 |
Dlaczego matematycy nie są naturalistami ontologicznymi ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-03-2017 21:58 | Jan Bednarski (1879 punktów) | Dlaczego matematycy nie są naturalistami ontologicznymi ? | Nie będę tego wszystkiego od początku udowadniał. Twierdzenia Gödla są powszechnie znane i można je znaleźć w wielu podręcznikach do podstaw matematyki. Jeśli system F jest niespójny to twierdzenia Gödla nie mają do niego zastosowania. A co gdy jest spójny ?
1. [W F nie można udowodnić zdania Gödla G(F)] = ~P(G(F)) 2. [W F nie można udowodnić zdania, że jest spójny C(F)] = ~P(C(F)) 3. [W F można udowodnić, że C(F) => G(F)] = P(C(F) => G(F))
Nieraz można się spotkać z zadziwiającym argumentem, że człowiek tak samo jak system formalny może udowodnić jedynie tyle: C(F) => G(F), nie wiemy czy C(F) dlatego tak samo nie wiemy czy G(F) i rzekomo żadna sprzeczność miałaby wtedy nie zachodzić. Nie jest to prawdą. Sprzeczność oczywiście nadal zachodzi bo przecież prawdą jest, że G(F) lub ~G(F). Tak samo prawdą jest, że C(F) lub ~C(F). Możemy rozpatrzyć każdą kombinacje i zawsze wychodzi sprzeczność.
G(F) i C(F) to przypadek trywialny, bo z G(F) wynika P(G(F)) co jest sprzeczne z twierdzeniem Gödla czyli ~P(G(F))
~G(F) i C(F) to również dość prosty przypadek. Skoro C(F) to na mocy C(F) => G(F), które jest prawdziwe, bo P(C(F) => G(F)), otrzymujemy G(F) co jest sprzeczne z aksjomatem ~G(F)
G(F) i ~C(F) oraz ~G(F) i ~C(F) to przypadki trywialne dla których sprzeczność F jest już aksjomatem F dlatego nie trzeba tu nic dodatkowo wyprowadzać.
Podaliśmy zatem ogólny schemat mechanicznego dowiedzenia sprzeczności w każdym systemie dla którego zdanie C(F) ma sens logiczny. Do tego zauważmy, że jest to całkowicie spójne z drugim twierdzeniem Gödla, które mówi tylko, że jeśli system jest niesprzeczny to nie można udowodnić jego niesprzeczności w ramach niego samego. Natomiast nie mówi nic na temat sytuacji gdy system jest rzeczywiście sprzeczny. W rzeczywistości w każdym systemie, który spełnia te trywialne założenia można udowodnić, że jest sprzeczny, a później z tego wynika że jest niesprzeczny, bo ze sprzeczności wszytko wynika. Wystarczy postępować w wyżej opisany sposób. Ale to również nie jest sprzeczne z drugim twierdzeniem Gödla, bo ono zabrania jedynie dowiedzenia swej niesprzeczności przez system, który jest rzeczywiście niesprzeczny. Sprzeczny może to zrobić.
W jaki sposób ratują się współcześni matematycy z tej niewygodnej sytuacji ? Otóż mówią, że prawda w systemie nie jest tym samym co dowodliwość w tym systemie. Może być np. prawdą to, że ~P(G(F)) natomiast nie może być to mechanicznie dowiedzione w żadnym systemie spełniającym te trywialne własności, bo inaczej wszytko się sypie w wyżej opisany sposób. Jeśli procesom umysłowym odpowiedzialnym za rozumienie matematyki nie odpowiada żaden system formalny (czyli tym samym nie odpowiada żaden algorytm) z sensownymi zdaniami G(F) i C(F) to dowiedzenie twierdzenia Gödla nie oznacza, że ~P(G(F)) zostało dowiedzione w jakimś systemie. Ta interpretacja to jedyny sposób na uniknięcie sprzeczności, czyli nie traktowanie procesów umysłowych matematyków jak skończonego algorytmu. Następnie, spokojnie można w ten sposób udowodnić, że nasze myślenie jakościowo różni się od działania jakiegokolwiek komputera. Dla wielu ludzi to jest bardzo oczywiste i nie potrzebują na to dowodów matematycznych. A jednak większość ateistów każe nam zakładać, że bardziej wiarygodne są wątpliwej jakości ekstrapolacje przyjętych dziś teorii fizycznych, które miałyby także rzekomo rządzić wszystkimi przeżyciami i czynnościami mózgu. Dzięki twierdzeniu Gödla można obalić to nieuzasadnione założenie jako sprzeczne wewnętrznie.
. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
olson (9993 punktów) (zablokowany) | > drugim twierdzeniem Gödla, które mówi tylko, że jeśli system jest niesprzeczny to nie można udowodnić jego niesprzeczności w ramach niego samego. Natomiast nie mówi nic na temat sytuacji gdy system jest rzeczywiście sprzeczny.Spójrz na to jak przekłada się to na praktyczne myślenie. Udowodnienie niesprzeczności systemu w obrębie jego samego byłoby tautologią, co odnosi myślenie do rzeczywistości, wobec której jest ono wtórne. Każda teoria jaką posługuje się człowiek, jest wtórna wobec faktycznego stanu rzeczy, który z kolei leży poza teoriami. Ty popełniasz błąd, który polega na przekonaniu, że fakty miałoby się dać zapisać jakimś językiem, który odnosiłby się nie do faktów, tylko interpretacja odnosiłaby się do interpretacji nie będąc tautologią - mylisz taki punkt widzenia z naturalizmem ontologicznym i materializmem, co wynika tego, że nie rozumiesz czym jest materializm i naturalizm. Prawda leży tam gdzie leży - prawda ontologiczna. Człowiek myśli, że prawda to... - prawda epistemologiczna Systemy formalne dotyczą epistemologii, czyli ludzkiego poznania. Ty zrównujesz epistemologię z ontologią i stąd to powtarzanie ciągle tego samego błędu. > W rzeczywistości w każdym systemie, który spełnia te trywialne założenia można udowodnić, że jest sprzeczny, a później z tego wynika że jest niesprzeczny, bo ze sprzeczności wszytko wynika.Piękny przykład samozaorania  > Następnie, spokojnie można w ten sposób udowodnić, że nasze myślenie jakościowo różni się od działania jakiegokolwiek komputera.Nie jakiegokolwiek, bo nie wiesz jakie komputery mogą istnieć, a nie istnieją. Dla wielu ludzi to jest bardzo oczywiste i nie potrzebują na to dowodów matematycznych, ale potrafią przedstawić na to swoje argumenty i dowody, w przeciwieństwie do ludzi, którzy wierzą w odwrotną wersję, choć nie sprawdzili możliwości istnienia różnych komputerów. Mało tego - istnienie ludzkiego umysłu jest dowodem na to, że taki komputer może istnieć, bo ludzki umysł nim jest. Z pewnością jest jakaś przyczyna tego, że myślisz tak, a nie inaczej. Coś w ten sposób wypierasz, coś racjonalizujesz, jakieś wierzenia są aktywne i powodują, że wbrew faktom i logice myślisz tak, a nie inaczej. Nie dowiemy się jednak co, bo poza swoim zafiksowaniem na błędnej interpretacji twierdzenia Godla nie napisałeś tu nic innego.
|
|
 | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Spójrz na to jak przekłada się to na praktyczne myślenie. Udowodnienie niesprzeczności systemu w obrębie jego samego byłoby tautologią, co odnosi myślenie do rzeczywistości, wobec której jest ono wtórne.Zdanie o niesprzeczności tego systemu nie jest tu żadnym wyjątkiem. Przecież wszystkie prawdziwe zdania niesprzecznego systemu są tautologiami tego systemu. Pamiętaj że systemy formalne mają to do siebie, że zawsze da się znaleźć niestandardową interpretacje symboli tak, że zdania fałszywsze zgodnie z interpretacją standardową są prawdziwe i na odwrót. Jednak w pewnym sensie w tym właśnie tkwi sedno twierdzenia Gödla. Skoro dla nas pytanie o to czy reguły danego systemu są spójne ma sens, to gdyby sprowadzić reguły matematycznego dowodzenia do jakiegoś systemu również musiałby się dać wyinterpretować takie zdanie sensowne i nie ma tu znaczenia czy jest to aksjomat czy dopiero coś wyprowadzonego z tych aksjomatów. > Prawda leży tam gdzie leży - prawda ontologiczna.> Człowiek myśli, że prawda to... - prawda epistemologicznaTakie rozróżnienie jest bezsensowne, bo nie masz żadnego kryterium prawdziwości dla prawdy metafizycznej (czy ontologicznej według twojej terminologii). Kiedyś wielu filozofów myślało, że można mówić sensownie o prawdzie metafizycznej i takim rozróżnieniu, ale doprowadziło to tylko do skrajnego sceptycyzm i idealizmu empirycznego. Obecnie takie problem zostały przezwyciężone właśnie dzięki zrozumieniu tego, że nawet gdy mówimy, że "nie znamy prawdy ontologicznej" tak naprawdę kompletnie nie wiadomo o czym mówimy tylko bełkoczemy. Więc ja mówię tylko o prawdzie epistemicznej, bo tylko o niej można w jakikolwiek sensowny sposób coś mówić. Następnie idąc dalej tym tropem zakładam, że udałoby się zinterpretować działanie umysłu w ramach naukowej teorii świata (czyli w oparciu o takie byty teoretyczne jak cząstki, pola elektrostatyczne itp). Te modele posiadają swój własny, ścisły opis matematyczny. Naukowcy którzy stworzyli te modele i twierdzą, że będą w stanie zinterpretować własne procesy poznawcze w ramach tych właśnie modeli są naturalistami. Także jest to mój celowy zamiar, a nie żadna pomyłka. Nie ma żadnej istoty poza językiem. To co ty proponujesz to według mnie (jeśli dobrze zrozumiałem) zwykły realizm metafizyczny, czyli koncepcja niemożliwa do obrony i dlatego już dawno przeze mnie odrzucona. > Systemy formalne dotyczą epistemologii, czyli ludzkiego poznania. Ty zrównujesz epistemologię z ontologią i stąd to powtarzanie ciągle tego samego błędu.> >W rzeczywistości w każdym systemie, który spełnia te trywialne założenia można udowodnić, że jest sprzeczny, a później z tego wynika że jest niesprzeczny, bo ze sprzeczności wszytko wynika.> Piękny przykład samozaorania  W ostatnich tygodniach zmieniłem nieco taktykę. Najpierw z góry założyłem, że umysł działa jak algorytm, a następnie starałem się szukać jakiejkolwiek (choćby mało prawdopodobnej) możliwości uniknięcia sprzeczności w takim scenariuszu. Przypadków nie jest dużo, bo istnieją tylko cztery warianty i w każdym z nich jest sprzeczność. Potem więc zacząłem odejmować pewne założenia o systemie F i na przykład sprzeczności można uniknąć jeśli w systemie nie będzie dało się wyinterpretować zdania C(F) lub G(F) (niezupełność), ale wtedy znowu tracimy założenie o tym, że reguły myślenia matematycznego odpowiadają jakiemuś szczególnemu systemowi F. > Nie jakiegokolwiek, bo nie wiesz jakie komputery mogą istnieć, a nie istnieją. Dla wielu ludzi to jest bardzo oczywiste i nie potrzebują na to dowodów matematycznych, ale potrafią przedstawić na to swoje argumenty i dowody, w przeciwieństwie do ludzi, którzy wierzą w odwrotną wersję, choć nie sprawdzili możliwości istnienia różnych komputerów.Komputery mają swoją definicje, która określa ich wszystkie ogólne cechy. Ja następnie biorę pod uwagę tylko te ogólne cechy, które są charakterystyczne dla wszystkich komputerów. Co jest ogólną cechą komputerów ? To bardzo proste, są to urządzenie, które wykonują prace w sposób ściśle zgodny z podanymi instrukcjami, przy czym w danym kroku instrukcja może być zdeterminowana lub wylosowana przez idealne urządzenie losujące. Także to są właśnie komputery, a jeśli mamy do uczynnienia z czymś czego działania nie da się opisać w kategorii ścisłych instrukcji to po prostu nie mamy już do czynienia z komputerem, wtedy być może mamy do czynienia z człowiekiem, choć niekoniecznie. > Mało tego - istnienie ludzkiego umysłu jest dowodem na to, że taki komputer może istnieć, bo ludzki umysł nim jest.Skoro nazwałeś sobie umysł komputerem to jedyne co zrobiłeś to zamieniłeś znaczenie słów. Myślę jednak że moja definicja komputera jest tą prawidłową, chociaż wolałbym abyśmy nie spierali się o definicje, bo przecież nawet nie o to tu chodzi. > Z pewnością jest jakaś przyczyna tego, że myślisz tak, a nie inaczej. Coś w ten sposób wypierasz, coś racjonalizujesz, jakieś wierzenia są aktywne i powodują, że wbrew faktom i logice myślisz tak, a nie inaczej. Nie dowiemy się jednak co, bo poza swoim zafiksowaniem na błędnej interpretacji twierdzenia Godla nie napisałeś tu nic innego.Oczywiście że jest pewna przyczyna. Po prostu to niewątpliwie wynika z tego prostego rozumowania, a tak naprawdę to mam w dupie kto ma racje. Po prostu patrzę jakie są argumenty, chociaż już dawno się pogodziłem, że spotka się to co najwyżej ze wściekłością i personalnymi atakami na mnie. Właśnie dlatego uważam, że logiczna argumentacja stanowi niewielki wpływ na przekonania (także przekonania racjonalistów), głównie liczą się emocje i przekazanie jak największej ilości genów.
|
|
|  | | John Doe (782 punktów) |
> Komputery mają swoją definicje, która określa ich wszystkie ogólne cechy. Ja następnie biorę pod uwagę tylko te ogólne cechy, które są charakterystyczne dla wszystkich komputerów. Co jest ogólną cechą komputerów ? To bardzo proste, są to urządzenie, które wykonują prace w sposób ściśle zgodny z podanymi instrukcjami, przy czym w danym kroku instrukcja może być zdeterminowana lub wylosowana przez idealne urządzenie losujące. Także to są właśnie komputery, a jeśli mamy do uczynnienia z czymś czego działania nie da się opisać w kategorii ścisłych instrukcji to po prostu nie mamy już do czynienia z komputerem, wtedy być może mamy do czynienia z człowiekiem, choć niekoniecznie.Ok, może być zwierzę, układ roślinny itp. Co z tego ma wynikać? Bo przyjmując Twoją definicje kompetara nigdy nie będzie on porówwnywalny do obiektów biologicznych. W definicji dodałbym czy wprowadził wpływ czasu czy jak to widzisz w ogóle ? W systemach wieloprocesorowych mających wątki czy przerwania to jest do analizy działania istotne (w Twoim modelu sa chyba instrukcje kolejno, tak?) > Oczywiście że jest pewna przyczyna. Po prostu to niewątpliwie wynika z tego prostego rozumowania, a tak naprawdę to mam w dupie kto ma racje. Po prostu patrzę jakie są argumenty, chociaż już dawno się pogodziłem, że spotka się to co najwyżej ze wściekłością i personalnymi atakami na mnie. Właśnie dlatego uważam, że logiczna argumentacja stanowi niewielki wpływ na przekonania (także przekonania racjonalistów), głównie liczą się emocje i przekazanie jak największej ilości genów.Ja jestem kopią szarleya, mogę być inaczej zbudowany niż Olson  ps Olson chce życ jako komputerowa kopia w VR (brr) a docelowo wsadzić tam wszystkich przymusowo celem powszechnej szczęśliwości (jeszcze gorszy koszmar - psy mi pominą bo śmierdzą) więc stąd go tak pewnie na to rozróżnienie ciśnie. ps2 Opowiadanie Lema "regóła Lepri ..." nie pamiętam nigdy tytułu - o tym komputerze biologicznym zbudowany w oparciu o zachowania i biologie mrówek czytałeś?
|
|
| |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Ok, może być zwierzę, układ roślinny itp. Co z tego ma wynikać? Bo przyjmując Twoją definicje kompetara nigdy nie będzie on porówwnywalny do obiektów biologicznych.
Nic, tu zupełnie nie chodzi o definicje, wszędzie gdzie używam słowa komputer można sobie podstawić układ działający w sposób ściśle zgodny z ustalonymi instrukcjami. Potem wykazałem jeszcze, że to rozumowanie obejmuje więcej niż komputery, bo w ogóle wszystkie układy mające ścisły opis matematyczny. Nawet gdyby udało się znaleźć proces fizyczny umożliwiający rozwiązywanie problemu stopu dla maszyn n-tego rzędu to i tak nie pozwoliłoby to na opis działania umysłu, bo to wykracza poza dowolną maszynę skończonego rzędu.
>W definicji dodałbym czy wprowadził wpływ czasu czy jak to widzisz w ogóle ? W systemach wieloprocesorowych mających wątki czy przerwania to jest do analizy działania istotne (w Twoim modelu sa chyba instrukcje kolejno, tak?)
Obliczenia równoległe można przecież symulować na jednym wątku. Nieprawdaż ? Także dla uproszczenia wszystko rozważałem jakby było szeregowo, ale w żadnym wypadku nie tracę tym na ogólności, bo prawdziwe jest twierdzenie, że jeśli istniałaby równoległa emulacja umysłu to istniałaby też szeregowa emulacja umysłu. (odwrotnie też to zachodzi, szeregową symulacje można nawet traktować jako szczególny przypadek symulacji równoległej, po prostu liczba wątków to 1) Dowolny algorytm równoległy można sprowadzić do szeregowego w tym sensie, że szeregowy będzie zwracał takie same wyniki co odpowiadający mu równoległy. Algorytm symulujący może działać na przykład tak: Wykonaj pierwsze M kroków algorytmu T1, odłóż do kolejki stan T1, pobierz z kolejki stan kolejnego algorytmu, następnie pierwsze M kroków algorytmu T2, odłóż do kolejki stan T2, pobierz z kolejki stan kolejnego algorytmu ..., pierwsze M kroków algorytmu TN, odłóż do kolejki stan TN, pobierz z kolejki stan kolejnego algorytmu, następnie wykonujemy to samo na kolejnej serii M kroków itd. Z tego wynika, że pod względem możliwości obliczeniowych układy równoległe nie przewyższają szeregowych.
.
|
|
| | |  | 1 na 1 | John Doe (782 punktów) |
>>W definicji dodałbym czy wprowadził wpływ czasu czy jak to widzisz w ogóle ? W systemach wieloprocesorowych mających wątki czy przerwania to jest do analizy działania istotne (w Twoim modelu sa chyba instrukcje kolejno, tak?) >Obliczenia równoległe można przecież symulować na jednym wątku. Nieprawdaż ?
Chodzi mi tylko o Twoją definicję (czy nie należy uwzglednić), co do reszty zgoda. W systemach z przerwaniem krok programu nie jest tożsamy z zachowaniem układu bo masz np. upływ czasu (który naturalnie jest mierzony krokowo czy bardziej rejestrowo ale już nie krokiem programu głównego).
Doszliśmy ostatecznie do stwierdzenia że mózg człowieka (i inne zwierząt wyższych prawdopodobnie też) nie może być symulowany na komputerze klasycznym w pełni. Co z tego ma wynikać?
ps Lema naprawdę polecam.
|
|
| | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Chodzi mi tylko o Twoją definicję (czy nie należy uwzglednić), co do reszty zgoda. W systemach z przerwaniem krok programu nie jest tożsamy z zachowaniem układu bo masz np. upływ czasu (który naturalnie jest mierzony krokowo czy bardziej rejestrowo ale już nie krokiem programu głównego).
Na wysokim poziomie kodu może tego tak dobrze nie widać, ale jeśli rozpatrzysz wszystko z punktu widzenia najniższego poziomu, czyli bezpośrednie instrukcje procesora, to przecież czas wyzwolenia przerwania jest ostatecznie uzależniony od tego samego źródła taktowania co cały procesor. Tak więc jak najbardziej wszystkie przerwania i program główny można sprowadzić i opisać w postaci jednej i tej samej maszyny Turinga, a więc tego typu układy jak najbardziej podlegają twierdzeniu Gödla, a dalsze rozumowanie przebiega jak wyżej.
>Doszliśmy ostatecznie do stwierdzenia że mózg człowieka (i inne zwierząt wyższych prawdopodobnie też) nie może być symulowany na komputerze klasycznym w pełni. Co z tego ma wynikać? >ps >Lema naprawdę polecam.
No jak widzisz są tacy, którzy chcą przeczyć tym oczywistościom. Chciałbym tylko podkreślić, że krytyka olsona to jakaś parodia, ponieważ czytając jego propagandowe monologi trudno nawet znaleźć powód by sądzić, że rzeczywiście przeczytał i zrozumiał dowód Gödla-Turinga. Po prostu z góry stwierdził, że nie mam racji, a że konkluzje przeczą jego podstawowym wierzeniom to otrzymujemy tego rodzaju efekt. Znacznie bardziej interesujące argumenty widziałem u salek'a i tarkos'a, przynajmniej czytali co do nich piszę, ale i tak na wszystko odpowiedziałem, a uwaga salek'a dotyczyła starej wersji dowodu w którym opierałem się na rozumowaniu przekątniowym Cantora.
.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Po prostu z góry stwierdził, że nie mam racji
I po co argumentować, skoro podtrolle i tak napiszą, że nie było argumentu, choć zostali merytorycznie pozjadani? Właśnie dlatego, że się ośmieszyli, teraz brną i nie zmieniają zdania.
Tak działa wyparcie w praktyce. Naprawdę tego chcecie na forum? No to macie Ducha Prawdy, Głodzika, szarleya i Jana Bednarskiego.
Po co dyskusja, skoro druga strona pod wpływem argumentów szalenie wypiera prawdę i reaguje emocjonalnie?
|
|
| | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>Po prostu z góry stwierdził, że nie mam racji >I po co argumentować, skoro podtrolle i tak napiszą, że nie było argumentu, choć zostali merytorycznie pozjadani? Właśnie dlatego, że się ośmieszyli, teraz brną i nie zmieniają zdania.
Na twoje nieszczęście dowód przeczący twoim naturalistycznym wierzeniom jest bardzo ścisły, jasny i klarowny. Nieobliczalny charakter pewnych rozumowań matematycznych dowodzi, że umysł nie działa algorytmicznie, co zostało pokazane po pierwsze poprzez sprowadzenie do sprzeczności założenia, że istnieje algorytm rozwiązujący wszystkie przykłady rozwiązywalne dla człowieka, po drugie poprzez pokazanie jak praktycznie wygödelizować dowolny algorytm. Ten wniosek jest niepodważalny i tylko głupota, totalna matematyczna ignorancja może skłonić kogoś do zaprzeczenia tej konkluzji.
.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Na twoje nieszczęście dowód przeczący twoim naturalistycznym wierzeniom jest bardzo ścisły, jasny i klarowny.Na twoje nieszczęście nie jest i nie ma żadnego takiego dowodu, a te wypociny, którymi się ośmieszasz nim nie są. To, że autorytarnie twierdzisz, że są, to już twoja sprawa - nikt się z tobą nie zgadza. Zresztą i to nie ma znaczenia, bo można mieć rację i nikt może się z nią nie zgadzać w głupim towarzystwie, ale nie potrafiłeś odpowiedzieć na moje argumenty i brniesz w zaparte. Kolejny taki narcyz - to jeden z powszechniejszych wzorców w społeczeństwie. Jesteś ślepo przekonany o swojej racji i brniesz, nie widząc, że się ośmeiszasz i pomijając argumenty. Tymczasem sam się zaorałeś Jasiu Lewandowski, bo przecząc podziałowi na ontologię i epistemologię, przeczysz wszystkiemu, więc nic nie możesz powiedzieć, bo będzie to bełkot, choć i bełkotem to nie będzie bo wtedy i bełkot były czymś samowywrotnym czego nie można stwierdzić. Twoje nieudolne paraargumenty tylko udowadniają moją rację. Pisz tak dalej to będzie mi jeszcze łatwiej  > Nieobliczalny charakter pewnych rozumowań matematycznych dowodzi, że umysł nie działa algorytmicznieNieprawda. Dowodzi tylko, że pewne rzeczy są nieobliczalne. To, że tego nie rozumiesz jest twoją kompromitacją. Poza tym poczytaj sobie o myśleniu indukcyjnym, czyli tym jak generowane są różne hipotezy, które potem są stawiane do weryfikacji - mocny układ generujący sporo losowych rzeczy mógłby dochodzić do rozwiązania każdego problemu za pomocą tego mechanizmu. Mogę nawet wyedukować cię z tych podstaw, tylko zacznij chcieć się czegoś dowiedzieć, bo za autorytet czy guru nikt cię nie uważa, a twoje sprzeczne i infantylne wnioski zostały przeze mnie ośmieszone w poprzednich postach. > Ten wniosek jest niepodważalny i tylko głupota, totalna matematyczna ignorancja może skłonić kogoś do zaprzeczenia tej konkluzji.zgadzam się tylko, że dotyczy to wniosku o ontologii i epistemologii, któremu tylko kompletny ignorant może próbować zaprzeczyć. Na całe szczęście nikt nie traktuje poważnie twoich wypocin, a twoje zafiksowanie na tym temacie to dobry materiał dla psychiatry. Wraz z tym idą w parze wyparcia, zaprzeczenia itd dlatego zamilcz i posłuchaj mądrzejszych od siebie, jeśli nie mnie to np tarkosa, który swoją drogą (słusznie) wsparł moje argumenty plusem. Ty nie umiałeś się do nich odnieść i ich podważyć, więc naucz się trochę pokory.
|
|
| | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>bo przecząc podziałowi na ontologię i epistemologię, przeczysz wszystkiemu, więc nic nie możesz powiedzieć, bo będzie to bełkot, choć i bełkotem to nie będzie bo wtedy i bełkot były czymś samowywrotnym czego nie można stwierdzić.
No i w jaki sposób dowodzisz, że tak rzeczywiście jest ? Jak widać na razie twoje teorie to tylko festiwal autorytarnych, samoobalających się stwierdzeń, których w żaden sposób nie jesteś w stanie uzasadnić nawet na gruncie ich samych.
>Nieprawda. Dowodzi tylko, że pewne rzeczy są nieobliczalne. To, że tego nie rozumiesz jest twoją kompromitacją.
Gołym okiem widać, że nawet nie rozumiesz o czym piszesz. Mówimy tu o całej nieskończonej dziedzinie problemów w tej klasie. Jakiego algorytmu być nie zaproponował, zawsze można podać kontrprzykład i pokazałem jak go wyznaczyć w postaci ogólnej. Kontrprzykładem jest takie zadanie, którego poprawny algorytm nie rozwiązuje, a człowiek zna rozwiązanie jeśli przedstawiony algorytm jest poprawny. "Nieobliczalny" kontrprzykład uzyskuje się w postaci explicite, więc ewidentnie wychodzi na to, że rozumowanie matematyczne wykracza poza "obliczenia", czyli każdy skończony algorytm.
>Poza tym poczytaj sobie o myśleniu indukcyjnym, czyli tym jak generowane są różne hipotezy, które potem są stawiane do weryfikacji - mocny układ generujący sporo losowych rzeczy mógłby dochodzić do rozwiązania każdego problemu za pomocą tego mechanizmu.
Odpowiadałem na to wielokrotnie. Nawet gdybyś zaprojektował system, który potencjalnie mógłby znaleźć rozwiązanie natychmiast określiłbyś w ten sposób system, który z pewnością w skończonym czasie znajduje rozwiązanie, po prostu poprzez przeszukiwanie drzewa wszystkich możliwych rozgałęzień programu. Następnie stosując metodę Turinga do tego pochodnego programu znajdujemy zadanie, którego program pochodny nie rozwiązuje, a więc program pierwotny też nie rozwiązuje w żadnej ze swoich probabilistycznych gałęzi.
.
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > No i w jaki sposób dowodzisz, że tak rzeczywiście jest ?Wyjaśniłem, że rezygnacja z tego podziału musi doprowadzić w konsekwencji do tego, że cokolwiek byśmy nie stwierdzili, będzie to autorytarny bełkot. Błąd jaki popełnia Jan Lewandowski, dlatego twierdzę, że ty to on, tylko zostałeś tu zbesztany i pozjadany i czując skazę na ego chciałeś to sobie zrekompensować tworząc nowy nick i zmieniając nieco retorykę, a twoje założenia nadal posiadają tę samą charakterystyczną skazę, po której rozpoznam cię nawet gdybyś pisał po chińsku. Nikt inny nie podziela tego toku rozumowania, czyli nikt nie wierzy w twój autorytet, a argumentów to ty za bardzo nie masz. Jesteś pseudo-logiczny, tak jak piłkarz machający nogami nad piłką nie jest z tego powodu od razu dobrym technikiem i to w jego przypadku nawet gdy słabi obrońcy się na to nabierają. > Jak widać na razie twoje teorie to tylko festiwal autorytarnych, samoobalających się stwierdzeń, których w żaden sposób nie jesteś w stanie uzasadnić nawet na gruncie ich samych.Piękna projekcja, którą się sam podsumowałeś. Projekcja wynika z tego, że nie masz argumentów, a nie jesteś zdolny do tego aby się przyznać do błędu i tym samym przyznać rację ludziom, których emocjonalnie z automatu znienawidziłeś. To dlatego powstało to wyparcie aby dla twojej świadomości chronić twoje ego. Sam fakt, że tak myślisz wynika prawdopodobnie z jakiegoś wyparcia. Typowe. Wyjątkowy nie jesteś, ani nie jesteś żadnym autorytetem by móc twierdzić coś bez pokrycia. Przeczysz istnieniu podziału, którego jak przyznałeś sam nie rozumiesz. To, że nie rozumiesz miałoby świadczyć o tym, że tego podziału nie ma. No tak, to przecież konsekwencja tego, że nie odróżniasz faktów od interpretacji, co jest jedną ze składowych diagnozy osobowości dyssocjalnej (psychopatia), narcyzmu (tu jest jeszcze utożsamienie ze swoimi memami), paranoi (bezkrytyczna, emocjonalna wiara we własne podejrzenia) wiary religijnej (dokładnie to co przy narcyzmie i paranoi) i po prostu braku zdolności do abstrakcyjnego myślenia i negacji. Emocje przeważają i przekonują świadomość, że "jest tak jak myślę, czyli...", a gdy ktoś się nie zgadza to jego zdanie jest wypierane, a w dyskusji występują takie mechanizmy jakie tutaj wytykam pod-trollom. > >Nieprawda. Dowodzi tylko, że pewne rzeczy są nieobliczalne. To, że tego nie rozumiesz jest twoją kompromitacją.> Gołym okiem widać, że nawet nie rozumiesz o czym piszesz.Projekcja - gołym okiem widać, że nie rozumiesz o czym piszesz i ty o tym wiesz, ale to wypierasz, co prowadzi do powstania projekcji na temat rozmówcy, czyli mnie. Udowodniłem ci, że bredzisz? To nic, bo rzucasz sobie na oślep stwierdzonko, że "gołym okiem widać, że nie mam racji", tak jakby tylko to twoje oślepione nagie oko było wyrocznią i takie stwierdzenie nie wymagałoby argumentu. No ale musiałbyś się wytłumaczyć z tego, że gdy nie przyjmujesz tego podziału to sam prowadzisz do samowywrotności. Poza tym trzeba mieć wąskie horyzonty aby nie rozumieć, że skoro czegoś nie da się wytłumaczyć, to nie znaczy, że tak jest ze wszystkim, np z działaniem ludzkiego umysłu i symulowaniem go cyfrowo. Ty histerycznie i autorytarnie próbujesz to zanegować. Próbujesz przy tym zachować pozór spokoju i racjonalizmu, choć sam sobie przeczysz przecząc istnieniu racjonalizmu. Taka żałosna samowywrotność to wynik nienawiści do siebie i braku akceptacji tego kim jesteś. Próbujesz tu zabłysnąć i zdobyć atencję, a prawie nikt ci nie odpowiada, a gdy już ktoś z dużą wiedzą jak np tarkos to robi, to ty traktujesz go jak śmiecia, bo twój narcyzm ci nie pozwala przyznać, że cię zaorał. Oprócz tego tematu pisałeś jeszcze o homoseksualizmie. Pod aliasem "Jan Lewandowski" jesteś chrześcijańskim apologetą. To mówi wszystko o twoich motywach i przyczynach tworzenia takich głupich samowywrotnych teoryjek ignorujących brak podziału na fakty i interpretacje. Uważam, że jesteś nawet dosyć inteligentny, ale ten fakt (wynikający z przerostu emocji nad rozumem) po prostu zwyczajnie cię dyskwalifikuje z racjonalnej rozmowy. Wtedy nie myśli się całościowo, tylko wycinkowo, tzn np gdy piszę "ten fakt" to pewnie myślisz, że to świadczy o tym, że rzekomo wypowiadam się autorytarnie i ignorując pozostałe zdania (i ich ogólny sens), jakie padły w dyskusji, próbujesz odwracać kota ogonem. > Mówimy tu o całej nieskończonej dziedzinie problemów w tej klasie. Jakiego algorytmu być nie zaproponował, zawsze można podać kontrprzykład i pokazałem jak go wyznaczyć w postaci ogólnej. Kontrprzykładem jest takie zadanie, którego poprawny algorytm nie rozwiązuje, a człowiek zna rozwiązanie jeśli przedstawiony algorytm jest poprawny.Ta odpowiedź ignoruje to co pisałem do ciebie w poprzednich postach. Ja nie proponuję żadnego algorytmu. Pisałem ci żebyś poczytał o myśleniu indukcyjnym. Nie zrobiłeś tego. Jak chcesz dyskutować, skoro działasz w tak chaotyczny i nieprzemyślany sposób? Tworzysz sobie chorą, fikcyjną interpretację i na nią odpowiadasz, ignorując argumenty rozmówców. > "Nieobliczalny" kontrprzykład uzyskuje się w postaci explicite, więc ewidentnie wychodzi na to, że rozumowanie matematyczne wykracza poza "obliczenia", czyli każdy skończony algorytm.Ale z ciebie śmieszek  Pojawia się w postaci explicite znikąd i Jasiu nie pomyśli, że stoją za tym jakieś nieznane mu przyczyny. Po prostu on nie uznaje podziału na wiedzę i interpretację, czyli ontologię i epistemologię, więc z automatu wydaje mu się, że jego wrażenie jest prawdą ontologiczną. A nie, wróć, przecież nie ma prawdy ontologicznej więc interpretacja do niczego się nie odnosi, a więc tak jakby jej nie było, czyli Janek nie może stwierdzić niczego jeśli jego poprzednie stwierdzenie jest w mocy. Jednocześnie może stwierdzić wszystko, bo żadne stwierdzenie nie jest w mocy. Eeee... czy tylko ja widzę w rozumowaniu Jasia te potworne luki?
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Poza tym poczytaj sobie o myśleniu indukcyjnym, czyli tym jak generowane są różne hipotezy, które potem są stawiane do weryfikacji - mocny układ generujący sporo losowych rzeczy mógłby dochodzić do rozwiązania każdego problemu za pomocą tego mechanizmu. >Odpowiadałem na to wielokrotnie.
Nie, nie odpowiadałeś i nawet w tym poście dostarczyłeś dowodów na to, że nie rozumiesz tego co napisałem (wyjaśniłem w moim ostatnim poście).
>Nawet gdybyś zaprojektował system, który potencjalnie mógłby znaleźć rozwiązanie natychmiast określiłbyś w ten sposób system, który z pewnością w skończonym czasie znajduje rozwiązanie, po prostu poprzez przeszukiwanie drzewa wszystkich możliwych rozgałęzień programu. Następnie stosując metodę Turinga do tego pochodnego programu znajdujemy zadanie, którego program pochodny nie rozwiązuje, a więc program pierwotny też nie rozwiązuje w żadnej ze swoich probabilistycznych gałęzi.
Ale pseudo-logiczne bzdury. Nie rozumiesz tego o czym piszesz i nie wiesz do czego się odnosisz. Program to właśnie interpretacja. Pieprzyć program, bo to tylko interpretacja, choć pewne intersubiektywne elementy interpretacji są ważne, no ale pewnie i tak nie wiesz o czym piszę i będziesz teraz sprawdzał słownik.
Bez odbioru.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Wyjaśniłem, że rezygnacja z tego podziału musi doprowadzić w konsekwencji do tego, że cokolwiek byśmy nie stwierdzili, będzie to autorytarny bełkot.Niczego takiego nie wyjaśniłeś. Gdyby tak było byłbyś w stanie po prostu powtórzyć to wyjaśnienie, ale wiesz, że niczego takiego nie jesteś w stanie zrobić, bo na gruncie tego co sam twierdzisz nie masz żadnej możliwości stwierdzenia prawdy. Dlatego zapytałem z jakiego objawienia to wziąłeś, że istnieją takie "podziały" ? Nie mówiąc już o tym, że sam bełkoczesz bo ciągle paplasz o tym o czym rzekomo nic się nie da wiedzieć. Rozumiecie tego typa ?  Cały czas gada o tym o czym sam twierdzi, że nie da się nic wiedzieć. Naprawdę jesteś taki tępy, że nie widzisz w tym sprzeczności ? > dlatego twierdzę, że ty to on, tylko zostałeś tu zbesztany i pozjadany i czując skazę na ego chciałeś to sobie zrekompensować tworząc nowy nick i zmieniając nieco retorykę, a twoje założenia nadal posiadają tę samą charakterystyczną skazę, po której rozpoznam cię nawet gdybyś pisał po chińsku. Nikt inny nie podziela tego toku rozumowania,To są twoje niezdarne imaginacje świadczące o twej naiwności, że naprawdę uda ci się kogoś wciągnąć w te teorie spiskowe o mojej rzekomej podwójnej tożsamości. > czyli nikt nie wierzy w twój autorytet, a argumentów to ty za bardzo nie masz. Jesteś pseudo-logiczny, tak jak piłkarz machający nogami nad piłką nie jest z tego powodu od razu dobrym technikiem i to w jego przypadku nawet gdy słabi obrońcy się na to nabierają.Zdaje sobie sprawę, że ludzie zawsze sobie szukali jakiś autorytetów, które akurat im pasowały do wyznawanych ideologii. Dziś to może być Dennett, a kiedyś był np. Łysenko, lecz ja jestem stanowczym przeciwnikiem wszelkich autorytetów. Nie masz argumentów, więc piszesz bajki na mój temat, które nawet gdyby w rzeczywistości były prawdą to i tak zupełnie nie wpłynęłyby przecież na postać przedstawianych tutaj racji. My tu na forum wszyscy jesteśmy równi niezależnie od posiadanego wykształcenia, a ja jestem tylko ciekaw jakie kontrargumenty jesteś w stanie przedstawić w obronie swojego kretyńskiego naturalizmu > Piękna projekcja, którą się sam podsumowałeś. Projekcja wynika z tego, że nie masz argumentów, a nie jesteś zdolny do tego aby się przyznać do błędu i tym samym przyznać rację ludziom, których emocjonalnie z automatu znienawidziłeś. To dlatego powstało to wyparcie aby dla twojej świadomości chronić twoje ego.Powszechnie wiadomo, kto tu kogo pierwszy zaatakował personalnie, a ja cały czas jestem gotowy na merytoryczną dyskusje. Często na przykład wycinam całkowicie twoje personalne wycieczki i się w nie w ogóle nie wdaje, więc po prostu nie ściemniaj że jest inaczej. > Przeczysz istnieniu podziału, którego jak przyznałeś sam nie rozumiesz. To, że nie rozumiesz miałoby świadczyć o tym, że tego podziału nie ma. No tak, to przecież konsekwencja tego, że nie odróżniasz faktów od interpretacjiRozumienie tego bełkotu nie świadczyłoby pozytywnie o zdolnościach intelektualnych rzekomo ten bełkot "rozumiejących". Skąd niby wiesz, że rzeczywiście zachodzi to twoje rozróżnienie na fakty i ich interpretacje skoro rzekomo jedyne do czego masz dostęp to właśnie interpretacje ? Mówiłem, że ten bełkot jest samowywrotny, więc nawet podchodząc do niego ze sporą dozą życzliwości natychmiast natrafiamy na sprzeczność wynikającą z rzekomej znajomości owego podziału na fakty i interpretacje. > i po prostu braku zdolności do abstrakcyjnego myślenia i negacji. Emocje przeważają i przekonują świadomość, że "jest tak jak myślę, czyli...", a gdy ktoś się nie zgadza to jego zdanie jest wypierane, a w dyskusji występują takie mechanizmy jakie tutaj wytykam pod-trollom.Dokładnie piszesz o sobie, gdyż jak dotąd nie przedstawiłeś kontrargumentów broniących twojej świętej wiary w naturalizm ontologiczny, mimo że tak bardzo chcesz w niego wierzyć. > Udowodniłem ci, że bredzisz? To nic, bo rzucasz sobie na oślep stwierdzonko, że "gołym okiem widać, że nie mam racji", tak jakby tylko to twoje oślepione nagie oko było wyrocznią i takie stwierdzenie nie wymagałoby argumentu.A sam robisz dokładnie to samo. Jak widzę zmieniłeś teraz taktykę i będziesz rozpisywał się o rzeczach niezwiązanych z tematem dotyczącym algorytmów, żeby ukryć swoją bezradność, ale to ci nic nie da, bo po prostu będę to wycinał. > No ale musiałbyś się wytłumaczyć z tego, że gdy nie przyjmujesz tego podziału to sam prowadzisz do samowywrotności.Autorytarne stwierdzenie bez żadnego pokrycia. To teraz wykaż na gruncie tego podziału, że możesz wiedzieć, że jego nieuznawanie prowadzi od samowrtoności. Powodzenia. > Poza tym trzeba mieć wąskie horyzonty aby nie rozumieć, że skoro czegoś nie da się wytłumaczyć, to nie znaczy, że tak jest ze wszystkim, np z działaniem ludzkiego umysłu i symulowaniem go cyfrowo.Symulacja cyfrowa byłaby właśnie algorytmem, więc jak najbardziej piszę na temat. > Ta odpowiedź ignoruje to co pisałem do ciebie w poprzednich postach. Ja nie proponuję żadnego algorytmu. Pisałem ci żebyś poczytał o myśleniu indukcyjnym. Nie zrobiłeś tego. Jak chcesz dyskutować, skoro działasz w tak chaotyczny i nieprzemyślany sposób? Tworzysz sobie chorą, fikcyjną interpretację i na nią odpowiadasz, ignorując argumenty rozmówców.Moja teza została bardzo jasno przedstawiona i mówi ona, że działania umysłu nie da się wyjaśnić w oparciu o jakąkolwiek ściśle matematyczną teorie. Przedstawiłem to bardzo jednoznacznie i myślę, że można się po prostu z tym zgodzić lub nie zgodzić i starać się dyskutować, a do tego zawsze jestem chętny bo właśnie po to tu piszę. Jeśli się ze mną zgadzasz to wystarczy mi to po prostu napisać, że się ze mną zgadzasz i popierasz to co robię, ale jak dotąd w kwestii twojego zgadzania się ze mną odnosiłem wrażenie całkowicie przeciwne. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Niczego takiego nie wyjaśniłeś. Gdyby tak było byłbyś w stanie po prostu powtórzyć to wyjaśnienie, ale wiesz, że niczego takiego nie jesteś w stanie zrobić, bo na gruncie tego co sam twierdzisz nie masz żadnej możliwości stwierdzenia prawdy.Po pierwsze to powtórzę to. Tuna świeżo, a tu powtarzam stary post, który nadal jest w mocy jako nieobalony przez ciebie. Jesteś bezsilny wobec tych argumentów i nie masz swoich własnych. Po drugie, nie ma żadnej możliwości stwierdzenia prawdy ontologicznej i to wynika z definicji tego podziału, co jest zresztą podstawą filozofii, dlatego udowadniasz, że nie masz pojęcia o czym piszesz. > ciągle paplasz o tym o czym rzekomo nic się nie da wiedziećŻe nie da się poznać w pełni prawdy ontologicznej, a nie że się nie da wiedzieć. > Rozumiecie tego typa ?Ty nie zrozumiałeś i kolejny raz się skompromitowałeś  > Naprawdę jesteś taki tępy, że nie widzisz w tym sprzeczności ?No właśnie, naprawdę nie widzisz sprzeczności w twoich wypocinach? Nie dziwi cię to, że nie ma ani jednej osoby, która się z tobą zgadza? Nie dziwi cię to, że naukowcy nie twierdzą tego co ty? Żałosne. Pewnie wierzysz, że wszyscy są w spisku i uwzięli się na ciebie  Typ czyni taką projekcję, a sam twierdzi, że podział na ontologię i epistemologię nie istnieje, przy czym nie zauważa, że w ten sposób neguje możliwość zdobywania jakiejkolwiek wiedzy. Na mocy jego założenia albo musielibyśmy wiedzieć wszystko, albo nic, bo w ogóle nie istniałoby coś takiego jak wiedza i prawda, więc każde słowo i każde zdanie byłyby bezsensownym bełkotem. Tym bardziej się ośmieszyłeś, że wydawało ci się, że nie będę w stanie tego powtórzyć, ale w tej sytuacji wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Powtarzam to po raz któryś i będę to robił dalej. > >dlatego twierdzę, że ty to on, tylko zostałeś tu zbesztany i pozjadany i czując skazę na ego chciałeś to sobie zrekompensować tworząc nowy nick i zmieniając nieco retorykę, a twoje założenia nadal posiadają tę samą charakterystyczną skazę, po której rozpoznam cię nawet gdybyś pisał po chińsku. Nikt inny nie podziela tego toku rozumowania,> To są twoje niezdarne imaginacje świadczące o twej naiwności, że naprawdę uda ci się kogoś wciągnąć w te teorie spiskowe o mojej rzekomej podwójnej tożsamości.Marna próba zaprzeczenia, a poza tym ludzie, którzy znają Lewandowskiego i czytają ciebie, podzielają mój pogląd i mają z ciebie bekę. > Powszechnie wiadomo, kto tu kogo pierwszy zaatakował personalnie, a ja cały czas jestem gotowy na merytoryczną dyskusje.Czym innym jest argumentacja zakończona ad personam, a czym innym jest gołe ad personam bez argumentu. > Często na przykład wycinam całkowicie twoje personalne wycieczki i się w nie w ogóle nie wdaje, więc po prostu nie ściemniaj że jest inaczej.Ale gdy jesteś bezsilny to sięgasz po takie wycieczki i uciekasz od argumentów  > Rozumienie tego bełkotu nie świadczyłoby pozytywnie o zdolnościach intelektualnych rzekomo ten bełkot "rozumiejących".Tak to może napisać każdy i o wszystkim, ale po prostu zostałeś zaorany i wypierasz ten fakt bez argumentu, czyli tak jak teraz. Żenada. > Skąd niby wiesz, że rzeczywiście zachodzi to twoje rozróżnienie na fakty i ich interpretacje skoro rzekomo jedyne do czego masz dostęp to właśnie interpretacje ?Choćby stąd, że nie wszystko wiem i poza moimi interpretacjami pojawiają się kolejne, które wtedy przyjmuję odrzucając poprzednie, te mniej użyteczne. No i te 2 linki jakie zawarłem w tym poście odpowiedziały już wcześniej na twoje pytanie. Odpowiadałem, a ty po tym fakcie o to pytasz, bo nie zrozumiałeś. Kompromitacja Jasia  > Mówiłem, że ten bełkot jest samowywrotny, więc nawet podchodząc do niego ze sporą dozą życzliwości natychmiast natrafiamy na sprzeczność wynikającą z rzekomej znajomości owego podziału na fakty i interpretacje.Mówiłeś i ośmieszyłeś się tym, a argumentu nie podałeś, na kontrargumenty nie odpowiedziałeś. Teraz już tylko pozostało ci wypieranie i tupanie nóżkami bez sensu. W jaki niby sposób ta znajomość miałaby dać sprzeczność? Nie daje to żadnej sprzeczności, a sprzeczność dawałoby nie zastosowanie tego podziału wynikającego wprost z doświadczania życia. To opis jest wtórny do tego faktu, a wiemy o nim stąd, że nie da się go odrzucić. To podobnie jak wiemy, że 2+2=4. Właśnie "stądsamąd". Nie masz pojęcia o działaniu inteligencji. Na początku operuje ona na hipotezach (myślenie indukcyjne) przyjętych a priori. W ludzkim mózgu taką rolę pełni wychowanie. Potem jednak negujemy to, bo mózg działając tworzy symulację i odrzuca pewne tezy, inne przyjmuje, a jeszcze innym zmienia priorytet lub wiąże go z czymś jeszcze innym. Ty patrzysz na to prostacko, zero-jedynkowo, jak typowy laik, który przeczytał coś na wikipedii i się mądrzy, choć nie zrozumiał. > >Udowodniłem ci, że bredzisz? To nic, bo rzucasz sobie na oślep stwierdzonko, że "gołym okiem widać, że nie mam racji", tak jakby tylko to twoje oślepione nagie oko było wyrocznią i takie stwierdzenie nie wymagałoby argumentu.> A sam robisz dokładnie to samo.Kłamiesz i nie będziesz potrafił tego kłamstwa udowodnić, tak jak szarley. Beka  > Symulacja cyfrowa byłaby właśnie algorytmem, więc jak najbardziej piszę na temat.Nie na temat, bo to, że byłaby algorytmem niczego nie zmienia. > Moja teza została bardzo jasno przedstawiona i mówi ona, że działania umysłu nie da się wyjaśnić w oparciu o jakąkolwiek ściśle matematyczną teorie.No tak, podałeś ją explicite, a jedynym argumentem ma być to, że tak napisałeś. Śmieszne
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Po pierwsze to powtórzę to. Tuna świeżo, a tu powtarzam stary post, który nadal jest w mocy jako nieobalony przez ciebie. Jesteś bezsilny wobec tych argumentów i nie masz swoich własnych.
Odnosiłem się do tego postu, więc nie udawaj, że nie zauważyłeś moich odpowiedzi, bo one tam jak najbardziej są.
>Po drugie, nie ma żadnej możliwości stwierdzenia prawdy ontologicznej i to wynika z definicji tego podziału, co jest zresztą podstawą filozofii, dlatego udowadniasz, że nie masz pojęcia o czym piszesz.
Jeśli rzeczywiście by tak było to nie byłoby żadnego sposobu na uzasadnienie lub choćby uprawdopodobnienie prawdziwości powyższego stwierdzenia, skoro sam piszesz, że prawdy w żaden sposób nie da się stwierdzić.
>Że nie da się poznać w pełni prawdy ontologicznej, a nie że się nie da wiedzieć.
To skąd w ogóle wiesz, że istnieje jakaś prawda, której nie da się poznać skoro sam wywaliłeś kryterium prawdy właśnie poza obszar jakiejkolwiek możliwej weryfikacji ? Po prostu nie wiesz tego, wymyśliłeś to sobie i jest to twój z dupy wzięty dogmat o istnieniu czegoś takiego. Co gorsza swą wiarę w ów dogmat narzucasz innym.
>No właśnie, naprawdę nie widzisz sprzeczności w twoich wypocinach? Nie dziwi cię to, że nie ma ani jednej osoby, która się z tobą zgadza? Nie dziwi cię to, że naukowcy nie twierdzą tego co ty? Żałosne. Pewnie wierzysz, że wszyscy są w spisku i uwzięli się na ciebie
Raczej większość naukowców nie robiących z siebie pajaców na youtubie tylko normalnie pracujących na uniwersytetach twierdzi to co ja. Po prostu w dupie byłeś i gówno widziałeś, a naukowcy, którzy z niewiadomych powodów kłamią wbrew prostym i oczywistym faktom są nieszkodliwi, bo tak łatwo wykazać ich śmieszne konfabulacje.
>Typ czyni taką projekcję, a sam twierdzi, że podział na ontologię i epistemologię nie istnieje, przy czym nie zauważa, że w ten sposób neguje możliwość zdobywania jakiejkolwiek wiedzy.
Nie ma żadnych prawd epistemologicznych i ontologicznych, to wymysł filozofów. Jest tylko jednak prawda i to jest ta o której ja pisze. Czy słyszałeś kiedyś żeby ktoś komuś przekazał jakąś informacje, a ten drugi zapytał czy chodzi o prawdę epistemologiczną czy ontologiczną ? Nie, to może zacznij od sprawdzenia tego co znaczy słowo "prawda" i w jakich kontekstach jest używane.
>Na mocy jego założenia albo musielibyśmy wiedzieć wszystko, albo nic, bo w ogóle nie istniałoby coś takiego jak wiedza i prawda, więc każde słowo i każde zdanie byłyby bezsensownym bełkotem.
Autorytarne stwierdzenie, którego jak dotąd w żaden sposób nie udowodniłeś a ja wciąż na to czekam. Nic nie pisze o tym, że musielibyśmy wiedzieć wszystko więc już nie pajacuj, chodzi tu tylko o normalną definicje prawdy.
>Choćby stąd, że nie wszystko wiem i poza moimi interpretacjami pojawiają się kolejne, które wtedy przyjmuję odrzucając poprzednie, te mniej użyteczne.
Obawiam się, że obalasz strawmana, bo ja nie twierdzę, że wszystko wiem.
>Choćby stąd, że nie wszystko wiem i poza moimi interpretacjami pojawiają się kolejne, które wtedy przyjmuję odrzucając poprzednie, te mniej użyteczne.
Dane stwierdzenie jest samowywrote, jeśli z tego, że ktoś go wyznaje lub głosi wynika, że jest fałszywe. Na przykłada teza, że tak naprawdę, masz dostęp jedynie do swoich interpretacji jest samowywrotna, gdyż jeśli rzeczywiście by tak było to właśnie to stwierdzenie również mogłoby być jedynie twoją interpretacją. Zatem nie masz dostępu jedynie do interpretacji, masz dostęp aż do poziomu do którego dociera znaczenie słowa "naprawdę".
>Nie daje to żadnej sprzeczności, a sprzeczność dawałoby nie zastosowanie tego podziału wynikającego wprost z doświadczania życia.
I powyższego w żaden sposób nie uzasadniłeś. Powtarzasz tylko w kółko ten dogmat, ale samo powtarzanie niczyjej wiary w niego nie wzmacnia.
>To opis jest wtórny do tego faktu, a wiemy o nim stąd, że nie da się go odrzucić.
I powyższego w żaden sposób nie uzasadniłeś. Odwołujesz się tylko ciągle do tego samego błędnego koła i nic więcej. Więc słucham, dlaczego nie da się go odrzucić ?
>Potem jednak negujemy to, bo mózg działając tworzy symulację i odrzuca pewne tezy, inne przyjmuje, a jeszcze innym zmienia priorytet lub wiąże go z czymś jeszcze innym.
A co mnie to obchodzi ? Wystarczy że uzasadnię, że jedna umiejętność umysłu nie jest algorytmiczna i teza ta obowiązuje już dla umysłu jako całości. Nie muszę rozważać innych umiejętności, które posiada umysł. To czy są algorytmiczne czy nie już nic tu nie zmienia.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Po pierwsze to powtórzę to. Tuna świeżo, a tu powtarzam stary post, który nadal jest w mocy jako nieobalony przez ciebie. Jesteś bezsilny wobec tych argumentów i nie masz swoich własnych. >Odnosiłem się do tego postu, więc nie udawaj, że nie zauważyłeś moich odpowiedzi, bo one tam jak najbardziej są.
eirwutyreotyreuiyret ouipyreu lruyr l yeki;ure - traz moja wypowiedź też po prostu jest, tak jak te twoje, ale nie odnosi się, tak jak te twoje, do argumentów i treści. Kolejny dowód na to, że jesteś Lewandowskim. Myślisz, że ludzie uwierzą w przypadek?
