 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-09-2017 14:52 | astrotaurus (12445 punktów) | Wiara - co to takiego?
12 na 12 | Uzgadnianie pojęć to ABC racjonalisty. To podstawa rozumnej komunikacji. I jest z tym krucho. Nie tylko na tym forum.
A jednym z pojęć choć znaczących to umykających uzgodnieniu jest wiara.
- wierzę w Boga, - wierzę w człowieka, - wierzę w naukę, - wierzę żonie, - wierzę że wygram w Lotto, - wierzę, ze dolecę samolotem na miejsce bezpiecznie, - wierzę że zdam egzamin - itd., itp. Pojęcie wiara używane bywa w mowie potocznej na wiele sposobów. Najczęściej jako nieudolny synonim innych, o wiele bardziej adekwatnych do sytuacji pojęć: nadzieja, chciejstwo, oczekiwanie, pragnienie, szacowanie prawdopodobieństwa...
Jest jednak okoliczność w której pojęcia wiary nie da się zastąpić żadnym nibysynonimem - tę okoliczność opisuje pierwszy przykład i tylko na wierze w znaczeniu z tego przykładu budowane są religie.
Co to jest zatem wiara?
Biblijny Szaweł dość dobrze definiuje to pojęcie w liście do Hebrajczyków: "Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy." Czyli wiara to bardzo specyficzny pogląd na prawdziwość niektórych twierdzeń - pewność bez dowodu. Absurdem jest budowanie opisu świata i relacji z nim na podstawie czegoś tak niedorzecznego, nie dziwota więc że przebogata religijna twórczość literacka o rzeszach przedziwnych Bogów, duchów i demonów od zarania dziejów nie wniosła nic do dorobku poznawczego ludzkości. Wyznania wiary informują wyłącznie o stanie umysłu człowieka wierzącego, nie mówią natomiast nic o stanie świata rzeczywistego poza umysłami.
Wiara, choć dodaje się do niej różne przymiotniki (np: słaba czy silna) tak naprawdę jest zjawiskiem zerojedynkowym - jest, albo jej nie ma. Tyle że może być rozpatrywana wyłącznie w odniesieniu do jednego tylko obiektu, jednego konkretnego twierdzenia.
Ponadto wiara jest zawsze sprawą indywidualną, właściwością tylko jednego konkretnego umysłu człowieka. Wprawdzie np. KRK ma w zestawie swoich zaklęć "i nie zważaj na grzechy nasze lecz na wiarę swojego Kościoła", ale nie ma czegoś takiego jak wiara Kościoła - trzeba zestaw twierdzeń podawanych do wierzenia przez system organizacyjny na wierze członków oparty odróżniać od uznawania za prawdę poszczególnych twierdzeń przez poszczególnych członków.
Wiara aby była przez człowieka przyjęta za swoją musi być wszczepiana mu do umysłu we wczesnym dzieciństwie przez całe otoczenie na jedno kopyto. Dlatego religie (system wierzeń i praktyk na tej wierze opartych) są zjawiskiem lokalnym, środowiskowym. Ludzie na zasadzie zmasowanego prania mózgu zaczynają bezkrytycznie uznawać za prawdę najdziksze nawet lokalne niedorzeczności - byle pranie mózgu było solidarne i odpowiednio wczesne.
Czesto określam wiarę także jako głębokie upośledzenie zdolności poznawczych i społecznych ludzkiego umysłu. Poznawczych - z racji owego bezrozumnego przypisywania prawdziwości niedorzecznym mitom. Społecznych - bo pod wpływem wiary wierzący są zdolni do każdej nikczemności co udowodnili na wiele sposobów przez wieki i udowadniają ciągle.
Oczywiście ludzie wierzący z jednej strony uznają (przynajmniej w religiach odbiblijnych) wiarę za wielki zaszczyt i przywilej, z drugiej bezrozumność wiary trochę ich krępuje. Próbują zatem tej bezrozumności nie dostrzegać i przedstawiać wiarę jako niesłychaną pracę mózgową kiedy o żadnej pracy w wierze mowy nie ma. Za to jest ogromna praca umysłowa wokół wiary. Bo to wiara zagnieździwszy się w umyśle przejmuje nad nim kontrolę dla ochrony siebie i człowiek nią upośledzony w celu tej ochrony uruchamia wszystkie swoje zdolności intelektualne, jest gotów zdeptać swą ludzką godność, zaprzeć się rozumu, logiki, zakłamać i zabełkotać wszystko.
