 |
moja hipeteza na temat grawitacji Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-01-2018 21:30 | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | moja hipeteza na temat grawitacji | Tak sobie leżałem kiedyś bezmyślnie, i wymyśliłem skąd ta grawitacja się bierze.
Całkiem naturalnym sposobem opisu grawitacji jest zwyczajny dryf wszelkich mas, może coś jak z prądem w rzece - do jednego miejsca, np. do Słońca - fachowo to się nazywa atraktorem.
Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że Newton mówił o parach mas, które się przyciągają wzajemnie i zgodnie z jego prawem, a nie o jakichś tam atraktorach i dryfowaniu ciał, ale przecież i tak wychodzi na to samo ostatecznie.
Krzywizna przestrzeni Einsteina? To również sprowadza się do tych moich atraktorów - to są nadal tylko puste słowa.
Moje 'odkrycie' polega na tym, że ja znam i podam źródło tego zjawiska, a nie tylko opis taki czy inny, jak to wychodzi finalnie: g = -GM/r^2, czy coś tam bardziej fikuśnego.
Zatem może opiszę z grubsza o co tu chodzi z tą grawitacją.
Cały kosmos jest wypełniony energią, i dość równomiernie. Chodzi mi o to, że przestrzeń zawiera mnóstwo energii. Jest to oczywiste z uwagi na fakt, że biliony gwiazd z miliardów galaktyk, bez przerwy emitują energię i prosto w tę przestrzeń!
Ta gęstość energii w kosmosie jest już dobrze znana. Zostało to odkryte, kilkadziesiąt lat temu dopiero, a potem pomierzone dokładnie, i zanotowane pod hasłem: promieniowanie tła kosmicznego.
Chyba jest już jasne skąd ta grawitacja w kosmosie - nie?
Deficyt energii w dowolnym rejonie kosmosu, powoduje automatycznie przepływ energii z innych obszarów - na zasadzie wyrównywania poziomu w naczyniach połączonych.
A ten przepływ energii to niby czym jest? Jak to się objawia w praktyce? To jest grawitacja oczywiście, bo niby cóż innego mogłoby to być!?
I żeby nie było wątpliwości: zdaję sobie sprawę jaka jest gęstość i ciśnienie energii promieniowania tła - to są wielkości mikroskopijne w przeliczeniu na m2.
Skala zjawiska się tu liczy! Przykładowo Słońce emituje energię w ilości: 4 x 10^26 J/s, co odpowiada energii tła w sferze o promieniu sporego ułamka roku świetlnego!
I to się zgadza, tak musi być: ta masa energii tła płynie tu z obszaru, który jest porównywalny z odległościami pomiędzy gwiazdami, czyli całe lata świetlne wchodzą tu w grę! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Wenancjusz (16441 punktów) | >Tak sobie leżałem kiedyś bezmyślnie, i wymyśliłem skąd ta grawitacja się bierze. >Całkiem naturalnym sposobem opisu grawitacji jest zwyczajny dryf wszelkich mas, >może coś jak z prądem w rzece - do jednego miejsca, np. do Słońca - fachowo to się nazywa >atraktorem. >Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że Newton mówił o parach mas, które się przyciągają wzajemnie i >zgodnie z jego prawem, a nie o jakichś tam atraktorach i dryfowaniu ciał, ale przecież i tak >wychodzi na to samo ostatecznie. >Krzywizna przestrzeni Einsteina? >To również sprowadza się do tych moich atraktorów - to są nadal tylko puste słowa. >Moje 'odkrycie' polega na tym, że ja znam i podam źródło tego zjawiska, a nie tylko opis taki czy >inny, jak to wychodzi finalnie: g = -GM/r^2, czy coś tam bardziej fikuśnego. > Zatem może opiszę z grubsza o co tu chodzi z tą grawitacją.Cały kosmos jest wypełniony energią, i dość równomiernie. >Chodzi mi o to, że przestrzeń zawiera mnóstwo energii. >Jest to oczywiste z uwagi na fakt, że biliony gwiazd z miliardów galaktyk, >bez przerwy emitują energię i prosto w tę przestrzeń!
Hm. Niby logiczne.
>Ta gęstość energii w kosmosie jest już dobrze znana. >Zostało to odkryte, kilkadziesiąt lat temu dopiero, a potem pomierzone dokładnie, i zanotowane pod >hasłem: promieniowanie tła kosmicznego. >Chyba jest już jasne skąd ta grawitacja w kosmosie - nie? >Deficyt energii w dowolnym rejonie kosmosu, powoduje automatycznie przepływ energii z innych >obszarów - na zasadzie wyrównywania poziomu w naczyniach połączonych. >A ten przepływ energii to niby czym jest? Jak to się objawia w praktyce? >To jest grawitacja oczywiście, bo niby cóż innego mogłoby to być!? >I żeby nie było wątpliwości: >zdaję sobie sprawę jaka jest gęstość i ciśnienie energii promieniowania tła - >to są wielkości mikroskopijne w przeliczeniu na m2. >Skala zjawiska się tu liczy! >Przykładowo Słońce emituje energię w ilości: 4 x 10^26 J/s, > co odpowiada energii tła w sferze o promieniu sporego ułamka roku świetlnego!I to się zgadza, tak musi być: ta masa energii tła płynie tu z obszaru, który jest porównywalny z >odległościami pomiędzy gwiazdami, czyli całe lata świetlne wchodzą tu w grę!
No niby tak.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| TyDraniu (6569 punktów) | > Zatem może opiszę z grubsza o co tu chodzi z tą grawitacją.Cały kosmos jest wypełniony energią, i dość równomiernie. >Chodzi mi o to, że przestrzeń zawiera mnóstwo energii. >Jest to oczywiste z uwagi na fakt, że biliony gwiazd z miliardów galaktyk, bez przerwy emitują energię i prosto w tę przestrzeń! >Ta gęstość energii w kosmosie jest już dobrze znana. >Zostało to odkryte, kilkadziesiąt lat temu dopiero, a potem pomierzone dokładnie, i zanotowane pod hasłem: promieniowanie tła kosmicznego. >Chyba jest już jasne skąd ta grawitacja w kosmosie - nie?
A jak wyjaśnić w tej konwencji grawitację pomiędzy planetą a ludźmi lub jabłkami?
|
|
 | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >A jak wyjaśnić w tej konwencji grawitację pomiędzy planetą a ludźmi lub jabłkami?
Dokładnie tak samo.
Nie opisywałem roli masy, która jest tu oczywista: masa jest po prostu konsumentem energii.
Przypadek Słońca i gwiazd jest tu ewidentny: one bardzo dużo konsumują, co widać gołym okiem.
A co robią mniejsze masy? One konsumują proporcjonalnie mniejsze porcje energii i stąd ten ładunek 'grawitacyjny' = MG, czyli on jest proporcjonalny do masy ciała.
Konsumpcja energii jest konieczna aby funkcjonować trwale!
Wątpię aby ktokolwiek i kiedykolwiek uwierzył, że te wszystkie związki chemiczne, jak i same atomy zwłaszcza, były maszynami typu perpetuum mobile!
|
|
|  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>A jak wyjaśnić w tej konwencji grawitację pomiędzy planetą a ludźmi lub jabłkami? >Dokładnie tak samo. >Nie opisywałem roli masy, która jest tu oczywista: >masa jest po prostu konsumentem energii.
Ujmij to w język matematyki - póki co podejrzewam, że bełkoczesz.
>Przypadek Słońca i gwiazd jest tu ewidentny: one bardzo dużo konsumują, co widać gołym okiem. >A co robią mniejsze masy? >One konsumują proporcjonalnie mniejsze porcje energii >i stąd ten ładunek 'grawitacyjny' = MG, czyli on jest proporcjonalny do masy ciała. >Konsumpcja energii jest konieczna aby funkcjonować trwale!
Co to znaczy "funkcjonować"? Bo jeśli "istnieć", to niestety bzdura - jeśli rozmawiamy o układach związanych, trwałych.
>Wątpię aby ktokolwiek i kiedykolwiek uwierzył, że te wszystkie związki chemiczne, >jak i same atomy zwłaszcza, były maszynami typu perpetuum mobile!
Bo tu nie chodzi o p.m., tu chodzi o zasadę zachowania energii.
|
|
| |  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >Ujmij to w język matematyki - póki co podejrzewam, że bełkoczesz.
Wtedy wyjdzie coś bardzo podobnego do OTW. Tylko że w mojej wersji zamiast tych abstrakcyjnych tensorów krzywizny przestrzeni, będą po prostu tensory energii.
Ponadto stała G zniknie, bo będzie wyliczona z energii tła. Wyniki będą oczywiście identyczne, ale tylko w tych tradycyjnych przypadkach, znaczy ugięcie światła, i inne efekty w słabym polu.
A w silnym polu będzie już zupełnie inaczej, ponieważ dojdzie limit tego 'ciągu' grawitacji, z uwagi na ewidentnie skończoną energię tła - dojścia energii; no więc pewnie dużo zabawnych rzeczy jeszcze odkryjemy w tej dziedzinie.
>Co to znaczy "funkcjonować"? Bo jeśli "istnieć", to niestety >bzdura - jeśli rozmawiamy o układach związanych, trwałych.
Problem trwałości atomów jest przecież od dawna znany i ignorowany kompletnie!
>Bo tu nie chodzi o p.m., tu chodzi o zasadę zachowania energii.
Przecież obecne modele atomów to opis funkcjonowania maszyny typu perpetuum mobile.
|
|
| | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>Ujmij to w język matematyki - póki co podejrzewam, że bełkoczesz. >Wtedy wyjdzie coś bardzo podobnego do OTW. >Tylko że w mojej wersji zamiast tych abstrakcyjnych tensorów krzywizny przestrzeni, >będą po prostu tensory energii.
To zabawne, bo krzywizna jest skośna, a tensor energii-pędu symetryczny. Ale próbuj dalej.
>Ponadto stała G zniknie, bo będzie wyliczona z energii tła.
Rekapitulując - twierdzisz, że bez owej "energii tła" nie byłoby grawitacji? Tj. eksperymenty myślowe pt. "2 ciała masywne w próżni, etc." wrzucasz do lamusa? To skąt wzór na "g" ziemskie w wątku inicjującym?
>Wyniki będą oczywiście identyczne, ale tylko w tych tradycyjnych przypadkach, >znaczy ugięcie światła, i inne efekty w słabym polu. >A w silnym polu będzie już zupełnie inaczej, >ponieważ dojdzie limit tego 'ciągu' grawitacji,
O tyle się mijasz z oficjalną wykładnią, że ugięcie światła świadczy właśnie o "silnym polu" - ale to oficjalna wykładnia. Nie mam pojęcia, co może znaczyć "limit ciągu"... Wiem, co to granica ciągu, ale to skądinąd.
>z uwagi na ewidentnie skończoną energię tła - dojścia energii; >no więc pewnie dużo zabawnych rzeczy jeszcze odkryjemy w tej dziedzinie.
Powodzenia - choć wyżej niż vixra chyba nie podskoczycie...
>>Co to znaczy "funkcjonować"? Bo jeśli "istnieć", to niestety >>bzdura - jeśli rozmawiamy o układach związanych, trwałych. >Problem trwałości atomów jest przecież od dawna znany i ignorowany kompletnie!
No, jest znany, nie wiem, czy ignorowany. Trwałe - trudno-darmo.
>>Bo tu nie chodzi o p.m., tu chodzi o zasadę zachowania energii. >Przecież obecne modele atomów to opis funkcjonowania maszyny typu perpetuum mobile.
Bzdura.
|
|
| | | |  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >To zabawne, bo krzywizna jest skośna, a tensor energii-pędu symetryczny.
Nie mówię o tym tensorze energii-pędu, bo to nie jest przecież żaden tensor, lecz jakiś tam skecz szkolny Einsteina, który musiał mocno improwizować, aby stworzyć coś opartego na niczym.
|
|
| | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>To zabawne, bo krzywizna jest skośna, a tensor energii-pędu symetryczny. >Nie mówię o tym tensorze energii-pędu,
A o czym?
> bo to nie jest przecież żaden tensor,
Jest.
>lecz jakiś tam skecz szkolny Einsteina, który musiał mocno improwizować, >aby stworzyć coś opartego na niczym.
Uzasadnienie proszę.
|
|
wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >Tak sobie leżałem kiedyś bezmyślnie, i wymyśliłem skąd ta grawitacja się bierze. >Całkiem naturalnym sposobem opisu grawitacji jest zwyczajny dryf wszelkich mas, >może coś jak z prądem w rzece - do jednego miejsca, np. do Słońca - fachowo to się nazywa >atraktorem.
Atraktor nie musi mieć czegokolwiek wspólnego z masami.
>Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że Newton mówił o parach mas, które się przyciągają wzajemnie i >zgodnie z jego prawem, a nie o jakichś tam atraktorach i dryfowaniu ciał, ale przecież i tak >wychodzi na to samo ostatecznie. >Krzywizna przestrzeni Einsteina? >To również sprowadza się do tych moich atraktorów - to są nadal tylko puste słowa.
Mniej puste niż twoje - na dodatek całkiem nieźle radzą sobie ze strukturą przyczynową. Jeśli ty kopiujesz oddziaływania natychmiastowe a'la Newton - to tym gorzej dla przyczynowości.
>Moje 'odkrycie' polega na tym, że ja znam i podam źródło tego zjawiska, a nie tylko opis taki czy >inny, jak to wychodzi finalnie: g = -GM/r^2, czy coś tam bardziej fikuśnego.
Średnio naukowo to brzmi.
> Zatem może opiszę z grubsza o co tu chodzi z tą grawitacją.Cały kosmos jest wypełniony energią, i dość równomiernie. >Chodzi mi o to, że przestrzeń zawiera mnóstwo energii. >Jest to oczywiste z uwagi na fakt, że biliony gwiazd z miliardów galaktyk, >bez przerwy emitują energię i prosto w tę przestrzeń!
O ile wiadomo, gdyby nie (np. były zimnymi bryłami materii, bez żadnego promieniowamia, może poza czymś typu reliktowego) - też byłaby grawitacja...
>Ta gęstość energii w kosmosie jest już dobrze znana. >Zostało to odkryte, kilkadziesiąt lat temu dopiero, a potem pomierzone dokładnie, i zanotowane pod >hasłem: promieniowanie tła kosmicznego. >Chyba jest już jasne skąd ta grawitacja w kosmosie - nie? >Deficyt energii w dowolnym rejonie kosmosu, powoduje automatycznie przepływ energii z innych >obszarów - na zasadzie wyrównywania poziomu w naczyniach połączonych. >A ten przepływ energii to niby czym jest? Jak to się objawia w praktyce? >To jest grawitacja oczywiście, bo niby cóż innego mogłoby to być!? >I żeby nie było wątpliwości: >zdaję sobie sprawę jaka jest gęstość i ciśnienie energii promieniowania tła - >to są wielkości mikroskopijne w przeliczeniu na m2. >Skala zjawiska się tu liczy! >Przykładowo Słońce emituje energię w ilości: 4 x 10^26 J/s, > co odpowiada energii tła w sferze o promieniu sporego ułamka roku świetlnego!I to się zgadza, tak musi być: ta masa energii tła płynie tu z obszaru, który jest porównywalny z >odległościami pomiędzy gwiazdami, czyli całe lata świetlne wchodzą tu w grę!
No ale co z tego dla grawitacji? Inaczej: nawet gdyby jej nie było, to teoria (kulawa bo kulawa, "ale działa") oddziaływań elektrosłabych i silnych w miarę dobrze by tłumaczyła, czemu to i owo w takiej a nie innej temperaturze świeci tak czy śmak.
Z mojego pktu widzenia - myśl dalej.
|
|
 | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >O ile wiadomo, gdyby nie (np. były zimnymi bryłami materii, bez >żadnego promieniowamia, może poza czymś typu reliktowego) - też >byłaby grawitacja...
Wtedy prawdopodobnie nie byłoby nic.
Widać co się dzieje w dużych, gęstych gwiazdach. Atomy tam słabiej i wolniej funkcjonują: redshift grawitacyjny, zwalnianie zegarów atomowych z grawitacją.
Dzieje się tak z uwagi na limity dopływu energii z tego tła: zbyt duży popyt na energię, przekraczający możliwości dopływu, więc tak musi być - nie ma innego wyjścia.
>No ale co z tego dla grawitacji? Inaczej: nawet gdyby jej nie było, to >teoria (kulawa bo kulawa, "ale działa") oddziaływań elektrosłabych i silnych >w miarę dobrze by tłumaczyła, czemu to i owo w takiej a nie innej temperaturze >świeci tak czy śmak.
Dlaczego tak a nie siak? Taka jest ilość energii w tym świecie.
Co gdyby było więcej? Pewnie wtedy zegary atomowe chodziłyby trochę szybciej.
|
|
|  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>O ile wiadomo, gdyby nie (np. były zimnymi bryłami materii, bez >>żadnego promieniowamia, może poza czymś typu reliktowego) - też >>byłaby grawitacja... >Wtedy prawdopodobnie nie byłoby nic.
Prawdopodobnie - zależy, jakie parametry by "stwórca wstawił" do teorii, jeśli jest taka sama, jak to, co wiemy dotąd. Mogłoby w ogóle nie być (tradycyjnie pojmowanej) materii...
Co nie znaczy, że znamy wszechświat, w którym taka teoria byłaby obowiązującą. I nawet gdyby sobie istniał równolegle, raczej nie mamy doń wglądu.
>Widać co się dzieje w dużych, gęstych gwiazdach.
Odczep się od gwiazd. Nie musiało ich być, ale są. I na papierze też ich być nie musi.
>Atomy tam słabiej i wolniej funkcjonują:
"Zdaniem kogoś z zewnątrz."
>redshift grawitacyjny, zwalnianie zegarów atomowych z grawitacją. >Dzieje się tak z uwagi na limity dopływu energii z tego tła: >zbyt duży popyt na energię, przekraczający możliwości dopływu, >więc tak musi być - nie ma innego wyjścia.
Gwiazdę z jej strukturą, reakcjami i emisją promieniowania można zamodelować nawet bez wiedzy o promieniowaniu reliktowym. A co ma 2.7K do temperatur w gwiazdach (niechby i na powierzchni) - se dośpiewajcie.
Słowem - chyba bzduręś wymyślił.
|
|
| |  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >Gwiazdę z jej strukturą, reakcjami i emisją promieniowania można >zamodelować nawet bez wiedzy o promieniowaniu reliktowym. A co ma >2.7K do temperatur w gwiazdach (niechby i na powierzchni) - se >dośpiewajcie.
Obawiam się że wielkość, wartość, gęstość energii tła nie jest wcale przypadkowa, co tu sugerujesz, sobie tak frywolnie.
'Dośpiewanie' teorii bezprzyczynowej grawitacji było konieczne, ponieważ bez lokalizacji 'źródła energii' lepiej nie można było tego rozpracować.
|
|
| | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>Gwiazdę z jej strukturą, reakcjami i emisją promieniowania można >>zamodelować nawet bez wiedzy o promieniowaniu reliktowym. A co ma >>2.7K do temperatur w gwiazdach (niechby i na powierzchni) - se >>dośpiewajcie. >Obawiam się że wielkość, wartość, gęstość energii tła nie jest wcale przypadkowa, co tu sugerujesz, sobie tak frywolnie.
Po pierwsze przed "sobie" nie powinno być przecinka, po drugie wcale tego nie zasugerowałem.
>'Dośpiewanie' teorii bezprzyczynowej grawitacji było konieczne, >ponieważ bez lokalizacji 'źródła energii' lepiej nie można było tego rozpracować.
Nie rozumiem - i nie mam wrażenie, żebym coś takiego sugerował, a za twoje wolne interpretacje nie odpowiadam. Zresztą - całość typu siedziałem sobie bezczynnie i wymyśliłem hipotezę - też jest z gatunku... chemtrails.
Przelicz coś i pokaż, że lepiej oddaje rzeczywistość w silnej grawitacji w makroświecie niż OTW. Kłopotem niech nie będzie, że robiło to już setki jeśli nie tysiące osób przez ostatnich 100 lat i ... - no, masz co czytać, ew. masz nad co się wybić.
Powodzenia.
|
|
| chillyshotorbitus (729 punktów) | >Chyba jest już jasne skąd ta grawitacja w kosmosie - nie?
Nie do konca. Starczy zadac pytanie : DLACZEGO (TO JEST FIZYKA -czyli wyjasnienie zjawisk a nie ich opisywanie - obrazowanie) Slonce przyciaga Ziemie. DLACZEGO masy daza do wspomnianej rownowagi.
(bo "pcha" ja energia tla? ..a co z ciagla emisja energi slonecznej ..dlaczego ta planety w takim razie nie odpycha od gwiazdy ....musisz zrozumiec ze nawet jesli to co napisales jest prawda ...to wciaz nie jest to wyjasnienie mechanizmu DLACZEGO ZIEMIA SPADA NA SLONCE .. bylby nim zas opis "bombardowania miniczastek energii", minikolizji ktore mechanicznie uderzajac z tylu w planete przyblizaja ja do gwiazdy))
Mechanizmu dlaczego (+) przyciaga (-) a odpycha (+) nikt jeszcze poki co nie zrozumial (wyjasnienie Einsteina ze z powodu niewidzialnych krzywizn i "sturlywania sie po nich kulek"=totalny belkot) ...lecz przypuszczac mozna korzystajac z logiki, ze jest to wlasnie pewnego rodzaju dazenie do rownowagi systemu.
Znany z youtuba Bill Gaede przykladowo ..glosil hipoteze niewidzialnych lin sprezynek ktorymi polaczone sa wszystkie obiekty ...jednak takie ujecia (podobnie jak Einsteina) zamiast cokolwiek wyjasniac, tworza kolejna serie problemow i pytan bez odpowiedzi.
Osobiscie sadze, ze przyciaganie i odpychanie (w najnizszej mikroskali) zwiazane jest z tworzeniem sie wirow grawitacyjnych i ruchem obrotowym materii, obiektow ...ale to wylacznie poki co przemyslenia i swobodne dywagacje...
|
|
 | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Czyli niczego jeszcze się nie naumiałeś.
|
|
 | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Chyba jest już jasne skąd ta grawitacja w kosmosie - nie? >Nie do konca. Starczy zadac pytanie : DLACZEGO (TO JEST FIZYKA -czyli wyjasnienie zjawisk a nie ich opisywanie - obrazowanie) Slonce przyciaga Ziemie. DLACZEGO masy daza do wspomnianej rownowagi. >(bo "pcha" ja energia tla? ..a co z ciagla emisja energi slonecznej ..dlaczego ta planety w takim razie nie odpycha od gwiazdy ....musisz zrozumiec ze nawet jesli to co napisales jest prawda ...to wciaz nie jest to wyjasnienie mechanizmu DLACZEGO ZIEMIA SPADA NA SLONCE .. bylby nim zas opis "bombardowania miniczastek energii", minikolizji ktore mechanicznie uderzajac z tylu w planete przyblizaja ja do gwiazdy)) >Mechanizmu dlaczego (+) przyciaga (-) a odpycha (+) nikt jeszcze poki co nie zrozumial (wyjasnienie Einsteina ze z powodu niewidzialnych krzywizn i "sturlywania sie po nich kulek"=totalny belkot) ...lecz przypuszczac mozna korzystajac z logiki, ze jest to wlasnie pewnego rodzaju dazenie do rownowagi systemu. >Znany z youtuba Bill Gaede przykladowo ..glosil hipoteze niewidzialnych lin sprezynek ktorymi polaczone sa wszystkie obiekty ...jednak takie ujecia (podobnie jak Einsteina) zamiast cokolwiek wyjasniac, tworza kolejna serie problemow i pytan bez odpowiedzi. >Osobiscie sadze, ze przyciaganie i odpychanie (w najnizszej mikroskali) zwiazane jest z tworzeniem sie wirow grawitacyjnych i ruchem obrotowym materii, obiektow ...ale to wylacznie poki co przemyslenia i swobodne dywagacje... > Kolego szanowny. Wylicz to co napisałeś, a bynajmniej poprzyj rachunkiem jakimkolwiek. Wiesz poniekąd, że matematyka stanowi uniwersalny język porozumiewania się, choć postulowałeś, że matematyka w swym obecnym stanie jest nieważna.. Ty tylko pieprzysz wieprza pieprzem i jeszcze podnosisz głos. Ja tylko skomentuję, że idziesz za głosem Twojej intuicji, nie mającej oparcia nawet w minimalnej wiedzy. Racz zauważyć Twoją fatalną pozycję. Zajmij się może sportem, o rokuje dłuższe życie, albo zbieraniem znaczków, grą w brydża, nie wiem, nie wiem. Czymś bynajmniej bardziej przyswajalnym Twemu umysłowi. Awanturujesz się w tematyce Tobie obcej, co widać, i nie jesteś absolutnie odkrywczy(wyjaśnij odpychanie mas). Wręcz przeciwnie. Na tym forum spotkasz ludzi różnej maści. I co? Potępiają biedaka? Uprawiasz nieuzasadniony bełkot, nie wart splunięcia. Kto się deklasuje? Ja czy Ty? Jeszcze nie zauważyłeś? Toś naprawdę biedny. Może żonie imponujesz, ale nie na tym forum.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | -2 na 2 | chillyshotorbitus (729 punktów) | Szanowny internetowy trolu ... niejednokrotnie wspominalem, ze nie interesuja mnie pseudo-opinie bezmozgow - kopiarko/wklejarek Twojego pokroju.
