Oczywiście, że trafia! Trafia to, że nie poradzisz odpowiedzieć i lepiej trafiłoby to że poradzisz się do tego przyznać.

>Demokracja to dopiero utopia, która w praktyce się nie sprawdza,
Ręce opadają
1 A która dyktatura "sprawdziła się w praktyce"?
2 Znam kraje od dawna demokratyczne, których poziom życia jest nieosiągalny dla dyktatur

>Przecież to założenie jest całkowicie oderwane od rzeczywistości.
Obudź się. ono JEST w rzeczywistości

>Demokracja to raj dla przekrętów, korupcji, biurokracji, niesprawiedliwości, terroru
Nooo z tym terrorem to już pojechałeś. Naprawdę pokaż mi go , bo ja podpowiem Ci adresy dziesiątek cmentarzy ofiar dyktatury

>Celem jest rząd ekspertów
Mantra. Dowodu, że dyktator może powołać taki rząd brak. Nie podajesz ani teoretycznego mechanizmu, ani praktycznego doświadczenia

>Państwo pilnowałoby więc po prostu tego aby nikt nie przejął władzy, a wszystkich muszą obowiązywać równe prawa.
I państwo po czasie, zwłaszcza, kiedy dyktatura okazywała się gospodarczo niewydolna, lub coraz więcej ludzi bolałaby cenzura, skupiałoby się już tylko na tym.

>Kwestia wyboru dyktatora jest do dyskusji. Wiemy, że ludzie w większości nie znają się na rządzeniu i mają na ten temat przypadkowe poglądy przyjęte na zasadzie wdruków w emocje. Wybieranie dyktatora przez nich jest głupie. Najbogatsi? Naukowcy? Może kilka sit?
jaki wniosek?

>Mechanizm zabezpieczenia przed złymi rządami też jest taką kwestią. Nie można jednak uciec od faktu, że ten sam problem występuje w demokracji i wcale nie jest rozwiązany.

Ty naprawdę nie widzisz istnienia mechanizmu odwołania władzy w demokracji? W Y B O R Y . nie słyszałeś o tym?

>Wymieniałem już więcej argumentów, ale i tak jesteś na nie głuchy.
Bo to nie są argumenta tylko nieudowadnialne mantry. To o czym piszesz, jest tylko w Twoich marzeniach (i Korvin - Mikkego)

>Unikasz porównania demokracji do dyktatury, a to nie działa w tej dyskusji na Twoją korzyść.
Tak, wiem, zaorałeś mnie w dyskusji, możesz to sobie powtarzać.

>W dodatku podajesz przykłady złych dyktatur, całkowicie ignorując przyczyny ich upadku.
Przyczyną ich upadku było to, że były złe i krwawe, to ma mniejsze znaczenie.. Ja skupiam się na tym DLACZEGO KAŻDA dyktatura staje się zła i krwawa.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,727403#w728145

>>A może tak jakieś argumenta? odpowiedzi?
>Są, ale na nie nie odpowiadasz, bo wolisz uciec w pytania poboczne.
tośmy pogadali. Nie poradzisz odpowiedzieć, uciekasz w personalne przygadania

>Mógłbyś przecież zlikwidować to fatalne wrażenie i zacząć rozmawiać na temat meritum,
Przypomnę: www.racjonalista.pl/forum.php/s,727403#w728145

>>>Sterylizacja na tu i teraz tak, ale dla najgorszego bydła.
>>A może tak jakieś argumenta? Bo jak rozumiem ta Twoja wypowiedź to nie jest na emocjach...
>Podawałem wtedy. Pamiętam, że nawet wtedy podałem przykład ćpunki, która bierze w ciąży, a drugie dziecko leży obok w wózku z browarami.
Czyli jeśli jakaś kobieta sprzeciwi się dyktaturze, to należy złapać, wstrzyknąć coś, sfilmować, odebrać dzieci i wysterylizować. Olsonie! Tak to działa w dyktaturze! To jest mechanizm dyktatury. Celem każdego dyktatora jest utrzymanie się przy władzy, dobrowolnie oddaje władzę dopiero wtedy, kiedy jest to jedyny sposób na uratowanie głowy.

>>>rozwój AI jest priorytetem, a do tego są potrzebni żywi ludzie.
>>Serio? Do czego potrzebni? dostarczyciele energii ja w matrixie?
>A komu to AI potrzebne bez ludzi?
Sobie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Bo nadal nie ma odpowiedzi

Ale pisałem dlaczego nie ma i trzeba być maksymalnie zacietrzewionym żeby to pomijać. Świadczy to o tym, że na temat meritum nie masz wiele do powiedzenia, więc bronisz swojej wiary w inny sposób.

>>Zamiast oceniać dyktaturę w porównaniu do demokracji Ty pytasz o szczegóły wprowadzenia dyktatury.
>1 Te szczegóły są istotne, zazwyczaj wprowadzanie/utrzymanie dyktatury to ofiary śmiertelne bywa że dziesiątki milionów

Ta, a każdy kto pije alkohol zazwyczaj hałasuje i kradnie. Manipulujesz, bo bronisz swojej wiary.

>2 Oceniłem, podałem co ma zaszyte dyktatura
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,727403#w728145

I odpowiedziałem, poobalałem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,727403#w728248

Napisałeś o cechach dyktatur nieeksperckich, które były do tej pory. Pisałem już dlaczego takie stwierdzenia są nieadekwatne.

>>Niby temat pokrewny, ale inny i non stop o tym piszę, a do Ciebie nic nie trafia.
>Oczywiście, że trafia! Trafia to, że nie poradzisz odpowiedzieć i lepiej trafiłoby to że poradzisz się do tego przyznać.

Nie potrafisz odpowiedzieć, więc schodzisz z tematu, a gdy nie odpowiadam na zejście z tematu to rzekomo to ja nie umiem odpowiedzieć? Goebbels by się nie powstydził takiego toku myślenia

>>Demokracja to dopiero utopia, która w praktyce się nie sprawdza,
>Ręce opadają
>1 A która dyktatura "sprawdziła się w praktyce"?

- Łapać złodzieja!
Ludzie rzucają się w kierunku człowieka w kominiarce, który zabrał laptopa z półki i udał się z nim w kierunku wyjścia. Ten jednak nagle odwraca się i krzyczy:
- Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem! Wy to co, niby nic nigdy nie ukradliście?

XD

Ja tu leżę ze śmiechu po takiej "argumentacji".

Powtórzę po raz kolejny, bo widocznie od śliwowicy masz zaniki pamięci. Otóż nie było dyktatury eksperckiej, więc nie można też powiedzieć, że żadna się nie sprawdziła w praktyce.

>2 Znam kraje od dawna demokratyczne, których poziom życia jest nieosiągalny dla dyktatur

Skąd wiesz jaki poziom życia byłby osiągalny dla dyktatury eksperckiej?

>>Przecież to założenie jest całkowicie oderwane od rzeczywistości.
>Obudź się. ono JEST w rzeczywistości

No zastosowano metodę oderwaną od rzeczywistości i dlatego się ona nie sprawdza.

>>Demokracja to raj dla przekrętów, korupcji, biurokracji, niesprawiedliwości, terroru
>Nooo z tym terrorem to już pojechałeś. Naprawdę pokaż mi go , bo ja podpowiem Ci adresy dziesiątek cmentarzy ofiar dyktatury

Terror większości nad resztą. Tzn mniejszości bo w demokracji większość to naprawdę mniejszość: 50% frekwencji: 40% opowiada się za zwycięską opcją, a pozostałe 60% rozprasza się na inne i okazuje się, że rządzi grupka 20%. Problem w tym, że nie ma ona nic wspólnego z profesjonalizmem.

>>Celem jest rząd ekspertów
>Mantra. Dowodu, że dyktator może powołać taki rząd brak. Nie podajesz ani teoretycznego mechanizmu, ani praktycznego doświadczenia

Dowodu, że MOŻE powołać? A kto mu broni?

>I państwo po czasie, zwłaszcza, kiedy dyktatura okazywała się gospodarczo niewydolna, lub coraz więcej ludzi bolałaby cenzura, skupiałoby się już tylko na tym.

Chochoł. Emocjonalna obrona Twojej wiary. I o jakiej niby cenzurze piszesz? Lepsza dezinformacja? Przecież mechanizm jest taki:

1. Zła dyktatura i zła demokracja - cenzura tego co niewygodne, ukrywanie faktów
2. Dobra dyktatura i dob... eee dobrej demokracji pod tym względem nie będzie, ale... - zakaz promowania kłamstw, oficjalne wsparcie naukowych faktów, np obecnie szczątkowo to działa, a przykładem jest info o chorobach na paczkach papierosów
3. Dezinformacja typowa dla pseudo wolności słowa i demokracji - istnieją wartościowe badania i publikacje, ale ich wartość rozmywa się w stosie tych bezwartościowych, bo każdy może sobie wydać książkę, założyć stronę na której zgrywa eksperta, zostać coachem itd.

Jeśli dyktatura okaże się gospodarczo niewydolna to w moim modelu dyktator zmienia ekspertów. W rzeczywistości rządzenie całym krajem przez jedną osobę jest niemożliwe, dlatego dobry dyktator musi zbudować sobie odpowiedni sztab ludzi, ale to on zatwierdza każdą decyzję.

>Ty naprawdę nie widzisz istnienia mechanizmu odwołania władzy w demokracji? W Y B O R Y . nie słyszałeś o tym?

Nie żartuj. Wybory nie rozwiązują problemu. Ba, w demokracji wybór jest pozorny, między z góry ustalonymi przez kogoś opcjami. Żaden człowiek nie ma realnie nic do powiedzenia, a rolę władzy przejmuje fikcyjny twór będący sumą głosowań pojedynczych ludzi. Jest to mechanizm zarazem rozmycia odpowiedzialności, skłócenia ludzi, uniknięcia eksperckiego wyboru odpartego na dedukcji i danie plebsowi iluzji, że ma pozorny wybór, którego zmanipulowany człowiek broni jak swojej własności. Nie dość, że kadencja trwa za krótko żeby realnie coś zmienić i samemu doświadczyć konsekwencji zmian, to jeszcze składane są obietnice wyborcze, wyborcy są manipulowani przez propagandę aby wierzyli w dane poglądy (wygrywa ten kto ma najwięcej pieniędzy na propagandę, a najlepiej te pieniądze zabrać z budżetu państwa albo ze sponsoringu przez ludzi, których interesy potem trzeba realizować). Zobacz ile trwały rządy PO i jakoś nie zauważyłem tego mechanizmu, o którym piszesz, za to zadziałał ten, o którym ja piszę. Najpierw nie było odwołania fatalnych rządów, a po czasie plebs wybrał bliźniaczo złą partię. Kwintesencja demokracji.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Wymieniałem już więcej argumentów, ale i tak jesteś na nie głuchy.
>Bo to nie są argumenta tylko nieudowadnialne mantry. To o czym piszesz, jest tylko w Twoich marzeniach (i Korvin - Mikkego)

Projekcja. To Ty wysnuwasz nieudowadnialne mantry, a ja niczego takiego nie napisałem.

>>Unikasz porównania demokracji do dyktatury, a to nie działa w tej dyskusji na Twoją korzyść.
>Tak, wiem, zaorałeś mnie w dyskusji, możesz to sobie powtarzać.

Nie chodzi o to kto kogo zaorał, tylko po prostu uciekasz od meritum i w kluczowych momentach używasz kłamstw, albo przeinaczasz moje słowa. W dodatku przeczysz sobie bo skoro jesteś za wolnością wyboru (co potwierdziłeś także w sytuacji matki i chorego płodu) to nie możesz popierać rozwiązań, które tą wolność ograniczają lub odbierają. Poza tym udowodniłem wielokrotnie na tym forum, że coś takiego jak wolny wybór nie istnieje, a wybór istnieje, ale nie może być przypisany jednostce, tylko wszystkim czynnikom, które na nią wpływają, a nikt z nas nie jest samotną wyspą i na każdego oddziałują inni ludzie i otoczenie, a my sami jesteśmy względem siebie niewiadomą.

>>W dodatku podajesz przykłady złych dyktatur, całkowicie ignorując przyczyny ich upadku.
>Przyczyną ich upadku było to, że były złe i krwawe, to ma mniejsze znaczenie.. Ja skupiam się na tym DLACZEGO KAŻDA dyktatura staje się zła i krwawa.

Czyli dobra dyktatura jest dobra i niekrwawa. Nie podałeś dlaczego dotychczasowe dyktatury były złe, ale sprowadza się to nie do systemu jakim jest dyktatura, tylko do złej osoby dyktatora. W demokracji złą osobę dyktatora zastępuje rozmyty wybór plebsu i pseudo rządów nieeksperckich, wybranych nie na podstawie ważnych kryteriów, tylko na podstawie widzimisię bydła, które zostało zmanipulowane.

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,727403#w728145

www.racjonalista.pl/forum.php/s,727403#w728248

>>Podawałem wtedy. Pamiętam, że nawet wtedy podałem przykład ćpunki, która bierze w ciąży, a drugie dziecko leży obok w wózku z browarami.
>Czyli jeśli jakaś kobieta sprzeciwi się dyktaturze, to należy złapać, wstrzyknąć coś, sfilmować, odebrać dzieci i wysterylizować.

Bzdura. Po pierwsze co to znaczy "sprzeciwi się dyktaturze?". Tworzysz jakiegoś chochoła, bliżej go nawet nie precyzując. Ja piszę o realnych ćpunkach i realnej patologii, z którą nie chcesz walczyć, bo snujesz jakieś chore filmy. Tak można przecież ze wszystkim. Wg Twojej logiki nie można karać za morderstwo, bo każdego można zabić, spreparować dowody i zamknąć niewinną osobę.

>Olsonie! Tak to działa w dyktaturze! To jest mechanizm dyktatury.

Nie jest, a że byli dyktatorzy, którzy tak działali, to cóż... w demokracji jest niby inaczej? Lepper sam się zabił? Blida popełniła samobójstwo? Nie ma afer opartych na tym mechanizmie, który opisałeś?

W dyktaturze eksperckiej sprzeciwieniem się władzy, za które są kary, byłaby czynna walka z rządem lub propagowanie nieprawdziwych informacji. Za propagandę byłoby najpierw pierwsze upomnienie związane z nakazem sprostowania. Każdy mógłby merytorycznie krytykować rząd i mało tego, rząd miałby obowiązek wysłuchiwania merytorycznej krytyki, bo tak działają profesjonaliści, a poza tym rząd musi znać cele społeczeństwa i jego problemy.

>Celem każdego dyktatora jest utrzymanie się przy władzy, dobrowolnie oddaje władzę dopiero wtedy, kiedy jest to jedyny sposób na uratowanie głowy.

Taa i celem każdego demokratycznie wybranego polityka też jest utrzymanie się przy władzy. Dyktator w moim systemie nie rządzi po to żeby być przy władzy, bo gdyby podejmował decyzję wg swojego widzimisię to szybko by władzę stracił.

W dodatku chyba nie muszę wspominać o tym, że obywatele mieliby prawo do posiadania broni, przez co nie byliby zniewoloną masą. System byłby tak skonstruowany żeby ludzie mieli jak najlepiej. W demokracji tego nie ma, bo rząd przychodzi na chwilę i chce się przez ten czas jak najbardziej nachapać, a społeczeństwo ich nie interesuje.

>>>>rozwój AI jest priorytetem, a do tego są potrzebni żywi ludzie.
>>>Serio? Do czego potrzebni? dostarczyciele energii ja w matrixie?
>>A komu to AI potrzebne bez ludzi?
>Sobie.

Komputer potrzebny sam sobie? Bzdura.
01-12-2016 13:35 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>W dodatku podajesz przykłady złych dyktatur, całkowicie ignorując przyczyny ich upadku.
>>Przyczyną ich upadku było to, że były złe i krwawe, to ma mniejsze znaczenie.. Ja skupiam się na tym DLACZEGO KAŻDA dyktatura staje się zła i krwawa.
>Czyli dobra dyktatura jest dobra i niekrwawa. Nie podałeś dlaczego dotychczasowe dyktatury były złe, ale sprowadza się to nie do systemu jakim jest dyktatura, tylko do złej osoby dyktatora.

LITOŚCI!!!!!!! Przestań bajdurzyć o dobrej dyktaturze. POKAŻ JĄ lub udowodnij że są mechanizmy jej powołania, utrzymywania, zmiany
Jakiś argument, jakiś przykład!
COKOLWIEK!!!

>>>Podawałem wtedy. Pamiętam, że nawet wtedy podałem przykład ćpunki, która bierze w ciąży, a drugie dziecko leży obok w wózku z browarami.
>>Czyli jeśli jakaś kobieta sprzeciwi się dyktaturze, to należy złapać, wstrzyknąć coś, sfilmować, odebrać dzieci i wysterylizować.
>Bzdura. Po pierwsze co to znaczy "sprzeciwi się dyktaturze?".
Np uzna że nie należy budować kopalni w mieście J.
Lub też uzna, że sama dyktatura jest do bani
Lub uzna, że policjant uprowadził jej dziecko, a przełożony go chroni

To wszystko znaczy "sprzeciwiać się dyktaturze"

>>Olsonie! Tak to działa w dyktaturze! To jest mechanizm dyktatury.
>Nie jest, a że byli dyktatorzy, którzy tak działali,
WSZYSCY tak działali i działają

>W dyktaturze eksperckiej sprzeciwieniem się władzy, za które są kary, byłaby czynna walka z rządem lub propagowanie nieprawdziwych informacji.

To co z tą kopalnią w J. ?
Ja mam inną informację, X inną, jeden z nas mija się z prawdą. Budować czy nie budować?
Dyktator postanowił budować! Mechanizm dyktatury wykluczył dyskusję, kopalnie zbudowano.

>Za propagandę byłoby najpierw pierwsze upomnienie związane z nakazem sprostowania.
Znów brak mechanizmu, Dyktator uznawałby co jest propagandą i za co karać. W demokracji mechanizmem jest wolność słowa

>Każdy mógłby merytorycznie krytykować rząd i mało tego, rząd miałby obowiązek wysłuchiwania merytorycznej krytyki,
Znów brak mechanizmu, dyktator wprzódzi uznawałby co jest merytoryczne a co nie, a jak się z tym jego Misiewicz nie zgodzi to znaczy że krytyka była niemerytoryczna

>>Celem każdego dyktatora jest utrzymanie się przy władzy, dobrowolnie oddaje władzę dopiero wtedy, kiedy jest to jedyny sposób na uratowanie głowy.
>Taa i celem każdego demokratycznie wybranego polityka też jest utrzymanie się przy władzy.
TAK! Dlatego stara się wygrać wybory ale nie topi oponentów

>Dyktator w moim systemie nie rządzi po to żeby być przy władzy, bo gdyby podejmował decyzję wg swojego widzimisię to szybko by władzę stracił.

SUPER. Pokaż mechanizm utraty władzy. o to cały czas pytam
o mechanizm zmiany władzy w dyktaturze!

>W dodatku chyba nie muszę wspominać o tym, że obywatele mieliby prawo do posiadania broni, przez co nie byliby zniewoloną masą.
Korvin - Mikke?
Wiesz, stanowczo wolę jeśli masa zmienia rząd przy urnie z głosami niż przy urnie z prochami
Ty chcesz oddać władzę nie ekspertom, ale tym, którzy mają lepsze haubice?

