 |
Problemy w małżeństwie mieszanym - chrzest dziecka Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-02-2010 13:34 | ann2030 (11 punktów) | Problemy w małżeństwie mieszanym - chrzest dziecka
1 na 1 | Witam, jestem ateistką, natomiast mój mąż jest katolikiem i strasznym konformistą. Mąż bardzo przejmuje się zdaniem rodziny i społeczeństwa. Spodziewamy się dziecka i w związku z tym pojawił się temat chrztu. Jestem temu zdecydowanie przeciwna. Mąż nie chce nawet słyszeć o innej możliwości. Nie widzi, że to krzywdzenie dziecka i podejmowanie za (niego/ nią) decyzji. Ja wolę dziecka w sprawach wiary nie ukierunkowywać. Mąż argumentuje swoje zdanie tym, że dzięki religii nauczy dziecka moralności oraz, że chrzcząc dziecko unikniemy konfliktu z rodziną. Może ktoś miał/ ma podobny problem, proszę o radę. Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
15 na 15 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Witam, >jestem ateistką, natomiast mój mąż jest katolikiem i strasznym konformistą. Mąż bardzo przejmuje >się zdaniem rodziny i społeczeństwa. Spodziewamy się dziecka i w związku z tym pojawił się temat >chrztu. Jestem temu zdecydowanie przeciwna. Mąż nie chce nawet słyszeć o innej możliwości. Nie >widzi, że to krzywdzenie dziecka i podejmowanie za (niego/ nią) decyzji. Ja wolę dziecka w sprawach >wiary nie ukierunkowywać. Mąż argumentuje swoje zdanie tym, że dzięki religii nauczy dziecka >moralności oraz, że chrzcząc dziecko unikniemy konfliktu z rodziną.
To truizm ale nie mogę się oprzeć. Dlaczego nie pomyślałaś o tym zanim wyszłaś za mąż? Nie rozmawialiście o swoich poglądach? O przyszłości? O tym jak będziecie wychowywać dzieci?
Ja rozumiem, pójść do łózka z kimś zupełnie kulturowo albo światopoglądowo obcym, nawet więcej niż raz, bo "zwierzęcy magnetyzm" itp. Ale przed małżeństwem to już chyba coś więcej poza kwestią "kto na górze" wypada ustalić?
Teraz już po herbacie. Nie chcę Cie martwić, ale jesteś na przegranej pozycji.
Pamiętaj, że żeby w naszym kraju wychować dziecko w religijnej bezstronności, musisz się mocno napracować, walczyć z przedszkolem, szkołą, babcią, dziadkiem itp, wsparcie małżonka jest konieczne. A zapowiada się jeszcze walka z mężem.
Ale żeby zrobić z dziecka małego katolika wiele nie trzeba - możesz być pewna, że znajdą się wolontariusze, palcem nie będziesz musiała nawet kiwnąć a maluch będzie występował w jasełkach i trzepał paciorki jak nakręcony.
Współczuję, ale sama sobie właśnie tego faceta wybrałaś.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
 | -1 na 1 Illahim (61 punktów) (zablokowany) | > Ale przed małżeństwem to już chyba coś więcej poza kwestią "kto na górze" wypada >ustalić?Dlatego roztropni muzułmanie przed ślubem podpisują kontrakt wg.reguł prawa islamskiego.Kobieta może w nim sobie napisać czego wymaga od męża i jaka będzie przyszłość ich dzieci (jeśli ma wobec nich jakieś plany). Muzułmaninowi jest łatwo w takim wypadku.Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) powiedział: Cytat:"Religia jest szczerze zalecana." [Muslim; Sahih] ,jakkolwiek szacunek do męża to wartość na świecie uniwersalna.
|
|
|  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>,jakkolwiek szacunek do męża to wartość na świecie uniwersalna. Czy w Twoim świecie ma jakiekolwiek znaczenie szacunek dla żony i jej poglądów?
|
|
|  | 4 na 4 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) |
>Dlatego roztropni muzułmanie przed ślubem podpisują kontrakt wg.reguł prawa islamskiego.Kobieta może w nim sobie napisać czego wymaga od męża i jaka będzie przyszłość ich dzieci (jeśli ma wobec nich jakieś plany).
A jeśli żona dokona apostazji i zostanie ateistką to co wtedy?
Adam
|
|
| |  | -1 na 1 Illahim (61 punktów) (zablokowany) |
>A jeśli żona dokona apostazji i zostanie ateistką to co wtedy?
Zostanie oddalona i mąż wystąpi rozwód. Taki związek jest:"haram" czyli niedozwolony. Lecz jeśli okaże szczerą skruchę (tauba)Allah jej wybaczy.
|
|
| | |  | | e.coli (338 punktów) | >Zostanie oddalona i mąż wystąpi rozwód. Taki związek jest:"haram" czyli niedozwolony. >Lecz jeśli okaże szczerą skruchę (tauba)Allah jej wybaczy.
Czy okazanie szczerej skruchy skutkuje ocaleniem życia?...
|
|
 | 6 na 6 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Dlaczego nie pomyślałaś o tym zanim wyszłaś za mąż?Dajcie spokój z takimi komentarzami. Czytając wypowiedzi tego typu mam wrażenie, że ich autorzy żyją w jakimś innym świecie. Wybór życiowego partnera/partnerki nie jest wcale rzeczą łatwą. Niektórym nie udaje się to nigdy... Czasem grupa niewierzących w jakiejś społeczności jest tak mała, że statystycznie mało prawdopodobne jest "zejście się" takich ludzi. Nie każdy niewierzący ma ochotę iść na wojnę z otoczeniem, bo przecież tak może się skończyć otwarte przyznanie się do ateizmu na forum małej wioski lub miasteczka. Nie każdy ma siłę aby znosić niewybredne plotki i łatki przyklejane przez gorliwych katolików z sąsiedztwa. Dochodzi do tego jeszcze gorszy problem konformizmu, charakterystycznego szczególnie dla młodego pokolenia. Pod względem zachowania taki człowiek nie przypomina wcale wierzącego chrześcijanina, łamie po kolei wszelkie zakazy wynikające z religijnego tabu: pije, pali, imprezuje, uprawia przedślubny seks. Ale gdy przychodzi co do czego, to deklaruje siebie jako osobę mocno wierzącą, uczestniczy w obrzędach religijnych i rzecz jasna nie wyobraża sobie "bycia ateistą, który w nic nie wierzy".  Dlatego może się okazać, że niby dana osoba ogólnie ma podobne poglądy do naszych, ale różni się w szczegółach. ISTOTNYCH szczegółach - takich jak chociażby kwestia ulegania presji otoczenia w kwestiach religijnych.
|
|
|  | 4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >Dlaczego nie pomyślałaś o tym zanim wyszłaś za mąż?> Dajcie spokój z takimi komentarzami. Czytając wypowiedzi tego typu mam wrażenie, że ich autorzy żyją w jakimś innym świecie. Wybór życiowego partnera/partnerki nie jest wcale rzeczą łatwą. Niektórym nie udaje się to nigdy...A niektórzy wybierają głupio. I potem za to płacą. Małżeństwo na całe szczęście to nie wyrok dożywocia. Tylko dziecka szkoda. > Czasem grupa niewierzących w jakiejś społeczności jest tak mała, że statystycznie mało prawdopodobne jest "zejście się" takich ludzi.Małżeństwo nie jest ustawowo nakazane. Nikt nikogo nie zmusza. Jak nie ma odpowiedniej osoby to się nie dobiera z "najmniej nieodpowiednich" byle kogoś złapać. A jak już się dobrało, to "z kim sobie pościelesz z tym się wyśpisz... albo nie". > Nie każdy niewierzący ma ochotę iść na wojnę z otoczeniem, bo przecież tak może się skończyć otwarte przyznanie się do ateizmu na forum małej wioski lub miasteczka. Nie każdy ma siłę aby znosić niewybredne plotki i łatki przyklejane przez gorliwych katolików z sąsiedztwa.Ale dziewczyna wcale się nie kryje przed otoczeniem. Nie chce chrzcić dziecka. Tego w małej miejscowości nie da się utrzymać w tajemnicy, więc tą Twoją teorię można od razu odrzucić. Nie pisała o sąsiadach tylko o mężu i jego rodzinie. > Dochodzi do tego jeszcze gorszy problem konformizmu, charakterystycznego szczególnie dla młodego pokolenia. Pod względem zachowania taki człowiek nie przypomina wcale wierzącego chrześcijanina, łamie po kolei wszelkie zakazy wynikające z religijnego tabu: pije, pali, imprezuje, uprawia przedślubny seks. Ale gdy przychodzi co do czego, to deklaruje siebie jako osobę mocno wierzącą, uczestniczy w obrzędach religijnych i rzecz jasna nie wyobraża sobie "bycia ateistą, który w nic nie wierzy".  Po cholerę wiązać się na całe życie z kimś takim? Pije, pali i do tego hipokryta. Dość odrażający typ. "Better no guy than the wrong guy". Małżeństwo to nie wiejska dyskoteka, żeby tańczyć z byle kim, byle tylko ściany nie podpierać. > Dlatego może się okazać, że niby dana osoba ogólnie ma podobne poglądy do naszych, ale różni się w szczegółach. ISTOTNYCH szczegółach - takich jak chociażby kwestia ulegania presji otoczenia w kwestiach religijnych.Jak płytki musi być związek, żeby takie rzeczy się "okazywały" PO ślubie?? Może moje małżeństwo wypaczyło mi spojrzenie na związki, ale zawsze było dla mnie oczywiste, że wychodzi się za mąż za człowieka, którego poza kochaniem, także lubi się i szanuje i vice versa. Dzieli się z nim poglądy, zainteresowania, upodobania a nie tylko łóżko i kuchnię, i ewentualnie materiał genetyczny w potomstwie. Dlaczego jak ktoś z własnej woli wpakował się w bagno, to mamy mu współczuć, ale nie wypada powiedzieć jednocześnie "trzeba było patrzeć gdzie leziesz"?
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| |  | 1 na 1 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Hmm... Mam wrażenie, że moja wypowiedź została błędnie odczytana. Otóż chodzi o to, że społeczność ateistów/agnostyków jest w mniejszości. W dodatku nie wszyscy są oni skorzy otwarcie, wobec całego otoczenia ujawniać się ze swoim światopoglądem. Automatycznie jest więc trudniej znaleźć podobną osobę. Nie należy jednak zapominać, że ludzie nie dzielą się na ateistów i religijnych fundamentalistów. Pomiędzy tymi dwiema grupami znajduje się rozległe kontinuum. I o ile mi osobiście trudno jest wyobrazić sobie związek ateisty i chrześcijańskiej fundamentalistki, o tyle niczym dziwnym nie jest związek z osobą o "chłodnej" wierze. Przez długi czas może się obejść bez jakichkolwiek tarć, bo zestaw wyznawanych wartości jest zbliżony (z powodu ignorowania religijnych zakazów i nakazów). Tarcia mogą pojawić się później - przy kwestii ślubu kościelnego, ochrzczenia dziecka czy posłania go na religię...
Pamiętajmy, że wybór życiowego partnera nie do końca odbywa się na poziomie świadomej selekcji w oparciu o określone cechy...
|
|
 | -2 na 2 Illahim (61 punktów) (zablokowany) | > a rozumiem, pójść do łózka z kimś zupełnie kulturowo albo światopoglądowo obcym, >nawet więcej niż raz, bo "zwierzęcy magnetyzm" itp.Dlatego muzułmanin nie chcąc być niczym zwierzę słucha Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) powiedział: Cytat: "Mężczyzna nie może być sam na sam z kobietą, chyba, że w towarzystwie któregoś z jej mahram. A kobieta nie może podróżować, chyba że w towarzystwie swojego mahram." . Wiem że w Polsce nie ma takich zwyczajów,stąd tragedie,niechciane ciąże i aborcje. Szkoda.
|
|
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Spodziewamy się dziecka i w związku z tym pojawił się temat chrztu. Jestem temu zdecydowanie przeciwna.
Jak zdecydowanie?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
4 na 4 | Mateusz (879 punktów) | Wybrałaś sobie męża religijnego. Chcesz go zatrzymać... "Jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać tak jak one." A co właściwie zaszkodzi dziecku, że go jeden z drugim głupek wodą prześwięcą? Umrze z tego, albo stanie się katolem? Bez przesady. Jak będzie miało trochę oleju w głowie (o, to jest ważne) to i tak wyjdzie na ludzi. Z troskliwą  matką to już w ogóle nie ma co się martwić. Ja to nawet czasu komunijne mile wspominam. Dostałem górala. Do dzisiaj nim dymam do sklepu  Dla dziecka kościół rzadko oznacza boga. Prędzej dorosły tak rozumuje, ale zanim dziecko się w niego zmieni zacznie myśleć i stanie się ateistą. Pozdrawiam.
|
|
|  | 7 na 7 | Mateusz (879 punktów) | > (...)więc jak tu zostać katolikiem?!  Można założyć, że rower ukradł Żyd albo np. ateista. No wiesz, Ci... bez moralności.
|
|
| |  | 4 na 4 | Madman (7811 punktów) | > >(...)więc jak tu zostać katolikiem?!  > Można założyć, że rower ukradł Żyd albo np. ateista. No wiesz, Ci... bez moralności.To był zdecydowanie ateista. Oni nie dostają rowerów na komunię i zazdroszczą. Żyd mógł dostać na Bar micwę. Chyba, że drugi ukradł i sprzedał.
|
|
 | 2 na 2 | Michał C. (323 punktów) |
>Dla dziecka kościół rzadko oznacza boga. Prędzej dorosły tak rozumuje, ale zanim >dziecko się w niego zmieni zacznie myśleć i stanie się ateistą.
Ale za to często dla dziecka Bóg oznacza stres i strach, szczególnie jak troszkę wrażliwszym dzieckiem będzie. Tu jakieś aniołki, tu go straszą piekłem i diabłem. Ja nie wspominam mile wiary w boga w dzieciństwie. Nie zapominajmy, że dziecko uwierzy we wszystko i to bezgranicznie. Że o ograniczaniu wolnego rozumowania nie wspomnę. Po co robić mu koktajl z mózgu i z jednej strony uczyć matematyki i wiedzy a z drugiej wpajać wiarę w bajki?
|
|
 | 1 na 1 | Kojut (2120 punktów) | > Wybrałaś sobie męża religijnego. Chcesz go zatrzymać...> "Jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać tak jak one."> A co właściwie zaszkodzi dziecku, że go jeden z drugim głupek wodą prześwięcą?> Umrze z tego, albo stanie się katolem? Bez przesady. Jak będzie miało trochę oleju w głowie (o, to jest ważne) to i tak wyjdzie na ludzi. Z troskliwą matką to już w ogóle nie ma co się martwić.> Ja to nawet czasu komunijne mile wspominam. Dostałem górala. Do dzisiaj nim dymam do sklepu  > Dla dziecka kościół rzadko oznacza boga. Prędzej dorosły tak rozumuje, ale zanim dziecko się w niego zmieni zacznie myśleć i stanie się ateistą.> Pozdrawiam.Zgodzę się z Tobą. U mnie jest podobna sytuacja(żona wierząca). Mamy dwójkę dzieci i obydwoje są ochrzczeni i wcale mi to nie przeszkadza. I jeszcze na pewno "wiara" jest dla dziecka świetną zabawą(komunia-prezenty, mikołaj-prezenty, gwiazdka-prezenty). A jak trochę podrośnie to można zacząć mu tłumaczyć. Mój syn(8 lat) już się mnie pytał parę razy czemu ja nie chodzę do kościoła, ale uważam, że jest jeszcze za mały żeby mu to przedstawić w dosadny sposób. Na pewno poczekam jeszcze cztery lata zanim zaczną się poważne rozmowy na ten temat.
|
|
| Scorp (5381 punktów) | >Może ktoś miał/ ma podobny problem, proszę o radę.
Niemało ludzi miało taki problem. Jak do tego podejść? Rozsądnie. Jesteś ateistką, to wiesz, że chrzest nic nie znaczy. Nie utrudni dziecku życia. Co innego, gdyby małżonek próbował wmanewrować potomka w fascynację religijną albo coś takiego, wtedy Twoje 'nie' będzie na miejscu.
Inaczej mówiąc, Twoja niewiara nie gwarantuje, że dziecko będzie miało dystans do religii, ale niewiara + rozsądek, tak. Pozwól go ochrzcić i nie przejmuj się, niewiele z tego będzie miał Kościół. -
|
|
8 na 8 |
 | 5 na 5 |
7 na 7 | stilgar (7322 punktów) | Wielu z obecnych tutaj ateistów i agnostyków zostało ochrzczonych i nie wyrosło na katolików. Ja widzę dwa wyjścia - odłożyć chrzest, aby dziecko samo mogło podjąć decyzje. Ja mojej mamie, która jest wierząca, kilka razy mówiłem, że nie widzę sensu w chrzcie nieświadomych niemowląt, bo sakrament powinien być świadomy, a ona sie ze mną zgodziła  Widać zmądrzała przez ostatnie 25 lat. Zapytaj męża czy bardziej przejmuje się rodziną czy tym, że dziecko może mieć później do niego o to pretensje? Druga opcja to pójście mężowi na rękę i ochrzczenie dziecka. Z ateistycznego punktu widzenia sakramenty nie mają żadnego znacznia i nie przeszkadzają w wychowaniu dziecka na ateistę. Tak samo zresztą brak chrztu nie przeszkadza w wychowywaniu dziecka na katolika... I to jest moim zdaniem to co powinniście przedyskutować przede wszystkim - bo wychowanie jest ważniejsze od każdej pojedynczej ceremonii. IMHO "chrzcimy, ale wychowujemy po mojemu" to znacznie lepszy deal.
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Ja widzę dwa wyjścia - odłożyć chrzest, aby dziecko samo mogło podjąć decyzje. I taka opcja mi się podoba.
>Zapytaj męża czy bardziej przejmuje się rodziną czy tym, że dziecko może mieć później do niego o to pretensje? Ten argument też nie od rzeczy.
>Druga opcja to pójście mężowi na rękę i ochrzczenie dziecka. Z jednoczesnym potraktowaniem dziecka, jak przedmiotu przetargu rodzinnego, a nie człowieka.
