 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-10-2010 12:39 | Kuba Śruba (3184 punktów) | Mikro-ankieta religijna
5 na 5 | Przyjaciółka w ramach praktyk z socjologii badała religijność mieszkańców kilku ulic warszawskiej Pragi. Dostała bardzo niewdzięczny rewir - ludzie byli nieufni i rzadko wpuszczali ją do mieszkań. Postanowiła więc wypełnić kilka ostatnich ankiet po prostu przepytując znajomych, w tym mnie.
Gdy bezbłędnie wymieniłem ewangelistów wykrzyknęła: "Brawo! Wierzący mieli z tym duże problemy, a ty, ateista, wyrecytowałeś bez wahania!" (mnie tymczasem było trochę wstyd, że nie uznaną przez KK ewangelię przypomniałem sobie zaledwie jedną). Nie byłem specjalnie zaskoczony jej uwagą, gdyż czytałem niedawno na "racjonaliście" o dużym amerykańskim badaniu religijności, które właśnie taką prawidłowość wykazało.
Postanowiłem przepytać o ewangelistów znajomych w pracy i oto mogę zaprezentować wyniki mojej mikro-ankiety.
Liczba poprawnie wymienionych ewangelistów: Niewierzący: 4 4 4 2 2 Wierzący: 4 4 2 2 2 1 0 0 0 Średnia nie pozostawia złudzeń - 3.2 do 1.7 wygrali niewierzący!
Domniemanymi ewangelistami byli Piotr i Paweł (wymieniani najczęściej przez niepewnych) oraz Szymon (czyżby Słupnik?), Jerzy i Grzegorz...
Mam taką propozycję: może Szanowni Forumowicze dali by się namówić na przeprowadzenie podobnej mikro-ankiety wśród swoich znajomych, by podzielić się wrażeniami? Zgaduję, że czytelnicy racjonalisty potrafią bez problemu wymienić Tych Czterech i pewnie kilku nieoficjalnych. PS W wynikach mojej ankiety do niewierzących doliczyłem siebie, gdyż pytanie było mi zadane wcześniej i z zaskoczenia. Oczywiście nawet gdybym tego nie zrobił, to niewierzący ewidentnie by "wygrali" (3 do 1.7 wymienionych ew.)
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 Dalej..| Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | > Nie jestem na forum od wczoraj i może przed włączeniem się w dyskusję warto zajrzeć co dotychczas pisałem.Wybaczenia proszę. Pytania wisiały sobie w powietrzu, to je złapałem odruchowo, jak pies. Pewnie mi umknęło jakieś drugie dno. > Wikipedia: Aksjomat (...)Pojęcie znam, tylko ta transcendencja mi się za cholerę nie wyłania. Mogę prosić o dodatkowe wskazówki? |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | > > Nie jestem na forum od wczoraj i może przed włączeniem się w dyskusję warto zajrzeć co dotychczas pisałem.> Wybaczenia proszę. Pytania wisiały sobie w powietrzu, to je złapałem odruchowo, jak pies. Pewnie mi umknęło jakieś drugie dno.> > Wikipedia: Aksjomat (...)> Pojęcie znam, tylko ta transcendencja mi się za cholerę nie wyłania. Mogę prosić o dodatkowe wskazówki?Tak, na szybko z Internetu: DLACZEGO ISTNIEJE RACZEJ COŚ NIŻ NIC? "Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?" To słynne pytanie postawił Gottfried Wilhelm Leibniz(1646-1716) w swojej rozprawie "On the Ultimate Origination of Things". Filozof Leszek Kołakowski(1927-2009) w swojej książce "O co nas pytają wielcy filozofowie" tak napisał o Leibnizu: "Mówi się o Leibnizu - nie pamiętam, kto pierwszy to powiedział - że był ostatnim człowiekiem w Europie, który wiedział wszystko. Rzeczywiście, wchłonął całą kulturę duchową swojego wieku i we wszystkich dziedzinach, jakie sobie przyswoił, był twórczy: matematyka i fizyka, filozofia i teologia, logika i jurysprudencja, nauki historyczne i