Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
20-07-2013 23:31dajmonion (3663 punktów)Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
Ocena 4 na 4
Niedawno założyłem dwa wątki, w których zaprezentowałem opinię prof. Lwa-Starowicza w kwestii wpływu marihuany na seksualność oraz seksualnej przeszłości kobiet na ich obecny związek.
W pierwszym przypadku ktoś natychmiast zauważył, że profesor studiował filozofie na KUL-u. Potraktowałem to jako żart i nie komentowałem. Później jednak w dyskusji z niejakim Iwanem Denisowiczem okazało się, że ten argument jest powtarzany. Dlatego warto mu się przyjrzeć bliżej.
Tym bardziej, że błędne myślenie w tym temacie może wiele osób odciąć od cennego źródła informacji.
Otóż po pierwsze posiadanie bajkowego nawet światopoglądu o niczym jeszcze nie świadczy, jeśli dany ekspert zdaje sobie sprawę gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie.
Po drugie światopogląd może inspirować do naukowych poszukiwań w takim kierunku, w którym inni by nie poszli. Samo inspirowanie nie jest złe, dopóki nie staje się próbą przeszmuglowania światopoglądu do nauki.
Po trzecie wreszcie w dyskusji nie wystarczy zauważyć, że ktoś gdzieś studiował, był w partii itd. Trzeba powołać się na faktyczne zarzuty. Czyli na przykład odwołać się do sytuacji, w której Starowicz próbował forsować swój światopogląd kosztem naukowej rzetelności. W przypadku tego akurat eksperta wiadomo powszechnie, że w bardzo wielu tematach jest odległy od katolickiej ortodoksji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 Dalej..
#31
28-07-2013 21:35
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
>(...) Po co?

Może to "wypisuje" jakaś inna niż prezentowana na blogu, część jego "ja"?
Czy zarzucając "racjonalistom" błędy w "odbiorze ludzi wierzących", sam nie popełnia podobnych w ich ocenie?
Czy np. zjawisko takie jak "Kościół Rydzyka" to naprawdę "zaledwie garstka bezbronnych emerytów i rencistów" i rzecz niewarta uwagi?

dajmonion (3663 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
W odpowiedzi liliac
>Ech, jak już wcześniej napisałam -
> Cytat:
Obawiam się, że dalsza konwersacja nie ma większego sensu.

>Pewne skróty i uproszczenia, które stosujemy w - jak to raczyłeś określić - życiu społecznym, nie mają zastosowania w poważnej dyskusji, a takich właśnie, zwłaszcza w tematach okołonaukowych, na tym forum się oczekuje.
Zwracam jedynie uwagę na granice sceptycyzmu. Na dobrą sprawę pod dyskusję należałoby najpierw poddać twoją tezę jakoby nawet laik mógł z powodzeniem grzebać się w podstawach seksuologii. W tym celu trzeba by właściwie najpierw wgryźć się w medycynę i dopiero potem samodzielnie ocenić na ile masz rację, no bo przecież żaden szanujący się sceptyk nie powinien tego przyjać na wiarę. Nikt nie ma na to czasu. W takich sytuacjach najlepiej po prostu zasięgnać rady innego specjalisty-seksuologa. Nikomu przecież tego nie zabraniam.
>Nic nie mogę zrobić z twoimi wierzeniami, na próby tłumaczenia okazałeś się zupełnie odporny, próbując w dodatku dziecinnych przepychanek pełnych uwag personalnych.
Uwagi personalne były nie po to, aby Cię atakować, ale dlatego, że były istotne w kontekście tej dyskusji. To, że nie jesteś seksuologiem jest ważną informacja dla ludzi, którzy tu zajrzą.
Sama zresztą tego nie ukrywasz.


dajmonion

#33
01-08-2013 11:16
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
W odpowiedzi dajmonion
.
>>>>Pewne skróty i uproszczenia, które stosujemy w - jak to raczyłeś określić - życiu społecznym, nie mają zastosowania w poważnej dyskusji, a takich właśnie, zwłaszcza w tematach okołonaukowych, na tym forum się oczekuje.
>Zwracam jedynie uwagę na granice sceptycyzmu.
Myślę, iż dopóki zachowuje się racjonalizm sceptycyzm nie ma granic. To racjonalizm jest tu granicą. Oczywiście znane są spekulatywne systemy sceptyczne, które są irracjonalne i te właśnie, ze względu na ich irracjonalizm, należy odrzucić.

