Racjonalista - Strona głównaDo treści
Richard Dawkins i nerw krtani u żyrafy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
15-06-2010 12:39zachaj (5239 punktów)Richard Dawkins i nerw krtani u żyrafy
Ocena 12 na 12
Prof. Richard Dawkins nie śpi. Kolejny raz udowadnia , że Ewolucja nie jest tylko hipotezą. Tym razem prezentuje nerw krtani u żyrafy , który będzie kolejnym gwoździem do trumny kreacjonistów. Nerw krtani pojawił się u organizmów wodnych - ryb , gdzie jego droga prowadziła z ośrodkowego układu nerwowego do serca i zakręcając z powrotem do krtani. Ta droga będzie miała kolosalne znaczenie dla organizmów , które pojawią się w późniejszym czasie. Przez miliony lat ta droga u wszystkich kolejnych stadiów ewolucji pozostała niemal niezmieniona. I tak , wydłużanie się odcinka szyjnego u ssaków spowodowało powstanie żyrafy , u której nerw biegnie od mózgu do serca i później z powrotem przez cała długość szyi do krtani. Tak naprawdę nerw ma do pokonania kilka centymetrów ale daje nam niepodważalny dowód ewolucji , nadkładając kilka metrów swojej drogi !!

To pokazuje , że mało prawdopodobna jest koncepcja inteligentnego projektanta , który stworzył organizmy żyjące na Ziemi i ujawnia jak piękna w swojej niedoskonałości jest Ewolucja.

Całość tutaj:

www.dailym(*)strates-laryng_tech#from=embed

Warto obejrzeć. Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

15-06-2010 13:09
 Ocena 17 na 17
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To potężny argument i dla każdej normalnej osoby powinien być oczywisty. Ale kreacjonistom nie chodzi o inną wizję kształtu rzeczywistości. Chcą w spokoju ćpać narkotyk marki "Jezus". Chodzi o to, iż wierzą, iż będą żyć wiecznie. W przeciwieństwie do innych chrześcijan są mniej zakłamani i wiedzą, iż robienie z Biblii wybiórczo metafory jest zbyt arogancką hipokryzją. Katolicy ćpają, ale uważają, że choć ich niebiański hotelik pogrobowy nie jest metaforą, to wszystko inne może nią być. Łaskawie zezwalają na ewolucje i na wszystko. Hotelik - ma być. Cała reszta? Niech sobie będzie czym chce, byleby był hotelik.
16-06-2010 20:34 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
> kreacjonistom nie chodzi o inną wizję kształtu rzeczywistości. Chcą w spokoju ćpać narkotyk marki "Jezus"

A co tam panie Jacku w świecie islamu słychać? Czy wizje po narkotyku marki "Allah" dopuszczają ewolucję?
17-06-2010 00:46 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Od pewnego czasu staram się pisać "Biblia i Koran", "Biblia i Koran", tak na wszelki wypadek. Oczywiście obydwie wspomniane przez ciebie substancje należą do podobnej grupy. Richard Dawkins bardziej odnosi się do kreacjonizmu protestanckiego, ale masz rację, iż nie tylko. I słusznie.
17-06-2010 01:00 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
> Richard Dawkins bardziej odnosi się do kreacjonizmu protestanckiego, ale masz rację, iż nie tylko. I słusznie.

Bo , żeby zabrać się porządnie za islam , najpierw trzeba uporządkować własne podwórko.
17-06-2010 01:14 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W pełni się z tobą zgadzam. Inaczej może nie być wiadomo, dlaczego na śmietnisku krytykuje się bałagan u sąsiadów. Nie będzie wtedy jasne, czy nie lubi się wysypisk, czy po prostu - sąsiadów. Dodajmy jeszcze - idąc za metaforą - iż śmietniska marzą o jednorodności chaotycznego zaśmiecenia kosztem innych śmietnisk
17-06-2010 08:13 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
Chwasty i śmieci powinieneś usuwać na swoim, ale czy masz z tego powodu nie zauważać zarośniętego i pełnego śmieci podwórka sąsiada? Czy nie wolno mówić o smrodzie i zgniliźnie za płotem?

A w ogóle to metafora ma sens tylko wtedy, gdy którąś z religii uznajesz za swoje podwórko.
17-06-2010 08:19 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> .. Czy nie wolno mówić o smrodzie i zgniliźnie za płotem?
Powinno się ustalić limity emisji.
zachaj (5239 punktów)
>> .. Czy nie wolno mówić o smrodzie i zgniliźnie za płotem?
>Powinno się ustalić limity emisji.
>

Jak wiadomo skuteczniej działa wyrobiona świadomość ekologiczna , niż zakazy i nakazy.
diogenes (42753 punktów)
>Prof. Richard Dawkins nie śpi. Kolejny raz udowadnia , że Ewolucja nie jest tylko hipotezą.

Nerwem nauki jest jej hipotetyczność. Próba zamiany hipotezy na fakt przypomina alchemię kamienia filozoficznego.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
15-06-2010 20:47 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Nerwem nauki jest jej hipotetyczność. Próba zamiany hipotezy na fakt przypomina alchemię kamienia filozoficznego.

Czyżby ewolucja była tylko hipotezą ? Rzeczywiście nazywa się , tylko i aż , teorią Ewolucji , lecz nie w tym potocznym znaczeniu teorii. Czy alchemią też nazwiesz teorię względności lub teorię termodynamiki ?

Filozoficznie zabrzmiała Twoja wypowiedź ... Bez pewnych Teorii nie latałyby samoloty a Ty nie mógłbyś pisać na forum.
Zapałka (226 punktów)
Ja osobiście dziele informacje według takiego szczeblowania:
a) teza (stawiamy ją sobie w i próbujemy udowodnić jeśli nam się uda awansuje do hipotezy)
b) hipoteza (jest to teza poparta jakimiś doświadczeniami i/lub obliczeniami)
c) teoria (o teorii mówimy wtedy gdy dana hipoteza jest potwierdzona wieloma wielokrotnie powtarzanymi doświadczeniami i/lub obserwacjami i większość środowiska naukowego akceptuje tą hipotezę)
d) rzeczywistość ( każda teoria opisuje rzeczywistość w mniejszym lub większym stopniu)
e) realność ( to już aspekt filozoficzny, czy rzeczywistość jest realna, czy tylko ulegamy złudzeniu jej realności. Niektórzy twierdzom że wszechświat jest komputerem który oblicza siebie samego a wszystko co nasz otacza to informacje. Można o tym poczytać w ostatnim dodatku do Polityki)
15-06-2010 23:44 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Ja osobiście dziele informacje według takiego szczeblowania:
>a) teza (stawiamy ją sobie w i próbujemy udowodnić jeśli nam się uda awansuje do hipotezy)
>b) hipoteza (jest to teza poparta jakimiś doświadczeniami i/lub obliczeniami)

A nie na odwrót ?
a)hipoteza
b)teza

>c) teoria (o teorii mówimy wtedy gdy dana hipoteza jest potwierdzona wieloma wielokrotnie powtarzanymi doświadczeniami i/lub obserwacjami i większość środowiska naukowego akceptuje tą hipotezę)

Teorię ewolucji poparta genetyką to jedyny w swoim rodzaju i najcenniejszy opis rzeczywistości jaki odkrył człowiek. Są nawet fizycy , którzy Darwina uważają za większego naukowca niż Einsteina. Teoria Ewolucji zmieniła nasze postrzeganie Świata i nas samych w stopniu do tej pory niespotykanym.

>e) realność ( to już aspekt filozoficzny, czy rzeczywistość jest realna, czy tylko ulegamy złudzeniu jej realności. Niektórzy twierdzom że wszechświat jest komputerem który oblicza siebie samego a wszystko co nasz otacza to informacje.

To może być prawda. Jednak złudzenie realności jest naszą rzeczywistością , w której się znajdujemy i bez której nie możemy istnieć. Dodatkowo , tak jak pisał Hawking - obowiązuje nas kosmiczna cenzura , nie możemy zbadać wnętrza czarnej dziury tak jak i wydarzeń z przed Wielkiego Wybuchu. Pewne fakty nigdy nie zostaną zbadane , na zawszę pozostaną tylko hipotezą ...
Zapałka (226 punktów)

>A nie na odwrót ?
>a)hipoteza
>b)teza

Jak trochę poczytałem to sam już nie wiem. Teza to według słownika "twierdzenie wymagające dowodu" a hipoteza o to już niemal pytanie filozoficzne.
wg Tadeusza Kotarbińskiego to "...takie przypuszczenie dotyczące zachodzenia pewnych zjawisk lub zależności, które pozwala wyjaśnić jakiś niewytłumaczalny dotąd problem"
wg Kazimierza Ajdukiewicza to "...nieprzyjęta jeszcze racja wyjaśnienia jakiegoś faktu, którą podajemy procedurze sprawdzania"
wg Józefa Pietera to "...naukowe przypuszczenie co do istnienia lub nieobecności danego faktu w określonym miejscu i czasie".
Ale patrząc na znaczenie w grece teza - twierdzenie; hipoteza- przypuszczenie.
Więc mogę tobie przyznać racje.

>To może być prawda. Jednak złudzenie realności jest naszą rzeczywistością , w której się znajdujemy i bez której nie możemy istnieć. Dodatkowo , tak jak pisał Hawking - obowiązuje nas kosmiczna cenzura , nie możemy zbadać wnętrza czarnej dziury tak jak i wydarzeń z przed Wielkiego Wybuchu. Pewne fakty nigdy nie zostaną zbadane , na zawszę pozostaną tylko hipotezą ...

Ostatnio przeczytałem że wody na pewno nie odkryły ryby (też w dodatku Polityki). I bardzo mi się podoba to stwierdzenie bo po pierwsze jeśli rzeczywistość to nie realność, to nie możemy tego udowodnić z dwóch powodów po pierwsze jesteśmy zbyt tępi a po drugie wymagało by to opuszczenie naszej rzeczywistości.
Co do Darwina wielu fizyków próbuje zastosować jego teorie do wyjaśnienia dziwacznych zachowań cząstek elementarnych. Chyba jakiś polski uczony zaproponował takie twierdzenie ale nie pamiętam gdzie to czytałem.
16-06-2010 21:46 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Bez pewnych Teorii nie latałyby samoloty a Ty nie mógłbyś pisać na forum.

Teorie zawsze idealizują. Nie było niestety teorii tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem. Teoria konstrukcji urządzenia wraz z teorią jego eksploatacji ma się do praktyki jego stosowania jak pięść do nosa.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Sylwek (15472 punktów)

>Filozoficznie zabrzmiała Twoja wypowiedź ... Bez pewnych Teorii nie latałyby samoloty a Ty nie mógłbyś pisać na forum.

Nie zmienia to ich hipotetycznego charakteru.
15-06-2010 21:15 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3118 punktów)
>>Prof. Richard Dawkins nie śpi. Kolejny raz udowadnia , że Ewolucja nie jest tylko hipotezą.
>Nerwem nauki jest jej hipotetyczność. Próba zamiany hipotezy na fakt przypomina alchemię kamienia filozoficznego.
Może lepiej falsyfikowalność? Wydaje mi się, że hipoteza zamienia się, jeśli ma mocne wsparcie faktami i spełnianiem przewidywań, w teorię, i to jest ostatni etap w nauce, pomijając jej zastąpienie jej uogólnieniem (jak mechaniki Newtona przez teorię względności Einsteina). Tylko nawiedzonym zdaje się, że znają następny etap - najprawdziwszą prawdę, że już prawdziwszej być nie może.
Ale i zwykły człowiek ma szansę w tej ostatniej konkurencji. Lem opisywał stan, w którym we śnie dochodzisz do niezwykle głębokiej prawdy. Po przebudzeniu zdanie to okazuje się brzmieć "maździory witosieją w terpentynie". I dlatego wielu się nie budzi. Za to są szczęśliwsi, jak pijak jest szczęśliwszy od trzeźwego.
15-06-2010 21:26 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>hipoteza zamienia się, jeśli ma mocne wsparcie faktami i spełnianiem przewidywań, w teorię, i to jest ostatni etap w nauce,...

Teoria nie powołuje do istnienia jakichś innych, platońskich bytów. Jej nerwem pozostaje fakt. Albo ten tylko przewidywany (pojawiający się bez udziału człowieka), albo ten konstruowalny (technika). Stoję na stanowisku, że teoria jest również czymś empirycznym. Krótko: zero platonizmu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
15-06-2010 21:49 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>>hipoteza zamienia się, jeśli ma mocne wsparcie faktami i spełnianiem przewidywań, w teorię, i to jest ostatni etap w nauce,...
>Teoria nie powołuje do istnienia jakichś innych, platońskich bytów. Jej nerwem pozostaje fakt. Albo ten tylko przewidywany (pojawiający się bez udziału człowieka), albo ten konstruowalny (technika). Stoję na stanowisku, że teoria jest również czymś empirycznym. Krótko: zero platonizmu.

Teraz zrozumiałem o co Ci chodzi. Chciałbym zaznaczyć tylko , że wiedza na temat biologii , anatomii i fizjologii to też pewnego rodzaju technika , która nie jest jakimś niematerialnym bytem a niepodważalnym faktem. Ta dziedzina nauki fascynuje od dawna i poniekąd będzie przedmiotem mojej przyszłej pracy zawodowej.
15-06-2010 21:59 
 Ocena 7 na 9
diogenes (42753 punktów)
>wiedza na temat biologii , anatomii i fizjologii to też pewnego rodzaju technika...