geologia, wszystko było w jego zasięgu. Czegokolwiek się jął ten umysł genialny, wszystko wzbogacał. Rychło już taka wszechwiedza nie była możliwa, różne odnogi kultury rosły zbyt spiesznie. [...]Trzeba nieustannie pamiętać o dwóch naczelnych prawidłach naszego myślenia, twierdził Leibniz. Jedno z nich, nie budzące na ogół sprzeciwu, to zasada sprzeczności, czyli reguła, wedle której to, co sprzeczność zawiera lub do sprzeczności prowadzi, musi być fałszywe. Druga reguła nie jest, jak się wydaje, czysto logiczna, lecz metafizyczna. Jest to zasada racji dostatecznej. [...]Leibniz stawia sławne pytanie: dlaczego istnieje coś, zamiast by raczej nic nie istniało, zaważywszy, że nic jest łatwiejsze niż coś? gdy uznamy, że jest to pytanie sensowne ( czemu niektórzy filozofowie przeczą ), odpowiedź jest jedna: tylko Bóg jest taką przyczyną. Skoro zaś dla Leibniza zasada racji dostatecznej jest wymogiem logiki, wydawałoby się, że istnienie Boga jest prawdą logiczną."Teista "komory" mówi: Na fundamentalne pytanie: "dlaczego istnieje raczej coś niż nic?" znalazłem tylko jedną sensowną i racjonalnie uzasadnioną odpowiedź. Jedynym i wystarczającym usprawiedliwieniem istnienia bytów niekoniecznych jest istnienie Samoistnego Bytu Koniecznego, Który nie może nie istnieć. Inne odpowiedzi na to pytanie -niestety- nie istnieją.
/.../jedyną sensowną odpowiedzią na powyższe pytanie jest przyjęcie istnienia Bytu Absolutnego. Jak dotąd bowiem jest to jedyna racjonalna odpowiedź, która może być sensownie dyskutowana i wydaje się być niesprzeczna. Wprawdzie w historii filozofii mamy także inne próby odpowiedzi na powyższe pytanie, jak np. Heglowska filozofia bytu absolutnego czy Ducha Absolutnego, który jest samo-myślącą się myślą, ale próby te zostały zarzucone, czy nie były rozwijane tak dynamicznie i wielokierunkowo jak chrześcijańska koncepcja Ipsum Esse Subsistens. Niemniej jednak nawet filozoficzna teza Hegla o samo-myślącej się myśli jest nadal -w pewnym sensie- nie-materialistycznym uzasadnieniem świata. Według Hegla pierwotna jest bowiem myśl, czy raczej Logos, który w wyniku dialektycznego procesu wytwarza swoją własną antytezę czyli materię (Wszechświat materialny), żeby w ostatecznym etapie w syntezie dokonać pogodzenia sprzeczności (coincidentio oppositorum) w sublimacji do Absolutnego Ducha.Dalszy ciąg niżej: @@@ . |
#18 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | @@@ Dalszy ciąg: Ateista "cichy fragles" wypowiada się na ten temat jak poniżej: Dlaczego w ogóle cokolwiek istnieje? Czy też, jak to ujął Leibniz: "dlaczego istnieje raczej coś niż nic"? Tu znów odpowiedź religijna jest banalnie prosta - wszystko zostało stworzone przez Boga, a Bóg istnieje, ponieważ jest bytem koniecznym i z definicji nie może nie istnieć. Można się oczywiście zastanawiać nad sensownością tej definicji, ale zawsze to jakaś odpowiedź. Bez wspomagania się takimi definicjami sprawa wygląda niestety niezbyt różowo - niektórzy filozofowie stoją na stanowisku, że nieistnienie niczego w ogóle jest logicznie niemożliwe, bo skoro Byt jest, a Niebytu nie ma, to Niebyt, jako nieistniejący, nie może być alternatywą dla Bytu - ale jak dla mnie brzmi to mało przekonująco, raczej jak żonglerka pojęciami niż sensowne wytłumaczenie. Tym bardziej, że nawet jeśli przyjmiemy tę odpowiedź, nadal pozostanie nam pytanie: dlaczego Byt jest taki, jaki jest?
