Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sprubujmy policzyć:

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
08-10-2022 18:25qwery (2864 punktów)Sprubujmy policzyć:
"Wkurzony" juz odpowiednio przez Paweł007 (za co mu bardzo dziękuj, wziełem sie do roboty, naliczem i uznałem ze warte to osobnego wątku. Rzecz o stw, rozsynchronizowaniu i "rozsynchronizowaniu".

Sprobujmy policzyc, startujemy z postoju w uuo, rakieta 5sc dluga, przyspieszajac rownomiernie dochodzimy w roznych czasach do 0.866c, rakieta skraca sie dwukrotnie, czas dochodzenia do zamierzonej predkosci w sekundach oznaczam przez X. C to wiadomo 299729458 m/s. Wzor na czasy na zegarach w rakiecie uwzgledniajacy skrocenis rakiety wygladać bedzie tak:
na przedni zegar
t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c²*X-0,25*2.5*c² ) /X)²
na tylni zegar
t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c²*X+0,25*2.5*c² ) /X)²
Uzyskane przezemnie roznice wskazan zegarow rufa/dziub zależne są od X, czyli od czasu w jakim dochodzimy rakieta do predkosci 0.866c , dla X
1.5 s - 0,708819s
2s - 0.652514s
3s - 0.62152s
10s- 0.602245s
10^6 -0,600459s
Po 10^6s lotu z takim przyspieszaniem do 0.866 (liczac w bazie) zegar dziobowy pokaze 901394,220876 a rufowy 901393,620317s, ale pod warunkiem ze wystartukemy nie bedac wczesniej w ruchu wzgledem uuo. gdy bedziemy leciec juz z 0,433 c w jedna strone i akurat rozpoczniemy nasz manewr w druga to rakieta realnie nie zmieni swej dlugosci i nie bedzie tego dodatkowego a prawdziwego - rozsynchronizowania. W sumie to widze ze az tak bardzo nie spada to rozsynchronizowanie gdy zmniejszam przyspieszenie. Przy X=10^15 kalkulator jesszcze widzi roznice i jest to chyba ok 0,06s

A teraz policz a najlepiej narysuj jakie bedzie faktyczne rozsynchronizowabie zegarow. Np. strzelales z rufy w dziub laserem na postoju, pocisk lecial 5s, teraz jestes w ruchu, rakieta skrucila sie *2, zegar tyka 2 razy wolniej, ale dziub ucieka i wymienione kontrakcje nie pokryja roznicy i rozsynchronizowanie (rozne dla roznych przyspieszeń!) tez nke pokryje róznicy, to co zostanie to bedzie tym.co stw nazywa rozsynchronizowaniem a ja "rozsynchronizowaniem".

Zrobilem rysunek, mi wyszlo ze wg uuo, swiatlo z rufy do dziobu w rakiecie lecacej juz z 0.866 wzgledem uuo bedzie potrzebowac 40s, bioroac kontrakcje o ktorych mowilem wyjdzie ze dla posazerow rakiety bedzie ono potrzebowac 10s a nie 5 jak poczatkowo ani nie 5 ± rozsynchronizowan ktore wyliczem wczesniej. Widzisz wiec ze stw nie bierze wogóle pod uwage rkzsynchronizowania o ktorym mowimy, ktore jest zreszta zalezne od tempa osiagania nowej predkosci a nie tylko od wartosci tej predkosci.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

alsor (3283 punktów)
Przecież tu nie masz nic do liczenia - wynik jest dany!

mając v = 0 jest trywialnym przypadkiem, bo tu już znasz wynik.

no ale robisz swoje: synchronizujesz zegary, co daje: dt = 0;

po przyspieszeniu sprawdzasz te zegary, no i otrzymasz:

dt = at L / c^2 = vL/c^2; L - odległość obu zegarów (mierzona wzdłuż kierunku jazdy)

zatem wyznaczasz z tego tę swoją prędkość, no bo trudne to nie jest:

v = dt * c^2/L;

..............

i odwrotnie: biorąc L = 5ls = 5c * 1s
i gdyby to przyspieszanie trwało t=1 mln sekund, wtedy:
v = at = 0.866c,

co daje: a = 0.866c/milion = 259.8 m/s^2 = 26 g, jakieś wielkie - chyba na słońcu takie jest!

dt = 0.866c * 5c * 1s / c^2 = 0.866 * 5s = 4.33s

czyli takie coś byś zmierzył, no i wtedy wyliczyłbyś swoje:

v = 4.33 *c^2/5cs = 0.866c
qwery (2864 punktów)
>Przecież tu nie masz nic do liczenia - wynik jest dany!
>mając v = 0 jest trywialnym przypadkiem, bo tu już znasz wynik.
>no ale robisz swoje: synchronizujesz zegary, co daje: dt = 0;
>po przyspieszeniu sprawdzasz te zegary, no i otrzymasz:
>dt = at L / c^2 = vL/c^2; L - odległość obu zegarów (mierzona wzdłuż kierunku jazdy)
>zatem wyznaczasz z tego tę swoją prędkość, no bo trudne to nie jest:
>v = dt * c^2/L;
>..............
>i odwrotnie: biorąc L = 5ls = 5c * 1s
>i gdyby to przyspieszanie trwało t=1 mln sekund, wtedy:
>v = at = 0.866c,
>co daje: a = 0.866c/milion = 259.8 m/s^2 = 26 g, jakieś wielkie - chyba na słońcu takie jest!
>dt = 0.866c * 5c * 1s / c^2 = 0.866 * 5s = 4.33s
>czyli takie coś byś zmierzył, no i wtedy wyliczyłbyś swoje:
>v = 4.33 *c^2/5cs = 0.866c
>

Za ch.. tego nie rozumiem
alsor (3283 punktów)
Niby dlaczego?

Dla prędkości v=0.866c, obiektu o długości x=L=5ls,
otrzymasz błąd synchronizacji zegarów ustawionych na końcach:
b = xv/c^2 = 4.33s

tak jest.

L/(c-v) + L/(c+v) = 5/0.133 + 5/1.866 = 40s = 8 * 5 ?

t = L/(c-v)

ale kontrakcja + dylatacja:

t = L * (1-v^2)/(c-v) = L/c * (1 + v/c)

zatem błąd synch. Einsteina wynosi: b = dt = L/c * v/c = 5s * 0.866 = ...

wg pomiarów własnoręcznych - z tej rakiety.

gamma = 2, więc to byłoby 8.66s - dla zegara bez dylatacji czyli na stacji.
qwery (2864 punktów)
>Niby dlaczego?

Nie widze bys odnosil sie do tego co sam napisalem, do tych wzorow. Czy gdzies robie błąd, jak tak to gdzie, nak to powinno byc. Ale w knwencji w ktorej juz to zapisalem a nie jakies walenie wzorami dla zaawansownycb albonod czapy, sam nie wiem.
alsor (3283 punktów)
>>Niby dlaczego?
>Nie widze bys odnosil sie do tego co sam napisalem, do tych wzorow. Czy gdzies robie błąd, jak tak to gdzie, nak to powinno byc. Ale w knwencji w ktorej juz to zapisalem a nie jakies walenie wzorami dla zaawansownycb albonod czapy, sam nie wiem.

t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c²*X-0,25*2.5*c² ) /X)²

Nie mam bladego pojęcia co to jest ani skąd to wytrzasnąłeś.

ja wyliczam to legalnie - wg tradycji.

patrz:

L/(c-v) = 2.5/0.134 = 18.66; 2.5 = 5/2 bo gamma = 2
L/(c+v) = 2.5/1.866 = 1.34

4.33 * 2 = 8.66s; bo gamma =2

zatem:

18.66- 8.66 = 10 = 2 x 5s; bo gamma = 2

1.34 + 8.66 = 10 = 2 x 5s

tak to działa.
qwery (2864 punktów)
>>>Niby dlaczego?
>>Nie widze bys odnosil sie do tego co sam napisalem, do tych wzorow. Czy gdzies robie błąd, jak tak to gdzie, nak to powinno byc. Ale w knwencji w ktorej juz to zapisalem a nie jakies walenie wzorami dla zaawansownycb albonod czapy, sam nie wiem.
>t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c²*X-0,25*2.5*c² ) /X)²
>Nie mam bladego pojęcia co to jest ani skąd to wytrzasnąłeś.
>ja wyliczam to legalnie - wg tradycji.

>patrz:
>L/(c-v) = 2.5/0.134 = 18.66; 2.5 = 5/2 bo gamma = 2
>L/(c+v) = 2.5/1.866 = 1.34
>4.33 * 2 = 8.66s; bo gamma =2
>zatem:
>18.66- 8.66 = 10 = 2 x 5s; bo gamma = 2
>1.34 + 8.66 = 10 = 2 x 5s
>tak to działa.
>

No i gdzie masz rozsynchronizowania rozne w zaleznosci od tempa przyspieszania?
alsor (3283 punktów)
>No i gdzie masz rozsynchronizowania rozne w zaleznosci od tempa przyspieszania?

Po prostu przyspieszenie nie ma tu znaczenia - ono tylko zmienia prędkość,
która decyduje o wszystkim:
prędkość = wynik działania przyspieszenia;

samo przyspieszanie może być dowolne: stałe, zmienne, impulsowe, natychmiastowe.
qwery (2864 punktów)
>>No i gdzie masz rozsynchronizowania rozne w zaleznosci od tempa przyspieszania?
>Po prostu przyspieszenie nie ma tu znaczenia - ono tylko zmienia prędkość,
>która decyduje o wszystkim:
>prędkość = wynik działania przyspieszenia;
>samo przyspieszanie może być dowolne: stałe, zmienne, impulsowe, natychmiastowe.

Zobacz na moje wzory, one sa do opisanej w poscie sytuacji dla roznych przyspieszen od zera i jesli to nie wynik bledów przyblizen kalkulatora to jak wół wychodzi zaleznosc rozsynchronizowania od przyspieszenia.

Ty jak rozumiem doadniej policzyles to co mi wyszlo z rysunku. Musze poswiecic na to chwile bo zupelnie zapmnialem jak to sie robi. Jak dajesz wzor to pisz dokladnie na co to jest albo opisuj te literki, nie jestem nawet amatorem fizyki, poprostu czasem cos mnie logivznie uwiera.
qwery (2864 punktów)
>>>Niby dlaczego?
>>Nie widze bys odnosil sie do tego co sam napisalem, do tych wzorow. Czy gdzies robie błąd, jak tak to gdzie, nak to powinno byc. Ale w knwencji w ktorej juz to zapisalem a nie jakies walenie wzorami dla zaawansownycb albonod czapy, sam nie wiem.
>t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c²*X-0,25*2.5*c² ) /X)²
>Nie mam bladego pojęcia co to jest ani skąd to wytrzasnąłeś.

To jest czas jaki uplynie dla zegara dziobowego ktory startujac z v=0 w uuo przyspieszając w czasie X przebedzie droge mniejsza o skrocenie rakiety. Pisalem to.

>ja wyliczam to legalnie - wg tradycji.
>patrz:
>L/(c-v) = 2.5/0.134 = 18.66; 2.5 = 5/2 bo gamma = 2
>L/(c+v) = 2.5/1.866 = 1.34
>4.33 * 2 = 8.66s; bo gamma =2
>zatem:
>18.66- 8.66 = 10 = 2 x 5s; bo gamma = 2
>1.34 + 8.66 = 10 = 2 x 5s
>tak to działa.

Noni co to jest?
alsor (3283 punktów)
>>>>Niby dlaczego?
>>>Nie widze bys odnosil sie do tego co sam napisalem, do tych wzorow. Czy gdzies robie błąd, jak tak to gdzie, nak to powinno byc. Ale w knwencji w ktorej juz to zapisalem a nie jakies walenie wzorami dla zaawansownycb albonod czapy, sam nie wiem.
>>t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c²*X-0,25*2.5*c² ) /X)²
>>Nie mam bladego pojęcia co to jest ani skąd to wytrzasnąłeś.
>To jest czas jaki uplynie dla zegara dziobowego ktory startujac z v=0 w uuo przyspieszając w czasie X przebedzie droge mniejsza o skrocenie rakiety. Pisalem to.

chyba próbujesz to liczyć tak:

t' = t * sqrt(1-v^2/c^2)

ale v = at, zatem sobie podstawiasz:

(at)^2/c^2, itd.

tak nie wolno...

w tej wersji miałbyś sumę po kolejnych v, czyli całkę:

dt' = sqrt(1-a^2t^2/c^2) dt

:
t' = int sqrt(1-a^2t^2/c^2) dt, w granicach t=0 do... końca.

całka z sqrt(1-x^2) = ... pole kawałka koła;
////////
x = sin(p) -> dx = cosp dp
int cosp ^2 dp = ...
/////////

c/a = czas...
dla jazdy od v=0 do v=c miałbyś na zegarze c/a * pi/2 sekund, zamiast t=c/a... hihi!
qwery (2864 punktów)
licze t' dla tylu i przodu rakiety po ustaniu przyspiesznia ktore trwa rownomiernie aż do uzyskani 0.866c. wzor to t'= t* ( √ 1 - v² / c² ) . Tak?
Musze mieć po zalozonym czasie przyspieszania policzoną średnią predkosć v, osobno dla dzioba a osobno dla rufy poniewaz rakieta sie skroci. Tak?
Czas "t" mam zalozony wiec zostaje policzyć droge, i to jest w tych nawiasach za jedynką a przed ostatnim "/c²". Rozumiesz?
Poniewaz drogi dla rufy i dziobu beda rozne po czasie t, to rozne będą ich średnie predkosci, a co za tym idzie rozne bedą wskazania zegarow. Zgadza się?
Inne beda wskazania tych zearow dla obserwatora zewnetrznego, dla ktorego niepowinny sie one zmienić inaczej niz tylko z powodu czasu dotarcia obrazow z rufy i dziobu po skroceniu rakiety. Np obserwator bedzie za rakieta i na postoju sygnal z rufy byl o 5s szybszy od dziobowego, jednak po skroceniu przy 0.866c juz powinien być o jedynie 2.5 s szybszy, ale ze zegar rufowy naprawde sie rozsynchronizuje w stosunku do dziobowego i bedzie wskazywal czas (zaleznie od tempa dojscia do 0.866) np o 0.6s wczesnkejszy od dziobowego to dla obserwatora za rakietą ten roznica czasu dotarcia nie wyniesie 2.5s a ok 3.1s.

Oj chyba ja sam pójde po tego nobelka
alsor (3283 punktów)
>licze t' dla tylu i przodu rakiety po ustaniu przyspiesznia ktore trwa rownomiernie aż do uzyskani 0.866c. wzor to t'= t* ( √ 1 - v² / c² ) . Tak?
>Musze mieć po zalozonym czasie przyspieszania policzoną predkosć v, osobno dla dzioba a osobno dla rufy poniewaz rakieta sie skroci. Tak?
>Czas "t" mam zalozony wiec zostaje policzyć droge, i to jest w tych nawiasach za jedynką a przed ostatnim "/c²". Rozumiesz?
>Poniewaz drogi dla rufa i dziob beda rozne po czasie t, to rozne będą predkosci v dla tych punktow rakiety po tym samym czasie, a co za tym idzie rozne bedą wskazania zegarow. Zgadza się?
>Oj chyba ja sam pójde po tego nobelka

Samo to skracanie nieco zwalnia przód, no ale to jest raczej malutkie.

niech tył jedzie : v = at

wtedy przód: v - u, gdzie u = szybkość z tej kontrakcji...

czyli: u = -dL/dt

L' = L * sqrt(1-v^2/c^2),
u = -dL/dt = L a^2/c^2 t / sqrt(1-(at)^2/c^2),

i potem to całkujesz, znaczy takie coś:

dt' = sqrt(1-(v-u)^2/c^2) dt, w granicach t=0 do t_end

albo po prędkości:

u = -dL/dt = L v a/c^2 / sqrt(1-v^2/c^2), dla v = 0..0.866

co możesz sobie np. wolframem wyliczyć.
qwery (2864 punktów)
>>licze t' dla tylu i przodu rakiety po ustaniu przyspiesznia ktore trwa rownomiernie aż do uzyskani 0.866c. wzor to t'= t* ( √ 1 - v² / c² ) . Tak?
>>Musze mieć po zalozonym czasie przyspieszania policzoną predkosć v, osobno dla dzioba a osobno dla rufy poniewaz rakieta sie skroci. Tak?
>>Czas "t" mam zalozony wiec zostaje policzyć droge, i to jest w tych nawiasach za jedynką a przed ostatnim "/c²". Rozumiesz?
>>Poniewaz drogi dla rufa i dziob beda rozne po czasie t, to rozne będą predkosci v dla tych punktow rakiety po tym samym czasie, a co za tym idzie rozne bedą wskazania zegarow. Zgadza się?
>>Oj chyba ja sam pójde po tego nobelka
>Samo to skracanie nieco zwalnia przód, no ale to jest raczej malutkie.
>niech tył jedzie : v = at
>wtedy przód: v - u, gdzie u = szybkość z tej kontrakcji...
>czyli: u = -dL/dt
>L' = L * sqrt(1-v^2/c^2),
>u = -dL/dt = L a^2/c^2 t / sqrt(1-(at)^2/c^2),
>i potem to całkujesz, znaczy takie coś:
>dt' = sqrt(1-(v-u)^2/c^2) dt, w granicach t=0 do t_end
>albo po prędkości:
>u = -dL/dt = L v a/c^2 / sqrt(1-v^2/c^2), dla v = 0..0.866
>co możesz sobie np. wolframem wyliczyć.

Ale ja to v do podstawienia policzylem, nie pytam jak to zrobic po alsorskiemu pytam czy dobrze to zrobilem. Jesli nie rozumiesz skad mi sie co bierze to pytaj. Źle przepisalem z kalkulatora, powinno być:

t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c*X-0,25*2.5*c ) /X)² / c²
na tylni zegar
t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c*X+0,25*2.5*c ) /X)² / c²
alsor (3283 punktów)
>Ale ja to v do podstawienia policzylem, nie pytam jak to zrobic po alsorskiemu pytam czy dobrze to zrobilem. Jesli nie rozumiesz skad mi sie co bierze to pytaj.

ze średniej otrzymasz jakieś przybliżenie,
ale nie będziesz wiedział jaki to ma błąd.

Tam figuruje v^2, zatem użyj średniej tego kwadratu, zamiast v.

średnia z v = at, wynosi v/2

natomiast średnia v^2 to chyba v^2/3;

no i już widzisz że to inaczej wychodzi, bo: (v/2)^2 = v^2/4 <> v^2/3

Dlatego takie rzeczy robi się dokładne, a dopiero potem się przybliża - nie odwrotnie!
...no chyba że jesteś superarcymistrzem = bogiem z numeryki, a wtedy sobie w pamięci... zgadniesz.
qwery (2864 punktów)
>>Ale ja to v do podstawienia policzylem, nie pytam jak to zrobic po alsorskiemu pytam czy dobrze to zrobilem. Jesli nie rozumiesz skad mi sie co bierze to pytaj.
>ze średniej otrzymasz jakieś przybliżenie,
>ale nie będziesz wiedział jaki to ma błąd.
>Tam figuruje v^2, zatem użyj średniej tego kwadratu, zamiast v.
>średnia z v = at, wynosi v/2
>natomiast średnia v^2 to chyba v^2/3;
>no i już widzisz że to inaczej wychodzi, bo: (v/2)^2 = v^2/4 <> v^2/3
>Dlatego takie rzeczy robi się dokładne, a dopiero potem się przybliża - nie odwrotnie!

Musze przyznać że to qurna ciekawa dla mnie uwaga by wziasc srednia z v² a nie z v. Jak tak wezme to w liczniku beda mial wartosc dwukrotnie wiekszą, nie wiem skad Ci sie wzieło v^2/3?. Czy policzyles? Czy wychodzi rozsynchronizowanie zwiazane ze zmiana dlugosci rakiety? Czy zmienia sie ono w zaleznosci od czasu osiagniecia 0.866c.
qwery (2864 punktów)
t'= t * √ ( 1 - ( ( 0.866 * c * t ± 1/4 * 2.5 * c) / t ) ^ 2 / 2 / c ^ 2

± bo zalezy czy przod czy tył
/2 pod koniec bo bierzemy średnia z kwadratow, skoro startujemy od zera to pierwszy kwadrat nie wystepuke w rownaniu.
Wzor dla przyspieszenia od zera do 0.866c. Są roznice w wielkosci rozsynchronizowania w zaleznosci od wielkosci przyspieszenia, niestety nawet dla tak dlugiej rakiety rakiety rozsynchronizlwanie jest male. Jednak nie zanika tak szybko jak myślałem. Dla przyspieszania przez 10^6 s to 0,685s, zas dla 2 s rozsynchronizowanie by wynioslo 0.735 s .
Takie jak wyliczone rozsynchronizlwania wystapia jedynie gdy poczatkowo bedziemy stać w uuo, jesli nie to moze i zadne nie powstać, np jak bedziemy poczatkowo w uuo mknac w prawo z 0.433 i zmienimy akurat wzgedem uup predosc i kierunek na przeciwne. Wowczas to prawdziwe rozsynchronizowanie nie wystapi. Wystapi jedynie "rozsynchronizlwanie" zwiazane z ruchem w osirodku, standartową synchronizacja.

Policzylem dla realnych wartosci dla rozpedzenia sie do 300 km/s w 10^6 s rakiety dl ze 150m
tył 999999.7499999687187421796840791
przód 999999.7499999687812421953090849594

zegary atomowe to wylapią? sekunda w 11 miejscu po przecinku po ok 3 miesiaca.
qwery (2864 punktów)
Nie widze zainteresowania ale musze to wpisać bo zauwazylem bląd, miało byc przeciez 1/2 a nie 1.4 i po zmianach:

t'= t * √ ( 1 - ((0)^2+ (0.866 * c * t ± 1/2 * 2.5 * c) / t ) ^ 2 / 2 / c ^ 2)

± bo zalezy czy przod czy tył
/2 pod koniec bo bierzemy średnia z kwadratow,
(0)^2 bo dla porzadku wprowadzam tam predkosc poczatkową
rakieta dł 5sc.

Rozsynchronizowanie dla maksymalnie krotkiego t 2.28s (inaczej rufa przekroczy c) wyjdzie 2.221 a dla 10^6 1.369 i juz niemal nie bedzie sie zmniejszac. Wychodzi wiec ze 1.369 to rozsynchronizowanie z predkosci a 0.911 to maksymalne z przyspieszenia. W uproszczeniu rozsynchronizowania dla prawdopodobnej rakiety wyszly by 2 razy wieksze, gdzies ~1 na 10 miejscu po przecinku. Do ogarniecia przez zegary?
Dodatkowo dlatego tez chyba synchronizacja standartowa nie bedzie rowna synchronizacj polegajacej na powolnym przesuwaniu.
qwery (2864 punktów)
>t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c²*X-0,25*2.5*c² ) /X)²
>na tylni zegar
>t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c²*X+0,25*2.5*c² ) /X)²

powinno być:

t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c*X-0,25*2.5*c ) /X)² / c²
na tylni zegar
t'=X * √ (1-( (0,5*0.866*c*X+0,25*2.5*c ) /X)² / c²
alsor (3283 punktów)
Tak się kończą wyliczanki na cyfrach...

Pisz jak człowiek chłopie -
wzory należy pisać na symbolach!

Np.:

1/2 vt + 1/4 L/2 ...

a nie jakieś cudactwa: 0,5*0.866*c*X-0,25*2.5*c, co to ma być!?

mylisz że ktoś będzie tu dekodował twoje prywatne... hieroglify?

sam ten: X - co to za pomysł pisać t = X... hahaha!

trochę dyscypliny!

======================

u = -dL/dt = L v a/c^2 / sqrt(1-v^2/c^2), dla v = 0..0.866

v = at => a = v/t = 0.866c/1e6s = 0.866e-6 ls/s2 =
dt = dv/a

t1 = int sqrt(1-v^2/c^2) dt = ...

t2 = int sqrt(1-(v-u)^2/c^2) dt = int sqrt(1 - (v-Lva/c^2/sqrt(1-v^2/c^2))^2/c^2) dt =
int sqrt(1 - (v - 4.33e-6 v/sqrt(1-v^2))^2) dv/a =

różnica t1-t2 =

integral [sqrt(1-v^2)-sqrt(1-(v-4.33e-6v/sqrt(1-v^2))^2)]/0.866e-6dv;for v=0..0.866

= -2.254s

www.wolfra(*)F0.866e-6dv;for v=0..0.866
qwery (2864 punktów)
>Tak się kończą wyliczanki na cyfrach...
>Pisz jak człowiek chłopie -
>wzory należy pisać na symbolach!
>Np.:
>1/2 vt + 1/4 L/2 ...
>a nie jakieś cudactwa: 0,5*0.866*c*X-0,25*2.5*c, co to ma być!?

A Tyś co napisał? + L/2 to bedzie tylko dla docelowej v=0.866 a nie zawsze. No i widzisz, tak sie namadrzyłeś

>mylisz że ktoś będzie tu dekodował twoje prywatne... hieroglify?

No

>sam ten: X - co to za pomysł pisać t = X... hahaha!
>trochę dyscypliny!

Tu masz calkowita racje, ale meritum mam ok. Wykazalem że zagary naprawde sie rozsynchronizują a nie tylko "rozsynchronizują" po estwusowsku.

>======================
>u = -dL/dt = L v a/c^2 / sqrt(1-v^2/c^2), dla v = 0..0.866
>v = at => a = v/t = 0.866c/1e6s = 0.866e-6 ls/s2 =
>dt = dv/a
>t1 = int sqrt(1-v^2/c^2) dt = ...
>t2 = int sqrt(1-(v-u)^2/c^2) dt = int sqrt(1 - (v-Lva/c^2/sqrt(1-v^2/c^2))^2/c^2) dt =
>int sqrt(1 - (v - 4.33e-6 v/sqrt(1-v^2))^2) dv/a =
>różnica t1-t2 =
>integral [sqrt(1-v^2)-sqrt(1-(v-4.33e-6v/sqrt(1-v^2))^2)]/0.866e-6dv;for v=0..0.866
>= -2.254s
>www.wolfra(*)F0.866e-6dv;for v=0..0.866

Ale o co chodzi?
alsor (3283 punktów)
>>integral [sqrt(1-v^2)-sqrt(1-(v-4.33e-6v/sqrt(1-v^2))^2)]/0.866e-6dv;for v=0..0.866
>>= -2.254s
>>www.wolfra(*)F0.866e-6dv;for v=0..0.866
>Ale o co chodzi?

to jest nieprawidłowe, bo:
u = -dL/dt = L v a/c^2 / sqrt(1-v^2/c^2)

przekracza c, co jest zabronione.

to trzeba robić po czasie lokalnym, bo się tak dzieje:

u = -dL/dt' = L v a/c^2

czyli to liniowo idzie.

Ale to i tak jest niewiele warte, bo takie stałe przyspieszania jest niewykonalne w praktyce.

w praktyce tak jest:
a = const, ale w tej rakiecie a nie faktycznie - odczuwają cały czas to samo przeciążenie.

wtedy faktyczne przyspieszenie wynosi:

a' = a / gamma^3

z tego wyjdzie: v = at/sqrt(1+(at)^2)

czyli to kończy się na v=1 = c.

Takie coś należy podstawić, wyliczyć i wtedy będzie ok.
qwery (2864 punktów)
>>>integral [sqrt(1-v^2)-sqrt(1-(v-4.33e-6v/sqrt(1-v^2))^2)]/0.866e-6dv;for v=0..0.866
>>>= -2.254s
>>>www.wolfra(*)F0.866e-6dv;for v=0..0.866
>>Ale o co chodzi?
>to jest nieprawidłowe, bo:
>u = -dL/dt = L v a/c^2 / sqrt(1-v^2/c^2)
>przekracza c, co jest zabronione.
>to trzeba robić po czasie lokalnym, bo się tak dzieje:
>u = -dL/dt' = L v a/c^2
>czyli to liniowo idzie.
>Ale to i tak jest niewiele warte, bo takie stałe przyspieszania jest niewykonalne w praktyce.
>w praktyce tak jest:
>a = const, ale w tej rakiecie a nie faktycznie - odczuwają cały czas to samo przeciążenie.
>wtedy faktyczne przyspieszenie wynosi:
>a' = a / gamma^3
>z tego wyjdzie: v = at/sqrt(1+(at)^2)
>czyli to kończy się na v=1 = c.
>Takie coś należy podstawić, wyliczyć i wtedy będzie ok.
>

Wylivz po swojemu faktyczne rozsynchronizoanie zegarow dziub rufa wynikle ze skrocenia dla czasów dochodzenia do docelowej predkosci 0.866c 2,3,4,5,10,10^6 s, dla rakiety 5sc dlugiej i porownamy wyniki a nie mi tu bedziesz makaron na uszy nawijal
sztejkat (4743 punktów)
Cytując tytuł wątku:

>"Sprubujmy policzyć":

w zasadzie można powiedzieć od razu, że tego tak zapisanego akurat zrobić się nie da.

Zwracam uwagę, że stosując jakąkolwiek teorię należy szczególnie przyłożyć się do sprawdzenia, czy nasz przypadek mieści się w jej granicach. Skrócenie Lorentza itp, o ile mnie pamięć nie myli, mają zastosowanie w układach inercyjnych.


Tomasz Sztejka
qwery (2864 punktów)
>Cytując tytuł wątku:
>>"Sprubujmy policzyć":
>w zasadzie można powiedzieć od razu, że tego tak zapisanego akurat zrobić się nie da.
>Zwracam uwagę, że stosując jakąkolwiek teorię należy szczególnie przyłożyć się do sprawdzenia, czy nasz przypadek mieści się w jej granicach. Skrócenie Lorentza itp, o ile mnie pamięć nie myli, mają zastosowanie w układach inercyjnych.
>
Tomasz Sztejka


Przyspieszanie zakanczamy i wowczas wyliczamy, nie w trakcie przyspieszania. Tak sie wlasnie liczy t' czy L'. Paweł007 twierdzil nawet w innym watku ze to skrocenie i własnie, zwiazane z nim rozsynchronizowanie, jest podstawa rozsynchronizowania zegarow w stw.
Pawel077 (1855 punktów)
>Przyspieszanie zakanczamy i wowczas wyliczamy, nie w trakcie przyspieszania.

Możesz i w trakcie i po. Tylko trzeba do tego używać odpowiednich wzorów. Jeśli chcesz liczyć po ustaniu przyspieszenia, to musisz wziąć pod uwagę to, że przyspieszenie nie może ustać jednocześnie dla całej rakiety. Najpierw przestanie przyspieszać rufa, a na samym końcu dziób. Rufa ma przecież większe przyspieszenie niż dziób i gdyby "wyłączyć" przyspieszenie jednocześnie dla całej rakiety, to mielibyśmy sytuację, w której rufa porusza się z większą prędkością niż dziób już po ustaniu przyspieszenia. A zatem, najpierw przestaje przyspieszać rufa, a dopiero potem informacja o ustaniu przyspieszenia rozchodzi się po innych częściach rakiety, aż w końcu dociera do dziobu. Mamy więc sytuację, w której rufa porusza się już ruchem jednostajnym prostoliniowym, a dziób wciąż przyspiesza, bo musi przecież osiągnąć taką samą prędkość jak rufa. Sytuacja jest identyczna, jak w przypadku wyłączenia pola grawitacyjnego (bo to są właściwie tożsame zjawiska - zasada równoważności) - jakby np. zniknęło Słońce, to Ziemia jeszcze przez ponad osiem minut będzie obiegała to puste miejsce po Słońcu, bo pole grawitacyjnie nie przestanie działać natychmiastowo.
Zabawa układami nieinercjalnymi to już wyższy poziom, dlatego nawet nie próbowałem tego liczyć - za cienki jestem.
qwery (2864 punktów)
>>Przyspieszanie zakańczamy i wówczas wyliczamy, nie w trakcie przyspieszania.
>Możesz i w trakcie i po.

Więc tym bardziej nie wiem.w czym problem.

>Tylko trzeba do tego używać odpowiednich wzorów.

W podanym wzorze zrobilem chyba przy przepisywaniu błędy, alsor tez zwrocic uwage ze nie powinienem uśredniać prędkości przed podniesieniem do kwadratu a obliczyć średnią z kwadratów, poprawiłem, nie miało to duzego wplywu na meritum ale zawsze lepiej mieć zrobione prawidłowo, ale Ty chyba nie o tym.

>Jeśli chcesz liczyć po ustaniu przyspieszenia, to musisz wziąć pod uwagę to, że przyspieszenie nie może ustać jednocześnie dla całej rakiety. Najpierw przestanie przyspieszać rufa, a na samym końcu dziób. Rufa ma przecież większe przyspieszenie niż dziób i gdyby "wyłączyć" przyspieszenie jednocześnie dla całej rakiety, to mielibyśmy sytuację, w której rufa porusza się z większą prędkością niż dziób już po ustaniu przyspieszenia.

Przede wszystkim to ja nie widze problemu by dziób miał poruszać sie w jakiejs chwili szybciej niż rufa, czy odwrotnie, co w istocie ma miejsce, jednak dla przejrzystości silniki montuje po środku rakiety na wysięgnikach i dziób i rufa razem zaczynają i kończą przyspieszać. Rufa bedzie miala wieksze przyspieszenie bo w tym samym czasie przebędzie większą drogę. Po ustaniu przyspieszania na wysięgnikach i przod i tyl rakiety beda jednoczesnie zakańczać kurczenie począwszy od miejsca montażu wysięgnika z silnikami.

>A zatem, najpierw przestaje przyspieszać rufa, a dopiero potem informacja o ustaniu przyspieszenia rozchodzi się po innych częściach rakiety, aż w końcu dociera do dziobu.

W związku z powyższym to bezzasadne wnioskowanie, silnik .można wszak umieścić pośrodku i nie robić sobie trudności w dowodzeniu inności rozsynchronizowania związanego ze skróceniem rakiety od "rozsynchronizowania" związanego z ruchem w ośrodku.

>Mamy więc sytuację, w .......

j.w.

>Zabawa układami nieinercjalnymi to już wyższy poziom, dlatego nawet nie próbowałem tego liczyć - za cienki jestem.

Jakimi znowu nieinercjalnymi? Jak nie możesz liczyć zmian dlugosci czy taktowania po przyjeciu przez obiekt nowej predkosci w ruchu jednostajym to co możesz?
Pawel077 (1855 punktów)
>>>Przyspieszanie zakańczamy i wówczas wyliczamy, nie w trakcie przyspieszania.
>>Możesz i w trakcie i po.
>Więc tym bardziej nie wiem.w czym problem.

W tym, że liczenie tego jest znacznie trudniejsze.

>Przede wszystkim to ja nie widze problemu by dziób miał poruszać sie w jakiejs chwili szybciej niż rufa, czy odwrotnie, co w istocie ma miejsce, jednak dla przejrzystości silniki montuje po środku rakiety na wysięgnikach i dziób i rufa razem zaczynają i kończą przyspieszać.

To niemożliwe.
Tu nie chodzi o miejsce montażu silników - każdy zegar może mieć nawet własny silnik. Wyobraź sobie, że zegary - zamiast na dziobie i rufie - masz umieszczone w dwóch osobnych rakietach (na ich środkach). Możesz te rakiety zacząć przyspieszać jednocześnie - ale tylko zacząć, bo po ruszeniu one przestaną przyspieszać równo, gdyż w wyniku skracania odległości między nimi (bo skrócenie Lorentza dotyczy wszystkiego - również odległości między obiektami), będą się do siebie zbliżać.

>Rufa bedzie miala wieksze przyspieszenie bo w tym samym czasie przebędzie większą drogę. Po ustaniu przyspieszania na wysięgnikach i przod i tyl rakiety beda jednoczesnie zakańczać kurczenie począwszy od miejsca montażu wysięgnika z silnikami.

Jeśli przód i tył zakończą przyspieszanie jednocześnie, to ich prędkości, po ustaniu przyspieszenia będą różne i będziesz miał paradoksalną sytuację, w której rakieta nadal się skraca, mimo, że cała porusza się z tą samą prędkością.

>Jakimi znowu nieinercjalnymi? Jak nie możesz liczyć zmian dlugosci czy taktowania po przyjeciu przez obiekt nowej predkosci w ruchu jednostajym to co możesz?

Możesz sobie liczyć, tylko musisz brać to wszystko, o czy napisałem, pod uwagę. Np. musisz uwzględnić w obliczeniach to, że po ustaniu przyspieszenia na rufie, dylatacja na rufie już też nie przyspiesza, a na dziobie dylatacja jeszcze przez jakiś czas przyspiesza, bo dziób musi jeszcze przyspieszać, by wyrównać swoją prędkość z rufą.
qwery (2864 punktów)

.
>>Przede wszystkim to ja nie widze problemu by dziób miał poruszać sie w jakiejs chwili szybciej niż rufa, czy odwrotnie, co w istocie ma miejsce, jednak dla przejrzystości silniki montuje po środku rakiety na wysięgnikach i dziób i rufa razem zaczynają i kończą przyspieszać.
>To niemożliwe.
>Tu nie chodzi o miejsce montażu silników - każdy zegar może mieć nawet własny silnik. Wyobraź sobie, że zegary - zamiast na dziobie i rufie - masz umieszczone w dwóch osobnych rakietach (na ich środkach). Możesz te rakiety zacząć przyspieszać jednocześnie - ale tylko zacząć, bo po ruszeniu one przestaną przyspieszać równo, gdyż w wyniku skracania odległości między nimi (bo skrócenie Lorentza dotyczy wszystkiego - również odległości między obiektami), będą się do siebie zbliżać.

