 |
religijność racjonalisty? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-04-2012 23:14 | fiiś (1053 punktów) | religijność racjonalisty?
8 na 10 | Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, jakby nie było racjonalisty, tak potężną część wszystkich treści stanowią wątki religijne. Jest to dla mnie mocno niezrozumiałe.
Próbuję sobie to tłumaczyć sytuacją polityczną, że jest to może aktualnie tak gorący temat... Może jest to jakieś skrzywienie ateisty, żeby wciąż się odnosić do religii? - mało wiarygodne. Chyba tutaj nikogo nie trzeba przekonywać do sceptycyzmu wobec religii zatem misja krzewienia prawdy, jako powód raczej odpada.
Zastanawiają mnie dyskusje o chrzcie, grzechu pierworodnym, piekłach, Chrystusie umierającym na krzyżu, roztrząsanie słów papieży czy biskupów itp. Czyżby racjonaliści byli tak bardzo religijni? A może przeciwnie, chodzi o problem z wiarą, która w zderzeniu z racjonalizmem się rozpada, ale trudno się z niej wyzwolić i stąd ta potrzeba drążenia tego tematu?
Ciekaw jestem co o tym myślicie.
P.s. pobieżnie policzyłem, z dzisiejszych ok 50 wpisów, zaledwie 8 dotyczyło innej tematyki. Może dzień dzisiejszy pod tym względem wyjątkowy, ale mimo wszystko... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
11 na 11 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Czyżby racjonaliści byli tak bardzo religijni?> A może przeciwnie, chodzi o problem z wiarą, która w zderzeniu z racjonalizmem się rozpada, ale> trudno się z niej wyzwolić i stąd ta potrzeba drążenia tego tematu?Jestem cienki w naukach społecznych, ale spróbuję. Wydaje mi się, że portal racjonalisytczny ściąga głównie ludzi, którzy poza tym, że są entuzjastami nauki to nie są religijni. Religii jest jednak mniej niż gałęzi nauki, a jakby na przekór większość użytkowników dorastała w kulturze przepełnionej wpływem jednej religii. Z prostej zależności wynika, że na tym forum największą popularnością powinny się cieszyć atykuły i tematy o tematyce wolnomyślicielskiej, a w najmniejszym stopniu takie wchodzące w nauki szczegółowe albo specyficzne hobby, gusta muzyczne itd. Co ciekawe chyba można to zaobserwować na różnych grupach ludzi. Np. neurobiolog będzie chętniej rozmawiał o neurobiologii z innymi neurobiologami, niż na wywiadówce w szkole z innymi rodzicami. Nie dziwi mnie więc w ogóle, że na forum racjonalistycznym wiele postów dotyczy irracjonalizmu religii. Z drugiej strony religia prześladuje nas wszystkich codziennie, to fakt. Nie sposób przed nią uciec 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | fiiś (1053 punktów) | Parafrazując Twoją wypowiedź religia jest Twoim zdaniem w swej istocie po prostu najbardziej popowym tematem z możliwych - czy tak?
|
|
|  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Parafrazując Twoją wypowiedź religia jest Twoim zdaniem w swej istocie po prostu najbardziej popowym tematem z możliwych - czy tak?  Hmm, nie ująłbym tego "najbardziej", ale raczej "jednym z najbardziej". Bo to szara codzienność. W każdym gronie łatwiej znaleźć ludzi skorych do rozmowy na temat religii, czy seksualizmu, niż kognitywistyki albo matematyki dyskretnej.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 6 na 6 | conrad_ (14 punktów) | > Parafrazując Twoją wypowiedź religia jest Twoim zdaniem w swej istocie po prostu najbardziej popowym tematem z możliwych - czy tak?  Przepraszam za czcionke bez liter polskich. Wkrotce zaladuje. Temat nie jest "popowy". To bardzo powazny temat bo widmo konsekwencji religi bylo i jest powazne. Zeby odpowiedziec na pytanie dlaczego ten temat jest tak popularny trzeba sobie zadac pytanie kiedy i jak zostajemy racjonalista. Czy w wieku lat siedmiu? Moze dziesieciu albo pietnastu? Nie opieram sie na jakichkolwiek naukowych badaniach ale w mojej opinii stajemy sie racjonalistami w procesie, ktory zaczyna sie i konczy w bardzo roznym wieku. Mamy genetyczne inklinacje, zeby wierzyc. Te dzieci co nie wierza juz dawno zostaly pozarte przez wilki lub wpadly pod samochod ... OK. Polska jest krajem gdzie czesto jest wiecej lekcji religii nauczanych przez bezmozgowych katechetow niz fizyki badz matematyki. Wszyscy bylismy u komunii, wszyscy mamy ten gen i przezylismy to samo. Religia jest zakorzeniona bardzo gleboko bo zaczela sie za mlodu. To jest jak wirus, ktory czy chcesz czy nie jest gdzies w glebi i czeka w utajeniu na odpowiednie warunki, zeby ci dac znac o sobie. Uwazam, ze dobrze, ze o tym mowimy. Mlode pokolenie racjonalistow (jesli takie powstanie, bowiem proces toczy sie po staremu) zajmie sie tylko innymi tematami ale tymczasem religia i jej konsekwencje sa zbyt wazna czescia zycia, zeby je ignorowac. Biernosc w tej sprawie nie sluzy nikomu poza niektorym. Ta dyskusja jest tez potrzebna tym, ktorzy wciaz szukaja odpowiedzi racjonalnych, a nie tylko stwierdzen nie wnoszacych nic nowego. W tym lezy wartosc Dawkins'a i jemu podobnych. Pozdrowienia i milej niedzieli!
|
|
| |  | 2 na 2 | fiiś (1053 punktów) | >Zeby odpowiedziec na pytanie dlaczego ten temat jest tak popularny trzeba sobie zadac pytanie kiedy i jak zostajemy racjonalista. Zgoda we wszystkim, ale wracam do mojego pytania bo, nie zdziwiłoby mnie gdyby takie dyskusje toczyli racjonaliści na innych forach aby przekonywać innych - taka akcja misyjna byłaby ze wszech miar uzasadniona. Mnie dziwi, że muszą przekonywać siebie, chyba, że powód jest gdzieś indziej. Stąd moje pytanie i ciekawość.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >nie zdziwiłoby mnie gdyby takie dyskusje toczyli racjonaliści na innych forach aby przekonywać innych - taka akcja misyjna byłaby ze wszech miar uzasadniona.
Brzmi jak postulat powołania Zakonu Racjonalnych Internautów. Działalność misyjna kojarzy mi się przede wszystkim z naruszaniem cudzej przestrzeni wbrew czyjejś woli. Doświadczenie pokazuje ponadto, że racjonalistami stajemy się poprzez samodzielne dociekanie.
Zależy też na jakich forach chciałbyś taką misję prowadzić. Spróbuj np. na Frondzie - prędzej NASA przebije się przez lodową skorupę Europy i znajdzie tam jakieś bakterie niż ktokolwiek efektywnie przemówi do rozsądku "poświęconym internautom."
|
|
| | | |  | | fiiś (1053 punktów) | >Działalność misyjna kojarzy mi się przede wszystkim z naruszaniem cudzej przestrzeni wbrew czyjejś woli. Słusznie, przekonywanie wbrew czyjejś woli jest nie na poziomie. Myślałem raczej o włączeniu się w dyskusję czy sprowokowaniu takowej podając parę ciekawych argumentów. W końcu jeśli ktoś nie chce o czymś dyskutować - nie będzie.
>Doświadczenie pokazuje ponadto, że racjonalistami stajemy się poprzez samodzielne dociekanie. Też tak myślę, ale do tego często potrzeba inspiracji. Taką inspiracją może być książka czy n.p. inteligentny wpis, taki, że nie odrzuca ale powoduje zastanowienie.
>Zależy też na jakich forach chciałbyś taką misję prowadzić. Spróbuj np. na Frondzie Przyznam się, że nigdy nie byłem na Frondzie. Nie bardzo wiem co to jest, ale źle mi się kojarzy. Tam pewnie ludzie na idee racjonalistyczne są zamknięci, ale przecież jest z pewnością wiele innych miejsc, gdzie ludzie są bardziej otwarci i pewne idee mogą się przebić.
|
|
| | | |  | | bartek.p (1 punktów) | > >nie zdziwiłoby mnie gdyby takie dyskusje toczyli racjonaliści na innych forach aby przekonywać innych - taka akcja misyjna byłaby ze wszech miar uzasadniona.> Zależy też na jakich forach chciałbyś taką misję prowadzić. Spróbuj np. na Frondzie - prędzej NASA przebije się przez lodową skorupę Europy i znajdzie tam jakieś bakterie niż ktokolwiek efektywnie przemówi do rozsądku "poświęconym internautom."Z gory przepraszam za brak polskich znakow. Wlasnie przed chwila mialem poraz pierwszy "przyjemnosc" zapoznac sie z trescia na forum frondy,powiem tak gdyby mi ktos o tym opowiadal to bym nie uwierzyl forum.fronda.pl/forum/pokaz/id/80390
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >nie zdziwiłoby mnie gdyby takie dyskusje toczyli racjonaliści na innych forach aby przekonywać innych - taka akcja misyjna byłaby ze wszech miar uzasadniona. >Mnie dziwi, że muszą przekonywać siebie, chyba, że powód jest gdzieś indziej.
A czy dziwiłoby Cię, że lekarze na swoich forach dyskutują o chorobach? Czy muszę się nawzajem przekonywać, że warto być zdrowym i warto walczyć z chorobami?
A co do powtarzana w kółko antyreligijnych dyskusji w różnych wariantach: to trochę jak opowiadanie setnego dowcipu o teściowej, o blondynce czy o małym fiacie. Niektórych nie śmieszy to nawet za pierwszym razem, a inni odnajdują w tym "samo życie".
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >Wszyscy bylismy u komunii Nie wszyscy... >wszyscy mamy ten gen Nie wszyscy, u niektórych zanikł. >i przezylismy to samo. Niekoniecznie.
|
|
3 na 3 | deili (1140 punktów) | > Czyżby racjonaliści byli tak bardzo religijni?> A może przeciwnie, chodzi o problem z wiarą, która w zderzeniu z racjonalizmem się rozpada, ale> trudno się z niej wyzwolić i stąd ta potrzeba drążenia tego tematu?Myślę że dokładnie tak to wygląda. W coraz większym stopniu to miejsce staje się, choć było nim zawsze, przystanią dla ateistów, jest to jedno z niewielu takich miejsc. Ciężko decydować kto jest racjonalistą, kto nim nie jest, ja nie czuje się do tego upoważniony, jednak myślę że tych jest tutaj garstka. Forum racjonalisty stało się ostoją dla ateistów i antyklerykałów, racjonaliści, tacy pełną gębą  , to raczej mniejszość. Choć oczywiście elementy te często łączą się ze sobą, to nie można stawiać między nimi znaku równości.
|
|
13 na 13 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Jak chce poczytać opinie o X to wchodzę na forum o tematyce X. Jak chce poczytać o rozwoju osobistym to włażę na blogi poświęcone tej tematyce. Jak rozmawiam na temat projektowania stron WWW to wchodzę na forum poświęcone tworzeniu aplikacji internetowych. Jak szukam informacji na temat Chińskich Zupek(C), to szukam stron zrzeszających fanów tychże "wykwintnych potraw". Jak chce poczytać i wyżalać się na temat tego że nauczyciel X każe komuś skakać wokół plemiennego totemu religii Y to wchodzę na Racjonalistę. Forum to jak i strona mają bardziej tematykę religijną/antyreligijną niż "Chińsko-zupkową". Również nie nazwałabym tego portalem czysto naukowym/fizykokwantowym. Dlatego najwięcej tematów krąży wokół "tematyki przewodniej" jakimi są religie/ich brak. Więc z lekka dziwi mnie twoje zdziwienie
|
|
 | 2 na 2 | fiiś (1053 punktów) | >Jak chce poczytać i wyżalać się na temat tego że nauczyciel X każe komuś skakać wokół plemiennego totemu religii Y to wchodzę na Racjonalistę. Chyba właśnie tego nie rozumiem. Dlaczego dla racjonalistów najważniejsza ma być tematyka religijna? Ja osobiście szukałem forum, na którym można porozmawiać z perspektywy ateistycznej, materialistycznej czy racjonalistycznej o świecie. Tematyka religijna stosunkowo mało mnie interesuje, chyba, że w aspekcie religioznawczym, ale do tego szukałbym innego forum.
>Forum to jak i strona mają bardziej tematykę religijną/antyreligijną niż "Chińsko-zupkową". Również nie nazwałabym tego portalem czysto naukowym/fizykokwantowym. Dlatego najwięcej tematów krąży wokół "tematyki przewodniej" jakimi są religie/ich brak. Czy rzeczywiście większość racjonalistów, lub uczestników tego forum ma takie przekonanie?
|
|
|  | 6 na 6 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Dlaczego dla racjonalistów najważniejsza ma być tematyka religijna?Dla mnie "najważniejsza" jest (załóżmy to na potrzeby dyskusji) tematyka Manga & Anime. Czy będę o tym pisać TUTAJ? Nie  . Dlaczego? Bo forum to nie jest targetem dla fanów japońskiej animacji. Tutaj mogę pisać o religiach, myśleniu, um... spostrzeżeniach z otaczającego mnie obłędu? Swoją drogą czepiasz się nazwy. Znam stronę, która w wolnym tłumaczeniu nazywa się "Szop Usuryjski kropka pe el" a znajdują się na niej... nie, wcale nie zdjęcia jenotów ani filmy z wypadów w dzicz, tylko... recenzje japońskich komiksów  > Ja osobiście szukałem forum, na którym można porozmawiać z perspektywy ateistycznej, materialistycznej czy racjonalistycznej o świecie.Ateizm = A + Teizm, gdzie "a" jest zaprzeczeniem. Idąc tym torem - by istniał ateizm musi być zabobon. Bez zabobonów i religii ateizm jest po prostu "normalnością"  A normalnie to możesz pogadać z kolegami przy piwie, o ile mają jakiś tam poziom wiedzy i myślenia. > Tematyka religijna stosunkowo mało mnie interesuje, chyba, że w aspekcie religioznawczym, ale do tego szukałbym innego forum.Fronda.va?  > Czy rzeczywiście większość racjonalistów, lub uczestników tego forum ma takie przekonanie?Jak coś jest idiotyczne i nie podpada pod kryteria racjonalności to od tego jest forum, by o tym pogadać. Panowie w czarnych kieckach mających się za władców wszelkiej moralności są wyjątkowo absurdalni, tym bardziej ich działania i hapeningi
|
|
|  | 3 na 3 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Chyba właśnie tego nie rozumiem. >Dlaczego dla racjonalistów najważniejsza ma być tematyka religijna? -A to właśnie najprostsze. Najczęstszym, codziennym, upierdliwym, agresywnym irracjonalizmem usiłującym wpływać na nasze życie jest religia właśnie. Na dodatek wciąż na różne sposoby ktoś chce ten obłęd usprawiedliwiać i uszlachetniać. To tylko reakcja na zmasowane ataki religiantów. Niektórzy wiele lat czekali, aby móc krytycznie i co ważniejsze bezkarnie wypowiadać się na takie tematy.
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
| |  | | fiiś (1053 punktów) | Z tego co czytam, dosyć dużo osób wskazało jako powód, nazwijmy to ogólnie, odreagowanie. To jest wytłumaczenie. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 3 na 3 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Z tego co czytam, dosyć dużo osób wskazało jako powód, nazwijmy to ogólnie, odreagowanie. -Wystarczy samo reagowanie, na wszelkie zdarzenia, publikacje, próby nawracania i odmawiania posiadania wyższych uczuć (albo w ogóle uczuć) osobom niewierzącym. A że urodziliśmy się w świecie, którego nie wybieraliśmy, który już był chrześcijański może to być też odreagowanie, bo niektórym porządnie dostało się od tej ideologii.
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
|  | 6 na 6 | -jad- (18783 punktów) | > Czy rzeczywiście większość racjonalistów, lub uczestników tego forum ma takie przekonanie?Ja nie mam. Wątki, w których dzieli się Boga na czworo najczęściej omijam, bo temat ten śmiertelnie mnie już nudzi choć muszę przyznać, że właśnie te flaki w oleju przyciągnęły mnie do Racjonalisty. Nie dziwię się nowym użytkownikom, którzy chcą o tym pogadać, podzielić się spostrzeżeniami. Niektórzy nie mają jeszcze ugruntowanych poglądów a zresztą skąd mogą wiedzieć, że wszystko, co udało im się wydumać, tutaj było omawiane już setki razy. Forumowiczom z dłuższym stażem nie dziwię się mniej  ale nie mieszam się w nie swoje sprawy. Każdy może zakładać wątki o czymkolwiek ale nikt nie ma obowiązku w żadnym uczestniczyć. Dla mnie forum, to po prostu okazja do sensownej rozmowy z innymi ludźmi. Sensownej tzn. takiej, która w jakiś sposób daje mi do myślenia, poszerza lub zmienia mój punkt widzenia. Abrakadabra
|
|
15 na 15 | Jan Res (4015 punktów) | >Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, jakby nie było >racjonalisty, tak potężną część wszystkich treści stanowią wątki religijne.
Spędziłem 35 lat za granicą i, prawdę mówiąc, mało mnie obchodziło to, co się dzieje w Kościele. Nie miałem z tym problemu; religia istniała obok, nie interweniując w moje życie. Od kiedy mieszkam w Polsce widzę, że Kościół potrafi posuwać się do największego draństwa: opanował szkolnictwo w celu indoktrynacji, zastrasza polityków, okrada społeczeństwo wszelkimi sposobami. Najbardziej boli mnie to, że młodzież nie może już uciec przed religią, a najbiedniejsi, najbardziej zagubieni w nowych warunkach, zastraszani nieustannie "szatańskią laicyzacją", są gotowi umrzeć z głodu, byle Kościół się jeszcze bardziej bogacił. W zamian obiecuje się im wieczną szczęśliwość...po śmierci. Ja też muszę się poddawać prawom, które są absurdalne. Jakim prawem część moich podatków idzie na cele kościelne, skoro Kościół jest mi do niczego niepotrzebny? Kościół stał się już w wielu krajach symbolem zła i hipokryzji. W Polsce, mimo jawnej bezkarności księży, reakcje pozostają nijakie. Tylko myśląca część społeczeństwa - w tym racjonaliści - robi, co może, aby to się zmieniło. Zatem trudno się dziwić, że w wielu krajach dyskutują oni o innych sprawach, niż religia, a na tym portalu jest to główny temat. Polska stał się krajem w jarzmie Watykanu. Czy Twoim zdaniem racjonaliści powinni to zaakceptować?
|
|
 | 14 na 14 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Zatem trudno się dziwić, że w wielu krajach dyskutują oni o innych sprawach, niż religia, a na tym portalu jest to główny temat.<< I to jest sedno sprawy. Na tzw. Zachodzie jeśli nie chcesz, nie chodzisz do kościoła (żadnego z wielu); czasami masz z nimi kontakt, np. przy akcjach charytatywnych, ale to z zachowaniem pełnej kultury. W Polsce, jak to w dowcipie, boisz się otworzyć lodówkę, bo klecha z niej może wyskoczyć. Ale nawet jeśli sukienkowych starasz się omijać wielkim łukiem, to co raz trafiasz na ich przydupasów. A to w pracy, a to w polityce, a to na ulicy. To uwiera, jak wrzód na d.... No i bądź tu racjonalny i jednocześnie ignoruj czarną sotnię. Racjonalnie podchodząc, uświadamianie innym szkodliwości religii jest zadaniem pierwszoplanowym. Inną opcją jest cyniczne podejście - spotykane wśrod polityków - gdy wykorzystuje się kościół do trzymania społeczeństwa w ryzach, jednocześnie dzieląc się z klerem kapuchą. Ale to raczej Sejm, a nie to nasze forum.
|
|
 | 1 na 1 | fiiś (1053 punktów) | Znów całkiem się zgadzam. Jeśli ktoś przeczyta moje nieliczne wpisy w wątkach religijnych to łatwo to zobaczy. Nie możemy zgadzać się na to co się wokół nas dzieje! Mnie osobiście najbardziej boli indoktrynacja dzieci w szkołach no i oczywiście zawłaszczanie przez religię całej sfery społecznej. Jak się czyta wiadomości z kraju to rzygać się chce, bo nie ma już prawie nic innego, tylko, czy my nie stajemy się właśnie zakładnikami tego spaczonego punktu widzenia. Czy, jako racjonaliści, nie daliśmy się po prostu wkręcić? Wchodząc na forum racjonalisty chciałbym poczuć powiew świeżego powietrza raczej, niż zgniliznę, którą czuć inne media. Dyskutujmy o tym z innymi - na innych forach, tam gdzie taki głos będzie nowy, odkrywczy. Po co przekonywać przekonanych?
|
|
|  | 2 na 2 | Scarabaeus (2198 punktów) | >Dyskutujmy o tym z innymi - na innych forach, tam gdzie taki głos będzie nowy, odkrywczy. Po co przekonywać przekonanych?