Z wiarą dyskusji nie ma i czasu na to szkoda i dlatego jak świat światem nie ma dyskusji między religiami, każda rozwija, wyjaśnia i usprawiedliwia swoją mitologie we własnym gronie i na swój wyłączny użytek.
To chyba z grubsza tyle. .....
edycja:
Zwrócę jeszcze uwagę na częsty, a z gruntu fałszywy wybieg umysłowy wierzących utożsamiający wiarę z przekonaniem. Proponuję tu lekturę definicji wiary i przekonania w dowolnej encyklopedii czy słowniku. Z lektury tej musi wyniknąć prawda, że każda wiara jest przekonaniem, ale nie każde przekonanie wiarą
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..#106 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > Gdyby wiara w to, że jestem Napoleonem miała mi pomóc w poprawie nastroju, to byłby to Twoim zdaniem racjonalny sposób radzenia sobie z emocjami?Racjonalność rozumiem jako skuteczność w dochodzeniu do zamierzonych, pozytywnych dla jednostki czy grupy efektów. Nie może tak być, że na pozór nieracjonalne działania dają racjonalny i wymierny efekt? Dlatego wiary nie odsądzam od czci i wiary dla zasady  Z wiarą jest tak, że trzeba ją mieć. Nie da się jej sobie wmówić, czy udowodnić. Je jestem też niedowiarek, przekonany ze żadne bóstwa nie staną po mojej stronie jak przyjdzie dać dupy. Ale wiarę jako fenomen psychiczny potrafię zrozumieć i uszanować, u kogoś kto tego potrzebuje. |
#107 1 na 1 | mlistk (51 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | Wiara to poglądy na temat wartości i sensu życia. Etyka i estetyka. |
#108 1 na 1 | lusaka (178 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > Wiara to poglądy na temat wartości i sensu życia. Etyka i estetyka.Wiara to zindoktrynowana głowa we wczesnym dzieciństwie, strach przed nicością... Najczęściej przed śmiercią. Dla mnie, wiara wynika ze strachu... bądz z nadziei spotkania się kiedyś, gdzieś tam w krainie bajek. Każdy ma prawo wierzyć w co mu wygodnie, z czym mu lepiej żyć i nie można ludzi uzmysławiać na siłę, że nie istnieje byt zwany bogiem, w ten sposób nie rzadko życie z kolorowej bajki, zmienia się w szaro-bure i do .... Czasem zazdroszczę tym głęboko wierzącym. |
| mlistk (51 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > Wiara to zindoktrynowana głowa we wczesnym dzieciństwie, strach przed nicością... Najczęściej przed śmiercią. Dla mnie, wiara wynika ze strachu... bądz z nadziei spotkania się kiedyś, gdzieś tam w krainie bajek.Wierzysz w to? > Każdy ma prawo wierzyć w co mu wygodnie, z czym mu lepiej żyć i nie można ludzi uzmysławiać na siłę, że nie istnieje byt zwany bogiem, w ten sposób nie rzadko życie z kolorowej bajki, zmienia się w szaro-bure i do .... Czasem zazdroszczę tym głęboko wierzącym.W coś trzeba wierzyć. |
#110 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Wiara - co to takiego? | > Racjonalność rozumiem jako skuteczność w dochodzeniu do zamierzonych, pozytywnych dla jednostki czy grupy efektów.A ja jako kierowanie się rozumem i logiką. A to czy efekty są pozytywne jest kwestią oceny. Grupa religijna jest z niej wyłączona, bo nie może orzekać o samym sobie (patrz: paradoks kłamcy). Inne osoby kierując się oceną korzystności mają wtedy 2 aspekty oceny racjonalności religii: - aspekt realny - religia jest nieracjonalna, skoro jest kłamstwem - aspekt pragmatyczny - kłamstwo może być użyte w "dobrej wierze" Tylko, że wcale nie istnieją żadne przesłanki by