 |
Siła odśrodkowa napędem kosmicznym w Heliocentryźmie? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-11-2019 07:17 | Henryk.K (2246 punktów) | Siła odśrodkowa napędem kosmicznym w Heliocentryźmie?
-1 na 3 | Wszystkie loty w przestrzeń kosmiczną odbywają się w niezmienny sposób od chwili startu pierwszych rakiet. Po odpaleniu silników rakieta wznosi się pionowo w górę. Po osiągnięciu około 10 kilometrów wysokości , odchyla swoją oś od kierunku pionowego tak, żeby na wysokości powyżej 170 km. ustawić się do lotu poziomego. Kierunek pochylenia rakiety nie jest jednak dowolny. Jest on zgodny z kierunkiem wirowania planety wokół własnej osi. Dzięki takiemu podejściu osiąga ona dodatkową prędkość liniową pochodzącą od prędkości obrotowej Ziemi. W tej pozycji kontynuuje lot, ciągle zwiększając swoją prędkość, aż do osiągnięcia właściwej orbity. Loty w Kosmos w Teorii Heliocentrycznej. Rakieta po wystartowaniu pionowo w górę powinna również odchylić swą oś od kierunku pionowego zgodnie z kierunkiem obrotu Ziemi. Powinna zwiększać swą prędkość aż do chwili kiedy osiągnie wysokość np. 40 km na d powierzchnią planety. W tym momencie powinna ponownie powrócić do pozycji pionowej i poruszać się w górę do wysokości około 50 kilometrów nad jej powierzchnią. Po osiągnięciu tej przykładowej wysokości astronautom pozostaje tylko wyłączyć silniki i poddając się działaniu siły odśrodkowej cierpliwie czekać, aż ta wyniesie ją na dowolną orbitę. Tą dowolną orbitą może być dalsza orbita Ziemi jak również Księżyca, lub dowolnej planety naszego układu słonecznego. Obliczenia matematyczno- fizyczne potwierdza- jące przyjętą tezę.
Obliczenie prędkości obiegowej rakiety na wysokości 40 kilometrów nad powierzchnią Ziemi.
F = GM m2 / r2 F- siła z jaką przyciągają się dwa ciała [ N ] G – stała grawitacji – 6.67259 x 10-11 [ m3/(kg s2) M – masa Ziemi 5.976 x 1024 [ kg ] m – masa rakiety 1000 [ kg ] r - promień po którym krąży ciało [ m ] Fo = ( m v2 ) / r Fo – siła odśrodkowa [ N ] v – prędkość ciała krążącego po orbicie [ m / s ] r1 – promień orbity na wysokości 40 km- 6411221 [m] r2 - promień orbity na wysokości 50 km - 6421221 [m] F = Fo GM m / r21 = ( m v2 ) / r1 v = ( GM/ r1 )0,5 v = (6.67259x 10-11 x 5.976 x 1024 / 6411221)0,5 v = 7886,46 [m/s] Na tej orbicie siła odśrodkowa i siła grawitacji równoważą się. Gdyby Ziemia była pozbawiona atmosfery, to ruch ten mógłby trwać wiecznie. Kolejny manewr będzie polegał na ponownym ustawieniu kierunku lotu prostopadle do powierzchni Ziemi. Odległość jaką pokona rakieta będzie wynosiła jedynie 10 km. Jej odległość do środka globu wzrośnie do 6421221 metrów. W tej chwili można już wyłączyć napęd rakietowy. Obliczę siłę grawitacji z jaką Ziemia na tej wysokości przyciąga rakietę, jak również siłę odśrodkową działającą na rakietę. Obie siły posiadają ten sam kierunek, lecz przeciwne zwroty. F = GM m / r22 F = 6.67259x 10-11 x 5.976 x 1024 x 1000/64212212 F = 9670,96 N Fo = ( m v2 ) / r2 Fo = (1000 x 7886,462 )/ 6421221 Fo = 9686,05 N Obliczę różnicę pomiędzy siłami. Δ F = F0 - F Δ F = 9686,05 -9670,96 Δ F = 15,09 N
Obliczę przyśpieszenie jakie osiągnie rakieta pod wpływem tej siły. Δ F = m a0 a0– przyśpieszenie odśrodkowe [m/s2] a0 = Δ F/ m a0 = 15.09/ 1000 a0 = 0,01509 [m/s2] Dla zobrazowania sensu takiego podejścia obliczę na jaką orbitę wzniesie się rakieta pod wpływem tego przyspieszenia po godzinie lotu. s = 0,5 a0 t2 s – droga jaką przybędzie rakieta pod wpływem siły odśrodkowej [m] t - czas – 3600 [s] s = 0,5 x0,01509 x 36002 s = 97783,2 [m] = 97,78 [km] Bez wykorzystywania dodatkowego napędu , po godzinnym locie rakieta wzniesie się na orbitę wyższą prawie o 100 km.
Wyprowadzenie wzoru na przyspieszenie rakiety.
Wzór ten uprości obliczanie przyśpieszenia rakiety na dowolnej orbicie. a = Δ F/m Δ F = F0 - F a = [( m v2 ) / r )- (GM m / r2 )] / m a = ( v2 / r ) - (GM / r2 ) [m/s2 ]
Obliczenie czasu podróży na orbitę Księżyca.
r – średni promień orbity Księżyca – 384400 [km.] aok = [(7886,462 /384400000) – (6.67259x 10-11 x 5.976 x 1024 / 3844000002 ] aok = 0,1592 [m/s2] aokśr = (aok + a0 )/ 2 aokśr = ( 0,1592 + 0.01509 ) / 2 aokśr = 0,0871 [m/s2] s = 0,5 aokśr t2 t – czas [s] t = ( 2 s / aokśr )0,5 [s] s = 384400 – 6421,221 s = 377978779 [m] t = ( 2 x 377978779 / 0,0871)0,5 t = 93162,2 [s] t = 25,88 [h] Po prawie 26 godzinach rakieta dotrze do orbity Księżyca. Efekt jest wręcz spektakularny, ponieważ zużyje jedynie tyle energii, ile jest potrzebne do wyniesienie rakiety na wysokość 50 km. nad powierzchnią Ziemi.
Wykorzystanie tej metody skróciłoby podróż na Marsa do 102 godzin. Rakieta osiągnęłaby prędkość wynoszącą 425 km./s . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Ebvalaim (2787 punktów) | ...To tak nie działa. Nawet ciężko mi tu wypunktować wszystkie błędy, jakie popełniasz.
Głównym błędem wydaje się być, że próbujesz sugerować, że prędkość styczna rakiety będzie niezmienna przy zmianach wysokości. Otóż nie będzie. W miarę wzrastania wysokości w locie swobodnym, prędkość będzie spadać.
Skąd w takim hipotetycznym locie rakieta zyskiwałaby energię? Bo skądś musiałaby, żeby jej odległość od Ziemi cały czas rosła, bez spadku prędkości...
|
|
 | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >...To tak nie działa. Nawet ciężko mi tu wypunktować wszystkie błędy, jakie popełniasz. >Głównym błędem wydaje się być, że próbujesz sugerować, że prędkość styczna rakiety będzie niezmienna przy zmianach wysokości. Otóż nie będzie. W miarę wzrastania wysokości w locie swobodnym, prędkość będzie spadać. >Skąd w takim hipotetycznym locie rakieta zyskiwałaby energię? Bo skądś musiałaby, żeby jej odległość od Ziemi cały czas rosła, bez spadku prędkości...
Prędkość v rakiety nie będzie się zmieniała, ponieważ na rakietę w tym kierunku nie będzie działała żadna siła. Lot pod wpływem siły odśrodkowej nie jest lotem swobodnym, lecz przyspieszonym. Wektor tego przyspieszenia przez cały czas będzie prostopadły do wektora prędkości v. Energia rakiety będzie powstawała z powodu szybszego zmniejszania się siły przyciągania grawitacyjnego niż siły odśrodkowej.
|
|
|  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Prędkość v rakiety nie będzie się zmieniała, ponieważ na rakietę w tym kierunku nie będzie działała żadna siła. W tym (błednym) modelu nie będzie się zmieniała prędkość transwersalna, ale radialna owszem, czyli całkowita również. >Lot pod wpływem siły odśrodkowej nie jest lotem swobodnym, lecz przyspieszonym. Wektor tego przyspieszenia przez cały czas będzie prostopadły do wektora prędkości v. Jeśli v to tylko składowa radialna, to tak. Jeśli całkowita, to nie. >Energia rakiety będzie powstawała z powodu szybszego zmniejszania się siły przyciągania >grawitacyjnego niż siły odśrodkowej. A to już bzdura. Energia całkowita (tu: kinetyczna plus potencjalna) ciała musi być stała o ile silniki są wyłączone. Energia potencjalna rośnie wraz z oddalaniem się ciała od centrum pola. Więc energia kinetyczna nie może rosnąć a musi maleć. To łatwo zaobserwować przy orbitach eliptycznych, zresztą w ruchu parabolicznym i hiperbolicznym też. Im bliżej centrum, tym prędkość większa i odwrotnie.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Prędkość v rakiety nie będzie się zmieniała, ponieważ na rakietę w tym kierunku nie będzie działała żadna siła. >W tym (błednym) modelu nie będzie się zmieniała prędkość transwersalna, ale radialna owszem, czyli całkowita również. Całkowita będzie wypadkową tych prędkości. >>Lot pod wpływem siły odśrodkowej nie jest lotem swobodnym, lecz przyspieszonym. Wektor tego przyspieszenia przez cały czas będzie prostopadły do wektora prędkości v. >Jeśli v to tylko składowa radialna, to tak. Jeśli całkowita, to nie. Składowa v nie jest prędkością radialną, lecz obwodową. >>Energia rakiety będzie powstawała z powodu szybszego zmniejszania się siły przyciągania >>grawitacyjnego niż siły odśrodkowej. >A to już bzdura. Energia całkowita (tu: kinetyczna plus potencjalna) ciała musi być stała o ile silniki są wyłączone. Energia potencjalna rośnie wraz z oddalaniem się ciała od centrum pola. Więc energia kinetyczna nie może rosnąć a musi maleć. To łatwo zaobserwować przy orbitach eliptycznych, zresztą w ruchu parabolicznym i hiperbolicznym też. Im bliżej centrum, tym prędkość większa i odwrotnie. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl... Energia kinetyczna malałaby, jeśli rakieta poruszałaby się pochylona w kierunku horyzontu planety. Ona jednak porusza się prostopadle do niego.
|
|
 | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > ...To tak nie działa. Nawet ciężko mi tu wypunktować wszystkie błędy, jakie popełniasz.> Głównym błędem wydaje się być, że próbujesz sugerować, że prędkość styczna rakiety będzie niezmienna przy zmianach wysokości.Otóż będzie. To jest tak proste jak robienie dzieci. Jasne że nie może być prędkość obwodowa stała. W czasie utrzymywania tej samej prędkości liniowej i zwiększania promienia odległości (jak?) następuje zburzenie równowagi dynamicznej układu gdyż maleje grawitacja, ale masa a tym samym inercja rakiety pozostaje ta sama. Taka sytuacja powoduje, że rakieta już po prostu ucieka w przestrzeń, bo jej moment pędu dąży do równowagi dynamicznej układu (patrz również na II zasadę termodynamiki mówiącą o dążności każdego układu stanu energetycznego do jego najniższej wielkości). By układ ciał wirujących wokół siebie był w równowadze, moment pędu musi stale być tej samej wielkości. Oznacza to, iż im większa odległość od środka wirowania tym mniejsza musi być prędkość liniowa/styczna do toru lotu, by układ pozostał w równowadze dynamicznej. Cytat:Zasada zachowania momentu pędu - jedna z zasad zachowania w fizyce. Treść zasady: Dla dowolnego izolowanego układu punktów materialnych całkowita suma ich momentów pędu jest stała. ... Moment pędu bryły pozostaje stały, gdy nie działa na nią żaden moment siły zewnętrznej. "Zasada zachowania momentu pędu jest konsekwencją symetrii obrotowej przestrzeni, która zachowuje długość wektora (gdyż jest izometrią). Dzięki temu energia kinetyczna w hamiltonianie nie ulega zmianie. Stąd wynika, że potencjał U zależy wyłącznie od odległości r. Siłę związaną z tym potencjałem nazywa się siłą centralną. Stały moment pędu wyznacza pewien stały kierunek w przestrzeni. Konsekwencją zasady zachowania momentu pędu jest to, że ruch odbywa się w płaszczyźnie prostopadłej do kierunku momentu pędu. Tak np. potencjał grawitacyjny Newtona proporcjonalny od odwrotności odległości r ma symetrię sferyczną; wynika stąd prawo zachowania momentu pędu dla ruchu planet i ich ruch w płaszczyźnie prostopadłej do kierunku momentu pędu nazywanej płaszczyzną ekliptyki."Otóż rozważania nad tym zagadnieniem były przyczyną ustalenia pewnej prędkości polowej przez Keplera, którą ujął w pewną zasadę/wzór. A orbity każdych ciał obracających się wokół siebie trzeba było zmienić z kołowych na eliptyczne i wcale to nie burzy podstawowych zasad Newtonowskiej mechaniki "nieba" bo orbity kołowe, czyli koło jest szczególnym przypadkiem elipsy, gdy ogniska elipsy się na siebie nakładają. W miarę wzrastania wysokości w locie swobodnym, prędkość będzie spadać. Jeśli inercja masy rakiety będzie stawiała "opór" by zatrzymać prędkość liniową, to nastąpi powolne burzenie równowagi dynamicznej objawiającej się oddalaniem obiektu obiegającego (przykład układu Ziemia-Księżyc gdzie dokładne laserowe już pomiary wykazują oddalanie się Księżyca z prędkością ok. 4cm rocznie). > Skąd w takim hipotetycznym locie rakieta zyskiwałaby energię? Bo skądś musiałaby, żeby jej odległość od Ziemi cały czas rosła, bez spadku prędkości...I to jest kardynalna sprzeczność, którą "Henryk K." w ogóle nie bierze pod uwagę. Jego wyjaśnienie więc, że z tego powodu rakiety wystrzeliwuje się zgodnie z kierunkiem obrotu Ziemi, ma zupełnie inną przyczynę. Nie wyjaśnił więc skąd bierze się siła styczna mająca "popychać" rakietę zwalając to na siłę odśrodkową, która oczywiście musi istnieć, lecz nie jest styczną do toru lotu rakiety. Siła odśrodkowa zawsze jest prostopadła to toru lotu rakiety, bo wynika z jej bezwładności/inercji. I tu tkwi sprzeczność.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
>>Głównym błędem wydaje się być, że próbujesz sugerować, że prędkość styczna rakiety będzie niezmienna przy zmianach wysokości. >Otóż nie będzie. To jest tak proste jak robienie dzieci. Jasne że nie może być. By układ ciał wirujących wokół siebie był w równowadze, moment pędu musi stale być tej encjał grawitacyjny Newtona proporcjonalny od odwrotności odległości r ma symetrię sferyczną; wynika stąd prawo zachowania momentu pędu dla ruchu planet i ich ruch w płaszczyźnie prostopadłej do kierunku momentu pędu nazywanej płaszczyzną ekliptyki."Otóż rozważania nad tym zagadnieniem były przyczyną ustalenia pewnej prędkości polowej przez Keplera, którą ujął w pewną zasadę/wzór. >W miarę wzrastania wysokości w locie swobodnym, prędkość będzie spadać. Jeśli inercja masy rakiety będzie stawiała "opór" by zatrzymać prędkość liniową, to nastąpi powolne burzenie równowagi dynamicznej objawiającej się oddalaniem obiektu obiegającego (przykład układu Ziemia-Księżyc gdzie dokładne laserowe już pomiary wykazują oddalanie się Księżyca z prędkością ok. 4cm rocznie). >>Skąd w takim hipotetycznym locie rakieta zyskiwałaby energię? Bo skądś musiałaby, żeby jej odległość od Ziemi cały czas rosła, bez spadku prędkości... >I to jest kardynalna sprzeczność, którą "Henryk K." w ogóle nie bierze pod uwagę. Jego wyjaśnienie więc, że z tego powodu rakiety wystrzeliwuję się zgodnie z kierunkiem obroty Ziemi ma zupełnie inną przyczynę. Nie wyjaśnił więc skąd bierze się siła styczna mająca "popychać" rakietę zwalając to na siłę odśrodkową, która oczywiście musi istnieć, lecz nie jest styczną do tory lotu rakiety. Siła odśrodkowa zawsze jest prostopadła to toru lotu rakiety. I tu tkwi sprzeczność. > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Przecież ten układ nie jest w równowadze, on jest cały czas dynamiczny.On jest nieinercjalny. Odwróćmy sytuację. Rakieta jest na orbicie 40 km. Krąży po orbicie z prędkością 7886,46 m/s. Prędkość ta równoważy siłę przyciągania i odśrodkową na tej wysokości. Następni ustawiamy ją prostopadle do środka Ziemi. Włączamy silniki i po zniżeniu się jej o 10 km. wyłączmy je. Na tej nowej wysokości siła grawitacji będzie nieznacznie większa od siły odśrodkowej.Kto postawi w zakładzie swój nowy samochód, że nie spadnie ona na ziemię?
|
|
| |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Głównym błędem wydaje się być, że próbujesz sugerować, że prędkość styczna rakiety będzie niezmienna przy zmianach wysokości. >>Otóż nie będzie. To jest tak proste jak robienie dzieci. Jasne że nie może być. By układ ciał wirujących wokół siebie był w równowadze, moment pędu musi stale być tej encjał grawitacyjny Newtona proporcjonalny od odwrotności odległości r ma symetrię sferyczną; wynika stąd prawo zachowania momentu pędu dla ruchu planet i ich ruch w płaszczyźnie prostopadłej do kierunku momentu pędu nazywanej płaszczyzną ekliptyki."Otóż rozważania nad tym zagadnieniem były przyczyną ustalenia pewnej prędkości polowej przez Keplera, którą ujął w pewną zasadę/wzór. >>W miarę wzrastania wysokości w locie swobodnym, prędkość będzie spadać. Jeśli inercja masy rakiety będzie stawiała "opór" by zatrzymać prędkość liniową, to nastąpi powolne burzenie równowagi dynamicznej objawiającej się oddalaniem obiektu obiegającego (przykład układu Ziemia-Księżyc gdzie dokładne laserowe już pomiary wykazują oddalanie się Księżyca z prędkością ok. 4cm rocznie). >>>Skąd w takim hipotetycznym locie rakieta zyskiwałaby energię? Bo skądś musiałaby, żeby jej odległość od Ziemi cały czas rosła, bez spadku prędkości... >>I to jest kardynalna sprzeczność, którą "Henryk K." w ogóle nie bierze pod uwagę. Jego wyjaśnienie więc, że z tego powodu rakiety wystrzeliwuję się zgodnie z kierunkiem obroty Ziemi ma zupełnie inną przyczynę. Nie wyjaśnił więc skąd bierze się siła styczna mająca "popychać" rakietę zwalając to na siłę odśrodkową, która oczywiście musi istnieć, lecz nie jest styczną do tory lotu rakiety. Siła odśrodkowa zawsze jest prostopadła to toru lotu rakiety. I tu tkwi sprzeczność. >> Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność. >Przecież ten układ nie jest w równowadze, on jest cały czas dynamiczny.On jest nieinercjalny. >Odwróćmy sytuację. Rakieta jest na orbicie 40 km. Krąży po orbicie z prędkością 7886,46 m/s. Prędkość ta równoważy siłę przyciągania i odśrodkową na tej wysokości. Następni ustawiamy ją prostopadle do środka Ziemi. Włączamy silniki i po zniżeniu się jej o 10 km. wyłączmy je. Na tej nowej wysokości siła grawitacji będzie nieznacznie większa od siły odśrodkowej.Kto postawi w zakładzie swój nowy samochód, że nie spadnie ona na ziemię?