Pusty jak beben, nie zawierajacy jakiejkolwiek wartosciowej tresci belkot ("wlasne wydaje mi sie" ...kim Ty wogole jestes, wyznacznikiem prawdy naukowej? lol) ..zostaw dla pozbawionych funkcji samodzielnego myslenia kukiel wlasnego pokroju.
Chlopak nauczyl sie tabliczki mnozenia na pamiec...a na studiach wbili mu mlotem do lba ze dzieki temu "wyliczy fizyczna rzeczywistosc i odkryje jej prawa"
Smieszne bo te tepaki ...poki co nawet PODSTAWOWEGO POJECIA ANI O TERMODYNAMICE ANI KOSMOLOGI NIE MAJA = nie odkryly jeszcze "geniusze" ze masa rozszerza, (wg nich wygina) przestrzen, a jest to FUNDAMENT PRAWDZIWEJ FIZYKI.
(z czym do ludzi)
|
|
| |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Szanowny internetowy trolu ... niejednokrotnie wspominalem, ze nie interesuja mnie pseudo-opinie bezmozgow - kopiarko/wklejarek Twojego pokroju.
Miło, że coś jeszcze szanujesz. Trollowanie to też jakieś zajęcie. Nie podoba mi się tylko arbitralna ocena, wcale nie powalającego wiedzą bezmózgowca, wytykającego swoje przywary innym. Czysty olsonizm.
>Pusty jak beben, nie zawierajacy jakiejkolwiek wartosciowej tresci belkot ("wlasne wydaje mi sie" ...kim Ty wogole jestes, wyznacznikiem prawdy naukowej? lol) ..zostaw dla pozbawionych funkcji samodzielnego myslenia kukiel wlasnego pokroju.
A ty czytujesz swoje wypowiedzi przed opublikowaniem? Ile tych wartościowych treści przekazałeś na tym forum, ładnie (nie chaotycznie) porządnie (logicznie) sformułowanych? No bo skoro tylko operujesz prozą...
>Chlopak nauczyl sie tabliczki mnozenia na pamiec...a na studiach wbili mu mlotem do lba ze dzieki temu "wyliczy fizyczna rzeczywistosc i odkryje jej prawa".
Nie przypominam obie bym coś na tym forum odkrywał. Panujesz nad adrenaliną?
>Smieszne bo te tepaki ...poki co nawet PODSTAWOWEGO POJECIA ANI O TERMODYNAMICE ANI KOSMOLOGI NIE MAJA = nie odkryly jeszcze "geniusze" ze masa rozszerza, (wg nich wygina) przestrzen, a jest to FUNDAMENT PRAWDZIWEJ FIZYKI.
Przykro mi bardzo, że uczono mnie "nieprawdziwej" fizyki, nieprawdziwej matematyki. Dlatego tak usilnie spodziewałem się poparcia w jakichś wyliczeniach. Może bym tą nową "prawdziwą" fizykę pojął, opartą na "nowej" matematyce? Nawet bym sobie życzył byś był tym pierwszym, który te dziedziny mi wyłoży.
>(z czym do ludzi)
A Ty z czym?
Szkoda. Nadal mnie zawodzisz. Napisałem Tobie, że intuicja oparta na majakach sennych to za mało, bez oparcia w wyliczeniach. Co prawda znam fałszywą fizykę (skończyłem szkołę techniczną), znam tą niewłaściwą matematykę (bo musiałem), ale sądzę że dałbym radę Twoje rewelacje poznać. Na razie tylko piszesz chaotyczne głupoty.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | Nie widzę żadnych ważkich kontrargumentów z waszej strony.
W takim razie dziękuję za dyskusję.
Albo może jeszcze potłumaczę się odnośnie tych spadających jabłek, bo widzę grubsze nieporozumienie w tej sprawie.
Jabłka po prostu spływają na Ziemię - dosłownie! Małe ciała dryfują głównie z nurtem - prądem tej energii, płynącej z rozległego tła kosmicznego do ogromnej masy zwanej w tym przypadku Ziemią.
Nie jest to zatem ciśnienie promieniowania, ani też z bombardowania żadnych innych cząstek, jak w znanym modelu grawitacji, autorstwa Le Sage, chyba.
|
|
 | | chillyshotorbitus (729 punktów) | >Nie widzę żadnych ważkich kontrargumentów z waszej strony. >W takim razie dziękuję za dyskusję. >Albo może jeszcze potłumaczę się odnośnie tych spadających jabłek, >bo widzę grubsze nieporozumienie w tej sprawie. >Jabłka po prostu spływają na Ziemię - dosłownie! >Małe ciała dryfują głównie z nurtem - prądem tej energii, >płynącej z rozległego tła kosmicznego do ogromnej masy zwanej w tym przypadku Ziemią. >Nie jest to zatem ciśnienie promieniowania, ani też z bombardowania żadnych innych cząstek, jak w znanym modelu grawitacji, autorstwa Le Sage, chyba. >
No wlasnie o to chodzi ze okreslenie np "male ciala poprostu dryfuja, splywaja na ziemie" z pradem energii nie jest wyjasnieniem fizycznym mechanizmu.
Ten zas opisywalby DLACZEGO OW STRUMIEN CHCE I "DAZY W KIERUNKU ZIEMI" (pomiajac fakt ze ujecie strumieniowe stworzy cala mase kolejnych problemow do rozwiazania ..np elipsy planet ..rodzaje, kierunek strumieni, ich struktura ...itd itd
Prawdziwe wyjasnienie eliminuje zlozonosc niewiadomej (brzytwa Ockhama). Metoda "wyjasnienia nieznanego zjawiska-bytu", za pomoca tworzenia kolejnego niewidzialnego (np ciemna energia, krasnoludki, duchy) jest w historii dobrze znana, lecz jej wyniki niestety zawsze okazywaly sie mierne.
A jesli jak piszesz "nie jest to bombardowanie miniczastek" ..to co w takim razie pcha cialo w kierunku centrum masy ? (nowe pojecie ruchu strumieniowego, nie opartego o fizyczna kolizje? ...gdziekolwiek we wszechswiecie mozemy takie zjawisko zaobserwowac ? czy jak z krzywizna Einsteina ...jest ona niewidzialna ale o jej istnieniu swiadczy przyciaganie grawitacyjne...itd)
|
|
| |  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >O cholera, dwóch crackpotów będzie się kłócić.
A Ty masz jakieś argumenty podważające moją jakże piękną i prostą hipotezę?
Moja (hipo)teza brzmi: grawitacja to bezpośredni efekt przepływu energii zgromadzonej w otaczającej przestrzeni, czyli z tego tła kosmicznego!
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ebvalaim (2787 punktów) | >A Ty masz jakieś argumenty podważające moją jakże piękną i prostą hipotezę?
Wiesz, nauka tak nie działa. To nie wszyscy naokoło mają podważać Twoje pomysły, tylko na Tobie spoczywa obowiązek ujęcia hipotezy w język matematyki i pokazania zgodności jej przewidywań z danymi doświadczalnymi.
Ale mam dla Ciebie jedną zagwozdkę. Promieniowanie tła da się ekranować, jak każde promieniowanie elektromagnetyczne. Z tego co piszesz wynikałoby, że ciała wewnątrz takiej ekranującej klatki czy czegoś powinny przestać oddziaływać grawitacyjnie. Nikt póki co czegoś takiego nie zaobserwował...
|
|
| | | |  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >Wiesz, nauka tak nie działa. To nie wszyscy naokoło mają podważać Twoje pomysły, tylko na Tobie spoczywa obowiązek ujęcia hipotezy w język matematyki i pokazania zgodności jej przewidywań z danymi doświadczalnymi.
Obawiam się że nauka zawsze tak działała: obserwacja -> hipoteza -> weryfikacja -> teoria -> ...
>Ale mam dla Ciebie jedną zagwozdkę. Promieniowanie tła da się ekranować, jak każde promieniowanie elektromagnetyczne. Z tego co piszesz wynikałoby, że ciała wewnątrz takiej ekranującej klatki czy czegoś powinny przestać oddziaływać grawitacyjnie. Nikt póki co czegoś takiego nie zaobserwował...
To żaden argument.
Jeśli wiemy że nie można ekranować grawitacji, zatem automatycznie: nie można ekranować przepływu energii z globalnego tła!
Co jest zresztą oczywiste: sam dryfujesz w tym nurcie energii, więc co tu chcesz ekranować?
Ryba dryfująca w rzece może ekranować przepływ rzeki?! Niby jak to sobie wyobrażasz?
A jest chyba także już znany przykład, że przepływu energii e/m w zasadzie nie można ekranować: dysk Faradaya.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>Wiesz, nauka tak nie działa. To nie wszyscy naokoło mają podważać Twoje pomysły, tylko na Tobie spoczywa obowiązek ujęcia hipotezy w język matematyki i pokazania zgodności jej przewidywań z danymi doświadczalnymi. >Obawiam się że nauka zawsze tak działała: >obserwacja -> hipoteza -> weryfikacja -> teoria -> ...
No działa. I? Zaobserwowałeś coś w "leżeniu bezmyślnym"?
>>Ale mam dla Ciebie jedną zagwozdkę. Promieniowanie tła da się ekranować, jak każde promieniowanie elektromagnetyczne. Z tego co piszesz wynikałoby, że ciała wewnątrz takiej ekranującej klatki czy czegoś powinny przestać oddziaływać grawitacyjnie. Nikt póki co czegoś takiego nie zaobserwował... >To żaden argument.
To jeden z najtwardszych argumentów.
>Jeśli wiemy że nie można ekranować grawitacji, zatem automatycznie: >nie można ekranować przepływu energii z globalnego tła! >Co jest zresztą oczywiste: sam dryfujesz w tym nurcie energii, więc co tu chcesz ekranować?
Żeby móc powiedzieć, że "dryfujesz w nurcie energii" musisz powiedzieć, co to znaczy - dosłownie - trzeć o energię. W jaki sposób niby energia nas ma unosić? W cieple też można drygować?
>Ryba dryfująca w rzece może ekranować przepływ rzeki?! >Niby jak to sobie wyobrażasz? >A jest chyba także już znany przykład, że przepływu energii e/m w zasadzie nie można ekranować: dysk Faradaya.
W zasadzie można ekranować - wystarczy jedna sytuacja, kiedy można. A że w innych się nie da - tough luck, widocznie zły ekran się wybrało. Szkopuł póki co polega na tym, że dla grawitacji ekranu nie znamy i - na dzisiejszy stan wiedzy - raczej go nie ma.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | >To żaden argument. >Jeśli wiemy że nie można ekranować grawitacji, zatem automatycznie: >nie można ekranować przepływu energii z globalnego tła! Ktoś tu chyba lubi metodę dowodzenia przez skorzystanie z tezy.
|
|
| | | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >To żaden argument.> >Jeśli wiemy że nie można ekranować grawitacji, zatem automatycznie:> >nie można ekranować przepływu energii z globalnego tła!> Ktoś tu chyba lubi metodę dowodzenia przez skorzystanie z tezy."Wszystkie liczby nieparzyste są pierwsze"
|
|
| | | | | |  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >Ktoś tu chyba lubi metodę dowodzenia przez skorzystanie z tezy.
A dlaczego nie? Jeśli wyjdzie spójna - niesprzeczna wew. teoria to przecież wszystko jest ok!
W zasadzie można ekranować grawitację, tylko że to jest raczej mało użyteczne.
Sama masa jest tu ekranem, co widać po redukcji energii atomów w grawitacji: redshift grawitacyjny.
