 |
PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-03-2007 00:50 | MannaR (51 punktów) | PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | Witam wszystkich. To mój pierwszy post na tym forum. Zamieszczam go w nadziei na głosy konstruktywnej krytyki, które pozwoliły by zweryfikować słuszność zamieszczonych poniżej twierdzeń i wniosków. Temat ten pojawił się przy którejś rozmowie z przyjacółmi, wskutek postawienia szeregu pytań "po co?" i wyewoluował w taki dziwny twór. Czy widzicie gdzieś jakieś poważne błędy w rozumowaniu? Na początku było pytanie o cel.Słusznie postawione pytanie "po co?" zakłada istnienie CELU, do którego osiągnięcia prowadzi konkretne działanie. Pojęcie celu jakiegokolwiek działania jest tylko wtedy logiczne i uzasadnione, kiedy działanie to podejmowane jest przez PODMIOT posiadający wolę. Działanie takie ma wówczas swoją przyczynę (jest nią POTRZEBA) i skutek (CEL, czyli zaspokojenie potrzeby). Przyczyną, dla której nasz podmiot podejmuje działanie, jest więc POTRZEBA, która motywuje go poprzez wzrost napięcia psychicznego. Skutkiem działania, które podejmuje podmiot, jest redukcja napięcia przez osiągnięcie CELU, jakim jest zaspokojenie potrzeby. Tu chodziło o przetrwanie, a nie o sens istnienia  Człowiek oraz niektóre zwierzęta posiadające wolę (świadome tego czy nie) działają w wyniku istnienia takiego właśnie mechanizmu psychicznego, opartego na ciągłym pojawianiu się i redukowaniu napięcia. Pojawienie się potrzeby motywuje do poszukiwania i podejmowania skutecznego działania dla jej zaspokojenia, a w konsekwencji - PRZETRWANIA. Mechanizm ten wykształcił się w procesie ewolucji i występuje tylko u tych organizmów, które posiadają mózg, a które w wyniku jego wykształcenia zwielokrotniły swoje szansę na przeżycie i przystosowanie się do środowiska. Po co nam poczucie sensu?  (albo inaczej - jaki jest cel istnienia sensu  ) Proces pojawiania się i redukcji napięcia psychicznego nie jest kontrolowany przez naszą świadomość (jest pierwotny w stosunku do później wykształconej świadomości), najczęściej więc nie zdajemy sobie sprawy, że wszystko robimy pod wpływem tego mechanizmu. To, z czego zdajemy sobie sprawę, to SPOSÓB - bowiem szukanie odpowiedzi na pytanie "jak?" jest głównym zadaniem naszej świadomości i ewolucyjnym uzasadnieniem jej pojawienia się i rozwinięcia. Nie rozumiejąc do końca pierwotnego źródła motywacji naszych działań, jesteśmy skłonni przypisywać MOTYW działaniom innych stworzeń, rzeczy, zjawisk, 'bytów'... Poczucie sensu wszelkich działań jest w nas tak głęboko zakorzenione, ponieważ kierując się tym instynktownym poczuciem, jesteśmy w stanie ocenić, który cel zaspokaja którą potrzebę, jakie działanie będzie skuteczne, jakie natomiast ma wyższy priorytet, bo prowadzi do osiągnięcia ważniejszego celu itp.? Tak więc poczucie sensu jest pryzmatem, przez który patrzymy na wszystko, co robimy, czym jesteśmy i co nas otacza! Po co istnieje Wszechświat?Postawienie takiego pytania jest błędem, ponieważ wymaga założenia, że istnienie Wszechświata ma konkretny powód (potrzebę), uzasadniony przebieg i prowadzi do osiągnięcia konkretnego celu, a więc MA JAKIŚ SENS. Wydaje nam się, że powinno tak być, ponieważ na wszystko patrzymy przez pryzmat potrzeby i celu, a więc szukamy poczucia sensu. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że dzięki naszej inteligencji zauważamy związek pomiędzy PRZYCZYNĄ a SKUTKIEM niektórych zjawisk, który łudząco przypomina związek pomiędzy powodem a celem naszych działań. Mylimy POTRZEBĘ z PRZYCZYNĄ oraz SKUTEK z CELEM, otrzymujemy 'sens', zamiast 'związku'. Inaczej mówiąc - poprawne jest pytanie "dlaczego istnieje Wszechświat?" (pytanie o przyczynę istnienia Wszechświata - np. istnieje, ponieważ wydarzył się Big Bang), lecz niepoprawne jest pytanie o cel istnienia Wszechświata (po co istnieje Wszechświat? czy istnienie Wszechświata jest uzasadnione jakąkolwiek potrzebą?). To tak, jakby pytać: "po co pada deszcz?" zamiast "dlaczego pada deszcz?", lub "po co wyginęły dinozaury?" zamiast "dlaczego wyginęły dinozaury?" Pułapka szukania sensu."Dlaczego wszystko, co żyje musi umrzeć?" brzmi jeszcze dość logicznie (jeśli pamiętamy, że pytamy o przyczynę i skutek, a nie o powód i cel), ale wystarczy pójść krok dalej - "po co istnieje śmierć?" - i już jesteśmy w pułapce. Znalezienie rozsądnych odpowiedzi na podobne 'egzystencjalne' pytania okazuje się kłopotliwe (w rzeczywistości jest po prostu niemożliwe, bo pytania te powstają na fałszywym założeniu, że istnieje jakiś cel). W konsekwencji tego nieporozumienia powstają np. takie twory, jak zasada antropiczna. Osobiście zaryzykuję również stwierdzenie, że ludzie wymyśli bogów i religie właśnie po to, aby jakoś wybrnąć z paradoksu tych pytań o sens i cel, na które - wydaje nam się - powinna instnieć przecież jakaś odpowiedź! Jak to pryzmat widzenia zmienia postać rzeczy... ALBO-ALBO, czyli 2 wyjścia z pułapki i oba ...błędne  Niektórzy słusznie podejrzewają, że pewne pytania "po co?" są nielogiczne i z założenia błędne, a ich zadawanie jest bezcelowe. To przeczucie jest spowodowane działaniem intuicji, której podstawowym zadaniem jest wyszukiwanie BRAKU SPÓJNOŚCI w toku myślenia i postrzegania świata. Tak więc niektórym intuicja podpowiada, że 'coś tu nie gra'. Nie wiedząc jednak, co dokładnie 'nie gra', czują się skazani na dokonanie fatalnego wyboru: albo zgodzić się ze stwierdzeniem, że WSZYSTKO MA JAKIŚ SENS (a skoro tak, to jaki...? i tu się zaczynają całe poszukiwania wyższej racji bytu  ), albo uznać z kolei, że racjonalne i logiczne rozumowanie w tym przypadku zawodzi... Dalsza droga w tym kierunku prowadzi już tylko na manowce, bo jeśli zawodzi w tym przypadku, to może nie należy w ogóle ufać logice i rozumowi?! W moim przekonaniu nie ma konieczności wyboru którejś z tych dwóch, wykluczających się opcji, jeśli tylko ZROZUMIE SIĘ źródło całego problemu - dlaczego nie wszystko MUSI mieć swój sens? I co o tym myślicie? Czy te wywody 'trzymają się kupy'? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 Dalej..| dżony | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | Moim zdaniem jak najbardziej masz rację. Właściwie nie mogę tu niczego dodać i niczego zarzucić. Tak jak mówisz, to człowiek patrzy i ocenia świat przez pryzmat celowości, a sens ma to, co sensem obdarzymy = podepniemy do naszej konkretnej potrzeby czy rozumowania. Nie widzę tylko dlaczego racjonalne i logiczne myślenie miałoby w tym przypadku zawodzić  . Przecież to racjonalne i logiczne myślenie podpowiada mi właśnie, że cel i sens to tylko nasze kategorie myślenia i nie należy wszystkiego postrzegać w ten sposób, a więc niektóre pytania typu "po co", są błędnie postawione. Jak dla mnie takie rozumowanie zdaje egzamin. P.S. Bardzo ładnie, przejrzyście i zwięźle ujęte  Pozdrawiam |