No więc zdecyduj o czym Ty piszesz. Piszesz wyraźnie o lotach/eksploracji przestrzeni najbliższej Ziemi/opuszczaniu Ziemi przy jak najmniejszych kosztach, korzystając z pewnych odkrytych już praw, czy masz na myśli sprowadzenie tej rakiety spowrotem na Ziemię jak najszybciej? Przykład Twój nie odnosi się do postawionego przez Ciebie zagadnienia, tematu wątku. Przecież podobnie było z Twoim twierdzeniem, że Księżyc się nie obraca, dając całkiem rozsądny przykład z samochodem jeżdżącym na rondzie. Pamiętasz? Przykład dobry, ale wnioski z obserwacji fatalne, bo nie zaprezentowałeś założeń do Twego twierdzenia nie podając układu odniesienia, czytaj nonsesowne. No cóż ja Tobie w głowie nic nie układałem. Brak wiedzy i odrobiny wyobraźni. Podobnie z pewnikiem, że teoria heliocentryzmu jest nieprawdziwa, bo nie tłumaczy powstawania pór roku. Dałem Tobie tyle czasu na odpowiedź, próbowałem wyjaśniać na przykładach z płytą ogniw fotowoltaicznych a Ty nic nie reagujesz, jakby tego pytania nie było. Odpowiem więc Tobie. Teoria heliocentryzmu oparta na dziele Kopernika "O obrotach", już nie jest od dawna teorią, co ludzkość wie już od pięciu wieków co najmniej. Niepewność ma tylko Henryk K. A nie wyjaśnia pór roku bo jak sam tytuł wskazuje, traktat nie o tym był. O powstawaniu cyklicznych pór roku, to Twój obowiązek douczenia się w oparciu o wiedzę i pewność, że jednak Słońce zajmuje najważniejszą, centralną pozycję w naszym układzie planetarnym, a oś obrotu Ziemi nie jest prostopadła do płaszczyzny ekliptyki jaką tor obiegu wokół Słońca wyznacza. Brak wiedzy i odrobiny wyobraźni znów wyłazi.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
Nie ma siły stycznej, jest tylko prędkość styczna,a tą nabrała rakieta podczas wznoszenia się na orbitę 40 km. nad Ziemią. Ponieważ w Kosmosie nie występuje tarcie to ona się nie zmienia. Siła odśrodkowa wraz z oddalaniem się rakiety od Ziemi maleje, lecz wolniej od siły grawitacji.
|
|
| |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Nie ma siły stycznej, jest tylko prędkość styczna,a tą nabrała rakieta podczas wznoszenia się na orbitę 40 km. nad Ziemią. Ponieważ w Kosmosie nie występuje tarcie to ona się nie zmienia. Siła odśrodkowa wraz z oddalaniem się rakiety od Ziemi maleje, lecz wolniej od siły grawitacji.Czyżbyś uległ modelowi wyrażania swoich przemyśleń przejętym od Krystiana? Toć sam piszesz, że hipotetyczną rakietę pod koniec wynoszenia na orbitę "kładziesz" równolegle do orbity. Jeśli tak jest to również kładziesz zamontowane w rakiecie silniki rakiety. Jeśli więc je używasz chwilowo w zależności od potrzeb to wytwarzasz ciąg/siłę popychającą, zmieniającą wielkość wektora prędkości liniowej, a więc i stycznej do toru orbitującej rakiety, a chwilowe działanie siły zmienia wektor prędkości stycznej/liniowej, a więc zaistnienie przyspieszenia stycznego, w przeciwieństwie do przyspieszenia normalnego prostopadłego do stycznej toru lotu. Człowieku o czym Ty bredzisz? Brak podstawowej wiedzy i odrobiny chociaż wyobraźni, nie pozwala Tobie nawet czytać co ja w tej kwestii już napisałem. Wróć do historii naszej rozmowy i jeszcze raz ją przeczytaj. Będziesz widział wnet, że już o tym pisałem. O co Tobie chodzi w sprawie sił odśrodkowej też. Zwróć uwagę, łaskawco o co chodzi w sprawie zasady zachowania momentu pędu i co się dzieje gdy tą zasadę będziemy łamać. Jak dotąd to nie wyjaśniłeś intrygującego pytania któremu nadałeś tytuł wątku. Cytat:Siła odśrodkowa napędem kosmicznym w Heliocentryźmie? Odpowiadasz sam sobie bez żenady twierdząc, że w heliocentryzmie to jest możliwe. Więc bez żadnego dowodu stwierdzasz, że heliocentryzm, nie szanuje newtonowskich zasad mechaniki "nieba", bo jest błędny. Wykaż więc te błędy. Uxbridge'owi odpowiadasz: Cytat:Zarzuca mi Pan ogromną ignorancję, lecz Powinien Pan wiedzieć, iż Zasady Dynamiki Newtona obowiązują jedynie dla układów inercyjnych, czyli takich, które poruszają się bez przyśpieszenia. Z tego wynika, że nic Pan nie rozumie. Z tego co Ty wygłaszasz wynika więc, że w układach nieinercjalnych zasady dynamiki Newtona nie obowiązują i można siłę odśrodkową traktować jako napęd. Prowokujesz? Więc jakie zasady powodują traktować siłę odśrodkową jako napęd w układach nieinercjalnych? Lepiej nie bierz się za obiecane podważanie STW, bo żaden alpinista szczytów ubrany w sandałki typu japonki, nie zdobył nigdy. Trudności z dowodem na błędność teorii heliocentryzmu, do tego Ciebie po prostu nie predestynują. Przewiduję, że wtedy to dopiero zadziwisz forumowiczów. Oj będzie heca!
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > >Nie ma siły stycznej, jest tylko prędkość styczna,a tą nabrała rakieta podczas wznoszenia się na orbitę 40 km. nad Ziemią. Ponieważ w Kosmosie nie występuje tarcie to ona się nie zmienia. Siła odśrodkowa wraz z oddalaniem się rakiety od Ziemi maleje, lecz wolniej od siły grawitacji.> Czyżbyś uległ modelowi wyrażania swoich przemyśleń przejętym od Krystiana? Toć sam piszesz, że hipotetyczną rakietę pod koniec wynoszenia na orbitę "kładziesz" równolegle do orbity. Jeśli tak jest to również kładziesz zamontowane w rakiecie silniki rakiety. Jeśli więc je używasz chwilowo w zależności od potrzeb to wytwarzasz ciąg/siłę popychającą, zmieniającą wielkość wektora prędkości liniowej, a więc i stycznej do toru orbitującej rakiety, a chwilowe działanie siły zmienia wektor prędkości stycznej/liniowej, a więc zaistnienie przyspieszenia stycznego, w przeciwieństwie do przyspieszenia normalnego prostopadłego do stycznej toru lotu. Człowieku o czym Ty bredzisz? Brak podstawowej wiedzy i odrobiny chociaż wyobraźni, nie pozwala Tobie nawet czytać co ja w tej kwestii już napisałem. Wróć do historii naszej rozmowy i jeszcze raz ją przeczytaj. Będziesz widział wnet, że już o tym pisałem. O co Tobie chodzi w sprawie sił odśrodkowej też. Zwróć uwagę, łaskawco o co chodzi w sprawie zasady zachowania momentu pędu i co się dzieje gdy tą zasadę będziemy łamać. Jak dotąd to nie wyjaśniłeś intrygującego pytania któremu nadałeś tytuł wątku.Rakieta po starcie prostopadłym do Ziemi, kiedy osiągnie wysokość około 10 km. zaczyna stopniowo odchylać swój lot od kierunku pionowego ku horyzontowi. Dlaczego tak robi to powinien Pan rozumieć. Trwa to aż do wysokości 170 km, kiedy jej oś ustawia się równolegle do horyzontu, lub jak kto woli prostopadle do promienia Ziemi. > Cytat:Siła odśrodkowa napędem kosmicznym w Heliocentryźmie? > Odpowiadasz sam sobie bez żenady twierdząc, że w heliocentryzmie to jest możliwe. Więc bez żadnego dowodu stwierdzasz, że heliocentryzm, nie szanuje newtonowskich zasad mechaniki "nieba", bo jest błędny. Wykaż więc te błędy. A widział Pan rakietę, która by startowała według zasad prze zemnie zaproponowanych. Są one napisane przecież dla Teorii Heliocentrycznej. Dlaczego wobec tego nikt nie wykorzystuje atutów, które ten model ziemski nam daje? Z braku wiedzy, czy też nasz świat jest zbudowany zgoła odmiennie. Ludzie dobrowolnie rezygnują z ogromnych oszczędności? Tylko idealista może wierzyć w taką bezinteresowność. > Uxbridge'owi odpowiadasz:> Cytat:Zarzuca mi Pan ogromną ignorancję, lecz Powinien Pan wiedzieć, iż Zasady Dynamiki Newtona obowiązują jedynie dla układów inercyjnych, czyli takich, które poruszają się bez przyśpieszenia. Z tego wynika, że nic Pan nie rozumie. > Z tego co Ty wygłaszasz wynika więc, że w układach nieinercjalnych zasady dynamiki Newtona nie obowiązują i można siłę odśrodkową traktować jako napęd.Jeśli chce Pan dyskutować o różnicach pomiędzy układami inercyjnymi i nieinercyjnymi, to na początku powinien Pan zrozumieć cóż to takiego jest bezwładność materii. > Prowokujesz? Więc jakie zasady powodują traktować siłę odśrodkową jako napęd w układach nieinercjalnych?A kiedy rakieta spada na Ziemię, kiedy jej prędkość na orbicie zmniejszy się, to nie istnieje żaden problem. Przecież to jest to samo, tylko odwrotnie.
|
|
 | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >...To tak nie działa. Nawet ciężko mi tu wypunktować wszystkie błędy, jakie popełniasz. >Głównym błędem wydaje się być, że próbujesz sugerować, że prędkość styczna rakiety będzie niezmienna przy zmianach wysokości. Otóż nie będzie. W miarę wzrastania wysokości w locie swobodnym, prędkość będzie spadać. >Skąd w takim hipotetycznym locie rakieta zyskiwałaby energię? Bo skądś musiałaby, żeby jej odległość od Ziemi cały czas rosła, bez spadku prędkości...
Proszę przeliczyć taką sytuację. Z powierzchni Ziemi na równiku startuje rakieta. Leci on pionowo w górę na orbitę odległą o 100 km. Na tej wysokości różnica pomiędzy siłą odśrodkową a grawitacji wynosi 9,49 m/ sek2. Jak Pan myśli, na korzyść której siły jest ta różnica?
|
|
|  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Proszę przeliczyć taką sytuację. Z powierzchni Ziemi na równiku startuje rakieta. Leci on pionowo w górę na orbitę odległą o 100 km. >Na tej wysokości różnica pomiędzy siłą odśrodkową a grawitacji wynosi 9,49 m/ sek2. >Jak Pan myśli, na korzyść której siły jest ta różnica?
Znam to zjawisko bardzo dobrze. Nie mam jednak na myśli w tym momencie żadnych zjawisk fizycznych, ani nawet paranormalnych. Mam na myśli zachowania ludzi, którzy bardzo obawiają się wchodzić w polemiki, gdzie pojawiają się obliczenia. Ponieważ w tych chwilach ogromnie łatwo można się potknąć i doznać uszczerbku na rozdętym autorytecie. Nikt nie próbował nawet odpowiedzieć na to pytanie. Po co ryzykować.
|
|
|  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>...To tak nie działa. Nawet ciężko mi tu wypunktować wszystkie błędy, jakie popełniasz. >>Głównym błędem wydaje się być, że próbujesz sugerować, że prędkość styczna rakiety będzie niezmienna przy zmianach wysokości. Otóż nie będzie. W miarę wzrastania wysokości w locie swobodnym, prędkość będzie spadać. >>Skąd w takim hipotetycznym locie rakieta zyskiwałaby energię? Bo skądś musiałaby, żeby jej odległość od Ziemi cały czas rosła, bez spadku prędkości... >Proszę przeliczyć taką sytuację. Z powierzchni Ziemi na równiku startuje rakieta. Leci on pionowo w górę na orbitę odległą o 100 km. >Na tej wysokości różnica pomiędzy siłą odśrodkową a grawitacji wynosi 9,49 m/ sek2.
Miano tej siły podałeś w jednostkach przyspieszenia [m/sek2]
>Jak Pan myśli, na korzyść której siły jest ta różnica?
Mimo błędu pytasz o siłę podając przyspieszenie.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >...To tak nie działa. Nawet ciężko mi tu wypunktować wszystkie błędy, jakie popełniasz. >Głównym błędem wydaje się być, że próbujesz sugerować, że prędkość styczna rakiety będzie niezmienna przy zmianach wysokości. Otóż nie będzie. W miarę wzrastania wysokości w locie swobodnym, prędkość będzie spadać. >Skąd w takim hipotetycznym locie rakieta zyskiwałaby energię? Bo skądś musiałaby, żeby jej odległość od Ziemi cały czas rosła, bez spadku prędkości...
Prawdopodobnie Henryk K. bazuje na modelu atomu Bohra, dla lepszego zrozumienia przedstawianego jako mini układ planetarny, co nie jest prawdą. Szuka jakiegoś uniwersum. Nie ma powiązania model atomu, z modelem kosmicznym mas krążących wokół jakiegoś ośrodka o większej grawitacji. Nie może być, bo w modelu atomu nie rozważamy mas, a tym samym inercji. Henryk K. więc nie zauważa i omija (może nieświadomie co by tylko świadczyło o jego kompletnej niewiedzy, a może robi to celowo) prawo zachowania energii i prawo zachowania momentu pędu, lub jeśli je zna, to celowo łamie. Dlatego nie jestem pewien czy nie prowokuje. Jeden z takich "myślicieli" został już zbanowany po raz który już (Krystian Hamerlik Konopka) z rzędu. Jego nie można było czytać po trzeźwemu. Moderator więc słusznie walczy o trzeźwość społeczeństwa w ten sposób.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | Najkrócej jak umiem: 1. Masz błędne wyobrażenie czym jest siła odśrodkowa, więc twój model jest nieprawidłowy od początku. 2. Przy tym modelu każda orbita byłyby niestabilna. Najmniejszy impuls wzdłuż promienia, spowodowałby różnicę między tak pojętą "siłą odśrodkową" a przyciąganiem grawitacyjnym i obiekt odleciałby w przestrzeń. Tym bardziej, że w miarę oddalania różnica by rosła. 3. Przy tym modelu, zasada zachowania energii jest naruszona. Nie trzeba żadnej pracy, żeby obiekt oddalał się w polu grawitacyjnym i w dodatku z przyśpieszeniem. 4. Niezależnie od tego, obliczenia są i tak błędne. Nie można liczyć drogi z ruchu jednostajnie przyśpieszonego, skoro wypadkowa siła (więc i przyśpieszenie) nie jest stała. 5. A tak w ogóle, to radialny impuls prędkości dla obiektu na orbicie kołowej, wprowadziłby obiekt na odpowiednią orbitę eliptyczną a nie wyższą kołową.
|
|
 | -2 na 4 | Henryk.K (2246 punktów) | >Najkrócej jak umiem: >1. Masz błędne wyobrażenie czym jest siła odśrodkowa, więc twój model jest nieprawidłowy od początku. Przypuszczam, bez fałszywej skromności, że należę do ludzi na tej planecie, którzy posiadają największe pojęcie o tym czym jest siła ośrodkowa.
>2. Przy tym modelu każda orbita byłyby niestabilna. Najmniejszy impuls wzdłuż promienia, spowodowałby różnicę między tak pojętą "siłą odśrodkową" a przyciąganiem grawitacyjnym i obiekt odleciałby w przestrzeń. Tym bardziej, że w miarę oddalania różnica by rosła. Widzę, że nie rozumie Pan idei tej koncepcji. Polega ona na tym, że siła grawitacji zmniejsza się w kwadracie odległości, a siła odśrodkowa proporcjonalnie. Siła odśrodko- wa powstała po zakończeniu przyspieszania rakiety wzdłuż promieni jest nieco większa. W miarę oddalania się różnica pomiędzy siłą grawitacji i odśrodkową maleje.
>3. Przy tym modelu, zasada zachowania energii jest naruszona. Nie trzeba żadnej pracy, żeby obiekt oddalał się w polu grawitacyjnym i w dodatku z przyśpieszeniem.
Proszę kręcić sznurkiem do końca którego przywiązany jest kamień. Siła odśrodkowa i odśrodkowa równoważą się wówczas. Następnie lekko popuszczać sznurek w dłoni. Kamień zacznie się oddalać, lecz będzie się nadal poruszał po obwodzie, tylko promień tego ruchu się zwiększy. Nie wykona Pan jednak żadnej pracy, która odsunęłaby kamień na dalszą odległość. Kamień będzie też oddalał się z przyśpieszeniem.
>4. Niezależnie od tego, obliczenia są i tak błędne. Nie można liczyć drogi z ruchu jednostajnie przyśpieszonego, skoro wypadkowa siła (więc i przyśpieszenie) nie jest stała. To prawda, przyjąłem do obliczeń wartość średniego przyspieszenia. Przypuszczam, że jego wartość w niewielkim stopniu będzie mniejsza od wartości wynikającej ze zmiany spowodowanej powolnym wzrostem promienia. Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby Pan wyprowadził na to wzór. Przydałby mi się do innych prac z fizyki.
>5. A tak w ogóle, to radialny impuls prędkości dla obiektu na orbicie kołowej, wprowadziłby obiekt na odpowiednią orbitę eliptyczną a nie wyższą kołową.
Jest to kolejne uproszczenie, ponieważ nie jest to instrukcja lotu na Marsa. Jest to tylko idea, realna jeno w Heliocentryźmie, czyli nigdzie.
|
|
|  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Przypuszczam, bez fałszywej skromności, że należę do ludzi na tej planecie, którzy posiadają największe pojęcie o tym czym jest siła ośrodkowa. Moje przypuszczenie (graniczące z pewnością) jest takie, że ma Pan bardzo blade pojęcię. >>2. Przy tym modelu każda orbita byłyby niestabilna. Najmniejszy impuls wzdłuż promienia, spowodowałby różnicę między tak pojętą "siłą odśrodkową" a przyciąganiem grawitacyjnym i obiekt odleciałby w przestrzeń. Tym bardziej, że w miarę oddalania różnica by rosła.
>Widzę, że nie rozumie Pan idei tej koncepcji. Rozumiem bardzo dobrze, dlatego mówię, że jest błedna.
>Proszę kręcić sznurkiem do końca którego przywiązany jest kamień. Siła odśrodkowa i odśrodkowa równoważą się wówczas. No właśnie. Koncepcja równoważących się sił odśrodkowej i dośrodkowej dowodzi braku pojęcia. To byłoby po prostu sprzeczne z Zasadami Dynamiki Newtona. Jeśli siły działające na ciało się równoważą, to nie ma mowy o ruchu kołowym. Co wg. Pana powoduje zakrzywienie ruchu kamienia, skoro siła dośrodkowa (naprężenia sznurka) jest zrównoważona przez odśrodkową? Wypadkowa jest zero a kamień zakręca. >Następnie lekko popuszczać sznurek w dłoni. Kamień zacznie się oddalać, lecz będzie się nadal poruszał po obwodzie, tylko promień tego ruchu się zwiększy. Nie wykona Pan jednak żadnej pracy, która odsunęłaby kamień na dalszą odległość. Kamień będzie też oddalał się z przyśpieszeniem. Czyli jak sznurek przetniemy, to kamień zacznie się oddalać wzdłuż dotychczasowego promienia i z przyśpieszeniem? Niestety łatwo stwierdzić, że to nieprawda.
>Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby Pan wyprowadził na to wzór. Przydałby mi się do innych prac z fizyki. Jedno z dwojga - albo Pan szuka jelenia co za Pana odwali robotę, albo brak Panu wiedzy aby to zrobić, więc o czym my tu mówimy?
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>No właśnie. Koncepcja równoważących się sił odśrodkowej i dośrodkowej dowodzi braku pojęcia. To byłoby po prostu sprzeczne z Zasadami Dynamiki Newtona. Jeśli siły działające na ciało się równoważą, to nie ma mowy o ruchu kołowym. Co wg. Pana powoduje zakrzywienie ruchu kamienia, skoro siła dośrodkowa (naprężenia sznurka) jest zrównoważona przez odśrodkową? Wypadkowa jest zero a kamień zakręca.
Zarzuca mi Pan ogromną ignorancję, lecz Powinien Pan wiedzieć, iż Zasady Dynamiki Newtona obowiązują jedynie dla układów inercyjnych, czyli takich, które poruszają się bez przyśpieszenia. Z tego wynika, że nic Pan nie rozumie. >>Następnie lekko popuszczać sznurek w dłoni. Kamień zacznie się oddalać, lecz będzie się nadal poruszał po obwodzie, tylko promień tego ruchu się zwiększy. Nie wykona Pan jednak żadnej pracy, która odsunęłaby kamień na dalszą odległość. Kamień będzie też oddalał się z przyśpieszeniem. >Czyli jak sznurek przetniemy, to kamień zacznie się oddalać wzdłuż dotychczasowego promienia i z przyśpieszeniem? Niestety łatwo stwierdzić, że to nieprawda. Kiedy sznurek przetniemy to kamień poleci stycznie do okręgu, po którym się obracał.
>Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby Pan wyprowadził na to wzór. Przydałby mi się do innych prac z fizyki. >Jedno z dwojga - albo Pan szuka jelenia co za Pana odwali robotę, albo brak Panu wiedzy aby to zrobić, więc o czym my tu mówimy? W zasadzie to jestem zainteresowany wzorem na wzrost pola grawitacyjnego powstałego w efekcie zbliżania się do siebie dwóch mas ( czarnych dziur). Nie chciałby Pan się dowiedzieć dlaczego powstają fale grawitacyjne? Nie należy być aż tak małostkowy, życie wcale nie jest takie długie. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >Zarzuca mi Pan ogromną ignorancję, lecz Powinien Pan wiedzieć, iż Zasady Dynamiki Newtona obowiązują jedynie dla układów inercyjnych, czyli takich, które poruszają się bez przyśpieszenia. Tak jest, i w związku z tym układ w któym obserwujemy kamień "z zewnątrz", czyli z pozycji w której nie doznajemy przyśpieszeń, jest układem inercjalnym. W tym układzie istnieje TYLKO siła napięcia sznurka, która powoduje zakrzywienie ruchu kamienia. Tym samym, pełni rolę siły dośrodkowej. Natomiast siły odśrodkowej tu NIE MA. Pojawia się ona jako siła bezwładności w układzie poruszającym się razem z kamieniem. Dokładnie tam, gdzie przyśpieszenie występuje. >Z tego wynika, że nic Pan nie rozumie. Śmiało powiedziane. I głupio.