Najniższy potencjał jest w samym środku sferycznej masy, ponieważ ten punkt jest maksymalnie izolowany od energii, która płynie z zewnątrz - z tła kosmicznego.
|
|
| | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > >O cholera, dwóch crackpotów będzie się kłócić.> A Ty masz jakieś argumenty podważające moją jakże piękną i prostą hipotezę?> Moja (hipo)teza brzmi: grawitacja to bezpośredni efekt przepływu energii zgromadzonej w otaczającej przestrzeni, czyli z tego tła kosmicznego!> Odkrywcze to zaiste 
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | Pewnie że to jest okrycie. Za czasów Einsteina energia tła kosmicznego nie była jeszcze znana, a tym bardziej przez Newtona. Dlatego oni mogli sobie jedynie pomarzyć o wyjaśnieniu natury grawitacji. Maxwell był chyba blisko, ale się przestraszył! www.mathpages.com/home/kmath613/kmath613.htm Cytat:The assumption, therefore, that gravitation arises from the action of the surrounding medium in the way pointed out, leads to the conclusion that every part of this medium possesses, when undisturbed, an enormous intrinsic energy, and that the presence of dense bodies influences the medium so as to diminish this energy wherever there is a resultant attraction. As I am unable to understand in what way a medium can possess such properties, I cannot go any further in this direction in searching for the cause of gravitation.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > Pewnie że to jest okrycie.Zgłoś do UP - może tam potraktują cię poważnie dłużej niż np. ja tu. Póki co widzę trzy możliwości: wariat, zgrywus, ... > Za czasów Einsteina energia tła kosmicznego nie była jeszcze znana, a tym bardziej przez Newtona.> Dlatego oni mogli sobie jedynie pomarzyć o wyjaśnieniu natury grawitacji.Co to znaczy "wyjaśnić naturę"? Ano - opisać tak, żeby się zgadzało z rzeczywistością. Nawet epicykle starożytnych i nowożytnych służyły za opis, choć moc przewidywania miały marną, jeśli ktoś je z tego odpytywał. > Maxwell był chyba blisko, ale się przestraszył!> www.mathpages.com/home/kmath613/kmath613.htm> Cytat:The assumption, therefore, that gravitation arises from the action of the surrounding medium in the way pointed out, leads to the conclusion that every part of this medium possesses, when undisturbed, an enormous intrinsic energy, and that the presence of dense bodies influences the medium so as to diminish this energy wherever there is a resultant attraction. As I am unable to understand in what way a medium can possess such properties, I cannot go any further in this direction in searching for the cause of gravitation. Piękne, ale póki co tego medium nie ma - materialnie. A że się przestraszył - pewnie. Ludzie nauki mają pewne filtry, które każą im się 1000 razy zastanowić zanim zaczną trąbić "pewnie że to jest odkrycie" (interp. oryg.) Zaś przytoczone "As I am unable to understand in what way a medium can possess such properties, I cannot go any further in this direction in searching for the cause of gravitation." traktowałbym dosłownie, nie jako objaw przestrachu. Zresztą kto wie, czy nie była to elegancka forma powiedzenie, że "to podejście wymaga tyle odstrychniętej beletrystyki, że pewnie jest to ślepa uliczka".
|
|
| | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > Pewnie że to jest okrycie.> Za czasów Einsteina energia tła kosmicznego nie była jeszcze znana, a tym bardziej przez Newtona.> Dlatego oni mogli sobie jedynie pomarzyć o wyjaśnieniu natury grawitacji.> Maxwell był chyba blisko, ale się przestraszył!> www.mathpages.com/home/kmath613/kmath613.htm> Cytat:The assumption, therefore, that gravitation arises from the action of the surrounding medium in the way pointed out, leads to the conclusion that every part of this medium possesses, when undisturbed, an enormous intrinsic energy, and that the presence of dense bodies influences the medium so as to diminish this energy wherever there is a resultant attraction. As I am unable to understand in what way a medium can possess such properties, I cannot go any further in this direction in searching for the cause of gravitation. > Przedruk jakiś? Czyli nic Twojego? No więc bliżej opisz "Twoją" teorię grawitacji.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >Przedruk jakiś? Czyli nic Twojego? No więc bliżej opisz "Twoją" teorię grawitacji.
Moja nie ma już tej wady, której się obawiał Maxwell: przestrzeń faktycznie zawiera ogromne ilości energii,
Co odkryto z 50 lat temu dopiero, więc nie jest wcale dziwne, że to odkrycie nie zostało jeszcze skonsumowane.
|
|
|  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >No wlasnie o to chodzi ze okreslenie np "male ciala poprostu dryfuja, splywaja na ziemie" z pradem energii nie jest wyjasnieniem fizycznym mechanizmu.
Twierdzisz że ciała nie dryfują z przepływem energii?
Zatem wytłumacz np. takie zjawiska: 1. dryfowanie elektronów w przewodnikach podczas przepływu energii elektrycznej 2. znoszenie dźwięku z wiatrem 3. dryfowanie z nurtem bąbelków powietrza, liści i ryby w rzece
>Prawdziwe wyjasnienie eliminuje zlozonosc niewiadomej (brzytwa Ockhama). Metoda "wyjasnienia nieznanego zjawiska-bytu", za pomoca tworzenia kolejnego niewidzialnego (np ciemna energia, krasnoludki, duchy) jest w historii dobrze znana, lecz jej wyniki niestety zawsze okazywaly sie mierne.
Nie tworzę żadnych bytów. Energia obecna w kosmosie (w pustej przestrzeni!) jest już dobrze znana i dokładnie pomierzona.
|
|
| |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>No wlasnie o to chodzi ze okreslenie np "male ciala poprostu dryfuja, splywaja na ziemie" z pradem energii nie jest wyjasnieniem fizycznym mechanizmu. >Twierdzisz że ciała nie dryfują z przepływem energii? >Zatem wytłumacz np. takie zjawiska: >1. dryfowanie elektronów w przewodnikach podczas przepływu energii elektrycznej
W dobrym przybliżeniu działa taki wzorek, że siła, jakiej doznaje ładunek q w zewnętrznym polu E to qE. Mylisz chyb przyczynę ze skutkiem. Co jest tego przyczyną - nie wiem, co skutkiem - i nie tylko tej pomyłki - widać.
>2. znoszenie dźwięku z wiatrem
No i? Ale dźwięk to fala zmian ciśnienia, jej propagacja WYMAGA ośrodka. No to skoro ośrodek się porusza, to i fala się porusza względem tego, względem czego ośrodek się porusza, niż by się była poruszała, gdyby się był nie poruszał. Czyli w czasie ciszy.
(np ciemna energia, krasnoludki, duchy) jest w historii dobrze znana, lecz jej wyniki niestety zawsze okazywaly sie mierne. >Nie tworzę żadnych bytów. >Energia obecna w kosmosie (w pustej przestrzeni!) jest już dobrze znana i dokładnie pomierzona.
Przykłady, liczby - najchętniej odnośnik do jakiejś recenzowanej pracy.
|
|
| | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>No wlasnie o to chodzi ze okreslenie np "male ciala poprostu dryfuja, splywaja na ziemie" z pradem energii nie jest wyjasnieniem fizycznym mechanizmu. >>Twierdzisz że ciała nie dryfują z przepływem energii? >>Zatem wytłumacz np. takie zjawiska: >>1. dryfowanie elektronów w przewodnikach podczas przepływu energii elektrycznej >W dobrym przybliżeniu działa taki wzorek, że siła, jakiej doznaje >ładunek q w zewnętrznym polu E to qE. Mylisz chyb przyczynę ze skutkiem.
Błąd podstawowy rozumowania. To dryfowanie elektronów w przewodnikach nie jest dowolne i bezładne. Z tego wynika techniczna definicja prądu, jako ukierunkowany przepływ elektronów. A co powoduje ten przepływ? Otóż po pierwsze. Energia to zdolność do wykonania pracy. Energia nic nie porywa. Energia jest stanem do wykonania jakiejś pracy (fizycznej). Natomiast różnica energii przy przesuwaniu ładunku elektrycznego w polu ekwipotencjalnym w dwóch punktach między którymi przemieszczamy ten ładunek, jest energią którą zyskujemy lub tracimy. W elektrotechnice nazywane jest to napięciem. Po drugie. A elektrony są porywane nie przez energię sensu stricto ale przez falę elektromagnetyczną wywołaną przez źródło zasilania o pewnej określonej nadwyżce potencjału nad drugim punktem o energii potencjalnej. Taka fala występuje zawsze przy zachowaniu zasady łączenia elektrycznego dwóch punktów o różnych potencjałach. Taki stan rzeczy jest naturalny w fizyce, że każdy układ termodynamiczny zmierza zawsze do stanu o potencjale najniższym, czyli równowagi stałej. Dlatego więc ten który mówi że elektron porusza się z szybkością światła, jest w błędzie. Z szybkością światła porusza się fala elektromagnetyczna/tak jak światło, też będące falą elektromagnetyczną.
>>2. znoszenie dźwięku z wiatrem >No i? Ale dźwięk to fala zmian ciśnienia, jej propagacja WYMAGA >ośrodka. No to skoro ośrodek się porusza, to i fala się porusza >względem tego, względem czego ośrodek się porusza, niż by się >była poruszała, gdyby się był nie poruszał. Czyli w czasie ciszy.
Tu proponowałbym teoretykowi fizyki narysować sobie prosty rysunek ze składania prędkości, co w szkole średniej nie powinno być trudne. Jest to kwestia typu źródło nie poruszające się ale ośrodek się porusza, lub źródło poruszające się w stosunku do nieporuszającego się ośrodka.
A bąbelki to sobie odpuść. Aż dziw bierze, że tak podstawowej wiedzy z fizyki nie znasz. Poczytaj sobie co warunkuje pływalność ciała i jak wpływa ciężar właściwy na zdolności wyporu cieczy (prawo Archimedesa). Czy bąbelki powietrza zwiększają wypór cieczy czy zmniejszają? Czy woda w strumieniu nie jest ośrodkiem? Przemyśl to.
>(np ciemna energia, krasnoludki, duchy) jest w historii dobrze znana, lecz jej wyniki niestety zawsze okazywaly sie mierne. >>Nie tworzę żadnych bytów.
Ależ tworzysz nowe byty w Twoim pojęciu. Te sprawy już dawno zostały rozstrzygnięte i przyjęte jako że oparte są na tej "nieważnej" matematyce.
>>Energia obecna w kosmosie (w pustej przestrzeni!) jest już dobrze znana i dokładnie pomierzona.
Kosmos, jeśli już dzielisz włos na czworo nie jest pusty! Jest pełen atomów wodoru i elementów składowych atomów np. protonów. Jak i przez kogo została pomierzona/podaj metodykę pomiaru? Więc jak wielka to energia skoro nie znamy granic Wszechświata?
>Przykłady, liczby - najchętniej odnośnik do jakiejś recenzowanej >pracy.
Tego zdania nie rozumiem.
Musiałem przerwać pisaninę, ale miałem ochotę odpisać. Przepraszam ale też prozą jak przedmówcy. Nie szanuje się tu żadnych wyliczeń.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>>>No wlasnie o to chodzi ze okreslenie np "male ciala poprostu dryfuja, splywaja na ziemie" z pradem energii nie jest wyjasnieniem fizycznym mechanizmu. >>>Twierdzisz że ciała nie dryfują z przepływem energii? >>>Zatem wytłumacz np. takie zjawiska: >>>1. dryfowanie elektronów w przewodnikach podczas przepływu energii elektrycznej >>W dobrym przybliżeniu działa taki wzorek, że siła, jakiej doznaje >>ładunek q w zewnętrznym polu E to qE. Mylisz chyb przyczynę ze skutkiem. >Błąd podstawowy rozumowania. To dryfowanie elektronów w przewodnikach nie jest dowolne i bezładne.
Nie twierdzę tego, tj. przy zderzeniu z tym i owym jest, ale średnio tak czy siak - jest zewnętrzne pole, jest prąd.
> Z tego wynika techniczna definicja prądu, jako ukierunkowany przepływ elektronów. A co powoduje ten przepływ? Otóż po pierwsze. Energia to zdolność do wykonania pracy. Energia nic nie porywa. Energia jest stanem do wykonania jakiejś pracy (fizycznej).
Ok, zapas energii można wymienić na pracę.
> Natomiast różnica energii przy przesuwaniu ładunku elektrycznego w polu ekwipotencjalnym w dwóch punktach między którymi przemieszczamy ten ładunek, jest energią którą zyskujemy lub tracimy. W elektrotechnice nazywane jest to napięciem. Po drugie. A elektrony są porywane nie przez energię sensu stricto ale przez falę elektromagnetyczną wywołaną przez źródło zasilania o pewnej określonej nadwyżce potencjału nad drugim punktem o energii potencjalnej. Taka fala występuje zawsze przy zachowaniu zasady łączenia elektrycznego dwóch punktów o różnych potencjałach. Taki stan rzeczy jest naturalny w fizyce, że każdy układ termodynamiczny zmierza zawsze do stanu o potencjale najniższym, czyli równowagi stałej.
Może tak jest w elektrostatyce, nie znam osobiście termodynamicznego opisu tej działki. Wystarczy minimalizacja energii czy "działania" - to jest najogólniejsze.
> Dlatego więc ten który mówi że elektron porusza się z szybkością światła, jest w błędzie. Z szybkością światła porusza się fala elektromagnetyczna/tak jak światło, też będące falą elektromagnetyczną.
A ktoś to mówił?...