| delibert | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | Człowieka od zwierzęcia odróżnia nie wielkość mózgu ale - czynność mózgu - ABSTRAKCYJNE MYŚLENIE. W wyniku myślenia pojawił się mentalny twór zwany w psychologii EGO. W księdze rodzaju jest drzewo poznania dobra i zła. To właśnie jest "grzech" Adama i Ewy - zaczęli rozróżniać  i stracili Raj. Mniej więcej chodzi tutaj o utożsamianie się z własnymi myślami ciałem itp. Właśnie EGO generuje potrzeby oczekiwania i cierpienia - tak naprawdę sami sobie szkodzimy  Małe dziecko nie ma ego - dopiero się uczy przebywania w świecie materialnym. Od 2,3 roku pojawia się moje, twoje itp - ROZRÓŻNIENIE na podmiot i przedmiot. Tak przeważnie pozostaje do końca życia, chyba że dany osobnik podąży drogą "rozwoju duchowego" i pozbędzie się EGO. Pozostanie tylko czysta radość istnienia  Jezus powiedział "jeżeli nie staniecie się jak małe dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego". |
| delibert | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | Żyjemy tak naprawdę we własnych WYOBRAŻENIACH. Każde słowo lub myśl jest tak naprawdę Modelem postrzegania. Matrix Pojęć - wszystko jest Pojęciem. Jedyną pułapką na człowieka jest MYŚLENIE o rzeczywistości. Jest konieczne do pracy, rozwoju technologii - tak jak każde narzędzie. Ale kto macha cały czas młotkiem  A żeby znaleźć odpowiedź o sens istnienia - należy się pozbyć pojęciowego myślenia - istnienie jest "rozumiane" wyłącznie intuicyjnie. To jest zasada Mistrzów Zen. |
| delibert | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | Życie i śmierć - to też Pojęcia  Tak naprawdę po prostu wszystko JEST. Po co? Wg. mnie to kwestia istnienia tzw. "siły wyższej" (Boga - też pojęcie) której zadaniem jest dążenie do zwiększenia Harmonii Wszechświata, przez Rozwój coraz bardziej przystosowanych i zorganizowanych Istot - wzorst dotyczy zarówno Ciała jak i Świadomości. --- Tutaj czas na moją hipotezę  Wszystko jest "mieszanką" Świadomości i Energii. --- Nawet kamień jest "żywy" bo jest  Pytanie po co? Nie znam odpowiedzi  Jeszcze. |
| delibert | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | Ostatnie zdanie. Kwestia Zewnątrz - Wewnątrz. Wszystko co jest - jest zawarte w "Bogu". Jako głównej przyczynie wszystkiego. Nie istnieje nic poza tym. |
| MannaR (51 punktów) | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | > Nie widzę tylko dlaczego racjonalne i logiczne myślenie miałoby w tym przypadku zawodzić . Przecież to racjonalne i logiczne myślenie podpowiada mi właśnie, że cel i sens to tylko nasze kategorie myślenia i nie należy wszystkiego postrzegać w ten sposób, a więc niektóre pytania typu "po co", są błędnie postawione.> Jak dla mnie takie rozumowanie zdaje egzamin.Pisząc o tym, że 'racjonalne i logiczne myślenie zawodzi', miałam na myśli drugie fatalne wyjście z pułapki szukania sensu. Niektórzy mianowicie, widząc, że 'coś tu nie gra' z tym sensem, a nie godząc się ze stwierdzeniem, że WSZYSTKO MUSI MIEĆ SWÓJ SENS, postanawiają porzucić całe to 'główkowanie'. Najpierw idą za głosem rozumu i poszukują logicznej odpwiedzi na pytanie "dlaczego coś ma sens, a coś nie ma?!", a kiedy nie znajdują - czują się zawiedzeni i tracą zaufanie do racjonalnego i logicznego myślenia... Dlatego od jednych słyszymy najczęściej " wszystko musi mieć jakiś sens, tylko my - ludzie, nie zawsze jesteśmy zdolni (godni..?) go dostrzec!", a od innych z kolei usłyszeć można "a po co w ogóle tyle myśleć? Myślenie jest zawodne i nie prowadzi do niczego dobrego. Tego nie da się zrozumieć, to trzeba poczuć!" itp.  > P.S. Bardzo ładnie, przejrzyście i zwięźle ujęte PozdrawiamŚliczne dzięki! Pozdrawiam  |
