Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wiara - co to takiego? Sezon 2.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
29-09-2018 20:07astrotaurus (12445 punktów)Wiara - co to takiego? Sezon 2.
Ocena 3 na 3
Preambuła:
- Uzgadnianie pojęć to ABC racjonalisty.
To podstawa rozumnej komunikacji.
I jest z tym krucho.
Nie tylko na tym forum.
- Jedną z podstawowych zasad poznania i komunikacji jest nazywanie rzeczy po imieniu.
Nie jest rozumnym, celowym dążeniem przypisywanie różnych nazw temu samemu obiektowi i nie jest rozumnym, celowym dążeniem obejmowanie jedną nazwą różnych obiektów.
      Poprzedni wątek pod
tym tytułem przepadł w czeluściach, zabełkotany zresztą na śmierć, jak na racjonalistycznym forum
jest to w zwyczaju. A pojęcie wiary, choć znaczące, ciągle umyka uzgodnieniu.
      Pojęcie to używane bywa w mowie potocznej na wiele sposobów:
- wierzę w Boga,
- wierzę w człowieka,
- wierzę w naukę,
- wierzę żonie,
- wierzę że wygram w Lotto,
- wierzę, ze dolecę samolotem na miejsce bezpiecznie,
- wierzę że zdam egzamin
- itd., itp.
      Najczęściej wiara występuje jako nieudolny synonim innych, o wiele bardziej adekwatnych
do sytuacji pojęć: nadzieja, chciejstwo, oczekiwanie, pragnienie, szacowanie prawdopodobieństwa...
Jest jednak okoliczność w której pojęcia wiary nie da się zastąpić żadnym nibysynonimem - tę
okoliczność opisuje pierwszy przykład i tylko na wierze w znaczeniu z tego przykładu budowane są religie.

      Co to jest zatem wiara? Biblijny Szaweł dość dobrze definiuje to pojęcie (czy stan umysłu wiarą powodowany) w liście do Hebrajczyków: "Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy."
Czyli wiara to bardzo specyficzny pogląd na prawdziwość niektórych twierdzeń - pewność bez dowodu.
      Absurdem jest budowanie opisu świata i relacji z nim na podstawie czegoś tak niedorzecznego, nie dziwota więc że przebogata religijna twórczość literacka o rzeszach przedziwnych Bogów, duchów i demonów od zarania dziejów nie wniosła nic do dorobku poznawczego ludzkości. Wyznania wiary informują wyłącznie o stanie umysłu człowieka wierzącego, nie mówią natomiast nic o stanie świata rzeczywistego poza umysłami.
      Wiara jest zawsze sprawą indywidualną, właściwością tylko jednego konkretnego umysłu człowieka i może być rozpatrywana wyłącznie w odniesieniu do jednego tylko obiektu, jednego konkretnego twierdzenia.. Wprawdzie np. KRK ma w zestawie swoich zaklęć "i nie zważaj na grzechy
nasze lecz na wiarę swojego Kościoła", ale nie ma czegoś takiego jak wiara Kościoła - trzeba zestaw twierdzeń podawanych do wierzenia przez system organizacyjny na wierze członków oparty odróżniać od faktycznej wiary, czyli uznawania za prawdę poszczególnych twierdzeń przez poszczególnych członków.
      Wiara, choć dodaje się do niej różne przymiotniki (chyba najczęściej głęboka) tak naprawdę jest zjawiskiem zerojedynkowym - jest, albo jej nie ma.
      Pewność, albo brak pewności.
      Prawdopodobieństwo równe 1, albo mniej niż 1.
      Tyle że - podkreślam z naciskiem - może być rozpatrywana wyłącznie w odniesieniu do jednego tylko obiektu, jednego konkretnego twierdzenia.
      Wspomniana głębokość wiary nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek różnicowaniem, stopniowaniem samej wiary. Choć każdy może deklarować do woli swą wiarę jako dowolnie głęboką nie ma żadnych obiektywnych kryteriów określania tego wydumanego "parametru". Zresztą sami zainteresowani deklarujący głęboką wiarę określają nią na ogół siłę swoich związków z kościołem czy tradycją religijną, a nie "siłę, stopień" wiary w poszczególne twierdzenia.
Ja bym tę głębokość wiary nazwał raczej rozległością (trzymając się nomenklatury z relacji przestrzennych), bo chodzi tu o ilość twierdzeń wiarą objętych. I to głównie o twierdzenia, wiara w które daje widoczne dla innych efekty. Człowiek wierzący w katolickie przykazanie kościelne "w niedziele i święta we mszy świętej nabożnie uczestniczyć" ma szansę być nazwany głęboko wierzącym. Ktoś inny, wierzący w biblijne ""Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu" takiej szansy nie ma, choćby się modlił 10 razy częściej i żarliwiej. W dodatku ciągle każdy z nich może się uznawać za głęboko czy niegłęboko wierzącego wedle dowolnego widzimisię.
      Powierzchowność, błędność widzenia zjawiska wiary wyraża się jeszcze mocniej w także powszechnych sformułowaniach typu: "wierzący wątpiący", czy "wierzący niepraktykujący". Te kuriozalne zbitki słowne obrazują relację zbioru twierdzeń faktycznie objętych wiarą przez konkretnego wierzącego do zbioru twierdzeń podawanych do wierzenia przez organizację. Prawie każdy człowiek na świecie jest wierzący wątpiący (takich jak choćby ja - wolnych od wiary jakiejkolwiek jest zapewne margines), bo wierzy w jedno, wątpi w co innego. Nie można natomiast wierzyć i wątpić w to samo twierdzenie, bo wiara i wątpliwości wykluczają się wzajemnie w odniesieniu do jednego twierdzenia.
      Podobnie jest z "niepraktykowaniem wiary" - nie ma opcji by człowiek sprzeciwił się swojej wierze i nie respektował wymaganych przez nią praktyk. Tu chodzi znowu o stosunek do praktyk wymaganych przez organizację, o błędne utożsamianie wiary poszczególnych ludzi z zestawem doktryn organizacji.

