Racjonalista - Strona głównaDo treści
wolna wola jej brak i implikacje (więziennictwo)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
23-08-2019 10:54ololessa (187 punktów)wolna wola jej brak i implikacje (więziennictwo)
Ocena 3 na 3
Okej zacznijmy od tego dlaczego nie mamy wolnej woli, jakby ktoś nie wiedział.
Czy wybierałeś swoje geny?
Czy wybierałeś czas historyczny w którym się urodzisz?
Czy wybierałeś otoczenie?

Właśnie cały ten zestaw początkowy zdeterminował resztę
Robisz coś tylko dlatego że tego chcesz albo jesteś zmuszony
Żeby mieć wolną wolę musiałbyś chcieć tego czego będziesz chcieć co nie ma sensu

Okej a teraz ciekawy temat
System więziennictwa

Oczywiście to nie oznacza że wszyscy powinni być bezkarni hulaj dusza piekła nie ma.. bo w takim samym stopniu jak przykładowy przestępca jest zdeterminowany do popełnienia przestępstwa to my jesteśmy do ukarania go. Ale mówiąc szczerze to nie wiem czy powinniśmy zupełnie winić jednostkę bo nie miała wyboru, każdy identyczny zbiór atomów w bliźniaczej sytuacji postąpiłby tak samo na jego miejscu.
I jeszcze jaki jest wtedy sens dożywocia? więzienie ma resocjalizować a nie karać..
Same wyroki są zbyt duże(wystarczyła by pewność rescojalizacji w 99% do wypuszczenia skazańca) i nasz sposób myślenia o skazańcach jest dziurawy.

Ale emocje to coś zupełnie innego niż kara zakładając że ktoś kto cię skrzywdził został już skazany to czy aby na pewno powinieneś żywić jakieś negatywne emocje do niego? czy po prostu to zapamiętać? może nawet z automatu wybaczyć.. Co myślicie?

Jeśli ktoś wierzy w wolną wole (nie wiem jak) To prosiłbym go uprzejmie o zasygnalizowanie tego w komentarzy(możemy o tym podyskutować kiedy indziej) i o przyjęcie tego punktu widzenia na rzecz dyskusji aby była bardziej jednorodna i produktywna Dzięki <3
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)bez skrajności
>Oczywiście to nie oznacza że wszyscy powinni być bezkarni hulaj dusza piekła nie ma.. bo w takim >samym stopniu jak przykładowy przestępca jest zdeterminowany do popełnienia przestępstwa to my >jesteśmy do ukarania go. Ale mówiąc szczerze to nie wiem czy powinniśmy zupełnie winić jednostkę >bo nie miała wyboru, każdy identyczny zbiór atomów w bliźniaczej sytuacji postąpiłby tak samo na >jego miejscu.

Przyjęcie bez zastrzeżeń tezy, iż człowiek nie ma wolnej woli ( problem wolnej woli w wymierzę teologicznym to odrębny problem) na płaszczyźnie wymiaru sprawiedliwości - prowadzi do automatycznego ekskulpowania ludzi popełniających przestępstwa i czyny nieakceptowalne ze względów społecznych oraz uniwersalnej etyki. Były takie kierunki w polityce karnej - które za przestępstwo winiły nie danego człowieka, tylko okoliczności które go do tego skłoniły. W takim ujęciu dany człowiek nie jest przestępcą/złoczyńcą, jest chorym, któremu należy się terapia nie kara.
W moim odczuciu pogląd jak wyżej jest zbyt skrajny. Okoliczności o których mowa wyżej mogą/powinny mieć wpływ na wymiar kary - jednakże nie mogą dokonywać całkowitej ekskulpacji za zły uczynek. W przeciwnym wypadku nastąpi załamanie porządku prawnego/społecznego oraz dojdzie do szeregu skrajnie niesprawiedliwych sytuacji - znacznie gorszych jakościowo od sytuacji, którą mamy w chwili obecnej.

>I jeszcze jaki jest wtedy sens dożywocia? więzienie ma resocjalizować a nie karać..

Będąc przeciwnikiem zdecydowanym kary śmierci - jestem takim samym zwolennikiem kary dożywocia. Resocjalizacja niektórych przestępców jest niemożliwa, a już na pewno nie w więzieniu. Więc więzienie staje się koszem - w którym zbieramy zgniłe jaja - aby nie zatruwały zdrowej części społeczeństwa.
Przykra to konstatacja - ale niestety prawdziwa.
23-08-2019 11:42 
 Ocena 1 na 1
ololessa (187 punktów)Odp: bez skrajności
>Przyjęcie bez zastrzeżeń tezy, iż człowiek nie ma wolnej woli
Daj mi jakiekolwiek zastrzeżenie
>Były takie kierunki w polityce karnej - które za przestępstwo winiły nie danego człowieka, tylko okoliczności które go do tego skłoniły. W takim ujęciu dany człowiek nie jest przestępcą/złoczyńcą, jest chorym, któremu należy się terapia nie kara.
Właściwie to jest przestępcą/złoczyńcą oraz chorym
>W moim odczuciu pogląd jak wyżej jest zbyt skrajny. Okoliczności o których mowa wyżej mogą/powinny mieć wpływ na wymiar kary - jednakże nie mogą dokonywać całkowitej ekskulpacji za zły uczynek. W przeciwnym wypadku nastąpi załamanie porządku prawnego/społecznego oraz dojdzie do szeregu skrajnie niesprawiedliwych sytuacji - znacznie gorszych jakościowo od sytuacji, którą mamy w chwili obecnej.
Wybacz ale chyba tego nie zrozumiałeś bądź źle przedstawiłem swą myśl. Chodzi wyłącznie o to by stawiać wyroki WYSTARCZAJĄCE do resocjalizacji na podstawie psychologów/psychiatrów, skanów mózgu. Wiem że to dalekoidącę ale nie koniecznie niemożliwe. Można by rzec że jest odpowiedzialny za to ale to nie jego wina że musiał być i powinienem zostać "wyleczony" jeśli tylko to możliwe albo stracony.
>Będąc przeciwnikiem zdecydowanym kary śmierci - jestem takim samym zwolennikiem kary dożywocia. Resocjalizacja niektórych przestępców jest niemożliwa, a już na pewno nie w więzieniu. Więc więzienie staje się koszem - w którym zbieramy zgniłe jaja - aby nie zatruwały zdrowej części społeczeństwa.
Jaki właściwie jest twój kontrargument na kare śmierci? Poza możliwością niewinności bo ją dało by się zminimalizować również do procentu nieistotnego..
Właściwie to nie uważasz że kara dożywocia jest o wiele gorsza niż kara śmierci?
23-08-2019 12:47 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)zróżnicowanie
>Przyjęcie bez zastrzeżeń tezy, iż człowiek nie ma wolnej woli
>Daj mi jakiekolwiek zastrzeżenie

Jeżeli pani weźmie grupę osób z - przykładowo - najbardziej zdegenerowanej/zaniedbanej grupy społecznej w danym kraju (bezdomni, prostytutki, notoryczni bezrobotni, nieboskie ptaki, itd.) lub grupę ich dzieci - to się okaże, iż poziom patologii przestępczej wśród nich jest zróżnicowany. Oczywiście, bardzo wysoki odsetek spośród nich będzie przejawiał zachowania na wskroś patologiczne. Jednakże jakiś odsetek już znacznie mniejsze a będą i tacy, którzy nie ulegną presji środowiska i "wyjdą na ludzi". I dlatego nie można całkowicie odrzucić konceptu wolnej woli.

>Wybacz ale chyba tego nie zrozumiałeś bądź źle przedstawiłem swą myśl. Chodzi wyłącznie o to by >stawiać wyroki WYSTARCZAJĄCE do resocjalizacji na podstawie psychologów/psychiatrów, skanów >mózgu.

Nie odrzucam bynajmniej opinii psychologów/psychiatrów. Ale to nie może być jedyna podstawa w procesie podejmowania decyzji o skazaniu.

>Właściwie to nie uważasz że kara dożywocia jest o wiele gorsza niż kara śmierci?

Być może. Ale jeżeli istnieje uzasadniona obawa, że po wyjściu z zakładu karnego skazany komuś innemu, niewinnemu, zaaplikuje ową śmierć - to wtedy nie ma wyjścia. Wybieramy mniejsze zło. A jeżeli skazany tak potraktowany uważa, iż dożywocie jest gorsze niż kara śmierci - zawsze może popełnić samobójstwo.
23-08-2019 15:13 
 Ocena 1 na 1
ololessa (187 punktów)Odp: zróżnicowanie
>>Przyjęcie bez zastrzeżeń tezy, iż człowiek nie ma wolnej woli
>>Daj mi jakiekolwiek zastrzeżenie
>Jeżeli pani weźmie grupę osób z - przykładowo - najbardziej zdegenerowanej/zaniedbanej grupy społecznej w danym kraju (bezdomni, prostytutki, notoryczni bezrobotni, nieboskie ptaki, itd.) lub grupę ich dzieci - to się okaże, iż poziom patologii przestępczej wśród nich jest zróżnicowany. Oczywiście, bardzo wysoki odsetek spośród nich będzie przejawiał zachowania na wskroś patologiczne. Jednakże jakiś odsetek już znacznie mniejsze a będą i tacy, którzy nie ulegną presji środowiska i "wyjdą na ludzi". I dlatego nie można całkowicie odrzucić konceptu wolnej woli.
*Pan, Jak to się ma do wolnej woli?
>Nie odrzucam bynajmniej opinii psychologów/psychiatrów. Ale to nie może być jedyna podstawa w procesie podejmowania decyzji o skazaniu.
Dlaczego by miała nią nie być? jeszcze wspomniałem o skanach mózgu.. Mamy jakieś lepsze narzędzia do tego? czy lepiej rzucać kostką? Wystarczy resocjalizacja.
>>Właściwie to nie uważasz że kara dożywocia jest o wiele gorsza niż kara śmierci?
>Być może. Ale jeżeli istnieje uzasadniona obawa, że po wyjściu z zakładu karnego skazany komuś innemu, niewinnemu, zaaplikuje ową śmierć - to wtedy nie ma wyjścia. Wybieramy mniejsze zło. A jeżeli skazany tak potraktowany uważa, iż dożywocie jest gorsze niż kara śmierci - zawsze może popełnić samobójstwo.
Taka sama pewność jaka jest ci potrzebna do wystawienia dożywocia bezwarunkowego zwolnienia jest wystarcza do kary śmierci. Chyba że rodzina ma zamiar marnować swój cash na utrzymywanie skazańca chociaż te możliwość chyba bym im zabrał. Ale traktowanie ich jak zwierząt jest niestosowne "zawsze może popełnić samobójstwo" O jezu
I nadal nie dałeś żadnych racjonalnych obiekcji dlaczego jesteś przeciwnikiem kary śmierci
Mam dla ciebie fenomenalny eksperyment myślowy.. Zostałeś wrobiony na dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia nikt nie wie że jesteś niewinny ani nawet nie podejrzewa wolałbyś kare śmierci? oczywiście potem mózg będzie się wzbraniał i już pozostaniesz w tej mizerności ale z tego punktu myśle że możesz trzeźwo ocenić sytuacje.

Więzienie nie kara tylko resocjalizuje, kodeks hammurabiego nas nie obowiązuje.
24-08-2019 07:13 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)Odp: bez skrajności
>>Przyjęcie bez zastrzeżeń tezy, iż człowiek nie ma wolnej woli ( problem wolnej woli w wymierzę teologicznym to odrębny problem) na płaszczyźnie wymiaru sprawiedliwości - prowadzi do automatycznego ekskulpowania ludzi popełniających przestępstwa...<<
Nie sądzę, żeby ktokolwiek kto nie jest absolutnym idiotą z medycznego punktu widzenia, nie był w stanie podjąć decyzji zrobienia czegoś czy niezrobienia. Jednocześnie jeśli wyrósł w ludzkim społeczeństwie, a nie jest jakimś tarzanem wychowanym w puszczy między zwierzętami, to musi zdawać sobie sprawę z tego, że pewne czyny są niedopuszczalne i karalne. Można zatem i należy oceniać jego postępowanie wg. norm społecznych.

>>Będąc przeciwnikiem zdecydowanym kary śmierci - jestem takim samym zwolennikiem kary dożywocia.<<
Co do kary śmierci to nie wiem, czy jest to najwyższy wymiar kary. To jest takie "rach-ciach i po wszystkim". Dożywocie chyba jest bardziej dotkliwe, a jednocześnie daje możliwość uniewinnienia, jeśli w procesie popełniono błędy. Jest wiele przykładów zwolnienia kogoś po latach, bo jednak znalazły się dowody niewinności skazanego. A jak już kogoś powieszą, albo usmażą na krześle elektrycznym, to już nawet brak motywacji, żeby szukać dowodów niewinności.
The Bear Jew (2544 punktów)
(zablokowany)
Odp: wolna wola jej brak i implikacje (więziennictwo)
Jeżeli nie ma wolnej woli, to nikt nie ponosi odpowiedzialności za nic. W tym przypadku karany i skazujący.
Kulmin (4007 punktów)

Wieziennictwo i prawo jest po prostu jednym z głównych czynników determinujących zachowanie ludzi.

Tez uważam, że wolna wola to rodzaj introspekcyjnej iluzji i nie ma czegoś takiego, ale nie powinno mieć to znaczenia dla prawa i kar. Wtedy po prostu zmienia się ich przeznaczenie do roli czynnika determinującego przyszłe i teraźniejsze pokolenia ludzi tak by byli zdeterminowani do nie popełniania przestępstw.

Decyduje po prostu siła bodźców. Prawo może być w przypadku sieroty z ulicy czynnikiem słabiej determinującym niż np przestępcze otoczenie. Dla jednego kara za gwałt jest bodźcem, który np rywalizuje z bodzcami silnego pociągu seksualnego i może być po prostu słabszy.
23-08-2019 15:35 
 Ocena 1 na 1
ololessa (187 punktów)
>Wieziennictwo i prawo jest po prostu jednym z głównych czynników determinujących zachowanie ludzi.
Nie byłbym co do tego taki pewien, Jaki procent powiedzmy: Polaków zna prawo w wystarczającym stopniu by dożyć starości na wolności? O wiele mniejszy niż jej dożywa, to raczej kwestia intuicji. Chyba że chodzi ci że już sama świadomość istnienia więziennictwa i prawa która wpływa na ludzi, Jeśli tak to masz w zupełności racje.
>Tez uważam, że wolna wola to rodzaj introspekcyjnej iluzji i nie ma czegoś takiego, ale nie powinno mieć to znaczenia dla prawa i kar. Wtedy po prostu zmienia się ich przeznaczenie do roli czynnika determinującego przyszłe i teraźniejsze pokolenia ludzi tak by byli zdeterminowani do nie popełniania przestępstw.
Sądzisz że zadaniem wiezienia jest kara czy resocjalizacja? Uświadomienie komuś że dopuścił się niegodziwości i powinnien zostać "naprawiony"
Właściwie to nie podawanie więźniowi ile miałby siedzieć byłoby ciekawym konceptem i tylko jego "rehabilitacja"
>Decyduje po prostu siła bodźców. Prawo może być w przypadku sieroty z ulicy czynnikiem słabiej determinującym niż np przestępcze otoczenie. Dla jednego kara za gwałt jest bodźcem, który np rywalizuje z bodzcami silnego pociągu seksualnego i może być po prostu słabszy.
Masz rację, ale czy w resocjalizacji nie chodzi też o to aby stłumić siłę nieprawych bodźców przy tym potęgując siłe prawych?
Gorilla (1205 punktów)

>Czy wybierałeś swoje geny?
>Czy wybierałeś czas historyczny w którym się urodzisz?
>Czy wybierałeś otoczenie?
>Właśnie cały ten zestaw początkowy zdeterminował resztę
>Robisz coś tylko dlatego że tego chcesz albo jesteś zmuszony
>Żeby mieć wolną wolę musiałbyś chcieć tego czego będziesz chcieć co nie ma sensu

Te dywagacje są bez sensu. Co mnie to obchodzi, czy murzyńskie dziecko zaatakował lew ludojad dlatego że tak wybrał czy dlatego że ma takie geny?
W obu przypadkach należy go szybko odstrzelić.

Podobnie nie obchodzi mnie, czy moje hipotetyczne dziecko zamorduje morderca bo tak świadomie zdecydował, lub dlatego że mu tak geny kazały. Ma szybko zadyndać na stryczku, a jak to wina genów, to traktujemy kulkę (lew ludojad) lub stryczek (morderca dziecka) jako najskuteczniejszą bo nieodwracalną eliminację kiepskich genów

>I jeszcze jaki jest wtedy sens dożywocia?

Dożywocie zamiast kary śmierci ma podłoże ekonomiczne. Oczywiście lewusy łżą, że humanitaryzm, ludzkie życie najcenniejsze, nawet zbrodniarza, pomyłki i inne ściemy... Ale nikt mądry kto zna historię i wie, że lewicowcy byli największymi zbrodniarzami i ludobójcami w historii świata na te bajki nie da się nabrać.

Po prostu na karze śmierci nie da się wiele zarobić. Stryczek wielokrotnego użytku, wynagrodzenie osób wykonujących egzekucję jednorazowe. Zadynda, do piachu i koniec wydatków.

Ale na dożywociu.. ooo, tu już jest lewacki geszeft. Kilkadziesiąt lat utrzymywania bandziora, pensje klawiszy... A wszystko oczywiście z podatkowych haraczy - a im więcej podatków, tym więcej da się do prywatnych kieszonek rozdzielaczy zagrabionej kasy skierować...

Również podłoże ekonomiczne ma lewackie robienie z więzień luksusowych wczasów - im więcej więźniowie mają frykasów, tym droższe więziennictwo, tym więcej można haraczy na społeczeństwo nałożyć

>więzienie ma resocjalizować a nie karać.

Błędność tej lewackiej doktryny ujawnia kiepska skuteczność tej niby "resocjalizacji". Pierdel to raczej akademia szkoląca zbójów przez zgromadzenie ich w jednym miejscu.

>Same wyroki są zbyt duże

zwłaszcza dożywocie. Stryczek!
A wyroki mogą być nawet duże, ale pod jednym warunkiem (teraz przedstawię prawacki model więzienia)
Więzienia mają być prywatne, dochodowe. Właściciel więzienia wynajmuje od państwa za opłatą skazańców, którzy mają tyrać i zarobić na swoje utrzymanie plus zysk dla właściciela. Bez zmuszania podatnika by utrzymywał zbója.

>to czy aby na pewno powinieneś żywić jakieś negatywne emocje do niego?

Nie, pomnik zbójowi wystawić😋
23-08-2019 17:14 
 Ocena 1 na 1
ololessa (187 punktów)
>Te dywagacje są bez sensu. Co mnie to obchodzi, czy murzyńskie dziecko zaatakował lew ludojad dlatego że tak wybrał czy dlatego że ma takie geny?
>W obu przypadkach należy go szybko odstrzelić.
To zależy od tego czy ten lew ludojad się potknął na to dziecko czy może zrobił to specjalnie, a wtedy czy da się czy nie go naprawić.
>Podobnie nie obchodzi mnie, czy moje hipotetyczne dziecko zamorduje morderca bo tak świadomie zdecydował, lub dlatego że mu tak geny kazały. Ma szybko zadyndać na stryczku, a jak to wina genów, to traktujemy kulkę (lew ludojad) lub stryczek (morderca dziecka) jako najskuteczniejszą bo nieodwracalną eliminację kiepskich genów
Niekoniecznie, ewolucja nie jest tak przewidywalna
>>I jeszcze jaki jest wtedy sens dożywocia?
>Dożywocie zamiast kary śmierci ma podłoże ekonomiczne. Oczywiście lewusy łżą, że humanitaryzm, ludzkie życie najcenniejsze, nawet zbrodniarza, pomyłki i inne ściemy... Ale nikt mądry kto zna historię i wie, że lewicowcy byli największymi zbrodniarzami i ludobójcami w historii świata na te bajki nie da się nabrać.
>Po prostu na karze śmierci nie da się wiele zarobić. Stryczek wielokrotnego użytku, wynagrodzenie osób wykonujących egzekucję jednorazowe. Zadynda, do piachu i koniec wydatków.
>Ale na dożywociu.. ooo, tu już jest lewacki geszeft. Kilkadziesiąt lat utrzymywania bandziora, pensje klawiszy... A wszystko oczywiście z podatkowych haraczy - a im więcej podatków, tym więcej da się do prywatnych kieszonek rozdzielaczy zagrabionej kasy skierować...
>Również podłoże ekonomiczne ma lewackie robienie z więzień luksusowych wczasów - im więcej więźniowie mają frykasów, tym droższe więziennictwo, tym więcej można haraczy na społeczeństwo nałożyć
>>więzienie ma resocjalizować a nie karać.
>Błędność tej lewackiej doktryny ujawnia kiepska skuteczność tej niby "resocjalizacji". Pierdel to raczej akademia szkoląca zbójów przez zgromadzenie ich w jednym miejscu.
¯\_(ツ_/¯ taki powinien być zamysł więzienia nie moja wina że kiepsko jest to zrobione w tym momencie więzienie opiera się na karze lecz nie powinno bo co komu z tego że kogoś ukarze resocjalizacja albo 'Stryczek" imo
>>Same wyroki są zbyt duże
> zwłaszcza dożywocie. Stryczek!
jeśli nie da się nic innego to oczywiście że tak
>A wyroki mogą być nawet duże, ale pod jednym warunkiem (teraz przedstawię prawacki model więzienia)
>Więzienia mają być prywatne, dochodowe. Właściciel więzienia wynajmuje od państwa za opłatą skazańców, którzy mają tyrać i zarobić na swoje utrzymanie plus zysk dla właściciela. Bez zmuszania podatnika by utrzymywał zbója.
Właściwie gdyby każdy mógł wykupić siebie za te zyski(i tylko za nie) to całkiem ciekawy model
23-08-2019 17:23 
 Ocena 1 na 1
ololessa (187 punktów)
>>Te dywagacje są bez sensu. Co mnie to obchodzi, czy murzyńskie dziecko zaatakował lew ludojad dlatego że tak wybrał czy dlatego że ma takie geny?
>>W obu przypadkach należy go szybko odstrzelić.
>To zależy od tego czy ten lew ludojad się potknął na to dziecko czy może zrobił to specjalnie, a wtedy czy da się czy nie go naprawić.
>>Podobnie nie obchodzi mnie, czy moje hipotetyczne dziecko zamorduje morderca bo tak świadomie zdecydował, lub dlatego że mu tak geny kazały. Ma szybko zadyndać na stryczku, a jak to wina genów, to traktujemy kulkę (lew ludojad) lub stryczek (morderca dziecka) jako najskuteczniejszą bo nieodwracalną eliminację kiepskich genów
>Niekoniecznie, ewolucja nie jest tak przewidywalna
>>>I jeszcze jaki jest wtedy sens dożywocia?
>>Dożywocie zamiast kary śmierci ma podłoże ekonomiczne. Oczywiście lewusy łżą, że humanitaryzm, ludzkie życie najcenniejsze, nawet zbrodniarza, pomyłki i inne ściemy... Ale nikt mądry kto zna historię i wie, że lewicowcy byli największymi zbrodniarzami i ludobójcami w historii świata na te bajki nie da się nabrać.
>>Po prostu na karze śmierci nie da się wiele zarobić. Stryczek wielokrotnego użytku, wynagrodzenie osób wykonujących egzekucję jednorazowe. Zadynda, do piachu i koniec wydatków.
>>Ale na dożywociu.. ooo, tu już jest lewacki geszeft. Kilkadziesiąt lat utrzymywania bandziora, pensje klawiszy... A wszystko oczywiście z podatkowych haraczy - a im więcej podatków, tym więcej da się do prywatnych kieszonek rozdzielaczy zagrabionej kasy skierować...
>>Również podłoże ekonomiczne ma lewackie robienie z więzień luksusowych wczasów - im więcej więźniowie mają frykasów, tym droższe więziennictwo, tym więcej można haraczy na społeczeństwo nałożyć
>>>więzienie ma resocjalizować a nie karać.
>>Błędność tej lewackiej doktryny ujawnia kiepska skuteczność tej niby "resocjalizacji". Pierdel to raczej akademia szkoląca zbójów przez zgromadzenie ich w jednym miejscu.
>¯\_(ツ_/¯ taki powinien być zamysł więzienia. Kiepsko jest to zrobione w tym momencie bo więzienie opiera się faktycznie na karze a nie powinno
>>>Same wyroki są zbyt duże
>> zwłaszcza dożywocie. Stryczek!
>jeśli nie da się nic innego to oczywiście że tak
>>A wyroki mogą być nawet duże, ale pod jednym warunkiem (teraz przedstawię prawacki model więzienia)
>>Więzienia mają być prywatne, dochodowe. Właściciel więzienia wynajmuje od państwa za opłatą skazańców, którzy mają tyrać i zarobić na swoje utrzymanie plus zysk dla właściciela. Bez zmuszania podatnika by utrzymywał zbója.
>Właściwie gdyby każdy mógł wykupić siebie za te zyski(i tylko za nie) to całkiem ciekawy model
ale najpierw trzeba by również naprawić prawo (obraza uczuć religijnych takie tam bzdury)
23-08-2019 17:29 
 Ocena 1 na 1
ololessa (187 punktów)
>Te dywagacje są bez sensu. Co mnie to obchodzi, czy murzyńskie dziecko zaatakował lew ludojad dlatego że tak wybrał czy dlatego że ma takie geny?
>W obu przypadkach należy go szybko odstrzelić.
To zależy od tego czy ten lew ludojad się potknął na to dziecko czy może zrobił to specjalnie, a wtedy czy da się czy nie go naprawić.
>Podobnie nie obchodzi mnie, czy moje hipotetyczne dziecko zamorduje morderca bo tak świadomie zdecydował, lub dlatego że mu tak geny kazały. Ma szybko zadyndać na stryczku, a jak to wina genów, to traktujemy kulkę (lew ludojad) lub stryczek (morderca dziecka) jako najskuteczniejszą bo nieodwracalną eliminację kiepskich genów
Niekoniecznie, ewolucja nie jest tak przewidywalna
>>I jeszcze jaki jest wtedy sens dożywocia?
>Dożywocie zamiast kary śmierci ma podłoże ekonomiczne. Oczywiście lewusy łżą, że humanitaryzm, ludzkie życie najcenniejsze, nawet zbrodniarza, pomyłki i inne ściemy... Ale nikt mądry kto zna historię i wie, że lewicowcy byli największymi zbrodniarzami i ludobójcami w historii świata na te bajki nie da się nabrać.
>Po prostu na karze śmierci nie da się wiele zarobić. Stryczek wielokrotnego użytku, wynagrodzenie osób wykonujących egzekucję jednorazowe. Zadynda, do piachu i koniec wydatków.
>Ale na dożywociu.. ooo, tu już jest lewacki geszeft. Kilkadziesiąt lat utrzymywania bandziora, pensje klawiszy... A wszystko oczywiście z podatkowych haraczy - a im więcej podatków, tym więcej da się do prywatnych kieszonek rozdzielaczy zagrabionej kasy skierować...
>Również podłoże ekonomiczne ma lewackie robienie z więzień luksusowych wczasów - im więcej więźniowie mają frykasów, tym droższe więziennictwo, tym więcej można haraczy na społeczeństwo nałożyć
Ale nie wykorzystują tych pieniędzy wątpię aby z "lewaków" byli tacy psychopaci, to po prostu jest nieprzemyślane dobrze..
>>więzienie ma resocjalizować a nie karać.
>Błędność tej lewackiej doktryny ujawnia kiepska skuteczność tej niby "resocjalizacji". Pierdel to raczej akademia szkoląca zbójów przez zgromadzenie ich w jednym miejscu.
¯\_(ツ_/¯ taki powinien być zamysł więzienia. Kiepsko jest to zrobione w tym momencie bo więzienie opiera się faktycznie na karze a nie powinno
>>Same wyroki są zbyt duże
> zwłaszcza dożywocie. Stryczek!
jeśli nie da się nic innego to oczywiście że tak
>A wyroki mogą być nawet duże, ale pod jednym warunkiem (teraz przedstawię prawacki model więzienia)
>Więzienia mają być prywatne, dochodowe. Właściciel więzienia wynajmuje od państwa za opłatą skazańców, którzy mają tyrać i zarobić na swoje utrzymanie plus zysk dla właściciela. Bez zmuszania podatnika by utrzymywał zbója.
>Właściwie gdyby każdy mógł wykupić siebie za te zyski(i tylko za nie) to całkiem ciekawy model
ale najpierw trzeba by również naprawić prawo (obraza uczuć religijnych takie tam bzdury)
Gorilla (1205 punktów)

>To zależy od tego czy ten lew ludojad się potknął na to dziecko czy może zrobił to specjalnie, a wtedy czy da się czy nie go naprawić.

Lew ludojad się potknął i upadając poszarpał dziecko kłami. I tak 17 razy pod rząd😆
Odpuść, są granice paplania od rzeczy.

>>Podobnie nie obchodzi mnie, czy moje hipotetyczne dziecko zamorduje morderca bo tak świadomie zdecydował, lub dlatego że mu tak geny kazały. Ma szybko zadyndać na stryczku, a jak to wina genów, to traktujemy kulkę (lew ludojad) lub stryczek (morderca dziecka) jako najskuteczniejszą bo nieodwracalną eliminację kiepskich genów
>Niekoniecznie, ewolucja nie jest tak przewidywalna

A to ciekawe, bo ludzie hodując agresywne dzikie osły wyhodowali po wielu pokoleniach łagodne osły domowe.

>Ale nie wykorzystują tych pieniędzy

Jak to nie wykorzystują? Nie ma żadnych opłacanych przez podatników urzędasów od więziennictwa? Klawisze nie są opłacani z podatków?

>wątpię aby z "lewaków" byli tacy psychopaci, to po prostu jest nieprzemyślane dobrze.

Grabież nie jest przemyślana i zaplanowana? Przypadkiem kasiorka z nieba cwaniaczkom spada? Daruj sobie, aż tak naiwny chyba nie jesteś.

> Kiepsko jest to zrobione w tym momencie bo więzienie opiera się faktycznie na karze a nie powinno

Patrzysz ze złego punktu widzenia. Spójrz z punktu widzenia interesów tych, którzy to urządzili. Każdy człowiek działa dla swego osobistego dobra, lewak też, zatem lewak też ma interes doić frajerów, gdy ci frajerzy oddali lewakom władzę nad swoim życiem
23-08-2019 19:39 
 Ocena 1 na 1
ololessa (187 punktów)
>Lew ludojad się potknął i upadając poszarpał dziecko kłami. I tak 17 razy pod rząd😆
>Odpuść, są granice paplania od rzeczy.
Skąd nagle 17? Moja wypowiedź tyczyła się zjedzenia jeednego osobnika. Ale faktycznie nazwałeś go ludojadem więc to mogło wydać się niejasne, Sorka!
>>Niekoniecznie, ewolucja nie jest tak przewidywalna
>A to ciekawe, bo ludzie hodując agresywne dzikie osły wyhodowali po wielu pokoleniach łagodne osły domowe.
Indukcja yourlogicalfallacyis.com/pl/indukcja-dedukcja
poza tym ten twój przykład był dość niejasny tą dekapitacją nie gwarantuje że będzie zabijała 100% złe geny + nie cały kod genetyczny bierze udział w syntezie białek, więc mają tam jakieś szanse na by urodzić "nadludzi" czy cokolwiek ale to szczegóły
>Jak to nie wykorzystują? Nie ma żadnych opłacanych przez podatników urzędasów od więziennictwa? Klawisze nie są opłacani z podatków?
Masz racje, Sory za nieprzemyślenie sprawy do końca druhu.
>>wątpię aby z "lewaków" byli tacy psychopaci, to po prostu jest nieprzemyślane dobrze.
>Grabież nie jest przemyślana i zaplanowana? Przypadkiem kasiorka z nieba cwaniaczkom spada? Daruj sobie, aż tak naiwny chyba nie jesteś.
Oki ale musisz jeszcze tą tezę czymś podeprzeć bo samo to że coś jest logiczne niekoniecznie oznacza że jest prawdziwe
>Patrzysz ze złego punktu widzenia. Spójrz z punktu widzenia interesów tych, którzy to urządzili. Każdy człowiek działa dla swego osobistego dobra, lewak też, zatem lewak też ma interes doić frajerów, gdy ci frajerzy oddali lewakom władzę nad swoim życiem
Może tak może nie, na tobie jest ciężar dowodu.
23-08-2019 22:02 
 Ocena 1 na 1
Gigo (484 punktów)

>Ale na dożywociu.. ooo, tu już jest lewacki geszeft. Kilkadziesiąt lat utrzymywania bandziora, pensje klawiszy... A wszystko oczywiście z podatkowych haraczy - a im więcej podatków, tym więcej da się do prywatnych kieszonek rozdzielaczy zagrabionej kasy skierować...

Według twojej doktryny, to najbardziej lewackim krajem są USA, które dzierżą niezagrożenie rekord świata w dziedzinie więziennictwa (państwowego i prywatnego!) i ilości osadzonych, dalej pełne lewaków i ich więzień są państwa Ameryki Pd, potem (dopiero potem!) Rosja i reszta świata.

Lewaki rulez!
Gorilla (1205 punktów)
>>Ale na dożywociu.. ooo, tu już jest lewacki geszeft. Kilkadziesiąt lat utrzymywania bandziora, pensje klawiszy... A wszystko oczywiście z podatkowych haraczy - a im więcej podatków, tym więcej da się do prywatnych kieszonek rozdzielaczy zagrabionej kasy skierować...
>Według twojej doktryny, to najbardziej lewackim krajem są USA, które dzierżą niezagrożenie rekord świata w dziedzinie więziennictwa (państwowego i prywatnego!) i ilości osadzonych
>Lewaki rulez!

PUDŁO!
W USA jest prawacki model więziennictwa, tam zbóje tyrają też w prywatnych więzieniach dostając jedynie "kieszonkowe" za pracę (średnie wynagrodzenie za godzinę jest poniżej 1 dolara, a minimalne zaledwie kilkanaście centów.)

To w zlewaczałej Europce robi się dla bandziorów wczasy na koszt podatników
24-08-2019 17:56 
 Ocena 6 na 6
salek (4701 punktów)
>W USA jest prawacki model więziennictwa, tam zbóje tyrają też w prywatnych więzieniach dostając jedynie "kieszonkowe" za pracę (średnie wynagrodzenie za godzinę jest poniżej 1 dolara, a minimalne zaledwie kilkanaście centów.)
>To w zlewaczałej Europce robi się dla bandziorów wczasy na koszt podatników

Radykalny prawak Stalin poszedł nawet dalej - tam zbóje tyrali bez kieszonkowego, o pomniejszych detalach nie wspominając.
Gorilla (1205 punktów)

>Radykalny prawak Stalin poszedł nawet dalej - tam zbóje tyrali bez kieszonkowego, o pomniejszych detalach nie wspominając.

Ale lewus Stalin wprowadził lewicową zmianę - do więzień trafiali masowo i tyrali niewinni.
24-08-2019 20:41 
 Ocena 3 na 3
salek (4701 punktów)
>>Radykalny prawak Stalin poszedł nawet dalej - tam zbóje tyrali bez kieszonkowego, o pomniejszych detalach nie wspominając.
>Ale lewus Stalin wprowadził lewicową zmianę - do więzień trafiali masowo i tyrali niewinni.
Znaczy 'u was Murzynów biją!'.. nie czepiaj się, przyjacielu, detali, tylko trzymaj tematu. To co z tym prawakiem Stalinem, który kazał więźniom pracować?
24-08-2019 20:51 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Ale lewus Stalin wprowadził lewicową zmianę - do więzień trafiali masowo i tyrali niewinni.
>Znaczy 'u was Murzynów biją!'.. nie czepiaj się, przyjacielu, detali, tylko trzymaj tematu. To co z tym prawakiem Stalinem, który kazał więźniom pracować?

Husák wysyłał skazańców do prac w kamieniołomach. Pewnie też prawak był


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)

>Husák wysyłał skazańców do prac w kamieniołomach

To Twój "wybitny" rodak? Chwalisz nim się?
szarley (54913 punktów)
>>Husák wysyłał skazańców do prac w kamieniołomach
>To Twój "wybitny" rodak?
Nie i jego narodowość nie ma znaczenia w dyskusji. Jak zwykle po zaplątaniu się we własną niekonsekwencję, uciekasz w jakieś poboczne sprawy

>Chwalisz nim się?
Nie mam powodu chwalić się pachołkiem posadzonym na tronie przez zgodne konsorcjum rosyjskiej bolszewii i polskiej szlachty

Wg Twojej definicji był prawicowcem. Siedzieli tylko winni (nie jak u Stalina) i pracowali w kamieniołomach

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)

>Nie mam powodu chwalić się pachołkiem posadzonym na tronie przez zgodne konsorcjum rosyjskiej bolszewii i polskiej szlachty

Pierwsza bzdura. Polska szlachta nie sadzała chłopskiegp jako i ty syna Husaka na żadnym tronie

>Wg Twojej definicji był prawicowcem. Siedzieli tylko winni (nie jak u Stalina)

Druga bzdura, wbrew twemu twierdzeniu siedzieli też niewinni, cytat z wikipedii:

"Husak zapowiedział, że nie będzie prześladował przeciwników politycznych, lecz kiedy w 1977 został ogłoszony manifest Karta 77, jego sygnatariusze zostali skazani w procesach politycznych"

>i pracowali w kamieniołomach

Państwowych, nie prywatnych. Moja definicja mówiła o więzieniach prywatnych, bzduropisie szarleyu
25-08-2019 09:28 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Nie mam powodu chwalić się pachołkiem posadzonym na tronie przez zgodne konsorcjum rosyjskiej bolszewii i polskiej szlachty
>Pierwsza bzdura. Polska szlachta nie sadzała chłopskiegp jako i ty syna Husaka na żadnym tronie

1 Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale nie do własnych faktów
(Astrotaurus)

2 Racja, chłopskiego jako i ja co słusznie za każdym razem wypominasz szlachcicu herbu Disco Polo Przypomnieć kiedy się do tego herbu przyznałeś?

>>i pracowali w kamieniołomach
>Państwowych, nie prywatnych.
W lewactwie siedzi się w sanatorium, nie w kamieniołomie...

Więzień nie pracuje - lewactwo
Więzień pracuje w kamieniołomie - lewactwo

(Polityczni nie pracowali w kamieniołomach - co oczywiście w żaden sposób nie rozgrzesza tych, którzy tych politycznych wsadzali)


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)
>>>Nie mam powodu chwalić się pachołkiem posadzonym na tronie przez zgodne konsorcjum rosyjskiej bolszewii i polskiej szlachty
>>Pierwsza bzdura. Polska szlachta nie sadzała chłopskiegp jako i ty syna Husaka na żadnym tronie
>1 Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale nie do własnych faktów

To nie twórz własnych "faktów"

> co słusznie za każdym razem wypominasz szlachcicu herbu Disco Polo

Jak zwykle u szarleya - ZEEEERROOOO argumentów, to znów "sucharowaty" niby "dowcip" o herbie. Dowcipy się opowiada raz, nudziarzu, nawet suchary

>>>i pracowali w kamieniołomach
>>Państwowych, nie prywatnych.
>W lewactwie siedzi się w sanatorium, nie w kamieniołomie...

We współczesnym lewactwie. Lewusy wcześniejsze do etapu wczasów jeszcze nie dotarły. Zwój (trudno to nazwać rozwojem) lewicy jest stopniowy.

>Więzień nie pracuje - lewactwo
>Więzień pracuje w kamieniołomie - lewactwo

Tylko w twoim umyśle, nie mogącym pojąć że określenie może zawierać wiele czynników, nie tylko jeden.
Oprócz pracy w więzieniu jeszcze jest następny warunek -prywatne więzienie.

Cóż, nic dziwnego że kopalnie wybuchają, skoro projektanci zabezpieczeń nie potrafią swoimi rozumkami objąć więcej niż jednego czynnika...

Zawsze mnie zastanawiało, jak to jest możliwe, że byle górnik potrafi przechytrzyć niby teoretycznie mądrzejszego projektanta zabezpieczeń przeciwko wybuchom metanu aż tak prostackim zabiegiem, jak skierowanie nawiewu z lutni na czujnik.

Teraz już chyba wiem - projektanci, sami potomkowie prostych górników i innych proletariuszy, nie są od zwykłego górnika mądrzejsi...