Może właśnie tu trafiają Ci, dla których ten głos jest odkrywczy? Może to miejsce jest tym gdzie zaglądają osoby zaczynające myśleć samodzielnie? Ciekaw jestem ile osób właśnie dzięki temu forum zrozumiało, że jest racjonalistą/ateistą.
|
|
| |  | | fiiś (1053 punktów) | >Może właśnie tu trafiają Ci, dla których ten głos jest odkrywczy? >Może to miejsce jest tym gdzie zaglądają osoby zaczynające myśleć samodzielnie? Dzięki, bardzo cenna uwaga!
|
|
21 na 21 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > A może przeciwnie, chodzi o problem z wiarą, która w zderzeniu z racjonalizmem się rozpada, ale> trudno się z niej wyzwolić i stąd ta potrzeba drążenia tego tematu?Myślę, że może też chodzić o rzecz bardzo prostą i ludzką - dużo osób nie ma z kim o tym poza forum pogadać i liczyć na zrozumienie. Ja mam dobrze, Pani Matka kibicuje mojej apostazji, mam ze dwóch-trzech bliskich znajomych ateistów, ale i to czasem nie wystarcza. Człowiek chciałby gdzieś wejść i poczuć się u siebie. No i jest - Racjonalista. Można się wyżalić, wysyczeć i pokiwać z politowaniem głową - i większość zrobi podobnie albo poda swój punkt widzenia nie walący po ryju dezaprobatą. Taka trochę terapia grupowa od kato-rzeczywistości 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
3 na 3 | Agnieszka Kaleta (307 punktów) | >Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, jakby nie było >racjonalisty, tak potężną część wszystkich treści stanowią wątki religijne.
A ja się teraz mocno zastanawiam, czemu to cię tak zastanawia...
|
|
1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | >Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, jakby nie było racjonalisty, tak potężną część wszystkich treści stanowią wątki religijne. >Jest to dla mnie mocno niezrozumiałe.
Chyba nie powinno dziwić, że na forum racjonalistów, tak wiele miejsca zajmuje tematyka jednego z największych i najbardziej wpływowych irracjonalizmów czyli wiary religijnej.
Może proporcje tematów powinny rozkładać się trochę inaczej?, z mniejszą dominacją tematyki religijnej, aby równoważyć ten irracjonalizm nie tylko jego krytyką ale przykładami racjonalności.
|
|
5 na 5 | jasenka (1863 punktów) | No jakoś tak nam wychodzi. Ja osobiście odpoczywam - gdy mogę tu wreszcie poczytać wypowiedzi osób podobnie myślących jak ja, taka ulga, że nie jestem sama z tym ateizmem i że nie tylko mnie śmieszy a najczęściej doprowadza do białej gorączki wszędobylski zabobon. Ej, słuchajcie! A może zróbmy sobie kiedyś Tydzień Bez Religii? Taki post?  Zobaczymy, jakie wątki spłyną zamiast tego tematu. Motto akcji: racjonalny sezon ogórkowy.
|
|
 | 4 na 4 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) |
> Ej, słuchajcie! A może zróbmy sobie kiedyś Tydzień Bez Religii? Taki post? Zobaczymy, jakie wątki spłyną zamiast tego tematu. Motto akcji: racjonalny sezon ogórkowy.  W okolicy w której mieszkam jest pełno kościołów, ale msze sa w najlepszym przypadku tylko w niedziele o 10, albo ludzie zamawiają jak im trzeba, wiec moim głównym miejscem spotkań z religia jest Racjonalista  Popieram zatem, będzie to Tydzień Bez Religii prawie idealny  (A co z nowymi i ewangelistami w tym czasie, dożywotni ban?)
|
|
|  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > (A co z nowymi i ewangelistami w tym czasie, dożywotni ban?)Tygodniowy
|
|
7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Racjonalnym mi się wydaje, że przed wzięciem udziału w dyskusjach - na naszym forum - warto, a nawet należy, przeczytać: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1 www.racjonalista.pl/kk.php/d,67> Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, jakby nie było racjonalisty, tak potężną część wszystkich treści stanowią wątki religijne.> Jest to dla mnie mocno niezrozumiałe.Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, na którym dosyć jasno jest określona jego linia, zostaje zadane pytanie o tematykę rozmów, które są przedmiotem zainteresowania żyjących w Polsce racjonalistów - wypowiadających się tu w różnych dyskusjach. Rozmawiają o tym o czym chcą rozmawiać. Co ich interesuje i co im doskwiera. Każdy może tu otworzyć wątek z tematem,który jego zdaniem wydaje się istotnym. Prawie nie istnieje tu ani cenzura (jeżeli już, to raczej kulturalno-obyczajowa), ani dyscyplina narzucająca problematykę rozmów. Pan Deili napisał: Cytat:Ciężko decydować kto jest racjonalistą, kto nim nie jest, ja nie czuje się do tego upoważniony, jednak myślę że tych jest tutaj garstka. Forum racjonalisty stało się ostoją dla ateistów i antyklerykałów, racjonaliści, tacy pełną gębą , to raczej mniejszość. Choć zupełnie nie wiem skąd on wie, że racjonalistów takich pełną gębą, to tu jest zaledwie garstka. Mnie się wydaje, że jest nas tu jednak większość - o czym świadczy nasz ateizm i antyklerykalizm, gdyż to właśnie racjonalizm prowadzi prostą drogą do takich poglądów. A pan Dorias wyraża obawę, że racjonalista by prawie wymarł tutaj bez dyskusji o religii. Muszę powiedzieć, że dla mnie najbardziej interesującą jest ta poważna troska o tematykę naszych rozmów. Jestem tu już od kilku lat i mogę powiedzieć, że w dużym stopniu mogę zaspokoić tu swoje - moim zdaniem dość wszechstronne - zainteresowania intelektualne i jak dotychczas, to spotykałem się z zarzutem, że są one właśnie zbyt szerokie, a nie, że zbyt wąskie. Chyba po raz pierwszy spotykam się z troską o moje intelektualne ograniczenia tylko do problematyki religioznawczej, choć ja właśnie jestem religioznawcą. Miłego dnia. @@@ .
|
|
 | 3 na 3 | fiiś (1053 punktów) | Myślę, ze kwestia cenzury jest złym odczytaniem intencji. Intencją tego wątku jest ciekawość i próba zrozumienia zjawiska. Przyznam się, że już wśród tych kilku udzielonych odpowiedzi pojawiło się parę, które dały mi do myślenia lub pokazały inny kierunek czy ścieżkę jego interpretacji, za co piszącym serdecznie dziękuję.
Myślę, że to tak samo wart do zastanowienia temat, co każdy inny, na tym forum eksploatowany. Ponadto może dać nam jakąś dodatkową wiedzę o nas samych, a właśnie tego, oczekuję od dyskusji.
Jedynie potwierdzanie własnych przekonań jest mało interesujące. O wiele ciekawsze jest konfrontowanie ich z przekonaniami innych, z czego może powstać jakaś nowa wartość.
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Myślę, ze kwestia cenzury jest złym odczytaniem intencji.Zastanawiam się dlaczego z tego tekstu: Cytat: Rozmawiają o tym o czym chcą rozmawiać. Co ich interesuje i co im doskwiera. Każdy może tu otworzyć wątek z tematem,który jego zdaniem wydaje się istotnym. Prawie nie istnieje tu ani cenzura (jeżeli już, to raczej kulturalno-obyczajowa), ani dyscyplina narzucająca problematykę rozmów.
wyciągnął Pan złe odczytanie Pańskich intencji, stawiając na pierwszym miejscu cezurę, gdy ja ewidentnie tu mówię, że forumowicze mogą tu rozmawiać na każdy temat - bez cenzury? Moim zdaniem - była to tylko propozycja aby inicjował Pan interesujące Pana tematy. Dobrze Pan moje intencje odczytał?> Intencją tego wątku jest ciekawość i próba zrozumienia zjawiska.No to poczytajmy co Pan pisze w wprowadzeniu (w kolorze blue). Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, jakby nie było racjonalisty, tak potężną część wszystkich treści stanowią wątki religijne. Jest to dla mnie mocno niezrozumiałe.Proponowałem najpierw zajrzeć do tekstów określających linię portalu. W "Prologu serwisu" można przeczytać: Racjonalista jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę. Racjonalista jest miejscem w polskiej przestrzeni społecznej, gdzie można myśleć, mówić i kształtować się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością.
Serwis Racjonalista to KOMPENDIUM WIEDZY opracowywane przez racjonalistów. Wiedzę stanowią dwa aspekty: negatywny i pozytywny. Aspektem negatywnym jest znajomość tego co ludzką rzeczywistość mistyfikuje, zaś pozytywnym - racjonalna i rzetelna wiedza o rzeczywistości przyrodniczo-społecznej. Racjonalista jest przede wszystkim odpowiedzią na mistyfikacje. Racjonalną syntezą wiedzy jest filozoficznie zaprawiony zespół wniosków i poglądów dotyczących człowieka i świata - dział Światopogląd. Poznanie tego jest przejawem odwagi wobec życia - spojrzeniem rzeczywistości 'prosto w twarz', bez chowania głowy w odmęty ideologii, złud i słodyczy niemyślenia. Pod wieloma względami naszym ideałem jest Wielka Encyklopedia Francuska...Może jest to jakieś skrzywienie ateisty, żeby wciąż się odnosić do religii? - mało wiarygodne. Chyba tutaj nikogo nie trzeba przekonywać do sceptycyzmu wobec religii zatem misja krzewienia prawdy, jako powód raczej odpada.Redaktor Agnosiewicz we "Wprowadzeniu": Istnieje praktyczna konieczność uzasadniania wyższości światopoglądu racjonalistycznego nad innymi, poprzez apologię racjonalności myślenia i wskazywanie błędów i szkodliwości postaw konkurencyjnych. Tym bardziej, że kampania antyracjonalistyczna jest obecnie szczególnie żywa. Bywa modą, jak w kulturze i ideologii postmodernizmu; albo tradycją, jak w kościołach chrześcijańskich. Rozum bywa w zapomnieniu, jak u mistyków; w pogardzie, jak u proroków New Age; czy też w zaprzęgu, jak choćby w encyklice Jana Pawła II "Fides et Ratio" o potępieniu racjonalizmu.
Zarazem racjonalizm i irracjonalizm przedstawiane są w kostiumach. Człowiek ma w sobie zarówno przymiot racjonalności myślenia, jak i podatność na mrzonki. To antynomia. Ale by przytłumić racjonalność na ogół nie skutkuje wyrażenie tego expressis verbis. Nie mówi się więc: bądź nierozumny, bądź rozumny-inaczej, lecz: "sięgaj Prawdy głębokiej; wyższej rzeczywistości; unieś się pod niebiosa; zdobądź Prawdę bytu; poznaj niepoznawalne; przekrocz samego siebie; wyraź autentyczną pełnię swojego człowieczeństwa, itd., etc." - jak podrzędna margaryna, która ma być "sublimacją wrażeń" jedzenia kanapki. Jednocześnie racjonalizm to: "płytka racjonalność" (postmoderniści) lub "samowola ludzkiego osądu" (Fides et Ratio).Zastanawiają mnie dyskusje o chrzcie, grzechu pierworodnym, piekłach, Chrystusie umierającym na krzyżu, roztrząsanie słów papieży czy biskupów itp. Czyżby racjonaliści byli tak bardzo religijni?Tak istotnie, to tylko przewrażliwienie. Pan tylko z ciekawości pyta o "religijność racjonalistów"?
> Myślę, że to tak samo wart do zastanowienia temat, co każdy inny, na tym forum eksploatowany. Ponadto może dać nam jakąś dodatkową wiedzę o nas samych, a właśnie tego, oczekuję od dyskusji.Tak, ma Pan rację Pan oczekuje na dyskusję zgodnie ze swoim zamierzeniem, a ja śmiałem oponować zamiast wykazać się tak miłym oportunizmem. > Jedynie potwierdzanie własnych przekonań jest mało interesujące. O wiele ciekawsze jest konfrontowanie ich z przekonaniami innych, z czego może powstać jakaś nowa wartość.Jeżeli ktoś tak na serio uważa, to pozwala się na krytyczne odniesienie się do przedstawionych własnych twierdzeń. Moja odpowiedź była merytoryczną i jak najbardziej trzymającą się założonego przez Pana wątku. Jedyną jej negatywną stroną jest to, że nie zgadzam się w niej z Panem i niektórymi innymi wypowiedziami, ale na szczęście tu wolno to robić. Mnie - jeszcze raz to powtórzę - nasz portal i nasze forum się podoba. Sposób jego prowadzenia i tematyka, choć gdyby był to mój portal sporo w nim bym pozmieniał, ale jestem tu tylko jednym z wielu kształtujących jego poziom i problematykę. @@@ .
|
|
| |  | 3 na 3 | fiiś (1053 punktów) | Co do intencji, cóż każdy ma prawo się pomylić. Cieszę się, że nie tak odczytał Pan mój wpis. Odnosząc się do słowa cenzura, które padło w Pana odpowiedzi, chciałem tylko podkreślić, że nie o cenzurowanie mi chodzi ale o zrozumienie zjawiska, bo bałem się, że mnie Pan źle zrozumiał. Dziękuję też za tę podpowiedź - bardzo trafna i dużo mi wyjaśnia. > [color=purple]Racjonalista jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę. Racjonalista jest miejscem w polskiej przestrzeni społecznej, gdzie można myśleć, mówić i kształtować się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością.Ale wciąż pozostaje pytanie, które zadałem - z czego bierze się taka silna potrzeba pisania o tym. Na to pytanie inni dali mi ciekawsze odpowiedzi i sugestie. > [color=purple]Istnieje praktyczna konieczność uzasadniania wyższości światopoglądu racjonalistycznego nad innymi,...To oczywiście cenny tekst i w pełni się z nim zgadzam. Na miarę moich skromnych możliwości i pomysłów, sam próbuję czasem swoją cegiełkę do tego dorzucić. Mam jednak przeczucie, może mylne, że za sprawą tak żywego zainteresowania pewną tematyką kryje się jakaś o wiele silniejsza potrzeba, niż nam się na pierwszy rzut oka wydaje, lub jakiś inny powód. Każda sugestia w tej kwestii jest dla mnie godna uwagi. > Moja odpowiedź była merytoryczną i jak najbardziej trzymającą się założonego przez Pana wątku.Nie mam wrażenia, żebym to podważał, ale jeśli takie wrażenie powstało to zapewne była to tylko niezręczność słowna. A kwestia niezgadzania się z moimi wypowiedziami nie wymaga tłumaczenia - przecież to normalne, a wręcz cenne w dyskusji. Wspomniałem w jakiejś odpowiedzi o aspekcie religioznawczym, który mnie bardziej interesuje, bo to prawda - ot osobista preferencja. Patrząc od tej strony na dogmaty wiary nie zastanawiam się czy to ma sens, czy jest może historyczną czy inną prawdą, bo tego od żadnej religii nie oczekuję, ale analizuję funkcję jaką spełnia dla szerzenia religii, funkcjonowania społeczności wyznawców, powiązania symboliczne między religiami, implikacje filozoficzne i światopoglądowe itp. Takie podejście akurat mnie bardziej interesuje. Ale to nie znaczy znów, że myślę ograniczać zainteresowania innych. Zastanawiam się natomiast dlaczego innych bardziej interesuje coś innego - ot taka psychologiczna ciekawość.  Nie zamierzam wpływać na poziom ani na problematykę forum. Natomiast jest ono okazją aby skonfrontować moja ciekawość świata z ciekawością innych. Kończąc, dziękuje za wnikliwe odniesienie się do moich wpisów. Pozdrawiam serdecznie.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > dziękuje za wnikliwe odniesienie się do moich wpisów.Zawsze tak staram się czynić, a odniesienie się do czyjejś wypowiedzi - nawet bardzo krytyczne - uważam za wyraz szacunku, a nie o jego braku. Z ewidentnymi głupcami nie warto wchodzić w polemiki, gdyż oni nie tylko niewiele rozumieją, ale czując, że "coś jest nie tak" - stają się "upierdliwi" i agresywni. Nie z każdym warto rozmawiać.> Ale wciąż pozostaje pytanie, które zadałem - z czego bierze się taka silna potrzeba pisania o tym.> Mam jednak przeczucie, może mylne, że za sprawą tak żywego zainteresowania pewną tematyką kryje się jakaś o wiele silniejsza potrzeba, niż nam się na pierwszy rzut oka wydaje, lub jakiś inny powód.Czy trudno tak zauważyć, że żyjemy w określonym kraju w określonych czasach.Dyskryminujący nie rozumie dyskryminowanego. Warto jednak dostrzec, że jest spora grupa ludzi w Polsce, która jest w różnym stopniu dyskryminowana ze względów światopoglądowych. Jak Pan myśli czy dużo jest w naszym kraju miejsc, gdzie mogą to wyrazić i gdzie są zrozumiani. Przecież w chwili obecnej to strach lodówkę otworzyć aby znowu nie natknąć się na nachalną fideistyczną propagandę. Proszę wstukać w Google jakieś pytanie, to najpierw dostanie pan kilkadziesiąt odpowiedzi co na ten temat myślą religianci i instytucje religijne, a dopiero późnej można coś merytorycznego znaleźć. Pytania światopoglądowe są ważną kwestią dla inteligencji i dlatego tu padają. Tym bardziej że można na nie otrzymać odpowiedzi na najwyższym poziomie. Gdyby trochę więcej Pan poczytał tu różnych wypowiedzi, to dowiedziałby się Pan, że mamy tu wielu forumowiczów o sporym dorobku naukowym z różnych dziedzin. Wśród nich są uczeni reprezentujący nauki przyrodnicze, a także nauki społeczne i filozofię. Mnie ten poziom naszego forum satysfakcjonuje, jak ktoś żąda wyższego, to niech go sam zaprezentuje.> Na to pytanie inni dali mi ciekawsze odpowiedzi i sugestie.Szanowny Panie - zawsze jest wybór. Różnego rodzai fideistycznych portali jest wiele, a tych ateistycznych - poza "Racjonalistą" i "Ateistą" - prawie niema wcale. Na naszym forum też znajdzie Pan tych, którzy bardziej odpowiadają Panu i tych którzy bardziej odpowiadają mnie. Istnieje praktyczna konieczność uzasadniania wyższości światopoglądu racjonalistycznego nad innymi,...> To oczywiście cenny tekst i w pełni się z nim zgadzam. Na miarę moich skromnych możliwości i pomysłów, sam próbuję czasem swoją cegiełkę do tego dorzucić.No tak! Istotnie. Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, jakby nie było racjonalisty, tak potężną część wszystkich treści stanowią wątki religijne. Jest to dla mnie mocno niezrozumiałe. Czyżby racjonaliści byli tak bardzo religijni?> Wspomniałem w jakiejś odpowiedzi o aspekcie religioznawczym, który mnie bardziej interesuje, bo to prawda - ot osobista preferencja. Patrząc od tej strony na dogmaty wiary nie zastanawiam się czy to ma sens, czy jest może historyczną czy inną prawdą, bo tego od żadnej religii nie oczekuję, ale analizuję funkcję jaką spełnia dla szerzenia religii, funkcjonowania społeczności wyznawców, powiązania symboliczne między religiami, implikacje filozoficzne i światopoglądowe itp. Takie podejście akurat mnie bardziej interesuje.Akurat jestem religioznawcą, ale jak każdy człowiek mam ograniczoną wiedzę, do zakresu, który zdołałem przyswoić. Jest na naszym forum np. Pan Andrzej51, którego wiedza o początkach chrześcijaństwa jest wprost nieprawdopodobna, ale istnieje tu też spora grupa dyskutantów o bardzo poważnej wiedzy religioznawczej. Jest od kogo się uczyć. Wystarczy poczytać. Może Pan chce wejść w dyskusje o fizyce, matematyce, biologii, medycynie, filozofii itd. Przecież tu są wykładowcy akademiccy z tych gałęzi nauki. Naprawdę trudno wyobrazić mi sobie temat, na który nie można tu przeprowadzić poważnej dyskusji. Oczywiście nie wszyscy reprezentujemy ten sam poziom, ale dla mnie to plus, a nie minus. > Ale to nie znaczy znów, że myślę ograniczać zainteresowania innych.Coś jednak innego wynikało z tekstu inicjującego wątek. > Zastanawiam się natomiast dlaczego innych bardziej interesuje coś innego - ot taka psychologiczna ciekawość.  Proszę Szanownego Pana, czy Pan sobie wyobraża jak by to źle było, gdyby wszystkim Kasia się podobała, albo chcieliby tylko rozmawiać o dupie Maryni? Całe szczęście, że mamy różne zainteresowania. Tak jak już wspominałem, każdy może tu zainicjować wątek z interesującym go tematem i najczęściej znajdzie rozmówców. Proszę "wrzucić" parę tematów, które Pana najbardziej interesują, ale wolałbym aby innym pozostawił Pan też wybór. > Nie zamierzam wpływać na poziom ani na problematykę forum.A dlaczego, to również Pańskie forum i powinien Pan wpływać. Ja protestuję nie przeciw Pańskiemu wpływaniu tylko metodom. Zostawmy ludziom wybór tego czym mają się interesować i tylko o to mi chodziło. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | |  | | fiiś (1053 punktów) | >Proszę "wrzucić" parę tematów, które Pana najbardziej interesują, ale wolałbym aby innym pozostawił Pan też wybór. Szanowny Panie Właśnie tak jak Pan radzi zrobiłem. Zainicjowałem wątek na temat, który mnie zainteresował i uzyskałem szereg ciekawych odpowiedzi i interpretacji. Też takich, o których sam bym może nie pomyślał. Myślę, że niepotrzebnie potraktował to Pan może zbyt osobiście. (Nie twierdzę, że tak było - to tylko moje wrażenie - mogę się mylić.) Zainicjowałem też wcześniej na tym forum parę innych wątków na tematy dla mnie interesujące, a ponieważ nie jestem nawet moderatorem, więc na wybory innych nie mam żadnego wpływu i wcale do tego nie aspiruję. Pozdrawiam.
