 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-03-2013 01:42 | Willmaster (423 punktów) | Wiara w niewiarę
8 na 8 | >"przez to zamykasz się w swoim świecie wierzeń bo też wierzysz że czegoś nie ma prawda?" Ostatnio kilka razy spotkałem się z próbą zrobienia z ateisty wierzącego w nieistnienie boga, nie tylko przez katolików, a nawet przez osobę która określa siebie jako poganina. Dlaczego oni to robią, po co, czemu ma to służyć?
Dlaczego osoba wierząca stara się wszędzie wcisnąć wiarę, np.: >"Nasz cały świat opiera się na wierze najprostsze rzeczy wierzysz w to że np. podniesiesz szklankę bo mógłbyś również jej nie podnieść ale masz wiarę!" >"A co jesteś pewny że ją podniesiesz? Oczywiście że nie!" Przyznam że spotykam się już drugi raz z podobną próbą, choć nie pamiętam jak dokładnie pierwsza osoba napisała, chodziło o coś w stylu "wiary w to że po wyjściu z domu wróci się do niego".
Bardzo mnie to interesuje, dostrzegam właśnie takie różne podobieństwa w myśleniu w różnych systemach wierzeń. Jest to ciekawe z punktu widzenia psychologi, ciekawe jak oni (psychologowie, psychiatrzy) tłumaczą takie zachowania, a może znajdzie się tu jakiś psycholog? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 Dalej..#31 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wiara w niewiarę | . > Owszem, choć zastanawiam się czy nie lepszą manipulacją byłoby przedstawianie komunizmu jako ślepej wiary?Byłaby to znowu tylko antykomunistyczna manipulacja. Niech ktoś udowodni, że komuniści bardziej ślepo wierzyli od chrześcijan lub nazistów. Powiem więcej - niech udowodni, że doktryna komunistyczna była/jest bardziej głupia od chrześcijaństwa lub nazizmu, a nawet neoliberalizmu. Szanowny Panie, ale to nie doktryny religijne, czy ideologiczne są główną przyczyną zła, a wiara w nie. Im bardziej głęboka, fundamentalistyczna, ślepa tym jest groźniejszą, choć też o sile religii/ideologii świadczy ilość wierzących i głębokość ich wiary. > Choć z drugiej strony mogło by to przynieść nieoczekiwane szkody manipulującym. W końcu skoro jeden system wierzeń jest zły, to może inne też, a jak mniemam ludzie zwalczający komunizm chcieliby uniknąć takiej konkluzji.Zupełnie słuszna uwaga, komuniści zwalczali chrześcijaństwo głównie jako konkurenta do rządu dusz i chrześcijanie też nienawidzą swojej konkurencji. Mnie argumenty ideologiczne mało interesują, gdyż staram się zrozumieć złożoną rzeczywistość społeczną. Nikt mnie nie przekonał do komunizmu i do antykomunizmu też mnie nikt nie przekona. > Pełna zgoda. W sumie nic w tym dziwnego, znalazłoby się zapewne całkiem sporo osób wyciągających wnioski o szkodliwości zarówno jednej jak i drugiej wiary.Cieszę się, że znalazłem w Panu zrozumienie, ale odkąd jestem na naszym forum piszę o szkodliwości każdej wiary i znajduję pełne zrozumienie tylko u nielicznych, gdyż niektórzy chcieliby, aby ich religię/wiarę z tego wyłączyć. Pozdrawiam. @@@ . |
#32 3 na 3 | rysiek (4593 punktów) | Odp: Wiara w niewiarę | > Wiara religijna tylko z nazwy jest wiarą.(...)To ważna cecha "wiary" religijnej. Wierzący religijnie raczej nie mówią "przypuszczam, być może, itp., że Bóg istnieje". Dla mnie termin "wiara" zawiera element braku pewności, a tego raczej nie ma w "prawdach" wiary religijnej. Owszem, mówią i piszą czasem o chwilach zwątpienia, niepewności, ale traktują je jako pewnego rodzaju patologie u wierzącego. Potem następuje zwykle zwycięskie "utwierdzenie" w wierze. |
#33 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Wiara w niewiarę | > Byłaby to znowu tylko antykomunistyczna manipulacja. Niech ktoś udowodni, że komuniści bardziej ślepo wierzyli od chrześcijan lub nazistów. Powiem więcej - niech udowodni, że doktryna komunistyczna była/jest bardziej głupia od chrześcijaństwa lub nazizmu, a nawet neoliberalizmu.Rzecz nie do udowodnienia. Osobiście na podium głupoty ustawiłbym je na tym samym miejscu. > Szanowny Panie, ale to nie doktryny religijne, czy ideologiczne są główną przyczyną zła, a wiara w nie. Im bardziej głęboka, fundamentalistyczna, ślepa tym jest groźniejszą, choć też o sile religii/ideologii świadczy ilość wierzących i głębokość ich wiary.Zgadzam się. Niestety fanatyków nie brakuje. > Zupełnie słuszna uwaga, komuniści zwalczali chrześcijaństwo głównie jako konkurenta do rządu dusz i chrześcijanie też nienawidzą swojej konkurencji.Zgadzam się. Inna sprawa, że ciekawie ma się to do doktryny nakazującej kochać bliźniego, ale osobiście nie oczekuje od religii czy ideologii logiki. > Mnie argumenty ideologiczne mało interesują, gdyż staram się zrozumieć złożoną rzeczywistość społeczną. Nikt mnie nie przekonał do