Tym postem też powtarzasz to czym już się ośmieszyłeś, czyli moje argumenty nadal są w mocy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> eirwutyreotyreuiyret ouipyreu lruyr l yeki;ureTak właśnie wygląda twój bełkot, który do mnie piszesz. > Kolejny dowód na to, że jesteś Lewandowskim. Myślisz, że ludzie uwierzą w przypadek?Musisz cierpieć na wielką traumę, skoro wszędzie go widzisz.  Taki ze mnie Lewandowski jak z John Doe'a szarley. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No to emocjonalnym bełkotem się popisałeś na poziomie gimnazjum, a teraz czekam na argumenty. Aha nie ma ich
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> No to emocjonalnym bełkotem się popisałeś na poziomie gimnazjum, a teraz czekam na argumenty. Aha nie ma ich  Bredzisz, bo już je dostałeś. Ale i tak nie musiałem wymyślać żadnych nowych. Wystarczy, że zastosowałem to co piszesz do faktu, że to piszesz. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | W sensie dwóch chamów? Dokładnie ten sam schemat rozmowy występuje przy szarleyu, Głodziku, Duchu Prawdy i występował przy Bogusławskim. Tylko, że po mojej stronie są argumenty, bo Jasiu twierdzi, że skoro do czegoś nie da się dojść, to nie da się dojść do niczego (no to tak jakby sam określił się niedojdą). Próbuje też negować podział na ontologię i epistemologię (tym samym powoduje, że każde stwierdzenie to bełkot) i twierdzi, że twierdzenie Godla mówi o tym, że umysłu nie da się symulować na maszynie. Skompromitował się i próbuje stosować nieudolną mimikrę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | John Doe (782 punktów) | > W sensie dwóch chamów? Dokładnie ten sam schemat rozmowy występuje przy szarleyu, Głodziku, Duchu Prawdy i występował przy Bogusławskim. Tylko, że po mojej stronie są argumenty, bo Jasiu twierdzi, że skoro do czegoś nie da się dojść, to nie da się dojść do niczego (no to tak jakby sam określił się niedojdą).Nie tak. Zalezienie przypadku w którym da się utworzyć poprawny algorytm rozwiązania rozumowaniem (w sposób różny) od klasycznego komputera obala Twoją tezę że umysł jest ściśle algorytmiczny. Jan Bednarski ciągle to pisze (podziwiam krzepę) a koniec jest do przewidzenia (awantura personalna na poziomie żłobka sektor raczkowania). To w ogóle podstawa przyjęcia teorii fizycznej czy matematycznej jako poprawnej i obowiązującej. Znalezienie przypadku wątpliwego powoduje że teoria upada (albo staje się wycinkiem większej całości) np. fizyka wieku XIX i kwantowa natura światła  Trzeba było Lema czytać, miałbyś takie tematy obstukane na blaszkę. Przecież z tego że mózg nie jest ściśle algorytmiczny nie wynika żaden kataklizm, możesz sobie coś wyhodować, kopiować ze wzorca odpowiednio itp. Żadne religie się nie potwierdzą itp. Co najwyżej do VR się wprost nie przeniesiesz jako program (co mnie osobiście bardzo cieszy, dopiero bym dostał tam po łbie od Ciebie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
A oni budują komputer, który będzie symulował mózg człowieka, bo rzekomo wcześniej symulowali jakiegoś robaka. A tak naprawdę to nawet nie wiadomo co oni tam "symulowali". I już sporo osób w to wkręcili. Absurd  > obala Twoją tezę że umysł jest ściśle algorytmiczny. Jan Bednarski ciągle to pisze (podziwiam krzepę)A dziwisz się, skoro niektórzy wciąż tego nie rozumieją ? > Trzeba było Lema czytać, miałbyś takie tematy obstukane na blaszkę.Olson nie ma żadnych argumentów, więc wiesz co wymyślił ? Podział na prawdę ontologiczną i epistemologiczną, czyli że o prawdziwej prawdziwe każdy wie tyle samo czyli gówno. No nie czarujmy się, do tego się to sprowadza  Zrównał nie tylko mnie ze sobą, ale nawet profesora z najgorszym menelem. Tylko, że ten podział jest samowywrotny, bo gdyby rzeczywiście był prawdziwy to nawet nie mógłby go uzasadnić. A niby robi to. Więc co on uzasadnia ? Nie ma żadnych argumentów do przedstawienia więc ucieka w filozofie. Ja się pytam jakie on ma dowody naukowe i argumenty na to co tutaj przedstawia i gdzie uczył się fizyki. Nie dam sobie na głowę wejść sceptykom, gdy wiarygodną wiedzę zapewnia nauka i matematyka. > Przecież z tego że mózg nie jest ściśle algorytmiczny nie wynika żaden kataklizm, możesz sobie coś wyhodować, kopiować ze wzorca odpowiednio itp. Żadne religie się nie potwierdzą itp. Co najwyżej do VR się wprost nie przeniesiesz jako program (co mnie osobiście bardzo cieszy, dopiero bym dostał tam po łbie od CiebieMasz moje 100% poparcie na to co napisałeś. Nawet jeśli znane byłyby przypadki nawróceń pod wpływem twierdzenia Gödla to nic nie szkodzi, bo z niego z pewnością logicznie nie wynika prawdziwość żadnego konkretnego systemu religijnego. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No a więc jadzik i frustracja wylane, tak jak dziecko z kąpielą. Tak to jest gdy koleś wstydzi się tego, że jest gejem, bo jest też wierzącym chrześcijańskim fanatykiem i wydaje mu się, że bozia zabroniła seksu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Tak to jest gdy koleś wstydzi się tego, że jest gejem, bo jest też wierzącym chrześcijańskim fanatykiem i wydaje mu się, że bozia zabroniła seksu
Natomiast ty powinieneś dostać bana za promowanie homoseksualizmu. AIDS jest chorobą śmiertelną, która wcześniej szerzyła się wśród homoseksualnych małp a teraz przeniosła się na człowieka i roznosi się przez takich jak ty którzy promują homoseksualizm. Poza tym nawet pomijając AIDS geny homoseksualistów nie odnoszą żadnych korzyści w wyniku doboru seksualnego co jest najlepszym dowodem na to, że homoseksualizm jest po prostu ciężką i nieuleczalną chorobą genetyczną.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Jakie promowanie? To jest właśnie samo życie. Jedni chcą mnie wywalać bo rzekomo jestem homofobem, a drudzy, bo rzekomo promuję homosiów. Śmiech na sali. > roznosi się przez takich jak tyCzyli powinienem im powiedzieć, że zabraniam, a oni by wtedy posłuchali?  AIDS wynika z rozwiązłości seksualnej, a poza tym pary hetero też uprawiają seks analny. To czy homoseksualizm jest chorobą, to wg mnie kwestia indywidualnego przypadku, czyli tego jak ktoś się z tym czuje. A z pkt widzenia ewolucji to nie ma najmniejszego znaczenia, bo to mały odsetek ludzi (wbrew propagandzie lgbt, która z roku na rok chwali się coraz lepszymi statystykami). Problemem jest wg mnie brak tolerancji, tzn ja jestem za tolerancją w tym wypadku z pragmatycznego powodu - homoseksualiści nie powinni mieć dzieci. Nietolerancja daje im pretekst do coraz większych roszczeń, także moim zdaniem prędzej to ty promujesz homoseksualizm, choć to podsumowanie jest już z przymrużeniem oka
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>AIDS wynika z rozwiązłości seksualnej, a poza tym pary hetero też uprawiają seks analny.
Jeśli jesteś w Polsce homoseksualistą to szansa na to, że umrzesz na AIDS wzrasta kilkaset razy co zostało przeze mnie osobiście obliczone, a wyszłoby pewnie nawet więcej gdybym uwzględnił że przy seksie analnym ryzyko transmisji HIV jest większe (zgodnie z tabelką którą kiedyś widziałem na Wikipedii) Więc tego typu argumenty to po prostu manipulacja.
>Nietolerancja daje im pretekst do coraz większych roszczeń, także moim zdaniem prędzej to ty promujesz homoseksualizm, choć to podsumowanie jest już z przymrużeniem oka
W ten sam sposób pewnie byś uznał, że jestem nietolerancyjny wobec osób chorych na nowotwory, bo przecież nowotwory zdarzają się wśród prawie wszystkich zwierząt a ja bezczelnie piszę że to choroba.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>AIDS wynika z rozwiązłości seksualnej, a poza tym pary hetero też uprawiają seks analny. >Jeśli jesteś w Polsce homoseksualistą to szansa na to, że umrzesz na AIDS wzrasta kilkaset razy co zostało przeze mnie osobiście obliczone, a wyszłoby pewnie nawet więcej gdybym uwzględnił że przy seksie analnym ryzyko transmisji HIV jest większe (zgodnie z tabelką którą kiedyś widziałem na Wikipedii) Więc tego typu argumenty to po prostu manipulacja.
Nie interesowałem się tym tematem. Możesz przedstawić te obliczenia? Ale już mam pomysł na kontrargument - jeżdżąc na motorze też wzrasta twoje ryzyko śmierci o kilkaset razy, albo więcej, a jednak jazda na motorze nie jest chorobą. Jeśli ludzie rżną się jak króliki (twój argument chyba nie dotyczy lesbijek), to nie ma co się dziwić, że wzrasta ryzyko zachorowania na AIDS. Gdyby się tak nie rżnęli to ryzyko nie byłoby tak wysokie.
>>Nietolerancja daje im pretekst do coraz większych roszczeń, także moim zdaniem prędzej to ty promujesz homoseksualizm, choć to podsumowanie jest już z przymrużeniem oka >W ten sam sposób pewnie byś uznał, że jestem nietolerancyjny wobec osób chorych na nowotwory, bo przecież nowotwory zdarzają się wśród prawie wszystkich zwierząt a ja bezczelnie piszę że to choroba.
Bo nowotwór to jest choroba w 100%, a homoseksualizm jest niejednoznaczny - można go uznać za chorobę, a można go za nią nie uznać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Coś sobie roisz, a moje argumenty leżą odłogiem. Są więc nadal w mocy, a ty sam sobie przeczysz i się ośmieszasz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Coś sobie roisz, a moje argumenty leżą odłogiem. Są więc nadal w mocy, a ty sam sobie przeczysz i się ośmieszasz.Masz urojenia samosprzeczny naturalisto  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A co to są urojenia? Sam sobie przeczysz, bo używając słowa "urojenie" uznajesz podział na ontologię i epistemologię. Żenujący podtrolling.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>A co to są urojenia? Sam sobie przeczysz, bo używając słowa "urojenie" uznajesz podział na ontologię i epistemologię. Żenujący podtrolling.
Ja twierdzę, że urojenia są "prawdziwe" ? Urojenia właśnie nie są prawdziwe. Urojenia są wtedy gdy ktoś jest przekonany o czymś wbrew faktom, i pojęcie prawdy dociera właśnie do poziomu faktów a nie tak jak ty twierdzisz interpretacji. Po prostu nie jesteś kompetentnym użytkownikiem języka, tyle ci powiem.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No to jeśli urojenia nie są prawdziwe, to jest podział na prawdę i interpretację, czyli ontologię i epistemologię, czyli sam się zaorałeś po raz kolejny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>No to jeśli urojenia nie są prawdziwe, to jest podział na prawdę i interpretację
To jest podział na prawdę i nieprawdę. Mówimy, że interpretacja może być prawdziwa lub nieprawdziwa co świadczy o tym, że słowo interpretacja nie może być alternatywne dla słowa prawda, bo jest od niego niezależne.
>czyli ontologię i epistemologię, czyli sam się zaorałeś po raz kolejny.
Skąd wiesz że naprawdę istnieje taki podział ? Gdyby naprawdę było tak jak twierdzisz nie mógłbyś tego wiedzieć ani w żaden sposób próbować uzasadnić, a więc sam fakt, że to piszesz jest najlepszym dowodem na to że kłamiesz oszuście.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >No to jeśli urojenia nie są prawdziwe, to jest podział na prawdę i interpretację> To jest podział na prawdę i nieprawdę.Czyli ontologię (prawda absolutna) i epistemologię (interpretacja). > Skąd wiesz że naprawdę istnieje taki podział ?Nie baw się w szarleya. Odpowiedziałem i wyjaśniłem jakie byłyby konsekwencje niepoczynienia tego założenia. > Gdyby naprawdę było tak jak twierdzisz nie mógłbyś tego wiedzieć ani w żaden sposób próbować uzasadnićbo ty tak powiedziałeś w ataku bezsilnej paniki?  > a więc sam fakt, że to piszesz jest najlepszym dowodem na to że kłamiesz oszuście.Fakt, że cię zaorałem argumentami i obśmiałem twoją żałosną narcystyczną tchórzowską retorykę miałby świadczyć o tym, że kłamię? Już dawno się pogubiłeś i nie wiesz co pisać. Tak właśnie mają kłamcy, którzy plączą się i unikają odpowiedzi, potem udając, że nie było argumentów i odpowiadając autorytarnymi stwierdzeniami lub projekcjami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>To jest podział na prawdę i nieprawdę. >Czyli ontologię (prawda absolutna) i epistemologię (interpretacja).
Gdyby powyższa implikacja i co za tym idzie twój pożal się Boże podział były prawdziwe, to jak sam twierdzisz nie mógłbyś tego wiedzieć, więc sam fakt że ten podział głosisz już jest najlepszym dowodem na to, że jesteś zwykłym kłamcą i oszustem.
>Nie baw się w szarleya. Odpowiedziałem i wyjaśniłem jakie byłyby konsekwencje niepoczynienia tego założenia.
Teraz będziesz zmyślał, ale prawda jest taka, że nic takiego nie uzasadniłeś. Można to łatwo sprawdzić w twoich postach.
>bo ty tak powiedziałeś w ataku bezsilnej paniki?
1. Człowiek myśli, że prawda to... - prawda epistemologiczna (Olson, 30 marca) 2. nieprawda to epistemologia (Olson 6 kwietnia) 3. Olson twierdzi 1 i 2 4. Olson jest człowiekiem
Z 4 i 1 wynika że Olson pisze o prawdzie epistemologicznej, a z 2 że to co Olson pisze jest nieprawdą. A nie mówiłem ?
>Fakt, że cię zaorałem argumentami i obśmiałem twoją żałosną narcystyczną tchórzowską retorykę miałby świadczyć o tym, że kłamię?
O tym, że kłamiesz świadczy banalna implikacja, że gdyby to co piszesz było prawdą nie mógłbyś wiedzieć, że to prawda. Ty jednak twierdzisz że to prawda co dowodzi że jesteś łgarzem.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No widzę, że się pan pięknie przedstawił przed nami/w tej chwili słuchaczom/przed milionami słuchaczy  To by było na tyle, a koń jaki jest każdy widzi. Festiwal bełkotu i autorytarnych stwierdzeń i emocje projektowane na mnie świadczą o tym, że kolejna tego typu dyskusja zakończyła się sukcesem, a do modów wysłałem już odpowiednie linki i zostaniesz znów zbanowany Jasiu Lewandowski
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> To by było na tyle, a koń jaki jest każdy widzi. Festiwal bełkotu i autorytarnych stwierdzeń i emocje projektowane na mnie świadczą o tym, że kolejna tego typu dyskusja zakończyła się sukcesem, a do modów wysłałem już odpowiednie linkiZawaliłeś się już w takich sprzecznościach, że się z nich nie wygrzebiesz, ale tak to jest gdy się manipuluje przy pojęciu prawdy. > i zostaniesz znów zbanowany Jasiu Lewandowski  Masz obsesje. Rozwalił cię kiedyś, dlatego masz teraz traumę i ciągle wspominasz o tym kolesiu. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Zawaliłeś się już w takich sprzecznościach, że się z nich nie wygrzebiesz, ale tak to jest gdy się manipuluje przy pojęciu prawdy.Nie miałeś szans na argumenty, to teraz myślisz, że jak wypowiesz się autorytarnie, to twoja psychopatia pozostanie niezauważona. Nie masz na to szansy. Sam zaorałeś się w sprzecznościach i wymyślasz teorie, których sam nie rozumiesz. > >i zostaniesz znów zbanowany Jasiu Lewandowski  > Masz obsesje. Rozwalił cię kiedyś, dlatego masz teraz traumę i ciągle wspominasz o tym kolesiu.Przedszkolna racjonalizacja, dla nieudolnego maskowania się. Wspominam o tym kolesiu bo został zaorany i zbanowany, potem na śfini go rozjechałem i wyzwałem go na solówkę, przed którą stchórzył (wiadomo kozak w necie, kim jest w świecie - tchórzliwym chuchrem bojącym się własnego cienia). Pan Mariusz już wie kim jesteś, bo zostały mu przesłane linki, z których jednoznacznie to wynika. Próba wyparcia to twój kolejny samobój. Wypierasz się bo masz w pamięci kompromitację jaką zafundowałeś sobie tutaj próbując dyskutować w dokładnie ten sam sposób i dostając mentalny łomot na argumenty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> >>i zostaniesz znów zbanowany Jasiu Lewandowski  > >Masz obsesje. Rozwalił cię kiedyś, dlatego masz teraz traumę i ciągle wspominasz o tym kolesiu.> Przedszkolna racjonalizacja, dla nieudolnego maskowania się. Wspominam o tym kolesiu bo został zaorany i zbanowany, potem na śfini go rozjechałem i wyzwałem go na solówkę, przed którą stchórzył (wiadomo kozak w necie, kim jest w świecie - tchórzliwym chuchrem bojącym się własnego cienia). Pan Mariusz już wie kim jesteś, bo zostały mu przesłane linki, z których jednoznacznie to wynika. Próba wyparcia to twój kolejny samobój. Wypierasz się bo masz w pamięci kompromitację jaką zafundowałeś sobie tutaj próbując dyskutować w dokładnie ten sam sposób i dostając mentalny łomot na argumenty.To że pożyczyłem od Lewandowskiego kilka prześmiewczych zwrotów w żadnym wypadku nie implikuje, że nim jestem. Wyciągasz zbyt daleko idące wnioski na podstawie niepełnej wiedzy załatanej swymi wątpliwymi założeniami i wybiórczo ignorujesz różnice, które całkowicie wykluczają twoją hipotezę. Lewandowski jest wyraźnie antynaukowy i się z tym nie kryje, ja natomiast zupełnie odwrotnie jestem pronaukowy, gdyż uważam że tylko dzięki matematyce i fizyce udało się osiągnąć realny postęp. Lewandowski jest teistą i wierzy w dogmaty religijne, ja według większości definicji jestem ateistą. Widzisz zatem, że twoja wyssana z palca hipoteza zupełnie nie przystaje do rzeczywistość, nikt jej nie podziela, tylko ty sam, bo masz traumę sprzed roku i emocjonalnie dopasowujesz na siłę rzeczywistość do swych złudzeń .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Dobra, nie tłumacz się. Nie wiem jak można mieć traumę po tym, że się kogoś zaorało. Lewandowski pisał prawie to samo co ty, tylko nieco innymi słowami. Twój kamuflaż się nie broni, a tłumacząc się w ten sposób, tylko potwierdzasz to, że nim jesteś.
Wszędzie cię rozpoznam trollku, bo nie ma drugiej takiej choroby.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Dobra, nie tłumacz się. Nie wiem jak można mieć traumę po tym, że się kogoś zaorało. Lewandowski pisał prawie to samo co ty, tylko nieco innymi słowami. Twój kamuflaż się nie broni, a tłumacząc się w ten sposób, tylko potwierdzasz to, że nim jesteś.Tym samym sposobem mógłbyś udowodnić, że Lewandowski to Lewis bo pisze o naturalizmie to samo tylko nieco innymi słowy  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | Krystkon ma duży talent do wymyślania innym życiorysów. Nie poradzi np. zrozumieć, że kiedy ktoś przyznaje się do ateizmu to nie może być katolikiem. Mnie też kiedyś wymyślił z czego się utrzymuję, sugerując że zna moją pracę lepiej niż ja sam  Ten model już taki jest... Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Krystkon ma duży talent do wymyślania innym życiorysów.Nie wiem, ale Głodzika i szarleya na pewno nie przebije w projektowaniu swoich cech na czyjś życiorys, np z tym seksem, albo znajomymi. > Nie poradzi np. zrozumieć, że kiedy ktoś przyznaje się do ateizmu to nie może być katolikiem.Kogo chcesz w ten sposób oszukać? Właśnie po to udajesz, że jesteś ateistą, ale to zbyt prymitywna strategia, a właściwie to nie ma tu żadnej strategii, tylko prostackie i nieudolne działanie, ale gdy trzeba rozmawiać o meritum, to robisz dokładnie to co Lewandowski i nikt inny tak nie robi. Bo to rzadkość, jak rozmawialiśmy z Episode_2 na mailu, żeby ktoś jednocześnie bredził takie głupoty, które graniczą wręcz z upośledzeniem, a jednocześnie momentami miał przebłyski inteligencji. szarley, a zobacz co teraz napisał Lewandowski, czy tam Bednarski jeśli tak go wolisz nazywać, bo pewnie jedno i drugie nazwisko nie są prawdziwe. Chodzi o teorię. Widzisz to? A teraz pomyśl, że robisz to samo, tylko tego nie dostrzegasz i dlatego moja reakcja jest taka sama wobec ciebie i niego. > Mnie też kiedyś wymyślił z czego się utrzymuję, sugerując że zna moją pracę lepiej niż ja sam  Kłamiesz. Pisałeś coś, a ja przeinaczyłem nieistotny szczegół, co w histerii nazwałeś kłamstwem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >Kłamiesz. Pisałeś coś, a ja przeinaczyłem nieistotny szczegół, co w histerii nazwałeś kłamstwem.
>>Współprojektowałem olbrzymie inwestycje >Ehe, jasne narcyzku i masz paszport polsatu i rozmawiałeś z Kwaśniewski, tzn podał ci rękę... no dobra, może nie podał, ale kiwnął głową na przywitanie do grupy 100 osób, z którymi stałeś
Zarzucasz mi kłamstwo? Udowodnij lub przeproś
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | To na tobie spoczywa ciężar dowodu. Nie łykam twoich przechwałek, a poza tym wiele razy skłamałeś na mój temat, aby tylko wyprzeć świadomość braku argumentów. Poza tym kogoś takiego jak ty się nie przeprasza, bo nie mam szacunku do takich ludzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Dobra, nie tłumacz się. Nie wiem jak można mieć traumę po tym, że się kogoś zaorało. Lewandowski pisał prawie to samo co ty, tylko nieco innymi słowami. Twój kamuflaż się nie broni, a tłumacząc się w ten sposób, tylko potwierdzasz to, że nim jesteś.> Tym samym sposobem mógłbyś udowodnić, że Lewandowski to Lewis bo pisze o naturalizmie to samo tylko nieco innymi słowy  No właśnie, innymi słowy - tymi co ty  I poza tobą nie ma drugiego takiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> >>Dobra, nie tłumacz się. Nie wiem jak można mieć traumę po tym, że się kogoś zaorało. Lewandowski pisał prawie to samo co ty, tylko nieco innymi słowami. Twój kamuflaż się nie broni, a tłumacząc się w ten sposób, tylko potwierdzasz to, że nim jesteś.> >Tym samym sposobem mógłbyś udowodnić, że Lewandowski to Lewis bo pisze o naturalizmie to samo tylko nieco innymi słowy  > No właśnie, innymi słowy - tymi co ty I poza tobą nie ma drugiego takiego.Pogrążasz się w coraz większych teoriach spiskowych, bo oficjalnie Lewis nie żyje i to już od ponad pół wieku. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ale co Lewis ma wspólnego z tym, że tylko Jan Bednarski i Jan Lewandowski popełniają taki sam błąd, dyskutują w taki sam sposób i są tak samo głupi, choć mają jakiś przebłysk normalnej inteligencji? Bo ja tu nie widzę nic wspólnego z Lewisem, nie pochlebiaj sobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Ale co Lewis ma wspólnego z tym, że tylko Jan Bednarski i Jan Lewandowski popełniają taki sam błąd, dyskutują w taki sam sposób i są tak samo głupi, choć mają jakiś przebłysk normalnej inteligencji?
A dyskutowałeś z Lewisem ? Też byś pewnie dostał od niego łomot i już byś w emocjach nikogo nie odróżniał. To co wobec ciebie zastosowałem to standardowy sposób obalania realizmu metafizycznego, który wykorzystuje zawsze gdy ktoś zbyt dużo filozofuje. Z filozofii można się leczyć, naprawdę.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >A dyskutowałeś z Lewisem ?
No właśnie nie i dlatego nie jest to temat dyskusji. Nie jesteś Lewandowskim bo nie dyskutowałem z Lewisem? Żałosna próba obrony i teraz to już chyba nikt nie będzie miał wątpliwości. Zresztą był tu taki pedofil, który bronił pedofilii i wracał pod różnymi nickami. Prędzej czy później i tak zawsze następowała demaskacja i ban, mimo braku 100% dowodów, choć i tak było wiadomo, że to on. Przy okazji wyjaśniłem tu różnicę między ontologią i epistemologią od jeszcze innej strony, ale i tak nie zrozumiesz i w apodyktycznym amoku będziesz chciał się z tym nie zgodzić.
>Z filozofii można się leczyć, naprawdę.
Z miłości do mądrości można się "leczyć" głupotą. Ja jednak wolę filozofię, bo bez filozofii nie ma żadnego myślenia, a nawet definicji prawdy. Różne gałęzie nauki łączą się ze sobą, tak jak każde stwierdzenie łączy się ze swoimi domyślnymi aksjomatami. Nieodróżnianie teorii od faktów to objaw różnych chorób, np psychopatii i schizofrenii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>No właśnie nie i dlatego nie jest to temat dyskusji. Nie jesteś Lewandowskim bo nie dyskutowałem z Lewisem? Żałosna próba obrony i teraz to już chyba nikt nie będzie miał wątpliwości.
Nie możesz się pogodzisz, że na dwóch forach dostałeś łomot i żeby załagodzić przykrość wymyśliłeś sobie że zrobiła to ta sama osoba. Ma to rzekomo zmniejszyć twoją kompromitacje, więc gdybyś dostał taki łomot od Lewisa pewnie starałbyś się go podciągnąć znów pod jedną i tą samą osobę. Najpewniej zadziałałby tu ten sam mechanizm obronny, który teraz jest u ciebie aktywny.
>Zresztą był tu taki pedofil, który bronił pedofilii i wracał pod różnymi nickami. Prędzej czy później i tak zawsze następowała demaskacja i ban, mimo braku 100% dowodów, choć i tak było wiadomo, że to on.
Brniesz w coraz większe absurdy, a wszyscy mają tu z ciebie największą polewę. Dostawał bana bo go demaskowano czy dlatego, że promował pedofilię ? Po pierwsze nie ma w ogóle dobrych dowodów na to, że jestem Lewandowskim, po drugie bycie Lewandowskim nie jest nawet czymś niezgodnym z regulaminem. Więc zupełnie niepotrzebnie się męczysz, dostałeś od kogoś tam łomot na innym forum i masz teraz taki silny uraz, że do tej pory nie możesz się z tym pogodzić.
>Przy okazji wyjaśniłem tu różnicę między ontologią i epistemologią od jeszcze innej strony, ale i tak nie zrozumiesz i w apodyktycznym amoku będziesz chciał się z tym nie zgodzić.
Po prostu jesteś zwykłym łgarzem, bo gdyby prawdą było to o czym piszesz to nie mógłbyś tego wiedzieć i tego wyjaśniać.
>Z miłości do mądrości można się "leczyć" głupotą. Ja jednak wolę filozofię, bo bez filozofii nie ma żadnego myślenia, a nawet definicji prawdy. Różne gałęzie nauki łączą się ze sobą, tak jak każde stwierdzenie łączy się ze swoimi domyślnymi aksjomatami. Nieodróżnianie teorii od faktów to objaw różnych chorób, np psychopatii i schizofrenii.
Filozofia służy ci jedynie do rozmywania dobrze uzasadnionych na gruncie nauk ścisłych faktów, a więc poza nazwą z mądrością to nie ma nic wspólnego. Wykazałem jak bredzisz.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Podpuściłem cię i się wsypałeś. Reszta należy do moderacji  P.S. Najlepsze jest to, że twierdzisz, że prawda nie istnieje (nie istnieje ontologia czyli nie istnieje prawda bo żadne stwierdzenie nie ma się do czego odnieść), czyli to tak jakby język nie odnosił się do niczego (czyli nie możesz niczego stwierdzić, a także tego, że prawda nie istnieje). Prawda byłaby więc zawarta w definicji i nie miałaby nic wspólnego z realnymi zdarzeniami, czyli taki język byłby bezużyteczny. Dlatego "udowadniasz", że z samej definicji nie wywiedziesz innych definicji, bez odniesienia do realnego toku zdarzeń. Wiemy jednak, że tak nie jest, bo takie założenie prowadzi do samowywrotności. Pyk - zaorane. Jeśli ktoś chce się z tym nie zgadzać i nie podaje argumentów, no to kończy jak Jasiu, czyli kompromituje się i błądzi po emocjonalnych stwierdzonkach, myśląc że w ten sposób się obroni. Mentalny sebix
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Podpuściłem cię i się wsypałeś. Reszta należy do moderacji
Jak ciebie tolerują to ja się tutaj czuje w 100% bezpieczny.
>Najlepsze jest to, że twierdzisz, że prawda nie istnieje (nie istnieje ontologia czyli nie istnieje prawda bo żadne stwierdzenie nie ma się do czego odnieść),
Tylko w twojej upośledzonej teorii można dojść do takich wniosków.
>czyli to tak jakby język nie odnosił się do niczego (czyli nie możesz niczego stwierdzić, a także tego, że prawda nie istnieje).
Nic takiego nie stwierdzam, biorę po prostu twój filozoficzny bełkot i udowadniam, że to bełkot. Kto tu zaczął filozofować ?
>Wiemy jednak, że tak nie jest, bo takie założenie prowadzi do samowywrotności.
A skąd wiesz, że tak jest naprawdę skoro sam wywaliłeś kryterium prawdy poza obszar jakiejkolwiek możliwej weryfikacji dla człowieka ? Nie wiesz tego, tylko po prostu wziąłeś to z sufitu. Przy okazji sam udowodniłeś, że jesteś kłamcą, bo gdybyś miał racje to nie mógłbyś wiedzieć tego o czym piszesz.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Podpuściłem cię i się wsypałeś. Reszta należy do moderacji> Jak ciebie tolerują to ja się tutaj czuje w 100% bezpieczny.Już raz cię zbanowali za podobny pod-trolling, więc czuj sobie co chcesz  > >Najlepsze jest to, że twierdzisz, że prawda nie istnieje (nie istnieje ontologia czyli nie istnieje prawda bo żadne stwierdzenie nie ma się do czego odnieść),> Tylko w twojej upośledzonej teorii można dojść do takich wniosków.W twojej tak jest. Do czego miałyby odnosić się myśli, gdyby nie było żadnej ontologii? Do niczego, albo byłyby jednorodne z ontologią, czyli albo żadna myśl nie byłaby prawdą, albo każda. Szach mat i przed tym argumentem uciec nie umiesz. > >czyli to tak jakby język nie odnosił się do niczego (czyli nie możesz niczego stwierdzić, a także tego, że prawda nie istnieje).> Nic takiego nie stwierdzam, biorę po prostu twój filozoficzny bełkot i udowadniam, że to bełkot. Kto tu zaczął filozofować ?I kolejna ucieczka od argumentów. Poza napisaniem, że coś udowadniasz, nie masz niczego. A skoro tak piszesz i nie umiesz uzasadnić, to jesteś zwykłym kłamczuszkiem, który nie umie przyznać się do błędu i próbuje tupać nóżkami  > >Wiemy jednak, że tak nie jest, bo takie założenie prowadzi do samowywrotności.> A skąd wiesz, że tak jest naprawdę skoro sam wywaliłeś kryterium prawdy poza obszar jakiejkolwiek możliwej weryfikacji dla człowieka ?Nie wywaliłem. Człowiek nie może jedynie zweryfikować memu w 100%. Może jednak zwiększać jego użyteczność, co i tak sprowadza się do rozumienia świata na swój sposób. Drobner zresztą już na to odpowiadał i cię zaorał, ale też nie umiejąc odpowiedzieć zacząłeś mu bełkotać i się ośmieszać. > Nie wiesz tego, tylko po prostu wziąłeś to z sufitu. Przy okazji sam udowodniłeś, że jesteś kłamcą, bo gdybyś miał racje to nie mógłbyś wiedzieć tego o czym piszesz.Typowe brednie człowieka, który nie wie o czym pisze i nie umie uzasadnić tego wyznanka wiary.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Już raz cię zbanowali za podobny pod-trolling, więc czuj sobie co chcesz
Każdą osobę, która daje ci prawdziwy łomot uznajesz za kolejne wcielenie Lewandowskiego, więc ty po prostu masz już taką przypadłość.
>W twojej tak jest. Do czego miałyby odnosić się myśli, gdyby nie było żadnej ontologii? Do niczego, albo byłyby jednorodne z ontologią, czyli albo żadna myśl nie byłaby prawdą, albo każda.
To teraz uzasadnij tą implikacje wprowadzoną przez spójnik "czyli" pamiętając o tym, że sam wywaliłeś kryterium prawdy poza obszar jakiejkolwiek możliwej weryfikacji dla człowieka. Już dawno ci mówiłem że pleciesz głupstwa, ale nie chciałeś słuchać to teraz masz problem.
>Szach mat i przed tym argumentem uciec nie umiesz.
Żadnego argumentu tam nie było, tylko jakieś autorytarne stwierdzenia, których nawet nie jesteś w stanie uzasadnić na mocy tego co sam twierdzisz.
>I kolejna ucieczka od argumentów. Poza napisaniem, że coś udowadniasz, nie masz niczego.
Bo i nie muszę mieć. To jest tylko twój wykręt, który wymyśliłeś na poczekaniu, bo już nie wiedziałeś co odpowiedzieć na naukowe dowody, które były tu omawiane. Poza tym zauważ, że taki wykręt mógłbyś zrobić w każdej dyskusji, nie tylko ze mną.
>A skoro tak piszesz i nie umiesz uzasadnić, to jesteś zwykłym kłamczuszkiem, który nie umie przyznać się do błędu i próbuje tupać nóżkami
Sam jesteś kłamcą, bo twierdzisz coś czego właśnie nie mógłbyś wiedzieć, gdyby to było prawdą. Czyli w każdym możliwym wypadku okazuje się, że jesteś oszustem.
>Nie wywaliłem.
Dobrze, że wreszcie zmądrzałeś. Teraz przyznaj się do błędu i nie rób więcej syfu na forum.
>Człowiek nie może jedynie zweryfikować memu w 100%. Może jednak zwiększać jego użyteczność, co i tak sprowadza się do rozumienia świata na swój sposób.
Czyli to co teraz do mnie piszesz to jest jedynie twoje subiektywne rozumienie świata nie mające nic wspólnego z tym jak jest naprawdę. Dzięki że sam się zaorałeś, ja już nie muszę.
>Drobner zresztą już na to odpowiadał i cię zaorał, ale też nie umiejąc odpowiedzieć zacząłeś mu bełkotać i się ośmieszać.
Drobner przynajmniej potrafi normalnie pisać, ja też z tobą próbowałem prowadzić normalną rozmowę zanim mnie zaatakowałeś personalnie.
>Typowe brednie człowieka, który nie wie o czym pisze i nie umie uzasadnić tego wyznanka wiary.
Ależ umiem, sam napisałeś, że jeśli człowiek myśli, że coś jest prawdą to jest to prawda epistemologiczna, później napisałeś, że jest ona nieprawdą, ale ty jesteś człowiekiem, więc jeśli miałbyś racje to nie miałbyś racji, zatem nie masz racji. To logiczne.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Każdą osobę, która daje ci prawdziwy łomot uznajesz za kolejne wcielenie Lewandowskiego, więc ty po prostu masz już taką przypadłość.Popatrzcie jaki narcyzek - wydaje mu się, że jest jedyną osobą, która mnie rzekomo zaorała. No i oprócz niego Lewandowski, czyli też on. Nikt poza nim nie ma racji  Tylko, że moje argumenty się same bronią, a twoje to samowywrotny bełkot, którym nie umiesz odnieść się do moich argumentów. > >W twojej tak jest. Do czego miałyby odnosić się myśli, gdyby nie było żadnej ontologii? Do niczego, albo byłyby jednorodne z ontologią, czyli albo żadna myśl nie byłaby prawdą, albo każda.> To teraz uzasadnij tą implikacje wprowadzoną przez spójnik "czyli" pamiętając o tym, że sam wywaliłeś kryterium prawdy poza obszar jakiejkolwiek możliwej weryfikacji dla człowieka. Już dawno ci mówiłem że pleciesz głupstwa, ale nie chciałeś słuchać to teraz masz problem.Nie wywalałem żadnej prawdy poza żaden obszar - to twój wymysł ad hoc, wymyślony aby bronić urojeń. Schizole już tak mają - wymyślają nowe urojenia, które mają bronić poprzednich. Tak działa nadmiernie rozbuchana racjonalizacja i takiemu osobnikowi nie da się niczego wytłumaczyć, tak jak Macierewiczowi nie da się racjonalnie wyjaśnić, że w Smoleńsku nie było żadnego zamachu, tylko wypadek. Paranoicy to samo - niech ktoś spróbuje wytłumaczyć Ziobrze, że nie ma spisku, który akurat on dostrzega. Narcyzi brną w zaparte i wymyślają kolejne racjonalizacje, aby tylko nie uświadamiać sobie własnych wad. Psychopaci czy alkoholicy często po prostu wierzą w swoje racjonalizacje i nie analizują. Inteligentni socjopaci ich dla siebie nie wytwarzają, albo je negują, lub po prostu ignorują, ale wymyślają je na potrzeby manipulacji. To ty wywalasz prawdę poza obszar weryfikacji epistemologicznej, bo usuwasz istnienie innej wersji świata niż ta w twojej głowie. Już wprowadzenie podziału na twoją wiedzę i zrozumienie (interpretację) i to co jest faktycznie, to właśnie podział, o którym piszemy. Negowanie tego jest mega kompromitujące, a to że nie zdajesz sobie z tego sprawy pogrąża cię jeszcze bardziej. Ja jedynie wywalam prawdę ontologiczną poza obszar weryfikacji epistemologicznej i to jest zgodne z wnioskami twierdzenia Godla i podstawą filozofii, bez której nie istniałaby żadna nauka, ani żadne logiczne zdania, które cokolwiek opisują.
A jeśli słówka są dla ciebie za trudne to sprawdź w słowniku i się nie kompromituj. Bez ich znajomości i tak powinieneś wywnioskować z kontekstu o co chodzi, a ty nawet tego nie zrobiłeś. > Żadnego argumentu tam nie byłoNo tak, Jasiu nie zrozumiał, czyli nie było  > tylko jakieś autorytarne stwierdzenia, których nawet nie jesteś w stanie uzasadnić na mocy tego co sam twierdzisz.Bełkot. Jasiu nie wie o czym pisze i nie umie tego uzasadnić, a na mocy tego co sam twierdzi, nie może nic stwierdzić. > >I kolejna ucieczka od argumentów. Poza napisaniem, że coś udowadniasz, nie masz niczego.> Bo i nie muszę mieć.No tak, słowa guru wystarczą  > To jest tylko twój wykręt, który wymyśliłeś na poczekaniu, bo już nie wiedziałeś co odpowiedzieć na naukowe dowodya tak piszesz do siebie podsumowując swoją żałosną pseudotaktykę > Poza tym zauważ, że taki wykręt mógłbyś zrobić w każdej dyskusji, nie tylko ze mną.To też przecież piszesz o sobie. Patrzysz na świat tylko przez pryzmat projekcji. W swojej teorii zapomniałeś o tym, że teoria musi zawierać to, że jesteś świadomością poznającą rzeczywistość, która jest na zewnątrz tej świadomości. Czyli nie poznajesz tylko swojego wnętrza, a przez poznawanie swojego wnętrza poznajesz świat zewnętrzny. Ty próbujesz zlikwidować obserwatora, czy świat, w którym się on znajduje? Jesteś solipsystą uważającym, że istnieje tylko twoja świadomość i jej treść i nie ma niczego poza tym? Wynikałoby z tego, że tak, ale nawet nie mógłbyś wtedy poczynić takiego założenia, bo wszystko byłoby puste i samowywrotne. To co próbujesz tu przedstawić to imitacja negacji, żeby autorytarnie móc wprowadzać swoje wierzenia. Strasznie to pokrętne i wewnętrznie sprzeczne na każdym kroku. Jednak dopiero oddzielenie epistemologii od ontologii i prawdy nadaje użyteczności językowi, jednocześnie odciążając go z obowiązku opisywania absolutnych faktów, czyli odbiera mu atrybut samowywrotności. > Czyli to co teraz do mnie piszesz to jest jedynie twoje subiektywne rozumienie świata nie mające nic wspólnego z tym jak jest naprawdę. Dzięki że sam się zaorałeś, ja już nie muszę.Zaorać mógłby się tylko każdy śmieć (nie mówię, że akurat tak twierdzisz, bo uważam, że po prostu nie rozumiesz tego co mówisz), który twierdziłby, że jego jest obiektywne. Poza tym twoje uciekanie w dychotomię jest śmieszne. Że nagle przeciwieństwem subiektywnego rozumienia jest od razu nic wspólnego z tym jak jest naprawdę. To ty przecież wykluczasz to jak jest naprawdę, skoro mówisz, że nie istnieje ontologia. Albo wykluczasz subiektywne rozumienie, czyli istnienie epistemologii. W obu przypadkach przeczysz sobie i doprowadzasz swoje stwierdzenia do samowywrotności, a siebie do samokopromitacji. > Drobner przynajmniej potrafi normalnie pisać, ja też z tobą próbowałem prowadzić normalną rozmowę zanim mnie zaatakowałeś personalnie.Ale teraz ego nie pozwala - nie skupiasz się na argumentach, tylko na tym, że cię zaatakowałem personalnie. Kolejne potwierdzenie na moje argumenty. > Ależ umiem, sam napisałeś, że jeśli człowiek myśli, że coś jest prawdą to jest to prawda epistemologiczna,> później napisałeś, że jest ona nieprawdąNiby gdzie, kłamczuszku? > ale ty jesteś człowiekiem, więc jeśli miałbyś racje to nie miałbyś racji, zatem nie masz racji. To logiczne.Nie, to choroba. Im prędzej odwiedzisz lekarza specjalistę, tym lepiej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Popatrzcie jaki narcyzek - wydaje mu się, że jest jedyną osobą, która mnie rzekomo zaorała. No i oprócz niego Lewandowski, czyli też on. Nikt poza nim nie ma racjiCzytam twoje posty też na innych forach więc wiem. > Już wprowadzenie podziału na twoją wiedzę i zrozumienie (interpretację) i to co jest faktycznie, to właśnie podział, o którym piszemy.A to co ty twierdzisz samo jest tylko twoją wiedzą, więc na mocy tego co sam piszesz nie jesteś w żaden sposób w stanie stwierdzić że tak jest faktycznie. A jednak tak twierdzisz, czyli kłamiesz. > Ja jedynie wywalam prawdę ontologiczną poza obszar weryfikacji epistemologicznej i to jest zgodne z wnioskami twierdzenia Godla i podstawą filozofii, bez której nie istniałaby żadna nauka, ani żadne logiczne zdania, które cokolwiek opisują.Już ci napisałem, że nie wiesz o czym mówi twierdzenie Godla, a twój wymysł jest opisany na Wikipedii w podrozdziale "Błędne interpretacje". Człowiek jak najbardziej zna status zdań o których mówi twierdzenie Godla. > Bełkot. Jasiu nie wie o czym pisze i nie umie tego uzasadnić, a na mocy tego co sam twierdzi, nie może nic stwierdzić.Cały czas ci się wydaje, że skoro się z tobą nie zgadzam to znaczy, że twierdzę coś przeciwnego. A ja jedynie twierdzę że bredzisz. Nie da się znaleźć negacji zdania bezsensownego, to nie miałoby sensu. > W swojej teorii zapomniałeś o tymZnów mi coś bezpodstawnie przypisałeś, projektując na mnie swoje własne filozoficzne urojenia. > Strasznie to pokrętne i wewnętrznie sprzeczne na każdym kroku. Jednak dopiero oddzielenie epistemologii od ontologii i prawdy nadaje użyteczności językowi, jednocześnie odciążając go z obowiązku opisywania absolutnych faktów, czyli odbiera mu atrybut samowywrotności.Żadnej samowywrtoności tutaj nie wykazałeś, bo chyba nawet nie wiesz co to znaczy lub specjalnie nie chcesz tego dokładniej opisać, gdyż doskonale zdajesz sobie sprawę, że powyższe uzasadnienie opiera się na błędnym kole. > To ty przecież wykluczasz to jak jest naprawdę, skoro mówisz, że nie istnieje ontologia. Albo wykluczasz subiektywne rozumienie, czyli istnienie epistemologii. W obu przypadkach przeczysz sobie i doprowadzasz swoje stwierdzenia do samowywrotności.Żeby pojęcie subiektywności miało sens to musi być też pojęcie obiektywności i my normalnie mamy bezpośredni dostęp do obiektywnego świata. Ty chyba zaprzeczasz temu że normalnie mamy bezpośredni dostęp do obiektywnego świata, przez co popadasz w samosprzeczność. Próbujesz teraz załagodzić swoje stanowisko i wmawiasz że twój podział to zwykły podział na subiektywność i obiektywność, ale tak naprawdę chcesz zanegować coś więcej, ty chcesz zanegować że normalnie mamy bezpośredni dostęp do obiektywnego świata i to właśnie uważam za bełkot. > Niby gdzie, kłamczuszku?Wtedy gdy ja napisałem o podziale na prawdę i nieprawdę, ty dopisałeś "czyli podział na ontologię i epistemologię". Uznaje podział na prawdę i nieprawdę, ale tego drugiego nie uznaje bo prowadzi do samowywrotności. > Nie, to choroba. Im prędzej odwiedzisz lekarza specjalistę, tym lepiej.Jesteś człowiekiem, który myśli że ma racje, a więc na mocy tego co sam twierdzisz mamy tu do czynienia z prawdą epistemologiczną, która jak sam twierdzisz jest nieprawdą, czyli jeśli to co piszesz byłoby prawdą to byłoby nieprawdą, a więc nie jest prawdą. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Popatrzcie jaki narcyzek - wydaje mu się, że jest jedyną osobą, która mnie rzekomo zaorała. No i oprócz niego Lewandowski, czyli też on. Nikt poza nim nie ma racji> Czytam twoje posty też na innych forach więc wiem.Lewandowski nie dał się sprowokować. Cały czas powtarzał swoje mantry, ale to nie znaczy, że zaorał. Mi on wyglądał na postawionego bota, który generuje takie odpowiedzi i jest trollingiem  > >Już wprowadzenie podziału na twoją wiedzę i zrozumienie (interpretację) i to co jest faktycznie, to właśnie podział, o którym piszemy.> A to co ty twierdzisz samo jest tylko twoją wiedzą, więc na mocy tego co sam piszesz nie jesteś w żaden sposób w stanie stwierdzić że tak jest faktycznie. A jednak tak twierdzisz, czyli kłamiesz.Piszesz tak bo sterują tobą emocje. Myślenie dychotomiczne i czynienie nadinterpretacji abyś mógł się dalej nie zgadzać. A zawsze można się nie zgadzać, niezależnie od tego czy ma się rację. I do tego niezgadzania można mieć nawet interpretację. Ją też można w nieskończoność razy racjonalizować. Każdy udowodniony fakt można też postawić jako sprawdzający się model, co nie oznacza, że to prawda. Ale właśnie do tego potrzebujemy rozumieć fakt, że nasze myśli nie są modelami oznaczającymi ostateczną prawdę. Weryfikacją jest właśnie prawda ontologiczna. To jest coś co wstawiasz tam gdzie mędrkujący filozofowie wstawiają bozię, albo jakieś dogmaty. To jest coś co wstawiasz spokojnie w miejsce nieścisłości w myślach. Myśli nie są prawdą ontologiczną, ale do myślenia jest nam potrzebny model, w którym wyobrażamy sobie, że symulacja optymalizuje wszystkie pomiary. Wiemy, że nasze nie są optymalne, ale w jakimś stopniu się sprawdzają - wycinkowo. Różne strategie sprawdzają się bardziej lub mniej. Prawda ontologiczna nie jest wyrażana w języku, bo jest nią tok zdarzeń i np to, że istniejesz i czujesz nerwy gdy piszę posta i cię kolejny raz oram, a ty nie masz argumentów. Język to tylko opis. Umysł próbuje zaimplementować świat, ale postrzega go przez pryzmat czegoś. Przez pryzmat właśnie mentalnych modeli i to nazywamy epistemologią. Możemy opisać, że opisujemy. Jest to użyteczne i innej weryfikacji nie trzeba. Nie byłaby ona nawet możliwa do przeprowadzenia. Sens, czyli zrozumienie zamyka temat. Częściowo jesteśmy w stanie coś zrozumieć, a część to wypełniacze jakimi mózg wypełnia defaultowo luki w niewiedzy. Ty próbujesz zrobić strawmana przedstawiając ontologię i epistemologię jako przeciwieństwa, a one się przecież w jakimś stopniu przenikają. > Już ci napisałem, że nie wiesz o czym mówi twierdzenie Godla, a twój wymysł jest opisany na Wikipedii w podrozdziale "Błędne interpretacje". Człowiek jak najbardziej zna status zdań o których mówi twierdzenie Godla.Napisałeś tak na wikipedii, to znaczy, że musi tak być  A ja nie rozumiem i nikt poza tobą i twoim alter nickiem Lewandowskim tego nie rozumieją  To dlatego ja podałem argumenty, a ty paradowód, który nie odnosi się do zagadnień potrzebnych przy poruszaniu np problemu algorytmiczności umysłu (Hermene cię zaorała dawno temu pisząc to). > Cały czas ci się wydaje, że skoro się z tobą nie zgadzam to znaczy, że twierdzę coś przeciwnego.I znów opisałeś swoje zachowanie za pomocą projekcji. Przedstawiłeś w ten sposób ontologię i epistemologię jako przeciwieństwa, co pokazuje, że kompletnie nie radzisz sobie z argumentacją i dlatego sięgasz po coś tak dennego. > A ja jedynie twierdzę że bredzisz.Jedynie twierdzisz. No i właśnie to jest jeden z dwóch moich głównych zarzutów wobec ciebie. Drugim jest niezrozumienie prostych argumentów jakie przedstawiłem i nieodpowiedzenie na nie bezpośrednio. > Nie da się znaleźć negacji zdania bezsensownego, to nie miałoby sensu.Każde zdanie bezsensowne można zanegować. Sensownego nie można. Znów piszesz na odwrót  Czyli dla ciebie samowywrotność to pisanie sensownych zdań, a brak samowywrotności to pisanie bezsensownych. Brawo logika  > >W swojej teorii zapomniałeś o tym> Znów mi coś bezpodstawnie przypisałeś, projektując na mnie swoje własne filozoficzne urojenia.Przypisałem prawidłowo, ale nie umiałeś tego skontrargumentować i bezpodstawnie próbujesz negować. > Żadnej samowywrtoności tutaj nie wykazałeśWykazałem. Samo-wywrotnością jest to, że twój pogląd posiada założenie, które w konsekwencji prowadzi do jego obalenia, albo nie jest oparte na argumentach, czyli pojawia się a priori tylko dlatego, że ktoś tak mówi. > Żeby pojęcie subiektywności miało sens to musi być też pojęcie obiektywności i my normalnie mamy bezpośredni dostęp do obiektywnego świata.To zdanie jest samowywrotne, ponieważ aby mieć dostęp do obiektywnego świata, musiałoby nie być czynnika subiektywności. Mielibyśmy więc dostęp do prawdy absolutnej bez tego czegoś co ją interpretuje. Wtedy nie istniałaby epistemologia, czyli wszystko do czego miałbyś dostęp byłoby prawdą. Mylisz obiektywność z intersubiektywnością. Za obiektywny świat wstaw ontologię, a za subiektywną interpretację wstaw epistemologię i masz właśnie to o czym mówię, a co próbujesz negować. > gdy ja napisałem o podziale na prawdę i nieprawdę, ty dopisałeś "czyli podział na ontologię i epistemologię". Uznaje podział na prawdę i nieprawdę, ale tego drugiego nie uznaje bo prowadzi do samowywrotności.Nie przeinaczaj. Zaczęło się od użycia przez ciebie słowa "urojenia". Podział na prawdę i nieprawdę nie zawsze jest użyteczny. Np czasem nie wiadomo czy coś jest urojeniem, bo nie wiadomo co jest prawdą. I właśnie ta niewiedza to ontologia, tzn ontologia jest w miejscu tej niewiedzy. > Jesteś człowiekiem, który myśli że ma racje, a więc na mocy tego co sam twierdzisz mamy tu do czynienia z prawdą epistemologiczną, która jak sam twierdzisz jest nieprawdą, czyli jeśli to co piszesz byłoby prawdą to byłoby nieprawdą, a więc nie jest prawdą.Tak jak pisałem: jest z tobą ciężko. Nie twierdzę, że epistemologia jest nieprawdą, bo nie wprowadzałem tu dychotomii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Piszesz tak bo sterują tobą emocje. Myślenie dychotomiczne i czynienie nadinterpretacji abyś mógł się dalej nie zgadzać. A zawsze można się nie zgadzać, niezależnie od tego czy ma się rację. I do tego niezgadzania można mieć nawet interpretację. Ją też można w nieskończoność razy racjonalizować. Każdy udowodniony fakt można też postawić jako sprawdzający się model, co nie oznacza, że to prawda. Ale właśnie do tego potrzebujemy rozumieć fakt, że nasze myśli nie są modelami oznaczającymi ostateczną prawdę. Weryfikacją jest właśnie prawda ontologiczna. To jest coś co wstawiasz tam gdzie mędrkujący filozofowie wstawiają bozię, albo jakieś dogmaty. To jest coś co wstawiasz spokojnie w miejsce nieścisłości w myślach. Myśli nie są prawdą ontologiczną, ale do myślenia jest nam potrzebny model, w którym wyobrażamy sobie, że symulacja optymalizuje wszystkie pomiary. Wiemy, że nasze nie są optymalne, ale w jakimś stopniu się sprawdzają - wycinkowo. Różne strategie sprawdzają się bardziej lub mniej. Prawda ontologiczna nie jest wyrażana w języku, bo jest nią tok zdarzeń i np to, że istniejesz i czujesz nerwy gdy piszę posta i cię kolejny raz oram, a ty nie masz argumentów. Język to tylko opis. Umysł próbuje zaimplementować świat, ale postrzega go przez pryzmat czegoś. Przez pryzmat właśnie mentalnych modeli i to nazywamy epistemologią. Możemy opisać, że opisujemy. Jest to użyteczne i innej weryfikacji nie trzeba. Nie byłaby ona nawet możliwa do przeprowadzenia. Sens, czyli zrozumienie zamyka temat. Częściowo jesteśmy w stanie coś zrozumieć, a część to wypełniacze jakimi mózg wypełnia defaultowo luki w niewiedzy. Ty próbujesz zrobić strawmana przedstawiając ontologię i epistemologię jako przeciwieństwa, a one się przecież w jakimś stopniu przenikają.