Oczywiście. Nowożytne ujęcie tego zagadnienia dał Roger Bacon. Jego wisdom is power to sedno naszej cywilizacji. Na dobrą sprawę nie ma maszyn prostych: nawet zwykły kij ma trzy końce: jednym z nich jest umysł.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
zachaj (5239 punktów)
>>wiedza na temat biologii , anatomii i fizjologii to też pewnego rodzaju technika...
>Oczywiście. Nowożytne ujęcie tego zagadnienia dał Roger Bacon. Jego wisdom is power to sedno naszej cywilizacji. Na dobrą sprawę nie ma maszyn prostych: nawet zwykły kij ma trzy końce: jednym z nich jest umysł.
>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

>
Sorry za minus , to pomyłka. Nie powinienem jeść , pić i korzystać z forum w jednym czasie ...
15-06-2010 22:31 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Sorry za minus , to pomyłka.

   Wyrównam diogenesowi, bo też mam słabość do kijowych maszyn.
setarkos (10757 punktów)
> .. Na dobrą sprawę nie ma maszyn prostych: nawet zwykły kij ma trzy końce: jednym z nich jest umysł.
W takim ujęciu nie ma też bytu "samego w sobie" czy jednego "świata" - drugą jego stroną jest umysł.
Appenzeller (3118 punktów)
>Teoria nie powołuje do istnienia jakichś innych, platońskich bytów. Jej nerwem pozostaje fakt. Albo ten tylko przewidywany (pojawiający się bez udziału człowieka), albo ten konstruowalny (technika). Stoję na stanowisku, że teoria jest również czymś empirycznym. Krótko: zero platonizmu.
Całkowicie się zgadzam. Mówiąc o teorii jako końcowym obiekcie nauki nie miałem na myśli jej kompletnego zamknięcia. Jest wciąż falsyfikowalna i atakowana. Ale tymczasem działa się tak, jakby była prawdziwa. Zdjęcia księżyców Saturna to piękne potwierdzenie słuszności przyjmowania za prawdziwe teorii naukowych. "Science flies you to the Moon..."

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Appenzeller (3118 punktów)
Osobiście za mocny argument za ewolucją uważam istnienie licznych ras psów. Tylko dobór był inny, silniejszy, bo ludzki - zasadnicze utrudnienie krzyżowania. Wystarczyło sto-dwieście lat.
spray (5875 punktów)
>Tym
>razem prezentuje nerw krtani u żyrafy , który będzie kolejnym gwoździem do trumny kreacjonistów.
Eee tam!
Jeśli ewolucja oka od światłoczułych komórek parzydełkowców , przez oczy oftalmozaura do oczu ssaków, a zwłaszcza kociego lub ludzkiego, nie jest dla kreacjonistów żadnym dowodem, to nerw krtani u żyrafy nim będzie?

Nie zapominaj, że dinozaury żyły współcześnie z ludźmi!
Marco Polo na własne oczy widział je w zaprzęgu cesarza chińskiego (ja też, w zeszłym roku na chińskim święcie w Bangkoku - rym przypadkowy), a nasz książę Krak ze smokiem wawelskim, niewątpliwym dinozaurem, był w zażyłej komitywie.
16-06-2010 00:16 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>>Tym
>>razem prezentuje nerw krtani u żyrafy , który będzie kolejnym gwoździem do trumny kreacjonistów.
>Eee tam!

Mylisz się. Bo kości dinozaurów są sfałszowane a oko za bardzo skomplikowane. Taki nerw można wyjąć i pokazać. Wiem , że tych co głoszą kreacjonizm to nawet jeb...cie młotkiem w łeb nie przekona ale niektórych wyznawców tego absurdu być może.

Każdy nowy dowód jest potrzebny w morzu głupoty , chwała ludziom którym się chce z nią walczyć.
KarolG (2892 punktów)
>... oko za bardzo skomplikowane.
Zapomniałeś dodać, że jest też doskonałe.
To właśnie dlatego na starość pogarsza nam się wzrok... a nie to od komputera


Thank god, I'm the atheist
Meretseger (61860 punktów)
Tak, Dawkins pisze o nerwie krtaniowym w "Najwspanialszym widowisku świata". Są tam też zdjęcia. Mało tego, że nerw krtaniowy na bezdurno pokonuje kilka metrów, to jeszcze przeplata się z naczyniami krwionośnymi. Jeśli to jest "inteligentny projekt", to takiego projektanta powinni wynieść na butach z każdego biura projektowego i dożywotnio/na wieczne czasy pozbawić prawa wykonywania zawodu.
16-06-2010 08:35 
 Ocena 5 na 5
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>Jeśli to jest "inteligentny projekt", to takiego projektanta powinni wynieść na butach z każdego biura projektowego i dożywotnio/na wieczne czasy pozbawić prawa wykonywania zawodu.
Jasne - podobnie jest z narządami szczątkowymi, ćwiczyliśmy to już choćby z Miłującym prawdę.
Kreacjoniści z pewnością mają już gotową odpowiedź, nie mam co do tego wątpliwości. Sam zresztą wymyśliłbym na poczekaniu, że widać takie rozwiązanie było optymalne z jakichś bliżej nam nie znanych w tej chwili względów, że na przykład przeplatanie się nerwu z naczyniami stabilizuje go na tak dużej odległości, chroni przed uszkodzeniem. Wytłumaczeń można znaleźć dziesiątki.

Próbować jednak należy, nawet najmniejsza wątpliwość jest już zapowiedzią zwycięstwa rozumu.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
16-06-2010 08:42 
 Ocena 2 na 2
Borczyk (419 punktów)
> że widać takie rozwiązanie było optymalne z jakichś bliżej nam nie znanych w tej chwili względów, że na przykład przeplatanie się nerwu z naczyniami stabilizuje go na tak dużej odległości, chroni przed uszkodzeniem.

Nie podpowiadaj im!
immune.ltd (1783 punktów)
Kreacjoniści z pewnością mają już gotową odpowiedź, nie mam co do tego wątpliwości. Sam zresztą wymyśliłbym na poczekaniu, że widać takie rozwiązanie było optymalne z jakichś bliżej nam nie znanych w tej chwili względów, że na przykład przeplatanie się nerwu z naczyniami stabilizuje go na tak dużej odległości, chroni przed uszkodzeniem. Wytłumaczeń można znaleźć dziesiątki.

Upatruję w tym najgorsze właśnie zagrożenie. Nauka powinna się kierować troszkę innymi zasadami, a nie racjami ! Dziś właściwie wszystko można opublikować i się przy tym upierać, a próba weryfikowania badań, tez jest skazana na porażkę. Autorytety też zawodzą
Borczyk (419 punktów)
> który będzie kolejnym gwoździem do trumny kreacjonistów.

Niestety, nie będzie... Takie absurdy konstrukcyjne są znane (i popularyzowane) od lat (w zasadzie od początków anatomii i embriologii porównawczej), ale koledzy od Noego się nimi nie przejmują i albo udają, że ic nie ma, albo twierdzą, że "Projektant" nie musi konstruować idealnych organizmów lub te niedoskonałości wynikają z troski o dzieło stworzenia.

Ale tak czy siak, żyrafa robi wrażenie bo czymże jest nasze kilkadziesiąt centymetrów nadłożonej drogi?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W sumie zapomniałem dodać. Otóż książkę Dawkinsa poprzedziła pozycja "Ewolucja jest faktem" Coyne'a, którą gorąco wam polecam. Jak wiecie, uwielbiam Dawkinsa i uważam go za jednego z najciekawszych i najmądrzejszych naukowców naszych czasów, ale wydaje mi się, że tym razem książka Coyne'a jest lepsza. Również o atawizmach w budowie ciała kręgowców Coyne pisze jeszcze ciekawej i bardziej przejrzyście. Sądzę, że Dawkins zgodziłby się z ogromnym uznaniem, jakie czuję dla "Ewolucja jest faktem", gdyż sam ją wspomina w tym duchu.
immune.ltd (1783 punktów)
Już widzę argumenty przeciwników ewolucji . Ostatnio spotkałem się ze swoim byłym profesorem z wydziału chemii i co się okazało: Na emeryturze zmienił się nie do poznania i próbował wmówić mi, że niemożliwym jest stworzenie życia w wyniku min. ewolucji i radiem Maryja też się interesuje. Smutne to było spotkanie.
17-06-2010 14:44 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Już widzę argumenty przeciwników ewolucji . Ostatnio spotkałem się ze swoim byłym profesorem z wydziału chemii i co się Okazało: Na emeryturze zmienił się nie do poznania i próbował wmówić mi, że nie możliwym jest stworzenie życia w wyniku min. ewolucji i radiem Maryja też się interesuje. Smutne to było spotkanie.

To był profesor chemii. Jeżeli choć trochę zainteresowałby się genetyką , której integralną częścią jest chemia , zamiast Radiem M. , wyszłoby mu to z pewnością na zdrowie.
17-06-2010 15:45 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
To był profesor chemii. Jeżeli choć trochę zainteresowałby się genetyką , której integralną częścią jest chemia , zamiast Radiem M. , wyszłoby mu to z pewnością na zdrowie.

Pamiętam jego lepsze okresy życia, stąd moje osłupienie. Co do reszty to dyskusję z nim odbyłem, ale już nie jako student . W każdym bądź razie rozstaliśmy się pozostając każdy na swoim stanowisku.
17-06-2010 15:20 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ostatnio spotkałem się ze swoim byłym profesorem z wydziału chemii i co się Okazało: Na emeryturze zmienił się nie do poznania i próbował wmówić mi, że nie możliwym jest stworzenie życia w wyniku min. ewolucji...

To typowy funkcjonariusz nauki, prostak nie tknięty pasją poznania autonomicznego wobec parafialnego katechizmu. Inteligentny pustak.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
immune.ltd (1783 punktów)
To typowy funkcjonariusz nauki, prostak nie tknięty pasją poznania autonomicznego wobec parafialnego katechizmu. Inteligentny pustak.

Inteligentny fakt, choć i na ten temat już czytałem sprzeczne hipotezy. Co to jest inteligencja ? Opierając się na tym co nam znane można Pana prof. uznać, za osobę obdarzoną ponad przeciętną inteligencją. Co do właśnie dalszej części wypowiedzi to z przykrością, ale trudno mi się z tym nie zgodzić. Wyszedłem od niego jak poparzony kwasem siarkowym.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
A jak ten nerw miałby wyglądać w wersji 'projektowej'?

Konkretnie: według jakiej teorii jest za długi, niedobry, spartaczony, itd.

Rozumiem że 'ewolucyjni' sami sobie zakładają tu jakiś plan, a potem wykazują, że on nie został zrealizowany!
setarkos (10757 punktów)

>Rozumiem że 'ewolucyjni' sami sobie zakładają tu jakiś plan, a potem wykazują, że on nie został zrealizowany!

Pewnie "ewolucyjni" są równie boscy jak 'boscy' - plan muszą (gnostycznie) zakładać..
17-06-2010 22:02 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>A jak ten nerw miałby wyglądać w wersji 'projektowej'?
>Konkretnie: według jakiej teorii jest za długi, niedobry, spartaczony, itd.

Pojawia się pytanie : Dlaczego jest taki długi ? Natura nie lubi tworzyć rzeczy zbędnych , jedynym wyjaśnieniem jest fakt , że ten nerw nie powstał w żyrafie a przed milionami lat w innym zwierzęciu. Ewolucjoniści nie wymyślają zagadek - problemów , próbują oni znaleźć odpowiedź na już istniejące.

I nie chodzi tu , że jest za długi - po prostu jest długi.
Nie jest też kwestią dobra czy zła , a spartaczony to jest pomysł , że ktoś stworzył żyrafę wstawiając jej nerw , biegnący przez cała długość szyi i z powrotem , bez jakiegokolwiek powodu.

Pytanie o sens życia czy Wszechświata jest bezsensu ale pytanie o sens mechanizmów w organizmach jest jak najbardziej sensowne , gdyż różnego rodzaju adaptacje powstały w konkretnym celu.

Właściwie to nie wiem po co to tłumaczę , jest to takie oczywiste , że traci sens mój wysiłek. Kogo nie przekonują fakty , tego już nic nie przekona.
17-06-2010 22:13 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> .. różnego rodzaju adaptacje powstały w konkretnym celu.
Nie. Powyższe twierdzenie jest bzdurne. Można co najwyżej uszanować tamte mechanizmy dlatego, że bez nich nas by nie było (taka mini-zasada antropiczna).
Adamiak (36436 punktów)
>Można co najwyżej uszanować tamte mechanizmy...
   Nie namówiłeś mnie.
setarkos (10757 punktów)

>   Nie namówiłeś mnie
uff.. choć jeden się ostał
Adamiak (36436 punktów)
>>   Nie namówiłeś mnie
>uff.. choć jeden się ostał
    (Nie powiem, że z lenistwa, bo i mnie wydziedziczą.)

Symboliczna konsternacja
18-06-2010 00:50 
 0 na 4
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Pojawia się pytanie : Dlaczego jest taki długi ? Natura nie lubi tworzyć rzeczy zbędnych , jedynym wyjaśnieniem jest fakt , że ten nerw nie powstał w żyrafie a przed milionami lat w innym zwierzęciu.