komunizmu i do antykomunizmu też mnie nikt nie przekona.Komunizm uważam za chorą ideologię. Podejrzewam, że antykomunizm możemy rozumieć inaczej. Ja widzę w nim tylko działania mające na celu pokazać absurd komunizmu, i/ oraz niedopuszczenia do jego powrotu. > Cieszę się, że znalazłem w Panu zrozumienie, ale odkąd jestem na naszym forum piszę o szkodliwości każdej wiary i znajduję pełne zrozumienie tylko u nielicznych, gdyż niektórzy chcieliby, aby ich religię/wiarę z tego wyłączyć.Całkowicie Pana rozumiem. Również uważam, że wiara jest szkodliwa. Wątpię jednak, iż kiedyś zostanie całkiem zarzucona. Obawiam się nawet coraz szerszego do niej powrotu, niekoniecznie jednak do wiary stricte religijnej. > Pozdrawiam.Pozdrawiam. |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wiara w niewiarę | . > Komunizm uważam za chorą ideologię.A mnie już dawno nauczono czytać krytycznie i ze zrozumieniem. Na temat komunizmu tyle pisze antykomunistyczna Wikipedia: pl.wikipedia.org/wiki/Komunizm Racjonalne podejście nakazywałoby zajrzeć też co piszą o komunizmie jego apologeci (do których teraz trudniej dotrzeć niż w PRL-u do literatury antykomunistycznej). Osobiście nie zgadzam się aby komunizm (nawet ten stalinowski.) w jakikolwiek sposób wyróżniać w głupocie, czy chorobliwości od innych ideologii. Religie/ideologie to tylko świat pięknych słów i obietnic skierowany bardziej do emocji niż rozumu ludzi skrzywdzonych i sfrustrowanych. Lubię poznawać bajki i mity, znam i zbudowane na nich ideologie. Intelektualnie wszystkie one są siebie warte. Nie, nie bronię w niczym komunizmu, gdyż nie jest w niczym lepszy, ale nie widzę też powodu do jego specjalnego wyróżnienia złem. Zresztą powtórzę. To nie religie/ideologie są przyczyną zła, a wiara w nie. Im głębsza, bardziej fundamentalistyczna tym groźniejsza. Pytanie dla inteligentnych, czemu komunistyczna ideologia zaczadziła tak wielu ludzi na całym świecie? Z powodu tego, iż była chora?> Podejrzewam, że antykomunizm możemy rozumieć inaczej.Ja nawet nie podejrzewam. Zajrzyjmy co pisze Wikipedia: Antykomunizm to polityka zwalczania komunizmu poprzez próby wykazania jego słabości w rywalizacji z systemem kapitalistycznym bądź innymi np. narodowo-syndykalistycznym czy korporacjonistycznym.
W zależności od danej sytuacji oraz konkretnego ugrupowania walka z komunizmem może odbywać się przy pomocy propagandy, środków prawnych, działań policyjnych i walki zbrojnej. Działalność antykomunistyczna może być zgodna z obowiązującym w danym państwie prawem, bezprawna, lub przebiegać w obu tych formach jednocześnie.
Antykomunizm posługuje się również hasłami o pochodzeniu religijnym i filozoficznym, z jednej strony atakując ideologię komunistyczną, zwłaszcza za jej oderwanie się od tradycyjnej organizacji społeczeństwa, z drugiej zaś - problemy rzeczywistych państw określających się jako komunistyczne, takie jak niedemokratyczny, totalitarny charakter, ograniczenia wolności osobistej, ekonomicznej i tym podobne.
III Rzesza była jedynym jak dotąd państwem, w którym antykomunizm przybrał wymiar instytucjonalny. Jesienią 1944 roku minister Alfred Rosenberg powołał Zespół Roboczy do Badań Światowego Zagrożenia Bolszewizmem. Planowano także utworzenie Instytutu Antymarksistowskiego. Z kolei hitlerowskie dowództwo wojskowe u schyłku II wojny światowej dążyło do utworzenia Europejskich Sił Antykomunistycznych. Spotkanie w tej sprawie z przedstawicielami węgierskich Strzałokrzyżowców, rumuńskiej Żelaznej Gwardii oraz Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych odbyło się w Pradze w marcu 1945 roku.
W Stanach Zjednoczonych antykomunizm przybierał szczególnie silny wymiar, znany pod nazwą czerwonej paniki.A to nie jest źródło w żadnym stopniu sprzyjające komunistom. Znowu powtórzę to co tu wielokrotnie powtarzam - jedyna rzecz do jakiej namawiam, to własne krytyczne myślenie i samodzielne wyrabianie sobie poglądów. Komfort zgodności ze stadem jakoś dla mnie mało się łączy z racjonalnymi postawami. > Całkowicie Pana rozumiem. Również uważam, że wiara jest szkodliwa. Wątpię jednak, iż kiedyś zostanie całkiem zarzucona.Moim zdaniem - w dającej się przewidzieć przyszłości do tego nie dojdzie. > Obawiam się nawet coraz szerszego do niej powrotu, niekoniecznie jednak do wiary stricte religijnej.Myślimy tu podobnie. Pozdrawiam. @@@ . |
#35 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Wiara w niewiarę | >Ostatnio kilka razy spotkałem się z próbą zrobienia z ateisty wierzącego w nieistnienie boga, nie >tylko przez katolików, a nawet przez osobę która określa siebie jako poganina. Dlaczego oni to >robią, po co, czemu ma to służyć?