>Na dobrą sprawę pod dyskusję należałoby najpierw poddać twoją tezę jakoby nawet laik mógł z powodzeniem grzebać się w podstawach seksuologii.
Ale najpierw należałoby poddać pod dyskusję znaczenie terminów "laik" i "podstawy".
Na przykład wydaje mi się, że Imieliński mógłby nazwać Starowicza laikiem i to pomimo tego, że ilość publikacji Starowicz ma większą. (Kiedyś tzw. "warsztat naukowy" miał znaczenie.) Jestem laikiem w większości dziedzin, których podstawy - dla powiększenia wiedzy o człowieku i świecie - poznaję, a bez "grzebania się" (własnych przemyśleń) , moim zdaniem, trudno poznawać.

>W tym celu trzeba by właściwie najpierw wgryźć się w medycynę i dopiero potem samodzielnie ocenić na ile masz rację, no bo przecież żaden szanujący się sceptyk nie powinien tego przyjąć na wiarę.
A skąd ma Pan taką wiedzę i takie doświadczenia? W metodologię nauk wpisany jest cały system krytyczny, który winien być powszechnie znany i stosowany. W przeciwieństwie do pani Liliac nie mam wykształcenia medycznego, ale zajmując się multidyscyplinarnymi i interdyscyplinarnymi dziedzinami nauki muszę dosyć szybko rozpoznać naukową wartość danej pozycji. (O czym ona zresztą wyżej pisze.)

> Nikt nie ma na to czasu.
Jedni mają mniej, a inni więcej. Jednych interesuje "to" innych "owo", ale jak kogoś coś interesuje to czas znajduje.

>W takich sytuacjach najlepiej po prostu zasięgnąć rady innego specjalisty-seksuologa.
To zawsze nie jest zły pomysł, choć dosyć kosztowny. Ludzie związani jakoś tam z nauką wolą zajrzeć do tzw. "dorobku", gdyż taniej.

>Nikomu przecież tego nie zabraniam.
A mógłby Pan? Przecież nie o tym tu dyskusja.

>>>>Nic nie mogę zrobić z twoimi wierzeniami, na próby tłumaczenia okazałeś się zupełnie odporny, próbując w dodatku dziecinnych przepychanek pełnych uwag personalnych.
>Uwagi personalne były nie po to, aby Cię atakować, ale dlatego, że były istotne w kontekście tej dyskusji.
Naprawdę?

>To, że nie jesteś seksuologiem jest ważną informacja dla ludzi, którzy tu zajrzą.
Tu, prawie nikt z nas nie przedstawia własnych dyplomów. (Choć czasem zdarzają się takie śmieszne przypadki.) Tu o naszym merytorycznym, a i kulturalnym poziomie świadczą nasze wypowiedzi. Mnie w większości swoich wypowiedzi pani Liliac bardzo przekonuje, gdyż zdecydowanie wie o czym mówi. Posiada wielką erudycję i tam gdzie zabiera głos jest ogromnie kompetentną.

>Sama zresztą tego nie ukrywasz.
Właśnie o to chodzi, nie udaje kogoś kim nie jest. Wystarcza jej to co w głowie posiada.

Pozdrawiam.

@@@
.

