 |
Dlaczego należy poszukiwać prawdy? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-03-2009 09:52 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | Dlaczego należy poszukiwać prawdy?
1 na 1 |
LICZNE organizacje religijne twierdzą, iż posiadły prawdę, i gorliwie ją polecają drugim. Proponują jednak oszałamiające mnóstwo różnych „prawd”. Czyżby stanowiło to kolejny dowód, że prawda zawsze jest względna i nie istnieją żadne pewniki? Bynajmniej. W książce The Art of Thinking (Sztuka myślenia) profesor V. R. Ruggiero wyraża zdziwienie, iż nawet niektórzy inteligentni ludzie uznają relatywność prawdy. Oto jego argumentacja: „Jeżeli każdy ustala własną prawdę, to nie ma przekonań lepszych i gorszych. Wszystkie muszą być równorzędne. A jeśli wszystkie poglądy są jednakowo dobre, to w jakim celu podejmować badania w jakiejkolwiek dziedzinie? Po co prowadzić wykopaliska i rozwiązywać zagadki archeologiczne? Dlaczego analizować przyczyny napięć na Bliskim Wschodzie? W jakim celu szukać lekarstwa na raka? I po co badać Galaktykę? Wysiłki te mają sens tylko wtedy, gdy jedne odpowiedzi są lepsze niż drugie, gdy prawda jest czymś niezależnym, wolnym od wpływu osobistych upodobań”. W zasadzie nie ma człowieka, który by rzeczywiście uważał, iż prawda nie istnieje. Jeśli chodzi o świat materialny, na przykład o medycynę, matematykę bądź prawa fizyki, nawet najbardziej zagorzały relatywista przyzna, iż niektóre rzeczy są prawdziwe. Któż by się odważył polecieć samolotem, gdyby nie wierzył, że prawa aerodynamiki są absolutnymi prawdami? Sprawdzalne prawdy faktycznie istnieją, są wokół nas, a my powierzamy im swe życie. Dlaczego należy poszukiwać prawdy?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | MociumPan (744 punktów) | Cytat:Dlaczego należy poszukiwać prawdy? Żeby nie stać w miejscu, tylko się rozwijać...
|
|
 | 1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Cytat:Dlaczego należy poszukiwać prawdy? > Żeby nie stać w miejscu, tylko się rozwijać...> To prawda!!!
|
|
4 na 6 | Kudlaty ateista (20 punktów) | >Dlaczego należy poszukiwać prawdy?
Czlowiek jest istota ktora ma dwa oblicza: 1. Swiat materialny 2. Swiat duchowy - a raczej swiat wybiorczych wspomnien stworzacy nasza wlasna osobowosc i umysl
Od zarania dziejow swiat materialny byl badany pod wzgledem ciekawosci czlowieka jak to dziala i dlaczego to sie tak stalo a nie inaczej. Pytania takiego typu pojawiaja sie gdyz czlowiek ma dosc dobra pamiec i zyje na tyle dlugo aby pewne powtorzone fakty zauwazyc. Badania i pytania rowniez przeszly na swiat duchowy/osobowosc danego czlowieka/osobowosc grup spolecznych/regionow/panstw. Natomiast sprawy ktore sa nieodkryte sa przypisywane istocie/istotom pod nazwa Bog. Dany Bog pojawia sie w zaleznosci od epoki i osobowosci danych regionow/panstw/kontynetow poczym przmija bo osobowosc istot ktore sie zrzeszaja ulega zmianie, a to rzutuje na istnienie istot wymyslonych. To tyle wstepu. Jesli tyczy sie prawdy i falszu to one nie istnieja. Sa to okreslenia pochodne od faktu i niefaktu. kontynujac mozna rowniez powiedziec zdarzenie lub niezdarzenie. Jesli mamy samolot to faktem jest ze w wyniku niezliczonych prob znaleziono powtarzalnosc zjawiska jakim jest sila nosna. To zjawisko stalo sie faktem, zdarzeniem potwierdzonym wilokrotnie. Dlatego tez mozemy zufac taiemu zdarzeniu, zjwisku i korzystac z niego w potrzebie.
Powracjac do Twojego pytania >Dlaczego należy poszukiwać prawdy? osobiscie uwazam ze nie ma prawdy, raczej trzeba by zadac pytanie Dlaczego nalezy systematyzowac zjawiska zachodzace wokol nas i je badac aby znalezc reguly ich powtarzalnosci?
odpowiedz jest raczej prosta: Gdyz potrzebujemy regul aby je wykorzystac wg potrzeb ?
>nawet najbardziej zagorzały relatywista przyzna jesli tyczy sie relatywistyki materialnej to temat jest tutaj nie na miejscu gdyz relatywistyka zajmuje sie czyms innym niz zjawiskami. np czy pociag ktory jest za szyba drugiego pociagu porusza sie czy to ty sie poruszac przy zalozeniu ze nie masz innych bodzcow oprocz wzroku. (np zjawiko relatywistyki jest stosowane w przemysle filmowym)
jesli dyskutowac bedziemy o relatywistyce osobowosci osobnika to mozemy definiowac ze pewne impulsy/nagrody/kary zdeterminowaly danego osobnika do pewnego dzialania w ten sposob ze jego pozniejsze dzialanie odbilo sie na innych dzialaniach. Mozna to nazwac relatywistyka zachowan ale to juz inny temat.
|
|
 | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Dlaczego należy poszukiwać prawdy?
>Jesli tyczy sie prawdy i falszu to one nie istnieja. Sa to okreslenia pochodne od faktu i niefaktu. kontynujac mozna rowniez powiedziec zdazenie lub niezdazenie. > Zdarzenie jest faktem i jeśli się wydarzyło to wiedza o nim jest prawdą. Jeśli jednak ktoś mówi o zdarzeniu którego jakoby było, a nie było to mówi fałsz - kłamstwo. Te sprawy są raczej dość proste, nieskomplikowane. >Jesli mamy samolot to faktem jest ze w wyniku niezliczonych prob znaleziono powtarzalnosc zjawiska jakim jest sila nosna. To zjawisko stalo sie faktem, zdazeniem potwierdzonym wilokrotnie. Dlatego tez mozemy zufac taiemu zdarzeniu, zjwisku i korzystac z niego w potrzebie. > Ale przecież nie każdy pasażer, zanim wejdzie do samolotu, upewnia się o możliwości przelotu i dotarcia przy jego pomocy do bardzo oddalonego celu. Musi znac prawdę o takich możliwości samolotu. >Powracjac do Twojego pytania >>Dlaczego należy poszukiwać prawdy? >osobiscie uwazam ze nie ma prawdy, raczej trzebaby zadac pytanie >Dlaczego nalezy systematyzowac zjawiska zachodzace w okol nas i je badac aby znalezc reguly ich powtarzalnosci? >odpowiedz jest raczej prosta: Gdyz potrzebujemy regul aby je wykorzystac wg potrzeb ? > Czy te reguły nie zaczynają stanowić konkretnej prawdy o zjawiskach, które moglibyśmy wykorzystać dla ułatwienie sobie życia?! To zaś przeczy jakoby prawdy nie było. Laboratoria, instytuty, naukowcy szukają odpowiedzi - odpowiedzi prawdziwych - na różne tematy i o różnych rzeczach. A więc prawda jest, sprawdzają ja w praktyce. >>nawet najbardziej zagorzały relatywista przyzna >jesli tyczy sie relatywistyki materialnej to temat jest tutaj nie na miejscu gdyz relatywistyka zajmuje sie czyms innym niz zjawiskami. np czy pociag ktory jest za szyba drugiego pociagu porusza sie czy to ty sie poruszac przy zalozeniu ze nie masz innych bodzcow oprocz wzroku. (np zjawiko relatywistyki jest stosowane w przemysle filmowym) > Pisałem: 'W zasadzie nie ma człowieka, który by rzeczywiście uważał, iż prawda nie istnieje. Jeśli chodzi o świat materialny, na przykład o medycynę, matematykę bądź prawa fizyki, nawet najbardziej zagorzały relatywista przyzna, iż niektóre rzeczy są prawdziwe'. Bez tego trudno byłoby nam się poruszać i żyć. Gdy wokół są rzeczy przeogromne także do naszej wyobraźni jak np.: Wszechświat, to ich Stwórca musi być relatywnie silny = Wszechmocny, aby je stworzyć i móc wpływać na nie skutecznie, by uniknąć zagłady i zniszczenia. Wiemy o istnieniu grawitacji jednak fizycznie jej nie widzimy - jedynie skutki. Analizujemy zjawiska - regulujemy zegary - dzieła siły sprawczej - Potężnej Istoty Duchowej - Boga. Prawdą więc jest, że istnieje Bóg.
|
|
|  | 1 na 3 | Kudlaty ateista (20 punktów) | >Ale przecież nie każdy pasażer, zanim wejdzie do samolotu, upewnia się o możliwości przelotu i dotarcia przy jego pomocy do bardzo oddalonego celu. >Musi znac prawdę o takich możliwości samolotu.
Nie musi znac prawdy, posiada wiedze.
>Czy te reguły nie zaczynają stanowić konkretnej prawdy o zjawiskach, które moglibyśmy wykorzystać dla ułatwienie sobie życia?! To zaś przeczy jakoby prawdy nie było. >Laboratoria, instytuty, naukowcy szukają odpowiedzi - odpowiedzi prawdziwych - na różne tematy i o różnych rzeczach. A więc prawda jest, sprawdzają ja w praktyce.
Naukowcy nie szukaja prawdy, szukaja zaleznosci przyczynowo-skutkowych. Wpierw okreslaja zaleznosci i skutki teoretycznie a nastepenie empirycznie. Dla naukowca wazne jest potwierdzenie teorii.
>Pisałem: 'W zasadzie nie ma człowieka, który by rzeczywiście uważał, iż prawda nie >istnieje. Jeśli chodzi o świat materialny, na przykład o medycynę, matematykę bądź >prawa fizyki, nawet najbardziej zagorzały relatywista przyzna, iż niektóre rzeczy >są prawdziwe'.
To teraz znasz mnie, prawda nie istnieje, istnia tylko fakty,zjwiska, zdarzenia ktore subiektywnym okiem sa powtarzalne lub nie. Aby utwierdzic sie w przekonaniu ze sie zdarzyly szukamy potwierdzenia u innego obserwatora.
>Bez tego trudno byłoby nam się poruszać i żyć. Bez prawdy jakiej prawdy, czego prawdy, ktorej prawdy. Poruszanie jest przemieszczaniem , zycie jest zjawiskiem potwierdzonym przez innych obserwatorow. Czyz patrzac przez swoje oczy widzisz je, czy nie majac oczu i uszu ani czucia znalazl bys potwierdzenie ze zyjesz. Mialbys swiadomosc ze zyjesz? Znalbys twoja prawda jesli jej bys nie wyczytal? Kim bys byl dzisiaj bez potwierdzenia ze zyjesz?
>Gdy wokół są rzeczy przeogromne także do naszej wyobraźni jak np.: Wszechświat, to >ich Stwórca musi być relatywnie silny = Wszechmocny, aby je stworzyć i móc wpływać >na nie skutecznie, by uniknąć zagłady i zniszczenia. Wiemy o istnieniu grawitacji >jednak fizycznie jej nie widzimy - jedynie skutki. Analizujemy zjawiska - >regulujemy zegary - dzieła siły sprawczej - Potężnej Istoty Duchowej - Boga. >Prawdą więc jest, że istnieje Bóg.
Jesli wierzysz w stworce ktory jest poczatkiem i koncem co znaczy ze zna twoj koniec i zna rowniez poczatek co oznacza ze cokolwiek zrobisz jest juz to przewidziane i dokonane co oznacza ze nie masz wolnej woli bo gdybys ja mial to koniec bylby nieznany. A tak w oczach swego stworcy jestes juz osadzony bez wzgledu co zrobisz. Jesli dodatkowo przyjmniesz ze dla Boga czas nieistnieje (poczatek i koniec) to znaczy ze wogle nie istniejesz. >Zaglada Dlaczego wtedy mialby Bog unikac zaglady ludzkosci skoro juz jest osadzona. Jesli chodzi o dziela sily sprawczej to ksiega zwana biblia nie opisuje metod latania i wzorow na rozpad izotopow. Jedyne co stwierdza to slabosc czlowieka i jego wine "Jakbyscie mieli wiare wilkosci ziarenka gorczycy tobyscie gory przeniesli". Czy ktos taka wiare mial kiedykolwiek w hitorii ? Widzialem tylko pewnego aktora ktory jeziora przenosil ale gor to nie.
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Jesli wierzysz w stworce ktory jest poczatkiem i koncem co znaczy ze zna twoj koniec i zna rowniez poczatek co oznacza ze cokolwiek zrobisz jest juz to przewidziane i dokonane co oznacza ze nie masz wolnej woli bo gdybys ja mial to koniec bylby nieznany. A tak w oczach swego stworcy jestes juz osadzony bez wzgledu co zrobisz. Jesli dodatkowo przyjmniesz ze dla Boga czas nieistnieje (poczatek i koniec) to znaczy ze wogle nie istniejesz. > To taka analiza z punktu widzenia, jednego z wielu punktów widzenia, całkowicie na własna rękę bez mądrości z góry. >>Zaglada >Dlaczego wtedy mialby Bog unikac zaglady ludzkosci skoro juz jest osadzona. >Jesli chodzi o dziela sily sprawczej to ksiega zwana biblia nie opisuje metod latania i wzorow na rozpad izotopow. Jedyne co stwierdza to slabosc czlowieka i jego wine "Jakbyscie mieli wiare wilkosci ziarenka gorczycy tobyscie gory przeniesli". Czy ktos taka wiare mial kiedykolwiek w hitorii ? > Osądzeni są Ci, co nie czynią rzeczy przez Boga wymaganych. Czynią więc Bogu na przekór. A tę swoją drogę wybierają z premedytacją, a więc kara zdecydowanie słuszna.
|
|
|  | 3 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Gdy wokół są rzeczy przeogromne także do naszej wyobraźni jak np.: Wszechświat, to ich Stwórca musi być relatywnie silny = Wszechmocny, aby je stworzyć i móc wpływać na nie skutecznie, by uniknąć zagłady i zniszczenia. Wiemy o istnieniu grawitacji jednak fizycznie jej nie widzimy - jedynie skutki. Analizujemy zjawiska - regulujemy zegary - dzieła siły sprawczej - Potężnej Istoty Duchowej - Boga. >Prawdą więc jest, że istnieje Bóg.
Ten "wywód", z punktu widzenia logiki, można sobie o kant du...żego stołu potłuc.
W dodatku stwierdzenie: "być relatywnie silny = Wszechmocny" jest piramidalną bzdurą - wszechmoc wyklucza jakąkolwiek relatywność; z definicji jest bowiem absolutna.
I kogo Ty chcesz przekonać pisząc takie brednie?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>>Prawdą więc jest, że istnieje Bóg. >Ten "wywód", z punktu widzenia logiki, można sobie o kant du...żego stołu potłuc. >W dodatku stwierdzenie: "być relatywnie silny = Wszechmocny" jest piramidalną bzdurą - wszechmoc wyklucza jakąkolwiek relatywność; z definicji jest bowiem absolutna. > Przesadziłeś. Chociaż określiłeś poprawnie pojęcie Wszechmocny w stosunku do Boga, ale bez dalszych logicznych konsekwencji. Rzuca na tę kwestie określenie: "niebiosa niebios", które najprawdopodobniej odnosi się do najwyższych niebios i obejmuje cały bezmiar fizycznego nieba, otaczającego ziemię ze wszystkich stron. Kilka słów analizy: " Oto do Jehowy, twego Boga, należą niebiosa, niebiosa niebios, ziemia i wszystko, co na niej "(Pwt 10:14); " Ty jeden jesteś Jehowa; ty uczyniłeś niebiosa" - niebo niebios - a także cały ich zastęp, ziemię i wszystko, co jest na niej, morza i wszystko, co w nich jest; i ty zachowujesz to wszystko przy życiu; tobie się kłania zastęp niebios. Tyś jest Jehowa, prawdziwy Bóg (...)"(Neh 9:6,7)). Salomon, który wybudował świątynię w Jerozolimie, oświadczył, że "niebiosa, wręcz niebo niebios", nie mogą pomieścić Boga. Będąc Stwórcą niebios, Jehowa zdecydowanie nad nimi góruje - " samo jego imię jest niezrównanie wzniosłe, dostojeństwo jego przewyższa ziemię i niebo " (Ps 148:13). Pozdrawiam
|
|
| | |  | | szperacz (2861 punktów) | >Salomon, który wybudował świątynię w Jerozolimie, oświadczył, że "niebiosa, wręcz niebo niebios", nie mogą pomieścić Boga.
To gdzie on się teraz biedaczek podzieje? A może znów poleci do Plejad, na gwiazdę Alcyone?
|
|
|  | | słociński (88 punktów) | >>>Dlaczego należy poszukiwać prawdy? >>Jesli tyczy sie prawdy i falszu to one nie istnieja. Sa to okreslenia pochodne od faktu i niefaktu. kontynujac mozna rowniez powiedziec zdazenie lub niezdazenie. >> >Zdarzenie jest faktem i jeśli się wydarzyło to wiedza o nim jest prawdą. Jeśli jednak ktoś mówi o zdarzeniu którego jakoby było, a nie było to mówi fałsz - kłamstwo. >Te sprawy są raczej dość proste, nieskomplikowane.
czy to dotyczy również doktryn religijnych?
dawiddariusz
|
|
|  | | checkmate (1197 punktów) | >Gdy wokół są rzeczy przeogromne także do naszej wyobraźni jak np.: Wszechświat, to ich Stwórca musi być relatywnie silny = Wszechmocny, aby je stworzyć i móc wpływać na nie skutecznie, by uniknąć zagłady i zniszczenia. Wiemy o istnieniu grawitacji jednak fizycznie jej nie widzimy - jedynie skutki. Analizujemy zjawiska - regulujemy zegary - dzieła siły sprawczej - Potężnej Istoty Duchowej - Boga. >Prawdą więc jest, że istnieje Bóg.
Sw Tomasz przekrecil sie w grobie na ten dowod. Ale co on moze Cie obchodzic, przeciez nie byl Swiadkiem Jehowy.
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Gdy wokół są rzeczy przeogromne także do naszej wyobraźni jak np.: Wszechświat, to ich Stwórca musi być relatywnie silny = Wszechmocny, aby je stworzyć i móc wpływać na nie skutecznie, by uniknąć zagłady i zniszczenia. Wiemy o istnieniu grawitacji jednak fizycznie jej nie widzimy - jedynie skutki. Analizujemy zjawiska - regulujemy zegary - dzieła siły sprawczej - Potężnej Istoty Duchowej - Boga. >>Prawdą więc jest, że istnieje Bóg. >Sw Tomasz przekrecil sie w grobie na ten dowod. Ale co on moze Cie obchodzic, przeciez nie byl Swiadkiem Jehowy. > Tak to prawda! Nie był! Nie znał też Biblii, to o prostu filozof.
|
|
6 na 6 | szperacz (2861 punktów) | >Któż by się odważył polecieć samolotem, gdyby nie wierzył, że prawa aerodynamiki są absolutnymi >prawdami? Sprawdzalne prawdy faktycznie istnieją, są wokół nas, a my powierzamy im swe życie.
Nie znam człowieka, który kupując bilet na samolot myślałby o prawach aerodynamiki. Więcej, jestem przekonany, że większość ludzi, latających samolotami nie bierze tych praw pod uwagę. Znacznie bardziej prawdopodobne jest stwierdzenie, że spojrzą na statystyki wypadków lotniczych i wybiorą firmę, która jest w tym wykazie na jednym z ostatnich miejsc. Po prostu wezmą pod uwagę fakty, zamiast wiary. Moim zdaniem lepiej jest używać, w miejsce kontrowersyjnego określenia "prawda", takich słów jak: fakt, przypuszczenie, pewność, prawdopodobieństwo itp. Co ciekawe, to właśnie ludzie inteligentni mają najwięcej wątpliwości. Potrafią spojrzeć szerzej na problem, wziąć pod uwagę więcej okoliczności. Wtedy "prawda" staje się mniej prawdziwa. A już największym przekrętem jest głoszenie JEDYNIE SŁUSZNEJ I NIEPODWAŻALNEJ PRAWDY. W takim układzie jakiekolwiek dyskusje stają się niemożliwe. Parafrazując znane powiedzenie można stwierdzić, że: prawda absolutna ogłupia absolutnie!
|
|
 | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Moim zdaniem lepiej jest używać, w miejsce kontrowersyjnego określenia "prawda", takich słów jak: fakt, przypuszczenie, pewność, prawdopodobieństwo itp. > Przykład: Człowiek umiera. Teraz stwierdzasz, że to fakt; masz pewność - objawy wyraźne, nie żyje; prawdopodobieństwo - 100%; = znasz prawdę. Jaką? Smierć człowieka to zatrzymanie metabolizmu i charakterystycznych dla żywych ludzi zachowań. Wraca do prochu - bo jedynie aktywny metabolizm ożywia ciało. Znasz w ten sposób odpowiedź na pytanie: Co sie dzieje z człowiekiem po śmierci? Znasz prawdę. Jednak jest to prawda niekompletna, jedynie z punktu widzenia człowieka ułomnego, który całej prawdy nie poznałby w tym temacie, gdyby nie uwzględnił opinii Boga - Stwórcy na temat śmierci człowieka. Bóg dał Biblię a w niej wyjaśnia: " Istnieje bowiem ufność co do każdego, kto należy do żyjących, jako że żywy pies jest w lepszej sytuacji niż martwy lew. Bo żyjący są świadomi tego, że umrą, lecz umarli nie są świadomi niczego ani już nie mają zapłaty, gdyż pamięć o nich poszła w zapomnienie. Przeminęła też ich miłość i ich nienawiść oraz ich zazdrość i już po czas niezmierzony nie mają udziału w niczym, co ma się dziać pod słońcem ". Prawda więc o ludziach i ich śmierci jest taka, że gdy umierają, a muszą umrzeć, wówczas nie mają już żadnego udziału w tym, co sie dzieje na ziemi. Jest to połączenie tego co dostrzegamy widząc ciało zmarłego, a tym co Bóg mówi o tej sytuacji człowieka. Zyjący nie mają się czego obawiać umarłych.
"Idź, pokarm swój jedz z radością i wino swe pij z dobrym sercem, gdyż prawdziwy Bóg już znalazł upodobanie w twoich uczynkach. Niech twoje szaty zawsze będą białe i niechaj na twej głowie nie brakuje oliwy. Korzystaj z życia z żoną, którą kochasz, przez wszystkie dni swego marnego życia, które On ci dał pod słońcem, przez wszystkie dni swej marności, to bowiem jest twój dział w życiu i w trudzie, którym się trudzisz pod słońcem. Wszystko, co twoja ręka ma sposobność zrobić, rób całą swą mocą, bo nie ma pracy ani snucia planów, ani poznania, ani mądrości w Szeolu - w miejscu, do którego idziesz" . Człowiek powinien więc korzystać ze swego życia, jednak według prawa, a więc musi starać sie być mądry. Bo głupotą jest również brak czujności duchowej, na co wskazuje Biblia i przypowieść Jezusa o pięciu głupich dziewicach, które wychodząc na spotkanie z oblubieńcem, nie zabrały ze sobą oliwy do lamp. Mądrą zasadą jest trzymanie się swej żony i z nią oddawanie sie najróżniejszym rozkoszom. Postępowanie mądre jest możliwe poprzez poznanie prawdy, że jest Ktoś kto patrzy i ocenia nasze postępowanie, a nagroda jest wielka. Uczynki sa możliwe jedynie gdy żyjemy.
"I jeszcze raz zobaczyłem pod słońcem, że nie szybkim przypada zwycięstwo w wyścigu ani mocarzom - zwycięstwo w bitwie, ani mądrym - pokarm, ani tym, którzy się odznaczają zrozumieniem - bogactwo, ani nawet odznaczającym się wiedzą - łaska; gdyż wszystkich ich dosięga czas i nieprzewidziane zdarzenie. Wszak człowiek nie zna swego czasu. Jak ryby chwytane w zgubną sieć i jak ptaki chwytane w pułapkę, tak są chwytani w sidło synowie ludzcy w czasie nieszczęsnym, gdy nagle ich zaskakuje"(Kaznodziei 9: 4-12). Taka jest prawda. W oparciu o taka prawdę = pełną prawdę i jedyna każdy może wpływać na swe zycie, tak by byc w zgodzie z tym czego sie dowiedział, a jednocześnie juz teraz byc spokojnym i szczęśliwym, bo Bóg oceni go pomyślnie i będzie oczekiwał od Boga nagrody - życia wiecznego tu na ziemi w raju. Tak jest korzyść z poznania prawdy. >Parafrazując znane powiedzenie można stwierdzić, że: prawda absolutna ogłupia absolutnie! > Ta prawda jest dla ludzi potulnych, prostolinijnych, szukających Boga. Czytasz: " Niemniej nadchodzi godzina, i teraz jest, gdy prawdziwi czciciele będą czcić Ojca duchem i prawdą, bo właśnie takich szuka Ojciec, aby go czcili. Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą "(Jana 4:23,24)..
|
|
|  | 8 na 10 | R. Grochala (970 punktów) | Przedstawiłeś prawdę niekompletną. Przedstawiłeś ją z punktu człowieka ułomnego, który nie poznał całej prawdy, bo nie uwzględnił Homera - władcy życia i śmierci. On dał Odyseję i wyjaśnia: "Hermejas, bóg Kylleny, przypadł rączym lotem Zwoływać duchy gachów. Miał on lśniącą złotem W ręku laskę; niech dotknie nią śmiertelnych ludzi, Kogo chce snem morzy albo ze snu zbudzi. Tą laską spędził dusze, z szmerem się porwały; Podobnie nietoperze w norach świętej skały, Byle jeden z nich odpadł od długiego splotu, Z piskiem się porywają wszystkie wraz do lotu" Prawda o śmierci człowieka jest taka, że to dotknięcie Laską i odfrunięcie Duszy. Żyjący nie mają prawa obawiać się puknięcia Laską.
"Matka zaś poznosiła na pole zapasów Dla Achiwów, co męstwa złożyli dowody, Od boga wyproszone przecudne nagrody. Kto widywał, jak wodza lub króla chowano, Gdy mołojce na jego mogile tam staną W zbrojach, gotowi bić się o nagrodę złotą, Zdumiałby się ujrzawszy, z jaką to szczodrotą Na cześć twoją Tetyda zniosła z nieba dary! Bo też ciebie bogowie kochali bez miary!" Homer mówi, że należy walczyć, piąć się w górę, a nagroda sama człowieka spotka. Mądrą zasadą jest bitka z królami, a nie z kurami.
"»Starcze! Z ciebie ogrodnik, widzę, wyśmienity, Wszędzie znać pilną rękę w uprawie tych sadów, Tak koło fig, oliwek, grusz, jak winogradów. Każdy szczep, każda grządka uprawna jak rzadko, Jedno tylko zarzucę - przebaczy mi tatko! - Że sam nie dbasz o siebie. Starzec, wiekiem zgięty, Chodzi taki obdarty i nieogarnięty! Taka jest prawda. Dbać o życie, a nie dbać o śmierć - to śmiertelny zamach na Laskę.
Tylko ludzie nieułomni i piękni mogą pojąć jedyną prawdę. Czytasz: "Przychodniu! Na Itace jesteś w rzeczy samej, Gdzie pod władzą zuchwałych mężów tu stękamy. Na próżno go szczodrymi dary obsypałeś; O, czemuż go w Itace żywym nie zastałeś!"
PS. Wybacz mi Homerze za porównanie Twojego Dzieła przez duże D z podrzędną propagandową bajką zwaną Biblią.
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>PS. Wybacz mi Homerze za porównanie Twojego Dzieła przez duże D z podrzędną propagandową bajką zwaną Biblią. > Myślisz, że usłyszał?
|
|
|  | | szperacz (2861 punktów) | >Ta prawda jest dla ludzi potulnych, prostolinijnych, szukających Boga.
Sam się sprzeniewierzasz swojemu bogu. Przecież nie powinno Cię tu być. ŚJ nie powinni brać udziału w forach internetowych. Internet, to narzędzie Szatana. Czyż nie tak Cię uczy "niewolnik" na zebraniach? A więc nie jesteś potulny, jeśli uparcie tu trwasz i nabijasz sobie godzinki do sprawozdania. Powinieneś chodzić od domu do domu albo stać gdzieś na ulicy. A Ty ukrywasz się tutaj pod pseudonimem jak tchórz. Czyżbyś wstydził się swojej "prawdy"? Jesteś odważny, gdy nikt Cię nie zna? Oj, nie jesteś Ty prostolinijny. A odmawiasz modlitwę, gdy wchodzisz na forum?
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Ta prawda jest dla ludzi potulnych, prostolinijnych, szukających Boga. >Sam się sprzeniewierzasz swojemu bogu. Przecież nie powinno Cię tu być. ŚJ nie powinni brać udziału w forach internetowych. Internet, to narzędzie Szatana. > Sam sie przyznajesz, że należysz do Szatana! A ja Ciebie chcę ratować, od zagłady i od śmierci bez możliwości zmartwychwstania. Świadek jest wszędzie tam gdzie można spotkać ludzi. Dlaczego? Bo to, co ma do przekazania dotyczy ludzi i ich przyszłości. Fakt, że znamy prawdę niejako zobowiązuje nas do dzielenia sie nią. Kto chce to słucha i czyta, kto nie chce odchodzi, odrzuca czy zamyka. Internet rzeczywiście stanowi pułapkę dla wielu. Na przykład oglądanie pornografii, znajomości z odstępcami, zwodnicze nauki, złe towarzystwo itp. Jednak takich ludzi szybko rozpoznaje i odrzucam. > Czyż nie tak Cię uczy "niewolnik" na zebraniach? A więc nie jesteś potulny, jeśli uparcie tu trwasz i nabijasz sobie godzinki do sprawozdania. > Popisujesz sie swoją wiedzą?! Raczej pokazujesz, że jesteś po stronie Szatana i działasz przeciwko prawdzie i wybawieniu ludzi z kłamstwa. Kiepska metoda. >Powinieneś chodzić od domu do domu albo stać gdzieś na ulicy. > Robię i to. > A Ty ukrywasz się tutaj pod pseudonimem jak tchórz. Czyżbyś wstydził się swojej "prawdy"? Jesteś odważny, gdy nikt Cię nie zna? Oj, nie jesteś Ty prostolinijny. A odmawiasz modlitwę, gdy wchodzisz na forum? > Zna mnie bardzo wiele osób. Koresponduje regularnie. Zawsze przed głoszeniem się modlę. Chcesz jeszcze coś wiedzieć?! Może już wystarczy i wróćmy do tematu. Pudło mój bliźni. A to daje dowód, iż chyba nie rozumiesz tematu.
|
|
| | |  | 1 na 1 | szperacz (2861 punktów) | >Sam sie przyznajesz, że należysz do Szatana!
Ja sobie mogę należeć do kogo chcę. Jestem wolnym człowiekiem. Tobie natomiast tego nie wolno. Ty musisz tańczyć tak jak Ci zagra Strasznica.
>A ja Ciebie chcę ratować, od zagłady i od śmierci bez możliwości zmartwychwstania.
Nie może to do Ciebie dotrzeć, że ja nie chcę Twojego "ratowania".
>Świadek jest wszędzie tam gdzie można spotkać ludzi. Dlaczego? >Bo to, co ma do przekazania dotyczy ludzi i ich przyszłości. >Fakt, że znamy prawdę niejako zobowiązuje nas do dzielenia sie nią.
Jeśli wszędzie to idź też do kościoła! Tam też są ludzie. Przekonasz się jak mocna jest Twoja "prawda". Ty nie znasz przyszłości, tak jak nie znali jej Russell, Rutherford i im podobni. Rutherford nawet przyznał pewnego razu, że się ośmieszył, gdy nie spełniły się jego przepowiednie. Dokładnie tak samo ośmieszasz się i Ty. Ale to nie przeszkadza Ci w nabijaniu godzinek.
>> Czyż nie tak Cię uczy "niewolnik" na zebraniach? A więc nie jesteś potulny, jeśli uparcie tu trwasz i nabijasz sobie godzinki do sprawozdania.
>Popisujesz sie swoją wiedzą?! Raczej pokazujesz, że jesteś po stronie Szatana i działasz przeciwko prawdzie i wybawieniu ludzi z kłamstwa.
Kto tu się popisuje? To przecież Ty cytujesz szablonowe wersety. Ja działam przeciwko ciemnocie i zacofaniu i oczywiście "wybawieniu ludzi z kłamstwa". Tu zgadzam się z Tobą.
>> A Ty ukrywasz się tutaj pod pseudonimem jak tchórz. >Czyżbyś wstydził się swojej "prawdy"? Jesteś odważny, gdy nikt Cię nie zna? Oj, nie jesteś Ty prostolinijny. A odmawiasz modlitwę, gdy wchodzisz na forum?
Na forum znamy Cię tylko z pseudonimu. Ukrywasz się, a powinieneś świadczyć otwarcie i nie jesteś posłuszny zaleceniom Strasznicy.
|
|
| |  | | słociński (88 punktów) | Oj, nie jesteś Ty prostolinijny. A odmawiasz modlitwę, gdy wchodzisz na forum? > jeszcze się posłucha 
dawiddariusz
|
|
1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Dlaczego należy poszukiwać prawdy? A należy? .
|
|
 | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Dlaczego należy poszukiwać prawdy? >A należy? >. Wielu niepokoi niewiedza religijna i to coraz bardziej, gdy wydarzenia na ziemi zdają się być niewytłumaczalne. Człowiek zachowuje sie jak najgorsze zwierzę. Dominujące religie nie wyjaśniają tego, a raczej sieją jeszcze większy zamęt w głowach ludzi nie zgadzający sie z tym stanem. Ludzie przedstawiają swoje osobiste poglądy, nie poparte dowodami z Pisma Świętego. Warto zastanowić sie nad słowami Jezusa: " I w owym dniu nie zadacie mi już żadnego pytania. Zaprawdę, zaprawdę wam mówię: Jeżeli o coś poprosicie Ojca, da wam w imię moje. Aż do tej chwili nie prosiliście o nic w moje imię. Proście, a otrzymacie, żeby wasza radość osiągnęła pełnię ." (Jana 16:23, 24). źródłem prawdy jest Bóg i On pomaga gdy ktoś bardzo chcę ją znaleźć.. Więc należy jej szukać!!!
|
|
|  | 1 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>źródłem prawdy jest Bóg i On pomaga gdy ktoś bardzo chcę ją znaleźć.. >Więc należy jej szukać!!! No i właśnie mnie Bóg pomógł (choć nawet nie chciałem!), znalazłem i już nie muszę żadnej prawdy szukać.
Żadne "należy jej szukać!!!" nie wchodzi więc w grę. .
|
|
| |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>źródłem prawdy jest Bóg i On pomaga gdy ktoś bardzo chcę ją znaleźć.. >>Więc należy jej szukać!!! >No i właśnie mnie Bóg pomógł (choć nawet nie chciałem!), znalazłem i już nie muszę żadnej prawdy szukać. >Żadne "należy jej szukać!!!" nie wchodzi więc w grę. >. Tak mówi wielu, ale oni prawdy nie znają. Zawsze należy sprawdzać jak się rzeczy mają i temu służy Biblia.
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Tak mówi wielu, ale oni prawdy nie znają. Tak mówi wielu, ale oni prawdy nie znają.
>Zawsze należy sprawdzać jak się rzeczy mają i temu służy Biblia. A wcześniej warto sprawdzić jak ma się Biblia i temu służą fakty. .
|
|
|  | | erypis (92 punktów) |
>źródłem prawdy jest Bóg i On pomaga gdy ktoś bardzo chcę ją znaleźć.. >Więc należy jej szukać!!!
