 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-03-2007 19:17 | $kRz@tEi$tK@ (5585 punktów) | Hełm wiary | Gdzieś przeczytałam (chyba nawet na tej stonie), że mózg teisty różni się od mózgu ateisty. Podobno stworzyli w Ameryce hełmy, po których założeniu ateista odczuwał czyjąś obecność (towarzyszyło im wzruszeni lub po prostu strach po tym przeżyciu). Ale czy tak jest naprawde??? I tu pytanie dla teistów: Czy odczuwacie czyjąś obecność??? No i w końcu jak to możliwe, żeby taką obecność czuć? Czy po prostu teiści tak potrzeebują kogoś Boga, który stałby nad nimi, że czują, bo wierzą? (mi się tak wydaję)
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 Dalej..#16 -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Hełm wiary | @@@ > >>>Gdzieś przeczytałam [...], że mózg teisty różni się od mózgu ateisty.> Gdyby tak istotnie było, oznaczałoby to, że kiedy teista traci wiarę i staje się ateistą, jest to skutkiem zmian (chorobowych?) zachodzących w jego mózgu.Fajnie się Pan pociesza. Najrzadszym przypadkiem w chorobach psychicznych jest przyznanie się do choroby i uznawane jest z to, za powracanie do zdrowia, a mądry też znacznie łatwiej przyzna się do swojej głupoty niźli głupi. Zdecydowanie ma Pan rację mówiąc, że samodzielne myślenie powoduje duże zmiany w mózgu, ale czy intelektualny rozwój mamy nazywać chorobą?
Dużo zdrowia życzę. . |
| LEGION (3161 punktów) | Odp: Hełm wiary | > Lepiej mieć niż nie mieć.Masz pecha do tekstów w stopce, pomyślałem tak samo jak Ocykan.  NIE KLIKAĆ |
#18 3 na 3 | Teresa (2693 punktów) | Odp: Hełm wiary | > >Gdyby tak istotnie było, oznaczałoby to, że kiedy teista traci wiarę i staje się ateistą, jest to skutkiem zmian (chorobowych?) zachodzących w jego mózgu.> Zmiany niekoniecznie muszą być chorobowe. Jeśli są spowodowane przez czynniki, które poza utratą wiary przyczyniają się do jakiejś choroby, to i owszem. Ale jeśli skutkują tylko przeistoczeniem w nieschizującego ateistę, to chyba nie jest taka znowu choroba?  To akurat jest choroba. Nietzsche był człowiekiem o bardzo słabych nerwach. Mówił: nie miejcie litości, bądźcie egoistami. Nietzsche miał twarde serce, od czego niestety zmiękła mu głowa (bo w końcu zwariował). Nietzsche zachwycał się wojownikami, buntował się przeciw bojaźliwości i swoich czasów, pisał o dumie i patosie, ale sam podobno bał się krów! Często porównuje się Nietzsche -go tylko nawołującego do walki z Joanną d'Arc, która sama walczyła  . Co więcej Nietzsche był wręcz chorobliwie nieśmiały jako filozof, nie zdobył się nawet na odwagę, aby ująć treść swej filozofii w abstrakcyjne pojęcia, wtedy dostrzegłby pewnie jak bardzo mylił. Pisał o tylko byciu "poza dobrem i złem". Tylko, co to tak naprawdę oznacza, jeśli nie stawianie wyżej wartości witalnych (siły) lub estetycznych (piękno) ponad wartości duchowe (jak np. sprawiedliwości, równość). Zauważyłam, ze niektórzy miłośnicy Nietzsche-go udzielający się czasem na tym forum są do niego nawet podobni. Mariusz Agnosiewicz pisze o zbrodniach Kościoła i katolików, ale nigdy jeszcze nie wysnuł żadnej teorii dlaczego mam pluć na katolików wyrzynających protestantów nie plując jednocześnie na racjonalistów wyrzynających katolików? Albo dlaczego mam potępiać wierzących za popełnione zbrodnie nie potępiając jeszcze bardziej ateistów za jeszcze większe zbrodnie (jak np. Stalina). Patuszkin sam nie ukrywał, że ma słabe nerwy a w jego wypowiedziach też nie ma abstrakcyjnych pojęć tyko raczej ich zwalczanie. Less, chyba uznał, że należę do rasy panów, bo próbuje wytykać luki w moich rozumowaniach, ale nawet się nie zalogował. Jeśli kogoś pominęłam to przepraszam. Przyjrzyj się krytycznie a dojdziesz do ciekawych wniosków  |