A więc to wszytsko co piszesz to jedynie zawartość twojego urojonego modelu w mózgu, który nie ma nic wspólnego z prawdą. Na bazie kryterium użyteczności możesz uzasadnić jedynie, że twój podział byłby "użyteczny" ale nie prawdziwy (pisze to z punktu widzenia twojego realizmu metafizycznego, który próbujesz tu wciskać). A twoje zapewnienia, że jest prawdziwy to najlepszy dowód na to, że kłamiesz. Już w samym fakcie, że to uzasadniasz tkwi sprzeczność więc możesz się miotać, ale nic na to nie poradzisz.
>Napisałeś tak na wikipedii, to znaczy, że musi tak być A ja nie rozumiem i nikt poza tobą i twoim alter nickiem Lewandowskim tego nie rozumieją To dlatego ja podałem argumenty, a ty paradowód, który nie odnosi się do zagadnień potrzebnych przy poruszaniu np problemu algorytmiczności umysłu (Hermene cię zaorała dawno temu pisząc to).
Nieważne kto to napisał, bo również to uzasadniłem i wszystko co napisała (a raczej napisał) Hermene obaliłem a ty zupełnie nie rozumiesz o czym była mowa i dlatego wydaje ci się, że on coś tam mądrego napisał.
>I znów opisałeś swoje zachowanie za pomocą projekcji. Przedstawiłeś w ten sposób ontologię i epistemologię jako przeciwieństwa, co pokazuje, że kompletnie nie radzisz sobie z argumentacją i dlatego sięgasz po coś tak dennego.
Sam to zrobiłeś pisząc, że podział na ontologię i epistemologię jest tym samym co podział na prawdę i nieprawdę. To jest przeciwieństwo, więc zaorałeś się już do reszty, ale świruj dalej.
>Każde zdanie bezsensowne można zanegować. Sensownego nie można. Znów piszesz na odwrót Czyli dla ciebie samowywrotność to pisanie sensownych zdań, a brak samowywrotności to pisanie bezsensownych. Brawo logika
Jak zdanie jest bezsensowne to nie można mu przypisać żadnej wartości logicznej czyli jak najbardziej dobrze napisałem, a sensowne zdania również można zanegować. Dowolne prawo empiryczne jest zdaniem sensownym ale może zostać zanegowane lub potwierdzone. Tak więc bredzisz.
>Samo-wywrotnością jest to, że twój pogląd posiada założenie, które w konsekwencji prowadzi do jego obalenia
Ale oczywiście jakie to założenie to już nie powiesz, bo to wielka tajemnica. Nie powiesz bo wiesz że się wtedy wyda, że cały czas jedziesz na błędnym kole.
>Za obiektywny świat wstaw ontologię, a za subiektywną interpretację wstaw epistemologię i masz właśnie to o czym mówię, a co próbujesz negować.
To o czym mówisz, według tego co mówisz, jest niczym więcej niż kolejną subiektywną interpretacją, więc gdyby to była prawda to nie dałoby się jej uzasadnić. Ty jednak twierdzisz, że robisz to, czyli kłamiesz.
>Nie przeinaczaj. Zaczęło się od użycia przez ciebie słowa "urojenia". Podział na prawdę i nieprawdę nie zawsze jest użyteczny. Np czasem nie wiadomo czy coś jest urojeniem, bo nie wiadomo co jest prawdą. I właśnie ta niewiedza to ontologia, tzn ontologia jest w miejscu tej niewiedzy.
Według twojego bzdurnego podziału to prawie nic nie wiadomo, w tym nawet nie wiadomo, że naprawdę istnieje ten podział. Ty jednak twierdzisz że wiesz to i to uzasadniasz czyli kłamiesz i jesteś oszustem.
>Tak jak pisałem: jest z tobą ciężko. Nie twierdzę, że epistemologia jest nieprawdą, bo nie wprowadzałem tu dychotomii.
JA: To jest podział na prawdę i nieprawdę. TY: Czyli ontologię (prawda absolutna) i epistemologię (interpretacja).
Więc nie zmyślaj, że było inaczej. Napisałeś, że epistemologia to nieprawda, a jednocześnie ty jesteś człowiekiem, który myśli, że ma racje, a więc na mocy tego co sam twierdzisz mamy tu do czynienia z prawdą epistemologiczną, która jak sam twierdzisz jest nieprawdą, czyli jeśli to co piszesz byłoby prawdą to byłoby nieprawdą, a więc nie jest prawdą.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > A więc to wszytsko co piszesz to jedynie zawartość twojego urojonego modelu w mózgu, który nie ma nic wspólnego z prawdą.Nie odpowiadasz na to co pisałem, bo powtarzasz zarzut, który obaliłem - myślenie dychotomiczne, a ontologia i epistemologia nie są przeciwieństwami. I pyk - zaorane twoje strawmany, odnieś się teraz do meritum. > Na bazie kryterium użyteczności możesz uzasadnić jedynie, że twój podział byłby "użyteczny" ale nie prawdziwy (pisze to z punktu widzenia twojego realizmu metafizycznego, który próbujesz tu wciskać).I taką funkcję pełnią mentalne modele. Prawdziwość można rozstrzygać np na gruncie uprzedniego przyjęcia jakichś założeń, ale to jest akurat czynność, która jest idealną analogią mózg-komputer. Można też rozstrzygać prawdziwość jako empiryczne weryfikowanie przewidywań dla danych modeli, ale tu musimy stać się wyrocznią, czyli oceniamy intuicyjnie w przybliżeniu i zakładamy, że to może być prawda (ale nie zakładamy, że to prawda, bo ktoś zawsze może przyjść i to obalić, albo jakieś fakty mogą wystąpić i obalić te mentalne modele - to jest właśnie kwintesencja podziału na ontologię i epistemologię). > A twoje zapewnienia, że jest prawdziwy to najlepszy dowód na to, że kłamiesz.Nieprawda. Jest prawdziwy na gruncie epistemologii. Są zdania, dla których ontologia = epistemologia, gdy mówimy np o ontologii języka. > Sam to zrobiłeś pisząc, że podział na ontologię i epistemologię jest tym samym co podział na prawdę i nieprawdę. To jest przeciwieństwo, więc zaorałeś się już do reszty, ale świruj dalej.Nie. To jest twoje samozaoranie bo nie zrozumiałeś kontekstu, który był tu oczywisty. Pisałem o tym podziale, który stoi u źródła zagadnień "ontologia vs epistemologia", "desygnat vs deskryptor", "prawda vs nieprawda" itd, ale oczywiście te zagadnienia w swoich szczegółach się różnią. > Jak zdanie jest bezsensowne to nie można mu przypisać żadnej wartości logicznej czyli jak najbardziej dobrze napisałemNo czyli jest nieprawdziwe, czyli też samowywrotne. > a sensowne zdania również można zanegowaćAle nie wszystkie można na gruncie danego systemu, jeśli już wcześniej decydujemy się przyjąć jakieś założenia - na tym polega większość mojej argumentacji i początkowo wziąłem cię za kogoś kto robi podobnie, ale jak widzę, myliłem się. > Dowolne prawo empiryczne jest zdaniem sensownym ale może zostać zanegowane lub potwierdzone.Fakty też można zanegować i może to być logiczne, choć niezgodne z rzeczywistością, także znów podział na epistemologię i ontologię się kłania. > >Samo-wywrotnością jest to, że twój pogląd posiada założenie, które w konsekwencji prowadzi do jego obalenia> Ale oczywiście jakie to założenie to już nie powiesz, bo to wielka tajemnica. Nie powiesz bo wiesz że się wtedy wyda, że cały czas jedziesz na błędnym kole.Przecież powiedziałem, a ty nie potrafiłeś się odnieść. > To o czym mówisz, według tego co mówisz, jest niczym więcej niż kolejną subiektywną interpretacjąWszystko o czym mówimy jest subiektywną interpretacją, ale pewne rzeczy są intersubiektywne i negując je człowiek wystawia się na śmieszność. > więc gdyby to była prawda to nie dałoby się jej uzasadnićDa się uzasadnić, ale nie da się udowodnić w 100%. Tu popełniasz ten sam błąd co Lewandowski, więc jeśli nim nie jesteś, to dałeś się omamić trollowi  > Według twojego bzdurnego podziału to prawie nic nie wiadomo, w tym nawet nie wiadomo, że naprawdę istnieje ten podział.To akurat wiadomo. Tzn można uznać, że nie wiadomo, ale wtedy sami sobie musimy zaprzeczyć, bo wtedy musimy powiedzieć, że nic nie wiadomo, a jest to zdanie samowywrotne, ponieważ wtedy też nie byłoby wiadomo, że nic nie wiadomo. Czemu próbujesz mi przypisać swoją sprzeczność? > Więc nie zmyślaj, że było inaczej. Napisałeś, że epistemologia to nieprawdaGdy piszę, że epistemologia to nie to samo co prawda, to nie znaczy, że to przeciwieństwa, więc to ty się teraz orzesz tym strawmanem. > a jednocześnie ty jesteś człowiekiem, który myśli, że ma racjeTak, ale nie wie tego w sensie ontologicznym, tylko na gruncie intersubiektywnych memów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Nie odpowiadasz na to co pisałem, bo powtarzasz zarzut, który obaliłem - myślenie dychotomiczne, a ontologia i epistemologia nie są przeciwieństwami. I pyk - zaorane twoje strawmany, odnieś się teraz do meritum.
Prawda nie jest przeciwieństwem nieprawdy ? To teraz wyjaśniaj czym są, bo sam już pewnie nie rozumiesz o czym piszesz a na pewno nie używasz tych słów właściwie. Epistemologia jest po prostu pewnym działem filozofii, więc poprawne znaczenie tego słowa nawet nie pasuje do kontekstów w których go używasz.
>(ale nie zakładamy, że to prawda, bo ktoś zawsze może przyjść i to obalić, albo jakieś fakty mogą wystąpić i obalić te mentalne modele - to jest właśnie kwintesencja podziału na ontologię i epistemologię).
Wycofujesz się teraz z tym podziałem, ale prawda jest taka, że gdy zacząłeś o tym nawijać (w celu rozwalenia prawdziwego tematu tej dyskusji) miałeś na myśli coś znacznie więcej. Gdybym nie zareagował pewnie wciskałbyś tutaj, że wszystko jest subiektywne i nawet nie ma normalnie dostępu do obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Teraz już zdałeś sobie sprawę, że to nie przejdzie dlatego udajesz, że twój podział to zwyczajny podział na obiektywność i subiektywność, a które można przecież opisywać przy pomocy pojęcia zwykłej, pojedynczej prawdy.
>Nieprawda.
Autorytarne stwierdzenie wygłoszone bez najmniejszego nawet uzasadnienia.
>Jest prawdziwy na gruncie epistemologii. Są zdania, dla których ontologia = epistemologia, gdy mówimy np o ontologii języka.
Skoro sam napisałeś, że podział na ontologię i epistemologię jest podziałem na prawdę i nieprawdę to nie może być takiego zdania, bo to by oznaczało że prawda = nieprawda.
>Nie. To jest twoje samozaoranie bo nie zrozumiałeś kontekstu, który był tu oczywisty.
Napisałeś wyraźnie, że te dwa podziały są tym samym, użyłeś spójnika "czyli". Właśnie to ci zarzucam, że nie piszesz precyzyjnie tylko rozmywasz wszystko w zależności od "kontekstu". Nie piszesz nic więcej niż nonsensy, wypisujesz słowa a oczekujesz że czytelnik sam włoży w nie sens, czyli piszesz tak jak Krystkon. Do tej pory nie dowiedziałem się od ciebie czym w twojej teorii jest ontologia i czym różni się od epistemologii i pewnie znów nie odpowiesz na to pytanie, bo doskonale zdajesz sobie sprawę, że to zdemaskowałoby całe twoje filozoficzne pustosłowie.
>Fakty też można zanegować i może to być logiczne, choć niezgodne z rzeczywistością, także znów podział na epistemologię i ontologię się kłania.
Filozofujesz i stwarzasz sztuczne problemy, bo nie możesz znieść prostego faktu, że umysłu nie da się opisać w kategoriach modeli algorytmicznych, tak jak ty byś chciał aby to pasowało do wyznawanego przez ciebie sytemu ideologicznego. W powyższym zdaniu znów uzasadniasz istnienie podziału na epistemologie i ontologię poprzez fakt istnienia podziału na nieprawdę i prawdę, a dosłownie przed chwilą jeszcze zarzekałeś się, że ten podział tym nie jest.
>Wszystko o czym mówimy jest subiektywną interpretacją,
Więc to co ty mówisz też jest jedynie twoją subiektywną interpretacją skoro rzekomo wszystko co mówimy nią jest.
>ale pewne rzeczy są intersubiektywne i negując je człowiek wystawia się na śmieszność.
Bo ty tak autorytarnie powiedziałeś bez żadnego uzasadnienia ? Poza tym i tak już niczego nie jesteś w stanie uzasadnić, bo jesteś jedynie człowieczkiem, który myśli, że ma racje, a więc (jak sam napisałeś) piszesz o prawdzie epistemologicznej czyli nieprawdzie. I teraz już po prostu leżysz, bo czego byś już nie napisał będzie to samowywrotne na mocy twojego własnego rozumowania.
>Da się uzasadnić, ale nie da się udowodnić w 100%. Tu popełniasz ten sam błąd co Lewandowski, więc jeśli nim nie jesteś, to dałeś się omamić trollowi
Ty popełniasz ten sam błąd co Lewandowski, a błąd ten polega na tym, że nie mając dobrych dowodów na poparcie tego co mówisz zaczynasz rozmywać treść dyskusji i uciekasz w filozofie. To co jest niemożliwe do konkretnego uzasadnienia próbujesz pozornie uzasadnić rozmywając temat podobnie jak np. Lewandowski zamiast bezpośrednio wyjaśnić dlaczego teoria kulistości Ziemi jest błędna zaczynał mi pisać o całej teorii poznania, trylemacie Agryppy itp. Gdy trzeba było uzasadnić dlaczego atomistyczny model struktury materii jest błędny zaczynał mi pisać o flogistonie i ciepliku tak jakby błędność starych teorii pociągała błędność nowych podczas gdy jest zupełnie odwrotnie, bo błędność starych teorii wręcz potwierdza poprawność nowych. Poza tym tak daleko posunięty sceptycyzm jest tylko wewnętrznie niespójnym wodolejstwem, a ty robisz dokładnie to samo. Kwestionując to że normalnie mamy dostęp do świata 'takiego jaki rzeczywiście jest' i zastępując to filozoficznym bełkotem sam się zaorałeś bo gdyby tak było to właśnie ta teza filozoficzna również byłaby tylko subiektywną interpretacją, której nie dałoby się nawet uprawdopodobnić. Ty jednak twierdzisz, że wiesz, że tak jest rzeczywiście, czyli kłamiesz.
>Tzn można uznać, że nie wiadomo, ale wtedy sami sobie musimy zaprzeczyć, bo wtedy musimy powiedzieć, że nic nie wiadomo
Znów autorytarnie coś stwierdzasz bez żadnego uzasadnienia, tak jakbyś się bał coś więcej napisać, bo wiesz że zaraz się wywalisz na jakimś błędnym kole lub samosprzeczności.
>Gdy piszę, że epistemologia to nie to samo co prawda, to nie znaczy, że to przeciwieństwa, więc to ty się teraz orzesz tym strawmanem.
Napisałeś, że podział na epistemologię i ontologię to podział na nieprawdę i prawdę, więc jak najbardziej napisałeś, że są to przeciwieństwa. Oczywiście prawda jest przeciwieństwem nieprawdy.
>Tak, ale nie wie tego w sensie ontologicznym, tylko na gruncie intersubiektywnych memów.
Czyli sam przyznałeś, że to co piszesz to tylko treść memów, którymi się zakaziłeś i nie ma to nic wspólnego z prawdą. Właśnie o tym cały czas piszę, że to co piszesz jest samowywrotne.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Nie odpowiadasz na to co pisałem, bo powtarzasz zarzut, który obaliłem - myślenie dychotomiczne, a ontologia i epistemologia nie są przeciwieństwami. I pyk - zaorane twoje strawmany, odnieś się teraz do meritum.> Prawda nie jest przeciwieństwem nieprawdy ?No nie jest. Prawda i nieprawda to nie tylko podział zero jedynkowy, na oczywiste zdania. Nasze modele epistemologiczne są częściowo prawdą i częściowo nieprawdą. Po co powtarzasz tę dychotomię? Próbujesz w ten sposób ukryć to, że nie masz racji? > >(ale nie zakładamy, że to prawda, bo ktoś zawsze może przyjść i to obalić, albo jakieś fakty mogą wystąpić i obalić te mentalne modele - to jest właśnie kwintesencja podziału na ontologię i epistemologię).> Wycofujesz się teraz z tym podziałemPodkreślam ten podział i wysuwam kolejny argument, a ty mi wtedy z bezsilności piszesz, że się wycofuję. Bez argumentu, wbrew faktom. > Gdybym nie zareagował pewnie wciskałbyś tutaj, że wszystko jest subiektywnePróbujesz teraz tworzyć wymówkę, bo zauważyłeś, że to co piszę jest zgodne z prawdą i nie można tego przekonania wywalić, bo wtedy wylewasz dziecko z kąpielą i nie możesz nic stwierdzić. Nie wciskałbym czegoś czego nie myślę, a ty sobie teraz tworzysz strawmana. > i nawet nie ma normalnie dostępu do obiektywnie istniejącej rzeczywistości.No bo nie ma, gdyż postrzegamy ją przez pryzmat naszego poznania. Ale obiektywna rzeczywistość istnieje - nie wiemy tylko czym jest, bo postrzegamy ją jako subiektywną i ta iluzja wynikająca z oddzielenia to jeden z raków ludzkości. Ty nie wiesz nawet jaka jest strata na konwersji doświadczenia na język, bo nie wiadomo czy świat działa cyfrowo czy analogowo i jaka jest strata przy konwersji świata na ludzkie doświadczenie. Gdy widzę przed sobą długopis, to wiem 2 rzeczy: - że długopis jest faktycznie czym innym niż go widzę - przekracza moje pojmowanie go (podział na fenomeny i fakty lub noumeny - u jego źródła jest to samo co u źródła podziału na epistemologię i ontologię). - że ja widzę ten długopis jako długopis Podział na opis i rzeczywistość musi istnieć, podobnie jak desygnaty vs deskryptory, epistemologia vs ontologia, prawda vs nieprawda i nie są to podziały dychotomiczne, tylko oddzielne zbiory ze wspólnymi elementami. > >Nieprawda.> Autorytarne stwierdzenie wygłoszone bez najmniejszego nawet uzasadnienia.Tak jak i twoje, więc tylko odbiłem piłeczkę aby skasować twoje autorytarne stwierdzenie. > Skoro sam napisałeś, że podział na ontologię i epistemologię jest podziałem na prawdę i nieprawdę to nie może być takiego zdania, bo to by oznaczało że prawda = nieprawda.Nie oznaczałoby. Pisałem o regule stojącej za tymi wszystkimi podziałami, które podałem jako przykłady, pokazując, że ten podział ma odzwierciedlenie w każdej dziedzinie myślenia. > Napisałeś wyraźnie, że te dwa podziały są tym samym, użyłeś spójnika "czyli".A ty masz jakiś autyzm, czy zapominasz o kontekście dyskusji?  > Właśnie to ci zarzucam, że nie piszesz precyzyjnie tylko rozmywasz wszystko w zależności od "kontekstu".Piszę dosyć precyzyjnie, ale ciężko zachować idealną precyzyjność słowną gdy ktoś na chama neguje wszystko, a potem nie odnosi się do większości tego co odpisałem. Wtedy nie dbam o dokładność, tylko o zachowanie przekazu, co w razie czego można doprecyzować. Ale gdy podtrolle zamiast dopytać, od razu wyciągają nadinterpretacje i wycinają ją z kontekstu, to z automatu wygrywam dyskusję, choćbym nie miał faktycznej racji co do ontologii. I znów - jeden subiektywny obraz świata może wygrać z drugim w dyskusji, ale to nie oznacza, że jest to prawda i racja w odniesieniu do ontologii. > Nie piszesz nic więcej niż nonsensy, wypisujesz słowa a oczekujesz że czytelnik sam włoży w nie sensOj nie. Piszę do ludzi inteligentnych, którym nie trzeba wszystkiego tłumaczyć łopatologicznie, a potem okazuje się, że jednak trzeba, więc tłumaczę, ale jeśli rozmówcy są zacietrzewieni to przechodzę do besztania ich. Znaczenia wierszy też trzeba się domyślać, a ja piszę i tak zbyt łopatologicznie. > Do tej pory nie dowiedziałem się od ciebie czym w twojej teorii jest ontologia i czym różni się od epistemologiiNo to ile razy trzeba trollowi napisać, żeby dotarło? Pisałem o tym wiele razy, a ty dalej nie rozumiesz, no to już pewnie nie zrozumiesz i raczej nie chcesz. Prawda ontologiczna to świat faktyczny - poza językiem i poza ludzką interpretacją. Nie znamy jego natury i w 100% nie wiemy o nim nic. Do tego przecież odwoływał się Lewandowski, próbując zrównać oczywiste nieprawdy z prawdami, np pisał, że nie wiadomo czy gdy uderzę pięścią w stół, moja ręka przeniknie przez niego, czy nie. Albo nie wiadomo czy Słońce jutro wzejdzie i czy w ogóle wczoraj też byłem sobą, czy teraz mi się tylko zdaje. Nie wiadomo czy solipsyzm nie jest teorią odzwierciedlającą rzeczywistość i nie wiadomo czy (dowolna osoba) nie jest zdrajcą, któremu śmierdzą nogi. Myśli stricte o ontologii zazwyczaj kręcą się wokół pytań i stwierdzeń, że nic nie wiadomo, bowiem każdy fakt można zanegować i przedstawić jako nieoczywisty, lub odwołać się do tego, że nie wiadomo co znaczy dana definicja, jak odwołuje się ona do rzeczywistości. I stąd prawda epistemologiczna, czyli to co my myślimy na temat świata faktycznego. Łatwo znajdziesz zdania, które są prawdziwe i dotyczą ontologii. Wg ciebie miałoby to świadczyć o tym, że skoro wiemy coś o ontologii, to nie ma podziału, czyli widzisz tu dychotomię - kompletnie nie rozumiesz więc o czym mowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Gdy trzeba było uzasadnić dlaczego atomistyczny model struktury materii jest błędny zaczynał mi pisać o flogistonie i ciepliku tak jakby błędność starych teorii pociągała błędność nowych podczas gdy jest zupełnie odwrotnie, bo błędność starych teorii wręcz potwierdza poprawność nowych.
Przekonałeś mnie, że nie jesteś Lewandowskim. On tego nie rozumiał.
Natomiast to co teraz napisałeś o starych i nowych teoriach to właśnie podział na epistemologię i ontologię! Stare teorie wydawały się być poprawne, ale okazało się, że nie są - zmieniło się nasze poznanie, ale nie zmieniły się fakty. Zarówno wcześniejsze jak i dzisiejsze teorie były jedynie subiektywną próbą zrozumienia ontologii. Aby nie było podziału na fakty i poznawanie faktów, musielibyśmy przełożyć bezstratnie prawdę ontologiczną na język i wtedy epistemologia i ontologia byłyby tym samym, bo poznawalibyśmy bezpośrednio obiektywną rzeczywistość. A tak nie jest i to jest mój zarzut do twoich teoryjek. Poznajemy rzeczywistość, ale przez pryzmat subiektywny i nie da się od niego odejść, mimo że staramy się obiektywizować nasze myśli.
Poza tym teorii nie wywodzi się z samych teorii, co byłoby błędnym kołem, tylko z innych faktów, których nie obejmuje dotychczasowa teoria. I wielu rzeczy nie da się udowodnić wywodząc je z czegoś, tylko trzeba przyjąć dane założenie i sprawdzić jego poprawność poprzez konfrontację z innymi modelami, oraz przyjąć zaprzeczenie tego modelu i sprawdzić poprawność. No i tu dotarliśmy do myślenia indukcyjnego.
Podział na ontologię i epistemologię trzeba po prostu przyjąć a priori i jest to podstawa myślenia, równie ważna jak logika. Trzeba przyjąć, bo bez tego założenia nie da rady nic pomyśleć, bo albo wszystko jest prawdą obiektywną, albo wszystko jest subiektywnym złudzeniem.
Innymi słowy: unikam sprzeczności poprzez uznanie, że to co poznaję nie jest ani obiektywną prawdą, ani w pełni subiektywnym złudzeniem. Negując to popadasz w sprzeczność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | John Doe (782 punktów) | > No widzę, że się pan pięknie przedstawił przed nami/w tej chwili słuchaczom/przed milionami słuchaczy  Policzysz ich na obu rękach i jak tak się będziesz ciskał to jeszcze mniej zostanie. > To by było na tyle, a koń jaki jest każdy widzi. Festiwal bełkotu i autorytarnych stwierdzeń i emocje projektowane na mnie świadczą o tym, że kolejna tego typu dyskusja zakończyła się sukcesem, a do modów wysłałem już odpowiednie linki i zostaniesz znów zbanowany Jasiu Lewandowski  Co ty masz z tą cenzurą  Chociaż ma być dyktatura i brak pytań, kasowanie niewygodnych itp. to czemu nie, jakaś konsekwencja chora jest. ps Na starym sysemie news to by Ciebie zjedli za takie teksty na kolacje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | John Doe (782 punktów) | > Ja twierdzę, że urojenia są "prawdziwe" ? Urojenia właśnie nie są prawdziwe. Urojenia są wtedy gdy ktoś jest przekonany o czymś wbrew faktom, i pojęcie prawdy dociera właśnie do poziomu faktów a nie tak jak ty twierdzisz interpretacji. Po prostu nie jesteś kompetentnym użytkownikiem języka, tyle ci powiem.Jak lubisz SF przeczytaj sobie to: "Homo divisus" - Konrad Fiałkowski. AI, dwie osobowości w jednym ciele, sieciowy system nadzorczy zwany opiekunką (bardzo ciekawy), nadsystem sztuczny oczywiście nie klasyczny komputerowy tylko z jakiejś tkanki/organiki (coś co chce Olson, uczony na podstawie kopiowania i reakcji mózgu człowieka i zwierząt), transplantacje, próba interpretacji sygnału radiowego odebranego z kosmosu o cechach logicznego kodu, itp. I kiedy to było napisane (okolice 1986 a chyba wcześniej mi się wydaje)! Autorem jest profesor cybernetyki zresztą  Do tego całość Lema i Olson jak nowy
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > No tak, podałeś ją explicite, a jedynym argumentem ma być to, że tak napisałeś. Śmieszne  Oczywiście, że ją dowodziłem kłamco i zrobię to jeszcze tyle razy ile temu zaprzeczysz. Przeprowadziłem to rozumowanie także od drugiej strony. Załóżmy, że umysł działa według pewnego skończonego zestawu reguł tak jak zwykle wyobrażają sobie to współcześni ateiści naturalistyczni. Ponieważ nie może istnieć sprzeczna reguła temu algorytmowi musiałby odpowiadać jakiś spójny system formalny. System ten musi być również zupełny ze względu na zdania o niesprzeczności i zdanie Gödla, które mają dla nas sens logiczny. Jednak to właśnie jest sprzeczne z twierdzeniem Gödla, bo spójny system formalny nie może być zupełny. Jakby nie patrzeć umysł nie może działać tak jak wydaje się to naturalistom. Nie wiem jak można tego nie rozumieć. Twoje posty są szczególnie irytujące, bo w ogóle nie dotyczą tematu o którym piszemy. Ja piszę o pewnym problemie z dziedziny informatyki teoretycznej jakim jest określanie statusu stopu programu. Problem ten rozwiązuje się dedukcyjnie, podczas gdy ty rozpisujesz się o innych umiejętnościach umysłu nawet niezwiązanych z matematyką. Nie obchodzą mnie inne funkcje umysłu, ponieważ to czy są one algorytmiczne nie jest istotne do udzielenia odpowiedzi na pytanie czy cały umysł działa algorytmicznie. Znalezienie tylko jednego przykładu umiejętności niealgorytmicznej w zupełności wystarcza do udowodnienia, że cały umysł nie działa jak algorytm. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >No tak, podałeś ją explicite, a jedynym argumentem ma być to, że tak napisałeś. Śmieszne  > Oczywiście, że ją dowodziłem kłamco i zrobię to jeszcze tyle razy ile temu zaprzeczysz. Przeprowadziłem to rozumowanie także od drugiej strony.Od dupy strony  Dlatego musisz sobie klikać plusy. Żałosne. Odpowiedz na argumenty, które ci wkleiłem. Nie odpowiesz bo nie umiesz i jesteś zwykłym kłamcą.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Ale z ciebie śmieszek Pojawia się w postaci explicite znikąd i Jasiu nie pomyśli, że stoją za tym jakieś nieznane mu przyczyny. Po prostu on nie uznaje podziału na wiedzę i interpretację, czyli ontologię i epistemologię
Sam nie możesz stwierdzić niczego na bazie swego samowywrotnego stwierdzenia. Nawet to, że istnieje taki podział jest zaledwie twoim dogmatem z dupy wziętym, bo jak niby uzasadniasz istnienie tego podziału skoro sam wywaliłeś kryterium prawdy poza sferę jakiejkolwiek możliwej weryfikacji ?
>Program to właśnie interpretacja. Pieprzyć program, bo to tylko interpretacja, choć pewne intersubiektywne elementy interpretacji są ważne, no ale pewnie i tak nie wiesz o czym piszę i będziesz teraz sprawdzał słownik.
Twój podział z dupy wzięty, którego nawet nie potrafisz na mocy niego samego uzasadnić nie robi na mnie żadnego wrażenia. Język filozofii jest mętny, jest niezrozumiałym, niejednoznacznym bełkotem dlatego bardzo się cieszę, że tezy mojej nie dowodzi filozofia, lecz matematyka.
.
|
|
| | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Na takie rozdygotane emocje polecam relanium
|
|
| | | | |  | | John Doe (782 punktów) | > >Chodzi mi tylko o Twoją definicję (czy nie należy uwzglednić), co do reszty zgoda. W systemach z przerwaniem krok programu nie jest tożsamy z zachowaniem układu bo masz np. upływ czasu (który naturalnie jest mierzony krokowo czy bardziej rejestrowo ale już nie krokiem programu głównego).> Na wysokim poziomie kodu może tego tak dobrze nie widać, ale jeśli rozpatrzysz wszystko z punktu widzenia najniższego poziomu, czyli bezpośrednie instrukcje procesora, to przecież czas wyzwolenia przerwania jest ostatecznie uzależniony od tego samego źródła taktowania co cały procesor.Oczywiście w algorytmice zgoda. Bardziej chodziło mi o jakąś praktykę. Jeżeli obserwujesz wyłącznie we/wy układu a on ma sobie poradzić z obróbką w jakimś czasie czegoś to będzie to istotne. Architektura też. > >Doszliśmy ostatecznie do stwierdzenia że mózg człowieka (i inne zwierząt wyższych prawdopodobnie też) nie może być symulowany na komputerze klasycznym w pełni. Co z tego ma wynikać?> >ps> >Lema naprawdę polecam.> No jak widzisz są tacy, którzy chcą przeczyć tym oczywistościom. Chciałbym tylko podkreślić, że krytyka olsona to jakaś parodia, ponieważ czytając jego propagandowe monologi trudno nawet znaleźć powód by sądzić, że rzeczywiście przeczytał i zrozumiał dowód Gödla-Turinga.Daj mu jakieś łatwe do ogarnięcia przez człowieka zadanie nierozwiązywalne maszynowo i niech je rozwiąże na systemie klasy CAS (Maxima, Axjom, coś takiego)  Podobno jest programistą. ps Bawiłeś się CAS praktycznie (ja Octave i Maxima ale dawno, jeszcze jak pracowałem w edukacji)?
|
|
 | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Ty popełniasz błąd, który polega na przekonaniu, że fakty miałoby się dać zapisać jakimś >językiem, który odnosiłby się nie do faktów, tylko interpretacja odnosiłaby się do interpretacji >nie będąc tautologią - mylisz taki punkt widzenia z naturalizmem ontologicznym i materializmem, >co wynika tego, że nie rozumiesz czym jest materializm i naturalizm.
>Prawda leży tam gdzie leży - prawda ontologiczna. >Człowiek myśli, że prawda to... - prawda epistemologiczna
Skąd w ogóle wiesz, że prawda leży gdzie indziej niż człowiek myśli że leży skoro jeśli nawet by tak w istocie było to wiedza o tym leżałaby już poza zasięgiem poznania ? Jest to więc pogląd samowywrotny, bo nawet gdyby tak rzeczywiście było to z definicji nikt o tym nie mógłby wiedzieć. Samowywrotność niewątpliwie tu zachodzi. Musiałbyś mieć dostęp do jakiegoś fundamentalnego kryterium prawdy aby móc powiedzieć, że naprawdę istnieje ten podział, a przecież właśnie teza ta mówi, że nie masz do niego dostępu.
.
|
|
|  | 3 na 3 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Skąd w ogóle wiesz, że prawda leży gdzie indziej niż człowiek myśli że leży skoro jeśli nawet by tak w istocie było to wiedza o tym leżałaby już poza zasięgiem poznania ?
Na odwrót. Nawet gdyby człowiek myślał prawdę ontologiczną (a nie da się tak), to nie byłaby to ta prawda, tylko jej interpretacja. I nawet gdyby była ona trafna (a nie byłaby) to nie da się wyczerpać tematu, bo już samo wydzielanie obiektów od reszty* to wycinanie prawdy, a niecała prawda to całe kłamstwo.
*Chodzi o to, że np oddzielamy swoje "ja" od ciała i umysłu, albo swoją osobę oddzielamy od otoczenia w jakim się znajdujemy. Kubek stojący na stole jest wydzielany od otoczenia przez mózg, choć faktycznie stanowi całość wraz ze stołem, powietrzem w otoczeniu, wszechświatem itd.
Musielibyśmy znać całość prawdy ontologicznej żeby znać prawdę ontologiczną. Poza tym każde inne założenie jest samowywrotne, bo niby na jakiej podstawie mielibyśmy twierdzić, że znamy prawdę ontologiczną? No i kolejna kwestia to nasza świadomość możliwości różnych interpretacji dla różnych kwestii.
>Jest to więc pogląd samowywrotny, bo nawet gdyby tak rzeczywiście było to z definicji nikt o tym nie mógłby wiedzieć. Samowywrotność niewątpliwie tu zachodzi.
Zachodzi w każdym przypadku jeśli odrzucimy to założenie. Podział na ontologię i epistemologię likwiduje ten problem samowywrotności.
>Musiałbyś mieć dostęp do jakiegoś fundamentalnego kryterium prawdy aby móc powiedzieć, że naprawdę istnieje ten podział, a przecież właśnie teza ta mówi, że nie masz do niego dostępu.
No właśnie nie musiałbym, ani nawet nie mógłbym go mieć i nie mam, co pasuje do tego podziału. Po prostu nie da się go nie zastosować, bo wtedy wszystko będzie samowywrotne.
|
|
| |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Musielibyśmy znać całość prawdy ontologicznej żeby znać prawdę ontologiczną. Poza tym każde inne założenie jest samowywrotne, bo niby na jakiej podstawie mielibyśmy twierdzić, że znamy prawdę ontologiczną? No i kolejna kwestia to nasza świadomość możliwości różnych interpretacji dla różnych kwestii.
Ale my nie powinniśmy mówić, że znamy prawdę ontologiczną, po prostu nic na ten temat nie powinniśmy mówić, bo nikt nie wyjaśnił czym ta prawda niby miałaby być. A więc są to zdania kompletnie niezrozumiałe i dlatego nie można nawet tej koncepcji przeczyć, a krytyka powinna pójść w kierunku wykazania jej bezsensowności.
>Zachodzi w każdym przypadku jeśli odrzucimy to założenie. Podział na ontologię i epistemologię likwiduje ten problem samowywrotności.
My mówimy teraz o przypadku gdy to założenie przyjmujemy. A skoro coś teraz uzasadniasz to robisz to tylko i wyłącznie na gruncie prawdy epistemicznej więc w żaden sposób nawet nie dotykasz domniemanej istoty sprawy, która z drugiej strony gdzieś według ciebie "istnieje" na zewnątrz. Powiedzmy, że twierdzisz "istnieją fakty metafizyczne", ale to zdanie jest bezsensowne, bo nawet nie wiadomo co miałoby znaczyć słowo "istnieje" w przypadku gdy nie mówimy o rzeczach potencjalnie poddających się weryfikacji empirycznej. Krótko mówiąc, jeśli coś mówisz o prawdzie ontologicznej to nawet nie wiesz co miałyby znaczyć słowa przez ciebie używane w odniesieniu do niej, a więc kompletnie nie wiesz co mówisz i te zdania są całkowicie pozbawione znaczenia.
>No właśnie nie musiałbym, ani nawet nie mógłbym go mieć i nie mam, co pasuje do tego podziału.
Samo zdanie, że istnieją jakieś fakty metafizyczne już wymaga pozaempirycznego kryterium istnienia, którego jak mniemam podać nie sposób. Powiedz w takim razie co znaczy słowo "istnieje" w zdaniu "istnieją fakty metafizyczne".
>Po prostu nie da się go nie zastosować, bo wtedy wszystko będzie samowywrotne.
A twoja koncepcja nie jest ? Nawet gdyby była prawdziwa to nie mógłbyś sensownie o tym powiedzieć, bo kryterium znaczenia używanych przez ciebie słów w całości zamyka się tylko w domniemanej sferze wiedzy epistemologicznej.
.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ale my nie powinniśmy mówić, że znamy prawdę ontologiczną, po prostu nic na ten temat nie powinniśmy mówić, bo nikt nie wyjaśnił czym ta prawda niby miałaby być. A więc są to zdania kompletnie niezrozumiałe i dlatego nie można nawet tej koncepcji przeczyć, a krytyka powinna pójść w kierunku wykazania jej bezsensowności.
Nope, w żadnym wypadku. I w tym momencie dotarliśmy w dyskusji do momentu, który jak dla mnie jest mega-kluczowy. Najważniejszy w filozofii, nauce, życiu, zawsze i wszędzie. Przeprowadzę tu w tym momencie dowodzenie tego punktu widzenia, oczywiście w punktach.
1. Odróżnienie języka od rzeczywistości, czyli podstawy filozofii: desygnaty i deskryptory.
Desygnat istnieje rzeczywiście (cokolwiek by to nie oznaczało), a deskryptor to symbol, na który umówiliśmy się aby dany desygnat został tak nazwany. W najszerszym ujęciu już każde wydzielenie desygnatu, o którym mówimy po prostu nie jest faktycznym operowaniem na desygnatach, tylko na samym języku i przetwarzaniu informacji. Wydzielenie desygnatu czyli najpierw uobiektowienie, czyli wyabstrahowanie czegoś z całości. Potem przyporządkowanie do deskryptora wszystkich pokrewnych informacji. W hardwarze mózgu taką rolę pełnią synapsy. Informacje zbieramy poprzez obserwacje i tworzenie roboczych hipotez i dopasowywanie nowych hipotez do istniejących teorii i pewników. Nie da się mówić o czymś ot tak oddzielając to od reszty. Tak robią podtrolle, psychopaci i tępi kanapowi wąsaci Janusze w białych skarpetkach do sandałów. Nie można mówić o czymś i nie odnieść tego do innej ważnej teorii, choć to pozostaje między wierszami. Ludzie mało inteligentni potrafią odpowiadać tylko na to co jest wprost, a zamiast próby pojęcia całego systemu filozoficznego jakim się ktoś posługuje, łapią się wycinków i albo są oburzeni bo nie pasuje to do ich wierzeń (tego co jest u nich między wierszami), albo naśmiewają się ze słów, które są wycięte z kontekstu i są metaforą lub retoryką, której nie zrozumieli. Oczywiście czasem trzeba mówić o wycinku i w innym kontekście to samo zdanie ma inne parametry, np gdy ktoś próbuje łączyć coś co nie ma związku przyczynowego z czymś innym.
Dowód: Gdyby zrezygnować z podziału na ontologię i epistemologię, to nie istniałby podział na deskryptor i desygnat, czyli nie moglibyśmy w ogóle myśleć - wtedy z automatu wszystko stałoby się prawdą ontologiczną i zniknęłaby epistemologia. Byłby to absurd, więc nie ma alternatywy dla zastosowania tego modelu.
2. "Myślę, więc jestem". Nie mógłbym myśleć, gdyby mnie nie było. Wiem, że myślę, jest to fakt niepodważalny. Dopiero do opisania tego potrzebny jest język. Tak jest ze wszystkim co istnieje. Wiem, że myślę i jest to fakt niepodważalny, ale nie wiem czy to co myślę jest prawdą i to też fakt niepodważalny, nawet gdybym faktycznie myślał prawdę. Jedynym sposobem weryfikacji byłaby znajomość wszystkich możliwych faktów, ale i wtedy przecież nie mógłbym wiedzieć na pewno o tym czy nie istnieje coś jeszcze (nawet jeśli faktycznie nie istnieje).
To podstawa metafizyki. Bez tego założenia trzeba by uznać, że wiemy co jest prawdą i wiemy jak to zweryfikować, czyli... istniałby podział na ontologię i epistemologię, czyli szach i mat - tego założenia uniknąć się nie da.
3. Logika vs fakty
Też podstawa. Na poziomie abstrakcyjnego, logicznego myślenia każdy nawet niepodważalny fakt można poddać w wątpliwość. Aby to zrobić trzeba jednak powołać się... na podział na ontologię i epistemologię. Poddajemy wtedy w wątpliwość wszystko to co myślimy, tzn prawidłowość tych myśli, tzn nasza cała epistemologia to wszystko co mamy i nie da się zweryfikować jej faktycznego znaczenia. Można poddać w wątpliwość istnienie faktycznego istnienia prawdy, ale wtedy i tak wyskakuje nam podział na fenomeny i noumeny co jest niczym innym tylko właśnie tym podziałem przedstawionym w nieco innym ujęciu. Można też tak jak Nietzsche uznać, że świat ma alogiczną naturę, a logika jest jej podzbiorem, spójnym we własnym obrębie, w obrębie pojęć, przyczyn i skutków, ale rzeczywisty tok zdarzeń wykracza ponad logikę, właśnie dlatego, że losowo wyłania się z chaosu.
Logicznie można podważyć każdy fakt, można przeramować wszystkie okoliczności, ale po co komu pusta logika kręcąca się w błędnym kole, nie odwołująca się do rzeczywistości? Po nic. Jeśli wysublimujemy samą logikę z rzeczywistego toku zdarzeń, to będzie ona zbiorem pustym i nieużytecznym. Ty chyba coś takiego próbujesz zrobić i stosujesz manipulację, że niby z tego miałoby wynikać, że logika zawsze jest bezużyteczna i że nic nie wiemy, ale wtedy nie mógłbyś także powiedzieć, że "logika jest bezużyteczna i nic nie wiem", bo byłoby to zdanie puste, bezużyteczne i samowywrotne (bo każde by takie musiało być na mocy tego stwierdzenia).
4. Dla faktów nie ma znaczenia co my wiemy. Skoro coś istnieje musi być jednak sposób w jaki to działa.
Negując podział na ontologię i epistemologię negujesz też możliwość działania czegokolwiek i wpadnięcia przez człowieka na sposób działania i wykorzystywanie tego, czyli negujesz fakty, o których ponad wszelką wątpliwość wiadomo, że są prawdą. Uważasz, że dopóki nie poznaliśmy sposobu działania to on nie istniał, bo nie mogliśmy nic o nim powiedzieć? Uważasz, że ja nie mogę napisać programu, bo on nie może działać? Bez sensu te Twoje dywagacje.
>Powiedz w takim razie co znaczy słowo "istnieje" w zdaniu "istnieją fakty metafizyczne".
Istnieje - faktycznie występuje. Istnienie jest niezależne od mojej wiedzy o fenomenie tego istnienia. Pogrubione zdanie to właśnie podział na ontologię i epistemologię, a więc powiedz w jaki niby sposób chciałbyś zanegować to zdanie. To istnienie jest akurat ponad opisem fenomenów. To podstawy filozofii. Nie dziwię się, że społeczeństwo jest jakie jest, skoro większość tego nie rozumie lub nie rozważa.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Gdyby zrezygnować z podziału na ontologię i epistemologię, to nie istniałby podział na deskryptor i desygnat, czyli nie moglibyśmy w ogóle myśleć - wtedy z automatu wszystko stałoby się prawdą ontologiczną i zniknęłaby epistemologia. Byłby to absurd,...
Pozostaje sprawa radykalności (stopnia) owego podziału na ontologię i epistemologię. Były koncepcje, które mocno podkreślały związek. Na przykład system Hegla. Pojęcie było dla niego częściowo subiektywne, częściowo obiektywne. Czysta obiektywność jest bez pojęcia, a w samych pojęciach brakuje nam rzeczywistości. Dopiero idea jako połączenie obiektywności z subiektywnością tworzy rzeczywistość. Brzmi to bardzo abstrakcyjnie, ale zagadnienie to powróciło chociażby w neopozytywistycznej dyskusji o czystych faktach (odpowiednik heglowskiej czystej obiektywności), które okazały się być problematyczne, bowiem, jak się okazało, zawsze dane są w kontekście jakiejś interpretacji, teorii, hipotezy (czasem mówi się o interpretofaktach, czyli w Twojej terminologii - deskryptodesygnatach lub ogólniej - ontoepistemologii). Pewną wersją tego problemu jest udział (wpływ) obserwatora (urządzenia pomiarowego) na wyniki eksperymentu: trudno tu o radykalny podział.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Hmm częściowo obiektywne i częściowo subiektywne, to właśnie elementy ontologii, o których coś wiemy dzięki interpretacji. Metaepistemologia to nasz substytut ontologii. Głównym źródłem danych są fakty. I tu jest ważny myk - wiemy, że fakty muszą przejść przez nasze interpretacje i tak jak piszesz, potrzebne są fakty aby mogła zajść interpretacja, a że doświadczamy tej interpretacji to wiemy. Alternatywą byłoby doświadczanie prawdy absolutnej, tzn jeśli pomyślę "twiowetewtewjiywouywr" to musiałaby to być prawda absolutna. I byłby tu kłopot, bo na mocy tego stwierdzenia, że można stwierdzić wszystko, nie można by stwierdzić niczego, a język byłby bezużyteczny. Ponadto przeczyłoby to faktom, które znamy - wiemy, że część przewidywań się sprawdza, a część nie. Jednak nie możemy zdefiniować tego co dotyczy ontologii. Z definicji możemy przecież definiować jedynie to co dotyczy epistemologii. Wiemy jednak, że każda myśl nie jest prawdziwa, choćby dlatego, że myślę "jutro będzie padać", a nie pada i dzięki takim sytuacjom wiemy, że prawda jest różna od naszych interpretacji. Niestety ograniczeni ludzie twierdzą, że skoro oni czegoś nie są w stanie zinterpretować aby w pełni to zdefiniować, to znaczy, że tego nie ma. Takie myślenie to objaw zaburzeń.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ale my nie powinniśmy mówić, że znamy prawdę ontologiczną, po prostu nic na ten temat nie powinniśmy mówić, bo nikt nie wyjaśnił czym ta prawda niby miałaby być. A więc są to zdania kompletnie niezrozumiałe i dlatego nie można nawet tej koncepcji przeczyć, a krytyka powinna pójść w kierunku wykazania jej bezsensowności
A tutaj też jest sedno Twojego błędu. Uważasz, że skoro nikt nie wyjaśnił czym ta prawda miałaby być, to znaczy że jej nie ma i dlatego nie powinniśmy o tym mówić. Nie zauważasz jednak, że na mocy przeciwnego założenia nie da się w ogóle nic pomyśleć, bo logiczne mogłoby być np to, że nie istniejesz, a przecież jednak wiesz ponad wszelką wątpliwość, że istniejesz.
Kompletnie niezrozumiała to jest struktura rzeczywistości. Zrozumiała jest epistemologia. Uznanie istnienia podziału na ontologię i epistemologię to po prostu uznanie prostego faktu, że jest coś o czym ja nie wiem i o czym ludzkość nie wie i że nasza wiedza to interpretacja, a nie prawdy objawione. Niezrozumienie tych podstaw filozofii koreluje z zaburzeniami psychicznymi, wiarą, narcyzmem itd.
|
|
| | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Desygnat istnieje rzeczywiście (cokolwiek by to nie oznaczało), a deskryptor to symbol, na który umówiliśmy się aby dany desygnat został tak nazwany
Błędnokołowe rozróżnienie, czyli zakłada już to co ma dopiero zostać uzasadnione. Tak naprawdę, kryteria "rzeczywistego istnienia" także są po prostu konstruktami w ramach przyjętej przez ciebie teorii językowej, więc żadnego podziału nie trzeba tu wprowadzać. A jeśli na siłę go wprowadzisz to pojawią się inne problemy o których będę pisał niżej. Po za tym prosiłem o uzasadnienie a nie opisanie po prostu przyjętej przez siebie teorii, bo na gruncie tej teorii samo jej przyjęcie jest kompletnie nieuzasadnione.
>Dowód: Gdyby zrezygnować z podziału na ontologię i epistemologię, to nie istniałby podział na deskryptor >i desygnat, czyli nie moglibyśmy w ogóle myśleć - wtedy z automatu wszystko stałoby się prawdą ontologiczną >i zniknęłaby epistemologia. Byłby to absurd, więc nie ma alternatywy dla zastosowania tego modelu.
Obrona tego podziału wymaga wielu założeń, których na gruncie tego podziału nie można właśnie uzasadnić. Na jakiej podstawie chociażby sądzisz że pomiędzy rzekomymi deskryptorami a desygnatami zachodzi związek przyczynowy ? Po prostu wyobrażasz sobie prawdę ontologiczną na wzór prawdy epistemicznej czyli robisz coś całkowicie błędnego z punktu widzenia swojej własnej koncepcji.
>2. "Myślę, więc jestem". Nie mógłbym myśleć, gdyby mnie nie było. Wiem, że myślę, jest to fakt niepodważalny. Dopiero do opisania tego potrzebny jest język. Tak jest ze wszystkim co istnieje. Wiem, że myślę i jest to fakt niepodważalny, ale nie wiem czy to co myślę jest prawdą i to też fakt niepodważalny, nawet gdybym faktycznie myślał prawdę. Jedynym sposobem weryfikacji byłaby znajomość wszystkich możliwych faktów, ale i wtedy przecież nie mógłbym wiedzieć na pewno o tym czy nie istnieje coś jeszcze (nawet jeśli faktycznie nie istnieje).
Gdy rozważamy pytanie o to czy istnieje byt niezależny od danych świadomości to nie wolno posługiwać się modelem w którym z góry założono relacje przyczynową pomiędzy świadomością a tym bytem, po prostu dlatego, że to właśnie samo byłoby już elementem prawdy ontologicznej, a więc jak to jest możliwe, że człowiek mógłby wiedzieć coś czego właśnie nie mógłby wiedzieć ? Twoja teoria po prostu implikuje zdanie, które samo sobie zaprzecza, dlatego jest logicznie sprzeczna i samowywrotna.
>To podstawa metafizyki. Bez tego założenia trzeba by uznać, że wiemy co jest prawdą i wiemy jak to zweryfikować, czyli... istniałby podział na ontologię i epistemologię, czyli szach i mat - tego założenia uniknąć się nie da.
Można dyskutować nad tym co jest prawdą, bo ona jest określona przez reguły systemu pojęciowego z którego korzystamy. Jeśli ty teraz chcesz wprowadzić nowe pojęcie prawdy poza ten system wykraczające to musisz jawnie określić o co ci właściwie chodzi, ale wtedy musiałbyś w jakiś sposób uniezależnić znaczenie słów od przyjętego sytemu pojęciowego co jest niemożliwe.
>Też podstawa. Na poziomie abstrakcyjnego, logicznego myślenia każdy nawet niepodważalny fakt można poddać w wątpliwość. Aby to zrobić trzeba jednak powołać się...
Jeśli powołasz się na tego rodzaju podział to niczego nie wykażesz, bo po prostu ten podział sam jest niemożliwy w rzeczywistości jest tylko kryterium językowym, które stosujesz.
>Logicznie można podważyć każdy fakt, można przeramować wszystkie okoliczności, ale po co komu pusta logika kręcąca się w błędnym kole, nie odwołująca się do rzeczywistości? Po nic. Jeśli wysublimujemy samą logikę z rzeczywistego toku zdarzeń, to będzie ona zbiorem pustym i nieużytecznym. Ty chyba coś takiego próbujesz zrobić i stosujesz manipulację, że niby z tego miałoby wynikać, że logika zawsze jest bezużyteczna i że nic nie wiemy, ale wtedy nie mógłbyś także powiedzieć, że "logika jest bezużyteczna i nic nie wiem", bo byłoby to zdanie puste, bezużyteczne i samowywrotne (bo każde by takie musiało być na mocy tego stwierdzenia).
To jest to do czego prowadzi założenie, że działanie umysłu można znaturalizować i opisać systemem formalnym. Sugerowałem inne rozwiązanie.
>Uważasz, że dopóki nie poznaliśmy sposobu działania to on nie istniał, bo nie mogliśmy nic o nim powiedzieć? Uważasz, że ja nie mogę napisać programu, bo on nie może działać? Bez sensu te Twoje dywagacje.
Załóżmy, że podział na prawdę ontologiczną i epistemiczną jest sensowny. Teraz zobaczmy, że przedstawiasz tutaj niczym (w świetle tego podziału) nieuzasadnione założenie, że świat musi sam w sobie jakoś działać, czyli tylko projektujesz wewnętrzne fenomeny świadomości na sferę prawdy ontologicznej. A nie wolno ci przecież posługiwać się modelem zaczerpniętym jedynie ze sfery prawdy epistemologicznej do opisywania własności prawdy ontologicznej, dlaczego właśnie na gruncie tej koncepcji dochodzimy do wewnętrznej sprzeczności.
>Istnieje - faktycznie występuje. Istnienie jest niezależne od mojej wiedzy o fenomenie tego istnienia.
Stwierdzenie, że nie możemy nic wiedzieć o prawdzie ontologicznej jednocześnie twierdząc, że ona istnieje jest rażąco niespójne i samowywrotne.
>Uznanie istnienia podziału na ontologię i epistemologię to po prostu uznanie prostego faktu, że jest coś o czym ja nie wiem i o czym ludzkość nie wie i że nasza wiedza to interpretacja, a nie prawdy objawione.