      Wiara aby była przez człowieka przyjęta za swoją musi być wszczepiana mu do umysłu we wczesnym dzieciństwie przez całe otoczenie na jedno kopyto. Dlatego religie (system wierzeń i praktyk na tej wierze opartych) są zjawiskiem lokalnym, środowiskowym. Ludzie na zasadzie zmasowanego prania mózgu zaczynają bezkrytycznie uznawać za prawdę najdziksze nawet lokalne niedorzeczności - byle pranie mózgu było solidarne i odpowiednio wczesne.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
#61
04-11-2018 10:10
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
W odpowiedzi woma
>Wiara może być przejawem mądrości albo głupoty. Przejawem mądrości jest wtedy, gdy inspiruje do zachowań empatycznych i prospołecznych. Przejawem głupoty jest wówczas, gdy usprawiedliwia działania antyludzkie i antyspołeczne.
Wiara jest nie przejawem głupoty, ale samą głupotą, choć nie każda głupota jest wiarą.
Nie może być przejawem mądrości uznawanie za prawdę czegokolwiek bez sprawdzenia, a zwłaszcza nawet bez woli sprawdzania i dyskusji.
Ale faktycznie lepiej dla otoczenia, dla relacji społecznych gdy wiara obejmuje istnienie bóstwa życzliwego innym ludziom , niż istnienie bóstwa nieżyczliwego innym ludziom.

>Wiara w Boga jest zawsze antyludzka i antyspołeczna.
No właśnie.
Kiedy nawet bóstwo nakazuje kochać bliźniego swego jak siebie samego ów bliźni staje w roli przedmiotu objętego nakazem przez bóstwo, a nie naturalnego, oczywistego podmiotu.

>Ludzie dzielą się na empatycznych i chciwców.
To już chyba nie bardzo na temat...

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#62
08-11-2018 19:17
 Ocena-1 na 1
Starog-Chrystus-Howgh (359 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
W odpowiedzi Kulmin

>Prawda musi być obiektywna, bo subiektywna jest bezwartościowa.

Załóżmy, że byłeś świadkiem (widziałeś) jak Twoją żonę, córkę, syna mordują.
Opisujesz to, co widziałeś, policji/prokuraturze ... lub na tym forum.
To, co opisujesz, będzie dla słuchających/czytających prawdą obiektywną czy subiektywną?
Zgodzisz się, że oczywiście subiektywną (Twoją) ... i nadal będziesz twierdził, że bez wartości?
.?

#63
09-11-2018 06:55
 Ocena-1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
Prawda obiektywna to po prostu emocja kolektywna, podobna wśród osobników pewnej grupy.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.

>To, co opisujesz, będzie dla słuchających/czytających prawdą obiektywną czy subiektywną?
>Zgodzisz się, że oczywiście subiektywną
Dla słuchających w ogóle nie będzie to prawda, tylko twierdzenie świadka

Cza być oszczędnym.