uznać, że religia jest instalowana w "dobrej wierze". Wręcz przeciwnie - jest wiele złych aspektów, a najgorszym z nich jest wypaczenie pojęcia prawdy i posługiwanie się wewnętrznie sprzeczną paraideą, co daje w efekcie parasens i paramoralność będące tak naprawdę chorobą, wirusem umysłu. Najbardziej uderzającym w człowieczeństwo, bo uderzającym w prawdę, sens, logikę i wartości. A co mamy ponad tym? Poza tym by wierzący mógł ocenić religię pozytywnie z aspektu pragmatycznego, to musiałby się odwołać do logiki. Wtedy jednak napotkałby wewnętrzne sprzeczności: - powoływanie się na pragmatyzm brzmi kiepsko gdy religia wiąże się z absolutyzmem moralnym - powoływanie się na logikę brzmi kiepsko gdy religia zawiera logiczne sprzeczności i jest sama w sobie błędna z pkt widzenia nauki i nie ma faktycznych (realnych) powodów by ją przyjmować - coś dobrego dla pragmatyka to wcale nie dobro > Nie może tak być, że na pozór nieracjonalne działania dają racjonalny i wymierny efekt?Może tak być, przez przypadek. Nie dotyczy to jednak większych idei. Poza tym próba bronienia wiary tym argumentem jest nieefektywa, bo jako kontrę można przyrównać wiarę do psychopatii i użyć tego samego argumentu na jej obronę. Czyż nie jest tak, że działania psychopatów na pozór złe, faktycznie dają racjonalny i wymierny efekt? A czy szczęście grupy psychopatów można ocenić jako racjonalne i dobre, skoro wiąże się ono z nieszczęściem innych? W ogóle przyszedł mi teraz do głowy dylemat o psychopatii, analogiczny do dylematu wagonika. Otóż mamy grupę 1000 psychopatów i 1 uczciwego, dobrego człowieka. Czy jeśli ci psychopaci są szczęśliwi dzięki temu, że zadają tej osobie cierpienie, to czy to dobre czy złe? Mamy tu paradoks, bo niby więcej osób szczęśliwych jest więcej wartych niż jedno cierpienie z pkt widzenia puli cierpienia i relatywizmu i pragmatyzmu moralnego. Z drugiej strony przecież to ta jedna osoba jest więcej warta, bo jest dobra i uczciwa, więc sprawiedliwość jest po jej stronie. Ale co z tą samą sytuacją, gdy ten dobry człowiek wyrządza nieświadomie krzywdę innym ludziom? Jest dobry, ale robi to nieświadomie i sprawa nie jest związana z moralnością. Otóż ma on zakład z żywnością i dodaje dozwolonego składnika E0980978979, który jednak na dłuższą metę powoduje negatywne mutacje genów w 3 pokoleniu. Nikt mu tego nie może zakazać, bo to legalne, a złe skutki są jeszcze nieprzebadane i będzie o tym wiadomo dopiero za 3 pokolenia. Mało tego - on sam nie wymyślił dodania tego składnika, tylko zrobił to jego podwładny, któremu ten człowiek ufał i zostawił mu biznes (czyli jego "grzechem" jest naiwność i brak zainteresowania szczegółami własnego produktu). I ci psychopaci by mu zaorali biznes, nie wiedząc o tym złym składniku. Zrobiliby to dla zysku, ale korzysta na tym wiele osób, które nie spożyją tego składnika. Nie wiadomo co tu jest dobre, a co złe. A w dodatku wierzący to ktoś kto wybiera jakąś opcję (zazwyczaj nieoptymalną i logicznie sprzeczną) i twierdzi, że to ona jest dobra, podaje sprzeczne paraargumenty, a na końcu wydaje mu się, że ma rację i że udowodnił ją tymi paraargumentami. Dlatego wiara jest zła i nieracjonalna. > Dlatego wiary nie odsądzam od czci i wiary dla zasady Z wiarą jest tak, że trzeba ją mieć. Nie da się jej sobie wmówić, czy udowodnić. Je jestem też niedowiarek, przekonany ze żadne bóstwa nie staną po mojej stronie jak przyjdzie dać dupy. Ale wiarę jako fenomen psychiczny potrafię zrozumieć i uszanować, u kogoś kto tego potrzebuje.A skąd wiesz, że potrzebuje? Heroiniście też zdaje się, że potrzebuje hery, a tak naprawdę potrzebuje odwyku. A poza tym ten akapit można przekształcić i zamiast wiary podstawić psychopatię. Wyjdzie na to samo, ale chyba tak nie twierdzisz? |