#34
01-08-2013 21:19
 Ocena 4 na 4
mayolina (2278 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
O merytoryczności (lub jej braku) książek L. Starowicza już było i fakt, że studiował na TEJ uczelni niekoniecznie musi go skreślać jako eksperta (tak jak tytuł magistra z katolickiej uczelni nie czyni J. Hartmana farbowanym ateistą), niepokoi mnie coś innego. Otóż w reportażu z roku 2003 Magdalena Grochowska (Przeciwnik was, diabeł, Duży Format i w zbiorze reportaży Made in Poland, wyd. Agora) pisze o przeplataniu się psychologii/psychiatrii i teologii:

Cytat:
Małgorzata Kostecka, psycholog w Klinice Psychiatrycznej AM: - gdy przeżycie pacjenta wykracza według mnie poza czystą psychiatrię, wyraźnie wikła jego życie, a pacjent opowiada o nim krytycznie, zalecam konsultację z teologiem. Nie zetknęłam się ze zjawiskiem opętania w sensie teologicznym, ale dopuszczam, że może ono zaistnieć.


Cytat:
W ostatnim wydaniu podręcznika 'Psychiatria', w rozdziale 'Psychiatria a religia, Bogdan de Barbaro stwierdza: dla psychiatrów zjawisko opętania jest zespołem psychopatologicznym; dla teologów - stanem, w którym kontrolę nad człowiekiem sprawują moce diabelskie. (...) Doktor de Barbaro, Zakład Terapii Rodzin, Katedra Psychiatrii Collegium Medicum UJ: Patrząc na dzieje psychiatrii, wyraźnie widać, że zagarnia ona coraz większy obszar zjawisk niegdyś należących do teologii. (...) Niekiedy posyłam pacjenta do teologa, lecz nie do egzorcysty, chociaż dopuszczam, że egzorcysta może być skuteczny. Jako chrześcijaninowi trudno jest mi przyjąć, że diabeł działa tak prymitywnie jak przez opętanie. Posądzam go o działania znaczenie bardziej wyrafinowane (...)


W artykule pojawia się też nazwa Ośrodka Pomocy Psychologicznej Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich. Miałam nadzieję, że Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich już nie istnieje, ostatecznie od 2003 minęło trochę lat. Niestety, stowarzyszenie trwa i chyba ma się dobrze, bowiem autorka wymieniła jedynie poradnię w Płocku (stworzoną na podobieństwo warszawskiej), a ja na stronie stowarzyszenia doliczyłam się siedmiu. Stowarzyszenie (cytuję ze strony internetowej)
Cytat:
inicjatywa powołania Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich została podjęta w grudniu 1993 r. przez psychologów wierzących, którzy chcą realizować swoje powołanie zawodowe w duchu Ewangelii.

W artykule pojawia się też informacja, że w zespole warszawskim jest dwóch egzorcystów. Chyba czas się bać i to nie niestniejącego diabła, a pozacieranych granic między fantazją a nauką, i nie u pacjentów, ale u terapeutów.

dajmonion (3663 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
>>W takich sytuacjach najlepiej po prostu zasięgnąć rady innego specjalisty-seksuologa.
>To zawsze nie jest zły pomysł, choć dosyć kosztowny. Ludzie związani jakoś tam z nauką wolą zajrzeć do tzw. "dorobku", gdyż taniej.
Nawet gdyby założyć, że Starowicz wyraża jedynie swoją opinię, to dana osoba postąpi rozsądniej stosując się do jego rad niż gdyby sugerowała się dyskusjami w sieci. Jeśli jednak zdanie profesora bardzo się nie podoba, to najprawdopodobniej istnieje ważny powód takiego stanu rzeczy i wtedy może warto uzbierać, choćby na jednorazową konsultację. To nie jest przecież aż tak strasznie dużo. Nie zawsze opłaca się kierować kryterium ceny.
>Mnie w większości swoich wypowiedzi pani Liliac bardzo przekonuje, gdyż zdecydowanie wie o czym mówi. Posiada wielką erudycję i tam gdzie zabiera głos jest ogromnie kompetentną.
Tym niemniej nie jest seksuologiem, a w kwestii zdrowia warto być ostrożnym i proponować ludziom to co najlepsze, a nie blogi czy analizy osób 'jakoś tam związanych z nauką'.


dajmonion

#36
07-08-2013 13:13
 Ocena 1 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
W odpowiedzi dajmonion
.
Pomimo, że to Pan zainicjował ten wątek i napisał w pierwszym poście zdania, z którymi się zgadzam:
Otóż po pierwsze posiadanie bajkowego nawet światopoglądu o niczym jeszcze nie świadczy, jeśli dany ekspert zdaje sobie sprawę gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie.

