 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-08-2014 11:44 | MarcinZ (-323 punktów) (zablokowany) | Miłosierdzie
-3 na 3 | W "Dzienniczku" św. Faustyny, Jezus powiedział do niej między innymi:
"Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia Mojego. Rozkosz Mi sprawiają dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeśli on się odwołuje do Mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim. Napisz: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia mojego. kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości mojej... W Starym Zakonie wysyłałem proroków do ludu swego z gromami. Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z Moim miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego serca. Kar używam, kiedy Mnie sami zmuszają do tego; ręka Moja niechętnie bierze za miecz sprawiedliwości; przed dniem sprawiedliwości posyłam dzień miłosierdzia". | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Odp: Miłosierdzie | Cytat:Niezaleznie od tego, czy urodziłbym się w Polsce czy w Iraku, szanse na to, że istnieje bóg byłyby takie same. hej, Zdecyduj się prosze ! Wierzysz w BOGA czy w to , że we wszechświecie może istnieć cywilizacja bardziej od nas rozwinięta ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Miłosierdzie | > Zdecyduj się prosze !> Wierzysz w BOGA czy w to , że we wszechświecie może istnieć cywilizacja bardziej od nas rozwinięta ?Ja to już wyjaśniałem wielokrotnie, przeczytaj proszę moje pooprzednie posty. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Miłosierdzie | > Zwracam jednakże uwagę na coś co sam słusznie podkreślałeś - rzecz dotyczy ciągle wierzących w tego Boga od Faustyny. Żaden hinduista, deista czy ateista faustynowych banialuków nie traktuje wszak poważnie (ba, nawet w łonie KRK wiara w objawienia prywatne nie jest obowiązkowa) i o miłosierdzie jej Boga ubiegał się nie będzie.Ale może. Np czytelnicy tego forum już wiedzą, że taka oferta jest. Zatem jak ktoś czuje, że jest złym człowiekiem, poznał ofertę i może skorzystać. Trzeba jednak zmienić siebie. > >Natomiast nawet niewierzący może być zbawiony, jesli żyje tak, jak by był wierzacy (przestrzega wartości chrześcijanskich). Zbawienie takie jest jednak bardzo trudne bez wiary, ale możliwe.> A ksiądz, proszę księdza, jakiego konkretnie Boga jest akwizytorem, że oferuje opcję wiecznych wakacji bez czegoś tak idiotycznego jak wiara? Wszak Bóg z mitologii biblijnej "Syna swego dał by każdy kto w niego wierzy miał życie wieczne" i o zbawieniu dla niewierzących słowa w Słowie Bożym nie ma. Sekty protestanckie na tym wręcz bazują: wiara, tylko wiara! I to wyłącznie z Łaski, "nie z uczynków by się kto nie chlubił".A gdzie jest w Biblii napisane, że niewierzący nie będą zbawieni? > >Zatem odrzucenie tej miłości wprost (wiary) lub pośrednio i świadomie spotka się z karą.> Boskie!Raczej nie zrozumiałeś. Odrzucenie wiary i miłości ale świadomie, aby tak się stało - aby świadomie to odrzucić, musisz to poznać. Jeśli zatem poznasz czym jest miłość, wiara w boga i ją odrzucisz, to sorry! > Może to i nieogarnialna dobroć, ale jestem tylko człowiekiem i swoim małym rozumkiem oraz swoim niedoskonałym poczuciem przyzwoitości (jedynymi mi dostępnymi) oceniam okołobiblijne bzdety jako sparszywiałe moralnie.Cóż Ci poradzę. Ja nie widzę w nauce Jezusa nic sparszywiałego moralnie, nie widzę w przykazaniu miłości lub dekalogu oraz ogólnym przesłaniu chrześcijaństwa nic takiego, wręcz odwrotnie. To raczej ludzie o poglądach podobnych Twoim chcieliby taką parszywą moralność mieć za prawo. W świecie, w którym zbawienie jest za darmo, chcieliby robić co chcą a i tak być zbawionym, a gdy ktoś stawia warunki nazywac go sparszywiałym moralnie. Nieładnie. |