Odpisałeś mi wlasnie jak sie polapalem ze nie skończą równo przyspieszać, ale chyba z innego powodu niż zaproponowales. Otóż jak w już lecącej względem uuo rakiecie wyłącze silnik który jest pośrodku to najpierw skończy przyspieszać środek, potem rufa a potem dziub. Więc faktycznie, stojąc początkowo w uuo, dziób i rufa, razem zaczyna przyspieszać ale już razem nie skończą. Tylko co z tego? Wpływ intensywności przyspieszania jak policzyłem dla bardzo różnych jego wartości jest mały, w tym przypadku to pewnie praktycznie żaden. Duze znaczenie ma skrócenie, im dluzsza rakieta i do im wiekszej predkosci przyspieszy tym bardziej rozsynchronizuja sie zegary. Tempo w jakim to zrobi ma małe znaczenie dla różnić od 2 do 10 s, a potem to wręcz prawie żadne. Ale dzieki za uwage, podobna do uwagi alsora, faktycznie to ma znaczenie ale mało wpływa na faktyczne rozsynchronizowanie zegarów (czyli nie to z ruchu w ośrodku ale na nie jeszcze mniej bo ono jest wieksze). W sumie to mialem gdzies to o czym mowisz z tylu glowy ale indentyfikowalem jako bez znaczenia i kompletnie zapomnialem.

>>Rufa bedzie miala wieksze przyspieszenie bo w tym samym czasie przebędzie większą drogę. Po ustaniu przyspieszania na wysięgnikach i przod i tyl rakiety beda jednoczesnie zakańczać kurczenie począwszy od miejsca montażu wysięgnika z silnikami.
>Jeśli przód i tył zakończą przyspieszanie jednocześnie, to ich prędkości, po ustaniu przyspieszenia będą różne i będziesz miał paradoksalną sytuację, w której rakieta nadal się skraca, mimo, że cała porusza się z tą samą prędkością.

Pomyliłem się jak pisalem powyzej, masz racje, nie zakończą jednocześnie. I jak wyżej - niewiele to zmienia.

>>Jakimi znowu nieinercjalnymi? Jak nie możesz liczyć zmian dlugosci czy taktowania po przyjeciu przez obiekt nowej predkosci w ruchu jednostajym to co możesz?
>Możesz sobie liczyć, tylko musisz brać to wszystko, o czy napisałem, pod uwagę. Np. musisz uwzględnić w obliczeniach to, że po ustaniu przyspieszenia na rufie, dylatacja na rufie już też nie przyspiesza, a na dziobie dylatacja jeszcze przez jakiś czas przyspiesza, bo dziób musi jeszcze przyspieszać, by wyrównać swoją prędkość z rufą.

Po prostu odczekam ta chwile az i do dzioba dojdzie zaprzestanie kurczenia i wówczas uwzględniając "rozsynchronizowanie" z ruchu w ośrodku ustale rozsynchronizowanie ze skrócenia. Jak w wątku jest już mówione dla dużych wartości prędkości i dl rakiety jest ono istotne, dla realnych na dziś możliwych tj rakieta ze 100m i do 300 kms w 3 miesiace (to ostatnie to nie wiem na ile realne ale chyba realne, zresztą już o tym bylo, akurat to tempo przyspieszania nie ma większego znaczenia) to to prawdziwe rozsynchronizowanie miedzy zegarami wynioslo by chyba 6 na jedynastym miejscu po przecinku. Dla rakiety o dł 5sc i v 0.866 o której mówiłem ok 0.6s a "rozsynchronizowanie" z stw 4.33s (alsor liczył, mi z rysunku podobnie wyszło)
Pawel077 (1855 punktów)
>jak w już lecącej względem uuo rakiecie wyłącze silnik który jest pośrodku to najpierw skończy przyspieszać środek, potem rufa a potem dziub.

Nie o tym mówię. W tym eksperymencie pomijamy czas dotarcia informacji od silnika do pozostałych części rakiety - przyjmujemy, że rakieta zaczyna przyspieszać jednocześnie. Dlatego lepiej jest przyjąć, że każdy zegar ma własny silnik - czyli bierzemy sobie np. trzy rakiety, które będą odpowiednikami rufy, środka i dziobu pojedynczej rakiety. W takim układzie rakiet, przyspieszenie zacznie ustawać w następującej kolejności: ostatnia rakieta, środkowa rakieta, pierwsza rakieta.

To rozsynchronizowanie, które próbujesz policzyć (przy wartosciach jakie przyjąłeś nie bedzie ono duże) odpowiada rozsynchronizowaniu w wyniku grawitacji. Dlatego Fizyk (w dyskusji, którą podlinkowałeś) próbował przekonać cię, byś właśnie od tej strony podszedł do sprawy. Jak ustawisz rakietę pionowo na jakiejś planecie, której grawitacja jest równoważna przyspieszeniu w przyspieszającej rakieci, to uzyskasz identyczne wyniki (to jest tzw. zasada równoważności).
qwery (2864 punktów)
>>jak w już lecącej względem uuo rakiecie wyłącze silnik który jest pośrodku to najpierw skończy przyspieszać środek, potem rufa a potem dziub.
>Nie o tym mówię. W tym eksperymencie pomijamy czas dotarcia informacji od silnika do pozostałych części rakiety

w eksperymencie zaproponowanym przezemnie? nie jest to konieczne.

> - przyjmujemy, że rakieta zaczyna przyspieszać jednocześnie.

Tak, bo przyjmujemy ze stoi w uuo, inaczej za nic bysmy sie nie dogadali

> Dlatego lepiej jest przyjąć, że każdy zegar ma własny silnik - czyli bierzemy sobie np. trzy rakiety, które będą odpowiednikami rufy, środka i dziobu pojedynczej rakiety. W takim układzie rakiet, przyspieszenie zacznie ustawać w następującej kolejności: ostatnia rakieta, środkowa rakieta, pierwsza rakieta.

Dlaczego lepiej? Mi do wykazania tego co chce wykazać, czyli prawdziwego rozsynchronizowania pasowal moj przyklad Ten o ktorym mowisz jest opisany niekompletnie, np jak startujemy te rakiety i po co tak?

>To rozsynchronizowanie, które próbujesz policzyć (przy wartosciach jakie przyjąłeś nie bedzie ono duże)

Ale ktorych wartosciach? Tych gdzie rakieta ma dl 5sc i rozpedza sie do 0.866c? 0.7 s przy ok 4.33 s z rozsynchronizowania z ruchu w osrodkh to nie duze? Duze nie duze, nie o to przeciez chodzi, a o to ze rozsynchronizkwanie z ruchu w osrodku jest calkiem czym innym niz to ze skrocenia. Czylo robimy tak: z srodka stojac w uuo synchronizujemy zegary standartowo, pokazuja wiec nam ten sam czas, i od razu wiemy ze skoro zegary sa oddalone od siebie o 5sc to po przyspieszeniu do 0.866c zaczna nam pokazywac czas rozny o 4,33(5*0.866), tyl czas pózniejszy, zgadza sie? ale wiemy też ze rakieta sie skroci dwukrotnie i tyl w kazdym momencie wysyla sygnal jeszcze o ok 0.7s pozniej niz przod bo jego ruch zwiekszal przebyta droge wiec uleg do pory osiagniecia nowej predkosci wiekszemu spowolnieniu. Razem mamy wiec ok 5 s rozsynchronizowania, do tego dochodza jeszcze roznice jakie nastapia w zaleznosci od roznego stylu przyspieszania ale one juz daja w krancowych przypadkacb roznice ok 0.1 s w przedstawionym przykladzie rakiety 5sc i nowej v 0.866c.

>odpowiada rozsynchronizowaniu w wyniku grawitacji. Dlatego Fizyk (w dyskusji, którą podlinkowałeś) próbował przekonać cię, byś właśnie od tej strony podszedł do sprawy. Jak ustawisz rakietę pionowo na jakiejś planecie, której grawitacja jest równoważna przyspieszeniu w przyspieszającej rakieci, to uzyskasz identyczne wyniki (to jest tzw. zasada równoważności).

Wydaje mi sie ze mowimy o dwu roznych sprawach, nie chcial bym sie w to wglebiac teraz bo chodzilo mi jedynie o udowodnienie Tobie że glówne rozsynchronizowanie, a wlasciwie "rozsynchronizowanie" pochodzi z ruchu w ośrodku a nie ze skrocenia, ani tym bardziej jak teaz zaczynacz chyba forsować, z roznicy przyspieszen. To nie to samo, jest tu zaleznosc ale nie wprost proporcjonalna, popatrz na wartosci przyspieszen i rozsynchronizowan z postu inicjonujacego wątek. Zastanawia mnie teraz czy w pewnych okolicznksciach rozsynchronizowanie nie może byc wieksze od "rozsynchronizowania" , moze gdy rakietabyla by bardzo dluga? Oczywiscie moglbym użyć swojego wzoru ale czy nie zabawniej jest pozgadywać
Pawel077 (1855 punktów)
>> Dlatego lepiej jest przyjąć, że każdy zegar ma własny silnik - czyli bierzemy sobie np. trzy rakiety, które będą odpowiednikami rufy, środka i dziobu pojedynczej rakiety. W takim układzie rakiet, przyspieszenie zacznie ustawać w następującej kolejności: ostatnia rakieta, środkowa rakieta, pierwsza rakieta.
>Dlaczego lepiej?

Żebyś nie miał problemu, gdzie umieścić silnik.

>Mi do wykazania tego co chce wykazać, czyli prawdziwego rozsynchronizowania pasowal moj przyklad Ten o ktorym mowisz jest opisany niekompletnie, np jak startujemy te rakiety i po co tak?

Rakiety startujemy równocześnie.

>>To rozsynchronizowanie, które próbujesz policzyć (przy wartosciach jakie przyjąłeś nie bedzie ono duże)
>Ale ktorych wartosciach? Tych gdzie rakieta ma dl 5sc i rozpedza sie do 0.866c?

Właśnie tych.

>0.7 s przy ok 4.33 s z rozsynchronizowania z ruchu w osrodkh to nie duze? Duze nie duze, nie o to przeciez chodzi, a o to ze rozsynchronizkwanie z ruchu w osirodku jest calkiem czym innym niz to ze skrocenia.
>>odpowiada rozsynchronizowaniu w wyniku grawitacji. Dlatego Fizyk (w dyskusji, którą podlinkowałeś) próbował przekonać cię, byś właśnie od tej strony podszedł do sprawy. Jak ustawisz rakietę pionowo na jakiejś planecie, której grawitacja jest równoważna przyspieszeniu w przyspieszającej rakieci, to uzyskasz identyczne wyniki (to jest tzw. zasada równoważności).
>Wydaje mi sie ze mowimy o dwu roznych sprawach, nie chcial bym sie w to wglebiac teraz bo chodzilo mi jedynie o udowodnienie Tobie że glówne rozsynchronizowanie, a wlasciwie "rozsynchronizowanie" pochodzi z ruchu w ośrodku

Rozsynchronizowanie nie "pochodzi z ruchu w ośrodku".

>a nie ze skrocenia, ani tym bardziej jak teaz zaczynacz chyba forsować, z roznicy przyspieszen.

Ta różnica przyspieszeń wynika właśnie ze skrócenia.

To co nazywasz "rozsynchronizowaniem" nie jest żadnym rozsynchronizowaniem. Weźmy sobie sytuację, gdy układ przyspiesza, ale skrócenie nie zachodzi - jak w tym przykładzie:

en.wikipedia.org/wiki/Bell's_spaceship_paradox

Nie dojdzie w tym przypadku do żadnego rozsynchronizowania zegarów, bo przyspieszenie, samo w sobie, nie powoduje rozsynchronizowania.
Tobie się wydaje, że jak sygnał z emitera na dziobie dociera do detektora na środku rakiety wcześniej niż sygnał z emitera na rufie, to jest to dowodem na rozsynchronizowanie zegarów. Takie rozumowanie to błąd. To, że światło z rufy dociera do detektora później niż światło z dziobu nie jest spowodowane tym, że światło z rufy zostało wysłane później, tylko tym, że ma do pokonania dłuższą drogę. Wyobraź sobie, że te zegary na dziobie i rufie to zegary świetlne, w których światło odbija się od lustra i wraca do emitera. Dlaczego taki zegar na dziobie miałby "tykać" inaczej niż ten na rufie, skoro oba zegary przyspieszają tak samo i droga, którą pokonuje światło na odcinku emiter-lustro-emiter, jest dla obu zegarów taka sama?




qwery (2864 punktów)

>Rozsynchronizowanie nie "pochodzi z ruchu w ośrodku".

Jeśli w omawianym.przypadku będziesz twierdził że rozsynchronizowanie zegarów wyniesie 4,33s (o tyle różny czas będą pokazywać zegary po zakończeniu przyspieszania i wypaleniu papierosa ) to to wlasnie pochodzi z rucho w osrodku i jest wlasnie pseudorozsynchronizowaniem - 5 * 0.866 = 4.33. Mozesz to sobie narysowac, jak przemieszcza sie rakieta i sygnaly.
Jesli dodatkowo weźmiesz pod uwage skrocenie to dojdzie ~ 0.6 do ~ 0.7 s rozsynchronizowania, w zaleznosci od czasu w jakim uzyskasz nowa predkosc. Powyzej 10^6 s to już niemal nie ma roznic, staje na.ok 0.6 s rozsynchronizowania

>Ta różnica przyspieszeń wynika właśnie ze skrócenia.

Z jednej przyczyny może wynikać dowolna liczba skutków. Tu wynikaja 2 rzeczy, zmienia się v, i ona ma główny wpływ na powstające rozsynchronizowanie i zmieniają się przyspieszeni. Rozsynchronizowanie w zależności od tempa przyspieszania to zakres 0.6 0 - 0.7 s, , czyli zmiana prędkości wywołuje takie rozsynchronizowanie, średnio rzędu 0.65 s, przyspieszenie zaś ma na sprawę wpływ równy różnicy między 0.6 a 0.7 s, czyli powoduje wpływ rzędu ok 0.1 s.

>To co nazywasz "rozsynchronizowaniem" nie jest żadnym rozsynchronizowaniem. Weźmy sobie sytuację, gdy układ przyspiesza, ale skrócenie nie zachodzi - jak w tym przykładzie:
>en.wikipedia.org/wiki/Bell's_spaceship_paradox
>Nie dojdzie w tym przypadku do żadnego rozsynchronizowania zegarów, bo przyspieszenie, samo w sobie, nie powoduje rozsynchronizowania.

Czasem sie chyba wogole nie rozumiemy. Miałem wrażenie do tej chwili ze twierdzisz ze to wlasnie przyspieszenie powoduje rozsynchronizowanie. Nawet sie zgodzilem, z zastrzeżeniem że jego wpływ jest znacznie mniejszy niż predkosci (obie wynikają ze skrócenia).

>Tobie się wydaje, że jak sygnał z emitera na dziobie dociera do detektora na środku rakiety wcześniej niż sygnał z emitera na rufie, to jest to dowodem na rozsynchronizowanie zegarów.

Teraz to juz chyba oszalales . Twierdze właśnie przeciwnie, jest to pseudo rozsynchronizowanie, wynikłe z ruchu w ośrodku, oba zegary chodza jak.chodzily a jedynie zmiana ruchu/prędkości w ośrodku powoduje ze te sygnały zaczęły inaczej docierac niz docierały. Zegary więc z tego powodu się nie rozsynchronizował, ale one sie "rozsynchronizowały"

>Takie rozumowanie to błąd. To, że światło z rufy dociera do detektora później niż światło z dziobu nie jest spowodowane tym, że światło z rufy zostało wysłane później, tylko tym, że ma do pokonania dłuższą drogę.

Przeciez ja to cały czas twierdzę, i zastanawiam sie czemu nie łapiesz Jednak i ten pozór rozsynchronizowania jest znoszony podczas synchronizacji standardowej.

>Wyobraź sobie, że te zegary na dziobie i rufie to zegary świetlne, w których światło odbija się od lustra i wraca do emitera. Dlaczego taki zegar na dziobie miałby "tykać" inaczej niż ten na rufie, skoro oba zegary przyspieszają tak samo i droga, którą pokonuje światło na odcinku emiter-lustro-emiter, jest dla obu zegarów taka sama?

One nie przyspieszają tak samo, ale przyspieszenie jesli ma znaczenie to jest to osobna sprawa. Ważne jest że one do ukończenia przyspieszania poruszały się z inną prędkością bo skrócenie spowodowało że przebyły inną drogę. Prędkość poruszania sie ma juz napewno znaczenie dla dylatacji czasu. A wiec roznica kwadratow prędkości jednego zegara byla inna niz roznica kwadratow prędkości drugiego zegara. Pierwszy kwadrat przyjęliśmy dla wygody za zero = stoimy w uuo, więc mamy jedynie połowę drugiego kwadratu, dzielimy przez c^2, to odejmujemy od 1, pierwiastkujemy, mnożymy przez czas wyjściowy i mamy t'.
Pawel077 (1855 punktów)
Przypomnij mi, w jakim celu ty to wszystko liczysz. Przecież to "rozsynchronizowanie" jest niewykrywalne w układzie rakiety, więc w jaki sposób chcesz wykryć ten uuo?
alsor (3283 punktów)
>Przypomnij mi, w jakim celu ty to wszystko liczysz. Przecież to "rozsynchronizowanie" jest niewykrywalne w układzie rakiety, więc w jaki sposób chcesz wykryć ten uuo?

Normalnie to wykrywasz:

1. wyliczasz wg STW, czyli kit

2. wyliczasz wg klasyki

3. lecisz i robisz pomiary - zwyczajnie porównujesz te zegary,
wg tradycyjnych metod, czyli tak jak to robią w GPS - jest bias? no to go mamy!

i to wyjdzie.

Na tym to polega i niestety,
a nie na cyklicznym wyliczaniu dookoła w ramach STW, co niby ma dowodzić cokolwiek.

jest i było zawsze c-v i cześć - nie ma co płakać!
qwery (2864 punktów)
>>Przypomnij mi, w jakim celu ty to wszystko liczysz. Przecież to "rozsynchronizowanie" jest niewykrywalne w układzie rakiety, więc w jaki sposób chcesz wykryć ten uuo?
>Normalnie to wykrywasz:
>1. wyliczasz wg STW, czyli kit
>2. wyliczasz wg klasyki
>3. lecisz i robisz pomiary - zwyczajnie porównujesz te zegary,
> wg tradycyjnych metod, czyli tak jak to robią w GPS - jest bias? no to go mamy!
>i to wyjdzie.
>Na tym to polega i niestety,
>a nie na cyklicznym wyliczaniu dookoła w ramach STW, co niby ma dowodzić cokolwiek.
>jest i było zawsze c-v i cześć - nie ma co płakać!
>

Zalapaleś Potrzebne sa bardzo dokladne zegary atomowe i to mamy, jak np wg uuo zmienimy kierunek a nie zmienimy predkosci to nie bedzie skrocenia, nie bedzie tego praedziwego rozsynchronizowania i tadam
Pawel077 (1855 punktów)
>Potrzebne sa bardzo dokladne zegary atomowe i to mamy,

Mamy ... takie zegary.
Najdokładniejszy z nich potrafi zmierzyć grawitacyjną dylatację czasu przy różnicy wysokości... jednego milimetra. Grawitacja (lokalnie) jest nieodróżnialna od przyspieszenia, więc rozsynchronizowanie spowodowane grawitacją nie różni się od rozsynchronizowania spowodowanego przyspieszeniem.

>jak np wg uuo zmienimy kierunek a nie zmienimy predkosci to nie bedzie skrocenia, nie bedzie tego praedziwego rozsynchronizowania i tadam

Żartujesz, prawda?

Sytuacja przedstawia się następująco:
1. Rakieta spoczywa względem uuo (ma długość spoczynkową, a zegary są zsynchronizowane).
2. Rakieta przyspiesza (w wyniku czego się skraca, co powoduje nierownomierne przyspieszanie przodu i tyłu rakiety, więc zegary się rozsynchronizowują).
3. Rakieta przestaje przyspieszać (porusza się teraz ze stałą prędkością względem uuo, więc jest skrócona, a zegary są rozsynchronizowane).
4. Rakieta hamuje (czyli przyspiesza w przeciwnym kierunku), więc się wydłuża (bo jej prędkość względem uuo spada), co powoduje, że przód i tył rakiety hamują nierównomiernie, więc zegary się synchronizują. UWAGA! Rakieta hamując nie porusza się jeszcze w przeciwnym kierunku - nadal porusza się w tym samym kierunku (względem uuo), jak wtedy gdy przysieszała.
5. Rakieta wyhamowuje do zera - jest teraz nieruchoma względem uuo, więc znowu ma długość spoczynkowa, a zegary są znowu zsynchronizowane.
I dopiero po zakończeniu etapu nr 5, rakieta może rozpocząć swój ruch w przeciwnym kierunku względem uuo. Ale wtedy znowu zacznie się skracać.
qwery (2864 punktów)
>>Potrzebne sa bardzo dokladne zegary atomowe i to mamy,
>Mamy ... takie zegary.
>Najdokładniejszy z nich potrafi zmierzyć grawitacyjną dylatację czasu przy różnicy wysokości... jednego milimetra. Grawitacja (lokalnie) jest nieodróżnialna od przyspieszenia, więc rozsynchronizowanie spowodowane grawitacją nie różni się od rozsynchronizowania spowodowanego przyspieszeniem.

Jesli potrafia one zmierzyc roznice w sekundach na ponad 11 miejdcu po przecinku po 3 miesiacach lotu i mamy rakiety dl ok 100m ktore potrafimy rozpedzic do 300km na s, to mozemynprobować, nie widze przszkod.

>>jak np wg uuo zmienimy kierunek a nie zmienimy predkosci to nie bedzie skrocenia, nie bedzie tego praedziwego rozsynchronizowania i tadam
>Żartujesz, prawda?
>Sytuacja przedstawia się następująco:
>1. Rakieta spoczywa względem uuo (ma długość spoczynkową, a zegary są zsynchronizowane).
>2. Rakieta przyspiesza (w wyniku czego się skraca, co powoduje nierownomierne przyspieszanie przodu i tyłu rakiety, więc zegary się rozsynchronizowują).
>3. Rakieta przestaje przyspieszać (porusza się teraz ze stałą prędkością względem uuo, więc jest skrócona, a zegary są rozsynchronizowane).
>4. Rakieta hamuje (czyli przyspiesza w przeciwnym kierunku), więc się wydłuża (bo jej prędkość względem uuo spada), co powoduje, że przód i tył rakiety hamują nierównomiernie, więc zegary się synchronizują. UWAGA! Rakieta hamując nie porusza się jeszcze w przeciwnym kierunku - nadal porusza się w tym samym kierunku (względem uuo), jak wtedy gdy przysieszała.
>5. Rakieta wyhamowuje do zera - jest teraz nieruchoma względem uuo, więc znowu ma długość spoczynkowa, a zegary są znowu zsynchronizowane.
>I dopiero po zakończeniu etapu nr 5, rakieta może rozpocząć swój ruch w przeciwnym kierunku względem uuo. Ale wtedy znowu zacznie się skracać.

Tobie to trzeba wszystko pod nos podstawić. Oczywiscie że nie. Tu by trzeba rozpoczać od ruchu w eterze i mieć troche szczescia. Np lecisz w prawo w uuo z v, masz standartowo zsynchronizowane zegary i jest wszystko tenteges, oczywiscie wydaje ci sie ze stoisz, oczywiscie tego nigdy nie wiadomo. I teraz ruszasz w jakims kierunku ktory moze okazac sie przeciez kierunkiem przeciwnym do Twojego dotyvhczasowego kierunku i do tego uzyskujesz predkosc ktora okazuje sie byc taka sama wzgledem uuo. Co by sie stalo? Stal by sie brak skrocenia. Oczywiscie to wariant najszczesliwszy, jednak gdyby majac juz jakis ruch w uuo startowac znta sama predkoscia w roznych kierunkach to uzyskiwano by rozne rozsynchronizowania poniewaz rakieta miala by rozne realne skrocenia.
Pawel077 (1855 punktów)
>Tobie to trzeba wszystko pod nos podstawić. Oczywiscie że nie. Tu by trzeba rozpoczać od ruchu w eterze i mieć troche szczescia. Np lecisz w prawo w uuo z v, masz standartowo zsynchronizowane zegary i jest wszystko tenteges, oczywiscie wydaje ci sie ze stoisz, oczywiscie tego nigdy nie wiadomo.

Teraz już nie mam wątpliwości - ewidentnie robisz sobie ze mnie jaja.

Myślisz, że wprowadzenie do tego eksperymentu myślowego, nieświadomego obserwatora, zmieni wynik eksperymentu? Wierzysz, że jak zamkniesz oczy, to rzeczywistość się zmieni?

Dobra. Przyjmijmy, że mamy to szczęście i rakieta porusza się w uuo akurat z prędkością 0,866c (tylko my nic o tym nie wiemy ). Nie wiemy też oczywiście o tym, że ta rakieta jest skrócona o połowę swojej długości spoczynkowej. Nie wiemy również o tym, że zegary w rakiecie chodzą o połowę wolniej niż zegary w uuo. I nie wiemy także o tym, że światło, które do nas leci (i to, które wysyłamy) ma względem nas różne prędkości (zależne od kierunku), więc nasze zegary (standardowo zsynchronizowane) nie są wcale zsynchronizowane.

>I teraz ruszasz w jakims kierunku ktory moze okazac sie przeciez kierunkiem przeciwnym do Twojego dotyvhczasowego kierunku i do tego uzyskujesz predkosc ktora okazuje sie byc taka sama wzgledem uuo. Co by sie stalo? Stal by sie brak skrocenia.

Nie. Stałoby się wydłużenie - bo skrócenie już jest, a rakieta hamuje względem uuo. Jak wyhamuje do zera, to będzie miała swoją długość spoczynkową (czyli maksymalną).

>Oczywiscie to wariant najszczesliwszy, jednak gdyby majac juz jakis ruch w uuo startowac znta sama predkoscia w roznych kierunkach to uzyskiwano by rozne rozsynchronizowania poniewaz rakieta miala by rozne realne skrocenia.

Przezabawne są te wasze (twoje i alsora) pomysły na wykrycie ruchu względem uuo. Powtórzę się, ale gdyby te wasze eksperymenty pozwalały na wykrycie prędkości względem eteru, to dałoby się to zrobić również innymi metodami (np. doświadczeniem Michelsona-Morleya).
qwery (2864 punktów)

>Myślisz, że wprowadzenie do tego eksperymentu myślowego, nieświadomego obserwatora, zmieni wynik eksperymentu? Wierzysz, że jak zamkniesz oczy, to rzeczywistość się zmieni?

Nieswiadomego? Przecieznw stw nie wiadomo czy lecimy czy stoimy. Z zalozenia.

>Dobra. Przyjmijmy, że mamy to szczęście i rakieta porusza się w uuo akurat z prędkością 0,866c (tylko my nic o tym nie wiemy ). Nie wiemy też oczywiście o tym, że ta rakieta jest skrócona o połowę swojej długości spoczynkowej. Nie wiemy również o tym, że zegary w rakiecie chodzą o połowę wolniej niż zegary w uuo. I nie wiemy także o tym, że światło, które do nas leci (i to, które wysyłamy) ma względem nas różne prędkości (zależne od kierunku), więc nasze zegary (standardowo zsynchronizowane) nie są wcale zsynchronizowane.

Alez to standartowe zalozenia STW. Nie ma ukladow wyroznionych.

>>I teraz ruszasz w jakims kierunku ktory moze okazac sie przeciez kierunkiem przeciwnym do Twojego dotyvhczasowego kierunku i do tego uzyskujesz predkosc ktora okazuje sie byc taka sama wzgledem uuo. Co by sie stalo? Stal by sie brak skrocenia.
>Nie. Stałoby się wydłużenie - bo skrócenie już jest, a rakieta hamuje względem uuo. Jak wyhamuje do zera, to będzie miała swoją długość spoczynkową (czyli maksymalną).

No tak, wiec juz rozsynchronizowanie (to ze zmian dlugosci rakiety) bylo by inne niz mowilismy wczesniej, zamiast zegar rufowy zwolnil by bardziej zegar dziobowy. Dzieki za Twoj wkład ja jednak mowilem o sytuacji gdy jedziemy w prawo z v wg uuo zawracamy i jedziemy w lewo wg uuo tez z v, czyli wzgledem swego poprzedniego ruchu oddalamy sie z 2v,patrzac oczywiscie z uuo.

>>Oczywiscie to wariant najszczesliwszy, jednak gdyby majac juz jakis ruch w uuo startowac znta sama predkoscia w roznych kierunkach to uzyskiwano by rozne rozsynchronizowania poniewaz rakieta miala by rozne realne skrocenia.
>Przezabawne są te wasze (twoje i alsora) pomysły na wykrycie ruchu względem uuo. Powtórzę się, ale gdyby te wasze eksperymenty pozwalały na wykrycie prędkości względem eteru, to dałoby się to zrobić również innymi metodami (np. doświadczeniem Michelsona-Morleya).

Alez skad, tym doswiadczeniem nic sie nie da zrobic. Przeciez tam kontrakcja ze zmiany dlugosci zupelnie to uniemozliwia. Pozatym co to za argument - nie dalo sie tam to nie da sie tu?
Pawel077 (1855 punktów)
>Nieswiadomego? Przecieznw stw nie wiadomo czy lecimy czy stoimy. Z zalozenia.

Nie. To w teorii eteru Lorentza nie wiadomo czy lecimy, czy stoimy (z założenia nie wiadomo - bo eter, w tej teorii, jest, z założenia, niewykrywalny ).
W STW, odpowiedź na to pytanie (czy lecimy, czy stoimy?) jest prosta: to zależy względem czego.

>Alez to standartowe zalozenia STW. Nie ma ukladow wyroznionych.

Ale my tego nie rozpatrujemy na gruncie STW, tylko w oparciu o teorię eteru, gdzie światło ma stałą prędkość tylko względem eteru i gdzie skróceniu i dylatacji podlegają tylko uklady ruchome względem eteru.

>No tak, wiec juz rozsynchronizowanie (to ze zmian dlugosci rakiety) bylo by inne niz mowilismy wczesniej, zamiast zegar rufowy zwolnil by bardziej zegar dziobowy. Dzieki za Twoj wkład ja jednak mowilem o sytuacji gdy jedziemy w prawo z v wg uuo zawracamy i jedziemy w lewo wg uuo tez z v, czyli wzgledem swego poprzedniego ruchu oddalamy sie z 2v,patrzac oczywiscie z uuo.

No to przerób sobie jeszcze raz te pięć etapów, które wymieniłem w jednym z poprzednich wpisów. Masz tam wyraźnie wykazane, że żeby poruszać się w uuo w przeciwnym kierunku, to najpierw musisz w tym uuo wyhamować do zera (osiągając długość spoczynkową), a dopiero potem możesz sobie zacząć lecieć w przeciwnym kierunku (co oczywiście będzie skutkowało tym, że zaczniesz się skracać).

>Alez skad, tym doswiadczeniem nic sie nie da zrobic. Przeciez tam kontrakcja ze zmiany dlugosci zupelnie to uniemozliwia.

Zupełnie tak samo jak u was.

>Pozatym co to za argument - nie dalo sie tam to nie da sie tu?

Bo sama teoria eteru Lorentza wyklucza taką możliwość. Doświadczenie - choćby tylko teoretyczne - które pozwalałoby na wykrycie eteru, świadczyłoby o wewnętrznej sprzeczności teorii.
qwery (2864 punktów)
>>Nieswiadomego? Przecieznw stw nie wiadomo czy lecimy czy stoimy. Z zalozenia.
>Nie. To w teorii eteru Lorentza nie wiadomo czy lecimy, czy stoimy (z założenia nie wiadomo - bo eter, w tej teorii, jest, z założenia, niewykrywalny ).
>W STW, odpowiedź na to pytanie (czy lecimy, czy stoimy?) jest prosta: to zależy względem czego.

Nonwiec dobrze, nie wiemy czy lecimy czy stoimy wzgledem uuo.

>>Alez to standartowe zalozenia STW. Nie ma ukladow wyroznionych.
>Ale my tego nie rozpatrujemy na gruncie STW, tylko w oparciu o teorię eteru, gdzie światło ma stałą prędkość tylko względem eteru i gdzie skróceniu i dylatacji podlegają tylko uklady ruchome względem eteru.

Odnioslem sie do zarzutu wplyu swiadomosci.
Ustalmy poprostu od razu ze nie wiemu jaki jest masz stan ruchu wzgledem uuo. Mowiac jednak o eksperymemcie dla wygody zalozylem ze zaczynamy od stania w nim

>>No tak, wiec juz rozsynchronizowanie (to ze zmian dlugosci rakiety) bylo by inne niz mowilismy wczesniej, zamiast zegar rufowy zwolnil by bardziej zegar dziobowy. Dzieki za Twoj wkład ja jednak mowilem o sytuacji gdy jedziemy w prawo z v wg uuo zawracamy i jedziemy w lewo wg uuo tez z v, czyli wzgledem swego poprzedniego ruchu oddalamy sie z 2v,patrzac oczywiscie z uuo.
>No to przerób sobie jeszcze raz te pięć etapów, które wymieniłem w jednym z poprzednich wpisów. Masz tam wyraźnie wykazane, że żeby poruszać się w uuo w przeciwnym kierunku, to najpierw musisz w tym uuo wyhamować do zera (osiągając długość spoczynkową), a dopiero potem możesz sobie zacząć lecieć w przeciwnym kierunku (co oczywiście będzie skutkowało tym, że zaczniesz się skracać).

Szukasz dziury w calym. Startuje rakieta z nieruchomej wzgledem uuo bazy kosmonauta nie wie czy wzgledem uuo stoi czy nie, standartowo synchronizuje zegary(wiesz o co w tym chodzi?), rakieta nabrala predkosci 0.866c, skraciła się, zegar rufowy z tego powodu naprawde zaczyna pokazywac wcześniejszy czas, kosmonauta rejestruje rozjechanie sie zegarow o ok 5s, jako ze "rozsynchronizowanie" ktore wyliczam z ruchu dla v0.866 i L 5sc wynosi 4.33s to koryguje otrzymane 5s o te 4.3 i stwierdza rozsynchronizowanie ze skrocenia ok 0.7s. A teraz wyobraz sobie inna sytuacje, jakby odwrotna, zaluzmy ze baza porusza sie w prawo wzgledem uuo z 0.866c, rakieta po synchronizacji zegarow startuje w lewo, czyli ona sie wydluży, zegary rozsynchronizuja sie ze zwiekszenia dlugosci odwrotnie, to nie rufowy przebedzie wieksza droge a dziobowy, i to on uzyska to opuźnienie. Bedziemi wiec miec taką sytuacje ze kosmonauta wyliczy sobie tez to pseudorozsynchronizowanie z ruchu na 0.433s ale otrzyma zegary rozjechane inaczej, tym razem mniej niż o 0,433s bo sie wydluzal a nie skracal. Jednak to nie bedzie mniej o tyle co pierwotnie bylo wiecej, bo z 0.866 c z jego peryspektywy to nie to samo co 0.866c z peryspektywy bazy nieruchomej w uuo. Mniejsza jednak o szczegoly, te zostawil bym tym ktorym za to płacą, mi wystarczy logicznie udowodnić konieczność roznego zachowania zegarow w ukladach bedacych w różnym stanie ruchu w uuo.

>>Alez skad, tym doswiadczeniem nic sie nie da zrobic. Przeciez tam kontrakcja ze zmiany dlugosci zupelnie to uniemozliwia.
>Zupełnie tak samo jak u was.
>>Pozatym co to za argument - nie dalo sie tam to nie da sie tu?
>Bo sama teoria eteru Lorentza wyklucza taką możliwość. Doświadczenie - choćby tylko teoretyczne - które pozwalałoby na wykrycie eteru, świadczyłoby o wewnętrznej sprzeczności teorii.
>

No to moze ona jest sprzeczna, ja jej nie bronie, pokazuje pewna procedure w ktorej robizac to samo ale w roznym ukladach inercjalnych moge otrzymać rozne rzeczy, zaleznie od tego w jakim stanie ruchu wg uuo te uklady są.
14-10-2022 01:46 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Szukasz dziury w calym.