Duch Prawdy (14788 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
>>Prawda musi być obiektywna, bo subiektywna jest bezwartościowa.
>Załóżmy, że byłeś świadkiem (widziałeś) jak Twoją żonę, córkę, syna mordują.
>Opisujesz to, co widziałeś, policji/prokuraturze ... lub na tym forum.
>To, co opisujesz, będzie dla słuchających/czytających prawdą obiektywną czy subiektywną?
Żadną, to są tylko zeznania świadka. Prawda jest uniwersalna, obiektywne/subiektywne są opisy, twierdzenia, sądy, oceny.

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Ignoruj trolla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,764583#w764902 )


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

Starog-Chrystus-Howgh (359 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
W odpowiedzi Duch Prawdy
>>>Prawda musi być obiektywna, bo subiektywna jest bezwartościowa.
>>Załóżmy, że byłeś świadkiem (widziałeś) jak Twoją żonę, córkę, syna mordują.
>>Opisujesz to, co widziałeś, policji/prokuraturze ... lub na tym forum.
>>To, co opisujesz, będzie dla słuchających/czytających prawdą obiektywną czy subiektywną?

>Żadną, to są tylko zeznania świadka.

To oczywiste, jednak na podstawie tych zeznań oraz wykazanych okoliczności słuchający/czytający, owe zeznania, dokona subiektywnej oceny prawdopodobieństwa ich prawdziwości i ... da wiarę lub odmówi wiary w to, co świadek zeznał.
Nigdy jednak słuchający/czytający nie będzie wiedział lub jak woli astrotaurus miał pewności, że było tak, jak zeznał świadek. (bez znaczenia będzie czy to rodzić, ksiądz, polityk itd.)
Moje pytanie było jednak inne - czy prawda subiektywna ma wartość czy nie?
?

Duch Prawdy (14788 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
>Moje pytanie było jednak inne - czy prawda subiektywna ma wartość czy nie?
Ma*, ale zeznań świadka nie można nazwać prawdą, to opis zdarzenia, który sędzia uzna za wiarygodny, lub nie... i czasami po 18 latach "Tomasz" okazuje się niewinny...

* Prawda jest uniwersalna, moja definicja prawdy jest w stopce. To bez znaczenia, czy ją nazwiesz subiektywną, czy obiektywną, ważne, czy jest uniwersalna, tylko to warte jest dyskusji i rozstrzygnięcia.

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Ignoruj trolla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,764583#w764902 )


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

#68
11-11-2018 11:41
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
W odpowiedzi Kulmin

>Prawda musi być obiektywna,
Musi, bo inaczej po prostu nie jest prawdą.

>bo subiektywna jest bezwartościowa.
Nie ma prawdy subiektywnej, bo prawda (patrz wyżej) musi być obiektywna. Subiektywny może być opis/pogląd i jest wtedy zgodny z prawdą, bądź nie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#69
11-11-2018 11:42
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
>Prawda obiektywna to po prostu emocja kolektywna, podobna wśród osobników pewnej grupy.
Prawda to jest zgodność z rzeczywistością, a nie emocja i do tego kolektywna!
Wracaj na pole uzgodnionych słowników, albo będę wycinał (jak zdążę) wszystko co tu spłodzisz.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#70
11-11-2018 11:57
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
>słuchający/czytający, owe zeznania, dokona subiektywnej oceny prawdopodobieństwa ich prawdziwości
Subiektywna ocena, a wykazanie prawdy to często różne rzeczy.

>Nigdy jednak słuchający/czytający nie będzie wiedział lub jak woli astrotaurus miał pewności, że było tak, jak zeznał świadek.
Na pewno niewiele wiesz na temat co ja bym wolał, a czego nie.
I na pewno ludzie nieraz dochodzą do pewności i dochodzą do niej w różny sposób. Także w sposób absolutnie bezrozumny i wtedy ta pewność nazywa się wiarą.

>Moje pytanie było jednak inne - czy prawda subiektywna ma wartość czy nie?
Prawda nie jest subiektywna.
Choć subiektywne poglądy/oceny mogą ważyć wiele w życiu społecznym.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#71
12-11-2018 13:20
 Ocena 1 na 1
Starog-Chrystus-Howgh (359 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
W odpowiedzi astrotaurus
>>słuchający/czytający, owe zeznania, dokona subiektywnej oceny prawdopodobieństwa ich prawdziwości
>Subiektywna ocena, a wykazanie prawdy to często różne rzeczy.