No wiesz, jesteś zakłóceniem porządku, kimś kto zaburza poukładany, pewny i "prawdziwy" obraz świata, życia, człowieka i siebie w tym wszystkim. Tego typu ludzie muszą się przyzwyczaić do Ciebie, poznać, oswoić i jakoś wpisać w swój obraz świata, bo tak jest z wszystkim, co jest inne, zwłaszcza radykalnie inne. Są oczywiście najczęściej nieprzygotowani do tego typu obcowania, więc różnie reagują i rozmaicie się zachowują. Ja spotkałem się z agresją z jednej strony, z płaczem z bezsilności i strachu z drugiej, ale najcześciej są to nieporadne próby dyskusji, których zresztą z takimi osobami nie lubię, bo to nie ma specjalnie sensu. Chyba, że słuchają inni, sceptyczni, wątpiący, zaciekawieni. Czasami takie osoby przynoszą jakiś "odkrywczy" argument. Taki jak ten z wiarą w niestnienie. Mam takiego kolegę, który zwykle słucha i się nie odzywa, ale mocno tkwi w środowisku katolickim, mając bliski i nieustanny kontakt z księżmi. I kiedyś, najwyraźniej ktoś mu ten argument z wiary w niestnienie podsunął, z czym ochoczo wyskoczył. Cóż, tutaj nie ma się co patyczkować (bo to oczywiście absurdalne postawienie sprawy) tylko trzeba sytuację odwrócić. Mianowicie oznajmić, że to nie my jesteśmy wierzący, tylko oponent jest niewierzącym, jak my. Wymienić z dwudziestu Bogów, zapytać się czy wierzy w nich, oznajmić że w historii ludzkości było ich tysiące i "w żadnego z nich przecież nie wierzysz. Jak ja jesteś zatem niewierzący w bogów". Oprócz jednego biednego. W stosunku do całej reszty, wszyscy katolicy są niewierzący. Różnica między nami jest minimalna, marginalna. Jesteśmy straszliwie niewierzący w Bogów. Wszyscy. Ale części z nas wbito w czachę jakiegoś, jednego zwykle, bidoka. Taki se wirus zainstalowany przez zwolenników czarymary, których ktoś kiedyś równie skutecznie im zainfekował. |
#36 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Wiara w niewiarę | > A mnie już dawno nauczono czytać krytycznie i ze zrozumieniem. Na temat komunizmu tyle pisze antykomunistyczna Wikipedia: pl.wikipedia.org/wiki/Komunizm Racjonalne podejście nakazywałoby zajrzeć też co piszą o komunizmie jego apologeci (do których teraz trudniej dotrzeć niż w PRL-u do literatury antykomunistycznej). Osobiście nie zgadzam się aby komunizm (nawet ten stalinowski.) w jakikolwiek sposób wyróżniać w głupocie, czy chorobliwości od innych ideologii.W związku ze swoim kierunkiem studiów, i zainteresowaniami mam pewną wiedzę na temat komunizmu. Również nie sądzę, żeby zasługiwał na wyróżnienie pod względem głupoty, choć jeśli idzie o czas panowania i co za tym idzie liczbę ofiar - nie tylko śmiertelnych, za ofiarę ideologii skłonny jestem uznać nawet jej wyznawcę, będącego zablokowanym w swoim światopoglądzie i przez to nierozwijającego się - to plasowałby się całkiem wysoko. > Religie/ideologie to tylko świat pięknych słów i obietnic skierowany bardziej do emocji niż rozumu ludzi skrzywdzonych i sfrustrowanych. Lubię poznawać bajki i mity, znam i zbudowane na nich ideologie. Intelektualnie wszystkie one są siebie warte.W pełni się zgadzam. > Nie, nie bronię w niczym komunizmu, gdyż nie jest w niczym lepszy, ale nie widzę też powodu do jego specjalnego wyróżnienia złem.Owszem, dlatego też go nie wyróżniam. > Zresztą powtórzę. To nie religie/ideologie są przyczyną zła, a wiara w nie. Im głębsza, bardziej fundamentalistyczna tym groźniejsza. Pytanie dla inteligentnych, czemu komunistyczna ideologia zaczadziła tak wielu ludzi na całym świecie?> Z powodu tego, iż była chora?>Owszem, choć już same ideologie mogą być złe, czy raczej szkodliwe. Niewątpliwie jednak bardziej szkodliwi są ich wyznawcy. Co do oddziaływania na masy ludzi, leninowska wersja marksizmu zawierała piękne obietnice, pozwalała znaleźć kozła ofiarnego, na którego można było wszystko zrzucać. Nie należy też zapominać o sytuacji Imperium Rosyjskiego przed przewrotem październikowym. Ponadto już w Rosji komunizm w części przynajmniej został narzucony siłowo, nie mówiąc już o innych krajach. Zaś tam gdzie się zjawił w utrzymaniu się pomagała mu indoktrynacja i propaganda. Inną sprawą jest to, iż sądzę, że Pańskie pytanie po części przynajmniej jest retoryczne. W końcu ilu ludzi tyle odpowiedzi. Tym niemniej komunizm - oraz inne ideologie - wciąż uważam za chory, tj. szkodliwy. > Ja nawet nie podejrzewam.