Innymi słowy - jeśli nawet uznamy, że coś istnieć musi, to dlaczego jest to Wszechświat, a nie np. nieskończona próżnia? Nie chodzi mi tu oczywiście o czysto fizyczną stronę problemu, tylko metafizyczną: dlaczego zasady rządzące Wszechświatem są takie, a nie inne? Oczywiście istnieją koncepcje próbujące to wyjaśnić (m.in. teoria wieloświata), ale nie stanowią one ostatecznej odpowiedzi, a tylko podnoszą problem o jeden poziom wyżej - nadal bowiem można zapytać, dlaczego istnieje wieloświat, a jeśli i na to pytanie znajdzie się odpowiedź, to znowu będzie to tylko kolejny poziom abstrakcji, o którego przyczyny ponownie będzie można zapytać... i tak w nieskończoność.
Czy na pewno w nieskończoność? Też nie wiadomo. Być może istnieją jakieś Ostateczne Aksjomaty Bytu, poza które już z definicji wyjść się nie da - byłoby to jakieś rozwiązanie problemu, ale wówczas pojawia się nowy, nie mniej kłopotliwy. Pierwsze twierdzenie Gödla mówi bowiem, że system aksjomatów nie może być równocześnie zupełny i niesprzeczny, czyli jeśli w ramach danego systemu można ustalić prawdziwość każdego twierdzenia, to muszą w nim istnieć wewnętrzne sprzeczności, natomiast jeśli takie sprzeczności są niemożliwe, to muszą istnieć twierdzenia, których prawdziwości nie da się w ramach tego systemu ustalić. A zatem albo prawa fizyki (a właściwie metafizyki) musiałyby być wewnętrznie sprzeczne, czyli jak w "Lodzie" Dukaja coś mogłoby być prawdą i fałszem jednocześnie - albo też pewne prawa w ogóle nie dałyby się sformułować, a zatem znowu okazałoby się, że świat (a przynajmniej metaświat) nie jest całkowicie poznawalny. Tak źle i tak niedobrze. Chyba że - znów jak w "Lodzie" - logika nie jest stała, tylko może się zmieniać. Ale to już otwiera pole dla naprawdę niekończących się spekulacji.
Jak już jednak wspomniałem na początku, snu mi to z oczu nie spędza. Nauka jak dotąd doskonale sobie radzi z poznawaniem świata, więc można liczyć, że kiedyś i z tymi problemami zdoła się uporać. A jeśli nie - no cóż, najwyżej teistom pozostanie na koniec ta drobna satysfakcja .Ja na ten temat wypowiadałem się na naszym forum już kilkakrotnie i nie chce wracać mi się do tego. Jestem naturalistą ontologicznym i zgadzam się, że istnieje "coś" i jest wieczne. Tym czymś jest materia.@@@ . |
#19 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | Temat dobry na oddzielny wątek. Może miałby Pan ochotę taki napisać ( np. o racjonalnych/filozoficznych podstawach wiary)? Pozdrawiam
No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić. |
#20 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | @@@ > Temat dobry na oddzielny wątek.Zdecydowanie tak! > Może miałby Pan ochotę taki napisać ( np. o racjonalnych/filozoficznych podstawach wiary)?Zdecydowanie nie! Dlaczego uznający nadrzędność rozumu naturalista ontologiczny, uznający autorytet metodologii naukowej i empiryzmu, a nie uznający autorytetów ludzkich, człowiek, który uważa, że wieczną jest materia (oczywiście w filozoficznym rozumieniu tego terminu) - miałby inicjować wątek o racjonalnych/filozoficznych podstawach wiary? Wbrew sobie!? Istnieje "Internetowe Czasopismo Filozoficzne - Diametros", 15 - 17 kwietnia 2005 roku zorganizowano, a następnie opublikowano tam interesujący panel: "Co wiemy o istnieniu Boga".Wypowiadają się na nim uczeni, którzy w tym temacie mają sporo do powiedzenia. Polecam. W zainicjowanym przez kogoś wątku na ten temat najprawdopodobniej wezmę udział, ale to coś innego. Pozdrawiam. @@@ . |
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna |  W takim razie pozostaje czekać na wierzącego posiadającego podbudowę filozoficzną swej wiary (głębszą niż zakład Pascala). Rzadko się jednak spotyka osoby wierzące zdolne dyskutować o swej wierze bardziej od strony filozoficznej niż emocjonalnej, więc się pewnie nie doczekam. W każdym razie przegląd zaprezentowanych stanowisk był fajny. Pozdrawiam