To ty i alsor szukacie dziury w całym. Próbujecie tworzyć eksperymenty myślowe (mające na celu wykrycie prędkości w eterze), na gruncie teorii, która celowo została tak skonstruowana, by wykrycie prędkości w eterze było logicznie niemożliwe. A została tak skonstruowana dlatego, że przeprowadzane eksperymenty (doświadczenie Michelsona-Morleya) nie wykryły eteru, więc pierwotną teorię eteru Lorentz przerobił tak, by zgadzała się z obserwacjami i żeby jakiekolwiek nieudane próby wykrycia eteru zgadzały się z teorią. Eter został wiec pozbawiony jakichkolwiek cech, ktore pozwalałyby na jego wykrycie. Einstein zauważył, że skoro tak, to równie dobrze można ten eter wyrzucić i przyjąć (zamiast stałej prędkości światła w eterze) stałą prędkość światła wzgledem wszystkich układów inercjalnych - efekt będzie ten sam.

>Startuje rakieta z nieruchomej wzgledem uuo bazy kosmonauta nie wie czy wzgledem uuo stoi czy nie, standartowo synchronizuje zegary(wiesz o co w tym chodzi?), rakieta nabrala predkosci 0.866c, skraciła się, zegar rufowy z tego powodu naprawde zaczyna pokazywac wcześniejszy czas, kosmonauta rejestruje rozjechanie sie zegarow o ok 5s, jako ze "rozsynchronizowanie" ktore wyliczam z ruchu dla v0.866 i L 5sc wynosi 4.33s to koryguje otrzymane 5s o te 4.3 i stwierdza rozsynchronizowanie ze skrocenia ok 0.7s. A teraz wyobraz sobie inna sytuacje, jakby odwrotna, zaluzmy ze baza porusza sie w prawo wzgledem uuo z 0.866c, rakieta po synchronizacji zegarow startuje w lewo, czyli ona sie wydluży, zegary rozsynchronizuja sie ze zwiekszenia dlugosci odwrotnie, to nie rufowy przebedzie wieksza droge a dziobowy, i to on uzyska to opuźnienie. Bedziemi wiec miec taką sytuacje ze kosmonauta wyliczy sobie tez to pseudorozsynchronizowanie z ruchu na 0.433s ale otrzyma zegary rozjechane inaczej, tym razem mniej niż o 0,433s bo sie wydluzal a nie skracal. Jednak to nie bedzie mniej o tyle co pierwotnie bylo wiecej, bo z 0.866 c z jego peryspektywy to nie to samo co 0.866c z peryspektywy bazy nieruchomej w uuo.

Nie mieszaj ze sobą perspektyw dwóch układów (uuo i rakiety) - to częsty błąd, który prowadzi do błędnych wniosków. W obu wariantach rozpatrujemy eksperyment z punktu widzenia uuo. Perspektywa rakiety nas nie interesuje.
W pierwszym wariancie rakieta przyspiesza, a w drugim - hamuje.
W pierwszym wariancie się skraca, a w drugim - wydłuża.
W pierwszym wariancie startuje z zsynchronizowanymi zegarami, a w drugim - z rozsynchronizowanymi.
Wynik (rozjazd) będzie identyczny - to logiczna konieczność.

>No to moze ona jest sprzeczna, ja jej nie bronie,

Ale korzystasz z niej w swoim eksperymencie myślowym.

>pokazuje pewna procedure w ktorej robizac to samo ale w roznym ukladach inercjalnych moge otrzymać rozne rzeczy, zaleznie od tego w jakim stanie ruchu wg uuo te uklady są.

Ale ta procedura jest oparta na teorii eteru Lorentza - korzysta z tych samych założeń (stałość prędkości światła w eterze, skrócenie i dylatacja układów poruszających się w eterze). Nie da się na podstawie tych założeń skonstruować eksperymentu myślowego, który wykryje eter - twórcy tej teorii już o to zadbali.
qwery (2864 punktów)

>Nie mieszaj ze sobą perspektyw dwóch układów (uuo i rakiety) - to częsty błąd, który prowadzi do błędnych wniosków. W obu wariantach rozpatrujemy eksperyment z punktu widzenia uuo. Perspektywa rakiety nas nie interesuje.
>W pierwszym wariancie rakieta przyspiesza, a w drugim - hamuje.
>W pierwszym wariancie się skraca, a w drugim - wydłuża.
>W pierwszym wariancie startuje z zsynchronizowanymi zegarami, a w drugim - z rozsynchronizowanymi.
>Wynik (rozjazd) będzie identyczny - to logiczna konieczność.

Nieeeeeee Synchronizujemy zegary po uzyskaniu nowej stałej prędkości. To konieczne by mieć spojny układ inercjalny. Wówczas wracamy do stanu wyjściowego, przecież wszystkie układy inercjalne są podobno sobie równe.
Kiedys tu na forum twierdzono że nie ma sposobu ustalić w jakim stanie ruchu się jest, jeśli nie ma wokół niczego do czego można się odnieść. No więc jest taki sposób. W uproszeniu: jeśli będę hamował w uuo to będę się wydłużał a jak przyspieszał to będę się skracał i zegary stosownie do różnicy w przebytej drodze, naprawde sie rozsynchronizują. Po tym jak zaburzą one rozsynchronizowanie wynikłe z ruchu, czy na plus, czy na minus, rozpoznam czy w uuo zwiększyłem czy zmniejszałem prędkość.

>>No to moze ona jest sprzeczna, ja jej nie bronie,
>Ale korzystasz z niej w swoim eksperymencie myślowym.

Nie. Korzystam jedynie z logiki.
Pawel077 (1855 punktów)
>Nieeeeeee Synchronizujemy zegary po uzyskaniu nowej stałej prędkości.

Nie zsynchronizujesz zegarów jeśli poruszasz się w uuo - światło wysłane ze środka rakiety do zegarów na jej dwóch końcach, będzie biegło z różnymi prędkościami, więc zegary nie zostaną wyzerowane w tym samym czasie (chociaż tobie będzie się wydawało, że są, bo informację zwrotną otrzymasz w tym samym czasie).

>To konieczne by mieć spojny układ inercjalny. Wówczas wracamy do stanu wyjściowego, przecież wszystkie układy inercjalne są podobno sobie równe.

W STW - tak. W teorii eteru - nie. Rozpatrując jakieś zagadnienie, nie możesz mieszać ze sobą teorii i przeskakiwać miedzy nimi, wybierając z każdej z nich to, co akurat jest ci potrzebne, by uzasadnić tezę - każda z tych teorii opiera się na innych założeniach. My rozpatrujemy zagadnienie w oparciu o teorię eteru (więc konsekwentnie się jej trzymajmy) - tu układy nie są sobie równe. Jest jeden wyróżniony układ (uuo) i tylko w nim odległości w czasie i przestrzeni są prawdziwe - układy, które poruszają się względem uuo są "oszukiwane" (np. wydaje im się, że zsynchronizowały swoje zegary, bo światło dociera do nich równocześnie, ale zegary nie są zsynchronizowane, tylko światło od zegarów biegnie z różnymi prędkościami względem poruszających się w eterze układów i dlatego - mimo że nie jest wysłane równocześnie - dociera równocześnie).

>Kiedys tu na forum twierdzono że nie ma sposobu ustalić w jakim stanie ruchu się jest, jeśli nie ma wokół niczego do czego można się odnieść. No więc jest taki sposób. W uproszeniu: jeśli będę hamował w uuo to będę się wydłużał a jak przyspieszał to będę się skracał i zegary stosownie do różnicy w przebytej drodze, naprawde sie rozsymchronizują. Po tym jak zaburzą one rozsynchronizowanie wynikłe z ruchu, czy na plus, czy na minus, rozpoznam czy w uuo zwiększyłem czy zmniejszałem prędkość.

Powtarzam: NIE ZSYNCHRONIZUJESZ ZEGARÓW JEŚLI PORUSZASZ SIĘ WZGLĘDEM UUO!
Jak się synchronizuje zegary? Wysyłasz światło do zegarów. Jeśli rakieta porusza się względem uuo np. w prawo z prędkością 0,866c, to światło do prawego zegara będzie leciało z prędkością 0,134c, a światło do lewego zegara - z prędkością 1,866c. Informacja zwrotna będzie leciała z prędkościami odwrotnymi, więc stwierdzisz (błędnie), że zegary są zsynchronizowane.

>>Ale korzystasz z niej w swoim eksperymencie myślowym.
>Nie. Korzystam jedynie z logiki.

Ale żeby przeprowadzić logiczne rozumowanie, to trzeba mieć jakieś dane lub założenia (chyba, że chcesz myśleć logicznie o niczym ). Ty przyjąłeś założenia teorii eteru Lorentza (stałość prędkości światła w eterze, skrócenie i dylatacja układów poruszających się w eterze). Jak poprawnie przeprowadzisz logiczne rozumowanie (na podstawie tych założeń), to dojdziesz do wniosku, że ruch w eterze nie ma najmniejszego wpływu na wyniki.
qwery (2864 punktów)
>>Nieeeeeee Synchronizujemy zegary po uzyskaniu nowej stałej prędkości.
>Nie zsynchronizujesz zegarów jeśli poruszasz się w uuo - światło wysłane ze środka rakiety do zegarów na jej dwóch końcach, będzie biegło z różnymi prędkościami, więc zegary nie zostaną wyzerowane w tym samym czasie (chociaż tobie będzie się wydawało, że są, bo informację zwrotną otrzymasz w tym samym czasie).

Paweł, Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy ze wlasnie na tym ten cały cyrk polega. My np tu na ziemi nie wiemy (wbrew temu co mówi alsor) czy się poruszamy w uuo czy nie, nigdy do tej pory nikt tego nie stwierdził bo nie wiedział jak, a tak właśnie odbywała się synchronizacja, po której było wszystko już tenteges. Weź choćby przykład ze stałym c w rakiecie, z lasera do rufy strzelasz, przy 0.866 rakieta skróci sie dwukrotnie (zalozenie ze byla pierwotnie nieruchoma w uuo), taktowanie będzie dwukrotnie rzadsze, a mimo to przelot impulsu zajmie więcej czasu. Dopiero jak tak sobie pseudo zsynchronizujesz zegary to będzie super.

>>To konieczne by mieć spojny układ inercjalny. Wówczas wracamy do stanu wyjściowego, przecież wszystkie układy inercjalne są podobno sobie równe.

>W STW - tak. W teorii eteru - nie.

Jak tak to juz samo "rozsynchronizowanie" zegarow (to z ruchu - 0.433s) grzebie STW.

>>Kiedys tu na forum twierdzono że nie ma sposobu ustalić w jakim stanie ruchu się jest, jeśli nie ma wokół niczego do czego można się odnieść. No więc jest taki sposób. W uproszeniu: jeśli będę hamował w uuo to będę się wydłużał a jak przyspieszał to będę się skracał i zegary stosownie do różnicy w przebytej drodze, naprawde sie rozsymchronizują. Po tym jak zaburzą one rozsynchronizowanie wynikłe z ruchu, czy na plus, czy na minus, rozpoznam czy w uuo zwiększyłem czy zmniejszałem prędkość.

>Powtarzam: NIE ZSYNCHRONIZUJESZ ZEGARÓW JEŚLI PORUSZASZ SIĘ WZGLĘDEM UUO!

Moze w teori eteru, ja nie wiem, nie rozpatruje tu zadnych teori, mowie jedynie ze moge wykryc swoj ruch w uuo, ktory mi wynika nie z teori a z logiki. Stw twierdzi ze wszystkie uklady sa rownowazne a teoria eteru ze nie. To przecze chyba stw. Stw kaze synchronizowac. No to synchronizuje.

>Jak się synchronizuje zegary? Wysyłasz światło do zegarów. Jeśli rakieta porusza się względem uuo np. w prawo z prędkością 0,866c, to światło do prawego zegara będzie leciało z prędkością 0,134c, a światło do lewego zegara - z prędkością 1,866c. Informacja zwrotna będzie leciała z prędkościami odwrotnymi, więc stwierdzisz (błędnie), że zegary są zsynchronizowane.

I na tej błędnej synchronizacji jest oparta cala stw. Tylko dzieki niej sie to kupy trzyma, jest moze do czegos tam komuś użyteczna ale nie mówi jak jest.
Ale stw mowi cos jeszcze, a mianowicie ze kazdy uklad inercjalny jest taki sam, a jak ma być taki sam skoro te rozne uklady inercjalne beda sie roznie poruszać w uuo, a przez to jedne w zaleznosci od kierunku zmiany predkosci beda sie skracac a inne wydluzać, a co za tym idzie beda zyskiwac na plus lub na minus rozsynchronizowanie ktore bedzie wplywac na "rozsynchronizowanie" [upewnie sie - wiesz ze to rozsynchronizowanie w cudzyslowiu to to z ruchu, to na niby]

>>>Ale korzystasz z niej w swoim eksperymencie myślowym.
>>Nie. Korzystam jedynie z logiki.

>Ale żeby przeprowadzić logiczne rozumowanie, to trzeba mieć jakieś dane lub założenia (chyba, że chcesz myśleć logicznie o niczym ). Ty przyjąłeś założenia teorii eteru Lorentza (stałość prędkości światła w eterze, skrócenie i dylatacja układów poruszających się w eterze). Jak poprawnie przeprowadzisz logiczne rozumowanie (na podstawie tych założeń), to dojdziesz do wniosku, że ruch w eterze nie ma najmniejszego wpływu na wyniki.
>

Ale co Ty gadasz Ja sie opieram na stw a tylko dla wygody przyjąłem że startujemy z bezruchu w uuo. Przyjmuje to co stw chce i robie to co chce. Moze być bez tego zalozenia ze startujemy w uuo. Ono tylko do liczenia bylo potrzebne by zobaczyc jakiego rzedu odchylen maksymalnie mozemy sie spodziewać
. Wiec teraz tak - skoro Stw mówi że wszystkie układy inercjalne są takie same, wiec ja mowie ze jak tak to rakieta zawsze zachowa sie tak samo, prawilnie skróci się jak uzyska prędkość. Stw każe synchronizować zegary, i ja mówię ok. No to przyspieszyłem w jedna strone, osiągnąłem prędkość docelową, patrze po zegarach, i ot - mam dodatkowe rozsynchronizowanie na plus bo akurat w tą stronę to rakieta naprawde przyspieszała i sie skrocila, ale na tym nie kończę, robię co stw każe, czyli synchronizuje zegary, teraz przyszpieszam w druga strone i uzyskuje nową prędkość docelową , wg stw nie powinno byc roznicy, a tu zonk, w drugą storne przecież jest hamowanie, czyli przyspieszanie do tylu, wiec rakieta sie wydlużyła a nie skrociła,
"rozsynchronizowanie" wychodzi mniejsze niż powinno wyjść. Chyba ze uwazasz ze tak by nie wyszło, ale fizycznie, a nie w zgodzie z jakimiś wierzeniami. Jeśli by tak nie wyszło to dlaczego tak by miało nie wyjść.
Pawel077 (1855 punktów)
>Moze w teori eteru, ja nie wiem, nie rozpatruje tu zadnych teori,

Zauważyłem.
Zmieszałeś ze sobą dwie teorie i nawet o tym nie wiesz, bo wygląda na to, że żadnej z nich nie rozumiesz.

>Stw twierdzi ze wszystkie uklady sa rownowazne a teoria eteru ze nie.

Zgadza się.

>To przecze chyba stw.

Dlaczego przeczy? To są dwie odrębne teorie, które w odmienny sposób opisują rzeczywistość. Obie teorie dają identyczne wyniki, chociaż odmiennie tłumaczą przyczyny, które za tymi wynikami stoją. Ale nie możesz ich ze sobą łączyć, bo wyjdą bzdury.

>Ale stw mowi cos jeszcze, a mianowicie ze kazdy uklad inercjalny jest taki sam, a jak ma być taki sam skoro te rozne uklady inercjalne beda sie roznie poruszać w uuo,

W STW nie ma żadnego uuo i właśnie dlatego wszystkie układy inercjalne są równoprawne. Jeśli wprowadzasz uuo to równoprawność układów znika.

>a przez to jedne w zaleznosci od kierunku zmiany predkosci beda sie skracac a inne wydluzać,

W STW skróceniu ulegają układy będące w ruchu względem innych układów i tylko dla tych układów się skracają. Jeśli układ A porusza się np. z prędkością 0,866c względem układu B, to A skróci się o połowę (swojej długości spoczynkowej) dla B, a B skróci się o połowę dla A. Jeśli ten sam układ A porusza się w tym samym czasie jeszcze względem układu C z prędkością np. 0,5c, to dla układu C skróci się on o około 13% swojej długości spoczynkowej. Ten sam układ A, będzie skrócony o różne wartości, w zależności od układu który mierzy jego długość. W STW układy nie skracają się bezwzględnie.
W teorii eteru skróceniu ulegają układy, które są w ruchu względem eteru, więc skracają się bezwzględnie.

>. Wiec teraz tak - skoro Stw mówi że wszystkie układy inercjalne są takie same, wiec ja mowie ze jak tak to rakieta zawsze zachowa sie tak samo, prawilnie skróci się jak uzyska prędkość.

Powtarzam - w STW rakieta nie skraca się bezwzględnie (skraca się tylko dla tych układów, względem których się porusza). W układzie rakiety nie będzie żadnego skrócenia - rakieta nie skraca się sama dla siebie. Dlatego w STW trzeba pamiętać, by nie mieszać ze sobą układów, bo perspektywa jednego układu jest inna niż perspektywa drugiego.

>No to przyspieszyłem w jedna strone, osiągnąłem prędkość docelową, patrze po zegarach, i ot - mam dodatkowe rozsynchronizowanie na plus bo akurat w tą stronę to rakieta naprawde przyspieszała i sie skrocila,

Jeśli rakieta ma się skrócić, to (w STW) musisz wybrać jakiś układ odniesienia (np. stację kosmiczną, z której rakieta startuje), dla którego rakieta się skróci, bo jeśli nie ma uuo (a w STW nie ma), to ona się bezwzględnie nie skróci.
Przyjmijmy więc, że rozpatrujemy sytuację z układu stacji kosmicznej. Spoczywając względem stacji, rakieta synchronizuje zegary (zegary są również zsynchronizowane w układzie stacji), a następnie startuje, przyspiesza i osiąga prędkość docelową i przestaje przyspieszać. Porusza się teraz względem stacji ruchem jednostajnym prostoliniowym.

>ale na tym nie kończę, robię co stw każe, czyli synchronizuje zegary,

I teraz uwaga! Rakieta synchronizuje zegary będąc w ruchu względem stacji kosmicznej (dla rakiety one będą zsynchronizowane, bo w STW prędkość światła jest taka sama dla wszystkich układów inercjalnych), więc dla stacji, zegary nie będą zsynchronizowane, bo w jej (stacji) układzie światło synchronizujące zegary nie dotrze równocześnie do obu końców rakiety (zegar na rufie zostanie wyzerowany wcześniej, więc będzie się spieszył w stosunku do zegara na dziobie) - to jest właśnie ten klasyczny eksperyment z wagonem, który obrazuje względność równoczesności. My rozpatrujemy eksperyment z perspektywy stacji kosmicznej, więc musimy pamiętać, że dla niej zegary nie są zsynchronizowane.

>teraz przyszpieszam w druga strone i uzyskuje nową prędkość docelową , wg stw nie powinno byc roznicy,

I nie będzie (chyba, bo nie liczyłem ).

>a tu zonk, w drugą storne przecież jest hamowanie, czyli przyspieszanie do tylu, wiec rakieta sie wydlużyła a nie skrociła,
>"rozsynchronizowanie" wychodzi mniejsze niż powinno wyjść. Chyba ze uwazasz ze tak by nie wyszło, ale fizycznie, a nie w zgodzie z jakimiś wierzeniami. Jeśli by tak nie wyszło to dlaczego tak by miało nie wyjść.

Dlatego, że zegary (przed rozpoczęciem hamowania), nie zostały zsynchronizowane w układzie stacji - zegar na rufie spieszył się względem tego na dziobie. I to jest ten brakujący czas (chyba, bo nie liczyłem ).

Właściwie to nie jestem pewien, czy ten twój eksperyment ma sens. Nie jestem przekonany, co do tego, czy istnieją dwie przyczyny rozsynchronizowania zegarów (z przyspieszenia samego w sobie i dodatkowe - ze skrócenia). Skrócanie jest przecież powodowane przyspieszaniem, więc ta ewentualna różnica w upływie czasu spowodowana skróceniem nie może być chyba dodawana (lub odejmowana) do tej różnicy spowodowanej samym przyspieszeniem. Nie wiem, za słaby jestem w te klocki - uprzedzałem, że nie ogarniam układów nieinercjalnych. Myślę, że większość tego co napisałem na temat przyspieszania i rozsynchronizowania jest błędne. Natomiast moje uwagi, co do różnic miedzy STW, a teorią teru Lorentza, są raczej poprawne - nie mieszaj teorii i nie mieszaj układów.
alsor (3283 punktów)
Nie ma tu żadnych alternatywnych teorii:

bo relatywiści nie odkryli żadnej alternatywnej matematyki,
a tylko wtedy miałbyś alternatywę.

I to samo dotyczy fizyki kwantowej:
nie ma żadnej matematyki kwantowej, alternatywnej do standardowej - klasycznej.

Wszelkie te wyliczanki sprzeczne z tzw. zdrowym rozsądkiem,
z którym fizycy XXw próbują walczyć, to zaledwie puste improwizacje - szarlataneria!

TW + QM + BB = (po)twory ignorancji ludzkiej.

i to jest full analogiczne do tych prastarych wynaturzeń typu geocentryzm,
gdzie np. jeden wielki 'matematyk' opracował i opublikował aż 115 dowodów obalających tezy Kopernika!

Wyobrażasz to sobie w ogóle?

No a jak to się skończyło... sam widzisz.
qwery (2864 punktów)
>>To przecze chyba stw.
>Dlaczego przeczy? To są dwie odrębne teorie, które w odmienny sposób opisują rzeczywistość. Obie teorie dają identyczne wyniki, chociaż odmiennie tłumaczą przyczyny, które za tymi wynikami stoją. Ale nie możesz ich ze sobą łączyć, bo wyjdą bzdury.

Nic nie łącze. Wg stw ma wyjść tak samo w procedurze którą ona opisuje, tj. gdy rakieta po wewnętrznym zsynchronizowaniu zegarów uzyska jakąś prędkość X to bez względu na kierunek w jakim to się odbędzie, uzyskamy takie samo rozsynchronizowanie zegarów rufa/dziób. I mamy 2 możliwości, albo tak będzie albo tak nie będzie. Ja pokazałem sposób w jaki można spróbować się o tym przekonać. Jeśli reakcja zegarów rakiety będzie po każdorazowym wcześniejszym wewnętrznym zsynchronizowaniu jej zegarów i nadaniu nowej prędkości wg tych samych procedur ale w różnych kierunkach różna, to oznaczać to będzie że musi istnieć układ wyróżniony - uuo.

>. W STW układy nie skracają się bezwzględnie.

Coś takiego !!! Czyli że wogole sie naprawde nie skracają w kierunku ruchu ??? To już naprawdę musi być jakieś bajanie. To umowny system pomiarowy a nie żadna teoria. Tak czy siak to j.w. Musi byc tak samo po synchronizacji w każdym kierunku.

>>. Wiec teraz tak - skoro Stw mówi że wszystkie układy inercjalne są takie same, wiec ja mowie ze jak tak to rakieta zawsze zachowa sie tak samo, prawilnie skróci się jak uzyska prędkość.
>Powtarzam - w STW rakieta nie skraca się bezwzględnie (skraca się tylko dla tych układów, względem których się porusza). W układzie rakiety nie będzie żadnego skrócenia - rakieta nie skraca się sama dla siebie. Dlatego w STW trzeba pamiętać, by nie mieszać ze sobą układów, bo perspektywa jednego układu jest inna niż perspektywa drugiego.

To stw nie jest zadną teoria a jakąś nowomową. Ale i tak by ta nowomowa funkcjonowała to musi byc tak j.w.. Takie same działania w różnych kierunkach muszą dawać ten sam efekt.

>>No to przyspieszyłem w jedna strone, osiągnąłem prędkość docelową, patrze po zegarach, i ot - mam dodatkowe rozsynchronizowanie na plus bo akurat w tą stronę to rakieta naprawde przyspieszała i sie skrocila,
>Jeśli rakieta ma się skrócić, to (w STW) musisz wybrać jakiś układ odniesienia (np. stację kosmiczną, z której rakieta startuje), dla którego rakieta się skróci, bo jeśli nie ma uuo (a w STW nie ma), to ona się bezwzględnie nie skróci.
>Przyjmijmy więc, że rozpatrujemy sytuację z układu stacji kosmicznej. Spoczywając względem stacji, rakieta synchronizuje zegary (zegary są również zsynchronizowane w układzie stacji), a następnie startuje, przyspiesza i osiąga prędkość docelową i przestaje przyspieszać. Porusza się teraz względem stacji ruchem jednostajnym prostoliniowym.

j.w. Ja wykazuje (teoretycznie) ze w praktyce nie zajedzie sie tak samo w kazdą strone bo zegary sie inaczej rozsynchronizuja.

>. My rozpatrujemy eksperyment z perspektywy stacji kosmicznej, więc musimy pamiętać, że dla niej zegary nie są zsynchronizowane.

Nie, rozpatrujemy go z punktu widzenia rakiety. Jesli nie ma uuo to w każdą stronę zawsze otrzymamy to samo. Mamy rakiete, nadajemy jej nowa predkosc X w kierunku A, mierzymy rozsynchronizowanie zegarow, ponownie synchronizujemy zegary, obieramy nowy kierunek B i ponownie nadajemy naszej rakiecie predkosc X i mierzymy rozsynchronizowanie zegarów.

>>teraz przyszpieszam w druga strone i uzyskuje nową prędkość docelową , wg stw nie powinno byc roznicy,
>I nie będzie (chyba, bo nie liczyłem ).

Ja pokazuje ze nie ma wyjścia, w stw może i skrócenie być tylko wirtualne ale jeśli ono występuje realnie to konwencja pomiarowa stw nie wypali bo w roznych kierunkach uzyska sie REALNIE różne wyniki.

>>a tu zonk, w drugą storne przecież jest hamowanie, czyli przyspieszanie do tylu, wiec rakieta sie wydlużyła a nie skrociła,
>>"rozsynchronizowanie" wychodzi mniejsze niż powinno wyjść. Chyba ze uwazasz ze tak by nie wyszło, ale fizycznie, a nie w zgodzie z jakimiś wierzeniami. Jeśli by tak nie wyszło to dlaczego tak by miało nie wyjść.
>Dlatego, że zegary (przed rozpoczęciem hamowania), nie zostały zsynchronizowane w układzie stacji - zegar na rufie spieszył się względem tego na dziobie. I to jest ten brakujący czas (chyba, bo nie liczyłem ).

Zapomnij o tej stacji. Nie ma jej. Jest tylko rakieta.

>Właściwie to nie jestem pewien, czy ten twój eksperyment ma sens. Nie jestem przekonany, co do tego, czy istnieją dwie przyczyny rozsynchronizowania zegarów (z przyspieszenia samego w sobie i dodatkowe - ze skrócenia).

No to cały eksperyment czy tylko interpretacja tej dodatkowej części rozsynchronizowania? Jeśli chodzi o to dodatkowe to też się jeszcze nad tym zastanawiam. Mozna przeciez uzyskać większe rozsynchronizowanie niz to z tego wzoru. Np tyl zapiernicza przez 2.5s z prawie c i czas nie płynie a potem niemal natychmiast zwalnia do 0.866c i wówczas rusza też przód niemal natychmiast z 0.866c. [ trzeba by wcześniej to zsynchronizować oczywiście] Wówczas rozsynchronizowanie dodatkowe wyniosłoby 2,5s. Z rysunku jak robię ze mi środek najpierw rusza to tyl musi go gonić z c az ok 8.5 s aż uzyska swoje miejsce 2krotnie bliżej środka, wówczas czas na tyle nie płynie, a na przodzie jeśli ma uzyskać swoje miejsce najpierw minie ok 1.3s a potem (do ustabilizowania się rakiety, czyli do czasu az tył będzie na miejscu ok 3.3s, razem więc wyszło by ok 4,6 s dodatkowego rozsynchronizowania. Moj wzor mówi jednak o jednostajnym przyspieszeniu do zamierzonej prędkości i dlatego ma mniejsze rozsynchronizowanie niż możliwe do uzyskania. Nie jestem wiec tego co wychodzi w krotkim czasie przyspieszania, moze wowczas na jakims etapie musialo by zostac przekroczone c? Proponuje wiec narazie tym nie zajmowac i skupic na tym ze jak biore czas 10^6 czy 10^9 to wychodzi mi juz niemal to samo rozsynchronizowanie (bez cudzyslowia) ok 1,3 s
na rzecz dziobu.
Pawel077 (1855 punktów)
>Nic nie łącze.

Łączysz. Uniwersalny układ odniesienia z równoprawnością wszystkich układów inercjalnych. To ewidentna sprzeczność. Albo wszystkie układy są równoprawne, więc nie ma uuo, albo jeden z nich jest wyróżniony (uniwersalny), więc układy nie są równoprawne. Albo STW, albo teoria eteru Lorentza - zdecyduj się.

>Wg stw ma wyjść tak samo w procedurze którą ona opisuje,

No i wyjdzie. W teorii eteru też wyjdzie tak samo, bo obie teorie dają takie same wyniki.

>tj. gdy rakieta po wewnętrznym zsynchronizowaniu zegarów uzyska jakąś prędkość X to bez względu na kierunek w jakim to się odbędzie, uzyskamy takie samo rozsynchronizowanie zegarów rufa/dziób. I mamy 2 możliwości, albo tak będzie albo tak nie będzie.

Będzie.

>Ja pokazałem sposób w jaki można spróbować się o tym przekonać. Jeśli reakcja zegarów rakiety będzie po każdorazowym wcześniejszym wewnętrznym zsynchronizowaniu jej zegarów i nadaniu nowej prędkości wg tych samych procedur ale w różnych kierunkach różna,

Nie będzie różna.

>to oznaczać to będzie że musi istnieć układ wyróżniony - uuo.

Układ wyróżniony może sobie istnieć, ale nie ma sposobu by w oparciu o STW lub teorię eteru Lorentza stworzyć eksperyment myślowy, który mógłby to sprawdzić. Konstrukcje tych teorii wykluczają taką możliwość.

>>. W STW układy nie skracają się bezwzględnie.
>Coś takiego !!!

Jeśli to dla ciebie szok, to jest gorzej niż myślałem.

>Czyli że wogole sie naprawde nie skracają w kierunku ruchu ???

Skracają się dla układów, względem których się poruszają. Przecież skrócenie zależy od ruchu, a wartość tego skrócenia zależy od prędkości. Nie ma ruchu bezwzględnego (więc prędkości też nie) - poruszać się można tylko względem czegoś. Każdy układ porusza się jednocześnie z różnymi prędkościami względem różnych układów. Ty też poruszasz się w tej chwili z niezliczoną liczbą prędkości względem niezliczonej liczby układów. Inna jest twoja prędkość względem samochodu przejeżdżającego za oknem, inna względem samolotu przelatującego nad głową, inna względem stacji kosmicznej, Słońca, Księżyca, Jowisza, Andromedy itd. No więc jakie jest twoje skrócenie względem tych wszystkich układów? Takie samo dla wszystkich? Przecież to byłby nonsens.
Skrócenie bezwzględne jest za to w teorii eteru Lorentza, bo tu masz wyróżniony układ (eter) i tylko układy, które poruszają się w eterze ulegają skróceniu. Nazywanie tego "skróceniem bezwzględnym" nie jest może najlepszym określeniem, bo przecież to skrócenie też zachodzi względem czegoś (w tym przypadku eteru) - lepsza byłaby nazwa "skrócenie uniwersalne".

>Ja wykazuje (teoretycznie) ze w praktyce nie zajedzie sie tak samo w kazdą strone bo zegary sie inaczej rozsynchronizuja.

Nie wykazujesz. Twoje rozumowanie jest błędne - nie trzymasz się konsekwentnie jednej teorii i jednego układu.

>>. My rozpatrujemy eksperyment z perspektywy stacji kosmicznej, więc musimy pamiętać, że dla niej zegary nie są zsynchronizowane.
>Nie, rozpatrujemy go z punktu widzenia rakiety.

Można i tak, tylko miej na uwadze, że z punktu widzenia rakiety, ona się nie skróci. W STW rakieta skraca się tylko dla układów względem których się porusza. A jeśli nie ma skrócenia, to twój eksperyment traci sens.
No chyba że wolisz teorię eteru Lorentza - wtedy się skróci (względem eteru), ale jej punkt widzenia będzie tożsamy z punktem widzenia eteru (bo w tej teorii układy nie są równoprawne), więc nie zsynchronizuje zegarów, bo światło wysłane w kierunku rufy ma inną prędkość niż światło wysłane w kierunku dziobu (światło ma stałą prędkość w eterze, a rakieta w eterze się przecież porusza).

>Jesli nie ma uuo to w każdą stronę zawsze otrzymamy to samo.

Jeśli jest uuo, to też otrzymamy to samo. Obie teorie dają te same wyniki.

>Ja pokazuje ze nie ma wyjścia, w stw może i skrócenie być tylko wirtualne ale jeśli ono występuje realnie to konwencja pomiarowa stw nie wypali bo w roznych kierunkach uzyska sie REALNIE różne wyniki.

Nie. Twoje błędne rozumowanie bierze się z przeskakiwania z jednego układu do drugiego w czasie trwania eksperymentu. Eksperyment możesz rozpatrywać zarówno z punktu widzenia stacji, jak i z punktu widzenia rakiety, ale nie jednocześnie (mieszając jeden układ z drugim). Nie możesz robić tak, że z układu stacji, w którym rakieta się skróciła (ale w którym nie da się zsynchronizować zegarów przed hamowaniem), przeskakujesz sobie nagle do układu rakiety, w którym nie ma skrócenia, ale da się zsynchronizować zegary. To przez ten błąd dostałeś różne wyniki.

>>Dlatego, że zegary (przed rozpoczęciem hamowania), nie zostały zsynchronizowane w układzie stacji - zegar na rufie spieszył się względem tego na dziobie. I to jest ten brakujący czas (chyba, bo nie liczyłem ).
>Zapomnij o tej stacji. Nie ma jej. Jest tylko rakieta.

To zapomnij o skróceniu.
qwery (2864 punktów)

>>>Dlatego, że zegary (przed rozpoczęciem hamowania), nie zostały zsynchronizowane w układzie stacji - zegar na rufie spieszył się względem tego na dziobie. I to jest ten brakujący czas (chyba, bo nie liczyłem ).
>>Zapomnij o tej stacji. Nie ma jej. Jest tylko rakieta.
>To zapomnij o skróceniu.

Rada nie ma podstaw merytorycznych
Powtarzasz jedynie swoją mantrę że nie można mieszać teori czy zdawkowo pretensjonalnie kwitujesz jak powyżej cytuje.
Ze wzorów możesz liczyć co chcesz ale jeśli realnie zachodzi skrócenie to musi ono oddziaływać na realne wyniki pomiarów bo zmieni ono przebyte drogi a co za tym idzie prędkości tych dwu zegarow, zmienią one swoje taktowanie inaczej.. Wówczas wzór na t' przy przyspieszaniu do 0.866 nie będzie wyglądał tak t'=√ ( 1 - ( ½ * 0.866 * c * t ) / t )² / c² a będzie musiał uwzględniać skrócenie/wydłużenie i będzie wyglądać tak t' = √ ( 1 - ( ( ½ * 0.866 * c * t ± ¼ * L * c) / t)² / c² ). Nie podałeś żadnego merytorycznego argumentu za tym by to miało nie wyjść, dlaczego ewentualne realne skrócenie nie musi wpłynąć na "rozsynchronizowanie" i go zmienić. Stw pokazuje we wzorach jedynie "rozsynchronizowanie" z ruchu dla punktu i zakładam ze robi to prawidłowo, jednak jak sobie narysujesz rakietę w uuo, przyspieszysz ją do nowej prędkości to dostrzeżesz że punkty/zegary musiały przebyć inne drogi w tym samym czasie (czasie środka rakiety lub uuo) a przez to się rozsynchronizowałały naprawde i to będzie musiało być widoczne w realnym pomiarze, potrzebne są jedynie dokładne zegary lub szybkie rakiety, podałem już jakie. Zapomnijmy tez o uuo. mamy rakiete, stawiamy boje, rakiete przyspieszamy wzgledem boi do 0.866c, wzgledem boi rakieta sie skroci, wiec dziob przebedzie mniejsza droge niz rufa i zegar dziobowy zacznie wysylac jej sygnal wczesniej, co ona zarejestruje, tak? a wewnatrz rakiety po uwzglednieniu "rozsynchronizowania" z ruchu zacznie wysylac sygnal wczesniej czy nie? ja twierdze ze tak bo inaczej to bedziemy mieli tu rozjazd na dwie rownolegle rzeczywistosci, zerwanie z kolejnoscia zdarzen i przyczynowoscią.
Pawel077 (1855 punktów)
>>>Zapomnij o tej stacji. Nie ma jej. Jest tylko rakieta.
>>To zapomnij o skróceniu.
>Rada nie ma podstaw merytorycznych

Jak to nie ma? Żeby było skrócenie, to musi być prędkość. Podstawiasz prędkość do wzoru na skrócenie, czy nie? A względem czego jest ta prędkość? Rakieta ma prędkość względem siebie? Jaja sobie robisz? Musisz mieć jakiś układ względem którego rakieta się porusza - nie można poruszać się względem niczego.

