 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-08-2009 17:48 | kikakika (190 punktów) | Bóg istnieje, czy nie?
1 na 3 | Ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować. Przeczytałam książkę Dawkinsa(Bóg urojony), trochę wątków na waszym forum, artykułów i postów na innych na forach, ale jakoś nie mogę znaleźć tego co chcę. Macie tu tyle wątków i artykułów, że nie można tego ogarnąć (a przecież są jeszcze inne strony).
Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo żebyście sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to :
1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd. 2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd. 3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd. 4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?
5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.
*linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.
Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | |
|
-4 na 12 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo żebyście> sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię> bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego).Tutaj nikt Ci prawdy nie powie. Zresztą myślę nawet, że Ty sama na żadną prawdę nie zasługujesz. Pytanie się o to czy bóg istnieje z dodaniem, że tylko jesteś w stanie zaakceptować, jeśli już to "boga chrześcijańskiego" od razu pokazuje Twoje nastawienie. Ty żadnej prawdy nie szukasz? Uczciwe pytania powinny brzmieć: 1. Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi? 2. Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi, można bronić takiego światopoglądu? > 1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną?(...)Te pytania które Ty zadałaś mogą mieć jedynie odpowiedzi subiektywne, będące wyrazem indywidualnie wyznawanego światopoglądu. Ateista powie Ci, że to wszystko bzdury i wyssane z palca mity,wynik zabobonnych lęków ludzi starożytnych zaakceptowanych w drodze ewolucji jako pożyteczny mem, a człowiek głęboko religijny będzie twierdził, że prawie wszystko w Biblii to "najprawdziwsza prawda" prosto z jakiegoś nadprzyrodzonego źródła. Po czym poznasz, kto jest bliższy prawdy? > *linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.> Pozdrawiam.stwarzanie.wordpress.com/ albo to dakowski.p(*)y§ionid=10&id=19&Itemid=48pozdr.
|
|
 | 6 na 6 | Marian (5438 punktów) |
> Uczciwe pytania powinny brzmieć:> 1. Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi?> 2. Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi, można bronić takiego światopoglądu? LoL. Toż to klasyczne petitio principii a nie uczciwie pytania
|
|
|  | 8 na 8 | anty_k (954 punktów) | > >Uczciwe pytania powinny brzmieć:> >1. Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi?> >2. Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi, można bronić takiego światopoglądu?> LoL. Toż to klasyczne petitio principii a nie uczciwie pytania Otóż to, "Jeśli założymy, że istnieje jakiś bóg" to już nie musimy niczego udowadniać, tylko możemy od razu przejść do "odpowiedzi" na pytanie jakiż to on jest. Za to "Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje", no, to wtedy domagamy się dowodów. Swoją drogą, dość przewrotnie sformułowany został ten sofizmat, ktoś mało spostrzegawczy może tego nie zauważyć.
|
|
| |  | -3 na 5 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >>Uczciwe pytania powinny brzmieć:> >>1. Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi?> >>2. Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi, można bronić takiego światopoglądu?> > LoL. Toż to klasyczne petitio principii a nie uczciwie pytania > Otóż to, "Jeśli założymy, że istnieje jakiś bóg" to już nie musimy niczego udowadniać, tylko możemy od razu przejść do "odpowiedzi" na pytanie jakiż to on jest. Za to "Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje", no, to wtedy domagamy się dowodów. Swoją drogą, dość przewrotnie sformułowany został ten sofizmat, ktoś mało spostrzegawczy może tego nie zauważyć. Do kikakiki
Tu z kolei masz koleiny ateistyczny idiotyzm podany na tacy w klasycznej formie. Ateiści ubzdurali sobie, że założenie istnienia "Boga" wyjaśnia wszystko. To oszustwo logiczne w czystej postaci. Założenie istnienia "Boga", nie wyjaśnia niczego. Tylko ateistyczny oszust twierdzi, że za łożenie "Boga" to koniec nauki i jej postępu. Nauka jest całkowicie neutralna w stosunku do założenia, czy istnieje "Bóg", czy wszystko powstało, przez ewolucję. Poznając świat otaczający człowieka, budowę materii i organizmów żywych takie same doświadczenia przeprowadzamy przy założeniu istnienia "Boga", jak i przy założeniu jego nieistnienia. Celem nauki jest odpowiedź na pytanie jak coś działa, jak powstało, a nie czy stworzył to "Bóg", czy samo powstało. Obok siebie w największych i najbardziej szanowanych instytutach badawczych świata pracują osoby wierzące w "Boga" jak i nie wierzące, że istnieje jakiś "Bóg". Albo to: > Za to "Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje", no, to wtedy domagamy się dowodów.To już idiotyzm na maxa. Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje, to wszystko zaczynamy tłumaczyć z pozycji nie istnienia "Boga". Nie ma żadnego miejsca wtedy na badania pod kątem tego, czy obserwowane zjawisko, lub budowa organizmów żywych dowodzi zaprojektowania, czy powstania drogą zmian ewolucyjnych. Tak właśnie działa dzisiejsza nauka. Pozwala interpretować wszystko tylko z pozycji nieistnienia "Boga". Jak wtedy oczekiwać od naukowców prawdy, jeżeli oni prawdy nie szukają, tylko dopasowują odkrycia i wyniki badań do jednego tylko założenia, a wszystko co im się nie uda do tego założenia dopasować odrzucają jako nienaukowe. Kto ma dostarczyć naukowych dowodów na istnienie "Boga", jeśli nie nauka. A skoro nauka odrzuca takie takie założenie, to jak ma znaleźć dowody. Powstaje błędne koło, którego ateiści nie widzą, zaślepieni swoimi poglądami, jak użytkownik który zamieścił niniejsze słowa:" "Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje", no, to wtedy domagamy się dowodów." To błąd logiczny klasyczny w myśleniu ateistów. Od nich prawdy nie usłyszysz z pewnością, oni nie dostrzegli by jej nawet gdyby "kopnęła ich w zadek".
|
|
| | |  | 2 na 4 | darlove (2804 punktów) | Czymze jest prawda? Gdzie jej szukac? W czym? W Naturze i powtarzalnych wynikach pomiaru? Czy moze we wlasnej glowie? Bo wiadomo, ze swiat istnieje dla nas tak naprawde w naszej glowie, tam slyszymy, widzimy, czujemy, dotykamy... Jesli wszyscy widzimy jednako, to czy to, co widzimy jest prawda? Sa rzeczy, ktorych nie widzimy, a istnieja. To prawda. Np. istnieje powietrze, ktorego nie widac, ale mozna odczuc jego skutki. Ktos powie: istnieje sila grawitacji. Ale czy napewno? Czyz nie jest to tylko objaw zakrzywienia czasoprzestrzeni, a nie zadna sila? Istnieja atomy, ale czy sa rzeczywiscie tym, co sobie wyobrazamy o nich? Czy ktos wie, jak wyglada elektron? Czy w ogole mozna tutaj mowic o wygladzie?
Ciekawym jest przyjrzenie sie matematyce. Ostatnimi czasy poswiecam sie studiowaniu teorii mnogosci, ale nie w wydaniu szkolnym, bo to mam dawno juz za soba. Chodzi mi o teorie mnogosci Zermelo-Fraenkela w tej naglebszej postaci aksjomatycznej. Na teorii mnogosci stoi caly gmach matematyki - wszystko jest zbiorem (nawet liczby). Jest tam chyba 9 aksjomatow, ktore mowia o uniwersum zbiorow. Nie mowia, czym sa zbiory, a jedynie jak sie z nimi obchodzic. Kazdy ma wyobrazenie tego, czym zbior jest. A jednak, jak sie okazuje, sprawa nie jest prosta. Ale nie bede sie wglebial w antynomie, bo co innego chce powiedziec. Wiadomo, ze matematyka to jedyny obiektywny jezyk opisu rzeczywistosci, jaki znamy. Dziwnym jest to, ze mimo iz matematyka jest tak doskonala w jej opisie, to zawsze - zgodnie z twierdzeniem Goedla - beda istnialy w niej zdania, ktorych nie da sie rozstrzygnac na podstawie aksjomatow - te zdania sa od aksjomatow niezalezne (z tego wynika np., ze mozna przyjac, ze cos jest prawda i idac dalej nigdy nie dojsc do sprzecznosci, a przyjmujac, ze to cos nie jest prawda, tez nie dojsc do sprzecznosci - co jest prawda zatem?). Np. wiadomo, ze hipoteza continuum jest niezalezna od aksjomatyki teorii mnogosci. Coz to oznacza? To oznacza tyle, ze nasz system poznania jest bardzo niepelny, aby wyrazic sie oglednie. Ktos powie, hola, przeciez hipoteza continuum nie ma tak naprawde rzeczywistego znaczenia dla poznania rzeczywistosci. A ja odpowiem: to bardzo naiwne twierdzenie. Tak samo naiwne jak to, gdy ludzie twierdzili, ze teoria grup Abela lub teoria Galois nie ma zadnego realnego znaczenia. Wowczas nie miala, a dzisiaj? Fizyka stoi na teorii grup.
Wezmy geometrie. Wydaje nam sie, ze swiat jest euklidesowy: dwie proste rownolegle nigdy sie nie przetna. To jest tak mocne przekonanie, ze uczeni mieli wielkie problemy, gdy publikowali teorie nieeuklidesowe. A jednak okazuje sie, ze do opisu rzeczywistosci fizycznej bardziej wlasnie pasuja geometrie nieeuklidesowe (na takiej wlasnie jest zbudowana einsteinowska teoria wzglednosci, a ta - jak wiadomo - wykazeje doskonala zgodnosc z eksperymentem).
Inna rzecz. Aksjomat wyboru. To jest ciekawa sprawa. Banach i Tarski (polscy WIELCY matematycy, Tarski byl logikiem, a Banach zapoczatkowal analize funkcjonalna) na podstawie aksjomatu wyboru (ktory nawiasem mowiac akceptuja wszyscy liczacy sie matematycy) udowodnili rzecz nastepujaca (paradox kuli): Da sie rozlozyc kule na takie kawalki, ze jak sie je odpowiednio poprzesuwa, to wyjdzie doskonala kula o wiekszym promieniu (oczywiscie nie formuluje tego scisle matematycznie, bo nie chce zanudzac szczegolami). Z tego np. wynika, ze jesli mam kule wielkosci groszku, to moge ja tak rozlozyc i poskladac, ze wyjdzie mi kula wielkosci Slonca! Co mozna powiedziec o takiej matematyce??? (Oczywiscie, niech nikt sobie nie wyobraza w tej chwili szatkowania kuli. Te czesci, na ktore kule trzeba rozlozyc sa niemierzalne wzgledem miary Lebesgue'a, czyli tej miary, ktora prostopadloscianom przyporzadkowuje ich objetosc, a na plaszczyznie pole). Ciekawe jest to, ze bez Aksjomatu Wyboru nie daje sie udowodnic wielu rzeczy, ktore sa "po prostu prawdziwe". A jednak, cos co wydaje sie nie budzic zastrzezen, prowadzi do paradoksalnych wynikow. Moze dla porzadku zacytuje AW:
Dla dowolnej niepustej rodziny zbiorow niepustych istnieje zbior, ktory z kazdym zbiorem tej rodziny ma dokladnie jeden element wspolny i nie ma tam innych elementow. Niewinne, prawda? I wydaje sie calkiem do rzeczy.
Jestesmy bardzo ograniczeni w poznaniu Wszechswiata i jest to cos, co jest wpisane w Nature. Srodki wyrazu, ktorymi dyskonujemy sa bardzo ograniczone - z tym nie da sie nic zrobic.
Trzeba sobie jasno powiedziec, ze gdy rozprawiamy o rzeczywistosci, tak naprawde nie wiemy, o czym rozprawiamy. To samo tyczy sie matematyki. O czyms mowimy (o zbiorach np.), ale natury tych rzeczy nie znamy i znac nie bedziemy.
Czymze jest prawda zatem, pytam znow?
Bog? Hm... Czy sa jakies obiektywne dowody na jego istnienie? Bo subiektywnych jest co niemiara, ale czy to sie liczy? Przeciez kazdy wie, ze subiektywnie mozna udowodnic istnienie i nieistnienie czegokolwiek, ale czy to wowczas jest Prawda?
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Czymze jest prawda? Gdzie jej szukac? W czym? W Naturze i powtarzalnych wynikach pomiaru? Czy moze we wlasnej glowie? > Przyznasz, że są sfery, dziedziny a w nich mnóstwo pytań, na które człowiek nie jest wstanie odpowiedzieć. Nie ma tez wielu pytań, które pojawiłyby się gdyby człowiek miał większe możliwości poznawania i rejestracji rzeczywistości. Człowiek ma określone ograniczenia swych możliwości poznawania. Wynika stąd, że znaczna część musi być mu objawiona, aby mówić o prawdzie. Nigdy sam nie dojdzie do właściwej odpowiedzi dlaczego i skąd, tu na ziemi się znalazł. >Bo wiadomo, ze swiat istnieje dla nas tak naprawde w naszej glowie, tam slyszymy, widzimy, czujemy, dotykamy... Jesli wszyscy widzimy jednako, to czy to, co widzimy jest prawda? Sa rzeczy, ktorych nie widzimy, a istnieja. To prawda. Np. istnieje powietrze, ktorego nie widac, ale mozna odczuc jego skutki. Ktos powie: istnieje sila grawitacji. Ale czy napewno? Czyz nie jest to tylko objaw zakrzywienia czasoprzestrzeni, a nie zadna sila? Istnieja atomy, ale czy sa rzeczywiscie tym, co sobie wyobrazamy o nich? Czy ktos wie, jak wyglada elektron? Czy w ogole mozna tutaj mowic o wygladzie? > To prawda i o tym mówię. >A jednak okazuje sie, ze do opisu rzeczywistosci fizycznej bardziej wlasnie pasuja geometrie nieeuklidesowe (na takiej wlasnie jest zbudowana einsteinowska teoria wzglednosci, a ta - jak wiadomo - wykazeje doskonala zgodnosc z eksperymentem). > Człowiek dochodzi do wyjaśnienia wielu kwestii, mozolnie i z trudem, możliwości ma ograniczone, jednak jest ich jeszcze więcej o których nic nie wie. Przykład: W XVIII wieku uczony Antoine Laurent Lavoisier sformułował więc ‛zasadę zachowania masy, czyli materii'. Encyclopædia Britannica z roku 1910 wyjaśniała: "Materii nie można stworzyć ani zniszczyć". Wydawało się to rozsądne, przynajmniej w tamtych latach. Jednakże w roku 1945 wybuch bomby atomowej nad Hirosimą ujawnił nieścisłość zasady podanej przez Lavoisiera. Otóż część masy zamienia się w energię, wyzwalaną podczas straszliwego wybuchu. Innym dowodem nieścisłości sformułowanej przez Lavoisiera zasady zachowania masy był wybuch bomby wodorowej w roku 1952. W czasie tego procesu jądra wodoru połączyły się, tworząc jądra helu. Ale masa powstałego helu była mniejsza od masy zużytego wodoru. Część masy wodoru zamieniła się w energię, powodując eksplozję znacznie bardziej niszczycielską niż wybuch nad Hiroszimą. Eksplozje te dowiodły, że nawet niewielkiej ilości materii odpowiada kolosalna energia. Związek masy z energią wyjaśnia, skąd się bierze energia wysyłana przez Słońce i podtrzymująca nasze życie. Jak wygląda owa zależność? Einstein wyraził ten związek znanym równaniem E=mc2 (Energia równa jest masie pomnożonej przez prędkość światła podniesioną do kwadratu). Po sformułowaniu przez niego tej zależności inni uczeni mogli już wyjaśnić, dlaczego Słońce świeci od miliardów lat. W jego wnętrzu bezustannie zachodzą reakcje termojądrowe. W ich wyniku co sekunda około 564 milionów ton wodoru zamienia się w 560 milionów ton helu. A zatem jakieś 4 miliony ton materii zamienia się w tym czasie w energię słoneczną, której ułamek dociera do Ziemi i podtrzymuje tu życie.
Każdy z naukowców zgadza się co do tego, że Wszechświat miał początek, ale aby powstała materia znajdująca sie w nim, to na początku, a i aktualnie, musi istnieć niewyczerpane źródło energii. Owe Zródło posiadać powinno najwspanialszą inteligencję i możliwości. Okazuje się, że ten sposób widzenia na Praprzyczynę = Boga jako pierwsza wskazała Biblia, ponad 2700 lat temu został sformułowany w Biblii w następującym, poprawnym pod względem naukowym oświadczeniu: " Podnieście oczy ku górze i zobaczcie. Kto to stworzył? Ten, który wywodzi ich poczet nawet według liczby, (...) Dzięki obfitości energii dynamicznej - bo jest on także pełen siły żywotnej - żadna z nich nie zawodzi" (Izaj. 40:26).: O czym to wszystko świadczy? Bóg istnieje. Rozumując zgodnie z zasadami logiki i z faktami naukowymi, takiego wniosek narzuca sie sam. CDN
|
|
| | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Trzeba sobie jasno powiedziec, ze gdy rozprawiamy o rzeczywistosci, tak naprawde nie wiemy, o czym rozprawiamy. To samo tyczy sie matematyki. O czyms mowimy (o zbiorach np.), ale natury tych rzeczy nie znamy i znac nie bedziemy. > Czy jednak do satysfakcjonującego życia jest nam to poznanie potrzebne? Czy o naszym morale decydować ma wygląd atomu? Nad tymi rzeczami człowiek powinien przechodzić do porządku i skupiać się na szukaniu Tego Zródła energii - Boga. To przecież umiemy docenić, co zostało uczynione wokół nas, że tak wspaniale funkcjonuje, a zależnościami poszczególnych jej składowych, rządzą doskonałe prawa i zasady. >Czymze jest prawda zatem, pytam znow? > Prawda powinna wyjaśniać wiele kwestii - wszystkie, a żaden z jej elementów nie powinien być w sprzeczności z innymi. >Bog? Hm... Czy sa jakies obiektywne dowody na jego istnienie? Bo subiektywnych jest co niemiara, ale czy to sie liczy? Przeciez kazdy wie, ze subiektywnie mozna udowodnic istnienie i nieistnienie czegokolwiek, ale czy to wowczas jest Prawda? > Wykazaliśmy wyżej, jak ławo zmienić subiektywne widzenie, na obiektywne. Człowiek dokonywać tego może poprzez analizę i dociekanie. Empirycznie, przy pomocy przyrządów i wzorów matematycznych tego sie nie da. Pytanie jest więc takie: Czy ową Praprzyczynę można znaleźć i poznać inaczej? Bo jeśli jest to Bóg o wyjątkowej mądrości, to On, szczególnie taki Bóg, Autor Wszechświata, nie uczynił tego bez powodu - to jedno. A drugie, to to, że taki Bóg czyniąc jednostki inteligentne - anioły i ludzie - musiał wiedzieć, że obdarzając ich inteligencją niejako sam narzuca im szukanie odpowiedzi na powstające pytania. Szczególnie pytania dotyczące Jego samego. Tak więc jest i po trzecie, musiał dać, podsunąć ludziom skuteczne możliwości znalezienia Go i poznania. Dlatego, jako najistotniejsze źródło w poznaniu prawdy i Boga, człowiek musi przyjąć Biblię. Jedyna droga do znalezienia Boga. W przemówieniu do ateńskich filozofów i intelektualistów apostoł Paweł powiedział, że " Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim", zapewnił wszelkie pomoce, by można Go było ‛ poszukiwać i rzeczywiście znaleźć'. Paweł stwierdził nawet: " Nie jest on daleko od nikogo z nas" (Dzieje 17:24-27). Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >Nad tymi rzeczami człowiek powinien przechodzić do porządku i skupiać się na szukaniu Tego Zródła energii - Boga.
Źródła energii to np. połączenie jąder wodoru w hel, rozszczepienie jąder uranu. Teraz można budować elektrownie atomowe. Człowiek nie powinien czekać na podłączenie pralki pod energię Boga.
>Wykazaliśmy wyżej, jak ławo zmienić subiektywne widzenie, na obiektywne. >Człowiek dokonywać tego może poprzez analizę i dociekanie.
W jaki sposób zweryfikowałeś że wniosek z Twoich dociekań "O czym to wszystko świadczy? Bóg istnieje." jest prawdą obiektywną, a nie hipotezą? Hipoteza nawet logiczna i spójna pozostaje hipotezą dopóki nie zostanie sfalsyfikowana.
>(...) Bóg, Autor Wszechświata, nie uczynił tego bez powodu - to jedno.
Może się bawił w stwarzanie.
>A drugie, to to, że taki Bóg czyniąc jednostki inteligentne - anioły i ludzie - musiał wiedzieć, że obdarzając ich inteligencją niejako sam narzuca im szukanie odpowiedzi na powstające pytania. Szczególnie pytania dotyczące Jego samego.
A z czego wyciągnąłeś wniosek że stworzył anioły? Jeśli obdarzał inteligencją pod wpływem narkotyków mógł nie wiedzieć i jeśli oddalił się od stworzonego zanim narkotyk przestał działać, może nie pamiętać że stworzył. Może liczył na to że ludzie będą wykorzystywać inteligencję do celów praktycznie użytecznych, a nie do szukania odpowiedzi na pytania typu: co było pierwsze jajko czy kura. A może ptaków jeszcze nie było, a jajko zniósł jakiś płaz, gad, ryba.
>Tak więc jest i po trzecie, musiał dać, podsunąć ludziom skuteczne możliwości znalezienia Go i poznania.
Rysował strzałki, zostawiał znaki, wydawał głosy, ale nie dużo, żeby zabawa w podchody/ chowanego nie skończyła się szybko.
>Dlatego, jako najistotniejsze źródło w poznaniu prawdy i Boga, człowiek musi przyjąć Biblię. Jedyna droga do znalezienia Boga.
Jak już na tym forum pisaliśmy: Oprócz czterech ewangelii zawartych w Biblii są jeszcze ewangelie apokryficzne, niektóre też pisane przez uczniów Jezusa apostołów. Nie ma czegoś takiego jak oryginał Biblii z którego została przetłumaczona. Jest tysiące manuskryptów z których wybierano co włączyć do Biblii. Różne pisma były do Biblii włączane i wyłączane. Jest to kompilacja mitów i legend wcześniejszych które przenikały pomiędzy ludami. Dla nas to są legendy/ mity, a nie opis faktów. Cytaty z Biblii nie są dla nas żadnym argumentem. Oprócz Biblii istnieją inne Pisma Święte które przez miliony wyznawców uznawane są za pochodzące od Boga np. Bhagawadgita. O tamtych Pismach uważasz że zostały podsunięte przez Szatana. Równie dobrze Biblia może być podsunięta przez Szatana. Jakie owoce wydaje Bhagawadgita? Członkowie Towarzystwa Świadomości Kryszny jej wyznawcy, nie tylko nie noszą broni tak jak Jehowici ale mają nawet współczucie dla zwierząt nie zabijają ich i nie kupują mięsa aby rzeźnicy nie zabijali. Po czym poznajesz że Biblia nie jest podrzucona przez Szatana, a inne Pisma są od Szatana?
>W przemówieniu do ateńskich filozofów i intelektualistów apostoł Paweł powiedział, że "Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim", zapewnił wszelkie pomoce, by można Go było poszukiwać i rzeczywiście znaleźć.
Pergamin się nie broni można napisać co się chce.
>Paweł stwierdził nawet: >"Nie jest on daleko od nikogo z nas" (Dzieje 17:24-27). >Dlatego, jako najistotniejsze źródło w poznaniu prawdy i Boga, człowiek musi przyjąć Biblię. Jedyna droga do znalezienia Boga.
Ty już przyjąłeś Biblię, poznałeś ją, w swoim mniemaniu stosujesz się do nauk w niej zawartych, naśladujesz Chrystusa. Zatem czy Ty w istnienie Jehowy tylko wierzysz, czy już poznałeś obiektywną prawdę, że On istnieje w realu? Może już żyjesz wiecznie? Wszak Jana 3/ 36 Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne
Pozdrawiam
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Nad tymi rzeczami człowiek powinien przechodzić do porządku i skupiać się na szukaniu Tego Zródła energii - Boga. >Źródła energii to np. połączenie jąder wodoru w hel, rozszczepienie jąder uranu. Teraz można budować elektrownie atomowe. Człowiek nie powinien czekać na podłączenie pralki pod energię Boga. > Same sie połączyły atomy ze sobą, tak samo jak sam przewód pralki znalazł kontakt i sie tam wsadził i juz. >>Wykazaliśmy wyżej, jak ławo zmienić subiektywne widzenie, na obiektywne. >>Człowiek dokonywać tego może poprzez analizę i dociekanie. >W jaki sposób zweryfikowałeś że wniosek z Twoich dociekań "O czym to wszystko świadczy? Bóg istnieje." jest prawdą obiektywną, a nie hipotezą? Hipoteza nawet logiczna i spójna pozostaje hipotezą dopóki nie zostanie sfalsyfikowana. > Stwarzanie to nie tylko rzeczy fizyczne, to uczucia, to bogaty świat doznań i odczuć, to prawo w tym i moralne obok zjawisk, które możesz zmierzyć i poznać ich wielkość. Myślenie abstrakcyjne, sumienie, piękno itp. >>(...) Bóg, Autor Wszechświata, nie uczynił tego bez powodu - to jedno. >Może się bawił w stwarzanie. > On mógł sie bawić, bo potrafi wiele i więcej, dla nas jednak to akt stwarzania. >>A drugie, to to, że taki Bóg czyniąc jednostki inteligentne - anioły i ludzie - musiał wiedzieć, że obdarzając ich inteligencją niejako sam narzuca im szukanie odpowiedzi na powstające pytania. Szczególnie pytania dotyczące Jego samego. >A z czego wyciągnąłeś wniosek że stworzył anioły? > A dlaczego nie? Stworzył wszystko! > co było pierwsze jajko czy kura. > Takich pytań mądry człowiek nie zadaje. >>Tak więc jest i po trzecie, musiał dać, podsunąć ludziom skuteczne możliwości znalezienia Go i poznania. >Rysował strzałki, zostawiał znaki, wydawał głosy, ale nie dużo, żeby zabawa w podchody/ chowanego nie skończyła się szybko. > Ty już wyszedłeś z przedszkola? Masz trochę czasu? Mamusia puściła Twoją rączkę? Napij sie mleka, bo ta rozmowa powinna być z tymi, którzy sięgają po pokarm stały. Taka dziecinada. >>Dlatego, jako najistotniejsze źródło w poznaniu prawdy i Boga, człowiek musi przyjąć Biblię. Jedyna droga do znalezienia Boga. >Jak już na tym forum pisaliśmy: >Oprócz czterech ewangelii zawartych w Biblii są jeszcze ewangelie apokryficzne, niektóre też pisane przez uczniów Jezusa apostołów. > Same za siebie mówią: jesteśmy apokryficzne! Odrzuć! >Nie ma czegoś takiego jak oryginał Biblii z którego została przetłumaczona. Jest tysiące manuskryptów z których wybierano co włączyć do Biblii. >Różne pisma były do Biblii włączane i wyłączane. > Rozumiem masz własną teorie. Ale po ona komu? Kombinujesz i tyle. >Jest to kompilacja mitów i legend wcześniejszych które przenikały pomiędzy ludami. > wydarzenia w mitach i legendach i w religiach wydarzyły sie wcześniej, ludzie z ust do ust przekazywali je i dlatego tam sie znalazły. O potopie znajdziesz w wielu zapisach. CDN
|
|
| | | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Dla nas to są legendy/ mity, a nie opis faktów. Cytaty z Biblii nie są dla nas żadnym argumentem. > I to wiem. Tu zaś pułapka zastawiona jest wyraźna, skutki widoczne. Odrzucają mapę.. Jakie inne? Nie poznają prawdy o sobie i swych bliskich, nie znają przyszłości, a przecież mogliby uniknąć wielu niebezpieczeństw. >Oprócz Biblii istnieją inne Pisma Święte które przez miliony wyznawców uznawane są za pochodzące od Boga np. Bhagawadgita. O tamtych Pismach uważasz że zostały podsunięte przez Szatana. > Tak! >Równie dobrze Biblia może być podsunięta przez Szatana. Jakie owoce wydaje Bhagawadgita? Członkowie Towarzystwa Świadomości Kryszny jej wyznawcy, nie tylko nie noszą broni tak jak Jehowici ale mają nawet współczucie dla zwierząt nie zabijają ich i nie kupują mięsa aby rzeźnicy nie zabijali. > Nie znają Boga. Ich wiara sprowadza się do powtarzania bez przerwy i bez zatrzymania Harry Kryszna itd. Dla nich uczyni potwierdzające wiarę nic nie znaczą, tylko modlitwa. >Po czym poznajesz że Biblia nie jest podrzucona przez Szatana, a inne Pisma są od Szatana? > Bo nie niosą w sobie odpowiedzi na wszystkie pytania nurtujące ludzi, uciekają sie do magii, nieczystych duchów, praktyk przeciwnych miłości, podkreślają wartość ludzi a pomniejszają wartość Boga. >>W przemówieniu do ateńskich filozofów i intelektualistów apostoł Paweł powiedział, że "Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim", zapewnił wszelkie pomoce, by można Go było poszukiwać i rzeczywiście znaleźć. >Pergamin się nie broni można napisać co się chce. > Zycie weryfikuje. >>Paweł stwierdził nawet: >>"Nie jest on daleko od nikogo z nas" (Dzieje 17:24-27). >>Dlatego, jako najistotniejsze źródło w poznaniu prawdy i Boga, człowiek musi przyjąć Biblię. Jedyna droga do znalezienia Boga. >Ty już przyjąłeś Biblię, poznałeś ją, w swoim mniemaniu stosujesz się do nauk w niej zawartych, naśladujesz Chrystusa. Zatem czy Ty w istnienie Jehowy tylko wierzysz, czy już poznałeś obiektywną prawdę, że On istnieje w realu? > Istnieje realnie. Proroctwa które dał jednoznacznie wskazują, co ma sie stać wkrótce. On jedynie zna prawdę na temat przyszłości. Zostało jedynie kilka proroctw do spełnienia. >Może już żyjesz wiecznie? Wszak Jana 3/ 36 Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne > Taka opinia raczej przynależna jest innym religiom. Nie ma czegoś takiego, jak "raz zbawiony, na zawsze zbawiony". By żyć wiecznie trzeba poznać Boga, trzeba poznać Jezusa, trzeba żyć według tego co sie dowiedziałeś o Bogu i Jego Synu Jezusie. Czytasz: " Jezus powiedział do niej: "Wierz mi, niewiasto: Nadchodzi godzina, gdy ani na tej górze, ani w Jeruzalem nie będziecie czcić Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie; my czcimy to, co znamy, ponieważ wybawienie wywodzi się z Żydów. Niemniej nadchodzi godzina, i teraz jest, gdy prawdziwi czciciele będą czcić Ojca duchem i prawdą, bo właśnie takich szuka Ojciec, aby go czcili. Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą"(Jana 4:21-24). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W Biblii wiele rzeczy jest zacytowanych z tekstów Staroegipskich poświęconych Amonowi, Atonowi, Re, Ozyrysowi i Izydzie (Jowisz uparł się ją zwać Europą). Dlaczego nie masz szacunku do źródeł, tylko czytasz odpisy dokonane przez prymitywny, pasterski lud? Hm?
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >W Biblii wiele rzeczy jest zacytowanych z tekstów Staroegipskich poświęconych Amonowi, Atonowi, Re, Ozyrysowi i Izydzie (Jowisz uparł się ją zwać Europą). Dlaczego nie masz szacunku do źródeł, tylko czytasz odpisy dokonane przez prymitywny, pasterski lud? Hm? > Gdy jakieś opisy są wspólne, znaczy to jedynie, że wszyscy ludzie mają te samo pochodzenie, a zdarzenia ich dotykające przekazywane były różnymi drogami. Które pierwsze, przecież nie ma starszych zapisów od Biblii. Zawiera wiarogodne odpowiedzi na ważne pytania co do życia i śmierci. Jej fragmenty powstały jakieś 3500 lat temu. Pierwsza część tego dzieła została spisana kilka stuleci przed ułożeniem najwcześniejszych hymnów wchodzących w skład hinduskich Wed i około tysiąca lat przed narodzinami Buddy, Mahawiry i Konfucjusza. Ukończono w roku 98 n.e., ponad 500 lat przed założeniem islamu przez Muhammada. Biblia przedstawia dzieje starożytnego świata dokładniej niż jakakolwiek inna książka. Historia utrwalona na jej kartach sięga początków rodziny ludzkiej i wyjaśnia, jak się pojawiliśmy na ziemi. Ukazuje nawet czasy poprzedzające stworzenie ludzi. Naprawdę może człowiekowi pomóc zrozumieć, jak powstał człowiek i czym jest dusza. Ponadto Biblia zawiera proroctwa, które zawsze dokładnie się spełniają. Tamte nie stanowią obiektu mojego zainteresowania, bo w żadnym razie i pod żadnym względem nie dorównują Biblii. Biblia daje pełnię wiedzy. Wskazuje prawdę i źródło prawdy. A to dla każdego człowieka wielki skarb, gdy tak uzna. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ty już wyszedłeś z przedszkola? Masz trochę czasu? Mamusia puściła Twoją rączkę? >Napij sie mleka, bo ta rozmowa powinna być z tymi, którzy sięgają po pokarm stały. >Taka dziecinada. Przykro mi. Minus. >Same za siebie mówią: jesteśmy apokryficzne! >Odrzuć! Same się apokryficznymi nie nazwały. Nazwano je tak - po odrzuceniu. Czyli ktoś je w ten sposób stygmatyzował, by bezkrytycznie przyjmujący decyzje Kościoła Katolickiego Świadkowie Jehowy w ślad za Kościołem - Panią Matką je odrzucili. Co było do okazania.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ciekawy jest brak zamiłowania do apokryfów Świadków Jehowy, w rzeczy samej. Ale pewnie nie korzystają z Wulgaty?
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>>Same za siebie mówią: jesteśmy apokryficzne! >>Odrzuć! >Same się apokryficznymi nie nazwały. Nazwano je tak - po odrzuceniu. Czyli ktoś je w ten sposób stygmatyzował, by bezkrytycznie przyjmujący decyzje Kościoła Katolickiego Świadkowie Jehowy w ślad za Kościołem - Panią Matką je odrzucili. Co było do okazania. > Przecież Kościół hołubi apokryfy, zbiera różne apokryficzne pisma, ceni je, a swoją wiarę i dogmaty zmienia pod ich wpływem. Powołuje sie na nie także na kazaniach. Popularność ewangelii Judasza to dzięki Kościołowi, chociaż z prawdą i Słowem Boga nie ma nic wspólnego.. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Atomy się same połączyły. Zupełnie same. Nic na to nie poradzisz. Ale jeśli już w coś musisz wierzyć, to poczytaj Homera - tam są bardzo fajni bogowie.
|
|
| | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Atomy się same połączyły. Zupełnie same. Nic na to nie poradzisz. > Upraszczasz. Zobacz na te właściwości wody: "Bez wody życie roślin, zwierząt i ludzi nie byłoby możliwe. Na szczęście wody mamy pod dostatkiem, a trzeba powiedzieć, że jest to naprawdę płyn niezwykły. Każda drobina wody składa się z dwóch atomów wodoru i jednego atomu tlenu. Wodór jest najłatwiej palny ze wszystkich gazów, a tlen jest niezbędny do spalania. Kiedy jednak połączy się dwa atomy wodoru z jednym atomem tlenu, ku naszemu zdumieniu powstaje jeden z najlepszych środków do gaszenia ognia - woda. Sposób oddziaływania niskich temperatur na wodę również dowodzi, że jest to płyn jedyny w swoim rodzaju. Gdy woda w jeziorach i morzach się ochładza, staje się cięższa i wypiera lżejszą, cieplejszą wodę na powierzchnię. Kiedy jednak temperatura całej wody obniży się do około 3,98°C, zachodzi dziwne zjawisko - następuje odwrócenie całego procesu! W miarę zbliżania się do punktu zamarzania: 0°C woda staje się lżejsza, wskutek czego warstwa chłodniejszej wody utrzymuje się nad znajdującą się głębiej wodą cieplejszą. Następnie ta górna warstwa zamienia się w lód, który, jako lżejszy od wody pływa na jej powierzchni; proces ten chroni życie istniejące w morzu. Gdyby to zjawisko nie zachodziło, wówczas wszystkie jeziora, a nawet i oceany, w końcu całkowicie by zamarzły, a nasza ziemia zamieniłaby się w "lodówkę", w której nie mogłoby istnieć życie roślinne, zwierzęce ani ludzkie.
Zadziwiający jest także sposób dostarczania niezbędnej do życia wody do obszarów położonych z dala od rzek, jezior i mórz. Ciepło słoneczne bezustannie zamienia w parę miliardy litrów wody. Ta lżejsza od powietrza para wodna unosi się i tworzy na niebie chmury. Wiatr i ruchy powietrza wywoływane energią słoneczną przesuwają te chmury. Gdy powietrze w obrębie chmur się ochładza, para wodna skrapla się, tworząc wokół cząsteczek pyłu maleńkie kropelki wody. Ten pył atmosferyczny pochodzi z różnych źródeł, między innymi także z rozpadłych meteorów. Kropelki te następnie łączą się ze sobą tworząc większe krople, deszcz. Po osiągnięciu pewnych rozmiarów krople deszczu zaczynają spadać. A co by było, gdyby działo się inaczej i gdyby krople deszczu osiągały ogromne rozmiary? Skutki byłyby katastrofalne. Arthur L. Brown, w swojej książce Footprints of God (Śladami Boga), pisze: "Gdyby deszcze nie były takie łagodne wówczas roślinność uległaby zniszczeniu, zbiory zostałyby wtłoczone w glebę, drzewa ogołocone z liści i owoców, pola poorane głębokimi bruzdami, a warstwa gleby zmyta. Pojawienie się każdej chmury witano by z przerażeniem. Jakże wielkim dobrodziejstwem jest więc to istniejące urządzenie! Zamiast spadać pustoszącymi kaskadami, woda opada w postaci łagodnych, użyźniających kropelek, jak gdyby chmury były podziurawione niby sito z maleńkimi oczkami. Spadające krople rzadko wyrządzają szkodę nawet źdźbłom trawy czy najdelikatniejszym kwiatom." - Strony 110, 111. Czy wszystkie te czynniki decydujące o istotnym dla życia zaopatrywaniu ziemi w wodę nie świadczą o istnieniu Mistrzowskiego Projektanta?" To jeden z tekstów SJ, nie wszyscy to dostrzegają, kto miłuje Jehowe i prawość to to dostrzega i o tym mówi. Chyba na wodę tak nie spojrzałeś?!
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cóż mogę powiedzieć. Chyba tylko coś, o czym nie wiedzieli twórcy Jehowy. We wszechświecie mamy od 50 do 200 miliardów galaktyk. Średnia ilość gwiazd w galaktyce to dwieście miliardów. Są zatem różne układy gwiezdne. W nich różne planety z różnymi warunkami klimatycznymi.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 4 | panTeista (6808 punktów) | > >Teraz można budować elektrownie atomowe. Człowiek nie powinien czekać na podłączenie pralki pod energię Boga.> Same sie połączyły atomy ze sobą, tak samo jak sam przewód pralki znalazł kontakt i sie tam wsadził i juz.Tak samo jak Jehowa sam się stworzył/ zrodził bez niczyjego udziału. > >W jaki sposób zweryfikowałeś że wniosek z Twoich dociekań "O czym to wszystko świadczy? Bóg istnieje." jest prawdą obiektywną, a nie hipotezą? Hipoteza nawet logiczna i spójna pozostaje hipotezą dopóki nie zostanie sfalsyfikowana.> Stwarzanie to nie tylko rzeczy fizyczne, to uczucia, to bogaty świat doznań i odczuć, to prawo w tym i moralne obok zjawisk, które możesz zmierzyć i poznać ich wielkość.> Myślenie abstrakcyjne, sumienie, piękno itp.O uczuciach itd. wiadomo że są ich istnienie zostało zweryfikowane, są związane z przemianami chemicznymi (hormony) i aktywnością elektryczną w mózgu, czyli są one współoddziaływaniami w materii wysoko zorganizowanej, reagującej na bodźce. Prawo i moralność to współoddziaływania pomiędzy ludźmi, związane z przepływającymi pomiędzy nimi informacjami, falami świetlnymi, głosowymi. Istnienie Boga nie zostało zweryfikowane i tak jak nie zweryfikujemy istnienia krasnoludków, tak też i nie zweryfikujemy postaci literackiej/ legendarnej/ mitologicznej Jehowy. Istnienie uczuć i moralności nie dowodzi istnienia Jehowy, już to przerabialiśmy tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w251345 oto fragment: I uważasz że wstawiając w miejsce niewiadomego początku, Boga Zapchajdziurę dokonałeś wyjaśnienia. A przecież rozumując zgodnie z zasadami logiki, wniosek narzuca sie sam: Bóg ma jakąś praprzyczynę/ początek/ skądś się wziął. Wydawało Ci się że znalazłeś odpowiedź, a tylko przesunęło się dociekanie. Jednak istnienie uczuć, moralności, nie budzi wątpliwości, natomiast Bóg jest tylko spekulatywnym wymysłem. > dla nas jednak to akt stwarzania.dla was akt stwarzania, dla nas (ateistów, agnostyków, buddystów, konfucjanistów) mit o stwarzaniu. > >A z czego wyciągnąłeś wniosek że stworzył anioły?> A dlaczego nie? Stworzył wszystko!Dlatego pytam że istnienie aniołów nie zostało zweryfikowane, to tylko postacie literackie jak krasnoludki. > > co było pierwsze jajko czy kura.> Takich pytań mądry człowiek nie zadaje.To nie było pytanie, było tak: "Może liczył na to że ludzie będą wykorzystywać inteligencję do celów praktycznie użytecznych, a nie do szukania odpowiedzi na pytania typu: co było pierwsze jajko czy kura". Jako odpowiedź na: "Bóg czyniąc jednostki inteligentne - anioły i ludzie - musiał wiedzieć, że obdarzając ich inteligencją niejako sam narzuca im szukanie odpowiedzi na powstające pytania. Szczególnie pytania dotyczące Jego samego". Czym przekazuję czytelnikom że takich pytań (dotyczących Jego samego) mądry człowiek nie zadaje. > >>... musiał dać, podsunąć ludziom skuteczne możliwości znalezienia Go i poznania.> >Rysował strzałki, zostawiał znaki, wydawał głosy, ale nie dużo, żeby zabawa w podchody/ chowanego nie skończyła się szybko.> Ty już wyszedłeś z przedszkola? Masz trochę czasu? Mamusia puściła Twoją rączkę?> Napij sie mleka, bo ta rozmowa powinna być z tymi, którzy sięgają po pokarm stały.> Taka dziecinada.Właśnie przekazałem czytelnikom że Twoja bajeczka: "musiał dać, podsunąć ludziom skuteczne możliwości znalezienia Go i poznania" to taka dziecinada. Gdyby chciał być znaleziony i poznany, to by się ujawnił w sposób nie budzący wątpliwości. Ale nie może się ujawnić ani chcieć postać literacka. No chyba że w czyjejś halucynacji, fatamorgana. > Same za siebie mówią: jesteśmy apokryficzne!www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w251565> Odrzuć!I tak samo odrzucam Stary i Nowy Testament, jako będące autorstwa tylko i wyłącznie ludzkiego. Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 5 | panTeista (6808 punktów) | > >Nie ma czegoś takiego jak oryginał Biblii z którego została przetłumaczona. Jest tysiące manuskryptów z których wybierano co włączyć do Biblii.> >Różne pisma były do Biblii włączane i wyłączane.> Rozumiem masz własną teorie. Ale po ona komu?> Kombinujesz i tyle.Po to żeby czytelnicy wiedzieli, że autorami nie byli natchnieni: Mojżesz, Jozue, Rut, Mateusz, Marek, Jan i inni. A teoria nie jest moja ale np. autorstwa znanego, amerykańskiego biblisty Barta D. Ehrmana: Autorzy, podobnie jak wielu innych tłumaczy NT, kilkukrotnie powołują się na "oryginał grecki".(...) Co mają na myśli pisząc z taką pewnością siebie "grecki oryginał"? Wersję bizantyńską z XII wieku w opracowaniu Erazma, kompilację Tischnendorfa czy może Nestle-Alanda? Textus Receptus czy też wersję Westcotta-Horta? Stajemy więc przed podstawowym pytaniem, stanowiącym myśl przewodnią "Przeinaczania Jezusa" autorstwa znanego, amerykańskiego biblisty Barta D. Ehrmana: na czym, na jakim tekście, kompilacji manuskryptów oparli się tłumacze? ... "grecki autograf" to swoista mrzonka i fatum uciekające przed badaczami. Im dalej cofamy się w przeszłość tym bardziej tekst bazowy Ewangelii rozpada się na naszych oczach.. Jakimi kryteriami posługiwali się, przykładowo, autorzy ewangelii publikując takie a nie inne opowieści? (...) redaktor mając do wyboru opowieści o Jezusie-rewolucjoniście i powstańcu, Jezusie-żydowskim rabbim i Jezusie-palestyńskim sztukmistrzu przepędzającym demony... W chwili obecnej praktycznie każda ewangelia ma za sobą długofalowy proces poprawiania, dodawania, usuwania niewygodnych treści i harmonizowania. "Marek", którego czytamy i którego czytano w III wieku, jest już zupełnie inną ewangelią od tej z końca I wieku. Pełną uzupełnień i nieprofesjonalnych korekt. Redagowanie treści ewangelicznej stanowi początek procesu zakłamywania prawdziwego obrazu Jezusa, o ile można mówić o "prawdziwym" obrazie bóstwa solarnego. www.racjonalista.pl/kk.php/s,6738Nie da się ukryć faktu, że ostatnimi redaktorami pism religijnych judaizmu i chrześcijaństwa zawsze byli z natury rzeczy kapłani. A ciekawostką może być fakt, że to, co jedni kapłani zredagowali i uznali, inni kapłani odrzucali. Ci kapłani, którzy redagowali pisma, byli poniekąd również ich autorami. Taki twórca brał pewien zakres starszej literatury religijnej i traktował ją jako źródło do stworzenia aktualnego utworu zgodnego z wymogami aktualnie obowiązującej religii. Ta starsza literatura religijna generalnie nie była w obiegu powszechnym. Ona spoczywała w zbiorach przywódców religijnych. Dotyczy to głównie dwóch źródeł biblijnych: jahwistycznego i elohistycznego. Z ich udziałem w czasach niewoli babilońskiej w VI wieku p.n.e. została przykładowo zredagowana Księga Rodzaju. Taką wiedzę prezentuje dzisiaj ks. prof. Waldemar Chrostowski, biblista i Przewodniczący Stowarzyszenia Biblistów Polskich.... Dzisiejsze apokryfy wtedy jeszcze nie były apokryfami. Co i raz pojawia się nieprawdziwa opinia, jakoby kanon Starego Testamentu został zamknięty już w II wieku p.n.e. Nie jest to prawda. W tym czasie został zamknięty kanon części Starego Testamentu, dotyczącej tylko Proroków. Natomiast część nazywana Pismami nadal była otwarta aż do roku 90 n.e. Właśnie dlatego uznana Księga Daniela nie mogła już być zaliczona do Proroków i znalazła się w grupie Pism jako ostatnia pozycja. Mało kto wie, że Wielkie Zgromadzenie rabinów w Jawne w roku 90 n.e. dokonało ostatecznego zamknięcia kanonu hebrajskiego pism świętych, czyli tylko tych pism, które uznano za wystarczająco przydatne w dalszym funkcjonowaniu religii Mojżeszowej. ... ksiąg Starego Testamentu, gdyż z biegiem czasu niektóre pisma podzielono na mniejsze utwory. Warto zatem uzmysłowić sobie, że uznawania za kanoniczne konkretnych ksiąg świętych nigdy nie dokonywali ludzie uznani za świętych. Robili to ludzie niewątpliwie posiadający więcej mądrości od innych, ale mający na uwadze głównie partykularny cel aprobowanej przez siebie religii. (...) Ci religijni Żydzi nie uznali kompletności hebrajskiego kanonu. Stworzyli zatem kanon własny, nazwany aleksandryjskim. Jego istotą było dołączenie do kanonu hebrajskiego dodatkowych siedmiu ksiąg. Dopiero tę wersję kanonu aleksandryjskiego przyjął do swego użytku Kościół Rzymsko-Katolicki. www.racjon(*)nonach.i.apokryfach.slow.kilkaPismo Święte, Starego i Nowego Testamentu, przez wieki traktowane było jako tekst objawiony. Pod wpływem badań biblijnych - w zasadzie rozpoczętych dopiero w XIX wieku, które wykazały niemożność traktowania całej zawartości ksiąg kanonicznych za literalnie prawdziwe> >Jest to kompilacja mitów i legend wcześniejszych które przenikały pomiędzy ludami.> wydarzenia w mitach i legendach i w religiach wydarzyły sie wcześniej, ludzie z ust do ust przekazywali je i dlatego tam sie znalazły. O potopie znajdziesz w wielu zapisach.Autor tekstu: Lloyd Graham Fragment "Deceptions and Myths of the Bible" Biblia nie jest "słowem Bożym", lecz zbiorem zapożyczeń ze źródeł pogańskich. Historia Edenu i Adama i Ewy jest wzięta ze źródeł babilońskich... Mojżesz wykreowany jest na wzór syryjskiego Mizesa, a biblijne prawa opracowane są w znacznym stopniu na baziekodeksu Hammurabiego. Biblijny Mesjasz pochodzi od egipskiego zbawiciela Mahdiego, a niektóre wersety biblijne są słowo w słowo ściągnięte z pism egipskich. Pomiędzy Jezusem a egipskim Horusem Gerald Massey naliczył 137 podobieństw, oraz setki podobieństw pomiędzy Chrystusem a Kriszną. (...) O Adamie mówią pisma chaldejskie, znacznie starsze od hebrajskich. www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijneMaitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Autor tekstu: Lloyd Graham Fragment "Deceptions and Myths of the Bible" Biblia nie jest "słowem Bożym", lecz zbiorem zapożyczeń ze źródeł pogańskich. Historia Edenu i Adama i Ewy jest wzięta ze źródeł babilońskich... Mojżesz wykreowany jest na wzór syryjskiego Mizesa, a biblijne prawa opracowane są w znacznym stopniu na baziekodeksu Hammurabiego. Biblijny Mesjasz pochodzi od egipskiego zbawiciela Mahdiego, a niektóre wersety biblijne są słowo w słowo ściągnięte z pism egipskich. Pomiędzy Jezusem a egipskim Horusem Gerald Massey naliczył 137 podobieństw, oraz setki podobieństw pomiędzy Chrystusem a Kriszną.
Zgadzam się z słusznym wykładem na temat nieprawdziwości Biblii lecz mam jedną wątpliwość. Znam się trochę na kulturze Indii i wydaje mi się z dużą dozą pewności, że to chrześcijaństwo wpłynęło na różne historie dotyczące Kriszny, a nie odwrotnie. Poza Mahabharatą, gdzie Kriszna jest herosem i bogiem (jednym z), co mogło być zresztą dodane później, wątki kojarzące się z chrześcijaństwem, czyli na przykład dotyczące dzieciństwa Kriszny pojawiają się w Puranach, księgach starających się dowieść wyższości nad innymi wybranego boga z indyjskiego panteonu. Główne Purany powstawały między VI a XI wiekiem. Skoro więc historie o Krisznie kojarzące się z szopką pochodzą najwcześniej z VI wieku, to wpływ raczej szedł z Zachodu na Wschód. W Krisznie przed puranami nie ma nic podobnego do Chrystusa moim zdaniem. Mogę oczywiście rozwinąć ten wątek. Ale gdy czytam o wpływach na Biblie martwię się, że obok prawdziwych źródeł wpływów, takich jak Egipt, Mezopotamia i Grecja pojawiają się dość wyssane z palca, takie jak krisznaizm. Osłabia to argumentację.
|
|
| | | | |  | 2 na 4 | panTeista (6808 punktów) | >Przyznasz, że są sfery, dziedziny a w nich mnóstwo pytań, na które człowiek nie jest wstanie odpowiedzieć. Nie ma tez wielu pytań, które pojawiłyby się gdyby człowiek miał większe możliwości poznawania i rejestracji rzeczywistości. >Człowiek ma określone ograniczenia swych możliwości poznawania. >Wynika stąd, że znaczna część musi być mu objawiona, aby mówić o prawdzie. >Nigdy sam nie dojdzie do właściwej odpowiedzi dlaczego i skąd, tu na ziemi się znalazł.
Czy jednak do satysfakcjonującego życia jest nam to poznanie potrzebne? Czy o naszym morale decydować ma pochodzenie wszechświata i skąd człowiek tu na Ziemi się znalazł? Nad tymi rzeczami człowiek powinien przechodzić do porządku i skupiać się na wzajemnym poszanowaniu się ludzi. Przecież wiemy że wzajemna życzliwość daje poczucie lepszej jakości życia.
>Człowiek dochodzi do wyjaśnienia wielu kwestii, mozolnie i z trudem, możliwości ma ograniczone, jednak jest ich jeszcze więcej o których nic nie wie.(...) >Po sformułowaniu przez niego tej zależności inni uczeni mogli już wyjaśnić, dlaczego Słońce świeci od miliardów lat.
Czyli w poznawaniu bytów realnie istniejących i działających jest stopniowy postęp. Natomiast w poznaniu bytu abstrakcyjnego Jehowy przez dwa tysiące lat nie ma żadnego postępu. Nie ma i nie będzie, jak nie może być postępu w poznaniu krasnoludków, tak nie może być postępu w poznaniu Jehowy.
>Owe Zródło posiadać powinno najwspanialszą inteligencję i możliwości.
Czyżby? Każdy z naukowców zgadza się co do tego?
>Okazuje się, że ten sposób widzenia na Praprzyczynę = Boga (...) >O czym to wszystko świadczy? >Bóg istnieje.
I uważasz że ludzie wstawiając w miejsce niewiadomego początku, Boga Zapchajdziurę dokonali wyjaśnienia. A przecież rozumując zgodnie z zasadami logiki i z faktami naukowymi, wniosek narzuca sie sam: Bóg ma jakąś praprzyczynę/ początek/ skądś się wziął. Wydawało Ci się że znalazłeś odpowiedź, a tylko przesunęło się dociekanie. Jednak istnienie wszechświata nie budzi wątpliwości, natomiast Bóg jest tylko spekulatywnym wymysłem.
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | |  | -5 na 5 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Czyli w poznawaniu bytów realnie istniejących i działających jest stopniowy postęp. Natomiast w poznaniu bytu abstrakcyjnego Jehowy przez dwa tysiące lat nie ma żadnego postępu. Nie ma i nie będzie, jak nie może być postępu w poznaniu krasnoludków, tak nie może być postępu w poznaniu Jehowy. > Cały czas zastanawiam się nad celem prezentowania takiej postawy. Czemu ona ma służyć? Bo upierać można się przy negowaniu wszystkiego, jednak obraz przed oczami jest konkretny. Położenie ludzi określone. Znane. Więc cóż? >>Owe Zródło posiadać powinno najwspanialszą inteligencję i możliwości. >Czyżby? Każdy z naukowców zgadza się co do tego? > Naukowcy?! To tylko ludzie. Tomy są opisujące ich błędne wyobrażenia i pomysły. Ekipy naukowców sie zmieniają, a z nimi poglądy, wyjaśnienia i teorie. Ileż było poglądów i form ewolucji, i jeszcze daleko od końcowych ustaleń.. >>Okazuje się, że ten sposób widzenia na Praprzyczynę = Boga (...) >>O czym to wszystko świadczy? >>Bóg istnieje. >I uważasz że ludzie wstawiając w miejsce niewiadomego początku, Boga Zapchajdziurę dokonali wyjaśnienia. A przecież rozumując zgodnie z zasadami logiki i z faktami naukowymi, wniosek narzuca sie sam: Bóg ma jakąś praprzyczynę/ początek/ skądś się wziął. > I niby tak, bo tak jesteśmy ustawieni i wiemy, że niczego nie ma bez przyczyny, a Tym, który uczynił wszystko jest Bóg. Jednak Biblia powiada, że Bóg nie miał początku. Jako, że Bóg nie może kłamać, tym samym Biblia jest Prawdą, takie kwestie mogą być wyjaśnione w przyszłości. Jednak nie wszystkim. Może owe wyjaśnienia udzielane będą ludziom mającym jakieś przygotowanie. To tak jak np.: w jakimś zawodzie tajniki i bardziej skomplikowane techniki danego fachu, wyjaśniane dopiero po przekroczeniu określonego poziomu zdobytych podstaw. Wychodzi na to, że jeśli czegoś nie przyjmujesz z informacji o Bogu, to jesteś do tego jeszcze nieprzygotowany. I pewnie nie poznasz i nie zrozumiesz trzymając sie tej swojej drogi i myślenia.. Bóg daje sie poznać wybranym, chociaż każdy nim może być. >Wydawało Ci się że znalazłeś odpowiedź, a tylko przesunęło się dociekanie. Jednak istnienie wszechświata nie budzi wątpliwości, natomiast Bóg jest tylko spekulatywnym wymysłem. > I tak dalej, i tak w kółko. Tak też można. Ja zaś wiem, że można wzbudzić w sobie wiarę w Stwórcę. Może trzeba byś zaczął od analizy przyczyn takiego stanowiska jakie prezentujesz. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | panTeista (6808 punktów) | > >w poznaniu bytu abstrakcyjnego Jehowy przez dwa tysiące lat nie ma żadnego postępu.> Cały czas zastanawiam się nad celem prezentowania takiej postawy.> Czemu ona ma służyć?Zastanawiasz się czemu nie jestem obojętny na głoszenie mitów/ legend jako faktów historycznych? Dążenie do prawdy jest dla mnie wartością. Ty przedstawiasz przesłanki za rzekomym boskim pochodzeniem Biblii, ja prezentuję argumenty za jej czysto ludzkim pochodzeniem. Czytelnicy zadecydują co ich przekonuje. Służę prawdzie- ja swojej, Ty Ciała Kierowniczego ŚJ, którą przyjąłeś za swoją. Przyjąłeś nie będąc przekonany o istnieniu Szatana, bo gdybyś był, to nie zastanawiałbyś się nad moją postawą i czemu służy, lecz byłoby dla Ciebie jasne że Szatan nastawia mnie przeciw Jehowie. > Bo upierać można się przy negowaniu wszystkiego,Właśnie upierasz się przy negowaniu czysto ludzkiego pochodzenia Biblii. > jednak obraz przed oczami jest konkretny.Masz przed oczami jakiegoś ducha? Ja patrzę na część wszechświata dostępną obserwacji i nie przychodzi mi na myśl, że musiał mieć początek. Odkąd sięgam pamięcią, od małego berbecia, nie pojawiła się u mnie myśl, że wszechświata kiedykolwiek nie było. Gdy w pierwszej klasie na religii ksiądz zaprezentował "Genesis", to natychmiast pomyślałem że to bajka i zdziwiłem się że przedstawia to jak prawdę. Było dla mnie dziwne że kiedykolwiek była tylko otchłań chaosu. Od razu zapytałem kto zrodził/ stworzył Boga. > Położenie ludzi określone. Znane.Pomiędzy ludźmi wytwarzają się zwyczaje społeczne (moralność), dodatkowo na zachowanie ludzi wpływ mają hormony. > Owe Zródło posiadać powinno najwspanialszą inteligencję i możliwości.> >Czyżby? Każdy z naukowców zgadza się co do tego?> Naukowcy?! To tylko ludzie. Tomy są opisujące ich błędne wyobrażenia i pomysły.No proszę: Aby przekonać mnie że Wszechświat miał początek, co jest dla wciskania istnienia Stwórcy wygodne użyłeś argumentu "Każdy z naukowców zgadza się co do tego, że Wszechświat miał początek" tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w251160a teraz chcąc wcisnąć nam że "Owe Zródło posiadać powinno najwspanialszą inteligencję i możliwości" i stanowisko naukowców jest Ci nie na rękę, negujesz znaczenie tego samego argumentu. Manipulacja jest widoczna. Pytanie czy próbujesz zmanipulować kogoś z czytelników (np. kikakika, mnie) świadomie, czy nieświadomie (wtedy i siebie utwierdzałbyś w wierze) możesz pozostawić bez odpowiedzi. > Ekipy naukowców sie zmieniają, a z nimi poglądy, wyjaśnienia i teorie.A to kwiatek, to odnosi się do polityków nie naukowców. Wyjaśnienia i teorie naukowców podlegają korektom, a czasami zmianom w związku z odkryciami, narzędziami badawczymi, postępem wiedzy, a nie zmianami przewodniczących akademii nauk. > Ileż było poglądów i form ewolucji, i jeszcze daleko od końcowych ustaleń..Świadczy to o tym iż w nauce świeckiej nie ma dogmatyzmu, a jest stopniowe poznawanie rzeczywistości. > Okazuje się, że ten sposób widzenia na Praprzyczynę = Boga (...)Który sposób widzenia? > Tym, który uczynił wszystko jest Bóg.I uważasz że wstawiając w miejsce niewiadomego początku, Boga Zapchajdziurę dokonałeś wyjaśnienia. A przecież rozumując zgodnie z zasadami logiki, wniosek narzuca sie sam: Bóg ma jakąś praprzyczynę/ początek/ skądś się wziął. Wydawało Ci się że znalazłeś odpowiedź, a tylko przesunęło się dociekanie. Jednak istnienie wszechświata nie budzi wątpliwości, natomiast Bóg jest tylko spekulatywnym wymysłem. > I tak dalej, i tak w kółko.> Tak też można.Nareszcie zauważyłeś. > Ja zaś wiem, że można wzbudzić w sobie wiarę w Stwórcę.Ja też wiem. I nie tylko wiarę w Jehowę, ale można wzbudzić w człowieku urojenie bliskiego końca tego systemu, do tego stopnia iż dla misji głoszenia zaniedba życie rodzinne. Przykładem jest były członek Ciała Kierowniczego ŚJ Raymond Franz. W swojej książce pt. "Kryzys sumienia" min. to opisuje. ks.design.com.pl/kryzys_sumienia.pdf> Może trzeba byś zaczął od analizy przyczyn takiego stanowiska jakie prezentujesz.Dlaczegóż miałbym zmieniać swoje stanowisko? bo Tobie jest nie na rękę, że prezentuję stanowisko krańcowo odmienne od tego co głosisz. Utrudniam Ci realizowanie idei ogólnoświatowego państwa z jedynie słuszną religią i rządem teokratycznym. > Jednak Biblia powiada, że Bóg nie miał początku.Biblia to tylko kompilacja wierzeń wcześniejszych, pogańskich. To zbiór legend i mitów. www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w251828> Jako, że Bóg nie może kłamaćNie może kłamać postać czysto literacka Bóg, nie istniejący w realu. Ale nie należy przyjmować treści legend jako literalnego opisu wydarzeń faktycznych. > ... jeśli czegoś nie przyjmujesz z informacji o Bogu, to jesteś do tego jeszcze nieprzygotowany.Nie przyjmujesz z informacji o Bogu że został on wymyślony przez ludzi, jesteś do tego jeszcze nieprzygotowany. I pewnie nie zrozumiesz trzymając sie tej swojej drogi i myślenia.. Pozdrawiam Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Zastanawiasz się czemu nie jestem obojętny na głoszenie mitów/ legend jako faktów historycznych? Dążenie do prawdy jest dla mnie wartością. > W Biblii znajdziesz najwięcej odwołań i powiązań z historiami narodów, a już szczególnie narodu Izrael. Wiele szczegółów podawanych przez historyków musiało być skorygowanych po odkryciach potwierdzających prawdomówność Biblii. Nie zdarzyło sie tak, by skutecznie zarzucono Biblii brak wierności prawdzie. >Ty przedstawiasz przesłanki za rzekomym boskim pochodzeniem Biblii, ja prezentuję argumenty za jej czysto ludzkim pochodzeniem. Czytelnicy zadecydują co ich przekonuje. Służę prawdzie- ja swojej, Ty Ciała Kierowniczego ŚJ, którą przyjąłeś za swoją. > Ciało Kierownicze nie jest Autorem Biblii. Biblia pamiętaj Biblia, to podstawa. >Przyjąłeś nie będąc przekonany o istnieniu Szatana, bo gdybyś był, to nie zastanawiałbyś się nad moją postawą i czemu służy, lecz byłoby dla Ciebie jasne że Szatan nastawia mnie przeciw Jehowie. > O tym już nie mówię, bo Ty sam wiesz, że tak jest. Szatan jest bogiem tego świata, a więc wszyscy odrzucający Boga jemu sie poddają. Nie ma innej możliwości. Był taki czas gdy nie było Szatana, nie było fałszywych bożków. Do takiego stanu musi to wszystko wrócić. >>Bo upierać można się przy negowaniu wszystkiego, >Właśnie upierasz się przy negowaniu czysto ludzkiego pochodzenia Biblii. > Bo jej treść temu zaprzecza. Proroctwa, rady doskonale, informacje o pochodzeniu ludzi, o tym jak zło będzie z ziemi usunięte i wszystkie odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania. Możesz w oparciu o nią eliminować ludzkie poglądy oparte na filozofiach, ludzkie teorie naukowe i ludzkie wyjaśnienia rzeczy prostych. >>jednak obraz przed oczami jest konkretny. >Masz przed oczami jakiegoś ducha? > Nie potrzebuję. Nic takiego nie ma. Mam oczy i widzę racjonalnie, co mnie otacza i jak wspaniałe są to rzeczy, same nie powstały. Patrze jak sąsiad pracuje w ogrodzie - efekt piękny ogród. Rzucam obok oczami i widzę piękny krajobraz dzieło Bożych rąk.. >Ja patrzę na część wszechświata dostępną obserwacji i nie przychodzi mi na myśl, że musiał mieć początek. Odkąd sięgam pamięcią, od małego berbecia, nie pojawiła się u mnie myśl, że wszechświata kiedykolwiek nie było. > To mają do siebie dzieła Boże, że patrząc na nie nie widać początku. Gdy patrzysz na budynek, to dokładnie wiesz, że zbudował go człowiek, a za jakiś czas ten będzie zastąpiony innym. Dzieła Boże trwają w nieskończoność. > Gdy w pierwszej klasie na religii ksiądz zaprezentował "Genesis", to natychmiast pomyślałem że to bajka i zdziwiłem się że przedstawia to jak prawdę. Było dla mnie dziwne że kiedykolwiek była tylko otchłań chaosu. Od razu zapytałem kto zrodził/ stworzył Boga. > Kolejny raz dotykasz kwestii początku Boga. Znasz określenie nieskończoności, a jednak myślisz, że gdzieś ona ma swój koniec. Łatwiej będzie pojąć nieskończoność istnienia Boga, gdy się rozpatrzy niektóre przykłady nieskończoności uznawane przez naukę. Nieskończoność definiuje się jako "nieograniczoność w czasie lub przestrzeni, bezmiar, bezkres". Naukowcy sformułowali teorię, że przestrzeń kosmiczna jest nieograniczona. Chociaż człowiek coraz dalej sięga wzrokiem w przestrzeń za pomocą coraz to silniejszych teleskopów, nie widzi jej końca. Przyjmuje więc, że przestrzeń jest bezkresna, nieograniczona. Gdy się spogląda w przeszłość, okazuje się, że wszystko, co powstało, zawdzięcza swoje istnienie komuś, kto istniał wcześniej. Czy wobec tego nie nasuwa się logiczny wniosek, że w dalekiej przeszłości ktoś musiał zapoczątkować ten łańcuch przyczyn i skutków? To nie ulega wątpliwości! Musiała być jakaś Praprzyczyna. Zauważ: że ponieważ tej Praprzyczyny nie mógł już powołać do istnienia ktoś inny, więc jakże mogłaby mieć początek? CDN
|
|
| | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | Pismo święte utożsamia tę wielką Praprzyczynę z Bogiem i podaje Jego imię Jehowa. W Biblii czytamy: " Każdy bowiem dom jest przez kogoś zbudowany, a Tym, który zbudował wszystko, jest Bóg"; " aby wiedziano, że ty, który masz na imię Jehowa, ty sam jesteś Najwyższym nad całą ziemią"((Hebrajczyków 3:4, BT; Psalm 83:18). > >Położenie ludzi określone. Znane.> Pomiędzy ludźmi wytwarzają się zwyczaje społeczne (moralność), dodatkowo na zachowanie ludzi wpływ mają hormony.> Hormony, i owszem, ale akurat nad niektórymi ludzie muszą panować, a inne kontrolować, bo wiążą sie ze zdrowiem, z prawidłowym działaniem naszego organizmu.. > >Owe Zródło posiadać powinno najwspanialszą inteligencję i możliwości.> >>Czyżby? Każdy z naukowców zgadza się co do tego?> >Naukowcy?! To tylko ludzie. Tomy są opisujące ich błędne wyobrażenia i pomysły.> No proszę: Aby przekonać mnie że Wszechświat miał początek, co jest dla wciskania istnienia Stwórcy wygodne użyłeś argumentu> "Każdy z naukowców zgadza się co do tego, że Wszechświat miał początek" tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w251160> a teraz chcąc wcisnąć nam że "Owe Zródło posiadać powinno najwspanialszą inteligencję i możliwości" i stanowisko naukowców jest Ci nie na rękę, negujesz znaczenie tego samego argumentu.> Czy naukowcy odrzucający Boga nie wskazują na Wielki Wybuch a potem na ewolucję jako drogę pojawienia sie życia i w końcu pojawienia się człowieka? Nie napisałem niczego zaprzeczającego sobie. Ci co uznają Boga, mają drogę prostą do celu, Ci zaś odrzucający Boga obrali inną drogę. Jednak wszyscy oni wskazują, że Wszechświat musiał mieć początek. Co się tyczy inteligencji, to wymagają jej od Stwórcy Jego dzieła. Do stworzenia wszystkiego potrzebna jest Wszechmoc, Mądrość, Sprawiedliwość i Miłość. > Manipulacja jest widoczna. Pytanie czy próbujesz zmanipulować kogoś z czytelników (np. kikakika, mnie) świadomie, czy nieświadomie (wtedy i siebie utwierdzałbyś w wierze) możesz pozostawić bez odpowiedzi.> Manipulowanie kimkolwiek nie wchodzi w rachubę. Nie muszę tego robić, bo nikogo na siłę nie muszę przekonywać. Poznanie prawdy jest zbyt cenne by komuś wciskać na siłę.> >Ekipy naukowców sie zmieniają, a z nimi poglądy, wyjaśnienia i teorie.> A to kwiatek, to odnosi się do polityków nie naukowców. Wyjaśnienia i teorie naukowców podlegają korektom, a czasami zmianom w związku z odkryciami, narzędziami badawczymi, postępem wiedzy, a nie zmianami przewodniczących akademii nauk.> W nauce znane jest dominowanie tego czy innego naukowca, a on ma swoich uczniów, co zaś ma swoje potwierdzenie w kontynuowaniu jego spojrzenia na dany problem. Sam Darwinizm ma kilka odmian. > >Ileż było poglądów i form ewolucji, i jeszcze daleko od końcowych ustaleń..> Świadczy to o tym iż w nauce świeckiej nie ma dogmatyzmu, a jest stopniowe poznawanie rzeczywistości.> Dobrze by było gdyby tak było, gdyby do tego, jednak poglądy filozoficzne, czy religijne zawsze miały wpływ na końcowe wnioski. Może czasem na pomijanie siły pewnych dowodów, tak jak przykład pomijanie Rachunku Prawdopodobieństwa w ocenie wartości dowodu. > >Okazuje się, że ten sposób widzenia na Praprzyczynę = Boga (...)> Który sposób widzenia?> >Tym, który uczynił wszystko jest Bóg.> >Ja zaś wiem, że można wzbudzić w sobie wiarę w Stwórcę.> >Może trzeba byś zaczął od analizy przyczyn takiego stanowiska jakie prezentujesz.> Dlaczegóż miałbym zmieniać swoje stanowisko? bo Tobie jest nie na rękę, że prezentuję stanowisko krańcowo odmienne od tego co głosisz. Utrudniam Ci realizowanie idei ogólnoświatowego państwa z jedynie słuszną religią i rządem teokratycznym.> Niczego na siłę. Raczej poruszam tematy by wskazać przyczynę Twojego punktu widzenia, bo jest sprzeczny i niejako w antagonizmie z tym, jak Bóg stworzyl czlowieka. A Bóg stworzył go doskonałym, a ten sam siebie uczynił wrogiem Boga. > >Jednak Biblia powiada, że Bóg nie miał początku.> >Jako, że Bóg nie może kłamać> Nie może kłamać postać czysto literacka Bóg, nie istniejący w realu. Ale nie należy przyjmować treści legend jako literalnego opisu wydarzeń faktycznych.> >... jeśli czegoś nie przyjmujesz z informacji o Bogu, to jesteś do tego jeszcze nieprzygotowany.> Nie przyjmujesz z informacji o Bogu że został on wymyślony przez ludzi, jesteś do tego jeszcze nieprzygotowany. I pewnie nie zrozumiesz trzymając sie tej swojej drogi i myślenia..> Taką drogę kiedyś przyjąłem, ale odrzuciłem po sprawdzeniu. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | W swoim "świętym uniesieniu" nie zauważyłeś, że to co napisałem to były twoje własne stwierdzenia tylko przytoczone nieco innymi słowami. Zatem cały powyższy przydługi wywód możesz skierować do siebie. Zwłaszcza polecam fragment o "kopaniu w zadek".
|
|
| | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >.... to co napisałem to były twoje własne stwierdzenia tylko przytoczone nieco innymi słowami.
Akurat! Mam Ci zapewne uwierzyć na słowo. Nie przejdzie - ja nikomu nie wierzę.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) |

Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | -4 na 6 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | To Twoja fotka? Strasznie staro wyglądasz jak na swoje 26 lat.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > To Twoja fotka?> Strasznie staro wyglądasz jak na swoje 26 lat.Nabuko, większość forum wie, że jesteś nieco pokrzywionym kulturalnie i zwichrowanym intelektualnie osobnikiem, nie musisz tego dalej udowadniać.  Jeśli nie jesteś w stanie zrozumieć celu umieszczenia powyższego obrazka, to ja Ci wytłumaczę. Cały ten wątek jest trollujący, spamowy i bez sensu. Takie właśnie wątki się ignoruje, pozwala im umrzeć śmiercią naturalną, z braku zainteresowania. Bardzo mi przykro, że tego nie rozumiesz. *pats on the head*
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> Cały ten wątek jest trollujący, spamowy i bez sensu. Takie właśnie wątki się ignoruje, pozwala im umrzeć śmiercią naturalną, z braku zainteresowania.Ty chyba masz pokrzywioną logikę, albo nie dowidzisz. Wątek żyje i to zupełnie odwrotnie niż twierdzisz. Czyżby coś z Tobą nie tak? A tak, ateistka, to wszystko tłumaczy
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Ty chyba masz pokrzywioną logikę, albo nie dowidzisz. Wątek żyje i to zupełnie odwrotnie niż twierdzisz. Czyżby coś z Tobą nie tak? A tak, ateistka, to wszystko tłumaczy Ty jednak nie czytasz, co się do ciebie pisze... Ja nie uważam, że wątek nie żyje. Ja uważam, że powinien zdechnąć. Jak Mamę kocham, ty naprawdę nawet takiej różnicy nie zauważasz..??? O_o Dobra, I abjure You, a kysz, nie wiem co jeszcze. Koniec z tym nonsensem. Zignorować trzeba będzie w końcu.. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> Ja nie uważam, że wątek nie żyje. Ja uważam, że powinien zdechnąć. Jak Mamę kocham,...> .... Koniec z tym nonsensem. Zignorować trzeba będzie w końcu..  Ty pewnie słabo kochasz tą swoją mamę. Skoro ignorowanie u Ciebie polega na walnięciu wielkiego obrazka i na napisaniu kilku postów, to już widzę jak wygląda to kochanie?
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Ja nie uważam, że wątek nie żyje. Ja uważam, że powinien zdechnąć. Jak Mamę kocham,...> >.... Koniec z tym nonsensem. Zignorować trzeba będzie w końcu..  > Ty pewnie słabo kochasz tą swoją mamę. Skoro ignorowanie u Ciebie polega na walnięciu wielkiego obrazka i na napisaniu kilku postów, to już widzę jak wygląda to kochanie?Dobra, trudno, Placownik albo inny mod mnie skopie.. Nabuko, Ty nie masz tylko problemów ze zrozumieniem czytanego tekstu. Wygląda na to, że jesteś po prostu ograniczony umysłowo. Piszę Ci jak małemu dziecku "Zignorować trzeba będzie w końcu" - w którym, trzecim poście? Trzeba będzie zignorować... Ten więc jest końcowy, tłumaczę ostatni raz, najprościej jak się da. Tak, wstawiłam obrazek. Odpisałam ci, bo nie zrozumiałeś, co oznacza obrazek i nie byłeś w stanie zrozumieć prostego tekstu pisanego. Napisałam, że chyba jednak definitywnie skończę rozmowę z typem na twoim poziomie, bo to nonsens. Z Tobą się nie da inaczej, jak z zapitym menelem na przystanku - jak nie będziesz wyraźnie i z premedytacją ignorował, to będzie się czepiał. I niniejszym - ignoruję. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>Nabuko, Ty nie masz tylko problemów ze zrozumieniem czytanego tekstu. Wygląda na to, że jesteś po prostu ograniczony umysłowo...... [...] >.... nie zrozumiałeś, co oznacza obrazek i nie byłeś w stanie zrozumieć prostego tekstu pisanego. [...] >... z typem na twoim poziomie,.... [...] >Z Tobą się nie da inaczej, jak z zapitym menelem na przystanku....
Jak łatwo manipulować kobietami. Wystarczy się trochę z nimi podrażnić, a zaraz puszczają im nerwy. Co to będzie na starość, jeśli w tym wieku jesteś już taka niezrównoważona?
Mimo wszystko miałem nadzieję, że jesteś inteligentniejsza. Ty na prawdę myślałaś że mogę nie rozumieć Twoich intencji z tym obrazkiem lub słów. Nie znasz przysłowia, "jak bóg Kubie, tak Kuba bogu". Po prostu robiłem sobie z Ciebie jaja, byś zrozumiała, że takie zabawy z obrażaniem innych użytkowników są nieracjonalne. Rykoszet zawsze wraca i trafia w Ciebie. Oducz się tego, bo to najgorszy ze sposobów włączania się do cudzych dyskusji. Nie masz nic do powiedzenia, to po prostu siedź cicho, zamiast wklejać obraźliwe obrazki.
|
|
|  | -1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Uczciwe pytania powinny brzmieć:> >1. Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi?> >2. Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi, można bronić takiego światopoglądu?> LoL. Toż to klasyczne petitio principii a nie uczciwie pytania > Do kikaiki !To powyżej to klasyczny przykład uczciwości ateistycznego myślenia. Ty zadałaś pytanie:"Bóg istnieje, czy nie? Ja Ci powiedziałem, że powinnaś zapytać: "Jeżeli założymy, że istnieje, to ...." A typowy ateistyczny niemyślący wyznawca ewolucjonizmu powie: Najpierw udowodnij, że Bóg istnieje, a potem możesz sobie o nim teoretyzować. To stereotypowy, wręcz klasyczny błąd logiczny ateistycznego myślenia. To to samo, gdyby ktoś powiedział. " Dobra, nie wiemy, czy istnieje Yeti, ale nikt nie ma prawa szukać dowodów jego istnienia, i rozważać dostępnych poszlak, dopóki najpierw go tu przyprowadzicie". Tacy są typowi ateiści. I to jest u nich najgorsze. Do tego ateista będzie pozorował swoją inteligencję i wysokie wykształcenie używając górnolotnych i jeszcze obcojęzycznych określeń, nie martwiąc się, że w ogóle nie pasujących do danego przykładu. PS Sprawdź sobie znaczenie petitio principii
|
|
| |  | 8 na 8 | anty_k (954 punktów) | >" Dobra, nie wiemy, czy istnieje Yeti, ale nikt nie ma prawa szukać dowodów jego istnienia, i rozważać dostępnych poszlak, dopóki najpierw go tu przyprowadzicie". Tacy są typowi ateiści. I to jest u nich najgorsze.
Ależ gdybyś napisał: "poszukajmy empirycznych dowodów istnienia boga" to nie miałbym nic przeciwko temu a wręcz bym pochwalił racjonalne podejście. Niestety, to co ty napisałeś to (przekładając na Yeti):
"Jeśli założymy, że istnieje Yeti, to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi?"
Widzisz różnicę między "poszukajmy dowodów istnienia" a "załóżmy z góry że istnieje"?
|
|
| | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>" Dobra, nie wiemy, czy istnieje Yeti, ale nikt nie ma prawa szukać dowodów jego istnienia, i rozważać dostępnych poszlak, dopóki najpierw go tu przyprowadzicie". Tacy są typowi ateiści. I to jest u nich najgorsze. >Ależ gdybyś napisał: "poszukajmy empirycznych dowodów istnienia boga" to nie miałbym nic przeciwko temu a wręcz bym pochwalił racjonalne podejście. Niestety, to co ty napisałeś to (przekładając na Yeti): >"Jeśli założymy, że istnieje Yeti, to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi?" >Widzisz różnicę między "poszukajmy dowodów istnienia" a "załóżmy z góry że istnieje"?
Jesteś po prostu nieuczciwy. By nie powiedzieć dosadniej. By szukać na cokolwiek dowodów, najpierw trzeba przyjąć założenie, że coś takiego istnieje lub może istnieć. Bez założenia nie ma żadnej pracy badawczej. Większość znaczących odkryć naukowych była najpierw postulowana teoretycznie a dopiero później znaleziono dowody potwierdzające. Nie ma innej drogi. Tylko ateista ma odwrócony sposób logicznego myślenia.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | >By szukać na cokolwiek dowodów, najpierw trzeba przyjąć założenie, że coś takiego istnieje lub może istnieć. Bez założenia nie ma żadnej pracy badawczej. Większość znaczących odkryć naukowych była najpierw postulowana teoretycznie a dopiero później znaleziono dowody potwierdzające. Nie ma innej drogi. Tylko ateista ma odwrócony sposób logicznego myślenia.
Brawo. Zwlaszcza, ze Einstein byl ateista. Wielu fizykow, ktorzy dostali nagrody Noblia, bylo ateistami (Weinberg, Feynman). Maly cytacik:
Richard Phillips Feynman (1918-1988) was a physicist with a long and distinguished career, from the Manhattan Project to quantum field theory to investigating the Challenger space-shuttle disaster. He shared the 1965 Nobel Prize in Physics for his work in Quantum Electrodynamics, the quantum-mechanical theory of the electromagnetic field. In 'What Do You Care What Other People Think?' (1988), Feynman described himself as "an avowed atheist" by his early youth. "I thought nature itself was so interesting that I didn't want it distorted (by miracle stories). And so I gradually came to disbelieve the whole religion."
Oni tez musieli chyba miec "odwrocony sposob logicznego myslenia" wg twojej "logiki", albo ja czegos nie rozumiem. Czlowieku, tak wsrod ateistow jak i ludzi religijnych sa tacy, ktorzy mysla i tacy, ktorzy nie mysla (choc wsrod tych drugich brak zastanowienia jest chyba jednak bardziej powszechny). Za bardzo generalizujesz. Ogarnij sie.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>>(...) Tylko ateista ma odwrócony sposób logicznego myślenia. >Brawo. Zwlaszcza, ze Einstein byl ateista. Wielu fizykow, ktorzy dostali nagrody Noblia, bylo ateistami
Przecież nie napisałem, że każdy i zawsze. >(...) >Oni tez musieli chyba miec "odwrocony sposob logicznego myslenia" wg twojej "logiki", albo ja czegos nie rozumiem. Czlowieku, tak wsrod ateistow jak i ludzi religijnych sa tacy, ktorzy mysla i tacy, ktorzy nie mysla (choc wsrod tych drugich brak zastanowienia jest chyba jednak bardziej powszechny). Za bardzo generalizujesz. Ogarnij sie.
To raczej Ty za bardzo się podniecasz. Takich zdań, które mają zaboleć osobę, na której post odpowiadam jest w moich wypowiedziach więcej. To są formy zaczepki i docinki, ale nie traktuję tych zdań poważnie. Doskonale pamiętam, że nie można generalizować. Dlatego używam takich pozornych przekłamań dużo, ale zawsze pamiętając, by nie pisać: każdy;wszyscy; zawsze;
Co do tego poprzedniego postu, to było tam tyle pytań, że zwątpiłem, czy Ty chcesz usłyszeć moje zdanie, czy tylko tak Ci się zebrało na głośne rozmyślanie. Dlatego nie odpowiadam. Jeśli na czymś konkretnym Ci zależy, to powtórz to pytanie.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > By szukać na cokolwiek dowodów, najpierw trzeba przyjąć założenie, że coś takiego istnieje lub może istnieć.
No dobrze. Zgódźmy się, że istnieje hipoteza teizmu.
> Bez założenia nie ma żadnej pracy badawczej.
Praca badawcza jest prowadzona od tysiącleci.
> Większość znaczących odkryć naukowych była najpierw postulowana teoretycznie a dopiero później znaleziono dowody potwierdzające.
Ale dowodów na teizm nie znaleziono. Dokładnie nic, zero, od tysiącleci.
> Nie ma innej drogi.
Na mój gust teizm to nie droga tylko ślepa uliczka.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >> By szukać na cokolwiek dowodów, najpierw trzeba przyjąć założenie, że coś takiego istnieje lub może istnieć. >No dobrze. Zgódźmy się, że istnieje hipoteza teizmu.
Ale zauważ kto się nią zajmuje, przecież nie naukowcy. Naukowcy odrzucili tę hipotezę bez badań w najlepszym okresie rozwoju możliwości poznawczych nauki. Od czasu zapanowania w nauce teorii ewolucji, nie było chyba naukowych programów, których celem byłoby np. wyśledzenie sposobów kierowania istotami żywymi przez jakąś siłę ponadludzką. Miliardy dolarów i kwiat najinteligentniejszych młodych naukowców zajmuje się od dziesiątków lat czymś tak nierealnym jak teoria strun z jej jedenastoma wymiarami, których ani nikt nie widział, ani na dzień dzisiejszy nie sposób wyobrazić sobie doświadczenia empirycznego, które mogłoby istnienie takich wymiarów potwierdzić. Pomyśl jak daleko można by zajść w poznaniu rzeczywistości, gdyby ułamek tych środków przeznaczyć na poszukiwanie nieznanego jeszcze poziomu fal, którymi przy założeniu, że istnieje jakiś "Bóg" musi się posługiwać.
>> Bez założenia nie ma żadnej pracy badawczej. >Praca badawcza jest prowadzona od tysiącleci.
Tak, ale nigdy dotąd nie byliśmy w stanie "chwycić boga za rękę", obecnie jest to do wyobrażenia, gdyby nauka zmieniła trochę swoje paradygmaty. Jego sposoby komunikacji muszą być daleko łatwiejsze do wykrycia, niż zjawiska o których teoretyzują fizycy np. w skali Plancka.
>> Większość znaczących odkryć naukowych była najpierw postulowana teoretycznie a dopiero później znaleziono dowody potwierdzające. >Ale dowodów na teizm nie znaleziono. Dokładnie nic, zero, od tysiącleci.
Bo ich się od 150 lat nie szuka. Przecież to oczywiste, że ich nie dostarczą duchowni, to przecież byłby koniec ich władzy i prestiżu. Naukowa pewność to koniec wiary i religie zmuszone będą upaść. To naukowcy przejmą całkowicie sprawy związane z poznawaniem i nawiązaniem kontaktu z "Bogiem" jeśli udowodni się jego istnienie. Religie będą pierwszymi ofiarami udowodnienia istnienia "Boga". Przecież to oczywiste, że jeśli istnieje jakiś "Bóg", to nie posługuje się żadną z istniejących religii.
>> Nie ma innej drogi. >Na mój gust teizm to nie droga tylko ślepa uliczka.
To zrozumiałe. Patrzysz na religie istniejące obecnie i mylisz je z "Bogiem", którego konieczność istnienia wynika z matematycznych obliczeń dowodzących nieprawdopodobieństwa ewolucji. Między tym co wiążesz z pojęciem "Bóg" a rzeczywistością może istnieć prawdziwa wielka przepaść.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | kikakika (190 punktów) | >Przecież to oczywiste, że jeśli istnieje jakiś "Bóg", to nie posługuje się żadną z istniejących religii. Dlaczego oczywiste?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>Przecież to oczywiste, że jeśli istnieje jakiś "Bóg", to nie posługuje się żadną z istniejących religii. >Dlaczego oczywiste? >
Popatrz na przyrodę dookoła. Czy któreś ze zwierząt jest faworyzowane? A może któraś roślina? Nawet prawa fizyki w naszym wszechświecie działają jednolicie w każdym jego zakątku (pomijając wyjątki). Nigdzie nie widać by któraś religia nawiązała kontakt bezpośredni, lub miała jakieś szczególne względy. Na samej Biblii opiera się kilka dużych religii i tysiące małych wyznań i odłamów. Z jakiej przyczyny "Bóg" gdyby istniał miałby wyróżnić którąś z religii? Jakie musiałyby być kryteria jego wyboru, by miały jakikolwiek sens z punktu widzenia całej ludzkości. Jeśli istnieje "Bóg" odpowiedzialny za stworzenie człowieka, to postępuje i działa globalnie w skali całej planety. Jest niewiele wyznań, które roszczą sobie pretensje do tego, że ich działalność jest ogólnoludzka, co nadaje sens domniemaniom, że przez nich mógłby działać "Bóg". Poznałem jedną z takich religii dokładnie. Na jej przykładzie mogę stwierdzić, że ich przekonanie o wyjątkowości nie ma podstaw logicznych i oparcia w faktach. Żadna religia nie posiada znamion religii ogólnoludzkiej. W każdej religii są ludzie dobrzy i źli. Także wśród ateistów. Jeśli istnieje "Bóg" to musiał być zainteresowany różnorodnością wiar i religii, a nie jedną konkretną. Nie wszystkie religie są takie same, to jasne, są bardziej zdroworozsądkowe i mniej. Ale żadna z istniejących religii nie posiada cech tej jedynej. Nie da się w ogóle ustalić kryteriów wyboru religii, to najczęściej przypadek związany z miejscem urodzenia. A skoro nie może być tej jedynej. To przecież nie mogą być też wszystkie.
Może to dla Ciebie nadal nie będzie oczywiste. Ale nic na to nie poradzę. Takich obiektywnych, prostych i łatwych do pokazania argumentów nie ma, trzeba trochę się znać na istniejących religiach i zasadach ich działania.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | kikakika (190 punktów) |
>Popatrz na przyrodę dookoła. Czy któreś ze zwierząt jest faworyzowane? No. Ludzie.
>Jakie musiałyby być kryteria jego wyboru, by miały jakikolwiek sens z punktu widzenia całej ludzkości.
Jak to wybierać. Jeśli istnieje jakiś to powinien wybrać tę, w której ludzie czczą go, którym sam zesŁaŁ objawienia itd.
>Może to dla Ciebie nadal nie będzie oczywiste. Ale nic na to nie poradzę. Takich obiektywnych, prostych i łatwych do pokazania argumentów nie ma, trzeba trochę się znać na istniejących religiach i zasadach ich działania.
Ja tu na razie nie widzę żandnych argumentów. To jakie są jeszcze te mniej proste i mniej Łatwe argumenty? O jakich zasadach dziaŁania mówisz? O tym, że ludziom coś się wmówi,a potem się czerpie z tego korzyści. Czy o jakie?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | > >Popatrz na przyrodę dookoła. Czy któreś ze zwierząt jest faworyzowane?> No. Ludzie.> >Jakie musiałyby być kryteria jego wyboru, by miały jakikolwiek sens z punktu widzenia całej ludzkości.> Jak to wybierać. Jeśli istnieje jakiś to powinien wybrać tę, w której ludzie czczą go, którym sam zesŁaŁ objawienia itd.> >Może to dla Ciebie nadal nie będzie oczywiste. Ale nic na to nie poradzę. Takich obiektywnych, prostych i łatwych do pokazania argumentów nie ma, trzeba trochę się znać na istniejących religiach i zasadach ich działania.> Ja tu na razie nie widzę żandnych argumentów. To jakie są jeszcze te mniej proste i mniej Łatwe argumenty?> O jakich zasadach dziaŁania mówisz? O tym, że ludziom coś się wmówi,a potem się czerpie z tego korzyści. Czy o jakie?> Widzę, że nie dasz sobie łatwo zrobić wody z mózgu  I tak trzymać
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>Popatrz na przyrodę dookoła. Czy któreś ze zwierząt jest faworyzowane? >No. Ludzie.
Ludzie są podobni do zwierząt fizycznie, to zrozumiałe i konieczne, żyją w tym samym środowisku, korzystają z tych samych materiałów budulcowych i muszą być kompatybilni biochemicznie, ale nie są po prostu zwierzętami. Tylko wiara w ewolucję, czyni ludzi zwierzętami. Przy innym założeniu oczywiste jest, że mają wyjątkowy status. Ale mi nie o to chodziło. Za prosto to ująłem. Nie chodziło mi o wyróżnienie gatunku spośród innych, tylko o wyróżnienie wewnątrz gatunku. Ludzi jest prawie 7 mld, religii tysiące(z tymi małymi). Tak jak wśród poszczególnych gatunków, nie widać osobników szczególnie faworyzowanych, tak i wśród ludzkości nie widać grupy ludzi szczególnie wyróżnionych przez jakąś wyższą inteligencję. Wszystkie podziały i różnice między ludźmi są tylko cząstkowe i generowane przez samych ludzi. Z punktu widzenia ponadludzkiego, wszyscy jesteśmy tacy sami, jemy, pijemy, śpimy mamy potrzeby i cele. Wszystkich dotykają choroby i śmierć, żadna religia nie jest tu wyjątkiem. W każdej są ludzie dobrzy i źli, w każdej są bogaci i biedni, itd.
>>Jakie musiałyby być kryteria jego wyboru, by miały jakikolwiek sens z punktu widzenia całej ludzkości. >Jak to wybierać. Jeśli istnieje jakiś to powinien wybrać tę, w której ludzie czczą go, którym sam zesŁaŁ objawienia itd.
To stereotyp. Logicznie, nie ma żadnego sensu, by "Bóg" oczekiwał od nas ludzi jakiejkolwiek czci. Nie miał też powodu, by zsyłać takie "objawienie"(a co to właściwie jest?), które byłyby rozpoznawalne jako jedyne słuszne. Wtedy byłoby to to samo, jakby postanowił bezpośrednio udowodnić swoje istnienie. A tym samym pozbawiłby nas wolnej woli.
>>Może to dla Ciebie nadal nie będzie oczywiste. Ale nic na to nie poradzę. Takich obiektywnych, prostych i łatwych do pokazania argumentów nie ma, trzeba trochę się znać na istniejących religiach i zasadach ich działania. >Ja tu na razie nie widzę żandnych argumentów. To jakie są jeszcze te mniej proste i mniej Łatwe argumenty?
Jeśli powyżej nic nie zobaczyłaś, to i nic nie zobaczysz w innych argumentach. Trzeba mieć więcej wiedzy o religiach.
>O jakich zasadach dziaŁania mówisz? O tym, że ludziom coś się wmówi,a potem się czerpie z tego korzyści. Czy o jakie?
Mniej więcej. Wszystkie religie działają podobnie. Przede wszystkim one nie "współpracują" z jakimś "Bogiem", tylko mają go jako swoje narzędzie działania. To całkowite odwrócenie logiki. Na podstawie jakichś pism, czy jak to nazwałaś objawień, "zamknęły Boga w swoich złotych klatkach". Według nich "Bóg" jest taki jak oni chcą żeby był. Sami roszczą sobie prawo do samodecydowania o sobie i wolnej woli, a zachowują się tak, jakby "Bóg" był bezwolną kukła na ich usługach. Wszystkie religie bardziej znieważają koncepcję "Boga" niż nawet ateizm. Stąd niemożliwe jest by prawdziwie istniejący "Bóg" mógł podpisać się pod działaniem którejkolwiek z nich.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | >Ludzie są podobni do zwierząt fizycznie, to zrozumiałe i konieczne, żyją w tym samym środowisku, korzystają z tych samych materiałów budulcowych i muszą być kompatybilni biochemicznie, ale nie są po prostu zwierzętami. Tylko wiara w ewolucję, czyni ludzi zwierzętami. Przy innym założeniu oczywiste jest, że mają wyjątkowy status. Moim zdanie ludzie to zwierzęta, które maja myślenie abstrakcyjne. Chociaż z drugiej strony to zależy od definicji zwierzęcia. > Ale mi nie o to chodziło. Za prosto to ująłem. Nie chodziło mi o wyróżnienie gatunku spośród innych, tylko o wyróżnienie wewnątrz gatunku. Ludzi jest prawie 7 mld, religii tysiące(z tymi małymi). Tak jak wśród poszczególnych gatunków, nie widać osobników szczególnie faworyzowanych, tak i wśród ludzkości nie widać grupy ludzi szczególnie wyróżnionych przez jakąś wyższą inteligencję. Wszystkie podziały i różnice między ludźmi są tylko cząstkowe i generowane przez samych ludzi. Z punktu widzenia ponadludzkiego, wszyscy jesteśmy tacy sami, jemy, pijemy, śpimy mamy potrzeby i cele. Wszystkich dotykają choroby i śmierć, żadna religia nie jest tu wyjątkiem. W każdej są ludzie dobrzy i źli, w każdej są bogaci i biedni, itd. Z tym się zgadzam, to tak samo jak kŁócić się o to czy więcej zbrodni popeŁnili ateiści, czy teiści.
>To stereotyp. Logicznie, nie ma żadnego sensu, by "Bóg" oczekiwał od nas ludzi jakiejkolwiek czci. Nie miał też powodu, by zsyłać takie "objawienie"(a co to właściwie jest?), które byłyby rozpoznawalne jako jedyne słuszne. Wtedy byłoby to to samo, jakby postanowił bezpośrednio udowodnić swoje istnienie. A tym samym pozbawiłby nas wolnej woli.
Niby jak by nas to pozbawiło wolnej woli? Pozbawił nas własnej woli, nie pytając, czy chcemy istnieć. Jak nie ma sensu, stworzył nas, dzięki niemu istniejemy, jak najbardziej może od nas czegoś oczekiwać.
>Mniej więcej. Wszystkie religie działają podobnie. Przede wszystkim one nie "współpracują" z jakimś "Bogiem", tylko mają go jako swoje narzędzie działania. To całkowite odwrócenie logiki. >Na podstawie jakichś pism, czy jak to nazwałaś objawień, "zamknęły Boga w swoich złotych klatkach". Według nich "Bóg" jest taki jak oni chcą żeby był. Sami roszczą sobie prawo do samodecydowania o sobie i wolnej woli, a zachowują się tak, jakby "Bóg" był bezwolną kukła na ich usługach. Wszystkie religie bardziej znieważają koncepcję "Boga" niż nawet ateizm. Stąd niemożliwe jest by prawdziwie istniejący "Bóg" mógł podpisać się pod działaniem którejkolwiek z nich.
Ludzie, którzy nie propagują i nie przekonują do jakiejś religii, bo chcą ją wykorzystać do zdobycia wŁadzy (czy czegoś innego), a są tylko przeciętnymi wyznawcami wierzą, że ich pisma są na prawdę od boga(albo jakieś) i nie oni wymyślili to jaki on jest, tylko sami uważają, że to bóg powiedziaŁ jaki jest.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>>To stereotyp. Logicznie, nie ma żadnego sensu, by "Bóg" oczekiwał od nas ludzi jakiejkolwiek czci. Nie miał też powodu, by zsyłać takie "objawienie"(a co to właściwie jest?), które byłyby rozpoznawalne jako jedyne słuszne. Wtedy byłoby to to samo, jakby postanowił bezpośrednio udowodnić swoje istnienie. A tym samym pozbawiłby nas wolnej woli. >Niby jak by nas to pozbawiło wolnej woli?
Religie, to systemy nakazów i zakazów, każda ma swój zbiór rzeczy, które, rzekomo się "Bogu" podobają i zbiór zachowań sprzecznych z jego wolą. Praktycznie wygląda to tak, że wyznawcy poszczególnych religii i tak żyją sobie po swojemu z lekkim tylko uwzględnieniem tych zaleceń, bo przecież nie mają pewności ani czy ich religia jest tą jedyną, ani czy ich przywódcy, rzeczywiście mówią im dokładnie to czego oczekuje od człowieka "Bóg". Nie uwzględniam tu oczywiście fanatyków religijnych, czy jakichś małych sekt, o ściśle schematycznym sposobie zachowania. Wyobraź sobie teraz, że w jakiejś religii byłoby widać, że stoi za jej wyznawcami jakaś potężna siła ponadludzka. Jak niby ona miałaby działać? Zabijać, tych, którzy źle czynią członkom tej religii, albo chronić jej członków od chorób i nieszczęść? Sam sposób "podpisania się" pod jakąś religią jest już ogromnym problemem technicznym i rodzi mnóstwo niesprawiedliwości. Taki "Bóg" by się po prostu ośmieszył. Wywołałby wręcz zamęt i nienawiść wśród ludzi, w końcu doszłoby do wojny.
A problem woli rozrasta się do monstrualnych problemów natury etycznej i filozoficznej. Kto teraz i jak ma do takiej religii przystąpić. Byłaby to transakcja biznesowa, coś za coś. Tu widać, że masz korzyści, więc przystąpienie staje się egoistycznym interesem. Możesz się nie przyłączyć, ale co to za wolna wola skoro to od razu stawia cię na pozycji dyskryminowanej. Wolna wola jest wtedy, gdy wybory są równorzędne. Np. chcesz się napić herbaty, albo kawy. Żaden z tych wyborów nie niesie dyskryminacji w stosunku do Twojej przyszłości (pomijam sprawę choroby, lub skrajne wypadki picia dużej ilości kawy). Gdyby kawa była trująca, a herbata nie, to wybór nie byłby już wolny, byłby ograniczony. Inny przykład, zwierzę w klatce, także ma wybór, może stać, albo może się położyć, ale te wybory są tylko udziałem zwierzęcia w bardzo ograniczonym zakresie. Cały świat poza klatką jest już poza jego wyborem. To niewola, a nie wolna wola.
Tak samo jest z "Bogiem". Nie może się ujawnić częściowo i stronniczo. Zakładając, że istnieje, to fakt iż do tej pory się nie odezwał świadczy na jego korzyść i dowodzi, że na naszej wolnej woli mu zależy.
>Pozbawił nas własnej woli, nie pytając, czy chcemy istnieć.
Ty jeszcze nie masz dzieci, ale czyimś dzieckiem jesteś jak każdy. Powinnaś więc zrozumieć podobieństwo. Ludzie również nie pytają się swoich dzieci czy chcą istnieć. Czy to czyni ich potworami, albo dowodzi, że zrobili sobie niewolników, którym zabiorą wolną wolę. Bynajmniej, przyczyny powołania na świat nowego życia mogą być najszlachetniejsze jakie tylko potrafimy sobie wyobrazić. Cała rzecz sprowadza się do tego co zapewnimy tym dzieciom za życie. Tu można polemizować i zastanawiać się, czy np. żyjący w skrajnych warunkach i ludzie obciążeni chorobami dziedzicznymi mają prawo powoływać na świat nowe istoty, z góry skazane na udręki i cierpienia. Czy jeśli istnieje "Bóg" odpowiedzialny za powstanie ludzi, zapewnił nam wszystko co niezbędne do godziwego życia, ale to już jest temat rzeka i istnieje wiele spraw, które należy wziąć pod uwagę rozpatrując tę kwestię.
>Jak nie ma sensu, stworzył nas, dzięki niemu istniejemy, jak najbardziej może od nas czegoś oczekiwać.
Ale czego? Co my możemy mu dać? Nic. Tylko gdy sami dla siebie będziemy dobrzy i zapewnimy sobie wzajemnie godne szczęśliwe życie możemy "Boga" uradować, niczym innym. To, że "Bóg" uczynił ludzi by mu oddawali jakieś honory i cześć, to tylko ateistyczne banialuki, potrzebne do wyśmiewania koncepcji "Boga". Nie ma żadnych powodów twierdzić, że "Bóg" oczekuje od ludzi jakiejś służby i czci. Rytuały religijne są dla ludzi, nie dla "Boga". Nawet w Biblii tysiące lat temu zapisane są słowa: "24 Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim, ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych 25 ani nie jest obsługiwany rękami ludzkimi, jak gdyby czegoś potrzebował, ponieważ on sam daje wszystkim życie i dech, i wszystko." (Dzieje Apostolskie 17 rozdział). Albo zastanów się nad tym: "24 Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą" (Jana 4:24)
Dlatego nieważne, do jakiej religii będziesz przynależeć, o ile to nie jakaś fanatyczna sekta. Równie dobrze możesz żyć jak ateistka, ale pamiętaj, że religia, to nie "Bóg". A ateizm to tylko trochę inna religia, i nie istnieją żadne dowody, że zostanie ateistą dowodzi wejścia na jakiś wyższy poziom intelektualny. To często wręcz spadek na niższy. Argumenty ateistów są o wiele uboższe i bardziej nielogiczne niż wierzących na sposób typowo religijny.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) |
> Wyobraź sobie teraz, że w jakiejś religii byłoby widać, że stoi za jej wyznawcami jakaś potężna siła ponadludzka. Jak niby ona miałaby działać? Zabijać, tych, którzy źle czynią członkom tej religii, albo chronić jej członków od chorób i nieszczęść? Sam sposób "podpisania się" pod jakąś religią jest już ogromnym problemem technicznym i rodzi mnóstwo niesprawiedliwości. Taki "Bóg" by się po prostu ośmieszył.Coś by wymyśliŁ. Oj tam od razu ośmieszyŁ, raz by nie wyszŁo to drugi raz by wyszŁo. > A problem woli rozrasta się do monstrualnych problemów natury etycznej i (...)Patrząc z tej strony, możemy uznać że każdy wybór rodzi dyskryminację, ktoś powie, że dyskryminuje ludzi pijących kawę, w sumie to używka. Ludzie, którzy myślą nie dyskryminują, ktoś wierzy w boga ktoś nie, ktoś jest wegetarianem, ktoś nie, ktoś za aborcją, ktoś za używkami, ktoś tylko za legalnymi, noo i tak dalej. Wolna wola to wolna wola, wybierasz to na co masz ochotę/ uważasz za sŁuszne, prawdopodobnie wiedząc o konsekwencjach lub się ich domyślając. > Inny przykład, zwierzę w klatce, także ma wybór, może stać, albo może się położyć, ale te wybory są tylko udziałem zwierzęcia w bardzo ograniczonym zakresie. Cały świat poza klatką jest już poza jego wyborem. To niewola, a nie wolna wola.A może i tak. A może zwali klatkę, spróbuje rozwalić jakoś zamek, zrobi haŁas. Chociaż, no niewola, ktoś ją ograniczyŁ. Ja już chyba nie rozumiem, o czym mówisz, a o czym ja mówię. > Tak samo jest z "Bogiem". Nie może się ujawnić częściowo i stronniczo. Zakładając, że istnieje, to fakt iż do tej pory się nie odezwał świadczy na jego korzyść i dowodzi, że na naszej wolnej woli mu zależy.Tak samo z bogiem? Tzn też nas zamknąŁ w klatce, czy nie o to ci chodzi. Nie rozumiem tego, że to świadczy na jego korzyść. > Powinnaś więc zrozumieć podobieństwo. Ludzie również nie pytają się swoich dzieci czy chcą istnieć. Czy to czyni ich potworami, albo dowodzi, że zrobili sobie niewolników, którym zabiorą wolną wolę. Bynajmniej, przyczyny powołania na świat nowego życia mogą być najszlachetniejsze jakie tylko potrafimy sobie wyobrazić. Cała rzecz sprowadza się do tego co zapewnimy tym dzieciom za życie. Tu można polemizować i zastanawiać się, czy np. żyjący w skrajnych warunkach i ludzie obciążeni chorobami dziedzicznymi mają prawo powoływać na świat nowe istoty, z góry skazane na udręki i cierpienia. Czy jeśli istnieje "Bóg" odpowiedzialny za powstanie ludzi, zapewnił nam wszystko co niezbędne do godziwego życia, ale to już jest temat rzeka i istnieje wiele spraw, które należy wziąć pod uwagę rozpatrując tę kwestię.Nie pytają, ale nie dają mi tylko takiego wyboru(a przynajmniej nie powinni): "Masz myśleć tak jak my, uważać to samo za dobre albo WON z domu", chociaż to jak w religii, twój może taki nie jest? > Ale czego? Co my możemy mu dać? Nic. Nie ma żadnych powodów twierdzić, że "Bóg" oczekuje od ludzi jakiejś służby i czci. Rytuały religijne są dla ludzi, nie dla "Boga". Nawet w Biblii tysiące lat temu zapisane są słowa:Jak nie ma powodów, chyba w wiekszości religii chce żeby ludzie byli mu posŁuszni. Może coś w tym jest? > "24 Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim, ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych 25 ani nie jest obsługiwany rękami ludzkimi, jak gdyby czegoś potrzebował, ponieważ on sam daje wszystkim życie i dech, i wszystko." (Dzieje Apostolskie 17 rozdział).Tu nic nie potrzebuje. Albo zastanów się nad tym: > "24 Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą" (Jana 4:24)A tu chce czci. > Równie dobrze możesz żyć jak ateistka, ale pamiętaj, że religia, to nie "Bóg".Wiem > A ateizm to tylko trochę inna religia,To nie religia. > i nie istnieją żadne dowody, że zostanie ateistą dowodzi wejścia na jakiś wyższy poziom intelektualny.Wiadome to. > To często wręcz spadek na niższy.Tego też bym nie powiedziaŁa. > Argumenty ateistów są o wiele uboższe i bardziej nielogiczne niż wierzących na sposób typowo religijny.Moim zdaniem odwrotnie. Zresztą. Ja już nic nie wiem. Pozdrawiam was bracia i siostry!  P.S. ile lat masz nabuko?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> ... Sam sposób "podpisania się" pod jakąś religią jest już ogromnym problemem technicznym i rodzi mnóstwo niesprawiedliwości. Taki "Bóg" by się po prostu ośmieszył.> Coś by wymyśliŁ.Nie wymyśliłby nic sensownego. W tym cały problem. Większość ludzi właśnie tylko krytykuje ideę istnienia "Boga" powołując się na obraz świata. Ale nikt z nich nie próbuje wczuć się w rolę "Boga" i właśnie wymyślić lepszego świata, pamiętając o tym, że On musi planować, globalnie, w skali kosmicznej i przez pryzmat wieczności. Ja za to właśnie w taki sposób prowadzę rozważania i w żadnej dziedzinie, nigdy nie znalazłem pomysłu na to, by zachowując pewne priorytety zaplanować świat lepiej niż jest. Bo nawet jeśli pozornie coś by można lepiej, to wtedy zawsze dochodzi pewne "ale", które przeważa na korzyść tego co obecnie widzimy. > >Tak samo jest z "Bogiem". Nie może się ujawnić częściowo i stronniczo. Zakładając, że istnieje, to fakt iż do tej pory się nie odezwał świadczy na jego korzyść i dowodzi, że na naszej wolnej woli mu zależy.> Tak samo z bogiem? Tzn też nas zamknąŁ w klatce, czy nie o to ci chodzi. Nie rozumiem tego, że to świadczy na jego korzyść.Niezupełnie. Jeśli istnieje, to w jakimś sensie "ma nas w klatce", ale robi wszystko co możliwe, byśmy nie widzieli prętów tej klatki, byśmy czuli się maksymalnie wolni, może właśnie czeka aż dojrzejemy, by mógł nas z tej klatki wypuścić. Jednym z tych naszych ogrodzeń jest z pewnością śmierć, ale jeśli istnieje, to z pewnością jest w stanie je rozebrać i obdarzyć nas życiem wiecznym. Tylko my nie jesteśmy jeszcze gotowi na taką wolność. > > Powinnaś więc zrozumieć podobieństwo. Ludzie również nie pytają się swoich dzieci czy chcą istnieć....> Nie pytają, ale nie dają mi tylko takiego wyboru(a przynajmniej nie powinni): "Masz myśleć tak jak my, uważać to samo za dobre albo WON z domu", chociaż to jak w religii, twój może taki nie jest?Są rodzice mądrzy i mniej rozsądni. Ja mam trójkę dzieci. Najstarsze - córka ma 18 lat, ale nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło, że moje dzieci są moją własnością, albo że mają myśleć jak ja. Każdy człowiek jest indywidualną kombinacją genów i odrębną istotą. Zależności rodzinne i wiek człowieka mają duże znaczenie obecnie, ale wyobraź sobie, że żylibyśmy wiecznie. Czy wtedy też byłyby takie ważne? > >Ale czego? Co my możemy mu dać? Nic. Nie ma żadnych powodów twierdzić, że "Bóg" oczekuje od ludzi jakiejś służby i czci. Rytuały religijne są dla ludzi, nie dla "Boga". Nawet w Biblii tysiące lat temu zapisane są słowa:> Jak nie ma powodów, chyba w wiekszości religii chce żeby ludzie byli mu posŁuszni. Może coś w tym jest?No właśnie w religiach. A religie to nie "Bóg". > > "24 Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim, ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych 25 ani nie jest obsługiwany rękami ludzkimi, jak gdyby czegoś potrzebował, ponieważ on sam daje wszystkim życie i dech, i wszystko." (Dzieje Apostolskie 17 rozdział).> Tu nic nie potrzebuje.> Albo zastanów się nad tym:> > "24 Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą" (Jana 4:24)> A tu chce czci.Ale jakiej czci? Duchem - czyli niematerialnej. Żadnych darów i służby, tylko najwyżej w formie zwykłego szacunku, mniej więcej tyle ile normalni rodzice od swych dzieci. Prawdą - czyli tylko pragnie byśmy byli mądrzy, posiadali wiedzę i znali prawdę. > >A ateizm to tylko trochę inna religia,> To nie religia. To tylko kwestia nazewnictwa. Tu wiara i tu wiara. > P.S. ile lat masz nabuko?43
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) |
> Jednym z tych naszych ogrodzeń jest z pewnością śmierć, ale jeśli istnieje, to z pewnością jest w stanie je rozebrać i obdarzyć nas życiem wiecznym. Tylko my nie jesteśmy jeszcze gotowi na taką wolność.Skąd pewność, że jest coś takiego jak życie wieczne? I, że by nam je daŁ bóg, który nie jest wszechmogący? > >Nie pytają, ale nie dają mi tylko takiego wyboru(a przynajmniej nie powinni): "Masz myśleć tak jak my, uważać to samo za dobre albo WON z domu", chociaż to jak w religii, twój może taki nie jest?> Są rodzice mądrzy i mniej rozsądni. Ja mam trójkę dzieci. Najstarsze - córka ma 18 lat, ale nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło, że moje dzieci są moją własnością, albo że mają myśleć jak ja.ChodziŁo mi raczej o to, czy my jesteśmy wŁasnością boga. Chociaż teraz już nie wiem jak to pojęcie(bóg) rozumieć. Nie wiem, czy wg twojej teorii jest piekŁo i niebo lub coś podobnego? > Zależności rodzinne i wiek człowieka mają duże znaczenie obecnie, ale wyobraź sobie, że żylibyśmy wiecznie. Czy wtedy też byłyby takie ważne?Albo nie rozumiem ja cię albo ty mnie nie zrozumiaŁeś, chodziŁo mi o boga, nie o rodzinę, a tym bardziej nie o wiek. > Ale jakiej czci? Duchem - czyli niematerialnej. Żadnych darów i służby, tylko najwyżej w formie zwykłego szacunku, mniej więcej tyle ile normalni rodzice od swych dzieci. Prawdą - czyli tylko pragnie byśmy byli mądrzy, posiadali wiedzę i znali prawdę.Duchem czyli może też umysŁem, myślą. > >>A ateizm to tylko trochę inna religia,> >To nie religia.> To tylko kwestia nazewnictwa. Tu wiara i tu wiara.a tam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > > Jednym z tych naszych ogrodzeń jest z pewnością śmierć, ale jeśli istnieje, to z pewnością jest w stanie je rozebrać i obdarzyć nas życiem wiecznym. Tylko my nie jesteśmy jeszcze gotowi na taką wolność.> Skąd pewność, że jest coś takiego jak życie wieczne? I, że by nam je daŁ bóg, który nie jest wszechmogący?Pewności nigdy nie można mieć 100%. Nawet to czy "Bóg" istnieje, dopóki się nie skontaktuje i sam nie potwierdzi można mieć tylko najwyżej na 99,99999.... % A do uczynienia ludzi żyjącymi wiecznie nie potrzeba żadnej wszechmocy. Wystarczy zmienić nieco "oprogramowanie człowieka". Przykłady regeneracji całych narządów w przyrodzie już istnieją. Budowa naszych umysłów, ich pojemność i zasada stopniowego zapominania rzeczy najstarszych by robić miejsce na następne pozwalałaby korzystać z umysłu w nieskończoność. Tak samo mięśnie, narządy itp, potrafią się regenerować i dostosowywać się do tego jak je wykorzystujemy. W przypadku życia wiecznego wyznacznikiem wieku nie będą zmarszczki i siwe włosy, tylko sposób dbania o siebie. Tysiąclatek wysportowany i dobrze się odżywiający będzie wyglądał na młodszego od 100 latka pijącego, palącego i prowadzącego rozwiązły tryb życia. > >Są rodzice mądrzy i mniej rozsądni. Ja mam trójkę dzieci. Najstarsze - córka ma 18 lat, ale nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło, że moje dzieci są moją własnością, albo że mają myśleć jak ja.> ChodziŁo mi raczej o to, czy my jesteśmy wŁasnością boga.O to właśnie chodzi, że nie, tak samo jak dzieci nie są naszą własnością. Decydując się na stworzenie nas musiał uwzględnić naszą z czasem całkowitą samodzielność. > Chociaż teraz już nie wiem jak to pojęcie(bóg) rozumieć. Nie wiem, czy wg twojej teorii jest piekŁo i niebo lub coś podobnego?Absolutnie nie. Po co "Bogu" coś takiego? Jeżeli istnieje, to każdą osobę ludzką automatycznie w pewnym okresie rozwoju mózgu, jeszcze przed urodzeniem rejestruje, prawdopodobnie losowo przydziela oprogramowanie związane z cechami indywidualnymi, a następnie monitoruje i rejestruje pracę mózgu. Po śmierci każdej osoby jego konto zostaje zablokowane wszelkie konieczne dane do przywrócenia do życia są skompletowane i mogą tak leżeć tysiące lat. Według tej teorii oczywiście nie istnieje żadna "dusza nieśmiertelna" i zjawisko reinkarnacji, bo to się kłóci ze zdrowym rozsądkiem i tworzy skomplikowane problemy natury logicznej i etycznej, na które ktoś taki jak "Bóg" nie może sobie pozwolić. > Duchem czyli może też umysŁem, myślą.Tak, ale tylko ze względu na nasze dobro, a nie dla jakichś jego korzyści. Człowiek potrzebuje tych rytuałów i spokojnego sumienia, ale na pewno "Bóg" nie potrzebuje od nikogo chodzenia na pielgrzymki, czy mszę. Jest mu to całkowicie obojętne. Religia jest stworzona i tolerowana przez "Boga" dla dobra i wygody człowieka. By świat był piękniejszy i bardziej różnorodny. I by ateiści mieli na kim "psy wieszać"  > >>>A ateizm to tylko trochę inna religia,> >>To nie religia.> > To tylko kwestia nazewnictwa. Tu wiara i tu wiara.> a tam.Pewnie, że "a tam". Nie przejmuj się, niczym zbytnio. Życie przed Tobą, a takimi sprawami niech się zajmują mole książkowe i różni maniacy. Temat jest za trudny dla Ciebie na tym etapie życia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) |
> A do uczynienia ludzi żyjącymi wiecznie nie potrzeba żadnej wszechmocy. Wystarczy zmienić (...)> Tak samo mięśnie, narządy itp, potrafią się regenerować (...)Ale żeby żyć dŁugowiecznie, najpierw trzeba żyć, a przecież trochę ludzi już umarŁo w historii naszej planety. Poza tym jeśli regeneracja ma być sposobem na dlugowieczne, czy nawet wieczne, to z tego, co mi się wydaje (mowiac oprogramowanie masz chyba na myśli geny?) to trzeba zmienic co tam trzeba na wczesnym etapie, a nie np. u dorosŁego czŁowieka, chociaż za to nie dam gŁowy. Dla mnie to co teraz napisaŁeś już w ogóle jest jakieś odklejone od rzeczywistości. > >ChodziŁo mi raczej o to, czy my jesteśmy wŁasnością boga.> O to właśnie chodzi, że nie, tak samo jak dzieci nie są naszą własnością. Decydując się na stworzenie nas musiał uwzględnić naszą z czasem całkowitą samodzielność.Nie musiaŁ. > Jeżeli istnieje, to każdą osobę ludzką automatycznie w pewnym okresie rozwoju mózgu, jeszcze przed urodzeniem rejestruje, prawdopodobnie losowo przydziela oprogramowanie związane z cechami indywidualnymi, a następnie monitoruje i rejestruje pracę mózgu. Po śmierci każdej osoby jego konto zostaje zablokowane wszelkie konieczne dane do przywrócenia do życia są skompletowane i mogą tak leżeć tysiące lat. Według tej teorii oczywiście nie istnieje żadna "dusza nieśmiertelna" i zjawisko reinkarnacji, bo to się kłóci ze zdrowym rozsądkiem i tworzy skomplikowane problemy natury logicznej i etycznej, na które ktoś taki jak "Bóg" nie może sobie pozwolić.Czytając to, stwierdzam, że już prędzej uwierzę, że adam powstaŁ z gliny, a Ewa z jego żebra. > >Duchem czyli może też umysŁem, myślą.> Tak, ale tylko ze względu na nasze dobro, a nie dla jakichś jego korzyści. Człowiek potrzebuje tych rytuałów i spokojnego sumienia, ale na pewno "Bóg" nie potrzebuje od nikogo chodzenia na pielgrzymki, czy mszę. Jest mu to całkowicie obojętne. Religia jest stworzona i tolerowana przez "Boga" dla dobra i wygody człowieka. By świat był piękniejszy i bardziej różnorodny.Skąd wiesz, co chce bóg, może mieć widzimisię, że ludzi mają odprawić jakiś rytuaŁ na jego cześć. Skąd wiesz czego chce bóg. > (...)Temat jest za trudny dla Ciebie na tym etapie życia.nie. jak już to na tym poziomie wiedzy.  Jak ja mam się nie przejmować. Życie krótkie jest. A ile czasu się marnuje!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>A do uczynienia ludzi żyjącymi wiecznie nie potrzeba żadnej wszechmocy. (...) >Ale żeby żyć dŁugowiecznie, najpierw trzeba żyć, a przecież trochę ludzi już umarŁo......
Owszem. Trochę już umarło i sporo też jeszcze się nie narodziło. Dlatego pisałem Ci o rejestrowaniu nowych jednostek ludzkich, tych dopiero się rodzących i o przechowywaniu tych, którzy umarli i jeszcze umrą.
>(...) Dla mnie to co teraz napisaŁeś już w ogóle jest jakieś odklejone od rzeczywistości.
To zrozumiałe, zdziwiłbym się gdyby było inaczej.
>>(...) Decydując się na stworzenie nas musiał uwzględnić naszą z czasem całkowitą samodzielność. >Nie musiaŁ.
A co musiał? Uważać nas za swoje maskotki na wieczność, albo może nie wiedział co stwarza i nie przewidział, że podstawowym pragnieniem jego inteligentnych tworów będzie pragnienie wolności i wolnej woli. Gdybyś pomyślała nieco głębiej, to wyszłoby Ci, że jednak musiał to przewidzieć i brać pod uwagę.
>>Jeżeli istnieje, to każdą osobę ludzką automatycznie (....) >>(...)Według tej teorii oczywiście nie istnieje żadna "dusza nieśmiertelna"...
>Czytając to, stwierdzam, że już prędzej uwierzę, że adam powstaŁ z gliny, a Ewa z jego żebra.
A po co w ogóle mieszasz tu słowo wiara. Teorie nie są od tego, by w nie wierzyć. To teorie, je się sprawdza i udowadnia. Potem stają się albo odrzuconymi błędnymi teoriami albo zyskują status udowodnionych praw. Poczekamy zobaczymy, wiara nie ma tu nic do rzeczy.
>>Tak, ale tylko ze względu na nasze dobro, a nie dla jakichś jego korzyści. Człowiek potrzebuje tych rytuałów i spokojnego sumienia, ale na pewno "Bóg" nie potrzebuje od nikogo.....
>Skąd wiesz, co chce bóg, może mieć widzimisię, że ludzi mają odprawić jakiś rytuaŁ na jego cześć. Skąd wiesz czego chce bóg.
A czy ja powiedziałem, że wiem? Nie wiem nawet na 100%, czy jakiś "Bóg" istnieje, to skąd mam wiedzieć czego chce. Jeżeli jednak założymy, że istnieje "Bóg" odpowiedzialny za prawa we wszechświecie i nasze istnienie, to wtedy zgodnie z takim założeniem cechy tego "Boga" są obserwowalne przez analizowanie jego dzieł. Wspaniały porządek i złożoność wszechświata, miliardy galaktyk, ogrom przestrzeni i materii, wskazuje jak znikomą rzeczą w porównaniu z tym wszystkim, jest zachowanie pojedynczego człowieka. Myślę, że to głupio uważać, że jakaś inteligencja uczyniła cały wszechświat z tak niskich pobudek jak chciwość jakiejś czci. Dla mnie to absurdalna teoria. Zmuszanie nas do oddawanie czci, kłóci się z naszą wolną wolą. Gdyby chciał od nas ślepych hołdów, to nie dałby nam wolnej woli. A skoro hołd miałby być dobrowolny i z pobudek takich jak miłość, to z kolei nie może być zamierzonym celem stworzenia ludzi. Co najwyżej wyrazem naszej wdzięczności. Jedno i drugie nie może być oparte na jakimś "widzimisię".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | anty_k (954 punktów) | > A po co w ogóle mieszasz tu słowo wiara. Teorie nie są od tego, by w nie wierzyć. To teorie, je się sprawdza i udowadnia. Potem stają się albo odrzuconymi błędnymi teoriami albo zyskują status udowodnionych praw. Poczekamy zobaczymy, wiara nie ma tu nic do rzeczy.
Powstaje pytanie, jak można udowodnić teorię o "boskim matrixie"? Problem oczywiście nie tkwi w tym, czy jest to "możliwe" (bo w sferze "nadprzyrodzonej" wszystko jest możliwe), tylko jak zweryfikować, która z wielu konkurencyjnych hipotez jest prawdziwa ("boski matrix", "bóg chrześcijański", "nic tam nie ma", itp.). Mówię oczywiście o obiektywnych i obserwowalnych dowodach, a nie argumentach w rodzaju "bo inaczej życie nie ma sensu" itp. jakie często stosują wierzący.
> Myślę, że to głupio uważać, że jakaś inteligencja uczyniła cały wszechświat z tak niskich pobudek jak chciwość jakiejś czci.
Z tym się zgodzę. Ewentualny bóg nie musi napawać się czyjąś czcią, bo jeśli by chciał to może sobie stworzyć maskotki od składania pokłonów albo samo poczucie czci docierające do jego umysłu. Moim zdaniem to tym bardziej dowodzi, że bóg jest wymysłem wierzących, bo ludziom (a najbardziej kapłanom i władzy) akt oddawania czci jest potrzebny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >> A po co w ogóle mieszasz tu słowo wiara. Teorie nie są od tego, by w nie wierzyć. To teorie, je się sprawdza i udowadnia. Potem stają się albo odrzuconymi błędnymi teoriami albo zyskują status udowodnionych praw. Poczekamy zobaczymy, wiara nie ma tu nic do rzeczy. >Powstaje pytanie, jak można udowodnić teorię o "boskim matrixie"? Problem oczywiście nie tkwi w tym, czy jest to "możliwe" (bo w sferze "nadprzyrodzonej" wszystko jest możliwe),....
Bredzisz. Nawet przez moment nie pomyślałem o jakiejś "sferze nadprzyrodzonej". Zawsze rozważam swoje teorie w połączeniu z odpowiednimi działaniami empirycznymi i naukowymi badaniami, które mogłyby je potwierdzić.
>> Myślę, że to głupio uważać, że jakaś inteligencja uczyniła cały wszechświat z tak niskich pobudek jak chciwość jakiejś czci. >Z tym się zgodzę. Ewentualny bóg nie musi napawać się czyjąś czcią, bo jeśli by chciał to może sobie stworzyć maskotki od składania pokłonów albo samo poczucie czci docierające do jego umysłu. Moim zdaniem to tym bardziej dowodzi, że bóg jest wymysłem wierzących, bo ludziom (a najbardziej kapłanom i władzy) akt oddawania czci jest potrzebny.
Myślisz tylko w jednostronnych kategoriach. Prostacko i nielogicznie. Pomyśl człowieku porządnie. Jak według Ciebie chciwość kapłanów może dowodzić nieistnienia "Boga"? Przecież to absurd. Jedno z drugim ma za przeproszeniem gówno wspólnego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > Zawsze rozważam swoje teorie w połączeniu z odpowiednimi działaniami empirycznymi i naukowymi badaniami, które mogłyby je potwierdzić.
Tyle, że teorie takie jak "inteligentny projekt" (oraz inne wymysły, które prezentujesz na forum) są absolutnie nieweryfikowalne. Każdą obserwację możesz "wytłumaczyć" mówiąc: Projektant tak to zaprojektował.
> Myślisz tylko w jednostronnych kategoriach. Prostacko i nielogicznie. Pomyśl człowieku porządnie. Jak według Ciebie chciwość kapłanów może dowodzić nieistnienia "Boga"? Przecież to absurd. Jedno z drugim ma za przeproszeniem gówno wspólnego.
Dowodzi, że religie to bzdura. Tym samym pogląd o istnieniu boga pozostaje bez jakichkolwiek dowodów. Równie dobrze można produkować rojenia o kosmicznych jednorożcach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >Jak według Ciebie chciwość kapłanów może dowodzić nieistnienia "Boga"? Przecież to absurd. Jedno z drugim ma za przeproszeniem gówno wspólnego.> Dowodzi, że religie to bzdura. Tym samym pogląd o istnieniu boga pozostaje bez jakichkolwiek dowodów.Uważam, że nabuko ma rację. Z tego, że bogowie są wytworem ludzkiej wyobraźni a religie powstały by oddawać cześć tym wytworom i jednocześnie kontrolować społeczności ludzkie, w żaden sposób nie wynika, że Bóg nie istnieje. Można byłoby powiedzieć, że Bóg jest ponad to. To przeczucie i potrzeba domagająca się realizacji. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > Można byłoby powiedzieć, że Bóg jest ponad to. To przeczucie i potrzeba domagająca się realizacji.
Jeśli rozumiesz boga jako potrzebę psychiczną, to zgoda, taka potrzeba (wykształcona przez ewolucję i wzmacniana przez w/w kapłanów) istnieje, przynajmniej u niektórych ludzi. Natomiast co do realizacji tej potrzeby w świecie rzeczywistym, to realizacja ta jest równie prawdopodobna, jak to że zrealizuje się moje "przeczucie i potrzeba realizacji" dotyczące wpływu miliarda dolarów na konto.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > realizacja ta jest równie prawdopodobna, jak to że zrealizuje się moje "przeczucie i potrzeba realizacji" dotyczące wpływu miliarda dolarów na konto.Czyli jeden do czternastu milionów (przy założeniu wysłania jednego zakładu). To się przecież zdarza dość często.  edit: Nie, oczywiście, że nie. Chyba palnęłam głupotę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | > >realizacja ta jest równie prawdopodobna, jak to że zrealizuje się moje "przeczucie i potrzeba realizacji" dotyczące wpływu miliarda dolarów na konto.> Czyli jeden do czternastu milionów (przy założeniu wysłania jednego zakładu). To się przecież zdarza dość często.  > edit: Nie, oczywiście, że nie. Chyba palnęłam głupotę.  No, jeśli można w totka wygrać miliard USD to chyba zacznę grać...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>No, jeśli można w totka wygrać miliard USD to chyba zacznę grać...
Przecież już posypałam głowę popiołem.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | > >No, jeśli można w totka wygrać miliard USD to chyba zacznę grać...> Przecież już posypałam głowę popiołem.> Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]Ale to zawsze miło się poznęcać  
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>>Dowodzi, że religie to bzdura. Tym samym pogląd o istnieniu boga pozostaje bez jakichkolwiek dowodów. >Z tego, że bogowie są wytworem ludzkiej wyobraźni a religie powstały by oddawać cześć tym wytworom i jednocześnie kontrolować społeczności ludzkie, w żaden sposób nie wynika, że Bóg nie istnieje. Można byłoby powiedzieć, że Bóg jest ponad to. To przeczucie i potrzeba domagająca się realizacji. > Ludzie oddają cześć wielu bogom (1 Koryntian 8:5). Pewnego razu apostoł Paweł dzięki mocy od Jehowy uzdrowił człowieka, który nie chodził od urodzenia. Wielu wołało: ‛ To bogowie stali się podobni do nas i tu zstąpili!' Ludzie chcieli oddać cześć Pawłowi i jego przyjacielowi Barnabasowi. Nadali im imiona swoich fałszywych bogów: Pawła nazwali Hermesem, a Barnabasa Zeusem. Ale Paweł i Barnabas nie pozwolili, żeby im oddano cześć. Wpadli między tłum, krzycząc: ‛ Odwróćcie się od tych nic niewartych rzeczy i oddajcie cześć żywemu Bogu' (Dzieje 14:8-15). Ta scena pokazuje jak bardo popularni byli i są dzisiaj bogowie zrodzeni w ludzkiej głowie. Jednak Bóg prawdziwy jest i działa. Kto jest "żywym Bogiem", który stworzył wszystko? - Jehowa, " Najwyższy nad całą ziemią". Jezus - Syn Boży - nazwał Jehowę " jedynym prawdziwym Bogiem". Komu więc tylko należy się cześć? - Tylko Jehowie! Większość osób nie oddaje czci " jedynemu prawdziwemu Bogu", lecz innym bogom. Często czczą różne przedmioty zrobione z drewna, kamienia albo metalu. Nawet sławnych mężczyzn i kobiety nazywa się niekiedy bożyszczami, gwiazdami lub idolami. Czy wolno ich ubóstwiać? - Szatanowi udaje się nakłaniać ludzi, by oddawali cześć wielu osobom i rzeczom. To warto analizować. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | 'panTeista' - wysil się, tylko minusy dajesz. Połowa moich minusów to od Ciebie. A buzia na kłódkę. Idziesz na łatwizne, i pożytku z tego nic a nic. Może jakąś satysfakcje z tego masz? Powiedz. Ostatecznie, to dawaj jak musisz. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Połowa moich minusów to od Ciebie. Wierzę głęboko, że ta druga połowa to ode mnie!!!  Z czystym sumieniem możesz liczyć na więcej!
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >Połowa moich minusów to od Ciebie.> Wierzę głęboko, że ta druga połowa to ode mnie!!!  > Z czystym sumieniem możesz liczyć na więcej!> Każdy stawia sobie ambitne cele. Powodzenia Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | panTeista (6808 punktów) | > 'panTeista' - wysil się,To Ty się wysil i pisz od siebie, a nie kopiuj książki. Już Ci pisaliśmy w założonym przez Ciebie wątku "Zwolennik ewolucji nie wierzy w Boga" że dla nas Biblia nie jest natchniona ani objawiona jest tylko i wyłącznie dziełem ludzkim, kompilacją wcześniejszych wierzeń. Pisaliśmy Ci że dla nas Biblia jest mitem, legendą, a nie autorytetem czy argumentem. Zatem cytaty które przytaczasz są dla nas spamem bez znaczenia, liczą się tylko Twoje własne słowa. Ale kiedy Cię zapytałem czy wierzysz w czary to odpowiedziałeś wykrętnie przecież Biblia o tym pisze. Odpowiedziałem Ci nie dyskutuję z Biblią tylko z Tobą, a Ty wciąż kopiujesz, spamujesz. Wysil się pisz od siebie. > tylko minusy dajesz.> Połowa moich minusów to od Ciebie.> Idziesz na łatwizne, i pożytku z tego nic a nic.> Może jakąś satysfakcje z tego masz? Powiedz.> Ostatecznie, to dawaj jak musisz.Obdarzanie minusami według gustu jest prawem każdego zalogowanego. Mógłbym Ci dać 10 minusów każdej doby nie czytając nawet wypowiedzi, ale oceniam tylko przeczytane. Więcej - mógłbym zalogować się na kilka nicków i z każdego minusować bez czytania. www.racjonalista.pl/forum.php/s,183198#w225453Ja nie muszę dawać, w odróżnieniu od Ciebie nie jestem niewolnikiem. Ty jako niewolnik wierny i roztropny musisz wypowiadać się zgodnie z interpretacjami Ciała Kierowniczego ŚJ, nie wolno Ci mieć własnego indywidualnego zdania, ja piszę od siebie i daję minusy bo chcę, a nie muszę. Skoro już tak bezgranicznie polegasz na Biblii to na przeczytanie jednego cytatu się zgadzam, ale żeby mówił o tym że pomiędzy człowiekiem a Chrystusem oprócz Biblii potrzebny jest jeszcze łącznik/ interpretator (np. Ciało Kierownicze lub inny). Mam też uwagę odnośnie zastosowania etyki biblijnej w życiu, rzekomo lepszej od etyki świeckiej: Mateusza5/ 39 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! 41 Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Powyższa etyka to chory masochizm, radzący aby wobec przemocy nie dochodzić praw w sądzie, a wręcz przeciwnie być uległym, zrzec się swoich praw, godności. Nie została ona przyjęta przez dwa tysiące lat i ludzie racjonalni nie przyjmują jej teraz, a wasze przekonywanie ludzi że wydajecie dobre owoce i tak nie sprawi że przyjmą tą chorą na masochizm etykę. Nic dziwnego że jest was tylko siedem milionów na sześć miliardów ludzi. > A buzia na kłódkę.Napisałem sześćdziesiąt sześć odpowiedzi na Twoje wypowiedzi. Dyskutowałem z Tobą od 29 maja do 10 lipca w Twoim wątku: "Zwolennik ewolucji nie wierzy w Boga". Nie mam zamiaru powtarzać wszystkiego od początku, bo Ty nie piszesz od siebie, Ty kopiujesz mity/ legendy Biblii. Jeżeli chcesz dyskusji ze mną to mogę pisać, ale na Twoje słowa i poglądy, a nie na cytaty Biblijne, dla mnie Biblia to spam. I zanim napiszesz mi że Jehowa istnieje z oczekiwaniem na moją reakcję, wiedz że już na to odpowiadałem Ci w wątku: "Zwolennik ewolucji nie wierzy w Boga". Zatem gdybyś jednak zdecydował się na dyskusję bez kopiowania Biblii, to najpierw przypomnij sobie treść tamtej dyskusji. Tutaj jest wątek "Bóg istnieje, czy nie?", ale już w tamtym Twoim wątku "Zwolennik ewolucji nie wierzy w Boga" wiele postów mojej dyskusji z Tobą było właśnie o nie istnieniu Jehowy. Nawet w tym bieżącym wątku są dwadzieścia trzy moje wypowiedzi np. tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w250441Swoją radę dla mnie, abym się wysilił podpiąłeś pod swoją wypowiedź. Jeżeli kierujesz coś do mnie, z myślą o uzyskaniu odpowiedzi, to podpinają pod moją wypowiedź. Nie czytam wszystkich Twoich postów więc mogę nie zauważyć że coś jest do mnie. Pozdrawiam Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Ja nie muszę dawać, w odróżnieniu od Ciebie nie jestem niewolnikiem. Ty jako niewolnik wierny i roztropny musisz wypowiadać się zgodnie z interpretacjami Ciała Kierowniczego ŚJ, nie wolno Ci mieć własnego indywidualnego zdania, ja piszę od siebie i daję minusy bo chcę, a nie muszę. > Ja niczego nie muszę. Jehowa miłuje dawcę ochoczego. Gdy miłuję Boga chętnie czynie to czego wymaga, a wymaga głoszenia dobrej nowiny, tym, którzy jej nie znają. Ja wiem, że pozostaną na ziemi ludzie którzy poznali Boga i ludzie będący posłuszni dobrej nowinie. Tylko świat składający sie z takich ludzi, może być bez łez, bez ciemności i zakłamania, samolubstwa itp., itd. Dla tej sprawy i dla innej związanej z działaniem Boga jestem oddany i wierny. To akurat bardzo chcę. >Skoro już tak bezgranicznie polegasz na Biblii to na przeczytanie jednego cytatu się zgadzam, ale żeby mówił o tym że pomiędzy człowiekiem a Chrystusem oprócz Biblii potrzebny jest jeszcze łącznik/ interpretator (np. Ciało Kierownicze lub inny). > Nie wzbudziłby Jehowa szacunku w ludziach gdyby posłużył się aniołami w przekazywaniu spraw dotyczących ludzi. Najlepiej ludzie ludziom przekazać mogą prawdę, którą poświadczają swoim życiem. Ludziom Bóg dał przywilej spisania Biblii i ludziom dał przywilej jej odczytania i nauczania. Sprawy te dał pod władanie swemu Synowi Jezusowi, który stoi na czele organizacji Bożej na ziemi. Zobacz jak spływa informacja od Boga do pisarzy biblijnych, na przykładzie Jana i Księgi Objawienie: " Objawienie od Jezusa Chrystusa, które dał mu Bóg, aby pokazać swym niewolnikom, co ma się stać wkrótce. A on posłał swojego anioła i przez niego przedstawił je w znakach swemu niewolnikowi Janowi, który złożył świadectwo o słowie danym przez Boga i o świadectwie danym przez Jezusa Chrystusa - o wszystkim, co ujrzał. Szczęśliwy ten, kto czyta na głos, oraz ci, którzy słuchają słów tego proroctwa i zachowują, co w nim napisano; bo wyznaczony czas jest bliski"(Objawienie 1:1-3). >Mam też uwagę odnośnie zastosowania etyki biblijnej w życiu, rzekomo lepszej od etyki świeckiej: >Mateusza5/ 39 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! 41 Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! >Powyższa etyka to chory masochizm, radzący aby wobec przemocy nie dochodzić praw w sądzie, a wręcz przeciwnie być uległym, zrzec się swoich praw, godności. Nie została ona przyjęta przez dwa tysiące lat i ludzie racjonalni nie przyjmują jej teraz, a wasze przekonywanie ludzi że wydajecie dobre owoce i tak nie sprawi że przyjmą tą chorą na masochizm etykę. Nic dziwnego że jest was tylko siedem milionów na sześć miliardów ludzi. > " A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu" (Mat. 5:39a). Jak to należy pojmować? Za pomocą czterech ilustracji Jezus pomógł swoim słuchaczom zrozumieć, jak powinni się ustosunkować do "złego", to znaczy do człowieka, który chciałby ich tak lub owak skrzywdzić. Jezus wyjaśnił najpierw, co robić, gdyby któryś ze słuchaczy spotkał się z obrazą lub gdyby wyrządzono mu krzywdę: " Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi"(Mateusza 5:39b). Wcale to nie znaczy, że człowiek, którego policzkują lub okładają pięściami, ma czekać na więcej, powstrzymując się od obrony. Kiedy podczas niesprawiedliwego przesłuchania przed arcykapłanem uderzono Jezusa w twarz, sprzeciwił się takiemu maltretowaniu, mówiąc: " Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego mnie bijesz?"(Jana 18:22, 23); Słowa Jezusa o uderzeniu "w prawy policzek" przywodziły na myśl słuchaczom nie tyle cios sprawiający ból fizyczny, ile gest sprowadzający wstyd i prowokujący obrazę.