I ja się z tym oczywiście zgadzam. Nie rozumiem natomiast Twojej niekonsekwencji w prowadzeniu tej dyskusji.
Postawiłeś tezę: "Oni" mówiąc-twierdząc /wierzę w Boga/ = "Oni" mają pewność bez dowodu na istnienie Boga. (cokolwiek oznacz określenie "Boga" ... bo to temat na osobną dyskusję).
To ja się pytam na jakiej podstawie twierdzisz, że "Oni" wierzą-mają pewność? Wszak to tylko "Ich" twierdzenia, ich zeznania jako świadków, których, jak sam przyznajesz, nie można uznać za prawdę subiektywną, a tym bardziej prawdę obiektywną.
W związku z powyższym, dlaczego z uporem maniaka przyjmujesz jako prawdę, że "Oni" wierzą w Boga?
Jako człowiek możesz jedynie wiedzieć/uznać za prawdę, że "Oni" TWIERDZĄ, że wierzą w Boga ... lub możesz, na podstawie dokonania subiektywnej oceny prawdopodobieństwa, wynikającego z zachowania, głoszonych poglądów czy wyznań, ... wierzyć, że "Oni" wierzą w Boga. Nic więcej.

>>Nigdy jednak słuchający/czytający nie będzie wiedział lub jak woli astrotaurus miał pewności, że było tak, jak zeznał świadek.
>Na pewno niewiele wiesz na temat co ja bym wolał, a czego nie.

I dokładnie o to w tym chodzi. Niewiele wiesz o tym, czy "Oni" rzeczywiście wierzą, czy tylko twierdzą, że wierzą.
I dlatego właśnie proponowana przez ciebie definicja/uzgodnienie pojęcia wiary jako pewności (z dowodem czy bez) jest niedorzeczna.
Danie wiary w "coś" lub odmówienie wiary w "coś" zawsze będzie wynikiem subiektywnej oceny prawdopodobieństwa, subiektywnej oceny czy to "coś" zasługuje na wiarę, czy nie.
.

#72
12-11-2018 18:07
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
W odpowiedzi astrotaurus
>A pojęcie wiary, choć znaczące, ciągle umyka uzgodnieniu.
>Pojęcie to używane bywa w mowie potocznej na wiele sposobów:
>- wierzę w Boga,
>- wierzę w człowieka,
>- wierzę w naukę,
>- wierzę żonie,
>- wierzę że wygram w Lotto,
>- wierzę, ze dolecę samolotem na miejsce bezpiecznie,
>- wierzę że zdam egzamin
>- itd., itp.

Dyskusja w wątku trwa już bez mała dwa miesiące, a ja dopiero teraz się do niej włączę. Niemniej pozwolę sobie z dużym opóźnieniem napisać, jak ja rozumiem pojęcie wiary. Będzie - jak zwykle - dość obszernie, ale ja już chyba inaczej pisać nie potrafię.

Rozróżniam wiarę od wiedzy (naukowej). Wiedza poparta jest dowodem i dowodu wymaga. Inaczej nie mogłaby być uznana za wiedzę. Wiara tym się odróżnia od wiedzy, że nie jest poparta dowodem i z założenia żadnego dowodu nie wymaga. Wiedza nie jest zatem wiarą, a wiara nie jest wiedzą.
Innymi słowy, wiara jest czymś różnym od wiedzy, co dawno już podkreślali m.in. tacy filozofowie, jak Søren Kierkegaard i Tomasz z Akwinu.

Nie ma jednej definicji wiary, bo wiara różne przyjmuje formy i różnie może być rozumiana.
Można wierzyć na przykład w to, że Kamil Stoch wygra w najbliższym konkursie skoków w Zakopanem, a wiara ta oznacza dokładnie to, co wyrażone jest w powyższym zdaniu i nic ponadto. Moja wiara w sukcesy sportowca wyraża zatem moje przekonanie. Ta wiara poparta jest rozumem, gdyż wynika z analizy wyników osiąganych przez niego w ostatnich latach, miejsc zajmowanych przez na zawodach, w tym również na tej skoczni, aktualną formą, itd.
Jednak wiara w sukces Stocha nie jest wiedzą, bo nie można jej poprzeć żadnym dowodem.
Co więcej, ta moja wiara jest - że się tak wyrażę - "tylko" wiarą, a rozumiem to tak, że moje przekonanie może się sprawdzić, ale może się też nie sprawdzić. Inaczej mówiąc, moja wiara nie stanowi stuprocentowej pewności. O słuszności czy też raczej trafności moich przekonań, mojej wiary, będę się bowiem mógł przekonać dopiero po zakończeniu zawodów w Zakopanem. Przecież może się okazać, że Kamil Stoch w najbliższym konkursie skoków będzie "tylko" drugi, ponieważ spóźni wybicie w pierwszym skoku, a wyprzedzi go Noriaki Kasai, u którego na koniec kariery forma wręcz eksplodowała. I tyle "wyszło" z mojej wiary. Niewielka lub wręcz zerowa może się okazać jej wartość. A może się tak stać dlatego, że moja wiara nie jest wiedzą, pomimo że poparta jest rozumem.