>>>2. znoszenie dźwięku z wiatrem >>No i? Ale dźwięk to fala zmian ciśnienia, jej propagacja WYMAGA >>ośrodka. No to skoro ośrodek się porusza, to i fala się porusza >>względem tego, względem czego ośrodek się porusza, niż by się >>była poruszała, gdyby się był nie poruszał. Czyli w czasie ciszy. >Tu proponowałbym teoretykowi fizyki narysować sobie prosty rysunek ze składania prędkości, co w szkole średniej nie powinno być trudne. Jest to kwestia typu źródło nie poruszające się ale ośrodek się porusza, lub źródło poruszające się w stosunku do nieporuszającego się ośrodka.
No i? Przecież nie pisałem nic o wpływie ruchu źródła czy wiatru na częstotliwość czy długość fali rejestrowanej tu i tam...
>A bąbelki to sobie odpuść. Aż dziw bierze, że tak podstawowej wiedzy z fizyki nie znasz. Poczytaj sobie co warunkuje pływalność ciała i jak wpływa ciężar właściwy na zdolności wyporu cieczy (prawo Archimedesa). Czy bąbelki powietrza zwiększają wypór cieczy czy zmniejszają? Czy woda w strumieniu nie jest ośrodkiem? Przemyśl to.
A, ok, nie do mnie piszesz...
>>Przykłady, liczby - najchętniej odnośnik do jakiejś recenzowanej >>pracy. >Tego zdania nie rozumiem.
To była moja odpowiedź - na rewelacje o energii kosmosu itp.
|
|
| | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | Przepraszam. Zrobiłem wpis niefortunnie pod Twoją wypowiedzią. Wygląda to tak jakbym Tobie odpowiadał. Niestety moje niechlujstwo. Winienem zrobić wpis pod wypowiedzią "ultramarynata", piętro wyżej. Wygląda to teraz fatalnie, jakbym do Ciebie się zwracał. Pod spodem mojej wypowiedzi starałem się to wyjaśnić. Znów źle. Jak już, to wyjaśnienie winno być na początku. Do "ultramarynata" zacząłem pierwotnie pisać, ale musiałem z przyczyn obiektywnych przerwać. Dołączyłem się później, do Twoich wypowiedzi, ale adresatem był "ultramarynat". Nie mogłem wytrzymać i nie zareagować na jego trzy problemy inaczej, jak tylko zwrócić mu uwagę, że spostrzeżenia i wątpliwości jakimi się podzielił w tych trzech punktach, rozwiązałby średnio zdolny uczeń liceum. Czysto "hillyshotorbitus", z tą wiedzą. I popatrz. Żaden z nich nie czuje żadnej żenady by wykłócać się na tematy o których nie mają pojęcia. Zresztą zrobił to szybciej "Ebvalaim". Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Ależ nie ma za co  Zresztą dało mi to do myślenia - bo prąd jest niby prąd, ruch ładunku, najczęściej rozumiany jako "w metalu", tymczasem F = q*E i (w przypadku stałego pola) ruch przyspieszony - to dobra wersja raczej dla lampy elektronowej (niechby i fragment obwodu - prawie "elektronicznego" już), a w przewodniku jeszcze są zderzenia z siecią itp., więc ruch zdecydowanie jednostajny, o ile jest stałe natężenie i ustali się temperatura itp.
|
|
| | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > Ależ nie ma za co Zresztą dało mi to do myślenia - bo prąd jest niby prąd,> ruch ładunku, najczęściej rozumiany jako "w metalu", tymczasem F = q*E i (w> przypadku stałego pola) ruch przyspieszony - to dobra wersja raczej dla lampy elektronowej (niechby i fragment obwodu - prawie "elektronicznego" już),> a w przewodniku jeszcze są zderzenia z siecią itp., więc ruch zdecydowanie> jednostajny, o ile jest stałe natężenie i ustali się temperatura itp.> No wiesz? Czuję się sprowokowany (bo też byłem krótkofalowcem). W sumie to żadnej różnicy nie ma w opowieściach o prądzie między dużymi mocami przesyłowymi (energetyka), a maleńkimi mocami w radiotechnice/i pokrewnych. Np. "cwaniacy" typu naszych rozmówców (o ile by znali fizykę) zapytają: "Więc w którą stronę ten prąd w końcu płynie od plusa do minusa czy może odwrotnie?". Otóż takie pytanie nie powinno nigdy paść, że strony pytającego, bo go deklasuje. Jeśli mówimy, że prąd to uporządkowany ruch elektronów, to w którą stronę? "Do plusa, bo elektron jest ujemny!" I tu należy odnieść się do materiałoznawstwa. Bo zaraz, przeskakując wywody, można zapytać co to przewodnik a co to dielektryk. "No tak, ale plus", to potencjał wyższy we wszelkich rozważaniach typu wyższy-niższy. Łatwiej skojarzyć sobie w oparciu o matematykę, że plus to wartość większa jak bez plusa. Kojarząc więc matematykę i fizykę (para nierozłączna po wieki), przyjęto łatwo skojarzane pojęcia, że plus to więcej, a więc wyższy. Tak więc w sumie nic się nie zmienia, a należy tylko przyjmować pojęcia kojarzone przyjaźniej/lepiej i dalej operować na bazie tych umownych określeń. I daję słowo pomyłek nie ma, jak dotąd. Grasz w brydża? To tak jakby rozgrywać stół "na odwrotną rękę". Zasady te same tylko pomijamy istotę kierunku przepływu strumienia elektronów, bo w efekcie jest nie ważna, a efekt się liczy. Stąd i powstawanie temperatury w skutek przepływu prądu (co są stratami na przepływie w skutek naturalnej rezystancji przewodnika. Jak ją określić? Ano zdolność do samoistnego tworzenia elementów zdolnych do przenoszenia ładunku elektrycznego). W Twoim wywodzie masz rację. Z małym sprostowaniem. Przy prądzie stałym nie ma efektu mechaniki Newton'owskiej. "Stała siła i element rozpędzany o masie/ładunku to dochodzimy po czasie do zaiste kosmicznych prędkości". No nie zupełnie. Trzeba pamiętać, że nie grzebiemy w materii newton'owskiej. Grzebiemy w elementach tej materii (wg Demokryta). A tu nie ma Newtona. Im szybszy przepływ elektronów (prądu tzw.), tym większy odczuwalny opór dla przepływu wynikający z pozornej"gęstości" elementów/nośników ładunku, co sprowadza zagadnienie do stałego oporu wobec prób jego pokonania (w technologii kosmicznej, także ziemskiej, wykorzystuje się kriogenikę, dającą możliwość pracy w stałych, określonych warunkach, a poza tym jako krótkofalowiec wiesz, że to jest technika eliminacji szumów/przebiegów (stochastycznych, szumów własnych wzmacniacza). Tak jak w samochodzie. Im większa prędkość tym większy opór i to rosnący nieliniowo. Dlaczego? Bo wszelkie układy fizyczne, podlegające prawom powszechnym przepływu energii, jak napisałem termodynamiki, zmierza do stanów o najniższym poziomie. "Broni się układ zastany" przed wyprowadzaniem ze stanu równowagi stałej. No ale się zapędziłem! Ho ho! Wybacz to tylko proza. Nie ma sensu na tym forum robić długich przewodów w oparciu o matematyczne argumenty, bo po prostu, mało kto to zrozumie. Co widać po wypowiedziach naszych nowych, z zacięciem odkrywczych, kolegów z forum.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >Ależ nie ma za co Zresztą dało mi to do myślenia - bo prąd jest niby prąd,> >ruch ładunku, najczęściej rozumiany jako "w metalu", tymczasem F = q*E i (w> >przypadku stałego pola) ruch przyspieszony - to dobra wersja raczej dla lampy elektronowej (niechby i fragment obwodu - prawie "elektronicznego" już),> >a w przewodniku jeszcze są zderzenia z siecią itp., więc ruch zdecydowanie> >jednostajny, o ile jest stałe natężenie i ustali się temperatura itp.> >> No wiesz? Czuję się sprowokowany (bo też byłem krótkofalowcem).O. A ja nie jestem - ino gitarzystą, co w latach maturalnych raz spiekł jakiś wzmacniacz "od przepisu w pisemku"... Nawet grał, ale przesterowywał bez możliwości "wyczyszczenia". > W sumie to żadnej różnicy nie ma w opowieściach o prądzie między dużymi mocami przesyłowymi (energetyka), a maleńkimi mocami w radiotechnice/i pokrewnych. Np. "cwaniacy" typu naszych rozmówców (o ile by znali fizykę) zapytają: "Więc w którą stronę ten prąd w końcu płynie od plusa do minusa czy może odwrotnie?". Otóż takie pytanie nie powinno nigdy paść, że strony pytającego, bo go deklasuje. Jeśli mówimy, że prąd to uporządkowany ruch elektronów, to w którą stronę? "Do plusa, bo elektron jest ujemny!"No tak, ale rzeczywistość swoje, a konwencje swoje, o czym piszesz później. > elementów zdolnych do przenoszenia ładunku elektrycznego). W Twoim wywodzie masz rację. Z małym sprostowaniem. Przy prądzie stałym nie ma efektu mechaniki Newton'owskiej. "Stała siła i element rozpędzany o masie/ładunku to dochodzimy po czasie do zaiste kosmicznych prędkości".No nie ma, i nie twierdziłem tego... Twierdziłem, że przy jakimś tam napięciu na elektrodach w rurze próżniowej można przyspieszać te elektrony, w przewodniku - zupełnie inna sytuacja. > No nie zupełnie. Trzeba pamiętać, że nie grzebiemy w materii newton'owskiej. Grzebiemy w elementach tej materii (wg Demokryta). A tu nie ma Newtona. Im szybszy przepływ elektronów (prądu tzw.), tym większy odczuwalny opór dla przepływu wynikający z pozornej"gęstości" elementów/nośników ładunku, co sprowadza zagadnienie do stałego oporu wobec prób jego pokonania (w technologii kosmicznej, także ziemskiej, wykorzystuje się kriogenikę, dającą możliwość pracy w stałych, określonych warunkach, a poza tym jako krótkofalowiec wiesz, że to jest technika eliminacji szumów/przebiegów (stochastycznych, szumów własnych wzmacniacza).Ha - tego nie wiedziałem... (Szumy to dla mnie czarna magia, podobnie jak wszelkie ekranowania. Z grubsza rozumiem, czemu 2 cewki "podwójnego" przetwornika gitarowego kasują zbierany z transformatora wzmacniacza sygnał 50Hz - ale wszelkie elektroniczne zabiegi typu "prowadź obwód żarzenia tak i siak..." przypominają mi trochę czarną magię...) > Tak jak w samochodzie. Im większa prędkość tym większy opór i to rosnący nieliniowo. Dlaczego? Bo wszelkie układy fizyczne, podlegające prawom powszechnym przepływu energii, jak napisałem termodynamiki, zmierza do stanów o najniższym poziomie. "Broni się układ zastany" przed wyprowadzaniem ze stanu równowagi stałej.Jasne - po prostu opór rośnie z temperaturą, a ta z mocą traconą na pokonywaniu tego oporu... Aż w końcu coś tam się ustala - np. przy ustalonym napięciu zaczynamy od wyższego niż końcowe natężenia, od mocy wydzielanej na oporze rośnie temperatura, więc zmniejsza się natężenie, etc.etc. - cholera, właśnie sobie przypomniałem, że usiłowałem modelować zachowanie się kaloryferów w wielopokojowym domu i nie dokończyłem... No a to prawie to samo, ino zamiast akumulatora jest palenisko  Więc zdecydowanie piszmy, na naukę nigdy nie jest za późno!