#79 5 na 5 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Miłosierdzie | > Różnica jest zasadnicza, oferta JEzusa leży na stole, możesz wziąć lub nieMożliwość przejścia na islam też jest dostępna dla wszystkich. Sporo osób przechodzi, więc nie jest to jakąś niemożliwością. Specjalnie dużego problemu z tym nie ma. Wiadomo, trzeba trochę dobrej woli i starania. Osoby zagrożone przez islamistów, np. mieszkające po sąsiedzku mają czas na przemyślenie tej możliwości. Przecież jeśli przyjmą islam i przyłączą się do nich to nic im nie grozi. Nie sądzę, żeby ktoś o tym nie wiedział. Dlaczego niektórzy tego nie robią? > i nie grozi Ci za to obcięcie głowy.Nie sądziłem, że rodzaj konsekwencji będzie tu jakimś problemem. Oczywiście, że Jezus nie ucina głów. W całości wrzuca do piekła. |
#80 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Miłosierdzie | > >Natomiast nawet niewierzący może być zbawiony, jeśli żyje tak, jak by był wierzący (przestrzega wartości chrześcijańskich).Zbawienie takie jest jednak bardzo trudne bez wiary, ale możliwe./wytł. - moje/> Skąd ta wiedza?Wiedza? Raczej przesłanka. Wiadomo, że w tej sprawie opinie są podzielone, są różne interpretacje różnych zapisów. Ewangelia wg św. Mateusza Mt25, 31-46. 31 Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. 32 I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. 33 Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. 34 Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! 35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; 36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie". 37 Wówczas zapytają sprawiedliwi: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? 38 Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? 39 Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?" 40 A Król im odpowie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili". 41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! 42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; 43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie." 44 Wówczas zapytają i ci: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?" 45 Wtedy odpowie im: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili". 46 I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego». Efezjan 2:8 8 Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: 9 nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Apokalipsa 20:11 11 Potem ujrzałem wielki biały tron i na nim Zasiadającego, od którego oblicza uciekła ziemia i niebo, a miejsca dla nich nie znaleziono. 12 I ujrzałem umarłych - wielkich i małych - stojących przed tronem, a otwarto księgi. I inną księgę otwarto, która jest księgą życia. I osądzono zmarłych z tego, co w księgach zapisano, według ich czynów. I jeszcze odnośnie oferty: Apokalipsa (epilog) 17 A Duch7 i Oblubienica7 mówią: «Przyjdź!»7 A kto słyszy, niech powie: «Przyjdź!» I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie, kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie. |
#81 5 na 5 | KORUND (4922 punktów) | Odp: Miłosierdzie | > >... Wszystko ponad to to myślenie życzeniowe i zwykłe chciejstwo.> też, ale też po prostu wiara.-Tylko wiara, bez cienia realności jej podmiotów. > Wiesz, jakoś mam rozum, korzystam z mózgu, ogarniam jako tako rzeczywistość, podobnie kilka miliardów ludzi i kurdę WIERZYMY!-Miliardy wierzą w miliardy głupstw. Poza bogiem i jego setkami odmian, także w prywatne, doraźnie zasłyszane bzdury. Argument z większości ma jakikolwiek sens wówczas, gdy można go potwierdzić empirycznie. A kłamstwo powtarzane tysiące razy, nie staje się prawdą, jak niektórzy twierdzą przewrotnie. Co najwyżej staje się religią. > >>Miłość, podobnie jak wiele innych rzeczy, nie przychodzi tak łatwo, trzeba się postarać.> >-Do ciebie już przyszła?> Tak.