>Kiedy sznurek przetniemy to kamień poleci stycznie do okręgu, po którym się obracał. Owszem i to po linii prostej, ale wg Pana nie powinien. Przecież siła dośrodkowa znika, a "odśrodkowa" pozostaje. Więc ruch po rozszerzającej się spirali byłby tu odpowiedzią. Opisane przez Pana popuszczanie sznurka, to przecież nic innego jak puszczanie go na moment i ponowne przytrzymanie. Skoro w takim przypadku działa Pańska "siła odśrodkowa", to dlaczego miałaby nie działać jeśli nie zatrzymamy ponownie sznurka? Przynajmniej przez chwilę powinna, co nie?
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>Zarzuca mi Pan ogromną ignorancję, lecz Powinien Pan wiedzieć, iż Zasady Dynamiki Newtona obowiązują jedynie dla układów inercyjnych, czyli takich, które poruszają się bez przyśpieszenia. >Tak jest, i w związku z tym układ w któym obserwujemy kamień "z zewnątrz", czyli z pozycji w której nie doznajemy przyśpieszeń, jest układem inercjalnym. W tym układzie istnieje TYLKO siła napięcia sznurka, która powoduje zakrzywienie ruchu kamienia. Tym samym, pełni rolę siły dośrodkowej. Natomiast siły odśrodkowej tu NIE MA. Pojawia się ona jako siła bezwładności w układzie poruszającym się razem z kamieniem. Dokładnie tam, gdzie przyśpieszenie występuje. >>Z tego wynika, że nic Pan nie rozumie. >Śmiało powiedziane. I głupio. >>Kiedy sznurek przetniemy to kamień poleci stycznie do okręgu, po którym się obracał. >Owszem i to po linii prostej, ale wg Pana nie powinien. Przecież siła dośrodkowa znika, a "odśrodkowa" pozostaje. Więc ruch po rozszerzającej się spirali byłby tu odpowiedzią. Opisane przez Pana popuszczanie sznurka, to przecież nic innego jak puszczanie go na moment i ponowne przytrzymanie. Skoro w takim przypadku działa Pańska "siła odśrodkowa", to dlaczego miałaby nie działać jeśli nie zatrzymamy ponownie sznurka? Przynajmniej przez chwilę powinna, co nie? Gdy puści Pan sznurek to tak jakby go odciął. Mówiłem o popuszczaniu. Można to sobie wyobrazić jakby sznurek ze sporym tarciem o dłoń równomiernie się wysuwał. Na rakietę działa przez cały czas siła przyciągania ziemskiego.
Kiedy jedzie Pan samochodem na zakręcie, to czuje Pan siłę dośrodkową czy odśrodkową? O sile dośrodkowej mogą dyskutować fizycy. Praktycznie ludzie maja do czynienia z siłą odśrodkową. Przez nią nawet sporo nas ginie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Zarzuca mi Pan ogromną ignorancję, lecz Powinien Pan wiedzieć, iż Zasady Dynamiki Newtona obowiązują jedynie dla układów inercyjnych, czyli takich, które poruszają się bez przyśpieszenia. >>Tak jest, i w związku z tym układ w któym obserwujemy kamień "z zewnątrz", czyli z pozycji w której nie doznajemy przyśpieszeń, jest układem inercjalnym. W tym układzie istnieje TYLKO siła napięcia sznurka, która powoduje zakrzywienie ruchu kamienia. Tym samym, pełni rolę siły dośrodkowej. Natomiast siły odśrodkowej tu NIE MA. Pojawia się ona jako siła bezwładności w układzie poruszającym się razem z kamieniem. Dokładnie tam, gdzie przyśpieszenie występuje. >>>Z tego wynika, że nic Pan nie rozumie. >>Śmiało powiedziane. I głupio. >>>Kiedy sznurek przetniemy to kamień poleci stycznie do okręgu, po którym się obracał. >>Owszem i to po linii prostej, ale wg Pana nie powinien. Przecież siła dośrodkowa znika, a "odśrodkowa" pozostaje. Więc ruch po rozszerzającej się spirali byłby tu odpowiedzią. Opisane przez Pana popuszczanie sznurka, to przecież nic innego jak puszczanie go na moment i ponowne przytrzymanie. Skoro w takim przypadku działa Pańska "siła odśrodkowa", to dlaczego miałaby nie działać jeśli nie zatrzymamy ponownie sznurka? Przynajmniej przez chwilę powinna, co nie? > Gdy puści Pan sznurek to tak jakby go odciął. Mówiłem o popuszczaniu. Można to sobie wyobrazić jakby sznurek ze sporym tarciem o dłoń równomiernie się wysuwał. >Na rakietę działa przez cały czas siła przyciągania ziemskiego. >Kiedy jedzie Pan samochodem na zakręcie, to czuje Pan siłę dośrodkową czy odśrodkową? >O sile dośrodkowej mogą dyskutować fizycy. Praktycznie ludzie maja do czynienia z siłą odśrodkową. Przez nią nawet sporo nas ginie.
Bez gniewu ale to denny przykład. Jeśli tego nie rozumiesz to tylko znaczy, że nic nie rozumiesz szanowny kolego forumowiczu, bo rozmawiamy o sprawach już kosmicznych, a nie przypadkach drogowych.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | yłby tu odpowiedzią. Opisane przez Pana popuszczanie sznurka, to przecież nic innego jak puszczanie go na moment i ponowne przytrzymanie. Skoro w takim przypadku działa >Bez gniewu ale to denny przykład. Jeśli tego nie rozumiesz to tylko znaczy, że nic nie rozumiesz szanowny kolego forumowiczu, bo rozmawiamy o sprawach już kosmicznych, a nie przypadkach drogowych. > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Niech Pan nie lekceważy kamienia na sznurku, ponieważ w nim jest sęk i to spory. Podobny sęk można odkryć jeszcze w wirującym na sznurku wiaderkiem z wodą. Ten to jest już stuprocentowa nauka na najwyższym światowym poziomie. Także proszę nie lekceważyć.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Niech Pan nie lekceważy kamienia na sznurku, ponieważ w nim jest sęk i to spory.
Czy kamień z sękiem czy bez sęku. Przecież wyraźnie mówisz o starożytnych żołnierzach - procarzach. Jaką analogię tu widzisz porównując do swobodnego lotu w przestrzeni gdzie takiego sznurka między rakietą a Ziemią nie ma. Umownym sznurkiem jest grawitacja Ziemi. Jak więc ją usuniesz/zaekranujesz rakietę, by zareagowała siła odśrodkowa? Czy Ty masz choć troszkę wyobraźni?
>Podobny sęk można odkryć jeszcze w wirującym na sznurku wiaderkiem z wodą. Ten to jest >już stuprocentowa nauka na najwyższym światowym poziomie.
Znów piszesz o sportowym miotaczu w dyscyplinie rzutu młotem. Równie dobrze możesz analizować w ten sposób działanie katapulty.
>Także proszę nie lekceważyć.
Pierwej przestań pouczać, bo sam depczesz tę naukę na najwyższym światowym poziomie. To się nie ma nijak do lotu swobodnego rakiety. Nie zastanowiłeś się nigdy, że nikt nie korzysta z takiego pomysłu, a przecież już tyle śmiecia ludzkiej produkcji krąży już wokół Ziemi.? Odpowiedz sobie sam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >Jest to kolejne uproszczenie, ponieważ nie jest to instrukcja lotu na Marsa. >Jest to tylko idea, realna jeno w Heliocentryźmie, czyli nigdzie. Co ma do tego heliocentryzm ?! Dla opisanej przez Pana sytuacji nie ma znaczenia nawet istnienie Słońca, a co dopiero jego ruch względem Ziemi czy odwrotnie. Ziemia mogłaby być samotna we Wszechświecie, i co by to zmieniło w doświadczeniu? Nic.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Dla opisanej przez Pana sytuacji nie ma znaczenia nawet istnienie Słońca, a co dopiero jego ruch względem Ziemi czy odwrotnie. Ziemia mogłaby być samotna we Wszechświecie, i co by to zmieniło w doświadczeniu? Nic. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
Oczywiście,że tak. Zachęcam do pójścia o krok dalej.
|
|
| chillyshotorbitus (729 punktów) | "Nie wiem czy dobrze kombinuje", ale ten i rowniez przedstawiane zagadnienie dotyczyce wahadla Faucalta PROBLEM ZE ZIEMIA JEST JAKBY NIEZALEZNA OBRACAJACA SIE KULKA W JEDNYM WIELKIM UKLADZIE INERCJALNYM - NIESKONCZONEJ ARENIE "CZASOPRZESTRZENI" (zrodlo paradoksu) (takie wlasnie ROZUMIENIO-MYSLENIE rzeczywistosci WYMUSZA obowiazujacy model rozumienia OTW tworzac i opisujac jedna wielka wspolna dla wszystkich arene przestrzeni) W takim wszechswiecie(o ile by naprawde istnial) rzeczywiscie sens maja argumenty ze rakieta startujaca pionowo (kazdy obiekt ktory odrywa sie od Ziemi) "ucieka niejako od obracajacej sie planety". z czego pozniej wynika cala lista smiesznosci Albo jesli powiedzmy cos unosi sie za pomoca odpychania elektromagnesow ..to rzecz ta powinna "caly sie czas jakby zeslizgiwac/spadac" gdyz Ziemia NIEZALEZNIE KRECI SIE OD ROWNIEZ NIEZALEZNEJ PRZESTRZENI (pojawia sie kwestia "a jak to jest z powietrzem" ..kula kreci sie niezaleznie wiec jak "wleczone" sa gazy) Z tych samych powodow mysle wynikaja pytania i problemy tzw "plaskoziemcow". (bylo panu Heniowi tlumaczone nie raz nie dwa ..poki co ciezkie klapy zaslaniaja widzenie  ) TO SKONCENTROWANE I WIRUJACE JADRO PLANETY WYTWARZA NIEZALEZNE - INERCJALNE POLE PRZESTRZENI, ktore jest niczym innym jak ETERM ktorego znow poszukuje dr Romcio S(TE) (w tym wypadku czyms rzeczywistym - materialnym -> AKTYWNYM polem wytwarzanym(to ciagle oddzialywanie < czy odpychanie hmm >) ze sciskanej wirujacej materii). [tysz wyjasniane bylo ..ale gdzie tam prawdziwy naukowiec woli wirtualne, bezprzyczynowe matematyczne statyczno-nieskonczonosci] W nauce panuje zasada ze jesli model opisany jest prawidlowo, wyjasnia cale szeregi obserwacji, niescislosci.
O ile zas jest blednym watpliwosci, paradoksy(glupote) bedzie mnozyc, przy czym zaznaczyc nalezy ze rozumienie swiata nie posunie chocby o szczebelek.Kolejna zas zasada logika ..jest oczywisty fakt(nie ma innej mozliwosci) ze wszystko co nieznane, straszne, niewidzialne.. (mowimy tu wylacznie o fizyce - nauce empirycznej w sensie dotyczacej rzeczywistych relacji ze swiatem) ..wszelkie byto-pojecia jak czas, przestrzen, eter(nosnik), sily odpychajace galaktyki-ciemne energie, sily spajajace galaktyki(TA SAMA ZASADA CO POWYZEJ WYJASNIA DLACZEGO GALAKTYKI SA BABLEM PRZESTRZENNYM, A NIE PYLEM [ktory wg znawcow powinien sie rozleciec w nieskonczonej pustce] UMIESZCZONYM W JEDNYM EINSTEINOWSKIM NIESKONCZONYM UKLADZIE INERCJALNYM - ciemne materie) ...wyjasnione moze zostac jedynie przy pomocy JEDYNEGO DOSTEPNEGO CZYNNIKA OBECNEGO W REALNYM KOSMOSIE CZYLI MASIE LICZY SIE TYLKO MASA I NIC INNEGO NIE MA I NIE BEDZIE(kazdy kto logicznie, a przede wszystkim RACJONALNIE rozumuje powinien miec tego swiadomosc, tak zadecydowaly niebiosa i nikt ani nic tego nie zmieni) .
|
|
 | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
> Nie rozumiem, dlaczego Pan przypisuje mnie skłonności płaskoziemcze. Jak mnie pamięć nie myli, to odrzucałem zdecydowanie takie sugestie. Jestem świadomy, iż wyjaśnienie zjawiska powstawania masy jest nieodzowne dola skierowania fizyki na właściwe tory. Pole Higgsa jest to kolejne brnięcie w absurdy niewiedzy.
|
|
|  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >> >Nie rozumiem, dlaczego Pan przypisuje mnie skłonności płaskoziemcze. Jak mnie pamięć nie myli, to odrzucałem zdecydowanie takie sugestie. >Jestem świadomy, iż wyjaśnienie zjawiska powstawania masy jest nieodzowne dola skierowania fizyki na właściwe tory. Pole Higgsa jest to kolejne brnięcie w absurdy niewiedzy.
Naprawdę współczuję. Bo to klęska, mój panie.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>>>Nie rozumiem, dlaczego Pan przypisuje mnie skłonności płaskoziemcze. Jak mnie pamięć nie myli, to odrzucałem zdecydowanie takie sugestie. >>Jestem świadomy, iż wyjaśnienie zjawiska powstawania masy jest nieodzowne dola skierowania fizyki na właściwe tory. Pole Higgsa jest to kolejne brnięcie w absurdy niewiedzy. >Naprawdę współczuję. Bo to klęska, mój panie. > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Jakże jesteście przywiązani do tej Ziemi. Widzę, że uważacie za herezję znalezienie sposobu na poszybowanie w Kosmos. Zew wolności i przestrzeni jest wam zupełnie obcy. Po zbudowaniu pierwszej lokomotywy wielu światłych ludzi epoki uważało że jazda z taką prędkością jest śmiertelna dla człowieka. Podobnie uważano, iż lot balonem jest niemożliwy i niebezpieczny. A samolot, który jest cięższy od powietrza również był absurdem.
Wcześniejsza moja odpowiedź znowu opuściła się kilka pozycji w dół. Coś mi się wydaje, że portal wymaga renowacji.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>>>Nie rozumiem, dlaczego Pan przypisuje mnie skłonności płaskoziemcze. Jak mnie pamięć nie myli, to odrzucałem zdecydowanie takie sugestie. >>>Jestem świadomy, iż wyjaśnienie zjawiska powstawania masy jest nieodzowne dola skierowania fizyki na właściwe tory. Pole Higgsa jest to kolejne brnięcie w absurdy niewiedzy. >>Naprawdę współczuję. Bo to klęska, mój panie. >> Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność. >Jakże jesteście przywiązani do tej Ziemi. Widzę, że uważacie za herezję znalezienie sposobu na poszybowanie w Kosmos. Zew wolności i przestrzeni jest wam zupełnie obcy. >Po zbudowaniu pierwszej lokomotywy wielu światłych ludzi epoki uważało że jazda z taką prędkością jest śmiertelna dla człowieka. Podobnie uważano, iż lot balonem jest niemożliwy i niebezpieczny. A samolot, który jest cięższy od powietrza również był absurdem.
Widzisz, bo istniała niewidzialna bariera utworzona bazie ksenofobii i niskiego poziomu edukacji, tworząca poczucie lęku przed nieznanym. Trzeba było pierwej się powoli i systematycznie oswajać, co było utrudnione przez ingerencję urzędników Pana Boga.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >> >Nie rozumiem, dlaczego Pan przypisuje mnie skłonności płaskoziemcze. Jak mnie pamięć nie myli, to odrzucałem zdecydowanie takie sugestie.
A gdzie to napisałem??
>Jestem świadomy, iż wyjaśnienie zjawiska powstawania masy jest nieodzowne dola skierowania fizyki na właściwe tory. Pole Higgsa jest to kolejne brnięcie w absurdy niewiedzy.
Czy to jakiś nowy wątek, bo wydaje mi się że zacząłeś od tematu siły odśrodkowej mogącej być wykorzystanej jak napęd rakietowy w układzie heliocentrycznym?. Przyznaj, że dałeś popisową plamę, z której nawet trudno sobie pokpiwać, jako że to tragedia.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Czy to jakiś nowy wątek, bo wydaje mi się że zacząłeś od tematu siły odśrodkowej mogącej być wykorzystanej jak napęd rakietowy w układzie heliocentrycznym?. >Przyznaj, że dałeś popisową plamę, z której nawet trudno sobie pokpiwać, jako że to tragedia. > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Bardzo proszę o unaocznieni mi, na czym ten błąd polega.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Czy to jakiś nowy wątek, bo wydaje mi się że zacząłeś od tematu siły odśrodkowej mogącej być wykorzystanej jak napęd rakietowy w układzie heliocentrycznym?.> >Przyznaj, że dałeś popisową plamę, z której nawet trudno sobie pokpiwać, jako że to tragedia.> Bardzo proszę o unaocznieni mi, na czym ten błąd polega.Czytając Twoje popisy erudycji, czytałem także co i inni pisali. #1. Pierwsza moja uwaga tyczyła, byś wrócił do historii odpowiedzi na Twój wątek. Widzę, że tego nie zrobiłeś, bo gdybyś zrobił tego żądania by nie było. (Tak myślę.) #2. "Uxbridge" zdeklasował Twoją umiejętność operowania matematyką i fizyką także. Wypunktował Twoje błędy też. Nie widzisz, bo nie wróciłeś retrospektywnie do historii swoich wypowiedzi. #3. "Ebvalaim" wykazał, że przyjąłeś złe założenia do przewodu opartego na swoich wyliczeniach. Curiosum to: Cytat:Po prawie 26 godzinach rakieta dotrze do orbity Księżyca. Efekt jest wręcz spektakularny, ponieważ zużyje jedynie tyle energii, ile jest potrzebne do wyniesienie rakiety na wysokość 50 km. nad powierzchnią Ziemi. Cytat:Wykorzystanie tej metody skróciłoby podróż na Marsa do 102 godzin. Rakieta osiągnęłaby prędkość wynoszącą 425 km./s No cudownie. 102 godziny to jakby nie patrząc (102/24=4,25 doby ziemskiej). Z jakim przyspieszeniem widzisz osiągnąć tą prędkość? Czy potencjalni astronauci wytrzymają przeciążenia? Tylko......jak ją wyhamujesz by wylądowała? Też jakąś siłą odśrodkową? Zauważ, że rakieta powoli się dostaje pod wpływ grawitacji Marsa, a więc będzie przyspieszać. A jak taka rakieta może powrócić? Też na tej zasadzie? Oj chciałoby się za darmo tak latać. No przy Twojej matematyce i Twoich założeniach, wszystko jest możliwe. #4. "salek" zdeklasował Twój przykład z samolotem lecącym lotem nurkowym. #5. "Wenancjusz" zwrócił Tobie uwagę, że całkowicie pominąłeś prawo zachowania momentu pędu.(Przykład układ Ziemia-Księżyc). Nawet zlekceważyłeś trafną uwagę "uxbridge'a" Cytat:Energia całkowita (tu: kinetyczna plus potencjalna) ciała musi być stała o ile silniki są wyłączone. Energia potencjalna rośnie wraz z oddalaniem się ciała od centrum pola. Więc energia kinetyczna nie może rosnąć a musi maleć. To łatwo zaobserwować przy orbitach eliptycznych, zresztą w ruchu parabolicznym i hiperbolicznym też. Im bliżej centrum, tym prędkość większa i odwrotnie. To co bynajmniej czytali Twoi rozmówcy i być może i inni forumowicze, w opinii (nie ma żadnej pozytywnej) wszystkich odpowiadających wypadłeś bledziutko, czytaj negatywnie. Chcę tylko przytoczyć niektóre Twoje genialne wypowiedzi. Henryk K. do Wenancjusza Cytat:Nie ma siły stycznej, jest tylko prędkość styczna,a tą nabrała rakieta podczas wznoszenia się na orbitę 40 km. nad Ziemią. Ponieważ w Kosmosie nie występuje tarcie to ona się nie zmienia. Siła odśrodkowa wraz z oddalaniem się rakiety od Ziemi maleje, lecz wolniej od siły grawitacji. Wiesz w czym problem? Rakietę wynosisz pionowo w stosunku do powierzchni Ziemi. rakieta dociera na żądaną orbitę i wyłączasz siniki. Rakieta natychmiast zaczyna spadać na Ziemię. No to jej lotem sterujemy tak, by układała się zbliżając do proponowanej obity stopniowo, więc jej prędkość jest sumą geometryczną sił złożonych z prędkości wznoszenia i prędkości już stycznej a więc wywołuje ją jakaś siła, nadając przyspieszenie styczne. Działanie tej siły ustaje z chwilą wyłączenia silnika. Cytat:Rakieta po starcie prostopadłym do Ziemi, kiedy osiągnie wysokość około 10 km. zaczyna stopniowo odchylać swój lot od kierunku pionowego ku horyzontowi. Dlaczego tak robi to powinien Pan rozumieć. Trwa to aż do wysokości 170 km, kiedy jej oś ustawia się równolegle do horyzontu, lub jak kto woli prostopadle do promienia Ziemi. No to jak widzisz gwałtowne zatrzymanie rakiety już ustawionej w czasie lotu i nadanie jej prędkości liniowej? Przecież dotąd leciała prostopadle do powierzchni Ziemi. Bez siły stycznej, bez przyspieszenia stycznego? Uxbridge'owi odpowiadasz: Cytat:Zarzuca mi Pan ogromną ignorancję, lecz Powinien Pan wiedzieć, iż Zasady Dynamiki Newtona obowiązują jedynie dla układów inercyjnych, czyli takich, które poruszają się bez przyśpieszenia. Z tego wynika, że nic Pan nie rozumie. Czyżby w układach nieinercjalnych zasady mechaniki Newtonowskiej nie obowiązywały?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | >> >Nie rozumiem, dlaczego Pan przypisuje mnie skłonności płaskoziemcze. Jak mnie pamięć nie myli, to odrzucałem zdecydowanie takie sugestie. >Jestem świadomy, iż wyjaśnienie zjawiska powstawania masy jest nieodzowne dola skierowania fizyki na właściwe tory. Pole Higgsa jest to kolejne brnięcie w absurdy niewiedzy.