Nerw nie powstał w żyrafie?
No, z tym chyba wszyscy się zgadzają, no bo jak mogłaby w ogóle żyć taka... niedorobiona żyrafa.

>I nie chodzi tu , że jest za długi - po prostu jest długi.

Nerw jest chyba całkiem normalny, ale ta szyja jest stanowczo zbyt długa... zwłaszcza dla hipopotama!

>Nie jest też kwestią dobra czy zła , a spartaczony to jest pomysł , że ktoś stworzył żyrafę wstawiając jej nerw , biegnący przez cała długość szyi i z powrotem , bez jakiegokolwiek powodu.

Jak to bez powodu?
Ten nerw jest niepotrzebny, a może wręcz szkodliwy - przeszkadza... podobnie jak zęby - psują się i tylko problemy stwarzają, co nie?

>Pytanie o sens życia czy Wszechświata jest bezsensu ale pytanie o sens mechanizmów w organizmach jest jak najbardziej sensowne , gdyż różnego rodzaju adaptacje powstały w konkretnym celu.
>Właściwie to nie wiem po co to tłumaczę , jest to takie oczywiste , że traci sens mój wysiłek. Kogo nie przekonują fakty , tego już nic nie przekona.

Faktem jest to wasze pitolenie ewolucyjno-stwórcze, czy inne.
18-06-2010 00:56 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Faktem jest to wasze pitolenie ewolucyjno-stwórcze, czy inne.

No właśnie. Takie pitolenie, kiedy nerw spokojnie można by przeliczyć na wodór i nie byłoby o czym mówić Bez odbioru - też się właśnie zaczynam przeliczać.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>No właśnie. Takie pitolenie, kiedy nerw spokojnie można by przeliczyć na wodór i nie byłoby o czym mówić Bez odbioru - też się właśnie zaczynam przeliczać.

Zawsze przeliczasz i nawet o tym nie wiesz.
1 gram zdefiniowano za pomocą 84446888^3 sztuk wodoru.
Prędkość podobnie: c = 84446888 * 2*sqrt(pi);
oportunista (1711 punktów)
Ostatnio oglądałem film popular-no naukowy na NG o dinozaurach. Super grafika komputerowa, plenery jak z żurnala, słowem cacy. Opowiadacz ględził coś o tomografii komputerowej czaszek dinosiów, dzięki czemu mogą nam opowiedzieć jak żyły i o czym myślały, super nie. Dawkins też do takich poszukiwaczy prawd się zalicza, niestety. Kreatywny antykreacjonista, jeśli odnajdzie się zaginiona Arka Przymierza to tylko za jego przyczyną, niestety.
18-06-2010 14:32 
 Ocena 4 na 4
zachaj (5239 punktów)
>Ostatnio oglądałem film popular-no naukowy na NG o dinozaurach. Super grafika komputerowa, plenery jak z żurnala, słowem cacy. Opowiadacz ględził coś o tomografii komputerowej czaszek dinosiów, dzięki czemu mogą nam opowiedzieć jak żyły i o czym myślały, super nie.

Jeszcze do niedawna nie można było stwierdzić czym żywiły prehistoryczne zwierzęta , nie posiadając zachowanego pokarmu z żołądka. Naukowcy posiłkowali się uzębieniem i na jego podstawie wnioskowali o diecie. Teraz wynaleziono nową metodę - badania kości i z nich wyczytywana jest informacja , czym żywił się dany osobnik. Jak wiadomo , jesteś tym co jesz , więc na podstawie diety , można wysnuć wnioski jak zachowywało się zwierzę , czy polowało , jak polowało , czy jadło padlinę , rośliny itp. Dla mnie programy o prehistorycznych zwierzętach to prawdziwa gratka , i nie chodzi mi o dinozaury a np. prehistoryczny super-wilk , czy super-niedźwiedź.

Trzeba się trochę znać żeby zrozumieć jak naukowcy dochodzą do takich interesujących wniosków. Oportuniście będzie ciężko ...

>Dawkins też do takich poszukiwaczy prawd się zalicza, niestety.

Czego żeś się Dawkinsa uczepił. Koleś nie piszę tylko książek o bożkach. On całe swoje dorosłe życie poświęcił nauce , tak łatwo przychodzi Ci znieważanie jego dorobku. Ten koleś to geniusz i do tego ma jaja , których brakuje tak wielu naukowcom. Wstydź się.

>Kreatywny anty kreacjonista, jeśli odnajdzie się zaginiona Arka Przymierza to tylko za jego przyczyną, niestety.

Pewnie. Takie poszukiwania były , są , będą i bardzo dobrze , że nie zajmują się tym ludzie niekompetentni.
19-06-2010 15:35 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Czego żeś się Dawkinsa uczepił. Koleś nie pisze tylko książek o bożkach. On całe swoje dorosłe życie poświęcił nauce , tak łatwo przychodzi Ci znieważanie jego dorobku.

Bo z bliżej nieokreślonych przyczyn tzw. szeroka opinia publiczna zna Dawkinsa głównie z "Boga urojonego", nie mając jednocześnie zielonego pojęcia o całym jego dorobku popularyzatorsko-naukowym- nie wiem, może te pozostałe książki za trudne są po prostu? Chociaż ta najnowsza pisana jest w bardzo przystępny sposób...
immune.ltd (1783 punktów)
Bo z bliżej nieokreślonych przyczyn tzw. szeroka opinia publiczna zna Dawkinsa głównie z "Boga urojonego", nie mając jednocześnie zielonego pojęcia o całym jego dorobku popularyzatorsko-naukowym- nie wiem, może te pozostałe książki za trudne są po prostu? Chociaż ta najnowsza pisana jest w bardzo przystępny sposób...

coś w tym jest. Ostatnio przypadkiem miałem rozmowę ze znajomym i on kojarzy Dawkinsa tylko z książki " Bóg Urojony ", a człowiek wydawać by się mogło obyty i nie na bakier z literaturą
12-07-2010 15:07 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
Średnio inteligentny człowiek interesujący się nauką zdaje sobie sprawę, że więcej pozostało do wyjaśnienia niż zostało wyjaśnione, ale może warto tu przytoczyć wyimki z artykułu sprzed 80 lat - "Homo Neanderthalensis" H. L. Menckena:

"Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
18-06-2010 14:35 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

>Kreatywny antykreacjonista,

   Czemu się czepiasz człowieka? Przecież to nie on projektował tę nieszczęsną żyrafę.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
20-06-2010 12:55 
 Ocena 1 na 1
Medieval (3004 punktów)
>Opowiadacz ględził coś o tomografii komputerowej czaszek dinosiów, dzięki czemu mogą nam opowiedzieć jak żyły i o czym myślały, super nie. Dawkins też do takich poszukiwaczy prawd się zalicza, niestety.

Zadanie domowe. Richard Dawkins - NAJWSPANIALSZE WIDOWISKO ŚWIATA
Adamiak (36436 punktów)
>Zadanie domowe. Richard Dawkins - NAJWSPANIALSZE WIDOWISKO ŚWIATA
   Mam inne - ROZPLATANIE TĘCZY.
   I to, jak mi się zachce, bo leży od pół roku nietknięta.
12-07-2010 15:13 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
Widać, że nigdy nie liznąłeś prawdziwej Nauki. Gdyby bowiem tak było, to wiedziałbyś, że jej metody pozwalają dawać odpowiedzi na pytania, które wydają się być niemożliwe do rozgryzienia na pierwszy rzut oka. Zabierz się za studia logiki, a przekonasz się, jak wielką ma moc - niektórzy nigdy nie uwierzą, że za jej pomocą można dochodzić do pewnych, niekoniecznie intuicyjnych, wniosków. Ale czymże jest intuicja, jeśli nie odrobiną zabobonu nabytą w dzieciństwie?

"Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi Nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (...) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie". - "Homo Neanderthalensis" H. L. Menckena.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
osko (291 punktów)
Jako że to temat o ewolucji, chciałbym zadac pytanie. Kreacjoniści twierdzą że tylko mikroewolucja istnieje, tzn zmiany w obrębie jednego gatunku. Ewolucjoniści odpowiadają że mikroewolucja i makroewolucja to to samo i że zaobserwowano przejścia z gatunku w drugi. Więc pytanie, po czym poznaje się że to nie są tylko zmiany w obrębie danego gatunku, ale już odrębny gatunek?

I jeszcze co do tego nerwu u żyrafy... próbował ktośoperacyjnie skrócić ten nerw i połączyć go bezpośrednio? Ciekawe czy by działało Bo jeśli nerw jest tylko zbędną pozostałością i nie pełni żadnej f**kcji to powinno. A jeśli nie, to oznacza że się do czegoś jednak przydaje.
30-06-2010 11:05 
 Ocena 1 na 1
Michał (2046 punktów)
>Kreacjoniści twierdzą że tylko mikroewolucja istnieje, tzn zmiany w obrębie jednego gatunku. Ewolucjoniści odpowiadają że mikroewolucja i makroewolucja to to samo i że zaobserwowano przejścia z gatunku w drugi.

   Procesy prowadzące do mikro- i makroewolucji są te same. Makroewolucja jest określeniem zajścia znacznych zmian, zazwyczaj w wyniku dłuższego czasu trwania procesu lub silniejszych nacisków selekcyjnych.

> Więc pytanie, po czym poznaje się że to nie są tylko zmiany w obrębie danego gatunku, ale już odrębny gatunek?

   Jeżeli zmiany doprowadziły do zaniku przepływu genów pomiędzy populacjami to doszło do powstania odrębnych gatunków, zgodnie z ewolucyjnym zdefiniowaniem gatunku. W ten sposób wyhodowane rasy psów są nowymi gatunkami, chociaż systematycznie wciąż są zaliczane do jednego gatunku (w definicji zwyczajowej, systematycznej).

>Bo jeśli nerw jest tylko zbędną pozostałością i nie pełni żadnej f**kcji to powinno. A jeśli nie, to oznacza że się do czegoś jednak przydaje.

   Nerw ten jest funkcjonalny. To nie jest narząd, który stracił swoją funkcję.

   Powstanie rozwojowe tego nerwu u ssaków odbywa się jednak na zasadzie rybiej, co doprowadza do nieadekwatnej sytuacji, związanej z jego nadmierną długością (u żyrafy jest to bardzo widoczne i doprowadzone na skraj absurdu). U ryb długość jest mniej więcej optymalna. Natomiast u potomków ryb zmieniły się różne cechy anatomiczne, ale przebieg nerwu w trakcie rozwoju jest na zasadzie nadal rybiej. Dlatego nadmiernie wydłużony i dziwnie biegnący nerw jest dowodem pochodzenia od rybich przodków.
osko (291 punktów)
Czyli krótko mówiąc gdy osobniki nie mogą dac na świat potomstwa to są już odrębnymi gatunkami? W takim razie wszystkie psy to ten sam gatunek. A co z organizmami rozmnażającymi się bezpłciowo?
30-06-2010 12:16 
 Ocena-1 na 1
Michał (2046 punktów)
>Czyli krótko mówiąc gdy osobniki nie mogą dac na świat potomstwa to są już odrębnymi gatunkami? W takim razie wszystkie psy to ten sam gatunek.

   Zanik przepływu genów to nie bezpłodność Chodzi o przepływ genów pomiędzy populacjami, które się rozmnażają. Kiedy takiego przepływu nie ma, wyodrębniły się nowe gatunki. Zanik przepływu genów może wynikać z braku migracji osobników pomiędzy odległymi populacjami lub powstaniu barier rozrodczych.

   Rasy psów są odrębnymi gatunkami, ponieważ jest brak przepływu genów pomiędzy rasami w hodowli.

>A co z organizmami rozmnażającymi się bezpłciowo?

   To samo.
osko (291 punktów)
Czy mógłbyś jaśniej napisać czym jest ten przypływ genów i kiedy zanika? Bo nie rozumiem.
zachaj (5239 punktów)
>Czy mógłbyś jaśniej napisać czym jest ten przypływ genów i kiedy zanika? Bo nie rozumiem.

>Zanik przepływu genów może wynikać z braku migracji osobników pomiędzy odległymi populacjami lub powstaniu barier rozrodczych.

No przecież Ci napisał.
osko (291 punktów)
Z tego co zrozumiałem oznaczało to że osobniki sie nie krzyżują, a on napisał że nie.
zachaj (5239 punktów)
>Z tego co zrozumiałem oznaczało to że osobniki sie nie krzyżują, a on napisał że nie.

Jeżeli dwie populację zaczynają się różnić na tyle od siebie , że tracą zdolność rozrodczą krzyżując się ze sobą , mówimy o wyodrębnieniu nowego gatunku.
30-06-2010 13:13 
 Ocena 1 na 1
Michał (2046 punktów)
>Z tego co zrozumiałem oznaczało to że osobniki sie nie krzyżują, a on napisał że nie.

   Chodziło o brak krzyżowania się osobników pomiędzy populacjami (nie o zaprzestanie rozmnażania w ogóle) lub brak migracji płodnych osobników pomiędzy populacjami. Nazywa się to ściślej zanikiem przepływu genów.
30-06-2010 12:31 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>   Rasy psów są odrębnymi gatunkami, ponieważ jest brak przepływu genów pomiędzy rasami w hodowli.