Po drugie światopogląd może inspirować do naukowych poszukiwań w takim kierunku, w którym inni by nie poszli. Samo inspirowanie nie jest złe, dopóki nie staje się próbą przeszmuglowania światopoglądu do nauki.

Po trzecie wreszcie w dyskusji nie wystarczy zauważyć, że ktoś gdzieś studiował, był w partii itd. Trzeba powołać się na faktyczne zarzuty.

To nie rozumie Pan - lub tylko udaje, że nie rozumie - istoty sporu. Mnie nie przeszkadza niczyja wiara/ideologia uczonego dopóki nie wpływa na efekty jego badań i nie przeszkadza mi np. religijny lekarz dopóki jego terapie opierają się na dorobku nauki (medycyny), a nie są wynikiem jego wierzeń. Przeszkadza mi mieszanie tych porządków, gdyż uważam, że każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a im jest głębszą (fundamentalistyczną) tym bardziej. Uważam, że nie należy mieć zaufania do nikogo, kto podporządkowuje swoje przekonania ideologii, w którą wierzy.

>W takich sytuacjach najlepiej po prostu zasięgnąć rady innego specjalisty-seksuologa.
>>>> To zawsze nie jest zły pomysł, choć dosyć kosztowny. Ludzie związani jakoś tam z nauką wolą zajrzeć do tzw. "dorobku", gdyż taniej.
>Nawet gdyby założyć, że Starowicz wyraża jedynie swoją opinię, to dana osoba postąpi rozsądniej stosując się do jego rad niż gdyby sugerowała się dyskusjami w sieci.
Proszę Pana, "w sieci" - oprócz nie przebranej ilości śmieci - znajdujemy prawdziwe perły. Pisane są przez największych tuzów intelektu o ogromnej wiedzy. Tylko, jak to w życiu bywa, trzeba umieć szukać. Akurat uważam, że ludzie postąpią mądrze korzystając tu z różnych przemyśleń pani doktor Liliac. Ona ze zrozumieniem literaturę seksuologiczną przeczytała i przemyślała. Oczywiście pani Liliac tu nie występuje jako lekarz, a tym bardziej nie prowadzi tu seksuologicznej praktyki, tylko jest jednym z wielu dyskutantów przedstawiających swoje poglądy, ale inteligentny czytelnik potrafi tak czyjąś mądrość jak i głupotę rozpoznać.

>Jeśli jednak zdanie profesora bardzo się nie podoba, to najprawdopodobniej istnieje ważny powód takiego stanu rzeczy i wtedy może warto uzbierać, choćby na jednorazową konsultację.
Ja nikomu swoich poglądów nie narzucam i na pewno o wiele łatwiej jest nazbierać pieniądze niż poznać się na jakości czyjegoś dorobku naukowego. Napisałem - To zawsze nie jest zły pomysł, czy to tak trudno jest zrozumieć. Osobiście, gdy mam wybór, to wolę zapoznać się z renomą i dorobkiem lekarza, ale wiem, że nie jest to droga dla wszystkich. Dla niektórych właśnie renomą będzie np. przynależność do Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich. Każdy ma prawo do swoich wyborów, ale ja też mam prawo do publicznego ich krytykowania.

>To nie jest przecież aż tak strasznie dużo.
Nie mogę dyskutować na ten temat. Zupełnie nie wiem co to znaczy "strasznie dużo". Wizyta u profesora to kilkaset złotych, które ja wolę przeznaczyć na książki, ale dla innych to wprost śmieszna kwota.