|
|
4 na 4 | maceox (6766 punktów) | Po zapoznaniu się z całkiem rozsądnymi wypowiedziami w tym wątku chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewną możliwość, którą kiedyś już na tym forum wyraziłem:
Mogą być tacy, dla których to jest wręcz najświętsza prawda, że Boga nie ma. Przy okazji powstaje kult nieistniejącego boga. Gorzej - Bóg musi być w ramach tego kultu zabijany wciąż na nowo. Nie wystarczy odpuścić sobie myśli o nim. Trzeba kultywować mit, po to, żeby boga wciąż na nowo strącać z piedestału. Ja tak widzę właśnie irracjonalnie wierzących ateistów.
Sądzę, że sceptycyzm nie powinien zaszkodzić w zastanowieniu się na takim wariantem. Jeśli nie mam racji, to tym lepiej, bo w takim razie jednak racjonalne względy przemawiają za koncentracją (a nie fiksacją) na kwestii religii.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
 | | fiiś (1053 punktów) | Zastanawiam się jak rozumieć tę ideę kultu negowania Boga. Chodzi tu, jak rozumiem, o rodzaj wiary czyli zafiksowanie na ateizmie. Tylko po co, albo z czego miałaby wynikać ta fiksacja? Fiksacja na punkcie konkretnej religii - fanatyzm - spełnia konkretne funkcje psychologiczne i jest łatwa do wyjaśnienia.
W tym przypadku jedyne co przychodzi mi do głowy to odrzucenie przez religię lub jej wyznawców. Wtedy mogłaby pojawić się fiksacja mająca na celu zniszczenie religii - nie racjonalna motywacja, ale emocjonalna. Czy coś takiego miałeś na myśli?
|
|
|  | | maceox (6766 punktów) | > Zastanawiam się jak rozumieć tę ideę kultu negowania Boga.Jest już dość późno i nie chciałbym zbytnio bredzić (i liczę tu na wyrozumiałość racjonalistów), ale może ... istniałaby możliwość rozumienia tej idei w kontekście rytuału i koncepcji składania ofiary. Może pomogą mi tu religioznawcy, ale o ile się nie mylę ofiary składano w większości (jeśli nie we wszystkich) wierzeniach i religiach. W kręgu Judaizmu i Chrześcijaństwa mielibyśmy zatem takie stopniowanie - Izaak syn Abrahama / Jezus syn Boga / i wreszcie sam Bóg. Chyba totalna bzdura - ale tak mi się skojarzyło z niedawno obejrzanym filmem o Eliade, w którym on sam mówi ogólnie o desakralizacji, i że zabicie Boga jest ostatnim aktem TEOLOGICZNYM: www.youtube.com/watch?v=vYYEOKBPHn4(Niestety tylko po francusku) Choć może dla dobra racjonalnej dyskusji powinieneś zamiast o rozumienie idei zapytać o przyczyny jej powstania. > Chodzi tu, jak rozumiem, o rodzaj wiary czyli zafiksowanie na ateizmie.Tak - chodzi o nieracjonalną odmianę ateizmu. > Tylko po co, albo z czego miałaby wynikać ta fiksacja?O właśnie. Jest to bardzo skomplikowany problem psychologiczno-społeczny i nie mogę się tu wypowiadać jako ekspert, jednak sądzę, że generalnie jest to taka sama fiksacja jak każda inna - tyle, że zmienia się jej przedmiot. Chodzi tu o nieracjonalne utożsamianie się z ideologią. Pomóc może analiza powstawania postaw fideistycznych w ogólności. A czemu konkretnie ta idea? Być może jest to właśnie rodzaj w pewnej mierze nieświadomej kompensacji przełomu przemysłowego i oświeceniowego, z którym wiązała się desakralizacja. > Fiksacja na punkcie konkretnej religii - fanatyzm - spełnia konkretne funkcje psychologiczne i jest łatwa do wyjaśnienia.No, ale tu mamy coś jakby antyreligię, czyli też religię - ze swoimi symbolami, ruchem społecznym, a nawet kultem polegającym właśnie na zabijaniu Boga - co być może zauważyłeś w pierwszym wpisie (choć z góry przepraszam wszystkich racjonalistów, których antyreligijne uczucia mogę urazić). > W tym przypadku jedyne co przychodzi mi do głowy to odrzucenie przez religię lub jej wyznawców.Nie bardzo wiem co masz na myśli mówiąc o odrzuceniu przez religię lub przez jej wyznawców. Odrzucenie czego? > Wtedy mogłaby pojawić się fiksacja mająca na celu zniszczenie religii - nie racjonalna motywacja, ale emocjonalna.> Czy coś takiego miałeś na myśli?Tak, na pewno duże znaczenie mają tu emocje. Nawet gdyby wszystko powyżej w tym wpisie było jedną wielką brednią, to w każdym razie fakt, o którym piszesz, że najwięcej wpisów jest poświęcocnych religii moim zdaniem wiąże się właśnie z emocjonalnym nastawieniem do tego przedmiotu.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| |  | | fiiś (1053 punktów) | >Być może jest to właśnie rodzaj w pewnej mierze nieświadomej kompensacji przełomu przemysłowego i oświeceniowego, z którym wiązała się desakralizacja. >No, ale tu mamy coś jakby antyreligię, czyli też religię - ze swoimi symbolami, ruchem społecznym, a nawet kultem polegającym właśnie na zabijaniu Boga Czyli, jeśli dobrze rozumiem twoją ideę, która, przyznam jest ciekawa, chodzi po prosu o inną religię - "ATEO-RELIGIĘ". Idea, że ludzie mający silną potrzebę religijności, a nie potrafiący lub nie chcący już dłużej racjonalizować n.p katolicyzmu przywiązują się do idei Ateistycznej i czynią to niejako na wiarę, jako wyznanie wiary. Czuję tu sprzeczność, ale psychologicznie może to być realne. Gdyby dodać do tego wzmiankowaną przez Ciebie warstwę symboliczną wzbogacona przez ateistyczne rytuały byłaby namiastka religii. Osobiście takiego zjawiska w przestrzeni społecznej nie zaobserwowałem, a Ty?
Religie są dla wierzących bardzo użyteczne.Są jak wytrych załatwiający szereg ludzkich spraw od poczucia wartości, zadośćuczynienia za krzywdy po dostarczanie nadziei i wyznaczanie życiowych celów. Taka Ateo-religia mogłaby od biedy takie funkcje też spełnić.
>Nie bardzo wiem co masz na myśli mówiąc o odrzuceniu przez religię lub przez jej wyznawców. Odrzucenie czego? Po prostu odrzucenie wyznawcy czy wyrządzenie mu krzywdy przez innych wyznawców.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Jest już dość późno i nie chciałbym zbytnio bredzić (i liczę tu na wyrozumiałość racjonalistów), ale może ... >istniałaby możliwość rozumienia tej idei w kontekście rytuału i koncepcji składania ofiary. >Może pomogą mi tu religioznawcy, ale o ile się nie mylę ofiary składano w większości (jeśli nie we wszystkich) wierzeniach i religiach. W kręgu Judaizmu i Chrześcijaństwa mielibyśmy zatem takie stopniowanie - Izaak syn Abrahama / Jezus syn Boga / i wreszcie sam Bóg. Tak, ale jakoś na "kozła ofiarnego" niezbyt mi Pan pasuje.
>Tak - chodzi o nieracjonalną odmianę ateizmu. Tak, istnieje grupa ludzi, a istniały całe społeczności, które wierzyły, że nie ma Boga i zastępowały go swoimi bogami, tylko o czym tu mowa - o irracjonalnym ateizmie, czy o racjonalizmie.
>No, ale tu mamy coś jakby antyreligię, czyli też religię - ze swoimi symbolami, ruchem społecznym, a nawet kultem polegającym właśnie na zabijaniu Boga - co być może zauważyłeś w pierwszym wpisie (choć z góry przepraszam wszystkich racjonalistów, których antyreligijne uczucia mogę urazić). Warto trochę na ten temat poczytać. Gdzie mamy taką religię, ilu ma ona wyznawców i jaką ideologią się kieruje? A nie wrzucać wszystkich ludzi odrzucających ideę boga do jednego wora. Różni ludzie mają różne fiksacje. Wystarczy poobserwować tych, którzy tu wchodzą z misją aby ewangelizować nasze środowisko na własną fiksację. (Nawet niekoniecznie zaraz religijną).
>Tak, na pewno duże znaczenie mają tu emocje. To już takie forum, gdzie racjonaliści wcale nie mają zamiaru wyzbyć się emocji. Ironia i sarkazm. Jeśli oczekujesz, że pisząc o tych tematach będziemy śmiertelnie poważni, zawiedziesz się. Owszem, często nasz styl jest niezwykle poważny, książkowy lub naukowy, bez cienia uśmieszku na ustach. Jednakże jest to zmieszane z mniej pompatycznymi ujęciami. "Propagowanie racjonalizmu oznacza nie tylko suchy język naukowych monografii (mało zazwyczaj perswazyjnych czy prelekcji, czy też wreszcie jedynie wyrabianie logicznego myślenia w świadomości społecznej. Oznacza ono także sięgnięcie po oręż lekkości i humoru, ironii i drwiny, jako nader groźnych narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą. Oznacza więc sięgnięcie do świetnych wzorów oświeceniowych pamfletów, tak skutecznie i nieubłaganie, a przy tym wszystkim w tak lekkiej formie, tropiących relikty mentalności pierwotno-irracjonalnej we współczesnych im społeczeństwach" (Zygmunt Poniatowski). Sam Mistrz imię którego nosi Racjonalista, daje nam wytyczne, które ujął w credo Tadeusz Żeleński-Boy: "Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich". Oczywiście argumenty nasze są jak najbardziej poważne i jak najmniej śmieszne. Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba.