> Znowu powtórzę to co tu wielokrotnie powtarzam - jedyna rzecz do jakiej namawiam, to własne krytyczne myślenie i samodzielne wyrabianie sobie poglądów. Komfort zgodności ze stadem jakoś dla mnie mało się łączy z racjonalnymi postawami.Jestem świadomy tego, że antykomunizm może być co najmniej tak samo jak komunizm szkodliwy, czego najlepszym przykładem są działania III Rzeszy, o których można przeczytać w podanym przez Pana linku. Zresztą w Polsce również widać swoisty antykomunizm polegający na zaprzeczaniu jakikolwiek osiągnięciom PRL - abstrahując od faktu, iż "prawdziwego komunizmu" w zasadzie nie było nawet w ZSRR. - Jednakże w działalności antykomunistycznej prowadzonej w granicach prawa i bez kłamstw nie widzę nic złego. > Pozdrawiam.Pozdrawiam. |
#37 2 na 2 | Pa™an (745 punktów) | Odp: Wiara w niewiarę | > Kiedy wychodzę do kiosku po gazetę, to mam (racjonalnie uprawnioną) nadzieję.Ja bym to nazwał przekonaniem, a nie nadzieją. > Kiedy idę popływać z krokodylami - wiarę.A wiarę zdefiniowałbym inaczej - idę popływać w akwenie w losowo wybranym spośród wszystkich na Ziemi. Nie wiem, czy są tam krokodyle, rekiny, piranie czy toksyny. Gdy idę po gazetę, to rząd wielkości prawdopodobieństwa powrotu można oszacować statystycznie na podstawie iluś tam czynników. Wiara występuje wtedy, gdy nie mamy na dany choćby minimalnych danych pozwalających na oszacowanie prawdopodobieństwa. Najlepszym tego przykładem jest tu istnienie boga, natomiast dla dobre uzmysłowienia sobie dziedziny problemu porównajmy to z wiarą w istnienie życie pozaziemskie. Jeszcze kilkanaście lat temu nie mieliśmy żadnych dowodów na istnienie system planetarnych poza naszym. Dziś wiemy, że istnieją inne układy, wiemy, że istnieją planety przypominające Ziemię. Są dowody na to, że planet w naszej galaktyce mogą być miliardy (pomnóżmy przez miliardy galaktyk). Na tej podstawie możemy zacząć powoli mówić o statystyce istnienia życia pozaziemskiego. W przeciwieństwie do istnienia boga, gdzie nie ma dosłownie żadnego punktu, do którego możnaby się odnieść.
Człowiek to marionetka, za której sznurki pociągają inne marionetki |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wiara w niewiarę | . > W związku ze swoim kierunkiem studiów, i zainteresowaniami mam pewną wiedzę na temat komunizmu.Na naszym forum nie potrzeba się chwalić ani wiedzą, ani wykształceniem - po paru postach samo to wyłazi na wierzch. > Również nie sądzę, żeby zasługiwał na wyróżnienie pod względem głupoty,Nie wiem skąd to przypuszczenie? > choć jeśli idzie o czas panowania i co za tym idzie liczbę ofiar - nie tylko śmiertelnych, za ofiarę ideologii skłonny jestem uznać nawet jej wyznawcę, będącego zablokowanym w swoim światopoglądzie i przez to nierozwijającego się - to plasowałby się całkiem wysoko.Tym bardziej, że taki Pański kierunek studiów i zainteresowania proponowałbym bym jednak doczytać i sięgając jednak do w miarę obiektywnej literatury. (Warto przy tym pamiętać, iż praktycznie, to żadna obiektywna literatura nie istnieje)> Co do oddziaływania na masy ludzi, leninowska wersja marksizmu zawierała piękne obietnice, pozwalała znaleźć kozła ofiarnego, na którego można było wszystko zrzucać.Po co takie enigmatyczne określenia? Najlepiej po prostu niewinny carat i bezbronna, dopiero co tworząca się, burżuazja. > Nie należy też zapominać o sytuacji Imperium Rosyjskiego przed przewrotem październikowym.Właśnie - wprost nie wolno o tej sytuacji zapominać! > Ponadto już w Rosji komunizm w części przynajmniej został narzucony siłowo,O kurczę pieczone, to teraz uczą jakiś alternatywnych historii? I co kosmici komunizm w Rosji narzucili? > nie mówiąc już o innych krajach.Wolałbym jednak sytuacje w każdym kraju rozpatrywać oddzielnie. > Zaś tam gdzie się zjawił w utrzymaniu się pomagała mu indoktrynacja i propaganda.Nie zmam ustroju, który nie liczyłby się z indoktrynacją i propagandą (dlatego zawsze istniały sojusze pomiędzy władzą a religiami) Komunizm też z tych narzędzi korzystał, ale pytaniem zasadniczym - choć tylko dla inteligentnych - jest dlaczego przekonał tak wielu, a wśród nich byli także ludzie na wysokim poziomie intelektualnym? > Tym niemniej komunizm - oraz inne ideologie - wciąż uważam za chory, tj. szkodliwy.Jeżeli