>Nie zawsze opłaca się kierować kryterium ceny.
Zawsze należy stosować kryterium ceny, starając się zapłacić za jak najlepszy towar jak najniższą cenę. Nie warto płacić nawet niewiele za różne śmiecie. Ale przed zapłaceniem to warto się właśnie zastanowić za co płacę.

>>>>Mnie w większości swoich wypowiedzi pani Liliac bardzo przekonuje, gdyż zdecydowanie wie o czym mówi. Posiada wielką erudycję i tam gdzie zabiera głos jest ogromnie kompetentną.
>Tym niemniej nie jest seksuologiem, a w kwestii zdrowia warto być ostrożnym i proponować ludziom to co najlepsze, a nie blogi czy analizy osób 'jakoś tam związanych z nauką'.
Czy mam zrozumieć, iż Pan jest lekarzem seksuologiem ze sporym dorobkiem?
Gdyż jeżeli nie, to z Pańskich wywodów należy rozumieć, że Pan tylko chciał sobie tu pop******ć - no powiedzmy podyskutować - w sieci. Na naszym portalu.

PS.
Spójna niespójność

Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym.

Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.

Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.

Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie.


Miłego dnia.

@@@
.

#37
07-08-2013 23:14
 Ocena-1 na 1
dajmonion (3663 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
W odpowiedzi dajmonion
1)Lilac postawiła tezę jakoby lekarze mogli z powodzeniem brać udział w dyskursie spoza własnej specjalności. Nie jestem lekarzem i nie potrafię stwierdzić na jakim poziomie zaawansowania tego dyskursu jest to prawda, a na jakim już nie. Wolałem uniknąć sytuacji, gdy w założonym przez mnie wątku jakiś przypadkowy czytelnik zostałby wprowadzony w błąd, którego ze względu na brak odpowiednich kwalifikacji nie byłbym w stanie zdemaskować.
2)Gdyby nawet założyć, że lilac ma rację, to pojawia się pytanie skąd ta potrzeba sprawdzania? Można przecież sensownie założyć, że seksuolodzy nie popełnią błędu, który byliby w stanie zauważyć kardiolodzy czy okuliści. Nie wydarzyło się też nic, co stawiałoby pod znakiem zapytania kompetencje Starowicza i kazałoby patrzeć na niego podejrzliwym wzrokiem.
3)Być może chodzi o to, że profesor powiedział coś, co nie koresponduje z zasadą równości płci. Wszak głównie do kobiet apeluję o to, aby swoją erotyczną przeszłość zakryły zasłoną milczenia. Być może też chodzi o to, że sugeruje ograniczenia w sferze, która zdaniem tu obecnych powinna być przestrzenią indywidualnych ustaleń. Tak czy inaczej osoby, których sprawa bezpośrednio dotyczy lepiej zrobią, gdy po prostu wybiorą się do innego specjalisty, niż gdyby miały wdawać się w dyskusję na forum, o którym wiadomo, że dominuje na nim obyczajowa awangarda.


dajmonion

Mod:
Nalegam, byś cytował pseudonimy użytkowników forum we właściwym ich brzmieniu. Przekręcanie ich jest wysoce niestosowne - nie jesteś na tym forum od wczoraj i powinieneś to wiedzieć.


#38
07-08-2013 23:59
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
W odpowiedzi dajmonion
.
>Gdyby nawet założyć, że lilac ma rację, to pojawia się pytanie skąd ta potrzeba sprawdzania?
Metoda naukowa
Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.
Tak to już jest z tym chrześcijańskim miłosierdziem, że gdy brakuje siły argumentów, to przechodzą zaraz do argumentu siły: Czytelnik 'dajmonion' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,577959#w579813

Jak widać trafiłem w rzeczy sedno, ale niech Pan się nie przejmuje nikt nas nie potrafi bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.

Miłego dnia.