Są różne świadomości. Nasza ludzka świadomość, powstaje, rozjaśnia się, w szczególnych warunkach. Jest to świadomość rozróżniająca obrazy. Zmysły osadzone w naszym ciele dostarczają bodźców (postrzeżenia). Czynność myślenia różnicuje wrażenia dostarczane przez zmysły, zdobywamy coraz więcej doświadczeń. Przez myślenie wydzielamy coś od czegoś, powstają pojęcia czegoś, powstają dalsze pojęcia myślowe, np. jedno określamy że jest bliżej inne dalej itd.. Jesteśmy istotami myślącymi i od momentu narodzin zdobyliśmy ogromne doświadczenie. Potrafimy operować całymi ciągami pojęciowymi. Życie w aktywności myślowej zestawiającej w odpowiedni sposób pojęcia jest naszą podstawową aktywnością. Jesteśmy w tej aktywności najbardziej świadomi, to stanowi naszą podstawową świadomość. Jak się ma postrzeżenie do rozróżniającego, rozpoznającego, go myślenia. Samo postrzeżenie nie jest pełną rzeczywistością, dopiero poznane w akcie poznania staje się pełna rzeczywistością. Dla nas ludzi rzecz sama w sobie manifestuje się dwóch stron z zewnątrz przez zmysły jako postrzeżenie i od wewnątrz przez aktywność myślenia pojęcie należące również do rzeczy. Już Platon na to wskazywał. Nasz organizm żyje w Prawdzie i nie potrzebuje sobie tego udowadniać. Podobnie jest ze wszystkim co istnieje. Ptaki wędrujące na południe nie muszą zastanawiać się jaką obrać drogę. Nie mają one świadomości człowieczej. One po prostu lecą. Człowiek w pewnym obszarze swej istoty został wydzielony z szeroko rozumianej przyrody. Obszar ten jest w pewien sposób wydzielony z przyrody. Dlatego w obszarze tym nie ma takich konieczności jakie występują w przyrodzie. Nie żyjemy świadomie w siłach utrzymujących nasz organizm przy życiu. Możemy jedynie rozpoznawać jak funkcjonuje nasz organizm. To rozpoznawanie nie ma wpływu na funkcjonowanie lepsze lub gorsze organizmu. Nasze wydzielenie z przyrody (inaczej: Wszechświata, Boga) występuje w obszarze dziennej świadomości obrazowej, którą próbowałem w pewnym zarysie na początku opisać. Człowiek swoją istotą wszczepiony jest w Przyrodę. W myśleniu jesteśmy wolni. Również jedynie myślenie, zbliżać będzie nas do życia coraz bardziej świadomego w Prawdzie. I również kiedyś, ćwicząc siły myślenia, będziemy w stanie przenosić świadomość poznającą w obszary, których nie jesteśmy świadomi, w obszary sił zarządzających np. różnymi zjawiskami przyrody. Poszukiwanie Prawdy jest w nas wszczepione. Jesteśmy w niej zanurzeni, i jest jedynie kwestią czasu coraz większe jej świadome doświadczanie.
|
|
| |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>źródłem prawdy jest Bóg i On pomaga gdy ktoś bardzo chcę ją znaleźć.. >>Więc należy jej szukać!!! >Są różne świadomości. Nasza ludzka świadomość, powstaje, rozjaśnia się, w szczególnych warunkach. Jest to świadomość rozróżniająca obrazy. Zmysły osadzone w naszym ciele dostarczają bodźców (postrzeżenia). Czynność myślenia różnicuje wrażenia dostarczane przez zmysły, zdobywamy coraz więcej doświadczeń. Przez myślenie wydzielamy coś od czegoś, powstają pojęcia czegoś, powstają dalsze pojęcia myślowe, np. jedno określamy że jest bliżej inne dalej itd.. Jesteśmy istotami myślącymi i od momentu narodzin zdobyliśmy ogromne doświadczenie. Potrafimy operować całymi ciągami pojęciowymi. Życie w aktywności myślowej zestawiającej w odpowiedni sposób pojęcia jest naszą podstawową aktywnością. Jesteśmy w tej aktywności najbardziej świadomi, to stanowi naszą podstawową świadomość. Jak się ma postrzeżenie do rozróżniającego, rozpoznającego, go myślenia. Samo postrzeżenie nie jest pełną rzeczywistością, dopiero poznane w akcie poznania staje się pełna rzeczywistością. Dla nas ludzi rzecz sama w sobie manifestuje się dwóch stron z zewnątrz przez zmysły jako postrzeżenie i od wewnątrz przez aktywność myślenia pojęcie należące również do rzeczy. Już Platon na to wskazywał. Nasz organizm żyje w Prawdzie i nie potrzebuje sobie tego udowadniać. Podobnie jest ze wszystkim co istnieje. Ptaki wędrujące na południe nie muszą zastanawiać się jaką obrać drogę. Nie mają one świadomości człowieczej. One po prostu lecą. Człowiek w pewnym obszarze swej istoty został wydzielony z szeroko rozumianej przyrody. Obszar ten jest w pewien sposób wydzielony z przyrody. Dlatego w obszarze tym nie ma takich konieczności jakie występują w przyrodzie. Nie żyjemy świadomie w siłach utrzymujących nasz organizm przy życiu. Możemy jedynie rozpoznawać jak funkcjonuje nasz organizm. To rozpoznawanie nie ma wpływu na funkcjonowanie lepsze lub gorsze organizmu. Nasze wydzielenie z przyrody (inaczej: Wszechświata, Boga) występuje w obszarze dziennej świadomości obrazowej, którą próbowałem w pewnym zarysie na początku opisać. Człowiek swoją istotą wszczepiony jest w Przyrodę. W myśleniu jesteśmy wolni. Również jedynie myślenie, zbliżać będzie nas do życia coraz bardziej świadomego w Prawdzie. I również kiedyś, ćwicząc siły myślenia, będziemy w stanie przenosić świadomość poznającą w obszary, których nie jesteśmy świadomi, w obszary sił zarządzających np. różnymi zjawiskami przyrody. Poszukiwanie Prawdy jest w nas wszczepione. Jesteśmy w niej zanurzeni, i jest jedynie kwestią czasu coraz większe jej świadome doświadczanie. > Nie zrozumiałem. Jest więc Bóg, czy Go nie ma? W tej prawdzie którą uznajesz istnieje Bóg?
|
|
|  | -1 na 1 | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | > Warto zastanowić sie nad słowami Jezusa: >" I w owym dniu nie zadacie mi już żadnego pytania. Zaprawdę, zaprawdę wam mówię: > Jeżeli o coś poprosicie Ojca, da wam w imię moje. Aż do tej chwili nie prosiliście o nic w moje imię. Proście, a otrzymacie, żeby wasza radość osiągnęła pełnię ." (Jana 16:23, 24). >źródłem prawdy jest Bóg i On pomaga gdy ktoś bardzo chcę ją znaleźć...
Nie ma boga. To jedna z prawd naukowych jak grawitacja czy siły aerodynamiczne, o których wspomniałeś.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >> Warto zastanowić sie nad słowami Jezusa: >>" I w owym dniu nie zadacie mi już żadnego pytania. Zaprawdę, zaprawdę wam mówię: >> Jeżeli o coś poprosicie Ojca, da wam w imię moje. Aż do tej chwili nie prosiliście o nic w moje imię. Proście, a otrzymacie, żeby wasza radość osiągnęła pełnię ." (Jana 16:23, 24). >>źródłem prawdy jest Bóg i On pomaga gdy ktoś bardzo chcę ją znaleźć... >Nie ma boga. To jedna z prawd naukowych jak grawitacja czy siły aerodynamiczne, o których wspomniałeś. > Ciebie też nie ma. To jedna z prawd w którą uwierzysz.
|
|
|  | 1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | >Ludzie przedstawiają swoje osobiste poglądy, nie poparte dowodami z Pisma Świętego.
Wybacz, ale co za dowody zawiera Pismo Święte? Sugerujesz że Newton na jego podstawie sformułował swoją teorię? Albo zapisano tam gdzieś równania Maxwella? Bo ja nic takiego tam nie znalazłem. Ani innych naukowych prawd i teorii. Ani ich dowodów. No powiedzże mi, gdzie Ty tam owe dowody widzisz? Chętnie poczytam, może przydadzą się na studiach...
|
|
| |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Ludzie przedstawiają swoje osobiste poglądy, nie poparte dowodami z Pisma Świętego. >Wybacz, ale co za dowody zawiera Pismo Święte? Sugerujesz że Newton na jego podstawie sformułował swoją teorię? Albo zapisano tam gdzieś równania Maxwella? Bo ja nic takiego tam nie znalazłem. Ani innych naukowych prawd i teorii. Ani ich dowodów. No powiedzże mi, gdzie Ty tam owe dowody widzisz? Chętnie poczytam, może przydadzą się na studiach... > Nie sugeruję nawet, że Biblia jest książką naukową, bo taką nie jest. Nie została napisana przez ludzi według ludzkiego rozumienia - naukowców. Zawsze ludzie pisać będą w znacznym uproszczeniu i bez głębokiego wnikania w istotę rzeczy. Naukowcom to wystarcza i stoją w miejscu. Jeśli jednak Biblia wypowiada sie konkretnie w jakiejś sprawie, to określa je precyzyjnie chociaż ze znacznym ograniczeniem słów. Jest więc pisana dla ludzi, ktorym Jehowa daje zrozumienie. Generalnie podkreśla Biblia fakt, iż wszechświat został stworzony przez Boga, inteligencję poza ludzkim wyobrażeniem, który nie zostawił swych dzieł samym sobie, ale dalej sie nimi opiekuje, a jednostki inteligentne prowadzi do doskonałości. I to jest dla ludzi najcenniejsza zawartość Biblii. Jak ja poznać? Biblia zawiera różne wypowiedzi, co do których nie ma niezależnych świadectw lub dowodów materialnych. Na przykład nie da się naukowo udowodnić ani podważyć tego, co mówi o niewidzialnej dziedzinie zamieszkiwanej przez stworzenia duchowe. Czy takie wzmianki, których nie sposób potwierdzić, oznaczają, że Księga ta jest sprzeczna z nauką? Zastanawiał się nad tym pewien geolog planetolog, który parę lat temu zaczął studiować Biblię ze Świadkami Jehowy. " Muszę przyznać, że początkowo trudno mi było ją zaakceptować, gdyż niektórych wypowiedzi nie mogłem udowodnić naukowo " - wspomina. Jednakże ów szczery człowiek dalej zgłębiał Biblię i w końcu przekonał się, iż dostępne dowody wskazują, że jest ona Słowem Bożym. " Przestałem szukać niezależnego potwierdzenia dla każdego faktu biblijnego" - wyjaśnia. " Osoba o zainteresowaniach naukowych powinna badać Biblię z duchowego punktu widzenia, w przeciwnym razie nigdy nie przyjmie prawdy. Nie można oczekiwać, że każda wypowiedź biblijna będzie miała naukowe uzasadnienie. Ale okoliczność, iż pewnych sformułowań nie da się udowodnić, bynajmniej nie oznacza, że są nieprawdziwe. Najważniejsze jest to, iż rzeczy dające się sprawdzić potwierdzają dokładność Biblii ".
|
|
| | |  | | Michał Żelazny (1528 punktów) | > Naukowcom to wystarcza i stoją w miejscu. No jasny gwint... Stoją w miejscu? Popatrz na rozwój nauki na przestrzeni ostatnich 100 lat. Albo nawet 400. Teraz popatrz na rozwój religii na przestrzeni 2000 tysięcy lat. I kto stoi w miejscu?
>a jednostki inteligentne prowadzi do doskonałości. Czyli świadków jehowy >I to jest dla ludzi najcenniejsza zawartość Biblii. Raczej papier który zużyto aby ją wydrukować >Jak ja poznać? Dziękuję, nie skorzystam >Na przykład nie da się naukowo udowodnić ani podważyć tego, co mówi o niewidzialnej dziedzinie zamieszkiwanej przez stworzenia duchowe. Nie ma potrzeby podważać. Wystarczy że nie można udowodnić. Ciężar dowodu spoczywa na osobach stawiających tezy. > Czy takie wzmianki, których nie sposób potwierdzić, oznaczają, że Księga ta jest sprzeczna z nauką? Tak. > Zastanawiał się nad tym pewien geolog planetolog, który parę lat temu zaczął studiować Biblię ze Świadkami Jehowy. Nie powinien się nazywać już więc naukowcem. Zresztą, już mi się nie chce komentować.
|
|
| | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >> Naukowcom to wystarcza i stoją w miejscu. >No jasny gwint... Stoją w miejscu? Popatrz na rozwój nauki na przestrzeni ostatnich 100 lat. Albo nawet 400. Teraz popatrz na rozwój religii na przestrzeni 2000 tysięcy lat. I kto stoi w miejscu? > Zaśmiecają Ziemie, nie umieją po swoich wynalazkach posprzątać - zobacz na dziurę ozonową, stan terenów po awarii Czernobyla itp. Doskonali sie człowiek w zabijaniu. Rozwój religii?! Pomyliło Ci sie z filozofiami. Chodzi w przypadku religii o doskonalenie człowieka, cech, które otrzymał na obraz i podobieństwo Boga. Człowiek, bez podporządkowania sie kierownictwu Bożemu, cofa się od doskonałego do zdegenerowanego zwierzęcia. >>a jednostki inteligentne prowadzi do doskonałości. >Czyli świadków jehowy > Tak można to ująć. Docelowo innych ludzi na ziemi nie będzie. >>I to jest dla ludzi najcenniejsza zawartość Biblii. >Raczej papier który zużyto aby ją wydrukować > Bardziej cenisz konia, od jeźdźca. Ważna jest treść, przez lata rodzaj i jakość papieru się zmieniała, a treść jest bez zmian. >>Jak ja poznać? >Dziękuję, nie skorzystam >>Na przykład nie da się naukowo udowodnić ani podważyć tego, co mówi o niewidzialnej dziedzinie zamieszkiwanej przez stworzenia duchowe. >Nie ma potrzeby podważać. Wystarczy że nie można udowodnić. Ciężar dowodu spoczywa na osobach stawiających tezy. > Sami ludzie, ich postępowanie stanowią dowód niemożliwy do obalenia. Dlaczego? Bo " Pokazują, że treść prawa jest zapisana w ich sercach "(Rzym. 2:15). W Liście do Rzymian Paweł wykazał, że ludzie ponoszą odpowiedzialność przed Bogiem, ponieważ o Jego istnieniu i przymiotach wyraźnie świadczy to, co nas otacza. Jest tak " już od stworzenia świata " - sprawdź w Rzymian 1:18-20; i w Psalmie 19:1-4. Nawet narody, którym nie powierzono " świętych oświadczeń Bożych ", powinny były uznawać istnienie Boga. Solidnym argumentem przemawiającym za tym, że każdy powinien wierzyć w istnienie Boga i odpowiednio do tego postępować, jest nasza świadomość dobra i zła. Apostoł Paweł napisał: " Kiedy bowiem ludzie z narodów, nie mający prawa, z natury czynią to, co jest w prawie " (Rzym. 2:14). Nie użył sformułowania "jeśli w ogóle" - jak gdyby zdarzało się to rzadko - lecz wyrazu "kiedy" lub "ilekroć", jak to oddają inne przekłady, wskazującego, iż coś dzieje się często. A zatem ludzie " z natury czynią to, co jest w prawie ", czyli postępują zgodnie z treścią spisanego prawa Bożego, powodowani wewnętrznym poczuciem moralności. Czyż tak nie jest. >> Czy takie wzmianki, których nie sposób potwierdzić, oznaczają, że Księga ta jest sprzeczna z nauką? >Tak. > Pomyśl! Powodzenia.
|
|
|  | 5 na 7 | anna r (849 punktów) | Witam.
Chyba już wiem co będzie działo się w tym wątku: to co zwykle. Rzuci Pan coś o Prawdzie Objawionej, potem totalnie zignoruje logiczne, wartościowe i celne odpowiedzi.
Ponieważ mowa znowu o jakiejś biblii, chcę tylko Panu przypomnieć, że takie coś jak Biblia nie istnieje i nigdy nie istniało. Nie ma czegoś takiego jak jedna święta księga, do której po kolei coś tam dopisywano i niezmiennie sobie trwała, a już tym bardziej nie jest to jakaś instrukcja obsługi dołączona do pierwszych ludzi. Dlatego nie można się do takiego czegoś odwołać.
Jako znawca powinien Pan wiedzieć, że na przestrzeni wieków nie tylko wybrano do tego zbioru luźne części, ale też to, że zbiór ten był modyfikowany, tłumaczony, czasami bardzo niefortunnie. Do tej pory się majstruje przy niej, chociażby ostatnio z Adonai. Gdyby teraz drukarnie zaczęły drukować jakieś nowe, zmienione wersje, za 2000 lat pewnie uznane by były za Prawdę.
Opiera się Pan zapewne na słusznej, jedynej wersji, dlatego
proponuję najpierw ustalić czy ta biblia nie powstała na podstawie działania takiego czegoś, co zwiecie Szatanem . Przecież jest potężny i mógł na to wpłynąć. Takie stwierdzenie wygląda na Prawdę, ponieważ większość jej fragmentów jest przepełniona nienawiścią, podłością, przemocą i głupotą. Reszta jest zakręcona jak baranie rogi. Może i diabelskie.
|
|
| |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Witam. >Chyba już wiem co będzie działo się w tym wątku: to co zwykle. Rzuci Pan coś o Prawdzie Objawionej, potem totalnie zignoruje logiczne, wartościowe i celne odpowiedzi. > Prawda jest taka, iż człowiek powinien zrobić miejsce w swej wiedzy na prawdy objawione przez prawdziwego Boga. Nigdy tego nie robię. >Ponieważ mowa znowu o jakiejś biblii, chcę tylko Panu przypomnieć, że takie coś jak Biblia nie istnieje i nigdy nie istniało. Nie ma czegoś takiego jak jedna święta księga, do której po kolei coś tam dopisywano i niezmiennie sobie trwała, a już tym bardziej nie jest to jakaś instrukcja obsługi dołączona do pierwszych ludzi. Dlatego nie można się do takiego czegoś odwołać. > Czy to jedna z tych mądrych i trafnych odpowiedzi? To przepraszam. >Jako znawca powinien Pan wiedzieć, że na przestrzeni wieków nie tylko wybrano do tego zbioru luźne części, ale też to, że zbiór ten był modyfikowany, tłumaczony, czasami bardzo niefortunnie. Do tej pory się majstruje przy niej, chociażby ostatnio z Adonai. Gdyby teraz drukarnie zaczęły drukować jakieś nowe, zmienione wersje, za 2000 lat pewnie uznane by były za Prawdę. > Jest to szczególnie uderzające, jeśli wziąć pod uwagę, że biblijne księgi spisywało około 40 różnych mężczyzn, wśród których byli: królowie, prorocy, pasterze, poborca podatkowy i lekarz. Spisywanie trwało 1610 lat, nie była więc możliwa żadna zmowa. Mimo to pisma te są zgodne nawet w najdrobniejszych szczegółach. Chcąc pojąć, jak dalece rozmaite części Biblii są ze sobą harmonijnie powiązane, trzeba ją osobiście czytać i studiować. To zaś co w tej chwili robi KK jest nie do pogodzenia z dążeniem człowieka do prawdy. Imię Boga całkowicie eliminują z Pism, z czytań mszalnych itd. To rozbój w biały dzień, jednak wszyscy o tym wiedzą. Co więc powinni zrobić? Zostawić ich. >Opiera się Pan zapewne na słusznej, jedynej wersji, dlatego > proponuję najpierw ustalić czy ta biblia nie powstała na podstawie działania takiego czegoś, co zwiecie Szatanem . Przecież jest potężny i mógł na to wpłynąć. > Tak to prawda. Szatan jest Przeciwnikiem i Oszczrcą Boga i działa tak by ludzie utracili zaufanie do Boga i Biblii. Trzeba przyznać, widać to po Twoim komentarzu, że wśród wielu ludzi udało mu się. Ma swoje religie, które prowadzą jego politykę zwodząc ludzi. Przykładem KK. Jednak nikt nie stanie na drodze Bogu gdy On realizuje swoje zamierzenie. Jego zaś celem jest umieszczenie ludzi prawych na ziemi na zawsze. >Takie stwierdzenie wygląda na Prawdę, ponieważ większość jej fragmentów jest przepełniona nienawiścią, podłością, przemocą i głupotą. Reszta jest zakręcona jak baranie rogi. Może i diabelskie. > Zrozumienie tekstów napisanych i odczytywanych, wytłumaczenia treści i przekazu, czytający zawsze oczekiwać powinni od ich autora. W przypadku Biblii więc od Boga. Jednak Bóg nie daje jej poznać tym, którzy odrzucają Jego istnienie, odrzucają Jego prawo, odrzucają Biblię, bądź ich ręce sa pełne krwi. Przykładem KK.
|
|
| | |  | 3 na 3 | anna r (849 punktów) | > Prawda jest taka, iż człowiek powinien zrobić miejsce w swej wiedzy na prawdy objawione przez prawdziwego Boga.
Kto to jest Bóg? Czym się różni Bóg prawdziwy od fałszywego? Prawdy objawione? Komu? Jakie są dowody, że to Bóg je objawia? Jakie są dowody na to, że ci co twierdzą, że im się ta prawda objawiła nie kłamią? Ja też mogę napisać, że to co piszę to nie ja, tylko sam Bóg przeze mnie przemawia. I udowodnij, że nie.
> Czy to jedna z tych mądrych i trafnych odpowiedzi?
Nie mnie to oceniać. Od oceniania moich wypowiedzi są inni uczestnicy forum. Oceniam wypowiedzi innych dyskutantów i za bardzo trafne spostrzeżenia uważam na przykład te, które podkreślają, że kiedy oskarżasz inne religie o fałsz w drodze do poznania prawdy i potępiasz uważanie się kapłanów za wszystkowiedzących, jesteś taki sam, stoisz z nimi w jednym szeregu. Innymi słowy, krytykujesz stanowczo u innych to samo, co u siebie uważasz za cnotę.
> Jest to szczególnie uderzające, jeśli wziąć pod uwagę, że biblijne księgi spisywało około 40 różnych mężczyzn, wśród których byli: królowie, prorocy, pasterze, poborca podatkowy i lekarz.
A kto miał pisać książki? Niepiśmienni parobkowie? Wyżej wymienieni pisali tak jak im wizje korzyści podpowiadały.
> Spisywanie trwało 1610 lat, nie była więc możliwa żadna zmowa. Mimo to pisma te są zgodne nawet w najdrobniejszych szczegółach.
Właśnie dlatego, że spisywanie trwało 1610 lat, zmowa jak najbardziej wchodzi w grę.
> Chcąc pojąć, jak dalece rozmaite części Biblii są ze sobą harmonijnie powiązane, trzeba ją osobiście czytać i studiować.
Ci co czytali i studiowali doskonale wiedzą, że biblie pełne są kłamstw i błędów. Wspominają o wydarzeniach, które nigdy nie miały miejsca i o ludziach, którzy nie istnieli. Jakakolwiek harmonia wynika z zaplanowanej kompilacji i przeróbek.
> Tak to prawda. Szatan jest Przeciwnikiem i Oszczrcą Boga i działa tak by ludzie utracili zaufanie do Boga i Biblii. Trzeba przyznać, widać to po Twoim komentarzu, że wśród wielu ludzi udało mu się. Ma swoje religie, które prowadzą jego politykę zwodząc ludzi.
Akurat mnie nic nie zwiodło, bo nie wierzę żadnym religiom ani ich przywódcom, ani książeczkom o bogach.
> Ma swoje religie, które prowadzą jego politykę zwodząc ludzi.
Niech zgadnę które to są. Wszystkie? W tym także i Twoje urojenia "prawdy".
Bóg, którego reklamujesz jest po prostu super - dał rzekomo ludziom książeczkę żeby ich uratować, bo ich kocha i chce zbawić. A potem nawet nie dopilnował, żeby książeczka pozostała niezmieniona, ba, nawet tego żeby dotarła do wszystkich ludzi. A już najlepsze jest to, że nie może poradzić sobie z Szatanem. Taki wszechmocny, wszystkowiedzący, przepełniony miłością pozwala na to, żeby jego owieczki szły prosto do piekieł. Ten Bóg jest niespójny i to wskazuje na fakt, że nie istnieje. Niemożliwe, że jest wszechmogący i jednocześnie kocha ludzi. Przemyśl to sobie.
> Zrozumienie tekstów napisanych i odczytywanych, wytłumaczenia treści i przekazu, czytający zawsze oczekiwać powinni od ich autora. W przypadku Biblii więc od Boga. Jednak Bóg nie daje jej poznać tym, którzy odrzucają Jego istnienie, odrzucają Jego prawo, odrzucają Biblię, bądź ich ręce sa pełne krwi.
O, to bardzo dziwne, że Bóg nie lubi tych, co mają ręce pełne krwi, bo w bibliach jest napisane, że mordowali na jego zlecenie i rozkaz. Biblie mówią o tym jak to Bóg wywyższał "prawych" za krwawe i okrutne mordy. Właściwie zabijanie dla łupu i składania ofiar to były podstawy wymogów bożych, jedyna droga do niego. Oprócz tego sam zabijał za karę. A teraz potępia zbrodnie. Miliony ludzi nie odrzuciły jego istnienia, a wcale nie dał się im poznać, więc coś zmyślasz.
Sednem mojej poprzedniej wypowiedzi było to, że nikt nie może być pewien tego, iż akurat dana książka zawiera przesłanie od boga. Nawet Ty. Nie bazujesz na żadnych dowodach, klepiesz ciągle to samo, że Pismo wszystko wyjaśnia. Ja się pytam jakie pismo i co niby przemawia za jego szczególnością. Wybrałeś sobie jedną w wielu wersji, więc teraz udowodnij jej wyższość, a nie tylko stwierdzaj, że masz patent na prawdę. Co w tych bajkach jest, to ja wiem, Ty mi powiedz dlaczego akurat te stworzył jakiś bóg.
|
|
| | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
Mam pytanie: PRZECZYTAŁAŚ BIBLIE?
|
|
|  | 5 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Ludzie przedstawiają swoje osobiste poglądy, nie poparte dowodami z Pisma Świętego.
Od kiedy to Pismo "święte" jest dowodem na cokolwiek???
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | słociński (88 punktów) | >>>Dlaczego należy poszukiwać prawdy? >>A należy? >>. >Wielu niepokoi niewiedza religijna i to coraz bardziej, gdy wydarzenia na ziemi zdają się być niewytłumaczalne. Człowiek zachowuje sie jak najgorsze zwierzę. > Dominujące religie nie wyjaśniają tego, a raczej sieją jeszcze większy zamęt w głowach ludzi nie zgadzający sie z tym stanem. >Ludzie przedstawiają swoje osobiste poglądy, nie poparte dowodami z Pisma Świętego. >
Uważasz że Twoja jest lepsza pod tym względem?
dawiddariusz
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>>>Dlaczego należy poszukiwać prawdy? >>>A należy? >>>. >>Wielu niepokoi niewiedza religijna i to coraz bardziej, gdy wydarzenia na ziemi zdają się być niewytłumaczalne. Człowiek zachowuje sie jak najgorsze zwierzę. >> Dominujące religie nie wyjaśniają tego, a raczej sieją jeszcze większy zamęt w głowach ludzi nie zgadzający sie z tym stanem. >>Ludzie przedstawiają swoje osobiste poglądy, nie poparte dowodami z Pisma Świętego. >> >Uważasz że Twoja jest lepsza pod tym względem? > Jest tylko jedna.
|
|
1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >Dlaczego należy poszukiwać prawdy? >
W ogóle nie należy. Ale i tak będziemy to robić, bo mamy taka potrzebę. A ta potrzeba wyewoluowała u nas, bo okazała się skutecznym narzędziem zaspokajania innych potrzeb.
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
 | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Dlaczego należy poszukiwać prawdy? >> >W ogóle nie należy. Ale i tak będziemy to robić, bo mamy taka potrzebę. A ta potrzeba wyewoluowała u nas, bo okazała się skutecznym narzędziem zaspokajania innych potrzeb. > Ewolucjonizm stawia również pod znakiem zapytania świętość życia ludzkiego. No bo z jakiej racji miałoby być ono święte, skoro twierdzimy, że nie ma Boga i uważamy się jedynie za wyższe zwierzęta? Czy z powodu naszego intelektu? Gdyby o to chodziło, należałoby zadać sobie pytanie: ' Czy to sprawiedliwe, by uznawać ludzi za bardziej wartościowych od psów i kotów tylko dlatego, że przypadły nam w udziale wszystkie szczęśliwe trafy ewolucji? ' Tu zaś okazuje się, że owo nowocześniejsze myślenie ewolucjonistyczne zyskując coraz to większą popularność " będzie nieuchronnie wywierać głęboki wpływ na postawy moralne " - czytamy w pewnej książce. I wywiera. Zwierzęta nie szukają prawdy.
|
|
|  | | rudyment (3233 punktów) | >Ewolucjonizm stawia również pod znakiem zapytania świętość życia ludzkiego. >No bo z jakiej racji miałoby być ono święte, skoro twierdzimy, że nie ma Boga i uważamy się jedynie za wyższe zwierzęta?
No właśnie, z jakiej racji? Ewolucjonizm zastępuje świętość ludzkiego życia jego niezbędnością dla innych ludzi. Unikamy zabijania się wzajemnie, bo żywi jesteśmy nawzajem bardziej przydatni. Charakterystyczne, że wraz z postępem ateizacji życia spadła również ilość i nasilenie aktów agresji wewnątrzgatunkowej u człowieka. Uznawanie życia drugiego człowieka za święte jakoś nie przekładało się na poczynania praktyczne - wręcz przeciwnie.
>Czy z powodu naszego intelektu?
Czy ty tez zauważyłeś, iż duma z posiadania intelektu jest odwrotnie proporcjonalna do jego wielkości?
>Gdyby o to chodziło, należałoby zadać sobie pytanie: >' Czy to sprawiedliwe, by uznawać ludzi za bardziej wartościowych od psów i kotów tylko dlatego, że przypadły nam w udziale wszystkie szczęśliwe trafy ewolucji? '
Ale nie o to chodzi. Poza tym wcale nie przypadły nam w udziale wszystkie szczęśliwe trafy ewolucyjne, raczej przeciwnie - o i to właśnie skłoniło niektórych z nas do podjęcia trudnej i ryzykownej czynności myślenia.
> Tu zaś okazuje się, że owo nowocześniejsze myślenie ewolucjonistyczne zyskując coraz to większą popularność " będzie nieuchronnie wywierać głęboki wpływ na postawy moralne " - czytamy w pewnej książce. I wywiera.
To nie ono ten wpływ wywiera. Robią to warunki obiektywne. Coraz rzadszy strach i głód rzadziej zmuszają nas do gwałcenia genetycznie uwarunkowanego altruizmu.
>Zwierzęta nie szukają prawdy. Po paru latach studiów etologicznych mam w tej materii zdanie mniej radykalne.
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
| |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Ewolucjonizm stawia również pod znakiem zapytania świętość życia ludzkiego. >>No bo z jakiej racji miałoby być ono święte, skoro twierdzimy, że nie ma Boga i uważamy się jedynie za wyższe zwierzęta? >No właśnie, z jakiej racji? Ewolucjonizm zastępuje świętość ludzkiego życia jego niezbędnością dla innych ludzi. Unikamy zabijania się wzajemnie, bo żywi jesteśmy nawzajem bardziej przydatni. >Charakterystyczne, że wraz z postępem ateizacji życia spadła również ilość i nasilenie aktów agresji wewnątrzgatunkowej u człowieka. Uznawanie życia drugiego człowieka za święte jakoś nie przekładało się na poczynania praktyczne - wręcz przeciwnie. > Historycy przyznają, że myślenie ewolucjonistyczne zmieniło postawy ludzi i zachęciło ich do typowo zwierzęcych zachowań Ustalenie prawdy nie jest wcale tylko kwestią czysto akademicką, czyli "sztuką dla sztuki". Ma natomiast olbrzymi wydźwięk i znaczenie praktyczne. Dlaczego? Ponieważ od tego, co sądzimy o swym pochodzeniu, może zależeć nasz styl życia. Historyk H.G. Wells zwrócił uwagę, jaki wpływ wywarło na wielu dzieło Karola Darwina O powstawaniu gatunków opublikowane w 1859 roku. Napisał on: " Obniżył się poziom moralny społeczeństwa. (...) W 1859 roku niedowiarstwo ogarnęło całą ludzkość. (...) Panujący w XIX stuleciu uważali, że panują dzięki temu, że w tak zwanej walce o byt pokonali siłą, lub nawet podstępem, swych bardziej słabych współzawodników. (...) Doszli do przekonania, że człowiek jest zwierzęciem socjalnym, czymś w rodzaju indyjskiego psa gończego. (...) Uważali, że jest zupełnie słusznie, aby ludzie silniejsi gnębili tych, którzy nie mogą stawić oporu ".
Widać bardzo wyraźnie, że nastąpiła degradacja zamiast doskonalenia, a najbardziej to widać po morzu krwi, który został przelany w dziejach ludzkości. A przecież ludzkość w XX i XXI stuleciu wcale nie jest coraz bardziej zjednoczona. Przeciwnie, podziały na tle rasowym i narodowościowym przybierają niespotykane rozmiary. W miarę upływu czasu tam gdzie ewolucjonizm zyskuje na popularności, rodzina ludzka aż nazbyt często dopuszczała i dopuszcza się barbarzyństwa. Kilka lat temu w pewnym tygodniku napisano artykuł poświęcony nienawiści na tle etnicznym, gdzie zawarta była taka myśl: "Wydaje się, że hasło ubiegłego roku brzmiało: 'Masz nienawidzić swego bliźniego'". Dlaczego? Podano uzasadnienie: "Podczas walk w Bośni i Hercegowinie, na terenie dawnej Jugosławii, ponad milion ludzi wyrzucono z domów, a dziesiątki tysięcy zamordowano. Kim byli oprawcy?" - "To nasi sąsiedzi - znaliśmy ich wszystkich" - tak rozpaczała wypędzona ze swej wioski dziewczyna. "Żyliśmy ze sobą w zgodzie" - powiedziała pewna kobieta o 3000 Hutu i Tutsi z wioski Ruganda. W pewnej gazecie napisano o tej wiosce: "Historia tej wioski to historia całej Ruandy: Hutu i Tutsi mieszkali razem, zawierali między sobą małżeństwa, nie przykładając wagi do przynależności plemiennej, nie wiedząc nawet, kto jest Hutu, a kto Tutsi. Nagle coś się zmieniło (...) rozpoczęła się masakra". Podobna sytuacja panuje tez w Izraelu - Żydzi i Arabowie mieszkają obok siebie, lecz wielu z nich wzajemnie się nienawidzi. W minionym XX wieku do tego rodzaju konfliktów doszło w Irlandii Północnej, w Indiach i Pakistanie, w Malezji i Indonezji oraz w wielonarodowym społeczeństwie USA - a więc w gruncie rzeczy na całej ziemi. Przykłady nienawiści na tle etnicznym i religijnym można by mnożyć w nieskończoność. Jeszcze nigdy w dziejach człowieka świat nie był tak wyzuty z miłości.
|
|
| | |  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | Zdaje się ,ze umknęło twojej uwadze, że wszyscy ci wzajemnie się wyrzynający są wyznawcami rozmaitych religii. Umknęło też, że pominąłeś czasy sprzed ateizacji. No i najważniejsze, umknęło także, że najwspanialsze przykłady szacunku i miłości człowieka do człowieka zawiera Biblia - aż strach wziąć ją do ręki, żeby nie pociekła krew wszystkich miast i ludów, wyrżniętych do ostatniej nogi przez "naród wybrany" przy poparciu i czynnej pomocy miłościwego Jehowy. Co jeszcze śmieszniejsze, koronnym przykładem miłosierdzia jest ta, nie żaden wyznawca jehowy, tylko akurat Samarytanin. Mijasz się z ta swoją umiłowana Prawda na każdym kroku. Mozę o to właśnie tutaj chodzi? Ale mnie to nie pociąga, bądź więc łaskaw mijać się sam. Bądź też łaskaw nie trudzić się nad odpowiedzią, bo i tak nie przeczytam.