>System byłby tak skonstruowany żeby ludzie mieli jak najlepiej.
To pokaż tę konstrukcję
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>LITOŚCI!!!!!!! Przestań bajdurzyć o dobrej dyktaturze. POKAŻ JĄ lub udowodnij że są mechanizmy jej powołania, utrzymywania, zmiany
>Jakiś argument, jakiś przykład!
>COKOLWIEK!!!

To Ty powinieneś udowodnić, że to niemożliwe. Ja tylko powiedziałem, że gdyby dyktator był dobry, to uniknęlibyśmy głównych problemów demokracji. Zaplątałeś się to teraz się odplątuj.

>>Bzdura. Po pierwsze co to znaczy "sprzeciwi się dyktaturze?".
>Np uzna że nie należy budować kopalni w mieście J.

No to niech sobie uznaje, i tak nie ma na to wpływu, więc to jej problem. Jak myśli, że wie lepiej od ekspertów to niech to udowodni.

>Lub też uzna, że sama dyktatura jest do bani

No to niech sobie uznaje. Jej prawo.

>Lub uzna, że policjant uprowadził jej dziecko, a przełożony go chroni
>To wszystko znaczy "sprzeciwiać się dyktaturze"

To ostatnie zdecydowanie nie ma nic wspólnego z systemem, tylko z policją, a pod tym względem w demokracji jest tak samo.

>>>Olsonie! Tak to działa w dyktaturze! To jest mechanizm dyktatury.
>>Nie jest, a że byli dyktatorzy, którzy tak działali,
>WSZYSCY tak działali i działają

Nie było reprezentatywnych przykładów. Ile razy trzeba to powtarzać?

>To co z tą kopalnią w J. ?

A co ma być? Szukasz kwadratowych jaj żeby tylko usprawiedliwić swoje wierzenia. Mechanizmy typowe dla wierzących.

>Ja mam inną informację, X inną, jeden z nas mija się z prawdą. Budować czy nie budować?
>Dyktator postanowił budować! Mechanizm dyktatury wykluczył dyskusję, kopalnie zbudowano.

Jak wykluczył dyskusję? Wykluczył jedynie plebs z dyskusji. A dzisiaj jak jest? Decydujesz o tym jakie samoloty kupuje Twój rząd? Nie. Więc nie piernicz głodnych kawałków.

>>Za propagandę byłoby najpierw pierwsze upomnienie związane z nakazem sprostowania.
>Znów brak mechanizmu, Dyktator uznawałby co jest propagandą i za co karać. W demokracji mechanizmem jest wolność słowa

Dyktator by się tym nie zajmował. Wystarczy nauka. Wolność słowa to mechanizm, na którym opiera się dezinformacja. W efekcie słowo traci wartość.

>>Każdy mógłby merytorycznie krytykować rząd i mało tego, rząd miałby obowiązek wysłuchiwania merytorycznej krytyki,
>Znów brak mechanizmu, dyktator wprzódzi uznawałby co jest merytoryczne a co nie, a jak się z tym jego Misiewicz nie zgodzi to znaczy że krytyka była niemerytoryczna

Kolejny chochoł.

>>Taa i celem każdego demokratycznie wybranego polityka też jest utrzymanie się przy władzy.
>TAK! Dlatego stara się wygrać wybory ale nie topi oponentów

A Leppery same się wieszają. A żeby wygrać wybory to trzeba kłamać i manipulować. Naprawdę wspaniałe mechanizmy proponujesz

>>Dyktator w moim systemie nie rządzi po to żeby być przy władzy, bo gdyby podejmował decyzję wg swojego widzimisię to szybko by władzę stracił.
>SUPER. Pokaż mechanizm utraty władzy. o to cały czas pytam

Piszę, że gdyby podejmował decyzje wg widzimisię to by stracił władzę. Mechanizm? Wszystko by się rozsypało, dlatego właśnie rozsądny dyktator powołałby jak najlepszy rząd. Taki mechanizm uwalnia od wpływu ideologii na rządzenie.

>>W dodatku chyba nie muszę wspominać o tym, że obywatele mieliby prawo do posiadania broni, przez co nie byliby zniewoloną masą.
>Korvin - Mikke?
>Wiesz, stanowczo wolę jeśli masa zmienia rząd przy urnie z głosami niż przy urnie z prochami
>Ty chcesz oddać władzę nie ekspertom, ale tym, którzy mają lepsze haubice?

Nie chce mi się odpowiadać na takie chochoły. Nie podałeś ani jednego argumentu na to, że wybory demokratyczne mają sens i że motłoch ma głosować.

>>System byłby tak skonstruowany żeby ludzie mieli jak najlepiej.
>To pokaż tę konstrukcję

To już działka ekspertów w rządzie, a nie moja.
szarley (54913 punktów)
>>LITOŚCI!!!!!!! Przestań bajdurzyć o dobrej dyktaturze. POKAŻ JĄ lub udowodnij że są mechanizmy jej powołania, utrzymywania, zmiany
>>Jakiś argument, jakiś przykład!
>>COKOLWIEK!!!
>To Ty powinieneś udowodnić, że to niemożliwe.
Mam udowodnić że nie ma czajniczka na orbicie?

>Ja tylko powiedziałem, że gdyby dyktator był dobry,
... gdyby....

>>>Bzdura. Po pierwsze co to znaczy "sprzeciwi się dyktaturze?".
>>Np uzna że nie należy budować kopalni w mieście J.
>No to niech sobie uznaje, i tak nie ma na to wpływu, więc to jej problem. Jak myśli, że wie lepiej od ekspertów to niech to udowodni.

Mechanizm! Bez wolności prasy, nie udowodni, bo obecny rządowy "ekspert" powie że to niemerytoryczne i dorzuci próbę obalenia ustroju

>>Lub też uzna, że sama dyktatura jest do bani
>No to niech sobie uznaje. Jej prawo.
Serio? To co Ty proponujesz?

>>Lub uzna, że policjant uprowadził jej dziecko, a przełożony go chroni
>>To wszystko znaczy "sprzeciwiać się dyktaturze"
>To ostatnie zdecydowanie nie ma nic wspólnego z systemem, tylko z policją, a pod tym względem w demokracji jest tak samo.

Nie. W demokracji są wolne media i niezawisłe sądy. Mechanizmy (!) w niej zaszyte

>>>>Olsonie! Tak to działa w dyktaturze! To jest mechanizm dyktatury.
>>>Nie jest, a że byli dyktatorzy, którzy tak działali,
>>WSZYSCY tak działali i działają
>Nie było reprezentatywnych przykładów. Ile razy trzeba to powtarzać?
Nie będzie reprezentatywnych przykładów. Ile razy trzeba to powtarzać?

>>Ja mam inną informację, X inną, jeden z nas mija się z prawdą. Budować czy nie budować?
>>Dyktator postanowił budować! Mechanizm dyktatury wykluczył dyskusję, kopalnie zbudowano.
>Jak wykluczył dyskusję?
Kazał budować
>Wykluczył jedynie plebs z dyskusji.
Wykluczył też poważnych profesorów, bo nie przebili się przez dym kadzideł
... i zginęło około setki ludzi...
.... i kilka mld m 3 gazu rocznie idzie do atmosfery....

Szkoda.

>A dzisiaj jak jest? Decydujesz o tym jakie samoloty kupuje Twój rząd? Nie. Więc nie piernicz głodnych kawałków.
Nie, zostawiam to fachowcom, ale o tym kto mianuje fachowców współdecyduję ja. I rozliczam tych decydentów, wespół z 5 milionami innych głosujących>

>>>Za propagandę byłoby najpierw pierwsze upomnienie związane z nakazem sprostowania.
>>Znów brak mechanizmu, Dyktator uznawałby co jest propagandą i za co karać. W demokracji mechanizmem jest wolność słowa
>Dyktator by się tym nie zajmował. Wystarczy nauka.
Nie ma kogoś takiego jak nauka. Są uczeni (mniej lub bardziej)
Jeden profesor pisze, że to brzoza, inny że zamach. Oba profesory. Oba naukowce
Co mówi nauka?

>Wolność słowa to mechanizm, na którym opiera się dezinformacja. W efekcie słowo traci wartość.
E efekcie trzeba uczyć się czytać.

>>>Każdy mógłby merytorycznie krytykować rząd i mało tego, rząd miałby obowiązek wysłuchiwania merytorycznej krytyki,
>>Znów brak mechanizmu, dyktator wprzódzi uznawałby co jest merytoryczne a co nie, a jak się z tym jego Misiewicz nie zgodzi to znaczy że krytyka była niemerytoryczna
>Kolejny chochoł.
Wg ciebie.

>>>Taa i celem każdego demokratycznie wybranego polityka też jest utrzymanie się przy władzy.
>>TAK! Dlatego stara się wygrać wybory ale nie topi oponentów
>A Leppery same się wieszają. A żeby wygrać wybory to trzeba kłamać i manipulować. Naprawdę wspaniałe mechanizmy proponujesz
Nie wiem czy się sam powiesił, czy ktoś go zmusił, ale jeśli posługujesz się przykładem ofiary demokracji, to ja mogę Ci napisać moc więcej ofiar dyktatury
Podam Ci też demokratyczne kraje w których ofiar nie ma

>>>Dyktator w moim systemie nie rządzi po to żeby być przy władzy, bo gdyby podejmował decyzję wg swojego widzimisię to szybko by władzę stracił.
>>SUPER. Pokaż mechanizm utraty władzy. o to cały czas pytam
>Piszę, że gdyby podejmował decyzje wg widzimisię to by stracił władzę. Mechanizm?
Tak. Mechanizm! o to pytam

>Wszystko by się rozsypało, dlatego właśnie rozsądny dyktator powołałby jak najlepszy rząd. Taki mechanizm uwalnia od wpływu ideologii na rządzenie.

To nie jest mechanizm tylko Credo

>Nie chce mi się odpowiadać na takie chochoły. Nie podałeś ani jednego argumentu na to, że wybory demokratyczne mają sens i że motłoch ma głosować.
1 Urho Kekkonen
Czekam na Twój argument

>>>System byłby tak skonstruowany żeby ludzie mieli jak najlepiej.
>>To pokaż tę konstrukcję
>To już działka ekspertów w rządzie, a nie moja.
Wolałbym odpowiedź
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Mam udowodnić że nie ma czajniczka na orbicie?

Jeśli stawiasz tezę, że czajniczek na orbicie nie istnieje to tak!

A taką tezę stawiasz mówiąc, że dyktatura nigdy nie może być dobra!

Możesz powiedzieć, że jeszcze do tej pory nie było dobrej dyktatury. Nic więcej.

>>Ja tylko powiedziałem, że gdyby dyktator był dobry,
>... gdyby....

No tak. I?

>Mechanizm! Bez wolności prasy, nie udowodni, bo obecny rządowy "ekspert" powie że to niemerytoryczne i dorzuci próbę obalenia ustroju

Bzdura. Konfabulujesz pod z góry przyjęte wierzenie, że dyktator musi być zły i przypisujesz mu najgorsze cechy. Takimi przykładami tylko potwierdzasz swoją bezsilność.

>>>Lub też uzna, że sama dyktatura jest do bani
>>No to niech sobie uznaje. Jej prawo.
>Serio? To co Ty proponujesz?

Jakbyś czytał ze zrozumieniem to być wiedział co. Nie doprecyzowałem jedynie sposobu dojścia do władzy i nie wiem jaki jest najlepszy, ale problem sam się rozwiąże gdy obecny system upadnie, a to niebawem i tak nastąpi.

Powiedz mi, co dyktatora obchodzi zdanie jakiejś baby? Dopóki nie kłamie to niech sobie mówi co chce.

>>To ostatnie zdecydowanie nie ma nic wspólnego z systemem, tylko z policją, a pod tym względem w demokracji jest tak samo.
>Nie. W demokracji są wolne media i niezawisłe sądy. Mechanizmy (!) w niej zaszyte

Hahahahahahhaha wolne media No cóż, z człowiekiem tak wielkiej wiary ciężko dyskutować. Niezawisłe sądy mogą istnieć także w dyktaturze prowadzonej przez dobrego dyktatora.

>>Nie było reprezentatywnych przykładów. Ile razy trzeba to powtarzać?
>Nie będzie reprezentatywnych przykładów. Ile razy trzeba to powtarzać?

Szarley jasnowidz, a właściwie czarnowidz Ciekawe co będzie po upadku demokracji. Myślę, że właśnie dyktatura i rząd ekspertów.

>>>Dyktator postanowił budować! Mechanizm dyktatury wykluczył dyskusję, kopalnie zbudowano.
>>Jak wykluczył dyskusję?
>Kazał budować

Kazał budować jeśli z wyliczeń niezależnych ekspertów jednoznacznie wynika, że to dobre, a jeśli nie ma jednoznaczności to tak czy siak mowa o pewnego rodzaju hazardzie, ale lepiej żeby decyzje były spójne. Teraz rząd każe coś budować i jakoś nie mam na to wpływu, więc można powiedzieć, że dyktatura demokracji wykluczyła dyskusję i kazała budować. Twój argument nie dotyczy więc wyłącznie dyktatury, ale także demokracji.

>>Wykluczył jedynie plebs z dyskusji.
>Wykluczył też poważnych profesorów, bo nie przebili się przez dym kadzideł

Chochoł zbudowany na apriorycznym założeniu Szarleya, że dyktator ma same negatywne cechy. Nie obalasz dyktatury, tylko piszesz o niekompetentnej dyktaturze. Mało sprytne.

>... i zginęło około setki ludzi...

j.w.

> .... i kilka mld m 3 gazu rocznie idzie do atmosfery....

Co?

>>A dzisiaj jak jest? Decydujesz o tym jakie samoloty kupuje Twój rząd? Nie. Więc nie piernicz głodnych kawałków.
>Nie, zostawiam to fachowcom, ale o tym kto mianuje fachowców współdecyduję ja.

Nie ma tam niestety żadnych fachowców tylko dyletanci wybrani przez plebs. Rostowski albo Morawiecki jako eksperci, a to dobre

>I rozliczam tych decydentów, wespół z 5 milionami innych głosujących

To rozliczasz czy jednak Twój głos się rozmywa? A na wyjściu Wasze głosy dają rozmyty bełkot będący niereprezentatywną decyzją żadnego z Was. Ech...

Swoją drogą nazywanie partiokracji głosem ludu to kolejne przekłamanie.

>>Dyktator by się tym nie zajmował. Wystarczy nauka.
>Nie ma kogoś takiego jak nauka. Są uczeni (mniej lub bardziej)
>Jeden profesor pisze, że to brzoza, inny że zamach. Oba profesory. Oba naukowce
>Co mówi nauka?

Serio uważasz, że wartościowy naukowiec twierdzi, że zamach? Poza tym naukowcy mogą się między sobą naradzać, a przy okazji warto wyeliminować z nauki ludzi promujących swoją ideologię opartą na wierze za pomocą tytułu naukowca.

>>Wolność słowa to mechanizm, na którym opiera się dezinformacja. W efekcie słowo traci wartość.
>E efekcie trzeba uczyć się czytać.

Nie chodzi o czytanie, tylko o mnogość różnych spójnych, ale zakłamanych poglądów i informacji i o manipulację plebsem. Pseudonaukowcy też wydają książki, a czasem robią to nawet ludzie bez żadnego wykształcenia.

>>Kolejny chochoł.
>Wg ciebie.

A wg Ciebie nie. Czyli pogadane jak zwykle Chochoł zbudowany na apriorycznym założeniu Szarleya, że dyktator ma same negatywne cechy. Nie obalasz dyktatury, tylko piszesz o niekompetentnej dyktaturze. Mało sprytne.

>Nie wiem czy się sam powiesił, czy ktoś go zmusił, ale jeśli posługujesz się przykładem ofiary demokracji, to ja mogę Ci napisać moc więcej ofiar dyktatury
>Podam Ci też demokratyczne kraje w których ofiar nie ma

Zawsze jakieś są, tylko niekoniecznie bezpośrednio liczone. I nie ważne czy demokracja czy dyktatura ma w historii więcej ofiar. Uważam, że najmniej ofiar będzie jeśli rządzić będą eksperci, a plebs nie jest żadnym ekspertem zdolnym do oceny kandydatów.

>>Wszystko by się rozsypało, dlatego właśnie rozsądny dyktator powołałby jak najlepszy rząd. Taki mechanizm uwalnia od wpływu ideologii na rządzenie.
>To nie jest mechanizm tylko Credo

To jest mechanizm. Dyktator powołujący rząd wybiera fachowych współpracowników, a plebs nie jest w stanie powołać dobrego rządu, szczególnie w systemie partyjnym. Jeśli dyktator nie daje sobie rady to rezygnuje.

>>Nie chce mi się odpowiadać na takie chochoły. Nie podałeś ani jednego argumentu na to, że wybory demokratyczne mają sens i że motłoch ma głosować.
>1 Urho Kekkonen

Co Urho Kekkonen?

>Czekam na Twój argument

Na to, że nie odpowiadam na kolejnego chochoła?

>>>>System byłby tak skonstruowany żeby ludzie mieli jak najlepiej.
>>>To pokaż tę konstrukcję
>>To już działka ekspertów w rządzie, a nie moja.
>Wolałbym odpowiedź
>

Nie umiesz czytać. Szkoda.
szarley (54913 punktów)
>>Mam udowodnić że nie ma czajniczka na orbicie?
> Jeśli stawiasz tezę, że czajniczek na orbicie nie istnieje to tak!
A jeśli Ty twierdzisz, że nie istnieje? Ty powinieneś udowodnić nieistnienie czy ja istnienie?
Oczywiście, udowodnienie ISTNIENIA czajniczka spoczywa na mnie
udowodnienie ISTNIENIA dobrej dyktatury na Tobie
A raczej nie istnienia, (bo tego nie twierdzisz) ale MOŻLIWOŚCI istnienia

Tyle z logiki

>>>Ja tylko powiedziałem, że gdyby dyktator był dobry,
>>... gdyby....
>No tak. I?
i na gdybaniu można poprzestać

>>Mechanizm! Bez wolności prasy, nie udowodni, bo obecny rządowy "ekspert" powie że to niemerytoryczne i dorzuci próbę obalenia ustroju
>Bzdura. Konfabulujesz pod z góry przyjęte wierzenie, że dyktator musi być zły i przypisujesz mu najgorsze cechy. Takimi przykładami tylko potwierdzasz swoją bezsilność.
Masz jeden problem... ja mam dowody. Wyniki doświadczenia. Ty ich nie masz.

>Nie doprecyzowałem jedynie sposobu dojścia do władzy i nie wiem jaki jest najlepszy, ale problem sam się rozwiąże gdy obecny system upadnie, a to niebawem i tak nastąpi.
1 Nie doprecyzowałeś, a ja tak. Ustawka kiboli.
2 Zanim padnie, to moje wnuki zemrą (i może być nie w Polsce) Póki co, zakusy Kaczyńskiego na demokrację w Polsce to jedynie podgryzanie jej po kostkach. Wyjdzie obolała, pokolenie będzie sprzątać po nim, ale wyjdzie zdrowa

>Powiedz mi, co dyktatora obchodzi zdanie jakiejś baby? Dopóki nie kłamie to niech sobie mówi co chce.
Nie obchodzi? Traci możliwość wysłuchania opinii mądrzejszej niż swoich ekspertów.
Obchodzi - każe ją wysterilizować

>>>To ostatnie zdecydowanie nie ma nic wspólnego z systemem, tylko z policją, a pod tym względem w demokracji jest tak samo.
>>Nie. W demokracji są wolne media i niezawisłe sądy. Mechanizmy (!) w niej zaszyte
>Hahahahahahhaha wolne media
To nie jest argument

>No cóż, z człowiekiem tak wielkiej wiary ciężko dyskutować. Niezawisłe sądy mogą istnieć także w dyktaturze prowadzonej przez dobrego dyktatora.
w Twojej imaginacji.
Pierwszy proces, w którym pachołek/krewniak dyktatora polegnie na nadużyciu skończy niezawisłe sądy.