#111 1 na 1 | lusaka (178 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > >Wiara to zindoktrynowana głowa we wczesnym dzieciństwie, strach przed nicością... Najczęściej przed śmiercią. Dla mnie, wiara wynika ze strachu... bądz z nadziei spotkania się kiedyś, gdzieś tam w krainie bajek.> Wierzysz w to?Nie wierzę, takie są moje odczucia na tę chwilę. > >Każdy ma prawo wierzyć w co mu wygodnie, z czym mu lepiej żyć i nie można ludzi uzmysławiać na siłę, że nie istnieje byt zwany bogiem, w ten sposób nie rzadko życie z kolorowej bajki, zmienia się w szaro-bure i do .... Czasem zazdroszczę tym głęboko wierzącym.> W coś trzeba wierzyć.> Najlepiej w siebie. |
#112 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > A skąd wiesz, że potrzebuje? Heroiniście też zdaje się, że potrzebuje hery, a tak naprawdę potrzebuje odwyku. A poza tym ten akapit można przekształcić i zamiast wiary podstawić psychopatię. Wyjdzie na to samo, ale chyba tak nie twierdzisz?olson, Twoje wywody są próbą udowodnienia, że życie w idealnym świecie, gdzie nikt nie kłamie i wszystko idzie jak po maśle jest lepsze od realnego świata z którym się trzeba zmagać na co dzień. Tu Ci przyznaję rację, fajnie żyć w idealnym świecie. W świecie realnym jednak życie bez kłamstwa wobec siebie i innych jest raczej niemożliwe, co chyba nawet było przedmiotem jakiś tam filmów czy książek. Dla mnie sprawa nie sprowadza się do tego co wydaje mi się prawdą czy nie, ale do moich intencji wobec drugiej osoby czy mam ją skrzywdzić moją prawdą, czy pozostawić w wierze, że jest jak myśli, albo może jak oboje uzgodniliśmy. Tą drugą osobą mogę być równie dobrze ja sam, co pewnie odczytujesz jak oznakę jakiejś schizy, ale to już nie mój problem. Mówiąc cepowato: co ważniejsze i racjonalniejsze? dobro czy prawda? Największe kłamstwo: prawda was wyzwoli. Gówno, prawda was z niczego nie wyzwoli tylko zniewoli. Najważniejsza jest miłość, banalne i proste jak najlepsze rzeczy. |
| mlistk (51 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > >>Wiara to zindoktrynowana głowa we wczesnym dzieciństwie, strach przed nicością... Najczęściej przed śmiercią. Dla mnie, wiara wynika ze strachu... bądz z nadziei spotkania się kiedyś, gdzieś tam w krainie bajek.> >Wierzysz w to?> Nie wierzę, takie są moje odczucia na tę chwilę.Dla mnie wiara jest wyborem. Wierzę w dobro i staram się być dobrym człowiekiem, a bez tej wiary byłbym nikim. > >>Każdy ma prawo wierzyć w co mu wygodnie, z czym mu lepiej żyć i nie można ludzi uzmysławiać na siłę, że nie istnieje byt zwany bogiem, w ten sposób nie rzadko życie z kolorowej bajki, zmienia się w szaro-bure i do .... Czasem zazdroszczę tym głęboko wierzącym.> >W coś trzeba wierzyć.> >> Najlepiej w siebie.Więc dlaczego wierzysz, że nie istnieje byt zwany Bogiem? |