No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić. |
#22 1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | > Kto przeczytał Biblię i w nią uwierzył -- jest chrześcijaninem.> Kto przeczytał Biblię i ją zrozumiał -- jest ateistą.> Kto nie czytał Biblii, a w nią uwierzył -- jest katolikiem.Ja tego doświadczam na co dzień. Moja dyskusja z katolikiem zaczyna sie i kończy sie pytaniem czy czytał Biblie ?  |
#23 3 na 3 | i.czaplicka (5782 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | Cytat: Zgaduję, że czytelnicy racjonalisty potrafią bez problemu wymienić Tych Czterech i
PSA? |
#24 1 na 1 | Humanożerca (481 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | Dyskutowałem niedawno z P. Andrzejem, ale nie wiem, czy taką dyskusję miałaś na myśli.  Niestety aktualnie nie mam czasu na nową, ale mnie swędzi, żeby oponenta życzliwie pozaczepiać.  forum.histmag.org/ |
| Głąbiński (3538 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | >Zgaduję, że czytelnicy racjonalisty potrafią bez problemu wymienić Tych Czterech i pewnie kilku nieoficjalnych. Podany wynik daje materiał do myślenia, jednak w sedno problemu chyba nie trafia. Znajomość imion autorów nie jest tożsama ze znajomością treści przekazu. Ja np. nie byłbym zdziwiony istnieniem ateisty nie umiejącego wymienić twórców etyki niezależnej, jednak podejrzliwie traktowałbym niewierzącego, który moralność traktowałby jako zagadnienie czysto religijne. Z tego względu do krytycznej oceny katolicyzmu, bardziej niż wskazany analfabetyzm szeregowych wiernych, przekonują mnie wyraźne sprzeczności między ewangelią a nauczaniem papieży (jako nieomylnych wymieniam ich w pierwszej kolejności) i innych autorytetów w sprawie doktryny. Jakie konkretnie sprzeczności mam na myśli, jeśli to kogoś interesuje, możemy porozmawiać, ale chyba na osobnym wątku.
Stach M. G. |
| Artaso (380 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | > Kto przeczytał Biblię i ją zrozumiał -- jest ateistą.A ten, kto przeczytał chrześcijańską Biblię, zrozumiał, odrzucił jej postulaty jako nieuprawnione i nielogiczne to automatycznie twoim zdaniem jest ogólnie ateistą? Gdzie tu jest jakiś związek przyczyny ze skutkiem? |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | >  > W takim razie pozostaje czekać na wierzącego posiadającego podbudowę filozoficzną swej wiary (głębszą niż zakład Pascala).Mogę podesłać bibliografię. Można zacząć od np. nawróconego ateisty A. Flewa, przez J. Hicka, Swinburnea itd., albo z drugiej strony od Plotyna, Augustyna i Tomasza. Argumenty za wiarą są tam opisane. > Rzadko się jednak spotyka osoby wierzące zdolne dyskutować o swej wierze bardziej od strony filozoficznej niż emocjonalnej, więc się pewnie nie doczekam.Tu jest większy problem: Gdy dwu mówi to samo, w tym samym języku, to wcale nie musi znaczyć to samo. Ponadto proszę popatrzeć na nasze dyskusje. Przyznam się, że pomimo najlepszej dobrej woli, argumentacji niektórych teistów nie potrafię zrozumieć. Ich umysły funkcjonują w zupełnie innej rzeczywistości, a często opierają się nawet na innej logice. Proszę zastanowić się tylko nad definiowaniem Boga przez chrześcijaństwo. Przy jakichkolwiek próbach weryfikacji opisanego przez nich bytu, czy mitu zawsze uciekną w twierdzenie, iż to Pan nie jest w stanie (np. przez ślepotę intelektualną) tej oczywistej nadrzeczywistości zrozumieć. > W każdym razie przegląd zaprezentowanych stanowisk był fajny.Dziękuję, ale to było tylko szybkie przeszukanie Internetu. Oczywiście musiałem przy tym trochę pomyśleć, ale do tego wszystkich namawiam. Pozdrawiam. @@@ . |