Sorry ale co to za bzdura !!?
Michał (2046 punktów)
>>   Rasy psów są odrębnymi gatunkami, ponieważ jest brak przepływu genów pomiędzy rasami w hodowli.
>Sorry ale co to za bzdura !!?

   A dlaczego Twoim zdaniem jest to bzdura?

   W ewolucyjnym pojęciu gatunku rasy psów są gatunkami. Spełniony jest warunek braku przepływu genów i tendencja ewolucyjna.

   Stosując definicję systematyczną rasy psów oczywiście należą tylko do jednego gatunku. Ale definicja ta ma charakter statyczny i jest sztuczna (stworzona na potrzeby klasyfikacji). Ewolucyjne pojęcie gatunku jest dynamiczne i rasy psów są właśnie ewolucyjnymi gatunkami.
30-06-2010 13:19 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>>>   Rasy psów są odrębnymi gatunkami, ponieważ jest brak przepływu genów pomiędzy rasami w hodowli.
>>Sorry ale co to za bzdura !!?
>   A dlaczego Twoim zdaniem jest to bzdura?
>   W ewolucyjnym pojęciu gatunku rasy psów są gatunkami. Spełniony jest warunek braku przepływu genów i tendencja ewolucyjna.
>   Stosując definicję systematyczną rasy psów oczywiście należą tylko do jednego gatunku. Ale definicja ta ma charakter statyczny i jest sztuczna (stworzona na potrzeby klasyfikacji). Ewolucyjne pojęcie gatunku jest dynamiczne i rasy psów są właśnie ewolucyjnymi gatunkami.

Aha już wiem. Mówisz tutaj o definicji zwyczajowej o ile takowa istnieje. To idąc tym tropem różne rasy kotów to też różne gatunki ? A jak jest z człowiekiem ? Czy murzyni to też inny gatunek ? Skoro jest zachowana bariera geograficzna ? Albo Żydzi którzy rozmnażają się wyłącznie w wąskich i zamkniętych grupach ?

Nie słyszałem o czymś takim jak zwyczajowa definicja gatunku. To jest bardziej sztuczne od systematycznej definicji , która ma solidne zasady w postaci bariery rozrodczej.

Ciekawe co inni sądzą na ten temat...
Michał (2046 punktów)
>Nie słyszałem o czymś takim jak zwyczajowa definicja gatunku. To jest bardziej sztuczne od systematycznej definicji , która ma solidne zasady w postaci bariery rozrodczej.

   Być może nie słyszałeś, ale przynajmniej częściowo się nią posługujesz, stąd Twoje zdziwienie, że rasy psów są gatunkami.

   Bariera rozrodcza występuje w tzw. definicji biologicznej, a nie systematycznej. Systematyczna definicja jest właśnie zwyczajowa i opiera się uwzględnieniu wspólnych cech (łatwość klasyfikacji). Definicja systematyczna nie bazuje na barierach rozrodczych.

   Według definicji biologicznej gatunkiem nazywamy grupę osobników, które mogą swobodnie się krzyżować dając płodne potomstwo. Rasy psów są również gatunkami według tej definicji (brak swobodnego krzyżowania się).

   Ponieważ definicja biologiczna mówi tylko o gatunku w danym czasie (statycznie), definicja ewolucyjna rozszerza ją i uściśla.

>To idąc tym tropem różne rasy kotów to też różne gatunki ? A jak jest z człowiekiem ? Czy murzyni to też inny gatunek ? Skoro jest zachowana bariera geograficzna ? Albo Żydzi którzy rozmnażają się wyłącznie w wąskich i zamkniętych grupach ?

   W pytaniach tych posługujesz się definicją zwyczajową (o której jak na ironię nie słyszałeś ) - tzn chodzi Ci jedynie o nazewnictwo. Możesz uzasadnić, dlaczego np. różne rasy kotów lub psów należą do tego samego gatunku według definicji biologicznej?

   Może zamiast "rzucać fochem" spróbujesz uzasadnić swoje wątpliwości?
30-06-2010 14:44 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)

>   Bariera rozrodcza występuje w tzw. definicji biologicznej, a nie systematycznej.

Już wiem gdzie robisz błąd. Definicja systematyczna to zarazem definicja biologiczna. Nie ma innych definicji gatunku. A jeżeli są to podaj źródło bo ja się z takową nie spotkałem.

Nowy gatunek to przede wszystkim brak możliwości rozmnażania się miedzy dwoma konkretnymi osobnikami a nie sztuczne przez człowieka wyznaczanie barier. Wszystkie psy to jeden gatunek bo mogą się ze sobą krzyżować , mając płodne potomstwo. Koń i osioł czy tez żubr i krowa mogą się ze sobą krzyżować ale ma to swoje negatywne konsekwencję genetyczne. Ja jestem lekko zirytowany bo tłumacze Ci rzeczy oczywiste.
30-06-2010 16:38 
 Ocena-1 na 1
Michał (2046 punktów)
>Ja jestem lekko zirytowany bo tłumacze Ci rzeczy oczywiste.

   A co ja mam powiedzieć, kiedy sugerujesz, że definicja systematyczna i biologiczna są tą samą definicja, a innych nie ma? Nie wiem, czy są to sprawy oczywiste dla Ciebie

>Już wiem gdzie robisz błąd. Definicja systematyczna to zarazem definicja biologiczna. Nie ma innych definicji gatunku. A jeżeli są to podaj źródło bo ja się z takową nie spotkałem.

   Powyżej wyszczególniłem Ci różne definicje gatunku. Chociażby w Wikipedii możesz je znaleźć.

   Definicja systematyczna (typologiczna) to nie definicja biologiczna - są to wręcz dwie odległe pojęcia gatunku. Systematyczna opiera się na cechach fenotypowych.

>Nowy gatunek to przede wszystkim brak możliwości rozmnażania się miedzy dwoma konkretnymi osobnikami a nie sztuczne przez człowieka wyznaczanie barier.

   Ależ bariery stworzone przez człowieka powodują brak możliwości rozmnażania się pomiędzy osobnikami. Na tym polega hodowla.
   Poza tym hodowla stanowi dla hodowlanych psów środowisko,

>Wszystkie psy to jeden gatunek bo mogą się ze sobą krzyżować , mając płodne potomstwo.

   To pokaż mi płodne potomstwo jamnika i dobermana lub innych skrajnych wielkością ras psich. Inaczej - czy istnieje między rasami przepływ genów?

>Koń i osioł czy tez żubr i krowa mogą się ze sobą krzyżować ale ma to swoje negatywne konsekwencję genetyczne.

   Istnieje pomiędzy nimi bariera, której skutkiem jest brak przepływu genów. Skutek braku przepływu genów obserwujemy również np. u ras psich.
30-06-2010 17:44 
 0 na 2
zachaj (5239 punktów)
"Gatunek (łac. species) - termin stosowany w biologii w różnych znaczeniach, zależnie od kontekstu, w jakim występuje. Najczęściej pod pojęciem gatunku rozumie się:

* w znaczeniu ogólnym - zbiór osobników posiadających podobne cechy, zdolnych do swobodnego krzyżowania w warunkach naturalnych,
* w systematyce organizmów - podstawową jednostkę formalną organizacji świata ożywionego i jednocześnie najniższą z podstawowych kategorii systematycznych stosowanych w hierarchicznej strukturze klasyfikacji biologicznej."

Źródło Wiki

Bez komentarza.
30-06-2010 22:34 
 Ocena-1 na 1
Michał (2046 punktów)
> * w znaczeniu ogólnym - zbiór osobników posiadających podobne cechy, zdolnych do swobodnego krzyżowania w warunkach naturalnych,

   To była definicja biologiczna. Poniżej znajdował się komentarz: Wiki:
Dotychczas nie opracowano całkowicie uniwersalnej definicji gatunku[1][2]. Pierwsza z wymienionych definicji, choć powszechnie stosowana, nie jest ścisła - zawiera liczne wyjątki i rodzi trudności odzwierciedlające skalę złożoności zagadnienia.


Druga definicja, którą zechciało Ci się wkleić:
> * w systematyce organizmów - podstawową jednostkę formalną organizacji świata ożywionego i jednocześnie najniższą z podstawowych kategorii systematycznych stosowanych w hierarchicznej strukturze klasyfikacji biologicznej."

Komentarz: Wiki:
Karol Linneusz sformalizował gatunek jako jedną z pięciu podstawowych kategorii systematycznych. Zdefiniował gatunek jako zbiór osobników podobnych do siebie w taki sposób, w jaki potomstwo podobne jest do rodziców[3]. Wprowadził diagnozy gatunku oraz upowszechnił zasady jego nazewnictwa. Do czasów Darwina gatunek był traktowany jako jednostka podstawowa, stała i niezmienna. Z czasem stwierdzono jednak, że jakiś nazwany już i opisany gatunek zawiera populacje odmienne na tyle, że należy je rozróżnić.


   Poniżej znajduje się szczegółowy opis różnych definicji gatunku, w tym ewolucyjna. Tobie się chyba nie chciało już tam zaglądać. Rzeczywiście bez komentarza...

   Jak do tej pory nie potrafiłeś uzasadnić swojego stwierdzenia o "bzdurze". Było Cię stać tylko na straszenie rodzicami

   Źródła naukowe mówią o istnieniu 24 współczesnych koncepcji gatunku (systematycznej tam już nie ma, ponieważ ma ona inną funkcję i charakter). Najważniejsze możesz zobaczyć tutaj. Różnice w koncepcjach uwidaczniają się w spojrzeniu na czas przed i po dywergencji.

   Powróćmy do tego, co Ci się nie spodobało. Napisałem, że zgodnie z definicją ewolucyjną hodowlane rasy psów są odrębnymi gatunkami. Tobie się wydawało, że to bzdura i rozpocząłeś aferę, ponieważ podoba Ci się tylko mieszanka definicji biologicznej z systematyczną. Uzasadnienia obiekcji do mojego zdania się nie doczekałem, bo prowadzisz tylko "wykład" rzucając stwierdzeniami (wszak Twoi rodzice są zootechnikami, a to zapewne uprawnia do obnoszenia się wszechwiedzą ) Pytam: gdzie jest Twój problem?
zachaj (5239 punktów)

>Komentarz: Wiki:
Karol Linneusz sformalizował gatunek jako jedną z pięciu podstawowych kategorii systematycznych. Zdefiniował gatunek jako zbiór osobników podobnych do siebie w taki sposób, w jaki potomstwo podobne jest do rodziców[3]. Wprowadził diagnozy gatunku oraz upowszechnił zasady jego nazewnictwa. Do czasów Darwina gatunek był traktowany jako jednostka podstawowa, stała i niezmienna. Z czasem stwierdzono jednak, że jakiś nazwany już i opisany gatunek zawiera populacje odmienne na tyle, że należy je rozróżnić.


Poprawili błędy i wciąż to robią.

Twoje źródło :

"To complicate matters, for roughly the past half century, the issue of species delimitation has been confused by a problem involving the concept of species itself. The problem is that currently different subgroups of biologists advocate different and at least partially incompatible species concepts (reviewed by Mayden, 1997; de Queiroz, 1998; Harrison, 1998). Mayden (1997) listed 24 different named species concepts, and there are even more alternative definitions (where a definition is a concise description of a concept, so that any given species concept may be associated with definitions that differ in minor details of wording). Many of these concepts and their associated definitions are incompatible in that they can lead to different conclusions concerning the boundaries and numbers of species. Thus, the species concept problem-that is, current disagreements about the theoretical concept of the species-is closely tied to the issue of species delimitation-that is, how to determine the boundaries and numbers of species from emperical data.

Fortunately, this species concept problem is not as serious as it appears. Despite the obvious differences among contemporary alternative species concepts and definitions, they exhibit an underlying conceptual unity, which provides the basis for a unified concept of species. As a consequence, biologists are now in a position to free ourselves from seemingly endless debates about the concept of species and thus also the definition of the species category"
02-07-2010 15:12 
 Ocena-1 na 1
Michał (2046 punktów)
>Poprawili błędy i wciąż to robią.

   Jasne. W systematycznym ujęciu gatunku można zmienić co się ze chce według potrzeb, arbitralnie. Nie ma to jednak związku z ewolucyjnym gatunkiem
30-06-2010 17:48 
 0 na 2
zachaj (5239 punktów)
To tak jak byś mówił o astrologii a ja astronomii.

Pozycja taksonomiczna
Pozycja gatunku w układzie hierarchicznym (z uwzględnieniem kategorii pomocniczych) wygląda następująco.

* rodzaj
* podrodzaj
* gatunek
* podgatunek
* odmiana
* forma

Moi rodzice maja wykształcenie zootechniczne , znają się na tych sprawach. Zapytam ich w niedzielę jak będę w domu. Na pewno wyczerpująco się wypowiem.
30-06-2010 22:34 
 Ocena 1 na 3
Michał (2046 punktów)
>Moi rodzice maja wykształcenie zootechniczne , znają się na tych sprawach. Zapytam ich w niedzielę jak będę w domu. Na pewno wyczerpująco się wypowiem.

   Rozbawiłeś mnie Uciekasz do mamy i taty po pomoc? Chcesz mnie nastraszyć swoimi rodzicami?