>I to jest moim zdaniem to co powinniście przedyskutować przede wszystkim - bo wychowanie jest ważniejsze od każdej pojedynczej ceremonii. Uważam, że przede wszystkim powinni ustalić, czy priorytetem jest dla nich dobro dziecka czy dobra własne i swoich relacji w związku, oraz z konformistycznym otoczeniem - decyzja o chrzcie lub jego odłożeniu, będzie pochodną tegoż priorytetu.
|
|
 | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Ja widzę dwa wyjścia - odłożyć chrzest, aby dziecko samo mogło podjąć decyzje. Ja mojej mamie, która jest wierząca, kilka razy mówiłem, że nie widzę sensu w chrzcie nieświadomych niemowląt, bo sakrament powinien być świadomy, a ona sie ze mną zgodziła Widać zmądrzała przez ostatnie 25 lat. Zapytaj męża czy bardziej przejmuje się rodziną czy tym, że dziecko może mieć później do niego o to pretensje?Nieochrzczony człowiek w razie śmierci nie pójdzie do nieba. Mąż jako katolik nie powinien się na to zgodzić...
|
|
|  | 4 na 4 | stilgar (7322 punktów) |
>Nieochrzczony człowiek w razie śmierci nie pójdzie do nieba. Mąż jako katolik nie powinien się na to zgodzić...
Mąż jako katolik nie pójdzie do nieba ze względu na ślub z ateistką.
|
|
| |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >>Nieochrzczony człowiek w razie śmierci nie pójdzie do nieba. Mąż jako katolik nie powinien się na to zgodzić... >Mąż jako katolik nie pójdzie do nieba ze względu na ślub z ateistką.
Jeśli ma ślub, to znaczy, że dostał dyspensę i do nieba pójdzie. Jeśli oczywiście dzieci wychowa po katolicku.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >Jeśli ma ślub, to znaczy, że dostał dyspensę i do nieba pójdzie. No, tak mówią.
>Jeśli oczywiście dzieci wychowa po katolicku. To mój stary już w dwóch piekłach się smaży.
|
|
|  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Nieochrzczony człowiek w razie śmierci nie pójdzie do nieba. Mąż jako katolik nie powinien się na to zgodzić... Nie powinien - znaczy nie może? A jak się zgodzi, to co, sam nie pójdzie do "nieba"? Czy go do kościoła nie wpuszczą? Możesz jaśniej?
|
|
| |  | 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >>Nieochrzczony człowiek w razie śmierci nie pójdzie do nieba. Mąż jako katolik nie powinien się na to zgodzić... > Nie powinien - znaczy nie może? > A jak się zgodzi, to co, sam nie pójdzie do "nieba"? > Czy go do kościoła nie wpuszczą? > Możesz jaśniej? >
Jeśli zawarli ślub kościelny, to ojciec zobowiązał się "wychować dziecko po katolicku". Nie chrzcząc dziecka (chociaż może) "żyje w grzechu" (bo nie wychowuje po katolicku) i powinien ten grzech wyznawać na każdej spowiedzi. Może w związku z tym nie dostać "rozgrzeszenia", chociaż nie jest to chyba grzech "śmiertelny", i może nie móc przystępować do komunii. Przy spowiedzi warunkiem uzyskania rozgrzeszenia jest wyrażenie chęci poprawy, a jak obiecać poprawę, jeśli zobowiązałeś się nie chrzcić dziecka?
Wiem, brzmi bzdurnie. Nie jestem biegły w przepisach, a każdy ksiądz zinterpretuje to inaczej - to w końcu od woli księdza zależy rozgrzeszenie. Może znaleźć sobie księdza, który się nie będzie czepiał "znając sytuację rodzinną".
|
|
| | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Wiem, brzmi bzdurnie. Bo ja wiem, czy bzdurnie... Po prostu zajebiście śmiesznie.  P.S. To dorośli ludzie takie "coś" wymyślili?
|
|
1 na 1 trickster (903 punktów) (zablokowany) |
Posłuchaj głosu swego serca ;P
|
|
| finerbijk (17282 punktów) | Jak mówi ludowe porzekadło "widziały gały, co brały". A tylu jest tu przykładnych ateistów/agnostyków na tym forum  Ale wiadomo, miłość nie wybiera - mogłoby być gorzej, np. muzułmanin, albo żyd - nie tylko o chrzest by wtedy szło w przypadku chłopca. Zawsze można się umówić, że ew. drugie dziecko nie będzie chrzczone i zostanie wychowywane w duchu ateizmu. Jeśli Twój mąż jest katolikiem, to wyobraź sobie jego zażenowanie, kiedy przychodzi ksiądz po kolędzie i pyta "a dziecko jeszcze nie ochrzczone, a czemuż to?"; jeśli górę bierze konformizm i mąż ocenia siebie przez opinię otoczenia, to w końcu teraz Ty jesteś jego najbliższym otoczeniem, więc problem nie powinien się pojawić w tym kontekście - może należy przewartościować te rzeczy. Jeśli zależy Ci na rodzinie, a jestem przekonany, że tak, to moim zdaniem problem należy zignorować i się zgodzić na chrzest, bo nie wygrasz sama a nabawisz się tylko nerwicy. Jak dziecko dorośnie i tak samo wybierze. Trzeba delikatnie i z wyczuciem. Należy też przewidzieć sytuację, że dziecko może w przyszłości okazać się bardzo religijne i może mieć kiedyś do Ciebie żal, że nie dałaś mu/jej szansy wejść w życie kościoła, jak inni "normalni" wierni wchodzą. Jak będzie ateista to i tak mu czy jej wszystko jedno.
|
|
 | 4 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > Zawsze można się umówić, że ew. drugie dziecko nie będzie chrzczone i zostanie wychowywane w duchu ateizmu. Można też drugiego zapisać do Świadków Jehowy a następne już z listy alfabetycznej - jedyny kłopot widzę w tym, że bachory Nr 17 i 21 będą miały kłopoty z wymówieniem nazwy swojej religii.> ... może należy przewartościować te rzeczy. No tak, bo przewartościować swój stosunek do dziecka trudniej, no i po co?- co ma gówniarz do gadania. > Trzeba delikatnie i z wyczuciem. Ale jednocześnie twardo i konsekwentnie narzucić gnojkowi swoją religię. > Jak będzie ateista to i tak mu czy jej wszystko jedno. Na co murowanym dowodem jest lekceważący stosunek ateistów do apostazji.
|
|
|  | -1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > Można też drugiego zapisać do Świadków Jehowy a następne już z listy - jedyny kłopot widzę w tym, że bachory Nr 17 i 21 będą miały kłopoty z wymówieniem nazwy swojej religii.Co ma 17 i 21? Chyba zakładamy, że rodzice nie zmieniają religii/przekonania co tydzień na inną/inne. > No tak, bo przewartościować swój stosunek do dziecka trudniej, no i po co?- co ma gówniarz do gadania.Jasne, zawsze można się rozwieść i będzie miało miód na ziemi. Tydzień ateista, a tydzień katoliczek/a. > >Trzeba delikatnie i z wyczuciem.> Ale jednocześnie twardo i konsekwentnie narzucić gnojkowi swoją religię.Bądź ateizm/darwinizm czy jak zwał. Trzeba uczyć, że w rodzinie ważniejsze są spory o zaświaty i wiek dinozaurów, niż wzajemny szacunek i miłość. > Na co murowanym dowodem jest lekceważący stosunek ateistów do apostazji.Niech nie powtarza błędu rodziców, to jego dzieci będą już wolne od tego problemu.
|
|
| |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Co ma 17 i 21? Chyba zakładamy, że rodzice nie zmieniają religii/przekonania co tydzień na inną/inne. Na razie - idąc twoim tokiem rozumowania- założyłeś, że rodzice co drugi tydzień są wierzący. Zgadnę: w parzyste?
>Jasne, zawsze można się rozwieść i będzie miało miód na ziemi. Tydzień ateista, a tydzień katoliczek/a. Biorąc ślub robili to na własną odpowiedzialność i robili przyjemność sobie, ale teraz w grę wszedł zupełnie inny człowiek, będący konsekwencją ich zachcianek i jego interesy powinni zacząć brać pod uwagę, a nie tylko swoje.
Chyba, że udają, iż się nic nie zmieniło i bachora bocian przyniósł, albo bóg dał.
>Bądź ateizm/darwinizm czy jak zwał. Ateizm jest brakiem religii.
>Trzeba uczyć, że w rodzinie ważniejsze są spory o zaświaty i wiek dinozaurów, niż wzajemny szacunek i miłość. A co z szacunkiem dla trzeciego człowieka będącego też członkiem rodziny? Proponujesz olanie szacunku dla jednego kosztem drugiego.
>Niech nie powtarza błędu rodziców, to jego dzieci będą już wolne od tego problemu. Kto i jakiego błędu?
|
|
| | |  | -1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > Na razie - idąc twoim tokiem rozumowania- założyłeś, że rodzice co drugi tydzień są wierzący. > Zgadnę: w parzyste? I co godzinę jeśli zechcą, takie ich prawo, chociaż to sprowadzanie sprawy do absurdu. Prawem naturalnym rodziców jest wychowywanie swojego potomstwa, zgodnie ze swoimi przekonaniami. Kto ma ich w tym zastąpić? Państwo?
> Biorąc ślub robili to na własną odpowiedzialność i robili przyjemność sobie, ale teraz w grę wszedł zupełnie inny człowiek, będący konsekwencją ich zachcianek i jego interesy powinni zacząć brać pod uwagę, a nie tylko swoje. Powinni. Tylko, kto ma te interesy określić, znowu Państwo? Odmawiasz ludziom prawa do przekonywania dzieci do swojego punktu widzenia. Państwo wie lepiej, co dla nich dobre i bardziej chce ich dobra? To zamiana roli rodziców na reproduktorów.
>>Bądź ateizm/darwinizm czy jak zwał. > Ateizm jest brakiem religii. Negowanie religii to też w pewnym sensie religia.
> A co z szacunkiem dla trzeciego człowieka będącego też członkiem rodziny? > Proponujesz olanie szacunku dla jednego kosztem drugiego. Nigdzie nie proponowałem.
>>Niech nie powtarza błędu rodziców, to jego dzieci będą już wolne od tego problemu. > Kto i jakiego błędu? Błędu wiązania się z człowiekiem o całkiem odmiennym światopoglądzie, co się przekłada na wychowywanie potomstwa i prowadzi do nieuchronnych konfliktów i kompromisów, z których nikt nie wychodzi zadowolony w pełni.
Moim zdaniem z doświadczenia wynika, że aktywny opór prowadzi tylko do zwiększenia presji i jeśli kiedyś ma być inaczej należy odejść od radykalizmów i skoncentrować się na porozumieniu i dialogu i dokonać próby zrozumienia racji strony drugiej, bo nie zanosi się na to, aby którakolwiek dobrowolnie ustąpiła, czemu się trudno dziwić. To jest nieracjonalne?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >> Ateizm jest brakiem religii. >Negowanie religii to też w pewnym sensie religia. Tośmy się nagadali. Nie chce mi się czekać na inne produkty twojej przemiany materii.
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >>> Ateizm jest brakiem religii. >>Negowanie religii to też w pewnym sensie religia. > Tośmy się nagadali. > Nie chce mi się czekać na inne produkty twojej przemiany materii.
Nie czekaj, pozwól tylko, że uściślę - negowanie religii jest jak religia w Twoim ateistyczno-fundamentalistycznym wydaniu, które stawia dyrdymały nad realnym dobrem rodziny.
|
|
6 na 6 | Koraszewski (82900 punktów) | Pani Anno, dobre rady rzadko są naprawdę dobre, więc nie są to dobre rady, a kilka myśli na marginesie Pani dylematu. Z pewnością nie jest łatwo kochać i być mądrym, ale zakładam, że łączy Was silne uczucie mimo różnic poglądów. Francuzi o zakochanych mówią "dwoje przeciw światu". Ładne powiedzenie, ale zazwyczaj okazuje się, że jest jeszcze teść i teściowa (i całkiem sporo innych). Aby mogło się okazać, że jednak jesteście "dwojgiem przeciw światu" konieczny jest system kompromisów. Przy różnicach poglądów (nieodzownych w każdym małżeństwie) nie powinno być tak, że jedna strona dyktuje warunki we wszystkich sprawach. Nie ma zatem innej rady jak dyskusje i szukanie rozwiązań, które nie są zadawalające ani dla jednej, ani dla drugiej strony (ale jakoś możliwe do przyjęcia dla obydwu stron). Nie wiem, co to może znaczyć w Waszej konkretnej sytuacji. Może to być np. zgoda na chrzest bez kłamstwa. Czyli ksiądz musi wiedzieć, że jest Pani niewierząca i że nie zamierza Pani składać żadnych zobowiązań na temat wychowywania dziecka w wierze katolickiej. (Będą naciski na hipokryzję,a wówczas odpowiedź jest jedna - mój ateizm nie pozwala mi na kłamstwo.) Możliwe, że trzeba będzie szukać innych kompromisów. Tak czy inaczej, jak sądzę, trzeba być gotowym do jakiegoś ustępstwa, żeby uzyskać jakieś ustępstwo. Dwoje przeciw światu do dobra formuła i warto o nią walczyć.
|
|
 | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Dwoje przeciw światu do dobra formuła i warto o nią walczyć. Zupełnie wyleciało Ci z głowy, że mowa w tym wątku o kimś trzecim.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >"dwoje przeciw światu"
Tak więc i przeciw sobie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 3 na 3 | libertyn (3006 punktów) | > Nie wiem, co to może znaczyć w Waszej konkretnej sytuacji. Może to być np. zgoda na chrzest bez kłamstwa. Czyli ksiądz musi wiedzieć, że jest Pani niewierząca i że nie zamierza Pani składać żadnych zobowiązań na temat wychowywania dziecka w wierze katolickiej.Nie ma takiego zagrożenia. Oczywiście ksiądz będzie próbował wymóc oświadczenie o "wychowywaniu w religii katolickiej" ale - ponieważ sam byłem kilka miesięcy temu w podobnej sytuacji - wystarczy napisać, że "oświadczam, iż nie mam nic przeciwko ochrzczeniu dziecka i przyjęciu przez niego innych tzw. sakramentów". Do niczego nie należy się zobowiązywać! To rodzic zdecyduje z upływem czasu jak będzie wychowywał dziecko a Kościołowi nic do tego. U mnie podziałało. Ksiądz zamknął gębę a ja nawet nie byłem w kościele. Racjonaliści śmieją się w SejmieNie klękamy przed bakterią
|
|
7 na 7 | placownik (17853 punktów) |
>Spodziewamy się dziecka i w związku z tym pojawił się temat chrztu.
A czy wcześniej nie pojawiał się temat ślubu? Tego kościelnego, rzecz jasna.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | -1 na 1 | Michał C. (323 punktów) | >>Spodziewamy się dziecka i w związku z tym pojawił się temat chrztu. > A czy wcześniej nie pojawiał się temat ślubu? Tego kościelnego, rzecz jasna.
Wcześniej niestety ludzie czują, i patrzą przez różowe okulary na świat..
|
|
 | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> A czy wcześniej nie pojawiał się temat ślubu? Tego kościelnego, rzecz jasna.  No właśnie - jakoś nikomu dotąd nie przyszło to do głowy. Ciekaw jestem odpowiedzi(o ile nastąpi). Pozdrawiam - Zbyszek 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| Ray31 (694 punktów) | Napisałem się napisałem... i pojawił się napis: nie masz uprawnień dodawania wypowiedzi w tym wątku... Nie powiem-zdenerwowałem się - kto by się nie zdenerwował po napisaniu ponad 4000 znaków i utracie efektów swojej pracy... Zwracam się do moderatorów z prośbą o wyjaśnienia... i zwrot efektów mojej pracy.
|
|
 | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Zwracam się do moderatorów z prośbą o wyjaśnienia... i zwrot efektów mojej pracy.Radzę napisać na lp.atsilanojcar@muigelok i na wszelki wypadek kopiować przed kliknięciem w "Odpowiedz". Znam ten ból...  Pozdrawiam - Zbyszek 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
1 na 1 | nomilk (1013 punktów) | Walcz, Anno. Podpisałaś wariackie papiery (jak i ja podpisałem) i mąż będzie od Ciebie egzekwował. Więc próbuj walczyć o równouprawnienie w swoim małżeństwie. Ja w owej sytuacji (indoktrynacji dziecka) nie "olałem" (jak radzi tu część forumowiczów) i zdecydowanie wystąpiłem za równym podziałem praw do wychowania dziecka. Co się potem okazało, co wylazło z mojej żony i jak się to skończyło... - o tym sama się możesz przekonać i polecam sprawdzenie tego jak najszybciej; może nie będziesz płakać przez kolejne ileś lat (a obiecuję WYŁĄCZNIE kumulację problemów.
Pozdrawiam!
|
|
6 na 6 | Madame de Montsegur (1910 punktów) |
> jestem ateistkąsiema ziomka, ja też  > natomiast mój mąż jest katolikiem i strasznym konformistąNo nie mów, że mój mąż ma bliźniaka  > Spodziewamy się dziecka i w związku z tym pojawił się temat chrztu. Jestem temu zdecydowanie przeciwna.Dlaczego ? Dziecko nic nie bedzie pamiętać, mężowi będzie miło, rodzina się spotka, a dziecko i tak kiedyś wybierze własną drogę, która może się nie podobać i Twojemu mężowi, i Tobie (i oboje nic na to nie poradzicie ). > Mąż argumentuje swoje zdanie tym, że dzięki religii nauczy dziecka moralnościMąż jest w błędzie. Moralności dziecko może się nauczyć jedynie patrząc na Was. Wychowanie dziecka kończy się w momencie jego urodzenia.  > Może ktoś miał/ ma podobny problem, proszę o radę.Ja nie robiłam z tego problemu. Pozwoliłam ochrzcić dwójkę naszych dzieci. Dziś syn jest ateistą jak ja, córka katoliczką jak mąż. Sami dokonali wyborów. Pozdrawiam.
|
|
 | -1 na 1 | Michał C. (323 punktów) |
>Ja nie robiłam z tego problemu. Pozwoliłam ochrzcić dwójkę naszych dzieci. Dziś syn >jest ateistą jak ja, córka katoliczką jak mąż. Sami dokonali wyborów. >Pozdrawiam.
Pamiętajmy że w nie każdej rodzinie tą swobodę wyborów dziecku się pozostawia. To że u ciebie tak jest nie znaczy, że mąż tej pani będzie także równie tolerancyjny dla żony i dla dzieci.
|
|
|  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Pamiętajmy, że w nie każdej rodzinie tą swobodę wyborów dziecku się pozostawia. Pamiętajcie, dobry człowieku, że sami zastosowanie takiej hipokryzji radzicie komuś.
|
|
| |  | 1 na 3 | Michał C. (323 punktów) |
A ten znowu.. Chłopie masz jakiś problem z manią prześladowczą?
|
|
|  | 10 na 10 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >Pamiętajmy że w nie każdej rodzinie tą swobodę wyborów dziecku się pozostawia. >To że u ciebie tak jest nie znaczy, że mąż tej pani będzie także równie tolerancyjny dla żony i dla dzieci.