>Nawet gdyby wszystko powyżej w tym wpisie było jedną wielką brednią, to w każdym razie fakt, o którym piszesz, że najwięcej wpisów jest poświęconych religii moim zdaniem wiąże się właśnie z emocjonalnym nastawieniem do tego przedmiotu. Dzięki Bogu i redaktorom pomysłodawcom, że jest taka mała nisza w Polsce, gdzie nie zamykają nam ust, przy najmniejszej krytyce religii i jej dogmatycznych głupot. Gdzie preferowana jest wolność myślenia, gdzie nie narzuca się nam tego co wolno powiedzieć, co skrytykować, a z czego śmiać. Gdzie można śmiało podzielić się z innymi swoimi wątpliwościami światopoglądowymi. Tak, jesteśmy ludźmi i emocje odgrywają w naszym postępowaniu ważną rolę, ale rozum trzyma je na wodzy, gdyż to racjonalistyczne forum.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | |  | | maceox (6766 punktów) | > >Jest już dość późno i nie chciałbym zbytnio bredzić (i liczę tu na wyrozumiałość racjonalistów), ale może ...> >istniałaby możliwość rozumienia tej idei w kontekście rytuału i koncepcji składania ofiary.> >Może pomogą mi tu religioznawcy, ale o ile się nie mylę ofiary składano w większości (jeśli nie we wszystkich) wierzeniach i religiach. W kręgu Judaizmu i Chrześcijaństwa mielibyśmy zatem takie stopniowanie - Izaak syn Abrahama / Jezus syn Boga / i wreszcie sam Bóg.> Tak, ale jakoś na "kozła ofiarnego" niezbyt mi Pan pasuje.Hmmm, cieszę się, bo to nie tylko ode mnie zależy. > >Tak - chodzi o nieracjonalną odmianę ateizmu.> Tak, istnieje grupa ludzi, a istniały całe społeczności, które wierzyły, że nie ma Boga i zastępowały go swoimi bogami, tylko o czym tu mowa - o irracjonalnym ateizmie, czy o racjonalizmie.Sądzę, że czasem warto się zastanowić nad pytaniami, przy których z góry wiadomo, że raczej nie ma prostej odpowiedzi. Na przykład dlaczego ktoś coś lubi, a coś innego nie? Dlaczego ktoś lubi dyskutować o religiach i o Bogu - niezależnie od tego, że te dyskusje są prowadzone w sposób racjonalny? Interesowałby mnie w tym kontekście, jak Pan tłumaczy swoje zainteresowanie religioznawstwem. > >No, ale tu mamy coś jakby antyreligię, czyli też religię - ze swoimi symbolami, ruchem społecznym, a nawet kultem polegającym właśnie na zabijaniu Boga - co być może zauważyłeś w pierwszym wpisie (choć z góry przepraszam wszystkich racjonalistów, których antyreligijne uczucia mogę urazić).> Warto trochę na ten temat poczytać. Gdzie mamy taką religię, ilu ma ona wyznawców i jaką ideologią się kieruje? A nie wrzucać wszystkich ludzi odrzucających ideę boga do jednego wora.Ma Pan całkowitą rację. Raczej nie mówiłem tu o religii zorganizowanej. Zastanawiam się natomiast w kontekście wypowiedzi Eliadego o desakralizacji nawiązującej między innymi do Nietzschego (" Bóg umarł") nad następującą, dużo ogólniejszą kwestią: w jakim stopniu człowiek ze względu na konstrukcję swej psychiki i na z definicji symboliczne właściwości języka, jakim się posługuje (czyli wręcz, którym myśli !) w pewnym przynajmniej zakresie poruszać się musi w przestrzeni mitologicznej? Chciałbym tu nawiązać do paru zaledwie zdań z książki, która ostatnio wpadła mi w ręce - Leszka Kołakowskiego "Obecnośc mitu" (dwa krótkie fragmenty w formie scanów): [Załącznik][Załącznik]Daleko jestem przy tym od insynuacji, jakoby nawet racjonaliści zawsze w coś musieli wierzyć. Nie mówię też w żadnym razie o koncepcji zbiorowej nieświadomości Junga. Zastanawiam się natomiast nad symboliką języka, a zatem nad symbolicznym charakterem pojęć, a co za tym idzie nad symbolicznym charakterem pojmowania w ogólności, co ściśle wiązać się musi z postrzeganiem przez nas rzeczywistości. Na przykład "Bóg umarł" jest pewną prawdą wyrażoną poetycko, a dotyczącą postępującego procesu sekularyzacji. Uczestnicząc w tym procesie, czy nawet chcąc go przyspieszyć posługujemy się językiem - kodem - wływającym na naszego rozmówcę nie tylko na poziomie racjonalnych rozważań, ale również na poziomie emocjonalnym, przy obecności skojarzeń. U rozmówcy tworzy się ogólna wizja tego, co chcemy mu ukazać. Mamy więc siłą rzeczy poza dosłownością również przenośnie, metafory, język poetycki - wszystkie te formy komunikacji oddziaływują na rozmówcę ukształtowanego własnym doświadczeniem, którego nie jest przecież on w danym momencie świadomy w całości. To wszystko wpływa na myśli rozmówcy, a myśl jest już zobrazowaniem w jego umyśle tego, co rozmówca rozumie, czyli "dostrzega". Ma on więc pewną wizję naszych idei. Ta wizja jest jednak zaledwie pewnym modelem tego co my sami chcieliśmy mu przekazać. Zabrnąłem w dygresje językowo-poznawcze, do których nie czuję się uprawniony, a w zasadzie chodziło mi jeszcze o kwestię psychosocjologiczną: Czy działanie człowieka może być wolne od rytuałów? Czy nawet racjonaliści kierujący się rozumem są w stanie kontrolować zachowania podlegające dynamice grupy (np. na forum)? Czy współtworząc pewien sposób mówienia o świecie i jego postrzegania nie tworzy się pewien rytuał, odznaczający się również dalszą, wtórną już symboliką - już nie tą związaną z samymi słowami będącymi kodem, ale tą wypływająca z grupowego rytuału? Czy ta wtórna symbolika, to już nie pewien etos, a tu już prawie o krok do wspólnego mitu? Oczywiście rozumiem, że racjonaliści kierują się nauką i weryfikują swe poglądy. Jednocześnie zastanawiam się na ile potrafią wymknąć się spod oddziaływania pewnych zależności psycho-socjologicznych - z obszaru, w którym grupy społeczne zawsze tworzyły swe mitologie. Wyraziłem wiele refleksji i liczę tylko na to, że wyłowi Pan z nich coś ciekawego. > Dzięki Bogu i redaktorom pomysłodawcom, że jest taka mała nisza w Polsce, gdzie nie zamykają nam ust, przy najmniejszej krytyce religii i jej dogmatycznych głupot. Gdzie preferowana jest wolność myślenia, gdzie nie narzuca się nam tego co wolno powiedzieć, co skrytykować, a z czego śmiać. Gdzie można śmiało podzielić się z innymi swoimi wątpliwościami światopoglądowymi.Zgadzam się w pełni Pozdrawiam serdecznie.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | |  | | Anna Stanisławska (37 punktów) | > >>Jest już dość późno i nie chciałbym zbytnio bredzić (i liczę tu na wyrozumiałość racjonalistów), ale może ...> >>istniałaby możliwość rozumienia tej idei w kontekście rytuału i koncepcji składania ofiary.> >>Może pomogą mi tu religioznawcy, ale o ile się nie mylę ofiary składano w większości (jeśli nie we wszystkich) wierzeniach i religiach. W kręgu Judaizmu i Chrześcijaństwa mielibyśmy zatem takie stopniowanie - Izaak syn Abrahama / Jezus syn Boga / i wreszcie sam Bóg.> >Tak, ale jakoś na "kozła ofiarnego" niezbyt mi Pan pasuje.> Hmmm, cieszę się, bo to nie tylko ode mnie zależy.> >>Tak - chodzi o nieracjonalną odmianę ateizmu.> >Tak, istnieje grupa ludzi, a istniały całe społeczności, które wierzyły, że nie ma Boga i zastępowały go swoimi bogami, tylko o czym tu mowa - o irracjonalnym ateizmie, czy o racjonalizmie.> Sądzę, że czasem warto się zastanowić nad pytaniami, przy których z góry wiadomo, że raczej nie ma prostej odpowiedzi. Na przykład dlaczego ktoś coś lubi, a coś innego nie? Dlaczego ktoś lubi dyskutować o religiach i o Bogu - niezależnie od tego, że te dyskusje są prowadzone w sposób racjonalny? Interesowałby mnie w tym kontekście, jak Pan tłumaczy swoje zainteresowanie religioznawstwem.> >>No, ale tu mamy coś jakby antyreligię, czyli też religię - ze swoimi symbolami, ruchem społecznym, a nawet kultem polegającym właśnie na zabijaniu Boga - co być może zauważyłeś w pierwszym wpisie (choć z góry przepraszam wszystkich racjonalistów, których antyreligijne uczucia mogę urazić).> >Warto trochę na ten temat poczytać. Gdzie mamy taką religię, ilu ma ona wyznawców i jaką ideologią się kieruje? A nie wrzucać wszystkich ludzi odrzucających ideę boga do jednego wora.> Ma Pan całkowitą rację.> Raczej nie mówiłem tu o religii zorganizowanej. Zastanawiam się natomiast w kontekście wypowiedzi Eliadego o desakralizacji nawiązującej między innymi do Nietzschego (" Bóg umarł") nad następującą, dużo ogólniejszą kwestią:> w jakim stopniu człowiek ze względu na konstrukcję swej psychiki i na z definicji symboliczne właściwości języka, jakim się posługuje (czyli wręcz, którym myśli !) w pewnym przynajmniej zakresie poruszać się musi w przestrzeni mitologicznej?> Chciałbym tu nawiązać do paru zaledwie zdań z książki, która ostatnio wpadła mi w ręce - Leszka Kołakowskiego "Obecnośc mitu" (dwa krótkie fragmenty w formie scanów):> [Załącznik][Załącznik]Daleko jestem przy tym od insynuacji, jakoby nawet racjonaliści zawsze w coś musieli wierzyć. Nie mówię też w żadnym razie o koncepcji zbiorowej nieświadomości Junga. Zastanawiam się natomiast nad symboliką języka, a zatem nad symbolicznym charakterem pojęć, a co za tym idzie nad symbolicznym charakterem pojmowania w ogólności, co ściśle wiązać się musi z postrzeganiem przez nas rzeczywistości. Na przykład "Bóg umarł" jest pewną prawdą wyrażoną poetycko, a dotyczącą postępującego procesu sekularyzacji. Uczestnicząc w tym procesie, czy nawet chcąc go przyspieszyć posługujemy się językiem - kodem - wływającym na naszego rozmówcę nie tylko na poziomie racjonalnych rozważań, ale również na poziomie emocjonalnym, przy obecności skojarzeń. U rozmówcy tworzy się ogólna wizja tego, co chcemy mu ukazać. Mamy więc siłą rzeczy poza dosłownością również przenośnie, metafory, język poetycki - wszystkie te formy komunikacji oddziaływują na rozmówcę ukształtowanego własnym doświadczeniem, którego nie jest przecież on w danym momencie świadomy w całości. To wszystko wpływa na myśli rozmówcy, a myśl jest już zobrazowaniem w jego umyśle tego, co rozmówca rozumie, czyli "dostrzega". Ma on więc pewną wizję naszych idei. Ta wizja jest jednak zaledwie pewnym modelem tego co my sami chcieliśmy mu przekazać.> Zabrnąłem w dygresje językowo-poznawcze, do których nie czuję się uprawniony, a w zasadzie chodziło mi jeszcze o kwestię psychosocjologiczną:> Czy działanie człowieka może być wolne od rytuałów? Czy nawet racjonaliści kierujący się rozumem są w stanie kontrolować zachowania podlegające dynamice grupy (np. na forum)? Czy współtworząc pewien sposób mówienia o świecie i jego postrzegania nie tworzy się pewien rytuał, odznaczający się również dalszą, wtórną już symboliką - już nie tą związaną z samymi słowami będącymi kodem, ale tą wypływająca z grupowego rytuału? Czy ta wtórna symbolika, to już nie pewien etos, a tu już prawie o krok do wspólnego mitu?> Oczywiście rozumiem, że racjonaliści kierują się nauką i weryfikują swe poglądy. Jednocześnie zastanawiam się na ile potrafią wymknąć się spod oddziaływania pewnych zależności psycho-socjologicznych - z obszaru, w którym grupy społeczne zawsze tworzyły swe mitologie.> Wyraziłem wiele refleksji i liczę tylko na to, że wyłowi Pan z nich coś ciekawego.> >Dzięki Bogu i redaktorom pomysłodawcom, że jest taka mała nisza w Polsce, gdzie nie zamykają nam ust, przy najmniejszej krytyce religii i jej dogmatycznych głupot. Gdzie preferowana jest wolność myślenia, gdzie nie narzuca się nam tego co wolno powiedzieć, co skrytykować, a z czego śmiać. Gdzie można śmiało podzielić się z innymi swoimi wątpliwościami światopoglądowymi.> Zgadzam się w pełni> Pozdrawiam serdecznie.> Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiegoMoja uwaga skierowana na pisaniu , nie powoduje ,że tracę coś ważnego .wręcz przeciwnie jestem skupiona i mam w pamięci teksty dyskutantów .O ateizmie chciałabym mówić nie jak o religii tylko jak o wolności,myśleniu,odwadze ,odpowiedzialności za siebie i bliskich
|
|
| | | | |  | | liliac (147340 punktów) | Kasuj, proszę, zbędne cytowania.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Tak, ale jakoś na "kozła ofiarnego" niezbyt mi Pan pasuje.> Hmmm, cieszę się, bo to nie tylko ode mnie zależy.www.racjonalista.pl/kk.php/s,645www.taraka.pl/struktuzbaw.htm> Sądzę, że czasem warto się zastanowić nad pytaniami, przy których z góry wiadomo, że raczej nie ma prostej odpowiedzi.Zdecydowanie warto się zastanawiać, ale na bazie lektur. (Baza socjalizacji i osobistych doświadczeń sama wchodzi.) > Interesowałby mnie w tym kontekście, jak Pan tłumaczy swoje zainteresowanie religioznawstwem.Tym co powyżej - nauczyłem się czytać w 5 roku życia, gdzieś od 9 zacząłem czytać książki. Środowisko wierzyło w jakiegoś tam Boga, a ja w książkach natknąłem się na innych jeszcze fajniejszych. Oczywiście spokojnie mógłbym na ten temat napisać książkę, ale po co? > w jakim stopniu człowiek ze względu na konstrukcję swej psychiki i na z definicji symboliczne właściwości języka, jakim się posługuje (czyli wręcz, którym myśli!) w pewnym przynajmniej zakresie poruszać się musi w przestrzeni mitologicznej?No właśnie. Najpierw należy odpowiedzieć sobie na pytanie jaką ta konstrukcja jest. Inną odpowiedź otrzyma Pan od Junga i kontynuatorów jego myśli, a inną od uczonych rozpatrujących konstrukcje umysłowe od strony neurokognitywistyki Jak Pan wie, jestem zwolennikiem tej drugiej. > Chciałbym tu nawiązać do paru zaledwie zdań z książki, która ostatnio wpadła mi w ręce - Leszka Kołakowskiego "Obecność mitu".Wszystkie książki należy odczytywać w kontekście ich powstawania. Kim był ich autor, jakie miał przygotowanie merytoryczne i jakie doświadczenia życiowe (w chwili ich pisania). Znam dorobek Kołakowskiego i pozwolę sobie Panu polecić jego wcześniejszą pozycję: Klucz niebieski albo opowieści biblijne i cytat stamtąd: Izaak wdrapał się na stos, gdzie ojciec kazał mu poprawić jakiś nieznaczący szczegół. W tej chwili Abraham podniósł ciężki brązowy miecz, którym zwykł ubijać woły od jednego ciosu. I w tej samej chwili rozległ się stanowczy okrzyk anioła: "Zatrzymaj się!" Zaraz po nim drugi okrzyk grozy i przerażenia: to Izaak odwrócił się i zobaczył ojca zastygłego ze wzniesioną bronią, z błyskiem brutalnej determinacji w oczach, z zaciśniętymi ustami i wyrazem zaciętej stanowczości na twarzy. Wydał przeciągły krzyk i upadł zemdlony.
Bóg uśmiechnął się dobrodusznie i poklepał Abrahama po plecach. Dobrze się sprawiasz - powiedział z uznaniem. - Teraz wiem, że na mój rozkaz nie oszczędzisz własnego syna". Po czym powtórzył dawną obietnicę rozmnożenia jego ludu i okazania pomocy w zgnieceniu wrogów: "albowiem usłuchałeś mego głosu".
Na tym historia się kończy. Jednak mogła ona mieć dwa zakończenia różne. Gdyby Izaak nie był odwrócił głowy w ostatniej chwili, mógłby w ogóle nie spostrzec, że coś się stało. Mógł zejść po chwili ze stosu i zobaczyć ojca już z mieczem wbitym w ziemię, jak oprawia baranka. Wtedy cała historia rozegrałaby się poza świadomością Izaaka i zamknęłaby się bez dalszych skutków jako sprawa między Abrahamem a Bogiem. Byłaby ilustracją pewnego typu wychowania. Jednak Izaak zobaczył. Abraham był zadowolony, bo zaskarbił sobie uznanie Boga, pewność wielkiego państwa w przyszłości i ostatecznie syna zachował. Wszystko skończyło się dobrze i w rodzinie było dużo śmiechu. Izaakowi pozostała tylko drobna dolegliwość: od tej pory chwiał się na nogach i dostawał mdłości na widok ojca. Ale w końcu żył długo i pomyślnie.Zawsze lubiłem opowieści o bogach, tą przeczytałem około 1965 roku i dotychczas pamiętam. Właśnie w jej kontekście później już czytałem przeróżne religijne mity. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > >w jakim stopniu człowiek ze względu na konstrukcję swej psychiki i na z definicji symboliczne właściwości języka, jakim się posługuje (czyli wręcz, którym myśli!) w pewnym przynajmniej zakresie poruszać się musi w przestrzeni mitologicznej?> No właśnie. Najpierw należy odpowiedzieć sobie na pytanie jaką ta konstrukcja jest. Inną odpowiedź otrzyma Pan od Junga i kontynuatorów jego myśli, a inną od uczonych rozpatrujących konstrukcje umysłowe od strony neurokognitywistyki Jak Pan wie, jestem zwolennikiem tej drugiej.Niestety, nie zdołałem otworzyć podanego przez Pana linku. Jednocześnie w zamian mogę zaproponować: psy2.ucsd.edu/~pwinkiel/winkielman_spoleczna.pdfSądzę, że jest Pan zainteresowany w ogóle człowiekiem i otaczającym go światem i w tym kontekście Pana zainteresowanie neurokognitywistyką jest już pochodną tego zainteresowania podstawowego. Uważam, że daleko nam jeszcze do sprowadzenia wszystkich zjawisk psychicznych do kategorii neuronauk. Myślę, że w dalszym ciągu potrzebna jest psychologia, w której wykorzystuje się również introspekcję. Jest to inny poziom analizy i te dwa podejścia wcale nie muszą konkurować, a raczej powinny współpracować. Przeczytałem przed chwilą artykuł napisany wspólnie przez kilku naukowców i psychologów w niemieckim czasopiśmie "Gehirn un Geist" (czyli "Mózg i umysł" - w ramach wydawnictwa "Spektrum nauki"). Autorzy bronią właśnie (szerokopojętej) psychologii przed zarzutem, jakoby była już niepotrzebna ze względu na rozwój neuronauk. W tekście zawarto następujące porównanie: sprowadzanie zjawisk psychicznych do fizycznej aktywności mózgu jest podobnym zabiegiem, jak sprowadzanie procesów biologicznych do oddziaływań na poziomie atomów. Oczywiście psychologia to szerokie pojęcie i zupełnie innym podejściem będzie się odznaczała psychologia poznawcza, czy ewolucyjna, a czym innym jest naukowo trudna do zweryfikowania (jeśli nie wręcz nieweryfikowalna) psychoanaliza. Pisze Pan o koncepcji Junga, a ja myślę, że cenne może być również sięgnięcie do pewnych wniosków jego nauczyciela. Mam tu na myśli doświadczenia i obserwacje Freuda dokonane jeszcze przed wypracowaniem całej koncepcji psychoanalizy, a związane z hipnozą. Jakkolwiek by nie patrzeć na zjawisko ludzkiej psychiki, to jest ona związana z procesami nieświadomymi. Oczywiście coraz więcej wiemy o nieświadomych dla człowieka procesach fizyczno-chemicznych zachodzących w mózgu. Umysł wyłania się z tych procesów nieświadomych, choć zapewne świadomość również wpływa na te procesy na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Otóż sądzę, że poza ewidentnie istniejącymi nieświadomymi procesami fizycznymi mózgu istnieje również "nieświadomość" po stronie "niematerialnego" umysłu. Przykłady wcale nie muszą być szczególnie tajemnicze - spójrzmy chociażby na chwilowe zapomnienie jakiegoś trudnego słowa, które na pewno znamy, ale które dopiero po chwili przychodzi nam do głowy. Przeżywamy jednak chwilę, w której tego słowa nie umiemy sobie przypomnieć, chociaż później sami z siebie na nie wpadamy. Sądzę, że podobnie sytuacja może wyglądać z wieloma zdarzeniami w naszym życiu, których nie mamy zawsze aktualnie w świadomości, ale które w nas tkwią i częściowo kształtują nasze zachowanie. Proszę zauważyć, że te zdarzenia były przecież konkretne i w chwili ich zajścia miały dla nas konkretną wymowę, znaczenie i zabarwienie emocjonalne. One tkwią w naszej nieświadomości (czy też nieaktywnej pamięci) jako zdarzenie psychiczne (choć mają jednocześnie na pewno jakąś podstawę w fizycznym mózgu). Fakt, że te nieświadome treści istnieją w nas jako zdarzenie psychiczne uzasadniam tym, że wówczas, gdy sobie o nich przypominamy, to wiążą się z podobnym przeżyciem emocjonalnym jak w chwili, w której powstały. Pozwolę sobie więc na wniosek, ze istnieje umysłowa - psychiczna strona nieświadomości (a nie tylko świadomość i leżące u jej podstaw nieświadome procesy fizyczno-chemiczne w mózgu). Zresztą jako wystarczający dowód powinno tu służyć rzeczone już zjawisko hipnozy. Jednocześnie, możemy zauważyć, że język, którym się posługujemy (a który - jak sądzę - jest istotnym narzędziem przydatnym i chyba również nawet niezbędnym do myślenia) jest niczym innym, jak pewnym kodem, a więc zestawem znaków, które odnoszą się do znaczeń, które z kolei odnoszą się do framentów rzeczywistości. Możemy zatem stwierdzić, że język ma charakter symboliczny. Spotkałem się gdzieś (chyba w numerze niemieckiego Spektrum nauki poświęconemu naukowemu badaniu świadomości) z taką próbą zdefiniowania świadomości, że mianowicie generalnie rzecz biorąc świadome jest to, co da się wyrazić językiem. Świadome zdarzenia potrafimy więc (zawsze - no, powiedzmy najczęściej) wyrazić językiem (a nie zapominajmy, że wiążą się z nimi pewne konotacje emocjonalne), a jednocześnie powstaje ich odlew w naszej nieświadomości. Już świadomy język korzysta z symboli, jest z natury kodu symboliczny - choć tu chodzi zazwyczaj o zwykłe przyporządkowanie znaczeń do wyrazów. Gdy jednak te znaczenia łączą się z emocjami i zanurzają się w nieświadomości, wówczas - jak sądzę ów symbolizm nabiera pewnej szczególnej wagi - a mianowicie staje się złożony i zapomniany - a stamtąd może pośrednio wpływać na nasze przyszłe zachowanie. Jeśli jednak mamy mieszankę znaczeń, języka, symboli i emocji, to co z tego może powstać innego, jeśli nie mit? Hmmm. Prawdę mówiąc jestem bardzo sceptyczny co do takiego wywodu i karkołomna trochę teza. Może chciałem tylko wskazać na to, że poza świadomością i nieświadomymi procesami fizyczno-chemicznymi w mózgu istnieje właśnie coś, co nazwałbym nieświadomością w umyśle - być może chodzi o nacechowane emocjonalnie, chwilowo nieaktywne treści w pamięci. Pozdrawiam serdecznie