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Zdaje się ,ze umknęło twojej uwadze, że wszyscy ci wzajemnie się wyrzynający są wyznawcami rozmaitych religii. > Nie umknęło mi. Ludy Kanaanu to ludy mające swoich bogów przeciwko Jehowie. Tak jak dzisiaj może szukali Boga, ale Izraela nie słuchali. Atakowali, występowali zbrojnie, inne zaś przez zawieranie małżeństw pomiędzy Izraelem a przedstawicielami tamtych odrzucających prawdziwego Boga ludzi, odciągali ich od Boga, od prawdziwego Boga. Te narody ostały przez Boga odrzucone i skazane na zagładę. Jehowa czynił to rękami Zydów, ale to On sam ich zabijał. Jako, że czynili to co dla Boga jest obrzydliwością. Czytasz: " Gdy Jehowa, twój Bóg, wytraci przed tobą narody, do których się udajesz, by je wywłaszczyć, to je wywłaszczysz i będziesz mieszkał w ich ziemi. Uważaj, żebyś po nich nie wpadł w sidło, gdy już zostaną unicestwione przed tobą, i żebyś nie pytał o ich bogów, mówiąc: ‚Jak te narody służyły swym bogom? Ja też tak uczynię' . Nie wolno ci tak czynić Jehowie, swemu Bogu, gdyż one czyniły swoim bogom wszystko, co obrzydliwe dla Jehowy i czego on nienawidzi, bo nawet swoich synów i córki palą w ogniu dla swych bogów. Każde słowo, które wam nakazuję, macie pilnie wprowadzić w czyn. Nie wolno wam do niego nic dodać ani z niego nic ująć "(Powt.Prawa. 12:29-32).. To jedno. >Umknęło też, że pominąłeś czasy sprzed ateizacji. No i najważniejsze, umknęło także, że najwspanialsze przykłady szacunku i miłości człowieka do człowieka zawiera Biblia - aż strach wziąć ją do ręki, żeby nie pociekła krew wszystkich miast i ludów, wyrżniętych do ostatniej nogi przez "naród wybrany" przy poparciu i czynnej pomocy miłościwego Jehowy. > Na ziemi nie pozostanie jakikolwiek naród, ani nawet jeden człowiek odrzucający Boga prawdziwego. Ziemia ma być zamieszkana przez ludzi prawych - według kryteriów Bożych. Czytasz: " Bóg nie jest kimś z kogo można drwić ", a On najlepiej wie, że innego Boga nie ma. Wie też dokładnie, że człowiek jest w stanie przyjąć i zrozumieć prawdę, że potrafi tez być lojalnym wobec Niego. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże, dlatego dobrze Bóg wie, co może i powinien wymagać od ludzi. Dowiedz sie, co się stało z żydami w 70 roku n.e.. I zobacz jeszcze jaki jest stan żydów dzisiaj. Nie ma śladu po ich wspaniałym narodzie wybranym. Odrzucony przez Jehowę, atakowany przez wrogów Boga, znienawidzony przez narody i sam porzucił prawdę na rzecz własnych fałszywych przekonań.. Rozproszony po świecie a po wspaniałym królestwie za czasów Dawida i Salomona śladu nie ma.. >Co jeszcze śmieszniejsze, koronnym przykładem miłosierdzia jest ta, nie żaden wyznawca jehowy, tylko akurat Samarytanin. > Oceniasz to niewłaściwie. Jezus nauczał żydów. Gdy więc mówił o miłowaniu bliźnich, to w swej przypowieści umieścił samarytanina, których żydzi nienawidzili. Jednak odpowiadał na konkretne pytanie postawione przez młodego żyda. " Kto właściwie jest moim bliźnim? " Człowiek ten być może chciał, żeby Jezus odpowiedział: ‛Bliźnimi są twoi przyjaciele'. A jednak powiedział o samarytaninie, bo to wrogowie żydów - tak ich żydzi traktowali. Opowieść tak brzmiała: Drogą z Jeruzalem do Jerycha szedł pewien człowiek. Był Żydem. Po drodze napadli go rozbójnicy. Powalili go na ziemię, zabrali mu pieniądze i zdarli z niego odzież. Pobili go i na pół żywego zostawili przy drodze. Wkrótce potem szedł tamtędy jakiś kapłan - Zyd. Zobaczył ciężko poranionego człowieka. Co zrobił? Kapłan po prostu przeszedł na drugą stronę drogi. Nawet się nie zatrzymał. Nic nie zrobił, żeby pomóc temu człowiekowi. Potem przechodził tą samą drogą inny bardzo religijny człowiek. Był to Lewita - Zyd pełniący służbę w świątyni jeruzalemskiej. Czy się zatrzymał, żeby udzielić pomocy? Nie, postąpił tak samo jak kapłan. Nic nie pomógł. Czy godzi się tak postępować? W końcu nadjechał pewien Samarytanin - pogardzany przez Żydów. Zobaczył leżącego na ziemi ciężko poranionego Żyda. Samarytanie i Żydzi na ogół nie lubili się nawzajem. Czy więc Samarytanin miał minąć rannego bez udzielenia mu pomocy? Czy miał sobie pomyśleć: ‛Dlaczego ja mam pomagać temu Żydowi? Przecież on na pewno by mi nie pomógł, gdybym ja był ranny'? Samarytanin spojrzał na człowieka leżącego przy drodze i ulitował się nad nim. Nie mógł go tak zostawić i pozwolić mu umrzeć. Toteż zsiadł ze swego zwierzęcia. Podszedł do leżącego, żeby opatrzyć mu rany. Zalał je oliwą i winem. Miało to przyspieszyć gojenie. Potem przewiązał rany chustą. Samarytanin ostrożnie przeniósł rannego na swoje zwierzę, po czym wolno ruszyli w drogę i przybyli do pewnej gospody, czyli hoteliku. Samarytanin postarał się o kwaterę dla rannego i dobrze go zaopatrzył. Jezus zapytał człowieka, z którym rozmawiał: ‛ Który z tych trzech, twoim zdaniem, był dobrym bliźnim?' Jak ty byś na to odpowiedział? Czy był nim kapłan, Lewita, czy Samarytanin? - Tamten człowiek odrzekł: ‛ Samarytanin był dobrym bliźnim. On się zatrzymał i zaopiekował rannym '. Jezus powiedział: ‛ Masz rację. Idź i czyń podobnie ' (Łukasza 10:25-37). Widzisz jednak bardzo ważne jest znajomość kontekstu i okoliczności wydarzeń. Najłatwiej jest mnożyć zarzuty. Zechciej więc dołożyć więcej starań w poznawaniu Biblii, zanim coś powiesz przeciwko Niej. To naprawdę Słowo Boga! Pozdrawiam.
|
|
2 na 2 | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | > #8222;Jeżeli każdy ustala własną prawdę, to nie ma przekonań lepszych i gorszych. Wszystkie muszą> być równorzędne.> A jeśli wszystkie poglądy są jednakowo dobre, to w jakim celu podejmować badania w jakiejkolwiek> dziedzinie?Bo wyniki badań nie są poglądami - są wynikami badań  > Po co prowadzić wykopaliska i rozwiązywać zagadki archeologiczne?Żeby poznać własną historię, odkrywać, uczyć się na błędach poprzedników i dla kasy z biletów do muzeum  > Dlaczego analizować przyczyny napięć na Bliskim Wschodzie?Żeby owym napięciom zaradzić. > W jakim celu szukać lekarstwa na raka?Co byś sobie dłużej pożył, jeśli rak Cię dopadnie. > I po co badać Galaktykę?Ciekawość? Potrzeba odkrywania? Wyścig technologiczny? Sam już nie wiem... > Wysiłki te mają sens tylko wtedy, gdy jedne odpowiedzi są lepsze niż> drugie, gdy prawda jest czymś niezależnym, wolnym od wpływu osobistych upodobań".Zależy o jakiej prawdzie mówimy. Prawda naukowa: 2 - 2 = 4 Prawda osobista: Roman Giertych nie nadaje się nawet na sprzątaczkę sejmową. > W zasadzie nie ma człowieka, który by rzeczywiście uważał, iż prawda nie istnieje. Jeśli chodzi o> świat materialny, na przykład o medycynę, matematykę bądź prawa fizyki, nawet najbardziej zagorzały> relatywista przyzna, iż niektóre rzeczy są prawdziwe.> Któż by się odważył polecieć samolotem, gdyby nie wierzył, że prawa aerodynamiki są absolutnymi> prawdami? Sprawdzalne prawdy faktycznie istnieją, są wokół nas, a my powierzamy im swe życie.> Dlaczego należy poszukiwać prawdy?Której? Tej naukowej na przykład po to, żeby ułatwić sobie życie, tej osobistej, żeby m =óc określić samego siebie względem innych, żebyśmy byli społeczeństwem, ale równocześnie każdy z nas mógł być indywidualną, oryginalną w swojej palecie ideałów i morale jednostką. Szukajmy zatem prawdy. Pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
 | 2 na 2 | Michał Żelazny (1528 punktów) | > Prawda naukowa: 2 - 2 = 4Chyba Ci się leciutko klawisze na klawiaturze pomyliły. Poprawiam żeby wszyscy miłujący prawdę nie powiedzieli że ateiści charakteryzują się relatywizmem w kwestii działań na liczbach naturalnych
|
|
|  | 1 na 1 | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | > >Prawda naukowa: 2 - 2 = 4> Chyba Ci się leciutko klawisze na klawiaturze pomyliły. Poprawiam żeby wszyscy miłujący prawdę nie powiedzieli że ateiści charakteryzują się relatywizmem w kwestii działań na liczbach naturalnych  Faktycznie, machnąłem się. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że to był naprawdę mocny towar ;P
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
| |  | | Michał Żelazny (1528 punktów) | > Faktycznie, machnąłem się. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że to był naprawdę mocny towar ;PNo, po takim to aż się chce tej prawdy szukać. Mało tego, z reguły się ją znajduję! Twórca tematu też pewnie ma w tej kwestii pewne doświadczenia.
|
|
1 na 1 | szperacz (2861 punktów) | >Dlaczego należy poszukiwać prawdy?
Chcę poznawać swoje otoczenie, coraz lepiej rozumieć przeżywane wrażenia, chciałbym coraz więcej wiedzieć o samym sobie, ale nie chcę gonić horyzontu. Słowo "prawda", tyle razy już ośmieszone, odstawiam do muzeum jako eksponat filologiczny. Chcę nadal dokonywać odkryć, ale w żadnym wypadku nie na podstawie Biblii. Tylko wyjątkowy ignorant może uważać tę księgę za źródło wiedzy (lub prawdy). Dla mnie to tylko ciekawostka.
|
|
 | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Dlaczego należy poszukiwać prawdy? >Chcę poznawać swoje otoczenie, coraz lepiej rozumieć przeżywane wrażenia, chciałbym coraz więcej wiedzieć o samym sobie, ale nie chcę gonić horyzontu. Słowo "prawda", tyle razy już ośmieszone, odstawiam do muzeum jako eksponat filologiczny. > Tak. Dobrze jednak gdy weźmiesz pod uwagę kto ośmiesza słowo "Prawda". To przede wszystkim ludzie którzy nie mają niczego stałego, nigdy nie przyjęli istnienia elementów pewnych i stałych. W życiu ludzi wszystko sie zmienia, często kolejne pokolenia odrzucają stanowiska swych rodziców. Itp. Taki jest przyjęty szablon. Nierozsądny szablon. Jest to zdecydowanie konsekwencją braku porozumienia między ludźmi. Biblia staje się takim źródłem informacji ponad czasowej. O tym świadczy jej historia. Paweł powiedział z przekonaniem: " Gdy przyjęliście Słowo Boże, usłyszane od nas, przyjęliście je nie jako słowo ludzkie, ale - jak jest naprawdę - jako Słowo Boga "(1 Tesaloniczan 2:13).
>Chcę nadal dokonywać odkryć, ale w żadnym wypadku nie na podstawie Biblii. Tylko wyjątkowy ignorant może uważać tę księgę za źródło wiedzy (lub prawdy). Dla mnie to tylko ciekawostka. > Może ta ciekawostka pomoże: " Tylko takich oto nie wolno wam jeść z tych, które przeżuwają pokarm< /b> albo mają kopyto rozdzielone, rozszczepione: wielbłąda i zająca , i góralka, ponieważ przeżuwają pokarm, lecz nie mają rozdzielonego kopyta. Są dla was nieczyste "(Powt.Pr.14:7) Brytyjscy naukowcy przeprowadzili staranne obserwacje zwyczajów królików, a wyni ki opisali w publikacji Proceedings of the Zoological Society of London (1940, t. 110, ss. 159-163). Ponowne trawienie pokarmu wygląda następująco: Gdy królik zje rano coś świeżego, pokarm ten przechodzi przez żołądek do jelita cienkiego, natomiast w części wpustowej żołądka zostaje jakieś 40-50 g grudek, które były tam jeszcze przed posiłkiem. Z jelita cienkiego poranny posiłek trafia do jelita ślepego (ślepo zakończonej części jelita grubego), gdzie się zatrzymuje na jakiś czas. W ciągu dnia wspomniane grudki przesuwają się coraz niżej i w jelitach następuje trawienie białka zawartych w nich bakterii. Po dojściu do jelita grubego mijają materiał w jelicie ślepym i trafiają do okrężnicy, gdzie oddają nadmiar wilgoci i w końcu powstają z nich suche kulki odchodów, które zostają wydalone. Po zakończeniu tej fazy cyklu materiał z jelita ślepego przesuwa się do okrężnicy, ale nie oddaje swej wilgoci i dociera do odbytu w dość miękkim stanie. Ma postać grudek, z których każda otoczona jest warstwą śluzu, dzięki czemu nie sklejają się ze sobą. Gdy grudki te dochodzą do odbytu, nie zostają wydalone na ziemię - królik zgina się wpół i je połyka; trafiają one do części wpustowej żołądka, gdzie pozostają aż do następnego posiłku. W taki sposób ten niezwykły cykl zostaje zamknięty i większa część pokarmu przechodzi przez układ trawienny dwukrotnie. Dokładne badania w XX wieku. Ciekawe nieprawdaż?
|
|
|  | 1 na 1 | szperacz (2861 punktów) | >Biblia staje się takim źródłem informacji ponad czasowej. O tym świadczy jej historia.
Ciekawy jestem jak dobrze znasz historię Biblii? Czy wiesz kto ustalił kanon biblijny? Jak wiele dyskusji i sporów to wywołało? I dlaczego nie było przy tym wydarzeniu żadnego ŚJ?
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Biblia staje się takim źródłem informacji ponad czasowej. O tym świadczy jej historia. >Ciekawy jestem jak dobrze znasz historię Biblii? Czy wiesz kto ustalił kanon biblijny? Jak wiele dyskusji i sporów to wywołało? I dlaczego nie było przy tym wydarzeniu żadnego ŚJ? > Podam Tobie werset: " Skąd się biorą wojny i skąd walki między wami? Czy nie stąd: z waszych żądz rozkoszy zmysłowej, które toczą bój w członkach waszego ciała? Pragniecie, a jednak nie macie. Mordujecie i pożądacie, a jednak nie jesteście w stanie uzyskać. Walczycie i wojujecie. Nie macie, ponieważ nie prosicie. I prosicie, a jednak nie otrzymujecie, ponieważ prosicie w niewłaściwym celu, aby tego użyć dla swych żądz rozkoszy zmysłowej.
Cudzołożnice, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Kto więc chce być przyjacielem świata, czyni siebie nieprzyjacielem Boga. Albo czy się wam wydaje, że Pismo na darmo mówi: "Duch, który obrał w nas siedzibę, stale pożąda ze skłonnością do zawiści"? Jednakże niezasłużona życzliwość, którą On okazuje, jest większa. Dlatego Pismo mówi: "Bóg przeciwstawia się wyniosłym, lecz pokornych obdarza niezasłużoną życzliwością".
Toteż podporządkujcie się Bogu, natomiast przeciwstawcie się Diabłu, a ucieknie od was. Zbliżcie się do Boga, a on zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, niezdecydowani "(Jakuba 4:1-8). Jeśli znasz Biblię to powinieneś wywnioskować dlaczego świadkowie nie uczestniczą w takich działaniach.
|
|
|  | | słociński (88 punktów) | >>>Dlaczego należy poszukiwać prawdy?
>Tak. Dobrze jednak gdy weźmiesz pod uwagę kto ośmiesza słowo "Prawda". To przede wszystkim ludzie którzy nie mają niczego stałego, nigdy nie przyjęli istnienia elementów pewnych i stałych. W życiu ludzi wszystko sie zmienia, często kolejne pokolenia odrzucają stanowiska swych rodziców. Itp. >Taki jest przyjęty szablon. Nierozsądny szablon. Jest to zdecydowanie konsekwencją braku porozumienia między ludźmi.
rozumie iż uważasz że religia którą wyznajesz nie zmieniła się przez ostatnie 100lat?
>Biblia staje się takim źródłem informacji ponad czasowej. O tym świadczy jej historia.
>Może ta ciekawostka pomoże: >" Tylko takich oto nie wolno wam jeść z tych, które przeżuwają pokarm< /b> albo mają kopyto rozdzielone, rozszczepione: wielbłąda i zająca , i góralka, ponieważ przeżuwają pokarm, lecz nie mają rozdzielonego kopyta. >Są dla was nieczyste "(Powt.Pr.14:7) > Brytyjscy naukowcy do następnego posiłku. W taki sposób ten niezwykły cykl zostaje zamknięty i większa część pokarmu przechodzi przez układ trawienny dwukrotnie. Dokładne badania w XX wieku. Ciekawe nieprawdaż? >
bardzo ciekawe, jakbyś zechciał jeszcze podawać źródła z których cytujesz to była by prawdziwsza prawda
dawiddariusz
|
|
1 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Ten wątek uraża moje uczucia religijne! Jeśli nie zostanie natychmiast zamknięty i usunięty skieruję sprawę do sądu! Moje uczucia religijne opierają się na Biblii- a w niej jest, że Ziemia jest płaska, świat powstał w siedem dni, potop zatopił całą Ziemię, wcześniej bóg sam wszystko stwarzał na niej by później zesłać potop itd. itp. Powoływanie się na badania naukowe, a nie daj boże inne religie URAŻA MOJE UCZUCIA RELIGIJNE (prawie zawsze)!!!
Właśnie przeżyłeś spotkanie trzeciego stopnia z prawdą religijną! Oddychaj głęboko! W ciągu kilku minut powinno Ci się udać dojść do siebie. Pozdrawiam PS. Ogłaszam się Odnalezicielem Ogólnej Prawdy Religijnej (OPR). Zapraszam do odnajdywania kolejnych prawd.
|
|
 | | -=DrzouannA=- (199 punktów) | Długo się uspokajałam, zanim udało mi się dojść do stanu używalności. I Ty oddychaj! Jeszcze tego dokładnie nie zbadano, ale najprawdopodobniej wyrzucenie z siebie takiej ilości prawdy zawartej w jednej wypowiedzi może być przyczyną chorób płuc, serca oraz mózgu! Pozdrowienia
|
|
|  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Długo się uspokajałam, zanim udało mi się dojść do stanu używalności. I Ty oddychaj! Jeszcze tego dokładnie nie zbadano, ale najprawdopodobniej wyrzucenie z siebie takiej ilości prawdy zawartej w jednej wypowiedzi może być przyczyną chorób płuc, serca oraz mózgu! Pozdrowienia  > Nie bójcie się, złego Diabeł nie tyka, on już jest jego. Ba. Nawet sam zmienia się w anioła światłości - to jest ludzi, którzy cieszą się popularnością wśród ludzi odrzucających prawdę i Stwórcę. Zobacz Słowo Boże mówi: " Szatan przybiera postać anioła światłości " (2 Koryntian 11:14). Tym oszustwem wielu zwiódł i zwodzi.
|
|
| szperacz (2861 punktów) | >LICZNE organizacje religijne twierdzą, iż posiadły prawdę, i gorliwie ją polecają drugim. Proponują >jednak oszałamiające mnóstwo różnych "prawd".
Dokładnie tak samo postępuje Strażnica: twierdzi, że posiadła jedynie słuszną prawdę i gorliwie poleca ją drugim. Jak się jednak za chwilę okaże, proponuje mnóstwo różnych prawd.
>Czyżby stanowiło to kolejny dowód, że prawda zawsze jest względna i nie istnieją żadne pewniki? >Bynajmniej.
Tak. Jest to dowód, że prawda zawsze jest względna i zależna od wygłaszającego. A oto przykłady z historii świadków Jehowy.
Przeszczepy
do 1967 r. - Strażnica nie zabrania 1967 r. - Strażnica wprowadza zakaz, co potwierdzają słowa: "Czy to obejmowało również jedzenie mięsa ludzkiego, podtrzymanie życia za pomocą ciała czy części ciała innego człowieka, żywego bądź umarłego? Żadną miarą! To byłby kanibalizm, ludożerstwo, czym brzydzi się każdy cywilizowany lud na świecie" ("Strażnica" 15 listopada 1967, s. 702, wyd. ang.; "Strażnica" 1968, nr 14, s. 13 (wyd. pol.) 1967-1980 - obowiązuje zakaz przeszczepów od 1980 r. - Strażnica zezwala na przeszczepy "Podczas gdy Biblia stanowczo zabrania spożywania krwi, nie ma w niej jednak wyraźnego zakazu przyjmowania cudzych tkanek ludzkich". ("Strażnica" 15 marca 1980, s. 31, wyd. ang.; "Strażnica" 1982, nr 2, s. 24, wyd. pol.)
Szczepienia
do 1931 r. - Strażnica nie zgłasza zastrzeżeń 1931 r. - Strażnica wprowadza zakaz: "Szczepienie jest wyraźnym pogwałceniem przymierza, jakie Bóg zawarł z Noem po potopie." ("Złoty Wiek" (dawne"Przebudźcie się!" ) 4 lutego 1931 r., s. 293, wyd. ang.) 1931-1952 - obowiązywanie zakazu od 1952 r. - Strażnica zezwala na szczepienia "Kwestię szczepienia każdy powinien rozpatrywać indywidualnie (...). Po rozważeniu sprawy, nie wydaje się nam, aby było ono przeciwne wiecznemu przymierzu zawartym z Noem." ("Strażnica" 15 grudnia 1952, s. 764, wyd. ang.)
Transfuzja
Zakaz transfuzji wprowadzili oni w 1945 roku. Transfuzję krwi zaczęto stosować około 20 lat wcześniej. A Strażnica ma swoje metody. Jednym z tzw. "straszaków" był lansowany przez nią pogląd, że przyjmując krew drugiego człowieka można przejąć jego nawyki i złe cechy charakteru (sic!)
To tylko trzy przykłady, a jest ich mnóstwo. Wielokrotnie zapewniano, że te "prawdy" są niezmienne, ostateczne i pochodzą od samego Jehowy.Tak robili np. Russel i Rutherford. Nasuwa się wiele pytań: Co tu właściwie jest prawdą? Czy prawdą są aktualne wierzenia, czy wcześniejsze? Jeśli aktualne, to czy wcześniej głoszono kłamstwa? Czy prawdę można dowolnie modyfikować? Czy w wierzeniach ŚJ istnieją jakiekolwiek pewniki? Czy taka "prawda" jest względna czy bezwzględna? Czy taką "prawdę" miłuje Miłujący prawdę?
|
|
 | 1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Nasuwa się wiele pytań: >Co tu właściwie jest prawdą? > Poznanie prawdy to proces ciągły. Można poznawać prawdę o tych czy innych osobach, rzeczach czy zjawiskach. Istnieją prawdy podstawowe, co do których nie ma wątpliwości i są one niepodważalne. Prawdą taka jest fakt, że żyjemy jako ludzie, że zamieszkujemy ziemię przez wiele lat przygotowywaną przez Boga na mieszkanie dla ludzi p czasy niezmierzone. Taka prawdą jest fakt istnienia Boga - Jehowy, realnej osoby, który jest tym, który wszystko stworzył. A także i ta, że Synem Boga jest Jezus i że oddał swoje życie na okup za ludzkość, jednak jedynie za tych, którzy uwierzą. Prawdą taką jest prawda o Biblii, że jest Słowem Boga. Prawdą jest "dobra nowina", którą trzeba głosić wszystkim ludziom i, że czynić to mogą jedynie ludzie posłani przez Boga. Prawdą jest że: " Musimy być bardziej posłuszni Bogu jako władcy niż ludziom "(Dzieje 5:29). >Czy prawdą są aktualne wierzenia, czy wcześniejsze? Jeśli aktualne, to czy wcześniej głoszono kłamstwa? > Jezus powiedział w modlitwie do Ojca: " To znaczy życie wieczne: ich poznawanie ciebie , jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, któregoś posłał , Jezusa Chrystusa "(Jana 17:3). Jezus wyraźnie tu pokazał, że poznawanie prawdy o Bogu i o Jezusie to proces ciągły, który raz rozpoczęty nigdy nie ustanie. " Każdą rzecz pięknie uczynił w jej czasie. Nawet, czas niezmierzony włożył w ich serce , żeby człowiek nigdy nie zgłębił dzieła, które prawdziwy Bóg uczynił od początku do końca "(Kaznodziei 3:11). Z takiego stanu rzeczy wynika fakt, iz nie na wszystkie pytania można odpowiedzieć od razu, na wiele trzeba zaczekać, aż Bóg zechce dać taką odpowiedź, czy tez uzyskanie jej wiąże się postępem wiedzy i czasu.. Przykład krwi. Zakaz brzmi: " Albowiem duch święty i my sami uznaliśmy za słuszne nie nakładać na was dodatkowego brzemienia, z wyjątkiem następujących rzeczy koniecznych: macie powstrzymywać się od tego , co ofiarowano bożkom, i od krwi , i od tego, co uduszone, i od rozpusty. Jeśli będziecie się tego starannie wystrzegać, dobrze się wam powiedzie. Bądźcie zdrowi! "(Dzieje 15:28,29). Zakaz co do krwi jet jasny. Pierwsi chrześcijanie w I wieku n.e. nie mieli wątpliwości i uciekali od krwi. Nie jedli jej. Chrześcijanie XIX,XX i XXI wieku także odrzucali krew i nie spożywają jej. Jednak czy wprowadzenie transfuzji coś zmieniło? Nie. Zakaz dalej jest ważny. Doniesienia medyczne i postęp w medycynie podkreślał, że odżywianie pozajelitowe - przez kroplówki, to istotna metoda odżywiania chorego. Tym samym i tu krew należy wyeliminować. I tego się świadkowie trzymają. W przypadku transfuzji świadkowie mają jasne zdanie i odrzucają ją. Czy to źle i czy jest przeciwko zdrowiu ludzkiemu? Nie!!! Zaden zakaz od Boga nie przynosi człowiekowi dodatkowych cierpień i szkód - są wszystkie dla dobra ludzi. Ludzie jednak nie znający Boga nie widza w tym zakazie nic dobrego, a raczej zło, gdyż człowiek pozbawiony krwi potrzebuje jej dla przenoszenia tlenu. Jednak i w tym temacie najnowsze badania pokazują, że zobacz to doniesienie: "Numer: wprost 49/2007(1302) 25 mitów zdrowia i medycyny . Transfuzja krwi ratuje życie Krew nie powinna być przetaczana pochopnie. Niektórzy chorzy po transfuzji czują się gorzej, a ich szansa na przeżycie się nie zwiększa. W czasie zabiegu zdarzają się nawet zawały serca i udary mózgu. Wiedziano o tym od dawna, ale dopiero badania specjalistów z Duke University wykazały, że krew magazynowana w bankach ma nieco inne właściwości niż ta znajdująca się w krwiobiegu. Już po jednej dobie od pobrania zanika aż 70 proc. tlenku azotu, po kilku dniach - nawet 90 proc. Bez tego gazu nie może przeniknąć do komórek tlen przenoszony przez czerwone krwinki . Transfuzja może zatem spowodować, że komórki pobierają tlenek azotu z innych tkanek, w których może dojść do niedotlenienia na skutek zwężenia naczyń krwionośnych . Gdy zdarzy się to w mięśniu sercowym, może dojść do zawału . Autor: Zbigniew Wojtasiński" Pozostaje więc rola krwi jako uzupełnienie płynu dla podtrzymania ciśnienia owolumicznego zabezpieczającego jej obieg. To zaś mogą spowodować płyny krwiozastępcze lecz niekrwiopochodne. Jak więc widać nic się w prawdzie nie zmieniło, jedynie ludzie bez wiary kombinują, by prawe postanowienia Boże zamieć na nic nie warte i bez znaczenia. Widać, że nie udaje im się i nie uda.
>Czy prawdę można dowolnie modyfikować? > Nie!!! >Czy w wierzeniach ŚJ istnieją jakiekolwiek pewniki? > Tak!!! Wszystko!!! >Czy taka "prawda" jest względna czy bezwzględna? > Prawda zapisana jest w Biblii, bo ona jest natchnionym Słowem Boga, Jehowa też strzeże Jej treści, by w czasie gdy głoszenie po całej ziemi wszystkim narodom ma być szczególnie intensywne, była dostępna Biblia zawierająca niekłamaną treść - jak pierwotnie. Czytasz: " Ja wprawdzie słyszałem, lecz nie rozumiałem; rzekłem więc: "Panie mój, jaki będzie koniec tych rzeczy?" On zaś przemówił: "Idź, Danielu, gdyż słowa te okryto tajemnicą i zapieczętowano aż do czasu końca. Wielu się oczyści i wybieli, zostaną też uszlachetnieni. A niegodziwi działać będą niegodziwie i żaden z niegodziwych nie zrozumiej ale wnikliwi zrozumieją "(Daniela 12:8-10). Czasem ludzie chcieli zbyt szybko ogłaszać te sprawy, które jeszcze do końca nie wyjaśniono, popełniali błąd było to jednak z reguły poza "Niewolnikiem wiernym i roztropnym". >Czy taką "prawdę" miłuje Miłujący prawdę? > Jaką ja znam prawdę, to Ty nie wiesz, bo jej nie znasz. Kto może się wypowiadać przeciw prawdzie głoszonej przez świadków Jehowy, skoro tak wielu występuje przeciw niej głównie dlatego, że jej nie zna. Co można powiedzieć o tych, co zabierają głos na temat, który kompletnie jest im nieznany? Poznanie prawdy, to poznanie rzeczywistych uwarunkować świata w którym żyjemy, a takiej prawdy szukać powinien każdy człowiek.
|
|
|  | 3 na 3 | szperacz (2861 punktów) | >Taka prawdą jest fakt istnienia Boga - Jehowy, realnej osoby, który jest tym, który wszystko stworzył. >A także i ta, że Synem Boga jest Jezus i że oddał swoje życie na okup za ludzkość, jednak jedynie za tych, którzy uwierzą. >Prawdą taką jest prawda o Biblii, że jest Słowem Boga. >Prawdą jest "dobra nowina", którą trzeba głosić wszystkim ludziom i, że czynić to mogą jedynie ludzie posłani przez Boga.
Zauważ, że to są prawdy dla Ciebie . Ja, i nie tylko ja, Twoje wywody uważam za bełkot. Rzucasz stwierdzenia niczym nie poparte.
>>Czy prawdą są aktualne wierzenia, czy wcześniejsze? Jeśli aktualne, to czy wcześniej głoszono kłamstwa? >Jezus powiedział w modlitwie do Ojca:
Nie odpowiedziałeś na moje pytania. Boisz się prawdy? Zamiast tego zacytowałeś fragmenty Biblii, które nie mają z pytaniami nic wspólnego.
>Zakaz co do krwi jet jasny. Pierwsi chrześcijanie w I wieku n.e. nie mieli wątpliwości i uciekali od krwi. Nie jedli jej.
Zapomniałeś tylko dodać, że zakaz dotyczył krwi zwierzęcej.
> Doniesienia medyczne i postęp w medycynie podkreślał, że odżywianie pozajelitowe - przez kroplówki, to istotna metoda odżywiania chorego. Tym samym i tu krew należy wyeliminować. I tego się świadkowie trzymają.
Gdyby transfuzja krwi była tożsama z odżywianiem krwią, to krew musiałaby się w organizmie rozkładać na poszczególne składniki i być trawiona. Nie spełniłaby w takim razie swojej podstawowej roli. Pleciesz bzdury, które wmawia Ci Strasznica. Wyobraź sobie dwie osoby, leżące w szpitalu. Jednej podaje się dożylnie tylko krew a drugiej glukozę. Jak myślisz, która z nich przeżyje?
>Zaden zakaz od Boga nie przynosi człowiekowi dodatkowych cierpień i szkód - są wszystkie dla dobra ludzi.
I znów się mylisz. Tysiące ludzi straciło życie z powodu odmowy transfuzji krwi. Tysiące osób cierpiało z tego samego powodu, chociaż można im było pomóc. Powodem było bezmyślne posłuszeństwo Strasznicy.
>>Krew nie powinna być przetaczana pochopnie.
O tym wie każdy lekarz. Żadnej rewelacji nie odkryłeś. Chodzi o to, że są przypadki, gdy podanie krwi to jedyne wyjście. Natomiast ŚJ odmawiają jej w każdym przypadku. I to jest tragedia. I na tym polega ich głupota.
>>Czy prawdę można dowolnie modyfikować? >Nie!!!
To dlaczego ŚJ ją modyfikują w zależności od potrzeb. Nie wspomniałeś ani słowem o przeszczepach i szczepionkach Najpierw było wolno, potem nie wolno i znów było wolno. Co to za "prawda"?
>>Czy w wierzeniach ŚJ istnieją jakiekolwiek pewniki? >Tak!!! Wszystko!!!
Pewnik, to coś niezmiennego, a ŚJ zmieniają swoje dogmaty, więc co w twoim wypadku oznacza słowo "wszystko"? Znóe wykręciłeś się od odpowiedzi.
>>Czy taka "prawda" jest względna czy bezwzględna?
I znów brak odpowiedzi, Zamiast tego - bełkot.
>Czasem ludzie chcieli zbyt szybko ogłaszać te sprawy, które jeszcze do końca nie wyjaśniono, popełniali błąd było to jednak z reguły poza "Niewolnikiem wiernym i roztropnym".
Jeśli pod pojęciem "ludzie" rozumiesz szeregowych głosicieli, to żaden z nich nie wymyśliłby zakazów i nakazów zawartych w Strasznicy. Podejrzewam, że niewiele wiesz o historii swojej organizacji albo udajesz, że nie wiesz. To właśnie "niewolnik", który decyduje o Twoim życiu, wymyśla te wszystkie dyrdymały i podaje do wiadomości ŚJ
>>Czy taką "prawdę" miłuje Miłujący prawdę? >Jaką ja znam prawdę, to Ty nie wiesz, bo jej nie znasz.
Jak to - nie znam? Przecież od jakiegoś czasu sam tę "prawdę" przedstawiasz na forum. Poza tym byłem ŚJ przez 17 lat. Przestałem nim być, gdy poznałem prawdę o tej organizacji. Mogę powiedzieć, że znam nauki ŚJ. W przeciwieństwie do Ciebie jednak konfrontuję tę "wiedzę" z innymi źródłami. Dzięki temu mogę odróżnić "prawdy" od faktów.