>>>>Dyktator postanowił budować! Mechanizm dyktatury wykluczył dyskusję, kopalnie zbudowano.
>>>Jak wykluczył dyskusję?
>>Kazał budować
>Kazał budować jeśli z wyliczeń niezależnych ekspertów
"Niezależnych"? Kto im płaci?

>>>Wykluczył jedynie plebs z dyskusji.
>>Wykluczył też poważnych profesorów, bo nie przebili się przez dym kadzideł
>Chochoł zbudowany na apriorycznym założeniu Szarleya, że dyktator ma same negatywne cechy.
Apriorycznym? wynikającym z setek doświadczeń.

>Nie obalasz dyktatury, tylko piszesz o niekompetentnej dyktaturze. Mało sprytne.
>>... i zginęło około setki ludzi...
>j.w.
>> .... i kilka mld m 3 gazu rocznie idzie do atmosfery....
>Co?
Co tu jest niejasne? Dyktator deklarując rozwój gospodarczy, opierając się na zdaniu ekspertów podjął decyzję. Przedstawiłem jej skutki.
Inni eksperci mieli inne zdanie, ale... zaufani dyktatora uznali je za niemerytoryczne.

>>I rozliczam tych decydentów, wespół z 5 milionami innych głosujących
>To rozliczasz czy jednak Twój głos się rozmywa?
Jest jednym z 5 000 000 głosów, Dlaczego miałby ważyć więcej lub mniej?

>>>Dyktator by się tym nie zajmował. Wystarczy nauka.
>>Nie ma kogoś takiego jak nauka. Są uczeni (mniej lub bardziej)
>>Jeden profesor pisze, że to brzoza, inny że zamach. Oba profesory. Oba naukowce
>>Co mówi nauka?
>Serio uważasz, że wartościowy naukowiec twierdzi, że zamach?
Podaję przykład sporu naukowców w oczywistej sprawie. Co z nieoczywistymi?

>>>Wolność słowa to mechanizm, na którym opiera się dezinformacja. W efekcie słowo traci wartość.
>>E efekcie trzeba uczyć się czytać.
>Nie chodzi o czytanie, tylko o mnogość różnych spójnych, ale zakłamanych poglądów i informacji i o manipulację plebsem.
Więc trzeba się uczyć czytać

>A wg Ciebie nie. Czyli pogadane jak zwykle Chochoł zbudowany na apriorycznym założeniu Szarleya, że dyktator ma same negatywne cechy. Nie obalasz dyktatury, tylko piszesz o niekompetentnej dyktaturze. Mało sprytne.
Bo innej nie znam, inna jest tylko w Twojej wyobraźni i nie poradzisz do niej przekonać, nie poradzisz odpowiedzieć na najprostsze pytania.

>>>Wszystko by się rozsypało, dlatego właśnie rozsądny dyktator powołałby jak najlepszy rząd. Taki mechanizm uwalnia od wpływu ideologii na rządzenie.
>>To nie jest mechanizm tylko Credo
>To jest mechanizm. Dyktator powołujący rząd wybiera fachowych współpracowników, a plebs nie jest w stanie powołać dobrego rządu, szczególnie w systemie partyjnym. Jeśli dyktator nie daje sobie rady to rezygnuje.

A jeśli nie zrezygnuje? Jeśli nadal będzie przekonany, że złe gospodarcze wskaźniki to tylko chwilowy spadek, bo plan jest długofalowy?
Przykład Gomułki...

Nie ma mechanizmu odwołania dyktatora, a obalenie kiedy jest już bardzo źle, w sytuacji powszechnego dostępu do broni, wygeneruje ochlokrację. Przykład dzisiejszej Libyi

>>>Nie chce mi się odpowiadać na takie chochoły. Nie podałeś ani jednego argumentu na to, że wybory demokratyczne mają sens i że motłoch ma głosować.
>>1 Urho Kekkonen
>Co Urho Kekkonen?
Jeden argument wystarczy , żeby obalić Twoje : "Nie podałeś ani jednego argumentu"

>>Czekam na Twój argument
>Na to, że nie odpowiadam na kolejnego chochoła?
Cóż, ja argument podałem
czekan na Twój

>>>>>System byłby tak skonstruowany żeby ludzie mieli jak najlepiej.
>>>>To pokaż tę konstrukcję
>>>To już działka ekspertów w rządzie, a nie moja.
>>Wolałbym odpowiedź
>>
>Nie umiesz czytać. Szkoda.
Wolałbym odpowiedź
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Mam udowodnić że nie ma czajniczka na orbicie?
>> Jeśli stawiasz tezę, że czajniczek na orbicie nie istnieje to tak!A jeśli Ty twierdzisz, że nie istnieje? Ty powinieneś udowodnić nieistnienie czy ja istnienie?
>Oczywiście, udowodnienie ISTNIENIA czajniczka spoczywa na mnie
>udowodnienie ISTNIENIA dobrej dyktatury na Tobie
>A raczej nie istnienia, (bo tego nie twierdzisz) ale MOŻLIWOŚCI istnienia
>Tyle z logiki

No więc właśnie - nie muszę udowadniać istnienia, tylko możliwość istnienia, a ta istnieje dopóki ktoś nie wykaże, że miałoby być inaczej za pomocą twardych argumentów. Jeśli nie jest w stanie, to trzeba pozostać przy niewiele mówiącym stwierdzeniu "może tak, a może nie". Raczej tak jeśli dyktator jest dobry, a gdy jest zły to na pewno nie. Nie wskazałeś czynników, które obalałyby możliwość istnienia dobrej dyktatury, a sposób wprowadzenia... jeśli takowy miałby nie istnieć, to i tak mój pogląd pasowałby do sytuacji gdy obecny system krwawo upadnie, bez względu na to co będzie po nim. Wtedy można by zacząć od dyktatury.

>>>>Ja tylko powiedziałem, że gdyby dyktator był dobry,
>>>... gdyby....
>>No tak. I?
>i na gdybaniu można poprzestać

Można by, gdybyś się nie upierał, że dyktatura musi być zawsze zła i dobra nie mogłaby istnieć.

>Masz jeden problem... ja mam dowody. Wyniki doświadczenia. Ty ich nie masz.

Jakiego doświadczenia skoro nie było reprezentatywnych przykładów?

>1 Nie doprecyzowałeś, a ja tak. Ustawka kiboli.

No więc właśnie, tworzysz sobie chochoły i na nie odpowiadasz.

>2 Zanim padnie, to moje wnuki zemrą (i może być nie w Polsce) Póki co, zakusy Kaczyńskiego na demokrację w Polsce to jedynie podgryzanie jej po kostkach. Wyjdzie obolała, pokolenie będzie sprzątać po nim, ale wyjdzie zdrowa

Upadnie UE i to w ciągu jakichś 100 lat.

>>Powiedz mi, co dyktatora obchodzi zdanie jakiejś baby? Dopóki nie kłamie to niech sobie mówi co chce.
>Nie obchodzi? Traci możliwość wysłuchania opinii mądrzejszej niż swoich ekspertów.
>Obchodzi - każe ją wysterilizować

Myślenie dychotomiczne, charakterystyczne dla udziału silnych emocji, które zakłócają Ci trzeźwe spojrzenie.

Nie obchodzi jeśli ma odpowiednich ekspertów. Skoro ktoś zatrudnia profesjonalistów do projektowania ogrodu i zna jego zdanie, to rada cioci Krysi, która sadzi irysy na swojej działce może być bezwartościowa. Zaraz, taki człowiek wg Ciebie powinien chcieć wysterylizować ciocię Krysię jeśli obchodzi go jej opinia. A niech to, logika!

>>>I rozliczam tych decydentów, wespół z 5 milionami innych głosujących
>>To rozliczasz czy jednak Twój głos się rozmywa?
>Jest jednym z 5 000 000 głosów, Dlaczego miałby ważyć więcej lub mniej?

Sam fakt, że to jeden z 5 000 000 głosów świadczy o tym, że gówno decydujesz. Przykro mi, ale taka jest prawda. Mało tego - każdy z tych 5 000 000 gówno decyduje, a decyzja jaka powstaje nie jest decyzją żadnej z tych osób z osobna. To taki pseudo kompromis?
szarley (54913 punktów)
>No więc właśnie - nie muszę udowadniać istnienia, tylko możliwość istnienia, a ta istnieje dopóki ktoś nie wykaże, że miałoby być inaczej za pomocą twardych argumentów.
100/100 wyników nie wystarczy jako twarde dowody?
W Twoich oczach nie wystarczy, nic na to nie mogę.

>Nie wskazałeś czynników, które obalałyby możliwość istnienia dobrej dyktatury,
Ręce opadają.
Podałem co jest zaszyte w dyktaturach, ile razy jeszcze?

>a sposób wprowadzenia... jeśli takowy miałby nie istnieć, to i tak mój pogląd pasowałby do sytuacji gdy obecny system krwawo upadnie, bez względu na to co będzie po nim. Wtedy można by zacząć od dyktatury.
Prorok jaki czy co?

>>i na gdybaniu można poprzestać
>Można by, gdybyś się nie upierał, że dyktatura musi być zawsze zła i dobra nie mogłaby istnieć.
TO PRZEKONAJ! Dowód, przykład, mechanizm, odpowiedź ... COKOLWIEK!

>>Masz jeden problem... ja mam dowody. Wyniki doświadczenia. Ty ich nie masz.
>Jakiego doświadczenia skoro nie było reprezentatywnych przykładów?
Ręce opadają
podałem Ci nazwiska krwawych dyktatorów
Ile razy jeszcze?
to właśnie jest DOŚWIADCZENIE

Piszesz o ćpunce...
Dlaczego nie powinna mieć dzieci?
Poradzisz udowodnić(!) że ZAWSZE dziecko będzie miało złe warunki?
Podajesz "niereprezentatywny przykład" bo może istnieć dobra ćpunka

To jest Twoja logika
(Uważam, że ćpunce zaniedbującej dziecko należy odebrać prawa rodzicielskie, a gdyby istniała możliwość czasowej(!) sterylizacji do czasu wyleczenia, byłbym za)

>>1 Nie doprecyzowałeś, a ja tak. Ustawka kiboli.
>No więc właśnie, tworzysz sobie chochoły i na nie odpowiadasz.
Pokaż inny mechanizm

>>2 Zanim padnie, to moje wnuki zemrą (i może być nie w Polsce) Póki co, zakusy Kaczyńskiego na demokrację w Polsce to jedynie podgryzanie jej po kostkach. Wyjdzie obolała, pokolenie będzie sprzątać po nim, ale wyjdzie zdrowa
>Upadnie UE i to w ciągu jakichś 100 lat.
Trudno dyskutować z korvinowymi proroctwami.

>Myślenie dychotomiczne, charakterystyczne dla udziału silnych emocji, które zakłócają Ci trzeźwe spojrzenie.
Wolałbym argumenta zamiast "diagnozy"

>Nie obchodzi jeśli ma odpowiednich ekspertów.
to jedno słowo....

>>>>I rozliczam tych decydentów, wespół z 5 milionami innych głosujących
>>>To rozliczasz czy jednak Twój głos się rozmywa?
>>Jest jednym z 5 000 000 głosów, Dlaczego miałby ważyć więcej lub mniej?
>Sam fakt, że to jeden z 5 000 000 głosów świadczy o tym, że gówno decydujesz.
Takie samo jak inni z tych 5 milionów? czyli... nikt nie decyduje?

>a decyzja jaka powstaje nie jest decyzją żadnej z tych osób z osobna.
Z osobna nie. większością głosów.
I ta większość wybierała Kekkonena przez 25 lat! Wybierałaby dalej, ale już nie chciał
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>100/100 wyników nie wystarczy jako twarde dowody?

Skoro nie było reprezentatywnego przykładu to skąd nagle 100/100 wyników? Widzisz, powtarzasz poobalane rzeczy, a tak robią zacietrzewieni wyznawcy jakichś ideologii, a ja wiarą gardzę. Szkoda czasu.

>>Nie wskazałeś czynników, które obalałyby możliwość istnienia dobrej dyktatury,
>Ręce opadają.

No właśnie, mi opadły już dawno.

>Podałem co jest zaszyte w dyktaturach, ile razy jeszcze?

Podałeś swoje konfabulacje, poobalałem, nie obroniłeś. Ile razy jeszcze?

>>a sposób wprowadzenia... jeśli takowy miałby nie istnieć, to i tak mój pogląd pasowałby do sytuacji gdy obecny system krwawo upadnie, bez względu na to co będzie po nim. Wtedy można by zacząć od dyktatury.
>Prorok jaki czy co?

To powiedz mi czym się kończą ciągle rosnące długi w większości gospodarek? Czym się kończy przyjmowanie fanatycznych imigrantów?

>>Można by, gdybyś się nie upierał, że dyktatura musi być zawsze zła i dobra nie mogłaby istnieć.
>TO PRZEKONAJ! Dowód, przykład, mechanizm, odpowiedź ... COKOLWIEK!

Nie zrzucaj na mnie ciężaru dowodu.

>podałem Ci nazwiska krwawych dyktatorów

No, to tak jakbyś podał przykład złych piłkarzy żeby udowodnić tezę, że dobrzy nie istnieją. Żebyś tak łatwo tego nie skontrował tym, że istnieją to niech będzie, że twierdziłbyś tak 50 lat temu a propos piłkarzy belgijskich.

>Piszesz o ćpunce...
>Dlaczego nie powinna mieć dzieci?
>Poradzisz udowodnić(!) że ZAWSZE dziecko będzie miało złe warunki?
>Podajesz "niereprezentatywny przykład" bo może istnieć dobra ćpunka
>To jest Twoja logika

No pewnie, że potrafię udowodnić, że zawsze ćpunka będzie złą matką. Tylko, że tego nawet nie trzeba udowadniać, więc nie żartuj z tym przykładem.

>>Sam fakt, że to jeden z 5 000 000 głosów świadczy o tym, że gówno decydujesz.
>Takie samo jak inni z tych 5 milionów? czyli... nikt nie decyduje?

No o tym cały czas piszę. Decyduje twór złożony z decyzji ludzi, ale ten twór podejmuje decyzje niezgodne z wolą którejkolwiek z tych jednostek. To tak jakbym chciał jechać z 2 osobami na wakacje, ja w góry, druga osoba nad morze, trzecia nad jezioro i w ramach kompromisu pojechalibyśmy do Paryża. Bez sensu.
01-12-2016 20:08 
 Ocena-1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>100/100 wyników nie wystarczy jako twarde dowody?
>Skoro nie było reprezentatywnego przykładu to skąd nagle 100/100 wyników?

TO POKAŻ TEN REPREZENTATYWNY (wg Ciebie)!
Nie ma (wg Ciebie)?
Wiem, że nie ma, więc przestań pipcyć że te są niereprezentatywne
Innych nie ma !

>Widzisz, powtarzasz poobalane rzeczy,
Sam obaliłeś sam oceniłeś że obalone

>>Podałem co jest zaszyte w dyktaturach, ile razy jeszcze?
>Podałeś swoje konfabulacje, poobalałem, nie obroniłeś.
Sam obaliłeś sam oceniłeś że obalone

Podałem co UDOWODNIŁEM i poparłem doświadczeniem
Ile razy jeszcze?

Zaproponowałem Ci,że odpowiem na każde pytanie nie podjąłeś rękawicy
Strach?

>To powiedz mi czym się kończą ciągle rosnące długi w większości gospodarek? Czym się kończy przyjmowanie fanatycznych imigrantów?
W Polsce raz jeden długi doprowadziły państwo do niewypłacalności. Nie za demokracji
Fanatycznych imigrantów szkolono nie w demokracji

>>>Można by, gdybyś się nie upierał, że dyktatura musi być zawsze zła i dobra nie mogłaby istnieć.
>>TO PRZEKONAJ! Dowód, przykład, mechanizm, odpowiedź ... COKOLWIEK!
>Nie zrzucaj na mnie ciężaru dowodu.

Twierdzisz - udowodnij
Ja mam udowadniać coś co jest tylko pod Twoją czapką?
Przecież dobrej dyktatury nie ma !!!!
Ty twierdzisz, że może być Ty udowodnij

Czajniczka nie ma
Twierdzisz inaczej - pokaż go!

>>podałem Ci nazwiska krwawych dyktatorów
>No, to tak jakbyś podał przykład złych piłkarzy żeby udowodnić tezę, że dobrzy nie istnieją.
podam nazwiska złych piłkarzy - bo tacy są
podam nazwiska dobrych piłkarzy - bo tacy są
podam nazwiska złych dyktatorów - bo tacy są
NIE podam nazwisk dobrych dyktatorów - bo tacy są tylko w Twojej wyobraźni, nie jestem mózgochirurgiem - nie widzę ich

>No pewnie, że potrafię udowodnić, że zawsze ćpunka będzie złą matką. Tylko, że tego nawet nie trzeba udowadniać, więc nie żartuj z tym przykładem.

Nie potrafisz, przypuszczasz, ale to przypuszczenie ma mocne podstawy
podobnie jak z dyktaturą. Są wystarczająco mocne podstawy żeby twierdzić że nie ma dobrej i jest mnóstwo przykładów, w których demokratycznie wybrany rząd okazał się uczciwy i kompetentny
dragomir (87 punktów)
>Sam fakt, że to jeden z 5 000 000 głosów świadczy o tym, że gówno decydujesz. Przykro mi, ale taka jest prawda. Mało tego - każdy z tych 5 000 000 gówno decyduje, a decyzja jaka powstaje nie jest decyzją żadnej z tych osób z osobna. To taki pseudo kompromis?

Uważasz, że Szarley nadaje większą ważność wyborom niż szczęściu, a w demokracji i tak nikt nie decyduje?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No pewnie, że tak. Wielokrotnie udowadniałem, że nikt w niczym nie decyduje, a pojęcie wyboru ma dla ludzi wartość jedynie emocjonalną. W rzeczywistości liczy się skuteczność, a tę zapewniają eksperci na odpowiednich stanowiskach. Demokratyczna większość odzwierciedla głupotę społeczeństwa. Skoro należy je edukować, to nie widzę powodu, dla którego nie możemy bezpośrednio wpływać na pewne wybory na podstawie tego co ustala nauka. Jednocześnie trzeba zapewnić ludziom maksymalną wolność w zakresie podejmowania decyzji dotyczących samych siebie, bo demokracja to przecież rzekomy wpływ na innych. Tylko, że do Szarleya nic nie trafia, bo jest zaślepiony swoją wiarą. A szkoda, bo może by mnie przekonał do tego, że poprzez demokrację też można budować rządy eksperckie. Trzeba by było się wtedy zastanowić nad tym jak do tego doprowadzić.
szarley (54913 punktów)
>Tylko, że do Szarleya nic nie trafia, bo jest zaślepiony swoją wiarą. A szkoda, bo może by mnie przekonał do tego, że poprzez demokrację też można budować rządy eksperckie.

