 |
Dlaczego dokopujemy wierzącym Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-02-2011 09:24 | piotao (913 punktów) | Dlaczego dokopujemy wierzącym
3 na 3 | Hej!
Tak mnie z rana, po wyjściu jedną nogą z łóżka oświeciło, że być może wielu z tzw. ateistów nawróconych z katolicyzmu DLATEGO tak gnębi wiarę i jej przejawy, oraz wyśmiewa dogmaty, że wcześniej w to wierzyło właśnie!
Taka reakcja w drugą stronę. Odreagowanie i pewna forma zemsty. Na zasadzie, że jak kiedyś waliłem pokłony, cierpiałem w milczeniu, ponosiłem ofiary dla - jak się okazało - zmyślonego boga - to teraz znajdę przyjemność w tym, że będę postępował na przekór, na dowód, że go nie ma, czyli pożerał mięcho w piątek, śmiał się z ludzi zasuwających w niedzielę tłumnie do świątyni oraz obrażał katolików dla beczki.
Pamięta ktoś swoje 'uwolnienie' i jego moralno-duchowe następstwa? Poczucie wolności, zerwanie więzów, nagłe 'odzyskanie' życia tu i teraz? Jak to było? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 Dalej..#16 1 na 1 | slik (20011 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | Rozumiem, że postulujesz, abyśmy "dobrymi ateistami", którym nie przeszkadza pacyfikowanie przez Kościół kolejnej sfery przestrzeni publicznej, finansowanie jego działalności z budżetu, przejmowanie kolejnych nieruchomości, robienie przez kler przekrętów na darowiznach, ograbianie biednych ludzi przez "Caritas", a nawet gwałcenie dzieci przez zboczonych kleryków? Powinniśmy siedzieć cicho i nie odzywać się? Za religię podziękowałem w wieku 10 lat. Ksiądz "prowadzący" powiedział, że moim bogiem jest teraz Stalin  - tak przynajmniej przekazali mi moi koledzy |
#17 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | > DLATEGO tak gnębi wiarę Przecież nikt wiary nie gnębi. Kto chce wierzyć, niech wierzy. My nie chcemy, aby ktoś rzucił wiarę( Ale dobrze by było!) . My nie chcemy , aby nam narzucał wiarę. A to jest teraz tak, że katolicyzm jest wmuszany ludziom. Ateiści są uznawani za gorszych. Krzyże są wieszane w instytucjach państwowych, szkołach, urzędach. To wierzący nam dokopują.
"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba. |
| piotao (913 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | > >Hej!> Oj makuś, makuś... To Twoje "hej" to jakbyś odciski palców zostawiał. Wiesz, że CięMakuś? Że kto?  Nie kojarzę, jestem piotao :0
-pio- |
| piotao (913 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | > katolicyzm jest wmuszany ludziom. Ateiści są uznawani za gorszych. Krzyże są wieszane w instytucjach państwowych, szkołach, urzędach. To wierzący nam dokopują.I dlatego krzyż im na drogę!
-pio- |
| piotao (913 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | > Za religię podziękowałem w wieku 10 lat. Ksiądz "prowadzący" powiedział, że moim bogiem jest teraz Stalin - tak przynajmniej przekazali mi moi koledzyAle pojechałeś  Ja podziękowałem później... niestety dużo czasu minęło.
-pio- |
#21 1 na 1 | Smoothie (163 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | > Krzyże są wieszane w instytucjach państwowych, szkołach, urzędach.Parę dni temu, gdy grzecznie siedziałam na lekcji angielskiego w moim liceum, do klasy ostentacyjnym krokiem wszedł dyrektor, aby sprawdzić działanie nowego rzutnika. Rozglądnął się, sokolim wzrokiem przejechał po ścianach. "Oho! Coś jest nie tak" - pomyślał pewnie. - "A gdzie są symbole religijne?!" - rzekł brutalnie. - "Tak być nie może! Trzeba to natychmiast załatwić." I wyszedł. A mnie podniosło się ciśnienie. |
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | > A mnie podniosło się ciśnienie.120/80 to jeszcze dobre.Jak młoda bogini.