>Polityczni nie pracowali w kamieniołomach

Nie to obśmiałem, lecz twoje nieprawdziwe twierdzenie że za Husaka siedzieli TYLKO winni. Jak zwykle nie wiedziałeś, chlapnąłeś bzdurę i zamiast że wstydu zamilknąć brniesz dalej wystawiając się kolejny raz na pośmiewisko
25-08-2019 13:04 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>> co słusznie za każdym razem wypominasz szlachcicu herbu Disco Polo
>Jak zwykle u szarleya - ZEEEERROOOO argumentów,

Argumentum:
Może i pochodzisz ze szlachty, nie mam powodu Ci nie wierzyć, ale nazywając Grychtołównę, Palecznego i Zimermana GRAJKAMI, sam siebie zdeklasowałeś. I to nie do poziomu proletariatu czy chłopstwa, ale żulii herbu Brama Zaszczana

Prawdziwy szlachcic kulturę swojego narodu szanuje

>>>Pierwsza bzdura. Polska szlachta nie sadzała chłopskiegp jako i ty syna Husaka na żadnym tronie
>>1 Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale nie do własnych faktów
>To nie twórz własnych "faktów"
Odpowiedź w stylu "a twoja mama jest garbata" Przykro mi, piaskownica jest jednako niedobrym miejscem do dyskusji jak rynsztok.

*
Reszta to jakieś rynsztokowe aluzje. Na szczęście nie do mojej pracy

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)

>>Jak zwykle u szarleya - ZEEEERROOOO argumentów,
>Argumentum:
>Może i pochodzisz ze szlachty, nie mam powodu Ci nie wierzyć, ale nazywając Grychtołównę, Palecznego i Zimermana GRAJKAMI, sam siebie zdeklasowałeś. I to nie do poziomu proletariatu czy chłopstwa, ale żulii herbu Brama Zaszczana

Bezsilne obelgi... Za wywleczone z innego tematu nazywanie grajków GRAJKAMI a nie naukowcami...
Nie zniżę się do twego "poziomu" i lżyć cię tak jak ty mnie nie będę. Co innego opłazować, ale wdawać się w tego typu knajacką pyskówkę nie wypada.

>Prawdziwy szlachcic kulturę swojego narodu szanuje

Przedstawiałeś w/w jako Ślązaków, nie Polaków. Żenada.

>>>>Pierwsza bzdura. Polska szlachta nie sadzała chłopskiegp jako i ty syna Husaka na żadnym tronie
>>>1 Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale nie do własnych faktów
>>To nie twórz własnych "faktów"
>Odpowiedź w stylu "a twoja mama jest garbata" Przykro mi, piaskownica jest jednako niedobrym miejscem do dyskusji jak rynsztok.

To wyleź z rynsztoka i z piaskownicy i dyskutuj na temat, a nie obszczekuj bezmyślnie

>rynsztokowe aluzje.

Potrafisz coś więcej niż hau hau?
szarley (54913 punktów)
>>Może i pochodzisz ze szlachty, nie mam powodu Ci nie wierzyć, ale nazywając Grychtołównę, Palecznego i Zimermana GRAJKAMI, sam siebie zdeklasowałeś.

>Bezsilne obelgi... Za wywleczone z innego tematu nazywanie grajków GRAJKAMI

No właśnie. Nazwałeś światowej sławy artystów grajkami czym ujawniłeś, że szlachcicem nie jesteś

>>Prawdziwy szlachcic kulturę swojego narodu szanuje
>Przedstawiałeś w/w jako Ślązaków, nie Polaków.
1 Wszyscy troje mieli polskie obywatelstwo i w świat poszła wiadomość o polskim sukcesie
2 Argerich, Pollini, Oborin, nie byli Polakami, wg Ciebie byli grajkami? Zaplątałeś się we własne majtki

>nie obszczekuj bezmyślnie
>Potrafisz coś więcej niż hau hau?

Wiesz gdzie się schować. Tam Cię szukał nie będę.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)
I jak zwykle szarley z tematu o więzienictwie zrobił rynsztok - nie tylko nie na temat, ale obraża tak głupawo, że ręce opadają. Współczuję twej rodzinie.

Nb. byłem na koncercie śląskiego grajka Zimermana podczas Konkursu Chopinowskiego na którym ten GRAjek GRAł. Ładnie GRAł ten GRAjek, miło było GRY tego wybitnego GRAjka posłuchać.

Na szczęście na Śląsku też można spotkać ludzi którzy nie tylko szczekać i kwiczeć potrafią, aż echo tego ujadania i kwiczenia się niesie od Karwiny przez Mikołów po Pszów
🐕🐷

Miłego ujadania i kwiczenia.
szarley (54913 punktów)
>Nb. byłem na koncercie śląskiego grajka Zimermana
Bez komentarza

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)

>Bez komentarza

No wreszcie.
Naprawdę miło jest gdy nie komentujesz. No bo co wypisaleś w tym wątku na temat poza agresywnymi elukubracjami?
Bzdurkę że lewus Husak więził TYLKO winnych?
Bez twoich "mundrości" oraz bezsensownych ataków osobistych to forum by było i ciekawsze merytorycznie i milsze do czytania.

Tak trzymaj i nie komentuj.
Gorilla (1205 punktów)
>nie czepiaj się, przyjacielu, detali, tylko trzymaj tematu. To co z tym prawakiem Stalinem, który kazał więźniom pracować?

To nie jest detal, w prawactwie tyra zamknięty przestępca, a w lewicowym Związku Sowieckim za lewusa Stalina tyrali częściej tyrali zamknięci ludzie niewinni. Ogromna różnica.
No i w lewicowym reżimie Stalina więzienia nie były prywatne. Gdzie tu prawactwo?

Oczywiście to nie jest ścisła reguła.
24-08-2019 22:28 
 Ocena 3 na 3
salek (4701 punktów)

O, kolejny detal, żeby tylko nie przyznać, że palnąłeś bzdurę mląc ozorem bez sensu. To kogo jeszcze u nas biją?

>Oczywiście to nie jest ścisła reguła.
O tak, rakiem, rakiem.. może nikt nie zauważy.
Gorilla (1205 punktów)
>O, kolejny detal, żeby tylko nie przyznać, że palnąłeś bzdurę mląc ozorem bez sensu.

Mieląc, nie mląc. Nie cierpię wymądrzających się nieuków.

Przedstawiłem prawacki model więziennictwa, w którym pracują skazani przestępcy w więzieniu prywatnym, a ten mi lewusa przedstawia, który więził niewinnych ludzi w więzieniu państwowym i bajdurzy że to niby to samo.
Nie bredź więcej.
szarley (54913 punktów)
>Przedstawiłem prawacki model więziennictwa, w którym pracują skazani przestępcy w więzieniu prywatnym, a ten mi lewusa przedstawia, który więził niewinnych ludzi w więzieniu państwowym i bajdurzy że to niby to samo.

A ja powołałem przykład w którym jedynie winni, skazani pracowali i UCIEKŁEŚ od argumentów

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)
>>Przedstawiłem prawacki model więziennictwa, w którym pracują skazani przestępcy w więzieniu prywatnym, a ten mi lewusa przedstawia, który więził niewinnych ludzi w więzieniu państwowym i bajdurzy że to niby to samo.
>A ja powołałem przykład w którym jedynie winni, skazani pracowali i UCIEKŁEŚ od argumentów

Oczywiście jak zwykle pobredziłeś sobie - ja cię olałem, a Ty brak chęci do dalszej dyskusji z szarleyem bredniopisem uznałeś za swe "zwycięstwo".
Ale się przelamałem, argumenty wyżej wpisałem, byś się nie puszył głupotą.
25-08-2019 16:56 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>>O, kolejny detal, żeby tylko nie przyznać, że palnąłeś bzdurę mląc ozorem bez sensu.
>Mieląc, nie mląc. Nie cierpię wymądrzających się nieuków.
O, to, to..
Współczuć tylko mogę konieczności oglądania własnej gęby w lustrze.

>Nie bredź więcej.
Żebyś ty czasem siebie poczytał..
Gorilla (1205 punktów)

>Współczuć tylko mogę konieczności oglądania własnej gęby w lustrze.

To nie patrz w lustro
29-08-2019 01:23 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>Ale lewus Stalin wprowadził lewicową zmianę - do więzień trafiali masowo i tyrali niewinni.

W USA również trafiają. W imię walki z narkotykami, która rozgorzała na skutek swoistej politycznej licytacji, cała masa ludzi odsiaduje długoletnie wyroki za bzdury.

lp.2o@1daj
pleszer (8 punktów)
Więzienie raczej ma izolować ludzi skłonnych do przemocy i nieprzestrzegania prawa od reszty społeczności, co oczywiście utrudnia jego resocjalizację i jest to kara dla wszystkich bo uczciwi ludzie muszą takiego hultaja utrzymywać.
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Trudno mówić o wolnej woli, gdy popadasz w jesienną depresję i letarg. Sierpniowe słońce to już nie to samo, zwłaszcza na Pomorzu i Mazurach. To się czuje. Lampy antydepresyjne - tylko one mogą sprawić, że będziesz miał jesienią i zimą jakąkolwiek wolę. Gdy ma się wolę, to jest szansa na poczucie wolności. Nie ma wolności, gdy skuwają cię depresja i letarg jesienno-zimowy. Brak lamp antydepresyjnych każdemu może dać się we znaki. Nie warto czekać na sezonową zwyżkę cen.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Sasha19 (15 punktów)
(zablokowany)
The idea is interesting, but even so difficult philosophy is given to me.
Aksjomat (17 punktów)
>Okej zacznijmy od tego dlaczego nie mamy wolnej woli, jakby ktoś nie wiedział.
>Czy wybierałeś swoje geny?
>Czy wybierałeś czas historyczny w którym się urodzisz?
>Czy wybierałeś otoczenie?
>Właśnie cały ten zestaw początkowy zdeterminował resztę
>Robisz coś tylko dlatego że tego chcesz albo jesteś zmuszony
>Żeby mieć wolną wolę musiałbyś chcieć tego czego będziesz chcieć co nie ma sensu
>Okej a teraz ciekawy temat
>System więziennictwa
>Oczywiście to nie oznacza że wszyscy powinni być bezkarni hulaj dusza piekła nie ma.. bo w takim
>samym stopniu jak przykładowy przestępca jest zdeterminowany do popełnienia przestępstwa to my
>jesteśmy do ukarania go. Ale mówiąc szczerze to nie wiem czy powinniśmy zupełnie winić jednostkę bo
>nie miała wyboru, każdy identyczny zbiór atomów w bliźniaczej sytuacji postąpiłby tak samo na jego
>miejscu.
>I jeszcze jaki jest wtedy sens dożywocia? więzienie ma resocjalizować a nie karać..
>Same wyroki są zbyt duże(wystarczyła by pewność rescojalizacji w 99% do wypuszczenia skazańca) i
>nasz sposób myślenia o skazańcach jest dziurawy.
>Ale emocje to coś zupełnie innego niż kara zakładając że ktoś kto cię skrzywdził został już skazany
>to czy aby na pewno powinieneś żywić jakieś negatywne emocje do niego? czy po prostu to zapamiętać?
>może nawet z automatu wybaczyć.. Co myślicie?
>
>Jeśli ktoś wierzy w wolną wole (nie wiem jak) To prosiłbym go uprzejmie o zasygnalizowanie tego w
>komentarzy(możemy o tym podyskutować kiedy indziej) i o przyjęcie tego punktu widzenia na rzecz
>dyskusji aby była bardziej jednorodna i produktywna Dzięki <3

Olson to ty?
ololessa (187 punktów)
>Olson to ty?
hmmmm?
28-08-2019 01:35 
 Ocena 1 na 1
Aksjomat (17 punktów)
>>Olson to ty?
>hmmmm?
>
Twój nick jest podobny do nicku pewnego zablokowanego użytkownika forum, przytoczonego olsona.Zajmowal się głównie wolna wolą a raczej według niego jej brakiem stąd moje pytanie.
ololessa (187 punktów)
>Twój nick jest podobny do nicku pewnego zablokowanego użytkownika forum, przytoczonego olsona.Zajmowal się głównie wolna wolą a raczej według niego jej brakiem stąd moje pytanie.
Okej, a więc informuje cię że nie jestem nim, druhu. Jeśli cię rozczarowałem to bardzo mi przykro..
28-08-2019 14:52 
 Ocena 1 na 1
Gorilla (1205 punktów)
>>>Olson to ty?

Mnie też tu za jakiegoś "olsona" brali...
Aż z ciekawości zajrzałem do archiwalnych wątków - ciekawie ten olson pisał, nie ze wszystkim bym się z nim zgodził, ale za to był głupawo i niekulturalnie atakowany.
Ale nie ci którzy go atakowali zostali zablokowani, lecz olson... Ciekawe...
-jad- (18783 punktów)

>Twój nick jest podobny do nicku pewnego zablokowanego użytkownika forum, przytoczonego olsona.Zajmowal się głównie wolna wolą a raczej według niego jej brakiem stąd moje pytanie.

Swoją drogą, ciekawe skąd Olsona pamięta forumowicz z dwoma wypowiedziami na koncie zarejestrowany przedwczoraj....

lp.2o@1daj
29-08-2019 03:36 
 Ocena 3 na 3
Aksjomat (17 punktów)
>>Twój nick jest podobny do nicku pewnego zablokowanego użytkownika forum, przytoczonego olsona.Zajmowal się głównie wolna wolą a raczej według niego jej brakiem stąd moje pytanie.
>Swoją drogą, ciekawe skąd Olsona pamięta forumowicz z dwoma wypowiedziami na koncie zarejestrowany przedwczoraj....
>
jad1@o2.


Czy żeby obserwować/czytać forum trzeba być zarejestrowanym użytkownikiem?Czytam artykuły/wątki od około 2012 roku, wcześniej po prostu nie miałem chęci do założenia konta. Wątki olsona były dla mnie arcyciekawe i dające do myślenia, liczyłem na to że powrócił. Niestety nie pierwszy raz się pomyliłem.
Pozdrawiam Aksjomat
-jad- (18783 punktów)

>Czy żeby obserwować/czytać forum trzeba być zarejestrowanym użytkownikiem?
>Czytam artykuły/wątki od około 2012 roku, wcześniej po prostu nie miałem chęci do założenia konta.

Rozumiem.

lp.2o@1daj
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Wątki olsona były dla mnie arcyciekawe i dające do myślenia, liczyłem na to że powrócił.

Co było w nich najciekawsze? Co dzięki temu przemyślałeś? Nadal masz nierozstrzygnięty dylemat, czy chodzi tylko o intrygującą tematykę jego wątków?
-jad- (18783 punktów)
>więzienie ma resocjalizować a nie karać..

Czyżby? Kto tak orzekł?


lp.2o@1daj
ololessa (187 punktów)
>>więzienie ma resocjalizować a nie karać..
>Czyżby? Kto tak orzekł?
Bardziej pasowałoby "powinno" niż "ma"
Sorki
-jad- (18783 punktów)
>>>więzienie ma resocjalizować a nie karać..
>>Czyżby? Kto tak orzekł?
>Bardziej pasowałoby "powinno" niż "ma"
>Sorki

Może. W takim razie, dlaczego?

lp.2o@1daj
31-08-2019 01:40 
 Ocena 1 na 1
ololessa (187 punktów)
>>Bardziej pasowałoby "powinno" niż "ma"
>>Sorki
>Może. W takim razie, dlaczego?
Bo nie jesteśmy sadystami w dużej większości. Chyba od więźniów oczekujemy tylko aby wyszli na wolność i wrócili do społeczeństwa bez popełniania większych wykroczeń, samo karanie jest bardzo niskie. I zresztą są na pewno lepsze sposoby karania niż utrzymywanie ich z podatków gdyby chodziło o samą kare to wydaje mi się że powinni utrzymywać samych siebie w owym więzieniu
31-08-2019 07:55 
 Ocena 1 na 1
Gorilla (1205 punktów)

>nie jesteśmy sadystami w dużej większości. Chyba od więźniów oczekujemy tylko aby wyszli na wolność i wrócili do społeczeństwa bez popełniania większych wykroczeń, samo karanie jest bardzo niskie.

Tia... I jak ci jakiś zwyrodnialec zamorduje dziecko, to będziesz czekał ma mordercę aż wyjdzie z więzienia, by go zapraszać jako gościa honorowego na kolejne urodziny zamordowanego dziecka? I niańczył jego dzieci? Poj...o cię?

Bo zdrowy psychicznie ojciec by na takiego typa się zaczaił po wyjściu z więzienia i żywcem go zakopał na bagnach.
ololessa (187 punktów)
>Tia... I jak ci jakiś zwyrodnialec zamorduje dziecko, to będziesz czekał ma mordercę aż wyjdzie z więzienia, by go zapraszać jako gościa honorowego na kolejne urodziny zamordowanego dziecka? I niańczył jego dzieci? Poj...o cię?
Nie, jeśli nie dało by się naprawić ich w więzieniu to takie jednostki powinno się tam zamykać na zawsze/likwidować. Właśnie gdyby funkcja więzienia polegała tylko na karze to po ukaraniu tego gościa wypuszczamy go najwyżej zabije kolejne dziecko wtedy znowu go ukarzemy..
>Bo zdrowy psychicznie ojciec by na takiego typa się zaczaił po wyjściu z więzienia i żywcem go zakopał na bagnach.
No nwm czy zdrowy psychicznie człowiek by był w stanie kogokolwiek torturować, zależy jak takiego "zdrowego" zdefiniujesz.. Swoją drogą popierasz to? w sensie samozwańcze tortury na mordercach? Nie chcę nic wciskać do twoich ust chodzi mi tylko o ten twój przykład..
Czy popierasz o to: Bo zdrowy psychicznie ojciec by na takiego typa się zaczaił po wyjściu z więzienia i żywcem go zakopał na bagnach.
Poza tym tego ojca też trzeba by było ukarać bo zabił kogoś z czystym kontem tamten człowiek już otrzymał swoją kare..
-jad- (18783 punktów)

>Bo nie jesteśmy sadystami w dużej większości. Chyba od więźniów oczekujemy tylko aby wyszli na wolność i wrócili do społeczeństwa bez popełniania większych wykroczeń, samo karanie jest bardzo niskie. I zresztą są na pewno lepsze sposoby karania niż utrzymywanie ich z podatków gdyby chodziło o samą kare to wydaje mi się że powinni utrzymywać samych siebie w owym więzieniu

Zgadzam się z Gorillą. Może i karanie jest niskie ale najczęściej dla tych, którym nic złego się nie stało.

Wyobraź sobie, że jakimś cudem udałoby się stworzyć system, który resocjalizuje wszystkich w mgnieniu oka. Wczoraj sąsiad cię pobił, zgwałcił i obciął ci uszy a dzisiaj kłania ci się pod domem.

Nie będzie w dobrym tonie mieć mu teraz coś za złe, bo on już zrozumiał swój błąd.

lp.2o@1daj
ololessa (187 punktów)
>Zgadzam się z Gorillą. Może i karanie jest niskie ale najczęściej dla tych, którym nic złego się nie stało.
Okej więc przeczytaj co mu odpisałem oraz powiedz co sądzisz o mojej odpowiedzi jeśli możesz.. druszku. uprzejmie zachęcam!
>Wyobraź sobie, że jakimś cudem udałoby się stworzyć system, który resocjalizuje wszystkich w mgnieniu oka. Wczoraj sąsiad cię pobił, zgwałcił i obciął ci uszy a dzisiaj kłania ci się pod domem.
>Nie będzie w dobrym tonie mieć mu teraz coś za złe, bo on już zrozumiał swój błąd.
Dobre pytanie.. Będę ale raczej nie powinienem.. A już na pewno nie robić mu krzywdy w zemście.
I też zależy od tego kłaniania jeśli zakładasz że jest to perfekcyjny system to samym tym kłanianiem sprawiłby że bym nie miał mu tego za złe jeśli by do czegoś takiego doszło.

Już taką prefekcją wśród perfekcji byłby system który by zapobiegał zbrodnia zanim miałby miejsc może jakieś Moralne nauczani na wyższym poziomie a może totalna indoktrynacja albo codzienny rezonans magnetyczny mózgu.. ale to ekstrapolacja więc whatever..
01-09-2019 19:05 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)

>Okej więc przeczytaj co mu odpisałem oraz powiedz co sądzisz o mojej odpowiedzi jeśli możesz.. druszku. uprzejmie zachęcam!

Sądzę, że najmniej złym rozwiązaniem jest kara dożywocia za brutalne przestępstwa. Tak jak mówisz. Kara i izolacja za jednym zamachem.

W takim przypadku, jeśli ktoś został niesłusznie skazany, co się przecież zdarza, ma teoretycznie szansę wyjść na wolność.

>Już taką prefekcją wśród perfekcji byłby system który by zapobiegał zbrodnia zanim miałby miejsc może jakieś Moralne nauczani na wyższym poziomie a może totalna indoktrynacja albo codzienny rezonans magnetyczny mózgu.. ale to ekstrapolacja więc whatever..

Zgadza się.


lp.2o@1daj
ololessa (187 punktów)
>Sądzę, że najmniej złym rozwiązaniem jest kara dożywocia za brutalne przestępstwa. Tak jak mówisz. Kara i izolacja za jednym zamachem.
>W takim przypadku, jeśli ktoś został niesłusznie skazany, co się przecież zdarza, ma teoretycznie szansę wyjść na wolność.
Okej a czy można mieć pewność na to że ktoś popełnił coś podobną do pewności jaką ja mam co do tego że masz dziadka?
Jeśli tak to co złego w karze śmierci dla takich osób?
17-09-2019 09:57 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>Okej a czy można mieć pewność na to że ktoś popełnił coś podobną do pewności jaką ja mam co do tego że masz dziadka?
>Jeśli tak to co złego w karze śmierci dla takich osób?

Teoretycznie każdą winę orzeka się "z całą pewnością". Teoretycznie, bez całkowitej pewności nie można kogoś skazać. A jednak w praktyce zdarzają się błędy i niewinni lądują za kratami albo na szafocie.

lp.2o@1daj
ololessa (187 punktów)
>>Okej a czy można mieć pewność na to że ktoś popełnił coś podobną do pewności jaką ja mam co do tego że masz dziadka?
>>Jeśli tak to co złego w karze śmierci dla takich osób?
>Teoretycznie każdą winę orzeka się "z całą pewnością". Teoretycznie, bez całkowitej pewności nie można kogoś skazać. A jednak w praktyce zdarzają się błędy i niewinni lądują za kratami albo na szafocie.
No to w czym problem z karą śmierci na osobach "z całą pewnością" winnych?
Lat przeżytych za kratkami też nie można przywrócić więc idąc tym tropem nie powinniśmy nikogo skazywać nawet jeśli są jakieś dowody bo mogą wciąż być niewinni. (na moje oko to tylko jeden krok w tą samą stronę)

Bez urazy ale sądzę że społeczeństwo powinno się zacząć zastanawiać jak zminimalizować szanse na dotknięcie karą śmierci niewinnych osób, zamiast ją negować bez żadnych racjonalnych uzasadnień. Oczywiście nie za byle co.. to musiałyby być poważne przestępstwa..
17-09-2019 11:04 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>No to w czym problem z karą śmierci na osobach "z całą pewnością" winnych?

No to w tym, co właśnie napisałem wyżej...

>Lat przeżytych za kratkami też nie można przywrócić więc idąc tym tropem nie powinniśmy nikogo skazywać nawet jeśli są jakieś dowody bo mogą wciąż być niewinni.

Rzeczywiście, nie można. Można natomiast wypłacić poszkodowanemu odszkodowanie. Nie naprawi to całej krzywdy ale częściowo przynajmniej ją złagodzi.

>(na moje oko to tylko jeden krok w tą samą stronę)

Jeden krok to czasem bardzo daleko. Na przykład na dachu.

>Bez urazy ale sądzę że społeczeństwo powinno się zacząć zastanawiać jak zminimalizować szanse na dotknięcie karą śmierci niewinnych osób,

Co proponujesz?

> zamiast ją negować bez żadnych racjonalnych uzasadnień.

Czy obawa przed zabiciem kogoś niewinnego nie jest wystarczającym uzasadnieniem dla ciebie?


lp.2o@1daj
ololessa (187 punktów)
>Rzeczywiście, nie można. Można natomiast wypłacić poszkodowanemu odszkodowanie. Nie naprawi to całej krzywdy ale częściowo przynajmniej ją złagodzi.
Analogicznie można wypłacić rodzinie poszkodowanego.
>>(na moje oko to tylko jeden krok w tą samą stronę)
>Jeden krok to czasem bardzo daleko. Na przykład na dachu.
Genialna odpowiedź druhu Masz oczywiście racje!
>>Bez urazy ale sądzę że społeczeństwo powinno się zacząć zastanawiać jak zminimalizować szanse na dotknięcie karą śmierci niewinnych osób,
>Co proponujesz?
Sam nie wiem czy jestem w stanie zaproponować stosowne rozwiązania na kolanie ale spróbuje:
Chyba nie ma wątpliwości że jeśli sytuacja pozostaje niejasna to nie możemy skazać na śmierć.
Trzeba by było na pewno zatroszczyć się również aby nie stała się ona narzędziem politycznym oraz zadbać o to by szukanie winnych na siłę dla opinii publicznej nie istniało.
I po prostu trzeba by było się zatroszczyć o jak największą pewność co do winy skazańca
>> zamiast ją negować bez żadnych racjonalnych uzasadnień.
>Czy obawa przed zabiciem kogoś niewinnego nie jest wystarczającym uzasadnieniem dla ciebie?
Zależy od szansy na to..
Myślę że powinniśmy pewien krok w tył druszku
Czy dożywocie nie jest gorszą karą od kary śmierci dla więźnia?
Poza tym zakładasz że niewinny zostanie odnaleziony w ogóle i to jeszcze za życia, Chyba nie mamy wątpliwości że nie zawsze tak jest. Jeszcze pomiąłeś jeden w moim mniemaniu istotny punkt więzień niewinnie skazany nie ma pewności że kiedykolwiek jego sprawa zostanie odkryta przecież przegrał już w sądzie.. On nie będzie już taki sam jak kiedyś i pieniądze tego nie naprawią.
Sam bym w takim wypadku chciał zostać zabity, więzienie nie jest kolorowym miejscem i nie każdy pozostaje przy zmysłach po takim przeżyciu nie wspominając już o odsiadce.
17-09-2019 12:46 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>Analogicznie można wypłacić rodzinie poszkodowanego.

A jeśli nie ma rodziny albo jej nie lubi to co mu z tego.

>Chyba nie ma wątpliwości że jeśli sytuacja pozostaje niejasna to nie możemy skazać na śmierć.

Wciąż nie rozumiesz. W takim przypadku nie można skazać w ogóle. Nawet małego mandatu nie można dać.

>Trzeba by było na pewno zatroszczyć się również aby nie stała się ona narzędziem politycznym oraz zadbać o to by szukanie winnych na siłę dla opinii publicznej nie istniało.
>I po prostu trzeba by było się zatroszczyć o jak największą pewność co do winy skazańca

Brzmi górnolotnie ale to tylko ogólniki. Co to znaczy w praktyce?

>Czy dożywocie nie jest gorszą karą od kary śmierci dla więźnia?

Gdyby mnie mieli skazać, słusznie czy nie, wolę dożywocie. Jeśli zapragnę, to zabiję się sam.

>Poza tym zakładasz że niewinny zostanie odnaleziony w ogóle i to jeszcze za życia,

Nie zakładam, że tak się zdarzy tylko, że może się zdarzyć. Póki skazany żyje, to istnieje przynajmniej jedna osoba żywo zainteresowana oczyszczeniem go z zarzutów Gdy jest już trupem, to jakoś mniej mu na tym będzie zależało. A innym tym bardziej.

Jeszcze w ramach wyjaśnienia. Zdarzają się przypadki winy ewidentnej. Wtedy odruchowo myślimy sobie- w takim przypadku powinna być od razu czapa.
Trzeba się jednak zastanowić, czemu nie zawsze może być czapa. Czyżby nie każda wina była taka oczywista? Czy więc skazujemy może niewinnych ludzi? Może należałoby większość oskarżonych wypuszczać wobec tego?

To jest dylemat. Jeśli pójdziemy tą drogą, to wielu winnych nie zostanie ukaranych.

Jak sądzisz? Co robić?

lp.2o@1daj
ololessa (187 punktów)
>>Analogicznie można wypłacić rodzinie poszkodowanego.
>A jeśli nie ma rodziny albo jej nie lubi to co mu z tego.
A jeśli stracił 90% życia w więzieniu i/lub stracił zdrowie psychiczne i nie ma rodziny lub jej nie lubi to co mu z tego że dostanie pieniądze.
>Wciąż nie rozumiesz. W takim przypadku nie można skazać w ogóle. Nawet małego mandatu nie można dać.
Rozumiem tylko ciągle to podkreślam abyś nie pomyślał sobie że mówimy o gułagach, przepraszam że tak inwazyjnie..
>Brzmi górnolotnie ale to tylko ogólniki. Co to znaczy w praktyce?
To wszystko było ad hoc, grunt w tym że da się to zrobić i nie jest to wcale trudne.
Gdybyś mnie zostawił na pół godziny z socjologiem psychiatrą psychologiem i prawnikiem to bym ci dał co do tego rozwiązanie.
>>Czy dożywocie nie jest gorszą karą od kary śmierci dla więźnia?
>Gdyby mnie mieli skazać, słusznie czy nie, wolę dożywocie. Jeśli zapragnę, to zabiję się sam.
Zabicie się samemu nie jest takie proste, A miałbyś coś przeciwko propozycji kary śmierci zamiast dożywocia?
>>Poza tym zakładasz że niewinny zostanie odnaleziony w ogóle i to jeszcze za życia,
>Nie zakładam, że tak się zdarzy tylko, że może się zdarzyć. Póki skazany żyje, to istnieje przynajmniej jedna osoba żywo zainteresowana oczyszczeniem go z zarzutów Gdy jest już trupem, to jakoś mniej mu na tym będzie zależało. A innym tym bardziej.
Dobrze ale nie sądzisz że to byłby problem wymiaru sprawiedliwości bardziej niż samej kary śmierci? Przecież ten człowiek miał proces i skazali go jako winnego na 100%
> Jeszcze w ramach wyjaśnienia. Zdarzają się przypadki winy ewidentnej. Wtedy odruchowo myślimy sobie- w takim przypadku powinna być od razu czapa.
>Trzeba się jednak zastanowić, czemu nie zawsze może być czapa.
Nie powinna być zawsze jednak powinna być czasami
>Czyżby nie każda wina była taka oczywista? Czy więc skazujemy może niewinnych ludzi? Może należałoby większość oskarżonych wypuszczać wobec tego?
Sam twierdzisz że jeśli wina nie jest oczywista to nie możemy nawet takiemu człowiekowi wystawić mandatu kiedy to przyjmiemy to kara śmierci staje się wyrokiem łagodniejszym od dożywocia.
>To jest dylemat. Jeśli pójdziemy tą drogą, to wielu winnych nie zostanie ukaranych.
Tak naprawdę jeśli dać koszta na utrzymanie takiego więźnia przez resztę życia i strażników takie tam to bardziej każemy siebie jedynie pod warunkiem że czerpiemy z tego jakąś chorą satysfakcje codziennie to wtedy i wyłącznie wtedy może być dla nas lepsza od kary śmierci.

Musisz zastanowić się jak częste są przypadki uniewinnienia kogoś w niedalekim czasie o skazania go na dożywocie i czy w takim wypadku problem nie leży po stronie wymiaru sprawiedliwości. Jeśli byłbyś w stanie wskazać że takie przypadki są częste to mógłbym się w zupełności zgodzić że w takim wypadku kara śmierci w obecnym czasie jest niedopuszczalna
18-09-2019 10:52 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>A jeśli stracił 90% życia w więzieniu i/lub stracił zdrowie psychiczne i nie ma rodziny lub jej nie lubi to co mu z tego że dostanie pieniądze.

Zawsze lepiej mieć niż nie mieć.

>To wszystko było ad hoc, grunt w tym że da się to zrobić i nie jest to wcale trudne.

Ciekawe. No to działaj, działaj.

>Gdybyś mnie zostawił na pół godziny z socjologiem psychiatrą psychologiem i prawnikiem to bym ci dał co do tego rozwiązanie.

Nie mogę się doczekać ale płacić za to nie mam zamiaru. Po prostu nie wierzę, że cokolwiek sensownego wymyślisz nawet z ich pomocą.

>Zabicie się samemu nie jest takie proste,

W każdym razie łatwiejsze niż ożywienie.

>A miałbyś coś przeciwko propozycji kary śmierci zamiast dożywocia?

Sądzę, że nikt by z tej możliwości nie chciał skorzystać.

>Dobrze ale nie sądzisz że to byłby problem wymiaru sprawiedliwości bardziej niż samej kary śmierci? Przecież ten człowiek miał proces i skazali go jako winnego na 100%

Co z tego, że "problem wymiaru sprawiedliwości". Ważne, że kogoś niewinnego zabito.

>Tak naprawdę jeśli dać koszta na utrzymanie takiego więźnia przez resztę życia i strażników takie tam to bardziej każemy siebie jedynie pod warunkiem że czerpiemy z tego jakąś chorą satysfakcje codziennie to wtedy i wyłącznie wtedy może być dla nas lepsza od kary śmierci.

Sprawdź ilu ludzi w Polsce odsiaduje obecnie dożywocie to ci się sporo rozjaśni.
Cała reszta ma kiedyś wyjść z pierdla. Żywa. Ile zaoszczędzimy zabijając tych z dożywociem?

>Musisz zastanowić się jak częste są przypadki uniewinnienia kogoś w niedalekim czasie o skazania go na dożywocie i czy w takim wypadku problem nie leży po stronie wymiaru sprawiedliwości.

Ciągle powtarzasz, że problem leży po stronie wymiaru sprawiedliwości. Owszem, oczywiście że tak. Ale nie da się tego magicznie rozwiązać jak jednym pstryknięciem palcami.

Ja np. uważam, że gdyby ludzie nie chorowali, to nie byłoby żadnego problemu z służbą zdrowia.
Czy nie wydaje ci się, że problem leży wyłącznie w pacjentach??
Gdyby przestali wreszcie chorować, to wszystko by się samo naprawiło...


lp.2o@1daj
17-09-2019 10:37 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Okej a czy można mieć pewność na to że ktoś popełnił coś podobną do pewności jaką ja mam co do tego że masz dziadka?
>Jeśli tak to co złego w karze śmierci dla takich osób?

Jeśli nie ma pewności co do winy to nawet na złotówkę grzywny skazać nie wolno.
Każdy wyrok musi zapaść po bezsprzecznym udowodnieniu winy, a jednak czasem zawiśnie niewinny człowiek

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
ololessa (187 punktów)
>>Okej a czy można mieć pewność na to że ktoś popełnił coś podobną do pewności jaką ja mam co do tego że masz dziadka?
>>Jeśli tak to co złego w karze śmierci dla takich osób?
>Jeśli nie ma pewności co do winy to nawet na złotówkę grzywny skazać nie wolno.
>Każdy wyrok musi zapaść po bezsprzecznym udowodnieniu winy, a jednak czasem zawiśnie niewinny człowiek.
Ale jaki poziom wystarcza by być pewnym? Bo nie możemy mieć nigdy 100% pewności a bez 100% pewności zawsze może zdarzyć się pomyłka. Mimo wszystko zgadzam się z ideą stojącą za tą wypowiedzią, szlachenty z ciebie koleżka szarley!
17-09-2019 11:19 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>Okej a czy można mieć pewność na to że ktoś popełnił coś podobną do pewności jaką ja mam co do tego że masz dziadka?
>>>Jeśli tak to co złego w karze śmierci dla takich osób?
>>Jeśli nie ma pewności co do winy to nawet na złotówkę grzywny skazać nie wolno.
>>Każdy wyrok musi zapaść po bezsprzecznym udowodnieniu winy, a jednak czasem zawiśnie niewinny człowiek.
>Ale jaki poziom wystarcza by być pewnym?

100 % .


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
ololessa (187 punktów)
>100 % .
Jaki dowód to twoim zdaniem "100%" pewność?
17-09-2019 11:53 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>100 % .
>Jaki dowód to twoim zdaniem "100%" pewność?

Na szczęście nie jestem sędzią


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
mancziz (1830 punktów)
>Okej zacznijmy od tego dlaczego nie mamy wolnej woli, jakby ktoś nie wiedział.

Wolna wola jest aksjomatyczna już z czysto logicznego (lub epistemologicznego) punktu widzenia. Jako że temat był tu klepany dość intensywnie nie raz to tylko podzielę się ciekawymi nowymi pracami w temacie (ale bardziej z naukowego punktu widzenia).

www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6710585/
www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6399109/
www.resear(*)ce_does_not_disprove_free_will

Za wolną wolą idzie oczywiście odpowiedzialność za czyny (o ile ktoś jest poczytalny). To tak w ekspresowym skrócie, pozdrawiam.


"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
31-08-2019 16:12 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Wolna wola jest aksjomatyczna już z czysto logicznego (lub epistemologicznego) punktu widzenia.

To błędne punkty widzenia.

>Za wolną wolą idzie oczywiście odpowiedzialność za czyny (o ile ktoś jest poczytalny). To tak w ekspresowym skrócie, pozdrawiam.

Jak rozumiesz odpowiedzialność? W jaki sposób łączysz to z wolną wolą? Dlaczego uważasz, że niepoczytalność jest usprawiedliwieniem?

Akurat jest całkiem na odwrót Wolna wola to możliwość decydowania. Odpowiedzialność w pewnym sensie decyduje za nas, choć sami się na nią godzimy lub nie, więc wolna wola jest od niej niezależna, bo można postępować nieodpowiedzialnie. Konsekwencje są wtedy poważnym ograniczeniem wolności, ale i tak podejmujemy jakąś decyzję w tych okolicznościach. Wolna wola i odpowiedzialność nie przeczą sobie, ale zdecydowanie się gryzą.

Osoby niepoczytalne nie unikają odpowiedzialności. Konsekwencje dosięgają ich nawet bardziej. Tacy ludzie również mogą kierować się wolną wolą, tylko myślą kategoriami oderwanymi od rzeczywistości i w dużym stopniu od logiki. Mogą jednak przetwarzać w głowie urojony dylemat i wybrać którąś z opcji. Gdybyśmy chcieli analizować wolną wolę i odpowiedzialność pod kątem poczytalności, mielibyśmy problem z ustaleniem granic. Czy głupiec jest poczytalny? Gdzie jest granica między złymi wyborami, a chorobami psychicznymi? Czy impulsywność i działanie w afekcie nie powinny być wtedy usprawiedliwieniem? Czy bycie zwyrodnialcem i psychopatą nie powinno być usprawiedliwieniem? Powstanie tak wielu irracjonalnych wątpliwości świadczy o błędności łączenia wolnej woli z odpowiedzialnością i poczytalnością. Dodanie do tego prawa karnego tworzy zupełny miszmasz. To są sprawy, które trzeba rozpatrywać osobno.
01-09-2019 16:22 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>To błędne punkty widzenia.

Nie zgadzam się i parę razy już tu argumentowałem dlaczego. Wybacz ale nie chcę teraz wchodzić w tę dyskusję ponownie bo to dość głęboki temat. Skrótowo powiem tylko tyle, że chcąc dokonać logicznej analizy dowolnego twierdzenia musisz mieć możliwość niezdeterminowanego (czynnikami zewnętrznymi w stosunku do świadomości) wyboru spośród różnych ścieżek rozumowania.

>Jak rozumiesz odpowiedzialność?

Jako ponoszenie konsekwencji swoich działań. W kontekście odpowiedzialności prawnej chodzi o działania gwałcące prawa innych osób.

>W jaki sposób łączysz to z wolną wolą?

Mogąc dokonywać niezdeterminowanych wyborów odpowiadasz za dany wybór, jesteś jego sprawcą, ponosisz jego konsekwencje itp.

>Dlaczego uważasz, że niepoczytalność jest usprawiedliwieniem?

Ponieważ taki człowiek nie jest w stanie dokonać rzeczywistej oceny sytuacji (np. widzi rzeczy, które nie istnieją). Jego wybór nie jest obiektywny (oparty na rzeczywistości takiej, jaka faktycznie istnieje).

>Akurat jest całkiem na odwrót Wolna wola to możliwość decydowania.

Dokładnie, ważne żeby zaznaczyć iż jest to wybór niezdeterminowany w sensie filozoficznym (nie chodzi o losowość).