W. F. Albright i C. S. Mann piszą w komentarzu do Ewangelii według Mateusza: "Jezus nawiązuje tutaj do czegoś, co wciąż jeszcze jest w zwyczaju na Bliskim Wschodzie - uderzenie wierzchem dłoni w prawy policzek jest największą zniewagą". Za takie ubliżające uderzenie wierzchem dłoni tradycja żydowska żądała grzywny wysokości 400 zuz (równowartość 400 denarów), co przewyższało roczny zarobek robotnika rolnego. CDN
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | W ujęciu Ewangelii według Łukasza, napisanej głównie z myślą o nie-Żydach, słowa Jezusa mają postać bardziej ogólną: " Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi" (Łuk. 6:29a). Odnosi się to nie tylko do obraźliwego potraktowania, ale także do zastosowania fizycznej przemocy. W obu wypadkach Jezus radził ‛ nadstawić drugi policzek'. P ragnął, żeby jego naśladowcy byli gotowi znieść osobistą zniewagę i krzywdę bez odpłacania tą samą monetą. W ten sposób szliby za wzorem samego Jezusa, o którym apostoł Piotr pisze: " Gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie"(1 Piotra 2:23);
Następnie Jezus omówił, jak powinien zareagować człowiek, gdy drugi chce pozbawić go czegoś przez postępowanie sądowe: " Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz". (Mateusza 5:40). W starożytności istniał zwyczaj, że dawano w zastaw szaty jako gwarancję spłacenia długów (Joba 22:6). Jeżeli dłużnik nie był w stanie się wypłacić, sąd mógł przyznać szatę wierzycielowi. Jednakże prawo Boże postanawiało, żeby danego w zastaw "płaszcza" (szaty wierzchniej) nie zatrzymywać przez noc, ponieważ mógł być potrzebny ubogiemu dłużnikowi do przykrycia.. Jezus radził naśladowcom dobrowolnie zrezygnować z prawa do "szaty", którego przeciwnik zamierzałby dochodzić sądownie; mieli się zdobyć na to, gdyby ‛kto chciał się z nimi prawować', a więc jeszcze przed wszczęciem postępowania sądowego. Co więcej, mogą się decydować na podwójne ustępstwo, zostawiając "i płaszcz", chociaż prawo Boże tyle nie wymagało. Zgodnie z tą radą apostoł Paweł napisał do chrześcijan w Koryncie: " Już samo to jest godne potępienia, że w ogóle zdarzają się wśród was sądowe sprawy. Czemuż nie znosicie raczej niesprawiedliwości? Czemuż nie ponosicie raczej szkody?" (1 Kor. 6:7). Istotnie, powinni byli raczej pogodzić się z osobistą stratą niż przez jakiś spór przed sądem publicznie szargać opinię zboru. Sprawozdanie Łukasza pozwala zastosować słowa Jezusa nawet wtedy, gdy nie wchodzi w grę proces sądowy: " Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty" (Łuk. 6:29b). Łukasz miał tu może na myśli osoby napadnięte na drodze przez rozbójników usiłujących zabrać im płaszcze. Zamiast stawiać opór, by nie postradać ewentualnie kosztownego odzienia, uczniowie Jezusa raczej powinni przystać na żądania, w razie potrzeby dodając także "szatę". Gdyby przypadkiem napotkali niebezpiecznych przestępców, mogliby przez to uratować życie. Syn Boży jednak nie chciał przez to powiedzieć, że nigdy nie należy dopuszczać do rozstrzygnięcia sporu przed sądem, tylko zawsze trzeba ustępować niegodziwcom, aż doprowadzą człowieka do nędzy. Apostoł Paweł nie rozumiał w ten sposób wypowiedzi Jezusa, ponieważ wystąpił przed urzędnikami rzymskimi, usiłując ‛ bronić i prawnie umocnić dobrą nowinę' (Filip. 1:7). Chrześcijanie mogą wszczynać postępowanie sądowe przeciw ludziom świeckim, nie wyłączając funkcjonariuszy publicznych, i domagać się tego, co im prawnie przysługuje. Wszakże i w tym wypadku nie będą zachowywać się wojowniczo, ale raczej pokojowo. Natomiast w życiu powszednim chrześcijanie mają wyrabiać w sobie ustępliwość.
W dalszych słowach Jezus oświadczył: " A jeśli ktoś z racji władzy przymusza cię do służby przez milę, idź z nim i dwie mile". - Mat. 5:41, NW. Zwrot ‛przymuszać do służby' jest tłumaczeniem greckiego słowa angereuo, które zostało przejęte z języka perskiego. Pierwotnie określenie to odnosiło się do uprawnień kurierów państwowych, czyli posłańców działających z upoważnienia króla Persji. Kurierzy tacy mieli prawo brać siłą do swojej dyspozycji ludzi, konie, statki i w ogóle wszystko, co mogłoby przyśpieszyć załatwienie spraw urzędowych. System ten przejęli potem Rzymianie. W okresie ziemskiej służby Jezusa urzędnicy państwowi mogli nakazywać Żydom przenoszenie ciężarów lub wykonywanie innych rodzajów pracy przymusowej. Żydzi uważali takie wymuszone usługi dla pogan za bardzo wstrętne. Jezus natomiast zalecił swoim słuchaczom wykonywać je ochoczo. Więcej, gdyby ktoś zmuszał ich do przejścia jednej mili rzymskiej (około 1,5 kilometra), powinni dobrowolnie pójść dwukrotnie dalej. To jeszcze na temat Mateusza 5:42 gdzie Jezus zachęcił do szczodrego udzielania pomocy materialnej: " Udziel temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, który chce pożyczyć od ciebie bez procentu". Słuchaczom Jezusa słowa te przypominały, że prawo Boże zakazywało Izraelitom pobierania odsetek od pożyczek udzielonych rodakowi. Ponadto prawo orzekało także: " Nie okażesz twardego serca wobec niego ani nie zamkniesz swej ręki przed ubogim swym bratem, lecz otworzysz mu swą rękę i szczodrze mu udzielisz pożyczki, ile mu będzie potrzeba" (Powt. Pr. 15:7, 8).
Omawiane rady Jezusa mają z pewnością ogromną wartość. Ludzie, którzy nie upierają się przy własnej dumie, a nawet są gotowi zrezygnować z kosztowności zamiast walczyć o ich zatrzymanie, którzy wykonują niemiłe zadania bez narzekania i którzy chętnie udzielają coś ze swego mienia, aby przyjść z pomocą będącym w nagłej potrzebie, zaskarbiają sobie uznanie u bliźnich, a także miłość Bożą. Na tym przykładzie sam widzisz jak mała jest Twoja znajomość Słowa Bożego. Wiele jest takich informacji z których człowiek chętny może odnieść same korzyści. Masz jeszcze jakieś inne podobne wątpliwości? Czekam. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | panTeista (6808 punktów) | > W ujęciu Ewangelii według Łukasza, napisanej głównie z myślą o nie-Żydach, słowa Jezusa mają postać bardziej ogólną:> "Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi" (Łuk. 6:29a).> Odnosi się to nie tylko do obraźliwego potraktowania, ale także do zastosowania fizycznej przemocy. W obu wypadkach Jezus radził ‛ nadstawić drugi policzek'. Pragnął, żeby jego naśladowcy byli gotowi znieść osobistą zniewagę i krzywdę bez odpłacania tą samą monetą.Pisze wyraźnie nadstaw mu i drugi, a nie powstrzymaj się od odpłacania. Słowo Boże jest do stosowania, a nie do interpretowania. Skoro można interpretować, umniejszać tu, to dlaczego gdzie indziej przyjmować dosłownie. Rada "Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi" (Łuk. 6:29a), to moralność chora na masochizm, radząca aby wobec przemocy nie dochodzić praw w sądzie, a wręcz przeciwnie być uległym, zrzec się swoich praw, godności. Nie została ona przyjęta przez dwa tysiące lat i ludzie racjonalni nie przyjmują jej teraz, a wasze przekonywanie ludzi że wydajecie dobre owoce i tak nie sprawi że przyjmą tą chorą na masochizm moralność. > Następnie Jezus omówił, jak powinien zareagować człowiek, gdy drugi chce pozbawić go czegoś przez postępowanie sądowe:> "Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz". (Mateusza 5:40).> W starożytności istniał zwyczaj, że dawano w zastaw szaty jako gwarancję spłacenia długów (Joba 22:6). Jeżeli dłużnik nie był w stanie się wypłacić, sąd mógł przyznać szatę wierzycielowi. Jednakże prawo Boże postanawiało, żeby danego w zastaw "płaszcza" (szaty wierzchniej) nie zatrzymywać przez noc, ponieważ mógł być potrzebny ubogiemu dłużnikowi do przykrycia..> Jezus radził naśladowcom dobrowolnie zrezygnować z prawa do "szaty", którego przeciwnik zamierzałby dochodzić sądownie; mieli się zdobyć na to, gdyby ‛kto chciał się z nimi prawować', a więc jeszcze przed wszczęciem postępowania sądowego.Dlaczego tutaj miałoby być przyjęte dosłownie skoro wcześniejsze "nadstaw mu i drugi" (Łuk. 6:29a) umniejszasz interpretacją na "znieść osobistą zniewagę i krzywdę bez odpłacania tą samą monetą". > Co więcej, mogą się decydować na podwójne ustępstwo, zostawiając "i płaszcz", chociaż prawo Boże tyle nie wymagało.> Zgodnie z tą radą apostoł Paweł napisał do chrześcijan w Koryncie:> "Już samo to jest godne potępienia, że w ogóle zdarzają się wśród was sądowe sprawy. Czemuż nie znosicie raczej niesprawiedliwości? Czemuż nie ponosicie raczej szkody?" (1 Kor. 6:7).> Istotnie, powinni byli raczej pogodzić się z osobistą stratą niż przez jakiś spór przed sądem publicznie szargać opinię zboru.Czyli osoba poszkodowana, której nietykalność cielesna została naruszona, poprzez uderzenie w policzek będące "największą zniewagą" powinna znosić niesprawiedliwość dla ochrony opinii zboru. A mniejsza zniewaga np. molestowanie seksualne też w waszej organizacji, wymaga się aby nie dochodzić sprawiedliwości przed sądem publicznym, z dbałości o opinię. W ten sposób to co się u was wydarza jest ukrywane, abyście mogli mówić innym: nasza religia wydaje dobre owoce, a wśród pozostałych jest przemoc i gwałty. Czyli wasi członkowie rezygnują z dochodzenia sprawiedliwości, z godności i ukrywają prawdę o tym co się wydarza, dla realizacji idei ogólnoświatowego państwa z jedynie słuszną religią. To są zalecenia religijne, które bezkrytycznie przyjmujecie za obowiązujące i chcielibyście aby były przyjęte przez wszystkich. Realizacji tej idei jesteś oddany i wierny. > W dalszych słowach Jezus oświadczył:> "A jeśli ktoś z racji władzy przymusza cię do służby przez milę, idź z nim i dwie mile". - Mat. 5:41, NW.> Zwrot ‛przymuszać do służby' jest tłumaczeniem greckiego słowa angereuo, które zostało przejęte z języka perskiego. Pierwotnie określenie to odnosiło się do uprawnień kurierów państwowych, czyli posłańców działających z upoważnienia króla Persji.Niby Bóg pomieszał języki budującym wieżę Babel, a okazuje się że określenia zmieniają odniesienia, czyli języki podlegają zmianom, ewolucji. > Omawiane rady Jezusa mają z pewnością ogromną wartość.Dla was mają. Zależy od wybierającego. Dla mnie wśród rad tej postaci legendarnej fabularyzowanej, jest nawet rada zdecydowanie szkodliwa: "Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!" > Ludzie, którzy nie upierają się przy własnej dumie, a nawet są gotowi zrezygnować z kosztowności zamiast walczyć o ich zatrzymanieTo co Ty nazywasz dumą, jest dbałością o godność i dążeniem do respektowania prawa nietykalności. Nie napisałem ja uważam że jest, ale właśnie jest, tak ocenia wielu i tak stanowi prawo ludzkie. W tym konkretnym przypadku prawo ludzkie bardziej uwzględnia krzywdę ofiary, niż rzekomo natchnione przez Miłosiernego. > Na tym przykładzie sam widzisz jak mała jest Twoja znajomość Słowa Bożego.Rzekomo Boże Słowo mówi jednoznacznie: "nadstawić drugi policzek" a Ty umniejszasz jego wymowę do "znieść osobistą zniewagę i krzywdę bez odpłacania tą samą monetą". Takie wasze interpretacje tu umniejszyć tam wzmocnić aby nadawało się do przyjęcia przez ludzi. To ma być poznawanie Słowa rzekomo Bożego. > Wiele jest takich informacji z których człowiek chętny może odnieść same korzyści.Wiele macie takich interpretacji do zwodzenia ludzi, aby przyjęli to co na dzisiejsze czasy nie dorasta do pięt etyce filozofów i psychologów świeckich, zaproponowanej chociażby w "Sens dobra" autor Simon Blackburn. > Masz jeszcze jakieś inne podobne wątpliwości?> Czekam.Może znasz taki cytat "żeby mówił o tym że pomiędzy człowiekiem a Chrystusem oprócz Biblii potrzebny jest jeszcze łącznik/ interpretator www.racjon(*)orum.php/s,237465/i,95#w252630Pozdrawiam Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>W ujęciu Ewangelii według Łukasza, napisanej głównie z myślą o nie-Żydach, słowa Jezusa mają postać bardziej ogólną: >>"Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi" (Łuk. 6:29a). >Pisze wyraźnie nadstaw mu i drugi, a nie powstrzymaj się od odpłacania. Słowo Boże jest do stosowania, a nie do interpretowania. Skoro można interpretować, umniejszać tu, to dlaczego gdzie indziej przyjmować dosłownie. > Zawsze tak robisz, że czytając czyjeś dzieło naukowe, albo jakiś punkt widzenia, masz w ręku długopis i skreślasz to czego nie chcesz przyjąć. A dlaczego nie chcesz przyjąć? Bo wydaje ci się, że.... >Rada "Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi" (Łuk. 6:29a), >to moralność chora na masochizm, radząca aby wobec przemocy nie dochodzić praw w sądzie, a wręcz przeciwnie być uległym, zrzec się swoich praw, godności. Nie została ona przyjęta przez dwa tysiące lat i ludzie racjonalni nie przyjmują jej teraz, a wasze przekonywanie ludzi że wydajecie dobre owoce i tak nie sprawi że przyjmą tą chorą na masochizm moralność. > Chore jest raczej takie stanowisko jakie Ty prezentujesz. Dletego ludzie są tak trudni w stosunkach pomiędzy soba. Cenia bardzej swoje zdanie na dany temat, innych traktują niżej do siebie, nie widzą dobra a wokół akceptują jedynie wrogów i zboczenia. Jest jednak inne widzenie spraw tego świata. Ten system musi zginąć. Napisano: " A za dni tych królów Bóg nieba ustanowi królestwo, które nigdy nie zostanie obrócone wniwecz. I to królestwo nie przejdzie na żaden inny lud. Zmiażdży ono wszystkie owe królestwa i położy im kres, lecz samo będzie trwać po czasy niezmierzone"(Daniela 2:44); Ty zaś go nie poznasz, bo odrzucasz obiektywną ocenę.. Nie została przyjęta? Nikt tego dokładnie nie rozumiał. >>Następnie Jezus omówił, jak powinien zareagować człowiek, gdy drugi chce pozbawić go czegoś przez postępowanie sądowe: >> "Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz". (Mateusza 5:40). >Dlaczego tutaj miałoby być przyjęte dosłownie skoro wcześniejsze "nadstaw mu i drugi" (Łuk. 6:29a) umniejszasz interpretacją na "znieść osobistą zniewagę i krzywdę bez odpłacania tą samą monetą". > Poznanie prawdy, to nie rzecz rozważana według jakiś swoich własnych schematów. Masz trochę wypaczone spojrzenie na Biblię i nauki Jezusa. Nie znasz ich kompletnie, jednak już je oceniasz krytykujesz i odrzucasz. Nie uważasz, że czynisz tak, bo wyłączyłeś własne poznawanie? >>Zgodnie z tą radą apostoł Paweł napisał do chrześcijan w Koryncie: >> " Już samo to jest godne potępienia, że w ogóle zdarzają się wśród was sądowe sprawy. Czemuż nie znosicie raczej niesprawiedliwości? Czemuż nie ponosicie raczej szkody?" (1 Kor. 6:7). >>Istotnie, powinni byli raczej pogodzić się z osobistą stratą niż przez jakiś spór przed sądem publicznie szargać opinię zboru. >Czyli osoba poszkodowana, której nietykalność cielesna została naruszona, poprzez uderzenie w policzek będące "największą zniewagą" powinna znosić niesprawiedliwość dla ochrony opinii zboru. A mniejsza zniewaga np. molestowanie seksualne też w waszej organizacji, wymaga się aby nie dochodzić sprawiedliwości przed sądem publicznym, z dbałości o opinię. W ten sposób to co się u was wydarza jest ukrywane, abyście mogli mówić innym: nasza religia wydaje dobre owoce, a wśród pozostałych jest przemoc i gwałty. > Daleko się posuwasz. A wszystko dlatego, że nienawidzisz prawdy i poznania. Masz też negatywny stosunek do Świadków Jehowy, jesteś zaślepiony. Czy mam po wielokroć Ciebie przekonywać o tym, że Bóg jest miłością i nie pozwala by nikogo skrzywdzić i niczego nie pozostawia nie załatwionego? Jego kary za odejście od przestrzegania prawa są zdecydowanie słuszne i dotkliwe. Dla innych przykładem. Po co? Przecież Ty i tak zawsze będziesz ciągnął na swoją stronę. A ta strona, to kompletny brak zrozumienia i poznania Boga i Jego Pism. Jehowa jest Bogiem miłosierdzia. CDN
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Czyli wasi członkowie rezygnują z dochodzenia sprawiedliwości, z godności i ukrywają prawdę o tym co się wydarza, dla realizacji idei ogólnoświatowego państwa z jedynie słuszną religią. To są zalecenia religijne, które bezkrytycznie przyjmujecie za obowiązujące i chcielibyście aby były przyjęte przez wszystkich. Realizacji tej idei jesteś oddany i wierny. > Chorujesz! Nie ma lepszego Prawa nad Boże. Chyba w tym wątku Ania wskazywała na inne prawo i stwierdzała, że jest zbyt rygorystyczne, Ty zaś piszesz coś innego. Taka jest interpretacja Pism przez osoby wrogie SJ a jednocześnie osoby o całkowitym braku znajomości Pism. Słyszałeś o czymś takim jak o dbaniu o czystość zboru? Jehowa oświadczył Izraelitom: " Macie być święci, ponieważ ja, Jehowa, wasz Bóg, jestem święty" (Kapłańska 19:2). Dopóki Izraelici trzymali się rad Bożych tak dalece, jak to możliwe dla niedoskonałych ludzi, byli do pewnego stopnia święci.
Każdy grzesznik nie zagrzeje miejsca w zborze. Jest usuwany. Przecież sam o tym zdecydował, gdy przestąpił Prawo Boże. Ten kto miłuje Boga i Jego prawość, sam bardzo mocno stara się być czystym i nieskalanym grzechem i wykroczeniami przeciw Prawu. Prawo ma w swym sercu i przestrzega z całych sił. >>Omawiane rady Jezusa mają z pewnością ogromną wartość. >Dla was mają. Zależy od wybierającego. Dla mnie wśród rad tej postaci legendarnej fabularyzowanej, jest nawet rada zdecydowanie szkodliwa: "Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!" > Zastosowałeś ją kiedykolwiek? Zachęcam byś tak zrobił. >>Ludzie, którzy nie upierają się przy własnej dumie, a nawet są gotowi zrezygnować z kosztowności zamiast walczyć o ich zatrzymanie >To co Ty nazywasz dumą, jest dbałością o godność i dążeniem do respektowania prawa nietykalności. Nie napisałem ja uważam że jest, ale właśnie jest, tak ocenia wielu i tak stanowi prawo ludzkie. W tym konkretnym przypadku prawo ludzkie bardziej uwzględnia krzywdę ofiary, niż rzekomo natchnione przez Miłosiernego. > U ciebie duma jest równoznaczna z pychą. Zaś " pycha poprzedza upadek". Dla Boga największą wagę mają ludzie pokorni, potulni, miłujący Boga i Jego Prawa. Te zaś prawo ochrania każdego o takim nastawieniu serca. Ludzie pyszni nie maja żadnych hamulców, co widać gdy ktoś malutki dojdzie do władzy. Czemu wypowiadasz sie na tematy, które nie znasz. Ludzie studiują prawo przez lata całe, Ty zaś lekceważąco sądzisz, iż Prawo Boże to nic niewarte ograniczenia. Kazanie na górze przewyższa wszelkie tego typu wywody. Hinduski przywódca Mohandas (Mahatma) Gandhi miał powiedzieć do lorda Irwina, byłego wicekróla Indii: "Gdyby nasze kraje spotkały się na gruncie nauk, które Chrystus wyłożył w Kazaniu na Górze, zostałyby rozwiązane problemy nie tylko naszych krajów, ale całego świata". Innym razem Gandhi oznajmił: "Pijcie do dna ze zdrojów, które wam ofiarowano w Kazaniu na Górze (...) Nauka zawarta w Kazaniu była przeznaczona dla każdego z nas". To Kazanie, to jedynie mały wycinek ze wspaniałego Prawa, które pochodzi od Boga. Ono dba o wszelkie wartości ludzkie i czyni ich szczęśliwymi. >>Na tym przykładzie sam widzisz jak mała jest Twoja znajomość Słowa Bożego. >>Wiele jest takich informacji z których człowiek chętny może odnieść same korzyści. >Wiele macie takich interpretacji do zwodzenia ludzi, aby przyjęli to co na dzisiejsze czasy nie dorasta do pięt etyce filozofów i psychologów świeckich, zaproponowanej chociażby w "Sens dobra" autor Simon Blackburn. > Tak widzę, że cenisz bardziej mądrość ludzką, która występuje przeciw mądrości Bożej. Jesteś więc u źródła poznania przyczyny takiego traktowania intelektualistów: " Albowiem dla tych, którzy giną, mowa o palu męki jest głupstwem, ale dla nas, którzy dostępujemy wybawienia, jest mocą Bożą. Napisano bowiem: "Sprawię, że zginie mądrość mędrców, i odtrącę inteligencję intelektualistów". Gdzież jest mędrzec? Gdzież uczony w piśmie? Gdzież uczestnik dysput tego systemu rzeczy? Czyż Bóg nie obrócił mądrości świata w głupstwo? Skoro bowiem w mądrości Bożej świat nie poznał Boga przez swą mądrość, Bóg uznał za dobre, by przez głupstwo tego, co jest głoszone, wybawić wierzących"(1 Koryntian 1:18-21).. Dlatego na świecie tyle zła, a ludzie nawet w rodzinie czynią sobie krzywdę. Nauki Jezusa nie są dla wszystkich. Nie dla tych, co uczyć i zmieniać sie nie chcą, a otaczający świat i system w którym żyją podoba im sie i go akceptują. >>Masz jeszcze jakieś inne podobne wątpliwości? >>Czekam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>>>Masz jeszcze jakieś inne podobne wątpliwości? >>>Czekam. >Może znasz taki cytat "żeby mówił o tym że pomiędzy człowiekiem a Chrystusem oprócz Biblii potrzebny jest jeszcze łącznik/ interpretator > Już samo to pytanie wskazuje, że masz umysł przepełniony Katolickim spojrzeniem na Biblię. Widzą Jezusa jako Boga, a przecież Bogiem nie jest. Od takiej wielowiekowej tradycji trudno sie uwolnić, szczególnie gdy nie rozumie sie jej wpływów i skutków jej panowania w kulturach i tradycjach narodu. To Jezus jest pośrednikiem między Bogiem Jehową a ludźmi. Jego przyjście na ziemie związane było również z daniem świadectwa. On otrzymaną wiedzę od Boga przekazał apostołom i dalej swemu "Niewolnikowi Wiernemu i Roztropnemu" ten zaś miał prowadzić jego wiernych i oddanych sług jako organizację Bożą tu na ziemi. Klasa namaszczonych - "mała trzódka" - konkretna liczba 144 000, a dalej "wielka rzesza" którą nikt policzyć z ludzi nie zdoła. Opis tej drogi podany jest tu: "Objawienie od Jezusa Chrystusa, które dał mu Bóg, aby pokazać swym niewolnikom, co ma się stać wkrótce. A on posłał swojego anioła i przez niego przedstawił je w znakach swemu niewolnikowi Janowi, który złożył świadectwo o słowie danym przez Boga i o świadectwie danym przez Jezusa Chrystusa - o wszystkim, co ujrzał. Szczęśliwy ten, kto czyta na głos, oraz ci, którzy słuchają słów tego proroctwa i zachowują, co w nim napisano; bo wyznaczony czas jest bliski"(Objawienie 1:1-3). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | apud (4399 punktów) |
>Nie ma lepszego Prawa nad Boże.
Lubie idealy ale w tym wypadku nie bardzo wiem ktorego boga jest to najlepsze prawo?
Masz je gdzie spisane?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Nie ma lepszego Prawa nad Boże. >Lubie idealy ale w tym wypadku nie bardzo wiem ktorego boga jest to najlepsze prawo? >Masz je gdzie spisane? > Prawo Boże znajduje sie w Biblii, której Bóg Jehowa jest autorem. Przepisy dotyczące odżywiania się, higieny i zasad moralnych miały Izraelowi wciąż przypominać, że zostali przez Niego wyodrębnieni i uświęceni. To prawo zdecydowanie ograniczało ich kontakty z okolicznymi narodami pogańskimi i chroniły ich świętość. Mogli ją jednak utracić wskutek nieposłuszeństwa wobec praw Bożych. Napisano: " A jeśli nie będziesz słuchał głosu Jehowy, swego Boga, tak by zadbać o wprowadzenie w czyn wszystkich tych przykazań i ustaw, które ci dzisiaj nakazuję, to przyjdą na ciebie wszystkie te przekleństwa i cię dosięgną: "Przeklęty będziesz w mścicie i przeklęty będziesz w polu". "Przeklęty będzie twój kosz i twoja dzieża". "Przeklęty będzie owoc twego łona i owoc twej ziemi, młode twego bydła i potomstwo twej trzody". "Przeklęty będziesz, gdy będziesz wchodził, i przeklęty będziesz, gdy będziesz wychodził"(Pwt 28:15-19). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | panTeista (6808 punktów) | >Gdy miłuję Boga chętnie czynie to czego wymaga, a wymaga głoszenia dobrej nowiny, tym, którzy jej nie znają.
Czyli spełniasz czyjeś wymaganie, bo przekonano Cię, że wymaganie to pochodzi od Istoty Niebiańskiej. W Polsce to już nie jest nowina. Zarówno praktykujący jak agnostycy i ateiści ją znają na tyle na ile chcą ją znać.
>Ja wiem, że pozostaną na ziemi ludzie którzy poznali Boga i ludzie będący posłuszni dobrej nowinie.
Przekonano Cię że otrzymasz nagrodę. Tej czczej obietnicy używacie do werbowania.
>Tylko świat składający sie z takich ludzi, może być bez łez, bez ciemności i zakłamania, samolubstwa itp., itd.
Ludzie są mniejszością, powstałą w świecie istot żywych (glonów, grzybów, porostów, bakterii), tacy jakimi warunki na Ziemi ich ukształtowały. Ludzie swoje cechy dziedziczą po praprzodkach. Cechy i zachowania podlegają modyfikacji przez relacje społeczne, kulturę w tym religie. Jednakże wpływy po urodzeniu nie determinują zachowań ludzi. Łzy, płacz spełniają funkcje. Dziecko płaczem informuje o potrzebie działań opiekuńczych. Rozpacz dotkniętych trzęsieniem ziemi ma spowodować współczucie i uzyskanie pomocy. Samolubstwo sprzyja rozwojowi. W miarę dorastania dziecko pokazuje rączką, a potem werbalizuje czego chce, więc opiekun nie jest skazany na domysły. Udostępnianie tych zajęć i zabawek które dziecko lubi daje możliwość rozwoju zgodnego z predyspozycjami. Prawda że ludzie są zdani na siebie, nie ma żadnego Boga opiekuńczego, jest dla wielu ludzi tak trudna do przyjęcia, że wolą żyć w ciemności. Chcą tego zakłamania, które umacnia ich w iluzji, że mają szczególne względy we wszechświecie, że bieżące życie nie jest wszystkim na co mogą liczyć. To że są ateiści jest niewygodne, bo nie wierzą ot tak sobie, czy może mają argumenty, to osłabia wiarę. Stąd zapędy aby ich nawracać.
>Dla tej sprawy i dla innej związanej z działaniem Boga jestem oddany i wierny. To akurat bardzo chcę.
Ludzi oddanych i wiernych ideom było wielu. Chcieli aby ich idee przyjęli wszyscy ludzie. Ogólnoświatowe państwo teokratyczne z jedynie słuszną religią byłoby jeszcze jednym systemem tłamszącym inicjatywę i kreatywność ludzką.
>Skoro już tak bezgranicznie polegasz na Biblii to na przeczytanie jednego cytatu się zgadzam, ale żeby mówił o tym że pomiędzy człowiekiem a Chrystusem oprócz Biblii potrzebny jest jeszcze łącznik/ interpretator (np. Ciało Kierownicze lub inny).
>Nie wzbudziłby Jehowa szacunku w ludziach gdyby posłużył się aniołami w przekazywaniu spraw dotyczących ludzi. Najlepiej ludzie ludziom przekazać mogą prawdę, którą poświadczają swoim życiem. Ludziom Bóg dał przywilej spisania Biblii i ludziom dał przywilej jej odczytania i nauczania. Sprawy te dał pod władanie swemu Synowi Jezusowi, który stoi na czele organizacji Bożej na ziemi. Zobacz jak spływa informacja od Boga do pisarzy biblijnych, na przykładzie Jana i Księgi Objawienie: >" Objawienie od Jezusa Chrystusa, które dał mu Bóg, aby pokazać swym niewolnikom, co ma się stać wkrótce. >A on posłał swojego anioła i przez niego przedstawił je w znakach swemu niewolnikowi Janowi, który złożył świadectwo o słowie danym przez Boga i o świadectwie danym przez Jezusa Chrystusa - o wszystkim, co ujrzał. >Szczęśliwy ten, kto czyta na głos, oraz ci, którzy słuchają słów tego proroctwa i zachowują, co w nim napisano; bo wyznaczony czas jest bliski"(Objawienie 1:1-3).
Objawienie rzekomo przedstawiono Janowi, a on je spisał w Biblii. Sugeruje się że szczęśliwym jest ten kto czyta, oraz Ci co słuchają i zachowują. Napisałem że chcę takiego cytatu "żeby mówił o tym że pomiędzy człowiekiem a Chrystusem oprócz Biblii potrzebny jest jeszcze łącznik/ interpretator (np. Ciało Kierownicze lub inny)". Cytat który przytoczyłeś nie mówi że do Słowa Bożego potrzebna jest czyjaś interpretacja, uzupełnienie np. komentarze teologów, książeczki "Czego naprawdę uczy Biblia?" "Czego oczekuje od nas Bóg", broszurki Strażnica z 1 lutego 2009 pt "Czy dobrze znasz Boga?" itd. itp. "Sprawiedliwy Stwórca" nie faworyzował plemion izraelskich i nie dał swojego przekazu w języku hebrajskim czy greckim. Zapis dla ludzi jest w języku uniwersalnym dla wszystkich plemion, narodów, także dla nie znających pisma. To co "Stwórca" "chciał" przekazać to przekazał każdemu człowiekowi zapisem wewnątrz człowieka, językiem kodu genetycznego.
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Gdy miłuję Boga chętnie czynie to czego wymaga, a wymaga głoszenia dobrej nowiny, tym, którzy jej nie znają. >Czyli spełniasz czyjeś wymaganie, bo przekonano Cię, że wymaganie to pochodzi od Istoty Niebiańskiej. > Takie w kółko podważanie prawd biblijnych niczemu nie służy. Pewnie zawsze dowiadujesz sie czegoś od kogoś. I z Tobą tak jest. Zanim przyszedłeś na świat ludzie już byli i mieli takie jak przekazali Tobie nastawienie do Boga i prawdy. Sam nie wymyśliłeś takiej postawy jaką prezentujesz. To Ciebie nie zastanawia?! >W Polsce to już nie jest nowina. Zarówno praktykujący jak agnostycy i ateiści ją znają na tyle na ile chcą ją znać. > Więc OK! >>Ja wiem, że pozostaną na ziemi ludzie którzy poznali Boga i ludzie będący posłuszni dobrej nowinie. >Przekonano Cię że otrzymasz nagrodę. Tej czczej obietnicy używacie do werbowania. > Nic nie pochodzi tu od nas! To dzieło Boga, który zaprosił do jego wykonania ludzi. Dał im materialy, a przede wszystkim zrozumienie Słowa Bożego Biblii. Zadbał o to, by jej kształt i zapisy były dostępne w formie jaka była pierwotnie. >>Tylko świat składający sie z takich ludzi, może być bez łez, bez ciemności i zakłamania, samolubstwa itp., itd. >Ludzie są mniejszością, powstałą w świecie istot żywych (glonów, grzybów, porostów, bakterii), tacy jakimi warunki na Ziemi ich ukształtowały. Ludzie swoje cechy dziedziczą po praprzodkach. Cechy i zachowania podlegają modyfikacji przez relacje społeczne, kulturę w tym religie. Jednakże wpływy po urodzeniu nie determinują zachowań ludzi. Łzy, płacz spełniają funkcje. Dziecko płaczem informuje o potrzebie działań opiekuńczych. Rozpacz dotkniętych trzęsieniem ziemi ma spowodować współczucie i uzyskanie pomocy. Samolubstwo sprzyja rozwojowi. W miarę dorastania dziecko pokazuje rączką, a potem werbalizuje czego chce, więc opiekun nie jest skazany na domysły. Udostępnianie tych zajęć i zabawek które dziecko lubi daje możliwość rozwoju zgodnego z predyspozycjami. > Bardzo powierzchowny opis, raczej dość prymitywny i nie pasujący do ludzi. Raczej do wychowywania szczeniaczka psiego. Nie wiem gdzie Ciebie tego nauczyli, ale chyba przed wieloma laty na tanich wykladach z psychologii ewolucyjnej. >Prawda że ludzie są zdani na siebie, nie ma żadnego Boga opiekuńczego, jest dla wielu ludzi tak trudna do przyjęcia, że wolą żyć w ciemności. > Mylisz się. Dzisiaj brak prawdziwej wiary w Boga. Wybrali myśli samounicestwiające ich. Gdyż odrzucenie Boga, nie szukanie Go, to pozostanie w grobie, pogrzebani za życia. To prymitywna ucieczka od posługiwania sie własnym rozumem, który wyraźnie wskazuje, że istnieje Bóg, który sie o ludzi troszczy. > Chcą tego zakłamania, które umacnia ich w iluzji, że mają szczególne względy we wszechświecie, że bieżące życie nie jest wszystkim na co mogą liczyć. To że są ateiści jest niewygodne, bo nie wierzą ot tak sobie, czy może mają argumenty, to osłabia wiarę. Stąd zapędy aby ich nawracać. > CDN
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | Ateiści to tacy sami ludzie jak inni. Jedynie znaleźli sie na tej drodze negowania istnienia Boga - raczej przez przypadek, takie może dominowały w nich predyspozycje. To najwygodniejsza postawa. Opiera się na tym fakcie, że Boga ludzie zobaczyć nie mogą i nie zobaczą. To są chyba najbiedniejsi ludzie, bo ograbiają siebie z cech pochodzących tylko i wyłącznie od Boga, co zubaża ich życie, czyni je efektem reakcji chemicznych. Wszystko jest na poziomie małpy. >>Dla tej sprawy i dla innej związanej z działaniem Boga jestem oddany i wierny. To akurat bardzo chcę. >Ludzi oddanych i wiernych ideom było wielu. Chcieli aby ich idee przyjęli wszyscy ludzie. Ogólnoświatowe państwo teokratyczne z jedynie słuszną religią byłoby jeszcze jednym systemem tłamszącym inicjatywę i kreatywność ludzką. > Mylisz się. Oczywiście przyjęli ateiści swój punkt widzenia zbieżny z anarchistami, żadnej władzy, a teokratycznej w szczególności. Stworzyli definicję ewentualnego "Boga" i według niej odrzucają cechy szczególne, dla ludzi nie do osiągnięcia i poznania.
>Objawienie rzekomo przedstawiono Janowi, a on je spisał w Biblii. Sugeruje się że szczęśliwym jest ten kto czyta, oraz Ci co słuchają i zachowują. >Napisałem że chcę takiego cytatu "żeby mówił o tym że pomiędzy człowiekiem a Chrystusem oprócz Biblii potrzebny jest jeszcze łącznik/ interpretator (np. Ciało Kierownicze lub inny)". > Napisano słowa Jezusa: " Kto rzeczywiście jest niewolnikiem wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad członkami czeladzi swojej, aby im dawał pokarm we właściwym czasie? Szczęśliwy ów niewolnik, jeśli jego pan, przybywszy, zastanie go tak czyniącego! Zaprawdę wam mówię: Ustanowi go nad całym swoim mieniem"(Mateusza 24:45-47). Niewolnik wierny i roztropny to namaszczeni duchem ludzie, wykupieni z ziemi, im została objawiona prawda i zrozumienie Biblii. Oni pojawili sie w dniu Pięćdziesiątnicy i na nich wylano ducha Bożego. Oni są uczestnikami "Wieczerzy Pańskiej", oni stanowią owe 144000. A z pośród nich grono osób stanowi Ciało Kierownicze wzorem pierwszych chrześcijan z I wieku n.e. >Cytat który przytoczyłeś nie mówi że do Słowa Bożego potrzebna jest czyjaś interpretacja, uzupełnienie np. komentarze teologów, książeczki "Czego naprawdę uczy Biblia?" "Czego oczekuje od nas Bóg", broszurki Strażnica z 1 lutego 2009 pt "Czy dobrze znasz Boga?" itd. itp. > Ciało Kierownicze jako organ wykonawczy Jezusa, który jest głową zboru. Oni dbają o literaturę o pokarm dla członków Wielkiej Rzeszy, materiały do głoszenia, wysyłają kolejnych i kolejnych misjonarzy po całym świecie. Już jesteśmy w 236 krajach. Jedynie pod wpływem ducha świętego mogłoby być prowadzone dzieło na tak wielka skalę, a wszystko to w oparciu o dobrowolne datki członków Zboru Chrystusowego. Jest ustalony porządek. >"Sprawiedliwy Stwórca" nie faworyzował plemion izraelskich i nie dał swojego przekazu w języku hebrajskim czy greckim. Zapis dla ludzi jest w języku uniwersalnym dla wszystkich plemion, narodów, także dla nie znających pisma. To co "Stwórca" "chciał" przekazać to przekazał każdemu człowiekowi zapisem wewnątrz człowieka, językiem kodu genetycznego. > łatwo przechodzisz od ateistycznego negowania istnienia Boga do instruowania mnie o drodze działania Boga. Coś musisz wybrać! W takim rozkroku długo nie ustoisz, stracisz równowagę. Ani tu dobrze nie mówisz, ani tam. Każdy ma wolna wole i każdy sam może kształtować swoje widzenie Boga. To ma swoje konsekwencje w zachowaniu, w postępowaniu. Jednak każdy sam. A jednak nie sam, bo wchodzi w stan zastany i wybiera co chce. Ulega sugestiom. Daje sie zwieść. Teraz tylko zależy jak będzie skutecznie używał rozumu, by znaleźć prawdę i Boga. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >>"Sprawiedliwy Stwórca" nie faworyzował plemion izraelskich i nie dał swojego przekazu w języku hebrajskim czy greckim. Zapis dla ludzi jest w języku uniwersalnym dla wszystkich plemion, narodów, także dla nie znających pisma. To co "Stwórca" "chciał" przekazać to przekazał każdemu człowiekowi zapisem wewnątrz człowieka, językiem kodu genetycznego.
>łatwo przechodzisz od ateistycznego negowania istnienia Boga do instruowania mnie o drodze działania Boga. Coś musisz wybrać! >W takim rozkroku długo nie ustoisz, stracisz równowagę. >Ani tu dobrze nie mówisz, ani tam.
Nie ma u mnie rozkroku, nie ma niezdecydowania (wahania) w kwestii Boga. Nawet nie jestem agnostykiem lecz ateistą. W powyższej wypowiedzi "Stwórca" "chciał" jest w cudzysłowie, jako że "Stwórcą" ludzi jest Wszechświat. Stwarza z samego siebie i nie oddziela tego co stwarza od siebie, czyli żyjemy w "Stwórcy", a każda komórka naszego ciała żywa czy martwa pozostaje Nim. Wszechświat jest "Sprawiedliwym Stwórcą" jako że działa wobec ludzi "spontanicznie" jak wobec glonów, grzybów, porostów, bakterii, za pośrednictwem których nas stworzył. Nie ma w powyższej wypowiedzi odstępstwa od negowania Boga. To urozmaicająca zagrywka. Zarówno tu i tam mówię jako ateista choć innymi słowami, trochę zwodzenia, udawania chwiejności.
Pozdrawiam
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | panTeista (6808 punktów) | >wysyłają kolejnych i kolejnych misjonarzy po całym świecie.Już jesteśmy w 236 krajach. >Jedynie pod wpływem ducha świętego mogłoby być prowadzone dzieło na tak wielka skalę,
O ile w roku 2007 i 2008 wzrosła liczba głoszących członków, nie zapomnij odliczyć tych co się wycofali i zmarli.
>a wszystko to w oparciu o dobrowolne datki członków Zboru Chrystusowego.
Za te datki i głoszenie liczycie otrzymać życie wieczne w raju. Uwierzyliście w złudną obietnicę i chcecie wykupić się datkami i głoszeniem od śmierci na zawsze. Nie potraficie pogodzić się ze światem rzeczywistym i przyjmujecie koszty podtrzymywania iluzji. Wasze urojenie misji nie pozwala wam dostrzec, że dzwoniąc do domofonów z nowiną, którą Polacy znają na tyle ile znać chcą, naruszacie mir domowy. Przeszkadzacie śpiącym po nocnych dyżurach, wykonującym czynności wymagające skupienia, czy trzymającym w ręku pędzel podczas malowania itp. Urojenie misji doprowadziło do utraty wyczucia taktu i niektórzy próbują wręczać broszurki i głosić pod bramami kościołów do wychodzących z nabożeństwa owieczek. Z powodu nachalności głoszenia ludzie was nie lubią, a nie ze względu na głoszoną treść. Rzekomo bliskiego armagedonu, po którym pozostaną jakoby tylko prawdziwie wierzący ŚJ, nie boją się nawet uznający Biblię za świętą, bo pozostawienie siedmiu milionów ŚJ i śmierć ponad pięciu miliardów jakoby zwiedzionych przez Szatana, byłaby kolejnym sukcesem Szatana, skutecznie udaremniającego Jehowie realizację zamysłu wiecznego życia ludzi. A tak przy okazji datków: Ciało Kierownicze nie przedstawia swoim szeregowym członkom wielkości wpływów z datków które dają.
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >>Mam też uwagę odnośnie zastosowania etyki biblijnej w życiu, rzekomo lepszej od etyki świeckiej: >>Mateusza5/ 39 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! 41 Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! >>Powyższa etyka to chory masochizm, radzący aby wobec przemocy nie dochodzić praw w sądzie, a wręcz przeciwnie być uległym, zrzec się swoich praw, godności. Nie została ona przyjęta przez dwa tysiące lat i ludzie racjonalni nie przyjmują jej teraz, a wasze przekonywanie ludzi że wydajecie dobre owoce i tak nie sprawi że przyjmą tą chorą na masochizm etykę. Nic dziwnego że jest was tylko siedem milionów na sześć miliardów ludzi.
>"A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu" (Mat. 5:39a). Jak to należy pojmować? Za pomocą czterech ilustracji Jezus pomógł swoim słuchaczom zrozumieć, jak powinni się ustosunkować do "złego", to znaczy do człowieka, który chciałby ich tak lub owak skrzywdzić. >Jezus wyjaśnił najpierw, co robić, gdyby któryś ze słuchaczy spotkał się z obrazą lub gdyby wyrządzono mu krzywdę: >"Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi"(Mateusza 5:39b). >Wcale to nie znaczy, że człowiek, którego policzkują lub okładają pięściami, ma czekać na więcej, powstrzymując się od obrony. Kiedy podczas niesprawiedliwego przesłuchania przed arcykapłanem uderzono Jezusa w twarz, sprzeciwił się takiemu maltretowaniu, mówiąc: > "Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego mnie bijesz?"(Jana 18:22, 23); >Słowa Jezusa o uderzeniu "w prawy policzek" przywodziły na myśl słuchaczom nie tyle cios sprawiający ból fizyczny, ile gest sprowadzający wstyd i prowokujący obrazę. >W. F. Albright i C. S. Mann piszą w komentarzu do Ewangelii według Mateusza: >"Jezus nawiązuje tutaj do czegoś, co wciąż jeszcze jest w zwyczaju na Bliskim Wschodzie - uderzenie wierzchem dłoni w prawy policzek jest największą zniewagą". >Za takie ubliżające uderzenie wierzchem dłoni tradycja żydowska żądała grzywny wysokości 400 zuz (równowartość 400 denarów), co przewyższało roczny zarobek robotnika rolnego.
Ta rada autorów Biblii jest wyraźnie dostosowana do zwyczajów na Bliskim Wschodzie. Gdyby autorzy byli natchnieni przez "Prawdziwego Stwórcę", a nie przez wiarę w lokalnego (wtedy) Boga Bliskiego Wschodu Jehowę to takie Słowo Boże odnosiłoby się do zwyczajów uniwersalnych (wszystkich plemion i narodów).
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Ludzie oddają cześć wielu bogomW tym Jehowie. Jaki masz dowód na to, że inni bogowie nie istnieją, a Jehowa - tak? Tylko Biblię... Bo widzisz, dowodem istnienia - powiedzmy - Ptaha też są zapisane opowieści o tym, jak stworzył on świat i jak się opiekuje artystami, rzemieślnikami i wszelkimi twórcami. Są świątynie mu poświęcone i inskrypcje w świątyniach innych bóstw. Ludzie byli święcie przekonani, że Ptah istnieje, czuwa nad nimi i obdarza ich łaskami. No wypisz, wymaluj jak Jehowa... Dobrze, dobrze, może przybieram ton nieco prześmiewczy, ale tak to już, widzisz, jest na świecie: każdy uważa, że jego religia jest prawdziwa, a wszystkie inne fałszywe, jego bóg jest prawdziwy, a inne to tylko demony lub szatańskie urojenia. Czemużby Świadkowie Jehowy mieli być inni?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | metsys (1088 punktów) |
>Jaki masz dowód na to, że inni bogowie nie istnieją, a Jehowa - tak? Tylko Biblię...
Daj spokój. Polemika z kwadratowym kołem? Tu nie ma argumentów. Są wytyczne. Nie zmusisz świadka do samodzielnego myślenia. Mimo to życzę powodzenia na drodze edukacji nieedukowalnych. Pozdrawiam.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> Jaki masz dowód na to, że inni bogowie nie istnieją, a Jehowa - tak? Tylko Biblię...> Nie tylko. Brak jakichkolwiek ich dzieł. Niczego nie uczynili. Maja cechy takie jakie im nadają ludzie, dość prymitywni zresztą, są przecież dziełem ich rąk. W nich ludzie umieszczają swoje wady, swoje pragnienia, jest im lżej, bo przecież ich "bóg" ma takie same słabości i lęki. Potwierdzasz to: > Bo widzisz, dowodem istnienia - powiedzmy - Ptaha też są zapisane opowieści o tym, jak stworzył on świat i jak się opiekuje artystami, rzemieślnikami i wszelkimi twórcami. Są świątynie mu poświęcone i inskrypcje w świątyniach innych bóstw. Ludzie byli święcie przekonani, że Ptah istnieje, czuwa nad nimi i obdarza ich łaskami. No wypisz, wymaluj jak Jehowa...> Według rad biblijnych żył naród przez wiele wieków, gdy trzymał sie Bozych praw, był szczęśliwy, ale gdy je lekceważył popadał w kłopoty. Ratował swoje życie gdy stosował się do konkretnych wymagań. Przykład: " I masz mieć ustronne miejsce poza obozem, i tam będziesz wychodził. A wśród swych przyborów masz mieć kołek i gdy przykucniesz na zewnątrz, wykopiesz nim dołek i się odwrócisz, i przykryjesz swoje odchody". Trzymając sie tego nakazu unikał chorób brudnych rąk. Unikał kontaktu ludzkiego kału z woda do picia i chorobami przenoszonymi przez nosicieli. Przecinał ten ewentualny tragiczny ciąg. Obóz musiał być zorganizowany według określonych zasad. Dlaczego? Czytasz: " Bo Jehowa, twój Bóg, przechadza się po twoim obozie, by cię wyzwolić i wydać ci twoich nieprzyjaciół; i twój obóz ma być święty, żeby nie widział on u ciebie nic nieprzyzwoitego i się nie odwrócił, i nie przestał ci towarzyszyć"(Powt.Prawa 23:12-14). Tak więc człowiek odnosił praktyczne korzyści z poznania Boga i Jego praw. Tak jest i dzisiaj. Owszem, niewielu to dostrzega, ale tu liczba nie ma nic do rzeczy. Bo chociażby wszyscy ludzie okazaliby sie nieprawi, to nie zmienia faktu potwierdzającego prawość Boga. > Dobrze, dobrze, może przybieram ton nieco prześmiewczy, ale tak to już, widzisz, jest na świecie: każdy uważa, że jego religia jest prawdziwa, a wszystkie inne fałszywe, jego bóg jest prawdziwy, a inne to tylko demony lub szatańskie urojenia. Czemużby Świadkowie Jehowy mieli być inni?  > Bo znają Boga i prawdę. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie tylko. Brak jakichkolwiek ich dzieł. Niczego nie uczynili. Maja cechy takie jakie im nadają ludzie, dość prymitywni zresztą, są przecież dziełem ich rąk. W nich ludzie umieszczają swoje wady, swoje pragnienia, jest im lżej, bo przecież ich "bóg" ma takie same słabości i lęki.
Zapewniam cię, że w bogowie tworzą swoje światy w świętych księgach. Jahwe jest w Starym Testamencie chodzącą słabością. Zazdrosny o innych bogów, nakazuje masakr, tak jakby bał się, że małe dzieci będą rzucać w niego kamieniami. Jahwe jest na miarę ludzi, którzy go wtedy wymyślali i trzeba przyznać, że nie świadczy to najlepiej o jego twórcach. Żałuję, że zdolni mieszkańcy ówczesnego Izraela nie mogli pozostawić nam swoich myśli, że najstarsze zabytki piśmiennictwa tego ludu są dziełami wyjątkowo prymitywnych kapłanów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >> Zawsze rozważam swoje teorie w połączeniu z odpowiednimi działaniami empirycznymi i naukowymi badaniami, które mogłyby je potwierdzić. >Tyle, że teorie takie jak "inteligentny projekt" (oraz inne wymysły, które prezentujesz na forum) są absolutnie nieweryfikowalne...
To, że Ty nie masz pojęcia jak się weryfikuje moją teorię, to nie znaczy że ja go nie mam. Najlepszym dowodem Twojej naiwności jest ten slogan:
> Każdą obserwację możesz "wytłumaczyć" mówiąc: Projektant tak to zaprojektował.
Ja niczego w ten sposób nie tłumaczę w swojej teorii. Tylko naiwność i niezachwiana wiara w wyższość samodziejstwa nad projektowaniem każe Ci podchodzić do teorii projektowania w ten sposób. Co myślę o takim podejściu to sobie dośpiewaj. To .......
>> Myślisz tylko w jednostronnych kategoriach. Prostacko i nielogicznie. Pomyśl człowieku porządnie. Jak według Ciebie chciwość kapłanów może dowodzić nieistnienia "Boga"? Przecież to absurd. Jedno z drugim ma za przeproszeniem gówno wspólnego. >Dowodzi, że religie to bzdura. Tym samym pogląd o istnieniu boga pozostaje bez jakichkolwiek dowodów.
Twoja naiwność i szczerość jest rozbrajająca. Człowiek który utożsamia nauczanie religijne z dowodami na istnienie "Boga" jest jakby to powiedzieć ..... (domyśl się). Pozostaje pogratulować ewolucjonizmowi takich emisariuszy jak Ty.
>.. Równie dobrze można produkować rojenia o kosmicznych jednorożcach.
Właśnie, albo o hipotetycznych formach pośrednich istniejących tylko w wyobraźni ewolucjonistów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | >To, że Ty nie masz pojęcia jak się weryfikuje moją teorię, to nie znaczy że ja go nie mam.
Nigdzie nie przedstawiłeś sposobu empirycznej weryfikacji swojej teorii.
>Najlepszym dowodem Twojej naiwności jest ten slogan: >> Każdą obserwację możesz "wytłumaczyć" mówiąc: Projektant tak to zaprojektował. >Ja niczego w ten sposób nie tłumaczę w swojej teorii.
Tym idiotycznym sloganem "tłumaczysz" takie a nie inne obserwacje. Twoim zdaniem "dowodzi" to że twoja "teoria" jest słuszna.
> Tylko naiwność i niezachwiana wiara w wyższość samodziejstwa nad projektowaniem każe Ci podchodzić do teorii projektowania w ten sposób. Co myślę o takim podejściu to sobie dośpiewaj. To .......
Zaklęcia.
>Twoja naiwność i szczerość jest rozbrajająca. Człowiek który utożsamia nauczanie religijne z dowodami na istnienie "Boga" jest jakby to powiedzieć ..... (domyśl się). Pozostaje pogratulować ewolucjonizmowi takich emisariuszy jak Ty.
Znów zaklęcia.
>>.. Równie dobrze można produkować rojenia o kosmicznych jednorożcach. >Właśnie, albo o hipotetycznych formach pośrednich istniejących tylko w wyobraźni ewolucjonistów.
No tak, wszelkie dowody na słuszność TE to Twoim zdaniem "wyobraźnia" ewolucjonistów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Gdyby chciał od nas ślepych hołdów, to nie dałby nam wolnej woli.A przeglądałeś wątek omawiający kwestię wolnej woli w świetle mechaniki kwantowej? Jeżeli nie, to polecam. Konkluzje wynikłe z dyskusji są ciekawe, acz niezbyt budujące. www.racjonalista.pl/forum.php/p,85/s,212055
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Gdyby chciał od nas ślepych hołdów, to nie dałby nam wolnej woli.> A przeglądałeś wątek omawiający kwestię wolnej woli w świetle mechaniki kwantowej? Jeżeli nie, to polecam.> Konkluzje wynikłe z dyskusji są ciekawe, acz niezbyt budujące.  > www.racjonalista.pl/forum.php/p,85/s,212055> Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]Przejrzałem. Ale nie mam siły komentować. Jak chcesz bym odniósł się do czegoś konkretnego to napisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>Przejrzałem. Ale nie mam siły komentować. Jak chcesz bym odniósł się do czegoś konkretnego to napisz.
Chodziło mi o konkluzję wskazującą na całkowity determinizm wszystkiego (o ile dobrze zrozumiałam). Wszystko, już od poziomu kwantowego, jest zdeterminowane i nie ma miejsca na jakąkolwiek wolną wolę. I może to też trzeba by wziąć pod uwagę.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Przejrzałem. Ale nie mam siły komentować. Jak chcesz bym odniósł się do czegoś konkretnego to napisz.> Chodziło mi o konkluzję wskazującą na całkowity determinizm wszystkiego (o ile dobrze zrozumiałam). Wszystko, już od poziomu kwantowego, jest zdeterminowane i nie ma miejsca na jakąkolwiek wolną wolę. I może to też trzeba by wziąć pod uwagę.> Najprościej rzecz ujmując nie zgadzam się z tą konkluzjąTeorie mówiące o tym, że nasz świat rozpatrywany w czterech wymiarach zawiera już wszystkie zdarzenia, zarówno przyszłe jak i te przeszłe uważam za błędne. Nic takiego nie jest możliwe, ani przy założeniu samodziejstwa, ani inteligentnego zaprojektowania naszego świata. Teorie Einsteina na temat czasu są mówiąc łagodnie dyskusyjne. Względność odczuwania czasu przez różne osoby nie jest tożsame z względnością samego czasu. Einstein tylko zamienił absolutny czas i przestrzeń na absolutną czasoprzestrzeń, by mu światło poruszało się ze stałą prędkością. Dowody zakrzywienia czasoprzestrzeni są dość iluzoryczne. Można je wyjaśnić w inny sposób. A jeżeli teorie Einsteina nie są rzeczywistością, to w ogóle nie ma o czym mówić. Żadnego determinizmu opartego na względności odczuwania czasu nie ma. Czas płynie zawsze do przodu i jest jednolity w każdym punkcie naszego świata dla inteligencji obserwującej go z zewnątrz i monitorującej go z nieskończonymi prędkościami. Ona także musi podlegać czasowi w takim samym sensie jak my przy pomocy naszych prędkości monitorowania zdarzeń na ziemi mówimy o równoczesności zajścia zdarzeń w każdym zakątku planety. Zwyczajnie się nie zgadzam z uczestnikami tamtej dyskusji. Ani z ich wnioskami. Dużo też mam zastrzeżeń do interpretacji doświadczeń rzekomo dowodzących zjawisk kwantowych. Znamienne jest, że podsyłałem mój post z forum Ateista pl. Fizykowi już 3 razy. Nigdy się nie odniósł. Widać nie potrafi w prosty sposób odeprzeć mojego rozumowania, a w końcu jest profesorem fizyki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > Znamienne jest, że podsyłałem mój post z forum Ateista pl. Fizykowi już 3 razy. Nigdy się nie odniósł. Widać nie potrafi w prosty sposób odeprzeć mojego rozumowania, a w końcu jest profesorem fizyki.Powód jest prosty, choć przykry: to co napisałeś to bełkot i profesorowi szkoda czasu na odpisywanie na Twoje brednie. I chyba w sumie słusznie robi, bo ja odpisuję Ci na forum od dłuższego czasu, a Ty dalej te bzdury wypisujesz. Z drugiej strony, gdybym przestał Ci odpisywać to byś uznał, że "Nie potrafi w prosty sposób odeprzeć mojego rozumowania, więc mam rację, hurra!". Tym niemniej, tyle już czasu straciłem tłumacząc Ci elementarne błędy logiczne, matematyczne i fizyczne w Twoich wyssanych z palca bełkotach, że chyba już najwyższy czas udać się w ślady profesora i przestać odpisywać na twoje idiotyczne wywody.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > > Znamienne jest, że podsyłałem mój post z forum Ateista pl. Fizykowi już 3 razy. Nigdy się nie odniósł. Widać nie potrafi w prosty sposób odeprzeć mojego rozumowania, a w końcu jest profesorem fizyki.> ... profesorowi szkoda czasu na odpisywanie na Twoje brednie.Typowe dla wszechwiedzącego ewolucjonisty. Lepiej wie co myśli Fizyk, zanim ten się wypowiedział. > ... ja odpisuję Ci na forum od dłuższego czasu,...Odpisujesz, to za mało powiedziane. To Ty mnie zaczepiłeś i zalewasz mnie swoimi śmieciami. W kolejce do odpisania mam 16 Twoich postów. Nie tylko odpisujesz na moje do ciebie, ale jeszcze przyczepiasz się do postów pisanych do innych osób. Ty masz chorobliwą obsesję człowieku. > ... gdybym przestał Ci odpisywać to byś uznał, że "Nie potrafi w prosty sposób odeprzeć mojego rozumowania,.....Uznałbym jedynie, że być może coś do Ciebie dotarło. > .. Tym niemniej, tyle już czasu straciłem tłumacząc Ci elementarne błędy logiczne, matematyczne i fizyczne....Komiczne! Nie napisałeś ani jednego zdania, którego bym wcześniej nie słyszał lub nie wyczytał w książkach. Jeśli ktoś tu przed kimś odkrywa nowe horyzonty, to jedynie ja przed Tobą. > .. chyba już najwyższy czas udać się w ślady profesora i przestać odpisywać na twoje idiotyczne wywody.Cieszyłbym się niezmiernie. O wiele trudniejsze i bardziej dociekliwe pytania zadawała kikakika niż Ty. Ty tylko zajmujesz się "przysrywaniem" i dorabianiem mi ogonów, których jak co mądrzejsi są w stanie zauważyć, nie mam. Obejrzyj sobie ten film, a nuż cię otrzeźwi i nieco wyleczy z ewolucyjnego oszołomstwa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | > Typowe dla wszechwiedzącego ewolucjonisty. Lepiej wie co myśli Fizyk, zanim ten się wypowiedział.Przypuszczam, co myśli fizyk na widok bredni, które wypisujesz. > Odpisujesz, to za mało powiedziane. To Ty mnie zaczepiłeś i zalewasz mnie swoimi śmieciami. W kolejce do odpisania mam 16 Twoich postów. Nie tylko odpisujesz na moje do ciebie, ale jeszcze przyczepiasz się do postów pisanych do innych osób. Ty masz chorobliwą obsesję człowieku.Po prostu jasno wykazuję, w których miejscach Twoja teoria się sypie. > Uznałbym jedynie, że być może coś do Ciebie dotarło.No właśnie. Uznałbyś, że w Twojej teorii "coś" jest. A tam nic nie ma tylko niepoparte faktami wymysły. > Komiczne! Nie napisałeś ani jednego zdania, którego bym wcześniej nie słyszał lub nie wyczytał w książkach. Jeśli ktoś tu przed kimś odkrywa nowe horyzonty, to jedynie ja przed Tobą.Co z tego, że przeczytałeś skoro nie rozumiesz podstawowych spraw, np. tego jakie założenia muszą być spełnione aby można było skorzystać z II PT. > Cieszyłbym się niezmiernie. O wiele trudniejsze i bardziej dociekliwe pytania zadawała kikakika niż Ty. Ty tylko zajmujesz się "przysrywaniem" i dorabianiem mi ogonów, których jak co mądrzejsi są w stanie zauważyć, nie mam.Aha, mądrzejsi, czyli tacy co bezkrytycznie chłoną Twoje wymysły. > Obejrzyj sobie ten film, a nuż cię otrzeźwi i nieco wyleczy z ewolucyjnego oszołomstwa.Widziałem, Ben Stein i jego teoria spiskowa. Teoria Steina nie jest poważnie traktowana w świecie naukowym bo się kupy nie trzyma, podobnie jak Twoja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Z Szałajski (163 punktów) | >On musi planować, globalnie, w skali kosmicznej i przez pryzmat wieczności. Ja za to właśnie w taki sposób prowadzę rozważania i w żadnej dziedzinie, nigdy nie znalazłem pomysłu na to, by zachowując pewne priorytety zaplanować świat lepiej niż jest. Widzę, że prowadząc rozważania z boskiej perspektywy przeoczyłeś pewne drobiazgi, więc Ci podpowiem: 1. Świat, w którym każde życie mogłoby się rozwijać nie niszcząc innego życia byłby lepszy od tego, który jest. 2. Świat bez katastrof i kataklizmów niszczących dorobek życia, a czasem wielu pokoleń byłby lepszy od obecnego. 3. Równomierne rozprzestrzenienie bogactw naturalnych i warunków upraw na powierzchni planety byłoby lepsze niż to, co stwierdzamy obecnie... I co Ty na to? Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>On musi planować, globalnie, w skali kosmicznej i przez pryzmat wieczności. Ja za to właśnie w taki sposób prowadzę rozważania i w żadnej dziedzinie, nigdy nie znalazłem pomysłu na to, by zachowując pewne priorytety zaplanować świat lepiej niż jest.
>Widzę,(...) >[...] >I co Ty na to?
A ja na to, powiem Ci od razu, że bardzo się cieszę ze zmiany Twojego sposobu prowadzenia dyskusji. Oznacza on, że zaczynasz myśleć obiektywnie i rozważać uczciwie za i przeciw teorii istnienia ISW.
Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że Twoje "podpowiedzi" nie uwzględniają tego, do czego rzekomo się odnoszą. Przede wszystkim wyjaśnię szerzej Ci, co oznaczało moje: "planować, globalnie, w skali kosmicznej i przez pryzmat wieczności"- Inteligencja odpowiedzialna za prawa całego naszego wszechświata, skuteczność i prawidłowość swoich decyzji nie może oceniać tym co dzieje się na jednej małej planecie i w ciągu kilku tysięcy lat. Znasz zapewne powiedzenie, nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło. W wymiarze kosmicznym i przez pryzmat wieczności nabiera ono trochę innego wymiaru niż w potocznym ludzkim znaczeniu. Wyobraź sobie cel jakim jest uczynienie całego wszechświata dla jednego rodzaju istot inteligentnych, które mają uważać go za swój dom i żyć wiecznie w harmonii z jego prawami i posiadać wolną wolę. Gdy spojrzysz przez taki pryzmat, Twoje podpowiedzi nie są żadnym wykazaniem błędu w moim rozumowaniu, tylko stają się błędami powierzchownego spojrzenia w Twoim myśleniu. Napisałem Ci także, że moje rozważania sprawdzają się w każdej dziedzinie. W tym krótkim poście mogę Ci podać najwyżej kilka przykładów. Jak zrozumiesz ideę, to sam będziesz potrafił ocenić, czy jakieś inne przykłady wskazują na to, że świat można było lepiej zaprojektować. Po kolei więc: > 1. Świat, w którym każde życie mogłoby się rozwijać nie niszcząc innego życia byłby lepszy od tego, który jest. A wziąłeś pod uwagę: -Jak w takim świecie rozwiązałbyś problem odżywiania się? -Jak w takim świecie ustalane byłyby granice ekspansji poszczególnych organizmów żywych? Kto by to miał ustalać i jak? -Co więc z rozrodczością? Kto miałby ustalać granice i jak? -Czy zastanawiałeś się o ile uboższy byłby taki świat? Nawet gdyby udało się wszystkie zwierzęta uczynić roślinożernymi (co z oceanami), to co z padliną, czy według Ciebie wszystkie zwierzęta miałyby być wieczne? Kto i jak miałby ustalić ile i w jakiej liczbie osobników ma prawo żyć na tej planecie?
Gdyby rzeczywiście wykonać świat według tego kryterium jego "lepszość" okupiona byłaby ogromną stagnacją i utratą różnorodności. Jaka wtedy byłaby rola człowieka w takim świecie. O ile uboższe jego życie? Co z jego wolną wolą? Czy w takim świecie dałoby się żyć wiecznie?
To tylko mała namiastka problemów które stwarza Twoja koncepcja. Jak się głębiej zastanowisz, zrozumiesz, że z tego punktu widzenia nie popełniłem żadnego błędu. Nasz świat ma ogromną przewagę nad światem, który proponujesz jako lepszy. Nie da się wymyślić świata takiego jak w Twojej podpowiedzi satysfakcjonującego istoty inteligentne i obdarzone wolną wolą.
> 2. Świat bez katastrof i kataklizmów niszczących dorobek życia, a czasem wielu pokoleń byłby lepszy od obecnego.
Dobrze wiesz skąd się biorą kataklizmy i katastrofy. To wynik budowy naszej planety. Planeta nie zawierająca tych wszystkich mankamentów, musiałaby być otoczona specjalnym polem ochronnym. Wtedy z kolei mielibyśmy jednolity klimat na całej planecie, czyli znowu ubóstwo możliwych środowisk do życia. A co z człowiekiem i jego wolną wolą. Nie wiedząc jak wygląda zima, czy nie znając przyjemności opalania się na gorących plażach, nie moglibyśmy z nich obiektywnie i zgodnie z wolną wolą zrezygnować. Postawieni bylibyśmy przed faktem dokonanym. Co z podróżami i migracją, ekstremalnymi sportami i całym bogactwem doznań związanych z przebywaniem w różnorodnych klimatach, co z porami roku, itp.??? W rzeczywistym świecie zawsze jest coś za coś, a "najlepsze" oznacza kompromis między realizowanymi celami a możliwościami jakimi się dysponuje. Z kolei to "niszczenie dorobku" nie ma tak jednostronnie ujemnego wyrazu. Często zniszczenie "starego" prowadzi do zbudowania nowego o wiele piękniejszego i bardziej trwałego. Powstaje ruch, zadania do wykonania, praca, emocje, pragnienia, potrzeby, itp.
Co innego z utraconym życiem w takich katastrofach, ale nie pytałeś o to więc zostawię to na oddzielny post. Jestem przekonany, a może i Ty z czasem zrozumiesz, że choć na konkretnej planecie można zapewnić życie bez katastrof i z pewnego punktu widzenia byłby to świat lepszy, to jednak ISW zrobiłby gruby błąd, gdyby takie warunki zapewnił nam już teraz tu na ziemi. Przede wszystkim byłoby to równoznaczne z jej ujawnieniem się. Każdy by zrozumiał, że ziemia jest pod specjalnym "parasolem ochronnym", nigdy nie powstałby ewolucjonizm ani ateizm. I znowu świat byłby bardzo uboższy, a więc znacznie gorszy, a nie lepszy.
> 3. Równomierne rozprzestrzenienie bogactw naturalnych i warunków upraw na powierzchni planety byłoby lepsze niż to, co stwierdzamy obecnie...
I tu racji nie masz. Patrząc od strony równomierności rozmieszczenia bogactw i warunków do upraw na ziemi, wszystko wygląda bardzo dobrze. Gdyby nie chciwość ludzi i ich zachłanne pragnienie władzy i wyzysku innych moglibyśmy wszyscy jako ludzkość równomiernie dzielić się bogactwami naturalnymi. Są dziś doskonale rozwinięte środki transportu pozwalające przewozić zarówno surowce jak i żywność. Wszyscy jednak nie mogą uprawiać wszystkiego, ani też surowce nie mogą być umieszczone pod ziemią z matematyczną symetrią. Wtedy znowu wydałoby się od razu, że ktoś tym sterował i poukładał. Zresztą układ surowców nie ma znaczenia gdyby nie było granic i podziału na państwa. To człowiek doprowadził do nierówności, nie planeta.
Te trzy tematy można oczywiście pogłębiać, ale by to zrobić, wpierw muszę usłyszeć Twoją odpowiedź.
pozdr.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Z Szałajski (163 punktów) | > Wyobraź sobie cel jakim jest uczynienie całego wszechświata dla jednego rodzaju istot inteligentnych, które mają uważać go za swój dom i żyć wiecznie w harmonii z jego prawami i posiadać wolną wolę. Zauważyłeś, że Twoje rozważania mocno przypominają religię? >A wziąłeś pod uwagę: >-Jak w takim świecie rozwiązałbyś problem odżywiania się? Jak u roślin. Składniki z podłoża, energia z promieniowania. >-Jak w takim świecie ustalane byłyby granice ekspansji poszczególnych organizmów żywych? Kto by to miał ustalać i jak? >-Co więc z rozrodczością? Kto miałby ustalać granice i jak? Każdy organizm miałby swoje "miejsce na ziemi" określone przez fakt urodzenia. Możliwe byłyby krótkookresowe migracje. Rozrodczość, jako jedna z form ekspansji może być regulowana przez same osobniki w oparciu o ocenę dostępnych zasobów. >Gdyby rzeczywiście wykonać świat według tego kryterium jego "lepszość" okupiona byłaby ogromną stagnacją i utratą różnorodności. Jaka wtedy byłaby rola człowieka w takim świecie. O ile uboższe jego życie? Co z jego wolną wolą? Myślę, że wystarczy taka różnorodność, jaką mamy we współczesnym świecie. I tak nie zobaczę wszystkiego, czego bym chciał, nie odwiedzę wszystkich miejsc, w których chciałbym być, nie przeczytam wszystkich książek, które warto... > Nie da się wymyślić świata takiego jak w Twojej podpowiedzi satysfakcjonującego istoty inteligentne i obdarzone wolną wolą. To właśnie istoty obdarzone inteligencją i wolną wolą chcą zmienić świat na lepszy głosząc: "nie zabijaj!", "nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe"
>Planeta nie zawierająca tych wszystkich mankamentów, musiałaby być otoczona specjalnym polem ochronnym. Wtedy z kolei mielibyśmy jednolity klimat na całej planecie, czyli znowu ubóstwo możliwych środowisk do życia. Procesy zachodzące na naszej planecie nie zawsze mają przebieg katastroficzny. Poziom gruntu w Parku Yellowstone podniósł się o kilkadziesiąt cm bez trzęsienia ziemi i gdyby nie zaczęła wylewać się woda z jeziora nikt by tego nie zauważył. Deszcze mogą padać całymi latami nawadniając glebę i nie doprowadzając do powodzi, wiatry mogą wiać nie osiągając siły huraganu. Katastrofy nie są, więc koniecznością. Pisząc o jednakowych warunkach upraw nie myślałem o jednakowym klimacie, w którym wszyscy uprawialiby to samo, a o różnorodnych warunkach, w których zróżnicowane uprawy przynosiłyby podobnie obfity plon. Jaka wtedy byłaby możliwość wymiany i kontaktów międzyludzkich! > ISW zrobiłby gruby błąd, gdyby takie warunki zapewnił nam już teraz tu na ziemi. Przecież istniejemy właśnie tu i teraz na takiej, a nie innej ziemi. Jeśli religijny dobry bozia lub naukowa ISW zapewnia nam takie właśnie warunki, to uważam, że mogłyby być lepsze. Powtórki na innej ziemi nie będzie. >Surowce nie mogą być umieszczone pod ziemią z matematyczną symetrią. Wtedy znowu wydałoby się od razu, że ktoś tym sterował i poukładał. Zresztą układ surowców nie ma znaczenia gdyby nie było granic i podziału na państwa. To człowiek doprowadził do nierówności, nie planeta. Niekoniecznie. Przywykliśmy traktować jako naturalne to, z czym mamy dłuższą styczność. Surowce mineralne są rozłożone nierównomiernie, więc w uporządkowaniu można dopatrywać się jakiejś siły sprawczej. Gdyby było inaczej ten właśnie stan traktowalibyśmy jako naturalny, a w chaosie dopatrywali się wystąpienia siły zakłócającej. Uważam, że warunki naturalne mają znaczenie. Bez państw oddzielonych granicami nierówności byłyby, zapewne, mniejsze ale nie dałoby się ich całkowicie wyeliminować. Arabowie z Bliskiego Wschodu prowadziliby takie samo życie, jak ich kuzyni z Sahelu, gdyby Europa z Ameryką nie kupowała od nich tysięcy ton ropy. >Te trzy tematy można oczywiście pogłębiać, Chętnie. Boję się tylko, czy nas kikakika nie wyrzuci z wątku za wypowiedzi mocno odbiegające od meritum
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > Zauważyłeś, że Twoje rozważania mocno przypominają religię?
Nie bardzo. A jeśli nawet to nie bardziej niż mitologia ewolucyjna. A jeśli już tak uważasz, to możesz coś konkretniej - pod jakim względem religię i którą?
>>A wziąłeś pod uwagę: >>-Jak w takim świecie rozwiązałbyś problem odżywiania się? > Jak u roślin. Składniki z podłoża, energia z promieniowania.
A czy Ty o czymś nie zapominasz? Składniki z podłoża rośliny mogą czerpać tylko dzięki specjalnym systemom pobierania. One zaś działają dzięki "przypisaniu do miejsca". Chciałbyś rosnąć lub choćby przebywać godzinami nieruchomo w jednym miejscu? A może chciałbyś mieć listki, posiadać chloroplasty, albo dźwigać na plecach jakieś baterie słoneczne? Odżywianie się i bogactwo doznań z niego płynące, to jeden z podstawowych działów zaznawania przyjemności przez istoty inteligentne. Chciałbyś sprowadzić to do bez-doznaniowego systemu pobierania składników. To byłoby lepsze? Poza tym co rozumiesz przez "podłoże". By rośliny mogły się odżywiać w glebie żyją miliony mikroorganizmów, co z nimi? Gdzie to podłoże byłoby w "betonowych miastach". Nie mając potrzeb żywieniowych, nie powstałaby kultura, cywilizacja, stalibyśmy się beznamiętni, jak jakieś rośliny. Po co nam wtedy wolna wola i inteligencja.
>>-Jak w takim świecie ustalane byłyby granice ekspansji poszczególnych organizmów żywych? Kto by to miał ustalać i jak? >>-Co więc z rozrodczością? Kto miałby ustalać granice i jak? > Każdy organizm miałby swoje "miejsce na ziemi" określone przez fakt urodzenia. Możliwe byłyby krótkookresowe migracje. ...
Czyli już wprowadzasz swoje prawa. "Możliwe byłyby migracje" - niby kto miałby ustalać zasady, kto ma prawo, kiedy i do jakich migracji. Już w tym momencie jesteś "gorszym bogiem" niż ten którego mamy obecnie (jeżeli założymy jego istnienie). "określone przez fakt urodzenia" - czyli ograniczenia, kto by się z tym pogodził? Twój świat, to świat bezwolnych niewolników, robotów posłusznych z góry ustalonym przez inteligencję wyższą prawom.
>Rozrodczość, jako jedna z form ekspansji może być regulowana przez same osobniki w oparciu o ocenę dostępnych zasobów.
Wyobrażasz sobie myszy, czy zające siedzące z kalkulatorami i obliczające ile mają dostępnych zasobów. A następnie podejmujące kolegialne decyzje, o tym która mysz ma prawo do ilu młodych? Twój świat jest całkowicie nierealistyczny. To co jest obecnie - czyli wbudowane instynkty, działające automatycznie, wzajemny wpływ regulujący, poszczególnych gatunków to rozwiązanie wręcz idealne z punktu widzenia projektu. Praktycznie bezobsługowe, wszystko może toczyć się bez konieczności ingerencji. Wystarczy dobrze wszystko zaplanować i wykonać raz, by móc zająć się innymi sprawami w innej części wszechświata. Kosztem tego jednak jest śmierć roślin i zwierząt. Coś za coś. Co oczywiście nie znaczy, że jeśli istnieje projektant, to dla eksperymentu na jakiejś oddalonej planecie nie uczynił zwierząt wiecznymi i odżywiającymi się tylko roślinami. Pozwolił im rozmnażać się do pewnego momentu, a potem pozbawił ich tej możliwości. Lepszość tego świata jest jednak tylko iluzoryczna. Jak długo wytrzymałbyś w takich warunkach?
> Myślę, że wystarczy taka różnorodność, jaką mamy we współczesnym świecie. I tak nie zobaczę wszystkiego, czego bym chciał, nie odwiedzę wszystkich miejsc, w których chciałbym być, nie przeczytam wszystkich książek, które warto...
Bo, żyjemy obecnie kilkadziesiąt lat. Gdybyśmy żyli wiecznie, to ta różnorodność wcale nie byłaby za duża. Długo by nie trwało i zaczęlibyśmy domagać się od ISW dostępu do innych planet. Tam zaczęlibyśmy urządzać następne cywilizacje zapewne inne niż te które powstały na ziemi. Różnorodności nigdy nie za wiele, gdy rozważamy uwzględniając wieczność.
>> Nie da się wymyślić świata takiego jak w Twojej podpowiedzi satysfakcjonującego istoty inteligentne i obdarzone wolną wolą. > To właśnie istoty obdarzone inteligencją i wolną wolą chcą zmienić świat na lepszy głosząc: "nie zabijaj!", "nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe"
W mojej wypowiedzi zabrakło słowa "wszystkie". Gdy jedni głoszą nie zabijaj, inni zabijają, gdy jedni nawołują - nie krzywdź - inni upatrują w krzywdzeniu najatrakcyjniejszego sposobu na życie. Świat istot inteligentnych to świat istot różnorodnych. Nie da się pogodzić ich wszystkich zróżnicowanych potrzeb i często wzajemnie sprzecznych pragnień w jednym świecie, który byłby doskonały. Zaplanowany według Twoich pragnień świat, byłby pod pewnymi względami lepszy, ale tylko dla wybranych owieczek, które bezwolnie podporządkują się narzuconym z góry prawom i ograniczeniom. Teraz pomyśl, czy taki świat jaki mamy obecnie, nie jest idealny by dokonać pewnej segregacji istot inteligentnych. Skoro niemożliwe jest pogodzić wszystkich w jednym świecie, to najrozsądniejsze wydaje się pokazać wszystkie plusy i minusy wolności w takim świecie jak nasz obecny, by później można było dokonać świadomego wyboru.
> >Planeta nie zawierająca tych wszystkich mankamentów, musiałaby być otoczona specjalnym polem ochronnym. ... > Procesy zachodzące na naszej planecie nie zawsze mają przebieg katastroficzny....
Ja trochę o czym innym i Ty o czym innym. Tylko dzięki nieprzewidywalnej zmienności pogody możemy cieszyć się np. zachmurzonym niebem i deszczem. Jak zapobiec jej maksymalnym wychyleniom. Jaką granicę prędkości wiatru byś wyznaczył jako dopuszczalną, a jaką już nie. Co z wulkanami? Miałyby w ogóle nie wybuchać, czy tylko w jakimś ograniczonym zakresie? Kto by miał tego pilnować i jak? Gdyby nawet spełnić Twoje zalecenia, to byłby to świat ewidentnie sterowany. To by musiało być widoczne, a więc koniec z wolną wolą i ateizmem.
>(...) Katastrofy nie są, więc koniecznością.
Oczywiście że nie są. Ale by im zapobiegać konieczne jest działanie technologią ISW. To wymaga jej ujawnienia się i współpracy z nami. Tylko jak, skoro jesteśmy na etapie sporów czy ISW w ogóle istnieje.
pozdr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | c.d. > Pisząc o jednakowych warunkach upraw nie myślałem o jednakowym klimacie, w którym wszyscy uprawialiby to samo, a o różnorodnych warunkach, w których zróżnicowane uprawy przynosiłyby podobnie obfity plon. Jaka wtedy byłaby możliwość wymiany i kontaktów międzyludzkich!
Raczej mniejsza niż obecnie! Po co się wymieniać i jeździć w inne regiony, skoro wszędzie można by mieć to samo. Nie kombinuj już, nic lepszego niż jest obecnie, nie da się wymyślić. Tylko posiadając na tej samej planecie pełen wachlarz możliwych klimatów, np. od skrajnie zimnej Arktyki do gorącej Sahary przez wszystkie klimaty pośrednie można mówić o prawdziwym bogactwie i różnorodności. Każdy inny wariant jest uboższy i mniej ciekawy jako całość. Dla pewnej grupy o ustalonych upodobaniach - tak - wtedy zawsze można powiedzieć, że coś byłoby lepsze od czegoś, ale nie oceniając całościowo i przy założeniu, że etapowo buduje się maksymalną możliwą różnorodność by przez wieczność życie było ciekawe i sensowne. Tylko rozważając powierzchownie i nie uwzględniając jednych czynników, można mniemać, że mogłoby być lepiej pod względem innych. Ja natomiast zawsze rozpatruję wszystko w możliwie najszerszym układzie odniesienia.
>> ISW zrobiłby gruby błąd, gdyby takie warunki zapewnił nam już teraz tu na ziemi. > Przecież istniejemy właśnie tu i teraz na takiej, a nie innej ziemi. Jeśli religijny dobry bozia lub naukowa ISW zapewnia nam takie właśnie warunki, to uważam, że mogłyby być lepsze. Powtórki na innej ziemi nie będzie.
Skąd pewność, że nie będzie? Bo jeśli - będzie - to Twoje zarzuty są bezpodstawne. Z mojej analizy wynika, że jedynie umożliwienie nam kontynuacji obecnego życia w nowych warunkach może mieć sens z punktu ISW. Każde inne rozwiązanie jest błędem logicznym i wewnętrznie sprzecznym pomysłem na świat materialnych istot inteligentnych obdarzonych wolną wolą. Tylko mając doświadczenie z obecnego świata możemy w innych warunkach postępować lepiej. Bez wykorzystania tych doświadczeń, eksperyment byłby jak "syzyfowy trud".
>>Surowce nie mogą być umieszczone pod ziemią z matematyczną symetrią. Wtedy znowu wydałoby się od razu, że ktoś tym sterował i poukładał. Zresztą układ surowców nie ma znaczenia gdyby nie było granic i podziału na państwa. To człowiek doprowadził do nierówności, nie planeta. > Niekoniecznie. Przywykliśmy traktować jako naturalne to, z czym mamy dłuższą styczność. Surowce mineralne są rozłożone nierównomiernie, więc w uporządkowaniu można dopatrywać się jakiejś siły sprawczej. Gdyby było inaczej ten właśnie stan traktowalibyśmy jako naturalny, a w chaosie dopatrywali się wystąpienia siły zakłócającej. ...
Nie zgadzam się. To błędne rozumowanie. Nigdy idealne uporządkowanie nie może oznaczać czegoś naturalnego powstałego samoistnie, czyli w drodze przypadku. To musiałby być całkiem odwrócony świat.
>..Uważam, że warunki naturalne mają znaczenie. Bez państw oddzielonych granicami nierówności byłyby, zapewne, mniejsze ale nie dałoby się ich całkowicie wyeliminować. ...
Tylko po co niby je eliminować. Nierówności wynikające z klimatu, posiadania na swoim terenie określonych surowców mineralnych czy innych bogactw naturalnych są potrzebne dla różnorodności życia. Jednolitość i monotonność to wróg inteligencji i wolnej woli. Tylko człowiek z tych nierówności, które same w sobie są piękne i pożyteczne uczynił narzędzie niesprawiedliwości i wyzysku.
>>Te trzy tematy można oczywiście pogłębiać, > Chętnie. Boję się tylko, czy nas kikakika nie wyrzuci z wątku za wypowiedzi mocno odbiegające od meritum
Myślę, że jej to nie przeszkadza. Zresztą temat jest nierozerwalnie połączony z pytaniem które zadała. To tylko jego rozwinięcie. Ale zawsze można założyć nowy wątek.
MB
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > >>Te trzy tematy można oczywiście pogłębiać,> > Chętnie. Boję się tylko, czy nas kikakika nie wyrzuci z wątku za wypowiedzi mocno odbiegające od meritumPogłębiajcie, pogłębiajcie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Z Szałajski (163 punktów) | > c.d.
>Po co się wymieniać i jeździć w inne regiony, skoro wszędzie można by mieć to samo. Nie kombinuj już, nic lepszego niż jest obecnie, nie da się wymyślić.Tylko posiadając na tej samej planecie pełen wachlarz możliwych klimatów, np. od skrajnie zimnej Arktyki do gorącej Sahary przez wszystkie klimaty pośrednie można mówić o prawdziwym bogactwie i różnorodności. Też tak uważam. Dlatego nie pisałem o warunkach, w których wszędzie jest to samo tylko różne uprawy w takiej samej obfitości Chodzi o to, żeby hodowcy reniferów mieli co wymienić na banany.
>Z mojej analizy wynika, że jedynie umożliwienie nam kontynuacji obecnego życia w nowych warunkach może mieć sens z punktu ISW. Każde inne rozwiązanie jest błędem logicznym i wewnętrznie sprzecznym pomysłem na świat Skoro prawidłowe rozumowanie prowadzi do absurdalnych wniosków to należy przyjąć, że założenia są fałszywe.
>Nigdy idealne uporządkowanie nie może oznaczać czegoś naturalnego powstałego samoistnie, czyli w drodze przypadku. To musiałby być całkiem odwrócony świat. A gdyby uporządkowanie nie było idealne? U jednych więcej żelaza, u drugich więcej miedzi, u trzecich- cyny, ale u każdego coś?
>Nierówności wynikające z klimatu, posiadania na swoim terenie określonych surowców mineralnych czy innych bogactw naturalnych są potrzebne dla różnorodności życia. Jednolitość i monotonność to wróg inteligencji i wolnej woli. [...] które same w sobie są piękne i pożyteczne . Poniosło Cię. Nie wierzę, żebyś był w stanie wytłumaczyć owym milionom ludzi cierpiącym z nędzy, braku żywności, wody, opieki medycznej, że ich egzystencja to przejaw piękna i pożytku ,niezbędnej różnorodności życia itd. Nie wierzę, że sam tak uważasz. Po co, więc, uprawiać demagogię? Pzdr ZS
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | c.d.
>.. Co to za problem dla siły zdolnej stworzyć Wszechświat?
Widzę, że się nie rozumiemy. Stwarzanie logicznie rzecz biorąc, musiało zacząć się od wygenerowania praw fizyki. Wszelkie dalsze kroki musiały już te prawa uwzględniać. Nic nie było proste dla ISW. Każde działanie było kompromisem między tym co chciała, a tym co mogła zrobić.
> >To by musiało być widoczne, a więc koniec z wolną wolą i ateizmem. > Przesadzasz. Kodeks drogowy też jest jakimś wyrazem woli siły wyższej [tzn. wyższej niż pojedyńczy kierowca] na dodatek mocno wspieranej aparatem przymusu, a na drogach mamy aż nadto przejawów "wolnej woli".
Nie przesadzam! Tylko ja nie twierdzę, że nie byłoby wolnej woli w ogóle. Zawsze jakaś jest. Tylko że niemożliwa by była już w maksymalnym zakresie. Wolna wola kierowcy wyłamującego się z przepisów drogowych to raczej marność, a nie wolność. To tylko kwestia skuteczności policji. ISW to nie zwykły policjant, czy fotoradar. Przed nim niczego nie ukryjesz. Czy wiedząc, że każde twoje przekroczenie przepisów jest automatycznie rejestrowane i kiedy tylko ktoś zechce to za wszystkie wystawi Ci mandaty, nadal czułbyś wolną wolę na szosie?
>> c.d. >Po co się wymieniać i jeździć w inne regiony, skoro wszędzie można by mieć to samo. Nie kombinuj już, nic lepszego niż jest obecnie, nie da się wymyślić.Tylko posiadając na tej samej planecie pełen wachlarz możliwych klimatów, np. od skrajnie zimnej Arktyki do gorącej Sahary przez wszystkie klimaty pośrednie można mówić o prawdziwym bogactwie i różnorodności. > Też tak uważam. Dlatego nie pisałem o warunkach, w których wszędzie jest to samo tylko różne uprawy w takiej samej obfitości Chodzi o to, żeby hodowcy reniferów mieli co wymienić na banany.
Czyli nie zrozumiałem Cię. To zmienia całkowicie wydźwięk Twoje wypowiedzi i czyni nieprawidłowy mój komentarz. Jednak nadal uważam, że w tym nowym sensie wszystko na ziemi jest prawidłowo. To tylko człowiek nie pozwala na to, by w ubogich w jakieś zasoby regionach panowała nędza i niedostatek. To człowiek ustala wartość wymiany. Przy sprawiedliwym podziale dóbr, obszary objęte lokalną klęską automatycznie nie musiały by niczego wymieniać, dostawałyby darmo z miejsc gdzie jest nadprodukcja, lub ze zgromadzonych zapasów. Nikt też nie musi mieszkać na Antarktydzie lub na pustyni. Często niedostatek jest kwestią indywidualnego wyboru danej grupy ludzi. Lub konsekwencją konfliktów miedzy ludzkich. Wina w tym budowy planety jest tylko wymówką, dla tych którzy mają nadmiar i nie zamierzają się dzielić. Winny zawsze jest człowiek, nie planeta.
> >Z mojej analizy wynika, że jedynie umożliwienie nam kontynuacji obecnego życia w nowych warunkach może mieć sens z punktu ISW. Każde inne rozwiązanie jest błędem logicznym i wewnętrznie sprzecznym pomysłem na świat > Skoro prawidłowe rozumowanie prowadzi do absurdalnych wniosków to należy przyjąć, że założenia są fałszywe.
Co nazywasz absurdalnym wnioskiem? Przyszłe życie wieczne nie jest niczym absurdalnym, to najbardziej oczywista i prawdopodobna rzecz, ze wszystkich, które jesteśmy w stanie przewidzieć.
> >Nigdy idealne uporządkowanie nie może oznaczać czegoś naturalnego powstałego samoistnie, czyli w drodze przypadku. To musiałby być całkiem odwrócony świat. > A gdyby uporządkowanie nie było idealne? U jednych więcej żelaza, u drugich więcej miedzi, u trzecich- cyny, ale u każdego coś?
No przecież tak właśnie jest. Gdyby tylko ludzie chcieli, to każdy żyłby w dobrobycie. Wystarczyłoby nie wydawać na zbrojenia, a pławilibyśmy się wszyscy w dostatku.
> >Nierówności wynikające z klimatu, posiadania na swoim terenie określonych surowców mineralnych czy innych bogactw naturalnych są potrzebne dla różnorodności życia. Jednolitość i monotonność to wróg inteligencji i wolnej woli. [...] które same w sobie są piękne i pożyteczne . > Poniosło Cię. Nie wierzę, żebyś był w stanie wytłumaczyć owym milionom ludzi cierpiącym z nędzy, braku żywności, wody, opieki medycznej, że ich egzystencja to przejaw piękna i pożytku ,niezbędnej różnorodności życia itd.
To raczej Ty nadal nie rozumiesz. Nierównomierność rozmieszczenia bogactw nie ma nic wspólnego z nędzą ludzką. W najbardziej wyposażonych w zasoby naturalne miejscach planety, tak samo istnieje nędza i wyzysk. Rozmieszczenie nic tu nie daje milionom najuboższym. Z bogactw i tak korzystają najbogatsi, nie kupują za nie chleba biednym, tylko czołgi i armaty dla obrony swojego majątku. Różnorodność na planecie jest piękna, a za wszelkie zło winien jest człowiek źle zarządzając zasobami, nie planeta. To Ty uprawiasz jakąś demagogię, nie ja, szukając winnego tam gdzie go nie ma.
> Nie wierzę, że sam tak uważasz. Po co, więc, uprawiać demagogię?
To Ty uprawiasz jakąś demagogię, nie ja, szukając winnego tam gdzie go nie ma.
pozdr.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Z Szałajski (163 punktów) | > > Zauważyłeś, że Twoje rozważania mocno przypominają religię?> Nie bardzo. Mam na myśli takie wypowiedzi: Cytat: Mają uważać go za swój dom i żyć wiecznie w harmonii... Raj na ziemi! Przepraszam- we Wszechświecie Cytat:Czy taki świat jaki mamy obecnie nie jest idealny by dokonać pewnej segregacji istot inteligenynych? Chrześcijanie nazywają taką selekcję Sądem Ostatecznym Cytat:Jedynie umożliwienie nam kontynuacji obecnego życia w nowych warunkach może mieć sens Cytat:Tylko mając doświadczenie z obecnego świata możemy w innych warunkach postępować lepiej Życiem po śmierci zajmują się, chyba, wszystkie religie. >Składniki z podłoża rośliny mogą czerpać tylko dzięki specjalnym systemom pobierania. One zaś działają dzięki "przypisaniu do miejsca". Faktycznie, w tym wypadku moje wyrażenie "jak rośliny" może sugerować ten problem. Nietrudno wyobrazić sobie pobieranie wody i innych składników bez systemu korzeniowego. > A może chciałbyś mieć listki, posiadać chloroplasty, albo dźwigać na plecach jakieś baterie słoneczne? Przywykłem do innego obrazu swojej osoby, więc nie chciałbym. Uważam tylko, że gdyby jakiś system fotosyntezy zapewniał organizmom o gabarytach takich jak moje te 2500 kcal na dobę z powierzchni ciała to potrzeby energetyczne zostłyby zaspokojone i pożeranie innych organizmów byłoby zbędne. I taki świat byłby lepszy od obecnego. > Odżywianie się i bogactwo doznań z niego płynące, to jeden z podstawowych działów zaznawania przyjemności przez istoty inteligentne. Chciałbyś sprowadzić to do bez-doznaniowego systemu pobierania składników. Dlaczego przyjąłeś, że pobieranie składników byłoby "bez-doznaniowe"? Najwyżej- zamiast deliberować o wyższości schabowego nad wątróbką rozwodzilibyśmy o zaletach smakowych dolomitu.  > Twój świat, to świat bezwolnych niewolników, robotów posłusznych z góry ustalonym przez inteligencję wyższą prawom. Weż pod uwagę, że obecnie także potrzebujesz do emigracji zgody własnej społeczności na opuszczenie (paszport) i obcej- na przyjęcie (wiza). Czy przez to czujesz się robotem? > Wyobrażasz sobie myszy, czy zające siedzące z kalkulatorami i obliczające ile mają dostępnych zasobów. A następnie podejmujące kolegialne decyzje, o tym która mysz ma prawo do ilu młodych? Nie, Wyobrażam sobie dwoje rodziców decydujących się na jedno dziecko, gdyż na więcej ich nie stać. I owe myszy i króliki robiące to samo "instynktownie". >Co oczywiście nie znaczy, że jeśli istnieje projektant, to dla eksperymentu na jakiejś oddalonej planecie nie uczynił zwierząt wiecznymi i odżywiającymi się tylko roślinami. Pozwolił im rozmnażać się do pewnego momentu, a potem pozbawił ich tej możliwości. I kto teraz mówi o jakiejś enklawie w której nie obowiązują prawa uniwersalne? > Gdybyśmy żyli wiecznie, to ta różnorodność wcale nie byłaby za duża. Ale nie żyjemy wiecznie. >Gdy jedni głoszą nie zabijaj, inni zabijają, gdy jedni nawołują - nie krzywdź - inni upatrują w krzywdzeniu najatrakcyjniejszego sposobu na życie. [...] Zaplanowany według Twoich pragnień świat, byłby pod pewnymi względami lepszy, ale tylko dla wybranych owieczek, które bezwolnie podporządkują się narzuconym z góry prawom i ograniczeniom. Świat, w którym żyjemy także stawia ograniczenia w zabijaniu i krzywdzeniu innych. Nie uważam, że przestrzeganie pewnych praw musi świadczyć o braku woli. Nie podawałem przepisu na świat idealny. Pisałem o lepszym.> Tylko dzięki nieprzewidywalnej zmienności pogody możemy cieszyć się np. zachmurzonym niebem i deszczem. Żartujesz. Dlaczego miałbym się nie cieszyć słońcem, lub deszczem zgodnym z prognozą? > Co z wulkanami? Miałyby w ogóle nie wybuchać, czy tylko w jakimś ograniczonym zakresie? Kto by miał tego pilnować i jak? Żyję w kraju, w którym "najstarsi górale" nie pamiętają aktywnych wulkanów i... wcale do nich nie tęsknią. Jak tego pilnować? Przez obniżenie temperatury wnętrza Ziemi. Trochę niższa zawartość materiałów rozszczepialnych, grubsza warstwa skorupy ziemskiej. Co to za problem dla siły zdolnej stworzyć Wszechświat? >To by musiało być widoczne, a więc koniec z wolną wolą i ateizmem. Przesadzasz. Kodeks drogowy też jest jakimś wyrazem woli siły wyższej [tzn. wyższej niż pojedyńczy kierowca] na dodatek mocno wspieranej aparatem przymusu, a na drogach mamy aż nadto przejawów "wolnej woli".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > Mam na myśli takie wypowiedzi:> Cytat: Mają uważać go za swój dom i żyć wiecznie w harmonii... Raj na ziemi! Przepraszam- we Wszechświecie> Cytat:Czy taki świat jaki mamy obecnie nie jest idealny by dokonać pewnej segregacji istot inteligenynych? Chrześcijanie nazywają taką selekcję Sądem Ostatecznym> Cytat:Jedynie umożliwienie nam kontynuacji obecnego życia w nowych warunkach może mieć sens Cytat:Tylko mając doświadczenie z obecnego świata możemy w innych warunkach postępować lepiej Życiem po śmierci zajmują się, chyba, wszystkie religie.No to przyjrzyjmy się bliżej: 1.To krótkie zdanie "..żyć wiecznie w harmonii" wyrwałeś z dużo obszerniejszego akapitu, który był odpowiedzią na Twoje sugestie, że świat jeśli jest zaprojektowany to powinien być lepszy. Religie wiążą się z oddawaniem czci, w naukowej teorii nie ma niczego takiego. Tu chodzi o zrozumienie rzeczywistości. Wykazałem Ci tylko powierzchowność Twojego osądu, który nie uwzględniał takiego założenia, jakim jest przyszłe wieczne życie ludzi. Wieczność, to nie tylko wiara i religia, ale i coś logicznego i koniecznego. A jeśli czepiasz się słowa "harmonia", to tyle samo w nim religii co w Deklaracji Praw Człowieka, lub w kodeksie karnym każdego cywilizowanego państwa. Pokojowe współistnienie ludzi, to nie religia, to podstawowy wymóg cywilizacyjny i zdroworozsądkowy. 2."... dokonać pewnej segregacji istot inteligentnych" - obawiam się, że nie ma to niczego wspólnego z chrześcijańskim sądem ostatecznym. Zwróciłem Ci tylko uwagę, że nie sposób pogodzić wolną wolę i pragnienia wszystkich ludzi w jednej wspólnej przestrzeni. Są na to tylko dwa rodzaje wyjść, albo wszyscy przyjmują prawa ustalone przez część społeczeństwa i się im podporządkowują mimo, że te prawa im się nie podobają, albo dokonuje się izolowania poszczególnych grup. W religijnych naukach, to "Bóg" ustala zasady jakie chce, aby obowiązywały wszystkich i potem jest opowiastka o dobrych i złych i o tym, że ci dobrzy mają żyć a ci źli zostaną zgładzeni. Nie tak jest w naukowych teoriach. Tu nie ma dobrych i złych. Problem postawiony, to pokojowa współegzystencja ludzi, a jakiś rodzaj segregacji według charakterów i sposobów na życie jest jednym z rozwiązań tego problemu. To tak zwane "zło konieczne", albo inaczej mówiąc logiczna konieczność. Najprostszą i wykoślawioną wersją tej "segregacji" jest istnienie systemu penitencjarnego. Ci nie pasujący do społeczeństwa są izolowani. Tyle, że świat więzień, to nie jest ich wymarzony świat, to zło konieczne dla utrzymania jakiejś tam "harmonii życia" zaakceptowanej przez większość obywateli. Nie ma w tym religii. Tak samo jak religii nie ma w budowaniu oddzielnych dzielnic dla biedoty i dla bogaczy, czy w powstawaniu jak grzyby po deszczu strzeżonych osiedli. Segregacja tego rodzaju to pragmatyzm i jakieś tam ułomne wyjście z kłopotliwych sytuacji, religia z pewnością nie. 3.> Cytat:Jedynie umożliwienie nam kontynuacji obecnego życia w nowych warunkach może mieć sens Cytat:Tylko mając doświadczenie z obecnego świata możemy w innych warunkach postępować lepiej I co w tym tak specyficznie religijnego? Religie używają wielu pojęć i składników języka, którymi posługuje się nauka i praktyka. Czy to, że religie dużo mówią o moralności dyskryminuje etykę, albo może filozofia staje się religią przez to że w kilkudziesięciu procentach jej zagadnienia pokrywają się z tymi o których mówią teologowie. Moja teoria wiele razy będzie pokrywać się na różnych poziomach z pewnymi naukami tej czy innej religii, ale to nie znaczy, że sama jest religią. Teoretyzowaliśmy o tym jaki powinien być "lepszy świat". Śmierć do niego nie pasuje. Tylko zakładając możliwość wiecznego życia, można prawidłowo mówić o czymkolwiek w tej skali. Kiedy według Ciebie w tym "Twoim lepszym świecie" chciałbyś umrzeć i jak? To oczywiste, że inteligencja, potrafiąca zaprojektować świat materialny o tak ogromnej dla nas skali zarówno pod względem odległości jak i czasu musi posiadać możliwość podtrzymywania życia swoich inteligentnych tworów przez bardzo długi okres. Używam słowa wieczność dla wygody. Nikt tak dokładnie nie wie czym jest wieczność, chodzi o samą świadomość nieograniczonego czasowo życia. > ...Nietrudno wyobrazić sobie pobieranie wody i innych składników bez systemu korzeniowego.A właśnie że bardzo trudno. Niby jak miałby się odbywać taki proces odżywiania. Gdzie i skąd miałyby być w jakimś miejscu dostępne te wszystkie składniki niezbędne do życia, byś mógł sobie przyjść i dowolnie czerpać. Nawet nie chce mi się tego roztrząsać. Przyznaj się po prostu, że to niedorzeczny pomysł i zaoszczędzimy sobie dużo czasu. Nie da się połączyć możliwości zwierząt wyższych ze sposobem odżywiania właściwym roślinom. Żadna ISW by tego nie dokonała, nawet gdyby chciała. Rośliny wydalają tlen a zużywają dwutlenek, zwierzęta odwrotnie. Co by było, gdyby wszystko zużywało CO2, a wydalało O2 ? Skąd brać w dłuższym okresie CO2 ? W takim świecie nie ma nic lepszego od tego co jest teraz. Zamieniasz tylko jedne problemy - te moralne, na inne jeszcze poważniejsze, bo technologiczne. Robisz z ISW czarodzieja, którym być po prostu nie może. > .... gdyby jakiś system fotosyntezy zapewniał organizmom o gabarytach takich jak moje te 2500 kcal na dobę z powierzchni ciała to potrzeby energetyczne zostałyby zaspokojone i pożeranie innych organizmów byłoby zbędne. I taki świat byłby lepszy od obecnego.Po co się upierasz ? Nie byłby ! Nasze możliwości katastrofalnie by zmalały. Przyznam, że strasznie mnie nudzi tłumaczenie takich oczywistości. Nie mógłbyś sam sobie przemyśleć tego typu sprawy i tylko poruszać trudniejsze kwestie, które mają chociaż jakiś cień sensu i realności. c.d.n.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Z Szałajski (163 punktów) | >To krótkie zdanie "..żyć wiecznie w harmonii" wyrwałeś z dużo obszerniejszego akapitu, który był odpowiedzią na Twoje sugestie, że świat jeśli jest zaprojektowany to powinien być lepszy. Zacytowałem zdanie wskazujące na religijne pochodzenie Twoich wypowiedzi, bo o to pytałeś. Cały akapit dostępny jest powyżej w Twoim poście i każdy może poznać go w całości. Nie sugerowałem wniosku że jeśli świat jest zaprojektowany to powinien być lepszy. Chodziło mi o wniosek, że jeśli kolega nabuko, po swoich przemyśleniach ,twierdzi iż świata nie można było zrobić lepiej to w wymienionych przeze mnie punktach nie ma racji. > Wykazałem Ci tylko powierzchowność Twojego osądu, który nie uwzględniał takiego założenia, jakim jest przyszłe wieczne życie ludzi. Wieczność, to nie tylko wiara i religia, ale i coś logicznego i koniecznego. Nie udało się stwierdzić istnienia życia wiecznego, więc wszelkie rozumowanie zakładające przyszłe życie wieczne ludzi trzeba uznać za oparte na fałszywych podstawach. > A jeśli czepiasz się słowa "harmonia", ... Nie. Czepiam się "żyć wiecznie". > Zwróciłem Ci tylko uwagę, że nie sposób pogodzić wolną wolę i pragnienia wszystkich ludzi w jednej wspólnej przestrzeni. Są na to tylko dwa rodzaje wyjść, albo wszyscy przyjmują prawa ustalone przez część społeczeństwa i się im podporządkowują mimo, że te prawa im się nie podobają, albo dokonuje się izolowania poszczególnych grup. >Najprostszą i wykoślawioną wersją tej "segregacji" jest istnienie systemu penitencjarnego. Ci nie pasujący do społeczeństwa są izolowani. Tyle, że świat więzień, to nie jest ich wymarzony świat, to zło konieczne dla utrzymania jakiejś tam "harmonii życia" zaakceptowanej przez większość obywateli. Indywidua odrzucające wymogi prawa wcale nie chcą żyć w warunkach, gdzie ono nie obowiązuje. Złodziej nie chce być okradany, morderca- zabity itd. Już sobie wyobrażam izolowaną społeczność, w której każdy okrada każdego  > Nie tak jest w naukowych teoriach. Tu nie ma dobrych i złych. Etyka i filozofia moralności właśnie tym się zajmują. >Czy to, że religie dużo mówią o moralności dyskryminuje etykę, albo może filozofia staje się religią przez to że w kilkudziesięciu procentach jej zagadnienia pokrywają się z tymi o których mówią teologowie. Dopóki filozofia i etyka trzyma się ziemi, to nie, ale jak zaczyna odwoływać się do życia pozagrobowego i mocy nadprzyrodzonych staje się religią. Nawet jeśli nie wymaga oddawania czci. >Teoretyzowaliśmy o tym jaki powinien być "lepszy świat". Śmierć do niego nie pasuje. Ludzie nie chcą umierać, przynajmniej dopóki są w sile wieku, co wcale nie oznacza, że chcą żyć wiecznie. Spróbuj wyobrazić sobie praojca Adama, który żył 930 lat, nawet jeśli nie wyglądał na swój wiek i nikt nie dałby mu więcej niż 750.  > Kiedy według Ciebie w tym "Twoim lepszym świecie" chciałbyś umrzeć i jak? Kiedy moja egzystencja stałaby się ciężarem dla moich bliskich. Na "tym świecie"- także. Krótko i bezboleśnie. >To oczywiste, że inteligencja, potrafiąca zaprojektować świat materialny o tak ogromnej dla nas skali zarówno pod względem odległości jak i czasu musi posiadać możliwość podtrzymywania życia swoich inteligentnych tworów przez bardzo długi okres. > Nie da się połączyć możliwości zwierząt wyższych ze sposobem odżywiania właściwym roślinom. Żadna ISW by tego nie dokonała, nawet gdyby chciała. >Robisz z ISW czarodzieja, którym być po prostu nie może. Wygląda na to, iż owa Inteligencja Stwarzająca Wszechświat ma nieograniczone możliwości realizowania Twoich pomysłów ale jest jakoś niemiłosiernie ograniczona, gdy chodzi o moje. >>...Nietrudno wyobrazić sobie pobieranie wody i innych składników bez systemu korzeniowego. >A właśnie że bardzo trudno. Może wystarczy obserwacja? Przypuszczam, że nie masz korzeni a wodę i inne składniki jakoś pobierasz. >Niby jak miałby się odbywać taki proces odżywiania. Gdzie i skąd miałyby być w jakimś miejscu dostępne te wszystkie składniki niezbędne do życia, byś mógł sobie przyjść i dowolnie czerpać. Rośliny jakoś te miejsca znajdują, choć nie mogą się przemieszczać. Organizmy dysponujące możliwością ruchu mają jeszcze łatwiejsze zadanie.Naprawdę to przemyślałeś? >Nasze możliwości katastrofalnie by zmalały. Być może masz rację. Jednak Twoje najgłębsze przekonanie, że tak jest, trudno uznać za argument racjonalny. Nawet podparty zapewnieniem o długich rozważaniach. Zdecydowanie bardziej trafiają do przekonania wyrażenia typu: "dlatego, że..."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Twój świat, to świat bezwolnych niewolników, robotów posłusznych z góry ustalonym przez inteligencję wyższą prawom. > Weż pod uwagę, że obecnie.....
Właśnie - obecnie! Ty chyba nie zauważyłeś gdy nadmieniałem, że obecny świat należy traktować jako świat przejściowy, nie docelowy. Jako wstęp do tego możliwie najlepszego z możliwych. To co ja proponuję jako świat docelowo zaplanowany przez ISW jeszcze nie istnieje. Ten jest najlepszy jako przygotowanie do tamtego świata, a Ty zestawiasz warunki w tym świecie z jakimś wyimaginowanym lepszym według Ciebie, gdzie jakieś ".. krótkookresowe migracje." załatwiałyby szereg problemów związanych z wolną wolą i bogactwem różnorodności.
>...także potrzebujesz do emigracji zgody własnej społeczności na opuszczenie (paszport) i obcej- na przyjęcie (wiza). Czy przez to czujesz się robotem?
Nie robotem tylko niewolnikiem sztucznych praw i przepisów. To zupełnie odrębny problem. Ile wolności według Ciebie jest w takim np. proszeniu się o wizę do USA, przy założeniu, że jesteś na tyle wolny finansowo, że na taki wyjazd Cię stać. A teraz i tak jak masz pieniądze, to podróżujesz po całym świecie. Według Ciebie jakieś "dozwolone krótkookresowe migracje" byłby lepsze? Nie byłyby, zapomnij !
> Nie, Wyobrażam sobie dwoje rodziców decydujących się na jedno dziecko, gdyż na więcej ich nie stać. ... Co to znaczy "nie stać" w Twoim wolnym, lepszym świecie ? Dzieci to nie towar, który się kupuje, gdy kogoś na niego stać. Brniesz tylko w coraz większe sprzeczności. Wymyślić lepszy świat, to nie jest takie sobie "byle co". Ja nad tym myślę od wielu lat i coś niecoś odkryłem, a Ty sobie rzucasz jakieś puste hasła i myślisz, że są to jakieś ważkie argumenty. Nie są! Twoje pomysły są niedorzeczne od razu na pierwszy rzut oka, a jak im się głębiej przyjrzeć, to nie ma w nich nic wartościowego i odkrywczego, to jedna wielka sprzeczność.
>..I owe myszy i króliki robiące to samo "instynktownie".
Czyli jak? ISW oblicza za nich i im podsyła wyniki? Nic lepszego niż jest obecnie w świecie zwierząt nie wymyślisz. Zawsze musi istnieć poziom zwierząt niższych podległych śmierci i stanowiących pokarm dla zwierząt wyższych. Jedyną drogą jest jedynie szukanie rozwiązań minimalizujących cierpienie tych spożywanych, lub ginących z innych naturalnych powodów.
To co Ci się marzy to zwykłe zaplanowane i regulowane odgórnie ZOO ze ściśle obliczoną ilością każdego stworzenia i określoną dla niego powierzchnią klatki i wybiegu. A człowiek byłby tu tylko dodatkowym okazem fauny.
> >Co oczywiście nie znaczy, że jeśli istnieje projektant, to dla eksperymentu na jakiejś oddalonej planecie nie uczynił zwierząt wiecznymi i odżywiającymi się tylko roślinami. Pozwolił im rozmnażać się do pewnego momentu, a potem pozbawił ich tej możliwości. > I kto teraz mówi o jakiejś enklawie w której nie obowiązują prawa uniwersalne?
To co zaproponowałem powyżej nie łamie tych praw, które Ty próbowałeś łamać swoimi pomysłami. Odżywianie się zwierząt roślinami, to coś naturalnego. Regenerowanie się organizmów na małą skalę też obserwujemy dzisiaj. Czasami odrastają całe utracone organy. Utrzymywanie przy życiu przez długi okres nie byłoby niczym szczególnym, to tylko kwestia aktualizacji oprogramowania i lepszej kontroli nad odświeżaniem DNA. Dla inteligencji zdolnej zaprojektować żywe stworzenie od podstaw (bo o takiej przypominam tu teoretyzujemy), jego podtrzymywanie jest już tylko sprawą technicznie drugorzędną.
> >Gdybyśmy żyli wiecznie, to ta różnorodność wcale nie byłaby za duża. > Ale nie żyjemy wiecznie.
To logiczne i oczywiste. Żaden inteligentny projektant nie obdarzyłby swoich tworów dostępem do życia wiecznego nie poddawszy ich wpierw próbie i odpowiednim testom. Życie wieczne inteligentnych istot, to podstawowy atrybut świata docelowego. Byłby jednak głupotą i porażką projektanta na obecnym etapie testowym. To tak jakby ludzie zaprojektowali superinteligentne niezniszczalne roboty, bez funkcji ich wyłączenia. Kto by się odważył na uruchomienie takiej produkcji ? Kto by odpowiadał, za zniszczenia jakie takie wieczne roboty mogły dokonać we wszechświecie? Nikt przy zdrowych zmysłach nie dałby nam na razie życia wiecznego, to chyba oczywiste?
> Świat, w którym żyjemy także stawia ograniczenia w zabijaniu i krzywdzeniu innych. Nie uważam, że przestrzeganie pewnych praw musi świadczyć o braku woli. ...
I słusznie, ale do tych praw musimy dojść sami. Tylko wtedy będą miały prawdziwą wartość i mogły stanowić podstawę do przyszłych sądów z istotami obdarzonymi prawem do wiecznego życia.
>..Nie podawałem przepisu na świat idealny. Pisałem o lepszym. >Tylko dzięki nieprzewidywalnej zmienności pogody możemy cieszyć się np. zachmurzonym niebem i deszczem. > Żartujesz. Dlaczego miałbym się nie cieszyć słońcem, lub deszczem zgodnym z prognozą?
Nie chodziło mi tyle o przewidywalność w sensie trafnej prognozy pogody, tylko cały czas nawiązywałem do świata "pod kloszem" z jedną ustaloną (przewidywalną) pogodą.
> >Co z wulkanami? Miałyby w ogóle nie wybuchać, czy tylko w jakimś ograniczonym zakresie? Kto by miał tego pilnować i jak? > ... Jak tego pilnować? Przez obniżenie temperatury wnętrza Ziemi. Trochę niższa zawartość materiałów rozszczepialnych, grubsza warstwa skorupy ziemskiej....
Niestety wszystko ma swoje przyczyny i konsekwencje. Nie chcę się tu bawić w geologa i kosmologa, ale to co proponujesz ściągnęło by zapewne kłopoty większe niż chciałbyś by zapobiegły. Gdyby nie ruchomość płyt tektonicznych nie mielibyśmy w ogóle gór. Czy to byłoby według Ciebie lepsze? Gdyby nie płynne jądro nie mielibyśmy biegunów magnetycznych. Czy to byłoby lepiej? Itd....nawet nie chce mi się tego zgłębiać. Zawsze jest coś za coś, gdzie nie ruszysz, to po dokładniejszym zbadaniu okazuje się że powierzchowne patrzenie jest błędne, a potencjalne korzyści przynoszą dużo większe straty dla bogactwa różnorodności świata przyrody, lub dla trwałości planety
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | kikakika (190 punktów) | >Utrzymywanie przy życiu przez długi okres nie byłoby niczym szczególnym, to tylko kwestia aktualizacji oprogramowania i lepszej kontroli nad odświeżaniem DNA. Dla inteligencji zdolnej zaprojektować żywe stworzenie od podstaw (bo o takiej przypominam tu teoretyzujemy), jego podtrzymywanie jest już tylko sprawą technicznie drugorzędną.
>A właśnie że bardzo trudno. Niby jak miałby się odbywać taki proces odżywiania. Gdzie i skąd miałyby być w jakimś miejscu dostępne te wszystkie składniki niezbędne do życia, byś mógł sobie przyjść i dowolnie czerpać. Nawet nie chce mi się tego roztrząsać. Przyznaj się po prostu, że to niedorzeczny pomysł i zaoszczędzimy sobie dużo czasu. Nie da się połączyć możliwości zwierząt wyższych ze sposobem odżywiania właściwym roślinom. Żadna ISW by tego nie dokonała, nawet gdyby chciała.
>Niestety wszystko ma swoje przyczyny i konsekwencje. Nie chcę się tu bawić w geologa i kosmologa, ale to co proponujesz ściągnęło by zapewne kłopoty większe niż chciałbyś by zapobiegły. >Gdyby nie ruchomość płyt tektonicznych nie mielibyśmy w ogóle gór. Czy to byłoby według Ciebie lepsze? Gdyby nie płynne jądro nie mielibyśmy biegunów magnetycznych. Czy to byłoby lepiej? Itd....nawet nie chce mi się tego zgłębiać. Zawsze jest coś za coś, gdzie nie ruszysz, to po dokładniejszym zbadaniu okazuje się że powierzchowne patrzenie jest błędne, a potencjalne korzyści przynoszą dużo większe straty dla bogactwa różnorodności świata przyrody, lub dla trwałości planety
WŁaśnie wszystko ma swoje konsekwencje! Skąd wiesz, że jeśli zrobi się coś z DNA (żeby żyć wiecznie/dŁugowiecznie) nie wywoŁa to jakiś konsekwencji? O ile w ogóle jest to możliwe. WŁaśnie "spojrzaŁeś na cos zbyt powierzchownie".
Ta caŁa teoria (o życiu wiecznym) nie ma sensu. Przecież czŁowiek to nie tylko DNA! Zmieni nam ISW DNA i co? Urodzimy się jeszcze raz(z wspomnieniami? bez?)Poza tym weźmie sobie DNA wszystkich ludzi jacy istnieli/ją i zrobi sobie miliony noworodków? Samorództwo? Jesteśmy jacy jesteśmy bo tak się geny naszych rodziców zmieszaŁy, a dziadków tak, ze tacy rodzice sie urodzili itd.(chyba troche krece, ale chyba wiesz o co mi chodzi?). Wiec ISW musiaŁby stworzyć parke ludzi(czy tam doprowadzic do ich ewolucji), a wted historia by mogla sie inaczej potoczyc niz potoczyŁa i porodziliby sie inni ludzie, niz ci co byli i sa teraz. Wtedy nie będzie juz nas jako nas. Nawet jeśli nasze DNA byŁoby takie same (oprocz czegos co by nam organizm regenerowaŁo)to przecież wychowanie, doświadczenia itd sprawia, ze jestesmy kim jestesmy. Wydaje mi się, że nie da sie nas (i tych ludzi co już nie żyją)tak po prostu sobie odtworzyć, wprowadzić pare zmian w DNA i umieścić w jakimś fajnym miejscu. Przecież jeśli sklonujemy kogoś, to nie będzie to ta sama osoba, choć ma to sama DNA. Patrząc na to, że nasz świat jest przejściowy bardziej prawdopodobne już jest, że ISW stworzyŁ sobie nas, popatrzyŁ jak żyjemy, pomyslal jakie widzi bledy, co by poprawić(dlugo ta obserwacja trwa!) i na innej planecie (czy gdzie tam chce) stworzy sobie nowych super ludzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | checkmate (1197 punktów) | > Patrząc na to, że nasz świat jest przejściowy bardziej prawdopodobne już jest, że ISW stworzyŁ sobie nas, popatrzyŁ jak żyjemy, pomyslal jakie widzi bledy, co by poprawić(dlugo ta obserwacja trwa!) i na innej planecie (czy gdzie tam chce) stworzy sobie nowych super ludzi.Jeden przejściowy już (podobno) był. Kreacjonista przyznał, że wyszło mu średnio na jeża i zatopił wszystkich (z wyjatkiem Noego, jego najbliższych i po dwóch osobników z milionów gatunków  ). Potem stwierdził, że to był błąd i już nigdy nie ukarze w ten sposób SWOJEGO nieudanego eksperymentu. Ale chyba w międzyczasie zmienił zdanie, bo prorocy (natchnieni boskim duchem) coś pisali o straszliwym końcu świata. Jak na inteligentnego stwórcę, to chyba jest on trochę zakręcony. Może za dużo stuff'u?
Elemele dutki...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | >Jak na inteligentnego stwórcę, to chyba jest on trochę zakręcony. Może za dużo stuff'u?
Oj jest jest.
Ps. jestem ciemna, co to stuff?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | checkmate (1197 punktów) | > Ps. jestem ciemna, co to stuff?Odpowiedź pod koniec fragmentu. Jeżeli nie oglądałaś, polecam cały film.
Elemele dutki...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > >Ps. jestem ciemna, co to stuff?> Odpowiedź pod koniec fragmentu. Jeżeli nie oglądałaś, polecam cały film.Aa. Chyba oglądaŁam, ale dawno.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>>Niestety wszystko ma swoje przyczyny i konsekwencje. Nie chcę się tu bawić w geologa i kosmologa, ale to co proponujesz ściągnęło by zapewne kłopoty większe niż chciałbyś by zapobiegły.
>WŁaśnie wszystko ma swoje konsekwencje! Skąd wiesz, że jeśli zrobi się coś z DNA (żeby żyć wiecznie/dŁugowiecznie) nie wywoŁa to jakiś konsekwencji? O ile w ogóle jest to możliwe. WŁaśnie "spojrzaŁeś na cos zbyt powierzchownie".
Obawiam się, że zwyczajnie nie zrozumiałaś o czym mówiłem. Nigdy nie twierdziłem, że "zrobienie coś z DNA" jest sposobem na wieczne (długowieczne) życie ludzi. W związku z tym, nie czuje się adresatem Twoich dalszych zarzutów.
>Ta caŁa teoria (o życiu wiecznym) nie ma sensu. Przecież czŁowiek to nie tylko DNA! >[...]
Z kolei pytania które potem zadajesz są zbyt obszerne gdyby brać je poważnie, a z kolei zbyt naiwne i prostackie by szukać prostych odpowiedzi. Pomyślisz głębiej i postawisz jakiś konkretny przemyślany problem to Ci odpowiem.
Powtarzam! Nigdy nie twierdziłem, że człowiek to DNA. Nie zmyślaj i nie dopowiadaj sobie, bo bardzo tego nie lubię. Nie rozumiesz pytaj, ale nie wciskaj mi w brzuch czegoś czego nie powiedziałem, to obrzydliwe. "Pogoniłem" już niejednego za zmyślanie sobie tego co nie napisałem. W mojej teorii osobnicze DNA to tylko pewien mały procent indywidualnego człowieczeństwa.
pozdr.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > >>Niestety wszystko ma swoje przyczyny i konsekwencje. Nie chcę się tu bawić w geologa i kosmologa, ale to co proponujesz ściągnęło by zapewne kłopoty większe niż chciałbyś by zapobiegły.> >WŁaśnie wszystko ma swoje konsekwencje! Skąd wiesz, że jeśli zrobi się coś z DNA (żeby żyć wiecznie/dŁugowiecznie) nie wywoŁa to jakiś konsekwencji? O ile w ogóle jest to możliwe. WŁaśnie "spojrzaŁeś na cos zbyt powierzchownie".> Obawiam się, że zwyczajnie nie zrozumiałaś o czym mówiłem. Nigdy nie twierdziłem, że "zrobienie coś z DNA" jest sposobem na wieczne (długowieczne) życie ludzi. W związku z tym, nie czuje się adresatem Twoich dalszych zarzutów.Jak nie : > Utrzymywanie przy życiu przez długi okres nie byłoby niczym szczególnym, to tylko kwestia aktualizacji oprogramowania i lepszej kontroli nad odświeżaniem DNA. Dla inteligencji zdolnej zaprojektować żywe stworzenie od podstaw (bo o takiej przypominam tu teoretyzujemy), jego podtrzymywanie jest już tylko sprawą technicznie drugorzędną.Chyba, że nie zrozumiaŁam ciebie. > >Ta caŁa teoria (o życiu wiecznym) nie ma sensu. Przecież czŁowiek to nie tylko DNA!> >[...]> Z kolei pytania które potem zadajesz są zbyt obszerne gdyby brać je poważnie, a z kolei zbyt naiwne i prostackie by szukać prostych odpowiedzi. Pomyślisz głębiej i postawisz jakiś konkretny przemyślany problem to Ci odpowiem.A jakie mają być odpowiedzi na prostackie pytania, jak nie proste? Nie umiem gŁębiej. > Powtarzam! Nigdy nie twierdziłem, że człowiek to DNA. Nie zmyślaj i nie dopowiadaj sobie, bo bardzo tego nie lubię. Nie rozumiesz pytaj, ale nie wciskaj mi w brzuch czegoś czego nie powiedziałem, to obrzydliwe. "Pogoniłem" już niejednego za zmyślanie sobie tego co nie napisałem. W mojej teorii osobnicze DNA to tylko pewien mały procent indywidualnego człowieczeństwa.Może dopowiedziaŁam, hm, musze jutro jeszcze raz przejrzeć co napisaŁeś. > pozdr.Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>>Obawiam się, że zwyczajnie nie zrozumiałaś o czym mówiłem. Nigdy nie twierdziłem, że "zrobienie coś z DNA" jest sposobem na wieczne (długowieczne) życie ludzi. W związku z tym, nie czuje się adresatem Twoich dalszych zarzutów. >Jak nie : >Utrzymywanie przy życiu przez długi okres nie byłoby niczym szczególnym, to tylko kwestia aktualizacji oprogramowania i lepszej kontroli nad odświeżaniem DNA. Dla inteligencji zdolnej zaprojektować żywe stworzenie od podstaw (bo o takiej przypominam tu teoretyzujemy), jego podtrzymywanie jest już tylko sprawą technicznie drugorzędną.
Tam chodziło o zwierzęta w całkowicie hipotetycznym przykładzie na eksperymentalnej planecie. Zwierzęta nie rodzą ludzkich problemów związanych ze świadomością i pamięcią. Zresztą zwrot aktualizacja oprogramowania ma w mojej teorii konkretne znaczenie. Co Ty zrozumiałaś nie mam pojęcia. Nawet nie wspominałem też o DNA w sensie dokonywania jakichś dużych zmian. Napisałem "odświeżanie". Jak to zrozumiałaś?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | >>>[...]Jak to zrozumiałaś?