| LEGION (3161 punktów) | Odp: Hełm wiary | > Zdecydowanie ma Pan rację mówiąc, że samodzielne myślenie powoduje duże zmiany w mózgu, ale czy intelektualny rozwój mamy nazywać chorobą?Może raczej grzechem? NIE KLIKAĆ |
| Ocykan (3528 punktów) | Odp: Hełm wiary | > >>>>Gdzieś przeczytałam [...], że mózg teisty różni się od mózgu ateisty.> >Gdyby tak istotnie było, oznaczałoby to, że kiedy teista traci wiarę i staje się ateistą, jest to skutkiem zmian (chorobowych?) zachodzących w jego mózgu.> Fajnie się Pan pociesza.Nie wiem dlaczego uznał Pan, że jestem zdania, iż "kiedy teista traci wiarę i staje się ateistą, jest to skutkiem zmian (chorobowych?) zachodzących w jego mózgu". Napisałem to przecież (sprowadzając do absurdu) jako kontrargument na dość prostacki pogląd, że światopogląd zależy od budowy mózgu. Nie zrozumiał mnie Pan, przykro... > Zdecydowanie ma Pan rację mówiąc, że samodzielne myślenie powoduje duże zmiany w mózgu, ale czy intelektualny rozwój mamy nazywać chorobą?Nieprawda, nic takiego nie powiedziałem. Natomiast z wypowiedzi, która zapoczątkowała tę dyskusję (a z którą polemizowałem)wynika raczej, że to nie "intelektualny rozwój" wywołuje zmiany w mózgu lecz zmiany w mózgu są źródlem "intelektualnego rozwoju" (którym to eufemistycznym mianem określa Pan, jak się domyślam, ateizm). Tak się jednak składa, że samoistne zmiany zachodzące w mózgu na ogół nie powodują doskonalenia tego organu lecz jego degradację. Jestem pewien, że wolałby Pan przeczytać w opisie wyniku badania tomograficznego Pańskiego mózgu: "Zmian nie stwierdzono" niż "Liczne zmiany". Z pewnością nie uznałby ich Pan za szansę dalszego intelektualnego rozwoju lecz zaczął się leczyć. |
#21 -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Hełm wiary | @@@ > Może raczej grzechem? Śmiertelnym!Najcięższym i niewybaczalnym! No chyba, że się nawrócisz. I stad tu tyle "nawracaczy" alumnów seminarów duchownych, trenujących ewagelizaję opornych. Słabi są, ale zajmują dużo czasu i miejsca!
. |
| LEGION (3161 punktów) | Odp: Hełm wiary | > To akurat jest choroba.Ci z WHO o tym wiedzą? Oświeć ich proszę jak najszybciej, szkoda, żeby taka wiedza sie zmarnowała.  > Nietzsche był człowiekiem o bardzo słabych nerwach. Mówił: nie miejcie litości, bądźcie egoistami. Nietzsche miał twarde serce, od czego niestety zmiękła mu głowa (bo w końcu zwariował).Nietzsche był chory(guz mózgu), I to od tego najprawdopodobniej "zmiękła mu głowa", nie od poglądów czy myślenia. Chodź na wszelki wypadek odradzam i to. A nuż zaszkodzi.  > Nietzsche zachwycał się wojownikami, buntował się przeciw bojaźliwości i swoich czasów,> pisał o dumie i patosie, ale sam podobno bał się krów!Grunt, że ludzi się nie bał. > Często porównuje się Nietzsche -go tylko nawołującego do walki z Joanną d'Arc, która sama walczyła .Pierwszy słyszę. Kto użył takiego porównania? > Co więcej Nietzsche był wręcz chorobliwie nieśmiały jako filozof, nie zdobył się nawet na odwagę, aby ująć treść swej filozofii w abstrakcyjne pojęcia, wtedy dostrzegłby pewnie jak bardzo mylił. Pisał o tylko byciu "poza dobrem i złem".A o jakie abstrakcyjne pojęcia się rozchodzi, i dlaczego są lepsze od tych których używał? > Tylko, co to tak naprawdę oznacza, jeśli nie stawianie wyżej wartości witalnych (siły) lub estetycznych (piękno) ponad wartości duchowe (jak np. sprawiedliwości, równość).O to właśnie chodzi! Siła, piękno, sprawiedliwość. Które nazwać złym? Odrzucił tylko pojęcia, które stworzyli kapłani do kontrolowania owieczek. > Jeśli kogoś pominęłam to przepraszam.MNIE!! Ale od niedawna tu jestem, więc wybaczam.  NIE KLIKAĆ |
| Sycz (227 punktów) | Odp: Hełm wiary | >Gdzieś przeczytałam (chyba nawet na tej stonie), że mózg >teisty różni się od mózgu ateisty.