Wiarą analogiczną do tej, o której napisałem powyżej, jest na przykład moja wiara, że w ciągu najbliższego tygodnia wyzdrowieję z jakiejś przykrej choroby, która dręczy mnie od kilku dni, a mój syn za kilka miesięcy zda z wynikiem bardzo dobrym egzamin magisterski na wyższej uczelni. Żadna z tych moich wiar nie jest wiedzą, lecz każda z nich poparta jest rozumem, gdyż - w pierwszym z powyższych przypadków - wynika przykładowo ze znanej mi odporności mojego organizmu oraz przekonania w umiejętności lekarza i skuteczność zastosowanych przez niego leków, czy też - w trzecim przypadku - z wyników osiąganych przez mojego syna w ciągu zbliżających się właśnie do końca pięciu lat studiów. Oczywiście może się też okazać, że żadne z moich przypuszczeń nie sprawdziło się.

Podsumowując należy stwierdzić, że - niezależnie od finału - w każdym z powyższym przykładów mamy do czynienia z wiarą, która ma podstawy (nie jest bezpodstawna), czyli że żadna z nich nie jest wiarą ślepą.

Z tak rozumianego pojęcia wiary wymyka się jednak jeden z podanych przez Ciebie przykładów, a mianowicie: "wierzę, że wygram w lotto", przy czym należy tu zapewne mieć na uwadze główną wygraną. Biorąc jednakże pod uwagę tak, że prawdopodobieństwo głównej wygranej w lotto ma się tak jak jeden do około czternastu milionów (dla jednego zakładu), więc ten, kto wysyła jednorazowo dajmy na to dwadzieścia zakładów lotto, nie ma żadnych uzasadnionych podstaw twierdzić, że wierzy w główną wygraną. Powyższy przykład opisuje zatem wiarę bez podstaw, wiarę ślepą, wiarę nie popartą rozumem.
Wydaje się, że właściwszym byłoby stwierdzenie, że ów optymista nie tyle wierzy w główną wygraną, lecz raczej bardzo chciałby wygrać. A to jest istotna różnica

W następnej wypowiedzi postaram się napisać, jak rozumiem wiarę religijną, czyli wiarę w Boga, którą wymieniłeś na pierwszym miejscu.


Kościół istnieje [wyłącznie] dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#73
12-11-2018 18:09
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
W odpowiedzi astrotaurus
Przechodzę do problemu wiary religijnej, przy czym skupię się - ze zrozumiałych względów - na wierze chrześcijańskiej:

> Często określam wiarę także jako głębokie upośledzenie zdolności poznawczych i społecznych ludzkiego umysłu. Poznawczych - z racji owego bezrozumnego przypisywania prawdziwości niedorzecznym mitom. Społecznych - bo pod wpływem wiary wierzący są zdolni do każdej nikczemności co udowodnili na wiele sposobów przez wieki i udowadniają ciągle.

Mocne słowa. Zwykłem pisać delikatniej.
Interesuje mnie - przynajmniej w tej chwili - wyłącznie to, o czym napisałeś w dwóch pierwszych zdaniach. Nie odniosę się natomiast do problemu, który poruszyłeś w ostatnim zdaniu.

Sprawa wiary religijnej - czyli najogólniej rzecz biorąc, wiary w Boga - przedstawia się nieco inaczej od wiary w sukcesy sportowe Kamila Stocha i Anity Włodarczyk, czy też wiary we własne wyzdrowienie.

