 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-12-2014 09:48 | Brzostowski (7067 punktów) | Idą święta... 0 na 4 | Idą, idą...
Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej..#106 9 na 9 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Idą święta... |
> Pierwsza przyczyna cały czas jest aktualna. Wasz świat z "Niczego" jest śmieszną koncepcją, na siłę próbującą wykazać, że jednak coś powstaje z niczego, mimo że cała wiwdza temu przeczy. To żałosne.Zapomniales o Twoim bogu - on powstal z niczego  No chyba, ze istnial od zawsze. Jesli Twoj bog powstal z niczego to i swiat mogl powstac z niczego. Jesli Twoj bog istnial od zawsze to i swiat mogl istniec od zawsze. A nie, przepraszam. Zapomnialem o stochastyce, ktora udowadnia, ze istnieje Twoj bog i latajace krowy  |
#107 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Idą święta... | . > I znowu Pan wypisuje głupoty, urojone, bo ja nigdzie nie pisałem, że jestem depozytariuszem Prawdy. JEdynie odniosłem się do tego co pisał Darkside. Pan jak zwykle ma jakąś swoją wizję interlokutora i Pan pozostaje w tej percepcji...Dyskutować z zacietrzewionymi fideistycznymi trollami to zupełnie się nie da. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,647715#w649050www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,647715#w649053Nikt nas nie potrafi bardziej skompromitować niż uczynimy to sami. @@@ . |
#108 7 na 7 | farmer (22440 punktów) | Odp: Idą święta... |
> Tak farmer bóg musi istnieć, nie ma bowiem innego znanego i spójnego na dzień dzisiejszy rozwiazania problemu zaistnienia świata."Miałem na myśli, że wiedzielibyśmy wszystko co wiedziałby Bóg, gdyby Bóg istniał. Jednak on nie istnieje. Jestem ateistą. Religia wierzy w cuda, ale one nie są zgodne z nauką." eeee to tylko jakiś fizyk nie ma co podawać nawet nazwiska. Jak się mnie dziecko spyta to powiem że Brzostowski z forum gadali co innego. A fizyki to gupki. W końcu na forum Brzostowski napisali ponad 2700 razy a ten fizyk to tylko gapili się w niebo i szukali dziur. Taaaa musi. "Wy" tu chyba myślicie że siedzą debile z rozdziawionymi gębami i na każde wasze słowo klaszczą bo we wsi jest jeden telewizor a ksiądz to dalej alfa i omega lokalnej społeczności. |
#109 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Idą święta... | > gdy ktoś Cię kopał w dupę 100 razy...Mówisz o przeżyciach religijnych? |
#110 10 na 10 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: Idą święta... | > >>Tradycja kształtuje się wiekami...> >Właśnie napisałem, że aż osiem wieków mędrcy musieli czekać, by nadano im królewskie imiona. Tradycja naprawdę kształtuje się wiekami. A jaka jest jej wartość?> Napisałeś dużo, zwróciłeś uwagę na wiele aspektów i dzięki Ci za to.Miło mi to czytać. Starałem się. > Jednak jak zwykle nie wniosło to zbyt wiele do istoty sprawy.Ale tu już się różnimy. Z wrodzoną mi skromnością zauważę, że w mojej ocenie to, co napisałem wnosi do sprawy wiele, a może i bardzo wiele. Jak widzisz, wrodzona skromność to mój silny atut. > Rozmawialiśmy tu bowiem o świętowaniu narodzin Jezusa (a te miały miejsce)Pełna zgoda. Jezus jest postacią historyczną, a więc kiedyś musiał się urodzić. A stało się to orientacyjnie pomiędzy 7 a 4 rokiem p.n.e., ale raczej nie w Betlejem, lecz w niewielkim Nazarecie, w Galilei. Nie mam natomiast pewności, czy stało się to akurat zimą, pod koniec grudnia, bo takiej dacie narodzin przeczy nawet baśniowa ewangelia dziecięctwa autorstwa Łukasza. > i pochodzeniu zwyczaju dawania prezentów (co też miało miejsce, a czy to byli pasterze, królowie czy mędrcy, ma drugorzędne znaczenie dla tej akurat sprawy, podobnie jak to czy się narodził w stajence czy grocie).A tu znowu nasze poglądy się różnią. Dla jednych to ma znaczenie, dla innych nie. Ci pierwsi chcą poznać prawdę o wszystkim, co ich otacza, ci drudzy zadowalają się legendami i baśniami z krainy tysiąca i jednej baśni. Wydaje mi się, że zaliczam się do tych pierwszych. Od wielu, wielu lat trudzę się, by zrozumieć to, co się wydarzyło około dwa tysiące kat temu w Izraelu, a Ty mnie karcisz, bo dla Ciebie baśnie i legendy są ważniejsze od prawdy. Łatwo się jednak nie poddaję i z przyjemnością wrócę do bożonarodzeniowych opowieści. Śmiem twierdzić, że żadni mędrcy czy też królowie maleńkiego Jezusa nie odwiedzili i prezentów żadnych