| delibert | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | Myślenie jest bardzo dobre - sam jestem elektronikiem--programistą nie mistykiem-teologiem  Rzecz w tym że są kwestie dosłownie "nie do pojęcia" rozumem  1) Jak zdefiniujesz pojęcie SENS. 2) Kolejna fenomenalna konstrukcja "zrozumieć emocje". Co to znaczy? |
| MannaR (51 punktów) | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | > Człowieka od zwierzęcia odróżnia nie wielkość mózgu ale - czynność mózgu - ABSTRAKCYJNE MYŚLENIE. W wyniku myślenia> pojawił się mentalny twór zwany w psychologii EGO. W księdze> rodzaju jest drzewo poznania dobra i zła. To właśnie jest> "grzech" Adama i Ewy - zaczęli rozróżniać i stracili Raj.> Mniej więcej chodzi tutaj o utożsamianie się z własnymi> myślami ciałem itp. Właśnie EGO generuje potrzeby> oczekiwania i cierpienia - tak naprawdę sami> sobie szkodzimy  Nie mogę się z tym zgodzić. Psychologia wskazuje na istnienie trzech struktur osobowości: ID, EGO i SUPEREGO. Potrzeba, inaczej bodziec (reprezentowany przez popęd) wywołuje wzrost napięcia, (odczuwany przez nas jako cierpienie), domagając się natychmiastowego zaspokojenia - odczuwanego z kolei jako przyjemność. Na tej prostej Zasadzie Przyjemności działa ID, najbardziej pierwotna struktura, nie posiadająca żadnej wiedzy o zewnętrznym świecie, która za pomocą kija i marchewki zmusza nas do działania. EGO nie generuje więc potrzeb i cierpień, lecz posiadając kontakt ze światem zewnętrznym i gromadząc o nim wiedzę - odpowiada za jak najszybsze i najbardziej skuteczne 'uszczęśliwienie' ID  EGO, czyli nasze świadome 'ja', istnieje głównie po to, aby szukać odpowiedzi na pytanie "jak?", najkrótszej drogi do osiągnięcia celu. Wiedza o tym, co dobre i złe, czyli inaczej rozróżnianie pomiędzy jak najszybszym, a jak najlepszym sposobem zaspokojenia oczekiwań ID, to domena SUPEREGO, czyli najprościej mówiąc - naszego sumienia. SUPEREGO, jako struktura, która na przestrzeni życia i w wyniku procesu socjalizacji ewoluuje z EGO (choć zdaje się, że nie u wszystkich...), to nasze 'wyższe ja', któremu nie jest wszystko jedno, w jaki sposób zaspokoimy nasze potrzeby. Nie chcę tu namieszać, lecz zaryzykuję stwierdzenie, że dopiero SUPEREGO, korzystając m.in. z wiedzy zgromadzonej przez EGO, potrafi poddawać kontroli niektóre popędy, a nawet przejąć obowiązki i zadania EGO, aby realizować je wedle własnej "woli". Wtedy też EGO, jako pozbawione moralności i mniej dojrzałe, staje się niepotrzebne, a wręcz niechciane. > Małe dziecko nie ma ego - dopiero się uczy przebywania> w świecie materialnym. Od 2,3 roku pojawia się moje, twoje> itp - ROZRÓŻNIENIE na podmiot i przedmiot. Tak przeważnie> pozostaje do końca życia, chyba że dany osobnik podąży drogą> "rozwoju duchowego" i pozbędzie się EGO. Pozostanie tylko czysta> radość istnienia  Miej