   Skoro Twoi rodzice się na tym znają, to niech przedstawią mi odpowiednie publikacje naukowe potwierdzające ich tezy. Przypuszczam, że zamieścisz zdawkowe stwierdzenia w stylu: a moja mama i tata mówią, że ja mam rację. Mimo wszystko mam nadzieję, że uratujesz ich honor jako ekspertów i zamieścisz parę publikacji.

   Gdyby jednak Ty i Twoi rodzice mielibyście problem z wyszukaniem materiałów, to możesz skorzystać np. tej pracy De Queiroz (specjalisty w tym zakresie). Porównajcie koncepcje De Queiroz, Mayra, Wrighta czy Dobzansky'ego - będzie to przynajmniej Twój pierwszy post z konkretnymi informacjami.

   Może doczekam się także odpowiedzi na Twoje obiekcje:
(1) dlaczego Twoim zdaniem definicja ewolucyjna nie istnieje?
(2) dlaczego rasy psów nie są gatunkami w sensie ewolucyjnym, skoro brak przepływu genów pomiędzy rasami?
30-06-2010 23:16 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>to możesz skorzystać np. tej pracy De Queiroz (specjalisty w tym zakresie).

Pozwolę sobie wrzucić ten artykuł do działu "Znalezione w sieci".
zachaj (5239 punktów)
>>Moi rodzice maja wykształcenie zootechniczne , znają się na tych sprawach. Zapytam ich w niedzielę jak będę w domu. Na pewno wyczerpująco się wypowiem.
>   Rozbawiłeś mnie Uciekasz do mamy i taty po pomoc? Chcesz mnie nastraszyć swoimi rodzicami?

Mój ojciec pracował na różnego rodzaju fermach i hodowlach , gdzie stosował dobór sztuczny w praktyce. Poza tym hodował psy rasowe i jest pasjonatem ornitologii. Nie straszę Cie , tylko uważam , że mój ojciec trochę się na tym zna i jest kompetentny żeby się wypowiedzieć. Swego czasu nawet bywał na forum.

Nie chce się z Tobą sprzeczać , może rzeczywiście masz rację.
02-07-2010 15:07 
 Ocena 1 na 1
Michał (2046 punktów)
>Nie straszę Cie , tylko uważam , że mój ojciec trochę się na tym zna i jest kompetentny żeby się wypowiedzieć. Swego czasu nawet bywał na forum.

   OK. Nie zapominaj tylko, co było "kością niezgody". Mianowicie brak przepływu genów jako kryterium w definicji ewolucyjnej gatunku uznałeś za bzdurę. Daruj więc sobie dalsze ciągnięcie innych definicji gatunku, bo to jest bezcelowe.

   Skoro Twój ojciec jest fachowcem, nie zapomnij o podaniu odpowiednich publikacji.
zachaj (5239 punktów)
Rozmawiałem z ojcem i dowiedziałem się kilku rzeczy. A mianowicie , wszystkie psy to jeden gatunek i niema publikacji naukowej , która by to podważała. Wszystkie psy nawet "Dog" i "Jamnik" mogą się krzyżować i mieć płodne potomstwo. Oczywiście może się zdarzyć , że mimo sztucznego zapłodnienia jamnik nie donosi płodu ale wcale tak nie musi się stać. Na świecie istnieje wiele takich dziwnych mieszańców , właściwie dlatego powstają nowe rasy.

Co do gatunku jako takiego , jest to podstawowa jednostka w nazewnictwie systematycznym. Jeżeli chodzi o systematykę , głównym kryterium jest możliwość krzyżowania się i posiadania płodnego potomstwa. Jest to systematyka stricte naukowa a wszystkie inne to margines , choć nie twierdzę , że nieważny. Oczywiście pojawia się dużo problemów w szczególności - ptaki , których gatunki występują w niesamowitej różnorodności. Ornitolodzy radzą sobie dwukierunkowo. Pierwszym jest zaklasyfikowanie jakiejś grupy ptaków do jednego "Rodzaju" i z niego wyodrębnienie poszczególnych gatunków. Drugim sposobem na bardziej szczegółowy podział jest wyodrębnienie podgatunków. I tu właśnie wchodzi to o czym pisałeś , brak przepływu genów. To kryterium wcale nie oznacza nowego gatunku. Występują ptaki , które egzystują na różnych obszarach , nie zachodzi tam wymiana genetyczna i nawet znacznie się od siebie różnią a jednak należą do tego samego gatunku (dwóch innych podgatunków).

To co napisałem nie kłóci się z tym co Ty twierdzisz. Właściwie nasz spór to sprawa kryterium. Oczywiście systematyka to dynamiczny twór , tak jak cała nauka i jestem pewien , że mój ojciec nie czytał wszystkich najnowszych publikacji naukowych , a w szczególności w obcym języku. Jednak faktem jest , że naukowcy tworząc nowe gatunki z już istniejących i zaklasyfikowanych , przede wszystkim biorą pod uwagę kryterium biologiczne i możliwość krzyżowania się. To jest twardy argument za utworzeniem nowego gatunku i fakt , z którym ciężko polemizować.
05-07-2010 15:34 
 Ocena 2 na 2
Michał (2046 punktów)
>Wszystkie psy nawet "Dog" i "Jamnik" mogą się krzyżować i mieć płodne potomstwo. Oczywiście może się zdarzyć , że mimo sztucznego zapłodnienia jamnik nie donosi płodu ale wcale tak nie musi się stać. Na świecie istnieje wiele takich dziwnych mieszańców , właściwie dlatego powstają nowe rasy.

   Mieszańce nie mają jednak wkładu w przepływ genów pomiędzy rasami, gdyż te są utrzymywane jako linie czyste w hodowli ( pisałem o tym liliac). Sam napisałeś, że z mieszańców często powstają nowe rasy - nie ma jednak ciągłego mieszania się jamników z dogami, ponieważ nie byłoby to pożądane ze względów hodowlanych. Poza tym, gdyby wypościć do jednego ogródka dogi i jamniki, to nie krzyżowałyby się między sobą "ze względów technicznych". Jeżeli bierzemy pod uwagę kryterium rozpoznania płciowego, kryterium to tutaj nie jest już spełnione.

   Jeśli bierzemy pod uwagę kryterium wydania płodnego potomstwa - OK wszystkie psy należą do jednego gatunku. Podobnie jednak możemy powiedzieć o o pewnych gatunkach muszki owocowej: Mirsky \"Are Dog Breeds Actually Different Species?\":
Noor looked at the fruit flies Drosophila pseudoobscura and D. persimilis. In the lab, he can get a female D. pseudoobscura to mate and produce some fertile offspring with a male D. persimilis. Out in the world, however, it doesn't happen-she hates his smell, his song, his mating dance.

Podobnie możemy powiedzieć, że pies domowy Canis lupus familiaris nie osobnym gatunkiem, lecz podgatunkiem wilka. Systematycznie są to jednak osobne gatunki, choć mogą się krzyżować dając płodne potomstwo (za wyjątkiem jamników i innych technicznych przeszkód). Możliwość krzyżowania się między sobą mają niemal wszystkie zwierzęta z rodzaju Canis. Systematycznie są jednak odrębnymi gatunkami.(Możesz zobaczyć felieton Mirsky'ego i komentarz jkoler).

> Jeżeli chodzi o systematykę , głównym kryterium jest możliwość krzyżowania się i posiadania płodnego potomstwa.

   Powyżej mamy przykład gatunków rodzaju Canis, które mają możliwość krzyżowania się i wydawania płodnego potomstwa (choć nie ma przepływu genów z powodu innych barier). Systematyka "stara się" stosować definicję biologiczną, ale nie zawsze jest to wygodne w klasyfikacji.

>I tu właśnie wchodzi to o czym pisałeś , brak przepływu genów. To kryterium wcale nie oznacza nowego gatunku. Występują ptaki , które egzystują na różnych obszarach , nie zachodzi tam wymiana genetyczna i nawet znacznie się od siebie różnią a jednak należą do tego samego gatunku (dwóch innych podgatunków).

   Systematycznie należą do jednego gatunku - OK. Ewoluują już jednak osobno.

>To co napisałem nie kłóci się z tym co Ty twierdzisz. Właściwie nasz spór to sprawa kryterium.

   Otóż to.

>Jednak faktem jest , że naukowcy tworząc nowe gatunki z już istniejących i zaklasyfikowanych , przede wszystkim biorą pod uwagę kryterium biologiczne i możliwość krzyżowania się. To jest twardy argument za utworzeniem nowego gatunku i fakt , z którym ciężko polemizować.

   Jest to dobre kryterium i bardzo popularne. W biologii ewolucyjnej jest jednak dosyć kłopotliwe.
06-07-2010 00:44 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
Trudno się nie zgodzić z tym co napisałeś. Z całej tej dyskusji wynika , że systematyka to sztuczny twór , powstały na potrzeby klasyfikacji , niejednokrotnie niekompatybilny z rzeczywistością. Ale taka natura człowieka - musi wszystko pogrupować i nazwać. Można by powiedzieć , wszystkie organizmy na Ziemi to jedna wielka rodzina a każdy z osobna to unikat. Ewolucja to bardzo subtelny i płynny proces , właśnie owa płynność przysparza problemów klasyfikatorom.

Pozdrawiam
30-06-2010 17:51 
 0 na 2
zachaj (5239 punktów)
Proponuje kurs czytania ze zrozumieniem. Potrafi być bardzo pomocny w dyskusji.
Michał (2046 punktów)
>Proponuje kurs czytania ze zrozumieniem. Potrafi być bardzo pomocny w dyskusji.

   To zacznij z tego wreszcie korzystać.
30-06-2010 21:31 
 0 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Nowy gatunek to przede wszystkim brak możliwości rozmnażania się miedzy dwoma konkretnymi osobnikami a nie sztuczne przez człowieka wyznaczanie barier.
>   Ależ bariery stworzone przez człowieka powodują brak możliwości rozmnażania się pomiędzy osobnikami. Na tym polega hodowla.
>   Poza tym hodowla stanowi dla hodowlanych psów środowisko,

Rozumiem, że ty, przebywając w Polsce, zaliczasz się do innego gatunku niż np. obywatelka Kanady? Bo przecież bariera geograficzna...
Brak możliwości rozmnażania się i dawania płodnego potomstwa w sensie biologicznym nie jest tożsamy z niemożnością rozmnażania się, bo sąsiad postawił płot i moje i jego psy już nie mogą się spotkać. Różne rasy psów są zdolne do krzyżowania się i płodzenia wspólnego, mieszanego rasowo potomstwa, nazywanego zwyczajowo kundlami. Dlatego właśnie możemy je uważać za jeden gatunek.
Przyznaj się- naprawdę nie rozumiesz czy prowokujesz?
30-06-2010 22:36 
 Ocena 1 na 1
Michał (2046 punktów)
>Rozumiem, że ty, przebywając w Polsce, zaliczasz się do innego gatunku niż np. obywatelka Kanady? Bo przecież bariera geograficzna...

   Nie chodzi o rodzaj bariery, tylko o jej realny skutek: brak przepływu genów. Jeżeli przepływ genów został zatrzymany lub istnieje tylko w nieznaczącym zakresie populacje są w sensie ewolucyjnym różnymi gatunkami. Oczywiście możemy z jakichś względów zakwalifikować te populacje o jednego gatunku, ale jest to kwalifikacja arbitralna (choć bardzo wygodna).

>Brak możliwości rozmnażania się i dawania płodnego potomstwa w sensie biologicznym nie jest tożsamy z niemożnością rozmnażania się, bo sąsiad postawił płot i moje i jego psy już nie mogą się spotkać.

   Oczywiście, że nie i na tej podstawie duża część koncepcji gatunków rozróżnia coś, co nie jest gatunkiem, od tego co już jest. Ale jest to pewne arbitralne rozwiązanie, z punktu ewolucyjnego (a taki w tym wątku przedstawiałem) nienaturalne, ponieważ dla ewolucji liczy się skutek braku przepływu genów (konsekwencje w postaci adaptacji do środowisk lub dryftu), a nie rodzaj bariery. Na tym opierają się definicje ewolucyjne i ekologiczne gatunku.

> Różne rasy psów są zdolne do krzyżowania się i płodzenia wspólnego, mieszanego rasowo potomstwa, nazywanego zwyczajowo kundlami. Dlatego właśnie możemy je uważać za jeden gatunek.

   Kundle nie mają jednak wkładu w linie wyjściowych ras, ze względu na dobór osobników czystych do rozrodu. O tym pisał Dawkins w "Najwspanialszym widowisku świata", s. 52: Cytat:
Geograficznie hodowle mogą być zupełnie nierozdzielone, ale faktycznie pozostają odseparowane, bo to właściciele decydują, kto i z kim ma się rozmnażać. Oczywiście czasem te reguły zostają złamane. I tak jak na każdej wyspie może pojawić się szczur, który zdołał przedostać się na brzeg z okrętu, tak, dajmy na to suczka whippet może uciec właścicielom na spacerze i zadać się ze spanielem, ale szczeniaki z tego związku, jakkolwiek uroczymi i ślicznymi pieskami miałyby się okazać, nigdy nie zostaną wpuszczone na wyspę "Hodowla whippetów", ta bowiem na zawsze ma pozostać czysto whippecią.
Dlatego przykład ras psich hodowlanych jest tak wyraźny. Rasy stanowią czyste linie ewolucyjne, każda ze swoją tendencją i każda z innymi adaptacjami. W kontekście ewolucyjnym są one odrębnymi gatunkami, ponieważ ewolucyjnie gatunki wyodrębniają się wraz wyodrębnieniem się linii ewolucyjnych. Definicja biologiczna granicę stawia nieco po rozdziale linii ewolucyjnych (dodatkowe kryteria), a systematyczna nie uwzględnia zmian w czasie (ew. można w pewnym momencie uznać arbitralnie, że to ten moment).