Przykro mi, że nie docierają do Ciebie nawet FAKTY

Cytat:
pod rządami demokratycznie wybranego prezydenta*, kraj rozwinął się kulturalnie, zachował polityczną neutralność (co nie było łatwe!!!) zyskał autorytet w świecie, wprowadził jeden z najlepszych na świecie systemów edukacji, a gospodarkę oparł na innowacyjności

Poziom życia w wyniku demokratycznych rządów jest jednym z najwyższych w Europie, przy bardzo niekorzystnych warunkach przyrodniczych, komunikacyjnych, braku surowców...


* Urho Kekkonen

Jeśli to nie jest dowód, to niestety dalsza dyskusja z Twoimi fantazjami jest kompletnie niecelowa
02-12-2016 16:45 
 Ocena 1 na 1
dragomir (87 punktów)
Szarleyu, cenisz stabilizację i wolisz trzymać się sprawdzonych rozwiązań. Niechętnie patrzysz na zmiany i widzisz w nich zagrożenie dla ustalonego porządku. Wyznajesz utrwalone zasady i spoglądasz z szacunkiem na tradycję. Nie lubisz niepewności i niejasności, więc próbujesz sprowadzać przekonania do czarno-białych wersji. Gdy ktoś sieje wątpliwość, próbujesz go przekonać do swoich twierdzeń, które przecież są oczywiste i wynikają z wiedzy historycznej.

Dobrze zrozumiałem?
szarley (54913 punktów)
>Szarleyu, cenisz stabilizację i wolisz trzymać się sprawdzonych rozwiązań. Niechętnie patrzysz na zmiany i widzisz w nich zagrożenie dla ustalonego porządku.

>Dobrze zrozumiałem?
Źle zrozumiałeś

Nie mam nic przeciwko zmianom, ale nie takim które prowadzą do totalnego uzależnienia jednego człowieka od drugiego, nie takim, które prowadzą do rażącej niesprawiedliwości

1 Nie podoba mi się pomysł, w którym właściciel mieszkania wie za jakim podatkiem który ma płacić głosował ów najemca, przy założeniu, że zawarcie umowy jest niemożliwe. To oznacza, że jeśli jako najemca zagłosujesz za podatkiem, który przekracza 5 zł/mie, to właściciel o 2 w nocy każe Ci się wynosić

Właściciel linii energetycznej zagrozi wszystkim, którzy zagłosują za podatkiem jaki ma zapłacić odcięciem prądu.

2 Nie podoba mi się pomysł likwidacji szkół, szpitali, dróg, policji i sądów
3 Nie podoba mi się pomysł likwidacji egzekucji alimentów i mandatów
4 Nie podoba mi się zakaz kredytu i oszczędzania. Dom może budować tylko WŁAŚCICIEL dużego mieszkania, duże mieszkanie może kupić tylko właściciel kawalerki, a tę tylko właściciel garażu, uważam, że najemca mieszkania powinien mieć możliwość zaoszczędzenia, wzięcia kredytu i kupna/budowy domu
5 Nie podoba mi się likwidacja intelektualnej własności
6 Nie podoba mi się idea, w myśl której salowa mająca kawalerkę, płaci podatek na rzecz ordynatora, który mieszka w wynajętym domu
7 Nie podoba mi się likwidacja emerytur, ubezpieczeniowych polis, kart gwarancyjnych i konieczności sprawdzania co godzinę czy budowlańcy na moje budowie zrobili co do nich należy
8 Nie podoba mi się zakaz egzekucji wynagrodzeń przez pracownika
9 Nie podoba mi się likwidacja prawa do urlopu, 8-godzinnego dnia pracy itp praw
10 Nie podoba mi się ...

Wiele rzeczy chciałbym zmienić, ale nie na gorsze, Ja w kryskonizmie płaciłbym grosze podatku, żyłbym lepiej niż dziś ale nie chcę żyć w morzu nędzy.

02-12-2016 16:36 
 Ocena 1 na 1
dragomir (87 punktów)
Czyli chcesz żeby Szarley udowodnił, że demokracja ma sens, ale on zamiast tego podaje przykłady, z których wcale nie wynika twierdzenie o wyższości demokracji nad dobrą dyktaturą?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tak, to oczywiste. To podstawowe braki w logice, które pokazują, że można mieć dużą wiedzę i jednocześnie wyciągać z niej emocjonalne wnioski, które są pozbawione logiki i stają się wiarą.

Nie podoba mi się zakłamanie, które wynika z potrzeby bycia kimś, połączonej z empatią i tłumioną świadomością, że większość rodzi się nikim i taka umiera, a gdyby każdy był kimś, to jednocześnie wszyscy byliby nikim i nie dałoby się być kimś, bo wartość nie odwołuje się do sensu samego w sobie, tylko opiera się na porównaniu. Podobnie jest z wartością pieniądza. Pieniądz to umowna wycena odwołująca się do porównania wartości towarów i usług. Komuniści chcąc by wszyscy mieli po równo zapominają o tym, że wtedy nikt nie miałby nic. Dlatego orają sami siebie. Socjalizm to prawie komuna, a demokracja to prawie socjalizm. Sprzeciwiam się temu, bo nie jestem człowiekiem wierzącym (w przeciwieństwie do Szarleya) ślepo w to, że vox populi ma większą wartość niż ustalenia fachowców. Ponadto jeśli jest dwóch dobrych w swojej dziedzinie fachowców z odmienną wizją jakiegoś projektu, to niezależnie od tego czy wybiorę lepszego czy gorszego, muszę dać mu wolną rękę w budowaniu spójności swojego dzieła.

Gdyby ludzie byli mądrzejsi, to wybraliby lepszy rząd. Może się zdarzyć tak, że taki trafi się i pomimo głupoty ludzi, ale wygrana z losową taktyką lub bez żadnej nie świadczy wcale o wyższości takich rozwiązań nad spójną taktyką prowadzącą do takich wygranych powtarzających się regularnie.

Szarley podał przykłady połączenia "dyktatura + zły dyktator" i wyciągnął z tego wniosek, że dyktatura zawsze jest zła. Twierdzi, że nie może istnieć połączenie "dyktatura + dobry dyktator", które byłoby korzystne dla obywateli. Wystarczy, że w miejsce złego dyktatora popełniającego błędy lub będącego psychopatą, wstawię siebie i pomimo, że akurat ekspertem nie jestem, więc bym się nie nadawał, to nie zabijałbym baby, która by mnie krytykowała, ani nie sterylizowałbym opozycji. W świecie Szarleya chyba każdy jest zły i trzeba go podejrzewać o najgorsze cechy. Każdy poza członkami demokratycznie wybranego rządu i samych wyborców Szarley wierzy święcie, że każda dyktatura byłaby zła, mimo braku reprezentatywnych przykładów, a demokracja jest dobra ze względu na przykład Kekkonena. Przecież ten sposób argumentacji jest wyjęty żywcem z jakiejś sekty lub partii politycznej. Do tego te będące próbą dominacji pytania o szczegóły i nierozumienie retoryki pokazują, że odpisuje bez przemyślenia i kieruje się przy tym głównie impulsywnymi reakcjami. Nie zauważył chyba, że nie stawiałem tezy "każda dyktatura jest lepsza od każdej demokracji". Nie pisałem też, że dyktatura będzie na pewno lepsza od demokracji, bo przecież z dużym prawdopodobieństwem mogłaby się trafić zła, która byłaby jeszcze gorsza. Jestem fatalistą i uważam, że każde rozwiązanie jest złe, tylko jedne są skuteczniejsze, a inne mniej i to też zależy od warunków i wielu różnych czynników, których nie da się przewidzieć. Szarley myśli strasznie sztywno i reaguje bardzo emocjonalnie. Z demokracji uczynił sobie bożka, a z dyktatury zrobił chochoła, który miałby reprezentować zło. Na siłę szuka wolności w tym co faktycznie zniewala. Jest niby za wolnością słowa, ale nie podobają mu się poglądy odmienne od własnych, które atakuje z ksenofobicznym zacięciem. Tak naprawdę pod tą pewną siebie maską upierającą się przy swoich poglądach kryje się zagubienie i strach przed tym, że kiedy oponent ma rację, to trzeba zmienić zdanie. W tym wypadku jednak ta zmiana mogłaby być kosmetyczna. Wystarczyłoby żeby przestał twierdzić, że dyktatura nigdy nie może być dobra, albo żeby to udowodnił. Gdy go poprzednio o to prosiłem to uciekł w konfabulacje, które łatwo podważyłem, a następnie po czasie wkleił link do tego obalonego postu, żeby tryumfalnie ogłosić, że przecież już wyjaśniał. Żenujące potwierdzenie tego co piszę o mechanizmach racjonalizacji i zbyt dużym udziale emocji w myśleniu.
szarley (54913 punktów)
Dzięki za diagnozę, ala przywykłem sam sobie lekarzy wybierać, żaden mały Somoza nie jest do tego upoważniony

Twierdzisz że może istnieć dobra lub zła dyktatura a demokracja zawsze jest zła

Pokazałem Ci przykład dobrej, skutecznej demokracji. FAKT, który zignorowałeś, a który dowodzi, że może istnieć dobra demokracja,

Może istnieć dobra lub zła demokracja. Dobra dyktatura to orbitujący czajniczek.

Pomijasz FAKTY, to znaczy że masz problem nie z logiką ale z percepcją rzeczywistości.
Pomijasz FAKTY, a przeciwstawiasz im tylko swoje marzenia

CZY OPRÓCZ SWOICH MARZEŃ/UROJEŃ/WIARY MASZ INNY DOWÓD NA MOŻLIWOŚĆ ISTNIENIA DOBREJ DYKTATURY?

JA MAM FAKTY

(Nie tylko Kekkonen)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Dzięki za diagnozę, ala przywykłem sam sobie lekarzy wybierać, żaden mały Somoza nie jest do tego upoważniony

"żaden mały Somoza" - no w ogóle nie emocjonalne sformułowanie, faktycznie myślisz bardzo trzeźwo i racjonalnie. Ach, to chyba ta śliwowica i cygara tak działają

>Twierdzisz że może istnieć dobra lub zła dyktatura a demokracja zawsze jest zła
>Pokazałem Ci przykład dobrej, skutecznej demokracji. FAKT, który zignorowałeś, a który dowodzi, że może istnieć dobra demokracja,

Nie zignorowałem. Napisałem, że ok, faktycznie może się trafić dobry przykład demokracji... przez przypadek.

>Może istnieć dobra lub zła demokracja. Dobra dyktatura to orbitujący czajniczek.

Dobra dyktatura może istnieć tak samo jak dobry piłkarz, a słabe dyktatury, czy słabi piłkarze nie świadczą o tym, że każdy taki jest. Ignorujesz to, co świadczy o Twoim zacietrzewieniu.

>Pomijasz FAKTY, to znaczy że masz problem nie z logiką ale z percepcją rzeczywistości.

niczego nie pomijam, tylko z Twoich faktów nie wynikają tezy, które na siłę emocjonalnie forsujesz. Brniesz teraz w zaparte, co też jest charakterystyczne dla ludzi głębokiej wiary. Normalna dyskusja nie jest możliwa.
02-12-2016 21:10 
 Ocena-1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Dzięki za diagnozę, ala przywykłem sam sobie lekarzy wybierać, żaden mały Somoza nie jest do tego upoważniony
>"żaden mały Somoza" - no w ogóle nie emocjonalne sformułowanie, faktycznie myślisz bardzo trzeźwo i racjonalnie. Ach, to chyba ta śliwowica i cygara tak działają
a tak bez osobistych wycieczek? Jakieś argumenta? odpowiedzi na pytania?
Np na pytanie KTO ocenia dyktatora? Jaki jest mechanizm oceny?
KTO go odwołuje? Napisałeś że uzbrojony motłoch...

>>Twierdzisz że może istnieć dobra lub zła dyktatura a demokracja zawsze jest zła
>>Pokazałem Ci przykład dobrej, skutecznej demokracji. FAKT, który zignorowałeś, a który dowodzi, że może istnieć dobra demokracja,
>Nie zignorowałem. Napisałem, że ok, faktycznie może się trafić dobry przykład demokracji... przez przypadek.

Tych przypadków mogę Ci podać jeszcze setkę *
podaj jeden przypadek dobrej dyktatury JEDEN poza Twoją wiarą
Ja mam za sobą FAKTY, Ty fantazje

>>Może istnieć dobra lub zła demokracja. Dobra dyktatura to orbitujący czajniczek.
>Dobra dyktatura może istnieć tak samo jak dobry piłkarz, a słabe dyktatury, czy słabi piłkarze nie świadczą o tym, że każdy taki jest. Ignorujesz to, co świadczy o Twoim zacietrzewieniu.

Przypomnę
Może istnieć dobry piłkarz - istnieje
Może istnieć zły piłkarz - istnieje
Może istnieć dobra demokracja - istnieje
Może istnieć zła demokracja - istnieje
Może istnieć zła dyktatura - istnieje
Może istnieć dobra dyktatura - nie istnieje

>>Pomijasz FAKTY, to znaczy że masz problem nie z logiką ale z percepcją rzeczywistości.
>niczego nie pomijam, tylko z Twoich faktów nie wynikają tezy, które na siłę emocjonalnie forsujesz.
Skończ diagnozować emocje, odnieś się do REALIÓW
Może istnieć dobra demokracja - istnieje
Może istnieć dobra dyktatura - nie istnieje

>Brniesz teraz w zaparte, co też jest charakterystyczne dla ludzi głębokiej wiary.
Znów diagnoza zamiast argumentów
Może by tak MERYTORYCZNIE?
JAKIŚ DOWÓD, JAKIŚ PRZYKŁAD?

*
Achille Van Acker
Tage Erlander
Pierre Trudeau
Otto Albert Blehr
Konrad Adenauer
....

Ja czekam na JEDEN przykład
olson (9993 punktów)
(zablokowany)

>Może istnieć dobra demokracja - istnieje
>Może istnieć dobra dyktatura - nie istnieje

Trzeba być kompletnym idiotą żeby z nieistnienia czegoś do tej pory ze względu na różnorakie czynniki wyciągać wniosek, że to nie może istnieć i że nie da się tych czynników wyeliminować. Do tego piję, a cała reszta to Twoje emocjonalne problemy. Idziesz w zaparte, a nawet nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
02-12-2016 21:23 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Może istnieć dobra demokracja - istnieje
>>Może istnieć dobra dyktatura - nie istnieje
>Trzeba być kompletnym idiotą żeby z nieistnienia czegoś do tej pory ze względu na różnorakie czynniki wyciągać wniosek, że to nie może istnieć

Trzeba być jeszcze większym, żeby z ISTNIENIA czegoś wysnuć wniosek że to nie może istnieć

>Do tego piję, a cała reszta to Twoje emocjonalne problemy. Idziesz w zaparte, a nawet nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

Zrezygnuj z diagnozy na rzecz argumentów

KTO ocenia dyktatora? Jaki jest mechanizm oceny?
KTO go odwołuje?

Czajniczek orbituje czy nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Trzeba być jeszcze większym, żeby z ISTNIENIA czegoś wysnuć wniosek że to nie może istnieć

No pewnie tak, ale dobra demokracja istnieje tak samo jak wygrana w totolotka. Ja nie mam problemu ze zmodyfikowaniem ogólnikowych sformułowań, których użyłem, a Ty walnąłeś babola i nie potrafisz się z niego wycofać. Żałosne.

>Zrezygnuj z diagnozy na rzecz argumentów

Diagnoza to też jeden z argumentów, a poza tym argumentów i tak nie zrozumiałeś, w dodatku sam wymyślasz personalne ataki, więc nie bądź hipokrytą.
szarley (54913 punktów)
>>Trzeba być jeszcze większym, żeby z ISTNIENIA czegoś wysnuć wniosek że to nie może istnieć
>No pewnie tak, ale dobra demokracja istnieje tak samo jak wygrana w totolotka.

Istnieje.
Jedynym Twoim argumentem za dyktaturą jest pogląd, że nie może istnieć dobry, demokratycznie wybrany rząd. Może istnieć, więc twój pogląd jest obalony
Masz jakiś inny dowód na udowodnienie swojej tezy?

>Ja nie mam problemu ze zmodyfikowaniem ogólnikowych sformułowań, których użyłem, a Ty walnąłeś babola i nie potrafisz się z niego wycofać. Żałosne.
A bez osobistych wycieczek? Jakieś argumenta?

>>Zrezygnuj z diagnozy na rzecz argumentów
>Diagnoza to też jeden z argumentów, a poza tym argumentów i tak nie zrozumiałeś, w dodatku sam wymyślasz personalne ataki, więc nie bądź hipokrytą.

A bez osobistych wycieczek? Jakieś argumenta?
KTO ocenia dyktatora? Jaki jest mechanizm oceny?
KTO go odwołuje?

Czajniczek orbituje czy nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jedynym Twoim argumentem za dyktaturą jest pogląd, że nie może istnieć dobry, demokratycznie wybrany rząd. Może istnieć, więc twój pogląd jest obalony

Trzeba być kompletnym idiotą żeby z mojej krytyki demokracji zrozumieć tylko tyle. Nic dziwnego, że się tak kompromitujesz tym emocjonalnym bełkotem i brniesz.

Jakbyś opanował emocje i zaczął normalnie rozmawiać to byś się pewnie zdziwił, a tak patrzysz na wszystko w krzywym zwierciadle i pozostaje mi tylko współczuć, bo jak po czymś takim przychodzi przebudzenie to jest nieprzyjemne.
szarley (54913 punktów)
>>Jedynym Twoim argumentem za dyktaturą jest pogląd, że nie może istnieć dobry, demokratycznie wybrany rząd. Może istnieć, więc twój pogląd jest obalony
>Trzeba być kompletnym idiotą żeby z mojej krytyki demokracji zrozumieć tylko tyle.
>Nic dziwnego, że się tak kompromitujesz tym emocjonalnym bełkotem i brniesz.

A bez osobistych wycieczek?
jakieś argumenta?

KTO ocenia dyktatora? Jaki jest mechanizm oceny?
KTO go odwołuje?

Czajniczek orbituje czy nie?

>Jakbyś opanował emocje i zaczął normalnie rozmawiać to byś się pewnie zdziwił, a tak patrzysz na wszystko w krzywym zwierciadle i pozostaje mi tylko współczuć, bo jak po czymś takim przychodzi przebudzenie to jest nieprzyjemne.

A bez osobistych wycieczek?
jakieś argumenta?
szarley (54913 punktów)
>Czyli chcesz żeby Szarley udowodnił, że demokracja ma sens, ale on zamiast tego podaje przykłady, z których wcale nie wynika twierdzenie o wyższości demokracji nad dobrą dyktaturą?