A ja nie rozumiem skad tak niefortunna i nietrafna ocena. Mam swiadomosc ze nie twierdzi Pan iz Ziemia jest plaska(choc byc moze i to zalezy "od interpretacji"/perpektywy/skali wielkosci w ktorej sie znajdujemy itp "warunkow poczatkowych"). Oczywiscie chodzi o pewne problemy, zjawiska, argumenty ktore przedstawil rowniez kolega biegun ze sprzeczne sa one z obserwacjami, a nierzadko logika.
Swiat poprostu zachowuje sie inaczej niz powinien, jesli zalozyc wlasnie ARENE = PRZESTRZEN JAKO JEDEN WIELKI NIEZALEZNY STATECZNO-STATYCZNY UKLAD INERCJALNY(to cos hipotetyczno-nielogiczne co nie istnieje, a czego poszukuje pod inna nazwa rowniez dr Roman) W KTORYM NIEZALEZNIE OD "pustej" PRZESTRZENI OBRACAJA SIE PLANETY PILECZKI.
(jest to ni mniej ni wiecej jak wlasnie obowiazujacy dzis model nieskonczonej przestrzeni einsteinowskiej, w ktorej niezaleznie dokonuje sie kinetyczna mechanika newtonowska)
W takim ukladzie kazdy rzucony pionowo obiekt (jesli przestrzen wokol planety nie obraca sie wraz z nia sama), nigdy opasc nie powinien w tym samym miejscu (gdyz ziemia sie obraca).. i tu przykladowo gdy sie blizej przyjrzec wiatr w zagle rzeczywiscie zyskuja uzasadnione argumenty tzw plaskoziemcow, czy przedstawiony problem wahadla Faucalta.
Zas sprzecznosci logiczno-obserwacyjne wynikajace z obowiazujacego dogmatu OTW moze wytlumaczyc jedynie zalozenie/model w ktorym przestrzen - POLE SILOWE wokol planety porusza sie i obraca wraz jej jadrem...co jest kolejnym potwierdzeniem iz PRZESTRZEN NIE WZIELA SIE Z NIKAD I NIE JEST NIESKONCZONA, A ROWNIEZ SAMA ROWNIEZ MUSI MIEC PRZYCZYNE, KTORA JEST WIRUJACA MASA (jedyny czynnik empiryczny/rzeczywisty obecny w kosmosie).
Te samo rozwiazanie dotyczy problemu "nierozpadajacych sie galaktyk", ktore "kreca sie jakby cale byly w balonie przestrzennym", a nie w jednym wielkim inercjalnym ukladzie nieskonczonej przestrzeni OTW (w tym modelu powinny sie rozpasc pod wplywem sily odsrodkowej).
Pytanie skad sie wziela masa ktora wytworzyla wszechswiat jaki widzimy, nie jest pytaniem do fizyka, a bardziej teologa.
Fizyk zajmuje sie wylacznie relacjami pomiedzy zjawiskami empirycznymi.
.
|
|
 | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
Kiedy Teoria Heliocentryczna zostanie odrzucona to dopiero rozpoczną się poważne prace nad nową teorią. Nie stanie się to już teraz, ponieważ siły które ją wprowadziły nie zgodzą się na to. Będzie to jednak miało miejsce szybciej niż przewidujemy. Płaska ziemia jest to najprymitywniejsza teorii ze wszystkich. Można ją podważyć w wielu miejscach bez specjalnego wysiłku intelektualnego.
|
|
3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | Spróbuję przekonać Pana gdzie leży podstawowy błąd w obliczeniach, który powoduje pojawienie się tu tego absurdu z napędem bezenergetycznym. Niespecjalnie wierzę w sukces, bo Pana intuicja matematyczna jest słaba (o fizycznej nie wspominając) ale niech to będzie pro publico bono. Zachowam tu nawet koncepcję siły "odśrodkowej" działającej w układzie inercjalnym, bo choć to bzdura, to błąd obliczeniowy leży gdzie indziej. Wychodząc z tej stabilnej orbity kołowej, na której "SO" jest równa grawitacji. Prędkość całkowita Vc jest równa stycznej Vs (tangencjalnej) a radialna Vr wynosi zero. W pewnej chwili pojawia się składowa radialna. Dla uproszczenia przyjmijmy, że niemal natychmiast ma ona jakąś znaczącą wartość. W tym momencie Vc przestaje się równać Vs i tym samym, przestaje być prostopadła do promienia. Ruch PRZESTAJE być kołowy a zaczyna być eliptyczny/paraboliczny/hiperboliczny zależnie od wartości Vr. W tym samym momencie, składowa Vs która jak Pan słusznie zauważa, nie ulega zmianie, przestaje pełnić rolę tangencjalnej. Bo już nie jest prostopadła do nowego toru ruchu. "Nowa" Vs jest mniejsza od "starej" Vs ponieważ tylko część "starej" Vs jest obecnie prostopadła do toru ruchu i działa wzdłuż promienia. Wobec tego, wzór na wartość "siły odśrodkowej" który Pan stosuje - mVs^2/r, nie może zawierać "starej" Vs a "nową" mniejszą. Dlatego wychodzi Panu bzdura. Przy czym oczywiście rozważamy to z małego wycinka czasu. Z ciągłą zmianą promienia zmienia się grawitacja, czyli zmienia się Vr. Ta zmienia Vc, tor ruchu i poprzez obrót wprowadza zmienioną składową Vs. Z tych zależności można wyprowadzić wzór na krzywą trajektorii w zależności od początkowej prędkości Vc i odległości R. Wyjdzie równanie elipsy, paraboli bądź hiperboli. To są żmudne obliczenia i nigdy nie chciało mi się ich w pełni dokonać. Zresztą zrobił to Newton, pokazując jak pojawiają się prawa Keplera. Niejako "przy okazji" musiał stworzyć rachunek różniczkowy. Wielki dydaktyk Feynmann pokazał, jak można to zrobić używając elementarnej matematyki, ale zajęło mu to kilkadziesiąt stron.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | >Spróbuję przekonać Pana gdzie leży podstawowy błąd w obliczeniach, który powoduje pojawienie się tu tego absurdu z napędem bezenergetycznym. >Niespecjalnie wierzę w sukces, bo Pana intuicja matematyczna jest słaba (o fizycznej nie wspominając) ale niech to będzie pro publico bono. >Zachowam tu nawet koncepcję siły "odśrodkowej" działającej w układzie inercjalnym, bo choć to bzdura, to błąd obliczeniowy leży gdzie indziej. >Wychodząc z tej stabilnej orbity kołowej, na której "SO" jest równa grawitacji.
Krótko mówiąc uważa Pan i Faynmann, że moja koncepcja jest błędna, ponieważ ruch wypadkowy rakiety będzie odbywał się po jednej z krzywych: paraboli, hiperboli lub elipsie. Ja także uważam, iż droga rakiety będzie jedną z tych krzywych, nic więcej. Proszę jednak rozważyć lot paraboliczny samolotu, podczas którego uzyskuje się zerową grawitację. Skoro grawitacja jest zerowa, to siła odśrodkowa musi być taka sama jak grawitacji. Samolot porusza się po para-boli od wysokości 7500 m. do 8500 m. nad ziemią. Całe to szczęście trwa niedługo, tylko 20 sekund, ale jest realne. Kiedy samolot porusza się ku górze, to jego prędkość maleje od 180,6m/s do 108,3 m/s. W trakcie pikowania ku ziemi, rośnie od 108,3 m/s do 180,6 m/s. Prędkość obwodowa zapewniająca równowagę pomiędzy siłą odśrodkową i grawitacji wynosi na tej wysokości 7906,5 m/s. Można jednak wykorzystywać prawa fizyki do naszych celów.
|
|
|  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Proszę jednak rozważyć lot paraboliczny samolotu, podczas którego uzyskuje się zerową grawitację. Skoro grawitacja jest zerowa, to siła odśrodkowa musi być taka sama jak grawitacji.
Głupolisz, przyjacielu. Tam pojawia się nieważkość, ponieważ - upraszczając nieco - samolot spada.
|
|
| |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>Proszę jednak rozważyć lot paraboliczny samolotu, podczas którego uzyskuje się zerową grawitację. Skoro grawitacja jest zerowa, to siła odśrodkowa musi być taka sama jak grawitacji. >Głupolisz, przyjacielu. Tam pojawia się nieważkość, ponieważ - upraszczając nieco - samolot spada.
Delikatnie mówiąc rozmija się Pan z faktami. Przez ierwszą połowę lotu samolot się wznosi do góry, a dopiero w drugiej opada.
|
|
| | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >>>Proszę jednak rozważyć lot paraboliczny samolotu, podczas którego uzyskuje się zerową grawitację. Skoro grawitacja jest zerowa, to siła odśrodkowa musi być taka sama jak grawitacji. >>Głupolisz, przyjacielu. Tam pojawia się nieważkość, ponieważ - upraszczając nieco - samolot spada. >Delikatnie mówiąc rozmija się Pan z faktami. Przez pierwszą połowę lotu samolot się wznosi do góry, a dopiero w drugiej opada. ..czyli jednak się nie rozmijam.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
>>>Głupolisz, przyjacielu. Tam pojawia się nieważkość, ponieważ - upraszczając nieco - samolot spada. >>Delikatnie mówiąc rozmija się Pan z faktami. Przez pierwszą połowę lotu samolot się wznosi do góry, a dopiero w drugiej opada...czyli jednak się nie rozmijam. > Skoro nie dostrzega Pan różnicy pomiędzy opadaniem i wznoszeniem się samolotu, to najprawdopodobniej nie posiada Pan czucia grawitacyjnego. Pierwszy raz w życiu natknąłem się na taki przypadek medyczny.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | >Skoro nie dostrzega Pan różnicy pomiędzy opadaniem i wznoszeniem się samolotu, to najprawdopodobniej nie posiada Pan czucia grawitacyjnego. Już nie tylko fizyka, ale i dekodowanie języka polskiego najwyraźniej również waszmościa przerasta...
>Pierwszy raz w życiu natknąłem się na taki przypadek medyczny. ..to zupełnie jak pańska znajomość elementarnej fizyki - to właściwie również przypadek medyczny.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
>>>Głupolisz, przyjacielu. Tam pojawia się nieważkość, ponieważ - upraszczając nieco - samolot spada. >>Delikatnie mówiąc rozmija się Pan z faktami. Przez pierwszą połowę lotu samolot się wznosi do góry, a dopiero w drugiej opada...czyli jednak się nie rozmijam. > Widzę, że wkradło się pewne nieporozumienie. Parabola, po której porusza się samolot jest skierowana wierzchołkiem ku górze. Lot z zerową grawitacją odbywa się po wierzchołku paraboli, po obu stronach jej osi symetrii. Na początku wznosi się on w górę i zerowa grawitacja występuje. Kiedy po minięciu osi i przekroczeniu najwyższego położenia opada w dół, to zerowa grawitacja nadal trwa.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | Ach, tak.. czy zatem na etapie wznoszenia owa nieważkość panuje cały czas zaczynając od lotu poziomego czy zaczyna się w jakimś szczególnym momencie?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >Ach, tak.. czy zatem na etapie wznoszenia owa nieważkość panuje cały czas zaczynając od lotu poziomego czy zaczyna się w jakimś szczególnym momencie? > Ten lot jest tak naprawdę rzutem ukośnym. Czyli swobodnym spadkiem, mimo że występuje etap wznoszenia. Podczas całego tego manewru, grawitacja jest zerowa jak to w spadku swobodnym. Podobnie by się rzecz miała po wyrzuceniu do góry windy bez okien. Pasażer, po zaprzestaniu działania napędu, będzie odczuwał stan nieważkości aż do momentu uderzenia w ziemię. I w żaden sposób nie będzie nmógł stwierdzić, kiedy winda się wznosi a kiedy opada. W przypadku lotu, ciąg silników zapobiega hamowaniu od oporu powietrza i w rezultacie trajektoria odpowiada rzutowi ukośnemu w próźni. Ale oczywiście Henryk mówiąc o równowadze między siłą grawitacji a odśrodkową nie ma racji. Tzn. miałby, gdyby rozpatrywał sytuację z pozycji samolotu i jego pasażerów. Choć to niewygodny układ odniesienia. Ale ok, grawitacja ciągnie pasażera w dół, siła odśrodkowa w górę. Wypadkowa zero, więc ludek porusza się jednostajnie (lub stoi), bez przyśpieszeń. Ale tylko względem kabiny. Niemniej, patrząz z "zewnątrz", czyli punktu widzenia ukłądu inercjalnego, nic takiego się nie dzieje. Samolot "rzucony" swobodnie porusza się po trajektorii parabolicznej, bo grawitacja cały czas "ciągnie" jego wektor prędkości w dół (zwiększając długość/wartość przy okazji). A nieważkość to efekt faktu, że pasażerowie podróżują swobodnie po tej samej trajektorii, nie doznając żadnej interakcji z samolotem. Dokładnie tak samo jest z nieważkością na orbicie.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) |
Ty to wiesz i ja to wiem. A trol Heniek rżnie głupa, że nie wie, więc popsułeś mu zabawę - a mógł pobalansować jeszcze trochę pomiędzy głupoleniem a odkrywaniem, że woda jednak nie płynie pod górę przez siłę odśrodkową.. a tu objaśnione, zaklepane. Ech..
> ..między siłą grawitacji a odśrodkową nie ma racji. Tzn. miałby, gdyby rozpatrywał sytuację z pozycji samolotu i jego pasażerów.
Też nie miałby. To nie 'siła odśrodkowa' (cokolwiek to jest), tylko bezwładność. Ciąg dalszy opisałeś dalej sam - grawitacja z punktu widzenia pasażerów praktycznie zanika i nie wynika to z zakrzywienia toru lotu.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >Ty to wiesz i ja to wiem. A trol Heniek rżnie głupa, że nie wie, więc popsułeś mu zabawę - a mógł pobalansować jeszcze trochę pomiędzy głupoleniem a odkrywaniem, że woda jednak nie płynie pod górę przez siłę odśrodkową.. a tu objaśnione, zaklepane. Ech.. >> ..między siłą grawitacji a odśrodkową nie ma racji. Tzn. miałby, gdyby rozpatrywał sytuację z pozycji samolotu i jego pasażerów. >Też nie miałby. To nie 'siła odśrodkowa' (cokolwiek to jest), tylko bezwładność. Ciąg dalszy opisałeś dalej sam - grawitacja z punktu widzenia pasażerów praktycznie zanika i nie wynika to z zakrzywienia toru lotu.
A czym jest siła odśrodkowa, jeśli nie bezwładnością. Ponieważ bardzo obniżył Pan poziom debaty, dlatego dla mnie Pan już nie bierze w niej udziału.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | salek (4701 punktów) | > A czym jest siła odśrodkowa, jeśli nie bezwładnością.Zatem poddałeś waść pod debatę możliwość dolecenia na księżyc przez umieszczenie obiektu na pewnej niewielkiej wysokości - wyłącznie dzięki bezwładności.  Gdyby tak było - nie byłoby problemu tzw. kosmicznych śmieci. Każda duperela pozostawiona na orbicie z czasem odpłynęłaby sobie w siną dal. > Ponieważ bardzo obniżył Pan poziom debaty, dlatego dla mnie Pan już nie bierze w niej udziału.Nie sądziłem, że jest nad czym debatować.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > >Ach, tak.. czy zatem na etapie wznoszenia owa nieważkość panuje cały czas zaczynając od lotu poziomego czy zaczyna się w jakimś szczególnym momencie?> >> Ten lot jest tak naprawdę rzutem ukośnym. Czyli swobodnym spadkiem, mimo że występuje etap wznoszenia. Podczas całego tego manewru, grawitacja jest zerowa jak to w spadku swobodnym.> Podobnie by się rzecz miała po wyrzuceniu do góry windy bez okien. Pasażer, po zaprzestaniu działania napędu, będzie odczuwał stan nieważkości aż do momentu uderzenia w ziemię. I w żaden sposób nie będzie nmógł stwierdzić, kiedy winda się wznosi a kiedy opada.> W przypadku lotu, ciąg silników zapobiega hamowaniu od oporu powietrza i w rezultacie trajektoria odpowiada rzutowi ukośnemu w próźni.> Ale oczywiście Henryk mówiąc o równowadze między siłą grawitacji a odśrodkową nie ma racji. Tzn. miałby, gdyby rozpatrywał sytuację z pozycji samolotu i jego pasażerów. Choć to niewygodny układ odniesienia. Ale ok, grawitacja ciągnie pasażera w dół, siła odśrodkowa w górę. Wypadkowa zero, więc ludek porusza się jednostajnie (lub stoi), bez przyśpieszeń. Ale tylko względem kabiny.> Niemniej, patrząz z "zewnątrz", czyli punktu widzenia ukłądu inercjalnego, nic takiego się nie dzieje. Samolot "rzucony" swobodnie porusza się po trajektorii parabolicznej, bo grawitacja cały czas "ciągnie" jego wektor prędkości w dół (zwiększając długość/wartość przy okazji). A nieważkość to efekt faktu, że pasażerowie podróżują swobodnie po tej samej trajektorii, nie doznając żadnej interakcji z samolotem. Dokładnie tak samo jest z nieważkością na orbicie.> Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...> Jest tylko jeden problem, przez połowę okresu zerowej grawitacji samolot porusza się w górę.www.crazyn(*)-minut-prawdziwej-niewazkosci/
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > Ach, tak.. czy zatem na etapie wznoszenia owa nieważkość panuje cały czas zaczynając od lotu poziomego czy zaczyna się w jakimś szczególnym momencie?> Podaję Panu link do lotu parabolicznego. www.crazyn(*)-minut-prawdziwej-niewazkosci/
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) |
Ależ nie podawaj mi waszmość linków do rzeczy, które znam, a których najwyraźniej waść nie znasz, zarzucając mi mijanie się z faktami. No więc dzieje się coś szczególnego pomiędzy rozpoczęciem wznoszenia, a rozpoczęciem opadania samolotu wykonującego 'górkę' czy nieważkość panuje cały ten czas?
|
|
 | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
Wykonałem kilka obliczeń w celu sprawdzenia zachowania się energii na różnych orbitach. Przyjąłem zasadę, iż na każdej orbicie istnieje określona ilość energii. Składa się na nią energia potencjalna i kinetyczna. Im orbita jest wyższa tym ilość całkowita energii maleje. Lecimy prostopadle w górę z orbity 40 km. na 50 km. Na tej orbicie całkowita energia jest jest mniejsza od tej na orbicie 40 km. Ponieważ ruch odbywa się wzdłuż promienia planety, to prędkość obiegowa rakiety się nie zmieni, i będzie nią ta którą posiadała na wysokości 40 km. Ponieważ będzie ona wyższa od tej, która obowiązuje na wysokości 50 km., to energia kinetyczna rakiety będzie większa. Tym samym energia całkowita rakiety będzie wyższa od energii obowiązującej na orbicie 50 km. Energia potencjalna pozostanie taka sama,ponieważ zależy ona jedynie od wysokości. I co powinno nastąpić w takim przypadku? Rakieta powinna opaść na niższą orbitę, tak żeby bilans energetyczny pozostał zachowany? Czy też oddalić się na wyższą ponieważ posiada nadwyżkę energii, wynikającą z większej prędkości obiegowej od tej, która obowiązuje na orbicie 50 km.?
|
|
|  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
Pisałem powyższą wypowiedź do P. uxbridge , a znowu opadła kilka pozycji niżej.
|
|
|  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Wykonałem kilka obliczeń w celu sprawdzenia zachowania się energii na różnych orbitach. >Przyjąłem zasadę, iż na każdej orbicie istnieje określona ilość energii. Składa się na nią energia potencjalna i kinetyczna. Im orbita jest wyższa tym ilość całkowita energii maleje. >Lecimy prostopadle w górę z orbity 40 km. na 50 km. Na tej orbicie całkowita energia jest jest mniejsza od tej na orbicie 40 km. Ach nie jest. Pracę trzeba włożyć aby podnieść orbitę. Im wyższa orbita tym więcej paliwa trzeba zużyć by na nią wejść. Całkowita energia obiektu na orbicie kołowej to -1/2 GMm/R. Minus jest tu bardzo ważny. Zwiększanie R powoduje bowiem zwiększanie wartości energii ale jednocześnie rośnie ona do zera przy nieskończonej odległości. Minus nie powinien tu przerażać, bo w końcu chodzi o poziom odniesienia. Ważne są zmiany energii a nie jej bezwzględna wartość, bo takowej nie ma. A zmiany wartości ujemnej mogą być zarówno ujemne jak i dodatnie.