>Przyznaj się- naprawdę nie rozumiesz czy prowokujesz?

   Czego nie rozumiem? Definicji ewolucyjnej? ekologicznej? Pisałem w kontekście ewolucyjnym, natomiast Ty i zachaj macie pretensje, że nie używam systematycznej i biologicznej.
30-06-2010 22:58 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>   Nie chodzi o rodzaj bariery, tylko o jej realny skutek: brak przepływu genów. Jeżeli przepływ genów został zatrzymany lub istnieje tylko w nieznaczącym zakresie populacje są w sensie ewolucyjnym różnymi gatunkami.

OK, jakkolwiek to dosyć specyficznie rozumiany sens słowa "gatunek". Wycofuję zastrzeżenie.

>> Różne rasy psów są zdolne do krzyżowania się i płodzenia wspólnego, mieszanego rasowo potomstwa, nazywanego zwyczajowo kundlami. Dlatego właśnie możemy je uważać za jeden gatunek.

Na odpowiednim poziomie abstrakcji

>Dlatego przykład ras psich hodowlanych jest tak wyraźny. Rasy stanowią czyste linie ewolucyjne, każda ze swoją tendencją i każda z innymi adaptacjami. W kontekście ewolucyjnym są one odrębnymi gatunkami, ponieważ ewolucyjnie gatunki wyodrębniają się wraz wyodrębnieniem się linii ewolucyjnych. Definicja biologiczna granicę stawia nieco po rozdziale linii ewolucyjnych (dodatkowe kryteria), a systematyczna nie uwzględnia zmian w czasie (ew. można w pewnym momencie uznać arbitralnie, że to ten moment).

Jeśli koncepcję gatunku rozpatrywać w takim kontekście, to myślę, że mogę zaakceptować twój tok rozumowania- w pewnych określonych warunkach docelowo hodowle "czystych ras" psów rzeczywiście mogą doprowadzić na drodze ewolucji do wyodrębnienia się nowych "gatunków w sensie biologicznym". Warto jednak szczególnie podkreślać, jeśli tłumaczysz komuś podstawy (a wydaje mi się, że od tego wyszła ta "nitka" dyskusji) co masz na myśli pisząc "gatunek", bo jasność wywodu i siła tłumaczenia nieco na tym cierpi.

>Pisałem w kontekście ewolucyjnym, natomiast Ty i zachaj macie pretensje, że nie używam systematycznej i biologicznej.

Już nie mam.
Michał (2046 punktów)
>OK, jakkolwiek to dosyć specyficznie rozumiany sens słowa "gatunek".

   Każda definicja gatunku jest, moim zdaniem, specyficzna.

>Warto jednak szczególnie podkreślać, jeśli tłumaczysz komuś podstawy (a wydaje mi się, że od tego wyszła ta "nitka" dyskusji) co masz na myśli pisząc "gatunek", bo jasność wywodu i siła tłumaczenia nieco na tym cierpi.

   Zaznaczyłem to już po pierwszym zastrzeżeniu zachaja, jak i w rozmowie z osko ( i tu, co zresztą bezpośrednio wywołało reakcję zachaja).

Pozdrawiam!
liliac (147340 punktów)
>   Zaznaczyłem to już po pierwszym zastrzeżeniu zachaja, jak i w rozmowie z osko ( i tu, co zresztą bezpośrednio wywołało reakcję zachaja).

Dlatego już nijakich pretensji nie mam Za późno się wbiłam w rozmowę i niewystarczająco uważnie przejrzałam jej początek.
Dzięki za artykuł, który zalinkowałeś.
placownik (17853 punktów)

>Różne rasy psów są zdolne do krzyżowania się i płodzenia wspólnego, mieszanego rasowo potomstwa, nazywanego zwyczajowo kundlami. Dlatego właśnie możemy je uważać za jeden gatunek.

   Ale nie wszystkie są zdolne do krzyżowania się w sposób naturalny. Dog angielski nie ma raczej szans na pokrycie jamniczki. Coś z tym trzeba chyba zrobić?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
30-06-2010 23:00 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Różne rasy psów są zdolne do krzyżowania się i płodzenia wspólnego, mieszanego rasowo potomstwa, nazywanego zwyczajowo kundlami. Dlatego właśnie możemy je uważać za jeden gatunek.
>   Ale nie wszystkie są zdolne do krzyżowania się w sposób naturalny. Dog angielski nie ma raczej szans na pokrycie jamniczki. Coś z tym trzeba chyba zrobić?

Zdziwiłbyś się Nie takie cuda można znaleźć w internetach. Byłam swego czasu świadkiem pewnej dyskusji, w której obywatel hodowca-amator z pasją przekonywał, że wystarczy podstawić stołeczek
30-06-2010 23:40 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Byłam swego czasu świadkiem pewnej dyskusji, w której obywatel hodowca-amator z pasją przekonywał, że wystarczy podstawić stołeczek

   A fee. To takie nienaturalne.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
30-06-2010 23:51 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Byłam swego czasu świadkiem pewnej dyskusji, w której obywatel hodowca-amator z pasją przekonywał, że wystarczy podstawić stołeczek
>   A fee. To takie nienaturalne.

Może troszeczkę
placownik (17853 punktów)

   Wzięty/dźgnięty do galopu adamiakową szpilą wyjaśniam. Dog angielski wyzionął ducha w roku pańskim 1878. W tym to roku Niemcy, akuratni jak to oni, wzięli go na tapetę i opracowali wzorzec rasy. Od tego czasu o dogu angielskim słuch zaginął, a narodził się za to dog niemiecki i jego to właśnie miałem na myśli. Wyjaśnienie istotne, gdyż pomyśleć by mógł ktoś, że myślałem o buldogu angielskim, a to psisko z jamniczką ma przecież pewne naturalne szanse.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-07-2010 22:35 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Wyjaśnienie istotne, gdyż pomyśleć by mógł ktoś, że myślałem o buldogu angielskim, a to psisko z jamniczką ma przecież pewne naturalne szanse.
>   Pozdrawiam

Oj, przecież może przykucnąć Ewentualnie w odwrotnej konfiguracji płciowej- wleźć na jakiś kamień, zaprzeć się o gałąź, etc
02-07-2010 05:09 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>... myślałem o buldogu angielskim...

>>Oj, przecież może przykucnąć

   Mowa o dogu, ew. jego placowniczej, lekko podtopionej edycji, a Ty o kucykach...

>Ewentualnie w odwrotnej konfiguracji płciowej- wleźć na jakiś kamień, zaprzeć się o gałąź, etc
   Jamniczka powinna się jedynie swojej niesłusznej niskopienności zaprzeć - nie zapominaj, że z moderatorem gadasz, liliac.
01-07-2010 10:18 
 Ocena 4 na 4
plodzien (7378 punktów)
> Zdziwiłbyś się Nie takie cuda można znaleźć w internetach. Byłam swego czasu świadkiem pewnej dyskusji, w której obywatel hodowca-amator z pasją przekonywał, że wystarczy podstawić stołeczek >

Pewien pasjonat podróży na wielbłądzim grzbiecie odczuł nagle nieodpartą potrzebę odbycia uczynku płciowego. Wokół kamienna pustynia na dziesiątki mil. Niczego żywego. W wyjątkiem jego wielbłądzicy.
Z braku stołeczka ułożył stertę kamieni i gdy na nią wlazł, wielbłądzica zrobiła trzy kroki.
Jako że determinacja przewyższała morderczy upał, przerzucił kamienie w stertę i na nią wlazł - gdy wielbłądzica znowu zrobiła trzy kroki.
Wspinając się po raz piąty na kamienie, zauważył kątem oka, że drogą zbliża się powoli na quadzie przepiękna dziewczyna. Quad "pyrkał" i szedł skokami. Najwyraźniej nie był w najlepszym stanie technicznym.
Ucieszone spotkaniem dziewczę poprosiło o pomoc i gdy ten przeczyścił jej gaźnik - rzekło: uświerkłabym na tym upale, gdyby nie Pan. Moja wdzięczność nie zna granic, proś Pan o co chcesz!
O tak! Potrzebna mi pomoc! Czy byłaby Pani uprzejma potrzymać za uzdę tę cholerną wielbłądzicę?
zachaj (5239 punktów)

>I jeszcze co do tego nerwu u żyrafy... próbował ktośoperacyjnie skrócić ten nerw i połączyć go bezpośrednio? Ciekawe czy by działało Bo jeśli nerw jest tylko zbędną pozostałością i nie pełni żadnej f**kcji to powinno. A jeśli nie, to oznacza że się do czegoś jednak przydaje.

Wiesz co , pozytywnie mnie zaskoczyłeś - ciekawe pytanie. Oczywiście nerw pełni ważną funkcję i jest potrzebny do kontrolowania krtani. Jedynie jego długość jest jest nadkładaniem drogi. Czy dałoby się go skrócić , myślę , że byłoby to możliwe. Uczyłem się o regeneracji nerwów na studiach. Wiem, że ludzie którzy , w wyniku wypadku , doznali przerwania nerwu można oba końce zbliżyć i może się zrosnąć. Gorzej jeżeli u żyrafy ta droga impulsu który biegnie okrężną drogą jest bezpośrednio związana z tzw. mapą ciała w mózgu. Wtedy impuls który biegnie na skróty mógłby dawać błędny sygnał i powodować komplikacje w działaniu narządu.

Teoretycznie można takie rzeczy robić , tylko pytanie po co ? Organizm działa bezbłędnie i nie potrzebuje takich ingerencji.
osko (291 punktów)
No , czyli krótko mówiąc, gdyby skrócony nerw dawał błędne informacje, oanaczało by to że jego długość jest do czegoś potrzebna. Piszecie że organizm jest źle "zaprojektowany", a i tak "bezbłędnie" działa.
30-06-2010 12:22 
 Ocena 2 na 2
Michał (2046 punktów)
>No , czyli krótko mówiąc, gdyby skrócony nerw dawał błędne informacje, oanaczało by to że jego długość jest do czegoś potrzebna.

   Sygnalizacja z pomocą tego nerwu mogła zostać zmodyfikowana w trakcie ewolucji, ze względu na zachowanie funkcji nerwu pomimo jego wydłużania.

> Piszecie że organizm jest źle "zaprojektowany", a i tak "bezbłędnie" działa.

   Nie chodzi o to, jak działa u obecnych organizmów, ale dlaczego powstaje jak u ryb.
30-06-2010 12:26 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Piszecie że organizm jest źle "zaprojektowany", a i tak "bezbłędnie" działa.
Nie jest źle "zaprojektowany", tylko taki się rozwinął w trakcie ewolucji. To jest jej (ewolucji) ślad. Może kiedyś się zmieni, kto wie. Działa bezbłędnie, bo wciąż pełni tę samą funkcję.
Jako narząd ewolucyjny jest, jaki jest i nikt się go nie "czepia". Nerw powstał dla ryby i dostaliśmy go niejako w spadku. Natomiast gdyby taki nerw uczynił projektant (stworzyciel) bezpośrednio dla człowieka - o, to byłaby naprawdę dużej klasy fuszerka.
30-06-2010 12:28 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>No , czyli krótko mówiąc, gdyby skrócony nerw dawał błędne informacje, oanaczało by to że jego długość jest do czegoś potrzebna. Piszecie że organizm jest źle "zaprojektowany", a i tak "bezbłędnie" działa.

Nie. To tak jakbyś chciał pojechać droga na skróty , której nie masz na GPS. Mapa ciała to integralna część naszego organizmu. Nie wystarczy , że np. masz nogę , musisz mieć jej całą mapę w mózgu. To dlatego ludzie po amputacji , dalej ją czują , tak jakby ją mieli , bo mają ją ale tylko w mózgu. To się nazywa - bóle fantomowe czy tez kończyna fantomowa. Po jakimś czasie ten nieaktywny obszar w mózgu może zaniknąć ale np. mój dziadek niema nogi już 30 lat i wciąż ma uciążliwe bóle. To jest nieuleczalna choroba - chroniczne nawroty bólu utraconej kończyny. I nie boli go kikut tylko np. stopa której niema. To jest straszne i przykre.

Organizm nie jest "źle" zaprojektowany. To nie tak. Ten nerw to tylko ewolucyjna spuścizna. Tak samo jak , może to trywialny przykład ale , np nasze włosy na rękach i nogach. Przecież nie są nam potrzebne. Nie dają ciepła ani żadnej ochrony a wciąż wyrastają. To tez ewolucyjna pozostałość.

Żyrafy i słonie poszły w dwóch kierunkach : Słonie mają duże głowy aby móc wykształcić wielkie ciosy ale za to mają bardzo krotką szyję i dlatego potrzebują trąby , żeby sięgnąć po pokarm. Żyrafy mają długą szyję ale za to małą głowę o małej wadze , ale wszystkie ssaki mają nerw biegnący obok serca i u żyrafy jest tak samo , przez jej długą szyję , nerw musi biegnąć nakładając drogi.