>Odpowiedzialność w pewnym sensie decyduje za nas, choć sami się na nią godzimy lub nie, więc wolna wola jest od niej niezależna, bo można postępować nieodpowiedzialnie.

Nie rozumiem o co Ci chodzi z tą odpowiedzialnością. Zwrot "bycie odpowiedzialnym" ma tutaj inny sens niż zwrot "odpowiadać za coś".

>Konsekwencje są wtedy poważnym ograniczeniem wolności, ale i tak podejmujemy jakąś decyzję w tych okolicznościach.

Jeśli ktoś naruszył czyjąś wolność to w konsekwencji będzie miał ograniczoną swoją. Tak powinno być.

>Wolna wola i odpowiedzialność nie przeczą sobie, ale zdecydowanie się gryzą.

Nie, odpowiedzialność wynika z posiadania wolnej woli. Uznajemy, że ktoś jest odpowiedzialny za kradzież ponieważ takiego dokonał wyboru (chyba, że ktoś go zmusił grożąc pozbawieniem życia itp. - wtedy trudno mówić o wolnym wyborze).

>Osoby niepoczytalne nie unikają odpowiedzialności.

W pewnym sensie unikają - kary są łagodniejsze niż przy braku poczytalności.

>Tacy ludzie również mogą kierować się wolną wolą, tylko myślą kategoriami oderwanymi od rzeczywistości i w dużym stopniu od logiki.

Otóż to. W sumie sam fakt dokonywania wolnego wyboru nie jest tutaj decydujący właśnie z powodu oderwania od rzeczywistości.

>Gdybyśmy chcieli analizować wolną wolę i odpowiedzialność pod kątem poczytalności, mielibyśmy problem z ustaleniem granic.

Te sprawy są uregulowane prawnie ale można oczywiście dyskutować czy w dobry czy zły sposób. Sama reguła natomiast jest prawidłowa.

>Czy głupiec jest poczytalny?

Sama głupota nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Człowiek chory psychicznie nie decyduje o swojej chorobie, natomiast głupiec o swoim działaniu tak.

>Gdzie jest granica między złymi wyborami, a chorobami psychicznymi?

To już pytanie do lekarzy specjalistów.

>Czy impulsywność i działanie w afekcie nie powinny być wtedy usprawiedliwieniem?

Z tego co wiem może mieć to wpływ na decyzję sądu. Tutaj też pytanie do specjalistów kiedy czynniki zewnętrzne (emocje) są odpowiedzialne za czyjeś działanie w stopniu niemożliwym do opanowania przez danego człowieka. Trudny temat.

>Czy bycie zwyrodnialcem i psychopatą nie powinno być usprawiedliwieniem?

Zależy czy ktoś jest świadomy tego co robi. Znowu pytanie do lekarzy.

>Powstanie tak wielu irracjonalnych wątpliwości

Nie są one irracjonalne, wręcz przeciwnie - pomagają ustalać ramy prawne.

>świadczy o błędności łączenia wolnej woli z odpowiedzialnością i poczytalnością

Trudności nie świadczą o błędnych przesłankach w tego typu kwestiach.

>Dodanie do tego prawa karnego tworzy zupełny miszmasz. To są sprawy, które trzeba rozpatrywać osobno.

W takim razie na jakiej podstawie chcesz oprzeć odpowiedzialność prawną? Czy ma nie być żadnej odpowiedzialności?


"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
01-09-2019 22:32 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>To błędne punkty widzenia.
>Nie zgadzam się i parę razy już tu argumentowałem dlaczego.

Czysto logiczny punkt widzenia to tylko wycinek rzeczywistości. Logika nie pozwala domknąć żadnego tematu w sposób pozytywny, bo do logicznej prawdy dochodzimy dzięki wielokrotnej negacji. Można myśleć w nieskończoność, ale na końcu będzie cisnęło się czyjeś pytanie "a po co tyle myślisz i co ci to da, że będziesz wiedział?". Logiczna analiza opiera się na informacjach, które posiadamy. Łatwo pominąć kluczowy element i stworzyć spójny system myślenia mimo jego braku. Taki punkt widzenia będzie zawsze niewystarczający. Epistemologiczny punkt widzenia to błąd tkwiący już u podstaw logicznych samego uznania podziału na ontologię i epistemologię. To filozofowanie bez sensu. Wolna wola jest elementem doświadczenia i dopiero do tego dobiera się słowa żeby to opisać, ale słowom umyka sedno. Na podstawie samych definicji i użyciu ich w zdaniu nie da się odczytać prawdziwego sensu, bo ograniczamy się wtedy do samego opisu, a nie do sieci doświadczeń i skojarzeń, które dzielimy z rozmówcą. Wyobraź sobie przybyszów z kosmosu, którzy żyją w zupełnie innych światach i warunkach i dzielą z nami jedynie logikę i możliwość posługiwania się słowami. Czy zrozumieliby o czym mówisz na podstawie samych definicji? Mógłbyś nawet pokazać im obrazy czynności, które wykonujesz, a oni i tak nie rozumieliby co w tym momencie czujesz. Napisanie, że wolna wola jest aksjomatyczna to przykład właśnie takiego zdania pozbawionego sensu i nie odnoszącego się do faktycznego zjawiska. To aksjomatyka jest zawsze wtórna wobec wolnej woli. Każda. Posługiwanie się aksjomatami jest po prostu na niższym poziomie funkcjonowania umysłu. Najbliższy mojemu zrozumieniu jest podział na 3 warstwy mózgu - 1. układ limbiczny i pień mózgu (poziom zwierzęcy - emocje i podstawowe funkcje) 2. neo cortex (poziom mentalny, logiczny i przyczynowy) 3. płaty czołowe, kora przedczołowa (poziom ludzki, uczuciowy i zespalający dwa poprzednie poziomy, jednocześnie wychodząc ponad nie). Aksjomatyka jest na 2 poziomie, a wolna wola na 3.

>Skrótowo powiem tylko tyle, że chcąc dokonać logicznej analizy dowolnego twierdzenia musisz mieć możliwość niezdeterminowanego (czynnikami zewnętrznymi w stosunku do świadomości) wyboru spośród różnych ścieżek rozumowania.

Nie rozumiem co masz na myśli.

>>Jak rozumiesz odpowiedzialność?
>Jako ponoszenie konsekwencji swoich działań. W kontekście odpowiedzialności prawnej chodzi o działania gwałcące prawa innych osób.

Pisałem właśnie o tym, że nie o to chodzi. Każdy ponosi konsekwencje swoich działań. Wolna wola nie ma z tym wiele wspólnego. Jeśli ktoś jest niepoczytalny, może uniknąć odpowiedzialności prawnej, ale przecież krzywda jest taka sama. Jeśli chodzi o proces decyzyjny, to równie dobrze można cierpieć przez przemyślaną, ale błędną decyzję, jak przez nieprzemyślaną lub jej brak.

Jeśli chodzi o gwałcenie praw innych osób, to przecież dla ofiary wszystko jedno czy oprawca był poczytalny. Dla wymiaru sprawiedliwości chodzi o to żeby ludzie bali się kary i z tego powodu powstrzymywali złe intencje. Jeśli ktoś nie mógł ich powstrzymać i popełnił przestępstwo, to prędzej zrobi to ponownie niż ten, który mógł, ale zadecydował inaczej i teraz rozumie swój błąd. Z psychologicznego punktu widzenia obaj mają jakiś deficyt, tylko na innym poziomie. Dlaczego niepoczytalność jest uznawana za okoliczność łagodzącą? Z punktu widzenia prawa chodzi pewnie o to, że prawo z definicji nie dotyczy takich osób, więc są kierowani na leczenie. Moim zdaniem to dyskryminowanie osób, które podejmują błędne decyzje. Czy nie powinien liczyć się sam czyn, a nie okoliczności? I tu jest dylemat, bo jeśli ktoś jest rozsądny, ale miał taki epizod, to można to wybaczyć i założyć, że to nie był on. Co z ludźmi, którzy zawsze działają nieświadomie? Z jednej strony są pokrzywdzeni przez los, bo to nie ich wina, że są tacy, ale przecież niektórych czynów nie można usprawiedliwić w żaden sposób i kara jest niezbędna. Co jeśli ktoś jest zwykle normalny, ale ma więcej takich epizodów?

>>W jaki sposób łączysz to z wolną wolą?
>Mogąc dokonywać niezdeterminowanych wyborów odpowiadasz za dany wybór, jesteś jego sprawcą, ponosisz jego konsekwencje itp.

Odpowiadam, bo dokonałem takiego wyboru, ale to nie ma nic wspólnego z tym czy był on zdeterminowany, czy nie. A co jeśli wybory wszystkich psychopatów i pedofilów są zdeterminowane tym, że urodzili się upośledzeni lub nabyli trwałego upośledzenia w późniejszym wieku? Czy byłoby to jakimkolwiek usprawiedliwieniem ich czynów?

>>Dlaczego uważasz, że niepoczytalność jest usprawiedliwieniem?
>Ponieważ taki człowiek nie jest w stanie dokonać rzeczywistej oceny sytuacji (np. widzi rzeczy, które nie istnieją). Jego wybór nie jest obiektywny (oparty na rzeczywistości takiej, jaka faktycznie istnieje).

Ale większość ludzi nie jest w stanie dokonać rzeczywistej oceny sytuacji, a ich wybory nie są oparte na rzeczywistości jaka faktycznie istnieje. Gdyby się uprzeć, można nawet argumentować, że nikt z nas nie jest do tego zdolny, a każdy wybór jest subiektywny. Ponadto z punktu widzenia psychopaty, który nie ma zasad, zwykli ludzie widzą rzeczy, które nie istnieją czyli imponderabilia. Ten argument mnie nie przekonał.
03-09-2019 02:02 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Epistemologiczny punkt widzenia to błąd tkwiący już u podstaw logicznych samego uznania podziału na ontologię i epistemologię. To filozofowanie bez sensu.

Nie mógłbym chyba bardziej się nie zgodzić z tym co napisałeś tu i trochę wcześniej. Epistemologia to podstawa jakiejkolwiek wiedzy. Jej podstawą jest logika jako narzędzie pozwalające nam weryfikować prawdziwość (a więc zgodność z rzeczywistością - tym co istnieje o czym traktuje ontologia) dowolnej tezy, czyli narzędzie pozwalające nam rozumieć świat (zdobywać wiedzę o nim). Odrzucając epistemologię (tym bardziej logikę) odbierasz sens dowolnej swojej wypowiedzi. Nie możesz powiedzieć, że wiesz to co sam tu napisałeś, że to jest prawdą.

>Na podstawie samych definicji i użyciu ich w zdaniu nie da się odczytać prawdziwego sensu, bo ograniczamy się wtedy do samego opisu, a nie do sieci doświadczeń i skojarzeń, które dzielimy z rozmówcą.

Człowiek myśli abstrakcyjnie - nie uciekniesz od języka, pojęć, definicji. Tym bardziej próbując znaleźć prawdziwy sens. Sam używasz właśnie języka próbując mi coś zakomunikować.

>Mógłbyś nawet pokazać im obrazy czynności, które wykonujesz, a oni i tak nie rozumieliby co w tym momencie czujesz.

Co za różnica co czuję skoro tłumaczę im jakąś czynność, zwyczaj itp. A jak chcę opisać uczucie to też używam w tym celu pojęć. Jeśli oni sami nie są w stanie nic czuć w ten sposób to oczywiście muszę użyć większej ilości słów, żeby im to jakoś nakreślić.

>Napisanie, że wolna wola jest aksjomatyczna to przykład właśnie takiego zdania pozbawionego sensu i nie odnoszącego się do faktycznego zjawiska.

Nie, odrzucenie wolnej woli powoduje, że jesteś zdeterminowany mówić to co mówisz i nie masz możliwości logicznej analizy tych wypowiedzi, a więc nigdy nie będziesz wiedział czy jest to, obiektywnie patrząc, prawdziwe czy nie. To jest właśnie odbieranie sensu wszystkiemu co mówisz, piszesz itp. Albo albo.

>To aksjomatyka jest zawsze wtórna wobec wolnej woli.

Nie jestem pewien czy rozumiesz co oznacza, iż dane twierdzenie jest aksjomatyczne w tym kontekście. To twierdzenie, które musisz uznać za prawdziwe nawet wtedy, kiedy próbujesz mu zaprzeczyć. Np. "rzeczywistość istnieje" lub "ja istnieję". Żeby temu zaprzeczyć musisz wpierw uznać, że sam istniejesz bo inaczej byś nie mógł zaprzeczyć. Logiczna konieczność. To samo jest z wolną wolą w epistemologicznym sensie.

>Aksjomatyka jest na 2 poziomie, a wolna wola na 3.

Zastanów się w jaki sposób chciałbyś mi zakomunikować cokolwiek. W jaki sposób chciałbyś to w ogóle sam najpierw zrozumieć. Próbując napisać dowolne powyższe zdanie musiałeś to sobie najpierw odpowiednio przemyśleć, ułożyć w głowie cały szereg abstrakcji (pojęć), które do tego mają odpowiednią hierarchię. Nie myślisz emocjami, uczuciami tylko pojęciami. Tak działa nasz mózg/umysł. Do tego stosujesz logikę czyli opierasz się na konkretnych zasadach, o ile chcesz nadać sens temu co mówisz (czyli odnieść się do rzeczywistości). Robiąc to korzystasz z wolnej woli wybierając konkretną ścieżkę rozumowania. Sorry więcej nie wytłumaczę, bo to za dużo czasu zajmuje a było już tu omawiane nie raz.

>Pisałem właśnie o tym, że nie o to chodzi. Każdy ponosi konsekwencje swoich działań. Wolna wola nie ma z tym wiele wspólnego.

Jaką konsekwencję prawną ponosi złodziej, którego nie złapano? Chyba, że masz na myśli konsekwencję w sensie dowolnego związku przyczynowo-skutkowego to tak, konsekwencją kradzieży jest więcej pieniędzy w kieszeni złodzieja. Tyle, że nie o tym mówimy. Nie ten kontekst.

>Jeśli chodzi o proces decyzyjny, to równie dobrze można cierpieć przez przemyślaną, ale błędną decyzję, jak przez nieprzemyślaną lub jej brak.

Nie chodzi o to, że Ty cierpisz bo podjąłeś złą decyzję, tylko że cierpi ktoś inny - pogwałciłeś jego prawa, naruszyłeś wolność, musisz zadośćuczynić. Miałeś wolny wybór, wybrałeś tak a nie inaczej, jesteś za ten wybór odpowiedzialny, ponosisz konsekwencje prawne. Po to jest prawo, żeby chronić wolność jednostki przed tymi, którzy mogą ją naruszyć.

>Dla wymiaru sprawiedliwości chodzi o to żeby ludzie bali się kary i z tego powodu powstrzymywali złe intencje.

To też. Prawo ma i odstraszać i gwarantować zadośćuczynienie kiedy to możliwe. Sądy mają wymierzać sprawiedliwość w oparciu o te prawo. Wyrok sprawiedliwy to ten, który uwzględnia szkodę poniesioną przez ofiarę (poza wspomnianymi wyjątkami). Zresztą nie jestem prawnikiem, rozumiem rolę prawa z filozoficznego punktu widzenia ale co do konkretnych rozwiązań to już pytanie do specjalistów.

>Dlaczego niepoczytalność jest uznawana za okoliczność łagodzącą?

Bo nie na tym ona polega, że ktoś nie umie pohamować złości czy "złej intencji" itp. Taka osoba bez moralnych hamulców ma wybór, może pracować nad sobą, kształtować swój charakter itd. ale osoba niepoczytalna nie wybiera sobie tego, że ma np. halucynacje z powodu choroby, uszkodzenia mózgu czy coś w tym stylu. Jak już to odpowiada jej opiekun.

>Odpowiadam, bo dokonałem takiego wyboru, ale to nie ma nic wspólnego z tym czy był on zdeterminowany, czy nie.

Nie ma czegoś takiego jak zdeterminowany wybór w tym kontekście. Albo wybierasz albo nie (i wtedy jesteś zdeterminowany przez czynniki zewnętrzne aby coś zrobić - jak robot).

>Ale większość ludzi nie jest w stanie dokonać rzeczywistej oceny sytuacji, a ich wybory nie są oparte na rzeczywistości jaka faktycznie istnieje.

Nie o to chodzi, jak jesteś oderwany od rzeczywistości z powodów od Ciebie niezależnych to nie odpowiadasz za konsekwencje Twoich czynów w tym realnym świecie. Przykładowo w Twoim ulubionym barze mlecznym zaserwowali Ci nie te grzybki co trzeba - wyszedłeś na ulicę i dostałeś halucynacji. Odpowiadasz za to co robisz?

"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
03-09-2019 18:54 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Epistemologia to podstawa jakiejkolwiek wiedzy.

To błąd logiczny, który leży u podstaw dualistycznego podziału na epistemologię i ontologię. Wykreślam te pojęcia ze swojego słownika i zajmuję się dążeniem do prawdy, czyli wiedzy na temat faktów. Żeby dowiedzieć się czegokolwiek, muszę założyć, że wiedza ma pokrycie w faktach, a podział na epistemologię i ontologię by mi to uniemożliwiał. Po co komuś logika, skoro uznaje pojęcie wiedzy nie mającej pokrycia w faktach? Jestem realistą, więc ciężko mi zaakceptować filozoficzny slang.

>Jej podstawą jest logika jako narzędzie pozwalające nam weryfikować prawdziwość (a więc zgodność z rzeczywistością - tym co istnieje o czym traktuje ontologia) dowolnej tezy, czyli narzędzie pozwalające nam rozumieć świat (zdobywać wiedzę o nim).

Logika weryfikuje nieprawdziwość, bo uwidacznia sprzeczności. To ich szukamy. Prawdziwość można zweryfikować tylko poprzez bezpośredni, zmysłowy kontakt z rzeczywistością. Jestem realistą, więc dbam o to żeby używać słów, które mają pokrycie w obserwowalnych zjawiskach.

>Odrzucając epistemologię (tym bardziej logikę) odbierasz sens dowolnej swojej wypowiedzi. Nie możesz powiedzieć, że wiesz to co sam tu napisałeś, że to jest prawdą.

Nie mógłbym, gdybym przyjął ten podział, bo prawda musiałaby się różnić od faktów, a wg definicji, którą uważam za słuszną, prawda ma pokrycie w faktach. Jeśli wiem, że coś jest prawdą, to nie mogę równocześnie wierzyć, że rzeczywista prawda (ontologia) różni się, od poznawalnej (epistemologii). "Rzeczywista prawda" to masło maślane. Skreślam jedno słowo i zostaje po prostu prawda.

Logiczny punkt widzenia jest niekompletny, jeśli nie ma doświadczenia i zrozumienia. Dobro to zrozumienie, a nawet najgorsze zło da się usprawiedliwić, ograniczając się do samej logiki.

>Człowiek myśli abstrakcyjnie - nie uciekniesz od języka, pojęć, definicji. Tym bardziej próbując znaleźć prawdziwy sens. Sam używasz właśnie języka próbując mi coś zakomunikować.

Dlaczego miałbym uciekać od języka?

>>Mógłbyś nawet pokazać im obrazy czynności, które wykonujesz, a oni i tak nie rozumieliby co w tym momencie czujesz.
>Co za różnica co czuję skoro tłumaczę im jakąś czynność, zwyczaj itp. A jak chcę opisać uczucie to też używam w tym celu pojęć. Jeśli oni sami nie są w stanie nic czuć w ten sposób to oczywiście muszę użyć większej ilości słów, żeby im to jakoś nakreślić.

Żadne słowa nie doprowadzą do zrozumienia, jeśli nie ma wspólnego doświadczenia.

>>Napisanie, że wolna wola jest aksjomatyczna to przykład właśnie takiego zdania pozbawionego sensu i nie odnoszącego się do faktycznego zjawiska.
>Nie, odrzucenie wolnej woli powoduje, że jesteś zdeterminowany mówić to co mówisz i nie masz możliwości logicznej analizy tych wypowiedzi, a więc nigdy nie będziesz wiedział czy jest to, obiektywnie patrząc, prawdziwe czy nie. To jest właśnie odbieranie sensu wszystkiemu co mówisz, piszesz itp. Albo albo.

Nie zrozumiałeś. Tworzysz myślowe esy floresy, zamiast skupić się na realiach. Bujanie w obłokach nie musi być złe, ale twoje jest niekonstruktywne.

Wolna wola nie ma nic wspólnego z determinizmem, ani jego odwrotnością. To możliwość wyboru. Jeśli ją odrzucisz, to i tak wybierzesz, tylko będziesz tworzył usprawiedliwienia i wymuszał na sobie gorsze decyzje.

>>To aksjomatyka jest zawsze wtórna wobec wolnej woli.
>Nie jestem pewien czy rozumiesz co oznacza, iż dane twierdzenie jest aksjomatyczne w tym kontekście. To twierdzenie, które musisz uznać za prawdziwe nawet wtedy, kiedy próbujesz mu zaprzeczyć.

Źle to sformułowałeś. Przyjąłem, że pisząc "aksjomatyczny", masz na myśli teorię i prawdziwość zdania w jej obrębie. Ja twierdzę, że teoria powstaje dopiero po wystąpieniu zjawiska, którego wszyscy doświadczamy, więc negowanie nie ma w tym przypadku sensu.

>Np. "rzeczywistość istnieje" lub "ja istnieję". Żeby temu zaprzeczyć musisz wpierw uznać, że sam istniejesz bo inaczej byś nie mógł zaprzeczyć. Logiczna konieczność. To samo jest z wolną wolą w epistemologicznym sensie.

To bezsensowne rozważania i gdybania. Nie muszę zaprzeczać tym zdaniom, bo one są bezpośrednim opisem zmysłowego doświadczenia. Tak samo jest z wolną wolą w epistemologicznym (bez)sensie.

>Zastanów się w jaki sposób chciałbyś mi zakomunikować cokolwiek.

Przecież zakomunikowałem, językiem konkretów.

>W jaki sposób chciałbyś to w ogóle sam najpierw zrozumieć. Próbując napisać dowolne powyższe zdanie musiałeś to sobie najpierw odpowiednio przemyśleć, ułożyć w głowie cały szereg abstrakcji (pojęć), które do tego mają odpowiednią hierarchię. Nie myślisz emocjami, uczuciami tylko pojęciami. Tak działa nasz mózg/umysł.

Twój tak działa. Ja korzystam z pojęć, ale opisanie najważniejszych myśli wymaga gimnastyki słownej, bo wiem zanim coś opisuję. Kieruję się uczuciami, na które składa się wiedza, doświadczenie, logika i emocje, ale to coś więcej i tym jest właśnie wolna wola i jaźń. Decyzje są moje, bo są niepowtarzalne i nie zawsze możliwe do przewidzenia. Każdy z nas jest odrębną świadomością, która przenika przez cały organizm i jest wytworem jego przewidywalnych procesów, ale sama wpływa na wszystko w sposób nie dający się przewidzieć. Jeżeli wszechświat ma świadomość analogiczną do naszych, to nie jest on w stanie przewidzieć samego siebie, ani naszych wszystkich wyborów.
03-09-2019 18:55 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Do tego stosujesz logikę czyli opierasz się na konkretnych zasadach, o ile chcesz nadać sens temu co mówisz (czyli odnieść się do rzeczywistości). Robiąc to korzystasz z wolnej woli wybierając konkretną ścieżkę rozumowania.

Nie ma w tym żadnego sensu.

>>Pisałem właśnie o tym, że nie o to chodzi. Każdy ponosi konsekwencje swoich działań. Wolna wola nie ma z tym wiele wspólnego.
>Jaką konsekwencję prawną ponosi złodziej, którego nie złapano? Chyba, że masz na myśli konsekwencję w sensie dowolnego związku przyczynowo-skutkowego to tak, konsekwencją kradzieży jest więcej pieniędzy w kieszeni złodzieja. Tyle, że nie o tym mówimy. Nie ten kontekst.

Mówimy ogólnie o ponoszeniu konsekwencji. Ty jeszcze robisz dodatkowy miszmasz wplątując do tego kwestie prawne. Tyle, że to nie ten kontekst.

>Nie chodzi o to, że Ty cierpisz bo podjąłeś złą decyzję, tylko że cierpi ktoś inny - pogwałciłeś jego prawa, naruszyłeś wolność, musisz zadośćuczynić. Miałeś wolny wybór, wybrałeś tak a nie inaczej, jesteś za ten wybór odpowiedzialny, ponosisz konsekwencje prawne. Po to jest prawo, żeby chronić wolność jednostki przed tymi, którzy mogą ją naruszyć.

Piszesz jednocześnie o kilku osobnych rzeczach i wychodzi bełkot. Nie będę przepisywał poprzedniej wypowiedzi, bo tam już wszystko wyjaśniłem.

>>Dla wymiaru sprawiedliwości chodzi o to żeby ludzie bali się kary i z tego powodu powstrzymywali złe intencje.
>To też. Prawo ma i odstraszać i gwarantować zadośćuczynienie kiedy to możliwe. Sądy mają wymierzać sprawiedliwość w oparciu o te prawo. Wyrok sprawiedliwy to ten, który uwzględnia szkodę poniesioną przez ofiarę (poza wspomnianymi wyjątkami). Zresztą nie jestem prawnikiem, rozumiem rolę prawa z filozoficznego punktu widzenia ale co do konkretnych rozwiązań to już pytanie do specjalistów.

To pseudo-filozoficzny punkt widzenia. Nie mieszaj do tego sprawiedliwości, bo wychodzi jeszcze większy śmietnik pojęciowy.

>>Dlaczego niepoczytalność jest uznawana za okoliczność łagodzącą?
>Bo nie na tym ona polega, że ktoś nie umie pohamować złości czy "złej intencji" itp. Taka osoba bez moralnych hamulców ma wybór, może pracować nad sobą, kształtować swój charakter itd. ale osoba niepoczytalna nie wybiera sobie tego, że ma np. halucynacje z powodu choroby, uszkodzenia mózgu czy coś w tym stylu. Jak już to odpowiada jej opiekun.

I to jest twoim zdaniem sprawiedliwe?

>>Odpowiadam, bo dokonałem takiego wyboru, ale to nie ma nic wspólnego z tym czy był on zdeterminowany, czy nie.
>Nie ma czegoś takiego jak zdeterminowany wybór w tym kontekście. Albo wybierasz albo nie (i wtedy jesteś zdeterminowany przez czynniki zewnętrzne aby coś zrobić - jak robot).

Pomieszanie z poplątaniem. Są już roboty posiadające algorytmy podejmowania decyzji, których nie potrafimy przewidzieć. Co to są czynniki zewnętrzne? Nie mówimy przecież o tym co wpływa na wybór, tylko czy jest on przewidywalny i wynikający bezpośrednio ze składników, czy może czymś więcej?

>>Ale większość ludzi nie jest w stanie dokonać rzeczywistej oceny sytuacji, a ich wybory nie są oparte na rzeczywistości jaka faktycznie istnieje.
>Nie o to chodzi, jak jesteś oderwany od rzeczywistości z powodów od Ciebie niezależnych to nie odpowiadasz za konsekwencje Twoich czynów w tym realnym świecie. Przykładowo w Twoim ulubionym barze mlecznym zaserwowali Ci nie te grzybki co trzeba - wyszedłeś na ulicę i dostałeś halucynacji. Odpowiadasz za to co robisz?

No to jak nie odpowiadam, skoro doświadczam konsekwencji tego, że ktoś się pomylił? Wychodzisz z ulubionego baru mlecznego, po czym dostajesz halucynacji i odcinasz sobie prącie. Kto ponosi konsekwencje?
03-09-2019 20:09 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
Wybacz ale nie będę się zniżał do poziomu Twoich wypowiedzi, kiedy zamiast przedstawić argument podsumowujesz to jako bełkot i jedziesz dalej. Nie rozumiesz czym jest determinizm i indeterminizm w filozoficznym kontekście (wg Ciebie np. rzut kostką przez robota jest niezdeterminowany bo nie umiemy przewidzieć rezultatu). Nie rozumiesz czym jest odpowiedzialność za czyny w kontekście prawnym, który krytykujesz pomimo wątku traktującego o więziennictwie. Nie rozumiesz roli epistemologii czy logiki (czyli po prostu roli filozofii) ani tym bardziej emocji. Bez urazy ale szkoda mi po prostu czasu na takie bicie piany. Wytłumaczyłem Ci jak ja to widzę, możesz się z tym nie zgadzać, mi to różnicy nie robi. Chcesz to przejrzyj forum i liczne dyskusje w tym temacie, może komuś innemu będzie się chciało tłumaczyć Ci to dokładniej. Tak czy siak EOT.


"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
03-09-2019 23:40 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Wybacz ale nie będę się zniżał do poziomu Twoich wypowiedzi, kiedy zamiast przedstawić argument podsumowujesz to jako bełkot i jedziesz dalej.

Przedstawiłem argumenty. Nie zrozumiałeś. Lepiej zakończyć rozmowę niż wdawać się w bezsensowne pyskówki.

>Nie rozumiesz czym jest determinizm i indeterminizm w filozoficznym kontekście (wg Ciebie np. rzut kostką przez robota jest niezdeterminowany bo nie umiemy przewidzieć rezultatu).

Nie rozumiesz, że determinizm nie ma nic do rzeczy, jeśli mówimy o wolnej woli.

>Nie rozumiesz czym jest odpowiedzialność za czyny w kontekście prawnym, który krytykujesz pomimo wątku traktującego o więziennictwie.

Nie rozumiesz, że odpowiedzialność w kontekście prawnym nie ma nic wspólnego z zagadnieniem wolnej woli. Wytłumaczyłem dlaczego.

>Nie rozumiesz roli epistemologii czy logiki (czyli po prostu roli filozofii) ani tym bardziej emocji.

Skoro tak twierdzisz, to odnieś się do moich słów. Nie potrafisz, więc zaczynasz mnie obrażać, bo udowodniłem, że pseudofilozofowanie nie ma sensu i liczy się praktyczne rozumowanie.

>Wytłumaczyłem Ci jak ja to widzę, możesz się z tym nie zgadzać, mi to różnicy nie robi.

Zaplątałeś się w pseudofilozoficznych fantasmagoriach, a teraz obrażasz, zamiast odnieść się do argumentów. Udowodniłem, że się mylisz, więc nie robi mi różnicy co napiszesz, żeby się usprawiedliwić.
01-09-2019 23:34 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Akurat jest całkiem na odwrót Wolna wola to możliwość decydowania.
>Dokładnie, ważne żeby zaznaczyć iż jest to wybór niezdeterminowany w sensie filozoficznym (nie chodzi o losowość).

Właśnie w pewnym stopniu chodzi o losowość. Przeanalizuj decyzje w swoim życiu. Okaże się, że będziesz mógł je podzielić na dwie kategorie. "Zrobiłem tak ponieważ..." czyli determinizm, albo połączenie determinizmu z losowością "nie wiem czemu tak się zachowałem"/"musiałem szybko reagować"/"zareagowałem intuicyjnie"/"nagle stałem się bardziej elokwentny niż kiedykolwiek w życiu" itp. Jeśli dłużej pomyślisz, okaże się, że wytłumaczone decyzje wynikały z tego jak zostałeś wychowany, jakie wartości uznałeś za słuszne i dlaczego, co w tym momencie pomyślałeś i poczułeś, czyli z elementów, które można podciągnąć pod losowość.

>>Odpowiedzialność w pewnym sensie decyduje za nas, choć sami się na nią godzimy lub nie, więc wolna wola jest od niej niezależna, bo można postępować nieodpowiedzialnie.
>Nie rozumiem o co Ci chodzi z tą odpowiedzialnością. Zwrot "bycie odpowiedzialnym" ma tutaj inny sens niż zwrot "odpowiadać za coś".

Ma ten sam sens. Podczas podejmowania decyzji nieraz wiesz jakie mogą być konsekwencje. W tym sensie odpowiedzialność decyduje za nas i zmniejsza znaczenie wolnej woli, bo postępujemy zgodnie ze wszystkimi zasadami dobra i bhp. Na pewnym poziomie wybieramy je sami, ale to one decydują za nas i narzucają co mamy wybrać. Czy masz faktyczny wybór jeśli jesteś odpowiedzialnym człowiekiem i wiesz, że musisz coś zrobić?

>>Konsekwencje są wtedy poważnym ograniczeniem wolności, ale i tak podejmujemy jakąś decyzję w tych okolicznościach.
>Jeśli ktoś naruszył czyjąś wolność to w konsekwencji będzie miał ograniczoną swoją. Tak powinno być.

Nie wszystkie konsekwencje wynikają z naruszenia czyjejś wolności.

>>Wolna wola i odpowiedzialność nie przeczą sobie, ale zdecydowanie się gryzą.
>Nie, odpowiedzialność wynika z posiadania wolnej woli. Uznajemy, że ktoś jest odpowiedzialny za kradzież ponieważ takiego dokonał wyboru (chyba, że ktoś go zmusił grożąc pozbawieniem życia itp. - wtedy trudno mówić o wolnym wyborze).

Nie. Odpowiadanie za coś wynika z tego, że jesteśmy skazani na doświadczanie konsekwencji swoich wyborów, ale one nie muszą być dobre ani świadome, co jest podstawową wolnej woli, bo nie możemy być skazani na wybieranie tylko dobra. Zresztą dobre wybory też często mają negatywne konsekwencje, a złe są czasem unikaniem odpowiedzialności i "paktem z diabłem". Uznajemy, że ktoś jest odpowiedzialny za kradzież, bo mu ją udowodniono. To nie ma nic wspólnego z wolną wolą.

>>Osoby niepoczytalne nie unikają odpowiedzialności.
>W pewnym sensie unikają - kary są łagodniejsze niż przy braku poczytalności.

Odpowiedzialność to nie tylko prawo karne, ale przez złe wybory takiego człowieka może ucierpieć jego życie. Może słyszałeś o przypadku człowieka, który dokonał harakiri po zażyciu dopalaczy, bo myślał, że ma w jelitach wiewiórkę i chciał ją wyjąć? Dokonał takiego wyboru? Tak. Był poczytalny? Nie. Odpowiedział za to? Tak, bo umarł.

>>Tacy ludzie również mogą kierować się wolną wolą, tylko myślą kategoriami oderwanymi od rzeczywistości i w dużym stopniu od logiki.
>Otóż to. W sumie sam fakt dokonywania wolnego wyboru nie jest tutaj decydujący właśnie z powodu oderwania od rzeczywistości.

Czyli wolna wola nie jest kluczowa w kontekście odpowiedzialności. Właśnie o to mi chodziło.

>>Gdybyśmy chcieli analizować wolną wolę i odpowiedzialność pod kątem poczytalności, mielibyśmy problem z ustaleniem granic.
>Te sprawy są uregulowane prawnie ale można oczywiście dyskutować czy w dobry czy zły sposób. Sama reguła natomiast jest prawidłowa.

Nie jest, bo jest uregulowana w zły sposób i każdy taki będzie, bo jest problem z ustaleniem granic.

>>Czy głupiec jest poczytalny?
>Sama głupota nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Człowiek chory psychicznie nie decyduje o swojej chorobie, natomiast głupiec o swoim działaniu tak.

Ale nie decyduje o byciu głupim, a to kluczowy czynnik wpływający na jego wybór. Głupota nie jest usprawiedliwieniem, ale w takim razie dlaczego niepoczytalność nim jest i czym różni się ona od głupoty?

>>Gdzie jest granica między złymi wyborami, a chorobami psychicznymi?
>To już pytanie do lekarzy specjalistów.

Lekarze nie są kompetentni w tej dziedzinie. Oni wiedzą jak sklasyfikować czyjeś objawy i na tej podstawie podejmują decyzje o tym jak ich leczyć. Z różnymi skutkami.

>>Czy impulsywność i działanie w afekcie nie powinny być wtedy usprawiedliwieniem?
>Z tego co wiem może mieć to wpływ na decyzję sądu. Tutaj też pytanie do specjalistów kiedy czynniki zewnętrzne (emocje) są odpowiedzialne za czyjeś działanie w stopniu niemożliwym do opanowania przez danego człowieka. Trudny temat.

Myślisz, że ci specjaliści znają odpowiedź? Niby skąd? Z tego co wiem, większość zbrodni wynika z nieopanowanych emocji. Niektóre są kalkulowane na chłodno, ale czy nie można wtedy powiedzieć, że tym osobom brakuje ludzkich uczuć, a to nie ich wina, że nie udało im się ich nabyć? Są też sytuacje, w których rodzic mści się na osobie, która skrzywdziła jego dziecko i zostaje skazany, choć większość osób rozumie, że to była słuszna decyzja. Jednocześnie to właśnie przypadek nieopanowanych emocji, bo zemsta nie jest potrzebna, a przecież to nieprawda, że takiemu rodzicowi chodzi o to żeby ten przestępca nie skrzywdził już innych dzieci, bo nie kiwnąłby palcem, gdyby nie chodziło o jego własne potomstwo.
01-09-2019 23:34 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Czy bycie zwyrodnialcem i psychopatą nie powinno być usprawiedliwieniem?
>Zależy czy ktoś jest świadomy tego co robi. Znowu pytanie do lekarzy.

Właśnie staram się udowodnić, że to nie jest pytanie do lekarzy, tylko w odpowiedzialności i prawie karnym chodzi o skutek, a nie przyczynę, a w wolnej woli o brak przyczyn.

>>Powstanie tak wielu irracjonalnych wątpliwości
>Nie są one irracjonalne, wręcz przeciwnie - pomagają ustalać ramy prawne.

Mam nadzieję, że pomogą, bo widać, że tak się jeszcze nie stało Myślę, że na tych sprzecznościach nie da rady zbudować odpowiedniego prawa.

>>świadczy o błędności łączenia wolnej woli z odpowiedzialnością i poczytalnością
>Trudności nie świadczą o błędnych przesłankach w tego typu kwestiach.

To nie są trudności, tylko sprzeczności wynikające z przyjęcia błędnych założeń.

>>Dodanie do tego prawa karnego tworzy zupełny miszmasz. To są sprawy, które trzeba rozpatrywać osobno.
>W takim razie na jakiej podstawie chcesz oprzeć odpowiedzialność prawną? Czy ma nie być żadnej odpowiedzialności?

Na konkretnej podstawie, która nie budzi wątpliwości i sprzeczności. Kluczowa jest szkodliwość czynu. Usprawiedliwieniem prędzej są okoliczności niż zaburzenia, niepoczytalność itp, bo to usprawiedliwianie zła i próba zrobienia z wolnej woli hiperodpowiedzialności. Przypomniałeś mi jak ojciec mówił mi po fakcie co powinienem zrobić. Irytował mnie, bo wiedziałem, że przecież tak się nie dało, ale jednocześnie miał rację, że takie postępowanie byłoby właściwe.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Okej zacznijmy od tego dlaczego nie mamy wolnej woli, jakby ktoś nie wiedział.

Wolnej woli czyli czego? Obalasz jakąś definicję rozumianą na swój sposób, ale skoro nie istnieje realny desygnat tego słowa, to zdanie "wolna wola nie istnieje" jest logicznie niepoprawne. Jeśli nie można o czymś powiedzieć, to trzeba milczeć - można mówić o czymś, ale nie można o czymś milczeć.

>Czy wybierałeś swoje geny?
>Czy wybierałeś czas historyczny w którym się urodzisz?
>Czy wybierałeś otoczenie?
>Właśnie cały ten zestaw początkowy zdeterminował resztę

Na nasze decyzje składa się wiele rzeczy, ale nie istnieją dowody świadczące, że to właśnie ten czynnik zdeterminował wybór. Geny ulegają zmianie ekspresji, a czas i otoczenie nie skazują nas na bycie tym kim jesteśmy. Nie istnieją warunki eksperymentalne, które umożliwiłyby rozstrzygnięcie. Przecież nawet nie wiemy czy gdyby dało się cofnąć czas, nie zmieniając przy tym żadnego elementu we wszechświecie, doprowadzilibyśmy do dokładnego odtworzenia tego co było później, czy wszystko potoczyłoby się inaczej mimo tej samej konfiguracji.