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Zauważ, że to są prawdy dla Ciebie . Ja, i nie tylko ja, Twoje wywody uważam za bełkot. Rzucasz stwierdzenia niczym nie poparte. > Czyli bełkotem odpowiadasz? >Nie odpowiedziałeś na moje pytania. Boisz się prawdy? Zamiast tego zacytowałeś fragmenty Biblii, które nie mają z pytaniami nic wspólnego. > Na jakie pytania. Wyraźnie odpowiedziałem na te, co chciałeś. >>Zakaz co do krwi jet jasny. Pierwsi chrześcijanie w I wieku n.e. nie mieli wątpliwości i uciekali od krwi. Nie jedli jej. >Zapomniałeś tylko dodać, że zakaz dotyczył krwi zwierzęcej. > Ty zajadasz sie ludzką? Dodajesz do swojej kaszanki. Co za bzdurne pytania i stanowisko. Kto z normalnych ludzi pije krew ludzką? Tylko ci, co biorą transfuzję. Sam dostarczasz dowody przeciw transfuzji. O zachłannym piciu krwi możesz poczytać: Reay Tannahill pisze w książce Flesh and Blood (Ciało i krew), że prawie przez 2000 lat uchodziła ona w Egipcie i gdzie indziej za "znakomity środek na trąd". Rzymianie twierdzili, że krew ludzka leczy epilepsję. Tertulian pisze o takiej "kuracji": "Gdzie są, jak nie wśród was, także ci, którzy (...) świeżą krew zbrodniarzy zabijanych na arenie (...) chciwie i łakomie czerpią i piją, by leczyć padaczkę". Prawdziwi chrześcijanie postępowali odwrotnie: "Nie mamy na stołach naszych nawet potraw z krwi zwierząt (...). Między zarzutami przeciwko chrześcijanom wysuwacie także kiełbasy wypchane krwią, (...) wiedząc o tym dobrze, że to jest u nich zabronione". Pomyśl, o czym to świadczy: Pierwsi chrześcijanie woleli narazić się na śmierć niż przyjąć krew, która wyobraża życie (por. 2 Samuela 23:15-17). Tak samo czynią świadkowie Jehowy. >> Doniesienia medyczne i postęp w medycynie podkreślał, że odżywianie pozajelitowe - przez kroplówki, to istotna metoda odżywiania chorego. Tym samym i tu krew należy wyeliminować. I tego się świadkowie trzymają. >Gdyby transfuzja krwi była tożsama z odżywianiem krwią, to krew musiałaby się w organizmie rozkładać na poszczególne składniki i być trawiona. Nie spełniłaby w takim razie swojej podstawowej roli. Pleciesz bzdury, które wmawia Ci Strasznica. Wyobraź sobie dwie osoby, leżące w szpitalu. Jednej podaje się dożylnie tylko krew a drugiej glukozę. Jak myślisz, która z nich przeżyje? > Na pewno przeżyje ta która otrzymuje glukozę. Ta zaś co otrzymuje krew umrze wcześniej lub później z powodu powikłań, jak to donoszą medyczne źródła. >>Zaden zakaz od Boga nie przynosi człowiekowi dodatkowych cierpień i szkód - są wszystkie dla dobra ludzi.
|
|
| | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >I znów się mylisz. Tysiące ludzi straciło życie z powodu odmowy transfuzji krwi. Tysiące osób cierpiało z tego samego powodu, chociaż można im było pomóc. Powodem było bezmyślne posłuszeństwo Strasznicy. > Nie potwierdza to medycyna. Nikt nie umarł z powodu nie otrzymania transfuzji, natomiast bardzo wielu po jej otrzymaniu. Zobacz jakie są zagrożenia: Na bardzo niebezpieczną stronę metod leczenia opartą na krwi wskazał profesor dr hab. n. med. Zygmunt Antoszewski (Kierownik Zakładu Anestezjologii i Intensywnej Terapii Górniczego Centrum Medycznego - Katowice) cyt.: "Wiadomo, że przetoczenie krwi konserwowanej wielu dawców o różnych terminach ważności często wywołuje groźne dla życia powikłania. Do powikłań poprzetoczeniowych po krwi dawców należy zaliczyć: zatrucie cytrynianem, aglomerację krwinek, groźną hipokalcemię, zwolnienie przepływu krwi w narządach z ich niedotlenieniem, śródnaczyniowe wykrzepianie, postępującą kwasicę tkankową, ostrą niewydolność nerek, hemolizę znacznego stopnia, odczyny białkowe, nieodwracalne uszkodzenie centralnego układu nerwowego (z powodu przedłużonego niedotlenienia, mikrozatorów, zwiększonej lepkości i gęstości krwi oraz zwiększonych oporów w przepływie włośniczkowym), płuco poperfuzyjne (wstrząsowe), skazę krwotoczną, przenoszenie chorób bakteryjnych, wirusowych (HIV/AIDS, WZW), malarii i innych oraz przenoszenie komórek nowotworowych. Należy też nadmienić, że przetoczenie krwi konserwowanej wielu dawców może doprowadzić do tzw. zespołu poprzetoczeniowego (homologous blood syndrome). Typowym objawem tego zespołu jest gwałtowny spadek ciśnienia tętniczego krwi oraz zaburzenia rytmu serca, co może doprowadzić do migotania i trzepotania przedsionków łącznie z zatrzymaniem serca i w konsekwencji do śmierci." ("Twój Magazyn Medyczny" - wydanie specjalne: OSZCZĘDZANIE KRWI). Inny naukowiec i praktyk polskiej chirurgii, w tym samym źródle, podaje: "Przetaczanie krwi obcej niezależnie od wskazań klinicznych może prowadzić do: - AIDS; - Wszczepiennego wirusowego zapalenia wątroby; - Przeniesienia na organizm biorcy trudnych do zidentyfikowania chorób infekcyjnych; - Pomyłek i przetoczenia krwi niezgodnej grupowo; - Uczulenia i nietypowych reakcji immunologicznych przy kolejnych przetoczeniach krwi; - Wysokich kosztów leczenia; - Ograniczenia czy wręcz wyeliminowania z leczenia części pacjentów na przykład Świadków Jehowy." Zaś lekarze praktycy przy omawianiu kwestii przetaczania krwi w przypadkach rozległych oparzeń, bardzo mocno podkreślają działanie przetaczanej krwi na mechanizmy obronne organizmu pacjenta. Piszą: "Wczesne wycięcie ran oparzeniowych nierozerwalnie wiąże się z rutynowym przetaczaniem krwi i preparatów krwiopochodnych, co często pozbawione jest korzyści klinicznych. Stwarza natomiast duże ryzyko dla chorego, bowiem przetaczana jest ona często od wielu, średnio 133, a czasami nawet od 250 dawców, co zwiększa potencjalnie ryzyko reakcji po transfuzji krwi, zagrożenia przeniesienia chorób oraz immunomodulację u tak leczonego chorego." Tak wypowiada się Pan dr n. med. Witold Kurnatowski (to samo źródło), który w innym miejscu pisze wskazując na konieczność takich działań, które eliminowałyby stosowanie transfuzji. Czytamy: "Zmniejsza to również narażenie chorego na zakażenia oraz immunologiczne następstwa związane z jej przetaczaniem. Trzeba bowiem pamiętać, że po transfuzjach krwi obserwowana jest również immunosupresja." Można powiedzieć, iż każdy kto zaczyna rozważać konsekwencje przetaczania krwi, dobrze zna i rozumie skutki działania czynników immunosupresyjnych. Nie dziwią więc przypadki śmierci pacjentów, którzy otrzymali krew, na zupełnie inną chorobę niż byli leczeni.. Krew przecież podaje się pacjentom po przeszczepach, aby organizm jego nie odrzucił przeszczepu.
>>>Krew nie powinna być przetaczana pochopnie. >O tym wie każdy lekarz. Żadnej rewelacji nie odkryłeś. Chodzi o to, że są przypadki, gdy podanie krwi to jedyne wyjście. > Nie ma takich przypadków. Jednak zbyt mało znasz ten temat. >>>Czy prawdę można dowolnie modyfikować? >>Nie!!! >To dlaczego ŚJ ją modyfikują w zależności od potrzeb. Nie wspomniałeś ani słowem o przeszczepach i szczepionkach. To inny temat na który Biblia raczej sie nie wypowiada i jest to w sferze decyzji indywidualnej. >Najpierw było wolno, potem nie wolno i znów było wolno. Co to za "prawda"? > Wybierz swoja i sie jej trzymaj. Czy Ty musisz być świadkiem Jehowy? >>>Czy w wierzeniach ŚJ istnieją jakiekolwiek pewniki? >>Tak!!! Wszystko!!!
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Panie MP po Twoich wypowiedziach uważam Cię za hipokrytę- poniżej rozpiska, dlaczego. Jesteś ofiarą wypadku. Masz rozległe obrażenia i tracisz krew. Jej utraty nie można powstrzymać, bo jesteś zakleszczony we wraku samochodu. W karetce jest natomiast krew, którą można Ci podać. -poinformowano Cię o Twojej sytuacji (niemożność zatamowania krwotoku przy zmiażdżonych nogach); Zgadzasz się na transfuzje? (tak/nie) - po kilku minutach robi Ci się słabo i zimno; Zgadzasz się na transfuzję?(tak/nie) -tracisz i odzyskujesz co chwila świadomość, zaczynasz majaczyć; Zgadzasz się na transfuzję? (tak/nie) -stan przedagonalny stwierdzony przed lekarza, pytają Twojego brata w wierze, który odniósł mniejsze obrażenia w wypadku; Zgodzi się na Twoją transfuzję? (tak/nie) Umarłeś z powodu upływu krwi. Zabrakło dziesięciu minut, by ratownicy rozpruli wrak samochodu i wyciągnęli Cię. Jesteś szczęśliwy hipokryto? Niech Cię Twój bóg pokaże po śmierci za Twoją głupotę. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Panie MP po Twoich wypowiedziach uważam Cię za hipokrytę- poniżej rozpiska, dlaczego. >Jesteś ofiarą wypadku. Masz rozległe obrażenia i tracisz krew. Jej utraty nie można powstrzymać, bo jesteś zakleszczony we wraku samochodu. W karetce jest natomiast krew, którą można Ci podać. > Po co mi krew, skoro tracę kolejne jej znaczne ilości? Zawsze najpierw musi być zamknięte naczynie gdzie wycieka. Nawet gdy jestem zakleszczony można zatrzymać krwawienie przez ucisk przepaską. palcem i opatrunkiem. Podanie krwi gdy upływ nie jest zatrzymany nie ma sensu. >-poinformowano Cię o Twojej sytuacji (niemożność zatamowania krwotoku przy zmiażdżonych nogach); >Zgadzasz się na transfuzje? (tak/nie) > Jako, że jestem świadkiem Jehowy nie zgadzam się. Z medycznego punktu widzenia - Nie! Nie ma sensu. >- po kilku minutach robi Ci się słabo i zimno; >Zgadzasz się na transfuzję?(tak/nie) >-tracisz i odzyskujesz co chwila świadomość, zaczynasz majaczyć; > Trzeba podać płyny krwiozastępcze, aby podtrzymać ciśnienie owolumiczne. Nie! - dla krwi! Nie ma sensu. Człowiek ma 5,5 litra krwi. Utrata 0.5 litra - nie ma problemu = 9%; Utrata 1.0 litra nie ma kwestii = 18%; Utrata 2.0 litrów krwi to = 36%; I dalej nie potrzeba krwi, ale konieczne płyny krwiozastępcze, nie krwiopochodne.. Podanie krwi może mnie zabić. "Numer: wprost 49/2007(1302) 25 mitów zdrowia i medycyny 3. Transfuzja krwi ratuje życie Krew nie powinna być przetaczana pochopnie. Niektórzy chorzy po transfuzji czują się gorzej, a ich szansa na przeżycie się nie zwiększa. W czasie zabiegu zdarzają się nawet zawały serca i udary mózgu. Wiedziano o tym od dawna, ale dopiero badania specjalistów z Duke University wykazały, że krew magazynowana w bankach ma nieco inne właściwości niż ta znajdująca się w krwiobiegu. Już po jednej dobie od pobrania zanika aż 70 proc. tlenku azotu, po kilku dniach - nawet 90 proc. Bez tego gazu nie może przeniknąć do komórek tlen przenoszony przez czerwone krwinki. Transfuzja może zatem spowodować, że komórki pobierają tlenek azotu z innych tkanek, w których może dojść do niedotlenienia na skutek zwężenia naczyń krwionośnych. Gdy zdarzy się to w mięśniu sercowym, może dojść do zawału . Autor: Zbigniew Wojtasiński"
>Zgadzasz się na transfuzję? (tak/nie) >-stan przedagonalny stwierdzony przed lekarza, pytają Twojego brata w wierze, który odniósł mniejsze obrażenia w wypadku; >Zgodzi się na Twoją transfuzję? (tak/nie) > Nie! Bo jestem świadkiem Jehowy. Z medycznego punktu widzenie nie sensu. Potrzebne plyny nie krew. Zrozum - PŁYNY!!!! NIE KREW!!!! Uzasadnienie: Niezależnie od tego, że banki krwi i specjaliści od chorób zakaźnych starają się gorączkowo zmniejszyć ryzyko wynikające z transfuzji krwi obcej, r odzą się wątpliwości, jak skuteczne jest jej przetaczanie. Krwinki czerwone podaje się zazwyczaj po to, by zwiększyć zdolność hemoglobiny do przenoszenia tlenu . Dzięki dodatkowej liczbie erytrocytów polepsza się zaopatrzenie tkanek w tlen, wskutek czego poprawia się ich utlenowanie oraz czynność komórek. W rzeczywistości jednak przetaczana krew konserwowana ma niewielką zdolność zaopatrywania w tlen. Wyrównywanie poziomu 2,3 DPG zajmuje od 24 do 30 godzin, podczas których cząsteczka hemoglobiny jako przenośnik tlenu ma bardzo małą zdolność oddawania go lub nie ma go wcale . Wydaje się, iż przeciętna jednostka krwi pozostaje w obniżonej temperaturze dłużej niż połowę dopuszczalnego okresu przechowywania, w związku z czym niewiele polepsza ona utlenowanie tkanek zaraz po przetoczeniu. Przechowywanie krwinek czerwonych w niskiej temperaturze zmniejsza ich elastyczność, co może się przyczyniać do wcześniejszego ich uszkodzenia oraz niemożności przedostania się przez częściowo niedrożne naczynia. Hemoglobina w niskiej temperaturze ma obniżoną zdolność przyłączania tlenku azotu, przez co maleje jej zdolność do rozszerzania naczyń w słabo utlenowanych obszarach oraz dostarczanie do nich tlenu. Wolna hemoglobina, w dużych ilościach obecna w krwi konserwowanej, wykazuje 8000 razy większe powinowactwo do tlenku azotu niż do tlenu. Powoduje to obkurczanie naczyń krwionośnych, wskutek czego dochodzi do zmniejszenia dopływu krwi niosącej tlen i do znacznego niedokrwienia. >Umarłeś z powodu upływu krwi. Zabrakło dziesięciu minut, by ratownicy rozpruli wrak samochodu i wyciągnęli Cię. > Jeśli nie otrzymałem płynów = zabiliście mnie. >Jesteś szczęśliwy hipokryto? Niech Cię Twój bóg pokaże po śmierci za Twoją głupotę. >Pozdrawiam > Fantazjujesz. Brak realizmu i wiedzy podstawowej. Ta historyjka i sytuacja to wynik braku rozeznania, a przecież nie jest to takie skomplikowane. Dlatego trzeba szukać i dochodzić prawdy. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | szperacz (2861 punktów) | >>I znów się mylisz. Tysiące ludzi straciło życie z powodu odmowy transfuzji krwi. Tysiące osób cierpiało z tego >>samego powodu, chociaż można im było pomóc. Powodem było bezmyślne posłuszeństwo Strasznicy. >Nie potwierdza to medycyna.
Wobec tego skąd się biorą w Strasznicach zdjęcia dzieci, które zmarły po odmowie przyjęcia krwi i które stały się bohaterami i wzorami dla innych?
>>O tym wie każdy lekarz. Żadnej rewelacji nie odkryłeś. Chodzi o to, że są przypadki, gdy podanie krwi to jedyne >>wyjście. >Nie ma takich przypadków. Jednak zbyt mało znasz ten temat.
Ty chyba jesteś z innej planety. Naprawdę nie słyszałeś o wypadkach drogowych? Porozmawiaj z lekarzami co robią, gdy jest duży i nagły upływ krwi. Przeciez Ty zupełnie nie orientujesz się w temacie.
>>To dlaczego ŚJ ją modyfikują w zależności od potrzeb. Nie wspomniałeś ani słowem o przeszczepach i szczepionkach. >To inny temat na który Biblia raczej sie nie wypowiada i jest to w sferze decyzji indywidualnej.
Co to znaczy raczej? Dlaczego więc Strasznica zabraniała przeszczepów i szczepionek?
>>Najpierw było wolno, potem nie wolno i znów było wolno. Co to za "prawda"? >Wybierz swoja i sie jej trzymaj. Czy Ty musisz być świadkiem Jehowy?
I to jest odpowiedź świadka Jehowy, który zna "prawdę"!!! A swoją drogą to jest najmądrzejsze zdanie, które udało Ci się tu napisać. Niech się każdy trzyma swojej. W ten sposób sam sobie udowodniłeś, że prawda jest względna.
|
|
| | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Nie wspomniałeś ani słowem o przeszczepach i szczepionkach.> To inny temat na który Biblia raczej sie nie wypowiada i jest to w sferze decyzji indywidualnej.Czyżby nie wszystko zostało w Biblii przewidziane? Czyżby Bóg nie był wszechwiedzący? Odpowiem - po prostu takie rzeczy nie mieściły się w głowie ówczesnym ludziom. Nie można pisać o czymś, czego nawet sobie wyobrazić nie sposób. Nie wiedzieli również, że będą istniały telefony i komputery. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >Nie wspomniałeś ani słowem o przeszczepach i szczepionkach.> >To inny temat na który Biblia raczej sie nie wypowiada i jest to w sferze decyzji indywidualnej.> Czyżby nie wszystko zostało w Biblii przewidziane?> Czyżby Bóg nie był wszechwiedzący?> Odpowiem - po prostu takie rzeczy nie mieściły się w głowie ówczesnym ludziom. Nie można pisać o czymś, czego nawet sobie wyobrazić nie sposób. Nie wiedzieli również, że będą istniały telefony i komputery.> Pozdrawiam - Zbyszek  > Prawda jest jedna.> Wnioski wyciągasz sam. Masz wolną wolę.
|
|
| | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Wnioski wyciągasz sam.> Masz wolną wolę.Za to masz plusa.  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) | > Nie potwierdza to medycyna.> Nikt nie umarł z powodu nie otrzymania transfuzji, natomiast bardzo wielu po jej otrzymaniu.Mam Ci wymienić nazwiska tych, którzy umarli z powodu braku krwi na moich rękach? Nie dlatego, ze tej transfuzji odmówili, ale dlatego, że tej krwii dla nich nie było? Przetoczenia krwii mają skutki uboczne, co nie zmiania faktu, ze w pewnych okolicznościach są jedyną drogą uratowania życia. Jeżeli zaś chodzi o działania uboczne, to ma je wszystko. Obejrzyj sobie ulotkę aspiryny. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Nie potwierdza to medycyna. >>Nikt nie umarł z powodu nie otrzymania transfuzji, natomiast bardzo wielu po jej otrzymaniu. >Mam Ci wymienić nazwiska tych, którzy umarli z powodu braku krwi na moich rękach? >Nie dlatego, ze tej transfuzji odmówili, ale dlatego, że tej krwii dla nich nie było? >Przetoczenia krwii mają skutki uboczne, co nie zmiania faktu, ze w pewnych okolicznościach są jedyną drogą uratowania życia. Jeżeli zaś chodzi o działania uboczne, to ma je wszystko. Obejrzyj sobie ulotkę aspiryny. > I właśnie o to chodzi. To co napisałaś potwierdza bardzo duże opóźnienie w medycynie bezkrwawej w Polsce i brak przygotowania lekarzy i szpitali do leczenia bez krwi. Nie chodzi tu jedynie o świadków Jehowy ale o wszystkich pacjentów gdy np.: przy braku odpowiedniej krwi, albo gdy ktoś nie może jej otrzymać z innych powodów. Krew porównałaś do aspiryny? Ciekawe. Praktycznie nie ma dziedziny w której krew byłaby bezpieczna.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) | > To co napisałaś potwierdza bardzo duże opóźnienie w medycynie bezkrwawej w Polsce i brak przygotowania lekarzy i szpitali do leczenia bez krwi.I zadaje kłam Twojemu kategorycznemu twierdzeniu. Rozumiem, że teraz przechodzisz do innych kategorycznych twierdzeń? To co - mam Ci podać nazwiska tych, który umarli na moich oczach w Stanach i we Francji z powodu braku krwii? Żadna "bezkrwawa medycyna" nie zastępuje hemoglobiny i przenoszenia tlenu, ani płytek przy krwawieniu z małopłytkowości. > Nie chodzi tu jedynie o świadków Jehowy ale o wszystkich pacjentów gdy np.: przy braku odpowiedniej krwi, albo gdy ktoś nie może jej otrzymać z innych powodów.Jak wyżej - w sytuacji nagłej nic nie zastąpi hemoglobiny i płytek, a także osoczowych czynników krzepnięcia. > Krew porównałaś do aspiryny?Pod względem powikłań? Oczywiście. Możemy też sobie porównać antybiotyki, żywienie pozajelitowe, chemioterapeutyki mają tyle skutków ubocznych, że cała krew może się schować. Wymieniać dalej? Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>To co napisałaś potwierdza bardzo duże opóźnienie w medycynie bezkrwawej w Polsce i brak przygotowania lekarzy i szpitali do leczenia bez krwi. >I zadaje kłam Twojemu kategorycznemu twierdzeniu. Rozumiem, że teraz przechodzisz do innych kategorycznych twierdzeń? To co - mam Ci podać nazwiska tych, który umarli na moich oczach w Stanach i we Francji z powodu braku krwii? > Wybacz ale wyraźnie pokazujesz, że Twoja wiedza w tym temacie nie jest zbyt obszerna. Masz raczej ograniczony punkt widzenia, nie zaś szeroki i racjonalny. Te nazwiska, jeśli jesteś lekarzem, mogą jedynie dotykać Twojego sumienia, bo nie umiałaś im pomóc, jeśli w ogóle można było im pomóc. >Żadna "bezkrwawa medycyna" nie zastępuje hemoglobiny i przenoszenia tlenu, ani płytek przy krwawieniu z małopłytkowości. > I nie o to chodzi. Chyba jednak tematu nie rozumiesz. Jest dużo literatury na temat bezkrwawej medycyny. Czyżbyś bała sie tego tematu? Ratuje życie bez trwałych konsekwencji. Poczytaj: Dr Aryeh Shander z Englewood Hospital and Medical Centem, którego tygodnik Time zaliczył do bohaterów medycyny, powiedział w wykładzie "Tolerancja niedokrwistości. Strategia leczenia i operacji bez krwi", wygłoszonym na XIII Zjeździe Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Łodzi (cytat wg kwartalnika Blok operacyjny, nr 1/2000, s.9): Niezależnie od tego, że banki krwi i specjaliści od chorób zakaźnych starają się gorączkowo zmniejszyć ryzyko wynikające z transfuzji krwi obcej, rodzą się wątpliwości, jak skuteczne jest jej przetaczanie. Krwinki czerwone podaje się zazwyczaj po to, by zwiększyć zdolność hemoglobiny do przenoszenia tlenu. Dzięki dodatkowej liczbie erytrocytów polepsza się zaopatrzenie tkanek w tlen, wskutek czego poprawia się ich utlenowanie oraz czynność komórek. W rzeczywistości jednak przetaczana krew konserwowana ma niewielką zdolność zaopatrywania w tlen. Wyrównywanie poziomu 2,3 DPG zajmuje od 24 do 30 godzin, podczas których cząsteczka hemoglobiny jako przenośnik tlenu ma bardzo małą zdolność oddawania go lub nie ma go wcale. Wydaje się, iż przeciętna jednostka krwi pozostaje w obniżonej temperaturze dłużej niż połowę dopuszczalnego okresu przechowywania, w związku z czym niewiele polepsza ona utlenowanie tkanek zaraz po przetoczeniu. Przechowywanie krwinek czerwonych w niskiej temperaturze zmniejsza ich elastyczność, co może się przyczyniać do wcześniejszego ich uszkodzenia oraz niemożności przedostania się przez częściowo niedrożne naczynia. Hemoglobina w niskiej temperaturze ma obniżoną zdolność przyłączania tlenku azotu, przez co maleje jej zdolność do rozszerzania naczyń w słabo utlenowanych obszarach oraz dostarczanie do nich tlenu. Wolna hemoglobina, w dużych ilościach obecna w krwi konserwowanej, wykazuje 8000 razy większe powinowactwo do tlenku azotu niż do tlenu. Powoduje to obkurczanie naczyń krwionośnych, wskutek czego dochodzi do zmniejszenia dopływu krwi niosącej tlen i do znacznego niedokrwienia.
>>Nie chodzi tu jedynie o świadków Jehowy ale o wszystkich pacjentów gdy np.: przy braku odpowiedniej krwi, albo gdy ktoś nie może jej otrzymać z innych powodów. >Jak wyżej - w sytuacji nagłej nic nie zastąpi hemoglobiny i płytek, a także osoczowych czynników krzepnięcia. >>Krew porównałaś do aspiryny? >Pod względem powikłań? Oczywiście. Możemy też sobie porównać antybiotyki, żywienie pozajelitowe, chemioterapeutyki mają tyle skutków ubocznych, że cała krew może się schować. Wymieniać dalej? > Chyba jednak wielu rzeczy nie wiesz. Krew przyrównać do aspiryny? Czegoś takiego nigdzie nie słyszałem, chyba moi rozmówcy wiedzieli coś więcej od Ciebie na temat krwi i zagrożeń. Ty zechcesz zastąpić ją tabletkami z krzyżykiem. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Krew przyrównać do aspiryny? Czegoś takiego nigdzie nie słyszałem, chyba moi rozmówcy wiedzieli coś więcej od Ciebie na temat krwi i zagrożeń.Po raz kolejny odkrywam, że nie czytasz uważnie - albo masz w sobie tyle złej woli, albo po prostu nie rozumiesz, co jest napisane. W związku z tym cytuję: Cytat:Jeżeli zaś chodzi o działania uboczne, to ma je wszystko. Obejrzyj sobie ulotkę aspiryny. Tu nie ma stawiania znaku równości między krwią, a tabletką aspiryny. Jest jedynie stwierdzenie, że wszystko ma działania uboczne i podanie przykładu, że nawet aspiryna je ma. > Ty zechcesz zastąpić ją tabletkami z krzyżykiem.Skąd na Boga taki wniosek! Gdzie jest coś takiego napisane? Skąd taka interpretacja? Zmiłuj się nad nami - pomyśl zanim coś napiszesz. Chyba, że Twoim celem jest obrażenie i wyprowadzenie z równowagi adwersarza. Chyba, że jest to metoda, którą świadomie stosujesz w dyskusji. To nieuczciwe i niegodne. Widzę, że nauki św.Pawła nie poszły na marne: Cytat:Lecz o co chodzi? Byle tylko wszelkimi sposobami Chrystus był zwiastowany, czy obłudnie, czy szczerze, z tego się raduję i radować będę; (Fil.2,18) Smutne. Zastanawiałem się, czy osoba niewierząca może być pastorem, księdzem, starszym, niewolnikiem, ajatollahem, ba - nawet papieżem. W świetle powyższego zdania z Biblii - TAK. Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Dobrze, że tu jesteś; dobrze, że założyłem wątek w Twojej obronie. Niech tysiące ludzi czytających forum przekona się, że Twoje motto życiowe brzmi - "cel uświęca środki".
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | szperacz (2861 punktów) | >Zmiłuj się nad nami - pomyśl zanim coś napiszesz. Chyba, że Twoim celem jest obrażenie i wyprowadzenie z równowagi adwersarza. Chyba, że jest to metoda, którą świadomie stosujesz w dyskusji. To nieuczciwe i niegodne.
Na przykładzie Miłującego prawdę widać pięknie sposób szkolenia, stosowany przez Brooklyn oraz jego wyniki. MP nie reaguje na argumenty niewygodne i wtedy zmienia temat lub je pomija. Tego ŚJ są uczeni. Mają nawet podręcznik - "Prowadzenie rozmów na podstawie Pism". Celem duskusji MP, oprócz spędzenia odpowiedniej ilości czasu na rozmowie, jest podtrzymanie rozmowy aby była ona jak najdłuższa. Tak więc wszelkie wysiłki by dojść z nim do porozumienia pozostaną bezowocne. Wydaje mi się, że najprostszym sposobem na wyciszenie go jest nieodpowiadanie na jego wywody. Ja chyba tak zrobię.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Na przykładzie Miłującego prawdę widać pięknie sposób szkolenia, stosowany przez Brooklyn oraz jego wyniki. MP nie reaguje na argumenty niewygodne i wtedy zmienia temat lub je pomija. Tego ŚJ są uczeni.Inne osoby krzewiące kreacjonizm również są mistrzami w tej dziedzinie - trzeba im to oddać. Zerknij tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,192810#w192859Niestety, nie przechodziłem żadnych szkoleń, jestem prostym człowiekiem. Piszę to, co myślę, nie uznaję bezkrytycznie żadnych autorytetów. Prawda czeka na odkrycie - przyjmie nas z otwartymi ramionami. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Na przykładzie Miłującego prawdę widać pięknie sposób szkolenia, stosowany przez Brooklyn oraz jego wyniki. MP nie reaguje na argumenty niewygodne i wtedy zmienia temat lub je pomija. > Brak odpowiedzi jest też odpowiedzią. Piszesz i zadajesz pytania, które wcale nie stawiasz, bo interesuje Ciebie odpowiedź. Pomijam takie. Poza tym jest wiele takich kwestii, które na próżno wyjaśniać, kiedy zadający pytanie nie jest wstanie zrozumieć odpowiedzi. Skąd to wiem? Po wielu wcześniejszych reakcjach. Mnie to wystarczy. >Tego ŚJ są uczeni. Mają nawet podręcznik - "Prowadzenie rozmów na podstawie Pism". Celem duskusji MP, oprócz spędzenia odpowiedniej ilości czasu na rozmowie, jest podtrzymanie rozmowy aby była ona jak najdłuższa. > No widzisz, że mam rację. Nic z tego nie rozumiesz. śmiejesz się ze wspaniałej organizacji, która ma za zadanie mówić prawdę: "Przybliżylo się Królestwo Boże". To głosimy, to naprawdę dobra nowina. Działamy w jedności. >Tak więc wszelkie wysiłki by dojść z nim do porozumienia pozostaną bezowocne. Wydaje mi się, że najprostszym sposobem na wyciszenie go jest nieodpowiadanie na jego wywody. Ja chyba tak zrobię. > Ty decydujesz. Cóż Ty możesz mi zaproponować? Byłem zwolennikiem ewolucji i ateistą całą gębą. Byłem w Kościele Katolickim miałem wiarę jak większość. Zostawiłem to wszystko z wyboru, odrzuciłem jako całkowicie nie przystające do rzeczywistości światopoglądy. Teraz jestem świadkiem Jehowy i znam prawdę. Wiem bardzo dużo na temat uwarunkowań dzisiejszej sytuacji na ziemi, kto jest winien przewagi liczebnej ludzi i dominacji tych, którzy odrzucają Boga. Cały świat pod ich władaniem pełen przemocy, rujnowania ziemi, panowania kłamstwa idzie w kierunku samozagłady. Moje Królestwo nie należy do tego świata. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | | słociński (88 punktów) |
>Brak odpowiedzi jest też odpowiedzią. Piszesz i zadajesz pytania, które wcale nie stawiasz, bo interesuje Ciebie odpowiedź. Pomijam takie.
a mnie bardzo interesuje Twoja odpowiedź na zadane prze zemnie pytania. więc czekam Czy brak odpowiedzi mam rozumieć jako Twoją nie umiejętność dania jednoznacznej odpowiedzi? strach? czy inaczej?
dawiddariusz
|
|
| | | | | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> >Ty zechcesz zastąpić ją tabletkami z krzyżykiem.> Skąd na Boga taki wniosek! Gdzie jest coś takiego napisane? Skąd taka interpretacja?> Zmiłuj się nad nami - pomyśl zanim coś napiszesz. Chyba, że Twoim celem jest obrażenie i wyprowadzenie z równowagi adwersarza. Chyba, że jest to metoda, którą świadomie stosujesz w dyskusji. To nieuczciwe i niegodne.> Mówimy o dwóch różnych sprawach. Aspirynę wymyślili ludzie - chemicy, zobacz dokładniej pl.wikipedia.org/wiki/Kwas_acetylosalicylowy.My zaś mówimy o krwi i o Biblii która wyraźnie przeciwstawia sie robieniu z krwią cokolwiek innego poza wylaniem jej na ziemie. To nakaz od Boga. Nie widzisz tej różnicy. Użyte porównanie do aspiryny nie jest adekwatne do tematu. > Widzę, że nauki św.Pawła nie poszły na marne:> Cytat:Lecz o co chodzi? Byle tylko wszelkimi sposobami Chrystus był zwiastowany, czy obłudnie, czy szczerze, z tego się raduję i radować będę; (Fil.2,18) > Smutne.> Chyba inny werset przytoczyłeś. W Filipian 1:18 a brzmi on tak, czytasz: " Cóż więc? Nic, z wyjątkiem tego, iż wszelkimi sposobami - czy to dla pozoru, czy naprawdę - Chrystus jest rozgłaszany, i z tego się raduję. Zaiste, dalej też będę się radował " Jak widzisz inny tekst i inna myśl. Ty uwierzyłeś tekstowi, który przytoczyłeś i Twój brak zrozumienia Biblii pogłębił się. Nie zwróciłeś uwagi na kontekst. > Zastanawiałem się, czy osoba niewierząca może być pastorem, księdzem, starszym, niewolnikiem, ajatollahem, ba - nawet papieżem. W świetle powyższego zdania z Biblii - TAK.> Przytoczę więc fragment wcześniejszy: " Albowiem Bóg jest mi świadkiem, jak gorąco tęsknię za wami wszystkimi, żywiąc takie tkliwe uczucie, jakie żywi Chrystus Jezus. I o to wciąż się modlę, żeby wasza miłość coraz bardziej i bardziej obfitowała w dokładne poznanie i pełne rozeznanie - żebyście się upewniali co do rzeczy ważniejszych, tak byście aż po dzień Chrystusowy byli bez skazy i nie gorszyli drugich oraz byli napełnieni owocem prawości, który jest przez Jezusa Chrystusa, ku chwale i sławie Boga.
Pragnę zaś, byście wiedzieli, bracia, że moje sprawy przyczyniły się raczej do postępu dobrej nowiny, tak iż me więzy stały się w związku z Chrystusem publicznie znane całej Gwardii Pretoriańskiej i wszystkim pozostałym; a większość braci w Panu, żywiąc ufność z racji moich więzów więziennych, okazuje tym większą odwagę, by nieustraszenie mówić słowo Boże.