-To czemu na świecie tyle wojen i draństwa, nienawiści, skoro miliardy poznały tę miłość, a ci co jej nie poznali jakoś z nikim nie wojują, choć niektórzy ich wojującymi nazywają? > Bez wiary nic nie poradzisz, musisz mieć chociaż jakieś elementy dobrej woli uwierzenia. Przy takiej postawie, nawet gdybyś zobaczył, to byś nie uwierzył.-Dla mnie dobra wola nie ma nic wspólnego z wiarą w bogów. I mylisz się w ocenach, polegam na zmysłach i nawet wiedząc, że bywają zawodne przyznałbym się, że poznałem np. Jezusa, gdyby mi się pokazał. Nie neguję faktów, gdy już zaistnieją. > A próbowałeś? A co Ci tam skrzeczy? Bo mi nic nie skrzeczy.-Przecież byłem wychowany w rodzinie katolickiej. Jednak wszystko co wiem o rzeczywistości, zresztą Ty też, opiera się na danych dostarczanych przez poszczególne dziedziny nauki. Teoria boga nie jest potrzebna do wyjaśnienia czegokolwiek. W znanej nam rzeczywistości nie ma miejsca na akty stworzenia, zmartwychwstania, odkupienia itp. Żadna religia niczego jeszcze nie wyjaśniła, a polega jedynie na przekazie strych baśni z pokolenie na pokolenie. I takie jedno "skrzecznie" na dodatek, wręcz trywialne, ale najgłośniejsze. Gdzie, poza ludzkim umysłem, miałby się podziewać obecnie niewidzialny, niesłyszalny i niewyczuwalny, Bóg, Jezus, czy inny Mahomet? > Generalnie nie uważam że tak ma być. To źle postawiony problem. W boga trochę wierzę, a trochę opieram się na racjonalnych przesłankach.-Nie natrafiłem tu na ani jedną, racjonalną przesłankę, poza słowem "wierzę" z "podpórką", że inni tez wierzą. > Niezaleznie od tego, czy urodziłbym się w Polsce czy w Iraku, szanse na to, że istnieje bóg byłyby takie same.-To akurat fakt, ale szanse na to, że zostałbyś chrześcijaninem, muzułmaninem, czy ateistą byłyby już drastycznie różne. Dlaczego bóg tak miałby to urządzić, by ludzie nie mieli równych szans poznania go i rozumienia w ten sam sposób? Sam wprowadza takie zamieszanie? Czy, jest mu wszystko jedno jak kto i kto go czci? Czy w ogóle jest mu to do czegoś potrzebne? |
#82 6 na 6 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Miłosierdzie | > Ja nie widzę w nauce Jezusa nic sparszywiałego moralnie, nie widzę w przykazaniu miłości lub dekalogu oraz ogólnym przesłaniu chrześcijaństwa nic takiego, wręcz odwrotnie. Chrześcijaństwo z Jezusem jest u fundamentu parszywe, haniebne, kłamliwe i zwyczajnie podłe. Katolicyzm to upośledzenie poznawcze, czyli kreacja i implementacja w ludzkie umysły absurdalnej, zmyślonej, fałszywej wizji rzeczywistości. Bóg, raj, piekło, niebo, dusza, anioły, diabły, demony, opętania, święci, grzech, w tym pierworodny, pośmiertna wieczność, zbawienie, rodzące dziewice, zmartwychwstanie trupów, sąd ostateczny, wieczne potępienie, męki, cierpienie, cuda. Kult życia po śmierci, czyli zbawienie w wiecznych i doskonałych zaświatach. Żyjesz człowieku w cyrku. Widzisz to? To obłęd. Szaleństwo, oszustwo, kłamstwo. Ale uważasz się za wiedzącego i zdrowego. Pośród takich obiektów, pojęć i zmyślonych postaci człowiek spędza swoje życie. Nigdzie nie spotyka się z rzeczywistością, nie dotyka jej piękna, fascynujących, naukowych, czyli najczęściej rzetelnych wyjaśnień. Tej genialnej i niezwykłej obfitości i złożoności. Czasami gdzieś tak tylko przypadkiem coś mu przed oczami stanie, ale najczęściej tkwi się tu tylko w tych żenujących bzdurach, zazwyczaj na poziomie dziecięcego katechizmu. Taki oszukany delikwent prawie nigdy nie styka się z rzeczywistością, a jak już, to najczęściej bezmyślnie i powierzchownie. Całe życie przeżyje w idiotycznej narracji. Nie będzie mu dane zaznać piękna życia i świata. Tylko te religijne głupoty. I takim umrze. To straszne, co takiemu człowiekowi się wyrządza. To haniebne. Idea chrześcijańskiego Boga jest deprecjacją tego życia, wyraża gwałtowną wolę jego zastąpienia, zniesienia i zbawienia zaświatami. Rzeczywistością wyższą, alternatywną, zewnętrzną. Czujesz, ile w tym założeniu pogardy do rzeczywistości? Gdy się punkt ciężkości życia, jego sedno i cel przenosi w