Być może nasze wybory są bardziej losowe niż zakładaliśmy na wstępie. Determinizm jest nielogiczny, bo obala go regres w nieskończoność - jeśli założymy, że wszystko dzieje się z jakichś przyczyn, z których musi wynikać, że jest jakie jest, to w konsekwencji musimy uznać, że przyczyną wszystkiego jest Bóg. Tylko skąd on się wziął od razu doskonały, skoro jego dzieła muszą przejść przez ewolucję żeby istnieć w obecnym kształcie? Dlatego za pierwszą przyczynę wstawiam chaos, który jest dla mnie rozumiany jako przejawianie się nieskończoności. Chaos nie tylko był na początku, zanim jakakolwiek forma mogła się z niego wyłonić, ale oprócz tego zawsze zawiera on wszystkie możliwe warianty. W praktyce chaos pełni kluczową funkcję, ale nie jest w stanie zdominować rzeczywistości, którą współdzieli z determinizmem. Zawsze jest ponad, ale kiedy przyglądamy się poszczególnym fragmentom świata, zwykle nie potrafimy go dostrzec. Ludzie doszukują się we wszystkim logiki i zależności przyczynowo-skutkowych. Zwykle tłumaczymy swoje decyzje dopiero po ich podjęciu, albo jeszcze przed tworzymy sobie usprawiedliwienia, do których wybór będzie musiał pasować i znajdujemy taki, który spełnia wcześniejsze oczekiwania.

Jeżeli wiemy, że żadne okoliczności nie determinują wyboru, a chaos wpływa na niego tylko częściowo, możemy zapanować nad jednym i drugim, tworząc w ten sposób własny kodeks wartości, który definiuje tożsamość. Wolna wola jest możliwością podejmowania własnych decyzji, które nie są możliwe do przewidzenia nawet przez nas samych. Wolność to inaczej swoboda, a wola to chęć. Jeśli ktoś twierdzi, że postąpił wbrew swojej woli, to dlatego, że chęć i swoboda nie zawsze idą w parze.

>Robisz coś tylko dlatego że tego chcesz albo jesteś zmuszony
>Żeby mieć wolną wolę musiałbyś chcieć tego czego będziesz chcieć co nie ma sensu

Odnosisz się do interpretacji, która nie ma sensu. Według niej każdy jest kowalem swojego losu i odpowiada sam za siebie. To bzdura, skoro wiemy, że ludzie dokonują różnych wyborów. Gdyby każdy był kowalem swojego losu, wszyscy robilibyśmy to co obiektywnie jest prawidłowe, ale nikt by wtedy nie wybierał.

Sądzę, że problem polega na błędnym zdefiniowaniu wolnej woli jako nieograniczonej możliwości dokonania dowolnego wyboru wbrew uwarunkowaniom i okolicznościom, co miałoby prowadzić do przymusu wybierania zawsze dobra. Jej brak jest błędnie utożsamiany z determinizmem, co miałoby prowadzić do zła i usprawiedliwiać je. Rzeczywistość jest bardziej złożona, a rozważania na temat faktów w pewnym momencie tracą sens na rzecz przemyśleń na temat jakości i sposobów.
ololessa (187 punktów)
>Wolnej woli czyli czego? Obalasz jakąś definicję rozumianą na swój sposób, ale skoro nie istnieje realny desygnat tego słowa, to zdanie "wolna wola nie istnieje" jest logicznie niepoprawne. Jeśli nie można o czymś powiedzieć, to trzeba milczeć - można mówić o czymś, ale nie można o czymś milczeć.
Zdefiniował bym wolną wole coś w stylu: Mógłbyś dokonać innej decyzji w identyczneej sytuacji z identycznym doświadczeniem. Hej druszku mógłbym zapytać jaka jest twoim zdaniem najbardziej przychylna definicja wolnej woli?
>Na nasze decyzje składa się wiele rzeczy, ale nie istnieją dowody świadczące, że to właśnie ten czynnik zdeterminował wybór. Geny ulegają zmianie ekspresji, a czas i otoczenie nie skazują nas na bycie tym kim jesteśmy. Nie istnieją warunki eksperymentalne, które umożliwiłyby rozstrzygnięcie. Przecież nawet nie wiemy czy gdyby dało się cofnąć czas, nie zmieniając przy tym żadnego elementu we wszechświecie, doprowadzilibyśmy do dokładnego odtworzenia tego co było później, czy wszystko potoczyłoby się inaczej mimo tej samej konfiguracji.
Jasne ale tak czy inaczej ten wybór nie zależy od nas tylko od tego jacy byliśmy czego doświadczyliśmy
>Być może nasze wybory są bardziej losowe niż zakładaliśmy na wstępie. Determinizm jest nielogiczny, bo obala go regres w nieskończoność - jeśli założymy, że wszystko dzieje się z jakichś przyczyn, z których musi wynikać, że jest jakie jest, to w konsekwencji musimy uznać, że przyczyną wszystkiego jest Bóg. Tylko skąd on się wziął od razu doskonały, skoro jego dzieła muszą przejść przez ewolucję żeby istnieć w obecnym kształcie? Dlatego za pierwszą przyczynę wstawiam chaos, który jest dla mnie rozumiany jako przejawianie się nieskończoności.
Nie wiem czemu tutaj dodałeś Boga.. On też musiałby być stworzony czemu zwalniamy go z tej odpowiedzialności? Poza tym bez czasoprzestrzeni nie ma czasu więc jakakolwiek przyczynowość odpada.
>Chaos nie tylko był na początku, zanim jakakolwiek forma mogła się z niego wyłonić, ale oprócz tego zawsze zawiera on wszystkie możliwe warianty. W praktyce chaos pełni kluczową funkcję, ale nie jest w stanie zdominować rzeczywistości, którą współdzieli z determinizmem.
Hmmm wydaje mi się że jeśli cię dobrze zrozumiałem to w pełni się z tobą zgadzam. Determinizm jest wątpliwy ze względu na przypadkowość w której nie możemy się jeszcze doszukać równań ale tak czy inaczej przypadek nie dawałby wolnej woli.
>Jeżeli wiemy, że żadne okoliczności nie determinują wyboru.
Co?
>Wolność to inaczej swoboda, a wola to chęć. Jeśli ktoś twierdzi, że postąpił wbrew swojej woli, to dlatego, że chęć i swoboda nie zawsze idą w parze.
Jeśli podstawimy zdanie powyżej: Jeśli ktoś twierdzi, że postąpił wbrew swojej chęci, to dlatego, że chęć i swoboda nie zawsze idą w parze.
Nie wiem co chciałeś przez to przekazać i prosiłbym o klaryfikacje
>>Żeby mieć wolną wolę musiałbyś chcieć tego czego będziesz chcieć co nie ma sensu
>Odnosisz się do interpretacji, która nie ma sensu. Według niej każdy jest kowalem swojego losu i odpowiada sam za siebie. To bzdura, skoro wiemy, że ludzie dokonują różnych wyborów. Gdyby każdy był kowalem swojego losu, wszyscy robilibyśmy to co obiektywnie jest prawidłowe, ale nikt by wtedy nie wybierał.
Nawet nie jestem sobie tego w stanie wyobrazić dlatego nie wiem czy wówczas posiadałby wiedzę absolutną, Wybacz.
>Sądzę, że problem polega na błędnym zdefiniowaniu wolnej woli jako nieograniczonej możliwości dokonania dowolnego wyboru wbrew uwarunkowaniom i okolicznościom, co miałoby prowadzić do przymusu wybierania zawsze dobra.
Nie wiem
Jej brak jest błędnie utożsamiany z determinizmem, co miałoby prowadzić do zła i usprawiedliwiać je.
Przypadkowość + detereminizm wyklucza się z jakąkolwiek wolnością co do swoich chęci.
31-08-2019 15:08 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Zdefiniował bym wolną wole coś w stylu: Mógłbyś dokonać innej decyzji w identyczneej sytuacji z identycznym doświadczeniem. Hej druszku mógłbym zapytać jaka jest twoim zdaniem najbardziej przychylna definicja wolnej woli?

Ta definicja jest bardziej w porządku, ale w tym rozumieniu wolna wola istnieje. Przedtem ją negowałeś na podstawie wykazania sprzeczności w definicjach, które znasz. W takim razie co nie istnieje, skoro nie jesteś w stanie tego zdefiniować? Ten sam problem mam ze słowem "Bóg", bo skoro nie wiem co to znaczy, to nie mogę powiedzieć, że nie istnieje.

Wolna wola jest dla mnie możliwością wyboru. Nic dodać, nic ująć.

>Jasne ale tak czy inaczej ten wybór nie zależy od nas tylko od tego jacy byliśmy czego doświadczyliśmy

Doświadczenia mają wpływ na decyzje, ale ich nie determinują. Wybór zawsze zależy od nas i nie istnieje przeszłość, która nas ukształtowała. Alkoholik może przestać pić, ale najpierw musi przestać myśleć o tym co było i skupić się na tworzeniu nowej przyszłości i zrywaniu więzi z tym co tworzy wymówki.

>Nie wiem czemu tutaj dodałeś Boga.. On też musiałby być stworzony czemu zwalniamy go z tej odpowiedzialności? Poza tym bez czasoprzestrzeni nie ma czasu więc jakakolwiek przyczynowość odpada.

Jeżeli założymy, że każdy wybór jest zdeterminowany przez przeszłe zdarzenia, a to jacy jesteśmy musi przełożyć się na to, że zawsze wybierzemy tak samo, to będziemy kręcić się w błędnym kole regresu w nieskończoność. Bóg jest czymś zastępującym losowość, której nie możemy połączyć z całkowicie deterministycznym światem, więc gdybym za każdym razem w takiej samej sytuacji musiał zareagować tak samo, to stałby za tym Bóg. Ja w to nie wierzę i Ty też, więc musimy uznać, że będąc w tej samej sytuacji moglibyśmy zareagować nie tylko inaczej niż inni, ale również inaczej niż my sami. Oczywiście jest jeszcze możliwość reagowania zawsze w ten sam sposób i bycia deterministycznym elementem w niedeterministycznym świecie, ale uważam, że wtedy bylibyśmy niezdolni do nauki i niekreatywni. Istnieją też sytuacje, w których każdy zachowałby się tak samo ze względu na moralność, ale wolna wola rozumiana jako nieprzewidywalność decyzji nie dotyczy wszystkich sytuacji, tylko tych niejednoznacznych i niepewnych. Dlatego wolna wola to możliwość wyboru, bo wtedy dotyczy każdej sytuacji, w której się znajdujemy. Czasem reagujemy automatycznie, ale to dlatego, że dopuszczamy takie reakcje i sami je wcześniej ustalamy.

>>Chaos nie tylko był na początku, zanim jakakolwiek forma mogła się z niego wyłonić, ale oprócz tego zawsze zawiera on wszystkie możliwe warianty. W praktyce chaos pełni kluczową funkcję, ale nie jest w stanie zdominować rzeczywistości, którą współdzieli z determinizmem.
>Hmmm wydaje mi się że jeśli cię dobrze zrozumiałem to w pełni się z tobą zgadzam. Determinizm jest wątpliwy ze względu na przypadkowość w której nie możemy się jeszcze doszukać równań ale tak czy inaczej przypadek nie dawałby wolnej woli.

Wolna wola to połączenie przypadku z determinizmem. Nie istnieje całkowita wolność, w pełni autonomiczny wybór, absolutna trwała przypadkowość, ani absolutny determinizm pozbawiony losowości.

>>Jeżeli wiemy, że żadne okoliczności nie determinują wyboru.
>Co?

Właśnie to. Podejmując decyzję bierzemy je pod uwagę, ale możemy to zignorować i postąpić całkiem odwrotnie. Moim zdaniem decyzje bardziej tworzą rzeczywistość, niż z niej wynikają. Sposób myślenia kreuje dużą część świata wokół nas, a możemy go zmieniać korzystając z dowolności. To jest właśnie wolna wola.

>>Wolność to inaczej swoboda, a wola to chęć. Jeśli ktoś twierdzi, że postąpił wbrew swojej woli, to dlatego, że chęć i swoboda nie zawsze idą w parze.
>Jeśli podstawimy zdanie powyżej: Jeśli ktoś twierdzi, że postąpił wbrew swojej chęci, to dlatego, że chęć i swoboda nie zawsze idą w parze.

Wolę użyć tutaj dwóch różnych słów, bo w moim zdaniu chęć i wola nie są do końca tym samym. Nie wyraziłem się zbyt precyzyjnie. Chęć oznacza tutaj emocje i pragnienia, czyli małą wolę lub wolę pierwszego stopnia. Wola oznacza tu ostateczny wybór, na który się decydujemy. Ludzie często mówią "chciałbym tego, ale..." i wybierają wbrew temu. Czyli nie chcieli aż tak bardzo jak tego co wybrali. Wolna wola to kierowanie się uczuciami, a nie emocjami. Uczucia są bardziej subtelne i często bywają niezauważane.

>Przypadkowość + detereminizm wyklucza się z jakąkolwiek wolnością co do swoich chęci.

Nie wyklucza się. Wolność chęci oznacza, że są swobodne. Możemy kierować się nimi, albo wierzyć w blokady, tłumiąc chęci, ale brak decyzji też jest decyzją. W dodatku prowadzącą do tego co potocznie nazywamy chorobami i zaburzeniami psychicznymi.
01-09-2019 17:19 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
A co masz na myśli pisząc, że "podejmujemy decyzje", tzn czym jest to coś co te decyzje podejmuje?
Nasze "Ja" to tylko scalone percepty, jak może o czymkolwiek decydować? To mózg decyduje jak już, ale nie my. Nasze "Ja" jest tutaj tylko odbiorcą decyzji mózgu.
01-09-2019 21:25 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>A co masz na myśli pisząc, że "podejmujemy decyzje", tzn czym jest to coś co te decyzje podejmuje?

Twoje pytanie zawiera błąd merytoryczny. Pytasz czym jest to "coś", czyli uprzedmiotawiasz świadomość, która jest podmiotem. Wychodzisz z siebie, żeby opisać się słowami, a żadne słowo nie opisuje niczego, dopóki nie ustalimy tego między sobą.

>Nasze "Ja" to tylko scalone percepty, jak może o czymkolwiek decydować? To mózg decyduje jak już, ale nie my. Nasze "Ja" jest tutaj tylko odbiorcą decyzji mózgu.

Jak może być odbiorcą decyzji mózgu, skoro jest jego elementem, który podejmuje decyzje i doświadcza rzeczywistości? Świadomość jest nam dana wcześniej niż mózg, który ją symbolizuje. Albo mózg wytwarza "ja", albo "ja" korzysta z mózgu, a właściwie obserwacja doświadczania "ja" współistnieje z mózgiem i jego pracą. Ludzie tworzą sztuczny podział na materializm i spirytyzm. Wiara w materializm polega na uznaniu, że świat jest fizyczny, natomiast spirytyzm stawia w centrum świadomość. Materialista pyta "czym jest to ja?", a spirytysta widzi "ja" jako coś oddzielnego od fizyczności.

Materialiści częściej niż spirytyści dostrzegają brak możliwości istnienia odpowiedzialności absolutnej. Skoro jesteśmy elementem przyrody i kształtuje nas otoczenie, to indywidualna odpowiedzialność jest bajką, w którą wierzą naiwni. Często oznacza to brak poczucia winy, przy poczuciu, że zrobiło się źle. To nie oznacza, że ci ludzie są źli. Często moralność jest dla nich najważniejsza, a każdą decyzję rozpatrują pod każdym kątem, zanim ją podejmą. Spirytyści praktycznie zawsze wierzą w odpowiedzialność absolutną i całkowitą autonomię "ja", czyli obwiniają się o każdy błąd, albo oszukują się żeby nie cierpieć z powodu poczucia winy.

Jak myślisz, czy któraś z tych filozofii jest prawidłowa?
okragly (21676 punktów)
> zacznijmy od tego dlaczego nie mamy wolnej woli
jesli nie ma wolnej woli, a niema, to niema JA

skąd więc taka popularność liberalizmu definiującego sie przez dwa słowa;indywidualizm i wolność?

w raju nie było JA
stworzenie JA skutkowało "wygnaniem z raju"
pozbywając się iluzji JA, powrócimy do raju.


szukanie raju, moim celem
08-09-2019 06:43 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
> jesli nie ma wolnej woli, a niema, to niema JA

Jak to nie? JA mogłoby nie istnieć pod warunkiem, że wszystkie decyzje byłyby policzalne i przewidywalne. W każdej sytuacji możesz wybrać inaczej, bez związku z poprzednimi wyborami. JA nie ma bezpośredniego związku z wolną wolą. JA jest biernym elementem, który w sobie odkrywamy. Definiuję siebie na podstawie swoich poprzednich decyzji, ale dziś mogę wybrać na odwrót i definicja też się zmieni. Wolna wola jest aktywnym działaniem. Jest nieskończona i otwarta. JA jest pasywną świadomością tego co było i jest. JA można tłumić i oszukiwać, a na wolną wolę jesteśmy "skazani".

>skąd więc taka popularność liberalizmu definiującego sie przez dwa słowa;indywidualizm i wolność?

To nie liberalizm, tylko człowieczeństwo. Ten kto nie jest wolny to niewolnik. Indywidualizm jest formą, której potrzebujemy do przejawiania się i życia w społeczeństwie. Niewolnicy nie są szczęśliwi, bo realizują cudzą wolę. Brak wpływu na rzeczywistość i typowych dla siebie cech to dzisiaj główne przyczyny depresji. Człowiek nie czuje wtedy, że żyje, ale jest skazany na wegetację w bezsensownej rzeczywistości, która staje się przytłaczająca i obca. Sensem życia jest wyrażanie siebie. Na tej podstawie powstają relacje z innymi, którzy są sobą, a nie czyjąś kopią. Dzięki różnicom świat jest piękny i ciekawy, a zaspokojone potrzeby robią miejsce kolejnym. Stare poglądy odpadają na rzecz lepszych, a ciągła zmiana sprawia, że jesteśmy ciekawi tego co będzie.

Nie zawsze jest tak kolorowo. Wiele osób cierpi na własne życzenie, bo rezygnują z indywidualności i zmiany na rzecz sztywnego podpięcia się pod gotowe idee, które składają się ze zdefiniowanych odpowiedzi. Przyczyną takich wyborów jest lenistwo lub nieukierunkowany strach przed byciem nieodpowiednim. Tożsamość formuje się kiedy podążamy za ciekawością lub pragnieniami. Znając siebie wiemy dlaczego myślimy akurat tak i co było kluczowe przy podejmowaniu decyzji. Wraz z rozwojem zainteresowań lub pasji zmienia się to co na początku upodabniało nas do pozostałych i wzrasta zindywidualizowana wiedza, więc chcemy dzielić się nią z innymi. Jedni lubią o tym mówić, a drudzy wolą tworzyć i nie tłumaczyć.

Indywidualność jest potrzebna ewolucji do rozwoju, albo jest jej wynikiem, który tworzy specjalizację, bo wiedza jest zbyt rozległa żeby każdy mógł posiąść całość. Brak rozwinięcia się indywidualnej perspektywy sprawia, że człowiek czuje się niepotrzebny. Moralność przestaje być ważna lub staje się obsesją i przyczyną wyrzutów sumienia. Człowiek staje się chaotyczny, podatny na bodźce zewnętrzne i przewrażliwiony na punkcie opinii innych. Zastane przekonania są niepodważalne i racjonalizowane na wiele sposobów, bo tworzą fasadową imitację tożsamości. Szczególnego znaczenia nabiera tematyka równości wszystkich ludzi i skupianie się na podobieństwach lub atakowanie i krytyka wszystkiego co różni się od przyjętej normy. Niedowartościowanie jednostek w większej skali tworzy podział na ofiary i oprawców. Ofiary przyjmują taktykę wycofywania się, samoponiżania (zanim zrobią to inni, bo wtedy wydaje się, że ból jest łagodniejszy) lub manifestowania swojej odmienności i przedstawiania jej jako normy. Niezależnie od tego co mówią, w ich umysłach powstają usprawiedliwienia. Zwykle idzie to w parze z tłumioną nienawiścią do oprawców. Nienawiść jest zła, a oni tacy dobrzy i pokrzywdzeni, więc nie mogą zachowywać się tak jak oni. Oprawcy najczęściej wypierają świadomość własnej słabości i przyjmują postawę tych, którzy wiedzą, są lepsi i moralniejsi. Oni w swoim mniemaniu wiedzą jak powinny postępować ofiary. Brakuje im empatii żeby postawić się w ich sytuacji, więc oceniają z pominięciem perspektywy drugiej osoby, która się w niej znalazła. Krytykowanie innych chwilowo zdejmuje z nich ciężar oceniania i krytykowania siebie. Mogą poczuć się lepsi bez potrzeby pracy nad sobą. Zarówno kat, jak i ofiara, mają sztuczne tożsamości, ale nie są tego świadomi. W takich sytuacjach wolna wola jest z pozoru mocno ograniczona, ale zawsze istnieje możliwość przyjęcia innej perspektywy i podjęcia innych działań. Dzięki temu można wyjść z impasu, przywracając sobie komfort swobodnego decydowania. Efektem tego jest szczęście, które niekoniecznie wiąże się z emocjonalnymi uniesieniami. To bardziej trwały stan umysłu, pozwalający nam na życie w zgodzie z samym sobą i osiągnięcie spójności w obrębie świadomości. Samo wyjście z typowej roli jest już dużą ulgą. To pozwala nam wrócić do bycia sobą, czyli głównego sensu życia każdego człowieka.

>w raju nie było JA
>stworzenie JA skutkowało "wygnaniem z raju"

Nie było raju. Świat powstał z chaosu i ewolucji. Nie stworzył go Bóg, więc zawiera wiele błędów, ale wraz z czasem zbliżamy się do coraz lepszego eliminowania ich. Są trzy możliwości. Rozwój trwa w nieskończoność i nigdy nie znajduje punktu równowagi, do której dąży (1). Rozwój doprowadzi do powstania raju (2). Rozwój osiąga pewien poziom, po czym świat ulega zniszczeniu i tworzy się od nowa (3). Bajka o wygnaniu z raju ma na celu obniżenie naszego poczucia wartości jako gatunku. Ludzie pełni poczucia winy mają mniejszy wpływ na to co dzieje się dookoła, a wtedy ktoś ma go więcej i decyduje za nich. Dlaczego uważasz, że powstanie JA miałoby mieć negatywne skutki? Czy to przypadkiem nie dlatego, że masz duże poczucie winy?
08-09-2019 09:54 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)
>>w raju nie było JA, stworzenie JA skutkowało "wygnaniem z raju"
>Nie było raju. Świat powstał z chaosu i ewolucji. Nie stworzył go Bóg,
raj był przez 2mln lat, do neolitu (wymyślenia rolnictwa) a z nim ciężka praca oracza, kobiety rodzily co rok w raju co 6lat, hierarchia, patriarchat, niewolnictwo
w raju byliśmy ssakami (dzisiaj tylko 4%a kobiet karmi piersią), stadnymi (stąd nie było JA) i terytorialnymi

> Rozwój doprowadzi do powstania raju
mamy ten poziom np jeden rolnik jest w stanie wyżywić 150 ludzi

>Bajka o wygnaniu z raju
pisząc święte księgi,4tys lat temu, wiedzieli (przekaz słowny) że dawno, dawno temu było lepiej, nie pracowali, dużo bawili się, antropolodzy potwierdzają, po wymyśleniu rolnictwa wzrost z 180 cm zmniejszyl się do 150cm co jest miernikiem upadku, wygnania z raju.

>Dlaczego uważasz, że powstanie JA miałoby mieć negatywne skutki?
JA dzieli. Indywidualny człowiek jest nikim, łatwym do wykorzystania, uczynienia niewolnikiem

>> jesli nie ma wolnej woli, a niema, to niema JA
>Jak to nie?
u ludzi poza cywilizacją (pierwotne stada ludzkie które mialy szansę przetrwać do dzisiaj) nie znają słowa JA, MOJE Znaczy JA jest produktem hierarchii, patriarchatu, własności, niewolników.

>JA mogłoby nie istnieć pod warunkiem, że wszystkie decyzje byłyby policzalne i przewidywalne.
tak w rzeczywistości jest, reagujemy na bodźce jak konie w cyrku

>>skąd więc taka popularność liberalizmu definiującego sie przez dwa słowa;indywidualizm i wolność?
>To nie liberalizm, tylko człowieczeństwo. Ten kto nie jest wolny to niewolnik. Indywidualizm jest formą, której potrzebujemy do przejawiania się i życia w społeczeństwie. Niewolnicy nie są szczęśliwi, bo realizują cudzą wolę.
człowieczeństwo? żeby zaistniało muszą być spełnione 3 warunki; bycia ssakiem (nie jesteśmy), stadnym (nie jesteśmy) i terytorialnym (nie jesteśmy). Liberalizm jest śmiertelnym wrogiem człowieczeństwa, pozbawia stada (indywidualizm i wolność) tym samym podcina korzeń a bez korzenia jesteśmy słabi i o to chodzi elitom, żeby nas doić. Jak się zjednoczymy jesteśmy groźni patrz Solidarność, Elity boją się ludzi którzy są razem, dlatego reklamują liberalizm- wolność indywidualizm

szukanie raju, moim celem
08-09-2019 10:52 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>raj był przez 2mln lat, do neolitu (wymyślenia rolnictwa) a z nim ciężka praca oracza, kobiety rodzily co rok w raju co 6lat, hierarchia, patriarchat, niewolnictwo

Nie było raju. Idealizujesz okres, o którym tak naprawdę niewiele wiadomo.

>w raju byliśmy ssakami (dzisiaj tylko 4%a kobiet karmi piersią), stadnymi (stąd nie było JA) i terytorialnymi

40-50%, ale o byciu ssakiem i tak nie decyduje fizyczny cycek. Stado nie oznaczało braku JA, tylko składało się ze współpracujących ze sobą jednostek. Nadal jesteśmy stadni i terytorialni.

>> Rozwój doprowadzi do powstania raju
>mamy ten poziom np jeden rolnik jest w stanie wyżywić 150 ludzi

To nie ten poziom. Wyżywienie nie jest dziś głównym problemem.

>>Bajka o wygnaniu z raju
> pisząc święte księgi,4tys lat temu, wiedzieli (przekaz słowny) że dawno, dawno temu było lepiej, nie pracowali, dużo bawili się, antropolodzy potwierdzają, po wymyśleniu rolnictwa wzrost z 180 cm zmniejszyl się do 150cm co jest miernikiem upadku, wygnania z raju.

Dysponujesz wiarygodnym źródłem?

>>Dlaczego uważasz, że powstanie JA miałoby mieć negatywne skutki?
>JA dzieli. Indywidualny człowiek jest nikim, łatwym do wykorzystania, uczynienia niewolnikiem

Taki jest człowiek pozbawiony tożsamości.

>>> jesli nie ma wolnej woli, a niema, to niema JA
>>Jak to nie?
>u ludzi poza cywilizacją (pierwotne stada ludzkie które mialy szansę przetrwać do dzisiaj) nie znają słowa JA, MOJE Znaczy JA jest produktem hierarchii, patriarchatu, własności, niewolników.

Niewolnictwo jest przeciwieństwem własności. Pierwotne stada są bardziej małpami niż ludźmi. Zresztą tam też jest JA i hierarchia, tylko na prymitywniejszym poziomie.

>>JA mogłoby nie istnieć pod warunkiem, że wszystkie decyzje byłyby policzalne i przewidywalne.
>tak w rzeczywistości jest, reagujemy na bodźce jak konie w cyrku

Tak nie jest, bo mamy umysł i możliwość wyboru.

>człowieczeństwo? żeby zaistniało muszą być spełnione 3 warunki; bycia ssakiem (nie jesteśmy), stadnym (nie jesteśmy) i terytorialnym (nie jesteśmy).

Ależ jesteśmy.

>Liberalizm jest śmiertelnym wrogiem człowieczeństwa, pozbawia stada (indywidualizm i wolność) tym samym podcina korzeń a bez korzenia jesteśmy słabi i o to chodzi elitom, żeby nas doić.

Nie wiem czym jest liberalizm poza teoriami, w których się pojawia, ale zupełnie się nie zgadzam.

>Jak się zjednoczymy jesteśmy groźni patrz Solidarność

To nie było tak. Po prostu komunistyczna gospodarka się posypała, więc trzeba było zmienić formę niewolnictwa na lżejszą, więc zmanipulowano ludzi, dano im agenta Bolka i okrągły stół, a potem zaczęły się lewe prywatyzacje. Ludzie nie mogli nic zrobić, kiedy rozsprzedawano Polskę za grosze.

>Elity boją się ludzi którzy są razem, dlatego reklamują liberalizm- wolność indywidualizm

To też nie tak. Elity nie chcą świadomego konsumenta, ale wolność i indywidualizm to podstawy. W poprzednim poście wytłumaczyłem dlaczego. Reklam liberalizmu jakoś nie widzę, ale to nieważne, bo i tak nie wiem czym miałoby to być. Liberalny Korwin nie jest w stanie przekroczyć progu wyborczego. Gdzie widzisz te elity promujące liberalizm?
08-09-2019 12:45 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)
>>raj był przez 2mln lat, do neolitu (wymyślenia rolnictwa) a z nim ciężka praca oracza, kobiety rodzily co rok w raju co 6lat, hierarchia, patriarchat, niewolnictwo
>Nie było raju. Idealizujesz okres, o którym tak naprawdę niewiele wiadomo.
wiadomo, oni żyją do dzisiaj np www.racjonalista.pl/forum.php/s,774411
wiadomo że nie pracowali, żerowali 2 godz dziennie (byli np na malinach, grzybach, rybach)
byli ssakami (inaczej by nie przetrwali) stadnymi i terytorialnymi. Wiadomo że nie chorowali (choroby są od zwierzece lub zakaźne w zatłoczonych miastach, jeden od drugiego) byli wyżsi (miernik zdrowia) mądrzejsi (chłopi pańszczyźniani byli niesamocicie głupi, niscy, ciężko pracowali i krótko żyli). Dla nich to był raj ale i dla wielu z nas (oprócz elit na których pracujemy i rentierów)

>>w raju byliśmy ssakami (tylko 4% kobiet karmi piersią), stadnymi (stąd nie było JA) i terytorialnymi
>40-50%,
czytalem że powyżej 6 m-cy tylko 4%
>Stado nie oznaczało braku JA, tylko składało się ze współpracujących ze sobą jednostek.
JA wtopione w MY Nie ma pojedyńczej cząstki H2O. Czy 1 cząstka H2O jest wodą?, jest np mokra? jaki ma stan skupienia? właściwości? Tak i niema JA,

>Nadal jesteśmy stadni i terytorialni.
opisz swoje stado i terytorium. Z szympansami mamy 99% genów i tam wyraźnie jest stado i terytorium, nie pomylisz, wchodzisz i widzisz. Czasem kibice na stadionie wykazują cechy, tworza stado i mają chwilowe terytorium na trybunie. To daje im moc(tylko na czas meczu)
>>> Rozwój doprowadzi do powstania raju
>>mamy ten poziom np jeden rolnik jest w stanie wyżywić 150 ludzi
>To nie ten poziom. Wyżywienie nie jest dziś głównym problemem.
dlatego dziwne, że nie ma raju za to mamy stan drgania, niezaspokojenia, wyścigu szczurów (indywidualizm)

>>>Bajka o wygnaniu z raju
>> pisząc święte księgi,4tys lat temu, wiedzieli (przekaz słowny) że dawno, dawno temu było lepiej, nie pracowali, dużo bawili się, antropolodzy potwierdzają, po wymyśleniu rolnictwa wzrost z 180 cm zmniejszyl się do 150cm co jest miernikiem upadku, wygnania z raju.
>Dysponujesz wiarygodnym źródłem?
Trzeci szympans. Ewolucja i przyszłość zwierzęcia zwanego człowiekiem. Jared Diamond.

>>>Dlaczego uważasz, że powstanie JA miałoby mieć negatywne skutki?
>>JA dzieli. Indywidualny człowiek jest nikim, łatwym do wykorzystania, uczynienia niewolnikiem
>Taki jest człowiek pozbawiony tożsamości.
w raju nie było JA, a więc i cierpienia


szukanie raju, moim celem
09-09-2019 01:09 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Nie było raju. Idealizujesz okres, o którym tak naprawdę niewiele wiadomo.
>wiadomo, oni żyją do dzisiaj np www.racjonalista.pl/forum.php/s,774411
>wiadomo że nie pracowali, żerowali 2 godz dziennie (byli np na malinach, grzybach, rybach)
>byli ssakami (inaczej by nie przetrwali) stadnymi i terytorialnymi. Wiadomo że nie chorowali (choroby są od zwierzece lub zakaźne w zatłoczonych miastach, jeden od drugiego) byli wyżsi (miernik zdrowia) mądrzejsi (chłopi pańszczyźniani byli niesamocicie głupi, niscy, ciężko pracowali i krótko żyli). Dla nich to był raj ale i dla wielu z nas (oprócz elit na których pracujemy i rentierów)

Tak jak napisałem. Idealizujesz. Oczywiście, że chorowali. Niscy są głupi, a wysocy mądrzy? Niezbyt. Ciężko polemizować z takimi tekstami, bo nie ma w nich żadnych konkretów.

>>>w raju byliśmy ssakami (tylko 4% kobiet karmi piersią), stadnymi (stąd nie było JA) i terytorialnymi
>>40-50%,
>czytalem że powyżej 6 m-cy tylko 4%

Ok, ale nadal jesteśmy ssakami.

>>Stado nie oznaczało braku JA, tylko składało się ze współpracujących ze sobą jednostek.
>JA wtopione w MY Nie ma pojedyńczej cząstki H2O. Czy 1 cząstka H2O jest wodą?, jest np mokra? jaki ma stan skupienia? właściwości? Tak i niema JA,

A gdzie widziałeś pojedynczą cząsteczkę h2o? To kiepskie porównanie, bo nie ma tutaj analogii. Jeśli już, to pojedyncza cząsteczka h2o istnieje, jest wodą i jest mokra. Podobnie istnieje JA. Niby samo w sobie ma małe znaczenie, ale jest niezbędne żeby mogła istnieć większa całość.

>>Nadal jesteśmy stadni i terytorialni.
>opisz swoje stado i terytorium.

Terytorium - dom, ogród. Stad jest obecnie kilka.

>Z szympansami mamy 99% genów i tam wyraźnie jest stado i terytorium, nie pomylisz, wchodzisz i widzisz. Czasem kibice na stadionie wykazują cechy, tworza stado i mają chwilowe terytorium na trybunie. To daje im moc(tylko na czas meczu)

Procent genów nie ma aż takiego znaczenia, bo 1% różnicy to już bardzo dużo. Nawet korpo jest jakimś stadem, które ma terytorium.

>>>> Rozwój doprowadzi do powstania raju
>>>mamy ten poziom np jeden rolnik jest w stanie wyżywić 150 ludzi
>>To nie ten poziom. Wyżywienie nie jest dziś głównym problemem.
>dlatego dziwne, że nie ma raju za to mamy stan drgania, niezaspokojenia, wyścigu szczurów (indywidualizm)

Masz dziwne skojarzenia z indywidualizmem. Niezaspokojenie ma inne przyczyny.

>>Dysponujesz wiarygodnym źródłem?
>Trzeci szympans. Ewolucja i przyszłość zwierzęcia zwanego człowiekiem. Jared Diamond.

Czyli wiarygodnym nie dysponujesz?

>>>>Dlaczego uważasz, że powstanie JA miałoby mieć negatywne skutki?
>>>JA dzieli. Indywidualny człowiek jest nikim, łatwym do wykorzystania, uczynienia niewolnikiem
>>Taki jest człowiek pozbawiony tożsamości.
>w raju nie było JA, a więc i cierpienia

Cierpienie nie wynika z JA. Jest dokładnie na odwrót. Brak tożsamości prowadzi do pustki, zniewolenia i cierpienia. Niska samoocena i ukryta, wypierana nienawiść do siebie, prowadzi do odrzucenia JA, a wraz z tym logicznego myślenia oraz uczuć. Czym się wtedy kierować? Stadem? Ale jeśli każdy w stadzie patrzy na to co robi stado jako całość i dopiero na tej podstawie podejmuje decyzję, to kto tak naprawdę decyduje?
09-09-2019 18:25 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)

> Idealizujesz. Oczywiście, że chorowali.
nie chorowali, jedli 1000 roślin i 30 zwierząt, Rolnicy spożywają 3 zboża (+ jajka mleko, mięso dla pana i plebana)

>Niscy są głupi, a wysocy mądrzy?
czemu dziewczyny wola wysokich, są głupie?

>>czytalem że powyżej 6 m-cy tylko 4%
>Ok, ale nadal jesteśmy ssakami.
w raju 5 lat, tworzy sie więź, matka- dziecko- nie ma problemów wychowawczych, psychiatrycznych, spolecznych. Bez karmienia piersią nie ma stada i matriarchatu. Wyobraź sobie ssiesz mleko matki w wieki 5 lat? tak było w raju (karmione mlekiem matki sa o 10 pkt inteligentniejsze)

>A gdzie widziałeś pojedynczą cząsteczkę h2o? To kiepskie porównanie, bo nie ma tutaj analogii.
a gdzie widziałeś pojedyńczego człowieka?

> pojedyncza cząsteczka h2o istnieje, jest wodą i jest mokra. Podobnie istnieje JA.
H2O, jedna cząsteczka nie istnieje, nie jest wodą, nie jest mokra, nie zamarza, nie paruje

>>opisz swoje stado i terytorium.
>Terytorium - dom, ogród. Stad jest obecnie kilka.
nie jesteś ssakiem, nie masz swojego stada a stado nie ma terytorium. Tu katastrofa gatunku ludzkiego
>Procent genów nie ma aż takiego znaczenia, bo 1% różnicy to już bardzo dużo. Nawet korpo jest jakimś stadem, które ma terytorium.
ok, ale znane nam plemiona ludzkie (w 100% geny nasze) żyją do dzisiaj, są ssakami (4 lata pierś) mają stado (konkretne) i terytorium (konkretne)

>Masz dziwne skojarzenia z indywidualizmem. Niezaspokojenie ma inne przyczyny.
w twoim mózgu jest 9mld szarych komórek, kiedyś (2mld lat temu) były pojedyńcze liberały, postanowili się zjednoczyc dla dobra wspólnego, czasami sie kłócą, skręcić w lewo czy w prawo, ale sa stadem, podjęta decyzje bronia wspólnie

>>>Taki jest człowiek pozbawiony tożsamości.
>>w raju nie było JA, a więc i cierpienia
>Cierpienie nie wynika z JA.
to co u ciebie cierpi? nie EGO?

szukanie raju, moim celem
09-09-2019 22:58 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>> Idealizujesz. Oczywiście, że chorowali.
>nie chorowali, jedli 1000 roślin i 30 zwierząt, Rolnicy spożywają 3 zboża (+ jajka mleko, mięso dla pana i plebana)

Chorowali i umierali na choroby zakaźne, które dziś są do wyleczenia w kilka dni.

>>Niscy są głupi, a wysocy mądrzy?
>czemu dziewczyny wola wysokich, są głupie?

Wolą mądrych od wysokich. Od kiedy wzrost jest kluczowy?

>>>czytalem że powyżej 6 m-cy tylko 4%
>>Ok, ale nadal jesteśmy ssakami.
>w raju 5 lat, tworzy sie więź, matka- dziecko- nie ma problemów wychowawczych, psychiatrycznych, spolecznych. Bez karmienia piersią nie ma stada i matriarchatu. Wyobraź sobie ssiesz mleko matki w wieki 5 lat? tak było w raju (karmione mlekiem matki sa o 10 pkt inteligentniejsze)

Optymalny okres karmienia piersią to 6 miesięcy samego mleka i stopniowe wprowadzanie pokarmów do ok 2 roku życia, po którym dziecko zaczyna uczyć się samodzielności. Dziecko karmione piersią do 5 roku życia wyrosłoby upośledzone i niesamodzielne. Najważniejsza jest równowaga. Co to znaczy, że bez karmienia piersią nie ma stada? Do czego potrzebny ci matriarchat?

>>A gdzie widziałeś pojedynczą cząsteczkę h2o? To kiepskie porównanie, bo nie ma tutaj analogii.
>a gdzie widziałeś pojedyńczego człowieka?

Wszędzie widzę tylko samych takich.

>> pojedyncza cząsteczka h2o istnieje, jest wodą i jest mokra. Podobnie istnieje JA.
>H2O, jedna cząsteczka nie istnieje, nie jest wodą, nie jest mokra, nie zamarza, nie paruje

Skąd te wymysły?