> Powtarzasz jedynie swoją mantrę że nie można mieszać teori czy zdawkowo pretensjonalnie kwitujesz jak powyżej cytuje.

Bo nie można mieszać. Twierdzenie, że wszystkie układy są równoważne, ale jeden jest wyróżniony, jest nonsensem. Albo STW albo eter - nie można stosować obu naraz, bo ich założenia się wykluczają.

>Ze wzorów możesz liczyć co chcesz ale jeśli realnie zachodzi skrócenie to musi ono oddziaływać na realne wyniki pomiarów

Ale realnie nie znaczy - bezwzględnie. W STW skrócenie jest względne (bo ruch i prędkość są względne). Twoja rakieta skróci się dla rakiety, która się względem niej porusza, ale nie skróci się dla rakiety, która względem niej spoczywa. Przecież to jest do bólu logiczne (nie ma prędkości - nie ma skrócenia). Czego w tym nie rozumiesz?

>bo zmieni ono przebyte drogi a co za tym idzie prędkości tych dwu zegarow, zmienią one swoje taktowanie inaczej.. Wówczas wzór na t' przy przyspieszaniu do 0.866 nie będzie wyglądał tak t'=√ ( 1 - ( ½ * 0.866 * c * t ) / t )² / c² a będzie musiał uwzględniać skrócenie/wydłużenie i będzie wyglądać tak t' = √ ( 1 - ( ( ½ * 0.866 * c * t ± ¼ * L * c) / t)² / c² ). Nie podałeś żadnego merytorycznego argumentu za tym by to miało nie wyjść, dlaczego ewentualne realne skrócenie nie musi wpłynąć na "rozsynchronizowanie" i go zmienić.

Ale ja nie wnikam w poprawność twoich obliczeń - nie sprawdzałem ich. Chodzi o to, że jakikolwiek wynik uzyskałeś dla rakiety przyspieszającej, to taki sam musisz uzyskać dla rakiety hamującej. To, że uzyskałeś inny, wzięło się prawdopodobnie z tego, że nie wziąłeś pod uwagę faktu, że w pierwszym przypadku (przyspieszanie) rakieta miała przed startem zsynchronizowane zegary w układzie, względem którego robisz obliczenia (np. w układzie stacji kosmicznej), a w drugim przypadku (hamowanie), te zegary nie były zsynchronizowane w układzie stacji, przed rozpoczęciem hamowania.

>Stw pokazuje we wzorach jedynie "rozsynchronizowanie" z ruchu dla punktu i zakładam ze robi to prawidłowo, jednak jak sobie narysujesz rakietę w uuo, przyspieszysz ją do nowej prędkości to dostrzeżesz że punkty/zegary musiały przebyć inne drogi w tym samym czasie (czasie środka rakiety lub uuo) a przez to się rozsynchronizowałały naprawde i to będzie musiało być widoczne w realnym pomiarze,

Być może. Ale podczas hamowania będzie to samo, tylko w drugą stronę. Musisz tylko pamiętać by uwzględnić to, że zegary przed hamowaniem nie zostały zsynchronizowane w układzie stacji. Ty nie liczysz tego z układu rakiety, bo rakieta nie skraca się sama dla siebie, bo nie ma prędkości sama względem siebie. Dla rakiety skróci się stacja kosmiczna, bo to ona porusza się względem rakiety (ale to akurat nie ma znaczenia w tym eksperymencie).

>Zapomnijmy tez o uuo. mamy rakiete, stawiamy boje,

A czym się różni ta twoja boja od mojej stacji kosmicznej?

> rakiete przyspieszamy wzgledem boi do 0.866c, wzgledem boi rakieta sie skroci, wiec dziob przebedzie mniejsza droge niz rufa i zegar dziobowy zacznie wysylac jej sygnal wczesniej, co ona zarejestruje, tak?

Nie wiem. Być może. Pisałem już, że nie czuję się pewnie jeśli chodzi o układy nieinercjalne. Ale roboczo możemy przypuścić, że tak. Tylko co z tego?

>a wewnatrz rakiety po uwzglednieniu "rozsynchronizowania" z ruchu zacznie wysylac sygnal wczesniej czy nie?

Przypuśćmy że tak. Ale co z tego? Ja się przecież o to nie spieram. Problem polega na tym, że ten rozjazd podczas przyspieszania wychodzi ci inny niż podczas hamowania. A ja ci próbuję wytłumaczyć, dlaczego on wychodzi ci inny. Wychodzi inny, bo nie uwzględniasz w obliczeniach tego, że przed startem ze stacji (boi ) zegary były zsynchronizowane i w układzie rakiety i w układzie stacji (boi). Natomiast przed rozpoczęciem procesu hamowania rakieta zsynchronizowała je w swoim układzie, ale ponieważ podczas synchronizacji poruszała się względem stacji (boi), to w układzie stacji (boi) zegary nie są zsynchronizowane (tak jak w tym klasycznym doświadczeniu z wagonem - w układzie wagonu światło dociera do obu końców wagonu równocześnie, a w układzie peronu nierównocześnie). Uwzględnij to w obliczeniach i zobacz co wyjdzie.
qwery (2864 punktów)
>>>>Zapomnij o tej stacji. Nie ma jej. Jest tylko rakieta.
>>>To zapomnij o skróceniu.
>>Rada nie ma podstaw merytorycznych
>Jak to nie ma? Żeby było skrócenie, to musi być prędkość. Podstawiasz prędkość do wzoru na skrócenie, czy nie? A względem czego jest ta prędkość? Rakieta ma prędkość względem siebie? Jaja sobie robisz? Musisz mieć jakiś układ względem którego rakieta się porusza - nie można poruszać się względem niczego.

No dobra, masz tą stacje , synchronizujesz zegary standardowo siedząc pośrodku rakiety L 5sc, przyspieszasz do 0.866. By pozbyć się z naszej rozkminy tego dodatkowego efektu z przyspieszania to załóżmy że przyspieszamy dlugo 10^9s, wówczas on zanika, przynajmniej u mnie w wynikach, można też po prostu dla wygody pominąć z założenia te efekty i od razu analizować stan rakiety przy nowej prędkości, co proponuje. Teraz tak, już lecisz te 0.866c wg stacji, a ona oddała sie tak samo od Ciebie, patrzysz na rozsynchronizowanie swoich zegarów, TE mowi Ci ze sie skróciłeś lub wydlużyłeś a tylko w szczególnym wypadku Twoja dł. nie zmieniła się, więc pomijając ten szczególny przypadek, rozsynchronizowanie będzie uwzględniać inną drogę przebytą przez rufę i inną przebytą przez dziób i będzie różne od 4.33 s , zaś STW mówi Ci że twoja dł. się nie zmieniła bo to świat sie skrocił za oknem, do tego zrobil to jedynie wirtualnie, a w związku z tym, rozsynchronizowanie zegarow dziób / rufa, wprost będzie wynikać z uzyskanej prędkości i wyniesie równo 4.33s.
Czy więc STW i TE nie prowadzą w ten sposob do różnych przewidywań?

>>bo zmieni ono przebyte drogi a co za tym idzie prędkości tych dwu zegarow, zmienią one swoje taktowanie inaczej.. Wówczas wzór na t' przy przyspieszaniu do 0.866 nie będzie wyglądał tak t'=√ ( 1 - ( ½ * 0.866 * c * t ) / t )² / c² a będzie musiał uwzględniać skrócenie/wydłużenie i będzie wyglądać tak t' = √ ( 1 - ( ( ½ * 0.866 * c * t ± ¼ * L * c) / t)² / c² ). Nie podałeś żadnego merytorycznego argumentu za tym by to miało nie wyjść, dlaczego ewentualne realne skrócenie nie musi wpłynąć na "rozsynchronizowanie" i go zmienić.
>Ale ja nie wnikam w poprawność twoich obliczeń - nie sprawdzałem ich. Chodzi o to, że jakikolwiek wynik uzyskałeś dla rakiety przyspieszającej, to taki sam musisz uzyskać dla rakiety hamującej. To, że uzyskałeś inny, wzięło się prawdopodobnie z tego, że nie wziąłeś pod uwagę faktu, że w pierwszym przypadku (przyspieszanie) rakieta miała przed startem zsynchronizowane zegary w układzie, względem którego robisz obliczenia (np. w układzie stacji kosmicznej), a w drugim przypadku (hamowanie), te zegary nie były zsynchronizowane w układzie stacji, przed rozpoczęciem hamowania.

Układ stacji nie ma już nic do rzeczy, służy jako boja do określania kierunku i prędkości. Zapomnij o hamowaniu itp. Synchronizujesz na niej zegary ale tylko dla wygody, możesz tego nie robić, bo ważne jest tylko rozsynchronizowanie które uzyskasz mając nową prędkość.

>> rakiete przyspieszamy wzgledem boi do 0.866c, wzgledem boi rakieta sie skroci, wiec dziob przebedzie mniejsza droge niz rufa i zegar dziobowy zacznie wysylac jej sygnal wczesniej, co ona zarejestruje, tak?
>Nie wiem. Być może. Pisałem już, że nie czuję się pewnie jeśli chodzi o układy nieinercjalne. Ale roboczo możemy przypuścić, że tak. Tylko co z tego?
>>a wewnatrz rakiety po uwzglednieniu "rozsynchronizowania" z ruchu zacznie wysylac sygnal wczesniej czy nie?
>Przypuśćmy że tak. Ale co z tego? Ja się przecież o to nie spieram.
>Problem polega na tym, że ten rozjazd podczas przyspieszania wychodzi ci inny niż podczas hamowania.

No dobra, wiem ze o wiele rzeczy tu zahaczyłem, ale nie uważasz że samo to powyżej starcza by uznać inność przewidywań STW i TE?

>A ja ci próbuję wytłumaczyć, dlaczego on wychodzi ci inny. Wychodzi inny, bo nie uwzględniasz w obliczeniach tego, że przed startem ze stacji (boi ) zegary były zsynchronizowane i w układzie rakiety i w układzie stacji (boi).

Można tak przyjąć, choc tak naprawde wazne jest jedynie to co te zegary wskazywały stojąc na stacji. Mogly być i rozsynchronizowane, wazne bysmy wiedzieli jak.

>Natomiast przed rozpoczęciem procesu hamowania rakieta zsynchronizowała je w swoim układzie,
>ale ponieważ podczas synchronizacji poruszała się względem stacji (boi), to w układzie stacji (boi) zegary nie są zsynchronizowane (tak jak w tym klasycznym doświadczeniu z wagonem - w układzie wagonu światło dociera do obu końców wagonu równocześnie, a w układzie peronu nierównocześnie). Uwzględnij to w obliczeniach i zobacz co wyjdzie.

Nie, kosmonauta po osiągnięciu nowej prędkości mierzy rozsynchronizowanie i odnotowuje czy jest ono właściwe dla samej zmiany prędkości , czy też zawiera odchylenie mogące świadczyć o zmianie dł rakiety, czyli innej drodze przebytej przez rufę i dziób. Dopiero potem hamuje. Zegarów nie musi zsynchronizować bo z automatu ma znowu jak na stacji. Gdyby teraz ruszył w drugą stronę, na stacje, to wyszło by mu dokładnie odwrotnie, ale gdyby ruszył w jakimkolwiek innym kierunku to wyszło by mu inne odchylenie, mógłby trafić że zadne.
alsor (3283 punktów)
>>>>>Zapomnij o tej stacji. Nie ma jej. Jest tylko rakieta.
>>>>To zapomnij o skróceniu.
>>>Rada nie ma podstaw merytorycznych
>>Jak to nie ma? Żeby było skrócenie, to musi być prędkość. Podstawiasz prędkość do wzoru na skrócenie, czy nie? A względem czego jest ta prędkość? Rakieta ma prędkość względem siebie? Jaja sobie robisz? Musisz mieć jakiś układ względem którego rakieta się porusza - nie można poruszać się względem niczego.
>No dobra, masz tą stacje , synchronizujesz zegary standardowo siedząc pośrodku rakiety L 5sc, przyspieszasz do 0.866. By pozbyć się z naszej rozkminy tego dodatkowego efektu z przyspieszania to załóżmy że przyspieszamy dlugo 10^9s, wówczas on zanika, przynajmniej u mnie w wynikach, można też po prostu dla wygody pominąć z założenia te efekty i od razu analizować stan rakiety przy nowej prędkości, co proponuje. Teraz tak, już lecisz te 0.866c wg stacji, a ona oddała sie tak samo od Ciebie, patrzysz na rozsynchronizowanie swoich zegarów, TE mowi Ci ze sie skróciłeś lub wydlużyłeś a tylko w szczególnym wypadku Twoja dł. nie zmieniła się, więc pomijając ten szczególny przypadek, rozsynchronizowanie będzie uwzględniać inną drogę przebytą przez rufę i inną przebytą przez dziób i będzie różne od 4.33 s , zaś STW mówi Ci że twoja dł. się nie zmieniła bo to świat sie skrocił za oknem, do tego zrobil to jedynie wirtualnie, a w związku z tym, rozsynchronizowanie zegarow dziób / rufa, wprost będzie wynikać z uzyskanej prędkości i wyniesie równo 4.33s.
> Czy więc STW i TE nie prowadzą w ten sposob do różnych przewidywań?
>>>bo zmieni ono przebyte drogi a co za tym idzie prędkości tych dwu zegarow, zmienią one swoje taktowanie inaczej.. Wówczas wzór na t' przy przyspieszaniu do 0.866 nie będzie wyglądał tak t'=√ ( 1 - ( ½ * 0.866 * c * t ) / t )² / c² a będzie musiał uwzględniać skrócenie/wydłużenie i będzie wyglądać tak t' = √ ( 1 - ( ( ½ * 0.866 * c * t ± ¼ * L * c) / t)² / c² ). Nie podałeś żadnego merytorycznego argumentu za tym by to miało nie wyjść, dlaczego ewentualne realne skrócenie nie musi wpłynąć na "rozsynchronizowanie" i go zmienić.
>>Ale ja nie wnikam w poprawność twoich obliczeń - nie sprawdzałem ich. Chodzi o to, że jakikolwiek wynik uzyskałeś dla rakiety przyspieszającej, to taki sam musisz uzyskać dla rakiety hamującej. To, że uzyskałeś inny, wzięło się prawdopodobnie z tego, że nie wziąłeś pod uwagę faktu, że w pierwszym przypadku (przyspieszanie) rakieta miała przed startem zsynchronizowane zegary w układzie, względem którego robisz obliczenia (np. w układzie stacji kosmicznej), a w drugim przypadku (hamowanie), te zegary nie były zsynchronizowane w układzie stacji, przed rozpoczęciem hamowania.
>Układ stacji nie ma już nic do rzeczy, służy jako boja do określania kierunku i prędkości. Zapomnij o hamowaniu itp. Synchronizujesz na niej zegary ale tylko dla wygody, możesz tego nie robić, bo ważne jest tylko rozsynchronizowanie które uzyskasz mając nową prędkość.
>>> rakiete przyspieszamy wzgledem boi do 0.866c, wzgledem boi rakieta sie skroci, wiec dziob przebedzie mniejsza droge niz rufa i zegar dziobowy zacznie wysylac jej sygnal wczesniej, co ona zarejestruje, tak?
>>Nie wiem. Być może. Pisałem już, że nie czuję się pewnie jeśli chodzi o układy nieinercjalne. Ale roboczo możemy przypuścić, że tak. Tylko co z tego?
>>>a wewnatrz rakiety po uwzglednieniu "rozsynchronizowania" z ruchu zacznie wysylac sygnal wczesniej czy nie?
>>Przypuśćmy że tak. Ale co z tego? Ja się przecież o to nie spieram.
>>Problem polega na tym, że ten rozjazd podczas przyspieszania wychodzi ci inny niż podczas hamowania.
>No dobra, wiem ze o wiele rzeczy tu zahaczyłem, ale nie uważasz że samo to powyżej starcza by uznać inność przewidywań STW i TE?
>>A ja ci próbuję wytłumaczyć, dlaczego on wychodzi ci inny. Wychodzi inny, bo nie uwzględniasz w obliczeniach tego, że przed startem ze stacji (boi ) zegary były zsynchronizowane i w układzie rakiety i w układzie stacji (boi).
>Można tak przyjąć, choc tak naprawde wazne jest jedynie to co te zegary wskazywały stojąc na stacji. Mogly być i rozsynchronizowane, wazne bysmy wiedzieli jak.
>>Natomiast przed rozpoczęciem procesu hamowania rakieta zsynchronizowała je w swoim układzie,
>>ale ponieważ podczas synchronizacji poruszała się względem stacji (boi), to w układzie stacji (boi) zegary nie są zsynchronizowane (tak jak w tym klasycznym doświadczeniu z wagonem - w układzie wagonu światło dociera do obu końców wagonu równocześnie, a w układzie peronu nierównocześnie). Uwzględnij to w obliczeniach i zobacz co wyjdzie.
>Nie, kosmonauta po osiągnięciu nowej prędkości mierzy rozsynchronizowanie i odnotowuje czy jest ono właściwe dla samej zmiany prędkości , czy też zawiera odchylenie mogące świadczyć o zmianie dł rakiety, czyli innej drodze przebytej przez rufę i dziób. Dopiero potem hamuje. Zegarów nie musi zsynchronizować bo z automatu ma znowu jak na stacji. Gdyby teraz ruszył w drugą stronę, na stacje, to wyszło by mu dokładnie odwrotnie, ale gdyby ruszył w jakimkolwiek innym kierunku to wyszło by mu inne odchylenie, mógłby trafić że zadne.

policzcie to, zamiast... pitolić po omacku.
Pawel077 (1855 punktów)
>policzcie to, zamiast... pitolić po omacku.

Tu nie trzeba nic liczyć, żeby stwierdzić, że nie może być różnic.
alsor (3283 punktów)
>>policzcie to, zamiast... pitolić po omacku.
>Tu nie trzeba nic liczyć, żeby stwierdzić, że nie może być różnic.

Przecież ty nawet tej elementarnej dylatacji nie wyliczyłeś do tej pory - nie?

v = at, zatem licz to:

dt' = int sqrt(1 - a^2t^2/c^2) dt = ?

ile to jest?
qwery (2864 punktów)

>policzcie to, zamiast... pitolić po omacku.

Przecież ja to policzylem, nawiasem mowiąc odszedlem od pomyslu by liczyć rozbice kwadradratow, najpierw liczymy droge, potem predkosc, potem kwadrat, ale to na tą chwile szczegół. Mimoto zgadzam sie z Paweł077 ze nie powinno byc różnic vo jestem skromnym czlowiekiem , ale puki co różbice są i on mi nie powiedzial dlaczego, sam tez oczywiscie tego nie wiem, nie, nie droczę się
Pawel077 (1855 punktów)
Przestań mieszać uklady. Nie siedzisz w rakiecie - zostaw jej perspektywę w spokoju.

Rozpatrz ten eksperyment najpierw w oparciu o teorię eteru, a następnie w oparciu o STW. W teorii eteru liczysz w układzie eteru, a w STW liczysz w układzie stacji kosmicznej (eter = stacją kosmiczna). Nie przeskakuj do układu rakiety, bo o ile w teorii eteru punkt widzenia jest uniwersalny i wszystkie układy go przyjmują, to w STW punkt widzenia rakiety jest inny niż stacji kosmicznej i przyczyny uzyskanego wyniku są inaczej interpretowane - wynik będzie ten sam, ale w STW jego przyczyna w układzie stacji będzie inna niż w układzie rakiety (w STW w układzie rakiety nie ma skrócenia i nie ma dylatacji, a prędkość światła jest taka sama we wszystkich kierunkach). Zostaw więc w spokoju perspektywę rakiety i porównaj tylko punkt widzenia eteru i punkt widzenia stacji kosmicznej.
alsor (3283 punktów)
>Przestań mieszać uklady. Nie siedzisz w rakiecie - zostaw jej perspektywę w spokoju.
>Rozpatrz ten eksperyment najpierw w oparciu o teorię eteru, a następnie w oparciu o STW. W teorii eteru liczysz w układzie eteru, a w STW liczysz w układzie stacji kosmicznej (eter = stacją kosmiczna). Nie przeskakuj do układu rakiety, bo o ile w teorii eteru punkt widzenia jest uniwersalny i wszystkie układy go przyjmują, to w STW punkt widzenia rakiety jest inny niż stacji kosmicznej i przyczyny uzyskanego wyniku są inaczej interpretowane - wynik będzie ten sam, ale w STW jego przyczyna w układzie stacji będzie inna niż w układzie rakiety (w STW w układzie rakiety nie ma skrócenia i nie ma dylatacji, a prędkość światła jest taka sama we wszystkich kierunkach). Zostaw więc w spokoju perspektywę rakiety i porównaj tylko punkt widzenia eteru i punkt widzenia stacji kosmicznej.

W eterze możesz sobie to liczyć dowolnie - tam nie ma znaczenia układ odniesienia,
bo to jest czysta klasyka: t' = t, z definicji.

a to że zegary zwalniają - chodzą różnie, no to żaden problem to przeskalować:
bo to jest normalna sprawa, i dlatego zegarki w GPS się koryguje, albo przelicza, trzeba to uzgodnić.

Ty mieszasz jednostki po prostu: 1s = 2s, itd.

Lepiej!
ten oficjalnie serwowany pogląd że LET == STW to kompletne bzdury, niestety...
wymyślone przez idiotów-relatywistów dla podniesienia rangi STW.
Pawel077 (1855 punktów)
>W eterze możesz sobie to liczyć dowolnie - tam nie ma znaczenia układ odniesienia,
>bo to jest czysta klasyka: t' = t, z definicji.

Zgadza się. Ale jak chce się ten eksperyment rozpatrywać w STW, to trzeba siedzieć na stacji, a nie w rakiecie, bo eksperyment opiera się na skróceniu, którego w układzie rakiety (w STW) nie ma.

>Ty mieszasz jednostki po prostu: 1s = 2s, itd.

Że co?

>Lepiej!
>ten oficjalnie serwowany pogląd że LET == STW to kompletne bzdury, niestety...
>wymyślone przez idiotów-relatywistów dla podniesienia rangi STW.

No to zaproponuj wreszcie jakiś eksperyment myślowy, który w TE da inny wynik niż w STW. Jak dotąd ci się nie udało.
alsor (3283 punktów)
>>W eterze możesz sobie to liczyć dowolnie - tam nie ma znaczenia układ odniesienia,
>>bo to jest czysta klasyka: t' = t, z definicji.
>Zgadza się. Ale jak chce się ten eksperyment rozpatrywać w STW, to trzeba siedzieć na stacji, a nie w rakiecie, bo eksperyment opiera się na skróceniu, którego w układzie rakiety (w STW) nie ma.
>>Ty mieszasz jednostki po prostu: 1s = 2s, itd.
>Że co?
>>Lepiej!
>>ten oficjalnie serwowany pogląd że LET == STW to kompletne bzdury, niestety...
>>wymyślone przez idiotów-relatywistów dla podniesienia rangi STW.
>No to zaproponuj wreszcie jakiś eksperyment myślowy, który w TE da inny wynik niż w STW. Jak dotąd ci się nie udało.

Przecież dawno podałem metodę pomiaru swojej prędkości za przyspieszenia:

1. synchronizujesz zegar wg STW
2. startujesz i lecisz do prędkości v
3. robisz zwyczajny pomiar desynchronizacji, czyli porównujesz te zegary zwyczajnie - wg konwencji STW

4. otrzymasz rozjazd b = xv/c^2 (w tej rakiecie)

5. z tego rozjazdu wyliczasz v - i to jest ta tajna prędkość.

w praktyce nie znasz swojej prędkości na starcie: v0 <> 0, więc tu trzeba dwa pomiary wykonać, bo są 2 zmienne; np. lecisz raz w prawo do v, a potem w lewo, czyli -v, a wtedy otrzymasz dwa równania i dwie zmienne, więc sobie to rozwiążesz.

Proste łatwe i dawno zmierzone - NASA to robi od lat, i nazywa anomalią flyby...
wynik = 500 km/s.
Pawel077 (1855 punktów)
Ta anomalia, o której piszesz, to ciekawa sprawa, ale gdyby okazało się, że nie ma wyjaśnienia na gruncie TW, to nie ma także wyjaśnienia na gruncie teorii eteru Lorentza. Należałoby wtedy stworzyć nową teorię, która daje przewidywania przynajmniej tak samo zgodne ze wszystkimi istniejącymi obserwacjami jak TW, plus dodatkowo wyjaśnienia te obserwacje, z którymi TW sobie nie radzi. Jeśli masz taką teorię, to nobla masz w kieszeni.

Ale daj sobie spokój z tworzeniem eksperymentów myślowych opartych na STW lub teorii eteru Lorentza, które wykrywają prędkość w eterze, bo to, na gruncie tych teorii, nie jest możliwe. Konstrukcje tych teorii na to nie pozwalają.
qwery (2864 punktów)
>Ta anomalia, o której piszesz, to ciekawa sprawa, ale gdyby okazało się, że nie ma wyjaśnienia na gruncie TW, to nie ma także wyjaśnienia na gruncie teorii eteru Lorentza. Należałoby wtedy stworzyć nową teorię, która daje przewidywania przynajmniej tak samo zgodne ze wszystkimi istniejącymi obserwacjami jak TW, plus dodatkowo wyjaśnienia te obserwacje, z którymi TW sobie nie radzi. Jeśli masz taką teorię, to nobla masz w kieszeni.
>Ale daj sobie spokój z tworzeniem eksperymentów myślowych opartych na STW lub teorii eteru Lorentza, które wykrywają prędkość w eterze, bo to, na gruncie tych teorii, nie jest możliwe. Konstrukcje tych teorii na to nie pozwalają.

Przecież alsor Ci to napisal, tą swoją szarpaną matematyczną nowomową, ale napisał. Jesli go dobrze rozumiem to napisal to co ja: Synchronizujesz (a jak jestes leń to nie musisz) - osiagasz nowe V - rejestrujesz anomalie - z seri pomiarow określasz UUO. Tyle ze na UUO trudno pieniadze zrobić i tak sie trzyma to STW. A co do nobla to oni tam tacy jak reszta albo cynicy albo mistycy.
alsor (3283 punktów)
>Ta anomalia, o której piszesz, to ciekawa sprawa, ale gdyby okazało się, że nie ma wyjaśnienia na gruncie TW, to nie ma także wyjaśnienia na gruncie teorii eteru Lorentza. Należałoby wtedy stworzyć nową teorię, która daje przewidywania przynajmniej tak samo zgodne ze wszystkimi istniejącymi obserwacjami jak TW, plus dodatkowo wyjaśnienia te obserwacje, z którymi TW sobie nie radzi. Jeśli masz taką teorię, to nobla masz w kieszeni.
>Ale daj sobie spokój z tworzeniem eksperymentów myślowych opartych na STW lub teorii eteru Lorentza, które wykrywają prędkość w eterze, bo to, na gruncie tych teorii, nie jest możliwe. Konstrukcje tych teorii na to nie pozwalają.

Ty dałeś się nabrać na te gadki szmatki, że STW jest równoważne z LET.

Pomyśl chłopie!

Niby jakim cudem relatywistyczny model - z c = const, przesuniętą jednoczesnością, itd.
może być równoważny z klasyką: c = c+v, jednoczesność klasyczna, a nie jakaś z przelotów światła, t = t', itd. ?

Albo inaczej: czy geometria hiperboliczna czasoprzestrzeni może być równoważna z klasyką - Newtonem, Galileuszem?

Poprawna transformacja Lorentza jest o prostu inna niż w STW:

LET: x' = k(x-vt); t' = t/k, bo chodzi o czas zegarowy - lokalny, a nie o ten 'absolutny'
STW: x = k(x-vt); t' = k(t-xv/c^2)

ten motyw z innym - alternatywnym czasem w STW wynika tu z postulatu: c = const,
co skutkuje właśnie taką zabawną modyfikacją czasu;

natomiast w klasyce jest t' = t, więc c = c+v,

I to jest równoważne geometrycznie, znaczy tak: r' = c't = ct',
i teraz możesz sobie decydować która wersja ci pasuje - ta z t' = t, czy ta c' = c.

Poza tym w LET v jest względem tego eteru, a w STW to v jest... jakąś wirtualną prędkością tylko - sztuczną jak ten czas Lorentza!
Pawel077 (1855 punktów)
>Ty dałeś się nabrać na te gadki szmatki, że STW jest równoważne z LET.
>Pomyśl chłopie!

Staram się.

>Niby jakim cudem relatywistyczny model - z c = const, przesuniętą jednoczesnością, itd.
>może być równoważny z klasyką: c = c+v, jednoczesność klasyczna, a nie jakaś z przelotów światła, t = t', itd. ?
>Albo inaczej: czy geometria hiperboliczna czasoprzestrzeni może być równoważna z klasyką - Newtonem, Galileuszem?

Kiedy się mówi, że STW jest równoważna LET, to chodzi o to, że daje takie same wyniki. Formalizm matematyczny obu teorii jest taki sam (sam to często powtarzasz), więc i wyniki uzyskane na gruncie obu teorii są takie same. Te teorie różnią się tylko interpretacją tej matematyki.

>i teraz możesz sobie decydować która wersja ci pasuje - ta z t' = t, czy ta c' = c.

Mi bardziej pasuje ta c' = c. Jest wygodniejsza, praktyczniejsza (chociażby z tego powodu, że nie potrafimy wyznaczyć prędkości względem domniemanego eteru, wiec i tak mierzymy względne prędkości układów).

>Poza tym w LET v jest względem tego eteru, a w STW to v jest... jakąś wirtualną prędkością tylko - sztuczną jak ten czas Lorentza!

W STW, v to po prostu względna prędkość układów. Co w niej sztucznego lub wirtualnego.
alsor (3283 punktów)
>Kiedy się mówi, że STW jest równoważna LET, to chodzi o to, że daje takie same wyniki. Formalizm matematyczny obu teorii jest taki sam (sam to często powtarzasz), więc i wyniki uzyskane na gruncie obu teorii są takie same. Te teorie różnią się tylko interpretacją tej matematyki.

Nie są takie same.
Np. to przyspieszenie: wg STW zegary zwalniają zgodnie z... otw dt = ah/c^2 t

Natomiast w LET zegary chodzą nadal jednakowo.

>>i teraz możesz sobie decydować która wersja ci pasuje - ta z t' = t, czy ta c' = c.
>Mi bardziej pasuje ta c' = c. Jest wygodniejsza, praktyczniejsza (chociażby z tego powodu, że nie potrafimy wyznaczyć prędkości względem domniemanego eteru, wiec i tak mierzymy względne prędkości układów).

c' = c jedynie ułatwia pomiary w lokalnych warunkach - stacjonarnych:
cała komunikacja na Ziemi, GPS itp.

ale w kosmosie, a nawet w przyspieszeniach - co już widzimy, to pęka, niestety.

>>Poza tym w LET v jest względem tego eteru, a w STW to v jest... jakąś wirtualną prędkością tylko - sztuczną jak ten czas Lorentza!
>W STW, v to po prostu względna prędkość układów. Co w niej sztucznego lub wirtualnego.

To v w stw to prędkość z Dopplera, czyli nieprawidłowa, bo Doppler nie podaje prędkości względnej.
qwery (2864 punktów)
>>Kiedy się mówi, że STW jest równoważna LET, to chodzi o to, że daje takie same wyniki. Formalizm matematyczny obu teorii jest taki sam (sam to często powtarzasz), więc i wyniki uzyskane na gruncie obu teorii są takie same. Te teorie różnią się tylko interpretacją tej matematyki.
>Nie są takie same.
>Np. to przyspieszenie: wg STW zegary zwalniają zgodnie z... otw dt = ah/c^2 t
>Natomiast w LET zegary chodzą nadal jednakowo.

Czyli STW uważa ze to samo przyspieszenie na zegar rufowy i dziobowy powoduje ich rozne rozsynchronizowanie? Bo jak mi Pawel wyjasnil w STW skrocenie jest tylko wirtualne więc i przyspieszenia musza byc chyba identyczne.
alsor (3283 punktów)
>>>Kiedy się mówi, że STW jest równoważna LET, to chodzi o to, że daje takie same wyniki. Formalizm matematyczny obu teorii jest taki sam (sam to często powtarzasz), więc i wyniki uzyskane na gruncie obu teorii są takie same. Te teorie różnią się tylko interpretacją tej matematyki.
>>Nie są takie same.
>>Np. to przyspieszenie: wg STW zegary zwalniają zgodnie z... otw dt = ah/c^2 t
>>Natomiast w LET zegary chodzą nadal jednakowo.
>Czyli STW uważa ze to samo przyspieszenie na zegar rufowy i dziobowy powoduje ich rozne rozsynchronizowanie? Bo jak mi Pawel wyjasnil w STW skrocenie jest tylko wirtualne więc i przyspieszenia musza byc chyba identyczne.

Tak sobie to poskładali po macoszemu:

A. grawitacja robi rozjazd zegarów: dt = g h/c^2 t

B. zatem wg tzw. zasady równoważności (przyspieszenia z grawitacją) ten sam rozjazd powinien być w rakiecie, która przyspiesza swoimi sinikami:

dt = a h /c^2 t; gdzie h - to odległość zegarów w tej rakiecie wzdłuż kierunku jazdy

ale to jest niewypał niestety, czyli ta zasada równoważności jest błędna.

Dlaczego?

Bo tu nie ma żadnej fizycznej przyczyny która spowoduje rozjeżdżanie tych zegarów.
Sytuacja obu zegarów jest identyczna: oba przyspieszają tak samo, więc nie ma o czym gadać.

W przypadku grawitacji sytuacja jest drastycznie inna: potencjał grawitacyjny zależy od wysokości, no więc to jest przyczyną rozjazdu, a konkretniej: tu chodzi o stan tego eteru w pobliżu ciał - mas, oczywiście.
...

Pomijam w tym kontrakcję - to co liczyliśmy dla 0.866c aż, bo to jest znikome - zerowe dla małych v, typu 10 czy 500 km/s.
qwery (2864 punktów)
>>>>Kiedy się mówi, że STW jest równoważna LET, to chodzi o to, że daje takie same wyniki. Formalizm matematyczny obu teorii jest taki sam (sam to często powtarzasz), więc i wyniki uzyskane na gruncie obu teorii są takie same. Te teorie różnią się tylko interpretacją tej matematyki.
>>>Nie są takie same.
>>>Np. to przyspieszenie: wg STW zegary zwalniają zgodnie z... otw dt = ah/c^2 t
>>>Natomiast w LET zegary chodzą nadal jednakowo.
>>Czyli STW uważa ze to samo przyspieszenie na zegar rufowy i dziobowy powoduje ich rozne rozsynchronizowanie? Bo jak mi Pawel wyjasnil w STW skrocenie jest tylko wirtualne więc i przyspieszenia musza byc chyba identyczne.
>Tak sobie to poskładali po macoszemu:
>A. grawitacja robi rozjazd zegarów: dt = g h/c^2 t
>B. zatem wg tzw. zasady równoważności (przyspieszenia z grawitacją) ten sam rozjazd powinien być w rakiecie, która przyspiesza swoimi sinikami:
>dt = a h /c^2 t; gdzie h - to odległość zegarów w tej rakiecie wzdłuż kierunku jazdy
>ale to jest niewypał niestety, czyli ta zasada równoważności jest błędna.
>Dlaczego?
>Bo tu nie ma żadnej fizycznej przyczyny która spowoduje rozjeżdżanie tych zegarów.
>Sytuacja obu zegarów jest identyczna: oba przyspieszają tak samo, więc nie ma o czym gadać.

Glupio sie tak z kims zgadzać pisalem to kiedys zdaje sie Fizykowi jak mi zaczol mowic o tym lrzyspieszeniu. Jak to rozumieć niż inaczej niz jako mistycyzm lub cynizm, o taką glupote nikogo nie posądzam, chociaż ....

>W przypadku grawitacji sytuacja jest drastycznie inna: potencjał grawitacyjny zależy od wysokości, no więc to jest przyczyną rozjazdu, a konkretniej: tu chodzi o stan tego eteru w pobliżu ciał - mas, oczywiście.

to chyba wlasnie tak. w każdym razie nie slyszałem o niczym lepszym, model standartowy to zulelna lipa.
,
>...
>Pomijam w tym kontrakcję - to co liczyliśmy dla 0.866c aż, bo to jest znikome - zerowe dla małych v, typu 10 czy 500 km/s.

Tu nie za bardzo łapie, o co chodzi ?
alsor (3283 punktów)
>>Bo tu nie ma żadnej fizycznej przyczyny która spowoduje rozjeżdżanie tych zegarów.
>>Sytuacja obu zegarów jest identyczna: oba przyspieszają tak samo, więc nie ma o czym gadać.
>Glupio sie tak z kims zgadzać pisalem to kiedys zdaje sie Fizykowi jak mi zaczol mowic o tym lrzyspieszeniu. Jak to rozumieć niż inaczej niz jako mistycyzm lub cynizm, o taką glupote nikogo nie posądzam, chociaż ....