|
|
| | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > Jasne - po prostu opór rośnie z temperaturą, a ta z mocą traconą na pokonywaniu> tego oporu... Aż w końcu coś tam się ustala - np. przy ustalonym napięciu zaczynamy> od wyższego niż końcowe natężenia, od mocy wydzielanej na oporze rośnie temperatura,> więc zmniejsza się natężenie, etc.etc. - cholera, właśnie sobie przypomniałem, że> usiłowałem modelować zachowanie się kaloryferów w wielopokojowym domu i nie> dokończyłem... No a to prawie to samo, ino zamiast akumulatora jest palenisko  > Więc zdecydowanie piszmy, na naukę nigdy nie jest za późno!Słusznie. En. cieplna to nic innego jak stan ruchu cząstek. Im większa, tym ruch intensywniejszy, co się bezpośrednio wiąże ze wzrostem oporu przepływu. A ciepło (w fizyce zresztą nie ma pojęcia "zimno"), może być dostarczane z zewnątrz (tak działają np. czujniki temperatury), jak i wytwarzane wewnątrz ciała (zakłócenia odbioru sygnału przez szumy własne wzmacniaczy sygnału). Oczywiście w pewnym momencie temperatura przestaje się podnosić, bo ilość ciepła wytworzona jest całkowicie oddawana otoczeniu. Wtedy każda nadwyżka temperatury nad temperaturą otoczenia jest odbierana przez to otoczenie. Cytat:Więc zdecydowanie piszmy, na naukę nigdy nie jest za późno! Zdecydowanie tak! Tylko gorzej z tymi, którzy uważają, że już tyle wiedzą, iż to powiedzonko mogą ignorować. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>Ależ nie ma za co Zresztą dało mi to do myślenia - bo prąd jest niby prąd,> >>ruch ładunku, najczęściej rozumiany jako "w metalu", tymczasem F = q*E i (w> >>przypadku stałego pola) ruch przyspieszony - to dobra wersja raczej dla lampy elektronowej (niechby i fragment obwodu - prawie "elektronicznego" już),> >>a w przewodniku jeszcze są zderzenia z siecią itp., więc ruch zdecydowanie> >>jednostajny, o ile jest stałe natężenie i ustali się temperatura itp.> >>> >No wiesz? Czuję się sprowokowany (bo też byłem krótkofalowcem).> O. A ja nie jestem - ino gitarzystą, co w latach maturalnych raz> spiekł jakiś wzmacniacz "od przepisu w pisemku"... Nawet grał, ale> przesterowywał bez możliwości "wyczyszczenia".Ha, ha! Z perspektywy czasu jest to przesympatycznie fajne. Nigdy się nie urodzi dobry elektryk/elektronik jak przed tym czegoś porządnie nie s..ieldoli. To jest przeurocze stąd, że zmusza do szukania przyczyn a więc szukania wiedzy. W Twoim przypadku nie sprawdziłeś pewnie pętli ARW (automatyczna regulacja wzmocnienia), no filtrów górno-zaporowych. Dlatego miałeś przesterowanie, bardzo nieprzyjemne w odsłuchu.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >Nie mogłem wytrzymać i nie zareagować na jego trzy problemy inaczej, jak tylko zwrócić mu uwagę, że spostrzeżenia i wątpliwości jakimi się podzielił w tych trzech punktach, rozwiązałby średnio zdolny uczeń liceum.
Oczywiście. Panowie licealiści potrafią:
F = eE = mg = ma = pS = qv x B = ...
wszystko jasne?
|
|
| | | | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>Nie mogłem wytrzymać i nie zareagować na jego trzy problemy inaczej, jak tylko zwrócić mu uwagę, że spostrzeżenia i wątpliwości jakimi się podzielił w tych trzech punktach, rozwiązałby średnio zdolny uczeń liceum. >Oczywiście. Panowie licealiści potrafią: >F = eE = mg = ma = pS = qv x B = ... >wszystko jasne?
Dla mnie nic. Chętnie poznam objaśnienie od oświeconego.
|
|
| | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Nie mogłem wytrzymać i nie zareagować na jego trzy problemy inaczej, jak tylko zwrócić mu uwagę, że spostrzeżenia i wątpliwości jakimi się podzielił w tych trzech punktach, rozwiązałby średnio zdolny uczeń liceum. >>Oczywiście. Panowie licealiści potrafią: >>F = eE = mg = ma = pS = qv x B = ... >>wszystko jasne? >Dla mnie nic. Chętnie poznam objaśnienie od oświeconego.
A dla mnie w ogóle nic. Pisałem o składaniu prędkości i nic. Nic się pisze matmie 0. I już mnie nuży przypominanie by pisać z sensem.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | No i dlatego wypada go sprowokować do pisania "o matmie" - skutki w przypadku pana sorbitusa są z grubsza znane - jeszcze się (wg moich standardów) na ten temat nie zająknął. Jest to w czymś okrutne - prawie jak w tym żarcie o mumii, która żadnym badaczom nie dała się datować, dopiero u Rosjan wyszło, że Ramzes któryś tam... Inni pytają: skąd to? A wschodni: "u nas każdy się przyznaje"
|
|
| | | | | | | | | |  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | > No i dlatego wypada go sprowokować do pisania "o matmie" - skutki> w przypadku pana sorbitusa są z grubsza znane - jeszcze się (wg> moich standardów) na ten temat nie zająknął.> Jest to w czymś okrutne - prawie jak w tym żarcie o mumii, która żadnym> badaczom nie dała się datować, dopiero u Rosjan wyszło, że Ramzes któryś> tam... Inni pytają: skąd to? A wschodni: "u nas każdy się przyznaje"  Akurat w "moim" opisie prawie cale zachowanie, strukture swiata, jego ewolucje -od atomow przez gwiazdy, planety i galaktyki- gdzie mierzalna koncentracja masy powoduje empiryczna mierzalna ekspansje przestrzeni ... ..mozna opisac na kartce papieru za pomoca geometrii - olowka i cyrkla, a wielkosci masy i przestrzeni da sie zmierzyc empirycznie...co do Ciebie jakby nie dociera (Ty oczekujesz "wyliczen z wzorow" lol ..tylko juz pytalem tysiac razy ...CO DZIEKI TEMU ZROZUMIESZ ...ZE PRZESTRZEN SIE ROZSZERZA ?...jesli rzekomo wylicze to z wzorow Einsteina ? ..kumosz jak ciezko opetani/chorzy na glowe jestescie wyznawcy ducha ciemnosci ?)  Skoki elektronow "dalej od jadra" -EFEKT FOTOELEKTRYCZNY- ekspansja przestrzeni atomu opisujaca mikroswiat/ budowe atomu/chemia/termodynamika/elektromagnetyzm Skoki gazowych gigantow (Jowisz Nicea) na dalsze orbity "dalej od jadra" (uklady planetarne) Ekspansja przestrzenna gwiazd (okreslona przez poziom energetyczny/koncentracje rdzenia) Rozszerzanie sie kosmosu (kumulacja materii w centrach galaktyk=kazda ucieka od kazdej-schemat wielkoskalowy) ........ W opozycji zagmatwane rownania OTW oparte o tensorowa nieeuklidesowa geometrie A teraz zasadnicza kwestia...odpowiedz dla porownania ...CO DZIEKI TEORI DZIUR- STUDNI GRAWITACYJNYCH = POKRECONYM ROWNANIOM OTW ...OPISZESZ W RZECZYWISTYM SWIECIE ? Na co konkretnie mozesz nalozyc blueprint-schemat zakrzywienia geometrycznego przestrzeni w celu opisania rzeczywistosci... na atomy ? na gwiazdy... uklad sloneczny ? (TAK? TO NARYSUJ LEJ UKLADU SLONECZNEGO I PLANETY W NIM, ew wklej cos z neta... niestety nie ma takiej opcji, gdyz schemat taki nie istnieje i to dlatego wlasnie ..z powodu braku mozliwsoci sensownej obrony, czy logicznej=realnej-zdroworozsadkowej argumentacji [gdyz model w ktory uwierzyles calkowicie ja wyklucza] przezywasz emocjonalny szok i jedyne co jestes w stanie wykrztusic jako odpowiedz to ..."BELKOT" ..co samo w sobie jest pustym belkotem) .. a moze wyginajaca sie przestrzen wyjasnia strukture galaktyk, albo przyczyne ekspansji jej kierunek, ew cos w chemii ? ...(czy znow przywolasz GPSa ?  ..tyle ze ten rowniez jako "argument potwierdzajacy strukture kosmosu OTW" nie ma logicznego sensu) Problem polega na tym, ze jesli FIZYKA TEORETYCZNA tak jak w wypadku einsteinowskiej wzglednosci jest bledna (zalozenie o absolutnej, nieskonczonej, wykrzywiajacej sie w studnie ....galaretowatej arenie przestrzennej ..zapozyczone ideowo z newtonwskiej i potomnych, rownie nieskonczonej tyle ze.. absolutnej pustki ...czy wogole niezrozumienie ze przestrzen to dystans a ten sie rozszerza, a nie wygina itp fundamenty logiki ) ..TO ROWNIEZ MATEMATYKA=GEOMETRIA STAJE sie oderwanym od rzeczywistosci- "BEZUZYTECZNYM KOSZMAREM" (tensorowe "rownania Einsteina" nie wyjasniajace niczego)
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >No i dlatego wypada go sprowokować do pisania "o matmie" - skutki> >w przypadku pana sorbitusa są z grubsza znane - jeszcze się (wg> >moich standardów) na ten temat nie zająknął.> >Jest to w czymś okrutne - prawie jak w tym żarcie o mumii, która żadnym> >badaczom nie dała się datować, dopiero u Rosjan wyszło, że Ramzes któryś> >tam... Inni pytają: skąd to? A wschodni: "u nas każdy się przyznaje"  > Akurat w "moim" opisie prawie cale zachowanie, strukture swiata, jego ewolucje -od atomow przez gwiazdy, planety i galaktyki- gdzie mierzalna koncentracja masy powoduje empiryczna mierzalna ekspansje przestrzeni ...Nie widziałem tego opisu - gdzie go opublikowałeś? > ..mozna opisac na kartce papieru za pomoca geometrii - olowka i cyrkla, a wielkosci masy i przestrzeni da sie zmierzyc empirycznie...co do Ciebie jakby nie dociera (Ty oczekujesz "wyliczen z wzorow" lol ..tylko juz pytalem tysiac razy ...CO DZIEKI TEMU ZROZUMIESZ ...ZE PRZESTRZEN SIE ROZSZERZA ?...jesli rzekomo wylicze to z wzorow Einsteina ? ..kumosz jak ciezko opetani/chorzy na glowe jestescie wyznawcy ducha ciemnosci ?)Jako fizyk potrzebuję liczb. Najchętniej niezmienników. > Skoki elektronow "dalej od jadra" -EFEKT FOTOELEKTRYCZNY- ekspansja przestrzeni atomu opisujaca mikroswiat/ budowe atomu/chemia/termodynamika/elektromagnetyzmObrazkami to w kierunku pacykarzy albo widzów sesji posterowej. Wzory, zdecydowanie - gdzie działa, gdzie nie, jakie przybliżenia stosujesz, jakie równania rozwiązujesz? > Skoki gazowych gigantow (Jowisz Nicea) na dalsze orbity "dalej od jadra" (uklady planetarne)> Ekspansja przestrzenna gwiazd (okreslona przez poziom energetyczny/koncentracje rdzenia)> Rozszerzanie sie kosmosu (kumulacja materii w centrach galaktyk=kazda ucieka od kazdej-schemat wielkoskalowy)> W opozycji zagmatwane rownania OTW oparte o tensorowa nieeuklidesowa geometrieRozgmatwuje się niekiedy, nie bój... > A teraz zasadnicza kwestia...odpowiedz dla porownania ...CO DZIEKI TEORI DZIUR- STUDNI GRAWITACYJNYCH = POKRECONYM ROWNANIOM OTW ...OPISZESZ W RZECZYWISTYM SWIECIE ?Pokręcony - nie znam takiej kwalifikacji naukowej. Sądzę, że nawet w psychiatrii takiego się nie stosuje, przynajmniej na konsylium. Ale może coś takiego usłyszałeś, jak wychodzili... > Na co konkretnie mozesz nalozyc blueprint-schemat zakrzywienia geometrycznego przestrzeni w celu opisania rzeczywistosci... na atomy ? na gwiazdy... uklad sloneczny ?Nie wiem, co to znaczy nałożyć blueprint-schemat zakrzywienia. Pytaj jak człowiek: "do czego chcę/muszę stosować opis w czasoprzestrzeni zakrzywionej?" > (TAK? TO NARYSUJ LEJ UKLADU SLONECZNEGO I PLANETY W NIM, ew wklej cos z neta...Przykro mi, mierzę/mierzyłem nieco wyżej, niż "wklej z neta"... Ale każdemu jego Everest. > niestety nie ma takiej opcji, gdyz schemat taki nie istnieje i to dlatego wlasnie ..z powodu braku mozliwsoci sensownej obrony, czy logicznej=realnej-zdroworozsadkowej argumentacji [gdyz model w ktory uwierzyles calkowicie ja wyklucza] przezywasz emocjonalny szok i jedyne co jestes w stanie wykrztusic jako odpowiedz to ..."BELKOT" ..co samo w sobie jest pustym belkotem)Jak wobec tego definiujesz "zdrowy rozsądek" - coś, co wydaje ci się, że ogarniasz i jesteś w stanie się na ten temat pluć? Mierzę wyżej - niestety... > .. a moze wyginajaca sie przestrzen wyjasnia strukture galaktyk, albo przyczyne ekspansji jej kierunek, ew cos w chemii ? ...