Dobra źle spojrzaŁam. Ja nie wiem juz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Z Szałajski (163 punktów) | Bardzo przepraszam, że moja odpowiedż jest tak poszatkowana, ale nasza korespondencja znacznie się rozrosła i nie da się zmieścić w przyznanej puli 6000 znaków. Kontynuuję: > Ty chyba nie zauważyłeś gdy nadmieniałem, że obecny świat należy traktować jako świat przejściowy, nie docelowy. Jako wstęp do tego możliwie najlepszego z możliwych. Przypomnij sobie, że nasza polemika zaczęła się od Twojego stwierdzenia: Cytat:On musi planować globalnie, w skali kosmicznej i przez pryzmat wieczności. Ja za to właśnie w taki sposób prowadzę rozważania i w żadnej dziedzinie, nigdy nie znalazłem pomysłu na to, by zachowując pewne priorytety zaplanować świat lepiej niż jest Pogrubienie moje, za to reszta wskazuje na przemyślenia dotyczące realnego świata, a nie wyimaginowanej koncepcji docelowego. > Według Ciebie jakieś "dozwolone krótkookresowe migracje" byłby lepsze? Nie byłyby, zapomnij ! Nie byłyby lepsze ani gorsze. Są tożsame! > Co to znaczy "nie stać" w Twoim wolnym, lepszym świecie ? Dzieci to nie towar, Zakładam, że rodzice decydujący się na dziecko zastanowią się nad tym, jakie warunki chcą mu zapewnić: czym go będą karmić, w co ubierać, jakie otrzyma wychowanie, edukację, opiekę itd. Wyrażenie "stać na dziecko" oznacza koszta i ograniczenia z tym związane. Myślę, że użyty przeze mnie skrót myślowy jest dość czytelny, więc Twoją uwagę o "towarze" przyjmuję za dowcip. > >..I owe myszy i króliki robiące to samo "instynktownie".> Czyli jak? ISW oblicza za nich i im podsyła wyniki? Coś w tym stylu. Podobnie jak antylopom i zebrom daje mapę z zaznaczonymi pastwiskami, węgorzom oblicza pozycję i podaje kurs, bocianom nakazuje wyrzucić pisklę z gniazda... > To co Ci się marzy to zwykłe zaplanowane i regulowane odgórnie ZOO ze ściśle obliczoną ilością każdego stworzenia i określoną dla niego powierzchnią klatki i wybiegu. A człowiek byłby tu tylko dodatkowym okazem fauny. Czyli dokładnie to, co mamy obecnie tylko bez zabijania, nędzy, głodu. > Żaden inteligentny projektant nie obdarzyłby swoich tworów dostępem do życia wiecznego nie poddawszy ich wpierw próbie i odpowiednim testom. Życie wieczne inteligentnych istot, to podstawowy atrybut świata docelowego. Byłby jednak głupotą i porażką projektanta na obecnym etapie testowym. Skąd pomysł, że poza obecnym, testowym światem miałby być jakiś inny? Poza tym: po zakończeniu eksperymentów testowane próbki się niszczy a aparaturę demontuje. > Do tych praw musimy dojść sami. Tylko wtedy będą miały prawdziwą wartość i mogły stanowić podstawę do przyszłych sądów z istotami obdarzonymi prawem do wiecznego życia. Nie zauważyłeś, że dawno doszliśmy? Jaką wartość dla "istot obdarzonych prawem do wiecznego życia" może mieć - nie zabijaj? > Nie chodziło mi tyle o przewidywalność w sensie trafnej prognozy pogody, tylko cały czas nawiązywałem do świata "pod kloszem" z jedną ustaloną (przewidywalną) pogodą. "Świat pod kloszem z ustaloną pogodą" to Twój pomysł. Ja postulowałem, aby zmiany nie miały charakteru katastrof. > Niestety wszystko ma swoje przyczyny i konsekwencje. Nie chcę się tu bawić w geologa i kosmologa, ale to co proponujesz ściągnęło by zapewne kłopoty większe niż chciałbyś by zapobiegły.> Gdyby nie ruchomość płyt tektonicznych nie mielibyśmy w ogóle gór. Czy to byłoby według Ciebie lepsze? Gdyby nie płynne jądro nie mielibyśmy biegunów magnetycznych. Czy to byłoby lepiej? Itd....nawet nie chce mi się tego zgłębiać. Zawsze jest coś za coś, gdzie nie ruszysz, to po dokładniejszym zbadaniu okazuje się że powierzchowne patrzenie jest błędne, a potencjalne korzyści przynoszą dużo większe straty dla bogactwa różnorodności świata przyrody, lub dla trwałości planety I to Ty zarzucasz mi powierzchowność? Ty, któremu nie "chce się tego zgłębiać"? Gdybyś się przemógł i jednak zgłębił to pewnie byś zauważył, że wypiętrzanie gór może zachodzić przy niegrożnych wstrząsach (np 3-4 w skali Richtera) i to bez fałdowania. Prądy konwekcyjne, odpowiedzialne za pole magnetyczne Ziemi, wytworzą takie samo natężenie docierając 100- 200 km niżej , a nie są jedyną możliwością wytworzenia pola itd. Traktujesz różnorodność i bogactwo jak jakiś fetysz, a gdy zwróciłem Ci uwagę, że obecnie występująca różnorodność przekracza możliwości ludzkiej percepcji odwołałeś się do perspektywy wieczności.  To o jakim świecie piszesz? Rzeczywistym, czy wyimaginowanym? Postaraj się w prezentację swoich przemyśleń wprowadzić trochę konsekwencji > Zawsze jakaś (wolna wola ZS)jest. Tylko że niemożliwa by była już w maksymalnym zakresie. A w jakim zakresie jest możliwa obecnie? >Przy sprawiedliwym podziale dóbr, obszary objęte lokalną klęską automatycznie nie musiały by niczego wymieniać, dostawałyby darmo z miejsc gdzie jest nadprodukcja, lub ze zgromadzonych zapasów. Naprawdę uważasz, że gdybyś miał oddać to,co wypracowałeś sporym nakładem kosztów i starania, za darmo to byłoby sprawiedliwe? > Co nazywasz absurdalnym wnioskiem? Przyszłe życie wieczne nie jest niczym absurdalnym, to najbardziej oczywista i prawdopodobna rzecz, ze wszystkich, które jesteśmy w stanie przewidzieć. Nie opiera się na żadnych sprawdzalnych przesłankach, zatem nie jest ani prawdopodobna ani oczywista. Chciejstwo i zapewnienia paru nawiedzonych to zbyt mało, aby życie wieczne uznać za wiarygodne. > No przecież tak właśnie jest. Właśnie, że nie jest .Gdyby w Sudanie, Czadzie, czy innym Burkina Faso była ropa to ludzie żyliby tam jak w Arabii Saudyjskiej zamiast głodować. pzdr
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | anty_k (954 punktów) | > > Wyobraź sobie teraz, że w jakiejś religii byłoby widać, że stoi za jej wyznawcami jakaś potężna siła ponadludzka. Jak niby ona miałaby działać? Zabijać, tych, którzy źle czynią członkom tej religii, albo chronić jej członków od chorób i nieszczęść? Sam sposób "podpisania się" pod jakąś religią jest już ogromnym problemem technicznym i rodzi mnóstwo niesprawiedliwości. Taki "Bóg" by się po prostu ośmieszył.> Coś by wymyśliŁ.Po prostu przedstawiciele tej "prawdziwej" religii mieli by argument w dyskusji. Nie trzeba by nikogo zabijać (agresja raczej jest domeną ludzi pozbawionych argumentów) tylko po prostu przedstawić dowody. Poza tym, wszechmogący mający "problemy techniczne"? > Oj tam od razu ośmieszyŁ, raz by nie wyszŁo to drugi raz by wyszŁo.Zwłaszcza, że jako wszechmogący może sobie najpierw wszystkie możliwe scenariusze zasymulować "w głowie" i wybrać ten, który mu najbardziej odpowiada. > > A problem woli rozrasta się do monstrualnych problemów natury etycznej i (...)Samo w sobie objawienie się boga nie umniejsza wolnej woli. Nadal możesz podjąć decyzję: chcę mu być posłusznym albo nie chcę. > > Inny przykład, zwierzę w klatce, także ma wybór, może stać, albo może się położyć, ale te wybory są tylko udziałem zwierzęcia w bardzo ograniczonym zakresie. Cały świat poza klatką jest już poza jego wyborem. To niewola, a nie wolna wola.Religia ogranicza ludzi, więc nie powinna zostać objawiona. Prawa fizyki też nas ograniczają, więc nie powinny istnieć. Nie mogę powiedzieć: a teraz mam wolę aby mnie nie dotyczyła grawitacja. Narodziny i śmierć nas ograniczają. Niezależnie od tego jak bardzo bym chciał nie mogę doświadczyć życia w czasach faraonów ani za 10 000 lat. Jak widać wolna wola nie oznacza, że liczba dostępnych opcji jest nieograniczona. > >Tak samo jest z "Bogiem". Nie może się ujawnić częściowo i stronniczo. Zakładając, że istnieje, to fakt iż do tej pory się nie odezwał świadczy na jego korzyść i dowodzi, że na naszej wolnej woli mu zależy.> Tak samo z bogiem? Tzn też nas zamknąŁ w klatce, czy nie o to ci chodzi. Nie rozumiem tego, że to świadczy na jego korzyść.To taka pokrętna "logika": brak dowodu jest dowodem  Na tej samej zasadzie: po moim biurku hasa niewidzialny różowy jednorożec. Brak dowodów na jego istnienie jest dowodem na to, że jest idealnie niewidzialny. Jest zatem doskonały, a więc (patrz wywody Tomasza z Akwinu) musi istnieć bo gdyby nie istniał to nie byłby doskonały. Prawda, że... doskonałe?  > "Masz myśleć tak jak my, uważać to samo za dobre albo WON z domu"Brrr, nie chciałbym mieć rodziców z takim podejściem. > >A ateizm to tylko trochę inna religia,> To nie religia.Ostatnio gdzieś tu na forum wyczytałem motto: "Ateizm jest w takim samym stopniu religią, jak nie chodzenie na grzyby jest hobby". Moim zdaniem bardzo trafne  > >i nie istnieją żadne dowody, że zostanie ateistą dowodzi wejścia na jakiś wyższy poziom intelektualny.> >To często wręcz spadek na niższy.> >Argumenty ateistów są o wiele uboższe i bardziej nielogiczne niż wierzących na sposób typowo religijny.Typowe "zaklęcia"  "Każdy na dostatecznie wysokim poziomie rozwoju widzi, że", "to oczywiste", "argumenty każdy myślący człowiek sam powinien sobie umieć wyprowadzić", "nie muszę niczego udowadniać, bo to jest oczywiste", "Tylko Ty tego nie widzisz" (to już niemal podpada pod szantaż emocjonalny  ), "albo nie chcesz widzieć" (wszyscy mi robią na złość!).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >> Wyobraź sobie teraz, że w jakiejś religii byłoby widać, że stoi za jej wyznawcami jakaś potężna siła ponadludzka. Jak niby ona miałaby działać? Zabijać, tych, którzy źle czynią członkom tej religii, albo chronić jej członków od chorób i nieszczęść? Sam sposób "podpisania się" pod jakąś religią jest już ogromnym problemem technicznym i rodzi mnóstwo niesprawiedliwości. Taki "Bóg" by się po prostu ośmieszył.> Po prostu przedstawiciele tej "prawdziwej" religii mieli by argument w dyskusji.A o czym niby by dyskutowali. Może mieliby nadal dyskutować z ateistami? Przecież ateistów by już nie było. A może z przedstawicielami innych religii, mieliby się spierać który jest prawdziwy, przecież to właśnie byłoby widać czarno na białym. Ujawnienie się to koniec dyskusji między ludźmi, to koniec religii i wiary. Świat w tym momencie całkowicie się zmienia. Co z najpotężniejszymi państwami i ich armiami. Też będą dyskutować ? Z kim, o czym? Mogą jedynie podporządkować się i oddać swoją władzę, albo wypowiedzieć "Bogu" wojnę. A może uważasz, że "Bóg", który stworzył cały świat materialny, będzie sobie gdzieś tam chronił jakąś grupkę ludzi, a reszta będzie mogła sobie żyć całkowicie po swojemu i dalej żyć jak teraz. To byłby "Bóg", to by była jakaś strachliwa mysz, a nie "Bóg". Kompletnie nie przemyślałeś tematu. Jedyne co "Bóg" może zrobić jeśli istnieje, to czekać. Jeśli się ujawni, to tylko gdy nie będzie miał innego wyjścia. W przypadku zagrożenia dla trwałości jego dzieł, lub na skutek tego co ja dopuszczam, czyli na wyraźne wezwanie do kontaktu z naszej strony, gdy już będziemy na to gotowi. Nie pojawi się dla ochrony żadnej małej grupy religijnej, ani tym bardziej by się "podpisać pod religią prawdziwą". > ... Poza tym, wszechmogący mający "problemy techniczne"?Ty sobie najpierw odpowiedz na proste pytanie: Jakie masz podstawy twierdzić, że "Bóg" jeśli istnieje to jest wszechmocny? Potem możesz sobie kpić z takiego "Boga", jak zrozumiesz, że sam go wymyśliłeś. > Zwłaszcza, że jako wszechmogący może sobie najpierw wszystkie możliwe scenariusze zasymulować "w głowie" i wybrać ten, który mu najbardziej odpowiada.j.w. Najpierw sobie odpowiedz, dlaczego uważasz że musi być wszechmocny. I co to dla Ciebie znaczy - wszechmocny. Bo ja widzę od razu, że nie wiesz o czym piszesz. Wszechmoc taka jak sobie wyobrażasz nie istnieje, bo istnieć nie może. Nie można też dopuszczać istnienia "Boga" wszechmocnego w klasycznym rozumieniu tego słowa. > >> A problem woli rozrasta się do monstrualnych problemów natury etycznej i (...)> Samo w sobie objawienie się boga nie umniejsza wolnej woli. Nadal możesz podjąć decyzję: chcę mu być posłusznym albo nie chcę.Co Ty nie powiesz. Zupełnie obiektywnie i z zachowaniem pełni wolności wyboru, podjąłbyś sobie decyzję - wybieram śmierć, gdyby można było wybrać życie wieczne. Koniowi powiedz takie banialuki. Do świadomego wyboru rezygnacji z życia wiecznego musimy jeszcze sporo dorosnąć jako ludzkość. Na razie nawet trudno nam sobie wyobrazić jak takie życie można by wieść, gdzie, w jakich warunkach, może do wyboru będą inne planety, inne ciała itp. A Ty sobie twierdzisz, że zupełnie swobodnie potrafiłbyś wybrać śmierć. Nie myślisz anty_k. To nie są sprawy, które można sobie kwitować takimi naiwnymi komentarzami typu: "chcę albo nie chcę, mój wybór". > >(...) Jak widać wolna wola nie oznacza, że liczba dostępnych opcji jest nieograniczona.A czy ja coś takiego gdzieś napisałem? Nie ! Wolna wola nigdy nie daje nieograniczonych możliwości. Chodzi o to byśmy mieli ją w maksymalnym możliwym zakresie. Przede wszystkim bez kolizji z wolną wolą innych istot inteligentnych. > >>Tak samo jest z "Bogiem". Nie może się ujawnić częściowo i stronniczo. Zakładając, że istnieje,.....> To taka pokrętna "logika": brak dowodu jest dowodem  {...} Powiedział bym wprost, co oznaczają takie Twoje komentarze, ale się wstrzymam. Może co bystrzejsi forumowicze zauważą wartość Twoich insynuacji, jako dobry, kolejny, stereotypowy, przykład ubogości słownictwa i argumentów osób wierzących w ewolucję i uważających się za ateistów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > Mogą jedynie podporządkować się i oddać swoją władzę, albo wypowiedzieć "Bogu" wojnę.Albo - albo. Czyli jednak wolna wola jest na swoim miejscu jak należy. > Jeśli się ujawni, to tylko gdy nie będzie miał innego wyjścia. W przypadku zagrożenia dla trwałości jego dzieł, lub na skutek tego co ja dopuszczam, czyli na wyraźne wezwanie do kontaktu z naszej strony, gdy już będziemy na to gotowi.Czyli gdybyśmy, hipotetycznie, wystrzelili wszystkie głowice nuklearne naraz to wtedy bóg "nie będzie miał innego wyjścia", pojawi się, pozbiera lecące rakiety z nieba, pogrozi nam palcem, że nie ładnie tak się wysadzać w powietrze i zniknie, tak? Jedyny mankament jaki widzę w tym eksperymencie to taki, że jeśli Twoja teoria jednak się nie sprawdzi (a podejrzewam, że się nie sprawdzi), to nie będzie miał kto zanotować wyników. > Nie pojawi się dla ochrony żadnej małej grupy religijnej, ani tym bardziej by się "podpisać pod religią prawdziwą".Z tym się zgadzam. Nie pojawi się również w żadnej innej sytuacji gdyż nie istnieje. > >... Poza tym, wszechmogący mający "problemy techniczne"?> Ty sobie najpierw odpowiedz na proste pytanie: Jakie masz podstawy twierdzić, że "Bóg" jeśli istnieje to jest wszechmocny? Potem możesz sobie kpić z takiego "Boga", jak zrozumiesz, że sam go wymyśliłeś.Wszystkie religie monoteistyczne tak twierdzą. W kościołach do znudzenia powtarzają "Wierzę w boga wszechmogącego ... " czy jakoś tak. Żadnego dopisku drobnym drukiem u dołu strony, że "owszem, wszechmogącego, ale za wyjątkiem (tu lista)". Z drugiej strony jeśli dopuścisz istnienie "boga niewszechmocnego" to równie dobrze możesz go utożsamić z zaawansowanym technicznie kosmitą, który nawiedził Ziemię 6 tys. lat temu i którego opisali w Biblii, a całą "rzeczywistość po śmierci" między bajki włożyć. > >Zwłaszcza, że jako wszechmogący może sobie najpierw wszystkie możliwe scenariusze zasymulować "w głowie" i wybrać ten, który mu najbardziej odpowiada.> j.w. Najpierw sobie odpowiedz, dlaczego uważasz że musi być wszechmocny. I co to dla Ciebie znaczy - wszechmocny. Bo ja widzę od razu, że nie wiesz o czym piszesz. Wszechmoc taka jak sobie wyobrażasz nie istnieje, bo istnieć nie może. Nie można też dopuszczać istnienia "Boga" wszechmocnego w klasycznym rozumieniu tego słowa.J.w. > >>> A problem woli rozrasta się do monstrualnych problemów natury etycznej i (...)> >Samo w sobie objawienie się boga nie umniejsza wolnej woli. Nadal możesz podjąć decyzję: chcę mu być posłusznym albo nie chcę.> Co Ty nie powiesz. Zupełnie obiektywnie i z zachowaniem pełni wolności wyboru, podjąłbyś sobie decyzję - wybieram śmierć, gdyby można było wybrać życie wieczne. Koniowi powiedz takie banialuki. Do świadomego wyboru rezygnacji z życia wiecznego musimy jeszcze sporo dorosnąć jako ludzkość.No to w końcu mamy tę wolną wolę czy nie? > Na razie nawet trudno nam sobie wyobrazić jak takie życie można by wieść, gdzie, w jakich warunkach, może do wyboru będą inne planety, inne ciała itp. A Ty sobie twierdzisz, że zupełnie swobodnie potrafiłbyś wybrać śmierć.O, czyli można wybrać sobie planetę. Albo po śmierci zmienić ciało i zostać modelką  . Czyli nawet jakby bóg się objawił i zarządził przymus życia po śmierci, to ludzie nadal mogli by mieć wolną wolę. Sam podałeś kilka przykładów. > Nie myślisz anty_k.To ciekawe, że dyskusja z takim niemyślącym jak ja zajmuje Ci aż tyle tekstu. > To nie są sprawy, które można sobie kwitować takimi naiwnymi komentarzami typu: "chcę albo nie chcę, mój wybór".Nie można? A jeśli moja wolna wola mówi mi że można to też nie można? > >>(...) Jak widać wolna wola nie oznacza, że liczba dostępnych opcji jest nieograniczona.> A czy ja coś takiego gdzieś napisałem? Nie ! Wolna wola nigdy nie daje nieograniczonych możliwości. Chodzi o to byśmy mieli ją w maksymalnym możliwym zakresie. Przede wszystkim bez kolizji z wolną wolą innych istot inteligentnych.Ale ciała ani planety jak na razie sobie wybrać nie mogę... Czy to kolidowało by z "wolną wolą innych istot inteligentnych"? Albo chciałbym być neutrinem lecącym przez Galaktykę i sobie trochę pozwiedzać. Obiecuję, że z niczym nie będę kolidował. Neutrina zresztą tak mają. > uważających się za ateistów.O, czyżby szykował się wykład na temat tego, że nie ma "prawdziwych ateistów"? To pewnie takie same mityczne stwory jak "prawdziwe replikatory". O, nawet się rymuje  . Ciekawe jaki rym pasuje do "prawdziwi ateiści"? Może "wierzący ewolucjoniści"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > > Mogą jedynie podporządkować się i oddać swoją władzę, albo wypowiedzieć "Bogu" wojnę.> Albo - albo. Czyli jednak wolna wola jest na swoim miejscu jak należy.Nie przecież pisałem, że chodzi o jej zakres możliwie największy, a nie o jakąś jej małą skalę. Pies na łańcuchu idąc Twoim torem myślenia też ma wspaniałą wolną wolę, bo przecież może pogryźć swojego właściciela, lub nie. A to, że potem, za to pierwsze, czeka go zwykle uśpienie, to według Ciebie nieistotne dla istoty wolnej woli. > > Jeśli się ujawni, to tylko gdy nie będzie miał innego wyjścia. W przypadku zagrożenia dla trwałości jego dzieł, lub na skutek tego co ja dopuszczam, czyli na wyraźne wezwanie do kontaktu z naszej strony, gdy już będziemy na to gotowi.> Czyli gdybyśmy, hipotetycznie, wystrzelili wszystkie głowice nuklearne naraz to wtedy bóg "nie będzie miał innego wyjścia", pojawi się, pozbiera lecące rakiety z nieba, pogrozi nam palcem, że nie ładnie tak się wysadzać w powietrze i zniknie, tak? ....Ty i te Twoje idiotyczne przykłady. Nie! Nie o takie coś chodziło, ale nie będę Ci ułatwiał. > >>... Poza tym, wszechmogący mający "problemy techniczne"?> >Ty sobie najpierw odpowiedz na proste pytanie: Jakie masz podstawy twierdzić, że "Bóg" jeśli istnieje to jest wszechmocny? Potem możesz sobie kpić z takiego "Boga", jak zrozumiesz, że sam go wymyśliłeś.> Wszystkie religie monoteistyczne tak twierdzą. ....A co to ma do rzeczy? To Ty wierzysz w to co nauczają religie? Wiedziałem, że z Ciebie taki ateista jak ze mnie jaskółka. > ... Z drugiej strony jeśli dopuścisz istnienie "boga niewszechmocnego" to równie dobrze możesz go utożsamić z zaawansowanym technicznie kosmitą,...Nie myślisz człowieku, nie myślisz. Kosmita z innej planety, nie wyjaśnia absolutnie pochodzenia praw fizyki. Jego położenie we wszechświecie jest praktycznie równe z naszym, a to przecież niemożliwość ewolucji w naszym wszechświecie prowadzi do konieczności istnienia jakiejś siły wyższej. Kosmita nie jest nią w najmniejszym stopniu. Chyba że przybył z innego wszechświata o innych prawach fizycznych, a nasze są jego dziełem. Wtedy masz prawie dokładnie moją ISW. > >>>> A problem woli rozrasta się do monstrualnych problemów natury etycznej i (...)> >>Samo w sobie objawienie się boga nie umniejsza wolnej woli. Nadal możesz podjąć decyzję: chcę mu być posłusznym albo nie chcę.> >Co Ty nie powiesz. Zupełnie obiektywnie i z zachowaniem pełni wolności wyboru, podjąłbyś sobie decyzję - wybieram śmierć, gdyby można było wybrać życie wieczne. Koniowi powiedz takie banialuki. Do świadomego wyboru rezygnacji z życia wiecznego musimy jeszcze sporo dorosnąć jako ludzkość.> No to w końcu mamy tę wolną wolę czy nie?Częściową zawsze mieliśmy i mamy. Cała idea jest w tym byśmy ją mieli w możliwie największym zakresie. Byśmy mogli taką maksymalną wolną wolę dostać musimy "dorosnąć". Jak ją szanujemy teraz to widać po niesprawiedliwości na świecie, zbrodniach, wyzysku, ludobójstwie i podobnych przejawach wolnego działania ludzi. Jeśli istniej "Bóg", to planuje w trochę szerszych kategoriach niż Ty insynuujesz. Jeśli podejmie decyzję o zmianach i ujawnieniu się to nigdy lokalnie. Przecież to logiczne. nie wiem czemu nie chcesz tego przyznać. > > Na razie nawet trudno nam sobie wyobrazić jak takie życie można by wieść, gdzie, w jakich warunkach, może do wyboru będą inne planety, inne ciała itp. A Ty sobie twierdzisz, że zupełnie swobodnie potrafiłbyś wybrać śmierć.> O, czyli można wybrać sobie planetę. Albo po śmierci zmienić ciało i zostać modelką . Czyli nawet jakby bóg się objawił i zarządził przymus życia po śmierci, to ludzie nadal mogli by mieć wolną wolę. Sam podałeś kilka przykładów.Jaki przymus życia po śmierci. Co Ty znowu zmyślasz. Czy ja o czymś takim pisałem. Cała idea przyszłej wolnej woli w maksymalnym zakresie polega właśnie na tym, byśmy mogli także wybrać śmierć, ale byśmy byli na tyle dojrzali, by wiadome było, że tego nie zrobimy. Dzisiejsi samobójcy, czy zmarli którzy mieliby ponownie powstać do życia, to zupełnie inna sprawa. Decyzje i śmierć w obecnych warunkach powinny logicznie rzecz biorąc zostać anulowane, a dopiero mając prawdziwe możliwości i wiedzę o rzeczywistości każdy podejmie decyzję według nowych kryteriów. Pisząc o innych ciałach miałem na myśli inne warunki fizyczne zmuszające do posiadania trochę innych ciał, na innych planetach. Nie to, że każdy będzie sobie mógł np. co rok zmieniać płeć i wygląd. > > Nie myślisz anty_k.> To ciekawe, że dyskusja z takim niemyślącym jak ja zajmuje Ci aż tyle tekstu.> > To nie są sprawy, które można sobie kwitować takimi naiwnymi komentarzami typu: "chcę albo nie chcę, mój wybór".> Nie można? A jeśli moja wolna wola mówi mi że można to też nie można?(...)[...] Chcesz to sobie mów co Ci ślina na język przyniesie. Mnie to nie wzrusza. I tak nie piszę jakoś szczególnie dla Ciebie, tylko wykorzystuję Twoje pytania i odpowiedzi, by wyjaśniać pewne rzeczy wszystkim, którzy zechcą to przeczytać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | anty_k (954 punktów) | >Nie przecież pisałem, że chodzi o jej zakres możliwie największy
Aha, i to akurat TY wiesz najlepiej jaki jest ten "możliwie największy zakres"? Oczywiście taki pasujący do Twojej teorii.
> Ty i te Twoje idiotyczne przykłady. Nie! Nie o takie coś chodziło, ale nie będę Ci ułatwiał.
Przykłady są idiotyczne bo bazują na Twojej idiotycznej teorii.
> A co to ma do rzeczy? To Ty wierzysz w to co nauczają religie? Wiedziałem, że z Ciebie taki ateista jak ze mnie jaskółka.
Nie wierzę. Podobnie jak nie wierzę w Twoją teorię.
> Nie myślisz człowieku, nie myślisz. Kosmita z innej planety, nie wyjaśnia absolutnie pochodzenia praw fizyki. Jego położenie we wszechświecie jest praktycznie równe z naszym, a to przecież niemożliwość ewolucji w naszym wszechświecie prowadzi do konieczności istnienia jakiejś siły wyższej. Kosmita nie jest nią w najmniejszym stopniu.
Prawa fizyki istnieją, tak jak cała rzeczywistość materialna od zawsze. Nie są "stworzone" przez nikogo, bo gdyby ktoś taki istniał, to jego funkcjonowanie musiało by bazować na pewnych prawach, które znów ktoś musiałby "stworzyć" i tak ad infinitum.
"Niemożność ewolucji" to oczywiście bzdura. Obserwuje się co najwyżej niemożność zrozumienia działania ewolucji przez kreacjonistów.
> Chyba że przybył z innego wszechświata o innych prawach fizycznych, a nasze są jego dziełem. Wtedy masz prawie dokładnie moją ISW.
A te prawa kto stworzył? Kolejny ISW? Taka teoria jest kompletnie do kitu bo 1. nie wyjaśnia podstawowego problemu skąd się to wszystko wzięło, 2. implikuje istnienie nieskończonego ciągu ISW, których żadnego śladu nigdzie nie ma i nigdy nie było.
> Częściową zawsze mieliśmy i mamy. Cała idea jest w tym byśmy ją mieli w możliwie największym zakresie. Byśmy mogli taką maksymalną wolną wolę dostać musimy "dorosnąć". Jak ją szanujemy teraz to widać po niesprawiedliwości na świecie, zbrodniach, wyzysku, ludobójstwie i podobnych przejawach wolnego działania ludzi. Jeśli istniej "Bóg", to planuje w trochę szerszych kategoriach niż Ty insynuujesz. Jeśli podejmie decyzję o zmianach i ujawnieniu się to nigdy lokalnie. Przecież to logiczne. nie wiem czemu nie chcesz tego przyznać.
Jeśli istnieje, jeśli podejmie, jeśli, jeśli, jeśli. Liczą się dowody a nie gdybanie.
> Jaki przymus życia po śmierci. Co Ty znowu zmyślasz. Czy ja o czymś takim pisałem. Cała idea przyszłej wolnej woli w maksymalnym zakresie polega właśnie na tym, byśmy mogli także wybrać śmierć, ale byśmy byli na tyle dojrzali, by wiadome było, że tego nie zrobimy. Dzisiejsi samobójcy, czy zmarli którzy mieliby ponownie powstać do życia, to zupełnie inna sprawa. > Decyzje i śmierć w obecnych warunkach powinny logicznie rzecz biorąc zostać anulowane, a dopiero mając prawdziwe możliwości i wiedzę o rzeczywistości każdy podejmie decyzję według nowych kryteriów.
To już kompletna ufologia i oderwanie od rzeczywistości. Bajeczki, wymysły i konfabulacje bez jakiegokolwiek oparcia w dowodach.
> Pisząc o innych ciałach miałem na myśli inne warunki fizyczne zmuszające do posiadania trochę innych ciał, na innych planetach. Nie to, że każdy będzie sobie mógł np. co rok zmieniać płeć i wygląd.
Aha, i to też wiesz tak bardzo dokładnie, tak?
> Chcesz to sobie mów co Ci ślina na język przyniesie. Mnie to nie wzrusza.
Wiem. Jak każdy kreacjonista jesteś odporny na wiedzę naukową i logiczne argumenty.
> I tak nie piszę jakoś szczególnie dla Ciebie, tylko wykorzystuję Twoje pytania i odpowiedzi, by wyjaśniać pewne rzeczy wszystkim, którzy zechcą to przeczytać.
Jak na razie to zagłębiasz się w niepoparte dowodami gdybania i nieweryfikowalne hipotezy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) |
>Prawa fizyki istnieją, tak jak cała rzeczywistość materialna od zawsze.
Od zawsze? MyślaŁam, że wszechświat ma x lat, ale nie, że istnieje od zawsze.
>> Chyba że przybył z innego wszechświata o innych prawach fizycznych, a nasze są jego dziełem. Wtedy masz prawie dokładnie moją ISW.
Co to jest ISW?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >>Prawa fizyki istnieją, tak jak cała rzeczywistość materialna od zawsze. >Od zawsze? MyślaŁam, że wszechświat ma x lat, ale nie, że istnieje od zawsze.
W tej formie którą ma obecnie (to znaczy z Ziemią i układem słonecznym) ma x lat, ale wcześniej zawsze istniał, tyle że był inny. Wszechświat też podlega zmianom.
>>> Chyba że przybył z innego wszechświata o innych prawach fizycznych, a nasze są jego dziełem. Wtedy masz prawie dokładnie moją ISW. >Co to jest ISW?
Chyba skrót od Inteligencja Stwarzająca Wszechświat. Innego wszechświata nie ma, bo wszechświat zajmuje wszelką przestrzeń. Niby inny wszechświat jest tylko odległą częścią tego wszechświata.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | >>Prawa fizyki istnieją, tak jak cała rzeczywistość materialna od zawsze. >Od zawsze? MyślaŁam, że wszechświat ma x lat, ale nie, że istnieje od zawsze.
Wszechświat w sensie obszaru czasoprzestrzeni rozszerzającego się od Wielkiego Wybuchu jak najbardziej. Mi chodziło o prawa fizyki według których przebiegał sam WW.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) |
>Wszechświat w sensie obszaru czasoprzestrzeni rozszerzającego się od Wielkiego Wybuchu jak najbardziej. Mi chodziło o prawa fizyki według których przebiegał sam WW.
Eh, za mądre to dla mnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | Jakbym czytał siebie sprzed pół roku chyba  Jakim cudem nabuko udało się uwikłać w bezsensowne dyskusje tylu inteligentnych ludzi, to chyba nawet stworzyciele naszego wszechświata nie pojmują 
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | anty_k (954 punktów) | > Jakbym czytał siebie sprzed pół roku chyba  > Jakim cudem nabuko udało się uwikłać w bezsensowne dyskusje tylu inteligentnych ludzi, to chyba nawet stworzyciele naszego wszechświata nie pojmują  A jakie widzisz wyjście? Nie odzywać się? Mam pewne obawy, że jeśli nie podejmie się dyskusji, to w pewnym momencie zaleją nas pseudonaukowe bełkoty takie jak te, które wciska na forum nabuko. Oczywiście, przekonanie nabuko jest zadaniem niewykonalnym z tego względu, że nie ma on pojęcia o fizyce, metodologii naukowej ani nawet o teorii ewolucji, którą tak zawzięcie krytykuje więc żadne argumenty do niego nie trafią. Tym niemniej nie chciałbym aby powstało wrażenie, że na fantazje, które głosi on na forum nie ma racjonalnej odpowiedzi opartej na wiedzy naukowej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) |
I to jest chyba naukowe wyjaśnienie tego cudu 
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Nie przecież pisałem, że chodzi o jej zakres możliwie największy> Aha, i to akurat TY wiesz najlepiej jaki jest ten "możliwie największy zakres"?...A gdzie napisałem, że wiem. Zmyślasz już sobie, czy pamięć Cię zawodzi ? > > Ty i te Twoje idiotyczne przykłady. Nie! Nie o takie coś chodziło, ale nie będę Ci ułatwiał.> Przykłady są idiotyczne bo bazują na Twojej idiotycznej teorii.Co Ty nie powiesz? Gdzie w mojej teorii było coś o zbieraniu rakiet przez "Boga"? > > .. Kosmita z innej planety, nie wyjaśnia absolutnie pochodzenia praw fizyki.> Prawa fizyki istnieją, tak jak cała rzeczywistość materialna od zawsze.....I Ty mi zarzucasz jakąś niewiedzę. Śmieszne! Nawet Kikakika złapała Cię tu, na nieznajomości logicznego myślenia, a ma tylko 16 lat. Czym Twoja wiara w wieczne prawa różni się od religijnej wiary w wiecznego "Boga" obawiam się że różnice są tylko powierzchowne. > > Chyba że przybył z innego wszechświata o innych prawach fizycznych, a nasze są jego dziełem. Wtedy masz prawie dokładnie moją ISW.> A te prawa kto stworzył? Kolejny ISW? ...Widzę, że argumenty Ci się skończyły i w kółko kręcisz się wokół kwestii "co było przed?" Już wyjaśniałem wyższość logiczną mojej teorii nad teoriami o samodziejstwie. Ale powtórzę, niech stracę. 1. Nasz świat jest materialny, materia jest czymś wtórnym w stosunku do energii, materią w naszym świecie rządzą prawa o ściśle dobranych parametrach by materia była stabilna i w ogóle mogła istnieć. Energia może zostać użyta do uzyskania praw i stałych fizycznych w skali naszego wszechświata. Materia natomiast nie nadaje się do sterowania energią. Wszystkie samoistne procesy w świecie materii są o wiele mniej prawdopodobne niż w świecie energii. Nasz świat może być zaprojektowany i sterowany ze świata energii odwrotnie nigdy. Świat energii może być wieczny, nasz nie. 2. Wyewoluowanie inteligencji w naszym świecie materialnym jest niemożliwe z przyczyn matematyczno logicznych. Materia jest "prawie nieruchoma" w porównaniu ze światem energii, gdzie z prędkością większą od prędkości światła mogły być w nieskończoność wypróbowywane wszelkie możliwe układy i kombinacje impulsów energetycznych. Atomy stałe potrzebne do zaistnienia życia w naszym świecie nigdy nie mogłyby utworzyć środowiska do tak długiego i ilościowego zachodzenia prób losowych. Przeszkadza w tym wiele ograniczeń naszego świata. Jeśli w takim bezmiarze energetycznych impulsów i interakcji między włóknami energii zaiskrzyło jakąś inteligencją, to jej rozrost i stopniowe zwiększanie stabilizacji było naturalnym procesem. Z czasem mogła opanować i podporządkować sobie tak niewyobrażalne dla nas zasoby energii, i przestrzeni, że jedynym co jej pozostało to zacząć się dzielić i stwarzać materię. Dlatego nie musiał istnieć żaden szczególny zestaw praw potrzebny do wyewoluowania pierwotnej inteligencji, ani kolejny ISW.To mógł być jednorodny świat chaotycznej wiecznie istniejącej energii. Natomiast nasz świat jest od początku oparty na ściśle określonych prawach które warunkują jego istnienie. One nie mogły powstać samoistnie w tak uporządkowanej formie w żaden logicznie opisywalny sposób. > Taka teoria jest kompletnie do kitu...."Do kitu" to jesteś najwyżej Ty ze swoją wiarą w ateistyczne bajki. Nie rozumiesz to nie krytykuj. Obecne hipotezy na temat powstania naszego świata, nie mają nad moją żadnej przewagi. Moja jest przynajmniej do sprawdzenia, ich nie. > > Częściową zawsze mieliśmy i mamy. Cała idea jest w tym byśmy ją mieli w możliwie największym zakresie. Byśmy mogli taką maksymalną wolną wolę dostać musimy "dorosnąć". Jak ją szanujemy teraz to widać po niesprawiedliwości na świecie, zbrodniach, wyzysku, ludobójstwie i podobnych przejawach wolnego działania ludzi. Jeśli istniej "Bóg", to planuje w trochę szerszych kategoriach niż Ty insynuujesz. Jeśli podejmie decyzję o zmianach i ujawnieniu się to nigdy lokalnie. Przecież to logiczne. nie wiem czemu nie chcesz tego przyznać.> Jeśli istnieje, jeśli podejmie, jeśli, jeśli, jeśli. Liczą się dowody a nie gdybanie.Powiedz to teoretykom strun  > >(...) Decyzje i śmierć w obecnych warunkach powinny logicznie rzecz biorąc zostać anulowane, a dopiero mając prawdziwe możliwości i wiedzę o rzeczywistości każdy podejmie decyzję według nowych kryteriów.> To już kompletna ufologia i oderwanie od rzeczywistości. Bajeczki, wymysły i konfabulacje bez jakiegokolwiek oparcia w dowodach.To są teorie, które można będzie w przyszłości zweryfikować. W niczym nie ustępują mitom ewolucyjnym. Poczekamy zobaczymy. > Aha, i to też wiesz tak bardzo dokładnie, tak?Ty masz jakieś fundamentalne problemy z odróżnieniem słów wiem i mam teorię. To są zupełnie różne sprawy. Do tego coraz bardziej zmyślasz. Gdzie napisałem, że coś wiem na pewno i dokładnie z tych rzeczy, które postuluję w moich teoriach? Jesteś oszustem insynuując czytającym iż się w taki sposób wyrażam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | anty_k (954 punktów) | >Co Ty nie powiesz? Gdzie w mojej teorii było coś o zbieraniu rakiet przez "Boga"?
Było o interwencji ISW, gdy zagrozi nam zagłada.
> Czym Twoja wiara w wieczne prawa różni się od religijnej wiary w wiecznego "Boga" obawiam się że różnice są tylko powierzchowne.
O istnieniu praw fizyki wiemy. Na istnienie bogów, ISWów i innych makaronowych potworów nie ma żadnych dowodów. Oczywiście taki ISW wymaga dokładnie tak samo wyjaśnienia skąd się wziął, skąd się wzięły prawa które opisują jego działanie i rzeczywistość w której on się znajduje. Jednym słowem, nie wyjaśniasz nic za to mnożysz byty ponad potrzebę.
>Widzę, że argumenty Ci się skończyły i w kółko kręcisz się wokół kwestii "co było przed?"
To zdaje się Twoja teoria zajmuje się tym co było "przed". Moja teoria mówi, że materia i prawa fizyki są wieczne, nie ma i nie musi być żadnego "przed".
>Już wyjaśniałem wyższość logiczną mojej teorii nad teoriami o samodziejstwie. Ale powtórzę, niech stracę. >1. Nasz świat jest materialny, materia jest czymś wtórnym w stosunku do energii,
Nie jest. Materia i energia to dokładnie to samo. Pamiętasz taki wzór E=mc^2?
> materią w naszym świecie rządzą prawa o ściśle dobranych parametrach by materia była stabilna i w ogóle mogła istnieć.
Nie o "dobranych parametrach" tylko o jakichś parametrach. Jakby były one inne to byś nie głosił swojej teorii na forum bo by Cię nie było.
> Energia może zostać użyta do uzyskania praw i stałych fizycznych w skali naszego wszechświata. Materia natomiast nie nadaje się do sterowania energią.
Znów kompletna ufologia. Prawa fizyki tworzone z energii. A skąd się wzięły prawa fizyki we "wszechświecie pierwotnym" umożliwiające stworzenie naszych praw fizyki z energii?
> Wszystkie samoistne procesy w świecie materii są o wiele mniej prawdopodobne niż w świecie energii.
Arbitralne założenie. Określ jak liczysz owe prawdopodobieństwa oraz podaj dowody empiryczne postulowanej hipotezy.
> Nasz świat może być zaprojektowany i sterowany ze świata energii odwrotnie nigdy.
Przeczuwam jak zwykle brak empirycznych dowodów na poparcie hipotez.
> Świat energii może być wieczny, nasz nie.
E=mc^2. Materia i energia są dokładnie tak samo wieczne. Ich suma nigdy nie ginie i nigdy nie powstaje z niczego. Mogą się za to przekształcać jedna w drugą zgodnie z podaną przed chwilą równością.
>2. Wyewoluowanie inteligencji w naszym świecie materialnym jest niemożliwe z przyczyn matematyczno logicznych.
Jak dotąd wszystkie przedstawione przez Ciebie i innych kreacjonistów/inteligentnoprojekcionistów "dowody niemożliwości" działania ewolucji są błędne ze względu na błędne korzystanie z praw fizyki albo też przypisywanie ewolucji cech, których nie posiada (np. przypadkowość).
> Materia jest "prawie nieruchoma" w porównaniu ze światem energii, gdzie z prędkością większą od prędkości światła mogły być w nieskończoność wypróbowywane wszelkie możliwe układy i kombinacje impulsów energetycznych.
Energia tak samo jak materia podlega ograniczeniu przez prędkość światła.
> Atomy stałe
A są jakieś inne? Ciekłe? Gazowe?
> potrzebne do zaistnienia życia w naszym świecie nigdy nie mogłyby utworzyć środowiska do tak długiego i ilościowego zachodzenia prób losowych. Przeszkadza w tym wiele ograniczeń naszego świata.
A możesz je wymienić? Bo mi to pustosłowiem pachnie.
> Jeśli w takim bezmiarze energetycznych impulsów i interakcji między włóknami energii zaiskrzyło jakąś inteligencją, to
Fantastyka. I to nie naukowa tylko po prostu czyste fantasy. Dowodów na owo iskrzenie, jak mniemam, brak?
> jej rozrost i stopniowe zwiększanie stabilizacji było naturalnym procesem.
O ile pamiętam wspomniałeś, że nie miało być w tym wszechświecie żadnych praw, to co kierowało tym naturalnym procesem?
> Z czasem mogła opanować i podporządkować sobie tak niewyobrażalne dla nas zasoby energii, i przestrzeni, że jedynym co jej pozostało to zacząć się dzielić i stwarzać materię.
Dalszy ciąg fantazji. Empirycznych dowodów nie ujrzę, prawda?
> Dlatego nie musiał istnieć żaden szczególny zestaw praw potrzebny do wyewoluowania pierwotnej inteligencji
A jak ta inteligencja "podporządkowała sobie tak niewyobrażalne dla nas zasoby energii" skoro ta energia nie podlegała żadnym prawom?
> , ani kolejny ISW.To mógł być jednorodny świat chaotycznej wiecznie istniejącej energii.
No to w końcu "jednorodny" czy "włokna energii", o których pisałeś powyżej? W jednorodnym świecie chaotycznej energii nie może zachodzić ewolucja.
> Natomiast nasz świat jest od początku oparty na ściśle określonych prawach [...] One nie mogły powstać samoistnie w tak uporządkowanej formie w żaden logicznie opisywalny sposób.
Podobnie jak samoistnie nie mogły powstać prawa rządzące "wszechświatem nadrzędnym". Prawa te, jak wspomniałem są niezbędne aby mógł istnieć i funkcjonować jakikolwiek uporządkowany byt.
>>Taka teoria jest kompletnie do kitu.... >"Do kitu" to jesteś najwyżej Ty ze swoją wiarą w ateistyczne bajki. Nie rozumiesz to nie krytykuj.
Ależ ja doskonale rozumiem. Twoja teoria to wyssana z palca bajka, nie mająca jakichkolwiek podstaw w wiedzy naukowej, nie potwierdzona jakimikolwiek obiektywnymi dowodami. Cały ten wymysł to rojenia Twojego umysłu wynikające z panicznego strachu przed tym, że może nie być żadnego "bytu nadprzyrodzonego", którego ręki mógłbyś się uczepić. Przyjmij do wiadomości prostą prawdę: umrzesz. Ostatecznie i nieodwracalnie. Zanim to nastąpi, masz do dyspozycji nieco czasu. Przestań go zatem marnować wypisując brednie na forum i zajmij się czymś pożytecznym.
(ciąg dalszy poniżej)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | anty_k (954 punktów) | >Obecne hipotezy na temat powstania naszego świata, nie mają nad moją żadnej przewagi. Moja jest przynajmniej do sprawdzenia, ich nie.
Zaproponuj zatem eksperyment pozwalający zaobserwować ów "wszechświat energetyczny", "iskrzenie energii" albo najlepiej samego ISW. Określ, które wyniki eksperymentu potwierdzą Twoją teorię a które jej zaprzeczą.
> To są teorie, które można będzie w przyszłości zweryfikować. W niczym nie ustępują mitom ewolucyjnym. Poczekamy zobaczymy.
Aha, czyli teraz nie można ich zweryfikować?
>Ty masz jakieś fundamentalne problemy z odróżnieniem słów wiem i mam teorię. To są zupełnie różne sprawy. Do tego coraz bardziej zmyślasz. Gdzie napisałem, że coś wiem na pewno i dokładnie z tych rzeczy, które postuluję w moich teoriach?
Aha, czyli masz niczym niepotwierdzoną teorię zwaną zazwyczaj hipotezą, tak?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >by materia była stabilna
Wewnątrz atomów materii odbywa się ruch elektronów. Materia w Naturze nie jest wyizolowana lecz oddziałują na nią wpływy zewnętrzne. Przykładowo światło, dwutlenek węgla i woda przyczyniają się do fotosyntezy związków organicznych w roślinach. Gdy patrzysz na materię roślinę to widzisz ją stabilną ale stabilność materii to iluzja. Przykładowo żelazo utlenia się, węgiel krystalizuje itd.
>Materia natomiast nie nadaje się do sterowania energią.
Pryzmat szklany nadaje się do rozszczepienia światła białego.
>Nasz świat może być zaprojektowany i sterowany ze świata energii odwrotnie nigdy.
Chcesz powiedzieć że ISW nie ma formy materialnej, projektował będąc energią?
>Świat energii może być wieczny, nasz nie.
Świat energii i nasz świat nie są całkowicie inne. Nasz świat jest odległym w czasie pierwotnym światem energii. Jaka jest podstawa aby wykluczyć istnienie materii w pierwotnym świecie energii?
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>by materia była stabilna >Wewnątrz atomów materii odbywa się ruch elektronów. Materia w Naturze nie jest wyizolowana lecz oddziałują na nią wpływy zewnętrzne. Przykładowo światło, dwutlenek węgla i woda przyczyniają się do fotosyntezy związków organicznych w roślinach. Gdy patrzysz na materię roślinę to widzisz ją stabilną ale stabilność materii to iluzja. Przykładowo żelazo utlenia się, węgiel krystalizuje itd.
I co? I myślisz, że ja o takich rzeczach nie pamiętam? Że jakąś "Amerykę odkryłeś"?
>>Materia natomiast nie nadaje się do sterowania energią. >Pryzmat szklany nadaje się do rozszczepienia światła białego.
Ja mówię o skali kosmologicznej. Zawsze znajdziesz jakieś przykłady odwrotne, cokolwiek by nie uogólniać. Ale nie w tym rzecz. Energetyczne prawo grawitacji steruje zachowaniem materii, ale materia nie może przestawić prawa grawitacji. Energetyczne siły jądrowe tworzą materię, ale materia nie jest w stanie wytworzyć sił jądrowych. To energia fal elektromagnetycznych przekazuje do twoich domów niematerialną informację, którą możesz odbierać poprzez odbiorniki. Te odbiorniki nie mogą zmienić praw rządzących tymi falami. Itd. itd. "ja o niebie Ty o chlebie". Nie nadajemy w tych samych kategoriach myślowych.
>>Nasz świat może być zaprojektowany i sterowany ze świata energii odwrotnie nigdy. >Chcesz powiedzieć że ISW nie ma formy materialnej, projektował będąc energią?
Nie. Niby gdzie tak napisałem? Chodzi mi o to, że wyewoluowanie inteligencji nie potrzebowało całego świata materialnego, jak to twierdzą ewolucjoniści. Wystarczył świat chaotycznej bezpostaciowej energii. Nasz umysł, to nie jest mózg. Tylko to co się w nim dzieje. Programy komputerowe nie są materialne, to zapisana na nośnikach informacja. My dzisiaj nie potrafimy niczego zapisać bez nośnika, ale potrafimy przemieszczać informację nawet w próżni kosmicznej. Skoro informacja może podróżować bez nośnika, to mogła w nieco innym świecie również "narodzić się" bez materialnego nośnika. To nie jest sprzeczne z logiką, nawet samo się narzuca jako wniosek z obserwacji. Czym innym jednak jest samo powstanie zalążka inteligencji i porządku w świecie chaotycznych energetycznych interakcji a czym innym już proces projektowania. Gdy ISW powstawała owszem, musiała zaczynać jako czysta informacja w postaci energetycznej, ale pierwszą z umiejętności, którą zapewne nabyła, była umiejętność zamieniania energii w materię. Im bardziej się komplikowała i "rosła", tym zwiększała wykorzystanie materii do swojego istnienia. Gdy rozpoczął się etap projektowania i tworzenia, kontrola nad przemianami energii w materię i odwrotnie musiała być już na wysokim poziomie. Na ile pozostawiła sobie postać energetyczną? A na ile przybrała materialną któż to może wiedzieć? Zapewne w zwykłej materialnej postaci nie sposób zawrzeć ogromu informacji i potęgi, którą dysponuje. Przypuszczam, że bardziej musi być w formie energetycznej niż podobnej do nas, ale nigdy nie zaryzykowałbym teorii, że ISW to sama energia. Dopowiedziałeś sobie coś, czego nie napisałem.
>>Świat energii może być wieczny, nasz nie. >Świat energii i nasz świat nie są całkowicie inne. Nasz świat jest odległym w czasie pierwotnym światem energii. Jaka jest podstawa aby wykluczyć istnienie materii w pierwotnym świecie energii?
A gdzie niby wykluczyłem? Znowu coś zmyślasz. W świecie pierwotnym materia musi się pojawiać jako przejściowa postać energii, tylko że nie taka materia jaką my znamy, bo ta już jest o ściśle określonych parametrach i istnieje według ścisłych zaprojektowanych praw. Materia w świecie pierwotnym musiała być. Tylko jaka, nie wiemy tego. Patrząc na odkryte bogactwo cząstek elementarnych możemy sobie to tylko wyobrażać.
>>Materia jest "prawie nieruchoma" w porównaniu ze światem energii, >Materia w Naturze nie jest odizolowana od energii, wchodzi z nią w interakcję.
To oczywiste! Według mojej teorii, to właśnie energia przenikająca nasz świat utrzymuje spójność i właściwości cząstek elementarnych. Zresztą i naukowcom wychodzi z obliczeń ruchu galaktyk i rozszerzania się wszechświata, że nasz świat przeniknięty jest w 70% nieznaną energią, którą nazwali ciemną energią. Moja teoria przewiduje też uprzywilejowany kierunek przemieszczania się tej energii, wzdłuż pewnej osi. Naukowcom również wyszło coś podobnego gdy badali promieniowanie tła, nazwali to "osią zła". Tylko, że nikt z nich nie potrafi podać wyjaśnienia ani na "ciemną energię", ani na "oś zła", a z mojej teorii wychodzą one w sposób oczywisty i naturalny jako konieczność logiczna.
>Materia jest bardziej zorganizowana, a w energii dla powstania życia dopiero musi nastąpić organizacja.
Co masz na myśli pisząc "w energii do powstania życia", co nazywasz "życiem"? W mojej teorii ISW nie powstała jako życie. Zaczynała jako zalążek porządku w chaosie, jako inteligencja bez określonej postaci, dopiero z czasem mogła zorganizować się w coś na podobieństwo "życia" z określoną postacią i świadomością.
>Materia jest bardziej zorganizowana, a w energii dla powstania życia dopiero musi nastąpić organizacja.
Co masz na myśli pisząc "w energii do powstania życia", co nazywasz "życiem"? W mojej teorii ISW nie powstała jako życie. Zaczynała jako zalążek porządku w chaosie, jako inteligencja bez określonej postaci, dopiero z czasem mogła zorganizować się w coś na podobieństwo "życia" z określoną postacią i świadomością.
>>gdzie z prędkością większą od prędkości światła mogły być w nieskończoność wypróbowywane wszelkie możliwe układy i kombinacje impulsów energetycznych. >Gdy do dyspozycji jest nieskończona ilość czasu to prędkość żółwia oznacza że wszelkie możliwe układy i kombinacje mogą być wypróbowane tyle że w czasie tyle razy dłuższym ilo krotnie prędkości te się różnią.
Bzdura!!! Nawet nie chce mi się komentować, sam to sobie przemyśl. Nie ilość prób tu ma znaczenie, tylko jakość. Prędkość jest potrzebna jako warunek próby, nie jako "licznik prób".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >Materia jest "prawie nieruchoma" w porównaniu ze światem energii,
Materia w Naturze nie jest odizolowana od energii, wchodzi z nią w interakcję. Materia jest bardziej zorganizowana, a w energii dla powstania życia dopiero musi nastąpić organizacja.
>gdzie z prędkością większą od prędkości światła mogły być w nieskończoność wypróbowywane wszelkie możliwe układy i kombinacje impulsów energetycznych.
Gdy do dyspozycji jest nieskończona ilość czasu to prędkość żółwia oznacza że wszelkie możliwe układy i kombinacje mogą być wypróbowane tyle że w czasie tyle razy dłuższym ilo krotnie prędkości te się różnią.
>Atomy stałe potrzebne do zaistnienia życia w naszym świecie
A do zaistnienia życia w innym świecie (energii) atomy stałe już nie są potrzebne? A może Twoja ISW projektowała nie będąc żywa?
>nigdy nie mogłyby utworzyć środowiska do tak długiego i ilościowego zachodzenia prób losowych.
Środowisko atomów wodoru, węgla, tlenu, chloru, azotu, fosforu, siarki, żelaza itd. oznacza że znacząca ilość trafnych prób losowych już zaszła, a potrzebna jeszcze ilość prób jest drastycznie mniejsza. Na jakiej podstawie wykluczasz niewyobrażalnie długie istnienie środowiska materii? Według Twojej hipotezy ISW przeznaczył dla człowieka życie wieczne, a nie przejściowe jak dla dinozaurów. Jakże człowiek będzie żył wiecznie, skoro środowisku materii odmawiasz wieczności?
>Jeśli w takim bezmiarze energetycznych impulsów i interakcji między włóknami energii zaiskrzyło jakąś inteligencją,
Jeśli w jednym miejscu zaiskrzyło inteligencją to dlaczego w tejże nieskończonej przestrzeni energetycznej po jakimś czasie nie mogło zaiskrzyć ponownie w innym miejscu? Dlaczego z pierwszego zaiskrzenia inteligencja mogła się rozrastać, a z kolejnego już wykluczone?
>to jej rozrost i stopniowe zwiększanie stabilizacji było naturalnym procesem. Rozrost który wydarza się po raz pierwszy poprzez przeniesienie się informacji (inteligencji) z energii na energię nazywasz naturalnym procesem. Zaś pierwszy rozrost w materii nazywasz samodziejstwem. To wodolejstwo.
>Z czasem mogła opanować i podporządkować sobie tak niewyobrażalne dla nas zasoby energii, i przestrzeni,
A co z zaiskrzeniem inteligencją ponownym w innym miejscu? Rozrost tej drugiej inteligencji wykluczasz, bo byłoby to samodziejstwo, a nie naturalny proces?
>ani kolejny ISW.To mógł być jednorodny świat chaotycznej wiecznie istniejącej energii.
Skoro w tamtej energii zaiskrzył jeden ISW to co wyklucza zaiskrzenie w innym jej miejscu kolejnego ISW. Może rozrastając się w końcu się spotkali, he, he.
> Natomiast nasz świat jest od początku
Jaki czas/wydarzenie postrzegasz jako początek naszego świata? Zaprojektowanie go przez ISW, wykonanie przez ISW Słońca lub Ziemi, pierwsze RNA, pierwsze jajo, wykonanie przez ISW człowieka? Świat nie musi mieć początku, to zmieniony i nieskończenie się zmieniający świat wcześniejszy.
>One nie mogły powstać samoistnie w tak uporządkowanej formie w żaden logicznie opisywalny sposób.
Powstanie poprzez wypróbowanie możliwych układów i kombinacji impulsów energetycznych to już samoistne nie jest? Zaiskrzenie inteligencją nastąpiło wskutek projektu, kierowania, a nie przypadku w samoistnym procesie? Kręcisz.
>Moja jest przynajmniej do sprawdzenia, ich nie.
Zaproponuj jak sprawdzić Twoją hipotezę.
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>Atomy stałe potrzebne do zaistnienia życia w naszym świecie >A do zaistnienia życia w innym świecie (energii) atomy stałe już nie są potrzebne?
Najpierw zastanów się co oznacza "stałe". Przecież w świecie pierwotnym mogły zostać użyte bardziej zmienne i "ruchliwe" cząstki elementarne. Życie na naszej planecie, ma specyficzną postać. Odżywianie się, rozmnażanie itp. w innym świecie życie może koncentrować się na tylko na inteligencji i jej nośniku. Energię może czerpać bezpośrednio z wszechobecnego pola. Już dziś nawet wymyślono zasilanie bezprzewodowe. Czytałem gdzieś o tym niedawno. A to tylko blada namiastka możliwości technicznych do których mogła dojść ISW stwarzając istoty inteligentne zupełnie inne od nas.
>A może Twoja ISW projektowała nie będąc żywa?
Ciągle ten sam błąd dedukcji. Nie potrafisz oddzielić powstawania ISW, od projektowania przez nią. To zupełnie odrębne etapy i zupełnie inne procesy.
>>nigdy nie mogłyby utworzyć środowiska do tak długiego i ilościowego zachodzenia prób losowych. >Środowisko atomów wodoru, węgla, tlenu, chloru, azotu, fosforu, siarki, żelaza itd. oznacza że znacząca ilość trafnych prób losowych już zaszła, a potrzebna jeszcze ilość prób jest drastycznie mniejsza. Na jakiej podstawie wykluczasz niewyobrażalnie długie istnienie środowiska materii?
Ja nie wykluczam, to naukowcy wykluczają. Czyżbyś zapomniał o obowiązujących teoriach o istnieniu materii w naszym świecie ?
>Według Twojej hipotezy ISW przeznaczył dla człowieka życie wieczne, a nie przejściowe jak dla dinozaurów. Jakże człowiek będzie żył wiecznie, skoro środowisku materii odmawiasz wieczności?
Nie odmawiam. Błądzisz w swoich wnioskach. Przypisuję materii wtórność w stosunku do energii. Natomiast materia podtrzymywana w istnieniu przez wieczną energię może trwać w nieskończoność. Jak tylko zechce inteligencja zarządzająca tą energią, która utrzymuje spójność i trwałość materii. Materia nie mogła samoistnie trwać przed energią, świat energii musiał być starszy, ale gdy materia już zaistniała, to będzie trwać tak długo jak tego zechce ISW, nie ma tu żadnej sprzeczności logicznej.
>>Jeśli w takim bezmiarze energetycznych impulsów i interakcji między włóknami energii zaiskrzyło jakąś inteligencją, >Jeśli w jednym miejscu zaiskrzyło inteligencją to dlaczego w tejże nieskończonej przestrzeni energetycznej po jakimś czasie nie mogło zaiskrzyć ponownie w innym miejscu? Dlaczego z pierwszego zaiskrzenia inteligencja mogła się rozrastać, a z kolejnego już wykluczone?
Czy ja tak napisałem gdzieś? Poszukaj - nie znajdziesz. Jak najbardziej dopuszczam we wczesnym etapie ewoluowania ISW, że powstały również lokalne ośrodki porządku w innych rejonach świata pierwotnego.
>>to jej rozrost i stopniowe zwiększanie stabilizacji było naturalnym procesem. > Rozrost który wydarza się po raz pierwszy poprzez przeniesienie się informacji (inteligencji) z energii na energię nazywasz naturalnym procesem. Zaś pierwszy rozrost w materii nazywasz samodziejstwem. To wodolejstwo.
Szukasz dziury w całym. To tylko teorie, nic nie gorsze od ogólnie przyjętych, a logicznie o wiele lepsze. Poza tym zmyślasz, nic nie pisałem o przenoszeniu się "informacji z energii na energię". Pisałem o stopniowym powstawaniu lokalnego porządku w bezmiarze chaosu. O "rośnięciu ISW", o jej stopniowym przenikaniu otaczającego świata i podporządkowywaniu go sobie, nie o przenoszeniu informacji z energii na energię, tylko o stopniowym zmienianiu charakteru otaczającej ISW energii.
>>Z czasem mogła opanować i podporządkować sobie tak niewyobrażalne dla nas zasoby energii, i przestrzeni, >A co z zaiskrzeniem inteligencją ponownym w innym miejscu? Rozrost tej drugiej inteligencji wykluczasz, bo byłoby to samodziejstwo, a nie naturalny proces?
Nie wykluczam, pisałem wyżej. "Samodziejstwo", to określenie którego używam na coś, co ma znikome p-stwo w określonych warunkach. Powstanie bezcielesnej inteligencji w świecie idealnym dla tej inteligencji uważam za wysoce p-dobne. Ale w początkowym etapie, potem gdy jedna inteligencja "urosła" wykorzystując możliwości kontroli nad energią, przeniknęła całą przestrzeń i najprawdopodobniej zniszczyła pozostałe zalążki porządku ustanawiając swój. Ja to nazywam "prawem pierwszego". Mogąc mieć wszystko, zdobyła to. Zrobiła to pierwsza i najsilniejsza z powstałych ISW. P-stwo, że jednocześnie powstały idealnie równorzędne ISW, tak oddalone od siebie, że zanim się spotkały miały podobne możliwości uważam za znikomo małe. A gdyby nawet, to i tak raczej z czasem pozostała jedna. To zresztą tylko teorie, o czym tu debatować? Ze względu na ekonomię myślenia, do wyjaśnienia rzeczywistości wystarcza jedna ISW. Moja teoria to teoria logicznej konieczności. Wszystko co zbędne obcinam. Zostaje tylko to co konieczne.
>>ani kolejny ISW.To mógł być jednorodny świat chaotycznej wiecznie istniejącej energii. >Skoro w tamtej energii zaiskrzył jeden ISW to co wyklucza zaiskrzenie w innym jej miejscu kolejnego ISW. Może rozrastając się w końcu się spotkali, he, he.
Widzę, że "he, he" to szczyt Twojej elokwencji. Może ISW istnieje, a może nie, może istnieje jedna, a może więcej, może się spotkały, a może nie. Co nas to obchodzi. Bez kontaktu z ISW takich rzeczy się nigdy nie dowiemy. Powinno nas interesować jedynie to, że istnienie ISW jest logicznie konieczne i co z tego wynika dla nas, a nie zajmować się bajaniami o "wojnach ISW".
c.d.niżej
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >> Natomiast nasz świat jest od początku >Jaki czas/wydarzenie postrzegasz jako początek naszego świata? Zaprojektowanie go przez ISW, wykonanie przez ISW Słońca lub Ziemi, pierwsze RNA, pierwsze jajo, wykonanie przez ISW człowieka?
Przestań się wydurniać. Ucinasz zdanie, udajesz że nie miało ciągu dalszego i dopowiadasz sobie cuda niewidy. Skoro tam dalej było: " oparty na ściśle określonych prawach które warunkują jego istnienie." to masz odpowiedź na tacy. Czego tu nie rozumieć? Uruchomienie praw fizyki naszego świata było jego naturalnym początkiem. A filozofowanie czy początkiem jest idea, czy już efekt to mnie nie interesuje. Mnie interesuje zrozumienie rzeczywistości, i stworzenie najbliższej rzeczywistości i najbardziej zgodnej z faktami teorii, a nie pierdoły filozoficzne.
>Świat nie musi mieć początku, to zmieniony i nieskończenie się zmieniający świat wcześniejszy.
Masz swoją teorię, Twoja sprawa. Co w Twojej teorii z przestrzenią zajmowaną przez "świat" i "świat wcześniejszy", gdyby to były te same światy, miałyby identyczną przestrzeń. Mają? Nie uznajesz wielkiego wybuchu, fajnie, ja też, ale w takim razie co z przestrzenią i czasem w "Twojej teorii"? Nie widzisz sprzeczności?
>>One nie mogły powstać samoistnie w tak uporządkowanej formie w żaden logicznie opisywalny sposób. >Powstanie poprzez wypróbowanie możliwych układów i kombinacji impulsów energetycznych to już samoistne nie jest? ...
Znowu ucinasz myśl. To sformułowanie " w tak uporządkowanej formie" i związek z warunkami jakie obserwujemy powoduje niemożność. W naszym świecie i dla "naszego życia" p-stwo powstania możemy obliczyć. Jest ono praktycznie zerowe. Tam są inne warunki, inna ilość i jakość prób, oraz prostszy początek. Bez maszynerii życia. Same impulsy energetyczne składające się na pierwotny intelekt. By urósł nie musi się dzielić i rozmnażać, tylko korzysta z najprostszych postaci energii. Nasza materia, to już wysoce skomplikowana i uporządkowana postać energii. Początki ISW, to coś bardzo zbliżonego do struktury świata pierwotnego, który był najprawdopodobniej odwieczny.
>Zaiskrzenie inteligencją nastąpiło wskutek projektu, kierowania, a nie przypadku w samoistnym procesie?Kręcisz.
Bo Ty tak uważasz ? Twoja sprawa, a gdzie w tym logika? Może jeszcze wiesz kto tym kierował? To nie ja kręcę. Tylko Ty nie rozumiesz istoty mojej teorii. Normalka!
>>Moja jest przynajmniej do sprawdzenia, ich nie. >Zaproponuj jak sprawdzić Twoją hipotezę.
Napisałem "moja do sprawdzenia, ich nie". Znowu przeinaczasz sobie, sens mojej wypowiedzi. "Do sprawdzenia", nie oznacza, że teraz już. Moje doświadczenia są na razie niewykonalne ze względów technicznych, ich są nie wykonalne w ogóle. Moja teoria kosmologiczna ma oczywistą i naturalną metodę sprawdzenia jej prawdziwości, jaką będzie przyszły kontakt z ISW, jeśli istnieje. Z kim chcą skontaktować się kosmologowie, kto im będzie potrafił udowodnić co było przed WW? Moje hipotezy kosmologiczne i o początkach wszechświata, nie ustępują logiką i zgodnością z faktami teoriom uznanych profesorów. Ale tak jak obecnie nie sprawdzalne są ich teorie tak i moja na tym poziomie ogólności. Moja teoria jest za to od razu sprawdzalna na dowolnym poziomie empirycznym podczas badań nad istotami żywymi. Tam od razu widać że zostały zaprojektowane przez ISW, a w przyszłości będziemy mogli także ustalić naukowo metody jej działania i kontroli nad światem ożywionym. Teorie o samodziejstwie są za to całkowicie nie do udowodnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >Ty masz jakieś fundamentalne problemy z odróżnieniem słów wiem i mam teorię. (...) Gdzie napisałem, że coś wiem na pewno i dokładnie z tych rzeczy, które postuluję w moich teoriach?
Zamieszczasz swoją całkowicie zmyśloną hipotezę o "Bogu", który stworzył ludzi z przeznaczeniem do życia wiecznego, w założonym przez młodą osobę wątku. Powołując się na tę zmyśloną hipotezę, mówisz dziewczynie aby nie odrzucała wiary w "Boga" który przeznaczył dla niej życie wieczne. Wobec dyskutantów wykazujących że wyssałeś to z palca stosujesz ataki argumentum ad personam. Mam nadzieję że kikakika wyciągnie z tego wnioski.
Dwa przykłady Twojego ataku ad personam (odniesienia do osoby) 1. Jesteś oszustem insynuując czytającym iż się w taki sposób wyrażam.
aby było nie ad personam (lecz odniesienie do wypowiedzi) to należało napisać np. Swoją/Twoją oszukańczą wypowiedzią insynuujesz czytającym iż się w taki sposób wyrażam.
2. "Do kitu" to jesteś najwyżej Ty
Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>.... mówisz dziewczynie aby nie odrzucała wiary w "Boga" który przeznaczył dla niej życie wieczne....
Widzę, że już zupełnie odleciałeś chłopie. Po co zmyślasz takie kłamstwa i wmawiasz mi, że coś takiego napisałem. Wyluzuj i spauzuj. Przypominam, że ja sam w nic nie wierzę i nikomu. Jak mógłbym więc nakłaniać kogoś innego do wiary w cokolwiek. To chora logika, proponuję byś się już nie przemęczał zbytnio analizą moich wypowiedzi. Są dla Ciebie za trudne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | atreYOU (971 punktów) | Przypominam, że ja sam w nic nie wierzę
???
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >Przypominam, że ja sam w nic nie wierzę >???
Czego nie rozumiesz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >>.... mówisz dziewczynie aby nie odrzucała wiary w "Boga" który przeznaczył dla niej życie wieczne.... >Widzę, że już zupełnie odleciałeś chłopie. Po co zmyślasz takie kłamstwa i wmawiasz mi, że coś takiego napisałem.
Przecież zwolennik podtrzymania/wzmocnienia wiary u kogoś nie "wypali" wprost: lepiej wierzyć bo ..., nie odrzucaj wiary bo ... Takie widoczne próby wpływu są zazwyczaj odrzucane. Gdybyś chciał dyskusji nad Twoją hipotezą założyłbyś o hipotezie wątek i nie zwalczał tutaj oponentów atakami ad personam. Deklarujesz że nie wierzysz w Boga biblijnego, a opowiadasz się za nauką religii w szkole i opowiadasz jacy to Jehowici są cacy. Napisałeś nikt nie uczy religii jak praw fizyki. Mam inne doświadczenie. Ksiądz Jerzy Kowalczyk w parafii Biała koło Zgierza nauczał pierwszoklasistów (i pozostałych) o przebiegu stwarzania i innych mitach jako o faktach.
>Przypominam, że ja sam w nic nie wierzę i nikomu.
Nikomu nie wierzysz, to współczuję Ci że żadnej osobie nie ufasz. Gdy nie możesz zawierzyć nikomu z ludzi, to żyć ciężko, na nadzieję w Bogu biblijnym nie możesz liczyć bo masz zbyt dużą wiedzę aby w niego wierzyć. Podświadomość człowieka szuka nadziei, poczucia bezpieczeństwa. Świadomie uważasz ISW i jej przeznaczenie dla ludzi życia wiecznego jako hipotezę. Dla podświadomości to jest nadzieja. Będziesz dostrzegał wszystko co przemawia za Twoją hipotezą i nazywał ją teorią, bo po styczności z Jehowitami jaką ciepło wspominałeś, odrzucenie życia wiecznego i opiekuńczego ISW naruszyłoby fundamenty ważnej części Twoich przekonań stanowiących o Twojej tożsamości. Taka wywrotowa zmiana boli. Świadomie myślisz że nie wierzysz w nic, podczas gdy podświadomie wierzysz w ISW i życie wieczne ludzi.
>Jak mógłbym więc nakłaniać kogoś innego do wiary w cokolwiek.
Nie nakłaniasz lecz próbujesz przekonać ją i tylu innych ile się da, bo gdy inni uwierzą w ISW opiekuńcze, Tobie będzie wierzyć łatwiej. Niby przedstawiasz hipotezę kosmologiczną i początku życia, a dołączasz do niej idee o idealnym przygotowaniu Ziemi dla ludzi, o pokoju i sprawiedliwym podziale zasobów. Nie jest to nakłanianie ale głoszenie idei. Może nie zamierzone, być może to piętno ciepło wspominanych Jehowitów na Twojej podświadomości.
>To chora logika, proponuję byś się już nie przemęczał zbytnio analizą moich wypowiedzi. Są dla Ciebie za trudne.
Dziękuję za troskę. A może podświadoma chęć wyłączenia niewygodnego uczestnika forum, maskowana troską.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>>.... mówisz dziewczynie aby nie odrzucała wiary w "Boga" który przeznaczył dla niej życie wieczne.... >>... Po co zmyślasz takie kłamstwa i wmawiasz mi, że coś takiego napisałem. >Przecież zwolennik podtrzymania/wzmocnienia wiary u kogoś nie "wypali" wprost: lepiej wierzyć bo ..., nie odrzucaj wiary bo ... Takie widoczne próby wpływu są zazwyczaj odrzucane.
Widzę, że uciekasz w jakieś spekulacje psychologiczne. Zmyślaj sobie zmyślaj, jeśli Cię to kręci. Na zdrowie!
>Gdybyś chciał dyskusji nad Twoją hipotezą założyłbyś o hipotezie wątek i nie zwalczał tutaj oponentów atakami ad personam.
A kto Ci powiedział, że chcę dyskusji nad moją hipotezą? Zwalczam głupotę, która się szeroko rozlewa na tym portalu gdy tematy schodzą na kwestię ewolucja-kreacja. To, że się obrywa konkretnym osobom, to zło konieczne, nie da się całkowicie bez emocji odpowiadać na pewne komentarze.
> Deklarujesz że nie wierzysz w Boga biblijnego, a opowiadasz się za nauką religii w szkole...
Absurd! Coraz bardziej wszystko przekręcasz. Jestem jak najbardziej za całkowitym zlikwidowaniem wszystkich religii, tym bardziej nauczania religii w szkole. Tylko że osiągnięcie czegoś takiego to długotrwały proces, którego nie zaczyna się od walki z katechetami. By to osiągnąć trzeba zacząć od uczciwych badań naukowych i poznania prawdy o rzeczywistości. Religia sama się o nią rozbije. Nie ma sensu z nią dzisiaj walczyć metodami takimi jak to robią antyklerykałowie. To zwykła walka konkurencyjna. Jedną nieprawdziwą ideę próbuje się zastąpić inną jeszcze gorszą. Ewolucjonizm i ateizm są bardziej ułomne i chore logicznie niż zwykłe religie.
> i opowiadasz jacy to Jehowici są cacy.
Kolejny przekręt, zaczynam mieć dość tych kłamstw o mnie, nie potrafisz zrozumieć, to daj sobie spokój z analizą. Nie "cacy", bo to religia jak inne, ale pod względem profesjonalnego przygotowania do obrony swoich poglądów, to oni takich ateistów "biją na głowę". Jako nieliczni również mają spójną koncepcję wyjaśniającą nie tylko historyczną przeszłość ludzkości, ale i całkiem zdroworozsądkową wizję przyszłości. Przy bajaniach ewolucjonistów o cudach dokonywanych przez przypadkowe mutacje i dobór naturalny, czy mitologii katolickiej, to ich poglądy są wybitnie racjonalne. Dlatego mam do nich szacunek, za racjonalizm, zdrowy rozsądek i spójność ich poglądów. Ich błędem podstawowym, jest założenie, że Biblia jest napisana po to by doprowadzić ludzi do religii prawdziwej, i że to wyznanie, które najlepiej pozna i zinterpretuje Biblię, stanie się automatycznie wybrańcem "Boga" i zyska szczególne przywileje.
>Napisałeś nikt nie uczy religii jak praw fizyki. Mam inne doświadczenie. Ksiądz Jerzy Kowalczyk w parafii Biała koło Zgierza nauczał pierwszoklasistów (i pozostałych) o przebiegu stwarzania i innych mitach jako o faktach.
To, że ktoś w coś wierzy i uznaje za prawdę, to jego sprawa. Czy chcesz mi wmówić, że ten ksiądz zna fizyczne podstawy stwarzania i wyjaśnił dzieciom jak ono przebiegało. Opowiadanie ogólnikowe, o tym w co się wierzy, nie jest nauczaniem. Choćby się ktoś bił w piersi, że mówi najczystszą prawdę, to bez podania jakichś faktów, wzorów, praw, przykładów itp. empirycznych argumentów nie uczy, tylko głosi swoją "prawdę".
>>Przypominam, że ja sam w nic nie wierzę i nikomu. >Nikomu nie wierzysz, to współczuję Ci że żadnej osobie nie ufasz. Gdy nie możesz zawierzyć nikomu z ludzi, to żyć ciężko,......
Przestań przekręcać, bo już mi się niedobrze robi. Co zdanie napiszesz, to logiczny błąd na błędzie. Zaufanie nie jest synonimem wiary religijnej. Zaufanie to coś oczywistego, co jest konieczne w codziennym życiu, wiara nie. Wiara to rodzaj pewności bez dowodów, zaufanie to zwykłe ocenianie rzeczywistości. Ufa się na podstawie znanych faktów o danej osobie lub na wyrost na podstawie oceny prawdopodobieństwa ewentualnego oszukania mnie przez daną osobę. Wiara religijna, to całkowicie coś innego.
>... Podświadomość człowieka szuka (...)Świadomie myślisz że nie wierzysz w nic, podczas gdy podświadomie wierzysz w ISW i życie wieczne ludzi.
Znowu te psychologiczne pierdoły. Daruj sobie.
>>Jak mógłbym więc nakłaniać kogoś innego do wiary w cokolwiek. >Nie nakłaniasz lecz próbujesz przekonać ją i tylu innych ile się da, bo gdy inni uwierzą w ISW opiekuńcze, Tobie będzie wierzyć łatwiej.
Ty masz jakąś paranoję. Myślisz, że nie można żyć nie wierząc w nic na sposób religijny? Można i to zupełnie normalne życie - rodzina, praca, dzieci, jedzenie, spanie..- normalne życie, tylko bez wiary!
>.... być może to piętno ciepło wspominanych Jehowitów na Twojej podświadomości.
Znalazł się psychoanalityk. Skończ z tymi pierdołami o mojej podświadomości.
>>To chora logika, proponuję byś się już nie przemęczał zbytnio analizą moich wypowiedzi. Są dla Ciebie za trudne. >Dziękuję za troskę. A może podświadoma chęć wyłączenia niewygodnego uczestnika forum, maskowana troską.
"niewygodnego uczestnika" - też coś? Mi nie przeszkadzasz. Chcesz to sobie pisz, jak mi się znudzisz, to zwyczajnie skończę z odpisywaniem Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | kikakika (190 punktów) | > Mam nadzieję że kikakika wyciągnie z tego wnioski.Mam nadzieję, że wyciągam dobre wnioski.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | atreYOU (971 punktów) | >Zamieszczasz swoją całkowicie zmyśloną hipotezę o "Bogu", który stworzył ludzi z przeznaczeniem do życia wiecznego, w założonym przez młodą osobę wątku.
Z tego, co wiem to nie jest wcale hipoteza pana nabuko. Nie przeceniajmy go.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>Zamieszczasz swoją całkowicie zmyśloną hipotezę o "Bogu", który stworzył ludzi z przeznaczeniem do życia wiecznego, w założonym przez młodą osobę wątku. >Z tego, co wiem to nie jest wcale hipoteza pana nabuko. Nie przeceniajmy go.
To może oświeć mnie - czyja?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >może do wyboru będą (...) inne ciała
Inne ciała to raczej reinkarnacja niż zmartwychwstanie.
Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>może do wyboru będą (...) inne ciała >Inne ciała to raczej reinkarnacja niż zmartwychwstanie. >
Nie chodziło mi o inne ciała dostępne tu na ziemi, tylko o odmienne ciała, konieczne do życia czy odwiedzania planet o odmiennych warunkach. Inna grawitacja, czy atmosfera może wymagać innych przystosowań. Nie miało to nic wspólnego z reinkarnacją w jaką wierzy część religii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | >>>może do wyboru będą (...) inne ciała >>Inne ciała to raczej reinkarnacja niż zmartwychwstanie. >> >Nie chodziło mi o inne ciała dostępne tu na ziemi, tylko o odmienne ciała, konieczne do życia czy odwiedzania planet o odmiennych warunkach. Inna grawitacja, czy atmosfera może wymagać innych przystosowań. Nie miało to nic wspólnego z reinkarnacją w jaką wierzy część religii. >
Aha, a o tych innych ciałach, planetach i innych fantazjach to wiemy skąd, że tak się niedyskretnie zapytam?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Brak dowodów na jego istnienie jest dowodem na to, że jest idealnie niewidzialny. Jest zatem doskonały, a więc (patrz wywody Tomasza z Akwinu) musi istnieć bo gdyby nie istniał to nie byłby doskonały. Prawda, że... doskonałe?  Drobna uwaga tylko: ten dowód ( zwany "ontologicznym" ) podał w Anzelm z Canterbury w XI w. A przy okazji: nie mogę się powstrzymać przed przywołaniem w tym miejscu, cytowanego w "Bogu urojonym" Dawkinsa, ontologicznego dowodu na NIE istnienie Boga, autorstwa australijskiego filozofa Douglasa Gaskinga: 1. Stworzenie świata to najwspanialsze dzieło, jakie możemy sobie wyobrazić. 2. Jakość dzieła możemy oceniać na podstawie (a) jego właściwości i (b) atrybutów jego autora. 3. Im mniej uzdolniony ( lub im bardziej upośledzony ) jest autor, tym większe wrażenie robi jego dzieło. 4. Najgorszym upośledzeniem dla autora byłoby nieistnienie 5. Zatem, jeśli założymy, że Wszechświat powstał za sprawą realnie istniejącego stwórcy ( autora ), możemy sobie wyobrazić istotę odeń potężniejszą - kogoś, kto potrafiłby stworzyć Wszechświat nie istniejąc. 6. Bóg realnie istniejący nie jest zatem bytem, od którego nie sposób sobie wyobrazić bytu większego, gdyż Bóg, który nie istnieje, byłby stwórcą jeszcze bardziej wspaniałym i niewiarygodnym - właśnie z racji nieistnienia. Ergo: 7. Bóg nie istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Sam sposób "podpisania się" pod jakąś religią jest już ogromnym problemem technicznym i >rodzi mnóstwo niesprawiedliwości. Taki "Bóg" by się po prostu ośmieszył.> Coś by wymyśliŁ.> Oj tam od razu ośmieszyŁ, raz by nie wyszŁo to drugi raz by wyszŁo.Hem  Nie wyszło z Mojżeszem i prawami, spróbował z Jezusem. > > A problem woli rozrasta się do monstrualnych problemów natury etycznej i (...)> Patrząc z tej strony, możemy uznać że każdy wybór rodzi dyskryminację, ktoś powie, że >dyskryminuje ludzi pijących kawę, w sumie to używka.Nie każdy wybór musi być dyskryminacją. To ludzie mają tendencje do rozróżniania innych na "gorszych" i "lepszych". Czy jeśli rano napiję się kawy, to oznacza, że dyskryminuję herbatę? Wieczorem będę pił herbatę... Jeśli ktoś twierdzi, że kawa to używka i pijąc ją "zatruwam się" a on chce, żebym był "niezatruty", to to jest jego chęć prawda? > Ludzie, którzy myślą nie dyskryminują, ktoś wierzy w boga ktoś nie, ktoś jest wegetarianem, >ktoś nie, ktoś za aborcją, ktoś za używkami, ktoś tylko za legalnymi, noo i tak dalej. Wolna >wola to wolna wola, wybierasz to na co masz ochotę/ uważasz za sŁuszne, prawdopodobnie >wiedząc o konsekwencjach lub się ich domyślając.Dokładnie. Przecież gdybyś NA PEWNO wiedziała, że Bóg istnieje, zachowywałabyś się inaczej prawda? Sedno w tym, że nie wiesz i nie możesz wiedzieć tego na pewno. Nikt z nas dziś nie może. Może jutro  > Nie pytają, ale nie dają mi tylko takiego wyboru(a przynajmniej nie powinni): "Masz myśleć >tak jak my, uważać to samo za dobre albo WON z domu", chociaż to jak w religii, twój może >taki nie jest? A Czy Bóg kiedykolwiek mówił Ci, że masz "myśleć tak czy inaczej" ? Mnie się zdaje, że ludzie. Bardzo często osoby religijne ale i ateiści dyskryminują innych, uważając za "głupich", "nieoświeconych", "nieznających prawdy" tych, którzy mają inne poglądy. Przykład Nabuko z dziećmi jest bardzo dobry. Jeśli będziesz miała swoje, będziesz miała oczekiwania wobec nich prawda? Że wyrosną na porządnych, uczciwych ludzi, że inni będą ich szanować, że będą zaradni. Jeśli podczas narodzin Twojego dziecka zostaniesz od niego odseparowana, i będziesz mogła tylko napisać mu list, że wiara, nadzieja, prawda i miłość są najważniejsze w życiu, że one pozwolą mu lepiej żyć, dasz mu wskazówki jak postępować. Natomiast czy Twoje dziecko Cie posłucha? > Jak nie ma powodów, chyba w wiekszości religii chce żeby ludzie byli mu posŁuszni. Może coś >w tym jest?A mnie się wydaje, że w większości religii KAPŁANI chcą, żeby być im posłusznym. Przynosić żarcie, przyprowadzać kobiety, obsypywać bogactwami. Co Bogu po złocie, jeśli to on stworzył każdy jego atom? To tak, jakbym dał dziecku do zabawy klocki lego i żądał cotygodniowej ofiary w postaci klocków. Nie sądzisz, że to głupie ?  > > "24 Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą" (Jana 4:24)> A tu chce czci.Czasem oddajemy cześć komuś, kto np. zginął ratując ludzi z pożaru. Ktoś nam każe? Doceniamy jego poświęcenie, i głośno mówimy: "to było godne pochwały". Jeśli ów strażak jednak przeżyje a ja zacznę mówić, że np. "mógł uratować więcej ale mu się nie chciało", to nie będzie w tym nic dziwnego, że facet się wkurzy prawda? Powie: "Doceń przynajmniej to, że się starałem, prawie zginąłem. A ty nie wiesz jak było i mówisz o mnie oszczerstwa". > >Równie dobrze możesz żyć jak ateistka, ale pamiętaj, że religia, to nie "Bóg".> Wiem> >A ateizm to tylko trochę inna religia,> To nie religia.Bardzo często ateizm opiera się na wierzeniach. Właściwie, definicja ateizmu jako wykluczanie istnienia Boga jest wierzeniem. Nie ma podstaw, żeby tak twierdzić. Nie ma nawet możliwości, żeby to sprawdzić. Więc skąd ateiści WIEDZĄ, że Bóg nie istnieje? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > Przecież gdybyś NA PEWNO wiedziała, że Bóg istnieje, zachowywałabyś się inaczej prawda?Jak inaczej zachowywaŁa? A jak się zachowuje? To zależy jaki i który bóg?  > >Nie pytają, ale nie dają mi tylko takiego wyboru(a przynajmniej nie powinni): "Masz myśleć >tak jak my, uważać to samo za dobre albo WON z domu"...> A Czy Bóg kiedykolwiek mówił Ci, że masz "myśleć tak czy inaczej" ?Yes. yes. yes. Tzn. bóg nigdy do mnie nie mówiŁ, ale mam na myśli te natchnione pismo, Biblię. > Mnie się zdaje, że ludzie. Bardzo często osoby religijne ale i ateiści dyskryminują innych, uważając za "głupich", "nieoświeconych", "nieznających prawdy" tych, którzy mają inne poglądy.A ja nie ; p, dla mnie gŁupi są ludzie którzy w ogóle o tym nie myślą albo(lub i) ich argumentem jest "bo tak", "bo nie." > Przykład Nabuko z dziećmi jest bardzo dobry. Jeśli będziesz miała swoje, będziesz miała oczekiwania wobec nich prawda? Że wyrosną na porządnych, uczciwych ludzi, że inni będą ich szanować, że będą zaradni. Jeśli podczas narodzin Twojego dziecka zostaniesz od niego odseparowana, i będziesz mogła tylko napisać mu list, że wiara, nadzieja, prawda i miłość są najważniejsze w życiu, że one pozwolą mu lepiej żyć, dasz mu wskazówki jak postępować.> Natomiast czy Twoje dziecko Cie posłucha?> >Jak nie ma powodów, chyba w wiekszości religii chce żeby ludzie byli mu posŁuszni. Może coś >w tym jest?> A mnie się wydaje, że w większości religii KAPŁANI chcą, żeby być im posłusznym.> Przynosić żarcie, przyprowadzać kobiety, obsypywać bogactwami. Co Bogu po złocie, jeśli to on stworzył każdy jego atom? To tak, jakbym dał dziecku do zabawy klocki lego i żądał cotygodniowej ofiary w postaci klocków. Nie sądzisz, że to głupie ?  KapŁani też. Ale bóg też chce żebyśmy byli posŁuszni, postępowali wg. tego co jest napisane w np. Biblii, robili niektóre rzeczy. > >> "24 Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą" (Jana 4:24)> >A tu chce czci.> Czasem oddajemy cześć komuś, kto np. zginął ratując ludzi z pożaru. Ktoś nam każe?> Doceniamy jego poświęcenie, i głośno mówimy: "to było godne pochwały".> Jeśli ów strażak jednak przeżyje a ja zacznę mówić, że np. "mógł uratować więcej ale mu się nie chciało", to nie będzie w tym nic dziwnego, że facet się wkurzy prawda?Piszesz to w kontekście Jezusa? Nie ma to jak strażak, który uratuje ci życie i powie, że jeśli nie będziesz życ tak i tak, to następnym się spalisz. W piekle. > Bardzo często ateizm opiera się na wierzeniach. Właściwie, definicja ateizmu jako> wykluczanie istnienia Boga jest wierzeniem. Nie ma podstaw, żeby tak twierdzić. Nie ma nawet możliwości, żeby to sprawdzić. Więc skąd ateiści WIEDZĄ, że Bóg nie istnieje?Ateizm opiera się na braku autentycznych dowodów na istnienie boga.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | czaplicka (5782 punktów) | Jeżeli zdolność abstrakcyjnego myślenia odróżnia człowieka od zwierząt to większość ludzi jest zwierzętami nie pamiętam, kto to powiedział, wisiało na klinice we Wrocławiu. A zwierzętami i tak jesteśmy.
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >> Miliardy dolarów i kwiat najinteligentniejszych młodych naukowców zajmuje się od dziesiątków lat czymś tak nierealnym jak teoria strun z jej jedenastoma wymiarami, których ani nikt nie widział, ani na dzień dzisiejszy nie sposób wyobrazić sobie doświadczenia empirycznego, które mogłoby istnienie takich wymiarów potwierdzić. Chciałeś chyba powiedzieć obalić. Wszak zgodnie z teorią strun dodatkowych wymiarów nie widać. Obejrzyj się za siebie, w prawo, w lewo i do góry. Widzisz? Nie? No właśnie, no to jak nie ma empirycznych dowodów, że są te wymiary, tyle że niewidzialne.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>> Miliardy dolarów i kwiat najinteligentniejszych młodych naukowców zajmuje się od dziesiątków lat czymś tak nierealnym jak teoria strun z jej jedenastoma wymiarami, których ani nikt nie widział, ani na dzień dzisiejszy nie sposób wyobrazić sobie doświadczenia empirycznego, które mogłoby istnienie takich wymiarów potwierdzić.
>Chciałeś chyba powiedzieć obalić. Wszak zgodnie z teorią strun dodatkowych wymiarów nie widać. Obejrzyj się za siebie, w prawo, w lewo i do góry. Widzisz? Nie? No właśnie, no to jak nie ma empirycznych dowodów, że są te wymiary, tyle że niewidzialne. >
Pomyśl trochę głębiej zanim coś takiego napiszesz. No chyba, że pop prostu żartowałeś, to wybaczam.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | >> Zgódźmy się, że istnieje hipoteza teizmu.
> Ale zauważ kto się nią zajmuje, przecież nie naukowcy. Naukowcy odrzucili tę hipotezę bez badań w najlepszym okresie rozwoju możliwości poznawczych nauki. [...] nigdy dotąd nie byliśmy w stanie "chwycić boga za rękę", obecnie jest to do wyobrażenia, gdyby nauka zmieniła trochę swoje paradygmaty.
Nie sądzę aby trzeba było tu zmieniać paradygmaty. Każdą hipotezę, włącznie z hipotezą "ręki boskiej", można wziąć na serio przy spełnieniu dwóch warunków: (1) musi być zgodna z wszystkimi znanymi nam faktami, (2) musi być sprawdzalna w sensie istnienia kryterium falsyfikalności. Innymi słowy naukowa hipoteza musi być nie tylko (1) prawdziwa w świetle obecnej wiedzy, ale też (2) otwierać perspektywy wniesienia nowej wiedzy.
O ile mi wiadomo, żadna z hipotez "ręki boskiej" nie spełnia jednocześnie obu warunków. Masz coś nowego?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >> Zgódźmy się, że istnieje hipoteza teizmu.> > Ale zauważ kto się nią zajmuje, przecież nie naukowcy. Naukowcy odrzucili tę hipotezę bez badań w najlepszym okresie rozwoju możliwości poznawczych nauki. [...] nigdy dotąd nie byliśmy w stanie "chwycić boga za rękę", obecnie jest to do wyobrażenia, gdyby nauka zmieniła trochę swoje paradygmaty.> Nie sądzę aby trzeba było tu zmieniać paradygmaty. Każdą hipotezę, włącznie z hipotezą "ręki boskiej", można wziąć na serio przy spełnieniu dwóch warunków:> (1) musi być zgodna z wszystkimi znanymi nam faktami,> (2) musi być sprawdzalna w sensie istnienia kryterium falsyfikalności.Co do zasady falsyfikalności, to można się spierać. To dość sztuczny wymóg, dodatkowo nie stosowany w dzisiejszej nauce. Większość badanych hipotez z pogranicza wiedzy o kosmosie i materii, nie posiada doświadczeń falsyfikujących. Z kolei co do zgodności ze znanymi faktami, to kto to będzie oceniał. W dziale biologii np. fakty są zgodne z moją teorią, ale ich interpretacja panująca w naukowych środowiskach decyzyjnych już nie. Podobnie w wielu innych dziedzinach, np. w fizyce> Innymi słowy naukowa hipoteza musi być nie tylko (1) prawdziwa w świetle obecnej wiedzy, ale też (2) otwierać perspektywy wniesienia nowej wiedzy.Co do tego powyżej całkowicie się zgadzam i według mojego rozeznania, moja teoria takie właśnie cechy posiada. > O ile mi wiadomo, żadna z hipotez "ręki boskiej" nie spełnia jednocześnie obu warunków. Masz coś nowego?Mam.Chociaż nie wiem co Ty masz na myśli pisząc "żadna z hipotez 'ręki boskiej'". Ja nie znam ani jednej poza moją.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >fakty są zgodne z moją teorią, ale ich interpretacja panująca w naukowych środowiskach decyzyjnych już nie. Podobnie w wielu innych dziedzinach,np. w fizyce
Tak, to jest właśnie zarazą dla rozwoju, tylko kłody rzucają naprzeciw myśli twórczej. Ileż to ciekawych rzeczy świat by się dowiedział, gdyby nie ta skostniała nauka, hamulec rozwoju. Weźmy chociażby świeży przykład z wątku Antypozyton = elektron?, dyr.'owi i wcale'owi wszystkie fakty zgadzają się z ich teorią, nawet linijką je pomierzyli, a tu proszę, jeb i kłoda rzucona. Ale to jeszcze nic, są podobno tacy naukowcy, co to potrafią zaprzeczyć, że dwa i dwa to cztery, możesz to sobie wyobrazić? Toż to podłość.
Aneta Dziwińska
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>fakty są zgodne z moją teorią, ale ich interpretacja panująca w naukowych środowiskach decyzyjnych już nie. Podobnie w wielu innych dziedzinach,np. w fizyce >Tak, to jest właśnie zarazą dla rozwoju, tylko kłody rzucają naprzeciw myśli twórczej. Ileż to ciekawych rzeczy świat by się dowiedział, gdyby nie ta skostniała nauka, hamulec rozwoju. >Weźmy chociażby świeży przykład z wątku Antypozyton = elektron?, dyr.'owi i wcale'owi wszystkie fakty zgadzają się z ich teorią, nawet linijką je pomierzyli, a tu proszę, jeb i kłoda rzucona. Ale to jeszcze nic, są podobno tacy naukowcy, co to potrafią zaprzeczyć, że dwa i dwa to cztery, możesz to sobie wyobrazić? Toż to podłość. >Aneta Dziwińska >
Czego Ty chcesz ode mnie Aneto D.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Czego Ty chcesz ode mnie Aneto D.
Uwielbienia.
Aneta Dziwińska
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | checkmate (1197 punktów) | > >Czego Ty chcesz ode mnie Aneto D.> Uwielbienia.> Aneta Dziwińskanabuko, kobiecie się nie odmawia 
Elemele dutki...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >>Czego Ty chcesz ode mnie Aneto D.> >Uwielbienia.> >Aneta Dziwińska> nabuko, kobiecie się nie odmawia  Nie rób tłoku, nas dwóch wystarczy. Ale ta Aneta D. nienasycona...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | >>Weźmy chociażby świeży przykład z wątku Antypozyton = elektron?, dyr.'owi i wcale'owi wszystkie fakty zgadzają się z ich teorią, nawet linijką je pomierzyli, a tu proszę, jeb i kłoda rzucona. Ale to jeszcze nic, są podobno tacy naukowcy, co to potrafią zaprzeczyć, że dwa i dwa to cztery, możesz to sobie wyobrazić? Toż to podłość. >>Aneta Dziwińska >> >Czego Ty chcesz ode mnie Aneto D. >
Może wystarczyło by, żebyś do swojej teorii zastosował metodologię naukową. Wskazał punkty, w których Twoja teoria jest falsyfikowalna (tzn. punkty w których mogą się pojawić obserwacje przeczące Twojej teorii) oraz obserwacje i eksperymenty, których wyniki wskazują na słuszność Twojej teorii.
|
|
| | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Co do zasady falsyfikalności, to można się spierać. To dość sztuczny wymóg, dodatkowo nie stosowany w dzisiejszej nauce. Większość badanych hipotez z pogranicza wiedzy o kosmosie i materii, nie posiada doświadczeń falsyfikujących. Ta teza, jest delikatnie mówiąc wątpliwa. Większość teorii kosmologicznych jest falsyfikowana - i wiele zostało sfalsyfikowanych. Wystarczy, by struktura teorii dopuszczała istnienie obserwacji z nią sprzecznych. Trudno sobie wyobrazić obserwacje sprzeczne z hipoteza boga (szczególnie tego psudonaukowego dziwactwa o którym ty piszesz - z "tradycyjnymi" bóstwami można sobie zwykle poradzić). Gdyz falsyfikauja nie tylko doświadczenia przeprowadzane w laboratorium.
A co do "sztuczności" kryterium falsyfikacji - przyjmował je nawet Kuhn. W istocie jest ono bardzo intuicyjne, i wciąż stanowi podstawę w rozważaniach o demarkacji nauki i nie-nauki.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | >>Co do zasady falsyfikalności, to można się spierać. To dość sztuczny wymóg, dodatkowo nie stosowany w dzisiejszej nauce. Większość badanych hipotez z pogranicza wiedzy o kosmosie i materii, nie posiada doświadczeń falsyfikujących. >Ta teza, jest delikatnie mówiąc wątpliwa. Większość teorii kosmologicznych jest falsyfikowana - i wiele zostało sfalsyfikowanych.
Otóż to. Hipotezy nawet sformułowane w języku współczesnej fizyki, w których nie ma miejsca na obserwacje sprzeczne z teorią są traktowane bardzo podejrzliwie.
> Wystarczy, by struktura teorii dopuszczała istnienie obserwacji z nią sprzecznych.
W praktyce jest nawet lepiej: teorie naukowe często umożliwiają zaprojektowanie konkretnych eksperymentów mogących wskazać luki w teorii.
> Trudno sobie wyobrazić obserwacje sprzeczne z hipoteza boga (szczególnie tego psudonaukowego dziwactwa o którym ty piszesz - z "tradycyjnymi" bóstwami można sobie zwykle poradzić).
Tymczasem, o ironio, religijnie motywowani pseudonaukowcy uważają to za siłę "teorii" takich jak boskie stworzenie czy inteligentny projekt. Skoro da się nimi "wszystko wyjaśnić" (a w praktyce: znaleźć wykręty dopasowujące "teorię" do kontrargumentów) to musi być ona wspaniała, czyż nie?
|
|
| |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) |
Petitio principii oznacza zakładanie (wprost lub nie) tego, co należy dowieść; innymi słowy, to odwrócenie kierunku dedukcji. Często prowadzi do błędnego koła, ale nie tylko. W tym wypadku wprost używasz pojęcia „bóg” jak zmiennej idiosynkratycznej, której „wartość” będzie określona tak, aby pasowała do realiów świata. To typowy przykład porzucenia tzw. myślenia krytycznego. Jeśli przyjmujesz jakieś założenie bezkrytycznie, to będziesz patrzyć z dala od tego, co mogłoby zagrozić Twojej hipotezie, a zamiast tego będziesz szukać jedynie potwierdzeń – i pewnie je znajdziesz – swojej ulubionej teorii. To nie ma nic wspólnego z uczciwością; przeciwnie – to oszukiwanie samego siebie. A tak się dziwnie składa, że siebie oszukać najłatwiej. Krytyczne myślenie to krytyczna rzecz, jeśli ktoś szuka prawdziwego obrazu świata. [Jak to się mówi: No pun intended  ] Pominąłem nawet bardzo wygodną i również nieuczciwą asymetrię z jaką traktujesz te dwie hipotezy: założenia o braku bogów trzeba bronić, a o istnieniu, nie. Nasuwa się pytanie: dlaczego? (Znów petitio principii, tym razem nie wprost.) > A typowy ateistyczny niemyślący wyznawca ewolucjonizmu [...] Także grawitacjonizmu i heliocentryzmu. Czemu kreacjoniści tak często o tym zapominają? A jak idzie ta etykietka, którą przypinacie na ludzi, którzy nie dają wiary, że Ziemia ma 6000 lat i jest płaska? I dalej. Nie rozumiesz. Każdy ma prawo do teoretyzowania sobie nawet o strukturze społecznej Yeti i czy Chrystus umarł za ich grzechy, ale nazywanie uczciwym pytania „jeśli założymy, że Yeti istnieje, to co możemy o nim powiedzieć, żeby nie popaść w sprzeczność ze znanym obrazem świata” jest, cóż, nieuczciwe. Pamiętaj, nikt nie może Ci zabronić oszukiwania samego siebie, ale Ty również nie możesz zabronić innym wyśmiania Cibie, jeśli będziesz komuś próbował sprzedać swoją historyjkę. (Prawo blasfemiczne próbuje zrobić dokładnie to, ale to zupełnie inna historia.) Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > Petitio principii oznacza zakładanie (wprost lub nie) tego, co należy dowieść; innymi słowy, to odwrócenie kierunku dedukcji. Często prowadzi do błędnego koła, ale nie tylko.> W tym wypadku wprost używasz pojęcia „bóg” jak zmiennej idiosynkratycznej, której „wartość” będzie określona tak, aby pasowała do realiów świata.Udajesz takiego mądrego, wciskasz na siłę wyszukane zwroty, jak ta " zmienna idiosynkratyczna", tylko po co? Co chcesz ukryć? To, że mnie nie rozumiesz, czy to, że nie chcesz zrozumieć? Spróbuję dla Ciebie rozszerzyć to pytanie, zobaczymy co wtedy powiesz. Moje pytanie brzmiało: 1. Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi?A oznaczało ni mniej ni więcej, tylko właśnie to, że nie wiedząc, czy istnieje jakiś "Bóg", poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie musimy zacząć od stworzenia takiej jego definicji, która jest zgodna z danymi naukowymi i z logiką. Przykłady: 1. Przyjmujemy, że według naukowców świat ma ok.14 mld lat - do definicji "Boga", jeśli ma być odpowiedzialny za powstanie naszego wszechświata i praw fizycznych nim rządzących, musimy wprowadzić jego wiek powyżej 14 mld lat (istnieje jeszcze wariant, że uruchomił wszystko te 14mld lat temu, a obecnie nie żyje) Nie mamy żadnego podstaw twierdzić, że musi być wieczny, albo mieć 20 mld lat, to są nie mające uzasadnienia dookreślenia. 2. Wiemy, że część pokładów węgla kamiennego zawiera ślady zupełnie różnych formacji roślinnych, które nie występują dzisiaj. Mówi nam to, że w trakcie istnienia naszej planety zanim jeszcze człowiek zaczął spisywać swoją historię zmieniała się na niej szata roślinna. Jeśli więc przyjmiemy, że "Bóg" ma być odpowiedzialny za życie na ziemi, to musimy przyjąć, że dokonywał swojego dzieła stopniowo, etapami. 3. Albo przykład z dziedziny logiki i filozofii. Jeśli wiemy, że coś takiego jak "wszechmoc" nie istnieje, bo zawsze analizowana filozoficznie i rozumowo, rodzi sprzeczności logiczne, to w definicji "Boga" nie może zawierać się wszechmoc. 4. I tak dalej i tak dalej, trzeba przejść bardzo wiele etapów analizy logicznej, by skonstruować właściwą definicję "Boga" zgodną z obecną wiedzą naukową. Analogicznie, jeśli chcesz wykazać, że istnieje Yeti, to też musisz najpierw zdefiniować mniej więcej czego szukasz. Skoro ma mieszkać w zimnych regionach niedostępnych gór, to nie będziesz szukał wodnego zwierzęcia z płetwami. Nie możesz też sobie przyjąć, że jest wielki jak dom i wystarczy, że polatasz trochę śmigłowcem i nie znajdziesz i będzie to dowód, że Yeti nie istnieje. Będzie to tylko dowód, że yeti wielki jak dom nie istnieje. Tak samo jest z "Bogiem". Skoro ktoś sobie ubzdura, że "Bóg" to takie coś co jest jednocześnie wszechmocne, wszechwiedzące, do tego z założenia wieczne, poza czasowe, dobre i miłosierne i nie wiadomo co tam jeszcze, a potem usiądzie i przeczyta opowieść o potopie i powie zadowolony "znalazłem sprzeczność". To co to on udowodnił, że nie istnieje "Bóg", nie on udowodnił, że nie istnieje "Bóg" jakiego definicję sobie wcześniej ubzdurał. Dlatego właśnie najuczciwszą i najbardziej logiczną czynnością przy omawianiu kwestii "czy istnieje Bóg" jest najpierw ustalenie jego definicji, która jest zgodna z podstawowymi faktami. Ustalenie, że nie może istnieć "Bóg" tak jak go widzą np. katolicy, to prościzna, ale to żadna sztuka i powód do dumy, dla racjonalisty. Zmierzenie się z definicją "Boga", która jest zgodna z podstawowymi faktami - oto prawdziwe wyzwanie dla intelektualisty. > To typowy przykład porzucenia tzw. myślenia krytycznego. Jeśli przyjmujesz jakieś założenie bezkrytycznie, to będziesz patrzyć z dala od tego, co mogłoby zagrozić Twojej hipotezie, a zamiast tego będziesz szukać jedynie potwierdzeń – i pewnie je znajdziesz – swojej ulubionej teorii. To nie ma nic wspólnego z uczciwością; przeciwnie – to oszukiwanie samego siebie. ...Dokładnie się zgadzam, tylko odnoszę to do ewolucjonistów. > A tak się dziwnie składa, że siebie oszukać najłatwiej....Zgadza się, dlatego sobie również nie wierzę, często sprawdzam logiczność własnego myślenia i zaczynam szukanie błędów od siebie. > Pominąłem nawet bardzo wygodną i również nieuczciwą asymetrię z jaką traktujesz te dwie hipotezy: założenia o braku bogów trzeba bronić, a o istnieniu, nie.....Nic podobnego. Przeinaczasz moje posty. Może właśnie to Ty się oszukujesz i o tym nie wiesz? pozdr.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Marian (5438 punktów) |
> Udajesz takiego mądrego, wciskasz na siłę wyszukane zwroty, jak ta " zmienna idiosynkratyczna", tylko po co? Co chcesz ukryć? To, że mnie nie rozumiesz, czy to, że nie chcesz zrozumieć? Znam parę słówek, to ich używam. Pozwalają jasno i zwięźle wyrazić moje myśli. Takie ich zadanie. Może to trochę mój żargon, ale taki już mam styl wypowiedzi. > Spróbuję dla Ciebie rozszerzyć to pytanie, zobaczymy co wtedy powiesz [...] Powiem jedno: god of the gaps. (Znów możesz mnie ganić, za używanie trudnych słów.) > 4. I tak dalej i tak dalej, trzeba przejść bardzo wiele etapów analizy logicznej, by skonstruować właściwą definicję "Boga" zgodną z obecną wiedzą naukową. Otóż to właśnie; najpierw zakładamy, że istnieje, a definiujemy potem. Jakie to wygodne. Ot i cała teologia. > Analogicznie, jeśli chcesz wykazać, że istnieje Yeti, to też musisz najpierw zdefiniować mniej więcej czego szukasz. W przypadku Yeti dobrze wiemy, czego szukamy. Poza tym, nic nie mówiłeś o szukaniu boga. Próbujesz go raczej definiować tak, żeby wyjaśnić fakt, że nikt go nie znalazł. Ja mam pomysł. Zdefiniujmy Yeti, jako niewidzialnego; w ten sposób jest jasne dlaczego nikt go złapać nie może. > Dlatego właśnie najuczciwszą i najbardziej logiczną czynnością przy omawianiu kwestii "czy istnieje Bóg" jest najpierw ustalenie jego definicji, która jest zgodna z podstawowymi faktami. Tyle lat ludzie w bogów rozmaitych wierzą i nie wiedzą w co wierzą? Zabawne. > > Pominąłem nawet bardzo wygodną i również nieuczciwą asymetrię z jaką traktujesz te dwie hipotezy: założenia o braku bogów trzeba bronić, a o istnieniu, nie.....> Nic podobnego. Przeinaczasz moje posty. Może właśnie to Ty się oszukujesz i o tym nie wiesz? Czyżby? nabuko:Uczciwe pytania powinny brzmieć: 1. Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi? 2. Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi, można bronić takiego światopoglądu? Nie było tego? Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | anty_k (954 punktów) | > W przypadku Yeti dobrze wiemy, czego szukamy. Poza tym, nic nie mówiłeś o szukaniu boga. Próbujesz go raczej definiować tak, żeby wyjaśnić fakt, że nikt go nie znalazł. Ja mam pomysł. Zdefiniujmy Yeti, jako niewidzialnego; w ten sposób jest jasne dlaczego nikt go złapać nie może.
- Dlaczego słoń ma czerwone oczy? - Żeby go nie było widać w borówkach. - Nigdy nie widziałem żadnego słonia w borówkach! - A widzisz jak jest dobrze zamaskowany?
Prawie jak teologia. Tyle, że nad teologią pracują już setki lat więc wykrętów mają pod ręką co niemiara.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | dyr. (80 punktów) | >> W przypadku Yeti dobrze wiemy, czego szukamy. Poza tym, nic nie mówiłeś o szukaniu boga. Próbujesz go raczej definiować tak, żeby wyjaśnić fakt, że nikt go nie znalazł. Ja mam pomysł. Zdefiniujmy Yeti, jako niewidzialnego; w ten sposób jest jasne dlaczego nikt go złapać nie może. >- Dlaczego słoń ma czerwone oczy? >- Żeby go nie było widać w borówkach. >- Nigdy nie widziałem żadnego słonia w borówkach! >- A widzisz jak jest dobrze zamaskowany? >Prawie jak teologia. Tyle, że nad teologią pracują już setki lat więc wykrętów mają pod ręką co niemiara.
Sęk w tym iż jak wygląda słoń mniej więcej wiemy. W żadnej teologii jednak nie znajdziesz próby opisania... wyglądu Boga. Bóg jest Bogiem bo jest stwórcą świata. Nic co jest częścią świata nie wyprzedza Boga. Chcesz znaleźć Boga w borówkach? Poszukamy, tylko powiedz mi najpierw po czym Go poznasz, że to On jest w tych borówkach. Jak to zrozumiesz to będziesz mógł powiedzieć cokolwiek na temat teologii.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | anty_k (954 punktów) | >Sęk w tym iż jak wygląda słoń mniej więcej wiemy. W żadnej teologii jednak nie znajdziesz próby opisania... wyglądu Boga. Bóg jest Bogiem bo jest stwórcą świata. Nic co jest częścią świata nie wyprzedza Boga. Chcesz znaleźć Boga w borówkach? Poszukamy, tylko powiedz mi najpierw po czym Go poznasz, że to On jest w tych borówkach. Jak to zrozumiesz to będziesz mógł powiedzieć cokolwiek na temat teologii.
Właśnie. Sęk w tym, że "bóg" to puste słowo. Żeby rozważać na serio możliwość istnienia jakiegoś bytu, to najpierw trzeba go zdefiniować, w szczególności wymienić cechy, które go charakteryzują. Dopiero wtedy można pokusić się o udowodnienie bądź obalenie hipotezy o istnieniu takiego bytu. A jeśli chodzi o boga to albo słyszy się ogólniki w rodzaju "bóg jest miłością" albo pojawiają się sprzeczności (np. bóg jako istota wszechmocna) albo naiwne teorie (świat został stworzony przez boga... a kto w takim razie stworzył boga?).
> Nic co jest częścią świata nie wyprzedza Boga.
Możesz sprecyzować o jaki rodzaj "wyprzedzania" ci chodzi? Na pewno nie w sensie czasu bo ten rozciąga się tylko tak daleko "wstecz" jak daleko sięga rzeczywistość fizyczna.
|
|
| | | | | | | |  | | dyr. (80 punktów) |
>Właśnie. Sęk w tym, że "bóg" to puste słowo.
No i ta "pustka" stworzyła świat.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | anty_k (954 punktów) | >>Właśnie. Sęk w tym, że "bóg" to puste słowo. >No i ta "pustka" stworzyła świat.
A kto stworzył tę pustkę co stworzyła świat? Jeszcze większa pustka?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> Znam parę słówek, to ich używam. Pozwalają jasno i zwięźle wyrazić moje myśli....Jasno i zwięźle ? No to jest raczej dyskusyjne. > >Spróbuję dla Ciebie rozszerzyć to pytanie, zobaczymy co wtedy powiesz [...]> Powiem jedno: god of the gaps. (Znów możesz mnie ganić, za używanie trudnych słów.)Nie będę ganił, po prostu będę ignorował, dopóki nie zaczniesz wyrażać myśli po polsku. > > 4. I tak dalej i tak dalej, trzeba przejść bardzo wiele etapów analizy logicznej, by skonstruować właściwą definicję "Boga" zgodną z obecną wiedzą naukową.> Otóż to właśnie; najpierw zakładamy, że istnieje, a definiujemy potem. Jakie to wygodne. Ot i cała teologia.Bzdura! A jak Ty chcesz zbudować definicję, czegoś co wpierw nie założysz choćby teoretycznie. Nie chcesz się przyznać do logicznego błędu. Popatrz na wypowiedzi innych. Część osób zrozumiała potrzebę zdefiniowania jako nadrzędną (fizyk, anty_k). Zwyczajnie z męskiej dumy nie potrafisz przyznać mi racji. W moim pytanie nie było niczego niezwykłego, ani nie logicznego. Taka jest zawsze kolejność (w największym uproszczeniu): 1.Pomysł lub obserwacje. 2.Stawia się tezę (założenie) 3.Definiuje się tą tezę, konstruuje konkretną teorię(czy inaczej założenie). 4.Dopiero się udowadnia. > >Analogicznie, jeśli chcesz wykazać, że istnieje Yeti, to też musisz najpierw zdefiniować mniej więcej czego szukasz.> W przypadku Yeti dobrze wiemy, czego szukamy. Poza tym, nic nie mówiłeś o szukaniu boga.A o co się pytała kikakika. Czy istnieje?. Jak chcesz odpowiedzieć nie szukając odpowiedzi. "Wyciągniesz z kapelusza"? > Próbujesz go raczej definiować tak, żeby wyjaśnić fakt, że nikt go nie znalazł.Bzdura! O tym nawet nie zacząłem. Ja zawsze staram się zaczynać sprawę od wstępów i fundamentów. Nawet przez myśl mi nie przyszło, że w moim pytaniu zawarte były już odpowiedzi. Ja podałem metodę badawczą. Uczciwy sposób na szukanie odpowiedzi, a Ty sobie co innego dośpiewałeś. > Ja mam pomysł. Zdefiniujmy Yeti, jako niewidzialnego; w ten sposób jest jasne dlaczego nikt go złapać nie może.Genialne. Czyli według Ciebie wystarczy zdefiniować "Boga" jako niewidzialnego i od razu mamy dowód że istnieje. > >Dlatego właśnie najuczciwszą i najbardziej logiczną czynnością przy omawianiu kwestii "czy istnieje Bóg" jest najpierw ustalenie jego definicji, która jest zgodna z podstawowymi faktami.> Tyle lat ludzie w bogów rozmaitych wierzą i nie wiedzą w co wierzą? Zabawne.Nie zabawne - prawdziwe! > >> Pominąłem nawet bardzo wygodną i również nieuczciwą asymetrię z jaką traktujesz te dwie hipotezy: założenia o braku bogów trzeba bronić, a o istnieniu, nie.....> >Nic podobnego. Przeinaczasz moje posty. Może właśnie to Ty się oszukujesz i o tym nie wiesz?> Czyżby?> nabuko:Uczciwe pytania powinny brzmieć: >1. Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi? >2. Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi, można bronić takiego światopoglądu? Nie było tego?> Pozdrawiam.Nie rozumiesz, to przestań zmyślać. W moich pytaniach nie było żadnej asymetrii w podejściu. Potrafisz to napisz je uczciwiej. Spróbuj sam napisać te pytania tak by miały sens logiczny i poprawność językową, przyjmując "asymetrię odwrotną". Przekonasz się, że to zło konieczne takie postawienie pytań, a nie moja sugestia za jedną z odpowiedzi. Łatwo jest przekształcić drugie pytanie i sens jest zachowany. Np: 2.Jeśli przyjmiemy, że "Bóg" jest to jakimi argumentami i dowodami naukowymi, można bronić tej tezy. Ale spróbuj przekształcić to pierwsze to wyjdzie Ci: 1. Jeśli założymy, że "Boga" nie ma to co można na ten temat powiedzieć zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi. Takie zdanie nie ma sensu. W moich pytaniach nie było stronniczości, ale potrzeba jak największej uczciwości logicznej i głębi tych sformułowań, przy zachowaniu prostoty i sensu. pozdr.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | > > Znam parę słówek, to ich używam. Pozwalają jasno i zwięźle wyrazić moje myśli....> Jasno i zwięźle ? No to jest raczej dyskusyjne. Jak dla mnie tak. Słowa są po to, aby ich używać. W razie wątpliwości: Google&Wikipedia są przyjaciółmi  > Nie będę ganił, po prostu będę ignorował, dopóki nie zaczniesz wyrażać myśli po polsku. Twoja sprawa. > > Otóż to właśnie; najpierw zakładamy, że istnieje, a definiujemy potem. Jakie to wygodne. Ot i cała teologia.> Bzdura! A jak Ty chcesz zbudować definicję, czegoś co wpierw nie założysz choćby teoretycznie.> Nie chcesz się przyznać do logicznego błędu. [...] Powtarzam jeszcze raz: błędem jest założyć coś, co należy dowieść. > Taka jest zawsze kolejność (w największym uproszczeniu):> 1.Pomysł lub obserwacje.> 2.Stawia się tezę (założenie)> 3.Definiuje się tą tezę, konstruuje konkretną teorię(czy inaczej założenie).> 4.Dopiero się udowadnia. No właśnie, tylko, że w pytaniu pierwszym nie było słowa o udowadnianiu, czy nawet próbie dowodzenia. Gdyby było, nie miałbym żadnych obiekcji. O tym za chwilę. > A o co się pytała kikakika. Czy istnieje?. Jak chcesz odpowiedzieć nie szukając odpowiedzi. "Wyciągniesz z kapelusza"? Ona pytała o bardzo konkretnego boga: chrześcijańskiego, czyż nie? A nie jakiegoś niedookreślonego, którego właściwości będą dobrane tak, by mógł istnieć. > >Próbujesz go raczej definiować tak, żeby wyjaśnić fakt, że nikt go nie znalazł.> Bzdura! O tym nawet nie zacząłem. Ja zawsze staram się zaczynać sprawę od wstępów i fundamentów. Nawet przez myśl mi nie przyszło, że w moim pytaniu zawarte były już odpowiedzi. Tak mi to zabrzmiało. > Ja podałem metodę badawczą. Uczciwy sposób na szukanie odpowiedzi, a Ty sobie co innego dośpiewałeś. Formułowanie hipotezy w taki sposób, żeby była nie do obalenia to nie jest żadna metoda badawcza. Hipotezy formułuje się tak, aby były sprawdzalne. > >Ja mam pomysł. Zdefiniujmy Yeti, jako niewidzialnego; w ten sposób jest jasne dlaczego nikt go złapać nie może.> Genialne. Czyli według Ciebie wystarczy zdefiniować "Boga" jako niewidzialnego i od razu mamy dowód że istnieje. Nie dowód. Wymówkę, dlaczego nikt go nie znalazł. > > Tyle lat ludzie w bogów rozmaitych wierzą i nie wiedzą w co wierzą? Zabawne.> Nie zabawne - prawdziwe! Tym bardziej mnie to bawi. > Nie rozumiesz, to przestań zmyślać. W moich pytaniach nie było żadnej asymetrii w podejściu. Potrafisz to napisz je uczciwiej. A potrafię. Proszę bardzo: 1. Jeśli przyjmiemy, że jakiś bóg jest to jakimi argumentami i dowodami naukowymi można bronić tej tezy? 2. Jeśli przyjmiemy, że żadnego boga nie ma, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi można bronić tej tezy? Idealna symetria. To są uczciwe pytania. Każde stanowisko wymaga uzasadnienia. Gdyby tak były sformułowane, nawet bym się nie odezwał. Można jeszcze do każdego z nich dodać pytania w stylu: Jakie są potencjalne problemy z tą hipotezą? Jakie można znaleźć kontrargumenty? Wtedy byłoby maksymalnie uczciwie. > Spróbuj sam napisać te pytania tak by miały sens logiczny i poprawność językową, przyjmując "asymetrię odwrotną". Czemu powinienem? Mi nie zależy na asymetrii. Wciąż natomiast nie usłyszałem usprawiedliwienia dla tej asymetrii. > Przekonasz się, że to zło konieczne takie postawienie pytań, a nie moja sugestia za jedną z odpowiedzi. [...]> W moich pytaniach nie było stronniczości, ale potrzeba jak największej uczciwości logicznej i głębi tych sformułowań, przy zachowaniu prostoty i sensu. Jakoś nie czuję się przekonany  p/w Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>>A o co się pytała kikakika. Czy istnieje?. (...)
> Ona pytała o bardzo konkretnego boga: chrześcijańskiego, czyż nie? A nie jakiegoś niedookreślonego, którego właściwości będą dobrane tak, by mógł istnieć.
Widzę, że się wywinąłeś składając wszystko na karb nieporozumienia. Twoja sprawa. Ja od początku pisałem odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Tam nie było informacji jakiego. O tym że ignoruję jej sugestię, by rozmawiać tylko o istnieniu "boga chrześcijańskiego" dałem jej wyraźnie do zrozumienia. Ty jak widać polemizowałeś ze swoimi wyobrażenia o tym co jest przedmiotem moich postów.
>>Ja podałem metodę badawczą. Uczciwy sposób na szukanie odpowiedzi, a Ty sobie co innego dośpiewałeś. > Formułowanie hipotezy w taki sposób, żeby była nie do obalenia ....
No już nie przeginaj. Niczego takiego nie było w moim pytaniu.
>>Nie rozumiesz, to przestań zmyślać. W moich pytaniach nie było żadnej asymetrii w podejściu. Potrafisz to napisz je uczciwiej. > A potrafię. Proszę bardzo: >1. Jeśli przyjmiemy, że jakiś bóg jest to jakimi argumentami i dowodami naukowymi można bronić tej tezy? >2. Jeśli przyjmiemy, że żadnego boga nie ma, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi można bronić tej tezy? > Idealna symetria....
Tylko w takich pytaniach byłoby za mało treści.Moje pytanie kierowało uwagę na to, że najpierw trzeba "Boga" zdefiniować i trzeba to zrobić w sposób obiektywny i naukowy. Ale niech Ci będzie, może powinienem napisać tak, a potem wyjaśniać sens w opisie.
Coś sobie więc wyjaśniliśmy. Jeśli Ty pisałeś o czym innym i ja o czym innym, proponuję ten wątek "uczciwości pytań" zakończyć. Przyjmij sobie dowolne sformułowanie, które wydaje Ci się uczciwsze, to nic nie zmienia co do sedna problemu.
pozdr.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | > >>A o co się pytała kikakika. Czy istnieje?. (...)> > Ona pytała o bardzo konkretnego boga: chrześcijańskiego, czyż nie? A nie jakiegoś niedookreślonego, którego właściwości będą dobrane tak, by mógł istnieć.> Widzę, że się wywinąłeś składając wszystko na karb nieporozumienia. Twoja sprawa. Ja od początku pisałem odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Tam nie było informacji jakiego. [...] W porządku. Niech będzie. Jednak dla Twojej informacji: niektórzy wiedzą, co mają na myśli, kiedy mówią „bóg”. Szczególnie ci deklarujący istnienie czegoś takiego, powinni wiedzieć o czym mówią. > >>Ja podałem metodę badawczą. Uczciwy sposób na szukanie odpowiedzi, a Ty sobie co innego dośpiewałeś.> > Formułowanie hipotezy w taki sposób, żeby była nie do obalenia ....> No już nie przeginaj. Niczego takiego nie było w moim pytaniu. Nie? No to zacytujmy znów: nabuko:Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi? Kiedy ten bóg będzie w końcu zdefiniowany? Za każdym razem, kiedy wiedza naukowa się poszerza, pojecie boga chcesz przedefiniować aby pasował, czy tak? Tak to wygląda. Od tysięcy lat nikt nie potrafi powiedzieć w istnienie czego właściwie wierzy? Nie czarujmy się, to nie jest nowość. > >>Nie rozumiesz, to przestań zmyślać. W moich pytaniach nie było żadnej asymetrii w podejściu. Potrafisz to napisz je uczciwiej.> > A potrafię. Proszę bardzo:> >1. Jeśli przyjmiemy, że jakiś bóg jest to jakimi argumentami i dowodami naukowymi można bronić tej tezy?> >2. Jeśli przyjmiemy, że żadnego boga nie ma, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi można bronić tej tezy?> > Idealna symetria....> Tylko w takich pytaniach byłoby za mało treści. Za mało treści? Heh. > Moje pytanie kierowało uwagę na to, że najpierw trzeba "Boga" zdefiniować i trzeba to zrobić w sposób obiektywny i naukowy. Jeśli nie wiesz co to jest, to nie ma sensu o tym gadać. Na jakiej podstawie chcesz definiować tego boga? Jeśli mam dostęp do jakiegoś przedmiotu, mogę go opisać i nazwać. Masz dostęp do jakiegoś boga? Jasne, można zdefiniować boga, jako np. „to jest ta rzecz, na której siedzisz używając komputera” i przy tej definicji, jestem teistą, nawet jeśli ta definicja jest cudownie dwuznaczna. To są te „uczciwe” pytania, które do niczego nie prowadzą. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> >> Formułowanie hipotezy w taki sposób, żeby była nie do obalenia ....> >No już nie przeginaj. Niczego takiego nie było w moim pytaniu.> Nie? No to zacytujmy znów:> nabuko:Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi? Patrzysz jednostronnie, tylko przez pryzmat swojego światopoglądu. W tym pytaniu nie było żadnych podtekstów o tym, że założenie jest dowodem i to jeszcze "dowodem nie do obalenia". Po prostu nie zrozumiałeś moich intencji i tyle. Kiedy ten bóg będzie w końcu zdefiniowany? ... A o którym teraz "Bogu" mówisz, podobno wtedy chodziło Ci o tego chrześcijańskiego, a teraz? > >Moje pytanie kierowało uwagę na to, że najpierw trzeba "Boga" zdefiniować i trzeba to zrobić w sposób obiektywny i naukowy.> Jeśli nie wiesz co to jest, to nie ma sensu o tym gadać. Na jakiej podstawie chcesz definiować tego boga? Jeśli mam dostęp do jakiegoś przedmiotu, mogę go opisać i nazwać. Masz dostęp do jakiegoś boga?Ty w kółko swoje. Nie da się z Tobą rozmawiać. Skoro pewne dowody matematyczne zaprzeczające teorii ewolucji, to jedynym wyjaśnieniem jest projektowanie. I to już jest punkt wyjścia do konstruowania definicji "Boga". Nie trzeba mieć do niego dostępu, wystarczy dostęp do jego dzieł. pozdr.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >to jedynym wyjaśnieniem jest projektowanie.
Zamiast przyznać że na coś brak wyjaśnienia wstawiasz tam Boga. Ten właśnie sposób myślenia doprowadził do stwarzania bogów przez ludzi. Próbujesz przedłużyć wiarę w Boga Stwórcę dostosowując jego cechy do możliwych do przyjęcia przez ludzi współczesnych.
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>to jedynym wyjaśnieniem jest projektowanie. >Zamiast przyznać że na coś brak wyjaśnienia wstawiasz tam Boga...
Jest dokładnie odwrotnie. Konieczność istnienia jakiejś Inteligentnej Siły Wyższej jest wynikiem wiedzy, a nie niewiedzy. To ateizm oparty jest na niewiedzy. Nie mogę znaleźć praw i zasad, które doprowadziły do powstania życia, co tam jakoś musiało się to stać samo. Tak działa mózg ateisty. Nie wiem jak, to mogło się stać jakoś i samo, co tam nie przejmuje się, przecież pewnie ktoś znajdzie kiedyś tam odpowiedź. Człowiek rozsądny nigdy nie pomyśli, że coś się jakoś samo stało. Bada, analizuje szuka i nie odrzuca żadnej hipotezy, zwłaszcza tej najbardziej prawdopodobnej, a taką właśnie jest hipoteza o projekcie. Ateista się zatrzymuje i omija problemy,zmyślając niesprawdzalne bajki, jako wyjaśnienie, a człowiek racjonalny nigdy. Teoria, o tym że coś zostało zaprojektowane nie zwalnia nikogo z obowiązku dociekania jak i jakimi środkami coś zostało zaprojektowane i wykonane.
>Ten właśnie sposób myślenia doprowadził do stwarzania bogów przez ludzi. Próbujesz przedłużyć wiarę w Boga Stwórcę dostosowując jego cechy do możliwych do przyjęcia przez ludzi współczesnych. >
Tak sobie tłumacz dalej, ale to zwykłe bzdury o mnie. Nie jesteś pierwszy, który zamiast słuchać co mówię zmyśla sobie to kim jestem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > Nie mogę znaleźć praw i zasad, które doprowadziły do powstania życia, co tam jakoś musiało się to stać samo.
A dla odmiany teista mówi: "to bóg, kosmita albo ISW musiał to jakoś zrobić".
> Tak działa mózg ateisty.
Przynajmniej mamy dowód, że ateista ma mózg i że on działa. W przypadku kreacjonistów nie jest to pewne.
> Nie wiem jak, to mogło się stać jakoś i samo, co tam nie przejmuje się, przecież pewnie ktoś znajdzie kiedyś tam odpowiedź. Człowiek rozsądny nigdy nie pomyśli, że coś się jakoś samo stało.
Nie samo tylko w wyniku procesów fizycznych. Jak mi szklanka spadnie na podłogę to się "sama tłucze" czy bozia przybiega z niewidzialnym młoteczkiem i ją rozbija?
> Bada, analizuje szuka i nie odrzuca żadnej hipotezy, zwłaszcza tej najbardziej prawdopodobnej, a taką właśnie jest hipoteza o projekcie.
Wobec braku jakichkolwiek dowodów wskazujących na projekt (niewiedza o przebiegu jakiegoś procesu nie jest dowodem) oraz coraz lepszego zrozumienia procesów abiogenezy i ewolucji hipoteza o projekcie jest skrajnie nieprawdopodobna.
> Ateista się zatrzymuje i omija problemy,zmyślając niesprawdzalne bajki, jako wyjaśnienie, a człowiek racjonalny nigdy.
Zaklęcia.
>Teoria, o tym że coś zostało zaprojektowane nie zwalnia nikogo z obowiązku dociekania jak i jakimi środkami coś zostało zaprojektowane i wykonane.
Przy pomocy praw fizyki i ewolucji. Tylko po co w takim razie ten projektant, na którego istnienie nie ma żadnych dowodów? Po to żeby kreacjoniści mieli się kogo za rączkę trzymać?
>Tak sobie tłumacz dalej, ale to zwykłe bzdury o mnie. Nie jesteś pierwszy, który zamiast słuchać co mówię zmyśla sobie to kim jestem.
Zaklęcia. Czary-mary.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >>Zamiast przyznać że na coś brak wyjaśnienia wstawiasz tam Boga... >(...)Konieczność istnienia jakiejś Inteligentnej Siły Wyższej jest wynikiem wiedzy
"Wiedzy" nabytej z Księgi Rodzaju i zrekonstruowanej.
>Nie mogę znaleźć praw i zasad, które doprowadziły do powstania życia, co tam jakoś musiało się to stać samo.
Nie samo ale wskutek wzajemnego oddziaływania wielu czynników.
>nie odrzuca żadnej hipotezy, zwłaszcza tej najbardziej prawdopodobnej, a taką właśnie jest hipoteza o projekcie.
Hipoteza najbardziej prawdopodobna tylko zdaniem jej zwolenników.
>Ateista się zatrzymuje i omija problemy,
Zatrzymuje się i omija?! Ciekawe, zatrzymał się a jednak omija?! A może to problemy omijają ateistę.
>zmyślając niesprawdzalne bajki
A hipoteza o projekcie to jakoby nie zmyślona i sprawdzalna?! Nie zmyślona lecz objawiona poprzez natchnienie od ISW.
>Teoria, o tym że coś zostało zaprojektowane nie zwalnia nikogo z obowiązku dociekania jak i jakimi środkami coś zostało zaprojektowane i wykonane.
Nie potrzebuję zwolnienia z rzekomego obowiązku dociekania jak i jakimi środkami. Tym bardziej że jest to tylko hipoteza. Stwierdzenie że wszyscy mają obowiązek dociekania to absurd. Co się stanie tym którzy nie zajmą się hipotezą projektu? Zastanów się co napisałeś. Co zobowiązuje do dociekania? Jest wiele innych kwestii na które można przeznaczyć czas.
>>Ten właśnie sposób myślenia doprowadził do stwarzania bogów przez ludzi. Próbujesz przedłużyć wiarę w Boga Stwórcę dostosowując jego cechy do możliwych do przyjęcia przez ludzi współczesnych. >Tak sobie tłumacz dalej, ale to zwykłe bzdury o mnie. Nie jesteś pierwszy, który zamiast słuchać co mówię zmyśla sobie to kim jestem.
To co mówisz: Inteligentna Siła Wyższa stwarzająca świat, życie, poszczególne gatunki; "Bóg" powołujący ludzi do życia wiecznego jest wyciągiem z "nauk" religijnych. To co mówisz: Ziemia jakoby zaprojektowana dla życia wiecznego człowieka zaniechanie wydatków na broń sprawiedliwy ogólnoziemski podział zasobów i produktów jest wyciągiem z "dobrej nowiny" głoszonej przez Świadków Jehowy. Na tym forum głosił Miłujący prawdę, bardziej zatwardziały przeciwnik ewolucji niż Ty.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >(...)Konieczność istnienia jakiejś Inteligentnej Siły Wyższej jest wynikiem wiedzy> "Wiedzy" nabytej z Księgi Rodzaju i zrekonstruowanej.Chyba Ty robisz ten błąd o który mnie podejrzewasz, osądzając Księgę Rodzaju. Racjonalista nie może traktować Biblii jako źródło wiedzy. Warto ją analizować i uwzględniać, ale jedynie jako jakąś podpowiedź co do kierunków badań, tak samo dobrą jak każdą inną racjonalną wskazówkę. Wielokrotnie korzystając z biblijnych podpowiedzi dokonywano ważnych odkryć historycznych, a i bywała natchnieniem dla naukowców, którzy być może nie dokonali by swoich odkryć, gdyby nie zainspirowała ich Biblia. Ale Biblia to nie wiedza. Coś Ci się pomyliło. > >Nie mogę znaleźć praw i zasad, które doprowadziły do powstania życia, co tam jakoś musiało się to stać samo.> Nie samo ale wskutek wzajemnego oddziaływania wielu czynników.Zapomniałeś dodać, że to oddziaływanie i te czynniki ukształtowały się same. > >nie odrzuca żadnej hipotezy, zwłaszcza tej najbardziej prawdopodobnej, a taką właśnie jest hipoteza o projekcie.> Hipoteza najbardziej prawdopodobna tylko zdaniem jej zwolenników.Nic podobnego. Matematyka i fizyka nie mają charakteru dobrowolnie interpretowanych prawd. Nieprawdopodobieństwo samoistnego powstania życia biologicznego i wszystkich praw naszego materialnego świata jest absolutne i nie poddaje się interpretacjom subiektywnym. Tylko przez dogmatyczną wiarę ateistów i ewolucjonistów w cuda probabilistyczne można odrzucać teorię zaprojektowania jako tę najprawdopodobniejszą. Nic to jednak nie zmienia dla samej teorii, która jest prawdopodobniejsza w sensie absolutnym. A że na świecie mnóstwo ludzi wierzy w cuda, to nic nowego, jedni wierzyli i wierzą w cuda opowiadane przez fanatyków różnych religii, inni wierzą w cuda opowiadane przez naukowców. Zasada ta sama - wiara, ale rzeczywistość od tego nie zależy. Wyższe prawdopodobieństwo prawdziwości bezwzględnie i w absolutnym znaczeniu zawsze leżało i jest po stronie IP. > >Ateista się zatrzymuje i omija problemy,> Zatrzymuje się i omija?! Ciekawe, zatrzymał się a jednak omija?! A może to problemy omijają ateistę.> >zmyślając niesprawdzalne bajki> A hipoteza o projekcie to jakoby nie zmyślona i sprawdzalna?! Nie zmyślona lecz objawiona poprzez natchnienie od ISW.Bzdury wygadujesz. Nigdzie nic nie twierdziłem o żadnym objawieniu, ani, że coś wiem dokładnie. To czysta dedukcja i logiczne typowanie hipotez o rzeczywistości, której jeszcze nie poznano. Po prostu moja teoria i jej konsekwencje logiczne są zgodne z faktami, które można obserwować, inne teorie są wewnętrznie sprzeczne, lub zawierają wiarę we wszelkiego rodzaju cuda nieprawdopodobieństwa, moja nie. > >Teoria, o tym że coś zostało zaprojektowane nie zwalnia nikogo z obowiązku dociekania jak i jakimi środkami coś zostało zaprojektowane i wykonane.> Nie potrzebuję zwolnienia z rzekomego obowiązku dociekania jak i jakimi środkami. Tym bardziej że jest to tylko hipoteza. Stwierdzenie że wszyscy mają obowiązek dociekania to absurd. ...Widzę, że nie zajarzyłeś. Ateiści jako jakimś wielkim argumentem wymachują tezą, że uznanie projektu, to koniec nauki i nie trzeba już będzie niczego badać, bo odpowiedzią na wszystko będzie "Bóg". I to jest głupota i przeciwko temu protestowałem. Nikogo nie zmuszam by cokolwiek dociekał. Chodzi mi o naukę jako taką. Uznanie projektu, to początek nowych wielkich odkryć i rozwój nowych dziedzin badawczych, nie ma to nic wspólnego z religią. To nie absurd, to rzeczywistość przyszłości. > Co się stanie tym którzy nie zajmą się hipotezą projektu?...A niby co ma się stać? Każdy wybiera sobie zawód jaki mu się podoba, albo przypadkiem mu się trafił. Nie wszyscy muszą zajmować się nauką. > To co mówisz:> Inteligentna Siła Wyższa stwarzająca świat, życie, poszczególne gatunki;> "Bóg" powołujący ludzi do życia wiecznego> jest wyciągiem z "nauk" religijnych.Bzdury! Jeśli projekt jest prawdą, to jak chcesz inaczej go opisywać? A że tobie się wszystko z jednym kojarzy, to co ja za to mogę. Niektórym się "wszystko z d**ą kojarzy" i też nic nie można poradzić  > To co mówisz:> Ziemia jakoby zaprojektowana dla życia wiecznego człowieka> zaniechanie wydatków na broń> sprawiedliwy ogólnoziemski podział zasobów i produktów> jest wyciągiem z "dobrej nowiny" głoszonej przez Świadków Jehowy.Bo oni jako jedna z nielicznych religii mają jakąś zdroworozsądkową całościową wizję przyszłości opartą na wierze w IP. Nic dziwnego, że jest duża zbieżność między moją teorią a ich poglądami, fundamenty są przecież identyczne Za to w ich teorii są proste błędy logiczne i zbyt mocno są przekonani o swojej wyjątkowości w skali świata, do tego oni nie idą dalej w poznawaniu rzeczywistości, skupiają się na swojej rzekomej misji. Jak byś tak dobrze głębiej pomyślał, to dążenie do pokoju i sprawiedliwości, czy przyszłe życie wieczne, to są największe i najwspanialsze pragnienia ogólnoludzkie. Żadna religia nie ma tu monopolu na te teorie o przyszłości. Jeśli istnieje Projektant, to musiał liczyć się z tymi kwestiami i mieć plan jak te problemy rozwiązać. Każda teoria sięgająca w przeszłość i przyszłość, taka jak np. moja teoria ISW musi te sprawy wyjaśniać i posiadać hipotezy dotyczące rozwiązania tych zagadnień.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > Skoro pewne dowody matematyczne zaprzeczające teorii ewolucji, to jedynym wyjaśnieniem jest projektowanie. I to już jest punkt wyjścia do konstruowania definicji "Boga". Nie trzeba mieć do niego dostępu, wystarczy dostęp do jego dzieł.
Owe "dowody" nie dotyczą zjawisk mających miejsce w realnym świecie. Konstruowane są przy absurdalnych założeniach, np. że całe DNA albo nawet cała komórka musiały powstać przypadkowo. Obecnie wiadomo jakiego typu procesy doprowadziły do uformowania się tak złożonych struktur. Kreacjoniści zaś nadal "walczą" z wiedzą naukową sprzed kilkudziesięciu lat gdyż to jedyne co mogą "obalić".
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >> Skoro pewne dowody matematyczne zaprzeczające teorii ewolucji, to jedynym wyjaśnieniem jest projektowanie. I to już jest punkt wyjścia do konstruowania definicji "Boga". Nie trzeba mieć do niego dostępu, wystarczy dostęp do jego dzieł. >Owe "dowody" nie dotyczą zjawisk mających miejsce w realnym świecie. Konstruowane są przy absurdalnych założeniach, np. że całe DNA albo nawet cała komórka musiały powstać przypadkowo.
Bzdury! To ateiści tylko mają takie wyobrażenie o swoich przeciwnikach, że oni są niespełna rozumu i liczą p-stwo powstania z niczego "całego DNA" lub "całej komórki". Już pisałem, że nikt nie jest tak głupi, bo takie p-stwo od razu bez liczenia można podać.
>..Obecnie wiadomo jakiego typu procesy doprowadziły do uformowania się tak złożonych struktur.
Wiadomo??? A to dobre. Przyjęto na wiarę według ewolucyjnej mitologii, a nie wiadomo. Ty chyba nie wiesz kiedy można mówić, że coś jest "wiadome".
>Kreacjoniści zaś nadal "walczą" z wiedzą naukową sprzed kilkudziesięciu lat gdyż to jedyne co mogą "obalić".
Kiepsko. To samo można przypiąć ewolucjonistom. Myślą, że naukowa teoria projektowania obejmuje powstanie ziemi 6 tys lat temu, albo hipotezy, że stwarzanie opiera się na sile woli lub widzimisię projektanta jakiegoś wszechmocnego czarodzieja. Kto tu jest bardziej w błędzie? Obawiam się, że to ewolucjoniści bardziej zwalczają własne wyobrażenie o teorii inteligentnego projektowania, niż kreacjoniści nie znają najnowszych trendów w ewolucyjnej mitologii.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | >>Owe "dowody" nie dotyczą zjawisk mających miejsce w realnym świecie. Konstruowane są przy absurdalnych założeniach, np. że całe DNA albo nawet cała komórka musiały powstać przypadkowo. >Bzdury! To ateiści tylko mają takie wyobrażenie o swoich przeciwnikach, że oni są niespełna rozumu i liczą p-stwo powstania z niczego "całego DNA" lub "całej komórki". Już pisałem, że nikt nie jest tak głupi, bo takie p-stwo od razu bez liczenia można podać.
Podałem przykładowy idiotyczny argument kreacjonistów i inteligencjoprojekcjonistów. Inne argumenty są równie bezsensowne, co konsekwentnie wykazuję w wątkach na forum.
>>..Obecnie wiadomo jakiego typu procesy doprowadziły do uformowania się tak złożonych struktur. >Wiadomo??? A to dobre. Przyjęto na wiarę według ewolucyjnej mitologii, a nie wiadomo. Ty chyba nie wiesz kiedy można mówić, że coś jest "wiadome".
Zaklęcia.
>>Kreacjoniści zaś nadal "walczą" z wiedzą naukową sprzed kilkudziesięciu lat gdyż to jedyne co mogą "obalić". >Kiepsko. To samo można przypiąć ewolucjonistom. Myślą, że naukowa teoria projektowania obejmuje powstanie ziemi 6 tys lat temu, albo hipotezy, że stwarzanie opiera się na sile woli lub widzimisię projektanta jakiegoś wszechmocnego czarodzieja. Kto tu jest bardziej w błędzie? Obawiam się, że to ewolucjoniści bardziej zwalczają własne wyobrażenie o teorii inteligentnego projektowania, niż kreacjoniści nie znają najnowszych trendów w ewolucyjnej mitologii. >
Teoria inteligentnego projektowania ma to do siebie, że niczego nie tłumaczy, bowiem stawia dokładnie te same pytania na które usiłuje odpowiedzieć: skąd się wzięła rzeczywistość w której działa Projektant i prawa rządzące tą rzeczywistością (i dodatkowo: jakie one są) oraz w jaki sposób powstał ów Projektant. Ty sugerowałeś nawet na tym forum, że powstał on przez ewolucję. Jest to dość kuriozalne, biorąc pod uwagę, że uparcie twierdzisz, że ewolucja przeczy prawom matematyki i fizyki. Pomijając fakt, że takowej sprzeczności nie ma, to idąc Twoim tokiem rozumowania należałoby zadać pytanie, jakie są "prawa fizyki" we "wszechświecie pierwotnym" i skąd wiemy, że nie przeczą one ewolucji. Dodatkowo, jeśli zakładasz istnienie jednego ISW to w Twoim modelu brakuje presji selekcyjnej a bez tego żadna ewolucja nie zadziała.