W przypadku wiary religijnej można już pokusić się o skonstruowanie jej definicji.
W mojej ocenie wiarę religijną należy najogólniej rozumieć jako stosunek człowieka do Absolutu. Bardziej konkretnie natomiast - wiara jest niczym nieuzasadnionym przekonaniem w istnienie Absolutu.
Z faktu wiary wynika obowiązek pełnej akceptacji prawd wiary oraz jej dogmatów. Wiara nakłada na każdego wiernego określone obowiązki. I tak, wierny zobowiązany jest do uczestnictwa w mszach, spowiadania się i przyjmowania komunii i innych sakramentów, wychowywania swego potomstwa w duchu wiary, itd., itp.

Wiara religijna nie jest poparta rozumem, co dostrzegali tak wielcy filozofowie, jak m.in. Immanuel Kant oraz wspomniany wyżej Søren Kierkegaard, którzy twierdzili, że całkowicie niemożliwe jest rozumowe uzasadnienie prawd wiary.
Zatem według obu myślicieli niemożliwe jest rozumowe uzasadnienie, że przykładowo jeden jest Bóg, który wszystko stworzył i wszystkim rządzi, że są trzy osoby boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty, że Syn Boży stał się człowiekiem i umarł za krzyżu dla naszego zbawienia oraz że dusza ludzka jest nieśmiertelna, tzn. nigdy nie umiera.

Jednakże chrześcijaństwo to nie tylko prawdy wiary. Chrześcijaństwo to również szereg "wydarzeń" - trafniej byłoby użyć tu słowa "cudów" - opisanych w Starym i Nowym Testamencie, których nie da się naukowo wytłumaczyć. Chrześcijaństwo to również szereg dogmatów - ustalonych autorytarnie na kościelnych soborach i nakazanych wiernym do bezwzględnego uznawania - których uzasadnienia próżno szukać w treści Biblii, a głównie w treści Nowego Testamentu, i których naukowe wytłumaczenie jest równie niemożliwe, jak "wydarzeń" wspomnianych powyżej.

Nowy Testament i katolickie dogmaty podają wiernym do wierzenia przykładowo: (1) że Jezus z Nazaretu jest synem Boga zrodzonym przez Marię bez jej uprzedniego współżycia z mężczyzną, (2) że Jezus zmartwychwstał trzeciego dnia od śmierci na krzyżu, zaś ta jego śmierć wykupiła ludzkość - a przynajmniej pewną jej część - z negatywnych konsekwencji grzechu pierworodnego popełnionego kilka tysięcy lat temu przez nieistniejących nigdy naszych prarodziców, (3) że w czterdziestym dniu od zmartwychwstania został uniesiony w górę a apostołowie patrzyli, jak się oddala ku niebu, (4) że jeszcze za życia przywracał do życia zmarłych i uzdrawiał chorych np. przez zwilżanie ich części ciała własnymi ślinami, (5) że chodził po wodach jeziora, (6) że uciszył burzę za pomocą słów "Umilknij, ucisz się!", (7) że nakarmił pięć tysięcy osób pięcioma chlebami i dwoma rybami, a po tej "uczcie" pozostało więcej jeszcze jedzenia, niż było przed nią, (8) że uleczył dwóch opętanych przez wygnanie z nich demonów, które weszły w świnie, a te zrozpaczone rzuciły się do jeziora i utonęły, (9) że Maria, jego matka, została wraz z ciałem i duszą wzięta do nieba, (10) itd., itp.

Celowo podałem wiele spośród licznych przykładów by pokazać, z czym mamy do czynienia zarówno w Nowym Testamencie jak i w katolickich dogmatach. Czy stojąc na gruncie wiedzy naukowej jesteśmy w stanie udowodnić, że w powyższych wydarzeniach nie ma nawet grama cudów? Czy stojąc na gruncie wiedzy naukowej możemy uznać, że powyższe "wydarzenia" mogły zaistnieć i w rzeczywistości miały miejsce?

Wnioski są oczywiste. Wiara religijna - w tym przypadku wiara chrześcijańska - jest rażąco niezgodna z wiedzą naukową. Wiara i wiedza są sobie przeciwstawne, są wzajemnie sprzeczne.
Co więcej, wiara jest nieracjonalna, ani bowiem nie jest oparta na rozumie (na logicznym rozumowaniu), ani też nie ma naukowych podstaw, a tym samym jest krzykliwie sprzeczna z wiedzą naukową.