>Ponieważ ruch odbywa się wzdłuż promienia planety, (...) A dlaczego unieruchomił Pan satelitę na orbicie? On teraz porusza się "na ukos" od początkowego promienia. A na dodatek, ten "ukos" się cały czas zmienia. Nie ma już ruchu po kołowej orbicie ani nawet po spirali. >(...) to prędkość obiegowa rakiety się nie zmieni, i będzie nią ta którą posiadała na wysokości 40 km. Tyle, że to już nie będzie "prędkość obiegowa", bo trajektoria nie jest już ani kołowa ani spiralna! >Ponieważ będzie ona wyższa od tej, która obowiązuje na wysokości 50 km., to energia kinetyczna rakiety będzie większa. Tym samym energia całkowita rakiety będzie wyższa od energii obowiązującej na orbicie 50 km. Energia potencjalna pozostanie taka sama,ponieważ zależy ona jedynie od wysokości. Zależy od wysokości ale wysokość wzrosła. To jak energia pot. może zostać taka sama?
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | a n k i dodatnie. >>Ponieważ ruch odbywa się wzdłuż promienia planety, (...) >A dlaczego unieruchomił Pan satelitę na orbicie? On teraz porusza się "na ukos" od początkowego promienia. A na dodatek, ten "ukos" się cały czas zmienia. Nie ma już ruchu po kołowej orbicie ani nawet po spirali. >>(...) to prędkość obiegowa rakiety się nie zmieni, i będzie nią ta którą posiadała na wysokości 40 km. >Tyle, że to już nie będzie "prędkość obiegowa", bo trajektoria nie jest już ani kołowa ani spiralna! >>Ponieważ będzie ona wyższa od tej, która obowiązuje na wysokości 50 km., to energia kinetyczna rakiety będzie większa. Tym samym energia całkowita rakiety będzie wyższa od energii obowiązującej na orbicie 50 km. Energia potencjalna pozostanie taka sama,ponieważ zależy ona jedynie od wysokości. >Zależy od wysokości ale wysokość wzrosła. To jak energia pot. może zostać taka sama? > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl... Energia kinetyczna na wyższych orbitach nie jest wyższa, lecz niższa, ponieważ maleje prędkość potrzebna na utrzymanie rakiety na tej orbicie. Wzrasta co prawda energia potencjalna ale wolniej, dlatego energia całkowita jest mniejsza. Jest to nieco dziwne, warto nad tym się zastanowić chociażby w odniesieniu do zjawiska fotoelektrycznego zewnętrznego.
|
|
| | |  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | >Energia kinetyczna na wyższych orbitach nie jest wyższa, lecz niższa, ponieważ maleje prędkość potrzebna na utrzymanie rakiety na tej orbicie. Wzrasta co prawda energia potencjalna ale wolniej, dlatego energia całkowita jest mniejsza. Jest to nieco dziwne (...) Pewnie, że dziwne. Bo nieprawdziwe. Mimo, że teraz przeczy Pan sobie, bo wcześniej energia potencjalna miała być stałą (?). A jak jest, wynika wprost ze wzorów. Na orbicie kołowej: Ek = mv^2/2 = mGM/2r Ep = -mGM/r Ek+Ep = -mGM/2r Więc kinetyczna maleje a potencjalna rośnie z wysokością orbity. Tempo przyrostu potencjalnej jest dwa razy większe niż spadku kinetycznej. Całkowita energia rośnie. Więc może zamiast zmieniać temat przyznałby Pan w końcu, że twierdzenia zawarte w pierwszym poście (a i w szeregu późniejszych) są nieprawdziwe.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Energia kinetyczna na wyższych orbitach nie jest wyższa, lecz niższa, ponieważ maleje prędkość potrzebna na utrzymanie rakiety na tej orbicie. Wzrasta co prawda energia potencjalna ale wolniej, dlatego energia całkowita jest mniejsza. Jest to nieco dziwne (...) >Pewnie, że dziwne. Bo nieprawdziwe. Mimo, że teraz przeczy Pan sobie, bo wcześniej energia potencjalna miała być stałą (?). A jak jest, wynika wprost ze wzorów. Na orbicie kołowej: >Ek = mv^2/2 = mGM/2r >Ep = -mGM/r >Ek+Ep = -mGM/2r >Więc kinetyczna maleje a potencjalna rośnie z wysokością orbity. Tempo przyrostu potencjalnej jest dwa razy większe niż spadku kinetycznej. Całkowita energia rośnie. >Więc może zamiast zmieniać temat przyznałby Pan w końcu, że twierdzenia zawarte w pierwszym poście (a i w szeregu późniejszych) są nieprawdziwe. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl... > Dlaczego przyjął Pan energię potencjalną ze znakiem minus? Wynik wówczas jest trzy razy mniejszy. Ja liczę energię całkowitą dla danej orbity. Nie interesuje mnie jak ciało się tam dostało. Taką enrgię musi ono posiadać, aby się na tej orbicie utrzymać.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >Dlaczego przyjął Pan energię potencjalną ze znakiem minus? Bo tak musi być. Po pierwsze to, że energia potencjalna rośnie z odległością jest FAKTEM. Dzięki temu spadające obiekty wykonuję pracę a ich podniesienie pracy wymaga. Z drugiej strony, poziom odniesienia chcemy mieć w postaci zerowej energii w nieskończoności. Jesli coś ma się zwiększać i mieć maksimum zero, musi być ujemne. Inny powód jest natury matematycznej. Pochodna (gradient) potencjału pola musi dać natężenie. Tym samym, potencjał jest całką z natężenia. Natężenie pola jest odwrotnie proporcjonalne do kwadratu promienia, więc całka jest odwrotnie proporcjonalna do promienia i ma znak minus.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | |  | -2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) | >>Dlaczego przyjął Pan energię potencjalną ze znakiem minus? >Bo tak musi być. Po pierwsze to, że energia potencjalna rośnie z odległością jest FAKTEM. Dzięki temu spadające obiekty wykonuję pracę a ich podniesienie pracy wymaga. Z drugiej strony, poziom odniesienia chcemy mieć w postaci zerowej energii w nieskończoności. Jesli coś ma się zwiększać i mieć maksimum zero, musi być ujemne. >Inny powód jest natury matematycznej. Pochodna (gradient) potencjału pola musi dać natężenie. Tym samym, potencjał jest całką z natężenia. Natężenie pola jest odwrotnie proporcjonalne do kwadratu promienia, więc całka jest odwrotnie proporcjonalna do promienia i ma znak minus. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
Był moment, iż pomyślałem, że wzór na energię potencjalną jest błędny ponieważ energia ta maleje wraz ze wzrostem promienia. Po dłuższym rozważaniu tego problemu skonstatowałem, że byłem w błędzie. Przyzwyczailiśmy się na powierzchni Ziemi tak ją obliczamy. Metoda ta jest jednak przybliżona, ponieważ można go stosować jedynie do niewielkich różnic wysokości. Musimy pamiętać, że wraz z oddalaniem się obiektów od siebie natężenie pola grawitacyjnego również się zmniejsza. Skutkuje to również spadkiem wartości energii potencjalnej.
Prosiłem wcześnie Pana, ponieważ uważałem, iż Pan temu sprosta, o wyliczenie energii pomiędzy dwoma czarnymi dziurami.
>Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby Pan wyprowadził na to wzór. Przydałby mi się do innych prac z fizyki. Jedno z dwojga - albo Pan szuka jelenia co za Pana odwali robotę, albo brak Panu wiedzy aby to zrobić, więc o czym my tu mówimy?
Teraz wiem, iż nie posiadał Pan najmniejszego pojęcia jak do tego podejść. Dzisiaj, dzięki tej dyskusji, zrozumiałem, iż można to wyliczyć na podstawie energii potencjalnej w polu grawitacyjnej. Cały czas się uczymy.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Był moment, iż pomyślałem, że wzór na energię potencjalną jest błędny ponieważ energia ta maleje wraz ze wzrostem promienia. Po dłuższym rozważaniu tego problemu skonstatowałem, że byłem w błędzie. Przyzwyczailiśmy się na powierzchni Ziemi tak ją obliczamy. Metoda ta jest jednak przybliżona, ponieważ można go stosować jedynie do niewielkich różnic wysokości. Musimy pamiętać, że wraz z oddalaniem się obiektów od siebie natężenie pola grawitacyjnego również się zmniejsza. Skutkuje to również spadkiem wartości energii potencjalnej. Cały czas brnie Pan w większe bzdury. Wzór mgh na energię potencjalną jest rzeczywiście przybliżony. I nawet ma Pan rację pisząc, że przybliżenie zakłada stałe natężenie pola. Ale żadne przybliżenbie nie uczyni z funkcji rosnącej funkcję malejącą. Co za bezsens. Proszę obliczyć wobec tego różnicę potencjału między wys 0 i 1000m z przybliżonego wzoru gh oraz różnicę z dokładnego wzoru -MG/r2 - (-MG/r1) dla r1 = 6371000 (promień Ziemi) i r2 = 6372000 (1000m więcej).
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Pewnie, że dziwne. Bo nieprawdziwe. Mimo, że teraz przeczy Pan sobie, bo wcześniej energia potencjalna miała być stałą (?). A jak jest, wynika wprost ze wzorów. Na orbicie kołowej: >Ek = mv^2/2 = mGM/2r >Ep = -mGM/r >Ek+Ep = -mGM/2r >Więc kinetyczna maleje a potencjalna rośnie z wysokością orbity. Tempo przyrostu potencjalnej jest dwa razy większe niż spadku kinetycznej. Całkowita energia rośnie. >Więc może zamiast zmieniać temat przyznałby Pan w końcu, że twierdzenia zawarte w pierwszym poście (a i w szeregu późniejszych) są nieprawdziwe. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl... > Nie sprawdzałem Pańskiego wyprowadzenia wzoru na energię całkowitą ponieważ miałem do Pana zaufanie. Obecnie rozszerzam ten wpis na inne kwestię dlatego wróciłem do tematu. Okazało się, że w wzorze na energię potencjalną wstawił Pan tylko jedną masę, a powinny wystąpić obie masy. Drugi błąd polega na tym, że przy obliczaniu tej energii podaje się odległość pomiędzy masami, a Pan wstawił promień orbity jednej z nich. Po uwzględnieniu obu uwag otrzymamy zupełnie inny wynik energii całkowitej. Nie wiem jak nisko obsunie się ten wpis na portalu i czy Pan go otrzyma.
|
|
| | | | |  | | salek (4701 punktów) | >>Ek = mv^2/2 = mGM/2r >>Ep = -mGM/r >>Ek+Ep = -mGM/2r >Okazało się, że w wzorze na energię potencjalną wstawił Pan tylko jedną masę, a powinny wystąpić obie masy. Czemu we wzorach jest małe 'm' i duże 'm'?
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Wykonałem kilka obliczeń w celu sprawdzenia zachowania się energii na różnych orbitach. >>Przyjąłem zasadę, iż na każdej orbicie istnieje określona ilość energii. Składa się na nią energia potencjalna i kinetyczna. Im orbita jest wyższa tym ilość całkowita energii maleje. >>Lecimy prostopadle w górę z orbity 40 km. na 50 km. Na tej orbicie całkowita energia jest jest mniejsza od tej na orbicie 40 km. >Ach nie jest. Pracę trzeba włożyć aby podnieść orbitę. Im wyższa orbita tym więcej paliwa trzeba zużyć by na nią wejść. Całkowita energia obiektu na orbicie kołowej to -1/2 GMm/R. Minus jest tu bardzo ważny. Zwiększanie R powoduje bowiem zwiększanie wartości energii ale jednocześnie rośnie ona do zera przy nieskończonej odległości. Minus nie powinien tu przerażać, bo w końcu chodzi o poziom odniesienia. Ważne są zmiany energii a nie jej bezwzględna wartość, bo takowej nie ma. A zmiany wartości ujemnej mogą być zarówno ujemne jak i dodatnie. >>Ponieważ ruch odbywa się wzdłuż promienia planety, (...)
Obliczam według woru podręcznikowego energie potencjalne ,które obowiązują na orbitach. Wraz ze wzrostem wysokości energie maleją, a Pan uważa, że powinienem jeszcze doliczać pracę potrzebną do tego celu. Energia potencjalna jest równoważna pracy. Być może, to wzór jest błędny, ponieważ promień jest w mianowniku.
|
|
| | |  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | >Obliczam według woru podręcznikowego energie potencjalne ,które obowiązują na orbitach. >Wraz ze wzrostem wysokości energie maleją, a Pan uważa, że powinienem jeszcze doliczać pracę potrzebną do tego celu. Energia potencjalna jest równoważna pracy. >Być może, to wzór jest błędny, ponieważ promień jest w mianowniku.
Wzór jest prawidłowy. Promień jest w mianowniku ale minus przed wyrażeniem. Liczby ujemne, im bliższe zera są większe. Potencjał na wyższych orbitach jest więc coraz większy. Żeby przenieść coś z niższej orbity na wyższą, trzeba wykonać pracę.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | |  | -3 na 5 | Henryk.K (2246 punktów) | >>Obliczam według woru podręcznikowego energie potencjalne ,które obowiązują na orbitach. >>Wraz ze wzrostem wysokości energie maleją, a Pan uważa, że powinienem jeszcze doliczać pracę potrzebną do tego celu. Energia potencjalna jest równoważna pracy. >>Być może, to wzór jest błędny, ponieważ promień jest w mianowniku. >Wzór jest prawidłowy. Promień jest w mianowniku ale minus przed wyrażeniem. Liczby ujemne, im bliższe zera są większe. Potencjał na wyższych orbitach jest więc coraz większy. Żeby przenieść coś z niższej orbity na wyższą, trzeba wykonać pracę. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
To już jest manipulacja wynikami.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Obliczam według woru podręcznikowego energie potencjalne ,które obowiązują na orbitach. >>Wraz ze wzrostem wysokości energie maleją, a Pan uważa, że powinienem jeszcze doliczać pracę potrzebną do tego celu. Energia potencjalna jest równoważna pracy. >>Być może, to wzór jest błędny, ponieważ promień jest w mianowniku. >Wzór jest prawidłowy. Promień jest w mianowniku ale minus przed wyrażeniem. Liczby ujemne, im bliższe zera są większe. Potencjał na wyższych orbitach jest więc coraz większy. Żeby przenieść coś z niższej orbity na wyższą, trzeba wykonać pracę. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
No i co? Próżne wysiłki, by wytłumaczyć Henrykowi K.? Posłuchać go i zastanowić się dlaczego mam prawo oceniać jego wypowiedzi jako sofizmaty? Tak więc błaha z pozoru dyskusja przeradza się tłumaczenia od początku fizyki. Bo na razie wygląda to tak, jak u mojego sąsiada, z gruntu porządnego faceta, kiedy na zebraniu wspólnoty mieszkaniowej ustalano składki na zakup i montaż zbiorczej anteny satelitarnej. Sąsiad oponował, bo był przekonany(??), że satelita przelatuje nocą, w nocy on śpi i nie ogląda telewizji. No to mu się tłumaczy, że satelita "stoi" nad Ziemią bo go umieszczono na orbicie geostacjonarnej. -"Co wy mi tu. Gupka zy mnie robita? Jakby stoł to by musioł zlecieć na zimię?" W efekcie skontrował pomysł całej społeczności bloku. Podobna sytuacja tutaj. Nie wytłumaczysz prostych w zasadzie zjawisk "Bo jo wim swoje". Próby wytłumaczenia mu tego zjawiska spotykała się z brutalnym odporem typu "Ty mi nie powisz bo jo swoje wim i se mów a jo se zdrów". Po przygodach w moich rozmowach z Henrykiem K., odebrało mi dalsze chęci rozmów z nim o fizyce. On nie ma wyobraźni, jak już nie zna matematyki. No i para zawsze pójdzie w gwizdek. Mam na myśli Twoje wysiłki, by nakłonić Henryka K. do wzięcia książki z fizyki dla szkół średnich i poczytać coś z mechaniki newtonowskiej.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>>Obliczam według woru podręcznikowego energie potencjalne ,które obowiązują na orbitach. >>>Wraz ze wzrostem wysokości energie maleją, a Pan uważa, że powinienem jeszcze doliczać pracę potrzebną do tego celu. Energia potencjalna jest równoważna pracy. >>>Być może, to wzór jest błędny, ponieważ promień jest w mianowniku. >>Wzór jest prawidłowy. Promień jest w mianowniku ale minus przed wyrażeniem. Liczby ujemne, im bliższe zera są większe. Potencjał na wyższych orbitach jest więc coraz większy. Żeby przenieść coś z niższej orbity na wyższą, trzeba wykonać pracę. >> Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl... i nie ogląda telewizji. No to mu się tłumaczy, że satelita "stoi" nad Ziemią bo go umieszczono na orbicie geostacjonarnej. >-"Co wy mi tu. Gupka zy mnie robita? Jakby stoł to by musioł zlecieć na zimię?" >W efekcie skontrował pomysł całej społeczności bloku. >Podobna sytuacja tutaj. Nie wytłumaczysz prostych w zasadzie zjawisk "Bo jo wim swoje". Próby wytłumaczenia mu tego zjawiska spotykała się z brutalnym odporem typu "Ty mi nie powisz bo jo swoje wim i se mów a jo se zdrów". >Po przygodach w moich rozmowach z Henrykiem K., odebrało mi dalsze chęci rozmów z nim o fizyce. On nie ma wyobraźni, jak już nie zna matematyki. No i para zawsze pójdzie w gwizdek. Mam na myśli Twoje wysiłki, by nakłonić Henryka K. do wzięcia książki z fizyki dla szkół średnich i poczytać coś z mechaniki newtonowskiej. Nie będę tutaj cytował Pańskich rewelacji o wahadle Foucaulta, bo co to da. A pojawiły się one podczas naszej dyskusji o tym zjawisku, kiedy popisywał się Pan podobnymi opiniami o mojej wiedzy. > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność. >Bardzo Panu współczuje, że mieszka Pan w mieście pośród tak niewykształconych ludzi.Jestem świadom, że wywiera to wielki wpływ na Pańskie postrzeganie rzeczywistości. I kiedy czytam Pana wypowiedzi to muszę stwierdzić, że to widać, to słychać, to czuć.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | > Nie będę tutaj cytował Pańskich rewelacji o wahadle Foucaulta, bo co to da. A pojawiły się one podczas naszej dyskusji o tym zjawisku, kiedy popisywał się Pan podobnymi opiniami o mojej wiedzy.A poniżej jest link do Pana wynurzń o wahadle Foucault'a, że jakoby nikt nie przeprowadził doświadczenia na biegunie. Kiedy pokazałem, że to nieprawda, www.racjonalista.pl/forum.php/s,788226#w788301to Pan swoim zwyczajem zrejterował. Bzdury bezkarnie wypisywać łatwo, ale przyznać się do błędu trudno? I to przed samym sobą, bo inni przecież widzą.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Pewnie, że dziwne. Bo nieprawdziwe. Mimo, że teraz przeczy Pan sobie, bo wcześniej energia potencjalna miała być stałą (?). A jak jest, wynika wprost ze wzorów. Na orbicie kołowej: >Ek = mv^2/2 = mGM/2r >Ep = -mGM/r >Ek+Ep = -mGM/2r >Więc kinetyczna maleje a potencjalna rośnie z wysokością orbity. Tempo przyrostu potencjalnej jest dwa razy większe niż spadku kinetycznej. Całkowita energia rośnie. >Więc może zamiast zmieniać temat przyznałby Pan w końcu, że twierdzenia zawarte w pierwszym poście (a i w szeregu późniejszych) są nieprawdziwe. >Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl... > Nie sprawdzałem Pańskiego wyprowadzenia wzoru na energię całkowitą ponieważ miałem do Pana zaufanie. Obecnie rozszerzam ten wpis na inne kwestię dlatego wróciłem do tematu. Okazało się, że w wzorze na energię potencjalną wstawił Pan tylko jedną masę, a powinny wystąpić obie masy. Drugi błąd polega na tym, że przy obliczaniu tej energii podaje się odległość pomiędzy masami, a Pan wstawił promień orbity jednej z nich. Po uwzględnieniu obu uwag otrzymamy zupełnie inny wynik energii całkowitej. Nie wiem jak nisko obsunie się ten wpis na portalu i czy Pan go otrzyma.
|
|
| | | | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >>Pewnie, że dziwne. Bo nieprawdziwe. Mimo, że teraz przeczy Pan sobie, bo wcześniej energia potencjalna miała być stałą (?). A jak jest, wynika wprost ze wzorów. Na orbicie kołowej: >>Ek = mv^2/2 = mGM/2r >>Ep = -mGM/r >>Ek+Ep = -mGM/2r >Okazało się, że w wzorze na energię potencjalną wstawił Pan tylko jedną masę, a powinny wystąpić obie masy. Są dwie - m i M >Drugi błąd polega na tym, że przy obliczaniu tej energii podaje się odległość pomiędzy masami, a Pan wstawił promień orbity jednej z nich. We wzorze występuje odległość między środkami mas. To w tym przypadku (M>>m) dokładnie to samo, co promień orbity. Nie mylić z wysokością orbity.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Bardzo Panu współczuje, że mieszka Pan w mieście pośród tak niewykształconych ludzi.Jestem świadom, że wywiera to wielki wpływ na Pańskie postrzeganie rzeczywistości. I kiedy czytam Pana wypowiedzi to muszę stwierdzić, że to widać, to słychać, to czuć.Mi tylko wystarczy co napisałeś. Cytat:Wraz ze wzrostem wysokości energie maleją, a Pan uważa, że powinienem jeszcze doliczać pracę potrzebną do tego celu Przede wszystkim nie jakieś energie, a energia potencjalna w polu grawitacyjnym Ziemi, bo o niej była rozmowa i nie maleje a rośnie. (E p=mgh, gdzie h to wysokość). Ze wzrostem wysokości rośnie h, a więc i energia potencjalna rośnie a nie maleje. Dalej już nie trzeba rozmawiać. Natomiast polecam: www.edukator.pl/pole-grawitacyjne,1354.htmlWg definicji: "Energia potencjalna - energia, jaką ma ciało lub układ ciał w zależności od położenia ciała (układu ciał) w przestrzeni. Pojęcie energii potencjalnej można wprowadzić jedynie wtedy, gdy ciało (układ ciał) oddziałuje z niezależnym od czasu polem sił potencjalnych" (podkreślenie moje). Polecam: pl.wikipedia.org/wiki/Energia_potencjalna.Proszę wskazać, że przesuwając ciało na większą odległość od obiektu wytwarzającego pole grawitacyjne że: #1. nie trzeba wykonywać pracy (w sensie fizyki) #2. energia potencjalna maleje Stać Ciebie na analizę? Amen taterka. Pa.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >Mam na myśli Twoje wysiłki, by nakłonić Henryka K. do wzięcia książki z fizyki dla szkół średnich i poczytać coś z mechaniki newtonowskiej.