mu nie dali. To legenda, baśniowa opowieść, którą przelał na papier Mateusz, lub późniejszy redaktor jego ewangelii. Nie przybyli do Jezusa, bo niby dlaczego mieli przybyć do maleńkiego dziecka, syna biednych niewiele znaczących rodziców z wioski Nazaret, o której mało kto w tamtych czasach wiedział. Nie przybyli również dlatego, bo o jego narodzinach nic nie wiedzieli, no bo skąd niby mieli wiedzieć, że gdzieś daleko od nich urodził się jakiś żydowski chłopczyk, któremu rodzice postanowili dać na imię Jezus. Żadna gwiazda, ani betlejemska ani jakakolwiek inna, o tych narodzinach mędrców czy tez królów nie poinformowała, bo gwiazdy mówić nie umieją i o takich akurat rzeczach nikogo nie informują. Gwiazda ta nie zatrzymała się również nad domem Jezusa i miejsca jego pobytu mędrcom w ten właśnie sposób nie wskazała - jak próbuje nam to wmówić Mateusz - bo tego też gwiazdy robić nie potrafią. Nawet te betlejemskie. Najprawdopodobniej Jezus w żadnej stajence czy też w żłobie się nie urodził, jak twierdzi inny z kolei ewangelista, czyli Łukasz. Bo niby dlaczego miałby się tam urodzić, a nie w rodzinnym domu. Wprawdzie rodzice Jezusa - Józef i Maria - zaliczali się raczej do ludzi biednych, ale swój dom w Nazarecie najprawdopodobniej mieli i zapewne w nim właśnie Jezus przyszedł na świat. I wcale jego rodzice nie musieli - jak wymyślił to Łukasz - wędrować z rodzinnego Nazaretu do odległego o około 140 km w linii prostej judejskiego Betlejem. A przyczyną tej bezsensownej wędrówki, której na pewno nie było, nie był żaden spis ludności, bo w czasie narodzin Jezusa spis taki się nie odbył, a Łukasz - lub ktoś przed nim - wymyślił go tylko dlatego, by Jezus mógł się urodzić w Betlejem, miejscu narodzin żydowskiego króla Dawida. Zresztą, gdyby nawet taki spis odbył się w Izraelu kilka lat przed naszą era, to nikt rozsądny nie nakazałby ludziom udanie się całymi rodzinami (starcy, małe dzieci, chorzy, kobiety ciężarne) do miejsca narodzin przodków sprzed setek czy też tysięcy lat. Określenie takiego polecenia mianem absurdu czy też głupoty jest zdecydowanie niewystarczające. > Tradycja jest tylko nośnikiem istoty rzeczy, rdzenia wiary i jako taka ma wartość.Z tego, co napisałem powyżej wynika, że znowu się różnimy. > Myślisz, że dla Boga (o ile istnieje), ma znaczenie, czy świętujesz narodziny Jezusa pamiętając o grocie czy stajence, czy to że święta uczynią w tobie odmianę duchową? Ja tego tez nie wiem. Przypuszczam jednak, że to drugie jest kluczowe.A ja przypuszczam inaczej, niż Ty. Sadzę bowiem, że dla Boga - o ile by rzeczywiście istniał - miałaby znaczenie prawda, a nie fikcja. Sadzę również, że Bóg nie łudziłby się, że w przeciętnym chrześcijaninie święta wywołują jakąś odmianę duchową. Pomyśl sam, ile odmian duchowych musiałby przeżyć przeciętny chrześcijanin w ciągu około pięćdziesięciu lat dorosłego życia? Co najmniej sto, jeśli weźmie się pod uwagę tylko dwa główne święta w roku. Nie wydaje Ci się aby, że to absurd? Zapewniam Cię, że Bóg - o ile by rzeczywiście istniał - również w takie przemiany duchowe by nie wierzył. Nie wypada przecież posądzać go o infantylizm. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
#111 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Idą święta... | > Ty możesz mnie nazwać tumanem, bo "wierzę" i "czuję" że On istnieje, a ja Ciebie upośledzonym, bo Ty nie "czujesz".> Jako człowiek roztropny zastanowiłbym się, czy moja wiara to nie choroba, gdyby nas wierzących było powiedzmy 2% (jak homoseksualistów), ale skoro moje "czucie" jest też elementem "czucia" innych ludzi (miliardów ludzi)(...), to wierzę, czuję się dobrze i postrzegam ateistów jako właśnie pozbawionych pewnego zmysłu (nie w sensie intelektualnym, ale medycznym). Ateiśći nie powinni jednak czuć się tym urażeni, bo przecież nie uznają oni istnienia takiego zmysłu (wg nich nie istnieje), to też i jego brak nie powinien ich denerwować.> To co tutaj napisałeś wskazuje jedynie, że nie rozumiesz tego "czucia", nie pojmujesz jego istoty, wg mnie nie masz tego "czegoś", co pozwala na zrozumienie wiary.Zanim napisałbym coś takiego, upewniłbym się, ile procent ludzi naprawdę "coś" czuje. Bo może być tak, że czują nieliczni, a reszta wierzących wierzy i modli się na zasadzie "Mówił dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu". Wierzą, bo polegają na czuciu innych. "Coś musi być, przecież objawiło się temu i tamtemu" Ale nawet jeśli prawie 100% ludzi coś widzi czy czuje, nie znaczy to, że to jest prawda. przykład |