Mam pytane: Czy zapisany dysk twardy (nie podaję nazwy producenta) różni się od jego niezapisnego odpowiednika? Może chociaż wagą?
Beirut |
#24 -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Hełm wiary | @@@ Odpowiedź winna być adekwatną do pytania!> Nie wiem dlaczego uznał Pan, że jestem zdania, iż "kiedy teista traci wiarę i staje się ateistą, jest to skutkiem zmian (chorobowych?) zachodzących w jego mózgu". Napisałem to przecież (sprowadzając do absurdu) jako kontrargument na dość prostacki pogląd, że światopogląd zależy od budowy mózgu. Nie zrozumiał mnie Pan, przykro...Ciemny jestem, ale gdyby Pan napisał, że teizm jest wynikiem patologii, to bym zrozumiał, a odniosłem się do konkretnego postu: > >>>Gdzieś przeczytałam [...], że mózg teisty różni się od mózgu ateisty.> Gdyby tak istotnie było, oznaczałoby to, że kiedy teista traci wiarę i staje się ateistą, jest to skutkiem zmian (chorobowych?) zachodzących w jego mózgu.********************* Nie byłbym taki pewien, czy światopogląd nie zależy od budowy mózgu. Niektórzy uczeni taką zależność dostrzegli. (Choćby w neuroteologii) > >>>Zdecydowanie ma Pan rację mówiąc, że samodzielne myślenie powoduje duże zmiany w mózgu, ale czy intelektualny rozwój mamy nazywać chorobą?> Nieprawda, nic takiego nie powiedziałem. Natomiast z wypowiedzi, która zapoczątkowała tę dyskusję (a z którą polemizowałem)wynika raczej, że to nie "intelektualny rozwój" wywołuje zmiany w mózgu lecz zmiany w mózgu są źródłem "intelektualnego rozwoju" (którym to eufemistycznym mianem określa Pan, jak się domyślam, ateizm). Tak się jednak składa, że samoistne zmiany zachodzące w mózgu na ogół nie powodują doskonalenia tego organu lecz jego degradację. Jestem pewien, że wolałby Pan przeczytać w opisie wyniku badania tomograficznego Pańskiego mózgu: "Zmian nie stwierdzono" niż "Liczne zmiany". Z pewnością nie uznałby ich Pan za szansę dalszego intelektualnego rozwoju lecz zaczął się leczyć.Chciałby Pan, aby ktoś w odpowiedzi na Pana złośliwości - bez większej własnej refleksji, co do ich treści, odpowiadał merytorycznie. Szanowny Panie, rozwój mózgu nie musi być patologiczny.A rozwój umysłowy - prowadzący do sceptycyzmu - nigdy takowym nie jest.
Ciekawych rozmyślań nad własną duszą życzę. |
#25 -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Hełm wiary | @@@ > To akurat jest choroba. Nietzsche był człowiekiem o bardzo słabych nerwach. Mówił: nie miejcie litości, bądźcie egoistami. Nietzsche miał twarde serce, od czego niestety zmiękła mu głowa (bo w końcu zwariował).Nietzsche był bezbożnikiem i Bozia na starość za karę rozum mu zabrała, ale coś ślamazarna ta Bozia była, bo zanim mu go zabrała, to więcej mądrego napisał niż np. stu teologów. > Zauważyłam, ze niektórzy miłośnicy Nietzsche-go udzielający się czasem na tym forum są do niego nawet podobni.Nie cenię sobie zbytnio Nietzsche-go, ale warto go postudiować, gdyż był mądrym człowiekiem i wiele ciekawych tematów do samodzielnego przemyślenia nam podrzucił. > Mariusz Agnosiewicz pisze o zbrodniach Kościoła i katolików, ale nigdy jeszcze nie wysnuł żadnej teorii dlaczego mam pluć na katolików wyrzynających protestantów nie plując jednocześnie na racjonalistów wyrzynających katolików?Nie zauważyłem, aby Agnosiewicz pluł na kogokolwiek, proszę o przykłady. Zauważyłem, że w dzisiejszej Polsce, ktokolwiek nie pisze o klerze i Kościele na kolanach, jest natychmiast zwalczanym przez "lotne brygady dewotów" (Patrz racjonalistyczne fora w Internecie, ale i wszystkie inne media). Bardzo proszę o jeden przykład racjonalistów wyrzynających fideistów. Wszystkie dotychczas podane przez Panią przykłady dotyczyły walk pomiędzy wierzącymi w różne religie i parareligie. Im głębiej wierzyli, tym bardziej okrutnymi byli. To wiara, a nie racjonalizm i sceptycyzm powodują morderczą zawziętość - prowadzącą prosto do zbrodni. Coś Wam głupot siostro naopowiadali. > Albo dlaczego mam potępiać wierzących za popełnione zbrodnie nie potępiając jeszcze bardziej ateistów za jeszcze większe zbrodnie (jak np. Stalina).Stalinizm był tak obrzydliwy, jak i hitleryzm, gdyż był parareligią i jedni głęboko wierzący (w mateczkę partię i żywego boga) mordowali wierzących w innego Boga np. Chrystusa. Sceptycy nie mordują, do tego potrzebna jest wiara.