Nie liczę na to. Podstawowy cel jest taki, by wątek nie pozostawił twórcy w poczuciu "zwycięstwa". Jak ktoś nań trafi, to albo zniechęci się liczbą odpowiedzi, albo przeczyta uważnie. W obu przypadkach nie pozostanie wrażenie typu "ale ich zagiął, coś w tym musi być". Akurat z Henrykiem mam mniejszy kłopot, bo od czasu do czasu słucha i coś tam kombinuje. Pomyleńcy w rodzaju Trylobitusa są nastawienie wyłącznie na nadawanie. Ale ze względu na słowotok i bełkotliwość wypowiedzi mało kto to czyta, jeśli w ogóle.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 | chillyshotorbitus (729 punktów) | >>Mam na myśli Twoje wysiłki, by nakłonić Henryka K. do wzięcia książki z fizyki dla szkół średnich i poczytać coś z mechaniki newtonowskiej. >Nie liczę na to. Podstawowy cel jest taki, by wątek nie pozostawił twórcy w poczuciu "zwycięstwa". Jak ktoś nań trafi, to albo zniechęci się liczbą odpowiedzi, albo przeczyta uważnie. W obu przypadkach nie pozostanie wrażenie typu "ale ich zagiął, coś w tym musi być". >Akurat z Henrykiem mam mniejszy kłopot, bo od czasu do czasu słucha i coś tam kombinuje. Pomyleńcy w rodzaju Trylobitusa są nastawienie wyłącznie na nadawanie. Ale ze względu na słowotok i bełkotliwość wypowiedzi mało kto to czyta, jeśli w ogóle.
LOL i kto to mówi (stary żółcią się nie zalej)
Nawet jednego choćby pojedynczego problemu nie rozwiązałes a było ich dziesiątki.
Wklejasz tylko te bzdury z google (najlepiej jeszcze gdy trafisz na zielonego w temacie) które każdy zna, a gdy pojawia się szczegółowa riposta wyjaśniająca że to co bredzisz to kompletne idiotyzmy ..chowasz z kolegami ekspertami od wszystkiego łeb w piasek jak Stefek Burczymucha...aby znów "zaatakować" i wyskoczyć jak Filip z Konopi gdy tylko znajdziesz coś w innym temacie niezgodnego z google.
To że bezmyślnie przekopiujesz google ..nie oznacza że "kwestia została wyjaśniona".
Widzisz okazuje się że są na tym świecie ludzie myślący samodzielnie, a nie tylko bezmyślne copy/paste boty. .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | Widzisz okazuje się że są na tym świecie ludzie myślący samodzielnie (...) No ty, Trylobitku to zdecydowanie samodzielnie niemyślący.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | > Widzisz okazuje się że są na tym świecie ludzie myślący samodzielnie (...)> No ty, Trylobitku to zdecydowanie samodzielnie niemyślący.> Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...Zatem specjalnie dla Ciebie myslicielu zagadka  No i pana Henia tez pozdrawiam .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >Widzisz okazuje się że są na tym świecie ludzie myślący samodzielnie (...) >No ty, Trylobitku to zdecydowanie samodzielnie niemyślący. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
Mam do Pana, ale i do innych uczestników dysputy retoryczne pytanie.
Jak można by zinterpretować zjawisko, w którym energia kinetyczna i potencjalna ciała maleje wraz z zwiększającą się odległością od źródła grawitacji?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Mam do Pana, ale i do innych uczestników dysputy retoryczne pytanie. Czyli nie oczekuje Pan odpowiedzi? >Jak można by zinterpretować zjawisko, w którym energia kinetyczna i potencjalna ciała maleje wraz z zwiększającą się odległością od źródła grawitacji?
To nie byłaby już grawitacja. Grawitacja jest polem zachowawczym. Dlatego natężenie jest gradientem potencjału. Zresztą, jeśli dobrze zrozumiałem opis, to takie zachowanie przeczyłoby zasadzie zachowania energii.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Henryk.K (2246 punktów) | >>Mam do Pana, ale i do innych uczestników dysputy retoryczne pytanie. >Czyli nie oczekuje Pan odpowiedzi? >>Jak można by zinterpretować zjawisko, w którym energia kinetyczna i potencjalna ciała maleje wraz z zwiększającą się odległością od źródła grawitacji? >To nie byłaby już grawitacja. Grawitacja jest polem zachowawczym. Dlatego natężenie jest gradientem potencjału. >Zresztą, jeśli dobrze zrozumiałem opis, to takie zachowanie przeczyłoby zasadzie zachowania energii. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
Pytanie retoryczne atomach, w których energia potencjalna i kinetyczna elektronów maleje wraz z odlaniem się od jądra atomu jest już tylko zwykłą formalnością, ponieważ: Na ulicach cichosza, na chodnikach cichosza Nie ma Mickiewicza i nie ma Miłosza Tu cichosza, tam cicho, szaro, brudno i zima Niema Słowackiego i nie ma Tuwima Tu cichosza, tam cicho, szaro brudno i śnieży Nie ma kosmonautów i nie ma papieży Tu cichosza, tam cicho i w ogóle nic nie ma. Powrócę jeszcze do tego zagadnienia w osobnym wpisie, kiedy już to wszystko sobie ułożę na nowo. W tej chwili wygląda do przekomicznie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | > Pytanie retoryczne atomach, w których energia potencjalna i kinetyczna elektronów maleje wraz z odlaniem się od jądra atomu jest już tylko zwykłą formalnością, ponieważ ...)Czy Pan nie czyta odpowiedzi, czy jest Pan upośledzony drogi Panie!? Przepraszam, ale cierpliwość mi się kończy. Powtarza Pan tą bzdurę po raz kolejny, mimo linka pl.wikipedia.org/wiki/Model_atomu_Bohra którego podałem. Energia całkowita elektronów ROŚNIE wraz z oddalaniem od jądra. Kinetyczna maleje, ale potencjalna rośnie, i to szybciej. DOKŁADNIE tak samo jak w grawitacji.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | |
|
| | | |  | -1 na 3 | Henryk.K (2246 punktów) |
>Wzór jest prawidłowy. Promień jest w mianowniku ale minus przed wyrażeniem. Liczby ujemne, im bliższe zera są większe. Potencjał na wyższych orbitach jest więc coraz większy. Żeby przenieść coś z niższej orbity na wyższą, trzeba wykonać pracę. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
Podobny problem istnieje w budowie atomów. Został on jednak rozwiązany w bardziej logiczny sposób. Musiano do tego wymyślić skwantowane orbity i skwantowaną energię, oraz dualizm korposkularno falowy. Energia elektronu na każdej kolejnej orbicie, licząc od jądra atomu maleje. Dlatego przyjęto, iż elektron, który przeskakuje na dalszą orbitę emituje kwant energii. W ten sposób bilans się zgadza. Dla jego powrotu na niższą orbitę należy dostarczyć mu kwant energii, którą pochłania. I w tym przypadku bilans się zamyka. W przypadku grawitacji sprawa się komplikuje. Nie istnieją skwantowane orbity, masy obiektów są dowolne, a materia nie wypromieniowuje i nie pochłania energii. Zastosowano więc prosty trik z odejmowaniem nadwyżki energii podczas prznoszenia masy na wyższą orbitę. Jeśli to jest takie proste, to dlaczego nie wykorzystano tej zasady przy budowie atomu? Wtedy jeszcze żyło nieco uczonych, którzy nie zaakceptowaliby takiego rozwiązania.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | > (...)Energia elektronu na każdej kolejnej orbicie, licząc od jądra atomu maleje. Dlatego przyjęto, iż elektron, który przeskakuje na dalszą orbitę emituje kwant energii. W ten sposób bilans się zgadza. Dla jego powrotu na niższą orbitę należy dostarczyć mu kwant energii, którą pochłania. I w tym przypadku bilans się zamyka.Przecież jest dokładnie odwrotnie! pl.wikipedia.org/wiki/Model_atomu_BohraA na dodatek wzory które podałem odnośnie energii w polu grawitacyjnym są analogiczne. Nie jest to zresztą niespodzianką. Co mnie zdumiewa, to nie tyle Pańska niewiedza, ale brak jakiejkolwiek żenady przy wypowiadaniu jawnych głupot. Arogancja i lenistwo które przed napisaniem czegokolwiek nie pozwalają sprawdzić najprostszych faktów. I co, kolejny raz pominie Pan taką sytuację milczeniem? Ucieknie w inny temat?
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) | > >(...)Energia elektronu na każdej kolejnej orbicie, licząc od jądra atomu maleje. Dlatego przyjęto, iż elektron, który przeskakuje na dalszą orbitę emituje kwant energii. W ten sposób bilans się zgadza. Dla jego powrotu na niższą orbitę należy dostarczyć mu kwant energii, którą pochłania. I w tym przypadku bilans się zamyka.> Przecież jest dokładnie odwrotnie!> pl.wikipedia.org/wiki/Model_atomu_Bohra> A na dodatek wzory które podałem odnośnie energii w polu grawitacyjnym są analogiczne. Nie jest to zresztą niespodzianką.> Co mnie zdumiewa, to nie tyle Pańska niewiedza, ale brak jakiejkolwiek żenady przy wypowiadaniu jawnych głupot. Arogancja i lenistwo które przed napisaniem czegokolwiek nie pozwalają sprawdzić najprostszych faktów.> I co, kolejny raz pominie Pan taką sytuację milczeniem? Ucieknie w inny temat?> Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...Przepraszam, pomyliłem się. Nie zauważyłem znaku minus przed wzorem.
|
|
| | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>>Co mnie zdumiewa, to nie tyle Pańska niewiedza, ale brak jakiejkolwiek żenady przy wypowiadaniu jawnych głupot. Arogancja i lenistwo które przed napisaniem czegokolwiek nie pozwalają sprawdzić najprostszych faktów. >>I co, kolejny raz pominie Pan taką sytuację milczeniem? Ucieknie w inny temat? >> Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl... >Przepraszam, pomyliłem się. Nie zauważyłem znaku minus przed wzorem.
Nie spostrzegłem znaku minus przed wzorem, ale wygląda na to, iż wnioski były poprawne.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Nie spostrzegłem znaku minus przed wzorem, ale wygląda na to, iż wnioski były poprawne. Wnioski nie były poprawne, ponieważ twierdził Pan, że w modelu Bohra przeskok na dalszą orbitę wiąze się z emisją energii a przeskok na bliższą - z pochłonięciem. A jest dokładnie odwrotnie. Pod tym względem, model Bohra jest dokładnie zgodny z modelem grawitacyjnym, gdzie wyższe orbity charakteryzują się wyższą energią całkowitą. Więc nie o pomyłkę we wzorze tu chodzi, a o mówienie rzeczy zwyczajnie nieprawdziwych, choć banalnych do sprawdzenia.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>Nie spostrzegłem znaku minus przed wzorem, ale wygląda na to, iż wnioski były poprawne. >Wnioski nie były poprawne, ponieważ twierdził Pan, że w modelu Bohra przeskok na dalszą orbitę wiąze się z emisją energii a przeskok na bliższą - z pochłonięciem. A jest dokładnie odwrotnie. >Pod tym względem, model Bohra jest dokładnie zgodny z modelem grawitacyjnym, gdzie wyższe orbity charakteryzują się wyższą energią całkowitą. >Więc nie o pomyłkę we wzorze tu chodzi, a o mówienie rzeczy zwyczajnie nieprawdziwych, choć banalnych do sprawdzenia. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
Ma Pan rację, są banalne. Dzisiaj to sprawdziłem. A kto to jest ten mityczny Quetzalcoatl?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >A kto to jest ten mityczny Quetzalcoatl? Były aktywny uczestnik tego forum, "zniknięty" za krytykę wypowiedzi administratora i właściciela portalu.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>A kto to jest ten mityczny Quetzalcoatl? >Były aktywny uczestnik tego forum, "zniknięty" za krytykę wypowiedzi administratora i właściciela portalu. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
A w jakiej tematyce się udzielał?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > >(...)Energia elektronu na każdej kolejnej orbicie, licząc od jądra atomu maleje. Dlatego przyjęto, iż elektron, który przeskakuje na dalszą orbitę emituje kwant energii. W ten sposób bilans się zgadza. Dla jego powrotu na niższą orbitę należy dostarczyć mu kwant energii, którą pochłania. I w tym przypadku bilans się zamyka.> Przecież jest dokładnie odwrotnie!> pl.wikipedia.org/wiki/Model_atomu_Bohra> A na dodatek wzory które podałem odnośnie energii w polu grawitacyjnym są analogiczne. Nie jest to zresztą niespodzianką.> Co mnie zdumiewa, to nie tyle Pańska niewiedza, ale brak jakiejkolwiek żenady przy wypowiadaniu jawnych głupot. Arogancja i lenistwo które przed napisaniem czegokolwiek nie pozwalają sprawdzić najprostszych faktów.> I co, kolejny raz pominie Pan taką sytuację milczeniem? Ucieknie w inny temat?> Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...Mam do Pana, ale i do innych uczestników dysputy retoryczne pytanie. Jak można by zinterpretować zjawisko, w którym energia kinetyczna i potencjalna ciała maleje wraz z zwiększającą się odległością od źródła grawitacji?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Mam do Pana, ale i do innych uczestników dysputy retoryczne pytanie. >Jak można by zinterpretować zjawisko, w którym energia kinetyczna i potencjalna ciała maleje wraz z zwiększającą się odległością od źródła grawitacji?
Ja też mam do Ciebie retoryczne pytanie. Czy na podstawie modelu atomu Bohra, można coś powiedzieć o sile odśrodkowej, masie, inercji, przyspieszeniach, prędkościach? Uwiódł Ciebie ten płaski model atomu? Bo przypomina mini układ planetarny? O naiwny. W rzeczywistości nie tak wirują elektrony. Ich orbity tworzą powłokę. Nie mają ustalonych orbit. To jest właśnie uzasadnienie powstawania wolnych elektronów w elektrotechnice. Uproszczę, wręcz prostacko powiem, że elektrony potrafią sobie "przeszkadzać" przez zderzanie się wzajemne i wybijanie się wzajemne z orbit walencyjnych, zupełnie przypadkowe. Niekoniecznie przez zderzenia w pojęciu mechanicznym. Elektrony obdarzone są ładunkiem elektrycznym o takiej samej polaryzacji, a więc się odpychają wzajemnie bo to są ładunki jednoimienne. Ten proces ma charakter ciągły, a samo zdarzenie trwa o wiele mniejszym przedziale czasu jak milisekunda mniej niż mikrosekunda. W tym sposobie są uczestnikami w tworzeniu prądu elektrycznego w chwili przyłożenia siły elektromotorycznej czyli różnicy potencjałów czyli napięcia, jeśli mówimy o przewodzie elektrycznym.. Potencjał zaś to zdolność do wykonania lub wykonana już praca, a znamiennym jest nazwanie pewnego rodzaju energii ciał w spoczynku ale zdolnych do wykonania pracy. Jeśli stworzymy obwód elektryczny zamknięty, wtedy elektronom, chwilowo wolnym nakazujemy przez różnicę potencjałów uporządkowany kierunek. Bez obaw, że napięcie "wysysa" te wolne elektrony. W ich miejsce napływają "nowe" elektrony z części przewodu dotychczas nie poddanego napięciu. Taki proces jest wprowadzeniem zaburzenia stanu istniejącego i śmiało można rzec, że tworzy falę elektromagnetyczną. Więc zauważ, że stwierdzenie iż prąd, jako strumień uporządkowany elektronów, płynie z prędkością światła jest nieprawdziwe. To powstała fala "pociągająca" za sobą elektrony ma prędkość światła. Jeśli nie rozumiesz to nie będę powtarzał. To wynika z modelu atomu Bohra.
To Ty tak interpretujesz i Twój pomysł. Spotkałeś się z ogólnym zaprzeczeniem, więc po Twojej stronie leży sprawa udowodnienia, obrony tego co tu palnąłeś jak chory do wiadra. Nie ma żadnej dowolnej interpretacji, bo takiego zjawiska nie ma! Istnieją natomiast prawa fizyki potwierdzone, sprawdzone, udowodnione i matematyka, która te prawa uzasadnia. #1. Prawo zachowania energii #2. Prawo zachowania momentu pędu.
Oświadczyłeś, że interesują Ciebie raczej zjawiska związane z grawitacją dwóch "czarnych dziur" zbliżających się/blisko krążących, do siebie. Odradzam, bo nic na pewno nie zrozumiesz, skoro nie znasz podstawowych praw w układzie heliocentrycznym (dlaczego właśnie w nim skoro to powszechne prawa we Wszechświecie?), praw rządzących "mechaniką nieba" to nie sięgaj szczytów. Nie masz kompetencji wystarczających. Żaden alpinista świata szczytu nie zdobędzie żadnego, ubrany w sandałki typu "japonki". Czyli mierz siły na zamiary.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>Mam do Pana, ale i do innych uczestników dysputy retoryczne pytanie. >>Jak można by zinterpretować zjawisko, w którym energia kinetyczna i potencjalna ciała maleje wraz z zwiększającą się odległością od źródła grawitacji? >Ja też mam do Ciebie retoryczne pytanie. Czy na podstawie modelu atomu Bohra, można coś powiedzieć o sile odśrodkowej, masie, inercji, przyspieszeniach,
Na podstawie modelu Bohra potrafię wyjaśnić powstawanie inercji i masy oraz grawitacji. Można wyeliminować jedno z oddziaływań silnych i zastąpić innym również podstawowym. Do wyjaśnienia powstawania siły odśrodkowej w sensie ogólnym nie jest on potrzebny.Dla samej istoty jest konieczny.
O powstawaniu ładunków elektrycznych nie potrafię powiedzieć nic interesującego.
Teoria Heliocentryczna posiada zbyt wiele mankamentów, praktycznie jest nie do obrony. W jej przypadku nie jest to zbyt wielki problem, ponieważ łatwo można ją zastąpić inną. W moim interesie, w najwyższej mierze nie leży podważanie modelu Bohra, ale ponieważ pojawiły się we mnie wątpliwości co do jego poprawności, to nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego. Wielką nieuczciwością,w nowo zaistniałej sytuacji, byłoby lansowanie tych pomysłów. Jednak bardzo głębokie zakorzenienie w moim umyśle zasad nowoczesnej fizyki nie rokuje łatwego pokonania tych stereotypów i przestawienie się na nowe tory myślenia. Nie wszystko jest stracone, ponieważ niedługo powrócę do tego tematu na tym forum i może się okazać, iż moja interpretacja była błędna. Najważniejsza jest prawda, gdyż tylko ona nas wyzwala.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Ja też mam do Ciebie retoryczne pytanie. Czy na podstawie modelu atomu Bohra, można coś powiedzieć o sile odśrodkowej, masie, inercji, przyspieszeniach, >Na podstawie modelu Bohra potrafię wyjaśnić powstawanie inercji i masy oraz grawitacji. No to, myślę czekamy z uwagą na te dowody. Ujawnią się w końcu? Mowa pewnie jak do słupa reklamowego. >Można wyeliminować jedno z oddziaływań silnych i zastąpić innym również podstawowym. Dlaczego eliminować skoro jest? Przeszkadza? Jeśli innym to jakim? >Do wyjaśnienia powstawania siły odśrodkowej w sensie ogólnym nie jest on potrzebny.Dla samej istoty jest konieczny. Tego już nie rozumiem, wybacz, o czym znów pleciesz. >O powstawaniu ładunków elektrycznych nie potrafię powiedzieć nic interesującego. Ja też zwłaszcza Tobie. >Teoria Heliocentryczna posiada zbyt wiele mankamentów, praktycznie jest nie do obrony. No Ty tak chcesz? Ale nikogo nie przekonałeś, bo nie udowodniłeś tego, tak że zostałeś sam jak palec w d..ie. >W jej przypadku nie jest to zbyt wielki problem, ponieważ łatwo można ją zastąpić inną. JAKĄ? >W moim interesie, w najwyższej mierze nie leży podważanie modelu Bohra, Ja też nie podważam. >..ale ponieważ pojawiły się we mnie wątpliwości co do jego poprawności, to nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego. Wielką nieuczciwością,w nowo zaistniałej sytuacji, JAKIEJ? >..byłoby lansowanie tych pomysłów. JAKICH? >Jednak bardzo głębokie zakorzenienie w moim umyśle zasad nowoczesnej fizyki nie rokuje łatwego pokonania tych stereotypów i przestawienie się na nowe tory myślenia. Gdzie się uczyłeś geniuszu nowoczesnej fizyki? A co to w ogóle znaczy nowoczesna fizyka? >Nie wszystko jest stracone, ponieważ niedługo powrócę do tego tematu na tym forum i może się okazać, iż moja interpretacja była błędna. Była od samego początku. Nie biorę emocjonalnego udziału w stosunku do Twojej wypowiedzi, bo widać, że padłeś jak komar z zatrucia, który napił się krwi pijanego wczasowicza leżącego na plaży, którego w..na żona zostawiła by ostygł, chętnie na wieczność. Uciekasz po angielsku. >Najważniejsza jest prawda, gdyż tylko ona nas wyzwala. Nie szermuj hasłami których znaczenia nie znasz, bo ta prawda może zniszczyć Twoją opinię i ambicyjki bycia samozwańczym erudytą.