Owszem. Ale jestem pewna, że ich dzieci i tak kiedyś wyrolują ich ideologicznie i oleją zasady, które jako rodzice starali się im wpoić. Sorry, ale jestem również pedagogiem i naprawdę śmieszy mnie naiwna wiara rodziców w to, że świadomie kształtują swoje dzieci. Wychowanie dzieci to jest coś takiego, jakby ślepy rzucał lotkami do celu. Łudzi się, że trafił, bo mu nikt nie mówi, że posłał wszystkie lotki obok, a trafił niechcący w dziesiątkę, jak chciał splunąć na bok. Mówię to nie tylko jako pedagog, ale i doświadczona matka. Mam głębokie przekonanie, że jedyna sensowna rzecz, jaką możemy zrobić w kwestii wychowania swoich dzieci, to wychować samych siebie, zanim je urodzimy. Później to już po ptokach. Gówniarz patrzy na Ciebie od urodzenia i nie łudź się, że ukryjesz przed nim to, co sam reprezentujesz, a czego nie chciałbyś go nauczyć.
|
|
| |  | -1 na 1 | Michał C. (323 punktów) |
Prawdę rzecze..
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Sorry, ale jestem również pedagogiem... Nie rozpaczaj, znałem jednego, porządnego pedagoga.  > ... naprawdę śmieszy mnie naiwna wiara rodziców w to, że świadomie kształtują swoje dzieci. Jestem mniej rozbawiony, bo Marks nie tak głupio o tym bycie wspomniał, myślę, a rodzice są początkowo "całym światem" dziecka. > Wychowanie dzieci to jest coś takiego, jakby ślepy rzucał lotkami do celu. Jeśli Marks gadał bzdury, to owszem, ale jeśli przyjąć jego założenie, które podzielam, to porównaniem trafiłaś, jak ślepy rzuca... Ekhm, no właśnie.  > Mam głębokie przekonanie, że jedyna sensowna rzecz, jaką możemy zrobić w kwestii wychowania swoich dzieci, to wychować samych siebie, zanim je urodzimy. Nie widzę konfliktu między wychowaniem dzieci już urodzonych (  ), bo rodzice też nie stoją w miejscu w rozwoju. > Później to już po ptokach. Może rozwiniesz tę myśl, bo na razie widzę, że "coś" o ornitologii (rosół?) napisałaś.  > Gówniarz patrzy na Ciebie od urodzenia i nie łudź się, że ukryjesz przed nim to, co sam reprezentujesz, a czego nie chciałbyś go nauczyć. I jak to wyklucza rozwój rodziców, modyfikację zachowań mających wpływ na dziecko, co jest główną(?), a wytłuszczoną przeze mnie, myślą Twego posta?
|
|
4 na 4 | libertyn (3006 punktów) | > Witam,> jestem ateistką, natomiast mój mąż jest katolikiem i strasznym konformistą. Mąż bardzo przejmuje> się zdaniem rodziny i społeczeństwa. Spodziewamy się dziecka i w związku z tym pojawił się temat> chrztu.Ja nie jestem ateistą ale przyklaskuje im, bo są wiarygodniejsi niż wierzący. Od niedawna przestałem brać udział w kościelnych zeświecczałych ceremoniach. Niedawno urodził nam się syn. Nie zabraniałem żonie ochrzczenia go, bo to niewiele znaczy (tak jakby pastafarianie obrzucili go makaronem) ale sam nie brałem w tym udziału i w kościele też nie byłem. O dziwo rodzina w ogóle nie reagowała. Cud!  Wszyscy więc wiedzą, że w wychowywaniu syna będę kładł nacisk na rozum. I po kłopocie. Racjonaliści śmieją się w SejmieNie klękamy przed bakterią
|
|
 | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >Od niedawna przestałem brać udział w kościelnych zeświecczałych ceremoniach.
Ja przestałam najpierw słuchać tego, co mówią księża . Dla ateistki z wykształceniem teologicznym ich ignorancja jest nie do zniesienia. A rytuały zawsze mnie nudziły. Bazują na pierwotnych emocjach, które u mnie już dawno zanikły.
|
|
 | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) | > O dziwo rodzina w ogóle nie reagowała. Cud!  Raczej polski standard: w procesie wychowawczym dziecka rola ojca jest lekceważona.
|
|
|  | 1 na 1 | libertyn (3006 punktów) | > >O dziwo rodzina w ogóle nie reagowała. Cud!  > Raczej polski standard: w procesie wychowawczym dziecka rola ojca jest lekceważona.Co nie zmienia faktu, że czasem ojciec spędza z dzieckiem więcej czasu niż matka. W moim wypadku tak jest, więc szansa na niedopuszczenie do zagnieżdżenia się głupoty u dziecka większa. Racjonaliści śmieją się w SejmieNie klękamy przed bakterią
|
|
| w-o-w-o (692 punktów) | Ja tu widzę inny poważny problem. Czy dla Twojego męża ważna jesteś Ty, czy jego rodzina ? Bo jeśli tego chrztu pragnie głównie z potrzeby zaspokojenia własnego spokoju to pół biedy. Nie chcę zostać przez Ciebie wyśmiany, ale mam propozycję. I piszę to poważnie...
1.Porozmawiaj poważnie z mężem na temat jego więzów z rodziną, wytłumacz, że od momentu ślubu to Ty powinnaś być dla niego najważniejszą osobą. 2.Zaproponuj rzucenie kostką. Kto będzie miał większą ilość oczek ten wygra.
Ja miałem podobny problem, ale ja i moja Kobieta jesteśmy tacy, że mamy wszystko głęboko gdzieś i w ten sposób nie poszliśmy z dzieckiem do chrztu. Mi to było obojętne, tak po prawdzie. Mojej Pani również. Wyszliśmy z założenia, że nasza córka sama zdecyduje w przyszłości. Co nie zmienia faktu, że jak babcia chce iść z małą do kościoła to ktoś jej tego zabrania.
Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
|
|
 | 4 na 4 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Co nie zmienia faktu, że jak babcia chce iść z małą do kościoła to ktoś jej tego zabrania.Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Zabraniacie babci chodzić z Waszą córką do kościoła ? Ja w życiu niczego nie zabraniałam moim rodzicom i teściom odnośnie naszych dzieci i ich religijnej indoktrynacji. A niech się kompromitują przed młodymi. Dziś mój syn nie znosi dziadków, a córka nudzi się z nimi, chociaż wierząca. Sami sobie nagrabili, dobrze im tak. Nieustająco ufam inteligencji młodych. Żadnego zabraniania kontaktów i moherowej aktywności, niech juniorzy sami rozpoznają i ocenią teren.
|
|
|  | 1 na 1 | w-o-w-o (692 punktów) | Trochę niepotrzebnie polałaś tyle wody. Ja nie napisałem, że zabraniamy babci chodzenia z naszą córką do kościoła. Przecież napisałem to wyraźnie.  Dodam, że w przeciwieństwie do większości tu obecnych,nie mam jakichkolwiek pretensji do ludzi wierzących. Bo i po co miałbym je mieć...Jedyne co jest irytujące, to wpływ hierarchii na tych ludzi. Jest wiele spraw do rozwiązania w tej kwestii. Choćby kościelne głośniki dudniące po okolicy odprawianą mszę, wciskanie krzyża gdzie popadnie. Babcia, którą już poznałaś  cały czas powtarza, że miejsce krzyża jest w kościele i na piersi. Nigdzie indziej.
|
|
| |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Trochę niepotrzebnie polałaś tyle wody.Przyda Ci się zimny prysznic.  > nie napisałem, że zabraniamy babci chodzenia z naszą córką do kościoła. Przecież napisałem to wyraźnie.Jakbyś napisał wyraźnie, to bym dobrze zrozumiała. > Jedyne co jest irytujące, to wpływ hierarchii na tych ludzi.Tu muszę się z Tobą zgodzić. Toksyczny wpływ, dodajmy. > Jest wiele spraw do rozwiązania w tej kwestii. Choćby kościelne głośniki dudniące po okolicy odprawianą mszę, wciskanie krzyża gdzie popadnie.Ciekawe, że wieszanie krzyża gdzie popadnie nie kojarzy się wierzącym z profanacją tegoż krzyża. Mnie się jednoznacznie kojarzy. Nachalne bombardowanie podświadomości symbolem może prowadzić do zatarcia znaczenia tego symbolu. > Babcia, którą już poznałaś cały czas powtarza, że miejsce krzyża jest w kościele i na piersi. Nigdzie indziej.Babciu, przybij piątkę.
|
|
| |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > Ja nie napisałem, że zabraniamy babci chodzenia z naszą córką do kościoła. Przecież napisałem to wyraźnie.  Przepraszam, że się wtrącam, ale napisałeś wyraźnie zupełnie co innego. Cytat:Wyszliśmy z założenia, że nasza córka sama zdecyduje w przyszłości. Co nie zmienia faktu, że jak babcia chce iść z małą do kościoła to ktoś jej tego zabrania. Twoje zdanie, odczytane tak, jak napisałeś brzmi: Córka w przyszłości wybierze sama, ale na razie ktoś zabrania babci iść z nią do kościoła. Przykro mi, ale źle sformułowałeś swoją wypowiedź. Gdybyś napisał "co nie oznacza, że..." itd lub "... to nikt jej tego nie zabrania", byłoby lepiej.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Przykro mi, ale źle sformułowałeś swoją wypowiedź. Plus, bo user faktycznie co innego napisał, niż myśli, że napisał, ale z jakiego powodu Ci przykro, Meretseger?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | > >Przykro mi, ale źle sformułowałeś swoją wypowiedź.> Plus, bo user faktycznie co innego napisał, niż myśli, że napisał, ale z jakiego powodu Ci przykro, Meretseger?  Słuszna uwaga. To nie mnie powinno być przykro
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > > Plus, bo user faktycznie co innego napisał, niż myśli, że napisał, ale z jakiego powodu Ci przykro, Meretseger?  > Słuszna uwaga. To nie mnie powinno być przykro  Ja też prowokowałem bykiem, aleś się nie dała nabrać.  Logicznym byłoby zdanie: "user faktycznie co innego napisał, niż tłumaczy, że napisał".
|
|
| | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Przykro mi, ale źle sformułowałeś swoją wypowiedź.> p>Plus, bo user faktycznie co innego napisał, niż myśli, że napisał, ale z jakiego powodu Ci przykro, Meretseger?  > Słuszna uwaga. To nie mnie powinno być przykro  Przykre jest to, że kolega w-o-w-o wykazuje objawy przemęczenia grafomańską hiperaktywnością na forum, ewentualnie przedawkował substancje psychostymulujące i zgubił wątek. Ale wierzę w niego, pozbiera się.
|
|
| | |  | | w-o-w-o (692 punktów) | Masz rację. Źle sformułowałem tą wypowiedź.
Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
|
|
-2 na 2 | Michał C. (323 punktów) | > proszę o radę.Hm, nie chcę cię dołować ale uważam, że będzie to dużym źródłem problemów u ciebie. 1. Niestety w Polsce póki co niektórzy mężczyźni uważają że z racji tego, iż są mężczyznami to oni mają rację. Więc może się mylę ale już stoisz na pozycji troszkę gorszej. 2. Presja środowiska "katolickiego" z jednej strony a "konformizm" twojego męża z drugiej strony jeszcze ci przeszkodzą. Może twój mąż to jednak rozsądny człowiek i nie będzie chciał na siłę dziecka na wiarę nawracać wbrew tobie. Musisz ciągle próbować mu to przetłumaczyć, ale bez wpadania w kłótnie. Wytłumacz na spokojnie swoje racje, podaj argumenty. Musisz wskazać mu jakie widzisz wyjście gdy nie ochrzcicie dziecka, może on się obawia że wasze dziecko będzie wytykane placami, może się obawia że inne będą szły do komunii albo na religię a co z waszym? A więc musisz wiedzieć co mu powiedzieć. Wielu ludzi chrzci dziecko i posyła na religię nie dlatego że jakoś szczerze wierzy tylko dlatego że wszyscy tak robią wokół, po prostu nie widzą innej alternatywy zwykły konformizm. A tak poza, to ty widzisz inną alternatywę dla swojego dziecka? Też staniesz przed problemem co mu powiedzieć jak się ciebie zapyta: Mamo wszyscy chodzą na religię a ja nie, dlaczego? Poszukaj na tym forum wcześniejszych wątków, jest tam sporo ciekawych wypowiedzi na takie sytuacje. Jeżeli powyższe się nie uda to zostanie albo tobie zaakceptować to że twoje dziecko będzie urabiane religijnie, albo iść na ostrą konfrontację. Ale w tych sprawach to już twój osobisty problem. Życzę powodzenia..
|
|
 | 4 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | >Może twój mąż to jednak rozsądny człowiek i nie będzie chciał na siłę dziecka na wiarę nawracać wbrew tobie. Takie rozumowanie mija się z rozsądkiem o całe lata świetlne.
Podstawą takiego stanowiska jest bezmyślność, konformizm oraz hipokryzja, skutkujące nagannie przedmiotowym traktowaniem dziecka.
Jeśli partnerzy (oboje) są naprawdę rozsądni, to zaczną myślenie od ustalenie, czy chodzi im o swoje dobro, czy dobro dziecka - jeśli o dobro dziecka, to nie potraktują go przedmiotowo poprzez zapisanie wbrew jego woli do organizacji ideologicznej.
Jeśli będzie im chodziło wyłącznie o swoje zyski, to ich decyzją pokieruje taka popieprzona hipokryzja, jaką proponujesz.
Bo zapisanie zupełnie nieświadomego dzieciaka do jakiejś organizacji jest aktem i gestem wykonanym wyłącznie dla poprawy swojego komfortu.
Podjęcie za dziecko decyzji o wpisaniu na listę członków firmy pod nazwą Kościół, jest rozdysponowaniem dóbr osobistych osoby niezdolnej do czynności prawnych, przez opiekunów prawnych w imieniu tejże osoby, a nieprzynoszących zainteresowanemu żadnych wymiernych korzyści.
|
|
|  | 1 na 5 | Michał C. (323 punktów) | > >Może twój mąż to jednak rozsądny człowiek i nie będzie chciał na siłę dziecka >na wiarę nawracać wbrew tobie. Takie rozumowanie mija się z rozsądkiem o całe >lata świetlne.Hm, nie rozumiem dlaczego mija się z rozsądkiem? Według ciebie przy wychowywaniu dziecka nie należy brać pod uwagę opinii i uczuć współmałżonki? To co może kłótnie i awantury proponujesz? Małżeństwo to rozsądek obu osób i ustępstwa jakie wobec siebie robią, a może nie? I wychowanie dziecka to też chyba ustępstwa i wspólna praca obu małżonków, czy wg ciebie nie? > Podstawą takiego stanowiska jest bezmyślność, konformizm oraz hipokryzja, >skutkujące nagannie przedmiotowym traktowaniem dziecka.Hm, teraz to już cię całkiem nie rozumiem. Ustępstwa wobec partnera nazywasz bezmyślnością, konformizmem i hipokryzją. Coś niedobrego zjadłeś na śniadanie dzisiaj? Czyli ona "żona" uświadomiona ateistka ma zadecydować że nie pośle dziecka na religię bez zgody ojca? To proponujesz? Bo wg ciebie jest to jedyne słuszne stanowisko. A może mają się rozwieść i o dziecko w sądzie zawalczyć? To nie będzie hipokryzją, konformizmem i bezmyślnością? Masz rację, to będzie dramatem dziecka. Z twoich słów wynika że nie uważasz jakiekolwiek negocjacje pomiędzy rodzicami za warte uwagi. Ot jest jedne i tylko jedne prawdziwe stanowisko i koniec. Skąd ty się urwałeś? > Jeśli partnerzy (oboje) są naprawdę rozsądni, to zaczną myślenie od ustalenie, czy >chodzi im o swoje dobro, czy dobro dziecka - jeśli o dobro dziecka, to nie >potraktują go przedmiotowo poprzez zapisanie wbrew jego woli do organizacji >ideologicznej.A kolega to już wie tak od razu i na wstępie co będzie dla dziecka dobre a co nie? Gratuluję wszechwiedzy. Wymagasz od człowieka wierzącego, żeby zrezygnował ze swojej wiary bo to na pewno będzie dobry wybór dla dziecka. Życzę ci powodzenia w takim argumentowaniu. Może zacznij od dzisiaj chodzić po ulicach, zaczepiać katolików rodziców i uświadamiać im, że jeżeli im chodzi o dobro dziecka to nie powinni go zapisywać do organizacji kościelnej..  > Jeśli będzie im chodziło wyłącznie o swoje zyski, to ich decyzją pokieruje taka >popieprzona hipokryzja, jaką proponujesz.O jaką znów ci hipokryzję chodzi? Coś nie tak z główką? Przecież pisze o tym żeby ta pani próbowała przekonać męża do swoich racji. A w ogóle to wróć na ziemię zanim odfruniesz w swojej mądrości do nieba. Nie każdy rozumuje w sposób jasny, racjonalny i logiczny. Niektórzy nie mogą chociażby dla tego, że w coś wierzą, dla nich posłanie dziecka na religię będzie czymś tak samo dobrym dla tego dziecka. Udane i zgodne małżeństwo jest ważniejsze dla dobra dziecka niż kłótnie o światopogląd. > Bo zapisanie zupełnie nieświadomego dzieciaka do jakiejś organizacji jest aktem i >gestem wykonanym wyłącznie dla poprawy swojego komfortu.A niezapisanie tegoż nieświadomego dziecka do jakiejś organizacji jest aktem i gestem wykonanym wyłącznie dla poprawy swojego komfortu. Bo przecież nie dla komfortu dziecka, świadomości wg ciebie nie posiadającemu. I ble ble... > Podjęcie za dziecko decyzji o wpisaniu na listę członków firmy pod nazwą Kościół, >jest rozdysponowaniem dóbr osobistych osoby niezdolnej do czynności prawnych, przez >opiekunów prawnych w imieniu tejże osoby, a nieprzynoszących zainteresowanemu >żadnych wymiernych korzyści.No dokładnie, i o co ci chodzi? Jeżeli proponujesz zapis w ustawie zasadniczej o zakazie wstępowania do związków wyznaniowych osobom niepełnoletnim. To ja się podpisuję pod takim zapisem. Póki co takiego nie ma i to rodzice decydują o tym.