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > >>>No właśnie. Najpierw należy odpowiedzieć sobie na pytanie jaką ta konstrukcja jest. Inną odpowiedź otrzyma Pan od Junga i kontynuatorów jego myśli, a inną od uczonych rozpatrujących konstrukcje umysłowe od strony neurokognitywistyki. Jak Pan wie, jestem zwolennikiem tej drugiej.> Niestety, nie zdołałem otworzyć podanego przez Pana linku.Proszę w Googla wkleić - www.fizyka.umk.pl /publications/kmk/03-Neurokognitywna.pdf - i sądzę że wyświetli się Panu "NEUROKOGNITYWNA TEORIA ŚWIADOMOŚCI" prof. Włodzisława Ducha. Polecam też dorobek Patricii Churchland www.youtube.com/watch?v=zn_lGNYhvok.Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Sądzę, że jest Pan zainteresowany w ogóle człowiekiem i otaczającym go światem i w tym kontekście Pana zainteresowanie neurokognitywistyką jest już pochodną tego zainteresowania podstawowego.Zdecydowanie tak. > Uważam, że daleko nam jeszcze do sprowadzenia wszystkich zjawisk psychicznych do kategorii neuronauk.Jeszcze trochę brakuje, dlatego mamy kognitywistykę, która jest dziedziną nauki zajmująca się zjawiskami dotyczącymi działania umysłu, w szczególności ich modelowaniem. Kognitywistyka jest nauką multidyscyplinarną, znajduje się na pograniczu wielu dziedzin, takich jak: psychologii poznawczej, neurobiologii, filozofii umysłu, sztucznej inteligencji, lingwistyki (lingwistyka kognitywna), oraz logiki i fizyki. > Myślę, że w dalszym ciągu potrzebna jest psychologia,Przydaje się. Nigdy jej potrzeby nie kwestionowałem. > Jest to inny poziom analizy i te dwa podejścia wcale nie muszą konkurować, a raczej powinny współpracować.Jest największy w tym ambaras, aby dwoje chciało na raz.> W tekście zawarto następujące porównanie: sprowadzanie zjawisk psychicznych do fizycznej aktywności mózgu jest podobnym zabiegiem, jak sprowadzanie procesów biologicznych do oddziaływań na poziomie atomów.Może by trochę prof. Ducha sobie poczytali zamiast wypisywania bzdetów, a nie jeden Duch zajmuje się zrozumiem materialnych procesów przebiegających w naszych mózgach. > Pisze Pan o koncepcji Junga, a ja myślę, że cenne może być również sięgnięcie do pewnych wniosków jego nauczyciela.> Mam tu na myśli doświadczenia i obserwacje Freuda dokonane jeszcze przed wypracowaniem całej koncepcji psychoanalizy, a związane z hipnozą.Stare dzieje. Historycznie bardzo ważne, ale obecnie mocno skrytykowane. > Jakkolwiek by nie patrzeć na zjawisko ludzkiej psychiki, to jest ona związana z procesami nieświadomymi. Oczywiście coraz więcej wiemy o nieświadomych dla człowieka procesach fizyczno-chemicznych zachodzących w mózgu. Umysł wyłania się z tych procesów nieświadomych, choć zapewne świadomość również wpływa na te procesy na zasadzie sprzężenia zwrotnego.Powiedzmy, że jest tak, lub bardzo podobnie. > Otóż sądzę, że poza ewidentnie istniejącymi nieświadomymi procesami fizycznymi mózgu istnieje również "nieświadomość" po stronie "niematerialnego" umysłu.Nie istnieje żaden umysł poza mózgiem. Cała nasza świadomość to funkcjonujący mózg. www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadzi> Przykłady wcale nie muszą być szczególnie tajemnicze - spójrzmy chociażby na chwilowe zapomnienie jakiegoś trudnego słowa, które na pewno znamy, ale które dopiero po chwili przychodzi nam do głowy. Przeżywamy jednak chwilę, w której tego słowa nie umiemy sobie przypomnieć, chociaż później sami z siebie na nie wpadamy. Sądzę, że podobnie sytuacja może wyglądać z wieloma zdarzeniami w naszym życiu, których nie mamy zawsze aktualnie w świadomości, ale które w nas tkwią i częściowo kształtują nasze zachowanie. Proszę zauważyć, że te zdarzenia były przecież konkretne i w chwili ich zajścia miały dla nas konkretną wymowę, znaczenie i zabarwienie emocjonalne. One tkwią w naszej nieświadomości (czy też nieaktywnej pamięci) jako zdarzenie psychiczne (choć mają jednocześnie na pewno jakąś podstawę w fizycznym mózgu). Fakt, że te nieświadome treści istnieją w nas jako zdarzenie psychiczne uzasadniam tym, że wówczas, gdy sobie o nich przypominamy, to wiążą się z podobnym przeżyciem emocjonalnym jak w chwili, w której powstały.www.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwyMnie bardziej zastanawia to, że tak arcyskomplikowany narząd ma tak mało usterek i tak rzadko się psuje. > Pozwolę sobie więc na wniosek, ze istnieje umysłowa - psychiczna strona nieświadomości (a nie tylko świadomość i leżące u jej podstaw nieświadome procesy fizyczno-chemiczne w mózgu).Zupełnie nie rozumiem o co Panu tu chodzi? > Jednocześnie, możemy zauważyć, że język, którym się posługujemy (a który - jak sądzę - jest istotnym narzędziem przydatnym i chyba również nawet niezbędnym do myślenia) jest niczym innym, jak pewnym kodem, a więc zestawem znaków, które odnoszą się do znaczeń, które z kolei odnoszą się do fragmentów rzeczywistości.Nie wiem? Czy jest Pan pewien, że zwierzęta nie myślą? > Spotkałem się gdzieś (chyba w numerze niemieckiego Spektrum nauki poświęconemu naukowemu badaniu świadomości) z taką próbą zdefiniowania świadomości, że mianowicie generalnie rzecz biorąc świadome jest to, co da się wyrazić językiem.Znam takie koncepcje i mnie się tak wydawało, ale jak opisać zapach, smak, muzykę obraz, a nawet własne emocje jakich adekwatnych słów tu użyć. Symbole wystarczą? Może wystarczy empatia? Potrafi Pan wczuć się w umysł kobiety, a może nietoperza? > Jeśli jednak mamy mieszankę znaczeń, języka, symboli i emocji, to co z tego może powstać innego, jeśli nie mit?Science fiction, fantasy, religia, bajka. > Hmmm. Prawdę mówiąc jestem bardzo sceptyczny co do takiego wywodu i karkołomna trochę teza. Może chciałem tylko wskazać na to, że poza świadomością i nieświadomymi procesami fizyczno-chemicznymi w mózgu istnieje właśnie coś, co nazwałbym nieświadomością w umyśle - być może chodzi o nacechowane emocjonalnie, chwilowo nieaktywne treści w pamięci.Nie jest Pan pierwszym od karkołomnych tez. Mnie kiedyś też to bawiło, teraz wolę upraszczać (redukować), choć w redukcji też jest niebezpieczeństwo. Każdy stół składa się z atomów, ale gdy zredukujemy stół do atomów, to przestaniemy stół dostrzegać. Trzeba zachować rozsądek i wiedzieć, co dla naszych konkretnych rozważań jest istotnym - tak aby uchwycić istotę rzeczy. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > >Uważam, że daleko nam jeszcze do sprowadzenia wszystkich zjawisk psychicznych do kategorii neuronauk.> Jeszcze trochę brakuje, dlatego mamy kognitywistykę, która jest dziedziną nauki zajmująca się zjawiskami dotyczącymi działania umysłu, w szczególności ich modelowaniem. Kognitywistyka jest nauką multidyscyplinarną, znajduje się na pograniczu wielu dziedzin, takich jak: psychologii poznawczej, neurobiologii, filozofii umysłu, sztucznej inteligencji, lingwistyki (lingwistyka kognitywna), oraz logiki i fizyki. Tak, ale Pan położył w poprzednim wpisie nacisk na NEUROkognitywistykę (przeciwstawiając ją koncepcjom Junga). Było to wprawdzie podyktowanem tytułem artykulu prof. Ducha, ale mam wrażenie, że to właśnie podejście od strony mózgu i jego chemiczno-fizycznych procesów jest dla Pana szczególnie istotne. Tymczasem w życiu działamy już jako świadome - psychiczne, że tak powiem - podmioty. Dlatego dla mnie istotne jest przede wszystkim podejście psychologiczne, bo sądzę że jest najbliższe człowiekowi w jego życiu. Ale uważam, że jest to ostatecznie niuans, gdyż oczywiście cała psychika ma podstawy w mózgu właśnie i ostatecznie zarówno podejście od strony mózgu, jak i podejście od strony umysłu (treści umysłowych) jest badaniem ostatecznie tego samego człowieka, tylko że z różnych stron. To trochę tak, jak zaczyna się kopanie tunelu z dwoch stron góry. > >Otóż sądzę, że poza ewidentnie istniejącymi nieświadomymi procesami fizycznymi mózgu istnieje również "nieświadomość" po stronie "niematerialnego" umysłu.> Nie istnieje żaden umysł poza mózgiem. Cała nasza świadomość to funkcjonujący mózg.Jest to dla mnie oczywiste. Napisałem "niematerialny" w cudzysłowie pamietając o takim właśnie sformułowaniu Izdebskiego zawartym właśnie w zalinkowanym przez Pana artykule: > www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadzi" Wytworem materialnego mózgu jest niematerialny umysł wraz z najbardziej oczywistą i najbardziej tajemniczą jego cechą, jaką jest świadomość".Z tą różnicą, że Izdebski nawet nie użył cudzysłowu. Jest to nieistotne, gdyż dotyczy tylko pewnego nazewnictwa. Możnaby również nazwać umysł w pełni materialnym, bo właśnie wynikającym z pracy mózgu. Mi jednak chodziło o "nieświadomość". Otóż sądze, że - w dużym uproszczeniu - istnieje takie zjawisko psychiczne, a więc stanowiące część tego, co Izdebski nazwał "niematerialnym umysłem". > >Pozwolę sobie więc na wniosek, ze istnieje umysłowa - psychiczna strona nieświadomości (a nie tylko świadomość i leżące u jej podstaw nieświadome procesy fizyczno-chemiczne w mózgu).> Zupełnie nie rozumiem o co Panu tu chodzi?Z wikipedii (hasło "umysł"): pl.wikipedia.org/wiki/Umysł We współczesnych naukach poznawczych umysł jest zdefiniowany jako ośrodek całej, świadomej i nieświadomej psychiki człowieka i jego myślenia.Chodzi mi właśnie o nieświadomą psychikę (u której podstaw leży oczywiście również aktywność mozgu). Chodzi mi o to, że umysł nie sprowadza się do samej tylko świadomości, ale właśnie można mówić również w ramach umysłu o nieświadomości (choć zapewne mającej również fizyczne podstawy). Przy czym, jak powiedziałem - być może należałoby mówić o pamięci nieaktywnej w świadomości, ale wpływającej na nasze myślenie, samopoczucie i działania? Tak czy inaczej nawiązuję tu do koncepcji nieświadomości z psychoanalizy. Przy całej naukowej rezerwie do tego przedmotu wydaje mi się, że samo to zjawisko nieświadomości (czy też przynajmniej podświaodmości) istnieje. Dlatego powołałem przykład hipnozy. > >Jednocześnie, możemy zauważyć, że język, którym się posługujemy (a który - jak sądzę - jest istotnym narzędziem przydatnym i chyba również nawet niezbędnym do myślenia) jest niczym innym, jak pewnym kodem, a więc zestawem znaków, które odnoszą się do znaczeń, które z kolei odnoszą się do fragmentów rzeczywistości.> Nie wiem? Czy jest Pan pewien, że zwierzęta nie myślą?Sądzę, że myślą, ale też porozumiewają się językiem. Być może nie tak abstrakcyjnym jak nasz. > >Spotkałem się gdzieś (chyba w numerze niemieckiego Spektrum nauki poświęconemu naukowemu badaniu świadomości) z taką próbą zdefiniowania świadomości, że mianowicie generalnie rzecz biorąc świadome jest to, co da się wyrazić językiem.> Znam takie koncepcje i mnie się tak wydawało, ale jak opisać zapach, smak, muzykę obraz, a nawet własne emocje jakich adekwatnych słów tu użyć. Symbole wystarczą? Może wystarczy empatia? Potrafi Pan wczuć się w umysł kobiety, a może nietoperza?To brzmi jakoś tak miło-niemiło. Nie wiem jak to nazwać. Jak sztuka. Zasadniczo, co do meritum się zgadzam. > >Jeśli jednak mamy mieszankę znaczeń, języka, symboli i emocji, to co z tego może powstać innego, jeśli nie mit?> Science fiction, fantasy, religia, bajka.Tak, właśnie są one w największym stopniu ekspresją mitów. A polityka? A zwykła rozmowa z drugim człowiekiem? To już zupełnie inny poziom aktywności, czy właśnie kształtowany przez ten sam kod, ktorym są wyrażane mity, a zatem te pola aktywności są może nierozłączne? > Nie jest Pan pierwszym od karkołomnych tez. Mnie kiedyś też to bawiło, teraz wolę upraszczać (redukować), choć w redukcji też jest niebezpieczeństwo.> Każdy stół składa się z atomów, ale gdy zredukujemy stół do atomów, to przestaniemy stół dostrzegać. Trzeba zachować rozsądek i wiedzieć, co dla naszych konkretnych rozważań jest istotnym - tak aby uchwycić istotę rzeczy.Prawda Pozdrawiam serdecznie.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Tak, ale Pan położył w poprzednim wpisie nacisk na NEUROkognitywistykę (przeciwstawiając ją koncepcjom Junga). Było to wprawdzie podyktowane tytułem artykułu prof. Ducha, ale mam wrażenie, że to właśnie podejście od strony mózgu i jego chemiczno-fizycznych procesów jest dla Pana szczególnie istotne.Dokładnie tak. > Otóż sądzę, że poza ewidentnie istniejącymi nieświadomymi procesami fizycznymi mózgu istnieje również "nieświadomość" po stronie "niematerialnego" umysłu.> >>> Nie istnieje żaden umysł poza mózgiem. Cała nasza świadomość to funkcjonujący mózg.> Jest to dla mnie oczywiste. Napisałem "niematerialny" w cudzysłowie pamiętając o takim właśnie sformułowaniu Izdebskiego zawartym właśnie w zalinkowanym przez Pana artykule:> Mi jednak chodziło o "nieświadomość". Otóż sądze, że - w dużym uproszczeniu - istnieje takie zjawisko psychiczne, a więc stanowiące część tego, co Izdebski nazwał "niematerialnym umysłem".Patricia Churchland - kanadyjska filozof, specjalistka w neuronauce, neurofilozofii i neuroetyce wypowiada się w wywiadzie o swojej dziedzinie badań filozoficznych związanych z najnowszymi odkryciami naukowymi i ich implikacjami. "O neurofilozofii"/wycinki z www.youtube.com/watch?v=zn_lGNYhvok. / Tylko mózg i on posiada świadomość, może dokonywać introspekcji, może mówić - Ale co się wiąże z mózgiem, to pytanie, czy jesteśmy tylko aktywnością cząsteczek Czy jesteśmy tylko cząsteczkami w ruchu... Czy to dochodzenie nie prowadzi nas do myślenia o sobie głównie, jedynie czy tylko jako o materii?Tak, kiedy mówię, ze umysł to mózg, kiedy mówię, ze widzenie jest tylko funkcją mózgu... To właśnie mam na myśli Ze nie istnieje nic innego, jak tylko komórki i sposób, w jaki są złożone ze sobą To jest w pewien sposób ciężkie do zrozumienia, jak to jest... Patrzysz na komórkę przez mikroskop... i myślisz jak to coś może mieć cokolwiek wspólnego z moim odczuciem bólu, czy moim widzeniem koloru... - Albo moim zakochaniem się - TakDwie rzeczy, jak sadzę, trzeba o tym powiedzieć. Po pierwsze: Oczywiście to nie pojedynczy neuron sprawia, to nie indywidualny neuron czuje ból To jest cała interaktywna sieć neuronów I podobnie ze stanem zakochiwania się To nie tak, ze tam jest jeden mały neuron w płacie ciemieniowym który mówi: "-Hahaha, tak! To jest prawdziwe uczucie!" Oczywiście nie może tak być Więc, to jest cześć odpowiedzi Druga cześć odpowiedzi jest taka ze, jak sądzę... Wraz z pominięciem rozumienia neurologicznych podstaw funkcji psychologicznych... takich jak zakochiwanie się czy widzenie Jesteśmy trochę tam, gdzie był Arystoteles z poważaniem, jakie miał dla zrozumienia natury ruchu I mamy jeszcze do przebycia długa drogę I tak, jak dla Arystotelesa byłoby niemożliwym wyobrażenie sobie przestrzeni nieeuklidesowej... Przestrzeni, której kształt jest zdeformowany przez duże masy grawitacyjne Więc, moglibyśmy powiedzieć, Boże, jest niemożliwym wyobrazić sobie... ...ze czerwień jabłka, mogłaby być spowodowana lub identyczna z zachowaniem sieci neuronówAle ważne jest, żeby nie pozwolić naszym brakom wyobraźni dyktować nam, co jest prawdą we wszechświecie
Nie ma jakiegoś osobnego przedmiotu-umysłu. Umysł to po prostu mózg > Pozwolę sobie więc na wniosek, ze istnieje umysłowa - psychiczna strona nieświadomości (a nie tylko świadomość i leżące u jej podstaw nieświadome procesy fizyczno-chemiczne w mózgu).Psychiczna strona nieświadomości? Nie wiem o co chodzi? Tak, w mózgu przebiegają procesy, które nie docierają bezpośrednio do naszej świadomości. > >Zupełnie nie rozumiem o co Panu tu chodzi?> Z wikipedii (hasło "umysł"):> pl.wikipedia.org/wiki/Umysł> We współczesnych naukach poznawczych umysł jest zdefiniowany jako ośrodek całej, świadomej i nieświadomej psychiki człowieka i jego myślenia. Wg paradygmatu przyrodoznawstwa, umysł jest wynikiem struktury biologicznej, procesów chemicznych zachodzących w naszym mózgu i jego interakcji ze światem zewnętrznym człowieka. Jest tak skomplikowany ze względu na złożoność tych procesów. Odzwierciedleniem tego podejścia jest tzw. Manifest Kandela zawierający założenia na jakich opiera się współczesna psychiatria. Studiowaniem i modelowaniem własności umysłu zajmuje się psychologia, kognitywistyka i dział informatyki zajmujący się Sztuczną Inteligencją.> Chodzi mi właśnie o nieświadomą psychikę (u której podstaw leży oczywiście również aktywność mózgu). [...] Przy całej naukowej rezerwie do tego przedmiotu wydaje mi się, że samo to zjawisko nieświadomości (czy też przynajmniej podświadomości) istnieje.Coś w naszej nieświadomości się dzieje, ale nie dowodzi to wcale racji koncepcji jungowskich. > Sądzę, że myślą, ale też porozumiewają się językiem.pl.wikipedia.org/wiki/Język_(mowa)To nie takie proste. Jakie zwierzęta, jakim językiem? Czy przekazywanie informacji jest językiem? To wówczas czynią już to bakterie. Psy - po części - rozumieją ludzki język, a papugi nawet mówią ludzkim ze zrozumieniem kilkuset słów. > Jeśli jednak mamy mieszankę znaczeń, języka, symboli i emocji, to co z tego może powstać innego, jeśli nie mit?> >>>Science fiction, fantasy, religia, bajka.> Tak, właśnie są one w największym stopniu ekspresją mitów. A polityka? A zwykła rozmowa z drugim człowiekiem? To już zupełnie inny poziom aktywności, czy właśnie kształtowany przez ten sam kod, którym są wyrażane mity, a zatem te pola aktywności są może nierozłączne?Znowu, to nie takie proste. Archetyp - czy kod kulturowy. Kody istnieją, a chyba i memy też, ale czy archetypy? I to takie jak je Jung opisał? We wszystkich kulturach? Pozdrawiam serdeczn
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | >To nie tak, ze tam jest jeden mały neuron w płacie ciemieniowym który mówi: >"-Hahaha, tak! To jest prawdziwe uczucie!" >Patricia Churchland - kanadyjska filozof, specjalistka w neuronauce, neurofilozofii i neuroetyce W ogóle pod każdym względem interesująca kobieta.