To co Fizyk i reszta próbuje tu kombinować,
polega na analogii do przyspieszenia na karuzeli.

bo tam faktycznie zegar zwalnia, no ale wiadomo dlaczego:
v^2/r = a, czyli v^2 = a*r
więc można sobie to odstawić do wzoru i będzie ok:
1-v^2/c^2 = 1-ar/c^2

i to spełnieniem ich marzeń: dylacja zależy od a i r.

No ale w przypadku prostoliniowego przyspieszania
nie tu żadnej zależności od v,
a = dv/dt, co może być dowolne, więc nie da rady tego odmienić,

i dlatego wzór a h/c^2 nie działa dla rakiety, która leci prosto.
......

I nawet jest tu potencjał - analogiczny do grawitacyjnego,
znaczy w przyspieszeniu, tylko że to dotyczy naprężeń ciała przyspieszanego,
ale nie jego końców, ani tym bardziej dwóch niezależnych ciał, które przyspieszają równo...

To jest po prostu kolejne pomieszanie pojęć...
tak jak z tym siłami odśrodkowymi:

przecież jest wielu ludzików, którym się wydaje że na Księżyc działa jakaś siła odśrodkowa - nie?
no i relatywiści dokładnie taki sam błąd popełniają.
qwery (2864 punktów)
To co nazywalem roznica z przyspieszenia jest raczej czymś w stylu róznicy gamm średnich predkosci, dlategon tak gwaltownie spada wraz ze spadkiem wartości wieskszej średniej predkosci. Mamybwiec roznice z ruchu w ośrodku, roznice ze skrocenia, i różnice z roznicy gamma srednich predkosci. Co do posta to odniose sie chyba w Pn?
qwery (2864 punktów)
no i dla poządku, do wczarajszego posta musze dodac ze dylatacja z przyspieszenia tez bedzie, o takiej niklej roznicy wartosci jak wyliczylem Pawlowi.
qwery (2864 punktów)
>>>Bo tu nie ma żadnej fizycznej przyczyny która spowoduje rozjeżdżanie tych zegarów.
>>>Sytuacja obu zegarów jest identyczna: oba przyspieszają tak samo, więc nie ma o czym gadać.
>>Glupio sie tak z kims zgadzać pisalem to kiedys zdaje sie Fizykowi jak mi zaczol mowic o tym lrzyspieszeniu. Jak to rozumieć niż inaczej niz jako mistycyzm lub cynizm, o taką glupote nikogo nie posądzam, chociaż ....
>To co Fizyk i reszta próbuje tu kombinować,
>polega na analogii do przyspieszenia na karuzeli.
>bo tam faktycznie zegar zwalnia, no ale wiadomo dlaczego:
>v^2/r = a, czyli v^2 = a*r
>więc można sobie to odstawić do wzoru i będzie ok:
>1-v^2/c^2 = 1-ar/c^2
>i to spełnieniem ich marzeń: dylacja zależy od a i r.

Własnie skonczylem sie mordować z tym przyspieszeniem dla omawianego przypadku ruch prostoliniowego. Ono qurna nie ma tu zadnego znaczenia. We wzorze na t' nie ma nic o przebytej drodze jest tylko o osiągnietej predkosci w jakims czasie, a predkosc - dziob i rufa osiagają ta samą w tym samym czasie wiec ich rozsychronizowanie z tytulu przuspieszania bedzie takie samo, a wiec pomijalne dla omawiania roznic.

>No ale w przypadku prostoliniowego przyspieszania
>nie tu żadnej zależności od v,
>a = dv/dt, co może być dowolne, więc nie da rady tego odmienić,
>i dlatego wzór a h/c^2 nie działa dla rakiety, która leci prosto.
>......

oczywiscie.

>I nawet jest tu potencjał - analogiczny do grawitacyjnego,
>znaczy w przyspieszeniu, tylko że to dotyczy naprężeń ciała przyspieszanego,
>ale nie jego końców, ani tym bardziej dwóch niezależnych ciał, które przyspieszają równo...
>To jest po prostu kolejne pomieszanie pojęć...
>tak jak z tym siłami odśrodkowymi:

tak.

Podsumowujac:
Wystepują jedynie rozsynchronizowania:
•z ruchu w osrodku (to głowne)
•ze skrocenia (niestety dla rakiety 300m i v 0.001c roznica w sekundach bedzie na ok 26 miejscu po przecinku,;trudno sie doliczyć tych zer w wyniku - (czy to daje nadzieje na pomiar?)
•z gammma predkosci ktore zaistnieja osobno dla dziobu i rufy - bardzo istotne przy ekstremalnie duzych wartosciach v i a, ale dla naszej realnej rakiety bez znaczenia. Moze rozpedzajac jakies czastki dalo by sie cos takiego wyczaić.
Czyli logicznie to wplyw zmiany dlugosci na pomiar rozsynchronizowania jest konieczny a praktyczne w skali makro to chyba nie predko do zmierzenia.
qwery (2864 punktów)
>Przestań mieszać uklady. Nie siedzisz w rakiecie - zostaw jej perspektywę w spokoju.

Czemu, wlasnie chce siedzieć w rakiecie

>Rozpatrz ten eksperyment najpierw w oparciu o teorię eteru, a następnie w oparciu o STW. W teorii eteru liczysz w układzie eteru, a w STW liczysz w układzie stacji kosmicznej (eter = stacją kosmiczna). Nie przeskakuj do układu rakiety, bo o ile w teorii eteru punkt widzenia jest uniwersalny i wszystkie układy go przyjmują, to w STW punkt widzenia rakiety jest inny niż stacji kosmicznej i przyczyny uzyskanego wyniku są inaczej interpretowane - wynik będzie ten sam, ale w STW jego przyczyna w układzie stacji będzie inna niż w układzie rakiety (w STW w układzie rakiety nie ma skrócenia i nie ma dylatacji, a prędkość światła jest taka sama we wszystkich kierunkach). Zostaw więc w spokoju perspektywę rakiety i porównaj tylko punkt widzenia eteru i punkt widzenia stacji kosmicznej.

Nie widzę najmniejszych podstaw bym miał nie rozpatrywać sytuacji z rakiety. Przeciez to równoprawny wg stw punkt widzenia.
Pawel077 (1855 punktów)
>>Przestań mieszać uklady. Nie siedzisz w rakiecie - zostaw jej perspektywę w spokoju.
>Czemu, wlasnie chce siedzieć w rakiecie

>Nie widzę najmniejszych podstaw bym miał nie rozpatrywać sytuacji z rakiety. Przeciez to równoprawny wg stw punkt widzenia.

W STW twój eksperyment traci sens, jeśli rozpatrujesz go w układzie rakiety. Kluczowym elementem tego doświadczenia jest skrócenie, którego w układzie rakiety, (w STW) nie ma. To z tego skrócenia (wydłużenia) ma wynikać przecież (według ciebie) różnica w wynikach. Według STW sytuacja w układzie rakiety przedstawia się następująco: rakieta synchronizuje zegary, przyspiesza, przestaje przyspieszać, synchronizuje zegary, przespiesza w drugą stronę, przestaje przyspieszać - to wszystko. Z czego miałaby wynikać ewentualną różnica w wynikach skoro nie ma skrócenia?

Żeby ten eksperyment miał sens w układzie rakiety, to musisz go rozpatrywać w oparciu o teorię eteru, ale wtedy nie ma znaczenia czy liczysz to w układzie rakiety, czy w układzie eteru, bo eter jest uniwersalnym układem i wszystkie układy mu podlegają.

Przedstawię ci teraz jak to będzie wyglądało w teorii eteru, z perspektywy rakiety (ktora, w tej teorii, nie różni się od perspektywy eteru) i pokażę ci, w którym miejscu robisz błąd.

Rakieta, będąc w spoczynku względem eteru, synchronizuje zegary. Może je zsynchronizować, bo kiedy jest nieruchoma względem eteru, to światło ma w jej układzie taką samą prędkość we wszystkich kierunkach, więc dotrze do obu jej końców jednocześnie. Następnie rakieta zaczyna przyspieszać, osiąga prędkość docelową i przestaje przyspieszać. I teraz, będąc w ruchu względem eteru, ponownie synchronizuje zegary. I tu tkwi błąd w twoim rozumowaniu, bo rakieta, będąc w ruchu względem eteru, nie może ich zsynchronizować, ponieważ światło nie ma w układzie rakiety takiej samej predkosci we wszystkich kierunkach i nie dotrze do obu jej końców jednocześnie. I to właśnie w tym miejscu przeskakujesz sobie do STW i radośnie oznajmiasz, że da się te zegary zsynchronizować, bo przecież w STW wszystkie uklady są równoprawne i światło we wszystkich układach porusza się z taką samą prędkością we wszystkich kierunkach. Ale my nie jesteśmy w STW, tylko w teorii eteru, a w tej teorii tylko układy nieruchome względem eteru mogą zsynchronizować zegary, bo tylko dla takich układów prędkość światła jest taka sama we wszystkich kierunkach. Rozumiesz? Nie możesz mieszać ze sobą teorii. Jeśli chcesz mieć skrócenie w układzie rakiety, to musisz posługiwać się teorią eteru, w której układy ruchome względem eteru nie mogą zsynchronizować zegarów. A jak chcesz by każdy układ by równoprawny z innymi (i mógł sobie synchronizować zegary bez oglądania się na jakiś układ wyróżniony), to wtedy musisz stosować STW, ale musisz być konsekwentny i przyjąć (bo to logiczna konieczność), że układy nie skracają się uniwersalnie i same w sobie nie ulegają żadnemu skróceniu. Żeby było uniwersalne skrócenie, to musi być uniwersalna prędkość, a taka wystepuje tylko w teorii eteru.

Nie możesz robić mixu dwóch odrębnych teorii i udawać, że wszystko jest w porządku.
qwery (2864 punktów)
>>>Przestań mieszać uklady. Nie siedzisz w rakiecie - zostaw jej perspektywę w spokoju.
>Czemu, wlasnie chce siedzieć w rakiecie

>>Nie widzę najmniejszych podstaw bym miał nie rozpatrywać sytuacji z rakiety. Przeciez to równoprawny wg stw punkt widzenia.

>W STW twój eksperyment traci sens, jeśli rozpatrujesz go w układzie rakiety. Kluczowym elementem tego doświadczenia jest skrócenie, którego w układzie rakiety, (w STW) nie ma. To z tego skrócenia (wydłużenia) ma wynikać przecież (według ciebie) różnica w wynikach. Według STW sytuacja w układzie rakiety przedstawia się następująco: rakieta synchronizuje zegary, przyspiesza, przestaje przyspieszać, synchronizuje zegary, przespiesza w drugą stronę, przestaje przyspieszać - to wszystko. Z czego miałaby wynikać ewentualną różnica w wynikach skoro nie ma skrócenia?

Za długo. Ewentualna różnica powstaje już po pierwszym przyspieszeniu, różnica byłaby w tym jak STW przewiduje rozsynchronizowanie zegarów a tym co faktycznie może zostać otrzymane. Nie chcesz mi chyba powiedzieć że STW wyklucza pomiar i analizę na dowolnym etapie eksperymentu lub tworzenie dowolnych eksperymentów? Jak rozumiem, skoro w STW nie ma skrócenia rakiety wewnątrz rakiety, to nie bierze ona go pod uwagę w swoich wzorach mających obliczyć rozsynchronizowanie zegarów po uzyskaniu innej prędkość. Ona nie może brać tego pod uwage, bo żeby to zrobić trzeba by mieć określony UUO, inaczej można liczyć jedynie na wykrywanie anomalii, no a dalej oczywiście , na ich podstawie określić ten UUO, ale ten jest jak wiemy największym wrogiem STW
Proponuje eksperyment który jednoznacznie rozstrzygnie jak jest.

>Żeby ten eksperyment miał sens w układzie rakiety, to musisz go rozpatrywać w oparciu o teorię eteru, ale wtedy nie ma znaczenia czy liczysz to w układzie rakiety, czy w układzie eteru, bo eter jest uniwersalnym układem i wszystkie układy mu podlegają.

Mówisz o innym eksperymencie niż ja. Moj sie konczy na pomiarze rozsynchronizowania po pierwszym przyspieszaniu.

>Przedstawię ci teraz jak to będzie wyglądało w teorii eteru, z perspektywy rakiety (ktora, w tej teorii, nie różni się od perspektywy eteru) i pokażę ci, w którym miejscu robisz błąd.

Bardzo proszę ale czemu TE a nie STW? Ja opisuje krotki eksperyment i zastanawiam sie czy otrzymam taki wynik jak przewiduje STW a nie TE. Nie zakładam tu UUO. Wsiadam do rakiety z podręcznikiem STW , patrzę na zegareczki, nie muszę ich nawet synchronizować, ale to żaden problem. Następnie obliczamy ich rozsynchronizowanie po przyspieszeniu do 0.866 s w t=10^9 (załóżmy że żyje wiecznie , przyspieszam i wyrównuje do nowej prędkości. No i patrze na zegareczki, jak wskazują co innego niż obliczyłem to wychodzi że jedyną możliwością jest zmiana długości rakiety, a co za tym UUO,

>Rakieta, będąc w spoczynku względem eteru, synchronizuje zegary. Może je zsynchronizować, bo kiedy jest nieruchoma względem eteru, to światło ma w jej układzie taką samą prędkość we wszystkich kierunkach, więc dotrze do obu jej końców jednocześnie.

W STW też mogę synchronizować. Ale Paweł, nie trzeba tego robić, wystarczy że one równo taktują i że wiemy jaki czas nam pokazują, rozsynchronizowanie ustalimy do tego właśnie stanu.

>Następnie rakieta zaczyna przyspieszać, osiąga prędkość docelową i przestaje przyspieszać. I teraz, będąc w ruchu względem eteru, ponownie synchronizuje zegary.

Nie, nic ponownie już nie synchronizuje, mierze powstałe po osiągnięciu nowej prędkości rozsynchronizowanie i sprawdzam czy jest zgodne z przewidywaniami STW, więc Twoje poniższe wywody nie mają za bardzo uzasadnienia. Dziwne, bo pisalem juz o tym. Po tym opisanym przed chwilą działaniu mogę oczywiście powtórzyć eksperyment w inna strone i do innej prędkości, ale to będzie osobny eksperyment, i dopiero z wyników zarejestrowanych anomalii będę mógł określić UUO, wystarczą dokładne zegary, długie rakiety i duże prędkości.

> I tu tkwi błąd w twoim rozumowaniu,.....

j.w.
Pawel077 (1855 punktów)
>Jak rozumiem, skoro w STW nie ma skrócenia rakiety wewnątrz rakiety, to nie bierze ona go pod uwagę w swoich wzorach mających obliczyć rozsynchronizowanie zegarów po uzyskaniu innej prędkość.

Licząc z układu rakiety nie bierze się pod uwagę skrócenia rakiety. Używa się wzoru na dylatację grawitacyjną. Fizyk próbował cię przekonać do takiego podejścia.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,843660#w844106

>Ona nie może brać tego pod uwage, bo żeby to zrobić trzeba by mieć określony UUO,

No właśnie. Dlatego napisałem, że jak chcesz mieć skrócenie w układzie rakiety, to musisz zastosować teorię eteru Lorentza, a nie STW.

>inaczej można liczyć jedynie na wykrywanie anomalii, no a dalej oczywiście , na ich podstawie określić ten UUO, ale ten jest jak wiemy największym wrogiem STW

Oczywiście. Ogólnoświatowy spisek fizyków dba o to, by uuo pozostał niewykryty.

>Proponuje eksperyment który jednoznacznie rozstrzygnie jak jest.

A ja pokazuję dlaczego nie rozstrzygnie.

>Mówisz o innym eksperymencie niż ja. Moj sie konczy na pomiarze rozsynchronizowania po pierwszym przyspieszaniu.

Nieprawda. Nawet jeśli odkryłeś jakieś dodatkowe rozsynchronizowanie, którego nie przewiduje STW (na pewno nie odkryłeś, ale przyjmijmy roboczo, że tak jest), to żeby stwierdzić, że jest ono spowodowane ruchem w uuo, musisz przeprowadzić eksperyment w przynajmniej dwóch kierunkach. Doskonale o tym wiesz, dlatego przeprowadziłeś go w dwóch kierunkach. Na początku eksperymentu założyłeś, że układ z którego rakieta startuje (stacja kosmiczna, boja lub cokolwiek innego) jest nieruchomy względem domniemanego uuo. Najpierw rakieta synchronizuje zegary, przyspiesza (skracając się względem układu, z którego wystartowała) i przestaje przyspieszać (to jest pierwsza część eksperymentu, która daje jakiś wynik w postaci rozsynchronizowania zegarów), a następnie hamuje (wydłużając się, względem układu z którego wystartowała) i przestaje hamować - jest teraz znowu nieruchoma względem układu, z którego wystartowała (to jest druga część eksperymentu, która też daje jakiś wynik). Z twoich wyliczeń wychodzi, że wynik pierwszej części eksperymentu (przyspieszania) jest inny niż wynik drugiej części (hamowania). Ale ta różnica w wynikach wzięła się stąd, że wbrew teorii (bo STW na to nie pozwala) przed drugą częścią eksperymentu (hamowaniem) zsynchronizowałeś zegary (tego nie da się zrobić w układzie, z którego wystartowała rakieta - a to w tym układzie liczysz, bo w układzie rakiety nie ma skrócenia). Policz to jeszcze raz (tym razem prawidłowo), bez synchronizowania zegarów przed hamowaniem, a zobaczysz, że otrzymasz identyczne wyniki. A identyczne wyniki oznaczają, że nie da się na podstawie tego eksperymentu wykryć uuo.

>>Przedstawię ci teraz jak to będzie wyglądało w teorii eteru, z perspektywy rakiety (ktora, w tej teorii, nie różni się od perspektywy eteru) i pokażę ci, w którym miejscu robisz błąd.
>Bardzo proszę ale czemu TE a nie STW?

Bo w STW, w układzie rakiety nie ma skrócenia.

>Ja opisuje krotki eksperyment i zastanawiam sie czy otrzymam taki wynik jak przewiduje STW a nie TE.

Obie teorie dają takie same przewidywania.

>Nie zakładam tu UUO. Wsiadam do rakiety z podręcznikiem STW , patrzę na zegareczki, nie muszę ich nawet synchronizować, ale to żaden problem. Następnie obliczamy ich rozsynchronizowanie po przyspieszeniu do 0.866 s w t=10^9 (załóżmy że żyje wiecznie , przyspieszam i wyrównuje do nowej prędkości. No i patrze na zegareczki, jak wskazują co innego niż obliczyłem to wychodzi że jedyną możliwością jest zmiana długości rakiety, a co za tym UUO,

Nie. Jak zegareczki wskazują co innego niż policzyłeś, to opcje są dwie - albo źle policzyłeś, albo teoria jest niezgodna z obserwacjami i potrzebujemy nowej. Ale nie jest to bynajmniej dowodem na istnienie uuo. Dowód miałbyś wtedy, gdyby eksperyment przeprowadzony w przynajmniej dwóch kierunkach dał różne wyniki. Ty dostałeś różne wyniki, ale dlatego że nieprawidłowo przeprowadziłeś eksperyment - zsynchronizowałeś zegary przed hamowaniem

>W STW też mogę synchronizować. Ale Paweł, nie trzeba tego robić,

To dlaczego to zrobiłeś? Nie rób tego - nie synchronizuj (STW na to nie pozwala), policz bez synchronizowania. Chcesz powiedzieć, że synchronizowanie lub jego brak nie mają wpływu na wynik? Jak zaczniesz hamować z rozsynchronizowanymi do dostaniesz taki sam wynik, jak w przypadku gdy zaczniesz hamować z zsynchronizowanymi? Poważnie?

>>Następnie rakieta zaczyna przyspieszać, osiąga prędkość docelową i przestaje przyspieszać. I teraz, będąc w ruchu względem eteru, ponownie synchronizuje zegary.
>Nie, nic ponownie już nie synchronizuje, mierze powstałe po osiągnięciu nowej prędkości rozsynchronizowanie i sprawdzam czy jest zgodne z przewidywaniami STW, więc Twoje poniższe wywody nie mają za bardzo uzasadnienia.

To cytat z jednego z twoich poprzednich wpisów:

"Nie, rozpatrujemy go z punktu widzenia rakiety. Jesli nie ma uuo to w każdą stronę zawsze otrzymamy to samo. Mamy rakiete, nadajemy jej nowa predkosc X w kierunku A, mierzymy rozsynchronizowanie zegarow, ponownie synchronizujemy zegary, obieramy nowy kierunek B i ponownie nadajemy naszej rakiecie predkosc X i mierzymy rozsynchronizowanie zegarów."

"PONOWNIE SYNCHRONIZUJEMY ZEGARY" = "NIC PONOWNIE JUŻ NIE SYNCHRONIZUJE".

qwery (2864 punktów)
Cześć 1

>>Jak rozumiem, skoro w STW nie ma skrócenia rakiety wewnątrz rakiety, to nie bierze ona go pod uwagę w swoich wzorach mających obliczyć rozsynchronizowanie zegarów po uzyskaniu innej prędkość.
>Licząc z układu rakiety nie bierze się pod uwagę skrócenia rakiety. Używa się wzoru na dylatację grawitacyjną. Fizyk próbował cię przekonać do takiego podejścia.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,843660#w844106

Może policzysz wiec jakies rozsynchronizowanie, np do tej v 0.866 c w 10^9, L 5sc, a moze jest jakas strona co to liczy? Fizyk tam pisał że sprawa zależy od przyspieszenia, u mnie też tak trochę wychodzi ale tylko trochę. Nie pisał jednak w jaki sposób zależy. Na oko wydaje się że dla policzenia rozsynchronizowanie na podstawie przyspieszenia to należałoby wziąć różnice w tym przyspieszeniu między dziobem a rufą, czyli mielibyśmy 2.5s więcej dla rufy przebyte w 10^6. Nie wiem czy dobrze ale wyszła mi różnica przyspieszeń dziób / rufa 0.0007494811450 m/s² przez okres 10^6 s, czyli jakieś chyba 3 miesiące. Czy przy takiej roznicy przyspieszeń wyjdzie rozsynchronizowanie zegarow o którym mowa? Czyli łącznie z różnicy prędkości, skrócenia i ewentualnie tego zagadkowego, które moim zdaniem właśnie pochodzi z przyspieszenia a które przy takim czasie już niemal nie występuje, czyli wyjdzie 4.33+ok1+prawie nic ≈ 5.3 s.
Pamietam że livząc dla t nie 10^6 a dla kilku sekund wychodzila istotna roznica, zupelnie jak u mnie we wzorze ze skrocenia.

>>Mówisz o innym eksperymencie niż ja. Moj sie konczy na pomiarze rozsynchronizowania po pierwszym przyspieszaniu.
>Nieprawda. Nawet jeśli odkryłeś jakieś dodatkowe rozsynchronizowanie, którego nie przewiduje STW (na pewno nie odkryłeś, ale przyjmijmy roboczo, że tak jest), to żeby stwierdzić, że jest ono spowodowane ruchem w uuo, musisz przeprowadzić eksperyment w przynajmniej dwóch kierunkach. Doskonale o tym wiesz, dlatego przeprowadziłeś go w dwóch kierunkach. Na początku eksperymentu założyłeś, że układ z którego rakieta startuje (stacja kosmiczna, boja lub cokolwiek innego) jest nieruchomy względem domniemanego uuo.

Tylko dla wygody z UUO, mozemy przyjac ze skądkolwiek, ale musi być jakas boja byśmy względem niej mierzyli nasz ruch.

> Najpierw rakieta synchronizuje zegary,

Może nie zsynchronizować, ale tak wygodniej

>przyspiesza (skracając się względem układu, z którego wystartowała)

Skraca sie jesli byla poczatkowo nieruchoma w UUO. Inaczej może być różnie.

>i przestaje przyspieszać (to jest pierwsza część eksperymentu, która daje jakiś wynik w postaci rozsynchronizowania zegarów),

TAK.

>a następnie hamuje (wydłużając się, względem układu z którego wystartowała) i przestaje hamować - jest teraz znowu nieruchoma względem układu, z którego wystartowała (to jest druga część eksperymentu, która też daje jakiś wynik).
>Z twoich wyliczeń wychodzi, że wynik pierwszej części eksperymentu (przyspieszania) jest inny niż wynik drugiej części (hamowania). Ale ta różnica w wynikach wzięła się stąd, że wbrew teorii (bo STW na to nie pozwala) przed drugą częścią eksperymentu (hamowaniem) zsynchronizowałeś zegary (tego nie da się zrobić w układzie, z którego wystartowała rakieta - a to w tym układzie liczysz, bo w układzie rakiety nie ma skrócenia).

Nie, cały czas usiłowałem liczyć z rakiety. To ze nie ma skrócenia patrząc z rakiety jest nie udokumentowane, ja staram.sie pokazać że jest inaczej. I nie musisz zsynchronizować jak ci nie pasuje ta druga część, wróć do boi i rusz w inna strone.

> Policz to jeszcze raz (tym razem prawidłowo), bez synchronizowania zegarów przed hamowaniem, a zobaczysz, że otrzymasz identyczne wyniki. A identyczne wyniki oznaczają, że nie da się na podstawie tego eksperymentu wykryć uuo.

Ile razy mam jeszcze powtórzyć że nie trzeba ich synchronizować, ważne że tykają tak samo jak nie przyspieszają, ważne czy ich zmiana wskazań będzie taka jak zakłada STW.

>>>Przedstawię ci teraz jak to będzie wyglądało w teorii eteru, z perspektywy rakiety (ktora, w tej teorii, nie różni się od perspektywy eteru) i pokażę ci, w którym miejscu robisz błąd.
>>Bardzo proszę ale czemu TE a nie STW?
>Bo w STW, w układzie rakiety nie ma skrócenia.

ziew

>>Nie zakładam tu UUO. Wsiadam do rakiety z podręcznikiem STW , patrzę na zegareczki, nie muszę ich nawet synchronizować, ale to żaden problem. Następnie obliczamy ich rozsynchronizowanie po przyspieszeniu do 0.866 s w t=10^9 (załóżmy że żyje wiecznie , przyspieszam i wyrównuje do nowej prędkości. No i patrze na zegareczki, jak wskazują co innego niż obliczyłem to wychodzi że jedyną możliwością jest zmiana długości rakiety, a co za tym UUO,
>Nie. Jak zegareczki wskazują co innego niż policzyłeś, to opcje są dwie - albo źle policzyłeś, albo teoria jest niezgodna z obserwacjami i potrzebujemy nowej.

No właśnie, pokaż że źle policzyłem. Na gorze dałeś coś o przyspieszeniu, policzyłem, odnies sie. Co z tym dalej robić? Jaki obiekt dalby takie przyspieszenie? garnek z grochówką ? to ładujmy go w kosmos razem z zegarem atomowym na 3 miesiace i sie zobaczy

> Ale nie jest to bynajmniej dowodem na istnienie uuo. Dowód miałbyś wtedy, gdyby eksperyment przeprowadzony w przynajmniej dwóch kierunkach dał różne wyniki. Ty dostałeś różne wyniki, ale dlatego że nieprawidłowo przeprowadziłeś eksperyment - zsynchronizowałeś zegary przed hamowaniem

j.w. nie wiem czemu ja nie mogę tych zegarów w rakiecie zsynchronizować, ale jak pisałem, po pierwsze nie muszę tego robić bo i tak to powyliczamy, po drugie mogę wrócić do punktu wyjścia i w druga strone polecieć.
Pawel077 (1855 punktów)
Dobra. Spróbuję ci wytłumaczyć (mam nadzieję, że tym razem poprawnie ) gdzie tkwi błąd w twoim rozumowaniu.

Na początek musisz jednak zaakceptować coś, z czym - jak widzę - bardzo trudno ci się pogodzić.

LICZYSZ Z UKŁADU Z KTÓREGO RAKIETA WYSTARTOWAŁA, BO TYLKO W TYM UKŁADZIE RAKIETA SIĘ SKRACA.

Zawsze tak liczyłeś, tylko nie zdawałeś sobie z tego sprawy, bo nie rozumiesz STW. Licząc w układzie rakiety musiałbyś zastosować wzór na dylatację grawitacyjną, a nigdy tego nie robiłeś. Twój eksperyment opiera się na skróceniu, które w STW zachodzi tylko dla układów względem których rakieta się porusza, więc chcąc czy nie chcąc (wiedząc o tym, czy nie wiedząc) zawsze liczyłeś wszystko w układzie z którego rakieta wystartowała i względem którego się porusza. Albo to zrozumiesz, albo nadal będziesz tkwił w błędnym przekonaniu, że znalazłeś jakąś dziurę w STW, przez którą widać eter.

Eksperyment składa się z dwóch etapów i przedstawia się następująco:

Etap pierwszy (przyspieszanie).
1. Rakieta startuje ze stacji kosmicznej z zsynchronizowanymi zegarami na dziobie i rufie.
2. W wyniku przyspieszania zegary się rozsynchronizowują. Według ciebie mamy tu do czynienia z dwoma rodzajami rozsynchronizowania - rozsynchronizowanie z przyspieszenia i rozsynchronizowanie ze skrócenia (ja nie wnikam, czy to założenie jest poprawne - roboczo przyjmuję, że jest).
3. Po osiągnieciu prędkości docelowej, rakieta przestaje przyspieszać i porusza się względem stacji ruchem jednostajnym prostoliniowym, a zegary są rozsynchronizowane (oraz taktują wolniej w stosunku do zegara na stacji - w wyniku dylatacji czasu).

Etap drugi (hamowanie).
1. Rakieta z rozsynchronizowanymi zegarami zaczyna hamować.
2. W WYNIKU HAMOWANIA ZEGARY SIĘ SYNCHRONIZUJĄ.
3. Po wyhamowaniu do zera zegary są zsynchronizowane (oraz taktują równo z zegarem na stacji, bo dylatacja jest teraz zerowa).

Punkt 2 etapu drugiego (hamowania) jest tu kluczowy - to właśnie tu zrobiłeś błąd. Błąd polega na tym, że uznałeś że zegary podczas hamowania rakiety zwalniają (tak jak zwalniały podczas przyspieszania rakiety). ZEGARY PODCZAS HAMOWANIA PRZYSPIESZAJĄ. Przyspieszają, ponieważ podczas hamowania, prędkość maleje, więc maleje także dylatacja czasu - zegary hamując, zbliżają się do tempa chodzenia zegara na stacji (kiedy wyhamują do zera, taktują w takim samym tempie jak zegar na stacji).
Wydłużenie rakiety podczas hamowania dodaje tu swoje trzy grosze, więc zegar na dziobie przyspiesza jeszcze wolniej (bo wolniej wytraca prędkość), a zegar na rufie przyspiesza szybciej (bo szybciej wytraca prędkość). Finał jest oczywisty - zegar na rufie (który w wyniku przyspieszania rakiety był opóźniony względem zegara na dziobie) nadrobi teraz stracony czas (bo szybciej przyspiesza). Wszystko się ładnie wyrówna i po wyhamowaniu do zera, zegary ponownie będą zsynchronizowane.

Kolejny pozorny paradoks STW wyjaśniony.
qwery (2864 punktów)
>Dobra. Spróbuję ci wytłumaczyć (mam nadzieję, że tym razem poprawnie ) gdzie tkwi błąd w twoim rozumowaniu.

Jesteś bardzo pewny siebie jak na kogoś kto jeszcze przed chwilą nie wiedział że można określić dokładną godzinę wiedząc ile spieszy się zegarek

>Na początek musisz jednak zaakceptować coś, z czym - jak widzę - bardzo trudno ci się pogodzić.
>LICZYSZ Z UKŁADU Z KTÓREGO RAKIETA WYSTARTOWAŁA, BO TYLKO W TYM UKŁADZIE RAKIETA SIĘ SKRACA.

Nie da rady, to nie moj eksperyment, ale zobaczymy cos tam wymodził.

>Zawsze tak liczyłeś, tylko nie zdawałeś sobie z tego sprawy, bo nie rozumiesz STW.

j.w.

>Licząc w układzie rakiety musiałbyś zastosować wzór na dylatację grawitacyjną, a nigdy tego nie robiłeś.

Bo nie muszę, obserwuje dylatacje czasu w boi i wnoszę z tego o zmianie swojej prędkości, jak mam już 0.866 c to ujmuje sile / wyrównuje prędkość, i sprawdzam ewentualne rozsynchronizowanie.

>Twój eksperyment opiera się na skróceniu, które w STW zachodzi tylko dla układów względem których rakieta się porusza, więc chcąc czy nie chcąc (wiedząc o tym, czy nie wiedząc) zawsze liczyłeś wszystko w układzie z którego rakieta wystartowała i względem którego się porusza.

Co Ty mi tu? Mój eksperyment opiera się, po wyeliminowaniu pewnego szczególnego przypadku, na zmianie długości a nie na skróceniu, i zmianie długości nie w STW a w rzeczywistości pomiarowej. Jesli zas bym faktycznie to wykazał (moim zdaniem teoretycznie juz to zrobilem) to faktycznie STW odniosłaby szkodę, przestałaby być równoprawną dla LET teorią, a stała się tym czym jest, konwencją pomiarową czyli takim użytecznym wihajstrem

>Eksperyment składa się z dwóch etapów i przedstawia się następująco:
>Etap pierwszy (przyspieszanie).
>1. Rakieta startuje ze stacji kosmicznej z zsynchronizowanymi zegarami na dziobie i rufie.
>2. W wyniku przyspieszania zegary się rozsynchronizowują. Według ciebie mamy tu do czynienia z dwoma rodzajami rozsynchronizowania - rozsynchronizowanie z przyspieszenia i rozsynchronizowanie ze skrócenia (ja nie wnikam, czy to założenie jest poprawne - roboczo przyjmuję, że jest).

Z trzema rodzajami.
1) Z samego przemieszczania sie w ośrodku (to pominąłeś, a to główne rozsynchronizowanie przynajmniej dla większości przypadków)
2)Z różnego przyspieszenia (zależy od tempa zmian, jak dochodzę do b.dużej prędkości b.szybko to jest już istotne. W analize v0.866c L5sc i t10^6 jest nieistotne, można tez się go w ogóle pozbyć z analizy zapominając że przyspieszyliśmy )
3)no i to Ze skrócenia (nie zależy od tego w jakim tempie zmieniam prędkość, ważne że w każdej chwili dla punktu środkowego rakiety droga przebyta przez rufę bedzie inna niz droga dziobu co wpłynie przez inną dylatacje zegarów na rozsynchronizowanie wynikłe z dwu pierwszych punktów i da anomalie.

>3. Po osiągnieciu prędkości docelowej, rakieta przestaje przyspieszać i porusza się względem stacji ruchem jednostajnym prostoliniowym, a zegary są rozsynchronizowane (oraz taktują wolniej w stosunku do zegara na stacji - w wyniku dylatacji czasu).

Nie wiadomo które wolniej traktują. Wiadomo jedynie że tak są postrzegane ze stacji i wiadomo również ze te na rufie i dziobie rakiety taktują tak samo.

>Etap drugi (hamowanie).
>1. Rakieta z rozsynchronizowanymi zegarami zaczyna hamować.
>2. W WYNIKU HAMOWANIA ZEGARY SIĘ SYNCHRONIZUJĄ.

Oczywiscie

>3. Po wyhamowaniu do zera zegary są zsynchronizowane (oraz taktują równo z zegarem na stacji, bo dylatacja jest teraz zerowa).

Oczywiscie

>Punkt 2 etapu drugiego (hamowania) jest tu kluczowy - to właśnie tu zrobiłeś błąd. Błąd polega na tym, że uznałeś że zegary podczas hamowania rakiety zwalniają (tak jak zwalniały podczas przyspieszania rakiety). ZEGARY PODCZAS HAMOWANIA PRZYSPIESZAJĄ.

W uproszczeniu tak, mozna tak powiedziec.

Przyspieszają, ponieważ podczas hamowania, prędkość maleje, więc maleje także dylatacja czasu - zegary hamując, zbliżają się do tempa chodzenia zegara na stacji (kiedy wyhamują do zera, taktują w takim samym tempie jak zegar na stacji).

Oczywiscie

>Wydłużenie rakiety podczas hamowania dodaje tu swoje trzy grosze, więc zegar na dziobie przyspiesza jeszcze wolniej (bo wolniej wytraca prędkość), a zegar na rufie przyspiesza szybciej (bo szybciej wytraca prędkość). Finał jest oczywisty - zegar na rufie (który w wyniku przyspieszania rakiety był opóźniony względem zegara na dziobie) nadrobi teraz stracony czas (bo szybciej przyspiesza). Wszystko się ładnie wyrówna i po wyhamowaniu do zera, zegary ponownie będą zsynchronizowane.

Oczywiscie.

>Kolejny pozorny paradoks STW wyjaśniony.

Żartujesz chyba

Eksperyment wyglada tak:

Etap I:
1)Rakieta startuje z synchronizowanymi zegarami na dziobie i rufie, my siedzimy pośrodku
2)Dochodzi do rozsynchronizowania zegarów i mierzymy je.
3)Jako że znamy swoja predkosc w stosunku do bazy gdzie były zsynchronizowane zegary w rakiecie to możemy na podstawie przewidywanych do tej pory czynników, tj.: przyspieszenia (przeważnie pomijalne) a głównie - zmiany prędkości, policzyć czy nasze rozsynchronizowanie odpowiada przewidywanemu, jeśli nie to ja proponuje wytlumaczyć je zmianą długości rakiety.