|
|
| |  | 2 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Może twój mąż to jednak rozsądny człowiek i nie będzie chciał na siłę dziecka >na wiarę nawracać wbrew tobie. Takie rozumowanie mija się z rozsądkiem o całe >lata świetlne.> Hm, nie rozumiem dlaczego mija się z rozsądkiem? Uzasadniłem niżej, tylko nie zauważyłeś, albo nie zrozumiałeś. > Według ciebie przy wychowywaniu dziecka nie należy brać pod uwagę opinii i uczuć współmałżonki? Przy wychowywaniu dziecka należy brać pod uwagę dobro dziecka. > To co może kłótnie i awantury proponujesz? Czytaj uważniej - proponuję ustalenie priorytetu: działają dla dobra dziecka kosztem własnego, dodam, że pozornym, bo korzyści z takiego działania są perspektywiczne, czy też biorą pod uwagę własne dobro uzyskane przy użyciu dziecka, co ty proponujesz w sformułowaniu: "dziecko na wiarę nawracać wbrew tobie". > Małżeństwo to rozsądek obu osób i ustępstwa jakie wobec siebie robią, a może nie? Właśnie ten kompromis- ustaleniem priorytetu- proponuję, bo ustępstwa wobec siebie niech sobie robią swoim kosztem, a nie przy pomocy dysponowania dobrem innego człowieka, czyli dziecka. > >Podstawą takiego stanowiska jest bezmyślność, konformizm oraz hipokryzja, >skutkujące nagannie przedmiotowym traktowaniem dziecka.> Hm, teraz to już cię całkiem nie rozumiem. Ustępstwa wobec partnera nazywasz bezmyślnością, konformizmem i hipokryzją. Oczywiście, bo każde ustępstwo ma skutek w postaci korzyści drugiej strony, ale niech swoje korzyści starzy załatwiają swoim kosztem, a nie traktowaniem dziecka, jak przedmiotu, który można każdej organizacji zapisać, albo nie, (jak mieszkanie Caritasowi), na złość drugiej stronie, lub po to, by się drugiemu staremu przypodobać, co ty proponujesz. Zapisanie dziecka do jakiegoś kościoła daje korzyści jedynie kościołowi i zapisującym, i to wyłącznie kosztem bezbronnego, nieświadomego tych czynności człowieka, czy to do ciebie nie dociera? Może ja ciebie zapiszę do PIS-u, Świadków Jehowy, albo innej PZPR na siłę - zadowolony będziesz?- bo PIS będzie, a i mnie pewnie coś odpalą. Czy do twojego hermetycznego móżdżku nie dociera, że dziecko jest człowiekiem, małym, o ograniczonych czasowo zdolnościach do czynności prawnych, ale człowiekiem? Pewnie rozumiesz, że nie jest telewizorem, który można zapisać szwagrowi w prezencie, ale już Kościołowi w prezencie można? > Coś niedobrego zjadłeś na śniadanie dzisiaj? Nie projektuj na mnie wpływu swojego menu na efekt swojej bezmyślności. > Czyli ona "żona" uświadomiona ateistka ma zadecydować że nie pośle dziecka na religię bez zgody ojca? To proponujesz? Bo wg ciebie jest to jedyne słuszne stanowisko. Skup się i przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem: proponuję ustalić priorytet - dobro dziecka kosztem ich doraźnych korzyści, czyli rezygnacji ze swoich ambicji ideologicznych, ale z zyskiem w formie korzyści perspektywicznych z zadowolenia w postaci potraktowania dziecka, jak człowieka, który sam zadecyduje (jak dorośnie) o swoim akcesie do jakiejś organizacji - lub zadecydowanie za dziecko, gdzie musi należeć od niemowlaka.> Skąd ty się urwałeś?> Coś nie tak z główką? Na razie dostrzegam niebywałą prostotę resztek twoich zwojów. > Jeżeli proponujesz zapis w ustawie zasadniczej o zakazie wstępowania do związków wyznaniowych osobom niepełnoletnim. Tak proponuję, podpisując się pod propozycją Adama Wojtkiewicza, bo uważam chrzest i wychowywanie dziecka w jakiejkolwiek ideologii za swoistą formę molestowania.
|
|
| | |  | 1 na 5 | Michał C. (323 punktów) |
Człowieku, ty chyba nie masz żony i dziecka, czy ty w ogóle wiesz o czym piszesz? Myślisz, że każda para może i potrafi usiąść przy stole i rozmawiać o przyszłym dobru dziecka używając tylko argumentów logicznych i racjonalistycznych. OTÓŻ NIE!! Nie każda para tak potrafi bo ludzie są różni!! Czy ty możesz każdego katolika przekonać że cała jego wiara to bzdura? Nie, ty nie dość że nie możesz przekonać każdego katolika swoimi mądrymi argumentami ale na dodatek mało kogo jesteś w stanie przekonać do tego. Bo ludzie wierzący są irracjonalni często, zaślepieni i czasem ograniczeni. I zgadzam się z tobą, że za dziecko nie można decydować w sprawach wiary, ale co z tego? Mąż pani pytającej na tym forum to człowiek wierzący, może człowiek który po prostu nie zastanawia się nad jakimiś głębszymi aspektami życia, bo może nie ma takiej chęci i potrzeby. I tacy ludzie są problemem, a ty mógłbyś się chłopie zabrać do odpowiedzi na wątek i pomóc tej pani w odpowiedzi jak to zrobić i jak sobie z tym poradzić a nie zajmować się dowalaniem innym na forum. Pisanie, że mają wspólnie zasiąść i porozmawiać o przyszłości dziecka i oboje zrezygnować ze swoich ideologi to puste frazesy! Masz rację, ale takie rozwiązanie we większości przypadków nie przejdzie. Jeżeli myślisz, że mąż tej pani zrezygnuje ze swoich przekonań religijnych i obyczajowych bo ujrzy jasną przyszłość swojego dziecka bez religii, to jesteś naiwny.  Bo to by oznaczało, że sam nie wierzy we własny światopogląd. Zmiana światopoglądu z teistycznego na ateistyczny to długotrwały proces, i nie dokona tego jedna rozmowa. A osoba wierząca, to osoba która z definicji nie potrafi myśleć jasno i trzeźwo. I niestety tutaj trzeba rozegrać to inaczej. W dalszym ciągu nie dałeś żadnej odpowiedzi tej pani jak ma postąpić. Tylko frazesy.. i agresywny ateizm ideologiczny. Bez pozdrowień.
|
|
| | | |  | 3 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > OTÓŻ NIE!! Nie drzyj się, darcie mordki nie świadczy o racji jej właściciela. > Nie każda para tak potrafi bo ludzie są różni!! A co mnie to obchodzi? I gdzie ja piszę, że każda para potrafi i że ludzie nie są różni? Piszę wiedząc o tym, że nie każda, a nawet bardzo niewiele par potrafi, a większość w ogóle nie wie, że coś takiego istnieje, o potrafieniu nie wspominając. Wykrzykniki znowu racji ci nie dodały, a pyskować i głupie rady możesz dawać na forum przyjaciółki, już to ci gdzieś pisałem. > Czy ty możesz każdego katolika przekonać że cała jego wiara to bzdura? A po jaką cholerę mam przekonywać? Plączą ci się tematy, user. > Nie, ty nie dość że nie możesz przekonać każdego katolika swoimi mądrymi argumentami ale na dodatek mało kogo jesteś w stanie przekonać do tego. Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać - nie zarabiam przekonywaniem. Poza tym znowu nie na temat. > Bo ludzie wierzący są irracjonalni często, zaślepieni i czasem ograniczeni. Widzę. > I zgadzam się z tobą, że za dziecko nie można decydować w sprawach wiary, ale co z tego? Nic, bez łaski. > Mąż pani pytającej na tym forum to człowiek wierzący, może człowiek który po prostu nie zastanawia się nad jakimiś głębszymi aspektami życia, bo może nie ma takiej chęci i potrzeby. Nie na temat. > I tacy ludzie są problemem... Nie moim. > ... a ty mógłbyś się chłopie zabrać do odpowiedzi na wątek i pomóc tej pani w odpowiedzi jak to zrobić i jak sobie z tym poradzić... Nie mam zamiaru się tak wygłupiać, jak ty, nie chce mi się. > Pisanie, że mają wspólnie zasiąść i porozmawiać o przyszłości dziecka i oboje zrezygnować ze swoich ideologi to puste frazesy! Gdzie ja piszę, że mają zrezygnować ze swoich ideologii? Piszę, że nie powinni wciskać swojej na siłę innemu człowiekowi, który być może ma zupełnie inny gust, tylko jeszcze nie potrafi tego powiedzieć. > Zmiana światopoglądu z teistycznego na ateistyczny to długotrwały proces, i nie dokona tego jedna rozmowa. Ty w ogóle nie rozumiesz o czym ja piszę. Skup resztkę zdrowego rozsądku w jednym miejscu- dobry do tego bywa mózg, jak ktoś ma- przeczytaj jeszcze kilka razy teksty od początku i napisz mi polskimi słowami: gdzie ja komu zalecam zmianę swojego światopoglądu? Cały czas piszę o tym, żeby na siłę i podstępem nie wciskać swojego innemu człowiekowi, czasowo niezdolnemu do czynności prawnych, > W dalszym ciągu nie dałeś żadnej odpowiedzi tej pani jak ma postąpić. I ty, naiwniaku, myślisz, że dasz komuś jakąś radę i ten ktoś natychmiast zasuwa ją realizować? Życie, to nie przepis na herbatę z cukrem mieszać w prawo. I tak kobita zrobi, jak będzie chciała, a jak będzie chciała więcej, to parę wniosków sobie z tego wątku wyciągnie, przeżuje i po swojemu zastosuje. > Bez pozdrowień. Swoje pozdrowienia zostaw sobie, żebyś miał czym powitać zdrowy rozsądek, pod warunkiem, że się kiedyś nagle i niespodziewanie zjawi.
|
|
| | | |  | 2 na 4 | Smith (10069 punktów) | > Człowieku, ty chyba nie masz żony i dziecka, czy ty w ogóle wiesz o czym piszesz?Ankiety przyszedłeś tu wypełniać, czy o co Ci chodzi? > Zmiana światopoglądu z teistycznego na ateistyczny to długotrwały proces, i nie dokona tego jedna rozmowa.Czyli Bóg istnieje i powoli rozmywa się w niebyt. A widziałeś kiedyś np. kobietę trochę w ciąży?  > A osoba wierząca, to osoba która z definicji nie potrafi myśleć jasno i trzeźwo.To nie wierz. Bo jasności i trzeźwości w tych wypocinach nie widzę. > I niestety tutaj trzeba rozegrać to inaczej.Rozgrywaj po swojemu, znaczy laserunkowo i u siebie na podwórku. Bo tutaj coś jest albo czegoś nie ma, ewentualnie coś Ci się tylko wydaje. > W dalszym ciągu nie dałeś żadnej odpowiedzi tej pani jak ma postąpić.Bo to wujek dobra rada nie jest. Pisałem wyluzuj albo do cioci po porady. > Tylko frazesy.. i agresywny ateizm ideologiczny.Ładne podsumowanie tego co napisałeś. > Bez pozdrowień.Vice versa.
|
|
| | | | |  | -2 na 2 | Michał C. (323 punktów) | > Ankiety przyszedłeś tu wypełniać, czy o co Ci chodzi?A tobie o co chodzi? > >Zmiana światopoglądu z teistycznego na ateistyczny to długotrwały proces, i nie dokona tego jedna rozmowa.> Czyli Bóg istnieje i powoli rozmywa się w niebyt. A widziałeś kiedyś np. kobietę >trochę w ciąży?  No dokładnie tak jest. Jak wiele znasz osób które do 17 lutego 2010 się deklarują jako wierzący a już 18 lutego jako niewierzący? Żeby przestać wierzyć najpierw trzeba zacząć wątpić. Przynajmniej tak było w moim przypadku i przypadkach paru osób które znałem. Kobietę w ciąży chcesz porównać? Ok, kobieta w ciąży może być w początkowym stadium lub w zaawansowanym. Pomyślmy troszkę..  To nie trudne. > >A osoba wierząca, to osoba która z definicji nie potrafi myśleć jasno i trzeźwo.> To nie wierz. Bo jasności i trzeźwości w tych wypocinach nie widzę.Jak nie widzisz jasności w moich wypocinach to napisz co dokładnie jest niejasne w swoich wypocinach. Nie masz konkretnych argumentów? > Rozgrywaj po swojemu, znaczy laserunkowo i u siebie na podwórku.Bezsens. > Bo tutaj coś jest albo czegoś nie ma, ewentualnie coś Ci się tylko wydaje.A co jest a czego nie ma i co mi się wydaje? Teraz to sam nie wiesz chyba o czym piszesz. Brakuje ci argumentów? > >W dalszym ciągu nie dałeś żadnej odpowiedzi tej pani jak ma postąpić.> Bo to wujek dobra rada nie jest. Pisałem wyluzuj albo do cioci po porady.To po co zabiera głos jak nie ma nic do powiedzenia na temat? I po co ty zabierasz głos jak nie masz nic na temat? > >Tylko frazesy.. i agresywny ateizm ideologiczny.> Ładne podsumowanie tego co napisałeś.I znowu brak argumentacji. Czy dzieci tutaj pisują?
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > I znowu brak argumentacji. Może nie ma takiej argumentacji, jakiej ty oczekujesz - tu nie forum przyjaciółka.pl> Czy dzieci tutaj pisują? To forum racjonalista. pl - pomyliłeś drzwi, user.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 3 | Michał C. (323 punktów) |
User napisz coś z sensem  Podobno inteligentny jesteś..
|
|
| | | | | | |  | -2 na 2 | Michał C. (323 punktów) |
A tak poza tym user, to skończ już z tym punktowaniem minusowym, to dziecinada jest.
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | Smith (10069 punktów) | > >Ankiety przyszedłeś tu wypełniać, czy o co Ci chodzi?> A tobie o co chodzi?Panie Michale, że tak od sokoła, przez dalekowzroczność i ogniskową, czyli szerokość widzianego horyzontu, do jałowego stepu w końcu dojdziemy, za sprawą skojarzenia z pieśnią o małym rycerzu. Niestety z brakiem akcentu na rycerskość natomiast przerażająco dużym na małość tak sensu treści jak i formy prezentowanej przez Cię. > No dokładnie tak jest.Dokładanie tak Ci się wydaje, tylko. > Jak wiele znasz osób które do 17 lutego 2010 się deklarują jako wierzący a już 18 lutego jako niewierzący?Nie zadawałem nikomu w dniu dzisiejszym takiego pytania i nie bardzo mam ochotę na wywiady. > Żeby przestać wierzyć najpierw trzeba zacząć wątpić.Masz rację. Wątpiłem jeszcze kilka postów wcześniej teraz już nie wierzę w możliwość sensownej sublimacji myśli w znaki alfabetu widoczne na moim ekranie w postaci postów, Michał C. sygnowanych. > Przynajmniej tak było w moim przypadku i przypadkach paru osób które znałem.Tutaj wypada natomiast wiedzieć co się pisze a nie pisać wątpliwie. > Kobietę w ciąży chcesz porównać? Ok, kobieta w ciąży może być w początkowym stadium lub w zaawansowanym.> Pomyślmy troszkę.. To nie trudne.Początkowym lub zaawansowanym czego? Że tak prostacko i retorycznie, zapytam myśliciela. > Jak nie widzisz jasności w moich wypocinach to napisz co dokładnie jest niejasne w swoich wypocinach. Nie masz argumentów?To jest forum dyskusyjne a nie sala zajęć wyrównawczych. > >Rozgrywaj po swojemu, znaczy laserunkowo i u siebie na podwórku.> Bezsens.Zachęcam do szukania sensu w miejsce bezsensownych ocen. > >Bo tutaj coś jest albo czegoś nie ma, ewentualnie coś Ci się tylko wydaje.> A co jest a czego nie ma i co mi się wydaje?Jak już rozwiążesz tę zagadkę to pogadamy. > Teraz to sam nie wiesz chyba o czym piszesz.Ja wiem a na tym żebyś Ty wiedział polega powyższe zadanie. > Brakuje ci argumentów?Pudło znowu. > To po co zabiera głos jak nie ma nic do powiedzenia na temat?Słuchaj no Panie Michale: to, że nauczyłeś się składać literki nie oznacza, że nauczyłeś się czytać, więc poćwicz czytanie a później przejdź do pisania wywodów. > I po co ty zabierasz głos jak nie masz nic na temat?Bo mam takie kaprynio. > >>Tylko frazesy.. i agresywny ateizm ideologiczny.> >Ładne podsumowanie tego co napisałeś.> I znowu brak argumentacji.Znowu ptasi wzrok, ale raczej drobiowy po zmierzchu. > Czy dzieci tutaj pisują?No właśnie nie i próbuję Ci wytłumaczyć delikatnie, że to nie jest najlepsze miejsce na twoje dziecinne wywody.
|
|
| | | | | | |  | | Michał C. (323 punktów) |
Następny nawiedzony z poczuciem misji się znalazł. Jak chcesz się na punkty wymieniać to proszę
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Następny nawiedzony z poczuciem misji się znalazł.Piszesz, że kto Cię nawiedził? > Jak chcesz się na punkty wymieniać to proszę   Masz gratis. Być może nie pomoże, ale zaszkodzić chyba, bardzo też nie może.
|
|
|  | | Michał C. (323 punktów) |
>Podstawą takiego stanowiska jest bezmyślność, konformizm oraz hipokryzja, >skutkujące nagannie przedmiotowym traktowaniem dziecka.