>nie jesteś ssakiem, nie masz swojego stada a stado nie ma terytorium. Tu katastrofa gatunku ludzkiego

Ta katastrofa dotyczy twojego myślenia, bo w ten sposób sam odcinasz się od stada i wyrzekasz się terytorium. Wiesz dlaczego? Bo przyjąłeś wzorce ofiary i przepełnia cię gorycz i niezadowolenie z życia, ale szukasz potwierdzeń i wymówek, zamiast rozwiązań.

>>Procent genów nie ma aż takiego znaczenia, bo 1% różnicy to już bardzo dużo. Nawet korpo jest jakimś stadem, które ma terytorium.
>ok, ale znane nam plemiona ludzkie (w 100% geny nasze) żyją do dzisiaj, są ssakami (4 lata pierś) mają stado (konkretne) i terytorium (konkretne)

Ok, ale co w związku z tym?

>>Masz dziwne skojarzenia z indywidualizmem. Niezaspokojenie ma inne przyczyny.
>w twoim mózgu jest 9mld szarych komórek, kiedyś (2mld lat temu) były pojedyńcze liberały, postanowili się zjednoczyc dla dobra wspólnego, czasami sie kłócą, skręcić w lewo czy w prawo, ale sa stadem, podjęta decyzje bronia wspólnie

To tak samo jak w korpo lub wspólnocie mieszkaniowej.

>>>>Taki jest człowiek pozbawiony tożsamości.
>>>w raju nie było JA, a więc i cierpienia
>>Cierpienie nie wynika z JA.
>to co u ciebie cierpi? nie EGO?

Nie. Czasem boli mnie głowa na zmianę pogody, ale nie nazwałbym tego cierpieniem. Moje ego jest fajne. Czasem boli, bo popełniam błędy, ale to przechodzi i owocuje wnioskami, które zapobiegają powtórzeniu złego wyboru.
11-09-2019 08:40 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)

>Chorowali i umierali na choroby zakaźne, które dziś są do wyleczenia w kilka dni.
jak sama nazwa wskazuje -choroby zakaźne, nie mieli od kogo sie zarazić. Raj to malutkie (30os) stada
>>>Niscy są głupi, a wysocy mądrzy? Wolą mądrych od wysokich. Od kiedy wzrost jest kluczowy?
jeśli dziecku zabraknie mikro skladnika, elementu np X, wyrośnie mały i głupi, jak roślince nie dostarczysz składnika Y (do gleby) będzie malutka i głupia

>Optymalny okres karmienia piersią to 6 miesięcy i stopniowe wprowadzanie pokarmów do 2 rż Dziecko karmione piersią do 5 rż wyrosłoby upośledzone i niesamodzielne.
w USA kobieta karmiła piersią 4 latka, zabrali jej dziecko. NIESAMOWITE W raju (2 mln lat tradycji) dziecko by zmarło karmione wg twojej recepty a to znaczy że i dzisiaj wyrośnie głupsze (nienaturalnie karmione)

>Co to znaczy, że bez karmienia piersią nie ma stada?
stado wyrasta z relacji ssaczej, ssak-pierś, w genie zapisane że ma trwać 5 lat. Inaczej czlowiek uposledzony, niezdolny do budowania skomplikowanej relacji w stadzie

>>>A gdzie widziałeś pojedynczą cząsteczkę h2o? To kiepskie porównanie, bo nie ma tutaj analogii.
>>a gdzie widziałeś pojedyńczego człowieka?
>Wszędzie widzę tylko samych takich.
widzisz mrówke nie mrowisko. Oddal wzrok, popatrz z góry jak na mrówkę

>>> pojedyncza cząsteczka h2o istnieje, jest wodą i jest mokra. Podobnie istnieje JA.
>>H2O, jedna cząsteczka nie jest wodą, nie jest mokra, nie zamarza, nie paruje
>Skąd te wymysły?
mnie zastanawia czemu woda zbudowana z wodoru i tlenu nie jest gazem?
>>nie jesteś ssakiem, nie masz swojego stada a stado nie ma terytorium. Tu katastrofa
>Ta katastrofa dotyczy twojego myślenia, bo w ten sposób sam odcinasz się od stada i wyrzekasz się terytorium. [...] szukasz potwierdzeń i wymówek, zamiast rozwiązań.
coś uwiera jakis kamyczek w bucie i szukam rozwiazan - nowyraj

>>>Procent genów nie ma aż takiego znaczenia, bo 1% różnicy to już bardzo dużo. Nawet korpo jest jakimś stadem, które ma terytorium.
>>ok, ale znane nam plemiona ludzkie (w 100% geny nasze) żyją do dzisiaj, są ssakami (4 lata pierś) mają stado (konkretne) i terytorium (konkretne)
>Ok, ale co w związku z tym?
tak wygląda habitat czlowieka, jak dla ptakow spiewajacych korona drzew (wtedy pieknie spiewaja)

>>>Masz dziwne skojarzenia z indywidualizmem. Niezaspokojenie ma inne przyczyny.
>>w twoim mózgu jest 9mld szarych komórek, kiedyś (2mld lat temu) były pojedyńcze liberały, postanowili się zjednoczyc dla dobra wspólnego, czasami sie kłócą, skręcić w lewo czy w prawo, ale sa stadem, podjęta decyzje bronia wspólnie
>To tak samo jak w korpo lub wspólnocie mieszkaniowej.
tylko korpo ma papieża, prymasow, biskópów, generałow, proboszcz i ty na koncu bezrozumna owieczka. W mózgu niema hierarchii, każda szara komórka równie ważna, odżywiona, dotleniona

> Moje ego jest fajne. Czasem boli, bo popełniam błędy, ale to przechodzi i owocuje wnioskami,
ego to iluzja. Jakie byłoby twoje JA, gdyby wychowywały cie wilki? (byly takie przypadki) Mialbyś ego psa, wylbys do ksiezyca, biegal na 4 lapach, krew wyczuwał z 4km, leżał skulony w kąciku


szukanie raju, moim celem
13-09-2019 02:23 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>jak sama nazwa wskazuje -choroby zakaźne, nie mieli od kogo sie zarazić. Raj to malutkie (30os) stada

Ta jasne, zarazki nie istniały, a żadna z tych 30 osób nie zarażała.

>>>>Niscy są głupi, a wysocy mądrzy? Wolą mądrych od wysokich. Od kiedy wzrost jest kluczowy?
>jeśli dziecku zabraknie mikro skladnika, elementu np X, wyrośnie mały i głupi, jak roślince nie dostarczysz składnika Y (do gleby) będzie malutka i głupia

Aha, czyli jesteś roślinką? Pewnie taką malutką.

>NIESAMOWITE W raju (2 mln lat tradycji) dziecko by zmarło karmione wg twojej recepty a to znaczy że i dzisiaj wyrośnie głupsze (nienaturalnie karmione)

:D

>>Co to znaczy, że bez karmienia piersią nie ma stada?
>stado wyrasta z relacji ssaczej, ssak-pierś, w genie zapisane że ma trwać 5 lat. Inaczej czlowiek uposledzony, niezdolny do budowania skomplikowanej relacji w stadzie

Nie w genie, tylko w twojej pustej głowie.

>widzisz mrówke nie mrowisko. Oddal wzrok, popatrz z góry jak na mrówkę

Po co mam oddalać wzrok? Ludzki mózg to mrowisko.

>>>> pojedyncza cząsteczka h2o istnieje, jest wodą i jest mokra. Podobnie istnieje JA.
>>>H2O, jedna cząsteczka nie jest wodą, nie jest mokra, nie zamarza, nie paruje
>>Skąd te wymysły?
>mnie zastanawia czemu woda zbudowana z wodoru i tlenu nie jest gazem?

Odpowiedz na poprzednie pytanie, zamiast się zastanawiać nad temat, o którym nie masz pojęcia.

>coś uwiera jakis kamyczek w bucie i szukam rozwiazan - nowyraj

W raju nie było butów. W butach dziecko by umarło i stąd powiedzenie "umarł w butach". Patrz, też umiem tak jak ty.

>>>>Procent genów nie ma aż takiego znaczenia, bo 1% różnicy to już bardzo dużo. Nawet korpo jest jakimś stadem, które ma terytorium.
>>>ok, ale znane nam plemiona ludzkie (w 100% geny nasze) żyją do dzisiaj, są ssakami (4 lata pierś) mają stado (konkretne) i terytorium (konkretne)

I co z tego?

>>Ok, ale co w związku z tym?
>tak wygląda habitat czlowieka, jak dla ptakow spiewajacych korona drzew (wtedy pieknie spiewaja)

Eeeeeee.... marnujesz swój czas. Mojego nie zmarnujesz, więc nie będę ci więcej odpowiadał.

>W mózgu niema hierarchii

Jest, tylko nie zdajesz sobie sprawy.

>każda szara komórka równie ważna, odżywiona, dotleniona

Eeeee... szkoda gadać.

> ego to iluzja.

Ego jest realne

>Jakie byłoby twoje JA, gdyby wychowywały cie wilki? (byly takie przypadki) Mialbyś ego psa, wylbys do ksiezyca, biegal na 4 lapach, krew wyczuwał z 4km, leżał skulony w kąciku

To nie byłoby moje JA. Mnie nie wychowały wilki i nie potrzebuję gdybać w tak jałowy sposób. Niektóre sprawy mogły potoczyć się inaczej i byłbym zupełnie inny, ale też nie ma za bardzo po co gdybać w żaden sposób. To bezsensowny eskapizm i nihilizm.
13-09-2019 08:03 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)
>>jak sama nazwa wskazuje -choroby zakaźne, nie mieli od kogo sie zarazić. Raj to malutkie (30os) stada
>Ta jasne, zarazki nie istniały, a żadna z tych 30 osób nie zarażała.
w Europie ginęło od zarazy 50% ludzi a Polsce ani jedna. Czemu? Bo słaba gęstość, nie było miast. Poza tym w raju byli bardzo dobrze odżywieni, dużo ruchu (zdrowego) i brak pracy, dużo słońca

>Nie w genie, tylko w twojej pustej głowie.
Racjonalność jest przereklamowana, przez racjonalne myślenie wiele ludzi niepotrzebnie cierpi, umiera.

> Ludzki mózg to mrowisko.
dlatego mrowisko genialne, budują mosty, hodują krowy.

>Odpowiedz na poprzednie pytanie, zamiast się zastanawiać nad temat, o którym nie masz pojęcia.
pojedyncza cząsteczka h2o nie jest wodą, nie jest mokra, nie zamarza, nie paruje. Racjonalnie nie ogarniam ale wiem że to prawda (racjonalizm przereklamowany)

>W raju nie było butów. W butach dziecko by umarło i stąd powiedzenie "umarł w butach". Patrz, też umiem tak jak ty.
poprzez stopy lepszy kontakt z ziemią a to zdrowe

>>W mózgu niema hierarchii
>Jest, tylko nie zdajesz sobie sprawy.
nie ma szarej komórki papieża której słuchaja kardynałowie a ich biskupi a ich proboszcz a ich szare bezrozumne myszki. Sam pisałeś że mrowisko = mózg, w mrowisku niema hierarchii


szukanie raju, moim celem
13-09-2019 23:03 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
> Racjonalność jest przereklamowana, przez racjonalne myślenie wiele ludzi niepotrzebnie cierpi, umiera.

Nie rozumiesz czym jest racjonalne myślenie. W tym momencie muszę skończyć dyskusję z tobą, bo to nie ma sensu.

>pojedyncza cząsteczka h2o nie jest wodą, nie jest mokra, nie zamarza, nie paruje.

Jest, chociaż tego nie widzisz.

>Sam pisałeś że mrowisko = mózg, w mrowisku niema hierarchii

Jest. Gdyby nie było, mrówki nie byłyby w stanie przetrwać.
14-09-2019 09:58 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)
>> Racjonalność jest przereklamowana, przez racjonalne myślenie wiele ludzi niepotrzebnie cierpi,
>Nie rozumiesz czym jest racjonalne myślenie. W tym momencie muszę skończyć dyskusję z tobą, bo to nie ma sensu.
w raju nie myśleli racjonalnie a mimo to był to najlepszy czas dla gatunku ludzkiego.
A co, jakby drzewo myślało racjonalnie?

w ZOO szympansica urodziła, zebrało sie konsylium, sami prof hab biskupi i inni racjonalni, i doradzali malpie co ma robic i jak, skończyło sie to odrzuceniem noworodka. Następnego roku urodziła kolejne i już nie pozwoliła zbliżyć sie żadnemu "racjonalnemu" nawet nie wiedzieli jakiej plci male

z powodu racjonalności przestalismy być ssakami, kobiety rodza coraz mniej, za 500 lat przestana

dlatego bądźmy dzicy, jak w raju, jak małpy, to przetrwamy inaczej katastrofa

szukanie raju, moim celem
ololessa (187 punktów)
>> jesli nie ma wolnej woli, a niema, to niema JA
>Jak to nie? JA mogłoby nie istnieć pod warunkiem, że wszystkie decyzje byłyby policzalne i przewidywalne.
To że nie potrafimy tego teraz obliczyć nie znaczy że nie są policzalne i możliwe do policzenia.
Ale nie wiem co macie na myśli mówiąc "JA"
>W każdej sytuacji możesz wybrać inaczej, bez związku z poprzednimi wyborami.
Wyniki poprzednich wyborów i ich wyników zostają ci w pamięci więc nie możesz rozerwać tego związku
>Ten kto nie jest wolny to niewolnik.
Nie, Niewolnik to istota która jest posiadana przez inną istotę
18-09-2019 02:16 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>> jesli nie ma wolnej woli, a niema, to niema JA
>>Jak to nie? JA mogłoby nie istnieć pod warunkiem, że wszystkie decyzje byłyby policzalne i przewidywalne.
>To że nie potrafimy tego teraz obliczyć nie znaczy że nie są policzalne i możliwe do policzenia.

Nie są, ale z innych powodów. Determinizm jest koncepcją niezgodną z logiką, bo nieuchronnie prowadzi do regresu w nieskończoność. To oznacza miejsce dla chaosu, a ludzki umysł korzysta z deterministycznych mechanizmów i chaosu, a ludzka intuicja nie jest samoprzewidująca, tylko działa w czasie rzeczywistym.

>Ale nie wiem co macie na myśli mówiąc "JA"

Nie wiesz, że istniejesz? Ja mówię o świadomości, którą każdy z nas jest. Świadomość służy do podejmowania decyzji. Gdyby wszystkie decyzje były przewidywalne, to cały świat musiałby powstać już wcześniej, bo już teraz byłoby wiadomo co będzie potem, czyli to jakby już jest i wszystkie zdarzenia wygenerowały się w momencie początkowym. Stąd już bardzo blisko do wiary w jakiegoś Boga, który na początku ustalił w najmniejszej jednostce czasu wszystko co stało się potem lub ewentualnie dziwnego, niezrozumiałego dla nas wariantu teorii symulacji i wtedy tu wszystko byłoby deterministyczne, ale w prawdziwym niesymulowanym świecie nie mogłoby. Te teorie są zbyt niepewne żebym w nie uwierzył.

>>W każdej sytuacji możesz wybrać inaczej, bez związku z poprzednimi wyborami.
>Wyniki poprzednich wyborów i ich wyników zostają ci w pamięci więc nie możesz rozerwać tego związku

Nie trzeba rozrywać. Nie muszę też korzystać z tych danych w momencie podejmowania decyzji. Możesz wybrać inaczej, na przekór.

>>Ten kto nie jest wolny to niewolnik.
>Nie, Niewolnik to istota która jest posiadana przez inną istotę

Nie. To tylko najpopularniejsza z form niewolnictwa, bo mówimy o niej w życiu codziennym, ale teraz rozważasz problem istnienia wolności, więc jeśli nie istnieje, to stajesz się niewolnikiem, chociaż nie masz pana.
ololessa (187 punktów)
>>To że nie potrafimy tego teraz obliczyć nie znaczy że nie są policzalne i możliwe do policzenia.
>Nie są, ale z innych powodów. Determinizm jest koncepcją niezgodną z logiką, bo nieuchronnie prowadzi do regresu w nieskończoność. To oznacza miejsce dla chaosu, a ludzki umysł korzysta z deterministycznych mechanizmów i chaosu, a ludzka intuicja nie jest samoprzewidująca, tylko działa w czasie rzeczywistym.
Nie koniecznie mówimy tu o całkowitym determiniźmie bo jest jeszcze przypadek np w efektach kwantowych ale mimo wszystko przypadek+wynikanie zaprzecza wolnej woli, możżemy tutaj mówić jedynie o woli. Czy zaprzeczysz że jeśli byłbyś dokładnie tym samym zestawem atomów co jakiś morderca w chwili popełnienia zbrodni i w dokładnie tej samej sytuacji to byś zrobił dokładnie to samo?
>Nie wiesz, że istniejesz?
Szczerze mówiąc to nie mam pewności że istnieje w takiej formie w jakiej mi się wydaje
>Ja mówię o świadomości, którą każdy z nas jest. Świadomość służy do podejmowania decyzji. Gdyby wszystkie decyzje były przewidywalne, to cały świat musiałby powstać już wcześniej, bo już teraz byłoby wiadomo co będzie potem, czyli to jakby już jest i wszystkie zdarzenia wygenerowały się w momencie początkowym.
Nie koniecznie bo nie mamy pewności czy za pewnymi "przypadkami" stoji jakaś zasada
>Stąd już bardzo blisko do wiary w jakiegoś Boga, który na początku ustalił w najmniejszej jednostce czasu wszystko co stało się potem lub ewentualnie dziwnego, niezrozumiałego dla nas wariantu teorii symulacji i wtedy tu wszystko byłoby deterministyczne, ale w prawdziwym niesymulowanym świecie nie mogłoby. Te teorie są zbyt niepewne żebym w nie uwierzył.
On też musiałby być stworzony jeszcze bardziej skomplikowanym procesem więc na pewno to nie jest bliskie
>Nie trzeba rozrywać. Nie muszę też korzystać z tych danych w momencie podejmowania decyzji. Możesz wybrać inaczej, na przekór.
Jeśli wybierzesz na przekór to też z jakiegoś powodu który w pewnym momencie zależał od ciebie ale przyjmując takie same czynniki zewnętrzne i wewnętrzne byłby dokładnie identyczny
>>Nie, Niewolnik to istota która jest posiadana przez inną istotę
>Nie. To tylko najpopularniejsza z form niewolnictwa, bo mówimy o niej w życiu codziennym, ale teraz rozważasz problem istnienia wolności, więc jeśli nie istnieje, to stajesz się niewolnikiem, chociaż nie masz pana.
Możemy tak powiedzieć Metaforycznie ale to nie jest znaczenie słowa niewolnik,
i niewolnik nie może istnieć bez pana ale jeśli byłaby to metafora można by było stwierdzić że panem jest wszechświat.
19-09-2019 15:49 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Nie koniecznie mówimy tu o całkowitym determiniźmie bo jest jeszcze przypadek np w efektach kwantowych ale mimo wszystko przypadek+wynikanie zaprzecza wolnej woli, możżemy tutaj mówić jedynie o woli.

Nie zaprzecza, a ty mówisz o nieprecyzyjnej definicji, bo odnosisz się do chrześcijańskiej i ją odwracasz. W tym celu wprowadzono wiarę w materializm i determinizm.

>Czy zaprzeczysz że jeśli byłbyś dokładnie tym samym zestawem atomów co jakiś morderca w chwili popełnienia zbrodni i w dokładnie tej samej sytuacji to byś zrobił dokładnie to samo?

Nie byłbym dokładnie tym samym zestawem atomów. Wolę działać niż gdybać. Poza tym morderca znajdując się w tej samej sytuacji przy którymś powtórzeniu (skoro lubisz gdybać) nie popełniłby morderstwa. W każdej sytuacji mógłbyś zachować się inaczej. Ta sama konfiguracja atomów nie musi prowadzić do pełnej powtarzalności. Tak działają proste maszyny, które są zaprogramowane żeby reagować na bodziec w ściśle określony sposób. Człowiek jest otwartym programem, dopasowującym się do rzeczywistości, uczącym się.

Do decyzji dochodzi w woli, która jest świadomością. Odpowiada jej aktywność kory nowej, głównie płatów czołowych, a zwłaszcza kory przedczołowej. Materialista twierdzi, że to tam powstaje decyzja, ale to nadinterpretacja. Decyzje są podejmowane przez świadomość, a ta jest wierzchołkiem góry lodowej, częścią widoczną dla obserwatora. Wolna wola nigdy nie jest pełna, bo opiera się w dużej części na nieświadomych procesach. Ludzie różnią się między sobą siłą woli i możliwościami percepcyjnymi. Nie da się odpowiadać w pełni za wszystkie decyzje, ale to nie znaczy, że wolna wola nie istnieje.

Twój sposób myślenia opiera się na idealizacji, po to by odrzucić wyidealizowany obiekt. Nie patrzysz na świat realnie.

>>Nie wiesz, że istniejesz?
>Szczerze mówiąc to nie mam pewności że istnieje w takiej formie w jakiej mi się wydaje

Nie pytam o formę, bo to już treść wierzenia (np forma materialna). Pytam o samo istnienie.

>>Ja mówię o świadomości, którą każdy z nas jest. Świadomość służy do podejmowania decyzji. Gdyby wszystkie decyzje były przewidywalne, to cały świat musiałby powstać już wcześniej, bo już teraz byłoby wiadomo co będzie potem, czyli to jakby już jest i wszystkie zdarzenia wygenerowały się w momencie początkowym.
>Nie koniecznie bo nie mamy pewności czy za pewnymi "przypadkami" stoji jakaś zasada

Zasada stojąca za przypadkami to zimny wrzątek. Za bardzo żyjesz w umyśle, zamiast w realu. Mam nadzieję, że odpowiadając nie podasz przykładów sytuacji, w których ktoś myślał, że to przypadek, a okazało się, że coś za tym stało. Pomyśl raczej o tym dlaczego świat jest akurat taki i będziesz musiał zgodzić się z twierdzeniem, że źródłem istnienia jest chaos. Częściowy determinizm jest w niego wpisany.

>>Stąd już bardzo blisko do wiary w jakiegoś Boga, który na początku ustalił w najmniejszej jednostce czasu wszystko co stało się potem lub ewentualnie dziwnego, niezrozumiałego dla nas wariantu teorii symulacji i wtedy tu wszystko byłoby deterministyczne, ale w prawdziwym niesymulowanym świecie nie mogłoby. Te teorie są zbyt niepewne żebym w nie uwierzył.
>On też musiałby być stworzony jeszcze bardziej skomplikowanym procesem więc na pewno to nie jest bliskie

Jest bliskie, bo każdy determinizm musiał być stworzony przez jeszcze bardziej skomplikowany i jeszcze większy determinizm, który ustalił, że musi tak być, ale i tak możesz cofać się w nieskończoność i zastanawiać się jaki determinizm był jeszcze wcześniej, aż dojdziesz do jakiegoś punktu 0, który musiałby być absolutnym początkiem, przed którym nie było nic, aż dochodzisz do największego determinizmu, który był na samym początku (przeciwieństwo ewolucji= Bóg!!!) i zdeterminował wszystko, planując każdy najdrobniejszy szczegół. Tylko materialista widzi to jako nieuchronność i fatum, a chrześcijanin wierzy, że Bóg zrzekł się z części planów i oddał człowiekowi możliwość podejmowania decyzji, których on sam nie jest w stanie przewidzieć, ani na nie wpłynąć. Obie koncepcje są bardzo podobne i całkowicie odrealnione. Materialiści rzadko zdają sobie z tego sprawę, bo pozostawiają regres w nieskończoność jako niezauważoną sprzeczność w swojej teorii, tak jakby świat istniał od zawsze i jednocześnie był w pełni deterministyczny, albo jakby coś mogło wyłonić się z nicości i zapoczątkować czas.

>>Nie trzeba rozrywać. Nie muszę też korzystać z tych danych w momencie podejmowania decyzji. Możesz wybrać inaczej, na przekór.
>Jeśli wybierzesz na przekór to też z jakiegoś powodu który w pewnym momencie zależał od ciebie ale przyjmując takie same czynniki zewnętrzne i wewnętrzne byłby dokładnie identyczny

Nie byłby. Jest wręcz na odwrót - prawdopodobieństwo, że świat restartowany od nowa dawałby za każdym razem te same wyniki jest równy 0, niezależnie od tego jaki punkt restartu przyjmiesz. Im dalszy, tym bardziej symulacja będzie się różnić. Te same czynniki nie oznaczają takiego samego wyniku.

>>>Nie, Niewolnik to istota która jest posiadana przez inną istotę
>>Nie. To tylko najpopularniejsza z form niewolnictwa, bo mówimy o niej w życiu codziennym, ale teraz rozważasz problem istnienia wolności, więc jeśli nie istnieje, to stajesz się niewolnikiem, chociaż nie masz pana.
>Możemy tak powiedzieć Metaforycznie ale to nie jest znaczenie słowa niewolnik,
>i niewolnik nie może istnieć bez pana ale jeśli byłaby to metafora można by było stwierdzić że panem jest wszechświat.

Jesteś za bardzo przywiązany do słów.
ololessa (187 punktów)
>Nie zaprzecza, a ty mówisz o nieprecyzyjnej definicji, bo odnosisz się do chrześcijańskiej i ją odwracasz. W tym celu wprowadzono wiarę w materializm i determinizm.
Może w takim razie ustalmy definicję wolnej woli i zaczniemy tą dyskusje na czysto, bo trochę się nam to zagmatwało, Wydaje mi się że moglibyśmy odkryć pierwszy punkt w którym się nie zgadzamy i nad nim popracować. Możliwe że się mylę i wtedy chciałbym o tym wiedzieć i zmienić zdanie pewnie ty też.. Masz ochotę na dalszą dyskusje? (bo ja tak)
20-09-2019 05:15 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
Możemy zacząć od definicji, ale nie przedstawię ci jej tak ściśle, jak być może tego oczekujesz. To dlatego, że bardziej od definicji przemawiają do mnie przykłady. Pod definicją wolnej woli kryją się dwa zjawiska i ciężko to odróżnić samymi definicjami.

Wolna wola jako empiryczne doświadczenie

Opieram się na kilku przesłankach:
Dokonywanie wyborów w realu - mam decyzję do podjęcia, więc:
a) reaguję "automatycznie", czyli nie zastanawiam się, tylko wybieram opcję zgodną z moimi wartościami lub zachciankami
b) nie wiem który wybór jest właściwy, więc poddaję go analizie, uzupełniam informacje i dopiero wtedy reaguję

W przypadku a) automatyzm nie zawsze jest faktycznie mechaniczny, bo odwołując się do wartości, tak naprawdę odwołuję się do swoich przemyśleń, a to czy kieruję się wartościami czy zachcianką, to także mój wybór. Gdybym dokonywał wyborów chaotycznie i bez żadnego klucza, to nie byłyby to moje decyzje, czyli nie byłoby wolnej woli. Gdybym dokonywał ich na podstawie ściśle sprecyzowanych wartości, to musiałbym ich dokonywać, więc też nie byłoby wolnej woli. Gdybym nie mógł ich dokonywać, bo byłbym pozbawiony tej możliwości przez innych, byłbym niewolnikiem. Gdyby okazało się, że wszyscy jesteśmy pozbawieni tej możliwości przez system funkcjonowania wszechświata, to wszyscy bylibyśmy niewolnikami.

Definiowanie jest tutaj problematyczne, bo w pewnym sensie funkcjonujemy w społeczeństwie, więc wybory innych wpływają na nasze. Niestety w większym stopniu niż nasze decyzje wpływają na nich, bo musimy mierzyć się ze społeczeństwem złożonym z wielu innych jednostek, a sami jesteśmy tylko jedną z nich. Oprócz tego łatwo zauważyć, że jednym te same decyzje przychodzą łatwo, a innym z dużymi problemami, ze względu na siłę reakcji na bodźce (komuś trudno odstawić palenie, bo lubi je bardziej niż ten, kto rzucił, bo palił głównie z przyzwyczajenia i dla towarzystwa), sytuację życiową (ludziom z prawdziwymi problemami łatwiej wybaczyć słabości), wychowanie (jedni są przygotowani, a drudzy rzuceni na głęboką wodę, ale także jedni muszą rozwijać samodzielność, a drudzy mają rozwiązania podane na tacy i większą ilość opcji do wyboru na starcie), genetyczne predyspozycje (inteligencja lub jej brak, skłonność do emocjonalnych reakcji lub chłód emocjonalny). Teoretycznie każdy wybór można przypisać do konkretnych przyczyn, a duże zróżnicowanie wyborów do konkretnych czynników.

Jest ich na tyle dużo, że zawsze może się wydawać, iż każdy pojedynczy wybór jest skutkiem nałożenia na siebie wielu czynników. Po pierwsze jest to odwołanie się do niewiedzy - skoro nie wiemy dlaczego dokonaliśmy jakiegoś wyboru, nie rozumiemy czyjejś decyzji, albo od początku widzimy jej błędność, to może nam się wydawać, że doszło do tego z jakichś konkretnych powodów, np zbioru czynników lub konfiguracji atomów. To nie jest teza, którą podsunęła nauka, tylko gdybanie. Tak naprawdę nie wiemy dlaczego doszło do podjęcia akurat do takiej decyzji, a nie innej, póki nie wykażemy konkretnych czynników, które w takiej konfiguracji zawsze dadzą dokładnie taki wybór. Metoda naukowa nie jest w stanie tego zweryfikować z dwóch powodów. Nie znamy wszystkich czynników, a tym bardziej tego jak zachowają się w konkretnych konfiguracjach. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że musielibyśmy sprawdzać ich zachowanie w konkretnych sytuacjach, które są praktycznie identyczne z pozostałymi, a tutaj ciężko stosować jakąkolwiek matematykę. Gwoździem do trumny dla tych rozważań jest to, że musielibyśmy znajdować się kilkukrotnie w dokładnie takich samych sytuacjach. Nauka podsuwa za to zupełnie inną przesłankę. Otóż ludzie podejrzanie często przejawiają tendencję do racjonalizowania decyzji po fakcie. Inne czynniki odpowiadają za wybór, a inne za jego wyjaśnienie.

Nauka jest w stanie skutecznie badać determinizmy, bo są widoczne. Nie jest w stanie dotrzeć do
tego czego nie widać, więc z góry eliminuje zbyt złożone sytuacje i efekty działania chaosu. Nie eliminuje ich z istnienia, tylko z możliwości przebadania. Skoro nie można czegoś zbadać, to nie można też założyć, że na pewno tak jest, bo to byłaby wiara religijna, czyli zakłamanie. Niezakłamana wiara czyli nadzieja dotyczy świadomego probabilistycznego podejścia. Jej przeciwieństwem jest obawa. Nie mówimy więc o wiedzy, ani niewiedzy. Jeśli czegoś nie wiemy, ale przyjmujemy ślepo, że jest prawdą, to mówimy o wierze.
20-09-2019 05:15 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
Wolna wola jako definicja ma źródło w zjawisku, którego wszyscy doświadczamy. W takim razie jest pojęciem empirycznym, które nie podlega dyskusji jak istnienie koloru czerwonego. Wyjaśnieniem dostrzegania koloru czerwonego przez ludzi pozornie zdaje się być fizyczne odbijanie się światła od cząsteczek z określoną częstotliwością. Czy jednak to faktycznie wyjaśnia nam dlaczego widzimy akurat ten kolor, który nazwaliśmy czerwonym? A może różni ludzie widzą ten kolor inaczej niż ja, ale na poziomie definicji i fizycznego "wyjaśnienia" twierdzimy to samo? Różnica polega na tym, że inny obserwator też odróżnia ten kolor od pozostałych, ale ma inne "kolorystyczne symbole" przypisane do świadomej obserwacji. Załóżmy, że tak jest. Ja widzę niebieski tam gdzie ty czerwony i na odwrót. Jak mamy wytłumaczyć sobie tą różnicę słowami i definicjami? Żeby poznać prawdę na ten temat, musielibyśmy przenieść się do innego świata - obiektywnego wobec naszych odosobnionych doświadczeń. W taki sposób, że miałbyś dostęp do moich, a ja do twoich. Dokonałbym wtedy odkrycia, że mówisz o tym samym czerwonym, który dla mnie jest niebieski, a ty zrozumiałbyś, że mówię o tym samym czerwonym, który dla mnie jest niebieski. Jaki kolor wypadałoby wtedy uznać za prawdziwy czerwony, a który za prawdziwy niebieski? Widząc te różnice przypisalibyśmy kolorom nowe nazwy i dorobilibyśmy nowe wyjaśnienia fizyczne, bo częstotliwość odbijania się światła stałaby się niewystarczająca w przypadku prawidłowego postrzegania różnicy przez nas obu, ale empirycznego odbierania jej w przeciwny sposób. To samo dotyczy wolnej woli. Być może negujesz definicję, która nie odnosi się do twojego doświadczenia, albo którą inaczej sklasyfikowałeś.

Wolna wola jako teoria na temat wpływu świadomości na podejmowane decyzje

Rzucasz kością i wydaje się, że to losowa czynność, bo przed rzutem nie znasz wyniku, a kolejne rzuty wyłaniają po równo każdy możliwy wynik, czyli 1000 rzutów powinno dać w przybliżeniu 166 jedynek, 166 dwójek itd, a im większa liczba rzutów, tym bliżej procentowej równości każdej z opcji. Z drugiej strony determinista widzi, że rzut kostką jest zdeterminowany przez początkowe ułożenie kostki w ręce i działaniu fizycznych sił, które na to oddziałują. Determinizm zachodzi, ale nie jest związany ze świadomym zamiarem i możliwościami kontroli rzutu. Czyli nie zachodzi dla świadomości, ale zachodzi dla wyjaśnienia zjawiska. Podejrzewam, że negujesz wolną wolę rozumianą jako wyjaśnienie zjawiska. Gdybyś nie postulował determinizmu i materializmu, mógłbym z tym polemizować i możemy dojść do porozumienia. Postulując te teorie ograniczasz sobie możliwość wyjaśnienia swoich poglądów ludziom, którzy w nie nie wierzą. Uważam, że determinizm i materializm służą ci do wytłumaczenia zjawiska. Dla przykładu generator liczb losowych jest deterministyczny, ale wprowadza faktyczną losowość z punktu widzenia logicznych procesów.

Jeżeli zdarzenia losowe są zdeterminowane fizyką, a ich losowość polega jedynie na nieznajomości tych reguł przez świadomości, to skąd wiesz, że tak jest? Nie możesz tego wiedzieć, bo reguły nie są dostępne twojej świadomości. Determinizm oznacza jednak następowanie konkretnych skutków z powodu określonych przyczyn. Fizyka ich nie tłumaczy, tylko pokazuje zależności między elementami całości, ale to nie mówi nam niczego o tej całości istniejącej samej w sobie. Nie tłumaczy konkretnych zjawisk, tylko jest planszą, na której się rozgrywają. A może widzimy, że niektóre zjawiska są zawsze powtarzalne, a inne nie? Tą powtarzalność nazywa się wtedy fizyką i przeciwstawia się ją świadomości, która oznacza panowanie nad deterministycznymi regułami dzięki ich znajomości. W ten sposób możemy zniwelować jej znaczenie lub dostosować się do siły wyższej i potrzeby.

Jeśli twierdzisz, że świadomość też jest zdeterminowana, a brak powtarzalności oznacza dominację innych, bardziej złożonych reguł, to możesz wstawić tam losowość jako czynnik determinujący wybór w sposób nieświadomy. Tak rozumiany brak wolnej woli oznacza w rzeczywistości brak metafizycznego wpływu na wydarzenia, ale unika ograniczania się do determinizmu zakładającego, że każde kolejne zdarzenie nie jest skutkiem poprzedniej, tylko pierwszej chwili determinującej wszystko. Świat musiałby się wtedy układać według konkretnego wzoru. Na jakiej zasadzie zakładasz, że miałby być nieunikniony? Dlaczego wykluczasz ponadmaterialne znaczenie świadomości?

Ja twierdzę, że wolna wola jest zdolnością wykorzystywania determinizmu i chaosu na swoją korzyść. Osoba mająca wolną wolę to gracz, który nie zna wyniku gry i ma wpływ na jej przebieg. Skoro doświadczamy empirycznego zjawiska podejmowania decyzji, to nie ma powodu, dla którego mielibyśmy odrzucić jego znaczenie i twierdzić, że wynik gry jest z góry ustalony, więc nie ma sensu grać. Wolna wola jest zjawiskiem empirycznym i oznacza możliwość wyboru zgodnie z tym czego chcemy lub co uważamy za słuszne. W takim rozumieniu nie można odrzucić jej na mocy żadnej teorii, ale rozumiem jeśli nie zgadzasz się z nazwą. "Wolna" oznacza tu dowolność, a nie wolność rozumianą jako brak ograniczeń. Dowolność wiąże się zaś z tym, że nie istnieje konkretna reguła kierująca wszystkimi naszymi zachowaniami. Reguły fizyczne nie dominują nad świadomymi. Nie wiadomo co ma się zdarzyć i to nie w takim znaczeniu, że nie umiemy tego przewidzieć, tylko faktycznie nie wiadomo, bo rzeczywistość aktualizuje się z każdą chwilą, a świadomość wraz z nią. Dostęp do obecnej chwili to już tylko świadomość korzystająca z materii. Czy ta świadomość i "ja" są oddzielne? Tzn czy istnieję "ja" i "moja" świadomość? Uważam, że są tym samym - ja to świadomość i każdego innego człowieka traktuję jako odrębną świadomość, choć z punktu widzenia materii przecież wszystko jest jednością.
20-09-2019 14:34 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Wolna wola jako definicja ma źródło w zjawisku, którego wszyscy doświadczamy.

Czy potrafi mieć doświadczenie wolnej woli człowiek umiejętnie zmanipulowany? Bo jeżeli doświadczenie wolnej woli jest tylko doświadczeniem wrażenia wolnej woli, skąd wiadomo, że to wrażenie jest wiarygodne? Jeżeli czasem mamy złudne wrażenie wolnej woli, a czasem wiarygodne, jak odróżnić jedno od drugiego?

>Skoro doświadczamy empirycznego zjawiska podejmowania decyzji...

Wydaje się, że w coraz większym stopniu to zjawisko ma właśnie deterministyczne wyjaśnienie. Nie jest dziełem przypadku, że w pewnych sytuacjach podejmujemy tę, a nie inną decyzję. Decyzje ludzi dają się przewidywać w coraz większym stopniu - świat polityki czerpie z tej wiedzy pełnymi garściami.
20-09-2019 16:59 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Wolna wola jako definicja ma źródło w zjawisku, którego wszyscy doświadczamy.
>Czy potrafi mieć doświadczenie wolnej woli człowiek umiejętnie zmanipulowany? Bo jeżeli doświadczenie wolnej woli jest tylko doświadczeniem wrażenia wolnej woli, skąd wiadomo, że to wrażenie jest wiarygodne? Jeżeli czasem mamy złudne wrażenie wolnej woli, a czasem wiarygodne, jak odróżnić jedno od drugiego?

Nie jest tylko doświadczeniem. Nie chodzi o poczucie, że się wybiera, tylko o faktyczną możliwość przeglądu procesów i zadecydowania w dowolny sposób. Jeśli chcemy, możemy ćwiczyć szybkie podejmowanie decyzji i rozwijać kreatywność. Manipulacja jest specyficznym przykładem oddziaływania na wolną wolę. Najbardziej podatni są ludzie słabi, ale silni mogą być zmanipulowani przez jeszcze silniejszych. Mówimy wtedy o przemocy, która zawsze jest ograniczeniem cudzej wolności. Wydaje się wtedy, że ktoś sam podjął taką decyzję, więc jest sobie winien, ale w rzeczywistości wybiera ktoś inny.

Poza tym zastanów się czy wrażenie, że coś jest deterministyczne, nie jest tylko wrażeniem determinizmu? Czy wrażenie, że coś jest materialne, musi oznaczać, że rzeczywiście takie jest? A może materialność to tylko właściwość obiektów, o których nie wiemy czym tak naprawdę są? Skąd pewność, że materia ewoluowała przed świadomością? Może kiedyś prymitywna świadomość jeszcze nie wytwarzała materii, tylko świetliste fraktale wyglądające jak przypadkowo rozproszone plamy?

>>Skoro doświadczamy empirycznego zjawiska podejmowania decyzji...
> Wydaje się, że w coraz większym stopniu to zjawisko ma właśnie deterministyczne wyjaśnienie. Nie jest dziełem przypadku, że w pewnych sytuacjach podejmujemy tę, a nie inną decyzję. Decyzje ludzi dają się przewidywać w coraz większym stopniu - świat polityki czerpie z tej wiedzy pełnymi garściami.