@@@
.

dajmonion (3663 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
>Proszę Pana, "w sieci" - oprócz nie przebranej ilości śmieci - znajdujemy prawdziwe perły. Pisane są przez największych tuzów intelektu o ogromnej wiedzy. Tylko, jak to w życiu bywa, trzeba umieć szukać.
Laik nie jest w stanie ocenić czy znalazł perłę czy nie. Bo niby jak miałby to zrobić? Odwołując się do swojej popularnej wiedzy medycznej i tak zwanego zdrowego rozsądku?
>Akurat uważam, że ludzie postąpią mądrze korzystając tu z różnych przemyśleń pani doktor Liliac.Ona ze zrozumieniem literaturę seksuologiczną przeczytała i przemyślała.[color=brown]
Nie postąpią mądrze. Po pierwsze nie wiem co czytała liliac. Po drugie niech głos zabierze prof. Zbigniew Izdebski:"Nie ma w Polsce wydziału psychologii, gdzie seksuologia byłaby obowiązkowym przedmiotem. Nie ma wydziału lekarskiego, na którym seksuologia byłaby obowiązkowym przedmiotem. W najnowszym podręczniku do psychologii profesorów Strelaua i Dolińskiego nie ma osobnego rozdziału poświeconego seksalności człowieka" Źródło: Charaktery, nr. 7 lipiec 2011.
>>>>>Mnie w większości swoich wypowiedzi pani Liliac bardzo przekonuje, gdyż zdecydowanie wie o czym mówi. Posiada wielką erudycję i tam gdzie zabiera głos jest ogromnie kompetentną.
>>Tym niemniej nie jest seksuologiem, a w kwestii zdrowia warto być ostrożnym i proponować ludziom to co najlepsze, a nie blogi czy analizy osób 'jakoś tam związanych z nauką'.
>Czy mam zrozumieć, iż Pan jest lekarzem seksuologiem ze sporym dorobkiem?
>Gdyż jeżeli nie, to z Pańskich wywodów należy rozumieć, że Pan tylko chciał sobie tu pop******ć - no powiedzmy podyskutować - w sieci. Na naszym portalu.
Wartość dyskusji polega niekiedy na zwróceniu uwagi na jej ograniczenia i przyjęciu perspektywy pragmatycznej, czyli ustaleniu jak najlepiej postąpić w praktyce. W tym przypadku jest to uznanie rad danego ekperta lub pójście na wizytę do innego.

dajmonion

dajmonion (3663 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
>Tak to już jest z tym chrześcijańskim miłosierdziem, że gdy brakuje siły argumentów, to przechodzą zaraz do argumentu siły: Czytelnik 'dajmonion' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,577959#w579813
>Jak widać trafiłem w rzeczy sedno, ale niech Pan się nie przejmuje nikt nas nie potrafi bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.
Niech Pan z łaski swojej zajrzy do rankingów i zobaczy, kto najczęściej ocenia negatywnie, to zobaczy Pan do kogo odnosi się Pana komentarz.

dajmonion

Mod:
Kasuj zbędne cytowania.


dajmonion (3663 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
To co Pan napisał o metodzie naukowej nie zmienia faktu, że większość ludzi nie jest w stanie brać udziału w dyskursie eksperckim. Dla większości potrzebne są pozycje popularne. Pisze się je nie po to, aby ludzie sobie je czytali jak beletrystykę.


dajmonion

#42
09-08-2013 16:38
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
W odpowiedzi dajmonion
.
>>>>Jak widać trafiłem w rzeczy sedno, ale niech Pan się nie przejmuje nikt nas nie potrafi bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.
> do rankingów i zobaczy, kto najczęściej ocenia negatywnie, to zobaczy Pan do kogo odnosi się Pana komentarz.
Niech Pan z łaski swojej zajrzy do "Kto mnie oceniał" i zobaczy Pan ile minusów otrzymał Pan od Bogusławskiego?