A może kolega zaproponuje pani jakieś mądre wyjście z tej sytuacji? Jak ma przekonać męża do swoich racji?
|
|
| |  | 3 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > A może kolega zaproponuje pani jakieś mądre wyjście z tej sytuacji?> Jak ma przekonać męża do swoich racji? Nie udzielam dobrych rad, a mądrych to pewnie wcale, choć uważam, że warto w swoich partnerskich przepychankach zastanowić się nad faktem, że dziecko jest trzecim, innym i zupełnie odrębnym człowiekiem, i wszelkie decyzje dotyczące dziecka, oraz mające znaczny wpływ na jego przyszłe życie, powinni podejmować w jego imieniu, a nie sobie na złość, lub dla przyjemności. Co zresztą wcale się nie wyklucza, bo każda decyzja podjęta z uwzględnieniem interesów dziecka przynosi korzyści perspektywiczne, jeśli nawet kosztem chwilowego dyskomfortu z pozornej straty w oczach partnera. Pisząc "pozornej" zakładam u hipotetycznych partnerów inteligencję co najmniej równą mojej.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Michał C. (323 punktów) |
> Nie udzielam dobrych rad, a mądrych to pewnie wcale, choć uważam, że warto w swoich >partnerskich przepychankach zastanowić się nad faktem, że dziecko jest trzecim, innym >i zupełnie odrębnym >człowiekiem, i wszelkie decyzje dotyczące dziecka, oraz mające znaczny wpływ na >jego przyszłe życie, powinni podejmować w jego imieniu, a nie sobie na złość, >lub dla przyjemności.Znowu piękna ideologia, żywcem jak z książki.. A gdzie prawdziwe realne życie? Z ludźmi bardzo subiektywnie nastawionymi do świata? Podaj chociaż autora tej mądrej książki, może warto podsunąć ją temu mężowi..
|
|
| | | |  | 2 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > A gdzie prawdziwe realne życie?> Z ludźmi bardzo subiektywnie nastawionymi do świata? To nie jest forum porady przyjaciółki.
|
|
| | | | |  | | Michał C. (323 punktów) |
>To nie jest forum [url=http://polki.pl/przyjaciolka.html] porady przyjaciółki
To może niech ktoś tu dokona selekcji kto się może wypowiadać a kto nie? Rozumiem siebie stawiasz w tej pierwszej grupie?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >To nie jest forum porady przyjaciółkiTo może niech ktoś tu dokona selekcji kto się może wypowiadać a kto nie? Fakt, że sam piszesz truizmy, banały oraz inne banialuki podszyte hipokryzją i błędami w myśleniu, wcale nie jest powodem, dla którego ja mam pisać na twoim poziomie. Polska to wolny kraj i nikt ci nie zabrania wymieniać się poradami z życia z chętnymi takich porad słuchać. Jeśli przeczytam coś, co wg. mnie jest bzdurą, nie omieszkam zareagować.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | |  | | Michał C. (323 punktów) |
A może sam się wyluzuj?
|
|
| | |  | 1 na 3 | Michał C. (323 punktów) |
> Pisząc "pozornej" zakładam u hipotetycznych partnerów inteligencję co najmniej >równą mojej.A więc po pierwsze jesteś inteligentny.. A po drugie zakładasz, że wszyscy są tacy..  Rozumiem ludzi mniej inteligentych nie uznajesz? Pogardzasz nimi i uważasz ich za gorszych? Może nie powinieneś pisać na tym forum, bo przecież sporo tu jest mniej inteligentnych ludzi od ciebie. Może są fora dla "wybitnie" inteligentnych jak ty?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Może nie powinieneś pisać na tym forum, bo przecież sporo tu jest mniej inteligentnych ludzi od ciebie. Może są fora dla "wybitnie" inteligentnych jak ty? To nie jest forum przyjaciółki, user.
|
|
 | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >1. Niestety w Polsce póki co niektórzy mężczyźni uważają że z racji tego, iż są mężczyznami to oni mają rację. Więc może się mylę ale już stoisz na pozycji troszkę gorszej.
No cóż, to prawda, ale tylko dlatego, że kobiety pozwalają na to mężczyznom. A naprawdę wystarczy nie zgodzić się na tę gorszą pozycję. Wiem z doświadczenia.
>2. Presja środowiska "katolickiego" z jednej strony a "konformizm" twojego męża z drugiej strony jeszcze ci przeszkodzą.
Z konformizmem trudno walczyć. Konformista czuje się tak bezpieczny w swoim konformizmie, że za nic nie da sobie tego dobra odebrać. A presja katolików to bardzo nieprzyjemna sprawa. Obracałam się dłuższy czas w ich środowisku. Ich nieżyczliwość jest wręcz przysłowiowa.
>Może twój mąż to jednak rozsądny człowiek i nie będzie chciał na siłę dziecka na wiarę nawracać wbrew tobie.
No właśnie. Może przeprowadź z nim męską rozmowę z użyciem mocnych słów i zażądaj, żeby zdeklarował swoje priorytety. Jeśli będziesz na pierwszym miejscu, to się dogadacie, jeśli nie, to dzwoń do adwokata.
>Musisz ciągle próbować mu to przetłumaczyć, ale bez wpadania w kłótnie. Wytłumacz na spokojnie swoje racje, podaj argumenty.
Moja rada - tylko nie truj. Nie praw mu kazań. Mów krótko i na temat. Rzeczowo. Po męsku. My kobiety też tak potrafimy.
Powodzenia.
|
|
|  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> No właśnie. Może przeprowadź z nim męską rozmowę z użyciem mocnych słów i zażądaj, żeby zdeklarował swoje priorytety. Jeśli będziesz na pierwszym miejscu, to się dogadacie, jeśli nie, to dzwoń do adwokata.Do tej pory w pełni popierałem Twój punkt widzenia, ale w tym miejscu zaoponuję. Czy uważasz, że stawianie sprawy na ostrzu noża jest właściwe? Tym bardziej, że wczoraj o 22:07 napisałaś Cytat:Ja nie robiłam z tego problemu. Pozwoliłam ochrzcić dwójkę naszych dzieci. Dziś syn jest ateistą jak ja, córka katoliczką jak mąż. Sami dokonali wyborów. Cytat:>Spodziewamy się dziecka i w związku z tym pojawił się temat chrztu. Jestem temu zdecydowanie przeciwna. Dlaczego? Dziecko nic nie będzie pamiętać, mężowi będzie miło, rodzina się spotka, a dziecko i tak kiedyś wybierze własną drogę, która może się nie podobać i Twojemu mężowi, i Tobie (i oboje nic na to nie poradzicie ) , byłaś bardziej koncyliacyjna.  Co się stało, czyżbyś w nocy zmieniła zdanie?  Pozdrawiam - Zbyszek 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Do starego mówię "mały" i ma się słuchać. Aha. > Nigdy odwrotnie. Aha. > No, może nigdy to przesada. Ale w miarę starzenia się coraz rzadziej. Ahaaa... > Ceni święty spokój i moją kuchnię.  To u mnie jest identycznie - cenię jej kuchnię, a ona moją całą resztę.  P.S. I też do niej mówię "mała".
|
|
| | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > To u mnie jest identycznie - cenię jej kuchnię, a ona moją całą resztę. > P.S. I też do niej mówię "mała". Od początku wiedziałam, że mamy coś wspólnego.  Ironio, ty nad pozimy wylatuj .
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Od początku wiedziałam, że mamy coś wspólnego.  Forum? > Ironio, ty nad pozimy wylatuj .  Tak do mnie czasem klienci gadają - jestem pyskatym dekarzem.
|
|
| | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> E tam, zaraz zmieniła - stary kazał zmienić. Dzięki, nie miałem śmiałości...  Pozdrawiam - Zbyszek 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > > E tam, zaraz zmieniła - stary kazał zmienić. > Dzięki, nie miałem śmiałości...  Też nie miałem - stara mi kazała.  Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > > E tam, zaraz zmieniła - stary kazał zmienić. > Dzięki, nie miałem śmiałości...  Spoko, bez krępacji.  Nie gryzę.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Nie gryzę.  Nie wszyscy znają się na żartach, trzeba być ostrożnym. Z drugiej strony, po lekturze Twojej wymiany zdań z wo-wo powinienem był się zorientować..., że nie gryziesz, oczywiście.  Pozdrawiam - Zbyszek 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >Nie gryzę.  > Nie wszyscy znają się na żartach, trzeba być ostrożnym. Z drugiej strony, po lekturze Twojej wymiany zdań z wo-wo powinienem był się zorientować..., że nie gryziesz, oczywiście.  > Pozdrawiam - Zbyszek  Kolega w-o-w-o dał mi się poznać jako osoba wybitnie utalentowna do żartów i całkowicie odporna na ostre zęby mojego dowcipu.  Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > , byłaś bardziej koncyliacyjna.  > Co się stało, czyżbyś w nocy zmieniła zdanie?  Nie, ale zmęczyło mnie już kręcenie się w kółko wokół problemu naszej koleżanki. Trzeba podjąć jakieś radykalne kroki. A z tym adwokatem to był żart. Naprawdę jestem za tym, żeby z miłości nigdy nie rezygnować.
|
|
8 na 8 | ann2030 (11 punktów) | Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.  Z tego co widzę czeka mnie niezła batalia o moje racje. Dużo osób radzi, żeby ochrzcić dziecko. Obawiam się jednak, że takie rozwiązanie spowoduje wymuszanie na mnie następnych ustępstw, np. uczenia modlitw, zapisania na religię, chodzenia do kościoła itp. Druga część radzi by walczyć o swoje racje. Niestety mam przeciwko sobie także teściów. Mój upór może skończyć się wielkim konfliktem w rodzinie. Ale czy to oznacza, że należy rezygnować ze swoich poglądów? W mojej sytuacji ciężko o kompromis. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za rady. Mam nadzieję, że znajdę z mężem dobre rozwiązanie. Pozdrawiam.
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Z tego co widzę czeka mnie niezła batalia o moje racje. Uważam, że warto taką podjąć, jeśli weźmie się pod uwagę interes drugiego człowieka, czyli dziecka. Mnie się sprawdza zasada żyj i pozwól żyć.
>Dużo osób radzi, żeby ochrzcić dziecko. Obawiam się jednak, że takie rozwiązanie spowoduje wymuszanie na mnie następnych ustępstw, np. uczenia modlitw, zapisania na religię, chodzenia do kościoła itp. Bo dokładnie taki cel ma chrzest, będący pierwszym krokiem wbrew woli dziecka, a później już z górki, bo przecie już jest ochrzczone, czyli jest katolikiem, a katolik się modli i chodzi do kościółka.
Mało komu przyjdzie do głowy, że każdy człowiek rodzi się niewierzący w nic, jak pisał Dawkins, i sam chrzest z żadnego niemowlaka nie zrobi wierzącego, jedynie wcielonego na siłę, bo podstępem członka Kościoła.
Pic polega na tym, by dziecku zapewnić maksymalne możliwości poznawcze w trakcie rozwoju, a później cieszyć się z tego, że jest szczęśliwe w swoich wyborach, bez względu na ich rodzaj.
Bo żadna ideologia nie ma patentu na szczęście, ale ich brak (ateizm) też nie.
Pozdrawiam.
|
|
| Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Może ktoś miał/ ma podobny problem, proszę o radę.Chciałbym się mylić, ale sądzę, że jest to kolejna "wrzutka", typowa zresztą. Wyprowadź mnie z błędu proszę, zabierając głos w dyskusji. Pozdrawiam - Zbyszek 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
 | 2 na 2 | TyDraniu (6569 punktów) | > Chciałbym się mylić, ale sądzę, że jest to kolejna "wrzutka", typowa zresztą.> Wyprowadź mnie z błędu proszę, zabierając głos w dyskusji.Zbyszku, przecież zabrała - dwie godziny temu, tuż nad twoim postem  . Pozdrawiam.
|
|
|  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Zbyszku, przecież zabrała - dwie godziny temu, tuż nad twoim postem .Dzięki.  Myliłem się zatem, co niniejszym z przyjemnością przyznaję. Pozdrawiam - Zbyszek 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Dzięki.  > Myliłem się zatem, co niniejszym z przyjemnością przyznaję. Eh, to tylko ja tu piszę za karę?  Pozdrawiam.
|
|
3 na 3 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Witam,> jestem ateistką, natomiast mój mąż jest katolikiem i strasznym konformistą. Mąż bardzo przejmuje> się zdaniem rodziny i społeczeństwa. Spodziewamy się dziecka i w związku z tym pojawił się temat> chrztu. Jestem temu zdecydowanie przeciwna. Mąż nie chce nawet słyszeć o innej możliwości. Nie> widzi, że to krzywdzenie dziecka i podejmowanie za (niego/ nią) decyzji. Ja wolę dziecka w sprawach> wiary nie ukierunkowywać. Mąż argumentuje swoje zdanie tym, że dzięki religii nauczy dziecka> moralności oraz, że chrzcząc dziecko unikniemy konfliktu z rodziną.> Może ktoś miał/ ma podobny problem, proszę o radę.> PozdrawiamZakładam że jesteś ochrzczona. Może spróbuj tak: dokonaj apostazji zanim dziecko się urodzi. Spowoduje to że będziesz miała zewnętrzny argument: nie mogę iść ochrzcić dziecka bo jestem ekskomunikowana i nie wolno mi wchodzić do kościoła. Być może wstyd będzie mu iść chrzcić dziecko samemu i będzie wolał tego nie zrobić niż żeby "był wstyd w kościele".  Ja mam podobną sytuację i takie coś kombinuję. Pozdrawiam Adam
|
|
1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Ja wolę dziecka w sprawach wiary nie ukierunkowywać.Czy chrzest oznacza ukierunkowywanie? Przecież zainteresowany/zainteresowana nie ma o tym zielonego pojęcia. Ja również jestem ochrzczony, mam nawet świadectwo dojrzałości z religii. > Mąż argumentuje swoje zdanie tym, że dzięki religii nauczy dziecka moralności oraz, że chrzcząc dziecko unikniemy konfliktu z rodziną.Należy wytłumaczyć mężowi, że religia nie ma nic wspólnego z moralnością. Przykładów wokół nas aż nadto. Co do konfliktu z rodziną, rodzina pomarudzi, pomarudzi i przestanie. Powiedz mężowi, żeby pokazał, że "ma jaja".  Co do dziecka - trochę głupio, że co innego usłyszy od matki a co innego od ojca. Z drugiej strony to nic nowego. W szkole są zarówno lekcje biologii z ewolucjonizmem jak i religia. Pełen wybór/full "wypas". Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Wybacz mi moją ostrożność, ale dopiero po aktywności autora wątku można ocenić jego intencje. P.S2: Mogę się mylić, ale sądzę, że mąż jest bardziej konformistą niż katolikiem(jak napisałaś - jest Cytat:strasznym konformistą ) zatem nie jest tak źle. Najważniejsze, że się kochacie. Wtedy wszystko jest proste a przyszłość jawi się w jasnych barwach.
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
 | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Czy chrzest oznacza ukierunkowywanie? To kościół sobie chrzest niemowlaka wymyślił dla jaj? > Przecież zainteresowany/zainteresowana nie ma o tym zielonego pojęcia. Bo to wcale nie o pojęcie zainteresowanego chodzi, ale o dostarczenie pretekstu starym do dalszej indoktrynacji - bo przecie już chrześcijanin, co nie? > Ja również jestem ochrzczony, mam nawet świadectwo dojrzałości z religii. A piszesz, jak po święceniach.  Pozdrawiam.
|
|
 | 4 na 4 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Ja również jestem ochrzczony, mam nawet świadectwo dojrzałości z religii.Ja mam dyplom teologa i jestem ateistką. Zostałam nią właśnie w wyniku tych studiów. Ochrzcij dziecko, niech uczęszcza na religię, niech zdaje z niej maturę itd. Jeśli Ty pokażesz mu, jak używać rozumu, bądź spokojna o jego/jej przyszłość .
|
|
|  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | > Jeśli Ty pokażesz mu, jak używać rozumu, bądź spokojna o jego/jej przyszłość .  Zgadzam się, człowieka nie jest tak znowu łatwo zindoktrynować wbrew woli rodziców (a nawet jednego z nich). Wiara wymaga codziennego przykładu. Jeżeli go nie ma, lub gdy rodzice wysyłają sprzeczne komunikaty dotyczące tego tematu, to wiara, nawet jeżeli będzie, to będzie zbudowana na grząskim gruncie.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Zgadzam się, człowieka nie jest tak znowu łatwo zindoktrynować wbrew woli rodziców (a nawet jednego z nich).Jak skończy 12 lat i jego autorytetem stanie się grupa rówieśnicza, to wola rodziców okaże się bezładną szarpaniną z własną niewydolnością. > Wiara wymaga codziennego przykładu.> Jeżeli go nie ma, lub gdy rodzice wysyłają sprzeczne komunikaty dotyczące tego tematu, to wiara, nawet jeżeli będzie, to będzie zbudowana na grząskim gruncie.Exactly.
|
|
5 na 5 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Witam, >jestem ateistką, natomiast mój mąż jest katolikiem i strasznym konformistą. Mąż bardzo przejmuje
W sprawie chrztu nie wygrasz, lepiej odpuść. Pamiętaj, że do chrztu nie jest potrzebna Twoja zgoda (bo to przecież dla Nadrzędna Sprawa dla Dobra Dziecka). Może to zrobić nawet ciocia czy babcia, wystarczy jej zostawić dziecko pod opieką (tak było na przykład u moich znajomych).
Chrzest, jak każdy sakrament, nic nie znaczy - przecież wiesz. Ważne jest wychowanie - a na to masz całe lata. Jako matka będziesz częściej przebywać z dzieckiem i Twój wpływ będzie bardziej znaczący. Ojciec jest na gorszej pozycji.