Na potwierdzenie każdego ze swoich stwierdzeń musiałbyś zebrać obiektywne weryfikowalne dowody. Stwierdzenia typu: nie wiemy jak jakiś proces zachodzi to znaczy że go ktoś zaprojektował to nie są dowody. To, że Twoja teoria Ci się podoba oraz, że wydaje Ci się słuszna także niczego nie dowodzi.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > 1. ...> 2. ...> 3. ...> 4. I tak dalej i tak dalej, trzeba przejść bardzo wiele etapów analizy logicznej, by skonstruować właściwą definicję "Boga" zgodną z obecną wiedzą naukową.Nie Ty pierwszy jesteś na tej drodze. Wiadomo dokąd ona prowadzi. Jeżeli uczciwie przejdziesz przez wszystkie jej etapy to dojdziesz do panteistycznego boga Spinozy i Einsteina. Dojdziesz do banału Bóg = Przyroda. Do nauki to jednak nic nie wnosi, bo spełniłeś dopiero warunek (1).
|
|
| | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > > 1. ...> > 2. ...> > 3. ...> > 4. I tak dalej i tak dalej, trzeba przejść bardzo wiele etapów analizy logicznej, by skonstruować właściwą definicję "Boga" zgodną z obecną wiedzą naukową.> Nie Ty pierwszy jesteś na tej drodze. Wiadomo dokąd ona prowadzi. Jeżeli uczciwie przejdziesz przez wszystkie jej etapy to dojdziesz do panteistycznego boga Spinozy i Einsteina.Einstein zmarł dawno temu. Nie miał szans zapoznać się z wiedzą, którą my dzisiaj posiadamy w XXI wieku. Wtedy mógł dojść tylko do panteizmu, kim byłby dzisiaj nie wiemy. > Dojdziesz do banału Bóg = Przyroda.To zbyt prostackie. Bo czymże jest przyroda? To jedynie prawa nią rządzące. A skąd te prawa. Nie wyjaśnia ich przypadek, a tym bardziej jakaś ewolucja wszechświatów. Einstein miał wiele ograniczeń, której my obecnie nie posiadamy. Skupiał się na fizyce, a to jedynie cząstka wiedzy, którą należy brać pod uwagę, chcąc budować teorie o rzeczywistości. Nie udało mu się stworzyć "fizycznej teorii wszystkiego", a co dopiero życiowej. A ja taką właśnie "ogólną teorię rzeczywistości" mam. > Do nauki to jednak nic nie wnosi, bo spełniłeś dopiero warunek (1).Spełniłem też i drugi, tylko ani nauka nie jest zainteresowana mną, ani ja nie zamierzam się płaszczyć przed nauką i mogę spokojnie czekać, aż możliwości techniczne naukowców dorosną do przeprowadzenia doświadczeń potwierdzających moje teorie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >Bo czymże jest przyroda? To jedynie prawa nią rządzące. A skąd te prawa.
Przyroda to nie tylko prawa lecz energia (materia) i ruch. A skąd ten Bóg Stwórca?
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>Bo czymże jest przyroda? To jedynie prawa nią rządzące. A skąd te prawa. >Przyroda to nie tylko prawa lecz energia (materia) i ruch. >A skąd ten Bóg Stwórca?
Jacy Ci ateiści są nudni i stereotypowi. Jeden głupi slogan powtarzają bez końca jako jakiś wielki argument. To pytanie nie ma najmniejszej wartości. Ateista pytający się skąd "Bóg" nie ma żadnej przewagi nad wierzącym który spyta go, co było przed Wielkim Wybuchem. Skąd taka kariera tego banału to nie mam pojęcia, chyba jedynie średnio niski poziom twórczego myślenia ateistów powoduje, że myślą tak schematycznie i powielają te same bzdety. Jakąkolwiek teorię kosmologiczną wybierzesz to zawsze, coś musi istnieć "przed".A to prowadzi do konkluzji, że jakąś podstawowa postać musi być wieczna. Najlepszym kandydatem na istnienie wieczne jest energia. ona jest niezniszczalna, tylko zmienia postać. Jeżeli więc za pierwszy przyjmiemy świat bezpostaciowej energii nieustannie będącej w ruchu i niestabilności, to mamy idealne środowisko do tego, by po jakimś czasie wyewoluowała w nim inteligencja, tak ogromna i potężna, że mogła opanować i przeniknąć cały nieskończony wszechświat pierwotny. Gdy to zrobiła to jedyną rzeczą jaka jej pozostała to zacząć się dzielić i stwarzać doprowadzając do istnienia całych wszechświatów o konkretnych zaplanowanych prawach i przeznaczeniu. I taka teoria jak ta moja powyżej jest o wiele inteligentniejsza i bardziej logiczna, niż dziesiątki głupich pomysłów różnych profesorów jak to na początku było wielkie nic, z którego powstało wszystko. Bo ona doskonale wyjaśnia wszystko co obecnie obserwujemy empirycznie. Ateizm nie wyjaśnia niczego, to logiczna pułapka i intelektualne pójście na łatwiznę.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | >mamy idealne środowisko do tego, by po jakimś czasie wyewoluowała w nim inteligencja, tak ogromna i potężna
Wyewoluowała inteligencja, a pisałeś o "dowody matematyczne zaprzeczające teorii ewolucji". Skoro mogła wyewoluować inteligencja ogromna i potężna to tym bardziej mogła wyewoluować inteligencja mniejsza i słabsza.
Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >mamy idealne środowisko do tego, by po jakimś czasie wyewoluowała w nim inteligencja, tak ogromna i potężna> Wyewoluowała inteligencja, a pisałeś o "dowody matematyczne zaprzeczające teorii ewolucji".Tak z oczywistym dodatkiem, że zaprzeczają w naszym świecie. Nie chce mi się powtarzać, bo wielokrotnie już tłumaczyłem, jak różny od naszego musi być świat pierwotny i dlaczego ewolucja inteligencji w tamtym świecie jest bardziej realna. Niedawno znowu o tym pisałem tutaj> Skoro mogła wyewoluować inteligencja ogromna i potężna to tym bardziej mogła wyewoluować inteligencja mniejsza i słabsza.Pomijając to, że pomyliłeś światy, to częściowo masz rację. Początek musiał być mały. Może to była zwykła zabawa impulsów energetycznych, które "zawiesiły się" w przestrzeni świata pierwotnego. Ale gdy nastąpił już jakiś porządek i powtarzalność to zaczęło się wypróbowywanie coraz to nowych układów i kombinacji. Być może w wielu miejscach jednocześnie. Tylko, że inteligencja nie potrzebuje takich nośników jakie znamy, mogła zacząć istnieć i stopniowo się uczyć zwiększając zakres porządku wokół siebie aż opanowała wszystko co było do opanowania. Ale to daleko idące hipotezy. Wystarczające jest to, że nie są one w niczym gorsze od teorii uznanych profesorów. Tak jak oni nie wiedzą, co było przed BB, tak i ja nie mogę wiedzieć jak powstała ta pierwotna inteligencja. Natomiast można porównywać dalsze konsekwencje jednej i drugiej teorii i wtedy wychodzi przewaga logiczna mojej hipotezy o początkach naszego materialnego wszechświata.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | anty_k (954 punktów) | >Tak z oczywistym dodatkiem, że zaprzeczają w naszym świecie. Nie chce mi się powtarzać, bo wielokrotnie już tłumaczyłem, jak różny od naszego musi być świat pierwotny i dlaczego ewolucja inteligencji w tamtym świecie jest bardziej realna.
Ależ Ty nie masz żadnej konkretnej wiedzy o tamtym hipotetycznym świecie. Nie masz absolutnie żadnych podstaw, żeby coś takiego zakładać.
> Może to była zwykła zabawa impulsów energetycznych, które "zawiesiły się" w przestrzeni świata pierwotnego. Ale gdy nastąpił już jakiś porządek i powtarzalność to zaczęło się wypróbowywanie coraz to nowych układów i kombinacji. Być może w wielu miejscach jednocześnie.
> Tylko, że inteligencja nie potrzebuje takich nośników jakie znamy, mogła zacząć istnieć i stopniowo się uczyć zwiększając zakres porządku wokół siebie aż opanowała wszystko co było do opanowania.
A tu nagle II PT nie przeszkadza?
>Ale to daleko idące hipotezy.
Powiedziałbym: bardzo daleko.
> Wystarczające jest to, że nie są one w niczym gorsze od teorii uznanych profesorów.
Są gorsze, bo oni mówią uczciwie "nie wiemy", a Ty wyciągasz z kapelusza jeden za drugim jakiś mityczny wszechświat, jakieś nigdy nie zaobserwowane formy energii, samotworzącą się inteligencję, itd.
> Tak jak oni nie wiedzą, co było przed BB, tak i ja nie mogę wiedzieć jak powstała ta pierwotna inteligencja.
Ty nie wiesz jak powstał ISW ale także nie wiesz jak miałby on funkcjonować. Tak naprawdę nie wiesz nic o postulowanym przez siebie wszechświecie. Zdolność twojej teorii do przewidywania jest kompletnie żadna. Jedyne co zrobiłeś to zebrałeś swoje wymysły i ukształtowałeś je tak aby pasowały do naszej fizycznej rzeczywistości.
> Natomiast można porównywać dalsze konsekwencje jednej i drugiej teorii
Konsekwencje Twojej teorii są żadne, bo nie znasz praw, które rządzą w Twoim hipotetycznym wszechświecie. Pomijając, że nawet na jego istnienie nie masz żadnych dowodów. Jednym słowem czyste mrzonki.
> i wtedy wychodzi przewaga logiczna mojej hipotezy o początkach naszego materialnego wszechświata.
Z jednym drobnym "zgrzytem", że ta cała teoria jest wyssana z palca.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 |
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Niedawno znowu o tym pisałem tutaj> I znowu zostało to obalone tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w240306> www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w240309Nie kpij sobie. Jak można obalić coś, co na dzisiejszy stan wiedzy jest niesprawdzalne. Jedyne co anty_k mógł zrobić to podważać logiczność i spójność moich wypowiedzi, a zamiast tego wykazał swoją ignorancję i dowiódł, że nie rozumie co napisałem. Zresztą co Ci się tak w tych jego postach podoba. Przysrywać i wyśmiewać to każdy głupi potrafi, jednak rzeczywiście obalić moją logikę nie udało się jeszcze nikomu. On nawet używając wzoru Einsteina niczego nie obala. Zobaczmy przykład pierwszy z brzegu: 13-08-2009 23:03 anty_k > >1. Nasz świat jest materialny, materia jest czymś wtórnym w stosunku do energii,> Nie jest. Materia i energia to dokładnie to samo. Pamiętasz taki wzór E=mc^2?Dokładnie to samo? Dobry dowcip! Równoważność formalna obliczana matematycznym wzorem, nie jest równością w sensie własności i możliwości. Materia, to jakby zatrzymana energia, to jej związana postać. Jeśli według niego to dokładnie to samo, to zamiast jeść materialne pokarmy, niech się wystawi na działanie energii słonecznej i zobaczy, czy to dokładnie to samo. Energia może się przemieszczać z prędkością światła, a zapewne i niektóre jej postacie szybciej, materia nawet zbliżyć się do prędkości światła nie potrafi bez specjalnie spełnionych warunków. Wtórność nie oznacza tylko, że jedno może zamieniać się w drugie, a na odwrót nie. Związki mineralne, czy pojedyncze pierwiastki chemiczne, mogą stać się częścią organizmów żywych wielokrotnie, mogą potem powrócić do gleby jako martwa materia. Nie będzie jednak żadnej pomyłki logicznej w stwierdzeniu, że organizmy żywe są wtórne w stosunku do materii z której powstają. To materia jest wyjściowa i trwalsza, do budowy organizmów żywych, nie na odwrót. Podobnie z energią i materią w sensie absolutnym. To energia jest tą podstawową formą z której powstała materia (przyjmując teorię wielkiego wybuchu), nie odwrotnie. Przeliczalność matematyczna nie stanowi o równoważności rzeczywistej, tak jak przeliczalność produktów na pieniądze nie stanowi o ich identyczności w naturze. Nie myśl sobie, że można rzucić wzorem E=mc^2 i obalić logiczność i spójność moich wywodów. Do tego potrzeba trochę tęższej głowy niż ma anty_k. I podobny sposób mogę zniwelować wszelkie jego rzekome obalanie mojej teorii w dowolnym miejscu. Tylko mi się nie chce, bo na każdą jego jednozdaniową głupotę muszę odpisywać na pół strony, nie mam zamiaru robić tu za Syzyfa. Przecież jak odpowiem mu na pięć postów, to za chwilę naprodukuje ich dziesięć i tak bez końca.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >Zresztą co Ci się tak w tych jego postach podoba.
Podoba mi się spokojne ujawnienie Twojego wykrętu tu:
>Co Ty nie powiesz? Gdzie w mojej teorii było coś o zbieraniu rakiet przez "Boga"?
Było o interwencji ISW, gdy zagrozi nam zagłada.
Pisałeś że ISW w zagrożeniu zagładą zainterweniuje. Anty_k przytacza hipotetyczne zagrożenie z jednym z możliwych sposobów interwencji i kończy to pytaniem "Czy tak?" Czyli zadaje Ci pytanie, jak miałaby wyglądać interwencja. Ty ignorujesz zdanie pytające i zarzucasz mu jakoby przypisywał Ci że w Twojej teorii było o zbieraniu rakiet. Po pierwsze anty_k ujawnia nieuzasadniony zarzut, po drugie że wykręcasz się od odpowiedzi, jak miałaby wyglądać interwencja?
Podoba mi się merytoryczna odpowiedź tu:
> Czym Twoja wiara w wieczne prawa różni się od religijnej wiary w wiecznego "Boga" obawiam się że różnice są tylko powierzchowne. O istnieniu praw fizyki wiemy. Na istnienie bogów, ISWów i innych makaronowych potworów nie ma żadnych dowodów. Oczywiście taki ISW wymaga dokładnie tak samo wyjaśnienia skąd się wziął, skąd się wzięły prawa które opisują jego działanie i rzeczywistość w której on się znajduje. Jednym słowem, nie wyjaśniasz nic za to mnożysz byty ponad potrzebę.
Podoba mi się zwięzła, merytoryczna i klarowna odpowiedź tu:
>Widzę, że argumenty Ci się skończyły i w kółko kręcisz się wokół kwestii "co było przed?"
To zdaje się Twoja teoria zajmuje się tym co było "przed". Moja teoria mówi, że materia i prawa fizyki są wieczne, nie ma i nie musi być żadnego "przed".
Podobają mi się poniższe pytania, które ujawniają nie tylko brak ekonomii wypowiedzi:
> Atomy stałe
A są jakieś inne? Ciekłe? Gazowe?
Podoba mi się poniższa prosta lecz powalająca analogia:
> Natomiast nasz świat jest od początku oparty na ściśle określonych prawach [...] One nie mogły powstać samoistnie w tak uporządkowanej formie w żaden logicznie opisywalny sposób. Podobnie jak samoistnie nie mogły powstać prawa rządzące "wszechświatem nadrzędnym". Prawa te, jak wspomniałem są niezbędne aby mógł istnieć i funkcjonować jakikolwiek uporządkowany byt.
Podoba mi się poniższa prosta reakcja na gołosłowie:
>...hipotezy... Moja jest przynajmniej do sprawdzenia, ich nie.
Zaproponuj zatem eksperyment pozwalający zaobserwować ów "wszechświat energetyczny", "iskrzenie energii" albo najlepiej samego ISW. Określ, które wyniki eksperymentu potwierdzą Twoją teorię a które jej zaprzeczą.
>Przysrywać i wyśmiewać to każdy głupi potrafi
Anty_k odpowiedział merytorycznie i ujawnił Twoje wykręcanie się od odpowiedzi. Że przez te jego wypowiedzi widać słabości Twojej hipotezy, to cóż. Miałby nie wypowiadać się, aby nie było widać śmieszności Twojej hipotezy.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Zresztą co Ci się tak w tych jego postach podoba.> Podoba mi się spokojne ujawnienie Twojego wykrętu tu:> >Co Ty nie powiesz? Gdzie w mojej teorii było coś o zbieraniu rakiet przez "Boga"?> Było o interwencji ISW, gdy zagrozi nam zagłada.Wykręty, to raczej widać u Ciebie i schodzenie na manowce. Podoba Ci się anty_k -Twoja sprawa. Ja gdy mnie zalał bezsensownymi postami na jedno kopyto, przestałem zwracać na niego uwagę. Jak chcesz się nim podpierać z braku własnych argumentów, to chociaż znajdź coś ciekawszego, bo te bzdety, które przytaczasz są na żenującym poziomie pod względem uczciwości logicznej. Wyrywając moje słowa z kontekstu, możesz sobie najgorszą bzdurę dośpiewać, jeśli jednak pomyślisz, to zobaczysz, że żadnego błędu w logice moich wypowiedzi nie było. > Pisałeś że ISW w zagrożeniu zagładą zainterweniuje. ...Pisałem dokładnie tak: Cytat:"Jedyne co "Bóg" może zrobić jeśli istnieje, to czekać. Jeśli się ujawni, to tylko gdy nie będzie miał innego wyjścia. W przypadku zagrożenia dla trwałości jego dzieł, lub na skutek tego co ja dopuszczam, czyli na wyraźne wezwanie do kontaktu z naszej strony, gdy już będziemy na to gotowi. Nie pojawi się dla ochrony żadnej małej grupy religijnej, ani tym bardziej by się "podpisać pod religią prawdziwą". Cały post nawiązywał do dyskusji o tym, że według mnie nie ujawnianie się ISW jest czymś oczywistym i logicznym Napisanie, gdy nie "będzie miał innego wyjścia" kogoś myślącego uczciwie od razu nastawi na coś wyjątkowego, coś czego eskalacji nie można zapobiec i czego nie da się powstrzymać bez ujawnienia się. Anty_k wymyślił sobie idiotyzm, że oto np. gdyby ludzie zechcieli nagle popełnić zbiorowe samobójstwo i :".. wystrzelili wszystkie głowice nuklearne naraz to wtedy bóg "nie będzie miał innego wyjścia", pojawi się, pozbiera lecące rakiety z nieba, pogrozi nam palcem, że nie ładnie tak się wysadzać w powietrze i zniknie, tak?" > Anty_k przytacza hipotetyczne zagrożenie z jednym z możliwych sposobów interwencji...Jeśli dla Ciebie to jest realne zagrożenie i jako racjonalny sposób reakcji ISW uznajesz "pozbieranie rakiet" to spadasz na poziom intelektualny anty_k i czeka Cię za chwilę potraktowanie Ciebie tak samo jak jego, czyli totalny zwis na Twoje dalsze wypociny. Pomysł anty_k jest idiotyczny zarówno z punktu widzenia budowy umysłu ludzkiego. Jakikolwiek pomysł na totalne samobójstwo ogólnoludzkie nigdy w nim nie powstał i nie sposób w ogóle czegoś takiego zakładać. Po drugie gdyby nawet dopuścić tą głupotę do teoretycznych rozważań, to ISW musiałoby mieć też coś z głową razem z tymi ludźmi próbującymi się zabić, gdyby jako sposób przeciwdziałania wybrało czekanie aż wystrzelą wszystkie rakiety, a potem jak cyrkowiec zechciało popisywać się zdolnością do "zebrania ich z nieba". Bez problemu przecież mógłby zmienić sposób myślenia poszczególnych decydentów bez ujawniania się. A z kolei gdyby rzeczywiście obdarzeni wolną wolą ludzie, podjęli jednomyślną decyzję, że zamierzają się unicestwić, to nie miałby podstaw by interweniować i powstrzymywać ich od tego "zbierając rakiety". > .. i kończy to pytaniem "Czy tak?"Na takie idiotyzmy odpowiedź dostał łagodną i jedyną możliwą: Cytat:"Nie! Nie o takie coś chodziło,.." > ..Czyli zadaje Ci pytanie, jak miałaby wyglądać interwencja. Ty ignorujesz zdanie pytające i zarzucasz mu jakoby przypisywał Ci że w Twojej teorii było o zbieraniu rakiet...Nie on o to nie pytał? On się tylko głupkowato naśmiewał z samej idei której nie zrozumiał, albo nie chciał zrozumieć. Ideą właściwą było:"Jeśli się ujawni, to tylko gdy nie będzie miał innego wyjścia. ". Ja zajmuję się realnymi rzeczami, a nie idiotyzmami w stylu "co było gdyby, na Księżycu rosły grzyby". > Po pierwsze anty_k ujawnia nieuzasadniony zarzut, po drugie że wykręcasz się od odpowiedzi, jak miałaby wyglądać interwencja?Chyba bym musiał spaść do jego poziomu, gdybym miał tworzyć odpowiedzi na jego idiotyzmy. Tak samo jak na tym przykładzie powyżej, mógłbym się obronić z wszystkich jego i Twoich zarzutów. Nie zamierzam jednak życia poświęcać na "mówienie do słupa". By Wam wyjaśnić jedno "nieprzemyślane pierdnięcie" muszę tłumaczyć na całą stronę a pewnie i tak bez efektu. Dość tego. Kto chce to mnie zrozumie, kto nie chce, to choćbym i pięć lat tu na okrągło pisał, to i tak pozostanie przy wierze w ewolucjonizm. > Podoba mi się merytoryczna odpowiedź tu:> > Czym Twoja wiara w wieczne prawa różni się od religijnej wiary w wiecznego "Boga" obawiam się że różnice są tylko powierzchowne.> O istnieniu praw fizyki wiemy. Na istnienie bogów, ISWów i innych makaronowych potworów nie ma żadnych dowodów. Oczywiście taki ISW wymaga dokładnie tak samo wyjaśnienia skąd się wziął, skąd się wzięły prawa które opisują jego działanie i rzeczywistość w której on się znajduje. Jednym słowem, nie wyjaśniasz nic za to mnożysz byty ponad potrzebę.> Podoba mi się....[....] No to podziwiaj sobie anty_k dalej. Nic mi do tego. Prawda jest taka, że to co Ci się podoba jest żenująco naiwne i bezwartościowe jako argument w dyskusji, odpowiadałem logicznie na takie naiwności już wiele razy, nie zamierzam tracić czasu na to samo ponownie dla Ciebie. > Anty_k odpowiedział merytorycznie i ujawnił Twoje wykręcanie się od odpowiedzi. ...O naiwności! To nie żadne wykręcanie się, to zwykła uczciwość i zdrowy rozsądek. Byłbym głupi gdybym spełniał jego zachcianki, albo snuł jakieś niestworzone bajeczki o czymś czego przecież nikt z założenia i istoty problemu nie wie nic pewnego. Tworzę logiczną i spójną teorię z wieloma hipotezami cząstkowymi, do momentów gdy jest to logicznie uzasadnione, ale nie zmyślam bajek, by je podawać jako fakty.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > Jakąkolwiek teorię kosmologiczną wybierzesz to zawsze, coś musi istnieć "przed".
Oczywiście, że nie. Wystarczy przyjąć, że rzeczywistość materialna istnieje bez początku i końca.
> Najlepszym kandydatem na istnienie wieczne jest energia. ona jest niezniszczalna, tylko zmienia postać. Jeżeli więc za pierwszy przyjmiemy świat bezpostaciowej energii nieustannie będącej w ruchu i niestabilności
Skąd się wzięły: ta energia i "wszechświat pierwotny"? Stworzył je jakiś ISW numer 2?
> to mamy idealne środowisko do tego, by po jakimś czasie wyewoluowała w nim inteligencja, tak ogromna i potężna, że mogła opanować i przeniknąć cały nieskończony wszechświat pierwotny.
Pod warunkiem, że wskażesz w jaki sposób na powstający ISW działała presja selekcyjna. Bez tego mechanizmu żadna ewolucja się nie wydarzy.
> Gdy to zrobiła to jedyną rzeczą jaka jej pozostała to zacząć się dzielić i stwarzać doprowadzając do istnienia całych wszechświatów o konkretnych zaplanowanych prawach i przeznaczeniu.
Co wiesz (konkretnie) na temat tego bytu? W jaki sposób uzyskałeś tę wiedzę, jaka była metodologia badań, na ile powtarzalne są wyniki? Skąd wiesz, że to "jedyna rzecz jaka jej pozostała"? Jakie masz obiektywne dowody na istnienie bytów które omawiasz? Cała twoja teoria bazuje na rojeniach i chciejstwie. Gdzie są dowody każdego z Twoich stwierdzeń?
> I taka teoria jak ta moja powyżej jest o wiele inteligentniejsza i bardziej logiczna, niż dziesiątki głupich pomysłów różnych profesorów jak to na początku było wielkie nic, z którego powstało wszystko.
Nie "nic" tylko świat materialny rządzony prawami fizyki.
> Bo ona doskonale wyjaśnia wszystko co obecnie obserwujemy empirycznie.
Nic nie wyjaśnia, bo jedynie przesuwa ten sam problem o szczebelek wyżej. Tłumaczysz powstanie rzeczywistości materialnej, praw fizyki i wyewoluowanie ludzkiej inteligencji przez ingerencję ISW a tworzysz dokładnie taki sam problem w postaci pytań o pochodzenie rzeczywistości w której funkcjonuje ISW, pochodzenie praw według których on działa (jako skomplikowany i celowy byt musi rządzić się jakimiś prawidłowościami) oraz pytanie jak wyewoluował ISW (tym trudniejsze, że jak rozumiem przyjmujesz istnienie jednego ISW więc pozbawiasz ten model presji selekcyjnej). Krótko mówiąc cała ta zawiła konstrukcja nie ulepsza modelu ani na jotę a wręcz przeciwnie, dostarcza kolejnych pytań bez odpowiedzi i tworzy byty bez dowodu ich istnienia. Jasne jest, że ten cały wywód jest po to, aby za wszelką cenę wprowadzić do modelu byt, na którego istnienie nie ma żadnych dowodów a którego kreacjoniści mogą się trzymać za rączkę.
> Ateizm nie wyjaśnia niczego, to logiczna pułapka i intelektualne pójście na łatwiznę.
Zaklęcia.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >>A skąd ten Bóg Stwórca? >Jacy Ci ateiści są nudni i stereotypowi.
Możesz zmienić dyskutantów przenosząc się przykładowo na strony Opoki lub Strażnicy Jehowy.
>Jeden głupi slogan powtarzają bez końca jako jakiś wielki argument. To pytanie nie ma najmniejszej wartości.
To tylko odbicie pytania kreacjonistów "jeżeli nie ma Inteligentnego Stwórcy to skąd świat i my?"
>co było przed Wielkim Wybuchem.
Był już/zawsze wszechświat choć w innej formie niż obecny. To co wybuchło to tylko element wcześniejszego wszechświata. Wielki Wybuch ukształtował tę część nieskończonego wszechświata w której miała zasięg jego siła. Wielu traktuje tę część wszechświata która jest obserwowalna jako cały wszechświat, a poza zasięgiem obserwacji jako inne lub równoległe wszechświaty. Wszechświat jest nieskończony zarówno w przestrzeni jak i w czasie. Inne wszechświaty gdzie miałyby być? Wprawdzie wielu naukowców to zwolennicy wieloświatu, ale Ty piszesz "mogła opanować i przeniknąć cały nieskończony wszechświat pierwotny"
>Skąd taka kariera tego banału to nie mam pojęcia, chyba jedynie średnio niski poziom twórczego myślenia ateistów powoduje, że myślą tak schematycznie i powielają te same bzdety.
Rozpowszechnili to pytanie Świadkowie Jehowy: "skoro nie ma Stwórcy, skąd świat i my?" Bzdety kreacjonistów pokazujemy kreacjonistom w lustrach.
>...nieskończony wszechświat pierwotny.
Zatem podzielasz mój pogląd że wszechświat pierwotny jest nieskończony. Nasz współczesny wszechświat jest zmieniającym się wszechświatem pierwotnym.
>Gdy to zrobiła to jedyną rzeczą jaka jej pozostała to zacząć się dzielić
Skoro ISW się podzieliła to jest ich więcej niż jedna.
>i stwarzać doprowadzając do istnienia całych wszechświatów
Wszechświat pierwotny jest nieskończony, jak sam napisałeś, a zatem wszechświaty są jego częściami (odległymi w czasie i przestrzeni).
>o konkretnych zaplanowanych prawach
Prawa nie mają początku. Z tego że są nie wynika że zostały zaplanowane świadomie.
>i przeznaczeniu.
Przeznaczenie to czcza spekulacja zainspirowana mitami teistycznymi.
> I taka teoria jak ta moja powyżej jest o wiele inteligentniejsza i bardziej logiczna, niż dziesiątki głupich pomysłów różnych profesorów
Samochwała. Pożyjemy, zobaczymy czy tak zostanie oceniona.
>Ateizm nie wyjaśnia niczego, to logiczna pułapka i intelektualne pójście na łatwiznę.
Czyż wyjaśnianie/dociekanie powstania układu słonecznego daje coś więcej niż zaspokajanie ciekawości?
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >>A skąd ten Bóg Stwórca?> >Jacy Ci ateiści są nudni i stereotypowi.> Możesz zmienić dyskutantów przenosząc się przykładowo na strony Opoki lub Strażnicy Jehowy.A co to takiego "strony Strażnicy Jehowy"? Czy coś Ci się nie pokręciło? Pisałem kiedyś "u Zabiełły" na Forum Watchtower jako Nabukomb, ale mnie łaskawcy zbanowali  > >Jeden głupi slogan powtarzają bez końca jako jakiś wielki argument. To pytanie nie ma najmniejszej wartości.> To tylko odbicie pytania kreacjonistów "jeżeli nie ma Inteligentnego Stwórcy to skąd świat i my?"Nie słyszałem o tak postawionym pytaniu. Miałem kontakt wiele lat ze środowiskami religijnymi, ale tak nikt pytania nie stawiał. Przecież, przed zadaniem pytania wiadomo, co druga strona odpowie. Wszyscy odrzucający istnienie Stwórcy wierzą w ewolucję, nie ma sensu ich pytać o powstanie człowieka. Dzisiaj nawet istnieje cały odłam wierzących w "Boga", a uważających, że posłużył się ewolucją. Z kolei dla powstania świata także powszechnie w odpowiedzi usłyszymy BB, lub coś w tym stylu. Trochę przedobrzyłeś z tą wymówką. Żaden rozsądny kreacjonista nie zadaje pytań w ten sposób. Tak prostacko formułowane pytania, które w oczach zadającego ma wartość argumentu, to specyficzna cecha ateistów. > >co było przed Wielkim Wybuchem.> Był już/zawsze wszechświat choć w innej formie niż obecny. To co wybuchło to tylko element wcześniejszego wszechświata. Wielki Wybuch ukształtował tę część nieskończonego wszechświata w której miała zasięg jego siła.Bezpodstawna bajeczka! Do tego nielogiczna. Był w innej formie? Czyli jakiej? Złożony z materii, czy czegoś innego? Jak mógł wybuchnąć "element wszechświata", czyli niby co? Świat złożony jest z niezależnych "bąbli", które sobie wybuchają ? Pod wpływem czego? Jak powstała siła zdolna wytworzyć energię wybuchu i dać początek materii naszego wszechświata? Co z innymi "elementami"? Co z nimi się działo, gdy "nasz element" przygotowywał się do wybuchu, stykały się z nim, czy były oddalone o wielkość wszechświata. Jak powstały granice tych "elementów"? Czy wybuch naszego zniszczył inne "elementy", czy inne "elementy" też wybuchają? To czemu nie niszczą naszego "elementu"? Pytań można mnożyć dziesiątki i to coraz trudniejszych. Twój pomysł jest zdecydowanie niedorzeczny. Już koncepcja że świat składa się z jednego "elementu", który na zmianę rozszerza się i kurczy powodując następstwo światów o różnych parametrach rodzi mniej problemów. Moja teoria o jednolitym nieskończonym świecie pierwotnym w którym najpierw wyewoluowała inteligencja, która go zdominowała i podporządkowała sobie jest najprostsza, a tym samym najbardziej logiczna i prawdopodobna. Ale oczywiście "wolnoć Tomku w swoim domku". Prawdy nie znamy i każdy przyjmuje takie teorie jakie mu pasują. > Wielu traktuje tę część wszechświata która jest obserwowalna jako cały wszechświat, a poza zasięgiem obserwacji jako inne lub równoległe wszechświaty.> Wszechświat jest nieskończony zarówno w przestrzeni jak i w czasie. Inne wszechświaty gdzie miałyby być? Wprawdzie wielu naukowców to zwolennicy wieloświatu, ale Ty piszesz "mogła opanować i przeniknąć cały nieskończony wszechświat pierwotny"Trochę tu zamieszałeś i w końcu już nie wiem, która koncepcja według Ciebie jest najbliższa prawdy. > >Skąd taka kariera tego banału to nie mam pojęcia, chyba jedynie średnio niski poziom twórczego myślenia ateistów powoduje, że myślą tak schematycznie i powielają te same bzdety.> Rozpowszechnili to pytanie Świadkowie Jehowy: "skoro nie ma Stwórcy, skąd świat i my?" Bzdura! Poznałem ich dobrze i ich publikacje. Takie pytania są najwyżej wstępem do rozważań, nigdy argumentem samym w sobie. Tam są przekonani o istnieniu Stwórcy na podstawie pośrednich dowodów, a nie domniemają o jego istnieniu z jakichś błędnych logicznie pytań. Każdy tam w miarę swoich możliwości, wnikliwie bada Biblię i porównuje jej proroctwa do obserwowanej rzeczywistości. Na podstawie faktów przeczących teorii ewolucji i dzięki stworzeniu jednolitej wewnętrznie spójnej interpretacji Biblii nabierają pewności, że musi istnieć Stwórca i że jest nim opisany w Biblii "Bóg". W trakcie głoszenia, być może niektóre osoby zadają wiele naiwnych pytań, bo są one odzwierciedleniem ich zdolności intelektualnych, jak i powszechnej ignorancji biblijnej społeczeństwa, do którego muszą podchodzić jak do dzieci, ale liczy się tylko to co podają ich publikacje. O ile pamiętam, to nigdzie w nich nie ma takiej logiki argumentacyjnej, że musi istnieć "Bóg", bo inaczej skąd świat i my. Za to praktycznie każdy ateista w dyskusji, prędzej czy później rzuca slogan "skąd się wziął Bóg" jako jakiś koronny argument na jego nieistnienie. W ogóle to radzę nie porównywać ateistów do Świadków Jehowy. U nich przeciętny głosiciel wie o wiele więcej niż przeciętny ateista. I potrafi obronić swoją wiarę w istnienie "Boga" dużo logiczniej i inteligentniej niż ateista umotywować swoją wiarę, że "Bóg" nie istnieje. Świadkowie to w większości swego rodzaju profesjonaliści zajmujący się tematem "Boga" z pasją i poświęceniem i to przez wiele godzin w tygodniu. Przeciętnym ateistą zwykle zostają nieuki, co nawet nigdy Biblii nie przeczytali, a cała ich wiedza i mądrość bierze się z takich książek jak "Bóg urojony" Dawkinsa, albo zostają nimi w młodości "na przekór rodzicom", lub zapatrzeni w jakiś autorytet. By natomiast zostać Świadkiem Jehowy trzeba przejść solidne studium osobiste i robi się to z pełną świadomością, że do końca życia trzeba będzie bronić swojego stanowiska przeciw wrogiej większości..... c.d. niżej.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | c.d. Przeciętny ateista to zwykle nygus, który z łatwizny wybiera światopogląd, który jest dla niego łatwiejszy i prostszy. Nie zamierza też go bronić i zresztą nie potrafi. Nie istnieje coś takiego jak argumenty logiczne na ateizm. Większość ateistów zostaje nimi na fali krytyki religii, nie dla walorów intelektualnych filozofii ateistycznej. Przez trzy lata poszukuję w internecie odważnego i inteligentnego ateisty, by wysłuchać jego logicznych wywodów, dlaczego uważa ateizm za bliższy prawdy. I d**a, same bzdety i banały od przeciętniaków. Zero jakichś pozytywnych głębszych wywodów logiczno-rozumowych. Bez krytyki religii ateizm praktycznie nie istnieje. Przy niektórych wywodach teistów i zwolenników ID, ateiści wyglądają jak jakieś "intelektualne karzełki", broniący swojej bajki, bezgraniczną fanatyczną wiarą w wszechmoc twórczą ewolucji. > Bzdety kreacjonistów pokazujemy kreacjonistom w lustrach.Akurat  Jest dokładnie odwrotnie. To kreacjoniści wyśmiewają się z naiwności ateistów, a sami opierają swoje poglądy na silnych przesłankach naukowych. To nauka stała się obecnie polem bitwy TE vs IP. I zwolennicy projektu cały czas rosną w siłę i mają do dyspozycji coraz więcej argumentów i dowodów, a karty ewolucjonistów są coraz słabsze, a ich rzekome dowody z roku na rok kurczą się i znikają. > >...nieskończony wszechświat pierwotny.> Zatem podzielasz mój pogląd że wszechświat pierwotny jest nieskończony.> Nasz współczesny wszechświat jest zmieniającym się wszechświatem pierwotnym.Tylko co Ty rozumiesz, przez "wszechświat pierwotny", obawiam się, że zupełnie co innego niż ja w mojej teorii. > >Gdy to zrobiła to jedyną rzeczą jaka jej pozostała to zacząć się dzielić> Skoro ISW się podzieliła to jest ich więcej niż jedna.Nigdzie tak nie napisałem. Wyciągasz błędne wnioski. Chodziło o to, że stopniowo przeniknąwszy dostępną przestrzeń i podporządkowawszy sobie wszelką dostępną energię, musiała dojść do etapu nasycenia się tą kontrolą. Co mogło być następnym etapem, jeśli nie potrzeba stwarzania? Do myślenia do świadomości potrzebowała tylko jakiś minimalny ułamek tego co kontrolowała. Mogła zacząć tworzyć "nowe" oddając stopniowo część siebie, ale nie w sensie mnożenia się i powstawania nowych odrębnych ISW. Z pewnością znalazła dla siebie jakąś postać, gdzie mogła zawrzeć swoją jaźń, a resztę mogła potraktować jako materiał do tworzenia. W tym sensie się podzieliła. Najpierw przeniknęła wszystko szukając czegoś co mogłoby ją zainteresować i skoro nie znalazła, zrozumiała, ze sama musi stworzyć sobie coś co zaspokoi jej potrzeby intelektualne. Nie wydaje się jednak prawdopodobne, by jakakolwiek inteligencja mająca taką władzę uznała za swoją pierwszą potrzebę stworzenia sobie równorzędnej potencjalnie konkurującej z nią innej ISW. Podległe istoty i w jakimś sensie "mniejsze" tak, to byłoby logiczne, ale równe sobie inne ISW ? Po co i jak miałaby dokonać takiego podziału? > >i stwarzać doprowadzając do istnienia całych wszechświatów> Wszechświat pierwotny jest nieskończony, jak sam napisałeś, a zatem wszechświaty są jego częściami (odległymi w czasie i przestrzeni).No i ? > >o konkretnych zaplanowanych prawach> Prawa nie mają początku.Bo? > Z tego że są nie wynika że zostały zaplanowane świadomie.Ani, że nie zostały  > >i przeznaczeniu.> Przeznaczenie to czcza spekulacja zainspirowana mitami teistycznymi.Nie ucinaj pojedynczych wyrazów. Dobrze wiesz, że nie przeznaczenie w sensie mistycznym tu chodziło. > > I taka teoria jak ta moja powyżej jest o wiele inteligentniejsza i bardziej logiczna, niż dziesiątki głupich pomysłów różnych profesorów> Samochwała. Pożyjemy, zobaczymy czy tak zostanie oceniona.I słusznie. Dopiero czas pokaże, czy w tak niesprawdzalnych na razie sprawach, mam rację i czy jestem bliższy rzeczywistości niż całe tabuny profesorków. Za to empiryczne konsekwencje mojej teorii i ich spotykają się w realnym świecie i tam widać kto ma rację. To moja teoria pasuje do faktów lepiej, nie ich bajdurzenie o samoistnym powstaniu naszego materialnego świata. Świat i istoty żywe wykazują wszelkie cechy zaprojektowania, samodziejstwo nie pasuje do obrazu rzeczywistości. Nawet myląc się diametralnie co do tożsamości i początków powstania ISW jestem bliższy prawdy o naszym świecie, niż cała armia naukowców wierzących w prawdziwość TE.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Madman (7811 punktów) | > Przeciętny ateista to zwykle nygus, który z łatwizny wybiera światopogląd, który jest dla niego łatwiejszy i prostszy."Przeciętny ktokolwiek" jest taki. Ateiści mają więcej samoświadomości od teistów. > Nie istnieje coś takiego jak argumenty logiczne na ateizm.Serio? A na teizm istnieją? > Przez trzy lata poszukuję w internecie odważnego i inteligentnego ateisty, by wysłuchać jego logicznych wywodów, dlaczego uważa ateizm za bliższy prawdy.Wiemy, brakuje chętnych na Twój głupkowaty pojedynek. A przede mną stchórzyłeś. > I d**a, same bzdety i banały od przeciętniaków. Zero jakichś pozytywnych głębszych wywodów logiczno-rozumowych.Jest jeden argument - brak jakichkolwiek dowodów czy nawet przesłanek na istnienie Boga. > Przy niektórych wywodach teistów i zwolenników ID, ateiści wyglądają jak jakieś "intelektualne karzełki", broniący swojej bajki, bezgraniczną fanatyczną wiarą w wszechmoc twórczą ewolucji.   Bo tobie się wydaje, że argumentacja opiera się na wodolejstwie, retoryce, sofizmatach i dogmatach. Rozumiem, że traktaty teologiczne brzmią podniośle, ale piękne jest to, co prawdziwe, a nie odwrotnie. > To kreacjoniści wyśmiewają się z naiwności ateistów, a sami opierają swoje poglądy na silnych przesłankach naukowych.   Dobrze Ci idzie zaklinanie rzeczywistości. Podaj mi jedną NAUKOWĄ PRZESŁANKĘ potwierdzającą kreację świata i człowieka. > I zwolennicy projektu cały czas rosną w siłę i mają do dyspozycji coraz więcej argumentów i dowodów, a karty ewolucjonistów są coraz słabsze, a ich rzekome dowody z roku na rok kurczą się i znikają.   Coraz więcej dowodów? Myślałem, że ich liczba cały czas oscyluje wokół zera. > To moja teoria pasuje do faktów lepiej, nie ich bajdurzenie o samoistnym powstaniu naszego materialnego świata.Problem polega na tym, że Twoje bajdurzenie nikogo nie obchodzi. > Świat i istoty żywe wykazują wszelkie cechy zaprojektowania, samodziejstwo nie pasuje do obrazu rzeczywistości.Uważasz tak Ty i kilka milionów religiantów - umysłowych leniwców. > Nawet myląc się diametralnie co do tożsamości i początków powstania ISW jestem bliższy prawdy o naszym świecie, niż cała armia naukowców wierzących w prawdziwość TE.Gratuluję Ci! Myślę, że Nobla masz już w kieszeni.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | > A co to takiego "strony Strażnicy Jehowy"? Czy coś Ci się nie pokręciło?Oficjalna strona internetowa Świadków Jehowy: www.watchtower.org/p/index.htmlstrona Towarzystwa Strażnica: www.watchtower.org/p/publications/index.htmwww.google(*)&rlz=1B2GGFB_plPL233PL234&sa=2> Był już/zawsze wszechświat choć w innej formie niż obecny. To co wybuchło to tylko element wcześniejszego wszechświata. Wielki Wybuch ukształtował tę część nieskończonego wszechświata w której miała zasięg jego siła.> Był w innej formie? Czyli jakiej? Złożony z materii, czy czegoś innego?Złożony z materii i energii, z prawami. Inna forma znaczy min. bez układu słonecznego z innym rozłożeniem galaktyk i planet. > Jak mógł wybuchnąć "element wszechświata", czyli niby co? Świat złożony jest z niezależnych "bąbli", które sobie wybuchają ? Pod wpływem czego? Jak powstała siła zdolna wytworzyć energię wybuchu i dać początek materii naszego wszechświata?"Moja" hipoteza tu: pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Wybuch> Co z innymi "elementami"? Co z nimi się działo, gdy "nasz element" przygotowywał się do wybuchu, stykały się z nim, czy były oddalone o wielkość wszechświata.Te co były blisko lub stykały się zostały odsunięte, do tych co były oddalone- poza zasięgiem, mogła zmniejszyć się odległość. Dynamiczne siły w kosmosie częściowo zrównoważyły się. A na dzień dzisiejszy galaktyki, gwiazdy i planety są w takiej formie (skupiska materii otoczone atmosferą z satelitami w uporządkowanym poprzez zrównoważenie sił ruchu) w jakiej są. Zajmują się tym naukowcy kosmologowie i hobbyści których to interesuje. Dla mnie jest to bez praktycznego znaczenia. Odkąd sięgam pamięcią, od małego berbecia miałem intuicyjne poczucie wieczności wszechświata i ani jednego momentu, ani jednej myśli że księżyc lub inne ciało z kosmosu spadnie. Kto ma taką obawę niech sobie wierzy w Siłę Wyższą lub Boga. Prawdopodobieństwo Twojej czy innej hipotezy kosmologicznej nie jest tematem wątku. Kikakika w poście założycielskim wątku określiła co ma być tematem. W pewnym sensie zaśmiecamy jej wątek. Ateizm wśród naukowców: Wedle ankiety przeprowadzonej wśród członków National Academy of Sciences (wśród jej 2100 członków i 380 zagranicznych współpracowników jest niemal 200 zdobywców nagrody Nobla) jedynie 7% z nich wierzyło w Boga. źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm> Trochę tu zamieszałeś i w końcu już nie wiem, która koncepcja według Ciebie jest najbliższa prawdy.Nie widzę potrzeby wybierania jakiejś koncepcji, to nie moje hobby, nieprzydatne praktycznie, zaśmiecające wątek. > Rozpowszechnili to pytanie Świadkowie Jehowy: "skoro nie ma Stwórcy, skąd świat i my?"> Bzdura! Poznałem ich dobrze i ich publikacje. Takie pytania są najwyżej wstępem do rozważań, nigdy argumentem samym w sobie.Wpływ ich publikacji na to co piszesz rzuca się w oczy. Oj odcisnęli na Twojej podświadomości piętno Stwórcy i specjalnego przeznaczenia ludzi. Są wstępem do rozważań, to znaczy zadają je na początku, zgadza się. Właśnie otaczający świat podają za wynik działalności Stwórcy, a skoro działa znaczy jest. Czyli argument. > Tam są przekonani o istnieniu Stwórcy na podstawie pośrednich dowodów, a nie domniemają o jego istnieniu z jakichś błędnych logicznie pytań.Te pośrednie pseudo dowody to rzekomo natchniona Biblia i jej niby przepowiednie. Zazwyczaj zaczynają od Biblii. Po pierwszym ich zdaniu mówię: dla mnie Biblia to legendy. I w drugim zdaniu otrzymuję: a jak pan myśli- skąd świat i my, na co odpowiadam niech Pan/Pani zastosuje to pytanie do Boga, skąd Bóg. > dzięki stworzeniu jednolitej wewnętrznie spójnej interpretacji BibliiTo jakoby natchniona przez Boga, a wymagająca stworzenia interpretacji aby uzyskać wewnętrzną spójność. Ciało Kierownicze ŚJ poprawia fuszerkę Boga aby uzyskać spójność. > być może niektóre osoby zadają wiele naiwnych pytań, bo są one odzwierciedleniem ich zdolności intelektualnychDlatego takie wyjaśnienie powstania świata i ludzi przyjęli. Ich Ciało Kierownicze zaleca aby nie posyłali dzieci na studia. > jak i powszechnej ignorancji biblijnej społeczeństwaIgnorancja to właściwa postawa. Biblia jest warta tylko jednorazowego przeczytania, a nie uwagi i studiów nad legendami/mitami. Do kształtowania moralności i etyki może być np. książka Sens dobra autor Simon Blackburn. Poznałeś dobrze publikacje Świadków Jehowy i Biblię, i jak wpłynęło to na Twoją etykę. Traktujesz ludzi z pozycji autorytetu, a oponentów argumentum ad personam. > społeczeństwa do którego muszą podchodzić jak do dzieciKto ich zmusza? To przez głupie traktowanie zapisów Biblijnych dosłownie czują się zobowiązani. > ...ich publikacje. O ile pamiętam, to nigdzie w nich nie ma takiej logiki argumentacyjnej, że musi istnieć "Bóg", bo inaczej skąd świat i my.W ich publikacji(Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi) jest argumentacja której używasz: to nie mogło powstać przez przypadek. Została zobrazowana o ile dobrze pamiętam tak: wrzucaj do pralki wirnikowej części od lodówki i włączaj pralkę. Czy za którymś razem otrzymasz złożoną lodówkę? Czyli autorzy tej publikacji sugerują czytającym że ewolucja to: wiatr miesza cząsteczkami, któregoś razu cząsteczki połączyły się w człowieka, a innym razem w sosnę itd. Więc musi istnieć Bóg, bo inaczej kto świat i nas poskładał.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
W sumie, to sam nie wiem czemu Ci odpowiadam, może po to, by Twoje kłamstwa i błędy logiczne choć trochę naświetlić dla potomnych, którzy kiedyś będą to z nudów czytać. > >A co to takiego "strony Strażnicy Jehowy"? Czy coś Ci się nie pokręciło?> Oficjalna strona internetowa Świadków Jehowy: (....)Czyli wyszło na moje. Pokręciłeś nazwy. A nawet nie zdobyłeś się na przyznanie do pomyłki. Nie strony "Strażnicy Jehowy", tylko Świadków Jehowy, jako wyznania, albo strony "Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego - Strażnica", jako prawnego reprezentanta tego wyznania. Skoro nawet nazwy dobrze nie znasz, to co Ty możesz o nich prawdziwego wiedzieć? > >Był już/zawsze wszechświat choć w innej formie niż obecny. To co wybuchło to tylko element wcześniejszego wszechświata. Wielki Wybuch ukształtował tę część nieskończonego wszechświata w której miała zasięg jego siła.> >Był w innej formie? Czyli jakiej? Złożony z materii, czy czegoś innego?> Złożony z materii i energii, z prawami. Inna forma znaczy min. bez układu słonecznego z innym rozłożeniem galaktyk i planet.> >Jak mógł wybuchnąć "element wszechświata", czyli niby co? Świat złożony jest z niezależnych "bąbli", które sobie wybuchają ? Pod wpływem czego? Jak powstała siła zdolna wytworzyć energię wybuchu i dać początek materii naszego wszechświata?> "Moja" hipoteza tu: pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_WybuchJesteś niespójny i nielogiczny, pewnie mało co w ogóle na te tematy czytałeś. Podajesz link do Wikipedii, w którym nie ma niczego podobnego nawet, do Twojego niedorzecznego pomysłu, o "wybuchających elementach wcześniejszego wszechświata". I jeszcze się stawiasz obnosząc się ze swoimi bajkami, o stykających się odsuwających od siebie wszechświatach. Jaką wartość mają twoje pomysły skoro sam sobie zaprzeczasz, raz twierdząc, że Twoja hipoteza jest zgodna z oficjalną nauką , a za chwilę zmyślasz jakieś swoje całkowicie oderwane od wszystkiego interpretacje, jak ta poniżej. > >Co z innymi "elementami"? Co z nimi się działo, gdy "nasz element" przygotowywał się do wybuchu, stykały się z nim, czy były oddalone o wielkość wszechświata.> Te co były blisko lub stykały się zostały odsunięte, do tych co były oddalone- poza zasięgiem, mogła zmniejszyć się odległość. Dynamiczne siły w kosmosie częściowo zrównoważyły się. A na dzień dzisiejszy galaktyki, gwiazdy i planety są w takiej formie (skupiska materii otoczone atmosferą z satelitami w uporządkowanym poprzez zrównoważenie sił ruchu) w jakiej są.> Odkąd sięgam pamięcią, od małego berbecia miałem intuicyjne poczucie wieczności wszechświata i ani jednego momentu, ani jednej myśli że księżyc lub inne ciało z kosmosu spadnie. Kto ma taką obawę niech sobie wierzy w Siłę Wyższą lub Boga.Idiotycznie to połączyłeś. Co ma wspólnego Twoje przekonanie, że Księżyc Ci nie spadnie na głowę, do przekonań ludzi wierzących w "Boga". > Prawdopodobieństwo Twojej czy innej hipotezy kosmologicznej nie jest tematem wątku. Kikakika w poście założycielskim wątku określiła co ma być tematem. W pewnym sensie zaśmiecamy jej wątek.A jak zmyślasz i opowiadasz o Świadkach Jehowy, to pewnie według Ciebie zgodnie z tematem wątku i to wtedy nie jest zaśmiecanie? Akurat moje teorie kosmologiczne są związane z tematem, bo żeby poznać odpowiedź na pytanie "czy istnieje Bóg" trzeba zbudować koncepcję całościową zaczynającą się od powstania wszechświata i tego co było przed, aż do hipotez na temat dalekiej przyszłości ludzkości i widzialnego wszechświata. I dopiero badać ich spójność i logiczność w porównaniu z istniejącymi obecnie oficjalnymi wyjaśnieniami rzeczywistości. I moja teoria taka jest spójna i logiczna od początku do końca, Twoje pomysły zaś, to rzeczywiście "śmieci". > Ateizm wśród naukowców: Wedle ankiety przeprowadzonej wśród członków National Academy of Sciences (wśród jej 2100 członków i 380 zagranicznych współpracowników jest niemal 200 zdobywców nagrody Nobla) jedynie 7% z nich wierzyło w Boga. źródło: pl.wikipedia.org/wiki/AteizmTakie ankiety zawsze są stronnicze i zależą od tego kto je przeprowadza i jak sformułuje pytanie. A co powiesz na to: creationis(*)czycy_wola_projekt_niz_darwinacreationis(*)ntyewolucyjni/?searchterm=Nonestwarzanie(*)endrzy-odrzucaja-ewolucjonizm/Przerzucanie się linkami to droga donikąd. Najlepszym dowodem na to, że "wybitni naukowcy" wcale nie są wyznacznikiem prawdy obiektywnej, jest wiara elit naukowych w ewolucjonizm, który nawet rozgarnięte dziecko zrozumie, że jest fałszywą nauką. To uczciwość intelektualna jest drogą do poznania prawdy, nie pozycja naukowa. Akurat takie pozycje zwykle zdobywa się po trupach sumienia i rozpychając się łokciami nie patrząc na fakty i prawdę. Nic więc dziwnego, że wśród naukowych elit powszechna jest wiara w dogmat o nieistnieniu "Boga". Na szczęście prawda nie zależy od wyników ankiet, ani od tych co są wysoko postawieni w tym świecie. Oni mają władzę, ale nie monopol na prawdę. > >Rozpowszechnili to pytanie Świadkowie Jehowy: "skoro nie ma Stwórcy, skąd świat i my?"> > Bzdura! Poznałem ich dobrze i ich publikacje. Takie pytania są najwyżej wstępem do rozważań, nigdy argumentem samym w sobie.> Są wstępem do rozważań, to znaczy zadają je na początku, zgadza się.....Nie nie zgadza się. Znowu konfabulacje i zmyślenia. Zwrot "są najwyżej wstępem do rozważań", nie przekłada się na Twoje insynuacje, że "zadają je na początek" dyskusji w trakcie głoszenia. > Właśnie otaczający świat podają za wynik działalności Stwórcy, a skoro działa znaczy jest. Czyli argument.Brednie, oszustwo i brak logiki. Z tak płytką logiką i stronniczą interpretacją z Twojej strony, nigdy mnie nie zrozumiesz. c.d.poniżej
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | > Pokręciłeś nazwy. A nawet nie zdobyłeś się na przyznanie do pomyłki. Nie strony "Strażnicy Jehowy", tylko Świadków JehowyTo celowe zestawienie słów dla spotęgowania kojarzenia broszurek "Strażnica" z Jehowitami. > Odkąd sięgam pamięcią, od małego berbecia miałem intuicyjne poczucie wieczności wszechświata i ani jednego momentu, ani jednej myśli że księżyc lub inne ciało z kosmosu spadnie. Kto ma taką obawę niech sobie wierzy w Siłę Wyższą lub Boga.> Idiotycznie to połączyłeś. Co ma wspólnego Twoje przekonanie, że Księżyc Ci nie spadnie na głowę, do przekonań ludzi wierzących w "Boga".Wierzą że Bóg podtrzymuje porządek ruchu ciał w kosmosie i ta wiara chroni ich przed obawą o upadek Księżyca. > A jak zmyślasz i opowiadasz o Świadkach Jehowy, to pewnie według Ciebie zgodnie z tematem wątku i to wtedy nie jest zaśmiecanie?Przedstawiłeś ich jedną świetlaną stronę(orła), a ja uzupełniłem o ich ciemną stronę (reszkę). > żeby poznać odpowiedź na pytanie "czy istnieje Bóg" trzeba zbudować koncepcję całościową zaczynającą się od powstania wszechświata i tego co było przed, aż do hipotez na temat dalekiej przyszłości ludzkości i widzialnego wszechświata. I dopiero badać ich spójność i logiczność w porównaniu z istniejącymi obecnie oficjalnymi wyjaśnieniami rzeczywistości. I moja teoria taka jest spójna i logiczna od początku do końca1) Wymyśliłeś "Boga" dla wyjaśnienia sobie pochodzenia praw wszechświata. 2) Całkowicie bezpodstawnie przypisałeś wymyślonemu przez siebie "Bogu" (zapchajdziurze na brak wyjaśnienia) jakoby przeznaczył dla ludzi życie wieczne. 3) Czyżbyś uważał że zbudowaną przez siebie koncepcją odpowiedziałeś kikakika i innym czytelnikom na pytanie "czy Bóg istnieje"? 4) Gdyby nawet Twoja hipoteza była spójna i logiczna to i tak Twoje ISW jest tylko wymyślonym przez Ciebie. 5) Czy się spodziewasz że ktoś z czytających oceni Twoją hipotezę jako poważny argument za: a) wiarą w "Boga" b) wiarą że tegoż boga ISW interesuje los ludzi Z Twoich wypowiedzi ukazała się jedna z możliwości stwarzania Boga/bogów przez ludzi. W taki sposób jak Ty stworzyłeś "Boga", mogli stwarzać nasi przodkowie. > Ateizm wśród naukowców: Wedle ankiety przeprowadzonej wśród członków National Academy of Sciences (wśród jej 2100 członków i 380 zagranicznych współpracowników jest niemal 200 zdobywców nagrody Nobla) jedynie 7% z nich wierzyło w Boga. źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm> Takie ankiety zawsze są stronnicze i zależą od tego kto je przeprowadza i jak sformułuje pytanie. A co powiesz na to:> creationis(*)czycy_wola_projekt_niz_darwinacytat: 29% brytyjskich nauczycieli nauk przyrodniczych uważa, że kreacjonizm powinien być nauczany na ich lekcjach odp: Jak się ma 29% nauczycieli do 93% członków National Academy of Sciences. cytat: "Darwinowska teoria ewolucji - zauważył agnostyk David Berlinski - pozostaje jedyną naukową teorią szeroko uznawaną wśród naukowej społeczności i równie szeroko odrzucaną poza nią. odp: Czyli odczytałeś to co chciałeś, bo tu pisze że ewolucja jest szeroko uznana przez naukowców, a równie szeroko odrzucana przez laików czyli tych co nie znają zagadnienia. cytat: a jeśli mylą się w kwestii życia to mylą się we wszystkim odp: Nieuzasadnione uogólnienie. cytat: po 150 latach od publikacji O powstawaniu gatunków większość brytyjskiego społeczeństwa wciąż powątpiewa w teorię ewolucji. odp: A przez ile lat po publikacji że Ziemia jest kulą większość pospólstwa myślała że jest płaska. cytat: Jak widać, Rysio wciąż w dobrej formie. odp: Argumentum ad personam czyli dalej nie warto czytać. > creationis(*)ntyewolucyjni/?searchterm=Nonecytat: "Ma on 25 lat, właśnie ukończył uniwersytet, wierzy, że złożoność życia może być wyjaśniona tylko przez inteligentny projekt. Wierzy on w istnienie Boga lub jakiegoś rodzaju wyższej mocy, choc niechętny jest do rozstrzygania, czy to jest Bóg, w którego wierzy jego babcia, czy też jakaś inna siła. Ewolucja, jak twierdzi, jest tylko teorią, która wciąż czeka, by zostać przez świadectwa potwierdzona lub podważona. Teoria ta nie oferuje poważniejszej odpowiedzi na pytanie o ostateczny cel życia i nie jest przeciwstawna jego spojrzeniu, że ludzie mają unikatową wartość i znaczenie. odp: Nie odrzucił jeszcze Boga w którego wierzy jego babcia!!! Oczekuje od teorii ewolucji odpowiedzi na pytanie o ostateczny cel życia!!! Jak można oczekiwać od teorii na wyjaśnienie procesu przyrodniczego oferty celu życia? Kompletna kompromitacja kreacjonistów. Ludzie mają unikatowe znaczenie- nie potrafi wyzwolić się od postrzegania siebie/ludzi jako pempek/centrum wszechświata. cytat: Najwyraźniej darwiniści przegrywają bitwę o umysły. odp: Kreacjoniści swoje dążenie do wpływania na umysły owieczek projektują na ewolucjonistów. Czy gdziekolwiek na Ziemi jest choć jedna sekta ewolucjonistów?? cytat: ludzie uznający istnienie Boga znajdują dla siebie całe spektrum poglądów - od teistycznego ewolucjonizmu po młodoziemski kreacjonizm odp: Bóg biblijny pada, trzeba go zrekonstruować. cytat: pomimo olbrzymich wysiłków darwinistów, usiłujących blefować odp: A o co ewolucjoniści walczą. Przecież ewolucjoniści nie werbują owieczek do swoich sekt. > stwarzanie(*)endrzy-odrzucaja-ewolucjonizm/cytat: jedna czwarta młodych Belgów uważa, że człowieka stworzył Bóg. odp: Jak się ma 1/4 Belgów do 93% członków National Academy of Sciences. > To uczciwość intelektualna jest drogą do poznania prawdy, nie pozycja naukowa.A co naukowcy z pozycją mieliby uzyskać poprzez nieuczciwość intelektualną. To projekcja kreacjonistów. Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wojtek (3465 punktów) | Niestety, nie odpowie Ci. Został zbanowany na stałe.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >Niestety, nie odpowie Ci. Został zbanowany na stałe.
I bardzo dobrze. Nie potrzebuję odpowiedzi nabuko. Napisałem dla innych czytelników forum. Kto przeczyta ten oceni.
Pozdrawiam
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | c.d. > >Tam są przekonani o istnieniu Stwórcy na podstawie pośrednich dowodów, a nie domniemają o jego istnieniu z jakichś błędnych logicznie pytań.> Te pośrednie pseudo dowody to rzekomo natchniona Biblia i jej niby przepowiednie....Twoje zmyślenia i dośpiewywanie sobie tego czego nie napisałem są już obrzydliwe i nie do zniesienia. Myśl chłopie, a nie rzucaj takimi pierdołami. By Biblia stała się dowodem na cokolwiek, to najpierw trzeba przestudiować argumenty wskazujące, że istnieje "Bóg" i że stoi za napisaniem Biblii, i o takich argumentach pisałem. Biblia to argument wtórny, dopiero nabierający znaczenia dla kogoś kto ją szanuje jako "słowo boże". Z Biblii można jedynie domniemywać szczegółów o "Bogu", gdy się już jest przekonanym o jego istnieniu, a tematem wątku jest przypominam " Bóg istnieje, czy nie?" . > Zazwyczaj zaczynają od Biblii. ...A od czego mają zacząć, szukają ludzi mających szacunek do tej księgi. Byliby głupcami, gdyby liczyli na przekonanie ateisty do czegokolwiek. Oni wychodzą z założenia, że ich obowiązkiem jest dawać szansę ludziom na poznanie prawdy, ale doskonale wiedzą, że ich umiejętności w dyskusji są tylko znikomym procentem sukcesu. Uważają, że tylko "Bóg" umożliwia poszczególnym osobom zrozumienie i poznanie prawdy. 1 Kor. 3:5-7 5 Czymże więc jest Apollos? I czym jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście, tak jak Pan dał każdemu. 6 Ja zasadziłem, Apollos podlał, ale Bóg dawał wzrost; 7 toteż ani ten, kto sadzi, nie jest czymś, ani ten, kto podlewa, tylko Bóg, który daje wzrost.> >dzięki stworzeniu jednolitej wewnętrznie spójnej interpretacji Biblii> To jakoby natchniona przez Boga, a wymagająca stworzenia interpretacji aby uzyskać wewnętrzną spójność. Ciało Kierownicze ŚJ poprawia fuszerkę Boga aby uzyskać spójność.Nie masz pojęcia o Biblii i jej treści, więc sobie daruj takie śmieszne teksty. Ględzisz jak typowy ateista, który powtarza slogany a sam nigdy nie sprawdził tematu. Biblia zawiera dokładnie to co powinna, żadnej fuszerki w Biblii nie znalazłem. Spełnia idealnie swój cel i swoją rolę dla ludzkości. Z jednej strony zapewnia podporę i światło tym, którzy zechcą skorzystać, a z drugiej zapewnia wolność intelektualną, takim co to wystarczy im usłyszeć o jakimś wydarzeniu opisanym w Biblii, by zostać ateistą. Biblia zapewnia różnorodność poglądów i wyznań i to było jej celem. A że istnieją wyznania i ludzie traktujący ją tak, jak np. Świadkowie Jehowy i obok nich funkcjonują ateiści, którzy traktują ją jako zbiór mitów, dowodzi tego, że spisanie Biblii to był prawdziwy "majstersztyk". Nie można było lepiej jej napisać. Jest idealna do swojego celu. > >być może niektóre osoby zadają wiele naiwnych pytań, bo są one odzwierciedleniem ich zdolności intelektualnych> Dlatego takie wyjaśnienie powstania świata i ludzi przyjęli. Ich Ciało Kierownicze zaleca aby nie posyłali dzieci na studia.Chcesz dyskutować o Świadkach i ich naukach? Po co? Co Cię oni obchodzą. Jako ateista jedyne co Cię powinno interesować to kwestia "Bóg istnieje, czy nie?". A nie zajmowanie się jedną z istniejących religii. Podbudowywanie swojego ateizmu krytyką konkretnych religii to naiwny prymitywizm logiczny, nie prawidłowa logika. > >jak i powszechnej ignorancji biblijnej społeczeństwa> Ignorancja to właściwa postawa. Biblia jest warta tylko jednorazowego przeczytania, a nie uwagi i studiów nad legendami/mitami.Gówno o niej wiesz, więc się nie wymądrzaj. > Poznałeś dobrze publikacje Świadków Jehowy i Biblię, i jak wpłynęło to na Twoją etykę. Traktujesz ludzi z pozycji autorytetu, a oponentów argumentum ad personam.Jeśli już, to traktowałem ich tak, przed byciem świadkiem i po odejściu. To mój charakter, a nie ich wpływ. Gdy byłem jednym z nich to nie mogłem sobie na taką swobodę w traktowaniu innych pozwolić. Gdybym był nadal świadkiem, to z pewnością bym tak nie pisał komentarzy, jak robię to obecnie, więc nie pleć głupot. Akurat pod względem kultury i traktowania drugiego człowieka mają bardzo wysokie wymagania co do swoich członków. A autorytetem w sprawie ewolucjonizmu i kwestii istnienia lub nie "Boga" jak najbardziej się czuję, z przyjemnością podyskutowałbym z trudniejszymi przeciwnikami, ale niestety nie spotkałem. > >społeczeństwa do którego muszą podchodzić jak do dzieci> Kto ich zmusza? To przez głupie traktowanie zapisów Biblijnych dosłownie czują się zobowiązani.To ich sprawa, nie Twoja. Robią to co uważają za słuszne. > >...ich publikacje. O ile pamiętam, to nigdzie w nich nie ma takiej logiki argumentacyjnej, że musi istnieć "Bóg", bo inaczej skąd świat i my.> W ich publikacji(Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi) jest argumentacja której używasz: to nie mogło powstać przez przypadek (....)Nic nie rozumiesz i tylko przekręcasz istotę mojej wypowiedzi. To co opisujesz, to zupełnie inny rodzaj argumentowania niż ateistyczne wszechobecne "skąd się wziął Bóg".
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | > Za to praktycznie każdy ateista w dyskusji, prędzej czy później rzuca slogan "skąd się wziął Bóg" jako jakiś koronny argument na jego nieistnienie.Nie jako argument na nieistnienie ale jako proste i naturalne pokazanie kreacjonistom, że poprzez hipotezę Boga, niczego nie wyjaśniają, tylko przesuwają pytania i mnożą niepotrzebnie byty. > W ogóle to radzę nie porównywać ateistów do Świadków Jehowy. U nich przeciętny głosiciel wie o wiele więcej niż przeciętny ateista.Owszem, ale tylko na jeden temat. > I potrafi obronić swoją wiarę w istnienie "Boga" dużo logiczniej i inteligentniej niż ateista umotywować swoją wiarę, że "Bóg" nie istnieje.Jehowita do tego celu specjalnie jest szkolony na kursach głoszenia. Poświęca na przygotowanie się każdy wolny czas, ma to za bardzo ważną rzecz od której zależy jego życie wieczne, więc nic dziwnego. Dla ateisty to kwestia marginalna, bez znaczenia, ateista nie ma potrzeby przekonywać Jehowitę, wdawać się w erystyczną grę, do czego ateiście potrzebne motywy, argumenty. Zapis w Biblii: co nie możliwe dla człowieka, jest możliwe dla Boga przekreśla z góry argumenty. Wszechmocny Bóg może nawet sprawić że: w Europie wydarzenia zaczną toczyć się w tył, jak przy przewijaniu kasety wideo. Starzy zaczną młodnieć, niemowlęta wracać przez pochwę do macicy i zmieniać się w zarodek. W tym samym czasie w Azji wszystko będzie toczyć się w przód. Wszechmocny wszystko może. Więc jaki sens erystycznej gry z Jehowitami. > Świadkowie to w większości swego rodzaju profesjonaliści zajmujący się tematem "Boga" z pasją i poświęceniem i to przez wiele godzin w tygodniu.Owszem mają to za swoją życiową misję. Opisuje to Raymond Franz, który wycofał się z Ciała Kierowniczego, w książce "Kryzys Sumienia" dostępnej online tu: ks.design.com.pl/kryzys_sumienia.pdf wystarczy kliknąć na książce. Pisze że dla misji głoszenia zaniedbał rodzinę. Pisze jak po przemówieniu przywódcy organizacji, miał wizję że już są dni ostateczne i odłożył małżeństwo na kilka lat, aby całkowicie poświęcić się głoszeniu. Jehowici mają de facto urojenie misji, a z psychologii/psychiatrii wiadomo że urojenie nie ustępuje pod wpływem logicznej argumentacji. > Przeciętnym ateistą zwykle zostają nieuki, co nawet nigdy Biblii nie przeczytaliPrzecież Biblia to nie nauka, to legendy/mity > albo zostają nimi w młodości "na przekór rodzicom", lub zapatrzeni w jakiś autorytet.Żadne "na przekór" lub "autorytet", to zdrowe poczucie rzeczywistości, nie skażone przez indoktrynantów. > By natomiast zostać Świadkiem Jehowy trzeba przejść solidne studium osobiste i robi się to z pełną świadomością, że do końca życia trzeba będzie bronić swojego stanowiska przeciw wrogiej większości.....Właśnie, właśnie, trzeba przejść indoktrynację (min że osoby spoza sekty Jehowitów są wrogami), szkolenie jak prowadzić werbunek do sekty i erystyczne walki. Właśnie, właśnie do końca życia trzeba będzie przyjmować interpretacje i doktryny Ciała Kierowniczego i je głosić. Inaczej zostaniesz wykluczony z organizacji, a jej członkowie (dawni bracia od głoszenia) mają zakaz kontaktu z wkluczonym (rodzicom nie wolno iść na ślub dziecka wykluczonego z organizacji), który ośmielił się mieć swoje stanowisko, nie pokrywające się ze stanowiskiem Ciała Kierowniczego. Zaleca się zniechęcanie dzieci do wstępowania na uczelnie. A ojciec który zgodzi się na studia dziecka nie może awansować na Starszego Zboru nie mówiąc o wyższych stanowiskach. Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> Wszechmocny Bóg może nawet sprawić że: w Europie wydarzenia zaczną toczyć się w tył, jak przy przewijaniu kasety wideo. Starzy zaczną młodnieć, niemowlęta wracać przez pochwę do macicy i zmieniać się w zarodek. W tym samym czasie w Azji wszystko będzie toczyć się w przód. Wszechmocny wszystko może.Ty masz pojęcie o "Bogu" opisanym w Biblii jak kura o gwiazdach. Wybijanie Cię z Twoje naiwności trąca o masochizm. Gadanie z Tobą to jak gadanie do słupa, a słup i tak w kółko swoje jak d**a. Biblia absolutnie nie sugeruje, że Bóg jest nieprzewidywalnym zgrywusem, który może posługiwać się czarodziejskimi sztuczkami. Twoja ignorancja jest przerażająca. > (...) Opisuje to Raymond Franz, który wycofał się z Ciała Kierowniczego, w książce "Kryzys Sumienia" dostępnej online tu: ks.design.com.pl/kryzys_sumienia.pdf ...Mam, czytałem i zrozumiałem, Ty co najwyżej przeczytałeś. > >Przeciętnym ateistą zwykle zostają nieuki, co nawet nigdy Biblii nie przeczytali> Przecież Biblia to nie nauka, to legendy/mityTy akurat masz prawo to osądzać, dobry żart. > >albo zostają nimi w młodości "na przekór rodzicom", lub zapatrzeni w jakiś autorytet.> Żadne "na przekór" lub "autorytet", to zdrowe poczucie rzeczywistości, nie skażone przez indoktrynantów.Bzdura. Indoktrynacja ewolucyjna także jest od dziecka i to o wiele bardziej zmasowana, bo podawana w mediach. Bez wiary w ewolucjonizm nikt nie zostanie ateistą. Dzisiaj to ateistą zostaje się wskutek indoktrynacji, nie człowiekiem wierzącym. Wierzącym zostaje się na przekór zalewowi ewolucyjnej propagandy. Ateistą zgodnie z medialną indoktrynacją. Telewizja i szkoła wychowuje dzisiaj bardziej niż rodzice. Jesteś "daleko za murzynami", a raczej powtarzasz fałszywe propagandowe "Dawkinsowskie głupoty" o indoktrynacji religijnej. Dzisiaj są inne czasy, a Ty zdajesz się tego nie widzieć. Dzieci spędzają wielokrotnie więcej czasu przed telewizją i komputerem niż na rozmowach z rodzicami, a religię w szkole traktują jako lekcje rozrywkowe (pomijam wyjątki, które istnieją przy każdej regule). > >By natomiast zostać Świadkiem Jehowy trzeba przejść solidne studium osobiste i robi się to z pełną świadomością, że do końca życia trzeba będzie bronić swojego stanowiska przeciw wrogiej większości.....> Właśnie, właśnie, trzeba przejść indoktrynację..Srację, nie indoktrynację. Nie byłeś, to nie wiesz. naczytałeś się głupot. U Świadków jest z pewnością wielokrotnie mniej osób zindoktrynowanych niż u ateistów. Tam każdy jest na swój sposób racjonalistą, a ich decyzje, są w większości w pełni świadomym, przemyślanym wyborem. > Właśnie, właśnie do końca życia trzeba będzie przyjmować interpretacje i doktryny Ciała Kierowniczego i je głosić. Inaczej zostaniesz wykluczony z organizacji,....Zawsze jest coś za coś. To norma każdych społeczności nastawionych na jedność. Jednak nikt nie traktuje CK, jako jakąś wyrocznię, wszyscy dobrze wiedzą, że interpretacja może być błędna i kiedyś może zostać zmieniona. Nikt nie patrzy z czcią i poddaństwem na CK, tak jak to ma miejsce w innych religiach, albo u ateistów zapatrzonych w naukowców jak w jakieś bożyszcza, głoszące prawdę objawioną. A wykluczenie to najzdrowsza rzecz jaka może istnieć w racjonalnie kierowanej społeczności. Problem byłby gdyby nie można było odejść, a tam zawsze i w każdej chwili można, czego jestem przykładem. > a jej członkowie (dawni bracia od głoszenia) mają zakaz kontaktu z wkluczonym (rodzicom nie wolno iść na ślub dziecka wykluczonego z organizacji), który ośmielił się mieć swoje stanowisko, nie pokrywające się ze stanowiskiem Ciała Kierowniczego.To są ich wewnętrzne zalecenia. Nikt nie musi zostawać Świadkiem jak mu nie pasują. Czemu tak Cię "parzą" ich wewnętrzne sprawy, może masz kogoś w rodzinie i "tu Cię boli". > Zaleca się zniechęcanie dzieci do wstępowania na uczelnie. A ojciec który zgodzi się na studia dziecka nie może awansować na Starszego Zboru nie mówiąc o wyższych stanowiskach.J.w. to tylko wewnętrzne zalecenia. "Wolnoć Tomku w swoim domku". Chyba nie pragniesz zostać starszym zboru, więc co Ci do tego?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Wojtek (3465 punktów) | Panie Nabuko,
Jeśli nie potrafi Pan dyskutować bez odniesień do kloaki, bez imputowania ignorancji i głupoty interlokutorom, bez graniczącej z chamstwem arogancji, to nie musi Pan dyskutować wcale. Jeśli sytuacja natychmiast nie ulegnie zmianie dostanie Pan bana. Ma Pan wybór binarny - pisać z zachowaniem powszechnie przyjętych reguł kulturalnej dyskusji, lub zrezygnować z pisania na tym forum.
Pozdrawiam
P.S. Tymczasem, za wszystkie aroganckie posty w tym wątku - ostrzeżenie
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > ... Jeśli sytuacja natychmiast nie ulegnie zmianie dostanie Pan bana.
A mogę spytać jakiego? Stałego na dobre, czy jakiegoś czasowego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wojtek (3465 punktów) | Następny będzie czasowy, zawsze trzeba dać szansę na poprawę. Jednak po nim będzie już na stałe.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > Następny będzie czasowy, zawsze trzeba dać szansę na poprawę.Czasowy, to pojęcie względne. Na forum watchtower też mam czasowego - tyle że do 31-12-2013 roku.  Dupa. Gówno. Wystarczy, jako pretekst? Bo przecież wiadomo, że to nie słowa wam przeszkadzają tylko argumenty. Taki makuś ze swoim nieustannym epatowaniem określeniami, jakim to zwolennik gwałcicieli i zbrodniarzy jest "Bóg" opisany w Biblii jest o wiele bardziej chamowaty i wulgarny, ale przecież on obraża zgodnie z linią programową portalu, więc wszystko jest ok.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Wojtek (3465 punktów) | W porządku, taki pretekst wystarcza. Jednocześnie, skoro zadeklarował Pan niechęć do pisania na tym forum, ban będzie na czas określony. Jak mówi Owsiak, do końca świata i jeden dzień dłużej. Co do użytkownika Makuś - nim też się zajmę, jeśli jest tak, jak Pan twierdzi. Niemniej, zgodnie z linią programową portalu, obrażanie bytów wyimaginowanych jest dopuszczalne.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | >Niemniej, zgodnie z linią programową portalu, obrażanie bytów wyimaginowanych jest dopuszczalne.
Panie Wojtku, być może to była tylko uwaga nad wyrost, tak czy owak warto byłoby uzupełnić ją o małe sprostowanie: ktoś, kto obraża według siebie "byt wyimaginowany", ni mniej ni więcej obraża byt, który według niego jest wyimaginowany. Innej opcji nie widzę. Czyżby więc linią programową portalu była ... taka linia programowa? Poza tym, to chyba oczywiste iż jeśli ktoś w rozmowie z kimś obraża "byt wyimaginowany" na który jednakże jego rozmówca się powołuje i który jest pośrednio bardziej lub mniej tematem wokół którego toczy się dyskusja, znaczy to - ni mniej ni więcej - iż obrażając ów "byt wyimaginowany", który według niego nie istnieje, stawia sobie właściwie za cel obrazę tego z kim dyskutuje... nie może być przecież jego celem obrażanie tego, co według niego jest tylko wyimaginowane.
Poza tym, pod definicję "bytu wyimaginowanego" można by podstawić bardzo wiele, np: ateizm... nikt przecież nie będzie twierdził iż ateizm to jakiś byt, który można przypisać pod coś konkretnego, co może być wyimaginowane, bądź nie i które można obrazić bądź nie. Z tego jednak co wiem to ten byt rzekomo wyimaginowany, o którym i w kontekście którego tutaj dyskutowano (patrz: tytuł wątku) - wielu traktuje jednak jako... byt do którego można się odnosić w trzeciej osobie. Jakże więc to może być w dyskusji dopuszczalne, panie Wojtku? Gdyby pan w tym stwierdzeniu podniósł kwestię: co już możemy traktować jako obrazę w tym przypadku, to powiedziałbym iż obrazą w tym przypadku jest takie wygłaszanie stwierdzeń odnośnie (według siebie) "bytu wyimaginowanego" jakby ten tym bytem jednak wyimaginowanym nie był. Tylko po co?
pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | Wojtek (3465 punktów) | Panie AtreYOU,
Nie do końca jest tak, jak Pan twierdzi. Byt dotąd można uznać za wyimaginowany, dopóki nie udowodni się jego istnienia. Mam pod łóżkiem niewidzialnego, czerwonego krasnala, który wykreował cały znany wszechświat 432 lata temu (w piątek, 12 września, o 13.23 - niedługo rocznica). Jeśli będziemy dobrzy i będziemy nosić czerwone wdzianka to po śmierci będziemy szczęśliwi jak cholera, jeśli nie - urwie nam jaja, a tym którym nie będzie ich mógł urwać z powodu ich braku, zrobi dużo większe kuku. Jest niewidzialny, niepojęty, potężny i czerwony. Jak Pan sądzi, to moja imaginacja? Czy może byt rzeczywisty? Czy obrażając go, nazywając mitem, lub krwiożerczym skurczybykiem czychającym na jaja i inne przydatki niewinnych mieszkańców Ziemi dokona Pan faktycznego zniesławienia czegokolwiek? Czy zniesławiając krasnala zniesławi Pan mnie? W kwestii nazewnictwa - krasnal nazywa się Mkhzrlu (trudne do wymówienia, jednak opanowałem już wymowę, łącznie z ceremonialną intonacją niezbędną w modlitwie). Czy fakt nadania nazwy uprawdopodabnia jego istnienie? Ateizmu nie da się podciągnąć pod definicję bytu wyimaginowanego, gdyż obserwujemy objawy istnienia światopoglądu tak nazwanego. Samego ateizmu obrazić się nie da, można powiedzieć, że to postawa idiotyczna, bezsensowna; nie można w ten sposób urazić ateisty. Może się to użytkownikom podobać, lub nie, ale portal ten po części reprezentuje światopogląd ateistyczny, bądź agnostyczny; materialistyczny, racjonalny. W związku z powyższym za punkt wyjścia przyjmuje się tutaj empirię, a ciężar dowodu istnienia bytów wyimaginowanych spada na barki tych, którzy postulują ich istnienie. Jest wiele portali o odmiennych założeniach - zawsze można spróbować tam postulowania poważnego traktowania fantazji, zapewne z lepszym skutkiem. Nie rozsądzam, które podejście jest prawidłowe, bo nie mam po temu przesłanek. Stąd można z nami dyskutować, choć na naszych zasadach.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | atreYOU (971 punktów) | Niewidzialny... czerwony(?) krasnal(?). | >Panie AtreYOU,
Mam na imię Robert.
>Nie do końca jest tak, jak Pan twierdzi. Byt dotąd można uznać za wyimaginowany, dopóki nie udowodni się jego istnienia. Mam pod łóżkiem niewidzialnego, czerwonego krasnala,
Niewidzialny, czerwony krasnal, panie Wojtku... nie może być niewidzialny. Jeśli mówimy o Bogu, to mówimy o Nim w prawdzie jako niewidzialnym, ale nie domniemamy czy jest on czerwony, czy zielony itd. Nie domniemamy tego tylko z tego powodu iż wymyśliliśmy sobie, że jest niewidzialny, bo tak łatwiej innym i sobie wmówić Jego istnienie. Takie jest jednak niestety wyobrażenie tych, o których pan sam tutaj wspomina. Jeśli jest pan nadal na tyle naiwny, aby mniemać iż Boga i cały sens, który narzuca się koniecznie z powiedzeniem po prostu: Bóg, można zastąpić wymyślaniem wszelkiego rodzaju bóstw, bogów i bogiń, czerwonych krasnali, latających potworów spaghetti itd. - to znaczy iż albo świadomie ignoruje pan ów sens, albo już tak dawno się pan nad tym nie zastanawiał poprzestając na pobieżnie (mniej lub bardziej) wyrobionym zdaniu, iż pańska refleksja na ten temat sprowadziła się do zastępowania Boga tym, co ani na poziomie refleksji (sensu), ani na jakimkolwiek innym poziomie, nie może służyć jako równoważna idea zastępcza, czy coś w tym rodzaju. To właśnie czyni dyskusje z większością ateistów, ludzi niewierzących, na ten temat nieistotnymi i bezsensownymi. Jest dla mnie bynajmniej, człowieka chyba jednak trochę inteligentnego i posiadającego jakąś wiedzę, szczególną tajemnicą jak w pańskim (czy też jakimkolwiek) umyśle rodzą się takie porównania. Od dawna już jednak nie jest dla mnie tajemnicą iż ludzie niewierzący, ateiści, czy jak tam w końcu chcą się nazywać, w większości właśnie dlatego są zdolni do takich porównań ponieważ nigdy chyba jednak porządnie nie zastanowili się nad sensem, który pociąga za sobą ich zaprzeczenie. Zaprzeczając istnieniu Boga i dokonując takich porównań ujawniają tylko swoją totalną niewiedzę na ten temat, lub totalną ignorancję i odsyłają swoich słuchaczy do innych, zupełnie poza refleksyjnych, źródeł swojej ignorancji - już wówczas ignorancji, bo nie wiedzy. Nawet na tym forum zdążyliśmy się przekonać iż większość ateistów, ludzi niewierzących, nie potrafi odpowiedzieć na najprostsze pytania odnośnie ateizmu: zaprzeczenia istnieniu Boga, tegoż podstaw intelektualnych, racjonalnych (jednakże już nie mają oni żadnego problemu z łączeniem swojej niewiary, ateizmu z jakimś racjonalizmem - na co sam pan dał i w tej wypowiedzi dowody). Zapytani o takowe podstawy ateizmu - zaprzeczają oni podstawom samego ateizmu i nie potrafią odpowiedzieć nawet na tak fundamentalne i istotne pytania jak: czy ateizm zaprzecza stwierdzeniu iż świat został stworzony.
W dyskusji na ten temat ateista wręcz będzie cię przekonywał za wszelką cenę iż -
1.ateizm nie ma z tym nic wspólnego. Będzie próbował udowadniać ci wręcz iż -
2.ateizm wcale nie musi wykluczać stwierdzenie iż świat został stworzony. Powołując się (wedle jakimś cudem nabytego nawyku odwoływania się do nauki na poparcie swojego poglądu na ten temat - który jednakże wyklucza sam skonfrontowany z takim, jak powyższe, pytaniem) na argumenty naukowe, czy też na naukę, będzie się wręcz zapierał iż
3.np. w reakcji spalania wodoru z tlenem dochodzi do stworzenia wody. Może więc odpowiedzialni za ten - jak sam pan powiedział, co ma tym większą wagę iż mówi to właśnie ktoś pełniący tu funkcję moderatora - "portal po części reprezentujący światopogląd ateistyczny, bądź agnostyczny; materialistyczny, racjonalny" poczuli się jednak do obowiązku wytłumaczenia tego do uznawania, albo przynajmniej nie uznawania czego zobowiązuje ów "światopogląd ateistyczny".
>W związku z powyższym za punkt wyjścia przyjmuje się tutaj empirię, a ciężar dowodu istnienia bytów wyimaginowanych spada na barki tych, którzy postulują ich istnienie.
Czy to pańskie stwierdzenie w związku z tym nie wygląda przynajmniej... podejrzanie? Na ateiście jednakże spoczywa ciężar przynajmniej wyjaśnienia (przynajmniej sobie) co to jest ów ateizm i czemu on tak naprawdę zaprzecza... ba! o ile w ogóle jeszcze zaprzecza.
Z tego też powodu jednak strona (choćby porwana i nadpalona) z dowodem (chociaż próbą dowodu!) na istnienie Boga, ma więcej wartości niż sto takich, na których rzekomy ateista dowodzi iż ateizm nie musi wcale wykluczać tego, bez wykluczania czego nie mógłby być ateizmem ani z nazwy, ani czyimkolwiek poglądem - co sprowadza się po prostu do powiedzenia: nie mam i nie potrzebuję żadnych argumentów. Jakże więc w ogóle, człowieku, mógłbyś w takiej sytuacji wypowiedzieć to zdanie, dojść do tego iż jest to pogląd w ogóle godny uwagi, nie mówiąc już o tym iż jest to pogląd za którym możesz się opowiedzieć?
(napisałem ciutkę więcej, ale w jednym poście mi się nie zmieści, więc będzie jeszcze za chwilę dogrywka)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | atreYOU (971 punktów) | Niewidzialny... czerwony(?) krasnal(?) cd. | (dokończenie) Stąd jedna strona z uczciwym, rozumnym podniesieniem tego zagadnienia w przypadku różnych myślicieli, ludzi wierzących, bądź nawet nie wierzących - ma nieporównanie więcej wartości dla myślącego człowieka niż sto takich na których autor nie robi nic innego, jak tylko na wszelkie sposoby wymiguje się zwyczajnie od myślenia - zastanawiając się co najwyżej tylko i wyłącznie nad tym jak tu najlepiej poprzeć to, iż nie chce mi się i nie muszę na ten temat myśleć. Wszelkie więc dyskusje na takie tematy z ludźmi o tak niesprecyzowanym poglądzie na to, czemu się sprzeciwiają, czy też czemu zaprzeczają - uważam za nieistotne, bezsensowne, a nawet wręcz śmieszne, z ludźmi, którzy właściwie nie wiedzą sami jak rozumieć, wyrazić (albo przynajmniej próbować!) swój własny pogląd w danej materii... co przestaje już dziwić gdy przeczyta się jakimi stwierdzeniami redaktorzy "waszego portalu" zachęcają do myślenia. Dlatego już sporadycznie zabieram głos w dyskusjach na tym forum na tematy religijne, lub okołoreligijne. Kiedy były one dosyć często moim celem, powziąłem już sobie wówczas metodę, którą podpowiedzieli mi sami redaktorzy tego portalu publikujący na jego łamach taki tekst: "Pomijając tę korzyść praktyczną, analiza języka teistycznego to rekonstrukcja u źródeł motywacji, przekonań i sposobu myślenia osób, które uważają, iż jest na tym świecie pewna siła, która determinuje nasze życie, a której powinniśmy bezwzględnie zawierzyć. "Granice mego języka są granicami mego świata" mawiał Wittgenstein. Zgodnie z tą myślą, nie muszę szukać przedmiotu teistycznego kultu - wystarczy, że wykażę, iż sami wierzący nie wiedzą, o co im tak naprawdę chodzi." Konsekwentnie więc zadawałem najistotniejsze pytania odnośnie ateizmu, czego zwieńczeniem był wątek pt. Pytanie o ateizm, a prologiem mój pierwszy (zauważ) wątek na tym forum, pt. Czy racjonalizm naprawdę daje nam przesłanki do bycia ateistą?> Jest wiele portali o odmiennych założeniach - zawsze można spróbować tam postulowania poważnego traktowania fantazji, zapewne z lepszym skutkiem. Nie rozsądzam, które podejście jest prawidłowe, bo nie mam po temu przesłanek. Stąd można z nami dyskutować, choć na naszych zasadach.Czyżby tymi "waszymi zasadami" (to pański język) było: nie krytykować ateizmu, nie krytykować ateistów, nie krytykować PSR? To czym w takim razie byłby "wasz portal" bez: krytyki religii, krytyki Kościoła i poszczególnych jego członków, krytyki podstaw wiary (w tym tekstów wszelkich filozofów, myślicieli wypowiadających się na ten temat i w kontekście tego tematu)? Proszę przeliczyć sobie ile stosunkowo miejsca zajmują na tym portalu takie publikacje i wypowiedzi, do innych? A skoro nie, to cóż to za inne zasady, które chciał pan wyłożyć tutaj jako moderator stwierdzając iż darcie flagi przeciwnika, plucie na nią (bardziej obrazowo, skoro logiczne nie dociera), bezpodstawne (w sensie: bez żadnej próby uzasadniania, chęci obiektywnego wykazywania itd.) zarzuty - że to wszystko może być jeszcze uznawane za jakąś formę grzecznościowej dyskusji? Trochę się pan, panie moderatorze Wojtku zagalopował w tym uzasadnieniu, na co jedynie zwracam uwagę. Panu się to może jednakże podobać i nie... co nawet będzie zgodne (w tym przypadku chociaż) z linią programową portalu na forum którego dyskutujemy: "Pomimo tego, iż wśród naszych autorów są ludzie o najróżniejszych światopoglądach, zainteresowani publicystyką informacyjno-poznawczą w naszym serwisie (m.in. liberalni katolicy, buddyści, postmoderniści, poganie, itd., etc.), jednak celem naszym jest propagowanie wolnomyślicielskiej postawy światopoglądowej, w opozycji do postawy religijnej." pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Wojtek (3465 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | Panie Robercie, Bardzo dziękuję za tak obszerny komentarz. Odpowiem nań, acz tylko raz. Przez lata wałkowałem podobne kwestie często i już mnie to znudziło. Proszę mi zatem wybaczyć, że nie włożę więcej serca w tę dyskusję. > Niewidzialny, czerwony krasnal, panie Wojtku... nie może być niewidzialny. Jeśli mówimy o Bogu, to mówimy o Nim w prawdzie jako niewidzialnym, ale nie domniemamy czy jest on czerwony, czy zielony itd.Niemniej domniemuje się innych jego cech, mimo że jest niewidzialny i niepoznawalny. Miłosierny, wszechmocny, wszechobecny. Kolor był tu satyrą. > Jeśli jest pan nadal na tyle naiwny...Jestem nadal tak naiwny. Może to nie naiwność, a realizm? Mnie Pański pogląd na kwestię boga wydaje się być naiwnym. I nie dojdziemy do porozumienia, zapewniam Pana. Myli się Pan twierdząc, że dawno się nad tym nie zastanawiałem. Zastanawiam się niezmiennie, obserwując naiwność ludzi wierzących w gusła. I proszę mi wierzyć - do głębi mną to wstrząsa, że jednocześnie można racjonalnie postrzegać świat wyłączając racjonalność w tym jednym obszarze. > To właśnie czyni dyskusje z większością ateistów, ludzi niewierzących, na ten temat nieistotnymi i bezsensownymi.I tu zgoda. I vice versa. > Od dawna już jednak nie jest dla mnie tajemnicą iż ludzie niewierzący, ateiści, czy jak tam w końcu chcą się nazywać, w większości właśnie dlatego są zdolni do takich porównań ponieważ nigdy chyba jednak porządnie nie zastanowili się nad sensem, który pociąga za sobą ich zaprzeczenie.To interesujące, ale przedstawiona w tym akapicie teza pasuje do mojej, z tym że ateistów zastąpiłbym wierzącymi, a zaprzeczenie - wiarą. > Zaprzeczając istnieniu Boga i dokonując takich porównań ujawniają tylko swoją totalną niewiedzę na ten temat, lub totalną ignorancję i odsyłają swoich słuchaczy do innych, zupełnie poza refleksyjnych, źródeł swojej ignorancji - już wówczas ignorancji, bo nie wiedzy.Mieszanie wiedzy i wiary zawsze mnie irytuje. A imputowanie braku wiedzy na temat boga jest, proszę wybaczyć, absurdalne. > Nawet na tym forum zdążyliśmy się przekonać iż większość ateistów, ludzi niewierzących, nie potrafi odpowiedzieć na najprostsze pytania odnośnie ateizmu: zaprzeczenia istnieniu Boga, tegoż podstaw intelektualnych, racjonalnych (jednakże już nie mają oni żadnego problemu z łączeniem swojej niewiary, ateizmu z jakimś racjonalizmem - na co sam pan dał i w tej wypowiedzi dowody).Może nie widzą sensu odpowiadania? A może ciężar dowodzenia spoczywa na postulującym? Nie proszę o wskazanie wspomnianych dowodów, jak wspomniałem nie mam zamiaru odpisywać ponownie. > Zapytani o takowe podstawy ateizmu - zaprzeczają oni podstawom samego ateizmu i nie potrafią odpowiedzieć nawet na tak fundamentalne i istotne pytania jak: czy ateizm zaprzecza stwierdzeniu iż świat został stworzony.Interesujące. Wierzący zawsze potrafią ocenić poprawność twierdzeń ateistów o ateizmie - z drugiej strony odrzucają podobne analizy dotyczące wiary, przedstawiane przez ateistów. Otóż może to będzie dla Pana szokiem, ale wierzący równie często mają problem z podstawami swej wiary. > 1.ateizm nie ma z tym nic wspólnego. Będzie próbował udowadniać ci wręcz iż -Bo nie ma. > 2.ateizm wcale nie musi wykluczać stwierdzenie iż świat został stworzony.Ateizm jest poglądem negującym istnienie bóstw i świata nadprzyrodzonego. Nie jest to system próbujący tłumaczyć świat. Od tego jest fizyka i inne nauki empiryczne. > Może więc odpowiedzialni za ten - jak sam pan powiedział, co ma tym większą wagę iż mówi to właśnie ktoś pełniący tu funkcję moderatora - "portal po części reprezentujący światopogląd ateistyczny, bądź agnostyczny; materialistyczny, racjonalny" poczuli się jednak do obowiązku wytłumaczenia tego do uznawania, albo przynajmniej nie uznawania czego zobowiązuje ów "światopogląd ateistyczny".Po co? Potrzebne definicje znaleźć można w encyklopedii. > >W związku z powyższym za punkt wyjścia przyjmuje się tutaj empirię, a ciężar dowodu istnienia bytów wyimaginowanych spada na barki tych, którzy postulują ich istnienie.> Czy to pańskie stwierdzenie w związku z tym nie wygląda przynajmniej... podejrzanie?> Na ateiście jednakże spoczywa ciężar przynajmniej wyjaśnienia (przynajmniej sobie) co to jest ów ateizm i czemu on tak naprawdę zaprzecza... ba! o ile w ogóle jeszcze zaprzecza.Proszę mi wybaczyć, ale obowiązek dowodu spoczywa na postulującym istnienie bóstwa, czy czegokolwiek. Ateista po prostu odrzuca hipotezę postulanta z braku dowodów. Nie musi przeprowadzać dowodu za niego. > Z tego też powodu jednak strona (choćby porwana i nadpalona) z dowodem (chociaż próbą dowodu!) na istnienie Boga...Próba dowodu nie jest nic warta, póki dowód nie zostanie przeprowadzony. Prób dowodzenia twierdzenia Fermata było dużo - dowód jest jeden. > Stąd jedna strona z uczciwym, rozumnym podniesieniem tego zagadnienia w przypadku różnych myślicieli, ludzi wierzących, bądź nawet nie wierzących - ma nieporównanie więcej wartości dla myślącego człowieka niż sto takich na których autor nie robi nic innego, jak tylko na wszelkie sposoby wymiguje się zwyczajnie od myślenia - zastanawiając się co najwyżej tylko i wyłącznie nad tym jak tu najlepiej poprzeć to, iż nie chce mi się i nie muszę na ten temat myśleć.Postulat wierzących brzmi - jest się nad czym zastanawiać. Budują oni na tym postulacie cały gmach wiary. Ateista odrzuca ten postulat jako bezzasadny - stąd cała reszta jest dlań nieistotna. > >Jest wiele portali o odmiennych założeniach - zawsze można spróbować tam postulowania poważnego traktowania fantazji, zapewne z lepszym skutkiem. Nie rozsądzam, które podejście jest prawidłowe, bo nie mam po temu przesłanek. Stąd można z nami dyskutować, choć na naszych zasadach.> Czyżby tymi "waszymi zasadami" (to pański język) było: nie krytykować ateizmu, nie krytykować ateistów, nie krytykować PSR? To czym w takim razie byłby "wasz portal" bez: krytyki religii, krytyki Kościoła i poszczególnych jego członków, krytyki podstaw wiary (w tym tekstów wszelkich filozofów, myślicieli wypowiadających się na ten temat i w kontekście tego tematu)?W którym miejscu coś takiego napisałem? Można krytykować, my możemy krytykować w drugą stronę. Założenie jest jedno - nie musimy poważnie traktować poglądów, które nie mają solidnej podbudowy empirycznej. Można z nami o tym dyskutować, jednak nie można od nas wymagać akceptowania hipotez bez dowodu. > Proszę przeliczyć sobie ile stosunkowo miejsca zajmują na tym portalu takie publikacje i wypowiedzi, do innych?Też nad tym boleję. > A skoro nie, to cóż to za inne zasady, które chciał pan wyłożyć tutaj jako moderator stwierdzając iż darcie flagi przeciwnika, plucie na nią (bardziej obrazowo, skoro logiczne nie dociera), bezpodstawne (w sensie: bez żadnej próby uzasadniania, chęci obiektywnego wykazywania itd.) zarzuty - że to wszystko może być jeszcze uznawane za jakąś formę grzecznościowej dyskusji?Rzeczowa dyskusja opiera się na możliwości negacji poglądów interlokutora. Co więcej, na ich krytyce. Stwierdzam, że boga nie ma - czy to darcie flagi przeciwnika? Proszę mi wyłożyć dowód, że jest - w końcu to Pan postuluje jego istnienie. Dlatego preferuję dyskusje o innych kwestiach - w tej nie dojdziemy do porozumienia (ani do zrozumienia). > Trochę się pan, panie moderatorze Wojtku zagalopował w tym uzasadnieniu, na co jedynie zwracam uwagę. Panu się to może jednakże podobać i nie... co nawet będzie zgodne (w tym przypadku chociaż) z linią programową portalu na forum którego dyskutujemy: "Pomimo tego, iż wśród naszych autorów są ludzie o najróżniejszych światopoglądach, zainteresowani publicystyką informacyjno-poznawczą w naszym serwisie (m.in. liberalni katolicy, buddyści, postmoderniści, poganie, itd., etc.), jednak celem naszym jest propagowanie wolnomyślicielskiej postawy światopoglądowej, w opozycji do postawy religijnej."Pozostanę przy swoim, odmiennym zdaniu i dziękuję za dyskusję. Pozdrawiam
ejze kese
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | Ja też w takim razie odpowiem jeszcze tylko raz (powiem szczerze iż sam już nie miałem zamiaru przeciągać dyskusji na tym wątku). > Niemniej domniemuje się innych jego cech, mimo że jest niewidzialny i niepoznawalny. Miłosierny, wszechmocny, wszechobecny. Kolor był tu satyrą.Satyra to bardzo wygodna forma dyskursu, bo zwalnia od poważnego traktowania nawet własnych poglądów, których nieporadne wyrażenie (dlaczegóż by nie wówczas z braku prawdziwie istotnych i oczekiwanych argumentów?) w razie czego zawsze można wytłumaczyć lekkim potraktowaniem. > Może to nie naiwność, a realizm? Mnie Pański pogląd na kwestię boga wydaje się być naiwnym. I nie dojdziemy do porozumienia, zapewniam Pana.Rozum jest jednakże jedynym narzędziem na którym człowiek opiera jakiekolwiek swoje przekonania. Nieodkrytą do końca (niesprecyzowaną) tajemnicą naszego rozumu jest przede wszystkim to iż nawet przekonania które (patrząc niejako z zewnątrz) wyrażamy, chociaż tylko na ich potwierdzenie mamy zaledwie argument w rodzaju: wydaje mi się, podpadają jednak pod rozumowanie możliwe do innego wyrażenia, niż tylko takie: wydaje mi się. Krótko mówiąc, powiedzenie "wydaje mi się" to też argument, na którym jednak zakończyć nie sposób. Nawet najbardziej spontaniczne przeświadczenie opiera się na pewnego rodzaju refleksji, która już podpada pod argumenty, dowodzenie, zaprzeczenie i wszelkiego rodzaju wątpliwości. Nawet tylko to "wydaje mi się" ma jakieś podstawy, które po głębszym namyśle można odrzucić, bądź przyjąć... po głębszym namyśle i jako ludzie kształceni od dziecka, a więc zarówno po głębokich i gruntownych studiach. Tak mi się wydaje.  > To właśnie czyni dyskusje z większością ateistów, ludzi niewierzących, na ten temat nieistotnymi i bezsensownymi.> I tu zgoda. I vice versa.Czasem chciałoby się rzec: Veto. > Mieszanie wiedzy i wiary zawsze mnie irytuje. A imputowanie braku wiedzy na temat boga jest, proszę wybaczyć, absurdalne.Mam więc nadal rozumieć iż tej wiedzy pan nie posiada? Jakże więc i jak doszedł pan do ateizmu? Poprzez inicjację? Ludzie wierzący, chrześcijanie, poprzez chrzest inicjują swoje dzieci. Czy to w jakiś sposób je upośledza (to, że zostały ochrzczone), czy też predestynuje do bycia wierzącym? Niewierzący jak sądzę nie chrzczą swoich dzieci - ale czy to znaczy iż je to w jakiś sposób upośledza (to iż nie zostały ochrzczone), a więc predestynuje do bycia niewierzącymi? Ne mają wolnego wyboru? Na podstawie czego go dokonują? > Może nie widzą sensu odpowiadania? A może ciężar dowodzenia spoczywa na postulującym? Nie proszę o wskazanie wspomnianych dowodów, jak wspomniałem nie mam zamiaru odpisywać ponownie.Nie obawiam się dowodów. Wierzę i wiem. Wiara nie może być transcendentna wobec rozumu i nie jest. "Bóg nie mógłby sie objawic człowiekowi, gdyby człowiek z natury nie był zdolny do poznania o Nim jakiejs, choc niedoskonałej prawdy" Ta prawda jednak z czasem ulega doskonaleniu. Skąd pewność, że jej nie ma? Na jakiej podstawie mielibyśmy choćby sugerować komuś iż jej nie ma, czy też jest nieistotna? > Ateizm jest poglądem negującym istnienie bóstw i świata nadprzyrodzonego. Nie jest to system próbujący tłumaczyć świat. Od tego jest fizyka i inne nauki empiryczne.Czyżby? Skoro ateizm neguje istnienie Boga, to tym samym neguje to iż świat potrzebował Stwórcy do tego aby istnieć. Jakże więc nie jest to system próbujący tłumaczyć świat... bez Boga? Dlatego też ateiści najczęściej powołują się na naukę, która miałaby tłumaczyć świat bez Boga. Ateizm jest więc to nawet pogląd zupełnie niesamodzielny, ponieważ nie dość, że sam w sobie nic nie tłumaczy, a tylko odrzuca czyjeś odniesienie do Boga-Stwórcy, jako niepotrzebne, samemu jednak nie potrafiąc zastąpić tej idei niczym innym, to jeszcze w dodatku powołuje się na coś czego uprawianie wcale nie pociąga za sobą bycia ateistą, co już mówi samo za siebie. > 1.ateizm nie ma z tym nic wspólnego. Będzie próbował udowadniać ci wręcz iż -> Bo nie ma.No cóż, jak widać ma. > Ateista po prostu odrzuca hipotezę postulanta z braku dowodów. Nie musi przeprowadzać dowodu za niego.Co do drugiego zdania, to nie rozumiem dlaczego i co miałby robić niejako za niego. Co do pierwszego zdania... zastanawiam się po prostu... no ale to tak tylko, po prostu. > Próba dowodu nie jest nic warta, póki dowód nie zostanie przeprowadzony.To tak jakbyś powiedział: nie wsiadaj dziecko na ten rower, zanim nie nauczysz się jeździć. > Proszę przeliczyć sobie ile stosunkowo miejsca zajmują na tym portalu takie publikacje i wypowiedzi, do innych?> Też nad tym boleję.Obawiam się jednak iż redaktorzy, założyciele, administratorzy itd. tego portalu nie widzą powodu do tego aby nad tym boleć... Sami w dużej części wypełniają go takimi publikacjami, artykułami, a nawet wypowiedziami na forum. > Rzeczowa dyskusja opiera się na możliwości negacji poglądów interlokutora. Co więcej, na ich krytyce. Stwierdzam, że boga nie ma - czy to darcie flagi przeciwnika?Bynajmniej nie do takiego stwierdzenia to się odnosiło. > Proszę mi wyłożyć dowód, że jest - w końcu to Pan postuluje jego istnienie. Dlatego preferuję dyskusje o innych kwestiach - w tej nie dojdziemy do porozumienia (ani do zrozumienia).To znowuż tak jakby pan powiedział wchodząc do kogoś: nie mówię dzień dobry, bo i tak za chwilę powiem do widzenia. ...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > wykluczenie to najzdrowsza rzecz jaka może istnieć w racjonalnie kierowanej społeczności.
Rzekłeś, nabuko.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > > wykluczenie to najzdrowsza rzecz jaka może istnieć w racjonalnie kierowanej społeczności.> Rzekłeś, nabuko.Obyś był "dobrym prorokiem". Po ostatnim banie trzydniowym "odbanowano" mnie niezgodnie z regulaminem i moją wolą. Nawet napisałem protest: Cytat: Portal Racjonalista.pl pisze: > Moderator zdjął blokadę z twojego konta na Forum Racjonalista.pl > > Wiadomość wysłana automatycznie - nie odpowiadaj > > Nie przypominam sobie, bym wystąpił o zdjęcie blokady.
Podobno to ja łamię regulamin.
§ 30. Administrator lub moderator może zablokować dostęp do Forum (ban) uczestnikowi, który uporczywie i/lub złośliwie lekceważy niniejszy regulamin. Ban może być zdjęty wedle uznania Administratora na wniosek zablokowanego uczestnika.
§ 30a. Administrator usuwa wszelkie okresowe ograniczenia dostępu do Forum określone niniejszym regulaminem, po upływie określonego terminu, wyłącznie na wniosek zainteresowanego uczestnika, jeżeli moderatorzy nie dopełnili tego w przewidzianym czasie. Ponieważ to już kolejny raz z naruszeniem regulaminu, na swoje własne "widzi mi się" szanowny webmaster wlepił mi bana, to chcę, by każdy mógł to zobaczyć na forum. Oczekuję powrotu pod moim nickiem słowa "zablokowany". By każdy mógł odszukać kontekst ostatniej wypowiedzi i zobaczyć za co. Nie zrobiłem niczego czego nie robią pozostali użytkownicy, nie otrzymując za to blokady. A wyszydzanie mnie przez zamieszczanie specjalnych obrazków, jak to kolejny raz czynił webmaster, czy uzasadnienie bana argumentem, że jestem głupi, w niczym nie ustępuje pod względem obraźliwości takim określeniom jak maminsynek, czy łajza. Do tego niezgodne z regulaminem odblokowanie jest dla mnie poniżające, bo sugeruje innym użytkownikom, że płaszczyłem się przed administracją wnioskiem o zdjęcie blokady. Blokada została nałożona z naruszeniem regulaminu forum i bez stosownych przeprosin ze strony webmastera, lub kolegium, nie zamierzam więcej na tym forum pisać. Jak nie potraficie ułożyć regulaminu, który będzie zawierał informację, że blokadę zdejmuje się automatycznie po, upłynięciu jej okresu, to stosujcie się do tego co aktualnie w regulaminie jest.
P.S. Piszę bezosobowo, bo informację też otrzymałem bezosobowo, nie wiadomo od kogo.
Odpowiedzi nie otrzymałem i stąd ta "dogrywka".
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) |
> § 30a. Administrator usuwa wszelkie okresowe ograniczenia dostępu do Forum określone niniejszym regulaminem, po upływie określonego terminu, wyłącznie na wniosek zainteresowanego uczestnika, jeżeli moderatorzy nie dopełnili tego w przewidzianym czasie.i co tu jest niejasnego? PO UPŁYWIE OKREŚLONEGO TERMINU - tak być powinno i tak się stało chyba w twoim przypadku. NA WNIOSEK ZAINTERESOWANEGO - jeżeli przypadkiem moderatorzy sami zapomną usunąć bana. W czym zatem problem? P.S. Witam wszystkich po urlopie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >§ 30a. Administrator usuwa wszelkie okresowe ograniczenia dostępu do Forum określone niniejszym regulaminem, po upływie określonego terminu, wyłącznie na wniosek zainteresowanego uczestnika, jeżeli moderatorzy nie dopełnili tego w przewidzianym czasie.> i co tu jest niejasnego?> PO UPŁYWIE OKREŚLONEGO TERMINU - tak być powinno i tak się stało chyba w twoim przypadku.> NA WNIOSEK ZAINTERESOWANEGO - jeżeli przypadkiem moderatorzy sami zapomną usunąć bana.> W czym zatem problem?> P.S. Witam wszystkich po urlopie  Witaj  Zauważ, że nabuko został zbanowany. Na amen.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) |
> Witaj  > Zauważ, że nabuko został zbanowany.To zauważyłem > Na amen.A tego nie zdążyłem... Dzisiaj tylko na chwilę wpadłem, żeby sprawdzić, czy mnie też pod moją nieobecność nie zbanowali  Jutro zacznę zaległości nadrabiać, bo widzę, że sporo się działo... Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
>Jutro zacznę zaległości nadrabiać, bo widzę, że sporo się działo...
Oj, działo się, działo.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów) | > Dzieci (...) religię w szkole traktują jako lekcje rozrywkowe (...)>No ... ja też jestem za wycofaniem religii ze szkół ... Podpisałeś się już pod petycją "renegocjujmy konkordat" ? Zachęcam !!! www.racjonalista.pl/forum.php/s,208716
NIL CARBORUNDUM ILLEGITIMO
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | czaplicka (5782 punktów) | Gratuluję.Jesteś mądrzejszy niż Einstein
|
|
 | 6 na 6 | anty_k (954 punktów) | > stwarzanie.wordpress.com/> albo to> dakowski.p(*)y§ionid=10&id=19&Itemid=48Stare, kreacjonistyczne bełkoty. Dlaczego "Nieredukowalna Złożoność" oka to kompletna brednia (podobnie jak NZ silnika protonowego i wszelkich innych tworów biologicznych) objaśniono już na tylu stronach internetowych i w tylu książkach (a na ilu forach sam już to tłumaczyłem!), że przytaczanie znów, do znudzenia, całej argumentacji jest stratą czasu. To już lepiej obejrzeć Why do people laugh at creationists?. Może to i nie bardzo naukowe ale przynajmniej wesołe, w odróżnieniu od wywodów kreacjonistów, które nie są ani mądre ani wesołe, tylko po prostu głupie.
|
|
|  | 9 na 9 | anty_k (954 punktów) | Jeden z przykładów kreacjonistycznych bredni, zamieszczony na stronie "doktora" dino. > Pytania dla Ewolucjonistów> > Testem dla każdej teorii jest fakt, czy dostarcza ona odpowiedzi na podstawowe pytania. Niektórzy ludzie o dobrych intencjach, lecz wprowadzeni w błąd, myślą, że ewolucja jest sensowną teorią, która> odpowiada na pytania dotyczące wszechświata. Ewolucja nie jest dobrą teorią - jest pogańską religią, występującą pod przebraniem nauki. Poniższe pytania wysłaliśmy do ponad 750 osób, które uczestniczyły w> mojej debacie na Uniwersytecie Stanu Winona w Winona, Minnesota, 9 stycznia 1993 roku. Pytania dodane już po debacie zaznaczone są gwiazdką (*).A co to jest "Stan Winona"? Jeśli miałeś na myśli "Winona State University", to należało to raczej przetłumaczyć jako "Uniwersytet Stanowy w Winona". > > 1. Skąd pojawiła się przestrzeń dla wszechświata?> 2. Skąd pochodzi materia?> 3. Skąd pochodzą prawa obowiązujące we wszechświecie (grawitacja, bezwładność itp.)?> 4. Jak to się stało, że materia jest tak doskonale zorganizowana?> 5. Skąd pojawiła się energia organizująca materię?> Odpowiedź: Ewolucja nie jest "teorią wszystkiego" i nie zajmuje się problemem powstania materii, początków wszechświata, itp. Warto rozumieć z jaką teorią się polemizuje, aby oszczędzić sobie wstydu, a innym ludziom czasu. > 6. Kiedy, gdzie, dlaczego i jak powstało życie z materii nieożywionej?Pierwszym etapem formowania się życia były samo-powielające się łańcuchy aminokwasów. Cząsteczki tego typu, które udało się zsyntetyzować w laboratorium (m. in. w MIT, który cieszy się "nieco" lepszą sławą od "Winona") składają się zaledwie z kilkunastu aminokwasów. To wystarczająco mało, aby mogły one powstać czysto przypadkowo w pierwotnym oceanie w czasie zaledwie kilkudziesięciu lat, zatem w dłuższym okresie czasu prędzej czy później pojawiły się takie cząsteczki. > 7. Kiedy, gdzie, dlaczego i jak życie nauczyło się rozmnażać?Jak wyżej, rozmnażanie się (samo-replikacja) to cecha, która występowała już na etapie formowania się najprostszych cząsteczek. > 8. Z czym pierwsza komórka zdolna do rozmnażania rozmnożyła się?Z niczym. Pierwotne organizmy (nawet obecnie) rozmnażają się bezpłciowo. Jak można dyskutować o ewolucji i tego nie wiedzieć? > 9. Dlaczego jakakolwiek roślina bądź zwierzę chciałoby się rozmnażać, jeśli przymnażałoby to wyłącznie dodatkowych osobników do wyżywienia i pomniejszało szansę przetrwania?(Czy osobnik bądź gatunek posiada w sobie pragnienie przetrwania? Jak to wyjaśnisz?)Przede wszystkim, procesami życiowymi nie rządzi "chęć". Niektóre struktury (np. cząsteczki wymienione w pkt. 6) uzyskały zdolność samo-replikacji i w ten sposób zdominowały środowisko. W sytuacji gdy pewne obiekty mają zdolność samo-replikacji pojawia się presja selekcyjna preferująca obiekty mające tę zdolność. > 10. W jaki sposób mutacje (rekombinacje kodu genetycznego) mogą stworzyć jakąkolwiek nową udoskonaloną odmianę?(rekombinacja liter angielskich nigdy nie doprowadzi do stworzenia chińskich książek).Mutacja nie jest jedyną "siłą napędową" ewolucji. Równie istotny jest proces selekcji, a w przypadku rozmnażania płciowego także proces krzyżowania. Przykład z angielską i chińską książką jest nieadekwatny, ze względu na różne alfabety wykorzystywane w obu językach. W ramach identycznego alfabetu (a pamiętajmy, że organizmy żywe wykorzystują ten sam "alfabet" DNA) można zamienić dzieła Szekspira na książkę kucharską wykorzystując jedynie operacje usunięcia, wstawienia i zamiany pojedynczego znaku. Zresztą, z książką chińską i angielską też można to zrobić o ile "alfabet" będzie dostatecznie pojemny (tzn. będzie sumą znaków angielskich i chińskich). > 11. Czy jest możliwym, że podobieństwa w wyglądzie pomiędzy różnymi zwierzętami dowodzą istnienia wspólnego Projektanta a nie wspólnego przodka?Jest możliwym, tyle, że na istnienie takowego "projektanta" nie ma żadnych dowodów. Istnieją natomiast dowody wskazujące na wspólne pochodzenie ewolucyjne "podobnych" gatunków. Przykładowo, niektóre aminokwasy mogą być kodowane przez różne sekwencje nukleotydów; w gatunkach "podobnych" są one kodowane identycznie, zaś różnice występują w gatunkach ewolucyjnie odległych. > 12. Selekcja naturalna działa jedynie w obrębie dostępnej informacji genetycznej i zmierza do stabilizacji gatunku. Jak wytłumaczyłbyś wzrost złożoności kodu genetycznego, która musiałaby nastąpić gdyby ewolucja była prawdą?Oho, tu Autor przypomniał sobie o selekcji, ale za to zapomniał o mutacji. Sparafrazuję więc to co wyżej raz już napisałem: selekcja nie jest jedyną "siłą napędową" ewolucji. Równie istotny jest proces mutacji, a w przypadku rozmnażania płciowego także proces krzyżowania. Mutacja jest mechanizmem odpowiedzialnym za pojawianie się "nowości".
|
|
| |  | 9 na 9 | anty_k (954 punktów) | Trzy następne punkty są próbą "zasypania przeciwnika argumentami", więc ze względu na ograniczony czas i miejsce odpowiedzi będą krótkie. > 13. Kiedy, gdzie, dlaczego i jak:> 1. rośliny jednokomórkowe stały się wielokomórkowymi?> 2. dwu- lub trzykomórkowce pośrednie ewoluowały?Odpowiedź do obu powyższych punktów: organizmy wielokomórkowe wyewoluowały najprawdopodobniej z organizmów kolonijnych (podobnych do obecnie istniejących, np. Volvox Globator). Specjalizacja poszczególnych komórek w kolonii to możliwość lepszego przystosowania się do wykonywanej funkcji (korzyść ewolucyjna). > 3. zwierzęta jednokomórkowe ewoluowały?Pod wpływem presji selekcyjnej środowiska w którym się znajdowały. Tak samo jak wszystkie inne organizmy. > 4. ryby przekształciły się w zwierzęta ziemnowodne?Tak samo jak ewoluowały poszczególne gatunki. Dodajmy, że szybkie przejście pomiędzy rybami a zwierzętami ziemnowodnymi jest dobrze tłumaczone np. przez Punktualizm (patrz punkt 22). > 5. zwierzęta ziemnowodne przekształciły się w gady?Tak samo jak ewoluowały poszczególne gatunki. > 6. gady przekształciły się w ptaki? (Płuca, kości, oczy, organy płciowe, serce, sposoby poruszania się, okrycie ciała, itp., we wszystkim tym dostrzegamy różnice!)Tak samo jak ewoluowały poszczególne gatunki. Tu uwaga do kolejnego "nieredukowalnie złożonego" wymysłu kreacjonistów. "Pół skrzydła" ma konkretną wartość dla organizmu - umożliwia np. loty ślizgowe lub dłuższe skoki. Dodajmy, że szybkie przejście pomiędzy gadami a ptakami jest dobrze tłumaczone np. przez Punktualizm (patrz punkt 22). > 7. żyły formy przejściowe?Nie żyły lub było ich bardzo niewiele. Patrz punkt 22. > 14. Kiedy, gdzie, dlaczego, jak i z czego:> 1. ewoluowały wieloryby?Nie będę robił za kopiarkę do Wikipedii. > 2. ewoluowały konie morskie?Jeśli masz na myśli morsy, to odnośnik do Wikipedii plus komentarz jak wyżej. Jeśli masz na myśli KONIKI morskie to kolejny odnośnik z podobnym "błogosławieństwem". Chyba, że masz na myśli to. Wówczas bez komentarza. > 3. ewoluowały nietoperze?Podobnie jak inne skrzydlate istoty. Warto zauważyć, że szkielety nietoperzy są dość delikatne i istnieje niewiele skamieniałości tych zwierząt, więc odtworzenie szczegółowej ścieżki ewolucyjnej jest trudne. > 4. ewoluowały oczy?Oho, kolejny przykład "nieredukowalnej złożoności", w którą wierzą kreacjoniści. a) Na skutek mutacji jedna z komórek na powierzchni ciała prostego wielokomórkowego organizmu stała się wrażliwa na zmianę natężenia oświetlenia. Nie jest to oczywiście oko ale komórka która np. produkuje ciut więcej jakiegoś enzymu gdy jest oświetlona. b) Z czasem osobniki w kolejnych pokoleniach zaczęły reagować na zmianę stężenia enzymu w organizmie. Niektóre reagowały zgodnie z regułą: poruszaj się tak aby powstawało jak najwięcej enzymu inne przeciwnie. c) Ponieważ te osobniki żywiły się np. drobinami unoszonymi na powierzchni wody, te które poruszały się w stronę światła miały większe szanse przetrwania. d) Z upływem czasu w populacji upowszechniła się cecha "posiadanie komórki światłoczułej". e) Podobnie, na skutek podziałów komórek na powierzchni ciała niektóre osobniki zyskały nie jedną a dwie komórki światłoczułe. To oczywiście daje kolejną przewagę: można dokładniej zlokalizować kierunek padania światła. W podobny sposób postępuje dalsza rozbudowa obszaru światłoczułego, która umożliwia rozpoznawanie ruchu, kształtów itd. f) Formowanie się gałki ocznej to znów wynik presji selekcyjnej. Jeśli komórki światłoczułe nie są ułożone płasko na powierzchni ciała tylko powstanie małe zagłębienie to organizm może dokładniej określić kierunek, z którego pada światło. Korzyść ewolucyjna powoduje, że osobniki z formującą się powoli gałką oczną częściej przeżywają. g) Źrenica. Uformowanie się kulistej "jamy" z małym otworem wlotowym to początek nowej umiejętności: odwzorowywania obrazu. Dodajmy w tym miejscu, że zdolność formowania się takich zagłębień na powierzchni ciała to przystosowanie, które występowało na długo przed tym, jak pojawiły się komórki światłoczułe. Proste organizmy używają tego mechanizmu do "otaczania pożywienia". h) Tęczówka = zdolność do regulowania średnicy otworu wlotowego. Korzyść: lepsza adaptacja do zmiennego oświetlenia. h) Soczewka = błona chroniąca źrenice. Stopniowe rozbudowywanie tej błony daje kolejną korzyść: ogniskowanie obrazu. > 5. ewoluowały uszy?> 6. włosy, skóra, pióra, łuski, pazury, kły ewoluowały?Odpowiedź do punktów 5 i 6: Podobnie jak opisałem to dla oka. Każdy z tych elementów daje pewne korzyści ewolucyjne także w niepełnej formie.
|
|
| | |  | 7 na 7 | anty_k (954 punktów) | > 15. Co ewoluowało jako pierwsze (jak i jak długo pracowało bez pozostałych)?> 1. Układ trawienny, trawienie pożywienia, apetyt, zdolność do znajdowania i jedzenia pokarmów, soki trawienne oraz odporność organizmu na jego własne soki trawienne (żołądek, jelita itp.)?Wszystko to ewoluowało współbieżnie a zaczęło się od umiejętności przyłączania mniejszych cząsteczek przez większą. > 2. Dążenie do rozmnażania i zdolność rozmnażania?Powtarzasz się (patrz punkt 9), ale w sumie "dążenie" to i tak lepiej niż "chęć". Jeśli zaś chodzi o rozmnażanie płciowe, to zaczęło się od wymiany materiału genetycznego na "równych prawach". Możliwość mieszania materiału genetycznego w populacji daje korzyść ewolucyjną: jeśli raz w wyniku mutacji pojawi się lepiej przystosowany osobnik to nowy genotyp szybko rozpropaguje się w populacji. W przypadku niekorzystnej mutacji ten efekt nie występuje, gdyż osobnik ginie nie wydając potomstwa (lub wydając go mało). Specjalizacja płci (w sensie roli poszczególnych osobników) to osobny proces. Dodajmy, że istnieją organizmy zdolne do rozmnażania partenogenetycznego (czyli de facto samo-replikacji) jak i płciowego. Tym samym czerpią one korzyść zarówno z dywersyfikacji puli genowej jak i z możliwości zasiedlania nowych ekosystemów "w pojedynkę". > 3. Płuca, powstawanie wydzieliny ochraniającej je, gardło oraz perfekcyjnie dobrana mieszanina gazów do oddychania?mechanizmy biologiczne ewoluowały współbieżnie, a ponadto organizmy żywe dostosowywały się do zmieniającego się (m. in. na skutek działalności organizmów żywych) składu atmosfery. Tylko skąd to dziwaczne założenie, że atmosfera została "perfekcyjnie dobrana"? To organizmy dostosowały się do warunków (zresztą, jedne lepiej a inne gorzej) a nie "ktoś" (znów ten magiczny "ktoś") "dobrał skład atmosfery". > 4. DNA lub RNA przenosząca informacje DNA do części komórek?DNA i RNA wyspecjalizowały się z wcześniejszych (obecnie już nie występujących) cząsteczek mających zarazem zdolność samo-replikacji jak i ekspresji. Przykładem takiej struktury (aczkolwiek nie występującej obecnie w warunkach naturalnych) jest kwas treozynonukleinowy (TNA). > 5. Bielce bądź wiciowce w jelitach, które trawią celulozę?Patrz punkt 16. > 6. Rośliny bądź żyjące na nich insekty, zapylające je?Patrz punkt 16. > 7. Kości, wiązadła, ścięgna, układ krwionośny, lub mięśnie do poruszania kości?Jako rozbudowa prostszych układów. > 8. Układ nerwowy, system regeneracji lub układ hormonalny?Jako rozbudowa prostszych układów. > 9. System odpornościowy lub jego potrzeba?Tak samo jak ofiary doskonalą się aby przechytrzyć drapieżcę. Lepiej zabezpieczone osobniki częściej przeżywają. > 16. Istnieje wiele tysięcy przykładów symbioz, których nie da się wyjaśnić przez ewolucję. Dlaczego uczymy, że ewolucja jest jedynym wyjaśnieniem dla tego rodzaju relacji?Ponieważ istnienie tych symbioz (jak i wielu innych zjawisk występujących w świecie ożywionym) możemy wytłumaczyć z uwzględnieniem procesu ewolucji: organizmy symbiotyczne ewoluowały jednocześnie. Jak wspomniałem w pkt. 11 na działanie mechanizmu ewolucji istnieją konkretne dowody, na istnienie "projektanta" takowych dowodów brak. > 17. W jaki sposób ewolucja wyjaśnia naśladownictwo? Czy rośliny i zwierzęta rozwinęły naśladownictwo jedynie przypadkiem, czy też przez inteligentny wybór czy też projekt?Naśladowanie daje korzyść ewolucyjną (np. drapieżniki rzadziej atakują) więc zachowania naśladowcze są wzmacniane przez presję selekcyjną. > 18. Kiedy, gdzie, dlaczego i jak człowiek rozwinął uczucia? Miłość, miłosierdzie, poczucie winy itp., nigdy nie rozwinęłyby się przyjmując teorię ewolucji.Uczucia (np. miłość) to przystosowanie do wychowania potomstwa oraz do funkcjonowania w grupie. Korzyści ewolucyjne wynikające z tych zachowań są oczywiste. Wiele innych strategii (np. oko-za-oko) także jest wynikiem dopasowania do funkcjonowania w grupie. > 19. Jak ewoluowała fotosynteza?To zależy, który cykl fotosyntezy masz na myśli. Generalna zależność jest taka, że bardziej złożone (ale też wydajniejsze) cykle ewoluują z prostszych, natomiast prostsze mogą powstawać w wyniku wykorzystania kilku elementów już istniejących w komórce. To oczywiście nie jest dowód na "nieredukowalną złożoność" procesu fotosyntezy czy jakiegokolwiek innego, gdyż prostsze składniki mają określone funkcje w komórce i wykształciły się ewolucyjnie. Przykładem jest, przytaczany do znudzenia przez kreacjonistów "silnik protonowy" napędzający wić bakterii, którego prostsze elementy można znaleźć np. w syntazie ATP. > 20. Jak ewoluowała myśl?Z prostszych bodźców nerwowych. > 21. Jak ewoluowały rośliny naczynionasienne i z czego?Naczynionasienne? A cóż to za twór nieznany biologii? Inteligentny projektant przyszedł i cię natchnął czy co? > 22. Jakiego rodzaju ewolucjonistą jesteś? Dlaczego nie jednym z pozostałych ośmiu bądź dziesięciu rodzajów?Punktualicjonistą. Jakie piękne słowo  Punktualizm najlepiej pasuje do materiału dowodowego: mało śladów po formach przejściowych, znane mechanizmy molekularne umożliwiające ten proces (ekspresja genów regulowana dla całych grup genów). > 23. Co powiedziałbyś sześćdziesiąt pięć lat temu, gdybym ci oznajmił, że w moim akwarium posiadam żywą latimerię?Zażyczyłbym sobie zobaczyć ją na własne oczy. Podobnie jak "inteligentnego projektanta".
|
|
| | | |  | 7 na 7 | anty_k (954 punktów) | > 24. Czy istnieje chociaż jedna wyraźna prognoza makroewolucji uznana za prawdziwą?Jeśli masz na myśli specjację gatunkową, to owszem istnieją zaobserwowane przypadki takowej. "Makroewolucja" to określenie stosowane przez pseudonaukowców (kreacjonistów), którzy nie są w stanie zaprzeczyć ewolucji jako takiej, więc sztucznie podzielili ją na "mikro" (udoskonalanie gatunków) oraz "makro" (powstawanie nowych gatunków). Niektórzy stosują podział na "mikroewolucję" w znaczeniu "ewolucję zachodzącą obecnie" oraz "makroewolucję" w znaczeniu "ewolucję zachodzącą w przeszłości", ale twoje pytanie sugeruje ten pierwszy podział, gdyż przy tym drugim po prostu nie ma sensu (prognoza makroewolucji = prognoza przeszłości ???). > 25. Co naukowego posiada w sobie idea powstania człowieka z wodoru?Jeśli masz na myśli opis zjawisk fizycznych oraz procesów biologicznych zachodzących w obserwowalnym Wszechświecie od momentu powstania atomów wodoru, to teorie naukowe mają przynajmniej kilka zalet w porównaniu z pseudonaukową "hipotezą" wymyśloną przez kreacjonistów: zgodność z obserwacjami (kreacjonizm tego warunku nie spełnia, patrz punkt 11), trafne przewidywania (patrz punkt 24), brak uzależnienia od hipotetycznych bytów nadprzyrodzonych, na których istnienie nie ma żadnych dowodów. Dodajmy, że ewolucja nie opisuje "powstania człowieka z wodoru" a jedynie rozwój struktur biologicznych na Ziemi. Wcześniejsze etapy nie leżą w obszarze opisywanym przez teorię ewolucji. > 26. Czy naprawdę wierzysz, że wszystko powstało z niczego?Ewolucja nie jest teorią powstania "wszystkiego z niczego". Powtórzę: Warto rozumieć z jaką teorią się polemizuje, aby oszczędzić sobie wstydu, a innym ludziom czasu.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | kikakika (190 punktów) | anty_k,
>7. żyły formy przejściowe?
>Nie żyły lub było ich bardzo niewiele. Patrz punkt 22.
Ale jak to możliwe? Jak w jednej chwili gad może zamienić się w ptaka?
>6. Kiedy, gdzie, dlaczego i jak powstało życie z materii nieożywionej?
>Pierwszym etapem formowania się życia były samo-powielające się łańcuchy >aminokwasów. To wystarczająco mało, aby mogły one powstać czysto przypadkowo w >pierwotnym oceanie w czasie zaledwie kilkudziesięciu lat, zatem w dłuższym okresie >czasu prędzej czy później pojawiły się takie cząsteczki. A jak aminokwasy się tam znalazŁy?
Możesz napisać coś więcej o punktualizmie?
nabuko, Kto ma dostarczyć naukowych dowodów na istnienie "Boga", jeśli nie nauka. A skoro nauka odrzuca takie takie założenie, to jak ma znaleźć dowody. Powstaje błędne koło, którego ateiści nie widzą, zaślepieni swoimi poglądami, jak użytkownik który zamieścił niniejsze słowa:" "Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje", no, to wtedy domagamy się dowodów.
Mi się wydaję, że żaden ateista, czy naukowiec (no dobra nie mówie za wszystkich, tak mi się wydaję) nie zakŁada z góry, że jest tak albo tak, ale że może być tak albo tak i szuka na w tej kwestii jakiś argumentów, dowodów. Co do cytatu. Przecież to jest odp. na twój wŁasny post, w którym sam to napisaŁeś...
1. Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi? = "Jeśli założymy, że istnieje jakiś bóg" to już nie musimy niczego udowadniać, tylko możemy od razu przejść do "odpowiedzi" na pytanie jakiż to on jest." 2. Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi, można bronić takiego światopoglądu? = "Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje", no, to wtedy domagamy się dowodów.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > 7. żyły formy przejściowe?> >Nie żyły lub było ich bardzo niewiele. Patrz punkt 22.> Ale jak to możliwe? Jak w jednej chwili gad może zamienić się w ptaka?Nie w jednej chwili, ale stosunkowo szybko (oczywiście jak na skalę obejmującą 4 mld lat, a nie 6 tysięcy  ). Odkryto skamieniałości form pośrednich między gadami a ptakami, ale najprawdopodobniej było niewiele "etapów" pomiędzy gadami a ptakami. Podobnie jak np. wydłużanie szyi u żyrafy nie zachodziło, powiedzmy, po centymetrze, tylko dużymi przyrostami. W przeciwnym razie faktycznie musiały by istnieć formy pośrednie z szyją długości 20cm, 21cm, 22cm itd. Mechanizm molekularny, który to umożliwia to regulowana ekspresja genów. To, czy na podstawie danego genu zostanie wyprodukowane białko zależy od czynników biochemicznych, które pobudzają lub hamują jego ekspresję. Ta ekspresja włącza się i wyłącza na różnych etapach rozwoju organizmu (w przeciwnym razie powstałby co najwyżej nowotwór wielotkankowy). W praktyce ta regulacja dotyczy całych grup genów, co umożliwia "nagłe" pojawianie się nowych cech, które były "uśpione" w materiale genetycznym. > >6. Kiedy, gdzie, dlaczego i jak powstało życie z materii nieożywionej?> >Pierwszym etapem formowania się życia były samo-powielające się łańcuchy >aminokwasów. To wystarczająco mało, aby mogły one powstać czysto przypadkowo w >pierwotnym oceanie w czasie zaledwie kilkudziesięciu lat, zatem w dłuższym okresie >czasu prędzej czy później pojawiły się takie cząsteczki.> A jak aminokwasy się tam znalazŁy?Aminokwasy to proste związki, więc ich samorzutne powstawanie w środowisku pierwotnej Ziemi jest bardzo prawdopodobne. Na końcu tego artykułu jest sporo literatury omawiającej to zagadnienie. > Możesz napisać coś więcej o punktualizmie?To kierunek ewolucjonizmu, mówiący o występowaniu niezbyt częstych ale znacznych zmian pomiędzy gatunkami. Ogólnie rzecz biorąc sprowadza się to mniej więcej do występowania procesów takich jak opisałem u góry tego komentarza. Tu jest fajny tekst na ten temat.
|
|
 | 2 na 2 | bockxer I (1165 punktów) | A istnieje. Jest łysy, brodaty i co najważniejsze jest ascetą - nie stać go nawet na sandały i gania na bosaka. Wyznawcy, a kapłany w szczególności powinni brać wzór. Tu pokazany podczas kreacji kobry czyli okularnika.  Autor rysunku to oczywiście Jean Effel. Jak się, szanowna autorko wątku, nasycisz poważnymi publikacjami możesz potem, dla relaksu, sięgnąć do Effela.
|
|
|  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) |
>Jak się, szanowna autorko wątku, nasycisz poważnymi publikacjami możesz potem, dla relaksu, sięgnąć do Effela.
Yhm. Na razie nie mam czasu na relaks. : (
|
|
 | 4 na 4 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Uczciwe pytania powinny brzmieć:
Co się dzieje z reformą służby zdrowia i ZUS-u? Kiedy nareszcie będziemy mieli zreformowany ZUS? A nawet można stawiać pytania dodatkowe: Jaki reforma ZUS-u będzie miała wpływ na napięcie mięśni u emerytów i rencistów? A nawet rozważać: Jaki wpływ ma napięcie mięśni na politykę zagraniczną Polski? Czy Adamiak wyrazi zgodę na wojnę z Rosją w celu rozładowania napięcia i ulżeniu emerytom? Takie oto pytania powinny brzmieć głośno.