zaświat, w pośmierć, to przenosi się go w fikcję, w zmyślone, w niestiniejące, czyli w nicość. Śmierć na krzyżu wskazuje nam drogę ewakuacji z życia i świata prawdziwego. To zdrada, a nie zbawienie. I to się wmawia ludziom już w dzieciństwie. To straszne. Dziecko wkracza w świat, a jego śliniący się oprawcy już czujni, tylko czyhają, żeby jego świadomość z tego świata wymanewrować, wypchnąć, przenieść w nieistniejące. Robią to zresztą w dobrej wierze, bo najczęściej są to kochający go najbliżsi. Tak są ukształtowani, ukierunkowani i zmanipulowani. Trudno sobie wyobrazić coś nikczemniejszego. Zamiast bezwzględnego i niepodważalnego umiłowania tego życia i świata błyskawicznie przenosi się najszczytniejsze uczucia na postaci i obiekty zmyślone. Pożądanie i przeżywanie doskonałej fikcji zwycięża rzeczywistość. To istne szaleństwo. Ileż pogardy, niechęci i nienawiści trzeba było mieć do tego świata, żeby go tak umniejszyć, zdegradować i jeszcze wmówić ludziom, że to dobre i piękne. Bycie czekające na wymianę. Coś niesamowitego! I to niezwykłe dzieło wyprowadzonych z rzeczywistości pośmiertników i zaświatowców nadal ma się świetnie. Okradają kolejne pokolenia z niepodważalnego piękna istnienia, czyli życia w jedynym, prawdziwym świecie. I żądają dla tej HAŃBY szacunku!!! Nadrzędność świata zmyślonego, zewnętrznego, alternatywnego i doskonałego ma fatalne konsekwencje dla przeżywania świata rzeczywistego. Zamiast skupienia się z pasją na życiu, poświęca się uwagę problemom śmierci i po-śmierci, co automatycznie prowadzić musi do mniejszego lub większego zlekceważenia życia, a to ma zawsze swoje złe konsekwencje. Nawet żydowska Tora uważa, że myślenie o tym, co dzieje się z człowiekiem po śmierci jest stratą czasu, czyli stratą życia. Natomiast świat, który wart jest tego, aby go doskonalić, jest zawsze w zasięgu ręki. To najpiękniejsze zadanie i wyzwanie. Najpiękniejszy cel i sens. Najwyższa miłość i największe dobro. Dla kogoś zaangażowanego i żyjącego taką ideą, ostatecznym celem nie jest świat prawdziwy, a zmyślony zaświat i żyje się po to, żeby osiągnąć fałszywe zbawienie i zmyśloną wieczność pośmiertną. Najczęściej, jako coś jakby duch. Wyprowadza się tutaj ludzką percepcję, emocje, uczucia, skupienie, więzi, pragnienia, przeżycia poza świat i życie, a przynajmniej się to wszystko rozbija i umniejsza, z naciskiem emocjonalnym i intelektualnym na pierwszorzędną wartość zewnętrznej fikcji. Żyje się obiektami zewnętrznymi przede wszystkim. Bóg, Jezus, Maryja, anioły, diabeł, sąd, niebo, piekło, zbawienie, tylko w zewnętrzu obecne, doskonałe szczęście, taka miłość i wieczność. I tak dalej. Zamiast niezachwianej relacji z jedyną rzeczywistością, buduje się tutaj nadrzędną, pierwszorzędną relację ze zmyślonym. Od początku jesteś w świecie podrzędnym, tylko w kwalifikacjach do rundy zasadniczej, w dość marnej tylko namiastce. Zezujesz na zewnątrz. Ku zmyślonej doskonałości. Tego się od ciebie wymaga. Czyli ZDRADY rzeczywistości. Ulegasz temu, bo pośmiertny piekielno-niebiański szantaż i bzdurny ideał doskonałości przekonują cię, że ten świat i to życie, to jeszcze nie to. Że właściwe istnienie zaczyna się po śmierci, więc celem życia staje się ucieczka na zewnątrz. Tutaj masz spełnić tylko określone wymagania, by się tam dostać. Tylko do tego ostatecznie służą życie i świat prawdziwy. Co za dno!!! |