Może najpierw przeczytaj co napisałem
dragomir (87 punktów)
Przeczytałem i mam wrażenie, że nie czytasz tego co się do Ciebie pisze. Już nie będę Wam przeszkadzał w tej debacie
szarley (54913 punktów)
>Przeczytałem i mam wrażenie, że nie czytasz tego co się do Ciebie pisze. Już nie będę Wam przeszkadzał w tej debacie

Nie przeszkadzasz, żadnego swojego poglądu przecież nie wypowiedziałeś
dragomir (87 punktów)
Uważam, że takie dywagacje nie mają sensu, ale mogą być ciekawym materiałem do analizy osobowości. Piszcie dalej
szarley (54913 punktów)
>>Bo nadal nie ma odpowiedzi
>Ale pisałem dlaczego nie ma i trzeba być maksymalnie zacietrzewionym żeby to pomijać.
Ach więc dyskusja polega na tym, że... nie odpowiadasz na pytania.
Super

>Świadczy to o tym, że na temat meritum nie masz wiele do powiedzenia, więc bronisz swojej wiary w inny sposób.
Twój pogląd i zaorałeś mnie nim, że nawet głowa nie wystaje
(co nie zmienia faktu, że nadal nie ma odpowiedzi

>>>Zamiast oceniać dyktaturę w porównaniu do demokracji Ty pytasz o szczegóły wprowadzenia dyktatury.
>>1 Te szczegóły są istotne, zazwyczaj wprowadzanie/utrzymanie dyktatury to ofiary śmiertelne bywa że dziesiątki milionów
>Ta, a każdy kto pije alkohol zazwyczaj hałasuje i kradnie. Manipulujesz, bo bronisz swojej wiary.Ja piję alkohol, nie hałasuję i nie kradnę. natomiast KAŻDA dyktatura ma na rękach krew

>>2 Oceniłem, podałem co ma zaszyte dyktatura
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,727403#w728145
>I odpowiedziałem, poobalałem:
No jakoś nie bardzo poobalałeś. Uciekłeś od pytań, nie podałeś mechanizmów, modeli, przykładów. Jedynie Twoja wiara pozostała niezmienna

>Napisałeś o cechach dyktatur nieeksperckich, które były do tej pory. Pisałem już dlaczego takie stwierdzenia są nieadekwatne.
LITOSCI podaj mi przykład eksperckiej dyktatury, pokaż mechanizm, plan działania, hamulce przed wyrodzeniem się w nieekspercką, metody kontroli i odwołania "eksperckiej"

>>>Niby temat pokrewny, ale inny i non stop o tym piszę, a do Ciebie nic nie trafia.
>>Oczywiście, że trafia! Trafia to, że nie poradzisz odpowiedzieć i lepiej trafiłoby to że poradzisz się do tego przyznać.
>Nie potrafisz odpowiedzieć, więc schodzisz z tematu, a gdy nie odpowiadam na zejście z tematu to rzekomo to ja nie umiem odpowiedzieć?
A umiesz?
To odpowiedz

>>>Demokracja to dopiero utopia, która w praktyce się nie sprawdza,
>>Ręce opadają
>>1 A która dyktatura "sprawdziła się w praktyce"?
>- Łapać złodzieja!
Piszesz, że demokracja się nie sprawdziła. Sprawdziły się demokracje gwarantujące przyzwoity poziom życia, kulturalnego o gospodarczego rozwoju rozwoju, Finlandia, Islandia, Japonia, Kanada,...
Teraz Twoja kolej MERYTORYCZNIE

>Powtórzę po raz kolejny, bo widocznie od śliwowicy masz zaniki pamięci. Otóż nie było dyktatury eksperckiej, więc nie można też powiedzieć, że żadna się nie sprawdziła w praktyce.
To CZYM chcesz mnie przekonać?
Mechanizmów nie podajesz, przykładów nie ma, pytań unikasz...
CZYM chcesz przekonać? Jakimi argumentoma? Jedynie Twoja wiara? Trochę mało

>Skąd wiesz jaki poziom życia byłby osiągalny dla dyktatury eksperckiej?
Pokaż mechanizm tworzenia takiej dyktatury i jej działania

>>>Demokracja to raj dla przekrętów, korupcji, biurokracji, niesprawiedliwości, terroru
>>Nooo z tym terrorem to już pojechałeś. Naprawdę pokaż mi go , bo ja podpowiem Ci adresy dziesiątek cmentarzy ofiar dyktatury
>Terror większości nad resztą.
Terror to krew.

>>Mantra. Dowodu, że dyktator może powołać taki rząd brak. Nie podajesz ani teoretycznego mechanizmu, ani praktycznego doświadczenia
>Dowodu, że MOŻE powołać? A kto mu broni?
Nikt, nikt też nie broni tego demokratycznemu parlamentowi.
Mechanizmu nie ma w dyktaturze

>1. Zła dyktatura i zła demokracja - cenzura tego co niewygodne, ukrywanie faktów
W demokracji ktoś Ci zabrania ujawniania faktów?
>2. Dobra dyktatura i dob... eee dobrej demokracji pod tym względem nie będzie, ale... - zakaz promowania kłamstw,
A CO TO JEST KŁAMSTWO? Niezgoda z dyktatorem?
zakaz musi być egzekwowalny, KTOŚ go musi egzekwować. KTO?

>3. Dezinformacja typowa dla pseudo wolności słowa i demokracji -
Dyktator nie może siać dezinformacji? Pokaż mechanizm który w tym przeszkodzi?

>Jeśli dyktatura okaże się gospodarczo niewydolna to w moim modelu dyktator zmienia ekspertów.
A kto to ocenia? a co jeśli eksperci będą się różnili w opiniach a dyktator uwierzy nie tej grupie?
A kto zmienia dyktatora?

>W rzeczywistości rządzenie całym krajem przez jedną osobę jest niemożliwe, dlatego dobry dyktator musi zbudować sobie odpowiedni sztab ludzi, ale to on zatwierdza każdą decyzję.
Znam te sztaby. Niestety
Kolejne przydupasy dochodzą kadząc dyktatorowi lub wyżej postawionym przydupasom zaczyna się karierowiczostwo na potęgę, a mechanizmu odwołania brak

>>Ty naprawdę nie widzisz istnienia mechanizmu odwołania władzy w demokracji? W Y B O R Y . nie słyszałeś o tym?
>Nie żartuj.
Nie żartuję. Pytasz o mechanizm zmiany władzy w demokracji

A jak to jest i Kimów , albo u Pinocheta?

PODAJ MI JAKIEŚ ARGUMENTA, FAKTY, MECHANIZMY, ODPOWIEDZI
COKOLWIEK!!!!!!!! z czym można polemizować
Podajesz tylko swoją wyobraźnię.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Bo nadal nie ma odpowiedzi
>>Ale pisałem dlaczego nie ma i trzeba być maksymalnie zacietrzewionym żeby to pomijać.
>Ach więc dyskusja polega na tym, że... nie odpowiadasz na pytania.
>Super

Nie odpowiadam na pytania będące ucieczką od meritum, bo Ty nie odpowiadasz na meritum. Super?

>Ja piję alkohol, nie hałasuję i nie kradnę. natomiast KAŻDA dyktatura ma na rękach krew

Nigdy nie istniała jeszcze dyktatura ekspercka. To kwestia czasu, bo obecny system chyli się ku upadkowi. Demokracja wiąże się z socjalizmem, a ten zazwyczaj powoduje wzrastanie długów, co nie może trwać w nieskończoność.

>No jakoś nie bardzo poobalałeś.

To Twoja wiara. Cóż, z tą nie ma dyskusji.

>LITOSCI podaj mi przykład eksperckiej dyktatury

No jak mam podać przykład, skoro takiej nie było? To Ty się kompromitujesz odwołując się do przykładów czegoś zupełnie innego, wiedząc że tego nie było. Powtarzałem to mnóstwo razy i aż wstyd, że dyskutuję tyle czasu z kimś takim jak Ty.

>>Nie potrafisz odpowiedzieć, więc schodzisz z tematu, a gdy nie odpowiadam na zejście z tematu to rzekomo to ja nie umiem odpowiedzieć?
>A umiesz?
>To odpowiedz

Najpierw Ty. Poza tym odpowiedziałem, że kilka kwestii (akurat tych o które pytasz) trzeba doprecyzować. Jest wiele pomysłów i nie wiem który jest optymalny, bo nie jestem ekspertem. Twierdzisz, że nic nie jest możliwe? No to udowodnij zamiast zadawać mi pytania i zrzucać na mnie onus probandi.

>Piszesz, że demokracja się nie sprawdziła. Sprawdziły się demokracje gwarantujące przyzwoity poziom życia, kulturalnego o gospodarczego rozwoju rozwoju, Finlandia, Islandia, Japonia, Kanada,...
>Teraz Twoja kolej MERYTORYCZNIE

Częściowo i tymczasowo demokracja może dać taki efekt. Japonii nie ma co porównywać, bo to zupełnie inna kultura, ale generalnie kraje, które wymieniłeś funkcjonują względnie dobrze pomimo demokracji. Jeśli demokratycznie zostanie wybrany dobry rząd to będzie działał podobnie do rządu eksperckiego, o którym piszę. W takiej Polsce to jest całkowicie niemożliwe.

>>Powtórzę po raz kolejny, bo widocznie od śliwowicy masz zaniki pamięci. Otóż nie było dyktatury eksperckiej, więc nie można też powiedzieć, że żadna się nie sprawdziła w praktyce.
>To CZYM chcesz mnie przekonać?
>Mechanizmów nie podajesz, przykładów nie ma, pytań unikasz...
>CZYM chcesz przekonać? Jakimi argumentoma? Jedynie Twoja wiara? Trochę mało

No właśnie mechanizmami. W miejsce rządu wybranego demokratycznie wstawiam rząd ekspertów. Mniejsza z tym jak zostanie wybrany, bo liczy się skutek. Jeżeli się ze mną zgodzisz to można wspólnie dojść do tego jaki sposób wyboru takiego rządu będzie najlepszy.

Masz niezgodne społeczeństwo, a w nim ludzi, których uważasz za zagrażających (np Krystkona), no więc demokracja jest daniem im części władzy, przy czym głupich jest więcej niż mądrych, więc gdyby Krystkon był bogaty, to z dużym prawdopodobieństwem przekonałby wyborców do swoich rozwiązań, bo zainwestowałby w specjalistów od manipulacji. Nie wolisz żeby rządził ktoś komu ufasz jak dobremu chirurgowi? Musiałby to być człowiek, który nie mówi Ci, że ma rację, tylko taki, który dysponuje środkami do tego żeby jak najtrafniej przewidzieć gdzie leży racja.

>>Terror większości nad resztą.
>Terror to krew.

Nie musi być krwi. Wystarczy, że mój kolega chory i nie ma dostępu do lekarstwa, bo większość demokratyczna czyli mniejszość społeczeństwa wybrała takie rządy, które go nie zalegalizują ze względu na to, że jesteśmy ich niewolnikami. Chodzi albo o ideologię władz, albo o ich interesiki. Jest to terror, ale w Twoim kraju to samo lekarstwo jest dostępne. Czyli też demokracja demokracji nierówna, a w takiej Belgii czy Holandii społeczeństwo jest dojrzalsze, więc i demokracja jest lepsza. Może miałbym inne zdanie gdybym żył w innym kraju. Zobaczysz zresztą jak demokratycznie wybrany PiS zaora gospodarkę. Dajmy im jeszcze trochę czasu na możliwość doświadczenia skutków ich decyzji. Prawdopodobnie będą się z tym mierzyć następcy, a motłoch zrzuci na nich winę.

>>Dowodu, że MOŻE powołać? A kto mu broni?
>Nikt, nikt też nie broni tego demokratycznemu parlamentowi.

Ta i niby zrzekną się koryta, z którego mogą się nachapać przez kadencję lub dwie? To byłoby możliwe gdyby rząd był wybierany domyślnie na stałe, a w praktyce do odwołania. Tylko, że znów jak motłoch ma ocenić kiedy jest czas na odwołanie złego rządu?

>Mechanizmu nie ma w dyktaturze

Tylko dyktator mógłby powołać rząd złożony z ekspertów.

>>1. Zła dyktatura i zła demokracja - cenzura tego co niewygodne, ukrywanie faktów
>W demokracji ktoś Ci zabrania ujawniania faktów?

Nie mówię o sobie, tylko o tym co rządy ukrywają.

>>2. Dobra dyktatura i dob... eee dobrej demokracji pod tym względem nie będzie, ale... - zakaz promowania kłamstw,
>A CO TO JEST KŁAMSTWO? Niezgoda z dyktatorem?

Nie. Kłamstwo to mówienie nieprawdy i nazywanie jej faktami. Np ludzie chorzy są dziś łatwym łupem do oszukania, bo nie ma kar dla szarlatanów, albo taki Szumlewicz może mówić co mu ślina na język przyniesie, czy nawet JKM może instalować ludziom swoje poglądy. Demokracja sprowadza się więc do tego, że ten kto ma pieniądze manipuluje większą ilością tłumu, która i tak jest mniejszością społeczeństwa, a ci wybierają spośród danego apriorycznego wyboru.

>zakaz musi być egzekwowalny, KTOŚ go musi egzekwować. KTO?

Sądy i policja.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>3. Dezinformacja typowa dla pseudo wolności słowa i demokracji -
>Dyktator nie może siać dezinformacji? Pokaż mechanizm który w tym przeszkodzi?

Też może, ale głównie demokracja się na tym opiera. Dyktator z rządem eksperckim nie będą siać dezinformacji, bo na rękę jest im to żeby ludzie byli jak najbardziej świadomi. Rząd zajmowałby się promowaniem badań.

>>Jeśli dyktatura okaże się gospodarczo niewydolna to w moim modelu dyktator zmienia ekspertów.
>A kto to ocenia? a co jeśli eksperci będą się różnili w opiniach a dyktator uwierzy nie tej grupie?

To się pomyli i będzie z tego nauka na przyszłość. Zauważ, że ten problem dotyczy każdej formy rządów.

>A kto zmienia dyktatora?

A po co go zmieniać? Dyktator pełni w moim systemie funkcję nadzorcy. Za jego wybór powinni być odpowiedzialni specjalni profilerzy i eksperci od psychiki.
szarley (54913 punktów)
>>>3. Dezinformacja typowa dla pseudo wolności słowa i demokracji -
>>Dyktator nie może siać dezinformacji? Pokaż mechanizm który w tym przeszkodzi?
>Też może, ale głównie demokracja się na tym opiera.

To już kompletnie bez dowodu. A doświadczenie jednoznacznie przeczy

>Dyktator z rządem eksperckim nie będą siać dezinformacji, bo na rękę jest im to żeby ludzie byli jak najbardziej świadomi. Rząd zajmowałby się promowaniem badań.
Badań może tak (choć i to nie zawsze) W latach 70-tych w Polsce włożono sporo kasy w naukowe techniczne badania, a inżynierowie nie byli ideologicznie ograniczani, niemniej już informacje o stanie środowiska np n Śląsku czy w Krakowie już dyktatura ukrywała.

>>>Jeśli dyktatura okaże się gospodarczo niewydolna to w moim modelu dyktator zmienia ekspertów.
>>A kto to ocenia? a co jeśli eksperci będą się różnili w opiniach a dyktator uwierzy nie tej grupie?
>To się pomyli i będzie z tego nauka na przyszłość. Zauważ, że ten problem dotyczy każdej formy rządów.
Tak! Tylko w Twojej formie, nie ma motywacji do wyciągania wniosków. Nie ma mechanizmu odwołania dyktatora

>>A kto zmienia dyktatora?
>A po co go zmieniać? Dyktator pełni w moim systemie funkcję nadzorcy. Za jego wybór powinni być odpowiedzialni specjalni profilerzy i eksperci od psychiki.
Popadasz w pętlę. Przez kogo wyznaczeni?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>3. Dezinformacja typowa dla pseudo wolności słowa i demokracji -
>>>Dyktator nie może siać dezinformacji? Pokaż mechanizm który w tym przeszkodzi?
>>Też może, ale głównie demokracja się na tym opiera.
>To już kompletnie bez dowodu. A doświadczenie jednoznacznie przeczy

Doświadczenie to potwierdza, media sieją propagandę, a w księgarni możesz sobie kupić pseudonaukowy bełkot. Ludzie bredzą slogany, a religie nadal są legalne i mogą wydawać swoje dezinformacyjne propagandowe materiały.

>>Dyktator z rządem eksperckim nie będą siać dezinformacji, bo na rękę jest im to żeby ludzie byli jak najbardziej świadomi. Rząd zajmowałby się promowaniem badań.
>Badań może tak (choć i to nie zawsze) W latach 70-tych w Polsce włożono sporo kasy w naukowe techniczne badania, a inżynierowie nie byli ideologicznie ograniczani, niemniej już informacje o stanie środowiska np n Śląsku czy w Krakowie już dyktatura ukrywała.

Też mi przykład.

>>To się pomyli i będzie z tego nauka na przyszłość. Zauważ, że ten problem dotyczy każdej formy rządów.
>Tak! Tylko w Twojej formie, nie ma motywacji do wyciągania wniosków.

Skąd ta bzdura?

>Nie ma mechanizmu odwołania dyktatora

Nie nie ma tylko to kwestia doprecyzowania tego jaki mechanizm byłby najlepszy. Prędzej to dyktator mógłby powołać nowy rząd, a jeśli błąd byłby popełniony przy selekcji, to tym bardziej takie błędy popełnia motłoch. Możliwości zmiany motłochu w demokracji też nie ma.

>>>A kto zmienia dyktatora?
>>A po co go zmieniać? Dyktator pełni w moim systemie funkcję nadzorcy. Za jego wybór powinni być odpowiedzialni specjalni profilerzy i eksperci od psychiki.
>Popadasz w pętlę. Przez kogo wyznaczeni?

Przez kogokolwiek na podstawie doświadczenia. To Ty popadasz w pętle bo pytając cały czas "przez kogo" i podkreślając to, wpadasz w pułapkę braku możliwości odwołania plebsu w demokracji.
szarley (54913 punktów)
>>Badań może tak (choć i to nie zawsze) W latach 70-tych w Polsce włożono sporo kasy w naukowe techniczne badania, a inżynierowie nie byli ideologicznie ograniczani, niemniej już informacje o stanie środowiska np n Śląsku czy w Krakowie już dyktatura ukrywała.
>Też mi przykład.
Rzeczywisty, Ty takich nie masz

>>>To się pomyli i będzie z tego nauka na przyszłość. Zauważ, że ten problem dotyczy każdej formy rządów.
>>Tak! Tylko w Twojej formie, nie ma motywacji do wyciągania wniosków.
>Skąd ta bzdura?
Stąd, że nie ma mechanizmu rozliczenia dyktatora z popełnionych błędów
Wyciągnął wnioski czy nie, nadal jest dyktatorem. Nie ma mechanizmu odwołania go!

>Nie nie ma tylko to kwestia doprecyzowania tego jaki mechanizm byłby najlepszy. Prędzej to dyktator mógłby powołać nowy rząd,
Też to znam z doświadczenia, polski przykład : Babiuch

>>>>A kto zmienia dyktatora?
>>>A po co go zmieniać? Dyktator pełni w moim systemie funkcję nadzorcy. Za jego wybór powinni być odpowiedzialni specjalni profilerzy i eksperci od psychiki.
>>Popadasz w pętlę. Przez kogo wyznaczeni?
>Przez kogokolwiek na podstawie doświadczenia.
Kto to jest ktokolwiek? To jest ta pętla w którą popadłeś

>To Ty popadasz w pętle bo pytając cały czas "przez kogo" i podkreślając to, wpadasz w pułapkę braku możliwości odwołania plebsu w demokracji.