Niektórzy wprawdzie głoszą Chrystusa z zawiści i rywalizacji, ale inni też z dobrej woli. Ci ostatni rozgłaszają Chrystusa z miłości, bo wiedzą, iż jestem tu postawiony ku obronie dobrej nowiny, tamci pierwsi zaś czynią to ze swarliwości, a nie z czystych pobudek, sądzą bowiem, iż sprowadzą na mnie ucisk w moich więzach więziennych "(Filipian 1:8-17). Chyba teraz lepiej rozumiesz treść tego zapisu uwzględniając kontekst. Jakże inaczej brzmi teraz przytoczony przez Ciebie werset w tej właściwej wersji. I na pewno nie każdy może być > Zastanawiałem się, czy osoba niewierząca może być(...) starszym,> Musi rozumieć Biblię. Tymi innymi może byc każdy, bo oni nie maja wiedzy i zrozumienia Pisma Świętego. > Pozdrawiam - Zbyszek  > P.S: Dobrze, że tu jesteś; dobrze, że założyłem wątek w Twojej obronie. Niech tysiące ludzi czytających forum przekona się, że Twoje motto życiowe brzmi - "cel uświęca środki".> Chyba coś zmienisz w tej wypowiedzi. Prawda jest jedna, jednak trzeba umieć ją znaleźć i poznać. Trzeba znać jej źródło.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Użyte porównanie do aspiryny nie jest adekwatne do tematu.Jeszcze raz powtórzę - chodzi wyłącznie o skutki uboczne. Każdy lek jakoweś posiada. Czy się z tym zgadzasz? > >Widzę, że nauki św.Pawła nie poszły na marne:> >Cytat:Lecz o co chodzi? Byle tylko wszelkimi sposobami Chrystus był zwiastowany, czy obłudnie, czy szczerze, z tego się raduję i radować będę; (Fil.2,18) > >Smutne.> Chyba inny werset przytoczyłeś. W Filipian 1:18 a brzmi on tak, czytasz:> " Cóż więc? Nic, z wyjątkiem tego, iż wszelkimi sposobami - czy to dla pozoru, czy naprawdę - Chrystus jest rozgłaszany, i z tego się raduję. Zaiste, dalej też będę się radował "Przytoczyłem Fil.1,18 - mój błąd z tą dwójką. Nie w tym jednak rzecz. W moim wydaniu Biblii brzmi on właśnie tak, jak zacytowałem. > Jak widzisz inny tekst i inna myśl. Ty uwierzyłeś tekstowi, który przytoczyłeś i Twój brak zrozumienia Biblii pogłębił się.> Nie zwróciłeś uwagi na kontekst.> tamci pierwsi zaś czynią to ze swarliwości, a nie z czystych pobudek, sądzą bowiem, iż sprowadzą na mnie ucisk w moich więzach więziennych "(Filipian 1:8-17).> Chyba teraz lepiej rozumiesz treść tego zapisu uwzględniając kontekst. Jakże inaczej brzmi teraz przytoczony przez Ciebie werset w tej właściwej wersji.> >P.S: Dobrze, że tu jesteś; dobrze, że założyłem wątek w Twojej obronie. Niech tysiące ludzi czytających forum przekona się, że Twoje motto życiowe brzmi - "cel uświęca środki".> Chyba coś zmienisz w tej wypowiedzi.Może i zmienię - potrafię przyznać się do błędu. Szczerze mówiąc już wcześniej miałem wątpliwości. Czytając cytaty podawane przez Andrzeja_51 w innych wątkach zastanawiałem się, jak to możliwe, by przez te dwa tysiące lat nie zuważono negatywnej wymowy tych wersów. To przecież wykluczone - nikt świadomie nie strzela sobie w kolano! Wniosek dla mnie był oczywisty. W Biblii wszystko musi być dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. To, co niewygodne, zostaje zmienione, dostosowane do aktualnych potrzeb(vide ŚJ) Zacytowanie przez Ciebie Fil.1,17 potwierdza moje przypuszczenia. Faktycznie chodzi o to, że nawet Ci, którzy głosili Słowo Boże na złość, przeciwko Pawłowi - Ci, którzy chcieli tym sposobem wpłynąć na jeszcze większe jego prześladowanie, również byli przez niego docenieni, ponieważ ich złe intencje w tym momencie były na drugim planie. Liczyło się to, że przyczyniają się do rozwoju chrześcijaństwa. Sprzeczności w Biblii jest jednak podobno sporo. Były już wątki na ten temat. Szczerze mówiąc nie chce mi się nawet szukać - dla mnie to nieistotne. Dla mnie Biblia nadal pozostaje jedną z wielu mitologii stworzonych przez człowieka. Pięknie napisaną i opartą na realiach z epoki. Muszę przyznać, że doskonale wstrzeliła się w potrzeby tych "maluczkich". Była i nadal pozostaje doskonałym narzędziem do manipulowania ludźmi poprzez obietnicę zrealizowania ich najskrytszych marzeń. Daje nadzieję tym, którzy jej potrzebują. Szkoda, że na realizację obietnic trzeba czekać tak długo... www.racjonalista.pl/kk.php/s,2116Cytat:Religia to opium dla ludu - po raz pierwszy określenia tego użył prawdopodobnie baron Paul Holbach (1723-89), francuski filozof, jeden z czołowych teoretyków niedowiarstwa. Niemiecki filozof Immanuel Kant (1724-1804) o spowiedzi pisał, iż jest to "opium dla sumień". Niemiecki poeta Heinrich Heine (1797-1856) nazywał religię "duchowym opium" mówiąc, że ,,opium i religia są znacznie bliższe sobie, niż to się na ogół przypuszcza". Podobnego zdania był zapewne Bruno Bauer (1809-92), niemiecki filozof i teolog, pisząc, że teologia ,,usypia dążenia wolnych ludzi" wywierając "wpływ podobny jak opium". Moses Hess wymieniał razem ,,opium, religię i wódkę", wyjaśniając, że człowiekowi przygnębionemu świadomością życia w niewoli religia daje ukojenie. Człowiek nie mogąc zdobyć szczęścia doczesnego sięga po szczęście urojone. > >Zastanawiałem się, czy osoba niewierząca może być(...) starszym,> Musi rozumieć Biblię.Wynika stąd, że nie musi być osobą wierzącą. Może to być dla niego np. sposób na wygodne życie. > Tymi innymi może byc każdy, bo oni nie maja wiedzy i zrozumienia Pisma Świętego.Ciekawe, co powiedziałby na to BXVI... Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> Może i zmienię - potrafię przyznać się do błędu.> Szczerze mówiąc już wcześniej miałem wątpliwości. Czytając cytaty podawane przez Andrzeja_51 w innych wątkach zastanawiałem się, jak to możliwe, by przez te dwa tysiące lat nie zuważono negatywnej wymowy tych wersów.> Kiedyś Kościół palił Biblię na stosach zawieszaną na szyi tych, co ja czytali. Dzisiaj tego robić nie może dlatego mnoży przekłady, a każdy zmienia by "były zgodne z najnowszymi poglądami KK". Na efekty sam sie naciąłeś. > To przecież wykluczone - nikt świadomie nie strzela sobie w kolano! Wniosek dla mnie był oczywisty. W Biblii wszystko musi być dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. To, co niewygodne, zostaje zmienione, dostosowane do aktualnych potrzeb(vide ŚJ)> Jehowa ma swój lud na ziemi i tym daje poznać swoje słowo. Inni chcieliby, lecz nie otrzymali, a nawet stracili to co mieli. . > Zacytowanie przez Ciebie Fil.1,17 potwierdza moje przypuszczenia.> Faktycznie chodzi o to, że nawet Ci, którzy głosili Słowo Boże na złość, przeciwko Pawłowi - Ci, którzy chcieli tym sposobem wpłynąć na jeszcze większe jego prześladowanie, również byli przez niego docenieni, ponieważ ich złe intencje w tym momencie były na drugim planie. Liczyło się to, że przyczyniają się do rozwoju chrześcijaństwa.> Przeczytaj podane fragmenty jeszcze raz może zrozumiesz. > Sprzeczności w Biblii jest jednak podobno sporo. Były już wątki na ten temat. Szczerze mówiąc nie chce mi się nawet szukać - dla mnie to nieistotne.> Przykład wyżej i z Tobą pokazuje, że nie masz racji i dałeś się złapać tym, co celowo wykrzywiają prawdę, by ciebie i podobnych pogrążyć. Chyba im się udało. > Dla mnie Biblia nadal pozostaje jedną z wielu mitologii stworzonych przez człowieka. Pięknie napisaną i opartą na realiach z epoki. Muszę przyznać, że doskonale wstrzeliła się w potrzeby tych "maluczkich". Była i nadal pozostaje doskonałym narzędziem do manipulowania ludźmi poprzez obietnicę zrealizowania ich najskrytszych marzeń. Daje nadzieję tym, którzy jej potrzebują. Szkoda, że na realizację obietnic trzeba czekać tak długo...> Tak twierdza ludzi podający się za znawców Biblii, ale nie są. Zapytaj czy wierzą w piekło i męki piekielne, a po odpowiedzi wiesz wszystko. O Biblii piszesz wymyślone rzeczy dalekie od prawdy. A przecież prawda jest jedna! Czyż nie?! > >>Zastanawiałem się, czy osoba niewierząca może być(...) starszym,> >Musi rozumieć Biblię.> Wynika stąd, że nie musi być osobą wierzącą. Może to być dla niego np. sposób na wygodne życie.> Ech mój bliźni nic nie zrozumiałeś. Ktos kto nie wierzy nie poznał Biblii. Nie pozna jej. Nie może więc być przewodnikiem duchowym jakiejś grupy ludzi. Najpierw musi być pozytywnie oceniony przez Boga i pociągnięty przez Niego. > >Tymi innymi może być każdy, bo oni nie maja wiedzy i zrozumienia Pisma Świętego.> Ciekawe, co powiedziałby na to BXVI...> Pozdrawiam - Zbyszek  > Prawda jest jedna.> Tak więc starszym w zborze SJ być nie może.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >Faktycznie chodzi o to, że nawet Ci, którzy głosili Słowo Boże na złość, przeciwko Pawłowi - Ci, którzy chcieli tym sposobem wpłynąć na jeszcze większe jego prześladowanie, również byli przez niego docenieni, ponieważ ich złe intencje w tym momencie były na drugim planie. Liczyło się to, że przyczyniają się do rozwoju chrześcijaństwa.> Przeczytaj podane fragmenty jeszcze raz może zrozumiesz.Po co? - już zrozumiałem (patrz wyżej), i przyznałem Ci rację. > Tak twierdza ludzi podający się za znawców Biblii, ale nie są.> Zapytaj czy wierzą w piekło i męki piekielne, a po odpowiedzi wiesz wszystko.Możesz jaśniej? > O Biblii piszesz wymyślone rzeczy dalekie od prawdy.To jest moja analiza, mam do niej prawo. Nie przytakuję bezkrytycznie temu, co mi podsuną pod nos. > A przecież prawda jest jedna! Czyż nie?!Sęk w tym, że jej nie znamy(oczywiście poza Tobą...  ) > Ktoś kto nie wierzy nie poznał Biblii.To jakaś bzdura. Można znać doskonale Biblię i być człowiekiem niewierzącym. Czy poznanie bajek o krasnoludkach implikuje wiarę w nie??? > Nie pozna jej. Nie może więc być przewodnikiem duchowym jakiejś grupy ludzi.> Najpierw musi być pozytywnie oceniony przez Boga i pociągnięty przez Niego.Myślałem, że sam podejmuje decyzję? Skoro musi być pociągnięty, to oznacza, że nie ma wolnej woli. A Ci, co byli pociągnięci a potem odchodzili - czyżby Bóg się pomylił i pociągnął nie tego, co trzeba? Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> >Tak twierdza ludzi podający się za znawców Biblii, ale nie są.> >Zapytaj czy wierzą w piekło i męki piekielne, a po odpowiedzi wiesz wszystko.> Możesz jaśniej?> To proste. Można by powiedzieć, że katolicy znają Biblię bo twierdzą, że jest piekło i męki piekielne. A przecież Biblia takie rzeczy odrzuca. Cóż więc? Otóż założyciele Kościoła zbierając wszelkie pogańskie wierzenia wybierali te, które pozwały opanować i przywieźć do posłuszeństwa wedle strachu, wszystkich parafian bez wykształcenia. Kościół zakazywał czytania Biblii, palił ją na stosach zawieszoną na szyjach ludzi, którzy ją czytali. > >O Biblii piszesz wymyślone rzeczy dalekie od prawdy.> To jest moja analiza, mam do niej prawo. Nie przytakuję bezkrytycznie temu, co mi podsuną pod nos.1.1.1.5/bmi/i.racjonalista.pl/img/em/cry.gif[Shift+R improves the quality of this image. Shift+A improves the quality of all images on this page.] > Pewnie! Ale nie uchodzi! Nie uchodzi! Szczególnie na forum racjonalistów. > >A przecież prawda jest jedna! Czyż nie?!> Sęk w tym, że jej nie znamy(oczywiście poza Tobą... )> Tak to prawda! Nie znacie jej!!! > >Ktoś kto nie wierzy nie poznał Biblii.> To jakaś bzdura. Można znać doskonale Biblię i być człowiekiem niewierzącym. Czy poznanie bajek o krasnoludkach implikuje wiarę w nie???> Nie!!! Można wierzyć w różne rzeczy, nawet w jakiegoś "boga" - jednak bez poznania Biblii tego prawdziwego Boga nie poznasz. Co ciekawe, że sam Bóg musi dać sie temu człowiekowi znaleźć i poznać. Jednak by sie tak stało, ten człowiek musi bardzo tego chcieć i dawać wyraźne znaki Stwórcy - poprzez swe zachowanie, poprzez rozmyślanie, zadawane sobie i kierowane do Boga pytania. Nasłuchuje odpowiedzi. Modli się. Jak więc widzisz, Jehowa pociąga do siebie tych, co Go o to proszą. Nie daje poznać swego Słowa komuś kto całkowicie Go lekceważy - np.: racjonalistom, ewolucjonistom itp. > >Nie pozna jej. Nie może więc być przewodnikiem duchowym jakiejś grupy ludzi.> >Najpierw musi być pozytywnie oceniony przez Boga i pociągnięty przez Niego.> Myślałem, że sam podejmuje decyzję?> Skoro musi być pociągnięty, to oznacza, że nie ma wolnej woli.> Czytaj wyżej. > A Ci, co byli pociągnięci a potem odchodzili - czyżby Bóg się pomylił i pociągnął nie tego, co trzeba?> Człowiek cały czas wybiera. Zawsze a możliwość wycofać sie i wrócić. Nie ma z tym nic wspólnego Bóg, ale stan serca tego człowieka. O wiarę trzeba dbać, trzeba ja umacniać jest ona owocem ducha. Czytasz: " Doprawdy, jeśli dzięki dokładnemu poznaniu Pana i Wybawcy, Jezusa Chrystusa, uszli kalającym rzeczom tego świata, ale wdając się znowu w to samo, zostają pokonani, to ich stan końcowy okazuje się gorszy niż początkowy. Bo lepiej byłoby dla nich nie poznać dokładnie ścieżki prawości, niż dokładnie ją poznawszy, odwrócić się od danego im świętego przykazania. Sprawdza się na nich treść prawdziwego przysłowia: "Pies wrócił do swych wymiocin, a obmyta maciora do tarzania się w błocie "(2 Piotra 2:20-22. > Prawda jest jedna. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) |
> Wybacz ale wyraźnie pokazujesz, że Twoja wiedza w tym temacie nie jest zbyt obszerna. Masz raczej ograniczony punkt widzenia, nie zaś szeroki i racjonalny.Dziękuję Ci za ocenę mojej wiedzy. Tak się (szczęśliwie dla mnie) składa, ze oceną mojej wiedzy i umiejętności na bieżąco zajmują się wyznaczeni do tego i zgrupowani w komisję wybitni przedstawiciele mojej specjalizacji. Wobec faktu, ze w ich oczach znajduję aprobatę (potwierdzaną odpowiednimi certyfikatami). Wobec tego, jeżeli pozwolisz, nie popadnę w rozpacz z powodu Twojej dezaprobaty. Jeżeli pozwolisz nie zrewanżuję Ci się równie dogłęną oceną Twojej wiedzy. > Te nazwiska, jeśli jesteś lekarzem, mogą jedynie dotykać Twojego sumienia, bo nie umiałaś im pomóc, jeśli w ogóle można było im pomóc.Nie. Żadne nazwisko nie jest w stanie dotknąć mojego sumienia. Nazwisko i sumienie, jako zjawiska bezcielesne nie mogą się dotykać. > I nie o to chodzi. Chyba jednak tematu nie rozumiesz. No popatrz. Ciekawe jest bardzo, dlaczego po płytkach krwawienie ustaje, a nieprzytomny pacjent z saturacją 50% po przetoczeniu masy erytrocytarnej budzi się i ma saturację 80% (saturacja żylna)? > Krew przyrównać do aspiryny?Pod względem powikłań? Oczywiście. Możemy porównać powikłania po różnych lekach. Krew to też lek. Możemy porównywać. > Ty zechcesz zastąpić ją tabletkami z krzyżykiem.Co chcę zastępować, bo się zgubiłam? Aspirynę? Krew? Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Nie potwierdza to medycyna. >>Nikt nie umarł z powodu nie otrzymania transfuzji, natomiast bardzo wielu po jej otrzymaniu. >Mam Ci wymienić nazwiska tych, którzy umarli z powodu braku krwi na moich rękach? >Nie dlatego, ze tej transfuzji odmówili, ale dlatego, że tej krwii dla nich nie było? > A dlaczego umarli? Bo nie miałaś, bądź nie byłaś przygotowana, na zastosowanie metody alternatywnej. To co piszesz, to jedynie Twój punkt widzenia. Na szczęście dzisiaj jest dostępna informacja na temat krwi i metod leczenia bez krwi, z różnych źródeł i można samodzielnie znaleźć odpowiedź na stawiane pytania. Dzisiaj już możesz znaleźć lekarza i szpital, który wykona leczenie lub zabieg operacyjny bez krwi. >Przetoczenia krwii mają skutki uboczne, co nie zmiania faktu, ze w pewnych okolicznościach są jedyną drogą uratowania życia. Jeżeli zaś chodzi o działania uboczne, to ma je wszystko. Obejrzyj sobie ulotkę aspiryny. >Pozdrawiam > Przykład ubocznych działań: W "Gazecie Lekarskiej" jakiś czas temu ukazał się artykuł pt. "Krew groźny wspaniały lek" autorstwa Jerzego Kurkowskiego, dyrektora Centralnego Szpitala Klinicznego Akademii Medycznej w Katowicach. Pisze tam: "Przed laty głośno było o pracy amerykańskich badaczy z Los Angeles, którzy prześledzili losy 1280 pacjentów z chorobą nowotworową krtani. Tych. Którym przetoczono krew w trakcie zabiegu, porównano do grupy kontrolnej takich samych pacjentów, którym nie wykonano transfuzji. Po 5 latach, tych pierwszych nie było już wśród żywych. Większość zgonów spowodowały banalne infekcje, a nie rozwój nowotworu. W grupie "pozbawionej transfuzji" żyło po tym okresie jeszcze wielu chorych.
Wczesna wiosną 1999 r. naukowcy duńscy opublikowali pracę, z której wynika, że w grupie 28 pacjentów, którym przetoczono krew po wystąpieniu epizodu ostrego niedokrwienia serca, śmiertelność była większa o ponad 40% od analogicznej populacji, której nie wykonano transfuzji ". Takich doniesień jest więcej. Ale nie musisz sie do nich ustosunkowywać - TO FAKTY! Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) | > A dlaczego umarli?> Bo nie miałaś, bądź nie byłaś przygotowana, na zastosowanie metody alternatywnej.> To co piszesz, to jedynie Twój punkt widzenia. Na szczęście dzisiaj jest dostępna informacja na temat krwi i metod leczenia bez krwi, z różnych źródeł i można samodzielnie znaleźć odpowiedź na stawiane pytania.To mnie oświeć- co mianowicie zastępuje płytki krwi u chorego, który ma ich 1 tys i krwawi z nos i przewodu pokarmowego? Bo według mojej wiedzy - nic. Nie jest to tylko mój punkt widzenia, ale także wszystkich moich kolegów z wykonywanej przeze mnie specjalizacji. > Dzisiaj już możesz znaleźć lekarza i szpital, który wykona leczenie lub zabieg operacyjny bez krwi.Oczywiście. Sama tak leczę tych, którzy przetoczenia bezwzględnie nie wymagają. Co nie zmiaenia faktu, ze niektórzy wymagają przetoczenia krwi lub preparatów krwio[pochodnych. > Takich doniesień jest więcej. Ale nie musisz sie do nich ustosunkowywać - TO FAKTY!Podaj mi w takim razie linka do tych doniesień, bo na razie to jeszcze nie fakty, ale coś, co byłeś uprzejmy napisać. I tylo fakt napoidsania jest faktem. Pozdrwawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) | Na temat transfuzji krwi napisałeś już tyle ciekawych rzeczy, że pomimo oporu się odezwę. Przetaczanie krwi jest jednym ze sposobów ratowania życia ludzkiego. U płodów z konfliktu Rh z obrzękiem płodowym wewnątrzmacicznym stosuje się przetoc zenia już wewnątrzłonowo, dopępowinowo i to z bardzo dobrym efektem. Żyją i maja się dobrze, wbrew Twoim apokaliptycznym pokrzykom. Po urodzeniu także bywa, że noworodek potrzebuje transfuzji wymiennej z powodu hemolizy spowodowanej konfliktem. Jest to zabieg ratujący życie. Ma powikłania, jak wszystko. Ale w tym momencie korzyść z jego przeprowadzenia przewyższa potencjalne ryzyko. W ogóle transfuzje krwi i srodków krwiopochodnych są przeprowadzane po oszacowaniu bilansu korzyści i ryzyka, jakie mogą przynieść choremu. Krew ma rózne funkcje. Te, o które chodzi przy przetoczeniach to funkcja przenoszenia tlenu do komórek przez hemoglobinę (dotychczas niepodrabialna żadnym zamiennikiem) oraz dostarczenie składników układu krzepnięcia zarówno płytkowego, jak osoczowego. Żywienie pozajelitowe ma funkcje zupełne inne. Nie dostarcza tlenu, nie podwyższa liczby płytek, ani stężenia osoczowych składników krzepnięcia. Jest niezwykle istotną składową leczenia ciężko chorych ludzi, ale istniej obok krwiolecznictwa, a nie zamiast. I bardzo Cię proszę, abyś w ramach tej prawdy, którą miłujesz, nie cytował fragmentów wypowiedzi przedstawicieli świata medycznego, które wyrywasz z całości, nadając im sobie wygodny wydźwięk. Temat znam od podszewki, ze Ś.J. miałam nie raz do czynienia (bardzo się grzecznie pozdrawiamy na korytarzu, ile razy się widzimy), jakoś nigdy nikt z nich takimi rewelacjami mnie karmić nie usiłował. Dochodziliśmy łatwo do porozumienia w ramach istniejącego prawa. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> I bardzo Cię proszę, abyś w ramach tej prawdy, którą miłujesz, nie cytował fragmentów wypowiedzi przedstawicieli świata medycznego, które wyrywasz z całości, nadając im sobie wygodny wydźwięk.Akurat w dziedzinie medycyny często nie ma możliwości uwzględnienia kontekstu, ponieważ lekarze sami się od niego coraz wyraźniej odrywają. Z tego powodu publiczną dyskusję powinno się oprzeć na jawnej wiedzy, a nie przemawiać z pozycji autorytetu. Na pociechę dodam, co trochę tu uzasadniam że jako lekarz masz coraz większe szanse przemawiać z pozycji władzy. Tyle, że wtedy będzie już po naszych dyskusjach.  .
|
|
| | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | Przeczytałam już wcześniej i nawet miałam takie niejasne wrażenie, że to do mnie, a nie do Dziadka Jacka  . Te portale w moim odczuciu mogłyby być ogólnie dostępne, ale administracja stara się, żeby dyskusja była merytoryczna (li i jedynie), a jej uczestnicy zidentyfikowani. Biorąc pod uwagę pyskówki na rozmaitych onetach, zapewne administartorzy boją się, aby takie dyskusje pomiedzy fachowcami były w ogóle możliwe i taki model zapewnienia sobie merytoryczności sobie wybrali. Do tego dochodzi jeszcze kwestia dostępności do publikacji naukowych. Z reguły jest ona odpłatna (czasopismo musisz sobie zasubskrybować, albo kupić, albo zamówić kopię konkretnej interesującej Cię publikacji). Z innymi fachowymi źródłami jest podobnie. Co do naszych dyskusji - nie martwię się, idą i będą szły bardzo dobrze  Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>administracja stara się, żeby dyskusja była merytoryczna (li i jedynie) Podają inne powody. .
|
|
| | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) |
> Podają inne powody.Nie wiem. Na takich portalach się nie loguję, bo wymagają zbyt dużo danych jak na moją wytrzymałość. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Na temat transfuzji krwi napisałeś już tyle ciekawych rzeczy, że pomimo oporu się odezwę. >Przetaczanie krwi jest jednym ze sposobów ratowania życia ludzkiego. > Nikogo nie chce urazić, a raczej dochodzę prawdy. Z autopsji znam sprawę, gdy lekarze bez sprawdzenia parametrów krwi członka mojej rodziny, a jedynie po ogólnej ocenie stanu, do transfuzji namawiali ją i mnie. Według ich wiedzy krew potrzebna była natychmiast. Jednak jak wcześniej pokazałem możliwości przenoszenia tlenu przez krew nawet zaraz po pobraniu, a już tym bardziej taką krew przechowywaną przez 21 dni i dłużej jest żadna. Pewne natomiast jest to ujemne oddziaływanie. Podaną krew organizm biorcy zje na zasadzie odżywiania pozajelitowego, bo innej funkcji nie dostarcza. Sam fakt, iż w jednej dawce jest krew od 130 do 250 dawców. Mam wyobraźnię i kiedyś stoją w miejscu publicznym postanowiłem przyglądnąć się ludziom w takiej mniej więcej liczbie. Jako potencjalni dawcy krwi, którą proponuje sie chorym w szpitalach. Efekt immunomodulacji piorunujący. Myślę, że raczej nie będziesz ciekawa tego co widziałem. Ogarnęło mnie przerażenie. Tym bardziej, o czym raczej sie nie mówi, istnieje wiele szkodliwych elementów mogących znaleźć we krwi[pasożyty], które wykryte być nie mogą z powodu braku skutecznych testów. >I bardzo Cię proszę, abyś w ramach tej prawdy, którą miłujesz, nie cytował fragmentów wypowiedzi przedstawicieli świata medycznego, które wyrywasz z całości, nadając im sobie wygodny wydźwięk. Temat znam od podszewki, ze Ś.J. miałam nie raz do czynienia (bardzo się grzecznie pozdrawiamy na korytarzu, ile razy się widzimy), jakoś nigdy nikt z nich takimi rewelacjami mnie karmić nie usiłował. Dochodziliśmy łatwo do porozumienia w ramach istniejącego prawa. >Pozdrawiam > I ja nie mam zamiaru Ciebie uświadamiać wbrew Twojej woli. Jednak jest dzisiaj tak wiele opinii samych lekarzy przeciw transfuzji, że aż dziwi fakt tak małych starań z ich strony, by stosowanie transfuzji minimalizować, albo całkowicie od niej odejść.
W piśmie Business Week/Polska jakiś czas temu opublikowano artykuł pt. "Czyszczenie rezerw krwi": (...) Zagrożenia kumulują się. "Zwykle w trakcie transfuzji otrzymuje się więcej niż jedna jednostkę, a im więcej krwi się dostaje, tym większe jest ryzyko zakażenia" - mówi dr Bernard Horovitz z Nowojorskiego Centrum Krwiodawstwa, czyli jest o 1000 razy większe niż ryzyko śmierci w wypadku lotniczym. Innymi słowy, gdyby liniom lotniczym pozwolono na ustalenie "akceptowalnych standardów bezpieczeństwa", ekwiwalentnych do stosowanych w przypadku zapasów krwi, to w USA dochodziłoby do przynajmniej jednego tragicznego wypadku lotniczego na miesiąc". Warto dochodzić prawdy w oparciu o różne źródła.. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Warto dochodzić prawdy w oparciu o różne źródła..To prawda. W związku z tym , może nie należałoby ograniczać się wyłącznie do Biblii?  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >Warto dochodzić prawdy w oparciu o różne źródła..> To prawda.> W związku z tym , może nie należałoby ograniczać się wyłącznie do Biblii?  > Pozdrawiam - Zbyszek  > Prawda jest jedna.> Nikt się do niej nie ogranicza, argumenty znajdują sie w każdej dziedzinie. Nawet najmniejsza rzecz jest dziełem Boga. Warto zwrócić uwagę na pewne dokonania Boga, które leżą u podstaw równowagi w naturze - to dzieło Boga. Praktycznie nie ma takich rzeczy w naturze, które do niej by nie wracały i ulegały ponownemu wprowadzeniu do obiegu. Martwe zwierzę ulega rozkładowi, no może wcześniej część zjedzona zostaje przez inne zwierzęta, a to co zostanie jest przez drobnoustroje rozłożone, zamienione na ich ciała i wraca do natury. Może byc pobrane przez rośliny, które po jakimś czasie obumierają i zostają znowu rozłożone w procesie gnilnym czy za pomocą innego zwierzęcia, które to zje. Co sie dzieje gdy wchodzi czlowiek? Wprowadza poważne zakłócenia w tym rytmie. Folie i plastiki, które mają nie wiadomo jak długi czas rozkładu, a że jest on bardzo długi - to rosną hałdy śmieci.. To obraz rujnowania ziemi. Człowiek, który nie zna prawdy o tych kwestiach, odrzuca Boga, żyje beztrosko każdego dnia zanieczyszczając jeszcze i jeszcze. Nie umieją po sobie posprzątać, a cóż dopiero odnowić i przywrócić pierwotny stan.
|
|
| | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Jednak jak wcześniej pokazałem możliwości przenoszenia tlenu przez krew nawet zaraz po pobraniu, a już tym bardziej taką krew przechowywaną przez 21 dni i dłużej jest żadna. Pewne natomiast jest to ujemne oddziaływanie.> Podaną krew organizm biorcy zje na zasadzie odżywiania pozajelitowego, bo innej funkcji nie dostarcza.Podaj linka do badań, które to udowadniają. > Sam fakt, iż w jednej dawce jest krew od 130 do 250 dawców.Jaki fakt? Obecnie w wiekszości przypadków pediatrycznych stosuje się krew "single donor" - od jednego dawcy do jednego biorcy. > I ja nie mam zamiaru Ciebie uświadamiać wbrew Twojej woli. Jednak jest dzisiaj tak wiele opinii samych lekarzy przeciw transfuzji, że aż dziwi fakt tak małych starań z ich strony, by stosowanie transfuzji minimalizować, albo całkowicie od niej odejść.Jaki brak starań? Wszyscy chcieliby móc nie podawać krwi. Po co żebrać o dawstwo, badać drogimi testami, narażać człowieka na więcej powikłań, skoro możnaby zaproponować mniej. Ale na razie w poewnych okoicznościach nie można. > Warto dochodzić prawdy w oparciu o różne źródła..Ale zawsze o wiarygodne. Takie więc podaj. Ani tygodnik Buissness jakiśtam, ani SuperEkspress to nie są źródła do zastosowania w tej dyskusji. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Podaj linka do badań, które to udowadniają. > Nie dysponuje linkiem, to wiadomości raczej znane z fizjologii. >>Sam fakt, iż w jednej dawce jest krew od 130 do 250 dawców. >Jaki fakt? Obecnie w wiekszości przypadków pediatrycznych stosuje się krew "single donor" - od jednego dawcy do jednego biorcy. > Przeczytaj to: Wśród niedokrwistości występujących u wcześniaków leczonych w oddziale intensywnej terapii obserwuje się najczęściej 2 rodzaje, różniące się etiologią i czasem występowania. (Fragmenty artykułu pracowników naukowych Kliniki Patologii Noworodka i Katedry Pediatrii Śl. AM - Zabrze). U chorych noworodków w pierwszych dniach życia istnieje konieczność stałego monitorowania biochemicznego i hematologicznego, wymagające pobierania krwi, co prowadzi do niedokrwistości z utraty krwi. Jak to przedstawia się w liczbach? "Według Shannona u 20 chorych wcześniaków u pierwszych 7 dniach życia pobiera się średnio 38,9 ml krwi, co w porównaniu z całkowita jej objętością (około 80 ml/kg m.c.) stanowi znaczną ilość. Ten rodzaj niedokrwistości wymaga, według lekarzy nadużywających transfuzję, często szybkiego wyrównania poprzez przetoczenie masy erytrocytarnej. Dokonanie tej czynności prowadzi do drugiego rodzaju niedokrwistości, pojawia się ona później i charakteryzuje się stopniowo postępującym obniżeniem stężenia hemoglobiny, niską liczbą retikulocytów, hipoplazją układu erytroblastów w szpiku oraz niskim stężeniem krążącej erytropoetyny. W etiologii tej niedokrwistości niemałą rolę odgrywają również transfuzje uzupełniające wykonywane wkrótce po urodzeniu chorych wcześniaków, zmniejszające stężenie hemoglobiny F na korzyść hemoglobiny A, co w efekcie powoduje hamowanie erytropoezy". Czy rozumiesz o co tu chodzi? Wyjaśnię. Otóż organizmy żywe, zwierzęce i ludzkie, mają mechanizmy obronne, które włączane są gdy następuje w jakiejś mierze zachwianie równowagi homeostatycznej indywidualnego organizmu. Co znaczy słowo homeostaza? Jest <<zdolność>> (Słownik Języka Polskiego PWN 1978). Młodziutki człowiek rodzi się wcześniej niż powinien, lekarze monitorują jego stan pobierając do tych celów ca 40 % posiadanej przez niego krwi. Pojawia się minimalne niedotlenienie, które jeszcze nie przynosi krzywdy wcześniakowi. Mało tego to niedotlenienie uruchamia mechanizm obronny w celu uzupełnienia straty krwi. Zaczyna być produkowana w większej mierze erytropoetyna - hormon glikoproteinowy wytwarzany przez nerki, przez komórki okołokanalikowe. Jego ilość jest ściśle zależna od jego wieku płodowego. Zasadniczy wpływ na produkcje tego hormonu ma fakt wprowadzenia do organizmu noworodka obcej krwi, w formie transfuzji. Transfuzja zamyka i dusi rozpoczęty proces homeostatyczny mobilizujący organizm, do likwidacji przyczyny niedokrwistości. Od momentu więc transfuzji noworodek zaczyna być naprawdę chory, a jego podstawowy mechanizm na stałe uszkodzony. "Shannon i wsp. Uważają, że wcześniaki posiadają zdolność spontanicznego zwiększenia produkcji endogennej erytropoetyny. Takiego zjawiska nie obserwuje się u noworodków donoszonych". Potwierdzałoby to fakt istnienia czułego mechanizmu homeostatycznego dla ratowania młodego organizmu w nietypowych dla niego warunkach. Transfuzja zabija te odruchy. Pewien lekarz powiedział: "nie słyszałem by pacjent umarł z powodu nie otrzymania transfuzji, natomiast znam wiele przypadków śmierci pacjentów z powodu zastosowania transfuzji". >Jaki brak starań? Wszyscy chcieliby móc nie podawać krwi. Po co żebrać o dawstwo, badać drogimi testami, narażać człowieka na więcej powikłań, skoro możnaby zaproponować mniej. Ale na razie w poewnych okoicznościach nie można. > To dlaczego mnie atakujesz, skoro sie ze mną zgadzasz. Ty nie jesteś świadkiem Jehowy więc też nie ufasz Bogu - Jehowie. I nie dziwię się Tobie. Tu potrzebna jest potężna wiara oparta na jeszcze większej wiedzy. By być w pełni po stronie Boga. Pismo mówi: " Synu mój, nie zapominaj o moim prawie, a twe serce niech przestrzega mych przykazań, będą ci bowiem dodane długie dni i lata życia oraz pokój. Niechaj cię nie opuszcza lojalna życzliwość i wierność prawdzie. Zawiąż je wokół swej szyi. Napisz je na tablicy swego serca i tak w oczach Boga i ziemskiego człowieka znajdź łaskę oraz dobrą wnikliwość. Zaufaj Jehowie całym sercem i nie opieraj się na własnym zrozumieniu. Zważaj na niego na wszystkich swych drogach, a on wyprostuje twe ścieżki.
Nie stawaj się mądry we własnych oczach. Bój się Jehowy i odwracaj się od złego. Niech to się stanie uzdrowieniem dla twego pępka i pokrzepieniem dla twoich kości " (Przysłów 3:1-8).