"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba. |
#23 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | Dopóki 90% ludzkości lub więcej będzie wierzyć, z czego znów większość w teizm, dopóki taka będzie demokratyczna wola ludzkości i poszczególnych społeczeństw. Łatwo się o tym przekonać, iż teizm to bzdura. Aby zacząć żyć w normalnym świecie, trzeba walczyć z tym straszliwym nałogiem, który coraz mocniej wstrzymuje rozwój nauki i dostęp do obiektywnej edukacji. Walka z teizmem, poprzez argumenty, jest obowiązkiem każdego, kto chce żyć w normalnym społeczeństwie, gdzie wiara w cuda nie staje się ważniejsza od biologii, medycyny, racjonalnej polityki, ekonomii etc. Katolicyzm jest najpopularniejszym odłamem najbardziej rozpowszechnionego na świecie narkotyku wiary, zwanego chrześcijaństwem. Z pewnością udowadnianie głupot, kłamstw, i nieuczciwości w tej najbardziej popularnej na świecie ideologii jest ważniejsze, niż udowadnianie szaleństw vodou, czy nie robienie niczego. |
| jederman (173 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | > Odreagowanie i pewna forma zemstyPrzyznałem punkt nie tyle za tę odpowiedź, co za bardzo dobre pytanie. Sugeruję jeszcze jedno możliwe rozwiązanie: taki tutejszy esprit de corps. Jest zbiorowość, która pewne rzeczy premiuje, więc to robimy. Proste, prawda? (Mam wrażenie, że w wielu przypadkach to jest trafione ... ale na pewno mnie zaraz ujemnymi punktami przywołacie do porządku - tu przecież sami głęboko myślący indywidualiści, prawda?  )
But little they cared for the Native Press The worn white soldiers in Khaki dress |
#25 1 na 1 | zaprawdę (126 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym |
> Pamięta ktoś swoje 'uwolnienie' i jego moralno-duchowe następstwa? Poczucie wolności, zerwanie> więzów, nagłe 'odzyskanie' życia tu i teraz? Jak to było?Było dziwnie. Przez 28 lat dojrzewałam do tego kroku, po czym po kolejnych dwóch latach wypowiedziałam pierwszy raz na głos "BOGA NIE MA!". Nie wiem do czego porównać to uczucie wyzwolenia, ale jest baaaaaardzo przyjemne  , daje mi poczucie stabilności, pewności siebie i jest czymś tak naturalnym jak każdy oddech. Wiara/religia od zawsze była dla mnie czymś sztucznym, co nijak nie pozwalało mi na wkomponowanie jej w mój pełen pytań umysł - a były momenty, że miałam jakieś własne chęci ku temu. Ogólnie mówiąc- pochodzę z dramatycznie ortodoksyjnej katolickiej rodziny, która wiarę wtłaczała swym dzieciom "myślą, mową, uczynkiem i wyczynkiem". Znam instytucje KK niejako "od kuchni" (seminaria duchowne i zakony). Nie dokopuję wierzącym, ale walczę o akceptację i szacunek dla własnych przekonań. Staram się czynić to na tyle kulturalnie i taktownie na ile potrafię. Nie jestem mistrzem asertywności. Wciąż się uczę. Jednocześnie ciągle nie mogę się nadziwić, jak ludzie dysponujący mózgiem mogą bezkrytycznie przyjmować religijne fenomeny i nie budzić w sobie nawet iskry racjonalnego myślenia. |
| Maciej Malinowski (353 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | Gnębienie przejawów wiary, raczej nie. Dlatego, że część ateistów wierzyło - chyba też nie. Wielu, jeśli nie większość, pierwsze oznaki braku wiary przejawia w wieku "nastu" lat. Mniej więcej wtedy kiedy rozpoczynamy dojrzewanie emocjonalne. Nie można przecież nazwać dziewięcioletniego dziecka idącego do komunii świadomym katolikiem. Wątpienie kręciło się po głowie od zawsze, najpierw takie dziecięce, na zasadzie "jak to nie widać boga, to skąd ktoś wie, że on jest". Cała katolicka indoktrynacja działa tak byś jako dorosły już nie zadawał mądrych pytań. Wręcz próbuje Ci wmówić, że takie pytania są dziecinne. I nagle, nawet dokładnie nie pamiętam kiedy, chyba jednak był to proces stopniowy, myślę sobie "jakaś ściema". Na początku w ogóle miałem to gdzieś, w młodości były ciekawsze zajęcia niż kościół. Nie szydzę z wiary, choć czasem pewne wydarzenia budzą uśmiech politowania. Fakt lubię rozmawiać z katolikami, lubię (wstyd się przyznać) obserwować jak brakuje im argumentów, jak łapią powietrze, jak zaczynają się denerwować, by w końcu przerwać dyskusję...hmm, jednak chyba masz rację, trochę lubię im dopiec 
Czy nie starczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki? |
#27 2 na 2 | Ag-nes (2295 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | > DLATEGO tak gnębi wiarę i jej przejawy, oraz wyśmiewa dogmaty
Przedstawianie racjonalnych, tj. popartych naukowo, argumentów to nie gnębienie. Jeżeli ktoś tak to odbiera, to tylko dlatego, że te dwa punkty widzenia, teizm i ateizm, całkowicie się wykluczają, nie ma żadego punktu, w którym można by je ze sobą pogodzić.