wszystkie, to jest jakoś tam do akceptacji, ale to wcale nie takie proste, gdyż w całej historii ludzkości, we wszystkich kulturach religie/ideologie starały się zdominować ludzkie poglądy na rzeczywistość. Zresztą osobiście nie wyobrażam sobie ludzi, którzy nie posiadaliby jakiś tam idealistycznych wizji świata. Osobiście we współczesnej Polsce jestem przerażony np. ideologią "kaczyzmu", ale przecież prawie jedna trzecia Polaków jest do tej wizji przekonana i wierzy w jej słuszność, wśród nich ludzie bardzo wykształceni. Proszę wziąć na warsztat ideologię PiS-u i zobaczyć jak bardzo jest niespójna i ile niesie zagrożeń. Jedyne szczęście, że choć wierzy w nią aż jedna trzecia Polaków - to jest to tylko jedna trzecia. Ale gdy przybędzie frustratów to zwiększy się elektorat tej partii. Jestem sceptykiem wątpiącym we wszystko i szczególnie krytycznym wobec wszelakich religii/ideologii. Po prostu w nic nie wierzę: Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym. Choć jestem normalnym człowiekiem i tak jak wszyscy ludzie też posiadam swoją wizję świata i swoją ideologię, tyle że przejąłem jej od jakiś autorytetów, ale jest ona moją własną. Zbudowałem ją na poznaniu wielu doktryn i ideologii. Najważniejsze z nich to klasyczny liberalizm (ze skrzywieniem w kierunku socjalliberalizmu) racjonalizm i humanizm i indoktrynuję nią forumową inteligencję, tak jak umiem i mogę. Propagując takie właśnie podejście do zrozumienia rzeczywistości za najsłuszniejsze. Nie chce mi się na ten temat więcej dyskutować. Wyraziłem tylko swoje zdanie, które może Pan sobie samodzielnie przemyśleć lub i bez przemyślenia odrzucić. Pozdrawiam. @@@ . |
Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Wiara w niewiarę | > Nie wiem skąd to przypuszczenie?Miałem na myśli to, że nie jest głupszy od innych ideologii. > Tym bardziej, że taki Pański kierunek studiów i zainteresowania proponowałbym bym jednak doczytać i sięgając jednak do w miarę obiektywnej literatury. (Warto przy tym pamiętać, iż praktycznie, to żadna obiektywna literatura nie istnieje)Ofiary wojny domowej, leninowskie i stalinowskie czystki, wielki głód, gułagi, chińska rewolucja kulturalna. Długo by wymieniać. Nie twierdze, że komunizm tudzież jego warianty to najbardziej zbrodnicza ideologia, czy panującą najdłużej, ale raczej ciężko zaprzeczyć pokaźnej liczbie ofiar. > Po co takie enigmatyczne określenia? Najlepiej po prostu niewinny carat i bezbronna, dopiero co tworząca się, burżuazja.Po cóż taka ironia? Ani carat niewinny nie był ani burżuazja całkiem bezbronna. Wiele było czynników składających się na sukces bolszewików, a ich ideologia była jednym z nich. > Właśnie - wprost nie wolno o tej sytuacji zapominać!Tu się zgadzamy. > O kurczę pieczone, to teraz uczą jakiś alternatywnych historii? I co kosmici komunizm w Rosji narzucili?Bolszewicy narzucili. Wie Pan zapewne, że pucz nie był całkowicie bezkrwawy, komuniści zaś - wbrew deklaracjom - pacyfistami nie byli. Gdy pokazali swoje prawdziwe oblicze, część ludności nie była już tak skłonna do ich popierania. Starczy wspomnieć bunt w guberni tambowskiej czy samą wojnę domową. Nie zaprzeczam jednak, iż cieszyli się dość znacznym poparciem, ale legalnie przecież władzy nie zdobyli. Skoro zaś nie zdobyli jej legalnie to narzucili. > Nie zmam ustroju, który nie liczyłby się z indoktrynacją i propagandą (dlatego zawsze istniały sojusze pomiędzy władzą a religiami) Komunizm też z tych narzędzi korzystał, ale pytaniem zasadniczym - choć tylko dla inteligentnych - jest dlaczego przekonał tak wielu, a wśród nich byli także ludzie na wysokim poziomie intelektualnym?Istotnie, chodzi mi tylko o to, że za część sukcesu komunizmu odpowiada propaganda. Analogię można znaleźć w Polsce, gdzie nie brakuje katolików w dużej mierze z powodu indoktrynacji już od dzieciństwa. W teorii komunizm był - powiedzmy - piękny, stosunkowo niewiele osób zdawało też sobie sprawę z tego jak w rzeczywistości wygląda, niektórym zapewne sukces komunizmu byłby na rękę. Podejrzewam, że jest jeszcze sporo powodów, nie mam zamiaru jednak udawać, iż je wszystkie znam. > Jeżeli wszystkie, to jest jakoś tam do akceptacji, ale to wcale nie takie proste, gdyż w całej historii ludzkości, we wszystkich kulturach religie/ideologie starały się zdominować ludzkie