Tylko, że ty twierdzisz przy tym jednocześnie, że wiesz coś co już tą interpretacją nie jest, a jest czystym metafizycznym faktem przez co popadasz w rażącą niespójność i samowywrotność podziału opartego na tej koncepcji.
.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Desygnat istnieje rzeczywiście (cokolwiek by to nie oznaczało), a deskryptor to symbol, na który umówiliśmy się aby dany desygnat został tak nazwany> Błędnokołowe rozróżnienie, czyli zakłada już to co ma dopiero zostać uzasadnione.Nieprawda. Brak Ci autokrytyki i brniesz bo zaangażowałeś się emocjonalnie w te swoje phi, teoryjki  Cokolwiek bym nie napisał to brniesz, choć robisz to na wyższym poziomie niż te szarleye i Głodziki. Twoje autorytarne negowanie to takie tupanie nóżką przedszkolaka. Nie masz argumentu, więc piszesz, że zakładam to co ma dopiero zostać uzasadnione, ale ja udowodniłem, że nie przyjęcie tego założenia obala sens myślenia w ogóle, czyli musisz je przyjąć roboczo jeśli chcesz w ogóle myśleć o czymkolwiek. Piszesz sobie "jest tak bo ja tak powiedziałem" i nie widzisz w tym nic złego, a czepiasz się oczywistej podstawowej tezy i robisz to bez argumentu, nie umiesz tego obalić. Apeluję do rozsądnych użytkowników takich jak np Tarkos i Drobner o podłączenie się do mojej krytyki - narcyzi nie mogą czuć się swobodnie ze swoimi teoryjkami. Skoro nikt się z typem nie zgadza to czemu tylko ja reaguję? Duchowi Prawdy łatwiej odpisać, prawda? To jest portal "racjonalista" czy "tolerujemy wypociny"?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Twoje autorytarne negowanie to takie tupanie nóżką przedszkolaka. Nie masz argumentu, więc piszesz, że zakładam to co ma dopiero zostać uzasadnione, ale ja udowodniłem, że nie przyjęcie tego założenia obala sens myślenia w ogóle, czyli musisz je przyjąć roboczo jeśli chcesz w ogóle myśleć o czymkolwiek.
Tylko, że pójście tą drogą również jest błędnokołowe, bo dlaczego obala sens myślenia ? Nie odpisuj tylko, że poprzez rzekome istnienie tego podziału, który starałeś się w ten sposób uzasadnić.
.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Uzasadniłem 2 posty temu i powtórzyłem część w poprzednim. Nie udawaj, że nie zrozumiałeś, bo nikt Ci nie uwierzy. Zrozumiałeś, tylko nie chcesz rozumieć.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Uzasadniłem 2 posty temu i powtórzyłem część w poprzednim.
Ale w sposób niespójny i samowywrotny. Proste pytanie: czy twój podział na prawdę epistemologiczną i ontologiczną jest tylko interpretacją czy nie ?
.
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Uzasadniłem 2 posty temu i powtórzyłem część w poprzednim. >Ale w sposób niespójny i samowywrotny.
Czyli po prostu nie zrozumiałeś. To teraz na ziemię i przyznaj się do błędu zamiast brnąć w kompromitację bez argumentów.
Wyjaśniłem podstawy, nie doczekałem się merytorycznej odpowiedzi, a się plujesz jakbyś był narcyzem myślącym, że masz rację, choć nie masz argumentów.
Oczywiście standardowo nikt poza mną nie odpowiada. Dlaczego? Czy osoby, które się ze mną zgodziły w tej oczywistej i podstawowej kwestii uważają, że można ot tak zrównać to co napisałem z tym co napisał Jan? Naprawdę nikomu nie zależy na warstwie merytoryczne forum? Bo plusiki nie wystarczą - najwięcej ich dostałem za najmniej wymagające, proste wypowiedzi, a moje najlepsze posty na forum pozostały bez wielu plusów.
>Proste pytanie: czy twój podział na prawdę epistemologiczną i ontologiczną jest tylko interpretacją czy nie ?
Jest interpretacją, ale nie tylko. Za to tylko idiota postrzega to zero-jedynkowo, jakby to, że w jakiejś kwestii znam częściowo prawdę ontologiczną przeczyło temu co piszę.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>Proste pytanie: czy twój podział na prawdę epistemologiczną i ontologiczną jest tylko interpretacją czy nie ? >Jest interpretacją, ale nie tylko. Za to tylko idiota postrzega to zero-jedynkowo, jakby to, że w jakiejś kwestii znam częściowo prawdę ontologiczną przeczyło temu co piszę.
Ciekawe z jakiego objawienia ją wziąłeś, skoro sam fakt że ją wziąłeś podważa dokładnie ten pomysł że takie rozróżnienie rzeczywiście zachodzi. Jak zwykle nie przedstawiłeś tutaj nic poza wyczerpującym opisem systemu swoich wierzeń bez jakiegokolwiek naukowego bądź spójnego logicznie uzasadnienia. Po prostu wymyśliłeś sobie coś apriori i my to niby mamy uznać, a poza filozofowaniem, w tematach naprawdę konkretnych nic już merytorycznego nie potrafisz napisać.
.
|
|
| | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Proste pytanie: czy twój podział na prawdę epistemologiczną i ontologiczną jest tylko interpretacją czy nie ?> >Jest interpretacją, ale nie tylko. Za to tylko idiota postrzega to zero-jedynkowo, jakby to, że w jakiejś kwestii znam częściowo prawdę ontologiczną przeczyło temu co piszę.> Ciekawe z jakiego objawienia ją wziąłeś, skoro sam fakt że ją wziąłeś podważa dokładnie ten pomysł że takie rozróżnienie rzeczywiście zachodzi.Przemyśl to jeszcze raz. Wydajesz się zbyt inteligentny żeby popełniać tak głupie i proste błędy. Napisałem właśnie, że jeśli takie rozróżnienie zachodzi, to nie oznacza przecież, że epistemiczna prawda nie może się w żadnym fragmencie pokryć z częścią prawdy ontologicznej, np co do mechanizmu działania jakiegoś obiektu. Tylko, że ten mechanizm jest interpretowany już przez kategorie epistemologiczne typowe dla ludzi, a nie żadną prawdę. Nawet jeśli jedno pokryje się z drugim, to i tak nie mamy możliwości weryfikacji, więc zakładamy, że nie wiemy jaka jest faktyczna prawda o czymś. Jeszcze raz: Próba negacji tego podziału to tak jakbyś próbował negować, że nie wiesz wszystkiego. Gdy się ze mną w tej kwestii nie zgadzasz, to z automatu twierdzisz między wierszami, że nie ma tego podziału, a więc albo znasz prawdę ontologiczną i nie popełniasz błędów, a Twoje kategorie pokrywają się z takimi jakie są faktyczne (ciekawe skąd to wiesz), albo nie istnieje prawda ontologiczna, więc z automatu cokolwiek byśmy nie powiedzieli, będzie to bełkot i bezsens (a wiemy przecież, że tak nie jest, dzięki wiedzy jaką umiemy wykorzystać). > Jak zwykle nie przedstawiłeś tutaj nic poza wyczerpującym opisem systemu swoich wierzeń bez jakiegokolwiek naukowego bądź spójnego logicznie uzasadnienia.No i typowy opis tego co sam robisz, czyli niestety projekcja. Brakuje Ci argumentów to musisz po nią sięgnąć, żeby nie było, że nie masz racji  > Po prostu wymyśliłeś sobie coś apriori i my to niby mamy uznać, a poza filozofowaniem, w tematach naprawdę konkretnych nic już merytorycznego nie potrafisz napisać.Co wymyśliłem? 1. Że nie znasz prawdy ontologicznej? 2. Czy, że wszystko jest bełkotem, włącznie ze zdaniem, że wszystko jest bełkotem? Bo do takich konsekwencji prowadzi nieuznanie tego podziału, co jest zresztą konsekwencją dyletanctwa w kwestii podstaw filozofii (absolutnych podstaw). No ale tak to jest, że ani jedna osoba się z Tobą nie zgadza. Ja zazwyczaj jestem w mniejszości, ale są ludzie popierający mnie, a Ciebie nie poparł w tej kwestii NIKT. Musi Ci być głupio, że poświęciłeś swój czas i uwagę na problem, w którym nie miałeś racji, a już emocjonalnie sobie zaprogramowałeś, że ją masz i że ten kto się z Tobą nie zgadza jest głupi, czy coś w tym stylu. Nie masz nic na poparcie swoich samowywrotnych stwierdzonek.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Przemyśl to jeszcze raz. Wydajesz się zbyt inteligentny żeby popełniać tak głupie i proste błędy.
Nawet nie byłeś w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie które ci zadałem. Sorry, ale ja tego nie kupuje, możesz się pluć ale twoja koncepcja się do niczego nie nadaje, bo po pierwsze nie podaje satysfakcjonujących kryteriów prawdziwości dla zdań, po drugie prawie na pewno implikuje sprzeczne zdania (pisze prawie, ponieważ nie dysponuje ścisłym kryterium prawdziwości, bo nie jesteś w stanie nawet go podać).
>Napisałem właśnie, że jeśli takie rozróżnienie zachodzi, to nie oznacza przecież, że epistemiczna prawda nie może się w żadnym fragmencie pokryć z częścią prawdy ontologicznej, np co do mechanizmu działania jakiegoś obiektu.
A na jakiej podstawie mamy przyjmować słuszność tej koncepcji ? Skoro sam wywaliłeś kryterium prawdy poza sferę weryfikacji empirycznej to w tym momencie nie dysponujesz już żadną możliwością oceny wiarygodności tejże prawdy. Tak więc w rzeczywistości nic o takim podziale nie wiesz, to jest jedynie twój dogmat i wiara, którą usiłujesz narzucać innym.
>Jeszcze raz: Próba negacji tego podziału to tak jakbyś próbował negować, że nie wiesz wszystkiego. Gdy się ze mną w tej kwestii nie zgadzasz, to z automatu twierdzisz między wierszami, że nie ma tego podziału, a więc albo znasz prawdę ontologiczną i nie popełniasz błędów,
Zupełnie nieprawda, to przecież zupełnie dwie różne rzeczy. Pierwsza rzecz tyczy się kryteriów prawdziwości dla zdań, druga postaci przyporządkowania prawdziwości do zdań według tego kryterium. To naprawdę dwie różne rzeczy, więc może tego nawet nie rozróżniasz i w tym tkwi twój problem.
>a Twoje kategorie pokrywają się z takimi jakie są faktyczne (ciekawe skąd to wiesz), albo nie istnieje prawda ontologiczna,
Powyższe błędnokołowe rozróżnienie na "fakty" i "kategorie" znów samo zakłada tezę, którą chcesz przy pomocy niego bronić.
>więc z automatu cokolwiek byśmy nie powiedzieli, będzie to bełkot i bezsens (a wiemy przecież, że tak nie jest, dzięki wiedzy jaką umiemy wykorzystać).
Znacznie większym bełkotem i bezsensem jest używanie słów, bez ich wcześniejszego zdefiniowania w obrębie systemu pojęciowego, który nieświadomie stosujesz.
>No i typowy opis tego co sam robisz, czyli niestety projekcja. Brakuje Ci argumentów to musisz po nią sięgnąć, żeby nie było, że nie masz racji
Chyba żartujesz, nie da się napisać algorytmu, który będzie dokładnie odzwierciedlał wszystkie umiejętności ludzkiego umysłu. Wielokrotnie to wyjaśniałem w oparciu o bardzo silne logiczne i naukowe argumenty i będę to wyjaśniał do oporu.
>Bo do takich konsekwencji prowadzi nieuznanie tego podziału, co jest zresztą konsekwencją dyletanctwa w kwestii podstaw filozofii (absolutnych podstaw).
Nie masz żadnego powodu by sądzić, że jakiekolwiek zdanie, w tym powyższe, jest prawdziwe i nic dziwnego bo po prostu nie możesz go mieć, skoro sam wywaliłeś kryterium prawdy poza obszar jakiejkolwiek możliwej weryfikacji.
>No ale tak to jest, że ani jedna osoba się z Tobą nie zgadza. Ja zazwyczaj jestem w mniejszości, ale są ludzie popierający mnie, a Ciebie nie poparł w tej kwestii NIKT. Musi Ci być głupio, że poświęciłeś swój czas i uwagę na problem,
Nie kompromituj się do reszty. Na gruncie swojej własnej teoryjki nie masz żadnego punktu zaczepienia do prawdy ontologicznej, bo nikt nie powiedział nawet że zachodzą jakieś związki przyczynowe pomiędzy rzekomymi noumenami a fenomenami świadomości.
>w którym nie miałeś racji, a już emocjonalnie sobie zaprogramowałeś, że ją masz i że ten kto się z Tobą nie zgadza jest głupi, czy coś w tym stylu. Nie masz nic na poparcie swoich samowywrotnych stwierdzonek.
Według ciebie twój mózg to kupa losowo odbijających się atomów, a gdyby tak było to powyższe zdanie nie ma nic wspólnego z prawdą ontologiczną. Po prostu tak ci się atomy akurat odbiły w głowie i dlatego takie głupoty wypisujesz.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No i zaorałem, a Jan dalej brnie i wypiera fakty. Proszę o zrobienie z tym czegoś. Wiadomo, że wynika to z tego, że po pierwsze Lewandowski nie rozumie tego co napisałem i dlatego kompromituje się paraodpowiedziami i brnie w swoje samowywrotne kłamstwa, a po drugie już utożsamia swoje ego z tą teorią, więc nigdy nie przyzna się do błędu. Skoro sam tego nie zrobi i nikt mu tego nie uświadomi to wiecie co z nim zrobić.
Niech inni się wypowiedzą, bo już mi się nie chce, a że Jan trolluje to widać gołym okiem i to wykazałem.
Negując podział na epistemologię i ontologię, czyli podstawy filozofii i myślenia w ogóle, po prostu się ośmiesza i powoduje, że na mocy jego stwierdzenia żadne inne stwierdzenie nie ma sensu, czyli zbanujcie go za pisanie bezsensownych stwierdzeń, którymi sam się zaorał.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | John Doe (782 punktów) |
>Apeluję do rozsądnych użytkowników takich jak np Tarkos i Drobner o podłączenie się do mojej krytyki - narcyzi nie mogą czuć się swobodnie ze swoimi teoryjkami.
Musisz personalnie, inaczej sie nie da, prawda
>Skoro nikt się z typem nie zgadza to czemu tylko ja reaguję?
Ja się zgadzam (co do tego że komputer klasyczny nie może symulować umysłu).
Duchowi Prawdy łatwiej odpisać, prawda? >To jest portal "racjonalista" czy "tolerujemy wypociny"?
To jest portal "Tolerujemy hamstwo Olsona i jego chore wymysły z dyktatura i pakowaniem na przymus do VR".
|
|
2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | #1 > Otóż [współcześni matematycy] mówią, że prawda w systemie nie jest tym samym co dowodliwość w tym systemie.Znowu upierdliwie poproszę o źródła, cytaty... #2 > A jednak większość ateistów każe nam zakładać, że bardziej wiarygodne są wątpliwej jakości ekstrapolacje przyjętych dziś teorii fizycznych, które miałyby także rzekomo rządzić wszystkimi przeżyciami i czynnościami mózgu. Dzięki twierdzeniu Gödla można obalić to nieuzasadnione założenie jako sprzeczne wewnętrznie.a. jeśli zmienisz punkt widzenia dot. celu i roli teorii fizycznych, to zrozumiesz więcej; b. twierdzenie Gödla nie ma zastosowania w teoriach fizycznych; c. znowu pytam: co ma do tego ateizm? Czy problem jest w jakikolwiek sposób konfesyjny? Drobner, upierdliwy w systemie (i poza nim) PS. > "ekstrapolacje przyjętych dziś teorii fizycznych"a.  b.  .  .
|
|
 | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > #1> >Otóż [współcześni matematycy] mówią, że prawda w systemie nie jest tym samym co dowodliwość w tym systemie.> Znowu upierdliwie poproszę o źródła, cytaty...Po upowszechnieniu się twierdzeń Gödla i Tarskiego to przekonanie jest czymś całkowicie zwyczajnym wśród matematyków. Przykład pierwszy z brzegu: "Prawdziwość nie może być zredukowana do dowodliwości dokładnie z tych samych powodów, z których semantyka nie daje się zredukować do samej tylko składni. Powody tego stanu rzeczy wyłuszczają Gödla I twierdzenie o niezupełności i Tarskiego twierdzenie o niedefiniowalności prawdy"oraz "nie można bowiem uważać, by matematycy byli dzisiaj skłonni utożsamiać (scil. traktować ekwiwalentnie) pojęcie "obiektywnej prawdy matematycznej" i pojęcie "dowodliwości". Tego typu pomieszanie było możliwe przed Gödlem, lecz nie dzisiaj. Odkrycie przez Gödla zdań nierozstrzygalnych raz na zawsze położyło kres tego typu uproszczeniom. Kropkę nad "i" postawił Tarski, gdy dowiódł, że pełny opis języka każdej bogatszej teorii matematycznej nie może być przedstawiony w języku tej teorii, lecz musi korzystać z formalizmu teorii jeszcze bogatszej."Powyższe cytaty pochodzą z przedmowy do książki G. Chaitin'a "Granice matematyki". W wyszukiwarce znajdziesz bez problemu fragment książki z której pochodzą te cytaty. Ale i tak nie wiem czemu ma to służyć. Czy w tym zdaniu napisałem coś kontrowersyjnego ? > a. jeśli zmienisz punkt widzenia dot. celu i roli teorii fizycznych, to zrozumiesz więcej;Po pierwsze tw. Gödla jest niezależnym od nas faktem, więc zmiana mojego punktu widzenia nie może mieć na niego wpływu. Oczywiście ograniczenia wynikające z tego twierdzenia mają wady i zalety. Zaletą jest np. to, że neurologia może się teraz swobodnie rozwijać bez obaw, że kiedyś wyjaśnienie działania mózgu naruszy u ludzi poczucie moralnej odpowiedzialności, ponieważ z definicji żadne takie wyjaśnienie nigdy nie będzie wyczerpujące. Ale wciąż można badać mózg i z tym nie ma żadnego problemu. Po prostu żaden model mózgu nie będzie adekwatny. > b. twierdzenie Gödla nie ma zastosowania w teoriach fizycznych;Podstawą współczesnej fizyki jest założenie, że świat jest opisywalny równaniami matematycznymi. A jeśli układ jest opisywalny przy pomocy reguł matematycznych to podlega twierdzeniu Gödla, bo w takich modelach z teoretycznego punktu widzenia mózg byłby po prostu pewną maszyną (ewentualnie maszyną z wyrocznią n-tego rzędu, jeśli teoria wiązałaby działanie mózgu z jakimś problem niealgorytmicznym), a jak pokazałem we wcześniejszych postach to założenie prowadzi do antynomii. > c. znowu pytam: co ma do tego ateizm? Czy problem jest w jakikolwiek sposób konfesyjny?Broń Boże, na podstawie dotychczas udowodnionych twierdzeń nie można stwierdzić prawdziwości pozostałych dogmatów religijnych. Nigdy nie sugerowałem, że jest inaczej. Tylko że ateiści a dokładniej ich podzbiór czyli naturaliści często miewają problem ze zrozumieniem, że teoria sprawdzająca się dla układów martwych nie musi obowiązywać dla układów żywych. Oczywiście nie wszyscy, co zawsze wyraźnie podkreślam i wyżej też nie piszę o wszystkich ateistach. Widziałeś kiedyś teistę będącego naturalistą ontologicznym ? Raczej jest odwrotnie i muszą się bronić. .
|
|
|  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | Część 1 > >>Otóż [współcześni matematycy] mówią, że prawda w systemie nie jest tym samym co dowodliwość w tym systemie.> Czy w tym zdaniu napisałem coś kontrowersyjnego ?Tak. Tak sformułowane zdanie zawiera oczywistą wewnętrzną sprzeczność. Dlatego łatwo Ci je obalić. Lecz myślę, że obalasz strawmana. Twoje zdanie jest Twoją nadinterpretacją, którą imputujesz matematykom. Przyznaję, że nadinterpretacją całkowicie uprawnioną, gdyż np. i przytoczone cytaty nie są tak precyzyjne i kategoryczne, jak oczekiwać można by po matematykach. Nadinterpretacja ta polega na zbyt formalistycznym ujęciu pojęcia "prawda" - w szczególności na dodaniu do niego zwrotu " w systemie". Aksjomatyka Peano arytmetyki N nie zawiera pojęcia "prawda", aksjomatyka Zermelo-Fraenkla teorii mnogości nie zawiera pojęcia "prawda", aksjomaty zbioru R wszystkich liczb rzeczywistych nie zawierają pojęcia "prawda". Dla tych teorii nie ma więc pojęcia "prawdy w systemie". Do nich "prawda" przychodzi (uprzednio i) z zewnątrz: "prawda logiki matematycznej". I jest to tylko i wyłącznie 'zwyczajowa' nazwa jednej z trzech grup na jakie dzieli się zbiór wszystkich możliwych zdań systemu: ( 1) - logiczne konsekwencje aksjomatów; ( 0) - zaprzeczenia tych konsekwencji, (G) - zdania niewywiedlne (' Goedlowskie'). W tym sensie 'dowodliwość'='prawda logiczna'. Wydaje mi się, że matematycy o których wspominasz, mają na myśli jeszcze inną prawdę. Niezbyt to widać w cytacie pierwszym, ale już w drugim tak: mówi on o pewnej "obiektywnej prawdzie matematycznej". Czy dostrzegłeś, że autor próbuje mówić o czymś innym niż formalna "prawda logiczna"? (Oczywiście nie definiując jej.) Ja rozumiem ją jako "prawdę przedmatematyczną", (wcześniejszą i) zewnętrzną wobec logiki i matematyki. Dzieci przedszkolne do lat siedmiu, prymitywne plemiona afrykańskie itp., cywilizacje przedmatematyczne (Sumer, Egipt itp.) 'doskonale' znają pojęcie 'prawdy' (empirycznie, nie definicyjnie). Stąd dopiero to pojęcie 'przed-prawdy' 'wchodzi' do logiki matematycznej, lecz "prawda logiczna" chwyta zaledwie jej część. Tę część dziedziczą następnie formalne zaksjomatyzowane teorie matematyczne. Moim zdaniem: "prawda" "prawdzie" nierówna, prawda? === Genetycznie rzecz biorąc, aksjomatyczne systemy powstały do opisu pewnych 'rzeczywistości' (choćby wyobrażeniowych): - kropek, kresek i kółek na papierze, - liczenia, pomiarów i obliczeń, - zbiorowości obiektów, - sposobów rozumowania itp. Wtedy w trakcie ich tworzenia i badania jasne było, że istnieją oczywiste "prawdy" goedlowskie, choć nie "prawdy logiczne", bo nie wynikające z aksjomatów, że aksjomatyka musi zostać uzupełniona, jeśli chce pełniej uchwycić ową 'rzeczywistość' ( vide aksjomat Pascha w Geometrii, aksjomat Dedekinda w R, aksjomat wyboru w Teorii Mnogości itp.). To są bardzo późne uzupełnienia. Można sobie swawolnie tworzyć zestawy aksjomatów, nie mających (na pozór) żadnego związku z jakąkolwiek 'rzeczywistością', czysto formalnie. Oczywiście systemy wewnętrznie sprzeczne są nieciekawe, bo jałowe. Zaś systemy niesprzeczne mają tę ciekawą własność, że można dla nich skonstruować model (modele). Taki model (modele) może być całkowicie wyobrażeniowy, wyłącznie w umyśle, pojęciowy i 'ideowy'. Do pewnego stopnia analogiczna sytuacja zachodzi przy czytaniu powieści, słuchaniu bajek - bezwiednie tworzymy 'wirtualne' modele 'świata przedstawionego' - na dodatek: każdy z nas tworzy inny model. Uważna i wnikliwa analiza wyobrażeniowego modelu (modeli), poznawanie jego własności i dowodzenie twierdzeń, prowadzi do oswojenia się, 'otrzaskania' z nim w stopniu dającym głęboki wgląd w tę 'rzeczywistość', wgląd zdecydowanie bardziej intuicyjny niż formalny.(Pochwalę się, że na Analizie R n kilka razy 'widziałem' czterowymiarowo! Pamiętam "że" - nie pamiętam "jak"  ) Wówczas: - częściej 'widzi się', 'czuje' pewne własności, dla których dopiero później poszukuje się formalnych dowodów. - rzadziej wyprowadza się twierdzenia 'po omacku', przez kombinatoryczne zestawianie aksjomatów i udowodnionych twierdzeń. Chyba właśnie tę dychotomię: [wgląd w model, intuicja] a [formalizm] miał na myśli autor pierwszego cytatu, mówiąc: "semantyka nie daje się zredukować do samej tylko składni" (znaczenie nie redukuje się do napisów). Tylko i wyłącznie w pierwszym przypadku możemy natknąć się na zdania goedlowskie!!! Drugi sposób, "rzemieślniczy" daje wyłącznie "prawdę logiczną". Taki wyobrażeniowy model (modele) może być tworzony dla dowolnego niesprzecznego zestawu aksjomatów - całkowicie abstrakcyjnych, 'z czapy' wziętych. Mimo to można uzyskać bardzo głęboką intuicje o nim. Wydaje mi się, że matematycy z Twoich cytatów mówili o takiej właśnie "intuicyjnej prawdzie", nie o "prawdzie logicznej". === Tym bardziej, że matematyka (jej najistotniejsza część) nie jest czczym zestawem formalizmów. Jest próbą opisu (nawet nie świata samego, ale) naszej percepcji naszego świata fizycznego. Tu możemy poruszać się i po uproszczonym modelu i częściowo po 'rzeczywistości', którą on ma reprezentować. Nie należy się dziwić, że tu głębokie intuicje bywają wielokrotnie wzmożone. === Skonkludowałbym tak: 'odkrywając' intuicyjnie w matematyce "przed-prawdy" goedlowskie, które nie są "prawdami logicznymi" systemu aksjomatów, ujawniamy sobie naocznie nieadekwatność, niezupełność naszej aksjomatyki wobec "obiektywnej prawdy matematycznej" (z cytatu), tj. naszej percepcji świata. I wtedy uzupełniamy aksjomaty o tę "przed-prawdę" jako nową "prawdę logiczną" bez dowodu. Entuzjaści i zapaleńcy zaś - dołączają zaprzeczenie (bądź jego część) 'nowej' "przed-prawdy" i ćwiczą się intelektualnie w badaniu 'matematycznych światów alternatywnych'. Nierzadko z zaskakującymi skutkami (np. geometria Łobaczewskiego, Riemanna). === Drobner, model niewywiedlny...
|
|
| |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Tak. Tak sformułowane zdanie zawiera oczywistą wewnętrzną sprzeczność.Tylko jeśli implicite uznasz, że zwrot "w systemie" oznacza "tylko w systemie". A ja nic takiego nie napisałem, zwykła prawda w normalnym tego słowa znaczeniu obowiązuje tak w systemie jak i poza nim. > Dlatego łatwo Ci je obalić. Lecz myślę, że obalasz strawmana.> Twoje zdanie jest Twoją nadinterpretacją, którą imputujesz matematykom.> Przyznaję, że nadinterpretacją całkowicie uprawnioną, gdyż np. i przytoczone cytaty nie są tak >precyzyjne i kategoryczne, jak oczekiwać można by po matematykach.> Nadinterpretacja ta polega na zbyt formalistycznym ujęciu pojęcia "prawda" - w szczególności na >dodaniu do niego zwrotu "w systemie".Nie chciałem, żeby to było tak zrozumiane, chodziło mi po prostu o normalną prawdę, która przy okazji dotyczy też jakiegoś konkretnego systemu. > Aksjomatyka Peano arytmetyki N nie zawiera pojęcia "prawda", aksjomatyka Zermelo-Fraenkla teorii mnogości nie zawiera pojęcia "prawda", aksjomaty zbioru R wszystkich liczb rzeczywistych nie zawierają pojęcia "prawda". Dla tych teorii nie ma więc pojęcia "prawdy w systemie".Obawiam się, że doszliśmy już do całkowitego pomieszania pojęć. Zdania w obrębie wymienianych przez ciebie systemów oczywiście są prawdziwe, fałszywe albo nierozstrzygalne (dla ZF) w tych systemach. I tą prawdziwość zdania "w systemie" definiuje się ściśle jako istnienie skończonego ciągu formuł kończących się tym zdaniem i powiązanych ustalonym przez ten system zbiorem reguł dedukcyjnych, podobnie jak fałszywość zdania jest zdefiniowana jako prawdziwość jego zaprzeczenia, natomiast nierozstrzygalność jako brak prawdziwości lub fałszywości w wyżej zdefiniowanym sensie. Ale zwróć uwagę, że to nie jest takie "ścisłe" jak się formalistom wydaje, bo chcąc zastosować taką definicje musisz de facto odpowiedzieć na trudne pytanie czy program przeszukujący drzewo wszystkich dozwolonych ciągów formuł w poszukiwaniu danego zdania lub jego zaprzeczenia zakończy pracę. Nawet po udowodnieniu tw. Gödla można się było jeszcze łudzić, że uda się znaleźć jakieś ścisłe kryterium odpowiedzi na to pytanie (czyli w postaci jakiegoś programu), ale tak naprawdę Turing dokończył dzieła, bo w związku z problem stopu z pewnością się nie da. Ponieważ jak wiadomo każdemu algorytmowi z daną wejściową C odpowiada system formalny z aksjomatem C i zbiorem reguł dedukcyjnych wyznaczonych przez instrukcje tego algorytmu, założenie takie prowadzi do sprzeczności, bo oznaczałoby że istnieje program do rozstrzygania nierozstrzygalności zdań wszystkich systemów formalnych a co za tym idzie do statusu stopu wszystkich algorytmów (sprzeczność z tw. Turinga o problemie stopu). Także formaliści nie są wcale tacy "formalni" jak im się wydaje. Pytanie czy dane zdanie w systemie jest formalnie prawdziwe, fałszywe czy nieroztrzygalne sprowadza się właśnie do pytania czy obliczenia pewnego algorytmu się zakończą a nie ma żadnego skończonego zestawu kryteriów odpowiadających na to pytanie. Co nie oznacza, że nie istnieje uzasadnienie, bo przecież umysł jest nieskończony. Nawet jeśli formalista tego uzasadnienia nie uzna i tak można go uciszyć, formalnie mu po prostu dowodząc, że ma sprzeczność. Tak właśnie chyba zrobił Gödel, po prostu najpierw formalnie udowodnił w systemie Russella sprzeczność, stało się jasne że można to zrobić w dowolnym systemie (spełniającym te podstawowe założenia) i żeby ratować matematykę wtórnie wprowadzono to rozróżnienie na "prawdę w systemie" i "prawdę" przy czym "prawda" to ta normalna prawda, a "prawda w systemie" jest ściśle zdefiniowana w sposób, który opisałem wyżej. Jednak ta definicja i tak opiera się ostatecznie o zwykłą "prawdę" Faktycznie, miałeś prawo się tu przyczepić, mi chodziło o rozróżnienie na prawdę i prawdę w systemie, a nie na prawdę w systemie i dowodliwość w systemie. > Do nich "prawda" przychodzi (uprzednio i) z zewnątrz: "prawda logiki matematycznej".Tak właśnie o tym pisałem wyżej, przez to że prawda przychodzi "z zewnątrz" formaliści zawsze są w kropce. > Moim zdaniem: "prawda" "prawdzie" nierówna, prawda?Prawda w systemie nie jest prawdziwą prawdą. Tak naprawdę istnieje tylko jedna prawda, bo prawdę w systemie można wyrazić w kategoriach zwykłej prawdy w sposób o którym pisałem wyżej. > Tylko i wyłącznie w pierwszym przypadku możemy natknąć się na zdania goedlowskie!!! Drugi sposób, "rzemieślniczy" daje wyłącznie "prawdę logiczną".W rzeczywistości procedura znajdywania zdania goedlowskiego w systemie jest bardzo "mechaniczna". Jest tak mechaniczna, że osoby uznające mózg za komputer argumentują, że tą procedurę można do programu po prostu wbudować. Ale mylą się, bo nawet gdyby taką procedurę wbudować nic to przecież nie da. Wtedy powstanie szerszy program/ system znów podlegający twierdzeniu Gödla względem którego procedurę tą można znów powtarzać, bo ile razy byśmy jej nie wbudowali zawsze pozostaje nieskończenie wiele przykładów nieuwzględnionych przez tą procedurę. Ale wciąż pozostaje faktem, że żaden algorytm nie jest tym według którego działa mózg. Niektórzy celowo lub nieumyślnie to mylą, o tej pomyłce na którą nadział się też Hofstadter, pisałem już dawno: błąd Hofstadter'a> Skonkludowałbym tak: 'odkrywając' intuicyjnie w matematyce "przed-prawdy" goedlowskie, które nie są "prawdami logicznymi" systemu aksjomatów, ujawniamy sobie naocznie nieadekwatność, niezupełność naszej aksjomatyki wobec "obiektywnej prawdy matematycznej" (z cytatu), tj. naszej percepcji świata.Co więcej istoty obdarzone matematycznym rozumieniem nie mogą same siebie opisać w sposób oparty na tego typu rozumieniu (w szczególności przez modele algorytmiczne), czyli co za tym idzie żadna dająca się pomyśleć teoria fizyczna (w dzisiejszym rozumieniu czyli oparta na matematyce) nie może wyjaśnić działania mózgu. .
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > "Prawdziwość nie może być zredukowana do dowodliwości dokładnie z tych samych powodów, z których semantyka nie daje się zredukować do samej tylko składni. Powody tego stanu rzeczy wyłuszczają Gödla I twierdzenie o niezupełności i Tarskiego twierdzenie o niedefiniowalności prawdy"oraz> "nie można bowiem uważać, by matematycy byli dzisiaj skłonni utożsamiać (scil. traktować ekwiwalentnie) pojęcie "obiektywnej prawdy matematycznej" i pojęcie "dowodliwości". Tego typu pomieszanie było możliwe przed Gödlem, lecz nie dzisiaj.I to jest właśnie podział na ontologię i epistemologię. Beka z ciebie, bo przeczysz temu, żeby teraz to poprzeć, czyli robisz to co szarley i podobnie jak on gdy odpowiadasz na jakiś wycinek to zapominasz o pozostałych elementach dyskusji. > Odkrycie przez Gödla zdań nierozstrzygalnych raz na zawsze położyło kres tego typu uproszczeniom.Jest różnica między twierdzeniem "istnieją zdania nierozstrzygalne", co wiąże się przecież z tym, że interpretacja (język) to nie zdarzenia (czyli rozróżnienie na desygnaty i deskryptory), a twierdzeniem, że umysłu nie da się symulować komputerowo. To drugie nie wynika z pierwszego i jest urojeniem Jasia. > Kropkę nad "i" postawił Tarski, gdy dowiódł, że pełny opis języka każdej bogatszej teorii matematycznej nie może być przedstawiony w języku tej teorii, lecz musi korzystać z formalizmu teorii jeszcze bogatszej.Dokładnie, bo opis (epistemologia) to nie prawda (ontologia), tylko interpretacja. Opisy są subiektywne i intersubiektywne, a fakty są obiektywne, ale nie dotyczą żadnego obserwatora. > Po prostu żaden model mózgu nie będzie adekwatny.xDD Skisłem. Po prostu beka. Bo na tej zasadzie żaden model niczego nie jest adekwatny, czyli niczego nie da się symulować. Ale zaraz, to za co ja zarabiam kasę? Właśnie za pisanie działającego kodu, więc coś tu nie gra w teorii Jasia. To uogólnienie, że skoro czegoś nie da się wiedzieć, to nic nie da się wiedzieć. > Broń Boże, na podstawie dotychczas udowodnionych twierdzeń nie można stwierdzić prawdziwości pozostałych dogmatów religijnych. Nigdy nie sugerowałem, że jest inaczej. Tylko że ateiści a dokładniej ich podzbiór czyli naturaliści często miewają problem ze zrozumieniem, że teoria sprawdzająca się dla układów martwych nie musi obowiązywać dla układów żywych. Oczywiście nie wszyscy, co zawsze wyraźnie podkreślam i wyżej też nie piszę o wszystkich ateistach. Widziałeś kiedyś teistę będącego naturalistą ontologicznym ? Raczej jest odwrotnie i muszą się bronić.Aha, to furtka Jasia Lewandowskiego żeby potem na bazie zaorania wszystkiego w swoim mniemaniu (włącznie z logiką i weryfikacją zdań, a także desygnatami słów) i sprowadzić wszystko do bezsensu, aby potem wprowadzać autorytarnie swój religijny bełkot i apologetykę
|
|
| |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> I to jest właśnie podział na ontologię i epistemologię. Beka z ciebie, bo przeczysz temu, żeby teraz to poprzeć, czyli robisz to co szarley i podobnie jak on gdy odpowiadasz na jakiś wycinek to zapominasz o pozostałych elementach dyskusji.Ciekawa koncepcja, szkoda tylko, że nie udało ci się zauważyć, że my znamy status zdania Gödla. Twoje urojenia na temat twierdzenia Gödla zostały doskonale opisane na Wikipedii w rozdziale "Błędne interpretacje": Cytat:Potoczne rozumienie twierdzeń Gödla prowadzi zwykle do nieprawidłowych wniosków, np.:
-nie wiadomo, co jest prawdą, To jest właśnie coś o tobie, jesteś niesamowicie irytujący, uparcie wypowiadając się w tematach o których nawet nie masz zielonego pojęcia. Ale dobra, kompromituj się tu dalej jeśli ci się to aż tak bardzo podoba. Ponadto nie wciskaj mi tutaj co ja "popieram", to że się czyta jakąś książkę i cytuje ją jeszcze w ogóle nie znaczy, że się z nią w całości zgadza. > Jest różnica między twierdzeniem "istnieją zdania nierozstrzygalne", co wiąże się przecież z tym, że interpretacja (język) to nie zdarzenia (czyli rozróżnienie na desygnaty i deskryptory)Znów wymyśliłeś sobie jakieś "powiązania" z dupy wzięte i dorabiasz własną ideologie do spraw zupełnie z nią niezwiązanych. > a twierdzeniem, że umysłu nie da się symulować komputerowo.Oczywiście, że jest różnica, bo to że umysłu nie da się symulować komputerowo nie wynika z tego że istnieją zdania nierozstrzygalne, ale że znamy status tych zdań. A napisanie algorytmu, który symuluje tą umiejętność jest niemożliwe. Każdy algorytm który napiszesz nie obejmuje nieskończenie wielu przykładów (fakt udowodniony matematycznie) i dla każdego algorytmu który napiszesz ja mogę podać kontrprzykład w postaci zadania, którego rozwiązanie jest mi znane, a algorytmowi nie (drugi fakt udowodniony matematycznie). Zatem jedyne spójne połączenie tych dwóch faktów jest takie, że umysł nie jest po prostu żadnym algorytmem, więc nie wciskaj mi tu kitu samosprzeczny naturalisto. > To drugie nie wynika z pierwszego i jest urojeniem Jasia.To że nie wynika, nie świadczy o tym że nie mam racji. To że trójkąt ma trzy kąty, również nie wynika z tego, że wstałem dzisiaj przed 10, tylko że co to ma do rzeczy ? > Dokładnie, bo opis (epistemologia) to nie prawda (ontologia), tylko interpretacja.Prawda jest dostępna dla umysłu, ale nie może być zdefiniowana w języku systemu formalnego, nie ma tu żadnego twojego urojonego podziału. Prawda matematyczna dostępna dla umysłu nie redukuje się do systemów skończonych i to jest właśnie sedno tw. Gödla w dowodzie którego zdanie G(F) jest otrzymywane explicite i my znamy status tego zdania. Czyli umysł wie coś więcej niż można to opisać przez dowolny skończony system. > Opisy są subiektywne i intersubiektywne,I ty to przeczytałeś w tym twierdzeniu ?  To jest właśnie postmodernizm, czyli co się dzieje gdy ludowi filozofowie zabierają się za twierdzenia matematyczne. > a fakty są obiektywne, ale nie dotyczą żadnego obserwatora.Sam jesteś obserwatorem. Więc skąd to wiesz, skoro sam wywaliłeś kryterium prawdy właśnie poza obszar jakiejkolwiek możliwej weryfikacji przez obserwatora ? Po prostu nie wiesz tego, wymyśliłeś to sobie i jest to twój z dupy wzięty dogmat o istnieniu czegoś takiego. Teraz usiłujesz ewangelizować innych. > xDD> Skisłem. Po prostu beka.O ja, o kurde. Ale silne argumenty. > Bo na tej zasadzie żaden model niczego nie jest adekwatny, czyli niczego nie da się symulować.Ponowne autorytarne stwierdzenie pozostawione bez jakiegokolwiek uzasadnienia a wręcz idiotyczne. Według tego gościa z tego że nie da się stworzyć adekwatnego modelu mózgu ma wynikać, że nie da się stworzyć adekwatnego modelu niczego. Coraz bardziej idiotyczne argumenty wymyślasz.  > Ale zaraz, to za co ja zarabiam kasę? Właśnie za pisanie działającego kodu, więc coś tu nie gra w teorii Jasia.Jesteś programistą html'a, który nawet nie wie jak działa kompilator, ale my mamy ci uwierzyć jedynie na słowo a nawet wbrew przedstawionym dowodom w zagadnieniach dotyczących algorytmiki i informatyki matematycznej ? Komiczny jesteś, ale ośmieszaj się dalej. > To uogólnienie, że skoro czegoś nie da się wiedzieć, to nic nie da się wiedzieć.Uogólnienia to jak na razie robisz ty, bo ja bardzo rygorystycznie odnoszę się jedynie do naturalistycznego założenia, że działanie mózgu można wyjaśnić w ramach jakiejś potencjalnej teorii fizycznej. .
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Ciekawa koncepcja, szkoda tylko, że nie udało ci się zauważyć, że my znamy status zdania Gödla. Twoje urojenia na temat twierdzenia Gödla zostały doskonale opisane na Wikipedii w rozdziale "Błędne interpretacje":Przyznaj, że ty to pisałeś Jasiu Lewandowski. Tak jak np to: (link nie przechodzi, wysłany więc do moderacji) Masz tu bana i wracasz pod lewym nickiem. Na co liczysz? Nic nie rozumiesz, a twoje psychopatyczne wyparcie związane z zaburzeniami eklezjogennymi i homoseksualizmem nikogo nie przekona. Żałosne. > Cytat:Potoczne rozumienie twierdzeń Gödla prowadzi zwykle do nieprawidłowych wniosków, np.: >-nie wiadomo, co jest prawdą, Twój cytat podany autorytarnie jako pewnik. No nieźle  A co do prawdy to nie jest tu sprecyzowane o jakiej prawdzie mowa więc jest to bełkot i pustosłowie. > To jest właśnie coś o tobie, jesteś niesamowicie irytującyIrytujący jest ten dysonans poznawczy - ludzie zazwyczaj tak mają gdy ktoś obala ich wierzenia i uniemożliwia powstanie racjonalizacji. Podważam w ten sposób twoje ego, więc czujesz potrzebę wyrównania i wykazania, że jesteś mądry i masz rację. Dlatego brniesz w takie dyskusje i wtedy w emocjach jeszcze bardziej udowadniasz, że bredzisz. > uparcie wypowiadając się w tematach o których nawet nie masz zielonego pojęcia. Ale dobra, kompromituj się tu dalej jeśli ci się to aż tak bardzo podoba.No i projekcja i przepisanie tego co ja wcześniej o tobie napisałem.  > Znów wymyśliłeś sobie jakieś "powiązania" z dupy wzięte i dorabiasz własną ideologie do spraw zupełnie z nią niezwiązanych.Nerwy puszczają, a racjonalizacji nie da się stworzyć, więc próbujesz obrażać bez argumentu?  No pięknie. Ja też wiele razy obrażałem tutaj ludzi (po upomnieniu przestałem), ale zawsze argumentuję swoje zdanie i np teraz nie pozostała na tobie sucha nitka. Uciekasz od odpowiedzi nazywając autorytarnie argumenty orające "jakimiś powiązaniami z dupy wziętymi". Czyli mój argument nadal jest w mocy, a ty żałośnie próbujesz wymigać się od odpowiedzi i jeszcze obrażasz. > Oczywiście, że jest różnica, bo to że umysłu nie da się symulować komputerowoBłędne koło i wyznanie wiary dogmatycznego fideisty. > nie wynika z tego że istnieją zdania nierozstrzygalne, ale że znamy status tych zdań.No właśnie. Znamy, a niby nie da się ich rozstrzygnąć. Bo właśnie, że da się, ale nie za pomocą wyjścia z tego systemu. Postrzegasz świat standardowo dla psychopatów - obraz niesprawnych płatów czołowych, hipokampu i ciał migdałowatych. > A napisanie algorytmu, który symuluje tą umiejętność jest niemożliwe.Kompromitacji Jasia ciąg dalszy  > Prawda jest dostępna dla umysłu, ale nie może być zdefiniowana w języku systemu formalnego, nie ma tu żadnego twojego urojonego podziału. Prawda matematyczna dostępna dla umysłu nie redukuje się do systemów skończonych i to jest właśnie sedno tw. Gödla w dowodzie którego zdanie G(F) jest otrzymywane explicite i my znamy status tego zdania. Czyli umysł wie coś więcej niż można to opisać przez dowolny skończony system.Cóż więcej dodawać - ten tekst kompromituje się sam  Jeśli jeszcze Drobner i tarkos teraz ci odpiszą to będzie to kopanie leżącego. pogrubione najlepsze  Prawda pojawia się explicite w umyśle Jasia i on od razu wie, że to prawda i tak orzeka, ale to co orzeka kto inny to już nieprawda i nie da się do niczego dojść  Ale beka, no po prostu Duch Prawdy został przebity wielokrotnie (i nie mówię o nim teraz jako o Mesjaszu  ) > >Opisy są subiektywne i intersubiektywne,> I ty to przeczytałeś w tym twierdzeniu ? To jest właśnie postmodernizm, czyli co się dzieje gdy ludowi filozofowie zabierają się za twierdzenia matematyczne.Zero merytorycznej odpowiedzi. Bełkot i pustosłowie, narcystyczna ucieczka od przyznania się do błędu i deficyt uczenia się charakterystyczny dla psychopatii. > >a fakty są obiektywne, ale nie dotyczą żadnego obserwatora.> Sam jesteś obserwatorem. Więc skąd to wiesz, skoro sam wywaliłeś kryterium prawdy właśnie poza obszar jakiejkolwiek możliwej weryfikacji przez obserwatora ?Myśli jakie są w obrębie mojej obserwacji nie są obserwatorem, tylko myślami. Znów nie rozumiesz oczywistości. Obserwator niczego nie weryfikuje tylko doświadcza. Reagują jedynie mechanizmy. > Po prostu nie wiesz tego, wymyśliłeś to sobie i jest to twój z dupy wzięty dogmat o istnieniu czegoś takiego. Teraz usiłujesz ewangelizować innych.Typowa bezsilność zamiast argumentacji. > >xDD> >Skisłem. Po prostu beka.> O ja, o kurde. Ale silne argumenty.To nie argumenty. Typowy pattern dla bezsilności - nazywasz argumentami coś co jest pobocznym wtrąceniem dla dyskusji i naśmiewaniem się z ciebie (znów ego zabolało bo jesteś przeczulony na swoim punkcie). > >Bo na tej zasadzie żaden model niczego nie jest adekwatny, czyli niczego nie da się symulować.> Ponowne autorytarne stwierdzenie pozostawione bez jakiegokolwiek uzasadnienia a wręcz idiotyczne.Takie właśnie jest rozwinięcie twoich idiotycznych teoryjek  Sam to teraz przyznajesz. > Według tego gościa z tego że nie da się stworzyć adekwatnego modelu mózgu ma wynikać, że nie da się stworzyć adekwatnego modelu niczego. Coraz bardziej idiotyczne argumenty wymyślasz. Przecież to twój idiotyczny wymysł. Sam już nie wiesz na czym miałby polegać twój paradowód. > >Ale zaraz, to za co ja zarabiam kasę? Właśnie za pisanie działającego kodu, więc coś tu nie gra w teorii Jasia.> Jesteś programistą html'a, który nawet nie wie jak działa kompilator, ale my mamy ci uwierzyć jedynie na słowoJa mam ci uwierzyć na słowo w twoje żałosne konfabulacje na mój temat, zdradzające twoją bezsilność i brak zahamowania spowodowanego emocjami? No beka  I teraz zacytuj "to beka" i napisz, że to słaby argument, to sobie na pewno dodasz prestiżu
|
|
| | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>"jakimiś powiązaniami z dupy wziętymi". Czyli mój argument nadal jest w mocy, a ty żałośnie próbujesz wymigać się od odpowiedzi i jeszcze obrażasz.
No bo jest z dupy wzięta. Napisałeś że istnienie zdań nierozstrzyganych wiąże się z tym że język to nie zdarzenia. To teraz udowadniaj że się to wiąże, przecież to nie ja sobie coś takiego uroiłem.
>Prawda pojawia się explicite w umyśle Jasia i on od razu wie, że to prawda i tak orzeka, ale to co orzeka kto inny to już nieprawda i nie da się do niczego dojść
Ta prawda jest możliwa do udowodnienia, choć oczywiście nie przez aksjomaty tego systemu którego dotyczy. Jeśli materialista zewnętrznego dowodu by nie uznał (ale zawsze uznaje, gdyż wszystkie kroki są bardzo oczywiste) to i tak nic nie szkodzi, bo wtedy pojawia się sposób aby wewnętrznie udowodnić jego sprzeczność. Więc ani w tą, ani w drugą stronę nic nie osiąga.
>No właśnie. Znamy, a niby nie da się ich rozstrzygnąć. Bo właśnie, że da się, ale nie za pomocą wyjścia z tego systemu.
A czy ja twierdzę że się nie da ? Nie dałoby się gdyby mózg działał jak maszyna Turinga, a fakt że się da potwierdza to że nie działa w ten sposób.
>Obserwator niczego nie weryfikuje tylko doświadcza. Reagują jedynie mechanizmy.
Twoje założenie o tych mechanizmach nie tylko nie jest uzasadnione w żaden sposób, ale nawet sprzeczne ze stanem wiedzy.
>Przecież to twój idiotyczny wymysł. Sam już nie wiesz na czym miałby polegać twój paradowód.
Sam byś nawet nie powtórzył tego dowodu, ale najwięcej masz do powiedzenia. Myślę że go nawet nie przeczytałeś więc nic dziwnego że nie wiesz na czym polega.
.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > No bo jest z dupy wzięta.Orzeczenie autorytarne. Jasiu narcyz - guru, który nie musi argumentować (bo argumenty i tak wg jego teorii są bez sensu). > Napisałeś że istnienie zdań nierozstrzyganych wiąże się z tym że język to nie zdarzenia. To teraz udowadniaj że się to wiąże, przecież to nie ja sobie coś takiego uroiłem.Ech, że też takie oczywistości trzeba komukolwiek tłumaczyć. Żenujący poziom. Zdarzenia są jednoznaczne - występują niezależnie od języka, po prostu swoim tokiem. To interpretacja jest niejednoznaczna, a w interpretacji może istnieć dużo zdań nierozstrzygalnych. To dowód na to, że język nie oddaje rzeczywistości, a w dodatku aby opisać cały język potrzeba jeszcze precyzyjniejszego meta-języka. Meta poziomem nad matematyką i logiką są faktyczne zdarzenia. Interpretacja zwiększa nasze szanse na przewidywanie zdarzeń, ale nie oddaje żadnej prawdy ontologicznej. Ta jednak istnieje poza językiem i jest właśnie realnym tokiem zdarzeń. > Ta prawda jest możliwa do udowodnienia, choć oczywiście nie przez aksjomaty tego systemu którego dotyczy.Tutaj faktycznie racja. Tylko, że właśnie kolejny raz się zaorałeś, bo sam przyznajesz, że nic nie ogranicza nam dojścia do mechanizmu działania mózgu, tylko że nie można tego wydedukować z jakiejś ograniczonej wiedzy. > Jeśli materialista zewnętrznego dowodu by nie uznał (ale zawsze uznaje, gdyż wszystkie kroki są bardzo oczywiste) to i tak nic nie szkodzi, bo wtedy pojawia się sposób aby wewnętrznie udowodnić jego sprzeczność. Więc ani w tą, ani w drugą stronę nic nie osiąga.Udowodniłem, że wewnętrzną sprzeczność generuje odrzucenie podziału na epistemologię i ontologię, fakty i interpretację itd. To co ty twierdzisz prowadzi cię do samowywrotności każdego stwierdzenia. > >No właśnie. Znamy, a niby nie da się ich rozstrzygnąć. Bo właśnie, że da się, ale nie za pomocą wyjścia z tego systemu.> A czy ja twierdzę że się nie da ? Nie dałoby się gdyby mózg działał jak maszyna Turinga, a fakt że się da potwierdza to że nie działa w ten sposób.Infantylne dorabianie ideologii do swojego braku zrozumienia. No właśnie da się właśnie dlatego, że działa jak maszyna Turinga. Ciągle jednak rozszerza swój system pojęć pod wpływem kontaktu z rzeczywistością i innymi ludźmi i informacjami. Szach mat po raz kolejny. > >Obserwator niczego nie weryfikuje tylko doświadcza. Reagują jedynie mechanizmy.> Twoje założenie o tych mechanizmach nie tylko nie jest uzasadnione w żaden sposób, ale nawet sprzeczne ze stanem wiedzy.Znów kompromitujesz się autorytarnie orzekając jakieś śmieszne bzdury będące oczywistą głupotą dla każdego kto to czyta. > >Przecież to twój idiotyczny wymysł. Sam już nie wiesz na czym miałby polegać twój paradowód.> Sam byś nawet nie powtórzył tego dowodu, ale najwięcej masz do powiedzenia. Myślę że go nawet nie przeczytałeś więc nic dziwnego że nie wiesz na czym polega.Obaliłem ten paradowód, został on tu wyśmiany, a ty nadal sobie brnij, a my będziemy mieć z ciebie bekę
|
|
| | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Tutaj faktycznie racja. Tylko, że właśnie kolejny raz się zaorałeś, bo sam przyznajesz, że nic nie ogranicza nam dojścia do mechanizmu działania mózgu, tylko że nie można tego wydedukować z jakiejś ograniczonej wiedzy.Opis w postaci modelu wykorzystującego zagadnienia nierekurencyjne także nie wchodzi w grę, bo do maszyn z wyrocznią dowolnego rzędu można stosować identyczne rozumowanie. Matematyczny opis odwoływałby się do jakiegoś zagadnienia niealgorytmicznego rzędu n (lub zbioru takich zagadnień o pewnym maksymalnym rzędzie n). Czyli procedura OSĄD odpowiadająca matematykowi byłaby po prostu maszyną z wyrocznią rzędu n. Ale to nadal nic nie zmienia, bo KONTRPRZYKŁAD można skonstruować w identyczny sposób, uzasadnienie także jest identyczne. Czyli umysł nie może być równoważny także skończonym opisom niealgorytmicznym. > Udowodniłem, że wewnętrzną sprzeczność generuje odrzucenie podziału na epistemologię i ontologię, fakty i interpretację itd.Nie udowodniłeś tylko właśnie napisałeś tak autorytarnie jak tu powyżej. Jest to twoje dogmatyczne stwierdzenie od czapy, bo nigdy jej nie wykazałeś. Może teraz to zrobisz więc czekam. > To co ty twierdzisz prowadzi cię do samowywrotności każdego stwierdzenia.Skąd to wiesz skoro sam wywaliłeś kryterium prawdy poza obszar jakiejkolwiek weryfikacji ? Na podstawie tego co sam twierdzisz jest to więc stwierdzenie całkowicie nieuzasadnione a jedyne co ci teraz pozostało to własne wymysły. Klasyczna samowywrotka. > Ciągle jednak rozszerza swój system pojęć pod wpływem kontaktu z rzeczywistością i innymi ludźmi i informacjami. Szach mat po raz kolejny.Faktycznie, teoretycznie możliwe jest, że źródło niealgorytmiczności umysłu byłoby na zewnątrz. Co nie zmienia faktu, że źródło niealgorytmiczności gdzieś jest, jeśli nie w mózgu to na zewnątrz. Jeśli wolisz na zewnątrz to proszę bardzo  .