Naucz dziecko myśleć i odróżniać własną wolę i rozum od narzuconego dogmatu i konformizmu. To co dla dziecka jest najważniejsze - to przykład idący od rodziców. Dawaj mu więc dobry przykład, a przekonasz się, że z konformizmem i tradycją można wygrać.
|
|
8 na 8 | pilka (12 punktów) |
Witam! Aż gotuje się we mnie, gdy słyszę argument, że dzięki religii dziecko nauczy się moralności. Jak osoba rozumna może tak stawiać sprawę. Moje dzieci nie uczęszczają na religię (etyki też nie ma), ale wiedzą o niej wiele, mimo, że są jeszcze małe. Rozmawiamy z nimi o religiach świata i związanych z tym poglądach. Uczymy tolerancji dla inności i rozumienia ludzkich odmienności. Nasze Maluchy są uczynne, mądre i niezwykle wrażliwe na krzywdę innych. Dzielą się swoimi rzeczami i pomagają niepełnosprawnym. Gdy źle się czuję przynoszą koc i pytają jak mi pomóc. Przeraża mnie konformistyczne podejście 50% społeczeństwa do sprawy posyłania na religię. Jak barany w stadzie podążają bezmyślnie za innymi. Nauka moralności to też nauczenie dzieci dokonywania wyboru, obserwacji świata i rozumienia, że mimo, iż jesteśmy różnorodni musimy się akceptować. Moje dzieci już to wiedzą. Ale wracając ze szkoły pytają, mamusiu, dlaczego my jesteśmy złymi ludźmi? Bo słyszą to od moralnych dzieci, uczęszczających na religię. To bardzo smutne... Ale się nie poddamy, bo nie umiemy postępować wbrew sobie i damy dzieciom wybór jak dorosną. Teraz musimy z nimi rozmawiać więcj niż inni rodzice, żeby nie czuli się gorsi. Życzę wytrwałości, nie będzie ławo. Wspólny światopogląd to wspólny cel. Pozdrawiam
|
|
 | | w-o-w-o (692 punktów) | No to dałeś czadu...Z jednej strony podkreślasz swoją wielką tolerancję i rozumienie ludzkich odmienności... pilka:Uczymy tolerancji dla inności i rozumienia ludzkich odmienności wspominasz o poszanowaniu różnorodności ludzi... pilka:jesteśmy różnorodni musimy się akceptować ...By po chwili pokazać zupełny brak akceptacji dla inności : pilka:Przeraża mnie konformistyczne podejście 50% społeczeństwa do sprawy posyłania na religię. Jak barany w stadzie podążają bezmyślnie za innymi Czemu masz taki problem z akceptacją tych "podążających bezmyślnie baranów", skoro jesteś bardzo tolerancyjna osobą ? Widzę, że lubisz puścić wodze fantazji : pilka:Wspólny światopogląd to wspólny cel. Nie ma czegoś takiego jak wspólny światopogląd i czegoś takiego nigdy nie będzie. Tylko człowiek pozbawiony tolerancji może stawiać sobie takie cele. Paaa 
Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
|
|
|  | 3 na 3 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > pilka:Przeraża mnie konformistyczne podejście 50% społeczeństwa do sprawy posyłania na religię. Jak barany w stadzie podążają bezmyślnie za innymi > Czemu masz taki problem z akceptacją tych "podążających bezmyślnie baranów", skoro jesteś bardzo tolerancyjna osobą ?O rany, w-o-w-o, czemu Ty tak dopieszczasz tych katoli ?  Ja też uważam, że posyłanie dzieci na religię w szkole odbywa się metodą owczego pędu, podobnie jak śluby kościelne, chrzty i celebracje pierwszokomunijne. Taka jest ( świecka zresztą  ) tradycja i większość ludzi nie zastanawia się nad tym, tylko robi to co inni. Zresztą dla mnie religia w szkole jest kontrolowanym owczym pędem. Kontrolowanym przez Kościół i promowanym przez Ministerstwo Edukacji. Teoretycznie bowiem można nie uczęszczać na religię. W zamian można teoretycznie uczęszczać na etykę. Tylko że katechetów jest jak mrówek, a nauczycieli etyki brak. A lekcje religii są często w środku dnia i taki delikwent, który nie chodzi na religię, ląduje samotnie w bibliotece szkolnej.
|
|
| |  | | w-o-w-o (692 punktów) | Wiesz jakoś nie lubię takiej pustej gadaniny jaką zaprezentowała ta osoba. Sorry, ale lepiej by było gdyby zamiast gadać o tej tolerancji powiedziała po prostu "a to wstrętni katole" ! Nie sądzisz ?
Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
|
|
| | |  | 3 na 3 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Wiesz jakoś nie lubię takiej pustej gadaniny jaką zaprezentowała ta osoba. Sorry, ale lepiej by było gdyby zamiast gadać o tej tolerancji powiedziała po prostu "a to wstrętni katole" ! Nie sądzisz ?Kochany, Ty mnie nie szczuj na moją własną rodzinę. Mam w domu starego katola i młodą katolkę, nie mogę się podpisać pod:"wstrętni katole", bo ja ich po prostu kocham. A reszta katoli mnie mało obchodzi. Co do toleracji - już się tego z mężem nauczyliśmy po latach walki o pilota do tv i kluczyki do samochodu. Aha, no i najważniejsze - o to, kto pije na imprezie, a kto prowadzi. Jesteśmy perfekcyjnie tolerancyjni, co nam tam konflikt na linii katole-ateiści.
|
|
| | | |  | | w-o-w-o (692 punktów) | Spokojnie. Ja tak dla sprowokowania używam niektórych sformułowań... 
Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
|
|
| | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Spokojnie. Ja tak dla sprowokowania używam niektórych sformułowań...  Spokojnie, ja Cię rozumiem. Ale lubię się podroczyć.  A prowokacje mile widziane.
|
|
|  | 2 na 2 | pilka (12 punktów) | Podążający bezmyślnie baran - to człowiek, który nie zastanawia się nad swoim postępowaniem, tylko robi to co inni. To jest niestety niebezpieczne. Nie mam obowiązku akceptować takiego postępowania, co nie znaczy, że będę niszczyć takich ludzi. Porównanie jest formą przekazu, którą stosuje się dla jaśniejszego objaśnienia problemu. Tolerancja nie polega na przyjmowaniu wszystkich racji i jeśli ma polegać na "nie wygłaszaniu "własnych poglądów, to nie przyjmuję Twojej definicji. I jest coś takiego jak wspólny światopogląd! Zdarza się, że są na świecie ludzie, którzy widzą świat w bardzo podobny sposób i nie zawsze muszą się ze sobą zgadzać w każdym temacie. Być może nie miałeś szczęścia, by spotkać kogoś takiego, współczuję.
|
|
 | 4 na 4 | kogut59 (3090 punktów) | > Witam!> Aż gotuje się we mnie, gdy słyszę argument, że dzięki religii dziecko nauczy się moralności.Tolerancja przeciw nietolerancji prowadzi do nietolerancji. Nietolerancja przeciw nietolerancji prowadzi do tolerancji
|
|
|  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >Witam!> >Aż gotuje się we mnie, gdy słyszę argument, że dzięki religii dziecko nauczy się moralności.> Tolerancja przeciw nietolerancji prowadzi do nietolerancji. Nietolerancja przeciw nietolerancji prowadzi do tolerancjiA możesz to odkodować, bo przez te wielokrotne przeczenia gubi mi się wartość logiczna Twojej wypowiedzi ?
|
|
1 na 3 | uczeń (115 punktów) | Wątek jest już dość stary, ale napiszę ,,dla potomnych''. Przeczytałem cały wątek i nie znalazłem podobnego podejścia do mojego. Ostrzegam, że ta metoda wymaga spokojnego podejścia do problemu i dużego wyczucia, konsekwencji. W przeciwnym przypadku związek szybko i boleśnie się skończy. W przeciwieństwie do wielu komentarzy nie proponuję Ci rozmawiać o religii z mężem na płaszczyźnie katolik - ateista. To zazwyczaj nie działa. Proponuję zrobić coś innego. Jako że mąż nie chce zrozumieć Twoich poglądów, spróbuj dogłębnie zrozumieć religię męża. Starać się żyć z jej zasadami. Tymi prawdziwymi, a nie tradycyjnymi. Staraj się też także pogłębiać wiedzę Twojego męża o religii, spraw, aby zaczął sam myśleć. Pytania typu ,,Tu jest napisane A, a tu jest napisane B. Jak to pogodzić?'' powinny wystarczyć. Całość zajmie trochę czasu, ale wydaje mi się, że warto. Jako że dziecko jest już w drodze, proponuję porozmawiać z mężem i zasugerować, że przed chrztem chciałaś poznać religię,aby dobrze wychować dziecko. Na kilkumiesięczne opóźnienie chrztu powinien się zgodzić. I to cała metoda. Po pewnym czasie powinno się wszystko wyklarować i będziesz wiedziała, co dalej robić. Może się okazać, że mąż sam stwierdzi, że nie podoła życiu zgodnie z zasadami. Może się też tak zdarzyć, że sama zostaniesz katoliczką. Wszystko jest możliwe. Na pewno po kilku miesiącach będziesz wiedziała, co czynić. W ramach nauki proponuję: - poczytać Katechizm Kościoła Katolickiego i Kodeks Prawa Kanonicznego
- zapisać się na spotkania grup osób, które pragną pogłębiać swoją wiedzę o religii (są takie przy niektórych parafiach),
- znaleźć dobrego księdza(o dużej wiedzy) i umówić się z nim na kilka rozmów o religii w związku z wychowaniem dziecka (nie piszę tu o naukach przedmałżeńskich)
O wszystkim, czego się nauczysz, rozmawiaj z mężem. Niech to on, podejmuje decyzje i rozumie, że robi inaczej niż ,,ksiądz kazał''. Najlepiej, żeby też chodził na spotkania, o których wcześniej pisałem. Staraj się zachowywać tak, jakby temat religii Ciebie naprawdę zainteresował. Traktuj religię jako wspaniałe źródło wiedzy o ludziach, które jest warte poznania. Pod żadnym pozorem nie walcz z religią. I to tyle. Pamiętaj tylko o tym, że metoda ta jest czymś w rodzaju gry ,,va bank''. Powodzenia
|
|
 | kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | Byłby z Ciebie dobry muzułmanin.
|
|
|  | | uczeń (115 punktów) | >Byłby z Ciebie dobry muzułmanin. Dlaczego? Może tego wyraźnie nie napisałem, ale nie każę nikomu robić niczego wbrew jego woli. Na wiele ,,katolickich'' zachowań ateista/agnostyk może przystać, wręcz uważać je za zdrowe, rozsądne. Te zachowania można wdrażać w życie. Dla mnie to, co napisałem to typowa strategia przy rozwiązywaniu problemów. Każdy problem najpierw trzeba dokładnie poznać, a dopiero potem rozwiązywać. Tutaj problemem jest hipokryzja strony katolickiej. Aby walczyć z hipokryzją katolików trzeba zrozumieć ich religię, jej zasady oraz zachowania wierzących. Na pewno taka wiedza nie zaszkodzi. Szczególnie, że jest ona czyś namacalnym w problemie przepełnionym uczuciami... Na moją propozycję można spojrzeć też trochę inaczej. Skoro mąż autorki wątku akceptuje tylko postawę katolicką, to dlaczego go zmuszać do jej zmiany? Można podziałać na jego poletku. Nie będzie się czuł osaczony, wyrywany ze swojego środowiska. I nie nawołuję do wzajemnego obrzucania się epitetami, zaogniania konfliktu. Tak, jak pisałem problemu trzeba podejść subtelnie, każdy ruch musi być przemyślany. Bez subtelności sytuacja zmienia się w otwartą walkę, a wtedy wyjścia polubownego nie ma...
|
|
| |  | 6 na 6 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Zamiast tych wszystkich rozmów religijnych skuteczniejsze będzie rygorystyczne przestrzeganie zaleceń katolickich dotyczących seksu. Seks tylko w celu poczęcia. Żadnych tabletek, plastrów, spiral, prezerwatyw. Jak już bardzo będzie chciał to tylko w dni niepłodne ( z zapasem bezpieczeństwa), czyli 2-3 razy w miesiącu bo i soboty i niedziele trzeba wykluczyć. Pozostaje jedynie pytanie czy nie lepiej się rozwieść.
|
|
| |  | kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | Typowa strategia, dla kogo? W tej sytuacji na wszystko juz jest za późno. >Można podziałać na jego poletku. poletku? >Nie będzie się czuł osaczony, wyrywany ze swojego środowiska Biedny katolik, w Polsce jak ryba bez wody. >Tak, jak pisałem problemu trzeba podejść subtelnie, każdy ruch musi być przemyślany. Wobrażam sobie tę subtelność, niekończące sie poważne rozmowy katolickiego męża i rodziny z ateistką o przyszłości dziecka.
|
|
| | |  | | uczeń (115 punktów) | >Typowa strategia, dla kogo? W tej sytuacji na wszystko juz jest za późno. ,,Poznaj przeciwnika'' to typowa strategia dla każdego, kto nie stosuje rozpoznania bojem jako głównej taktyki życia. W tej sytuacji faktycznie wyjść zbyt wielu nie ma. Ale czy nie lepiej, aby ann2030 miała wewnętrzne odczucie, że nie okopała się w swoich poglądach i wyciągnęła rękę do drugiej strony? >>Nie będzie się czuł osaczony, wyrywany ze swojego środowiska >Biedny katolik, w Polsce jak ryba bez wody. Skąd tyle agresji? Emocje nie są dobrym doradcą. Nie gaśmy ognia ogniem... Czy Autorka Wątku ma z ułańską fantazją zrobić szarżę i przy okazji stracić siebie i wszystko, co kocha? >>Tak, jak pisałem problemu trzeba podejść subtelnie, każdy ruch musi być >>przemyślany. >Wobrażam sobie tę subtelność, niekończące sie poważne rozmowy katolickiego męża i >rodziny z ateistką o przyszłości dziecka. Niekończące rozmowy są złe. Tu rozmowa miała być narzędziem do otwarcia umysłu męża. Zresztą subtelnie można też powiedzieć, że skoro jesteś taki wierzący, to dlaczego czynisz to i to, co niezgodnie jest z religią. Niezależnie, czy bezowocne, czy nie na pewno takie rozmowy będą dobrym argumentem dla Autorki Wątku w rozważaniach, co robić dalej.
Swoją propozycję rozwiązania sytuacji napisałem w tym wątku po to, aby stanowiła jakąś przeciwwagę, alternatywę dla otwartej wojny proponowanej przez wielu. Nie chcę, aby moja propozycja stała się pretekstem do dłuugiej dyskusji na temat tego, że katolicy są źli i niedobrzy.
|
|
 | 4 na 4 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > W ramach nauki proponuję:> poczytać Katechizm Kościoła Katolickiego i Kodeks Prawa KanonicznegoBez przygotowania teologicznego to będzie nudna i niezrozumiała lektura, zapewniam. > zapisać się na spotkania grup osób, które pragną pogłębiać swoją wiedzę o religii (są takie przy niektórych parafiach),Takie grupy przy parafiach często zamiast pogłębiać wiedzę praktykują wzajemną adorację i tworzą w najlepszym razie ekskluzywny klub, w najgorszym sektę. Żeby pogłębiać wiedzę o religii najlepiej podjąć studia na wydziale teologicznym jakiejś katolickiej uczelni, gdzie wykładają prawdziwi znawcy > znaleźć dobrego księdza(o dużej wiedzy) i umówić się z nim na kilka rozmów o religii w związku z wychowaniem dziecka (nie piszę tu o naukach przedmałżeńskich)Jak trafisz na księdza, który nie rozumie prawd wiary albo sam nie wierzy, to lepiej nie zaczynać tej rozmowy. Sami księża oceniają, że około 40% z nich nie wierzy, wiem to z pierwszej ręki. > O wszystkim, czego się nauczysz, rozmawiaj z mężem. Niech to on, podejmuje decyzje i rozumie, że robi inaczej niż ,,ksiądz kazał''. Najlepiej, żeby też chodził na spotkania, o których wcześniej pisałem.Lepiej zróbcie sobie drinka, włóż na siebie coś fajnego i spędźcie upojny wieczór. Miłość chrześcijańską należy praktykować, a nie gadać o niej.  > Staraj się zachowywać tak, jakby temat religii Ciebie naprawdę zainteresował.Żadnej obłudy. Albo Cię to interesuje, albo nie, i mów o tym wprost. > Traktuj religię jako wspaniałe źródło wiedzy o ludziach, które jest warte poznania.A to akurat prawda. Jest to źródło wiedzy o ludziach, i to nie tylko współczesnych, ale o całej naszej historii i kulturze. > Pod żadnym pozorem nie walcz z religią.Słusznie. Walka z abstrakcją nie ma sensu. Walcz z klerem, on jest realny.
|
|
|  | 1 na 1 | uczeń (115 punktów) | > >poczytać Katechizm Kościoła Katolickiego i Kodeks Prawa Kanonicznego> Bez przygotowania teologicznego to będzie nudna i niezrozumiała lektura, zapewniam.Fakt. Tu trochę przesadziłem  . Nie każdy daje radę zrozumieć coś ze specyfikacji technicznej  Zawsze przydatna jest pomoc kogoś, kto rozumie, wytłumaczy oraz skieruje na właściwe lektury i dlatego proponowałem dobrego księdza, aby wspierał ich w pogłębianiu informacji o wierze. Tak naprawdę to mogłaby być to też osoba świecka, ale ksiądz w rozumieniu zwykłych ludzi ma większy autorytet. > Takie grupy przy parafiach często zamiast pogłębiać wiedzę praktykują wzajemną >adorację i tworzą w najlepszym razie ekskluzywny klub, w najgorszym sektę. ŻebyMam takie odczucie, że w ramach różnych duszpasterstw są różne rozsądne grupy, które organizują ciekawe spotkania z wybitnymi osobami związanymi z religią. Głównie o takie grupy mi chodziło. Jeśli się mylę, to proszę o wybaczenie, że wprowadziłem w błąd. > pogłębiać wiedzę o religii najlepiej podjąć studia na wydziale teologicznym jakiejś >katolickiej uczelni, gdzie wykładają prawdziwi znawcyTo byłoby najlepsze, ale nie do zrealizowania. Moja propozycja zawiera ciche założenie, że Autorka Wątku ma co najwyżej kilka(naście) miesięcy na rozwiązanie problemu. > Jak trafisz na księdza, który nie rozumie prawd wiary albo sam nie wierzy, to >lepiej nie zaczynać tej rozmowy. Sami księża oceniają, że około 40% z nich nie >wierzy, wiem to z pierwszej ręki.Dlatego proponowałem dobrego księdza. Takiego, który ma prawdziwe powołanie i wiedzę. W każdym województwie kilku powinno się znaleźć... > >Staraj się zachowywać tak, jakby temat religii Ciebie naprawdę zainteresował.> Żadnej obłudy. Albo Cię to interesuje, albo nie, i mów o tym wprost.Źle się wyraziłem. Chodziło o wzbudzenie w sobie zainteresowania tematem.
|
|
| |  | 4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Źle się wyraziłem. Chodziło o wzbudzenie w sobie zainteresowania tematem. Nie bardzo rozumiem to ateistka ma zagłębić wiedzę religijną? Wydaje mi się że szybciej i skuteczniej dojdą do wspólnego stanowiska gdy to katolicki mąż zagłębi wiedzę religijną. Jak przeczyta Biblię i Katechizm to jeżeli nie jest ograniczony umysłowo to wierzyć przestanie i będzie po kłopocie. Może też ale już po lekturze porozmawiać z księdzem to niewątpliwie przyspieszy proces otrzeźwienia.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >...jeżeli nie jest ograniczony umysłowo... Tacy katolicy w przyrodzie nie występują.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >>...jeżeli nie jest ograniczony umysłowo... > Tacy katolicy w przyrodzie nie występują.