>>Warto dochodzić prawdy w oparciu o różne źródła.. >Ale zawsze o wiarygodne. Takie więc podaj. Ani tygodnik Buissness jakiśtam, ani SuperEkspress to nie są źródła do zastosowania w tej dyskusji. >Pozdrawiam > Ja traktuję to jako sygnały potwierdzane zresztą przez indywidualnych lekarzy i kilka różnych źródeł. Lekarze są oszczędni w tych opiniach. Uważam, że lekarze zbyt łatwo poddają sie tradycjonalistom, którzy asekuracyjnie trzymają sie złych metod leczenia, jako że były one kiedys popularne, usiłują je kontynuować. Zobacz chociażby ową granicę 10mg% hemoglobiny gdy poniżej transfuzja. A to błąd. Dawno nieaktualne. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Nie dysponuje linkiem, to wiadomości raczej znane z fizjologii.W kwestii fizjologii nie mam niedoborów wiedzy. W kwestii dyskusji, której usiłujesz nadać charakter naukowy - podaj linki do konkretnych publikacji, bo Twoje przepisywanie fragmentów rozmaitych wypowiedzi (czy miały miejsce - nie wiem- podasz link - bedzę wiedziała) nie jest wystarczająco "prawdziwe" > Przeczytaj to:> Wśród niedokrwistości występujących u wcześniaków leczonych w oddziale intensywnej terapii obserwuje się najczęściej 2 rodzaje, różniące się etiologią i czasem występowania. (Fragmenty artykułu pracowników naukowych Kliniki Patologii Noworodka i Katedry Pediatrii Śl. AM - Zabrze) (...)> Czy rozumiesz o co tu chodzi?Dziękuję. Rozumiem. Jak już pisałam - krew musi być przetaczana jedynie w momencie, kiedy korzyści z jej przetoczenia przewyższają ewentualne ryzyko jej podania. Tak jak każde inne lekarstwo. Takie sytuacje istnieją, jak już pisałam oraz wymieniałam przykłady takich sytuacji. > Wyjaśnię. (...)Nie trudź się. Jestem hematologiem. I w żadnym miejscu nie napisałam, ze należy łapać człowieka na ulicy, siłą ciągnąć do szpitala i przetaczać mu krew.Napisałam za to, ze dziecko z konfliktu Rh może wymagać przetoczenia krwi już wewnątrzmacicznie lub zaraz po urodzeniu, jeżeli ma uogólnioną hemolizę; napisałam także, ze przetoczenia płytek wymaga człowiek mający ich 1 tys i krwawiący z nosa i przewodu pokarmowego. Te przetoczenia są konieczne, ratujące życie, korzyść z ich przeprowadzenia przewyższa potencjalne ryzyko. I do tego się odnieś. > >Jaki brak starań? Wszyscy chcieliby móc nie podawać krwi. Po co żebrać o dawstwo, badać drogimi testami, narażać człowieka na więcej powikłań, skoro możnaby zaproponować mniej. Ale na razie w poewnych okoicznościach nie można.> >> To dlaczego mnie atakujesz, skoro sie ze mną zgadzasz.Nie zgadzam się. Piszę, że na obecnym etapie wiedzy w pewnych sytuacjach klinicznych przetoczenie krwi jest konieczne i nie można go niczym zastąpić. Ty twierdzisz coś wręcz przeciwnego. > Ty nie jesteś świadkiem Jehowy (...)Jeżeli nie masz nic przeciwko temu - ogranicz się w dyskusji ze mną wyłącznie do kwestii merytorycznych. Na tematy religijne nie dyskutuję. Nie poczytuj tego za kwestię osobistą - nie dyskutuję z nikim, nie tylko z Tobą. >Ja traktuję to jako sygnały potwierdzane zresztą przez indywidualnych lekarzy i kilka różnych źródeł. Lekarze są oszczędni w tych opiniach. > Uważam, że lekarze zbyt łatwo poddają sie tradycjonalistom, którzy asekuracyjnie trzymają sie złych metod leczenia, jako że były one kiedys popularne, usiłują je kontynuować.To stwierdzenia na tym poziomie ogólności, który absolutnie nie pozwala podjąć dyskusji. > Zobacz chociażby ową granicę 10mg% hemoglobiny gdy poniżej transfuzja.> A to błąd. Dawno nieaktualne.Zgadzam się, że nieaktualne. W swojej praktyce niekiedy nie toczę krwi przy stężeniu Hgb 5g%, jezeli pacjent nie ma klinicznych wskazań. Bywa, że muszę toczyć przy 8 g%, jezeli objawy kliniczne wskazują, że chory nie toleruje już dłużej anemizacji, oraz dołączają się inne obciążenia (np. niewydolność narządowa z niedotlenienia). Płytki także są konieczne dopiero wtedy, kiedy narasta skaza krwotoczna. Co nie zmienia faktu, że są sytuacje, kiedy przetoczenie jest konieczne (przykłady podane wyżej). Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Nie dysponuje linkiem, to wiadomości raczej znane z fizjologii. >W kwestii fizjologii nie mam niedoborów wiedzy. W kwestii dyskusji, której usiłujesz nadać charakter naukowy - podaj linki do konkretnych publikacji, bo Twoje przepisywanie fragmentów rozmaitych wypowiedzi (czy miały miejsce - nie wiem- podasz link - bedzę wiedziała) nie jest wystarczająco "prawdziwe" > Powiem tak, że jako świadek Jehowy dla mnie wystarczy informacje, że tych albo innych rzeczy wymaga ode mnie Bóg. Nie dyskutuję lecz przyjmuję z wdzięcznością. A tu okazuje sie, że co i rusz wpadają mi do ręki kolejne i kolejne argumenty przeciw tym sprawom, które Jehowa wskazał by unikać. Jest teoria, która mówi, że AIDS był uśpionym wirusem u małp. Jednak człowiek podjął próby z krwią małp i stało się. >>Przeczytaj to: >>Wśród niedokrwistości występujących u wcześniaków leczonych w oddziale intensywnej terapii obserwuje się najczęściej 2 rodzaje, różniące się etiologią i czasem występowania. (Fragmenty artykułu pracowników naukowych Kliniki Patologii Noworodka i Katedry Pediatrii Śl. AM - Zabrze) (...) >>Czy rozumiesz o co tu chodzi? >Dziękuję. Rozumiem. Jak już pisałam - krew musi być przetaczana jedynie w momencie, kiedy korzyści z jej przetoczenia przewyższają ewentualne ryzyko jej podania. Tak jak każde inne lekarstwo. Takie sytuacje istnieją, jak już pisałam oraz wymieniałam przykłady takich sytuacji. > Cieszy nie Twoje stanowisko i od razu polubiłem Ciebie. >>Wyjaśnię. (...) >Nie trudź się. Jestem hematologiem. >I w żadnym miejscu nie napisałam, ze należy łapać człowieka na ulicy, siłą ciągnąć do szpitala i przetaczać mu krew. > Tak jednak czynicie. W reklamie stosujecie różne metody i sięgacie po znanych aktorów. Natomiast zbyt mało uświadamiacie ludzi o niebezpieczeństwach. W Przekroju z 27 lutego 2000 roku napisano w artykule "Chirurgia bez krwi": "Bez użycia krwi często leczymy profesorów uniwersyteckich i ich rodziny. Nawet chirurdzy proszą, byśmy unikali krwi. Jeden z nich przyszedł w sprawie żony, która miała być operowana i powiedział: 'Postarajcie się, żeby nie dostała krwi'" - wyznał w jednym z wywiadów dr Aryeh Shander z Medical Centr w New Jersey. (...) Oszczędność w przetaczaniu jest zalecana tam, gdzie tylko można. Jak oświadczył na łamach "Canadian Journal of Anaesthesia" Dawid H.W.Wong: "Bez krwi i jej pochodnych można pomyślnie dokonywać poważnych operacji kardiologicznych, naczyniowych, ginekologicznych, położniczych, ortopedycznych i urologicznych". Jak to oceniasz? >Napisałam za to, ze dziecko z konfliktu Rh może wymagać przetoczenia krwi już wewnątrzmacicznie lub zaraz po urodzeniu, jeżeli ma uogólnioną hemolizę; napisałam także, ze przetoczenia płytek wymaga człowiek mający ich 1 tys i krwawiący z nosa i przewodu pokarmowego. Te przetoczenia są konieczne, ratujące życie, korzyść z ich przeprowadzenia przewyższa potencjalne ryzyko. I do tego się odnieś. > Uważam że ludzie bez większej kwestii znaleźliby rozwiązanie gdyby sprawę potraktowali poważnie - bez krwi. >>>Jaki brak starań? Wszyscy chcieliby móc nie podawać krwi. Po co żebrać o dawstwo, badać drogimi testami, narażać człowieka na więcej powikłań, skoro możnaby zaproponować mniej. Ale na razie w poewnych okoicznościach nie można. >>> >>To dlaczego mnie atakujesz, skoro sie ze mną zgadzasz. >Nie zgadzam się. Piszę, że na obecnym etapie wiedzy w pewnych sytuacjach klinicznych przetoczenie krwi jest konieczne i nie można go niczym zastąpić. Ty twierdzisz coś wręcz przeciwnego. >
>>Ty nie jesteś świadkiem Jehowy (...) >Jeżeli nie masz nic przeciwko temu - ogranicz się w dyskusji ze mną wyłącznie do kwestii merytorycznych. Na tematy religijne nie dyskutuję. Nie poczytuj tego za kwestię osobistą - nie dyskutuję z nikim, nie tylko z Tobą. > Ok! Pozwól jednak, że powiem słówko jeszcze na ten temat. Nie ma możliwości by ludzie niewierzący zrozumieli ludzi wierzących podczas gdy wierzący rozumieją dokładnie ludzi niewierzących. O tym pisał apostoł Paweł: "Któż bowiem z ludzi zna sprawy człowieka, oprócz ducha człowieczego, który w nim jest? Tak też nikt nie poznał spraw Bożych, oprócz ducha Bożego. A my nie otrzymaliśmy ducha świata, lecz ducha, który jest od Boga, abyśmy znali to, co zostało nam życzliwie dane przez Boga. O tych też sprawach mówimy nie słowami, których uczy mądrość ludzka, lecz takimi, których uczy duch, gdyż łączymy duchowe sprawy z duchowymi słowami. Ale człowiek fizyczny nie przyjmuje spraw ducha Bożego, bo są dla niego głupstwem; i nie może ich poznać, ponieważ osądza się je duchowo . Natomiast człowiek duchowy osądza doprawdy wszystko, lecz sam nie jest osądzany przez żadnego człowieka. Albowiem "któż poznał umysł Jehowy, żeby mógł go pouczać?" My wszakże mamy umysł Chrystusowy"(1 Koryntian 2:11-16).. Tu leży przyczyna braku zrozumienia świadków Jehowy przez ludzi niewierzących i to we wszystkich kwestiach..
>>Zobacz chociażby ową granicę 10mg% hemoglobiny gdy poniżej transfuzja. >>A to błąd. Dawno nieaktualne. >Zgadzam się, że nieaktualne. W swojej praktyce niekiedy nie toczę krwi przy stężeniu Hgb 5g%, jezeli pacjent nie ma klinicznych wskazań. Bywa, że muszę toczyć przy 8 g%, jezeli objawy kliniczne wskazują, że chory nie toleruje już dłużej anemizacji, oraz dołączają się inne obciążenia (np. niewydolność narządowa z niedotlenienia). Płytki także są konieczne dopiero wtedy, kiedy narasta skaza krwotoczna. Co nie zmienia faktu, że są sytuacje, kiedy przetoczenie jest konieczne (przykłady podane wyżej). >Pozdrawiam Chociaż doby taki mały konsensus. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) | > Powiem tak, że jako świadek Jehowy dla mnie wystarczy informacje, że tych albo innych rzeczy wymaga ode mnie Bóg. Nie dyskutuję lecz przyjmuję z wdzięcznością.OK. Nie dyskutuj więc także ze mną. > Cieszy nie Twoje stanowisko i od razu polubiłem Ciebie.Rozumiem, że okazujesz to lubienie imputując mi braki w mojej wioedzy fachowej. Pozwól więc, że nie będę Ci odpłacać tym samym. > Tak jednak czynicie.Występuję pojedynczo, a nie zbiorowo i bądź uprzejmy traktować mnie pojedynczo. Zawsze uświadamiam swoim pacjentom wszelkie niebepieczeństwa związane z danym leczeniem, jak i ryzyka jego niepodjęcia. Po takim tłumaczeniu chory może wyrazić świadomą zgodę lub sprzeciw przeciwko proponowanemu postępowaniu. Tak wygląda GCP (good clinical practice). > >Napisałam za to, ze dziecko z konfliktu Rh może wymagać przetoczenia krwi już wewnątrzmacicznie lub zaraz po urodzeniu, jeżeli ma uogólnioną hemolizę; napisałam także, ze przetoczenia płytek wymaga człowiek mający ich 1 tys i krwawiący z nosa i przewodu pokarmowego. Te przetoczenia są konieczne, ratujące życie, korzyść z ich przeprowadzenia przewyższa potencjalne ryzyko. I do tego się odnieś.> Uważam że ludzie bez większej kwestii znaleźliby rozwiązanie gdyby sprawę potraktowali poważnie - bez krwi.No to droga wolna - rozwiązuj. Na obecnym etapie w wymienionych sytuacjach klinicznych nie ma alternatywy dla przetoczenia krwi lub preparatów krwiopochodnych. > Ok! Pozwól jednak, że powiem słówko jeszcze na ten temat.Nie, nie pozwolę. > Chociaż doby taki mały konsensus.To nie jest konsensus. Od początku przedstawiam Ci aktualne stanowisko mojej specjalności (nic mi nie wiadomo, aby w jakiejkolwiek innej specjalności było ono różne), że przetoczenie krwi w pewnych sytuacjach klinicznych bywa konieczne i korzyści takiego postępowania przeważają nad potencjalnymi powikłaniami, jakie tak procedura za sobą niesie. Ot i wszystko. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
|  | 1 na 1 | słociński (88 punktów) | >>Nasuwa się wiele pytań: >>Co tu właściwie jest prawdą? >> >Poznanie prawdy to proces ciągły. Można poznawać prawdę o tych czy innych osobach, rzeczach czy zjawiskach. >Istnieją prawdy podstawowe, co do których nie ma wątpliwości i są one niepodważalne. w sprawach religii to dogmaty , w religii którą nam głosisz są dogmaty o których chcecie zapomnieć bo przestały być dogmatami! >Prawdą taką jest prawda o Biblii, że jest Słowem Boga. >Prawdą jest "dobra nowina", którą trzeba głosić wszystkim ludziom i, że czynić to mogą jedynie ludzie posłani przez Boga. skąd wiesz że Bóg Cię posłał i że nowinki które głosisz są tą dobrą nowiną którą głosili pierwsi uczniowie? >Prawdą jest że: >" Musimy być bardziej posłuszni Bogu jako władcy niż ludziom "(Dzieje 5:29). i tu dogmaty Twojej religii przypisują ludziom, władzę którą rzekomo dostali od Boa, i przeciwstawianie się tym ("zamianowanym sługom") ludziom jest równoznaczne, dla Was z sprzeciwem wobec Boga. Tym samym słuchacie ludzi a nie Boga. >>Czy prawdą są aktualne wierzenia, czy wcześniejsze? Jeśli aktualne, to czy wcześniej głoszono kłamstwa? >> nie odpowiadasz na pytanie używasz wykrętu, sądzisz że masz coś do ukrycia? Czy nie jesteśmy w stanie zrozumieć?
>>Czy w wierzeniach ŚJ istnieją jakiekolwiek pewniki? >> >Tak!!! Wszystko!!! czy orientujesz się ile nauk określacie :"starym światłem" i te objawione "prawdy" pomijacie milczeniem? >>Czy taka "prawda" jest względna czy bezwzględna?
>Czasem ludzie chcieli zbyt szybko ogłaszać te sprawy, które jeszcze do końca nie wyjaśniono, popełniali błąd było to jednak z reguły poza "Niewolnikiem wiernym i roztropnym" o czym Ty piszesz? spisek i brak jedności? prezesi towarzystwa traktatowego nie ogłaszali słów Bożych? >>Czy taką "prawdę" miłuje Miłujący prawdę? >> >Jaką ja znam prawdę, to Ty nie wiesz, bo jej nie znasz. a poznałeś prawdę o naukach swojej religii? czytałeś brednie które i dziś zachwalacie jako "strugi światła" >Kto może się wypowiadać przeciw prawdzie głoszonej przez świadków Jehowy, skoro tak wielu występuje przeciw niej głównie dlatego, że jej nie zna. a wielu dlatego że zna >Co można powiedzieć o tych, co zabierają głos na temat, który kompletnie jest im nieznany? więc zamilcz >Poznanie prawdy, to poznanie rzeczywistych uwarunkować świata w którym żyjemy, a takiej prawdy szukać powinien każdy człowiek. powodzenia w poznawaniu i konsekwencji życzę
dawiddariusz
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>>Poznanie prawdy to proces ciągły. Można poznawać prawdę o tych czy innych osobach, rzeczach czy zjawiskach. >>Istnieją prawdy podstawowe, co do których nie ma wątpliwości i są one niepodważalne. >w sprawach religii to dogmaty , w religii którą nam głosisz są dogmaty o których chcecie zapomnieć bo przestały być dogmatami! > Tu sie z Tobą nie zgadzam. Dlaczego? Bo dogmat to: 1. "w teologii chrześcijańskiej, zwłaszcza katolickiej, zasada wiary - zdefiniowana przez papieża". 2. "twierdzenie przyjmowane za pewnik tylko na zasadzie autorytetu, bez kontroli krytycznej i bez względu na zgodność z doświadczeniem": Przyjmowanie coś za dogmat. Uznawać coś za dogmat.(gr.) Pierwsza definicja odpada, bo niby skąd ma papież znać prawdę. Tej religii juz nie ma. Wyrok Boży na nią został wydany. Druga definicja odpada, gdyż Biblia podaje prawdę także w oparciu o doświadczenia ludzi w ich życiu. Stosowanie sie do praw, zasad i rozstrzygnięć podanych przez Boga, to podstawa szczęścia i celowości życia. A to wszystko z miłości do Boga, On zaś błogosławi swym wiernym: " Ponieważ mnie pokochał, więc i ja go ocalę. Ochronię go, gdyż poznał moje imię. Będzie mnie wzywał, a ja mu odpowiem. Będę z nim w udręce. Wyratuję go i otoczę go chwałą "(Psalm 91:14,15). To fakt! Biblia jest przez świadków Jehowy dokładnie studiowana i wszelkie sprzeczności byłyby wyłapywane. Jest rzeczą jasną, że Biblia i jej tekst jest nadrzędnym źródłem prawdy, nad wszelkimi ewentualnymi innymi.
>>Prawdą taką jest prawda o Biblii, że jest Słowem Boga. >>Prawdą jest "dobra nowina", którą trzeba głosić wszystkim ludziom i, że czynić to mogą jedynie ludzie posłani przez Boga. >skąd wiesz że Bóg Cię posłał i że nowinki które głosisz są tą dobrą nowiną którą głosili pierwsi uczniowie? > " WIEMY, że jesteśmy z Boga, cały zaś świat znajduje się w mocy Złego ". Apostoł Jan formułuje prawdę nieprzyjemną dla większości ludzi, tę mianowicie, że świat podlega władzy "Złego", to znaczy Szatana. Jeżeli chodzi o człowieka związanego z prawdziwym Bogiem, z Jehową, " Zły nie ma doń dostępu ". Jak z tego widać, cały ród ludzki z konieczności znajduje się albo w mocy Szatana, albo pod panowaniem Jehowy. Jest to kwestia osobistego wyboru. Słudzy Jehowy stosują sie do prawdy, która poznają i otrzymuja wgląd w kolejne prawdy. I tak >>Prawdą jest że: >>" Musimy być bardziej posłuszni Bogu jako władcy niż ludziom "(Dzieje 5:29). >i tu dogmaty Twojej religii przypisują ludziom, władzę którą rzekomo dostali od Boa, i przeciwstawianie się tym ("zamianowanym sługom") ludziom jest równoznaczne, dla Was z sprzeciwem wobec Boga. Tym samym słuchacie ludzi a nie Boga. > Nie ma tu mowy o władzy. Nikt spośród świadków Jehowy nie chce nad kimkolwiek innym panować, jedynie nad sobą i swoimi słabościami. To bez pomocy Boga też byłoby niemożliwe. Chcemy służyć. >>>Czy prawdą są aktualne wierzenia, czy wcześniejsze? Jeśli aktualne, to czy wcześniej głoszono kłamstwa? >>> >nie odpowiadasz na pytanie używasz wykrętu, sądzisz że masz coś do ukrycia? Czy nie jesteśmy w stanie zrozumieć? > Nie tak jest. Już gdzieś pisałem, że poznawanie prawdy jest stopniowe, przyrównać można do wychodzenia na słońce z ciemnego pomieszczenia. Poznawanie prawdy jest stopniowe: " Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale w tej chwili nie możecie tego znieść. Kiedy jednak ten przybędzie - duch prawdy - wprowadzi was w całą prawdę, bo nie będzie mówił sam z siebie, lecz będzie mówił to, co słyszy, i oznajmi wam to, co nadchodzi. Ten otoczy mnie chwałą, ponieważ otrzyma z tego, co moje, i wam to oznajmi. 15 Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Właśnie dlatego powiedziałem, że otrzymuje z tego, co moje, i wam to oznajmia. 16 Za chwilkę już mnie nie zobaczycie i znowu za chwilkę mnie ujrzycie "(Jana 12:13-16)..
>>>Czy w wierzeniach ŚJ istnieją jakiekolwiek pewniki? >>> >>Tak!!! Wszystko!!! >czy orientujesz się ile nauk określacie :"starym światłem" i te objawione "prawdy" pomijacie milczeniem? > światło jaśnieje coraz jaśniej, tak jest z poznawaniem prawdy. Kto ma słabą wiarę szybko odchodzi, nuży sie i zniechęca. O wiarę i poznanie prawdy trzeba zabiegać, to wiąże sie z miłością go Boga całym sercem, całym rozumem i swym życiem. >>>Czy taka "prawda" jest względna czy bezwzględna? >>Czasem ludzie chcieli zbyt szybko ogłaszać te sprawy, które jeszcze do końca nie wyjaśniono, popełniali błąd było to jednak z reguły poza "Niewolnikiem wiernym i roztropnym" >o czym Ty piszesz? spisek i brak jedności? prezesi towarzystwa traktatowego nie ogłaszali słów Bożych? > Były różna sytuacje, jak to wśród niedoskonałych ludzi. >>>Czy taką "prawdę" miłuje Miłujący prawdę? >>> >>Jaką ja znam prawdę, to Ty nie wiesz, bo jej nie znasz. >a poznałeś prawdę o naukach swojej religii? czytałeś brednie które i dziś zachwalacie jako "strugi światła" > Ty nie znając prawdy jest jej przeciwny? >>Kto może się wypowiadać przeciw prawdzie głoszonej przez świadków Jehowy, skoro tak wielu występuje przeciw niej głównie dlatego, że jej nie zna. >a wielu dlatego że zna > Ten kto zna pozostaje. >>Co można powiedzieć o tych, co zabierają głos na temat, który kompletnie jest im nieznany? >więc zamilcz > Nie czytaj. >>Poznanie prawdy, to poznanie rzeczywistych uwarunkować świata w którym żyjemy, a takiej prawdy szukać powinien każdy człowiek. >powodzenia w poznawaniu i konsekwencji życzę > dziękuje i pozdrawiam
|
|
| | |  | | liliac (147340 punktów) | > " Ponieważ mnie pokochał, więc i ja go ocalę.> Ochronię go, gdyż poznał moje imię.> Będzie mnie wzywał, a ja mu odpowiem.> Będę z nim w udręce.> Wyratuję go i otoczę go chwałą "(Psalm 91:14,15).> To fakt!Nie- to nie fakt, to tylko cytat
|
|
| | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >" Ponieważ mnie pokochał, więc i ja go ocalę.> >Ochronię go, gdyż poznał moje imię.> >Będzie mnie wzywał, a ja mu odpowiem.> >Będę z nim w udręce.> >Wyratuję go i otoczę go chwałą "(Psalm 91:14,15).> >To fakt!> Nie- to nie fakt, to tylko cytat  > Zapytaj, kto to odczuwa? Dzisiaj jest wiele dowodów na to, że Jehowa chroni swój lud przed wieloma niebezpieczeństwami. Oni zaś czują, że są prowadzeni za rękę wśród tego systemu rzeczy, który przecież ma zginąć. Szczęśliwy jest ten, kto słucha co duch mówi do zboru.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > >Nie- to nie fakt, to tylko cytat  > >> Zapytaj, kto to odczuwa? Dzisiaj jest wiele dowodów na to, że Jehowa chroni swój lud przed wieloma niebezpieczeństwami.> Oni zaś czują, że są prowadzeni za rękę wśród tego systemu rzeczy, który przecież ma zginąć. Szczęśliwy jest ten, kto słucha co duch mówi do zboru.Czy możesz podać jakieś przykłady, które nie ograniczają się do cytatów z twojego głównego "źródła"?
|
|
| | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >>Nie- to nie fakt, to tylko cytat  > >>> >Zapytaj, kto to odczuwa? Dzisiaj jest wiele dowodów na to, że Jehowa chroni swój lud przed wieloma niebezpieczeństwami.> >Oni zaś czują, że są prowadzeni za rękę wśród tego systemu rzeczy, który przecież ma zginąć. Szczęśliwy jest ten, kto słucha co duch mówi do zboru.> Czy możesz podać jakieś przykłady, które nie ograniczają się do cytatów z twojego głównego "źródła"?> Pewnie! Na przykład Biblia podkreśla,i zachęca, by celem życia człowieka było poznawanie Boga i że należy poprzestawać na tym, co niezbędne. Odrzucić popisywanie się bogactwem. Takie pragnienia i ich realizacja doprowadziły wielu do upadku na dno. Jeśli więc świadek Jehowy trzyma sie tych rad unika takich zdarzeń. Kolejny przykład może dotyczyć traktowania żony przez męża. Podano, że jeśli mąż chce, by Bóg wysłuchiwał jego modlitw in otrzymywał błogosławieństwa, musi w sposób właściwy o żonę dbać i właściwie z miłością ją traktować. Wiele jest innych elementów, które gdy człowiek wykonuje i jest im posłuszny, to dzieje mu sie dobrze, bo unika wielu niebezpieczeństw tego systemu rzeczy. To są bardzo praktyczne rady.
|
|
| | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > Kolejny przykład może dotyczyć traktowania żony przez męża. Podano, że jeśli mąż chce, by Bóg wysłuchiwał jego modlitw in otrzymywał błogosławieństwa, musi w sposób właściwy o żonę dbać i właściwie z miłością ją traktować.> Wiele jest innych elementów, które gdy człowiek wykonuje i jest im posłuszny, to dzieje mu sie dobrze, bo unika wielu niebezpieczeństw tego systemu rzeczy.> To są bardzo praktyczne radyWiesz, wiele osób czyni tak niezależnie od pisma i niezależnie od tegoż dobrze im się dzieje. Doceniam, że się starasz i nie ma cytatów, ale to nie jest dowód na nic, tym bardziej, że każda religia ma swoje pisma wedle których wierni niekiedy postępują i także im się czasami darzy. Ale dzięki za odpowiedź
|
|
| | | | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> >To są bardzo praktyczne rady> Wiesz, wiele osób czyni tak niezależnie od pisma i niezależnie od tegoż dobrze im się dzieje. Doceniam, że się starasz i nie ma cytatów, ale to nie jest dowód na nic, tym bardziej, że każda religia ma swoje pisma wedle których wierni niekiedy postępują i także im się czasami darzy. Ale dzięki za odpowiedź  > Jeśli ludzie postępują zgodnie z wymaganiami Bożymi, nie znając ich, stanowi to dowód, że Bóg dał ludziom sumienie, by prawo wpisane w ich serca przestrzegali. To sumienie albo ich chwali albo osądza. Poczucie moralności podpowiada myślącym ludziom na całym świecie, że właściwe jest na przykład obstawanie przy zasadach w obliczu prześladowań, niesamolubne niesienie drugim ulgi w cierpieniu czy przebaczanie komuś, kto nas zranił. O takim pięknie mówią biblijne zapisy chociażby w Przysłów 19:11,22. Wszyscy wiemy, że jednostki, a nawet całe grupy lekceważą lub depczą wysokie zasady moralne, większość jednak tego nie czyni. Skąd pochodzą owe zasady, uznawane właściwie wszędzie i zawsze? - To ważne pytanie. Gdyby nie było Źródła moralności, Stwórcy, czy społeczeństwo ludzkie samo potrafiłoby wyrobić w sobie poczucie dobra i zła? Zastanówmy się nad pewnym przykładem. Otóż mnóstwo osób oraz społeczności uważa morderstwo za złe. Narody wysyłają jednak żołnierzy by mordowali za aprobata także ich religii. Trzeba więc zapytać: Złe według jakiego kryterium? Najwyraźniej ogół ludzi przejawia pewną zdolność oceny moralnej swych czynów, co znajduje odzwierciedlenie w kodeksach prawnych wielu krajów. A skąd się wzięły te normy etyczne? Czy nie od inteligentnego Stwórcy, który sam się ich trzyma, a ludziom wszczepił sumienie, czyli poczucie moralności? Przeczytaj to, wiem że lubisz, ale dla porównania z Rzymian 2:14,15: " Kiedy bowiem ludzie z narodów, nie mający prawa, z natury czynią to, co jest w prawie, ludzie ci, chociaż nie mają prawa, sami dla siebie są prawem. Właśnie oni pokazują, że treść prawa jest zapisana w ich sercach, gdy ich sumienie świadczy wraz z nimi i we własnych myślach są oskarżani lub też uniewinniani. Okaże się to w dniu, gdy Bóg przez Chrystusa Jezusa będzie sądził skryte sprawy ludzi - zgodnie z oznajmianą przeze mnie dobrą nowiną ".
|
|
| | |  | | słociński (88 punktów) |
> 2. "twierdzenie przyjmowane za pewnik tylko na zasadzie autorytetu, bez kontroli krytycznej i bez względu na zgodność z doświadczeniem": Przyjmowanie coś za dogmat. Uznawać coś za dogmat.(gr.)> Druga definicja odpada, gdyż Biblia podaje prawdę także w oparciu o doświadczenia ludzi w ich życiu. Stosowanie sie do praw, zasad i rozstrzygnięć podanych przez Boga, to podstawa szczęścia i celowości życia. A to wszystko z miłości do Boga, On zaś błogosławi swym wiernym:> To fakt!> Biblia jest przez świadków Jehowy dokładnie studiowana i wszelkie sprzeczności byłyby wyłapywane. Jest rzeczą jasną, że Biblia i jej tekst jest nadrzędnym źródłem prawdy, nad wszelkimi ewentualnymi innymi.> >skąd wiesz że Bóg Cię posłał i że nowinki które głosisz są tą dobrą nowiną którą głosili pierwsi uczniowie?> >> " WIEMY, że jesteśmy z Boga, cały zaś świat znajduje się w mocy Złego ". Apostoł Jan formułuje prawdę nieprzyjemną dla większości ludzi, tę mianowicie, że świat podlega władzy "Złego", to znaczy Szatana.w związku z tym cytujesz szatańskie autorytety? > Słudzy Jehowy stosują sie do prawdy, która poznają i otrzymuja wgląd w kolejne prawdy.> >i tu dogmaty Twojej religii przypisują ludziom, władzę którą rzekomo dostali od Boa, i przeciwstawianie się tym ("zamianowanym sługom") ludziom jest równoznaczne, dla Was z sprzeciwem wobec Boga. Tym samym słuchacie ludzi a nie Boga.> >> Nie ma tu mowy o władzy. Nikt spośród świadków Jehowy nie chce nad kimkolwiek innym panować, jedynie nad sobą i swoimi słabościami. To bez pomocy Boga też byłoby niemożliwe. Chcemy służyć.> >>>Czy prawdą są aktualne wierzenia, czy wcześniejsze? Jeśli aktualne, to czy wcześniej głoszono kłamstwa?> >>>> >nie odpowiadasz na pytanie używasz wykrętu, sądzisz że masz coś do ukrycia? Czy nie jesteśmy w stanie zrozumieć?> >> Nie tak jest. Już gdzieś pisałem, że poznawanie prawdy jest stopniowe, przyrównać można do wychodzenia na słońce z ciemnego pomieszczenia.> >>>Czy w wierzeniach ŚJ istnieją jakiekolwiek pewniki?> >>>> >>Tak!!! Wszystko!!!> >czy orientujesz się ile nauk określacie :"starym światłem" i te objawione "prawdy" pomijacie milczeniem?> >> światło jaśnieje coraz jaśniej, tak jest z poznawaniem prawdy.> >a poznałeś prawdę o naukach swojej religii? czytałeś brednie które i dziś zachwalacie jako "strugi światła"> >> Ty nie znając prawdy jest jej przeciwny?z skąd ten pewnik? > >>Kto może się wypowiadać przeciw prawdzie głoszonej przez świadków Jehowy, skoro tak wielu występuje przeciw niej głównie dlatego, że jej nie zna.> >a wielu dlatego że zna> >> Ten kto zna pozostaje.> >>Co można powiedzieć o tych, co zabierają głos na temat, który kompletnie jest im nieznany?> >więc zamilcz> >> Nie czytaj.> >>Poznanie prawdy, to poznanie rzeczywistych uwarunkować świata w którym żyjemy, a takiej prawdy szukać powinien każdy człowiek.> >powodzenia w poznawaniu i konsekwencji życzę> >> dziękuje i pozdrawiam> Jeżeli tak wierzysz to: gratuluję szczęścia które osiągnąłeś,pewności, wiary, miłości i nadziei, 
dawiddariusz
|
|
| | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> Jeżeli tak wierzysz to: gratuluję szczęścia które osiągnąłeś,pewności,> wiary, miłości i nadziei,>  > Dziękuję i pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | Magda Kuprowska (640 punktów) |
>Dlaczego należy poszukiwać prawdy?
Dla przykładu. Aby w momencie kiedy już ją znajdziemy m.in zaprzeczać szerzącej się 'idei chrześcijańskiej' czy innym religiom, które wmawiają ludziom na całym świecie bajki, które są z kolei wygodne ponieważ odpowiadają bądź co bądź prymitywnie na pytania zadawane z powodu nie znania odpowiedzi= danych prawd.
|
|
 | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Dlaczego należy poszukiwać prawdy? >Dla przykładu. >Aby w momencie kiedy już ją znajdziemy m.in zaprzeczać szerzącej się 'idei chrześcijańskiej' czy innym religiom, które wmawiają ludziom na całym świecie bajki, które są z kolei wygodne ponieważ odpowiadają bądź co bądź prymitywnie na pytania zadawane z powodu nie znania odpowiedzi= danych prawd. > Skąd możesz wiedzieć o skutkach poznania prawdy, w chwili gdy jej nie znasz? To faktycznie przypomina dyskusję nad tematem: Które skrzydło ptaka jest ważniejsze? Błąd popełniony jest na początku: bez któregokolwiek ze skrzydeł latanie jest niemożliwe. To co próbuję przedstawić, to fakt, że do poznania prawdziwej i jedynej prawdy, konieczne jest branie pod uwagę faktu istnienia Stwórcy.
|
|
|  | | R. Grochala (970 punktów) | O jakiej prawdzie mówisz? I dlaczego potrzebny jest do niej jakikolwiek niematerialny byt?
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >O jakiej prawdzie mówisz? I dlaczego potrzebny jest do niej jakikolwiek niematerialny byt? > Być może zadawałeś sobie następujące pytania: - Czy Bóg naprawdę się o nas troszczy? - Czy wojny i cierpienia kiedyś się skończą? - Co się dzieje z człowiekiem po śmierci? - Czy jest jakaś nadzieja dla umarłych? - Jak modlić się do Boga, żeby zostać wysłuchanym? - Jak prowadzić szczęśliwe życie? Kto Tobie na te pytania odpowie? Znasz takiego kogoś? A przecież na te pytania wszyscy chcą uzyskać odpowiedzi, jednak nie ma zgodności, co do właściwego wyboru ich źródła. A jednak uzyskanie odpowiedzi, prawdziwej odpowiedzi, jest możliwe uwzględniając istnienie Boga. On tez sam na te pytania udziela odpowiedzi, a bez Niego ani rusz..
|
|
| | |  | 1 na 1 | R. Grochala (970 punktów) | >1. Czy Bóg naprawdę się o nas troszczy? >2. Czy wojny i cierpienia kiedyś się skończą? >3. Co się dzieje z człowiekiem po śmierci? >4. Czy jest jakaś nadzieja dla umarłych? >5. Jak modlić się do Boga, żeby zostać wysłuchanym? >6. Jak prowadzić szczęśliwe życie? (ponumerowałem by było czytelniejsze)
Niestety, pytania 1 i 5 są nieprawidłowe, ponieważ już w treści zakładają istnienie jakiegokolwiek boga - więc 1 i 5 pominę milczeniem.
Z kolei 2: tego nikt nie wie. W naturze ludzkiej są wojny i cierpienie, ale kto wie czy nie zostanie wprowadzony wynalazek przypominający betryzację z "Powrotu z gwiazd" Lema.
Odpowiedź na 3 jest oczywiście prosta: człowiek po śmierci rozkłada się, stając się pożywieniem roślin i pomniejszych zwierząt.
Pytanie 4: uważam, że nie ma żadnej nadziei i specjalnie mnie to nie martwi.
Z kolei na pytanie ostatnie, 6, jest tyle odpowiedzi, ile ludzi na Ziemi.