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Pomijam bełkot, pustosłowie i projekcje. > Faktycznie, teoretycznie możliwe jest, że źródło niealgorytmiczności umysłu byłoby na zewnątrz. Co nie zmienia faktu, że źródło niealgorytmiczności gdzieś jest, jeśli nie w mózgu to na zewnątrz. Jeśli wolisz na zewnątrz to proszę bardzo  No to właśnie o tym z tobą dyskutuję. Od początku ci pisałem, że na zewnątrz, to negowałeś w apodyktycznym amoku, jakbyś się bał, że gdy okaże się, że nie masz racji, to świat ci się zawali. No ale z logiką to ty jesteś na bakier i bredziłeś wtedy o duchu umysłu
|
|
| | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> No to właśnie o tym z tobą dyskutuję. Od początku ci pisałem, że na zewnątrz, to negowałeś w apodyktycznym amoku, jakbyś się bał, że gdy okaże się, że nie masz racji, to świat ci się zawali. No ale z logiką to ty jesteś na bakier i bredziłeś wtedy o duchu umysłu  Ale tym samym przeczysz fizyce, bo świat nieożywiony jest dobrze opisany w kategoriach mechanistycznych. Nie wiem na jakiej podstawie upatrujesz źródła umysłu poza mózgiem. .
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Ale tym samym przeczysz fizyce, bo świat nieożywiony jest dobrze opisany w kategoriach mechanistycznych.Wymysły i pustosłowie. Wymyśliłeś sobie, że przeczę fizyce, ale nie umiesz tego uargumentować. Tak właśnie woła twoja bezsilność. Jesteś atencyjnym kryptogejem, któremu religia przeszkadza cieszyć się życiem. Te zaburzenia bronią się jak diabeł przed egzorcyzmami  Tylko, że nie masz argumentów w żadnej z tych dyskusji. Najpierw gdy przyszedłeś pod tym nickiem, myślałem, że to pisze jakiś zagubiony człowiek, który między wierszami woła o pomoc. Z tą prawą i lewą definicją skompromitowałeś się na oczach forum, a ja próbowałem cię nawet bronić. Jednak gdy zacząłeś na chama krytykować naturalizm, stało się jasne kim jesteś. Używasz dokładnie tych samych sformułowań, dyskutujesz w ten sam sposób, nie rozumiesz podstaw i wydaje ci się, że twoje autorytarne wypowiedzi o swoich wierzeniach wystarczą. Otóż nie wystarczą Jasiu i musisz się z tym pogodzić. > Nie wiem na jakiej podstawie upatrujesz źródła umysłu poza mózgiem.Nie upatruję. Pisałem o danych jakie przetwarza umysł - te biorą się spoza mózgu, poza tym to środowisko tworzy ten mózg, tak jak wszystkie pozostałe i nie ma podziału na mój czy twój mózg, bo cały wszechświat jest jednością. Te podziały to właśnie iluzja, przez którą powstaje ego, a te fałszywe przekonania prowadzą do zaburzeń. Ludzie utożsamiają się z procesami, na które nie mają wpływu i używają błędnych modeli do opisów, a to przekłada się na emocje.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Tylko, że nie masz argumentów w żadnej z tych dyskusji. Najpierw gdy przyszedłeś pod tym nickiem, myślałem, że to pisze jakiś zagubiony człowiek, który między wierszami woła o pomoc. Z tą prawą i lewą definicją skompromitowałeś się na oczach forum, a ja próbowałem cię nawet bronić.Reagujesz emocjonalnie jak chorągiewka i potem jeszcze piszesz, że nie wpływają na ciebie emocje.  Akurat zanim się tu pojawiłem byłeś już w konflikcie z Bogusławskim, więc to że jesteś obiektywny i nie piszesz emocjonalnie to jest twoja największa obłuda. > Nie upatruję. Pisałem o danych jakie przetwarza umysł - te biorą się spoza mózgu, poza tym to środowisko tworzy ten mózg, tak jak wszystkie pozostałe i nie ma podziału na mój czy twój mózg, bo cały wszechświat jest jednością.Dane programu też biorą się spoza programu, więc ten wykręt nie ma nic do rzeczy. Jeśli mózg funkcjonuje w otoczeniu podlegającym prawom mechanistycznym, to gdy mówimy o teoretycznym algorytmie umysłu możemy włączyć to oddziaływanie do całego programu, a więc nie zmienia to faktu, że jeśli byłoby tak jak piszesz umysł musiałby podlegać takim samym ograniczeniom jak algorytmy. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Reagujesz emocjonalnie jak chorągiewka i potem jeszcze piszesz, że nie wpływają na ciebie emocje. Projekcja > Akurat zanim się tu pojawiłem byłeś już w konflikcie z Bogusławskim, więc to że jesteś obiektywny i nie piszesz emocjonalnie to jest twoja największa obłuda.Czyli nie mogłem być obiektywny, besztając podtrolla? Znów samobój, bo piszesz głupoty bez przemyślenia. Pomijam bełkot, który był już dawno ośmieszony i na który nie umiałeś odnieść się argumentami. Niestety psychopaci tacy jak ty przeczą sobie i tego nie dostrzegają, bo gdy myślą o jednym wycinku, to zapominają co było wcześniej.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | John Doe (782 punktów) |
>Ale tym samym przeczysz fizyce, bo świat nieożywiony jest dobrze opisany w kategoriach mechanistycznych. Nie wiem na jakiej podstawie upatrujesz źródła umysłu poza mózgiem.
Co do brak źródła umysłu poza mózgiem zgoda, co do opisu świata ostrożnie. Teorii ostatecznej nie ma i nie wiadomo czy kiedyś będzie. Pomijam trudności obliczeniowe i gromadzenia danych (np. zastosowanie teorii kwantowej do zderzenia kulki makroskopowej, niby powinno się dać ale nie policzysz praktycznie tak). Teorie w obszarach stosowalności ok, ogólnie bym uważał.
Olson chce jakiś zeskanować świat do VR (coś jak mózg Matrioszka) z tego co czytałem z jego wywodów nie troszcząc się czy to wyjdzie poprawnie czy nie. Jak na futurystę nawet trochę hardcore. A do klasycznego VR z dość pełną symulacją nie podłączy się inaczej niż jakoś poważnie operacyjnie, niech sobie poczyta o interfejsach i wynikach.
ps Zaczynam stawiać minusy za podjazdy personalne, to miała być poważna grupa ja mi powiedziano jednak.
|
|
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ok to trochę praktyki, bo Jasiu się pogubił, to go trzeba dobić argumentami, aby nie mógł więcej szczekać.
Skąd w ogóle wziął się jakikolwiek język? Ano stąd, że była potrzeba aby przenieść świat realny na plan mentalny. To jest podstawa każdej nauki, każdej filozofii i wszystkiego.
Mamy zdanie, np: "Jeśli nie dobiegnę na autobus, to spóźnię się na kolejny, a to oznacza, że nie zdążę do pracy". Jak zweryfikować prawdziwość tego zdania? Jedyną możliwością jest porównanie umownego znaczenia tych słów do elementów rzeczywistości, które są przez nie opisywane. Słowa to jednak zupełna abstrakcja. Są dla nas umową i to jest właśnie podział na deskryptory i desygnaty. Aby cokolwiek stwierdzić trzeba się do czegoś odwołać, np w tym wypadku do rzeczywistości, ale do jej konkretnych elementów, czyli rozumianych przez nas znaczeń.
Świat mentalny w naszych głowach to właśnie epistemologia i operacje na deskryptorach i ich wariacjach (abstrakcjach). W jakimś stopniu nasze modele dają się stosować w świecie ontologicznym (realnym). Jak zanegować wcześniejsze zdanie z autobusem bez odniesienia go do świata realnego? Nie da się. Z drugiej strony nie możemy mówić o świecie realnym, bo postrzegamy go zawsze wyłącznie przez pryzmat naszego postrzegania, mentalnej symulacji (epistemologia). Potraktowanie epistemologii i ontologii jako jeden strumień informacji, powoduje, że są one zawieszone w błędnym kole ciągłych możliwości dorabiania interpretacji do słów. Do pewników na poziomie epistemologii dochodzimy za pomocą negacji. Jeśli czynimy jakieś założenie, to po prostu musimy o nim pamiętać, a pozostałe nie mogą być z nim sprzeczne. Sprzeczności można uniknąć przez doprecyzowanie. Wiele słów, którymi się posługujemy, to elementy szyfru zmieniające swoje znaczenie pod wpływem kontekstu. Dlatego nie przeczę sobie gdy mówię, że jestem miły i zarazem niemiły, jeśli sprecyzuję, że jestem miły o 17:30, a niemiły o 20:50.
I teraz co to w ogóle znaczy "miły"? Można całkowicie zmienić kontekst tego słowa. Np złodziej może nazwać się miłym, gdy np nie zbił swojej ofiary, albo zbił ją mniej niż to robi zazwyczaj. Dlatego właśnie dyskusje z takimi ludźmi jak np ty nie mają sensu, bo i tak wszystko sobie przeramujesz pod meta-założenie "ja, Jasiu, mam zawsze rację i mogę twierdzić wiele autorytarnie bez dowodów", ale ten dogmat przeczy choćby twojemu stwierdzeniu o braku podziału na ontologię i epistemologię. Po prostu nie rozumiesz podstaw tego o czym piszesz, a próbujesz się mądrzyć.
|
|
 | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
Patrzcie co wymyślił, bo nie może znieść prostego do udowodnienia faktu, że działanie ludzkiego mózgu na zawsze pozostanie niepojęte w kategoriach fizycznych. No po prostu kabaret.  Teraz już tylko będziesz uciekać i wymyślać coraz to nowe pseudoproblemy filozoficzne, ale w dupie to mam, bo nauka się filozofią nie zajmuje. .
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Patrzcie co wymyślił, bo nie może znieść prostego do udowodnienia faktu, że działanie ludzkiego mózgu na zawsze pozostanie niepojęte w kategoriach fizycznych.twojego na pewno. > nauka się filozofią nie zajmuje.coraz lepsze kwiatki  A Jasiu nie rozumie, że jeśli likwiduje to do czego odnosi się język, to nie może użyć języka, bo przestaje on wtedy cokolwiek opisywać. Czyli nie da się zanegować apriorycznego podziału na ontologię i epistemologię, gdyż jest to negacja myślenia jako takiego. I już na mocy tego założenia "udowadniasz", że wszystkie stwierdzenia są samowywrotne*. Jako Jan Lewandowski pisałeś o tym samym i wtedy formułowałeś to, że "wszystko jest wiarą"*. Nie zauważasz jednak, że i twoje stwierdzenie o samowywrotności staje się wtedy z automatu samowywrotne, a jednocześnie takie być nie może, bo znika kryterium samowywrotności, a ty po * dalej kontynuujesz wypociny, jak gdyby nigdy nic i jakbyś właśnie przed chwilą nie zanegował założenia, że język się do czegoś odnosi. A jeśli się nie odnosi to fakt zrozumienia języka jest iluzją, ale to absurd - tak jakbyś wyobrażał sobie, że nie żyjesz. Nie da się, bo jeśli się faktycznie nie żyje, to jest to poza wyobrażeniem.
|
|
| |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>A Jasiu nie rozumie, że jeśli likwiduje to do czego odnosi się język, to nie może użyć języka, bo przestaje on wtedy cokolwiek opisywać.
Znów popadłeś w błędne koło, patrząc z punktu widzenia swojej samowywrotnej teorii. Ale ta cała twoja teoria to samowywrotka czego już dowiodłem.
>Czyli nie da się zanegować apriorycznego podziału na ontologię i epistemologię, gdyż jest to negacja myślenia jako takiego.
Nie trzeba negować, wystarczy pokazać, że to co piszesz to sprzeczny wewnętrznie bezsens.
>I już na mocy tego założenia "udowadniasz", że wszystkie stwierdzenia są samowywrotne*.
A wiesz w ogóle co to znaczy, że coś jest samowywrotne ? Bo wydaje mi się że nie, nie mówiąc już o tym żebyś to uzasadnił. Piszesz coś autorytarnie, a później się dziwisz, że twoje posty są tak nieprzekonywujące.
>a jednocześnie takie być nie może, bo znika kryterium samowywrotności, a ty po * dalej kontynuujesz wypociny, jak gdyby nigdy nic i jakbyś właśnie przed chwilą nie zanegował założenia, że język się do czegoś odnosi.
To są tylko i wyłącznie twoje pseudoproblemy, wytworzone w celu zamaskowania twej bezradności w obszarze nauk ścisłych. Nie zajmuje żadnych stanowisk w kwestii całego języka bo doskonale zdaje sobie sprawę że filozofowanie prowadzi do sprzeczności. Ty uciekasz w filozofie, bo chcesz się wykręcić od prostego dowodu przeczącego twojej wierze, więc musisz liczyć się z tym, że zostaniesz zaorany także w tej dziedzinie.
.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Znów żałosne tupanie nóżką. Argumentów jak nie miałeś, tak nie masz. Gdybyś miał to byś odpowiedział na moje, a ty uciekasz w autorytarne stwierdzenia, które są wykrętami i projekcjami. Nikogo w ten sposób nie przekonasz. Szarley tu przyszedł wraz ze swoim alter kontem bo mnie nienawidzi za to, że wykazałem mu, że bredzi i że jest narcyzem. Nie wie teraz chłopina jak poskładać myśli i ty masz już chyba to samo, bo brniesz coraz bardziej.  P.S. Spróbuj na początek zanegować to argumentami: Każda teoria jest samowywrotna, jeśli pozbędziemy się podziału na epistemologię i ontologię.Bo udowodniłem, ty się nie odniosłeś, a teraz bredzisz tak jakbyś się już odniósł i w dodatku miał rację.
|
|
| | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Każda teoria jest samowywrotna, jeśli pozbędziemy się podziału na epistemologię i ontologię.
Jak pokazałem to właśnie twoja teoria jest jedną wielką samowywrotnością i ja żadnych teorii filozoficznych w zamian nie zamierzam proponować. Stworzyłeś ten wykręt po to aby nie musieć odpowiadać na moje bardzo ścisłe argumenty dotyczące twierdzenia Godla, ale to i tak nic ci nie da, bo wniosek z twierdzenia Godla wciąż pozostaje aktualny. Poza tym to co piszesz nie może być prawdą bo jest samowywrotne i to w zupełności wystarcza, ja nie muszę się już babrać w twoich filozoficznych urojeniach.
.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jak pokazałem to właśnie twoja teoria jest jedną wielką samowywrotnością i ja żadnych teorii filozoficznych w zamian nie zamierzam proponować.Nie wykazałeś. Ja też nie proponuję teorii filozoficznych. To aprioryczna właściwość umysłu, a filozofia jest już tylko konsekwencją myślenia i chodzi w niej właśnie o stworzenie meta-aksjomatów opisujących umysł. Wróć, musiałem to napisać, bo to jak ze starym i nowym testamentem  Właśnie wniosek jaki płynie z umiejętnego rozkminiania filozofii jest taki, że wszystkiego nie wiemy. Na przykład, bo można wyciągać też inne. Znajdowanie pewnych zdań dotyczy jednak aksjomatów, które wynikają z przyjęcia jakichś założeń. Zawsze jakieś trzeba przyjąć na starcie, aby w ogóle móc myśleć. Resztę uzasadniłem, a ty jeszcze się przy okazji skompromitowałeś. > to co piszesz nie może być prawdą bo jest samowywrotneNo skoro tak mówisz to na pewno tak jest
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >Jak pokazałem to właśnie twoja teoria jest jedną wielką samowywrotnością i ja żadnych teorii filozoficznych w zamian nie zamierzam proponować.> Nie wykazałeś. Ja też nie proponuję teorii filozoficznych. To aprioryczna właściwość umysłu, a filozofia jest już tylko konsekwencją myślenia i chodzi w niej właśnie o stworzenie meta-aksjomatów opisujących umysł. Wróć, musiałem to napisać, bo to jak ze starym i nowym testamentem Właśnie wniosek jaki płynie z umiejętnego rozkminiania filozofii jest taki, że wszystkiego nie wiemy.W nauce też wszystkiego nie wiemy, ale w przeciwieństwie do ciebie naukowcy nie mają żadnych urojeń o podziałach na prawdy ontologiczne i inne. Zupełnie ci się wszystko pomieszało, nie trzeba wprowadzać wielu prawd, aby stwierdzić że wszystkiego nie wiemy. > Na przykład, bo można wyciągać też inne. Znajdowanie pewnych zdań dotyczy jednak aksjomatów, które wynikają z przyjęcia jakichś założeń. Zawsze jakieś trzeba przyjąć na starcie, aby w ogóle móc myśleć.Więc wykazałem sprzeczność twoich założeń. Nie dość że na mocy tego co sam paplasz nie możesz ich w żaden sposób uzasadnić to jeszcze do tego są błędne. > >to co piszesz nie może być prawdą bo jest samowywrotne> No skoro tak mówisz to na pewno tak jest  Ty tak mówisz. Sam napisałeś, że jeśli człowiek myśli, że coś jest prawdą to jest to prawda epistemologiczna, ty myślisz że twoja teza jest prawdą i jesteś człowiekiem, zatem jest to prawda epistemologiczna, ale w innym miejscu napisałeś, że taka prawda jest nieprawdą, a więc jeśli to co piszesz byłoby prawdą to nie byłoby prawdą, zatem nie jest prawdą. .
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > W nauce też wszystkiego nie wiemy, ale w przeciwieństwie do ciebie naukowcy nie mają żadnych urojeń o podziałach na prawdy ontologiczne i inne. Zupełnie ci się wszystko pomieszało, nie trzeba wprowadzać wielu prawd, aby stwierdzić że wszystkiego nie wiemy.Naukowcy nie mają takich urojeń, bo to po prostu rozumieją. Samo twierdzenie, że wszystkiego nie wiemy jest już podziałem na myśli i obiektywną prawdę, do której się odnoszą, ale która nie istnieje jako sformułowanie tylko właśnie jako ontologiczna rzeczywistość sama w sobie. > Więc wykazałem sprzeczność twoich założeń.Tak sobie tylko uroiłeś. > >>to co piszesz nie może być prawdą bo jest samowywrotne> >No skoro tak mówisz to na pewno tak jest  > Ty tak mówisz. Sam napisałeś, że jeśli człowiek myśli, że coś jest prawdą to jest to prawda epistemologicznaTak, ale nie wiadomo ile jest w niej procent z ontologii i nie da się tego zmierzyć. > ty myślisz że twoja teza jest prawdą i jesteś człowiekiem, zatem jest to prawda epistemologiczna, ale w innym miejscu napisałeś, że taka prawda jest nieprawdąCzytaj ze zrozumieniem i łap kontekst, bo coś kiepsko z tobą pod tym względem. > a więc jeśli to co piszesz byłoby prawdą to nie byłoby prawdą, zatem nie jest prawdą.no swoją drogą to jak chcesz czynić założenia, że coś byłoby prawdą, skoro nie uznajesz podziału na to co myślisz i to co jest faktycznie?
|
|
2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
Olson zniżył się już do cenzurowania moich wypowiedzi. Na szczęście wszystkie wypowiedzi zawsze archiwizuje a tutaj użytkownik Offis może kontynuować rozmowę bez obawy że jego posty zostaną usunięte.\"Offis\":Nie z każdym da się dojść do porozumienia. Kiedyś myślałem że da się naprawić świat, między innymi poprzez logiczne argumentowanie błędów. www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335#w740572W przypadku wielu osób logiczne argumenty wywołują niewielki a wręcz żaden wpływ na przekonania. Spójrz na przykład na moją rozmowę z olsonem. Ścisły argument którym się posługuję polega na wskazaniu, że nie istnieje skończony algorytm potrafiący rozwiązywać w postaci ogólnej pewnych dobrze zdefiniowanych problemów z zakresu teorii liczb. Mówiąc najprościej wszystko sprowadza się do problemu końca pracy maszyny Turinga, bo dowiedzenie twierdzenia w aksjomatycznym systemie arytmetycznym jest równoważne odpowiedzi na pytanie czy pewien dobrze zdefiniowany przez to twierdzenie algorytm zakończy pracę. Prosty dowód tego faktu jest łatwo dostępny na Wikipedii, ja go trochę rozwinąłem [LINK] w celu klarownego pokazania, że żaden skończony algorytm nie pokrywa wszystkiego co wynika z twierdzenia Gödla. Z tego wynika, że jeśli mózg rzeczywiście odpowiada za myślenie to procesy w nim zachodzące nie dadzą się opisać w kategoriach modeli informatycznych.Jakimi kontrargumentami dysponuje olson ? Według olsona matematycy mogą się mylić, ponieważ "Dowody się modyfikują wraz z upływem czasu i działaniem umysłu, więc znów bredzisz i nie odnosisz się do meritum." Są to argumenty negujące wiarygodność myślenia, a więc całkowicie samowywrotne. Na jakiej podstawie mamy wierzyć w to co pisze olson, skoro nie możemy wierzyć w zasadność ścisłych dowodów matematycznych z zakresu skończonej teorii liczb ? Za pomocą takich "argumentów" jakimi posługuje się olson można by podważyć cokolwiek innego np. że 2+2=4 albo tym bardziej jego wywód o którym pewnie myśli że jest logiczny. Drugi problem z olsonem jest natury lingwistycznej. Olson używa jakichś słów, ale nie umie ich zdefiniować do czego nawet jawnie się przyznaje: "prawda ontologiczna jako taka nie podlega definicji". Podsumowując, myślenie człowieka nie może zostać opisane przy pomocy znanych z informatyki modeli obliczeniowych, oslon jest jednak entuzjastą budowy sztucznego urządzenia naśladującego ludzką inteligencje (w skrócie AI) dlatego tak silnie reaguje gdy uderzam w jego wierzenia. Jednocześnie jest bezsilny na poziomie merytorycznym, dlatego ucieka w erystykę, wyzwiska, bełkot którego nie potrafi zdefiniować, klikanie minusów itp. .
|
|
 | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | > Olson zniżył się już do cenzurowania moich wypowiedzi. Na szczęście wszystkie wypowiedzi zawsze archiwizuje a tutaj użytkownik Offis może kontynuować rozmowę bez obawy że jego posty zostaną usunięte.Nie tylko Twoich Dnes 12:10 Autor wątku "Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" (740700) Včera 13:25 Autor wątku "Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" (740637) 17.4. 2017 Autor wątku "Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" (740487) 16.4. 2017 Autor wątku "Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" (740405) 16.4. 2017 Autor wątku "Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" (740365) Jest to zgodne z przesłaniem jakie ma w stopce Cytat:Przesłanie: Nie ma lepszego argumentu niż brak argumentów oponenta
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Olson zniżył się już do cenzurowania moich wypowiedzi.
Nie oczekuj, że twoje żałosne wypociny będą mi zaśmiecać wątek, w którym piszę właśnie o takim zjawisku. Dyskusja jest powyżej, Offis może sobie sam ocenić kto ma rację, a kto bredzi jak potłuczony.
Podobnie sprawa ma się z szarleyem. Piszcie na temat, a wasze wypowiedzi nie będą usuwane. Mam takie prawo aby nie zaśmiecano mojego wątku i z niego korzystam. Miałeś okazję odnieść się do argumentów, ale zwiałeś i w swojej wypowiedzi znów bredzisz, powtarzając to samo co było już obalone i nie odnosząc się do moich argumentów.
|
|
|  | | szarley (54911 punktów) | > Podobnie sprawa ma się z szarleyem. Piszcie na temat,OK (to już było ocenzurowane przez Ciebie jako nie na temat, ale w tym wątku nie masz takiej możliwości) Napisałeś: > Ci ludzie z brakami w elementarnej wiedzy próbują pouczać kogoś mądrzejszego od siebie (na dany temat), bo tak to właśnie działa.Sugerujesz, że inni nie mając elementarnej wiedzy próbują pouczać i masz im to za złe Spójrz do lustra Olson: www.racjonalista.pl/forum.php/s,685264#w686356 Cytat:Chile Pinocheta to przykład niemal całkowicie wolnego rynku i jest to idealna strategia do wzrostu gospodarczego i wyjścia z kryzysu. Ewidentnie pouczałeś innych na temat w którym nie miałeś elementarnej wiedzy. Brak wiedzy sam udowodniłeś www.racjonalista.pl/forum.php/s,685264#w686388 Cytat:Czyli piszesz, że amerykańskie, kanadyjskie i polskie firmy zabierają całe zyski ze sprzedaży miedzi i nie płacą od tego żadnych podatków. Jaką znowu miedź masz na myśli? Nikt nie wymaga od Ciebie wiedzy ale na litość nie pouczaj innych w tematach w których nie masz pojęcia. Pouczasz autorytatywnie o gospodarce Chile, nie wiedząc na czym się opiera? Powtórzę: nikt nie wymaga od Ciebie wiedzy, ale nie pouczaj innych w sprawach o których nie masz fioletowego pojęcia Podobnie pouczałeś innych na czym polega pedagogika. Nie masz elementarnej wiedzy, "zaorałeś" Korczaka a to przecież TY napisałeś Cytat:Ci ludzie z brakami w elementarnej wiedzy próbują pouczać kogoś mądrzejszego od siebie (na dany temat),
TY nikt inny, spójrz do lustra > Ludzi w dyskusjach ze mną najbardziej musi wkurzać to, że przewiduję ich odpowiedzi i znam na nie kolejne odpowiedzi i pytania.Nie prorokuj, nie udowodnisz, że cokolwiek przewidziałeś Co w Tobie wkurza to narcyzm bufonada cenzura i chamstwo Popełniasz mnóstwo głupich błędów, a jesteś przekonany o tym, że wszystkich zaorałeś 1 Przerzucasz ciężar dowodu na przeczącego, podczas gdy ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym "niech szarley udowodni, że nie może być dobrej dyktatury" 2 Ujawniasz dyktatorskie zapędy w rozmowie Pytanie o sposób wyboru dyktatora jest "poboczne" cenzurujesz wypowiedzi rozmówcy autorytarnie chcesz decydować kiedy ocena przedmiotu dyskusji jest możliwa, a kiedy nie. Figura retoryczna jest dozowlona w rozmowie, jeśli che jej Olson, inne już nie są dozwolone uznajesz odpowiedzi "z rynsztoka" samemu pisząc o sraczce i obiedzie. 3 Uciekasz od tematów nawet przez siebie zainicjowanych!! Napisałeś, że firma powinna być zarządzana po dyktatorsku, a następnie wpis o spółdzielczości uznałeś za "nie na temat" 4 Uciekasz w "ontologię" tam, gdzie temat rozmowy wcale tego nie wymaga. (znów po dyktatorsku narzucając sposób rozmowy) 5 Stosujesz zupełnie pozanaukową metodę, porównując byt urojony z rzeczywistym, porównując swoją wyidealizowaną wizję dyktatury z rzeczywistymi wadliwymi demokracjami. To najgłupszy z Twoich sposobów argumentowania. Tak można nawet udowodnić wyższość hipokracji nad Twoją dyktaturą. 6 Nie podajesz kryteriów oceny, co powoduje, że nawet Vlad Dracul byłby dobrym dyktatorem, bo nie wiadomo co znaczy dobry, przy tym uciekasz od odpowiedzi na pytanie o ocenę a posteriori 7 Ignorujesz rzeczywistość, np. pisząc że Kekkonen byłby dobrym dyktatorem. 8 Nie akceptujesz naukowych definicji (np. w sporze o dogmaty) 9 Uciekasz w niekonsekwencje. Ocena który samochód jest dobry jest możliwa, natomiast ocena zmywarki to już jest "ontologia" Ostatnie i najważniejsze. Uciekasz w arogancję przekraczającą granicę chamstwa. Tym jestem już po prostu zmęczony Cytat:Nie ma lepszego argumentu niż brak argumentów oponenta Cenzura jest właśnie brakiem argumentu Rzymski żołnierz nie miał intelektualnych możliwości uczestniczenia w żadnym sporze w Syrakuzach, ale wygrał. Ty wygrywasz tak samo PS nie odpisuj, łatwo przewidzieć co odpiszesz, a Twoje wypociny mnie nie interesują
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Sugerujesz, że inni nie mając elementarnej wiedzy próbują pouczać i masz im to za złe >Spójrz do lustra
Patrzę i przypominam sobie, że przyznałem ci rację. Wiele źródeł podaje suche fakty na temat gospodarki Chile, co jest mylące. W takiej sytuacji wystarczy użyć argumentacji, którą i tak musiałem na tobie wymusić, bo bredziłeś coś o "liberalnej propagandzie" i emocjonalnie bełkotałeś, zamiast wytłumaczyć, więc nie dziw się, że potraktowałem cię wtedy jako typowego przemądrzałego fideistę.
>Ewidentnie pouczałeś innych na temat w którym nie miałeś elementarnej wiedzy.
Nic z tego. Normalnie dyskutowałem i ostatecznie zmieniłem zdanie. To się ma nijak do tego co robisz ty i Bednarski. Wręcz jestem tu modelowym kontrprzykładem, bo zmieniłem zdanie, do czego wasze przerośnięte ego nie są zdolne.
>Brak wiedzy sam udowodniłeś
Np Bednarskiemu i tobie, ale woleliście brnąć w zaparte.
>Nikt nie wymaga od Ciebie wiedzy ale na litość nie pouczaj innych w tematach w których nie masz pojęcia. Pouczasz autorytatywnie o gospodarce Chile, nie wiedząc na czym się opiera?
Skąd pomysł, że nie wiem na czym się opiera? Zapytałem o kontekst, a chodziło tam o jakiś koncentrat, czyli pierdoły jakich nie wie 95% ludzi.
>Podobnie pouczałeś innych na czym polega pedagogika. Nie masz elementarnej wiedzy, "zaorałeś" Korczaka
Kłamiesz po raz kolejny.
Reszta jest twoim niehonorowym bredzeniem, bo gdy była dyskusja nie umiałeś się odnieść do meritum, a teraz przeinaczasz moje wypowiedzi jak w gazetce fakt czy innym szmatławcu.
Jesteś idealnym przykładem na to jak emocje i wiara zniekształcają światopogląd i odbierają człowiekowi resztki honoru. Dopóki będziesz odnosił się do strawmanów, an ie do treści dyskusji, będziesz besztany.
|
|
| | |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | > >Sugerujesz, że inni nie mając elementarnej wiedzy próbują pouczać i masz im to za złe> >Spójrz do lustra> Patrzę i przypominam sobie, że przyznałem ci rację.1 Wprzódy pyszałkowato pouczałeś. Teraz to właśnie zarzucasz innym Dokładnie to samo zarzucasz co sam robiłeś. 2 W sprawie oparcia systemu nauczania o dogmaty nie przyznałeś racji, a znasz się na pedagogice tak samo jak na eksploatacji rud miedzi. > >Nikt nie wymaga od Ciebie wiedzy ale na litość nie pouczaj innych w tematach w których nie masz pojęcia. Pouczasz autorytatywnie o gospodarce Chile, nie wiedząc na czym się opiera?> Skąd pomysł, że nie wiem na czym się opiera?Nie wiesz, ale pouczałeś Dowód: Cytat:Jaką znowu miedź masz na myśli? To tak jakby w rozmowie o Kuwejcie zapytać Jaką znowu ropę masz na myśli. To ten sam poziom ignorancji. Tylko, że Twoja ignorancja przemawiała ex cathedra I przemawia nadal. Nie masz żadnej wiedzy w zakresie matematyki, pedagogiki, ekonomii, psychologii, filozofii. A pojęcia nie masz o osobistej kulturze. W każdej z tych dziedzin kreujesz się na guru. Narcyzm w czystej postaci. Żal ilu ludzi widząc Twoją "aktywność" odeszło z fR. Cytat:Ci ludzie z brakami w elementarnej wiedzy próbują pouczać kogoś mądrzejszego od siebie (na dany temat), bo tak to właśnie działa. To odnosi się do Ciebie, a fakt, że to piszesz jest dowodem Twojej bufonady > >Podobnie pouczałeś innych na czym polega pedagogika. Nie masz elementarnej wiedzy, "zaorałeś" Korczaka> Kłamiesz po raz kolejny. Cytat:Nauczanie opiera się na dogmatach Zaorałeś Korczaka. Przy czym wykazując skrajną niekonsekwencję. Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi, to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach Popadłeś w sprzeczność > Reszta jest twoim niehonorowym bredzeniem, bo gdy była dyskusja nie umiałeś się odnieść do meritum, a teraz przeinaczasz moje wypowiedzi jak w gazetce fakt czy innym szmatławcu.A Cenzor nie ma pojęcia czym jest honor B ponoć zawsze odpowiadasz.... znów uciekłeś i to przed konsekwencjami cytatów z Twoich wpisów!: 1 Przerzucasz ciężar dowodu na przeczącego, podczas gdy ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym "niech szarley udowodni, że nie może być dobrej dyktatury" 2 Ujawniasz dyktatorskie zapędy w rozmowie Pytanie o sposób wyboru dyktatora jest "poboczne" cenzurujesz wypowiedzi rozmówcy autorytarnie chcesz decydować kiedy ocena przedmiotu dyskusji jest możliwa, a kiedy nie. Figura retoryczna jest dozowlona w rozmowie, jeśli che jej Olson, inne już nie są dozwolone uznajesz odpowiedzi "z rynsztoka" samemu pisząc o sraczce i obiedzie. 3 Uciekasz od tematów nawet przez siebie zainicjowanych!! Napisałeś, że firma powinna być zarządzana po dyktatorsku, a następnie wpis o spółdzielczości uznałeś za "nie na temat" 4 Uciekasz w "ontologię" tam, gdzie temat rozmowy wcale tego nie wymaga. (znów po dyktatorsku narzucając sposób rozmowy) 5 Stosujesz zupełnie pozanaukową metodę, porównując byt urojony z rzeczywistym, porównując swoją wyidealizowaną wizję dyktatury z rzeczywistymi wadliwymi demokracjami. To najgłupszy z Twoich sposobów argumentowania. Tak można nawet udowodnić wyższość hipokracji nad Twoją dyktaturą. 6 Nie podajesz kryteriów oceny, co powoduje, że nawet Vlad Dracul byłby dobrym dyktatorem, bo nie wiadomo co znaczy dobry, przy tym uciekasz od odpowiedzi na pytanie o ocenę a posteriori 7 Ignorujesz rzeczywistość, np. pisząc że Kekkonen byłby dobrym dyktatorem. 8 Nie akceptujesz naukowych definicji (np. w sporze o dogmaty) 9 Uciekasz w niekonsekwencje. Ocena który samochód jest dobry jest możliwa, natomiast ocena zmywarki to już jest "ontologia" Ostatnie i najważniejsze. Uciekasz w arogancję przekraczającą granicę chamstwa. Tym jestem już po prostu zmęczony Rzymski żołnierz nie miał intelektualnych możliwości uczestniczenia w żadnym sporze w Syrakuzach, ale wygrał. Ty wygrywasz tak samo Jedyne Twoje argumenta : Dnes 12:10 Autor wątku "Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" (740700) Včera 13:25 Autor wątku "Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" (740637) 17.4. 2017 Autor wątku "Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" (740487) 16.4. 2017 Autor wątku "Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" (740405) 16.4. 2017 Autor wątku "Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" (740365)
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Patrzę i przypominam sobie, że przyznałem ci rację.> 1 Wprzódy pyszałkowato pouczałeś. Teraz to właśnie zarzucasz innym> Dokładnie to samo zarzucasz co sam robiłeś.Zdumiewające jest to, że te same stwierdzenia mogą mieć dla różnych ludzi tak różne znaczenie. Pisałem o dyskusji takiej jak moja z Bednarskim, tobą, Głodzikiem i Bogusławskim. > 2 W sprawie oparcia systemu nauczania o dogmaty nie przyznałeś racji, a znasz się na pedagogice tak samo jak na eksploatacji rud miedzi.Jeszcze raz powtarzam o co chodziło. Otóż chodziło tam o dwuznaczność słowa dogmat. Tobie można powtarzać setki razy, a i tak nie rozumiesz. A zaczęło się to od tego, że Max Golonko użył tego dosyć niefortunnego drugiego znaczenia, czyli dogmat jako pewnik. Zaatakowałeś go za to słowo, a w ogóle nie zrozumiałeś meritum, więc stanąłem w jego obronie. Dokładnie tak samo zaatakowałeś mnie za słówko przy dyskusji o dyktaturze i przez to też nie zrozumiałeś meritum. > >Skąd pomysł, że nie wiem na czym się opiera?> Nie wiesz, ale pouczałeś> Dowód:> Cytat:Jaką znowu miedź masz na myśli? > To tak jakby w rozmowie o Kuwejcie zapytać> Jaką znowu ropę masz na myśli. To ten sam poziom ignorancji.Znów interpretacja ala fakt i super express. Chodziło mi w tym pytaniu o kontekst i chciałem abyś w końcu zaczął argumentować. To, że w ogóle pomyślałeś, że nie wiedziałem o tym ile znaczy miedź dla gospodarki Chile, to kolejna z twoich kompromitacji. > I przemawia nadal. Nie masz żadnej wiedzy w zakresie matematyki, pedagogiki, ekonomii, psychologii, filozofii. A pojęcia nie masz o osobistej kulturze. W każdej z tych dziedzin kreujesz się na guru. Narcyzm w czystej postaci. Żal ilu ludzi widząc Twoją "aktywność" odeszło z fR.Narcystyczna projekcja. Typowe, a skoro ja nie mam pojęcia, to skompromitowałeś się w dyskusji z kimś bez pojęcia, co stawia twoje narcystyczne ego w jeszcze gorszej sytuacji. > To odnosi się do Ciebie, a fakt, że to piszesz jest dowodem Twojej bufonadyJest podsumowaniem kilku dyskusji na temat podstaw. > >Kłamiesz po raz kolejny.> Cytat:Nauczanie opiera się na dogmatach Ekwiwokacja. > Zaorałeś Korczaka. Przy czym wykazując skrajną niekonsekwencję. Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi, to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatachRacjonalizacja typowa dla twojego zaburzenia. Resztę elementów pomijam gdyż nie będę po raz kolejny dyskutował z cudzymi zaburzeniami. Śliwowica ewidentnie ci nie służy. A moje argumenty leżą odłogiem. szarley woli brnąć w przegraną sprawę, w której non stop powiększa rozmiar swojej kompromitacji.
|
|
| | | | |  | | szarley (54911 punktów) | > >>Patrzę i przypominam sobie, że przyznałem ci rację.> >1 Wprzódy pyszałkowato pouczałeś. Teraz to właśnie zarzucasz innym> >Dokładnie to samo zarzucasz co sam robiłeś.> Zdumiewające jest to, że te same stwierdzenia mogą mieć dla różnych ludzi tak różne znaczenie. Pisałem o dyskusji takiej jak moja z Bednarskim, tobą, Głodzikiem i Bogusławskim.I każdy z nich miał argumenta, które "obaliłeś" jak rzymski żołnierz w Syrakuzach > >2 W sprawie oparcia systemu nauczania o dogmaty nie przyznałeś racji, a znasz się na pedagogice tak samo jak na eksploatacji rud miedzi.> Jeszcze raz powtarzam o co chodziło. Otóż chodziło tam o dwuznaczność słowa dogmat.Szkoła ma się opierać na naukowym fundamencie, a nauka nie uznaje potocznych definicji tylko naukowe. Pisałem Ci to wiele razy, Uciekałeś do potocznej definicji. To był Twój błąd, do którego nie poradzisz się przyznać, a nadal pouczasz w zakresie pedagogiki. > >>Skąd pomysł, że nie wiem na czym się opiera?> >Nie wiesz, ale pouczałeś> >Dowód:> > Cytat:Jaką znowu miedź masz na myśli? > >To tak jakby w rozmowie o Kuwejcie zapytać> >Jaką znowu ropę masz na myśli. To ten sam poziom ignorancji.> Znów interpretacja ala fakt i super express.Nie. Dałeś dowód niewiedzy. Niewiedza nie jest powodem do wstydu. Pouczanie z pozycji niewiedzy już tak. Nie masz żadnej wiedzy w zakresie matematyki, pedagogiki, ekonomii, psychologii, filozofii. A pojęcia nie masz o osobistej kulturze. Pouczanie z pozycji niewiedzy jest dowodem bufonady > >I przemawia nadal. Nie masz żadnej wiedzy w zakresie matematyki, pedagogiki, ekonomii, psychologii, filozofii. A pojęcia nie masz o osobistej kulturze. W każdej z tych dziedzin kreujesz się na guru. Narcyzm w czystej postaci. Żal ilu ludzi widząc Twoją "aktywność" odeszło z fR.> Narcystyczna projekcja.Znów ucieczka do oceny rozmówcy. Nie masz wiedzy a pouczasz i uciekasz od tematów rozmowy. > >To odnosi się do Ciebie, a fakt, że to piszesz jest dowodem Twojej bufonady> Jest podsumowaniem kilku dyskusji na temat podstaw.> >>Kłamiesz po raz kolejny.> > Cytat:Nauczanie opiera się na dogmatach > Ekwiwokacja.> >Zaorałeś Korczaka. Przy czym wykazując skrajną niekonsekwencję. Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi, to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach> Racjonalizacja typowa dla twojego zaburzenia.Wykazałem Twoją niekonsekwencję. Racjonalizuj to sobie jak chcesz. O moich rzekomych zaburzeniach możesz mówić, kiedy udowodnisz swoje kompetencje w ich diagnozie. czekam na DOWÓD kompetencji Niekonsekwencją jest sam fakt, że odpowiadasz na wpis, który wcześnie usunąłeś po cenzorsku. Wtedy był nie na temat a teraz odpowiadasz? > Resztę elementów pomijam gdyż nie będę po raz kolejny dyskutował z cudzymi zaburzeniami. Śliwowica ewidentnie ci nie służy.Od reszty argumentów uciekłeś. Jak zwykle. A ponoć zawsze odpowiadasz To odnoska do TWOICH wypowiedzi 1 Przerzucasz ciężar dowodu na przeczącego, podczas gdy ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym "niech szarley udowodni, że nie może być dobrej dyktatury" 2 Ujawniasz dyktatorskie zapędy w rozmowie Pytanie o sposób wyboru dyktatora jest "poboczne" cenzurujesz wypowiedzi rozmówcy autorytarnie chcesz decydować kiedy ocena przedmiotu dyskusji jest możliwa, a kiedy nie. Figura retoryczna jest dozowlona w rozmowie, jeśli che jej Olson, inne już nie są dozwolone uznajesz odpowiedzi "z rynsztoka" samemu pisząc o sraczce i obiedzie. 3 Uciekasz od tematów nawet przez siebie zainicjowanych!! Napisałeś, że firma powinna być zarządzana po dyktatorsku, a następnie wpis o spółdzielczości uznałeś za "nie na temat" 4 Uciekasz w "ontologię" tam, gdzie temat rozmowy wcale tego nie wymaga. (znów po dyktatorsku narzucając sposób rozmowy) 5 Stosujesz zupełnie pozanaukową metodę, porównując byt urojony z rzeczywistym, porównując swoją wyidealizowaną wizję dyktatury z rzeczywistymi wadliwymi demokracjami. To najgłupszy z Twoich sposobów argumentowania. Tak można nawet udowodnić wyższość hipokracji nad Twoją dyktaturą. 6 Nie podajesz kryteriów oceny, co powoduje, że nawet Vlad Dracul byłby dobrym dyktatorem, bo nie wiadomo co znaczy dobry, przy tym uciekasz od odpowiedzi na pytanie o ocenę a posteriori 7 Ignorujesz rzeczywistość, np. pisząc że Kekkonen byłby dobrym dyktatorem. 8 Nie akceptujesz naukowych definicji (np. w sporze o dogmaty) 9 Uciekasz w niekonsekwencje. Ocena który samochód jest dobry jest możliwa, natomiast ocena zmywarki to już jest "ontologia" Ostatnie i najważniejsze. Uciekasz w arogancję przekraczającą granicę chamstwa. Tym jestem już po prostu zmęczony
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > I każdy z nich miał argumenta, które "obaliłeś" jak rzymski żołnierz w SyrakuzachŻaden nie miał i żaden do moich się nie odniósł. Zaprezentowali godny poniżenia narcyzm z projekcjami na mój temat. > Szkoła ma się opierać na naukowym fundamencie, a nauka nie uznaje potocznych definicji tylko naukowe.Są 2 naukowe definicje. sjp.pl/dogmata ty po prostu po raz kolejny nie wychwyciłes kontekstu i zareagowałeś emocjonalnie, a potem nie potrafisz przyznać się do błędu i próbujesz go zracjonalizować. > >Znów interpretacja ala fakt i super express.> Nie. Dałeś dowód niewiedzy.Tak, a ty teraz szukasz racjonalizacji żeby pozbyć się wyrzutów sumienia. > Niewiedza nie jest powodem do wstydu. Pouczanie z pozycji niewiedzy już tak.Właśnie o tym pisałem. Po co to powtarzasz i jak to się ma do tego, że nie odróżniasz ontologii od ornitologii? > Nie masz żadnej wiedzy w zakresie matematyki, pedagogiki, ekonomii, psychologii, filozofii. A pojęcia nie masz o osobistej kulturze. Pouczanie z pozycji niewiedzy jest dowodem bufonadyI znów projekcja, bo stwierdzasz to na mój temat z pozycji niewiedzy. > >Narcystyczna projekcja.> Znów ucieczka do oceny rozmówcy.czyli ty mnie możesz oceniać bezpodstawnie i bez argumentów, a ja ciebie mając argumenty i podstawy, już nie? znów hipokryzja szarleyka i żałosne narcystyczny bełkot. > Nie masz wiedzy a pouczasz i uciekasz od tematów rozmowy.szczekający piesek zarzuca dużemu, że szczeka  Bo beka. A od moich argumentów uciekłeś i leżą nadal odłogiem. A te twoje żałosne pomówienia ze strawmanami podsumowane w punktach idealnie pokazują niezrozumienie tego co pisałem, czyli powtarzasz swoją kompromitację żeby inni widzieli - brawo
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | > >I każdy z nich miał argumenta, które "obaliłeś" jak rzymski żołnierz w Syrakuzach> Żaden nie miał i żaden do moich się nie odniósł. Zaprezentowali godny poniżenia narcyzm z projekcjami na mój temat.To tylko Twoja opinia. Nikt jej nie podziela. Znów bufonada > >Szkoła ma się opierać na naukowym fundamencie, a nauka nie uznaje potocznych definicji tylko naukowe.> Są 2 naukowe definicje.> sjp.pl/dogmatNaukowa jest jedna. Podaje ją PWN w swojej encyklopedii. Znów nie poradzisz przyznać się do błędu > >Nie. Dałeś dowód niewiedzy.> Tak, a ty teraz szukasz racjonalizacji żeby pozbyć się wyrzutów sumienia.Nie diagnozuj, nie masz kompetencji > >Niewiedza nie jest powodem do wstydu. Pouczanie z pozycji niewiedzy już tak.> Właśnie o tym pisałem. Po co to powtarzasz i jak to się ma do tego, że nie odróżniasz ontologii od ornitologii?Odróżniam, ornitologię uskuteczniasz bawiąc się ptaszkiem. Swoim > >Nie masz żadnej wiedzy w zakresie matematyki, pedagogiki, ekonomii, psychologii, filozofii. A pojęcia nie masz o osobistej kulturze. Pouczanie z pozycji niewiedzy jest dowodem bufonady> I znów projekcja, bo stwierdzasz to na mój temat z pozycji niewiedzy.Nie masz wiedzy. Fakt, że przeczysz Korczakowi jest dowodem, że o pedagogice nie masz pojęcia, Twoje wypowiedzi o pozostałych tematach bronią się tylko Twoim chamstwem, które zniechęca rozmówców do dalszej rozmowy > >>Narcystyczna projekcja.> >Znów ucieczka do oceny rozmówcy.> czyli ty mnie możesz oceniać bezpodstawnie i bez argumentów, a ja ciebie mając argumenty i podstawy, już nie? znów hipokryzja szarleyka i żałosne narcystyczny bełkot.Znów ucieczka do oceny rozmówcy. Nie masz argumentów, ani kompetencji. Ja CYTUJĘ Twoje wypowiedzi i niestety nie doczekałem się odpowiedzi. > >Nie masz wiedzy a pouczasz i uciekasz od tematów rozmowy.> szczekający piesek zarzuca dużemu, że szczeka Bo beka.Uciekasz do chamstwa Od reszty argumentów uciekłeś. Jak zwykle. A ponoć zawsze odpowiadaszTo odnoska do TWOICH wypowiedzi Znów uciekasz. znów boisz się odnieść do WŁASNYCH wpisów Znów wychodzą zapędy małego Somozki? 1 Przerzucasz ciężar dowodu na przeczącego, podczas gdy ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym "niech szarley udowodni, że nie może być dobrej dyktatury" Ucieczka 2 Ujawniasz dyktatorskie zapędy w rozmowie Pytanie o sposób wyboru dyktatora jest "poboczne" cenzurujesz wypowiedzi rozmówcy autorytarnie chcesz decydować kiedy ocena przedmiotu dyskusji jest możliwa, a kiedy nie. Figura retoryczna jest dozowlona w rozmowie, jeśli che jej Olson, inne już nie są dozwolone uznajesz odpowiedzi "z rynsztoka" samemu pisząc o sraczce i obiedzie. Ucieczka 3 Uciekasz od tematów nawet przez siebie zainicjowanych!! Napisałeś, że firma powinna być zarządzana po dyktatorsku, a następnie wpis o spółdzielczości uznałeś za "nie na temat" Ucieczka 4 Uciekasz w "ontologię" tam, gdzie temat rozmowy wcale tego nie wymaga. (znów po dyktatorsku narzucając sposób rozmowy) Ucieczka 5 Stosujesz zupełnie pozanaukową metodę, porównując byt urojony z rzeczywistym, porównując swoją wyidealizowaną wizję dyktatury z rzeczywistymi wadliwymi demokracjami. To najgłupszy z Twoich sposobów argumentowania. Tak można nawet udowodnić wyższość hipokracji nad Twoją dyktaturą. Ucieczka 6 Nie podajesz kryteriów oceny, co powoduje, że nawet Vlad Dracul byłby dobrym dyktatorem, bo nie wiadomo co znaczy dobry, przy tym uciekasz od odpowiedzi na pytanie o ocenę a posteriori Ucieczka 7 Ignorujesz rzeczywistość, np. pisząc że Kekkonen byłby dobrym dyktatorem. Ucieczka 8 Nie akceptujesz naukowych definicji (np. w sporze o dogmaty) Ucieczka 9 Uciekasz w niekonsekwencje. Ocena który samochód jest dobry jest możliwa, natomiast ocena zmywarki to już jest "ontologia" Ucieczka Jedna, wielka, kompromitująca UCIECZKA
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>I każdy z nich miał argumenta, które "obaliłeś" jak rzymski żołnierz w Syrakuzach> >Żaden nie miał i żaden do moich się nie odniósł. Zaprezentowali godny poniżenia narcyzm z projekcjami na mój temat.> To tylko Twoja opinia. Nikt jej nie podziela. Znów bufonadaKłamiesz bo kilka osób ją podziela i nie jest to moja opinia, tylko udowodniłem w tamtych dyskusjach to co miałem udowodnić i kto miał zrozumieć ten zrozumiał, a kto miał zabrnąć ten zabrnął. Natomiast nie jest tajemnicą, że osoby zbesztane przeze mnie "wspierają się" plusikami przy swoich wypocinach, bez względu na treść, tylko dlatego, że ktoś nie zgadza się z olsonem  Ot, tak właśnie działa demokracja. > >Są 2 naukowe definicje.> >sjp.pl/dogmat> Naukowa jest jedna. Podaje ją PWN w swojej encyklopedii. Znów nie poradzisz przyznać się do błęduTa, bo ty tak powiedziałeś, bo wybierasz sobie który słownik jest naukowy. Żenada. > Nie diagnozuj, nie masz kompetencjiTy nie masz, więc nie mów, że nie mam. > >>Niewiedza nie jest powodem do wstydu. Pouczanie z pozycji niewiedzy już tak.> >Właśnie o tym pisałem. Po co to powtarzasz i jak to się ma do tego, że nie odróżniasz ontologii od ornitologii?> Odróżniam, ornitologię uskuteczniasz bawiąc się ptaszkiem. SwoimRynsztokowa odpowiedź rodem z wykopu. > Nie masz wiedzy. Fakt, że przeczysz Korczakowi jest dowodem, że o pedagogice nie masz pojęciaZnów amnezja szarleya, bo przecież przed chwilą uzgodniliśmy, że nie przeczę Korczakowi, tylko chodziło o dwuznaczność słowa "dogmat". > Twoje wypowiedzi o pozostałych tematach bronią się tylko Twoim chamstwem, które zniechęca rozmówców do dalszej rozmowyProjekcja. Poza tym wiele osób się ze mną zgodziło, jednocześnie wyrażając dezaprobatę wobec słów jakich używam i sposobu dyskusji, który akurat podzielam z tymi, którym wykazuję narcyzm i sprowadzam na ziemię. Cel swój osiągnąłem - zostałeś wkurzony i w emocjach się skompromitowałeś. Zostałeś typie zweryfikowany  Jeśli do tej pory ktoś cię szanował, to po tych twoich wyczynach ludzie stracili do ciebie szacunek (nie wiem za co go mogli mieć). Słowa, które rzucasz na wiatr, to dla mnie woda na młyn
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | > >To tylko Twoja opinia. Nikt jej nie podziela. Znów bufonada> Kłamiesz bo kilka osób ją podziela i nie jest to moja opinia,ZaKotem pytał o te mityczne persony. Nie doczekał odpowiedzi, wywołani przez Ciebie po imieniu nie wypowiedzieli się > >>Są 2 naukowe definicje.> >>sjp.pl/dogmat> >Naukowa jest jedna. Podaje ją PWN w swojej encyklopedii. Znów nie poradzisz przyznać się do błędu> Ta, bo ty tak powiedziałeś, bo wybierasz sobie który słownik jest naukowy. Żenada.Powtórzę: szkoła powinna stać na naukowym fundamencie i powinna stosować naukowe definicje, Ta, którą Ty się posługujesz jest potoczną, ale nawet wg tej potocznej szkoła nie powinna nauczać dogmatów. Ty twierdzisz, że dogmaty powinny być na wyższej uczelni. > >Nie diagnozuj, nie masz kompetencji> Ty nie masz, więc nie mów, że nie mam.Skoro diagnozujesz, udowodnij swoje kompetencje. Nie masz kompetencji, nie stawiaj diagnoz. > >Nie masz wiedzy. Fakt, że przeczysz Korczakowi jest dowodem, że o pedagogice nie masz pojęcia> Znów amnezja szarleya, bo przecież przed chwilą uzgodniliśmy, że nie przeczę Korczakowi, tylko chodziło o dwuznaczność słowa "dogmat".Więc przyjmij jednoznaczną, NAUKOWĄ definicję i odpowiedz na pytanie czy szkoła powinna uczyć dogmatów. Wg mnie nie powinna ani wg naukowej, ani wg potocznej definicji. Jeśli twierdzisz inaczej, przeczysz też Popperowi Napisałeś: > Ci ludzie z brakami w elementarnej wiedzy próbują pouczać kogoś mądrzejszego od siebie (na dany temat),Tobie brakuje elementarnej wiedzy w zakresie pedagogiki jak i filozofii nauki, a pouczasz innych Przypomnę: Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi, to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach Popadłeś w sprzeczność > >Twoje wypowiedzi o pozostałych tematach bronią się tylko Twoim chamstwem, które zniechęca rozmówców do dalszej rozmowy> Projekcja. Poza tym wiele osób się ze mną zgodziło, jednocześnie wyrażając dezaprobatę wobec słów jakich używam i sposobu dyskusji, który akurat podzielam z tymi, którym wykazuję narcyzm i sprowadzam na ziemię.Nie pochlebiaj sobie ZaKotem pytał o te mityczne persony > Cel swój osiągnąłem - zostałeś wkurzony i w emocjach się skompromitowałeś.Masz na to świadków? Od reszty argumentów uciekłeś. Jak zwykle. A ponoć zawsze odpowiadasz To odnoska do TWOICH wypowiedzi Znów uciekasz. znów boisz się odnieść do WŁASNYCH wpisów 1 Przerzucasz ciężar dowodu na przeczącego, podczas gdy ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym "niech szarley udowodni, że nie może być dobrej dyktatury" Ucieczka 2 Ujawniasz dyktatorskie zapędy w rozmowie Pytanie o sposób wyboru dyktatora jest "poboczne" cenzurujesz wypowiedzi rozmówcy autorytarnie chcesz decydować kiedy ocena przedmiotu dyskusji jest możliwa, a kiedy nie. uznajesz że odpowiedzi są "z rynsztoka", samemu pisząc o sraczce i obiedzie. Ucieczka 3 Uciekasz od tematów nawet przez siebie zainicjowanych!! Napisałeś, że firma powinna być zarządzana po dyktatorsku, a następnie wpis o spółdzielczości uznałeś za "nie na temat" Ucieczka 4 Uciekasz w "ontologię" tam, gdzie temat rozmowy wcale tego nie wymaga. (znów po dyktatorsku narzucając sposób rozmowy) Ucieczka 5 Stosujesz zupełnie pozanaukową metodę, porównując byt urojony z rzeczywistym, porównując swoją wyidealizowaną wizję dyktatury z rzeczywistymi wadliwymi demokracjami. To najgłupszy z Twoich sposobów argumentowania. Tak można nawet udowodnić wyższość hipokracji nad Twoją dyktaturą. Ucieczka 6 Nie podajesz kryteriów oceny, co powoduje, że nawet Vlad Dracul byłby dobrym dyktatorem, bo nie wiadomo co znaczy dobry, przy tym uciekasz od odpowiedzi na pytanie o ocenę a posteriori Ucieczka 7 Ignorujesz rzeczywistość, np. pisząc że Kekkonen byłby dobrym dyktatorem. Ucieczka 8 Nie akceptujesz naukowych definicji (np. w sporze o dogmaty) Ucieczka 9 Uciekasz w niekonsekwencje. Ocena który samochód jest dobry jest możliwa, natomiast ocena zmywarki to już jest "ontologia" Ucieczka Jedna, wielka, kompromitująca UCIECZKA
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>To tylko Twoja opinia. Nikt jej nie podziela. Znów bufonada> >Kłamiesz bo kilka osób ją podziela i nie jest to moja opinia,> ZaKotem pytał o te mityczne persony. Nie doczekał odpowiedzi, wywołani przez Ciebie po imieniu nie wypowiedzieli sięPewnie nikt już nie czyta. Sam fakt takiej długiej wymiany zdań ze mną to kompromitacja. Normalni ludzie widząc wypociny nie reagują tak jak ja, tzn nie chce im się zapędzać rozmówcy w kozi róg, jeśli ten nie jest na odpowiednim poziomie. Myślą, że nie ma sensu kopać się z koniem i rezygnują. To z tobą nikt się nie zgodził, bo oczywiście użytkownicy zamieszani w spór się nie liczą i wychodzi na to, że ani jedna postronna osoba się z tobą nie zgadza. Zresztą nic dziwnego, bo popełniasz błąd i strawmanujesz moje tezy, reagując emocjonalnie jak marionetka. Dyskutując ze mną w ten sposób, na moich warunkach (tzn gdy jesteś w emocjonalnym amoku stosujesz żenujące pseudomanipulacje charakteryzujące maluczkich) nie skompromitujesz nicku "olson", bo ten jest tu nielubiany raczej od początku za sposób dyskusji. Ty, czy Jan Bednarski jedynie powieliliście sposób dyskusji, dodając do niego mierne manipulacje i nie mając argumentów na temat meritum. Bednarskiemu ludzie (poza mną) przestali odpowiadać dość szybko, gdy zorientowali się z jakim typem psychiki mają do czynienia. Ty brniesz i kilka osób o dziwo pozytywnie do ciebie nastawionych, poczuło się zażenowanych twoim zachowaniem. W dodatku gdy "wspierają" cię takie osobniki jak krzykacz Wenancjusz, zakompleksiony Jacek Głodzik, alter troll konto John Doe...  Wszyscy dlatego, że mają ból pewnej części ciała po dyskusji ze mną. > Powtórzę: szkoła powinna stać na naukowym fundamencie i powinna stosować naukowe definicje, Ta, którą Ty się posługujesz jest potocznąRacjonalizacja. Nie jest potoczną - są 2 znaczenia tego słowa i w kontekście użytym przez Maxa chodziło o ten drugi. Ty nie zrozumiałeś, a teraz próbujesz się usprawiedliwić i zrzucić winę na mnie. Typowy żałosny mechanizm poniżonego przez życie narcyza, który nie umie zdjąć maski i zachowywać się normalnie. > >>Nie diagnozuj, nie masz kompetencji> >Ty nie masz, więc nie mów, że nie mam.> Skoro diagnozujesz, udowodnij swoje kompetencje.Skoro piszesz, że nie mam kompetencji... a, wróć. Próbujesz przecież zjechać na prymitywny poziom ad personam bez argumentacji. Ja nie mam udowadniać swoich kompetencji, tylko treści mówią za siebie i jeśli mam rację w tej kwestii, to wszystko jedno czy mam jakieś ogólne kompetencje, czy nie. Ty po prostu uciekasz od oceny twoich manipulacji. > Nie masz kompetencji, nie stawiaj diagnoz.Na mocy tego stwierdzenia, nie możesz stwierdzić mojej kompetencji, czy jego braku, bo musiałbyś być kompetentny. Dlatego racjonaliści skupiają się na argumentach, a nie na autorytecie i jego dogmatach (w rozumieniu: narzucone a priori wypociny przyjmowane jako pewnik). > Tobie brakuje elementarnej wiedzy w zakresie pedagogiki jak i filozofii nauki, a pouczasz innychProjekcja - szarley nieudolnie próbuje pouczać, choć nie ma pojęcia, i choć nie zrozumiał prostych definicji. Kontekst słów definiuje się roboczo w trakcie dyskusji i wyznacza go treść, a nie wyjęte z kontekstu zdanie z przeramowanym przez psychopatycznego narcyzika szarleya kontekstem (strawmanem). > >Cel swój osiągnąłem - zostałeś wkurzony i w emocjach się skompromitowałeś.> Masz na to świadków?Są dowody tu na forum i są nimi twoje wpisy. Nie udawaj głupszego niż jesteś. No i reszta to emocjonalny bełkot i strawmany, czyli w punktach wypisałeś dowody na swoje emocjonalne reakcje jak marionetka. Nie odnoszą się jednak one do reala, tylko są twoimi emocjonalnymi wypocinami.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | Zero merytorycznej treści, znów skupiłeś się tylko na ocenie wyimaginowanych przez Ciebie emocji rozmówcy. Do Twoich błędów się nie odnosisz. Emocje nie pozwalają? Narcyzm? Rozdęte ego? Odnieś się do zarzutów, są poważne, a udowodnisz, że nie reagujesz emocjonalnie.