#112 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Idą święta... | > Pierwsza przyczyna cały czas jest aktualna. Wasz świat z "Niczego" jest śmieszną koncepcją, na siłę próbującą wykazać, że jednak coś powstaje z niczego, mimo że cała wiwdza temu przeczy. To żałosne.A z czego Bóg stworzył świat? |
#113 1 na 1 artem2035 (141 punktów) (zablokowany) | Odp: Idą święta... |
dobre hehe
|
artem2035 (141 punktów) (zablokowany) | Odp: Idą święta... |
religia wiezrzy w cuda dobre:D poziom przedszkola hehe |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Idą święta... | > >Pierwsza przyczyna cały czas jest aktualna. Wasz świat z "Niczego" jest śmieszną koncepcją, na siłę próbującą wykazać, że jednak coś powstaje z niczego, mimo że cała wiwdza temu przeczy. To żałosne.> A z czego Bóg stworzył świat?Skoro Bóg już istniał, gdy stwarzał świat... zatem z siebie samego.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73 |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Idą święta... | Odpowiem na tego posta, ponieważ podejmuje przynajmniej w większej cześci sprawy dość ważne. > >Pierwsza przyczyna cały czas jest aktualna. Wasz świat z "Niczego" jest śmieszną koncepcją, na siłę próbującą wykazać, że jednak coś powstaje z niczego, mimo że cała wiwdza temu przeczy. To żałosne.> Zapomniales o Twoim bogu - on powstal z niczego  > No chyba, ze istnial od zawsze.> Jesli Twoj bog powstal z niczego to i swiat mogl powstac z niczego.Bóg nie mógł powstać z niczego, On po prostu istniał od zawsze. > Jesli Twoj bog istnial od zawsze to i swiat mogl istniec od zawsze.Tak, to możliwe. Nic w tym odkrywczego.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73 |
#117 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Idą święta... | > Taaaa musi.No musi, farmer, jest to logiczne i spójne: Świat z niczego jest niezgodny z wiedzą naukową, musiał zatem powstać z czegoś, musiał mieć przyczynę... no, chyba że istniał od zawsze... a zatem też w końcu wyewoluował byt który potrafi robić z materią wszystko lub prawie wszystko, czyli... bóg... Bóg nie ma innego wyjścia - musi istnieć.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73 |
| farmer (22440 punktów) | Odp: Idą święta... |
> Bóg nie ma innego wyjścia - musi istnieć.> Miałem na myśli, że wiedzielibyśmy wszystko co wiedziałby Bóg, gdyby Bóg istniał. Jednak on nie >istnieje. Jestem ateistą. Religia wierzy w cuda, ale one nie są zgodne z nauką."Orzeł czy reszka? Brzostowski czy Hawking? Brzostowski...uczyli by tego na studiach (q...a ale nie teologicznych jakby co) Goście łamią sobie głowy nad takimi sprawami nad którymi Twoja i moja sprawność umysłowa łapie "zwiechę" na dzień dobry. Po za tym sporo już dziś wiemy o ludziach ich tęsknotach strachach itd. To nie XV pne wiek na jakiejś wsi i nie bo nie. To Twój problem nie mój. youtu.be/XVUyESzoQNY?t=56m25s |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Idą święta... | > Brzostowski...uczyli by tego na studiach (q...a ale nie teologicznych jakby co)> Goście łamią sobie głowy nad takimi sprawami nad którymi Twoja i moja sprawność umysłowa łapie "zwiechę" na dzień dobry.Są takie rzeczy, że faktycznie łapię "zwiechę", ale przy tych sprawach akurat u mnie wszystko działa. Napisałem dlaczego tak myślę, nie jest to na zasdzie "tak, bo tak" tylko mam pewne argumenty. > Po za tym sporo już dziś wiemy o ludziach ich tęsknotach strachach itd.To nie dowody farmer, jedynie pewne koncepcje które próbują coś wyjaśnić, nie są lepsze od innych. > To nie XV pne wiek na jakiejś wsi i nie bo nie.Ja staram się argemntować, jak ktoś chce się pochlić i zroumieć, można wtedy pogadać. > To Twój problem nie mój.Ja nie mam z tym problemu, farmer.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73 |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Idą święta... | > > gdy ktoś Cię kopał w dupę 100 razy...> Mówisz o przeżyciach religijnych?Jako riposta niezłe, dowcipne, ale sam wiesz, że mało merytoryczne. Poczułeś, że Twój dowód jest do niczego? I zamieniłeś w dowcip. Mi też pasuje.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73 |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|