Proponuję Ci całą serię programów : "Inside Nature's Giants" na YouTube o ile znasz angielski w stopniu średnio zaawansowanym. Wszystko jest tam powiedziane. Ja oglądałem z zapartym tchem , fascynuję się ewolucją.

Mam nadzieję że nie jesteś kreacjonistą bo dla kreacjonisty bym się nie wysilał pisząc to.
30-06-2010 12:51 
 Ocena 1 na 1
osko (291 punktów)
Nie jestem kreacjonistą, po prostu staram się zrozumieć.
zachaj (5239 punktów)
>Nie jestem kreacjonistą, po prostu staram się zrozumieć.

Ok. Genetyka i ewolucjonizm to trudne zagadnienia a ja nie jestem kompetentny aby przejrzyście Ci to wytłumaczyć. Ale staram się jak potrafię.

Trzeba zaznaczyć , że ewolucja gatunków to proces trwający setki milionów lat a samo życie trwa od 3.5 miliarda ! Wyodrębnienie rasów psów czy hodowla gołębi to mało znacząca , skromna namiastka potęgi Natury , choć czasami potrzebna do zobrazowania mechanizmów.

Pozdrawiam
osko (291 punktów)
Pamięta jeszcze ktoś ten wątek?
www.racjonalista.pl/forum.php/p,20/s,20006
Lewandowski nie dał sie przekonać co do TE, twierdząc że nie ma na nia dowodów. Sam nie wiem co o ty myśleć, facet sprawia wrażenie naprawdę inteligentnego i wykształconego, jego argumenty sa logiczne.
04-07-2010 00:20 
 Ocena 1 na 1
KarolG (2892 punktów)
>Pamięta jeszcze ktoś ten wątek?
>www.racjonalista.pl/forum.php/p,20/s,20006
>Lewandowski nie dał sie przekonać co do TE, twierdząc że nie ma na nia dowodów. Sam nie wiem co o ty myśleć, facet sprawia wrażenie naprawdę inteligentnego i wykształconego, jego argumenty sa logiczne.
Przecież ten wątek to zwykła pyskówka. Lewandowski myśli, że jak będzie nazywał błędy logiczne po łacinie i używał "trudnych" słów, to ustawi się na silniejszej pozycji w dyskusji. Tyle, że to nie forum Frondy.
Nie rozumiem po co przywołałeś ten wątek. Nie ma tam żadnych argumentów za, ani przeciw TE.

Thank god, I'm the atheist
osko (291 punktów)
Lewandowski twierdzil że skoro nie ma empirycznych dowodów na to że teoria ewolucji jest prawdziwa, nie powino się uważać jej za prawdziwą. Twierdzi że nie znamy wszystkich ogniw pośrednich (a skoro niemożliwe jest żebyśmy zaobserwowali każde pokolenie, to już problem ewolucjonistów) oraz że nie obserwujemy przejść jednego gatunku w drugi a jedynie mikroewolucję.
04-07-2010 08:19 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Lewandowski twierdzil (...)
Lewandowski się mylił. Chciałabym wierzyć, że ze zwykłej niewiedzy, a nie z mniej uczciwych powodów.
04-07-2010 09:20 
 Ocena 4 na 4
KarolG (2892 punktów)
>Lewandowski twierdzil że skoro nie ma empirycznych dowodów na to że teoria ewolucji jest prawdziwa,
Problem w tym, że są, ale kreacjoniści nie chcą ich widzieć.
Można na YouTube znaleźć filmik na którym kreacjonistka (szefowa organizacji promującej nauczanie kreacjonizmu w USA) wykrzykuje do Dawkinsa: "Pokaż mi skamieliny"
Dawkins: "Idź do muzeum, zobacz"
ona: "Pokaż mi skamieliny"
Dawkins: "Idź do muzeum, zobacz"
ona: "Pokaż mi skamieliny"
itd.
Na tym mniej więcej polega dyskusja z kreacjonistami.
>Twierdzi że nie znamy wszystkich ogniw pośrednich (a skoro niemożliwe jest żebyśmy zaobserwowali każde pokolenie, to już problem ewolucjonistów) oraz że nie obserwujemy przejść jednego gatunku w drugi a jedynie mikroewolucję.
Mikroewolucja prowadzi w nieunikniony sposób do makroewolucji.
Przejście jednego gatunku w drugi polega właśnie na sumowaniu się wielu małych zmian. Różnica między tymi dwoma pojęciami polega tylko na przyjęciu innej skali czasu.


Thank god, I'm the atheist
04-07-2010 09:44 
 Ocena 1 na 1
osko (291 punktów)
No i właśnie tej skali czasu uczepił się lewandowski. Skoro obserwujemy tylko małe zmiany a nie duże, bo ewolucja zajmuje dużo czasu, nie da się jej empirycznie bezpośrednio zaobserwować. Skoro nie mammy wszystkich ogniw pośrednich a tylko kilka to to nie obserwujemy empirycznie ewolucji a jedynie dopasowujemy fakty do przyjętej teorii. A jeśli nie da się podać bezpośrednich dowodów na ewolucję a nie przesłanki, nie zasługuje ona na bycie teorią, a jedynie systemem metafizycznym. tak twierdził lewandowski. Po za tym nie pisał o sobie "kreacjonista" a "ewolucjonista sceptyk".
05-07-2010 08:37 
 Ocena 4 na 4
KarolG (2892 punktów)
>No i właśnie tej skali czasu uczepił się lewandowski. Skoro obserwujemy tylko małe zmiany a nie duże, bo ewolucja zajmuje dużo czasu, nie da się jej empirycznie bezpośrednio zaobserwować.
Gdyby nauka polegała tylko i wyłącznie na bezpośredniej obserwacji faktów to nie byłaby nauką.
Sposób myślenia Lewandowskiego, prowadzi do zaprzeczenia całej nauce, bo ogromna ilość faktów naukowych została udowodniona na podstawie pośrednich dowodów.
Nikt nie widział elektronu. Ale chyba nie zaprzeczysz że telewizor (kineskopowy) jednak działa.
Nikt nie zaobserwował ewolucji w całości. Ale TE potwierdza tyle dowodów, że trudno im zaprzeczyć. Co jednak ważniejsze TE tłumaczy ogromną ilość obserwacji, które inaczej są całkowicie niezrozumiałe. Przykładem takiej obserwacji niewytłumaczalnej z punktu widzenia kreacjonizmu jest między innymi nerw krtaniowy wsteczny. Dzięki niej możemy też dokonywać pewnych przewidywań.
Nie mam teraz możliwości by się rozpisywać, ale te sprawy są świetnie opisane w wielu książkach (m.in. Dawkinsa)
>Po za tym nie pisał o sobie "kreacjonista" a "ewolucjonista sceptyk".
To jest chwyt erystyczny, mający wzbudzić Twoje zaufanie, abyś był bardziej podatny na argumentację. Uważam takie zagrywki za nie uczciwe.


Thank god, I'm the atheist
04-07-2010 12:37 
 Ocena 2 na 2
webmaster (moderator)
>Skoro obserwujemy tylko małe zmiany a nie duże, bo ewolucja zajmuje dużo czasu, nie da się jej empirycznie bezpośrednio zaobserwować.
Masz zdjęcia z każdego dnia swojego życia? Jak nie, to nie masz dowodu, że jesteś tą samą osobą którą urodziła twoja mama. Teza, że skoro czegoś nie obserwujemy bezpośrednio, to nie mamy dowodu, że to zaszło, jest bzdurna i nienaukowa.

>Skoro nie mammy wszystkich ogniw pośrednich a tylko kilka to to nie obserwujemy empirycznie ewolucji a jedynie dopasowujemy fakty do przyjętej teorii.
Nie obserwowaliśmy jak powstaje układ słoneczny, a więc? Nie powstał, tylko ulepili go kosmici? Znów, logiczna bzdura i pozanaukowe rozumowanie.

>A jeśli nie da się podać bezpośrednich dowodów na ewolucję a nie przesłanki, nie zasługuje ona na bycie teorią, a jedynie systemem metafizycznym.
To tylko pokazuje zupełnie niezrozumienie jak działa nauka i czym jest w nauce teoria, jeżeli ktoś tak twierdzi.
A co do metafizyki, już sama teza, że aby coś uznać za prawdę potrzeba jest bezpośrednich dowodów empirycznych, jest bzdurą. Otóż nie jest to warunek konieczny, a tylko wystarczający.
osko (291 punktów)
>>Skoro obserwujemy tylko małe zmiany a nie duże, bo ewolucja zajmuje dużo czasu, nie da się jej empirycznie bezpośrednio zaobserwować.
>Masz zdjęcia z każdego dnia swojego życia? Jak nie, to nie masz dowodu, że jesteś tą samą osobą którą urodziła twoja mama. Teza, że skoro czegoś nie obserwujemy bezpośrednio, to nie mamy dowodu, że to zaszło, jest bzdurna i nienaukowa.

Po pierwsze, nie jestem tą sama osobą która urodziła się dwadzieścia lat temu. Człowiek nieustannie się zmienia, całkowicie się różnię od siebie sprzed 5 lat. Ale nie o tym chyba chciałeś rozmawiać. W starym wątku ktoś użył podobnej analogii z meczem piłkarskim. Czy jeśli z meczu mamy tylko kilka zdjęć a nie film, czy to oznacza że się nie odbył? Lewandowski odpowiedział że tak może być, np piłkarze zebrali się tylko żeby pozować i pozorować kilka scen z meczu do zdjęć. Analogia z życiem jest wg mnie nie trafiona bo mam jeszcze swoją pamięć, więc zdjęcia mi niepotrzebne. Oczywiście pamięć jest zawodna ale nie mam powodu żeby całkowicie w nią zwątpić.

>>Skoro nie mammy wszystkich ogniw pośrednich a tylko kilka to to nie obserwujemy empirycznie ewolucji a jedynie dopasowujemy fakty do przyjętej teorii.
>Nie obserwowaliśmy jak powstaje układ słoneczny, a więc? Nie powstał, tylko ulepili go kosmici? Znów, logiczna bzdura i pozanaukowe rozumowanie.

Nietrafiona analogia, obserwujemy obecnie układy słoneczne w różnych stadiach rozwoju, np kilka razy zaobserwowano dysk materii z formującymi się planetami wokół gwiazdy.
>>A jeśli nie da się podać bezpośrednich dowodów na ewolucję a nie przesłanki, nie zasługuje ona na bycie teorią, a jedynie systemem metafizycznym.
>To tylko pokazuje zupełnie niezrozumienie jak działa nauka i czym jest w nauce teoria, jeżeli ktoś tak twierdzi.
>A co do metafizyki, już sama teza, że aby coś uznać za prawdę potrzeba jest bezpośrednich dowodów empirycznych, jest bzdurą. Otóż nie jest to warunek konieczny, a tylko wystarczający.

Tu nie będę dyskutował, nie znam się na filozofii nauki.
04-07-2010 13:01 
 Ocena 1 na 1
webmaster (moderator)
>Analogia z życiem jest wg mnie nie trafiona bo mam jeszcze swoją pamięć, więc zdjęcia mi niepotrzebne. Oczywiście pamięć jest zawodna ale nie mam powodu żeby całkowicie w nią zwątpić.
Ty nie, ale ktoś inni już może. Chodzi po prostu o to, że jeżeli przyjąć taki dziwaczny standard dowodzenia, to wielu oczywistych rzeczy nie da się udowodnić.

>Nietrafiona analogia, obserwujemy obecnie układy słoneczne w różnych stadiach rozwoju, np kilka razy zaobserwowano dysk materii z formującymi się planetami wokół gwiazdy.
Nie ma to znaczenia, chodzi o dowód na powstanie tego konkretnego. Clou błędu w tym rozumowaniu polega na tym, że stawia równoważność między bezpośrednim dowodem empirycznym (co jest kuriozum, bo coś takiego nie istnieje) a dowodem naukowym. I to jest celowe wprowadzanie w błąd.
05-07-2010 15:31 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>>Skoro obserwujemy tylko małe zmiany a nie duże, bo ewolucja zajmuje dużo czasu, nie da się jej empirycznie bezpośrednio zaobserwować.
>Masz zdjęcia z każdego dnia swojego życia? Jak nie, to nie masz dowodu, że jesteś tą samą osobą którą urodziła twoja mama. Teza, że skoro czegoś nie obserwujemy bezpośrednio, to nie mamy dowodu, że to zaszło, jest bzdurna i nienaukowa.
Co więcej - w każdej innej dziedzinie życia doskonale sobie radzimy bez bezpośredniej obserwacji.
Czy wiemy, kto zabił pana X, na podstawie dowodów? Jak często są bezpośredni świadkowie?
Czy wiemy bo bezpośrednio obserwowaliśmy dowolny fakt historyczny? Opieramy się na pewnych zapiskach, ale każdy z tych zapisków traktujemy podobnie jak dowolną obserwację naukową - z pewnym dystansem, aby nie dać się zwieść. Tyleż było opisów walk ze smokami...
Czy wiemy, że w telewizorze nie ma małych ludzików? A kto faktycznie sprawdzał w swoim odbiorniku?
Czy wiemy, że w lodówce po zamknięciu drzwi gaśnie światełko? A kto faktycznie to sprawdził?
Istnieje coś takiego jak interpretacja obserwacji i system założeń. Ten system koryguje się tak, aby odpowiadał jak najlepiej obserwacjom. Tak jest właśnie z TE - to pewien system założeń, który póki co odpowiada KAŻDEJ obserwacji. Nie ma obserwacji niezgodnych z tym systemem, pomimo, że jest on precyzyjny.
>>Skoro nie mammy wszystkich ogniw pośrednich a tylko kilka to to nie obserwujemy empirycznie ewolucji a jedynie dopasowujemy fakty do przyjętej teorii.
Po pierwsze - a czy jest jakaś alternatywa?
Po drugie - to nieporozumienie z tymi nielicznymi ogniwami pośrednimi. Obserwujemy niemal ciągłe przejście od jednej formy do drugiej. Niektóre formy pośrednie pozostawiły po sobie zyjących potomków, niektóre nie. Znamy drogi ewolucji każdego układu narządów. Wiemy to.
>Nie obserwowaliśmy jak powstaje układ słoneczny, a więc? Nie powstał, tylko ulepili go kosmici? Znów, logiczna bzdura i pozanaukowe rozumowanie.
Brawo!
kwark (1 punktów)
>Pamięta jeszcze ktoś ten wątek?
>www.racjonalista.pl/forum.php/p,20/s,20006
>Lewandowski nie dał sie przekonać co do TE, twierdząc że nie ma na nia dowodów. Sam nie wiem co o ty myśleć, facet sprawia wrażenie naprawdę inteligentnego i wykształconego, jego argumenty sa logiczne.