>Pewnie nikt już nie czyta. Sam fakt takiej długiej wymiany zdań ze mną to kompromitacja. Twoja?
>bo popełniasz błąd Wypomniałem Ci Twoje błędy i ucieczki (mimo deklaracji, że zawsze odpowiadasz) Przypomnę: 1 Przerzucasz ciężar dowodu na przeczącego, podczas gdy ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym "niech szarley udowodni, że nie może być dobrej dyktatury"
2 Ujawniasz dyktatorskie zapędy w rozmowie Pytanie o sposób wyboru dyktatora jest "poboczne" cenzurujesz wypowiedzi rozmówcy autorytarnie chcesz decydować kiedy ocena przedmiotu dyskusji jest możliwa, a kiedy nie. uznajesz że odpowiedzi są "z rynsztoka", samemu pisząc o sraczce i obiedzie.
3 Uciekasz od tematów nawet przez siebie zainicjowanych!! Napisałeś, że firma powinna być zarządzana po dyktatorsku, a następnie wpis o spółdzielczości uznałeś za "nie na temat"
4 Uciekasz w "ontologię" tam, gdzie temat rozmowy wcale tego nie wymaga. (znów po dyktatorsku narzucając sposób rozmowy)
5 Stosujesz zupełnie pozanaukową metodę, porównując byt urojony z rzeczywistym, porównując swoją wyidealizowaną wizję dyktatury z rzeczywistymi wadliwymi demokracjami. To najgłupszy z Twoich sposobów argumentowania. Tak można nawet udowodnić wyższość hipokracji nad Twoją dyktaturą.
6 Nie podajesz kryteriów oceny, co powoduje, że nawet Vlad Dracul byłby dobrym dyktatorem, bo nie wiadomo co znaczy dobry, przy tym uciekasz od odpowiedzi na pytanie o ocenę a posteriori
7 Ignorujesz rzeczywistość, np. pisząc że Kekkonen byłby dobrym dyktatorem.
8 Nie akceptujesz naukowych definicji (np. w sporze o dogmaty)
9 Uciekasz w niekonsekwencje. Ocena który samochód jest dobry jest możliwa, natomiast ocena zmywarki to już jest "ontologia"
>Dyskutując ze mną w ten sposób, na moich warunkach (tzn gdy jesteś w emocjonalnym amoku Uroiłeś sobie.
>>Powtórzę: szkoła powinna stać na naukowym fundamencie i powinna stosować naukowe definicje, Ta, którą Ty się posługujesz jest potoczną >Racjonalizacja. Nie jest potoczną - są 2 znaczenia tego słowa i w kontekście użytym przez Maxa chodziło o ten drugi. W żadnym sensie szkoła nie powinna dogmatycznie nauczać.
Przypomnę: Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi, to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach Popadłeś w sprzeczność
>>Skoro diagnozujesz, udowodnij swoje kompetencje. >Skoro piszesz, że nie mam kompetencji... a, wróć. Skoro diagnozujesz, udowodnij swoje kompetencje.
>>Tobie brakuje elementarnej wiedzy w zakresie pedagogiki jak i filozofii nauki, a pouczasz innych >Projekcja - Nie. Brakuje Ci elementarnej wiedzy w zakresie pedagogiki jak i filozofii nauki, a pouczasz innych podobnie jak pouczałeś o gospodarce Chile. Tylko wtedy przyznałeś się do niekompetencji. Udowodniłem Ci niekompetencję w zakresie wiedzy o zarządzaniu firmą, obalając Twoją teorię doświadczeniem.
>>>Cel swój osiągnąłem - zostałeś wkurzony i w emocjach się skompromitowałeś. >>Masz na to świadków? >Są dowody tu na forum i są nimi twoje wpisy. Napisałem czym wkurzasz. Dziewięć punktów. Uciekłeś
>No i reszta to emocjonalny bełkot i strawmany, czyli w punktach wypisałeś dowody na swoje emocjonalne reakcje jak marionetka. Nie odnoszą się jednak one do reala, tylko są twoimi emocjonalnymi wypocinami. Znów wspinasz się na tylko Tobie dostępny poziom "kultury" Odpowiedzi brak. Tych dziewięć punktów czeka na MERYTORYCZNĄ odpowiedź. To dziewięć punktów Twojej kompromitacji. Brak kultury dyskusji jest ostatnim gwoździem
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Zero merytorycznej treściZnów żałosna próba odwrócenia kota ogonem. Nie masz nic do powiedzenia to projektujesz swoją cechę na rozmówcę i powtarzasz to co już było obalone. > Odnieś się do zarzutówNie bądź śmieszny. Uciekałeś wiele razy od moich zarzutów i argumentów, a teraz po jakimś czasie myślisz, że zapomnimy o tej kompromitacji i znów będziesz sobie pisał to co już dawno było obalane i wyjaśniane? Odnieś się najpierw do moich poprzednich argumentów, a wtedy nie sformułujesz żadnego z tych stwierdzeń, świadczących o twoich emocjonalnych reakcjach jak alkoholik. > >Dyskutując ze mną w ten sposób, na moich warunkach (tzn gdy jesteś w emocjonalnym amoku> Uroiłeś sobie.Żałosne zaprzeczenie, w które nikt nie wierzy. Każdy widzi twój amok i odwracają się od ciebie osoby, które wcześniej cię o dziwo szanowały. Zostałeś złapany za rękę i mówisz, że to nie twoja ręka co tylko potwierdza, że tak właśnie jest i nie masz za grosz honoru aby się wycofać. Reszta to emocjonalny bełkot świadczący o twoich zaburzeniach, na który już wiele razy odpowiadałem. Nikt cię jakoś nie popiera, choć w twoim wyimaginowanym świecie psychoz pewnie masz rację
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | Znów zero merytorycznej treści i jedynie komentarz do rzekomych emocji rozmówcy Wygaś swoje emocje i odpowiedz.
Przypomnę: 1 Przerzucasz ciężar dowodu na przeczącego, podczas gdy ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym "niech szarley udowodni, że nie może być dobrej dyktatury"
2 Ujawniasz dyktatorskie zapędy w rozmowie Pytanie o sposób wyboru dyktatora jest "poboczne" cenzurujesz wypowiedzi rozmówcy autorytarnie chcesz decydować kiedy ocena przedmiotu dyskusji jest możliwa, a kiedy nie. uznajesz że odpowiedzi są "z rynsztoka", samemu pisząc o sraczce i obiedzie.
3 Uciekasz od tematów nawet przez siebie zainicjowanych!! Napisałeś, że firma powinna być zarządzana po dyktatorsku, a następnie wpis o spółdzielczości uznałeś za "nie na temat" Udowodniłem Ci niekompetencję w zakresie wiedzy o zarządzaniu firmą, obalając Twoją teorię doświadczeniem.
4 Uciekasz w "ontologię" tam, gdzie temat rozmowy wcale tego nie wymaga. (znów po dyktatorsku narzucając sposób rozmowy)
5 Stosujesz zupełnie pozanaukową metodę, porównując byt urojony z rzeczywistym, porównując swoją wyidealizowaną wizję dyktatury z rzeczywistymi wadliwymi demokracjami. To najgłupszy z Twoich sposobów argumentowania. Tak można nawet udowodnić wyższość hipokracji nad Twoją dyktaturą.
6 Nie podajesz kryteriów oceny, co powoduje, że nawet Vlad Dracul byłby dobrym dyktatorem, bo nie wiadomo co znaczy dobry, przy tym uciekasz od odpowiedzi na pytanie o ocenę a posteriori
7 Ignorujesz rzeczywistość, np. pisząc że Kekkonen byłby dobrym dyktatorem.
8 Nie akceptujesz naukowych definicji (np. w sporze o dogmaty)
9 Uciekasz w niekonsekwencje. Ocena który samochód jest dobry jest możliwa, natomiast ocena zmywarki to już jest "ontologia"
Przypomnę: Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi, to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach Popadłeś w sprzeczność
>Reszta to emocjonalny bełkot świadczący o twoich zaburzeniach, Udowodnij swoje kompetencje do diagnozowania zaburzeń. Znów pouczasz bez wiedzy
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No i znów to samo. Projekcje itd. Myślisz, że przepisując moje słowa staniesz się bardziej racjonalistą? Odnieś się do moich argumentów z poprzednich dyskusji, albo zamilcz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | > zamilcz.Niestety ten argument: Cytat: Powiadomienie z Forum racjonalista.pl Autor wątku "Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo" (740700) Ci się nie uda Postawiłem Ci poważne kompromitujące Cię zarzuty. Obroń się 1 Przerzucasz ciężar dowodu na przeczącego, podczas gdy ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym "niech szarley udowodni, że nie może być dobrej dyktatury" 2 Ujawniasz dyktatorskie zapędy w rozmowie Pytanie o sposób wyboru dyktatora jest "poboczne" cenzurujesz wypowiedzi rozmówcy autorytarnie chcesz decydować kiedy ocena przedmiotu dyskusji jest możliwa, a kiedy nie. uznajesz że odpowiedzi są "z rynsztoka", samemu pisząc o sraczce i obiedzie. 3 Uciekasz od tematów nawet przez siebie zainicjowanych!! Napisałeś, że firma powinna być zarządzana po dyktatorsku, a następnie wpis o spółdzielczości uznałeś za "nie na temat" Udowodniłem Ci niekompetencję w zakresie wiedzy o zarządzaniu firmą, obalając Twoją teorię doświadczeniem. 4 Uciekasz w "ontologię" tam, gdzie temat rozmowy wcale tego nie wymaga. (znów po dyktatorsku narzucając sposób rozmowy) 5 Stosujesz zupełnie pozanaukową metodę, porównując byt urojony z rzeczywistym, porównując swoją wyidealizowaną wizję dyktatury z rzeczywistymi wadliwymi demokracjami. To najgłupszy z Twoich sposobów argumentowania. Tak można nawet udowodnić wyższość hipokracji nad Twoją dyktaturą. 6 Nie podajesz kryteriów oceny, co powoduje, że nawet Vlad Dracul byłby dobrym dyktatorem, bo nie wiadomo co znaczy dobry, przy tym uciekasz od odpowiedzi na pytanie o ocenę a posteriori 7 Ignorujesz rzeczywistość, np. pisząc że Kekkonen byłby dobrym dyktatorem. 8 Nie akceptujesz naukowych definicji (np. w sporze o dogmaty) 9 Uciekasz w niekonsekwencje. Ocena który samochód jest dobry jest możliwa, natomiast ocena zmywarki to już jest "ontologia" 10 Popadłeś w sprzeczność: Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi, to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Wystarczyłoby żebyś odpowiedział na moje poprzednie posty. Twoje podpunkty nie odnoszą się bezpośrednio do nich, a jedynie do twojej emocjonalnej interpretacji, która cię kompromituje, także ja póki co nie mam się do czego odnieść, a moje argumenty są na wierzchu i leżą odłogiem od bardzo dawna. Te marne wykręty nie poprawią ci obrazu siebie przed samym sobą, ani w oczach innych. Nie łudź się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | >Wystarczyłoby żebyś odpowiedział na moje poprzednie posty. To właśnie jest odpowiedź. Każdy z tych błędów Cię kompromituje, a wszystkie dotyczą Twoich wpisów i poprzednich dyskusji.
Postawiłem Ci poważne kompromitujące Cię zarzuty. 1 Przerzucasz ciężar dowodu na przeczącego, podczas gdy ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym "niech szarley udowodni, że nie może być dobrej dyktatury"
2 Ujawniasz dyktatorskie zapędy w rozmowie Pytanie o sposób wyboru dyktatora jest "poboczne" cenzurujesz wypowiedzi rozmówcy autorytarnie chcesz decydować kiedy ocena przedmiotu dyskusji jest możliwa, a kiedy nie. uznajesz że odpowiedzi są "z rynsztoka", samemu pisząc o sraczce i obiedzie.
3 Uciekasz od tematów nawet przez siebie zainicjowanych!! Napisałeś, że firma powinna być zarządzana po dyktatorsku, a następnie wpis o spółdzielczości uznałeś za "nie na temat" Udowodniłem Ci niekompetencję w zakresie wiedzy o zarządzaniu firmą, obalając Twoją teorię doświadczeniem.
4 Uciekasz w "ontologię" tam, gdzie temat rozmowy wcale tego nie wymaga. (znów po dyktatorsku narzucając sposób rozmowy)
5 Stosujesz zupełnie pozanaukową metodę, porównując byt urojony z rzeczywistym, porównując swoją wyidealizowaną wizję dyktatury z rzeczywistymi wadliwymi demokracjami. To najgłupszy z Twoich sposobów argumentowania. Tak można nawet udowodnić wyższość hipokracji nad Twoją dyktaturą.
6 Nie podajesz kryteriów oceny, co powoduje, że nawet Vlad Dracul byłby dobrym dyktatorem, bo nie wiadomo co znaczy dobry, przy tym uciekasz od odpowiedzi na pytanie o ocenę a posteriori
7 Ignorujesz rzeczywistość, np. pisząc że Kekkonen byłby dobrym dyktatorem.
8 Nie akceptujesz naukowych definicji (np. w sporze o dogmaty)
9 Uciekasz w niekonsekwencje. Ocena który samochód jest dobry jest możliwa, natomiast ocena zmywarki to już jest "ontologia"
10 Popadłeś w sprzeczność: Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi, to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach
11 Kiedy brakuje Ci argumentów, skupiasz się na rzekomych emocjach rozmówcy
>Twoje podpunkty nie odnoszą się bezpośrednio do nich, Znów próba dyktatorskiego narzucenia sposobu dyskusji
>a jedynie do twojej emocjonalnej interpretacji, pseudodiagnoza pseudodiagnosty
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Wystarczyłoby żebyś odpowiedział na moje poprzednie posty.> To właśnie jest odpowiedź.Nie jest. Nie odniosłeś się do argumentów, a w tych stwierdzeniach powielasz błędy, które obalałem. To jest właśnie ta cecha, która zasługuje na pogardę. > Każdy z tych błędów Cię kompromitujeNo nieźle, że piszesz sam do siebie  > a wszystkie dotyczą Twoich wpisów i poprzednich dyskusji.Wszystkie zdradzają twoją chorobę psychiczną i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Widać w tych punktach twoje emocje i nie trzeba być specjalistą żeby dostrzec w tobie zagubionego narcyza, który chce mieć rację i ostatnie zdanie, a nie rozumie nawet co rozmówca chciał przekazać. W dodatku pisząc, że nie jestem kompetentny, sam musiałbyś udowodnić swoją kompetencję aby móc tak stwierdzić i znów wpadasz w błędne kółeczko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | 11 zarzutów. Ucieczka Olsona
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie rozśmieszaj mnie. Wiele razy uciekałeś od moich argumentów. Skompromitowałeś się. Te niby 11 zarzutów, to powtórzenie tego co już obalałem wiele razy i to są dowody na to, że emocje nie pozwalają ci na trzeźwy ogląd sytuacji. Robisz to samo co Jan Bednarski i Bogusławski, a teraz nagle wyjeżdżasz z jakimiś wypocinami i chcesz żebym się do tego znów odnosił, żebyś znów odpowiedział bełkotem i się zamotał, a potem projektował swoje błędy i manipulacje na mnie. Wykazałem co miałem wykazać, a ty zostajesz teraz we własnym sosie. Utraciłeś szacunek jaki miałeś na tym forum. Zabrała ci go chciwość poklasku i głasków.
Odpowiedziałbym nawet na te punkty i kolejny raz z przyjemnością cię zaorał, ale musiałby to ktoś czytać, a odpisywanie tobie nie ma sensu, bo i tak nie chcesz zrozumieć co mam do powiedzenia, tylko automatycznie wszystko emocjonalnie odwracasz. Nikt tego poza nami nie czyta i nikt nie zgadza się z twoimi wypocinami, nikt nie popiera twoich "zarzutów". Komu mam więc odpisywać, skoro ty nie jesteś dla mnie równorzędnym partnerem do rozmowy, tylko pod-trollem do orania?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | John Doe (782 punktów) |
>Nikt tego poza nami nie czyta Nieprawda.
> i nikt nie zgadza się z twoimi wypocinami, Nieprawda
> nikt nie popiera twoich "zarzutów". Nieprawda.
>Komu mam więc odpisywać, Czytającym.
> skoro ty nie jesteś dla mnie równorzędnym partnerem do rozmowy, tylko pod-trollem do orania?
Chyba odwrotnie.
Dowiem się w końcu czyim klonem jestem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | I teraz z alter konta sam siebie poparł  No i pisałem, że pod-trolle się nie liczą, bo jak kogoś pomasakrowałem, to nie dziwię się, że te osoby potem czują nienawiść. Chodziło mi o normalnych, postronnych użytkowników.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
> No i pisałem, że pod-trolle się nie liczą, bo jak kogoś pomasakrowałem,Innymi słowy, liczą się tylko osoby, które zgadzają się z olsonem (bo wszystkich innych wszak masakruje) a więc nikt, kto się liczy, nie popiera tego, kto nie zgadza się z olsonem Q.E.D. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>No i pisałem, że pod-trolle się nie liczą, bo jak kogoś pomasakrowałem, >Innymi słowy, liczą się tylko osoby, które zgadzają się z olsonem (bo wszystkich innych wszak masakruje)
Pierwszy błąd w interpretacji. Nie wymagam tego żeby inni się ze mną zgadzali. Gdy tak jest to dyskusje nie mają sensu. Liczy się odpowiadanie na temat meritum, a nie uciekanie od niego poprzez wmawianie rozmówcy czegoś czego nie powiedział. I masakruję tych, którzy przez swój narcyzm nawet nie dostrzegają tego, że nie piszą na temat.
Ty np uciekłeś od stwierdzenia, że racjonalne jest spełnianie pragnień, gdy wykazałem, że są pragnienia nieracjonalne, których niespełnianie powoduje, że ktoś jest nieszczęśliwy i wykazałem śmieszność twojej paramoralności opartej na racjonalizacji prymitywnych instynktów i błędzie naturalistycznym.
szarley uciekł od... od mega głupoty, bo właściwie co do jego pojmowanie tego co miałoby być meritum, raczej się zgadzamy. Problem w tym, że on nie zrozumiał tego co napisałem i próbuje obalać swoje błędne zrozumienie moich postów, projektując na mnie swoje błędy.
Jan Bednarski uciekł od tego, że jego definicja do niczego konkretnego się nie odnosi, a więc nie wynikają z niej jego tezy.
Gdyby takie osobniki umiały panować nad swoim ego i nie unosiłyby się emocjami, to pewnie nawet okazałoby się, że w wielu punktach się zgadzamy, tylko po prostu bezmyślnie brną w udowadnianie sobie, że nie są frajerami, bo wierzą, że nimi są - proste.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
> Ty np uciekłeś od stwierdzenia, że racjonalne jest spełnianie pragnień, gdy wykazałem, że są pragnienia nieracjonalne, których niespełnianie powoduje, że ktoś jest nieszczęśliwyZaczynam rozumieć zwyczaj Andrzeja Bogusławskiego cytowania siebie samego. Bo ileż można, do Diabła, wciaz pisac to samo różnymi słowami? Ja jestem młodszy, ale już mi czasem inwencji brakuje. No ale będę ćwiczyć póki neuronów starczy. Napisałem, że racjonalne jest spełnianie pragnień i się tego nie wypieram. Napisałem też zupełnie wyraźnie, że w przypadku takich pragnień, których spełnienie prawdopodobnie spowoduje zmniejszenie możliwości spełnienia pragnień w przyszłości - rozsądnie jest z nich zrezygnować, właśnie ze względu na hedonistyczne pragnienie zaspokajania potrzeb. Skoro się zgadzamy, to od czego mam uciekać? > i wykazałem śmieszność twojej paramoralności opartej na racjonalizacji prymitywnych instynktów i błędzie naturalistycznym.Nie wpadłbyś na użycie tego wyrażenia gdyby dajmonion ci go nie podsunął. > Gdyby takie osobniki umiały panować nad swoim ego i nie unosiłyby się emocjami, to pewnie nawet okazałoby się, że w wielu punktach się zgadzamy, tylko po prostu bezmyślnie brną w udowadnianie sobie, że nie są frajerami, bo wierzą, że nimi są - proste.Jedzie blondynka samochodem przez A4 i słucha radia. Nagle przerywają audycję i podają komunikat specjalny: - Uwaga, uwaga! Na autostradzie A4 pirat drogowy jedzie pod prąd! Blondynka patrzy na drogę: - Mój Boże, żeby to jeden, oni wszyscy jadą pod prąd! www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Napisałem, że racjonalne jest spełnianie pragnień i się tego nie wypieram. Napisałem też zupełnie wyraźnie, że w przypadku takich pragnień, których spełnienie prawdopodobnie spowoduje zmniejszenie możliwości spełnienia pragnień w przyszłości - rozsądnie jest z nich zrezygnować, właśnie ze względu na hedonistyczne pragnienie zaspokajania potrzeb. Skoro się zgadzamy, to od czego mam uciekać?
Czyli przyznajesz właśnie, że w przypadku niektórych pragnień racjonalnie jest zrezygnować z życia, jeśli te pragnienia są złe? Czy jednak wtedy lepiej być ascetą? Jestem ciekaw.
>> i wykazałem śmieszność twojej paramoralności opartej na racjonalizacji prymitywnych instynktów i błędzie naturalistycznym. >Nie wpadłbyś na użycie tego wyrażenia gdyby dajmonion ci go nie podsunął.
To twój wymysł mający znów na celu mnie poniżyć. Kiepska postawa.
>>Gdyby takie osobniki umiały panować nad swoim ego i nie unosiłyby się emocjami, to pewnie nawet okazałoby się, że w wielu punktach się zgadzamy, tylko po prostu bezmyślnie brną w udowadnianie sobie, że nie są frajerami, bo wierzą, że nimi są - proste. >Jedzie blondynka samochodem przez A4 i słucha radia. Nagle przerywają audycję i podają komunikat specjalny: >- Uwaga, uwaga! Na autostradzie A4 pirat drogowy jedzie pod prąd! >Blondynka patrzy na drogę: >- Mój Boże, żeby to jeden, oni wszyscy jadą pod prąd!
Żart nieadekwatny do sytuacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) |
> Czyli przyznajesz właśnie, że w przypadku niektórych pragnień racjonalnie jest zrezygnować z życia, jeśli te pragnienia są złe? Czy jednak wtedy lepiej być ascetą? Jestem ciekaw.Uważam, że w takim wypadku należałoby raczej zrezygnować z realizacji takich pragnień, a nie z życia. Co niekoniecznie oznacza ascezę. Np. pedofil który rezygnuje z seksu z dziećmi nie musi przecież być ascetą, wystarczy że rezygnuje z tej JEDNEJ potencjalnej przyjemności. Normalny człowiek, albo tylko trochę nienormalny, może w życiu znaleźć tyle różnych radości, że jedna mniej nie powinna mieć znaczenia. Natomiast rezygnację z życia, czyli samobójstwo, uważam za sensowne gdy cierpienie jest nie do zniesienia i nie ma widoków na polepszenie sytuacji w przyszłości. > >Nie wpadłbyś na użycie tego wyrażenia gdyby dajmonion ci go nie podsunął.> To twój wymysł mający znów na celu mnie poniżyć. Kiepska postawa.A dlaczego wymyślanie czegoś, aby kogoś poniżyć, to kiepska postawa? www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Czyli przyznajesz właśnie, że w przypadku niektórych pragnień racjonalnie jest zrezygnować z życia, jeśli te pragnienia są złe? Czy jednak wtedy lepiej być ascetą? Jestem ciekaw. >Uważam, że w takim wypadku należałoby raczej zrezygnować z realizacji takich pragnień, a nie z życia. Co niekoniecznie oznacza ascezę.
Oznacza w jakimś dużym stopniu. Pozostają jeszcze używki jako substytut szczęścia, ale to ma swoje negatywne strony i właściwie w takich sytuacjach jedyną racjonalną opcją byłaby eutanazja.
>Np. pedofil który rezygnuje z seksu z dziećmi nie musi przecież być ascetą, wystarczy że rezygnuje z tej JEDNEJ potencjalnej przyjemności.
Nie wiem jak to jest w przypadku pedofili, bo chyba nie mogą w ogóle planować miłości, wiedząc kim są. Wróćmy może do przykładu, który podałem wcześniej. Trzeba zrezygnować z miłości, a jeśli ktoś ma faktycznie takie pragnienie, to odbija się to na każdym elemencie życia. Nie ma chyba takiego, na którym mogłoby się to nie odbić.
>Normalny człowiek, albo tylko trochę nienormalny, może w życiu znaleźć tyle różnych radości, że jedna mniej nie powinna mieć znaczenia.
Bzdury. Tego się nie liczy na ilość, tylko niektóre potrzeby są tak podstawowe, że bez nich wszystko traci znaczenie i pozostają jedynie pewne wartości, które są wartością samą w sobie, ale nie sprawiają jakiejś przyjemności.
>Natomiast rezygnację z życia, czyli samobójstwo, uważam za sensowne gdy cierpienie jest nie do zniesienia i nie ma widoków na polepszenie sytuacji w przyszłości.
No to mniej więcej o takiej sytuacji piszę, tzn może być ok momentami, gdy zapomina się jaka jest rzeczywistość, a w życiu codziennym trzeba wtedy ćwiczyć spokój niezależny od czynników zewnętrznych, które przecież nie mogą dać w takiej sytuacji żadnego szczęścia.
>>>Nie wpadłbyś na użycie tego wyrażenia gdyby dajmonion ci go nie podsunął. >>To twój wymysł mający znów na celu mnie poniżyć. Kiepska postawa. >A dlaczego wymyślanie czegoś, aby kogoś poniżyć, to kiepska postawa?
Bo ma na celu ucieczkę od tego, że samemu się przed sobą poniżyło w swoim mniemaniu. Widząc, że przegrywasz merytorycznie, wymyślasz takie coś, podczas gdy ktoś faktycznie bredzi, to nie trzeba mu niczego wymyślać w ten sposób.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | John Doe (782 punktów) | >>Uważam, że w takim wypadku należałoby raczej zrezygnować z realizacji takich pragnień, a nie z życia. Co niekoniecznie oznacza ascezę. >Oznacza w jakimś dużym stopniu. Pozostają jeszcze używki jako substytut szczęścia, ale to ma swoje negatywne strony i właściwie w takich sytuacjach jedyną racjonalną opcją byłaby eutanazja.
Nie eutanazja tylko samobójstwo. Ile razy można to tłumaczyć. Przy całym szacunku dla osiągnięć Szwajcarii itp. EU (Dania, co tam jeszcze na czarnej liście u mnie) to usługi eutanazyjne to jakaś obsuwa w cywilizacji EU jest. Katastrofalna. Nie pasuje życie to samodzielnie pozbywasz się problemu a nie tworzysz jakieś kretynizmy. O innych Twoich pomysłach okolicznych nie mówiąc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Jan Bednarski uciekł od tego, że jego definicja do niczego konkretnego się nie odnosi, a więc nie wynikają z niej jego tezy.Moja się nie odnosi ? Z tą definicją to sam siebie wkopałeś. Nie wiadomo o co ci chodzi, bo nie potrafisz zdefiniować słów których używasz.( "prawda ontologiczna jako taka nie podlega definicji") Dlatego twoje słowa są puste, nie mają żadnego znaczenia i do niczego się nie odnoszą. Po drugie dociąłem ci trochę personalnie na zasadzie odwetu, bo tłumaczenie tego samego zakutej pale robiło się już nudne. W kwestii merytorycznej to zostałeś zablokowany w obie strony. Albo twoje stwierdzenia o ludzkim mózgu i algorytmach mają określone znaczenie ale wtedy są fałszywe (bo wtedy są to modele obliczeniowe, które podlegają przytoczonej argumentacji) albo pieprzysz o metafizyce nie potrafiąc zdefiniować o co ci chodzi a wtedy twoje pieprzenie do niczego się nie odnosi. Jednocześnie jestem pewien, że żaden z "postronnych użytkowników" nie poprze publicznie twoich bredni, chyba tylko byłoby to możliwe gdybyś sobie sam założył drugie konto i z niego wyraził takie poparcie. Już się to tutaj zdarzało i było łatwo demaskowane: "Ja nie mam problemu ze zrozumieniem Olsona, a czytałam tylko wklejone przez niego linki. Pisał o swoich życiowych problemach, które uniemożliwiają mu miłość i realizację marzeń. Przeinaczacie jego tezy i nie odnosicie się do argumentów, więc postanowił się na Was mścić, a po reakcji widać, że mu się udało." a gadanie ze sobą to objaw choroby psychicznej. Natomiast tutaj wyjaśniłem ci bardzo trafnie dlaczego matematyka nie redukuje się do skończonego algorytmu. Poczytaj sobie bo tamta wersja dowodu wyjątkowo dobrze mi wyszła. A gdy czegoś nie rozumiesz to lepiej zapytaj zamiast pleść głupoty. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Moja się nie odnosi ?Tak. Nie umiałeś zdefiniować pojęcia prawdy, którego używasz w swoim paradowodzie. > Z tą definicją to sam siebie wkopałeś. Nie wiadomo o co ci chodzi, bo nie potrafisz zdefiniować słów których używasz.("prawda ontologiczna jako taka nie podlega definicji")No przecież wiele razy definiowałem. Prawda ontologiczna z definicji jest niemożliwa do zweryfikowania z subiektywnego punktu widzenia. Nie masz jak zrezygnować z tego, że nasze poznanie jest subiektywne, a więc i twierdzenie Godla ma sens jedynie odnoszący się do naszego subiektywnego poznania. A ty nie umiesz odpowiedzieć na to skąd bierzesz prawdę, gdy odrzucasz podział na poznanie i poznawane fakty. Albo musisz wtedy wiedzieć wszystko, co wykluczałoby możliwość istnienia błędów w ludzkim poznaniu (wtedy nie byłoby błędnych teorii, czyli wystarczy, że dwie osoby sprzeczają się na jakiś temat, aby odrzucić taką możliwość), albo nic nie jest prawdą, ale wtedy nie można stwierdzić, że "nic nie jest prawdą", bo byłaby to wtedy prawda, a na mocy własnej definicji nie mogłaby. Nie umiesz się do tego odnieść, bo to jest ostateczne zaoranie twoich wypocin. > Albo twoje stwierdzenia o ludzkim mózgu i algorytmach mają określone znaczenie ale wtedy są fałszywe (bo wtedy są to modele obliczeniowe, które podlegają przytoczonej argumentacji)Fałszywe wg jakiej definicji fałszu? > albo pieprzysz o metafizyce nie potrafiąc zdefiniować o co ci chodzi a wtedy twoje pieprzenie do niczego się nie odnosi.Albo piszę z sensem, a ty nie potrafisz zrozumieć prostych rzeczy. > Jednocześnie jestem pewien, że żaden z "postronnych użytkowników" nie poprze publicznie twoich bredniPóki co poparli, a twoich nie. Niezależnie od siebie kilka osób twierdziło to co ja, co zresztą nie dziwi, choć samo w sobie niczego nie udowadnia, bo większość też często się myli. > chyba tylko byłoby to możliwe gdybyś sobie sam założył drugie konto i z niego wyraził takie poparcie. Już się to tutaj zdarzało i było łatwo demaskowane: [url=http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,732672#w733534]Gdzie niby było demaskowane? Roisz sobie coś po raz kolejny. Do czego odnosisz matematykę, skoro rezygnujesz z empirii? To, że nie da się poznać całości, nie oznacza, że ludzkiego umysłu czy czegoś innego też nie. To, że nie da się poznać całości, to także bezpośredni wynik podziału na ontologię i epistemologię, bez którego nie można nic stwierdzić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Do czego odnosisz matematykę, skoro rezygnujesz z empirii? To, że nie da się poznać całości, nie oznacza, że ludzkiego umysłu czy czegoś innego też nie.
A gdzie ja niby rezygnuje z empirii ? Dowód pokazuje właśnie jak sfalsyfikować empirycznie dowolne założenie, że określona maszyna Turinga przechwytuje dokładnie to (lub ściśle więcej) co dany matematyk jest w stanie udowodnić w ramach skończonej teorii liczb. Jeśli matematyk potrafi dowieść twierdzenia, którego nie potrafi dowieść maszyna i można to powtórzyć dla każdej maszyny to wiadomo stąd, że nie da się określić takiej maszyny, która przechwytuje wszystko to (lub ściśle więcej) co matematyk.
>To, że nie da się poznać całości, to także bezpośredni wynik podziału na ontologię i epistemologię, bez którego nie można nic stwierdzić.
Oj dziecko, to że nie rozumiesz to bezpośredni wynik twojego niedorozwoju, przez którego nie da ci się nic wytłumaczyć.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >A gdzie ja niby rezygnuje z empirii ?
Twoja teoria jej nie obejmuje, nie odnosi się do żadnych faktów.
>Dowód pokazuje właśnie jak sfalsyfikować empirycznie dowolne założenie, że określona maszyna Turinga przechwytuje dokładnie to (lub ściśle więcej) co dany matematyk jest w stanie udowodnić w ramach skończonej teorii liczb. Jeśli matematyk potrafi dowieść twierdzenia, którego nie potrafi dowieść maszyna i można to powtórzyć dla każdej maszyny to wiadomo stąd, że nie da się określić takiej maszyny, która przechwytuje wszystko to (lub ściśle więcej) co matematyk.
Aby odwoływać się do empirii, musiałbyś w swojej teorii objąć treść mechanizmów działania mózgu i interpretacji teorii przez mózg. Nie wiesz co byłaby w stanie określić maszyna, bo nie masz takiej maszyny tu i teraz. A twoje parateorie nie odnoszą się do takiej maszyny, czyli nie odnoszą się do empirycznego zagadnienia, do którego musiałyby się odnosić, aby być dowodem.
>Oj dziecko, to że nie rozumiesz to bezpośredni wynik twojego niedorozwoju, przez którego nie da ci się nic wytłumaczyć.
I znów się emocjonujesz, bo brakuje ci argumentów. Żałosna bezsilność pod-trolla.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>A gdzie ja niby rezygnuje z empirii ? >Twoja teoria jej nie obejmuje, nie odnosi się do żadnych faktów.
Gołosłowie bez pokrycia. To że maszyna X dowodzi tyle samo lub ściśle więcej twierdzeń jest falsyfikowane empirycznie poprzez pokazanie twierdzenia, którego dowodzi człowiek i którego nie dowodzi maszyna X. A skoro istnieje takie twierdzenie dla każdej maszyny X to znaczy, że żadna maszyna nie przechwytuje wszystkich tych twierdzeń których mogą dowieść ludzie.
>>Dowód pokazuje właśnie jak sfalsyfikować empirycznie dowolne założenie, że określona maszyna Turinga przechwytuje dokładnie to (lub ściśle więcej) co dany matematyk jest w stanie udowodnić w ramach skończonej teorii liczb. Jeśli matematyk potrafi dowieść twierdzenia, którego nie potrafi dowieść maszyna i można to powtórzyć dla każdej maszyny to wiadomo stąd, że nie da się określić takiej maszyny, która przechwytuje wszystko to (lub ściśle więcej) co matematyk. >Aby odwoływać się do empirii, musiałbyś w swojej teorii objąć treść mechanizmów działania mózgu i interpretacji teorii przez mózg. Nie wiesz co byłaby w stanie określić maszyna, bo nie masz takiej maszyny tu i teraz. A twoje parateorie nie odnoszą się do takiej maszyny, czyli nie odnoszą się do empirycznego zagadnienia, do którego musiałyby się odnosić, aby być dowodem.
Nie musiałbym mieć. Podałem w jawnej postaci ogólną procedurę (F: X -> K) uzyskania kontrprzykładu dla dowolnej maszyny rozwiązującej problem stopu. To obala twoje wyssane z palca twierdzenie, że musiałbym znać dokładny program maszyny. Taka jest właśnie istota dowodu, że niezależnie od wewnętrznej postaci programu maszyna podlega temu rozumowaniu. Wyjaśniałem ci to już. W żaden sposób nie obronisz swojej wiary jedynie poprzez uporczywe powtarzanie tych samych bezwartościowych merytorycznie mantr. Trzymasz się tej algorytmiczności rękami i nogami z dosłownie religijną żarliwością, ale nic ci to nie da bo jak pokazano można udowodnić że takiej maszyny zbudować się nie da w żaden sposób. Po prostu zakładamy, że dałoby się a następnie dowodzimy implikacji że jeśli byłaby poprawna to nie byłaby poprawna, bo gdyby była poprawna to nie obejmowałaby pewnego twierdzenia arytmetycznego jawnie dla niej podanego które my jednak jesteśmy w stanie dowieść przy założeniu, że byłaby poprawna. Po prostu znaleźliśmy obliczalną funkcję F: X -> K , która każdej maszynie X jednoznacznie przyporządkowuje w zależności od programu kontrprzykład falsyfikujący K. W ten sposób (poprzez wskazanie K) matematyk sfalsyfikuje dowolną przedstawioną w rzeczywistości hipotezę, że poprawna maszyna X dowodzi ściśle więcej (lub tyle samo) twierdzeń arytmetyki co człowiek.
>>Oj dziecko, to że nie rozumiesz to bezpośredni wynik twojego niedorozwoju, przez którego nie da ci się nic wytłumaczyć. >I znów się emocjonujesz, bo brakuje ci argumentów. Żałosna bezsilność pod-trolla.
Mam ich aż nadto, ale już czasem zaczyna mnie nudzić odpowiadanie w kółko na to co już dawno zostało obalone.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>>A gdzie ja niby rezygnuje z empirii ? >>Twoja teoria jej nie obejmuje, nie odnosi się do żadnych faktów. >Gołosłowie bez pokrycia. To że maszyna X dowodzi tyle samo lub ściśle więcej twierdzeń jest falsyfikowane empirycznie poprzez pokazanie twierdzenia, którego dowodzi człowiek i którego nie dowodzi maszyna X.
Więc musiałbyś mieć fizyczną maszynę X, aby to zweryfikować. Jednak mając niedziałającą maszynę nie zweryfikowałbyś przekonania, że działająca może zaistnieć, jeśli ją odpowiednio skonstruujemy, zawierając w niej niezbędne mechanizmy, które działają i sprawdzają się w ludzkim mózgu.
>A skoro istnieje takie twierdzenie dla każdej maszyny X to znaczy, że żadna maszyna nie przechwytuje wszystkich tych twierdzeń których mogą dowieść ludzie.
Musiałbyś wybudować wszystkie maszyny jakie można zrobić (wyczerpać każdą konfigurację) i musiałyby faktycznie nie działać.
>>Aby odwoływać się do empirii, musiałbyś w swojej teorii objąć treść mechanizmów działania mózgu i interpretacji teorii przez mózg. Nie wiesz co byłaby w stanie określić maszyna, bo nie masz takiej maszyny tu i teraz. A twoje parateorie nie odnoszą się do takiej maszyny, czyli nie odnoszą się do empirycznego zagadnienia, do którego musiałyby się odnosić, aby być dowodem. >Nie musiałbym mieć.
Musiałbyś, a każda próba ucieczki od tego jest twoim żałosnym narcystycznym mechanizmem wyparcia i zaprzeczenia.
>Podałem w jawnej postaci ogólną procedurę (F: X -> K) uzyskania kontrprzykładu dla dowolnej maszyny rozwiązującej problem stopu.
Podcieram tym sobie tyłek. Ten bezwartościowy bełkot nie odnosi się do mechanizmów działania mózgu, jakie mielibyśmy skopiować tworząc maszynę. Jeśli nie da się tego zrobić w dokładnie ten sam sposób (bo nie umiemy), to można użyć alternatywnych mechanizmów, bo nie jest powiedziane, że te w ludzkim umyśle są jedynymi prawidłowymi, które dadzą pożądany rezultat. Skoro się do tych mechanizmów nie odnosisz, to twój paradowód nie odnosi się do empirii.
>Taka jest właśnie istota dowodu, że niezależnie od wewnętrznej postaci programu maszyna podlega temu rozumowaniu.
Czyli rozumowanie jest nieprawidłowe i nie dotyczy istoty problemu. Wszystko można zniekształcić poznawczo, ale to tylko świadczy o tym, że błądzisz.
>Po prostu zakładamy, że dałoby się a następnie dowodzimy implikacji że jeśli byłaby poprawna to nie byłaby poprawna, bo gdyby była poprawna to nie obejmowałaby pewnego twierdzenia arytmetycznego jawnie dla niej podanego które my jednak jesteśmy w stanie dowieść przy założeniu, że byłaby poprawna.
owo pogrubione to twój dogmat, czyli wyznanko wiary i bełkot.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>>>A gdzie ja niby rezygnuje z empirii ? >>>Twoja teoria jej nie obejmuje, nie odnosi się do żadnych faktów. >>Gołosłowie bez pokrycia. To że maszyna X dowodzi tyle samo lub ściśle więcej twierdzeń jest falsyfikowane empirycznie poprzez pokazanie twierdzenia, którego dowodzi człowiek i którego nie dowodzi maszyna X. >Więc musiałbyś mieć fizyczną maszynę X, aby to zweryfikować. Jednak mając niedziałającą maszynę nie zweryfikowałbyś przekonania, że działająca może zaistnieć, jeśli ją odpowiednio skonstruujemy, zawierając w niej niezbędne mechanizmy, które działają i sprawdzają się w ludzkim mózgu.
Nie musiałbym. Dowód pokazuje jak empirycznie sfalsyfikować każdą hipotezę określającą maszynę X. Tak więc niezależnie od tego jaką maszynę Turinga ktoś przedstawi można ją empirycznie wykluczyć i z pewnością będzie dało się to zrobić, ponieważ jeśli będzie maszyną Turinga to będzie podlegać podanemu tu w jawnej postaci przekształceniu z dziedziny maszyn Turinga w kontrprzykłady. Z tego wiadomo że nie da się określić żadnej takiej maszyny bo zawsze wyjdzie źle poprzez użycie tego przekształcenia. (to przekształcenie to turingowski odpowiednik procedury godelizacji dla systemów formalnych)
>>A skoro istnieje takie twierdzenie dla każdej maszyny X to znaczy, że żadna maszyna nie przechwytuje wszystkich tych twierdzeń których mogą dowieść ludzie. >Musiałbyś wybudować wszystkie maszyny jakie można zrobić (wyczerpać każdą konfigurację) i musiałyby faktycznie nie działać.
Podałem w jawnej postaci przekształcenie z całej dziedziny maszyn Turinga w kontrprzykłady (F: X -> K) i to przekształcanie obejmuje wszystkie konfiguracje. Poza tym zauważ, że nie twierdzę, że nie będzie działać, tylko że będzie działać błędnie lub nie będzie przechwytywać co najmniej jednego twierdzenia, którego dowodzi człowiek [można udowodnić, że jeśli nie przechwytuje jednego twierdzenia to nie przechwytuje nieskończenie wielu ale to już inna sprawa nieistotna w tym miejscu]
>>>Aby odwoływać się do empirii, musiałbyś w swojej teorii objąć treść mechanizmów działania mózgu i interpretacji teorii przez mózg. Nie wiesz co byłaby w stanie określić maszyna, bo nie masz takiej maszyny tu i teraz. A twoje parateorie nie odnoszą się do takiej maszyny, czyli nie odnoszą się do empirycznego zagadnienia, do którego musiałyby się odnosić, aby być dowodem. >>Nie musiałbym mieć. >Musiałbyś, a każda próba ucieczki od tego jest twoim żałosnym narcystycznym mechanizmem wyparcia i zaprzeczenia.
Udowodniłem że się mylisz a co więcej ty swojego dogmatycznie rzuconego stwierdzonka nie udowodniłeś. Więc nie dość że przyjąłem na siebie ciężar dowodu, który należy do ciebie to ty jeszcze histeryzujesz. Opanuj się.
>>Podałem w jawnej postaci ogólną procedurę (F: X -> K) uzyskania kontrprzykładu dla dowolnej maszyny rozwiązującej problem stopu. >Podcieram tym sobie tyłek. Ten bezwartościowy bełkot nie odnosi się do mechanizmów działania mózgu, jakie mielibyśmy skopiować tworząc maszynę. Jeśli nie da się tego zrobić w dokładnie ten sam sposób (bo nie umiemy), to można użyć alternatywnych mechanizmów, bo nie jest powiedziane, że te w ludzkim umyśle są jedynymi prawidłowymi, które dadzą pożądany rezultat. Skoro się do tych mechanizmów nie odnosisz, to twój paradowód nie odnosi się do empirii.
Odnoszę się do dobrze zdefiniowanych w informatyce pojęć i dlatego dokładnie wiadomo o co mi chodzi gdy twierdzę, że działania umysłu nie da się symulować na maszynie Turinga.
>>Taka jest właśnie istota dowodu, że niezależnie od wewnętrznej postaci programu maszyna podlega temu rozumowaniu. >Czyli rozumowanie jest nieprawidłowe i nie dotyczy istoty problemu. Wszystko można zniekształcić poznawczo, ale to tylko świadczy o tym, że błądzisz.
Błędne koło w rozumowaniu typowe dla wierzących. Słyszałem kiedyś o biskupie, który zapytany o to co by zrobił gdyby naukowo udowodniono nieistnienie Boga powiedział, że czekałby aż naukowcy znajdą błąd w swoim dowodzie. Taką samą wiarę przejawiasz również ty a jedynie przedmiot twej wiary jest inny.
>>Po prostu zakładamy, że dałoby się a następnie dowodzimy implikacji że jeśli byłaby poprawna to nie byłaby poprawna, bo gdyby była poprawna to nie obejmowałaby pewnego twierdzenia arytmetycznego jawnie dla niej podanego które my jednak jesteśmy w stanie dowieść przy założeniu, że byłaby poprawna. >owo pogrubione to twój dogmat, czyli wyznanko wiary i bełkot.