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
| | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>1. Czy Bóg naprawdę się o nas troszczy? >>2. Czy wojny i cierpienia kiedyś się skończą? >>3. Co się dzieje z człowiekiem po śmierci? >>4. Czy jest jakaś nadzieja dla umarłych? >>5. Jak modlić się do Boga, żeby zostać wysłuchanym? >>6. Jak prowadzić szczęśliwe życie? >(ponumerowałem by było czytelniejsze) >Niestety, pytania 1 > 1. Czy Bóg naprawdę się o nas troszczy? Zauważasz chyba bardzo wyraźnie - jaki jest ten świat. Czyż nie?! Na każdym kroku jest przemoc o niesprawiedliwość. Ludzie dzisiaj już tego nie dostrzegają bez wyraźnego wskazania im. Jaki udział w utrwalaniu tego stanu ma większość religii? Nauczają, że ludzie cierpię, bo taka jest wola Boga. Biblia uczy jednak czegoś zupełnie innego. Czego? Czytasz na przykład Hioba 34:10: " Dlatego, mężowie serca, posłuchajcie mnie. Dalekie niech będzie od prawdziwego Boga, by miał postępować niegodziwie, a Wszechmocny - działać niesprawiedliwie !" Jakże bardzo potrzebne jest ludziom przekonanie, że Bóg ma wobec ludzi wspaniałe zamierzenie. To podstawa. Dlatego Jezus polecił: " Macie więc modlić się w ten sposób: "Nasz Ojcze w niebiosach, niech(...) przyjdzie twoje królestwo. Niech się dzieje twoja wola, jak w niebie, tak i na ziemi "(Mateusza 6:9,10). Jehowa bardzo troszczy się o nas, zdobył się na ogromne poświęcenie, by urzeczywistnić swe zamierzenie - życie wieczne na ziemi.. Czytasz: " Albowiem Bóg tak bardzo umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby nikt, kto w niego wierzy, nie został zgładzony, lecz miał życie wieczne "(Jana 3:16). Poświęcenie które nam ludziom nie mieści się w głowie, przecież mówimy o Bogu - z miłości do tych, co uwierzą dał swego Syna - Jezusa na okup. Czy nie jest to najlepszy dowód na to, że Jehowa się o nas troszczy? >Z kolei 2: tego nikt nie wie. > - Czy wojny i cierpienia kiedyś się skończą? Wojny wciąż zbierają ogromne żniwo. Każdego z nas dotykają jakieś cierpienia. Bóg obiecuje zaprowadzić na ziemi pokój. Pod panowaniem Jego Królestwa, czyli niebiańskiego rządu, ludzie ' nie będą się uczyć wojowania '. Wprost przeciwnie, " przekują swe miecze na lemiesze "(Izajasza 2:4). Bóg położy kres wszelkim cierpieniom i niesprawiedliwości. Biblia zapowiada: " Wtedy usłyszałem donośny glos od tronu, mówiący: "Oto namiot Boga jest z ludźmi i On będzie przebywać z nimi, a oni będą jego ludami. I będzie z nimi sam Bóg. I otrze z ich oczu wszelką łzę, i śmierci już nie będzie ani żałości, ani krzyku, ani bólu już nie będzie. To, co poprzednie, przeminęło "(Objawienie 21:3,4). Taka jest właściwa odpowiedź na to pytanie. Taka jest prawda. Zobacz jeszcze: " I jeszcze tylko chwilka, a już nie będzie niegodziwca; i zwrócisz uwagę na jego miejsce, a już go nie będzie. Lecz potulni posiądą ziemię i naprawdę będą się wielce rozkoszować obfitością pokoju "(Psalm 37:10,11).. " Sprawia, że wojny ustają aż po kraniec ziemi. Łamie łuk i kruszy włócznię, wozy pali w ogniu "(Psalm 46:9); " I stanie się pod koniec dni, że góra domu Jehowy będzie utwierdzona ponad szczytem gór i wyniesiona ponad wzgórza; i popłyną ku niej ludy. I wiele narodów pójdzie i powie: "Przyjdźcie i wstąpmy na górę Jehowy i do domu Boga Jakubowego; a on będzie nas pouczał o swoich drogach i będziemy chodzić jego ścieżkami". Z Syjonu bowiem wyjdzie prawo, a stówo Jehowy - z Jerozolimy. I wyda wyrok wśród wielu ludów oraz uporządkuje sprawy dotyczące dalekich, potężnych narodów. I przekują swe miecze na lemiesze, a swe włócznie na noże ogrodnicze. Nie podniosą miecza, naród przeciw narodowi, ani się już nie będą uczyć wojowania. I będą siedzieć, każdy pod swą winoroślą i pod swym drzewem figowym, i nikt nie będzie ich przyprawiał o drżenie; powiedziały to bowiem usta Jehowy Zastępów "(Micheasza 4:1-4)..
|
|
| | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Odpowiedź na 3 jest oczywiście prosta: człowiek po śmierci rozkłada się, stając się pożywieniem roślin i pomniejszych zwierząt. > Co się dzieje z człowiekiem po śmierci? Większość religii uczy, że człowiek ma w sobie cząstkę, która żyje dalej po śmierci ciała. Wielu twierdzi, że umarli mogą krzywdzić żywych albo że Bóg skazuje złych ludzi na wieczne męki w ognistym piekle. Czego uczy Biblia: W chwili śmierci człowiek przestaje istnieć. W Księdze Kaznodziei 9:5 czytamy: "Umarli nie są świadomi niczego". Skoro umarli nic nie wiedzą i nic nie czują, to nie mogą szkodzić ani pomagać żyjącym (Psalm 146:3, 4; Rodzaju 3:19 i Kaznodziei 9:6, 10).
>Pytanie 4: uważam, że nie ma żadnej nadziei i specjalnie mnie to nie martwi. > Czy jest jakaś nadzieja dla umarłych? Chcemy żyć i chcemy cieszyć się życiem razem z tymi, których kochamy. To całkiem naturalne, że pragniemy znowu zobaczyć naszych zmarłych bliskich. Co na to Biblia: Większość zmarłych zostanie wskrzeszona. Jezus obiecał, że ci ‛ w grobowcach pamięci wyjdą ' (Jana 5:28, 29). Zgodnie z pierwotnym zamierzeniem Bożym otrzymają szansę dostąpienia życia na rajskiej ziemi (Łukasza 23:43). Posłuszni ludzie będą mogli żyć bez końca w doskonałym zdrowiu. W Biblii czytamy: " Prawi posiądą ziemię i będą na niej przebywać na zawsze ". Potwierdzenia znajdziesz jeszcze tu w tych miejscach: Psalm 37:29; Hioba 14:14, 15; Łukasza 7:11-17 i Dzieje 24:15.
> 5 > Jak modlić się do Boga, żeby zostać wysłuchanym? Dlaczego to takie ważne: Wyznawcy praktycznie każdej religii się modlą. Wielu jednak odnosi wrażenie, że ich modlitwy nie są wysłuchiwane. Co na to Biblia: Jezus polecił unikać recytowania utartych formułek. Powiedział: " Modląc się, nie powtarzajcie wciąż tego samego " (Mateusza 6:7). Jeśli chcemy, żeby Bóg słuchał naszych modlitw, powinniśmy je zanosić w sposób, który On aprobuje. W tym celu trzeba poznać wolę Bożą i zharmonizować z nią swoje modlitwy. W Liście 1 Jana 5:14 wyjaśniono: "O cokolwiek prosimy zgodnie z jego [Boga] wolą, on nas wysłuchuje ". Zobacz też Psalm 65:2; Jana 14:6, 14 i 1 Jana 3:22.
>Z kolei na pytanie ostatnie, 6, jest tyle odpowiedzi, ile ludzi na Ziemi. > Jak prowadzić szczęśliwe życie? Dlaczego warto o tym pomyśleć: Wiele osób uważa, iż szczęście zależy od pieniędzy, sławy bądź urody. Zabiegają więc o te rzeczy - aż w końcu stwierdzają, że szczęście to coś nieuchwytnego. Co na to Biblia: Kluczem do szczęścia jest to, o czym wspomniał Jezus: " Szczęśliwi, którzy są świadomi swej potrzeby duchowej " (Mateusza 5:3). Naprawdę szczęśliwi możemy być tylko wtedy, gdy poczynimy kroki, by zaspokoić naszą największą potrzebę - łaknienie duchowej prawdy o Bogu i Jego zamierzeniu względem nas. Można ją znaleźć w Biblii. Znając tę prawdę, łatwiej nam ustalić, co jest naprawdę ważne, a co nie. Gdy pozwolimy, by wywierała ona wpływ na nasze decyzje i postępowanie, będziemy prowadzić bardziej sensowne życie (Łukasza 11:28). Zobacz też Przysłów 3:5, 6, 13-18 i 1 Tymoteusza 6:9, 10.
To tak pokrótce.
|
|
|  | | Magda Kuprowska (640 punktów) |
>Skąd możesz wiedzieć o skutkach poznania prawdy, w chwili gdy jej nie znasz?
Skutki poznania prawdy są zawsze takie same.m.in Poszerzona wiedza oraz możliwość obrania kierunku w działaniu.
>To faktycznie przypomina dyskusję nad tematem: Które skrzydło ptaka jest ważniejsze?
Raczej bym tego tak nie określiła. Ale skoro tak wygląda twoja interpretacja to proszę bardzo.
>Błąd popełniony jest na początku: bez któregokolwiek ze skrzydeł latanie jest niemożliwe.
Widzisz. Ale ktoś mądry wcześniej doszedł do tej prawdy i ją w sposób fizyczny udowodnił tak abyś teraz mógł popierać swoje zdanie tak oczywistymi stwierdzeniami. Doprawdy to jakby porównywać wodę do ognia.
>To co próbuję przedstawić, to fakt, że do poznania prawdziwej i jedynej prawdy, konieczne jest branie pod uwagę faktu istnienia Stwórcy.
Próbuj nikt Ci tego nie zabrania. Ale jak już 'udowodnisz', że ten Stwórca istnieje zajmij się wątkiem tego - kto ów Stwórce stworzył.
|
|
6 na 6 | keymak (3379 punktów) | Konstruktor Trurl sporządził raz maszynę, która umiała robić wszystko na literę n. Kiedy była gotowa, na próbę kazał jej zrobić nici, potem nanizać je na naparstki, które też zrobiła, następnie wrzucić wszystkie do sporządzonej nory, otoczonej natryskami, nastawniami i naparami. Wykonała polecenie co do joty, ale ponieważ nie był jeszcze pewny jej działania, kolejno musiała zrobić nimby, nausznice, neutrony, nurty, nosy, nimfy i natrium. Tego ostatniego nie umiała, i Trurl, bardzo zmartwiony, kazał się jej tłumaczyć. - Nie wiem, co to jest - wyjaśniła. - Nie słyszałam o czymś takim. - Jak to? Ależ to sód. Taki metal, pierwiastek... - Jeżeli nazywa się sód, jest na s, a ja umiem robić tylko na n. - Ale po łacinie nazywa się natrium. - Mój kochany - rzekła maszyna - gdybym mogła robić wszystko na n we wszelkich możliwych językach, byłabym Maszyną Która Może Wszystko Na Cały Alfabet, bo dowolna rzecz, w jakimś tam obcym języku na pewno nazywa się na n. Nie ma tak dobrze. Nie mogę robić więcej, niż to wymyśliłeś. Sodu nie będzie. - Dobrze - zgodził się Trurl i kazał jej zrobić niebo. Zrobiła zaraz jedno, niewielkie, ale zupełnie niebieskie. Zaprosił wtedy do siebie konstruktora Klapaucjusza, przedstawił go maszynie i tak długo wychwalał jej nadzwyczajne zdolności, aż ów rozgniewał się skrycie i poprosił, aby i jemu wolno było coś jej rozkazać. - Proszę bardzo - rzekł Trurl - ale to musi być na n. - Na n? - rzekł Klapaucjusz. - Dobrze. Niech zrobi naukę. Maszyna zawarczała i po chwili plac przed domostwem Trurla wypełnił się tłumem naukowców. Wodzili się za łby, pisali w grubych księgach, inni porywali te księgi i darli je na strzępy, w dali widać było płonące stosy, na których skwierczeli męczennicy nauki, tu i ówdzie coś hukało, powstawały jakieś dziwne dymy w kształcie grzybów, cały tłum gadał równocześnie, tak że słowa nie można byłe zrozumieć, od czasu do czasu układając memoriały, apele i inne dokumenty, w odosobnieniu zaś, pod nogami wrzeszczących, siedziało kilku samotnych starców i bez przerwy maczkiem pisało na kawałkach podartego papieru. - No co, może złe?! - zawołał z dumą Trurl. - Wykapana nauka, sam przyznasz! Ale Klapaucjusz nie był zadowolony. - Co, ten tłum to ma być nauka? Nauka to coś całkiem innego! - Więc proszę, powiedz co, a maszyna zaraz to zrobi! - obruszył się Trurl. Ale Klapaucjusz nie wiedział, co powiedzieć, więc oświadczył, że postawi maszynie jeszcze dwa inne zadania, a jeśli je ona rozwiąże, uzna, że jest taka, jak ma być. Trurl przystał na to i Klapaucjusz rozkazał, aby zrobiła nice. - Nice! - wykrzyknął Trurl. - Słyszał kto coś takiego, co to są nice?! - Ależ jak to, druga strona wszystkiego - odparł Klapaucjusz spokojnie. - Nicować, przewracać na podszewkę, nie słyszałeś o tym? No no, nie udawaj! Hej, maszyno, bierz się do roboty! Maszyna jednak działała już od dobrej chwili. Zrobiła najpierw antyprotony, potem antyelektrony, antyneutrina, antyneutrony, i tak długo pracowała, nie ustając, aż natworzyła bez liku antymaterii, z której zaczął się z wolna, podobny do dziwnie błyszczącej chmury w niebie, formować anty świat. - Hm - rzekł bardzo niezadowolony Klapaucjusz - to mają być nice? Powiedzmy, że tak... Dajmy na to, dla świętego spokoju... Ale oto trzeci rozkaz: Maszyno! Masz zrobić Nic! Maszyna przez dłuższy czas w ogóle się nie ruszała. Klapaucjusz jął zacierać z zadowolenia ręce, Trurl zaś rzekł: - O co ci chodzi? Kazałeś jej nic nie robić, więc nic nie robi! - Nieprawda. Kazałem jej zrobić Nic, a to co innego. - Też coś! Zrobić Nic a nie zrobić nic - znaczy jedno i to samo. - Skądże! Miała zrobić Nic, a tymczasem nie zrobiła nic, więc wygrałem. Nic bowiem, mój ty przemądrzały kolego, to nie takie sobie zwyczajne nic, produkt lenistwa i niedziałania, lecz czynna i aktywna Nicość, to jest doskonały, jedyny, wszechobecny i najwyższy Niebyt we własnej nieobecnej osobie!! - Zawracasz głowę maszynie! - krzyknął Trurl, lecz naraz rozległ się jej spiżowy głos: - Przestańcie się kłócić w takiej chwili! Wiem, co to Niebyt, Nicość, czyli Nic, ponieważ te rzeczy należą do klucza litery n, jako Nieistnienie. Lepiej po raz ostatni przyjrzyjcie się światu, bo wnet go nie będzie... [..]
Stanisław Lem: Cyberiada
Widziałem tutaj tak wiele bajkowych cytatów Miłującego prawdę że wydaje mi się że przyda się nieco odtrutki. Webmastera zaś ładnie proszę o to aby uruchomił maszynę, która potrafi robić komendy rzeczy zaczynające się na literę b. Jestem cierpliwy i zaczekam cierpliwie jak zrobi blokadę i bana.
Pozdrawiam.
|
|
 | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Stanisław Lem: Cyberiada >Widziałem tutaj tak wiele bajkowych cytatów Miłującego prawdę że wydaje mi się że przyda się nieco odtrutki. >Webmastera zaś ładnie proszę o to aby uruchomił maszynę, która potrafi robić komendy rzeczy zaczynające się na literę b. Jestem cierpliwy i zaczekam cierpliwie jak zrobi blokadę i bana. >Pozdrawiam. > Tak to prawda, że wielu tzw. racjonalistom bliżej do bajkowych tekstów Lema. Dlaczego? Bo zaspokajają ich pragnienia: więcej dowodów na istnienie ludzkiej mądrości, niezależnej mądrości, bez ograniczeń. To nic iż jest ona całkowicie oderwana od rzeczywistości, całkowicie pozbawiona cech racjonalizmu, ale przecież zaspokaja pragnienia wielu. Pomyśl przez chwilę: Od czego zależy postęp w nauce, czy indywidualne osiągnięcia współczesnego naukowca? Z pewnością jest on uzależniony od osiągnięć jego poprzedników , zależy od bazy startowej , na której się opiera. Dalej zależy on od instrumentów , jakimi przyszło mu się posługiwać, metod badawczych ich precyzji , poziomu nauk matematycznych . Bardzo ważnym czynnikiem jest wysokość nakładów finansowych przeznaczanych na konkretne badania. Ale zależą one od panującej mody na określony kierunek filozoficzny czy światopoglądowy, często od tego czy naukowiec jest wierzącym czy też ateistą . Jednak czynnikiem najważniejszym i najistotniejszym jest poziom inteligencji poszczególnych osób - naukowców czyli umiejętność wykorzystania ich wszystkich budując obiektywny obraz. Jakie mierniki użyć dla obiektywnej oceny pracy naukowców? Stan ziemi i wzajemne relacje pomiędzy ludźmi. W książce "5000 dni na uratowanie planety" oświadczono: " Jeżeli nadal będziemy niszczyć nasze środowisko tak jak dotychczas, to zasadnicze pytanie dotyczy już nie tego, czy współczesne społeczeństwo przeżyje następne stulecie, lecz tego, czy zginie z wielkim hukiem, czy też zupełnie po cichu ".
Biorąc to wszystko pod uwagę, nasuwa się jeden wniosek: " Bardzo ostrożnie z zaufaniem do tego, co czynią naukowcy! ". Biblia ostrzega: " Dobrze wiem Jehowo, że do ziemskiego człowieka jego droga nie należy. Do męża, który idzie, nie należy nawet kierowanie swym krokiem "(Jeremiasza 10:23). To co najważniejsze w ludzkim poznawaniu rzeczywistości większość naukowców odrzuca: Słowo i opinię prawdziwego Boga - Jehowy. Za to już płaci cała ludzkość.
|
|
|  | | R. Grochala (970 punktów) | >osiągnięć jego poprzedników >(...) od bazy startowej >(...) od instrumentów >(...) metod badawczych ich precyzji >(...) poziomu nauk matematycznych >(...) wysokość nakładów finansowych >Ale zależą one od panującej mody na określony kierunek filozoficzny czy światopoglądowy, często od tego czy naukowiec jest wierzącym czy też ateistą .
Pierwsze słyszę! Dlaczego baza startowa, instrumenty, metody, poziom nauk matematycznych i wysokość nakładów finansowych mają zależeć od wiary? Niezależnie od tego czy ktoś jest wierzącym czy ateistą, wie, że 2 i 2 to 4.
>Bardzo ostrożnie z zaufaniem do tego, co czynią naukowcy!
Zdanie to jest podstawą nauki. W przeciwieństwie do religii, naukowcy się mylą i doskonale o tym wiedzą. W pewnym sensie, tym zdaniem strzeliłeś sobie w nogę - bo popatrz, naukowcy robią błędy i nie posiadają absolutnej prawdy, a wierzący WIERZĄ, że posiadają absolutną prawdę.
>Biblia ostrzega: >" Dobrze wiem Jehowo, że do ziemskiego człowieka jego droga nie należy. Do męża, który idzie, nie należy nawet kierowanie swym krokiem "(Jeremiasza 10:23).
Odpuściłbyś sobie to cytowanie Jedynej Prawdziwej Księgi (tm).
>To co najważniejsze w ludzkim poznawaniu rzeczywistości większość naukowców odrzuca: >Słowo i opinię prawdziwego Boga - Jehowy. >Za to już płaci cała ludzkość.
Powtarzam jeszcze raz - wskaż gdzie ateizm bądź religia ma wpływ na badania naukowca nad rozmnażaniem się muszek owocówek.
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
| |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >> często od tego czy naukowiec jest wierzącym czy też ateistą . >Pierwsze słyszę! Dlaczego baza startowa, instrumenty, metody, poziom nauk matematycznych i wysokość nakładów finansowych mają zależeć od wiary? Niezależnie od tego czy ktoś jest wierzącym czy ateistą, wie, że 2 i 2 to 4. > Nigdy nie zauważyłeś, że gdy ewolucjonista - "naukowiec", wypowiada sie na tematy życia i istnienia człowieka, jakiegoś gatunku zwierząt czy roślin, to pomija Boga, pomija inteligentnego projektanta i wykonawcę. Cały jego komentarz i ocena wyników swych badań jest poglądem ewolucjonisty, tym samym jest "zaśmiecona i zniekształcona". Ten robi sobie krzywdę i wszystkim ludziom, bo jego badania nie są obiektywne = a są kłamliwe. Nie ma tez sie od kogo sie uczyć myślenia i analizowania, podpatrywania, a to przecież najlepsza szkoła poznawać wielokrotnie mądrzejszego Boga, który stworzył człowieka. >Odpuściłbyś sobie to cytowanie Jedynej Prawdziwej Księgi (tm). > Jeśli masz problemy z czytaniem, to kliknij i kasuj, albo omijaj moje posty. >Powtarzam jeszcze raz - wskaż gdzie ateizm bądź religia ma wpływ na badania naukowca nad rozmnażaniem się muszek owocówek. > Drosophila Melanogaster to bardzo wdzięczny temat do badan genetycznych, łatwa w hodowli i krzyżowaniu. Określił bym to Tobie, gdybym czytał jakąś opinię na jej temat. Konkretny przykład podaj Ty.
|
|
| | |  | | R. Grochala (970 punktów) | >Nigdy nie zauważyłeś, że gdy ewolucjonista - "naukowiec", wypowiada sie na tematy życia i istnienia człowieka, jakiegoś gatunku zwierząt czy roślin, to pomija Boga, pomija inteligentnego projektanta i wykonawcę. Cały jego komentarz i ocena wyników swych badań jest poglądem ewolucjonisty, tym samym jest "zaśmiecona i zniekształcona". >Ten robi sobie krzywdę i wszystkim ludziom, bo jego badania nie są obiektywne = a są kłamliwe. > Nie ma tez sie od kogo sie uczyć myślenia i analizowania, podpatrywania, a to przecież najlepsza szkoła poznawać wielokrotnie mądrzejszego Boga, który stworzył człowieka.
Ale dlaczego należy uwzględniać w badaniach bogów? Czy istnienie bogów pomoże w wyjaśnieniu powstania ras psów? Ja bym powiedział, że to wręcz zaszkodzi. Naukowiec, który nie zakłada istnienia boga jest dobrym naukowcem, ponieważ dochodzi do samego źródła zjawiska. Gdyby naukowcy zakładali istnienie boga... cóż by to było! "Dlaczego piorun uderzył? Bóg tak chciał!" albo "Dlaczego atomy tak się poruszają? Bóg tak je ustawił!". Nawet wierzący naukowcy nie myślą tak jak Ty i potrafią odciąć boga od naukowych badań.
>>Powtarzam jeszcze raz - wskaż gdzie ateizm bądź religia ma wpływ na badania naukowca nad rozmnażaniem się muszek owocówek. >> >Drosophila Melanogaster to bardzo wdzięczny temat do badan genetycznych, łatwa w hodowli i krzyżowaniu. Określił bym to Tobie, gdybym czytał jakąś opinię na jej temat. >Konkretny przykład podaj Ty.
Nie będę podawał przykładu, ponieważ ja wcale nie uważam, że istnieją takie różnice pomiędzy wierzącymi i ateistycznymi naukowcami. To na Tobie leży konieczność podania przykładu.
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Nigdy nie zauważyłeś, że gdy ewolucjonista - "naukowiec", wypowiada sie na tematy życia i istnienia człowieka, jakiegoś gatunku zwierząt czy roślin, to pomija Boga, pomija inteligentnego projektanta i wykonawcę. Cały jego komentarz i ocena wyników swych badań jest poglądem ewolucjonisty, tym samym jest "zaśmiecona i zniekształcona". >>Ten robi sobie krzywdę i wszystkim ludziom, bo jego badania nie są obiektywne = a są kłamliwe. >> Nie ma tez sie od kogo sie uczyć myślenia i analizowania, podpatrywania, a to przecież najlepsza szkoła poznawać wielokrotnie mądrzejszego Boga, który stworzył człowieka. >Ale dlaczego należy uwzględniać w badaniach bogów? Czy istnienie bogów pomoże w wyjaśnieniu powstania ras psów? Ja bym powiedział, że to wręcz zaszkodzi. > Nie bogów, bo to nic niewarci przez ludzi wymyśleni bożki. Ich po prostu nie ma. Jest jeden Bóg, czytasz: " Godzien jesteś, Jehowo, Boże nasz, przyjąć chwałę i szacunek, i moc, ponieważ tyś stworzył wszystko i z twojej woli wszystko zaistniało i zostało stworzone "(Objawienie 4:11). Gdyby człowiek - naukowiec tak uważał z większym zaufaniem podchodziłby do swych osiągnięć - bo s a dziełem Boga, poznawałby Go, nabierał szacunku, bał się Go. Prawdziwy Bóg wzbudza respekt poprzez swoje dzieła, a poprzez wypowiadanie się na temat istotnych elementów życia ludzi, mając na względzie ich dobro i posłuszeństwo, wskazuje jak żyć, by być szczęśliwym. Słowo Boga jako autorytet niepodważalny, to droga dla każdego człowieka do szczęścia i prawdy: " Słowo twoje jest lampą dla mej stopy i światłem na moim szlaku "(Psalm 119:105)..
>Naukowiec, który nie zakłada istnienia boga jest dobrym naukowcem, ponieważ dochodzi do samego źródła zjawiska. Gdyby naukowcy zakładali istnienie boga... cóż by to było! "Dlaczego piorun uderzył? Bóg tak chciał!" albo "Dlaczego atomy tak się poruszają? Bóg tak je ustawił!". Nawet wierzący naukowcy nie myślą tak jak Ty i potrafią odciąć boga od naukowych badań. > Tak piszesz jakbyś Boga traktował jako wroga ludzkości. Wszystko pochodzi od Niego. Nie ma nic, co byłoby z innego miejsca aniżeli ziemia. Stworzył ziemię, ludzi i wszystko. Tak samo jak chce, by ludzie poznali Go i wychwalali, bo wielkie i wspaniałe są Jego dzieła, tak właśnie naukowcy mogliby mieć swój udział w gromadzeniu wiedzy o Bogu, w oparciu o ich badania. Pytania zaś dlaczego to uczynił, a dlaczego tamto dostarczają informacji o Bożych przymiotach. To wszystko zbliżałoby człowieka do Boga - to zaś niosłoby same dobre rzeczy i radość z życia.
>>Drosophila Melanogaster to bardzo wdzięczny temat do badan genetycznych, łatwa w hodowli i krzyżowaniu. Określił bym to Tobie, gdybym czytał jakąś opinię na jej temat. >>Konkretny przykład podaj Ty. >Nie będę podawał przykładu, ponieważ ja wcale nie uważam, że istnieją takie różnice pomiędzy wierzącymi i ateistycznymi naukowcami. To na Tobie leży konieczność podania przykładu. > Więc nie ruszaj tematu.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | R. Grochala (970 punktów) | Masz rację. Twórcę poznaje się poprzez jego dzieło. Jak to mówił Lem, "w moim odczuciu świat jest skonstruowany tak fatalnie, że wolę wierzyć, iż nikt go nie stworzył"  . Poza tym, strasznie zadufany w sobie jest ten Twój bóg. Stworzył świat. Posadził w nim jakieś istoty. I teraz wymaga by one go kochały. I urządza sobie grę w stylu "ten do piekła, ten do nieba". W zasadzie to zabawne. Tylko wyobraź to sobie: człowiek tworzy akwarium, w nim jakieś elektryczne robaczki, a wszystko po to by te robaczki go czciły i kochały!
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
|  | 1 na 1 | keymak (3379 punktów) | >Biblia ostrzega: >" Dobrze wiem Jehowo, że do ziemskiego człowieka jego droga nie należy. Do męża, który idzie, nie należy nawet kierowanie swym krokiem "(Jeremiasza 10:23). >To co najważniejsze w ludzkim poznawaniu rzeczywistości większość naukowców odrzuca: >Słowo i opinię prawdziwego Boga - Jehowy. Powiem tak: możliwe że przetrawiłbym jakoś to co mówisz gdybyś przestał przynajmniej cytować bajkowe opowieści. Twój styl całkowicie uniemożliwia prowadzenie racjonalnej dyskusji. Nie wiem czy potrafisz słuchać co inni chcą Tobie przekazać, ale spróbuj choć zrozumieć co się do Ciebie mówi. Gdybyś przynajmniej przestał co chwila cytować biblię, a zamiast tego dla przykładu wikipedię to zapewniam Ciebie że wtedy dyskusja byłaby na zupełnie innym poziomie. Tylko że Tobie pewnie na tym nie zależy..
>Tak to prawda, że wielu tzw. racjonalistom bliżej do bajkowych tekstów Lema. Nie wiem jak można porównywać twórczość Lema do tego co kiedyś tworzyli jacyś pasterze. Nawet poprawki średniowiecznych skrybów niewiele zmieniają. No ale gdybym musiał porównywać to musiałbym powiedzieć że Stanisław Lem nazywał niekiedy swoje opowiadania bajkami, ale niewiele one miały wspólnego z bajkami. Zaś pasterze i skrybowie którzy przyczynili się do powstania biblii usiłowali stworzyć coś w rodzaju drogowskazu moralnego i inteligentnego opisu obserwowanej rzeczywistości a wyszły z tego bajki.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Powiem tak: możliwe że przetrawiłbym jakoś to co mówisz gdybyś przestał przynajmniej cytować bajkowe opowieści. Twój styl całkowicie uniemożliwia prowadzenie racjonalnej dyskusji. > Różnimy sie co do oceny dyskusji czy jest racjonalna czy tez nie. Jednak skoro wskazujesz, bym argumenty w pełni racjonalne uznał za pozbawione racjonalności, a jednocześnie wskazujesz inne źródło, które ze swej natury nie może być racjonalne, z winy wąskiego spojrzenia na zagadnienia, to przykro mi, ale będziemy sie mijać w rozmowie. >Nie wiem czy potrafisz słuchać co inni chcą Tobie przekazać, ale spróbuj choć zrozumieć co się do Ciebie mówi. Gdybyś przynajmniej przestał co chwila cytować biblię, a zamiast tego dla przykładu wikipedię to zapewniam Ciebie że wtedy dyskusja byłaby na zupełnie innym poziomie. > W innych wątkach pokazałem, że racjonaliści nie mają w pełni racjonalnego widzenia rzeczywistości. Dlatego ten wątek, zachęca mimo wszystko, do brania argumentów z Pisma Świętego jako w pełni racjonalne. >Tylko że Tobie pewnie na tym nie zależy.. > Zależy mi. >>Tak to prawda, że wielu tzw. racjonalistom bliżej do bajkowych tekstów Lema. >Nie wiem jak można porównywać twórczość Lema do tego co kiedyś tworzyli jacyś pasterze. Nawet poprawki średniowiecznych skrybów niewiele zmieniają. > Masz rację nie można. Co da patrzenie na rzeczywistość oczyma fantasty? Pisał pod publiczkę, żył z tego co przyniosą mu książki. Musiał wyczuwać potrzebę rynku i zaspokajać ją. Jednak przyznasz, iż z prawda i jej poznawanie nie mają dzieła Lema nic wspólnego. >Zaś pasterze i skrybowie którzy przyczynili się do powstania biblii usiłowali stworzyć coś w rodzaju drogowskazu moralnego i inteligentnego opisu obserwowanej rzeczywistości a wyszły z tego bajki. >Pozdrawiam. > Wśród pisarzy biblijnych był król, lekarz, kapłan, urzędnicy, filozof, prorocy razem było ich 40.. Nikt z ludzi nie jest autorem zapisów biblijnych - Autorem jest Bóg. Pisana przez XVI stuleci jest źródłem wszelkich informacji, rad, wskazówek, zakazów i nakazów, które są konieczne by ludzie żyli jak najdłużej i byli szczęśliwi. Wiedza o Bogu, o Jego działaniach, o Jego dziełach i sposobie postępowania z ludźmi, to źródło wielce radosne i budujące każdego kto przeczytał, zrozumiał i uwierzył, a wszystko to wprowadził w zycie. Lektura książek Stanisława Lema nic takiego nie zawiera.
|
|
| | |  | | keymak (3379 punktów) | >Różnimy sie co do oceny dyskusji czy jest racjonalna czy tez nie. >Jednak skoro wskazujesz, bym argumenty w pełni racjonalne uznał za pozbawione racjonalności, a jednocześnie wskazujesz inne źródło, które ze swej natury nie może być racjonalne, z winy wąskiego spojrzenia na zagadnienia, to przykro mi, ale będziemy sie mijać w rozmowie. Rozumiem że uważasz biblię za źródło rzetelniejsze i pełniejsze od wikipedii. Niestety takie stwierdzenie należałoby udowodnić, a nie jedynie wygłaszać opinię bez podania jakichkolwiek argumentów. Tylko że nie robisz tego bo pewnie zdajesz sobie sprawę z tego że jest to zadanie niewykonalne. Bez urazy ale nawet uczeń podstawówki jest w stanie ocenić gdzie znajduje pełniejsze i bardziej przekonujące odpowiedzi na zadane pytania. Gdyby odpowiedzi można było odszukać w biblii to nie byłoby potrzeby tworzenia jakichkolwiek opracowań encyklopedycznych. Rozumiem też że cały czas Ciebie nie przekonałem. W takim razie podaj mi opis teorii ewolucji i teorii względności w biblii. To zadanie poniżej pasa, bo treść biblii została ustalona w średniowieczu? OK. To podaj opis życia Majów używając jedynie biblii..
Jeżeli nie dostrzegasz dziury poznawczej gdy przyjmuje się biblię za jedyne źródło informacji to ja już nic nie poradzę.
Prawda jednak nie wymaga jakichkolwiek obrońców. Prawda broni się sama. Gdy ludzie chorują idą do lekarza, gdy chcą porozmawiać ze znajomymi to używają telefonów komórkowych, gdy chcą uzyskać informację na konkretny temat kupują książki lub włączają internet. Tej prawdy nie da się już zmanipulować i zapewnienia fanatyków że na wszelką chorobę wystarcza modlitwa, szybki kontakt ze znajomymi zapewnia spotkanie u księdza, czy innego rodzaju guru, czy szukanie wyjaśnienia istnienia kości ogonowej znajdą w biblii..
Niestety dalsza dyskusja na ten temat mija się z celem, bo nie da się racjonalnie rozmawiać gdy jedna ze stron twierdzi że wszystkie odpowiedzi znajduje w jednej księdze i dodatkowo próbuje namówić innych aby robili podobnie. To zwyczajnie nie ma sensu.