#114 2 na 2 | lusaka (178 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > >>>Wiara to zindoktrynowana głowa we wczesnym dzieciństwie, strach przed nicością... Najczęściej przed śmiercią. Dla mnie, wiara wynika ze strachu... bądz z nadziei spotkania się kiedyś, gdzieś tam w krainie bajek.> >>Wierzysz w to?> >Nie wierzę, takie są moje odczucia na tę chwilę.> Dla mnie wiara jest wyborem. Wierzę w dobro i staram się być dobrym człowiekiem, a bez tej wiary byłbym nikim.Dlaczego bez wiary byłbyś nikim? Czy nie wystarczy trzymać się zasady ,, nie rób drugiemu co tobie nie miłe''? > >>>Każdy ma prawo wierzyć w co mu wygodnie, z czym mu lepiej żyć i nie można ludzi uzmysławiać na siłę, że nie istnieje byt zwany bogiem, w ten sposób nie rzadko życie z kolorowej bajki, zmienia się w szaro-bure i do .... Czasem zazdroszczę tym głęboko wierzącym.> >>W coś trzeba wierzyć.> >>> >Najlepiej w siebie.> Więc dlaczego wierzysz, że nie istnieje byt zwany Bogiem?Jestem przekonany, że nie istnieje. Tak jak smerfy są wymysłem ludzi, tak ludzie stworzyli sobie boga. |
#115 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Wiara - co to takiego? | > olson, Twoje wywody są próbą udowodnienia, że życie w idealnym świecie, gdzie nikt nie kłamie i wszystko idzie jak po maśle jest lepsze od realnego świata z którym się trzeba zmagać na co dzień. Tu Ci przyznaję rację, fajnie żyć w idealnym świecie.Nie piszę nic o idealnym świecie (tzn pisałem o tym czasem, ale w tej dyskusji nic takiego nie ma). > W świecie realnym jednak życie bez kłamstwa wobec siebie i innych jest raczej niemożliwe, co chyba nawet było przedmiotem jakiś tam filmów czy książek.Oj nieprawda i jest to usprawiedliwianie degrengolady. Akurat wobec siebie można i wg mnie wręcz trzeba być uczciwym. > Dla mnie sprawa nie sprowadza się do tego co wydaje mi się prawdą czy nie, ale do moich intencji wobec drugiej osoby czy mam ją skrzywdzić moją prawdą, czy pozostawić w wierze, że jest jak myśli, albo może jak oboje uzgodniliśmy.Ależ właśnie tu się akurat do tego sprowadza. I nie czy coś się wydaje prawdą, tylko jakie są argumenty i dowody na to, że to coś nią jest. Bo rozmawiamy oczywiście o wierze typu religijnego. > Tą drugą osobą mogę być równie dobrze ja sam, co pewnie odczytujesz jak oznakę jakiejś schizy, ale to już nie mój problem. Mówiąc cepowato: co ważniejsze i racjonalniejsze? dobro czy prawda?> Największe kłamstwo: prawda was wyzwoli. Gówno, prawda was z niczego nie wyzwoli tylko zniewoli. Najważniejsza jest miłość, banalne i proste jak najlepsze rzeczy.Miłość bez prawdy nie jest miłością. A to, że dopuszczasz możliwość oszukania siebie samego, to tak jakbyś wykąpał się w brudnym kiblu i udawał, że to woda z kwiatowym płynem do kąpieli, a pijąc żytnią myślałbyś, że to dobre whisky. Tym samym zrównałbyś ze sobą te 2 przeciwne wartości, czyli za przeproszeniem g..o z obiadem. Przepraszam, że tak brzydko, ale jak chcesz, to możesz sobie wyobrazić i uwierzyć, że napisałem to bez brzydkich porównań  A czy prawda zniewoli, a nie wyzwoli? Zależy kiedy. Czasem to zniewolenie jest pozorne. Ja np może czułbym się doraźnie lepiej gdybym żył w kłamstwie, ale ten ciągły stres i próby udowodnienia sobie, że jest inaczej, które spełzają na niczym, to właśnie to co prowadzi do dojrzałości. Najbardziej boli świadomość własnych wad, ale to naprawianie ich daje największą ulgę. Gdy wyjdziesz z tej iluzji, nie będziesz chciał z powrotem do niej wejść. Nawet jeśli życie w prawdzie jest nieprzyjemne. Idealnie oddaje to film Matrix. Cały ten film jest świetną alegorią ludzkiej psychiki, ale chyba najbardziej