Żaden dogmat, to twierdzenie którego by nie obejmowało jest kontrprzykładem K będącym wynikiem podanej w jawnej postaci procedury F określonej na całej dziedzinie maszyn Turinga (F: X->K). Było to już wyczerpująco omawiane i tłumaczone.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Więc musiałbyś mieć fizyczną maszynę X, aby to zweryfikować. Jednak mając niedziałającą maszynę nie zweryfikowałbyś przekonania, że działająca może zaistnieć, jeśli ją odpowiednio skonstruujemy, zawierając w niej niezbędne mechanizmy, które działają i sprawdzają się w ludzkim mózgu.> Nie musiałbym.Musiałbyś. > Dowód pokazuje jak empirycznie sfalsyfikować każdą hipotezę określającą maszynę X.bełkot chorego umysłu > Tak więc niezależnie od tego jaką maszynę Turinga ktoś przedstawi można ją empirycznie wykluczyć i z pewnością będzie dało się to zrobić, ponieważ jeśli będzie maszyną Turinga to będzie podlegać podanemu tu w jawnej postaci przekształceniu z dziedziny maszyn Turinga w kontrprzykłady.bełkot bez żadnej wartości poznawczej > Z tego wiadomo że nie da się określić żadnej takiej maszyny bo zawsze wyjdzie źle poprzez użycie tego przekształcenia. (to przekształcenie to turingowski odpowiednik procedury godelizacji dla systemów formalnych)to tylko twój bełkot, którego nikt z tobą nie podziela > Podałem w jawnej postaci przekształcenie z całej dziedziny maszyn Turinga w kontrprzykłady (F: X -> K) i to przekształcanie obejmuje wszystkie konfiguracje.J-H(F(G) - > JI + BRKTakie przekształcenie to dowód, że jednak nie masz racji  Dowolny bełkot można obalić dowolnym bełkotem  Ale do empirii twoje toto hmm pararozumowanie się nie odnosi. Wymyśl lepiej kontrprzykład do tego co widzisz za oknem i niech to będzie dowód na to, że tego wcale nie widzisz  > Odnoszę się do dobrze zdefiniowanych w informatyce pojęći do swoich konfabulacji > i dlatego dokładnie wiadomo o co mi chodzi gdy twierdzę, że działania umysłu nie da się symulować na maszynie Turinga.tak, o twoje urojenie nie odnoszące się do empirii, co udowodniłem, a ty w bezsilności tupiesz nóżkami. > >Czyli rozumowanie jest nieprawidłowe i nie dotyczy istoty problemu. Wszystko można zniekształcić poznawczo, ale to tylko świadczy o tym, że błądzisz.> Błędne koło w rozumowaniu typowe dla wierzących. Słyszałem kiedyś o biskupie, który zapytany o to co by zrobił gdyby naukowo udowodniono nieistnienie Boga powiedział, że czekałby aż naukowcy znajdą błąd w swoim dowodzie. Taką samą wiarę przejawiasz również ty a jedynie przedmiot twej wiary jest inny.Bzdura. Nie odniosłeś się do mojej krytyki, tylko bezsilnie próbujesz się bronić poprzez projekcję na mnie swojego własnego sposobu myślenia. > >owo pogrubione to twój dogmat, czyli wyznanko wiary i bełkot.> Żaden dogmat, to twierdzenie którego by nie obejmowało jest kontrprzykładem K będącym wynikiem podanej w jawnej postaci procedury F określonej na całej dziedzinie maszyn Turinga (F: X->K). Było to już wyczerpująco omawiane i tłumaczone.no były powtarzane przez ciebie te bełkotliwe wyznanka wiary, ale co z tego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Takie przekształcenie to dowód, że jednak nie masz racji Dowolny bełkot można obalić dowolnym bełkotem Ale do empirii twoje toto hmm pararozumowanie się nie odnosi. Wymyśl lepiej kontrprzykład do tego co widzisz za oknem i niech to będzie dowód na to, że tego wcale nie widzisz
No i kompletnie nie ma to związku z tym co zostało przeze mnie napisane. Widziałeś program takiej maszyny, która rzekomo dowodzi tyle samo (lub ściśle więcej) twierdzeń z zakresu teorii liczb co matematycy ? Spróbuj go określić to zostanie to natychmiast obalone w ten sam sposób poprzez podanie prawdziwego twierdzenia (kontrprzykładu) z którym nie radzi sobie maszyna. A jeśli by go przedłożyła jako prawdziwy to wtedy udowodnię konstruktorowi że działa błędnie, bowiem podane właśnie twierdzenie wykorzystuje fakt, że zależności pomiędzy pewnymi twierdzeniami akceptowanymi przez maszynę są spójne logicznie. To że maszyna KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy wynika wprost z poprawności działania maszyny X do dowodzenia twierdzeń. Gdyby bowiem kończył pracę to znaczy, że maszyna X analizując KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) stwierdzałaby błędnie że nie kończy pracy. Bo tak właśnie zdefiniowany jest KONTRPRZYKŁAD. Ale z tego właśnie znów wynika że maszyna nie może tego stwierdzić, bo gdyby to stwierdzała to KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) kończyłby jednak prace. Więc albo rybki albo akwarium. Jeśli maszyna przedkłada KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) jako prawdziwy to tylko dowodzi swej błędności. I tego nie unikniesz w żaden sposób.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > No i kompletnie nie ma to związku z tym co zostało przeze mnie napisane.Wykazałem ci, że bredzisz. Nie masz już nic na obronę swoich wypocin. > Widziałeś program takiej maszyny, która rzekomo dowodzi tyle samo (lub ściśle więcej) twierdzeń z zakresu teorii liczb co matematycy ?Co za żałosna bezsilność i nieudolna próba wykrętu. Przecież rozmawiamy tu o możliwości istnienia takiej maszyny, a nie o tym czy widziałem taką już istniejącą. > Spróbuj go określić to zostanie to natychmiast obalone w ten sam sposób poprzez podanie prawdziwego twierdzenia (kontrprzykładu) z którym nie radzi sobie maszyna.Zakładasz tutaj to co dopiero ma wyniknąć z założenia. Mierna erystyka. > A jeśli by go przedłożyła jako prawdziwy to wtedy udowodnię konstruktorowi że działa błędnie, bowiem podane właśnie twierdzenie wykorzystuje fakt, że zależności pomiędzy pewnymi twierdzeniami akceptowanymi przez maszynę są spójne logicznie.Bełkotyczny dogmatyzm chorego umysłu. > To że maszyna KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy wynika wprost z poprawności działania maszyny X do dowodzenia twierdzeń. Gdyby bowiem kończył pracę to znaczy, że maszyna X analizując KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) stwierdzałaby błędnie że nie kończy pracy. Bo tak właśnie zdefiniowany jest KONTRPRZYKŁAD. Ale z tego właśnie znów wynika że maszyna nie może tego stwierdzić, bo gdyby to stwierdzała to KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) kończyłby jednak prace. Więc albo rybki albo akwarium. Jeśli maszyna przedkłada KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) jako prawdziwy to tylko dowodzi swej błędności. I tego nie unikniesz w żaden sposób.Zapętlone myślenie schizola, które próbujesz projektować na świat. Ignorujesz fakt, że ty sam jako obserwator wprowadzasz tę sprzeczność i masz ją na meta-poziomie i przez jej pryzmat widzisz wszystkie teorie. Skoro myślisz to nie myślisz, a gdy myślisz to udowadniasz, że nie myślisz poprzez myślenie, bo nie myślisz, co udowadnia, że myślisz itd  Beka z ciebie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> >Widziałeś program takiej maszyny, która rzekomo dowodzi tyle samo (lub ściśle więcej) twierdzeń z zakresu teorii liczb co matematycy ?> Co za żałosna bezsilność i nieudolna próba wykrętu. Przecież rozmawiamy tu o możliwości istnienia takiej maszyny, a nie o tym czy widziałem taką już istniejącą.Haha. Napisałeś, żebym wyjrzał przez okno, więc pomyślałem że może ty wyjrzałeś i już taką zobaczyłeś. > >Spróbuj go określić to zostanie to natychmiast obalone w ten sam sposób poprzez podanie prawdziwego twierdzenia (kontrprzykładu) z którym nie radzi sobie maszyna.> Zakładasz tutaj to co dopiero ma wyniknąć z założenia. Mierna erystyka.Nic takiego na początku nie założyłem. Ponieważ funkcja przyporządkowująca kontrprzykłady jest określona na całej dziedzinie możliwych konfiguracji to podanie każdej możliwej konfiguracji zostanie wykluczone w ten sam sposób. > >To że maszyna KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy wynika wprost z poprawności działania maszyny X do dowodzenia twierdzeń. Gdyby bowiem kończył pracę to znaczy, że maszyna X analizując KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) stwierdzałaby błędnie że nie kończy pracy. Bo tak właśnie zdefiniowany jest KONTRPRZYKŁAD. Ale z tego właśnie znów wynika że maszyna nie może tego stwierdzić, bo gdyby to stwierdzała to KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) kończyłby jednak prace. Więc albo rybki albo akwarium. Jeśli maszyna przedkłada KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) jako prawdziwy to tylko dowodzi swej błędności. I tego nie unikniesz w żaden sposób.> Zapętlone myślenie schizola, które próbujesz projektować na świat. Ignorujesz fakt, że ty sam jako obserwator wprowadzasz tę sprzeczność i masz ją na meta-poziomie i przez jej pryzmat widzisz wszystkie teorie. Skoro myślisz to nie myślisz, a gdy myślisz to udowadniasz, że nie myślisz poprzez myślenie, bo nie myślisz, co udowadnia, że myślisz itd  Znów gołosłownie i zero konkretu, ale wrodzony narcyzm zmusza cię do odpowiedzi pomimo że nie masz nic mądrego do dodania.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Zakładasz tutaj to co dopiero ma wyniknąć z założenia. Mierna erystyka.> Nic takiego na początku nie założyłem.Założyłeś, a teraz kłamiesz, że niby jest inaczej. Wycofywanko z własnych twierdzeń?  > Ponieważ funkcja przyporządkowująca kontrprzykłady jest określona na całej dziedzinie możliwych konfiguracji to podanie każdej możliwej konfiguracji zostanie wykluczone w ten sam sposób.Znów bełkot. > Znów gołosłownie i zero konkretu,No tak właśnie jest z twoimi wypowiedziami. I marna dziecięca erystyka polegająca na powtarzaniu tego co rozmówca ci powiedział, co zdradza twoją niedojrzałość. Podebatuj sobie lepiej o prawej i lewej definicji choroby i duchu umysłu z psychiatrą
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> >Zakładasz tutaj to co dopiero ma wyniknąć z założenia. Mierna erystyka.> >Nic takiego na początku nie założyłem.> Założyłeś, a teraz kłamiesz, że niby jest inaczej. Wycofywanko z własnych twierdzeń?  Kłamiesz narcyzie. To ty nieustannie robisz tu jakieś założenia i nawet twierdzisz że mam błąd w dowodzie tylko na podstawie tego że dowód nie zgadza się z twymi założeniami. Puknij się w głowę. > I marna dziecięca erystyka polegająca na powtarzaniu tego co rozmówca ci powiedział, co zdradza twoją niedojrzałość.A to na tym polega erystyka czy przyznajesz że sam ją uprawiasz ? Ad hominem niezwiązane z tematem. Nawet projektujesz na innych to że projektujesz. Pewnie to co tutaj innym piszesz to powtarzanie słów twojego psychologa na twój temat, bo świetnie do ciebie pasują. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Zakładasz tutaj to co dopiero ma wyniknąć z założenia. Mierna erystyka.> >>Nic takiego na początku nie założyłem.> >Założyłeś, a teraz kłamiesz, że niby jest inaczej. Wycofywanko z własnych twierdzeń?  > Kłamiesz narcyzie. To ty nieustannie robisz tu jakieś założenia i nawet twierdzisz że mam błąd w dowodzie tylko na podstawie tego że dowód nie zgadza się z twymi założeniami. Puknij się w głowę.Powyższe to bezsilność emocjonalnego bota w zetknięciu z sytuacją, która go przerasta. A fakty były takie, że napisałeś: Cytat:Spróbuj go określić to zostanie to natychmiast obalone w ten sam sposób poprzez podanie prawdziwego twierdzenia (kontrprzykładu) z którym nie radzi sobie maszyna. Czyli zakładasz to co ma dopiero wyniknąć z założenia i racjonalizujesz sobie swoje narcystyczne brnięcie, jeszcze zanim poznasz jakikolwiek argument. Bo a priori stwierdzasz z czym sobie nie radzi maszyna i to miałby być niby "dowód" na to, że maszyna z tym sobie nie radzi, a umysł tak. Co za żałosny pokaz bezsilnego pod-trollingu i idealny przykład udowadniający tezy zawarte w moich wpisach o społeczeństwie i tym jak to ludzie brną w zaparte by tylko nie przyznać się, że byli w błędzie. > >I marna dziecięca erystyka polegająca na powtarzaniu tego co rozmówca ci powiedział, co zdradza twoją niedojrzałość.> A to na tym polega erystyka czy przyznajesz że sam ją uprawiasz ? Ad hominem niezwiązane z tematem. Nawet projektujesz na innych to że projektujesz. Pewnie to co tutaj innym piszesz to powtarzanie słów twojego psychologa na twój temat, bo świetnie do ciebie pasują.Dziecinada wynikająca z twojej bezsilności i braku możliwości odniesienia się do argumentów i ukrycia twoich kłamstw.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Czyli zakładasz to co ma dopiero wyniknąć z założenia i racjonalizujesz sobie swoje narcystyczne brnięcie, jeszcze zanim poznasz jakikolwiek argument. Bo a priori stwierdzasz z czym sobie nie radzi maszyna i to miałby być niby "dowód" na to, że maszyna z tym sobie nie radzi, a umysł tak. Co za żałosny pokaz bezsilnego pod-trollingu i idealny przykład udowadniający tezy zawarte w moich wpisach o społeczeństwie i tym jak to ludzie brną w zaparte by tylko nie przyznać się, że byli w błędzie.
Najpierw pokazałem w jawnej postaci w jaki sposób po określeniu programu maszyny podać taki kontrprzykład, żeby niezależnie od tego co zwróci maszyna okazało się, że działa niezgodnie z założeniami. To zostało udowodnione w postaci ogólnej i podane jawnie w postaci przekształcenia F: X -> K, gdzie F jest przekształceniem programu maszyny Turinga w program kontrprzykładu. Stąd wiadomo, że niezależnie od określenia programu , będzie można zastosować funkcje F. Nawet gdybyś wbudował funkcje F do programu (co można zrobić) to powstanie po prostu kolejny (większy program) ale znów niepoprawny bo nadal z zewnątrz będzie można stosować funkcje F.
>Dziecinada wynikająca z twojej bezsilności i braku możliwości odniesienia się do argumentów i ukrycia twoich kłamstw.
Nie powtarzaj innym tego co mówi twój terapeuta, bo widać że opisywane przez ciebie problemy emocjonalne i psychiczne to twoje problemy a nie kogoś innego.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Najpierw pokazałem w jawnej postaci w jaki sposób po określeniu programu maszyny podać taki kontrprzykład, żeby niezależnie od tego co zwróci maszyna okazało się, że działa niezgodnie z założeniami.Czyli najpierw wymyśliłeś sobie założenia, które dadzą sprzeczny wynik niezależnie od tego co tam podstawisz - brawo ty  I zupełnie zignorowałeś to, że nie wiesz jaki algorytm miałaby taka maszyna i on mógłby działać wg zasad, których nie ogarniasz swoim ciasnym umyślikiem małego dzieciaczka. I nie ma wobec niego żadnego kontprzykładu jaki sobie wymyślasz, by zracjonalizować swoje urojone wierzenia. Dychotomia twojego umysłu tak się objawia, a to choroba typie. > Nie powtarzaj innym tego co mówi twój terapeuta, bo widać że opisywane przez ciebie problemy emocjonalne i psychiczne to twoje problemy a nie kogoś innego.Kolejna projekcja. Żenujący brak własnego "ja" zmusza cię do powtarzania po mnie. Oznacza to, że podświadomie uznałeś moją postawę za silną i próbujesz ją nieudolnie kopiować, ale ci nie wychodzi. Jesteś na poziomie przedrzeźniającego przedszkolaka, który nie umie wyczuć kontekstu gdzie można coś po kimś powtórzyć, aby miało to swój retoryczny sens.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Czyli najpierw wymyśliłeś sobie założenia, które dadzą sprzeczny wynik niezależnie od tego co tam podstawisz - brawo ty
Istota dowodu Turinga to znalezienie przekształcenia F: X -> K, które niezależnie od konfiguracji maszyny X poda taki kontrprzykład K, że maszyna X działająca na K niezależnie od zwróconego wyniku spowoduje sprzeczność z którymś z założeń o którym konstruktor twierdzi że jest prawdziwe 1) maszyna przechwytuje co najmniej wszystko to co człowiek biorący udział w eksperymencie i 2) jest poprawna. To jest dowód logiczny więc stworzenie maszyny X spełniającej oba te założenia jest niemożliwe w najsilniejszym (czyli logicznym) sensie tego słowa i dlatego konstruktor jest bezradny, bo nie może stworzyć maszyny spełniającej jednocześnie oba warunki.
>I zupełnie zignorowałeś to, że nie wiesz jaki algorytm miałaby taka maszyna i on mógłby działać wg zasad, których nie ogarniasz swoim ciasnym umyślikiem małego dzieciaczka. I nie ma wobec niego żadnego kontprzykładu jaki sobie wymyślasz, by zracjonalizować swoje urojone wierzenia. Dychotomia twojego umysłu tak się objawia, a to choroba typie.
Sam przyznałeś, że zgadzasz się na definicje algorytmu którą tu stosuje a ja cały czas się do niej odnoszę (czyli do definicji Turinga). Wszystkie komputery cyfrowe jakie zbudowano pod względem możliwości obliczeniowych są maszynami Turinga. I ja odnoszę się właśnie do definicji maszyny Turinga a podane przekształcenie pokrywa całkowicie dziedzinę tych maszyn. Niezależnie od tego jak będzie wyglądał program będzie można zastosować funkcje F. Gdybyś zapoznał się z dowodem wiedziałbyś że wnętrze programu jest dla dowodu nieistotne. Wprawdzie kontrprzykład K zależy od wnętrza X, natomiast sama postać przekształcenia X w K jest zawsze taka sama.
>Kolejna projekcja. Żenujący brak własnego "ja" zmusza cię do powtarzania po mnie. Oznacza to, że podświadomie uznałeś moją postawę za silną i próbujesz ją nieudolnie kopiować, ale ci nie wychodzi.
Ty masz większy problem, bo tobie jak na razie nie wychodzi odpowiadanie w warstwie rzeczowej, a wszystko poza tym jak widzisz mogę trywialnie odwrócić, co znacznie ułatwia fakt że problemy które opisujesz (emocje, narcyzm, projekcje) to w istocie twoje problemy a nie problemy tych którym to przypisujesz.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Czyli najpierw wymyśliłeś sobie założenia, które dadzą sprzeczny wynik niezależnie od tego co tam podstawisz - brawo ty> Istota dowodu Turinga to znalezienie przekształcenia F: X -> K, które niezależnie od konfiguracji maszyny X poda taki kontrprzykładZaraz. Teraz powiedz mi do czego w tym momencie odnosisz dowód Turinga. > Sam przyznałeś, że zgadzasz się na definicje algorytmu którą tu stosuje a ja cały czas się do niej odnoszę (czyli do definicji Turinga).Algorytm może się pokrywać z rzeczywistym mechanizmem, lub nie. Twoje brednie tego nie dotyczą. > Ty masz większy problem, bo tobie jak na razie nie wychodzi odpowiadanie w warstwie rzeczowej, a wszystko poza tym jak widzisz mogę trywialnie odwrócićNo i to jest właśnie dowód na niedojrzałość twojego umysłu. A warstwę rzeczową to ty zostaw mądrzejszym od siebie, bo pokazujesz, że nie wiesz o czym bredzisz. > co znacznie ułatwia fakt że problemy które opisujesz (emocje, narcyzm, projekcje) to w istocie twoje problemy a nie problemy tych którym to przypisujesz.projektowanie projekcji  Znów ignorujesz kontekst, czyli zbiór moich cech, które zdecydowanie przeczą narcyzmowi i to, że gdy zarzucam komuś narcyzm, to to udowadniam, wskazując jego narcystyczne cechy, a ty jedynie próbujesz nieudolnie odwracać kota ogonem jak apodyktyczne dziecko i raczej nawet nie wiesz o jakie cechy chodzi i do czego co odnieść.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Zaraz. Teraz powiedz mi do czego w tym momencie odnosisz dowód Turinga.
Do dowolnej próby określenia algorytmu, o którym określający by stwierdził że spełnia podany wyżej warunek 1) i 2). Potem stosuje to rozumowanie i mógłbym obalić w ten sposób każdą algorytmiczną hipotezę, która mogłaby zostać wysunięta. Nie wynika z tego, że umysł nie działa a jedynie to, że nie działa algorytmicznie.
>Algorytm może się pokrywać z rzeczywistym mechanizmem, lub nie. Twoje brednie tego nie dotyczą.
Czego nie dotyczą ? Rozwiń myśl. Ktoś podaje program, po czym twierdzi 1) i 2). Założenie 1) można by sprawdzać jedynie empirycznie (na zasadzie niepewnej indukcji niezupełnej) ale wystarczy jeden kontrprzykład (który jak pokazałem zawsze istnieje i jest jawnie określony) aby ją obalić. Tak więc skoro pokazałem że dla każdej maszyny taki kontrprzykład istnieje to oznacza że każdą taką hipotezę równie łatwo sfalsyfikować.
>A warstwę rzeczową to ty zostaw mądrzejszym od siebie, bo pokazujesz, że nie wiesz o czym bredzisz.
Znów gołosłowie nie poparte argumentacją, które znów mógłbym trywialnie odwrócić, ale nie zrobię tego tym razem bo mi się nie chce. Zrobię to następnym razem gdy znów zaczniesz odbiegać od tematu.
>Znów ignorujesz kontekst, czyli zbiór moich cech, które zdecydowanie przeczą narcyzmowi i to, że gdy zarzucam komuś narcyzm, to to udowadniam, wskazując jego narcystyczne cechy, a ty jedynie próbujesz nieudolnie odwracać kota ogonem jak apodyktyczne dziecko i raczej nawet nie wiesz o jakie cechy chodzi i do czego co odnieść.
Przez swój narcyzm nawet nie widzisz że nic tu nie udowadniasz, a jedynie wydaje ci się że masz coś rzeczowego do napisania. Przykro mi, ale nie wierzę, że mając nawet najlepsze chęci dałoby się wyciągnąć z twoich postów coś więcej niż studium psychicznej choroby.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No i znów żałosny pokaz bezsilności i teorie zawieszone w próżni, odnoszące się do teorii, a nie do empirii. To dlatego kręcisz się w błędnym kole.
Po prostu jesteś wyjątkowo tępym schizolem i narcyzem, a twoje posty to obraz kliniczny.
>>Algorytm może się pokrywać z rzeczywistym mechanizmem, lub nie. Twoje brednie tego nie dotyczą.
>Czego nie dotyczą ? Rozwiń myśl
Wyczerpałem temat, opisałem to tak krótko jak trzeba i jeśli nie rozumiesz, to wytęż zwoje, zamiast odpowiadać na szybko standardowymi wypocinami podplebsu.
Albo masz łopatologiczne wyjaśnienie. Fakty to rzeczywiste mechanizmy. Człowiek je interpretuje, ale interpretacja zawiera a priori pewne fakty. Gdyby się do nich nie odnosiła, to sama interpretacja nie pokrywałaby się z faktami, bo nie miałaby na jakiej podstawie. Fakty są nadrzędne wobec teorii, które je opisują. Teorie i interpretacje mają charakter głównie roboczy, a pewne stwierdzenia dotyczą meta-poziomu i są banałami, których nie można odrzucić, aby nie popaść w samowywrotność. Niektóre pewniki klarują się dzięki obserwacjom i zestawianiu ze sobą różnych schematów. Twoja teoria jest zawieszona w próżni i odnosi się do teorii, która abstrahuje od faktów, a to one są kluczowe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Po prostu jesteś wyjątkowo tępym schizolem i narcyzem, a twoje posty to obraz kliniczny.
Hipokryto, przed chwilą miałeś pretensje, że wytykam ci że to co piszesz właśnie ciebie dotyczy, a teraz robisz to samo.
>Albo masz łopatologiczne wyjaśnienie. Fakty to rzeczywiste mechanizmy. Człowiek je interpretuje, ale interpretacja zawiera a priori pewne fakty. Gdyby się do nich nie odnosiła, to sama interpretacja nie pokrywałaby się z faktami, bo nie miałaby na jakiej podstawie. Fakty są nadrzędne wobec teorii, które je opisują. Teorie i interpretacje mają charakter głównie roboczy, a pewne stwierdzenia dotyczą meta-poziomu i są banałami, których nie można odrzucić, aby nie popaść w samowywrotność. Niektóre pewniki klarują się dzięki obserwacjom i zestawianiu ze sobą różnych schematów. Twoja teoria jest zawieszona w próżni i odnosi się do teorii, która abstrahuje od faktów, a to one są kluczowe.
To że dla każdej rzeczywiście przedstawionej maszyny Turinga X o której autor będzie twierdził że spełnia założenia 1) i 2) można podać kontrprzykład (którego metodę znalezienia jawnie podałem) dotyczy faktu jakim jest empiryczna falsyfikacja hipotezy że X spełnia założenia 1) i 2).
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Po prostu jesteś wyjątkowo tępym schizolem i narcyzem, a twoje posty to obraz kliniczny. >Hipokryto, przed chwilą miałeś pretensje, że wytykam ci że to co piszesz właśnie ciebie dotyczy, a teraz robisz to samo.
Znów nieudolnie próbujesz odwrócić kota ogonem. Typowe dla tej choroby zachowanie.
>To że dla każdej rzeczywiście przedstawionej maszyny Turinga X o której autor będzie twierdził że spełnia założenia 1) i 2) można podać kontrprzykład (którego metodę znalezienia jawnie podałem) dotyczy faktu jakim jest empiryczna falsyfikacja hipotezy że X spełnia założenia 1) i 2). >. >
Są to twoje urojenia. Wymyślasz sobie założenia jak nicktaki twierdzący, że przegrał życie bo nie ruchał w wieku 18 lat, albo typek, którego myśli kontrolują sąsiedzi za pomocą broni psychotronicznej. A faktyczne mechanizmy ignorujesz i dlatego do argumentów się nie odnosisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Są to twoje urojenia. Wymyślasz sobie założenia jak nicktaki twierdzący, że przegrał życie bo nie ruchał w wieku 18 lat, albo typek, którego myśli kontrolują sąsiedzi za pomocą broni psychotronicznej. A faktyczne mechanizmy ignorujesz i dlatego do argumentów się nie odnosisz.Nie odnoszę się bo ich nie ma. Staram się jak mogę i próbuje jakoś komentować ten bełkot, który z siebie wybąkujesz. Następnym razem nie zapomnij zawszeć coś rzeczowego, rzeczywiście dotyczącego przedstawionego rozumowania. W skrócie przypomnę. Zakładamy, że nasza umiejętność jest przechwytywana przez poprawną maszynę Turinga X a następnie sprowadzamy to do sprzeczności poprzez wskazanie kontrprzykładu K = F(X) , a więc jest to sprzeczność wynikająca z przyjęcia właśnie TWOJEGO założenia, że umiejętność ta jest przechwytywana przez algorytm X. To moje założenie że ludzka umiejętność rozwiązywania problemu stopu może całkowicie być przechwytywana przez jawnie określony algorytm X ? Oczywiście że nie. To właśnie TWOJE założenie i jest ono sprowadzane do sprzeczności w tym dowodzie.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | G teoist 658 + F(t) - r i do tego kontprzykład + rules print Bo wykorzystuję równania diofantyczne, to mądrze brzmi, rozumisz. Jest matematyka bo są równania, to mam rację. A reszta to odwracanie kota ogonem. Bednarski teraz czyta i jakby patrzył w lustro swojego umysłu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Bo wykorzystuję równania diofantyczne, to mądrze brzmi, rozumisz. Jest matematyka bo są równania, to mam rację. A reszta to odwracanie kota ogonem.Jak nie rozumiesz to się nie wypowiadaj. Ale narcyz oczywiście musi bo inaczej się udusi  i jeszcze projektuje swoją diagnozę na innych, polewka. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No właśnie rozumiem i przedstawiłem to w powyższym poście, wyśmiewając twoje wypociny. Ty umiesz tylko przepisywać to co ja piszę do ciebie (czyli uprawiasz przy okazji pustosłowie i potwierdzasz swój narcyzm i niedojrzałość psychiki) i powtarzać swoje wyznanka wiary jak Lewandowski. Moje argumenty nadal są w mocy i leżą odłogiem, bo je pomijasz  Myślisz, że zmanipulujesz kogoś tym, że udajesz, że twoje wyliczenia mają coś wspólnego z matematyką i użyjesz kilku "mądrych" słówek?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Myślisz, że zmanipulujesz kogoś tym, że udajesz, że twoje wyliczenia mają coś wspólnego z matematyką i użyjesz kilku "mądrych" słówek?
To może teraz mała uwaga na temat ataków ad hominem na mnie, które znów w tym poście próbujesz stosować. Przede wszystkim należy wyraźnie zaznaczyć, że nie mają one najmniejszego znaczenia na poprawność przytoczonej argumentacji. Ja mógłbym być nawet narcyzem z dziecięcą psychiką albo Lewandowskim (tak jak wcześniejszy wciskałeś) ale nie miałoby to przecież najmniejszego związku z tezą której bronie, bo siła dowodu nie opiera się ani na autorytecie moim ani kogokolwiek innego.
Więc dowód jak najbardziej pozostaje nietknięty, a obrana przez ciebie droga ataków ad hominem w najmniejszym stopniu nie zbliża cię do obrony swej gorliwej wiary, że działanie ludzkiego mózgu można symulować na komputerze równoważnym maszynie Turinga (lub maszynie Turinga z wyrocznią skończonego rzędu lub nawet maszynie Turinga z wyrocznią nieskończonego rzędu alfa dla każdej rekurencyjnie obliczalnej liczby porządkowej alfa)
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >To może teraz mała uwaga na temat ataków ad hominem na mnie, które znów w tym poście próbujesz stosować. Przede wszystkim należy wyraźnie zaznaczyć, że nie mają one najmniejszego znaczenia na poprawność przytoczonej argumentacji. Ja mógłbym być nawet narcyzem z dziecięcą psychiką albo Lewandowskim (tak jak wcześniejszy wciskałeś) ale nie miałoby to przecież najmniejszego związku z tezą której bronie, bo siła dowodu nie opiera się ani na autorytecie moim ani kogokolwiek innego.
No tak, to oczywiste. Natomiast tu jest inaczej - argumentacja jest kulawa, bo odzwierciedla twoje kulawe myślenie. Dlatego brniesz w to mimo tego, że wykazałem miałkość twoich paraargumentów.
A to, że sobie powtarzasz wyznanka wiary, to nie przybliża cię w żaden sposób do orzekania na temat prawdy o ludzkim umyśle, bo nie możesz tego zrobić, skoro nie masz podanych mechanizmów tego umysłu, a mając podane wymyślanie żadnych kontprzykładów by nic nie dało.
Mamy np drzewo, które sobie stoi w lesie, gdzie nikt nigdy go nie zaobserwował. Rośnie sobie i tyle. I mamy stwierdzenia dotyczące tego drzewa, np jego definicję. Możesz wymyślać dowolne kontrprzykłady dla tej definicji, ale nic tym nie osiągniesz, bo realne mechanizmy pozostaną nietknięte i takie same jak gdybyś nie wprowadzał żadnej teorii. To drzewo jest jakie jest (1), podobnie jak umysł i składają się na to specyficzne mechanizmy (dla drzewa, czy dla umysłu). Nasza definicja (2) na temat drzewa jest zależna od tego drzewa, od naszych mechanizmów interpretacyjnych i od poszczególnych wymogów samych definicji. Czyli niczego nie udowadniasz i nie odnosisz swoich wypocin do empirycznego problemu faktycznej algorytmiczności (bądź nie) umysłu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> No tak, to oczywiste. Natomiast tu jest inaczej - argumentacja jest kulawa, bo odzwierciedla twoje kulawe myślenie. Dlatego brniesz w to mimo tego, że wykazałem miałkość twoich paraargumentów.Więc skończ przechwałki i zabieraj się za konkrety, bo chce je w końcu zobaczyć. > A to, że sobie powtarzasz wyznanka wiary, to nie przybliża cię w żaden sposób do orzekania na temat prawdy o ludzkim umyśle, bo nie możesz tego zrobić, skoro nie masz podanych mechanizmów tego umysłu, a mając podane wymyślanie żadnych kontprzykładów by nic nie dało.Nie udowodniłeś powyższego, ale i tak przejąłem ciężar dowodu i pokazałem ci, że można dowieść, że nie da się. Istnieje mnóstwo przykładów na to, że nie masz racji, nie tylko moja wersja dowodu z kontrprzykładem, ale także wersja dowodu Turinga z Wikipedii właśnie tego dotyczy, że pewnego algorytmu napisać się nie da. pl.wikipedia.org/wiki/Problem_stopuCzy akceptujesz dowód z powyższego linka, że nie da się napisać programu rozstrzygającego problemu stopu w całej dziedzinie tego zagadnienie ? Bo istnienie tego dowodu, przeczy twojemu wyznaniu wiary, że nie mogą istnieć sposoby dowodzenia nieistnienia algorytmu o zadanych własnościach. > Mamy np drzewo, które sobie stoi w lesie, gdzie nikt nigdy go nie zaobserwował. Rośnie sobie i tyle. I mamy stwierdzenia dotyczące tego drzewa, np jego definicję. Możesz wymyślać dowolne kontrprzykłady dla tej definicji, ale nic tym nie osiągniesz, bo realne mechanizmy pozostaną nietknięte i takie same jak gdybyś nie wprowadzał żadnej teorii. To drzewo jest jakie jest (1), podobnie jak umysł i składają się na to specyficzne mechanizmy (dla drzewa, czy dla umysłu). Nasza definicja (2) na temat drzewa jest zależna od tego drzewa, od naszych mechanizmów interpretacyjnych i od poszczególnych wymogów samych definicji. Czyli niczego nie udowadniasz i nie odnosisz swoich wypocin do empirycznego problemu faktycznej algorytmiczności (bądź nie) umysłu.Definicja algorytmiczności jest przez nas ustalona arbitralnie i ja względem tej definicji rozstrzygam prawdziwość twierdzenia że umysłu nie można określić jako algorytmu w ścisłym rozumieniu tego słowa. Natomiast ty nie definiujesz o co ci chodzi dlatego to co piszesz nazywam metafizycznym, niezdefiniowanym bełkotem. Gdybyś nie był narcyzem to przyznał byś się że nie wiesz o co ci chodzi i że nie chodzi ci o algorytm w prawidłowym znaczeniu tego słowa. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>To może teraz mała uwaga na temat ataków ad hominem na mnie, które znów w tym poście próbujesz stosować. Przede wszystkim należy wyraźnie zaznaczyć, że nie mają one najmniejszego znaczenia na poprawność przytoczonej argumentacji. Ja mógłbym być nawet narcyzem z dziecięcą psychiką albo Lewandowskim (tak jak wcześniejszy wciskałeś) ale nie miałoby to przecież najmniejszego związku z tezą której bronie, bo siła dowodu nie opiera się ani na autorytecie moim ani kogokolwiek innego. >No tak, to oczywiste. Natomiast tu jest inaczej - argumentacja jest kulawa, bo odzwierciedla twoje kulawe myślenie. Dlatego brniesz w to mimo tego, że wykazałem miałkość twoich paraargumentów. >A to, że sobie powtarzasz wyznanka wiary, to nie przybliża cię w żaden sposób do orzekania na temat prawdy o ludzkim umyśle, bo nie możesz tego zrobić, skoro nie masz podanych mechanizmów tego umysłu, a mając podane wymyślanie żadnych kontprzykładów by nic nie dało. >Mamy np drzewo, które sobie stoi w lesie, gdzie nikt nigdy go nie zaobserwował. Rośnie sobie i tyle. I mamy stwierdzenia dotyczące tego drzewa, np jego definicję. Możesz wymyślać dowolne kontrprzykłady dla tej definicji, ale nic tym nie osiągniesz, bo realne mechanizmy pozostaną nietknięte i takie same jak gdybyś nie wprowadzał żadnej teorii. To drzewo jest jakie jest (1), podobnie jak umysł i składają się na to specyficzne mechanizmy (dla drzewa, czy dla umysłu). Nasza definicja (2) na temat drzewa jest zależna od tego drzewa, od naszych mechanizmów interpretacyjnych i od poszczególnych wymogów samych definicji. Czyli niczego nie udowadniasz i nie odnosisz swoich wypocin do empirycznego problemu faktycznej algorytmiczności (bądź nie) umysłu.
Człowieku! Kiedy Ty przestaniesz bredzić (Twoje określenie) na tym forum? Popatrz ilu masz nieposłusznych Twoim "pomysłom i wymysłom"? Im więcej dyskutujesz, tym więcej się obnażasz jako zwykły nieuk i negat ("informatyk" z Koziej Wólki). A staje się takich coraz więcej. Ubliżasz Wszystkim, komu się da. Jesteś zwykłym wiejskim głupkiem w gumiakach i niegodnym szacunku, jakiego byś oczekiwał w stosunku do Ciebie. Sam się depczesz. Już stajesz się pośmiewiskiem i uraziłeś swoim zachowaniem karczemnym kogo się tylko dało, że trzeba Ciebie podpuszczać i potem się śmiać jak z pospolitego kabotyna. A Ty się dajesz, mówiąc, iż nimi sterujesz (z takim IQ w sumie nie wiadomo z jakim i kto to zbadał?). Co za idiota, jełop (jak F. Kiepski)! No ewenement dokładny. Zginiesz we własnym G.WNIE, czego bym Tobie nie życzył ale sam tego chcesz. W końcu dostaniesz bana dożywotniego i to będzie tylko efektem Twojej pracy i "wyróżnienia", bo ktoś się wnerwi w końcu, zrobi zestawienie Twoich inwektyw kierowanych ad personam i odpowiednio skomentuje. Nie jesteś głupku bezkarny. A jeśli się zjawisz pod inną ksywka (co próbował robić Krystkon), to szybko zostaniesz rozszyfrowany i wtedy zobaczymy te wióry jakie z Ciebie polecą. Masz kompleks dokładny. Nie umiesz się znaleźć i zachować. Na pewno nikt z Twojego otoczenia Ciebie po prostu nie lubi lub unika Twojego towarzystwa. Przylgnąłeś więc do tego forum, bo brak Tobie jakichkolwiek kontaktów towarzyskich z racji, iż jesteś niezwykle obleśny, nawet pod jakąś tam ksywką, co ośmiela wręcz Ciebie do siania przyczynków awantur knajackich. Od taki "typ"(Twoje określenie) jesteś. Dodam, że w końcu żałosny. Chłopie w gumiakach! Weź się za naukę, czytanie, począwszy od zasad dobrego wychowania. Bo dotychczas zachowujesz się jak "uczony" chlewmistrz. Toć to Twoje ulubione słówko "plebs". A co "plebs" robi? Ponoć sprząta obory i chlewnie nie mając prawa się wypowiadać na temat głupot chlewmistrza. Gnojku słuchaj. Obniżasz tego forum poziom oraz zakłócasz spokój wypowiedzi i wylecisz jak "panna z tańca". Ktoś się w końcu wkurzy, zbierze Twoje wypowiedzi i zawnioskuje o trwałe usuniecie Ciebie z forum. Ja dołożę swoją rękę na pewno. Nie pozdrawiam, bo jemu nie znane są zasady dobrego wychowania (chlewmistrz) obcujący ze świniami sam staje się świnią, po jakimś czasie.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | Kolejny zarzut: fantazjowanie na temat rozmówcy
pozostałych jedenaście... ucieczka
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Kolejny zarzut: fantazjowanie na temat rozmówcyO, to to  Wreszcie zaczynasz kumać co jest nie tak z twoimi 11 punkcikami, ale póki co w formie projekcji. > pozostałych jedenaście... ucieczkaDokładnie tak. Uciekasz w ten sposób od meritum moich treści, czyli nawet ich nie skrytykowałeś i udowadniasz jedynie to, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Jak pisał bodajże -jad-, co do twojego meritum to mam nawet podobne poglądy, ale gdy odnosisz się do moich wpisów to tworzysz strawmany i tylko mnie obrażasz, a potem nie chcesz żebym wytykał ci manipulację i w amoku krzyczysz i próbujesz nieudolnie odwracać kota ogonem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | Proponuję punkcik po punkciku...
Zacznij może od tego
10 Popadłeś w sprzeczność: Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi, to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Proponuję punkcik po punkciku...
Ok, ale gdy odpowiem na ten punkcik to ja zaczynam potem od swojego. Trzeba tylko wybrać jakichś sędziów, kogoś postronnego, kto nie ma interesu w popieraniu mojego lub twojego zdania. W przeciwnym wypadku, będziesz znów pisał byle pisać i mieć ostatnie zdanie, ale bez sensownej treści i odniesienia się do moich wpisów.
>Zacznij może od tego >10 Popadłeś w sprzeczność: Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi, to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach
To było przed chwilą wyjaśniane. Kwestia dotyczy tego co uznamy za dogmat. W tamtej dyskusji z kontekstu wynikało, że chodzi o pewniki. Te są niezbędne do tego abyśmy wszyscy mogli porozumiewać się na wspólnym gruncie, bowiem bez przyjęcia żadnego dogmatu, obie strony mogą dowolnie odwracać kota ogonem i generować słowa nieodnoszące się do wspólnej płaszczyzny.
Więc pomieszałeś 2 znaczenia słowa dogmat i jedno usilnie nazywasz naukowym, choć nie przedstawiłeś dowodów na to, że tak jest. Wręcz przeciwnie - język jest bardziej płynny i ściśle wynika z kontekstu, a nie z definicji oderwanej od niego, a słowo dogmat, tak jak słowo zamek, czy świadomość ma więcej niż jedno znaczenie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >>Proponuję punkcik po punkciku... >Ok, ale gdy odpowiem na ten punkcik to ja zaczynam potem od swojego.
Chcesz wrócić do rozmowy? OK, na warunkach zaakceptowanych obopólnie. Nie akceptuję Twojej dyktatury
>>Zacznij może od tego >>10 Popadłeś w sprzeczność: Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi, to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach >To było przed chwilą wyjaśniane. Kwestia dotyczy tego co uznamy za dogmat.
Nawet przyjmując Twoją definicję dogmatu (czyli pewnik) jesteś niezgodny z nauczaniem Korczaka
Powtórzę: Popadłeś w sprzeczność: Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach (nie ma znaczenia którą z definicji przyjmiesz), to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi (pewnikowi), to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach (pewnikach) Sprzeczność.
Kolejny punkt? Tu się nie obroniłeś.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Chcesz wrócić do rozmowy? >OK, na warunkach zaakceptowanych obopólnie.
No to przestań narzucać swoje.
>>To było przed chwilą wyjaśniane. Kwestia dotyczy tego co uznamy za dogmat. >Nawet przyjmując Twoją definicję dogmatu (czyli pewnik) jesteś niezgodny z nauczaniem Korczaka >Powtórzę: >Popadłeś w sprzeczność: Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach (nie ma znaczenia którą z definicji przyjmiesz), to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi (pewnikowi), to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach (pewnikach) >Sprzeczność.
Jaka znowu sprzeczność? Znów myślisz jak Jan Bednarski. Skąd wziąłeś, że nie zgadzam się z Korczakiem? Tworzysz wypaczenia w tym co piszę, a potem się dziwisz, że nie przyjmuję twoich reguł, gdy nie odnosisz się do mojego przekazu.
>Kolejny punkt? Tu się nie obroniłeś.
No i jak widać cokolwiek bym nie napisał, to ty autorytarnie będziesz sędzią we własnej sprawie i napiszesz, że się nie obroniłem. Twoim zdaniem. Dlaczego mam się z nim zgadzać, skoro nie przedstawiasz w nim racji odnoszącej się do moich stwierdzeń?
Na jakiej podstawie mam uznać, że jesteś spokojny i nie unosisz się emocjami, skoro zamiast przemyśleć to co napisałem, odnosisz się na szybko (czyli emocjonalnie) do swojego strawmana?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >>Powtórzę: >>Popadłeś w sprzeczność: Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach (nie ma znaczenia którą z definicji przyjmiesz), to Korczak jest w kanonie dogmatów, a Ty z nim się nie zgadzasz. Jeśli przeczysz dogmatowi (pewnikowi), to nie możesz pisać, że nauczanie opiera się na dogmatach (pewnikach) >>Sprzeczność. >Jaka znowu sprzeczność? Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to musisz uznać dogmaty. W zakresie pedagogiki musisz np uznać dogmaty głoszone przez najwybitniejszych specjalistów, bo i pedagogika jest przedmiotem nauczania. Tymczasem zdecydowana większość twórców współczesnej pedagogiki (a więc twórców dogmatów w przez Ciebie przyjętym znaczeniu tego słowa), uważa, że młodemu człowiekowi należy stwarzać jak najlepsze warunki samodzielnego poznawania świata, a to przeczy dogmatycznemu wtłaczaniu wiedzy. Zwolennikiem takiego nauczania był m.in. Janusz Korczak, a wybrałem go jako przykład, bo innych polskich nie znam. Tak więc uważasz, że należy dogmatycznie nauczać, że nie należy dogmatycznie nauczać a to jest sprzeczność
>Znów myślisz jak Jan Bednarski. Skąd wziąłeś, że nie zgadzam się z Korczakiem? Z Twojej teorii, o dogmatycznym nauczaniu
>>Kolejny punkt? Tu się nie obroniłeś. >No i jak widać cokolwiek bym nie napisał, to ty autorytarnie będziesz sędzią we własnej sprawie i napiszesz, że się nie obroniłem. Niestety nie obroniłeś się, bo w Twoim twierdzeniu jest sprzeczność
>Na jakiej podstawie mam uznać, że jesteś spokojny i nie unosisz się emocjami, skoro zamiast przemyśleć to co napisałem, Bo tak twierdzę, a nie masz możliwości tego sprawdzić, jeśli piszesz, że odpowiadasz mi na trzeźwo, to nie neguję tego, bo nie mam możliwości przystawienia Ci alkomatu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to musisz uznać dogmaty. W zakresie pedagogiki musisz np uznać dogmaty głoszone przez najwybitniejszych specjalistów, bo i pedagogika jest przedmiotem nauczania. Tymczasem zdecydowana większość twórców współczesnej pedagogiki (a więc twórców dogmatów w przez Ciebie przyjętym znaczeniu tego słowa), uważa, że młodemu człowiekowi należy stwarzać jak najlepsze warunki samodzielnego poznawania świata, a to przeczy dogmatycznemu wtłaczaniu wiedzy. Zwolennikiem takiego nauczania był m.in. Janusz Korczak, a wybrałem go jako przykład, bo innych polskich nie znam. Tak więc uważasz, że należy dogmatycznie nauczać, że nie należy dogmatycznie nauczać a to jest sprzeczność
Myślisz teraz dokładnie jak Jan Bednarski. A ja uważam, że należy nauczać zarówno niektórych dogmatów, jak i niedogmatycznego, samodzielnego myślenia. Aby to drugie mogło zaistnieć, najpierw trzeba wierzyć w jakiekolwiek dogmaty, a potem gdy one okazują się błędne, zaczyna się rozwój i w jego trakcie wyłaniają się dogmaty, których może nie jesteśmy w 100% pewni, ale bez nich nie moglibyśmy niczego uczyć.
Nie ma tu żadnej sprzeczności.
>>Na jakiej podstawie mam uznać, że jesteś spokojny i nie unosisz się emocjami, skoro zamiast przemyśleć to co napisałem, >Bo tak twierdzę, a nie masz możliwości tego sprawdzić, jeśli piszesz, że odpowiadasz mi na trzeźwo, to nie neguję tego, bo nie mam możliwości przystawienia Ci alkomatu.
Właśnie mam możliwość i to wykazałem. Twoje stwierdzenia są strawmanami, a to świadczy o twoich nieopanowanych emocjach związanych z ego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >>Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to musisz uznać dogmaty. W zakresie pedagogiki musisz np uznać dogmaty głoszone przez najwybitniejszych specjalistów, bo i pedagogika jest przedmiotem nauczania. Tymczasem zdecydowana większość twórców współczesnej pedagogiki (a więc twórców dogmatów w przez Ciebie przyjętym znaczeniu tego słowa), uważa, że młodemu człowiekowi należy stwarzać jak najlepsze warunki samodzielnego poznawania świata, a to przeczy dogmatycznemu wtłaczaniu wiedzy. Zwolennikiem takiego nauczania był m.in. Janusz Korczak, a wybrałem go jako przykład, bo innych polskich nie znam. Tak więc uważasz, że należy dogmatycznie nauczać, że nie należy dogmatycznie nauczać a to jest sprzeczność >Myślisz teraz dokładnie jak Jan Bednarski. A ja uważam, że należy nauczać zarówno niektórych dogmatów, jak i niedogmatycznego, samodzielnego myślenia.
Czyli sprzeczność. Nie uznajesz "dogmatów" autorytetów w dziedzinie pedagogiki, bo jednak "niektórych dogmatów" należy nauczać. Teoretycy pedagogiki podważają wartość dogmatów w nauczaniu. Druga sprzeczność to próba pogodzenia dogmatycznego myślenia z samodzielnym myśleniem. Sam chcesz wybrać "dogmaty"? Jeśli tak to już nie ma do czynienia z dogmatami, jeśli ma je narzucić nauczyciel, to jednak są to dogmaty do przyjęcia na wiarę. Sprzeczność
>Aby to drugie mogło zaistnieć, najpierw trzeba wierzyć w jakiekolwiek dogmaty, a potem gdy one okazują się błędne, zaczyna się rozwój i w jego trakcie wyłaniają się dogmaty, których może nie jesteśmy w 100% pewni, ale bez nich nie moglibyśmy niczego uczyć. Czy teoria ewolucji jest dogmatem?
"dogmaty, których może nie jesteśmy w 100% pewni" Oxymóron Nawet wg Twojej definicji dogmatu.
>>>Na jakiej podstawie mam uznać, że jesteś spokojny i nie unosisz się emocjami, skoro zamiast przemyśleć to co napisałem, >>Bo tak twierdzę, a nie masz możliwości tego sprawdzić, jeśli piszesz, że odpowiadasz mi na trzeźwo, to nie neguję tego, bo nie mam możliwości przystawienia Ci alkomatu. >Właśnie mam możliwość i to wykazałem. Twoje stwierdzenia są strawmanami, a to świadczy o twoich nieopanowanych emocjach związanych z ego.
1 Niczego nie wykazałeś, bo nie udowodniłeś swoich kompetencji do oceniania emocji innych 2 Różnica zdań nie oznacza automatycznie emocji a już na pewno nie psychicznej choroby, którą u mnie zdiagnozowałeś (bez kompetencji) 3 Twoje wpisy wprost kipią od emocji 4 Tematem rozmowy jest dogmatyka w nauczaniu a nie szarley. Nie jestem dla nikogo interesującym tematem rozmowy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Czyli sprzeczność. Nie uznajesz "dogmatów" autorytetów w dziedzinie pedagogiki, bo jednak "niektórych dogmatów" należy nauczać. Teoretycy pedagogiki podważają wartość dogmatów w nauczaniu.
Do takich wniosków dochodzi się gdy nie odróżnia się tego o jakich dogmatach jest mowa. Twoje doszukiwanie się sprzeczności w moich wpisach to zwykłe narcystyczne urojenie.
>Druga sprzeczność to próba pogodzenia dogmatycznego myślenia z samodzielnym myśleniem.
To też nie sprzeczność.
>Czy teoria ewolucji jest dogmatem?
Tak.
>"dogmaty, których może nie jesteśmy w 100% pewni" >Oxymóron Nawet wg Twojej definicji dogmatu.
Nie, tylko w zestawieniu ze sceptycyzmem niczego nie jesteśmy pewni, a definicja dogmatu odnosi się do czegoś innego. Znów nie łapiesz oczywistego kontekstu.
>1 Niczego nie wykazałeś, bo nie udowodniłeś swoich kompetencji do oceniania emocji innych
Udowodniłem stwierdzenie, a nie musiałem udowadniać żadnych kompetencji. Skoro udowodniłem stwierdzenie, to ma się rozumieć, że udowodniłem też posiadanie podstawowych kompetencji, bo do tego przypadku takie wystarczą.
>2 Różnica zdań nie oznacza automatycznie emocji
Aby doszło do różnicy zdań, najpierw musiałbyś zrozumieć moje zdanie, ale skoro się do niego nie odnosisz i odpowiadasz na strawmany to mam pewność, że albo jesteś głupi, albo ulegasz skrajnym emocjom i jesteś narcyzem i z grzeczności wybieram pisanie o tej drugiej możliwości.
>3 Twoje wpisy wprost kipią od emocji
To twoja projekcja. Nie masz kompetencji aby to stwierdzić, za to ze znakomitą lekkością przeczysz swoim poprzednim stwierdzeniom o kompetencjach.