> Przyjrzyj się krytycznie a dojdziesz do ciekawych wniosków Gdyby to jeszcze było możliwe wśród teistów. Oni wierzą, że Bozia wraz z pokorną wiarą im rozumu dodaje i dziwią się, że nikt poza teistami tego rozumu nie dostrzega. Ale nie szkodzi - jest ich przytłaczająca większość i we własnym ciepłym bagienku czują się doskonale. Dużo zdrowia, Pani Teresko, Pani życzę.. |
| Kalikles | Odp: Hełm wiary |
> Wszystkie dotychczas podane przez Panią przykłady dotyczyły walk pomiędzy wierzącymi w różne religie i parareligie. Im głębiej wierzyli, tym bardziej okrutnymi byli. To wiara, a nie racjonalizm i sceptycyzm powodują morderczą zawziętość - prowadzącą prosto do zbrodni. Myślę, że siostrze Teresie, ( tak siostrze, bo coś ostatnio rodzinnie tutaj się zrobiło, mamy już brata Fratera ) chodziło, iż racjonalizm, rozum nie moze być jedyna instancja prawdy. Ludzki rozum nie daje nam patentu, absolutnego przepisu na rozwiazanie problemów i odkrycie prawdy. Wiara w tak pzredstawiony racjonalizm, ( czyli absolutne zaufanie do rozumu ) mozę pzryniesc wile zła - czyt. "czerwone ksiażeczki " Mao, czy "zielone" Kadfiego (??). Mamy pytanie do moderatorów; co sie stało z Outseiderem, rok temu po wymiane postów ze mną na tym forum przestał sie pojawiać, a pewna osoba przypomina mi go. Czy ktoś ze starych "racjonalistów" moze mi powiedzieć , dlaczego już się nie udziela na tym forum ? |
| placownik (17853 punktów) | Odp: Hełm wiary |
> Mamy pytanie do moderatorów; co sie stało z Outseiderem, rok temu po wymiane postów ze mną na tym forum przestał sie pojawiać, a pewna osoba przypomina mi go. Czy ktoś ze starych "racjonalistów" moze mi powiedzieć , dlaczego już się nie udziela na tym forum ? Z tego co mi wiadomo przestał odpowiadać na maile bez podania przyczyny. Szkoda. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli |
#28 -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Hełm wiary | @@@ > Myślę, że siostrze Teresie (...), chodziło, iż racjonalizm, rozum nie moze być jedyna instancja prawdy. Ludzki rozum nie daje nam patentu, absolutnego przepisu na rozwiazanie problemów i odkrycie prawdy. Wiara w tak pzredstawiony racjonalizm, ( czyli absolutne zaufanie do rozumu ) mozę pzryniesc wile zła - czyt. "czerwone ksiażeczki " Mao, czy "zielone" Kadfiego (??).Szanowny Panie, jeżeli lepiej Pan zrozumiał Teresę niż ja, to proszę jej, a nie mnie, odpowiedzieć. Rozum (umysł) jest jedynym urządzeniem, a tym samym absolutnym (acz bardzo zawodnym), za pomocą którego możemy poznać i zrozumieć świat. Ze względu na jego zawodność (wraz z wszystkimi sensorami dostarczającymi mu informację) trzeba wyposażyć go w narzędzia ograniczające tą naturalną zawodność. Najlepszym narzędziem, do poznawania i rozumienia świata jakie ludzkość wymyśliła, jest nauka.Taki racjonalizm jest uważany za rodzaj wiary przez wielu teistów i o ile dobrze zrozumiałem: Wiara w tak pzredstawiony racjonalizm, ( czyli absolutne zaufanie do rozumu ) mozę pzryniesc wile zła - czyt. "czerwone ksiażeczki " Mao, czy "zielone" Kadfiego (??). Pan się do nich dopisuje. Natomiast ja za absolutną, choć zmienną, instancję prawdy uważam naukę opartą na naturalizmie ontologicznym, czemu Teresa i nie tylko Ona zdecydowanie przeczy. Wolno Jej wierzyć w transcendencję, to mnie na forum racjonalistów, tym bardziej wolno być - na podstawie naukowych przesłanek - przekonanym, że nic takiego nie istnieje. (Brak jakichkolwiek dowodów /przesłanek/ za - jest pośrednim dowodem/przesłanką/ przeciw). Przed włączeniem się w rozmowę warto zajrzeć do innych postów oponenta. Ja na ten temat już wielokrotnie się wypowiadałem.