>Nie ma jakiegoś osobnego przedmiotu-umysłu. Umysł to po prostu mózg Wolę jednak stwierdzenie, że umysł bierze się z mózgu. To nie jest do końca to samo. Wiemy, że człowiek ma świadomość. Ale czy można na pewno powiedzieć, że sam tylko mózg jako taki, albo same tylko neurony jako takie mają świadomość? Zapewne są do powstania świadomości niezbędne, ale tak bez reszty ciała i bez kontaktu ze światem zewnętrznym nie jestem pewien, czy można by stwierdzić, czy sama, wyodrębniona substancja mózgowa mogłaby mieć świadomość. Choć to niuans. Nie daje podstaw, by zakładać jakiś dualizm.
>>Chodzi mi właśnie o nieświadomą psychikę (u której podstaw leży oczywiście również aktywność mózgu). [...] Przy całej naukowej rezerwie do tego przedmiotu wydaje mi się, że samo to zjawisko nieświadomości (czy też przynajmniej podświadomości) istnieje. >Coś w naszej nieświadomości się dzieje, ale nie dowodzi to wcale racji koncepcji jungowskich. Oczywiście, ma Pan rację. Zresztą tę trochę mitami obrośniętą "nieświadomość" postrzegamy jako jakiś istniejący obszar psychiki prawdopodobnie tylko ze względu na charakter naszych całkiem świadomych doświadczeń, gdzie nie kontrolujemy wszystkiego, co wpływa na nasze myśli i działania.
>Znowu, to nie takie proste. Archetyp - czy kod kulturowy. Kody istnieją, a chyba i memy też, ale czy archetypy? I to takie jak je Jung opisał? We wszystkich kulturach? Oczywiście nie wiemy tego i nie znalazło to potwierdzenia. Ja już wobec memów jestem nieco spceptyczny. Nie dlatego, żeby nie istniały, tylko z tego względu, że jakoś nie widzę powodu, dla którego nie można by z równym skutkiem użyć staromodnego może sformułowania "treści umysłowe i kulturowe".
Pozdrawiam serdecznie
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>>>>Nie ma jakiegoś osobnego przedmiotu-umysłu. Umysł to po prostu mózg >Wolę jednak stwierdzenie, że umysł bierze się z mózgu. To co nabiera go łyżeczką? Bierze go po kawałku, czy po bicie? Osobiście nie znam bardziej trafnego określenia jak: "Umysł jest funkcją mózgu". Ale jednocześnie jest prawdziwym określenie pani Churchland: "Umysł to po prostu mózg"
>Wiemy, że człowiek ma świadomość. >Ale czy można na pewno powiedzieć, że sam tylko mózg jako taki, albo same tylko neurony jako takie mają świadomość? Zapewne są do powstania świadomości niezbędne, ale tak bez reszty ciała i bez kontaktu ze światem zewnętrznym nie jestem pewien, czy można by stwierdzić, czy sama, wyodrębniona substancja mózgowa mogłaby mieć świadomość. Choć to niuans. Nie daje podstaw, by zakładać jakiś dualizm. Nie daje żadnych podstaw do dualizmu, ale elementy rzeczywistości oddziaływają na siebie i się wzajemnie warunkują. Czy potrzebną jest reszta ciała? A tlen jest potrzebnym, a określona temperatura, a odżywianie itd.? Potrzebne, czy nie potrzebne?
>Oczywiście nie wiemy tego i nie znalazło to potwierdzenia. Ja już wobec memów jestem nieco sceptyczny. Nie dlatego, żeby nie istniały, tylko z tego względu, że jakoś nie widzę powodu, dla którego nie można by z równym skutkiem użyć staromodnego może sformułowania "treści umysłowe i kulturowe". Proszę przeczytać R. Brodie "Wirus umysłu" oraz S. Blackmore "Maszyna memowa" i wówczas spokojnie koncepcje memów będzie Pan mógł odrzucić.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | maceox (6766 punktów) | >Osobiście nie znam bardziej trafnego określenia jak: >"Umysł jest funkcją mózgu". Tak, wszystko na to wskazuje i nic temu nie zaprzecza (poza niektórymi, nieco staromodnymi wyobrażeniami niepopartymi nauką) >Ale jednocześnie jest prawdziwym określenie pani Churchland: >"Umysł to po prostu mózg" Jako pewne retoryczne podkreślenie takie sformułowanie spełnia swoją funkcję popularnonaukową i przyczynia się zapewne do usuwania wciąż obecnych stereotypów dualizmu. Moim zdaniem ściśle rzecz biorąc jest to jednak pewna przesada. Nie znamy wszystkich zależności pomiędzy mózgiem a umysłem. Nawet w chwili, w której będziemy umieli odczytwać konkrente myśli osoby badanej z samej tylko obserwacji pracy mózgu, istnieje możliwość, że w dalszym ciągu nie będziemy wiedzieć w jaki sposób to widzialne funkcjonowanie cząstek mózgu zamienia się w subiektywnie odczuwalne myślenie. Obawiam się, że uchwycić czyjąś świadomość można tylko wówczas, gdy jest się tą osobą. Ale być może istnieje jakiś sposób, by poradzić sobie i z tym problemem.
>>Ale czy można na pewno powiedzieć, że sam tylko mózg jako taki, albo same tylko neurony jako takie mają świadomość? Zapewne są do powstania świadomości niezbędne, ale tak bez reszty ciała i bez kontaktu ze światem zewnętrznym nie jestem pewien, czy można by stwierdzić, czy sama, wyodrębniona substancja mózgowa mogłaby mieć świadomość. Choć to niuans. Nie daje podstaw, by zakładać jakiś dualizm. >Nie daje żadnych podstaw do dualizmu, ale elementy rzeczywistości oddziaływają na siebie i się wzajemnie warunkują. Czy potrzebną jest reszta ciała? A tlen jest potrzebnym, a określona temperatura, a odżywianie itd.? Potrzebne, czy nie potrzebne? Właśnie sądzę, że (prawie) wszystko jest potrzebne - nie tylko mózg, nie tylko ciało - ale również otoczenie. Raczej nie sądzę, by sam mózg (np. wykreowany i zamknięty w próbówce) bez kontaktu z otoczeniem mógł wygenerować świadomość.
>>Ja już wobec memów jestem nieco sceptyczny. Nie dlatego, żeby nie istniały, tylko z tego względu, że jakoś nie widzę powodu, dla którego nie można by z równym skutkiem użyć staromodnego może sformułowania "treści umysłowe i kulturowe". >Proszę przeczytać R. Brodie "Wirus umysłu" oraz S. Blackmore "Maszyna memowa" i wówczas spokojnie koncepcje memów będzie Pan mógł odrzucić. Ale może istnieje możliwość skrótowego przedstawienia argumentów, które miałyby przemawiać za tym, że koncepcja memów jest czymś więcej, niż tylko innym sposobem nazwania treści umysłowych i kulturowych (czyli w skrócie: idei) przekazywanych językiem. Pozdrawiam serdecznie.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Bogusławski: Osobiście nie znam bardziej trafnego określenia jak: "Umysł jest funkcją mózgu".> Tak, wszystko na to wskazuje i nic temu nie zaprzecza (poza niektórymi, nieco staromodnymi wyobrażeniami niepopartymi nauką)Jakoś odnoszę dziwne wrażenie, że nie jest Pan o tym do końca przekonanym. Bogusławski: Ale jednocześnie jest prawdziwym określenie pani Churchland: "Umysł to po prostu mózg"> Jako pewne retoryczneTo nie jest retoryczne, to jest faktyczne. > podkreślenie takie sformułowanie spełnia swoją funkcję popularnonaukową i przyczynia się zapewne do usuwania wciąż obecnych stereotypów dualizmu.W niewielkim stopniu. Trzeba by jeszcze to zrozumieć, a nie tylko Pan Marcuch, czy Konowal podchodzą do tych zagadnień w następujący sposób: "Jeżeli fakty przeczą dualizmowi, tym gorzej dla faktów".> Moim zdaniem ściśle rzecz biorąc jest to jednak pewna przesada.Moim zdaniem, na słońcu kwitnie cywilizacja pomarańczowych słoni! Racjonalne, naukowe argumenty proszę, że stwierdzenie Jeffa Lichtmana z Uniwersytetu Harvarda: "Mózg ludzki jest skomplikowany, ale to nie żadna magia. Wszystko, co robi, zakodowane jest w połączeniach wewnątrzmózgowych" jest przesadą. > Nie znamy wszystkich zależności pomiędzy mózgiem a umysłem.Nie, nie znamy. Czy przeczytał Pan te moje wypowiedzi? www.racjon(*).php/s,492101/z,0/d,15#w504486www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,492101#w504993> Nawet w chwili, w której będziemy umieli odczytywać konkretne myśli osoby badanej z samej tylko obserwacji pracy mózgu, istnieje możliwość, że w dalszym ciągu nie będziemy wiedzieć w jaki sposób to widzialne funkcjonowanie cząstek mózgu zamienia się w subiektywnie odczuwalne myślenie.Olaboga! Niektórzy nie rozumieją w jaki sposób działa komputer. Zapewne miedzy kabelkami siedzi dusza, która to wszystko porusza. Co Panu dało przeczytanie poniższego tekstu: synapsa jest tworem wielce złożonym, aktywnie pośredniczącymi w przekazywaniu informacji. Dwa neurony nie stykają się bezpośrednio, między nimi jest przerwa (około 1/4 mikrometra szerokości). Iglica (impuls) biegnie wzdłuż aksonu i gdy dociera do błony presynaptycznej synapsy przez kanały jonowe uwalniane są porcje związków chemicznych zmagazynowane w pęcherzykach. Gdy jonowe wrota otwierają się, to możliwy jest przepływ obdarzonych ładunkiem elektrycznym jonów do wewnątrz lub na zewnątrz posynaptycznej strony synapsy. Proces ten - w większości przypadków, w ogólnych zarysach - przebiega następująco: elektryczność → chemia → elektryczność. Ponieważ te cząsteczki chemiczne są bardzo małe, to również bardzo niewielkie stężenia mogą ten proces zakłócać. W zależności od rodzaju substancji chemicznej pośredniczącej w przekazywaniu pobudzenia, wyróżnia się synapsy pobudzające i hamujące, wykorzystujące różne neuroprzekaźniki.[...]
W mózgach mamy upakowane kilkadziesiąt (źródła podają od 15 do 150, ale za każdym razem jest bardzo dużo) miliardów neuronów. Oczywiście liczba połączeń między nimi idzie jeszcze parę rzędów wyżej. Aby to zobrazować, Susan Greenfield, autorka monograficznej pracy o mózgu, porównuje ten układ z liczbą drzew rosnących na 600 tysiącach hektarów dżungli amazońskiej. Gdyby każdemu drzewu odpowiadał jeden neuron, to połączeń (synaps) jest w przybliżeniu między nimi tyle, ile liści na owych drzewach. A jest to dopiero początkiem złożoności procesów, gdyż synapsy tworzą sieć wzajemnych połączeń na całe gamy sposobów i liczba możliwych połączeń jest właściwie nieskończona.
Mówiąc najprościej, mózg składa się z komórek nerwowych, które przewodzą i przekazują bodźce innym komórkom nerwowym. Każda z nich jest zdolna do przyjęcia i przewodzenia bodźca z jednego końca na drugi, gdzie uwalnia substancję chemiczną (neuroprzekaźnik) - stanowiącą bodziec dla drugiej komórki. A następnie ładuje się na nowo, przygotowując do przekazania następnego bodźca. W mózgu występuje około pięćdziesięciu neuroprzekaźników, z których najważniejsze to dopamina, adrenalina, noradrenalina, serotonina i acetycholina, a każdemu rodzajowi odpowiada specyficzny typ receptora. Dokładniej - kilka, każdy o odmiennej zdolności zapoczątkowania serii chemicznych i elektrochemicznych zdarzeń w komórkach odbierających sygnał.
Neuron przy zewnętrznym oglądzie zwodzi prostotą, ale gdy próbujemy poznać, zrozumieć i opisać jego funkcje zaczynamy zdawać sobie sprawę z niezwykłej złożoności.> Obawiam się, że uchwycić czyjąś świadomość można tylko wówczas, gdy jest się tą osobą.O czym tu Pan mówi. Mnie interesuje naukowe poznanie rzeczywistości, a Pan o filozofii i tak dobrze, że nie o teologii. Świadomość/umysł jest funkcją pracującego/żywego mózgu. Chcemy poznać i zrozumieć anatomię i fizjologię żywego mózgu w połączeniu anatomią i fizjologią całego układu nerwowego, gdyż nie rozpatrujemy tu jakikolwiek "mózg w słoiku",  tylko świadomość/umysł żywego człowieka włączonego w otaczającą go rzeczywistość. "Uchwycenie świadomości", czy poznanie czyiś konkretnych myśli jest problemem filozoficznym, a nie naukowym. Można o tym mielić drobno i nieskończenie i niewiele z tego wyniknie. > Ale być może istnieje jakiś sposób, by poradzić sobie i z tym problemem.Z jakim problemem? @@@ CDN.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy. > Ja już wobec memów jestem nieco sceptyczny. Nie dlatego, żeby nie istniały, tylko z tego względu, że jakoś nie widzę powodu, dla którego nie można by z równym skutkiem użyć staromodnego może sformułowania "treści umysłowe i kulturowe".> >>>Proszę przeczytać R. Brodie "Wirus umysłu" oraz S. Blackmore "Maszyna memowa" i wówczas spokojnie koncepcje memów będzie Pan mógł odrzucić.> Ale może istnieje możliwość skrótowego przedstawienia argumentów, które miałyby przemawiać za tym, że koncepcja memów jest czymś więcej, niż tylko innym sposobem nazwania treści umysłowych i kulturowych (czyli w skrócie: idei) przekazywanych językiem.Panie Macieju - to Pan jest "nieco sceptycznym" nie ja. Podaję Panu książki dwojga poważnych uczonych, którzy koncepcję Dawkinsa dopracowali. Gdy mam wątpliwości, a coś mnie interesuje, to szukam pierwszych podpowiedzi w internecie. Na przykład: [Załącznik] www.partne(*)ktore_wygrywaja_kaczmarzyk.pdfDrogi na intelektualne skróty zdecydowanie nie polecam. Pozdrawiam serdecznie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. jest prawdziwym określenie pani Churchland: >"Umysł to po prostu mózg" Chyba tylko wtedy, gdy nie ma innych efektów funkcjonowania mózgów, jak tylko mózgi..
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>>>.. jest prawdziwym określenie pani Churchland: >>>>"Umysł to po prostu mózg" >Chyba tylko wtedy, gdy nie ma innych efektów funkcjonowania mózgów, jak tylko mózgi.. To wprost genialna refleksja. Proponuję podzielić się nią wprost z Panią profesor.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >To wprost genialna refleksja. Dziękuję za komplement. > Proponuję podzielić się nią wprost z Panią profesor. Niestety, nie mam z nią kontaktu. Może Pan zechce jej przy okazji przekazać wyrazy uznania za trafność sformułowania (ponieważ wiadomo, że najważniejsza jest reprodukcja mózgów (i ich kształcenie) a mniej ważne inne płody umysłu w rodzaju komputerów).
Serdecznie pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >>>>To wprost genialna refleksja. >Dziękuję za komplement. Proszę uprzejmie.
Nie wiem tylko, czy w naszej dyskusji, w postach wyżej, takie drobiazgi Pan zauważył? Na przykład to, że Pani profesor w rozmowie, a nie w artykule naukowym powiedziała: Nie ma jakiegoś osobnego przedmiotu-umysłu. Umysł to po prostu mózg. Zaś Bogusławski napisał: Świadomość/umysł jest funkcją pracującego/żywego mózgu. Chcemy poznać i zrozumieć anatomię i fizjologię żywego mózgu w połączeniu z anatomią i fizjologią całego układu nerwowego, gdyż nie rozpatrujemy tu jakikolwiek "mózg w słoiku", tylko świadomość/umysł żywego człowieka włączonego w otaczającą go rzeczywistość.
>>>>Proponuję podzielić się nią wprost z Panią profesor. >Niestety, nie mam z nią kontaktu. W dobie internetu i przy sprawnym mózgu nie może Pan kontaktu nawiązać? Szkoda!
>Może Pan zechce jej przy okazji przekazać wyrazy uznania za trafność sformułowania (ponieważ wiadomo, że najważniejsza jest reprodukcja mózgów (i ich kształcenie) a mniej ważne inne płody umysłu w rodzaju komputerów). Żałuję, ale nie potrafił bym przekazać jej sensu tych Pańskich myśli, których sam nie rozumiem.
Serdecznie pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jednocześnie w zamian mogę zaproponować:> psy2.ucsd.edu/~pwinkiel/winkielman_spoleczna.pdfBardzo dziękuję za link do artykułu Piotra Winkielmana. Zgadzam się z przesłaniem całego wywodu i jego konkluzją: Współczesna psychologia społeczna obficie korzysta z teorii i metod neuronauk. Popularnością cieszy się też nowa dyscyplina - społeczna neuronauka. W artykule ukazuję historyczne i intelektualne powody zainteresowania psychologów społecznych wyjaśnieniami biologicznymi i rozważam ich miejsce w naszej dyscyplinie.