Aneta Dziwińska
|
|
 | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | . Po czym poznasz, kto jest bliższy prawdy?
hej, Wydaje mi się , że po tym co napisałeś :
Zresztą myślę nawet, że Ty sama na żadną prawdę nie zasługujesz
Zastanawiam się tylko dlaczego piszesz "ty" z dużej litery ... ? Skoro uważasz , że ten ktoś nie zasługuje na żadną prawdę ... po co ta hipokryzja ?
pozdrawiam makuś
|
|
13 na 13 | diogenes (42753 punktów) | >Bóg istnieje, czy nie?
Na tym forum bóg istnieje wyłącznie jako troll.
|
|
 | 2 na 2 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Na tym forum bóg istnieje wyłącznie jako troll.
Diogenesie, druhu drogi, daremny twój trud, pospólstwo nie zaakceptuje mojej boskości. To są ciemniaki.
Aneta Dziwińska
|
|
5 na 5 |
1 na 1 | kikakika (190 punktów) | J.S. Dziękuję, ale te artykuły są ciekawe!
Checkmate Używam google, ale miaŁam nadzieję, że pewnie jako stali czytelnicy tego forum i pewnie nie tylko forum, podpowiecie jakieś dobre, wyczerpujące, ciekawe artykuŁy.
Nabuko Szukam prawdy. Po prostu chodzi mi o to, że na podstawie co wiem i do tej pory przeczytaŁam wydaję mi się b. prawdopodobnym, że bóg nie istnieje. Jednak przez to, że zostaŁam wychowana w tej religii, że jest Biblia to w tym przypadku trudno mi to tak odrzucić. Albo rzeczywiście gŁupia jestem i nie szukam prawdy.
No dobrze. A jakie są twoim zdaniem odpowiedzi na te sŁuszne pytania?
Subiektywne odpowiedzi. Dobrze, więc znowu cię zapytam jakie twoim zdaniem są odpowiedzi na te pytania i dlaczego uważasz tak, a nie inaczej?
|
|
 | 1 na 1 | checkmate (1197 punktów) | Jeżeli szukasz odpowiedzi, to szukaj wszędzie, tzn książki raczej (niż artykuły) ateistów, agnostyków i teistów (nie tylko chrześcijańskich). Polecam na początek Filozofię wieczystą A.Huxley'a, Przebudzenie A.de Mello i Bóg urojony R.Dawkinsa (o ile nie czytałaś). I życzę miłej podróży 
Elemele dutki...
|
|
|  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > Jeżeli szukasz odpowiedzi, to szukaj wszędzie, tzn książki raczej (niż artykuły) ateistów, agnostyków i teistów (nie tylko chrześcijańskich).> Polecam na początek Filozofię wieczystą A.Huxley'a, Przebudzenie A.de Mello i Bóg urojony R.Dawkinsa (o ile nie czytałaś). I życzę miłej podróży  > Elemele dutki...Dziękuję.  A urojonego czytaŁam.
|
|
 | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>Szukam prawdy. Po prostu chodzi mi o to, że na podstawie co wiem i do tej pory przeczytaŁam wydaję mi się b. prawdopodobnym, że bóg nie istnieje. Jednak przez to, że zostaŁam wychowana w tej religii, że jest Biblia to w tym przypadku trudno mi to tak odrzucić. >Albo rzeczywiście gŁupia jestem i nie szukam prawdy.
Nie szukasz! Jeśli ktoś szuka prawdy, nie zakłada sobie, że prawda musi wyglądać tak czy inaczej, bo jeśli okaże się, że coś do tych założeń nie będzie pasowało, to on jej nie uzna. Takie postawienie sprawy, to próba oszukania własnego sumienia, szukanie uzasadnień, do wcześniej przyjętych poglądów. Gdybyś szukała prawdy, to musisz dopuścić możliwość, że nie jest nią ani jak to nazwałaś "Bóg chrześcijański", ani ateizm. Można ułożyć czysto naukową definicję "Boga" zgodną z wszelkimi danymi empirycznymi, ale jak się domyślasz nie będzie to definicja "Boga chrześcijańskiego". Pisałaś, że czytałaś "Boga urojonego". Powinno Ci się rzucić w oczy, że Dawkins krytykuje jedynie "Boga" według definicji religijnych, chrześcijańskiego, czy muzułmańskiego. Nie czyni jednak żadnej krzywdy koncepcji istnienia "Boga" w ogóle. Jego prostackie argumenty mają sens tylko, przy założeniu, że "Bóg" ma być taki jak go opisują religie, albo wcale. To czysty idiotyzm i logiczna porażka wielkiego naukowca, który powinien zajmować się faktami, a nie krytyką poglądów religijnych, czy krytyką postępowania przywódców religijnych. Książka jest dobra jako materiał propagandowy dla ateistów. Nie ma jednak najmniejszego w niej argumentu, przeciw teorii istnienia "Boga" innego niż Dawkins założył.
>No dobrze. A jakie są twoim zdaniem odpowiedzi na te sŁuszne pytania?
Widziałaś ile naprodukował postów anty_k ? To jeden z punktów widzenia - ten ateistyczny. Nie ma sensu, bym tłumaczył Ci wszystko co On pomylił i przeinaczył. Cały jego tekst można obalić i opisać rzecz z odwrotnej płaszczyzny logicznej. Ale to wymaga mnóstwo czasu. Jak coś do Ciebie przemówiło w jego postach to przytocz, a ja Ci pokażę inny bardziej obiektywny punkt widzenia. Zastanawiam się nad tą kwestią już ponad trzydzieści lat. Mam wiedzę dużo głębszą niż jego jednostronne poglądy, ponieważ badałem sprawę z obydwu punktów widzenia. Czyli rozważałem wszystko z dwóch płaszczyzn logicznych, raz przy założeniu, że Bóg jest, drugi - przy założeniu, że go nie ma. Koncepcja, że "Bóg" jest ma miażdżącą przewagę logiczną, nad koncepcją, że go nie ma. Pierwszą jednak rzeczą, którą trzeba zrobić by zacząć szukać prawdy, to odrzucić wszelkie dostępne definicje "Boga". Potrafisz?
>Subiektywne odpowiedzi. Dobrze, więc znowu cię zapytam jakie twoim zdaniem są odpowiedzi na te pytania i dlaczego uważasz tak, a nie inaczej?
Nie wszystko od razu, jak będziesz cierpliwa i uczciwa to się dowiesz.
|
|
|  | 2 na 2 | kikakika (190 punktów) | >Nie szukasz! Jeśli ktoś szuka prawdy, nie zakłada sobie, że prawda musi wyglądać tak czy inaczej, bo jeśli okaże się, że coś do tych założeń nie będzie pasowało, to on jej nie uzna. Nie zakŁadam sobie jak ma prawda wyglądać. Interesowało mnie po prostu hmm sama autentyczność, prawdziwość, czy jak to innaczej nazwać samego chrześcijaństwa.
>Takie postawienie sprawy, to próba oszukania własnego sumienia, szukanie uzasadnień, do wcześniej przyjętych poglądów. Nie musisz wyszukiwać się w moich wypowiedziach pobudek, które mną kierowały. Moje sumienie nie twoje. Zresztą nie przez sumienie napisałam ten wątek.
> Pisałaś, że czytałaś "Boga urojonego". Powinno Ci się rzucić w oczy, że Dawkins krytykuje jedynie "Boga" według definicji religijnych, chrześcijańskiego, czy muzułmańskiego. Nie czyni jednak żadnej krzywdy koncepcji istnienia "Boga" w ogóle. Jego prostackie argumenty mają sens tylko, przy założeniu, że "Bóg" ma być taki jak go opisują religie, albo wcale. To czysty idiotyzm i logiczna porażka wielkiego naukowca, który powinien zajmować się faktami, a nie krytyką poglądów religijnych, czy krytyką postępowania przywódców religijnych. Książka jest dobra jako materiał propagandowy dla ateistów. Nie ma jednak najmniejszego w niej argumentu, przeciw teorii istnienia "Boga" innego niż Dawkins założył.
Przecież wŁaśnie największe znaczenie ma to czy istnieje bóg w którejś religii. Jeśli istnieje inny niż opisują religie tzn., że tak powiem nie chce się ujawniać? ma nas gdzieś itd. Więc po co się takim zajmować? Tzn. można, ale jeszcze trudniej udowodnić czy istnieje, czy nie. Tak mi się wydaję.
>>No dobrze. A jakie są twoim zdaniem odpowiedzi na te sŁuszne pytania? >Widziałaś ile naprodukował postów anty_k ? To jeden z punktów widzenia - ten ateistyczny. >Nie ma sensu, bym tłumaczył Ci wszystko co On pomylił i przeinaczył. Cały jego tekst można obalić i opisać rzecz z odwrotnej płaszczyzny logicznej. Ale to wymaga mnóstwo czasu. Jak coś do Ciebie przemówiło w jego postach to przytocz, a ja Ci pokażę inny bardziej obiektywny punkt widzenia.
Trochę tego jest, ale wydaję mi się, że te, w których są odpowiedzi na moje pytania uważam za dobre, logiczne. Chętnie przeczytam obalenie. Zawsze lepiej spojrzeć na to z dwóch stron. Tych dotyczących ewolucji nie jestem pewna, chyba mam jeszcze za małą wiedzę na ten temat.
> Zastanawiam się nad tą kwestią już ponad trzydzieści lat. Mam wiedzę dużo głębszą niż jego jednostronne poglądy, ponieważ badałem sprawę z obydwu punktów widzenia. Czyli rozważałem wszystko z dwóch płaszczyzn logicznych, raz przy założeniu, że Bóg jest, drugi - przy założeniu, że go nie ma. Koncepcja, że "Bóg" jest ma miażdżącą przewagę logiczną, nad koncepcją, że go nie ma. Pierwszą jednak rzeczą, którą trzeba zrobić by zacząć szukać prawdy, to odrzucić wszelkie dostępne definicje "Boga". Potrafisz?
Jak możesz?! ZakŁadasz z góry, że masz gŁębszą wiedzę, niż on? Skąd wiesz, czy on nie badaŁ tej sprawy z dwóch stron... Nie wiem, czy to, że ktoś sie zastanawiaŁ się na da jakąś kwestią więcej, czy mniej lat jest jakiś argumentem.
Taa. Chętnie, więc przeczytam twój punkt widzenia. Ja chcę zobaczyć tę przewagę miażdzącą przewagę. >>Subiektywne odpowiedzi. Dobrze, więc znowu cię zapytam jakie twoim zdaniem są odpowiedzi na te pytania i dlaczego uważasz tak, a nie inaczej? >Nie wszystko od razu, jak będziesz cierpliwa i uczciwa to się dowiesz. Ok.
|
|
| |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> Nie zakŁadam sobie jak ma prawda wyglądać. Interesowało mnie po prostu hmm sama autentyczność, prawdziwość, czy jak to innaczej nazwać samego chrześcijaństwa.Rozumiem.Dobrze, że się przyznajesz. > >Takie postawienie sprawy, to próba oszukania własnego sumienia, szukanie uzasadnień, do wcześniej przyjętych poglądów.> Nie musisz wyszukiwać się w moich wypowiedziach pobudek, które mną kierowały. Moje sumienie nie twoje. Zresztą nie przez sumienie napisałam ten wątek.Zgoda.Przepraszam! Poszedłem za daleko w analizowaniu. > > Pisałaś, że czytałaś "Boga urojonego". (...) Nie ma jednak najmniejszego w niej argumentu, przeciw teorii istnienia "Boga" innego niż Dawkins założył.> Przecież wŁaśnie największe znaczenie ma to czy istnieje bóg w którejś religii. Jeśli istnieje inny niż opisują religie tzn., że tak powiem nie chce się ujawniać? ma nas gdzieś itd. Więc po co się takim zajmować? Tzn. można, ale jeszcze trudniej udowodnić czy istnieje, czy nie. Tak mi się wydaję.Początek moim zdaniem nierozsądny. Ale końcówka mówiąca o tym, że trudniej się z taką definicją "Boga" zmierzyć jak najbardziej słuszna. > >>No dobrze. A jakie są twoim zdaniem odpowiedzi na te sŁuszne pytania?> >Widziałaś ile naprodukował postów anty_k ? To jeden z punktów widzenia - ten ateistyczny.> >{...}> Trochę tego jest, ale wydaję mi się, że te, w których są odpowiedzi na moje pytania uważam za dobre, logiczne. Chętnie przeczytam obalenie. Zawsze lepiej spojrzeć na to z dwóch stron.Słusznie, dwustronne spojrzenie to podstawa. Ale nie śpiesz się. Nie wskazałaś nic bardziej precyzyjnie, więc będę czekał. > Tych dotyczących ewolucji nie jestem pewna, chyba mam jeszcze za małą wiedzę na ten temat.A wszystko właśnie zależy od zgłębienia tego tematu. Ateizm bez wiary w prawdziwość ewolucji nie istnieje. Natomiast wiele religii zasymilowało tą teorię jako zgodną z jej doktrynami. Prawda jednak jest taka, że albo istnieje "Bóg" odpowiedzialny za istnienie życia, albo nie ma go wcale. Teoria ewolucji jest kluczem do odpowiedzi na Twoje pytanie otwierające ten wątek. > > Zastanawiam się nad tą kwestią już ponad trzydzieści lat. Mam wiedzę dużo głębszą niż jego jednostronne poglądy, ponieważ badałem sprawę z obydwu punktów widzenia. Czyli rozważałem wszystko z dwóch płaszczyzn logicznych, raz przy założeniu, że Bóg jest, drugi - przy założeniu, że go nie ma. Koncepcja, że "Bóg" jest ma miażdżącą przewagę logiczną, nad koncepcją, że go nie ma. Pierwszą jednak rzeczą, którą trzeba zrobić by zacząć szukać prawdy, to odrzucić wszelkie dostępne definicje "Boga". Potrafisz?> Jak możesz?! ZakŁadasz z góry, że masz gŁębszą wiedzę, niż on? Skąd wiesz, czy on nie badaŁ tej sprawy z dwóch stron...Nie sugerowałem Ci, że masz mi wierzyć w to co mówię, bo dłużej badam tę sprawę. Są ludzie co badają ten temat całe życie i nie dochodzą do logicznych wniosków. To była tylko informacja. A to, że mam wiedzę głębszą w temacie od anty_k , to nie założenie, to stwierdzenie faktu. On może pamięciowo, czy ilościowo wie więcej, ale po jego wnioskach widać, że moje spojrzenie i wiedza jest głębsza. Nie oczekuję, że to zaakceptujesz, to także była informacja, której prawdziwość, dopiero po własnym badaniu możesz ocenić. > Nie wiem, czy to, że ktoś sie zastanawiaŁ się na da jakąś kwestią więcej, czy mniej lat jest jakiś argumentem.Jw. to nie argument, tylko informacja o mnie. > Taa. Chętnie, więc przeczytam twój punkt widzenia. Ja chcę zobaczyć tę przewagę miażdzącą przewagę.Cierpliwości. Jeśli rzeczywiście interesuje Cię mój punkt widzenia to prawie cały już jest w sieci, nie muszę się powtarzać. Zaczynałem tu: bendyk.blog.polityka.pl/?p=260#comment-22623
|
|
| | |  | 4 na 4 | kikakika (190 punktów) | > >Przecież wŁaśnie największe znaczenie ma to czy istnieje bóg w którejś religii. Jeśli istnieje inny niż opisują religie tzn., że tak powiem nie chce się ujawniać? ma nas gdzieś itd. Więc po co się takim zajmować? Tzn. można, ale jeszcze trudniej udowodnić czy istnieje, czy nie. Tak mi się wydaję.> Początek moim zdaniem nierozsądny.Ponieważ? > Słusznie, dwustronne spojrzenie to podstawa. Ale nie śpiesz się. Nie wskazałaś nic bardziej precyzyjnie, więc będę czekał.Mam jeszcze raz wkleić caŁy, czy tam prawie caŁy tekst? To bezsensu. > A wszystko właśnie zależy od zgłębienia tego tematu. Ateizm bez wiary w prawdziwość ewolucji nie istnieje. Natomiast wiele religii zasymilowało tą teorię jako zgodną z jej doktrynami. Prawda jednak jest taka, że albo istnieje "Bóg" odpowiedzialny za istnienie życia, albo nie ma go wcale. Teoria ewolucji jest kluczem do odpowiedzi na Twoje pytanie otwierające ten wątek.Czyli rozumiem, że ty nie uznajesz ewolucji? Tzn. że czym/kim twoim zdaniem jest "Bóg"? > Są ludzie co badają ten temat całe życie i nie dochodzą do logicznych wniosków.> A to, że mam wiedzę głębszą w temacie od anty_k , to nie założenie, to stwierdzenie faktu. On może pamięciowo, czy ilościowo wie więcej, ale po jego wnioskach widać,że moje spojrzenie i wiedza jest głębsza.No oczywiście, tylko ty masz gŁębokie spojrzenie i jedynie ty dochodzi do logicznych wniosków. > Cierpliwości. Jeśli rzeczywiście interesuje Cię mój punkt widzenia to prawie cały już jest w sieci, nie muszę się powtarzać. Zaczynałem tu:> bendyk.blog.polityka.pl/?p=260#comment-22623Przeczytam, ale narazie powinnam wreszcie odpocząć od komputera. W tym wątku doszŁam do wniosku(nie tylko dzięki temu wątkowi), że jak na razie, nie da się na 100% ustalić czy bóg istnieje(no chyba, że zmienię zdanie po twoim czy jeszcze innym artykule, książce itd), czy nie(lub, że istnieje taki, ale nie taki jak w którejkolwiek religii). Jednak teraz moim zdaniem większe jest prawdopodobieństwo, że go nie ma. Na pewno nadal będę się tym interesować, myślę, że jest jeszcze parę rzeczy (dyskusji, książek), które chcę koniecznie przeczytać, ale myślę, że spędzić na myśleniu o tym x lat, to szkoda czasu. Więc wykorzystam je na to, co ja uważam za słuszne, ciekawe i warte przeżycia. O. I tyle.
|
|
| | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >>Przecież wŁaśnie największe znaczenie ma to czy istnieje bóg w którejś religii. Jeśli istnieje inny niż opisują religie tzn., że tak powiem nie chce się ujawniać? ma nas gdzieś itd. Więc po co się takim zajmować? Tzn. można, ale jeszcze trudniej udowodnić czy istnieje, czy nie. Tak mi się wydaję.> >Początek moim zdaniem nierozsądny.> Ponieważ?Ponieważ znowu przyjęłaś sobie jakieś nielogiczne założenie, że jeśli jest inny niż opisują go religie, to ma nas gdzieś. Niby dlaczego? Jedno z drugiego wcale nie wynika. A zajmować się warto dla samej prawdy i by rozsądnie planować kierunki rozwoju ludzkości. Jeśli istnieje, to musimy wziąć pod uwagę korzyści jakie dałaby współpraca z nim, nowe możliwości technologiczne, które by się przed nami otworzyły, jeśli jesteśmy skazani jedynie na własne siły, to także dobrze to wiedzieć. > >(...)> Czyli rozumiem, że ty nie uznajesz ewolucji?> Tzn. że czym/kim twoim zdaniem jest "Bóg"?Do definicji "Boga" jeszcze droga daleka. Skoro jednak fakty oceniam jako sprzeczne z teorią ewolucji, to musi to być inteligentna siła zdolna do zaprojektowania i zasiedlenia naszej planety życiem biologicznym. > >Cierpliwości. Jeśli rzeczywiście interesuje Cię mój punkt widzenia to prawie cały już jest w sieci, nie muszę się powtarzać. Zaczynałem tu:> >bendyk.blog.polityka.pl/?p=260#comment-22623> Przeczytam, ale narazie powinnam wreszcie odpocząć od komputera.I słusznie! > W tym wątku doszŁam do wniosku(nie tylko dzięki temu wątkowi), że jak na razie, nie da się na 100% ustalić czy bóg istnieje....Głównie to było moim celem. Nie chciałem by zalano Cię ateistyczną propagandą, przez co uznałabyś wyższość ich poglądów. Jedyne na co liczyłem, to to, że odłożysz swoją ocenę, albo zrozumiesz, że wybór ateizmu, to zwykłe pójście na łatwiznę. > Jednak teraz moim zdaniem większe jest prawdopodobieństwo, że go nie ma....Pozostań przy takiej ocenie. Nie daj się przeciągnąć na żadną stronę, bo wtedy to już tylko wiara. Źle Ci zostać na etapie oceny p-stwa ? To najuczciwsze stanowisko. By świadomie wybrać, potrzeba dużo więcej wiedzy i czasu niż kilka dni spędzone na forum. Całe życie przed Tobą, a nauka prędzej czy później nie ucieknie od tego tematu. Naukowcy będą musieli zająć się tym problemem, a wtedy dostarczą dowodów, za lub przeciw, wystarczy poczekać. > ... ale myślę, że spędzić na myśleniu o tym x lat, to szkoda czasu. Więc wykorzystam je na to, co ja uważam za słuszne, ciekawe i warte przeżycia. O. I tyle.Bardzo mądrze.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | kikakika (190 punktów) |
>Ponieważ znowu przyjęłaś sobie jakieś nielogiczne założenie, że jeśli jest inny niż opisują go religie, to ma nas gdzieś. Niby dlaczego? Jedno z drugiego wcale nie wynika. A zajmować się warto dla samej prawdy i by rozsądnie planować kierunki rozwoju ludzkości. Jeśli istnieje, to musimy wziąć pod uwagę korzyści jakie dałaby współpraca z nim, nowe możliwości technologiczne, które by się przed nami otworzyły, jeśli jesteśmy skazani jedynie na własne siły, to także dobrze to wiedzieć.
Jak by chciaŁ z nami wspóŁpracować, to by się "odezwaŁ" albo daŁ jakieś "namiary".
>Głównie to było moim celem. Nie chciałem by zalano Cię ateistyczną propagandą, przez co uznałabyś wyższość ich poglądów. Jedyne na co liczyłem, to to, że odłożysz swoją ocenę, albo zrozumiesz, że wybór ateizmu, to zwykłe pójście na łatwiznę.
Wydaje mi się, że ateiści nie mówią bezwzględnie, że Boga nie ma. Przecież zawsze istnieje wg. myślenia ateistów jakieś prawdopodobieństwo, że się mylą, to nie są jednoznaczne dowody.
>Źle Ci zostać na etapie oceny p-stwa ? oceny czego? xd
>To najuczciwsze stanowisko. By świadomie wybrać, potrzeba dużo więcej wiedzy i czasu niż kilka dni spędzone na forum. Całe życie przed Tobą, a nauka prędzej czy później nie ucieknie od tego tematu. Naukowcy będą musieli zająć się tym problemem, a wtedy dostarczą dowodów, za lub przeciw, wystarczy poczekać.
No, ale szczerze mówiąc watpię bym doczekała takich dowodów, czy za czy przeciw.
|
|
| | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | > Zaczynałem tu:> bendyk.blog.polityka.pl/?p=260#comment-22623> - gdybym był 'projektantem' i doskonale wiedział jak dużo czasu jeszcze mam do końca projektu, którym będzie człowiek ( dla inteligencji mającej moc panowania nad takimi tworami jak planety, galaktyki czy twory ożywione - jedynym prawdziwym wyzwaniem mogły być tylko istoty obdarzone samoświadomością, inteligencją i co najważniejsze wolną wolą)Skąd przekonanie że "projektant" nie ma ambitniejszego wyzwania: stworzenia jeszcze bardziej świadomych i inteligentnych istot, a ludzie nie są tworami przejściowymi za jakie masz dinozaury? Twoje przekonanie trąci antropocentryzmem. Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Zaczynałem tu:> >bendyk.blog.polityka.pl/?p=260#comment-22623> >- gdybym był 'projektantem' i doskonale wiedział jak dużo czasu jeszcze mam do końca projektu, którym będzie człowiek ( dla inteligencji mającej moc panowania nad takimi tworami jak planety, galaktyki czy twory ożywione - jedynym prawdziwym wyzwaniem mogły być tylko istoty obdarzone samoświadomością, inteligencją i co najważniejsze wolną wolą)> Skąd przekonanie że "projektant" nie ma ambitniejszego wyzwania: stworzenia jeszcze bardziej świadomych i inteligentnych istot, a ludzie nie są tworami przejściowymi za jakie masz dinozaury?Myślisz,że się nad tym nie zastanawiałem. Wiele razy. Tylko że ja rozważam wady i zalety ludzi nie takie jak teraz widzimy, ale w kontekście wieczności. Ludzie najprawdopodobniej nie są istotami przejściowymi, tylko obecnie żyjemy w okresie przejściowym. Wiele cech tego systemu wskazuje, że innej drogi do wieczności nie było. Ani szybszej, ani lepszej. Nam to się może wydawać, że nieudany projekt można skasować i zacząć wszystko od nowa. Ale nie inteligencji, która ma miliardy lat na przygotowania i nieograniczone zasoby energetyczne. Nie mógł zrobić fuszery. Istot doskonalszych i bardziej świadomych przystosowanych do życia w naszym świecie, nie można stworzyć. One mogą być jedynie inne, ale lepsze najwyżej cząstkowo pod jakichś wybranych cech . Zarówno doskonałość, jak i świadomość są pochodną praw fizyki w której istniejemy. Jeżeli próbował stwarzać zupełnie inne istoty inteligentne, czego wykluczyć nie sposób to wraz z całymi wszechświatami. > Twoje przekonanie trąci antropocentryzmem.Potrafisz zbudować lepszą teorię, to słucham. Ja się przede wszystkim wczuwam w położenie i cele jakie mogą przyświecać inteligencji wyższej. Nie mogę wczuć się w coś całkowicie odmiennego niż sam jestem. Zresztą czy rzeczywiście może istnieć inteligencja zdolna zaprojektować świat i istoty żywe takie jak my, a mająca całkowicie inny sposób myślenia. Na czym może polegać wyższość jej sposobu rozumowania nad naszym. Mam pewną teorię, która ściśle wiążę nasz sposób myślenia z jej. Jeżeli jest prawdziwa, to cały mój tok rozumowania jest również prawidłowy. Jeśli nie, to i tak nic się nie da zrobić.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | >Myślisz,że się nad tym nie zastanawiałem. Wiele razy. Tylko że ja rozważam wady i zalety ludzi nie takie jak teraz widzimy, ale w kontekście wieczności. Ludzie najprawdopodobniej nie są istotami przejściowymi, tylko obecnie żyjemy w okresie przejściowym. Wiele cech tego systemu wskazuje, że innej drogi do wieczności nie było. Ani szybszej, ani lepszej.
Wiele? Jak wiele? Poprosiłbym aby je wymienić.
> Nam to się może wydawać, że nieudany projekt można skasować i zacząć wszystko od nowa. Ale nie inteligencji, która ma miliardy lat na przygotowania i nieograniczone zasoby energetyczne.
Podejrzewam, że Autor tych słów uzyskał w jakiś tajemniczy sposób wgląd w myśli owej hipotetycznej Inteligencji, ogarnął jej liczące miliardy lat myśli i podsumował tu, w jednym zdaniu.
> Nie mógł zrobić fuszery.
Skoro ma nieograniczone zasoby to mógł.
> Istot doskonalszych i bardziej świadomych przystosowanych do życia w naszym świecie, nie można stworzyć.
Niż ludzie? Mogliby na przykład nie łysieć. Byliby ciut, niewiele, ale jednak doskonalsi. Mogliby też nie wyrzynać się masowo, nie zamykać w łagrach, nie mordować itd. ale to
> One mogą być jedynie inne, ale lepsze najwyżej cząstkowo pod jakichś wybranych cech. Zarówno doskonałość, jak i świadomość są pochodną praw fizyki w której istniejemy. Jeżeli próbował stwarzać zupełnie inne istoty inteligentne, czego wykluczyć nie sposób to wraz z całymi wszechświatami.
Znów jakieś bajki. Dowodów pewnie brak, co nie?
>Potrafisz zbudować lepszą teorię, to słucham.
Owszem. Istniejący od zawsze świat materialny + prawa fizyki. Ewolucja biologiczna -> ludzie niedoskonali (choć w miarę dobrze przystosowani) i śmiertelni jak wszystkie inne organizmy. Aaa, no i najlepsze na koniec: brak ISW.
>Ja się przede wszystkim wczuwam w położenie i cele jakie mogą przyświecać inteligencji wyższej. Nie mogę wczuć się w coś całkowicie odmiennego niż sam jestem.
Istotnie, zupełnie Ci to nie wychodzi.
> Zresztą czy rzeczywiście może istnieć inteligencja zdolna zaprojektować świat i istoty żywe takie jak my, a mająca całkowicie inny sposób myślenia. Na czym może polegać wyższość jej sposobu rozumowania nad naszym.
Może to jest szerokie i głębokie a w tym możu pływa ryba która się nazywa "chyba". W nauce nie liczy się to co "może" tylko to na co są dowody empiryczne. Tych pewnie jednak nie posiadasz?
> Mam pewną teorię, która ściśle wiążę nasz sposób myślenia z jej. Jeżeli jest prawdziwa, to cały mój tok rozumowania jest również prawidłowy. Jeśli nie, to i tak nic się nie da zrobić.
No świetnie "jeżeli jest prawdziwa". Rozumiem, że jednak planujesz jakiś eksperyment, który rozstrzygnie czy jest prawdziwa czy nie?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >Potrafisz zbudować lepszą teorię, to słucham.
Po coż miałbym mnożyć hipotezy? Raczej hipotezy przedstawiasz niż teorie.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Potrafisz zbudować lepszą teorię, to słucham.> Po coż miałbym mnożyć hipotezy?Raczej hipotezy przedstawiasz niż teorie.A po cóż wielcy profesorowie snują swoje hipotezy kosmologiczne? Hipotezy pomagają myśleć i analizować rzeczywistość. Jeśli są błędne, to łatwo znaleźć w nich jakieś sprzeczności logiczne lub niezgodność z obserwacjami. Jeśli mogą być prawdziwe i opierają się argumentom je podważającym, to łatwo zbudować z nich fundament, dla konkretnych teorii, które już da się empirycznie weryfikować. Nowe wizjonerskie hipotezy są czymś nieodzownym w nauce by zachodził w niej postęp. To właśnie brak ożywczych nowych fundamentalnych idei doprowadził dziś do kryzysu w nauce. Cytat:"Oto moja podstawowa hipoteza na temat ostatnich ostatnich dwudziestu pięciu lat w fizyce. Nie ma żadnej wątpliwości, że żyjemy w okresie rewolucji. Znaleźliśmy się w ślepym zaułku i strasznie potrzebujemy prawdziwych wizjonerów. W istocie potrzeba ich nam już od dłuższego czasu" - Lee Smolin - Kłopoty z fizyką -str.312. Ja takim wizjonerem jestem i moje idee poddane w przyszłości naukowej analizie prawdopodobnie obronią się, tak jak przez lata bronią się przed każdym niezależnie od tytułu naukowego w internecie. A Ty po prostu nie potrafisz takich hipotez stworzyć i tyle. To różnica w poziomie myślenia. Ja Twoje hipotezy obaliłbym na poczekaniu, dlatego rzeczywiście nie ma sensu byś je tworzył. Moje, choć na razie nie doceniane, mogą okazać się przewodnią ideą, dla przyszłych kierunków badawczych i całych pokoleń naukowców. Czas pokaże. Nikt na razie moich hipotez nie potrafi podważyć i obalić, dlatego je formułuję.
|
|
|  | 2 na 2 | keymak (3379 punktów) | > Pierwszą jednak rzeczą, którą trzeba zrobić by zacząć szukać prawdy, to odrzucić wszelkie dostępne definicje "Boga".No tak. Aby rozmawiać poważnie o jakiejkolwiek wizji boga należy najpierw przyznać, że tak naprawdę nie wiadomo o czym jest mowa. Niezły fikołek logiczny
|
|
| |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Pierwszą jednak rzeczą, którą trzeba zrobić by zacząć szukać prawdy, to odrzucić wszelkie dostępne definicje "Boga".> No tak. Aby rozmawiać poważnie o jakiejkolwiek wizji boga należy najpierw przyznać, że tak naprawdę nie wiadomo o czym jest mowa.> Niezły fikołek logiczny  > Fikołek, nie fikołek, ale taka jest prawda. Nie można odrzucać Boga według jakiejś konkretnej definicji religijnej, bo wtedy najpierw trzeba by wykazać, że ta koncepcja była prawdziwa, albo najlepsza, a to jest niedorzeczne, przy tylu różnych religiach i wyznaniach. Praktycznie co jakiś teolog, to ma inną definicję swojego Boga. Obalać "Boga" trzeba albo całościowo, według dowolnej definicji, albo stworzyć definicję najbardziej zgodną z faktami i zmierzyć się dopiero z nią.
|
|
| | |  | 3 na 3 | keymak (3379 punktów) | No właśnie mówię. Nie ma sensu definiować podmiotu wiary, bo wtedy trzeba udowodnić że definicja jest prawdziwa i dodatkowo że zdefiniowany byt przynajmniej ma jakieś szanse istnienia. Lepiej jest podmiotu wiary nie definiować, bo wtedy nie ma się do czego przyczepić. Fajna figura  Tylko że wtedy nie wiadomo o czym tak naprawdę jest mowa. No ale ludzie religijni uwielbiają dyskutować o niczym.  > albo stworzyć definicję najbardziej zgodną z faktami i zmierzyć się dopiero z nią.Podejrzewam że ty taką definicję stworzyłeś i że się już z nią przez całe lata mocowałeś. Powodzenia
|
|
| | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > No właśnie mówię. Nie ma sensu definiować podmiotu wiary, bo wtedy trzeba udowodnić że definicja jest prawdziwa i dodatkowo że zdefiniowany byt przynajmniej ma jakieś szanse istnienia. Lepiej jest podmiotu wiary nie definiować, bo wtedy nie ma się do czego przyczepić.> Fajna figura  > Tylko że wtedy nie wiadomo o czym tak naprawdę jest mowa.> No ale ludzie religijni uwielbiają dyskutować o niczym.Zwłaszcza ateiści i ewolucjoniści.
|
|
|  | 4 na 4 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >ja Ci pokażę inny bardziej obiektywny punkt widzenia.
Jedyny obiektywny punkt widzenia może się znaleźć tylko w przystosowanych do tego placówkach służby zdrowia i dlatego reforma jest tak konieczna, ZUS-u też.
>Nie wszystko od razu, jak będziesz cierpliwa i uczciwa to się dowiesz.
Cierpliwości mówimy - dość. Domagamy się natychmiastowej reformy służby zdrowia i ZUS-u, od razu.
Aneta Dziwińska
|
|
|  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >powinien zajmować się faktami, a nie krytyką poglądów religijnych, czy krytyką postępowania przywódców religijnych.
Fakty są takie że na pseudonaukę o Bogu biblijnym w szkołach publicznych wydaje się pieniądze podatnika. Krytyka tych "nauk" o Bogu ma więc znaczenie pragmatyczne - stanowi argument za usunięciem "nauki" religii w szkołach. Krytyka postępowania przywódców religijnych stanowi podstawę do kwestionowania ich jako autorytety w sprawie stanowienia prawa dotyczącego in vitro itp.
>Nie ma jednak najmniejszego w niej argumentu, przeciw teorii istnienia "Boga" innego niż Dawkins założył.
Dawkins odnosi się do tego Boga którego wmawia się uczniom na lekcjach religii. Cóż osiągnąłby Dawkins argumentami obalającymi Twoją wizję Boga Stwórcy czy Projektanta, tak wymyślonej aby była zgodna z tymi elementami wiedzy świeckiej, których naruszanie jest absurdem? W jej miejsce przedstawiłbyś tak ulepszoną wizję Boga Projektanta aby powalające argumenty jej nie dotyczyły. Taki spór akademicki dla odwrócenia uwagi od pragmatycznego celu: usnięcia pseudonauki o biblijnym Stwórcy ze szkół publicznych.
A tak na marginesie. Bóg Inteligentny Projektant jakoby ustanowił prawa Przyrody i zaprogramował żywe istoty ziemskie. Nie dopuszczasz możliwości powstania życia bez udziału Boga. A skąd się ten Bóg Projektant wziął?
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >powinien zajmować się faktami, a nie krytyką poglądów religijnych, czy krytyką postępowania przywódców religijnych.> Fakty są takie że na pseudonaukę o Bogu biblijnym w szkołach publicznych wydaje się pieniądze podatnika. ....Pseudonauką to jest Teoria Ewolucji. Nauczanie o "Bogu" to lekcje religii. Nikt tam nie twierdzi, że uczy praw fizyki. Zresztą w wielu krajach całość wydatków na kościoły, jest to uzależniona od dobrowolnej decyzji podatnika. Natomiast mit ewolucyjny wspierany jest nieporównanie większymi pieniędzmi, bez najmniejszego pytania się kogokolwiek o zdanie. > Krytyka tych "nauk" o Bogu ma więc znaczenie pragmatyczne - ...Tak, nawet bardzo pragmatyczne, zwłaszcza dla Dawkinsa. Trzepie na tym ciężką kasę. > ..Krytyka postępowania przywódców religijnych stanowi podstawę do kwestionowania ich jako autorytety w sprawie stanowienia prawa dotyczącego in vitro itp.A kto Ci karze uznawać ich za autorytety? Dla mnie oni nie są żadnymi autorytetami.Skoro dla Ciebie są, to masz problem  > >Nie ma jednak najmniejszego w niej argumentu, przeciw teorii istnienia "Boga" innego niż Dawkins założył.> Dawkins odnosi się do tego Boga którego wmawia się uczniom na lekcjach religii.To go nie powinno obchodzić jako naukowca. Zajmując się krytyką religii sam staje się religijnym fanatykiem. Jego wykłady, książki czy rozmowy są mocno podszyte fanatyzmem. Trochę ich oglądałem i czytałem, wszystkie są schematyczne i prostackie. > Cóż osiągnąłby Dawkins argumentami obalającymi Twoją wizję Boga Stwórcy czy Projektanta,...Oczywiście że nic, bo nie dałby rady. Połamałby sobie ząbki, albo musiał przyznać mi rację. > A tak na marginesie. Bóg Inteligentny Projektant jakoby ustanowił prawa Przyrody i zaprogramował żywe istoty ziemskie. Nie dopuszczasz możliwości powstania życia bez udziału Boga. A skąd się ten Bóg Projektant wziął?Żenująca naiwność i wiara w jakąś magiczną siłę tego głupkowatego sloganu Dawkinsa. W nim nic nie ma, żadnej siły, żadnego przebłysku intelektu. Gasiłem tę nędzną zapałkę już wiele razy. Nie będę się powtarzał.
|
|
| | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | > Pseudonauką to jest Teoria Ewolucji.Zaklęcia. > Natomiast mit ewolucyjny wspierany jest nieporównanie większymi pieniędzmi, bez najmniejszego pytania się kogokolwiek o zdanie.Czy na punkcie mitu grawitacyjnego masz podobne kompleksy? Jeśli nie, to dlaczego? > Tak, nawet bardzo pragmatyczne, zwłaszcza dla Dawkinsa. Trzepie na tym ciężką kasę.Jaka by ta kasa nie była to z pewnością nie dorównuje bogactwom wszystkich instytucji religijnych. Gdyby dorównywała do Dawkins byłby najbogatszym człowiekiem świata. > A kto Ci karze uznawać ich za autorytety? Dla mnie oni nie są żadnymi autorytetami.Skoro dla Ciebie są, to masz problem Zindoktrynowane społeczeństwo. Niestety to się przekłada na głosy a te na stanowione przez polityków prawo, to z kolei na wpływy kleru i tak się kółko zamyka. > >Dawkins odnosi się do tego Boga którego wmawia się uczniom na lekcjach religii.> To go nie powinno obchodzić jako naukowca. Zajmując się krytyką religii sam staje się religijnym fanatykiem.Obchodzi go to jako racjonalnie myślącego człowieka. Widzi negatywny wpływ religii na społeczeństwo to z tym walczy. > Jego wykłady, książki czy rozmowy są mocno podszyte fanatyzmem. Trochę ich oglądałem i czytałem, wszystkie są schematyczne i prostackie.O tak, nie pasują bowiem do Twojej teorii. > >Cóż osiągnąłby Dawkins argumentami obalającymi Twoją wizję Boga Stwórcy czy Projektanta,...> Oczywiście że nic, bo nie dałby rady. Połamałby sobie ząbki, albo musiał przyznać mi rację.Zaklęcia. > >A tak na marginesie. Bóg Inteligentny Projektant jakoby ustanowił prawa Przyrody i zaprogramował żywe istoty ziemskie. Nie dopuszczasz możliwości powstania życia bez udziału Boga. A skąd się ten Bóg Projektant wziął?> Żenująca naiwność i wiara w jakąś magiczną siłę tego głupkowatego sloganu Dawkinsa. W nim nic nie ma, żadnej siły, żadnego przebłysku intelektu. Gasiłem tę nędzną zapałkę już wiele razy. Nie będę się powtarzał.Haha, znów te Twoje zaklęcia. Prawda jest taka, że inteligentny projekt staje przed takimi samymi pytaniami jak powstanie świata z niczego a dodatkowo postuluje istnienie bytów na które nie ma żadnych dowodów.
|
|
| | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | > ..Krytyka postępowania przywódców religijnych stanowi podstawę do kwestionowania ich jako autorytety w sprawie stanowienia prawa dotyczącego in vitro itp.> A kto Ci karze uznawać ich za autorytety? Dla mnie oni nie są żadnymi autorytetami.Skoro dla Ciebie są, to masz problem Pisałem o "autorytety w sprawie stanowienia prawa" czyli nie dla mnie lecz dla stanowiących prawo, które niestety mnie też obowiązuje.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | |  | 1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >..Krytyka postępowania przywódców religijnych stanowi podstawę do kwestionowania ich jako autorytety w sprawie stanowienia prawa dotyczącego in vitro itp.> >A kto Ci karze uznawać ich za autorytety? Dla mnie oni nie są żadnymi autorytetami.Skoro dla Ciebie są, to masz problem > Pisałem o "autorytety w sprawie stanowienia prawa" czyli nie dla mnie lecz dla stanowiących prawo, które niestety mnie też obowiązuje.Nie zmienia to w niczym faktu, że Dawkins zabierając się za krytykę religii przestaje zachowywać się jak naukowiec. Skoro twierdzisz, że jego działanie osłabia wpływy polityczne kościoła i pomaga osobom stanowiącym prawo, to co to zmienia, dla istoty zagadnienia. Ktokolwiek, kto ulega polityce Kościoła uważając jego przywódców za autorytety ma problem. Jeśli Ty nie masz go bezpośrednio, to sam potwierdzasz, że masz go pośrednio, przez osoby stanowiące prawo a posiłkujące się stanowiskiem Kościoła. Tak czy siak, Dawkins przez swoje książki stał się człowiekiem zaangażowanym w politykę, krytykiem religijnym i piewcą nowej ateistycznej wizji świata, stracił jako naukowiec i obiektywny badacz.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Madman (7811 punktów) | Oj, solą wam w oku ten Dawkins... Psy na nim wieszacie, żeby mu autorytet nie rósł?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Nie zmienia to w niczym faktu, że Dawkins zabierając się za krytykę religii przestaje zachowywać się jak naukowiec.
Mylisz się. Hipoteza Boga jest hipotezą naukową. A że jej krytyka teistom psuje humor... no to trudno.
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >> Nie zmienia to w niczym faktu, że Dawkins zabierając się za krytykę religii przestaje zachowywać się jak naukowiec. >Mylisz się. Hipoteza Boga jest hipotezą naukową. A że jej krytyka teistom psuje humor... no to trudno. >
To raczej Ty się mylisz. Gdyby Dawkins podszedł do problemu jak naukowiec, to musiałby jako przeciwność ewolucji przyjąć koncepcję "Boga", która byłaby niezależna od religii. Musiałby zmierzyć się naukową koncepcją "Boga". On tymczasem krytykuje nauki i postępowanie religii. Nie ma to nic wspólnego z naukową koncepcją "Boga" jako teorii przeciwnej do teorii ewolucji. Dawkins jest śmieszny co najmniej jak Rambo szukający swoich przeciwników w przedszkolu.
Gdyby Dawkins zmierzył się naprawdę z problemem istnienia lub nie "Boga", to byłbym mu za to bardzo wdzięczny, ale on się zajmuje krytyką nauk religijnych, a to jest porażka jego jako naukowca. Zachowuje się jak teolog zwalczający swoją konkurencję. Nie jak naukowiec oceniający uczciwie "za i przeciw" jakiejś teorii naukowej.
|
|
| | | | | | |  | | keymak (3379 punktów) | >Nie jak naukowiec oceniający uczciwie "za i przeciw" jakiejś teorii naukowej. A od kiedy to bajania o jakimś panbucku to teoria naukowa?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>Nie jak naukowiec oceniający uczciwie "za i przeciw" jakiejś teorii naukowej. >A od kiedy to bajania o jakimś panbucku to teoria naukowa?
Właśnie o to chodzi, że bajania nie. A Dawkins właśnie krytykuje owe bajania. Fizyk natomiast twierdził, że Dawkins postępował jak naukowiec, a przecież mierząc się z "bajaniami" naukowcem się nie jest. Chcąc wykazać naukowo, że coś nie istnieje najpierw trzeba to coś zdefiniować w sposób naukowy.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 5 | keymak (3379 punktów) | >a przecież mierząc się z "bajaniami" naukowcem się nie jest. Określenie "bajania" jest wnioskiem, a nie założeniem z rozpatrywania "teorii" tych których opowiadają o bóstwach.
>Chcąc wykazać naukowo, że coś nie istnieje najpierw trzeba to coś zdefiniować w sposób naukowy. Problem w tym że ci którzy zajmują się bajaniami nawet nie potrafią zdefiniować przedmiotu tych bajań. Dodatkowo nauka zajmuje się wyjaśnianiem obserwowanej rzeczywistości. Zaś ludzie wierzący w jakieś bóstwa twierdzą że te bóstwa nie podlegają obserwacji, więc już na starcie widać że to tylko zajmowanie się bajkami i z nauką nie ma nic wspólnego.
Ty zaś próbujesz wmówić że naukowcem nie może być ten kto demaskuje bajania i dodatkowo że nie jest prawdziwym naukowcem jeżeli sam nie zdefiniuje bóstwa którego istnienie ma falsyfikować. Tego nawet nie ma sensu komentować.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>a przecież mierząc się z "bajaniami" naukowcem się nie jest. >Określenie "bajania" jest wnioskiem, a nie założeniem z rozpatrywania "teorii" tych których opowiadają o bóstwach.
Chciałbyś! Każdy głupi może sobie zawiązać oczy, pójść na brzeg lasu, a potem wrócić i krzyczeć na cały głos, że w lesie nie mieszkają żadne zwierzęta, bo ja ich nie widziałem. Dawkins i każdy inny, który wyciąga wnioski bez sprawdzenia faktów i zdefiniowania tego co bada, to oszust i naciągacz.
>>Chcąc wykazać naukowo, że coś nie istnieje najpierw trzeba to coś zdefiniować w sposób naukowy. >Problem w tym że ci którzy zajmują się bajaniami nawet nie potrafią zdefiniować przedmiotu tych bajań.
Co Cię oni obchodzą. Oni nie mają żadnego interesu w naukowym udowodnieniu istnienia "Boga". Kto chce być uważany za naukowca musi jednak to zrobić inaczej się ośmiesza, tak jak to zrobił Dawkins.
>Dodatkowo nauka zajmuje się wyjaśnianiem obserwowanej rzeczywistości.
Czyli dokładnie tym co jest pośrednim materiałem do rozstrzygnięcia kwestii istnienia "Boga-Projektanta" naszego materialnego świata. W fizyce i wielu innych naukach to materiał aż do bólu empiryczny. Przy takich "naukowych" pracach nad teorią strun i teoriami kosmologicznymi, to kwestia badań dotyczących istnienia bądź nie "Boga" to nauka czysta nauka, najprostsza z możliwych dziedzin empirycznych jakie można sobie wyobrazić. Tu wszystko może być materiałem badawczym od ziarnka piasku do umysłu człowieka.
>Zaś ludzie wierzący w jakieś bóstwa twierdzą że te bóstwa nie podlegają obserwacji, więc już na starcie widać że to tylko zajmowanie się bajkami i z nauką nie ma nic wspólnego.
Dlatego właśnie Ci tłumaczę cały czas, że opieranie się o ich definicje to głupota i logiczna porażka każdego naukowca, który uważa się za obiektywnego badacza rzeczywistości.
>Ty zaś próbujesz wmówić że naukowcem nie może być ten kto demaskuje bajania i dodatkowo że nie jest prawdziwym naukowcem jeżeli sam nie zdefiniuje bóstwa którego istnienie ma falsyfikować.
Czego tu nie rozumiesz? Przecież to proste jak drut.
>Tego nawet nie ma sensu komentować.
Jak nie rozumiesz, to rzeczywiście lepiej nie komentuj.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | keymak (3379 punktów) | > Dawkins i każdy inny, który wyciąga wnioski bez sprawdzenia faktów i zdefiniowania tego co bada, to oszust i naciągacz.Widzę że się nie rozumiemy, a staram się przekazać swoje myśli najprościej jak potrafię. Mamy wiele teorii dotyczących bóstw (które nazywam bajaniami i nie tylko ja tak je nazywam) i właśnie tymi teoriami (choć to określenie na wyrost) zajmuje się Dawkins i inni. Rozumiem że dla Ciebie te "teorie" to faktycznie bajki. Dawkins zaś i inni powinni według Ciebie zdefiniować bóstwo abstrakcyjne w które tak naprawdę nikt nie wierzy. Domyślam się że chodzi Tobie o bóstwo deistyczne. To jest wygodna obrona, ale świadczy tylko o słabości wszelkich teorii o bóstwach. Dawkins o tym wspomina w "Bogu urojonym" mówiąc o "bogu zapchajdziurze". Taka linia obrony jest na starcie skazana na porażkę. > >Problem w tym że ci którzy zajmują się bajaniami nawet nie potrafią zdefiniować przedmiotu tych bajań.> Co Cię oni obchodzą. Oni nie mają żadnego interesu w naukowym udowodnieniu istnienia "Boga". Kto chce być uważany za naukowca musi jednak to zrobić inaczej się ośmiesza, tak jak to zrobił Dawkins.Obchodzą, bo to właśnie oni robią problemy innym ludziom tylko dlatego że wierzą w bajki typu: "niepokalane poczęcie" i inne takie. A trzeba dodać, że ludzi którzy wierzą w tego typu bajki jest nieporównywalnie więcej od tych których wiara kończy się na stwierdzeniu że gdzieś tam istnieje jakieś bóstwo które ma gdzieś co stworzyło. > >Dodatkowo nauka zajmuje się wyjaśnianiem obserwowanej rzeczywistości.> Czyli dokładnie tym co jest pośrednim materiałem do rozstrzygnięcia kwestii istnienia "Boga-Projektanta" naszego materialnego świata.Istnienie Twojego "Boga-Projektanta" jest hipotezą zbędną. Niczego nie tłumaczy i dodatkowo generuje multum pytań bez odpowiedzi. > W fizyce i wielu innych naukach to materiał aż do bólu empiryczny. Przy takich "naukowych" pracach nad teorią strun i teoriami kosmologicznymi, to kwestia badań dotyczących istnienia bądź nie "Boga" to nauka czysta nauka, najprostsza z możliwych dziedzin empirycznych jakie można sobie wyobrazić. Tu wszystko może być materiałem badawczym od ziarnka piasku do umysłu człowieka.To tylko takie myślenie życzeniowe. Nie ma ani jednego powodu aby postulować istnienia czegoś nadmiarowego. > >Zaś ludzie wierzący w jakieś bóstwa twierdzą że te bóstwa nie podlegają obserwacji, więc już na starcie widać że to tylko zajmowanie się bajkami i z nauką nie ma nic wspólnego.> Dlatego właśnie Ci tłumaczę cały czas, że opieranie się o ich definicje to głupota i logiczna porażka każdego naukowca, który uważa się za obiektywnego badacza rzeczywistości.Ja zaś Tobie tłumaczę że naukowcy zajmują się obserwowalną rzeczywistością i dokładnie zdefiniowanymi teoriami. Czyli zajmują się tym co obserwują. Nie jest ich zadaniem generowaniem jakichś nowych wizji rzeczywistości. To zadanie należy pozostawić ludziom religijnym i innym bajkopisarzom. > >Ty zaś próbujesz wmówić że naukowcem nie może być ten kto demaskuje bajania i dodatkowo że nie jest prawdziwym naukowcem jeżeli sam nie zdefiniuje bóstwa którego istnienie ma falsyfikować.> Czego tu nie rozumiesz? Przecież to proste jak drut.Proste to i może jest. Może jest finezyjne. Ale jest miałkie! A tak już poważnie: nie rób tutaj ludziom wody z mózgu. Nikt rozsądny nie nabierze się na takie numery.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Dawkins i każdy inny, który wyciąga wnioski bez sprawdzenia faktów i zdefiniowania tego co bada, to oszust i naciągacz.> Widzę że się nie rozumiemy, ....No to nareszcie znaleźliśmy jakąś wspólną płaszczyznę  Zarówno Ty jak i ja "widzimy , że się nie rozumiemy". Co za zgodność! > Mamy wiele teorii dotyczących bóstw (które nazywam bajaniami i nie tylko ja tak je nazywam) i właśnie tymi teoriami (choć to określenie na wyrost) zajmuje się Dawkins i inni. Rozumiem że dla Ciebie te "teorie" to faktycznie bajki. Poglądy religijne nie są nigdy wyrażane w postaci zdefiniowanych hipotez naukowych(określenie "bajania", też tak do nich średnio pasuje), tu się zgadzamy, każda religia formułuje swoje "bajania", najczęściej bajania jednej dużej religii są zwykle sprzeczne z "bajaniami" innej. Nikt jednak się tym nie przejmuje, bo są one artykułem i przedmiotem wiary. Natomiast nauka powinna zajmować się wiedzą, nie wiarą. Naukowcom nie płaci się za analizowanie religijnych poglądów innych osób, tylko za odkrywanie prawdy o rzeczywistości. To w co każdy człowiek chce wierzyć, to jego prywatna sprawa zagwarantowana zwykle konstytucyjnie. Naukowcom nic do tego. Kto się bierze za krytykę cudzej osobistej wiary, ośmiesza się jako naukowiec i w przypadku wielu cywilizowanych krajów wchodzi w konflikt z zagwarantowaną prawem "wolnością sumienia i wyznania". > Dawkins zaś i inni powinni według Ciebie zdefiniować bóstwo abstrakcyjne w które tak naprawdę nikt nie wierzy. Domyślam się że chodzi Tobie o bóstwo deistyczne.Źle się domyślasz, absolutnie nie miałem tu na myśli deizmu i jego pomysłu na to czym jest "Bóg". Jeżeli Dawkins w swoich książkach propaguje ewolucję, i udaje, że jest ona jedynym prawdziwym wyjaśnieniem obserwowanej rzeczywistości, to jest to wyraz jego przekonań, nie wiedzy. Gdyby rzeczywiście potrafił wykazać prawdziwość TE, to w książkach powinny znajdować się argumenty pokazujące, że to co przy założeniu prawdziwości TE jest możliwe i prawdopodobne, nie jest z kolei możliwe i prawdopodobne w przypadku teorii IP. Niczego takiego w jego książkach nie ma. Wręcz odwrotnie, on doskonale wie, że wszystko co przypisuje procesowi ewolucji, również da się wytłumaczyć inteligentnym zaprojektowaniem. Z premedytacją naukowym opisom po stronie ewolucji, przeciwstawia "bajania" religijne wiedząc, że nie mają charakteru naukowego. On nie odkrywa prawdy, tylko stara się wywołać wrażenie na czytelnikach. To demagog i manipulator, który prawdę stara się umiejętnie ukryć, a nie odsłonić. Sam napisał - Bóg urojony str. 220. Cytat:"Wreszcie nie można przecież wykluczyć nadludzkiego projektanta , ale , jeżeli już tak , to na pewno nie jest to projektant , który , ot tak , raptem się pojawił , albo istniał zawsze . Jeżeli (choć ani przez moment nie potrafię w coś takiego uwierzyć) nasz Wszechświat został zaprojektowany i , tym bardziej , jeśli projektant ów potrafi czytać w naszych myślach i oferuje każdemu z nas pomoc , wybaczenie i grzechów odpuszczenie , sam musi być produktem końcowym cyklu stopniowych przemian , windy czy żurawia ; może darwinowskiej ewolucji w szczególnym wariancie i innym wszechświecie ." Czyli z jednej strony :"nie można wykluczyć" i on "nie potrafi uwierzyć", w istnienie projektanta, a nie że to sprzeczne z nauką. A za chwilę ośmiesza IP przypisując potencjalnemu projektantowi religijne określenia, że wysłuchuje modlitw, że odpuszcza grzechy itp. Co ma teoria zaprojektowania istot żywych, która ma charakter jak najbardziej naukowy i poddający się badaniom empirycznym, do odpuszczania grzechów, które jest artykułem wiary jakiejś konkretnej religii? To skrajna hipokryzja i jakieś rozdwojenie naukowej jaźni, gdy po jednej stronie naukowe opisy, a po drugiej religijne wierzenia. Jego książki to deklaracja wiary w jedno tylko wyjaśnienie bogactwa życia i rozwijanie tego tylko wyjaśnienia. To nie wiedza, to jednostronne wyznanie wiary. > To jest wygodna obrona, ale świadczy tylko o słabości wszelkich teorii o bóstwach.Jakie Ty znasz "teorie o bóstwach"? Po co dalej używasz tego określenia? Ja w zasadzie nie znam żadnej. Znam jedynie religijne wierzenia, ale to nie są naukowe teorie. Teorie naukowe zwykle formułują naukowcy podczas badań, a nie teologowie podczas kazań. Coś Ci się myli. > Dawkins o tym wspomina w "Bogu urojonym" mówiąc o "bogu zapchajdziurze".To tylko chwyty erystyczne Dawkinsa. Nie ma naukowej teorii o "bogu zapchajdziurze". > Taka linia obrony jest na starcie skazana na porażkę.Tak? A kto niby sformułował teorię "Boga" i bronił ją w taki sposób? Takiej obrony swojej wiary to tylko nagminnie używali ewolucjoniści. Ale nauka cały czas wypycha ich "bóstwo" z kolejnych dziur w które je powkładali. Ostatnio wypchnięto ewolucję z wyrostka robaczkowegoZresztą cały czas znikają kolejne argumenty używane przez ewolucjonistów, którzy zapchali dziury w swojej niewiedzy dotyczącej budowy organizmów żywych i człowieka pozostałościami po ewolucji. Niedługo już nie będą mieli gdzie się ukryć ze swoimi bajkami, bo wszystko coraz bardziej okazuje się zaprojektowane> >>Problem w tym że ci którzy zajmują się bajaniami nawet nie potrafią zdefiniować przedmiotu tych bajań.> >Co Cię oni obchodzą. Oni nie mają żadnego interesu w naukowym udowodnieniu istnienia "Boga". Kto chce być uważany za naukowca musi jednak to zrobić inaczej się ośmiesza, tak jak to zrobił Dawkins.> Obchodzą, bo to właśnie oni robią problemy innym ludziom tylko dlatego że wierzą w bajki typu: "niepokalane poczęcie" i inne takie....Powtarzam! To ich sprawa w co wierzą. Naukowcom g***o do tego. Naukowcy niech się zajmują nauką nie religiami. c.d. niżej
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | c.d. > >>Dodatkowo nauka zajmuje się wyjaśnianiem obserwowanej rzeczywistości.> >Czyli dokładnie tym co jest pośrednim materiałem do rozstrzygnięcia kwestii istnienia "Boga-Projektanta" naszego materialnego świata.> Istnienie Twojego "Boga-Projektanta" jest hipotezą zbędną. Niczego nie tłumaczy i dodatkowo generuje multum pytań bez odpowiedzi.Daruj sobie takie głupoty. Po co przywołujesz takie bezpodstawne banały. Jest dokładnie na odwrót. Dopiero IP gdy się rozwinie i przedstawi przewidywania naukowe da nam prawdziwe odpowiedzi na pytania o rzeczywistość. Ewolucyjne mity tylko ludzi ogłupiają i wpuszczają w przysłowiową średniowieczną ciemnotę, każąc wierzyć w cuda większe niż te religijne. > >W fizyce i wielu innych naukach to materiał aż do bólu empiryczny.(...) Tu wszystko może być materiałem badawczym od ziarnka piasku do umysłu człowieka.> To tylko takie myślenie życzeniowe. Nie ma ani jednego powodu aby postulować istnienia czegoś nadmiarowego. Życzeniowe,to jest chyba Twoje myślenie. Istnienie Projektanta nie jest niczym nadmiarowym. To naukowa konieczność wynikająca z empirycznych badań. To raczej istnienie milionów hipotetycznych istot pośrednich i miliardów szczęśliwych zbiegów okoliczności jakie postuluje TE jest czymś kompletnie zbędnym do wyjaśnienia rzeczywistości i w końcu zostanie wycięte jak jakiś wrzód na tyłku uczciwej i obiektywnej nauki. > >>Zaś ludzie wierzący w jakieś bóstwa twierdzą że te bóstwa nie podlegają obserwacji, więc już na starcie widać że to tylko zajmowanie się bajkami i z nauką nie ma nic wspólnego.> >Dlatego właśnie Ci tłumaczę cały czas, że opieranie się o ich definicje to głupota i logiczna porażka każdego naukowca, który uważa się za obiektywnego badacza rzeczywistości.> Ja zaś Tobie tłumaczę że naukowcy zajmują się obserwowalną rzeczywistością i dokładnie zdefiniowanymi teoriami. ..Czyli wyszło dokładnie na moje. Dawkins nie definiując tego co krytykuje, nie jest naukowcem  > Czyli zajmują się tym co obserwują. Nie jest ich zadaniem generowaniem jakichś nowych wizji rzeczywistości.Ciekawe! Na każdym kroku widać projekt, a ewolucjoniści zmyślają bajki o samodziejstwie. Czyli ta grupa zawodowa naukowcami w takim razie nie jest, tylko jak piszesz: > ... ludziom religijnym i innym bajkopisarzom.> A tak już poważnie: nie rób tutaj ludziom wody z mózgu. Nikt rozsądny nie nabierze się na takie numery.Nie da się zrobić komuś "wody z mózgu" skoro już dawno mu tą wodę zrobiono. Każdy wierzący w ewolucję musiał w którymś momencie życia sobie tą wodę z mózgu dać zrobić, ja pokazuję jak wygląda sposób logicznego rozumowania, gdy się tej wody zamiast mózgu nie ma.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | keymak (3379 punktów) | Nie będę się wdawał dyskusje na temat Teorii Ewolucji. Było już o tym tutaj wielokrotnie i efekty tych dyskusji każdy sam może ocenić.
Odniosę się tylko do: >Jakie Ty znasz "teorie o bóstwach"? Po co dalej używasz tego określenia? Ja w zasadzie nie znam żadnej. Znam jedynie religijne wierzenia, ale to nie są naukowe teorie. Nie znasz "naukowej teorii o bogu" i jednocześnie chcesz mi wmówić że to co mówią wszelkie religie o bóstwach jest Ci nieznane?
Chyba że się mylę i znasz "naukową teorię o bogu", to w takim razie wyprowadź mnie z błędu i ją podaj.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>Nie będę się wdawał dyskusje na temat Teorii Ewolucji. Było już o tym tutaj wielokrotnie i efekty tych dyskusji każdy sam może ocenić.
Akurat to pochwalam. Mi też już się niedobrze robi od pokazywania błędów logicznych w ewolucyjnym podejściu do rzeczywistości. To jak rzucanie grochem o ścianę. Na poglądy zatwardziałych ewolucjonistów, żadna dyskusja nie będzie miała wpływu. Wystarczy poczekać na nowe odkrycia naukowe i wszystko się samo wyjaśni.
>Odniosę się tylko do: >>Jakie Ty znasz "teorie o bóstwach"? Po co dalej używasz tego określenia? Ja w zasadzie nie znam żadnej. Znam jedynie religijne wierzenia, ale to nie są naukowe teorie. >Nie znasz "naukowej teorii o bogu" i jednocześnie chcesz mi wmówić że to co mówią wszelkie religie o bóstwach jest Ci nieznane?
Coś nieuważnie czytasz. Nie napisałem, że nie jest mi znane to co mówią religie o bóstwach. Znam ich wierzenia, w pewnym zakresie, ale to nie są teorie o charakterze naukowym. Religie wyprowadzają swoje nauki z objawień i z różnych pism uznawanych za pochodzące od bogów lub ich posłańców. Nauka nie ma prawa posługiwać się ich poglądami. Twierdzeń naukowych nie wyprowadza się z objawień, tylko formułuje na podstawie badań i obserwacji. Naukowcy jednak zostali zakneblowani dawnymi uregulowaniami, które zabraniają im formułować twierdzeń dopuszczających udział inteligencji wyższej w stwarzaniu świata i życia biologicznego. Nie uprawnia ich to jednak do tego co robi Dawkins, czyli zwalczania religijnych wierzeń, jakby były naukowymi twierdzeniami. Naukowiec może polemizować z nauką, z tym co ma podobną do naukowej teorii postać, a nie z religijnymi wierzeniami.
>Chyba że się mylę i znasz "naukową teorię o bogu", to w takim razie wyprowadź mnie z błędu i ją podaj.
Innej poza moją nie znam, ale nie zamierzam Ci jej podawać. Wpleciona w fabułę powieści science-fiction może być warta miliony złotych. Natomiast naukowcy i tak się nią nie zainteresują, bo nie jestem jednym z nich. Prędzej czy później ktoś z tytułami sformułuje w sposób naukowy taką teorię, od tego nie uciekniemy. Nie nazywaj jednak wierzeń religijnych teoriami o "Bogu", to pomieszanie pojęć. Każdy "naukowiec" krytykujący cudze wierzenia jest po prostu śmieszny. Niech sam sformułuje nawet najprostszą naukową teorię o zaprojektowaniu naszego świata przez wyższą inteligencję, a zobaczy, jak trudno ją obalić i podważyć, a jak wiele można znaleźć eksperymentów ją popierających. Tylko oni o tym wiedzą i dlatego się boją zrobić ten pierwszy krok.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | keymak (3379 punktów) | Czyli jednak znasz "teorie" mówiące o bóstwach obecne we wszelkich religiach, ale nie chcesz tych "teorii" bronić bo są nienaukowe i jednocześnie nie chcesz podać "naukowej teorii o bogu". Nie ma w takim razie o czym dyskutować.
> Każdy "naukowiec" krytykujący cudze wierzenia jest po prostu śmieszny. Niech sam sformułuje nawet najprostszą naukową teorię o zaprojektowaniu naszego świata przez wyższą inteligencję, a zobaczy, jak trudno ją obalić i podważyć, a jak wiele można znaleźć eksperymentów ją popierających. Tylko oni o tym wiedzą i dlatego się boją zrobić ten pierwszy krok. Dodatkowo z Twoich słów wynika że nie jesteś naukowcem i do tego boisz się zrobić ten pierwszy krok, który jednocześnie chcesz wymusić na innych.
Nie będę już odpowiadać, bo widzę że tylko tracę czas odpowiadając na te pierdoły. Żegnam.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >> Nie zmienia to w niczym faktu, że Dawkins zabierając się za krytykę religii przestaje zachowywać się jak naukowiec. >Mylisz się. Hipoteza Boga jest hipotezą naukową. A że jej krytyka teistom psuje humor... no to trudno.
Fizyku, Ty niczego nie jesteś w stanie zepsuć, zwłaszcza mojego humoru, ty go zawsze poprawiasz. Twoja misja to kabaret.
|
|
| | | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | >> Hipoteza Boga jest hipotezą naukową. A że jej krytyka teistom psuje humor... no to trudno.
> Fizyku, Ty niczego nie jesteś w stanie zepsuć, zwłaszcza mojego humoru, ty go zawsze poprawiasz. Twoja misja to kabaret.
Plus za zdrowe podejście. Ja też imprezy kościelne traktuję rozrywkowo.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >Ktokolwiek, kto ulega polityce Kościoła uważając jego przywódców za autorytety ma problem.
Możesz uważać przywódców Kościoła za idiotów, a i tak prawo uchwalone pod ich wpływem będzie Cię obowiązywać.
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>Ktokolwiek, kto ulega polityce Kościoła uważając jego przywódców za autorytety ma problem.
>Możesz uważać przywódców Kościoła za idiotów, a i tak prawo uchwalone pod ich wpływem będzie Cię obowiązywać.
Można uznawać każdego ze stanowiących złe prawa za idiotów. I co z tego? Ja wyraźnie napisałem o tych którzy "uważają ich za autorytety". Ci mają problem. Życie pod prawem które się nie wszystkim podoba, to coś zupełnie normalnego. Prawo zwykle nie podoba się przynajmniej dużej części społeczeństwa. Jak się Dawkinsowi nie podoba prawo, to od jego zmieniania są partie polityczne. Niech sobie założy swoją, niech ona ma wpływ na stanowienie prawa i wtedy niech sobie walczy z prawami ustanowionymi pod wpływem kościoła. Gdy robi to w książce, to choćby nie wiem jak na to patrzeć, nie zachowuje się jak naukowiec.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | > Dawkins przez swoje książki stał się człowiekiem zaangażowanym w politykęPolityka ma wpływ na decyzje w istotnych kwestiach społecznych dotyczących wszystkich ludzi i zaangażowanie naukowców jest godne pochwały. To konieczność, nie powinni pozostawiać ważnych kwestii społecznych oszołomom o mentalności kryminalisty Andrzeja Leppera. Oj "wyprali ci mózg" Świadkowie Jehowy. Przecież to oni głoszą odrzucenie polityki. A ich ideologia też w pewnym sensie jest polityczna: dążą do ogólnoświatowego państwa teokratycznego zarządzanego przez Ciało Kierownicze, otrzymujące jakoby instrukcje zarządzania od Chrystusa z Nieba. > piewcą nowej ateistycznej wizji świataJakiej nowej? To manipulacja. Do ateistów wczesnej starożytności można zaliczyć Euhemera (IV/III wiek p.n.e.), uważającego bogów za ludzi, którzy dokonali wielkich czynów, a którym potomni przypisali boskość oraz Demokryta z Abdery (460-370 p.n.e.) - greckiego atomistę i materialistę (uważał świat za twór czysto materialny). Najstarsze znane całkowicie otwarte wyrażanie postawy ateistycznej jest przypisywane Epikurowi i datowane na około 300 rok przed naszą erą. Celem epikureizmu było uzyskanie stanu spokoju umysłu poprzez wykazanie, że strach przed tym, co boskie, jest irracjonalny. W czasach późnego Imperium Rzymskiego ateizm był jednym z głównych przestępstw i często toczyły się procesy osób o ateizm podejrzanych. We Włoszech jednym z przedstawicieli ateizmu i materializmu był Lucilio Vanini (1584-1619). Autor dzieł pt. "Amfiteatr Wiecznej Opatrzności" (1615), "O zdumiewających tajemnicach Przyrody, Królowej i Bogini śmiertelnych" (1616). W swych dziełach zawarł radykalną krytykę wszystkich elementów i aspektów religii (...) oraz odnosił się do ich świeckich odpowiedników: materialistycznej filozofii przyrody, humanistycznej aksjologii i filozofii kultury, poglądów społeczno-politycznych (przezwyciężenie alienacji). W roku 1619 skazany za ateizm i spalony na stosie.W Polsce Kazimierz Łyszczyński został ścięty i spalony w 1689 roku, po tym jak sądowi przekazany został rękopis jego traktatu De non existentia Dei (pierwszy polski traktat filozoficzny prezentujący rzeczywistość z perspektywy ateizmu). Karol Marks w roku 1844 pisał: "Religia jest ulgą dla udręczonego stworzenia, sercem w świecie pozbawionym serca i duszą pośród bezdusznych warunków. Religia jest opium ludu." Gdy Lenin i bolszewicy wprowadzali wizję ateizmu do praktyki, Dawkinsa jeszcze nie było na świecie. pl.wikipedia.org/wiki/Historia_ateizmuMaitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >Oj "wyprali ci mózg" Świadkowie Jehowy..........
Co Cię człowieku "gryzie" ? Po co ty się tak męczysz, zastanawiając się nad moimi komentarzami. Już Ci napisałem, że są dla Ciebie za trudne i powinieneś dać sobie spokój. Nie ogarniasz ani nie rozumiesz moich całościowych idei. Wyrywasz sobie pojedyncze słowa i zdania i potem z nimi polemizujesz. Po co? Znajdź sobie łatwiejszy temat i łatwiejszego dyskutanta. Nie znajduję przyjemności w "rozpłaszczaniu" Twoich komentarzy, a Twoje światłe wnioski coraz bardziej mnie nudzą. Jak będę dalej Ci odpowiadał, to jeszcze ktoś pomyśli, że się przed Tobą tłumaczę. Zadawałeś jakieś tam sensowne pytania, to odpowiadałem, na Twoje objawienia o mnie dłużej nie zamierzam.
|
|
|  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >Pierwszą jednak rzeczą, którą trzeba zrobić by zacząć szukać prawdy, to odrzucić wszelkie dostępne definicje "Boga". Potrafisz?
Twój Inteligentny Projektant tak znacząco różni się od Boga przedstawianego przez religię i od definicji Słownika języka polskiego, że właściwszym jest używanie tu zamiast słowa Bóg, określenia Inteligentny Projektant lub ukucie nowego.
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>Pierwszą jednak rzeczą, którą trzeba zrobić by zacząć szukać prawdy, to odrzucić wszelkie dostępne definicje "Boga". Potrafisz? >Twój Inteligentny Projektant tak znacząco różni się od Boga przedstawianego przez religię i od definicji Słownika języka polskiego, że właściwszym jest używanie tu zamiast słowa Bóg, określenia Inteligentny Projektant lub ukucie nowego. >
Mam nadzieję, że zauważyłeś, że słowo "Bóg" biorę zawsze w cudzysłów, dla podkreślenia, że ja inaczej rozumiem jego definicję niż powszechnie się przyjmuje. A nowe słowo jak najbardziej "ukułem" już dawno. Gdy ja piszę o "Bogu" według mojej definicji, używam określenia ISW (Inteligentna Siła Wyższa).
|
|
| | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Mam nadzieję, że zauważyłeś, że słowo "Bóg" biorę zawsze w cudzysłów, dla podkreślenia, że ja inaczej rozumiem jego definicję niż powszechnie się przyjmuje. A nowe słowo jak najbardziej "ukułem" już dawno. Gdy ja piszę o "Bogu" według mojej definicji, używam określenia ISW (Inteligentna Siła Wyższa).
A jakie ma tu znaczenie nomenklatura??? Tak czy owak jesteś teistą.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>Mam nadzieję, że zauważyłeś, że słowo "Bóg" biorę zawsze w cudzysłów, dla podkreślenia, że ja inaczej rozumiem jego definicję niż powszechnie się przyjmuje. A nowe słowo jak najbardziej "ukułem" już dawno. Gdy ja piszę o "Bogu" według mojej definicji, używam określenia ISW (Inteligentna Siła Wyższa). > A jakie ma tu znaczenie nomenklatura??? > Tak czy owak jesteś teistą.
Tere-fere-kuku.Z nas dwóch to teistą jesteś co najwyżej Ty, skoro nomenklatura nie ma znaczenia. Tylko, że Twój "Bóg" w którego istnienie wierzysz bez dowodów to WDN (Wszechmocny Dobór Naturalny). W definicję teisty wpisane jest słowo wiara, ja natomiast w nic nie wierzę w sensie oddawania czci i wierzenia bez dowodów. Jestem prawdziwym racjonalistą, który nie potrzebuje w nic wierzyć, nie tak jak większość tutejszych pseudo-racjonalistów, którzy fanatycznie wierzą w ewolucję, a mają się za racjonalistów. Ewolucjonizm to tylko inny rodzaj religii, niż te klasyczne.
|
|
4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | > Bóg istnieje, czy nie?Owszem, bóg istnieje.
|
|
 | 2 na 2 | kikakika (190 punktów) | > >Bóg istnieje, czy nie?> Owszem, bóg istnieje.Mrr. Nawet fajny ten bóg.
|
|
11 na 11 | Marian (5438 punktów) |
Sądzę, że można na to wszystko dość szybko i krótko odpowiedzieć:
>1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Nie, podobnie jak z Iliadą i Odyseją. To wszystko są książki napisane dawno temu, przez ludzi, którzy niewiele wiedzieli o świecie. Nawet nie nadaje się jako źródło historyczne, bo ciężko oddzielić opis rzeczywistych zdarzeń od zwykłych legend, jak Genesis.
>Po co ludzie to wszystko wymyślili? O to trzeba by się ich spytać. A dlaczego Homer napisał Iliadę?
>No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Oczywiście. Chrześcijaństwo to jedna z najmłodszych religii. Wedy (święte pisma hinduizmu) powstawały od drugiego do pierwszego tysiąclecia przed naszą erą; niektóre mają zatem nawet 4000 lat. W porównaniu do ksiąg hinduizmu (Wedy, Upaniszady, Purany, Bhagavad Gita, itd.) to są dziecięce igraszki.
>Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. To samo, co ze Starym Testamentem i wspomnianymi książkami. Nie ma powodu, aby im wierzyć. Niesamowite twierdzenia wymagają niesamowitych dowodów. Napisanie czegoś w książce takim dowodem nie jest.
>2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? „Słyszy się.”
>3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd. „Mówi się.”
>4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak? Ludzie bywają łatwowierni i przesądni. Popełniają błędy, często wnioskując o implikacji, kiedy jest tylko korelacja; doszukują się przyczyn tam, gdzie ich nie ma; mają tendencje do antropomorfizacji; często wierzą w to, co bardzo chcieliby, żeby było prawdziwe. Wystarczy się rozejrzeć wokół.
>5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy. Argument na co?
Pozdrawiam.
|
|
 | 3 na 3 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Sądzę, że można na to wszystko dość szybko i krótko odpowiedzieć:
Najpierw reforma służby zdrowia, a zaraz potem ZUS-u.
Aneta Dziwińska
|
|
1 na 1 | Jankowski agnostyk (405 punktów) | Nie istnieje...
|
|
|  | 2 na 2 | Jankowski agnostyk (405 punktów) | > Mocno powiedziane, jak na agnostyka  Agnostyk nie koniecznie musi mieć wątpliwości na temat istnienia boga chrześcijan..
|
|
| |  | 2 na 2 | darlove (2804 punktów) | > >Mocno powiedziane, jak na agnostyka  > Agnostyk nie koniecznie musi mieć wątpliwości na temat istnienia boga chrześcijan..Ale powinien miec watpliwosci co do slowa "niekoniecznie"...
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| |  | 1 na 1 | Climber (3006 punktów) | > >Mocno powiedziane, jak na agnostyka  > Agnostyk nie koniecznie musi mieć wątpliwości na temat istnienia boga chrześcijan..Czyli nie istnieje bóg chrześcijan ale może buddystów już tak (?) Też uważam się za agnostyka ale chyba inaczej pojmuję agnostycyzm  Szamani wciąż działają
|
|
| | |  | | finerbijk (17282 punktów) | > Czyli nie istnieje bóg chrześcijan ale może buddystów już tak (?)> Też uważam się za agnostyka ale chyba inaczej pojmuję agnostycyzm  Buddyści nie mają boga, jako takiego. To w sumie taka agnostyczna religia właśnie.
|
|
|  | 3 na 3 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Mocno powiedziane, jak na agnostyka
Takich oto agnostyków niesie za sobą indolencja w realizacji służby zdrowia i ZUS-u.
Aneta Dziwińska
|
|
6 na 6 | Marta T. (436 punktów) | > 1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta> opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą> historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd.Po co ludzie wymyślili Biblię? Stary Testament to pewnie po to, by usprawiedliwić wolą "boską" masakry, jakich dokonywali niejacy Izraelici.  A Nowy Testament... Czy naprawdę chcesz się zastanawiać nad jego wiarygodnością? Pamiętaj, że Nowy Testament został wybrany spośród kilku ewangelii gnostyckich. Na soborze pewne żądne władzy mądrale powybierały te ewangelie, które najbardziej im pasowały, by stworzyć obraz "ludzkiego oblicza Boga". > 2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były> na pewno cuda?. itd.Pewnych rzeczy nauka nie potrafi wyjaśnić. Jeszcze nie potrafi. Ale nie udaje, w przeciwieństwie do religii, że zna odpowiedzi na takie pytania. > 3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie> językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd.Osoby chore psychicznie też się mogą rzucać. Wydaje mi się, że właśnie osoby chore umysłowo były i są tymi "opętanymi". > 4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie> cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?Człowiek tworzy religię, bo: a) religia to władza nad ludźmi (w przypadku tych, co to stwarzają religię, bo mają jakieś "objawienia" - sekty są przykładem najlepszym) b) pewne zjawiska są dla nich niejasne i przypisują je stworzeniom boskim (w przypadku wspomnianego kultu cargo) Religie starsze bywają połączeniem obu przypadków. Najpierw wyszły one z niewiedzy, a potem były kontynuowane dla władzy (chrześcijaństwo - najlepszy przykład). > Pozdrawiam.Polecam ci przyjrzeć się innym wyznaniom. Przykładowo: poczytaj, w co wierzą mormoni. Jeśli ich kult wyda ci się głupi, to spójrz krytycznym okiem na bajeczki serwowane przez katolików. To też jest jedna wielka ściema.
|
|
 | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) |
>A Nowy Testament... Czy naprawdę chcesz się zastanawiać nad jego wiarygodnością? Pamiętaj, że Nowy Testament został wybrany spośród kilku ewangelii gnostyckich. Na soborze pewne żądne władzy mądrale powybierały te ewangelie, które najbardziej im pasowały, by stworzyć obraz "ludzkiego oblicza Boga".
No wiem wiem, że zostaŁ wybrany. Ale nie między innymi dlatego, że te 4 ewangelie są najmŁodsze?
|
|
|  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >No wiem wiem, że zostaŁ wybrany. Ale nie między innymi dlatego, że te 4 ewangelie są najmŁodsze?
Zarówno najmłodsze jak i starsze ewangelie są pisane przez ludzi, którzy tylko przypisali sobie natchnienie. Zmartwychwstanie Chrystusa i wskrzeszenie Łazarza to tylko legendy. Nieprawdziwe są też uzdrowienia dokonane jakoby za sprawą Karola Wojtyły vel Jana Pawła II. Tłumaczenia nieujawniania danych osobowych uzdrowionych i wyników badań medycznych ochroną prywatności uzdrowionych to czysty wykręt.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
4 na 4 | D.Przekwas (12 punktów) | Właściwie jeżeli chodzi o "wielkie pytania" takie jak pochodzenie ziemi,człowieka czy wszechświata koncepcja Boga słuchającego modlitwy zdaje się być bardzo głupią , w takim przypadku można stwierdzić odwracając ,że "nieprawdopodobnym jest ,iż Bóg istnieje" . Religia jest wypierana przez naukę i przestaje być "jedynym graczem w mieście" .Trudno jest natomiast (przynajmniej mi) odpierać ataki osób wierzących ,kiedy mówią mi ,ze Bóg pomaga im żyć a wiara jest ich ostoją ,kiedy jest im źle modlitwa im pomaga .Oczywiście nie popieram ich poglądów i uważam je za urojenia,ale pytam was co o tym sądzicie? CO sądzicie o Bogu jako o źródle moralności.
Ja np .głównie odpowiadam tak: Dla Ciebie może i Bóg jest ostoją i źródłem moralności a dla innych ?Dla większości pretekstem do Zabijania, wysadzania się w powietrze i niszczenia.
|
|
 | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | Każdemu, co innego pomaga przejść przez trudne sytacje. Mówią, że modlitwa im pomaga, rozmowa z czŁowiekiem też pomaga, wyobrażą sobie dobrego ojca, do którego zwrócą się z troskami, wygadają się i jest im dobrze. Moralność? Trudno powiedzieć co jest moralne, co nie i skąd moralność sie wzięŁa. Mi się wydaję, że po części moralność jest w naszym mózgu (dam mu coś to, on też mi kiedyś da(jeśli coś takiego jest moralnością, a nie w sumie myśleniem o sobie)), z wychowania, rozwijającej się kultury (przecież kiedyś uznawano za normalne niewiolnictwo, rasizm)
|
|
|  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >Moralność? Trudno powiedzieć co jest moralne, co nie i skąd moralność sie wzięŁa.
W dzisiejszych czasach niewątpliwie niemoralnym jest używanie siły dla własnej korzyści, kosztem krzywdy drugiego. W społecznościach szympansów osobniki słabsze zawierają sojusze przeciwko osobnikom wykorzystującym siłę. Zwolennikom prawa dżungli (silniejszego) sojusznicy dają zbiorowy odpór. W końcu zwolennik siły uczy się że stosowanie przemocy nie jest tolerowane przez stado.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
10 na 10 | anty_k (954 punktów) | Bardzo dużo pytań na jeden raz zadajesz  Postaram się odpowiedzieć na każde z nich w osobnym komentarzu. > 1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną?Zacznijmy od tego, kto był autorem różnego rodzaju "świętych ksiąg" (NT, ST, Tory, Koranu, itd.). Ludzie którzy to pisali byli jak na nasze standardy bardzo prymitywni. Dla nich taki, powiedzmy, reflektor przeciwlotniczy byłby zjawiskiem mistycznym. Ich wiedza z zakresu nauk przyrodniczych była znikoma. Z tego względu, należy odnosić się z duża dozą ostrożności do "faktów" zawartych w tych księgach. Jeśli w Biblii jest napisane, że "Bóg zesłał mannę z nieba", to należy zastanowić się czy faktycznie ludzie widzieli boga latającego w przestworzach, który rozsiewa coś na pustyni, czy też jest to opis nieznanego tym ludziom zjawiska (np. nasion jakiejś rośliny niesionych wiatrem). Podobnie, rozstąpienie Morza Czerwonego to prawdopodobnie był efekt pływów albo wiatru na płyciźnie. Mojżesz uderza laską w skałę i wypływa woda? Czy to nie było po prostu szukanie wody pod kamieniami za pomocą kija? Naukowe wyjaśnienie plag egipskich zostało z tego co pamiętam zaproponowane już parę lat temu. Pamiętajmy, że wszystkie te historie były przez stulecia przekazywane z ust do ust zanim zostały spisane a dobrze wiemy, jak rzeczywistość jest wyolbrzymiana przez plotki. Niektóre wydarzenia opisane jako "cudowne" niemal na pewno mają swoje odzwierciedlenie w naturalnych zjawiskach (np. biblijny potop to najprawdopodobniej katastrofalne w skutkach zalewanie basenu Morza Czarnego). Nawet samo zmartwychwstanie, najistotniejszy dogmat całego chrześcijaństwa może być obarczone błędami obserwacyjnymi/interpretacyjnymi. Pierwsza sprawa: Jezus umarł po "zaledwie" kilku godzinach, mimo, że skazańcy nieraz konali nawet dwie doby. Rzymianie w takich przypadkach koniec końców łamali nogi skazańca aby ten szybciej umarł nie mogąc nabrać oddechu. W przypadku Jezusa nie było to konieczne. Kolejna kwestia: kto stwierdził zgon Jezusa. My jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że zgon stwierdza lekarz obeznany z wiedzą medyczną. Zgon Jezusa natomiast stwierdził centurion, czyli na nasze współczesne standardy nawet nie żołnierz (oni są szkoleni w zakresie pierwszej pomocy) tylko prosty żołdak, który poza machaniem mieczem mógł nie umieć nic więcej. Czy zatem mamy pewność, że śmierć Jezusa została wiarygodnie stwierdzona? Zresztą, relacje spisane w poszczególnych ewangeliach znacznie się różnią Tajna narada Ewangelistów. Kosmologia biblijna jest bardzo naiwna. Bóg stworzył świat. Żadnego pytania, kto w takim razie stworzył boga. Ludzie zostali stworzeni w okamgnieniu zupełnie niezależnie od zwierząt (dlaczego zatem mamy 95% genomu wspólnego z innymi naczelnymi?). Zwierzęta też zostały stworzone za jednym zamachem (a te skamieniałości to pewnie bóg podrzucił...). Zresztą nawet historia Noego nie przechodzi obiektywnej weryfikacji: w liniach mitochondrialnego DNA współczesnych zwierząt próżno szukać śladów wspólnej dla każdego gatunku matki przed zaledwie paroma tysiącami lat. (ciąg dalszy poniżej)
|
|
 | 11 na 11 | anty_k (954 punktów) | Podobnie struktura społeczna, którą ludzie znali była bardzo prymitywna. W Starym Testamencie można znaleźć cytaty mówiące o tym jak należy bić niewolnika:
Wj 21, 20-21 (20) Kto by pobił kijem swego niewolnika lub niewolnicę, tak iżby zmarli pod jego ręką, winien być surowo ukarany. (21) A jeśliby pozostali przy życiu jeden czy dwa dni, to nie będzie podlegał karze, gdyż są jego własnością.
czy też o tym, że własną córkę można sprzedać w niewolę, byle nie obcokrajowcom:
Wj 21, 7-8 (7) Jeśliby ktoś sprzedał swą córkę w niewolę jako niewolnicę, nie odejdzie ona, jak odchodzą niewolnicy. (8) A jeśliby nie spodobała się panu, który przeznaczył ją dla siebie, niech pozwoli ją wykupić. Ale nie może jej sprzedać obcemu narodowi, gdyż byłoby to oszustwem wobec niej.
W Nowym Testamencie (w wersji obowiązującej do dziś!) są akapity mówiące o podrzędnej roli kobiet, np.:
1 Tym 2:11-14 (11) Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. (12) Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by] trwała w cichości. (13) Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem - Ewa. (14) I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo.
1 Kor 14:34-35 (34) kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje. (35) A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu.
1 Kor 11:7-10 (7) Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny. (8) To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. (9) Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. (10) Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania, ze względu na aniołów
Ef 5:22-23 (22) Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, (23) bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała.
Kol 3:18 (18) Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu.
Tyt 2:4-5 (4) Niech pouczają młode kobiety, jak mają kochać mężów, dzieci, (5) jak mają być rozumne, czyste, gospodarne, dobre, poddane swym mężom - aby nie bluźniono słowu Bożemu.
1 P 3:1 (1) Tak samo żony niech będą poddane swoim mężom, aby nawet wtedy, gdy niektórzy z nich nie słuchają nauki, przez samo postępowanie żon zostali [dla wiary] pozyskani bez nauki
To co napisałem powyżej to element bardziej ogólnego zjawiska. "Święte księgi" nie zawierają absolutnie nic co wykraczało by poza wiedzę przyrodniczą/strukturę społeczną czasów w których powstały. Owszem, Jezus wybiegał przed swój czas jeśli chodzi o poglądy polityczne (dlatego skończył, tak jak skończył) ale to nadal są poglądy człowieka żyjącego 2000 lat temu. Podobnie, można włożyć między bajki informacje o tym, że w Biblii są jakoby opisane "współczesne odkrycia naukowe" - na podstawie Biblii nikt nigdy nie dokonał postępu w nauce a znalezienie czegoś co przypominało by dokonania współczesnej nauki wymaga bardzo, bardzo, bardzo dużo dobrej woli (i jak najmniej wiedzy naukowej). Krótko mówiąc "święte księgi" w niczym nie przypominają dzieł pisanych "pod natchnieniem istoty nadprzyrodzonej" za to świetnie wpasowują się w realia czasów w których powstały.
|
|
|  | 11 na 11 | anty_k (954 punktów) | > 2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd.Pierwsza sprawa: jakie kryterium decyduje o tym, czy dane zjawisko możemy określić jako cud? Cudem jest coś, czego nie umiemy racjonalnie wyjaśnić, a więc w oczywisty sposób klasyfikacja ta zależy od bieżącego poziomu wiedzy obserwatora. Nie dziwi zatem, że cuda tak często zdarzają się w małych wioskach w Ameryce Południowej, a tak rzadko na międzynarodowych konferencjach poświęconych mechanice kwantowej. Dodajmy, że nawet kościół katolicki jest świadom tego zjawiska. Liczba cudów wymaganych aby zostać świętym maleje. W artykule "W kolejce po cud" możemy przeczytać: "Czy kościół zmieni w najbliższym czasie od tysiąca lat obowiązujące warunek, że cudy są niezbędne do uzyskania kanonizacji? Napewno nie nastąpi to za pontyfikatu Jana Pawła II, który już uprzednio złagodził reguły prowadzące do świętości poprzez zaniżenie liczby wymaganych cudów z czterech do dwóch tzn. jednego prowadzącego do beatyfikacji i drugiego, wymaganego w procesie kanonizacji."Dodam, że z tego co mi wiadomo, do beatyfikacji nie jest wymagany żaden cud o ile jest się męczennikiem. Powód takiego postępowania jest oczywisty: w miarę postępu nauki coraz mniej wydarzeń "kwalifikuje się" jako cud. Skoro tak się dzieje, to zapewne wiele "cudów" uznanych w przeszłości znalazło by dziś swoje wyjaśnienie. Idąc dalej tym tropem: wiele obecnych "cudów" znajdzie oczywiste wyjaśnienie gdy nauka osiągnie odpowiedni poziom lub po prostu gdy zostaną one wnikliwiej zbadane. Z tego też powodu trudno uznać wiarygodność większości cudów medycznych (skąd wiemy, że dana choroba była naprawdę nieuleczalna?). Opinia nawet zespołu lekarzy nie daje 100% gwarancji. Warto tu przytoczyć słowa znanego kardiochirurga Zbigniewa Religi: "Jeżeli nawet widziałem rzeczy, których nie potrafię wytłumaczyć, to nie wierzę, by stała za nimi siła wyższa. Przyjmuję po prostu, że brak wytłumaczenia musi wynikać z mojej niepełnej wiedzy.". Warto też zadać sobie pytanie, co jest bardziej prawdopodobne: a) pomyłka lekarska czy b) ingerencja boska. Na występowanie tych pierwszych mamy całkiem sporo obiektywnych dowodów. Niepodważalne cuda medyczne praktycznie nie zdarzają się. Przytaczana jest chyba tylko jedna historia "odrośnięcia nogi" ale datuje się ona na bodajże XVI czy XVII wiek - podobnie jak w przypadku "świętych ksiąg" trudno mieć zaufanie do obserwatora/interpretatora tego zdarzenia (jak wykluczyć np. podstawienie brata bliźniaka?). Wiele historii o cudach to po prostu plotki i wyolbrzymione historie. Pięknym przykładem jest obraz Matki Bożej z Guadalupe. W opisie obrazu, często cytowanym przez źródła katolickie, można znaleźć m. in. taki fragment: "Innym szczegółem tego wizerunku są gwiazdy na błękitnym płaszczu Maryi [...] rozmieszczenie tych gwiazd na płaszczu Maryi przedstawia konstelację gwiazd na zimowym niebie w grudniu 1531 r. nad miastem Meksyk w dniu 12 grudnia. Gwiazdy na Maryjnym płaszczu są tak przedstawione, jakby były widziane z zewnątrz w stosunku do sklepienia niebieskiego, tzn. są odwrócone."Jak wiadomo gwiazdozbiory są tylko projekcją gwiazd rozrzuconych w przestrzeni kosmicznej na wirtualną "sferę niebieską", zatem nie istnieje coś takiego jak "widziane z zewnątrz sklepienie niebieskie". Ludzie malujący ten obraz w XVI wieku wierzyli w to, że istnieje "sfera gwiazd stałych" i dlatego powstała taka legenda. Układ gwiazd na płaszczu jest zresztą bardzo regularny i mało przypomina układ konstelacji na niebie. Odnośnie innych "cudownych" właściwości obrazu warto nadmienić, że: - Istnieje analiza "obrazu odbitego w oczach", która mówi o tym, że jest to zbiór bezładnych plamek, więc wszystkie wywody o postaciach "odbitych ze szczegółami" w oczach można uznać za niewiarygodne. - Zachwyty nad trwałością materiału nie zostały zmącone informacją o wynikach badań, z których wynika, że materiał utkany został z włókien lnu i konopi, a nie z nietrwałej agawy (który to materiał był powszechnie wówczas stosowany). - Rzekomo "cudowne" techniki barwienia zostały zidentyfikowane jako typowe techniki dla malarstwa XVI wieku, a wizerunek był trzykrotnie korygowany. - Sama postać Juana Diego, któremu rzekomo objawiła się Matka Boska nie występuje w najwcześniejszych relacjach o tym "cudzie". Sporo ciekawych informacji demitologizujących ten obraz można znaleźć w angielskiej Wikipedii. Wersja polska tego artykułu nie tak dawno jeszcze była bardziej agitacją religijną niż artykułem encyklopedycznym (treść zresztą przeklejono z jednej ze stron katolickich) ale z tego co widziałem znacznie już uporządkowano ten wpis. (ciąg dalszy poniżej)
|
|
| |  | 12 na 12 | anty_k (954 punktów) | Kolejna kategoria to cuda statystyczne. Ludzie przeżywający "niemożliwe do przeżycia" wypadki, mający szansę ratunku "jedną na milion" itp. Takim "cudom" sprzyjają pewne zjawiska, jak np. efekt pola walki. Powiedzmy, że 100 żołnierzy idzie do boju i wiadomo, że większość z nich zginie. W takiej sytuacji ci żołnierze (podobno "w okopach nie ma ateistów"  więc przyjmijmy, że wszyscy) modlą się "boże pozwól mi przeżyć!". W walce ginie 99 z nich. Co mówi ten który przeżył? Oczywiście: "Modliłem się i Bóg mnie wysłuchał. Pozwolił mi przeżyć! Chwała Ci Boże!". Głosu pozostałych 99 z oczywistych powodów nie słyszymy. Żadne "Modliłem się i zginąłem" rzecz jasna nie dociera do naszych uszu. Do tej samej kategorii należą "cudowne miejsca", "uzdrawiające obrazy", itp. W Lourdes przez 100 lat nastąpiło kilkadziesiąt "uzdrowień". Pielgrzymów przewinęło się tam około 100 milionów. Czyli, licząc z nadmiarem, szansa "uleczenia" jest 1/1 000 000 ( jeden do miliona). Tymczasem, zwalczenie różnych ciężkich schorzeń siłami organizmu jest możliwe i np. w przypadku nowotworów zdarza się z prawdopodobieństwem od 1/100 000 do 1/10 000 przypadków. Biorąc pod uwagę te dane, taka liczba wyleczeń nie jest żadnym cudem tylko efektem dużej liczby pielgrzymów. Szanse na to, że dana osoba dzięki wizycie w "świętym" miejscu wyzdrowieje są znikome. Większe szanse ma ona zginąć w wypadku komunikacyjnym w czasie pielgrzymki. W tym samym miejscu wspomnę o jeszcze jednej kwestii: objawieniach. Zdarzają się ludzie, którzy twierdzą, że objawił im się bóg, matka boska, anioł, itp. Oczywista kwestia, to wiarygodność takich osób. Czy nie są to ludzie chorzy psychicznie, żądni sensacji, maniakalni konfabulatorzy, itp.? Jest w tym zagadnieniu jednak także ciekawsze pytanie. Załóżmy bowiem, że stwierdzilibyśmy, iż dana osoba jest w 100% wiarygodna (co w praktyce jest niemożliwe, zawsze może mieć nierozpoznaną chorobę psychiczną, ale załóżmy). Powstaje wtedy pytanie: jak z pozycji istoty ludzkiej ten ktoś ma rozstrzygnąć, czy dane "objawienie" to faktycznie wizyta istoty nadprzyrodzonej? Równie dobrą hipotezą jest np. przylot przybysza obcej cywilizacji. To drugie wyjaśnienie ma tę zaletę, że znamy przynajmniej jedną cywilizację techniczną we Wszechświecie (naszą własną) a na istnienie "rzeczywistości nadprzyrodzonej" obiektywnych dowodów brak. Jedno z ciekawszych "objawień" miało miejsce w Fatimie w 1917 roku. Szczególnie interesujący jest "cud słońca". Cytuję za Fatima: Sanktuarium nadziei i modlitwy: "Na polach nieopodal Fatimy zebrał się ok. 40-tysięczny tłum. Matkę Boską widziały tylko dzieci. Podczas objawienia padał deszcz. Gdy Maryja znikła, chmury nagle rozstąpiły się i wyszło słońce. Świeciło dziwnym światłem, a właściwie wirowało i tańczyło na niebie jak gigantyczna kula ognia, rzucając czerwone języki ognia. Trwało to prawie 10 minut."Na stronie adonai.pl/maryja/?id=41 można przeczytać: "Przedpołudniem 13 października 1917 r. w miejscu objawień zebrał się imponujący tłum, liczący przeszło 70 tysięcy osób. Wielu musiało pokonać setki kilometrów, w przeważającej większości pieszo lub na osłach, a także wozami i samochodami. Wśród zgromadzonych znajdowali się nie tylko ludzie prości, ale również bardzo sceptycznie nastawieni naukowcy, dziennikarze oraz ludzie niewierzący. Żołnierze Gwardii Narodowej bezskutecznie próbowali powstrzymać rzeszę napierających ze wszystkich stron dziesiątków tysięcy ludzi."I teraz zagadka: jak to się stało, że cud był z góry zapowiedziany, widziało go 40-70 tysięcy ludzi, trwał 10 minut a nie został utrwalony ani na taśmie filmowej ani na zdjęciu pomimo, że obecni byli dziennikarze, naukowcy oraz przedstawiciele wojska? To jest dopiero cud!
|
|
| | |  | 12 na 12 | anty_k (954 punktów) | > 3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd.Powiem szczerze, że nie zajmowałem się do tej pory szczegółowo tą problematyką. Tym niemniej myślę, że "opętania" można sklasyfikować jako przejawy chorób psychicznych. Miotanie się, przekleństwa, itp. dobrze wpasowują się w sposób zachowania się osoby chorej psychicznie. Także "wstręt do wody święconej" można wytłumaczyć zakodowanymi w psychice chorego wyobrażeniami na temat tego jak powinien reagować "demon", który "opanował jego duszę". Jednym z eksperymentów, które mogły by udzielić odpowiedzi w tej kwestii było by losowe kropienie "opętanego" prawdziwą wodą święconą i "placebo", jednak nie słyszałem aby jakiś egzorcysta odważył się na taki eksperyment. Rolą egzorcyzmów jest wyleczenie chorego, co, biorąc pod uwagę psychiczne przyczyny schorzenia jest jak najbardziej możliwe, zwłaszcza jeśli cała procedura jest dużym szokiem dla chorego. Jeśli chodzi o "mówienie językami" to jest ono nazywane Glosolalia i można je powiązać z wprowadzeniem umysłu w pewien rodzaj transu (choć np. Nicholas Spanos w pracy "Glossolalia as Learned Behavior: An Experimental Demonstration" stwierdził, że może to być także zdolność wyuczona nie wymagająca wejścia w trans). Zjawisko to polega na wypowiadaniu ciągu głosek przypominających obcą mowę. Ciekawe informacje na temat tego zjawiska można znaleźć w artykule "Glossolalia in Contemporary Linguistic Study". Jeden z cytowanych w tym artykule lingwistów (William J. Samarin) po 10 latach badań zdecydowanie odrzucił możliwość aby Glosolalia była w istocie Ksenoglosją (faktyczną mową w obcym języku, którą ktoś władający tym językiem mógłby zrozumieć). Zresztą, nawet Katolicki Serwis Apologetyczny przyznaje, że: "Zjawisko daru języków jako ksenoglosji nie posiada dziś zbyt pewnej dokumentacji". Podobnie Sarah Thomason badająca przypadki rzekomej Ksenoglosji stwierdziła, iż we wszystkich spośród badanych przypadków poza jednym znajomość obcego języka była minimalna i taka wiedza mogła być z łatwością przyswojona poprzez przypadkowy kontakt z danym językiem ( Polyglossy - Xenoglossy - Glossolalia). Jedyny nietrywialny przypadek Ksenoglosji dotyczył kobiety z Bombaju, której ojczystym językiem był marathi, która mówiła (w sensie Ksenoglosji) językiem bengalskim. Sarah Thomason argumentuje jednak, że znajomość języka bengalskiego mogła być w tym przypadku nabyta w sposób naturalny ponieważ język marathi i bengalski są blisko spokrewnione, zaś kobieta interesowała się kulturą i językiem bengalskim i miała wielu znajomych Bengalczyków. Dodatkowo, ludzie w Bombaju stykają się z językiem bengalskim między innymi w kinach, ponieważ wiele filmów jest kręconych w bengalskiej wersji językowej. W cytowanym powyżej artykule można także znaleźć informację, iż ciągi głosek wypowiadanych podczas Glosolalii są w istocie reorganizacją fonemów występujących w języku ojczystym danej osoby i dlatego np. osoby "mówiące językami" pochodzące z Rosji, Wielkiej Brytanii i Brazylii mówią każda inaczej ale mowa każdej z nich brzmi podobnie do języka rosyjskiego, angielskiego i portugalskiego, w zależności od tego, który z nich jest językiem ojczystym danej osoby. Podsumowując, wszystkie opisane wyżej zjawiska można z dużym prawdopodobieństwem zaliczyć do zjawisk wystepujących w psychice ludzi bez jakiejkolwiek "ingerencji nadprzyrodzonej".
|
|
| | | |  | 10 na 10 | anty_k (954 punktów) | >4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?
Przyczyn stworzenia religii i pojęcia boga przez człowieka jest wiele jak choćby:
- przyczyny ewolucyjne: wspólna wiara jednoczy społeczność co daje korzyść ewolucyjną (np. ułatwia przetrwanie wojny z innymi społecznościami) - przyczyny socjotechniczne: władcy łatwiej jest rządzić jeśli wmówi poddanym, że nakazy pochodzą od boga. - przyczyny emocjonalne: wielu ludzi nigdy nie dorasta na tyle aby umieć żyć bez "trzymania się za rękę" kogoś pełniącego rolę rodzica - przyczyny poznawcze: ludzie mają trudność z używaniem zwrotu "nie wiemy" i próbują tworzyć pseudo-wyjaśnienia. Przykładowo, dopóki nie powstała astrofizyka "wyjaśnieniem" natury Słońca było iż jest ono bogiem.
Poniżej rozwinąłem każdy z tych tematów. Przyczyny ewolucyjne Łatwo zauważyć, że pewne cechy psychiki poszczególnych ludzi działają na korzyść danej subpopulacji (np. plemienia, wioski) w pewnych sytuacjach (np. w warunkach wojny), a zatem, zgodnie z teorią ewolucji można się spodziewać, że będą się rozprzestrzeniać w całej populacji w sytuacji gdy poszczególne plemiona konkurują ze sobą. Najprościej rzecz ujmując, ludzie mogą wierzyć w boga (lub bogów) wg skali od "0" (zupełny ateizm - życiem kierują tylko przesłanki racjonalne) do "1" (całkowity mistycyzm - życiem kieruje tylko wiara w zjawiska nadprzyrodzone). Jak każda cecha w populacji, tak i ten "współczynnik wiary" nie przyjmuje u poszczególnych osobników jednej ustalonej wartości tylko różne z w/w zakresu. Jak ten "współczynnik wiary" przekłada się na zachowanie na placu boju? Ludzie kierujący się wyłącznie racjonalizmem, są w stanie zaakceptować pewien poziom ryzyka w walce wynikający z porównania zysków i strat. Natomiast ludzie bardziej wierzący są gotowi zaakceptować większy poziom strat własnych, ponieważ dodatkowo wierzą w "nagrodę po śmierci". Daje to pewną przewagę w walce, zatem "poziom religijności" będzie rósł w miarę toczonych wojen. Oczywiście osiągnięcie poziomu "1" jest niemożliwe, bo przy takim poziomie fanatyzmu społeczeństwo przestanie w ogóle funkcjonować, np. ludzie będą wyłącznie czcić swoje bóstwo i zaniechają uprawy pól. Takie wyjaśnienie tłumaczy nie tylko skąd w ludziach bierze się "potrzeba wiary", ale także dlaczego "poziom wiary" stosunkowo rzadko osiąga poziom kompletnego fanatyzmu. Tłumaczy także powiązanie religii z agresją (religia "zagrzewa do boju", stąd np. ostre dyskusje na forach z wykorzystaniem emocji zamiast argumentów) a także pozwala zrozumieć, dlaczego poziom religijności jest większy w krajach ogarniętych konfliktem zbrojnym a wiara upada tam gdzie ludzie cieszą się pokojem. Ponieważ racjonalizm lepiej sprawdza się w warunkach pokoju można spodziewać się dalszego odwracania się ludzi od religii tam gdzie nie szaleją wojny.
Ciekawym aspektem jest istnienie mechanizmu ewolucji sterującego rozwojem doktryn religijnych samych w sobie. Stosując zasadę ewolucji do "populacji poglądów" można wytłumaczyć dlaczego tak powszechne są obecnie kulty monoteistyczne odwołujące się do wszechmocy boga. Nietrudno sobie wyobrazić, że religia w której jest jeden bóg ale za to nieskończenie potężny jest bardziej atrakcyjna (wywołuje większy respekt) niż religia, w której jest wielu bogów w dodatku o ograniczonych kompetencjach. Przykładowo łatwiej poczuć respekt do boga który jest wszędzie i może wszystko niż np. do Zeusa który tylko siedzi na chmurze i strzela piorunami. To tłumaczy popularność kultów monoteistycznych. Przyczyny socjotechniczne Stworzeniu religii sprzyjają także metody socjotechniczne używane przez panujących. Można sobie łatwo wyobrazić, że np. Mojżesz prowadzący swój lud podczas wędrówki chciał w jakiś sposób zapobiec zabójstwom, kradzieżom itp. dlatego sformułował 10 przykazań. W jaki sposób wyegzekwować ich przestrzeganie? Można np. stworzyć policję, jest to jednak kosztowne i powstaje odwieczny problem: "kto ma pilnować pilnujących?". Taniej i prościej jest opowiedzieć historię o nadprzyrodzonym pochodzeniu tych przykazań. Pewna grupa ludzi da się przekonać i będzie pełnić rolę "samopilnującej się policji". Jeśli dodatkowo na liście przykazań znajdzie się zapis "to jest jedyna prawdziwa religia, nie wolno wyznawać nic innego, masz obowiązek rozprzestrzeniać tę wiarę" to nawet propagowanie kultu będzie się odbywać samoczynnie. Podobne zjawiska mają miejsce np. w korporacjach, gdzie przełożony jeśli podejmuje niepopularną wśród pracowników decyzję, zawsze może podeprzeć się argumentem "szef działu (dyrektor, prezes) mi kazał". Tak samo rodzicom łatwiej jest w pośpiechu upomnieć rozrabiające dzieci mówiąc "jak będziesz się bić z bratem to Cię diabeł weźmie do piekła" niż tłumaczyć dogłębnie zasady miłości bliźniego i dlaczego nie tylko "ja" się liczy. Chwytami socjotechnicznymi są także wbudowane w różne religie zakazy wystawiania boga na próbę (co by było gdyby bóg takowej próby nie przeszedł?), nakazy nie stosowania logiki do mówienia o bogu, albo obecnego w niektórych religiach zakazu wymawiania imienia boga w ogóle (ciężko krytykować coś czego nie wolno nazwać). Także zasada "błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli" ma na celu wytrącenie przeciwnikom argumentów z ręki (wątpisz? domagasz się dowodu? grzeszysz!).
(ciąg dalszy poniżej)
|
|
| | | | |  | 11 na 11 | anty_k (954 punktów) | Przyczyny emocjonalne Wielu ludzi nigdy nie dorasta na tyle aby umieć żyć bez "trzymania się za rękę" kogoś pełniącego rolę rodzica i potrzebuje mentalnego "wsparcia". Czasami zdarzają się nieszczęścia, wobec których człowiek staje bezradny. Niejednokrotnie ciężko jest pogodzić się z tym, że nieszczęścia mogą spadać na ludzi czysto losowo. Wszystko to powoduje, że ludzie rozpaczliwie szukają wsparcia "istot nadprzyrodzonych". Niebagatelne znaczenie ma także lęk przed śmiercią i niechęć zaakceptowania faktu iż ludzka egzystencja jest ograniczona w czasie. Na tym wszystkim żerują organizacje religijne oraz indywidualni kaznodzieje, którzy podsuwają "odpowiedzi" dające ludziom komfort psychiczny.
Uwolnienie umysłu omamionego przez religię jest trudne. Rozwiewanie złudzeń zawsze boli. Dzieci też płaczą jak się im powie, że to nie św. Mikołaj przynosi prezenty tylko rodzice. I to nie o prezenty chodzi, bo jeszcze długo po tym dziecko dostaje od rodziców to co sobie wymarzy. Tu chodzi o wyrwanie ze złudzeń i z tego poczucia bezpieczeństwa, które daje wiara w to, że ktoś "z góry" przyjdzie i obdaruje nas jeśli będziemy "grzeczni". Z wiarą w boga jest dokładnie tak samo, tyle, że na tej wierze organizacje religijne robią biznes więc ludzie są indoktrynowani od najmłodszych lat aż do śmierci. Przyczyny poznawcze Metodologia naukowa (racjonalna) opiera się na założeniu, że to co istnieje da się prędzej czy później potwierdzić obiektywną obserwacją albo eksperymentem lub też wywnioskować z powyższych poprzez logiczne rozumowanie. Rozważania na temat obiektów, których istnienia nie możemy (jeszcze) zweryfikować nie mają sensu, bo tym bardziej nie możemy nic sensownego powiedzieć o ich cechach ani wyciągnąć żadnych konstruktywnych wniosków. Jeśli nowe obserwacje dostarczają nowej wiedzy, to na tym można budować kolejne teorie. Podobnie, jeśli istnieje kilka konkurencyjnych teorii to planuje się eksperymenty pozwalające rozstrzygnąć, która z tych teorii jest prawdziwa (lub sformułować nową).
Religia działa odwrotnie. Zakłada prawdziwość arbitralnie wybranych dogmatów, których nijak nie da się zweryfikować a następnie na tym buduje całą rozbudowaną ideologię szukając wykrętów ilekroć zdarza się, że wysnute wnioski nie pasują do rzeczywistości. Sprzeczność z innymi religiami nie wywołuje dyskusji (bo też na jakich argumentach miała by się ona opierać?) tylko agresję. oczywiście, żadna z religii nie jest w stanie zaproponować rozstrzygającego kryterium pozwalającego stwierdzić, która z religii jest prawdziwa.
Atrakcyjność "poznawania świata przez religię" wynika z tego, że udziela ona łatwych odpowiedzi nie wymagających długotrwałego weryfikowania hipotez poprzez konfrontację z rzeczywistością (obserwacje i eksperymenty). Także istnienie "niewyjaśnionych zjawisk" jest często stosowane jako argument na rzecz religii. Ileż to razy można usłyszeć że "nauka nie udziela odpowiedzi na wszystkie pytania!". To, że religia nie udziela odpowiedzi na żadne pytania (a ściślej rzecz biorąc, odpowiedzi udzielane przez religię są wyssane z palca) o tym się taktownie nie wspomina. Rzecz jasna w miarę postępu nauki coraz mniej obszarów może być "zagospodarowanych" przez religie. Przykładowo, "niewyjaśniona natura" Słońca była siłą napędową kultów całej listy bóstw takich jak: Istanu, Kasra, Asz-Szams, Saule, Atum, Re, Belenos, Aszur, Marduk, Utu, An Kinchil, Inti, Helios, Sol, Frey i parę innych. Obecnie wiemy, że Słońce jest raczej przeciętną gwiazdą funkcjonującą dzięki zjawiskom fizycznym dobrze znanym współczesnej nauce.
Istnieje możliwość, że pewne obszary rzeczywistości nigdy nie będą mogły być poznane za pomocą metodologii racjonalnej (na przykład dlatego, że ludzki mózg został wykształcony ewolucyjnie tu, na Ziemi; ale to dyskusja na osobny wątek). Tyle, że w takim przypadku religia też żadnej wartościowej wiedzy nam nie dostarczy z powodów wymienionych powyżej. Sztandarowym przykładem wyciąganym przy każdej okazji przez wierzących jest stworzenie świata. Warto jednak zauważyć, że hipoteza stworzenia, jako koncepcja filozoficzna, niczego nie tłumaczy, bowiem wymaga istnienia bytu bardziej skomplikowanego ("stwórcy") do wyjaśnienia istnienia bytu mniej skomplikowanego ("dzieła"). Powoływanie się na akt stworzenia dlatego, że nie znamy jak na razie przyczyny istnienia jakiegoś "dzieła" (np. świata materialnego) jest bez sensu, gdyż ten sam problem (a nawet większy) powstaje jeśli chcemy wyjaśnić pochodzenie "stwórcy". Jeśli założymy, że byt nazywany umownie "dziełem" nie mógł "istnieć wiecznie" i musiał być "stworzony" to nie mamy podstaw aby twierdzić, że "stwórca" może "istnieć od zawsze". Jeśli założymy, że "stwórca" może "istnieć od zawsze", to i rozważane "dzieło" może.
|
|
| | | | | |  | 11 na 11 | anty_k (954 punktów) | >5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.
Warto jak sądzę wspomnieć o nieskuteczności modlitwy. Pomimo zapewnień w rodzaju:
- Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7, 7), - Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21, 22),
modlitwy nigdy nie są wysłuchiwane.
Aby się o tym przekonać wystarczy sprawdzić jak często giną i doznają obrażeń w katastrofach, klęskach żywiołowych, wojnach oraz wypadkach drogowych wyznawcy poszczególnych religii a także niewierzący. Są to sytuacje, w których można się spodziewać, że wyznawcy będą się szczerze modlić do swoich bogów o pomoc. Czy zatem pojawia się jakieś odchylenie od rozkładu przewidywanego przy założeniu, że nie ma żadnej ingerencji "z góry"? Nie pojawia się. Nieszczęścia dotykają wszystkich wyznawców tak samo.
Takie badania były wielokrotnie przeprowadzane i nigdy nie stwierdzono jakiegokolwiek wpływu modlitwy na przebieg wydarzeń. Zresztą, gdyby jakiekolwiek badania wykazały, że wyznawcom jednej z religii przydarza się mniej nieszczęść niż pozostałym ludziom to odpowiednia organizacja religijna na 100% trąbiła by o tym na prawo i lewo pokazując statystyki. Tak się jednak nie dzieje.
W tym miejscu warto zauważyć, że jeśli ktoś próbuje użyć znanego wykrętu, że "bóg to nie skrzynka na życzenia i zawsze postępuje zgodnie ze swoją wolą" to równie dobrze może pomodlić się do rachunku prawdopodobieństwa i z pokorą zaakceptować "jego wolę" - na to samo wyjdzie (dokładnie na to samo!). Inna istotna kwestia, którą warto rozważyć, to wielość religii. Religie są wzajemnie sprzeczne (pomimo pojawiających się tu i ówdzie stwierdzeń, że Bóg chrześcijański, żydowski, Allah itd. to "właściwie ta sama osoba"). Różnią się bowiem w kwestii tego kto po śmierci będzie się cieszyć wiecznym szczęściem. Ot, choćby:
"Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie" (Jana 14:6)
Wszystkie religie na raz (nawet tylko te monoteistyczne) nie mogą zatem pochodzić od prawdziwego boga.
Wszystkie religie posługują się podobnym arsenałem "dowodów" takich jak doniesienia o cudach, objawieniach, święte księgi, rzekomo wysłuchane modlitwy itd. Zatem, nawet jeśli chcielibyśmy uznać jedną wybraną religię za prawdziwą to musimy przyjąć, że powszechne jest omamienie ludzkich umysłów przez fikcyjne historie, przyjmowanie za słowa boga tekstów napisanych przez ludzi, uznawanie za cuda czegoś co nimi nie jest, itd. Krótko mówiąc wszystkie argumenty przyjmowane jako dowody prawdziwości religii muszą być kompletnie niewiarygodne w przypadku wszystkich religii oprócz tej jednej wybranej. Oczywiście między argumentami poszczególnych religii (relacje o objawieniach i cudach, święte księgi, itd.) nie ma jakichś fundamentalnych różnic, więc oczywisty wniosek jest taki, że w przypadku każdej z religii wiarygodność owych dowodów jest taka sama: żadna. Łatwo tym samym zauważyć, że skoro "wszystkie religie oprócz jednej" są urojeniem to jest nim także ta "jedna", która jest tak samo skonstruowana jak tamte.
|
|
| | | | | | |  | 14 na 14 | anty_k (954 punktów) | Wśród tematów "okołoreligijnych" znajduje się Zakład Pascala, którego uczą się księża w seminariach więc często wypływa w różnego rodzaju dyskusjach. Dyskutując nad tym tematem warto przede wszystkim zauważyć, że nie jest to jakikolwiek dowód mogący powiedzieć nam cokolwiek o obiektywnej rzeczywistości, a jedynie próba opracowania "optymalnej strategii" maksymalizującej naszą "korzyść". Najprostsza wersja tego argumentu naiwnie zakłada, że jeśli ktoś wierzy, a boga nie ma to "nic nie traci". Oczywiście, że traci. Jako jednostka traci czas na bezsensowne obrzędy, jako społeczeństwo ludzie tracą na sponsorowaniu nieprawdziwej religii, społeczeństwo traci bo rządzi zabobonny kler zamiast racjonalnych ludzi itp. Bardziej zaawansowana wersja tego argumentu zakłada, że co prawda "życie zgodnie z wymogami wiary" kosztuje, ale za to nagroda "po śmierci" jest "nieskończona". Założenie to jest przyjmowane, jak można się domyślać, po to, aby "opłacało się wierzyć" nawet przy "nieskończenie małym" prawdopodobieństwie istnienia boga. Pomijając nawet pewne matematyczne problemy z wyliczeniem "korzyści" w takim modelu, Zakład Pascala i tak ma istotne wady. Typowe postawienie zagadnienia ("wierzyć" vs. "nie wierzyć") w ogóle nie ustosunkowuje się do problemu wielości religii. Zakład Pascala nie podaje żadnych argumentów na to w jakiego boga wierzyć, choć w oczywisty sposób wierząc w jednego odrzuca się wszystkich pozostałych. Jest możliwe, że to wśród tych odrzuconych bogów jest ten prawdziwy. Jest możliwe, że prawdziwego boga ludzkość jeszcze nie poznała albo już o nim dawno zapomniała. Jest także możliwe, że prawdziwym "bogiem" jest Wielki Racjonalny Umysł, który "testuje naszą wiarę", przepraszam: racjonalność podtykając nam najróżniejsze mitologie religijne (oraz, a jakże, "święte księgi", "cuda", "objawienia", itd.). W tym ostatnim przypadku, rzecz jasna, wiecznym szczęściem będą się cieszyć ci, którzy w ziemskim życiu nie dali się omamić religią a pozostali będą się w nieskończoność smażyć ku niewypowiedzianej radości tych pierwszych  Jak widać przy dokładniejszej analizie, Zakład Pascala niczego nie dowodzi jeśli chodzi o obiektywną rzeczywistość. Nie umożliwia on także skonstruowania optymalnej strategii postępowania w kwestiach wiary i wyznawanej religii. Jeszcze jeden ciekawy temat, to kwestia przyjmowania "na wiarę" istnienia boga oraz często wysuwany przez wierzących argument: "nie da się udowodnić, że boga nie ma!". Rzetelne poznawanie świata opiera się na wymogu dostarczenia dowodów istnienia (a nie nieistnienia) z bardzo prostego powodu. Gdybyśmy uznawali istnienie jakiegoś bytu za fakt dopóki nie udowodniono by jego nieistnienia, to musielibyśmy uwzględnić istnienie praktycznie wszystkich bogów wymyślonych przez wszystkie religie oraz wszelkich innych wyimaginowanych stworzeń takich jak niewidzialne krasnoludki, makaronowe potwory, itd.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | Brawo! Choć temat mocno oklepany, przeczytałem z wielkim zainteresowaniem. Bardzo jasno, przejrzyście i w miarę zwięźle napisany podręcznik początkującego ateisty  Mówiąc poważnie, uważam, że tekst jest godzien rozpowszechnienia i świetnie nadawałby się na artykuł na Racjonaliście dla przykładu. Pozdrawiam.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | anty_k (954 punktów) | > Brawo!> Choć temat mocno oklepany, przeczytałem z wielkim zainteresowaniem. Bardzo jasno, przejrzyście i w miarę zwięźle napisany podręcznik początkującego ateisty  > Mówiąc poważnie, uważam, że tekst jest godzien rozpowszechnienia i świetnie nadawałby się na artykuł na Racjonaliście dla przykładu.> Pozdrawiam.Jeśli o mnie chodzi to z chęcią udostępniam ten tekst do swobodnego rozpowszechniania. Proszę czytać, kopiować i sobie i innym nie żałować
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | anty_k, > Tajna narada EwangelistówHeh, dobre to.  > Kosmologia biblijna jest bardzo naiwna. Bóg stworzył świat. Żadnego pytania, kto w takim razie stworzył boga. Ludzie zostali stworzeni w okamgnieniu zupełnie niezależnie od zwierząt (dlaczego zatem mamy 95% genomu wspólnego z innymi naczelnymi?). Zwierzęta też zostały stworzone za jednym zamachem (a te skamieniałości to pewnie bóg podrzucił...).Ale przecież Boga nikt nie stworzyŁ, byŁ i jest. No i tego nie powinno się intrepetować dosŁownie. > I teraz zagadka: jak to się stało, że cud był z góry zapowiedziany, widziało go 40-70 tysięcy ludzi, trwał 10 minut a nie został utrwalony ani na taśmie filmowej ani na zdjęciu pomimo, że obecni byli dziennikarze, naukowcy oraz przedstawiciele wojska? To jest dopiero cud!Nie byŁo zdj, ale na stronie, którą daŁeś (adonai.pl/maryja/?id=41) pisze, że dużo osób go widziaŁo. > Ciekawe informacje na temat tego zjawiska można znaleźć w artykule "Glossolalia in Contemporary Linguistic Study".Szkoda, że po angielsku : (. > W cytowanym powyżej artykule można także znaleźć informację, iż ciągi głosek wypowiadanych podczas Glosolalii są w istocie reorganizacją fonemów występujących w języku ojczystym danej osoby i dlatego np. osoby "mówiące językami" pochodzące z Rosji, Wielkiej Brytanii i Brazylii mówią każda inaczej ale mowa każdej z nich brzmi podobnie do języka rosyjskiego, angielskiego i portugalskiego, w zależności od tego, który z nich jest językiem ojczystym danej osoby.Pamiętam, że kiedyś na religii, ksiądz mówiŁ nam o przypadku, że kobieta zaczęŁa mówić językami przy mężczyźnie. I okazaŁo się, że mówiŁa w jakimś starym, zapomnianym języku, który on niedawno odkryŁ i, że niemożliwe żeby ona gdzieś z nim styczność. Niestety nie pamiętam nawet o jaki konkretnie chodziŁo i czy to prawda. > Warto jak sądzę wspomnieć o nieskuteczności modlitwy. (...)Z tym się zgodzę, coś się ma wydarzyć to wydarzy, czy się pomodlimy, czy nie. Pomodlimy się, speŁni się "O dzięki ci boże". Nie speŁni się "Mam sŁabą wiarę.".
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > Ale przecież Boga nikt nie stworzyŁ, byŁ i jest. No i tego nie powinno się intrepetować dosŁownie.Ja pozwolę sobie upierać się, że świat materialny był i jest a reszta to fikcja  W końcu jeśli bóg może istnieć od zawsze to tym bardziej prostszy od niego świat materialny. > Nie byŁo zdj, ale na stronie, którą daŁeś (adonai.pl/maryja/?id=41) pisze, że dużo osób go widziaŁo.To właśnie jest dziwne. To był rok 1917, więc kinematografia i fotografia były już na tyle rozwinięte, że można było jakiś film dokumentalny nakręcić albo zdjęcie zrobić. Zjawiskiem rzekomo zainteresowały się dziesiątki tysięcy ludzi. I co? Żaden materiał dowodowy nie został uwieczniony? Mi to pachnie podobną ściemą jak w przypadku innych "cudów". Napisać, że "dziesiątki tysięcy ludzi widziały" jest łatwo, tylko jak to zweryfikować? A nawet jeśli ci ludzie coś widzieli to co to było? Zjawisko atmosferyczne? UFO? Bóg? Halucynacje? Przy braku materiału dowodowego łatwo jest stworzyć niesamowite plotki. > >Ciekawe informacje na temat tego zjawiska można znaleźć w artykule "Glossolalia in Contemporary Linguistic Study".> Szkoda, że po angielsku : (.Niestety, dużo ciekawej literatury jest niedostępnej po polsku. Pozostaje uczyć się języków. > Pamiętam, że kiedyś na religii, ksiądz mówiŁ nam o przypadku, że kobieta zaczęŁa mówić językami przy mężczyźnie. I okazaŁo się, że mówiŁa w jakimś starym, zapomnianym języku, który on niedawno odkryŁ i, że niemożliwe żeby ona gdzieś z nim styczność. Niestety nie pamiętam nawet o jaki konkretnie chodziŁo i czy to prawda.Możliwe, że "ksiądz mówił", pytanie tylko czy był świadkiem tego wydarzenia, a jeżeli nie to czy i jakie ma lub przynajmniej widział na to dowody. Znów powstaje problem, czy to nie jest tak, jak w tym starym dowcipie o "pytaniu do radia Erewań": - Czy to prawda, że w Moskwie rozdają samochody? - Oczywiście, z tym, że nie w Moskwie a w Leningradzie, nie samochody a rowery i nie rozdają, tylko kradną
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Ale przecież Boga nikt nie stworzyŁ, byŁ i jest. No i tego nie powinno się intrepetować dosŁownie.Interpretować dosłownie istnienia boga? xD Po pierwsze: jakie masz na to dowody? A po drugie ja też sobie mogę założyć, że "Świata nikt nie stworzył, był i jest"  > Nie byŁo zdj, ale na stronie, którą daŁeś (adonai.pl/maryja/?id=41) pisze, że dużo osób go widziaŁo.A Tolkien pisał, że pomimo tego, że żadnego zdjęcia nie mamy Hobbici istnieli, bo dużo ludzi i elfów ich widziało  > Pamiętam, że kiedyś na religii, ksiądz mówiŁ nam o przypadku, że kobieta zaczęŁa mówić językami przy mężczyźnie.A ja pamiętam, że kiedyś na podwórku znajomy mówił, dziadek babci wujka stryja jego koleżanki jest szefem Microsoftu  > I okazaŁo się, że mówiŁa w jakimś starym, zapomnianym języku, który on niedawno odkryŁ i, że niemożliwe żeby ona gdzieś z nim styczność.Co ci się dzieje z "Ł"?  A powiedział ten ksiądz może kto zweryfikował to, że ten język był stary i zapomniany? A w ogóle to jaki język był?  > Niestety nie pamiętam nawet o jaki konkretnie chodziŁo i czy to prawda.No właśnie, więc nie wciskaj kitu  > Z tym się zgodzę, coś się ma wydarzyć to wydarzy, czy się pomodlimy, czy nie. Pomodlimy się, speŁni się "O dzięki ci boże". Nie speŁni się "Mam sŁabą wiarę.".No właśnie, więc modlitwa nie różni się niczym od skakania lewoskrętnie z placem w nosie w celu wywołania deszczu, palenia zwierząt na ołtarzach ofiarnych i innych dziwnych rytuałów. Wszystkie mają skuteczność 0%
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Jeszcze jeden ciekawy temat, to kwestia przyjmowania "na wiarę" istnienia boga oraz często wysuwany przez wierzących argument: "nie da się udowodnić, że boga nie ma!". Rzetelne poznawanie świata opiera się na wymogu dostarczenia dowodów istnienia (a nie nieistnienia) z bardzo prostego powodu. Gdybyśmy uznawali istnienie jakiegoś bytu za fakt dopóki nie udowodniono by jego nieistnienia, to musielibyśmy uwzględnić istnienie praktycznie wszystkich bogów wymyślonych przez wszystkie religie oraz wszelkich innych wyimaginowanych stworzeń takich jak niewidzialne krasnoludki, makaronowe potwory, itd.
hej, Chciałbym pogratulować ci tego eseju ! Jest znakomity ! pozdrawiam makuś
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) |
> Chciałbym pogratulować ci tego eseju !> Jest znakomity !> pozdrawiam> makuś> Zgadzam się. Popieram.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | > >Chciałbym pogratulować ci tego eseju !> >Jest znakomity !> >pozdrawiam> >makuś> >> Zgadzam się. Popieram.>  Dzięki
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Brawo, aż mi się smutno zrobiło jak tekst się skończył, na prawdę genialne  A jeśli chodzi o to "mówienie w dziwnych i zapomnianych językach" można dodać, że losowo połączone sylaby na prawdę mogą sprawiać wrażenie zapomnianego języka i czasami efekt jest niesamowity (no dobra, może przesadziłam xD ). A mianowicie chodzi mi o grę The Sims (1,2 i ostatnio 3). Jako, że jest to "symulator życia" ciężko by było obyć się bez ani jednego słowa, więc twórcy gry postanowili stworzyć nowy język zwany Simlish. Kto grał, ten wie. Język brzmi bardzo naturalnie, pomimo tego, że w większości jest utworzony z losowo układanych sylab i dokładnie nie wiadomo o czym simy mówią  . Więc przy takim czymś jakieś "nieznane zapomniane języki" nie powinny dziwić  Nie mam dzisiaj weny twórczej na pisanie postów, więc na tym zakończę...
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | sneer01 (237 punktów) | >Nie mam dzisiaj weny twórczej na pisanie postów, więc na tym zakończę...
A to widać, widać... .
|
|
2 na 2 | skirulez (12 punktów) |
Na to pytanie są dwie wykluczające się, ale za to bardzo proste odpowiedzi : - jeśli jesteś w stanie zaakceptować, że po śmierci nic nie ma, tak samo jak nic nie było przed nią, a po Tobie zostaną tylko posty na necie i trochę ciuchów, czujesz się na siłach wziąć swoje życie w swoje ręce i po odrzuceniu wiary nie zaczniesz gwałcić i zabijać, odpowiedź brzmi - nie, boga nie ma a wszystkie religie zostały wymyślone tylko po to aby łatwo manipulować tłumem karmionym wizją wieczności i nieśmiertelności - jeśli natomiast wizja Wielkiej Pustki cię przeraża, uważasz że życie nie miałoby sensu gdyby miało się tak bezsensowne skończyć, a Ty nie poradziła byś sobie bez "anioła stróża" i bez cowieczornego powtarzania wyuczonych na pamięć formułek - tak, bóg istnieje, jest wszechmogący sprawiedliwy i w ogóle, jak się do niego pomodlisz na pewno Ci pomoże a jeśli nawet nie to najwyraźniej taka jego wola. A może i po śmierci winda pojedzie w górę... Ponadto uważam, że przekonywanie się nawzajem do którejkolwiek z wersji nie ma sensu, a na ofiarowanie swojego życia w ręce księży patrzę trochę jak na "easy mode". Pozdrawiam 
Semper in altum!
|
|
 | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | >Na to pytanie są dwie wykluczające się, ale za to bardzo proste odpowiedzi : >- jeśli jesteś w stanie zaakceptować, że po śmierci nic nie ma (...) Nie tylko jestem w stanie, ale powiedziałabym nawet, że tego chcę >- jeśli natomiast wizja Wielkiej Pustki cię przeraża, uważasz że życie nie miałoby sensu gdyby miało się tak bezsensowne skończyć, a Ty nie poradziła byś sobie bez "anioła stróża" i bez cowieczornego powtarzania wyuczonych na pamięć formułek - tak, bóg istnieje, jest wszechmogący sprawiedliwy i w ogóle, jak się do niego pomodlisz na pewno Ci pomoże a jeśli nawet nie to najwyraźniej taka jego wola. A może i po śmierci winda pojedzie w górę... >Ponadto uważam, że przekonywanie się nawzajem do którejkolwiek z wersji nie ma sensu, a na ofiarowanie swojego życia w ręce księży patrzę trochę jak na "easy mode".