Kościół istnieje [wyłącznie] dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#74
12-11-2018 18:10
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
W odpowiedzi astrotaurus
>Najczęściej wiara występuje jako nieudolny synonim innych, o wiele bardziej adekwatnych do sytuacji pojęć: nadzieja, chciejstwo, oczekiwanie, pragnienie, szacowanie prawdopodobieństwa...
> Jest jednak okoliczność w której pojęcia wiary nie da się zastąpić żadnym nibysynonimem - tę okoliczność opisuje pierwszy przykład i tylko na wierze w znaczeniu z tego przykładu budowane są religie.

Większość filozofów począwszy od Kanta uważa, że wiara religijna jest pewną formą niewiedzy. Marks na przykład uważał, że wiara jest iluzją - wiara jako opium dla mas - której nie należy dowierzać.

Jest dla mnie absolutnie pewne, że pojęcie Boga (bogów) a tym samym wiara w Boga (bogów), które towarzyszą ludzkości od tysięcy lat, stanowi wymysł ludzi pierwotnych, którzy inaczej, niż tylko za pomocą tego pojęcia, nie potrafili sobie wytłumaczyć otaczającej ich rzeczywistości. Nie potrafili wytłumaczyć sobie, skąd wziął się świat, w którym żyją, skąd oni wzięli się na tym świecie, dlaczego dzieje się to, co obserwują, dlatego też wymyślili sobie bogów, by wszystko niejako zrzucić na nich. Wymyśleni przez nich bogowie byli odpowiedzią na ich niewiedzę, zastępowali im wiedzę, której nie posiadali.
W takim właśnie sensie wiara - jak twierdził Kant - jest pewną formą niewiedzy.
Motto znajdujące się w stopce każdej mojej wypowiedzi - akcentujące właśnie niewiedzę - pokazuje natomiast jedną z przyczyn wiary pewnej przynajmniej części współczesnych chrześcijan.

Wiara w Jezusa jako Boga i zbawiciela, która pierwotnie rozwijała się wśród ludzi biednych i odrzuconych przez życie, była z kolei następstwem nadziei tych ludzi na poprawę ich losu choćby po śmierci, gdyż z uzasadnionych powodów nie byli nawet w stanie wyobrazić sobie, że może się to stać za ich życia. Nadal zresztą nadzieja na życie wieczne po śmierci jest bardzo silnym magnesem przyciągającym ludzi do chrześcijaństwa.
A zatem wiara wyraża też nadzieję na lepsze życie - a na dodatek wieczne - po śmierci "gdzieś tam po drugiej stronie", a więc jest nadzieją.
W moim przekonaniu z tą nadzieją, o której piszę, łączy się strach. Mam tu na myśli strach przed śmiercią oraz strach przed tym, co będzie z nami po śmierci. A najlepszą receptą na strach jest właśnie nadzieja.

Wiara oznacza też zaufanie. Grecy określali wiarę jako pistis, co oznacza właśnie "zaufanie", "ufność". Odpowiednikiem greckiego pistis jest łacińskie fides.
Chodzi oczywiście o zaufanie człowieka do Boga, natomiast relacja odwrotna - oczywiście na gruncie Starego i Nowego Testamentu - nie jest już jednoznaczna. Sądzę, że zaufanie do Boga, czy też ufność, jaką powinien pokładać w Bogu, jest dla chrześcijanina bezwarunkowym obowiązkiem.

Dla wiary religijnej (dla wiary w Boga) - analogicznie zresztą, jak dla każdej innej - słuszne jest następujące zdanie:
"fakt wiary w Boga nie pociąga za sobą istnienia tego Boga".
Oznacza to, że z aktu wiary w Boga nie można wywodzić jego istnienia.

Teista wszakże twierdzi, że wiara w Boga jest równoznaczna wiedzy o jego istnieniu. Faktem jest jednak, że jak dotąd żaden z teistów nie poparł tego powszechnie akceptowalnym dowodem.


Kościół istnieje [wyłącznie] dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#75
12-11-2018 18:12
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Wiara - co to takiego? Sezon 2.
W odpowiedzi astrotaurus
Dalsza część uwag na temat wiary religijnej:

Jednym z pojęć - oprócz "natchnienia" i "objawienia" - ściśle związanych z wiarą chrześcijańską jest "wiedza religijna". Lecz tu natrafiamy na same trudności.

Pojęcie "wiedzy religijnej" jest - jak mi się wydaje - potrzebne teologom i hierarchom chrześcijańskim. Stwarza bowiem - przynajmniej w sferze pożądania - odczucie równości wiedzy religijnej z wiedzą naukową. Ale - jak postaram się to wykazać - jest to tylko iluzja, gdyż tak naprawdę pojęcie to nic sobą nie wyraża. O żadnej równości mowy więc być nie może.