popularna jest scena, w której Morfeusz daje do wyboru Neo tabletkę prawdy (niezależnie od tego jaka ona jest) i błogiej, przyjemnej iluzji. No i Ty przyznajesz, że na jego miejscu wybrałbyś iluzję. Żyłbyś, ale jakby nie w prawdziwym świecie, czyli jakbyś był w większości martwy. Jeśli wybierasz prawdę, to nie ma już odwrotu - iluzja już wtedy nie wróci, wiedza nie da wierze miejsca na rozprzestrzenienie się. Zrozumiesz mechanizm działania tej iluzji i będzie Cię to napawało odrazą. Gdy przestaniesz się oszukiwać (1 etap) i walczyć z iluzją, czuć obrzydzenie do prawdy i większości ludzi żyjących w iluzji (2 etap), to dopiero wtedy nazwę Cię dorosłym. |
#116 7 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > Wiara to poglądy na temat wartości i sensu życia. Etyka i estetyka.A bełkot w którym metafora metaforę metaforą pogania to bełkot w którym metafora metaforę metaforą pogania. Po prostu. Są na świecie słowniki i encyklopedie, serio. > W coś trzeba wierzyć.Trzeba, powiadasz? Może i tak jeśli warunkowane jest to potrzebą, bo na pewno w żadnej mierze nie koniecznością. Sam jestem całkowicie wolny od wiary i znam wielu sobie podobnych. Głosisz zaklęcie którym wierzący usprawiedliwiają głupotę wiary rozciągając na siłę to pojęcie na wiele innych zjawisk/poglądów od wiary dalekich. Ty też podejmujesz żonglerkę słowami lekceważąc treść posta tytułowego. > Dla mnie wiara jest wyborem. Wierzę w dobro i staram się być dobrym człowiekiem, a bez tej wiary byłbym nikim.Bo masz mózg wyprany na taka modłę i banialuki które głosisz są jednymi z licznego arsenału usprawiedliwiania głupoty wiary. Są ogromne społeczności, niemal państwa całe wolne od wiary religijnej i dobrych ludzi tam więcej niż w społecznościach religijnych. Np. w takiej Danii 90% ludzi ufa innym ludziom, a tylko 10% nie. W Polsce wypełnionej watykańskim kołtuństwem proporcje są akurat odwrotne. > Więc dlaczego wierzysz, że nie istnieje byt zwany Bogiem?A popatrz, ja nie wierzę, że nie istnieje. Ja niczego nie przyjmuję na wiarę tylko na samodzielne, krytyczne myślenie. I wedle mojego samodzielnego, krytycznego oglądu wszystkie mitologie religijne świata to tylko bezrozumny, bezwartościowy poznawczo bełkot.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#117 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > Ale wiarę jako fenomen psychiczny potrafię zrozumieć i uszanować, u kogoś kto tego potrzebuje.A ja zrozumieć nie potrafię, bo nie da się rozumieć czegoś nierozumnego.  Szanuję także ze wszelkich sił ludzkie i obywatelskie prawo do wiary. Samej wiary nie szanuję zaś w najmniejszym nawet stopniu. Mając zaś na uwadze, że potrzebę wiary wymusza się na bezbronnych dzieciach w procesie socjalizacji, nie szanuję nawet takiej potrzeby. Trafne jest porównanie wiary z narkomanią. > moich intencji wobec drugiej osoby czy mam ją skrzywdzić moją prawdą, czy pozostawić w wierzeBiorąc pod uwagę wiarę religijną nie ma mowy o żadnej krzywdzie przy "konwersji" w dowolną stronę. Ten co uwolnił się z okowów wiary jest tak samo radosny jak ten co wreszcie odnalazł Boga. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