Bo ten "plebs" jest suwerenem. W wielu, bardzo wielu krajach świetnie sobie radzi z rządzeniem , a tam gdzie sobie radzi słabiej, tam dyktatura będzie jeszcze głupsza. Będzie powielać wszystkie wady demokracji: korupcję, karierowiczostwo, asekuranctwo, stołkozę, populizm, tylko... trwale. Bez możliwości odwołania dyktatora. U mnie nie ma pętli. Jest suweren i nie trzeba go wybierać, to on wybiera.

Reasumując: dyktator będzie jedynie przeszkodą w budowie dobrej (wz fińskiej, szwajcarskiej, holenderskiej, kanadyjskiej) demokracji, oduczając "plebs" propaństwowego odpowiedzialnego myślenia, co spowoduje jeszcze niższy poziom demokratycznych zrywów między kolejnymi Somozami i kolejne dyktatury obfitujące w rządy coraz gorszych kanalii. Spirala się nakręca, aż dochodzi do rozkładu państwa.
01-12-2016 19:11 
 Ocena-1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Żałosne racjonalizacje własnych emocji, bo nie potrafisz wycofać się ze swoich stwierdzeń. Dalszy ciąg konfabulacji i tworzenia chochołów, tak jakby przykład złych dyktatorów miał świadczyć o tym, że każda dyktatura musi być zła. Jesteś niereformowalny, bo powtarzasz milion razy to co już poobalałem.
szarley (54913 punktów)
>Żałosne racjonalizacje własnych emocji, bo nie potrafisz wycofać się ze swoich stwierdzeń.
>Jesteś niereformowalny, bo powtarzasz milion razy to co już poobalałem.

A może tak jakieś argumenta?

>tak jakby przykład złych dyktatorów miał świadczyć o tym, że każda dyktatura musi być zła.
Tak jakby przykład złej ćpunki miał świadczyć o tym, że każda ćpunka musi być zła i należy jej odebrać dziecko.
01-12-2016 19:34 
 Ocena-1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Żałosne racjonalizacje własnych emocji, bo nie potrafisz wycofać się ze swoich stwierdzeń.
>>Jesteś niereformowalny, bo powtarzasz milion razy to co już poobalałem.
>A może tak jakieś argumenta?

Już było mnóstwo, a i tak powtarzasz to co poobalałem. Szkoda czasu.

>>tak jakby przykład złych dyktatorów miał świadczyć o tym, że każda dyktatura musi być zła.
>Tak jakby przykład złej ćpunki miał świadczyć o tym, że każda ćpunka musi być zła i należy jej odebrać dziecko.

Żałosna erystyka, a analogii brak. Nie udowodniłeś, że dyktatura była przyczyną tego, że dotychczasowe dyktatury były nieudane.
01-12-2016 15:08 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Ja piję alkohol, nie hałasuję i nie kradnę. natomiast KAŻDA dyktatura ma na rękach krew
>Nigdy nie istniała jeszcze dyktatura ekspercka.
Więc nie masz eksperymentalnego dowodu na cokolwiek co twierdzisz. Wszystko istnieje tylko w Twojej wyobraźni. Skoro chcesz do tego przekonać, masz pole do popisu
Wiem,że brak doświadczalnego potwierdzenia mocno utrudnia, ja poradzę wskazać demokratyczne państwa sukcesu.

>To kwestia czasu, bo obecny system chyli się ku upadkowi. Demokracja wiąże się z socjalizmem, a ten zazwyczaj powoduje wzrastanie długów, co nie może trwać w nieskończoność.
Znów Korvin - Mikke?

>>LITOSCI podaj mi przykład eksperckiej dyktatury
>No jak mam podać przykład, skoro takiej nie było?
j.w.

>>>Nie potrafisz odpowiedzieć, więc schodzisz z tematu, a gdy nie odpowiadam na zejście z tematu to rzekomo to ja nie umiem odpowiedzieć?
>>A umiesz?
>>To odpowiedz
>Najpierw Ty.
OK!!!!!!!!!!!!!!!!!! Podejmuję rękawicę
Zadaj pytanie, ja odpowiem, potem ja zadam pytanie i Ty ODPOWIESZ!

>Poza tym odpowiedziałem, że kilka kwestii (akurat tych o które pytasz) trzeba doprecyzować.
i skoro system istnieje tylko w Twojej głowie, to niestety Ty musisz to zrobić

>Twierdzisz, że nic nie jest możliwe? No to udowodnij zamiast zadawać mi pytania i zrzucać na mnie onus probandi.
Czegoś nie rozumiesz, to TY twierdzisz, że jest możliwe. Ja twierdzę, że nie ma i że 100% doświadczeń temu przeczy.
Jeśli 100 na 100 szczurów ginie po podaniu KCN, to znaczy,że KCN jest trucizną.

>>Piszesz, że demokracja się nie sprawdziła. Sprawdziły się demokracje gwarantujące przyzwoity poziom życia, kulturalnego o gospodarczego rozwoju rozwoju, Finlandia, Islandia, Japonia, Kanada,...
>>Teraz Twoja kolej MERYTORYCZNIE
>Częściowo i tymczasowo demokracja może dać taki efekt.
Ten tymczas to już kilka pokoleń. I nadal mają się dobrze

>ale generalnie kraje, które wymieniłeś funkcjonują względnie dobrze pomimo demokracji. Jeśli demokratycznie zostanie wybrany dobry rząd to będzie działał podobnie do rządu eksperckiego, o którym piszę.

Czyli potwierdzasz, że jest możliwe i UDOWODNIONE istnienie rządu ekspertów w demokracji
Teraz Twoja kolej.

>>CZYM chcesz przekonać? Jakimi argumentoma? Jedynie Twoja wiara? Trochę mało
>No właśnie mechanizmami. W miejsce rządu wybranego demokratycznie wstawiam rząd ekspertów. Mniejsza z tym jak zostanie wybrany, bo liczy się skutek.

Nie mniejsza, bo nie podając mechanizmu wyboru pozwalasz go wybrać na ustawce Legii z Polonią. Gwarantuję Ci, że ekspertami nie będą

>Jeżeli się ze mną zgodzisz to można wspólnie dojść do tego jaki sposób wyboru takiego rządu będzie najlepszy.
Nie nie zgodzę się, no nie ma powodu usunięcia demokratycznego eksperckiego rządu w Finlandii. Należy tworzyć taki w Twoim kraju.

Jeśli społeczeństwo nie ma propaństwowej kultury, to zajedno i demokratyczny rząd będzie do d... jak i duktatura, Różnica w tym, że demokracja z czasem przyniesie lepsze skutki, choć droga do tego raczej nie różami usłana, demokracja zaś sukcesu nie odniesie

>Masz niezgodne społeczeństwo, a w nim ludzi, których uważasz za zagrażających (np Krystkona), no więc demokracja jest daniem im części władzy, przy czym głupich jest więcej niż mądrych, więc gdyby Krystkon był bogaty, to z dużym prawdopodobieństwem przekonałby wyborców do swoich rozwiązań, bo zainwestowałby w specjalistów od manipulacji.
I tu właśnie są mechanizmy liberalnej demokracji
1 Wolność prasy - możesz krytykować dowolnego kandydata,
2 Wybory. Nawet jeśli wybierze się źle, można to odwołać
3 Powszechna edukacja uodporniajśąca na manipulację
4 Krystkon z jego talentami nigdy nie odłoży nawet jednej marki

>Nie wolisz żeby rządził ktoś komu ufasz jak dobremu chirurgowi?
Wolę i dlatego w moim przekonaniu wybieram dobrego prezydenta i WYBIERAM dobrego chirurga. To ja wybieram chirurga, który ma mnie operować! Szkoda, że mój kandydat na prezydenta przegrał.

>Czyli też demokracja demokracji nierówna, a w takiej Belgii czy Holandii społeczeństwo jest dojrzalsze, więc i demokracja jest lepsza.

I nad tym należy pracować

>>>Dowodu, że MOŻE powołać? A kto mu broni?
>>Nikt, nikt też nie broni tego demokratycznemu parlamentowi.
>Ta i niby zrzekną się koryta, z którego mogą się nachapać przez kadencję lub dwie?

Jak widać zrzekają się, co 4 lata poddają się weryfikacji

>To byłoby możliwe gdyby rząd był wybierany domyślnie na stałe, a w praktyce do odwołania. Tylko, że znów jak motłoch ma ocenić kiedy jest czas na odwołanie złego rządu?
I tu jest Twój słaby punkt nie ma w dyktaturze mechanizmu odwołania

>Tylko dyktator mógłby powołać rząd złożony z ekspertów.
Nie tylko
Urho Kekkonen nie był dyktatorem (choć rządził 25 lat)

>>>1. Zła dyktatura i zła demokracja - cenzura tego co niewygodne, ukrywanie faktów
>>W demokracji ktoś Ci zabrania ujawniania faktów?
>Nie mówię o sobie, tylko o tym co rządy ukrywają.
To po to jest wolność pracy i prawo dziennikarzy do szukania informacji
To nie jest żaden argument za dyktaturą, bo ta, też będzie miała motywację do ukrywania

>>>2. Dobra dyktatura i dob... eee dobrej demokracji pod tym względem nie będzie, ale... - zakaz promowania kłamstw,
>>A CO TO JEST KŁAMSTWO? Niezgoda z dyktatorem?
>Nie. Kłamstwo to mówienie nieprawdy i nazywanie jej faktami.
Nie odważyłbym się dać żadnemu zespołowi ekspertów władzy orzekania co jest kłamstwem a co prawdą. Herezją był pogląd, że atomos jest podzielny

>>zakaz musi być egzekwowalny, KTOŚ go musi egzekwować. KTO?
>Sądy i policja.
Niezawisłe sądy?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nigdy nie istniała jeszcze dyktatura ekspercka.
>Więc nie masz eksperymentalnego dowodu na cokolwiek co twierdzisz.

Nic dziwnego skoro piszę o czymś czego jeszcze nie było. Ufff, wreszcie coś tam zrozumiałeś. Jakiś postęp jest

>Wszystko istnieje tylko w Twojej wyobraźni.

A to już nieprawda. Ja jedynie zamieniam podmioty w obecnym schemacie i za plebs, który jest głupi wstawiam dyktatora, a za rząd typu obecnego wstawiam ekspertów, którzy znają się na rzeczy i tworzą naukowy zespół wbrew prywatnym poglądom. Wywalam ze schematu kadencyjność, bo efekty osiąga się w rozłożeniu w czasie stosowania spójnej strategii. Reszta to już kwestia doprecyzowania, a Ty zareagowałeś emocjonalnie na skojarzenie ze słowem "dyktatura" i ktoś podważa Twoją wiarę w demokrację, więc zamiast przemyśleć, piszesz na szybko pod kątem tego jak skontrować, a nie jak zrozumieć. Nudne to.

>>To kwestia czasu, bo obecny system chyli się ku upadkowi. Demokracja wiąże się z socjalizmem, a ten zazwyczaj powoduje wzrastanie długów, co nie może trwać w nieskończoność.
>Znów Korvin - Mikke?

No tutaj Korwin ma rację i podzielam jego pogląd. I co w związku z tym? Wiele przewidywań JKM się sprawdza, więc mimo tego, że jego pomysły są często absurdalne, to jest dobrym analitykiem tego co się dzieje.

>>>A umiesz?
>>>To odpowiedz
>>Najpierw Ty.
>OK!!!!!!!!!!!!!!!!!! Podejmuję rękawicę
>Zadaj pytanie, ja odpowiem, potem ja zadam pytanie i Ty ODPOWIESZ!

Nie mam żadnych pytań. Jeśli uważasz, że dyktatura nie może być dobra to po prostu wykaż czemu. Wtedy przyjmujemy założenie, że dyktatura już jest, więc nie pytamy o sposób jej wprowadzenia. Chyba, że uważasz, że nie ma takiego sposobu, to wtedy to wykaż. Widzisz już jaka jest różnica? Taka, że przedstawienie mojego ewentualnego sposobu wyboru dyktatora jest przeciwstawiane wyborom przez plebs, a tu wytoczyłem poważne argumenty świadczące o tym, że plebs nie jest kompetentny.

>>Twierdzisz, że nic nie jest możliwe? No to udowodnij zamiast zadawać mi pytania i zrzucać na mnie onus probandi.
>Czegoś nie rozumiesz, to TY twierdzisz, że jest możliwe. Ja twierdzę, że nie ma i że 100% doświadczeń temu przeczy.

Nie ma przesłanek do tego żeby twierdzić, że nie jest możliwe, ponieważ to nie czynnik dyktatury decydował, tylko czynnik złej dyktatury, a Ty na podstawie obserwacji złych dyktatur wyciągasz wniosek, że wszystkie muszą takie być, a to już przewrotne twierdzenie, które musisz udowodnić. Twierdzę, że jest możliwe, ale nie twierdzę, że znam te sposoby żeby je podać tu i teraz. Już Ci pisałem, że moim celem nie jest tworzenie utopii.

>Jeśli 100 na 100 szczurów ginie po podaniu KCN, to znaczy,że KCN jest trucizną.

Manipulujesz. Dyktatura to nie odpowiednik KCN. Jeśli dajesz 100 szczurom mieszankę różnych substancji neutralnych lub zdrowych + KCN, a w składzie zawsze jest woda to Ty mówisz, że to woda jest winna, bo przecież zawsze była w składzie i ignorujesz moją sugestię, że przyczyną w dotychczasowych przypadkach było coś jak KCN. W 100 przypadkach podano wodę z mieszankami i wszystkie szczury umarły? To winna jest woda!

>Ten tymczas to już kilka pokoleń. I nadal mają się dobrze

Nie do końca, bo każda demokracja dąży do socjalizmu, a socjalizm prawie zawsze prowadzi do dziury budżetowej co generuje dług. Oczywiście są wyjątki, a czasem i socjalizm chwilowo działa ok, ale to nie może być trwały efekt.

>Czyli potwierdzasz, że jest możliwe i UDOWODNIONE istnienie rządu ekspertów w demokracji

Nie, ale eksperci mogą mieć czasem nawet spory wpływ, tylko to powinna być reguła, a nie wyjątki. Inna sprawa, że w Belgii czy Holandii plebs jest mądrzejszy niż w Polsce, więc demokracja też jest tam lepsza. Dzięki temu można dostać tam eutanazję z powodu nieuleczalnej depresji, co już jest podobne do eksperckiego pomysłu.

>Nie mniejsza, bo nie podając mechanizmu wyboru pozwalasz go wybrać na ustawce Legii z Polonią. Gwarantuję Ci, że ekspertami nie będą

Chochoł. To, że póki co takiego sposobu nie przedstawiłem, nie oznacza, że dopuszczam tu dowolność, albo że taki sposób nie istnieje.

>I tu właśnie są mechanizmy liberalnej demokracji
>1 Wolność prasy - możesz krytykować dowolnego kandydata,

Czyli można oczerniać i dobrego kandydata, manipulować, kłamać, a propaganda może przepychać złego kandydata, który może mieć poparcie odpowiedniej ilości osób do tego żeby rządzić.

>2 Wybory. Nawet jeśli wybierze się źle, można to odwołać

I ponownie wybierać źle, bo motłoch kieruje się chciejstwem i chwiejnymi nastrojami.

>3 Powszechna edukacja uodporniajśąca na manipulację

To z pewnością, ale demokratom takowa jest nie na rękę, bo rząd potrzebuje głupich ludzi, bo takimi łatwiej się manipuluje.

>4 Krystkon z jego talentami nigdy nie odłoży nawet jednej marki

Krystkon nie, zresztą on nie jest raczej psychopatą. Wyobraź sobie teraz, że ktoś ma podobne pomysły, ale jest psychopatą i prężnym biznesmenem, który w dodatku potrafi sobie zjednać inne wpływowe osoby i podporządkować je sobie. W mojej dyktaturze koleś może kiwnąć palcem w bucie, a w demokracji może dostać się do władzy.

>Wolę i dlatego w moim przekonaniu wybieram dobrego prezydenta i WYBIERAM dobrego chirurga. To ja wybieram chirurga, który ma mnie operować! Szkoda, że mój kandydat na prezydenta przegrał.

Nie wybierasz, bo:
- dostajesz do wyboru samych debili lub wariatów i np mojego kandydata nie ma, więc głosuję z braku laku na Korwina
- od Twojego głosu więcej jest wart głos dwóch żuli, Twój wybór to iluzja
- z perspektywy żula lepiej głosować na tego kto da alkohol, a nie na tego kto mu go zabierze, da łomot i wyśle na odwyk, a potem do pracy
- z perspektywy przeciętnego wyborcy głos ma charakter emocjonalny, a w rzeczywistości wynika to z manipulacji, na którą kandydaci płacą ciężkie pieniądze

Głos demokracji nie jest Twoim głosem, ani niczyim. To głos chochoła.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Czyli też demokracja demokracji nierówna, a w takiej Belgii czy Holandii społeczeństwo jest dojrzalsze, więc i demokracja jest lepsza.
>I nad tym należy pracować

Poprzez odebranie plebejuszom iluzji, że mają wpływ na władzę. Niech wezmą odpowiedzialność i zabiorą się do roboty, a jeśli system będzie optymalizowany, to będą mieć do tego coraz lepsze warunki. Po co komu prawo głosu? W założeniu po to żeby było lepiej, ale czy faktycznie jest?

>>>>Dowodu, że MOŻE powołać? A kto mu broni?
>>>Nikt, nikt też nie broni tego demokratycznemu parlamentowi.
>>Ta i niby zrzekną się koryta, z którego mogą się nachapać przez kadencję lub dwie?
>Jak widać zrzekają się, co 4 lata poddają się weryfikacji

Nie o to chodzi, tylko o to, że politycy nie są ekspertami. Tzn może jedynie nieliczni nimi są.

>Urho Kekkonen nie był dyktatorem (choć rządził 25 lat)

I jak ten proces wyglądał?
01-12-2016 18:46 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Urho Kekkonen nie był dyktatorem (choć rządził 25 lat)
>I jak ten proces wyglądał?

Przykro mi, ja biorę za korepetycje 500 koron za godzinę (czas dojazdu liczony jako czas pracy) + kosz dojazdu
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Twierdzisz, że zbudował rząd ekspercki, a teraz mając świetną szansę wreszcie przekonać mnie do tego, że i w demokracji jest to możliwe, wycofujesz się?
szarley (54913 punktów)
>Twierdzisz, że zbudował rząd ekspercki, a teraz mając świetną szansę wreszcie przekonać mnie do tego, że i w demokracji jest to możliwe, wycofujesz się?