Etap II - ponowne uzyskanie wyników do znalezienia UUO na podstawie różnej wielkości anomalii.
a)Powrót do bazy i rozpoczęcie procedury Etapu I w inna strone
albo
b)najwygodniejsze, nie mam tego do końca przemyślanego, tak na 90% - bez powrotu do bazy, synchronizacja zegarów w rakiecie i rozpoczęcie procedury Etapu I w innym kierunku. ( bo tak Paweł, można, a nawet należy synchronizować zegary po ustaniu przyspieszania, to w jego trakcie może to niemiec sensu. Po, już jak najbardziej.)
albo
c)Od razu w Etapie I posiadanie kilku kolegów z odpowiednimi rakietami, wysłanie ich w inne strony i wymienienie z nimi spostrzeżen dotyczacych ich rozsynchronizowań.

Etap III.
Analiza danych i wyliczenie UUO

I kolejny rzekomo pozorny paradoks STW znów stał się niepozorny
Pawel077 (1855 punktów)
>>LICZYSZ Z UKŁADU Z KTÓREGO RAKIETA WYSTARTOWAŁA, BO TYLKO W TYM UKŁADZIE RAKIETA SIĘ SKRACA.
>Nie da rady, to nie moj eksperyment,

To jest twój eksperyment, tylko o tym nie wiesz, bo nie rozumiesz STW.

> >Licząc w układzie rakiety musiałbyś zastosować wzór na dylatację grawitacyjną, a nigdy tego nie robiłeś.
>Bo nie muszę, obserwuje dylatacje czasu w boi i wnoszę z tego o zmianie swojej prędkości,

Dla rakiety (podczas jej przyspieszania), zegar w boi będzie przyspieszał. Przyspieszenie (w odróżnieniu od prędkości) jest bezwzględne - wiesz, że to ty przyspieszasz (a nie boja) bo działają na ciebie siły (czujesz siłę, która wgniata cię w fotel).

>Co Ty mi tu? Mój eksperyment opiera się, po wyeliminowaniu pewnego szczególnego przypadku, na zmianie długości a nie na skróceniu, i zmianie długości nie w STW a w rzeczywistości pomiarowej.

W STW wszystkie układy są równoprawne i każdy ma swoją rzeczywistość pomiarową - to jest sedno tej teorii. W jednym układzie (boja) jest zmiana długości rakiety, a w drugim układzie (rakieta), nie ma zmiany długości - oba te układy są równoprawne. Dlatego w STW nie można mieszać ze sobą układów (w przeciwieństwie do teorii eteru, gdzie jest jeden, uniwersalny układ pomiarowy, któremu podporządkowują się wszystkie inne układy).

>Żartujesz chyba
>Eksperyment wyglada tak:
>Etap I:
>1)Rakieta startuje z synchronizowanymi zegarami na dziobie i rufie, my siedzimy pośrodku
>2)Dochodzi do rozsynchronizowania zegarów i mierzymy je.
>3)Jako że znamy swoja predkosc w stosunku do bazy gdzie były zsynchronizowane zegary w rakiecie to możemy na podstawie przewidywanych do tej pory czynników, tj.: przyspieszenia (przeważnie pomijalne) a głównie - zmiany prędkości,

Tu właśnie przyspieszenie jest kluczowe, bo boja też przecież stwierdzi, że jej prędkość względem rakiety się zmieniła (a boja przecież nie przyspieszała).

policzyć czy nasze rozsynchronizowanie odpowiada przewidywanemu, jeśli nie to ja proponuje wytlumaczyć je zmianą długości rakiety.
>Etap II - ponowne uzyskanie wyników do znalezienia UUO na podstawie różnej wielkości anomalii.
>a)Powrót do bazy i rozpoczęcie procedury Etapu I w inna strone

Nie rozumiesz własnego eksperymentu. To eksperyment myślowy (teoretyczny) i ma wykazać różnicę rozsynchronizowania zegarów miedzy etapem przyspieszania i hamowania, tylko na podstawie obliczeń. Jeśli z obliczeń wynika, że nie ma różnic (a nie ma, bo zegary po wyhamowaniu się zsynchronizują), to STW się obroniła. Robienie tego myślowego eksperymentu od nowa, tylko w przeciwnym kierunku nic ci nie da - dostaniesz dokładnie takie same wyniki. Robienie tego eksperymentu w przeciwnym kierunku ma sens tylko wtedy, kiedy przeprowadzasz go praktycznie - jeśli uzyskałbyś wtedy różne wyniki, to znaczyłoby, że STW jest błędna (teoria eteru Lorentza też) i potrzebujemy nowej teorii eteru, która wyjaśniałaby tę rozbieżność. Ale jak dotąd wszystkie praktyczne eksperymenty nie wykazały eteru, więc ten twój też raczej nie wykaże, bo on się niespecjalnie od nich różni. Natomiast jeśli przeprowadzasz ten eksperyment teoretycznie, czy to w ramach STW, czy w oparciu o teorię eteru Lorentza, to żadnych rozbieżności nie będzie, co zostało wykazane - zegary po wyhamowaniu ponownie się zsynchronizują.
qwery (2864 punktów)
>>>LICZYSZ Z UKŁADU Z KTÓREGO RAKIETA WYSTARTOWAŁA, BO TYLKO W TYM UKŁADZIE RAKIETA SIĘ SKRACA.
>>Nie da rady, to nie moj eksperyment,
>To jest twój eksperyment, tylko o tym nie wiesz, bo nie rozumiesz STW.

A Ty już rozumiesz na czym polega określanie czasu gdy ma się zegarek o znanej desynchronizacji?

>> >Licząc w układzie rakiety musiałbyś zastosować wzór na dylatację grawitacyjną, a nigdy tego nie robiłeś.
>>Bo nie muszę, obserwuje dylatacje czasu w boi i wnoszę z tego o zmianie swojej prędkości,
>Dla rakiety (podczas jej przyspieszania), zegar w boi będzie przyspieszał. Przyspieszenie (w odróżnieniu od prędkości) jest bezwzględne - wiesz, że to ty przyspieszasz (a nie boja) bo działają na ciebie siły (czujesz siłę, która wgniata cię w fotel).

Ale mimo wgniatania w fotel obserwuje zwalniający zegar boi, zwalnianie jest skorygowane o grawitacyjny odpowiednik mojego przyspieszenia, prawda? Jak inaczej sobie to wyobrażasz? Ze np najpierw normalnie zegar boi zwalnia bo sie rowno oddalam, a potem myk, robie krok do dzioba a zegar boi nagle przyspiesza? Hahah

>>Co Ty mi tu? Mój eksperyment opiera się, po wyeliminowaniu pewnego szczególnego przypadku, na zmianie długości a nie na skróceniu, i zmianie długości nie w STW a w rzeczywistości pomiarowej.
>W STW wszystkie układy są równoprawne i każdy ma swoją rzeczywistość pomiarową - to jest sedno tej teorii. W jednym układzie (boja) jest zmiana długości rakiety, a w drugim układzie (rakieta), nie ma zmiany długości - oba te układy są równoprawne.

A w drugim jest zmiana długości rakiety. Ja mowie o tym jak to faktycznie rozstrzygnąć.

>Dlatego w STW nie można mieszać ze sobą układów (w przeciwieństwie do teorii eteru, gdzie jest jeden, uniwersalny układ pomiarowy, któremu podporządkowują się wszystkie inne układy).

Bo to nie teoria a konwencja pomiarowa.

>>Żartujesz chyba
>>Eksperyment wyglada tak:
>>Etap I:
>>1)Rakieta startuje z synchronizowanymi zegarami na dziobie i rufie, my siedzimy pośrodku
>>2)Dochodzi do rozsynchronizowania zegarów i mierzymy je.
>>3)Jako że znamy swoja predkosc w stosunku do bazy gdzie były zsynchronizowane zegary w rakiecie to możemy na podstawie przewidywanych do tej pory czynników, tj.: przyspieszenia (przeważnie pomijalne) a głównie - zmiany prędkości,
>Tu właśnie przyspieszenie jest kluczowe, bo boja też przecież stwierdzi, że jej prędkość względem rakiety się zmieniła (a boja przecież nie przyspieszała).

No i? Co to ma do rozsynchronizowania które określamy względem boi? Rakieta wie że przyspieszała (zmieniła prędkość w UUO) i wie że jej dl. uległa zmianie w stosunku do bazy. Wszystko sobie policzy z wielkosci rizsynchronizowania.

>policzyć czy nasze rozsynchronizowanie odpowiada przewidywanemu, jeśli nie to ja proponuje wytlumaczyć je zmianą długości rakiety.

no własnie.

>>Etap II - ponowne uzyskanie wyników do znalezienia UUO na podstawie różnej wielkości anomalii.
>>a)Powrót do bazy i rozpoczęcie procedury Etapu I w inna strone
>Nie rozumiesz własnego eksperymentu. To eksperyment myślowy (teoretyczny) i ma wykazać różnicę rozsynchronizowania zegarów miedzy etapem przyspieszania i hamowania, tylko na podstawie obliczeń. Jeśli z obliczeń wynika, że nie ma różnic (a nie ma, bo zegary po wyhamowaniu się zsynchronizują), to STW się obroniła. Robienie tego myślowego eksperymentu od nowa, tylko w przeciwnym kierunku nic ci nie da - dostaniesz dokładnie takie same wyniki. Robienie tego eksperymentu w przeciwnym kierunku ma sens tylko wtedy, kiedy przeprowadzasz go praktycznie

I o to chodzi, proponuje eksperyment rzeczywisty bo z myslenia mi wychodzi jak to opisalem.

>- jeśli uzyskałbyś wtedy różne wyniki, to znaczyłoby, że STW jest błędna (teoria eteru Lorentza też) i potrzebujemy nowej teorii eteru, która wyjaśniałaby tę rozbieżność.

No wydaje sie ze LET by sie jak najbardziej obroniła, ale nie dbam o to. Co niby miało by ją podważyć?

>Ale jak dotąd wszystkie praktyczne eksperymenty nie wykazały eteru,

A jakieś zaprzeczyły?

>więc ten twój też raczej nie wykaże, bo on się niespecjalnie od nich różni.

Niby od jakich?

>Natomiast jeśli przeprowadzasz ten eksperyment teoretycznie, czy to w ramach STW, czy w oparciu o teorię eteru Lorentza, to żadnych rozbieżności nie będzie, co zostało wykazane - zegary po wyhamowaniu ponownie się synchronizuje.

I to niby ma coś udowadniać? Przecież ja tego nie dowodziłem. Dowodziłem że bezwzględna zmiana długości da objaw w postaci anomalii rozsynchronizowania.
Pawel077 (1855 punktów)
>Ale mimo wgniatania w fotel obserwuje zwalniający zegar boi,

Nie. Zegar na boi przyspiesza. Sytuacja nie jest symetryczna, bo to rakieta przyspiesza, a przyspieszenie jest bezwzględne. Sytuacja jest symetryczna wtedy, gdy oba układy poruszają się względem siebie bez przyspieszeń - wtedy dla rakiety czas na boi płynie wolniej, a dla boi, czas w rakiecie płynie wolniej. Ale gdy jeden z układów przyspiesza, to u niego czas płynie wolniej bezwzględnie, bo przyspieszenie jest bezwzględne. To właśnie dlatego w paradoksie bliźniąt, bliźniak który przyspieszał będzie młodszy.

>zwalnianie jest skorygowane o grawitacyjny odpowiednik mojego przyspieszenia, prawda?

?

>Jak inaczej sobie to wyobrażasz? Ze np najpierw normalnie zegar boi zwalnia bo sie rowno oddalam,

Jak się równo oddalasz, to nie przyspieszasz, więc zegar boi ani nie zwalnia, ani nie przyspiesza, tylko po prostu chodzi dla ciebie wolniej (a twój zegar chodzi wolniej dla boi) - ruch bez przyspieszeń jest względny, więc i dylatacja jest względna. Jak przyspieszasz, to dla ciebie zegar boi przyspiesza, a dla boi twój zegar zwalnia (tu już nie ma symetri, bo przyspieszenie jest bezwzględne).

>a potem myk, robie krok do dzioba a zegar boi nagle przyspiesza? Hahah

Właśnie tak. Twoje hahah świadczy o tym, że nie rozumiesz podstaw STW.

Edit:
Albo ja nie rozumiem. W sumie to już nie wiem.

>No i? Co to ma do rozsynchronizowania które określamy względem boi? Rakieta wie że przyspieszała (zmieniła prędkość w UUO)

W STW nie ma uuo - chciałeś rozpatrywać zagadnienie na gruncie STW, to się trzymaj STW.

>i wie że jej dl. uległa zmianie w stosunku do bazy.

Czyli patrzymy na to co się dzieje w rakiecie oczami bazy?
Mówiłem, że liczysz to z układu bazy.

>I o to chodzi, proponuje eksperyment rzeczywisty bo z myslenia mi wychodzi jak to opisalem.

Ale "z myślenia" wychodzi, że nie ma podstaw, by przypuszczać możliwość wykrycia eteru, bo z obliczeń wychodzi, że pierwsza część eksperymentu (przyspieszanie) daje wynik w postaci rozsynchronizowania zegarów, a druga część eksperymentu (hamowanie) daje wynik w postaci ich ponownego zsynchronizowania. Jeśli rozpoczniesz eksperyment z rozsynchronizowanymi zegarami, to po jego zakończeniu (po obu etapach - przyspieszeniu i hamowaniu) otrzymasz zegary identycznie rozsynchronizowane. Zawsze wrócisz do punktu wyjścia.

>>- jeśli uzyskałbyś wtedy różne wyniki, to znaczyłoby, że STW jest błędna (teoria eteru Lorentza też) i potrzebujemy nowej teorii eteru, która wyjaśniałaby tę rozbieżność.
>No wydaje sie ze LET by sie jak najbardziej obroniła, ale nie dbam o to. Co niby miało by ją podważyć?

To samo co STW - wynik eksperymentu niezgodny z przewidywaniami. Teoria eteru Lorentza daje takie same przewidywania jak STW, więc jeśli STW jest niezgodna z obserwacjami, to TE Lorentza również. Obie te teorie nie przewidują możliwości wykrycia eteru. Dlatego jakiekolwiek próby znalezienia sposobu na wykrycie eteru na gruncie tych teorii (czego próbujesz ty i alsor), są z góry skazane na porażkę. Jeśli jakiekolwiek obserwacje wykryją kiedyś ruch w eterze, to będzie to wymagało stworzenia nowej teorii.

>>Ale jak dotąd wszystkie praktyczne eksperymenty nie wykazały eteru,
>A jakieś zaprzeczyły?

Nie. Dlatego TE Lorentza wciąż jest uważana za równoważną STW.

>>Natomiast jeśli przeprowadzasz ten eksperyment teoretycznie, czy to w ramach STW, czy w oparciu o teorię eteru Lorentza, to żadnych rozbieżności nie będzie, co zostało wykazane - zegary po wyhamowaniu ponownie się synchronizuje.
>I to niby ma coś udowadniać? Przecież ja tego nie dowodziłem. Dowodziłem że bezwzględna zmiana długości da objaw w postaci anomalii rozsynchronizowania.

W STW nie ma bezwzględnej zmiany długości.

Dodam jeszcze na koniec (chociaż ostrożnie, bo pewności nie mam), że nie wydaje mi się, by zmiana długości rakiety powodowała dodatkowe rozsynchronizowanie zegarów. Myślę tak dlatego, ponieważ ta zmiana długości zachodzi tylko w układzie bazy i jeśli to dodatkowe rozsynchronizowanie nie jest w jakiejś innej formie "ujęte" we wzorze na dylatację grawitacyjną (a raczej nie jest), to nie może wystąpić również w układzie bazy, bo mielibyśmy sprzeczne wyniki. Wydaje mi się, że to dodatkowe rozsynchronizowanie, wywołane zmianą długości, jest pozorne i zostaje "zneutralizowane" kiedy rakieta przestaje przyspieszać, bo jak już wcześniej pisałem, w układzie bazy, przyspieszenie nie ustaje jednocześnie dla całej rakiety - najpierw przestaje przyspieszać rufa, a dopiero później dziób (bo potrzebuje więcej czasu na osiągnięcie tej samej prędkości, co rufa). A zatem, w czasie gdy rufa już nie przyspiesza, a dziób wciąż przyspiesza, to zegar na dziobie jeszcze zwalnia (podczas gdy zegar na rufie już nie). Nie liczyłem tego i nie czuję się na siłach by to policzyć, ale wydaje mi się że właśnie to dłuższe zwalnianie zegara na rufie zrekompensuje to pozorne rozsynchronizowanie wynikłe ze zmiany długości. Wydaje mi się nawet, że na tę "neutralizację" nie trzeba wcale czekać do ustania przespieszenia, bo ona zachodzi na bieżąco, podczas przyspieszania. Chodzi o to, że przyspieszenie można rozłożyć na nieskończenie wiele części i w każdej z tych części zachodzi to samo zjawisko - względność równoczesności powoduje, że zakończenie przyspieszania nie jest równoczesne w całym okresie przyspieszania - w każdym z tych nieskończenie małych fragmencików (na które można rozbić przyspieszenie) dziób kończy przyspieszać później niż rufa. Podobnie jest zresztą z rozpoczęciem przyspieszenia - rufa rozpoczyna przyspieszać wcześniej niż dziób (z wyjątkiem startu z bazy, gdzie start jest rownoczesny). Chodzi dokładnie o to, że zdarzenia które są równoczesne w układzie rakiety, nie są równoczesne w układzie bazy - ot, po prostu względność równoczesności, która jest jedną z konsekwencji STW. Dlatego to dodatkowe rozsynchronizowanie w ogóle nie występuje. Wzory nie zawierają tego dodatkowego rozsynchronizowania - bo po prost
qwery (2864 punktów)
Czesc 1

>>Ale mimo wgniatania w fotel obserwuje zwalniający zegar boi,
>Nie. Zegar na boi przyspiesza.

Ale ja mówie o tym co obserwuje z rakiety. Pozatym zegar na boi przyspiesza ale tylko wzgledem oddalajacej sie rakiety, czyli tak w teori, niewidomo jak jest naprawde bo moze rakieta przyspiesza do tylu, czyli zwalinia.

> Sytuacja nie jest symetryczna, bo to rakieta przyspiesza, a przyspieszenie jest bezwzględne.

Jest bezwzgledne ale o nieznanym znaku wartosci,bo moze to jak pisalem - hamownie.

>Sytuacja jest symetryczna wtedy, gdy oba układy poruszają się względem siebie bez przyspieszeń - wtedy dla rakiety czas na boi płynie wolniej, a dla boi, czas w rakiecie płynie wolniej.

Te czasy sa jedynie tak obserwowane.

>Nie, jedynie tak Ale gdy jeden z układów przyspiesza, to u niego czas płynie wolniej bezwzględnie, bo przyspieszenie jest bezwzględne.

Nie, jest jedynie tak obserwowany, nie wiemy czy przyspieszenie nie jest hamowaniem, to nieodróznialne.

>To właśnie dlatego w paradoksie bliźniąt, bliźniak który przyspieszał będzie młodszy.

Bedzie mlodszy bo zrobil dluzsza droge. Odróżniasz korelacje od zwiazku przyczynowo-skutkowego?

>>zwalnianie jest skorygowane o grawitacyjny odpowiednik mojego przyspieszenia, prawda?
>?

Mowilismy o czyms innym jak widze. Myslalem ze masz na mysli ze podczas przyspieszania jak ja siedze w rakiecie to obserwuje szybciej chodzacy zegar na boi, i upewnialem sie ze ci chodzi o to ze jak przyspieszam to mi czas jeszcze z tego powodu ma chodzić wolniej a wiec bedę zegar boi obserwowal nieco szybciej chodzacy niz boja mój Co by bylo byc moze kolejnym pomyslem na znalezienie anomali. A Tobie chldzilo ze zegar boi bewzglednke chodzi szybciej. Roboczo mozna tak przyjąc, zakładajac ze boja stoi w UUO.

>>Jak inaczej sobie to wyobrażasz? Ze np najpierw normalnie zegar boi zwalnia bo sie rowno oddalam,
>Jak się równo oddalasz, to nie przyspieszasz, więc zegar boi ani nie zwalnia, ani nie przyspiesza, tylko po prostu chodzi dla ciebie wolniej (a twój zegar chodzi wolniej dla boi) - ruch bez przyspieszeń jest względny, więc i dylatacja jest względna.

Sory, to mialem na mysli co piszesz, nie ze chodzi coraz a chodzi wolniej.

>Jak przyspieszasz, to dla ciebie zegar boi przyspiesza, a dla boi twój zegar zwalnia (tu już nie ma symetri, bo przyspieszenie jest bezwzględne).

Nie mówisz o tym co sie obserwuje a o tym co jako bezwzgledne uznaje STW. Podczas przyspieszania rakiety i z njej i z boi obserwujemy wzajemne zwalnianie zegarow, np w boi dla rakiety. Co do stanu faktycznego to niewiadomo.

>>a potem myk, robie krok do dzioba a zegar boi nagle przyspiesza? Hahah
>Właśnie tak. Twoje hahah świadczy o tym, że nie rozumiesz podstaw STW.

Jak pisalem, myslalem ze pisze o tym co bym widzial z rakiety. A bedac w ruchu jednostajnym do boi widzial bym w niej, wolniej od mojego chodzacy zegar , a jak bym zaczol isc w kierunku dzioba coraz szybciej to zaczol bym go widziec jako jeszcze bardziej zwalniajacy. Radze tez odpusc sobie juz te osądy czego to ja nie rozumiem. Juz Ci wytykalem ze Tobie to niewypada Jak widzisz czesto wynikaja one nie z niezrozumienia STW a niezrozumienia sie wzajemnie.

>>No i? Co to ma do rozsynchronizowania które określamy względem boi? Rakieta wie że przyspieszała (zmieniła prędkość w UUO)
>W STW nie ma uuo - chciałeś rozpatrywać zagadnienie na gruncie STW, to się trzymaj STW.

Podalem sposob na znalezienie UUO i akurat ono naruszylo by STW, wiec zachaczam o STW a Ty bys chcial chyba bym probowal STW obalac przez powtarzanie jego bajek. Owszem to moze i fajny i urzyteczny wihajster ale nie zadna Teoria, nie mowi jak jest.

>>i wie że jej dl. uległa zmianie w stosunku do bazy.
>Czyli patrzymy na to co się dzieje w rakiecie oczami bazy?
>Mówiłem, że liczysz to z układu bazy.

Moge patrzec i tak i tak. Ty miales sie odnosic do mojego eksperymentu a nie tworzyc wlasne peryspektywy pomijajac moje.
qwery (2864 punktów)
Część 2

>>I o to chodzi, proponuje eksperyment rzeczywisty bo z myslenia mi wychodzi jak to opisalem.
>Ale "z myślenia" wychodzi, że nie ma podstaw, by przypuszczać możliwość wykrycia eteru, bo z obliczeń wychodzi, że pierwsza część eksperymentu (przyspieszanie) daje wynik w postaci rozsynchronizowania zegarów, a druga część eksperymentu (hamowanie) daje wynik w postaci ich ponownego zsynchronizowania. Jeśli rozpoczniesz eksperyment z rozsynchronizowanymi zegarami, to po jego zakończeniu (po obu etapach - przyspieszeniu i hamowaniu) otrzymasz zegary identycznie rozsynchronizowane. Zawsze wrócisz do punktu wyjścia.

To co piszesz jest oczywiste tylko dlatego ze upraszaszczasz i opisujesz nie mój eksperyment. Idziesz Pawel w zaparte Po pierwszej zmianie predkosci musisz zapisac rozsynchronizowanie ale i sprawdzic czy jest ono zgodne z tym jakie powinno byc i zanotowac to ewentualne dodatkowe rozsynchronizowanie np w stosunku do zegara srodkowego. Wyjdzie np cos takiego: rufa +1s, dziub -1s (rakieta sie wylużyła ) synchronizujesz lub poprostu traktujesz nowe wskazania zegarow jako wyjsciowe do dalszych obliczen (to dla expertów ) i robisz to samo tyle ze w druga strone i masz odwrotnie. Czemu rakieta miala by sie za pierwszym razem wydluzyc? Czyzby byl jakis uklad ktory liczy dla kazdej czastki co sie z nia dzialo w przeszlosci? Tak Pawel - to UUO A mozesz zbudowac kilka rakiet, puscic w rozne strony, zmierzyc rozsynchronizowanie po usyskaniu nowej predkosci, powinno wyjsc takie samo wg STW prawda? I jest szansa ze wyjdzie jeśli stoimy w UUO W kazdym innym wypadku wyjdzie roznie.

>>>- jeśli uzyskałbyś wtedy różne wyniki, to znaczyłoby, że STW jest błędna (teoria eteru Lorentza też) i potrzebujemy nowej teorii eteru, która wyjaśniałaby tę rozbieżność.
>>No wydaje sie ze LET by sie jak najbardziej obroniła, ale nie dbam o to. Co niby miało by ją podważyć?
>To samo co STW - wynik eksperymentu niezgodny z przewidywaniami. Teoria eteru Lorentza daje takie same przewidywania jak STW, więc jeśli STW jest niezgodna z obserwacjami, to TE Lorentza również. Obie te teorie nie przewidują możliwości wykrycia eteru. Dlatego jakiekolwiek próby znalezienia sposobu na wykrycie eteru na gruncie tych teorii (czego próbujesz ty i alsor), są z góry skazane na porażkę. Jeśli jakiekolwiek obserwacje wykryją kiedyś ruch w eterze, to będzie to wymagało stworzenia nowej teorii.

Ale konkretnie napisz. Dlaczego LET ma wykluczac znalezienje UUO?

>>>Natomiast jeśli przeprowadzasz ten eksperyment teoretycznie, czy to w ramach STW, czy w oparciu o teorię eteru Lorentza, to żadnych rozbieżności nie będzie, co zostało wykazane - zegary po wyhamowaniu ponownie się synchronizuje.
>>I to niby ma coś udowadniać? Przecież ja tego nie dowodziłem. Dowodziłem że bezwzględna zmiana długości da objaw w postaci anomalii rozsynchronizowania.
>W STW nie ma bezwzględnej zmiany długości.

No wlasnie, to by ją polozylo.

>Dodam jeszcze na koniec (chociaż ostrożnie, bo pewności nie mam), że nie wydaje mi się, by zmiana długości rakiety powodowała dodatkowe rozsynchronizowanie zegarów. Myślę tak dlatego, ponieważ ta zmiana długości zachodzi tylko w układzie bazy i jeśli to dodatkowe rozsynchronizowanie nie jest w jakiejś innej formie "ujęte" we wzorze na dylatację grawitacyjną (a raczej nie jest), to nie może wystąpić również w układzie bazy, bo mielibyśmy sprzeczne wyniki. Wydaje mi się, że to dodatkowe rozsynchronizowanie, wywołane zmianą długości, jest pozorne i zostaje "zneutralizowane" kiedy rakieta przestaje przyspieszać, bo jak już wcześniej pisałem, w układzie bazy, przyspieszenie nie ustaje jednocześnie dla całej rakiety - najpierw przestaje przyspieszać rufa, a dopiero później dziób (bo potrzebuje więcej czasu na osiągnięcie tej samej prędkości, co rufa). A zatem, w czasie gdy rufa już nie przyspiesza, a dziób wciąż przyspiesza, to zegar na dziobie jeszcze zwalnia (podczas gdy zegar na rufie już nie).

Ty piszesz o tym elemencie ktory ja pominolem w rozwazaniach jako chwilowo njeistotny - o samym przyspieszeniu. Ono jest zupelnie nieistotne poza najwyzej kilkunastosekundowymi czasami dojscia do bardzo wysokich v. Nie ma wiec niemal znaczenia w jakim czasie co zakonczy pierwsze przyspieszanie (mozemy ten element omowic kiedys w osobnym watku). Wazna jest tylko roznica przebytych dróg.

>Nie liczyłem tego i nie czuję się na siłach by to policzyć, ale wydaje mi się że właśnie to dłuższe zwalnianie zegara na rufie zrekompensuje to pozorne rozsynchronizowanie wynikłe ze zmiany długości. Wydaje mi się nawet, że na tę "neutralizację" nie trzeba wcale czekać do ustania przespieszenia, bo ona zachodzi na bieżąco, podczas przyspieszania. Chodzi o to, że przyspieszenie można rozłożyć na nieskończenie wiele części i w każdej z tych części zachodzi to samo zjawisko - względność równoczesności powoduje, że zakończenie przyspieszania nie jest równoczesne w całym okresie przyspieszania - w każdym z tych nieskończenie małych fragmencików (na które można rozbić przyspieszenie) dziób kończy przyspieszać później niż rufa. Podobnie jest zresztą z rozpoczęciem przyspieszenia - rufa rozpoczyna przyspieszać wcześniej niż dziób (z wyjątkiem startu z bazy, gdzie start jest rownoczesny). Chodzi dokładnie o to, że zdarzenia które są równoczesne w układzie rakiety, nie są równoczesne w układzie bazy - ot, po prostu względność równoczesności, która jest jedną z konsekwencji STW. Dlatego to dodatkowe rozsynchronizowanie w ogóle nie występuje. Wzory nie zawierają tego dodatkowego rozsynchronizowania - bo po prostu go nie ma.

j.w. Moze w osobnym watku?
Pawel077 (1855 punktów)
>>Dodam jeszcze na koniec (chociaż ostrożnie, bo pewności nie mam), że nie wydaje mi się, by zmiana długości rakiety powodowała dodatkowe rozsynchronizowanie zegarów. Myślę tak dlatego, ponieważ ta zmiana długości zachodzi tylko w układzie bazy i jeśli to dodatkowe rozsynchronizowanie nie jest w jakiejś innej formie "ujęte" we wzorze na dylatację grawitacyjną (a raczej nie jest), to nie może wystąpić również w układzie bazy, bo mielibyśmy sprzeczne wyniki. Wydaje mi się, że to dodatkowe rozsynchronizowanie, wywołane zmianą długości, jest pozorne i zostaje "zneutralizowane" kiedy rakieta przestaje przyspieszać, bo jak już wcześniej pisałem, w układzie bazy, przyspieszenie nie ustaje jednocześnie dla całej rakiety - najpierw przestaje przyspieszać rufa, a dopiero później dziób (bo potrzebuje więcej czasu na osiągnięcie tej samej prędkości, co rufa). A zatem, w czasie gdy rufa już nie przyspiesza, a dziób wciąż przyspiesza, to zegar na dziobie jeszcze zwalnia (podczas gdy zegar na rufie już nie).
>Ty piszesz o tym elemencie ktory ja pominolem w rozwazaniach jako chwilowo njeistotny - o samym przyspieszeniu. Ono jest zupelnie nieistotne poza najwyzej kilkunastosekundowymi czasami dojscia do bardzo wysokich v. Nie ma wiec niemal znaczenia w jakim czasie co zakonczy pierwsze przyspieszanie (mozemy ten element omowic kiedys w osobnym watku). Wazna jest tylko roznica przebytych dróg.

>>Nie liczyłem tego i nie czuję się na siłach by to policzyć, ale wydaje mi się że właśnie to dłuższe zwalnianie zegara na rufie zrekompensuje to pozorne rozsynchronizowanie wynikłe ze zmiany długości. Wydaje mi się nawet, że na tę "neutralizację" nie trzeba wcale czekać do ustania przespieszenia, bo ona zachodzi na bieżąco, podczas przyspieszania. Chodzi o to, że przyspieszenie można rozłożyć na nieskończenie wiele części i w każdej z tych części zachodzi to samo zjawisko - względność równoczesności powoduje, że zakończenie przyspieszania nie jest równoczesne w całym okresie przyspieszania - w każdym z tych nieskończenie małych fragmencików (na które można rozbić przyspieszenie) dziób kończy przyspieszać później niż rufa. Podobnie jest zresztą z rozpoczęciem przyspieszenia - rufa rozpoczyna przyspieszać wcześniej niż dziób (z wyjątkiem startu z bazy, gdzie start jest rownoczesny). Chodzi dokładnie o to, że zdarzenia które są równoczesne w układzie rakiety, nie są równoczesne w układzie bazy - ot, po prostu względność równoczesności, która jest jedną z konsekwencji STW. Dlatego to dodatkowe rozsynchronizowanie w ogóle nie występuje. Wzory nie zawierają tego dodatkowego rozsynchronizowania - bo po prostu go nie ma.
>j.w. Moze w osobnym watku?

W osobnym wątku?

Przecież cały ten wątek (twój eksperyment) jest oparty na założeniu, że istnieje jakieś dodatkowe rozsynchronizowanie, wynikające ze zmiany długości rakiety. A ja właśnie wykazałem, że to dodatkowe rozsynchronizowanie nie istnieje. Jeśli to co napisałem ma sens (a myślę, że ma) to znaczy, że twój eksperyment traci sens, bo jego podstawa nie istnieje.
Nie bez powodu wzory nie zawierają tego dodatkowego rozsynchronizowania - jego po prostu nie ma.

Myślałem, że szczególnie cię to zainteresuje. A ty zbywasz to machnięciem ręki i mówisz, że to nieistotne. To jest właśnie w tym wszystkim najistotniejsze, bo podważa fundament twojego eksperymentu. No chyba, że wolisz nie widzieć tej niewygodnej prawdy i dalej brnąć w roztrząsanie problemu, który nie istnieje. Jeśli tak, to powodzenia.
alsor (3283 punktów)
>Przecież cały ten wątek (twój eksperyment) jest oparty na założeniu, że istnieje jakieś dodatkowe rozsynchronizowanie, wynikające ze zmiany długości rakiety. A ja właśnie wykazałem, że to dodatkowe rozsynchronizowanie nie istnieje. Jeśli to co napisałem ma sens (a myślę, że ma) to znaczy, że twój eksperyment traci sens, bo jego podstawa nie istnieje.
>Nie bez powodu wzory nie zawierają tego dodatkowego rozsynchronizowania - jego po prostu nie ma.

Co nie ma?

Jest, bo prędkości są różne.

Tego relatywnego rozjazdu nie ma, bo to jest artystyczny kit relatywistyczny,
czyli kolejna próba tworzenia bicza z gówna - jasne to jest?

Nie? No to doucz się.
Pawel077 (1855 punktów)
>Co nie ma?
>Jest, bo prędkości są różne.

Ale one są różne, bo w układzie bazy, przyspieszenie przodu i tyłu rakiety nie zachodzi równocześnie.

W układzie rakiety, przyspieszenie przodu i tyłu rakiety jest równoczesne, więc nie ma żadnego skrócenia, więc nie ma również żadnego dodatkowego rozsynchronizowania spowodowanego skróceniem.
alsor (3283 punktów)
>>Co nie ma?
>>Jest, bo prędkości są różne.
>Ale one są różne, bo w układzie bazy, przyspieszenie przodu i tyłu rakiety nie zachodzi równocześnie.
>W układzie rakiety, przyspieszenie przodu i tyłu rakiety jest równoczesne, więc nie ma żadnego skrócenia, więc nie ma również żadnego dodatkowego rozsynchronizowania spowodowanego skróceniem.

Znowu próbujesz udowodnić tezę, którą sam sobie zakładasz z góry.

W klasyce jednoczesność jest bezwzględna: t' = t;
W STW masz względną.

Zatem tymi pomiarami po prostu sprawdzimy - wykryjemy która wersja jest poprawna.

qwery (2864 punktów)
>>Co nie ma?
>>Jest, bo prędkości są różne.
>Ale one są różne, bo w układzie bazy, przyspieszenie przodu i tyłu rakiety nie zachodzi równocześnie.

Co to ma do rzeczy, nawet jeśli tak to jednak przecież w końcu przyspieszanie sie zakancza dla i przodu i tylu. Zaczynaja leciec bez żadnego przyspieszenia a z nowa predkoscią. Wowczas okazuje sie że dla danej chwili w bazie przebyly one rozne drogi. Jest to konieczny wniosek jesli zmiana długosci czy skrocenie mają być realne, i skoro tak to musza mieć one inne dylatacje czasu. Jeśli zas te zmiany dlugości nie sa realne jak twierdzisz że twierdzi STW to wowczas są one chyba jedynie złudzeniem optycznym, bo czym innym?
Nie chce mi sie dla tego przypadku juz robic rysunku, kiedys zrobilem go jednak dla oddalajacego sie blozniaka ktoremu czas zwalnia, obserwuje on tego drugiego ktory zostal w bazie tak, jak bybto temu czas zwalnial, pełna symetria. Rzecz w tym ze bez tego zwalniania czasu ktore zalozylem ze nastepuje w rakiecie sytuacja nie byla by symetryczna, a wiec gdzies ten czas musiał zwalniać czy przyspieszac. Tak i tu, przez ekstrapolacje moge zalozyć juz bez rysunku, że by obserwiwac symetryczne skrocenia, rakiety z bazy a bazy z rakiety, to gdzies te dlugosci muszą sie naprawde zmienić.