Jeżeli ktoś - moim zdaniem - nie zasługuje na rozmowę, to z nim nie rozmawiam, a gdy zasługuje to potrafię mu napisać, to co mi się w jego wypowiedzi podoba lub nie.
Nie prowadzę tu rozmów w wszystkimi na raz, (choć liczę, że nasze wypowiedzi sporo inteligentnych osób czyta) i nie odpowiadam za wszystkich.
Tu prowadziłem rozmowę z Panem i starałem się używać merytorycznych argumentów. To, że tak niewiele Pan z nich zrozumiał, to już zupełnie nie moja wina. Proszę sobie spróbować jeszcze raz powolutku na spokojnie przeczytać.
Staram się być komunikatywnym i pisać po polsku, ale wiem, że pomimo tego nie wszystkim udaje się moje wypowiedzi zrozumieć. Przykro mi!

PS. Czytelnik 'dajmonion' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,577959#w579990
Tak, zdecydowanie wiem do kogo odnoszą się moje komentarze. To wcale nie takie trudne.

Pozdrawiam.

@@@
.

#43
09-08-2013 16:54
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
W odpowiedzi dajmonion
.
>To co Pan napisał o metodzie naukowej nie zmienia faktu, że większość ludzi nie jest w stanie brać udziału w dyskursie eksperckim.
Czy Pan zainicjował wątek ekspercki? To należało zacząć od przedstawiania własnych kompetencji. Pani Liliac jest lekarzem z naukowymi ambicjami. Ja pracowałem kilkadziesiąt lat jako redaktor merytoryczny w wydawnictwach naukowych. Tak, humanistycznych, a nie przyrodniczych, czy biologicznych, ale i tak musiałem umieć ocenić naukowy warsztat i poziom prac przesyłanych do publikacji.

>Dla większości potrzebne są pozycje popularne.
Tak, ale umiejętności potrzebne do napisania pozycji popularyzującej naukę są większe niż do napisania pozycji naukowej. Chyba, że to są poradnikowe śmiecie, jakich teraz wydaje się w nadmiarze.

>Pisze się je nie po to, aby ludzie sobie je czytali jak beletrystykę.
Piszę się je najczęściej po prostu dla kasy i spora grupa uczonych czyni to bez klasy. Moim zdaniem wpisuje się w to i prof. Starowicz. (Nie, wcale nie dlatego, że studiował na KUL-u)

Pozdrawiam.

@@@
.

#44
09-08-2013 17:37
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
W odpowiedzi dajmonion
.
Czy na pewno Pan przeczytał, to co w tym poście napisał, gdyż ja zauważam, iż przeczy tu Pan sam sobie.
>>>>Proszę Pana, "w sieci" - oprócz nie przebranej ilości śmieci - znajdujemy prawdziwe perły. Pisane są przez największych tuzów intelektu o ogromnej wiedzy. >>>>Tylko, jak to w życiu bywa, trzeba umieć szukać.
>Laik nie jest w stanie ocenić czy znalazł perłę czy nie.
► Laik
1. człowiek nieznający się na danej rzeczy, niekompetentny w danej dziedzinie; dyletant; profan, amator;
2. wierny Kościoła katolickiego, który nie otrzymał świeceń kapłańskich i nie stał się duchownym, posługujący w klasztorze

Przecież napisałem: - Tylko, jak to w życiu bywa, trzeba umieć szukać. Analfabecie to i święcenia kapłańskie nie pomogą.

>Bo niby jak miałby to zrobić?
Mnie tego uczono, a później tego ja uczyłem. Uważając, żaden człowiek nie dorówna encyklopedii, ale żadna encyklopedia myśleć nie potrafi.

>Odwołując się do swojej popularnej wiedzy medycznej i tak zwanego zdrowego rozsądku?
Ja bardzo dużo swojej filozofii życia zawdzięczam robotniczemu podwórku, na którym się wychowałem, a tam mawiano: - wyżej pasa nie podskoczysz! Z czego wynika, że można stosować tylko takie narzędzia jakie się posiada.