więcej o to chodzi. Ta "czysta radość" istnienia, lub specyficzne poczucie "braku potrzeb" to właśnie robota SUPEREGO. > Jezus powiedział "jeżeli nie staniecie się jak małe dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego".Małe dzieci działają wyłącznie na zasadzie przyjemności, dążąc do natychmiastowej gratyfikacji i zaspokojenia żądań ID. Szybko się jednak uczą, chłonąc całą dostępną wiedzę o otaczającym je świecie, a zwłaszcza "JAK to wszzystko działa?" i dążąc do ZROZUMIENIA. Jednym z popędów domagających się natychmiastowego zaspokojenia jest ich CIEKAWOŚĆ ŚWIATA i nieustanna gotowość do przetwarzania informacji i wyciągania wniosków! MYŚLENIE mamy niejako we krwi  Dzięki niemu dostrzegamy być może przewagę SUPEREGO nad EGO i ROZUMIEJĄC, skąd biorą się i czym są cierpienie i przyjemność, potrafimy odrzucić EGO i opanować ID i osiągnąć "czystą radość istnienia". To jest wg mnie "droga rozwoju duchowego". I co najważniejsze - wcale nie zakłada ona konieczności rezygnowania z MYŚLENIA i ROZUMIENIA. |
| MannaR (51 punktów) | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | > Żyjemy tak naprawdę we własnych WYOBRAŻENIACH. Każde słowo lub myśl jest tak naprawdę Modelem postrzegania. Matrix Pojęć - wszystko jest Pojęciem. Jedyną pułapką na człowieka jest MYŚLENIE> o rzeczywistości. Jest konieczne do pracy, rozwoju technologii - tak jak każde narzędzie. Ale kto macha cały czas młotkiem  > A żeby znaleźć odpowiedź o sens istnienia - należy się pozbyć pojęciowego myślenia - istnienie jest "rozumiane" wyłącznie intuicyjnie. To jest zasada Mistrzów Zen.Piszesz niejasno i nieprecyzyjnie posługujesz się poszczególnymi terminami. Co masz na myśli pisząc, że Każde słowo lub myśl jest tak naprawdę Modelem postrzegania, lub że wszystko jest Pojęciem??? Wytłumacz proszę, na jakiej podstawie twierdzisz, że Jedyną pułapką na człowieka jest MYŚLENIE o rzeczywistości i jaki jest mechanizm wpadania w tą "pułpkę"? Dlaczego w niektórych okolicznościach myślenie jest konieczne, a w innych należy się pozbyć pojęciowego myślenia i co to dokładnie wg Ciebie oznacza - POZBYĆ SIĘ "POJĘCIOWEGO" MYŚENIA? Jeśli czujesz się na siłach, to będę również bardzo wdzięczna, jeśli wyjaśnisz i przybliżysz "zasadę MISTRZÓW ZEN", o której wspominasz  |
| MannaR (51 punktów) | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | > Życie i śmierć - to też Pojęcia  > Tak naprawdę po prostu wszystko JEST.> Po co?Wybacz, ale o zadawaniu pytań z rodzaju "PO CO JEST WSZYSTKO?" napisałam pierwszy post. Zadawanie podobnych pytań nie prowadzi do uzyskania poprawnych i logicznych odpowiedzi, przeciwnie - dążąc do uzyskania JAKIEJKOLWIEK odpowiedzi i zaspokojenia potrzeby ROZUMIENIA, można jedynie dojść to takich wniosków jak poniżej: > Wg. mnie to kwestia istnienia> tzw. "siły wyższej" (Boga - też pojęcie)> której zadaniem jest dążenie do zwiększenia> Harmonii Wszechświata, przez Rozwój coraz> bardziej przystosowanych i zorganizowanych> Istot - wzorst dotyczy zarówno> Ciała jak i Świadomości.Jeśli jest tak, jak piszesz, to wytłumacz proszę, w jaki sposób zwiększeniu Harmonii Wszechświata miałby służyć rozwój coraz bardziej przystosowanych i zorganizowanych Istot? Jak sprzyja temu wzrost Ciała, a jak - wzrost Świadomości? Jaki jest logiczny związek pomiędzy rozwojem coraz bardziej przystosowanych i zorganizowanych Istot a Harmonią Wszechświata??  > ---> Tutaj czas na moją hipotezę  > Wszystko jest "mieszanką"> Świadomości i Energii.a ja myślałam, że materii i energii  > ---> Nawet kamień jest "żywy" bo jest  > Pytanie po co? Nie znam odpowiedzi  > Jeszcze.Zdefiniuj "żywy". Najlepiej podając kryteria, jakimi sam się posługujesz. _______________________________________________________________________ > Pragnę w tym miejscu podkreślić, że nie jest moim zamiarem obrażanie czy wyśmiewanie czyichkolwiek - a już absolutnie nie Twoich, delibert - poglądów, czy wniosków. Jeśli jednak podjąłeś dyskusję, to chciałabym, aby była ona konstruktywna i twórcza. Nie wykluczam, że skorzystam na Twojej wiedzy i dzięki niej zrozumiem coś więcej, czy lepiej. Muszę jednak najpierw ROZUMIEĆ, co chcesz powiedzieć i jakim posługujesz się słownikiem. Dzięki za odpowiedź! Pozdrawiam serdecznie! _______________________________________________________________________ |
| MannaR (51 punktów) | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | > Myślenie jest bardzo dobre - sam jestem elektronikiem--programistą nie mistykiem-teologiem  > Rzecz w tym że są kwestie dosłownie> "nie do pojęcia" rozumem  > 1) Jak zdefiniujesz pojęcie SENS.Pojęcie SENS można ropatrywać na dwa sposoby: - sens, jako cel (prawdopodobny skutek działań). W tym znaczeniu jest on zawsze nieabsolutystyczny, co oznacza, że szukając sensu 'robienia czegoś' (czyli pytając "po co to robię?") NIGDY nie osiągniemy odpowiedzi, po której nie można już zadać następnego pytania "po co?" - sens jako istota wyrazu, który może mieć znaczenie poznawcze (czyli 'wynika z doświadczenia'), lub pragmatyczne (którego nie sposób odnieść do doświadczenia, choć wywołuje w nas jakieś skojarzenia i obrazy). Jak widzisz znaczenie słowa SENS można zdefiniować i to na wiele różnych sposobów (wdając się przy okazji w osobną, niekończącą się dyskusję). Kiedy piszę, że coś MA SENS mam tu na myśli 'sens jako cel'. W moim poście i w tych rozważaniach wiążę w sposób logiczny 'poczucie sensu' z istnieniem celu. > 2) Kolejna fenomenalna konstrukcja "zrozumieć emocje"."Zrozumieć emocje" to skrót myślowy!!! Nie próbujemy nigdy zrozumieć emocji, ponieważ to byłoby nie logiczne - to tak, jakby próbować "zrozumieć ciepło", albo "zrozumieć krajobraz". Nie ma logicznego związku pomiędzy rozumieniem i emocjami. Mówiąc o 'rozumieniu emocji' powinniśmy zawsze pamiętać, że tak na prawdę mamy na myśli zrozumienie tego, skąd się one biorą (źródło ciepła), czym się charakteryzują (opis krajobrazu), jaka jest przyczyna ich pojawiania się i w jakich okolicznościach, wskutek jakich działań, emocje te znikają lub zmieniają się, oraz jaki jest tego skutek? Rozumieć można tylko związki przyczynowo-skutkowe, mechanizm działania. Emocje się czuje, widoki się ogląda. Emocje można jednak zrozumieć dokładnie na tej samej zasadzie, jak 'rozumiemy zapach' ("coś tu śmierdzi?!"), lub 'rozumiemy piękno' ("dlaczego ten widok mi sie podoba?", "jak mogę zrozumieć piękno tego widoku?") > Co to znaczy?Hmmm, mam nadzieję, że udało mi sie to przystępnie wytłumaczyć  |
