Mija 12 dni od Matki Boskiej Gromnicznej - z czego wniosek taki, iż już definitywnie pożegnaliśmy się ze Świętami Narodzenia Pańskiego - i z niecierpliwością wyglądamy pierwszych promyków wielkanocnej zorzy - nieśmiało już majaczących na dalekim horyzoncie. A wraz z Wielkanocą przyjdzie czas nie tylko na Dyngusa - ale także na osławione "Judasze", z których najbardziej "markowe" są chyba te z Pruchnika i Żmigrodu Wielkiego. Do niedawna, w - zdawałoby się - fachowej literaturze przedmiotu, zwyczaje jak wyżej traktowane były jako przejaw toksycznego polskiego, rzymskokatolickiego antysemityzmu, wyssanego wiadomo skąd, przez wiadomo kogo. W wielkim skrócie rzecz ujmując, zwyczaj "Judaszy" jak wyżej polegał na tym, iż podczas obchodów wielkanocnych świąt sporządzano kukłę Judasza - na którą znęcano się na różnorakie wyrafinowane sposoby, w szczególności palono ją i zrzucano z kościelnej wieży. Przy okazji zdarzało się, iż dochodziło do antyjudejskich ekscesów - chociaż w żadnym wypadku nie było to normą. Owa jednowymiarowa ocena jak wyżej instytucji "Judasza" wymaga jednakże głębokiej i drastycznej weryfikacji. - poprzez jej zobiektywizowanie polegając en gruntownej i rzetelnej analizie żydowskiego święta Purim.
I zrobił to Elliott Horowitz - Żyd ( co niezwykle istotne), w pracy naukowej pod jakże znamiennym tytułem "Reckless Rites: Purim and the Legacy of Jewish Violence" ("Nierozważne obrzedy: Purim oraz dziedzictwa żydowskiej agresji"), wydanej w USA przez Princeton University Press. Święto Purim już onegdaj wziąłem na celownik w wątku zatytułowanym 'czy Estera zasługuje na goździka" (
www.racjonalista.pl/forum.php/s,700755), przy czym wówczas skoncentrowałem się ( tak, właśnie tak a nie np. "sfokusowałem się" jak makabrycznie potrafią pisać młodzi pseudogniewni) na owym święcie jako czynniku inspirującym Klarę Zetkin do ustanowienia Święta Kobiet w dniu 8 marca. Polecając lekturze ów wątek (i debatę ożywioną jaka się pod nim rozwinęła) - tym razem jednakże swoją uwagę pragnę poświęcić innemu aspektowi świtą Purim - a mianowicie jego niesłychanie agresywnym treściom godzącym w inne religie w tym chrześcijaństwo.
Purim - In nuce - to świętowanie czynu Ester, która uratowała Żydów przebywających w starożytnej Persji przed paskudnymi zakusami bardzo negatywnej postaci, niejakiego Hamana, majordomusa władcy Persji, który ostatecznie został odsunięty od władzy (dzięki wdziękom Ester) i stracony. To co wyżej, to taki sui generis abstrakt. Zainteresowanych odsyłam do podlinkowanego wątku jak wyżej. Problem jednakże w tym, iż In concreto bywało całkiem inaczej. Bo z biegiem lat w miejsce Hamana podstawiano zgrabnie różnych prawdziwych i rzekomych wrogów Izraela - których pod werniksem kamuflażu hamanowskiego, a często i bez owego werniksu - poniewierano i bezczeszczono w szokujący sposób. Wśród owych ersatzów Hamana naczelne miejsce zajął Jezus Chrystus i symbolika z nim związana. W tym miejscu doszliśmy do istoty sprawy. Książka "Reckless Rites: Purim and the Legacy of Jewish Violence", traktuje właśnie o owych profanacyjnych praktykach, a ich modus operandi wyliczony i opisany dokładnie przez autora przyprawia z jednej strony o dreszcze zgrozy, z drugiej o odruch wymiotny. Praca jak wyżej jest on line do przeczytania - ale trochę "poszatkowana" jak to często bywa z książkami on line. W zamian więc podlinkowuję recenzję owej pracy, zamieszczoną w liberalnym izraelskim dzienniku "Haaretz" - pod wcale znamiennym tytułem: "Purim will never be the same". Polecam ją wnikliwej lekturze a tymczasem tylko zasygnalizuję, iż modus operandi jak wyżej, stosowany przy profanacji wizerunku Jezusa Chrystusa lub jego symboli polegał na: wyszydzaniu, urąganiu, postponowaniu werbalnym i mową ciała, kamieniowaniu, pluciu (plucie jest trybalną specjalnością wielu przedstawicieli nacji żydowskiej) , wygrażaniu, wyklinaniu, rzucaniu zaklęć, defekacji ( na wizerunek jak wyżej lub symbol), oddawaniu moczu (na wizerunek lub symbol), wymiotowaniu ( na wizerunek jak wyżej lub symbol), wreszcie na niszczeniu/paleniu wizerunku jak wyżej lub symboli. Skala i dynamika bezczeszczenia jak wyżej przeraża i szokuje - co w recenzji podlinkowanej przyznaje jej autor. Zawarty jest w niej, między innymi, następujący passus: "The second half of the book begins with various accounts of Jewish debasement of the cross during the Middle Ages, not only on Purim. Horowitz cites dozens of instances, many of them conspicuously missing from modern Jewish historiography, of symbolic Jewish violence - or "violence against symbols," to be more exact - that included setting fire to, and spitting and publicly urinating on, the cross. Such acts often ended in "martyrdom," i.e., the death of the perpetrator, or harm to the entire community. These are the "reckless rites" that give the book its title, and are linked to Mordechai's stubborn but unexplained refusal to bow down to Haman in the Book of Esther. ("Druga część pracy rozpoczyna się od różnorakich opisów żydowskich profanacji krzyża w okresie Średniowiecza - nie tylko w czasie świąt Purim. Horowitz cytuje tuziny przykładów - których brak we współczesnej żydowskiej historiografii rzuca się w oczy - żydowskiej agresji skierowanej przeciwko symbolom, w tym podpalanie krzyża, plucie na niego i publiczne oddawanie moczu na krzyż. Takie wyczyny często kończyły się "męczeństwem" - to jest śmiercią sprawców lub uszczerbkiem poniesionym przez całą społeczność żydowską - wolne tłumaczenie: Arminius)
CDN