>W układzie rakiety, przyspieszenie przodu i tyłu rakiety jest równoczesne, więc nie ma żadnego skrócenia, więc nie ma również żadnego dodatkowego rozsynchronizowania spowodowanego skróceniem.
>

J.w. Przyspieszanie nie ma tu nic do rzeczy. Po osiagnieciu nowej predkosci bedzie ono takie samo dlandziobu i rufy.
Pawel077 (1855 punktów)
>Co to ma do rzeczy, nawet jeśli tak to jednak przecież w końcu przyspieszanie sie zakancza dla i przodu i tylu. Zaczynaja leciec bez żadnego przyspieszenia a z nowa predkoscią. Wowczas okazuje sie że dla danej chwili w bazie przebyly one rozne drogi. Jest to konieczny wniosek jesli zmiana długosci czy skrocenie mają być realne, i skoro tak to musza mieć one inne dylatacje czasu. Jeśli zas te zmiany dlugości nie sa realne jak twierdzisz że twierdzi STW to wowczas są one chyba jedynie złudzeniem optycznym, bo czym innym?

Już ci to tłumaczyłem. Realność nie jest synonimem bezwzględności, a nierealność nie jest synonimem względności.

Stoisz przy drodze, po której poruszają się dwa samochody, które jadą obok siebie z taką samą prędkością względem jezdni i ciebie (np. 100 km/h). Dla ciebie ich prędkość to 100 km/h (z taką prędkością poruszają się względem ciebie). Ale prędkość tych dwóch samochodów względem siebie wynosi 0 km/h (one przecież nie oddalają się od siebie - są względem siebie w bezruchu). No to która z tych prędkości jest realna, a która nie? 100 km/h, czy 0 km/h? Sam widzisz, że to pytanie jest źle postawione.

Rakieta osiąga pewną konkretną prędkość względem bazy i podstawiając tę prędkość do wzoru na skrócenie otrzymujesz konkretne skrócenie. Ta sama rakieta (w tym samym czasie) będzie miała zupełnie inne skrócenia dla innych układów względem których się porusza (a dla układów, względem których się nie porusza, nie będzie miała żadnego skrócenia). W układzie rakiety też żadnego skrócenie nie będzie, bo rakieta nie ma prędkości względem siebie samej.

Skrócenie jest realne, ale nie jest bezwzględne - realnie zachodzi w układzie bazy (bo rakieta ma realną prędkość względem bazy) i realnie nie zachodzi w układzie rakiety (bo rakieta realnie spoczywa względem samej siebie).
qwery (2864 punktów)
>>Co to ma do rzeczy, nawet jeśli tak to jednak przecież w końcu przyspieszanie sie zakancza dla i przodu i tylu. Zaczynaja leciec bez żadnego przyspieszenia a z nowa predkoscią. Wowczas okazuje sie że dla danej chwili w bazie przebyly one rozne drogi. Jest to konieczny wniosek jesli zmiana długosci czy skrocenie mają być realne, i skoro tak to musza mieć one inne dylatacje czasu. Jeśli zas te zmiany dlugości nie sa realne jak twierdzisz że twierdzi STW to wowczas są one chyba jedynie złudzeniem optycznym, bo czym innym?
>Już ci to tłumaczyłem. Realność nie jest synonimem bezwzględności, a nierealność nie jest synonimem względności.
>Stoisz przy drodze, po której poruszają się dwa samochody, które jadą obok siebie z taką samą prędkością względem jezdni i ciebie (np. 100 km/h). Dla ciebie ich prędkość to 100 km/h (z taką prędkością poruszają się względem ciebie). Ale prędkość tych dwóch samochodów względem siebie wynosi 0 km/h (one przecież nie oddalają się od siebie - są względem siebie w bezruchu). No to która z tych prędkości jest realna, a która nie? 100 km/h, czy 0 km/h? Sam widzisz, że to pytanie jest źle postawione.
>Rakieta osiąga pewną konkretną prędkość względem bazy i podstawiając tę prędkość do wzoru na skrócenie otrzymujesz konkretne skrócenie. Ta sama rakieta (w tym samym czasie) będzie miała zupełnie inne skrócenia dla innych układów względem których się porusza (a dla układów, względem których się nie porusza, nie będzie miała żadnego skrócenia). W układzie rakiety też żadnego skrócenie nie będzie, bo rakieta nie ma prędkości względem siebie samej.
>Skrócenie jest realne, ale nie jest bezwzględne - realnie zachodzi w układzie bazy (bo rakieta ma realną prędkość względem bazy) i realnie nie zachodzi w układzie rakiety (bo rakieta realnie spoczywa względem samej siebie).

Nie zauwazasz ze ja mowie nie tyle o skroceniu a o
zmianie długosci. Uwazam ze choć rakieta obserwuje skracajaca sie baze a baza rakiete to prawdziwe relacje po uzyskaniu przez nie nowej stałej predkosci moga byc zgola odmienne. Podobnie jak z tymi blizniakami, oboje obserwuja wydluzenie czasu u brata, mimo ze tylko jednemu z nich tyka wolniej. Zawsze na koncu wyjdzie ze tyka wolniej temu co wroci, ale wcale nie wiadomo dzieki ktorej czesci podruzy. Nowa dlugoś w nowej predkosci rakiety wzgledem bazy bedzie zalezeć od tego czy rakieta leci wolniej czy szybcie wzgledem UUO.
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie zauwazasz ze ja mowie nie tyle o skroceniu a o
>zmianie długosci.

To nie ma znaczenia - to o czym pisałem odnosi się do każdej zmiany długości (wydłużenia też). Chodzi o to, że zmiana długości zależy od prędkości - prędkość jest względna, więc zmiana długości też. W układzie bazy długość rakiety się zmienia, bo rakieta ma prędkość względem bazy. Natomiast długość rakiety nie zmienia się w układzie rakiety, bo rakieta nie ma prędkości względem siebie. Powtarzam ci po raz dziesiąty - chcesz mieć skrócenie uniwersalne, to stosuj TE Lorentza, a nie STW.

>Uwazam ze choć rakieta obserwuje skracajaca sie baze a baza rakiete to prawdziwe relacje po uzyskaniu przez nie nowej stałej predkosci moga byc zgola odmienne.

A co to są prawdziwe relacje? Czy to znaczy, że relacje które zachodziły podczas przyspieszania nie były prawdziwe? Jeśli prawdziwe, to znaczy wg. ciebie, bezwzględne, to w STW one nie będą "prawdziwe" nawet po ustaniu przyspieszenia, bo rakieta poruszając się ze stałą prędkością będzie w układzie bazy skrócona, a w układzie rakiety - nie.

>Podobnie jak z tymi blizniakami, oboje obserwuja wydluzenie czasu u brata, mimo ze tylko jednemu z nich tyka wolniej. Zawsze na koncu wyjdzie ze tyka wolniej temu co wroci, ale wcale nie wiadomo dzieki ktorej czesci podruzy.

Weź sobie ten paradoks bliźniąt rozpatrz w TE Lorentza - nie będziesz miał wtedy żadnego paradoksu (nawet pozornego) .

>Nowa dlugoś w nowej predkosci rakiety wzgledem bazy bedzie zalezeć od tego czy rakieta leci wolniej czy szybcie wzgledem UUO.

Czyli jednak posługujesz się TE. Dobra, tylko konsekwentnie się jej trzymaj (tzn. nie wyskakuj znowu z równoprawnością wszystkich układów inercjalnych, bo tego w TE nie ma).
qwery (2864 punktów)
Sprobuje jeszcze inaczej.

Jesli przyjmiemy ze uuo istnieje to musi on rodzić pewne konsekwencje dla zmian długości i dylatacji czasu . Przyjmijmy ze UUO istnieje i że baza początkowo porusza się w uuo z 0.866c w prawo i startują z niej rekieterzy, miłosnicy STW , siedzący po środku rakiet, w lewo i w prawo też z 0.866, już teraz oczywiscie wg bazy. Oni nie znają pierwotnego ruchu bazy. Wg bazy osiągają ta sama v w dwie strony, prawa i lewą. Jednak wg uuo tak nie jest i w jedna strone rakieta sie skroci a w druga wydłuży powodując inna dylatacje czasu zegarów na rufie i dziobie każdej z rakiet. To z powodu przebycia różnych długości dróg. Będzie to zauważalne dla rekieterów w postaci anomalii dylatacji "z nowej prędkości", bowiem zegary zaczną do nich wysyłać sygnały z innym przesunięciem niż to sobie wyliczyli nie biorąc pod uwagę zmiany długości. Czyli jak Ty byś to powiedział - jednoczesność rozjedzie im sie inaczej niz myśleli. Czy tu mieszam teorie?
Na podstawie wielkości tych anomalii rekieterzy, po kontakcie z sobą, będą mogli określić stan bazy w uuo, jak i swój stan w uuo przynajmniej jako rozny od siebie.
Nie wiem czy mieszam teorie czy nie, opisuje poprostu sytuacje z punktu widzenia uuo i pokazuje że konsekwencje zaprzeczają stw. Mozemy wiec uznać tylko jedna teorie jako pelnoprawną teorie i to bedzie LET a STW stanie sie tym czym jest - konwencja pomiarowa dla średnich dokladnosci, tym razem stanie sie tym pewbie i dla wszywtkich potencjalnych i faktycznych mistykow, ktorym sie wydaje ze logika jest relatywna
Pawel077 (1855 punktów)
Twój eksperyment niczego nie wykaże, bo oparłeś go na błędnym założeniu, które wynika z niezrozumienia przyczyny zmiany długości rakiety podczas przyspieszania lub hamowania. Ta zmiana długości ma w twoim eksperymencie kluczowe znaczenie, a sam przyznałeś, że nie wiesz z czego ona wynika. Dlatego błędnie przyjąłeś, że zmiana długości rakiety powoduje, że przód i tył nie przyspieszają tak samo. Jest dokładnie odwrotnie. To właśnie nierównoczesne przyspieszanie tyłu i przodu rakiety powoduje zmianę jej długości. Zamieniłeś miejscami przyczynę i skutek. Mam nadzieję, że rozumiesz, że skutek nie może być przyczyną samego siebie (zmiana długości nie może być przyczyną nierównoczesnego przyspieszania, bo jest właśnie przez to nierównoczesne przyspieszanie spowodowana).

Natomiast to nierównoczesne przyspieszanie wynika z tego, że światło rozchodzi się w eterze (bo, jak rozumiem, rozpatrujesz to teraz na gruncie TE) ze stałą prędkością, więc kiedy rakieta porusza się w eterze, to światło wysłane ze środka rakiety, nie dociera do obu jej końców równocześnie - najpierw dociera do rufy i to ona zaczyna przyspieszać (lub hamować) wcześniej (co powoduje skrócenie rakiety podczas przyspieszania i wydłużenie podczas hamowania).
qwery (2864 punktów)
Twoje wywody dotyczą aspektu który uznałem już za niewpływający na jakiekolwiek rozsynchronizowanie po powrocie do ruchu jednostajnego czy bezruchu, są niezwiązane z omawianą anomalią wynikłą nie z róznic miedzy sposobami przyspieszania poszczególnych części rakiety, a z różnicy w przebytych drogach, a więc średniej prędkości, dla dowolnej chwili dla rakietiera pośrodku rakiety, po zakończeniu przyspieszania przez dziób i rufę. Wiadomym jest że rakietowiec po osiągnieciu nowego stanu ruchu jednostajnego czy bezruchu, dozna wrażenia "rozsynchronizowania" związanego ze zmiana prędkości naplywu sygnałów przy nowej prędkości rakiety i może ten efekt policzyć już przed startem. W bazie efekt ten nie będzie widoczny. Dozna on chyba jednak też, poza szczególnym przypadkiem, efektu rozsynchronizowania wynikłego z różnej długości przebytej drogi przez dziób i rufę dla jakiejkolwiek chwili. To już będzie widoczne na zegarach patrząc z bazy. Powstaje więc pytanie - Czy to skrócenie rakiety i rozsynchronizowanie z powodu skrócenia zegarów jest naprawde, czy też na niby, i jak mówisz że mówi STW, skrócenie jest wirtualne. Odpowiedź mogą dać właśnie te wskazania zegarów widzianych z bazy, jesli one sie pomiedzy sobą rozsynchronizuja w ukladzie bazy to zrobią to też w układzie rakiety nakładając swoją zmianę widoczną z bazy na zmianę widoczna tylko przez rakietiera. Więc czy w układzie bazy zobaczymy to rozsynchronizowanie?
I nie chodzilo mi o to dlaczego cialo zmienia długość podczas przyspieszania a o to czemu po zakonczeniu przyspieszania pozostaje skrocone.
Pawel077 (1855 punktów)
>Dozna on chyba jednak też, poza szczególnym przypadkiem, efektu rozsynchronizowania wynikłego z różnej długości przebytej drogi przez dziób i rufę dla jakiejkolwiek chwili.

Nie dozna. Poruszając się w eterze, nie możesz równocześnie sprawdzić wskazań obu zegarów. Żeby sprawdzić jaki czas upłynął na zegarach musisz wysłać w ich kierunku światło i zaczekać aż sygnały z obu zegarów do ciebie wrócą. One oczywiście wrócą do ciebie równocześnie, ale ponieważ światło wysłane ze środka rakiety nie dotarło do zegarów równocześnie, to otrzymasz wskazania zegarów zarejestrowane w różnym czasie. Światło wysłane ze środka rakiety najpierw dotrze do rufy (zarejestruje czas jaki upłynął na tym zegarze), a dopiero po pewnym czasie dotrze do dziobu (i też zarejestruje czas jaki tam upłynął). Ale w czasie miedzy rejestracją wskazań zegara rufowego i dziobowego, rakieta się przecież poruszała, więc dziób (w momencie dotarcia do niego światła) będzie już w innym miejscu, niż był w momencie dotarcia światła do rufy. A zatem droga jaką pokona dziób w chwili odczytu jego zegara, będzie taka sama jak droga, którą pokonała rufa w chwili odczytu jej zegara. Jedyne rozsynchronizowanie jakie zarejestrujesz, będzie wynikiem przyspieszania rakiety - tego domniemanego ze skrócenia w ogóle nie będzie, bo oba zegary, w momentach ich odczytów pokonały taką samą drogę.

>I nie chodzilo mi o to dlaczego cialo zmienia długość podczas przyspieszania a o to czemu po zakonczeniu przyspieszania pozostaje skrocone.

Bo wciąż się porusza, a ruch rufy jest wcześniejszy niż ruch dziobu. Można powiedzieć, że rakieta nie porusza się równocześnie.
qwery (2864 punktów)
>>Dozna on chyba jednak też, poza szczególnym przypadkiem, efektu rozsynchronizowania wynikłego z różnej długości przebytej drogi przez dziób i rufę dla jakiejkolwiek chwili.
>Nie dozna. Poruszając się w eterze, nie możesz równocześnie sprawdzić wskazań obu zegarów.

I co z tego? Ważne że z bazy i w stosunku do niej, czyli dla stanu w którym zsynchronizowane były wszystkie zegary, mogę sprawdzić jednocześnie wszystkie zegary na rakiecie w ruchu. Zakladam więc ze tak pokazują »naprawde«, wychodzi ze sa rozsynchronizowane, i sprawdzam czy to jest widoczne w rakiecie.

>Żeby sprawdzić jaki czas upłynął na zegarach musisz wysłać w ich kierunku światło i zaczekać aż sygnały z obu zegarów do ciebie wrócą.

Po co utrudniać? Montuje zegary z wyświetlaczami i mam już światło tylko w jedna strone. Np. przy L5sc i v0866sc o np 10.00 na zegarku na ręku u rakietowca, jesli zegary nie rozsynchronizują sie w układzie bazy, to powinien on widzieć z rufy godz X a z dziobu godz Y [do policzenia], a jak sie rozsynchronizują o A to bedzie widział czasy X±¹
½A i Y±½A. Rozsynchronizowanie A już policzyłem wcześniej to ok. 0.6s. Z samego ruchu zaś "rozsynchronizowanie" wyjdzie nam dla rufy -4.665 a dla dzioba +0.335. Więc albo odczytamy tak, albo odczytamy dodając lub ujmując (zależy czy rakieta sie nam skraca czy wydłuża) maksymalnie po 0.3s do dziobu i rufy. Zalużmy ze rakieta sie nam skrocila maksymalnie (bo tak sie np. trafilo ze pierwotnie stalismy w uuo) wiec zegar na rufie pokaze czas wczesniejszy od tego na zegarku rakietowca o ok 4.965s a ten na dziobie późniejszy o 0.035s.

>One oczywiście wrócą do ciebie równocześnie, ale ponieważ światło wysłane ze środka rakiety nie dotarło do zegarów równocześnie, to otrzymasz wskazania zegarów zarejestrowane w różnym czasie. Światło wysłane ze środka rakiety najpierw dotrze do rufy (zarejestruje czas jaki upłynął na tym zegarze), a dopiero po pewnym czasie dotrze do dziobu (i też zarejestruje czas jaki tam upłynął). Ale w czasie między rejestracją wskazań zegara rufowego i dziobowego, rakieta się przecież poruszała, więc dziób (w momencie dotarcia do niego światła) będzie już w innym miejscu, niż był w momencie dotarcia światła do rufy. A zatem droga jaką pokona dziób w chwili odczytu jego zegara, będzie taka sama jak droga, którą pokonała rufa w chwili odczytu jej zegara.

Ale nas nie interesuje pokonana droga w chwili odczytu. Nas interesuje to co odczytujemy. To czy po uzyskaniu nowej prędkości odczyt będzie zgodny z tym jakiego spodziewamy z rachunków, czy tez bedzie zawieral anomalie.

>Jedyne rozsynchronizowanie jakie zarejestrujesz, będzie wynikiem przyspieszania rakiety -

Nie sądzę a poza tym raczej nie wynikiem przyspieszenia, a po prostu - nowej prędkości. Owszem, nie słyszałem by można uzyskać inną prędkość inaczej jak tylko przez przyspieszanie, jednak takie opisywanie problemu mogłoby powodować że ktoś mógłby pomyśleć że chodzi tu o jakieś przeciążenia. Jedyne co tu jeszcze daje efekt (i jest zreszta związane z przyspieszaniem) to różnice gamm prędkości dziób / rufa, do czasu ustalenia ich jednakowej prędkości. Osobny temat.

> tego domniemanego ze skrócenia w ogóle nie będzie, bo oba zegary, w momentach ich odczytów pokonały taką samą drogę.

To dopiero pokazało by to doświadczenie.

>>I nie chodzilo mi o to dlaczego cialo zmienia długość podczas przyspieszania a o to czemu po zakonczeniu przyspieszania pozostaje skrocone.
>Bo wciąż się porusza, a ruch rufy jest wcześniejszy niż ruch dziobu. Można powiedzieć, że rakieta nie porusza się równocześnie.

Czyli że tak zaczęła i tak jej zostało Jest to nawet ciekawa myśl. Serio. Tak proste ze chyba nigdy bym na to nie wpadł.
Pawel077 (1855 punktów)
>>Nie dozna. Poruszając się w eterze, nie możesz równocześnie sprawdzić wskazań obu zegarów.
>I co z tego? Ważne że z bazy i w stosunku do niej, czyli dla stanu w którym zsynchronizowane były wszystkie zegary, mogę sprawdzić jednocześnie wszystkie zegary na rakiecie w ruchu.

Z bazy też nie możesz.

>>Żeby sprawdzić jaki czas upłynął na zegarach musisz wysłać w ich kierunku światło i zaczekać aż sygnały z obu zegarów do ciebie wrócą.
> Po co utrudniać?

To nie jest utrudnienie - ten sposób pozwala zrozumieć istotę rzeczy. Nie musisz w rzeczywistości wysyłać tego świata ze środka do obu końców rakiety, ale musisz zdawać sobie sprawę z tego, że światło (z odczytem godziny) wysłane przez zegary, zostanie przez nie wysłane w takim samym odstępie czasu, w jakim dotarłoby do nich światło wysłane ze środka rakiety.

>>A zatem droga jaką pokona dziób w chwili odczytu jego zegara, będzie taka sama jak droga, którą pokonała rufa w chwili odczytu jej zegara.
>Ale nas nie interesuje pokonana droga w chwili odczytu. Nas interesuje to co odczytujemy.

Ale to, co odczytujemy zależy od tego, kiedy to odczytujemy. Odczyt z rufy będzie wykonany wcześniej niż odczyt z dziobu. Żeby oba odczyty trafiły do obserwatora na środku rakiety w tym samym czasie (np. o 10:00), to muszą być wykonane w różnym czasie, bo światło z rufy biegnie do środka rakiety dłużej (a zatem musiało być wysłane wcześniej). Natomiast światło z dziobu zostanie wysłane później, co pozwoli mu (dziobowi) na pokonanie jeszcze pewnej odległości i wyrównanie prędkości z rufą.

>> tego domniemanego ze skrócenia w ogóle nie będzie, bo oba zegary, w momentach ich odczytów pokonały taką samą drogę.
>To dopiero pokazało by to doświadczenie.

Ale nikt go nie będzie przeprowadzał, skoro nie ma ku temu podstaw. Skoro teoria (zarówno STW jak TE) nie przewiduje dodatkowego rozsynchronizowania, to dlaczego ktoś miałby próbować je zmierzyć? To dodatkowe rozsynchronizowanie to tylko twój wymysł, który niczym nie jest poparty. Równie dobrze możesz sobie wymyślić, że rakieta poddana przyspieszeniu zamienia się w naleśnik z serem. Nie oczekuj jednak, że ktoś będzie to sprawdzał. No chyba, że zaproponujesz jakąś nową, spójną wewnętrznie i zgodną z dotychczasowymi obserwacjami teorię, która dodatkowo przewiduje efekt, o którym piszesz (a ktorego nie przewiduje STW i TE). Wtedy należałoby sprawdzić, która teoria jest poprawna.
qwery (2864 punktów)
Proste pytania dotyczace zaproponowanej przezemnie procedury:
A.) Wersja I bez skrócenia rzeczywistego:
1.Co zobacze z bazy na zegarach rufowym i dziobowym gdy na zegarze bedacego na wprost mnie rakietowca zobacze godzine 10.00?
2.Co zobaczy rakietowiec na wymienionych wyzej zegarach gdy na swoim zobaczy godzine 10.00
B.) Wersja II gdy zachodzi rzeczywiste skrócenie.
1.Co zobacze z bazy na zegarach rufowym i dziobowym gdy na zegarze bedacego na wprost mnie rakietowca zobacze godzine 10.00?
2.Co zobaczy rakietowiec na wymienionych wyzej zegarach gdy na swoim zobaczy godzine 10.00
Pawel077 (1855 punktów)
>Proste pytania dotyczace zaproponowanej przezemnie procedury:

Odpowiadając, posłużę się TE Lorentza - w tej teorii perspektywa bazy i rakiety jest taka sama.

Przyjmuję, że baza jest nieruchoma względem eteru, a rakieta się porusza.

Nie napisałeś, czy rozpatrujemy sytuację podczas przyspieszania, czy już po jego ustaniu, więc dla wygody przyjmuję tę drugą opcję (czyli rakieta porusza się już ruchem jednostajnym prostoliniowym).

Zwrotu "zobaczyć" nie traktuję dosłownie - opisuję co się dzieje w czasie rzeczywistym.

>A.) Wersja I bez skrócenia rzeczywistego:

Dobra. Przyjmijmy, że rakieta jest z gumy i się nie rozerwała podczas przyspieszania.

>1.Co zobacze z bazy na zegarach rufowym i dziobowym gdy na zegarze bedacego na wprost mnie rakietowca zobacze godzine 10.00?
>2.Co zobaczy rakietowiec na wymienionych wyzej zegarach gdy na swoim zobaczy godzine 10.00

Na zegarze rufowym będzie godzina późniejsza (zegar rufowy się spieszy), a na zegarze dziobowym będzie godzina wcześniejsza (zegar dziobowy się późni) - bo światło ze środka wagonu ma większą prędkość w kierunku rufy. Czas o jaki późni się zegar rufowy odpowiada dokładnie czasowi o jaki spieszy się zegar dziobowy. Jeśli rakietowiec wyśle ze środka rakiety światło do rufy i dziobu (z zapytaniem o godzinę), to światło dotrze do rufy wcześniej (zarejestruje odczyt zegara i ruszy w drogę powrotną), a do dziobu dotrze później (zarejestruje odczyt i ruszy z powrotem). Informację zwrotną rakietowiec otrzyma oczywiście w tym samym czasie, a oba odczyty będą identyczne, ponieważ zostały zrobione w momentach gdy na obu zegarach była ta sama godzina. Różnica w czasie między odczytami obu zegarów, będzie dokładnie odpowiadała różnicy ich wskazań, wiec na odczytach różnicy nie będzie.
Tu mamy po prostu do czynienia z rozsynchronizowaniem, które ty nazywasz pozornym lub "rozsynchronizowaniem". Tylko, że ono zachodzi w odwrotną stronę - to zegar na rufie się spieszy.

>B.) Wersja II gdy zachodzi rzeczywiste skrócenie.
>1.Co zobacze z bazy na zegarach rufowym i dziobowym gdy na zegarze bedacego na wprost mnie rakietowca zobacze godzine 10.00?
>2.Co zobaczy rakietowiec na wymienionych wyzej zegarach gdy na swoim zobaczy godzine 10.00

Sytuacja przedstawia się podobnie jak w wersji I. Różnica polega na tym, że teraz rufa i dziób przyspieszały nierównocześnie, co skutkuje zarówno skróceniem długości rakiety jak i dodatkowym rozsynchronizowaniem zegarów - teraz "w dobrą stronę" (rufowy się późni - a mówiąc dokładniej, spieszy się nadal, ale mniej, niż późni się dziobowy). To pozorne rozsynchronizowanie z wersji I się skasuje (co wykazałem wyżej), a zostanie tyko to, które jest wynikiem nierównomiernego przyspieszania dziobu i rufy.
qwery (2864 punktów)
Ja pisze Ci że zegary same wysylaja swiatlo a ty dalej o tym ze najpierw światlo wysylamy do zegarow. Nie przerabiaj moich propozycji bo wowczas dyskutujesz sam z sobą i ich nie kwestionujesz.
Stomy w bazie, w uuo też ale o tym nie wiemy, na wprost nas rakietowiec po środku rakiety, synchronizujmy wszystkie zegary, tak ze widzimy na nich wszystkich godz 00.00., czyli wysylamy sygnal na dziub i rufe gdzie po odebraniu sygnalu zegary zaczynają SAME emitować swoje syganaly i nie trzeba ich doswietlać, sygnaly wracają jednoczesnie a wowczas i my i rakietowiec ktory znajduje sie na wprost nas, nastawiamy "zero" i rozpedzamy rakiete L5sc do 0866v, ktora przelatuje kolo nas o 10.00(rakietor na wprost nas i u niego jest ta 10.00). Jakie czasy zobaczymy fizycznie na zegarach rakiety?
Jakie czasy zobaczy rakietowiec?
Podawaj tez konkretne wartosci.
Pawel077 (1855 punktów)
>Ja pisze Ci że zegary same wysylaja swiatlo a ty dalej o tym ze najpierw światlo wysylamy do zegarow.

Już po raz drugi ci tłumaczę, że tego światła ze środka nie trzeba wcale fizycznie wysyłać - ja je wysyłam po to, by pokazać dlaczego wysłanie informacji z rufy, będzie wcześniejsze od wysłania informacji z dziobu. Tu cały czas kłania się ten klasyczny eksperyment z wagonem, którego (mam wrażenie) wciąż nie rozumiesz. To światło rządzi. To światło decyduje jak płynie czas (jaki jest odstęp między sekundami) i czy zdarzenia są równoczesne czy nie (a jeśli nie, to jaki jest między nimi odstęp). Chodzi o to, że zegary sprawdzasz w taki sam sposób w jaki je synchronizowałeś (choć wcale nie musisz o tym wiedzieć, bo to się dzieje "z automatu"). A synchronizowałeś je w taki właśnie sposób - wysyłałeś światło ze środka jednocześnie w obu kierunkach. Jeśli stoisz w eterze i wysyłasz impulsy świetlne w odstępach np. sekundowych równocześnie w kierunku dziobu i rufy, to one (dziób i rufa) odbiorą je także w odstępach jednosekundowych (tzn. że oba zegary taktują tak samo jak ten na środku, bo to te wysłane przez ciebie impulsy decydują jak chodzą zegary na dziobie i rufie, w stosunku do twojego zegara na środku - to te impulsy decydują o "długości" trwania sekundy na obu końcach rakiety). Jeśli rakieta zaczyna się poruszać, to te impulsy zaczną docierać do rufy z większą częstotliwością niż do dziobu (zegar na rufie zacznie taktować szybciej, a ten na dziobie wolniej, bo odstęp między impulsami decyduje o "długości" sekundy). A jeśli te impulsy docierają do rufy wcześniej niż do dziobu, to i informacje zwrotne są wysyłane wcześniej z rufy. Podsumowując - zegar na rufie chodzi szybciej i szybciej wysyła informacje.

>Stomy w bazie, w uuo też ale o tym nie wiemy, na wprost nas rakietowiec po środku rakiety, synchronizujmy wszystkie zegary, tak ze widzimy na nich wszystkich godz 00.00., czyli wysylamy sygnal na dziub i rufe gdzie po odebraniu sygnalu zegary zaczynają SAME emitować swoje syganaly i nie trzeba ich doswietlać,

Nie trzeba. Ale one zachowują się tak jakby były cały czas "doświetlane", bo odstęp między impulsami (nawet jeśli nie wysyłamy ich fizycznie) decyduje o częstotliwości taktowania.

>sygnaly wracają jednoczesnie a wowczas i my i rakietowiec ktory znajduje sie na wprost nas, nastawiamy "zero" i rozpedzamy rakiete L5sc do 0866v, ktora przelatuje kolo nas o 10.00(rakietor na wprost nas i u niego jest ta 10.00). Jakie czasy zobaczymy fizycznie na zegarach rakiety?
>Jakie czasy zobaczy rakietowiec?
>Podawaj tez konkretne wartosci.

Nie chce mi się tego liczyć. Nawet nie wiem, czy bym potrafił. Oczywiste jest jednak to, że te domyślne impulsy świetlne (które decydują o częstotliwości taktowania) będą docierać z większą częstotliwością do rufy (bo rufa leci na spotkanie wysłanemu światłu), a z mniejszą częstotliwością do dziobu (bo dziób ucieka przed wysłanym ze środka światłem). Skutek będzie taki, że w momencie wybicia na środkowym zegarze godziny 10:00, na zegarze rufowym będzie po dziesiątej, a na zegarze dziobowym przed dziesiątą. Ale jak już wspomniałem, zegar rufowy wyśle informację o swojej godzinie dokładnie o tyle wcześniej o ile się spieszy, a zegar dziobowy o tyle później o ile się późni, więc rakietowiec na środku stwierdzi, że oba odczyty pokazują tę samą godzinę. Oczywiście to wszystko przy założeniu, że rufa i dziób przyspieszały równocześnie (co normalnie nie miałoby miejsca), więc nie bierzemy pod uwagę rozsynchronizowania wynikłego z nierównoczesnego przyspieszania.
qwery (2864 punktów)

>>Jakie czasy zobaczy rakietowiec?
>>Podawaj tez konkretne wartosci.
>Nie chce mi się tego liczyć. Nawet nie wiem, czy bym potrafił.

Sory ale w mojej ocenie piszesz same glupoty, istniała jednak szansa że to poprostu nie możemy sie jakos dogadać, ale skoro nawet nie wiesz czy byś potrafil to policzyć i nie liczysz tego, to niestety ale bez konkretow nie mamy o czym dalej rozmawiać.
Pawel077 (1855 punktów)
>Sory ale w mojej ocenie piszesz same glupoty,

W mojej też. Wycofuję się z tego.

Po namyśle sytuację widzę następująco (na gruncie TE).

Wersja I (bez skrócenia).

Jeśli zegary zostały zsynchronizowane gdy były nieruchome względem eteru, to nie ulegną rozsynchronizowaniu jeśli przyspieszanie było równoczesne - na wszystkich zegarach będzie godzina 10:00.

Wersja II (ze skróceniem).

Zegary nie przyspieszają równocześnie, czego skutkiem będzie rozsynchronizowanie zegarów i skrócenie długości. Zegar na rufie będzie się późnił w stosunku do tego na dziobie.

Wracam tu właściwie do tego, co pisałem na samym początku tej dyskusji - samo przyspieszenie nie powoduje rozsynchronizowania zegarów. Rozsynchronizowanie jest spowodowane nierównoczesnym przyspieszaniem dziobu i rufy. Trzeba jednak zaznaczyć, to o czym pisałem już wcześniej (i to podtrzymuję) - to nie skrócenie powoduje nierównoczesne przyspieszanie, tylko nierównoczesne przyspieszanie powoduje zarówno skrócenie jak i rozsynchronizowanie zegarów. A to nierównomierne przyspieszanie bierze się z tego, że światło ze środka rakiety nie dociera do obu jej końców równocześnie (to światło decyduje o odstępie miedzy zdarzeniami, którymi w tym przypadku są kolejne momenty przyspieszania).
qwery (2864 punktów)
Przestań wreszcie Nie, zegary nie musiały być zsynchronizowane gdy były nieruchome względu eteru a przyspieszanie nie musi być równoczesne w znavzeniu TE, a to dlatego że ja nie mówiłem o tym co na zegarach będzie. Mówiłem co na zegarach zobaczą w opisanej sytuacji 1.obserwator w bazie i 2.rakietor w rakiecie.
Chyba nie myślisz że nierownoczesne przyspieszenie, czyli brak startu z uuo, spowodowało by tu jakiś rozjazd. Jeśli tak by było to już on sam by dowiódł mojej tezy o możliwości określenia uuo, bo raz by było mniej a raz więcej niejednocześnie a wiec rozjazd na zegarach raz wiekszy a raz mniejszy.

1.)Rozumiem to co napisałeś tak iż uważasz, jak ja, że obserwator w bazie zobaczy na przelatującej rakiecie na rufie, dziobie i u rakietowca godz. 10.00?
2.)A co zobaczy rakietowiec na zegarach w końcach swej rakiety w momencie jak będzie mijał obserwatora w bazie??? Jak się z tym nie pomyliłem to zobaczy on dla rufy czas wcześniejszy o 4.665s czyli 9.59.55 i 0.335s a dla dzioba późniejszy +0.335s czyli 10.00.00 i 0.335s. Nie ma tu symetrii. Ważny jest tu ten rozjazd z ruchu, do wcześniejszego wyliczenia.

>Wersja II (ze skróceniem).

Na razie nie mam do tego już siły. Może ustalmy sprawy z wersji I a potem jak wyjdzie to wrócimy do II ?
Pawel077 (1855 punktów)
>Jak się z tym nie pomyliłem to zobaczy on dla rufy czas wcześniejszy o 4.665s czyli 9.59.55 i 0.335s a dla dzioba późniejszy +0.335s czyli 10.00.00 i 0.335s.

Możesz mi wytłumaczyć (powoli ,krok po kroku), skąd wzięły się te wartości i na podstawie jakich wzorów to liczyłeś?
qwery (2864 punktów)
>>Jak się z tym nie pomyliłem to zobaczy on dla rufy czas wcześniejszy o 4.665s czyli 9.59.55 i 0.335s a dla dzioba późniejszy +0.335s czyli 10.00.00 i 0.335s.
>Możesz mi wytłumaczyć (powoli ,krok po kroku), skąd wzięły się te wartości i na podstawie jakich wzorów to liczyłeś?

Oczywiscie. Chetnie uslysze tez jak gdzies robie bład. Liczysz normalnie klasyka jak by sytuacja miala miejsce na platformie a Ty bys wysylal dzwiek z glosnika na jej tyle i na przodzie. Oczywiscie platforma nie zmiena dlugosci i zegary nie zmieniaja taktowania, ale po koleji [ nomen omen ]. Czyli platforma jedzie juz z 0.866c, ma dlugosć 5sc a "dzwiek" predkosc c. Z liczenia czasu dotarcia sygnalu z przodu i z tylu wychodzi że tylu bedzie on biegl ok 20 s a z przodu ok 1.5. Dokladne wartosci uzyskasz jak podane przezemnie 4.665s i 0.335 s pomnozysz przez 4. Zapytasz - czemu przez 4? Zostawie Cie narazie z tą zagadką No jesli to jeszcze moze stanowić jakąś zagadke.
Pawel077 (1855 punktów)
No dobra. Światło z rufy leci do środka 18,6567164179s, a z dziobu 1,3397642015s. No i co z tego? Co nam daje ta informacja?
qwery (2864 punktów)
>No dobra. Światło z rufy leci do środka 18,6567164179s, a z dziobu 1,3397642015s. No i co z tego? Co nam daje ta informacja?