| Vancalar (1804 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | Cytat:>Czy na pewno w nieskończoność? Też nie wiadomo. Być może istnieją jakieś Ostateczne Aksjomaty Bytu, poza które już z definicji wyjść się nie da - byłoby to jakieś rozwiązanie problemu, ale wówczas pojawia się nowy, nie mniej kłopotliwy. Pierwsze twierdzenie Gödla mówi bowiem, że system aksjomatów nie może być równocześnie zupełny i niesprzeczny, czyli jeśli w ramach danego systemu można ustalić prawdziwość każdego twierdzenia, to muszą w nim istnieć wewnętrzne sprzeczności, natomiast jeśli takie sprzeczności są niemożliwe, to muszą istnieć twierdzenia, których prawdziwości nie da się w ramach tego systemu ustalić. Spróbuję podać Panu ostateczny aksjomat bytu  Ot, trójkąt prostokątny. Istnieje czy nie? Czy potrzebuje obserwatora, intelektu, czegokolwiek, by istnieć ? Skąd się wziął i od kiedy zaczął istnieć ? Można by powiedzieć, że od momentu, kiedy pierwszy świadomy obserwator go odkrył. Właśnie. Nie stworzył - ODKRYŁ, więc .. istniał, istnieje i będzie istniał niezależnie od tego, czy pojawi się intelekt zdolny go opisać i czy istnieje czas. Istnieje poza nim i przestrzenią, sam jest wyobrażeniem i "twórcą" przestrzeni. Mało tego, jest bytem KONIECZNYM, który nie posiada przyczyny, sam zaś jest przyczyną różnych "zachowań" obiektów matematycznych. Oczywiście trójkąt, koło, czy kwadrat nie posiadają takich cech jak rozum, intelekt, czy wola. Co jednak pozwala Panu wykluczyć istnienie takiego obiektu, który te cechy posiada ? Cytat:>Jestem naturalistą ontologicznym i zgadzam się, że istnieje "coś" i jest wieczne. Sam fakt, że napisał Pan powyższego posta świadczy o tym, że oprócz przyczyn naturalnych, istnieją przyczyny nadnaturalne. Przekonują nas o tym samochody, budynki, telewizja. dlaczego więc wyklucza pan przyczynę nadnaturalną, która NIE JEST człowiekiem ? Czyż nie jest to ograniczenie nałożone na samego siebie właściwie.. bez powodu ? Jak słusznie zauważył Pan za Gödlem, od "wewnątrz" układu nie da się ustalić niektórych twierdzeń o nim. Czy oznacza to jednak, że można sobie w ramach tego zbioru czynić dowolne założenia? Przyjmijmy, że nie posiada Pan wiedzy o istnieniu innych ludzi i idąc po pustyni napotyka piramidę Cheopsa. Czy słusznym jest założenie, że musiała powstać w wyniku działania zjawisk "naturalnych" tylko i wyłącznie dlatego, że nie widzi Pan w pobliżu innych ludzi? Czy fakt, że ich nie widać świadczy o tym, że nie istnieją ? Czy nie jest błędem logicznym czynienie takich założeń bez dowodów? Cytat:>Tym czymś jest materia.@@@ Teoria wielkiego wybuchu zdaje się temu przeczyć, wg niej materia powstała jakieś 14 z kawałkiem miliardów lat temu. Poza tym, zarówno z wzoru Einsteina ( E=MC 2 ), jak i np. z efektu fotoelektrycznego ( pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_fotoelektryczny) wynika, że materia i energia są tym samym a właściwie, że materia jest formą energii (rzeczony efekt fotoelektryczny). Wybuch bomby atomowej nad Hiroszimą świadczy o tym, że materia wcale nie jest taka "wieczna" i w pewnych warunkach z łatwością staje się energią. Skąd więc założenie o "wieczności" materii ? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję. |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | > Ot, trójkąt prostokątny. Istnieje czy nie?I tu już jest zasadnicze pytanie: Istnieje czy nie? Nie wiem, może być tylko wytworem naszego mózgu, tak jak cały matematyczny opis świata. > Co jednak pozwala Panu wykluczyć istnienie takiego obiektu, który te cechy posiada?Niczego nie wykluczam. Natomiast ludzkość bada rzeczywistość doświadczalnie i mamy pewność istnienia rzeczy i zjawisk, które dają się praktycznie potwierdzić. Reszta to hipotezy, bądź wręcz tylko spekulacje. > Cytat:>Jestem naturalistą ontologicznym i zgadzam się, że istnieje "coś" i jest wieczne. Pominął tu Pan istotne zakończenie: Tym czymś jest materia.