>4 Tematem rozmowy jest dogmatyka w nauczaniu a nie szarley. Nie jestem dla nikogo interesującym tematem rozmowy
gdy manipulujesz, to twój rozmówca musi to wykazać, aby można było dalej dyskutować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54911 punktów) | > >Czyli sprzeczność. Nie uznajesz "dogmatów" autorytetów w dziedzinie pedagogiki, bo jednak "niektórych dogmatów" należy nauczać. Teoretycy pedagogiki podważają wartość dogmatów w nauczaniu.> Do takich wniosków dochodzi się gdy nie odróżnia się tego o jakich dogmatach jest mowa.Ależ ja już przyjąłem Twoją definicję! > Twoje doszukiwanie się sprzeczności w moich wpisach to zwykłe narcystyczne urojenie.Skup się na temacie rozmowy nie na rozmówcy. Nie marnuj czasu, ja i tak nie przejmę się Twoimi pseudodiagnozami, bo nie znam Twoich diagnostycznych kompetencji > >Druga sprzeczność to próba pogodzenia dogmatycznego myślenia z samodzielnym myśleniem.> To też nie sprzeczność.Sprzeczność, przeczysz nowoczesnej pedagogice, która wyklucza dogmaty. Nie można dogmatycznie nauczać braku dogmatów. Przypomnę: Cytat:Jeśli nauczanie opiera się na dogmatach, to musisz uznać dogmaty. W zakresie pedagogiki musisz np uznać dogmaty głoszone przez najwybitniejszych specjalistów, bo i pedagogika jest przedmiotem nauczania. Tymczasem zdecydowana większość twórców współczesnej pedagogiki (a więc twórców dogmatów w przez Ciebie przyjętym znaczeniu tego słowa), uważa, że młodemu człowiekowi należy stwarzać jak najlepsze warunki samodzielnego poznawania świata, a to przeczy dogmatycznemu wtłaczaniu wiedzy. Zwolennikiem takiego nauczania był m.in. Janusz Korczak, a wybrałem go jako przykład, bo innych polskich nie znam. Tak więc uważasz, że należy dogmatycznie nauczać, że nie należy dogmatycznie nauczać a to jest sprzeczność > >Czy teoria ewolucji jest dogmatem?> Tak.Właśnie zaorałeś Poppera Teoria ewolucji jest falsyfikowalna, a więc nie jest dogmatem. W żadnym znaczeniu tego słowa podanym przez cytowane przez Ciebie definicje Naukowa teoria nigdy nie może być dogmatem, w żadnym znaczeniu tego słowa, bo musi być falsyfikowalna. Dogmat w żadnym znaczeniu tego słowa nie jest falsyfikowalny > >"dogmaty, których może nie jesteśmy w 100% pewni"> >Oxymóron Nawet wg Twojej definicji dogmatu.> Nie, tylko w zestawieniu ze sceptycyzmem niczego nie jesteśmy pewni,Sceptyczny dogmatyzm? Oxymóron. > >2 Różnica zdań nie oznacza automatycznie emocji> Aby doszło do różnicy zdań, najpierw musiałbyś zrozumieć moje zdanie,Wbrew twojej impertynencji dobrze je rozumiem, Twoje zdanie (nie pierwszy raz) po prostu nie jest podbudowane wiedzą. Nigdy nie miałeś w ręku Korczaka, podobnie jak Poppera. Właśnie to udowodniłeś. Niewiedza nie jest powodem do wstydu, upieranie się przy niej to już co innego > ale skoro się do niego nie odnosisz i odpowiadasz na strawmany to mam pewność, że albo jesteś głupi, albo ulegasz skrajnym emocjom i jesteś narcyzem i z grzeczności wybieram pisanie o tej drugiej możliwości.Cóż nie spodziewałem się że długo wytrzymasz pozostając jedynie w merytorycznej dyskusji, ale nie przypuszczałem, że aż tak szybko wrócisz do rozmowy jedynie na temat rozmówcy na poziomie zwykłego chamstwa Przypomnę : zarzuciłeś mi psychiczną chorobę. > >4 Tematem rozmowy jest dogmatyka w nauczaniu a nie szarley. Nie jestem dla nikogo interesującym tematem rozmowy> gdy manipulujesz, to twój rozmówca musi to wykazać, aby można było dalej dyskutować.Gdzie Ty tu widzisz manipulację Po prostu : Nie masz wiedzy w zakresie pedagogiki, nie masz wiedzy w zakresie filozofii nauki. To wszystko Ponieważ wykazałem sprzeczność Twoich poglądów, spodziewam się teraz raczej chamskich personalnych bluzgów niż merytorycznej odpowiedzi, a to dopiero pierwszy z listy moich jedenastu zarzutów. W pozostałych, pewnie nawet nie podejmiesz rozmowy. Jakiego użyjesz pretekstu nie ma znaczenia Warunkiem dalszej rozmowy jest minimum kultury jak dotąd nie obroniłeś swojej opinii, a chamstwem udowodnisz tylko brak argumentów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Ależ ja już przyjąłem Twoją definicję!No nie za bardzo. > >Twoje doszukiwanie się sprzeczności w moich wpisach to zwykłe narcystyczne urojenie.> Skup się na temacie rozmowy nie na rozmówcy.1. nie mów mi co mam robić 2. sam skupiasz się na rozmówcy hipoktyto 3. sam uciekłeś od odpowiedzi wiele razy wcześniej, a teraz znów wracasz z tymi samymi strawmanami > >>Druga sprzeczność to próba pogodzenia dogmatycznego myślenia z samodzielnym myśleniem.> >To też nie sprzeczność.> Sprzeczność, przeczysz nowoczesnej pedagogice, która wyklucza dogmaty.> Nie można dogmatycznie nauczać braku dogmatów.Właśnie, że można i trzeba, bo bez nauczania dogmatów nie będzie "przestrzeni" do samodzielnego myślenia. Dogmatów trzeba się nauczyć, aby potem móc je negować. Ty tworzysz sobie jakieś lingwistyczne bełkoty, bo to pedagogika byłaby sprzeczna* gdyby nauczała dogmatu, że dogmaty są wykluczone. Tylko, że * to tylko językowa poboczna pierdółka, bo wykluczenie dogmatów nie odnosi się do 100% dogmatów, tylko do sceptycznego sposobu myślenia. Wymyślasz sobie pseudosprzeczności jak Jan Bednarski. > >>Czy teoria ewolucji jest dogmatem?> >Tak.> Właśnie zaorałeś PopperaNic z tego. > Teoria ewolucji jest falsyfikowalna, a więc nie jest dogmatem. W żadnym znaczeniu tego słowa podanym przez cytowane przez Ciebie definicjeEwolucja jest pewnikiem - szczegóły teorii mogą się zmieniać. > Naukowa teoria nigdy nie może być dogmatem, w żadnym znaczeniu tego słowa, bo musi być falsyfikowalna. Dogmat w żadnym znaczeniu tego słowa nie jest falsyfikowalnyWłaśnie, że jest. W znaczeniu dogmat-pewnik, można dojść drogą falsyfikacji do czegoś pewnego. Poza tym są jeszcze pewne trywialne zdania, np "istnieję". To już jest dogmat w tym drugim znaczeniu. > >>"dogmaty, których może nie jesteśmy w 100% pewni"> >>Oxymóron Nawet wg Twojej definicji dogmatu.> >Nie, tylko w zestawieniu ze sceptycyzmem niczego nie jesteśmy pewni,> Sceptyczny dogmatyzm? Oxymóron.Jeśli traktuje się język jak schizol, a nie jako narzędzie do opisywania danego kontekstu. Owszem, na pewnym poziomie niczego nie można być pewnym, także tego, że 5 minut temu byłem tym samym człowiekiem, bo może nagle teraz zyskałem świadomość wraz z pamięcią poprzednich zdarzeń, która jest fałszywa. To jest właśnie ten meta-sceptycyzm, z którym problem ma Jan. Dogmat przyjęty jako pewnik może dotyczyć np 80% pewności. No ale jak ktoś myśli dychotomicznie to wpada w takie pułapeczki języka. > >Aby doszło do różnicy zdań, najpierw musiałbyś zrozumieć moje zdanie,> Wbrew twojej impertynencji dobrze je rozumiemGdybyś rozumiał to ta dyskusja dawno by się zakończyła i nie wypociłbyś tych 11 parazarzutów. > Twoje zdanie (nie pierwszy raz) po prostu nie jest podbudowane wiedząNie jesteś wiarygodny, gdy formułujesz takie stwierdzonko podszyte narcystycznymi mechanizmami. Oczywiście ty jesteś tym kto ma taką wiedzę? Tylko, że nie zrozumiałeś tego co napisałem, więc to bez znaczenia. > Nigdy nie miałeś w ręku Korczaka, podobnie jak Poppera. Właśnie to udowodniłeś.Kolejne emocjonalne stwierdzonka. > Niewiedza nie jest powodem do wstydu, upieranie się przy niej to już co innegoA jeszcze gorsze jest upieranie się przy odpowiedzi nie na temat i udawanie, że rozmówca nie napisał tego co napisał. > >gdy manipulujesz, to twój rozmówca musi to wykazać, aby można było dalej dyskutować.> Gdzie Ty tu widzisz manipulację> Po prostu :> Nie masz wiedzy w zakresie pedagogiki, nie masz wiedzy w zakresie filozofii nauki. To wszystkoI szarley w emocjach nie zauważył, że sam sobie przeczy pisząc taki narcystyczny bełkot, bo w tym samym poście pisał, że nie należy oceniać rozmówcy  Kogo chcesz oszukać, że się nie emocjonujesz? Nie da się, gdy popełniasz tego typu babole.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | Reasumując: Dogmat o nieistnieniu dogmatów jest wewnętrznie sprzeczny i na tym polega sprzeczność w jaką popadłeś > >>>Czy teoria ewolucji jest dogmatem?> >>Tak.> >Właśnie zaorałeś Poppera> Nic z tego.> >Teoria ewolucji jest falsyfikowalna, a więc nie jest dogmatem. W żadnym znaczeniu tego słowa podanym przez cytowane przez Ciebie definicje> Ewolucja jest pewnikiem - szczegóły teorii mogą się zmieniać.Kompletnie nie rozumiesz o czym piszesz, podobnie jak o Chile. Znów pycha zastępuje Ci wiedzę Ja piszę o FALSYFIKOWALNOŚCI naukowej teorii a nie o zmiany jej szczegółów Przyznajesz, że nie miałeś w ręku Poppera Reszta to rozemocjonowane komentarze na mój temat. Jak widać na krótką chwilę wzniosłeś się trochę powyżej swojego poziomu i znów wróciłeś do rynsztoka Napisałem wcześniej Cytat:
Warunkiem dalszej rozmowy jest minimum kultury jak dotąd nie obroniłeś swojej opinii, a chamstwem udowodnisz tylko brak argumentów.
no i udowodniłeś Przestawiłem Ci 11 zarzutów, jedyna Twoja linia obrony to schować się do szamba własnego chamstwa. Masz rację, tam nikt kulturalny nie będzie Cię szukał
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Reasumując:> Dogmat o nieistnieniu dogmatów jest wewnętrznie sprzeczny i na tym polega sprzeczność w jaką popadłeśA gdzie ja niby piszę o dogmacie o nieistnieniu dogmatów? Znów wszystko ci się poplątało. > Kompletnie nie rozumiesz o czym piszesz, podobnie jak o Chile.Autorytarne stwierdzenie pod-trolla bez żadnego pojęcia i z zerową wiedzą, a jedynie narcystycznie wypowiadającego się na temat swojego rzekomego autorytetu. Udowodniłem ci, że emocje związane z ego sterują twoją paraargumentacją. Skoro to udowodniłem, to jest to jednocześnie dowód na to, że mam kompetencje aby tak oceniać. > Znów pycha zastępuje Ci wiedzęAutorytarna projekcja narcyzika. > Ja piszę o FALSYFIKOWALNOŚCI naukowej teorii a nie o zmiany jej szczegółówSam już nie wiesz o czym piszesz, bo wszystko kolejny raz poplątałeś. Ja piszę o tym, że ewolucja jest pewnikiem, ale szczegóły teorii się zmieniają. > Przyznajesz, że nie miałeś w ręku PopperaNie. Ty to wymyśliłeś, bo z powodu braku argumentów popadłeś w bezsilność i bredzisz w emocjach na mój temat, tak jak było z tym brakiem znajomych i seksu  > Reszta to rozemocjonowane komentarze na mój temat.Projekcja - dostrzeganie własnych emocji tam gdzie ktoś używa neutralnych ze swojego pkt widzenia stwierdzeń. > Jak widać na krótką chwilę wzniosłeś się trochę powyżej swojego poziomu i znów wróciłeś do rynsztokaZnów komentarz charakterystyczny dla szarleya czyli rynsztok z projekcją narcyzika  > Napisałem wcześniej> Cytat: >Warunkiem dalszej rozmowy jest minimum kultury >jak dotąd nie obroniłeś swojej opinii, a chamstwem udowodnisz tylko brak argumentów.
No i znów projekcja. Jedyne co masz do zaprezentowania to chamstwo, bufonada i projekcje żenującego narcyzika, który tupie nóżką i musi mieć ostatnie zdanie. > no i udowodniłeś> Przestawiłem Ci 11 zarzutów, jedyna Twoja linia obrony to schować się do szamba własnego chamstwa. Masz rację, tam nikt kulturalny nie będzie Cię szukał11 strawmanów i urojeń, które nie odnoszą się do żadnych faktów. Nie uzasadniłeś słuszności żadnego z tych zarzutów, tylko wylewasz szambo swoich emocji, bo nie zrozumiałeś moich tez, odruchowo emocjonalnie mnie zaatakowałeś i nie potrafisz się z tego wycofać, mimo że dostałeś pocisk zarówno na gruncie merytorycznym, jak i retorycznym, a twoja marna erystyka nikogo nie przekonała.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >>Reasumując: >>Dogmat o nieistnieniu dogmatów jest wewnętrznie sprzeczny i na tym polega sprzeczność w jaką popadłeś >A gdzie ja niby piszę o dogmacie o nieistnieniu dogmatów? Znów wszystko ci się poplątało.
Przeczytaj poprzednie wpisy. Jeszcze raz. Nie mam ochoty powtarzać dowodów i nie mam na to czasu. Posługuję się TWOJĄ definicją.
Skoro uważasz teorię ewolucji za dogmat. to ZAORAŁEŚ POPPERA Skoro uważasz że falsyfikacja to jedynie korekta teorii to ZAORAŁEŚ POPPERA
>>Ja piszę o FALSYFIKOWALNOŚCI naukowej teorii a nie o zmiany jej szczegółów >Sam już nie wiesz o czym piszesz, bo wszystko kolejny raz poplątałeś. Ja piszę o tym, że ewolucja jest pewnikiem, ale szczegóły teorii się zmieniają. Więc kompletnie nie piszesz o falsyfikacji.
Przestawiłem Ci 11 zarzutów, jedyna Twoja linia obrony to schować się do szamba własnego chamstwa. Masz rację, tam nikt kulturalny nie będzie Cię szukał >11 strawmanów i urojeń, To je obal. Poległeś przy pierwszym uciekając w potoczne definicje, sprzeczności a na koniec orając Poppera.
Personalne oceny pomijam, pisałem Ci już. Nie przejmuję się pseudodiagnozami domorosłego pseudopsychiatry
Mam dla Ciebie radę: Okop się teraz w szambie swojego chamstwa, tam Cię nie znajdę
Chcesz rozmawiać? 1 argumenta 2 kultura
Masz swoje warunki to je dodaj
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Przeczytaj poprzednie wpisy. Jeszcze raz.To ci właśnie radziłem, bo nie odnosisz się do moich wpisów, tylko do swoich urojeń. > Nie mam ochoty powtarzać dowodów i nie mam na to czasu. Posługuję się TWOJĄ definicją.Kłamiesz, a w dodatku marnujesz na to sporo czasu i po prostu nie podajesz argumentów, bo ich nie masz, więc moje nadal są na wierzchu, a ty przeciwstawiasz im jedynie swoją emocjonalną reakcję i wypaczanie moich tez, a skoro nie rozumiesz to nie możesz niczego obalić. > Skoro uważasz teorię ewolucji za dogmat. to ZAORAŁEŚ POPPERAZnów krzyk frustrata, który nie umie podać argumentów, tylko działa non stop w ten sposób. > Skoro uważasz że falsyfikacja to jedynie korekta teorii to ZAORAŁEŚ POPPERAZnów bełkot i znów nie odnosi się to bezpośrednio do dyskusji, ani do Poppera. > >Sam już nie wiesz o czym piszesz, bo wszystko kolejny raz poplątałeś. Ja piszę o tym, że ewolucja jest pewnikiem, ale szczegóły teorii się zmieniają.> Więc kompletnie nie piszesz o falsyfikacji.Falsyfikacja dotyczy stwierdzeń. Ewolucja jest sfalsyfikowana - wiemy, że to pewnik. Szczegóły teorii są poddawane ciągłej falsyfikacji. > Przestawiłem Ci 11 zarzutów, jedyna Twoja linia obrony to schować się do szamba własnego chamstwa.To co piszesz jest jedynie chamstwem i projekcją, a tymi 11 "zarzutami" to mogę się podetrzeć, gdyż są to twoje urojenia, które nie odnoszą się do moich stwierdzeń. Potwierdzasz w ten sposób tylko swoją bezsilność, a gdy zajęliśmy się jednym z nich, dotyczącym dogmatów, to znów próbowałeś odwrócić kota ogonem i się zapętliłeś. > >11 strawmanów i urojeń,> To je obal.To na twierdzącym spoczywa ciężar dowodu. Twoich wypocin nie muszę obalać, bo to ty ich nie uzasadniłeś. > Personalne oceny pomijam, pisałem Ci już.Jasne  Tylko cały czas próbujesz mnie autorytarnie oceniać i wykazujesz się skrajnym chamstwem. Na początku to ty mnie zaatakowałeś, ale nie miałeś racji i teraz brniesz aby nie wyjść przed samym sobą na kogoś takiego na kogo wyszedłeś przed forumowiczami. > Nie przejmuję się pseudodiagnozami domorosłego pseudopsychiatryMasz kompetencje psychiatry aby oceniać moje, czy tylko tak sobie bredzisz jak małe dziecko, któremu rosną dopiero ząbki?  > Mam dla Ciebie radę: Okop się teraz w szambie swojego chamstwaNie zastosuję tej twojej taktyki, bo jak widać doprowadziła ona do twojej porażki i kompromitacji. Czerpię przykład od lepszych i silniejszych ode mnie, a nie od jakichś mentalnych karakanów z neta.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | Odpowiem na merytoryczną część Twojego wpisu:
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Poniżaj się dalej. Na argumenty odpowiedzieć nie potrafiłeś, a teraz twoje emocjonalne reakcje pogrążają cię za każdym razem coraz bardziej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >Poniżaj się dalej. Na argumenty odpowiedzieć nie potrafiłeś, a teraz twoje emocjonalne reakcje pogrążają cię za każdym razem coraz bardziej.
Odpowiadam na merytoryczną część Twojego wpisu:
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie. Pokazujesz jedynie swój żałosny narcyzm i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >Nie. Pokazujesz jedynie swój żałosny narcyzm i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Wytłumaczę Ci to jeszcze raz
Twierdzisz, że nauczanie powinno się opierać na dogmatach (pewnikach, wg Twojej definicji). Także nauczanie pedagogiki. Tymczasem współczesna pedagogika stanowczo (to pewnik) twierdzi, że nie należy uczniowi (zajedno małemu dziecku jak i studentowi) wpajać dogmatów (nawet wg Twojej definicji czyli pewników) stawiając na dostarczanie narzędzi do poznawania świata.
Czyli wg Ciebie należy opierać się na dogmatach wśród których dogmatem jest brak dogmatów.
Popadłeś w sprzeczność Q.E.D.
I nie ma znaczenia, czy w tym co napisałem będziesz doszukiwał się emocji czy narcyzmu czy mojej psychicznej choroby
Pisząc, że teoria ewolucji jest dogmatem popełniasz błąd wg Poppera, a przy tym mylisz falsyfikowalność naukowej teorii i jej poprawianie.
Nauka nie uznaje dogmatów Przeczysz? Przeczysz Przeczysz Popperowi
Pozostają pozostałe zarzuty w tym przerzucanie ciężaru dowodu na przeczącego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Twierdzisz, że nauczanie powinno się opierać na dogmatach (pewnikach, wg Twojej definicji). Także nauczanie pedagogiki.Tak. > Tymczasem współczesna pedagogika stanowczo (to pewnik) twierdzi, że nie należy uczniowi (zajedno małemu dziecku jak i studentowi) wpajać dogmatów (nawet wg Twojej definicji czyli pewników) stawiając na dostarczanie narzędzi do poznawania świata.Czyli wg ciebie pedagogika jest sprzeczna. Brawo  I próbujesz tą sprzeczność zaprojektować na mnie, tylko nie wiem dlaczego ci się tak uroiło. > Czyli wg Ciebie należy opierać się na dogmatach wśród których dogmatem jest brak dogmatów.> Popadłeś w sprzecznośćWg mnie, czy wg twojego (nie)rozumienia pedagogiki?  Popadłeś w sprzeczność i projekcję. > Pisząc, że teoria ewolucji jest dogmatem popełniasz błąd wg Poppera, a przy tym mylisz falsyfikowalność naukowej teorii i jej poprawianie.Piszę, że ewolucja jest dogmatem. Teoria się modyfikuje. > Nauka nie uznaje dogmatów> Przeczysz?> Przeczysz> Przeczysz Popperowi> Pozostają pozostałe zarzuty w tym przerzucanie ciężaru dowodu na przeczącego.Emocje szarleya zamiast merytorycznej odpowiedzi. szarley aka mr strawman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | > >Twierdzisz, że nauczanie powinno się opierać na dogmatach (pewnikach, wg Twojej definicji). Także nauczanie pedagogiki.> Tak.Zaorałeś Korczaka > >Tymczasem współczesna pedagogika stanowczo (to pewnik) twierdzi, że nie należy uczniowi (zajedno małemu dziecku jak i studentowi) wpajać dogmatów (nawet wg Twojej definicji czyli pewników) stawiając na dostarczanie narzędzi do poznawania świata.> Czyli wg ciebie pedagogika jest sprzeczna. Brawo  Nie. To Tobie udowodniłem sprzeczność. Skoro opierasz nauczanie na dogmatach, to popadłeś w sprzeczność Ja nie jestem zwolennikiem nauczania dogmatów > >Pisząc, że teoria ewolucji jest dogmatem popełniasz błąd wg Poppera, a przy tym mylisz falsyfikowalność naukowej teorii i jej poprawianie.> Piszę, że ewolucja jest dogmatem. Teoria się modyfikuje.Pisałeś o teorii ewolucji. Masz rację, teorie są modyfikowalne Nie masz racji, są falsyfikowalne (albo tracą status naukowych teorii) > >Nauka nie uznaje dogmatów> >Przeczysz?> >PrzeczyszPrzeczysz Popperowi Gdzie Ty tu widzisz emocje?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Twierdzisz, że nauczanie powinno się opierać na dogmatach (pewnikach, wg Twojej definicji). Także nauczanie pedagogiki.> >Tak.> Zaorałeś KorczakaEmocjonalne pustosłowie. > >>Tymczasem współczesna pedagogika stanowczo (to pewnik) twierdzi, że nie należy uczniowi (zajedno małemu dziecku jak i studentowi) wpajać dogmatów (nawet wg Twojej definicji czyli pewników) stawiając na dostarczanie narzędzi do poznawania świata.> >Czyli wg ciebie pedagogika jest sprzeczna. Brawo  > Nie. To Tobie udowodniłem sprzeczność. Skoro opierasz nauczanie na dogmatach, to popadłeś w sprzeczność> Ja nie jestem zwolennikiem nauczania dogmatówNauczanie powinno być oparte zarówno na dogmatach, jak i na ich negacji, co prowadzi do samodzielnego myślenia. Niczego nie zaorałem, tylko dopóki pedagogika jest jakimś stanowiskiem, to jej niedogmatyczne założenia trzeba najpierw przyjąć jako dogmat. Nie ma tu sprzeczności, tylko ty się jej doszukujesz, bo spłycasz temat do zero-jedynkowych paradefinicji. > >>Pisząc, że teoria ewolucji jest dogmatem popełniasz błąd wg Poppera, a przy tym mylisz falsyfikowalność naukowej teorii i jej poprawianie.> >Piszę, że ewolucja jest dogmatem. Teoria się modyfikuje.> Pisałeś o teorii ewolucji.www.racjonalista.pl/forum.php/s,739393#w740915Pisałem: Cytat:Falsyfikacja dotyczy stwierdzeń. Ewolucja jest sfalsyfikowana - wiemy, że to pewnik. Szczegóły teorii są poddawane ciągłej falsyfikacji. Ewolucja jest pewnikiem. Są na to dowody. Jednak sama teoria ewolucji podlega falsyfikacji i ciągle się zmienia nasza wiedza dotycząca ewolucji. > >>Nauka nie uznaje dogmatów> >>Przeczysz?> >>Przeczysz> Przeczysz Popperowi> Gdzie Ty tu widzisz emocje?Gdzie? Gdyby to nie były emocje, napisałbyś dokładnie cytat z Poppera, któremu przeczę i to co ja twierdzę, a co temu rzekomo przeczy. Nie robisz tego, bo wiesz, że nie przeczę Popperowi, tylko próbujesz w mierny sposób manipulować, bo jesteś bezsilny w dyskusji. "przeczysz Popperowi" - pustosłowie "zaorałeś Korczaka" - pustosłowie Ale nie ma się do czego odnieść i wykazać, że nie przeczę Popperowi, ani Korczakowi, bo nie ma twoich argumentów, tylko pustosłowie rzucone autorytarnie, a w rzeczywistości po prostu czepiasz się słówek, a gdybyś napisał w czym konkretnie przeczę Popperowi, to mógłbym się odnieść i to wykazać. Podobnie zresztą było w dyskusji o Chile, gdzie rzucałeś jakiś oderwany od dyskusji ogólnik, zamiast argumentować i zrobiła się nieprzyjemna wymiana zdań, charakterystyczna dla ciebie i chyba śliwowicy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >>>>Twierdzisz, że nauczanie powinno się opierać na dogmatach (pewnikach, wg Twojej definicji). Także nauczanie pedagogiki. >>>Tak. >>Zaorałeś Korczaka >Emocjonalne pustosłowie. To ma być argumentum? Gdzie Ty tu widzisz emocje? Jakąkolwiek definicję dogmatu przyjmiesz, jeśli twierdzisz że nauczanie powinno być oparte na dogmatach, to musisz przyznać, że także nauczanie pedagogiki powinno być oparte na dogmatach, a współczesna pedagogika temu przeczy, więc popadłeś w sprzeczność. Nie poradzisz się z tego wygrzebać, więc uciekasz w pseudodiagnozowanie rzekomych emocji rozmówcy
>>Ja nie jestem zwolennikiem nauczania dogmatów >Nauczanie powinno być oparte zarówno na dogmatach, jak i na ich negacji, Sprzeczność
CDN
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>>Twierdzisz, że nauczanie powinno się opierać na dogmatach (pewnikach, wg Twojej definicji). Także nauczanie pedagogiki.> >>>Tak.> >>Zaorałeś Korczaka> >Emocjonalne pustosłowie.> To ma być argumentum?Tak, bowiem pisząc, że zaorałem Korczaka bredzisz bez pokrycia, bez argumentacji. Skoro stwierdzasz sobie tak autorytarnie, to ja autorytarnie to oddalam. W dodatku takie pisanie jak twoje świadczy o nieopanowanych emocjach. Nie potrafisz przedstawić usystematyzowanych myśli, tylko rzucasz emocjonalne hasełka jak np powyższe. > Gdzie Ty tu widzisz emocje?A czy ktokolwiek czyta i ich nie widzi? Piszesz bez ładu i składu, próbując wszystko a priori zanegować, bo to napisał olson. Argumentów nie przedstawiasz. > Jakąkolwiek definicję dogmatu przyjmiesz, jeśli twierdzisz że nauczanie powinno być oparte na dogmatach, to musisz przyznać, że także nauczanie pedagogiki powinno być oparte na dogmatach, a współczesna pedagogika temu przeczy, więc popadłeś w sprzeczność.Myślenie ala Jan Bednarski  Gdyby pedagogika temu przeczyła, to nie mogłaby tak twierdzić - znów się zaorałeś i projektujesz to na mnie, nieudolnie i w emocjach. > Nie poradzisz się z tego wygrzebać, więc uciekasz w pseudodiagnozowanie rzekomych emocji rozmówcyRacjonalizacja ala Bednarski. Nie potrafisz odpowiedzieć na argumenty, wylewasz tu swoje nieusystematyzowane emocje i próbujesz się w tak nieudolny sposób tłumaczyć. Typowo. > >>Ja nie jestem zwolennikiem nauczania dogmatów> >Nauczanie powinno być oparte zarówno na dogmatach, jak i na ich negacji,> SprzecznośćKłamstwo bez żadnego uzasadnienia i przeczenie oczywistościom. Równie dobrze mógłbyś przeczyć równaniu 2+2=4 i napisać, że to sprzeczność, ale poza twoim napisaniem nie masz niczego na potwierdzenie swoich pustych słów autorytarnie wypowiadającego się narcyza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | I ty próbujesz kogoś okłamać, że nie ulegasz emocjom pisząc swoje posty  "NAUKA NIE UZNAJE DOGMATÓW" Karl Popper I znów ekwiwokacja, albo... zaorałeś Poppera, albowiem: Jeśli nauka nie uznaje dogmatów, to stwierdzenie "nauka nie uznaje dogmatów" byłoby dogmatem, ale nie można by go było uznać, bo nauka nie uznaje dogmatów. Tylko, że Popperowi nie chodziło o pewniki, tylko o narzucone a priori przekonania typu religijnego. Gdyby chodziło mu o pewniki to sam by się zaorał podając pewnik, że nie ma pewników, ale to już twoja nadinterpretacja i zupełnie nie mam pojęcia czemu w niepohamowanych emocjach próbujesz ją przypisać mi. Pokiełbasiło ci się do reszty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No i tyle miał do napisania szarley i oczywiście to nie emocje nim sterują  No ale cóż, pewnie mu się wydaje, że tylko on zrozumiał Poppera i choć pojmuje go w samosprzeczny sposób, to oczywiście rozmówca jest winny temu szarleyowskiemu niezrozumieniu szaleńca
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | Niewiedza nie jest tożsama głupocie Niewiedza staje się głupotą kiedy towarzyszy jej pycha To Twój wpis jest rozemocjonowany po pachy, ponieważ wielekroć cytowałem Poppera, a Ty (jego znawca) zapytałeś o cytat Pouczę Cię. Popper napisał "Nauka nie zna dogmatów" a jako przykład podał teorię Darwina, nie żadne religijne dogmaty jak sugerujesz Znów nie odrobiłeś lekcji, ale znów dopatrujesz się emocji u rozmówcy MASZ RACJĘ!!!!! Moje emocje to ... rozbawienie na widok kogoś kto błaźni się niewiedzą połączoną z bufonadą. Ciskasz się jak rozwielitek na mokrym asfalcie udając że czytałeś coś o czym nie masz pojęcia Znów zaorałeś Poppera  Wykazałem sprzeczność Twojego myślenia o dogmatach Sam udowodniłeś, że nie miałeś Poppera w ręku Możesz znów snuć swoje pseudopsychologiczne pseudodiagnozy pseudoznawcy Nie przykryjesz swojej niewiedzy połączonej z pychą Masz szczęście, że Twoich wpisów już nikt nie czyta , ja jestem zmęczony nie Twoimi argumentoma, bo wymyślasz Poppera, ale Twoim chamstwem Mam propozycję: nie będę wypominał Ci tej kompromitacji, jeśli w kolejnych wpisach nie będziesz używał mojego nazwiska. Odpuść sobie, brakuje Ci wiedzy Odpuść sobie, wyjdziesz z twarzą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Niewiedza nie jest tożsama głupocie> Niewiedza staje się głupotą kiedy towarzyszy jej pychaDlatego piszę, że się skompromitowałeś właśnie poprzez pychę i dlatego nie chcesz teraz przyznać, że nie miałeś racji i brniesz w coraz głupsze racjonalizacje. > To Twój wpis jest rozemocjonowany po pachy, ponieważ wielekroć cytowałem Poppera, a Ty (jego znawca) zapytałeś o cytatPytam o konkretny cytat przeczący moim stwierdzeniom i jak widać nie umiałeś go podać i nie potrafiłeś podać mojego stwierdzenia, które przeczy Popperowi i napisać dlaczego uważasz, ze przeczy. Potrafisz tylko emocjonalnie stwierdzić coś autorytarnie i zwiać przed tłumaczeniem, ale jednak odpowiadasz czyli moje słowa nie dają ci spokoju. > Pouczę Cię.> Popper napisał "Nauka nie zna dogmatów" a jako przykład podał teorię Darwina, nie żadne religijne dogmaty jak sugerujeszTeoria Darwina może być przemieniona w dogmat i często ludzie tak robią. Znów odpowiadasz nie na temat. Religijne dogmaty? Napisałem o dogmatach typu religijnego, żebyś nie zrobił ekwiwokacji i nie pisał mi o pewnikach, jakim jest np sama ewolucja (nie teoria na jej temat, która podlega ciągłym zmianom). > Znów nie odrobiłeś lekcji, ale znów dopatrujesz się emocji u rozmówcyNo i znów pudło, a twoje emocje widać na kilometr i kolejny raz doprowadziły się na manowce. > MASZ RACJĘ!!!!! Moje emocje to ... rozbawienie na widok kogoś kto błaźni się niewiedzą połączoną z bufonadą. Ciskasz się jak rozwielitek na mokrym asfalcie udając że czytałeś coś o czym nie masz pojęcia> Znów zaorałeś Poppera>  Działanie szarleya 1. zaprzecz temu, że krzyczą przez ciebie niepohamowane emocje 2. daj pokaz niepohamowanych emocji 3. wróć do pkt 1 i powtarzaj schemat  > Wykazałem sprzeczność Twojego myślenia o dogmatachSwojego myślenia. Skąd pomysł, że mojego? To twoja dychotomiczna interpretacja moich wpisów do tego doprowadziła. Stawiasz dogmat jako przeciwieństwo sceptycyzmu, ale przecież sceptyk też ma swoje dogmaty, do których doszedł drogą negacji i których naucza potem, gdy uczy sceptycyzmu. Dogmat jako pewnik nie oznacza, że nie można go negować, tylko że nawet gdy próbujemy, to się nie udaje, a gdy się uda, to zmienia się nasze przekonanie na temat tego pewnika. Ty nie potrafisz oddzielić naszego przekonania na temat czegoś od tego czegoś samego w sobie i przez to popadasz w sprzeczność. Nie rozumiesz chyba, że umysł często łączy pozornie sprzeczne elementy, bo te przeciwieństwa to jedynie taka miarka i inteligentny stara się znaleźć złoty środek, optymalne rozwiązanie. Jeśli badam jakiś obiekt i raz jest on czarny, a innym razem biały i sytuacja się powtarza przy kolejnych badaniach, to uznaję, że albo obiekt jest czarny i biały i zmienia barwę w zależności od pory, albo, że moja interpretacja się zmienia w zależności od jakichś czynników, a szarley powie, że to sprzeczność i zarzuci ją swojemu aktualnemu rozmówcy, zarzucając mu też własny narcyzm i bufonadę, komentując personalnie i jednocześnie oburzając się, gdy ktoś mu wytknie, że manipuluje lub czegoś nie rozumie. > Sam udowodniłeś, że nie miałeś Poppera w rękuZnów emocjonalne konfabulacje > Możesz znów snuć swoje pseudopsychologiczne pseudodiagnozy pseudoznawcyemocje > Nie przykryjesz swojej niewiedzy połączonej z pychąemocje i projekcja > Masz szczęście, że Twoich wpisów już nikt nie czytapowtórzenie tego co kilka dni temu ja napisałem jemu - emocje, projekcja > Mam propozycję: nie będę wypominał Ci tej kompromitacji, jeśli w kolejnych wpisach nie będziesz używał mojego nazwiska.> Odpuść sobie, brakuje Ci wiedzy> Odpuść sobie, wyjdziesz z twarzą.> emocje, projekcja i znów brak argumentów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | John Doe (782 punktów) | > I teraz z alter konta sam siebie poparł  "Jest to prawda oczywista dupa żeś nie programista z psychologią też na bakier za to jesteś niezły błazen." A reszty sobie poszukaj. > No i pisałem, że pod-trolle się nie liczą,A w przyszłości? > bo jak kogoś pomasakrowałem, to nie dziwię się, że te osoby potem czują nienawiść.Ciebie szarlej zmasakrował w dyskusji o dyktaturze i nie tylko, to się zgadza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | John Doe (782 punktów) |
>Wszystkie zdradzają twoją chorobę psychiczną i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Od kiedy prezentowanie poglądów to choroba psychiczna? Twoje poglądy (z dyktaturą, kasowaniem niewygodnych bez powodu, cenzurowaniem, reglamentacją urodzin z góry itp.) to są chore. A przynajmniej stawiają Ciebie poniżej rozwiniętych zwierząt społecznych (z niedźwiedziami naturalnie przywaliłeś jak łysy o kant kuli - od kiedy niedźwiedź to zwierze społeczne?).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >>Wszystkie zdradzają twoją chorobę psychiczną i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. >Od kiedy prezentowanie poglądów to choroba psychiczna? Odkąd Olson skończył medyczną szkołę w Smorgoniach
|
|
2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | Absolutnym przypadkiem (przy okazji zupełnie innej działalności) znalazłem ten tekst: Rozwój pojęcia zbioru.pdfNiewiele z tego zrozumiałem (  ). Ale to, co i jak zrozumiałem, przeanalizowałem i przepracowałem wygląda tak: 1. zbiór (cokolwiek toto jest) nie jest obiektem rzeczywistym, jest wyobrażeniowym pojęciem ('umiejętnością'?) 'naszego umysłu' (kto wie, czy to tylko homo, czy może już częściowo dziedziczone?); 2. ten sam nasz umysł sprawnie posługuje się tym pojęciem nawet wtedy, gdy nie zna aksjomatyki ZF (tzw. naiwna TM); 3. (matematyczne) 'uświadomienie' sobie, że umysł posługuje się pojęciem zbioru jest b. niedawne (pocz. XIX w. Bolzano, II poł XIX w. Cantor); 4. od pocz. XX w. trwają próby aksjomatyzowania TM - czyli logicznego uchwycenia pojęcia zbioru, którym posługuje się nasz umysł. Nie chodzi mi o te z Wikipedii, ale o takie z podlinkowanego artykułu: np. - w języku teorii kategorii (s. 6); - złożony z dwóch "warstw": elementów i otoczki (s. 14 dół) i inne z linka; 5. wszystko wskazuje na to, że 'nasz umysł' jeszcze nie umie poprawnie rozpoznać i opisać pojęcia zbioru, którym sam się posługuje. Nie potrafi sformalizować kategorycznie (jednoznacznie) 'narzędzia' czy też 'umiejętności', które 'sam' posiada. Zapewne więcej jest takich przypadków matematycznych czy logicznych, ale nie tylko (por. nauki niezaksjomatyzowane!!!); 6. z tego wynika, że znane dotychczas aksjomatyki (w tym ZF), nie opisują w całości treści pojęcia zbioru z 'naszego umysłu', a jedynie częściowo (by nie rzec: powierzchownie!). W pewnej mierze (choć b. dalekiej) potwierdzeniami są Hipoteza Continuum i Aksjomat Wyboru nie 'mieszczące' się w konsekwencjach ZF. ====== 7. Dwa cytaty z linkowanej pracy ( pogrubienia i podkreślenia moje): Cytat:Współczesna wiedza matematyczna, zupełnie podobnie jak matematyka dawniejsza, nie może obejść się bez niesformalizowanych, intuicyjnych procedur i sposobów postępowania. Istniejące ramy pojęciowe takie, jak na przykład system teorii zbiorów Zermelo-Fraenkela czy użycie języków sformalizowanych, okazują się bardziej historycznie niż rzeczowo umotywowane.
s. 15 Cytat:(...) równie wielki problem, jaki do tej pory nie znalazł jeszcze w pełni opisu i wyjaśnienia, to zagadnienie praktyki badawczej w matematyce i związana z tym analiza preformalnej wiedzy matematycznej, będącej nie tylko punktem wyjścia dla tworzenia wiedzy matematycznej (także z historycznego punktu widzenia), lecz cały czas dookreślającej nawet (pozornie) najbardziej sformalizowane "rachunki". Do tej pory nikomu nie udało się całkowicie aktualnie sformalizować choćby tylko jeden, mały fragment matematyki45.
s. 16 Warto przeczytać też przypis 45 ================================================ Konkludując, rzekłbym tak: 1. Nie dlatego 'nasz umysł (matematyka)' nie jest i (zapewne) nie będzie algorytmem sformalizowanym, możliwym do aplikowania (symulowanym) w komputerze, że umie 'wyjść poza Gödla', a 'maszyna' nie, ale dlatego, że (zapewne) nie uda się nam 'tym umysłem' ani rozpoznać, ani 'uchwycić', ani tym bardziej sformalizować "preformalnych", intuicyjnych ani tym bardziej przed- i pod- i całkowicie nie-świadomych (a może jeszcze 'animalnych') 'mechanizmów' funkcjonowania 'tego umysłu'. 2. 'Wiemy' jednak, że umysł działa 'od danych do wyniku', lecz charakter tego rodzaju 'algorytmiczności (niekoniecznie sekwencyjnej, a zwłaszcza formalizowalnej)' jak dotąd pozostaje poza jego własnym (autozwrotnym) zasięgiem. 3. Raczej więc nie chodzi o to, że umysł jest czy nie jest algorytmem, lecz o to, że algorytm nie będzie 'umysłem', bo nie będziemy w stanie przekazać mu ani 'obecnych nieświadomych procesów umysłu' ani tym bardziej 'wielowiekowego ewolucyjnego dziedzictwa animalnej przeszłości' umysłu, którego znaczenia sami nie znamy. Krótko: algorytm (sformalizowany) nie będzie umysłem nie z powodu braku tzw. "duszy" (którą proponujesz), lecz dlatego, że nie ma ewolucyjnej przeszłości zwierzęco-ludzkiej, która wykształciła mózg i jego funkcje, a my nie umiemy mu tego 'przekazać'. Więc przyczyną nie "duchowość"(?), a... materializm + ewolucja... Drobner, spod znaku Małpy (bezdusznej)...
|
|
 | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>1. Nie dlatego 'nasz umysł (matematyka)' nie jest i (zapewne) nie będzie algorytmem sformalizowanym, możliwym do aplikowania (symulowanym) w komputerze, że umie 'wyjść poza Gödla', a 'maszyna' nie, ale dlatego, że (zapewne) nie uda się nam 'tym umysłem' ani rozpoznać, ani 'uchwycić', ani tym bardziej sformalizować "preformalnych", intuicyjnych ani tym bardziej przed- i pod- i całkowicie nie-świadomych (a może jeszcze 'animalnych') 'mechanizmów' funkcjonowania 'tego umysłu'.
Nie tyle co się "nie uda", ale po prostu nie da się, bo jeśli założymy że by się dało to następnie możemy udowodnić że i tak jest źle. W dowodzie nie chodzi przecież o to, że nie wiemy jak formalna procedura rozstrzygająca twierdzenia teorii liczb w rzeczywistości wygląda, ale chodzi w nim właśnie o to, że niezależnie od tego jak by wyglądała i ta będzie błędna.
>2. 'Wiemy' jednak, że umysł działa 'od danych do wyniku', lecz charakter tego rodzaju 'algorytmiczności (niekoniecznie sekwencyjnej, a zwłaszcza formalizowalnej)' jak dotąd pozostaje poza jego własnym (autozwrotnym) zasięgiem.
Skąd to wiemy ? Jeśli założymy że mózg działa zgodnie z jakąś znaną teorią fizyczną to znów wylądujemy w systemie formalnym, bo żadna z teorii fizycznych nie wychodzi nawet poza możliwości zwykłej maszyny Turinga bez wyroczni. Na poziomie klasycznym to masz po prostu siatkę neuronów, które wymieniają się impulsami elektrycznymi czyli nie ma tutaj nic co wychodzi poza algorytm. Neurolodzy robią takie modele i oczywiście symulują to na komputerze. Ale skoro komputer symuluje taki model to model ten może być jedynie opisem mechanizmu obliczalnego.
>3. Raczej więc nie chodzi o to, że umysł jest czy nie jest algorytmem, lecz o to, że algorytm nie będzie 'umysłem', bo nie będziemy w stanie przekazać mu ani 'obecnych nieświadomych procesów umysłu' ani tym bardziej 'wielowiekowego ewolucyjnego dziedzictwa animalnej przeszłości' umysłu, którego znaczenia sami nie znamy.
Wychodzi na to samo. Nie wiem czy dobrze wyczuwam co masz na myśli, ale wspomniałem o czyś podobnym kiedy finerbijk zapytał mnie jak to możliwe, że sama matematyczna wiedza może dawać informacje o działaniu mózgu. Odpowiedziałem wtedy że nie ma w tym nic dziwnego, skoro pojęcie algorytmu jest przez nas świadomie definiowane jako pewien konstrukt matematyczny więc możemy na drodze ścisłej analizy własności tego pojęcia rozstrzygać pewne spory co do słuszności zdań wykorzystujących to właśnie słowo ("algorytm"). Chodzi mi po prostu o to, że w informatyce nie ma odpowiednich słów aby opisywać to co się dzieje w głowie żywego człowieka. Co za tym idzie wszystkie tego typu porównania są całkowicie chybione, bo nie ma podobieństwa jakościowego pomiędzy myśleniem człowieka a działaniem algorytmu.
.
|
|
|  | 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | >>2. 'Wiemy' jednak, że umysł działa 'od danych do wyniku', lecz charakter tego rodzaju 'algorytmiczności (niekoniecznie sekwencyjnej, a zwłaszcza formalizowalnej)' jak dotąd pozostaje poza jego własnym (autozwrotnym) zasięgiem.
>Skąd to wiemy ?
Z doświadczenia.
> Jeśli założymy że mózg działa zgodnie z jakąś znaną teorią fizyczną to znów wylądujemy w systemie formalnym, bo żadna z teorii fizycznych nie wychodzi nawet poza możliwości zwykłej maszyny Turinga bez wyroczni. Na poziomie klasycznym to masz po prostu siatkę neuronów, które wymieniają się impulsami elektrycznymi czyli nie ma tutaj nic co wychodzi poza algorytm.
Jest.
1. Wyobraźnia!, nabyta z doświadczenia (też ewolucyjnego); 2. Kreatywność! posiadana ze 'swobody myślenia' i łatwości heurezy .
Których nie ma 'algorytm (obliczeniowy)'.
> Chodzi mi po prostu o to, że w informatyce nie ma odpowiednich słów aby opisywać to co się dzieje w głowie żywego człowieka. Co za tym idzie wszystkie tego typu porównania są całkowicie chybione, bo nie ma podobieństwa jakościowego pomiędzy myśleniem człowieka a działaniem algorytmu.
Nie tylko w informatyce: >>"umysł działa 'od danych do wyniku', lecz charakter tego rodzaju 'algorytmiczności....' jak dotąd pozostaje poza jego własnym ... zasięgiem"
Czyli: nie mamy pojęcia o naturze tego rodzaju 'algorytmiczności', która (niewątpliwie, jak widać) istnieje i funkcjonuje.
Pozdrawiam, Drobner, nieprogramowy
|
|
| |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
Na początek chciałbym się odnieść jeszcze w kilku słowach do tego co napisałeś w pierwszym poście a propo rozwoju pojęcia zbioru. Może być nawet tak jak piszesz, ale nie jest to istotne dla omawianego tutaj problemu, ponieważ aby udowodnić to co chcę, wystarczy operować najwyżej na przestrzeni problemu rozwiązywalności równań diofantycznych. Pewnik wyboru i hipoteza continuum związane są z niekonstruktywnymi zbiorami nieskończonymi, a nas tutaj interesuje dobrze zdefiniowana klasa problemów o znacznie bardziej ograniczonym charakterze. Zajmujemy się tu wyłącznie problemami w rodzaju: "czy takie, a takie równanie diofantyczne ma rozwiązanie" co jest równoważne problemowi stopu.
>Z doświadczenia.
Jak dotąd wywiedzione z doświadczenia teorie nie wykraczają poza ściśle zdefiniowane w informatyce pojęcie algorytmiczności. Czy dobrze zrozumiałem, że chciałeś użyć określenia "algorytmiczność" w sensie który wykracza poza komputery ? Algorytmy równoległe pod względem możliwości obliczeniowych nie wykraczają poza sekwencyjne, więc ich nawet nie ma co tutaj wprowadzać w rozważaniach na temat problemu stopu. Algorytm który się nie formalizuje to chyba jakiś oksymoron. Dobrze jest używać słów w poprawnym znaczeniu aby było to zrozumiałe.
>Jest. >1. Wyobraźnia!, nabyta z doświadczenia (też ewolucyjnego); >2. Kreatywność! posiadana ze 'swobody myślenia' i łatwości heurezy . >Których nie ma 'algorytm (obliczeniowy)'.
Masz racje, ale takie argumenty zwykle nie są wystarczające dla zacietrzewionych materialistów. Oni by powiedzieli że to złudzenie a wystarczająco złożony algorytm będzie w stanie robić to samo i lepiej. W każdym razie skoro już się zgodziłeś, że działanie siatki neuronów nie redukuje się do algorytmu to musisz zgodzić się także że działania tej siatki nie opisuje współczesna fizyka. Gdyby tak było to bylibyśmy po prostu biologicznymi robotami, których zachowaniem rządzą prawa elektryczne w włóknach nerwowych. A to jak ustaliliśmy jest niemożliwe, czyli o zachowaniu neuronów decyduje coś innego niż prawa fizyki w dzisiejszym rozumieniu.
>Nie tylko w informatyce:
Poza informatyką jest odpowiednie słowo, to się nazywa "myślenie".
>Czyli: nie mamy pojęcia o naturze tego rodzaju 'algorytmiczności', która (niewątpliwie, jak widać) istnieje i funkcjonuje.
Używanie słowa w innym niż ogólnie przyjęte znaczenie to oszukaństwo. Tego rodzaju pomieszanie pojęć jest szczególnie zwodnicze, gdy mowa o "algorytmiczności" bo to pojęcie jest tak dobrze zdefiniowane jak mało które. Nie przeczę że człowiek myśli, ale (wracając do poprawnych znaczeń słów) robi to niealgorytmicznie. Tak mocne przedefiniowanie słowa "algorytmiczność" jak ty sugerujesz i tak nic nam nie daje, bo wtedy stałoby się tylko synonimem "myślenia" więc tracisz możliwość na użycie go do wyrażenia tożsamości pomiędzy człowiekiem a mechanistycznymi zjawiskami fizycznymi.
.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > 5. wszystko wskazuje na to, że 'nasz umysł' jeszcze nie umie poprawnie rozpoznać i opisać pojęcia zbioru, którym sam się posługuje. Nie potrafi sformalizować kategorycznie (jednoznacznie) 'narzędzia' czy też 'umiejętności', które 'sam' posiada. Zapewne więcej jest takich przypadków matematycznych czy logicznych, ale nie tylko (por. nauki niezaksjomatyzowane!!!);> 6. z tego wynika, że znane dotychczas aksjomatyki (w tym ZF), nie opisują w całości treści pojęcia zbioru z 'naszego umysłu', a jedynie częściowo (by nie rzec: powierzchownie!). W pewnej mierze (choć b. dalekiej) potwierdzeniami są Hipoteza Continuum i Aksjomat Wyboru nie 'mieszczące' się w konsekwencjach ZF.Tu mam 2 uwagi, gdyż interesuję się tym tematem i te argumenty są mi znane. 1. Umysł działa tak nie tylko gdy chodzi o matematykę. www.naukai(*)i-dlaczego-ludzie-wierza-25333Ponadto mamy spory bagaż wiedzy psychologicznej i socjologicznej, która potwierdza istnienie podziału na faktyczne mechanizmy vs świadome treści. Właśnie na tym polega rozwój, że poznajemy sprawy coraz bardziej szczegółowo, co prowadzi do przedefiniowania wielu pojęć. Umysł próbuje odgadnąć swoje działanie, którego nie rozumie. Podobnie jest gdy analizujemy swoje emocje, np "dlaczego lubię słodycze?" i zwracane są robocze teorie oparte na indukcji. A żeby się dowiedzieć dlaczego, trzeba zbadać wpływ cukru na mózg i mamy odpowiedź, ale pozyskujemy ją z zewnątrz. Podobnie aby skopiować umysł, musimy go obserwować i kopiować mechanizmy jakie w nim działają i w ten sposób do tego dochodzimy, a nie przetwarzaniem znanych nam systemów formalnych na temat umysłu, dlatego właśnie udowodniłem, że Jan niczego nie udowodnił. Btw, tu bym się właśnie doszukiwał źródła problemów typowych tylko dla ludzi, czyli patrzenie na siebie z pkt widzenia postronnego obserwatora metodą naukową jest rozbieżne ze spojrzeniem charakterystycznym dla patrzenia na siebie przez pryzmat pierwszej osoby. 2. Wg mnie umysł nigdy nie domyka swoich definicji, tzn posługuje się nimi roboczo, ale nie wydaje ostatecznych osądów. Żadna definicja z definicji się nie domknie, gdyż jest tylko roboczym obrazem mającym odzwierciedlać jak największą część rzeczywistości. Wg mnie reguły jakimi posługuje się umysł nie są sztywne, tylko pragmatyczne. Dowolne myślenie jest prawidłowe, jeśli doprowadzi nas do rozwiązania. Więc gdy nie wiemy co jest prawidłowe to "gramy w statki", zapełniając "planszę" roboczymi teoriami, często nietrafnymi. Dzięki temu coraz więcej wiemy i potrafimy budować trafne teorie, ale ta trafność jest zawsze w odniesieniu do czegoś zaobserwowanego empirycznie, co też jest przecież symulacją. Umysł nie może być skończonym algorytmem, który by się domykał. Tzn mógłby, ale tylko gdyby żył w skończonym świecie, który daje się w pełni zamknąć w systemy formalne. Obrazy i teorie naszych umysłów są wynikiem ich złożoności. Jan Bednarski próbuje postrzegać umysł w sposób zero-jedynkowy, jakby chciał oderwać myślenie matematyczne od pozostałych części umysłu i zdefiniować matematykę. Nic z tego, bowiem u podstaw matematyki leży empiria, a zgłębiając matematykę, rozszerzamy nasze zrozumienie praw, które istnieją. Teorie matematyczne, których nie znamy, przecież już istnieją jako rozwiązania i my do nich dojdziemy, odkryjemy je, a nie stworzymy. Umysł to emergentna całość, a próba wycięcia dedukcji i drogą dedukcji udowodnienia, że nie da się skopiować pracy umysłu to jednoznacznie błędna interpretacja kręcąca się w błędnym kole. I na koniec... czym jest w ogóle obiekt i fenomen? Zbiorem części, które to tworzą. Nasze postrzeganie to robocze domknięcie memów w swoim obrębie, jednak nie ostateczne (i tu wracamy do dyskusji o sceptycyzmie). AI nauczyła się grać w pokera dzięki implementacji tylko samych zasad i symulowania gier (początkowo mega bezsensownych). To dopiero z tego wyłonią się następnie te aksjomaty, które potem uważa się za pewniki. Jednak każdy pewnik na niższym poziomie, z meta-poziomu daje się zanegować, więc można zachować sceptycyzm ontologiczny, przy jednoczesnym intersubiektywnie prawidłowym odnoszeniu podrzędnych przekonań do empirii. Btw, najciekawsze nie jest to skąd się bierze to, że myślimy w taki, a nie inny sposób, tylko co sprawia, że to odczuwamy. Np jestem jakimś sobą, np lubię poziomki i jazz i ulegam wypadkowi albo jem drag, po którym nagle jestem kimś innym i np lubię truskawki, a poziomek nie i nie lubię jazzu, tylko operę. Jednak nadal jestem to ja. Plebs utożsamia się z tymi cechami jak np lubienie opery czy jazzu i to uważają za swoje "ja". I pytanie jak to jest że moje prawdziwe ja, tzn to odczuwające cokolwiek i doświadczające, zachowuje ciągłość istnienia i ciekawe czy taka świadomość może się jeszcze kiedyś odrodzić, skoro już raz mogła powstać. To zdecydowanie ciekawszy temat, ale chyba w nim nie znajdziemy odpowiedzi i podobnie nie wiadomo czy gdy będziemy symulować umysł, to czy ta kopia będzie czuła. To w czuciu szukałbym "duszy" i czegoś nieuchwytnego dla opisu, a nie w mechanizmach samego logicznego myślenia. Ponadto co do samych mechanizmów to gdy skopiujemy umysł np Drobnera, to wg mnie za chwilę Twój umysł i ta kopia będą rozbieżne i pod tym względem faktycznie uznałbym, że nie da się w pełni skopiować umysłu, który będzie działał dokładnie tak samo jak swoja kopia. Ale to dlatego, że jeśli uznamy, że na myślenie oprócz ścisłych logicznych algorytmów oddziałuje też wariancja, to kopia jest tylko tymczasowym stanem danego układu, a tu trzeba skopiować cały układ - faktycznie się pewnie nie da, ale nie z tych powodów, które podaje Jan.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|