Na Twoje zaczepki związane z oceną twórczości Stanisława Lema nie będę reagował. Nie wiem nawet czy zapoznałeś się z tą docenianą na całym świecie beletrystyką. Przecież Tobie wystarcza twórczość pasterzy żyjących w antyku. Masz prawo do takiego wyboru, ale wątpię abyś komukolwiek tutaj zaimponował takimi wyznaniami.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Różnimy sie co do oceny dyskusji czy jest racjonalna czy tez nie. >>Jednak skoro wskazujesz, bym argumenty w pełni racjonalne uznał za pozbawione racjonalności, a jednocześnie wskazujesz inne źródło, które ze swej natury nie może być racjonalne, z winy wąskiego spojrzenia na zagadnienia, to przykro mi, ale będziemy sie mijać w rozmowie. >Rozumiem że uważasz biblię za źródło rzetelniejsze i pełniejsze od wikipedii. > Chyba żartujesz wątpiąc w to!!! >Niestety takie stwierdzenie należałoby udowodnić, a nie jedynie wygłaszać opinię bez podania jakichkolwiek argumentów. > Mogę udowodnić. Chociaż to Ty masz zastrzeżenia do Biblii nie ja. Wikipedia nie jest mądrzejsza od ludzi, którzy tam piszą ani od tych co tam zaglądają. To jedynie fragmentaryczna encyklopedyczna zbieranina informacji i tyle! >Tylko że nie robisz tego bo pewnie zdajesz sobie sprawę z tego że jest to zadanie niewykonalne. Bez urazy ale nawet uczeń podstawówki jest w stanie ocenić gdzie znajduje pełniejsze i bardziej przekonujące odpowiedzi na zadane pytania. Gdyby odpowiedzi można było odszukać w biblii to nie byłoby potrzeby tworzenia jakichkolwiek opracowań encyklopedycznych. > Przeczytałeś Biblię? Przepraszam, że zapytam. A czy rozmawiałeś ze świadkami Jehowy na jej temat? Co więc jest podstawą takiego Twojego stanowiska? Czy wiesz skąd wynika ta duża nienawiść ludzi do Biblii, a skąd taka niespotykana ufność do jej treści u innych? >Rozumiem też że cały czas Ciebie nie przekonałem. W takim razie podaj mi opis teorii ewolucji i teorii względności w biblii. To zadanie poniżej pasa, bo treść biblii została ustalona w średniowieczu? > Po pierwsze w żadnym razie Biblia nie popiera ewolucji, a wręcz zaprzecza i odrzuca jako bzdurę. Bóg pozwolił ludziom wymyślić ewolucję, a w ten sposób złapał ludzkość w ich własne sidła - głupotę. Bo taka jest mądrość ludzka bez mądrości z góry.. Mówi Słowo Boże, że zwierzęta i rośliny zostały stworzone przez Boga według swego rodzaju. Rodzaj zaś to pojęcie z systematyki zoologicznej i botaniki, i oznacza jeden lub kilka gatunków. A więc zwierzęta i rośliny zostały stworzone według swego gatunku. Genetyka roślin i zwierząt pokazuje, że istnieją silne granice pomiędzy gatunkami, a tworzenie nowego gatunku z już istniejącego jest niemożliwe. To jedno. Co do człowieka, to został stworzony przez Boga jako doskonały, jednak później gdy odrzucił zwierzchnictwo Boga zgrzeszył i stracił doskonałość. Teraz stacza sie ku jeszcze gorszemu, staje się ignorantem, arogantem i ulega degeneracji. Choruje i umiera, sam nie może sobie pomóc. Biblia mówi iż Jehowa jest źródłem niewyczerpanej energii i daje jej komu potrzeba. Teoria względności Einsteina mówi o możliwości płynnego przechodzenia energii w materię i materii w energię. E = MC 2 >OK. To podaj opis życia Majów używając jedynie biblii.. > Majowie nie są czymś szczególnym by musiało być w Biblii jakaś o ich wzmianka. >Jeżeli nie dostrzegasz dziury poznawczej gdy przyjmuje się biblię za jedyne źródło informacji to ja już nic nie poradzę. > Jest wiele pytań na które odpowiedzi nie znajdziesz Biblii, a i naukowcy jej nie znają. Jednak Biblia odpowiada na wszystkie pytania dotyczące ludzi ich pojawienia się na ziemi i zamiarów Boga, co do przyszłości ziemi i ludzi. >Prawda jednak nie wymaga jakichkolwiek obrońców. Prawda broni się sama. > Tak to prawda. >Gdy ludzie chorują idą do lekarza, gdy chcą porozmawiać ze znajomymi to używają telefonów komórkowych, gdy chcą uzyskać informację na konkretny temat kupują książki lub włączają internet. Tej prawdy nie da się już zmanipulować i zapewnienia fanatyków że na wszelką chorobę wystarcza modlitwa, szybki kontakt ze znajomymi zapewnia spotkanie u księdza, czy innego rodzaju guru, czy szukanie wyjaśnienia istnienia kości ogonowej znajdą w biblii.. > O kim teraz piszesz zupełnie nie kojarzę. Jeśli piszesz o swoich znajomych to współczuję Tobie. >Niestety dalsza dyskusja na ten temat mija się z celem, bo nie da się racjonalnie rozmawiać gdy jedna ze stron twierdzi że wszystkie odpowiedzi znajduje w jednej księdze i dodatkowo próbuje namówić innych aby robili podobnie. > Jeśli ktoś tak twierdzi, to znaczy, że Biblii nie czytał i jej nie zna. >To zwyczajnie nie ma sensu. > Pierwsze mądre słowa od dłuższego czasu. >Na Twoje zaczepki związane z oceną twórczości Stanisława Lema nie będę reagował. Nie wiem nawet czy zapoznałeś się z tą docenianą na całym świecie beletrystyką. Przecież Tobie wystarcza twórczość pasterzy żyjących w antyku. Masz prawo do takiego wyboru, ale wątpię abyś komukolwiek tutaj zaimponował takimi wyznaniami. >Pozdrawiam. > Używając określenia: beletrystyka sam umiejscowiłeś właściwie literaturę Lema. Może zapomniałeś co ten termin oznacza. Nie jest to wszakże literatura o ambicjach naukowych, ani poznawczych i popularyzatorska, ale po prostu takie sobie utwory twórczości prozatorskiej. Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | keymak (3379 punktów) | No cóż stało się to czego się spodziewałem. To nie jest dyskusja. Nie otrzymałem odpowiedzi na moje pytania. Jedyny efekt to niezamierzone nakręcanie Ciebie do kolejnego wyznania wiary. Miałem nadzieje że choć na chwilę zmienię Twój ton. Cóż, wydaje mi się że nikt nie ma szans przekonać Ciebie do zastanowienia się nad tym co mówisz. Sam musisz do tego dojść.
Pozdrawiam i dziękuję za dyskusję.
|
|
| | |  | | R. Grochala (970 punktów) | >Lektura książek Stanisława Lema nic takiego nie zawiera.
Powiedz - ale szczerze - ile książek Lema przeczytałeś?
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Lektura książek Stanisława Lema nic takiego nie zawiera. >Powiedz - ale szczerze - ile książek Lema przeczytałeś? > Chyba kilka, może dwie i to dawno. Takie bajeczki, doszedłem do wniosku, że szkoda czasu i rzuciłem w kąt..
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>>>Lektura książek Stanisława Lema nic takiego nie zawiera. >>Powiedz - ale szczerze - ile książek Lema przeczytałeś? >> >Chyba kilka, może dwie i to dawno. >Takie bajeczki, doszedłem do wniosku, że szkoda czasu i rzuciłem w kąt..
A co ostatnio czytałeś, poza Biblią i najnowszymi wytycznymi Strażnicy?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>>Takie bajeczki, doszedłem do wniosku, że szkoda czasu i rzuciłem w kąt.. > A co ostatnio czytałeś, poza Biblią i najnowszymi wytycznymi Strażnicy? > Pozdrawiam > Czytam wiele rzeczy, które mnie interesują. Akurat Lem nie jest w kręgu mojego zainteresowania. Prowadzę określone działania - badania związane z ekologią , co stanowi moja pracę. Doba ma jedynie 24 godziny.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | R. Grochala (970 punktów) | >Chyba kilka, może dwie i to dawno. >Takie bajeczki, doszedłem do wniosku, że szkoda czasu i rzuciłem w kąt..
Skoro przeczytałeś tylko dwie książki Lema to jak myślisz, jak przyjmiemy Twoje psioczenie na dorobek Lema?
To zabawne (ach, ostatnio wszystko staje się zabawne!), że po przeczytaniu Biblii też powiedziałem coś w stylu "takie bajeczki, doszedłem do wniosku, że szkoda zmarnowanego czasu".
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
| | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Chyba kilka, może dwie i to dawno. >>Takie bajeczki, doszedłem do wniosku, że szkoda czasu i rzuciłem w kąt.. >Skoro przeczytałeś tylko dwie książki Lema to jak myślisz, jak przyjmiemy Twoje psioczenie na dorobek Lema? >To zabawne (ach, ostatnio wszystko staje się zabawne!), że po przeczytaniu Biblii też powiedziałem coś w stylu "takie bajeczki, doszedłem do wniosku, że szkoda zmarnowanego czasu". > Książki Lema można zrozumieć i poznać bez problemu, raczej nie dotyczą - na serio - one naszej przyszłości ani też nie mówią o problemach, żywotnych problemach, ludzi i jak je rozwiązać. Biblia wyjaśnia wiele kwestii dotyczących człowieka i jego pojawienia się na ziemi, mówi tez jaka przed człowiekiem przyszłość. A więc tematy i odpowiedzi na pytania na które tylko Bóg może odpowiedzieć. Taka jest różnica. Dodatkowo do zrozumienia Biblii potrzebne jest oddziaływanie ducha świętego, którego daje Bóg, gdy człowiek o to prosi. To zaś wymaga przecież wiary. Wniosek jeden: Nikt nie zrozumie Biblii jeśli nie ma wiary w Boga i mocnej chęci poznania prawdy..
|
|
| | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Chyba kilka, może dwie i to dawno. >>Takie bajeczki, doszedłem do wniosku, że szkoda czasu i rzuciłem w kąt.. >Skoro przeczytałeś tylko dwie książki Lema to jak myślisz, jak przyjmiemy Twoje psioczenie na dorobek Lema? > Ja nie psioczę, ale oceniam, każdy to pewnie robi, praktyczną ich wartość. Dla mnie są one całkowicie nieprzydatne. Takie sobie opowiadanka. >To zabawne (ach, ostatnio wszystko staje się zabawne!), że po przeczytaniu Biblii też powiedziałem coś w stylu "takie bajeczki, doszedłem do wniosku, że szkoda zmarnowanego czasu". > Tak, to zabawne, jednak wytłumaczalne. Do zrozumienia Lema nie trzeba pomocy autora - no może w jakiś wyjątkowych kilku opisach, natomiast do zrozumienia Biblii pomoc Autora jest konieczna.
|
|
| | | | |  | | jad11 (18783 punktów) | >>>Lektura książek Stanisława Lema nic takiego nie zawiera. >>Powiedz - ale szczerze - ile książek Lema przeczytałeś? >> >Chyba kilka, może dwie i to dawno. >Takie bajeczki, doszedłem do wniosku, że szkoda czasu i rzuciłem w kąt..
Bajeczki. Ale za to JAKIE!
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
1 na 1 | Madman (7811 punktów) | >LICZNE organizacje religijne twierdzą, iż posiadły prawdę, i gorliwie ją polecają drugim. Ty robisz to samo. Tylko że twoja prawda nie jest Najprawdziwszą Prawdą Prawd nad Prawdami, to nawet półprawda nie jest. Prawdziwą Prawdę zna tylko Najprawdziwszy Latający Potwór Spaghetti.
|
|
 | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>LICZNE organizacje religijne twierdzą, iż posiadły prawdę, i gorliwie ją polecają drugim. >Ty robisz to samo. Tylko że twoja prawda nie jest Najprawdziwszą Prawdą Prawd nad Prawdami, to nawet półprawda nie jest. Prawdziwą Prawdę zna tylko Najprawdziwszy Latający Potwór Spaghetti. > Uważaj bo Ciebie zje. Już jesteś nadgryziony trzyma Ciebie w zębach i żadnego ruchu zrobić nie możesz. Opanował Ciebie i Twoją wolę.
|
|
|  | 3 na 3 | R. Grochala (970 punktów) | > >Prawdziwą Prawdę zna tylko Najprawdziwszy Latający Potwór Spaghetti.> (...)> Opanował Ciebie i Twoją wolę.I kto to mówi... 
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
|  | 1 na 1 | Madman (7811 punktów) | >Uważaj bo Ciebie zje. Już jesteś nadgryziony trzyma Ciebie w zębach i żadnego ruchu zrobić nie możesz. >Opanował Ciebie i Twoją wolę. Dać się zjeść Jego Makaronowej Doskonałości to dla mnie zaszczyt. Dopóki nie pozwolisz się opleść Jego Makaronowymi Wypustkami, nie osiągniesz pełni szczęścia.
|
|
 | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>LICZNE organizacje religijne twierdzą, iż posiadły prawdę, i gorliwie ją polecają drugim. >Ty robisz to samo. Tylko że twoja prawda nie jest Najprawdziwszą Prawdą Prawd nad Prawdami, to nawet półprawda nie jest. Prawdziwą Prawdę zna tylko Najprawdziwszy Latający Potwór Spaghetti. > Jeśli ktoś sądzi, że prawda jest dla ludzi niedostępna, to faktycznie jest mocnym ateistą. Dlaczego? Bo jeśli Bóg mówi o karaniu ludzi i rozliczanie ich z każdego słowa i czynu, to jasne, że ludzie musieli otrzymać pełną wiedzę o tym czego wymaga od nich Bóg. Czytasz więc: " On ci powiedział, ziemski człowieku, co jest dobre. I czego Jehowa wymaga od ciebie prócz tego, żebyś czynił zadość sprawiedliwości i miłował życzliwość oraz był skromny, chodząc ze swoim Bogiem? "(Micheasza 6:8). Aby to wszystko czynić musisz poznać prawdę i Boga. Innej drogi nie ma.
|
|
-1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >W zasadzie nie ma człowieka, który by rzeczywiście uważał, iż prawda nie istnieje. Jeśli chodzi o >świat materialny, na przykład o medycynę, matematykę bądź prawa fizyki, nawet najbardziej zagorzały >relatywista przyzna, iż niektóre rzeczy są prawdziwe. >Któż by się odważył polecieć samolotem, gdyby nie wierzył, że prawa aerodynamiki są absolutnymi >prawdami? Sprawdzalne prawdy faktycznie istnieją, są wokół nas, a my powierzamy im swe życie. >Dlaczego należy poszukiwać prawdy? > No właśnie, sam rozumiesz, że uprawianie nauk przyrodniczych jest najlepszym sposobem na zbliżanie naszych mniemań do prawdy, a mimo to tak zapalczywie z tymi naukami walczysz. Nie wiem, co sądzisz na temat fizyki, czy astronomii, ale biologia jest dla ciebie wyklęta, przeklęta i bezbożna. Albowiem napisane jest, że świat żywy został stworzony jednym aktem, więc pogląd, że powstawanie świata żywego na Ziemi rozpoczęło się wraz z ukształtowaniem planety, że trwa dalej i trwać będzie jeszcze bardzo długo i skończy się ogólną zagładą całego życia -- jest nieprawdziwy, bo nie! Bo to zawsze jest najgłupsze, kiedy się ktoś przy czym uprze, jak mawiał Boy (też bezbożnik).
|
|
 | 1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>>Dlaczego należy poszukiwać prawdy? >> >No właśnie, sam rozumiesz, że uprawianie nauk przyrodniczych jest najlepszym sposobem na zbliżanie naszych mniemań do prawdy, a mimo to tak zapalczywie z tymi naukami walczysz. > Przecież nic takiego nie robię. Wręcz przytaczam dowody z nauk przyrodniczych potwierdzających mówienie prawdy przez Biblię. Walczę jedynie z poglądami sugerującymi, iż wszystko w przyrodzie powstało w oparciu o ewolucję, że "Przypadek" czy "Natura" należy pisać z dużej litery jako "sprawcy" tego wszystkiego i nas. >Nie wiem, co sądzisz na temat fizyki, czy astronomii, ale biologia jest dla ciebie wyklęta, przeklęta i bezbożna. > Chłopie gdzie ja to napisałem? Co Ty mówisz? Wręcz przeciwnie. Nie zgadzam sie z ludźmi, którzy zbudowali sobie teorię i wszystko poprzez te teorię widzą. A w ten sposób odchodzą od poznania prawdy. >Albowiem napisane jest, że świat żywy został stworzony jednym aktem, więc pogląd, że powstawanie świata żywego na Ziemi rozpoczęło się wraz z ukształtowaniem planety, że trwa dalej i trwać będzie jeszcze bardzo długo i skończy się ogólną zagładą całego życia -- jest nieprawdziwy, bo nie! > Co Ty znowu wymyślasz. Gdzie to pisze o tym jednym "akcie" - Co to znaczy? Gdzie ja tak to przedstawiłem? Czemu przypisujesz mi coś, czego nigdy bym nie napisał? Przeczytaj jeszcze raz, bo zbłądziłeś.
|
|
| słociński (88 punktów) |
>Czyżby stanowiło to kolejny dowód, że prawda zawsze jest względna i nie istnieją żadne pewniki? >Bynajmniej.
czy dobrze rozumiem, iż uważasz że prawda jest niezmienna, ? Czy tym samym zgodzisz się że jeżeli prawda objawiona przez jakąkolwiek religię okazuje się kłamstwem, to nie była (ona, objawiona, prawda) nigdy prawdą , lecz zawsze była kłamstwem?
>W książce The Art of Thinking (Sztuka myślenia) profesor V. R. Ruggiero wyraża zdziwienie,
czego chcesz dowieść tym cytatem?
gdy prawda jest czymś niezależnym, wolnym od wpływu osobistych upodobań".
To znaczy że Prawda może przeczyć naszym upodobaniom?
>W zasadzie nie ma człowieka, który by rzeczywiście uważał, iż prawda nie istnieje. Jeśli chodzi o Sprawdzalne prawdy faktycznie istnieją, są wokół nas, a my powierzamy im swe życie. >Dlaczego należy poszukiwać prawdy?
czy można zaufać kłamcy? >
dawiddariusz
|
|
| Kowalski (1042 punktów) | Gdy słyszę "prawda" to zwykle chce mi się cytować Piłata -- "Co to jest prawda?" (Swoją drogą, Jezus daje tam odpowiedź religijną.) Bez takiej odpowiedzi, nie bardzo da się tu podać jakieś sensowne stanowisko. Swoją drogą prof. Ruggiero też nieźle namieszał. Odnosząc się do jego przykładów: Wykopaliska i zagadki archeologiczne, to przykład dociekania naukowego. Nie wynikają one z 'poszukiwania prawdy', ale z ciekawości świata. Analiza przyczyn napięć na Bliskim Wschodzie, może być potraktowana jako dociekanie historyczne (i nie różni się wtedy od wykopalisk -- wynika z ciekawości poznawczej człowieka), może też być podstawą dla planów pokojowych i ocen etycznych. Tyle, że w tym wypadku niemal na równi z faktami liczą się odczucia zaangażowanych stron, wraz z ich względnością. Lekarstwo na raka to zaś rzecz czysto użytkowa. (Choć poszukuje się go metodami naukowymi.) Nie widzę tu nigdzie poszukiwania "prawdy". Natomiast wszędzie tu ma zastosowanie dbałość o jakość dociekań -- dla ich skuteczności, czy dla zaspokojenia tejże samej ciekawości. > W zasadzie nie ma człowieka, który by rzeczywiście uważał, iż prawda nie istnieje.Nie jestem filozofem, więc jako dyletant powiedziałbym, że istnieje jakaś rzeczywistość. Mówienie o 'prawdzie' to mówienie o zgodności naszego postrzegania i rozumienia z rzeczywistością. "Prawda" w takim przypadku to pewna abstrakcja. A czy abstrakcyjne byty istnieją to zadanie dla filozofów  W każdym razie -- nie mówił bym o 'istnieniu prawdy', a raczej o tym, że możemy lepiej i bardziej szczerze do niej dążyć. > Któż by się odważył polecieć samolotem, gdyby nie wierzył, że prawa aerodynamiki są absolutnymi prawdami? Sprawdzalne prawdy faktycznie istnieją, są wokół nas, a my powierzamy im swe życie.Szczerze mówiąc, odważyłbym się. To co mówi nauka jest ciekawe -- wyżej już pisałem o ciekawości świata. Ale w tym przypadku interesuje mnie zgodność z rzeczywistością (czyli prawda) jednej, prostej tezy -- "samoloty latają". Tu nie potrzeba (z punktu widzenia pasażera) teorii, a jedynie codzienne doświadczenie. Pytania jak i dlaczego są bardzo zajmujące, ale nie muszę ich zadawać by z samolotu korzystać. Więcej -- zdaję sobie sprawę, że zajmując się innymi tematami nie mam czasu by w swoim życiu zgłębić każdy taki temat. OK, o aerodynamice każdy ktoś słyszał, więc powiem to inaczej -- czy wierzysz w pole Higgsa? Jego istnienie, czy nieistnienie jest kluczowe dla prawdziwości hipotez fizycznych, które dotyczą całego świata i wszystkiego co robimy. Fakt, że wierzymy w nie, nie wierzymy, bądź nie słyszeliśmy o jego rzekomym istnieniu, nie ma wpływu na życie. (Może poza tym, że także z naszych podatków próbuje się jego istnienia dowieść.) > Dlaczego należy poszukiwać prawdy?Wracam do pierwszego pytania: jakiej? Bo dobrze dla naszej sprawności intelektualnej robią dociekania, z odpowiednio postawionymi wymogami -- to jak gimnastyka dla umysłu. Dająca czasem zresztą sporo satysfakcji (jedna z pań wykładających na uczelni twierdziła, że odkrycie naukowe daje więcej satysfakcji niż seks -- coś w tym jest). Bo dobrze jest, dla skuteczności naszych działań, by nie kierować się złudzeniami, ale wnikliwym oglądem rzeczywistości. Bo nigdy nie wiemy, z jakim aspektem rzeczywistości zostaniemy skonfrontowani w rzeczywistym problemie, na co możemy swoimi dociekaniami się przygotować. Dałem trzy odpowiedzi, wszystkie trzy nie będące odpowiedziami absolutnymi (nie wyczerpują też one wszystkich możliwości). Mogę stwierdzić, np. że na "poszukiwanie prawdy" mnie nie stać -- swój czas muszę poświęcić na inne obowiązki, wystawiałaby na szwank osobiste relacje z bliskimi; wymagała osobistych nakładów finansowych; albo że wystarcza mi do praktycznego użytku poziom jej znajomości jakim dysponuję, itp.
|
|
 | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Gdy słyszę "prawda" to zwykle chce mi się cytować Piłata -- "Co to jest prawda?" (Swoją drogą, Jezus daje tam odpowiedź religijną.) > Jehowa to "Bóg prawdy". Jest On wierny we wszystkich swoich poczynaniach. Jego obietnice są pewne, bo Bóg nie może kłamać. Osądza zgodnie z prawdą, tzn. zgodnie z faktycznym stanem rzeczy, a nie na podstawie zewnętrznych pozorów. Wszystko, co od Niego pochodzi, jest czyste i bez skazy. Jego sądownicze rozstrzygnięcia, przykazania, Jego prawo oraz słowo są "oparte na prawdzie". Zawsze są słuszne i właściwe, stanowiąc jaskrawe przeciwieństwo niegodziwości i wszelkich błędów. Dzieła stworzone przez Boga dobitnie poświadczają, że On istnieje. Niestety, według słów apostoła Pawła nawet pewni ludzie, którzy "znali Boga" - znali prawdę o Jego wiekuistej potędze i boskości - zamiast Mu służyć, sporządzali sobie bożki i właśnie im oddawali cześć. Takie obiekty kultu, niebędące wcale bogami, nie mają nic wspólnego z prawdą, tylko z fałszem, czyli kłamstwem. Dlatego o wspomnianych ludziach można powiedzieć, że " prawdę Bożą zamienili na kłamstwo oraz wielbili stworzenie i dla niego pełnili świętą służbę zamiast dla Tego, który stworzył ". Zwrócenie się ku fałszowi, jakim jest bałwochwalstwo, pogrążyło ich w najróżniejszych upadlających praktykach. A Jezus? Jezus Chrystus, podobnie jak jego Ojciec, Jehowa, jest " pełen życzliwości niezasłużonej i prawdy ". Będąc na ziemi, zawsze mówił prawdę przekazaną mu przez Ojca. " On grzechu nie popełnił ani w jego ustach nie znaleziono nic zwodniczego ". Nigdy nie przeinaczał faktów. Nie tylko ‛był pełen prawdy', ale sam ‛był prawdą' i poprzez niego ‛przyszła prawda'. Oświadczył: " Ja jestem drogą i prawdą, i życiem ". A apostoł Jan napisał: " Prawo zostało dane poprzez Mojżesza, niezasłużona życzliwość i prawda przyszły poprzez Jezusa Chrystusa " (Jn 1:17).
To tak pogłębiając Twoją myśl o prawdzie i jej źródle. Pozdrawiam
|
|
|  | | Kowalski (1042 punktów) | > Jego obietnice są pewne, bo Bóg nie może kłamać.Skoro tak gorąco o tym zapewnia, to znaczy, że niektórzy wątpią. Zacząłeś dobrze, przynajmniej na ile się orientuję w biblistyce -- "prawdziwość" Boga dotyczy Jego wierności -- tego, że Bóg wypełni to, co przyrzekł w przymierzu z ludźmi. Ale: po pierwsze, to tylko jedno z ujęć prawdy, nie mające nic wspólnego np. z prawdą badań naukowych. (Przenosząc na ludzkie warunki -- Bóg jest jak bank, czy fundusz inwestycyjny, który obiecuje nam, że jeśli włożymy swój wkład zgodnie z umową, to otrzymamy odpowiedni zysk. Nie jest to więc kwestia poznawania świata i umowy z bankiem nie należy czytać jako podręcznika fizyki, czy biologii; choć i system bankowy można badać 'naukowo'.) Po drugie, pytanie, co przymierze obejmuje. Można wskazać oczywiście na Torę, ale trzeba ją uzupełnić nauczaniem Jezusa, a wcześniej proroków. Stwierdzenie, że "Bóg jest prawdziwy" (tu nawet więcej, bo Jezus ukazuje się jako spełnienie Bożej obietnicy) nie musi więc dotyczyć każdej interpretacji Biblii -- zwłaszcza Bóg nigdzie nie zapewnia ludzi, że przekaże im prawdziwą wiedzę naukową (choćby dlatego, że 'wiedzy naukowej' w ówczesnych realiach nie znano; ale także dlatego, że są to interpretacje ludzkie). > Osądza zgodnie z prawdą, tzn. zgodnie z faktycznym stanem rzeczy, a nie na podstawie zewnętrznych pozorów.No właśnie -- tu już wychodzisz poza znaczenie Biblijne. > Dzieła stworzone przez Boga dobitnie poświadczają, że On istnieje.Biblia nigdzie nie polemizuje z ateizmem -- po prostu w świecie biblijnym nie znano go jeszcze. Znano obojętność (i z tym polemizuje -- to zresztą dotyczy owego 'głupiego', który mówi 'nie ma Boga'), znano wiarę w wielu innych bogów (albo ich nie uznaje, albo uważa za demony). Idea, że można 'prawdziwość Boga' przekładać na uzasadnienie jego istnienia, nie ma dla mnie najmniejszego oparcia. > Takie obiekty kultu, niebędące wcale bogami, nie mają nic wspólnego z prawdą, tylko z fałszem, czyli kłamstwem.IMHO: jest albo jeden Bóg, albo Go nie ma wcale. Na politeizm nie przystaję  Mogę znaleźć ludzi zapatrzonych we własne cele, ideologie, którzy stawiają je wyżej od uczciwego dociekania rzeczywistości, czy jak wolisz -- poszukiwania prawdy. Ale raczej szukałbym ich właśnie w polityce, czy ekonomii. Badacze są często zapatrzeni we własne odkrycia, ale zwykle nie są nimi zaślepieni. > Będąc na ziemi, zawsze mówił prawdę przekazaną mu przez Ojca.> " On grzechu nie popełnił ani w jego ustach nie znaleziono nic zwodniczego ". Nigdy nie przeinaczał faktów.> Nie tylko ‛był pełen prawdy', ale sam ‛był prawdą' i poprzez niego ‛przyszła prawda'.> Oświadczył: " Ja jestem drogą i prawdą, i życiem ".Typowa deklaracja Mesjańska -- Jezus uważa Siebie za wypełnienie obietnic Boga (patrz początek). Właściwie trudno bardziej wyraźnie powiedzieć, że prawda ma charakter religijny, a nie naukowo-poznawczy. Zwykle się podkreśla, że prawdziwość nauki zawartej w Biblii (w tym nauki Jezusa) ma charakter teologiczny. Zresztą weźmy taki gatunek jak przypowieść -- jeśli Jezus opowiada o miłosiernym Samarytaninie, to nie znaczy, że taki ktoś istniał. To oznacza, że Jezus wskazuje na znaczenie miłosierdzia, zwłaszcza dla poczucia braterstwa, które przekracza partykularne granice ludów i religii (bo Samarytanie byli w konflikcie z Żydami). Użyję przykładu -- na dniach rozbawił mnie dowcip: -- Ile się daje na mszę za pomyślność w interesach? -- 10%Pytanie: czy tak odpowiedział jakiś ksiądz jakiemuś biznesmenowi? A jeśli nie, to czy opowiadający dowcip mnie okłamał? Na pierwsze pytanie odpowiedź brzmi: nie wiem. Na drugie: nie. W dowcipie chodzi o przekazanie pewnej idei -- powiązania datku (niejako zapłaty za modlitwę) z sukcesem tejże modlitwy. Można tu rozpatrywać wiarę obu stron w skuteczność modlitwy i jej konsekwencje ich postaw. To zwykle bawi. W Biblii często jest podobnie. Weźmy obraz stworzenia z Księgi Rodzaju -- świat zostaje stworzony niemal jednocześnie, a człowiek -- nawet jeśli twór ostatni -- jest częścią stworzenia. Więcej -- mamy zwycięstwo Boga nad chaosem wódd -- czyli w wyobrażeniu ówczesnych ludów Bliskiego Wschodu, wyższość Boga Izraela nad boginią Tiamat. Albo wyrazistszy przykład -- gdy w Księdze Sędziów (9) mamy: "Posłuchajcie mnie, możni Sychem, a Bóg usłyszy was także. 8 Zebrały się drzewa, aby namaścić króla nad sobą. Rzekły do oliwki: "Króluj nad nami!" 9 Odpowiedziała im oliwka: "Czyż mam się wyrzec mojej oliwy, która służy czci bogów i ludzi, aby pójść i kołysać się ponad drzewami?" 10 Z kolei zwróciły się drzewa do drzewa figowego: "Chodź ty i króluj nad nami!" 11 Odpowiedziało im drzewo figowe: "Czyż mam się wyrzec mojej słodyczy i wybornego mego owocu, aby pójść i kołysać się ponad drzewami?" 12 Następnie rzekły drzewa do krzewu winnego: "Chodź ty i króluj nad nami!" 13 Krzew winny im odpowiedział: "Czyż mam się wyrzec mojego soku, rozweselającego bogów i ludzi, aby pójść i kołysać się ponad drzewami?" 14 Wówczas rzekły wszystkie drzewa do krzewu cierniowego: "Chodź ty i króluj nad nami!" 15 Odpowiedział krzew cierniowy drzewom: "Jeśli naprawdę chcecie mnie namaścić na króla, chodźcie i odpoczywajcie w moim cieniu! A jeśli nie, niech ogień wyjdzie z krzewu cierniowego i spali cedry libańskie".Czy oznacza to, że wierni mają wierzyć w chodzące i mówiące drzewa? I zgodnie z tym poprawić podręczniki biologii? Nie -- mamy baśń, coś w rodzaju przypowieści (tu także mającą symbolicznie ukazać rady dla Izraela). > To tak pogłębiając Twoją myśl o prawdzie i jej źródle.Przypominam, że sam w 'prawdę' jako byt abstrakcyjny wątpiłem
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Niestety, ale niewielu ustala własną prawdę. Dominującym sposobem nauki jest przyswajanie informacji podrzucanych przez innych, przez jakąś naukową lub nienaukową formę autorytetu. I to najczęściej zadowala człowieka, a zdobywane w ten sposób informacje nazywa prawdą i czuje się dzięki tej wiedzy oświecony.
Nigdy nie żyliśmy w świecie, w którym na pierwszym miejscu znalazła się zdolność samodzielnego zrozumienia faktu, a więc sugerowanie, że już istnieje świat, w którym ludzie sami ustalają własną prawdę, że ta sytuacja odpowiada za jej względność, jest po prostu nieprawdą.
Istnieją twórcy idei i ich przedłużenie w postaci, czasem milionowych rzesz sympatyków. Ci ludzie twierdzą, że jedynym sposobem pozbycia się względności jest, aby wszyscy inni stali się przedłużeniem ich samych. Istnieje wiele sprzecznych wzajemnie idei, ale każda z nich ma swoich wyznawców, i to oni tworzą mur, który uniemożliwia wspólne ustalenie faktów, wyjście poza podziały. Wyobrażają sobie, że jeśli każdy człowiek będzie miał własne zdanie na temat życia, to zapanuje już totalny chaos a wnioski wyciągają na przykładzie tego, co widzą, czyli tego, jak silnie idee dzielą ludzi. Wydaje im się, że samodzielne rozumowanie niechybnie musi się kończyć stworzeniem kolejnej fantazji, kolejnej bajki, że świat ludzi rozumujących samodzielnie, to świat miliarda idei.
Nie widzę najmniejszego powodu, aby osoby posługujące się własnym rozumem, ustalające samodzielnie fakty, nie ciągnące za sobą tabunu fanów, nie miały ujrzeć faktu w ten sam lub podobny sposób. Twierdzę wręcz, że dopiero w świecie, w którym człowiek zacznie ufać własnemu rozumowi, prawda przestanie być względna i znikną obecne podziały. Uważam, że człowiek, który jedynie podąża śladem innego człowieka, bóstwa, księgi, jest przyczyną chaosu, kimś, kto utrwali złe wnioski i nie pozwoli potem na ich sprostowanie.
|
|
 | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Niestety, ale niewielu ustala własną prawdę. Dominującym sposobem nauki jest przyswajanie informacji podrzucanych przez innych, przez jakąś naukową lub nienaukową formę autorytetu. I to najczęściej zadowala człowieka, a zdobywane w ten sposób informacje nazywa prawdą i czuje się dzięki tej wiedzy oświecony. > Wydaje się rzeczą oczywistą, że każdy kto czegokolwiek naucza uważa to za prawdę. Jednak często nauczyciele wierzący w Boga nauczają o ewolucji i przekonują "wiernych" o jej istnieniu. Cały program nauczania jest opracowywany przez zespół ludzi określanych jako "autorytety" w tej dziedzinie. Są więc już dwie prawdy, zaś system nauczania preferuje jedną nad drugą. >Nigdy nie żyliśmy w świecie, w którym na pierwszym miejscu znalazła się zdolność samodzielnego zrozumienia faktu, a więc sugerowanie, że już istnieje świat, w którym ludzie sami ustalają własną prawdę, że ta sytuacja odpowiada za jej względność, jest po prostu nieprawdą. > To słuszny wywód. Dlatego ludzie są tak mocno przekonani o swej prawdzie. >Istnieją twórcy idei i ich przedłużenie w postaci, czasem milionowych rzesz sympatyków. Ci ludzie twierdzą, że jedynym sposobem pozbycia się względności jest, aby wszyscy inni stali się przedłużeniem ich samych. Istnieje wiele sprzecznych wzajemnie idei, ale każda z nich ma swoich wyznawców, i to oni tworzą mur, który uniemożliwia wspólne ustalenie faktów, wyjście poza podziały. Wyobrażają sobie, że jeśli każdy człowiek będzie miał własne zdanie na temat życia, to zapanuje już totalny chaos a wnioski wyciągają na przykładzie tego, co widzą, czyli tego, jak silnie idee dzielą ludzi. Wydaje im się, że samodzielne rozumowanie niechybnie musi się kończyć stworzeniem kolejnej fantazji, kolejnej bajki, że świat ludzi rozumujących samodzielnie, to świat miliarda idei. > A więc potrzebny jest jeden wspólny niepodważalny autorytet = Bóg prawdziwy Stwórca wszystkiego, jednak musi On być uznany za takiego przez wszystkich. >Nie widzę najmniejszego powodu, aby osoby posługujące się własnym rozumem, ustalające samodzielnie fakty, nie ciągnące za sobą tabunu fanów, nie miały ujrzeć faktu w ten sam lub podobny sposób. Twierdzę wręcz, że dopiero w świecie, w którym człowiek zacznie ufać własnemu rozumowi, prawda przestanie być względna i znikną obecne podziały. Uważam, że człowiek, który jedynie podąża śladem innego człowieka, bóstwa, księgi, jest przyczyną chaosu, kimś, kto utrwali złe wnioski i nie pozwoli potem na ich sprostowanie. > Prawda jest jedna, źródłem jej jest Bóg - to prawda podstawowa. Może ją poznać każdy. Jednak nie można nikomu dać ją do poznania na siłę. Musi tego dokonać każdy sam z wyboru, z uznania konkretnych faktów określających naszą rzeczywistość, w której żyjemy. To powolny proces, który ma określony czas. Jednak to wymóg Boży. W Nowym Porządku, w Królestwie Boży, nie może na przykład ktoś mówić o ewolucji, bo będą tam jedynie Ci, co uwierzyli w Boga. I nie chodzi tu o jakąś inną prawdę, ale o tę jedyną istniejąca, żywa i prawdziwą. Ta wiara w Boga zmienia postępowanie ludzi w każdej dziedzinie, a szczególnie, co widac już dzisiaj - wzbudza milość do Boga i do ludzi. Warto tę prawdę poznać - Innej nie ma. To pewne. Pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|