#83 8 na 8 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Miłosierdzie | Wrażliwość chrześcijańska jest nastawiona przede wszystkim na ewakuację, na poza. To zezowanie zawsze będzie rzutowało na budowanie relacji ze światem i życiem prawdziwym. Mamy narzuconą nakładkę, która nie daje nam szansy istnienia w najgłębszym szacunku do życia i świata. Bo nie jest on jedynym, najwyższym i ostatecznym celem. Nie jest obiektem najwyższego pożądania, afirmacji, adoracji, zachwytu, miłości, nieustającego pragnienia budowania go lepszym i piękniejszym. Jest tylko namiastką. To wszystko służy jedynie przypodobaniu się Bogu i pragnieniu jego wiecznych zaświatów, a nie życiu i światu samemu w sobie, ze względu na życie, świat, siebie i ludzi. Percepcja tego świata jest tutaj przetrącona, złamana i ograbiona z najwznioślejszych uczuć i wartości. Te przynależą zewnętrznej fikcji. Przez to podświadomie odczuwamy ten świat tworem przejściowym, podrzędnym, grzesznym, brudnym i tylko przedwstępnym. Nie wchodzimy w wyższe, najwyższe rejestry relacji z tym światem i tym życiem. Pomysł doskonałej alternatywy odbiera szansę na głęboką, w pełni oddaną, najsilniejszą więź z rzeczywistością. Obraża ją. Nie wchodzisz wówczas w pełną relację, tylko nieustannie zezujesz na zewnątrz, w fikcje, umniejszając tym wartość obiektu właściwego, rzeczywistego. Przekreślając tym szansę na optymalizację swej więzi, relacji, afirmacji. Chrześcijaństwo jest obrazą rzeczywistości. Wymysł zewnętrznej, doskonałej i wiecznej fikcji jest zwyczajnie haniebny wobec rzeczywistości. Czyli wszystkiego, co faktycznie mamy. Ja rzeczywistości zdradzić nie umiem. Żadnej alternatywy. To dla mnie perspektywa całkowitej, życiowej klęski. Poddanie swego życia za życia. Śmierć za życia. To straszne. Parszywe. |
#84 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Odp: Miłosierdzie | hej, Szalenie wartościowy tekst - dzięki !!! pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian |
#85 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Odp: Miłosierdzie | hej, Odnoszę wrażenie , że wierzący nie potrafią , mają trudności powiedzieć co w ich wierze jest piękne , wartościowe , szlachetne - Dużo mówią o grzechach , przewinach , cierpieniach , piekłach , potępieniach i zbawieniach lecz o tym co jest delikatne , wrażliwe , subtelne - nie mówią . Mówią o wybraństwie o poddaństwie o bezwarunkowości o bezalternatywności lecz nie mówią o współczuciu , życzliwości , bezinteresowności - zastępują to kapryśną i dowolnie uznaniową łaską i miłosierdziem , które zawsze są niezasłużone . pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian |
#86 -1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Miłosierdzie | > >Ja nie widzę w nauce Jezusa nic sparszywiałego moralnie, nie widzę w przykazaniu miłości lub dekalogu oraz ogólnym przesłaniu chrześcijaństwa nic takiego, wręcz odwrotnie.> Chrześcijaństwo z Jezusem jest u fundamentu parszywe, haniebne, kłamliwe i zwyczajnie podłe.> Katolicyzm to upośledzenie poznawcze...Masz upośledzoną percepcję wierzących i tego, jak żyją i co czują. To co wypisujesz to kompletne głupoty i rzeczy nieprawdziwe. Wierzący prawie tak samo przeżywają rzeczywistość jak ateiści, mają taki sam szacunek do rzeczywistości, w której przecież żyją, nie ma tutaj zbyt dużych różnic w podejściu. Wszystko wyolbrzymiłeś i zrobiłeś karykaturę. To, że wierzący, mają perspektywę życia po śmierci, nie oznacza, iż nie szanują tej rzeczywistości mniej niż ateiści. Zbawienie dla katolików, co do zasady jest możliwe wtedy, gdy będą po prostu dobrymi i uczciwymi ludźmi lub otrzymają łaskę wiary. Gdzie tutaj brak szacunku lub pogarda dla rzeczywistości? Posiadasz chore wyobrażenie o katolicyzmie i wierzących. Zalecam Ci, abyś udał się na kilka naszych uniwersytetów, gdzie znajdzeisz wierzących fizyków i chemików, którzy mają ogromny szacunek do rzeczywistości, badają świat i mają nie mniejszy z tego fan niż ateiści. Udaj się do stowarzszenia pracodawców lub BCC, poznasz tam wielu wierzących biznesmenów, którzy świetnie robią biznesy i cieszą się życiem. Udaj się także do burdeli, gdzie znajdziesz w większości katolików, którzy cieszą się życiem. Wszyscy Ci ludzie - katolicy żyją prawie tak samo jak ateiści. Tyle tylko, że w niedzielę pójdą do kościoła, pomodlą się, przeprosza za grzechy i starają się być