Niektórzy nie mówią wyuczonych formuŁek, ale mają "żywą" relację z Bogiem. A kto mówi o ofiarowaniu życia księdzu? Jest jeszcze bóg, miŁość, czy coś tam jeszcze.
|
|
|  | 1 na 1 | skirulez (12 punktów) | > >- jeśli jesteś w stanie zaakceptować, że po śmierci nic nie ma (...)> Nie tylko jestem w stanie, ale powiedziałabym nawet, że tego chcęa dlaczego? czy ewentualna perspektywa dogrywki ma dla Ciebie jakiś wpływ na dzień dzisiejszy? > Niektórzy nie mówią wyuczonych formuŁek, ale mają "żywą" relację z Bogiem.> A kto mówi o ofiarowaniu życia księdzu? Jest jeszcze bóg, miŁość, czy coś tam jeszcze.z księdzem to była taka przenośnia trochę, miałem przez nią na myśli ogólnie przynależność do kościoła, i w konsekwencji uznanie jego autorytetu moralnego. Co do żywych relacji z bogiem, tak jak pisałem - jeżeli posiadanie niewidocznego przyjaciela pomaga komuś w byciu lepszym człowiekiem to osobiście nie mam nic przeciwko 
Semper in altum!
|
|
| |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > >>- jeśli jesteś w stanie zaakceptować, że po śmierci nic nie ma (...)> >Nie tylko jestem w stanie, ale powiedziałabym nawet, że tego chcę> a dlaczego? czy ewentualna perspektywa dogrywki ma dla Ciebie jakiś wpływ na dzień dzisiejszy?Dogrywka? Co masz na myśli? > >Niektórzy nie mówią wyuczonych formuŁek, ale mają "żywą" relację z Bogiem.> >A kto mówi o ofiarowaniu życia księdzu? Jest jeszcze bóg, miŁość, czy coś tam jeszcze.> z księdzem to była taka przenośnia trochę, miałem przez nią na myśli ogólnie przynależność do kościoła, i w konsekwencji uznanie jego autorytetu moralnego. Co do żywych relacji z bogiem, tak jak pisałem - jeżeli posiadanie niewidocznego przyjaciela pomaga komuś w byciu lepszym człowiekiem to osobiście nie mam nic przeciwko  A to to wiadomo.
|
|
1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo >żebyściewww.racjolinki.plZnajdziesz tu różne stare dokumenty, dyskusje, itd. > sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię> bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to :> 1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta> opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak >długą> historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd. Sama poczytaj  Weź pod uwagę, że biblia spisywana była przez ludzi, którzy nie znali się na wielu rzeczach, które my uważamy za oczywiste, wydaje mi się, że nikt nie powinien Ci mówić, co uważasz za prawdziwe a co nie  Poczytaj ewangelie i oceń sama, czy Jezus to osoba, która chce Ci coś przekazać, czy wymysł naszych przodków. Poczytaj również ewangelie gnostyczne, są po polsku i przedstawiają Jezusa z trochę innej strony. Wiarygodność? Wydaje mi się, że należy podchodzić do Biblii ostrożnie. Wielu ludziom na przestrzeni historii zależało na tym, żeby Biblia przedstawiała ich punkt widzenia, żeby mogli na jej przekazie po prostu zarobić. Robią tak zresztą do dziś  Od Ciebie zależy, czy zechcesz "szukać" sensu i prawdy w tych długich, nieraz nudnych a czasami przerażających fragmentach. Czytam odpowiedzi na Twój wątek i zauważam, że większość ma utarty własny pogląd i "wie" jak się sprawy mają, chętnie Ci tę "wiedzę" przekazując. Prawda jest taka, że nie wiemy na pewno, czy Bóg istnieje, czy nie. Każdy, kto twierdzi, że wie na pewno, myli się. Być może ma rację, bo Bóg istnieje albo nie. Ale myli się mówiąc, że wie na pewno. Nie możemy tego po prostu sprawdzić w żaden sposób. Wydaje mi się, że ważne jest, aby odrzucić zdanie "większości" tylko dlatego, że jest większością. Jeśli ksiądz Ci mówi, że należy klęczeć i oddawać mu pieniądze, To spytaj, kiedy Bóg zażądał Twoich pieniędzy. Jeśli ktoś Ci mówi, że Bóg nie istnieje, bo on wie lepiej, to poproś o wytłumaczenie jak może udowodnić to, w co wierzy. Ja uważam, że istota, którą nazywamy Bogiem, Allahem, Jahwe, stworzyła kiedyś "projekt ziemia" i przekazała nam swoje intencje w Biblii, Koranie, pismach gnostycznych. Nie jestem pewien. Nie widziałem tego  Wydaje mi się to po prostu najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. > 2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były> na pewno cuda?. itd. Hm wydaje mi się, że należałoby najpierw określić, co uważamy za "cud". Ktoś powie, że niepokalane poczęcie to "cud". Ja powiem, żeby spytał najbliższego położnika, co to invitro, a dowie się, jak się takie "cuda" robi w wielu szpitalach. Inny uzna za "cud" wyleczenie z trądu albo ślepoty. Znów powiem, żeby zapytał światowej sławy genetyków, ile jeszcze lat minie, zanim zrozumiemy jak działa DNA i będziemy w stanie naprawić jego uszkodzenia. Pięć lat? może dziesięć. Widzisz w tym jakiś cud ??  > 3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św. Dla mnie dar ducha św. to Twoje sumienie. Zdolność oceny moralnej Twojego postępowania. Empatia, współczucie, chęć obrony słabszych, i potrzeba bycia uczciwym i prawdomównym. Niektórzy mają sumienie, inni je zagłuszają a jeszcze inni w ogóle nie posiadają takiej struktury wewnętrznej. Nieważne, czy ktoś jest katolickim księdzem, Żydowskim Rabinem, Muzułmańskim Imamem, czy ateistą-aktywistą. Jedni słuchają swojego sumienia, inni nie. > , np. mówienie> językami, Jeśli uwierzysz, że potrafisz, i zechcesz, to nauczysz się np. angielskiego... Zaczniesz "mówić językami". Wiara w powodzenie sprawia, że możesz coś osiągnąć, zdobyć nowy szczyt, nauczyć się obcego języka, zostać chirurgiem i leczyć ludzi. > często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd.Na sensacji daje się zarobić... > 4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o >kulcie> cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak? Jeśli ktoś ma odpowiednio silną osobowość, potrafi manipulować ludźmi, i wie jak wyciągnąć od nich pieniądze, to często decyduje się po prostu "zostać prorokiem". Wymyśla w miarę spójną teoryjkę na temat "pochodzenia wszystkiego" (Pan Dawkins, opiera ją na prawdopodobieństwie, Współcześni przywódcy sekt na "boskich objawieniach") i bazuje na tym, że wielu ludzi daje się mu manipulować i oddaje swoje dobra, jest posłuszna itd. Żyć nie umierać prawda?? Zakładasz sektę, zbierasz jak najwięcej ludzi, którzy na Ciebie pracują i spełniają wszystkie zachcianki... Ten patent działa od wieków. Ale czy wszystko w Biblii i koranie jest "częścią tego patentu" ?? Oceń sama  > *linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.> Pozdrawiam.Jeszcze raz, polecam każdemu: www.racjolinki.plPozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
 | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) |
> www.racjolinki.pl> Znajdziesz tu różne stare dokumenty, dyskusje, itd.Dziękuję.  > Sama poczytaj Weź pod uwagę, że biblia spisywana była przez ludzi, którzy nie znali się na wielu rzeczach, które my uważamy za oczywiste, wydaje mi się, że nikt nie powinien Ci mówić, co uważasz za prawdziwe a co nie Poczytaj ewangelie i oceń sama, czy Jezus to osoba, która chce Ci coś przekazać, czy wymysł naszych przodków. Poczytaj również ewangelie gnostyczne, są po polsku i przedstawiają Jezusa z trochę innej strony.PrzeczytaŁam z rok, czy dwa lata temu. Coś tam przekazuje, jak i inne książki. > Prawda jest taka, że nie wiemy na pewno, czy Bóg istnieje, czy nie. Każdy, kto twierdzi, że wie na pewno, myli się.No tak, ale coś może być bardziej prawdopodobne, coś mniej. > Ja uważam, że istota, którą nazywamy Bogiem, Allahem, Jahwe, stworzyła kiedyś "projekt ziemia" i przekazała nam swoje intencje w Biblii, Koranie, pismach gnostycznych. Nie jestem pewien. Nie widziałem tego Wydaje mi się to po prostu najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.Tzn. że jak uważasz, bo już się pogubiŁam xd. > Jeśli uwierzysz, że potrafisz, i zechcesz, to nauczysz się np. angielskiego... Zaczniesz "mówić językami".oj no. nie o to mi chodziŁo. > PozdrawiamPozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) |
> PrzeczytaŁam z rok, czy dwa lata temu. Coś tam przekazuje, jak i inne książki. Może się mylę ale wydaje mi się, że przeczytałaś to tak, jak ja kiedyś, pobieżnie, naładowany uprzedzeniami i opiniami innych ludzi. Przy drugim, dokładniejszym czytaniu ewangelii moje podejście się zmieniło. Nie ważne, co mówią inni, Masz przed sobą księgę sprzed 2000 lat. Z pewnością część z niej została zmieniona, czy to przez pomyłkę, czy przez "manipulację wiernymi". Osobiście uważam, że przekazuje też coś bardzo ważnego. To, że inni ludzie są dokładnie tacy sami jak TY, że należy ich szanować i współpracować z nimi a nie nienawidzić ich i wykorzystywać, że kłamstwo rodzi kolejne kłamstwa a pęd za bogactwem i władzą tak naprawdę niczego Ci nie da. Mówi, żebyś szukała prawdy. Czy to może być manipulacja sprzed tysięcy lat ? Sama sobie odpowiedz, komu i dlaczego zależało na tym, żeby ludzie się nie zabijali, okradali i nie wykorzystywali nawzajem. Żeby nie używali swojej władzy do rządzenia innymi. Dlaczego "dziwny facet" dał się zakatować na śmierć, żeby to co chce powiedzieć dotarło i do mnie i do Ciebie  > > Prawda jest taka, że nie wiemy na pewno, czy Bóg istnieje, czy nie. Każdy, kto twierdzi, że wie na pewno, myli się.> No tak, ale coś może być bardziej prawdopodobne, coś mniej. Widzisz  Prawdopodobieństwo tego, że Bóg istnieje jest trudno policzalne. Przykład: Księżyc podczas swojego obrotu wokół ziemi obraca się dokładnie raz wokół swojej osi, co powoduje, że zawsze widać jego "uśmiechniętą gębę". Przypadek? Możliwe. Od milionów lat krąży na orbicie naszej planety i jego okres obrotu nie zmienił się nawet o sekundę. Jego obecność, której tak naprawdę nikt nie potrafi wytłumaczyć, stabilizuje orbitę ziemi, powoduje przypływy i odpływy, bez księżyca życie na naszej planecie zostałoby skazane na zagładę. Mimo to, większość naukowców uznaje za bardziej prawdopodobne to, że "to taki zbieg okoliczności", niż to, że ktoś go tam umieścił celowo. Całkiem niedawno odkryto, że gwiazdy i galaktyki ułożone są w taki sposób i w taki sposób się zmienia ich wzajemne położenie, jakby "ktoś tym sterował". Stwierdzono więc, że musi istnieć "ciemna materia" i "ciemna energia", której działanie grawitacyjne powoduje zmiany. Na zdrowy rozum, jeśli szklanka nagle zaczyna poruszać się po stole, to ktoś lub coś działa na nią jakąś siłą. Wielu naukowców twierdzi, że na krawędzi stołu pojawiła się przypadkiem wielka kula niewidzialnej i niemierzalnej materii, która w niewidzialny sposób przyciąga szklankę  . Zobacz ile "cudów" proponuje nam nauka... Tzn. że jak uważasz, bo już się pogubiŁam xd. Osobiście uważam istnienie istoty duchowej, która spowodowała powstanie ziemi i dała nam możliwość wyboru swojej ścieżki w życiu za prawie pewne  Nie widziałem nigdy Boga, nie słyszałem jego głosu, po prostu uważam że "przypadkowe powstanie wszystkiego" jest bardzo mało prawdopodobne. > > Jeśli uwierzysz, że potrafisz, i zechcesz, to nauczysz się np. angielskiego... Zaczniesz "mówić językami".> oj no. nie o to mi chodziŁo. Domyślam się  Chciałem tylko powiedzieć, jak ja rozumiem słowa Jezusa o "mówieniu językami i leczeniu chorób". Zauważyłem, że niektórzy z Ciebie kpią, że zadajesz "dziecinne pytania", inni sobie żartują, jeszcze inni "wiedzą najlepiej" (czyt. Nabuko). Pytania świadczą o tym, że szukasz odpowiedzi i jest ona dla Ciebie ważna. A może masz już swoje własne zdanie i tylko szukasz jego potwierdzenia w opiniach innych ? Niestety nic nie jest proste  . To Twoje życie i Twoje wybory, Twój własny los zależy od tego, czym się kierujesz w życiu. Opinie innych, w tym moja są tylko opiniami. Ja wierzę w to, że jest ktoś od nas o wiele mądrzejszy i o wiele starszy niż ziemia. Inni twierdzą, że "wszystko przez przypadek". Ani wierzący, ani ateiści nie mają żadnej możliwości, aby udowodnić swoje racje. Niestety życie płynie  i wcześniej czy później będziesz zmuszona do tego, żeby skłonić się ku którejś z opcji. Sama. "Jana 8:46-47 "Kto z was udowodni Mi grzech? Jeżeli prawdę mówię, dlaczego Mi nie wierzycie? Kto jest z Boga, słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście." Proponuję przeczytać jeszcze raz ewangelię Jana, żebyś sama mogła się przekonać, czy i ile jest tam prawdy. Nie dosłownie i z dbałością o szczegóły, raczej jak wiadomość od przyjaciela, którą ustnie przekazał komuś, ten ktoś przekazał swoim następcom, a niektórzy z nich postanowili ją zapisać. Zapewne wiele w niej błędów i przeinaczeń, dokładnie tak, jak w dziecięcej zabawie w "głuchy telefon". Czy można i trzeba poszukiwać w niej sensu? Oceń sama  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| |  | 2 na 2 | kikakika (190 punktów) | > >PrzeczytaŁam z rok, czy dwa lata temu. Coś tam przekazuje, jak i inne książki.> Może się mylę ale wydaje mi się, że przeczytałaś to tak, jak ja kiedyś, pobieżnie, naładowany> uprzedzeniami i opiniami innych ludzi.Szczerze mówiąc przeczytałam ją, gdy byŁam wierząca i uważaŁam ją za prawdziwą. > Osobiście uważam, że przekazuje też coś bardzo ważnego. To, że inni ludzie są dokładnie tacy sami jak TY, że należy ich szanować i współpracować z nimi a nie nienawidzić ich i wykorzystywać, że kłamstwo rodzi kolejne kłamstwa a pęd za bogactwem i władzą tak naprawdę niczego Ci nie da. Mówi, żebyś szukała prawdy. Czy to może być manipulacja sprzed tysięcy lat ? Sama sobie odpowiedz, komu i dlaczego zależało na tym, żeby ludzie się nie zabijali, okradali i nie wykorzystywali nawzajem. Żeby nie używali swojej władzy do rządzenia innymi. Dlaczego "dziwny facet" dał się zakatować na śmierć, żeby to co chce powiedzieć dotarło i do mnie i do Ciebie  Zgadzam się, że przekazuje dużo ważnych, prawdziwych, moralnych porad/myśli, ale też dużo bzdur. Trudno mi powiedzieć, czy to byŁa manipulacja sprzed tysięcy lat, nie byŁo mnie wtedy, nie wiem, czy Jezus pierwszy mówiŁ o miŁości do bliźniego itd., czy nie. Może tak i odbiegaŁ myślowo od innych ludzi. Nie wiem. Ktoś wie, czy Jezus pierwszy mówiŁ, żeby nie krzywdzić innych itd. ? > Księżyc podczas swojego obrotu wokół ziemi obraca się dokładnie raz wokół swojej osi, co powoduje, że zawsze widać jego "uśmiechniętą gębę". Przypadek?Przypadki się zdarzają nawet te maŁo prawdopodobne. > Całkiem niedawno odkryto, że gwiazdy i galaktyki ułożone są w taki sposób i w taki sposób się zmienia ich wzajemne położenie, jakby "ktoś tym sterował". Stwierdzono więc, że musi istnieć "ciemna materia" i "ciemna energia", której działanie grawitacyjne powoduje zmiany. Na zdrowy rozum, jeśli szklanka nagle zaczyna poruszać się po stole, to ktoś lub coś działa na nią jakąś siłą. Wielu naukowców twierdzi, że na krawędzi stołu pojawiła się przypadkiem wielka kula niewidzialnej i niemierzalnej materii, która w niewidzialny sposób przyciąga szklankę . Zobacz ile "cudów" proponuje nam nauka...Nie znam się na tym, dlatego trudno mi powiedzieć, czy naukowcy wyssali ciemną materię z palca, czy nie. > Osobiście uważam istnienie istoty duchowej, która spowodowała powstanie ziemi i dała nam możliwość wyboru swojej ścieżki w życiu za prawie pewne Nie widziałem nigdy Boga, nie słyszałem jego głosu, po prostu uważam że "przypadkowe powstanie wszystkiego" jest bardzo mało prawdopodobne.A bóg w religiach? Co to za możliwość wyboru, piekŁo lub niebo (z perspektywy życia wiecznego), nie wiem czy w innym religiach też jest coś w rodzaju piekŁa i nieba. Muszę się tym zainteresować  . > Zauważyłem, że niektórzy z Ciebie kpią, że zadajesz "dziecinne pytania", inni sobie żartują, jeszcze inni "wiedzą najlepiej" (czyt. Nabuko).A niech sobie kpią i żartują. Bez zadawania pytań nie ma odpowiedzi. Lepiej pytać "po co" "dlaczego", niż przyjmować coś od tak. > A może masz już swoje własne zdanie i tylko szukasz jego potwierdzenia w opiniach innych ? Niestety nic nie jest proste . To Twoje życie i Twoje wybory, Twój własny los zależy od tego, czym się kierujesz w życiu. Opinie innych, w tym moja są tylko opiniami.Hm. Moje zdanie się jeszcze do końca chyba nie uformowaŁo. MyślaŁam o tym żeby napisać tu taki wątek, a później na jakiś teistycznym forum, co oni na temat sądzą. No i więcej poczytać na temat ewolucji itd. I zobaczyć, co w moim odczuciu jest prawdziwe. Moje, moje, ale jak ja mam podejmować wybory, jak nie mogę być pewna niektórych spraw. > Sama.Sama, ale na świecie dużo ludzi, można poznać ich poglądy i co ich do nich skŁoniŁo. Heh, i wybrać swoją opcję. > Proponuję przeczytać jeszcze raz ewangelię Jana, żebyś sama mogła się przekonać, czy i ile jest tam prawdy. (...)To, że ją przeczytam drugi raz, nie powie mi, czy jest prawdziwa/autentyczna. Mogę tylko wyciągnać jakieś wnioski. Są przecież inne książki i filmy, które wzorują się na biblii, a przyjemniej się je czyta (język, forma przekazu, nie muszę ciągle czytać, jaka to kobieta powinna być...) A no i dlaczego akurat Jana? : P > PozdrawiamPozdrawiam
|
|
| | |  | | Vancalar (1804 punktów) | > Hm. Moje zdanie się jeszcze do końca chyba nie uformowaŁo. MyślaŁam o tym żeby napisać tu >taki wątek, a później na jakiś teistycznym forum, co oni na temat sądzą. No i więcej >poczytać na temat ewolucji itd. I zobaczyć, co w moim odczuciu jest prawdziwe.> Moje, moje, ale jak ja mam podejmować wybory, jak nie mogę być pewna niektórych spraw. I to jest właśnie sedno sprawy  Nie możemy być pewni, gdybyś wiedziała, że każda krzywda którą wyrządzasz innym NA PEWNO spowoduje, że będziesz cierpiała w taki sam sposób, zachowywałabyś się tak, żeby uniknąć kary a nie zgodnie z własnymi przekonaniami prawda ? W warunkach niepewności musisz wybrać. Możesz "uwierzyć", że Bóg nie istnieje i poświęcić się robieniu kariery, zarabianiu pieniędzy, zdobywaniu władzy nad światem. Przecież nikt nie widzi co robisz, kogo krzywdzisz, po czyich plecach dążysz na szczyt. Nie ma Boga więc nie ma i odpowiedzialności. Ale nie ma też nadziei, że można żyć w spokoju, zrozumieniu, miłości, bez wojen, morderstw i wzajemnej nienawiści... > To, że ją przeczytam drugi raz, nie powie mi, czy jest prawdziwa/autentyczna. Mogę tylko >wyciągnać jakieś wnioski. Są przecież inne książki i filmy, które wzorują się na biblii, a >przyjemniej się je czyta (język, forma przekazu, nie muszę ciągle czytać,Są inne książki, filmy itd. Zauważ, że bardziej mówią one co ICH AUTOR a nie Jezus chciał powiedzieć. Do tego "głuchego telefonu" dodajesz niepotrzebne, dodatkowe "ogniwa". > > jaka to kobieta powinna być...) Ja tam nic nie znajduję o tym, jaka powinna być kobieta, tylko jaki powinien być człowiek. Poza różnicami anatomicznymi nic nas nie różni. To żądze kapłanów umieszczały takie bzdety w Biblii. "Kobieta ma słuchać męża i dawać się gwałcić parę razy w tygodniu"... No proszę Cię  Nie przypominam sobie, żeby Jezus czynił jakieś "rozróżnienia" : "Jn 8:10-11 10. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? 11. A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz. (BT)" > A no i dlaczego akurat Jana? : P Dlaczego Jana,  - Jest krótka (  ) - do mnie akurat najbardziej przemówiła, zwłaszcza kazanie, jakie Jezus wygłosił do swoich uczniów przed pojmaniem. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > I to jest właśnie sedno sprawy Nie możemy być pewni, gdybyś wiedziała, że każda krzywda którą wyrządzasz innym NA PEWNO spowoduje, że będziesz cierpiała w taki sam sposób,> zachowywałabyś się tak, żeby uniknąć kary a nie zgodnie z własnymi przekonaniami prawda ?no pewnie. > W warunkach niepewności musisz wybrać. Możesz "uwierzyć", że Bóg nie istnieje i poświęcić się robieniu kariery, zarabianiu pieniędzy, zdobywaniu władzy nad światem. Przecież nikt nie widzi co robisz, kogo krzywdzisz, po czyich plecach dążysz na szczyt. Nie ma Boga więc nie ma i odpowiedzialności. Ale nie ma też nadziei, że można żyć w spokoju, zrozumieniu, miłości, bez wojen, morderstw i wzajemnej nienawiści...To, że uznam, że bóg nie istnieje i że nikt mnie nie obserwuje, nie zmieni moich moralnych poglądów. Nie chcę krzywdzić ludzi, bo sama nie chcę być krzywdzona i nie sprawia mi przyjemności, gdy widzę jak ktoś cierpi. Chce żyć moralnie/humanitarnie, czy jak to tam nazwać. Ale nie zamierzam czegoś nie robić, co dotyczy np. tylko mnie i co nie robi krzywdy innym, a może być uznane za grzech. Co za bzdura, czy bóg jest czy go nie ma, odpowiadamy za swoje czyny(no chyba, że ktoś nie jest w peŁni zdrowy umysŁowo) i powinniśmy być świadomi ich konsekwencji. Tak samo z nadzieją, co ma do tego istnienie boga. Ludzie wierzący też są zdolni do morderstw i je popeŁniają. Może z czasem ludzie nauczą się wszystko i wszystkich akceptować, lepiej panować nad emocjami itd.? > Zauważ, że bardziej mówią one co ICH AUTOR a nie Jezus chciał powiedzieć. Do tego "głuchego telefonu" dodajesz niepotrzebne, dodatkowe "ogniwa".Może, ale to nie znaczy, że chce przekazać coś mniej ważnego, mądrego niż Jezus. Nie tylko Jezus myśli. Historia też nas dużo uczy, książki, wiersze, życie. > Ja tam nic nie znajduję o tym, jaka powinna być kobieta, tylko jaki powinien być człowiek.> To żądze kapłanów umieszczały takie bzdety w Biblii. "Kobieta ma słuchać męża i dawać się gwałcić parę razy w tygodniu"... No proszę Cię  > Nie przypominam sobie, żeby Jezus czynił jakieś "rozróżnienia" :MusiaŁabym poszukać, czy konkretnie Jezus powiedziaŁ, że kobieta ma sŁuchać męża itd. Skąd masz pewność, że kapŁani akurat tę część dali? Co jest be wrzucili księża, co dobre ewangeliści? Bez sensu > >A no i dlaczego akurat Jana? : P> Dlaczego Jana,  > - Jest krótka ( )> - do mnie akurat najbardziej przemówiła,> zwłaszcza kazanie, jakie Jezus wygłosił do swoich uczniów przed pojmaniem.A o czym to mniejwięcej byŁo?
|
|
3 na 3 | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | > 1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta> opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą> historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd.Pismo święte nie może być wiarygodne z prostej przyczyny: zbyt późno zostało spisane. Poza tym samo w sobie jest dziś raczej zlepkiem myśli rozproszonych tych ludzi, którzy je przepisywali. Najlepszym na to dowodem (a jest ich mnóstwo) jest początek ewangelii św. Jana (nowy testament, powinnaś kojarzyć, skoro Ci na nim zależało  ) Początek brzmi: "na początku było słowo i słowo było u boga,.... słowo......słowo.... " itd. W dalszej części tej ewangelii Chrystus ani razu nie jest nazwany tym określeniem a cała ewangelia jest napisana całkiem innym stylem, mniej poetyckim, charakterystycznym dla czasów wcześniejszych niż sam wstęp. Zostało potwierdzone, że ten, oraz wiele innych fragmentów, zostały dopisane przez Ludzi, którzy przepisywali PŚ i mięli wybujałą wyobraźnię. Do najbardziej znanych ściem biblijnych należy scena niedoszłego ukamienowania kobiety. Słynne "kto z was jest bez winy" jest historyjką dopisaną na marginesie jednej z wersji PŚ, którą odnaleziono jakiś czas temu. Na kolejnych wersjach (wszystko przecież było przepisywane) historia ta jest już częścią ewangelii. Nie pamiętam w której ewangelii jest ta opowieść, ale pamiętam, że nie ma jej w innych ewangeliach  Jak teraz myślisz, można uznać PŚ za wiarygodne? > 2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były> na pewno cuda?. itd.Jakie cuda? Uzdrowienia to najczęściej przypadki i zbiegi okoliczności. Zdarza się coś takiego jak recesja schorzenia. Jest to cofnięcie się objawów choroby a nawet czasem zupełne (lecz pozorne) wyzdrowienie. część przypadków jest wyjaśniona, część nie, ale na pewno nie ma to nic wspólnego z bozią, bo zdarza się to wśród księży, wiernych a także u zwykłego ateisty  > 3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie> językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd.Teatr jednego aktora  Poza tym objawy fizyczne opisywane przy opętaniach często są przekoloryzowane a stan, w jakim faktycznie znajduje się delikwent niejednokrotnie można wywołać np. hipnozą. Niektóre leki podane zdrowemu organizmowi wywołują niekontrolowane napięcia mięśniowe lub niezłą banię (jeśli wiecie o co mi chodzi). > 4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie> cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?Bo odczuwamy potrzebę wiary w byt nadprzyrodzony, na który można zwalić winę za cały ten syf. Tak wygodniej. o wiele też łatwiej umiera się ze świadomością, że ktoś tam na górze na Ciebie czeka, że to nie koniec. O ileż łatwiej żegna się bliskich, kiedy można się pocieszyć durnymi słowy: "teraz na pewno jest mu lepiej". Zauważyliście, że nieważne kto umarł wszyscy są niemal pewni, że trafił do nieba? Przecież Babcia też może mieć coś za uszami i co wtedy? nikt nie przyjmuje możliwości, że jego bliscy trafią do piekła. Osobiście wolałbym trafić do piekła. W niebie nuda, karzą Ci się uśmiechać i grać na jakiejś pedalskiej harfie. W piekle spotkasz o wiele ciekawszych ludzi niż w niebie ;P > 5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.Rozejrzyj się dookoła. Jeśli ten cały świat z głodem, nienawiścią, obojętnością, wojnami, krzywdami, wieczną walką o przetrwanie i biedą na czele jest stworzony przez bozię, towybacz, ale nie piszczę z zachwytu. Jeśli bóg istniałby naprawdę, to raz dziennie materializowałaby się przed tobą miska ciepłego pożywienia, miałbyś dach nad głową i funkcjonującą opiekę medyczną. A co mamy? Mc'Donalds (co posiłkiem nijakim nie jest), walące się baraki powodziowe i NFZ. Poza tym kościół oszukuje i kłamie na każdym kroku (mam na myśli hipokryzję facetów w czerni), oraz jest według mnie jedną z najobrzydliwszych instytucji na świecie, ponieważ tuszują sprawy molestowań seksualnych popełnianych przez tych zboczeńców w czarnych sukienkach. Jeśli bóg istnieje, to już dawno nas olał.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
 | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > Pismo święte nie może być wiarygodne z prostej przyczyny: zbyt późno zostało spisane. Poza tym samo w sobie jest dziś raczej zlepkiem myśli rozproszonych tych ludzi, którzy je przepisywali. Najlepszym na to dowodem (a jest ich mnóstwo) jest początek ewangelii św. Jana (nowy testament, powinnaś kojarzyć, skoro Ci na nim zależało ) Początek brzmi: "na początku było słowo i słowo było u boga,.... słowo......słowo.... " itd. W dalszej części tej ewangelii Chrystus ani razu nie jest nazwany tym określeniem a cała ewangelia jest napisana całkiem innym stylem, mniej poetyckim, charakterystycznym dla czasów wcześniejszych niż sam wstęp. Zostało potwierdzone, że ten, oraz wiele innych fragmentów, zostały dopisane przez Ludzi, którzy przepisywali PŚ i mięli wybujałą wyobraźnię. Do najbardziej znanych ściem biblijnych należy scena niedoszłego ukamienowania kobiety. Słynne "kto z was jest bez winy" jest historyjką dopisaną na marginesie jednej z wersji PŚ, którą odnaleziono jakiś czas temu.Gdzie potwierdzone? > Poza tym kościół oszukuje i kłamie na każdym kroku (mam na myśli hipokryzję facetów w czerni), oraz jest według mnie jedną z najobrzydliwszych instytucji na świecie, ponieważ tuszują sprawy molestowań seksualnych popełnianych przez tych zboczeńców w czarnych sukienkach.Z tym akurat się zgadzam w 100%
|
|
| lontri (16088 punktów) |
A Stanisław Wokulski - bohater "Lalki" Bolesława Prusa - istnieje czy nie?
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
 | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > A Stanisław Wokulski - bohater "Lalki" Bolesława Prusa - istnieje czy nie?W realnym świecie nie istnieje taki człowiek. Istnieje natomiast postać literacka, czyli fikcyjne wyobrażenie człowieka. Z tego co pamiętam, to istniał też człowiek, który był inspiracją do sportretowania takiej a nie innej postaci dla Bolesława Prusa, który też zresztą był pewnym przybliżeniem rzeczywistości, bo realnie to był Aleksander Głowacki
|
|
 | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >A Stanisław Wokulski - bohater "Lalki" Bolesława Prusa - istnieje czy nie?
hej, a pan Podbipięta ścinający trzy głowy heretyckie i ofiarujący ten szczytny czyn świętej panience zawsze dziewicy ... istnieje czy też nie ? makuś
|
|
8 na 8 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to :
To najlepszy wybór, w cywilizacji chrześcijańskiej najlepiej rozwinięta jest służba zdrowi, choć reformy wymaga. Tak samo jak ZUS.
>1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd.
To wszystko jest skutkiem nieporadności służby zdrowia i zaniedbaniem reformy ZUS-u.
>2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd.
Mydlenie oczu, służba zdrowia ledwo dycha, a tu się odwraca kota ogonem i oczywiście nie reformuje ZUS-u.
>3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd.
Skutek zaniedbań w placówkach służby zdrowia. Bałagan powoduje napięcia mięśni u pacjentów i agresję. Reforma ZUS-u na pewno by pomogła.
>4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?
Właśnie, zamiast zabrać się za reformę służby zdrowia i ZUS-u.
>5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.
Tylko reforma służby zdrowia i ZUS-u.
Aneta Dziwińska
|
|
 | 2 na 2 | checkmate (1197 punktów) | kikakika, nie przejmuj się - ZUS (jako piramida do robienia pieniędzy) jest niereformowalny, tylko ta pani jeszcze tego nie zauważyła.
Elemele dutki...
|
|
 | | dyr. (80 punktów) | >Bałagan powoduje napięcia mięśni u pacjentów i agresję.
A ja omal nie dostałem skurczu mięśni brzucha od śmiechu... tak się ubawiłem. Ale ten bałagan powodujący napięcie mięśni u pacjentów i agresję... to mnie już na cztery łopatki rozłożył.
PS To moja pierwsza ocena (plus w tym przypadku) na tym forum... dla ciebie.
|
|
|  | 5 na 5 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >PS To moja pierwsza ocena (plus w tym przypadku) na tym forum... dla ciebie.
Ty nie wykręcaj kota ogonem plusami, reforma służby zdrowia w lesie, a i nad ZUS-em czarne chmury.
Aneta Dziwińska
|
|
| |  | 3 na 3 |
| | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | O co chodzi z tym ZUS'em?
|
|
| | | |  | 5 na 5 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >O co chodzi z tym ZUS'em?
Trzeba zreformować.
Aneta Dziwińska
|
|
| | |  | 9 na 9 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Chciałbym mieć takie czarne chmury
Najpierw reforma ZUS-u, chmury potem.
>symbole równości społecznej.
Społeczeństwa nie można zreformować, Adamiak nie pozwala.
Aneta Dziwińska
|
|
| |  | | dyr. (80 punktów) | >>PS To moja pierwsza ocena (plus w tym przypadku) na tym forum... dla ciebie. >Ty nie wykręcaj kota ogonem plusami, reforma służby zdrowia w lesie, a i nad ZUS-em czarne chmury. >Aneta Dziwińska >
A tam, reformy. Kto by tam teraz w reformach chodził.
|
|
| | |  | 4 na 4 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Kto by tam teraz w reformach chodził.
Autografka.
Aneta Dziwińska
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | > >Kto by tam teraz w reformach chodził.> Autografka.> Aneta DziwińskaJuż nigdy więcej żadnej tajemnicy Ci nie zdradzę. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | |  | 4 na 4 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Już nigdy więcej żadnej tajemnicy Ci nie zdradzę.
Adamiak wypapla.
Aneta Dziwińska
|
|
| | | |  | 1 na 3 | dyr. (80 punktów) | >>Kto by tam teraz w reformach chodził. >Autografka. >Aneta Dziwińska >
A to przepraszam, nie sprawdzałem.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >A to przepraszam, nie sprawdzałem.
A to żałuj, jak Adamiak nie widzi, zakłada stringi.
Aneta Dziwińska
|
|
1 na 1 | Groszek91 (102 punktów) | prawie wszystko to o czym napisałaś pozostaje w twojej strefie rozmyślania, dyskusja na temat tego czy jest bóg czy go nie ma wg mnie nie ma raczej sensu gdyż nie uzyskamy żadnych racjonalnych argumentów, być może miało by to sens kiedy założylibyśmy że pewne religijne prawdy istnieją i moglibyśmy je rozważać na różne sposoby
|
|
2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Moim zdaniem nie bardziej niż Iliadę. Po co ludzie to wszystko wymyślili? Nie wiem. Może potrzebowali jej? Potrzebowali metody na pozyskanie władzy? A może sami chcieli w nią wierzyć. No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd. Widzisz - ja sądzę że tutaj działała swoista ewolucja. Thora, ST, NT - to jedne z ksiąg, które przetrwały. Inne miały mniejszą siłę przebicia i mniej szczęścia. Koran? Istnieją również inne śwęte księgi - Tipitaka i mahajana buddyzmu, sporo ksiąg hinduizmu, taoizm ma swoje, zaratusztrianizm ma swoje. Jak widzisz - jest ich mnóstwo. >2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd. Myślę, że nie były to cuda. Był to efekt niezrozumienia świata lub celowej manipulacji prawdą. Gdybym zobaczyła cud w rzeczywistości poddany rzetelnym badaniom i wbrew nauce to może bym zmieniła zdanie, ale takiego przypadku nie znam. >3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmym - Choroby psychiczne i neurologiczne.Podobnie jak wyżej. Nie znam przypadku faktycznie skutecznego egzorcyzmu, który byłby odpowiednio przebadany i opisany. >4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak? Nie tak prosto. Wymyślamy sobie, ponieważ, jeśli nie wiemy wystarczająco dużo o świecie, musimy jakoś uporządkować sobie to co widzimy. Niewiedza prowadzi do rojeń. 5. Zwykle dobry człowiek czyni dobro, a zły czyni zło. Żeby dobry człowiek czynił zło - potrzebna jest religia.
|
|
2 na 2 | kuter (330 punktów) |
Cytat:>1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta >opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą >historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd. >2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były >na pewno cuda?. itd. >3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie >językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd. >4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie >cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak? >5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.>
ad 1. Biblia to zbiór podań i legend ludowych co raz to upiększanych i i niejako "przysposabianych" na potrzeby kolejnych pokpleń na przestrzeni tysiacleci ; ad 2 .Silna potrzba doznań abstrakcyjnych , oderwanych od rzeczywistaości, stanowi cechę wrodzoną ,utrwalona genetycznie , i jest podstawą wszelkiej nadinterpretacji zwykłych zjawisk przyrody lub występujących czasem nietypowych splotów okoliczności,- jest to podstawa do budowy WIARY jako takiej; (w cuda najchętniej wierzy tak zwany " prosty lud " - czyli umysły nieskonplkowane , łaknace jakiegoś prostego wyjaśnienia otaczajacego świata... a najchętniej dla nich przyjaznego . ad.3 patrz ad 2 . ad 4. Kult Cargo to niedocenione do dziś odkrycie mechanizmu ewolucji WIARY . Jeśli przenieślibyśmy Kult Cargo powiedzmy o jakieś 20- 30 wieków wstecz i pozwolili swobodnie ewoluować w kilku obszarach rozwojowych homo sapiens to podejrzewam ,że do dziś powstały by z tego wielkie religie i na pewno jakieś "święte Księgi" ; Biblia , Tora ....itd . Pozdrawiam r.a.
rafa04
|
|
1 na 1 | wcale (614 punktów) | > Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo żebyście> sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię> bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to :Mam nadzieję, że bez podawania linków moja odpowiedź też będzie w miarę istotna. > 1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną?W jakim sensie wiarygodna? To, że istnieje i została napisana, to tak. > Po co ludzie to wszystko wymyślili?No właśnie. Odpowiedź na to pytanie jest dosyć trudna. Jednak popatrz na inne religie, szczególnie na te które uważasz za całkowicie absurdalne. Jak ludzie mogą wierzyć w takie bzdury, czy oni są ślepi, że nie widzą ich wykorzystywania? A teraz popatrz na nich, co oni o Tobie myślą. > No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas?Podobnie jak zbiór opowiadań, który powstaje przez lata. Zbiór legend itd... > Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię?Z tego co się orientuję to jakieś kulty Słońca Natomiast z najstarszych to chyba to: afryka.org/index.php?showNewsPlus=301> Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd.Popatrz w ST na gadające węże, rozstąpienie się morza. Czy to może być wiarygodne? Jeśli jesteś wierząca, to nawet gadające kamienie Cię nie zdziwią, lecz jaki to będzie miało sens? > 2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić?Polecam Ci: Rywale Jezusa Ogólnie Dawkins się tym zajmuje i ma bardzo ciekawe wyjaśnienia tych cudów. God Delusion (chyba tak się to pisało) Obejrzyj to co On stworzył. Wtedy będziesz wiedzieć o co pytać i nie będziesz miała takiego mętliku w głowie  > Czy to były na pewno cuda?. itd.Dla osoby wierzącej drzewo jest cudem stworzenia. Jak w takim razie powiedzieć, że coś nie jest cudem, skoro wszystko nim jest? > 3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie> językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd.W szpitalach psychiatryczny to się leczy. Inni nazywają to opętaniem. Kiedyś jak ludzie byli chorzy (choroby fizyczne mam na mysli a nie umysłowe) wystarczyło przy takiej osobie zatańczyć odpowiedni taniec i ta choroba odchodziła. Teraz się idzie do kościoła... > 4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie> cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?Już to pisałem w którymś wątku, ale powtórzę. Stworzenie zagrożenia i możliwość jedynego ratunku. Pierwszy obwód biologiczny. No i mamy wiernych. > 5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.Na prawdę jest tego masa!!!! > *linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.Polecę Ci książkę, która mi akurat dała bardzo dużo do myslenia. Nie chodzi w niej o samą religię ale o konstrukcję świadomości. Dlaczego ludzie myslą tak a nie inaczej. co jest prawdą a co jest fałszem. Autor Ci tego nie tłumaczy, tylko podaje przykłady i z jednej i z drugiej strony. Twoim zadaniem jest interpretacja tego. Może być taka jaką Ty chcesz przyjąć. Robert Anton Wilson - Powstający Prometeusz. Książka jes trudna i powoli się czyta, gdyż nad wieloma sprawami trzeba się zastanowić. Jednak bardzo wciągająca, gdyż są poruszone rzeczy o których wcześniej się nie wiedziało. Polecam Ci 
Pozdrawiam Jeśli się z Tobą nie zgodziłem (lub pokłóciłem), to wiedz o tym, że to Ty masz rację, nie ja.
|
|
 | 1 na 1 | checkmate (1197 punktów) | W końcu nie wytrzymałem i muszę poklepać w klawisze. Zdecydowana większość odpowiedzi to podane danie na talerzu ze słowami: to największy przysmak. Czy Wy tak samo uczycie SWOJE dzieci? Od wielości tych dań to głodny by zmarł z przejedzenia. Czy Wy mieliście kiedyś 16 lat? Czy może wujek Alzheimer zrobił krecią robotę? Chcecie komuś wbić do głowy w kilka dni ZROZUMIENIE tego, co Wam zajęło całe lata? Widziałem takie książeczki - język angielski/niemiecki itd w weekend. Czy ktoś z Was dał sie na to nabrać? Pozostaje mieć nadzieję, że dziewczyna nie jest w ciemię bita i na plewy nie da się nabrać. Nikt mnie w wieku 8 czy 9 lat nie uczył jak sie liczy drugą pochodną - i całe szczęscie, bo dziś na słowo matematyka prawdopodobnie zbierałoby mnie na wymioty. OK, chyba mi ulżyło.
Elemele dutki...
|
|
|  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > Widziałem takie książeczki - język angielski/niemiecki itd w weekend.W sumie to dobry pomysł. "Pozbądź się zabobonu w weekend"  Widzę tylko pewien problem marketingowy: ciężko będzie czytelnikom obiecać życie wieczne  A tak serio mówiąc, to faktycznie sporo czasu zajmuje przemyślenie i zrozumienie pewnych spraw. Co nie znaczy, że nie można podrzucić komuś "zrzutu z pamięci" do poczytania  . Taki ekstrakt kwestii nad którymi się myślało. Z punktem widzenia autora się ktoś może zgodzić albo nie.
|
|
| |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | Heh, przeszŁam przyśpieszony kurs.
Też mi się wydaję, że za parę lat, jak będę mieć większą wiedzę, to więcej zrozumiem, będę pewna bardziej swoich racji. Teraz się zastanawiam jednak czy to ma sens, bo wydaję mi się, że i tak na 100% się nie dowiem (no chyba, że ktoś zdobędzie niepodważalne dowody), bo przecież np. Biblia (czy jakas inna swięta) powie się, że to mit, ze ludzie pisali to dla wytlumacznia/usprawiedliwienia sie, ale chyba istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że jest jednak naprawdę od boga. Jest ewolucja, to jak powstaŁ świat, ale to 1. teorie, 2. zawsze można powiedzieć, że no bóg to zapoczątkowaŁ, a pytanie kto boga stworzyŁ jakoś nie przemawia, bo zawsze można powiedzieć, że żyje wiecznie (i to, że żyje gdzieś gdzieś tam, i powiedzmy to miejsce jest nie do znalezienia/ poznania dla ludzi) i jakoś to też do mnie przemawia. Hmmm, chociaż z drugiej strony moim zdaniem nie ma duszy, w ogóle trudno określić, czym ona jest? Wydaję się, że mamy mózg i tyle, tam myślimy i czujemy, zachodzą jakieś reakcje chem. i gdzie tu miejsce na dusze? Chyba trzeba będzie zajrzeć na jakiś teistyczny portal : P. Aha, no i miaŁam dojść do wniosku, że to wszystko zajmuje dużo czasu(w sumie już wczoraj chciaŁam ale znowu zaczęŁam coś czytać no i nie wyszlo) i lepiej coś zaŁożyć i robić coś pożyteczniejszego, od paru dni, tylko siedze na forum albo na jakis artukuŁach i caŁy dzień przy komputerze, a przydałoby się np. ogarnąć pokoj.
Ateiści, zgodzicie się, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że bóg istnieje?
P.S. Czy wy w ogóle śpicie?
|
|
| | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) |
> Ateiści, zgodzicie się, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że bóg istnieje?Mówiąc za siebie tylko: tak, zgodzę się. Tak jak zgodzę się, że istnieje JAKIEŚ prawdopodobieństwo, że wszystko, co widzimy, tylko nam się śni, a tak naprawdę wszyscy jesteśmy szczypiorkiem z Saturna. > P.S. Czy wy w ogóle śpicie?Non stop! Na Saturnie!  Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Ateiści, zgodzicie się, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że bóg istnieje? Jestem ateistą i wierzę, że Bóg istnieje.
>P.S. Czy wy w ogóle śpicie? Nie. Tylko zwieszamy się w nocy głową w dół i tak odpoczywamy.
|
|
| | | |  | | Autografka (10638 punktów) | >>Ateiści, zgodzicie się, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że bóg istnieje? >Jestem ateistą i wierzę, że Bóg istnieje.
Przerasta mnie to. Wyjaśnisz?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Przerasta mnie to. Wyjaśnisz?
Istnieje choćby w literaturze, sztuce.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > >Przerasta mnie to. Wyjaśnisz?> Istnieje choćby w literaturze, sztuce.A w rzeczywistości? > Mówiąc za siebie tylko: tak, zgodzę się. Tak jak zgodzę się, że istnieje JAKIEŚ prawdopodobieństwo, że wszystko, co widzimy, tylko nam się śni, a tak naprawdę wszyscy jesteśmy szczypiorkiem z Saturna.Żyjemy w matrixie!  Pytanie co do spania byŁo akurat do checkmate i anty_k : )
|
|
| | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | > A w rzeczywistości?Nie wiem. Nie warto się zastanawiać, bo to jest niemożliwe do udowodnienia. Sama wiara może pomagać, a czasem może komplikować życie. > Żyjemy w matrixie! Każdy żyje we własnym matrixie. To co ma w głowie to jego matrix, z którego nie można się wydostać.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | checkmate (1197 punktów) | Nie ma czasu na spanie - trzeba odnaleźć "sens życia", właśnie przebrnąłem przez 3 level 
Elemele dutki...
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > Nie ma czasu na spanie - trzeba odnaleźć "sens życia", właśnie przebrnąłem przez 3 level  > Elemele dutki...A ile jeszcze do końca? : ) Sens życia sucks.
|
|
| | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >Przerasta mnie to. Wyjaśnisz?> Istnieje choćby w literaturze, sztuce.No Pytia po prostu.  W porządku, kończę indagowanie.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | |  | 3 na 3 | anty_k (954 punktów) | > Ateiści, zgodzicie się, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że bóg istnieje?Owszem, teoretycznie możliwe jest, że istnieje jakaś rzeczywistość znajdująca się "ponad" naszym światem fizycznym, możliwe jest nawet, że znajduje się tam jakaś forma inteligencji. Co innego jednak jakaś forma wyższej inteligencji lub istnienie jakiegoś niepoznanego dotąd obszaru rzeczywistości, a co innego istnienie konkretnych bytów opisywanych przez religie. Ja osobiście uważam, że prawdopodobieństwo tej drugiej hipotezy można przyjąć jako równe 0 choćby ze względu na wewnętrzne sprzeczności w pojęciach religijnych (np. wszechmoc). Kultywowanie religii w nadziei, że zyskamy dzięki temu "życie wieczne" ma mniej więcej taki sam sens jak próba zbudowania superkomputera w oparciu o prawa fizyki "odkryte" przez ludzi z epoki brązu. Właściwie to nawet gorzej, bo superkomputery nauczyliśmy się budować już po kilku tysiącach lat od tego czasu, zaś jakichkolwiek dowodów na istnienie owej "nadrzędnej rzeczywistości" próżno jak na razie szukać, więc ewentualna przepaść pojęciowa musiała by okazać się jeszcze dużo, dużo większa. W sumie bardziej prawdopodobne, że Biblia opisuje wizytę kosmitów na Ziemi  Istnienie tych ostatnich jest zresztą dużo bardziej prawdopodobne niż istnienia boga, bo wiemy na 100% (na naszym własnym przykładzie), że żadne prawo fizyki ich istnienia nie zabrania.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >W końcu nie wytrzymałem i muszę poklepać w klawisze. >Zdecydowana większość odpowiedzi to podane danie na talerzu ze słowami: to największy przysmak. >Czy Wy tak samo uczycie SWOJE dzieci?
Tak, swoje dzieci będę starała się nauczyć przede wszystkim myślenia.
|
|
| |  | 2 na 2 | kikakika (190 punktów) | >>Czy Wy tak samo uczycie SWOJE dzieci? >Tak, swoje dzieci będę starała się nauczyć przede wszystkim myślenia.
To, że ktoś ci powie, że jest tak i tak, to nie myślenie.
|
|
| | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | >>>Czy Wy tak samo uczycie SWOJE dzieci? >>Tak, swoje dzieci będę starała się nauczyć przede wszystkim myślenia. >To, że ktoś ci powie, że jest tak i tak, to nie myślenie.
Nie że jest tak i tak, tylko że uważa, że jest tak i tak. Autor wypowiedzi powinien starać się przytoczyć jak najwięcej argumentów, zaś ocena tych argumentów należy do czytelnika (i wymaga myślenia aby to zrobić rzetelnie). Nawet w podręcznikach do matematyki nie przedstawia się (ze 100% pewnością udowodnionych już przecież) twierdzeń "na wiarę" tylko przytacza się dowody, które czytelnik sam analizuje.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | checkmate (1197 punktów) | Podobno Sokrates chcąc komuś coś wytłumaczyć, mówił bardzo mało - raczej zadawał pytania.
Elemele dutki...
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>>Czy Wy tak samo uczycie SWOJE dzieci? >>Tak, swoje dzieci będę starała się nauczyć przede wszystkim myślenia. >To, że ktoś ci powie, że jest tak i tak, to nie myślenie. Zgadzam się, ale z drugiej strony coś powiedzieć chyba musisz. O ile chcesz wychowywać dziecko. Otóż jest czym innym mówić dziecku dane, które można w jakiś sposób zweryfikować, a czym innym wmawiać, że jakieś nie do sprawdzenia bajki są rzeczywistością. Biblia jest książką? Jest. Jest równie wartościowa co mitologia grecka? Jest. Łatwo to sprawdzić, wystarczy przeczytać jedno i drugie. A właśnie religie wmawiają, że bajki są prawdą, w dodatku dodając założenie, że nie da się tego sprawdzić, a w dodatku, że cnotą jest nawet nie próbować ich sprawdzać. Będę chronić dzieci przed wmówieniem im, że niewiedza i łatwowierność są cnotami. Za to postaram się pokazać im, że budowanie wiedzy o świecie i o ludziach wokół nas są fascynującym zajęciem.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | checkmate (1197 punktów) | >Otóż jest czym innym mówić dziecku dane, które można w jakiś sposób zweryfikować, Masz na myśli np Wielki Wybuch?
> a czym innym wmawiać, że jakieś nie do sprawdzenia bajki są rzeczywistością. Jeśli są nie do sprawdzenia, to skąd ta pewność że to bajki?
|
|
| | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Otóż jest czym innym mówić dziecku dane, które można w jakiś sposób zweryfikować, >Masz na myśli np Wielki Wybuch? >> a czym innym wmawiać, że jakieś nie do sprawdzenia bajki są rzeczywistością. >Jeśli są nie do sprawdzenia, to skąd ta pewność że to bajki? Wielki Wybuch to teoria powstania świata - nie o tym myślę. Myślę o wiedzy o świecie jaką mamy. Teorie co do poznania początku świata są owszem - różnorodne, ale tak naprawdę czy do życia samodzielnego i poznawania świata potrzebujesz silnej wiary w jedną z hipotez powstania świata? Nie - nie wiem tego jak powstał wszechświat i co było wcześniej, ale bez tej wiedzy doskonale funkcjonuję, licząc po cichu, że będzie mi może dane dowiedzieć się tego jeszcze. Ale jeśli nie, to nie oznacza, że nasza wiedza o świecie jest bezwartościowa. Przeciwnie - to jedyna wiedza jaką mamy i dzięki tej wiedzy prowadzimy życie, jakie znamy. Lekceważenie jej i dyskredytowanie jest karykaturalnym paradoksem.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > bez tej wiedzy doskonale funkcjonuję, licząc po cichu, że będzie mi może dane dowiedzieć się tego jeszcze. Ale jeśli nie, to nie oznacza, że nasza wiedza o świecie jest bezwartościowa. Przeciwnie - to jedyna wiedza jaką mamy i dzięki tej wiedzy prowadzimy życie, jakie znamy. Lekceważenie jej i dyskredytowanie jest karykaturalnym paradoksem.
Właśnie. Dużo ważniejszą kwestią niż rozstrzygnięcie pojedynczego, konkretnego zagadnienia (nawet jeśli tym zagadnieniem jest pytanie o początek Wszechświata) jest przyjęcie pewnej metodologii poznawania świata. Metodologia naukowa jest oparta o eksperymenty, obserwacje i logiczne wnioskowanie. Ponadto, w tej metodologii odrzuca się istnienie bytów, których śladów nie znajdujemy gdy badamy rzeczywistość za pomocą wymienionych wyżej narzędzi. Ta metodologia jak dotąd świetnie się sprawdza: dowiadujemy się coraz to więcej o otaczającym nas świecie, liczne są także zastosowania nauki w praktyce. Podstawowy zarzut jaki wysuwają wobec takiego podejścia ludzie wierzący, to: "nauka nie odpowiada na wszystkie pytania!". To prawda, przemilczają oni jednak fakt iż religia dostarcza arbitralnych odpowiedzi, których prawdziwości nie sposób zweryfikować. Odpowiedzi te są zatem bezwartościowe, bo równie prawdopodobne są odpowiedzi prowadzące do jakichkolwiek innych wniosków. "Na wiarę" można równie dobrze przyjąć istnienie boga jak i Latającego Potwora Spaghetti. Z "poznawaniem świata" przy pomocy religii jest nie lepiej. "Wiedza" religijna nie poszerzyła się w ciągu tysiącleci ani o krok, co najwyżej religie wymieszały się z różnymi trendami kulturowymi i społecznymi. "Metodologia religijna" nie jest w stanie dostarczyć sposobu rozstrzygnięcia między różnymi sprzecznymi hipotezami (różne religie). "Metodologia religijna" po prostu nie jest wiarygodna.
|
|
1 na 1 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | > Bóg istnieje, czy nie?NIE!
|
|
1 na 1 | sneer01 (237 punktów) | > *linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.> Pozdrawiam.Jak chcesz, to sobie przeczytaj mój wątek ""Chrześcijaństwo - wielkie kłamstwo" " : www.racjonalista.pl/forum.php/s,240825  Pozdrawiam .
|
|
-2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować. Przeczytałam książkę Dawkinsa(Bóg urojony), trochę wątków na waszym forum, artykułów i postów na innych na forach, ale jakoś nie mogę znaleźć tego co chcę. Macie tu tyle wątków i artykułów, że nie można tego ogarnąć (a przecież są jeszcze inne strony). > To właściwa reakcja i konieczna. Dzisiejszy świat poszedł za ludzką mądrością, która mądrość Bożą ma za nic. Książka Dawkinsa, teorie ludzkie - ewolucjonizm i inne - oparte na założeniach, ludzkich pomysłach, fantazji i dyskusjach. Apostoł Paweł ostrzegał: " Strzeżcie się: może się znaleźć ktoś, kto was uprowadzi jako swój łup przez filozofię i puste zwodzenie według tradycji ludzkiej, według rzeczy elementarnych świata, a nie według Chrystusa;" Odciąganie od postaci Jezusa, poznawania go, jego nauk, ten dzisiejszy świat jest wielokrotnie bardziej zdeterminowany w tym działaniu. Paweł podkreśla dlaczego tak jest: " gdyż właśnie w nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości"(Kolosan 2:8,9). Poznawanie Jezusa zbliża do Boga, do prawdy o ludziach. Ten świat jest rozdyskutowany, co wydaje się normalnym przy tylu źródłach tzw.: "pewnych informacji". Jednak tą drogą nie rozstrzygnie sie nigdy tej kluczowej kwestii "Bóg istnieje, czy nie?" >Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo żebyście >sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to : >1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd. > Trzeba. To nie ludzie wymyślili to wszystko co w Biblii. Nie ludzie są autorami Biblii. Jedynie pisarzami. Napisano: " Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, do upominania, do prostowania, do karcenia w prawości". Jak jej treść ma wpływać na ludzi, jak ich kształtować? Napisano: " aby człowiek Boży był w pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła"(2 Tymoteusza 3:16,17). Wielu z pośród pisarzy biblijnych to elita ówczesnych społeczeństw co do pozycji, wykształcenia. Dokładnie widzieli każdego dnia jak pisane Słowo Boże - proroctwa, rady i pouczenia sprawdzały sie. Czemu zostało to spisane i zachowane dla nas do odczytania i zrozumienia? Czytasz: " Albowiem wszystko, co niegdyś napisano, napisano dla naszego pouczenia, abyśmy przez naszą wytrwałość i przez pociechę z Pism mieli nadzieję"(Rzymian 15:4).. >2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd. > Współcześnie takie rzeczy sie nie zdarzają. Od czasu skompletowania Biblii, od czasu śmierci ostatniego apostoła, cudów nie ma i nikomu cuda nie są potrzebne. Biblia pokazuje w pełni i wyraźnie, że Jezus jako ten stojący na czele Królestwa Bożego - rząd Boży, wspierany przez Boga - Jehowę, upora się ze wszystkimi dokuczającymi ludziom przeciwnościom. Dzisiaj konieczna jest znajomość i zrozumienie Biblii i dostosowywanie swego życia do jej wskazań.. CDN
|
|
 | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd. > To o czym piszesz wiąże sie z istnieniem demonów i Szatana. Napisano: " ponieważ zmagamy się nie z krwią i ciałem, ale z rządami, z władzami, ze światowymi władcami tej ciemności, z zastępem niegodziwych duchów w miejscach niebiańskich" (Efezjan 6:12). Dzisiaj Szatan wraz z demonami - swymi aniołami jest w pobliżu ziemi, blisko już jest jego zagłada. On "wie, że ma mało czasu" - dlatego działa okrutnie, a efektem tego jest system, który niszczy wszystko. Wszystkie te rzeczy, na które zwróciłaś uwagę, nie maja nic wspólnego z prawdziwym Bogiem - Jehową. Biblia to potwierdza. >4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak? > Tego nie wytłumaczysz i nie odpowiesz bez sięgnięcia do Biblii. Jezus powiedział w "Kazaniu na górze": " Szczęśliwi, którzy są świadomi swej potrzeby duchowej, gdyż do nich należy królestwo niebios"(Mateusza 5:3).. Człowiek został tak stworzony przez Boga, iż stale poszukuje Go, chce zaspokajać swe potrzeby kontaktu z Bogiem - zaspokajać swe potrzeby duchowe. Jednak częściej opiera sie na swoim sercu, a nie na poznaniu i wiedzy. Sam nawet zmienił znaczenie i zrozumienie pojęcia wiary, pozbawiając ją racjonalizmu, odsuwając od prawdziwej wiedzy, od rozumu. Biblia daje definicję wiary: " Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych. Przez nią bowiem otrzymali świadectwo ludzie w dawnych czasach"(Hebrajczyków 11:1,2).. Wiara oparta musi być na wiedzy, głębokiej i realnej wiedzy, tą drogą ludzie otrzymywali informacje o przyszłości i teraźniejszości, poddawali jej swoje życie i odnosili pożytek. Dzisiejszy świat inaczej na to wszystko patrzy, odrzuca Boga i wiarę. Odrzuca Biblię. Odrzuca też prawdziwą religię. Dlaczego tak jest? Odpowiada Biblia: " Jeśli więc oznajmiana przez nas dobra nowina istotnie jest zasłonięta, to jest zasłonięta wśród tych, którzy giną, wśród których bóg tego systemu rzeczy zaślepił umysły niewierzących, aby nie mogło przeniknąć oświecenie chwalebną dobrą nowiną o Chrystusie, który jest obrazem Boga"(2 Koryntian 4:3,4).. Szatan Diabeł to osoba, konkretna, realna - zbuntowany anioł - przeciwnik i oszczerca Boga. Działa tak, by ludzie o nim zapomnieli, nie zwrócili uwagi. Wspiera jednak analfabetyzm biblijny, brak zrozumienia, powoduje, że ludzie za swe cierpienia obwiniają Boga. Szatan przeobraża się w aniołów światła. Czasem w postaci przywódcy duchowego fałszywych religii, a czasem w inną postać uwielbianą przez rzesze ludzi. A wszystko po to by odciągnąć ludzi od Boga prawdziwego i prawdy. Biblia podaje: " A co czynię, nadal będę czynił, żeby pozbawić pretekstu tych, którzy chcą mieć jakiś pretekst, by ich uznawano za równych nam pod względem urzędu, którym się chlubią. Gdyż tacy są fałszywymi apostołami, zwodniczymi pracownikami, przeobrażającymi się w apostołów Chrystusa. I nic dziwnego, bo sam Szatan ciągle się przeobraża w anioła światła. Nic zatem wielkiego, jeśli również jego słudzy ciągle się przeobrażają w sług prawości. Ale ich koniec będzie według ich uczynków"(2 Koryntian 11:12-15).
Te poruszone przez Ciebie kwestie są niezmiernie ważne. Mądrość Boża jest dla ludzi ochroną. Jednak niewielu to wie i zabiega o nią. Pozdrawiam
|
|
|  | 5 na 5 | zachaj (5239 punktów) |
> >Człowiek został tak stworzony przez Boga, iż stale poszukuje Go, chce zaspokajać swe potrzeby kontaktu z Bogiem - zaspokajać swe potrzeby duchowe.
Człowiek ("został tak stworzony przez Boga") zamieniam na - ewoluował w ten sposób, iż stale poszukuje Boga. Rzeczywiście to prawda. Drogą naszej ewolucji było wytworzenie religii. Była nam ona potrzebna do wyjaśnienia rzeczy, których nie rozumieliśmy, do stworzenia więzi plemiennych itp... Jednak już nie jest. Następnym ważnym krokiem ludzkości jest jej pozbycie się. Tak jak przestajemy wierzyć w zabobony, tak musimy przestać wierzyć w byty nierealne, cuda, stygmaty, opętania, szatana, zmartwychwstanie i Boga. Już nie jest tak istotna Biblia, która wytwarzała w nas kręgosłup moralny. Możemy ją śmiało zastąpić pracami etyków współczesnych i prawem. "Potrzeby duchowe" może nam zaspokoić nauka i ateizm, nawet lepiej od religii, poprzez zrozumienie i przeżywanie swojego jestestwa. "Potrzebę kontaktu z Bogiem" możemy zamienić na kontakt z drugim człowiekiem, dodajmy wartościowym człowiekiem.
Miłujący prawdę liczę na Twoje odwrócenie sie od Boga. Będę tak wytrwały w przekonywaniu Ciebie, jak Ty jesteś w krzewieniu swoich absurdów.
|
|
| |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >> >>Człowiek został tak stworzony przez Boga, iż stale poszukuje Go, chce zaspokajać swe potrzeby kontaktu z Bogiem - zaspokajać swe potrzeby duchowe. >Człowiek ("został tak stworzony przez Boga") zamieniam na - ewoluował w ten sposób, iż stale poszukuje Boga. > Ten człowiek o jakim piszesz, odrzuca Boga. >Rzeczywiście to prawda. Drogą naszej ewolucji było wytworzenie religii. Była nam ona potrzebna do wyjaśnienia rzeczy, których nie rozumieliśmy, do stworzenia więzi plemiennych itp... Jednak już nie jest. > To ciekawe najpierw szukał, a gdy znalazł odrzucił. To po co szukał? A dlaczego odrzucił? Odpowiedź jest prosta: zmienia sie scena tego świata. Wzrasta dobrobyt i chęć korzystania z życia bez ograniczeń. Religie w jakiejś tam mierze zabraniały tego i owego. Jest ona ludziom samolubnym niepotrzebna. > Następnym ważnym krokiem ludzkości jest jej pozbycie się. Tak jak przestajemy wierzyć w zabobony, tak musimy przestać wierzyć w byty nierealne, cuda, stygmaty, opętania, szatana, zmartwychwstanie i Boga. > Czyli ucieczka od prawdy. Ucieczka od rzeczywistości. >Już nie jest tak istotna Biblia, która wytwarzała w nas kręgosłup moralny. > O dobre słowo. Jednak błędne Jej zrozumienie, wprowadzenie do fałszywych religii, prowadziło do narastania sprzeciwu wobec Niej i jej odrzucenie. Ludzie dzisiaj mają Biblie, ale gdzieś na dnie w swej szafie czy komórce. >Możemy ją śmiało zastąpić pracami etyków współczesnych i prawem. > Marny substytut. Bez znaczenia i wartości. Nawiasem mówiąc Krk bardzo lubi to słowo "substytut". >"Potrzeby duchowe" może nam zaspokoić nauka i ateizm, nawet lepiej od religii, poprzez zrozumienie i przeżywanie swojego jestestwa. > Tak tak można i tak ludzie czynią. Jednak potwierdza to jedynie istnienie tych duchowych potrzeb. Każdy najlepszy i najnowocześniejszy samochód można zastąpić "Maluchem" - tylko po co? >"Potrzebę kontaktu z Bogiem" możemy zamienić na kontakt z drugim człowiekiem, dodajmy wartościowym człowiekiem. > Czy z takimi: " Albowiem ludzie będą rozmiłowani w samych sobie, rozmiłowani w pieniądzach, zarozumiali, wyniośli, bluźniercy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, nielojalni, wyzuci z naturalnego uczucia, nieskłonni do jakiejkolwiek ugody, oszczercy, nie panujący nad sobą, zajadli, nie miłujący dobroci, zdrajcy, nieprzejednani, nadęci pychą, miłujący bardziej rozkosze niż miłujący Boga, zachowujący formę zbożnego oddania, ale sprzeniewierzający się jego mocy; i od tych się odwróć".
"A jak Jannes i Jambres sprzeciwiali się Mojżeszowi, tak też ci wciąż sprzeciwiają się prawdzie, ludzie o całkowicie skażonym umyśle, niegodni uznania pod względem wiary"; " Natomiast ludzie niegodziwi i oszuści będą się posuwać od złego ku gorszemu, wprowadzając w błąd i będąc w błąd wprowadzani"(2 Tymoteusza 3:2-5;8,13). To prawda i jeszcze są tacy: " Ale co do tchórzów i tych bez wiary, i obrzydliwych w swej plugawości, i morderców, i rozpustników, i uprawiających spirytyzm, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców - ich dział będzie w jeziorze płonącym ogniem i siarką. To oznacza drugą śmierć"(Objawienie 21:8).. >Miłujący prawdę liczę na Twoje odwrócenie sie od Boga. Będę tak wytrwały w przekonywaniu Ciebie, jak Ty jesteś w krzewieniu swoich absurdów. > Wybacz, ale to towarzystwo mnie ni interesuje. Rozmawiajmy. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | > >Rzeczywiście to prawda. Drogą naszej ewolucji było wytworzenie religii. Była nam ona potrzebna do wyjaśnienia rzeczy, których nie rozumieliśmy, do stworzenia więzi plemiennych itp... Jednak już nie jest.> >> To ciekawe najpierw szukał, a gdy znalazł odrzucił. To po co szukał? A dlaczego odrzucił?Może dlatego, że od czasów starożytnych nastąpił pewien drobny postęp, który musiał widać umknąć Twojej uwadze > Odpowiedź jest prosta: zmienia sie scena tego świata. Wzrasta dobrobyt i chęć korzystania z życia bez ograniczeń. Religie w jakiejś tam mierze zabraniały tego i owego. Jest ona ludziom samolubnym niepotrzebna.Religia jest niepotrzebna ludziom myślącym, takim, którzy nie chcą żyć złudzeniami. > > Następnym ważnym krokiem ludzkości jest jej pozbycie się. Tak jak przestajemy wierzyć w zabobony, tak musimy przestać wierzyć w byty nierealne, cuda, stygmaty, opętania, szatana, zmartwychwstanie i Boga.> >> Czyli ucieczka od prawdy. Ucieczka od rzeczywistości.A skąd masz tak wielką wiedzę na temat co jest prawdą, a co nią nie jest?? Jehowa Cię nawiedził we śnie?? > >Już nie jest tak istotna Biblia, która wytwarzała w nas kręgosłup moralny.> >> O dobre słowo. Jednak błędne Jej zrozumienie, wprowadzenie do fałszywych religii, prowadziło do narastania sprzeciwu wobec Niej i jej odrzucenie. Ludzie dzisiaj mają Biblie, ale gdzieś na dnie w swej szafie czy komórce.Ja mam pod szafą bo krzywo stoi > >Możemy ją śmiało zastąpić pracami etyków współczesnych i prawem.> >> Marny substytut. Bez znaczenia i wartości.Podobnie jak biblia. Ci co ją pisali tak samo widzieli czyny Jezusa jak my teraz w związku z czym jej prawdomówność pozostawia wiele do życzenia > Nawiasem mówiąc Krk bardzo lubi to słowo "substytut".> >"Potrzeby duchowe" może nam zaspokoić nauka i ateizm, nawet lepiej od religii, poprzez zrozumienie i przeżywanie swojego jestestwa.> >> Tak tak można i tak ludzie czynią. Jednak potwierdza to jedynie istnienie tych duchowych potrzeb. Każdy najlepszy i najnowocześniejszy samochód można zastąpić "Maluchem" - tylko po co?Mniej pali od Ferrari, mieszczą się w nim cztery osoby, wejdzie więcej bagażu... same zalety  A poważnie mówiąc to raczej Ty się przesiadłeś i to nie do samochodu a do dyliżansu. > >"Potrzebę kontaktu z Bogiem" możemy zamienić na kontakt z drugim człowiekiem, dodajmy wartościowym człowiekiem.> >> Czy z takimi:> " Albowiem ludzie będą rozmiłowani w samych sobie, rozmiłowani w pieniądzach, zarozumiali, wyniośli, bluźniercy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, nielojalni, wyzuci z naturalnego uczucia, nieskłonni do jakiejkolwiek ugody, oszczercy, nie panujący nad sobą, zajadli, nie miłujący dobroci,> Możesz mieć i takie pojęcie wartościowego człowieka > >Miłujący prawdę liczę na Twoje odwrócenie sie od Boga. Będę tak wytrwały w przekonywaniu Ciebie, jak Ty jesteś w krzewieniu swoich absurdów.> >> Wybacz, ale to towarzystwo mnie ni interesuje.To po co gościsz na tym forum??
|
|
| | | |  | 8 na 8 | panTeista (6808 punktów) | >>Wybacz, ale to towarzystwo mnie ni interesuje. >To po co gościsz na tym forum??
Prawdopodobnie miał nadzieję zachęcić założycielkę wątku i kogo się da, do nieodrzucania wiary w Boga i biblijnych nauk Chrystusa. Poza tym dyskutuje o Bogu, a dopóki się o nim mówi to żyje. Gdy przestanie się o Jehowie mówić to umrze, przejdzie do historii, jak umarł Zeus i inni. W pewnym sensie dyskutując z "Miłującym swój związek wyznaniowy" pomagasz mu podtrzymać życie Boga. Miłującego nie przekonasz, bo odstąpienie choćby na jotę, od tego co ustalone przez Ciało Kierownicze ŚJ, oznaczałoby dla Miłującego rozstanie z braćmi w wierze i zakaz kontaktów dla braci z byłym członkiem. Nawet rodzina nie może kontaktować się z byłym członkiem. Miłujący nie traktuje uczestników forum jako towarzystwo do dyskusji, ale jako nierozumnych (ich cytat: Głupi mówi nie ma Boga), których poucza, napomina, prostuje nam drogi. Wobec tego nie masz szans przekonać Miłującego, ale możesz na jego wypowiedzi odpowiadać w taki sposób, aby wykazać innym czytelnikom że mity, legendy przedstawia jako fakty historyczne i że ich twierdzenie o większej wartości moralnej, etycznej religii niż etyki świeckiej jest nieuzasadnione. W organizacji ŚJ nie ma miejsca na własne poglądy, nawet sposób współżycia intymnego w małżeństwie podlega wytycznym Ciała Kierowniczego. Jest to ograniczeniem wolności sumienia, tłamszeniem indywidualności, zabijaniem kreatywności. I oni mają za cel ogólnoświatowe państwo w którym będą obowiązywać wszystkich regulacje Ciała Kierowniczego. W Stanach Zjednoczonych domagają się prawa do głoszenia pomimo wyraźnego sprzeciwu osoby której głoszą. Nic dziwnego że Sąd we Francji uznał ŚJ za sektę. Miłujący tutaj po prostu głosi, realizuje cel organizacyjny, więc nie miej złudzeń że go przekonasz.
Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | Masz rację.
Żaden Bóg nie przeżył utraty swoich wiernych.
|
|
| | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Masz rację. >Żaden Bóg nie przeżył utraty swoich wiernych. > Bóg prawdziwy jedynie zostanie, bo fałszywi bogowie to wytwór umysłu i rąk słabych ludzi. To bogowie wymagający opieki noszenia na "opka", malowania, złocenia, rzeźbienia - odnawiania. Dzieło ludzkich rąk. Ci więc gdy giną to wraz zabierają swe bożki. Dlatego prawdziwy Bóg zlikwiduje nieposłusznych wraz z ich bogami. Taka jest prawda. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>>Wybacz, ale to towarzystwo mnie ni interesuje. >>To po co gościsz na tym forum?? >Prawdopodobnie miał nadzieję zachęcić założycielkę wątku i kogo się da, do nieodrzucania wiary w Boga i biblijnych nauk Chrystusa. > I ma ja nadal. >Pozatym dyskutuje o Bogu, a dopóki się o nim mówi to żyje. Gdy przestanie się o Jehowie mówić to umrze, przejdzie do historii, jak umarł Zeus i inni. W pewnym sensie dyskutując z "Miłującym swój związek wyznaniowy" pomagasz mu podtrzymać życie Boga. Miłującego nie przekonasz, bo odstąpienie choćby na jotę, od tego co ustalone przez Ciało Kierownicze ŚJ, oznaczałoby dla Miłującego rozstanie z braćmi w wierze i zakaz kontaktów dla braci z byłym członkiem. > Chyba w tym jest przyczyna odsuwania się przez Was od prawdziwego Boga. Nie analizujecie tych spraw głębiej, ale po wierzchu w oparciu o zasłyszane pogłoski. >Nawet rodzina nie może kontaktować się z byłym członkiem. > Tu jesteś w błędzie. >Miłujący nie traktuje uczestników forum jako towarzystwo do dyskusji, ale jako nierozumnych (ich cytat: Głupi mówi nie ma Boga), > Tak mówi Biblia! Słowo Boga jest prawdą. > których poucza, napomina, prostuje nam drogi. Wobec tego nie masz szans przekonać Miłującego, ale możesz na jego wypowiedzi odpowiadać w taki sposób, aby wykazać innym czytelnikom że mity, legendy przedstawia jako fakty historyczne i że ich twierdzenie o większej wartości moralnej, etycznej religii niż etyki świeckiej jest nieuzasadnione. > Przekonać faktycznie nie ma najmniejszych szans. Odrzuciłem mity i bajki poparte ludzkimi autorytetami bez znaczenia, oparte na mądrości ludzkiej. Napisano: " Strzeżcie się: może się znaleźć ktoś, kto was uprowadzi jako swój łup przez filozofię i puste zwodzenie według tradycji ludzkiej, według rzeczy elementarnych świata, a nie według Chrystusa"(Kolosan 2:8). Nie po to wyszedłem spod takich wpływów, by do nich wracać. Ja zawsze mam przewagę nad takimi osobami jak Ty, bo ja tam gdzie Ty jesteś już bylem, poznałem, przez pewien czas dałem sie zwodzić i wodzić za nos, jednak to zostawiłem uznając to wszystko za śmieci. Ja to mam za sobą. A tu mogę sie podzielić swymi doświadczeniami. To prawda otwiera oczy gdy Bóg pociąga. >W organizacji ŚJ nie ma miejsca na własne poglądy, nawet sposób współżycia intymnego w małżeństwie podlega wytycznym Ciała Kierowniczego. Jest to ograniczeniem wolności sumienia, tłamszeniem indywidualności, zabijaniem kreatywności. I oni mają za cel ogólnoświatowe państwo w którym będą obowiązywać wszystkich regulacje Ciała Kierowniczego. > A Ty skąd to wszystko wziąłeś? Kompletne bzdury. >W Stanach Zjednoczonych domagają się prawa do głoszenia pomimo wyraźnego sprzeciwu osoby której głoszą. Nic dziwnego że Sąd we Francji uznał ŚJ za sektę. Miłujący tutaj po prostu głosi, realizuje cel organizacyjny, więc nie miej złudzeń że go przekonasz. > W Roczniku - 2001 napisano, władze obłożyły gigantycznym, 60-procentowym podatkiem dobrowolne datki naszych braci i zażądały spłaty zaległych podatków z lat 1993-1996 wraz z naliczonymi karami! Bracia odwołali się, ale przegrali sprawę w sądach niższej instancji, apelacyjnym oraz najwyższym. Dlatego 25 lutego 2005 roku wnieśli skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ze względu na ewidentną dyskryminację religijną. To jest ograniczanie swobody ludzi. Ludzie dają dobrowolne datki a państwo zabiera. Pieniądze raz zarobione przez obywateli opodatkowane były wcześniej. Każdy ma prawo zrobić ze swymi pieniędzmi co zechce, a już na pewno przeznaczyć je dla dobra innych, by ratować innych, by poznali Boga, by głosić prawdę. Czy o wszystkich rzeczach, o których dzisiaj mówisz: Ja wiem! nie dowiedziałeś się od kogoś innego? Też i prawda o Bogu musi być głoszona po całej zamieszkanej ziemi. Każdy jednak dalej ma możliwość zrobić z tym, co usłyszał, co zechce. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | > >W organizacji ŚJ nie ma miejsca na własne poglądy, nawet sposób współżycia intymnego w małżeństwie podlega wytycznym Ciała Kierowniczego. Jest to ograniczeniem wolności sumienia, tłamszeniem indywidualności, zabijaniem kreatywności. I oni mają za cel ogólnoświatowe państwo w którym będą obowiązywać wszystkich regulacje Ciała Kierowniczego.> A Ty skąd to wszystko wziąłeś? Kompletne bzdury. Od bezpośrednio uczestniczącego w zebraniach Ciała Kierowniczego Raymonda Franza, który ujawnia to w publikacji "Kryzys sumienia" www.ks.design.com.pl/kryzys_sumienia.pdf poniżej fragmenty. (str. 45) Śledztwo i przesłuchanie przeprowadzone przez lokalnych starszych potwierdziły, że nasza para małżeńska utrzymywała stosunki seksualne odbiegające w swej formie od zwyczajnej kopulacji. Korespondencja od starszych wpłynęła do Brooklynu i jako Ciało Kierownicze zebraliśmy się, aby ustalić jakie kroki należy podjąć w związku z kalifornijskim małżeństwem... ... podjęto decyzję, w myśl której wspomniana para małżeńska powinna zostać wykluczona. Następnie jako opublikowaną, oficjalną zasadę przedstawiono wykluczanie wszelkich osób świadomie uprawiających podobne praktyki.(str. 46) Decyzja Ciała Kierowniczego z 1972 roku "zaowocowała" znaczną liczbą "przesłuchań sądowniczych", które przeprowadzili starsi zborów słuchając doniesień i wyznań na temat praktyk seksualnych swoich członków. W czasie tych przesłuchań wiele kobiet przeżyło chwile bolesnego zakłopotania, były bowiem zmuszone do odpowiadania na pytania starszych dotyczące najbardziej intymnych stron ich małżeńskiego pożycia. Wiele małżeństw, w których jeden z małżonków nie był Świadkiem, przeszło przez burzliwy okres. Współmałżonek nie będący Świadkiem często ostro sprzeciwiał się praktyce przesłuchań, którą uważał za nieuprawniony zamach na prywatność jego pożycia. Niektóre małżeństwa rozpadły się, a sprawy zakończyły się rozwodem. (str. 49) Jeśli ktokolwiek z Was- braci starszych- doradzał komukolwiek, że seks oralny jest dopuszczalny jako gra wstępna, poprzedzająca właściwy stosunek seksualny, to taka rada była niewłaściwa. Oto jak daleki jest poziom ingerencji przywódców sekty (podających się za natchnionych) w życie członków. Pozdrawiam Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> >Odpowiedź jest prosta: zmienia sie scena tego świata. Wzrasta dobrobyt i chęć korzystania z życia bez ograniczeń. Religie w jakiejś tam mierze zabraniały tego i owego. Jest ona ludziom samolubnym niepotrzebna.> Religia jest niepotrzebna ludziom myślącym, takim, którzy nie chcą żyć złudzeniami.> Tu się mylisz, to właśnie owi myślący zdają sobie sprawę z konieczności istnienia sprawcy, Inteligentnego Sprawcy wszystkiego. Jednak pełne zadowolenie może dać poznanie Go, a więc poznanie Boga. Nie można ich zadowolić jakimiś teoriami i tradycjami, bo to od ludzi pochodzi, od takich samych jak my, którzy jednak gdzie indziej upatrują rozwiązań i rad.. Tu zaś istnieje prosty fakt, że myśli Jehowy Boga, naszego Stwórcy, niezmiernie górują nad myślami i wyobrażeniami niedoskonałych ludzi. Czytasz w proroctwie Izajasza 55:8,9: " Myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje - mówi Pan. Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze" (Biblia warszawska). Człowiek myślący, prostolinijny, potulny, łagodny i skromny szuka Boga, wie, że wszystko inne bez Boga prowadzi do rozczarowań. > >> Następnym ważnym krokiem ludzkości jest jej pozbycie się. Tak jak przestajemy wierzyć w zabobony, tak musimy przestać wierzyć w byty nierealne, cuda, stygmaty, opętania, szatana, zmartwychwstanie i Boga.> >>> >Czyli ucieczka od prawdy. Ucieczka od rzeczywistości.> A skąd masz tak wielką wiedzę na temat co jest prawdą, a co nią nie jest?? Jehowa Cię nawiedził we śnie??> Nie musiał tego robić, a poza tym dzisiaj tak nie działa, bo dał ludziom Biblie i na ziemi ma swą organizację. Przez nią kieruje tymi, co Go znaleźli i szukają kolejnych. > >>Już nie jest tak istotna Biblia, która wytwarzała w nas kręgosłup moralny.> >>> >O dobre słowo. Jednak błędne Jej zrozumienie, wprowadzenie do fałszywych religii, prowadziło do narastania sprzeciwu wobec Niej i jej odrzucenie. Ludzie dzisiaj mają Biblie, ale gdzieś na dnie w swej szafie czy komórce.> Ja mam pod szafą bo krzywo stoi> No widzisz. Dobry przykład. > >>Możemy ją śmiało zastąpić pracami etyków współczesnych i prawem.> >>> >Marny substytut. Bez znaczenia i wartości.> Podobnie jak biblia. Ci co ją pisali tak samo widzieli czyny Jezusa jak my teraz w związku z czym jej prawdomówność pozostawia wiele do życzenia> Biblia spisana była pod natchnieniem, a więc udział ludzi w spisywaniu Biblii był raczej niewielki, to jednak najlepsza droga dojścia Słowa Bożego do ludzi. Bo zawsze chodzi o tych - myślących ludzi, którzy nie zgadzają sie na taki świat w którym żyją i nie przyjmują opinii, że Bóg takiego świata chciał.. Uznanie tego świata, to nic innego, jak zgadzanie się na substytut świata proponowanego przez Boga. Jednak to wybory ludzkie. > >Nawiasem mówiąc Krk bardzo lubi to słowo "substytut".> >>"Potrzeby duchowe" może nam zaspokoić nauka i ateizm, nawet lepiej od religii, poprzez zrozumienie i przeżywanie swojego jestestwa.> >>> >Tak tak można i tak ludzie czynią. Jednak potwierdza to jedynie istnienie tych duchowych potrzeb. Każdy najlepszy i najnowocześniejszy samochód można zastąpić "Maluchem" - tylko po co?> Mniej pali od Ferrari, mieszczą się w nim cztery osoby, wejdzie więcej bagażu... same zalety A poważnie mówiąc to raczej Ty się przesiadłeś i to nie do samochodu a do dyliżansu.> Swoją drogą dobry pomysł, bo i gdzie się śpieszyć. Najważniejszy jest cel, ten zaś jeśli jest wybrany i słuszny, i daje radość to jest OK! Taki zaś musi pochodzić od Boga prawdziwego. > >>"Potrzebę kontaktu z Bogiem" możemy zamienić na kontakt z drugim człowiekiem, dodajmy wartościowym człowiekiem.> >>> >Czy z takimi:> >" Albowiem ludzie będą rozmiłowani w samych sobie, rozmiłowani w pieniądzach, zarozumiali, wyniośli, bluźniercy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, nielojalni, wyzuci z naturalnego uczucia, nieskłonni do jakiejkolwiek ugody, oszczercy, nie panujący nad sobą, zajadli, nie miłujący dobroci,> >> Możesz mieć i takie pojęcie wartościowego człowieka> Tacy dominują. Widać ich na każdym kroku. > >>Miłujący prawdę liczę na Twoje odwrócenie sie od Boga. Będę tak wytrwały w przekonywaniu Ciebie, jak Ty jesteś w krzewieniu swoich absurdów.> >>> >Wybacz, ale to towarzystwo mnie nie interesuje.> To po co gościsz na tym forum??> Nie interesuje mnie towarzystwo ludzi odwracających sie od Boga, towarzystwo ludzi przyjmujących ludzkie teorie i tradycje bezkrytycznie, bez sprawdzenia i oceny. Towarzystwo ludzi na siłę ograniczające swe możliwości poznawcze bojąc się przyznać do błędnej oceny i wyboru. Czytasz: "A to jest wieść, którą od niego usłyszeliśmy i wam zwiastujemy, że Bóg jest światłem i w jedności z nim nie ma żadnej ciemności"(1 Jana 1:5). Wiem jednak jakie są tego przyczyny, jak też wiem, że wśród wszystkich ludzi sa Ci o szczerych sercach szukających Boga. Dlatego jestem tez i tu. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | maciejo (3492 punktów) | >Nie interesuje mnie towarzystwo ludzi odwracających sie od Boga, >towarzystwo ludzi przyjmujących ludzkie teorie i tradycje bezkrytycznie, bez sprawdzenia i oceny. >Towarzystwo ludzi na siłę ograniczające swe możliwości poznawcze bojąc się przyznać do błędnej oceny i wyboru.
My rozszerzamy swoje możliwości poznawcze. Wszystkie teorie naukowe muszą być starannie dowiedzione i poparte mnóstwem przykładów. Oprócz tego są cały czas weryfikowane przez działania wszystkich naukowców na całym świecie. Natomiast Ty, który nazywasz siebie miłującym prawdę masz klapki na oczach i pędzisz ślepo przed siebie tam gdzie Ci każą. Zastanawia mnie jak można być tak odporny na wszelką racjonalną argumentację, tak bezkrytycznie przyjmować teorię zapisane na świstku papieru przez jakiś ludzi, którzy tak samo widzieli czyny Chrystusa jak i my. Czasem się zastanawiam czy Ty masz głowę tylko po to by w czasie deszczu się woda do środka nie lała.
|
|
| | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Nie interesuje mnie towarzystwo ludzi odwracających sie od Boga, >>towarzystwo ludzi przyjmujących ludzkie teorie i tradycje bezkrytycznie, bez sprawdzenia i oceny. >>Towarzystwo ludzi na siłę ograniczające swe możliwości poznawcze bojąc się przyznać do błędnej oceny i wyboru. >My rozszerzamy swoje możliwości poznawcze. Wszystkie teorie naukowe muszą być starannie dowiedzione i poparte mnóstwem przykładów. Oprócz tego są cały czas weryfikowane przez działania wszystkich naukowców na całym świecie. > Jak wiesz są wyjątki. Ewolucje nikt jeszcze nie udowodnił, a o wielkim wybuchu wielu mówi "Jak było naprawdę nikt nie wie". >Natomiast Ty, który nazywasz siebie miłującym prawdę masz klapki na oczach i pędzisz ślepo przed siebie tam gdzie Ci każą. > Nikt mi nie każe. Raczej miłość do prawdy nakazuje poddawanie pod rozwagę poglądów uniwersalnych, na marginesie kłamstw, i nie przyjmowanie ich ze względu na ilość naukowców lub ich domniemaną jakość. Fałszerstw w nauce oficjalnie stwierdzonych jest wiele. >Zastanawia mnie jak można być tak odporny na wszelką racjonalną argumentację, > Nie ma takiej od strony przeciwników Boga, przecież to widać aż nadto wyraźnie. >tak bezkrytycznie przyjmować teorię zapisane na świstku papieru przez jakiś ludzi, którzy tak samo widzieli czyny Chrystusa jak i my. > Ty je widziałeś? Byłeś z uczniami Jezusa. Kosztowałeś wina? Zjadłeś ryby i chleb namnożony przez Jezusa tak, że po najedzeniu zostało ułomków wiele koszy? Fajnie zazdroszczę Tobie. >Czasem się zastanawiam czy Ty masz głowę tylko po to by w czasie deszczu się woda do środka nie lała. > Nie znam takiego zastosowania głowy. To Twój patent? Gratuluję. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | >Jak wiesz są wyjątki. Ewolucje nikt jeszcze nie udowodnił, a o wielkim wybuchu wielu mówi "Jak było naprawdę nikt nie wie".
Udowodnił i to nie raz. Teoria ewolucji jest kompletna. Fakt, że nie znamy wszystkich mechanizmów ale sama teoria nic na tym nie traci. Rzekomy problem brakujących ogniw nie istnieje. Znamy takie zwierzęta jak ichtiostega, seymuria czy archeopteryx. Ponad wszelką wątpliwość istniały gady ssakokształtne, podobnie znani są przodkowie ludzi. Kopalny materiał roślinny też pozwala odtworzyć historię wielu grup. >>Natomiast Ty, który nazywasz siebie miłującym prawdę masz klapki na oczach i pędzisz ślepo przed siebie tam gdzie Ci każą. >> >Nikt mi nie każe. Raczej miłość do prawdy nakazuje poddawanie pod rozwagę poglądów uniwersalnych, na marginesie kłamstw, i nie przyjmowanie ich ze względu na ilość naukowców lub ich domniemaną jakość.
I ta sama miłość do prawdy ogranicza wszelką Twoją argumentację do cytatów z Biblii
>Fałszerstw w nauce oficjalnie stwierdzonych jest wiele.
Wbrew pozorom bardzo mało i dotyczą one badań sponsorowanych przez wielkie koncerny np. rzekoma nieszkodliwość palenia papierosów. Wyniki tych badań łatwo zanegować. Natomiast nie ma mowy o fałszerstwie w badaniach dotyczących podstawowych praw przyrody.
>>Zastanawia mnie jak można być tak odporny na wszelką racjonalną argumentację, >> >Nie ma takiej od strony przeciwników Boga, przecież to widać aż nadto wyraźnie. >>tak bezkrytycznie przyjmować teorię zapisane na świstku papieru przez jakiś ludzi, którzy tak samo widzieli czyny Chrystusa jak i my. >> >Ty je widziałeś? >Byłeś z uczniami Jezusa. Kosztowałeś wina? Zjadłeś ryby i chleb namnożony przez Jezusa tak, że po najedzeniu zostało ułomków wiele koszy?
Nie podajesz żadnych dowodów, że Biblia jest księgą mówiącą prawdę. Atak słowny niczego nie da.Sądzę, że Ty nie jadłeś i nie piłeś z nimi? Więc nie masz powodów by uważać, że to nie kolejne literackie dzieło starożytnych.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Robson696 (379 punktów) |
> Ewolucje nikt jeszcze nie udowodnił
Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy. Naukowcy odkryli nawet skamielinę formy przejściowej ryby w gada. Szkoda, że nie wszyscy o tym wiedzą...
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) |
>Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy. Naukowcy odkryli nawet skamielinę formy przejściowej ryby w gada. Możesz podać jakieś bliższe dane? Boć to niemała sensacja naukowa...Zakładam, że nie masz na myśli ichtiostegi.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy. Naukowcy odkryli nawet skamielinę formy przejściowej ryby w gada.> Możesz podać jakieś bliższe dane? Boć to niemała sensacja naukowa...Zakładam, że nie masz na myśli ichtiostegi.Zobacz tu: pl.wikipedia.org/wiki/Latimeria>
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | > >>Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy. Naukowcy odkryli nawet skamielinę formy przejściowej ryby w gada.> >Możesz podać jakieś bliższe dane? Boć to niemała sensacja naukowa...Zakładam, że nie masz na myśli ichtiostegi.> Zobacz tu: pl.wikipedia.org/wiki/Latimeria> >> Eeee tam ... Zyjaca ryba trzonopletwa, to tylko cud biologiczny. Troche wiekszy, niz krokodyl. Zadnego uczciwego kreacjonisty nie przekona, a nawet przeciwnie ! To raczej przeslanka do tego, zeby nareszcie uwierzyc, ze jeden dinozaur pod reke z Krakiem sie przechadzal, jak wiarygodnie przedstwiono w "Porwaniu Baltazara Gabki". A jeszcze pozniej Marco Polo sam widzial zywe smoki zaprzezone w karoce cesarza chinskiego .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >>>Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy. Naukowcy odkryli nawet skamielinę formy przejściowej ryby w gada.> >>Możesz podać jakieś bliższe dane? Boć to niemała sensacja naukowa...Zakładam, że nie masz na myśli ichtiostegi.> >Zobacz tu: pl.wikipedia.org/wiki/Latimeria> >>> >> Eeee tam ... Zyjaca ryba trzonopletwa, to tylko cud biologiczny. Troche wiekszy, niz krokodyl. Zadnego uczciwego kreacjonisty nie przekona, a nawet przeciwnie !> To raczej przeslanka do tego, zeby nareszcie uwierzyc, ze jeden dinozaur pod reke z Krakiem sie przechadzal, jak wiarygodnie przedstwiono w "Porwaniu Baltazara Gabki".> A jeszcze pozniej Marco Polo sam widzial zywe smoki zaprzezone w karoce cesarza chinskiego .A ja wierze, ze pójdę na spacer, z moim ulubionym smokiem, Drogą Mleczną.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
>A ja wierze, ze pójdę na spacer, z moim ulubionym smokiem, Drogą Mleczną. Nie zapomnij wziąć latarki. Może być "czołówka", to ręce będziesz miał wolne.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >>Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy. Naukowcy odkryli nawet skamielinę formy przejściowej ryby w gada.> >Możesz podać jakieś bliższe dane? Boć to niemała sensacja naukowa...Zakładam, że nie masz na myśli ichtiostegi.> Zobacz tu: pl.wikipedia.org/wiki/Latimeria> >> Nie dalej jak zdaje się wczoraj twierdziłeś : Cytat:>Współczesna filozofia rozprawiła się już dawno z bogami. Nawet na wiki na temat
Mówisz, że nawet Wiki? No to już wszystko wiadomo
>ateizmu i dowodów na brak boga jest podanych kilka przykładów, sprzeczności i paradoksów wykluczających istnienie boga.
No i po sprawie, kanik za pomocą Wikipedii załatwił problem, na amen
Objaśnienie: zielone - kanik czarne - wielce zabawny witwos Czyli co, załatwiłeś za pomocą Wiki coś na amen ? Chciałeś być taki zabawny, niewątpliwie Ci się udało, na amen  .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >>>Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy. Naukowcy odkryli nawet skamielinę formy przejściowej ryby w gada.> >>Możesz podać jakieś bliższe dane? Boć to niemała sensacja naukowa...Zakładam, że nie masz na myśli ichtiostegi.> >Zobacz tu: pl.wikipedia.org/wiki/Latimeria> >>> >> Nie dalej jak zdaje się wczoraj twierdziłeś :> [cytat]>Współczesna filozofia rozprawiła się już dawno z bogami. Nawet na wiki na temat> Mówisz, że nawet Wiki? No to już wszystko wiadomo> >ateizmu i dowodów na brak boga jest podanych kilka przykładów, sprzeczności i paradoksów wykluczających istnienie boga.> No i po sprawie, kanik za pomocą Wikipedii załatwił problem, na amenKanik, krynico wiedzy wszelakiej, z czym tutaj przyszedłeś?  Nie zauważyłeś, że to inny temat?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Zauważyłem, że pierdzielisz nie na temat. Ale ponownie Ci się udało być zabawnym  . Niewątpliwie odnosisz wielkie w sukcesy w byciu klaunem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Zauważyłem, że pierdzielisz nie na temat. Ale ponownie Ci się udało być zabawnym . Niewątpliwie odnosisz wielkie w sukcesy w byciu klaunem.Mistrzu słowa i logiki, tyś mi światełkiem, co przez mroki niewiedzy wiedzie. Wszak zauważ proszę, że twoja, z pewnością niezamierzona pomyłka, mnie do śmiechu szczerego doprowadziła. O krynico, źródło mądrości wszelkiej, tak oto raczyłeś ukazać jeszcze jedno swe oblicze. Nie tylko uniwersytety świata przed tobą otworem, co ja mówię, czekają na zaszczyt, abyś ich niskie progi raczył przestąpić. Nie tylko sale wykładowe, pełne gęb rozdziawionych zdumieniem, prawdą głoszoną twym słowem skrzydlatym. Na ciebie czekają wszystkie kabarety i cyrki świata, a tam gęby będą roześmiane od ucha do ucha, a nie jeden skona w tej radości. Tam się mistrzu spełnij. Idź do ludzi, rozśmieszaj.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | A po co ja mam iść do ludzi ? Wszak w byciu klaunem osiągnąłeś niedościgniony zwykłemu śmiertelnikowi poziom. Zmonopolizowałeś rynek klaunów tak skutecznie, że na drugiego już nie ma miejsca.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >A po co ja mam iść do ludzi ? Wszak w byciu klaunem osiągnąłeś niedościgniony zwykłemu śmiertelnikowi poziom. Zmonopolizowałeś rynek klaunów tak skutecznie, że na drugiego już nie ma miejsca.
Ach mój niedościgły Rinpocze! Cóż mi więcej powiedzieć? Wszak jeżeli wyczytałeś to w Wikipedii, to musi być prawda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Przynudzasz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Przynudzasz.
I to jet właśnie twoja wielkość. Jednym słowem, odkrywasz prawdy wszelakie i tę w nim znajduję, żeś niezmiernie mężny. Jak owi herosi, co z Odyseuszem, po morzach i oceanach, Boreasza oddechem gnani, na wyspę Ajaj dopłynęli. Nie wiń wszak Odysa, za to, że odpłynął z niej sam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Przynudzasz.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Robson696 (379 punktów) |
> Zakładam, że nie masz na myśli ichtiostegi.Ichtiostega to świetny przykład stopniowej ewolucji ryby w płaza... a nie w gada, pomyliłem się, sorry. Właśnie ją miałem na myśli pisząc poprzedni post.  Myślę, że to dobry przykład, a ty?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
> Myślę, że to dobry przykład, a ty?Cóż, przyznaję, że nie jestem najlepszym przykładem.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | maciejo (3492 punktów) | >> Ewolucje nikt jeszcze nie udowodnił >Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy. Naukowcy odkryli nawet skamielinę formy przejściowej ryby w gada. Szkoda, że nie wszyscy o tym wiedzą...
A to Ci nowość, myślałem, że ryby w płaza!
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | spray (5875 punktów) | > > Ewolucje nikt jeszcze nie udowodnił> Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy. Naukowcy odkryli nawet skamielinę formy przejściowej ryby w gada. Szkoda, że nie wszyscy o tym wiedzą...> Och... wszyscy wiedza troche wiecej, naprawde. Tu sobie zobacz : tiktaalik.uchicago.edu/Albo tu: tolweb.org/AcanthostegaAkantostega jest szczegolnie interesujaca. Ot, chocby z powodu naszej pieciopalczastosci warto sie zainteresowac.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Akantostega jest szczegolnie interesujaca. Ot, chocby z powodu naszej pieciopalczastosci warto sie zainteresowac.
No to już wiem dlaczego niektórzy są tak fajni i uroczy.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Robson696 (379 punktów) |
> Och... wszyscy wiedza troche wiecej, naprawde.> Tu sobie zobacz : tiktaalik.uchicago.edu/Jakby wszyscy to wiedzieli to by nie pisali, że "ewolucji jeszcze nikt nie udowodnił". Szczerze mówiąc żal mi trochę takich ludzi...
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Geny w nas zawarte dowodzą ewolucji. Jeśli ktoś nie ma genów, może powątpiewać...
|
|
| | | | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Geny w nas zawarte dowodzą ewolucji. Jeśli ktoś nie ma genów, może powątpiewać...  > Żaden z tych wspaniale zaprojektowanych organizmów ziemskich absolutnie nie mógł powstać przypadkowo, ponieważ wszystko, co jest zaprojektowane, ma projektanta. Czy znasz jakieś wyjątki? Nie ma ani jednego. A im bardziej skomplikowana konstrukcja, tym zdolniejszy musi być konstruktor. Takimi jest każdy gen i zbiór genów - genom. Zilustrujmy to w jeszcze inny sposób: Kiedy oglądamy obraz, uznajemy go za dowód istnienia malarza. Gdy czytamy książkę, zdajemy sobie sprawę, że ma swego autora. Spoglądając na dom, wiemy, że ktoś go zbudował. Kiedy widzimy światła drogowe, rozumiemy, iż jest jakiś organ ustawodawczy określił wymagania prawa. Rzeczy zostały przez kogoś wykonane w określonym celu. I chociaż nie wiemy wszystkiego o ich twórcach, nie wątpimy w istnienie tych ludzi. To prawda, iż tego Największego Projektanta i Prawodawcy nie jesteśmy w stanie zobaczyć literalnymi oczyma. Tak zostaliśmy uczynieni. Mamy jednak rozum, może widzieć poza oczami, rozumiejąc. Bo czy wątpimy w istnienie przyciągania ziemskiego, pola magnetycznego, elektryczności czy fal radiowych tylko dlatego, że są dla nas niewidzialne? Nie, możemy bowiem obserwować skutki ich działania. Dlaczego więc mielibyśmy przeczyć istnieniu Najwyższego Projektanta i Prawodawcy jedynie dlatego, że Go nie widzimy, skoro możemy oglądać Jego imponujące dzieła? Najzdrowsze są krótkie, proste acz trafiające w sedno pytania. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 kanik (3636 punktów) (zablokowany) |
>Dlaczego więc mielibyśmy przeczyć istnieniu Najwyższego Projektanta i Prawodawcy jedynie dlatego, że Go nie widzimy, skoro możemy oglądać Jego imponujące dzieła?
Zaiste wspaniałe ma dzieła. Dzieła : nowotwory, AIDS, gorączka krwotoczna, sepsa, syf, kiła, gruźlica cała masa tego jest.
Następne wspaniałe dzieła : tsunami, wulkany, głód w Afryce i nie tylko, wojny, dyktatorzy, watchtowerowcy, Słońce które kiedyś zgaśnie, powodzie, potopy, islam, chrześcijaństwo, judaizm. Piękne te dzieła. Z zachwytu nie mogę złapać tchu.
>Najzdrowsze są krótkie, proste acz trafiające w sedno pytania.
Jaką płacisz składkę w swojej sekcie ? (Wystarczająco krótkie pytanie ? )
|
|
| | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Dlaczego więc mielibyśmy przeczyć istnieniu Najwyższego Projektanta i Prawodawcy jedynie dlatego, że Go nie widzimy, skoro możemy oglądać Jego imponujące dzieła? >Zaiste wspaniałe ma dzieła. Dzieła : nowotwory, AIDS, gorączka krwotoczna, sepsa, syf, kiła, gruźlica cała masa tego jest. > To efekt błędów popełnianych przez ludzi. Począwszy od utraty doskonałości, która czyniła ludzi odpornych na różne choroby, nie było mowy o śmierci gdy Bóg stworzył człowieka. - nowotwory = efekt zatruwania środowiska, wystawiania się ludzi na destrukcyjne czynniki środowiska, dziura ozonowa, promieniowanie i inne; - AIDS, syf, kiła = efekt kombinawania z krwią do transfuzji, uśpiony wirus w krwi małp uwolniony przy eksperymentowaniu na homoseksualistach; efekt niemoralności i wynaturzenia, odejścia od zasad właściwego korzystania z narządów płciowych - inne zakaźne i zaraźliwe = to efekt degeneracji ludzkiego ciała, zmniejszania sie odporności ludzkiego organizmu, wynikający z degeneracji genetycznej, utrata homeostazy, stresy i obciążenia psychiczne itp.. >Następne wspaniałe dzieła : tsunami, wulkany, głód w Afryce i nie tylko, wojny, dyktatorzy, watchtowerowcy, Słońce które kiedyś zgaśnie, powodzie, potopy, islam, chrześcijaństwo, judaizm. Piękne te dzieła. Z zachwytu nie mogę złapać tchu. > I nie złapiesz, dopóki dopóty nie poznasz prawdziwych przyczyn tego stanu. Nawet przez moment nie widać, byś usiłował poznać przyczynę tych zjawisk. Nie Bóg jest ich powodem i przyczyną, a sami ludzie. >>Najzdrowsze są krótkie, proste acz trafiające w sedno pytania. >Jaką płacisz składkę w swojej sekcie ? (Wystarczająco krótkie pytanie ? ) > Nie płacę żadnej składki. Nie ma nic takiego. Dobrowolne datki, które wrzucam do skrzynki przeznaczone są na głoszenie i szukanie szczerych ludzi. Każdy świadek, jeśli naprawdę będziesz chciał, da Tobie, bezpłatnie Biblię, książkę, czy czasopisma. Każde wydanie: Strażnicy to = 37 252 000 sztuk, w 176 językach - Czasopismo nie jest przeznaczone na sprzedaż; Przebudźcie się! = 36 725 000 sztuk, w 82 językach - Czasopismo nie jest przeznaczone na sprzedaż. Obok tych jest wiele książek, broszur i Biblia, nie na sprzedaż. Zaskoczony?! To dzieło Jehowy, On najbardziej jest zainteresowany tym, byś poznał Go, poznał prawdę, za to daje życie wieczne. Napisano: " To znaczy życie wieczne: ich poznawanie ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa"(Jana 17:3). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Drogi Miłujący Prawdę. Ludzie rodzą się i giną przypadkowo. Zawsze tak było i wielu bogów zostało wymyślonych, aby to wytłumaczyć (niestety, nie tylko po to). Ja, jako poeta, polecam ci bogów dobrych literacko. A więc "Iliadę" Homera, "Eneidę" Wergiliusza i "Ramajanę" Walmikiego. Sądzę, że lepiej, żebyś sobie wziął bogów do wierzenia z "Ramajany" Walmikiego niż z "Ramajany" Tulsidasa, bo ta pierwsza jest jeszcze piękniej napisana. Ale to tylko sugestie. Niestety, nie jestem jeszcze w stanie ocenić wartości literackiej chińskich, taoistycznych bogów, ale na bazie istniejących pionierskich tłumaczeń jawi się ona bardzo zachęcająco
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Drogi Miłujący Prawdę. Ludzie rodzą się i giną przypadkowo. Zawsze tak było i wielu bogów zostało wymyślonych, aby to wytłumaczyć (niestety, nie tylko po to). Ja, jako poeta, polecam ci bogów dobrych literacko.> Czy rodzą się przypadkowo? Musi dojść do zbliżenia kobiety i mężczyzny. Jak to więc przypadkowo? To świadome wybory. On chce tego, co chce ona, a ona chce tego, co on - zbliżenie. Poczęcie i potem urodziny dziecka. Jak to mówisz przypadkowo? A czy giną przypadkowo. Najczęściej z własnej głupoty, z niezrozumienia grożących niebezpieczeństw, oraz oczywiście "czas i niespodziewane zdarzenie" - jak mówi Biblia.. > A więc "Iliadę" Homera, "Eneidę" Wergiliusza i "Ramajanę" Walmikiego. Sądzę, że lepiej, żebyś sobie wziął bogów do wierzenia z "Ramajany" Walmikiego niż z "Ramajany" Tulsidasa, bo ta pierwsza jest jeszcze piękniej napisana. Ale to tylko sugestie.> Widzę, że nie rozumiesz tych kwestii i ich znaczenia. Proponujesz twory literackie w miejsce prawdziwego Boga? Napisano: " Bo wszyscy bogowie ludów to bogowie nic niewarci; Jehowa zaś uczynił niebiosa"(Psalm 96:5). Czy już naprawdę jesteś tak bardzo pozbawiony rozsądku i mądrości? Tych bożków wymyślonych przez ludzi Biblia nazywa "gnojowymi bożkami" - ich po prostu nie ma. Wstrętny wymysł ludzkiej naiwności i lęku. Inaczej wierni słudzy Jehowy, którzy zawsze odczuwali wstręt do bożków. Pismo Święto wielokrotnie wypowiada się o fałszywych bogach i bożkach z pogardą - oznajmia, że są nic niewarte, przerażające, haniebne i obrzydliwe. Często występuje też wyrażenie "gnojowe bożki", będące tłumaczeniem hebrajskiego wyrazu gillulím, który jest spokrewniony ze słowem oznaczającym "gnój". > Niestety, nie jestem jeszcze w stanie ocenić wartości literackiej chińskich, taoistycznych bogów, ale na bazie istniejących pionierskich tłumaczeń jawi się ona bardzo zachęcająco  > Zachęcająco?! Dla miłośnika poezji, a nie dla miłośników prawdy. Nie ma to żadnego przełożenia na prawdę o ludziach, wszechświecie, losach ludzi i kierunku w jaki ludzkie życie zmierza, o Bożych zamierzeniach, co do ludzi i ziemi.. Ot takie sobie bajanie. Nic na poważnie. " Czyż ziemski człowiek może sobie uczynić bogów, skoro nie są oni bogami?" (Jeremiasza 16:20). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | >Żaden z tych wspaniale zaprojektowanych organizmów ziemskich absolutnie nie mógł powstać przypadkowo, ponieważ wszystko, co jest zaprojektowane, ma projektanta.
Żaden organizm czy to glon, grzyb, porost, bakteria, nie powstał przypadkowo lecz w drodze powtarzających się reakcji chemicznych. Reakcje chemiczne zależą od składu gleby, rozpuszczonych w wodach cząsteczek, zawartych w powietrzu pierwiastków, pobieranej ze światła słonecznego energii, energii piorunów i wybuchów wulkanicznych.
Poprzez wyspekulowanie projektanta przesuwasz tylko pytanie dalej, skąd się projektant wziął. Odnośnie wszechświata wiadomo że jest. Odnośnie reakcji powstawania aminokwasów i życia wiadomo że zachodzą i replikują się. Odnośnie projektanta potwierdzających jego istnienie badań brak, wyjaśnień o jego pochodzeniu brak.
Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Żaden z tych wspaniale zaprojektowanych organizmów ziemskich absolutnie nie mógł powstać przypadkowo, ponieważ wszystko, co jest zaprojektowane, ma projektanta. >Żaden organizm czy to glon, grzyb, porost, bakteria, nie powstał przypadkowo lecz w drodze powtarzających się reakcji chemicznych. > Ta droga przez reakcje chemiczne, jak została utworzona? Poszczególne pierwiastki jak zostały utworzone? Mendelejew by miał coś na ten temat do powiedzenia. Aby były jakieś reakcje pierwiastki musiały być odpowiednio ukształtowane. Skąd zaś energia na tworzenie połączeń itp.? Wchodzisz w gąszcz zagadnień, którymi sam zakopujesz tę swoją ewolucję. >Reakcje chemiczne zależą od składu gleby, rozpuszczonych w wodach cząsteczek, zawartych w powietrzu pierwiastków, pobieranej ze światła słonecznego energii, energii piorunów i wybuchów wulkanicznych. > Pięknie. Uzależniasz reakcje od innych czynników i elementów, ale dalej dowodzić będziesz, że tamte elementy od których zależne są następne muszą być wcześniej tymi pierwszymi. Nic dziwnego, że z powodu swej bezsilności dowodowej, naukowcy odeszli od konkretnych dowodów i przeszli do idei i filozofii, bo inaczej ewolucji nikt nie jest wstanie przełknąć. >Poprzez wyspekulowanie projektanta przesuwasz tylko pytanie dalej, skąd się projektant wziął. > Robiłeś pewnie niejedną rzecz w domu. Może wbijałeś gwóźdź w ścianę, a może coś bardziej skomplikowanego - półkę na ścianę, czemu nie sprawiłeś, by bez twojego udziału i najprostszych narzędzi samo to sie stało? A tu wbijając gwóźdź w ścianę, bez wiertarki i kołka, poobijałeś sobie palce. Masz doświadczenie i od tego momentu wołasz fachowca. Po nim będzie musiał posprzątać całe mieszkanie. Ale już jak wszystko wisi, spojrzysz z punktu widzenia ewolucjonisty i powiesz: "To efekt reakcji chemicznych". Nie trzeba bylo projektanta, ani materiału, ani narzędzi, ani wykonawcy. Tu budzisz sie i widzisz, że niczego nie ma. >Odnośnie wszechświata wiadomo że jest. Odnośnie reakcji powstawania aminokwasów i życia wiadomo że zachodzą i replikują się. Odnośnie projektanta potwierdzających jego istnienie badań brak, wyjaśnień o jego pochodzeniu brak. > Zobacz na tę informacje: "Proteiny niezbędne do powstania życia są złożone z bardzo skomplikowanych cząsteczek. Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego powstania nawet całkiem prostej cząsteczki białka w bulionie pierwotnym? Ewolucjoniści przyznają, że prawdopodobieństwo to wynosi 1 do 10 do potęgi 113 (jedynka ze 113 zerami). Tymczasem matematycy uważają, że już zdarzenie, którego prawdopodobieństwo wyraża się liczbą 1 do 10 do potęgi 50, nigdy nie nastąpi. Pewne pojęcie o możliwości czy prawdopodobieństwie takiego zdarzenia pozwala wyrobić sobie fakt, że liczba 10 do potęgi 113 jest większa od szacunkowej liczby wszystkich atomów we wszechświecie! Jedne proteiny służą za budulec, a drugie za enzymy. Te ostatnie przyspieszają konieczne reakcje chemiczne w komórce, która bez nich by zginęła, a do jej funkcjonowania potrzeba nie kilku, lecz 2000 protein służących za enzymy. Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego powstania tych protein? Wynosi ono 1 do 10 do potęgi 40 000! " Jest to prawdopodobieństwo tak krańcowo małe", przyznaje Hoyle, " że takie zdarzenie byłoby nie do pomyślenia nawet wówczas, gdyby cały wszechświat składał się tylko z bulionu pierwotnego". Następnie dodaje: " Choćby nawet czyjeś przekonanie lub wykształcenie pozwalało mu bez uprzedzeń przychylić się do poglądu, że życie powstało na Ziemi [samorzutnie], to ten prosty rachunek całkowicie przekreśla taką koncepcję".13
Jednakże takie prawdopodobieństwo jest w rzeczywistości jeszcze znacznie mniejsze, niż by to wynikało z owej "krańcowo małej" liczby. Komórka musi być otoczona błoną. Ta błona jest jednak niezwykle złożona, składa się bowiem z cząsteczek białek prostych, cukrów i tłuszczów. Ewolucjonista Leslie Orgel pisze: " Obecnie w błonach komórkowych są kanały i pompy, które w określony sposób sterują dopływem i odpływem składników odżywczych, produktów przemiany materii, jonów metali itd. W tych wyspecjalizowanych kanałach znajdują się specyficzne proteiny, to znaczy cząsteczki, których nie mogło tam być na samym początku ewolucji życia".14
Poczytaj jeszcze: " Powstanie protein zależy od DNA, ale DNA nie może powstać bez już istniejącej proteiny"
" Geneza kodu genetycznego stanowi nie rozwiązany dotąd poważny problem w rodzaju kura czy jajo"
Kod genetyczny: " najkłopotliwszy problem związany z powstaniem życia"
W procesie fotosyntezy rośliny, wykorzystując światło słoneczne, dwutlenek węgla, wodę i sole mineralne, wytwarzają tlen i substancje odżywcze. Czy zwykła komórka byłaby w stanie to wszystko wynaleźć?
Niektórzy uczeni mówią mniej więcej tak: Rozum jest konieczny, ale Stwórca jest nie do przyjęcia
Uczony przyznał: " Jedynym wyjaśnieniem, na które można się zgodzić, jest stwarzanie"
Jastrow: " Uczeni nie mają żadnego dowodu na to, że powstanie życia nie jest rezultatem aktu stwarzania""(Publikacja świadków Jehowy "Stwarzanie"). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | > Ta droga przez reakcje chemiczne, jak została utworzona?> Poszczególne pierwiastki jak zostały utworzone?O reakcjach fizykochemicznych, plazmie i pierwiastkach wiadomo że są. O Bogu rzekomym Projektancie wiadomo że został wymyślony przez ludzi. Jehowa jest kompilacją/ przeróbką wierzeń wcześniejszych. Autor tekstu: Lloyd Graham Fragment "Deceptions and Myths of the Bible" Biblia nie jest "słowem Bożym", lecz zbiorem zapożyczeń ze źródeł pogańskich. Historia Edenu i Adama i Ewy jest wzięta ze źródeł babilońskich... Mojżesz wykreowany jest na wzór syryjskiego Mizesa, a biblijne prawa opracowane są w znacznym stopniu na baziekodeksu Hammurabiego. Biblijny Mesjasz pochodzi od egipskiego zbawiciela Mahdiego, a niektóre wersety biblijne są słowo w słowo ściągnięte z pism egipskich. Pomiędzy Jezusem a egipskim Horusem Gerald Massey naliczył 137 podobieństw www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w251828> Aby były jakieś reakcje pierwiastki musiały być odpowiednio ukształtowane. Skąd zaś energia na tworzenie połączeń itp.?Energia, plazma, ruch, reakcje fizyczne, istniały zawsze, bez prapoczatku i bez praprzyczyny. Miała też te same właściwości, podlegała tym samym prawom co teraz i w przyszłości. Tylko kreacjoniści wierzą w magiczne stworzenie z niczego. > Nic dziwnego, że z powodu swej bezsilności dowodowej, naukowcy odeszli od konkretnych dowodów i przeszli do idei i filozofii, bo inaczej ewolucji nikt nie jest wstanie przełknąć.Mutacje korzystne są faktem. Powszechnie znane jest uodpornianie się bakterii na antybiotyki. Mało znanym (dla niefachowców) sposobem zmiany genomu, zwiększającym jego złożoność, jest transformacja. "Bakteria może także zająć surowe fragmenty DNA znalezione w środowisku i zintegrować je do ich genomu. Ten fenomen nazywany jest transformacją. Procesy te wynikają z horyzontalnego transferu genów, transmitujących fragmenty materiału genetycznego między organizmami, które w przeciwnym wypadku byłyby niespokrewnione". www.ncbi.n(*)s/bv.fcgi?rid=iga.section.1343> Może wbijałeś gwóźdź w ścianę, czemu nie sprawiłeś, by bez twojego udziału i najprostszych narzędzi samo to sie stało?Wiele rzeczy staje się bez udziału istoty myślącej, np. wzrost grzyba, obroty Ziemi. Jednak staje się to za sprawą energii, która nie ma początku. Psychokineza nie została dowiedziona. Spodziewanie się że poprzez samo myślenie bez użycia energii do wykonania zamysłu można coś materialnego zrobić/ podnieść/ wbić jest myśleniem magicznym, wiarą w czary. Historyjki o działaniu poprzez psychokinezę tworzy się w celach komercyjnych, a seanse spirytystyczne dla ściągnięcia uwagi na siebie. Mit/ bajka o wskrzeszeniu Łazarza służy opowiadającemu dla przyciągnięcia słuchaczy. To układ odpornościowy zwalcza choroby, a nie modlitwy. Medytacje, modlitwy mogą dać przydatne wyciszenie mózgu. > Ale już jak wszystko wisi, spojrzysz z punktu widzenia ewolucjonisty i powiesz:> "To efekt reakcji chemicznych".To efekt oddziaływań energetycznych. Żadne myślenie, projektowanie, przez największe mądrości (Inteligentnych Projektantów choćby byli inteligentniejsi od ludzi gdziekolwiek w kosmosie) nie doprowadzi do zbudowania wiertarki bez użycia energii. Więcej, samo myślenie, projektowanie wymaga energii, jest procesem energetycznym. > Nie trzeba bylo projektanta, ani materiału, ani narzędzi, ani wykonawcy.Projektanci wiertarki (ludzie) nie powstali bez udziału energii, plazmy, ruchu, które istniały zawsze bez praprzyczyny.> Tu budzisz sie i widzisz, że niczego nie ma.Jeśli nie ma niczego to dusisz się z braku powietrza.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | panTeista (6808 punktów) | > >Odnośnie wszechświata wiadomo że jest. Odnośnie reakcji powstawania aminokwasów i życia wiadomo że zachodzą i replikują się. Odnośnie projektanta potwierdzających jego istnienie badań brak, wyjaśnień o jego pochodzeniu brak.> Zobacz na tę informacje:> "Proteiny niezbędne do powstania życia są złożone z bardzo skomplikowanych cząsteczek. Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego powstania nawet całkiem prostej cząsteczki białka w bulionie pierwotnym? Ewolucjoniści przyznają, że prawdopodobieństwo to wynosi 1 do 10 do potęgi 113 (jedynka ze 113 zerami).> Tymczasem matematycy uważają, że już zdarzenie, którego prawdopodobieństwo wyraża się liczbą 1 do 10 do potęgi 50, nigdy nie nastąpi.Są matematycy i matematycy. Ponoć jesteś genetykiem, a ignorujesz mutacje korzystne i transformację czyli integrowanie fragmentów DNA znalezionych w środowisku do genomu. Zdarzenie którego prawdopodobieństwo jest jakkolwiek małe może nastąpić już w pierwszej próbie. A przecież dokonuje się olbrzymia ilość prób jednocześnie. Nie można go przewidzieć, zamieniłeś na nie nastąpi. W matematyce zdanie nigdy nie nastąpi jest prawdziwe wtedy gdy prawdopodobieństwo wynosi jeden do nieskończoności lub zero. Zleć tym matematykom aby obliczyli prawdopodobieństwo urodzenia się i przeżycia dziewczyny z dwiema głowami. patrz.pl/filmy/dziewczyna-z-dwoma-glowami> Jedne proteiny służą za budulec, a drugie za enzymy.> Te ostatnie przyspieszają konieczne reakcje chemiczne w komórce, która bez nich by zginęła, a do jej funkcjonowania potrzeba nie kilku, lecz 2000 protein służących za enzymy.> Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego powstania tych protein?> Wynosi ono 1 do 10 do potęgi 40 000!> Choćby nawet czyjeś przekonanie lub wykształcenie pozwalało mu bez uprzedzeń przychylić się do poglądu, że życie powstało na Ziemi [samorzutnie], to ten prosty rachunek całkowicie przekreśla taką koncepcję> Komórka musi być otoczona błoną.> Ta błona jest jednak niezwykle złożona, składa się bowiem z cząsteczek białek prostych, cukrów i tłuszczów.> Ewolucjonista Leslie Orgel pisze: " Obecnie w błonach komórkowych są kanały i pompy, które w określony sposób sterują dopływem i odpływem składników odżywczych, produktów przemiany materii, jonów metali itd. W tych wyspecjalizowanych kanałach znajdują się specyficzne proteiny, to znaczy cząsteczki, których nie mogło tam być na samym początku ewolucji życiaTe wyliczenia odnoszą się do komórki ludzkiej, a przecież komórka ludzka nie powstała poprzez przypadkowe mieszanie pierwiastków przez wiatr lub fale wody. Pierwotne komórki nie posiadały błony i takich ilości enzymów. Istnieją formy życia bezkomórkowe. W jednym gramie gleby znajduje się od 0,5 do 5,0 miliardów bakterii(można powiedzieć że gleba uprawna jest żywa), a od ich powstania do powstania ludzi rozwój zachodził około 600 milionów lat. Dzisiejsze enzymy i proteiny nie powstały poprzez mieszanie pierwiastków przez wiatr ale na bazie zapisów genetycznych jednokomórkowców. > "Powstanie protein zależy od DNA, ale DNA nie może powstać bez już istniejącej proteiny" "Geneza kodu genetycznego stanowi nie rozwiązany dotąd poważny problem w rodzaju kura czy jajo" Kod genetyczny: "najkłopotliwszy problem związany z powstaniem życia"Pierwotne formy życia nie posiadały DNA. Po ukształtowaniu się DNA, formy życia DNA posiadające, wyparły formy bez DNA. > W procesie fotosyntezy rośliny, wykorzystując światło słoneczne, dwutlenek węgla, wodę i sole mineralne, wytwarzają tlen> Czy zwykła komórka byłaby w stanie to wszystko wynaleźć?To nie komórka wynalazła światło słoneczne, dwutlenek węgla, wodę i sole mineralne, ale czynniki te wpływają na komórki. W interakcji z komórką zachodzi fotosynteza. > Niektórzy uczeni mówią mniej więcej tak: Uczony przyznał:Niektórzy uczeni mówią że świat nie istnieje jest iluzją, niektórzy że jest całkowicie zdeterminowany, żaden ruch człowieka nie jest z wolnej woli. > Jastrow: "Uczeni nie mają żadnego dowodu na to, że powstanie życia nie jest rezultatem aktu stwarzania""(Publikacja świadków Jehowy "Stwarzanie").Uczeni nie mają żadnego dowodu na to, że powstanie życia jest rezultatem aktu stwarzania. Więcej wiadomo że rzekomy Stwórca życia Jehowa został wymyślony przez ludzi. www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w251828> Pozdrawiam
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > W matematyce zdanie nigdy nie nastąpi jest prawdziwe wtedy gdy prawdopodobieństwo wynosi jeden do nieskończoności lub zero. Zleć tym matematykom aby obliczyli prawdopodobieństwo urodzenia się i przeżycia dziewczyny z dwiema głowami. patrz.pl/filmy/dziewczyna-z-dwoma-glowamiEj. Ten filmik jest prawdziwy? W sensie naprawdę istnieją/ały takie dziewczyny?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | > >aby obliczyli prawdopodobieństwo urodzenia się i przeżycia dziewczyny z dwiema głowami. patrz.pl/filmy/dziewczyna-z-dwoma-glowami> Ej. Ten filmik jest prawdziwy? W sensie naprawdę istnieją/ały takie dziewczyny?Gdyby to był tylko filmik w internecie też miałbym wątpliwości. Jednak ten jest prawdziwy bo kilka lat temu oglądałem film dokumentalny zrealizowany bodajże przez telewizję BBC. Wtedy wyglądały na 13-15 lat, a na "patrz" są starsze. Abby i Brittany Hensel urodziły się jako siostry syjamskie (w Stanach Zjednoczonych A.P.). Mimo wspólnego dzielenia życia, są bardzo szczęśliwe. Starają się żyć jak normalne nastolatki. Obecnie mają po 18 lat. Dodatkowo artykuł w języku polskim - www.dzienn(*)/Dziewczynaodwoch_glowach.htmlPośrednio za wiarygodnością filmu przemawia to: fakty.inte(*)sensacja-w-bangladeszu,1169013Niezwykły, dwugłowy wąż może zostać wystawiony na aukcję w eBayu. Ma na imię "We". Cena wywoławcza ma wynieść 150 tys. dol. wyborcza.pl/1,75476,3095430.htmlwww.eduskr(*)_dwiema_glowami-info-2420.htmlwww.papilo(*)-dziecko-z-dwiema-glowami.htmlNarodziny dzieci z dwiema głowami należą do rzadkości, bo zdarzają się średnio raz na 200 tysięcy narodzin bliźniaków. Posiadanie drugiej głowy przeszkadza w czynnościach fizycznych, ale ma też dobrą stronę. Osoby takie nigdy nie będą samotne, a w dzisiejszym świecie wielu ludzi czuje się samotnych (zwłaszcza w starości). W czasach przedwojennych i wcześniejszych gdy porody odbywały się w domach bez położników i akuszerek, zdeformowanym dzieciom często nie zawiązywano pępka aby zmarły. Ewolucja odbywa się drastycznie brutalnie, bo miliony zmutowanych umiera, część żyje okaleczona ale wyjątki prowadzą do nowych gatunków. Dla części wierzących to szkodliwy wpływ Szatana, a dla innej części ludzi wierzących w Boga to cud, a nawet kolejny (po Jezusie) Syn Boży. Cytaty: 1)"Życie chłopca i jego matki nie jest w bezpośrednim niebezpieczeństwie, jednak władze kliniki zdecydowały o ich przenosinach do większego szpitala w pobliskim Jessore, z powodu tłumów ludzi, którzy zbierali się przed wejściem do kliniki. - Wczoraj przyszło prawie 150 tysięcy osób, a takiego tłumu nie jesteśmy w stanie opanować - przyznał Bari. Mieszkańcy Bangladeszu licznie odwiedzają miejsce narodzin Kirona, ponieważ wierzą, że jest on wcieleniem jednego z bóstw. Zostawiają też pieniądze dla jego rodziny, by zyskać sobie przychylność boga." fakty.inte(*)sensacja-w-bangladeszu,11690132)"Smoki, wilkołaki, wampiry itp Zawsze gdy pojawiały się takie tematy zastanawiałem się czy to prawda. Z biegiem czasu doszedłem do wniosku ze tak , ze to byli ludzie wygnani ze wsi i swych rodzin, którzy posiadali różne deformacje , włosy na całym ciele czy inne i ze to takie różne przypadki rodziły legendy i opowieści." Pozdrawiam Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | Masakra. Jakoś kompletnie nie mogę sobie wyobrazić, że one żyją, w sensie jak działają? Skoro mają dwa mózgi, ale jedno ciało. A mówiąc o ewolucji, to można je już uznać za nowy gatunek człowieka? Czy po prostu za człowieka chorego?
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >Masakra. Jakoś kompletnie nie mogę sobie wyobrazić, że one żyją, w sensie jak działają? Skoro mają dwa mózgi, ale jedno ciało.
Te siostry mają nie tylko dwie głowy ale dwa przewody nerwowe w rdzeniu kręgowym, a od każdego przewody nerwowe rozchodzące się po ciele. Czyli są to dwa układy nerwowe, mogące odrębnie sterować działaniem. Jedna z nich rozluźnia/ poddaje się drugiej. Tak jak ja czy Ty możesz zwolnić napięcie mięśniowe całkowicie i pozwolić aby ktoś z zewnątrz poruszał dowolnie Twoimi kończynami, głową, zginał Cię, tak i jedna z sióstr poddaje się drugiej. W telewizji widziałem je grające w koszykówkę (a raczej jedna grała, druga głowa tylko towarzyszyła). Mówię o koszykówce towarzyskiej z koleżankami- grała swobodnie i nieźle. Ja nie wiem co z ich relacjami z potencjalnymi partnerami do związku.
>A mówiąc o ewolucji, to można je już uznać za nowy gatunek człowieka? Czy po prostu za człowieka chorego?
To jest niekorzystna deformacja. Miały być bliźniaczki jednojajowe ale rozwinęło się jedno ciało z dwoma głowami i układami nerwowymi, przypadek patologiczny. Nie jestem genetykiem ani lekarzem. Nie wiem czy te dziewczyny (o ile zdecydują się na ciąże) urodzą zwyczajne dziecko, czy jest jakieś duże zagrożenie. Mogą zasięgnąc porady specjalistów. Dostępny jest sposób uniknięcia (o ile jest zagrożenie) poprzez pobranie jajeczka od innej kobiety (dawcy) i zapłodnienie go in vitro nasieniem małżonka/ partnera którejś z sióstr lub dawcy. Uzyskany in vitro zarodek można umieścić w ich macicy, wtedy dziecko nie będzie zagrożone deformacją. Nowy gatunek byłby dopiero wtedy gdyby: przeżył dwugłowy samiec, połączył się z takąż samicą, ich potomstwo rodziłoby się dwugłowe, a w przypadku połączenia się dwugłowego osobnika z jednogłowym potomek byłby patologiczny i szybko umierający. Czyli dwugłowych ludzi lub zwierząt nie należy się spodziewać. Gatunek taki byłby zagrożony wyginięciem dopóki byłoby tylko kilkadziesiąt osobników. Dwugłowi ludzie rodziliby się przez cesarskie cięcie. Żyje wąż i żółw dwugłowy. Dla rodzących się z jaj dwie głowy to mniejszy problem niż dla przechodzących głowami przez kanał rodny. Taki scenariusz raczej nie ma szans powodzenia. W ewolucji bardzo istotna jest selekcja- zmutowany osobnik powinien być lepiej przystosowany do środowiska, mieć coś co ułatwia mu przeżycie lub czyni go atrakcyjniejszym dla potencjalnych partnerów. Wolałbym aby wypowiedział się ktoś znający zagadnie ewolucji.
Pozdrawiam Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | panTeista (6808 punktów) | Do wierzących w dusze! Wielu Chrześcijan i wyznawców innych religii wierzy w dusze i ich osądzanie przez Boga. Siostry Abby i Brittany Hensel mają pewnie dwie dusze w jednym mogącym grzeszyć ciele. Jeśli ciało zgrzeszy to obciąży jedną duszę czy obydwie? Te siostry syjamskie mają jedno serce (wspólne), a dwie głowy (po jednej każda). Dwie siostry, a więc pewnie dwie dusze. Wniosek z tego że duszy (Boga) nie nosi się w sercu ale w głowie. I do romantyków wierzących i nie wierzących w Boga! Jeśli Abby Hensel zakocha się w jednym chłopcu/ mężczyźnie a Brittany w innym to wniosek z tego że kocha się głową a nie sercem. Na to wygląda bo: "Jesteśmy dwiema różnymi osobami, naprawdę - zapewnia Brittany."
Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maciejo (3492 punktów) | > Żaden z tych wspaniale zaprojektowanych organizmów ziemskich absolutnie nie mógł powstać przypadkowo, ponieważ wszystko, co jest zaprojektowane, ma projektanta.Głębia tego argumentu powala na kolana.  > Takimi jest każdy gen i zbiór genów - genom.> Zilustrujmy to w jeszcze inny sposób:> Kiedy oglądamy obraz, uznajemy go za dowód istnienia malarza.> Gdy czytamy książkę, zdajemy sobie sprawę, że ma swego autora.> Spoglądając na dom, wiemy, że ktoś go zbudował.> Kiedy widzimy światła drogowe, rozumiemy, iż jest jakiś organ ustawodawczy określił wymagania prawa.> Rzeczy zostały przez kogoś wykonane w określonym celu.A organizmy nie!!! To podstawowa różnica. > To prawda, iż tego Największego Projektanta i Prawodawcy nie jesteśmy w stanie zobaczyć literalnymi oczyma.Mam nadzieje, że ten projektant to antropomorficzne oblicze ewolucji. Faktycznie nie widzimy jej działania ale jej istnienie jest pewne. > Bo czy wątpimy w istnienie przyciągania ziemskiego, pola magnetycznego, elektryczności czy fal radiowych tylko dlatego, że są dla nas niewidzialne?Ale ich istnienie można udowodnić. > Dlaczego więc mielibyśmy przeczyć istnieniu Najwyższego Projektanta i Prawodawcy jedynie dlatego, że Go nie widzimy, skoro możemy oglądać Jego imponujące dzieła?... w muzeum historii naturalnej. Niezbite dowody istnienia ewolucji i przemian zachodzących w świecie. Polecam się wybrać, a zobaczysz, że Darwin miał rację.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > > Żaden z tych wspaniale zaprojektowanych organizmów ziemskich absolutnie nie mógł powstać przypadkowo, ponieważ wszystko, co jest zaprojektowane, ma projektanta.> Głębia tego argumentu powala na kolana.  > No widzisz jakie to proste. Cieszę się, że dotarło. > A organizmy nie!!! To podstawowa różnica.> Masz na to dowód jak wiem = To ewolucja! Geniuszem jesteś! > >To prawda, iż tego Największego Projektanta i Prawodawcy nie jesteśmy w stanie zobaczyć literalnymi oczyma.> Mam nadzieje, że ten projektant to antropomorficzne oblicze ewolucji. Faktycznie nie widzimy jej działania ale jej istnienie jest pewne.> Nie widzisz? Stań przed lustrem. Abyś mógł podejść do lustra zobaczyć siebie, ogolić a potem ubrać i zjeść itp., itd., to potrzebna jest koordynacja i zgranie niezliczonej wręcz liczby reakcji, decyzji, pracy mięśni, szarych komórek itp., itd. Ty zaś mówisz "nie ma projektanta", "nie ma wykonawcy" "jest przypadek". Gdzie racjonalizm? U Ciebie go nie ma! Na tym forum go nie ma!! > >Bo czy wątpimy w istnienie przyciągania ziemskiego, pola magnetycznego, elektryczności czy fal radiowych tylko dlatego, że są dla nas niewidzialne?> Ale ich istnienie można udowodnić.> >Dlaczego więc mielibyśmy przeczyć istnieniu Najwyższego Projektanta i Prawodawcy jedynie dlatego, że Go nie widzimy, skoro możemy oglądać Jego imponujące dzieła?> ... w muzeum historii naturalnej. Niezbite dowody istnienia ewolucji i przemian zachodzących w świecie. Polecam się wybrać, a zobaczysz, że Darwin miał rację.> Zwolennicy tej czy innej ludzkiej teorii, fałszywej informacji, błędnych idei, wymyślonych religii czy tradycji sami zostali wprowadzeni w błąd. Nie można przecież przyjąć za fakt, że wszyscy celowo trzymają się kłamstw. Cóż więc? Jaka i w czym leży przyczyna przyjmowania kłamstwa i fałszu, odrzucania racjonalizmu popartego chociażby zdrowym rozsądkiem, wzorami matematycznymi, systemem genetycznych barier utrzymujących stabilność każdego gatunku dając im pewną dozę możliwości adaptacyjnych jednak bez trwałych zmian w zapisie genetycznym. Pojawia się człowiek i mówi "To wszystko jest bez znaczenia, decyduje przypadek". Odrzuca Boga, a w zamian daje "nic". To "nic" czyni swoim bogiem, zachęca innych. Preparuje dowody. Urządza wystawy i muzea. W gruncie rzeczy jest taki ktoś postawiony przez przeciwnika i oszczerce jedynego prawdziwego Boga - Jehowy. Gdy Jezus spędzał już ostatnie chwile ze swymi uczniami z apostołami powiedział im: " Nie będę już wiele z wami rozmawiał, bo nadchodzi władca świata. A do mnie nie ma on przystępu". Władca świata, Szatan Diabeł, znalazł przystęp do Judasza i owładnął nim. Podobnie znajduje dostęp do wielu ludzi, ci odrzucają Boga ale chociaż odrzucają także Szatana, to jesy to na rękę temu ostatnimu. Przeciwnik Oszczerca Boga chce ludzi przeciwstawić Bogu za wszelką cenę. Nie chce y ludzie o nim mówili. Jezus zna prawdę. Oznajmił więc faryzeuszom i wszystkim występującym przeciw prawdzie i Bogu: " Ojcem waszym jest Diabeł, a wy chcecie spełniać pragnienia waszego ojca. Ten był zabójcą, gdy rozpoczynał, i nie obstawał przy prawdzie, bo u niego prawdy nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, mówi zgodnie z własnym usposobieniem, gdyż jest kłamcą i ojcem kłamstwa" (Jana 8:44). A jak jest dzisiaj na ziemi? Napisano: " I wybuchła wojna w niebie: Michał i jego aniołowie toczyli bitwę ze smokiem i toczył bitwę smok i jego aniołowie, ale nie przemógł ani się już nie znalazło dla nich miejsce w niebie. Zrzucony więc został wielki smok, pradawny wąż, zwany Diabłem i Szatanem, który wprowadza w błąd całą zamieszkaną ziemię; zrzucony został na ziemię, a z nim zostali zrzuceni jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: "Teraz nastało wybawienie i moc, i królestwo naszego Boga, i władza jego Chrystusa, ponieważ zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarża ich przed naszym Bogiem! (...) Biada ziemi i morzu, ponieważ zstąpił do was Diabeł, pałając wielkim gniewem, bo wie, że mało ma czasu"(Objawienie 12:7-12). Dobrze jest znać prawdę jak ten "ojciec kłamstwa" działa blokując dostępu do dobrej nowiny: " Jeśli więc oznajmiana przez nas dobra nowina istotnie jest zasłonięta, to jest zasłonięta wśród tych, którzy giną, wśród których bóg tego systemu rzeczy zaślepił umysły niewierzących, aby nie mogło przeniknąć oświecenie chwalebną dobrą nowiną o Chrystusie, który jest obrazem Boga. Głosimy bowiem nie samych siebie, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a siebie jako waszych niewolników przez wzgląd na Jezusa" (2 Koryntian 4:3-5). Obstawanie przy prawdzie, to zasadnicza cecha człowieka - od Boga jedynie, u zwierząt jej nie znajdziesz. Ostrzeżenie i prawda: " Kto niewzruszenie obstaje za prawością, zmierza do życia, ale kto się ugania za czymś złym, zmierza do śmierci"(Przysłów 11:19). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maciejo (3492 punktów) | > >> Żaden z tych wspaniale zaprojektowanych organizmów ziemskich absolutnie nie mógł powstać przypadkowo, ponieważ wszystko, co jest zaprojektowane, ma projektanta.> >Głębia tego argumentu powala na kolana.  > >> No widzisz jakie to proste. Cieszę się, że dotarło.Żal mi Ciebie. To co napisałeś to masło maślane. Jest tak bo jest tak. Ekstra. Ty w ogóle nie myślisz. Napisałeś pewnie ponad 1000 postów. Spotkałeś się z potężną kontrargumentacją. Zacznij wreszcie myśleć i zdaj sobie sprawę, że jest inaczej niż sądzisz. > >A organizmy nie!!! To podstawowa różnica.> Masz na to dowód jak wiem = To ewolucja! Geniuszem jesteś!Tak właśnie ewolucja. Ona sprawiła, że obecne życie wygląda tak, a nie inaczej. Ewolucja jest udowodniona. Poczytaj trochę to zdasz sobie z tego sprawę. > >>To prawda, iż tego Największego Projektanta i Prawodawcy nie jesteśmy w stanie zobaczyć literalnymi oczyma.> >Mam nadzieje, że ten projektant to antropomorficzne oblicze ewolucji. Faktycznie nie widzimy jej działania ale jej istnienie jest pewne.> >> Nie widzisz? Stań przed lustrem.> Abyś mógł podejść do lustra zobaczyć siebie, ogolić a potem ubrać i zjeść itp., itd., to potrzebna jest koordynacja i zgranie niezliczonej wręcz liczby reakcji, decyzji, pracy mięśni, szarych komórek itp., itd.> Ty zaś mówisz "nie ma projektanta", "nie ma wykonawcy" "jest przypadek".> Gdzie racjonalizm? U Ciebie go nie ma! Na tym forum go nie ma!!To, że wykonuje codzienne czynności nie świadczy o zaprojektowaniu tylko o doskonałym zestrojeniu wszystkich zmysłów co jest możliwe dzięki miliardom lat ewolucji życia. Ewolucja dąży do oszczędzania zasobów i zwiększenia dostosowania więc mimo, że wszystko wydaje się być skomplikowane to jest najprostsze jak to tylko możliwe. > Zwolennicy tej czy innej ludzkiej teorii, fałszywej informacji, błędnych idei, wymyślonych religii czy tradycji sami zostali wprowadzeni w błąd.> Nie można przecież przyjąć za fakt, że wszyscy celowo trzymają się kłamstw.Ale można przyjąć, że robią to niektórzy w swoim zaślepieniu. > Cóż więc?> Jaka i w czym leży przyczyna przyjmowania kłamstwa i fałszu, odrzucania racjonalizmu popartego chociażby zdrowym rozsądkiem, wzorami matematycznymi, systemem genetycznych barier utrzymujących stabilność każdego gatunku dając im pewną dozę możliwości adaptacyjnych jednak bez trwałych zmian w zapisie genetycznym.To co napisałeś dowodzi, że o genetyce nie masz pojęcia. Takimi trwałymi zmianami w genomie są MUTACJE Zanim coś napiszesz to zdobądź trochę wiedzy na dany temat, a nie się ośmieszasz. > Pojawia się człowiek i mówi "To wszystko jest bez znaczenia, decyduje przypadek".> Odrzuca Boga, a w zamian daje "nic". To "nic" czyni swoim bogiem, zachęca innych.Nauka nie jest bogiem. Nie wymaga wiary tylko myślenia czyli czegoś zupełnie przeciwstawnego. Bóg powoduje, że nie musisz myśleć, wyjaławia Twój umysł. Nauka natomiast cały czas poszukuje, sprawdza, wymaga inteligencji i ją rozwija. Ponadto jest otwarta na nowości w przeciwieństwie do religii, która ucina dyskusję tak szybko jak się da. > Preparuje dowody. Urządza wystawy i muzea.Taa i powiedz jeszcze, że cała metoda naukowa jest błędem. Prezentujesz indolencję intelektualną. Każesz dowodzić każdemu swoich poglądów, a sam wszelką argumentację ograniczasz do cytatów z biblii. > W gruncie rzeczy jest taki ktoś postawiony przez przeciwnika i oszczerce jedynego prawdziwego Boga - Jehowy.> Gdy Jezus spędzał już ostatnie chwile ze swymi uczniami z apostołami powiedział im: " Nie będę już wiele z wami rozmawiał, bo nadchodzi władca świata. A do mnie nie ma on przystępu".> Władca świata, Szatan Diabeł, znalazł przystęp do Judasza i owładnął nim. Podobnie znajduje dostęp do wielu ludzi, ci odrzucają Boga ale chociaż odrzucają także Szatana, to jesy to na rękę temu ostatnimu.> Przeciwnik Oszczerca Boga chce ludzi przeciwstawić Bogu za wszelką cenę.> Nie chce y ludzie o nim mówili.> Jezus zna prawdę.> Oznajmił więc faryzeuszom i wszystkim występującym przeciw prawdzie i Bogu:> " Ojcem waszym jest Diabeł, a wy chcecie spełniać pragnienia waszego ojca. Ten był zabójcą, gdy rozpoczynał, i nie obstawał przy prawdzie, bo u niego prawdy nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, mówi zgodnie z własnym usposobieniem, gdyż jest kłamcą i ojcem kłamstwa" (Jana 8:44).> A jak jest dzisiaj na ziemi?> Napisano:> " I wybuchła wojna w niebie:> Michał i jego aniołowie toczyli bitwę ze smokiem i toczył bitwę smok i jego aniołowie, ale nie przemógł ani się już nie znalazło dla nich miejsce w niebie.> Zrzucony więc został wielki smok, pradawny wąż, zwany Diabłem i Szatanem, który wprowadza w błąd całą zamieszkaną ziemię; zrzucony został na ziemię, a z nim zostali zrzuceni jego aniołowie.> I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący:> "Teraz nastało wybawienie i moc, i królestwo naszego Boga, i władza jego Chrystusa, ponieważ zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarża ich przed naszym Bogiem! (...) Biada ziemi i morzu, ponieważ zstąpił do was Diabeł, pałając wielkim gniewem, bo wie, że mało ma czasu"(Objawienie 12:7-12).> Dobrze jest znać prawdę jak ten "ojciec kłamstwa" działa blokując dostępu do dobrej nowiny:> " Jeśli więc oznajmiana przez nas dobra nowina istotnie jest zasłonięta, to jest zasłonięta wśród tych, którzy giną,> wśród których bóg tego systemu rzeczy zaślepił umysły niewierzących, aby nie mogło przeniknąć oświecenie chwalebną dobrą nowiną o Chrystusie, który jest obrazem Boga.> Głosimy bowiem nie samych siebie, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a siebie jako waszych niewolników przez wzgląd na Jezusa" (2 Koryntian 4:3-5).Cała ta część Twojej wypowiedzi to zwykły bełkot pasujący do tematu jak świni kamizelka.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>>>A organizmy nie!!! To podstawowa różnica. >>Masz na to dowód jak wiem = To ewolucja! Geniuszem jesteś! >Tak właśnie ewolucja. Ona sprawiła, że obecne życie wygląda tak, a nie inaczej. Ewolucja jest udowodniona. Poczytaj trochę to zdasz sobie z tego sprawę. > Tez tak uważam. Ewolucja sprawiła, że człowiek patrzy na siebie jak na szympansa. Stając sie małpą we własnych oczach i w zrozumieniu małpim ulega degeneracji i uwstecznianiu. Człowiek staje sie zwierzęciem, a ewolucja pozwala mu się z tego cieszyć. Przyznasz, że tak jest, a i to, że kompletnie głupie. A może jednak człowiek ulegają degeneracji cieszy sie widząc w tym postęp - zbliża się do zwierząt. Gardzi Bozym pochodzeniem. Cóż tak też można! Jednak po co? >To, że wykonuje codzienne czynności nie świadczy o zaprojektowaniu tylko o doskonałym zestrojeniu wszystkich zmysłów co jest możliwe dzięki miliardom lat ewolucji życia. > Argument niedorzeczny. Ty nie rozumiesz uwarunkowań koniecznych do powstania najmniej skomplikowanej nawet rzeczy. Weż kilka części maszynki do mięsa i wrzuć to do Betoniarki i kręć. Po ilu latach będziesz miał skręconą maszynkę gotową do mielenia mięsa? Odpowiedz. Czas zestraja? Czas wykrzywia ludzką mentalność i widzenie świata, jako skutek ewolucji, przyjęcia teorii ewolucji. Najbardziej cierpią na tym sami ludzie. Gubią się. >Ewolucja dąży do oszczędzania zasobów i zwiększenia dostosowania więc mimo, że wszystko wydaje się być skomplikowane to jest najprostsze jak to tylko możliwe. > Kolejna bzdura. Czy nie widzisz, że sama ewolucja nie może mieć koncepcji, pomysłu albo jakiegoś projektu. Czy przypadek może być twórczy? >To co napisałeś dowodzi, że o genetyce nie masz pojęcia. Takimi trwałymi zmianami w genomie są MUTACJE Zanim coś napiszesz to zdobądź trochę wiedzy na dany temat, a nie się ośmieszasz. > O muatcjach wiesz widzę bardzo mało albo nic. Praktycznie nie ma mutacji pożytecznych i postępowych. Najczęściej są mutacje letalne, powodujące śmierć organizmu je zawierające, organizm umiera albo w życiu płodowym albo tuż po urodzeniu. A już o wielu mutacjach dodatnich kształtujących postęp - zapomnij. Takich nie ma. >Nauka nie jest bogiem. Nie wymaga wiary tylko myślenia czyli czegoś zupełnie przeciwstawnego. > Pewnie, że nie jest. tego by brakowało. Masz bardzo mało wiedzy i rozsądku. Pozbawiony jesteś, jak każdy ewolucjonista, racjonalizmu w podstawowym rozróżnianiu zjawisk. >Bóg powoduje, że nie musisz myśleć, wyjaławia Twój umysł. Nauka natomiast cały czas poszukuje, sprawdza, wymaga inteligencji i ją rozwija. Ponadto jest otwarta na nowości w przeciwieństwie do religii, która ucina dyskusję tak szybko jak się da. > Ten temat szczególnie jest poza Tobą. Więc o Bogu raczej milcz. Nie znasz Go. Mówiąc tak o Bogu ośmieszasz się. Ucina dyskusje tylko beznadziejne, bo do takiej dyskusji trzeba mieć wiedzę i rozeznanie. Bardzo, ale to bardzo dużą wiedzę. >Taa i powiedz jeszcze, że cała metoda naukowa jest błędem. Prezentujesz indolencję intelektualną. Każesz dowodzić każdemu swoich poglądów, a sam wszelką argumentację ograniczasz do cytatów z biblii. > Chyba nie dokładnie czytasz. Argumentów używam wielu i to z różnych dziedzin.. >Cała ta część Twojej wypowiedzi to zwykły bełkot pasujący do tematu jak świni kamizelka. > Jakie zdanie może mieć, ktoś kto lekceważy prawdę? Takie właśnie jak Ty masz. Krytykancka postawa, to ciężkie przewinienie. Dlatego w obcowaniu z ludźmi uczniowie Jezusa mieli kierować się rozeznaniem, mówi im bowiem: " Tego, co święte, nie dawajcie psom ani nie rzucajcie pereł przed świnie". Prawdy ze Słowa Bożego są święte. W sensie symbolicznym są jak perły. Niektórzy jednak, niczym psy lub świnie, nie doceniają ich wartości. Naśladowcy Jezusa powinni zostawić takich ludzi i szukać osób bardziej skorych do słuchania. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Mistrz Ironii (138 punktów) | > >>>A organizmy nie!!! To podstawowa różnica.> >>Masz na to dowód jak wiem = To ewolucja! Geniuszem jesteś!> >Tak właśnie ewolucja. Ona sprawiła, że obecne życie wygląda tak, a nie inaczej. Ewolucja jest udowodniona. Poczytaj trochę to zdasz sobie z tego sprawę.> >> Tez tak uważam. Ewolucja sprawiła, że człowiek patrzy na siebie jak na szympansa. Stając sie małpą we własnych oczach i w zrozumieniu małpim ulega degeneracji i uwstecznianiu.Panowie i Panie. Właśnie ktoś wierzący w wszechmocny i wszechwiedzący byt, który zwalnia go z myślenia i dochodzenia, oskarża nas o uwstecznianie... Nie żebym się czepiał, ale człowiek nie pochodzi od szympansa, mamy jedynie wspólnego przodka. Twierdzenie, że człowiek patrzy na siebie jak na małpę jest po prostu... ehh, nie do odparcia. Chociaż jakby się przyjrzeć niektórym to przypominają te małpki z cyrku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maciejo (3492 punktów) | >Tak właśnie ewolucja. Ona sprawiła, że obecne życie wygląda tak, a nie inaczej. Ewolucja jest udowodniona. Poczytaj trochę to zdasz sobie z tego sprawę. >> >Tez tak uważam. Ewolucja sprawiła, że człowiek patrzy na siebie jak na szympansa. Stając sie małpą we własnych oczach i w zrozumieniu małpim ulega degeneracji i uwstecznianiu. Człowiek staje sie zwierzęciem, a ewolucja pozwala mu się z tego cieszyć. Przyznasz, że tak jest, a i to, że kompletnie głupie.
Odkrycie idei ewolucji pokazało, że nie jesteśmy niczym wyjątkowym, ale nie ujmuje to człowieczeństwu. Człowiek nie musi pochodzić od boga by się realizować i czuć komfort w życiu.
>>To, że wykonuje codzienne czynności nie świadczy o zaprojektowaniu tylko o doskonałym zestrojeniu wszystkich zmysłów co jest możliwe dzięki miliardom lat ewolucji życia. >> >Argument niedorzeczny. Ty nie rozumiesz uwarunkowań koniecznych do powstania najmniej skomplikowanej nawet rzeczy. Weż kilka części maszynki do mięsa i wrzuć to do Betoniarki i kręć. Po ilu latach będziesz miał skręconą maszynkę gotową do mielenia mięsa? Odpowiedz.
Przykład wręcz idiotyczny. Ewolucja to nie zestrojenie części ale stopniowe zmiany w organizmach. Patrzysz na człowieka jako na głowę, rękę, nogę, a tak nie jest. Pamiętaj, że ewolucja to nie mechaniczne składanie ze sobą różnych rzeczy tylko proces zmian na poziomie genetycznym. Te zmiany dają wydatne różnice w fenotypie.
>>Ewolucja dąży do oszczędzania zasobów i zwiększenia dostosowania więc mimo, że wszystko wydaje się być skomplikowane to jest najprostsze jak to tylko możliwe. >> >Kolejna bzdura. Czy nie widzisz, że sama ewolucja nie może mieć koncepcji, pomysłu albo jakiegoś projektu. Czy przypadek może być twórczy?
Ewolucja nie daje przypadkowych rozwiązań. Wszystko odbywa się na zasadzie selekcji w odpowiedzi na warunki środowiska. Poczytaj o doborze naturalnym. Polecam książkę "Samolubny gen" Dawkinsa.
>>To co napisałeś dowodzi, że o genetyce nie masz pojęcia. Takimi trwałymi zmianami w genomie są MUTACJE Zanim coś napiszesz to zdobądź trochę wiedzy na dany temat, a nie się ośmieszasz. >> >O muatcjach wiesz widzę bardzo mało albo nic. >Praktycznie nie ma mutacji pożytecznych i postępowych. Najczęściej są mutacje letalne, powodujące śmierć organizmu je zawierające, organizm umiera albo w życiu płodowym albo tuż po urodzeniu. A już o wielu mutacjach dodatnich kształtujących postęp - zapomnij. Takich nie ma.
Bzdura. Oczywiście, że są. Np. antybiotykoodporność u bakterii albo przykład zięb Darwina.
>>Nauka nie jest bogiem. Nie wymaga wiary tylko myślenia czyli czegoś zupełnie przeciwstawnego. >> >Pewnie, że nie jest. tego by brakowało. Masz bardzo mało wiedzy i rozsądku. Pozbawiony jesteś, jak każdy ewolucjonista, racjonalizmu w podstawowym rozróżnianiu zjawisk. >>Bóg powoduje, że nie musisz myśleć, wyjaławia Twój umysł. Nauka natomiast cały czas poszukuje, sprawdza, wymaga inteligencji i ją rozwija. Ponadto jest otwarta na nowości w przeciwieństwie do religii, która ucina dyskusję tak szybko jak się da. >> >Ten temat szczególnie jest poza Tobą. Więc o Bogu raczej milcz. Nie znasz Go.
A Ty go znasz.... kawę z nim pijasz
>Ucina dyskusje tylko beznadziejne, bo do takiej dyskusji trzeba mieć wiedzę i rozeznanie. Bardzo, ale to bardzo dużą wiedzę. >>Taa i powiedz jeszcze, że cała metoda naukowa jest błędem. Prezentujesz indolencję intelektualną. Każesz dowodzić każdemu swoich poglądów, a sam wszelką argumentację ograniczasz do cytatów z biblii. >> >Chyba nie dokładnie czytasz. Argumentów używam wielu i to z różnych dziedzin.. >>Cała ta część Twojej wypowiedzi to zwykły bełkot pasujący do tematu jak świni kamizelka.
Przeczytałem wszystkie Twoje wątki. Znaczna większość to cytaty z biblii, a więc żaden dowód, jest kilka wypowiedzi naukowców ale najczęściej ich sens jest przez Ciebie manipulowany. >> >Jakie zdanie może mieć, ktoś kto lekceważy prawdę?
Pytanie retoryczne?
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Robson696 (379 punktów) |
> Żaden z tych wspaniale zaprojektowanych organizmów ziemskich absolutnie nie mógł powstać przypadkowo, ponieważ wszystko, co jest zaprojektowane, ma projektanta. Organizmy ziemskie tylko wyglądają na zaprojektowane ponieważ stopniowo ewoluowały przystosowując się do środowiska w którym żyją od najprostszych form do najbardziej skomplikowanych przez miliony lat. Pozatym jeżeli według Ciebie projektant je zaprojektował, to kto zaprojektował projektanta?
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Poza tym jeżeli według Ciebie projektant je zaprojektował, to kto zaprojektował projektanta? > Istniał zawsze. Nie miał początku. Ty zaś powiesz, że wszechświat był mniejszy od atomu i potem Wielki Wybuch. Skąd ten atom, a skąd energia do wybuchu? Odpowiedz! Przecież znasz odpowiedź. Zasłonisz sie teorią ewolucji? Ale wcześniej skąd ten atom i energia? Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Mistrz Ironii (138 punktów) | >> Poza tym jeżeli według Ciebie projektant je zaprojektował, to kto zaprojektował projektanta? >> >Istniał zawsze. Nie miał początku. >Ty zaś powiesz, że wszechświat był mniejszy od atomu i potem Wielki Wybuch. >Skąd ten atom, a skąd energia do wybuchu? >Odpowiedz! Przecież znasz odpowiedź. >Zasłonisz sie teorią ewolucji? Ale wcześniej skąd ten atom i energia? >Pozdrawiam
Po pierwsze teoria ewolucji nie wyjaśnia powstania wszechświata ani życia na ziemi. Objaśnia jedynie w jaki sposób życie na ziemi zmieniało się oraz skąd tak wspaniała i piękna różnorodność życia na naszej planecie. Po drugie, lepiej przyznać się do niewiedzy niż zapychać ją wszechmocnym i nadprzyrodzonym bytem. Jeśli jest on wszechwiedzący, to wie kto będzie "dobrym wyznawcom", a kto nie, więc po co ten cyrk ? Dla jaj ? For money ?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>> Poza tym jeżeli według Ciebie projektant je zaprojektował, to kto zaprojektował projektanta? >>> >>Istniał zawsze. Nie miał początku. >>Ty zaś powiesz, że wszechświat był mniejszy od atomu i potem Wielki Wybuch. >>Skąd ten atom, a skąd energia do wybuchu? >>Odpowiedz! Przecież znasz odpowiedź. >>Zasłonisz sie teorią ewolucji? Ale wcześniej skąd ten atom i energia? >>Pozdrawiam >Po pierwsze teoria ewolucji nie wyjaśnia powstania wszechświata ani życia na ziemi. > Niczego nie wyjaśnia = teoria o czymś tam. >Objaśnia jedynie w jaki sposób życie na ziemi zmieniało się oraz skąd tak wspaniała i piękna różnorodność życia na naszej planecie. > Poznaj systemy rozmnażania, już w nich widać źródło różnorodności. Zobacz ile ras np.: psów, koni, kwiatów itp., a takie rzeczy można tworzyć do woli. Jednak nie jeśli chodzi o nowe gatunki. Te nie powstają samorzutnie, ani nie ma nowych, jeśli Stwórca ich nie stworzył. Różnorodność gatunkową, różnorodność form, kształtu organizmów żywych - gatunków pochodzi jedynie od Boga. >Po drugie, lepiej przyznać się do niewiedzy niż zapychać ją wszechmocnym i nadprzyrodzonym bytem. Jeśli jest on wszechwiedzący, to wie kto będzie "dobrym wyznawcom", a kto nie, więc po co ten cyrk ? Dla jaj ? For money ? > Dla ratowania Ciebie. To zaś sprawa największej wagi. Byś poznał prawdę i żył. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Mistrz Ironii (138 punktów) | >Niczego nie wyjaśnia = teoria o czymś tam.
Świetny argument, uważam dalszą dyskusję za zbędną, nie byłbym pierwszym, który próbuje wyjaśnić Ci teorie Darwina, niestety pranie mózgu jakiego doświadczyłeś "wyżarło" myślącego człowieka. Przypominasz roślinę, która nie potrafi myśleć, bez zastanowienia powtarzasz dogmaty, cytujesz Biblię i chyba chcesz tutaj kogoś "uratować", ale jedynym potrzebującym pomocy jesteś najwyraźniej Ty. Naprawdę życzę Ci abyś otworzył oczy, bo jedyne co trzeba zrobić to się zastanowić. (Wskazówka: samemu, nie z armią świadków ani opierając się o Biblię.)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Niczego nie wyjaśnia = teoria o czymś tam. >Świetny argument, uważam dalszą dyskusję za zbędną, nie byłbym pierwszym, który próbuje wyjaśnić Ci teorie Darwina, niestety pranie mózgu jakiego doświadczyłeś "wyżarło" myślącego człowieka. > Współczuję Tobie, że nie umiesz wyjść poza ludzka głupotę, sam zaś nie umiesz wniknąć w temat. Teorie Darwina znam dość dobrze, sam jestem genetykiem populacji. Czy wiesz co to? >Przypominasz roślinę, która nie potrafi myśleć, bez zastanowienia powtarzasz dogmaty, cytujesz Biblię i chyba chcesz tutaj kogoś "uratować", ale jedynym potrzebującym pomocy jesteś najwyraźniej Ty. > Jak wiesz ważne jest źródło informacji. Albo umacnia w przekonaniu albo czyni z ludzi głupców. Nie bez powodu Jeremiasz ich ostrzegał: " Przeklęty jest krzepki mąż, który pokłada ufność w ziemskim człowieku, a ciało czyni swoim ramieniem, i którego serce odwraca się od Jehowy" (Jeremiasza 17:5). Ludzie, to jedynie mgnienie, przelotny pył. >Naprawdę życzę Ci abyś otworzył oczy, bo jedyne co trzeba zrobić to się zastanowić. >(Wskazówka: samemu, nie z armią świadków ani opierając się o Biblię.) > Mylisz się "mój bliźni". Oczy mam wyjątkowo szeroko otwarte. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Mistrz Ironii (138 punktów) | >sam jestem genetykiem populacji.
Wiem czym się zajmujesz i tym bardziej nie mogę pojąć jak możesz odrzucać teorię ewolucji i zastępować ją czarodziejem. Nie cytuj Biblii, bo mało kto tutaj uznaje ją za wiarygodne źródło informacji.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | >>>Niczego nie wyjaśnia = teoria o czymś tam. >>Świetny argument, uważam dalszą dyskusję za zbędną, nie byłbym pierwszym, który próbuje wyjaśnić Ci teorie Darwina, niestety pranie mózgu jakiego doświadczyłeś "wyżarło" myślącego człowieka. >> >Współczuję Tobie, że nie umiesz wyjść poza ludzka głupotę, sam zaś nie umiesz wniknąć w temat. Teorie Darwina znam dość dobrze, sam jestem genetykiem populacji. >Czy wiesz co to?
Chyba bezrobotnym genetykiem populacji. Jak genetyk może takie bzdury wygadywać. Kto w ogóle Ci dał dyplom.
Co raz bardziej się przekonuje, że studia nie powinny być powszechne.
>>Przypominasz roślinę, która nie potrafi myśleć, bez zastanowienia powtarzasz dogmaty, cytujesz Biblię i chyba chcesz tutaj kogoś "uratować", ale jedynym potrzebującym pomocy jesteś najwyraźniej Ty. >> >Jak wiesz ważne jest źródło informacji. Albo umacnia w przekonaniu albo czyni z ludzi głupców.
I kto to mówi...
>Nie bez powodu Jeremiasz ich ostrzegał: > " Przeklęty jest krzepki mąż, który pokłada ufność w ziemskim człowieku, a ciało czyni swoim ramieniem, i którego serce odwraca się od Jehowy" (Jeremiasza 17:5). >Ludzie, to jedynie mgnienie, przelotny pył. >>Naprawdę życzę Ci abyś otworzył oczy, bo jedyne co trzeba zrobić to się zastanowić. >>(Wskazówka: samemu, nie z armią świadków ani opierając się o Biblię.) >> >Mylisz się "mój bliźni". >Oczy mam wyjątkowo szeroko otwarte.
Niektórzy ślepi też mają.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | >Naprawdę życzę Ci abyś otworzył oczy, bo jedyne co trzeba zrobić to się zastanowić. >(Wskazówka: samemu, nie z armią świadków ani opierając się o Biblię.)
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Robson696 (379 punktów) | > > Poza tym jeżeli według Ciebie projektant je zaprojektował, to kto zaprojektował projektanta?> >> Istniał zawsze. Nie miał początku.> Ty zaś powiesz, że wszechświat był mniejszy od atomu i potem Wielki Wybuch.> Skąd ten atom, a skąd energia do wybuchu?> Odpowiedz! Przecież znasz odpowiedź.> Zasłonisz sie teorią ewolucji? Ale wcześniej skąd ten atom i energia?> PozdrawiamTo nie był typowy wybuch, tylko w jednym momencie wszechświat rozszerzył się ze znikomo małych do ogromnych rozmiarów. A na Twoje pytanie "skąd ten atom i energia wybuchu" już niedługo odpowie przygotowywany eksperyment w tak zwanym Wielkim Zderzaczu Hadronów. Najłatwiej jest nad niczym się nie zastanawiać i zapychać swoim bogiem dziury niewiedzy. Obejrzyj sobie teraz ten filmik i w końcu uświadom, że ewolucja to nie bajka, tylko naukowy fakt, zapewniam Cię przyjacielu. www.youtube.com/watch?v=wVjJVvNwy3g
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >> Poza tym jeżeli według Ciebie projektant je zaprojektował, to kto zaprojektował projektanta?> >>> >Istniał zawsze. Nie miał początku.> >Ty zaś powiesz, że wszechświat był mniejszy od atomu i potem Wielki Wybuch.> >Skąd ten atom, a skąd energia do wybuchu?> >Odpowiedz! Przecież znasz odpowiedź.> >Zasłonisz sie teorią ewolucji? Ale wcześniej skąd ten atom i energia?> >Pozdrawiam> To nie był typowy wybuch, tylko w jednym momencie wszechświat rozszerzył się ze znikomo małych do ogromnych rozmiarów.> Był to wybuch i nie był, to wybuch, albo rozszerza się, albo się nie rozszerza. I tak w kółko. Jednak nie odpowiadasz: Jak i dlaczego? Gdzie i skąd siła sprawcza i energia? Dlaczego przechodzisz nad tymi pytaniami bez wyjaśnień? Napiszesz, że w jednym momencie itd.,... Jednak dzieła kolejne dotyczące ukształtowania Wszechświata, to o wiele więcej od jakiego wybuchu, tu musi działać Inteligencja z olbrzymimi możliwościami i zasobem niewyczerpanej energii. > A na Twoje pytanie "skąd ten atom i energia wybuchu" już niedługo odpowie przygotowywany eksperyment w tak zwanym Wielkim Zderzaczu> Masz taka nadzieje. Tylko nadzieje! Z wybuchu nigdy nie powstaje coś uporządkowanego, pięknego, dalej funkcjonujące według uniwersalnych praw, a przyznasz, że bez konkretnych praw cały Wszechświat zawaliłby się natychmiast. Nauka odkrywając kolejne prawa i zasady potwierdza istnienie Inteligencji i Siły sprawczej niewyobrażalnej dla ludzi. Czemu ludzie sie wzbraniają Tę Inteligencję i Siłę sprawczą nazwać Bogiem? > > Hadronów. Najłatwiej jest nad niczym się nie zastanawiać i zapychać swoim bogiem dziury niewiedzy. Obejrzyj sobie teraz ten filmik i w końcu uświadom, że ewolucja to nie bajka, tylko naukowy fakt, zapewniam Cię przyjacielu.> www.youtube.com/watch?v=wVjJVvNwy3g> Wybacz, ale zapewnienia jednego człowieka w oparciu o opinię innego, to nic takiego, to tylko kolejna opinia bez pokrycia, fantazja przeciw nauce, bez dowodu. Ziemia powinna być pełna szczątków ogniw pośrednich, a tu nic nie znajdują, jedynie naukowiec pisze scenariusz według tego, co mu się wydaje. Fantazje nic nie warte. Inaczej Biblia. Wyjaśnia wszystko i to zgodnie z tym do czego - jako ludzie - jesteśmy przyzwyczajeni - każda rzecz ma swego autora. Biblia to taka instrukcja jak żyć. Możesz sobie wyobrazić taka sytuację: Jest warsztat w którym pracuje dwóch mechaników samochodowych. Otrzymują dwa jednakowe samochody do naprawy. Jeden z nich podchodzi bez zapoznania sie z opisem jak funkcjonują mechanizmy - odrzuca instrukcje. A drugi dowiedziawszy sie jakie są objawy, szuka w instrukcji jak naprawić. Gdy drugi dawno zapomniał o samochodzie i naprawia już kolejny, te pierwszy nie zrobił żadnego postępu w usuwaniu usterki. Tak jest z Biblią, która stanowi, od Boga - Stwórcy wszystkiego - instrukcję dla ludzi jak żyć. Nie jest tylko jakimś opisem, ale na przykładach narodu Izraela pokazuje konkretne przykłady jak żyć, jak patrzeć w przyszłość, jak słuchać i poznawać Boga, jak być Mu posłusznym dla swego dobra, by życie było wieczne, szczęśliwe i miało sens. I jeszcze Bóg doprowadzi swe zamierzenia, co do ziemi do końca, bez względu ile ludzi występuje przeciw Niemu. Liczba ich nie ma znaczenia. Więc dlaczego człowiek chce ginąć, podczas właśnie teraz gdy żyje może poznać Boga, zbliżyć się do Niego, pokochać i zapewnić sobie Jego wsparci i opiekę. Ewolucja i te inne teorie, to nic niewarte punkty widzenia poszczególnych ludzi, filozofie i tradycje na przekór logiki i przeciw zdrowemu rozsądkowi. Te rzeczy należy odrzucić jako śmieci. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jednak nie odpowiadasz: Jak i dlaczego? Gdzie i skąd siła sprawcza i energia? Dlaczego przechodzisz nad tymi pytaniami bez wyjaśnień? Napiszesz, że w jednym momencie itd.,... Jednak dzieła kolejne dotyczące ukształtowania Wszechświata, to o wiele więcej od jakiego wybuchu, tu musi działać Inteligencja z olbrzymimi możliwościami i zasobem niewyczerpanej energii.
U podstaw Wielkiego Wybuchu nie było żadnej osoby boskiej, czy nie boskiej. Ludzka osobowość, którą mierzymy różne rzeczy i której oczekujemy w rzeczach niewyjaśnionych, jest tylko jednym z drobnych efektów tego wybuchu. Małe dziecko personalizuje zabawki, teiści personalizują wszechświat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Jednak nie odpowiadasz: Jak i dlaczego? >Gdzie i skąd siła sprawcza i energia? >Dlaczego przechodzisz nad tymi pytaniami bez wyjaśnień? >Napiszesz, że w jednym momencie itd.,... >Jednak dzieła kolejne dotyczące ukształtowania Wszechświata, to o wiele więcej od jakiego wybuchu, tu musi działać Inteligencja z olbrzymimi możliwościami i zasobem niewyczerpanej energii. >U podstaw Wielkiego Wybuchu nie było żadnej osoby boskiej, czy nie boskiej. Ludzka osobowość, którą mierzymy różne rzeczy i której oczekujemy w rzeczach niewyjaśnionych, jest tylko jednym z drobnych efektów tego wybuchu. Małe dziecko personalizuje zabawki, teiści personalizują wszechświat. > Ten wybuch nie tylko, że musiał mieć siłę sprawczą, ale, co najważniejsze, musiała być materia, masa, która zechciała, bo miała takie widzi mi sie - wybuchnąć. Co wybuchło? Cokolwiek by, to było, musiało skądś sie wziąć. Co i skąd? Znasz odpowiedź? Nie! Nie znasz. Więc o co chodzi? Zapętlona ta teoria, dla maluczkich bez zrozumienia, którzy przyjmą wszystko zamiast Boga..Wyjdź z niej!!! Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ten wybuch nie tylko, że musiał mieć siłę sprawczą, ale, co najważniejsze, musiała być materia, masa, która zechciała, bo miała takie widzi mi sie - wybuchnąć. Zjawisko, które miało miejsce u zarania Wszechświata określamy słowem "wybuch" z braku lepszego. To nie jest wybuch bomby, granatu czy piecyka gazowego. Nie rozumiesz? Trudno.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Ten wybuch nie tylko, że musiał mieć siłę sprawczą, ale, co najważniejsze, musiała być materia, masa, która zechciała, bo miała takie widzi mi sie - wybuchnąć. >Zjawisko, które miało miejsce u zarania Wszechświata określamy słowem "wybuch" z braku lepszego. To nie jest wybuch bomby, granatu czy piecyka gazowego. Nie rozumiesz? Trudno. > Co by nie było, to musiało zaistnieć - skąd i dlaczego? O charakterze wybuchu - tez coś lub ktoś musiał zdecydować. Nie uwolnisz sie od prostych pytań, a jedynie będziesz zwiększać ich ilość. Nie rozumiesz? Trudno. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>Co by nie było, to musiało zaistnieć - skąd i dlaczego? Skąd i dlaczego zaistniał Jehowa? >O charakterze wybuchu - tez coś lub ktoś musiał zdecydować. Kto lub co zadecydowało o powstaniu Jehowy? >Nie uwolnisz sie od prostych pytań, a jedynie będziesz zwiększać ich ilość. Właśnie. Zwiększaniem liczby pytań o początek jest wprowadzenie dodatkowego elementu, jakim jest Bóg. >Nie rozumiesz? Ja rozumiem, Ty masz problem... >Trudno. Ano. >Pozdrawiam Miłego dnia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> Miłego dnia.Również  >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | > >Miłego dnia.> Również  O!  Nie spodziewałam się tu Ciebie. I Tobie!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Skąd i dlaczego zaistniał Jehowa? >Kto lub co zadecydowało o powstaniu Jehowy? >Właśnie. Zwiększaniem liczby pytań o początek jest wprowadzenie dodatkowego elementu, jakim jest Bóg. >Ja rozumiem, Ty masz problem... >Ano. >Miłego dnia. > Trudniej dzisiaj ludziom wycofać sie w obranej błędnej drogi, by prawdziwego Boga zastąpić martwą materią i przypadkową ideą. Trudno ludziom sie przyznać do błędu, by już dziś i teraz odpowiadać na pytania, na które odpowiedzi nie zna żaden człowiek. Takie substytuty wiedzy mogą zadowalać ludzi o małej wiedzy i rozeznaniu.
Niestety, także o wyjątkowo małej wyobraźni. Bo czym jest coś wstawione w miejsce prawdy? Niczym. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Twoja prawda nie jest prawdziwa Miłujący. Dlaczego nie wierzysz w Koran? Albo w Iliadę? Bo urodziłeś się w kręgu kultury chrześcijańskiej i czczisz z namaszczeniem swój paszport. Oto cała twoja prawda. Gdybyś urodził się w Iranie, być może przeszkadzałby ci główny nurt szyizmu, jaki obowiązuje w Teheranie, więc wybrałbyś sobie jakiś inny, mniej popularny nurt, co też zrobiłeś w Polsce odrzucając katolicyzm na rzecz innej, nie lepszej formy chrześcijaństwa. I pisałbyś tu o Alim wpisując fragmenty hadisów. Oto cała twoja prawda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Twoja prawda nie jest prawdziwa Miłujący. Dlaczego nie wierzysz w Koran? Albo w Iliadę? Bo urodziłeś się w kręgu kultury chrześcijańskiej i czczisz z namaszczeniem swój paszport. > Właściwie caly czas Tobie pokazuję, Tobie i innym, że poznanie religii prawdziwej nie jest uzależnione od miejsca zamieszkania czy urodzenia. Religia prawdziwa jest jedna dla wszystkich ludzi. Tamte Księgi nie pochodzą od Boga. Znowu grupy ludzi, tworzących jakąś społeczność, uznali je za święte i tego sie trzymają. >Oto cała twoja prawda. Gdybyś urodził się w Iranie, być może przeszkadzałby ci główny nurt szyizmu, jaki obowiązuje w Teheranie, więc wybrałbyś sobie jakiś inny, mniej popularny nurt, co też zrobiłeś w Polsce odrzucając katolicyzm na rzecz innej, nie lepszej formy chrześcijaństwa. I pisałbyś tu o Alim wpisując fragmenty hadisów. Oto cała twoja prawda. > Dość płytko wszystko to taktujesz, dość lekko do tego podchodzisz. W różnych krajach europejskich czynniki religijne i polityczne usiłowały podstępnie przyczepić Świadkom Jehowy etykietkę "niebezpiecznej sekty"; zresztą taki sam zarzut wysuwano przeciwko chrześcijanom w I wieku. Czytasz: " My zaś uważamy za właściwe, żeby od ciebie usłyszeć, co myślisz, bo doprawdy wiadomo nam o tej sekcie, że wszędzie się mówi przeciwko niej"(Dzieje 28:22). Tymczasem Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał Świadków Jehowy za religię, a nie sektę. Przeciwnicy z pewnością o tym wiedzą. Mimo to wciąż oczerniają Świadków. W rezultacie niektórzy z tych chrześcijan stracili pracę. Ich dzieci bywają nękane w szkołach. Niekiedy bojaźliwi ludzie anulują umowy wynajmu obiektów, w których Świadkowie od dawna urządzali swoje zebrania. Zdarzało się nawet, że urzędy odmawiały komuś przyznania obywatelstwa tylko dlatego, że jest Świadkiem Jehowy! Ale Świadkowie wcale się tym nie zrażają. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | > Religia prawdziwa jest jedna dla wszystkich ludzi.Jest nią porzucenie iluzji Jehowy i przyznanie że ludzkość jest zdana na siebie. Zwrot od wyimaginowanego Jehowy w kierunku relacji międzyludzkich. > Tamte Księgi nie pochodzą od Boga. Znowu grupy ludzi, tworzących jakąś społeczność, uznali je za święte i tego sie trzymają.Biblia nie pochodzi od Jehowy. Grupy chrześcijan i judaiczyków uznali je za święte i tego sie trzymają. Autor tekstu: Lloyd Graham Fragment "Deceptions and Myths of the Bible" Biblia nie jest "słowem Bożym", lecz zbiorem zapożyczeń ze źródeł pogańskich. Historia Edenu i Adama i Ewy jest wzięta ze źródeł babilońskich... Mojżesz wykreowany jest na wzór syryjskiego Mizesa, a biblijne prawa opracowane są w znacznym stopniu na bazie kodeksu Hammurabiego. Biblijny Mesjasz pochodzi od egipskiego zbawiciela Mahdiego, a niektóre wersety biblijne są słowo w słowo ściągnięte z pism egipskich. Pomiędzy Jezusem a egipskim Horusem Gerald Massey naliczył 137 podobieństw www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijne> W różnych krajach europejskich czynniki religijne i polityczne...> Tymczasem Europejski Trybunał Praw CzłowiekaOd kiedy to dla Jehowitów Europejski Trybunał Praw Człowieka nie jest czynnikiem politycznym? > Mimo to wciąż oczerniają Świadków. W rezultacie niektórzy z tych chrześcijan stracili pracę. Ich dzieci bywają nękane w szkołach.Biedni prześladowani, nie odwracajcie kota ogonem. To Wy Jehowici nękacie ludzi w domach, dzwoniąc do domofonów kiedy śpią po nocnych dyżurach lub wykonują czynności wymagające skupienia uwagi. Jeśli wasze dzieci próbują nawracać nasze dzieci, tak jak Ty nas, to nic dziwnego że są niesnaski. > Niekiedy bojaźliwi ludzie anulują umowy wynajmu obiektów, w których Świadkowie od dawna urządzali swoje zebrania.A czegóż się boją? Masz urojenia prześladowcze. Jeśli wypowiadają umowy to jest ich prywatna decyzja, może inny najemca im więcej płaci, a może postanowili sami utrudnić działania organizacji której członkowie nachodzą ludzi w domach ze swoją niby nowiną w rzeczywistości znaną od lat.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Robson696 (379 punktów) |
> Z wybuchu nigdy nie powstaje coś uporządkowanego, pięknego, dalej funkcjonujące według uniwersalnych praw, a przyznasz, że bez konkretnych praw cały Wszechświat zawaliłby się natychmiast.Czytaj ze zrozumieniem. Napisałem wcześniej, że to nie był zwykły wybuch jak np. wybuch bomby, tylko gwałtowna ekspansja wszechświata, która miała miejsce w każdym miejscu wszechświata w tej samej chwili. To jest właśnie tzw. "Wielki Wybuch". Krytykujesz rzeczy o których nic nie wiesz... > Ziemia powinna być pełna szczątków ogniw pośrednich, a tu nic nie znajdują> Fantazje nic nie warte.A na filmiku to co niby znaleźli? Wiadro? Bo ja myślałem, że właśnie takie brakujące ogniwo ewolucyjne ryby w płaza. Jak nie uznajesz tego co mówią naukowcy, bo nie odpowiadają Ci ich dowody, to dlaczego bez jakichkolwiek dowodów fanatycznie przyjmujesz kreacjonizm? > Tak jest z Biblią, która stanowi, od Boga - Stwórcy wszystkiego - instrukcję dla ludzi jak żyć.Jak Ty sobie wyobrażasz pochodzenie książki napisanej przez wielu w większości nieznanych autorów od boga? Tylko mi nie pisz, że byli "natchnieni" duchem św. bo ja już wiem jak oni byli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >Z wybuchu nigdy nie powstaje coś uporządkowanego, pięknego, dalej funkcjonujące według uniwersalnych praw, a przyznasz, że bez konkretnych praw cały Wszechświat zawaliłby się natychmiast.> Czytaj ze zrozumieniem. Napisałem wcześniej, że to nie był zwykły wybuch jak np. wybuch bomby, tylko gwałtowna ekspansja wszechświata, która miała miejsce w każdym miejscu wszechświata w tej samej chwili. To jest właśnie tzw. "Wielki Wybuch". Krytykujesz rzeczy o których nic nie wiesz...> A Ty skąd to wiesz? Co spowodowało, że to był inny wybuch? Dlaczego miał być inny? Kto tym kierował? Kto realizuje czyjeś zamierzenie i nadał charakter temu wybuchowi? Ty byłeś tam? A może byli jacyś inni obserwatorzy? Jak to w każdym miejscu, to było ich wiele? To było więcej wybuchów? > >Ziemia powinna być pełna szczątków ogniw pośrednich, a tu nic nie znajdują> >Fantazje nic nie warte.> A na filmiku to co niby znaleźli? Wiadro?> Fantazja. Ludzie nie wiedzą do końca, co działo się na ziemi, jakim przemianom ulegała ziemia. Geolodzy pracują według swej wiedzy, a to wiedza innych ludzi, uzyskana wcześniej - tylko teorie. Jesteśmy otoczeni samymi teoriami, w oparciu o nie kolejni ludzie budują, kolejne teorie. "Naukowcy" znajdują jakiś szkielet w jakiej warstwie geologicznej i cieszą sie jak dzieci, że coś znaleźli. Co znaleźli? To co szukają. A co szukają? To co poprze ich teorie, wiele teorii. Znajdują! Na siłę dopasowują. Nie ma żadnych ogniw pośrednich, sam pomysł ich występowania jest nietrafiony. Sami ewolucjoniści, Ci ceniący prawdę ponad wszystko, przyznają brak dowodów na ewolucję, natomiast ych innych jest wiele. W książce A View of Life (Pogląd na życie) napisanej przez trzech ewolucjonistów czytamy: " Zapis kopalny jest pełen wypowiedzi, których paleontologowie nie są w stanie wytłumaczyć". Jakież to informacje są dla uczonych ewolucjonistów tak "zadziwiające" i czego "nie są w stanie wytłumaczyć"? Tych uczonych zbił z tropu fakt, że dostępne dziś ogromne zbiory skamieniałości dowodzą dokładnie tego samego, co za czasów Darwina: Podstawowe formy życia pojawiały się nagle i w ciągu długich odcinków czasu nie ulegały żadnym istotnym zmianom. Nigdy nie znaleziono ogniw pośrednich pomiędzy podstawowymi rodzajami żywych istnień. Zapis kopalny mówi więc akurat to, czego się po nim nie spodziewano.Po 40-letniej pracy badawczej szwedzki botanik Heribert Nilsson tak scharakteryzował sytuację: "Na podstawie danych paleobiologicznych nie da się naszkicować nawet karykatury ewolucji. Materiał kopalny jest teraz tak kompletny, że (...) braku ogniw pośrednich nie można już tłumaczyć jego szczupłością. Luki rzeczywiście istnieją i nigdy nie zostaną wypełnione". > Bo ja myślałem, że właśnie takie brakujące ogniwo ewolucyjne ryby w płaza. Jak nie uznajesz tego co mówią naukowcy, bo nie odpowiadają Ci ich dowody, to dlaczego bez jakichkolwiek dowodów fanatycznie przyjmujesz kreacjonizm?> Ewolucja jest bzdurną, głupią, wyraźnie występującą przeciw racjonalizmowi, przeciw prawdziwej nauce, przeciw rozsądkowi, przeciw rozumowi ludzkiemu. To teoria poniżająca ludzi. Obrażająca ich intelekt. Czyniąca rozum ludzki nieprzydatnym narzędziem, nic niewartym jak wybrakowany stary i bardzo prymitywny kalkulator. Gorsze narzędzie od pierwszego kalkulatora. Bo w nim aby uzyskać jakąś sumę, musisz odliczyć określona ilość paciorków, a dalej jednym ruchem uzyskać wynik. Ewolucjonizm nawet takim czynnościom przeczy. Czy potrzeba jakichś dowodów wskazujących na istnienie Stwórcy = Boga? Tak! Jednak nie musisz ich szukać, bo masz ich niezliczoną ilość. Czy nagrody Nobla w zakresie chociażby fizjologii i medycyny, biologii czy genetyki i innych, nie daje się za odkrycie konkretnej prawidłowości - prawa, mechanizmu, wzoru składu cy sposobu oddziaływania? Weź chociażby cykl Krebsa, tranzystory, nadprzewodnictwo itp., itd. Wszystko to jest niezwykle skomplikowane, a jednak proste i pewne, powtarzalne, niezawodne prawa. To wszystko musi mieć i ma swego Stwórcę. Sam wybuch i ewolucja pozbawione są inteligencji, nie tłumaczą i nie dają odpowiedzi na żadne z życiowo najistotniejszych dla ludzi pytań. > >Tak jest z Biblią, która stanowi, od Boga - Stwórcy wszystkiego - instrukcję dla ludzi jak żyć.> Jak Ty sobie wyobrażasz pochodzenie książki napisanej przez wielu w większości nieznanych autorów od boga? Tylko mi nie pisz, że byli "natchnieni" duchem św. bo ja już wiem jak oni byli  > Dziwi Ciebie słuchanie radia na plaży? Prowadzenie rozmowy telefonicznej z kimś na antypodach? A Ty sam, czy musisz być podłączony do kontaktu, jakiego źródła energii, by żyć, myśleć, wydawać głos, uczyć sie na pamięć, kochać, płakać, bronic słusznych spraw, tęsknić, szukać prawdy, poznawać Boga i inne? Człowiek nie jest maszyną! Umysł i serce - to jakim jesteś człowiekiem zależy od współpracy umysłu i serca. Czy rozumiesz co piszę? Umysł i serce, to jedynie mogłeś otrzymać od Boga, czy korzystasz właściwie? Podstawą pozytywnej odpowiedzi - uznanie istnienia Boga. Pozdrawia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> W książce A View of Life (Pogląd na życie) napisanej przez trzech ewolucjonistów czytamy:Książka "A View of Life" autorstwa Goulda, Lurii i Singera, ukazała się w 1981 roku, słoneczko. Poszukaj jakiejś nowej literatury. Resztę pominę litościwym milczeniem. Całuski, pa!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -5 na 5 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >W książce A View of Life (Pogląd na życie) napisanej przez trzech ewolucjonistów czytamy:> Książka "A View of Life" autorstwa Goulda, Lurii i Singera, ukazała się w 1981 roku, słoneczko. Poszukaj jakiejś nowej literatury.> Resztę pominę litościwym milczeniem.> Całuski, pa!  > Dzieło Karola Darwina 'O powstawaniu gatunków' opublikowane w 1859 roku. Odrzuć je! Miła kobieto! Pa! Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Dzieło Karola Darwina 'O powstawaniu gatunków' opublikowane w 1859 roku. Dzieło Karola Darwina doczekało się rozszerzeń i uściśleń. jednym z nich była książka Goulda, Lurii i Singera. Ich dzieło też się doczekało uściśleń. Większość tego, co napisali, jest aktualna. Większość tego, co napisał Darwin, też. Resztę poprawiono, zgodnie z aktualnym stanem badań. Na tym m.in. polega nauka. Nie pisz głupot, z łaski swojej, dobry człowieku. PS. Wyraźnie widzę, że nie umiesz korzystać z literatury naukowej. Ale to już nie mój problem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -7 na 7 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Dzieło Karola Darwina 'O powstawaniu gatunków' opublikowane w 1859 roku. >Dzieło Karola Darwina doczekało się rozszerzeń i uściśleń. jednym z nich była książka Goulda, Lurii i Singera. Ich dzieło też się doczekało uściśleń. Większość tego, co napisali, jest aktualna. Większość tego, co napisał Darwin, też. Resztę poprawiono, zgodnie z aktualnym stanem badań. Na tym m.in. polega nauka. > Niejeden z naukowców mówi, że gdyby Darwin dzisiaj żył i wiedział, to co dzisiaj wiedzą naukowcy, chociażby z zakresu genetyki, to nigdy by takiej bzdurnej teorii nie stworzył. >Nie pisz głupot, z łaski swojej, dobry człowieku. >PS. Wyraźnie widzę, że nie umiesz korzystać z literatury naukowej. Ale to już nie mój problem. > Twój problem polega na braku umiejętności rozróżniania, co jest pisane dla poparcia niemądrej i oderwanej od rzeczywistości papierowej idei a co dla kasy. W tym temacie wchodzi w grę jedynie jeszcze kłamstwo i nierzetelność, nieuczciwych naukowców. Zajęli Tobie głowę i teraz sie męczysz. Ludzie odrzucili mądrość Bożą, cóż więc im zostało. Zagubili sie całkowicie. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Robson696 (379 punktów) |
>Nie jeden z naukowców mówi, że gdyby Darwin dzisiaj żył i wiedział, to co dzisiaj wiedzą naukowcy, chociażby z zakresu genetyki, to nigdy by takiej bzdurnej teorii nie stworzył. Ci naukowcy to pewnie kreacjoniści..., poza tym podaj ich nazwiska bo nie chce mi się wierzyć, że istnieją poważni naukowcy mówiący takie głupoty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -6 na 6 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Nie jeden z naukowców mówi, że gdyby Darwin dzisiaj żył i wiedział, to co dzisiaj wiedzą naukowcy, chociażby z zakresu genetyki, to nigdy by takiej bzdurnej teorii nie stworzył. >Ci naukowcy to pewnie kreacjoniści..., poza tym podaj ich nazwiska bo nie chce mi się wierzyć, że istnieją poważni naukowcy mówiący takie głupoty. > No widzisz i tacy naukowcy są. Ty zaś jesteś jakimś naukowcem? Masz jakiś dorobek naukowy? Czy jesteś zwykłym niby racjonalistą o dużych ambicjach a małej wiedzy i rozeznaniu zerowym? Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | panTeista (6808 punktów) | >>Ci naukowcy to pewnie kreacjoniści..., poza tym podaj ich nazwiska bo nie chce mi się wierzyć, że istnieją poważni naukowcy mówiący takie głupoty.
>No widzisz i tacy naukowcy są. >Ty zaś jesteś jakimś naukowcem? Masz jakiś dorobek naukowy? >Czy jesteś zwykłym niby racjonalistą o dużych ambicjach a małej wiedzy i rozeznaniu zerowym?
Co wniosłeś do dyskusji tym Argumentum ad personam. Pokazałeś jakie owoce wydaje religia Jehowitów i studiowanie Biblii.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>>Ty zaś jesteś jakimś naukowcem? Masz jakiś dorobek naukowy? >>Czy jesteś zwykłym niby racjonalistą o dużych ambicjach a małej wiedzy i rozeznaniu zerowym? >Co wniosłeś do dyskusji tym Argumentum ad personam. Pokazałeś jakie owoce wydaje religia Jehowitów i studiowanie Biblii. > Przykro mi, ale nie rozumiesz o czym piszesz i co czytasz. Współczesna uczciwa ocena dowodów, niby potwierdzających ewolucję i pochodzenie człowieka od małp, prowadzi do następujących wniosków: tak oczywista dzisiaj ogromna przepaść oddzielająca człowieka od zwierząt istniała też w przeszłości. Twierdzenie, że człowiek pochodzi od jakichś stworzeń małpokształtnych, jest mistyfikacją. Pseudonaukowcy wyżywają się, kto im powie: Nie!? Zdaniem czasopisma angielskiego New Scientist " dowody w postaci szczątków kopalnych są tak niewystarczające, że naszych teorii nie sposób odróżnić od wytworów fantazji". Prawdą jest to, co potwierdzają fakty: Bóg stworzył człowieka oddzielnie i niezależnie od zwierząt, a człowiek rozmnaża się wyłącznie ‚według swego rodzaju'. Tak się dzieje obecnie i zawsze tak było w przeszłości. Nigdy nie było inaczej. Wszelkie stworzenia małpokształtne, które żyły dawno temu, należały do małp, a nie do rodzaju ludzkiego. Skamieniałe szczątki rzeczywistych ludzi należały po prostu do przedstawicieli innych ras; tak samo dzisiaj żyją obok siebie różne rasy ludzkie. Czy to tak trudno zrozumieć?! Trzeba mieć trochę wiedzy z zakresu genetyki populacji. Wszystko to dowodzi, że najnowsze wyniki badań naukowych wcale nie popierają ewolucjonizmu. Nie zdoła on stawić czoła wyzwaniu rzuconemu przez współczesne odkrycia naukowe, ponieważ rozmija się z prawdą. Jednakże ewolucjonizm jest krytykowany jeszcze z innych powodów. Na przykład warto starannie zbadać wpływ jaki ta teoria wywiera na poziom moralny świata - to jest rzecz najważniejsza. Odrzucenie Boga a przyjęcie ewolucji to droga do degeneracji, zezwierzęcenia, widać tego skutki na całej ziemi. Do tego dochodzi jeszcze inne pytanie, jakże ważne dla ludzi. Pytanie: Jaką nadzieję na przyszłość daje ewolucjonizm człowiekowi? Znalezienie odpowiedzi na to pytanie ma dla każdego człowieka istotne znaczenie. Dla Ciebie też. Tu nauka milczy, bo najczęściej mówi o zbliżającej się zagładzie ziemi i ludzi. To zaś stanowi kolejną bzdurę. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Twierdzenie, że człowiek pochodzi od jakichś stworzeń małpokształtnych, jest mistyfikacją
Jest najprawdziwszą prawdą. Małpy to nasi najbliźsi kuzyni. Możesz krzyczeć, że to nie prawda, ale głośne kłamstwa nigdy się jeszcze prawdziwsze przez hałas i repetycje nie stały. Małpy się uczą. Zastępuje kiepskie koncepcje lepszymi. Ty zaś stoisz w miejscu, przynajmniej jeśli chodzi o to, co tu wypisujesz. Nie chcę cię urazić, nie wiem - może robisz postępy jako kucharz, albo kierowca samochodu, ale na temat obserwacji i odczuwania otaczającego cię świata mógłbyś pójść na studia do naszych szanownych kuzynek. One (czyli Małpy) są tworami tej samej Ziemi, tej samej Ewolucji. Żywi je ta sama gwiazda (poprzez rośliny i inne zwierzęta, dokładnie tak jak nas).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Twierdzenie, że człowiek pochodzi od jakichś stworzeń małpokształtnych, jest mistyfikacją >Jest najprawdziwszą prawdą. Małpy to nasi najbliżsi kuzyni. > To nieprawdopodobne, jak bardzo ludzie sobą gardzą i pomiatają. >Możesz krzyczeć, że to nie prawda, ale głośne kłamstwa nigdy się jeszcze prawdziwsze przez hałas i repetycje nie stały. > Ja nie krzyczę, za mną są fakty i prawdziwa nauka. Nie zaś kombinatorzy, chciwi nieuczciwego zysku. Popularyzując ewolucję zarabiają niezły szmal. Dlaczego? Bo ludzie, ci co dorzucili Boga, są spragnieni argumentu, że nie błądzą. >Małpy się uczą. > Ludzie przestali. >Zastępuje kiepskie koncepcje lepszymi. > Które im odpowiadają ze względu na samolubna cele. > Ty zaś stoisz w miejscu, przynajmniej jeśli chodzi o to, co tu wypisujesz. > Człowiek został przez Boga ukształtowany jako doskonały i od razu przygotowany do odzwierciedlania Bożych przymiotów. Utracił jednak swą doskonałość. Stacza się. Przywiązanie sie do ewolucji to zdecydowanie najważniejszy tego dowód. > Nie chcę cię urazić, nie wiem - może robisz postępy jako kucharz, albo kierowca samochodu, ale na temat obserwacji i odczuwania otaczającego cię świata mógłbyś pójść na studia do naszych szanownych kuzynek. One (czyli Małpy) są tworami tej samej Ziemi, tej samej Ewolucji. Żywi je ta sama gwiazda (poprzez rośliny i inne zwierzęta, dokładnie tak jak nas). > Czy coś tak wysoce zorganizowanego i uporządkowanego, jak ręka, oko i mózg, mogło powstać przypadkiem? Jeżeli wynalezienie narzędzi, komputerów i błony fotograficznej przypisuje się człowiekowi, to z pewnością powinno się też przypisać komuś zasługę stworzenia o wiele bardziej wszechstronnych narządów, jak ręka, oko i mózg. " Jehowo", powiedział psalmista, " Ciebie będę opiewać, gdyż uczyniony jestem cudownie, w sposób przejmujący lękiem. Dzieła Twoje są zdumiewające, o czym bardzo dobrze wie dusza moja" (Psalm 139:1, 14). Nasze ciało spełnia wiele zadziwiających funkcji bez świadomego wysiłku z naszej strony. Weź to pod uwagę! Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja nie krzyczę, za mną są fakty i prawdziwa nauka.
Siedzisz przed biblioteką i piszesz na laptopie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | plodzien (7378 punktów) |
> Czy coś tak wysoce zorganizowanego i uporządkowanego, jak ręka, oko i mózg, mogło powstać przypadkiem? >> Jeżeli wynalezienie narzędzi, komputerów i błony fotograficznej przypisuje się człowiekowi, to z pewnością powinno się też przypisać komuś zasługę stworzenia o wiele bardziej wszechstronnych narządów, jak ręka, oko i mózg. >Czytasz: mpancz.webpark.pl/bioteohuman.php > " Jehowo", powiedział psalmista, " Ciebie będę opiewać, gdyż uczyniony jestem cudownie, >Raczej użyłbym słowa "spłodzony", chociaż rzeczywiście ten akt nazywany bywa "uczynkiem". Jeśli zaś chodzi o słowo "cudownie: czy znaczy to, że matka każdego człowieka miała przy jego poczęciu orgazm? Bo to chyba nieprawda. > ...w sposób przejmujący lękiem. >O niechcianą ciążę? > Dzieła Twoje są zdumiewające, o czym bardzo dobrze wie dusza moja" (Psalm 139:1, 14). >Zaprawdę zdumiewające. Jak chociażby te. 1. Smukła sylwetka, ale za słaba, więc łatwo powodująca degenerację kręgosłupa. 2. Prostata puszczona debilnie przez pęcherz. 3. Mózg. Który mózg został stworzony na podobieństwo jahwiańskiego? Ten, który bada rzeczywistość i na podstawie tych badań koryguje swoją wiedzę, czy ten, który skłonny jest nie przyjmować żadnych rzeczowych argumentów, jeśli niezgodne są z książką napisaną tysiące lat temu przez półanalfabetów? > Nasze ciało spełnia wiele zadziwiających funkcji bez świadomego wysiłku z naszej strony.> Weź to pod uwagę!Tego brakowało, żebym świadomie przeprowadzał wszystkie reakcje w wątrobie. Chociaż, jeśli chodzi na przykład o wytrysk - przyznam, że chciałbym mieć większą władzę nad fizjologią. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | plodzien (7378 punktów) | > Chociaż, jeśli chodzi na przykład o wytrysk - przyznam, że chciałbym mieć większą władzę nad fizjologią. >> Miłujący P. sądzi zapewne, że mógłby załatwić nam jakieś poprawki, lecz my mu i tak nie wierzymy... Tyle dobrych chęci się marnuje >Poprawki są niemożliwe, bo bóg jest istotą doskonałą. PS. A swoją drogą, Jahwe musi mieć członka skoro my - stworzeni na jego podobieństwo go posiadamy. Narzuca mi się więc pytanie: do czego go potrzebował, skoro był sam? Odpowiedź, że do sikania nie jest rozwiązaniem problemu. To wie każdy, kto próbował oddać mocz w stanie wzwodu. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Niestety, w przeciwieństwie do Hindusów uwieczniających boga Sziwę w nader męskiej formie, wyznawcy Jehowy są nader opóźnieni w badaniu tej części boga. Sziwa ma ładną małżonkę, Parwati, a Jahwe promuje chyba onanizm. Jednakże każda rzecz ma plusy i minusy - bogini Parwati ma ponoć bardzo gwałtowny charakter. Czasem, ciemna jak węgiel dekoruje szyję ściętymi głowami i upija się krwią. Takie tam małżeńskie frustracje...  W Indiach penis Sziwy smaruje się mlekiem, miodem i masłem ghee. Po czym się to spożywa, co w sumie jest zabawniejsze od chrześcijańskiego kanibalizmu. Tak sobie napisałem, bo może nasi tutejsi, jakże wylewni, prorocy się zaciekawią. A zapomniałem, że do mleku, miodu i masła dodaje się syrop różany i ryż (niestety surowy, więc zjeść się go nie da). Wszystko razem pychotka, żadna hostia się nie umywa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | plodzien (7378 punktów) | > W Indiach penis Sziwy smaruje się mlekiem, miodem i masłem ghee. Po czym się to spożywa, >
Nie pytałem, ale moja żona na pewno wolałaby powidła śliwkowe pod warunkiem, że byłyby domowej roboty. Podgrzewane w kadzi i długo kręcone jakimś trzonkiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oni tam ze śliwkami cieńko stoją. Ale zawsze można wysłać przepis pod adres "Bogini Zniszczenia", Równina pod Kajlaszem, Chiny (ona mieszka w Chinach, widać nie lubi wśród wyznawców, czemu trudno się dziwić).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > To wie każdy, kto próbował oddać mocz w stanie wzwodu. Co jest możliwe, acz dość trudne. P.S. Oczywiście oddawanie w stanie, a nie próbowanie, mospanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | >>To wie każdy, kto próbował oddać mocz w stanie wzwodu. > Co jest możliwe, acz dość trudne.
Dlaczegóż?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >>>To wie każdy, kto próbował oddać mocz w stanie wzwodu. >> Co jest możliwe, acz dość trudne. >Dlaczegóż? Nie znam się na urologii, ale wydaje mi się, że za sprawą jakiegoś zaworu(?) zamykającego ujście z pęcherza moczowego, automatycznie podczas wzwodu członka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>>Nasze ciało spełnia wiele zadziwiających funkcji bez świadomego wysiłku z naszej strony. >>Weź to pod uwagę! >Tego brakowało, żebym świadomie przeprowadzał wszystkie reakcje w wątrobie. > No wiec ktoś to uczynił i krok po kroku ustalił, co i jak. Dla funkcjonowania naszego ciała potrzebne są mikroskopijne ilości substancji - bardzo skomplikowanych w swej strukturze - hormony, do tego produkowane i wydzielane regularnie i w tej samej dawce. Nie uczyni tego żadna ślepa - nierozumna siła. >Chociaż, jeśli chodzi na przykład o wytrysk - przyznam, że chciałbym mieć większą władzę nad fizjologią. >Pozdrawiam > To także musiał ustalić inteligentny stwórca, bo On jest Twórcą każdego elementu niezbędnego do życia i rozmnażania sie ludzi, i zwierząt, i roślin. Nie ma takiej części anatomicznej, która powstałaby bez Jego udziału. Jak sobie to dobrze uświadomisz, to będziesz kpił z ewolucjonistów jak to czynie ja. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | plodzien (7378 punktów) | > Pytanie: > > Jaką nadzieję na przyszłość daje ewolucjonizm człowiekowi? >
Odpowiedź: (czytasz)
Trudno powiedzieć w jakim kierunku pójdzie ewolucja człowieka, ale zapytaj każdą ciężarną, czy nie byłoby dobrze, gdyby - zamiast noszenia noworodka w brzuchu - wyewoluować w kierunkach dawno już sprawdzonych. 1. Znoszenie jaj. Parka by sobie na jajeczko chuchała, pieściła je. Matka mogłaby bez tych wszelkich ograniczeń uprawiać zdrowotny jogging a i zakupów samiec nie musiałby jej nosić. W czasie gdy ona robiłaby co chciała - na jajku mógłby przysiąść swym zadem samiec i to w czasie oglądania meczu, trzymając puszkę piwa w ręku. Dodam, że po zniesieniu jaja kobieta mogłaby pić i palić bez uszczerbku dla potomstwa.
2. Torba W ewolucji wszystko jest możliwe, co przynieść może korzyść. Dlaczego więc nie założyć, że z łożyskowców staniemy się w dalekiej przyszłości torbaczami? Jak patrzysz na niektóre kobiety z profilu - wydawać się może, że ten proces już się rozpoczął. Kobieta rodziłaby maleństwo (a nie zagrażającego jej życiu bachora z dużą głową), który wskakiwałby do torby i po problemie. A jakie korzyści dla partnera! Zawsze to łatwiej odsunąć na bok nawet największą torbę, niż przytulać ciągle rosnący balon.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >> Pytanie: >> Jaką nadzieję na przyszłość daje ewolucjonizm człowiekowi? >Odpowiedź: >(czytasz) >Trudno powiedzieć w jakim kierunku pójdzie ewolucja człowieka, ale zapytaj każdą ciężarną, czy nie byłoby dobrze, gdyby - zamiast noszenia noworodka w brzuchu - wyewoluować w kierunkach dawno już sprawdzonych. >1. Znoszenie jaj. >Parka by sobie na jajeczko chuchała, pieściła je. Matka mogłaby bez tych wszelkich ograniczeń uprawiać zdrowotny jogging a i zakupów samiec nie musiałby jej nosić. >W czasie gdy ona robiłaby co chciała - na jajku mógłby przysiąść swym zadem samiec i to w czasie oglądania meczu, trzymając puszkę piwa w ręku. >Dodam, że po zniesieniu jaja kobieta mogłaby pić i palić bez uszczerbku dla potomstwa. >2. Torba >W ewolucji wszystko jest możliwe, co przynieść może korzyść. Dlaczego więc nie założyć, że z łożyskowców staniemy się w dalekiej przyszłości torbaczami? >Jak patrzysz na niektóre kobiety z profilu - wydawać się może, że ten proces już się rozpoczął. >Kobieta rodziłaby maleństwo (a nie zagrażającego jej życiu bachora z dużą głową), który wskakiwałby do torby i po problemie. >A jakie korzyści dla partnera! Zawsze to łatwiej odsunąć na bok nawet największą torbę, niż przytulać ciągle rosnący balon. >Pozdrawiam > Wspaniale!! To zadanie dla ewolucji. Tyko ona to może uczynić. Wielu będzie czekać z niecierpliwością na postęp, a biorąc pod uwagę potrzeby dużej ilości czasu, nikt nie będzie widziaił efektów. I tylko tym moga się pociaszać zwolennicy ewolucji. Powodzenia. Odpowiedzi jenak nie daje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | plodzien (7378 punktów) | > Wielu będzie czekać z niecierpliwością na postęp, a biorąc pod uwagę potrzeby dużej ilości czasu, nikt nie będzie widziaił efektów. > My tego nie doczekamy, niestety. A tak fajnie byłoby w pustej akurat torbie nosic Biblię.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -5 na 5 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >> Wielu będzie czekać z niecierpliwością na postęp, a biorąc pod uwagę potrzeby dużej ilości czasu, nikt nie będzie widziaił efektów. >My tego nie doczekamy, niestety. >A tak fajnie byłoby w pustej akurat torbie nosic Biblię. >Pozdrawiam > Biblia jest mieczem, "mieczem ducha". Ten zaś nosi się przytroczony do pasa, by łatwo i szybko do niego w potrzebie sięgnąć. Prawdziwi żołnierze Chrystusa podporządkowują się Jehowie - Bogu, którego Słowo jest jakby mieczem w ich ręku. Głoszą prawdę. Nie potrzeba, by ludzie stai się "torbaczami", bo zawsze najważniejsze jest to, co maja w głowie i sercu. W tym uznawanie ewolucji nie pomoże, a wyraźnie przeszkadza. Trzeba umieć korzystać z tego, co się już ma i zatroszczyć o siebie i swych bliskich.. Przede wszystkim jednak budować właściwe relacje z Bogiem. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | apud (4399 punktów) |
>Biblia jest mieczem, "mieczem ducha". Ten zaś nosi się przytroczony do pasa, by łatwo i szybko do niego w potrzebie sięgnąć. >Prawdziwi żołnierze Chrystusa podporządkowują się Jehowie - Bogu, którego >Słowo jest jakby mieczem w ich ręku. Głoszą prawdę.
Jako zolnierze to chyba zagaduja nieprzyjaciela na smierc!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>>Prawdziwi żołnierze Chrystusa podporządkowują się Jehowie - Bogu, którego >>Słowo jest jakby mieczem w ich ręku. Głoszą prawdę. >Jako zolnierze to chyba zagaduja nieprzyjaciela na smierc! > Ci żołnierze mają " umysł Chrystusowy". Czy jednak rozumiesz to określenie? Apostoł Paweł wskazał, dlaczego tak ważne jest duchowe podejście do życia, ale też naświetlił, na czym ono polega. Chrześcijanom mieszkającym w starożytnym Koryncie przedstawił różnicę między człowiekiem fizycznym - podążającym za pragnieniami ciała - a człowiekiem, który ceni wartości duchowe. Napisał: " Człowiek fizyczny nie przyjmuje spraw ducha Bożego, bo są dla niego głupstwem". To do ludzi odrzucających Boga ateiści i inni. Następnie wyjaśnił, że człowieka duchowego cechuje " umysł Chrystusowy". Czytasz: " Natomiast człowiek duchowy osądza doprawdy wszystko, lecz sam nie jest osądzany przez żadnego człowieka. Albowiem "któż poznał umysł Jehowy, żeby mógł go pouczać?" My wszakże mamy umysł Chrystusowy". (1 Koryntian 2:14-16). Kto posiada " umysł Chrystusowy", ten przejawia " takie samo nastawienie umysłu, jakie miał Chrystus Jezus" (Rzymian 15:5; Filipian 2:5). Innymi słowy, człowiek prawdziwie duchowy myśli tak jak Jezus i podąża jego śladami. Napisano: " Właśnie do tego biegu zostaliście powołani, gdyż i Chrystus cierpiał za was, pozostawiając wam wzór, abyście podążali dokładnie jego śladami"; " Skoro więc Chrystus cierpiał w ciele, wy też uzbrójcie się w to samo nastawienie umysłu; gdyż ten, kto cierpiał w ciele, zaniechał grzechów"(1 Piotra 2:21; 4:1).
Im bardziej w swym sposobie rozumowania upodabnia się do Chrystusa, tym bardziej pogłębia swą duchowość i tym bliżej jest osiągnięcia " życia i pokoju". Poczytaj w swojej Biblii w Rzymian 13:14. " Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie planujcie z góry na rzecz pragnień ciała". Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) | >Trudno powiedzieć w jakim kierunku pójdzie ewolucja człowieka, ale zapytaj każdą ciężarną, czy nie byłoby dobrze, gdyby - zamiast noszenia noworodka w brzuchu - wyewoluować w kierunkach dawno już sprawdzonych.
Ciężarna nie jestem, ale odpowiadam - byłoby dobrze. Kobieta - dziewica ( hosanna!) w obecności oblubieńca znosi komórkę jajową do świętej wanny, gdzie dochodzi do niepokalanego (hosanna, hosanna!) poczęcia in vitro a następnie do inkubacji zarodka do moszny, przekształconej na drodze ewolucyjnej w torbę lęgową. Od tego momentu mężczyzna ma ograniczone prawo do samostanowienia aż do końca okresu inkubacji. Poród siłami natury bez znieczulenia. Szczęśliwa niepokalana mamusia zalewa się "w trupa" na tradycyjnym pępkowym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -5 na 5 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Trudno powiedzieć w jakim kierunku pójdzie ewolucja człowieka, ale zapytaj każdą ciężarną, czy nie byłoby dobrze, gdyby - zamiast noszenia noworodka w brzuchu - wyewoluować w kierunkach dawno już sprawdzonych. >Ciężarna nie jestem, ale odpowiadam - byłoby dobrze. >Kobieta - dziewica ( hosanna!) w obecności oblubieńca znosi komórkę jajową do świętej wanny, gdzie dochodzi do niepokalanego (hosanna, hosanna!) poczęcia in vitro a następnie do inkubacji zarodka do moszny, przekształconej na drodze ewolucyjnej w torbę lęgową. Od tego momentu mężczyzna ma ograniczone prawo do samostanowienia aż do końca okresu inkubacji. Poród siłami natury bez znieczulenia. >Szczęśliwa niepokalana mamusia zalewa się "w trupa" na tradycyjnym pępkowym. > Masz racje ewolucja zasługuje jedynie na kpinę. Nie ma w niej żadnej wartości. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Robson696 (379 punktów) | > >>Nie jeden z naukowców mówi, że gdyby Darwin dzisiaj żył i wiedział, to co dzisiaj wiedzą naukowcy, chociażby z zakresu genetyki, to nigdy by takiej bzdurnej teorii nie stworzył.> >Ci naukowcy to pewnie kreacjoniści..., poza tym podaj ich nazwiska bo nie chce mi się wierzyć, że istnieją poważni naukowcy mówiący takie głupoty.> No widzisz i tacy naukowcy są.> Ty zaś jesteś jakimś naukowcem? Masz jakiś dorobek naukowy?> Czy jesteś zwykłym niby racjonalistą o dużych ambicjach a małej wiedzy i rozeznaniu zerowym?Jacy "tacy"? NAZWISKO poproszę. Czy jestem naukowcem? Przyznaję, nie czytałem waszej jehowej biblli więc na pewno nie mam aż takiego dorobku naukowego jak Ty, ale za to myślę racjonalnie w przeciwieństwie do Ciebie, bo ten, kto uważa, że jakiś byt nadprzyrodzony jest racjonalny ma niemały problem z prawidłowym postrzeganiem racjonalnego myślenia...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> Jacy "tacy"? NAZWISKO poproszę. Czy jestem naukowcem? Przyznaję, nie czytałem waszej jehowej biblli więc na pewno nie mam aż takiego dorobku naukowego jak Ty, ale za to myślę racjonalnie w przeciwieństwie do Ciebie, bo ten, kto uważa, że jakiś byt nadprzyrodzony jest racjonalny ma niemały problem z prawidłowym postrzeganiem racjonalnego myślenia...  > Ty sam, uznając ewolucję, przyznajesz się do uznawania jakiegoś prawa nadprzyrodzonego. Chyba nie sądisz, że nie ma ono Autora? Czy więc sam siebie nie wskazujesz na przykład? Dobrze gdybyś to wszystko sobie uporządkował, bo chyba trochę się kręcisz w kółko. Natomiast nazwiska sam sobie znajdź, nie moją jest rzeczą wskazywać imiennie. Trochę pracy sam dołóż. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Robson696 (379 punktów) | >Ty sam, uznając ewolucję, przyznajesz się do uznawania jakiegoś prawa nadprzyrodzonego.
Nie widzę w ewolucji niczego nadprzyrodzonego. Wszystkim kieruje dobór naturalny, który na pewno nie jest nadprzyrodzony.
>Chyba nie sądisz, że nie ma ono Autora?
A dlaczego ewolucja miałaby mieć autora? Przecież to zwyczajny proces, przystosowywanie się do środowiska.
>Czy więc sam siebie nie wskazujesz na przykład?
Przykład czego?
>Dobrze gdybyś to wszystko sobie uporządkował, bo chyba trochę się kręcisz w kółko.
Chyba wszyscy się kręcimy. Spowodowane jest to ruchem obrotowym Ziemi.
>Natomiast nazwiska sam sobie znajdź, nie moją jest rzeczą wskazywać imiennie. >Trochę pracy sam dołóż.
Skoro nie wiesz jak nazywają się ci naukowcy, to skąd wiesz co mówili? Skąd Ty bierzesz informacje? Heh...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Ty sam, uznając ewolucję, przyznajesz się do uznawania jakiegoś prawa nadprzyrodzonego. >Nie widzę w ewolucji niczego nadprzyrodzonego. Wszystkim kieruje dobór naturalny, który na pewno nie jest nadprzyrodzony. > Czyli dla Ciebie ów "dobór naturalny" jest tym inteligentnym projektantem i wykonawcą. Wszechświat on tez uczynił? Bo przecież to wszystko jest ze sobą ściśle powiązane. Wszechświat - warunki w nim panujące; Ziemia warunki na niej panujące; - życie, przecież ono jest na ziemi i we Wszechświecie, tu gdzie ziemia. To wszystko "dobór naturalny"? Jeśli "dobór naturalny" nie jest nadprzyrodzony - to rozmawiałeś z Nim, powiedział Tobie, co zamierza i do czego dąży. Jaki jest cel ewolucji ludzi? >>Chyba nie sądzisz, że nie ma ono Autora? >A dlaczego ewolucja miałaby mieć autora? Przecież to zwyczajny proces, przystosowywanie się do środowiska. > Zadajesz pytania niestety ale na bardzo niskim poziomie. Wszystko, co się dzieje, to dzieje się w zależnościach i prawach, co funkcjonuje w harmonii, co decyduje o czymś bardzo istotnym i ważnym, jako proces dalekowzroczny - każdy proces i ewolucja też ma określone mechanizmy, tak przynajmniej widzą ją jej zwolennicy. Co więc? Musi być ustalony mechanizm >zwierzę lub roślina + czynniki środowiska = zwierzę lub roślina wyższej generacji - doskonalsze lub inne. Przecież to skomplikowany proces, bez inteligencji niemożliwy, bo elementy tego środowiska musiałyby uderzyć w jakiś czuły punkt, a ten dał sygnał do zapisu zmiany i dalej do przodu. Taki jest mechanizm ewolucji. To ona sama to wymyśliła? A kto był źródłem życia? Wielki wybuch? Gratuluję pomysłu! >>Dobrze gdybyś to wszystko sobie uporządkował, bo chyba trochę się kręcisz w kółko. >Chyba wszyscy się kręcimy. Spowodowane jest to ruchem obrotowym Ziemi. > Ewolucja zakręciła sobie ludzi wokół małego palca. >Skoro nie wiesz jak nazywają się ci naukowcy, to skąd wiesz co mówili? Skąd Ty bierzesz informacje? Heh... > Na tym forum widać, że ludzie nie szanują wiedzy podsuniętej pod nos, więc szukaj. Znajdziesz bo jest tego pełno. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Na tym forum widać, że ludzie nie szanują wiedzy podsuniętej pod nos...
Zależy to wyłącznie od jej zapachu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Na tym forum widać, że ludzie nie szanują wiedzy podsuniętej pod nos... >Zależy to wyłącznie od jej zapachu. > Można i tak. Wielu prawda śmierdzi. To zaś zależy od nerwowych zakończeń węchowych. (Wikipedia)" Zapachy odczuwa się na skutek kontaktu związków o własnościach zapachowych z receptorami, które są w stanie je rozpoznawać i przesyłać odpowiednie sygnały do mózgu". Można zasugerować jakość zapachów, to co pięknie pachnie może śmierdzieć, to zależy od właściciela receptorów i jego nastawienia. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | kikakika (190 punktów) | Miłujący ty do swojej teorii przekonasz co najwyżej (może) dziecko z podstawówki. : ) > >>Ty sam, uznając ewolucję, przyznajesz się do uznawania jakiegoś prawa nadprzyrodzonego.> >Nie widzę w ewolucji niczego nadprzyrodzonego. Wszystkim kieruje dobór naturalny, który na pewno nie jest nadprzyrodzony.> >> Czyli dla Ciebie ów "dobór naturalny" jest tym inteligentnym projektantem i wykonawcą.> Wszechświat on tez uczynił?> Bo przecież to wszystko jest ze sobą ściśle powiązane.> Wszechświat - warunki w nim panujące;> Jeśli "dobór naturalny" nie jest nadprzyrodzony - to rozmawiałeś z Nim, powiedział Tobie, co zamierza i do czego dąży. Jaki jest cel ewolucji ludzi?1.Ewolucja to proces. Dobór naturalny to jeden z czynników, które na ewolucje wpływają. Jak dobór może być projektantem?! 2.To, że coś nie jest nadprzyrodzone oznacza, że można z "tym" gadać? Wtf? 3.Co ma dobór naturalny do stworzenia świata? 0.0 > >A dlaczego ewolucja miałaby mieć autora? Przecież to zwyczajny proces, przystosowywanie się do środowiska.> >> Zadajesz pytania niestety ale na bardzo niskim poziomie.Dobry argument.  > Taki jest mechanizm ewolucji. To ona sama to wymyśliła?Nie. Ewolucja nie myśli, gdyś nie jest istotą żywą, która ma rozwinięty mózg, gdyż ewolucja to prooooces.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>1.Ewolucja to proces. Dobór naturalny to jeden z czynników, które na ewolucje wpływają. Jak dobór może być projektantem?! > Tak twierdzą ewolucjoniści. Wiadomo, że to bzdura, tak jak cała ta teoria. Gdybyś była zootechnikiem i prowadziła hodowlę zwierząt, to wiedziałabyś jak trudno uzyskać postęp hodowlany w jakiejś jednej cesze, a jeszcze trudniej w kilku na raz. Wszystko opiera sie na doborze odpowiednich osobników do kojarzeń, uzyskiwane potomstwo po ocenie i selekcji - dobiera sie do kolejnych kojarzeń. Potęgując chów wsobny zwiększają stan homozygotyczny, po kolejnych pokoleniach znowu dobierasz osobniki itp., itd. Ewolucjoniści zaś zakładają bardzo frywolnie, że czas wraz z doborem potrafią wszystko. To z genetycznego punktu widzenia jest kompletną bzdurą. >2.To, że coś nie jest nadprzyrodzone oznacza, że można z "tym" gadać? Wtf? > Widać na tym opierają swe przekonania ewolucjoniści. Uznali, że dobór naturalny może wszystko. Niech więc odczytają i powiedzą jaką przyszłość przewiduje ewolucja dla ludzi, jaki jest cel ewolucji człowieka, bo chyba nie uznali naukowcy - ewolucjoniści, że już koniec. Na razie widać jak ludzie sie staczają trzymając sie tylko mądrości ludzkiej, odrzucając mądrość z góry. >3.Co ma dobór naturalny do stworzenia świata? 0.0 > O to pytaj ewolucjonistów. Zadawaj im takie pytania i sprawdzaj jaka jest ich odpowiedź. Co jednak gdy tej odpowiedzi nie ma? >Nie. Ewolucja nie myśli, gdyś nie jest istotą żywą, która ma rozwinięty mózg, gdyż ewolucja to prooooces. > To ją odrzuć, bo nie jest możliwe powstanie tak wielu wspaniałych rzeczy - wszystkiego i zjawisk - wszystkich pod kierunkiem czegoś ślepego, co nie myśli, ani nie widzi abstrakcyjnie. Trzymanie sie tej teorii zabiera ludziom rozum, stają sie zwierzętami, staczają sie do form prymitywnych, oczywiście nie w fizycznej formie, ale duchowej, intelektualnej. Rozmyślaj nad tym. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Niech więc odczytają i powiedzą jaką przyszłość przewiduje ewolucja dla ludzi, jaki jest cel ewolucji człowieka, bo chyba nie uznali naukowcy - ewolucjoniści, że już koniec.
Prawda jest taka, że ewolucja jest procesem toczącym się bez celu. Jesteśmy jednym z efektów tego procesu, podobnie jak ryby, bakterie i złoża ropy naftowej. Widzisz Miłujący, prawda to nie jest cukierek zabiegający o to byś go zjadł. Prawda nie jest po to, aby ci schlebiać. Prawda to prawda. Przykro mi z uwagi na ciebie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Robson696 (379 punktów) | >Czyli dla Ciebie ów "dobór naturalny" jest tym inteligentnym projektantem i wykonawcą.
Inteligentnym może nie, bo jest to ślepy proces.
>Wszechświat on tez uczynił?
Ewolucja, tudzież dobór naturalny tłumaczy TYLKO powstanie życia, a nie wszechświata. Ewolucji nie uznają tylko ci ludzie, którzy jej nie rozumieją. Pokazałeś mi tym pytaniem, że to prawda.
>Bo przecież to wszystko jest ze sobą ściśle powiązane >Wszechświat - warunki w nim panujące
Warunki panujące w przestrzeni kosmicznej nie są przyjazne życiu... Kolejny samobój. Heh...
>Ziemia warunki na niej panujące; - życie, przecież ono jest na ziemi i we Wszechświecie, tu gdzie ziemia. To wszystko "dobór naturalny"?
No właśnie, przecież życie jest we Wszechświecie, tu gdzie Ziemia! To nie może być dobór naturalny, masz rację, że też wcześniej o tym nie pomyślałem...
>Jeśli "dobór naturalny" nie jest nadprzyrodzony - to rozmawiałeś z Nim, powiedział Tobie, co zamierza i do czego dąży. Jaki jest cel ewolucji ludzi?
Daruj już sobie te głupie pytania, bo pokazujesz tu wszystkim jaki jesteś niemądry. To już przestało być śmieszne. Samobój za samobójem, i wszystko dlatego, że zwyczajnie nie rozumiesz tej teorii. Gdybyś przeczytał ze zrozumieniem choć jedną książkę na ten temat to nigdy nie zadałbyś mi takiego głupiego pytania.
>>>Chyba nie sądzisz, że nie ma ono Autora? >>A dlaczego ewolucja miałaby mieć autora? Przecież to zwyczajny proces, przystosowywanie się do środowiska. >> >Zadajesz pytania niestety ale na bardzo niskim poziomie. Popatrz na swoje. Zapewniam Cię, że są na dużo niższym. Szczególnie to powyżej...
>Wszystko, co się dzieje, to dzieje się w zależnościach i prawach, co funkcjonuje w harmonii, co decyduje o czymś bardzo istotnym i ważnym, jako proces dalekowzroczny - każdy proces i ewolucja też ma określone mechanizmy, tak przynajmniej widzą ją jej zwolennicy. >Co więc? >Musi być ustalony mechanizm >zwierzę lub roślina + czynniki środowiska = zwierzę lub roślina wyższej generacji - doskonalsze lub inne.
I ty widzisz w tym swoim wykresie coś nadprzyrodzonego? Bo ja nie.
>Przecież to skomplikowany proces, bez inteligencji niemożliwy, bo elementy tego środowiska musiałyby uderzyć w jakiś czuły punkt, a ten dał sygnał do zapisu zmiany i dalej do przodu.
To proces który trwał miliony lat, nie potrzeba w nim żadnej inteligencji. Znowu nie bierzesz pod uwagę czasu. Człowiek nie rozumiejący ewolucji nie może się o niej wypowiadać, bo wypisuje głupoty, nic więcej. Nie masz argumentów za kreacjonizmem, więc próbujesz wstawić go trochę do ewolucji, myśląc, że w ten sposób przekonasz mnie do istnienia swojego jechowy.
>Taki jest mechanizm ewolucji. To ona sama to wymyśliła?
>A kto był źródłem życia? Wielki wybuch? Gratuluję pomysłu!
WW stworzył wszechświat, z życiem nie ma za wiele wspólnego. Gratuluję głupoty!
>Ewolucja zakręciła sobie ludzi wokół małego palca.
Jak na razie jest to jedyne sensowne wyjaśnienie powstania życia.
>Na tym forum widać, że ludzie nie szanują wiedzy podsuniętej pod nos, więc szukaj. >Znajdziesz bo jest tego pełno.
A jaką Ty mi wiedzę podsuwasz? Cytaty z biblii?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) |
> Ty sam, czy musisz być podłączony do kontaktu, jakiego źródła energii, by żyć, myśleć, wydawać głos, uczyć sie na pamięć, kochać, płakać, bronic słusznych spraw, tęsknić, szukać prawdy, poznawać Boga i inne? >Człowiek nie jest maszyną!
Eeem.. zmartwię Cię. Tak, musimy być podłączeni do źródła energii, żeby żyć. Ba! Nawet kilku źródeł. Inaczej umieramy. Nieodwołalnie.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >> Ty sam, czy musisz być podłączony do kontaktu, jakiego źródła energii, by żyć, myśleć, wydawać głos, uczyć sie na pamięć, kochać, płakać, bronic słusznych spraw, tęsknić, szukać prawdy, poznawać Boga i inne? >>Człowiek nie jest maszyną! >Eeem.. zmartwię Cię. >Tak, musimy być podłączeni do źródła energii, żeby żyć. Ba! Nawet kilku źródeł. Inaczej umieramy. Nieodwołalnie. > Zjedz smaczne śniadanie! Będziesz mieć przyjemność i zdobędziesz siłę. A potem wyjdź na powietrze i głęboko oddychaj, znowu wielka przyjemność i nabierasz siły wraz z optymizmem. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Zjedz smaczne śniadanie! Będziesz mieć przyjemność i zdobędziesz siłę.> A potem wyjdź na powietrze i głęboko oddychaj, znowu wielka przyjemność i nabierasz siły wraz z optymizmem.> PozdrawiamDziękuję, że sam wymieniłeś większość źródeł energii niezbędnych dla człowieka.  Pozdrawiam znad kawy i gazety.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >Zjedz smaczne śniadanie! Będziesz mieć przyjemność i zdobędziesz siłę.> >A potem wyjdź na powietrze i głęboko oddychaj, znowu wielka przyjemność i nabierasz siły wraz z optymizmem.> >Pozdrawiam> Dziękuję, że sam wymieniłeś większość źródeł energii niezbędnych dla człowieka.  > Pozdrawiam znad kawy i gazety.> Przyjemnego dnia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Robson696 (379 punktów) |
> A Ty skąd to wiesz? Co spowodowało, że to był inny wybuch?> Dlaczego miał być inny? Kto tym kierował? Kto realizuje czyjeś zamierzenie i nadał charakter temu wybuchowi?Nie przyjmuj nazwy "Wielki Wybuch" dosłownie bo wprowadzasz siebie w błąd. Ta bardzo ciekawa, logiczna i co najważniejsze już udowodniona teoria mówi, że wszechświat był na początku znikomo mały, bardzo gęsty i gorący, i w pewnym momencie stało się coś niezwykłego, co spowodowało jego gwałtowną ekspansję i ochładzanie się. Dowodami na to jest np. oddalanie się od siebie galaktyk (skoro się oddalają, to na początku musiały być w "kupie") i już dawno wykryte promieniowanie reliktowe, które jest pozostałością po WW. Ty twierdzisz, że tym czymś, co spowodowało ekspansję wszechświata jest twój bóg, lecz taka teoria jest niemądra bo zadaje więcej pytań niż daje odpowiedzi. Najłatwiej, i bez żadnego racjonalnego myślenia jest wstawić "boga" w to miejsce w czasie o którym jeszcze mało wiemy, ale się dowiemy dzięki eksperymentowi w Wielkim Zderzaczu Hadronów. Można w nim nawet tworzyć mikroskopijne czarne dziury, ale lepiej tego nie robić. Działanie tego wspaniałego wynalazku można obejrzeć klikając w link na końcu postu. > "Naukowcy" znajdują jakiś szkielet w jakiej warstwie geologicznej i cieszą sie jak dzieci, że coś znaleźli. Co znaleźli?> To co szukają. A co szukają? To co poprze ich teorie, wiele teorii. Znajdują!> Na siłę dopasowują.> Nie ma żadnych ogniw pośrednich, sam pomysł ich występowania jest nietrafiony.> Sami ewolucjoniści, Ci ceniący prawdę ponad wszystko, przyznają brak dowodów na ewolucję, natomiast ych innych jest wiele.Naukowcy twierdzą, że to było blisko spokrewnione z płazami zwierzę. Wygląda dość przekonująco, gdyż ma płetwy częściowo przekształcone w kończyny, jeszcze nie zanikające rybie łuski, częściowo zaniknięty, lecz nadal przypominający rybi ogon. To nie jest jedyna jakaś tam skamielina. takich podobnych do tego zwierząt jak np. ichtiostega znaleziono dużo więcej i są to najprawdopodobniej przejściowe formy ryby w płaza. Jednak Ty twierdzisz,że zostały one zaprojektowane przez wspaniałego projektanta, więc wytłumacz mi czemu taki "superprojektant" zaprojektował zwierzęta, które nie są w pełni "zaprojektowane" ani do życia w wodzie, ani na lądzie i jeszcze na dodatek wyginęły miliony lat temu? Cóż z nich za pożytek dla człowieka? Bo przecież według twojej książki zwierzęta są dla ludzi tak? > Ewolucja jest bzdurną, głupią, wyraźnie występującą przeciw racjonalizmowi, przeciw prawdziwej nauce, przeciw rozsądkowi, przeciw rozumowi ludzkiemu.> To teoria poniżająca ludzi. Obrażająca ich intelekt. Czyniąca rozum ludzki nieprzydatnym narzędziem, nic niewartym jak wybrakowany stary i bardzo prymitywny kalkulator. Gorsze narzędzie od pierwszego kalkulatora.Czy obraża Cię to, że Ty i wszyscy ludzie mają DNA w 98,5% identyczne z DNA szympansa? Czujesz się tym poniżony? Powinieneś się cieszyć, że ewolucja człowieka nie stanęła na Homo Erectus, albo co gorsza na Driopiteku, bo wtedy nie wiedział byś nawet co to jest wstyd i obraza. Mieszkałbyś w jaskiniach i polował na zwierzęta. > Wszystko to jest niezwykle skomplikowane, a jednak proste i pewne, powtarzalne, niezawodne prawa. To wszystko musi mieć i ma swego Stwórcę.Co ma swego stwórcę? Wiesz jakie jest prawdopodobieństwo powstania życia? Małe, to prawda, lecz gdy weźmiesz pod uwagę to, że w naszej galaktyce jest ok. 200 mld gwiazd, a w całym wszechświecie niezliczona ilość, większość z nich ma planety, niektóre planety mają na swojej powierzchni lub atmoswerze warunki sprzyjające rozwojowi życia to życie np. w postaci prostych molekuł utworzy się przynajmniej na kilku takich planetach. I akurat mamy szczęście, że powstało właśnie na Ziemi. > Czy potrzeba jakichś dowodów wskazujących na istnienie Stwórcy = Boga?> Tak! Jednak nie musisz ich szukać, bo masz ich niezliczoną ilość.Błagam, podaj mi choć jeden! Mam nadzieję, tylko nadzieję, że nie będzie to kolejny cytat z twojej ulubionej książki. A poniżej masz zasadę działania Large Hadron Colidera. www.youtube.com/watch?v=hqdLF-b2hQQA tutaj masz ciekawe dowody na ewolucję: www.youtube.com/watch?v=T7_c-EtR3H8 www.youtube.com/watch?v=WL37jcBOx8g
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>A Ty skąd to wiesz? Co spowodowało, że to był inny wybuch? >>Dlaczego miał być inny? Kto tym kierował? Kto realizuje czyjeś zamierzenie i nadał charakter temu wybuchowi? >Nie przyjmuj nazwy "Wielki Wybuch" dosłownie bo wprowadzasz siebie w błąd. Ta bardzo ciekawa, logiczna i co najważniejsze już udowodniona teoria mówi, że wszechświat był na początku znikomo mały, bardzo gęsty i gorący, i w pewnym momencie stało się coś niezwykłego, co spowodowało jego gwałtowną ekspansję i ochładzanie się. > Skąd wziął sie taki "wszechświat". Dlaczego taki mały i gęsty, a skąd taki gorący. Określasz parametry, lecz fizycznie nie określasz konkretów. Masz wyniki jakiś pomiarów. Kto włożył termometr? Taka sobie opowiastka. Zawsze teoria bez dowodów. Jakie reakcje wywoływały jego temperaturę. Co jest dowodem na Wielki Wybuch, to, że Wszechświat się rozszerza? Nie jest to takie pewne, jedyni określone koncepcje. Niemożliwe do zweryfikowania. >Dowodami na to jest np. oddalanie się od siebie galaktyk (skoro się oddalają, to na początku musiały być w "kupie") i już dawno wykryte promieniowanie reliktowe, które jest pozostałością po WW. > To jedynie koncepcja. Przyznasz, że dość prosta, raczej prymitywna. To co się od siebie oddala, to musiało być w kupie? Może są to ruchy po nieskończenie wielkiej orbicie. Zbyt mało, albo nic, człowiek nie wie o sposobie stwarzania tych wielkich organizacji obiektów w przestworzach. Duże odległości to i duże błędy. Naukowcy twierdzą: "Nikt nie wie, na czym właściwie polegało to wydarzenie. Dla niektórych moment zerowy pozostaje rzeczą niepojęte, a inni proponują śmiałe wizje wydarzeń"; "Nic w moje teorii nie wskazuje na początek ani na koniec Wszechświata"; "Tak naprawdę można równie dobrze powiedzieć, że Wielkiego Wybuchu nigdy nie było"; - ta najmodniejsza dziś teoria o powstaniu Wszechświata pomija kwestię w tym wszystkim najistotniejszą - dotyczącą jego pochodzenia[NEWSEEK Nauka - wrzesień 2003]. BB był potrzebny, by zacząć i przejść do ewolucji. I ateiści mogą odetchnąć z ulgą, mamy argumenty przeciw istnieniu Stwórcy! To bzdura. Bo Jehowa także czynił to według jakichś metod i konkretnymi wydarzeniami i według określonej kolejności. O sposobie Jego działania wypowiada sie Biblia. >Ty twierdzisz, że tym czymś, co spowodowało ekspansję wszechświata jest twój bóg, lecz taka teoria jest niemądra bo zadaje więcej pytań niż daje odpowiedzi. > Na wszystkie pytania nikt nie jest wstanie dziś odpowiedzieć, a i tak umysł człowieka nie wszystko jest potrafiłby przyjąć i zrozumieć. Ludzie maja problem z przyjęciem Boga według rzeczy, które On ewidentnie uczynił, a cóż dopiero zrozumieć Boga wnikając w Jego sposoby działania. Ludzka pycha nie ma ograniczeń. To jednak nie dotyczy ludzi, dokładnie znających swe słabości. Biblia odpowiada na pytania, które wiążą sie z realizacją przez Boga swego zamierzenia - by doskonali ludzie zamieszkali wspaniale przygotowana ziemie, i to po czasy niezmierzone. >Najłatwiej, i bez żadnego racjonalnego myślenia jest wstawić "boga" w to miejsce w czasie o którym jeszcze mało wiemy, ale się dowiemy dzięki eksperymentowi w Wielkim Zderzaczu Hadronów. Można w nim nawet tworzyć mikroskopijne czarne dziury, ale lepiej tego nie robić. Działanie tego wspaniałego wynalazku można obejrzeć klikając w link na końcu postu. > Fantazja i je badania nikomu nie potrzebne. Wydatki olbrzymie bez sensu. Już dzisiaj ludziom żyje się coraz gorzej, bo gwałtowne ocieplenie klimatu sprowadza katastrofy, zalewane są wyspy od wielu lat zamieszkane, Ludzie rujnują ziemię, a tu pieniądze są marnowane na głupoty, bo ambitni ateiści - naukowcy szukają dowodów przeciw istnieniu Boga. >>"Naukowcy" znajdują jakiś szkielet w jakiej warstwie geologicznej i cieszą sie jak dzieci, że coś znaleźli. Co znaleźli? >>To co szukają. A co szukają? To co poprze ich teorie, wiele teorii. Znajdują! >>Na siłę dopasowują. >>Nie ma żadnych ogniw pośrednich, sam pomysł ich występowania jest nietrafiony. >>Sami ewolucjoniści, Ci ceniący prawdę ponad wszystko, przyznają brak dowodów na ewolucję, natomiast tych innych jest wiele. CDN
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Naukowcy twierdzą, że to było blisko spokrewnione z płazami zwierzę. Wygląda dość przekonująco, gdyż ma płetwy częściowo przekształcone w kończyny, jeszcze nie zanikające rybie łuski, częściowo zaniknięty, lecz nadal przypominający rybi ogon. > Widzisz, nie potrzeba być naukowcem, by stworzyć sobie jakieś tam teorie. Czy jednak maja one jakieś praktyczne znaczenie? Rujnowanie ziemi, to zagłada ludzi, gdyby Bóg nie zaingerował, spowodowałoby, że ludzie byliby pierwszym z ginących gatunków. Człowiek potrzebuje nadzoru, bo sam nie umie zapanować nad swymi pragnieniami. Odrzuca rozum. >To nie jest jedyna jakaś tam skamielina. takich podobnych do tego zwierząt jak np. ichtiostega znaleziono dużo więcej i są to najprawdopodobniej przejściowe formy ryby w płaza. > Ty nie zauważasz, że inaczej owi naukowcy nie umieją na te egzemplarze popatrzeć, jak tylko i wyłącznie poprzez pryzmat ewolucji. A to tylko teoria. To im zaciemnia obraz. >Jednak Ty twierdzisz,że zostały one zaprojektowane przez wspaniałego projektanta, więc wytłumacz mi czemu taki "superprojektant" zaprojektował zwierzęta, które nie są w pełni "zaprojektowane" ani do życia w wodzie, ani na lądzie i jeszcze na dodatek wyginęły miliony lat temu? Cóż z nich za pożytek dla człowieka? Bo przecież według twojej książki zwierzęta są dla ludzi tak? > To znowu dotykasz rzeczy związanej z ludzkim sposobem widzenia świata i zwierząt. Jehowa uwielbia różnorodność, bawi się nią. Ile jest gatunków zwierząt, a przecież mechanizm genetyczny wraz ze sposobem rozmnażania, stworzony przez Boga i ustalony dla poszczególnych zwierząt, to podstawa mnożenia oweych różnorodnych form gatunków, ras i pojedynczych osobników. Niemożliwe jest znalezienie tych samych osobników, jeśli nie posiadają tego samego zarodka. Potężne szkielety wskazują na olbrzymie rozmiary, takie osobniki potrzebne były dla zgromadzenia olbrzymich pokładów pochodnych organicznych, teraz to kopaliny, złoża węgla, ropy i gazu. Odrzucając Boga ludzie zamykają sobie drogę do poznania przyczyn takiego stanu. >>Ewolucja jest bzdurną, głupią, wyraźnie występującą przeciw racjonalizmowi, przeciw prawdziwej nauce, przeciw rozsądkowi, przeciw rozumowi ludzkiemu. >>To teoria poniżająca ludzi. Obrażająca ich intelekt. Czyniąca rozum ludzki nieprzydatnym narzędziem, nic niewartym jak wybrakowany stary i bardzo prymitywny kalkulator. Gorsze narzędzie od pierwszego kalkulatora. >Czy obraża Cię to, że Ty i wszyscy ludzie mają DNA w 98,5% identyczne z DNA szympansa? > Nie. Wiem jednak, że jest to dowodem na jedna koncepcję, Jednego Projektanta i Jednego Wykonawcę. Tu chodzi o ciało fizyczne - takie samo jak u zwierząt. A DNA, a dlaczego ludzkie ciało miałoby inaczej funkcjonować, inaczej sie rozmnażać, inaczej przekazywać informacje o budowie i wszystkich cechach fizycznych. To nie jest dowód na ewolucje, ale potwierdza istnienie jednego Stwórcy - Boga. CDN
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Czujesz się tym poniżony? > Dlaczego? Jestem dziełem Boga. Ludzie wyraźnie różnią sie od zwierząt, a wcale nie chodziło Bogu o to by podkreślać różnice fizyczne. Nalezy podkreślać różnice w innej sferze. Jezus podkreślał, iż " szczęśliwy jest człowiek, który jest świadomy swych potrzeb duchowych". Człowiek od razu po stworzeniu, był przygotowany do odzwierciedlania przymiotów Boga. Jakich? Czytasz: " Natomiast owocem ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą. Przeciwko takim rzeczom nie istnieje żadne prawo"(Galatów 5:22,23). Znajdziesz zwierzę o takich przymiotach? Ludzie sami siebie poniżają. A gdy staja w szeregu ze zwierzętami, to traca kontrole nad swoim zachowaniem i dokonują barbarzyńskich działań. Sami siebie niszczą. Pochodzenie ewolucyjne ich usprawiedliwia - mniemają głupi. >Powinieneś się cieszyć, że ewolucja człowieka nie stanęła na Homo Erectus, albo co gorsza na Driopiteku, bo wtedy nie wiedział byś nawet co to jest wstyd i obraza. Mieszkałbyś w jaskiniach i polował na zwierzęta. > Ludzkie bzdury. Ty zaś uwierzyłeś. Takich jak Ty jest wielu, to wasza tragedia. Nie ma nic gorszego ponad to, gdy inteligentny człowiek uwierzy w bzdurę i kłamstwo. Postępuje nagannie, dając świadectwo o swoim zwierzęcym pochodzeniu. To najlepszy dowód dla ewolucjonistów = człowiek uznający tę teorie za prawdziwą. >>Wszystko to jest niezwykle skomplikowane, a jednak proste i pewne, powtarzalne, niezawodne prawa. To wszystko musi mieć i ma swego Stwórcę. >Co ma swego stwórcę? Wiesz jakie jest prawdopodobieństwo powstania życia? Małe, to prawda, lecz gdy weźmiesz pod uwagę to, że w naszej galaktyce jest ok. 200 mld gwiazd, a w całym wszechświecie niezliczona ilość, większość z nich ma planety, niektóre planety mają na swojej powierzchni lub atmoswerze warunki sprzyjające rozwojowi życia to życie np. w postaci prostych molekuł utworzy się przynajmniej na kilku takich planetach. I akurat mamy szczęście, że powstało właśnie na Ziemi. > Nie uśmiałem sie dotąd tak serdecznie. Nikt nie ma najmniejszych dowodów na takie opowiastki, a Ty tu budujesz swe poparcie dla błędnych teorii. Komuś z nudów, za co pewnie mu jeszcze państwo płaci, przyszedł do głowy taki pomysł, rozpowiadał go i gotowe. Wszystko wyjaśnił. Bo tak wiele jest obiektów na niebie, bo tak długi czas upłynął itp., itd. Jak łatwo ludźmi manewrować dla swych celów. Jak łatwo ich ogłupić fałszywymi naukami, teoriami, religiami i ideami. Bez zastanowienia porzuca rozsądek i prawdę, dla opinii uznanych za słuszne przez większość. A jak ta większość korzysta z dobroci Stwórcy? Nie ceni Tego co otrzymała. Popatrz na ziemie, ona za chwile zginie wraz z ludźmi. Już to samo powinno naukowców postawić pod społecznym pręgierzem, że ziemie i świat tak zrujnowali, bo nie umieją sprzątać po sobie. >>Czy potrzeba jakichś dowodów wskazujących na istnienie Stwórcy = Boga? >>Tak! Jednak nie musisz ich szukać, bo masz ich niezliczoną ilość. >Błagam, podaj mi choć jeden! Mam nadzieję, tylko nadzieję, że nie będzie to kolejny cytat z twojej ulubionej książki. > Stań przed lustrem. Masz dowód. Weź na ręce swe małe dziecko - jeśli masz takie - to wspaniały dowód. Wyjrzyj prez okno i zobacz wspaniały świt. Dostrzeż kwitnącą łąkę. Przyglądnij sie biegnącemu w galopie ogierowi czystej krwi. Itd................................................... >A tutaj masz ciekawe dowody na ewolucję: > Raczej dowody na ludzką nieudolność i błąd w widzeniu świata, w tym zwierząt. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Robson696 (379 punktów) | >Dlaczego? Jestem dziełem Boga. Ludzie wyraźnie różnią sie od zwierząt, a wcale nie chodziło Bogu o to by podkreślać różnice fizyczne. Nalezy podkreślać różnice w innej sferze. Właśnie tak, proponuję sferę Twojego urojenia. Skąd Ty możesz wiedzieć o tym, o co chodziło twojemu jehowie?
>Ludzie sami siebie poniżają. A gdy staja w szeregu ze zwierzętami, to traca kontrole nad swoim zachowaniem i dokonują barbarzyńskich działań. Sami siebie niszczą. Co proszę? a wyprawy krzyżowe? Kto tu kogo niszczył?
>Pochodzenie ewolucyjne ich usprawiedliwia - mniemają głupi.
Uważasz ewolucjonistów za głupich ludzi? W tym momencie obraziłeś większość ludzi z tego portalu.
>Ludzkie bzdury. Ty zaś uwierzyłeś. Takich jak Ty jest wielu, to wasza tragedia. >Nie ma nic gorszego ponad to, gdy inteligentny człowiek uwierzy w bzdurę i kłamstwo. >Postępuje nagannie, dając świadectwo o swoim zwierzęcym pochodzeniu. >To najlepszy dowód dla ewolucjonistów = człowiek uznający tę teorie za prawdziwą.
Większość ludzi uznaje ewolucję, nawet Jan Paweł II powiedział kiedyś, że "jest to coś więcej niż tylko teoria", co pokazało, że był to dość inteligentny człowiek, bo żeby uznać ewolucję, trzeba rozumieć jak ona działa i mieć choć szczyptę inteligencji, której Ci najwyraźniej brakuje.
>Nie uśmiałem sie dotąd tak serdecznie. >Nikt nie ma najmniejszych dowodów na takie opowiastki, a Ty tu budujesz swe poparcie dla błędnych teorii. Komuś z nudów, za co pewnie mu jeszcze państwo płaci, przyszedł do głowy taki pomysł, rozpowiadał go i gotowe. Wszystko wyjaśnił. >Bo tak wiele jest obiektów na niebie, bo tak długi czas upłynął itp., itd. >Jak łatwo ludźmi manewrować dla swych celów. Jak łatwo ich ogłupić fałszywymi naukami, teoriami, religiami i ideami. Twierdzisz, że nie ma innych układów planetarnych? Nie rozśmieszaj mnie... A co Ty w ogóle wiesz o kosmosie? Wiesz co to jest ekosfera? Napiszę Ci. To odległość od gwiazdy, w której jeżeli obiega ją jakaś planeta skalista, panują warunki sprzyjające rozwojowi życia. Ziemia jest w samym środku ekosfery. Odkryto również planetę skalistą, która jest oddalona od Ziemi o ok. 20 lat świetlnych i która najprawdopodobniej krąży w ekosferze czerwonego karła zwanego Gliese 581. Planetę tą nazwano literą C. W okół tej gwiazdy krąży także planeta D, która krąży prawie w ekosferze. Na Marsie też mogą żyć jakieś mikroorganizmy. Jak już nie żyją to może kiedyś żyły i są po nich jakieś ślady, bo wiadomo, że Mars miał kiedyś grubszą atmosferę i po powierzchni płynęły liczne rzeki. Dowodami na to są wyschnięte najprawdopodobniej właśnie koryta rzek. Astronomowie non stop znajdują nowe układy planetarne najczęściej są to planety gazowe nie sprzyjające życiu. Można sobie wyobrazić ile może być takich planet przyjaznych życiu, może nawet podobnych do Ziemi, bo nie jest ona wyjątkiem. Na tak ogromną liczbę galaktyk jest to pewne.
>Stań przed lustrem. Masz dowód. >Weź na ręce swe małe dziecko - jeśli masz takie - to wspaniały dowód. >Wyjrzyj prez okno i zobacz wspaniały świt. Dostrzeż kwitnącą łąkę. >Przyglądnij sie biegnącemu w galopie ogierowi czystej krwi. Pokaż te dowody naukowcom, na pewno przyznają Ci rację, a jeśli nie, to zawsze możesz nazwać ich głupcami i nieudolnie myślącymi, bo Ty nie potrzebujesz dowodów na kreacjonizm, Ty po prostu jesteś pewien, że masz rację, ślepo wierzysz w coś według mnie niezbyt mądrego i odmóżdżającego. Żal i tyle...
>Raczej dowody na ludzką nieudolność i błąd w widzeniu świata, w tym zwierząt.
Dawkins jest duuuuużo mądrzejszy i o wiele bardziej udolny i wykształcony od Ciebie. On nie urwał się z choinki tylko jest profesorem biologii na Oksfordzie, ma ogromną wiedzę o ewolucji i bardzo dobrze potrafi wytłumaczyć mechanizmy, które nią kierują. Ewolucja jest nauczana w szkołach a kreacjonizm nie, bo większość mądrych ludzi widzi, że na tą teorię nie ma cienia dowodu. Przecież Ty nie masz żadnych argumentów za kreacjonizmem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Dlaczego? Jestem dziełem Boga. Ludzie wyraźnie różnią sie od zwierząt, a wcale nie chodziło Bogu o to by podkreślać różnice fizyczne. Nalezy podkreślać różnice w innej sferze. >Właśnie tak, proponuję sferę Twojego urojenia. Skąd Ty możesz wiedzieć o tym, o co chodziło twojemu jehowie? > Jestem Jego świadkiem! Wiesz co to znaczy? >>Ludzie sami siebie poniżają. A gdy staja w szeregu ze zwierzętami, to traca kontrole nad swoim zachowaniem i dokonują barbarzyńskich działań. Sami siebie niszczą. >Co proszę? a wyprawy krzyżowe? Kto tu kogo niszczył? > Znowu, mówisz o ludziach występujący przeciw Bogu, tacy nie są i nie byli Jego świadkami. Ludzie ludzi zwiedli. Fałszywi prorocy ich prowadzili. Tu zaś czytasz: " Oto, co rzekł Wszechwładny Pan, Jehowa: " Biada głupim prorokom, którzy chodzą według własnego ducha, podczas gdy nic nie widzieli! (...) "Widzieli w wizji coś nieprawdziwego oraz kłamliwą wróżbę" - ci, którzy mówią: 'Tak brzmi wypowiedź Jehowy', podczas gdy Jehowa ich nie posłał, a oni oczekiwali, iż słowo się spełni.'' Czyż nie jest to nieprawdziwa wizja, którą widzieliście, i czyż nie jest to kłamliwa wróżba, którą wypowiedzieliście, mówiąc: 'Tak brzmi wypowiedź Jehowy' - podczas gdy ja nic nie mówiłem?"(Ezechiela 13:3-7). Dzisiaj, tak jak Ty, wielu odnosi sie do wydarzeń i obrzydliwości wywołanych przez fałszywych proroków, których słuchają członkowie fałszywych religii, które to przepisują Bogu. A On z tym nie ma nic wspólnego. Potrzebne zrozumienie. >>Pochodzenie ewolucyjne ich usprawiedliwia - mniemają głupi. >Uważasz ewolucjonistów za głupich ludzi? W tym momencie obraziłeś większość ludzi z tego portalu. > To Biblia określa kto jest mądry a kto głupi. Czytasz: Biblia Tysiąclecia Psalm 14:1: " Mówi głupi w swoim sercu: "Nie ma Boga". Oni są zepsuci ohydne rzeczy popełniają, nikt nie czyni dobrze". To Biblia Tysiąclecia - Biblia odstępczego Chrześcijaństwa - Kościoła katolickiego i innych. W Przekładzie Nowego Świata czytasz tak: " Nierozumny rzekł w swoim sercu: "Nie ma Jehowy". Postąpili zgubnie, postąpili obrzydliwie w swym działaniu. Nie ma nikogo, kto by czynił dobrze".. Wychodzi na jedno. Każdy Przekład mówi podobnie. Nie można człowieka odrzucającego Boga nazwać mądrym! >>Ludzkie bzdury. Ty zaś uwierzyłeś. Takich jak Ty jest wielu, to wasza tragedia. >>Nie ma nic gorszego ponad to, gdy inteligentny człowiek uwierzy w bzdurę i kłamstwo. >>Postępuje nagannie, dając świadectwo o swoim zwierzęcym pochodzeniu. >>To najlepszy dowód dla ewolucjonistów = człowiek uznający tę teorie za prawdziwą. >Większość ludzi uznaje ewolucję, nawet Jan Paweł II powiedział kiedyś, że "jest to coś więcej niż tylko teoria", co pokazało, że był to dość inteligentny człowiek, bo żeby uznać ewolucję, trzeba rozumieć jak ona działa i mieć choć szczyptę inteligencji, której Ci najwyraźniej brakuje. > Większość ludzi odeszła do fałszu i kłamstwa. łatwo to rozpoznać, jeśli ktoś chce. Widać, że nie masz argumentów gdy zwracasz się przeciw mnie mówiąc o mojej inteligencji. Nie jest to żaden argument w takiej dyskusji. Papież JP2 to filozof, nie znał Boga ani prawdy. Potomek odstępczych chrześcijan. Mówi o Bogu jako o "transcendentnym absolucie", a więc o zimnym bożku. Nie znał Boga. Wyrzucił imię Boga z Biblii. Polacy tak jak sportowi kibice - pójdą za każdym polakiem, chociażby ten wytąpił przciw Bogu. Już kiedyś pisałem, że Polacy to taki naród, iż bardzo łatwo im włożyć do serca jakąś błędną ideę i pójdą na śmierć, jak pokazuje historia, często jako mięso armatnie. >>Nie uśmiałem sie dotąd tak serdecznie. >>Nikt nie ma najmniejszych dowodów na takie opowiastki, a Ty tu budujesz swe poparcie dla błędnych teorii. Komuś z nudów, za co pewnie mu jeszcze państwo płaci, przyszedł do głowy taki pomysł, rozpowiadał go i gotowe. Wszystko wyjaśnił. >>Bo tak wiele jest obiektów na niebie, bo tak długi czas upłynął itp., itd. >>Jak łatwo ludźmi manewrować dla swych celów. Jak łatwo ich ogłupić fałszywymi naukami, teoriami, religiami i ideami. CDN
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Twierdzisz, że nie ma innych układów planetarnych? > Czy ja coś takiego napisałem? Umiesz czytać? >Nie rozśmieszaj mnie... A co Ty w ogóle wiesz o kosmosie? Wiesz co to jest ekosfera? Napiszę Ci. To odległość od gwiazdy, w której jeżeli obiega ją jakaś planeta skalista, panują warunki sprzyjające rozwojowi życia. > I cóż z tego? Zycie nie powstało tylko dlatego, że kilka czynników jest takich jak na ziemi! Opanuj się. Pomyśl. >Ziemia jest w samym środku ekosfery. Odkryto również planetę skalistą, która jest oddalona od Ziemi o ok. 20 lat świetlnych i która najprawdopodobniej krąży w ekosferze czerwonego karła zwanego Gliese 581. Planetę tą nazwano literą C. > I cóż z tego? Argument dla naiwnych. W kuchni masz wiele garnków, sądzisz że gdy zaglądniesz do każdego z nich, to tam znajdziesz rosół? Rozmawiaj poważnie, nie zaś trzymasz sie głupich teorii bez sensu, naiwnych, infantylnych. >Astronomowie non stop znajdują nowe układy planetarne najczęściej są to planety gazowe nie sprzyjające życiu. Można sobie wyobrazić ile może być takich planet przyjaznych życiu, może nawet podobnych do Ziemi, bo nie jest ona wyjątkiem. Na tak ogromną liczbę galaktyk jest to pewne. > No to sobie wyobrażaj, lecz dalekie jest to od dowodów na istnienie życia gdzieś indziej. Do tego potrzeba wiele, bardzo wiele by powstało życie, a nie tylko woda itp. Proteiny niezbędne do powstania życia są złożone z bardzo skomplikowanych cząsteczek. Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego powstania nawet całkiem prostej cząsteczki białka w bulionie pierwotnym? Ewolucjoniści przyznają, że prawdopodobieństwo to wynosi 1 do 10 do potęgi 113 (jedynka ze 113 zerami). Tymczasem matematycy uważają, że już zdarzenie, którego prawdopodobieństwo wyraża się liczbą 1 do 10do potęgi 50, nigdy nie nastąpi. Pewne pojęcie o możliwości czy prawdopodobieństwie takiego zdarzenia pozwala wyrobić sobie fakt, że liczba 10do potęgi 113 jest większa od szacunkowej liczby wszystkich atomów we wszechświecie! Cóż więc?! Odrzuć te bzdury! Matematyka jest także przeciw ewolucji. > >>Stań przed lustrem. Masz dowód. >>Weź na ręce swe małe dziecko - jeśli masz takie - to wspaniały dowód. >>Wyjrzyj przez okno i zobacz wspaniały świt. Dostrzeż kwitnącą łąkę. >>Przyglądnij sie biegnącemu w galopie ogierowi czystej krwi. >Pokaż te dowody naukowcom, na pewno przyznają Ci rację, a jeśli nie, to zawsze możesz nazwać ich głupcami i nieudolnie myślącymi, bo Ty nie potrzebujesz dowodów na kreacjonizm, Ty po prostu jesteś pewien, że masz rację, ślepo wierzysz w coś według mnie niezbyt mądrego i odmóżdżającego. Żal i tyle... > Twierdzisz, że ja ślepo wierzę?! Czy to nie Ty przywodzisz tu argumenty ze sfery teorii i pomysłów bez sprawdzenia. Na moja korzyść zawsze jest fakt, że są ludzie na ziemi, którzy umieją myśleć niezależnie, maja na tyle siły, by oprzeć się głupim naukom, tradycjom i filozofiom. To cecha prawdziwych ludzi, nie zaś potomków zwierząt, tych ostatnich nazwać ludźmi, to ryzyko. W przyszłości trzeba by sie tłumaczyć przed swymi dziećmi i wnukami, dlaczego ludzie zniszczyli siebie i ziemię. A to ci, którzy siebie uznali za zwierzęta, tylko trochę inne. >>Raczej dowody na ludzką nieudolność i błąd w widzeniu świata, w tym zwierząt. >Dawkins jest duuuuużo mądrzejszy i o wiele bardziej udolny i wykształcony od Ciebie. > A Ty nic o mnie nie wiesz. Więc co mówisz? > On nie urwał się z choinki tylko jest profesorem biologii na Oksfordzie, ma ogromną wiedzę o ewolucji i bardzo dobrze potrafi wytłumaczyć mechanizmy, które nią kierują. > Choinka to przykład odstępstwa od prawdy. Efekt tłumaczenia, czy umiejętnie cy nie zależy w głównej mierze od nastawienia słuchaczy. Ateistów jest wielu, a spragnieni argumentów przeciw Bogu, łykają wszystko. > Ewolucja jest nauczana w szkołach a kreacjonizm nie, bo większość mądrych ludzi widzi, że na tą teorię nie ma cienia dowodu. Przecież Ty nie masz żadnych argumentów za kreacjonizmem. > Napisano: " Jam jest Jehowa i nie ma nikogo innego. Oprócz mnie nie ma Boga. Opaszę cię mocno (...) by ludzie ze wschodu słońca i z jego zachodu poznali, że oprócz mnie nie ma nikogo. Jam jest Jehowa i nie ma nikogo innego" (Izajasza 45:5, 6). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Robson696 (379 punktów) | > No to sobie wyobrażaj, lecz dalekie jest to od dowodów na istnienie życia gdzieś indziej. Do tego potrzeba wiele, bardzo wiele by powstało życie, a nie tylko woda itp.> Proteiny niezbędne do powstania życia są złożone z bardzo skomplikowanych cząsteczek. Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego powstania nawet całkiem prostej cząsteczki białka w bulionie pierwotnym?Bardzo małe. Ale jeżeli takie cząsteczki mają nieskończenie dużo czasu, to w końcu połączą się w jakąś niezwykle prostą formę życia, a potem z biegiem czasu będą mogły ewoluować w bardziej skomplikowane formy. Ewolucja jest piękna, lecz nie każdy ją rozumie. > Ewolucjoniści przyznają, że prawdopodobieństwo to wynosi 1 do 10 do potęgi 113 (jedynka ze 113 zerami). Tymczasem matematycy uważają, że już zdarzenie, którego prawdopodobieństwo wyraża się liczbą 1 do 10do potęgi 50, nigdy nie nastąpi.> Pewne pojęcie o możliwości czy prawdopodobieństwie takiego zdarzenia pozwala wyrobić sobie fakt, że liczba 10do potęgi 113 jest większa od szacunkowej liczby wszystkich atomów we wszechświecie!> Cóż więc?! Odrzuć te bzdury! Matematyka jest także przeciw ewolucji.>Za to biologia jest za. Po głębszym zastanowieniu, wyjdzie i na to, że matematyka też. Dlaczego, otóż dlatego, że nie wziąłeś tutaj pod uwagę CZASU a jest to jeden z najważniejszych czynników przy powstawaniu życia. Jakie jest prawdopodobieństwo, że wygrasz w Dużego Lotka? Znikomo małe, a jednak ktoś w końcu wygra, to jest pewne. Jeśli nie za pierwszym razem to za x razy się to uda. Tak samo jest z powstawanie życia. Musi minąć duuuuużo czasu. > Twierdzisz, że ja ślepo wierzę?!Tak twierdzę, widzę to po tym co piszesz. > Czy to nie Ty przywodzisz tu argumenty ze sfery teorii i pomysłów bez sprawdzenia.> Na moja korzyść zawsze jest fakt, że są ludzie na ziemi, którzy umieją myśleć niezależnie, maja na tyle siły, by oprzeć się głupim naukom, tradycjom i filozofiom.> To cecha prawdziwych ludzi, nie zaś potomków zwierząt, tych ostatnich nazwać ludźmi, to ryzyko.Ty też pochodzisz od małpy, ale jeszcze o tym nie wiesz. Albo nie chcesz wiedzieć... > W przyszłości trzeba by sie tłumaczyć przed swymi dziećmi i wnukami, dlaczego ludzie zniszczyli siebie i ziemię. A to ci, którzy siebie uznali za zwierzęta, tylko trochę inne.Nieprawda. Czy ewolucjoniści chcą/chcieli wojny? To przez religie palono wiedźmy, zabijano niewiernych pogan, którzy żyli sobie spokojnie w zgodzie z naturą. > >>Raczej dowody na ludzką nieudolność i błąd w widzeniu świata, w tym zwierząt.> >Dawkins jest duuuuużo mądrzejszy i o wiele bardziej udolny i wykształcony od Ciebie.> >> A Ty nic o mnie nie wiesz. Więc co mówisz?Wiem, że uroiłeś sobie jakiegoś jehowe. A dlaczego nie allaha? Bo nie żyjesz w kraju muzułmańskim, gdybyś w nim żył, pisałbyś teraz to samo o allachu. Proste i logiczne. > > On nie urwał się z choinki tylko jest profesorem biologii na Oksfordzie, ma ogromną wiedzę o ewolucji i bardzo dobrze potrafi wytłumaczyć mechanizmy, które nią kierują.> >> Choinka to przykład odstępstwa od prawdy.> Efekt tłumaczenia, czy umiejętnie cy nie zależy w głównej mierze od nastawienia słuchaczy. Ateistów jest wielu, a spragnieni argumentów przeciw Bogu, łykają wszystko.> > Ewolucja jest nauczana w szkołach a kreacjonizm nie, bo większość mądrych ludzi widzi, że na tą teorię nie ma cienia dowodu. Przecież Ty nie masz żadnych argumentów za kreacjonizmem.> >> Napisano:> " Jam jest Jehowa i nie ma nikogo innego. Oprócz mnie nie ma Boga.> Opaszę cię mocno (...) by ludzie ze wschodu słońca i z jego zachodu poznali, że oprócz mnie nie ma nikogo. Jam jest Jehowa i nie ma nikogo innego" (Izajasza 45:5, 6).To nie prawda! Zeus jest bogiem wszystkich bogów, a twój jehowa mu tylko służy. Za nieposłuszeństwo Zeus przypala jehowę piorunami. W czasie burzy Zeus jest zazwyczaj bardzo zły, że modlicie się za bardzo do jehowy, który jest tylko jego sługą i przypala go za to piorunami. Stąd te wyładowania...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dlaczego? Jestem dziełem Boga.
Nie jesteś dziełem boga, o czym mówią, między innymi, twoje geny. To one, te małe białkowe sznureczki cię stworzyły, a nie żaden bóg. Ale nawet jakbyś chciał zupełnie pominąć prawdę i czuć się nadal czymś, co nie istnieje, czyli dziełem Boga, to powiedz jeszcze którego? Jehowy, Jowisza, Isztar, Wisznu, Ramy, Brahmy, Kriszny, Erosa, Hekate etc... A nawet jakbyś już wybrał jedną z tych postaci (po uczciwym każdej spróbowaniu) to kto ci da gwarancję, że na tym można poprzestać? Może będziesz musiał napisać "jestem dziełem Boga, który jest dziełem Jowisza, którego stworzyła Hekate, którą stworzył Eros... etc.". Rozpatrz uczciwie wszystkie możliwości. Uważasz, że Biblia jest święta? A skąd wiesz, czy jakaś inna książka nie będzie jeszcze bardziej święta? Może Biblia podkradła z niej święte słowa zmieniając ich znaczenie? Hm? A może jakaś bardziej święta książka chce, żeby Biblia wydawała się święta, żeby wieść na manowce grzeszników? Skąd wiesz? SPrawdziłeś? Tyle jest książek i bogów...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> Nie jesteś dziełem boga, o czym mówią, między innymi, twoje geny. To one, te małe białkowe sznureczki cię stworzyły, a nie żaden bóg.> Człowiek stworzony przez geny?! To nowe widzenie świata. Gratuluję. Te geny same powstały i sie rządzą.  > Rozpatrz uczciwie wszystkie możliwości.> Już mam to za sobą! > Uważasz, że Biblia jest święta?> Tak. I to jest pewne! > A skąd wiesz, czy jakaś inna książka nie będzie jeszcze bardziej święta?> Nie! > Może Biblia podkradła z niej święte słowa zmieniając ich znaczenie? Hm?> Na szczęście Jehowa czuwał i czuwa nad tym, by Biblia przetrwała, bo jej tekst i zrozumienie jest potrzebne na czasy końca. A więc czasy w których żyjemy. I tak jest. > > A może jakaś bardziej święta książka chce, żeby Biblia wydawała się święta, żeby wieść na manowce grzeszników? Skąd wiesz?> Nie ma takiej. Sprawdzanie mam za sobą. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>>Uważasz, że Biblia jest święta? >> >Tak. I to jest pewne! Mam dość. Zniechęciłam się. Jesteś naprawdę niereformowalny. Aż dziwne, że z takimi poglądami udało Ci się skończyć podstawówkę. A, prawda... Przecież do wieku ok. 40 lat byłeś normalny. Kryzys wieku średniego Cię dopadł? Jedni latają za nastolatkami, inni za Jehową. Można i tak. Ale po pół roku przekonywania i dyskusji straciłam cierpliwość. Jak Ci kiedyś przyjdzie do głowy porozmawiać o czym innym, daj znać. Bo Twojego Jehowy i kreacjonizmu, szatana i Biblii mam szczerze dość. Żegnam. Miłego dnia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >>Uważasz, że Biblia jest święta?> >>> >Tak. I to jest pewne!> Mam dość. Zniechęciłam się. Jesteś naprawdę niereformowalny. Aż dziwne, że z takimi poglądami udało Ci się skończyć podstawówkę. A, prawda... Przecież do wieku ok. 40 lat byłeś normalny. Kryzys wieku średniego Cię dopadł? Jedni latają za nastolatkami, inni za Jehową. Można i tak.> Ale po pół roku przekonywania i dyskusji straciłam cierpliwość.> Jak Ci kiedyś przyjdzie do głowy porozmawiać o czym innym, daj znać. Bo Twojego Jehowy i kreacjonizmu, szatana i Biblii mam szczerze dość.No nareszcie. Czekam i czekam. Może, dla odmiany, zajmiemy się wspólnie jakimś poważnym tematem? Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | > >>>Uważasz, że Biblia jest święta?> >>>> >>Tak. I to jest pewne!> >Mam dość. Zniechęciłam się. Jesteś naprawdę niereformowalny. Aż dziwne, że z takimi poglądami udało Ci się skończyć podstawówkę. A, prawda... Przecież do wieku ok. 40 lat byłeś normalny. Kryzys wieku średniego Cię dopadł? Jedni latają za nastolatkami, inni za Jehową. Można i tak.> >Ale po pół roku przekonywania i dyskusji straciłam cierpliwość.> >Jak Ci kiedyś przyjdzie do głowy porozmawiać o czym innym, daj znać. Bo Twojego Jehowy i kreacjonizmu, szatana i Biblii mam szczerze dość.> No nareszcie. Czekam i czekam. Może, dla odmiany, zajmiemy się wspólnie jakimś poważnym tematem?> Pozdrawiam  Nie chce mi się  Pozdrowionka
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A to widać, że sprawdzanie masz za sobą. Umiesz też nazywać porażkę sukcesem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >A to widać, że sprawdzanie masz za sobą. Umiesz też nazywać porażkę sukcesem. > Przez kogo i co, nazwane zostało porażką. Nazwałeś to, Ty sam. To Twoje porażka, nie moja. W tym świecie poznać prawdę, to wielki sukces i dowód na to, że Jehowa nie ma upodobania w śmierci człowieka. Mało tego dał nam dobry przykład, nawołując za pośrednictwem swego proroka, Ezechiela: "(...) brzmi wypowiedź Wszechwładnego Pana, Jehowy. 'Zawróćcie, tak, zawróćcie od wszystkich waszych występków i niech nic nie będzie dla was powodem upadku, przyczyna przewinienia. Odrzućcie od siebie wszystkie swe występki, których się dopuściliście, a sprawcie sobie nowe serce i nowego ducha, bo czemuż mielibyście umrzeć, domu Izraela?' 'Albowiem ja nie mam żadnego upodobania w śmierci umierającego' - brzmi wypowiedź Wszechwładnego Pana, Jehowy. 'Zawróćcie więc i pozostańcie przy życiu'"(Ezech. 18:30-32) Z tego fragmentu najłatwiej zrozumiesz, kto ponosi porażkę. Chyba, że nie zrozumiesz. Powiedz. Wytłumaczę. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Robson696 (379 punktów) | >Widzisz, nie potrzeba być naukowcem, by stworzyć sobie jakieś tam teorie. Czy jednak maja one jakieś praktyczne znaczenie? >Rujnowanie ziemi, to zagłada ludzi, gdyby Bóg nie zaingerował, spowodowałoby, że ludzie byliby pierwszym z ginących gatunków. Człowiek potrzebuje nadzoru, bo sam nie umie zapanować nad swymi pragnieniami. Odrzuca rozum.
"Gdyby bóg nie zaingerował" - co to w ogóle jest? Czy Ty widzisz co piszesz? Masz dowody na tę ingerencję? To ja powinienem się z Ciebie śmiać, ale nie robię tego bo jak widzę te Twoje "pseudokreacjonistyczne" myśli, to po prostu Żal...
>Ty nie zauważasz, że inaczej owi naukowcy nie umieją na te egzemplarze popatrzeć, jak tylko i wyłącznie poprzez pryzmat ewolucji. A to tylko teoria. >To im zaciemnia obraz.
Dlaczego jesteś taki przekonany, że ewolucja jest fałszywa? Przecież jak już dużo razy pokazałeś, nie masz na to nawet najmniejszych argumentów. I nadal mi nie wytłumaczyłeś po co bóg stwarzał takie zwierzę? Ewolucja to wyjaśnia. Mądre rzeczy są dla mądrych ludzi. Ewolucja jest tylko teorią, tak? a kreacjonizm niby czym? Niepodważalną prawdą?
>Jehowa uwielbia różnorodność, bawi się nią.
Za to Zeus woli pioruny, bawi się nimi zawsze, gdy jest burza... Skąd wiesz, co uwielbia Jehowa, którego nie widziałeś? Jak możesz pisać rzeczy, które są z kapelusza wyjęte, uważać się za racjonalistę i uważać ewolucjonistów za głupków?
>Nie. Wiem jednak, że jest to dowodem na jedna koncepcję, Jednego Projektanta i Jednego Wykonawcę. Tu chodzi o ciało fizyczne - takie samo jak u zwierząt. A DNA, a dlaczego ludzkie ciało miałoby inaczej funkcjonować, inaczej sie rozmnażać, inaczej przekazywać informacje o budowie i wszystkich cechach fizycznych
Twój Irracjonalizm jest nie do pojęcia. Masz 0 dowodów na kreacjonizm i używasz cały czas tego starego i obalonego już argumentu "projektanta".
>To nie jest dowód na ewolucje, ale potwierdza istnienie jednego Stwórcy - Boga. To akurat jest silny dowód za ewolucją. Ale jak zwykle grochem o ścianę... Jakiego dowodu wymagasz by uznać ewolucję?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Widzisz, nie potrzeba być naukowcem, by stworzyć sobie jakieś tam teorie. Czy jednak maja one jakieś praktyczne znaczenie? >>Rujnowanie ziemi, to zagłada ludzi, gdyby Bóg nie zaingerował, spowodowałoby, że ludzie byliby pierwszym z ginących gatunków. Człowiek potrzebuje nadzoru, bo sam nie umie zapanować nad swymi pragnieniami. Odrzuca rozum. >"Gdyby bóg nie zaingerował" - co to w ogóle jest? Czy Ty widzisz co piszesz? Masz dowody na tę ingerencję? To ja powinienem się z Ciebie śmiać, ale nie robię tego bo jak widzę te Twoje "pseudokreacjonistyczne" myśli, to po prostu Żal... > Błyskawice - budzą lęk i podziw, ale też pomagają w wytwarzaniu związków azotu, które użyźniają glebę i stanowią naturalny nawóz przyswajany przez rośliny. W ten sposób energia widoczna w błyskawicy przynosi konkretny pożytek . A w Psalmie 104:14,15 czytasz: " On sprawia, że wyrasta zielona trawa dla zwierząt i roślinność, by służyła ludziom, żeby pokarm wychodził z ziemi, a także wino, które rozwesela serce śmiertelnika, żeby twarz lśniła od oliwy, oraz chleb, który krzepi serce śmiertelnika". A gdy czytasz: " Założył ziemię na jej ustalonych miejscach; nic nią nie zachwieje po czas niezmierzony, na zawsze"(Psalmu 104:5). Jehowa pilnuje tych spraw, gdyż inaczej ludzie pobudzani przez Szatana sami siebie gotowi są zniszczyć i przy okazji zniszczyć ziemie. Jednak na niej maja żyć prawi. Nad realizacja swych proroctw Jehowa czuwa i do tego nie dopuści. >Dlaczego jesteś taki przekonany, że ewolucja jest fałszywa? Przecież jak już dużo razy pokazałeś, nie masz na to nawet najmniejszych argumentów. I nadal mi nie wytłumaczyłeś po co bóg stwarzał takie zwierzę? Ewolucja to wyjaśnia. Mądre rzeczy są dla mądrych ludzi. Ewolucja jest tylko teorią, tak? a kreacjonizm niby czym? Niepodważalną prawdą? > Bo jest! Głównie dlatego, że występuje przeciw Bogu. Służy więc ateistom i jest przez ateistów stworzona i popierana. Wszystko ma swój cel i konkretne zadanie, jednak czy człowiek może powiedzieć, że na każde pytanie zna lub może sam poznać prawdę i odpowiedź? Nie. Nie jest to możliwe. Ewolucja to wyjaśnia według swego widzenia świata. To zaś jest daleko od widzenia Boga. Bogu na nic ewolucja nie jest potrzebna. >>Jehowa uwielbia różnorodność, bawi się nią. >Za to Zeus woli pioruny, bawi się nimi zawsze, gdy jest burza... <błyskawice>Bądź mądry, mój synu, i rozweselaj moje serce, abym mógł dać odpowiedź temu, który mi urąga"(Przysłów 27:11). Jednak Jehowa chce, by każdy człowiek opowiedział się po Jego stronie, postępował mądrze, ponieważ zależy Mu na osobistej pomyślności każdego. Jezus oświadczył: " Nie jest życzeniem mego Ojca w niebie, aby zginął jeden z tych małych" (Mateusza 18:14). Jehowa każdego człowieka wyposażył w mózg i umiejętnością posługiwania się nim. Kto uznaje ewolucję to tak jakby przestał mieć mózg, nie korzysta z niego. Czy ewolucja wymyśliła coś podobnego do mózgu ludzi? Widzisz to? Kto tak może uważać? Tylko potomek małp, bo nie człowiek. >>Nie. Wiem jednak, że jest to dowodem na jedna koncepcję, Jednego Projektanta i Jednego Wykonawcę. Tu chodzi o ciało fizyczne - takie samo jak u zwierząt. A DNA, a dlaczego ludzkie ciało miałoby inaczej funkcjonować, inaczej sie rozmnażać, inaczej przekazywać informacje o budowie i wszystkich cechach fizycznych >Twój Irracjonalizm jest nie do pojęcia. Masz 0 dowodów na kreacjonizm i używasz cały czas tego starego i obalonego już argumentu "projektanta". > Kto go obalił? Kto przyjął fakt obalenia? Czyż nie ci sami ludzie, którzy Boga odrzucili? Stali sie Jego wrogami. Ludzie kierowani przeciw Bogu przez głównego przeciwnika i oszczercy Boga. >>To nie jest dowód na ewolucje, ale potwierdza istnienie jednego Stwórcy - Boga. >To akurat jest silny dowód za ewolucją. Ale jak zwykle grochem o ścianę... Jakiego dowodu wymagasz by uznać ewolucję? > Nie ma takich. Więc ich nie znajdziesz. To bajka z tragicznymi skutkami. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Mistrz Ironii (138 punktów) | > Więc ich nie znajdziesz. To bajka z tragicznymi skutkami. Co ciekawe, jakby tak odwrócić większość Twoich wypowiedzi "do góry nogami" to dokładnie oddawałaby one sens Twoich wierzeń. "religie fałszywe, bajki, brak dowodów". Nie chcę skłamać, ale gdzieś chyba użyłeś nawet sformułowania "wierzenia stworzone przez ludzi", no i tu pies pogrzebany, kolejny samobój. Jesteś prawie tak sprzeczny jak Biblia!  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> Co ciekawe, jakby tak odwrócić większość Twoich wypowiedzi "do góry nogami" to dokładnie oddawałaby one sens Twoich wierzeń. "religie fałszywe, bajki, brak dowodów".> Nie chcę skłamać, ale gdzieś chyba użyłeś nawet sformułowania "wierzenia stworzone przez ludzi", no i tu pies pogrzebany, kolejny samobój. Jesteś prawie tak sprzeczny jak Biblia!  > Nie! To Ty masz taki sam stosunek do mnie i do tego, co mówią Świadkowie Jehowy, jaki masz do Biblii i Boga. Widzisz to samo, czyli nic. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | panTeista (6808 punktów) | Człowiek "Miłujący swoją grupę wyznaniową" potrzebuje nadzoru, bo sam nie umie zapanować nad swymi pragnieniami. Odrzuca rozum. Marzy o życiu wiecznym, żyje mrzonkami w iluzji.