| mlistk (51 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > Dlaczego bez wiary byłbyś nikim? Czy nie wystarczy trzymać się zasady ,, nie rób drugiemu co tobie nie miłe''?Nie trzymałbym się jej, gdybym w nią nie wierzył. > >>>>Każdy ma prawo wierzyć w co mu wygodnie, z czym mu lepiej żyć i nie można ludzi uzmysławiać na siłę, że nie istnieje byt zwany bogiem, w ten sposób nie rzadko życie z kolorowej bajki, zmienia się w szaro-bure i do .... Czasem zazdroszczę tym głęboko wierzącym.> >>>W coś trzeba wierzyć.> >>>> >>Najlepiej w siebie.> >Więc dlaczego wierzysz, że nie istnieje byt zwany Bogiem?> Jestem przekonany, że nie istnieje. Tak jak smerfy są wymysłem ludzi, tak ludzie stworzyli sobie boga.A budynki jeżdżą, tak jak samochody? |
#119 1 na 1 | mlistk (51 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > >Wiara to poglądy na temat wartości i sensu życia. Etyka i estetyka.> A bełkot w którym metafora metaforę metaforą pogania to bełkot w którym metafora metaforę metaforą pogania. Po prostu.> Są na świecie słowniki i encyklopedie, serio.Nauka nie dotyczy sensu i wartości, więc wiara się z nią nie kłóci. Powiedz, czego nie rozumiesz, to wyjaśnię wszelkie wątpliwości. Bez wiary etyka i estetyka sprowadzają się do bezdusznych naukowych teorii na temat faktów. > >W coś trzeba wierzyć.> Trzeba, powiadasz?Jeśli nie kierujesz się w życiu żadnymi wartościami i nic nie ma dla Ciebie znaczenia, to nie trzeba. > Sam jestem całkowicie wolny od wiary i znam wielu sobie podobnych.I żaden z Was nie ma uczuć i innych zainteresowań niż nauka na temat ścisłych faktów? > Głosisz zaklęcie którym wierzący usprawiedliwiają głupotę wiary rozciągając na siłę to pojęcie na wiele innych zjawisk/poglądów od wiary dalekich. Ty też podejmujesz żonglerkę słowami lekceważąc treść posta tytułowego.Odniosłem się do posta tytułowego i sądzę, że właśnie opisałem wiarę w zgodzie z Twoją definicją. > >Dla mnie wiara jest wyborem. Wierzę w dobro i staram się być dobrym człowiekiem, a bez tej wiary byłbym nikim.> Bo masz mózg wyprany na taka modłę i banialuki które głosisz są jednymi z licznego arsenału usprawiedliwiania głupoty wiary.Czyli oświeceni ateiści nie mogą dążyć do dobra i piękna? > Są ogromne społeczności, niemal państwa całe wolne od wiary religijnej i dobrych ludzi tam więcej niż w społecznościach religijnych. Np. w takiej Danii 90% ludzi ufa innym ludziom, a tylko 10% nie. W Polsce wypełnionej watykańskim kołtuństwem proporcje są akurat odwrotne.Jak zmierzyłeś czy są dobrzy i jaką skalą się posłużyłeś? > >Więc dlaczego wierzysz, że nie istnieje byt zwany Bogiem?> A popatrz, ja nie wierzę, że nie istnieje. Ja niczego nie przyjmuję na wiarę tylko na samodzielne, krytyczne myślenie. I wedle mojego samodzielnego, krytycznego oglądu wszystkie mitologie religijne świata to tylko bezrozumny, bezwartościowy poznawczo bełkot.A czy widzisz żebym pisał o mitologiach religijnych? |
#120 1 na 1 | lusaka (178 punktów) | Odp: Wiara - co to takiego? | > >Dlaczego bez wiary byłbyś nikim? Czy nie wystarczy trzymać się zasady ,, nie rób drugiemu co tobie nie miłe''?> Nie trzymałbym się jej, gdybym w nią nie wierzył.To nie jest kwestia wiary, tylko moralności. Przykładowo... Nie okradam ludzi, bo nie chciałbym być okradziony. A więc nie wierzę w tę zasadę, tylko staram się nią kierować z przyczyn moralno-sumiennych. > >Jestem przekonany, że nie istnieje. Tak jak smerfy są wymysłem ludzi, tak ludzie stworzyli sobie boga.> A budynki jeżdżą, tak jak samochody?Nie wiem po jakim kwasie, dobry musiał być skoro widziałeś takie rzeczy:P. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|