w następnym tygodniu lepszymi ludźmi, w nadziei, że to się uda, że bóg wybaczy i że otrzymają zbawienie. Tak jest w większości przypadków. A jeśli Ty buduejsz swoje wyobrażenie o katolikach, na podstawie obserwacji radykalnych wierzących, to jest to zasadniczy błąd. Szkoda mi Ciebie. To co napisałeś wskazuje, że masz ogromną pogardę dla wierzących, do ich życia, wiary. To musi być straszne żywić takie uczucia do 90% Polaków i kilku miliardów ludzi. W dodatku jest to oparte na fałszywych założeniach. Im dłużej jestem na tym portalu, a to już kilka ładnych lat, tym coraz lepiej dostrzegam pogardę i nienawiść jaką ateiści (antyklerykałowie walczący, ale niestety to ten obraz ateistów jest głównie odbierany przez wierzących) dażą wierzących. I tak myślę sobie: co by zrobił z katolikami taki darkside, gdyby miał władzę absolutną w naszym kraju? To co napisałeś, to obraza rozumu, bo nie kapujesz, o co chodzi w wierze w boga, nic nie rozumiesz, nawymyślałeś jakichś głupot, które ni jak się mają do wiary, nie rozumiesz tego. Z resztą problem ten ma większość ateistów: rozważają sprzeczności i neidoskonałości wiary/religii nie dostrzegając istoty rzeczy, np w chrześcijaństwie. A istota tej rzeczy polega na tym, że: - wierzą w boga, jako źródło dobroci i moralności, czego wyrazem jest miłosierdzie, szansa zbawienia oraz dekalog i przykazanie miłości, - jak będą dobrzy to zostaną zbawieni, - jak otrzymają łaskę wiary/miłosierdzie to też. Owszem, powoduje to pewne ograniczenia w czerpaniu z życia doczesnego, nie mniejsze jednak od tych, narzuconych przez społeczenstwo, którym podlegają także niewierzący. Dlatego właśnie, prawie niczym nie różni się życie doczesne ateisty od wierzącego. Ten drugi wierzy, że dzięki swoim staraniom w byciu lepszym człowiekiem (co jest spoęłcznie pożądane), osiągnie zbawienie. Ten pierwszy żyje po prostu, mając także własny kręgosłup moralny i schematy zachowań (często podobne do teisty). Niczym zasadniczym nie różni się życie fryzjera - ateisty od fryzfera - teisty, kierowców, naukowców, rolników, itd... |
#87 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Miłosierdzie | > hej,> Odnoszę wrażenie , że wierzący nie potrafią , mają trudności powiedzieć co w ich wierze jest piękne , wartościowe , szlachetne - Dużo mówią o grzechach , przewinach , cierpieniach , piekłach , potępieniach i zbawieniach lecz o tym co jest delikatne , wrażliwe , subtelne - nie mówią .> Mówią o wybraństwie o poddaństwie o bezwarunkowości o bezalternatywności lecz nie mówią o współczuciu , życzliwości , bezinteresowności - zastępują to kapryśną i dowolnie uznaniową łaską i miłosierdziem , które zawsze są niezasłużone .nie wiem kogo Ty tam makuś słuchasz, ale: Pierwsze słowa katechizmu KK brzmia: 1 Bóg, w samym sobie nieskończenie doskonały i szczęśliwy, zamysłem czystej dobroci, w sposób całkowicie wolny, stworzył człowieka, by uczynić go uczestnikiem swego szczęśliwego życia. Dlatego w każdym czasie i w każdym miejscu jest On bliski człowiekowi. Bóg wzywa człowieka i pomaga mu szukać, poznawać i miłować siebie ze wszystkich sił. Wszystkich ludzi rozproszonych przez grzech zwołuje, by zjednoczyć ich w swojej rodzinie - w Kościele. Aby to zrealizować, posłał swego Syna jako Odkupiciela i Zbawiciela, gdy nadeszła pełnia czasów. W Nim i przez Niego Bóg powołuje ludzi, by w Duchu Świętym stali się Jego przybranymi dziećmi, a przez to dziedzicami Jego szczęśliwego życia. Piewsze słowa Biblii: 1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 2 Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch2 Boży unosił się nad wodami. 3 Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. 4 Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. 5 I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy. 6 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!» 