poglądy na rzeczywistość. Zresztą osobiście nie wyobrażam sobie ludzi, którzy nie posiadaliby jakiś tam idealistycznych wizji świata. Osobiście we współczesnej Polsce jestem przerażony np. ideologią "kaczyzmu", ale przecież prawie jedna trzecia Polaków jest do tej wizji przekonana i wierzy w jej słuszność, wśród nich ludzie bardzo wykształceni. Proszę wziąć na warsztat ideologię PiS-u i zobaczyć jak bardzo jest niespójna i ile niesie zagrożeń. Jedyne szczęście, że choć wierzy w nią aż jedna trzecia Polaków - to jest to tylko jedna trzecia. Ale gdy przybędzie frustratów to zwiększy się elektorat tej partii.Wcale nie mówię, że proste. Co do wizji świata, to jak najbardziej się zgadzam. Jestem zwolennikiem liberalizmu, brania odpowiedzialności za swoje życie i generalnie nie wtrącanie się w sprawy innych, choć bez przesady oczywiście. Co do "kaczyzmu" to z jednej strony uważam go za zagrożenie, ale z drugiej nie jestem pewien czy poza fobiami i hałasem medialnym czymś grozi. No i przede wszystkim czy "kaczyści" są w stanie wrócić do władzy. Póki tego nie zrobią, to ich szkodliwość będzie ograniczona. > Jestem sceptykiem wątpiącym we wszystko i szczególnie krytycznym wobec wszelakich religii/ideologii. Po prostu w nic nie wierzę:Moim zdaniem to dobre podejście. O ile pamiętam określał się Pan jako naturalista ontologiczny. > Choć jestem normalnym człowiekiem i tak jak wszyscy ludzie też posiadam swoją wizję świata i swoją ideologię, tyle że przejąłem jej od jakiś autorytetów, ale jest ona moją własną. Zbudowałem ją na poznaniu wielu doktryn i ideologii. Najważniejsze z nich to klasyczny liberalizm (ze skrzywieniem w kierunku socjalliberalizmu) racjonalizm i humanizm i indoktrynuję nią forumową inteligencję, tak jak umiem i mogę. Propagując takie właśnie podejście do zrozumienia rzeczywistości za najsłuszniejsze.> Nie chce mi się na ten temat więcej dyskutować. Wyraziłem tylko swoje zdanie, które może Pan sobie samodzielnie przemyśleć lub i bez przemyślenia odrzucić.Przemyśleć, przemyślę. Przyjmując do wiadomości brak chęci do dalszej dyskusji pozwolę sobie jednak odpowiedzieć na ten post. > Pozdrawiam.Wzajemnie. |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wiara w niewiarę | . > Ofiary wojny domowej, leninowskie i stalinowskie czystki, wielki głód, gułagi, chińska rewolucja kulturalna. Długo by wymieniać. Nie twierdze, że komunizm tudzież jego warianty to najbardziej zbrodnicza ideologia, czy panującą najdłużej, ale raczej ciężko zaprzeczyć pokaźnej liczbie ofiar.Nigdy nie należy zapominać ofiar ani wybaczać zbrodniarzom. Żadna religia/ideologia nie jest warta ludzkiego życia. Natomiast oglądam teraz serial o Annie German. Radzieccy uczynili jej wiele zła. Czytałem też wspomnienia Sybiraków (choć nie tych należących do towarzystw, a tych którzy na Syberii faktycznie byli) jakoś to dziwne, ale ich oceny są bardziej wyważone od tych znających radzieckie zło tylko z ideologicznej propagandy. Pan Iwan: Co do oddziaływania na masy ludzi, leninowska wersja marksizmu zawierała piękne obietnice, pozwalała znaleźć kozła ofiarnego, na którego można było wszystko zrzucać. Nie należy też zapominać o sytuacji Imperium Rosyjskiego przed przewrotem październikowym. Ponadto już w Rosji komunizm w części przynajmniej został narzucony siłowo, nie mówiąc już o innych krajach. Zaś tam gdzie się zjawił w utrzymaniu się pomagała mu indoktrynacja i propaganda.> >>>Po co takie enigmatyczne określenia? Najlepiej po prostu niewinny carat i bezbronna, dopiero co tworząca się, burżuazja.> Po cóż taka ironia? Ani carat niewinny nie był ani burżuazja całkiem bezbronna. Wiele było czynników składających się na sukces bolszewików, a ich ideologia była jednym z nich.Czytam tekst i do niego się odnoszę. > >>>O kurczę pieczone, to teraz uczą jakiś alternatywnych historii? I co kosmici komunizm w Rosji narzucili?