(czy znow przywolasz GPSa ? ..tyle ze ten rowniez jako "argument potwierdzajacy strukture kosmosu OTW" nie ma logicznego sensu)A co ma wg ciebie logiczny sens? Oprócz twoich samorodnych odkryć, rzecz jasna? > Problem polega na tym, ze jesli FIZYKA TEORETYCZNA tak jak w wypadku einsteinowskiej wzglednosci jest bledna (zalozenie o absolutnej, nieskonczonej, wykrzywiajacej sie w studnie ....galaretowatej arenie przestrzennej ..zapozyczone ideowo z newtonwskiej i potomnych, rownie nieskonczonej tyle ze.. absolutnej pustki ...czy wogole niezrozumienie ze przestrzen to dystans a ten sie rozszerza, a nie wygina itp fundamenty logiki ) ..TO ROWNIEZ MATEMATYKA=GEOMETRIA STAJE sie oderwanym od rzeczywistosci- "BEZUZYTECZNYM KOSZMAREM" (tensorowe "rownania Einsteina" nie wyjasniajace niczego)Bełkot, przepraszam. Czysty szum w kolorze mózgowej miazgi. Może wytrząśnij ją z czaszki i się z kimś wymień - choćby z kanarkiem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | > >>No i dlatego wypada go sprowokować do pisania "o matmie" - skutki> >>w przypadku pana sorbitusa są z grubsza znane - jeszcze się (wg> >>moich standardów) na ten temat nie zająknął.> >>Jest to w czymś okrutne - prawie jak w tym żarcie o mumii, która żadnym> >>badaczom nie dała się datować, dopiero u Rosjan wyszło, że Ramzes któryś> >>tam... Inni pytają: skąd to? A wschodni: "u nas każdy się przyznaje"  > >Akurat w "moim" opisie prawie cale zachowanie, strukture swiata, jego ewolucje -od atomow przez gwiazdy, planety i galaktyki- gdzie mierzalna koncentracja masy powoduje empiryczna mierzalna ekspansje przestrzeni ...> Nie widziałem tego opisu - gdzie go opublikowałeś?> >..mozna opisac na kartce papieru za pomoca geometrii - olowka i cyrkla, a wielkosci masy i przestrzeni da sie zmierzyc empirycznie...co do Ciebie jakby nie dociera (Ty oczekujesz "wyliczen z wzorow" lol ..tylko juz pytalem tysiac razy ...CO DZIEKI TEMU ZROZUMIESZ ...ZE PRZESTRZEN SIE ROZSZERZA ?...jesli rzekomo wylicze to z wzorow Einsteina ? ..kumosz jak ciezko opetani/chorzy na glowe jestescie wyznawcy ducha ciemnosci ?)> Jako fizyk potrzebuję liczb. Najchętniej niezmienników.> >Skoki elektronow "dalej od jadra" -EFEKT FOTOELEKTRYCZNY- ekspansja przestrzeni atomu opisujaca mikroswiat/ budowe atomu/chemia/termodynamika/elektromagnetyzm> Obrazkami to w kierunku pacykarzy albo widzów sesji posterowej.> Wzory, zdecydowanie - gdzie działa, gdzie nie, jakie przybliżenia> stosujesz, jakie równania rozwiązujesz?> >Skoki gazowych gigantow (Jowisz Nicea) na dalsze orbity "dalej od jadra" (uklady planetarne)> >Ekspansja przestrzenna gwiazd (okreslona przez poziom energetyczny/koncentracje rdzenia)> >Rozszerzanie sie kosmosu (kumulacja materii w centrach galaktyk=kazda ucieka od kazdej-schemat wielkoskalowy)> >W opozycji zagmatwane rownania OTW oparte o tensorowa nieeuklidesowa geometrie> Rozgmatwuje się niekiedy, nie bój...> >A teraz zasadnicza kwestia...odpowiedz dla porownania ...CO DZIEKI TEORI DZIUR- STUDNI GRAWITACYJNYCH = POKRECONYM ROWNANIOM OTW ...OPISZESZ W RZECZYWISTYM SWIECIE ?> Pokręcony - nie znam takiej kwalifikacji naukowej. Sądzę, że nawet> w psychiatrii takiego się nie stosuje, przynajmniej na konsylium.> Ale może coś takiego usłyszałeś, jak wychodzili...> >Na co konkretnie mozesz nalozyc blueprint-schemat zakrzywienia geometrycznego przestrzeni w celu opisania rzeczywistosci... na atomy ? na gwiazdy... uklad sloneczny ?> Nie wiem, co to znaczy nałożyć blueprint-schemat zakrzywienia. Pytaj> jak człowiek: "do czego chcę/muszę stosować opis w czasoprzestrzeni> zakrzywionej?"> >(TAK? TO NARYSUJ LEJ UKLADU SLONECZNEGO I PLANETY W NIM, ew wklej cos z neta...> Przykro mi, mierzę/mierzyłem nieco wyżej, niż "wklej z neta"... Ale> każdemu jego Everest.> > niestety nie ma takiej opcji, gdyz schemat taki nie istnieje i to dlatego wlasnie ..z powodu braku mozliwsoci sensownej obrony, czy logicznej=realnej-zdroworozsadkowej argumentacji [gdyz model w ktory uwierzyles calkowicie ja wyklucza] przezywasz emocjonalny szok i jedyne co jestes w stanie wykrztusic jako odpowiedz to ..."BELKOT" ..co samo w sobie jest pustym belkotem)> Jak wobec tego definiujesz "zdrowy rozsądek" - coś, co wydaje ci się, że> ogarniasz i jesteś w stanie się na ten temat pluć? Mierzę wyżej - niestety...> >.. a moze wyginajaca sie przestrzen wyjasnia strukture galaktyk, albo przyczyne ekspansji jej kierunek, ew cos w chemii ? ...(czy znow przywolasz GPSa ? ..tyle ze ten rowniez jako "argument potwierdzajacy strukture kosmosu OTW" nie ma logicznego sensu)> A co ma wg ciebie logiczny sens? Oprócz twoich samorodnych odkryć, rzecz jasna?> >Problem polega na tym, ze jesli FIZYKA TEORETYCZNA tak jak w wypadku einsteinowskiej wzglednosci jest bledna (zalozenie o absolutnej, nieskonczonej, wykrzywiajacej sie w studnie ....galaretowatej arenie przestrzennej ..zapozyczone ideowo z newtonwskiej i potomnych, rownie nieskonczonej tyle ze.. absolutnej pustki ...czy wogole niezrozumienie ze przestrzen to dystans a ten sie rozszerza, a nie wygina itp fundamenty logiki ) ..TO ROWNIEZ MATEMATYKA=GEOMETRIA STAJE sie oderwanym od rzeczywistosci- "BEZUZYTECZNYM KOSZMAREM" (tensorowe "rownania Einsteina" nie wyjasniajace niczego)> Bełkot, przepraszam. Czysty szum w kolorze mózgowej miazgi. Może wytrząśnij> ją z czaszki i się z kimś wymień - choćby z kanarkiem.> ...
|
|
| |  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | > >No wlasnie o to chodzi ze okreslenie np "male ciala poprostu dryfuja, splywaja na ziemie" z pradem energii nie jest wyjasnieniem fizycznym mechanizmu.> Twierdzisz że ciała nie dryfują z przepływem energii?> Zatem wytłumacz np. takie zjawiska:> 1. dryfowanie elektronów w przewodnikach podczas przepływu energii elektrycznej> 2. znoszenie dźwięku z wiatrem> 3. dryfowanie z nurtem bąbelków powietrza, liści i ryby w rzeceSpowodowane jest nadwyzka ladunku zgromadzonego w elektronach i dazeniem do stanu rownowagi masowej-energetycznej...ale rozumiem ze rowniez zauwazasz ze w kazdym z tych przypadkow strumien opiera sie o mechaniczna interakcje - bombardowanie, pchanie obiektu i jest to jakby opisanie mechanizmu ruchu. Jesli jednak zalozymy ze nasz nowy strumien nie opiera sie o zasade "bombardowania" to wlasnie po 1wsze co pcha/niesie ..a po 2gie czy "nowy rodzaj strumienia" zauwazmy gdzies indziej jeszcze w swiecie empirycznym (o to mi bardziej szlo : ) > >Prawdziwe wyjasnienie eliminuje zlozonosc niewiadomej (brzytwa Ockhama). Metoda "wyjasnienia nieznanego zjawiska-bytu", za pomoca tworzenia kolejnego niewidzialnego (np ciemna energia, krasnoludki, duchy) jest w historii dobrze znana, lecz jej wyniki niestety zawsze okazywaly sie mierne.> Nie tworzę żadnych bytów.> Energia obecna w kosmosie (w pustej przestrzeni!) jest już dobrze znana i dokładnie pomierzona.Nie jest znana gdyz nazywana jest wlasnie ciemna - niewidzialna energia (chyba ze jest dobrze znana z tego ze jest nieznana i niewidzialna, nowy rodzaj wspolczesnej naukowej celebrytki). To hipotetyczny matematyczny/nieempiryczny twor wynik blednej OTW i zalozenia iz masa przestrzen wygina (a powinno byc ze sie rozszerza). To nie "pusta energia" (pustki-nicosci) kreujaca sie pcha fizycznie galaktyki w pustke nieskonczonej przestrzeni Einsteina (efekt=prawo Hubbla)...a jeszcze poki co nikt jeszcze nie zalapal, ze to galaktyki same tworza przestrzen efektywnie koncentrujac materie w jadrze kazdej z nich (zreszta co sie bede produkowal obejrzyl film nasa z wyprawy do centrum drogi mlecznej ) www.youtube.com/watch?v=2D-_VuNXuUUwww.racjonalista.pl/forum.php/s,740898Mnie bardziej chodzilo o to ze "strumienie grawitacyjne" (zalozmy ze tla, lub hipotetycznej pustki) nie sa chyba tak do konca mierzalne (czy sa) i stad myslalem ze podobnie jak krzywizny przestrzenne Einsteina, czy fale grawitacyjne i bozony Higgsa ...rowniez beda niewidzialne i niewykrywalne a na ich zauwazenie bedzie graniczyc z cudem i oczywiscie niezbedna bedzie najbardziej zaawansowana technologia, oraz biliony dolarow budzetu. ...a tak na zdrowy rozum jesli mamy obiekty A i B ..to czy nie jedynym logicznym rozwiazaniem grawitacji (schemat przyciagania) jest ze W PUNKTACH A i B PRZYCZYNA ATRAKCJI TKWIC MUSI, a nie wszedzie indziej (?)..czy to z powodu niewidzialnej krzywizny czy strumieni dochodzacych z konca kosmosu ..(wszystko tylko nie A i B) To tak samo jak z wyzej wymieniona ciemna energia ...widzisz na niebie galaktyke oddalajaca sie od naszej (najprostszy schemat ekspansji kosmosu) ...wiec znow JEDYNYM LOGICZNYM ROZWIAZANIEM JEST ZE TO "Z POWODU DZIALANIA/ISTNIENIA NIEJ SAMEJ" ! (czyli efektywnej kreacji - rozszerzania przestrzeni z powodu kumulacji masy=energii-temp w jadrze = galaktyki spiralne - centra gromad) ....DLACZEGO ? (i znow) BO LOGIKA MOWI ZE MASA (czyli widoczna galaktyka) TO JEDYNY EMPIRYCZNY SWIADEK NA MIEJSCU ZDARZENIA ...a pomimo tego naukowcy szukaja przyczyny oddalania sie wszedzie indziej, twierdzac dzis (najwieksza zagadka wspolczesnej kosmologii) ze to z powodu "niewidzialnych bytow energetycznych ktore wykreowaly sie z nicosci rozszerza sie kosmos" (cyrk mozna dodac iz nauka twierdzi zgodnie z prawem Hubbla jednoczesnie "dryfuje/frunie z predkosciami pod a nawet nadswietlnymi" w nieskonczona pustke nicosci OTW ..ktora to zapozyczyl Einstein od Newtona i potomnych = jeden wielki galimatias)
|
|
| | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) |
>...a tak na zdrowy rozum jesli mamy obiekty A i B ..to czy nie jedynym logicznym rozwiazaniem grawitacji (schemat przyciagania) jest ze W PUNKTACH A i B PRZYCZYNA ATRAKCJI TKWIC MUSI, a nie wszedzie indziej (?)..czy to z powodu niewidzialnej krzywizny czy strumieni dochodzacych z konca kosmosu ..(wszystko tylko nie A i B)
Zachowuję dla potomnych - jednak potrafisz (bełkocząc) przekazać coś, co może być - po odbełkoceniu i skonkretyzowaniu i ubraniu w matematykę - sensowne i nawet zgadza się - jakościowo - z obserwacjami. Nazywamy to lokalnością oddziaływań.