7 Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, 8 Bóg nazwał to sklepienie niebem. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi. 9 A potem Bóg rzekł: «Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!» A gdy tak się stało, 10 Bóg nazwał tę suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg widząc, że były dobre, 11 rzekł: «Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona». I stało się tak. 12 Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre. 13 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień trzeci. 14 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; 15 aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak. 16 Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. 17 I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; 18 aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre. 19 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień czwarty. 20 Potem Bóg rzekł: «Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!» 21 Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, 22 pobłogosławił je tymi słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi». 23 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień piąty. 24 Potem Bóg rzekł: «Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!» I stało się tak. 25 Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. 26 3A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» 27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. 28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». 29 I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. 30 A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak. 31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty. Gdzie tu jest umartwienie, raczej dobro, szczęście i korzystanie ze tego co jest: miłości bożej i stworzonego świata. Pokazuje to, o co chodzi w relacji z bogiem: o szczęscie i miłość. Bóg wymaga tylko określonego zachowania, daje ofertę, nie musisz z niej korzystać, chociaz On namawia. Dotrzeć do Boga można generalnie na dwa sposoby: poprzez analizę rzeczywistości, która może doprowadzić do przekonania że bóg istnieje oraz poprzez łaskę wiary. Ja, osobiście wiarę określam jako pewien zmysł/talent, którego nie każdy posiada, ale nawet beztalencie może zostać przyzwoitym rzemieślnikiem, chociaz wirtuozem nie zostanie, no chyba, że otrzyma łaskę, jak się będzie starał... |
#88 4 na 4 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Odp: Miłosierdzie | A istota tej rzeczy polega na tym, że: - wierzą w boga, jako źródło dobroci i moralności, czego wyrazem jest miłosierdzie, szansa zbawienia oraz dekalog i przykazanie miłości, - jak będą dobrzy to zostaną zbawieni, - jak otrzymają łaskę wiary/miłosierdzie to też. hej, Istotą jest wyłącznie wiara w konkretne bóstwo , jest poddanie się jego woli bezwarunkowe i bezwzględne . Tylko to jest istotne - reszta jest trzeciorzędna . Moralność czy dobro są nieważne - wystarczy mocno wierzyć w to , że Bóg jest Bogiem jedynym , Panem , Zbawcą itd. I dlatego , że sam akt wiary jest fundamentalny religia ta jest amoralna - są i inne na to przykłady , ale ja skupiam się teraz wyłącznie na tym . Gdyby Bóg objawił nam , że najważniejsze jest być dobrym człowiekiem to byłaby piękna wiara ale on i jego słudzy oznajmiają od tysięcy lat , że najważniejsze jest aby przed nim klękać i wychwalać i błagać a to radykalnie niszczy człowiecze poczucie godności , przyzwoitość , dobro zamieniają się w obłaskawianie potwora który postanowił nas upokorzyć i zgwałcić tak intelektualnie jak i etycznie . pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian |
#89 4 na 4 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Odp: Miłosierdzie | hej Polecam Apokalipsę Nie bądź wybiórczy - my tu wszyscy biblie raczej dobrze znamy Można też spokojnie zaryzykować tezę , że Biblia zaczyna się potopem a kończy Apokalipsą . Nikt nie kazał Bogu mordować . NIKT - on to robił dobrowolnie i z przyjemnością . To jest etycznie obmierzłe , i parszywe . Nie ma w tym niczego ani pięknego ani dobrego . Jest niewolnictwo i ślepe , bezwzględne posłuszeństwo do rozkazu zamordowania własnego dziecka włącznie i do ochoczego przygotowania się do wykonania tego polecenia . Zdystansuj się trochę a umożliwi ci to inne spojrzenie , może prawdziwsze makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian |
#90 5 na 5 | spray (5875 punktów) | Odp: Miłosierdzie |
> Wierzący prawie tak samo przeżywają rzeczywistość jak ateiści, mają taki sam szacunek do rzeczywistości, w której przecież żyją, nie ma tutaj zbyt dużych różnic w podejściu.(...)> To, że wierzący, mają perspektywę życia po śmierci, nie oznacza, iż nie szanują tej rzeczywistości mniej niż ateiści."Prawie" - jak zwykle - czyni różnicę. Zapewniam, że nie tak samo! Przykłady masz wokół siebie. Rozejrzyj się! Różnica z grubsza polega na tym, że wierzący podporządkowuje najpierw swoje myśli i sądy dogmatom, których nie weryfikuje, lecz przyjmuje, jako swoje, choć wcale takimi nie są. Ateista szuka racjonalnych rozwiązań, które umożliwią mu funkcjonowanie w świecie. Z regóły dochodzi do takich samych wniosków, jak wierzący: nie zabijaj, nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Piszę "z regóły", bo mam na myśli jednostki zdrowe psychicznie. Analogicznie - wśród wierzących (statystycznie o wiele częściej) dochodzi do zaburzeń, których efekty można podziwiać, gdy się przyjrzy statystykom więziennym  > Zbawienie dla katolików, co do zasady jest możliwe wtedy, gdy będą po prostu dobrymi i uczciwymi ludźmi lub otrzymają łaskę wiary. Gdzie tutaj brak szacunku lub pogarda dla rzeczywistości?Właśnie w tych dogmatach przyjętych bezrefleksyjnie! Człowiek wierzący, pragnąc być dobrym i sprawiedliwym, często czyni niewyobrażalne szkody, gdy usiłuje wpływać na rzeczywistość, bo tak każe mu religia. To dlatego człowiek o gołębim sercu jest nieczuły i okrutny, dla ludzi i zwierząt, gdy działa imprinting wypracowany przez plemię nomadów tysiace lat temu. Wtedy takie okrucieństwo miało uzasadnienie. Tak samo, jak społeczne praktyki Spartan. A spróbuj teraz zastosować spartańskie rozwiązania dla utrzymania społecznosci w dobrej kondycji... Gdyby to jednak Sparta przetrwała i narzuciła swoje normy społeczne, mielibyśmy teraz podobną sytuację. Z tą różnicą, że ich eugeniczne praktyki przyniosłyby nam teraz cywilizację pół-bogów  > Wszyscy Ci ludzie - katolicy żyją prawie tak samo jak ateiści. Tyle tylko, że w niedzielę pójdą do kościoła, pomodlą się, przeprosza za grzechy i starają się być w następnym tygodniu lepszymi ludźmi, w nadziei, że to się uda, że bóg wybaczy i że otrzymają zbawienie.G... prawda! I znowu "prawie" czyni różnicę. Czasem też chodzą do spowiedzi. Czynią wszelkie możliwe niegodziwości, ale się wyspowiadają i mogą od nowa. Ateista nie ma tej wygody. Ateista odróżnia dobro od zła, ale nikt, a zwłaszcza on sam, tego nie wybacza. Dlatego ateista - o ile dba o swoje zdrowie psychiczne (za katolika robi to Kosciół) - po prostu MUSI być uczciwy. > Szkoda mi Ciebie. To co napisałeś wskazuje, że masz ogromną pogardę dla wierzących, do ich życia, wiary. To musi być straszne żywić takie uczucia do 90% Polaków i kilku miliardów ludzi. W dodatku jest to oparte na fałszywych założeniach.Ateiści nie pogardzają ludźmi wiary. Raczej im wsółczują. Najczęściej jednak po prostu się bronią. Toć tu i teraz, i nie tylko w Twoim poście, przyjmuje się założenie, że skoro Bóg jest źródłem dobra i sprwiedliwości, to niewierzący z automatu są źli i niemoralni. Mnie to obraża!
Nikt do tej pory nie określił dokładnie tego momentu w historii, w którym człowiek został udomowiony przez kota domowego. |
1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|