Sugeruję, że współczesna akceptacja biologicznego podejścia ma w tle osłabienie metafory komputerowej, wyraźnie rozdzielającej mózg i umysł, oraz docenienie konieczności wielopoziomowej analizy zachowań społecznych. Podkreślam też rozwój nowych, potężnych technologii, a także postępy w zakresie pojęć oraz wnioskowania o zmiennych psychologicznych z danych biologicznych. Dzięki tym postępom badania psychofizjologiczne pomagają identyfikować nowe zjawiska, jak i rozstrzygać teoretyczne debaty w psychologii społecznej. Ilustruję to przykładami z dziedziny postrzegania społecznego i emocji. Ukazuję też niebezpieczeństwa wynikające z naiwnej interpretacji danych fizjologicznych i podkreślam unikalność psychologicznego poziomu analizy. W konkluzji stwierdzam, że psychologia społeczna i neuronauki są sobie wzajemnie potrzebne, a nawet niezbędne.W tym kontekście chciałbym zwrócić Pańską uwagę na mój stosunek do współczesnego uprawiania filozofii. Uważam, że filozofia jest nadal przydatnym człowiekowi narzędziem w jego próbach zrozumienia rzeczywistości, ale zupełnie intelektualne nieuprawnione jest jej uprawianie w sposób klasyczny - bez uwzględnienia aktualnego dorobku nauk przyrodniczych. Jak można uprawiać teorię poznania bez wiedzy w zakresie neuronauk, jak można uprawiać ontologię bez wiedzy o współczesnym rozumieniu materii. Osobiście uważam, że podstaw filozofii powinno się zaczynać uczyć już w przedszkolach, ale na studia filozoficzne powinno się przyjmować dopiero absolwentów jakiegoś innego przyrodniczego kierunku. Psychologia - jak wiele innych kierunków - wyłoniła się z filozofii, aby to jakoś uporządkować polecałbym dwie ciekawe pozycje prof. Bogdana Suchodolskiego: "Narodziny nowożytnej filozofii człowieka" i "Rozwój nowożytnej filozofii człowieka". Dające obraz "dochodzenia dochodzenia do humanistycznej wizji człowieka w kulturze europejskiej", choć ostrzegam, że lektura takich humanistycznych książek powoduje, iż współczesne propozycje neoliberałów wywołują poczucie kulturalnego upadku człowieka i tym samym filozofia może mieć przełożenia polityczne. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Zabrnąłem w dygresje językowo-poznawcze, do których nie czuję się uprawniony,Ja też. Odpowiedzi na zainteresowanie proponuję poszukać np. tu: pl.wikipedia.org/wiki/Noam_Chomskypl.wikipedia.org/wiki/Steven_Pinker> Oczywiście rozumiem, że racjonaliści kierują się nauką i weryfikują swe poglądy.  Ludzi, którzy chcą nazywać się racjonalistami jest znacznie więcej, niż faktycznie dałoby się racjonalność ich myśleniu przypisać. Dlatego tak istotną jest tu ideologia racjonalizmu światopoglądowego tak dobrze opisana przez założyciela naszego portalu red. Agnosiewicza tu i w zalinkowanych tam artykułach. Najkrótsza definicja ideologii racjonalistycznej
Człowiek jest istotą zasadniczo irracjonalną, która podejmuje decyzje i działania w 90 procentach przypadków mające inne pobudki niż 'czyste' uzasadnienie intelektualne. Racjonalność polega na tym, że korzystamy z pozostałych 10 procent. Racjonalizm zaś to obrona owych '10%'.M. Agnosiewicz. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
|  | 7 na 7 | spellbinder (8577 punktów) | >Zastanawiam się jak rozumieć tę ideę kultu negowania Boga.
Zaspokojeniem potrzeby afiliacji.
Człowiek szuka członków "swojej" grupy. Katolik znajduje ją w kościele, metalowiec na koncercie, a ateista... no gdzie może ją znaleźć? Trzeba szukać, trzeba coś wykombinować.
Stąd w niektórych ateistach potrzeba kupowania koszulek, znaczków, zrzeszania się w kościele potwora spagetti, niewidzialnego jednorożca itd, kupowania kalendarzy z cytatami znanych ateistów, czy wreszcie takie absurdy jak humanistyczne ceremonie - puste rytuały utwierdzenia siebie i osób z własnego otoczenia w przekonaniu, że "jesteśmy ateistami".
|
|
| |  | 6 na 6 | fiiś (1053 punktów) | > Zaspokojeniem potrzeby afiliacji.Czyli zjednoczeni we wspólnym działaniu. Jak sugerował poprzednik, w "rytualnym mordzie" na osobie Boga. Swoja drogą ja też nie czuję potrzeby humanistycznych ceremonii. Nie powiem, żebym tego nie rozumiał, bo zrozumieć dosyć prosto, ale zdecydowanie tego nie czuję. Może dlatego, że po prostu nie lubię ceremonii i koszulek z nadrukami też
|
|
| | |  | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | > Jak sugerował poprzednik, w "rytualnym mordzie" na osobie Boga.Ja bym tego nie nazwał rytualnym mordem, bo to jest bardziej w stylu zachowania Bevais'a i Butthead'a: - Ehhhe! Boga nie ma. - Nie ma, heee... To ten sam mechanizm co wystepuje u dresiarzy komentujących samochody. Choćby się nie znali, choćby w życiu nie widzieli określonego modelu, będą potakiwać
|
|
| |  | 1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Stąd w niektórych ateistach potrzeba kupowania koszulek, znaczków, zrzeszania się w kościele potwora spagetti, niewidzialnego jednorożca itd, kupowania kalendarzy z cytatami znanych ateistów, czy wreszcie takie absurdy jak humanistyczne ceremonie - puste rytuały utwierdzenia siebie i osób z własnego otoczenia w przekonaniu, że "jesteśmy ateistami". << A czy można kupić koszulkę z napisem: "Jestem niezrzeszony" albo "Wyindywidualizowałem się z rozentuzjazmowanego tłumu"? Albo "Nie należę do niczego". No bo "Niezrzeszony ateista" to prawie jak to idiotyczne logo "No Name".
|
|
| | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | > A czy można kupić koszulkę z napisem: "Jestem niezrzeszony" albo "Wyindywidualizowałem się z rozentuzjazmowanego tłumu"? Albo "Nie należę do niczego". No bo "Niezrzeszony ateista" to prawie jak to idiotyczne logo "No Name".Trzeba się zastanowić po jaki grzyb Ci taka koszulka? Nie mówiąc już, że osoba oznajmiająca koszulką "nie należę do niczego" automatycznie zaczyna przynależeć do grupy ludzi do żadnej grupy nienależących  Nie chodzi jednak o przynależność, ale o to, że w rzeczywistości to g***o znaczy. Ale jest i inna kwestia. Za co nie lubimy kościoła? Za to, że wykorzystuje słabość ludzkiej psychiki na swoją korzyść. Wykorzystuje ludzką potrzebę pozostawania członkiem grupy, żeby tego człowieka doić z pieniędzy. Mówią np., że związek dwojga ludzi jest ważniejszy, kiedy jest zawierany w obliczu czyjegoś majestatu (a majestat kosztuje). Tak samo jak producenci koszulek z napisem "ateista" wykorzystują potrzebę ateistów do "zrzeszenia" się. Z kolei tzw. humanistyczne ceremonie to kolejny - w mojej nic nie znaczącej ocenie - równie plugawy co kościelny zwyczaj.
|
|
| |  | | Anna Stanisławska (37 punktów) | >>Zastanawiam się jak rozumieć tę ideę kultu negowania Boga. >Zaspokojeniem potrzeby afiliacji. >Człowiek szuka członków "swojej" grupy. Katolik znajduje ją w kościele, metalowiec na koncercie, a ateista... no gdzie może ją znaleźć? Trzeba szukać, trzeba coś wykombinować. >Stąd w niektórych ateistach potrzeba kupowania koszulek, znaczków, zrzeszania się w kościele potwora spagetti, niewidzialnego jednorożca itd, kupowania kalendarzy z cytatami znanych ateistów, czy wreszcie takie absurdy jak humanistyczne ceremonie - puste rytuały utwierdzenia siebie i osób z własnego otoczenia w przekonaniu, że "jesteśmy ateistami . Co rozumiesz przez "humanistyczne ceremonie" .Nie tylko katolik jest w grupie-u mnie to rodzina,córki,i czworo wnucząt i przyjaciele .Nie tworzymy i nie kombinujemy "nowej ateistycznej sekty".Każdy z nas ma swoją muzykę ,preferencje i mózg.
|
|
| | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Co rozumiesz przez "humanistyczne ceremonie" .Dokładnie to, pod czym można ceremonie humanistyczne znaleźć w Internetie  > Nie tylko katolik jest w grupie-u mnie to rodzina,córki,i czworo wnucząt i przyjaciele .Nie rozumiem co to za dziwaczna wyliczanka. > Nie tworzymy i nie kombinujemy "nowej ateistycznej sekty".Godne pochwały! > Każdy z nas ma swoją muzykę ,preferencje i mózg.No cóż. Ci co bawią się w synchroniczne klękanie co niedziela też mają swoją muzykę, cokolwiek miałoby to oznaczać i o czymkolwiek świadczyć; "własne" preferencje, a już na pewno mózg.
|
|
-4 na 6 | sinapis (1725 punktów) | >Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, jakby nie było >racjonalisty, tak potężną część wszystkich treści stanowią wątki religijne. >Jest to dla mnie mocno niezrozumiałe.
A dlaczego? Po prostu wypowiadający się tutaj - czy się nazwą racjonalistami, ateistami czy "oburzonymi" - niewiele mają do powiedzenia w innych dziedzinach.
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >>>>Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, jakby nie było racjonalisty, tak potężną część wszystkich treści stanowią wątki religijne. >>>>Jest to dla mnie mocno niezrozumiałe. >A dlaczego? Po prostu wypowiadający się tutaj - czy się nazwą racjonalistami, ateistami czy "oburzonymi" - niewiele mają do powiedzenia w innych dziedzinach. Cholera, Pan naprawdę jest genialnym i mocno oczytanym, gdyż jak dla mnie - forumowicza otumanionego ateistyczną religią - to wypowiadający się na naszym forum reprezentują bardzo wysoki poziom wiedzy w bardzo wielu dziedzinach, ale rzeczywiście też można tu dostrzec, że wchodzą przeróżni mędrcy i mącą.
@@@ .
|
|
2 na 2 | oportunista (1711 punktów) | Każde forum, także i to, jest takie jacy jego uczestnicy. Za mało użyć słowa racjonalista, aby słowo ciałem się stało, nie nada ono komuś lub czemuś pożądanego znaczenia. Wiara lub niewiara, nie czyni człowieka racjonalnie myślącą istotą, aby się nią stać potrzeba doświadczenia życiowego i odrzucenia uprzedzeń. Kto potrafi dokonać takiego wyczynu w bardzo młodym wieku, w okresie buntu przeciwko wszystkiemu i wszystkim? Zdaje się większość tu piszących to gorące głowy - no i dobrze. To że jeździmy z takim impetem po KK, jest pochodną kilku przyczyn. Kościół zamiatając pod dywan wszystko co mu niewygodne, niczym dziecko gdy zakrywa oczy, myśli, że nic nie widać, stał się słaby. Każdy bezkarnie może teraz kopać chorego lwa, kopiemy go w nadziei, że się już nie podniesie, nie pomni nauk z historii, wyładowujemy swe frustracje. Antyklerykalizm nie jest naszym wynalazkiem, jest przeciwwagą klerykalizmu od początku istnienia kościoła jako instytucji. Gdy jedno słabnie, drugie przybiera na sile. W krajach islamskich, wszyscy kochają Allacha, szemrzą i marudzą dopiero gdy przyjadą na zachód. U nas jest się trendy, gdy dołoży się kościelnym, jest tak jednak tylko dlatego, bo wiemy, że ojciec nie zdejmie paska i nie przyleje gdy nas na tym przyłapie - to tylko taka przenośnia. Przyszło nam żyć w czasach, gdy jak nigdy dotąd, każdy publicznie może się wypowiedzieć, tylko czy aby na pewno powinien to robić? Proszę nie posądzać mnie o stronniczość, wszyscy powinni wiedzieć, że każda ideologia budowana jest na emocjach a nie logicznym rozumowaniu, to ostatnie jest najwyżej paskudnym narzędziem w rękach manipulatorów. Gdyby ktoś miał wątpliwości, ateizm to też idea a nie kilo ziemniaków....
|
|
 | 4 na 4 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Wiara lub niewiara, nie czyni człowieka racjonalnie myślącą istotą, aby się nią stać potrzeba doświadczenia życiowego i odrzucenia uprzedzeń. -Właśnie wiara lub niewiara w coś, podparta argumentami czyni z nas lub nie, istoty racjonalnie myślące. Wierząc w coś na przekór faktom racjonalistą nie będziesz. Nie ma to nic wspólnego z życiowym doświadczeniem. "Racjonalizm światopoglądowy odrzuca przyjmowanie na samą tylko wiarę religijnych, filozoficznych, społecznych i politycznych dogmatów, choć nie jest całkowicie ateistyczny, ani rewolucyjny społecznie. Racjonaliści przyjmują tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania."
>Kto potrafi dokonać takiego wyczynu w bardzo młodym wieku, w okresie buntu przeciwko wszystkiemu i wszystkim? Zdaje się większość tu piszących to gorące głowy - no i dobrze.
-Albo ktoś wciska nam religijność, wiarę albo gorące głowy, błąd zasadniczy. Inaczej nie można krytykować kościoła i religii? Racjonalistą jest się właśnie na zimno, przy obiektywnym podejściu do faktów.
>Proszę nie posądzać mnie o stronniczość, wszyscy powinni wiedzieć, że każda ideologia budowana jest na emocjach a nie logicznym rozumowaniu, to ostatnie jest najwyżej paskudnym narzędziem w rękach manipulatorów. Gdyby ktoś miał wątpliwości, ateizm to też idea a nie kilo ziemniaków.... -Po raz setny. Ateizm to antyidea, przeciwstawienie się idei boga i bytów nadprzyrodzonych...gdyby ktoś miał wątpliwości. Wymyśliłeś ideę, że każdy Ziemianim jest owładnięty ideologią, bez względu na to w co wierzy lub co odrzuca?
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
 | 1 na 3 | fiiś (1053 punktów) | >Proszę nie posądzać mnie o stronniczość, wszyscy powinni wiedzieć, że każda ideologia budowana jest na emocjach a nie logicznym rozumowaniu, to ostatnie jest najwyżej paskudnym narzędziem w rękach manipulatorów. Gdyby ktoś miał wątpliwości, ateizm to też idea a nie kilo ziemniaków.... Racjonalizm stosowany jako metoda nie jest ideologią. Jeśli zaczyna być postrzegany jako dogmat staje się ideologią i jak każda ideologia zaczyna być groźny. Powinniśmy bardzo uważać aby nie skręcić w stronę ideologii, aby nie przywiązać się do racjonalizmu i nie traktować go dogmatycznie! Takie jest moje przekonanie w tej kwestii.
Samą potrzebę wyrażania antyklerykalizmu rozumiem i mnie nie dziwi. Ciekaw natomiast jestem jej źródeł. Jak każda potrzeba jest to rzecz wysoce indywidualna. Zastanowiło mnie co ją pobudza na tym forum. Wiele odpowiedzi, które tu padły, jest bardzo ciekawych.
|
|
|  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Racjonalizm stosowany jako metoda nie jest ideologią. Ideologia jest to powstała na bazie danej kultury wspólnota światopoglądów, u podstaw której tkwi świadome dążenie do realizacji określonego interesu klasowego lub grupowego albo narodowego.
Mianem ideologii określa się każdy zbiór uporządkowanych poglądów - religijnych, politycznych, prawnych, przyrodniczych, artystycznych, filozoficznych - służących ludziom o tożsamych poglądach do objaśniania otaczającego ich świata. Społeczną funkcją ideologii jest artykulacja celów aktywności i dopuszczalnych sposobów ich osiągania oraz motywacja ich zasadności względami uznawanymi za wyższe niż jednostkowy interes. Zapotrzebowanie na ideologie wynika z właściwego ludziom poszukiwania odpowiedzi na pytania o sens i sposób istnienia. Racjonalizm (łac. ratio - rozum; rationalis - rozumny, rozsądny) - filozoficzne podejście w epistemologii zakładające możliwość dotarcia do prawdy z użyciem samego rozumu z pominięciem doświadczenia, poprzez stworzenie systemu opartego na aksjomatach, z których poprzez dedukcję można wywieść całość wiedzy. Racjonalizm w nowożytnej filozofii wywodzi się od Kartezjusza. W anglosaskiej tradycji filozoficznej bywa nazywany racjonalizmem kontynentalnym.
Nie należy go mylić z pojęciem racjonalizmu światopoglądowego.Racjonalizm metodologiczny (aprioryzm) - w kategoryzacji problemów filozoficznych zaproponowanej przez Kazimierza Ajdukiewicza, jest to stanowisko epistemologiczne (a nie psychologiczne) w sporze o źródła poznania. Wg tego stanowiska, podstawy poznania świata są aprioryczne, niezależne od doświadczenia. Racjonalizm światopoglądowy - współczesny ruch filozoficzno-światopoglądowy zapoczątkowany w XVIII wieku. Racjonalizm światopoglądowy odrzuca przyjmowanie na samą tylko wiarę religijnych, filozoficznych, społecznych i politycznych dogmatów, choć nie jest całkowicie ateistyczny, ani rewolucyjny społecznie. Racjonaliści przyjmują tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania. Wśród zwolenników racjonalizmu znajdują się zarówno ateiści, jak i agnostycy oraz deiści i teiści.
Naczelne hasło racjonalistów:
Kantowskie Sapere aude - "Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem".
Światopogląd racjonalistyczny ma wiele wspólnego ze świeckim humanizmem, choć odróżnia go od niego nacisk na stosowanie w każdych okolicznościach własnego rozumu i odrzucanie wielu dogmatów obecnych w klasycznym humanizmie - takich jak choćby antropocentryczny punkt widzenia, będący podstawą etyki humanistycznej. Racjonalizm jest raczej bliższy sceptycyzmowi - odrzucając wszelkie dogmaty ideologiczne, oprócz wiary w potęgę nieskrępowanego, logicznego myślenia oraz możliwości rozumnego poznawania świata. Światopogląd ten bazuje na jak najbardziej konsekwentnym stosowaniu logicznego i racjonalnego myślenia w każdej dziedzinie powiązanej z poznawaniem i opisywaniem świata (kiedy poznanie jest celem lub środkiem) - bazuje na przekonaniu, że takowe poznanie jest jedynym sposobem mogącym prowadzić do pozyskania rzetelnej wiedzy o rzeczywistości.
Racjonalista przyjmuje pewne paradygmaty stanowiące podstawy nauk przyrodniczych i nauk ścisłych oraz niektórych nauk humanistycznych związanych z człowiekiem i społeczeństwem, lecz o ile te paradygmaty nie są uzasadnione z punktu widzenia zupełnego i skrajnego sceptycyzmu, o tyle mają pewne uzasadnienie empiryczne - są zasadne przy pewnych podstawowych metafizycznych założeniach materializmu takich jak założenie o istnieniu rzeczywistego materialnego świata kierującego się możliwymi do zbadania zasadami. Jednak wobec paradygmatów racjonalista nie jest bezkrytyczny i nie uznaje ich w sposób dogmatyczny, gdyż stanowią one podstawę wielu nauk, ale mogą ulec weryfikacji i zmianom.