Twierdzę, że pod rządami demokratycznie wybranego prezydenta, kraj rozwinął się kulturalnie, zachował polityczną neutralność (co nie było łatwe!!!) zyskał autorytet w świecie, wprowadził jeden z najlepszych na świecie systemów edukacji, a gospodarkę oparł na innowacyjności

Poziom życia w wyniku demokratycznych rządów jest jednym z najwyższych w Europie, przy bardzo niekorzystnych warunkach przyrodniczych, komunikacyjnych, braku surowców...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ok, w odosobnionych przypadkach zdarza się, że demokratycznie zostanie wybrany ekspert, który zna się na rzeczy, bądź ideowiec, który fartem trafił w jakieś mechanizmy i osiągnął sukces. Nie jest to jednak zasługa demokracji, a raczej udało się to pomimo niej.
szarley (54913 punktów)
>Ok, w odosobnionych przypadkach zdarza się, że demokratycznie zostanie wybrany ekspert, który zna się na rzeczy,

Ok w odosobnionych przypadkach zdarza się, że dyktator... niestety dotąd się nie zdarzyło

Cieszę się że zmieniasz zdanie, bo dotąd twierdziłeś, że "plebs" dobrego rządu wybrać nie poradzi
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ok, w odosobnionych przypadkach zdarza się, że demokratycznie zostanie wybrany ekspert, który zna się na rzeczy,
>Ok w odosobnionych przypadkach zdarza się, że dyktator... niestety dotąd się nie zdarzyło

No nie zdarzyło się, ale może się zdarzyć. Póki co jedynie Pinochet był dyktatorem słuchającym ekspertów, ale nie wyszło. Dziś wiemy, że nie należy iść w tak skrajną stronę, no i najlepiej byłoby słuchać różnych ekspertów z przeciwnych opcji. Dyktator musiałby być strategiem i pragmatykiem gotowym do przyjęcia lepszego rozwiązania niż to w które wcześniej wierzył.

>Cieszę się że zmieniasz zdanie, bo dotąd twierdziłeś, że "plebs" dobrego rządu wybrać nie poradzi

No bo nie poradzi, gdyż nie umie ocenić kto będzie dobry, ale czasem ekspert może się trafić i nawet zdobyć zaufanie, ale to raczej wyjątek potwierdzający regułę.
szarley (54913 punktów)
>No nie zdarzyło się, ale może się zdarzyć.
Więc pozwól tej ćpunce mieć dzieci. Może się zdarzyć że o nie zadba

>>Cieszę się że zmieniasz zdanie, bo dotąd twierdziłeś, że "plebs" dobrego rządu wybrać nie poradzi
>No bo nie poradzi, gdyż nie umie ocenić kto będzie dobry, ale czasem ekspert może się trafić i nawet zdobyć zaufanie, ale to raczej wyjątek potwierdzający regułę.

Kekkonen...
Jednak plebs poradzi. I wybrać i utrzymać przy władzy
I jakoś nie nahabił....

Chcesz więcej przykładów?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ok, kończę tą żenującą dyskusję, bo nie potrafisz czytać ze zrozumieniem i powtarzasz to co już było obalone. Nadal łączysz złe przypadki dyktatur z uogólnieniem do wszystkich dyktatur we wszystkich wariantach i myślisz, że podając skrajne lub odosobnione przykłady zmanipulujesz kogokolwiek. Pa, pa
szarley (54913 punktów)
>Ok, kończę tą żenującą dyskusję, bo nie potrafisz czytać ze zrozumieniem i powtarzasz to co już było obalone. Nadal łączysz złe przypadki dyktatur z uogólnieniem do wszystkich dyktatur we wszystkich wariantach i myślisz, że podając skrajne lub odosobnione przykłady zmanipulujesz kogokolwiek. Pa, pa

A może tak argumenta.... Przykłady.... dowody....
Jutro poczytam
01-12-2016 18:44 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Wszystko istnieje tylko w Twojej wyobraźni.
>A to już nieprawda.
To gdzie jeszcze?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
W wyobraźniach wielu myślących logicznie osób, które nie uważają za słusznej idei rządów motłochu, który jest nieświadomy.

Idea demokracji miałaby sens jedynie gdyby wszyscy byli ekspertami, choć wtedy redukowałaby się ona i tak do rządu ekspertów, czyli jako demokracja nie miałaby sensu
szarley (54913 punktów)
>W wyobraźniach wielu myślących logicznie osób, które nie uważają za słusznej idei rządów motłochu, który jest nieświadomy.

Nadal jednak w wyobraźniach. Ja nie mam możności wejścia w wasze wyobraźnie.

>Idea demokracji miałaby sens jedynie gdyby wszyscy byli ekspertami,
Bzdura, pokazałem Ci kraje rządzone przez "plebs" wybierający rząd ekspertów, co więcej ci eksperci mają motywację do dobrej pracy bo są odwoływalni.

Dyktator nawet w Twojej wyobraźni odwoływalny nie jest. Wielekroć pytałem o mechanizm jego odwołania. Brak odpowiedzi
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nadal jednak w wyobraźniach. Ja nie mam możności wejścia w wasze wyobraźnie.

Wystarczy trochę wyobraźni i logiczne myślenie.

>>Idea demokracji miałaby sens jedynie gdyby wszyscy byli ekspertami,
>Bzdura, pokazałem Ci kraje rządzone przez "plebs" wybierający rząd ekspertów, co więcej ci eksperci mają motywację do dobrej pracy bo są odwoływalni.

Raczej pomimo tego. Są odwoływani, więc najbardziej opłaca się nachapać i to najczęściej robią ludzie z parciem do władzy, dlatego rządzący powinni być odpowiednio wyselekcjonowani.

>Dyktator nawet w Twojej wyobraźni odwoływalny nie jest. Wielekroć pytałem o mechanizm jego odwołania. Brak odpowiedzi

Można taki mechanizm wymyślić. W czym problem?

Dla mnie jedynie taki, że ciężko ustalić moment krytyczny, w którym należałoby to zrobić i to samo dotyczy demokracji.

W Polsce mamy głupie społeczeństwo i żeby ich czegoś nauczyć trzeba ich odciąć od wpływu na kulturę i ukształtować ją tak żeby kolejne pokolenia z tego czerpały.
szarley (54913 punktów)
>>Dyktator nawet w Twojej wyobraźni odwoływalny nie jest. Wielekroć pytałem o mechanizm jego odwołania. Brak odpowiedzi
>Można taki mechanizm wymyślić. W czym problem?

A dyć o to proszę!
Wymyśl!

>Dla mnie jedynie taki, że ciężko ustalić moment krytyczny, w którym należałoby to zrobić i to samo dotyczy demokracji.
Tak! Dlatego przyjęto 4 lata jako czas weryfikacji

>W Polsce mamy głupie społeczeństwo i żeby ich czegoś nauczyć trzeba ich odciąć od wpływu na kulturę i ukształtować ją tak żeby kolejne pokolenia z tego czerpały.

Nie jest głupie, ale brakuje mu zmysłu odpowiedzialności za państwo. Dyktatura go tego nie nauczy.

Właśnie ten brak odpowiedzialności wychodzi dziś bardzo mocno. Skąd się wziął w kraju w którym demokracja to tylko krótkie epizody? Z nadmiaru demokracji?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Dyktator nawet w Twojej wyobraźni odwoływalny nie jest. Wielekroć pytałem o mechanizm jego odwołania. Brak odpowiedzi
>>Można taki mechanizm wymyślić. W czym problem?
> A dyć o to proszę! Wymyśl!
>>Dla mnie jedynie taki, że ciężko ustalić moment krytyczny, w którym należałoby to zrobić i to samo dotyczy demokracji.
>Tak! Dlatego przyjęto 4 lata jako czas weryfikacji

No i już pisałem dlaczego to fatalne rozwiązanie, to raz. Dwa, że plebs tym bardziej nie jest w stanie ustalić tego momentu krytycznego. Uważam, że dyktator powinien sam zrezygnować gdy mu nie idzie, a gdy okazuje się łajdakiem, to odbija się to na kraju i wtedy ludzie wychodzą na ulice z bronią.

>>W Polsce mamy głupie społeczeństwo i żeby ich czegoś nauczyć trzeba ich odciąć od wpływu na kulturę i ukształtować ją tak żeby kolejne pokolenia z tego czerpały.
>Nie jest głupie, ale brakuje mu zmysłu odpowiedzialności za państwo. Dyktatura go tego nie nauczy.

Nie brakuje zmysłu odpowiedzialności, tylko umiejętności wyjścia poza własne emocje. Problem polega na tym, że ludzie wierzą w zbiór sloganów, który uważają za prawdę absolutną, więc wybory mają dla nich charakter stadnej walki o dominację idei. Wkurza mnie to strasznie i chciałbym żeby władze były najbardziej obiektywne jak to tylko możliwe.

>Właśnie ten brak odpowiedzialności wychodzi dziś bardzo mocno. Skąd się wziął w kraju w którym demokracja to tylko krótkie epizody? Z nadmiaru demokracji?

Wziął się stąd, że ludzie traktują rządy jak substytut rodziców i autorytet, a nie za swoją służbę, której zadaniem jest planowanie i przewidywanie lepiej niż robi to motłoch.
01-12-2016 20:14 
 Ocena-1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Tak! Dlatego przyjęto 4 lata jako czas weryfikacji
>No i już pisałem dlaczego to fatalne rozwiązanie, to raz. Dwa, że plebs tym bardziej nie jest w stanie ustalić tego momentu krytycznego. Uważam, że dyktator powinien sam zrezygnować gdy mu nie idzie, a gdy okazuje się łajdakiem, to odbija się to na kraju i wtedy ludzie wychodzą na ulice z bronią.

Zauważ, że pierwszy raz podałeś sposób odwołania dyktatora o co tylekroć pytałem,
Z całą stanowczością stwierdzam, że ten sposób mi nie odpowiada

Dzięki, wolę normalne demokratyczne wybory. Po każdych, mój dom stoi tak jak stał, po walkach ulicznych będę go musiał budować od nowa.

Zbuduj najpierw coś, potem proponuj uliczne walki jako metodę zmiany władzy

Północ wnet. Ja idę spać
28-11-2016 13:15 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>Czy podzielasz zdanie Szarleya, że eliminacja przestępców (wrogów ojczyzny, chcących przejąć władzę dla swoich korzyści albo wprowadzania swojej idei) jest eksterminacją ludzi?
>>Oczywiście pytanie KTO orzeka o tym, że ktoś jest wrogiem ojczyzny, chcącym przejąć władzę dla swoich korzyści albo wprowadzania swojej idei) jest pytaniem pobocznym
>Nikt nie orzeka.
Nie ma takiej możliwości. Jeśli KTOŚ ma ponieść karę np więzienia lub testowania leku to KTOŚ musi go do wiezienia przyprowadzić. KTOS musi podjąć decyzję.

>Była mowa o zbrodniarzach, którzy chcą nielegalnie przejąć władzę,
W dyktaturze KAŻDY, kto chce przejąć władzę jest zbrodniarzem, nawet jeśli... byłby lepszym administratorem.

>Czy ktoś to musi orzekać? To tak jakbyś teraz był przeciwko karze więzienia, bo KTO orzeka o tym? Niezawisły sąd?
Tak właśnie. Niezawisły sąd

>A czemu, przecież wg logiki Szarleya przestępca powinien mieć wolny wybór
Nie wiem gdzie to wyczytałeś, ale gratuluję fantazji.

>>Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złą decyzję, a oponentów czyli wrogów ojczyzny, zgładzi testując leki, lub wysterylizuje.
>Można wymyślić wiele koncepcji. WIELE, rozumiesz?
Mnie wystarczy JEDNA. Rozumiesz? Podaj JEDNĄ. Nie zwalaj dopracowania swojej koncepcji na innych

>> Cytat:
W rozumieniu Konwencji niniejszej ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:
>> ...
>>d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,
>>

>No właśnie, grup narodowych, etnicznych, rasowych, czy religijnych, a ja piszę nie o nich, tylko o zbrodniarzach.
1 Nie piszesz o zbrodniarzach tylko:
Olson: Cytat:
No to wtedy pojawia się problem, ale nie z winy dyktatora tylko głupiego ludu, który musi wyginąć żeby na miejsce tych chwastów pojawiły się kwiaty,


2 W pierwotnej lemkinowskiej wersji były także grupy polityczne. Wypadły na wniosek pewnej dyktatury.

3 Nie jest zbrodniarzem człowiek krytykujący władzę.

>>d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,
>To dotyczyło już czego innego. Plebsu. Grupy debili, ludzi patologicznych, bez względu na rasę i religię.
Niestety boję się takiej definicji plebsu. Każdy się w niej może zmieścić,
"Plebs (def) - grupa ludzi nie zgadzających się z dyktatorem i z ideą dyktatury"

>>Masowa sterylizacja jest ludobójstwem. I nie ma znaczenia jak Ty to nazwiesz. I nie ma znaczenia czy przy tym rzygasz
>Na tej samej zasadzie pozwolenie im na narodziny jest zadawaniem cierpienia i skazywaniem ich na pewną śmierć.
Pokaż mi to w konwencji ONZ

>>Marzy Ci się system, w którym wolno władcy zabijać testowanymi lekami ludzi, którzy mają odrębne zdanie niż władza.Bzdura. Pisałem o zbrodniarzach. Nawet na takich kłamcach jak Ty nie stosowałbym leków - nie pomogłyby.
Rozczaruję Cię, Twoje impertynencje po mnie spływają.

>>Wolę tę chorą demokrację. Przynajmniej wolno mi samodzielnie myśleć.
>Gardzę demokratami. Fuj... "Samodzielne" myślenie polega na tym, że nie myślisz i masz braki w logicznym myśleniu. Ktoś myśli za Ciebie.


Ot logika KrystOlsona.
W demokracji myślą za mnie, w dyktaturze mam prawo samodzielnie myśleć ????


Możesz sobie gardzić demokratami, ale to nie znaczy, że odpowiedziałeś na pytania. Przypomnę :
Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złe decyzję,
28-11-2016 14:08 
 Ocena-1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma takiej możliwości. Jeśli KTOŚ ma ponieść karę np więzienia lub testowania leku to KTOŚ musi go do wiezienia przyprowadzić. KTOS musi podjąć decyzję.

Czyli jesteś przeciwko karaniu więzieniem bo ktoś musi podjąć decyzję o ukaraniu. Brawo.

>>Była mowa o zbrodniarzach, którzy chcą nielegalnie przejąć władzę,
>W dyktaturze KAŻDY, kto chce przejąć władzę jest zbrodniarzem, nawet jeśli... byłby lepszym administratorem.

Każdy może sobie myśleć, że byłby lepszy.

>>Czy ktoś to musi orzekać? To tak jakbyś teraz był przeciwko karze więzienia, bo KTO orzeka o tym? Niezawisły sąd?
>Tak właśnie. Niezawisły sąd

Czyli jednak są eksperci, którym ufasz. Jest postęp

>>A czemu, przecież wg logiki Szarleya przestępca powinien mieć wolny wybór
>Nie wiem gdzie to wyczytałeś, ale gratuluję fantazji.

Wyciągam logiczne wnioski z Twoich wypowiedzi. No chyba, że uważasz się za hipokrytę.

>>Można wymyślić wiele koncepcji. WIELE, rozumiesz?
>Mnie wystarczy JEDNA. Rozumiesz? Podaj JEDNĄ. Nie zwalaj dopracowania swojej koncepcji na innych

Można wymyślić wiele, a ja nie wiem jaka jest najlepsza więc nie podam żadnej jednej. Trochę kreatywności by Ci się przydało. Niczego nie zwalam na innych, bo powiedziałem o ogólniku, a nie o szczegółowej koncepcji.

>1 Nie piszesz o zbrodniarzach tylko:
>Olson: Cytat:
No to wtedy pojawia się problem, ale nie z winy dyktatora tylko głupiego ludu, który musi wyginąć żeby na miejsce tych chwastów pojawiły się kwiaty,

>2 W pierwotnej lemkinowskiej wersji były także grupy polityczne. Wypadły na wniosek pewnej dyktatury.
>3 Nie jest zbrodniarzem człowiek krytykujący władzę.

Nie piszę o krytyce tylko o zbrodniarzach. Apeluję o upomnienie dla Szarleya za przekręcanie moich wypowiedzi, czyli kłamstwa, świadczące o jego bezsilności w tej dyskusji.

>
>Ot logika KrystOlsona.
>W demokracji myślą za mnie, w dyktaturze mam prawo samodzielnie myśleć ????

Co? Jaki czytelnik taka "logika", a ja pisałem coś zupełnie innego. Po raz kolejny się kompromitujesz, a mnie już to nudzi.
28-11-2016 16:25 
 0 na 2
JarekS (695 punktów)

>Nie piszę o krytyce tylko o zbrodniarzach. Apeluję o upomnienie dla Szarleya za przekręcanie moich wypowiedzi, czyli kłamstwa, świadczące o jego bezsilności w tej dyskusji.>

Minus za to wyżej!
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Popatrz na odpowiedź Szarleya poniżej. Teraz konfabuluje, że niby w olsoniźmie przestępca sam idzie do więzienia. To są podstawowe braki w logice i umiejętności czytania ze zrozumieniem, a że i Ty i Szarley macie podobne upośledzenie, to zastanawiam się czy nie jest to jedna osoba pisząca z dwóch kont. Oczywiście nie na serio, bo już się przyzwyczaiłem, że w każdej społeczności trafiają się czarne owce i nawet często jest ich więcej od ludzi myślących i uczciwych intelektualnie. Jeśli ktoś przekręca argumentację to dlatego, że jest bezsilny, albo głupi.
szarley (54913 punktów)
>Popatrz na odpowiedź Szarleya poniżej. Teraz konfabuluje, że niby w olsoniźmie przestępca sam idzie do więzienia.

Olson:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,729115#w729601
Cytat:
Nikt nie orzeka. Była mowa o zbrodniarzach, którzy chcą nielegalnie przejąć władzę, oczerniają rząd kłamiąc. Czy ktoś to musi orzekać?


>To są podstawowe braki w logice i umiejętności czytania ze zrozumieniem, a że i Ty i Szarley macie podobne upośledzenie,
Jeśli to jedyny Twój argument.... Szkoda

Powtórzę pytania:
KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmuje złe decyzje.
Za trudne? lepiej personalnie?
28-11-2016 16:53 
 0 na 2
szarley (54913 punktów)
Powtórzę pytania:
Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złe decyzje.

>>Nie ma takiej możliwości. Jeśli KTOŚ ma ponieść karę np więzienia lub testowania leku to KTOŚ musi go do wiezienia przyprowadzić. KTOS musi podjąć decyzję.
>Czyli jesteś przeciwko karaniu więzieniem
Skąd Ci się bierze ta fantazja na mój temat?

>bo ktoś musi podjąć decyzję o ukaraniu. Brawo.
W krystkonizmie kierowca sam dobrowolnie płaci mandat w olsonizmie przestępca sam idzie do więzienia?
We współczesnych demokracjach do więzienia trafia się po sądowym procesie z prawem do obrony Zdarzają się sądowe pomyłki, zdarzają się sądowe przestępstwa, ale nie ma czegoś takiego jak w dyktaturze, że opozycjoniście zabiera się 15-letnią córkę i sprzedaje do burdelu.

>>>Była mowa o zbrodniarzach, którzy chcą nielegalnie przejąć władzę,
>>W dyktaturze KAŻDY, kto chce przejąć władzę jest zbrodniarzem, nawet jeśli... byłby lepszym administratorem.
>Każdy może sobie myśleć, że byłby lepszy.
... byle tego głośno nie mówił, bo go wysterylizują. Czy tak?