| Patty Matheson (2087 punktów) | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | > - sens, jako cel (prawdopodobny skutek działań).Oj, a sama przyznałaś, że ludzie mylą CEL ze SKUTKIEM. Zasadnicza różnica polega na tym, że skutek jest rzeczywisty, a cel istnieje tylko w naszym umyśle. Cel naszego działania zakładamy sobie, nawet nieświadomie, lub ktoś to czyni z boku, jednak jego założenie naszego celu jest obarczone błędem z banalnej przyczyny nieznajomości naszych myśli. On może tylko obserwować. Może przypuścić, po co przyszedłeś do niego, ale to będą raczej przypuszczenia. Cel jest znany tylko Tobie. [A skutek ujawni się wkrótce  ] Podobnie jak ewentualny cel istnienia Wszechświata. Cel jest znany tylko Wszechświatowi. Jeśli my chcielibyśmy szukać jego celu, możemy wymysleć milion odpowiedzi, i nawet przypadkiem trafić na tę prawdziwą. Ale nigdy się nie dowiemy, która to. Bo nawet jak obiekt "celujący" nam powie ["Słuchaj, przychodzę, bo to i tamto"], to nie mamy pewności, że to jest jego cel. Tym bardziej, że Wszechświat nie mówi. Skutek istnienia Wszechświata objawia się wciąż i jest jaki jest. Przyczyna też się znajdzie. Ale, do czego zresztą doszłaś, przypisywanie światu nieożywionemu przymiotów ludzkości, a nawet zwierzęcych czy bakteryjnych [celowość] może być nadużyciem. Znowu nachodzi mnie kwestia entropii w rozumieniu statystycznym. Czy Wszechświat tak naprawdę dąży do nieuporządkowania? To tylko tak wygląda z naszego punktu widzenia [szczególnie jak patrzę na swój pokój  ]. Statystycznie po prostu więcej jest stanów nieuporządkowanych świata. Nieuporządkowanie można zrealizować na fascynująco ogromną liczbę sposobów; uporządkowanie jest mniej częste. A świat tylko przechodzi z jednego stanu do drugiego przypadkowo. Większe jest więc prawdopodobieństwo znalezienia się w stanie bałaganu  Jest przyczyna, jest skutek. A gdzie potrzeba i sens? Wymyślone przez ludzi dla ludzi  > W tym znaczeniu jest on zawsze nieabsolutystyczny, co oznacza, że szukając sensu 'robienia czegoś' (czyli pytając "po co to robię?") NIGDY nie osiągniemy odpowiedzi, po której nie można już zadać następnego pytania "po co?"O, a to ciekawe spostrzeżenie. Tak samo zresztą nie można podać skutku, bo nie dość że skutek jest kwestią złożoną [bardziej niż sens, cel!], to łańcuch przyczyn i skutków ciągnie się jak smród za pospolitym ruszeniem. W jakim celu pojechałem do Jana? Żeby mi pożyczył pieniądze. Jaki był tego skutek? Pęd mojego samochodu zmienił prądy powietrzne, co wywołało huragan po drugiej stronie globu, który spowodował dewastację laboratorium inżynierii genetycznej, wskutek czego plaga zmutowanych królików opanowała Ziemię... Gwoli ścisłości, przyczyna i skutek też są pojęciami wymyślonymi, nieścisłymi i używanymi w przybliżonym znaczeniu. Co nie zmienia faktu, że różnica między nimi a potrzebą i celem jest zasadnicza. Podobał mi się wywód o rozumieniu zjawisk  Pozdrawiam 
Lepiej mieć niż nie mieć. |
| dortmunda | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | na pytanie Dlaczego? odpowiada racjonalne myslenie, a na pytania Po co? mozna jedynie "odpowiedziec" jakakolwiek wiara lub (jesli np. o zachowanie czlowieka chodzi) intuicja. Oba sposoby "myslenia" czy pojmowania rzeczywistosci moga sie dopelniac. Jeden moze slozyc drugiemu. Moim zdaniem pierwszy drugiemu. Ktos kto po "glowkowaniu" doszedl do wniosku, ze "glowkowaniem" nie dojdzie do odpowiedzi na pytanie "po co?" nie musi wcale porzucac myslenia, a jedynie poznac jego wartosc i zgodnie z nia go uzywac. Podoba mi sie twoj tekst.