Naprawdę ambicje/inteligencja Tobie zżarły rozum. (Przekład rosyjskiego powiedzenia). Nie bujaj, że wrócisz do tak zasranego tematu jaki wywołałeś. Nie wierzę.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Podobny problem istnieje w budowie atomów. Został on jednak rozwiązany w bardziej logiczny sposób. Musiano do tego wymyślić skwantowane orbity i skwantowaną energię, oraz dualizm korposkularno falowy. Energia elektronu na każdej kolejnej orbicie, licząc od jądra atomu maleje. Dlatego przyjęto, iż elektron, który przeskakuje na dalszą orbitę emituje kwant energii. W ten sposób bilans się zgadza. Dla jego powrotu na niższą orbitę należy dostarczyć mu kwant energii, którą pochłania. I w tym przypadku bilans się zamyka.
Wszystko ładnie Tobie pasuje. Mi nie. Bo przykład fizyki atomów nie jest adekwatny z fizyką newtonowską dla dużych odległości i dużych mas.
>W przypadku grawitacji sprawa się komplikuje. >Nie istnieją skwantowane orbity, masy obiektów są dowolne, a materia nie wypromieniowuje i nie pochłania energii.
>Zastosowano więc prosty trik z odejmowaniem nadwyżki energii podczas prznoszenia masy na wyższą orbitę. >Jeśli to jest takie proste, to dlaczego nie wykorzystano tej zasady przy budowie atomu?
Nie rozumiesz nadal, że prawa newtonowskie nie rozważają, bo nie mogą, adaptacji praw jakie panują dla atomu. To są nie przystające domeny.
> Wtedy jeszcze żyło nieco uczonych, którzy nie zaakceptowaliby takiego rozwiązania.
Bo nie było podstaw. Gratuluję "pomysłowości".
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
>Nie rozumiesz nadal, że prawa newtonowskie nie rozważają, bo nie mogą, adaptacji praw jakie panują dla atomu. To są nie przystające domeny. >>
Praktycznie nie są, lecz idea jest wspólna.
|
|
 | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >Spróbuję przekonać Pana gdzie leży podstawowy błąd w obliczeniach, który powoduje pojawienie się tu tego absurdu z napędem bezenergetycznym. >Niespecjalnie wierzę w sukces, bo Pana intuicja matematyczna jest słaba (o fizycznej nie wspominając) ale niech to będzie pro publico bono. >Zachowam tu nawet koncepcję siły "odśrodkowej" działającej w układzie inercjalnym, bo choć to bzdura, to błąd obliczeniowy leży gdzie indziej. Droga i prędkość rakiety. Wektor prędkości przy takim ruchu nie posiada stałej wartość jest ona wypadkową prędkości obiegowej rakiety wokół Ziemi jak i jej prędkości wynikającej z przyśpieszenia odśrodkowego jakie działa na rakietę. vw = [ v2 + (ao t )2 ]0,5 Kierunek wypadkowej prędkości również ulega zmianie, ponieważ kąt pomiędzy prędkością wypadkową a prędkościami składowymi ulega zmianie w trakcie ruchu. Powoduje to czynnik czasu.
Podobnie i droga, którą przebywa rakieta jest także wypadkową jej drogi wynikającej z prędkości obwodowej wokół planety, oraz tej, którą przebywa pod wpływem przyśpieszenia odśrodkowego. sw = ( vt + 0,5 ao t2 )0,5 t- czas Prędkość obwodowa prędkość odśrodkowa jest zawsze związana z promieniem planety. Dlatego składowa v zawsze będzie posiadała tą samą wartość i kierunek względem promienia Ziemi. Podobnie prędkość odśrodkowa będzie zawsze skierowana wzdłuż promienia Ziemi, lecz jej wartość ulega zmianie w funkcji czasu.
|
|
-1 na 3 | chillyshotorbitus (729 punktów) | A nie jest oczywistym ze jesli satelita czy rakieta raz ustawiona na orbicie nie wymaga uzycia silnikow w celu ciaglego okrazania ...tzn ze cala przestrzen musi poruszac sie razem z jadrem Ziemi ? Przeciez zgodnie z prawami Newtona nie ma orbicie jakiejkolwiek sily ktora "pchala by satelite" wraz z obrotem planety  wiec jesli zalozyc ze rakieta taka znajduje sie w jednej uwspolnionej nieskonczonej przestrzeni o ktorej myslal Newton, a postulowal Einstein (jeden wielki uklad inercjalny) UTRZYMANIE SIE NA ORBICIE WYMAGALOBY PRZYLOZENIA STALEJ SILY. Innym potwierdzeniem "obracajacej sie wraz z jadrem Ziemi POLEM przestrzeni" jest atmosfera. Gdyby rzeczywiscie obowiazywal model Newtona ..wokol planety tworzyl by sie "kolowrot" i odbywalo wleczenie najwyzszych warstw gazow przez nizsze (niemozliwy bylby system klimatyczny) .
|
|
 | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > A nie jest oczywistym ze jesli satelita czy rakieta raz ustawiona na orbicie nie wymaga uzycia silnikow w celu ciaglego okrazania ...tzn ze cala przestrzen musi poruszac sie razem z jadrem Ziemi ?> Przeciez zgodnie z prawami Newtona nie ma orbicie jakiejkolwiek sily ktora "pchala by satelite" wraz z obrotem planety wiec jesli zalozyc ze rakieta taka znajduje sie w jednej uwspolnionej nieskonczonej przestrzeni o ktorej myslal Newton, a postulowal Einstein (jeden wielki uklad inercjalny) UTRZYMANIE SIE NA ORBICIE WYMAGALOBY PRZYLOZENIA STALEJ SILY.> Innym potwierdzeniem "obracajacej sie wraz z jadrem Ziemi POLEM przestrzeni" jest atmosfera. Gdyby rzeczywiscie obowiazywal model Newtona ..wokol planety tworzyl by sie "kolowrot" i odbywalo wleczenie najwyzszych warstw gazow przez nizsze (niemozliwy bylby system klimatyczny)> .Proszę przeanalizować jak będzie zmieniać się wysokość pionowa warstw powietrza podczas potężnych huraganów na planecie. Nie będzie napewno to bezruch.
|
|
 | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
>Innym potwierdzeniem "obracajacej sie wraz z jadrem Ziemi POLEM przestrzeni" jest atmosfera. Gdyby rzeczywiscie obowiazywal model Newtona ..wokol planety tworzyl by sie "kolowrot" i odbywalo wleczenie najwyzszych warstw gazow przez nizsze (niemozliwy bylby system klimatyczny)
Może spotkał się Pan z informacją o parciu wiatru na poziomą płaszczyznę? Kiedyś słyszałem, że podczas ogromnego tornada w USA, wiatr wyrywał asfalt z ziemi. Wynika z tego, że powstawało jakieś podciśnienie, które odrywało ten asfalt. Nie natrafiłem nigdzie na wzory opisujące takie zjawisko. W świetle polemiki jaką toczymy to informacja taka może zmienić pogląd na bardzo ważkie zagadnienia.
|
|
|  | -1 na 3 | chillyshotorbitus (729 punktów) | Kolejna sprawa dla detektywów z wydziału x  Jako ciekawostke dodam ze mnóstwo zjawisk uświadamia model (ostatnio PRZEGRZANEJ) ekspandujacej Ziemi. Wzrasta stopień energetyczny jądra planeta rozszerza się/rozdziera, dochodza wulkany,trzęsienia, napięcia, wyrzuty, emisja. Póki co znalazłem to: Pyta Agnieszka: Dlaczego satelity, poruszające się względem Ziemi, krążą zawsze przeciwnie do ruchu wskazówek zegara? Rzeczywiście ogromna większość sztucznych satelitów Ziemi porusza się na swoich orbitach zgodnie z kierunkiem ruchu obrotowego Ziemi (określenie "przeciwnie do ruchu wskazówek zegara" jest nieprecyzyjne, bo nie mówi o tym jak ten zegar jest ustawiony względem Ziemi). Jest tak przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, satelita w momencie startu z powierzchni Ziemi obraca się razem z nią. W tej sytuacji umieszczenie tego satelity na orbicie tak, aby poruszał się zgodnie z kierunkiem ruchu obrotowego Ziemi wymaga zużycia mniejszej ilości paliwa przez rakietę wynoszącą satelitę na orbitę niż w przypadku satelity mającego poruszać się w przeciwnym kierunku - w tym drugim przypadku rakieta musi najpierw wyhamować ruch satelity w kierunku zgodnym z kierunkiem obrotu Ziemi, a następnie od zera nadać satelicie odpowiednią prędkość w kierunku przeciwnym. .... Co przeczy jakby prawom Newtona oraz modelowi "wystrzału kuli armatniej", który (po dziś dzień dzieciom w szkołach, studentom oraz inżynierom NASA) "tłumaczy" ruchy orbitalne wokół Ziemi. Gdyby było jak opisuje Newton ..wystrzał satelity mógłby dokonac się w dowolnym kierunku niezależnie od obrotu, gdyż właśnie w tym modelu "przestrzeń nie kreci się wraz z jądrem planety" ..a jest jednym uwspolnionym dla wszystkich obiektów "nieskończonym układem inercjalnym". Myślę że podobne przyczyny(pole Ziemi wiruje) powodują iż Księżyc widoczny jest na niebie zawsze ta sama strona. .
|
|
 | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > A nie jest oczywistym ze jesli satelita czy rakieta raz ustawiona na orbicie nie wymaga uzycia silnikow w celu ciaglego okrazania ...tzn ze cala przestrzen musi poruszac sie razem z jadrem Ziemi ?> Przeciez zgodnie z prawami Newtona nie ma orbicie jakiejkolwiek sily ktora "pchala by satelite" wraz z obrotem planety wiec jesli zalozyc ze rakieta taka znajduje sie w jednej uwspolnionej nieskonczonej przestrzeni o ktorej myslal Newton, a postulowal Einstein (jeden wielki uklad inercjalny) UTRZYMANIE SIE NA ORBICIE WYMAGALOBY PRZYLOZENIA STALEJ SILY.> Innym potwierdzeniem "obracajacej sie wraz z jadrem Ziemi POLEM przestrzeni" jest atmosfera. Gdyby rzeczywiscie obowiazywal model Newtona ..wokol planety tworzyl by sie "kolowrot" i odbywalo wleczenie najwyzszych warstw gazow przez nizsze (niemozliwy bylby system klimatyczny)> .Proszę spróbować to przeliczyć. Jest tu coś na rzeczy.
|
|
|  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >A nie jest oczywistym ze jesli satelita czy rakieta raz ustawiona na orbicie nie wymaga uzycia silnikow w celu ciaglego okrazania ...tzn ze cala przestrzen musi poruszac sie razem z jadrem Ziemi ?> >Przeciez zgodnie z prawami Newtona nie ma orbicie jakiejkolwiek sily ktora "pchala by satelite" wraz z obrotem planety wiec jesli zalozyc ze rakieta taka znajduje sie w jednej uwspolnionej nieskonczonej przestrzeni o ktorej myslal Newton, a postulowal Einstein (jeden wielki uklad inercjalny) UTRZYMANIE SIE NA ORBICIE WYMAGALOBY PRZYLOZENIA STALEJ SILY.> >Innym potwierdzeniem "obracajacej sie wraz z jadrem Ziemi POLEM przestrzeni" jest atmosfera. Gdyby rzeczywiscie obowiazywal model Newtona ..wokol planety tworzyl by sie "kolowrot" i odbywalo wleczenie najwyzszych warstw gazow przez nizsze (niemozliwy bylby system klimatyczny)> >.> Proszę spróbować to przeliczyć. Jest tu coś na rzeczy.Ty to postulujesz i Ty to przelicz. To jest wręcz obowiązek wnoszącego pomysł. A tak nie ma argumentów i pomysł jest bzdurny. Pa.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
Na koniec tej burzliwej dyskusji mam małą prośbę. Czy nie pokazałby mi ktoś w jaki sposób umieszcza się zdjęcia na tym portalu. Zgodnie ze zobowiązaniem powinienem wyjaśnić Państwu kilka problemów. Nie da się tego uczynić bez posiłkowaniem się szkicami. Wykonuję w takich sytuacjach ich zdjęcia, lecz nie potrafię umieścić takiego foto na tym portalu. Proszę jednak, żeby ta instrukcja była jak najprostsza, w innym wypadku nie poradzę sobie jej zastosowaniem.
|
|
 | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Na koniec tej burzliwej dyskusji mam małą prośbę. Czy nie pokazałby mi ktoś w jaki sposób umieszcza się zdjęcia na tym portalu. Ja robię to następująco. 1. umieszczam zdjęcie na pulpicie 2. wybieram u dołu edytowanego/tworzonego posta "Przeglądaj..." z poziomu "Dodaj obrazek:" 3. otwiera mi się okno mojej przeglądarki "Wysyłanie pliku", gdzie mogę kliknąć ten swój obrazek z pulpitu, a kiedy wskutek tego kliknięcia jego nazwa pojawi się w okienku "Nazwa pliku" klikam opcję "Otwórz", co powoduje zniknięcie "Wysyłania pliku", a nazwa obrazka zastąpi napis "Nie wybrano pliku." w dolnym menu posta 4. klikam opcję "Dodaj.." na poziomie nazwy pliku/obrazka, wskutek czego mój edytowany/tworzony post otrzymuje podtytuł "Obrazek został dodany. Zajęte miejsce 2835858/39149568 (cyferki)" a w treści posta jako reprezentacja wgranego obrazka pojawia się link z tagami "img" w trójkątnych nawiasach.
Ale to taka moja amatorszczyzna, nie wiem czy zrozumiała; w § 25. Regulaminu forum jest link do profesjonalnej instrukcji, gdzie z kolei znajdziemy link do "przewodnika" będącego rozszerzeniem wzmiankowanej instrukcji.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
|  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
>Ale to taka moja amatorszczyzna, nie wiem czy zrozumiała; w § 25. Regulaminu forum jest link do profesjonalnej instrukcji, gdzie z kolei znajdziemy link do "przewodnika" będącego rozszerzeniem wzmiankowanej instrukcji. > Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
Dziękuję. Jeżeli metoda jest skuteczna do dla mnie jest profesjonalna. Muszę uczciwie przyznać, że nie wiele z tego zrozumiałem. Będę jednak próbował ją zastosować.
|
|
| |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
Moje "1. umieszczam zdjęcie na pulpicie" miało oznaczać, że plik z obrazkiem na pulpicie komputera umieszczam.
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
|
|
| |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | > Dziękuję. Jeżeli metoda jest skuteczna do dla mnie jest profesjonalna. >Muszę uczciwie przyznać, że nie wiele z tego zrozumiałem. Będę jednak próbował ją zastosować.
No to z jednej strony uważa się Pan za wystarczająco kompetentnego i biegłego, żeby dyskutować i podważać wiedzę utrwaloną przez setki lat i miliony profesjonalistów, a z drugiej stwierdza swą bezradność w zrozumieniu banalnego, praktycznego zagadnienia. Nie zgrzyta tu nic Panu? To tak jakby ogłaszać swe sukcesy w zawodach lekkoatletycznych i jednocześnie przyznawać do zadyszki na schodach po pierwszym piętrze.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Dziękuję. Jeżeli metoda jest skuteczna do dla mnie jest profesjonalna. >>Muszę uczciwie przyznać, że nie wiele z tego zrozumiałem. Będę jednak próbował ją zastosować. >No to z jednej strony uważa się Pan za wystarczająco kompetentnego i biegłego, żeby dyskutować i podważać wiedzę utrwaloną przez setki lat i miliony profesjonalistów, a z drugiej stwierdza swą bezradność w zrozumieniu banalnego, praktycznego zagadnienia. Nie zgrzyta tu nic Panu? >To tak jakby ogłaszać swe sukcesy w zawodach lekkoatletycznych i jednocześnie przyznawać do zadyszki na schodach po pierwszym piętrze. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
Ja wcale nie uważam się za kompetentnego i biegłego. Dyskutować każdy może, jeden lepiej drugi gorzej. Pomiędzy znajomością komputera a tematyką, która mnie interesuje faktycznie istnieje dysonans. Wcale tego nie ukrywam. Utrudnia mi to swobodne działanie, lecz pozostało mi już zbyt mało czasu, żebym go tracił na naukę o komputerze. Zmieniłem plany i następny wpis obędzie się bez rysunków. Jeśli on okaże się trafiony, to kolejny także nie będzie zawierał rysunków.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Ja wcale nie uważam się za kompetentnego i biegłego. Ależ uważa się Pan. Gdyby było inaczej, to dochodząc do wniosków sprzecznych z aktualnym stanem wiedzy pytałby się Pan "gdzie popełniam błąd?" i akceptował odpowiedź otrzymaną od profesjonalistów. Zamiast tego, za każdym razem forsuje Pan swoją wizję, mimo oczywistych własnych braków w wiedzy i wykształceniu. A kiedy błędy i sprzeczności pańskiego rozumowania stają się nazbyt widoczne, zmienia Pan temat, ucieka w dywagacje albo w ogóle pomija to milczeniem. >Dyskutować każdy może, jeden lepiej drugi gorzej. Owszem. A Pan dyskutuje bardzo źle.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Ja wcale nie uważam się za kompetentnego i biegłego. >Ależ uważa się Pan. Gdyby było inaczej, to dochodząc do wniosków sprzecznych z aktualnym stanem wiedzy pytałby się Pan "gdzie popełniam błąd?" i akceptował odpowiedź otrzymaną od profesjonalistów. Zamiast tego, za każdym razem forsuje Pan swoją wizję, mimo oczywistych własnych braków w wiedzy i wykształceniu. A kiedy błędy i sprzeczności pańskiego rozumowania stają się nazbyt widoczne, zmienia Pan temat, ucieka w dywagacje albo w ogóle pomija to milczeniem. >>Dyskutować każdy może, jeden lepiej drugi gorzej. >Owszem. A Pan dyskutuje bardzo źle. > Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
Dyskusja ma swój rytm i temperament. Kiedy wszyscy zgadzają się ze sobą to nie powstanie dyskusja. Już dawno straciłem zaufanie do profesjonalistów i niezależnych ekspertów. Zawsze można postawić sobie pytanie, od kogo niezależnych, ale od kogo zależnych. Luki w wiedzy posiadam coraz większe, ale jest to naturalny proces spowodowany starzeniem się organizmu.Nikogo to nie omija. Zachowałem za to, a nawet rozwinąłem zdolność logicznego myślenia i wiązania ze sobą faktów. Każdy, nawet najciekawszy temat w kończy wyczerpuje swoje argumenty i dyskusja zamiera. Dla mnie nie jest to jednak koniec pracy.Analizuję przede wszystkim te argumenty pojawiające się w dyskursie, które nie są zgodne z moim przekonaniem. Tylko po to włączam się w polemikę i inicjuje wpisy, aby poznać przeciwne argumenty. Nie jest mi potrzebne towarzystwo wzajemnej adoracji, ponieważ takie nic nowego nie wnosi do skarbca ludzkości. Mam już kilka takich tematów, które powinienem ponownie przedstawić, ale brakuje mi już do tego zapału. Opracowanie ich pochłania sporo czasu. Jednak ten ostatni jest rewelacyjny i pochyliłem się nad nim. Panowie nawet nie posiadacie świadomości, iż uczestniczyliście w jednej z największych debat naukowych w historii świata. I to by było na tyle.