Światopogląd racjonalistyczny, w przeciwieństwie do filozoficznego racjonalizmu, za główne kryterium i źródło poznania świata stawia metodologię naukową, rozum i zmysły (doświadczenia empiryczne). pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy> Jeśli zaczyna być postrzegany jako dogmat staje się ideologią i jak każda ideologia zaczyna być groźny.Dogmat - twierdzenie w religii lub szkole filozoficznej przyjęte bezwarunkowo i niepodlegające dyskusji. Światopogląd racjonalistyczny jest już od samych początków ideologią, ale częścią tej ideologii jest antydogmatyzm.> Powinniśmy bardzo uważać aby nie skręcić w stronę ideologii, aby nie przywiązać się do racjonalizmu i nie traktować go dogmatycznie!Nie ideologie są złem, a głupota ludzka. W ideologiach (religiach) wynikająca z głębokiej wiary w ich jedyno-słuszność. Racjonaliści już tak mają, że więcej czytają i sprawdzają niż piszą i nie boją się posługiwania własnym rozumem zamiast wypisywania wyświechtanych sloganów. > Takie jest moje przekonanie w tej kwestii. Gratuluję! Proszę go traktować jak dogmat, tylko proszę dać sobie spokój z racjonalizmem, albo poczytać i zrozumieć na czym jego ideologia polega. > Samą potrzebę wyrażania antyklerykalizmu rozumiem i mnie nie dziwi.> Ciekaw natomiast jestem jej źródeł.Podstawą są różne publikacje, Szanowny Panie. Tu można tylko pewne aspekty tego zjawiska przedyskutować. Znowu Pan napisze, że traktuję sprawę zbyt osobiście. Tak ma Pan rację. Nie chcę pozwolić aby takie bzdury przechodziły na naszym forum bez reakcji. Takie jest moje przekonanie w tej kwestii i różni się od Pańskiego. Jestem zwolennikiem ideologii "racjonalizmu światopoglądowego" będącego ideowym oparciem dla założycieli tego portalu. Już prosiłem aby Pan trochę materiałów wprowadzających przeczytał, a Pan ciągle swoje. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 3 | fiiś (1053 punktów) | Słowa niosą różne znaczenie w zależności od kontekstu - truizm. Na tym forum wypowiedzi osadzone są w dosyć szerokim kontekście (nie obracamy się w kręgu jednej dziedziny specjalistycznej). Odniosę się do pierwszego z przez Pana przytoczonych:
>Ideologia jest to powstała na bazie danej kultury wspólnota światopoglądów, u podstaw której tkwi świadome dążenie do realizacji określonego interesu klasowego lub grupowego albo narodowego.
Właśnie dążenie do realizacji określonego interesu klasowego lub grupowego albo narodowego jest czymś co staram się oddzielić od myślenia i rozumienia świata. Staram się utrzymywać w dążeniu do prawdy a nie w dążeniu do realizacji interesu grupowego (choćby racjonalistów), które nazywam właśnie ideologicznym. Oczywiście można użyć tego słowa w innym, bardziej specjalistycznym kontekście.
Miłego dnia.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Słowa niosą różne znaczenie w zależności od kontekstu - truizm.W publicznych wypowiedziach należy używać słów zgodnie z ich przyjętym znaczeniem. (słowniki, encyklopedie), albo specjalnie zaznaczać, że ten termin rozumiem inaczej, ale wówczas należy podawać własną definicję. To nawet nie truizm, to elementarna podstawa dyskusji, której już uczą w szkołach średnich na średnim poziomie, a nasze forum skierowane jest jednak do inteligencji. > Na tym forum wypowiedzi osadzone są w dosyć szerokim kontekście (nie obracamy się w kręgu jednej dziedziny specjalistycznej).Właśnie, cały czas staram się Panu to uświadomić, ale coś wolno Pan rozumuje. Interdyscyplinarność, w żadnym przypadku nie zwalnia z komunikatywności. Moim zdaniem nawet zobowiązuje do większej. > Odniosę się do pierwszego z przez Pana przytoczonych:To tylko przytoczone z Wikipedii. (To co moje - to w większości przypadków - pisane jest czarnym drukiem.) Ideologia jest to powstała na bazie danej kultury wspólnota światopoglądów, u podstaw której tkwi świadome dążenie do realizacji określonego interesu klasowego lub grupowego albo narodowego.> Właśnie dążenie do realizacji określonego interesu klasowego lub grupowego albo narodowego jest czymś co staram się oddzielić od myślenia i rozumienia świata.Wolno Panu, ale jest Pan na portalu, który kieruje się własną racjonalną ideą myślenia i rozumienia świata. Należy to zaakceptować, albo znaleźć sobie bardziej dla Pana odpowiedni. Nie ukrywamy tego! Zaraz pod winietą ma Pan napisane: RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę. Serwis ten stanowi bazę intelektualną polskich racjonalistów - sposób na wirtualne zrzeszenie. Razem chcemy tworzyć Portal Wiedzy i Myśli. Wystarczyło to przeczytać, choć są tam też dwa odesłania: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1 www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 które prowadzą dalej do bardziej szczegółowych wyjaśnień ważnych dla nas idei. > Staram się utrzymywać w dążeniu do prawdy a nie w dążeniu do realizacji interesu grupowego (choćby racjonalistów), które nazywam właśnie ideologicznym.Napisał Pan tu (od pierwszego zdania) stek ewidentnych bzdur świadczących, że nie rozumie Pan wcale tego o czym pisze. Używa Pan terminów, których znaczenia Pan też nie zna: Cytat: Racjonalizm stosowany jako metoda nie jest ideologią. Jeśli zaczyna być postrzegany jako dogmat staje się ideologią i jak każda ideologia zaczyna być groźny. Powinniśmy bardzo uważać aby nie skręcić w stronę ideologii, aby nie przywiązać się do racjonalizmu i nie traktować go dogmatycznie! Takie jest moje przekonanie w tej kwestii. Niektóre z tych bzdur pozwoliłem sobie wyjaśnić naszym (szczególnie nowym) czytelnikom. Niektórzy czują depozytariuszami Prawdy inni do Prawdy dążą. Racjonaliści wiedzą, że prawda jest zmienną, gdyż jest stały postęp naukowy. Natomiast warto walczyć o upowszechnienie racjonalności myślenia, o wolności światopoglądowe i wiele różnych humanistycznych wartości, o których oficjalnie "założyciele" informują we wprowadzeniach do portalu. Przykro nam, że się Panu te wartości nie podobają, ale przecież nikt nikogo nie zmusza do wypowiedzi na "ideologicznym" portalu. Ma Szanowny Pan, swoją ideologię, a ten portal ma swoją. Źle Pan trafił i stąd ten dyskomfort: tak w problematyce, jak i sposobom wyrażania własnych przekonań. Oczywiście namawiam Pana żeby Pan pozostał z nami. Moim zdaniem warto, gdyż wszyscy tu odnoszą intelektualne korzyści, ale proszę poznać i uszanować nasze zasady.Pan Fiiś - w tym wątku: Cytat: * Dlaczego dla racjonalistów najważniejsza ma być tematyka religijna? Ja osobiście szukałem forum, na którym można porozmawiać z perspektywy ateistycznej, materialistycznej czy racjonalistycznej o świecie. Tematyka religijna stosunkowo mało mnie interesuje, chyba, że w aspekcie religioznawczym, ale do tego szukałbym innego forum.
* Jak się czyta wiadomości z kraju to rzygać się chce, bo nie ma już prawie nic innego, tylko, czy my nie stajemy się właśnie zakładnikami tego spaczonego punktu widzenia. Czy, jako racjonaliści, nie daliśmy się po prostu wkręcić? Wchodząc na forum racjonalisty chciałbym poczuć powiew świeżego powietrza raczej, niż zgniliznę, którą czuć inne media. Dyskutujmy o tym z innymi - na innych forach, tam gdzie taki głos będzie nowy, odkrywczy. Po co przekonywać przekonanych?
* Zastanawiam się jak rozumieć tę ideę kultu negowania Boga. Chodzi tu, jak rozumiem, o rodzaj wiary czyli zafiksowanie na ateizmie. Tylko po co, albo z czego miałaby wynikać ta fiksacja? Fiksacja na punkcie konkretnej religii - fanatyzm - spełnia konkretne funkcje psychologiczne i jest łatwa do wyjaśnienia.
W tym przypadku jedyne co przychodzi mi do głowy to odrzucenie przez religię lub jej wyznawców. Wtedy mogłaby pojawić się fiksacja mająca na celu zniszczenie religii - nie racjonalna motywacja, ale emocjonalna.
* Czyli, jeśli dobrze rozumiem twoją ideę, która, przyznam jest ciekawa, chodzi po prosu o inną religię - "ATEO-RELIGIĘ". Idea, że ludzie mający silną potrzebę religijności, a nie potrafiący lub nie chcący już dłużej racjonalizować n.p katolicyzmu przywiązują się do idei Ateistycznej i czynią to niejako na wiarę, jako wyznanie wiary. Czuję tu sprzeczność, ale psychologicznie może to być realne. Gdyby dodać do tego wzmiankowaną przez Ciebie warstwę symboliczną wzbogacona przez ateistyczne rytuały byłaby namiastka religii. Osobiście takiego zjawiska w przestrzeni społecznej nie zaobserwowałem, a Ty?
* >Zaspokojeniem potrzeby afiliacji. Czyli zjednoczeni we wspólnym działaniu. Jak sugerował poprzednik, w "rytualnym mordzie" na osobie Boga. Miłego dnia @@@ .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | fiiś (1053 punktów) | Szanowny Panie,
Odpowiadam po przerwie - musiałem wyjechać - i nie wiem czy ktoś to jeszcze przeczyta. Przyznam się szczerze, że nie bardzo rozumiem zmasowanych zarzutów z Pańskiej strony. Sam, zazwyczaj, jak mi się coś nie podoba, nie zabieram zdania. Przykładowo często nie włączam się w dyskusje o wątkach czysto religijnych. Ale oczywiście każdy, zakładam, ma prawo postępować inaczej. Zaś powołany przeze mnie wątek dotyczący religii, wynikał z zainteresowania szerszym problemem. Ale oczywiście każdy, zapewne to zobaczy inaczej.
Zgadzam się z przytoczonym zdaniem, że: >w publicznych wypowiedziach należy używać słów zgodnie z ich przyjętym znaczeniem.
W odpowiedzi na moje stwierdzenie: ...Właśnie dążenie do realizacji określonego interesu klasowego lub grupowego albo narodowego jest czymś co staram się oddzielić od myślenia i rozumienia świata. Pisze Pan: >Wolno Panu, ale jest Pan na portalu, który kieruje się własną racjonalną ideą myślenia i rozumienia świata. Należy to zaakceptować, albo znaleźć sobie bardziej dla Pana odpowiedni. Nie mam poczucia abym nie kierował się "racjonalną ideą myślenia i rozumienia świata", chyba, że rzeczywiście czegoś nie rozumiem.
Wydaje mi się, także, propagować racjonalne myślenie, a nawet tropić absurdy ale, i tu się pewnie nie zgadzamy, nie chcę czynić z tego ideologii. Czy użyłem w tym momencie źle tego słowa? Czy powinienem opatrzyć to jakimś komentarzem? Jeśli tak, porozmawiajmy o tym, jeśli Pan zechce, dla mnie pewnie będzie to cenne.
Napisał Pan: >Natomiast warto walczyć o upowszechnienie racjonalności myślenia, o wolności światopoglądowe i wiele różnych humanistycznych wartości, o których oficjalnie "założyciele" informują we wprowadzeniach do portalu. >Przykro nam, że się Panu te wartości nie podobają, Na jakiej podstawie Pan to twierdzi, nie wiem też w czyim imieniu poza Panem pisząc "nam". Czy mam rozumieć, że zostałem wykluczony ze społeczności Racjonalistów, do której przynależności się duchowo poczuwam, i co najlepsze, pod stwierdzeniem przez Pana przytoczonym mogę podpisać się obiema rękami? i dalej: >ale przecież nikt nikogo nie zmusza do wypowiedzi na "ideologicznym" portalu. Mam nadzieję, że także nie zabrania.
Osobiście nie mam wyobrażenia, żeby to był portal ideologiczny. Na takim rzeczywiście bym się raczej nie wypowiadał. Ale nawet, jeśli jakieś idee czy pomysły tu prezentowane mi się nie podobają, to chyba mam prawo je skrytykować czy wyrazić swe odmienne zdanie. Także po to, aby móc przeczytać jakąś wyjaśniającą odpowiedź, która, być może rozwieje moje wątpliwości czy sprawi, że zdanie zmienię. Po to tu między innymi jestem. Z pewnością nie po to aby się kłócić.
Na koniec napisał Pan postulat: >proszę poznać i uszanować nasze zasady. Przyznam się że czytałem wiele różnych wpisów na tym forum, w tym mnóstwo takich, które moim zdaniem nie szanują żadnych zasad, w tym także zasad racjonalnego myślenia. Nie bardzo potrafię odnieść tego do moich. Jeśli Pan łaskaw, proszę o podanie paru zasad, których nie szanuję, a powinienem bo prawdopodobnie nie będę miał nic przeciwko temu aby je uszanować w przyszłości.
Nie wiem czy poważnie mam wziąć Pańskie zapewnienie: >Oczywiście namawiam Pana żeby Pan pozostał z nami. Czy raczej nabrać przekonania przeciwnego, bo przyznam się, stwierdzenia typu: >ale coś wolno Pan rozumuje. czy >Napisał Pan tu (od pierwszego zdania) stek ewidentnych bzdur świadczących, że nie rozumie Pan wcale tego o czym pisze. zdecydowanie do pozostania mnie nie zachęcają.
Myślę, ze jest możliwe w sposób uprzejmy, logiczny i nieuprzedzony wyjaśnić swoje stanowisko czy pokazać czyjeś błędy i to tak aby ktoś mógł problem zrozumieć. Z tą myślą pozostawiam Pana Z poważaniem fiś.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ufff, przeczytałem!
>Myślę, ze jest możliwe w sposób uprzejmy, logiczny i nieuprzedzony wyjaśnić swoje stanowisko czy pokazać czyjeś błędy i to tak aby ktoś mógł problem zrozumieć. Od początku rozmowy z Panem tak przypuszczałem, ale po przeczytaniu powyższego Pańskiego posta już jestem pewien, że nie jestem w stanie - w sposób uprzejmy, logiczny i nieuprzedzony wyjaśnić Panu swojego stanowiska - czy też wykazać Panu Pańskie ewidentne błędy rozumowania w taki sposób aby mógł Pan coś z tego zrozumieć. Z niektórymi umysłowościami nie jest wprost to możliwe. "To taki typ, a ten typ tak ma." Bardzo się o to starałem i mam nadzieję, że inteligentny czytelnik, to zauważył.
Z tą myślą pozostawiam Pana.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | | fiiś (1053 punktów) | Mimo wszystko pozdrawiam, fiś.
p.s. w jednej kwestii przynajmniej się zgadzamy - podobnie jak Pan nie głosuję na PIS ani na Solidarną Polskę. Podobnie też, o ile pamiętam z poprzedniej dyskusji, cenię sobie red. J. Żakowskiego...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | > Staram się utrzymywać w dążeniu do prawdy <Swoje dążenie do prawdy utrzymuję wykorzystując: rozum, rozsadek, sceptycyzm. Swój pogląd opieram na argumentach wynikających z dowodów(wyników) naukowej metodologii poznawania rzeczywistości. A Ty, jakich narzędzi używasz w swoim "dażeniu do prawdy"? > a nie w dążeniu do realizacji interesu grupowego (choćby racjonalistów), które nazywam właśnie ideologicznym.<Z w/w powodów uważam się za racjonalistę. Moim (mam nadzieję, że i tych, którzy myślą podobnie) interesem jest by głupole miały jak najmniejszy wpływ na sposoby rozumienia i kształtowania naszego otoczenia - zarówno szeroko rozumienej przyrody jak i relacji międzyludzkich i społecznych. A Ty, w czym masz "swój interes"?  PS. Pytania, w zasadzie, mają charakter retoryczny.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | |  | 1 na 1 | fiiś (1053 punktów) | >Swoje dążenie do prawdy utrzymuję wykorzystując: rozum, rozsadek, sceptycyzm. >Swój pogląd opieram na argumentach wynikających z dowodów(wyników) naukowej metodologii poznawania rzeczywistości. >A Ty, jakich narzędzi używasz w swoim "dażeniu do prawdy"? Dokładnie takich samych. I z tego powodu uważam się za racjonalistę.
Kiedyś słyszałem wypowiedź filozofa, prof. Yeshayahu Leibowitza, który jako żyd mieszkający w Izraelu i zaangażowany intelektualnie w problem palestyńsko-żydowski, wypowiedział takie mniej więcej zdanie (nie cytuję dokładnie więc przyjmijmy, że to moje jego zrozumienie, powołuję się nie ze względu na autorytet, ale aby nie przypisywać sobie mądrości innych): o prawdę nie trzeba walczyć. Prawda obroni się sama. Walczy się o wiarę! Wg. niego, jeśli już się coś wie, to nie da się tego nie wiedzieć. Inaczej z wiarą. Ją trzeba wciąż na nowo ugruntowywać, potwierdzać, a prawdę (wiedzę jeśli z nią sprzeczna) fałszować lub ją wypierać.
Obrona prawdy polega na obnażaniu fałszu, kłamstwa, ale nie na walce o nią. To taka wg. mnie subtelna różnica, ale w praktyce może być ważna, zwłaszcza w sytuacjach granicznych czyli tam, gdzie potrzebny jest sceptycyzm, a ideologiczny zapał walki o prawdę mógłby go nie dopuścić do głosu.
|
|
4 na 4 | gofia (73 punktów) | Odnoszę wrażenie, że dyskusja na tematy religijne na forum Racjonalisty jest bardzo istotna. Żyjemy w świecie w dużej mierze kształtowanym przez religię, nawet jeżeli tego nie chcemy. Ateizm nie jest poglądem powstałym w próżni, tylko jako przeciwieństwo religijności. Religia w pewien sposób jest wpisana w nurt ateistyczny. Ponadto wydaje mi się, że warto posiadać pewną wiedzę na temat religii, aby móc w pełni świadomie ją odrzucać/krytykować. Nie można prezentować postawy sceptycznej wobec idei, której się nie zna. Ponadto Racjonalista jest to pierwszy portal zrzeszający sceptyków/ateistów/agnostyków, na który trafiłam podczas moich poszukiwań, tak więc prawdopodobnie wiele kwestii dla innych oczywistych, dla mnie może być kompletną nowością. PS: Jestem pod dużym wrażeniem kultury i jakości merytorycznej wypowiedzi Forumowiczów Racjonalisty. Jestem tu pierwszy raz, ale z pewnością nie ostatni.
|
|
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, jakby nie było racjonalisty, tak potężną część wszystkich treści stanowią wątki religijne.> Jest to dla mnie mocno niezrozumiałe.Polecam wątek "Indoktrynacja katolicka w mediach". www.racjonalista.pl/forum.php/s,497426 Myślę, że tam będzie można znaleźć przyczyny tego rzeczy stanu. Miłego dnia. @@@ .
|
|
3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Przyznam się, że coraz bardziej zastanawia mnie jak to się dzieje, że na forum, jakby nie było >racjonalisty, tak potężną część wszystkich treści stanowią wątki religijne. >Jest to dla mnie mocno niezrozumiałe.
Bo Polska jest niereligijnym krajem, są tylko pobożni ludzie. Pobożność jest powierzchownym zastosowaniem się do norm postępowania w stosunku do rzeczy nadprzyrodzonych. Natomiast religijność jest dociekaniem tego, czy te rzeczy nadprzyrodzone naprawdę są. W Polsce nigdy nie było porządnej herezji. A religijność danego narodu mierzy się liczbą herezji, jaką on stworzył. A jakie herezje były w Polsce? Importowane. U nas tak naprawdę nie lubi się ludzi religijnych.
Jestem grzesznikiem, ale się tym nie chwalę - z Jerzym Nowosielskim rozmawia Kazimierz Targosz w: Jerzy Nowosielski Sztuka po końcu świata. Rozmowy Wydawnictwo Znak, Kraków 2012, s. 401.
Coś w tym jest. Pomyśleć, że w Polsce nawet religijność to racjonaliści muszą zabezpieczać (to po PRL-owsku, po angielsku provide, w zwykłym polskim nie ma odpowiedniego słowa).
Szkoda, że nie można tutaj racjonalnie rozmawiać o piekle. (julian)
|
|
kiss (0 punktów) (zablokowany) | Usunięte przez moderatora
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|