To nie determinizm. Niektóre decyzje można przewidzieć. Zwłaszcza w warunkach, które dziś są specjalnie tworzone z myślą o konkretnych zyskach. To nie przekłada się na indywidualne decyzje każdego z osobna. Świat polityki nie jest dobrym przykładem, bo polega głównie na manipulowaniu wolą innych.
20-09-2019 17:56 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Nie jest tylko doświadczeniem. Nie chodzi o poczucie, że się wybiera, tylko o faktyczną możliwość przeglądu procesów i zadecydowania w dowolny sposób.

Skąd wiesz, że doświadczasz takiej możliwości?

>To nie determinizm. Niektóre decyzje można przewidzieć....To nie przekłada się na indywidualne decyzje każdego z osobna.

Nie musi się przekładać na decyzje każdego, przekłada się na decyzję wielu ludzi, statystycznie istotnej ich liczby.

Wielu ludzi np. podjęło decyzję o kupnie nowego iPhone'a i podjęło decyzję, by stać w nocy przed sklepem, aż sklep zostanie otwarty. Pytanie: czy zadziałała ich wolna wola, ta wolna wola, której dotyczy twoja wypowiedz?
20-09-2019 18:30 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Nie jest tylko doświadczeniem. Nie chodzi o poczucie, że się wybiera, tylko o faktyczną możliwość przeglądu procesów i zadecydowania w dowolny sposób.
>Skąd wiesz, że doświadczasz takiej możliwości?

Bezpośrednio z doświadczenia.

>>To nie determinizm. Niektóre decyzje można przewidzieć....To nie przekłada się na indywidualne decyzje każdego z osobna.
>Nie musi się przekładać na decyzje każdego, przekłada się na decyzję wielu ludzi, statystycznie istotnej ich liczby.
>Wielu ludzi np. podjęło decyzję o kupnie nowego iPhone'a i podjęło decyzję, by stać w nocy przed sklepem, aż sklep zostanie otwarty. Pytanie: czy zadziałała ich wolna wola, ta wolna wola, której dotyczy twoja wypowiedz?

Jedno i drugie.
20-09-2019 19:15 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>Nie jest tylko doświadczeniem. Nie chodzi o poczucie, że się wybiera, tylko o faktyczną możliwość przeglądu procesów i zadecydowania w dowolny sposób.
>>Skąd wiesz, że doświadczasz takiej możliwości?
>Bezpośrednio z doświadczenia.

Procesy decyzyjne zachodzą w ludzkim mózgu (zachodzą też np. w mózgu komara; nie przypuszczam, żeby miał on doświadczenia decyzji). Nie doświadczasz bezpośrednio procesów decyzyjnych tylko ich psychologicznych przejawów, być może będących jedynie epifenomenami tych procesów. Myślę, że nietrudno podać przykłady osób, które dokonują trafnych decyzji nie mając żadnych doświadczeń decydowania, np. zawodowi szachiści, potrafiący decydować w ułamku sekundy, często nie potrafiący od razu powiedzieć, dlaczego tak zadecydowali. W takim przypadku widać, że decyduje mózg. Świadomość pewnych decyzji mózgu (tzn. ta świadomość, której nie towarzyszy wrażenie przymusu) jest więc tym, co nazywamy "naszą wolną decyzją" albo "wolnym wyborem".

Poza tym zupełnie ignorujesz istnienie nieświadomości. Doświadczasz co najwyżej świadomej części procesu decyzyjnego. Nie jest to zapewne całość, o czym świadczą inne doświadczenia, np. doświadczenie "olśnienia" ("eureka!").

>Jedno i drugie.

Co "i jedno i drugie"?

Zauważmy, że do "doświadczenia wolnej woli" nie jest wcale potrzebna wolna wola. Wystarczy, że nie zachodzi doświadczenie przymusu. Jeżeli doświadczam Xa ORAZ nie doświadczam przymusu, skłonny będę uważać doświadczenie Xa za na swój sposób wolne.
Znajdując się w wodzie nie doświadczam ciężaru swojego ciała. Ale czy rzeczywiście jest ono nieważkie? Będąc pod znieczuleniem nie doświadczam istnienia swojej ręki. Ale czy nie mam ręki?
20-09-2019 20:18 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
> Procesy decyzyjne zachodzą w ludzkim mózgu (zachodzą też np. w mózgu komara; nie przypuszczam, żeby miał on doświadczenia decyzji). Nie doświadczasz bezpośrednio procesów decyzyjnych tylko ich psychologicznych przejawów, być może będących jedynie epifenomenami tych procesów.

Po co porównywać mózg człowieka i komara, skoro jeden z nich obsługuje wolną wolę, a drugi nie? Wybory nie zachodzą w mózgu, tylko z udziałem mózgu. Pełnię tego fenomenu masz w bezpośrednim doświadczeniu, a nie na prześwietleniu fizycznego mózgu. Nic nie potwierdza epifenomenalnej teorii, która czyni świadomość zbędną i w dodatku zmusza człowieka do oszukiwania się żeby był szczęśliwy, czyli jest przeszkodą z punktu widzenia ewolucji.

>Myślę, że nietrudno podać przykłady osób, które dokonują trafnych decyzji nie mając żadnych doświadczeń decydowania, np. zawodowi szachiści, potrafiący decydować w ułamku sekundy, często nie potrafiący od razu powiedzieć, dlaczego tak zadecydowali. W takim przypadku widać, że decyduje mózg.

To nie dowód, że decyduje mózg. Empirycznie nie obserwujesz przyczynowości, w której materia o czymkolwiek decyduje. To materialistyczny bożek. W rzeczywistości możesz zaobserwować jedynie korelację konkretnego ułożenia materii z podejmowanymi decyzjami w grach lub eksperymentalnych zadaniach. O ćwiczeniu kreatywności i tworzeniu decyzji nieprzewidywalnych dla siebie też pisałem. Podświadome intuicyjne procesy "same" znajdują drogę do celu, ale musimy nadać im kierunek. Świadomość korelująca z pracą mózgu jest czymś więcej niż sumą procesów.

>Świadomość pewnych decyzji mózgu (tzn. ta świadomość, której nie towarzyszy wrażenie przymusu) jest więc tym, co nazywamy "naszą wolną decyzją" albo "wolnym wyborem".

Po co ewolucja miałaby wytworzyć taką świadomość?

> Poza tym zupełnie ignorujesz istnienie nieświadomości. Doświadczasz co najwyżej świadomej części procesu decyzyjnego. Nie jest to zapewne całość, o czym świadczą inne doświadczenia, np. doświadczenie "olśnienia" ("eureka!").

Nie ignoruję. Nawet w poprzednim poście o tym pisałem, a we wcześniejszych wypowiedziach poświęciłem temu sporo uwagi. Nieświadomość jest tylko bazą dla świadomości.

>>Jedno i drugie.
>Co "i jedno i drugie"?

Decyzja była częściowo manipulacją, ale ci ludzie sami dokonują takiego wyboru, bo jest zgodny z ich emocjami.

>Zauważmy, że do "doświadczenia wolnej woli" nie jest wcale potrzebna wolna wola. Wystarczy, że nie zachodzi doświadczenie przymusu. Jeżeli doświadczam Xa ORAZ nie doświadczam przymusu, skłonny będę uważać doświadczenie Xa za na swój sposób wolne.

Nie o to chodzi. Można doświadczać przymusu i skorzystać wolnej woli do wybrnięcia z tej sytuacji. Mózg jest bardzo ważny, ale trzeba umieć z niego korzystać. Nieumiejętność jazdy samochodem nie jest usprawiedliwieniem spowodowania wypadku.

>Znajdując się w wodzie nie doświadczam ciężaru swojego ciała. Ale czy rzeczywiście jest ono nieważkie? Będąc pod znieczuleniem nie doświadczam istnienia swojej ręki. Ale czy nie mam ręki?

Waga twojego ciała zależy od grawitacji. Znieczulenie nie znosi poczucia istnienia ręki, bo pozostawia poczucie odrętwienia i zmienia percepcję bodźców. Mógłbyś czuć rękę mimo jej odcięcia. Czy rzeczywiście byś ją miał? Tak samo obserwujesz materię, ale czy ona faktycznie istnieje obiektywnie gdzieś na zewnątrz i jest ściśle deterministyczna? Skąd świadomość w materialistycznym świecie? I po co?
20-09-2019 20:57 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Po co porównywać mózg człowieka i komara, skoro jeden z nich obsługuje wolną wolę, a drugi nie?

Widzę, że zakładasz to, co ma być udowodnione.

>To nie dowód, że decyduje mózg. Empirycznie nie obserwujesz przyczynowości, w której materia o czymkolwiek decyduje. To materialistyczny bożek. W rzeczywistości możesz zaobserwować jedynie korelację konkretnego ułożenia materii z podejmowanymi decyzjami w grach lub eksperymentalnych zadaniach. O ćwiczeniu kreatywności i tworzeniu decyzji nieprzewidywalnych dla siebie też pisałem. Podświadome intuicyjne procesy "same" znajdują drogę do celu, ale musimy nadać im kierunek.

"Musimy" - "my", czyli kto? Czym jest "ja"?

>Świadomość korelująca z pracą mózgu jest czymś więcej niż sumą procesów.

Czym jest więc świadomość i na czym polega owa "korelacja"?

>Po co ewolucja miałaby wytworzyć taką świadomość?

Świadomość (jako taka) może być produktem ubocznym. Silnik spalinowy nagrzewa się podczas pracy, chociaż stworzono go nie po to, aby się nagrzewał. Gdyby chcieć stworzyć układ biologiczny podejmujące takie decyzje jak człowiek (jak mózg człowieka) musiałby on być co najmniej tak skomplikowany jak mózg i wskutek tego musiałby mieć świadomość.

>>>Jedno i drugie.
>>Co "i jedno i drugie"?
>Decyzja była częściowo manipulacją, ale ci ludzie sami dokonują takiego wyboru, bo jest zgodny z ich emocjami.

Ale czy to jest ich wolny wybór?

>Waga twojego ciała zależy od grawitacji. Znieczulenie nie znosi poczucia istnienia ręki, bo pozostawia poczucie odrętwienia i zmienia percepcję bodźców. Mógłbyś czuć rękę mimo jej odcięcia. Czy rzeczywiście byś ją miał?

>Tak samo obserwujesz materię, ale czy ona faktycznie istnieje obiektywnie gdzieś na zewnątrz i jest ściśle deterministyczna? Skąd świadomość w materialistycznym świecie? I po co?

Odpowiadam na to pytanie wyżej.
20-09-2019 22:10 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Po co porównywać mózg człowieka i komara, skoro jeden z nich obsługuje wolną wolę, a drugi nie?
>Widzę, że zakładasz to, co ma być udowodnione.

Ups, wycofuję się z tego stwierdzenia. Nie jestem taki jak materialiści żeby czynić takie założenia. Komar może mieć prymitywną wersję wolnej woli, bo podejrzewam, że ma szczątkową świadomość, a lata sobie w chaotycznych kierunkach, więc jego doświadczenie choć szczątkowe może być jeszcze bardziej wolne niż człowieka, który musi brać pod uwagę więcej czynników i gimnastykować umysł.

>>To nie dowód, że decyduje mózg. Empirycznie nie obserwujesz przyczynowości, w której materia o czymkolwiek decyduje. To materialistyczny bożek. W rzeczywistości możesz zaobserwować jedynie korelację konkretnego ułożenia materii z podejmowanymi decyzjami w grach lub eksperymentalnych zadaniach. O ćwiczeniu kreatywności i tworzeniu decyzji nieprzewidywalnych dla siebie też pisałem. Podświadome intuicyjne procesy "same" znajdują drogę do celu, ale musimy nadać im kierunek.
> "Musimy" - "my", czyli kto? Czym jest "ja"?

Piszę oczywiście o świadomości.

>>Świadomość korelująca z pracą mózgu jest czymś więcej niż sumą procesów.
> Czym jest więc świadomość i na czym polega owa "korelacja"?

Zadajesz pytania o bezpośrednie doświadczenia, których nie trzeba już tłumaczyć, bo są doświadczane równie bezpośrednio co materia.

>>Po co ewolucja miałaby wytworzyć taką świadomość?
> Świadomość (jako taka) może być produktem ubocznym. Silnik spalinowy nagrzewa się podczas pracy, chociaż stworzono go nie po to, aby się nagrzewał. Gdyby chcieć stworzyć układ biologiczny podejmujące takie decyzje jak człowiek (jak mózg człowieka) musiałby on być co najmniej tak skomplikowany jak mózg i wskutek tego musiałby mieć świadomość.

Sugerujesz, że sztuczna inteligencja, która wygrywa w GO z najlepszymi ludzkimi graczami ma świadomość i jest bardziej skomplikowana niż ludzki mózg? Świadomość jako skutek uboczny? Nie przemawia do mnie takie zagmatwane tłumaczenie. To więcej niż przegrzewający się silnik. Wszystko przemawia za tym, że to podstawowy budulec wszechświata, który nie mógł ot tak nagle powstać z całkowicie martwej materii. Im większa świadomość, tym więcej determinizmów (od tego postał zwrot "bycie świadomym"), ale też większy chaos. Wzrost entropii koreluje ze wzrostem świadomości. Materia to tylko plansza istniejąca na potrzebę świadomości. Sam sposób organizacji materii ma sens jedynie dla świadomych istot, które ją kształtują. W pewnym sensie świadomość i materia są nieodłącznymi elementami tego samego, ale to świadomość jest tym co istnieje naprawdę, a materia jest iluzją. Materialiści ślepo wierzą, że jest odwrotnie.

>>>>Jedno i drugie.
>>>Co "i jedno i drugie"?
>>Decyzja była częściowo manipulacją, ale ci ludzie sami dokonują takiego wyboru, bo jest zgodny z ich emocjami.
> Ale czy to jest ich wolny wybór?

Tak. Chyba, że inaczej rozumiemy wolność. Dla mnie wolność oznacza brak przeszkód. Jestem empirystą, więc idealna wolność dla mnie nie istnieje. Prawdziwie wolny wybór byłby oksymoronem, ale w praktyce wolność jest sposobem miary. Może być jej więcej lub mniej. Jest jednak związana głównie z odczuciem, a nie teorią. Podobnie jest z miłością. Logika tego nie tłumaczy, ale zjawiska istnieją. Przy czym wszystkie teorie są wtórne do zjawisk oraz obserwacji.

Istnieją:
1. Zjawiska (ponadświadome, ponadmaterialne) - całość - nieprzewidywalna i nieskoordynowana (chaos + okresowe determinizmy)
2. Obserwacje i pamięć (związane z materią) - poziom pośredni między 1 i 3, czyli prawdą absolutną (natura zjawisk) i prawdą mentalną (natura umysłu) - świadomość doświadczająca zjawisk i mająca szczątkowy wpływ na ich tworzenie - świadomość rozwija wolę i skupia się głównie na jej rozwoju i koordynacji z wolą innych świadomości
3. Teorie stricte logiczne/matematyka
4. Hipotezy/wiara
5. Uprzedzenia, religie, zabobony

Wolność oznacza brak całkowitego chaosu i zdania na absolutny determinizm.

>>Waga twojego ciała zależy od grawitacji. Znieczulenie nie znosi poczucia istnienia ręki, bo pozostawia poczucie odrętwienia i zmienia percepcję bodźców. Mógłbyś czuć rękę mimo jej odcięcia. Czy rzeczywiście byś ją miał?
>>Tak samo obserwujesz materię, ale czy ona faktycznie istnieje obiektywnie gdzieś na zewnątrz i jest ściśle deterministyczna? Skąd świadomość w materialistycznym świecie? I po co?
> Odpowiadam na to pytanie wyżej.

Ta odpowiedź jest dla ciebie tylko produktem ubocznym działania mózgu. Skąd wiesz, że to prawda?

Z góry zakładasz, że świat jest materialny, więc znajdujesz teorie, które by to potwierdzały. Tylko dlaczego w to wierzysz, skoro są w tym sprzeczności i elementarne niezgodności z obserwacją?
20-09-2019 23:10 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Komar może mieć prymitywną wersję wolnej woli.

Jaki jest ontologiczny status wolnej woli? Czy jest to zdarzenie, czy proces, a może cecha (np. procesów lub zdarzeń)? A może substancja?

Gdzie można zlokalizować wolną wolę? Jest (zapewne) w czasie, ale czy jest w przestrzeni? Jeżeli nie jest w przestrzeni, jak może mieć cokolwiek wspólnego z fizycznymi działaniami istot takich jak ludzie?

>>>Świadomość korelująca z pracą mózgu jest czymś więcej niż sumą procesów.
>> Czym jest więc świadomość i na czym polega owa "korelacja"?

>Zadajesz pytania o bezpośrednie doświadczenia, których nie trzeba już tłumaczyć, bo są doświadczane równie bezpośrednio co materia.

Nie trzeba, czy nie można?

Gdy naciśniesz gałkę oczną, przesunie się nie tylko gałka oczna, ale i obraz, który widzisz. Najprościej jest chyba uznać, że świadomość jest procesem fizycznym, zachodzącym w organizmie, procesem, mającym szczególną właściwość: może on być obserwowany "od zewnątrz", kiedy to obserwuję czyjś mózg i zachodzące w nim wyładowania, albo "od wewnątrz", kiedy jawi mi się jako np. "doświadczenie barwy zielonej". Myślę, że to jest istota świadomości, tak jak istotą kształtu okrągłego jest to, że widziany z pewnej perspektywy jest okrągły, a widziany z innej jawi się jako eliptyczny. Ta zmiana wynika z praw geometrii, tamta z praw świadomości. Świadomość to dwuperspektywiczność procesów fizycznych zachodzących w odpowiednio skomplikowanym układzie. Mało złożony układ ma jedna perspektywę, odpowiednio złożony zyskuje drugą. Można jeszcze powiedzieć: świadomość to różnica między tymi dwoma perspektywami. Im większa różnica, tym większa doza świadomości.

>Sugerujesz, że sztuczna inteligencja, która wygrywa w GO z najlepszymi ludzkimi graczami ma świadomość i jest bardziej skomplikowana niż ludzki mózg?

Nie, raczej chcę powiedzieć, że istota, która przejdzie test Turinga będzie mieć świadomość. Tylko że nie będzie tak, że przejdzie test Turinga dlatego, że ma świadomość, ale odwrotnie.

>Wszystko przemawia za tym, że to podstawowy budulec wszechświata, który nie mógł ot tak nagle powstać z całkowicie martwej materii.

Wszystko, czyli co konkretnie?

>Tak. Chyba, że inaczej rozumiemy wolność. Dla mnie wolność oznacza brak przeszkód. Jestem empirystą, więc idealna wolność dla mnie nie istnieje. Prawdziwie wolny wybór byłby oksymoronem, ale w praktyce wolność jest sposobem miary. Może być jej więcej lub mniej. Jest jednak związana głównie z odczuciem, a nie teorią. Podobnie jest z miłością. Logika tego nie tłumaczy, ale zjawiska istnieją. Przy czym wszystkie teorie są wtórne do zjawisk oraz obserwacji...

Nie jest to prawda. Jest to nawet, powiedziałbym, niemożliwe. Przypuśćmy, że mamy dwie figury - białą i czerwoną, tak jak na fladze Japonii. Są dwa rozwiązania 1) albo jest to biały prostokąt a na jego tle jest czerwony okrąg, 2) albo jest to biały prostokąt z wyciętym kołem na tle czerwonego przedmiotu. To, że widzimy ten układ albo jako 1) albo jako 2) świadczy, że nasze doświadczenie jest poprzedzone teorią albo proto-teorią, chociażby w postaci nastawienia lub oczekiwania. Z samych danych nie wynika bowiem ani 1), ani 2). Nawet noworodki mają proto-teorię w postaci oczekiwania twarzy matki, dlatego naturalnie reagują na widok twarzy.

>Ta odpowiedź jest dla ciebie tylko produktem ubocznym działania mózgu. Skąd wiesz, że to prawda?

Nie wiem, ale nie widzę powodu, aby świadomość absolutyzować.

>Z góry zakładasz, że świat jest materialny, więc znajdujesz teorie, które by to potwierdzały. Tylko dlaczego w to wierzysz, skoro są w tym sprzeczności i elementarne niezgodności z obserwacją?

Jakie sprzeczności i jakie niezgodności z obserwacją? Jeżeli są niezgodności teorii z obserwacją, dlaczego trzeba przyznawać rację obserwacji, a nie teorii?
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Komar może mieć prymitywną wersję wolnej woli.
>Jaki jest ontologiczny status wolnej woli? Czy jest to zdarzenie, czy proces, a może cecha (np. procesów lub zdarzeń)? A może substancja?
>Gdzie można zlokalizować wolną wolę? Jest (zapewne) w czasie, ale czy jest w przestrzeni? Jeżeli nie jest w przestrzeni, jak może mieć cokolwiek wspólnego z fizycznymi działaniami istot takich jak ludzie?

Podchodzisz do tego od złej strony. Już słowo "przestrzeń" jest u ciebie mocno nacechowane filozofią materialistyczną. Dlaczego ignorujesz przestrzeń wirtualną? Jeśli powstanie VR, w której będziesz podłączony zmysłami do komputera, to gdzie będziesz się znajdował? Będziesz poruszał się w przestrzeni niezlokalizowanej w materii, ale istniejącej realnie. Odpowiednik w świecie materialnym (czyli konfiguracja atomów) nie wyczerpie opisu zjawiska.

Zjawisko wolnej woli istnieje realnie. Nie ma wynikać z żadnej teorii, ani niczego tłumaczyć. Jeśli z punktu widzenia teorii materialistycznej wolna wola nie może istnieć, to tym bardziej trzeba odrzucić taką teorię. Determinizm z niczego nie wynika, ani niczego nie tłumaczy. Sama koncepcja istnieje tylko dlatego, że niektórzy nie potrafią odrzucić myśli "a co jeśli to prawda?", a wiara w nią jest tym samym co wiara w Boga. Tłumaczyłem już dlaczego jest błędna logicznie i nie można jej przyjąć. Nie zmienia to faktu, że istnieją pewne zjawiska wpisane w niedeterministyczną rzeczywistość, które naprawdę działają deterministycznie. Choćby prawa fizyki, ale człowiek potrafi wykorzystywać je do osiągania swoich celów. Plansza działa na pewnych zasadach, więc jest w pewien sposób deterministyczna, ale gracze poruszają się po niej w niedeterministyczny sposób, a samo powstanie akurat takiej, a nie innej planszy, to rzecz całkowicie chaotyczna, ale wyłoniona spośród logicznych możliwości. Nie przypisujmy planszy mocy sprawczej i "boskich" atrybutów. Naszym wspólnym celem powinno być racjonalne myślenie.

>>>>Świadomość korelująca z pracą mózgu jest czymś więcej niż sumą procesów.
>>> Czym jest więc świadomość i na czym polega owa "korelacja"?
>>Zadajesz pytania o bezpośrednie doświadczenia, których nie trzeba już tłumaczyć, bo są doświadczane równie bezpośrednio co materia.
>Nie trzeba, czy nie można?

Jedno wynika z drugiego. Wyjaśnianie, opisywanie i tworzenie teorii jest podrzędne. Nie na każde pytanie istnieje prawidłowa odpowiedź, a jeśli istnieje, to nie zawsze możemy je poznać, a jeśli możemy, to nie zawsze ją znamy.

Pytanie "czym jest świadomość?" już jest błędne, bo świadomość przetwarzająca je musiałaby wyjść poza siebie, by móc się opisać. Opis jest tylko elementem świadomości. Podzbiorem. Opis nie wyczerpuje zjawiska, tylko jest kierowany do innych świadomości, które mają go zrozumieć, kierując się swoimi doświadczeniami. To co nazywasz materią, jest tylko elementem doświadczenia. Czy mogłaby istnieć świadomość nie doświadczająca istnienia materii? Cokolwiek pojawi się w świadomości, jest postrzegane jako coś odrębnego od obserwatora, ale to tylko złudzenie. Kolejną iluzją materializmu jest złudzenie, że to materia jest nadrzędna, czyli doświadczenie steruje obserwatorem. Tak czuje się żeglarz, który nie potrafi sterować okrętem. To wina sztormu, statku, albo jego słabych umiejętności.

>Gdy naciśniesz gałkę oczną, przesunie się nie tylko gałka oczna, ale i obraz, który widzisz.

Obraz jest tylko właściwością świadomości. Podobnie jak doświadczanie materii.

>Najprościej jest chyba uznać, że świadomość jest procesem fizycznym, zachodzącym w organizmie, procesem, mającym szczególną właściwość: może on być obserwowany "od zewnątrz", kiedy to obserwuję czyjś mózg i zachodzące w nim wyładowania, albo "od wewnątrz", kiedy jawi mi się jako np. "doświadczenie barwy zielonej". Myślę, że to jest istota świadomości, tak jak istotą kształtu okrągłego jest to, że widziany z pewnej perspektywy jest okrągły, a widziany z innej jawi się jako eliptyczny. Ta zmiana wynika z praw geometrii, tamta z praw świadomości. Świadomość to dwuperspektywiczność procesów fizycznych zachodzących w odpowiednio skomplikowanym układzie. Mało złożony układ ma jedna perspektywę, odpowiednio złożony zyskuje drugą. Można jeszcze powiedzieć: świadomość to różnica między tymi dwoma perspektywami. Im większa różnica, tym większa doza świadomości.

Myślę, że zbyt dużo teoretyzujesz i komplikujesz.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Sugerujesz, że sztuczna inteligencja, która wygrywa w GO z najlepszymi ludzkimi graczami ma świadomość i jest bardziej skomplikowana niż ludzki mózg?
> Nie, raczej chcę powiedzieć, że istota, która przejdzie test Turinga będzie mieć świadomość. Tylko że nie będzie tak, że przejdzie test Turinga dlatego, że ma świadomość, ale odwrotnie.

www.tvn24.(*)ga-udawal-13-latka,437287.html

>>Wszystko przemawia za tym, że to podstawowy budulec wszechświata, który nie mógł ot tak nagle powstać z całkowicie martwej materii.
> Wszystko, czyli co konkretnie?

Już napisałem. Odpowiadasz wybiórczo, a miałeś okazję odnieść się do tego na bieżąco. Myślę, że nawet nie odniosłeś słowa "świadomość" do właściwych empirycznych desygnatów.

>>Tak. Chyba, że inaczej rozumiemy wolność. Dla mnie wolność oznacza brak przeszkód. Jestem empirystą, więc idealna wolność dla mnie nie istnieje. Prawdziwie wolny wybór byłby oksymoronem, ale w praktyce wolność jest sposobem miary. Może być jej więcej lub mniej. Jest jednak związana głównie z odczuciem, a nie teorią. Podobnie jest z miłością. Logika tego nie tłumaczy, ale zjawiska istnieją. Przy czym wszystkie teorie są wtórne do zjawisk oraz obserwacji...
> Nie jest to prawda. Jest to nawet, powiedziałbym, niemożliwe. Przypuśćmy, że mamy dwie figury - białą i czerwoną, tak jak na fladze Japonii. Są dwa rozwiązania 1) albo jest to biały prostokąt a na jego tle jest czerwony okrąg, 2) albo jest to biały prostokąt z wyciętym kołem na tle czerwonego przedmiotu. To, że widzimy ten układ albo jako 1) albo jako 2) świadczy, że nasze doświadczenie jest poprzedzone teorią albo proto-teorią, chociażby w postaci nastawienia lub oczekiwania. Z samych danych nie wynika bowiem ani 1), ani 2). Nawet noworodki mają proto-teorię w postaci oczekiwania twarzy matki, dlatego naturalnie reagują na widok twarzy.

Pierwotne do każdej teorii jest odczucie. Noworodki reagują wg kodu, a nie żadnej teorii, ani proto-teorii.

>>Ta odpowiedź jest dla ciebie tylko produktem ubocznym działania mózgu. Skąd wiesz, że to prawda?
>Nie wiem, ale nie widzę powodu, aby świadomość absolutyzować.

Ale widzisz powód żeby absolutyzować materię, która jest tylko jednym z budulców świadomości? Odważne wierzenie.

>>Z góry zakładasz, że świat jest materialny, więc znajdujesz teorie, które by to potwierdzały. Tylko dlaczego w to wierzysz, skoro są w tym sprzeczności i elementarne niezgodności z obserwacją?
>Jakie sprzeczności i jakie niezgodności z obserwacją?

Już na to odpowiedziałem.

>Jeżeli są niezgodności teorii z obserwacją, dlaczego trzeba przyznawać rację obserwacji, a nie teorii?

Na to aż głupio byłoby odpowiadać.

Naprawdę chciałeś zadać to pytanie?
18-09-2019 11:03 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Determinizm jest koncepcją niezgodną z logiką, bo nieuchronnie prowadzi do regresu w nieskończoność.

A to ciekawe. Mógłbyś rozwinąć ten argument?

Bo o ile mi wiadomo, to deterministyczny opis świata jest całkowicie zgodny z rzeczywistością. Nawet mechanika kwantowa dopuszcza taki opis, gdzie cząstki elementarne mają w zasadzie dokładnie określone położenia i prędkości, choć niemożliwe do dokładnego zmierzenia. W sumie chodzi o to, że choć świat jest deterministyczny, to tylko w przybliżeniu poznawalny.
19-09-2019 14:31 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>> Determinizm jest koncepcją niezgodną z logiką, bo nieuchronnie prowadzi do regresu w nieskończoność.
>A to ciekawe. Mógłbyś rozwinąć ten argument?

Wystarczająco to rozwinąłem, ale postaram się o dokładniejszy opis. Determinizm wymusza istnienie stwórcy, który poruszył tą deterministyczną maszynę. Taka koncepcja jest niezgodna z logiką. Rzeczywistość w każdym ułamku sekundy tworzy się od nowa, nawet jeśli okazałoby się, że faktycznie wolna wola jest tylko iluzją i błędem ewolucji, mózg oszukuje się żeby nie zwariować, bliska przyszłość już zaistniała w innym wymiarze, a świadomość tylko się buforuje i jest zbędnym produktem ubocznym istnienia, zamykającym nas w piekle.

Świadomość jest stanem pośrednim między chaosem (nieskończonością) i determinizmem. Determinizm może istnieć tylko okresowo i wycinkowo. Nie możemy potraktować całości jako deterministycznej, nie popadając przy tym w sprzeczność. Co zdeterminowało pierwsze przyczyny, skoro odrzucasz chaos? Co ewoluuje i w jaki sposób zachodzą mutacje? Skoro deterministyczna nicość warunkowałaby brak możliwości zaistnienia czegokolwiek, to jak przed zaistnieniem pierwszych przyczyn mogło nie być niczego, albo jak cokolwiek mogłoby istnieć? Czy determinizm mógł nie mieć początku i być ciągłym procesem? Też nie. Determinizm i materializm to wymysły wynikające z projektowania części własnej wiedzy na całość zjawiska. Jak chciałbyś wyrugować chaos z rozważań? I po co? Żeby pozbyć się sensu i psuć sobie psychikę? Nawet ta twoja materia jest w ciągłym ruchu i wcale nie jest taka stała jak ci się wydaje. Materia jako pojęcie jest czymś niepotrzebnym i nieprecyzyjnym. Istnieje tylko świadomość i przetwarzane doświadczenia, które są zamieniane na informacje.

>Bo o ile mi wiadomo, to deterministyczny opis świata jest całkowicie zgodny z rzeczywistością. Nawet mechanika kwantowa dopuszcza taki opis, gdzie cząstki elementarne mają w zasadzie dokładnie określone położenia i prędkości, choć niemożliwe do dokładnego zmierzenia. W sumie chodzi o to, że choć świat jest deterministyczny, to tylko w przybliżeniu poznawalny.

Nie chodzi o mierzenie. Patrzysz w nieodpowiedni sposób i wpisujesz wynik już na początku rozważań, bo on wynika z perspektywy, którą przyjąłeś. To jest właśnie twoja decyzja. Możemy poznawać prawdę lub oszukiwać się na różne sposoby, np wierząc w różne teorie, które nie wynikają ze świadomości i nie dostrzegając sprzeczności. Co zdeterminowało determinizm? Masz tu regres w nieskończoność, bo coś determinującego wszystko zawsze musiałoby być wcześniej, a czas całego świata musiałby być wartością skończoną. Teraz już widzisz, że to absurd o religijnej strukturze?
19-09-2019 20:48 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
>>> Determinizm jest koncepcją niezgodną z logiką, bo nieuchronnie prowadzi do regresu w nieskończoność.
>> A to ciekawe. Mógłbyś rozwinąć ten argument?
> Wystarczająco to rozwinąłem, ale postaram się o dokładniejszy opis.

Dziękuję, postaram się skomentować merytorycznie.

> Determinizm wymusza istnienie stwórcy, który poruszył tą deterministyczną maszynę.

Nie ma takiej potrzeby.

> Taka koncepcja jest niezgodna z logiką.

Raczej niezgodna z empirią, a na pewno odcina ją brzytwa Ockhama.

> Rzeczywistość w każdym ułamku sekundy tworzy się od nowa, ...

Nie musi się tworzyć: rzeczywistość była, jest i będzie.

> ... nawet jeśli okazałoby się, że faktycznie wolna wola jest tylko iluzją ...

Na to wygląda.

> ... i błędem ewolucji, ...

Nie jest błędem, bo wolna wola jest bardzo użytecznym skrótem myślowym pozwalającym na podejmowanie dobrych decyzji.

> ... mózg oszukuje się żeby nie zwariować, bliska przyszłość już zaistniała w innym wymiarze, a świadomość tylko się buforuje i jest zbędnym produktem ubocznym istnienia, zamykającym nas w piekle.

Żadne to piekło! Choć świadomość i wolna wola w rzeczywistości nie są tym czym być się zdają, to na co dzień są użytecznymi pojęciami.

> Świadomość jest stanem pośrednim między chaosem (nieskończonością) i determinizmem.

Obawiam się, że mieszasz zupełnie różne pojęcia.

> Determinizm może istnieć tylko okresowo i wycinkowo. Nie możemy potraktować całości jako deterministycznej, nie popadając przy tym w sprzeczność.

Ależ można!

> Co zdeterminowało pierwsze przyczyny, ...

Prawa fizyki, a te z kolei wynikają z symetrii. Mówi o tym twierdzenie Noether.

> ... skoro odrzucasz chaos?

Chaosu nie odrzucam. Chaos - w naukowym znaczeniu tego słowa - wynika z ograniczenia naszych możliwości poznawczych: im dalej w przyszłość, tym mniej dokładnie potrafimy ją przewidzieć i w końcu prognoza jest praktycznie chaotyczna. Ale ta przyszłość wcale nie będzie chaotyczna! Przyszłość będzie tylko jedna, unikalna, deterministyczna.

> Co ewoluuje i w jaki sposób zachodzą mutacje?

Chyba tego nie muszę tłumaczyć.

> Skoro deterministyczna nicość warunkowałaby brak możliwości zaistnienia czegokolwiek, to jak przed zaistnieniem pierwszych przyczyn mogło nie być niczego, albo jak cokolwiek mogłoby istnieć?

Wszechświat mógł powstać z fluktuacji kwantowej. Jego początek mógł być początkiem wszystkiego, także czasu, a wtedy pytanie o wcześniejsze "przyczyny" nie ma sensu. (Celowo użyłem tu cudzysłowu, na mikroskopowym poziomie Wszechświat jest symetryczny w czasie, a więc wszelkich "przyczyn" można równie dobrze doszukiwać się w przeszłości jak i w przyszłości.)

> Czy determinizm mógł nie mieć początku i być ciągłym procesem? Też nie. Determinizm i materializm to wymysły wynikające z projektowania części własnej wiedzy na całość zjawiska. Jak chciałbyś wyrugować chaos z rozważań? I po co? Żeby pozbyć się sensu i psuć sobie psychikę? Nawet ta twoja materia jest w ciągłym ruchu i wcale nie jest taka stała jak ci się wydaje. Materia jako pojęcie jest czymś niepotrzebnym i nieprecyzyjnym. Istnieje tylko świadomość i przetwarzane doświadczenia, które są zamieniane na informacje.

Jest dokładnie na odwrót. Gdyby było jak piszesz, to nie odróżniłbyś snu od jawy.

>> Bo o ile mi wiadomo, to deterministyczny opis świata jest całkowicie zgodny z rzeczywistością. Nawet mechanika kwantowa dopuszcza taki opis, gdzie cząstki elementarne mają w zasadzie dokładnie określone położenia i prędkości, choć niemożliwe do dokładnego zmierzenia. W sumie chodzi o to, że choć świat jest deterministyczny, to tylko w przybliżeniu poznawalny.

> Nie chodzi o mierzenie. Patrzysz w nieodpowiedni sposób i wpisujesz wynik już na początku rozważań, bo on wynika z perspektywy, którą przyjąłeś. To jest właśnie twoja decyzja. Możemy poznawać prawdę lub oszukiwać się na różne sposoby, np wierząc w różne teorie, które nie wynikają ze świadomości i nie dostrzegając sprzeczności.

W tym co piszę nie ma sprzeczności. Co więcej, nie mamy konsystentnej alternatywy. Co najmniej od Kartezjusza wielu już próbowało aby coś "wynikło ze świadomości". Wszystkie te próby spełzły na niczym. To co proponujesz nie trzyma się kupy.

> Co zdeterminowało determinizm? Masz tu regres w nieskończoność, bo coś determinującego wszystko zawsze musiałoby być wcześniej, a czas całego świata musiałby być wartością skończoną.

Na to już odpowiedziałem na samym początku.

> Teraz już widzisz, że to absurd o religijnej strukturze?

Tak, już widzę ten absurd.
19-09-2019 22:20 
 Ocena 1 na 1
tarkos (10757 punktów)
>Wszechświat mógł powstać z fluktuacji kwantowej.
Czy takie fluktuacje również podlegają determinizmowi?
Innymi słowy: czy wszechświaty muszą powstawać i czy w zawczasu przewidywalnych formach?
>Co najmniej od Kartezjusza wielu już próbowało aby coś "wynikło ze świadomości". Wszystkie te próby spełzły na niczym.
Jeśli wolno się "przyczepić"..
Chyba konstrukcja np. lasera wynikła ze świadomości - bez niej (w nieświadomym kosmosie) lasery nie istniałyby.
>
20-09-2019 07:12 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Wszechświat mógł powstać z fluktuacji kwantowej.
>Czy takie fluktuacje również podlegają determinizmowi?
>Innymi słowy: czy wszechświaty muszą powstawać i czy w zawczasu przewidywalnych formach?

Determinizm zakłada istnienie tylko jednej możliwej formy.

>>Co najmniej od Kartezjusza wielu już próbowało aby coś "wynikło ze świadomości". Wszystkie te próby spełzły na niczym.
>Jeśli wolno się "przyczepić"..
>Chyba konstrukcja np. lasera wynikła ze świadomości - bez niej (w nieświadomym kosmosie) lasery nie istniałyby.
>>

Według deterministów wyłoniłyby się z nieświadomości, bo musiały - już ta pierwsza fluktuacja wymuszała takie rozwinięcie się reszty zdarzeń. Tylko, że wtedy od razu przychodzi mi na myśl obraz świadomości, która prześledziła wszystkie możliwe rozwinięcia i wybrała akurat tą, w której Kowalski je kanapkę z szynką o 7:10 rano i absolutnie nie mogła być z pomidorem, bo wtedy za 3 dni w Meksyku wydarzyłaby się katastrofa uniemożliwiająca ostateczne osiągnięcie raju, więc Bóg musiał odrzucić ten wariant. A może jesteśmy z wadliwej fluktuacji, która jest skazana na zagładę i nie ma odwrotu, bo Kowalski je kanapkę z pomidorem?
22-09-2019 13:03 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> Wszechświat mógł powstać z fluktuacji kwantowej.
> Czy takie fluktuacje również podlegają determinizmowi?

Obecna wiedza nie przeczy możliwości deterministycznej ewolucji Wszechświata aż od hipotetycznej fluktuacji kwantowej na początku Wielkiego Wybuchu. Ale pewności nie ma, bo wiedza nasza jest niekompletna, gdyż nie mamy zadowalającej teorii wiążącej mechanikę kwantową z grawitacją, a ta więź jest silna na początku Wszechświata.

>> Co najmniej od Kartezjusza wielu już próbowało aby coś "wynikło ze świadomości". Wszystkie te próby spełzły na niczym.
> Jeśli wolno się "przyczepić"..
> Chyba konstrukcja np. lasera wynikła ze świadomości - bez niej (w nieświadomym kosmosie) lasery nie istniałyby.