|
|
2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Wszystkie loty w przestrzeń kosmiczną odbywają się w niezmienny sposób od chwili startu pierwszych >rakiet. Po odpaleniu silników rakieta wznosi się pionowo w górę. Po osiągnięciu około 10 kilometrów >wysokości , odchyla swoją oś od kierunku pionowego tak, żeby na wysokości powyżej 170 km. ustawić >się do lotu poziomego. > Kierunek pochylenia rakiety nie jest jednak dowolny. >Jest on zgodny z kierunkiem wirowania planety wokół własnej osi. Dzięki takiemu podejściu osiąga ona >dodatkową prędkość liniową pochodzącą od prędkości obrotowej Ziemi. >W tej pozycji kontynuuje lot, ciągle zwiększając swoją prędkość, aż do osiągnięcia właściwej >orbity. > Loty w Kosmos w Teorii Heliocentrycznej. > > Rakieta po wystartowaniu pionowo w górę powinna również odchylić swą oś od kierunku pionowego >zgodnie z kierunkiem obrotu Ziemi. >Powinna zwiększać swą prędkość aż do chwili kiedy osiągnie wysokość np. 40 km na d powierzchnią >planety. >W tym momencie powinna ponownie powrócić do pozycji pionowej i poruszać się w górę do wysokości >około 50 kilometrów nad jej powierzchnią. > Po osiągnięciu tej przykładowej wysokości astronautom pozostaje tylko wyłączyć silniki i poddając >się działaniu siły odśrodkowej cierpliwie czekać, aż ta wyniesie ją na dowolną orbitę. >Tą dowolną orbitą może być dalsza orbita Ziemi jak również Księżyca, lub dowolnej planety naszego >układu słonecznego. > Obliczenia matematyczno- fizyczne potwierdza- > jące przyjętą tezę. > Obliczenie prędkości obiegowej rakiety na wysokości 40 kilometrów nad powierzchnią Ziemi. > F = GM m2 / r2 > F- siła z jaką przyciągają się dwa ciała [ N ] > G - stała grawitacji - 6.67259 x 10-11 [ m3/(kg s2) > M - masa Ziemi 5.976 x 1024 [ kg ] > m - masa rakiety 1000 [ kg ] > r - promień po którym krąży ciało [ m ] > Fo = ( m v2 ) / r > Fo - siła odśrodkowa [ N ] > v - prędkość ciała krążącego po orbicie [ m / s ] > r1 - promień orbity na wysokości 40 km- 6411221 [m] > r2 - promień orbity na wysokości 50 km - 6421221 [m] > F = Fo > GM m / r21 = ( m v2 ) / r1 > v = ( GM/ r1 )0,5 > v = (6.67259x 10-11 x 5.976 x 1024 / 6411221)0,5 > v = 7886,46 [m/s] > Na tej orbicie siła odśrodkowa i siła grawitacji równoważą się. Gdyby Ziemia była pozbawiona >atmosfery, to ruch ten mógłby trwać wiecznie. > Kolejny manewr będzie polegał na ponownym ustawieniu kierunku lotu prostopadle do powierzchni >Ziemi. >Odległość jaką pokona rakieta będzie wynosiła jedynie >10 km. Jej odległość do środka globu wzrośnie do 6421221 metrów. W tej chwili można już wyłączyć >napęd rakietowy. > Obliczę siłę grawitacji z jaką Ziemia na tej wysokości przyciąga rakietę, jak również siłę >odśrodkową działającą na rakietę. Obie siły posiadają ten sam kierunek, lecz przeciwne zwroty. > F = GM m / r22 > F = 6.67259x 10-11 x 5.976 x 1024 x 1000/64212212 > F = 9670,96 N > Fo = ( m v2 ) / r2 > Fo = (1000 x 7886,462 )/ 6421221 > Fo = 9686,05 N > Obliczę różnicę pomiędzy siłami. > Δ F = F0 - F > Δ F = 9686,05 -9670,96 > Δ F = 15,09 N > Obliczę przyśpieszenie jakie osiągnie rakieta pod wpływem tej siły. > Δ F = m a0 > a0- przyśpieszenie odśrodkowe [m/s2] > a0 = Δ F/ m > a0 = 15.09/ 1000 > a0 = 0,01509 [m/s2] > Dla zobrazowania sensu takiego podejścia obliczę na jaką orbitę wzniesie się rakieta pod >wpływem tego przyspieszenia po godzinie lotu. > s = 0,5 a0 t2 > > s - droga jaką przybędzie rakieta pod wpływem siły > odśrodkowej [m] > t - czas - 3600 [s] > s = 0,5 x0,01509 x 36002 > s = 97783,2 [m] = 97,78 [km] >Bez wykorzystywania dodatkowego napędu , po godzinnym locie rakieta wzniesie się na orbitę wyższą >prawie o 100 km. > Wyprowadzenie wzoru na przyspieszenie rakiety. > Wzór ten uprości obliczanie przyśpieszenia rakiety na dowolnej orbicie. > a = Δ F/m > Δ F = F0 - F > a = [( m v2 ) / r )- (GM m / r2 )] / m > a = ( v2 / r ) - (GM / r2 ) [m/s2 ] > Obliczenie czasu podróży na orbitę Księżyca. > r - średni promień orbity Księżyca - 384400 [km.] > aok = [(7886,462 /384400000) - (6.67259x 10-11 x 5.976 x 1024 / 3844000002 ] > aok = 0,1592 [m/s2] > aokśr = (aok + a0 )/ 2 > aokśr = ( 0,1592 + 0.01509 ) / 2 > aokśr = 0,0871 [m/s2] > s = 0,5 aokśr t2 > t - czas [s] > t = ( 2 s / aokśr )0,5 [s] > s = 384400 - 6421,221 > s = 377978779 [m] > t = ( 2 x 377978779 / 0,0871)0,5 > t = 93162,2 [s] > t = 25,88 [h] > Po prawie 26 godzinach rakieta dotrze do orbity Księżyca. Efekt jest wręcz spektakularny, ponieważ >zużyje jedynie tyle energii, ile jest potrzebne do wyniesienie rakiety na wysokość 50 km. nad >powierzchnią Ziemi. >Wykorzystanie tej metody skróciłoby podróż na Marsa >do 102 godzin. Rakieta osiągnęłaby >prędkość wynoszącą 425 km./s .
I znów te same błędy w założeniach. Staje się to nudne już. Nie ma co sobie głowy zawracać. Tak. Rakieta może osiągnąć nawet prędkość podświetlną przy Twoich założeniach. Dobra. Daj sobie spokój.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) |
Kiepski z Pana teoretyk.Na wielkich odległościach przyśpieszenie to jest zbyt małe. Życia by nie starczyło. Szybko się Pan nudzi, jak dziecko. A nauka to przecież nieskończona idea.
|
|
|  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Kiepski z Pana teoretyk.Na wielkich odległościach przyśpieszenie to jest zbyt małe. Życia by nie starczyło. >Szybko się Pan nudzi, jak dziecko. A nauka to przecież nieskończona idea.
Nudzę się powtarzaniem oczywistych prawd opartych na matematyce. Ty absolutnie to ignorujesz. Więc gdzie u mnie ta kiepskość? Rozmowa z Tobą jest nudna. Bo bredzisz niesamowicie. Na portalu Racjonalista się wymądrzasz. Napisz do PAN-u. (polskiej akademii nauk). Zobaczysz jakie tam znajdziesz zrozumienie. Na forum Ciebie potępiono. To tylko ostrzeżenie przed pie..leniem głupot oczywistych dla ucznia szkoły średniej. I nie Tobie prawo do oceny czy jestem kiepskim teoretykiem (paradoks bo w układzie heliocentrycznym żadnych już teorii tworzyć nie można czego jak widać Henryk K. nie rozumie)). A Twoje zjadliwe uwagi mnie nie dotyczą. Na taki słaby jad jestem już dawno uodporniony. W dziwny sposób masz przewróconą logikę myślenia. Kariery nie zrobisz.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Kiepski z Pana teoretyk.Na wielkich odległościach przyśpieszenie to jest zbyt małe. Życia by nie starczyło. >>Szybko się Pan nudzi, jak dziecko. A nauka to przecież nieskończona idea. >Nudzę się powtarzaniem oczywistych prawd opartych na matematyce. Ty absolutnie to ignorujesz. Więc gdzie u mnie ta kiepskość? Rozmowa z Tobą jest nudna. Bo bredzisz niesamowicie. Na portalu Racjonalista się wymądrzasz. Napisz do PAN-u. (polskiej akademii nauk). Zobaczysz jakie tam znajdziesz zrozumienie. Na forum Ciebie potępiono. To tylko ostrzeżenie przed pie..leniem głupot oczywistych dla ucznia szkoły średniej. I nie Tobie prawo do oceny czy jestem kiepskim teoretykiem (paradoks bo w układzie heliocentrycznym żadnych już teorii tworzyć nie można czego jak widać Henryk K. nie rozumie)). A Twoje zjadliwe uwagi mnie nie dotyczą. Na taki słaby jad jestem już dawno uodporniony. W dziwny sposób masz przewróconą logikę myślenia. Kariery nie zrobisz. > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Jak ja się cieszę, że na tym forum nie istnieje obowiązek prowadzenia ze mną nudnych rozmów. Każdy ma tyle utrapień w życiu, że ta dodatkowa mogłaby go mocno osłabić. Już dawno spostrzegłem, że Pana za bardzo nie stać na własną opinię. Opowiada się Pn po stronie większości. Już nie pamiętam jakim to słowem określa się taką postawę bohatera powieści. Mam nadzieję, iż niedługo nastąpi gwałtowna zmiana akcji i dopiero stanie się ciekawie. Proszę już zacząć zażywać tabletki na uspokojenie. W trakcie upadku Pańskich autorytetów z PANu może być za późno.
I to by było na tyle.
|
|
1 na 1 | Paweł Rek (rexus) (2343 punktów) | Sugeruje pan, że ogon kręci kotem? Ziemia nie kręci satelitami na orbitach. W tych relacjach nie ma sił odśrodkowych.
|
|
 | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >Sugeruje pan, że ogon kręci kotem? >Ziemia nie kręci satelitami na orbitach. W tych relacjach nie ma sił odśrodkowych. > Nic takiego nie sugeruję. W pełni wykorzystuję klasyczne wzory astronomii na siłę grawitacji oraz siłę odśrodkową. Moim wkładem w rozwój nowoczesnej kosmonautyki jest jedynie zaproponowanie nowego podejścia do techniki lotów kosmicznych.
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Sugeruje pan, że ogon kręci kotem? >>Ziemia nie kręci satelitami na orbitach. W tych relacjach nie ma sił odśrodkowych. >> >Nic takiego nie sugeruję. W pełni wykorzystuję klasyczne wzory astronomii na siłę grawitacji oraz siłę odśrodkową. Moim wkładem w rozwój nowoczesnej kosmonautyki jest jedynie zaproponowanie nowego podejścia do techniki lotów kosmicznych.
To zwróć się do NASA jako odkrywca nowych podejść do klasycznych wzorów astronomii. Na tym forum zainteresowanie raczej już spadło.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | | uxbridge (5980 punktów) | >Sugeruje pan, że ogon kręci kotem? >Ziemia nie kręci satelitami na orbitach. W tych relacjach nie ma sił odśrodkowych. W każdym ruchu obrotowym występuje pozorna siła odśrodkowa jeśli rozpatrujemy ten ruch z punktu widzenia układu obracającego się. To po prostu siła bezwładności. W przypadku "zwykłych" ruchów (bez udziału grawitacji) siła odśrodkowa tłumaczy, dlaczego wewnątrz układu obracającego się ciała doznają (pozornego) przyśpieszenia - np. dlaczego "coś" je pcha w stronę przeciwną do środka obrotu. W przypadku ruchu obrotowego pod wpływem grawitacji, pozorna siła odśrodkowa jest potrzebna, aby wytłumaczyć dlaczego ciała wewnątrz tego układu wydają się nieruchome, podczas gdy przecież powinny być przyciągane przez grawitację (o ile wiemy, że działa). Jeśli spojrzymy "z zewnątrz", z punktu widzenia inercjalnego układu, siły bezwładności (w tym odśrodkowa) znikają. W przypadku tego zwykłego ruchu obrotowego, siła dośrodkowa powoduje zakrzywienie toru, a ciała wewnątrz układu, "pchają" się na zewnątrz, bo chcą zachować ruch prostoliniowy w reakcji na siłę dośrodkową. W przypadku grawitacji, to grawitacja jest siłą dośrodkową zakrzywiającą ruch wszystkich ciał wewnątrz układu. Sens siły odśrodkowej również wtedy znika. Wszystkie ciała w układzie poruszają się tak samo i dlatego są "nieruchome" wewnątrz układu.
Te dwa punkty widzenia najlepiej uświadomić sobie na przykładzie przyśpieszającego samochodu. Pasażer wewnątrz stwierdzi, że jakaś niewiadomego pochodzenia siła (pozorna, bezwładności) wciska go w fotel a fotel działa na niego po prostu siłą reakcji. Z "zewnątrz" żadnej siły bezwładności nie ma. Fotel działa na pasażera siłą pochodzącą od napędu samochodu. A pasażer działa na fotel siłą reakcji. Nie występują tu siły pozorne.
Źródłem tego powiedzmy, nieporozumienia jest fakt, że uparliśmy się stosować II Zasadę Dynamiki również w układach nieinercjalnych (przyśpieszających). Zamiast tego, moglibyśmy po prostu stwierdzić: II ZD nie obowiązuje w ukłądach nieinercjalnych, więc nie ma co się przejmować, że ciała doznają przyśpieszenia bez powodu (bez działania siły). Ale jeśli chcemy II ZD stosować w tych przypadkach to musimy wprowadzić pojęcie jakiejś siły która takie przyśpieszenie tłumaczy. I to są właśnie siły pozorne/bezwładności. Czasami ludzie się upierają, że to nie są siły pozorne, bo je "czujemy". Owszem, w takim samym sensie czujemy, że ściana nas odpycha gdy staramy się ją odepchnąć. To rzeczywista siła reakcji ściany, a nie siła pojawiająca się "znikąd" w ścianie. Podobnie, to nie nasze buty na karuzeli starają się nam zeskoczyć z nóg, ale nasze stopy ciągną je cały czas zmieniając ich tor ruchu. Buty po prostu działają na stopy siłą reakcji. Ale gdy zamkniemy oczy i zapomnimy o tym, że jesteśmy na karuzeli, to będziemy chcieli wytłumaczyć zachowanie naszych butów przy pomocy II ZD. Skoro CHCĄ nam zeskoczyć z nóg, to MUSI działać na nie jakaś zewnętrzna siła! A jak moglibyśmy to inaczej wytłumaczyć, bez siły? Prosto. Skoro buty chcą nam zeskoczyć z nóg ale nie możemy wskazać na żródło siły, to po prostu tej siły nie ma. Znaczy to, że II ZD nie działa! Skoro tak, to znajdujemy się zapewne w układzie nieinercjalnym, a odczuwana siła jest siłą reakcji.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
|  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>Sugeruje pan, że ogon kręci kotem? >>Ziemia nie kręci satelitami na orbitach. W tych relacjach nie ma sił odśrodkowych. Ziemia nie kręci, ale przyciąga satelitę. Siła odśrodkowa satelity wynika z jej ruchu wokół ziemi, który nie jest ruchem prostoliniowym. Siła odśrodkowa nie jest siłą pozorną. Jej pozorność wynika jedynie z faktu, iż nauka nie potrafi wyjaśnić jej charakteru. Można przeprowadzić bardzo proste wyprowadzenie wzoru na siłę odśrodkową, która wyjaśni sposób jej powstawania. Nie trzeba wówczas odwoływać się do pomysłu Ernesta Macha oraz wspierającego go Alberta Einsteina, iż to cała masa Wszechświata przyciąga wirującą masę. Na poziomie cząsteczkowym nie można już dokonać ciekawej interpretacji, ponieważ na skutek ostatnich wpisów na temat lotów kosmicznych oraz grawitacji Newtona zawaliła się również cała fizyka budowy atomów a także cząstek elementarnych.
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Sugeruje pan, że ogon kręci kotem? >>Ziemia nie kręci satelitami na orbitach. W tych relacjach nie ma sił odśrodkowych. >W każdym ruchu obrotowym występuje pozorna siła odśrodkowa jeśli rozpatrujemy ten ruch z punktu widzenia układu obracającego się. To po prostu siła bezwładności. W przypadku "zwykłych" ruchów (bez udziału grawitacji) siła odśrodkowa tłumaczy, dlaczego wewnątrz układu obracającego się ciała doznają (pozornego) przyśpieszenia - np. dlaczego "coś" je pcha w stronę przeciwną do środka obrotu. W przypadku ruchu obrotowego pod wpływem grawitacji, pozorna siła odśrodkowa jest potrzebna, aby wytłumaczyć dlaczego ciała wewnątrz tego układu wydają się nieruchome, podczas gdy przecież powinny być przyciągane przez grawitację (o ile wiemy, że działa). >Jeśli spojrzymy "z zewnątrz", z punktu widzenia inercjalnego układu, siły bezwładności (w tym odśrodkowa) znikają. >W przypadku tego zwykłego ruchu obrotowego, siła dośrodkowa powoduje zakrzywienie toru, a ciała wewnątrz układu, "pchają" się na zewnątrz, bo chcą zachować ruch prostoliniowy w reakcji na siłę dośrodkową. W przypadku grawitacji, to grawitacja jest siłą dośrodkową zakrzywiającą ruch wszystkich ciał wewnątrz układu. Sens siły odśrodkowej również wtedy znika. Wszystkie ciała w układzie poruszają się tak samo i dlatego są "nieruchome" wewnątrz układu. >Te dwa punkty widzenia najlepiej uświadomić sobie na przykładzie przyśpieszającego samochodu. Pasażer wewnątrz stwierdzi, że jakaś niewiadomego pochodzenia siła (pozorna, bezwładności) wciska go w fotel a fotel działa na niego po prostu siłą reakcji. Z "zewnątrz" żadnej siły bezwładności nie ma. Fotel działa na pasażera siłą pochodzącą od napędu samochodu. A pasażer działa na fotel siłą reakcji. Nie występują tu siły pozorne. >Źródłem tego powiedzmy, nieporozumienia jest fakt, że uparliśmy się stosować II Zasadę Dynamiki również w układach nieinercjalnych (przyśpieszających). Zamiast tego, moglibyśmy po prostu stwierdzić: II ZD nie obowiązuje w ukłądach nieinercjalnych, więc nie ma co się przejmować, że ciała doznają przyśpieszenia bez powodu (bez działania siły). Ale jeśli chcemy II ZD stosować w tych przypadkach to musimy wprowadzić pojęcie jakiejś siły która takie przyśpieszenie tłumaczy. I to są właśnie siły pozorne/bezwładności. >Czasami ludzie się upierają, że to nie są siły pozorne, bo je "czujemy". Owszem, w takim samym sensie czujemy, że ściana nas odpycha gdy staramy się ją odepchnąć. To rzeczywista siła reakcji ściany, a nie siła pojawiająca się "znikąd" w ścianie. Podobnie, to nie nasze buty na karuzeli starają się nam zeskoczyć z nóg, ale nasze stopy ciągną je cały czas zmieniając ich tor ruchu. Buty po prostu działają na stopy siłą reakcji. Ale gdy zamkniemy oczy i zapomnimy o tym, że jesteśmy na karuzeli, to będziemy chcieli wytłumaczyć zachowanie naszych butów przy pomocy II ZD. Skoro CHCĄ nam zeskoczyć z nóg, to MUSI działać na nie jakaś zewnętrzna siła! A jak moglibyśmy to inaczej wytłumaczyć, bez siły? Prosto. Skoro buty chcą nam zeskoczyć z nóg ale nie możemy wskazać na żródło siły, to po prostu tej siły nie ma. Znaczy to, że II ZD nie działa! Skoro tak, to znajdujemy się zapewne w układzie nieinercjalnym, a odczuwana siła jest siłą reakcji.
Ten "grzech" nie określania układu odniesienia u Henryka K. wytknąłem już dawno. Niestety brak reakcji z jego strony jest nadal widoczny. w ten sposób można w nieskończoność pleść androny i nawet próbować się wytłumaczyć.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Te dwa punkty widzenia najlepiej uświadomić sobie na przykładzie przyśpieszającego samochodu. Pasażer wewnątrz stwierdzi, że jakaś niewiadomego pochodzenia siła (pozorna, bezwładności) wciska go w fotel a fotel działa na niego po prostu siłą reakcji. Z "zewnątrz" żadnej siły bezwładności nie ma. Fotel działa na pasażera siłą pochodzącą od napędu samochodu. A pasażer działa na fotel siłą reakcji. Nie występują tu siły pozorne. >Źródłem tego powiedzmy, nieporozumienia jest fakt, że uparliśmy się stosować II Zasadę Dynamiki również w układach nieinercjalnych (przyśpieszających). Zamiast tego, moglibyśmy po prostu stwierdzić: II ZD nie obowiązuje w ukłądach nieinercjalnych, więc nie ma co się przejmować, że ciała doznają przyśpieszenia bez powodu (bez działania siły). Ale jeśli chcemy II ZD stosować w tych przypadkach to musimy wprowadzić pojęcie jakiejś siły która takie przyśpieszenie tłumaczy. I to są właśnie siły pozorne/bezwładności.
W fizyce obowiązuje zasada, iż dla układów nieinercjalnych nie stosujemy zasad dynamiki.
Podobnie, to nie nasze buty na karuzeli starają się nam zeskoczyć z nóg, ale nasze stopy ciągną je cały czas zmieniając ich tor ruchu. Buty po prostu działają na stopy siłą reakcji. Ale gdy zamkniemy oczy i zapomnimy o tym, że jesteśmy na karuzeli, to będziemy chcieli wytłumaczyć zachowanie naszych butów przy pomocy II ZD. Skoro CHCĄ nam zeskoczyć z nóg, to MUSI działać na nie jakaś zewnętrzna siła! A jak moglibyśmy to inaczej wytłumaczyć, bez siły? Prosto. Skoro buty chcą nam zeskoczyć z nóg ale nie możemy wskazać na żródło siły, to po prostu tej siły nie ma.
Na Pana miejscu to nie przesadzałbym w dowodzeniu z tymi butami. Może Pan zostać posądzony przez Swoich kolegów o kryptoreklamę Niebocentryzmu. Ja w swoich wypowiedziach ani razu nie nawiązałem do żadnego buta, kamasza a nawet papucia i bambosza, nie chcąc znaleźć się w tak niekomfortowej sytuacji. Już nawet Wenancjusz sięga po ten sam argument. Jak zwykle, nieświadomie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|