|
| MannaR (51 punktów) | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | > na pytanie Dlaczego? odpowiada racjonalne myslenie,> a na pytania Po co? mozna jedynie "odpowiedziec" jakakolwiek wiara lub (jesli np. o zachowanie czlowieka chodzi) intuicja. Oba sposoby "myslenia" czy pojmowania rzeczywistosci moga sie dopelniac. Jeden moze slozyc drugiemu. Moim zdaniem pierwszy drugiemu. Ktos kto po "glowkowaniu" doszedl do wniosku, ze "glowkowaniem" nie dojdzie do odpowiedzi na pytanie "po co?" nie musi wcale porzucac myslenia, a jedynie poznac jego wartosc i zgodnie z nia go uzywac.Jasne, że "oba sposoby "myslenia" czy pojmowania rzeczywistosci moga sie dopelniac. Jeden moze slozyc drugiemu." Nawet więcej! To dopełnianie się logicznego myślenia i intuicji objawić się może SYNERGIĄ, a nie tylko zwykłą sumą. > Podoba mi sie twoj tekst.Cieszę się, dzięki! Pozdrowienia  |
| poldek | Odp: PO CO? Czyli pytania o sens istnienia wszystkiego? | Witam. Swego czasu też zastanawiałem się nad sensem świata. Trwało to kilka dobrych lat, aż w końcu zacząłem się zastanawiać nad sensem samego sensu. Doszedłem wtedy do podobnych wniosków co Ty. Przecież sens w ogólnym przypadku wyznacza cel, czyli co będzie na końcu danego procesu. No tak, wszystko stało się prostsze, przecież wcale nie musimy wszystkim procesom przypisywać określonego celu (będę pisał o celu, bo to słowo bardziej odzwierciedla "sens" mojego wywodu). Można przecież stwierdzić, że coś nie ma celu, że po prostu istnieje. Po kilku latach trafiłem na pojęcie ewolucji, zastanowiło mnie to bardzo mocno i jeszcze bardziej ugruntowało mnie w przekonaniu o innej teorii rodzącej się w mojej głowie, a mianowicie o zupełnej nieprzypadkowości jakichkolwiek zdarzeń. Ktoś zaprzeczy, przecież ewolucja polega na przypadkowości. No właśnie, według mnie pozornej przypadkowości.
Postaram się to przedstawić w następujący sposób: Załóżmy, że znajdujemy się w jakieś przestrzeni pozbawionej grawitacji (brak grawitacji spowoduje przybliżenie eksperymentu do warunków naszego wszechświata). Trzymamy w zamkniętych dłoniach magnesy, takie najzwyklejsze magnesy, i:
a) Dla skończonego świata. Trzymamy np. 100 magnesów, możemy trzymać dowolną ich ilość, ważne że skończoną ilość. Magnesy te będą imitować nam skończoną ilość atomów. Teraz wypuszczamy je z ręki i patrzymy na cel ich podróży, po jakimś czasie wszystkie będą ze sobą połączone w jakiś sposób. Zgodzicie się ze mną, że te magnesy po określonym czasie, połączą się ze sobą w jakiś określony sposób, zależny od tego w jaki sposób były ułożone w ręce i w jaki sposób zostały wypuszczone.
b) Dla nieskończonego świata. Po ich wypuszczeniu niestety, ale nie zauważymy momentu, kiedy wszystkie magnesy złączą się w jedną całość. Można to wyjaśnić w następujący sposób: jeśli jest nieskończona ilość magnesów, to odległość pomiędzy najbardziej odległymi magnesami będzie nieskończenie duża, co powoduje, że czas w jakim te magnesy do siebie przylgną będzie nieskończenie duży. A nieskończenie duży czas, jest według mnie definiowany jednoznacznie - nigdy się nie połączą.
Z tego doświadczenia wynika, że dla skończonej ilości elementów w naszym wszechświecie, wszystko jest kwestią czasu, kiedy się ustabilizuje i stanie w miejscu. Ja jednak jestem wyznawcą tego drugiego założenia, czyli nieskończoności elementów, co powoduje nieskończoną ilość kombinacji. Weźmy na ten przykład naszą kulę ziemską, w skończonym świecie po ustabilizowaniu, w zasadzie nic nie będzie się działo, ale już dla nieskończonego świata, zleci z kosmosu meteor wielkości 10km ( dla naszego przykładu np. 100 złączonych ze sobą magnesów), i rozwali całą "budowaną" miliardami lat konstrukcję, wyrzucając przy okazji, lub nie, kilka milionów materiału w dalszą podróż.
Poprzez te przemyślenia, wróciłem z powrotem do zapomnianej teorii celu świata, i o ile dla skończonego świata jest on konkretnie ustalony, to znaczy brak ruchu atomów (magnesów) względem siebie, to dla nieskończonego wszechświata celem jest po prostu nieskończony ruch atomów względem siebie. W taki oto sposób wyjaśniłem sobie cel świata. |
1 2 3 Dalej..
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|