> Sam fakt, że napisał Pan powyższego posta świadczy o tym, że oprócz przyczyn naturalnych, istnieją przyczyny nadnaturalne.Nie rozumiem? Dokładnie to napisałem, że uznaję tylko to co daje się za pomocą metod naturalnych potwierdzić. Dotyczy to także bytu. Coś co moim zdaniem jest wieczne, to materia. ________________________________________________ Osobiście jestem materialistą, a materia w uproszczeniu laika jest wszystkim co istnieje w fizycznej rzeczywistości i co daje się naturalnymi metodami /nawet tylko hipotetycznie/ potwierdzić /dane jest nam we wrażeniach/. /Łącznie z formami w postaci energii, próżni i antymaterii stanowi filozoficzny "byt" i jako taka jest czystym tworem myśli i abstrakcją. Nie potrzebuje żadnej przyczyny swojego istnienia, gdyż jest wieczną, choć podlega przeróżnym przekształceniom - także anihilacji /materia korpuskularna przekształca się w polową/ jak i odwrotnie /kreacja/. Materia za Wikipedią: Cztery definicje W różnych działach fizyki i innych nauk przyrodniczych używa się kilku różnych definicji materii. W fizyce stosuje się termin materia na określenie, co najmniej, trzech różnych kategorii obiektów fizycznych (trzy definicje węższe): z masą (spoczynkową), jako atrybutem - materia to wszystkie obiekty, o różnej od zera masie spoczynkowej (tzw. materia masywna), bazująca na określeniu jej cząstek fundamentalnych - materia to wszystkie obiekty złożone z elementarnych fermionów (tzw. materia fermionowa]), bazująca na częstości występowania w naszej okolicy Wszechświata - materia to wszystkie obiekty złożone z tej, z dwu (o identycznej masie i czasie życia, ale o przeciwnym znaku ładunku elektrycznego oraz wszystkich addytywnych liczb kwantowych), odmian cząstek elementarnych, która przeważa w naszej okolicy Wszechświata (tzw. koinomateria, według terminologii Alfvéna, w przeciwstawieniu do antymaterii), oraz na określenie wszelkich (według obecnego stanu wiedzy fizycznej) obiektów fizycznych (definicja najszersza): bazująca na zdolności do wytwarzania grawitacji - materia to wszystkie obiekty wytwarzające grawitację i jej podlegające, czyli o niezerowej energii. Pierwsza, druga i trzecia definicja obejmują różne zakresy obiektów fizycznych (np. bozony oddziaływań słabych są materią według pierwszej definicji, ale nie drugiej), jedynie czwarta obejmuje wszystkie obiekty (przedmioty) fizyczne. Czwarta definicja nie daje się bardziej rozszerzyć, gdyż wszystkie posiadające energię obiekty fizyczne oddziałują najpowszechniejszym oddziaływaniem - grawitacyjnym, a brak energii uniemożliwiłby zaobserwowanie danego obiektu w jakikolwiek sposób, więc nie ma obserwowalnych obiektów fizycznych poza czwartą definicją. Także, jedynie przyjmując czwartą definicję, można mówić o potwierdzeniu przez fizykę współczesną prawa zachowania materii, w postaci zasady zachowania energii (z dokładnością do zasady nieoznaczoności Heisenberga). Przy przyjęciu pierwszej definicji, ze względu na niezachowanie np. w reakcjach jądrowych tradycyjnie rozumianego prawa zachowania masy, można mówić o znikaniu i pojawianiu się materii (deficyt masy, anihilacja, kreacja par). **************************************************************** "Polityka" 11 września 2008 Karol Jałochowski Ciąg dalszy niżej: @@@ . |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Mikro-ankieta religijna | @@@ > Teoria wielkiego wybuchu zdaje się temu przeczyć, wg niej materia powstała jakieś 14 z kawałkiem miliardów lat