To już dość stary wątek. Bardziej rzeczowy był ten późniejszy

www.racjonalista.pl/forum.php/s,186583#w190244

w którym pisał jako gonzo; tam też rozwałkowano więcej zagadnień i w ogóle ciekawsza ta dyskusja
osko (291 punktów)
Ostatnio czytałem co nieco o kryteriach jakie trzeba przyjąć by teorię uznac za naukową. Jakie są kryteria falsyfikalności dla TE?
06-07-2010 15:58 
 Ocena 3 na 3
Michał (2046 punktów)
>Jakie są kryteria falsyfikalności dla TE?

   Ogólnie falsyfikowalność dla teorii ewolucji oznacza tyle, że możliwe są do znalezienia fakty empiryczne sprzeczne z tą teorią. Mógłby to być słynny "królik w Prekambrze" lub znalezienie organizmów potomnych, które żyły przed (teoretycznymi) przodkami. Mógłby to być także brak powiązania filogenetycznego genomów itp.

   Tak naprawdę powyższe przykłady odnoszą się do zachodzenia procesu ewolucji i wspólnego pochodzenia organizmów (brak jakichkolwiek faktów sprzecznych, mimo wielu możliwości falsyfikacji), więc części wspólnej a nie konkretnej teorii ewolucji. Chcąc być bardziej precyzyjnym trzeba by uściślić o jaką teorię ewolucji chodzi, ponieważ teraz w użyciu są przynajmniej trzy teorie ewolucji (w tym dwie główne), każda dotycząca innego mechanizmu. I tak mógłbyś zaobserwować całą gamę sprzecznych z neodarwinizmem procesów neutralnych, ale niesprzecznych z teorią neutralną. Nowa syntetyczna teoria oczekiwana jest za jakieś 10-20 lat.

   Twoje pytanie jest chyba zainspirowane sztuczką kreacjonistyczną - nie potrafią oni poddać falsyfikacji teorię ewolucji, więc utrzymują, że nie jest ona falsyfikowalna.
12-07-2010 14:56 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>Ostatnio czytałem co nieco o kryteriach jakie trzeba przyjąć by teorię uznac za naukową. Jakie są kryteria falsyfikalności dla TE?

Bardzo proste. Nigdy jeszcze np. nie zdarzyło się, pomimo ogromu zebranego materiału, aby np. ogniwa wcześniejsze występowały w skałach później niż te, które się z nich rozwinęły, a przecież takie coś od razu zadałoby kłam Prawu Natury, które nazywa się Teorią Ewolucji z powodów czysto historycznych. Dawkins podawał w jednej ze swoich publikacji piękne uzasadnienie dla prawdziwości ewolucji (i kryteria falsyfikowalności). Nie pamiętam tego teraz dokładnie, ale jak znajdę, to napiszę.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Ocykan (3528 punktów)
>Nigdy jeszcze np. nie zdarzyło się, pomimo ogromu zebranego materiału, aby np. ogniwa wcześniejsze występowały w skałach później niż te, które się z nich rozwinęły

No bo skamieniałości znalezione w młodszych warstwach skalnych są z reguły automatycznie traktowane jako późniejsze. W przypadkach, gdy te "późniejsze" ogniwa są mniej rozwinięte od "wcześniejszych" (tzn. występujących w starszych warstwach skalnych), ewolucjoniści tłumaczą to przesunięciami warstw skalnych (np. w wyniku trzęsień ziemi).
Ocykan (3528 punktów)
>Prof. Richard Dawkins [...] Kolejny raz udowadnia , że Ewolucja nie jest tylko hipotezą.

To dlaczego Teoria Ewolucji jest wciąż tylko teorią, a nie zasadą, prawem lub regułą? Czy to kreacjoniści tak brużdżą?
12-07-2010 14:51 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>>Prof. Richard Dawkins [...] Kolejny raz udowadnia , że Ewolucja nie jest tylko hipotezą.
>To dlaczego Teoria Ewolucji jest wciąż tylko teorią, a nie zasadą, prawem lub regułą? Czy to kreacjoniści tak brużdżą?

Już Dawkins odpowiedział na to pytanie. Nazwa "Teoria Ewolucji" jest historyczną spuścizną. To jest PRAWO NATURY, a nie żadna teoria, ale nazwa pozostała.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Ocykan (3528 punktów)
>Już Dawkins odpowiedział na to pytanie.

W grudniu 2004 podczas wywiadu z Billem Moyersem [Dawkins] powiedział: "wśród rzeczy, które nauka wie, ewolucja jest tak pewna jak wszystko co wiemy", kiedy Moyers zapytał go o użycie słowa "teoria" Dawkins odpowiedział, że "ewolucja jest przedmiotem obserwacji, po prostu nie zostało zauważone kiedy się wydarza", dodał: "jest to raczej jak detektyw, który na scenie pojawia się po morderstwie... detektyw oczywiście nie widział samego morderstwa, ale to, co możesz zobaczyć, to mnogość przesłanek i wysokiej jakości poszlaki"
pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Dawkins#Kreacjonizm

Jednak detektywi nie zawsze wyciągają z przesłanek i poszlak właściwe wnioski. Często nie dochodzą do prawdy (vide sprawa Olewnika). Dawkins także nie jest nieomylny.

>Nazwa "Teoria Ewolucji" jest historyczną spuścizną. To jest PRAWO NATURY, a nie żadna teoria, ale nazwa pozostała.

Dlaczego tylko i wyłącznie w przypadku ewolucji "prawo natury" nazywane jest teorią? Na złość Dawkinsowi?
12-07-2010 19:28 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>Dlaczego tylko i wyłącznie w przypadku ewolucji "prawo natury" nazywane jest teorią? Na złość Dawkinsowi?

Jest jeszcze teoria heliocentryczna czy teoria kwantów.

Ale niektórzy wierzą w plaskatość ziemi.

Mają do tego prawo.

Łukaszewicz.
14-07-2010 01:38 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
Sprawa Olewnika... Człowieku, nie porównuj polskich matołów, którzy nieudolnie prowadzą śledztwo (bo też kruchta nie uczy myślenia, a i istnieją pewne ograniczenia nałożone "z góry") z naukowcami światowego formatu. Porównanie użyte przez Dawkinsa było dla prostych ludzików, którzy nie potrafią sobie poradzić ze złożonością świata i metodami Nauki. Z drugiej strony, ciekawe, że ci, którzy tak bardzo gardłują za fałszywością ewolucji, tak bardzo przekonani są (bez dowodów - oczywiście) o nieomylności pewnej książki...

Prawdą jest, że Dawkins nie jest nieomylny. Znam tylko jednego gościa, który się obwołał nieomylnym, a wielu uwierzyło, choć żadnego dowodu nie przedstawiono. Co więcej, istnieją mocne dowody, że jest to zwyczajne łgarstwo, ale i tak ci, co uwierzyli, nie są zainteresowani poznaniem dowodów. Ale przecież to nie jeden Dawkins jest ewolucjonistą i biologiem. Na wyniki naukowe składają się wysiłki wielu setek, tysięcy, ludzi, którzy jakkolwiek mogą się mylić, to jednak nie ma drugiej społeczności na świecie, która by bardziej dbała o prawdziwość wyników niż naukowcy właśnie. Nauka to nie jest religijna papka, którą można zaserwować matołom. Nauki nie rozwijają matoły, a zgoła największe umysły rodzaju ludzkiego. Trochę szacunku.

Co do Teorii, to chyba już wytłumaczyłem, dlaczego tak, a nie inaczej, prawda? Teoria względności też nazywa się teorią. Teoria kwantów też.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
zachaj (5239 punktów)
>.... Na wyniki naukowe składają się wysiłki wielu setek, tysięcy, ludzi, którzy jakkolwiek mogą się mylić, to jednak nie ma drugiej społeczności na świecie, która by bardziej dbała o prawdziwość wyników niż naukowcy właśnie. Nauka to nie jest religijna papka, którą można zaserwować matołom. Nauki nie rozwijają matoły, a zgoła największe umysły rodzaju ludzkiego. Trochę szacunku.
>Co do Teorii, to chyba już wytłumaczyłem, dlaczego tak, a nie inaczej, prawda? Teoria względności też nazywa się teorią. Teoria kwantów też.
>
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.


To co napisałeś to już jest truizm. Tyle razy wałkowany temat na forum i o dziwo cały czas napływają ludzie , którym trzeba na nowo wszystko tłumaczyć. Podziwiam za cierpliwość.
12-07-2010 22:49 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>To dlaczego Teoria Ewolucji jest wciąż tylko teorią, a nie zasadą, prawem lub regułą? Czy to kreacjoniści tak brużdżą?
>
Nie kreacjoniści, tylko bardziej ogólnie : idioci. Każdy, kto ma jakieś pojęcie o nauce wie, że teoria to coś stojącego w naukowej hierarchii prawdziwości najwyżej. Wyżej po prostu nie da już się: 'reguły' czy 'zasady' to właściwie tylko pojęcia potoczne, a nazwanie czegoś zasadą czy prawem w nauce to sygnał, że tak zwykle jest, tylko nikt nie wie dlaczego. A że wśród kreacjonistów czy ich poklaskiwaczy rzadko trafiają się umiejący zwątpić we własną wiedzę (co jest przecie podstawą nauki), to i co rusz wyczytać można że to czy tamto to tylko teoria.. a jest to jedynie czytelny sygnał, że z takowym idiotą - nawet jeżeli jest to dyplomowany idiota - nie ma co dyskutować, tylko co najwyżej próbować edukować jego słuchaczy.
zachaj (5239 punktów)
>>To dlaczego Teoria Ewolucji jest wciąż tylko teorią, a nie zasadą, prawem lub regułą? Czy to kreacjoniści tak brużdżą?
>>
>Nie kreacjoniści, tylko bardziej ogólnie : idioci.

Kreacjonizm jest niczym innym jak niebezpiecznym sekciarskim odłamem , niszczącym zawzięcie podwaliny współczesnej wiedzy , swoim pseudonaukowym bełkotem.
zachaj (5239 punktów)
>Czy to kreacjoniści tak brużdżą?

Owszem.

Nie piszę na forum ostatnio bo pochłonęła mnie lektura - "Najwspanialsze ... " Dawkinsa
Tobie też gorąco polecam.
spellbinder (8577 punktów)
Ewolucja jest w zasadzie rzeczą nie do udowodnienia, na pewno nie w typowy, "twardy" sposób. Zawsze znajdzie się taki młotek, który nie rozumie i zada pytanie "a co było pierwsze, termit, który nie trawi celulozy ale ją je, czy bakteria która ją trawi, ale nie może przeżyć poza termitem?".

Jesteśmy bardzo ograniczeni "czasowo", zmiany nawet nie zauważymy. To, że znajduje się kolejne fazy "zmian" różnych gatunków to dla kreacjonistów za mało jest. Nigdy nie znajdziemy wszystkich, co za tym idzie - to pewnie wielki niewidzialny Żyd ze stratosfery to zrobił.

Ale spójrzcie na coś innego. Z jednej strony na Bacha, a z drugiej na sam instrument. Organy. Jak to się stało, że ktoś postanowił zbudować organy? No przecież nie od razu to wymyślił! Zaczęło się podobno od flecików. No i komu do łba przyszło, żeby zamiast na fleciku grać na olbrzymim, nieskończenie kosztownym instrumencie?
I fakt, że zanim powstały, nikt nie potrafił na nich grać. To po co powstały? Skąd twórcy wiedzieli jak będzie wygodniej, skoro sami grać na nich nie umieli? Typowe argumenty kreacjonistów

Nawet drogi "ewolucji" organów nie można do końca prześledzić, więc trzeba przyjąć, że organy powstały 6000 lat temu i to Bóg je zrobił.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365