>>>Czy ktoś to musi orzekać? To tak jakbyś teraz był przeciwko karze więzienia, bo KTO orzeka o tym? Niezawisły sąd?
>>Tak właśnie. Niezawisły sąd
>Czyli jednak są eksperci, którym ufasz. Jest postęp
Tak są eksperci. Nigdy tego ne podważałem. Niemniej ci eksperci nie mają pełni władzy.
1 Podlegają prawom stanowionym przez prawodawcę
2 Można ich odwołać (a nawet skazać)
w dyktaturze tego nie ma

>>>A czemu, przecież wg logiki Szarleya przestępca powinien mieć wolny wybór
>>Nie wiem gdzie to wyczytałeś, ale gratuluję fantazji.
>Wyciągam logiczne wnioski z Twoich wypowiedzi. No chyba, że uważasz się za hipokrytę.
Wyciągasz "logiczne" wnioski mające cel - obrazić.
Znajdź mi cytat, z którego wynika Twoja fantazja na mój temat

>>>Można wymyślić wiele koncepcji. WIELE, rozumiesz?
>>Mnie wystarczy JEDNA. Rozumiesz? Podaj JEDNĄ. Nie zwalaj dopracowania swojej koncepcji na innych
>Można wymyślić wiele, a ja nie wiem jaka jest najlepsza więc nie podam żadnej jednej.
Czyli nie znasz żadnej
Q.E.D.

>Trochę kreatywności by Ci się przydało.
Nie ja postuluję dyktaturę, nie ja mam wymyślać jej mechanizmy.
Ja uważam, że skoro 100% dyktatur było złych, nieefektywnych i krwawych, a do tego przedstawiłem co jest zaszyte w dyktaturze, to wystarczająco obroniłem swoje argumenta i teorią i doświadczeniem

>Niczego nie zwalam na innych, bo powiedziałem o ogólniku, a nie o szczegółowej koncepcji.
Jasne.

>Nie piszę o krytyce tylko o zbrodniarzach.
PODAJ MECHANIZM ROZRÓŻNIENIA. Dyktator nie będzie się zastanawiał. Do piachu ekchm, do Polfy i już.

>>Ot logika KrystOlsona.
>>W demokracji myślą za mnie, w dyktaturze mam prawo samodzielnie myśleć ????
>Co? Jaki czytelnik taka "logika", a ja pisałem coś zupełnie innego.

Przypomnę co napisałeś:
Cytat:
Gardzę demokratami. Fuj... "Samodzielne" myślenie polega na tym, że nie myślisz i masz braki w logicznym myśleniu. Ktoś myśli za Ciebie.


>Po raz kolejny się kompromitujesz, a mnie już to nudzi.
Użyj argumentu. 99% Twoich wpisów to argumenta: szarley jest gópi.

Powtórzę pytania:
Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złe decyzje.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tak to sobie rozmawiaj z żulami przy śliwowicy. To dokładnie ten poziom <rzyg>
28-11-2016 17:24 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Tak to sobie rozmawiaj z żulami przy śliwowicy. To dokładnie ten poziom <rzyg>

Jedynie na taki argument Cię stać?
Nooo pewnie jeszcze powtórzysz, że zaorałeś szarleya w dyskusji

Powtórzę pytania:
Podobnie jak pytanie KTO powołuje dyktatora, KTO go ocenia, KTO ma prawo go odwołać, np w przypadku kiedy dyktator podejmie złe decyzje.
27-11-2016 13:57 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

Nie wiem na czym ma u Ciebie polegać moralność, bez wolnej woli za to w świecie gdzie wszystko jest zdeterminowane lub co najwyżej uzależnione od przypadkowych mutacji. Jakie racjonalne kryterium przyjmujesz, żeby sprawdzić, które impulsy nerwowe są moralne a które nie ?

>Mam tu na myśli to, że jeżeli istnieje potrzeba takich wierzeń, to ludzki gatunek jest bezwartościowy i tak samo amoralny jak pozostałe zwierzęta,

No to może wszytko wskazuje na to, że rzeczywiście tak jest.

>tylko wykształcił szczątkową moralność.

A co to za moralność ?

>Być może dałoby się też modyfikować normalny świat i poprawić to co jest źle.

A skąd wiesz co jest źle ? Wciąż nie rozumiem z jakich definicji dobra i zła korzystasz, które pozwalają ci je racjonalnie rozróżniać. Poproszę o racjonalne uzasadnienie, że np. morderstwo losowego człowieka jest złe.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem na czym ma u Ciebie polegać moralność, bez wolnej woli za to w świecie gdzie wszystko jest zdeterminowane lub co najwyżej uzależnione od przypadkowych mutacji.

A ja nie wiem na czym ma polegać moralność z wolną wolą. Przecież to jest najbardziej samowywrotny pogląd jaki można wymyślić, bo pomijając samowywrotność wolnej woli, dodaje się do tego jeszcze moralność czyli zniewolenie narzucające prawidłowy wybór. To albo moralność, albo wolna wola. Jeśli moralność, to każdy niemoralny czyn jest wynikiem:
- nieświadomości (brak dostępu do danych prowadzących do prawidłowego wyboru)
- słabości i emocji (nie da się wybrać moralnie, bo wtedy nie warto żyć, np ja tak mam, ale mimo tego żyję, ale też nie wybrałem tego, że akurat wybiorę postępowanie moralne)
- złudzenia mózgu, że zły wybór jest tym dobrym i to jest najczęściej spotykane u ludzi (choć można ten punt podciągnąć i pod pierwszy).

>Jakie racjonalne kryterium przyjmujesz, żeby sprawdzić, które impulsy nerwowe są moralne a które nie ?

Przyczynowość, stąd wiemy co prowadzi do złych konsekwencji. Człowiek bez żadnej wiedzy nie może być moralny.

>>Mam tu na myśli to, że jeżeli istnieje potrzeba takich wierzeń, to ludzki gatunek jest bezwartościowy i tak samo amoralny jak pozostałe zwierzęta,
>No to może wszytko wskazuje na to, że rzeczywiście tak jest.

Na to wygląda.

>>tylko wykształcił szczątkową moralność.
>A co to za moralność ?

Złudzenia oparte na emocjach. Zasady moralne są wmówione przez innych, a ludzie w nie wierzą i nie podważają tego, bo wierzą, że podważając byliby źli i niemoralni.

>>Być może dałoby się też modyfikować normalny świat i poprawić to co jest źle.
>A skąd wiesz co jest źle ? Wciąż nie rozumiem z jakich definicji dobra i zła korzystasz, które pozwalają ci je racjonalnie rozróżniać. Poproszę o racjonalne uzasadnienie, że np. morderstwo losowego człowieka jest złe.
>.
>

AI sprawdzi: przyczyny X wywołują skutki Y, które wywołują cierpienie, czyli przyczyny X są złe i wybór ich jest niemoralny. I będzie trzeba wyeliminować te przyczyny, tak jak eliminuje się złe skrypty z programu, albo zamienia się je na inne.
Jan Bednarski (1879 punktów)

Jakby co zawsze wolną wole mogę upchnąć do mojej niealgorytmiczności Wtedy żadne argumenty już jej nie zagrożą, bo niealgorytmiczność, ani nie jest procesem losowym ani nie jest przyczynowo zdeterminowana.

>czyli zniewolenie narzucające prawidłowy wybór

A kto powiedział, że nie można z wolnej woli postąpić niemoralnie ?

>To albo moralność, albo wolna wola.

Odwrotnie, jeśli nie ma wolnej woli to nie jesteśmy za nic odpowiedzialni.

>Przyczynowość, stąd wiemy co prowadzi do złych konsekwencji.

Ale co to znaczy że są "złe" ?

>Złudzenia oparte na emocjach. Zasady moralne są wmówione przez innych, a ludzie w nie wierzą i nie podważają tego, bo wierzą, że podważając byliby źli i niemoralni.

Sam pisałeś, że nie ma potrzeby niczego udawać, czyli nie musimy udawać, że jesteśmy moralni.

>AI sprawdzi: przyczyny X wywołują skutki Y, które wywołują cierpienie, czyli przyczyny X są złe i wybór ich jest niemoralny. I będzie trzeba wyeliminować te przyczyny, tak jak eliminuje się złe skrypty z programu, albo zamienia się je na inne.

Ale w darwinizmie przyroda działa tak, że szczęście jednych stoi na cierpieniu innych. Jeśli AI chciałoby uwzględnić wszystkie istoty żyjące na Ziemi to nic by z tego nie wyszło.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jakby co zawsze wolną wole mogę upchnąć do mojej niealgorytmiczności Wtedy żadne argumenty już jej nie zagrożą, bo niealgorytmiczność, ani nie jest procesem losowym ani nie jest przyczynowo zdeterminowana.

Ani nie jest wolną wolą. Nie można jej tam upychać.

>>czyli zniewolenie narzucające prawidłowy wybór
>A kto powiedział, że nie można z wolnej woli postąpić niemoralnie ?

Jeśli konsekwencje tego postępowania są negatywne, to nie jest to wolna wola, a jeśli nie są negatywne, to nie jest to niemoralny wybór.

>>To albo moralność, albo wolna wola.
>Odwrotnie, jeśli nie ma wolnej woli to nie jesteśmy za nic odpowiedzialni.

No nie jesteśmy, ale moralność to zbiór postępowań, które są właściwe. Po co upychać to jeszcze odpowiedzialność? Bez sensu, to właśnie nielogiczny bełkot, który atakuję. To czy wybierzemy właściwie nie zależy od nas. Możemy nawet nie wiedzieć co jest właściwe, więc to czy tak wybierzemy jest wynikiem losowości.

>>Przyczynowość, stąd wiemy co prowadzi do złych konsekwencji.
>Ale co to znaczy że są "złe" ?

Że ich efektem jest cierpienie przeważające nad przyjemnością.

>>Złudzenia oparte na emocjach. Zasady moralne są wmówione przez innych, a ludzie w nie wierzą i nie podważają tego, bo wierzą, że podważając byliby źli i niemoralni.
>Sam pisałeś, że nie ma potrzeby niczego udawać, czyli nie musimy udawać, że jesteśmy moralni.

Bo nie musimy, ale większość to zakłamane bydło, które udaje, bo wierzy w personalizm, czyli właśnie istnienie "ja" mającego wolną wolę i odpowiedzialnego.

>>AI sprawdzi: przyczyny X wywołują skutki Y, które wywołują cierpienie, czyli przyczyny X są złe i wybór ich jest niemoralny. I będzie trzeba wyeliminować te przyczyny, tak jak eliminuje się złe skrypty z programu, albo zamienia się je na inne.
>Ale w darwinizmie przyroda działa tak, że szczęście jednych stoi na cierpieniu innych. Jeśli AI chciałoby uwzględnić wszystkie istoty żyjące na Ziemi to nic by z tego nie wyszło.
>.
>
Skąd wiesz? Darwinizm to zastany burdel, a AI ma to zmodyfikować tak żeby nie istniały zasady, które powodują na wyjściu to, że cierpienie jednych musi się opierać na szczęściu innych.

P.S.

Od tematów, które to poruszamy jest już bardzo blisko do uznania, że myślenie nie prowadzi nas ani do prawdy, ani do właściwego postępowania w ujęciu ogólnym, tylko jedynie w wycinkach, ale myślenie wycinkowe nie ma sensu i jest zaorane już od dawna, bo obala je sam fakt istnienia odmiennych perspektyw.
27-11-2016 15:12 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

(Nie)wolna wola to zbyt niejasne pojęcie, abym na razie był w stanie to matematycznie rozważać.

>Jeśli konsekwencje tego postępowania są negatywne, to nie jest to wolna wola

Nadal nie rozumiem, dlaczego niby nie można z wolnej woli postępować źle ?

>a jeśli nie są negatywne, to nie jest to niemoralny wybór.

Tu też nie widzę, żadnej sprzeczności.

>Że ich efektem jest cierpienie przeważające nad przyjemnością.

Po pierwsze to kogo: twoje ? Po drugie jeśli AI chciałoby liczyć to sumując bilans dla wszystkich istot to zapewne wyszłoby, że najlepiej unicestwić całą planetę.

>Bo nie musimy, ale większość to zakłamane bydło, które udaje, bo wierzy w personalizm

No więc skoro nie musimy udawać, że jesteśmy moralni to nie wiem po co ciągle powracasz z tematem moralności w swoich wątkach.

>Skąd wiesz? Darwinizm to zastany burdel, a AI ma to zmodyfikować tak żeby nie istniały zasady, które powodują na wyjściu to, że cierpienie jednych musi się opierać na szczęściu innych.

Jeśli jesteśmy algorytmami tak jak sobie to wyobrażasz, to AI które zbudujemy z pewnością nie będzie matematycznie wszechmogące. Na przykład pewne problemy matematyczne, takie jak rozwiązywalność niektórych równań diofantycznych z pewnością nie zostaną poprawnie rozwiązane (na mocy problemu stopu), a sztuczna inteligencja również ich nie rozwiąże. Jeżeli sztuczna inteligencja ma być algorytmem to i tak nie wniesie nic w kwestii obliczalności. W zasadzie takie AI można interpretować po prostu jako przedłużenie naszego algorytmu dziedziczące wszystkie jego absolutne ograniczenia. A jeśli algorytm byłby w stanie zbudować moduł niealgorytmiczny to nie byłby już algorytmem. Dlatego jeśli jesteśmy algorytmami (działającymi losowo lub nie) to nigdy nie będziemy w stanie zbudować niealgorytmicznego AI, czyli pewne zagadnienia optymalizacyjne nigdy nie zostaną rozwiązane.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>(Nie)wolna wola to zbyt niejasne pojęcie, abym na razie był w stanie to matematycznie rozważać.

No właśnie o tym też piszę. To pojęcie - wymysł i emocje, a nie logika, więc nie ma ani powodów ani potrzeby żeby coś takiego wprowadzać. Ciężko jednak o jakąkolwiek wolną wolę bez podmiotu, który byłby za nią odpowiedzialny, a to już założenie zawsze nielogiczne, czyli wolna wola nie może istnieć w żadnej konfiguracji i co byś na ten temat nie napisał, to to obalę. I biorąc pod uwagę to jaką argumentację stosujesz, dziwi mnie to, że dopuszczasz możliwość istnienia czegoś takiego.

>>Jeśli konsekwencje tego postępowania są negatywne, to nie jest to wolna wola
>Nadal nie rozumiem, dlaczego niby nie można z wolnej woli postępować źle ?

Bo zawsze są przyczyny takiego postępowania i każdy chce wybrać dobrze, tylko ludzie źle szacują dobro, albo są za słabi żeby je wybrać.

>>a jeśli nie są negatywne, to nie jest to niemoralny wybór.
>Tu też nie widzę, żadnej sprzeczności.

Moralność niezwiązana z dobrem i złem jest niemoralna

>>Że ich efektem jest cierpienie przeważające nad przyjemnością.
>Po pierwsze to kogo: twoje ? Po drugie jeśli AI chciałoby liczyć to sumując bilans dla wszystkich istot to zapewne wyszłoby, że najlepiej unicestwić całą planetę.

Najlepiej zmodyfikować wszystko. Czemu usunąć? A co do tego czyje cierpienie - ogólnie, bo ja nie jestem bardziej ani mniej ważny niż inni.

>>Bo nie musimy, ale większość to zakłamane bydło, które udaje, bo wierzy w personalizm
>No więc skoro nie musimy udawać, że jesteśmy moralni to nie wiem po co ciągle powracasz z tematem moralności w swoich wątkach.

Bo jestem zmuszony żyć w społeczeństwie, które non stop udaje i widzę te same mechanizmy racjonalizacji gdy im to wytykam. Jest to kontra na wytykanie innym niemoralności poprzez wykazanie im niezgodności z jakąś moralnością przyjętą ogólnie za słuszną, a ja obalam każdą tego typu moralność, wykazuję sprzeczności, a to spotyka się z tymi samymi mechanizmami. Nurtuje mnie odpowiedź na bardzo ważne pytanie, a jest tutaj kilka osób, które mogłyby na coś wpaść. Tutaj dyskutuję w sposób logiczny, wykazuję wprost to co trzeba, ale jednocześnie wiem, że to nieskuteczna metoda. Aby do kogoś dotrzeć, trzeba nim manipulować. Wtedy nieszczerość odbiera relacjom sens i nie ma mowy o empatii.

>Jeśli jesteśmy algorytmami tak jak sobie to wyobrażasz, to AI które zbudujemy z pewnością nie będzie matematycznie wszechmogące. Na przykład pewne problemy matematyczne, takie jak rozwiązywalność niektórych równań diofantycznych z pewnością nie zostaną poprawnie rozwiązane (na mocy problemu stopu), a sztuczna inteligencja również ich nie rozwiąże. Jeżeli sztuczna inteligencja ma być algorytmem to i tak nie wniesie nic w kwestii obliczalności. W zasadzie takie AI można interpretować po prostu jako przedłużenie naszego algorytmu dziedziczące wszystkie jego absolutne ograniczenia. A jeśli algorytm byłby w stanie zbudować moduł niealgorytmiczny to nie byłby już algorytmem. Dlatego jeśli jesteśmy algorytmami (działającymi losowo lub nie) to nigdy nie będziemy w stanie zbudować niealgorytmicznego AI, czyli pewne zagadnienia optymalizacyjne nigdy nie zostaną rozwiązane.
>.

Zostaną, bo obecnie najbardziej ogranicza nas niewiedza na temat tego co da się zbadać naukowo, tylko potrzebne są szczegółowe obserwacje i to, że ludzki mózg jest słaby w przetwarzaniu informacji. AI dlatego jest taką kuszącą wizją, że rozwiąże te problemy w krótkim czasie i dostrzeże więcej powiązań między faktami, które teraz są dla nas ukryte.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>>Taką samą jaka była 1000 lat temu, a może 2000?
>>Niejeden Rzym już upadał, i cóż z tego?
>Historia się nie powtarza i zupełnie z innych powodów

że niby co się nie powtarza?

> nasza cywilizacja technologiczna może się załamać;

a niby jaka cywilizacja nie była technologiczna?

o ile pamiętam tak było: kamień, brąz, żelazo... gips, cement, stal,
a obecnie mamy krzem czyli chyba szkło.. no, faktycznie dość kruchliwa rzecz.

> zmiany klimatyczne, broń masowego zniszczenia, mutujące wirusy, sztuczna inteligencja itd , listę można przedłużać. Nie wspominając już możliwość katastrof naturalnych jak zderzenie z dużym meteorytem czy super erupcja słoneczna. No ale to jest tylko gdybanie, przewidywanie przyszłości nie jest łatwym zadaniem.

Jasne. Akurat my mamy wybitnie wyjątkowe warunki - skrajne, graniczne, przełomowe!
Tylko szkoda że zawsze tak było.
Jacholek (5699 punktów)
>a niby jaka cywilizacja nie była technologiczna?
Trudno porównywać się z okresami historycznymi kiedy populacja Ziemi liczyła się w setkach tysięcy a nie w miliardach mieszkańców. Rozważa się obecnie kwestię nowej epoki geologicznej zwanej Antropocenem charakteryzującej się trwałymi śladami geologicznymi kreowanymi działalnością człowieka; począwszy od pozostałości wybuchów jądrowych do znacznego uszczuplenia zasobów mineralnych i paliw kopalnych - www.anthropocene.info/ DO tego dochodzą mierzalne zmiany klimatyczne, zanieczyszczenie środowiska naturalnego i zmiany w biosferze. Co tu można porównywać np. z epoką kamienia łupanego ?
25-11-2016 21:54 
 Ocena 2 na 2
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Co tu można porównywać np. z epoką kamienia łupanego ?

Cywilizacja, która produkuje jakiś 1 promil energii
w stosunku do energii samego otoczenia, jest na tym samym poziomie co mrówki, czy inne robaczki.

Twoja megalomania nie jest wcale różna od tej Rzymian, Majów, Egipcjan, czy nawet neandertalczyków.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365