... Ale to ginący gatunek. Powinni podlegać ustawowej ochronie.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >>>...jeżeli nie jest ograniczony umysłowo... >> Tacy katolicy w przyrodzie nie występują. >... Ale to ginący gatunek. Powinni podlegać ustawowej ochronie. Pisałem o wierzących katolikach.
|
|
| | | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >>>...jeżeli nie jest ograniczony umysłowo...> >> Tacy katolicy w przyrodzie nie występują.> >... Ale to ginący gatunek. Powinni podlegać ustawowej ochronie.> Pisałem o wierzących katolikach.Pisałeś o katolikach nie ograniczonych umysłowo. Chyba że to synonim.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Pisałem o wierzących katolikach.> Pisałeś o katolikach nie ograniczonych umysłowo. Chyba że to synonim.  Dla mnie tak.
|
|
| | |  | 1 na 1 | uczeń (115 punktów) | > Jak przeczyta Biblię i Katechizm to jeżeli nie jest ograniczony umysłowo to wierzyć >przestanie i będzie po kłopocie.Raczej ciężko osobę wierzącą zmusić do czytania ze zrozumieniem tak trudnych lektur i dlatego moja propozycja, aby druga strona wyłożyła wierzącemu jego wiary. Zresztą we wszelkiego rodzaju negocjacjach wykazanie dobrej woli nie zaszkodzi
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >Jak przeczyta Biblię i Katechizm to jeżeli nie jest ograniczony umysłowo to wierzyć >przestanie i będzie po kłopocie.> Raczej ciężko osobę wierzącą zmusić do czytania ze zrozumieniem tak trudnych lektur i dlatego moja propozycja, aby druga strona wyłożyła wierzącemu jego wiary. Zresztą we wszelkiego rodzaju negocjacjach wykazanie dobrej woli nie zaszkodzi Najlepiej niech razem to poczytają. Zdziwią się , jak po lekturze wierzący i ateista zamienią się rolami.
|
|
| |  | 3 na 3 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | uczeń, Jesteś reformowalny i potrafisz szukać porozumienia ponad tym, co dzieli. Za to duży punkt ode mnie. Uwielbiam taką postawę, kiedy ktoś słucha , co mówią inni i stara się to zrozumieć, z nawet uznać czyjąś rację. Dla mnie gotowość do autokorekty to najwyższa cnota, jaką może posiąść człowiek. Sama staram się ją w sobie wypracować, choć nie jest łatwo, mój nieokiełznany umysł uważa się za chodzącą ( na moich nogach zresztą  ) doskonałość i dlatego muszę wkładać dużo pracy w nauczenie go odrobiny pokory. Chętnie zostanę Twoim mistrzem, uczniu, mój umysł będzie zachwycony.  Ale będziesz musiał znosić jego impertynencje i cierpliwie przekonywać, że nie zjadł wszystkich rozumów ( nie zrażaj się niepowodzeniami  ) A tak serio : owszem, są mądrzy i mądrze wierzący księża. To szczęście trafić na jednego z nich. Ale szansa trafienia na głupka i cynicznego karierowicza jest niestety bardzo duża, trzeba uważać, a osoba nie obeznana z tematem może nie umieć rozróżnić przy pierwszym kontakcie. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 2 na 2 | uczeń (115 punktów) | > pracy w nauczenie go odrobiny pokory. Chętnie zostanę Twoim mistrzem, uczniu, mój >umysł będzie zachwycony. Ale będziesz musiał znosić jego impertynencje iJestem zaszczycony. > cierpliwie przekonywać, że nie zjadł wszystkich rozumów ( nie zrażaj się >niepowodzeniami )Uczeń rozumie, że dobry mistrz nie tylko podaje wiedzę, ale też wymaga
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Chętnie zostanę Twoim mistrzem, uczniu, mój >umysł będzie zachwycony. Ale będziesz musiał znosić jego impertynencje i> Jestem zaszczycony.A będziesz sfrustrowany. Gwarantowane.  > Uczeń rozumie, że dobry mistrz nie tylko podaje wiedzę, ale też wymaga Oj, wymaga.  Ja wymagam całkowitej niesubordynacji, samodzielności myślenia, opozycji względem moich poglądów i głębokiej erudycji. Aha, i będziesz kochasiu przynosił mi codziennie zgrzewkę piwa z monopolowego. Biegusiem.
|
|
| | | | |  | | uczeń (115 punktów) | No i to jest podejście Mistrza:-D
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >...proponowałem dobrego księdza. Takiego, który ma prawdziwe powołanie...
Zmienili nazwę tej jednostki chorobowej?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >...proponowałem dobrego księdza. Takiego, który ma prawdziwe powołanie...> Zmienili nazwę tej jednostki chorobowej?Powołanie to nie choroba. To rodzaj złudzenia. Człowiekowi wydaje się, że ma do spełnienia jakąś misję, a dopiero w sytuacji ekstremalnej okazuje się, że najważniejszą jego życiową sprawą jest dobre wypróżnienie.
|
|
| | | |  | 3 na 3 |
| | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >> Zmienili nazwę tej jednostki chorobowej?> >Powołanie to nie choroba. To rodzaj złudzenia.> Jasne. Chodź, Reksiu, idziemy dalej.> Niedobry piesek
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 |
| | | | | | |  | 4 na 4 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >> Jasne. Chodź, Reksiu, idziemy dalej.> >>> >Niedobry piesek > Dobre pieski też w przyrodzie nie występują.  Występują. Chińczycy zdaje się uważają, że wszystkie pieski są dobre. I bardzo pożywne.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > > Dobre pieski też w przyrodzie nie występują.  > Występują. Chińczycy zdaje się uważają, że wszystkie pieski są dobre. I bardzo pożywne. Nieuważnie czytasz - pisałem, że w przyrodzie nie występują. W Chinach nie ma przyrody, już zjedzona.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >> Dobre pieski też w przyrodzie nie występują.  > >Występują. Chińczycy zdaje się uważają, że wszystkie pieski są dobre. I bardzo pożywne.> Nieuważnie czytasz - pisałem, że w przyrodzie nie występują.> W Chinach nie ma przyrody, już zjedzona. > No tak, masz rację. Kibicowałam Małyszowi, stąd nieuwaga.  Swoją drogą, ciekawe czy w Chinach występuje jeszcze cokolwiek, czy już wszystko podległo konsumpcji. Taka czarna dziura bytowa, trudna do zdefiniowania przez filozofów ( ale może dietetycy sobie z tym poradzą  )
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > W Chinach nie ma przyrody, już zjedzona. > No tak, masz rację. Kibicowałam Małyszowi, stąd nieuwaga.  Moją uwagą kierowało kibicowanie Asashōryū Akinori, stąd pewnie taka konkluzja. > Swoją drogą, ciekawe czy w Chinach występuje jeszcze cokolwiek, czy już wszystko podległo konsumpcji. Jeszcze występuje trochę Chińczyków i Jangcy z brzegów. > Taka czarna dziura bytowa, trudna do zdefiniowania przez filozofów... Musiałby być jakiś zażarty filozof. > ( ale może dietetycy sobie z tym poradzą ) Ostatniego dietetyka Chińczycy zjedli w zeszłym roku.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Moją uwagą kierowało kibicowanie Asashōryū Akinori, stąd pewnie taka konkluzja.To jest ciało, po prostu ciacho.  Chciałbyś tak wyglądać , co ? Kto by nie chciał ?  > >Swoją drogą, ciekawe czy w Chinach występuje jeszcze cokolwiek, czy już wszystko podległo konsumpcji.> Jeszcze występuje trochę Chińczyków i Jangcy z brzegów.To niesprawiedliwe, że mogę Ci przyznać tylko jeden punkt za tę wypowiedź.  > >Taka czarna dziura bytowa, trudna do zdefiniowania przez filozofów...> Musiałby być jakiś zażarty filozof.Chciałeś napisać : zeżarty ? > >( ale może dietetycy sobie z tym poradzą )> Ostatniego dietetyka Chińczycy zjedli w zeszłym roku. To musiał być facet z poczuciem misji. Dietetyk i danie w jednym. Pewnie czuł się spełniony.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > To jest ciało, po prostu ciacho. Hm. > Chciałbyś tak wyglądać , co ? Tak wyglądałem, jak byłem Mongołem. > Kto by nie chciał ?  Ja. > To niesprawiedliwe, że mogę Ci przyznać tylko jeden punkt za tę wypowiedź.  Nie mogę Cię nie wynagrodzić za tę mądrą szczerość - proszsz. (  ) > > Musiałby być jakiś zażarty filozof.> Chciałeś napisać : zeżarty ? Nie, ale nie lubię zabierać szans.  > To musiał być facet z poczuciem misji. Dietetyk i danie w jednym. Pewnie czuł się spełniony.  On też.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >Chciałbyś tak wyglądać , co ?> Tak wyglądałem, jak byłem Mongołem.Nigdy więcej nie bądź Mongołem. To zbyt blisko Chin. Z takim wyglądem trafiłbyś niechybnie na jakieś chińskie wesele. Jako główne danie.  > >Kto by nie chciał ?  > Ja.Ja też. Nie lubię zajmować zbyt dużej przestrzeni. Wolę moją niewystarczalność bytową. > >To musiał być facet z poczuciem misji. Dietetyk i danie w jednym. Pewnie czuł się spełniony.  > On też. Ale nie w tym stopniu co żołądki jego konsumentów. Musiał się nasłuchać komplementów przy tej okazji. Nie wiem, czy mu zazdrościć, czy nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Tak wyglądałem, jak byłem Mongołem.> Nigdy więcej nie bądź Mongołem. Ok, ubłagałaś mnie > To zbyt blisko Chin. Bliskość Chin nie jest wymówką, ale już Ci obiecałem. > >>Kto by nie chciał ?  > > Ja.> Ja też. To już jest nas troje, bo Asashōryū Akinori też by nie chciał. > > On też. > Ale nie w tym stopniu co żołądki jego konsumentów. Rozumiem, że gastronomię też studiowałaś? > Nie wiem, czy mu zazdrościć, czy nie. Najlepiej zazdrościć, albo nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Tak wyglądałem, jak byłem Mongołem.> Nigdy więcej nie bądź Mongołem.> Ok, ubłagałaś mnieZawsze jestem skuteczna w ubłagiwaniu. Tej sztuczki uczyłam się d Rumunów. > To zbyt blisko Chin.> Bliskość Chin nie jest wymówką, ale już Ci obiecałem.Tak to jest , jak się chlapie jęzorem, kiedy jakaś siksa przymilnie prosi.  > Kto by nie chciał ?  > Ja.> Ja też.> To już jest nas troje, bo Asashōryū Akinori też by nie chciał.> On też. Ale po nim tego nie widać. Dobrze ukrywa swoje emocje i pragnienia. > Ale nie w tym stopniu co żołądki jego konsumentów.> Rozumiem, że gastronomię też studiowałaś?Tylko praktycznie. Ale spoko, mąż jeszcze żyje pomimo długoletniego udziału w moich eksperymentach kulinarnych. > Nie wiem, czy mu zazdrościć, czy nie.> Najlepiej zazdrościć, albo nie.  Jasne. Możemy wygrać, możemy przegrać, remis też niewykluczony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Zawsze jestem skuteczna w ubłagiwaniu. Tej sztuczki uczyłam się d Rumunów. Taaa, raz mnie Rumunka błagała o rękę. To był zegarek od komunii.  > Tak to jest , jak się chlapie jęzorem, kiedy jakaś siksa przymilnie prosi.  Drugi raz do komunii nie pójdę.  > Ale po nim tego nie widać. Dobrze ukrywa swoje emocje i pragnienia. Dlatego w Chinach już nie przyrody - paszła w piz... w skrywanie jego pragnień i emocji. > > Rozumiem, że gastronomię też studiowałaś?> Tylko praktycznie. To jest Twoje ostatnie słowo? > Ale spoko, mąż jeszcze żyje pomimo długoletniego udziału w moich eksperymentach kulinarnych. Który mąż? > Jasne. Możemy wygrać, możemy przegrać, remis też niewykluczony.  Bo piłki są dwie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Taaa, raz mnie Rumunka błagała o rękę.> To był zegarek od komunii.  Teraz nie dostaje się zegarków na komunię, tylko laptopy. Rumuni mogą się przerzucić na lepsze alkohole.  > Drugi raz do komunii nie pójdę. Ani ja. Żałuję nawet tego pierwszego razu. W tej białej kiecce z tiulu wyglądałam jak mała biała puchata małpa. Na ślubie wyglądałam jak duża biała puchata małpa.  > Rozumiem, że gastronomię też studiowałaś?> >Tylko praktycznie.> To jest Twoje ostatnie słowo?A chodzi Ci o moje ostanie słowo w sprawie gastronomii czy w sprawie studiów ? Bo obie odpowiedzi brzmią : nie. Jeszcze wiele ofiar posypie się wśród moich wykładowców i gości przy stole.  > Ale spoko, mąż jeszcze żyje pomimo długoletniego udziału w moich eksperymentach kulinarnych.> Który mąż?Nie odpisywałam od razu, bo musiałam iść sprawdzić. Ciągle ten sam.  > Jasne. Możemy wygrać, możemy przegrać, remis też niewykluczony.  > Bo piłki są dwie. Co dwie piłki to nie jedna. Ale ekstraklasa i tak ma teraz przerwę.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 |
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > W Chinach nie ma przyrody, już zjedzona. > >> en.wikiped(*)of_the_Global_Geoparks_Network> Zastanówcie się czasem trochę, zanim zaczniecie pierdoły wypisywać.> Chiny, to nie tylko Pekin i zapora na Jangcy.Ależ spray, przecież my tu z kolegą Adamiakiem tylko uprawiamy ironię. Ciesz się, że nie uprawiamy czego innego, bo dopiero mogłoby Cię to oburzyć.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | spray (5875 punktów) | > > W Chinach nie ma przyrody, już zjedzona. > >>> >en.wikiped(*)of_the_Global_Geoparks_Network> >Zastanówcie się czasem trochę, zanim zaczniecie pierdoły wypisywać.> >Chiny, to nie tylko Pekin i zapora na Jangcy.> Ależ spray, przecież my tu z kolegą Adamiakiem tylko uprawiamy ironię.Doceniam ironię. Jeśli jest uzasadniona i logiczna. > Ciesz się, że nie uprawiamy czego innego, bo dopiero mogłoby Cię to oburzyć. Wątpię. Jeśli dobrze się domyślam, co to jest "coś innego".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Doceniam ironię. Jeśli jest uzasadniona i logiczna.W sobotę późnym wieczorem ci, co nie załapali się na imprezę, mogą sobie tylko poironizować. Lepiej się nad takimi użalić niż ich oskarżać o brak zasadności i logiki.  > > Ciesz się, że nie uprawiamy czego innego, bo dopiero mogłoby Cię to oburzyć. > Wątpię.> Jeśli dobrze się domyślam, co to jest "coś innego".Jeśli się domyśliłaś, że sumo, to dobrze się domyśliłaś.  I naprawdę Cię to nie oburzyło ?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | > >Doceniam ironię. Jeśli jest uzasadniona i logiczna.> W sobotę późnym wieczorem ci, co nie załapali się na imprezę, mogą sobie tylko poironizować. Lepiej się nad takimi użalić niż ich oskarżać o brak zasadności i logiki.  Toteż się użaliłam i z tej żałości link podrzuciłam. Tu jeszcze jeden: en.wikiped(*)ina#National_Geoparks_of_China> >> Ciesz się, że nie uprawiamy czego innego, bo dopiero mogłoby Cię to oburzyć. > >Wątpię.> >Jeśli dobrze się domyślam, co to jest "coś innego".> Jeśli się domyśliłaś, że sumo, to dobrze się domyśliłaś.  > I naprawdę Cię to nie oburzyło ? To jakaś nowa pozycja w zapasach damsko-męskich? Nie, nie oburzyło
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Jeśli się domyśliłaś, że sumo, to dobrze się domyśliłaś.  > I naprawdę Cię to nie oburzyło ? > To jakaś nowa pozycja w zapasach damsko-męskich?> Nie, nie oburzyło  Naprawdę, dziwi mnie Twój stoicki spokój. Ja sama oburzam się na ten pomysł. Dwa opasłe cielska ,jedno baba, drugie chłop, przepychające się na macie. No obrzydliwość. Zresztą, jakbym miała taki zadek jak ten zawodnik, którego fanem jest Adamiak, to mąż by mnie nie wpuścił do łóżka. Po prostu bym się nie zmieściła.  
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Zastanówcie się czasem trochę, zanim zaczniecie pierdoły wypisywać. Nudzi się wam, spray? To sobie jakiego supełka gdzieś zawiążcie.  > Chiny, to nie tylko Pekin i zapora na Jangcy. No jasne, bo na Jangcy są dwie zapory w tym jedna wzdłuż.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Zastanówcie się czasem trochę, zanim zaczniecie pierdoły wypisywać.> Nudzi się wam, spray?> To sobie jakiego supełka gdzieś zawiążcie. Trzeba wrzucić na luz. Może dziś w nocy koleżance spray lepiej wyjdzie ze starym i jutro zmieni zdanie o naszej ironii.  > >Chiny, to nie tylko Pekin i zapora na Jangcy.> No jasne, bo na Jangcy są dwie zapory w tym jedna wzdłuż. No i są jeszcze chińskie T-shirty. Dobre, bo tanie, chociaż jednorazowego użytku.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Trzeba wrzucić na luz. Nie lubię luzów dla świętego spokoju.  > Może dziś w nocy koleżance spray lepiej wyjdzie ze starym i jutro zmieni zdanie o naszej ironii.  Ze starym... Raczej nowe kupi. Baterie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | spray (5875 punktów) | > >Trzeba wrzucić na luz.> >Może dziś w nocy koleżance spray lepiej wyjdzie ze starym> >Ze starym...Hmmm... Widzę, że mamy całkiem odmienne wyobrażenie o luzie. > Raczej nowe kupi.> Baterie.> > >...i jutro zmieni zdanie o naszej ironii.  O ironii też, jak widzę. Och, chyba faktycznie zmienię zdanie o Waszej "ironii", Madame! Na gorsze  Luz na poziomie przedszkola, a teraz jeszcze ironia na poziomie budki z piwem. Gratuluję ! I to by było na tyle , jak mawiał nieodżałowany Jan Tadeusz Stanisławski.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Widzę, że mamy całkiem odmienne wyobrażenie o luzie. Nie wiem, co wy macie, spray, ale nie chce mi się żałować.  > Luz na poziomie przedszkola, a teraz jeszcze ironia na poziomie budki z piwem.> Gratuluję ! Dzięx. > I to by było na tyle , jak mawiał nieodżałowany Jan Tadeusz Stanisławski. Luuuuzik - odpowiedział Adamiak po swojemu.  ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) | > Nie wiem, co wy macie, spray, ale nie chce mi się żałować. Wiedzcie , Adamiak, czego nie mam : ochoty na dalsze przepychanki w takim stylu. > Luuuuzik - odpowiedział Adamiak po swojemu. ...  Idżcie w pokoju i nie róbcie tu obory, Towarzyszu! Zajmijcie się czymś pożytecznym, o Chinach dawnych i współczesnym może co poczytacie, co? Zaraz, zaraz... o czym był ten wątek?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
Informacja porządkowa. Po tym adresem na Oślej ławce, Adamiak załatwia swoje sprawy. Bardzo nie lubi kiedy mu się wpieprzają i dlatego jeśli ktoś chce tam zajrzeć, niech zagląda, ale na własną odpowiedzialność. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > ... na Oślej ławce, Adamiak załatwia swoje sprawy. Miejsce, jak każde... > Bardzo nie lubi kiedy mu się wpieprzają i dlatego jeśli ktoś chce tam zajrzeć, niech zagląda, ale na własną odpowiedzialność. ... jeśli się nie ma tyle obiektywizmu, co np. Placownik.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > >Może dziś w nocy koleżance spray lepiej wyjdzie ze starym i jutro zmieni zdanie o naszej ironii.  > Ze starym... Raczej nowe kupi.> Baterie. ?.... No, toście się popisali... Wymiana zdań że ho ho! Ale że Ty Madame de Montsegur?... Ech.....