Oczywiście jest wiele sztucznych konstrukcji, które wynikły ze świadomości naukowców, inżynierów, artystów i być może też bobrów. Ale mój przedmówca postuluje, że wszystkie obiekty materialne wynikły z jakiejś wszechobecnej świadomości. A to jest niezgodne z naszą wiedzą.
06-10-2019 03:55 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Obecna wiedza nie przeczy możliwości deterministycznej ewolucji Wszechświata aż od hipotetycznej fluktuacji kwantowej na początku Wielkiego Wybuchu.

To nie trzyma się kupy, a w dodatku fluktuacje są randomowe. Nie ma też powodu żeby odrzucać ich wpływ na późniejszych etapach.

>Oczywiście jest wiele sztucznych konstrukcji, które wynikły ze świadomości naukowców, inżynierów, artystów i być może też bobrów. Ale mój przedmówca postuluje, że wszystkie obiekty materialne wynikły z jakiejś wszechobecnej świadomości. A to jest niezgodne z naszą wiedzą.

Nie wynikły ze świadomości, tylko z ewolucji informacji w świadomości. Materializm ontologiczny jest niezgodny z naszą wiedzą, zawiera wiele nieudowodnionych założeń i udowodnionych sprzeczności. Wiara w fizyczność materii ma podstawy w empirycznym doświadczeniu, ale jest iluzją. Dokładnie taką, za którą uważasz wolną wolę. Prawa fizyki nie są wpisane w materię, lecz w świadomość. Materia również jest w nią wpisana. Świadomość jest wszechobecna, ale jej lokalne skoncentrowanie może być mniejsze lub większe.
20-09-2019 07:00 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>> Determinizm wymusza istnienie stwórcy, który poruszył tą deterministyczną maszynę.
>Nie ma takiej potrzeby.

W jaki inny sposób można wyeliminować wpływ chaosu oraz kolejnych sytuacji? Albo inaczej. Jak świat wpływa na ostatnią przyczynę za pomocą pierwszej, żeby zignorować wszystko co wydarza się pomiędzy? I po co w takim razie świadomość myśląca, że decyduje? I właściwie czemu mamy patrzeć na czas w linearny sposób, który prowadzi do regresu w nieskończoność? Determinizm tego wymaga. Coś wyłoniło się z nicości i od razu zdeterminowało całość przyszłych wydarzeń? A może wyłoniło się z wszystkości? Jeśli tak, to czemu akurat w taki sposób, a nie w inny możliwy? Determinista musi założyć, że możliwości nie istnieją. Wszystko dzieje się niemal wg boskiego planu, a jedyna różnica jest taka, że Bóg miałby być dobry i świadomy, a materia nieświadoma i pozbawiona dobra, czyli najprawdopodobniej zła.

>> Taka koncepcja jest niezgodna z logiką.
>Raczej niezgodna z empirią, a na pewno odcina ją brzytwa Ockhama.

Nie mówimy tu o empirii, tylko o logice. Czyli z empirią też nie jest zgodna, ale wiemy to dlatego, że jest niezgodna z logiką. Po prostu. Bez brzytwy Ockhama ani obserwacji sprzecznych z tą teorią.

>> Rzeczywistość w każdym ułamku sekundy tworzy się od nowa, ...
>Nie musi się tworzyć: rzeczywistość była, jest i będzie.

Czyli musi się tworzyć. Inaczej musiałaby jednak zniknąć, albo działać zgodnie z długoterminowym planem jakiegoś Boga. Jako racjonalista wierzę (czyli mam nadzieję), że coś takiego jak Bóg będzie docelowym produktem ewolucji, która dojdzie do tego metodą prób i błędów, ostatecznie wprowadzając ład, porządek i zadowolenie ogółu.

>> ... nawet jeśli okazałoby się, że faktycznie wolna wola jest tylko iluzją ...
>Na to wygląda.

Zależy komu.

>> ... i błędem ewolucji, ...
>Nie jest błędem, bo wolna wola jest bardzo użytecznym skrótem myślowym pozwalającym na podejmowanie dobrych decyzji.

Strasznie to naciągane. Po co tym decyzjom żywa świadomość, która doświadcza iluzji dokonywania wyborów, które faktycznie są dokonywane przez nieświadome materialne procesy? Coś w tej teorii nie pasuje. Albo te procesy nie są tak nieświadome i właśnie tutaj zaczyna się rola świadomości i wolnej woli, albo świadomość powstała niepotrzebnie i tylko uświadamia sobie procesy podejmowane bez jej udziału, będąc marionetką ślepego losu. Tylko wszystko utrudnia, bo nieświadomość nie musiałaby się zmagać z tyloma problemami.

>> ... mózg oszukuje się żeby nie zwariować, bliska przyszłość już zaistniała w innym wymiarze, a świadomość tylko się buforuje i jest zbędnym produktem ubocznym istnienia, zamykającym nas w piekle.
>Żadne to piekło! Choć świadomość i wolna wola w rzeczywistości nie są tym czym być się zdają, to na co dzień są użytecznymi pojęciami.

W takim razie zależy komu się zdają, bo możliwe, że negujesz tylko idealizację tych pojęć.

>> Świadomość jest stanem pośrednim między chaosem (nieskończonością) i determinizmem.
>Obawiam się, że mieszasz zupełnie różne pojęcia.

Dlaczego?

>> Determinizm może istnieć tylko okresowo i wycinkowo. Nie możemy potraktować całości jako deterministycznej, nie popadając przy tym w sprzeczność.
>Ależ można!

Nie można, bo to prowadziłoby do sprzeczności.

>> Co zdeterminowało pierwsze przyczyny, ...
>Prawa fizyki, a te z kolei wynikają z symetrii. Mówi o tym twierdzenie Noether.

Fizyka nie wyjaśnia wszystkiego.

>> ... skoro odrzucasz chaos?
>Chaosu nie odrzucam. Chaos - w naukowym znaczeniu tego słowa - wynika z ograniczenia naszych możliwości poznawczych: im dalej w przyszłość, tym mniej dokładnie potrafimy ją przewidzieć i w końcu prognoza jest praktycznie chaotyczna. Ale ta przyszłość wcale nie będzie chaotyczna! Przyszłość będzie tylko jedna, unikalna, deterministyczna.

Chaos nie jest ograniczeniem możliwości poznawczych, tylko realną losowością. W zetknięciu z logiką tworzy lokalny determinizm. Przyszłość będzie tylko jedna, ale teraz nie jest ustalona i może potoczyć się na wiele różnych sposobów.

>> Co ewoluuje i w jaki sposób zachodzą mutacje?
>Chyba tego nie muszę tłumaczyć.

Jako determinista chyba powinieneś, skoro teoria ewolucji opiera się na losowych mutacjach.

>> Skoro deterministyczna nicość warunkowałaby brak możliwości zaistnienia czegokolwiek, to jak przed zaistnieniem pierwszych przyczyn mogło nie być niczego, albo jak cokolwiek mogłoby istnieć?
>Wszechświat mógł powstać z fluktuacji kwantowej.

To już jest losowość na samym starcie. Skąd wzięła się ta fluktuacja w nicości? Może nie mogła powstać żadna pierwsza, skoro w ogóle coś takiego powstaje i jest standardem w świecie?

>Jego początek mógł być początkiem wszystkiego, także czasu, a wtedy pytanie o wcześniejsze "przyczyny" nie ma sensu. (Celowo użyłem tu cudzysłowu, na mikroskopowym poziomie Wszechświat jest symetryczny w czasie, a więc wszelkich "przyczyn" można równie dobrze doszukiwać się w przeszłości jak i w przyszłości.)

W takim razie jak mógł istnieć początek czasu? Jak przyczyny mogą być w przyszłości w deterministycznym świecie?

>Jest dokładnie na odwrót. Gdyby było jak piszesz, to nie odróżniłbyś snu od jawy.

Co ma do tego sen? Na odwrót czyli konkretnie jak?

>W tym co piszę nie ma sprzeczności. Co więcej, nie mamy konsystentnej alternatywy. Co najmniej od Kartezjusza wielu już próbowało aby coś "wynikło ze świadomości". Wszystkie te próby spełzły na niczym. To co proponujesz nie trzyma się kupy.

To twoje propozycje nie trzymają się kupy. Wykazałem w nich sprzeczności, ale nadal ich nie dostrzegasz. Widocznie nie chcesz, więc nic tu po moich tłumaczeniach.

>> Co zdeterminowało determinizm? Masz tu regres w nieskończoność, bo coś determinującego wszystko zawsze musiałoby być wcześniej, a czas całego świata musiałby być wartością skończoną.
>Na to już odpowiedziałem na samym początku.

Bez żadnej argumentacji stwierdziłeś, że tak nie jest.

&
22-09-2019 13:03 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)Naturalny a naukowy obraz rzeczywistości
> Strasznie to naciągane... Fizyka nie wyjaśnia wszystkiego...

Ponieważ wyraźnie brak Ci naukowego spojrzenia na rzeczywistość, to zanim odpowiem na Twoje najistotniejsze zarzuty, najpierw pokrótce nakreślę ten naukowy obraz rzeczywistości ze szczególnym uwzględnieniem dyskutowanych tu pojęć determinizmu, wolnej woli i świadomości. Z góry jednak zaznaczę, że naukowy obraz bardzo różni się od naturalnego -- tego danego nam automatycznie na co dzień przez naszą świadomość. Pomimo, że nasza intuicja wręcz buntuje się przeciwko takiemu zamachowi na zdrowy rozsądek, to naukowy obraz rzeczywistości jest całkowicie spójny i wydaje się być jedyną możliwością. Mówiąc krótko, rzeczywistość jest inna niż się na pozór zdaje.

Zacznijmy od wyjaśnienia czym jest czas. Są trzy sposoby pojmowania czasu:


Ten pierwszy (prezentyzm) mówi, że rzeczywista jest jedynie teraźniejszość. Czas "płynie", przeszłość już znikła a przyszłość jeszcze nie powstała. To jest ten naturalny obraz rzeczywistości dany nam intuicyjnie i oczywisty dla każdego. O ile dobrze rozumiem co piszesz, to trzymasz się tej wersji.

Drugi mówi, że rzeczywista jest nie tylko teraźniejszość, ale też przeszłość, bo przeszłość już powstała i jest zafiksowana. Natomiast przyszłość jest niepewna bo na jej powstanie możemy w pewnym stopniu wpłynąć naszą wolną wolą. Takie pojęcie czasu wymaga niewielkiego wysiłku umysłowego, tak na poziomie filmów z Hollywoodu typu Terminator.

Trzeci sposób pojmowania czasu (eternalizm) mówi, że czas wcale nie płynie, lecz jest jedynie jedną ze współrzędnych czterowymiarowej rzeczywistości. Historie materialnych obiektów w czasoprzestrzeni są ustalone -- kompletny determinizm. Nie ma obiektywnie wyróżnionej teraźniejszości. Teraźniejszość jest subiektywna, określona stanem naszej świadomości, która bardzo dobrze pamięta co było przed chwilą, mniej co było wczoraj a w ogóle nie jest w stanie pamiętać przyszłości. Dostrzeżenie, że to ta trzecia opcja jest poprawna wymaga dużego wysiłku intelektualnego i głębokiego zrozumienia takich zagadnień jak względność równoczesności, statystyczny opis wzrostu entropii, czy też równoważność szeregu różnych interpretacji mechaniki kwantowej.

Zanim przystąpię do obrony trzeciej opcji wyjaśnię dlaczego te dwie pierwsze są błędne na poziomie podstawowym. Wynika to ze szczególnej teorii względności. Teoria ta pokazuje, że te niebieskie płaszczyzny teraźniejszości są różne dla różnych obserwatorów, bo transformacja Lorentza miesza czas i przestrzeń. A więc teraźniejszość jest subiektywna, a więc obiektywnie jej nie ma. Obiektywnie nie ma zasadniczej różnicy między przeszłością a przyszłością. Rozróżnienie to wymaga jakiegoś puntu odniesienia w czasoprzestrzeni, np. obserwatora właśnie czytającego to zdanie.

>> ... wolna wola jest bardzo użytecznym skrótem myślowym pozwalającym na podejmowanie dobrych decyzji.
> Po co tym decyzjom żywa świadomość, która doświadcza iluzji dokonywania wyborów, które faktycznie są dokonywane przez nieświadome materialne procesy?

Zacznijmy wyjaśnienie potrzeby świadomości od wyjaśnienia czym jest losowość i jak ją pogodzić z determinizmem obiektywnej rzeczywistości. Weźmy przykład mutacji oka muszki owocowej. Można powiedzieć, że taka mutacja jest losowa. Co to znaczy z deterministycznego punktu widzenia? Ano tylko tyle, że nie znamy szczegółów historii tej mutacji. Mutacja ta mogła być spowodowana promieniem kosmicznym, który trafił w DNA muszki akurat podczas mejozy i zmienił gen kontrolujący kolor oczu. Ale tego nie wiemy; wiemy tylko, że ten i podobne procesy mogą się zdarzyć. Naszą ignorancję zaistnienia tych zdarzeń nazywamy losowością. W tym ujęciu losowość jest subiektywna i z perspektywy eternalizmu wszelka losowość jest subiektywna, nawet gdy obiektywna rzeczywistość jest całkowicie deterministyczna.

A wolna wola? Wolna wola działa na poziomie tej subiektywnej losowości. Co więcej, ta losowość dotyczy nie tylko zewnętrznego świata wokół nas, ale też wewnętrznych mechanizmów naszej świadomości. Po prostu nie jesteśmy świadomi szczegółów procesów neuronowych zachodzących w naszych mózgach. I tę ignorancję wewnętrznych procesów nazywamy wolną wolą. Na poziomie podstawowym jest kompletny determinizm. Na przykład, procesy neuronowe prowadzące do decyzji czy wybierzemy kawę czy herbatę są deterministycznie określone. Ale subiektywnie ich nie znamy i tylko nam wydaje się, że mamy wolny wybór kawy czy herbaty. W sumie wolna wola jest złudzeniem, ale użytecznym złudzeniem bo prowadzącym do optymalnych wyborów w obliczu nieuniknionej ignorancji.

Świadomość również działa na poziomie subiektywnej losowości i obejmuje nie tylko wolną wolę ale też szereg innych procesów składających się na naturalny obraz rzeczywistości, prognozowania jak ten obraz rozwinie się w przyszłości i co możemy zrobić aby ten obraz rozwinął się w pożądanym kierunku. Można powiedzieć, że świadomość jest tym niebieskim prostokątem na pierwszym rysunku, ewentualnie uzupełnionym pamięcią zdarzeń przeszłych jak na tym drugim, a strzałki w górę reprezentują prognozy co się stanie w przyszłości. Choć tak skonstruowana (czytaj: ewolucyjnie ukształtowana) świadomość nieźle sobie daje radę z niekompletną wiedzą o rzeczywistości, to obraz jaki kreśli jest w zasadzie złudzeniem. Rzeczywistość jest inna niż się na pozór zdaje.
22-09-2019 21:15 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)Odp: Naturalny a naukowy obraz rzeczywistości

"Nie ma obiektywnie wyróżnionej teraźniejszości. Teraźniejszość jest subiektywna, określona stanem naszej świadomości, która bardzo dobrze pamięta co było przed chwilą, mniej co było wczoraj a w ogóle nie jest w stanie pamiętać przyszłości."

"Po prostu nie jesteśmy świadomi szczegółów procesów neuronowych zachodzących w naszych mózgach."

1. Jeżeli nie jesteśmy pewni szczegółów procesów neuronowych, jak możemy twierdzić, że świadomość bardzo dobrze pamięta co było przed chwilą?

2. Czym w fizycznym uniwersum jest szczególna teoria względności? Rozumiem, że jest teorią naukową, ale gdzie właściwie znajduje się "teoria naukowa" w świetle samej teorii naukowej (tej teorii naukowej)? Jeżeli jest obiektem fizycznym (np.jest pewną reprezentacją w fizycznej świadomości człowieka, który tę teorię zna), to przecież zgodnie z nią samą także ulega niedostrzeganym przez nas zmianom, albo przynajmniej może ulegać. Jeżeli więc jest wiarygodna, to jest niewiarygodna. Czy nie jest więc tak, że badacz posługuje się tą teorią do wyjaśnienia wielu zjawisk, ale odnośnie samej teorii przyjmuje naiwny, przedkrytyczny obraz świata?
23-09-2019 11:57 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> 1. Jeżeli nie jesteśmy pewni szczegółów procesów neuronowych, jak możemy twierdzić, że świadomość bardzo dobrze pamięta co było przed chwilą?

To jest fakt: spojrzysz na zegarek i będziesz pamiętał przez chwilę jaki czas pokazywał, ale jutro już o tym zapomnisz; a zarazem nie wiesz które Twoje neurony brały udział w tym procesie i co robiły.

> 2. Czym w fizycznym uniwersum jest szczególna teoria względności? Rozumiem, że jest teorią naukową, ale gdzie właściwie znajduje się "teoria naukowa" w świetle samej teorii naukowej (tej teorii naukowej)? Jeżeli jest obiektem fizycznym (np.jest pewną reprezentacją w fizycznej świadomości człowieka, który tę teorię zna), ...

Tak jest.

> ... to przecież zgodnie z nią samą także ulega niedostrzeganym przez nas zmianom, albo przynajmniej może ulegać.

Nie rozumiem tego wnioskowania. Dlaczego teoria względności ma ulegać "niedostrzegalnym zmianom"? Teoria względności jest bardzo dobrze potwierdzona empirycznie i w każdej chwili jest potwierdzana przez miliony ludzi posługujących się nawigacją satelitarną z dokładnością dużo większą niż to jest możliwe bez tej teorii.
23-09-2019 19:46 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>Nie rozumiem tego wnioskowania.

Jeżeli teoria jest czymś fizycznym, np. układem neuronów w mózgu, podlega zmianom, jako taki układ, z których posiadacz tej teorii może nie zdawać sobie sprawy.

Ściślej biorąc, jeżeli teoria jest czymś fizycznym, nie ma jednej teorii, tylko wiele, a wszystkie różnią się od siebie, bo są różnymi układami neuronów.

Jeszcze inaczej mówiąc, nie uważa Pan, ze szczególna teoria względności powinna być zinterpretowana w duchu samej siebie, bo chyba nie jest czymś pozafizycznym i pozaswiatowym.
23-09-2019 21:15 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Ściślej biorąc, jeżeli teoria jest czymś fizycznym, nie ma jednej teorii, tylko wiele, a wszystkie różnią się od siebie, bo są różnymi układami neuronów.

To jest kwestia pojęciowa co to znaczy "to samo" a co "coś innego". Niektórzy filozofowie upierają się, że nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki. Ja bym powiedział, że jak dwa razy kąpałem się w tym roku w Wiśle, to mówię o tej samej rzece.

Podobnie jak napiszesz transformację Lorentza na kartce papieru ołówkiem a ja kredą na tablicy, to jest to ta sama transformacja. A więc jak znasz teorię względności i ja znam teorię względności, to jest to ta sama teoria, mimo że reprezentowana w różnych mózgach, i mimo że połączenia synaptyczne w naszych mózgach mogą się nieco zmieniać z dnia na dzień.

> Jeszcze inaczej mówiąc, nie uważa Pan, ze szczególna teoria względności powinna być zinterpretowana w duchu samej siebie, bo chyba nie jest czymś pozafizycznym i pozaswiatowym.

Nie, nie jestem platonistą.
23-09-2019 22:10 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Podobnie jak napiszesz transformację Lorentza na kartce papieru ołówkiem a ja kredą na tablicy, to jest to ta sama transformacja.

To tak, jakby powiedzieć, że skoro Kowalski ma syna i Nowak ma syna, to jest to ten sam syn. Nawet jeżeli powiem, że to płeć ich dzieci jest taka sama, to będę przecież zmuszony przyznać, że w świecie nie istnieje po prostu płeć, ale dwoje dzieci, które nie są jedną i tą samą osobą.

"Ta sama transformacja" - jest to ta sama transformacja przyjąwszy przedkrytyczny, naiwny obraz świata (przykład z rzeką bardzo dobrze to pokazuje). A przecież nauka podważa ten zdroworozsądkowy obraz świata. Jedna i ta sama "szczególna teoria względności" należy do przedkrytycznego obrazu świata i ulega unieważnieniu wraz z nim.

Jeszcze inaczej mówiąc, gdybyśmy mieli mikroskopowe oczy (mam na myśli mikroskop elektronowy) nie zobaczylibyśmy nie tylko tego, co naiwnie nazywamy "rzeką" albo "kredą" i odróżniamy od innych przedmiotów, ale i nie zobaczylibyśmy nic, co przypomina "szczególną teorię względności". Pana myśl o jakimś równaniu (pomyślane równanie) będzie co najwyżej jakimś wyładowaniem - nie rozumiem skądinąd, jak wyładowanie może być "prawdziwe".
24-09-2019 11:23 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>> Podobnie jak napiszesz transformację Lorentza na kartce papieru ołówkiem a ja kredą na tablicy, to jest to ta sama transformacja.
> To tak, jakby powiedzieć, że skoro Kowalski ma syna i Nowak ma syna, to jest to ten sam syn.

Błędne pojęcia można konstruować na wiele sposobów. Można je zrobić zbyt ogólne jak powyżej, co prowadzi do brania dwóch różnych osób za tę samą, lub można je zrobić zbyt szczegółowe, np. mówiąc, że skoro syn Kowalskiego zjadł bułkę, to już składa się z innych atomów, a więc jest już inną osobą niż godzinę temu. Definicje pojęć emergentnych, złożonych z wielu obiektów mikroskopowych takich jak osoby, należy konstruować rozsądnie, bo inaczej są bezużyteczne.

> "Ta sama transformacja" - jest to ta sama transformacja przyjąwszy przedkrytyczny, naiwny obraz świata (przykład z rzeką bardzo dobrze to pokazuje). A przecież nauka podważa ten zdroworozsądkowy obraz świata. Jedna i ta sama "szczególna teoria względności" należy do przedkrytycznego obrazu świata i ulega unieważnieniu wraz z nim.

To "unieważnienie" byłoby li tylko skutkiem błędnego przedefiniowania czym jest teoria. Jeżeli tego błędu nie zrobisz, to teoria względności będzie mieć się dobrze, niezależnie od tego czy rzeczywistość jest całkowicie czy tylko częściowo deterministyczna.
24-09-2019 15:11 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>To "unieważnienie" byłoby li tylko skutkiem błędnego przedefiniowania czym jest teoria.

Czym jest więc teoria (w materialnym uniwersum)?
25-09-2019 17:58 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>>To "unieważnienie" byłoby li tylko skutkiem błędnego przedefiniowania czym jest teoria.
> Czym jest więc teoria (w materialnym uniwersum)?
>
W ujęciu potocznym czy naukowym?
25-09-2019 19:18 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>W ujęciu potocznym czy naukowym?

Naukowym.
25-09-2019 20:46 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>>W ujęciu potocznym czy naukowym?
> Naukowym.
>
A to ciekawe, że domagasz się naukowego ujęcia używając w wątku najwyraźniej potocznego znaczenia tego pojęcia. Ale niech Ci będzie, wikipedyczna definicja wygląda dość rozsądnie.
Elasp (6859 punktów)
>>>W ujęciu potocznym czy naukowym?
>> Naukowym.
>>
>A to ciekawe, że domagasz się naukowego ujęcia używając w wątku najwyraźniej potocznego znaczenia tego pojęcia. Ale niech Ci będzie, wikipedyczna definicja wygląda dość rozsądnie.
>

Nie o to chodzi. Chodzi mi mniej więcej o to, że zgodnie z naukowym obrazem świata wszystkie przedmioty istniejące są przedmiotami materialnymi, więc jeżeli teoria istnieje, jest także przedmiotem materialnym. Moja ręka istnieje i jest tylko pewną mnogością atomów. Jeżeli teoria istnieje, jest także tylko mnogością atomów. Moje pytanie brzmi: których?
25-09-2019 22:13 
 Ocena 3 na 3
salek (4701 punktów)
> Jeżeli teoria istnieje, jest także tylko mnogością atomów.

Nie jest. Uroiłeś sobie pewien obraz, który uważasz za zgodny z naukowym obrazem świata, z czego wyciągasz jakiś idiotyczny wniosek, a następnie chciałbyś definicję, która podpasuje Ci pod wniosek. To tak nie działa. Definicję znasz, a jeżeli mówisz o jakimś innym bycie - nie używaj do niego nazwy która już ma pewien desygnat, bo wychodzą brednie.
Elasp (6859 punktów)
>> Jeżeli teoria istnieje, jest także tylko mnogością atomów.

>Nie jest. Uroiłeś sobie pewien obraz, który uważasz za zgodny z naukowym obrazem świata, z czego wyciągasz jakiś idiotyczny wniosek, a następnie chciałbyś definicję, która podpasuje Ci pod wniosek. To tak nie działa. Definicję znasz, a jeżeli mówisz o jakimś innym bycie - nie używaj do niego nazwy która już ma pewien desygnat, bo wychodzą brednie.
>

Pytanie 1. Czy istnieją w świecie przedmioty niefizyczne? Nie.

Pytanie 2. Czy istnieją teorie naukowe? Tak.

Wniosek: Teoria naukowa jest przedmiotem fizycznym.

Jeżeli świadomość może być materialna (bo chyba jest materialna, nie uważasz?) dlaczego takie jej przedmioty, jak teorie naukowe nie miałyby być przedmiotami materialnymi? Jeżeli nie są przedmiotami materialnymi, w jaki sposób nasza materialna świadomość może w ogóle mieć z nimi do czynienia?
25-09-2019 22:52 
 Ocena 3 na 3
salek (4701 punktów)
> Pytanie 1. Czy istnieją w świecie przedmioty niefizyczne? Nie.
> Pytanie 2. Czy istnieją teorie naukowe? Tak.
> Wniosek: Teoria naukowa jest przedmiotem fizycznym.
Pytanie 3. Czy teoria jest przedmiotem? Nie.
Ergo - wniosek nieuprawniony.

> Jeżeli świadomość może być materialna (bo chyba jest materialna, nie uważasz?) dlaczego takie jej przedmioty, jak teorie naukowe nie miałyby być przedmiotami materialnymi? Jeżeli nie są przedmiotami materialnymi, w jaki sposób nasza materialna świadomość może w ogóle mieć z nimi do czynienia?
Toś pojechał..

Nie wiem, przyjacielu, jak Ci odpowiedzieć jednym zdaniem na ów zestaw ogólników. Przede wszystkim nie bardzo wiadomo (przynajmniej mi), czym jest świadomość. Według wielu hipotez jest jak najbardziej materialna, choć na bardzo różny sposób (co prawda twierdzenia, że jest konkretny zbitek atomów w konkretnym miejscu mózgu czy nawet poza nim uznaje się od dawna za naiwne). Musiałbyś więc uszczegółowić podstawy o co Ci chodzi, żeby wnioskować jak to działa czy jak współpracuje z materią (co zresztą też jest przedmiotem dociekań). A Ty domagasz się bym załatwił całość jednym zdaniem. No niechże się wykażę genialnością! Mówiąc krótko, prezentujesz sposób dyskusji typowy dla religiantów - wyrwać seksownie brzmiące hasełko, nieważne z sensem czy bez, dopisać parę uczenie brzmiących pytań i już: gotowy dowód na teorię o wadze równej naukowej, bo przecież rozmówca nie zdołał odpowiedzieć, więc musisz mieć rację.
Elasp (6859 punktów)

>Pytanie 3. Czy teoria jest przedmiotem? Nie.

Jeżeli nie jest przedmiotem, o czym mówisz mówiąc o teorii naukowej?

>Nie wiem, przyjacielu, jak Ci odpowiedzieć jednym zdaniem, itd.

Ta wypowiedz jest zupełnie pozbawiona sensu. Wychodzę z założenia, że uniwersum jest materialne i że teoria (pewnego rodzaju zbiór sądów) należy do tego uniwersum. Wynika stąd z wielką oczywistością, że teoria też musi być materialna. Nie rozumiem, czego nie rozumiesz. Jeżeli istnieją tylko oddziaływania fizyczne, to oddziaływania między świadomością a teorią też muszą też być fizyczne. Jeżeli teorie istnieją w naszych umysłach, a nasze umysły są materialne, to i teorie muszą być materialne.
26-09-2019 10:00 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>>Pytanie 3. Czy teoria jest przedmiotem? Nie.
> Jeżeli nie jest przedmiotem, o czym mówisz mówiąc o teorii naukowej?
O informacji, jasieńku. Teraz nazmyślaj coś, powiedz że to informacja i nie pasuje Ci do czegoś innego.

>>Nie wiem, przyjacielu, jak Ci odpowiedzieć jednym zdaniem, itd.
>Ta wypowiedz jest zupełnie pozbawiona sensu.
Oczywiście, jasieńku - po prostu mylisz 'nie ma' z 'nie umiem znaleźć'. Swoją drogą to nic dziwnego, ludzki mózg tak działa - to bardzo podstawowe mechanizmy psychologiczne. Mówiąc metaforycznie: gadasz po klingońsku, twierdzisz że to polski, widzisz wypowiedź po polsku i narzekasz, że to pozbawione sensu. Oczywiście że będzie. Oprzytomniej, opanuj trochę naukowych metodyk, poznaj parę definicji i zacznij ich używać, to i znajdziesz sens.

>[..]Wynika stąd z wielką oczywistością [..]
No jak mogłoby z małą? Mój wniosek - to musi wielki wniosek. No nieomal prawda objawiona. Zacznij chłopie praktykować pokorę. Przydaje się do oceny własnych 'osiągnięć'.
Elasp (6859 punktów)
>>>Pytanie 3. Czy teoria jest przedmiotem? Nie.
>> Jeżeli nie jest przedmiotem, o czym mówisz mówiąc o teorii naukowej?
>O informacji, jasieńku.

Itd.

Szkoda czasu na dyskusję na takim poziomie.
salek (4701 punktów)
>>>>Pytanie 3. Czy teoria jest przedmiotem? Nie.
>>> Jeżeli nie jest przedmiotem, o czym mówisz mówiąc o teorii naukowej?
>>O informacji, jasieńku.
> Szkoda czasu na dyskusję na takim poziomie.
Zgadza się. Ale się nie przejmuj, to nie są aż tak trudne zagadnienia. Powodzenia!
26-09-2019 11:42 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>... zgodnie z naukowym obrazem świata wszystkie przedmioty istniejące są przedmiotami materialnymi...

Tworzysz fałszywego i sprzecznego strawmana, którego 'obalenie' nawet nie dotyka "naukowego obrazu świata".

Od czasów Shannona, a na pewno Wienera, "naukowy obraz świata" uwzględnia co najmniej: materię, energię i informację.

Cytat:
Informacja (łac. informatio - przedstawienie, wizerunek; informare - kształtować, przedstawiać) - termin interdyscyplinarny, definiowany różnie w różnych dziedzinach nauki; najogólniej - właściwość pewnych obiektów, relacja między elementami zbiorów pewnych obiektów, której istotą jest zmniejszanie niepewności (nieokreśloności).
pl.wikipedia.org/wiki/Informacja

Najogólniej i 'po ludzku' rzecz biorąc, informacja jest charakterystyką stanu materii - i jako taka, sama nie jest materią (ani energią).

Dla przykładu: sposób ułożenia liter (lub np. cząstek) "abc" jest inny niż sposób ułożenia liter (lub np. cząstek) "acb".
Sam zaś dostrzegalny sposób ułożenia nie jest materią (ani energią) tylko 'trzyargumentową relacją' między literami (lub np. cząstkami) "a", "b" i "c".
Na dodatek ten sposób ułożenia absolutnie nie zależy od elementów, których dotyczy, gdyż oboma odpowiednio izomorficznymi sposobami ułożenia dysponują zestawy np.: "345" i "354".


Zaś 'teoria naukowa' jest ludzkim (słownym lub liczbowym, pisemnym lub nawet tylko ustnym) opisem, przedstawieniem tej charakterystyki stanu materii.
Ten opis musi wszakże spełniać odpowiednie warunki metodologiczne (p. np. teoria naukowa).


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
26-09-2019 14:17 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Najogólniej i 'po ludzku' rzecz biorąc, informacja jest charakterystyką stanu materii - i jako taka, sama nie jest materią (ani energią).
> Dla przykładu: sposób ułożenia liter (lub np. cząstek) "abc" jest inny niż sposób ułożenia liter (lub np. cząstek) "acb".
>Sam zaś dostrzegalny sposób ułożenia nie jest materią (ani energią) tylko 'trzyargumentową relacją' między literami (lub np. cząstkami) "a", "b" i "c".
>Na dodatek ten sposób ułożenia absolutnie nie zależy od elementów, których dotyczy, gdyż oboma odpowiednio izomorficznymi sposobami ułożenia dysponują zestawy np.: "345" i "354".
>Zaś 'teoria naukowa' jest ludzkim (słownym lub liczbowym, pisemnym lub nawet tylko ustnym) opisem, przedstawieniem tej charakterystyki stanu materii.

Informacja to nie tylko sposób ułożenia pewnych elementów, gdyż to samo ułożenie może nieść (zawierać) różną informację. Na przykład ułożenie liter "R", "N" i "A" w ciąg: "RANA" niesie inna informację dla Polaka, inną dla starożytnego Rzymianina ("rana" to "żaba" po łacinie).

Wynika stąd, że informacja jest zawsze informacją dla kogoś, a więc nie wyczerpuje się w relacjach między pewnymi przedmiotami (możemy zbiór tych przedmiotów nazwać "nośnikiem informacji"). Podane określenie: "właściwość pewnych obiektów, relacja między elementami zbiorów pewnych obiektów" jest zatem niepełne, a zatem fałszywe.

Poza tym należy wyjaśnić tajemniczy związek między nośnikiem informacji a samą informacją - jest on nie mniej tajemniczy, jak połączenie duszy z ciałem. Zwróćmy np. uwagę, że ułożenie: "CZŁOWIEK" jest różne od ciągu "CZLOWIEK", dla wielu zawiera jednak dokładnie tę samą informację. Modyfikacje ciągu mogą występować na nieskończenie wiele sposobów (np. mogę zastąpić jedną z powyższych liter dowolnym, nic nie znaczącym symbolem)- w ostateczności to odbiorca decyduje, co zawiera informację (i jaką), a co nie.
26-09-2019 15:09 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
> Informacja to nie tylko sposób ułożenia pewnych elementów

Toteż poprzedziłem swój przykład zwrotem: >>"Dla przykładu"

> to samo ułożenie może nieść (zawierać) różną informację.

Byłoby dobrze nie mylić informacji z jej treścią.

Żaden z układów "ą1ć" i 'ąć1" nie niesie żadnej treści.
Ich zestaw zawiera informację o treści: "różnimy się porządkiem".
Ta informacja tkwi w nich nawet jeśli nikt w ogóle nie zagląda na to forum.

>Wynika stąd, że informacja jest zawsze informacją dla kogoś...

Nie wynika.
Struktura atomowa np. benzenu czy wody (i ich emergentne własności) istnieją sobie niezależnie od znajomości ich przez jakiegokolwiek odbiorcę. (Np. 100 mln lat temu albo za 6 mld lat.)

> Podane określenie: "właściwość pewnych obiektów, relacja między elementami zbiorów pewnych obiektów" jest zatem niepełne, a zatem fałszywe.

Jest najzupełniej pełne: obiekty, ich indywidualne właściwości (= relacje jednoargumentowe) oraz relacje między tymi obiektami (= relacje wieloargumentowe).
Nauka (suma teorii naukowych) rozpoznała wiele tych obiektów i relacji.
Ostatnimi wielkimi 'rozpoznaniami' były: bozon Higgsa i 'zmarszczki' fal grawitacyjnych.

#1
Kosmiczny ogrom tych informacji = obiektów fizycznych i relacji sobie frywolnie istnieje nierozpoznanych...

#2
Z chwilą wykształcenia się umiejętności posługiwania się 'pojęciami', rozpoznajemy i wykorzystujemy również relacje między relacjami. Taki hierarchiczny ciąg nie ma końca...
M.in. dlatego zwracam uwagę na 'źródłosłowy' rzeczowników, by się ustrzec przed hipostazowaniem. (Np.: 'teoria naukowa' to 'przedmiot fizyczny'.)

'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
26-09-2019 16:07 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Byłoby dobrze nie mylić informacji z jej treścią.
>Żaden z układów "ą1ć" i 'ąć1" nie niesie żadnej treści.
>Ich zestaw zawiera informację o treści: "różnimy się porządkiem".

Albo sobie przeczysz, albo powinieneś wyjaśnić różnicę między informacją a jej treścią. Czym jest "treść informacji", gdzie oraz jak istnieje?

>Ta informacja tkwi w nich nawet jeśli nikt w ogóle nie zagląda na to forum.

Jest to również fałszywe (a przynajmniej bezpodstawne), ponieważ z góry przesądzasz, że ą, l, ć są odmiennymi przedmiotami, powiązanymi pewnymi relacjami. Takie uproszczenie można przyjąć w przypadku systemów sztucznych i wyidealizowanych: w gramatyce częścią zdania jest słowo, częścią słowa jest litera, zaś litera jest faktycznie przedmiotem prostym, umówiliśmy się bowiem, że część litery niczego nie oznacza. Dlatego mogę powiedzieć, że ciąg "Idę do domu" zawiera w ostateczności siedem elementów (liczę spację jako element), powiązanych pewnymi relacjami. To, co jest proste w znanym nam uniwersum fizycznym (i co byłoby odpowiednikiem liter) jest jednak proste z uwagi na naszą dotychczasową wiedzę, a nie z uwagi na konwencję. Ponieważ rozwój nauki pokazuje, że to, co wydawało się proste, okazywało się złożone, naiwnością jest powiedzenie, że np. na moją rękę składa się n przedmiotów (powiązanych relacjami).

Bezpiecznie jest powiedzieć, że coś w świecie jest proste (elementarne) dla nas, a więc informacja, rzekomo zawarta w świecie, będzie informacją w ostateczności z naszego punktu widzenia.

>>Wynika stąd, że informacja jest zawsze informacją dla kogoś...
>Nie wynika.
>Struktura atomowa np. benzenu czy wody (i ich emergentne własności) istnieją sobie niezależnie od znajomości ich przez jakiegokolwiek odbiorcę. (Np. 100 mln lat temu albo za 6 mld lat.)

Uwaga wyżej ma tu zastosowanie. Ma zastosowania i do pozostałych Twoich uwag.
26-09-2019 18:26 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
> Albo sobie przeczysz, albo powinieneś wyjaśnić różnicę między informacją a jej treścią. Czym jest "treść informacji", gdzie oraz jak istnieje?

Jest to wyjaśnione w p. 2. definicji wikipedii, jako "znaczenie (sens)" nadawane informacji przez "umysł".

Nawet jednak w tym określeniu widać, że informacja istnieje pierwotnie!, przed nadaniem jej treści (sensu).

> Jest to również fałszywe (a przynajmniej bezpodstawne), ponieważ z góry przesądzasz, że ą, l, ć są odmiennymi przedmiotami, powiązanymi pewnymi relacjami. Takie uproszczenie można przyjąć w przypadku systemów sztucznych i wyidealizowanych...

W zrozumieniu pojęcia 'surowej' informacji przeszkadza ci nazbyt antropocentryczne podejście do rzeczywistości.
Spróbuj inaczej:
1. wskutek przemian termojądrowych w gwieździe (np. Słońcu) powstaje promieniowanie.
Nikt i nic nie wysyła tu żadnego komunikatu (treści, sensu). Czysta fizyka. Informacją jest nieprzerwany strumień cząstek (fal) nie mający żadnego sensu, treści itp. (i to jako skutek uboczny grawitacji).
2. promieniowanie to dociera do planety (np. Ziemi).
Jeśli oświetla np. piasek, to jego temperatura wzrasta. Nikt i nic tu nie nadaje znaczenia, sensu itp. Czyste zjawisko fizyczne.
Jeśli oświetla roślinkę (np. słonecznik), to zachodzi zjawisko heliotropii, choć roślinka nie ma 'umysłu', który mógłby nadawać tej 'surowej' informacji jakąkolwiek 'treść' czy 'sens', a nawet gdyby mogła to zrobić, byłoby to całkowicie bezpodstawne, gdyż promieniowanie to u swych źródeł nie miało żadnej treści, sensu... (jak na przykład promieniowanie Betelgeuzy dla Ziemi, piasku, roślinki...).
3. (dopiero) Człowiek swoimi zmysłami postrzegając informację (= promieniowanie) swoim 'umysłem' "nadaje temu stanowi rzeczywistości znaczenie (sens) (wtórnie według doświadczenia) i wykorzystuje je do własnych celów" - np. "wstać" (w dni powszednie) lub "jeszcze trochę pospać" (w łikendy, urlopy i święta).
Niemowlęta i małe dzieci nic a nic nie robią z powodu percepowania takiej informacji.