Wiedzy religijnej nie należy mylić z wiedzą historyczną na temat Biblii. Historycy dociekają, kiedy i gdzie zostały napisane poszczególne pisma Nowego Testamentu oraz kto jest ich autorem, czy też analizują różnice i zgodności na temat opisów ostatnich dni z życia Jezusa oraz próbują określić ich rzeczywisty przebieg (oczywiście nie dotyczy to zmartwychwstania, które jako "nienaukowe" nie jest, bo być nie może, przedmiotem naukowego historycznego badania). Wiedza uzyskana dzięki ich badaniom jest wiedzą naukową (historyczną), a nie religijną.

Czym zatem jest wiedza religijna?
Wszyscy doskonale wiemy, że chrześcijanie twierdzą, jakoby Biblia była natchniona przez Boga, a jako taka jest wyrazem słowa bożego. Otóż problem polega na tym, że możemy dyskutować na temat prawdziwości poszczególnych wydarzeń w niej opisanych, możemy się w tych kwestiach zgadzać lub różnić, ale nikt - nawet teologowie i hierarchowie chrześcijańscy - nie jest w stanie udowodnić, że Biblia jest natchniona przez Boga i zawiera słowo boże. Nikt zatem nie jest w stanie udowodnić, że zawiera ona informacje natury religijnej, lub inaczej, że zawiera ona wiedzę religijną.
Choćby nawet na każdej stronicy oryginału tej Biblii znajdowało się stwierdzenie, że jest ona wyrazem słowa bożego, to nie jest to w stanie niczego w tej kwestii zmienić.

I drugi przykład. Wiemy z Pięcioksięgu, że na górze Synaj Bóg przekazał Mojżeszowi kamienne tablice z wyrytymi na nich dziesięcioma przykazaniami (zakładam tu - wbrew naszej wiedzy naukowej - że Mojżesz jest postacią historyczną). Choćbyśmy jednak dysponowali nieustannymi zapewnieniami Mojżesza, że rzeczywiście sam Bóg przekazał mu owe tablice i udzielił stosownego pouczenia, to - stosując metody badan historycznych - nie jesteśmy w stanie udowodnić (on też nie będzie mógł tego uczynić), że rzeczywiście Bóg przekazał mu te tablice i zawierają one słowo boże. Nie jesteśmy zatem w stanie udowodnić, że zawierają informacje natury religijnej, tzn. że zawarta w nich wiedza jest wiedzą religijną, czyli pochodzącą od Boga.

Czym zatem jest wiedza religijna? Według chrześcijan jest wiedzą przekazaną człowiekowi w objawieniu bezpośrednio przez samego Boga. Nikt nie jednak w stanie udowodnić, że akt taki rzeczywiście zaistniał.
Powtarzam pytanie: czym zatem jest wiedza religijna? Czy i jak można stwierdzić, że przykładowo Biblia (lub jakakolwiek inna księga religijna) zawiera informacje natury religijnej.

>Co to jest zatem wiara?

Spróbuję podsumować to, co napisałem na temat wiary religijnej:
-- Wiara jest niczym nieuzasadnionym przekonaniem w istnienie Absolutu.
-- Wiara nie jest poparta dowodem i z założenia żadnego dowodu nie wymaga.
-- Wiara nie jest wiedzą, jest czymś różnym od wiedzy.
-- Wiara nie jest poparta rozumem. Rozumowe uzasadnienie prawd wiary jest całkowicie niemożliwe.
-- Wiara jest niezgodna z wiedzą naukową. Wiara i wiedza są sobie przeciwstawne.
-- Wiara jest nieracjonalna, ani bowiem nie jest oparta na rozumie, ani też nie ma naukowych podstaw.
-- Sam akt wiary nie potwierdza jej prawdziwości.
-- Wiara jest konsekwencją niewiedzy i jest pewną formą niewiedzy.
-- Wiara wyraża nadzieję na życie wieczne po śmierci, a zatem jest nadzieją.
-- Wiara wyraża zaufanie do Boga (ufność pokładana w Bogu).

Czy - wzorem tego, co napisałem o bezzasadnej wierze przeciętnego gracza w główną wygraną w lotto - uzasadnionym będzie również uznanie, że wiara religijna jest wiarą ślepą?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365