>Taka reakcja w drugą stronę. Odreagowanie i pewna forma zemsty. Na zasadzie, że jak kiedyś waliłem >pokłony, cierpiałem w milczeniu, ponosiłem ofiary dla - jak się okazało - zmyślonego boga - to teraz >znajdę przyjemność w tym, że będę postępował na przekór, na dowód, że go nie ma, czyli pożerał >mięcho w piątek, śmiał się z ludzi zasuwających w niedzielę tłumnie do świątyni oraz obrażał >katolików dla beczki.
Ja odbieram to wręcz przeciwnie. To katolicy ciągle mnie atakują. W związku z tym, że rodzina i znajomi (czyt. katolicy) znają mój światopogląd, wykorzystują to przy każdej okazji. Taki przykład: jak mnie się coś nie udaje, mam problemy, to oczywiście kara boska. Jak im, to bóg ich doświadcza. W ten sposób nigdy nie dojdziemy do konsensusu.
>Pamięta ktoś swoje 'uwolnienie' i jego moralno-duchowe następstwa? Poczucie wolności, zerwanie >więzów, nagłe 'odzyskanie' życia tu i teraz? Jak to było?
Moje etapy uwalniania umysłu od religijnej indoktrynacji (w ogromnym skrócie): formalnie (tj. chrzest, komunia, bierzmowanie: katolickie), w początkach poszukiwań i rozmyślań: deizm, nastepnie agnostycyzm i ostatecznie ateizm. Od chwili gdy bez niepokoju mogę określić się ateistką, moje poczucie wolności ma się najlepiej od urodzenia. Okazało się, że szacunek do życia i drugiego człowieka może być jeszcze większy. Poza tym to poczucie sprawczości - bezcenne.
Pozdrawiam. |
#28 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | > ...ale na pewno mnie zaraz ujemnymi punktami przywołacie do porządku - tu przecież sami głęboko myślący indywidualiści, prawda? )A poza tanimi prowokacjami i prostackimi złośliwostkami stać Cię na coś więcej? Czy to jedyna Ewangelia jaką masz do zaoferowania w imieniu swego Boga?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
| Jan Rylew (3965 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | > I, jeśli sam walczę, to nie w imię ateizmu, tylko w imię haseł wolnościowych, oświeceniowych, humanistycznych...> I nie walczę z ludźmi, którzy są religijni,Ludzie którzy walczą z ludźmi religijnymi, krytykują ich, ośmieszają, oskarżają itp., także nie czynią tego w imię ateizmu tylko w imię swoich przekonań, antypatii lub fobii. "Ateizm walczący" jak ja to widzę, to zjawisko obejmujące ludzi, którzy walczą przeciw religii traktując jak wyżej ludzi religijnych. Trudno jest walczyć z religią, nie walcząc z ludźmi ją wyznającymi. Może nawet trudno jest zachować szacunek dla ludzi wierzącch będąc ateistą ? Ja w ogóle nie walczę, ani z religią, ani z Kościołem, jeśli wyrażanie swojego zdania o konieczności rozdziału Kościoła od państwa i krytykowanie pewnych poczynań niektórych ludzi Kościoła to nie walka. Czasami myślę, że potrzeby ludzkie jakie leżą u podstaw religijności stopniowo słabną, więc i rola religii i Kościołów będą dalej malały jeśli nie potrafią zmienić racji swego bytu. |
| zachaj (5239 punktów) | Odp: Dlaczego dokopujemy wierzącym | >.. Jak to było?
Jak nowo narodzony... |
1 2 3 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|