Przypomnę też, że kosmos obdarza nas również np. "promieniowaniem kosmicznym", które - z 'naszego' punktu widzenia (zwierząt i roślin) - absolutnie nie ma sensu... A na pewno nie "pozytywnego".

Wniosek: nie każda informacja (właściwość, stan) jest komunikatem, niosącym jakikolwiek 'sens' (cokolwiek to mogłoby znaczyć).


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
26-09-2019 19:28 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>> Czym jest "treść informacji", gdzie oraz jak istnieje?
>Jest to wyjaśnione w p. 2. definicji wikipedii, jako "znaczenie (sens)" nadawane informacji przez "umysł".

Mam uważać coś za wyjaśnienie dlatego, że jest częścią hasła w "Wikipedii"? Na jakiej podstawie uważasz to hasło za wyjaśnienie czegokolwiek?

>Spróbuj inaczej:

>3. (dopiero) Człowiek swoimi zmysłami postrzegając informację (= promieniowanie) swoim 'umysłem' "nadaje temu stanowi rzeczywistości znaczenie (sens) (wtórnie według doświadczenia) i wykorzystuje je do własnych celów" - np. "wstać" (w dni powszednie) lub "jeszcze trochę pospać" (w łikendy, urlopy i święta).

Czy czujnik dymu, reagując alarmem na wykryty dym, nadaje docierającej do niego informacji pewne znaczenie (treść)?

Jeżeli chcesz powiedzieć, że do nadania treści potrzebny jest umysł, którego czujnik nie posiada, to twierdzenie, że znaczenie jest tym, co nadaje umysł, jest prawdziwe, ale tylko dlatego, że jest tautologią - nie jest definicją treści, tylko definicją umysłu. W dalszym ciągu nie wiadomo jednak, czym jest treść.

To, co nazywasz "nadaniem znaczenia" jest w istocie reakcją pewnego złożonego systemu na docierającą do niego informację. Reakcja ta może być opisana w terminach fizycznych (i chemicznych). Komputer otrzymujący dane zmienia swój wewnętrzny stan - czy ładunki elektryczne w jego wnętrzu, rozlokowane na nowo tu i tam, stanowią treść i znaczenie? Informacja nie musi docierać przez oko, może docierać przez kabel (skądinąd także np. światłowodowy).
26-09-2019 20:47 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>> Czym jest "treść informacji", gdzie oraz jak istnieje?
>>Jest to wyjaśnione w p. 2. definicji wikipedii, jako "znaczenie (sens)" nadawane informacji przez "umysł".
>Mam uważać coś za wyjaśnienie dlatego, że jest częścią hasła w "Wikipedii"? Na jakiej podstawie uważasz to hasło za wyjaśnienie czegokolwiek?

Nie dlatego.
Sam pisałeś:
Cytat:
Informacja to nie tylko sposób ułożenia pewnych elementów, gdyż to samo ułożenie może nieść (zawierać) różną informację. Na przykład ułożenie liter "R", "N" i "A" w ciąg: "RANA" niesie inna informację dla Polaka, inną dla starożytnego Rzymianina ("rana" to "żaba" po łacinie).

W tym przykładzie (dla mnie) informacją jest 'surowy' ciąg liter "RANA" (obiekt strukturalny).
Ty trzykrotnie użyłeś słowa "informacja", gdzie jego trzecie wystąpienie niewątpliwie oznacza "znaczenie", "treść".

Pisząc:
>>Byłoby dobrze nie mylić informacji z jej treścią.
tylko to chciałem ci uświadomić - żeby nie dochodziło do ekwiwokacji przez używanie nierównoważnych (potocznych) synonimów.
Sądziłem, że 'przypomnienie definicji wikipedyjnej' wystarczy.

>Jeżeli chcesz powiedzieć, że do nadania treści potrzebny jest umysł, którego czujnik nie posiada, to twierdzenie, że znaczenie jest tym, co nadaje umysł, jest prawdziwe, ale tylko dlatego, że jest tautologią - nie jest definicją treści, tylko definicją umysłu. W dalszym ciągu nie wiadomo jednak, czym jest treść.

Wszystko to jest bardzo możliwe, ale jest to 'rozmywanie' tematu.
Dlatego też skupiłem się na istocie naszego podwątku:

Elasp: Chodzi mi mniej więcej o to, że zgodnie z naukowym obrazem świata wszystkie przedmioty istniejące są przedmiotami materialnymi...
Drobner: Sam zaś dostrzegalny sposób ułożenia nie jest materią (ani energią) tylko 'trzyargumentową relacją' między literami (lub np. cząstkami) "a", "b" i "c".

Podałem ci przykład, że - wbrew temu co twierdzisz - "naukowy obraz świata" uwzględnia co najmniej: materię, energię i informację.

#1
>... wszystkie przedmioty istniejące są przedmiotami materialnymi...

W zasadzie to prawda. Ale...

#2
Bardzo ważną częścią nauki jest odkrywanie relacji między bytami ("przedmiotami") (zwłaszcza związków przyczynowo-skutkowych).
A owe relacje nie są "przedmiotami", o których sądzisz, że wyłącznie tworzą "naukowy obraz świata".

To miałem do powiedzenia tobie i innym czytelnikom.


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Elasp (6859 punktów)

Przykład z ciągiem "RANA" miał pokazywać, że nic nie jest informacją po prostu, tylko jest informacją dla kogoś. Obiektywnie jest co najwyżej potencjalną informacją. Można to pokazać na przykładzie. Jest oto prawdą, że gaz ziemny jest paliwem. Przypuśćmy, że istnieje (bo chyba istnieje) gaz ziemny niezależnie od tego, czy istnieją ludzie, czy nie; w ostateczności istniał przecież zanim powstali ludzie. Jest też prawdą, że o tym, że jest paliwem, decyduje jego budowa, tj. skład chemiczny. Ale czy to oznacza, że w świecie, w którym nie ma ludzi, istnieje paliwo, np w postaci gazu ziemnego? Paliwem jest coś, co jest wykorzystywane do pewnego celu, tj. co jest źródłem energii dla pewnych istot. W świecie bez tych istot nie ma więc żadnych paliw. Obiektywnie istnieją jedynie potencjalne paliwa (takie jak gaz ziemny). Można więc powiedzieć, że świat jest wypełniony potencjalną informacją, ale mówienie, że wypełnia go informacja nie ma żadnego sensu, tak jak nie ma sensu mówić o paliwach w świecie, w którym istnieją rozmaite substancje chemiczne, ale nie ma istot, które wykorzystywałyby je jako źródła energii. "Nośnik informacji" jest tak samo obiektywny jak "źródło energii". Jeżeli nie ma istot zdolnych do potraktowania czegoś JAKO informacji (można nawet powiedzieć: jako źródła informacji) nie istnieje żadna (aktualna) informacja. Słowo "informacja" wskazuje na FUNKCJĘ, jaką rzecz pełni. W świecie bez istot żywych żadna rzecz nie ma jakiejkolwiek funkcji, jakkolwiek ma przyczyny, tzn. przyczynowo zależy od innych przedmiotów. Słowo "FUNKCJA" wskazuje na pewne przeznaczenie lub cel - w świecie bez istot żywych nie istnieją żadne cele, chociaż istnieją pewne skutki (działań pewnych przyczyn).
27-09-2019 01:16 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
#1
Obserwuje się tak obecne samozapłony metanu (np. na wysypiskach śmieci), jak i ślady samozapłonów z 'bezludzkiej' przeszłości (np. pewne jeziorko w płn.-wsch. Polsce w pobliżu Wiaduktów w Staniątkach (byłem tam, ale nazwy nie pamiętam).
Lecz nie o tym mowa.
#2
Ja posługuję się rozumieniem ('definicją') informacji z dziedziny Teorii Informacji - działu nauki. Tam rozróżnia się informacje, sygnały itp. i wreszcie komunikaty - znaczenia (treści, sensy) informacji wytwarzanych świadomie i celowo i świadomie i celowo ukierunkowanych na odbiorcę. 'Strona wikipedyjna' uwzględnia oba te podejścia i rozróżnia je.

Powtórzę więc 'swoje': informacja - właściwość pewnych obiektów, relacja między elementami zbiorów pewnych obiektów.

Przykład z literami jest mylny, bo antropocentryczny, bo to ludzki wynalazek.
Ale i tak: właściwości samych głosek oraz relacje między nimi (układ, porządek) same już są informacją.
Albo rozumiemy ten kod i rozumiemy komunikat niesiony przez tę informację, albo uznajemy ją za bełkot.
Choć nie zawsze: np. beztreściowe 'gaworzenie' dziecka - choć dziecko nie wytwarza świadomie żadnych komunikatów, to owo 'gaworzenie' jest informacją, którą interpretuje się na mnóstwo zrozumiałych sposobów, choć nie są one zawarte w znaczeniach wypowiadanych głosek i ich układów.

W potocznym rozumieniu (bezwiednie i antropocentrycznie) utożsamia się informację z komunikatem i dlatego trudno jest rozróżnić oba pojęcia.
Może to pomoże: ten sam komunikat (treść) można zawrzeć w istotnie różnych informacjach (stanach, procesach fizycznych): możemy powiedzieć "nie", możemy bezdźwięcznie napisać "nie" i możemy 'poprzecznie' pokręcić głową.

W nauce: Kołmogorow sformułował aksjomatyczną definicję "informacji" i w naukach matematyczno-statystyczno-technicznych jest ona wystarczająco funkcjonalna (choć oczywiście ona znowu w końcu jest ograniczona do komunikacji międzyludzkiej).

'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Elasp (6859 punktów)

Twoja obszerna wypowiedź w istocie sprowadza się do powtórzenia tego, o czym mówiłeś już wcześniej. Dodam więc tylko, że nie przeczę istnieniu teorii informacji oraz definicjom, których ona używa. Czym innym jest jednak teoria (np. informacji), czym innym zaś jej przyłożenie do rzeczywistości (co można nazwać jej interpretacją). Nawet najlepszą teorię można błędnie interpretować. Uważam, że interpretacja, zgodnie z którą świat jest wypełniony obiektywną informacją, pojętą, jak mówisz, jako obiektywna właściwość obiektów należących do świata, jest błędna. Właśnie ona jest przykładem antropomorfizacji rzeczywistości (jest tak nawet jeżeli odróżni się informację od treści). Świat zwiera sam w sobie co najwyżej sobie potencjalną informację.
27-09-2019 16:09 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>... interpretacja, zgodnie z którą świat jest wypełniony obiektywną informacją, pojętą, jak mówisz, jako obiektywna właściwość obiektów należących do świata, jest błędna.

#1
'Świat' sobie 'istnieje' w sposób jaki 'chce'.
To przeświadczenie w naszym kręgu kulturowym jest wspólne dla niewierzących i wierzących (prócz tzw. 'spirytystów' i innych 'solipsystów', 'postberkeleyowców' itp.).
Jest to jawne założenie nauki (materializmu).
Jest to również jawne założenie KK:
Cytat:
Punktem wyjścia tych "dróg" prowadzących do Boga jest stworzenie: świat materialny i osoba ludzka.
KKK I.II.31.
www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkI-1-1.htm

#2
Zupełnie inną kwestią jest 'obiektywność' percepcji 'fenomenów' świata przez organizmy żywe (bakterie, rośliny, zwierzęta).
W swojej istocie one - jako systemy samoregulujące się - nauczyły się 'rozpoznawać' stany otoczenia ('surowe' informacje) jako korzystne lub niekorzystne, i to jest cały "sens" tych informacji (warunków fizycznych), które u swojego źródła żadnej treści nie mają, bo nie są wytwarzane ani świadomie, ani celowo.

> Świat zwiera sam w sobie co najwyżej sobie potencjalną informację.

Nie będzie między nami różnicy, jeśli zgodzisz się na poniższe sformułowanie:
"Świat składa się z informacji - obiektów, właściwości fizycznych i relacji między nimi (m.in. regularnych relacji przyczynowo-skutkowych) - które mogą być potencjalnie istotne dla ewentualnych szczególnych form organizacji materii (tj. systemów samoregulujących się - organizmów żywych)".

Np.: rozmieszczenie kilkunastu kamieni-pięściaków na trawniku nie jest istotne dla ciebie jako spacerowicza i samo w sobie nie ma żadnej "treści".
Dopóki nie będziesz chciał wjechać na ten trawnik kosiarką kupioną za 5 tys. zł....
Dlatego, że uprzednio wiesz o ciągu przyczynowo-skutkowym, który wystąpi niechybnie, gdy rozpędzone metalowe ostrze spotka się z kamieniem...

'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
27-09-2019 17:21 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Nie będzie między nami różnicy, jeśli zgodzisz się na poniższe sformułowanie:
>"Świat składa się z informacji - obiektów, właściwości fizycznych i relacji między nimi (m.in. regularnych relacji przyczynowo-skutkowych) - które mogą być potencjalnie istotne dla ewentualnych szczególnych form organizacji materii (tj. systemów samoregulujących się - organizmów żywych)".

Na takie sformułowanie chętnie przystaję.
27-09-2019 19:17 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>Na takie sformułowanie chętnie przystaję.

I ściskam ci dłoń na tę consensusową zgodę...

'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
26-09-2019 22:58 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>Mam uważać coś za wyjaśnienie dlatego, że jest częścią hasła w "Wikipedii"?

Lepsze to, niż zmyślanie definicji samemu, zwłaszcza gdy nie potrafi się odróżnić choćby informacji w sensie fizycznym od informacji w sensie 'komunikat'.
ololessa (187 punktów)
Hej opowiadasz się za pełnym determinizmem ale czy masz jakieś podstawy by sądzić że istnieją jakieś zmienne ukryte np w procesie rozpadu promieniotwórczego? Bo jeśli nie to nie powinniśmy tutaj mówić wciąż o pełnym determiniźmie.
23-09-2019 12:12 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>Hej opowiadasz się za pełnym determinizmem ale czy masz jakieś podstawy by sądzić że istnieją jakieś zmienne ukryte np w procesie rozpadu promieniotwórczego?

Tak, teoria de Broglie'a-Bohma, czyli fali pilotującej, z powodzeniem wprowadza zmienne ukryte uzyskując całkowitą zgodność z doświadczeniem. Można powiedzieć, że "teoria" jest tu zbyt dużym słowem, bo jest raczej jedną z kilku możliwych interpretacji mechaniki kwantowej -- w tym wypadku całkowicie deterministycznej.
j23a (1186 punktów)
Dobry wieczór.

>>Hej opowiadasz się za pełnym determinizmem ale czy masz jakieś podstawy by sądzić że istnieją jakieś zmienne ukryte np w procesie rozpadu promieniotwórczego?
>Tak, teoria de Broglie'a-Bohma, czyli fali pilotującej, z powodzeniem wprowadza zmienne ukryte uzyskując całkowitą zgodność z doświadczeniem.

To znaczy konkretnie w naszym uniwersum nie można w ogóle zbudować generatora danych przypadkowych (niekoniecznie wykorzystującego rozpad radioaktywny)?
Bo istnieje sposób albo jakaś nadrzeczywistość w której to nie ma miejsca na przypadek.

Czy jakoś inaczej przebiega to ograniczenie?
23-09-2019 21:30 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> To znaczy konkretnie w naszym uniwersum nie można w ogóle zbudować generatora danych przypadkowych (niekoniecznie wykorzystującego rozpad radioaktywny)?

Praktycznie można, bo w praktyce nie ma znaczenia czy rzeczywistość jest deterministyczna a jedynie w przybliżeniu poznawalna, czy z natury w pewnym stopniu losowa. Zresztą na braku potrzeby tego rozróżnienia bazuje generator liczb pseudolosowych: dopóki nie znasz algorytmu ich generacji, to są one nieodróżnialne od losowych.
j23a (1186 punktów)
>> To znaczy konkretnie w naszym uniwersum nie można w ogóle zbudować generatora danych przypadkowych (niekoniecznie wykorzystującego rozpad radioaktywny)?
>Praktycznie można, bo w praktyce nie ma znaczenia czy rzeczywistość jest deterministyczna a jedynie w przybliżeniu poznawalna,

Ale to implikuje system hierarchicznych rzeczywistości czy też uniwersów w którym na naszym poziomie (pojęciowym, przestrzeni fizycznej, uniwersum itp) jest przypadkowość z powodu niepoznawalności. A system ogólny (pierwotny) chyba musi być deterministyczny czyli przewidywalny, tak?

>czy z natury w pewnym stopniu losowa.

Z natury losowa to oznacza że nie ma poziomu deterministycznego w ogóle i jakiś nadsystem (o ile w ogóle taki istnieje) też nie może być deterministyczny z natury.

> Zresztą na braku potrzeby tego rozróżnienia bazuje generator liczb pseudolosowych: dopóki nie znasz algorytmu ich generacji, to są one nieodróżnialne od losowych.

Ale to jest do wykazania na poziomie naszego uniwersum (pomijam że generator pseudolosowy to algorytm a nie zjawisko fizyczne).
24-09-2019 12:00 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>> ... rzeczywistość jest deterministyczna a jedynie w przybliżeniu poznawalna ...
> Ale to implikuje system hierarchicznych rzeczywistości czy też uniwersów w którym na naszym poziomie (pojęciowym, przestrzeni fizycznej, uniwersum itp) jest przypadkowość z powodu niepoznawalności. A system ogólny (pierwotny) chyba musi być deterministyczny czyli przewidywalny, tak?

Tak. W przypadku interpretacji de Broglie'a-Bohma cząstki elementarne poruszają się po całkowicie deterministycznych trajektoriach, ale te trajektorie są dla nas jedynie w przybliżeniu poznawalne, bo próby ich dokładnego zmierzenia nieuchronnie je zaburzają. Można powiedzieć, że ta deterministyczna, jak to nazywasz "pierwotna", rzeczywistość skrywa się przed nami za zasłoną nieoznaczoności Heisenberga.

> Z natury losowa to oznacza że nie ma poziomu deterministycznego w ogóle ...

W zasadzie tak.

> ... i jakiś nadsystem (o ile w ogóle taki istnieje) też nie może być deterministyczny z natury.

Ale może być w dużym stopniu deterministyczny. Nawet jeśli przyjąć, że rzeczywistość kwantowa jest fundamentalnie losowa, to ta losowość uśrednia się na poziomie makroskopowym tak skutecznie, że efekty kwantowe nie wpływają np. na jeżdżenie samochodem.

>> Zresztą na braku potrzeby tego rozróżnienia bazuje generator liczb pseudolosowych: dopóki nie znasz algorytmu ich generacji, to są one nieodróżnialne od losowych.
> Ale to jest do wykazania na poziomie naszego uniwersum (pomijam że generator pseudolosowy to algorytm a nie zjawisko fizyczne).

Owszem, ale ta nierozróżnialność dotyczy też rzeczywistości kwantowej: na jedno wychodzi czy jest ona losowa, czy deterministyczna lecz niepoznawalna.
j23a (1186 punktów)
>>> ... rzeczywistość jest deterministyczna a jedynie w przybliżeniu poznawalna ...
>> Ale to implikuje system hierarchicznych rzeczywistości czy też uniwersów w którym na naszym poziomie (pojęciowym, przestrzeni fizycznej, uniwersum itp) jest przypadkowość z powodu niepoznawalności. A system ogólny (pierwotny) chyba musi być deterministyczny czyli przewidywalny, tak?
>Tak. W przypadku interpretacji de Broglie'a-Bohma cząstki elementarne poruszają się po całkowicie deterministycznych trajektoriach, ale te trajektorie są dla nas jedynie w przybliżeniu poznawalne, bo próby ich dokładnego zmierzenia nieuchronnie je zaburzają. Można powiedzieć, że ta deterministyczna, jak to nazywasz "pierwotna", rzeczywistość skrywa się przed nami za zasłoną nieoznaczoności Heisenberga.

Dla nas tak. Być może dla naszego Wszechświata też. Ale jak się wprowadza taką konstrukcję myślową to moim zdaniem nieuchronna jest implikacja istnienia jakiejś rzeczywistości czy struktury nadrzędnej (nadrzędnej w sensie jej uporządkowania czy przewidywania) ściśle deterministycznej. Na podstawie której tworzą się struktury podrzędne np. Wszechświaty z ograniczeniami losowości na poziomie określonych zjawisk fizycznych (nie matematyki obliczeniowej bo ta może być różna czy nieodkryta jeszcze).

>Owszem, ale ta nierozróżnialność dotyczy też rzeczywistości kwantowej: na jedno wychodzi czy jest ona losowa, czy deterministyczna lecz niepoznawalna.

Z punktu widzenia teorii kwantowych nie ma różnicy. Z ogólnego jest.
27-09-2019 01:38 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Bo jeśli nie to nie powinniśmy tutaj mówić wciąż o pełnym determiniźmie.

Nie ma czegoś takiego jak pełny determinizm.
j23a (1186 punktów)
>>Bo jeśli nie to nie powinniśmy tutaj mówić wciąż o pełnym determiniźmie.
>Nie ma czegoś takiego jak pełny determinizm.
Na tyle na ile rozumiem wypowiedzi Fizyka to chyba wg niego jest.
PoProstuBogdan (447 punktów)
Obiektywnie nie ma, a jego osobiste wierzenia są dla mnie mało interesujące. Fizyk niby postuluje determinizm, ale jednak napisał o fluktuacjach kwantowych jako początku wszystkiego, co miałoby być wg niego w pełni zdeterminowane. To sprzeczność na poziomie logiki, więc powinien odrzucić swoją teorię, albo logikę.
27-09-2019 01:36 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Ponieważ wyraźnie brak Ci naukowego spojrzenia na rzeczywistość, to zanim odpowiem na Twoje najistotniejsze zarzuty, najpierw pokrótce nakreślę ten naukowy obraz rzeczywistości ze szczególnym uwzględnieniem dyskutowanych tu pojęć determinizmu, wolnej woli i świadomości.

Mylisz naukę z materializmem ontologicznym i okazujesz mi brak szacunku. Nauka nie ogranicza się do fizyki. Filozofia nadaje sens każdemu naukowemu pytaniu, czyli jest meta-nauką, bez której nie istniałaby żadna inna. Wbrew pozorom nie dostarcza ona możliwości do dowolnej interpretacji rzeczywistości.

>Z góry jednak zaznaczę, że naukowy obraz bardzo różni się od naturalnego -- tego danego nam automatycznie na co dzień przez naszą świadomość.

Mylisz się. Naturalny obraz podlega ewolucji, a nauka jest ewolucją w pozytywnym kierunku. Teoria nauki czyli filozofia, do której odnoszą się wszystkie badania, jest tylko jednym z elementów nauki jako całości. Podlegają jej fizyka, chemia, biologia, matematyka i inne. Nadrzędne jest doświadczenie, do którego to wszystko się odnosi i z którego się wywodzi. Czy uważasz materię za coś wewnętrznego, czy zewnętrznego, to odnosisz ją do świadomości i postrzegasz to jako dwa przeciwieństwa, a nie spójną całość. Dlaczego?

>Pomimo, że nasza intuicja wręcz buntuje się przeciwko takiemu zamachowi na zdrowy rozsądek, to naukowy obraz rzeczywistości jest całkowicie spójny i wydaje się być jedyną możliwością. Mówiąc krótko, rzeczywistość jest inna niż się na pozór zdaje.

Zależy komu się wydaje. Robisz wstęp do swojego wywodu jak jakiś duchowny. Moja intuicja nie buntuje się na naukę, ani jej nie przeczy. W dużej mierze się na niej opiera. Nauka i neoateistyczny scjentyzm nie są tym samym.

>Zacznijmy od wyjaśnienia czym jest czas. Są trzy sposoby pojmowania czasu:

Nie wnikajmy teraz w poezję. Nie pora na mieszanie wszystkiego ze wszystkim.

>Dostrzeżenie, że to ta trzecia opcja jest poprawna wymaga dużego wysiłku intelektualnego i głębokiego zrozumienia takich zagadnień jak względność równoczesności, statystyczny opis wzrostu entropii, czy też równoważność szeregu różnych interpretacji mechaniki kwantowej.

Nie mieszaj nauki z baśniami. Uwierzenie w tą opcję i wyróżnienie tylko tych trzech, dla mnie jest jednak pewnym ograniczeniem. Niekoniecznie umysłowym, bo zwykle wystarczy przestać wierzyć, żeby pozbyć się tej sztywności w rozumowaniu.

>[...]A więc teraźniejszość jest subiektywna, a więc obiektywnie jej nie ma.[...]

Pomieszałeś wszystko ze wszystkim, a w dodatku w błędny sposób.

>Zacznijmy wyjaśnienie potrzeby świadomości od wyjaśnienia czym jest losowość i jak ją pogodzić z determinizmem obiektywnej rzeczywistości. Weźmy przykład mutacji oka muszki owocowej. Można powiedzieć, że taka mutacja jest losowa. Co to znaczy z deterministycznego punktu widzenia? Ano tylko tyle, że nie znamy szczegółów historii tej mutacji.

Nie. To oznacza, że jest faktycznie losowa. Odwracasz kolejność rozumowania zakładając na starcie wiarę w determinizm, który nie jest ani logicznie możliwy (zawsze sprowadzi się do losowości), ani nie byłby możliwy do zweryfikowania, ani nie jest wymagany do podparcia którejś naukowej teorii. Determinizm to tylko taki wymysł jak demon Laplace'a.

>Naszą ignorancję zaistnienia tych zdarzeń nazywamy losowością.

Nie. Losowość musimy założyć jako podstawę wyniknięcia/zaistnienia czegokolwiek. Bez losowości żadna deterministyczna teoria nie mogłaby uniknąć regresu w nieskończoność. Poza tym determinizm zaprzecza przyczynowości i sprowadza ją do płaszczyzny.

>Po prostu nie jesteśmy świadomi szczegółów procesów neuronowych zachodzących w naszych mózgach.

Nie potrzebujemy jej znać. Znów mieszasz wszystko ze wszystkim, a takie podejście z pewnością nie jest naukowe.

>I tę ignorancję wewnętrznych procesów nazywamy wolną wolą.

Korwinowy tok myślenia.

>Na poziomie podstawowym jest kompletny determinizm. Na przykład, procesy neuronowe prowadzące do decyzji czy wybierzemy kawę czy herbatę są deterministycznie określone. Ale subiektywnie ich nie znamy i tylko nam wydaje się, że mamy wolny wybór kawy czy herbaty. W sumie wolna wola jest złudzeniem, ale użytecznym złudzeniem bo prowadzącym do optymalnych wyborów w obliczu nieuniknionej ignorancji.

Nic w tej twojej filozofii nie trzyma się kupy.

>Rzeczywistość jest inna niż się na pozór zdaje.

Faktycznie, jest inna niż ci się na pozór zdaje. I całe szczęście, bo jakże by to był ponury świat...
20-09-2019 07:00 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)Odp: wolna wola jej brak i implikacje (więziennictwo)
>> Teraz już widzisz, że to absurd o religijnej strukturze?
>Tak, już widzę ten absurd.

Wątpię.
08-09-2019 07:17 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>pozbywając się iluzji JA, powrócimy do raju.

Iluzji JA czyli fałszywego obrazu samego siebie? Z tym się zgodzę. Prawda jest wyzwoleniem, jeśli nie jest narzucana przez innych. Jeśli uważasz, że JA zawsze jest iluzją, to nie tędy droga. Taka negacja jest skrajną formą nieakceptowania siebie. W ten sposób można chwilowo załagodzić ból istnienia, ale nie wyniknie z tego nic konstruktywnego. Trzeba się zaakceptować i zrozumieć, żeby w dalszej kolejności móc się rozwijać i podejmować coraz lepsze decyzje. Nieświadomość nie prowadzi do raju, tylko go oddala.

Iluzja powstaje kiedy odrzucamy swoje JA, ale nie tylko wtedy. Ludzie sami robią sobie pod górę, kiedy wycinają z kontekstu kilka rzeczy i łączą je w całość, ale w uproszczonej formie, która nie ma żadnego sensu, ani logiki. Treść tej popularnej iluzji brzmi mniej więcej tak: człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny, bo ma wolną wolę, więc jego JA jest nagradzane lub karane i nie istnieją przyczyny decyzji zewnętrzne od JA. Schemat tej iluzji opiera się na błędnym uznaniu, że JA jest jedyną przyczyną każdego wyboru i ma już nawet nie wolną wolę, lecz pełną decyzyjność, która zawsze pozwala na optymalny wybór. Jeśli do niego nie doszło, to winne jest JA danego człowieka. Nie liczą się okoliczności, uwarunkowania, ani nic innego. W parze z tym schematem często idzie sztywny podział decyzji na dobre i złe oraz całkowite odcięcie od indywidualnych uczuć, emocji i myśli. Wolna wola i JA pojmowane w ten sposób faktycznie nie mają sensu, bo nie jesteśmy jednakowi, a takie myślenie tworzy niespójność - ten punkt widzenia zakłada, że JA z niczego nie wynika i samo wpływa na siebie, albo wynika samo z siebie. Logiczną konsekwencją takiego założenia jest oddzielenie JA od świadomości oraz świata. JA musi się podzielić na część, która doświadcza i część, która decyduje i jedna nie może być połączona z drugą. JA doświadczające jest wtedy niezależne od treści doświadczenia i takie samo dla każdego, a JA decydujące musi być nieświadomym mechanizmem, który jest doświadczany przez to pierwsze JA. Wtedy faktycznie mielibyśmy do czynienia z iluzją, że jedno i drugie JA to to samo i spójna całość zjawiska, ale... co dałoby zrozumienie, że to iluzja? Mogłoby zdjąć hiperodpowiedzialność, ale prowadziłoby do pustki i depersonalizacji. Wszystko byłoby pozbawione sensu, więc bylibyśmy ograniczeni do czerpania z prostych przyjemności, które stanowią mniejszość spędzanego czasu i słabną kiedy z nich korzystamy. Większość życia wypełniałoby czekanie na te chwile, zwykle w trakcie wykonywania obowiązków. Na szczęście logika nie pozwala na przyjęcie tego punktu widzenia, bo jest on pozbawiony sensu i autorytarnie wycięty z całości, bez żadnego uzasadnienia (bo wiara religijna to żadne uzasadnienie, a ateiści nie wpadliby na coś takiego). Raju nie ma, ale rzeczywistość nie jest taka straszna kiedy mamy tożsamość. Proste przyjemności są bardzo ważne, ale nie trzeba ich ciągle powtarzać. Nasycamy się nimi, a potem mamy spokój i wypełniamy obowiązki bez poczucia, że właśnie teraz powinniśmy się czuć dużo lepiej. Nastrój jest stabilny, a codzienne niekorzystne wydarzenia mają na niego ograniczony wpływ. Znamy motywy swojego postępowania, więc jesteśmy swobodni w kontaktach z innymi i nie mamy nadmiernego poczucia winy, ale też zdajemy sobie sprawę z możliwości dokonywania zmian, więc nie tworzymy wymówek i działamy na miarę możliwości. Ciekawią nas nowi ludzie, rozwiązania i rzeczy. I to nie żadne oświecenie, tylko naturalny stan człowieka, który nie został skażony żadną religią, ani chorą ideologią mającą na celu władzę dla samego rządzenia. Niestety większość choruje, więc powinniśmy ich budzić, zachowując wyrozumiałość. W przypadku oprawców i ofiar stosujących mimikrę jest to bardzo trudne, ale możliwe. Trzeba wytłumaczyć to co tutaj napisałem, ale w bezpośrednim dialogu i z uwzględnieniem zrozumienia przeciwnej perspektywy (ofiara ma zrozumieć oprawcę, a oprawca ofiarę). Niedojrzali ludzie mają tendencję do polaryzowania się po którejś ze stron, a dojrzałość uwzględnia obie perspektywy i bierze pod uwagę ich racje i błędy.
JamJest (19 punktów)
>Okej zacznijmy od tego dlaczego nie mamy wolnej woli, jakby ktoś nie wiedział.
>Czy wybierałeś swoje geny?
>Czy wybierałeś czas historyczny w którym się urodzisz?
>Czy wybierałeś otoczenie?
>Właśnie cały ten zestaw początkowy zdeterminował resztę
>Robisz coś tylko dlatego że tego chcesz albo jesteś zmuszony
>Żeby mieć wolną wolę musiałbyś chcieć tego czego będziesz chcieć co nie ma sensu

Ale ty piszesz o wolnej woli w sensie braku wyborów genów, czasu historycznego umiejscowienia, otoczenia umiejscowienia itd. A to nie jest tak - no wyobraź sobie, że jeszcze powinieneś tam do tego wszystkiego dodać " jak jesteś katolikiem " - bo bycie lub nie bycie determinuje odpowiedź - a ja nie jestem a w wolną wolę wierzę i mnie ona determinuje do działania! Otóż wiara w wiarę niczego nie determinuje bo wolna wola ducha wcielonego w zagęszczoną materię zwaną człowiek nie jest ograniczona niczym! Usprawiedliwienia typu geny, otoczenie czy historyczny wątek są jedynie usprawiedliwieniem nie korzystania z niej !
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Ale ty piszesz o wolnej woli w sensie braku wyborów genów, czasu historycznego umiejscowienia, otoczenia umiejscowienia itd. A to nie jest tak

Jemu chodzi o to, że jeśli jakieś czynniki determinują wybór, to nie mogliśmy go dokonać, a wolna wola jest złudzeniem. To podejście wymaga poczynienia apriorycznych założeń, które odrzucam.

1. Czynniki musiałyby rzeczywiście powodować określony skutek. Jakie są dowody, że tak jest? To, że ludzie mają tendencję do tłumaczenia swoich wyborów zewnętrznymi czynnikami, nie dowodzi jej słuszności.

2. Determinizm prowadzi do regresu w nieskończoność, więc nie może być słuszny. Opiera się na założeniu, że przyczyny są źródłem konkretnych skutków, które dla każdej konkretnej przyczyny muszą być akurat takie. W takim razie zawsze możemy cofać się do pytania o przyczyny przyczyn i mechanizmu, który powoduje, że skutek musi być taki, a nie inny.

3. Dokonywanie wyborów musiałoby się odbywać poza świadomością. Doświadczamy świadomego dokonywania wyborów, więc musielibyśmy uznać, że to iluzja posiadająca inne wytłumaczenie. W ten sposób można tworzyć wiele nieempirycznych teorii, które odwracałyby kolejność, nadając nadrzędne znaczenie teorii i unieważniając empirię. To cicha rezygnacja z siebie i swojego życia kosztem podporządkowania się cudzym teoriom, które niczemu nie służą i opierają się na pojęciach, które nic nie znaczą.

4. Doświadczana i obserwowana rzeczywistość nie mogłaby być podstawą metody naukowej lub nauka nie mogłaby mieć żadnej wartości, bo równie dobrze wszystko mogłoby być uznane za iluzję, którą prostuje jakaś teoria niemożliwa do wywiedzenia z empirii.

Argumenty przeciwko wolnej woli i kontrargumenty, które je podważają:

1. Wolna wola nie istnieje bo nie wybieramy genów, wychowania i innych uwarunkowań, którym podlegamy.

Kontr: ale nie ma dowodów na to, że geny i inne uwarunkowania w pełni determinują wszystko co zrobimy i jacy będziemy. Możemy postępować wbrew temu.

2. WW nie istnieje bo decyzje powstają w fizycznym mózgu.

Kontr: fizyczność mózgu to zaobserwowany związek między widzianym obrazem, a funkcjami świadomości. Wskaźnik poziomu paliwa jest związany z ilością paliwa w baku, ale przecież nie świadczy o zależności ilości paliwa od wskaźnika. Eksperyment weryfikujący czy świadomość jest wytwarzana przez mózg nie jest możliwy ze względu na empiryczną naturę świadomości, której nie da się sprowadzić do teorii. Poza tym wiemy, że zmiana myślenia wpływa na fizyczną strukturę mózgu. Psychoterapia pozbawiona farmakoterapii zmienia połączenia między ścieżkami neuronowymi, jest w stanie aktywować jedne obszary mózgu i wyciszać aktywność innych. Sposób myślenia i wpływ środowiska, które możemy dobierać świadomie, zmieniają ekspresję genów. Materialny mózg nie ma pierwszeństwa nad świadomością.

3. WW nie istnieje bo nawet jeśli świadomość nie jest tworzona przez mózg, to ma mechaniczną strukturę.

Kontr: każde działanie jest jakimś mechanizmem. Świadomość nie musi być sterowana przez mechanizmy, z których się składa. Wygląda na to, że to świadomość steruje mechanizmami i dopasowuje je do potrzeb. W przeciwieństwie do ślepych, nieświadomych mechanizmów ma swoje cele.

4. Żadnej świadomości nie można nadać cech odrębnych od świata, w którym się znajduje. To naturalny i podstawowy stan przejawiania się, który składa się z cech wspólnych dla wszystkich świadomości, więc każdą trzeba przypisać całemu światu, tak jak wszystko co istnieje i należy patrzeć na to jak na sumę elementów, które wzajemnie na siebie oddziałują, a nie jak na indywidualne jednostki, które mają własną odpowiedzialność.

Kontr: Rzeczywiste odczucia dotyczą jednostek, a każde zjawisko składa się z osobnych mechanizmów.

4b. Rzeczywistość może nigdy nie stanowić całości, więc każdy mechanizm jest osobny, w tym także te składające się na świadomość, więc nie ma świadomości rozumianej jako całość.

Kontr: W takim razie komputer, radio lub żelazko też nie jest całością. Świadomie postrzegamy je jako całe osobne urządzenia, a rozbicie ich do pojedynczych mechanizmów ignorowałoby złożoność zjawisk, które mają dać określony efekt.
PoProstuBogdan (447 punktów)
5. (najmocniejszy, zaczerpnięty z buddyzmu) Empirycznie doświadczamy biernej i czynnej świadomości - bierna jest "nośnikiem" każdego doznania. Czynna to każde działanie świadomej istoty. Skrajna prawica skupia się głównie na czynnej i definiuje człowieczeństwo przez pryzmat czynów, wiedzy i umiejętności, a skrajna lewica skupia się głównie na samych odczuciach żywych istot. Każda empiryczna świadomość jest bierna i nieobserwowalna dla innych świadomości, a czynny aspekt jest tylko tym czego doświadczamy w sposób bierny. Np jeden człowiek ma predyspozycje żeby zostać technikiem i sporą ambicję, a drugi jest leniwym artystą i żaden z nich nie wybiera kim jest ani co robi. Każde działanie jest z tej perspektywy niezależne od świadomości, którą jesteśmy czyli nie ma wolnej woli. Empirycznie nie podejmujemy samodzielnie żadnych decyzji, bo nawet jeśli podejmujemy, to jesteśmy bierną świadomością skazaną na to co podsunie nam czynna. "Ja" nie jest wtedy tym co myślę i oznacza:
- prawdziwego mnie czyli bierną świadomość rozumianą tylko jako akt doświadczania i wszyscy jesteśmy równi, a wszystkie doświadczenia są z tego punktu widzenia losowe
- ego czyli świadomość czynną, z którą mylnie się utożsamiamy, bo ego nakłada się na prawdziwe ja i podsuwa nam wszystkie myśli, po czym dokonuje wyborów
Niezależnie od tego na jakich zasadach się to odbywa, nie jesteśmy w stanie niczego wymyślić, a działania świadomości czynnej zawsze nami sterują więc wszystko co robimy, myślimy i czujemy to obce mechanizmy, z którymi utożsamiamy się jakby ego było dokładnie tym samym co ja.

Kontr: Mamy jednak poczucie realnej sprawczości jako ego i wolna wola może działać dokładnie na tej zasadzie. Można rozważyć teorie: mocnej i słabej wolnej woli oraz jej braku. Mocna odpada bo musielibyśmy mieć wpływ na wszystko, a to sprowadzałoby się po prostu do idealnych warunków, których nie ma. Brak odpada bo choćby poprzez ego doświadczamy jej istnienia i to jest właśnie słaba wolna wola. Istnieje ale jej wolność nie jest pełna, a wybory tak naprawdę podejmuje ego, które jednocześnie jest i nie jest mną.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365