>>>>Akurat uważam, że ludzie postąpią mądrze korzystając tu z różnych przemyśleń pani doktor Liliac. Ona ze zrozumieniem literaturę seksuologiczną przeczytała i przemyślała.
>Nie postąpią mądrze.
No właśnie! Pan czuje się autorytetem do takich stwierdzeń. Brawo!

>Po pierwsze nie wiem co czytała liliac.
Pan może ją zapytać? Jak zechce to odpowie.
Ja czytam jej wypowiedzi od kilku lat, a mając profesjonalną umiejętność wychwytywania wartościowych testów, oceniam większość jej wypowiedzi wysoko. Oczywiście nie wtedy, gdy jej - tak jak nam wszystkim, a mnie już szczególnie - nie udaje się zapanować na uczuciami.

>Po drugie niech głos zabierze prof. Zbigniew Izdebski: "Nie ma w Polsce wydziału psychologii, gdzie seksuologia byłaby obowiązkowym przedmiotem. Nie ma wydziału lekarskiego, na którym seksuologia byłaby obowiązkowym przedmiotem. W najnowszym podręczniku do psychologii profesorów Strelaua i Dolińskiego nie ma osobnego rozdziału poświeconego seksalności człowieka" Źródło: Charaktery, nr. 7 lipiec 2011.
No i widzi Pan profesora Izdebskiego oceniam dosyć wysoko, ale takiego pisemka jak "Charaktery" nie czytam. Szkoda mi czasu na bzdury. Rozumiem narzekania prof. Izdebskiego, ale czy napisał tam skąd więc on taki mądry? (Absolwent Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Zielonej Górze. Na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego uzyskiwał stopnie doktora (w 1993 na podstawie pracy Zmiany w obyczajowości seksualnej młodzieży a problemy wychowania seksualnego) i doktora habilitowanego (w 2001 w oparciu o rozprawę zatytułowaną Wiedza, przekonania HIV/AIDS w społeczeństwie polskim. Zachowania seksualne). Postanowieniem Prezydenta RP z 3 lipca 2012 otrzymał tytuł profesora nauk humanistycznych).

>Wartość dyskusji polega niekiedy na zwróceniu uwagi na jej ograniczenia i przyjęciu perspektywy pragmatycznej, czyli ustaleniu jak najlepiej postąpić w praktyce.
Przedmioty dyskusji mogą być przeróżne i na moim podwórku mawiano: - "o dupie Maryni, to i profesor z robotnikiem pogada". Dyskusja jest wartościowa, gdy jej podmioty wiedzą o czym mówią i mają coś ciekawego w temacie dyskusji do powiedzenia.
Zawsze największą przeszkodą w utrzymaniu merytoryczności rozmowy, są ci którzy muszą dać głos.
Proszę sobie przeczytać post inicjujący dyskusję i zestawić go z poniższym zdaniem:
>W tym przypadku jest to uznanie rad danego ekperta lub pójście na wizytę do innego.
To o czym my tu rozmawiamy?

Pozdrawiam.

@@@
.

#45
13-08-2013 12:44
 Ocena-1 na 1
dajmonion (3663 punktów)Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
Te minusy, które Pan dostał są za kulturę prowadzenia dyskusji i tylko za to. Pan pozwala sobie używać takich określeń jak "pop...ć" (rozumiem, że to jakiś wulgaryzm, stąd te kropeczki) albo licznych sugestii jakoby adwersarz był kompletnym idiotą i nie mógł czegoś zrozumieć (Pytania typu: czy tu tak trudno zrozumieć?) mimo licznych Pana tłumaczeń. To mnie zawsze u Pana zastanawiało. Z jednej strony praktykuje Pan pewną kurtuazje poprzez chociażby zwracanie się do adwersarza per Pan/Pani, z drugiej strony prowadzi Pan dyskusje w sposób dość agresywny.

dajmonion

1 2 3 4 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365