Pamietaj ze mowisz z punktu widzenia bazy, nie wiemy jak jest naprawde. Wiemy jednak co powinien zobaczyć lecący rakietor w momencie w ktorym na swoim zegarku na rece zobaczy godz. 10.00 a stojacy naprzeciw niego "nieruchomy" obserwator w bazie zobaczy na tych zegarach godz. 10.00. Jak sie nie wywalilem z prostymi rachunkaminto rakietor zobaczy w opisanym momencie czasy ktore podalem wczesniej. Tak?
Pawel077 (1855 punktów)
Zaraz, powoli. Chyba cię nie rozumiem. Na jakim etapie tego eksperymentu jesteśmy i co się działo wcześniej? Kiedy rakieta synchronizowała zegary? Czy po zsynchronizowaniu zegarów było jakieś przyspieszanie?
qwery (2864 punktów)
>Zaraz, powoli. Chyba cię nie rozumiem. Na jakim etapie tego eksperymentu jesteśmy i co się działo wcześniej? Kiedy rakieta synchronizowała zegary?

Na jakim etapie? Na etapie I. Zakladamy ze zegary rakiety rufa i dziób nie rozsynchronizuja się dodatkowo pod wplywem roznicy w przebytach drogach a ich rozsynchronizowanie bedzie tylko z ruchu w osrodku. Dalej jak w życiu. Nie znamy swego ruchu w uuo, a baza może sie przecież w nim przemieszczac, zsynchronizowalismy zegary wszystkim waznym punktom jak byly nieruchome do siebie i jak to opisałem, nadalismy rakiecie predkosć w stosunku do bazy i przelatuje ona wraz z siedzacym posrodku rakietorem kolo obserwatora w bazie. Rakietor ma na zegarze 10.00, i obserwuje na zegarach na rakiecie podane wczesniej czasy, w tym momencie obserwator w bazie
bedący na wprost rakietora obserwuje na kazdym z 3 wskazanych punktow rakiety godz 10.00

>Czy po zsynchronizowaniu zegarów było jakieś przyspieszanie?

A jak miala by uzyskac nową predkosć?

Ja Cie cały czas pytam o dwie rzeczy, co zobaczy na rufie i dziobie rakietor w opisanym eksperymencie jak u siebie na zegarku zobaczy 10.00 i co zobaczy obserwator w bazie na tych zegarach gdy tak sie trafi że gdy bedzie 10.00 na zegarku rakietowca to on bedzie na wprost niego - nos w nos. Masz jakies pomysly?
qwery (2864 punktów)

>Tu mamy po prostu do czynienia z rozsynchronizowaniem, które ty nazywasz pozornym lub "rozsynchronizowaniem". Tylko, że ono zachodzi w odwrotną stronę - to zegar na rufie się spieszy.

Nie moge sobie odmowić - Najpierw zmieniasz eksperyment a potem wytykasz mi błąd. Jaja sobie robisz? U mnie światlo nie biegnie z sirodka rakiety na dziub i rufe, ono od razu z tych miejsc jest wysylane.
To podobnie jak z tymi rozsynchrobizowanymi zegarami co nie byles w stanie nic ustalić. Skup sie Pawel
qwery (2864 punktów)
Sprawdzilem we wzorze, t' nie zalezy od przebytej drogi a od osiagnietej v i czasu jej osiagniecia. Nie ma jak tam tej drogi wsadzic by robiła ona rożnice. W omawianym przyladku i dziob i rufa osiagają nową predkosć w tym samym czasie. Nie ma wiec o czym mowić. Przyspoeszenie dla dzioba i rufy jest to samo, to jedynie gammy chwilowych predkosci robia roznice, ale to nie przyspieszenie.
Pawel077 (1855 punktów)
>W omawianym przyladku i dziob i rufa osiagają nową predkosć w tym samym czasie. Nie ma wiec o czym mowić. Przyspoeszenie dla dzioba i rufy jest to samo,

Jest to sama w układzie rakiety - dlatego w układzie rakiety nie ma skrócenia.
Nie jest to samo w układzie bazy - dlatego w układzie bazy jest skrócenie.

Skąd, według ciebie, bierze się skracanie rakiety podczas przyspieszania? Jaki mechanizm za tym stoi?
qwery (2864 punktów)
>>W omawianym przyladku i dziob i rufa osiagają nową predkosć w tym samym czasie. Nie ma wiec o czym mowić. Przyspoeszenie dla dzioba i rufy jest to samo,
>Jest to sama w układzie rakiety - dlatego w układzie rakiety nie ma skrócenia.
>Nie jest to samo w układzie bazy - dlatego w układzie bazy jest skrócenie.
>Skąd, według ciebie, bierze się skracanie rakiety podczas przyspieszania? Jaki mechanizm za tym stoi?
>

Inna dlugosc nie bierze sie z przyspieszania a ze stanu predkosci wzgledem UUO. Nie wiem czemu tak jest ale obserwuje sie to ponoć przy zwyklych falach, wiec pewnie jakas geometria.
Pawel077 (1855 punktów)
>Inna dlugosc nie bierze sie z przyspieszania a ze stanu predkosci wzgledem UUO.

Przyspieszanie jest ruchem układu ze zmienną prędkością, więc w trakcie przyspieszania zachodzi proces skracania (dla układu względem którego się porusza - czyli w twoim eksperymencie rakieta skraca się dla bazy).
Jeśli przyspieszenie ustaje i układ porusza się ze stałą prędkością, to i proces skracania ustaje (skrócenie jest stałe, bo i prędkość jest stała).
I nie względem uuo, tylko względem dowolnego układu (w STW). Względem uuo, to masz w TE Lorentza. Dlatego myślę, że w twoim przypadku, lepsze będzie posługiwanie się TE Lorentza, bo tam masz skrócenie uniwersalne (względem uuo właśnie, więc zachodzi i w układzie bazy i w układzie rakiety, bo w TE wszystkie układy przyjmują perspektywę uuo).
Tylko pamiętaj, że w TE układy nie są równoprawne i te, które są w ruchu względem uuo, nie zsynchronizują zegarów. Czyli ta sam uwaga, co zwykle - nie mieszaj teorii.

>Nie wiem czemu tak jest ale obserwuje sie to ponoć przy zwyklych falach, wiec pewnie jakas geometria.

To może się dowiedz, zanim zaczniesz konstruować eksperyment, w którym zmiana długości układu odgrywa kluczową rolę.

Zacznij może od tej lekcji:
youtu.be/GUrMn3H7K50
qwery (2864 punktów)
>>Inna dlugosc nie bierze sie z przyspieszania a ze stanu predkosci wzgledem UUO.
>Przyspieszanie jest ruchem układu ze zmienną prędkością, więc w trakcie przyspieszania zachodzi proces skracania (dla układu względem którego się porusza - czyli w twoim eksperymencie rakieta skraca się dla bazy).

Nie zachodzi skrocenie, zachodzi postrzeganie skrocenia, zaś naprawde zachodzą jakies zmiany dlugosci.

>Jeśli przyspieszenie ustaje i układ porusza się ze stałą prędkością, to i proces skracania ustaje (skrócenie jest stałe, bo i prędkość jest stała).
>I nie względem uuo, tylko względem dowolnego układu (w STW).

j.w.

>>Nie wiem czemu tak jest ale obserwuje sie to ponoć przy zwyklych falach, wiec pewnie jakas geometria.
>To może się dowiedz, zanim zaczniesz konstruować eksperyment, w którym zmiana długości układu odgrywa kluczową rolę.

To moze powiedz jak wiesz.
Czemu skrocenie nastepuje w zwyklych falach?
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie zachodzi skrocenie, zachodzi postrzeganie skrocenia, zaś naprawde zachodzą jakies zmiany dlugosci.

Według jakiej teorii? Bo zarówno według STW i TE, można precyzyjnie wyliczyć, czy układ się skraca, czy wydłuża i o jaką wartość. Ty posługujesz się chyba jakąś swoją teorią, której ja nie znam, więc trudno mi odnieść. W każdym razie, na gruncie STW i TE, to co napisałeś, to bzdura.

>>To może się dowiedz, zanim zaczniesz konstruować eksperyment, w którym zmiana długości układu odgrywa kluczową rolę.
>To moze powiedz jak wiesz.
>Czemu skrocenie nastepuje w zwyklych falach?

A co cię nagle jakieś fale obchodzą? Masz rakietę, która się skraca w układzie, względem którego się porusza. Wrzuciłem ci lekcję, w której jest wyjaśnione dlaczego się skraca. Zrozumiałeś tę lekcję, czy nie?
qwery (2864 punktów)
PS Nie chciał bym kilku dyskusji na raz ale tak mi przyszlo do glowy że może z bazy też bylo by widoczne to rozsynchronizowanie pod wplywem zmiany długosci rakiety w ilosci odebranych sygnalow z rufy i z dziobu. Jesli rakieta by sie skróciła to z dziobu by tych sygnalow wyslala odpowiednio więcej niz z rufy o wartosc znacznie wiekszą niz by to wynikalo z roznicy przyspieszen dla tych punktow. Jeśli zaś rakieta by sie wydlużyla wowoczas odwrotnie. Czy ja juz o tym nie pisalem wczesniej?
Może jak by zegary w rakiecie zsynchronizować wzgledem punktu w bazie to od razu bylo by to widoczne jak by sie oddalala, sygnały szly by oczywiscie coraz wolniej i z dziobu i rufy ale z jednego z nich jeszcze wolniej. Jak z dzioba wolniej to znaczybze nam rakieta w UUO sie wydluza a jak z rufy wolniej to skraca.
Albo mozna przez obserwacje, wiadomo jak rakieta ma sie skrócic gdy ja obserwujemy przy kakiejs predkosci wobec bazy, no to patrzymy z bazy czy sie skroci tak jak sobie wyliczylismy dla tego skrócenia wirtualnego, czy mniej czy wiecej i w ktora strone leciała. Jesli stoimy w UUO z baza to oczywiscie wszedzie bedzie tak samo
qwery (2864 punktów)
Czesc 2.

.>W STW też mogę synchronizować. Ale Paweł, nie trzeba tego robić,
>To dlaczego to zrobiłeś? Nie rób tego - nie synchronizuj (STW na to nie pozwala), policz bez synchronizowania. Chcesz powiedzieć, że synchronizowanie lub jego brak nie mają wpływu na wynik? Jak zaczniesz hamować z rozsynchronizowanymi do dostaniesz taki sam wynik, jak w przypadku gdy zaczniesz hamować z zsynchronizowanymi? Poważnie?

Tak. Przeciez to przedszkole. No ale dobrze. Wiesz że synchronizowanie nie polega na ustawianiu ich taktowania, bo to po osiągnięciu stalej predkosci jest takie samo? I wiesz pewnie że jak wiem ile mi sie ktory zegarek spieszy czy późni, to wiem która godzina. Po uzyskaniu nowej prędkości wskazania zegarów objawiają mi się w wynik działania ruchu w ośrodku jako rozsynchronizowane, a do tego sa troche naprawde rozsynchronizowane (moj poglad) w wyniku skrócenia, jak i przyspieszenia (istotne tylko przy ogromnych przyspieszeniach.

>>>Następnie rakieta zaczyna przyspieszać, osiąga prędkość docelową i przestaje przyspieszać. I teraz, będąc w ruchu względem eteru, ponownie synchronizuje zegary.
>Nie, nic ponownie już nie synchronizuje, mierze powstałe po osiągnięciu nowej prędkości rozsynchronizowanie i sprawdzam czy jest zgodne z przewidywaniami STW, więc Twoje poniższe wywody nie mają za bardzo uzasadnienia.
>To cytat z jednego z twoich poprzednich wpisów:
>"Nie, rozpatrujemy go z punktu widzenia rakiety. Jesli nie ma uuo to w każdą stronę zawsze otrzymamy to samo. Mamy rakiete, nadajemy jej nowa predkosc X w kierunku A, mierzymy rozsynchronizowanie zegarow, ponownie synchronizujemy zegary, obieramy nowy kierunek B i ponownie nadajemy naszej rakiecie predkosc X i mierzymy rozsynchronizowanie zegarów."
>"PONOWNIE SYNCHRONIZUJEMY ZEGARY" = "NIC PONOWNIE JUŻ NIE SYNCHRONIZUJE".

Owszem, można tak i tak, jak nie chcesz synchronizować to tego nie rób, podalem 2 pomysly by tego nie robić. Albo uwzględniasz w obliczeniach rozsynchronizowanie albo wracasz do punktu wyjścia rakietą.
alsor (3283 punktów)
>>Potrzebne sa bardzo dokladne zegary atomowe i to mamy,
>Mamy ... takie zegary.
>Najdokładniejszy z nich potrafi zmierzyć grawitacyjną dylatację czasu przy różnicy wysokości... jednego milimetra. Grawitacja (lokalnie) jest nieodróżnialna od przyspieszenia, więc rozsynchronizowanie spowodowane grawitacją nie różni się od rozsynchronizowania spowodowanego przyspieszeniem.

A właśnie że to jest niewypał!
To co nazywają dylatacją w zwyczajnym przyspieszeniu, wzięto z analogii do grawitacji:
dt = gh/c^2 t
i to dotyczy tylko grawitacji.

natomiast dla zwyczajnego przyspieszenia, np. rakiety,
nie ma tego rozjazd zegarów, ale tym razem prędkość rośnie,
co powoduje rozjazd tej jednoczesności względnej z STW:
ah/c^2 t = at h/c^2 = vh/c^2

porównanie zegarów dla v <> 0 wykaże rozjazd zgodny z STW,
ale same zegary idą nadal równo (prawie - pomijam kontrakcję, która jest znikoma dla małych v).

Przecież to jest ten paradoks Andromedy, z którego śmiał się Penrose, chyba Feynman też i wielu innych:
www.youtube.com/watch?v=e0C21L38mCA
qwery (2864 punktów)
>Przypomnij mi, w jakim celu ty to wszystko liczysz. Przecież to "rozsynchronizowanie" jest niewykrywalne w układzie rakiety, więc w jaki sposób chcesz wykryć ten uuo?

Nie, "rozsynchronizowanie" (w cudzyslowiu) jest podstawa STW i jest wykrywalne, w STW wciąz kaza synchronizować zegary, właśnie z tego powodu. Niewykrywalne jest aktualnie w praktyce to rozsynchronizowanie ze skrocenia i z przyspieszenia, ale od kiedy to nam przeszkadzaja w eksperymentach myslowych takie p*****ly. UUO da sie teoretycznie wykryć dzieki pierwszemu z tych dwu wymienionych powodów i to bylo do udowodnienia.
alsor (3283 punktów)
>en.wikipedia.org/wiki/Bell's_spaceship_paradox
>Nie dojdzie w tym przypadku do żadnego rozsynchronizowania zegarów, bo przyspieszenie, samo w sobie, nie powoduje rozsynchronizowania.

W tej wersji nie będzie różnicy w chodzie obu zegarów,
ale one się rozsynchronizują w sensie STW - równoczesność względna się rozjedzie.

Klasycznie będzie ok oczywiście: t1 = t2,
natomiast w STW: t1 = t2 + k Lv/c^2, czyli błąd synch. b = k Lv/c^2,
co będzie widoczne lokalnie, znaczy w tej rakiecie!
qwery (2864 punktów)
>>en.wikipedia.org/wiki/Bell's_spaceship_paradox
>>Nie dojdzie w tym przypadku do żadnego rozsynchronizowania zegarów, bo przyspieszenie, samo w sobie, nie powoduje rozsynchronizowania.
>W tej wersji nie będzie różnicy w chodzie obu zegarów,

Oczywiscie, patrzac z bazy, bo patrzac z rakiety to bedzie jak nizej.

>ale one się rozsynchronizują w sensie STW - równoczesność względna się rozjedzie.

j.w.

>Klasycznie będzie ok oczywiście: t1 = t2,
>natomiast w STW: t1 = t2 + k Lv/c^2, czyli błąd synch. b = k Lv/c^2,
>co będzie widoczne lokalnie, znaczy w tej rakiecie!

Tak, jednak jesli dalibysmy sie rakiecie skrocic to bedzie tam obserwowane nie tylko "rozsynchronizowanie" zegarow z STW o 4.33 a jeszcze rozsynchronizowanie ze skrocenia, czyli ok 0.65s. Razem ok 5s, bo tu sie to doda.
alsor (3283 punktów)
>Tak, jednak jesli dalibysmy sie rakiecie skrocic to bedzie tam obserwowane nie tylko "rozsynchronizowanie" zegarow z STW o 4.33 a jeszcze rozsynchronizowanie ze skrocenia, czyli ok 0.65s. Razem ok 5s, bo tu sie to doda.

Ten fizyczny rozjazd zegarów raczej zależy od przyspieszenia,
i w tej wersji z czasem jazdy 1000000s do 0.866c, wychodzi 2.25s, a nie 0.6s...

aha! ale to dla bazy było liczone, więc w rakiecie połowa: 1.12s, bo tam zegary mają dłuuuuuuuuugie sekundy.

Czy to jest przeciwnie do tego rozjazdu względnej?

Z. same zegary: ten z przodu ma +2.25s w porównaniu do tyłu, bo troszeczkę wolniej leciał.

S. natomiast z tej synchronizacji radarowej, którą nazywają 'Einsteina', no to wyjdzie...

A-----------B-----> v

tA = 0, i on to chce wysłać do B,
ale uwzględnia czas dolotu: L/c, zatem B ustawi zegar na tB = L/c

a faktycznie ten sygnał leciał dystans L/k bo kontrakcja,
no i mniej sekund - bo zegar wolniej idzie,
i wolniej - bo do przodu jest c-v, co razem daje poprawny czas dla B:

tB = L/(c-v) * (1-v^2/c^2) = L/c (1+v/c)

czyli ta synchronizacja robi ekstra opóźnienie: b = -Lv/c^2

zatem to chyba faktycznie działa przeciwnie: oba te błędy się sumują.
qwery (2864 punktów)
>>Tak, jednak jesli dalibysmy sie rakiecie skrocic to bedzie tam obserwowane nie tylko "rozsynchronizowanie" zegarow z STW o 4.33 a jeszcze rozsynchronizowanie ze skrocenia, czyli ok 0.65s. Razem ok 5s, bo tu sie to doda.
>Ten fizyczny rozjazd zegarów raczej zależy od przyspieszenia,

Nie tyle od przyspieszenia co poprostu od wiekszych predkosci.

>i w tej wersji z czasem jazdy 1000000s do 0.866c, wychodzi 2.25s, a nie 0.6s...

Na 10^6 s ? zwariowaleś? jak tyl by popierniczal rowno z c a przod stal w miejscu to by to rozsynchronizowanie by wyszlo 2.5 s. Ale to niemozliwe. A na 10^6 s nie ma wogole mowy.

>aha! ale to dla bazy było liczone, więc w rakiecie połowa: 1.12s, bo tam zegary mają dłuuuuuuuuugie sekundy.

No to juz predzej. Ale nie dla 10^6 s. Albo powiedz gdzie ja sie wywalilem. Pozatym patrz powyżej.

>Czy to jest przeciwnie do tego rozjazdu względnej?
>Z. same zegary: ten z przodu ma +2.25s w porównaniu do tyłu, bo troszeczkę wolniej leciał.
>S. natomiast z tej synchronizacji radarowej, którą nazywają 'Einsteina', no to wyjdzie...
>A-----------B-----> v
>tA = 0, i on to chce wysłać do B,
>ale uwzględnia czas dolotu: L/c, zatem B ustawi zegar na tB = L/c
>a faktycznie ten sygnał leciał dystans L/k bo kontrakcja,
>no i mniej sekund - bo zegar wolniej idzie,
>i wolniej - bo do przodu jest c-v, co razem daje poprawny czas dla B:
>tB = L/(c-v) * (1-v^2/c^2) = L/c (1+v/c)
>czyli ta synchronizacja robi ekstra opóźnienie: b = -Lv/c^2
>zatem to chyba faktycznie działa przeciwnie: oba te błędy się sumują.

Wywodow nie rozumiem ale z wnioskiem sie zgadzam, bledy sie sumuja.
alsor (3283 punktów)
>>>Tak, jednak jesli dalibysmy sie rakiecie skrocic to bedzie tam obserwowane nie tylko "rozsynchronizowanie" zegarow z STW o 4.33 a jeszcze rozsynchronizowanie ze skrocenia, czyli ok 0.65s. Razem ok 5s, bo tu sie to doda.
>>Ten fizyczny rozjazd zegarów raczej zależy od przyspieszenia,
>Nie tyle od przyspieszenia co poprostu od wiekszych predkosci.
>>i w tej wersji z czasem jazdy 1000000s do 0.866c, wychodzi 2.25s, a nie 0.6s...
>Na 10^6 s ? zwariowaleś? jak tyl by popierniczal rowno z c a przod stal w miejscu to by to rozsynchronizowanie by wyszlo 2.5 s. Ale to niemozliwe. A na 10^6 s nie ma wogole mowy.
>>aha! ale to dla bazy było liczone, więc w rakiecie połowa: 1.12s, bo tam zegary mają dłuuuuuuuuugie sekundy.
>No to juz predzej. Ale nie dla 10^6 s. Albo powiedz gdzie ja sie wywalilem. Pozatym patrz powyżej.

Rozjazd zegara zależy od przyspieszenia,
natomiast prędkość chodu zegara nie zależy.

tak to wygląda:

t' = t *sqrt(1-v^2/c^2) i to jest szybkość chodu zegara, który jedzie z pr. v

a teraz rozjazd zegara:

dt' = sqrt(1-v^2/c^2)dt, zatem to musisz całkować: od v = 0 do v=v_final

dla stałego przysp. masz: v(t) = at;
podstaw i wylicz.
qwery (2864 punktów)
>>>>Tak, jednak jesli dalibysmy sie rakiecie skrocic to bedzie tam obserwowane nie tylko "rozsynchronizowanie" zegarow z STW o 4.33 a jeszcze rozsynchronizowanie ze skrocenia, czyli ok 0.65s. Razem ok 5s, bo tu sie to doda.
>>>Ten fizyczny rozjazd zegarów raczej zależy od przyspieszenia,
>>Nie tyle od przyspieszenia co poprostu od wiekszych predkosci.
>>>i w tej wersji z czasem jazdy 1000000s do 0.866c, wychodzi 2.25s, a nie 0.6s...
>>Na 10^6 s ? zwariowaleś? jak tyl by popierniczal rowno z c a przod stal w miejscu to by to rozsynchronizowanie by wyszlo 2.5 s. Ale to niemozliwe. A na 10^6 s nie ma wogole mowy.
>>>aha! ale to dla bazy było liczone, więc w rakiecie połowa: 1.12s, bo tam zegary mają dłuuuuuuuuugie sekundy.
>>No to juz predzej. Ale nie dla 10^6 s. Albo powiedz gdzie ja sie wywalilem. Pozatym patrz powyżej.
>Rozjazd zegara zależy od przyspieszenia,
>natomiast prędkość chodu zegara nie zależy.
>tak to wygląda:
>t' = t *sqrt(1-v^2/c^2) i to jest szybkość chodu zegara, który jedzie z pr. v
>a teraz rozjazd zegara:
>dt' = sqrt(1-v^2/c^2)dt, zatem to musisz całkować: od v = 0 do v=v_final
>dla stałego przysp. masz: v(t) = at;
>podstaw i wylicz.
>

Po co ja prosilem bys mi pokazał
Moim zdaniem ja dalem dobry wzor ale nie bede sie upieral. Całek nie ogarniam.
alsor (3283 punktów)
>Po co ja prosilem bys mi pokazał
>Moim zdaniem ja dalem dobry wzor ale nie bede sie upieral. Całek nie ogarniam.

sobie użyj internetu, albo aplikacji matematycznej...

ale masz - tak na początek super wzór:
qwery (2864 punktów)
>>Po co ja prosilem bys mi pokazał
>>Moim zdaniem ja dalem dobry wzor ale nie bede sie upieral. Całek nie ogarniam.
>sobie użyj internetu, albo aplikacji matematycznej...
>ale masz - tak na początek super wzór:
>

Nie rozumiem tego co piszesz. Ja wychodze od normalnego wzoru na t' i wkladam tam skrocenie, uwzglednilem Twoja uwage co do roznicy kwadratow v a nie roznicy v do kwadratow. Moim zdaniem nic nie mozna temu zarzucic. Jak wprowadzam wartosci przyspieszenia to nie chce mi wpuscic mniejszego t niz ok 1.15s i mam wtedy rozsymchronizowanienie ok 1.1. To zdaje sie juz bliskie temu co sam podawales. Ciekawe ze ten wzor niedaje sobie wpisać t 1.14 lub mniejszego.
Ale nie w tym rzecz, rzecz w tym że jakis nobelek by sie nalezal za wykazanie niewykazywalnego
alsor (3283 punktów)
>>>Po co ja prosilem bys mi pokazał
>>>Moim zdaniem ja dalem dobry wzor ale nie bede sie upieral. Całek nie ogarniam.
>>sobie użyj internetu, albo aplikacji matematycznej...
>>ale masz - tak na początek super wzór:
>>
>Nie rozumiem tego co piszesz. Ja wychodze od normalnego wzoru na t' i wkladam tam skrocenie, uwzglednilem Twoja uwage co do roznicy kwadratow v a nie roznicy v do kwadratow. Moim zdaniem nic nie mozna temu zarzucic. Jak wprowadzam wartosci przyspieszenia to nie chce mi wpuscic mniejszego t niz ok 1.15s i mam wtedy rozsymchronizowanienie ok 1.1. To zdaje sie juz bliskie temu co sam podawales. Ciekawe ze ten wzor niedaje sobie wpisać t 1.14 lub mniejszego.
>Ale nie w tym rzecz, rzecz w tym że jakis nobelek by sie nalezal za wykazanie niewykazywalnego

Metoda domowa na całkowanie:

1, sobie podziel ten dystans, albo i czas, na pół, i wylicz to swoimi metodami dla każdej z połówek, a potem to dodaj zwyczajnie

2. kontynuuj to: teraz dziel te połówki na pół i znowu to sumuj

tak właśnie działa całka.

Co do nobla: ten szmal nie jest dla obcych i przypadkowych odkrywców,
lecz jak zwykle: dla kolesiów - kumpli, znajomych, którzy grają do tej samej bramki.
...

Patrz kto dostał nobla z fizyki w tym roku!
qwery (2864 punktów)
>>>>Po co ja prosilem bys mi pokazał
>>>>Moim zdaniem ja dalem dobry wzor ale nie bede sie upieral. Całek nie ogarniam.
>>>sobie użyj internetu, albo aplikacji matematycznej...
>>>ale masz - tak na początek super wzór:
>>>
>>Nie rozumiem tego co piszesz. Ja wychodze od normalnego wzoru na t' i wkladam tam skrocenie, uwzglednilem Twoja uwage co do roznicy kwadratow v a nie roznicy v do kwadratow. Moim zdaniem nic nie mozna temu zarzucic. Jak wprowadzam wartosci przyspieszenia to nie chce mi wpuscic mniejszego t niz ok 1.15s i mam wtedy rozsymchronizowanienie ok 1.1. To zdaje sie juz bliskie temu co sam podawales. Ciekawe ze ten wzor niedaje sobie wpisać t 1.14 lub mniejszego.
>>Ale nie w tym rzecz, rzecz w tym że jakis nobelek by sie nalezal za wykazanie niewykazywalnego
>Metoda domowa na całkowanie:
>1, sobie podziel ten dystans, albo i czas, na pół, i wylicz to swoimi metodami dla każdej z połówek, a potem to dodaj zwyczajnie
>2. kontynuuj to: teraz dziel te połówki na pół i znowu to sumuj
>tak właśnie działa całka.

Nie wiem po grzyba, dodaje najmniejszy, zerowy i najwiekszy kwadrat predkosci, i dziele na dwa, tych z środka tykać nie muszę bo wyjdzie tak samo.

>Co do nobla: ten szmal nie jest dla obcych i przypadkowych odkrywców,

q...a co tam śmal, somsiad by sie os...ł
qwery (2864 punktów)

>Patrz kto dostał nobla z fizyki w tym roku!

Najlepsze ze obliczenia jakiejs kobiety w sprawie epr lezaly pol wieku w szafie i nikt o nich nie pamietal, dopiero po tym czasie kak ktos zrobil podobnie to sobie o nich przypomniano i wyszlo ze zmienne ukryte moga być, choc nielokalne. Ja tam yego nie rozumiem, dla mnie to kak dla Ajsztajna, pakuja jedna z rekawiczek do podla a potem.sie jaraja ze w pudle prawa a w bazie lewa
qwery (2864 punktów)
>>Tak, jednak jesli dalibysmy sie rakiecie skrocic to bedzie tam obserwowane nie tylko "rozsynchronizowanie" zegarow z STW o 4.33 a jeszcze rozsynchronizowanie ze skrocenia, czyli ok 0.65s. Razem ok 5s, bo tu sie to doda.
>Ten fizyczny rozjazd zegarów raczej zależy od przyspieszenia,
>i w tej wersji z czasem jazdy 1000000s do 0.866c, wychodzi 2.25s, a nie 0.6s...
>aha! ale to dla bazy było liczone, więc w rakiecie połowa: 1.12s, bo tam zegary mają dłuuuuuuuuugie sekundy.

tak, cos takiego wlasnie wychodzi jako maksymalny rozjazd, ~1.145 z tym że ~0.6 jest z predkosci a reszta z przyspieszenia (o dziwo !!! bo ni sadzilem ze ten wzor to pokaże). Z przyspoeszenia tym wiecej im wieksze to przyspieszenie, dla 10^6 to juz prawie nic z niego nie ma.
alsor (3283 punktów)
>Cytując tytuł wątku:
>>"Sprubujmy policzyć":
>w zasadzie można powiedzieć od razu, że tego tak zapisanego akurat zrobić się nie da.
>Zwracam uwagę, że stosując jakąkolwiek teorię należy szczególnie przyłożyć się do sprawdzenia, czy nasz przypadek mieści się w jej granicach. Skrócenie Lorentza itp, o ile mnie pamięć nie myli, mają zastosowanie w układach inercyjnych.

Gdzie tam.

Przyspieszanie to nic nadzwyczajnego: a = dv/dt.

Np. rakiety relatywistyczne, wzór Ciołkowskiego, itd.

Jedynie grawitacji STW nie ogarnia, bo to już inna sprawa.
alsor (3283 punktów)
Sprawa typu: dlaczego w STW przyspieszenie jest bezwzględne, a prędkości nie za badzo?

Ja wiem dlaczego... bo nie jest, niestety!

Ultrarelatywizm się tu kłania.

O ile pamiętam nie chciał nikt o tym rozmawiać,
znaczy czym się różnią: relatywizm i ultrarelatywizm,
no i dlatego nie wiecie.

a = dv/dt,
zatem skoro prędkość v jest względne, no to przyspieszenie a musi to.. zainkluzować, niestety.
konradsadlik (308 punktów)
OMG, przecież tego nie można tak liczyć...

Rozsynchronizowanie zależy od końcowej prędkości , a nie od wartości przyspieszenia.

Ostateczny wzór na różnicę czasów jest taki:

dt= (1+a*L/c^2)*t, gdzie a - przyspieszenie, L długość rakiety.

Co zreszta już kiedyś alsor i fizyk tutaj pisali.

Gdzieś miałem dokładne opracowanie na ten temat.

Wklep sobie w wyszuukiwarkę: Desynchronization of clocks in rigid acceleration
qwery (2864 punktów)
>OMG, przecież tego nie można tak liczyć...
>Rozsynchronizowanie zależy od końcowej prędkości , a nie od wartości przyspieszenia.

Nie od koncowej predkosci a od przebytej drogi, koncowa predkosć jedynie z niej wynika. Napewno też nie od przyspieszenia, raczej od roznicy gamm, ale to jest widoczne dopiero przy skrajnie duzych przyspieszeniach. Niemal nie zajmuje sie tym w tym watku bo Pawal007 watpil juz w tą pierwszą zależność
i to mu tu objasnialem.

>Ostateczny wzór na różnicę czasów jest taki:
>dt= (1+a*L/c^2)*t, gdzie a - przyspieszenie, L długość rakiety.
>Co zreszta już kiedyś alsor i fizyk tutaj pisali.

Tu alsor tez to podawal ale z komentarzem że wziete z d...., , dobre na karuzeli.

>Gdzieś miałem dokładne opracowanie na ten temat.
>Wklep sobie w wyszuukiwarkę: Desynchronization of clocks in rigid acceleration

j.w. . Pozatym to nie to rozsynchronizowanie. Ty mowisz o tym zwyklym - z ruchu. Moze wlącz sie do dyskusji na koncu, w niejscu gdzie porzucil ja Pawel077 i podaj odpowiedzi o ktore go prosiłem.
Co do tego nie powinno byc rozbierznosci jesli chcemy pójść dalej. To rozsynchronizowanie ktore zdaje sie liczy podany przez Ciebie wzor.
konradsadlik (308 punktów)
>>OMG, przecież tego nie można tak liczyć...
>>Rozsynchronizowanie zależy od końcowej prędkości , a nie od wartości przyspieszenia.
>Nie od koncowej predkosci a od przebytej drogi, koncowa predkosć jedynie z niej wynika. Napewno też nie od przyspieszenia.

Czyżby?
tp= (1+a*L/c^2)*tk

L i c masz stałe dt = L/c^2*a*t
dt = L*V/c^2, czyli zależy wyłącznie od długości rakiety i prędkości końcowej.

>>Ostateczny wzór na różnicę czasów jest taki:
>>dt= a*L/c^2*t, gdzie a - przyspieszenie, L długość rakiety.
>>Co zreszta już kiedyś alsor i fizyk tutaj pisali.
>Tu alsor tez to podawal ale z komentarzem że wziete z d...., , dobre na karuzeli.

Nawet Dragan wyprowadza ten wzór w swoim skrypcie. Zajrzyj do rozdziału 9 (NSTW).
Oczywiście, jest to rozsynchronizowanie w układzie rakiet.
Żeby policzyć jak będzie to wyglądało z układu inercjalnego trzeba to wstawić do wzorów z odwrotnej transformacji Rindlera. t' = x'*sinh(a0/c*t).

>Pozatym to nie to rozsynchronizowanie. Ty mowisz o tym zwyklym - z ruchu. Moze wlącz sie do dyskusji na koncu, w niejscu gdzie porzucil ja Pawel077 i podaj odpowiedzi o ktore go prosiłem.
>Co do tego nie powinno byc rozbierznosci jesli chcemy pójść dalej. To rozsynchronizowanie ktore zdaje sie liczy podany przez Ciebie wzor.

To jest rozsynchronizowanie, które pojawia się zawsze w przyspieszających układach.
Oczywiście te wzory są w ramach STW (czyli tak jakbyś startował z UUO).

Jeżeli założysz, że startujesz z niezerowej prędkości względem UUO pojawi się dodatkowo większe rozsynchronizowanie, które będzie korygowane rozsynchronizowaniem ze względu na niejednoczesny start ( o którym alsor ciągle pisze), co ostatecznie nie zmieni wyniku w układzie rakiet.
qwery (2864 punktów)
>>>OMG, przecież tego nie można tak liczyć...
>>>Rozsynchronizowanie zależy od końcowej prędkości , a nie od wartości przyspieszenia.
>>Nie od koncowej predkosci a od przebytej drogi, koncowa predkosć jedynie z niej wynika. Napewno też nie od przyspieszenia.
>Czyżby?
>tp= (1+a*L/c^2)*tk
>L i c masz stałe dt = L/c^2*a*t
>dt = L*V/c^2, czyli zależy wyłącznie od długości rakiety i prędkości końcowej.
>>>Ostateczny wzór na różnicę czasów jest taki:
>>>dt= a*L/c^2*t, gdzie a - przyspieszenie, L długość rakiety.
>>>Co zreszta już kiedyś alsor i fizyk tutaj pisali.
>>Tu alsor tez to podawal ale z komentarzem że wziete z d...., , dobre na karuzeli.
>Nawet Dragan wyprowadza ten wzór w swoim skrypcie. Zajrzyj do rozdziału 9 (NSTW).
>Oczywiście, jest to rozsynchronizowanie w układzie rakiet.
>Żeby policzyć jak będzie to wyglądało z układu inercjalnego trzeba to wstawić do wzorów z odwrotnej transformacji Rindlera. t' = x'*sinh(a0/c*t).
>>Pozatym to nie to rozsynchronizowanie. Ty mowisz o tym zwyklym - z ruchu. Moze wlącz sie do dyskusji na koncu, w niejscu gdzie porzucil ja Pawel077 i podaj odpowiedzi o ktore go prosiłem.
>>Co do tego nie powinno byc rozbierznosci jesli chcemy pójść dalej. To rozsynchronizowanie ktore zdaje sie liczy podany przez Ciebie wzor.
>To jest rozsynchronizowanie, które pojawia się zawsze w przyspieszających układach.
>Oczywiście te wzory są w ramach STW (czyli tak jakbyś startował z UUO).
>Jeżeli założysz, że startujesz z niezerowej prędkości względem UUO pojawi się dodatkowo większe rozsynchronizowanie, które będzie korygowane rozsynchronizowaniem ze względu na niejednoczesny start ( o którym alsor ciągle pisze), co ostatecznie nie zmieni wyniku w układzie rakiet.
>

Podaj co zobaczy rakietor w rakiecie, a obserwator z w bazie, w opisanym eksperymencie. Mam juz dość gadania o niczym.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365