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > ?.... No, toście się popisali... Wymiana zdań że ho ho!> Ale że Ty Madame de Montsegur?... Ech.....  Powodem do napisania tego była przymusowa ciekawość Kowalskiej?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > ?.... No, toście się popisali... Wymiana zdań że ho ho!> Ale że Ty Madame de Montsegur?... Ech.....  Że ja ? Ja przecież różnię się od kolegi Adamiaka tylko garniturem chromosomów.  Może to i dziwne, ale takie zwiewne lale jak ja lubią ten typ poczucia humoru i perfumy o zapachu krowiaka.  Adamiak, przybij piątkę. Nawet jeśli mam wylądować z Tobą na tej oślej ławce. Przynajmniej nudno nie będzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Ja przecież różnię się od kolegi Adamiaka tylko garniturem...  > Adamiak, przybij piątkę.  > Przynajmniej nudno nie będzie... ... jak w... perfumowanej(!) oborze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >Przynajmniej nudno nie będzie...> ... jak w... perfumowanej(!) oborze.  Sumo w gnoju może być inspirującym doświadczeniem.  A koleżankę spray przepraszam, jeśli ją dotknęła moja chamska uwaga o tym, co jej wyszło albo nie ze starym. Może i przesadziłam. Dziś nie mam takiej weny twórczej, bo akurat mnie nie wyszło. Stary miał tradycyjne cykliczne spotkanie z klasą z liceum. Nie pamiętał, że wrócił z imprezy do domu i jakoś niesympatycznie zdziwił się, kiedy się obudził i zobaczył, że to ja leżę obok.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > ... jak w... perfumowanej(!) oborze.  > Sumo w gnoju może być inspirującym doświadczeniem.  Można by uszlachetnić nazwą i już "sumo in kompostum" brzmiałoby zupełnie na miarę naszych pragnień i ambicji cywilizacyjnych.  No i w temat wątku wkomponuje się uroczo, coby obora była pachnąca i perfuma nieruszona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | spray (5875 punktów) |
>A koleżankę spray przepraszam, jeśli ją dotknęła moja chamska uwaga o tym, co jej wyszło albo nie ze starym. Może i przesadziłam. Ależ Madame... Mnie nic nie dotknęło, zwłaszcza w treści Waszych postów ,bo jestem poza ich zasięgiem, tylko niemile zaskoczył ton i rodzaj argumentów w odpowiedzi.
Może i ja nieco przesadziłam z "pierdołami"... mogłam nieco mniej dosadnie. Na usprawiedliwienie mam tylko tyle, że alergicznie reaguję na podśmiewanie się (a na to wyglądało) z innych nacji i ras. Zwłaszcza takich, którym my sami do pięt nie dorastamy. Na przykładzie Chin mogę ten pogląd uzasadnić, ale chyba nie w tym wątku.
P.S. Jezuuuniuuuu... drugi raz w ciągu ostatnich tygodni (czy dni???) biorę aktywny udział najpierw w przepychankach, a potem w pojednaniach ! Mówię Ci, zbyt duży stress w pracy może człowieka doprowadzić do desperacji ! Na szczęście wkrótce wybieram się na zasłużony, i to jak!!! choć - jak zwykle- za krótki wypoczynek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >...drugi raz w ciągu ostatnich tygodni (czy dni???) biorę aktywny udział najpierw w przepychankach, a potem w pojednaniach !
A prawda jest taka, że akurat tę sam sprowokowałeś, user, ale to zbyt proste, by było dla ciebie zrozumiałe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > A prawda jest taka, że akurat tę sam sprowokowałeś, user, ale to zbyt proste, by było dla ciebie zrozumiałe.-aś, aś...  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > A prawda jest taka, że akurat tę sam sprowokowałeś, user, ale to zbyt proste, by było dla ciebie zrozumiałe.> -aś, aś... . A jakiego rodzaju jest "user"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > A jakiego rodzaju jest "user"?Np. takiego, jak pani inżynier, czy pani profesor może być...  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > A jakiego rodzaju jest "user"?> Np. takiego, jak pani inżynier, czy pani profesor może być... . Nie bez kozery napisałem "user" - zwróciłem się do uczestnika forum. Do "inżyniera" bez zwracania uwagi na jego płeć, ale i na ty: "te, inżynierku".  P.S. Czy Ciebie też drażnią telewizyjne: tak, pani redaktor; nie, pani redaktor; ależ oczywiście, pani redaktor...?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Np. takiego, jak pani inżynier, czy pani profesor może być... .> Nie bez kozery napisałem "user" - zwróciłem się do uczestnika forum.Wiesz od dawna, że spray to kobieta. Że se zacytuję autoryteta tutejszego: > jakiś wybór płci ułatwia rozmowę, stąd duży wybór w opcjach profilu.  > Do "inżyniera" bez zwracania uwagi na jego płeć, ale i na ty: "te, inżynierku". Eee, bywałem na budowach, bo moja matka to inżynier budownictwa. Do kobiety nikt się tak nie zwraca. > P.S. Czy Ciebie też drażnią telewizyjne: tak, pani redaktor; nie, pani redaktor; ależ oczywiście, pani redaktor...?  Jakoś niespecjalnie...  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Np. takiego, jak pani inżynier, czy pani profesor może być... .Do mnie czasem pacjenci mówią " pani doktorze". Też ładnie. I podobno poprawnie. Mam nadzieję, że nie czytają tego forum i nie identyfikują mnie . Bo jak zaczną mi przynosić na imieniny perfumy o zapachu krowiego łajna, to zwątpię i wywalę na drzwi transparent " Nic nie biorę. Prowokatorom z CBA wstęp wzbroniony".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Nie bez kozery napisałem "user" - zwróciłem się do uczestnika forum.> Wiesz od dawna, że spray to kobieta. Taaaak? A możesz za siebie mówić, big_zydzie? Bo ja wiem tylko jedno: "spray" jest userem na forum racjonalista.pl. > Że se zacytuję autoryteta tutejszego:> >jakiś wybór płci ułatwia rozmowę, stąd duży wybór w opcjach profilu.>  Że się wstrzelę w Twoje rozumowanie: ja wybrałem płeć "user". > > Do "inżyniera" bez zwracania uwagi na jego płeć, ale i na ty: "te, inżynierku". > Eee, bywałem na budowach, bo moja matka to inżynier budownictwa. Do kobiety nikt się tak nie zwraca. Co bardziej zmienia reguły języka polskiego: fakt, że Twoja matka jest inżynierem budownictwa, czy też może fakcik, że do kobiety- której płci nie znam  - mityczny "Nikt" się tak nie zwraca? > >P.S. Czy Ciebie też drażnią telewizyjne: tak, pani redaktor; nie, pani redaktor; ależ oczywiście, pani redaktor...?  > Jakoś niespecjalnie... . Dobrze Ci tak!  Edycja. Robisz Pewex, big_zydzie - mieszasz reguły językowe z regułami grzecznościowymi, na których to walorach, akurat w tym przypadku, dużo mniej mi zależy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Co bardziej zmienia reguły języka polskiego: fakt, że Twoja matka jest inżynierem budownictwa, czy też może fakcik, że do kobiety- której płci nie znam - mityczny "Nikt" się tak nie zwracaAlbo już jest późno, albo mam niedobór alkoholu w organizmie, albo przestałam Cię rozumieć.  Może spray zadeklaruje swoją płeć i sprawa się wyjaśni.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Albo już jest późno, albo mam niedobór alkoholu w organizmie, albo przestałam Cię rozumieć.  Późno nie jest.  > Może spray zadeklaruje swoją płeć i sprawa się wyjaśni. Rozumiem, że proponujesz czwartą płeć, czyli deklaratywną?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Taaaak? A możesz za siebie mówić, big_zydzie?> Bo ja wiem tylko jedno: "spray" jest userem na forum racjonalista.pl.> Że się wstrzelę w Twoje rozumowanie: ja wybrałem płeć "user".> Co bardziej zmienia reguły języka polskiego: fakt, że Twoja matka jest inżynierem budownictwa, czy też może fakcik, że do kobiety- której płci nie znam - mityczny "Nikt" się tak nie zwraca?> Dobrze Ci tak! Się czepiłem, boś i sam wielekroć tego samego się czepiał u innych userów/userek. Uznałem, że jestem w prawie oczekiwać od Ciebie krztyny konsekwencji. > Robisz Pewex, big_zydzie - mieszasz reguły językowe z regułami grzecznościowymi,Właśnie, że nie - czepiłem się gramatycznych li tylko. Kwestię grzeczności pozostawiłbym do osobnego omówienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Się czepiłem, boś i sam wielekroć tego samego się czepiał u innych userów/userek. Proszę o źródła. Ułatwię Ci, że mogło to się zdarzyć tylko w wypadku, gdy user sam mixował werbalnie swoją płeć. > Uznałem, że jestem w prawie oczekiwać od Ciebie krztyny konsekwencji. Jeśli znajdziesz przykład odszczekam. 300 razy.  > Właśnie, że nie - czepiłem się gramatycznych li tylko. Znowu poproszę o źródło, bo mam inne zdanie co do odmiany słowa "user".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Może i ja nieco przesadziłam z "pierdołami"... mogłam nieco mniej dosadnie.No i proszę , jak miło się zrobiło. Zaraz pójdę zrobić wszystkim stronom konfliktu herbatkę ( zbójecką  ) > Na usprawiedliwienie mam tylko tyle, że alergicznie reaguję na podśmiewanie się (a na to wyglądało) z innych nacji i ras. Zwłaszcza takich, którym my sami do pięt nie dorastamy. Na przykładzie Chin mogę ten pogląd uzasadnić, ale chyba nie w tym wątku.To nieporozumienie. Nie wyśmiewaliśmy żadnej nacji. A żarty na temat tzw. przywar narodowych w żadnym stopniu nikomu nie uwłaczają. Mnie trochę zdziwiła Twoja reakcja, bo my tu z Adamiakiem takie rozkoszne trzy po trzy wypisywaliśmy , a Ty tak seriously i z grubej rury w obronie Chińczyków, do których personalnie nic nie mieliśmy. Jakoś mi to nie pasowało do konwencji wolnej dyskusji bez uprzedzeń. Bo chyba takie się prowadzi na forum racjonalistów. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | spray (5875 punktów) |
>To nieporozumienie. Nie wyśmiewaliśmy żadnej nacji. A żarty na temat tzw. przywar narodowych w żadnym stopniu nikomu nie uwłaczają. Mnie trochę zdziwiła Twoja reakcja, bo my tu z Adamiakiem takie rozkoszne trzy po trzy wypisywaliśmy , a Ty tak seriously i z grubej rury w obronie Chińczyków, do których personalnie nic nie mieliśmy. Jakoś mi to nie pasowało do konwencji wolnej dyskusji bez uprzedzeń. Bo chyba takie się prowadzi na forum racjonalistów.
Mnie pasowało, bo niepublicznie to pewnie można wszystko, zależnie od upodobań, a mnie nic do tego. Ale wyrażając opinie publicznie, jest się narażonym na krytykę.
Myślę, że się dobrze rozumiemy i na tym należy dywagacje zakończyć. Towarzysza Adamiaka zaś proszę o niezaognianie zakończonego sporu. Bo uznam to za molestowanie !!!
Towarzyszu! Nic z tego nie będzie ! Ja Was nigdy nie pokocham! Chyba, że nagle się staniecie kimś zupełnie innym... A w ogóle, to jestem zajęta i to bardzo. Wam zaś już życia nie starczy, żeby skutecznie rywalizować, musielibyście zacząć nowe ,a wtedy ja będę zdecydowanie za stara, hehehe...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Ale wyrażając opinie publicznie, jest się narażonym na krytykę.Lubię krytykę. Byle konstruktywną. Daje mi przyjemne uczucie wytchnienia od fałszywych komplementów, których muszę na co dzień wysłuchiwać od tych, którzy czegoś chcą ode mnie ( i myślą, że ja się nie zorientowałam  ).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >... wtedy ja będę zdecydowanie za stara, hehehe... Już jesteś.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >... wtedy ja będę zdecydowanie za stara, hehehe...> Już jesteś.Ale jej dowaliłeś.  No teraz to już się chyba do nas nie odezwie. Wiesz jaka to trauma dla kobiety usłyszeć : "stara jesteś "? My same o sobie tak często mówimy, ale tylko po to, żebyście Wy żarliwie zaprzeczali .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >>... wtedy ja będę zdecydowanie za stara, hehehe...> > Już jesteś.> Ale jej dowaliłeś.  Napisałem prawdę. > Wiesz jaka to trauma dla kobiety usłyszeć : "stara jesteś "? A co mnie to obchodzi? Pisałem do usera "spray". > My same o sobie tak często mówimy, ale tylko po to, żebyście Wy żarliwie zaprzeczali .  A wiesz przynajmniej o czym piszesz? Odnosisz się nie do mojego tekstu, tylko do swoich konfabulacji na jego temat. Logicznym jest, że nie odnosiłem się do wieku liczonego w latkach od urodzenia, bo takiego nie znam. (I nie żałuję, ale to inna sprawa.) Miałem zupełnie co innego na myśli, mianowicie starczą zgrzybiałość umysłową, jaką mogę wywnioskować na podstawie jej tekstów, bo tylko takie informacje posiadam o userze, kryjącym się pod ksywką "spray". Osoba o takim umyśle jest dla mnie za stara, choćby i 18 lat miała. Kropka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) | Towarzyszu Adamiak, oszczędźcie sobie wstydu, proszę... Bo aż mi przykro, gdy widzę, co wyprawiacie...słowo! Ja nie chiałam Was krzywdzić, a widzę, że sami robicie to o wiele skuteczniej... Litości dla Was u Was proszę !
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Kowalska (14008 punktów) | >>... wtedy ja będę zdecydowanie za stara, hehehe... > Już jesteś.
No Adamiak, myślałam, że widziałam już każdą odmianę chamstwa w Internecie. Ale myliłam się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Już jesteś.> No Adamiak, myślałam, że widziałam już każdą odmianę chamstwa w Internecie. Zgłoś "znieważenie" do moderacji. To nie jest forum porady przyjaciółki.> Ale myliłam się. Nie pierwszy raz. Magiel też jest pod innym adresem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > >> Już jesteś.> > No Adamiak, myślałam, że widziałam już każdą odmianę chamstwa w Internecie.> Zgłoś "znieważenie" do moderacji. Po co? Czytają Cię. A, wyminusowanie mnie z Forum zajmie Ci jakieś 80 dni. Ale tylko wtedy, jeśli wszystkie minusy poświęcisz wyłącznie mojej osobie. Policzyłam za Ciebie, lubię Cię, to Ci ułatwiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > ... wszystkie minusy poświęcisz wyłącznie mojej osobie. Świat wstrzymał oddech... > Policzyłam za Ciebie, lubię Cię, to Ci ułatwiam  ... bo Kowalska zgubiła lustereczko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > ... wtedy ja będę zdecydowanie za stara, hehehe...> Już jesteś.> No Adamiak, myślałam, że widziałam już każdą odmianę chamstwa w Internecie. Ale myliłam się.Oj, Adamiak, Adamiak. No i dopiąłeś swego. Odkochałam się.    Byłam po uszy zakochana w Twoim poczuciu humoru, ale stwierdziłam, że chamieję przy Tobie i mi przeszło.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | apud (4399 punktów) | > >Trzeba wrzucić na luz.> Nie lubię luzów dla świętego spokoju. > >Może dziś w nocy koleżance spray lepiej wyjdzie ze starym i jutro zmieni zdanie o naszej ironii.  > Ze starym... Raczej nowe kupi.> Baterie.> A wy tow. Adamiak myslicie, ze wszyscy postepuja jak wy!
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | > > Dobre pieski też w przyrodzie nie występują.  > Występują. Chińczycy zdaje się uważają, że wszystkie pieski są dobre. I bardzo pożywne. Nie wiem jak Chińczycy, ale wiem na 100% dlaczego Wietnamczycy jedzą psy. Zapytałam kiedyś znajomego Wietnamczyka podczas kolacji wigilijnej w styczniu o to... A, dobra, napiszę jak dialog wyglądał naprawdę. - Nie, hau hau, dlaczego wy am am? - Bo ciepło. Tu należy się małe wyjaśnienie. Mój znajomy Wietnamczyk naprawdę miał na imię Nie.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Tu należy się małe wyjaśnienie. Mój znajomy Wietnamczyk naprawdę miał na imię Nie.Fajne imię. Takie pozytywne. Chociaż ja bym wolała znać kogoś, kto na wszystkie pytania standardowo udziela odpowiedzi : nie. Swobodnie mogłabym mu wtedy proponować drinki i pożyczenie kasy.
|
|
|  | 9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >poczytać Katechizm Kościoła Katolickiego i Kodeks Prawa Kanonicznego> Bez przygotowania teologicznego to będzie nudna i niezrozumiała lektura, zapewniam.Z przygotowaniem teologicznym - też  .
|
|
| |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >>poczytać Katechizm Kościoła Katolickiego i Kodeks Prawa Kanonicznego> >Bez przygotowania teologicznego to będzie nudna i niezrozumiała lektura, zapewniam.> Z przygotowaniem teologicznym - też .Yes, yes, yes ! Nareszcie jakaś bratnia dusza się odezwała.
|
|
| |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | |
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|