> Bolszewicy narzucili.A ilu ich było? Może dwustu, gdyż dwóch tysięcy, to Pan się nie doliczy. > Nie zaprzeczam jednak, iż cieszyli się dość znacznym poparciem,Szkoda, że Pan nie zaprzecza przecież i temu można zaprzeczyć. > ale legalnie przecież władzy nie zdobyli.Pan kpi, czy o drogę pyta? Romanowowie byli całkowicie legalni, a mnie i dziś jakoś trudno o współczucie dla ich losu. Jeżeli już, to bardziej Rasputinowi współczuję. > Skoro zaś nie zdobyli jej legalnie to narzucili.Spokojnie przejęcie władzy zalegitymizował rosyjski naród. Bolszewicy otrzymali masowe poparcie, gdyż wcześniejsza sytuacja była już nie do zniesienia i jeszcze długo mieli bezwzględne poparcie w masach i to pomimo ich - niezawinionych i zawinionych - najpierw błędów, a później wprost zbrodni. Mieli poparcie pomimo też dobrze opłacanej propagandy antykomunistycznej. Państwa kapitalistyczne Zachodu bardzo obawiały się "czerwonej zarazy" i czyniono wiele, aby ją zniszczyć lub chociaż powstrzymać. > Istotnie, chodzi mi tylko o to, że za część sukcesu komunizmu odpowiada propaganda.Z propagandy korzystają wszyscy - nawet Pan w naszej rozmowie - ale aby propaganda odniosła sukces musi być przekonywująca i zdecydowanie taką była, choć jej argumenty - wraz z wewnętrznymi nierozwiązywalnymi kłopotami oraz zwiększającą się świadomością różnorodnych zbrodni i na całym narodzie i na poszczególnych ludziach - słabły. > >>>Jestem sceptykiem wątpiącym we wszystko i szczególnie krytycznym wobec wszelakich religii/ideologii. Po prostu w nic nie wierzę:> Moim zdaniem to dobre podejście. O ile pamiętam określał się Pan jako naturalista ontologiczny.A czy jedno drugiemu przeczy? Moim zdaniem, świadczy to właśnie o spójności światopoglądowej. > Przemyśleć, przemyślę. Przyjmując do wiadomości brak chęci do dalszej dyskusji pozwolę sobie jednak odpowiedzieć na ten post.Dyskusji na tematy ekonomiczno-polityczne. Wolę problematykę filozoficzno-religioznawczą, ale skoro Pan odpowiedział, to musiałem też pewne drobiazgi doprecyzować, aby zostać dobrze zrozumianym. Pozdrawiam. @@@ . |
#41 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Wiara w niewiarę | > Nigdy nie należy zapominać ofiar ani wybaczać zbrodniarzom. Żadna religia/ideologia nie jest warta ludzkiego życia. Natomiast oglądam teraz serial o Annie German. Radzieccy uczynili jej wiele zła. Czytałem też wspomnienia Sybiraków (choć nie tych należących do towarzystw, a tych którzy na Syberii faktycznie byli) jakoś to dziwne, ale ich oceny są bardziej wyważone od tych znających radzieckie zło tylko z ideologicznej propagandy.Co do pierwszych dwóch zdań całkowicie się zgadzam. Zaś funkcjonowania radzieckiego systemu doświadczyć nie mogłem - co swoją drogą bardzo mnie cieszy, - lecz istnieje wystarczająco wiele źródeł, dzięki którym mogę sobie wyrobić opinię na ten temat. Nie mówię też, że moja ocena jest tą jedynie słuszną. > Czytam tekst i do niego się odnoszę.Przyznam, że zapędziłem się w ferworze dyskusji. Ciężko też czuć sympatie do cara Mikołaja II, ale to w żaden sposób nie czyni bolszewików lepszymi. Mówiąc inaczej, czy okradanie złodzieja to nie przestępstwo? > A ilu ich było? Może dwustu, gdyż dwóch tysięcy, to Pan się nie doliczy.Istotnie niewielu, ale wobec braku reakcji innych partii wystarczyło. Zresztą jakie znaczenie ma ilość samych bolszewików, skoro byli ludzie gotowi wykonywać ich rozkazy, a także masy skłonne ich poprzeć. > Szkoda, że Pan nie zaprzecza przecież i temu można zaprzeczyć.Nie ma sensu zaprzeczania faktowi. > Pan kpi, czy o drogę pyta? Romanowowie byli całkowicie legalni, a mnie i dziś jakoś trudno o współczucie dla ich losu.To że Romanowowie byli legalni, nie oznacza, że bolszewicy zdobyli władzę legalnie. Również im nie współczuje, ale to akurat bez znaczenia. > Spokojnie przejęcie władzy zalegitymizował rosyjski naród. Bolszewicy otrzymali masowe poparcie, gdyż wcześniejsza sytuacja była już nie do zniesienia i jeszcze długo mieli bezwzględne poparcie w masach i to pomimo ich - niezawinionych i zawinionych - najpierw błędów, a później wprost zbrodni. Mieli poparcie pomimo też dobrze opłacanej propagandy antykomunistycznej. Państwa kapitalistyczne Zachodu bardzo obawiały się "czerwonej zarazy" i czyniono wiele, aby ją zniszczyć lub chociaż powstrzymać.Owszem, ale to dwie różne rzeczy. Władzy legalnie nie zdobyli, ale przecież ją sprawowali, a zwycięzców się nie sądzi. Tego, że mieli masowe poparcie również jestem świadom. Można się zastanawiać nad tym z czego to wynikało, ale nie sposób dyskutować z faktem. > Z propagandy korzystają wszyscy - nawet Pan w naszej rozmowie - ale aby propaganda odniosła sukces musi być przekonywująca i zdecydowanie taką była, choć jej argumenty - wraz z wewnętrznymi nierozwiązywalnymi kłopotami oraz zwiększającą się świadomością różnorodnych zbrodni i na całym narodzie i na poszczególnych ludziach - słabły.Zgadzam się. Choć jeśli nie ma możliwości zbierania informacji z innych źródeł, to i gorsza jakościowo propaganda wystarczy. > A czy jedno drugiemu przeczy? Moim zdaniem, świadczy to właśnie o spójności światopoglądowej.Nie przeczy. > Dyskusji na tematy ekonomiczno-polityczne. Wolę problematykę filozoficzno-religioznawczą, ale skoro Pan odpowiedział, to musiałem też pewne drobiazgi doprecyzować, aby zostać dobrze zrozumianym.Dobrze, że Pan to doprecyzował. Ciężko mi się powstrzymać przed - kolokwialnie mówiąc - odbiciem piłeczki, odpowiem więc i na ten post. > Pozdrawiam.Wzajemnie |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wiara w niewiarę | . > Zresztą jakie znaczenie ma ilość samych bolszewików, skoro byli ludzie gotowi wykonywać ich rozkazy, a także masy skłonne ich poprzeć.Bardzo dobrze Pan podsumował. Nic nie trzeba już dodawać. Pozdrawiam. @@@ . |
| exbyły (17 punktów) | Odp: Wiara w niewiarę |
>Ostatnio kilka razy spotkałem się z próbą zrobienia z ateisty wierzącego w nieistnienie boga,
Zauważyłem, że ateiści nie tolerują rozmawiania o Bogu, mitach, nie lubią przenośni i efekt jest taki, że nie potrafią zrozumieć żadnych tekstów filozoficznych, a co dopiero wierszy. Rozumiem, że ktoś po prostu nie wierzy, jest ateistą ale dlaczego okalecza swój rozum rezygnując ze wszelkich abstrakcji? Jestem wolnomyślicielem stosującym nihilistyczne metody poznania, przewartościowującym wartości z różnych punktów widzenia. Dzięki wam wiem, że nie jestem ateistą, może i nie jestem wierzącym , jestem podróżnikiem po świecie idei, religii, filozofii. Celem jest podróżowanie. Nigdy się nie gubię, a jeśli tak to po to aby się odnaleźć. Ateizm jest jakimś ograniczeniem. Mam pytanie, które może wam się wydawać nie związane z wątkiem, ale dla mnie jest. Czy osoba, która urodziła się niewidoma ma sny, halucynacje takie same jak zdrowi ludzie? Jej oczy przecież nigdy nic nie widziały. Obrazy w jej głowie byłyby więc pozazmysłowe.
|
#44 1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | Odp: Wiara w niewiarę | > (...)> Mam pytanie, które może wam się wydawać nie związane z wątkiem, ale dla mnie jest.> Czy osoba, która urodziła się niewidoma ma sny, halucynacje takie same jak zdrowi ludzie? Jej oczy przecież nigdy nic nie widziały. Obrazy w jej głowie byłyby więc pozazmysłowe.Google wysiadło? Np. taka relacja: Tommy Edison, niewidomy od urodzenia, (...) postanowił opisać swoje marzenia senne. - Ponieważ nigdy w życiu niczego nie widziałem, myślę, że moja podświadomość nie ma pojęcia jak to jest widzieć. - wyjaśnił Tommy Edison. Tłumaczył, że w swoich snach niczego nie widzi, jednak potrafi je szczegółowo opisać. Mimo że nie jest on w stanie oglądać obrazów, po przebudzeniu pamięta wszystkie zapachy, dźwięki, smaki, a nawet dotyk, którego doświadczył we śnie. (...)odkrywcy.p(*)domosc.html?smg4sticaid=610499 |
| exbyły (17 punktów) | Odp: Wiara w niewiarę | > >(...)> >Mam pytanie, które może wam się wydawać nie związane z wątkiem, ale dla mnie jest.> >Czy osoba, która urodziła się niewidoma ma sny, halucynacje takie same jak zdrowi ludzie? Jej oczy przecież nigdy nic nie widziały. Obrazy w jej głowie byłyby więc pozazmysłowe.> Google wysiadło?To już widziałem. Ale znalazłem też co innego.Z portalu www.wiara.us Dr. Kubler-Ross, lekarz psychiatra" Badania tysięcy niewidomych od urodzenia osób, które po przywróceniu ich do życia opowiadaj z detalami, wszystko to, co działo się z nimi w czasie utraty ich życia, a co widzieli z pewnej odległości poza ich własnym ciałem (tzw. "doświadczenia poza cielesne" z angielskiego "Out of Body Experience - OBE). Opowiadają o tym, kto ich ratował opisując ich twarze, co z nimi czyniono, jakich przedmiotów przy tym używano, co mówiono, a nieraz nawet myśli tego, (znajdującego się tam wtedy) personelu medycznego oraz barwy kolorów ich odzieży i nieraz np. numer rejestracyjny samochodu, który ich wtedy potrącił. - Wniosek: Niewidome osoby, w żaden sposób nie mogły wiedzieć i projekcjować sobie do umysłu takich nieznanych wcześniej szczegółów." |
1 2 3 4 5 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|