Czuj się doceniony. Reszta - bełkot bełkotu. Ja bym na twoim miejscu zajął się wyplataniem koszy z wikliny.
|
|
| | | |  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | >>...a tak na zdrowy rozum jesli mamy obiekty A i B ..to czy nie jedynym logicznym rozwiazaniem grawitacji (schemat przyciagania) jest ze W PUNKTACH A i B PRZYCZYNA ATRAKCJI TKWIC MUSI, a nie wszedzie indziej (?)..czy to z powodu niewidzialnej krzywizny czy strumieni dochodzacych z konca kosmosu ..(wszystko tylko nie A i B) >Zachowuję dla potomnych - jednak potrafisz (bełkocząc) przekazać coś, co >może być - po odbełkoceniu i skonkretyzowaniu i ubraniu w matematykę - >sensowne i nawet zgadza się - jakościowo - z obserwacjami. Nazywamy to lokalnością oddziaływań. >Czuj się doceniony. Reszta - bełkot bełkotu. Ja bym na twoim miejscu >zajął się wyplataniem koszy z wikliny.
Doceniony przez kogo niby Ciebie?...bezmyslna kopiarko/wklejarke wypranym ciezko mozgiem, dla ktorej wszystko co niezgodnie z "zaleceniami autorytetow" (google) jest belkotem..
Jak pisalem "przekonanie o Twojej madrosci" wynika wylacznie z faktu ociemnienia umyslowego i (jak mawial Einstein) nieskonczonej glupoty ludzkiej.
Nie dotarlo do Ciebie jeszcze (i podobnych tumanow intelektualnych) ze (przykladowo) prezentowana prze mnie teza O ROZSZERZAJACEJ SIE PRZESTRZENI, nie wynika (jak sie Tobie pod pusta kopula wydaje) z NIEWIEDZY-NIEUCTWA (i naprawde dzieki za uswiadamianie mnie i nauczanie ze PRZESTRZEN SIE NIE ROZSZERZA TYLKO WYGINA, wg 100%potwierdzonej OTW) ...a raczej z faktu ze Twoj wyprany leb...nie zauwazyl zaprezentowania NOWEJ HIPOTEZY DOTYCZACEJ CZASU I PRZESTRZENI, oraz jej relacji/zwiazkow z masa popartych obserwacynymi dowodami empirycznymi.
Problem ukazuje rowniez jak niebezpieczne/toksyczne dla prawdziwej nauki sa wspolczesne media - "wyksztalcone szarlatany", ktore "niewidzialne duchy" - czarne dziury/energie/bozony/fale uznaja za wlasna-aktualna-obowiazujaca fizyke (co daje im granty i pozycje "autorytetow"), a dowody PRAWDZIWEJ empirycznej obserwacji (praktycznie wykluczajace ich model) oceniaja jako brednie, belkot, nieuctwo (itp puste nie poparte jakakolwiek argumentacja epitety).
Wg mnie jako "naukowiec" juz nizej upasc nie mozna ...ale niech historia to oceni : )
.
|
|
| | | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Czyli fluktuacja...
|
|
ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | Pytania odnośnie ilości energii w promieniowaniu tła CMB to sobie raczej darujcie - są miliony artykułów na temat!
Tak obrazkowo - tej energii jest chyba tyle co: masa z całego kosmosu razem wzięta x c^2 / 700 !!!
innymi słowy: bierzemy około 25% masy całego Wszechświata w postaci wodoru, i robimy z tego bombę termojądrową!
Tylko tyle tego jest.
|
|
 | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >Pytania odnośnie ilości energii w promieniowaniu tła CMB to sobie raczej darujcie - są miliony artykułów na temat! >Tak obrazkowo - tej energii jest chyba tyle co: >masa z całego kosmosu razem wzięta x c^2 / 700 !!
Ale E = mc^2 jest wzorem nierelatywistycznym. Pomijam już kwestię "chyba"...
>innymi słowy: bierzemy około 25% masy całego Wszechświata w postaci wodoru, >i robimy z tego bombę termojądrową! >Tylko tyle tego jest.
Whatever...
|
|
|  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | > Ale E = mc^2 jest wzorem nierelatywistycznym. Pomijam już kwestię "chyba"...Obawiam się, że macie tu mizerne pojęcie o fizyce. Zapewne moderator też gimnazjalista, no więc powywalał wszystkich powyżej swojego poziomu. Sorry, dzieciaki ale to forum spadło zupełnie na psy. Dobranoc. PS. Moderator: wykasuj ten temat, wraz moim kontem, bo byłby wielki wstyd gdyby tu jakikolwiek ślad po mnie pozostał.
|
|
| |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Ale E = mc^2 jest wzorem nierelatywistycznym. Pomijam już kwestię "chyba"...> Obawiam się, że macie tu mizerne pojęcie o fizyce.> Zapewne moderator też gimnazjalista, no więc powywalał wszystkich powyżej swojego poziomu.> Sorry, dzieciaki ale to forum spadło zupełnie na psy.> Dobranoc.> PS. Moderator: wykasuj ten temat, wraz moim kontem, bo byłby wielki wstyd gdyby tu jakikolwiek ślad po mnie pozostał.  No i tak ominęła nas okazja poznania nowej hipotezy grawitacji. Ja byłem bardzo ciekaw, na co stać rozbuchaną wyobraźnię ludzi. Cytat:Moderator: wykasuj ten temat, wraz moim kontem, bo byłby wielki wstyd gdyby tu jakikolwiek ślad po mnie pozostał. No to tak jak w powiedzeniu: "Puścić bąka i uciec to łatwo, gorzej tym, którzy muszą to wąchać." Komu większy wstyd, o ile można stopniować ten wyraz? No to pa.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>Ale E = mc^2 jest wzorem nierelatywistycznym. Pomijam już kwestię "chyba"... >Obawiam się, że macie tu mizerne pojęcie o fizyce.
Tfu! Specjalnie-relatywistycznym, nie ogólnie... My bad.
|
|
 | | Wenancjusz (16441 punktów) | >Pytania odnośnie ilości energii w promieniowaniu tła CMB to sobie raczej darujcie - są miliony artykułów na temat! >Tak obrazkowo - tej energii jest chyba tyle co: >masa z całego kosmosu razem wzięta x c^2 / 700 !!! >innymi słowy: bierzemy około 25% masy całego Wszechświata w postaci wodoru, >i robimy z tego bombę termojądrową! >Tylko tyle tego jest. > Ciągle mnie trapi skąd znasz wielkość a tym samym domniemaną masę Wszechświata? Skąd podzielnik 700 się wziął? Z jakiego komiksu?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) |
>Ciągle mnie trapi skąd znasz wielkość a tym samym domniemaną masę Wszechświata? Skąd podzielnik 700 się wziął? Z jakiego komiksu?
Nie no, 700 jest w tym sensie nie z komiksu, że jeśli weźmiesz (z komiksu albo nie) masę i energię (czego?...) i zechcesz je na siłę wtłoczyć - nie wiadomo, na jakiej podstawie - bo w kosmologii z "E = mc^2" należy b. ostrożnie* - i nie wychodzi równe, no to można spytać o czynnik. Z jego komiksów (albo nie) wynikło mu akurat 1/700 - tak przynajmniej rozumiem. Bodaj jedyna rzecz z tej twórczości - ale może mam zaćmienie.
(*) Lokalnie pewnie można, jeśli ograniczać się do oddziaływań silnych i elektrosłabych i uzasadni się, że przybliżenie czasoprzestrzenią płaską jest do stolerowania; globalnie - raczej ciężko, bo ten wzorek nie uwzględnia grawitacji.
|
|
|  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >>Pytania odnośnie ilości energii w promieniowaniu tła CMB to sobie raczej darujcie - są miliony artykułów na temat! >>Tak obrazkowo - tej energii jest chyba tyle co: >>masa z całego kosmosu razem wzięta x c^2 / 700 !!! >>innymi słowy: bierzemy około 25% masy całego Wszechświata w postaci wodoru, >>i robimy z tego bombę termojądrową! >>Tylko tyle tego jest. >> >Ciągle mnie trapi skąd znasz wielkość a tym samym domniemaną masę Wszechświata? Skąd podzielnik 700 się wziął? Z jakiego komiksu? > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność. >
Widać że macie poważne tyły z podstaw fizyki; to jest już poza wszelką dyskusją.
Zatem wytłumaczę to - 'pro publico bono':
1. w kosmosie jest około 75% wodoru, oraz prawie 25% He4, i plus trochę cięższych pierwiastków, co jest już mało ważne 2. synteza jednego jądra He4 daje ponad 28MeV energii, czyli 7MeV na 1 nukleon 4. masa-energia nukleonu wynosi około: 940MeV, czyli synteza He4 (bomba wodorowa) ma efektywność: 7/940 = 0.0075 z mc^2 5. 1/4 masy x 0.0075 = 1/537
Co znaczy, że energia tła kosmicznego stanowi prawie 1/500 masy całego Wszechświata: E_tła = mc^2 / 500 !!!
Jest to kompletnie niewyobrażalna ilość energii dla człowieka, no i stąd też grawitacja jest niewyobrażalna, bo aż tak potwornych ilości energii w pustej przestrzeni pomiędzy gwiazdami i galaktykami, nigdy nie brał pod uwagę żaden fizyk - a zwłaszcza 100 lat temu i wcześniej!
(1/700 to energia samego promieniowania, które nazwano CMB, czyli bez neutrin, które są również w kosmosie i w ogromnych ilościach)
|
|
| |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >Widać że macie poważne tyły z podstaw fizyki; to jest już poza wszelką dyskusją.
Nikt jej nie zaczynał - ale tego typu stwierdzenie warto zachować.
>Zatem wytłumaczę to - 'pro publico bono':
Dziękuję uniżenie.
>1. w kosmosie jest około 75% wodoru, oraz prawie 25% He4, i plus trochę cięższych pierwiastków, co jest już mało ważne
Może i mało. Ale są.
>2. synteza jednego jądra He4 daje ponad 28MeV energii, czyli 7MeV na 1 nukleon
W której reakcji?
>4. masa-energia nukleonu wynosi około: 940MeV, >czyli synteza He4 (bomba wodorowa) ma efektywność: 7/940 = 0.0075 z mc^2
Wiesz, jakie reakcje zachodzą w bombie? Wiesz, jakie w gwiazdach?
>5. 1/4 masy x 0.0075 = 1/537
Osobliwe, że dobierasz akurat mianowniki... No ale wolno.
>Co znaczy, że energia tła kosmicznego stanowi prawie 1/500 masy całego Wszechświata: >E_tła = mc^2 / 500 !!!
Ale już ci tłumaczono, że "mc^2" z kosmologią ma związek luźny - bo jest wzorem otrzymanym przy założeniu płaskiej czasoprzestrzeni. I to w czasach, kiedy o zakrzywionej raczej mało komu się śniło...
>Jest to kompletnie niewyobrażalna ilość energii dla człowieka, no i stąd też grawitacja jest niewyobrażalna, bo aż tak potwornych ilości energii w pustej przestrzeni pomiędzy gwiazdami i galaktykami, nigdy nie brał pod uwagę żaden fizyk - a zwłaszcza 100 lat temu i wcześniej!
Czy ta niewyobrażalność i potworność ma o czymś świadczyć/przekonywać?
>(1/700 to energia samego promieniowania, które nazwano CMB, czyli bez neutrin, które są również w kosmosie i w ogromnych ilościach)
Ok. 700 to piękna liczba, ale powiązana z formułkami, które z Wszechświatem w skali globalnej są o kant stołu... Ale że jesteś obryty z podstawami fizyki, a teorie grawitacji wymyślasz leząc bezmyślnie - skutki są jakie są.
|
|
| | |  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >W której reakcji?
W każdej typu: 4H -> 1He4; to wprost z deficytu masy wyliczasz.
>>E_tła = mc^2 / 500 !!! >Ale już ci tłumaczono, że "mc^2" z kosmologią ma związek luźny - bo >jest wzorem otrzymanym przy założeniu płaskiej czasoprzestrzeni. I >to w czasach, kiedy o zakrzywionej raczej mało komu się śniło...
Naprawdę? No to dawaj: podaj energię z syntezy helu w tej swoje pokrzywionej przestrzeni. Potrafisz to zrobić?
Nie masz bladego pojęcia o czym pleciesz!
>Czy ta niewyobrażalność i potworność ma o czymś świadczyć/przekonywać?
Oczywiście. Jedynie totalny idiota mógłby ignorować tak potworną energię, twierdząc że ona nie ma znaczenia, wpływu na cokolwiek, a zamiast tego wymyślać kompletnie absurdalne teoryjki o ciągnieniu z dystansu pomiędzy masami!
>Ok. 700 to piękna liczba, ale powiązana z formułkami, które z Wszechświatem >w skali globalnej są o kant stołu.
Nie udawaj słonia w szklarni, bo się pokaleczysz.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|