temu. Teoria jak teoria. Na razie bardzo dobra bo nie mamy lepszej.Nie materia powstała "jakieś 14 z kawałkiem miliardów lat temu", a wszechświat jaki jest nam dostępnym w poznaniu. Materia istniała już wcześniej. > Poza tym, zarówno z wzoru Einsteina ( E=MC2 ), jak i np. z efektu fotoelektrycznego (pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_fotoelektryczny) wynika, że materia i energia są tym samym a właściwie, że materia jest formą energii (rzeczony efekt fotoelektryczny). Wybuch bomby atomowej nad Hiroszimą świadczy o tym, że materia wcale nie jest taka "wieczna" i w pewnych warunkach z łatwością staje się energią.Czy Pan się czyta? "materia i energia są tym samym" i dalej "wcale nie jest taka 'wieczna' i w pewnych warunkach z łatwością staje się energią". Czy sądzi Pan, że znamy już wszystkie stany materii? Na przykład te opisywane przez struktury matematyczne zwane grupami Liego? > Skąd więc założenie o "wieczności" materii?Gdy mam do wyboru Starego Pana z siwą brodą, to zdecydowanie łatwiejszą dla mnie jest koncepcja swoistych, przedwybuchowych stanów materii. Nic nie każe przyjmowania mi tej koncepcji na wiarę. Gdy nauka dokona nowych odkryć, to albo się umocnię, albo koncepcję zmienię. Polityka" 11 września 2008 Karol Jałochowski "Żeby materia wydała jęk" Dlaczego małe cząstki trzeba badać za pomocą wielkich urządzeń? Rozmowa z prof. Janem Nassalskim z Instytutu Problemów Jądrowych im. Andrzeja Sołtana w Świerku i dr. hab. Leszkiem Zawiejskim z Instytutu Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego PAN w Krakowie.
Klocki lego mają dzieci, a fizycy - Model Standardowy, największe osiągnięcie nauk przyrodniczych XX w. Ta powszechnie akceptowana teoria opisuje świat za pomocą dwóch rodzajów fundamentalnych cząstek elementarnych: leptonów i kwarków (z których zbudowane są bardziej złożone obiekty materii). Cząstki te podlegają czterem oddziaływaniom, z których dwa (elektromagnetyzm i grawitację) poznaliśmy dość dobrze, a pozostałe dwa gorzej (wiążące jądra atomów w całość oddziaływanie silne oraz oddziaływanie słabe - warunkujące przebieg reakcji jądrowych w gwiazdach).
Niestety, jak każde dzieło człowieka, Model Standardowy jest ułomny. Zawiera wiele parametrów o zagadkowych wartościach. Nie wyjaśnia własności ciemnej materii i ciemnej energii, które stanowią aż 96 proc. Wszechświata. Nie opisuje pierwszego ułamka sekundy, w którym, w niewyobrażalnym wybuchu, z czegoś, czego nawet nie można nazwać niczym (bo żeby było nic, musi być coś), powstały przestrzeń i czas. Nie odpowiada też na ważkie pytania o masę. Bo czym właściwie jest masa? I skąd się wzięła? Model Standardowy sugeruje tylko, że jedna odpowiedź na te pytania jest bardziej prawdopodobna niż inne, a jest nią bozon Higgsa, higgs.
Istnienie pewnej fundamentalnej cząstki elementarnej, która nadaje masę (niektórym) innym cząstkom, zasugerował Peter Higgs (ur. 1929). Ten brytyjski fizyk wysunął hipotezę, że Wszechświat wypełnia pewne pole. Niektóre cząstki są niejako odporne na jego działanie. Inne zaś grzęzną w polu Higgsa jak muchy w smole, przez co nabierają masy (która jest miarą siły ich oddziaływania z tymże polem). Tylko dlaczego higgs jest taki ważny? Czyż żyć bez masy nie byłoby lżej? Ano, gdyby nie cząstka Higgsa, nie powstałyby żadne złożone struktury. Nie byłoby cieczy i ciał stałych. Płynów i rzeczy. Nie byłoby nas. Powtórzmy jednak - higgs to tylko hipoteza.Takich niezbadanych hipotez jeszcze parę jest. W każdą taką dziurę w wiedzy uczeni np. Hawking/a ja za nimi/ - wkładają zwyczajne "nie wiem" - inni próbują wetknąć tam Boga.Serdecznie pozdrawiam i miłego wieczoru życzę. @@@ . |
1 2 3 4 5 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|