Pozdrowienia. |
| Patty Matheson (2087 punktów) | Odp: Hełm wiary | > Dlatego ten znak zapytania.Zrozumiałam oczywiście, że pomysł "chorobowego" charakteru owych zmian był tylko "nieśmiałą" supozycją, pozwoliłam sobie rozwinąć  Faktycznie do tekstów w stopce nie mam jakoś szczęścia. To akurat nie był tekst ogólny, tylko specyficzny niby-cytat. Uznajmy moją stopkę za strefę bardziej prywatną i mniej racjonalną  > A w ogóle to proponuję Ci rozważenie problemu nie tak trywialnego a wręcz fundamentalnego:> Czy lepiej być czy nie być? I dlaczego?IMO określenie lepiej jest do zastosowania tylko w sytuacjach "być". Sytuacje "nie być" wykraczają chyba poza jakiekolwiek określenia. Wejście w strefę "niebycia" neguje sens używania ich.
Lepiej mieć niż nie mieć. |
| Patty Matheson (2087 punktów) | Odp: Hełm wiary | > >Ale jeśli skutkują tylko przeistoczeniem w nieschizującego ateistę, to chyba nie jest taka znowu choroba?  > To akurat jest choroba.Sugerujesz, że jak ktoś z powodów biologicznych przeistoczy się w całkiem normalnego Ateistę, to jest chory? A jakie jest Twoje stanowisko wobec będących od zawsze Ateistami? "Chorzy od urodzenia?" Wiem, kim był Nietzsche. Nikt nie jest doskonały. Jedni obmyślają plan, inni wprowadzają go w życie. Tylko z tego powodu, że nie potrafił do końca poradzić sobie z życiem, chcesz negować jego dorobek myślicielski? > Co więcej Nietzsche był wręcz chorobliwie nieśmiały jako filozof, nie zdobył się nawet na odwagę, aby ująć treść swej filozofii w abstrakcyjne pojęcia, wtedy dostrzegłby pewnie jak bardzo mylił.A zwykle to filozofom zarzuca się bujanie w obłokach, abstrakcje i niezwracanie uwagi na rzeczywistość. Można tak - dla samej Idei, od której nie można wtedy wymagać żadnych weryfikacji, a można inaczej - praktycznie, w związku z rzeczywistością. Z Twojej wypowiedzi zrozumiałam, że masz mu za złe, iż starał się myśleć o świecie, nie o ideach. > Zauważyłam, ze niektórzy miłośnicy Nietzsche-go udzielający się czasem na tym forum są do niego nawet podobni.To normalne zjawisko, że miłośnik stara się we wszystkim naśladować idola. Czyż Chrześcijanie nie pragną być dobrzy jak Chrystus? Mam nadzieję, że nie wzięłaś mnie za fankę Nietzsche'ego. Zachodzę w głowę, skąd w ogóle podobne skojarzenie? Pewnie z Ateizmem. Ale Nietzsche, choć najsławniejszy, to nie pierwszy i nie jedyny. Przed nim ludzie też chorowali na tę zakaźną przypadłość, choćby stary dobry Feuerbach. > Przyjrzyj się krytycznie a dojdziesz do ciekawych wniosków Zawsze patrzę krytycznie, tu też to zrobiłam, ale po jednym poście nie można poznać, prawda?
Lepiej mieć niż nie mieć. |
1 2 3 Dalej..
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|