Ty nie zauważasz, że inaczej owi Świadkowie Jehowy nie umieją na ludzi popatrzeć, jak tylko i wyłącznie poprzez pryzmat zaleceń Ciała Kierowniczego. A to tylko ideologia ogólnoświatowego państwa teokratycznego rządzonego przez Ciało Kierownicze z Brooklynu. To im zaciemnia obraz. Postrzegają ludzi jako kozły do przerobienia na swoje poddane owieczki.
Ewolucja powoduje różnorodność zależną od nisz ekologicznych. Ile jest gatunków zwierząt, a przecież mechanizm genetyczny wraz ze sposobem rozmnażania, ukształtowany przez Przyrodę dla poszczególnych zwierząt, to podstawa mnożenia owych różnorodnych form gatunków, ras i pojedynczych osobników. Niemożliwe jest znalezienie takich samych osobników, jeśli nie posiadają tego samego zarodka. A przecież zaprojektowane przez ludzi tej samej marki: pralki, samochody, telewizory, żarówki, telefony są takie same. Znaczy osobniki nie zostały zaprojektowane bo nie są takie same.
>Potężne szkielety wskazują na olbrzymie rozmiary, takie osobniki potrzebne były dla zgromadzenia olbrzymich pokładów pochodnych organicznych, teraz to kopaliny, złoża węgla, ropy i gazu.
"Miłujący" wyraźnie napisałeś że "kopaliny, złoża węgla, ropy i gazu" nie powstały przez stwarzanie Jehowy opisane w Biblijnej (BGd) Księdze Rodzaju: 3 I rzekł Bóg: Niech będzie światłość; i stała się światłość. 14 I rzekł Bóg: 15 I niech będą (...); i stało się tak. 24 Rzekł też Bóg: Niech... Swoje kazania przerabiasz tak żeby były mniej absurdalne wobec tego co mówi nauka ateistów. "Kopaliny, złoża węgla, ropy i gazu" już nie przez "14 I rzekł Bóg: 15 I niech będą (...); i stało się tak." zostały stworzone ale powstały z olbrzymich ciał zwierząt. Twoje kazania ewoluują, może wkrótce przeczytamy że Jehowa zaplanował powstawanie ludzkości poprzez ewolucję.
Odrzucając rzeczywistość że ludzie są zdani na siebie wzajemnie, Jehowici zamykają sobie drogę do poznania prawdziwej wartości, którą są relacje międzyludzkie. Biblia jest bzdurną, głupią, wyraźnie występującą przeciw racjonalizmowi, przeciw prawdziwej nauce, przeciw rozsądkowi, przeciw rozumowi ludzkiemu. To marzycielstwo, chciejstwo ludzi. Obrażające ich intelekt. Czyniące rozum ludzki nieprzydatnym narzędziem.
Ty i wszyscy ludzie mają DNA w 98,5% identyczne z DNA szympansa. Wiem jednak, że jest to dowodem na ewolucję, jednego wspólnego przodka i jedno środowisko. To jest dowód na ewolucje, potwierdza pochodzenie od jednego wspólnego przodka.
Maitra Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | panTeista (6808 punktów) | >Skąd wziął sie taki "wszechświat".
Odnieś to pytanie do Jehowy. Skąd wziął sie taki JHWH? Uzyskaną odpowiedź odnieś do "wszechświata". Energia, plazma i ruch istniały zawsze, bez początku i przyczyny.
>Taka sobie opowiastka.
Biblia jest taką sobie opowiastką.
>To jedynie koncepcja. Przyznasz, że dość prosta, raczej prymitywna.
Bibijne stworzenie poprzez czarodziejskie zaklęcia: BGd Rdz. 3 I rzekł Bóg: Niech będzie światłość; i stała się światłość. 14 I rzekł Bóg: 15 I niech będą za światła (...); i stało się tak. 24 Rzekł też Bóg: Niech... Czary, zaklęcia, przyznasz, że dość proste, raczej prymitywne.
>Naukowcy twierdzą: >"Nic w moje teorii nie wskazuje na początek ani na koniec Wszechświata";
Bo nie ma Wszechświat początku: energia, plazma i ruch istniały zawsze bez przyczyny.
Na wszystkie pytania nikt nie jest wstanie dziś odpowiedzieć, a i tak umysł człowieka nie wszystko potrafiłby przyjąć i zrozumieć. Teiści mają problem z przyjęciem Wszechświata jako zawsze i bez przyczyny istniejącego w ruchu, zmieniającego się, a cóż dopiero zrozumieć Przyrodę wnikając w Jej sposoby działania.
Biblia opowiada o marzeniach, mrzonkach, fantazjach, które mieli ludzie zamieszkali ziemie dzisiejszego Bliskiego Wschodu i po czasy dzisiejsze rozprzestrzeniają to marzycielstwo w świecie.
Najłatwiej i bez żadnego racjonalnego myślenia jest wstawić "boga" w to miejsce w czasie o którym mało wiemy, a przecież to nic nie wyjaśnia tylko przesuwa pytanie na jaki początek i przyczyna istnienia Jehowy.
"Naukowcy" znajdują jakiś złom w jakiejś wodzie i cieszą się jak dzieci, że coś znaleźli. Co znaleźli? To co szukają. A co szukają? To co poprze ich legendy, wiele legend. Znajdują! Na siłę dopasowują. Wyszło im że to koło od wozu bojowego wojsk faraona. Sami teiści, Ci ceniący prawdę ponad wszystko, przyznają brak dowodów na istnienie Boga.
Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | Przez pomyłkę dałem minus. Na kwadraciku nie wyświetliło mi się oznaczenie gdzie plus a gdzie minus. Stąd ten mój błąd. Dla wyrównania bilansu dodałem dwa plusy.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >To prawda, iż tego Największego Projektanta i Prawodawcy nie jesteśmy w stanie zobaczyć literalnymi oczyma. Za to dalbym Ci plusa, gdybym juz niedal minusa.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>To prawda, iż tego Największego Projektanta i Prawodawcy nie jesteśmy w stanie zobaczyć literalnymi oczyma. >Za to dalbym Ci plusa, gdybym juz niedal minusa. > No dobra chociaż deklaracja. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > >>To prawda, iż tego Największego Projektanta i Prawodawcy nie jesteśmy w stanie zobaczyć literalnymi oczyma.ani usłyszeć ani powąchać, ani dotknąć. ...no jest parę takich rzeczy których nie ma
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mózg jest podatny na pranie i może mieć wizje, którym wielu lubi ufać. Gdy ktoś całe życie będzie wierzyła w Święty Garnek, Stworzyciela Światów na orbicie Transcendentalnej Planety Zmartwychwstań zacznie to widzieć, albo przynajmniej stworzy sobie fałszywe wspomnienia. Będzie też dbał, aby wszyscy woków wierzyli w Święty Garnek, bo tak łatwiej mieć wizje. Dbanie będzie polegało na misjonarstwie i inkwizycji. Gdyby chrześcijanie nie wpajali od 2000 tysięcy lat swoich wizji przemocą, nie byłoby żadnych Światków Jehowy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Mózg jest podatny na pranie i może mieć wizje, którym wielu lubi ufać. Gdy ktoś całe życie będzie wierzyła w Święty Garnek, Stworzyciela Światów na orbicie Transcendentalnej Planety Zmartwychwstań zacznie to widzieć, albo przynajmniej stworzy sobie fałszywe wspomnienia.> Poruszyłeś ciekawy temat: kwestie umysłu i serca. To zaś co podkreślasz, to efekt działania samego serca bez umysłu. Umysł został wyłączony w przypadków ludzi odrzucających Boga. Otóż umysł i serce to dwa najcudowniejsze dary, jakie posiadają ludzie - Boże dary. Chociaż pełnią one rozliczne funkcje, same w sobie są u każdego człowieka czymś niepowtarzalnym. Praca umysłu i serca mocno oddziałuje na naszą osobowość, mowę, zachowanie, uczucia i system wartości. Umysł i serce są ze sobą ściśle powiązane. W tym jednak jest taki problem, że ludzie o tym nie wiedzą - uciekają od informacji objawionych przez Boga na ten temat, nie wiedzą też, że dokładnie o tym wie Szatan Szatan dokładnie o tym wie i wykorzystuje. Wie, że w celu uzyskania władzy nad ludźmi musi dotrzeć do ich umysłów i serc. Tak dopracował swe metody oddziaływania na ludzi ze świata, że Biblia nazywa ich ' rodem złym i przewrotnym'. Konsekwencją jest świat wypaczonych wartości, upadku moralnego i fałszywych praktyk religijnych. W Biblii przepowiedziano, że te mroki miały okryć zdecydowaną większość mieszkańców ziemi: " Bo oto ciemność zakryje ziemię, a gęsty mrok grupy narodowościowe"(Iz 60:2a) W tak zwanych krajach oświeconych zrodził się ateizm, ewolucjonizm, agnostycyzm, materializm, niezliczona ilość religii fałszywych - tworów ludzkiej wyobraźni oraz wiele innych mylących i sprzecznych poglądów i teorii Widać to także po tym, że odpowiedzi na doniosłe pytania, na przykład co do istnienia Boga, pochodzenia i celu życia czy losów ludzkości, oczekuje się od intelektualistów, administratorów i osób należących do elity tego świata. Ale jakąż mądrość i kierownictwo mogą oni zaoferować? Ateizm, agnostycyzm, ewolucję i mnóstwo innych bałamutnych i sprzecznych idei oraz teorii, które przecież nie są bardziej światłe od dawnych rytuałów i przesądów - najbardziej prymitywnych zachowań, których podstawą jest stwierdzenie: "Nie ma Boga!". . > Będzie też dbał, aby wszyscy woków wierzyli w Święty Garnek, bo tak łatwiej mieć wizje.> Czy ktokolwiek tu mówi o "Świętym garnku"? Tak odczytujesz te słowa: " A ilekroć żywe stworzenia oddadzą chwałę i szacunek, i dziękczynienie Zasiadającemu na tronie, Temu, który żyje na wieki wieków, dwudziestu czterech starszych upada przed Zasiadającym na tronie i oddaje cześć Żyjącemu na wieki wieków i rzuca przed tron swoje korony, mówiąc: " Godzien jesteś, Jehowo, Boże nasz, przyjąć chwałę i szacunek, i moc, ponieważ tyś stworzył wszystko i z twojej woli wszystko zaistniało i zostało stworzone" (Objawienie 4:9-11). > Dbanie będzie polegało na misjonarstwie i inkwizycji. Gdyby chrześcijanie nie wpajali od 2000 tysięcy lat swoich wizji przemocą, nie byłoby żadnych Światków Jehowy.> Świadek Jehowy walczy z kłamstwem, brakiem wiedzy, z biblijnym analfabetyzmem, świadczy o Tym czyim świadkiem jest. Świadek Jehowy świadczy o Jehowie Bogu. " Świadek jest podstawowym źródłem dowodowym w każdej sprawie, dlatego pełni w procesie istotna role, a treść jego zeznań w zasadniczej mierze wpływa na decyzje organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości" - tak widzi świadka prawo ludzkie. A Bóg? " Jesteście moimi świadkami', brzmi wypowiedź Jehowy;a ja jestem Bogiem'" (Izaj. 43:12). Co mówi Biblia? NIE ma większego zaszczytu na ziemi, niż być świadkiem prawdziwego Boga, Jehowy. Świadek to " osoba, która coś potwierdza w jakiejś sprawie lub zeznaje przed sądem" (Webster's New Collegiate Dictionary). Można tylko dodać, że zawsze mówi prawdę, w każdej sytuacji. Sam Jezus Chrystus wystąpił jako świadek w największej sprawie sądowej we wszechświecie, dotyczącej Jehowy Boga. " Jako świadek", czytamy w Biblii, " złożył publiczne właściwe wyznanie przed Poncjuszem Piłatem" (1 Tym. 6:13). Widać to także po ich życiu i zachowaniach. "Nie wyrzucaj ich" [Załącznik]Jezus swoim naśladowcom dał polecenie i zapewnił o stałym wspieraniu ich. Modlił się do swego Ojca w niebie: " Nie proszę, żebyś ich zabrał ze świata, ale żebyś czuwał nad nimi z powodu niegodziwca. Nie są częścią świata, jak i ja nie jestem częścią świata. Uświęć ich przez prawdę; twoje słowo jest prawdą. Jak ty mnie posłałeś na świat, tak też ja posłałem ich na świat. I ja siebie uświęcam na ich rzecz, żeby również oni zostali uświęceni przez prawdę.
"Proszę nie tylko za nimi, lecz także za tymi, którzy dzięki ich słowu uwierzą we mnie; żeby oni wszyscy byli jedno, tak jak ty, Ojcze, jesteś w jedności ze mną, a ja jestem w jedności z tobą, żeby i oni byli w jedności z nami, by świat uwierzył, żeś ty mnie posłał"(Jana 17:15-21). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | kikakika (190 punktów) | >NIE ma większego zaszczytu na ziemi, niż być świadkiem prawdziwego Boga, Jehowy. Świadek to " osoba, która coś potwierdza w jakiejś sprawie lub zeznaje przed sądem" (Webster's New Collegiate Dictionary). >Można tylko dodać, że zawsze mówi prawdę, w każdej sytuacji.
Taa mówi prawdę. Może też mówić to, co wydaje mu się prawdą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>NIE ma większego zaszczytu na ziemi, niż być świadkiem prawdziwego Boga, Jehowy. Świadek to " osoba, która coś potwierdza w jakiejś sprawie lub zeznaje przed sądem" (Webster's New Collegiate Dictionary). >>Można tylko dodać, że zawsze mówi prawdę, w każdej sytuacji. >Taa mówi prawdę. Może też mówić to, co wydaje mu się prawdą. > Według aktualnego rozeznania i wiedzy. Nie fałszuje prawdy dla swych własnych celów i własnej chwały. Poznawanie Biblii jest powolne, ale jednocześnie stanowi element istotny dla umocnienia i rozróżnienia stanu wiary. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Marzenka (546 punktów) | >Otóż umysł i serce to dwa najcudowniejsze dary, jakie posiadają ludzie - Boże dary.
Hm..., umysł dar boga? Od jakiegoś czasu nasuwa mi się pytanie: Twoim zdaniem, czy schizofrenik ateista pójdzie do raju?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Otóż umysł i serce to dwa najcudowniejsze dary, jakie posiadają ludzie - Boże dary. >Hm..., umysł dar boga? Od jakiegoś czasu nasuwa mi się pytanie: >Twoim zdaniem, czy schizofrenik ateista pójdzie do raju? > O losach każdego człowieka decyduje Bóg. Jego sądy zawsze są sprawiedliwe. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >>>To prawda, iż tego Największego Projektanta i Prawodawcy nie jesteśmy w stanie zobaczyć literalnymi oczyma.> ani usłyszeć ani powąchać, ani dotknąć.> ...no jest parę takich rzeczy których nie ma  > Jezus pyta: "Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?" Kwestia ta wprawdzie pozostaje tu bez odpowiedzi, ale może się nasuwać wniosek, że gdy Chrystus przyjdzie z władzą Królestwa, wiara w Boga nie będzie zbyt powszechna. Nie znaczy to jednak, iż jej w ogóle nie będzie. Każdy człowiek daje dowody swym postępowaniem i tym co mówi i jak żyje, czy ma wiarę czy też nie. Słowo Boga powiada:: " Lecz Jehowa naprawdę jest Bogiem. Jest Bogiem żywym i Królem po czas niezmierzony. Z powodu jego oburzenia zakołysze się ziemia, a żaden z narodów nie ostoi się wobec jego potępienia. Oto, co im powiecie: "Bogowie, którzy nie uczynili niebios i ziemi, znikną z ziemi i spod tych niebios". To on utworzył ziemię swa mocą, on utwierdził żyzną krainę swoją mądrością i on swym zrozumieniem rozpostarł niebiosa"(Jeremiasza 10:10-12). Jedynie Bóg prawdziwy mógł to wszystko uczynić i dalej panować nad tym wszystkim! Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >>>To prawda, iż tego Największego Projektanta i Prawodawcy nie jesteśmy w stanie zobaczyć literalnymi oczyma.> ani usłyszeć ani powąchać, ani dotknąć.> ...no jest parę takich rzeczy których nie ma  > Widzieć sercem i rozumem. To wartość zasadnicza. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | >Widzieć sercem i rozumem. >To wartość zasadnicza. >Pozdrawiam
Serce nie ma żadnego bezpośredniego udziału w percepcji ani wnioskowaniu. Jest pompą dzięki której krew może krążyć po organizmie i odżywiać oraz dotleniać komórki, jak także usuwać odpady metaboliczne. Po przeszczepie serca nie zachodzą żadne zmiany w osobowości pacjenta. Człowiek może być podłączony do mechanicznego serca, może też istnieć mają wszczepione serce innego zwierzęcia. Starożytni mówili też o żołądku, który się martwi i czuje. Dziś to nie modne...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >Widzieć sercem i rozumem. >>To wartość zasadnicza. >>Pozdrawiam >Serce nie ma żadnego bezpośredniego udziału w percepcji ani wnioskowaniu. Jest pompą dzięki której krew może krążyć po organizmie i odżywiać oraz dotleniać komórki, jak także usuwać odpady metaboliczne. Po przeszczepie serca nie zachodzą żadne zmiany w osobowości pacjenta. Człowiek może być podłączony do mechanicznego serca, może też istnieć mają wszczepione serce innego zwierzęcia. Starożytni mówili też o żołądku, który się martwi i czuje. Dziś to nie modne... > Nie przekonuj mnie, iż tych kwestii związanych z sercem nie rozumiesz. Ale dobrze wyjaśnię Tobie. Jezus wykazał, iż serce potrafi nagromadzić wiele złych rzeczy. Czytaj: " Słuchajcie i zrozumiejcie. Nie to, co wchodzi do ust, kala człowieka, lecz to, co z ust wychodzi, to kala człowieka. Wtedy przystąpili uczniowie i mówią do niego: Wiesz, że faryzeusze, usłyszawszy to słowo, zgorszyli się? A On, odpowiadając, rzekł: Wszelka roślina, której nie zasadził Ojciec niebieski, wykorzeniona zostanie. Zostawcie ich! Ślepi są przewodnikami ślepych, a jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną. A odpowiadając Piotr, rzekł mu: Wyłóż nam to podobieństwo. A On rzekł: To i wy nie rozumiecie? Czy nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, idzie do żołądka i na zewnątrz się wydala? Ale co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to kala człowieka. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, rozpusta, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa. To jest, co kala człowieka; ale jedzenie nieumytymi rękoma nie kala człowieka" (Mat. 15:9-20).
Sposobem na opróżnienie serca z niegodnej zawartości jest moc Słowa Bożego! Gdy wywiera bezpośredni wpływ na to serce i zastępuje złe, bezwartościowe rzeczy cennymi zasobami owoców ducha Bożego, dzięki temu można osiągnąć życie wieczne. Innej drogi nie ma. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Robson696 (379 punktów) |
> Żaden z tych wspaniale zaprojektowanych organizmów ziemskich absolutnie nie mógł powstać przypadkowo, ponieważ wszystko, co jest zaprojektowane, ma projektanta.> Czy znasz jakieś wyjątki?> Nie ma ani jednego. A im bardziej skomplikowana konstrukcja, tym zdolniejszy musi być konstruktor.Właśnie te błędne poglądy wyjaśnia Richard Dawkins w starym ale jarym wykładzie z 1991 roku, do którego link zamieściłem w moim poście poniżej.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | -9 na 9 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >> Ewolucje nikt jeszcze nie udowodnił >Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy. > Uznawana za fakt!? "Fakt naukowy" -co znaczy to określenie? Tak naprawdę nic to nie znaczy, jedynie to, że przez określonych ludzi - nazywanych naukowcami, została przyjęta. Czy ci ludzie stanowią jakiś szczelny filtr dla kłamstw? Tylko oni rozpoznają je i odrzucają? A może są wspierani jakimiś nadprzyrodzonymi siłami, a może coś takiego posiadają, że to co akceptują jest tym najlepszym i najprawdziwszym? Teoria ewolucji jest takim przykładem, na to jak ułomna jest ludzka mądrość i tak niedoskonałe jest ludzkie poznawanie. Mechanizm jest dość prosty. Jeśli na jakiś temat zbiera sie wielu naukowców i przedstawiają wiele teorii, a one wszystkie mają popierać jeden kierunek widzenia, tak jak te jedną teorię, to wszystkie je traktuje sie jako fakty naukowe, a daną teorię uznaje się za prawdę. Mechanizm dość prosty. Ten mechanizm jednak nie jest stabilny, bo wszystko zależy od pokoleniowej zmiany ekip, od mody, od dominacji np.: religii, ustrojów społeczno - politycznych, jakiejś filozofii itp. Jest wiele mechanizmów czyniących ewolucję zjawiskiem niemożliwym do przeprowadzenia, do potwierdzenia i zbadania. Sprawdzić też sie tej teorii nie da, bo czynnikiem decydującym jest czas, którego cofnąć się nie da, ani powtórnie przez ten sam przejść. Wszystko to czyni tę teorię wielkim nieporozumieniem ludzkości, najlepszym dowcipem wszech czasów, najgłupszym wyjaśnieniem - źródłem odpowiedzi na wiele pytań, gdy człowiek odrzuci Boga - Stwórcy Wszystkiego. Wprowadza ludzi w błąd. Człowiek zostaje sam z tak wielką niewiadomą. >Naukowcy odkryli nawet skamielinę formy przejściowej ryby w gada. Szkoda, że nie wszyscy o tym wiedzą... > I ta skamielina im o wszystkim powiedziała? Bardziej wierzą skamielinie, której nie umieją do końca zbadać, aniżeli matematyce, genetyce, fizyce i chemii, oraz swemu racjonalizmowi, obserwacjom ziemi i wszystkiego co się na niej znajduje. Przypomina to opowieść o dziadku z bardzo zaawansowaną sklerozą. Wypił od rana cztery kawy, a gdy mył szklankę po piątej, przypomniał sobie, że dzisiaj kawy jeszcze nie pił. Ewolucjonistów nikt poważnie nie traktuje, taka ośla ławka, gdzieś na końcu. Mają wzięcie jedynie wśród ateistów i przeciwników Boga. Szatan zaciera ręce, wielu zwiódł i zaprowadzi na śmierć. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | 7 na 7 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >> Ewolucje nikt jeszcze nie udowodnił> >Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy.> >> Uznawana za fakt!? "Fakt naukowy" -co znaczy to określenie?Znaczy to ni mniej ni więcej, że zdarzenie to jest udowodnione. Co to znaczy, że jest udowodnione ? Bo z tym masz największy problem. Po prostemu jak w Twoim ulubionym dziele: jeżeli dostaniesz w nos cegłówką i leci krew, jest to dowód na to, że po uderzeniu cegłówką w nos poleje się krew. Z całą pewnością przy powtórzeniach eksperymentu uzyskasz ten sam wynik. Więc masz naukowy dowód na skutki walenia cegłówką po nosie. Dowód wymaga uzasadnienia, potwierdzenia empirycznego tudzież logicznego pewnych zdarzeń. Nie wystarczy, że napiszesz w księdze ( i potem nazwiesz sobie ją świętą), iż istnieją krasnoludki i są dobre (cokolwiek to znaczy). Musisz wykazać, że istnieją lub istniały. Czyli musisz znaleźć jakiś materialny dowód ich istnienia. Jeżeli nie masz nic oprócz tego, że stwierdzisz sobie, iż krasnoludki istnieją znaczy to, że nie masz żadnego dowodu na ich istnienie, oprócz tego, że sobie tak napisałeś i uznałeś swoje napisanie za święte. > Tak naprawdę nic to nie znaczy, jedynie to, że przez określonych ludzi - nazywanych naukowcami, została przyjęta.> Mechanizm dość prosty.> Ten mechanizm jednak nie jest stabilny, bo wszystko zależy od pokoleniowej zmiany ekip, od mody, od dominacji np.: religii, ustrojów społeczno - politycznych, jakiejś filozofii itp.Twoja sekta wielokrotnie zmieniała i zmienia zdanie na pewne tematy. > Jest wiele mechanizmów czyniących ewolucję zjawiskiem niemożliwym do przeprowadzenia, do potwierdzenia i zbadania.Twoje zdanie wynika po prostu z Twojej niewiedzy. Bo niby skąd masz cokolwiek wiedzieć jeżeli przeczytałeś tylko jedną książkę i to nawet nie naukową. Zacznij czytać choćby encyklopedie PWN. > Sprawdzić też sie tej teorii nie da, bo czynnikiem decydującym jest czas, którego cofnąć się nie da, ani powtórnie przez ten sam przejść.Wynika to również z Twojej niewiedzy. Czasu nie da się cofnąć (choć można tu polemizować  ) ale wszystko co żyło i istniało na Ziemi zostawia jakieś tam ślady. Znajdujesz jeden szkielet określasz wiek, mierzysz wszystkie parametry, znajdujesz inny robisz to samo potem porównujesz i określasz zmiany jakie zaszły na przestrzeni lat i masz dowód na ewolucję. 10 tys lat temu kości człowieka były takie i takie teraz są takie. Zmieniły się mocno, zaszedł proces ewolucji. Poza tym nawet nie trzeba patrzeć w przeszłość. Wystarczy porównać istniejące dzisiaj rasy ludzkie, które się dość mocno różnią. Różnice te są dowodem na ewolucję, przystosowanie się do konkretnego klimatu stylu życia itd. > Wszystko to czyni tę teorię wielkim nieporozumieniem ludzkości, najlepszym dowcipem wszech czasów, najgłupszym wyjaśnieniem - źródłem odpowiedzi na wiele pytań, gdy człowiek odrzuci Boga - Stwórcy Wszystkiego. Wprowadza ludzi w błąd.Nie istnieje kwestia odrzucania boga, bo nie można odrzucić coś czego nie ma. A najlepszym dowcipem ludzkości jest stworzenie sobie boga. To nie bóg stworzył człowieka, to człowiek stworzył boga. > Człowiek zostaje sam z tak wielką niewiadomą.> >Naukowcy odkryli nawet skamielinę formy przejściowej ryby w gada. Szkoda, że nie wszyscy o tym wiedzą...Ty nie wiesz nic. Bo skąd masz wiedzieć jeśli jedyną Twoją lekturą jest biblia. > >> I ta skamielina im o wszystkim powiedziała?> Bardziej wierzą skamielinie, której nie umieją do końca zbadać, aniżeli matematyce, genetyce, fizyce i chemii, oraz swemu racjonalizmowi, obserwacjom ziemi i wszystkiego co się na niej znajduje.No właśnie efektem tej obserwacji jest teoria ewolucji. > Przypomina to opowieść o dziadku z bardzo zaawansowaną sklerozą. Wypił od rana cztery kawy, a gdy mył szklankę po piątej, przypomniał sobie, że dzisiaj kawy jeszcze nie pił.> Ewolucjonistów nikt poważnie nie traktuje, taka ośla ławka, gdzieś na końcu.Stary Ciebie nikt poważnie nie traktuje. Robimy sobie z Ciebie jaja, a Ty jak ten dziadek z Twojej opowieści wystawiasz się na pośmiewisko. I Twoje zaklinanie rzeczywistości jest śmieszne, ewolucjonistów nikt poważnie nie traktuje  . Dobre, ten nikt to kto ? Garstka przygłupów ze strażnicą w ręku ? > Mają wzięcie jedynie wśród ateistów i przeciwników Boga.Mają wzięcie u ludzi przejawiających podstawowy atrybut człowieka : inteligencje. > Szatan zaciera ręce, wielu zwiódł i zaprowadzi na śmierć.A Ciebie kto na śmierć zaprowadzi ? Zdaje się, że Ciebie też czeka ta niezbyt przyjemna sytuacja i to nawet szybciej niż przeciętnego myślącego człowieka. Wystarczy, że będą musieli przeprowadzić Ci operację, która wymaga dostarczenia ubyłej krwi i już po Tobie. To kto Cie zaprowadzi na śmierć ? Jahwe i czarna książeczka ?
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | > A może są wspierani jakimiś nadprzyrodzonymi siłami,Nadprzyrodzone siły to tylko marzenia i/lub wierzenia ludzkie, wymysły metafizyczne. Wszelkie siły zarówno znane jak i nie znane to elementy/ zjawiska przyrody w działaniu. > a może coś takiego posiadają, że to co akceptują jest tym najlepszym i najprawdziwszym?Przypisywanie sobie tego to zwyczaj przywódców sekt. > Jest wiele mechanizmów czyniących ewolucję zjawiskiem niemożliwym do przeprowadzenia, do potwierdzenia i zbadania.> Sprawdzić też sie tej teorii nie da, bo czynnikiem decydującym jest czas, którego cofnąć się nie da, ani powtórnie przez ten sam przejść.Uzyskano kukurydzę, pomidory i inne rośliny transgeniczne o nowych właściwościach/ cechach, dalej przekazywanych dziedzicznie. > Wszystko to czyni tę teorię wielkim nieporozumieniem ludzkości, najlepszym dowcipem wszech czasów, najgłupszym wyjaśnieniem - źródłem odpowiedzi na wiele pytań, gdy człowiek odrzuci Boga - Stwórcy Wszystkiego. Wprowadza ludzi w błąd.Najgłupszym wyjaśnieniem jest Księga Rodzaju jako że nie wyjaśnia, a tylko przesuwa pytanie na skąd się wziął Bóg. O świecie i życiu wiadomo że jest. Istnienie Boga jest przedstawiane bez dowodu, więc odrzuca się bez potrzeby dowodu. > Człowiek zostaje sam z tak wielką niewiadomą.Czy jednak do satysfakcjonującego życia jest nam to poznanie potrzebne? Czy o naszym morale decydować ma pochodzenie wszechświata i skąd człowiek tu na Ziemi się znalazł? Nad tymi rzeczami człowiek powinien przechodzić do porządku i skupiać się na wzajemnym poszanowaniu się ludzi. > Ewolucjonistów nikt poważnie nie traktuje, taka ośla ławka, gdzieś na końcu.Zaklinanie rzeczywistości. Religie to kontynuacje tradycji, Biblia to legendy do wyciągania morałów, tylko wyjątkowo zabobonni ludzie pojmują dosłownie stworzenie w sześć dni. > Szatan zaciera ręce, wielu zwiódł i zaprowadzi na śmierć.Szatan to postać czysto literacka jak np. smok, Dardanel, to symboliczna personifikacja zła. Biblia jest kompilacją wierzeń wcześniejszych. Różne legendy/ mity były do Biblii włączane i wyłączane. Na czym, na jakim tekście, kompilacji manuskryptów oparli się tłumacze? www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w251828Pozdrawiam. Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>A może są wspierani jakimiś nadprzyrodzonymi siłami, >Nadprzyrodzone siły to tylko marzenia i/lub wierzenia ludzkie, wymysły metafizyczne. Wszelkie siły zarówno znane jak i nie znane to elementy/ zjawiska przyrody w działaniu. > Czytasz: " Nałóżcie całą zbroję od Boga, żebyście mogli stać niewzruszenie wobec machinacji Diabła; ponieważ zmagamy się nie z krwią i ciałem, ale z rządami, z władzami, ze światowymi władcami tej ciemności, z zastępem niegodziwych duchów w miejscach niebiańskich"(Efezjan 6:11,12). Co robią z ludzkim rozumem, i jak ludzie postępują? Czytasz: " To zatem mówię i poświadczam w Panu, że już nie postępujecie tak, jak i narody postępują w nieużyteczności swych umysłów, będąc pod względem umysłowym pogrążone w ciemności, obce dla życia po Bożemu, z powodu tkwiącej w nich niewiedzy, z powodu niewrażliwości ich serc. Zatraciwszy wszelkie poczucie moralności, oddały się rozpasaniu, by z chciwością dopuszczać się wszelkiej nieczystości"(Efezjan 4:17-19). Szatan opanował ludzki umysł i serce, a teraz łatwo wodzi ich dla swych celów.
>Uzyskano kukurydzę, pomidory i inne rośliny transgeniczne o nowych właściwościach/ cechach, dalej przekazywanych dziedzicznie. > Inżynieria genetyczna rozpoznaje mechanizmy dziedziczenia, korzysta z gotowego modelu i tworzy. >>Wszystko to czyni tę teorię wielkim nieporozumieniem ludzkości, najlepszym dowcipem wszech czasów, najgłupszym wyjaśnieniem - źródłem odpowiedzi na wiele pytań, gdy człowiek odrzuci Boga - Stwórcy Wszystkiego. Wprowadza ludzi w błąd. >Najgłupszym wyjaśnieniem jest Księga Rodzaju jako że nie wyjaśnia, a tylko przesuwa pytanie na skąd się wziął Bóg. O świecie i życiu wiadomo że jest. Istnienie Boga jest przedstawiane bez dowodu, więc odrzuca się bez potrzeby dowodu. > Dziwne jak trudno Tobie zrozumieć ten fakt, że czy Wielki Wybuch, czy Bóg w rozumach ludzkich wskazuje na fakt istnienia początku. To pytanie zawsze rozbije sie o ten brak wytłumaczenia - jaki początek i skąd. Jednak żyjesz - uszczypnij się, a więc siła sprawcza była, "Ktoś" był - może to być tylko Bóg, musiał istnieć zawsze, o Jego genialności świadczą dzieła w tym ludzie rozumni. Już to samo jest jedynie cechą przynależną Bogu. >>Człowiek zostaje sam z tak wielką niewiadomą. >Czy jednak do satysfakcjonującego życia jest nam to poznanie potrzebne? > Bezwzględnie. Po wielokroć bezwzględnie! Bóg zgodzi sie jedynie na ludzi kochających Go, znających Go, oddających Mu cześć przez posłuszeństwo - to podstawa miłości do Boga. Dowód na tę miłość. Ludzie byliby zupełnie inni, byłoby inne życie, inna ziemia. Czego by nie było? Czytasz o przyszłości: " Oto namiot Boga jest z ludźmi i On będzie przebywać z nimi, a oni będą jego ludami. I będzie z nimi sam Bóg. I otrze z ich oczu wszelką łzę, i śmierci już nie będzie ani żałości, ani krzyku, ani bólu już nie będzie. To, co poprzednie, przeminęło" (Objawienie 21:3,4).. Inni ludzie. >Czy o naszym morale decydować ma pochodzenie wszechświata i skąd człowiek tu na Ziemi się znalazł? Nad tymi rzeczami człowiek powinien przechodzić do porządku i skupiać się na wzajemnym poszanowaniu się ludzi. > Ludzie nie umieją rozróżnić tego co dobre, od tego co złe. Świat opanowany jest przez ludzi, którzy maja władzę, a nie maja wiedzy. Mają środki do zabijania, do robienia swych interesów, nie skupiają sie nad tym, by ludzie byli szczęśliwi, nie umieją zmusić wszystkich o dbania o ziemię i swe życie, nie umieją wszczepić ludziom miłowanie bliźnich. Nie maja wzoru, skoro Boga nie miłują. Ten świat - ludzie zostaną z ziemi usunięci, bo Jehowa ziemię chce dac ludziom prawym. Ludzie odrzucający Boga to ludzie opanowani ciemnością. A o tym czytasz: " A to jest wieść, którą od niego usłyszeliśmy i wam zwiastujemy, że Bóg jest światłem i w jedności z nim nie ma żadnej ciemności"(1 Jana 1:5). >>Ewolucjonistów nikt poważnie nie traktuje, taka ośla ławka, gdzieś na końcu. >Zaklinanie rzeczywistości. Religie to kontynuacje tradycji, > Biblia przecież ostrzega, by odrzucić tradycje! Jednak nie tylko je. Zobacz: " Strzeżcie się: może się znaleźć ktoś, kto was uprowadzi jako swój łup przez filozofię i puste zwodzenie według tradycji ludzkiej, według rzeczy elementarnych świata, a nie według Chrystusa; gdyż właśnie w nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości"(Kolosan 2:8,9). >Biblia to legendy do wyciągania morałów, tylko wyjątkowo zabobonni ludzie pojmują dosłownie stworzenie w sześć dni. > Biblia tego nie mówi. Nie przypisuj jej takie bzdury. >>Szatan zaciera ręce, wielu zwiódł i zaprowadzi na śmierć. >Szatan to postać czysto literacka jak np. smok, Dardanel, to symboliczna personifikacja zła. > Właśnie temu złemu - Szatanowi chodzi o to byś tak myślał. Ty jesteś w tej chwili jego pociechą, radością, w Twoim przypadku on odnosi sukces. Jak długo żyjesz, masz możliwość poznanie prawdy o Bogu i Jego zamierzeniach, o rzeczywistości, która Ciebie i każdego żyjącego na ziemi człowieka, otacza. Podstawą wiedza. Tej wiedzy nie możesz selekcjonować, bo wyrzucasz rzeczy najbardziej wartościowe. Nie idziesz do przodu, ale się cofasz. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > (...) Jednak żyjesz - uszczypnij się, a więc siła sprawcza była, "Ktoś" był - może to być tylko Bóg, musiał istnieć zawsze (...)
?
W jaki sposób ze zmysłowej konstatacji życia wyprowadzasz konieczność istnienia zewnętrznej siły sprawczej? Czy nie można znajdować świata jako efektu subtelnego a nieukierunkowanego wahania? Może 'to co jest' ma u podstaw delikatną tkaninę nieoczywistości a nie wtłaczanie siłą jakichś wydumanych praw..
Ponadto jak z założenia, jakoby "ktoś" był, wnioskujesz o jego jednoznacznej identyfikacji? Dlaczego przez pozbawienie "kogoś" początku, zabierasz 'mu' możność istnienia w czasie a zmuszasz do 'rozmycia' w nieskończoności?
?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >> (...) Jednak żyjesz - uszczypnij się, a więc siła sprawcza była, "Ktoś" był - może to być tylko Bóg, musiał istnieć zawsze (...) >W jaki sposób ze zmysłowej konstatacji życia wyprowadzasz konieczność istnienia zewnętrznej siły sprawczej? Czy nie można znajdować świata jako efektu subtelnego a nieukierunkowanego wahania? Może 'to co jest' ma u podstaw delikatną tkaninę nieoczywistości a nie wtłaczanie siłą jakichś wydumanych praw.. > Nic siłą nie wtłaczasz. Prawa rządzące Wszechświatem są widoczne i odczuwalne. Choćbyś nie wiem co chciał, nie odrzucisz tych praw. >Ponadto jak z założenia, jakoby "ktoś" był, wnioskujesz o jego jednoznacznej identyfikacji? Dlaczego przez pozbawienie "kogoś" początku, zabierasz 'mu' możność istnienia w czasie a zmuszasz do 'rozmycia' w nieskończoności? > Nic Nikomu nie zabieram. Bóg stworzył wszystko i chce by ludzi Go poznali, byli posłuszni Jego prawom i wychwalali Go. Tym ludziom obiecał raj na ziemi. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | > >Nadprzyrodzone siły to tylko marzenia i/lub wierzenia ludzkie, wymysły metafizyczne. Wszelkie siły zarówno znane jak i nie znane to elementy/ zjawiska przyrody w działaniu.> Czytasz: (Efezjan 6:11,12) (Efezjan 4:17-19).Biblia to utwór literacki, napisany tylko i wyłącznie przez ludzi. Jako argument za istnieniem sił nadprzyrodzonych jest tak bezwartościowa jak "Dziady" Adama Mickiewicza. Jedno i drugie to tylko literatura. Autor tekstu: Lloyd Graham Fragment "Deceptions and Myths of the Bible" Biblia nie jest "słowem Bożym", lecz zbiorem zapożyczeń ze źródeł pogańskich. Historia Edenu i Adama i Ewy jest wzięta ze źródeł babilońskich... Mojżesz wykreowany jest na wzór syryjskiego Mizesa, a biblijne prawa opracowane są w znacznym stopniu na bazie kodeksu Hammurabiego. Biblijny Mesjasz pochodzi od egipskiego zbawiciela Mahdiego, a niektóre wersety biblijne są słowo w słowo ściągnięte z pism egipskich. Pomiędzy Jezusem a egipskim Horusem Gerald Massey naliczył 137 podobieństw (...) O Adamie mówią pisma chaldejskie, znacznie starsze od hebrajskich. www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijneTej wiedzy nie możesz selekcjonować, bo wyrzucasz rzeczy najbardziej wartościowe. > >Najgłupszym wyjaśnieniem jest Księga Rodzaju jako że nie wyjaśnia, a tylko przesuwa pytanie na skąd się wziął Bóg. O świecie i życiu wiadomo że jest. Istnienie Boga jest przedstawiane bez dowodu, więc odrzuca się bez potrzeby dowodu.> czy Bóg w rozumach ludzkichTylko w rozumach ludzkich, bez odpowiednika w realu. > wskazuje na fakt istnienia początku. To pytanie zawsze rozbije sie o ten brak wytłumaczenia - jaki początek i skąd.Dziwne jak trudno Tobie zrozumieć że Jehowa zawsze rozbije sie o ten brak wytłumaczenia - jaki początek i skąd. O wszechświecie wiadomo że jest, że był zawsze. Nawet przed wyłonieniem się wszechświata w Wielkim Wybuchu, był już bardzo gęsty i gorący stan czyli był już/ zawsze wszechświat choć zupełnie inny. > Jednak żyjesz - uszczypnij się, a więc siła sprawcza byłaTą siłą sprawczą jest wszechświat w działaniu. Wszechświat istniał zawsze, przed WW istniał jako bardzo gęsty i gorący stan. > Ten świat - ludzie zostaną z ziemi usunięci, bo Jehowa ziemię chce dac ludziom prawym.Usunięcia ludzi spodziewacie się od roku 1914. Jest was, uważających się za jedynych prawych, siedem milionów, a to oznaczałoby usunięcie ponad pięciu miliardów. Byłby to kolejny sukces Szatana w unicestwianiu zamysłu Jehowy, który jakoby stworzył do życia, a tu kolejna zagłada. > że Bóg jest światłemJest przeróbką dawnego boga słońca. > Jak długo żyjesz, masz możliwość poznanie prawdy o BoguA mówi ona: Jehowę wymyślili ludzie i żyje On tylko w ludzkich głowach. > Podstawą wiedza.Wiedza mówi: ... "grecki autograf" to swoista mrzonka i fatum uciekające przed badaczami. Im dalej cofamy się w przeszłość tym bardziej tekst bazowy Ewangelii rozpada się na naszych oczach.. Jakimi kryteriami posługiwali się, przykładowo, autorzy ewangelii publikując takie a nie inne opowieści? (...) redaktor mając do wyboru opowieści o Jezusie-rewolucjoniście i powstańcu, Jezusie-żydowskim rabbim i Jezusie-palestyńskim sztukmistrzu przepędzającym demony... W chwili obecnej praktycznie każda ewangelia ma za sobą długofalowy proces poprawiania, dodawania, usuwania niewygodnych treści i harmonizowania. "Marek", którego czytamy i którego czytano w III wieku, jest już zupełnie inną ewangelią od tej z końca I wieku.... www.racjonalista.pl/kk.php/s,6738Nie da się ukryć faktu, że ostatnimi redaktorami pism religijnych judaizmu i chrześcijaństwa zawsze byli z natury rzeczy kapłani. A ciekawostką może być fakt, że to, co jedni kapłani zredagowali i uznali, inni kapłani odrzucali. Ci kapłani, którzy redagowali pisma, byli poniekąd również ich autorami. Taki twórca brał pewien zakres starszej literatury religijnej i traktował ją jako źródło do stworzenia aktualnego utworu zgodnego z wymogami aktualnie obowiązującej religii. Ta starsza literatura religijna generalnie nie była w obiegu powszechnym. Ona spoczywała w zbiorach przywódców religijnych. Dotyczy to głównie dwóch źródeł biblijnych: jahwistycznego i elohistycznego. Z ich udziałem w czasach niewoli babilońskiej w VI wieku p.n.e. została przykładowo zredagowana Księga Rodzaju. Taką wiedzę prezentuje dzisiaj ks. prof. Waldemar Chrostowski, biblista i Przewodniczący Stowarzyszenia Biblistów Polskich. www.racjon(*)onach.i.apokryfach.slow.kilka. Tej wiedzy nie możesz selekcjonować, bo wyrzucasz rzeczy najbardziej wartościowe. Pozdrawiam Maitrea
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | >> Ewolucje nikt jeszcze nie udowodnił >Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy.
Masz w swoich komórkach geny - to jest koronny dowód ewolucji.
|
|
| | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >> Ewolucje nikt jeszcze nie udowodnił >>Ewolucja jest już od dłuższego czasu uznawana za fakt naukowy. >Masz w swoich komórkach geny - to jest koronny dowód ewolucji. > Masz rację, że program w komputerze świadczy o istnieniu programisty. Czy może być inaczej. Idź za tą prawdą. Znalazłeś komputer bez programu? Leży na wysypisku. Skoro ewolucja to postęp, a więc powinieneś wskazać gdzie są ci, wyeliminowani ludzie, bez genów. Zakręcone jest to ateistyczne postrzeganie ludzi i świata żywego. Geny to zapis każdej cechy stworzenia, to podstawa dzieła stwarzania, szczególny dowód genialności Boga, dlatego człowiek określany jest "koroną stworzenia Bożego". Z całą pewnością możemy zawołać za psalmistą: " Jak rozliczne są Twoje dzieła, Jahwe! Tyś wszystko mądrze uczynił, ziemia jest pełna twych stworzeń" (Psalm 104:24, Biblia poznańska) Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 |
| | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Obejrzyj sobie te filmiki kreacjonisto, to może coś w końcu zrozumiesz. > Takie sobie bzdurki. Każdy może takie bajki opowiadać, przecież nic to nie kosztuje, a ten zarabia na tym niezłą kasę. Ma słuchaczy. Czytaj Biblię i poznawaj Boga. Odrzucisz te filmiki w jednej chwili. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Takie sobie bzdurki. Każdy może takie bajki opowiadać, przecież nic to nie kosztuje, a ten zarabia na tym niezłą kasę. Ma słuchaczy.> Czytaj Biblię i poznawaj Boga.Biblię? Takie sobie bzdurki. Ktoś na tym zarabia. Zgadnij kto  , zgadłeś! Twoje Ciało Kierownicze.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Robson696 (379 punktów) | > >Obejrzyj sobie te filmiki kreacjonisto, to może coś w końcu zrozumiesz.> >> Takie sobie bzdurki. Każdy może takie bajki opowiadać, przecież nic to nie kosztuje, a ten zarabia na tym niezłą kasę. Ma słuchaczy.> Czytaj Biblię i poznawaj Boga.> Odrzucisz te filmiki w jednej chwili.> PozdrawiamBzdurki? Te rzeczy mój drogi kreacjonisto jak już wcześniej napisałem, są udowodnione, i nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego, że ewolucja jest prawdziwa. Tylko ludzie którzy jej nie rozumieją jej nie uznają. Ewolucja wyjaśnia powstanie życia w sposób naturalny, bez ingerencji jakiegoś tam urojonego kreatora z kosmosu, który istnieje tylko i wyłącznie w twoim mózgu, ale co Ty możesz o tym wiedzieć skoro jedyną książką jaką czytasz jest biblia? Mam czytać biblię? Sorry, wolę bajki Andersena
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> Bzdurki? Te rzeczy mój drogi kreacjonisto jak już wcześniej napisałem, są udowodnione, i nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego, że ewolucja jest prawdziwa. Tylko ludzie którzy jej nie rozumieją jej nie uznają. Ewolucja wyjaśnia powstanie życia w sposób naturalny, bez ingerencji jakiegoś tam urojonego kreatora z kosmosu, który istnieje tylko i wyłącznie w twoim mózgu, ale co Ty możesz o tym wiedzieć skoro jedyną książką jaką czytasz jest biblia? Mam czytać biblię? Sorry, wolę bajki Andersena>  > Bzdury i kłamstwa zawsze są bzdurami i kłamstwem, bez względu ilu ludzi twierdzic będzie inaczej. Istota mądrości każdego człowieka jest ocena i ukształtowanie swego na ten temat zdania. Ty masz zdanie ewolucjonistów, sam nie robiłeś badań. Tak Tobie wygodniej i łatwiej. Wydaje Ci się, że z większością bezpieczniej. Czytasz: " Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują". Droga wygodnictwa jest szeroka, natomiast droga słusznych zasad - wąska" (Mateusza 7:13, 14). Nie daj się wodzić za nos, a właściwie za ewolucję.. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Mistrz Ironii (138 punktów) | >Bzdury i kłamstwa zawsze są bzdurami i kłamstwem, bez względu ilu ludzi twierdzic będzie inaczej.
DOKŁADNIE, właśnie dlatego nie można wierzyć w Boga z przekonania innych ludzi. Wszystkie religie świata pokazują jacy jesteśmy maluścy w myśleniu. Jak patrzy się na ludzi, którzy sięgają rękoma Boga, bo mówca im tak każe. I to nie jest 5, 10, 15 osób, to są całe tłumy.
>Istota mądrości każdego człowieka jest ocena i ukształtowanie swego na ten temat zdania.
To jest jakaś hipokryzja, strzelasz sobie z każdym postem samobója. A Ty robiłeś badania ? Czy studiowałeś Biblię od deski do deski tysiąc razy i doszedłeś do oszałamiającego wniosku, że Bóg istnieje ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Doskonale Mistrzu Ironii, w pełni się z tobą zgadzam i dziękuję, że masz siłę na powtarzanie tego co potrzebne, a czego osoba "wiedząca" i wierząca nie jest w stanie usłyszeć. Mózg składa się z wielu ewolucyjnie wykształconych modułów, zaś wiara to efekt ich złej korelacji (to de facto rodzaj powszechnej choroby psychicznej). Aby się zastanowić, trzeba doprowadzić do zgrania owych modułów. Czyli najpierw trzeba się choć trochę podleczyć, a żeby się podleczyć, trzeba się zastanowić. Z tego wynika zaklęte koło, przykre dla niektórych naszych pobratymców. Nie chcę nikogo urazić, bo Miłujący Prawdę mógły odebrać te moje uwagi jako wyzwiska. Nie o to chodzi. Religijna wiara jest tak naprawdę chorobą psychiczną, po której stronie stoi większość Homo sapiens nie troszcząc się o to, że owa wiara przyjmuje sprzeczne i wrogie wobec siebie pozycje. U ludzi religijnych przypartych do muru pojawia się nagła miłość do wszystkich, którzy w "coś wierzą". Przestaje się już liczyć treść owej "Jedynoprawdziwej relacji". Chory (leniwy) mózg musi wierzyć i musi widzieć wierzących (instynkt grupowy).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Robson696 (379 punktów) |
> Bzdury i kłamstwa zawsze są bzdurami i kłamstwem, bez względu ilu ludzi twierdzic będzie inaczej.To akurat dotyczy Ciebie i twojego urojenia. > Ty masz zdanie ewolucjonistów, sam nie robiłeś badań.Darwin zrobił je za mnie już dawno temu. > Tak Tobie wygodniej i łatwiej.I lepiej i mądrzej i fajniej, wspanialej i ładniej. > Wydaje Ci się, że z większością bezpieczniej.A czego mam się obawiać? > Nie daj się wodzić za nos, a właściwie za ewolucję.Dzięki za przestrogę
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >>Wydaje Ci się, że z większością bezpieczniej. >A czego mam się obawiać?
Przeżyjesz swoje życie (może 60-90 lat) i umrzesz bezpowrotnie. Natomiast "Miłujący swój związek wyznaniowy" i jego bracia w wierze (Świadkowie Jehowy) zmartwychwstaną, a niektórzy nawet nie umrą, bo już wkrótce nastąpi armagedon (koniec tego systemu) i życie wieczne na Ziemi dla wybrańców. Ty się nie załapiesz jeśli nie uwierzysz, zginiesz podczas armagedonu.
To mit/ bajka biblijna ale "Miłujący" i inni Jehowici w to wierzą. Tą obietnicą straszą i kuszą/ werbują do sekty.
>>Nie daj się wodzić za nos
Tą obietnicą zwodzą ludzi wierzących w cuda.
Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Robson696 (379 punktów) |
> Takie sobie bzdurki. Każdy może takie bajki opowiadać, przecież nic to nie kosztuje, a ten zarabia na tym niezłą kasę. Ma słuchaczy.Nie każdy może opowiadać o ewolucji, bo nie każdy ma odpowiedną wiedzę na ten temat, a już na pewno nie Ty. Pieniądze za to wziął jak każdy profesor za wykład. A akurat w tym wykładzie Dawkins obala większość, jeśli nie wszystkie znane "pseudoargumenty" kreacjonistów.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >Takie sobie bzdurki. Każdy może takie bajki opowiadać, przecież nic to nie kosztuje, a ten zarabia na tym niezłą kasę. Ma słuchaczy.> Nie każdy może opowiadać o ewolucji, bo nie każdy ma odpowiedną wiedzę na ten temat, a już na pewno nie Ty. Pieniądze za to wziął jak każdy profesor za wykład. A akurat w tym wykładzie Dawkins obala większość, jeśli nie wszystkie znane "pseudoargumenty" kreacjonistów.>  > Tak twierdzą ludzie odrzucający Boga. A ich akceptacja argumentów tego człowieka wynika z braku innych. Nie ma dowodów na nieistnienie Boga! Nie ma dowodów na istnienie ewolucji! Pozdrawiam [Załącznik]Dziób tukana Czy mocny, a zarazem lekki dziób tukana jest dziełem ślepego przypadku? Czy nie został zaprojektowany?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Tak twierdzą ludzie odrzucający Boga.Gwoli ścisłości: nie tylko oni. > A ich akceptacja argumentów tego człowieka wynika z braku innych.Faktycznie!  Brak argumentów przeciw Dawkinsowi. > Nie ma dowodów na nieistnienie Boga!Nie ma też dowodów na nieistnienie smoków, krasnoludków, Tomcia Palucha, latających słoni, kosmitów, czarów i w ogóle czegokolwiek, co komukolwiek raczy strzelić do głowy. Ileż razy trzeba jeszcze powtarzać, że domaganie się dowodu na nieistnienie jest błędem logicznym. > Nie ma dowodów na istnienie ewolucji!Jest ich od cholery, gdzie nie spojrzeć, gdzie nie stanąć. Spektakularnym przykładem, gdzie ewolucję można obserwować na bieżąco, jest obniżanie się skuteczności antybiotyków. > Dziób tukana. Czy mocny, a zarazem lekki dziób tukana jest dziełem ślepego przypadku?Tłumaczyłem Ci ongiś, Miłujący, na czym polega dobór naturalny i czym się różni od przypadku. Grochem o ścianę, jak zwykle. > Czy nie został zaprojektowany?Nie. Pióra tukana, łapy tukana i śledziona tukana też nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Nie. Pióra tukana, łapy tukana i śledziona tukana też nie. > A Twój język i mózg? Zaprojektował Bóg, czy nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Nie. Pióra tukana, łapy tukana i śledziona tukana też nie.> A Twój język i mózg?> Zaprojektował Bóg, czy nie?Bój się Boga, Miłujący!  Jakże Ci nie wstyd Jemu takie brakoróbstwo i nieudolność przypisywać!
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) |
>Czy mocny, a zarazem lekki dziób tukana jest dziełem ślepego przypadku? >Czy nie został zaprojektowany?
Chciałoby się spytać, czy wieża Eiffla też została zaprojektowana - jednak inne pytanie: Czy słabe i ciężkie mózgi ateistów pochodzą z innego biura projektowego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > >Czy mocny, a zarazem lekki dziób tukana jest dziełem ślepego przypadku?> >Czy nie został zaprojektowany?> Chciałoby się spytać, czy wieża Eiffla też została zaprojektowana - jednak inne pytanie: Czy słabe i ciężkie mózgi ateistów pochodzą z innego biura projektowego?>  mój z pewnością  tylko nie wiem z którego ...help. maps.googl(*)group&ct=more-results&resnum=4
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
> Czy słabe i ciężkie mózgi ateistów pochodzą z innego biura projektowego? > One same wskazują jakie jest ich pochodzenie. A one najlepiej wiedzą. Tego sie trzymajmy, bo ułatwia to zrozumienia pochodzenia ich akceptacji ewolucji. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Robson696 (379 punktów) | > > Czy słabe i ciężkie mózgi ateistów pochodzą z innego biura projektowego?> >> One same wskazują jakie jest ich pochodzenie.> A one najlepiej wiedzą.> Tego sie trzymajmy, bo ułatwia to zrozumienia pochodzenia ich akceptacji ewolucji.Wiesz co, tak sobie myślę, że Ty chyba nie miałeś biologii w szkole. Mam rację?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Robson696 (379 punktów) |
> Tak twierdzą ludzie odrzucający Boga.Nie odrzucający boga, tylko niewierzący w niego. > A ich akceptacja argumentów tego człowieka wynika z braku innych.Może jakieś podasz? Mam nadzieję, że nie będą to kolejne cytaty z biblii. > Nie ma dowodów na nieistnienie Boga!Na istnienie też nie ma. > Nie ma dowodów na istnienie ewolucji!Są i to sporo. Nawet bakterie w laboratorium rozmnażane przez x pokoleń wykazują zauważalne różnice, czyli EWOLUUJĄ. > Pozdrawiam> [Załącznik]Dziób tukana> Czy mocny, a zarazem lekki dziób tukana jest dziełem ślepego przypadku?Nie przypadku, tylko powolnej, stopniowej ewolucji. > Czy nie został zaprojektowany?Widzę, że nie do końca obejrzałeś wykład Dawkinsa, do którego linki zamieściłem, lub nic z niego nie zrozumiałeś.
|
|
5 na 5 | heni2 (2 punktów) |
>sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański ( >2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były >na pewno cuda?. itd. >3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. > >cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak? >
Tu nie ma się nad czym zastanawiać, twój bóg chrześcijański jest urojeniem w twoim umyśle. Wszelkie dary ducha św. opętania. egzorcyzmy, cuda, uzdrowienia, są tworem chorej wyobraźni Na setki milionów pielgrzymów, znasz choć jeden przypadek, żeby komuś odrosła urwana ręka lub noga?. Wszystko jest wymyślone po to, żeby sobie podporządkować innych i dla pieniędzy.
|
|
 | -4 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>Tu nie ma się nad czym zastanawiać, twój bóg chrześcijański jest urojeniem w twoim umyśle. Wszelkie dary ducha św. opętania. egzorcyzmy, cuda, uzdrowienia, są tworem chorej wyobraźni > Jehowa jest Miłością, więc nie wymagaj od Niego, by działał tak, jak człowiek pozbawiony doskonałości by chciał. Dary ducha świętego otrzymują Ci, którym Jehowa powierzył udział w swym dziele. Te zaś które wymieniłeś nie pochodzą o Jehowy Boga i nie maja nic wspólnego z Jego siłą sprawcza. Gdy została skompletowana Biblia i gdy apostołowie poumierali - cuda sie skończyły. Ludziom muszą wystarczyć zapisy w Biblii. Mogą jednak śledzić realizacje proroctw zapowiedzianych przez proroków od początku pojawienia sie ludzi na ziemi. >Na setki milionów pielgrzymów, znasz choć jeden przypadek, żeby komuś odrosła urwana ręka lub noga?. Wszystko jest wymyślone po to, żeby sobie podporządkować innych i dla pieniędzy. > Nie szukaj, nie daj sie zwieść, bo to wbrew Bogu. Nie ma to nic wspólnego z prawdziwym Bogiem, raczej z demonami służącymi swemu bogu - Szatanowi. Pozdrawiam
|
|
|  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | > >Tu nie ma się nad czym zastanawiać, twój bóg chrześcijański jest urojeniem w twoim umyśle. Wszelkie dary ducha św. opętania. egzorcyzmy, cuda, uzdrowienia, są tworem chorej wyobraźni> Jehowa jest Miłością, więc nie wymagaj od Niego, by działał tak, jak człowiek pozbawiony doskonałości by chciał.Jehowa to postać czysto legendarna/ mitologiczna więc nie może działać w realu. Działają tylko ludzie rzekomo w jego imieniu, Ci którzy mają urojenie misji. > Dary ducha świętego otrzymują Ci, którym Jehowa powierzył udział w swym dziele.Doświadczenia rzekomo z udziałem ducha świętego to halucynacje głosów, świateł itp. A także przypisują je sobie przywódcy sekt aby manipulować naiwnymi dla zyskania posłuchu i wpływów. > Te zaś które wymieniłeś nie pochodzą o Jehowy Boga i nie maja nic wspólnego z Jego siłą sprawcza.Cała siła sprawcza to oddziaływanie indoktrynacji, mitów na umysły ludzi, oraz działania ludzi rzekomo w imieniu Boga, lub pod wpływem wiary w niego. Sam Jehowa nie może zdziałać bezpośrednio nic, jako że nie istnieje w realu. > Gdy została skompletowana Biblia i gdy apostołowie poumierali - cuda sie skończyły.> Ludziom muszą wystarczyć zapisy w Biblii.Rzekome zmartwychwstanie, wskrzeszenie Łazarza i inne cuda to tylko legendy. Dodawano je i odejmowano do Biblii. www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w251828> Mogą jednak śledzić realizacje proroctw zapowiedzianych przez proroków od początku pojawienia sie ludzi na ziemi.Na ulicach miało być głoszonych wiele religii przez wielu proroków. Wychodzę na ulice kilka razy dziennie, bywam w marketach i innych ruchliwych miejscach i spotykam "proroków" ze "Strażnicami" i "Przebuddzcie się". Gdy otwarto nowy kościół bodajże protestancki to rozdawano ulotki informujące, to była jednorazowa akcja. > Nie szukaj, nie daj sie zwieść, bo to wbrew Bogu.Kieruj się zaleceniami "Miłującego swój związek wyznaniowy" bo on otrzymuje te zalecenia, kilka razy w roku, od Boga poprzez Kanał Jehowy. Pozdrawiam Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Na ulicach miało być głoszonych wiele religii przez wielu proroków. Wychodzę na ulice kilka razy dziennie, bywam w marketach i innych ruchliwych miejscach i spotykam "proroków" ze "Strażnicami" i "Przebuddzcie się". Gdy otwarto nowy kościół bodajże protestancki to rozdawano ulotki informujące, to była jednorazowa akcja.
W Indiach, gdzie nie było inkwizycji, co rusz pojawia się jakiś prorok i (lub) mesjasz i znajduje wyznawców. W świątyniach nie brak bogoczłowieków sprzed 100 lat, 20 lat etc. Niektórzy są wymyśleni przez budowniczych owych świątyń i zapewne było tak też z Jezusem.
|
|
|  | 4 na 4 | Miłująca Prawdę (30 punktów) | >>twój bóg chrześcijański jest urojeniem w twoim umyśle. >Jehowa jest
Nie ma Boga poza Allahem
>w Biblii. Mogą jednak śledzić realizacje proroctw
Koran jest prawdziwym słowem Boga, Wszechmogącego. Kompletnym zbiorem wszystkich słów objawionych przez Boga za pośrednictwem Archanioła Gabriela Prorokowi Muhammadowi. Koran był zapamiętywany przez Muhammada i jego przyjaciół, dyktowany jego uczniom i zapisany przez pisarzy, którzy w czasie życia Proroka wielokrotnie sprawdzali tekst. Żaden ze 114 rozdziałów (surra) nie został przez stulecia zmieniony. Koran jest w każdym szczególe tak samo wyjątkowym i cudownym tekstem, jakim był, gdy został objawiony Muhammadowi 14 wieków temu. Koran jest podstawowym źródłem wiary
>Nie ma to nic wspólnego z prawdziwym Bogiem
Prork Muhammad powiedział: "Ktokolwiek wierzy, że nie ma Boga jak tylko Bóg jedyny, bez współtowarzyszy i że Muhammad jest jego Wysłannikiem, że Jezus jest Sługą i Wysłannikiem Boga, jego słowa, którymi przemówił do Marii i duch, który wypływa z Niego, i że Raj i Piekło są prawdą, będzie przyjęty przez Boga do Nieba" (hadis ze zbioru al Bukhariego).
Pozdrawiam
Allah jest Wielki. Nie ma Boga prócz Allacha.
|
|
 | | Sroczyński (47 punktów) | > Na setki milionów pielgrzymów, znasz choć jeden przypadek, żeby komuś odrosła urwana ręka lub noga?. Wszystko jest wymyślone po to, żeby sobie podporządkować innych i dla pieniędzy.> www.poczytaj.pl/76640Pozdrawiam.
|
|
|  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | > >Na setki milionów pielgrzymów, znasz choć jeden przypadek, żeby komuś odrosła urwana ręka lub noga?. Wszystko jest wymyślone po to, żeby sobie podporządkować innych i dla pieniędzy.> www.poczytaj.pl/76640"Agape" - wydawnictwo Kościoła Zielonoświątkowego wydało kolejną publikację do podtrzymywania iluzji. Już recenzja w której zamiast danych personalnych rzekomo uzdrowionego piszą "oto pewnemu młodemu wieśniakowi" wskazuje że to nie dowód. Recenzenci pisząc jakoby opis był "obalający misterną argumentację Richarda Dawkinsa i innych osób kwestionujących istnienie Boga." wykazali brak rozeznania kiedy cud jest udowodniony. Pozdrawiam Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| |  | | BioZ (47 punktów) | Z tego co mi wiadomo, Vittorio Messori jest katolikiem. Tutaj co ma do powiedzenia Wikipedia na temat tego zdarzenia: pl.wikipedia.org/wiki/Cud_z_Calandyen.wikipedia.org/wiki/Miracle_of_CalandaOczywiście nie trzeba tego przyjmować za prawdę, w końcu to Wikipedia. Ale sama informacja na temat miejsca i czasu zdarzenia pozwala chcącemu udać się na miejsce (choćby do archiwum w Saragossie) i przekonać się, czy są na ten temat dokumenty potwierdzające. Pozdrawiam. P.S. W opisie na stronie dodanej do linków w Wikipedii masz personalia tego wieśniaka (Miguel Juan Pellicer; www.jezyk-(*)ly/objawienia/saragossa.html#c ). Myślę że w zajawce książki jest to informacja mało istotna, jeżeli nie był to ktoś znany. Poza Messorim pisały o tym zdarzeniu jeszcze dwie osoby.
|
|
| | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) |
> P.S. W opisie na stronie dodanej do linków w Wikipedii masz personalia tego wieśniaka (Miguel Juan Pellicer; www.jezyk-(*)ly/objawienia/saragossa.html#c ). Myślę że w zajawce książki jest to informacja mało istotna, jeżeli nie był to ktoś znany.> Poza Messorim pisały o tym zdarzeniu jeszcze dwie osoby.czyli jednak cuda istnieją.
|
|
| | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | > Z tego co mi wiadomo, Vittorio Messori jest katolikiem.Nie pisałem do jakiego odłamu religii należy autor, napisałem o wydawnictwie książki i recenzentach. Wydawcą nie jest katolickie Wydawnictwo Jedność lecz "Agape" - wydawnictwo Kościoła Zielonoświątkowego. > Tutaj co ma do powiedzenia Wikipedia na temat tego zdarzenia: pl.wikipedia.org/wiki/Cud_z_Calandy> en.wikipedia.org/wiki/Miracle_of_CalandaStrona "Cud z Calandy" nie zawiera fotokopii dokumentu świadczącego o rzekomym cudzie. Rzuca się w oczy fotografia z pięknym widokiem miejscowości mająca przyciągnąć turystów. Zatem jest to reklama turystyczna, a nie rzetelny artykuł encyklopedyczny. Dodano link zewnętrzny do filmu przedstawiającego rzekomy cud. W linku pisze "film dokumentalny". Na filmie pokazano cierpiącego po zmiażdżeniu nogi Miguela Juan Pellicer. Cud miał rzekomo miejsce w roku 1640. Wtedy nie było jeszcze kamer filmowych. Jak zatem uznać film za autentyczną relację? W linku do zaakceptowania byłoby co najwyżej film na podstawie wydarzeń, a nie film dokumentalny. Na stronie tytułowej "Cud z Calandy" napisano "młodemu rolnikowi odrosła noga." Dla rzetelności takiej informacji potrzebne są dane personalne tegoż rolnika. Tymczasem znajdują się one dopiero na stronie do której kierują linki zewnętrzne. > P.S. W opisie na stronie dodanej do linków w Wikipedii masz personalia tego wieśniaka.To że nie ma personaliów, na stronie głównej o rzekomym cudzie, a jest zachęcający turystycznie/ pielgrzymkowo widok na miejscowość świadczy o co chodziło autorom. Zarządcy innych miejscowości świadczyli już o śladach po lądowaniu UFO i innych cudach w celach wypromowania miejscowości (marketingowych).
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | |  | | BioZ (47 punktów) | Widzę że pozostaje mi polecić Tobie albo kiedyś samemu pojechać do Saragossy po kserokopię aktu notarialnego zdarzenia (jeżeli ta faktycznie znajduje się tam).
Co potem?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >Co potem?
Może Matka Boża "del Pilar" z Saragossy wie co potem, albo jakaś wróżka Józefina. Ja nie potrafię przewidywać przyszłości, odpowiedzieć Ci co potem. Według mojej wiedzy Ci którzy stają w obronie wiarygodności aktu notarialnego o rzekomym odrośnięciu nogi, aby być wiarygodnymi powinni zaprzestać korzystania z medycyny i dokonać aktu całkowitego oddania się w Jej (Matki Bożej "del Pilar") macierzyńską opiekę miłości.
Pozdrawiam. Maitrea
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | Mogę tam jechać żeby o tym się przekonać, ale jak zamierzasz bronić się na wszystkie sposoby (uciekając się ostatecznie do zarzutu fałszerstwa) przed uznaniem czegoś niezgodnego z Twoim światopoglądem za prawdę (choćby po prostu nie wyjaśnioną jeszcze przez naukę), to nie widzę sensu.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | > Mogę tam jechać żeby o tym się przekonać,Jeśli masz wolę przekonania się Twoja sprawa. Zrobisz to dla siebie nie dla mnie. > ale jak zamierzasz bronić się na wszystkie sposoby (...) przed uznaniem czegoś niezgodnego z Twoim światopoglądem za prawdę (choćby po prostu nie wyjaśnioną jeszcze przez naukę),Co uznajesz za prawdę nie wyjaśnioną jeszcze przez naukę? "po 2 latach i 5 miesiącach od momentu amputacji, w sposób natychmiastowy odzyskał utraconą nogę i była to ta sama noga, którą lekarze odcięli i pochowali na cmentarzu szpitalnym." Z odrośnięciem nogi nie wyjaśnionym przez naukę mógłbym się zgodzić. Ale ja przeczytałem ze zrozumieniem "ta sama noga, którą lekarze odcięli i pochowali". Skąd wiedzieli że to ta sama- mogli sprawdzić w miejscu pochówku i nogi nie było. Opisywany cud to: noga z cmentarza w cudowny sposób przyrosła natychmiast. Gdyby na cmentarzu była amputowana noga, a Miguel Pellicer miałby odrośniętą nogę to nie byłby cud od Matki Bożej "del Pilar" z Saragossy ale od Natury. > to nie widzę sensu.Dobrze spostrzegłeś, nie ma sensu w przekonywaniu mnie o tym jakoby Biblia była Słowem Bożym. Nie ja pytałem o "przypadek, żeby komuś odrosła urwana ręka lub noga", pytał heni2. Jeśli chodzi o mój światopogląd to każdy cud ma jakieś wytłumaczenie, nawet jeżeli nauka nie potrafi go wyjaśnić. Natomiast pochodzenie Biblii zostało przez naukę wyjaśnione. Autor tekstu: Lloyd Graham Fragment "Deceptions and Myths of the Bible" Biblia nie jest "słowem Bożym", lecz zbiorem zapożyczeń ze źródeł pogańskich. Historia Edenu i Adama i Ewy jest wzięta ze źródeł babilońskich... Mojżesz wykreowany jest na wzór syryjskiego Mizesa, a biblijne prawa opracowane są w znacznym stopniu na bazie kodeksu Hammurabiego. Biblijny Mesjasz pochodzi od egipskiego zbawiciela Mahdiego, a niektóre wersety biblijne są słowo w słowo ściągnięte z pism egipskich. Pomiędzy Jezusem a egipskim Horusem Gerald Massey naliczył 137 podobieństw www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w251828Gdyby pojawił się przekonujący dowód na istnienie Boga, to by dla mnie znaczyło że jest Bóg o którym jeszcze nie wiadomo nic (poza tym co wynikałoby z dowodu). Nie widzisz sensu, a wcześniej jakiś sens widziałeś? Po co Ci moje uznanie cudu uzdrowienia, zmiana mojego światopoglądu? Czyżby z powodu wyznawania przeze mnie religii nieteistycznej powstawała u Ciebie maleńka wątpliwość co do cudownych uzdrowień przez Istoty Niebiańskie? Mnie czyjaś wiara nie przeszkadza, przeszkadza mi wydawanie pieniędzy podatnika na cele religijne. Pozdrawiam. Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | >>ale jak zamierzasz bronić się na wszystkie sposoby (...) przed uznaniem czegoś niezgodnego z Twoim światopoglądem za prawdę (choćby po prostu nie wyjaśnioną jeszcze przez naukę), >Co uznajesz za prawdę nie wyjaśnioną jeszcze przez naukę? "po 2 latach i 5 miesiącach od momentu amputacji, w sposób natychmiastowy odzyskał utraconą nogę i była to ta sama noga, którą lekarze odcięli i pochowali na cmentarzu szpitalnym." Z odrośnięciem nogi nie wyjaśnionym przez naukę mógłbym się zgodzić. Ale ja przeczytałem ze zrozumieniem "ta sama noga, którą lekarze odcięli i pochowali". Skąd wiedzieli że to ta sama- mogli sprawdzić w miejscu pochówku i nogi nie było. Opisywany cud to: noga z cmentarza w cudowny sposób przyrosła natychmiast. Gdyby na cmentarzu była amputowana noga, a Miguel Pellicer miałby odrośniętą nogę to nie byłby cud od Matki Bożej "del Pilar" z Saragossy ale od Natury. Hmm dla mnie kluczowym zjawiskiem jest samo 'odrośnięcie' nogi. Czy zdarzyło się kiedykolwiek, by ta samoistnie odrosła u człowieka?
>>to nie widzę sensu. >Dobrze spostrzegłeś, nie ma sensu w przekonywaniu mnie o tym jakoby Biblia była Słowem Bożym. Nie ja pytałem o "przypadek, żeby komuś odrosła urwana ręka lub noga", pytał heni2. Jeśli chodzi o mój światopogląd to każdy cud ma jakieś wytłumaczenie, nawet jeżeli nauka nie potrafi go wyjaśnić. Natomiast pochodzenie Biblii zostało przez naukę wyjaśnione. Nie chcę Cię przekonywać, że Biblia jest Słowem Bożym. Odpowiedziałem Heni2, włączyłeś się, i tak się potoczyło, 'zdanie za zdanie'. Jest jakaś implikacja w kontekście hipotetycznego cudu w Sokółce, hipotetycznego odrośnięcia nogi, i potwierdzonych cudów Św. Januarego i eucharystycznych w Lanciano, Buenos Aires i np. Korei? Chodzi mi o zrozumienie, czy masz na myśli, że nawet jeżeli obecnie nauka nie potrafi 'cudu' wyjaśnić to w końcu do tego dojdzie, czy coś innego?
Na temat Biblii nie podejmuję dyskusji, brakuje mi wiedzy na ten temat. A zamiast linka do innego Twojego komentarza wolałbym link do jakiejś publikacji tego badacza.
A, i proszę o jakieś źródło dotyczące egipskiego Mahdiego. Nie mogę znaleźć nic poza nowożytnymi postaciami.
>Gdyby pojawił się przekonujący dowód na istnienie Boga, to by dla mnie znaczyło że jest Bóg o którym jeszcze nie wiadomo nic (poza tym co wynikałoby z dowodu). Hm? Rozsądne stanowisko. Polecam odnaleźć "Wiedza i wiara. Wybrane pisma filozoficzne" autorstwa Jana Salamuchy. Tam znajduje się obszerne rozwinięcie na miarę naszych czasów 'dowodu' ex motu św. Tomasza z Akwinu.
>Nie widzisz sensu, a wcześniej jakiś sens widziałeś? Po co Ci moje uznanie cudu uzdrowienia, zmiana mojego światopoglądu? Nie chcę zmieniać Twojego światopoglądu w ścisłym tego słowa znaczeniu. Odpowiedzią na post Heni2 zechciałem postawić coś do przemyślenia, zweryfikowania. Ewentualna zmiana światopoglądu byłaby skutkiem drugorzędnym.
>Czyżby z powodu wyznawania przeze mnie religii nieteistycznej powstawała u Ciebie maleńka wątpliwość co do cudownych uzdrowień przez Istoty Niebiańskie? Nie, od dwóch tygodni nie mam żadnych wątpliwości jeżeli chodzi o pewne sprawy. Natomiast rzecz uzdrowień to jest coś w co nie trzeba wierzyć. Zresztą ja sam nie jestem pewien czy w Calandzie coś nastąpiło, czy nie, po prostu rzuciłem tym co znalazłem.
>Mnie czyjaś wiara nie przeszkadza, przeszkadza mi wydawanie pieniędzy podatnika na cele religijne. Zmieńmy ustawy, a nie ludzi religijnych, czyż nie? Jak dobrze pójdzie to za kilka lat sprawy się wyklarują nie licząc niezależnych od tego możliwych działań rządu, do czego można go motywować.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | >>Gdyby na cmentarzu była amputowana noga, a Miguel miałby odrośniętą nogę to nie byłby cud od Matki Bożej ale od Natury. >Hmm dla mnie kluczowym zjawiskiem jest samo 'odrośnięcie' nogi. Czy zdarzyło się kiedykolwiek, by ta samoistnie odrosła u człowieka?
Nie zdarzyło się i nie zdarzy się, ale mogą się zdarzyć "wiarygodne" dowody. Dowiedziono wielokrotnie poświadczenia nieprawdy przez notariuszy, lekarzy i innych. 2009-06-19 Gazeta.pl. Toruń Rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 40 tys. zł grzywny - takim wyrokiem ukarał sąd znaną toruńską notariusz Joannę Sz.-Cz. za poświadczenie nieprawdy w dwóch aktach notarialnych. Poświadczanie nieprawdy nie jest wynalazkiem XX wieku, z pewnością znane było w roku 1640. Poplecznicy kleru wykazali się pieniactwem, zarzucając bezpodstawnie naruszenie uczuć religijnych przez sędzię tylko dlatego że zwracał się do księdza, proszę pana zamiast proszę księdza. Chcąc uniknąć marnowania czasu na ewentualnych procesach z klerem i dyskusjach o cudownych odrastaniach różnych fragmentów ciała mówię o cudzie od Natury. Dopóki cuda będą potwierdzane przez niezbite dokumenty i wiarygodnych prawnie świadków będą cudami od Natury lub mającymi wyjaśnienie w znanej tylko niektórym technologii. A kiedy odrost nogi nastąpi w mojej obecności przestanie być cudem od Natury. Są dowody wiarygodnie potwierdzone z punktu widzenia prawa i dowody wiarygodne dla ludzi znających życie. Może prawdą jest że "nigdzie, nigdy i nikt nie kwestionował prawdziwości tego cudownego wydarzenia" ale w Hiszpanii jak i w samej Saragossie są ludzie nie wierzący. Czyżby nie wiedzieli o "najbardziej wstrząsającym maryjnym cudzie, jednym z najlepiej udokumentowanych cudów maryjnych na świecie".
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | > >Jeśli chodzi o mój światopogląd to każdy cud ma jakieś wytłumaczenie naukowe, nawet jeżeli nauka nie potrafi go dowieść. Natomiast pochodzenie Biblii zostało przez naukę wyjaśnione.> Nie chcę Cię przekonywać, że Biblia jest Słowem Bożym.Napisałem to bo ewentualny cud gdyby został dowiedziony, nie będzie cudem od Boga. Prędzej może być np. od Kosmitów. Religioznawcy którzy dowodzą że Bóg i Biblia są wytworami ludzkich umysłów nie otrzymali zakazu publikowania i nakazu odwołania wypowiedzi. www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijneZnane są metody postępowania Kościoła wobec tych naukowców, którzy głosili teorie niezgodne z doktrynami Kościoła. Teraz nawet publikujących wprost że Bóg jest urojony kościół nie pozywa do sądu. Czy nie pozywa z powodu tolerancji dla takich wypowiedzi? To nie jest pytanie do Ciebie, to do przemyślenia przez czytelników. Za głoszenie prawdy Kościół dziś nie spala na stosach, ale czy powiedzenie jakie wyjaśnienie cudów powinni brać pod uwagę ludzie jest dozwolone. > Odpowiedziałem Heni2, włączyłeś się, i tak się potoczyłoJak to na otwartym forum. > Jest jakaś implikacja w kontekście hipotetycznego cudu w Sokółce, hipotetycznego odrośnięcia nogi, i potwierdzonych cudów Św. Januarego i eucharystycznych w Lanciano, Buenos Aires i np. Korei? Chodzi mi o zrozumienie, czy masz na myśli, że nawet jeżeli obecnie nauka nie potrafi 'cudu' wyjaśnić to w końcu do tego dojdzie, czy coś innego?Właśnie przeczytałem że: Historia Kościoła odnotowuje więcej niż sto sześćdziesiąt "potwierdzonych" "cudów" Eucharystii. Nie mogę napisać wprost i szczerze co myślę o tych "cudach" które przytoczyłeś bo mógłbym otrzymać zakaz pisania w internecie. Jeżeli chcesz znać moją szczerą myśl o cudach zadzwoń do mnie 0-42/646 97 74 Stanisław. Ale mogę napisać przypomnijcie sobie: Jakie metody stosował Kościół katolicki dla rozszerzenia swoich wpływ Jakimi metodami Kościół katolicki zwalczał naukowców głoszących hipotezy niezgodne z jego doktrynami. Czy współczesny Kościół katolicki w Polsce stosuje się do reguł apostazji ustalonych przez papieża, czy może dołożył jakieś utrudnienie w swobodzie wyznania od siebie? A może cuda hamują spadek chodzących do kościoła i może ktoś ma w tym interes finansowy. Czy magik cyrkowy, który wyciąga z kapelusza królika nie ma świadków na potwierdzenie tego cudu. Czy wtedy gdy poprosisz cyrkowca aby zdjął odzież i pozostając w spodenkach i z kapeluszem dokonał tego samego cudu wyjęcia królika nie straci czasem swojej możliwości powtórzenia cudu. Czy lekarze lub laboranci którzy potwierdzili że to krew i/lub fragment serca obserwowali cały czas duchownego od początku obrzędu, z odległości jednego kroku, z obydwu boków, czy tylko po fakcie dokonali badania.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie mogę napisać wprost i szczerze co myślę o tych "cudach" które przytoczyłeś bo mógłbym otrzymać zakaz pisania w internecie. Jeżeli chcesz znać moją szczerą myśl o cudach zadzwoń do mnie 0-42/646 97 74 Stanisław.
Daję plusa za zapał w słusznej sprawie. A apropos cudów mam jeszcze jedną uwagę. Nie ma moim zdaniem nic bardziej egoistycznego, niż wiara stanowiąca chęć ucieczki przed śmiercią i chęć bycia ważniejszym niż się jest (czym jest bowiem cały wszechświat z jego prawami dla wiernego wypatrującego cudów). Miłośnicy dzielenia ryb, wskrzeszania Łazarzy i zostawiania kul na Jasnej Górze są jakby ślepi na niezwykłe piękno gwiazd i genów, symetrii zawartej w fizyce cząstkowej etc. To wszystko, tak pełne poezji jest dla nich niczym. Bo tego się nie je, to nie po płaca, nie wydobywa z trumny. Przepraszam, jeśli moje słowa brzmią mocno, ale szczerze tak uważam i ciężko by było udowodnić, że nie mam choć trochę racji.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Daję plusa za zapał w słusznej sprawie. A ja minusa za permanentne lekceważenie ortografii (tylko wirtualnego chwilowo, bo mi się limit wyczerpał na Miłującym). > Bo tego się nie je, to nie po płaca, nie wydobywa z trumny. Za to popłaca korzystanie ze słowników... > Przepraszam, jeśli moje słowa brzmią mocno, [...] Brzmią jak brzmią, ale jak wyglądają, to pożal się Boże!!! > [...] ciężko by było udowodnić, że nie mam choć trochę racji. Aż byś się zdziwił, bo właśnie już jej nie masz! 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Aż byś się zdziwił, bo właśnie już jej nie masz! Za sprawą błędu ortograficznego?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
MAM, po co Ty w takiej dyskusji? Bądź sobą, posłuchaj lepiej muzyki. Szkoda czasu...
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > Nie ma moim zdaniem nic bardziej egoistycznego, niż wiara stanowiąca chęć ucieczki przed śmiercią i chęć bycia ważniejszym niż się jest (czym jest bowiem cały wszechświat z jego prawami dla wiernego wypatrującego cudów). Miłośnicy dzielenia ryb, wskrzeszania Łazarzy i zostawiania kul na Jasnej Górze są jakby ślepi na niezwykłe piękno gwiazd i genów, symetrii zawartej w fizyce cząstkowej etc. To wszystko, tak pełne poezji jest dla nich niczym. Bo tego się nie je, to nie po płaca, nie wydobywa z trumny. Przepraszam, jeśli moje słowa brzmią mocno, ale szczerze tak uważam i ciężko by było udowodnić, że nie mam choć trochę racji.Nie wiem czy to picie do mnie, ale czuję się zobowiązany odpowiedzieć. Osobiście jako teista nie boję się śmierci. Nie bałbym się również gdybym był ateistą. Jest nieunikniona. Natomiast jako ateista zupełnie zignorowałbym postęp technologiczny (anarchoprymitywizm) i efektywną prokreację jako zjawiska, które - choć jedno jest celem rozwoju społecznego, a drugie celem życia biologicznego - jako cele same w sobie są jałowe, krótkodystansowe, bez nakreślonych ram i celowości (ślepy rozwój biologiczny z życiem jako prostymi mechanizmami które rzutują na wszystko bardziej złożone; niepohamowany rozwój technologiczny do którego ludzkość musi się już dostosowywać, nie odwrotnie), a ja lubię robić co ma rozsądny cel, nieprzelotny. A że obiektywnie nie ma takich, stąd zapewne zaprzeczyłbym własnej postawie i poszedłbym w nihilizm i hedonizm (jakoś wymieszane; nie znam się dobrze na tych prądach filozoficznych). Ewentualnie gdyby gryzł mnie ten ośrodek mózgu odpowiedzialny za sumienie, to pomagałbym ludziom w życiu, niech chociaż oni czują się dobrze. Staram się być człowiekiem pokornym. Nie jestem ważniejszy od nikogo, jestem tu żeby służyć, natomiast że od wszelkiej materii we Wszechświecie to uważam, że każdy człowiek jest. Masz trochę racji, przy czym to Twoje zdanie. Rozumiem (mam za sobą ateizm i antyklerykalizm), szanuję i nie podzielam  . Pozdrawiam, miłego dnia wszystkim.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Osobiście jako teista nie boję się śmierci
To znaczy, że nie zakładasz życia po śmierci?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > Osobiście jako teista nie boję się śmierci> To znaczy, że nie zakładasz życia po śmierci?Zakładam, toteż się nie boję. A jakbym nie zakładał to bym się nie bał bo po co, i tak to nastąpi wraz z zanikiem samoświadomości. A niezależnie od wiary lub nie w życie po śmierci jestem świadom, że za tego życia muszę parę określonych sobie zadań wykonać i chwila śmierci jest tylko limitem czasu  . I tylko tego bym się bał, że mogę się nie wyrobić. Dla mnie topos śmierci nie jest decydujący w sprawach wiary/niewiary. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > > Osobiście jako teista nie boję się śmierci> >To znaczy, że nie zakładasz życia po śmierci?> Zakładam, toteż się nie boję. Jasne. > A jakbym nie zakładał to bym się nie bał bo po co, i tak to nastąpi wraz z zanikiem samoświadomości. Też jasne. > A niezależnie od wiary lub nie w życie po śmierci jestem świadom, że za tego życia muszę parę określonych sobie zadań wykonać i chwila śmierci jest tylko limitem czasu . To już, w kontekście poprzedniego, mniej jasne: dlaczego musisz i po coś sobie ten limit wymyślił? > I tylko tego bym się bał, że mogę się nie wyrobić. Więc czego się boisz, jeśli się nie wyrobisz? Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > >A niezależnie od wiary lub nie w życie po śmierci jestem świadom, że za tego życia muszę parę określonych sobie zadań wykonać i chwila śmierci jest tylko limitem czasu .> To już, w kontekście poprzedniego, mniej jasne: dlaczego musisz i po coś sobie ten limit wymyślił?Eh, przepraszam, źle się wyraziłem. Nie muszę; chcę, mam do zrobienia. Nic nie muszę. Natomiast limitu nie wymyśliłem, chodzi o to że myśl o śmierci może przyspieszyć tempo wykonania tych rzeczy, ponieważ nie wiadomo kiedy ona "nadejdzie" i odbierze możliwość zrobienia tego. Oczywiście jeżeli po śmierci nic nie ma, to nie będę czuł żalu ani nic z tego powodu. Ale rzeczy które robię nie są we mnie skierowane, więc wolę je wykonać zamiast się głowić czy po śmierci poczuję żal z powodu ich niewykonania, czy nie. > >I tylko tego bym się bał, że mogę się nie wyrobić.> Więc czego się boisz, jeśli się nie wyrobisz?> Pozdrawiam.Bym się bał. Poza tym w śmierci brak samoświadomości może przerażać, ale jak mawiał młody Tensin Gyatso w filmie "Siedem lat w Tybecie": "(...) Jeżeli problem nie ma rozwiązania - zmartwienie nic nie zmieni." A ten strach... no po prostu, że nie zrobię tego, co założyłem. A czy po śmierci z tego tytułu coś będę czuł, czy nie - okaże się. Mam nadzieję że nie piszę mniej klarownie:F. Aczkolwiek jestem teistą, wierzę w życie po śmierci i wydaje mi się że moje neutralne racjonalizacje co będzie wtedy a wtedy są bezcelowe. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale rozumiem, że gdyby życia po śmierci nie było, byłoby ci to obojętne? Bo ja zaobserwowałem, że gdy ktoś się nie boi śmierci, bo zakłada życie po niej, to może się bać, że jego założenia mogą być nieprawdziwe. W tym momencie strach z punktu "bać się śmierci" przenosi się "na bać się utracić wiarę".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > Ale rozumiem, że gdyby życia po śmierci nie było, byłoby ci to obojętne? Bo ja zaobserwowałem, że gdy ktoś się nie boi śmierci, bo zakłada życie po niej, to może się bać, że jego założenia mogą być nieprawdziwe. W tym momencie strach z punktu "bać się śmierci" przenosi się "na bać się utracić wiarę".Wiesz co, jakbyśmy mieli na ten temat wiedzę... (swoją drogą jest od zeszłego roku działający projekt AWARE gdzie naukowcy z University of Southampton chcą badać śmierć kliniczną, choćby doświadczenie pozacielesne - ciekawostka) Nie potrafię odpowiedzieć na pierwsze pytanie bo nie widzę możliwości byśmy na ten temat posiadali naukową wiedzę. Mogę zakładać, że gdybym wiedział, że życia po śmierci nie ma, najpierw poszukałbym sensu i potem popadł w nihilizm albo altruizm. Nie boję się, że moje założenia mogą być nieprawdziwe. To czy były czy nie, okaże się po śmierci (lub nie; ale to już chyba gra słów  ). Mam zresztą za sobą kilka doświadczeń, których tutaj dobrze nie zwerbalizuję, nikomu nie potwierdzę i które każdy będzie sobie tłumaczył na swój sposób popełniając reductive fallacy. Może nie teraz. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | ( swoją drogą jest od zeszłego roku działający projekt AWARE gdzie naukowcy z University of Southampton chcą badać śmierć kliniczną, choćby doświadczenie pozacielesne - ciekawostka)Miło mi się z tobą rozmawia, ale muszę ci powiedzieć, że mam alergię na naukowców badających doświadczenia pozacielesne. Z pewnością będę o tym pamiętał, gdy będę miał dzieci i zechcą one studiować w Southampton
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
> Miło mi się z tobą rozmawia, ale muszę ci powiedzieć, że mam alergię na naukowców badających doświadczenia pozacielesne. Z pewnością będę o tym pamiętał, gdy będę miał dzieci i zechcą one studiować w Southampton  To nie całkiem tak  Oni po prostu chcą zbadać reakcje organizmu w stanie śmierci klinicznej, głównie aktywność mózgu*. Ludzie wybudzeni ze śmierci klinicznej opowiadają historie o światełku w tunelu, wrażeniu latania itp. Warto wiedzieć, jakie reakcje chemiczne czy impulsy elektryczne odpowiadają za takie wrażenia i w którym miejscu powstają. * Mam nadzieję, że naukowcy z Southampton nadal nie wierzą w duchy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Natomiast limitu nie wymyśliłem, chodzi o to że myśl o śmierci może przyspieszyć tempo wykonania tych rzeczy, ponieważ nie wiadomo kiedy ona "nadejdzie" i odbierze możliwość zrobienia tego. A co Ci za różnica, jeśli... > Oczywiście jeżeli po śmierci nic nie ma, to nie będę czuł żalu ani nic z tego powodu. ... ? > Ale rzeczy które robię nie są we mnie skierowane... Przepraszam za niedelikatność: robisz dzieci? > ... więc wolę je wykonać zamiast się głowić czy po śmierci poczuję żal z powodu ich niewykonania, czy nie. Ale przecie napisałeś, że: "Zakładam, (życie po śmierci - dop. mój) toteż się nie boję. A jakbym nie zakładał to bym się nie bał bo po co, i tak to nastąpi wraz z zanikiem samoświadomości." więc? > > Więc czego się boisz, jeśli się nie wyrobisz?> Bym się bał. Powtórzę pytanie: czego? > Poza tym w śmierci brak samoświadomości może przerażać... Aha, to gdzie będziesz to przerażenie czuł, przy braku świadomości? > A ten strach... no po prostu, że nie zrobię tego, co założyłem. A czy po śmierci z tego tytułu coś będę czuł, czy nie - okaże się. Jeśli się nie boisz, to co Ci za różnica co się okaże? > Mam nadzieję że nie piszę mniej klarownie:F. Też miałem taką nadzieję.  > Aczkolwiek jestem teistą, wierzę w życie po śmierci i wydaje mi się że moje neutralne racjonalizacje co będzie wtedy a wtedy są bezcelowe. Jak można być wierzącym neutralnie racjonalistą? (Tylko nie pisz, że tak, jak Ty  .) Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > >Natomiast limitu nie wymyśliłem, chodzi o to że myśl o śmierci może przyspieszyć tempo wykonania tych rzeczy, ponieważ nie wiadomo kiedy ona "nadejdzie" i odbierze możliwość zrobienia tego.> A co Ci za różnica, jeśli...> >Oczywiście jeżeli po śmierci nic nie ma, to nie będę czuł żalu ani nic z tego powodu.> ... ?Po śmierci żadna różnica. Przed śmiercią - tak. > >Ale rzeczy które robię nie są we mnie skierowane...> Przepraszam za niedelikatność: robisz dzieci?Póki co nie. > >... więc wolę je wykonać zamiast się głowić czy po śmierci poczuję żal z powodu ich niewykonania, czy nie.> Ale przecie napisałeś, że: "Zakładam, (życie po śmierci - dop. mój) toteż się nie boję. A jakbym nie zakładał to bym się nie bał bo po co, i tak to nastąpi wraz z zanikiem samoświadomości." więc?Przepraszam, jeżeli nie pisałem dość jasno, może to z tego powodu, że starałem się ukazać oba możliwe stanowiska jednocześnie. Uważam po prostu, że rozważania na temat tego co jest po śmierci są dla człowieka z wyklarowanym światopoglądem niepotrzebne (ew. jak pojawią się wątpliwości w słuszność światopoglądu). Nie boję się śmierci, zakładam życie po śmierci i nie zastanawiam się na codzień czy coś po niej jest czy nie ma, bo marnuję tym swój czas. > >> Więc czego się boisz, jeśli się nie wyrobisz?> >Bym się bał.> Powtórzę pytanie: czego?Trochę się pogubiłem; zakładamy brak życia po śmierci, tak? Wtedy nie bałbym się się pośmiertnych wrażeń, ale przedśmiertnych - poczucia żalu niespełnionego życia według założeń i pragnień etc.. Nic więcej. > >Poza tym w śmierci brak samoświadomości może przerażać...> Aha, to gdzie będziesz to przerażenie czuł, przy braku świadomości?Też lekkośmy się poplątali - przerażenie można czuć za życia, że traci się ze śmiercią wszystko, nawet możliwość odczucia tego, że się umarło i że wszystko jest skończone (z "zewnątrz" 'jeszcze trudniej' wygląda sytuacja gdy ktoś ginie w nagłym wypadku, bez chwili na refleksję albo uświadomienie sobie, że to już koniec). > >A ten strach... no po prostu, że nie zrobię tego, co założyłem. A czy po śmierci z tego tytułu coś będę czuł, czy nie - okaże się.> Jeśli się nie boisz, to co Ci za różnica co się okaże?Żadna różnica, zaznaczyłem to kierowany chęcią uwieńczenia wypowiedzi. > >Aczkolwiek jestem teistą, wierzę w życie po śmierci i wydaje mi się że moje neutralne racjonalizacje co będzie wtedy a wtedy są bezcelowe.> Jak można być wierzącym neutralnie racjonalistą?> (Tylko nie pisz, że tak, jak Ty .)Sprostowanie bo faktycznie piszę mniej klarownie: - jestem katolikiem wierzącym z własnej woli od trzech lat, wcześniej byłem antyklerykałem i 'słabym ateistą'. Nie jestem wierzący neutralnie, staram się tylko w dyskusjach z osobami o innych światopoglądach mieć tę różnicę na względzie i dostosować się do niej. - ale chyba od okresu gdzie jeszcze katolicyzm 'z tradycji' mieszał się z antyklerykalizmem i ateizmem wyniosłem potrzebę patrzenia na wszystko obiektywnie, 'poza' moim światopoglądem (i tak na przykład obecnie w dyskusjach z innymi tezę "płód jest człowiekiem" próbuję uzasadnić odwołując się do wiedzy z zakresu biologii, a nie do duszy czy Boga, to zostawiam dla katolików którzy akceptują w pełni prawdy wiary). Myślę że potrzeba dystansu  . A tak to nie wiem jak Tobie odpowiedzieć i nie czuję się godzien. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Oczywiście jeżeli po śmierci nic nie ma, to nie będę czuł żalu ani nic z tego powodu.> Po śmierci żadna różnica. Przed śmiercią - tak.> >>... więc wolę je wykonać zamiast się głowić czy po śmierci poczuję żal z powodu ich niewykonania, czy nie.> Uważam po prostu, że rozważania na temat tego co jest po śmierci są dla człowieka z wyklarowanym światopoglądem niepotrzebne (ew. jak pojawią się wątpliwości w słuszność światopoglądu).> Nie boję się śmierci, zakładam życie po śmierci...> ... zakładamy brak życia po śmierci, tak?> >>Poza tym w śmierci brak samoświadomości może przerażać...> ... przerażenie można czuć za życia, że traci się ze śmiercią wszystko...> >>A ten strach... no po prostu, że nie zrobię tego, co założyłem. A czy po śmierci z tego tytułu coś będę czuł, czy nie - okaże się.> > Jeśli się nie boisz, to co Ci za różnica co się okaże?> Żadna różnica, zaznaczyłem to kierowany chęcią uwieńczenia wypowiedzi.> >>Aczkolwiek jestem teistą, wierzę w życie po śmierci i wydaje mi się że moje neutralne racjonalizacje co będzie wtedy a wtedy są bezcelowe.> - jestem katolikiem wierzącym z własnej woli od trzech lat, wcześniej byłem antyklerykałem i 'słabym ateistą'.> Myślę że potrzeba dystansu . Też tak myślę. Myślę też, że chcesz mieć ciasteczko i je zjeść. Dość sceptycznie, więc nieszczerze życzę powodzenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > >>>Oczywiście jeżeli po śmierci nic nie ma, to nie będę czuł żalu ani nic z tego powodu.> > (...)> >Myślę że potrzeba dystansu .> Też tak myślę.> Myślę też, że chcesz mieć ciasteczko i je zjeść.> Dość sceptycznie, więc nieszczerze życzę powodzenia. > Ej tak sobie posklejałeś fragmenty wypowiedzi że to wygląda na większy bełkot niż nim jest. A ja tylko odpowiadałem na konkretne pytania, płynąc z prądem! Mam pudełko ciasteczek  . Dziękuję za życzenia. Pozdrawiam, miłego dnia  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jeśli chodzi o życie po śmierci, to ciężko je zakładać będąc racjonalistą, albo mając po prostu podejście naukowe. A zakładać na 100%? Hmm...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | >Jeśli chodzi o życie po śmierci, to ciężko je zakładać będąc racjonalistą, albo mając po prostu podejście naukowe. A zakładać na 100%? Hmm...
Nie mam po prostu podejścia naukowego, światopoglądy wykraczają poza naukę. Nie można być jednocześnie wierzącym i racjonalistą Twoim zdaniem? A to, czy życie po śmierci jest, nie wiem, nie posiadam wiedzy naukowej (i nie będę), ale w to wierzę.
Pozdrawiam, miłego wieczoru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > Moim zdaniem coraz ciężej wykroczyć światopoglądem poza naukę  A odpowiada ona na zagadnienia egzystencjalne? Zajmuje się nimi? Moim zdaniem nie  . (wykluczam filozofię inną od analitycznej gdyż tam zarówno ateista jak i teista może spokojnie uznać że jego światopogląd jest niewykraczający poza naukę) Pozdrawiam, miłego wieczoru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | >A odpowiada ona na zagadnienia egzystencjalne?
Tej kwestii trochę nie rozumiem. Jeśli "odpowiedź na zagadnienia egzystencjalne" polega na pocieszaniu i obiecywaniu, to tego nauka nie robi. Ale istnieje radość płynąca z rzeczywistości i jej poznawania. I tu nauka jest świetną przyjaciółką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > >A odpowiada ona na zagadnienia egzystencjalne? >Tej kwestii trochę nie rozumiem. Jeśli "odpowiedź na zagadnienia egzystencjalne" polega na pocieszaniu i obiecywaniu, to tego nauka nie robi. Ale istnieje radość płynąca z rzeczywistości i jej poznawania. I tu nauka jest świetną przyjaciółką.
Tutaj nie przeczę. Natomiast sam światopogląd jest czymś więcej niż przyjęciem obiektywnej wiedzy, wykracza poza naukę. Czy nauka odpowie Tobie na te pytania?: Czy jest coś po śmierci? Czy istnieje niematerialna sfera rzeczywistości (pełniejsza niż prawa fizyczne i oddziaływania)? Czy opracowana przez człowieka logika jest bezbłędna i pełna? Jak żyć i postępować wobec siebie i innych? Jaki obrać etos moralny? Która nauka o tym mówi (nie myślę o etyce bo ta jest świadoma relatywizmu w obliczu różnic kulturowych i wierzeniowych oraz nawet różnego rozumienia 'prawa naturalnego' które jest pojęciem bardzo rozmytym)? Czy jest jakiś cel życia poza biologicznym, bezmyślnym (i w zasadzie bezcelowym) popędem ku prokreacji? Jeżeli tak, to jaki? Jeżeli nie, to po co ewolucja "dała" człowiekowi możliwość szukania sensu i celu, bo na pewno nie po to, by odkrył bezsens swojego życia opętanego ślepymi mechanizmami? Obawiam się, że nie. Co najwyżej interpretacja nauki na to może odpowiedzieć.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Natomiast sam światopogląd jest czymś więcej niż przyjęciem obiektywnej wiedzy, wykracza poza naukę. Czy nauka odpowie Tobie na te pytania?:
Nauka odpowiada na wiele pytań uważanych dawniej za humanistyczne, odpowie moim zdaniem na wszystkie.
Czy jest coś po śmierci?
Nic, dla osoby, która umarła.
Czy istnieje niematerialna sfera rzeczywistości (pełniejsza niż prawa fizyczne i oddziaływania)?
Nie istnieje. Chęć takiej strefy wyrasta z atawizmów, o czym świadczą jej opisy.
Czy opracowana przez człowieka logika jest bezbłędna i pełna?
Nie jest. Szczególnie prymitywnych przykładów logiki dostarczają wierzenia i religie. Tylko drogą naukową można ludzką logikę rozwijać, ukazywać zależności które nie są oczywiste dla atawistycznego, intuicyjnego pojmowania świata rządzącego wierzeniami i religiami.
>Jak żyć i postępować wobec siebie i innych?
Postawy etyczne w obrębie grupy są prostym atawizmem. Kulturowe (najczęściej religijne) nakładki na ten atawizm najczęściej go psują. To, że zazwyczaj nie rzucamy się na obce osoby, że niezbyt chętnie zabijamy, że mamy skłonności do życzliwości i współpracy jest zawarte w genach naszego gatunku.
>Jaki obrać etos moralny?
Taki, jaki w nas wyewoluował i rozwijać go poprzez naukową wiedzę. Tak czy siak wiekszość ludzi wybiera to, co podpowiada im instynkt społeczny.
>Czy jest jakiś cel życia poza biologicznym, bezmyślnym (i w zasadzie bezcelowym) popędem ku prokreacji?
Religie potęgują atawistyczny popęd przetrwania do wymiaru wiecznego. Są dużo bardziej płaskie i prymitywne, niż zwykła chęć rozmnożenia się.
Sensem jest moim zdaniem dążenie do prawdy drogą naukową i wykorzystywanie tych odkryć. W obecniej sytuacji sensem jest też obalanie fałszywych wierzeń, a nic co stanowi treść jakiejkolwiek religii nie służy szacunkowi wobec prawdy i chęci szukania swojego miejsca we wszechświecie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > Natomiast sam światopogląd jest czymś więcej niż przyjęciem obiektywnej wiedzy, wykracza poza naukę. Czy nauka odpowie Tobie na te pytania?:> Nauka odpowiada na wiele pytań uważanych dawniej za humanistyczne, odpowie moim zdaniem na wszystkie.Twoim zdaniem  . > Czy jest coś po śmierci?> Nic, dla osoby, która umarła.Nauka to zbadała? > Czy istnieje niematerialna sfera rzeczywistości (pełniejsza niż prawa fizyczne i oddziaływania)?> Nie istnieje. Chęć takiej strefy wyrasta z atawizmów, o czym świadczą jej opisy.Nauka to zbadała? > Czy opracowana przez człowieka logika jest bezbłędna i pełna?> Nie jest. Szczególnie prymitywnych przykładów logiki dostarczają wierzenia i religie. Tylko drogą naukową można ludzką logikę rozwijać, ukazywać zależności które nie są oczywiste dla atawistycznego, intuicyjnego pojmowania świata rządzącego wierzeniami i religiami.Twierdzenie Goedla pokazuje ułomność systemów logicznych niekoniecznie związanych z wierzeniami i religiami. K. > >Jak żyć i postępować wobec siebie i innych?> Postawy etyczne w obrębie grupy są prostym atawizmem. Kulturowe (najczęściej religijne) nakładki na ten atawizm najczęściej go psują. To, że zazwyczaj nie rzucamy się na obce osoby, że niezbyt chętnie zabijamy, że mamy skłonności do życzliwości i współpracy jest zawarte w genach naszego gatunku.To jest interpretacja 'suchej' wiedzy naukowej. Pytam czy nauka ustaliła, jak żyć i postępować wobec siebie i innych. > >Jaki obrać etos moralny?> Taki, jaki w nas wyewoluował i rozwijać go poprzez naukową wiedzę. Tak czy siak wiekszość ludzi wybiera to, co podpowiada im instynkt społeczny.Czyli jaki? Co nauka mówi na ten temat? Konkrety, nauka jest konkretna. > >Czy jest jakiś cel życia poza biologicznym, bezmyślnym (i w zasadzie bezcelowym) popędem ku prokreacji?> Religie potęgują atawistyczny popęd przetrwania do wymiaru wiecznego. Są dużo bardziej płaskie i prymitywne, niż zwykła chęć rozmnożenia się.To jest interpretacja wiedzy naukowej i Twoja opinia. > Sensem jest moim zdaniem dążenie do prawdy drogą naukową i wykorzystywanie tych odkryć. W obecniej sytuacji sensem jest też obalanie fałszywych wierzeń, a nic co stanowi treść jakiejkolwiek religii nie służy szacunkowi wobec prawdy i chęci szukania swojego miejsca we wszechświecie.Pytam o cel a nie o sens. Obiektywnie rzecz biorąc życie nie ma głębszego sensu (patrząc pod kątem celowości, a nie 'chwytania dnia') zarówno jeżeli za jego cel brać rozród, postęp ludzkości jak i przyjemności. W przypadku prokreacji - ewolucja i życie są ślepymi mechanizmami wynikłymi z bardzo prostych praw fizykochemicznych. Patrząc w ten sposób "pęd do życia" jest tylko bodźcem ku powielaniu swojego materiału genetycznego. A ten proces bezustannego i przypadkowego powielania się DNA nie ma nakreślonych ram w sensie celowości, "mety". Będzie to tak trwało aż życie wyginie. W przypadku rozwoju technologicznego i wiedzy - obecnie ten wydaje się również wręcz samoczynnie ewoluować (vide "Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość" Teda Kaczynskiego); by ludzie żyli dłużej, by robić wszystkiego więcej i taniej, by później zasiedlać inne planety, by więcej wiedzieć i móc etc. etc.. I tak dopóty, dopóki życie człowieka będzie możliwe. Robiąc to jako sztuka dla sztuki jest moim zdaniem absurdalne. Przedłużanie życia z zamiarem może osiągnięcia nieśmiertelności również jest złudnym marzeniem w obliczu teraźniejszej wiedzy o wszechświecie i o procesach życiowych. Nie wiem z jakiego powodu ewolucja 'zaszczepiła' w człowieku potrzebę znalezienia celu w życiu, ale jeżeli ona go zaszczepiła, to co najwyżej by pokazać, że powyższe cele są absolutnie jałowe, chwilowe i tylko marnują nasz czas. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >Pytam czy nauka ustaliła, jak żyć i postępować wobec siebie i innych.
Częściowo ustaliła. Prawo określa jakie postępowanie jest zabronione i podlega karze. A etycy i psychologowie idą dalej proponując ludziom takie zachowania które przyczyniają się do wzrostu zadowolenia z relacji międzyludzkich dla uczestników życia społecznego. Podstawowym ustaleniem nauki jest zasada: realizuj swoje pragnienia w taki sposób aby nie naruszać praw innych. Tę podstawę uwzględnia się w prawie i jest to wymagane minimum. Realizowanie swoich pragnień w taki sposób aby inni (zwłaszcza biorący udział) też byli zadowoleni (a nie tylko zgodnie z prawem) to zalecana idea, będąca zdobyczą naukową.
Pozdrawiam Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > >Pytam czy nauka ustaliła, jak żyć i postępować wobec siebie i innych.> Częściowo ustaliła. Prawo określa jakie postępowanie jest zabronione i podlega karze.Prawo to nauka? Jeżeli tak, to co najwyżej "humanistyczna" jak to jeden z Was powiedział o pytaniach egzystencjalnych. > A etycy i psychologowie idą dalej proponując ludziom takie zachowania które przyczyniają się do wzrostu zadowolenia z relacji międzyludzkich dla uczestników życia społecznego.Niech będzie  . > Podstawowym ustaleniem nauki jest zasada: realizuj swoje pragnienia w taki sposób aby nie naruszać praw innych.A jaki to sposób? Nauka to opisała? Czy może prawo i systemy filozoficzne? > Tę podstawę uwzględnia się w prawie i jest to wymagane minimum.Na jakiej podstawie stwierdza się, czy coś narusza prawa innych, skoro najpierw te prawa trzeba zdefiniować? Nauka to stwierdza? I doszliśmy do absurdu że Amnesty International zrównuje zakaz aborcji w Nikagarui z torturami, kiedy każda osoba ma rzekomo prawo do życia, a wykroczenie przeciw temu prawu jest kardynalnym przestępstwem. Podobnie już 10-tygodniowy zarodek jest przejawiającym prostą formę układu nerwowego, ale z jakiegoś powodu ustalono datę graniczną w naszym prawie, jeśli dobrze pamiętam, na 4 miesiące. W niektórych krajach jest ona zupełnie zakazana, w innych jeszcze zupełnie dozwolona. Niejednoznaczna jest coś ta "nauka". > Realizowanie swoich pragnień w taki sposób aby inni (zwłaszcza biorący udział) też byli zadowoleni (a nie tylko zgodnie z prawem) to zalecana idea, będąca zdobyczą naukową.Teraz muszę przeprosić. Lekko się nie zrozumieliśmy na początku, a teraz ja źle sformułowałem poprawkę i stąd nieporozumienie. Napisałem "Pytam czy nauka ustaliła, jak żyć i postępować wobec siebie i innych." Przepraszam, chodziło mi wtedy o sprostowanie, żebyś z nauki wystosował konkretne rady jak żyć i postępować wobec siebie i innych? Myślę że nie dojdziemy do porozumienia. Cały czas staram się uzmysłowić, że nauka ze swej natury bada rzeczywistość i przedstawia tylko suche fakty i zbiory tych faktów. Reszta to interpretacja, zwłaszcza jeżeli chodzi o zagadnienia które nie leżą z założenia w obszarze zainteresowań nauki. Pozdrawiam, miłego wieczoru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >Prawo to nauka? Jeżeli tak, to co najwyżej "humanistyczna" jak to jeden z Was powiedział o pytaniach egzystencjalnych.
Nie widzę nic złego w naukach humanistycznych dopóki nie określają swoich twierdzeń dowodami, a swoich zasad danymi raz na zawsze, niezależnymi od okoliczności.
>>Podstawowym ustaleniem nauki jest zasada: realizuj swoje pragnienia w taki sposób aby nie naruszać praw innych. >A jaki to sposób? Nauka to opisała? Czy może prawo i systemy filozoficzne?
Nawet zwierzę wie że wchodzenie do nory drugiego jest naruszeniem jego praw i spowoduje bezpardonową walkę o respektowanie "miru domowego". Część świeckich nauk humanistycznych odnosi się do bytów i zdarzeń empirycznie występujących, a ich opisy oparte są na wielokrotnych obserwacjach, zależnościach ustalonych powtarzalnością, badaniach statystycznych. Tymczasem Bóg jest tylko domniemaniem, przeczuciem.
>>Tę podstawę uwzględnia się w prawie i jest to wymagane minimum. >Na jakiej podstawie stwierdza się, czy coś narusza prawa innych, skoro najpierw te prawa trzeba zdefiniować? Nauka to stwierdza?
Stwierdzenie że Twoje ciało jest Twoje oparte jest na obserwacji empirycznej. Przyznanie Ci prawa do dysponowania własnym ciałem (nietykalności ciała) wynika z tej obserwacji.
>I doszliśmy do absurdu że Amnesty International zrównuje zakaz aborcji w Nikagarui z torturami
Torturą jest już gwałt na przesłuchiwanej kobiecie. Kiedy na skutek ciąży i porodu kobieta umiera lub zostaje inwalidką to nie jest to coś mniejszego niż tortura. Jeśli więc w przypadku zagrożenia dla życia lub/i zdrowia aborcja jest zakazana to porównanie z torturą mnie nie dziwi.
>kiedy każda osoba ma rzekomo prawo do życia, a wykroczenie przeciw temu prawu jest kardynalnym przestępstwem. Podobnie już 10-tygodniowy zarodek jest przejawiającym prostą formę układu nerwowego, ale z jakiegoś powodu ustalono datę graniczną w naszym prawie, jeśli dobrze pamiętam, na 4 miesiące.
Płód może stać się osobą jest potencjałem na człowieka. Matka już jest człowiekiem, dokonywana przez nią aborcja jest działaniem w samoobronie.
>W niektórych krajach jest ona zupełnie zakazana, w innych jeszcze zupełnie dozwolona. Niejednoznaczna jest coś ta "nauka".
Prawo nie jest nauką ścisłą. Już samo istnienie państwa i prawa jest wynikiem procesów społecznych. Jednoznaczność prawa do życia oznaczałaby że antyterrorysta nie może strzelać nawet w sytuacji zagrożenia życia, bo może przestępca w ostatniej chwili rozmyśli się albo przestępca strzela, a Pan Bóg kule nosi, więc nie powinien trafić. Nawet w biologii są niejednoznaczności. Taki nietoperz niby ssak, a niby ptak albo człowiek rodzący się z niejednoznaczną płcią niby mężczyzna, niby kobieta. Bezwzględnemu określaniu dobro- zło czasem towarzyszą jednoznaczne oceny osób. Taki oceniający czarno- biało postrzega kogoś jako dobrego, idealizuje go jak anioła, aż dostrzeże u tej osoby coś czego nie akceptuje i diametralnie zmienia ocenę człowieka na złego, szatana, reaguje impulsywnie jest nieobliczalny.
>>Realizowanie swoich pragnień w taki sposób aby inni (zwłaszcza biorący udział) też byli zadowoleni (a nie tylko zgodnie z prawem) to zalecana idea, będąca zdobyczą naukową. >Teraz muszę przeprosić. Lekko się nie zrozumieliśmy na początku, a teraz ja źle sformułowałem poprawkę i stąd nieporozumienie.
Jeszcze nie wcisnąłeś "Odpowiedz" więc lepiej było poprawić niż przepraszać. Ja czytam cały post zanim zacznę odpowiadać.
>Napisałem "Pytam czy nauka ustaliła, jak żyć i postępować wobec siebie i innych." >Przepraszam, chodziło mi wtedy o sprostowanie, żebyś z nauki wystosował konkretne rady jak żyć i postępować wobec siebie i innych?
Ja wolę żeby nie było jednoznacznych i konkretnych zasad postępowania na wszelkie okoliczności, jednakowych do każdej relacji, takiej stereotypizacji życia, braku wiary że ludzie mogą samodzielnie wybierać.
>Myślę że nie dojdziemy do porozumienia. Cały czas staram się uzmysłowić, że nauka ze swej natury bada rzeczywistość i przedstawia tylko suche fakty i zbiory tych faktów. Reszta to interpretacja, zwłaszcza jeżeli chodzi o zagadnienia które nie leżą z założenia w obszarze zainteresowań nauki.
I bardzo dobrze że bada rzeczywistość i przedstawia fakty. Interpretacja przyjmowana jest w zależności od osobistych doświadczeń i przekonań, a powolność zmian przekonań osobistych ma tę dobrą stronę że nie zmieniamy ich jak rękawiczki, nie zmieniamy wartości i celów z dnia na dzień, nie jesteśmy chwiejni i nieprzewidywalni. W kwestii Boga teiści i ateiści pozostaną przy swoich przekonaniach ale dla niezdecydowanych w wierze bardziej przekonującą będzie jedna lub druga strona.
Pozdrawiam.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > I bardzo dobrze że bada rzeczywistość i przedstawia fakty. Interpretacja przyjmowana jest w zależności od osobistych doświadczeń i przekonań, a powolność zmian przekonań osobistych ma tę dobrą stronę że nie zmieniamy ich jak rękawiczki, nie zmieniamy wartości i celów z dnia na dzień, nie jesteśmy chwiejni i nieprzewidywalni.> W kwestii Boga teiści i ateiści pozostaną przy swoich przekonaniach ale dla niezdecydowanych w wierze bardziej przekonującą będzie jedna lub druga strona.Tym pozytywnym akcentem chciałbym zakończyć naszą obecną dyskusję. W pozostałej części albo brakuje mi argumentów, albo skupienia żeby je zebrać do kupy lub odpowiednio wyrazić swoją myśl. I przypomniałem sobie, że od trzech tygodni studiuję  . Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >Tym pozytywnym akcentem chciałbym zakończyć naszą obecną dyskusję. W pozostałej części albo brakuje mi argumentów, albo skupienia żeby je zebrać do kupy lub odpowiednio wyrazić swoją myśl. I przypomniałem sobie, że od trzech tygodni studiuję
Życzę zadowolenia ze studiów. Podpiołem dwie odpowiedzi pod Twoją wypowiedź. Ale nie żebym chciał odciągnąć Cię od studiów czy innych zajęć, nie oczekuję dalszej dyskusji. Po prostu przedstawiłem odmienne spojrzenie na poruszane tam kwestie.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | >>Nic, dla osoby, która umarła. >Nauka to zbadała?>>
Wiemy, że świadomość jest w pełni powiązana z materialnym mózgiem i stanowi konglomerat różnych jego modułów.
[color=blue]Czy istnieje niematerialna sfera rzeczywistości (pełniejsza niż prawa fizyczne i oddziaływania)? >>Nie istnieje. Chęć takiej strefy wyrasta z atawizmów, o czym świadczą jej opisy. >Nauka to zbadała?[/color]
Badając materię doszła do rzeczy, które nie śniły się mistykom i transcendentalistom. To moim zdaniem dostateczny argument. Prymitywizm postaw eskapistyczno - transcendentalnych w zestawieniu z uczciwym badaniem materii.
>Twierdzenie Goedla pokazuje ułomność systemów logicznych niekoniecznie związanych z wierzeniami i religiami. K.
Logika jakiej uczymy się na bazie obserwacji natury jest jedyną logiką wzbogacającą się i podlegającą weryfikacji.
>>Postawy etyczne w obrębie grupy są prostym atawizmem. Kulturowe (najczęściej religijne) nakładki na ten atawizm najczęściej go psują. To, że zazwyczaj nie rzucamy się na obce osoby, że niezbyt chętnie zabijamy, że mamy skłonności do życzliwości i współpracy jest zawarte w genach naszego gatunku. >To jest interpretacja 'suchej' wiedzy naukowej. Pytam czy nauka ustaliła, jak żyć i postępować wobec siebie i innych.
A ja ci piszę, że to nie jest kwestia otwarta, lecz silnie związana z instynktem społecznym. Tak jak Windows opierał się na dosie, tak etyki światopoglądowe są aplikacjami genetycznej etyki. Aby coś rzeczywiście zmienic, trzeba zmienić geny.
>> [color=blue]>Jaki obrać etos moralny? >>Taki, jaki w nas wyewoluował i rozwijać go poprzez naukową wiedzę. Tak czy siak wiekszość ludzi wybiera to, co podpowiada im instynkt społeczny. >Czyli jaki? Co nauka mówi na ten temat? Konkrety, nauka jest konkretna.[/color]
Długo by mówić. Ale podam ci kilka przykładów. Większość przedstawicieli naszego gatunku jest życzliwa na starcie, zaś mści się za odepchnięcie życzliwości, po ukorzeniu się, przebacza. Czynienie wiąże nas z daną osobą, nie cenimy działań bezpodmiotowych. Wolimy nakarmić jednego żebraka, albo powiesić jednego złoczyńcę, niż jakimś bardziej abstrakcyjnym działaniem pomóc, lub zaszkodzić dużej grupie ludzi. W gatunku części osobników opłaca się strategia przestępcy, można zatem przypuszczać, że istnieją geny wpływające na skłonności przestępcze (nie ze 100% pewnością, jest to raczej możliwość). Piszę takie impresje, ale jeśli rzeczywiście cię to interesuje, możemy solidnie rozwinąć ten temat. Na razie nie mam ochoty pisać eseju nie wiedząc, na ile masz ochotę na dyskusję.
>Nie wiem z jakiego powodu ewolucja 'zaszczepiła' w człowieku potrzebę znalezienia celu w życiu, ale jeżeli ona go zaszczepiła, to co najwyżej by pokazać, że powyższe cele są absolutnie jałowe, chwilowe i tylko marnują nasz czas. >Pozdrawiam. >
Ewolucja nie jest procesem celowym, ani świadomym. Nie wiń jej za to, że nie jest osobą, której mógłbyś wypomnieć nieudolności macierzyńskie. Jeśli przejrzysz sobie święte księgi różnych religii nie znajdziesz w nich wcale ukłonu w stronę celowości, jedynie schlebianie przyziemnych instynktom.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > >>Nic, dla osoby, która umarła. >>Nauka to zbadała?>> >Wiemy, że świadomość jest w pełni powiązana z materialnym mózgiem i stanowi konglomerat różnych jego modułów.
Tylko że nauka nie bada stricte niematerii (poza np. myślami - swoją drogą jak to jest, że nas ktoś kłuje, mówi coś do ucha, pokazuje jakiś przedmiot, w mózgu to jest jeno praca neuronów, przesyłanie impulsów elektrycznych, a gdzieś osadzone "ja" to wszystko czuje, słyszy, widzi, myśli?), nie może stwierdzić inaczej. Mogę się zgodzić że wiemy odnosząc się do wiedzy naukowej, ale osobiście nie mam zamiaru fetyszyzować wiedzy naukowej. Wiele jest prawdy, ale też niejednokrotnie w dziejach widzieliśmy przypadki niepełnego albo niepoprawnego postrzegania świata przez dziedziny nauki. Nie wspominając o moim teizmie, który każdy niech sobie tłumaczy jak chce .
>Badając materię doszła do rzeczy, które nie śniły się mistykom i transcendentalistom. To moim zdaniem dostateczny argument. Ee, ale praktycznie nie zajmuje się transcendencją i mistycyzmem, nie licząc obserwacji np. ludzi w trakcie medytacji. A no i jest ten osobliwy projekt AWARE dotyczący np. doświadczenia opuszczenia ciała w chwili śmierci klinicznej (pod łóżkiem wyraźne kolorowe figury płaskie or sth, niewidziane z poziomu łóżka, jeżeli ktoś faktycznie będzie nad swoim ciałem na zwykle przytaczanej wysokości to wtedy je zobaczy, a jeżeli ktoś faktycznie jest wtedy świadom, to zapamięta te figury). Ciekawi mnie czy cokolwiek potwierdzą, a jeżeli tak, to jakie to będzie miało odbicie na ludzkości.
>Piszę takie impresje, ale jeśli rzeczywiście cię to interesuje, możemy solidnie rozwinąć ten temat. Na razie nie mam ochoty pisać eseju nie wiedząc, na ile masz ochotę na dyskusję. Temat jest sam w sobie bardzo ciekawy, ale roztropnyś, że się nie rozpisujesz na próżno. Prawdą jest, że mam ochotę na dyskusję, ale także prawdą jest, że obecnie nie mam zbytnio możliwości na takową efektywną (studia - zmęczenie i brak czasu). Może kiedyś do tego wrócimy, jestem otwarty.
> [color=blue]>Nie wiem z jakiego powodu ewolucja 'zaszczepiła' w człowieku potrzebę znalezienia celu w życiu, ale jeżeli ona go zaszczepiła, to co najwyżej by pokazać, że powyższe cele są absolutnie jałowe, chwilowe i tylko marnują nasz czas. >>Pozdrawiam. >>> Ewolucja nie jest procesem celowym, ani świadomym. Nie wiń jej za to, że nie jest osobą, której mógłbyś wypomnieć nieudolności macierzyńskie. Jeśli przejrzysz sobie święte księgi różnych religii nie znajdziesz w nich wcale ukłonu w stronę celowości, jedynie schlebianie przyziemnych instynktom.No ale jeżeli faworyzuje z założenia jednostki o cechach które gwarantują przystosowanie do środowiska i przetrwanie (choć wg innych interpretatorów rozchodzi się o szczęście, nie wiem), to moim skromnym zdaniem 'rozkminy egzystencjalne' i szukanie głębszej celowości powinny w ludziach zaniknąć, gdyż jest to do przeżycia niepotrzebne, a jeżeli ktoś dojdzie do takich wniosków jak ja, to może (nie musi, bo ze mną tak nie jest na razie  ) się to skończyć źle dla genotypu jego lub ludzi z otoczenia, na różne sposoby. Chyba że obecne otępienie nastolatków i dzieci jakie się dzieje jest przejawem trendu, który ten w takiej sytuacji atawizm faktycznie wyeliminuje, wtedy "nie mam pytań"  . Pozdrawiam serdecznie, wszystkiego dobrego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | "Ja" nie jest czymś tajemniczym, błąkającym się za materialnym ekranem mózgu. "Ja" jest fukcją modułów materialnego mózgu, gdy owe moduły się wyłączają, osobowość "ja" może się zmienić w "inną osobę". Jeśli zaś chodzi o ewolucję, to ona jest ślepa. Wiele gatunków zwierząt i roślin może wpaść w ślepe zaułki i wymrzeć. Ewolucja nie doskonali obiektów, które jej podlegają. W trakcie doboru naturalnego rozwijają się jedne cechy, lecz inne mogą zanikać. Czasem dochodzi do zbytniej specjalizacji, która wiąże organizm z małą niszą ekologiczną, która (jak wszystko) podatna jest na zmiany. Jesteśmy przypadkowym tworem ewolucji, choć sam dobór naturalny nie jest przypadkowy - to generowanie przypadku na bazie ścisłego algorytmu przetrwania. Tym niemniej ów algorytm daje różne wyniki, co łatwo możemy zauważyć w ZOO.
To co jest "istotne" z "punktu widzenia" ewolucji w gatunku Homo sapiens, to rozmnażanie się i zapewnianie osiągnięcia potomstwu wieku rozrodczego przez rodziców. Cała reszta jest dowolna. Całkiem możliwe, że wiara w zabobony sprzyja rozrodowi, bo dostarcza natychmiastowych, prostych rozwiązań. To, że one są nieprawdziwe, zazwyczaj nie martwi mnożących się Homo sapiens.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | kikakika (190 punktów) |
> >Ewolucja nie jest procesem celowym, ani świadomym. Nie wiń jej za to, że nie jest osobą, której mógłbyś wypomnieć nieudolności macierzyńskie. Jeśli przejrzysz sobie święte księgi różnych religii nie znajdziesz w nich wcale ukłonu w stronę celowości, jedynie schlebianie przyziemnych instynktom.> No ale jeżeli faworyzuje z założenia jednostki o cechach które gwarantują przystosowanie do środowiska i przetrwanie (choć wg innych interpretatorów rozchodzi się o szczęście, nie wiem), to moim skromnym zdaniem 'rozkminy egzystencjalne' i szukanie głębszej celowości powinny w ludziach zaniknąć, gdyż jest to do przeżycia niepotrzebne, a jeżeli ktoś dojdzie do takich wniosków jak ja, to może (nie musi, bo ze mną tak nie jest na razie ) się to skończyć źle dla genotypu jego lub ludzi z otoczenia, na różne sposoby.> Chyba że obecne otępienie nastolatków i dzieci jakie się dzieje jest przejawem trendu, który ten w takiej sytuacji atawizm faktycznie wyeliminuje, wtedy "nie mam pytań" .Moim zdaniem nie wyewoluowało u nas "rozkminianie egzystencjalne", ale myślenie. Wcześniej zajmowaliśmy się myśleniem/ analizowaniem potrzebnym do zdobycia jedzenia itp. a, że tematy się nam skończyły, mamy więcej czasu, to nasze myślenie nadal działa tylko się na coś innego przeniosło. Więc myślenie raczej jest pozytywną cechą, więc czemu ewolucja miałaby ją eliminować. Hm. No. Tak myślę. Jakie otępienie! Ja nie wiem, co dziś ludzie mają do nastolatków. Co gdzieś się czyta, "to co za młodzież", "głupie nastolatki". Wśród nastolatków jest tyle samo otępiałych, co wśród dorosłych. O. Pozdroffionka. ; *
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >Nie można być jednocześnie wierzącym i racjonalistą Twoim zdaniem? >A to, czy życie po śmierci jest, nie wiem, nie posiadam wiedzy naukowej (i nie będę), ale w to wierzę. Jezuita Anthony De Mello mówił o takim szpagacie, cytuję z pamięci: nieszczęście dzisiejszego świata polega na tym, że ludzie nie chcą dojrzewać. Powiedzieć o sobie, że jest się dojrzałym można w dniu, w którym nie ma potrzeby się w niczym okłamywać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Mam pudełko ciasteczek . Bo sam sobie je wyprodukowałeś. I sam zjesz.  > Dziękuję za życzenia. Cała przyjemność po mojej stronie.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | > Dopóki cuda będą potwierdzane przez niezbite dokumenty i wiarygodnych prawnie świadków będą cudami od Natury lub mającymi wyjaśnienie w znanej tylko niektórym technologii. A kiedy odrost nogi nastąpi w mojej obecności przestanie być cudem od Natury.Wg jakiego kryterium decydujesz, czy dokumenty są niezbite, a świadkowie prawnie wiarygodni? Dlaczego cud od Natury przestanie być cudem od Natury gdy stanie się w Twojej obecności? Czym wtedy będzie? > Napisałem to bo ewentualny cud gdyby został dowiedziony, nie będzie cudem od Boga. Prędzej może być np. od Kosmitów.Prędzej, choć prawdopodobieństwo spotkania cywilizacji pozaziemskiej mając na względzie niebywale trudne zakończone sukcesem zainicjowanie abiogenezy jest tak samo niskie jak związane z Ziemią. A jeżeli oni mają mieć taki rozwój technologiczny by przeczyć wszelkim prawom fizyki, chemii i biologii, to musieliby rozwinąć się albo tysiące lat wcześniej, albo mieć bardziej faworyzowany genotyp i pozytywne mutacje i osiągnięcia niż człowiek. > Ale mogę napisać przypomnijcie sobie:> Jakie metody stosował Kościół katolicki dla rozszerzenia swoich wpływ> Jakimi metodami Kościół katolicki zwalczał naukowców głoszących hipotezy niezgodne z jego doktrynami.(...) > A może cuda hamują spadek chodzących do kościoła i może ktoś ma w tym interes finansowy.> Czy magik cyrkowy, który wyciąga z kapelusza królika nie ma świadków na potwierdzenie tego cudu. Czy wtedy gdy poprosisz cyrkowca aby zdjął odzież i pozostając w spodenkach i z kapeluszem dokonał tego samego cudu wyjęcia królika nie straci czasem swojej możliwości powtórzenia cudu.> Czy lekarze lub laboranci którzy potwierdzili że to krew i/lub fragment serca obserwowali cały czas duchownego od początku obrzędu, z odległości jednego kroku, z obydwu boków, czy tylko po fakcie dokonali badania.A czy prokuratorzy słyszący od jakichś ludzi że ktoś został pobity albo zgwałcony przez jakiegoś człowieka, śledzili go od początku historii, czy dopiero po fakcie zastosowali zawodne wnioskowanie redukcyjne? Do nirwany jeszcze trochę  . Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | > A zamiast linka do innego Twojego komentarza wolałbym link do jakiejś publikacji tego badacza.Pod linkiem mniej niż ćwierć tekstu zajmował mój komentarz i oponenta, a ponad trzy czwarte to były merytoryczne fragmenty publikacji badaczy biblijnych. Autor tekstu: Lloyd Graham Fragment "Deceptions and Myths of the Bible" www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijne"Przeinaczanie Jezusa" autorstwa znanego, amerykańskiego biblisty Barta D. Ehrmana www.racjonalista.pl/kk.php/s,6738ks. prof. Waldemar Chrostowski, biblista i Przewodniczący Stowarzyszenia Biblistów Polskich. www.racjon(*)nonach.i.apokryfach.slow.kilka> Polecam odnaleźć (...) 'dowodu' ex motu św. Tomasza z Akwinu.Dowód pierwszy (ex motu - z ruchu). Dowód drugi ((ex ratione causae efficientis). Dowód trzeci (ex possibili et necessario). Dowód czwarty (ex gradibus perfectionis). Dowód piąty (ex gubernatine rerum). Wszystkie pięć dogmatów zostało tu w tym wątku "Bóg istnieje, czy nie?" obalonych. Powoływał się już na nie "Miłujący" i nabuko. Jeżeli chcesz przeczytaj cały wątek i napisz który z tych pięciu dogmatów uważasz za dowód, wypadałoby abyś dopisał uzasadnienie. > Natomiast rzecz uzdrowień to jest coś w co nie trzeba wierzyć.Dlaczego w uzdrowienia nie trzeba wierzyć? > >Mnie czyjaś wiara nie przeszkadza, przeszkadza mi wydawanie pieniędzy podatnika na cele religijne.> Zmieńmy ustawy, a nie ludzi religijnych, czyż nie?Aby zmienić ustawy potrzebna jest większość w Sejmie. Aby uzyskać większość w Sejmie potrzeba głosów części ludzi podtrzymujących tradycje religijne. > Jak dobrze pójdzie to za kilka lat sprawy się wyklarująWyklarują się same? > nie licząc niezależnych od tego możliwych działań rządu, do czego można go motywować.Rząd sporo może, ale aby uzyskać renegocjację konkordatu nie wystarczy zmotywowany rząd. Funkcjonariuszom Vatykańskim trzeba uświadomić że polski rząd ma duże poparcie społeczne w kwestii odzyskania suwerenności. Pozdrawiam. Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | >>Polecam odnaleźć (...) 'dowodu' ex motu św. Tomasza z Akwinu. >Dowód pierwszy (ex motu - z ruchu). >Dowód drugi ((ex ratione causae efficientis). >Dowód trzeci (ex possibili et necessario). >Dowód czwarty (ex gradibus perfectionis). >Dowód piąty (ex gubernatine rerum). >Wszystkie pięć dogmatów zostało tu w tym wątku "Bóg istnieje, czy nie?" obalonych. >Powoływał się już na nie "Miłujący" i nabuko. Jeżeli chcesz przeczytaj cały wątek i napisz który z tych pięciu dogmatów uważasz za dowód, wypadałoby abyś dopisał uzasadnienie. Wątku na razie nie dam rady przeczytać z powodu ograniczeń czasowych związanych ze studiami. Ani jednego dowodu nie traktuję jako dowód, gdyż dla mnie dowód jest pojęciem ze sfery nauki, a Bóg i transcendencja są poza obszarami zainteresowań i możliwości nauki. Natomiast miałem na myśli mocno rozwinięty i poprawiony w odniesieniu do współczesnej wiedzy 'dowód' ex motu autorstwa Salamuchy.
>>Natomiast rzecz uzdrowień to jest coś w co nie trzeba wierzyć. >Dlaczego w uzdrowienia nie trzeba wierzyć? Jakby to były dogmaty, mielibyśmy duży problem. Już ta dyskusja pokazuje jak trudne jest zaakceptowanie czegoś przez racjonalny umysł. Stąd wierzącym nie każe się wierzyć w to, że np. coś się stało gdzieśtam cudownie. Zresztą do zbawienia i do wiary wiedza o takich zjawiskach nie jest potrzebna.
>>Jak dobrze pójdzie to za kilka lat sprawy się wyklarują >Wyklarują się same? Skrót myślowy, przepraszam. Wyklarują się z powodu zmian zachodzących w społeczeństwie.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >>>Polecam odnaleźć (...) 'dowodu' ex motu św. Tomasza z Akwinu. >>Dowód pierwszy (ex motu - z ruchu). >>Wszystkie pięć dogmatów zostało tu w tym wątku "Bóg istnieje, czy nie?" obalonych. >>napisz który z tych pięciu dogmatów uważasz za dowód >Ani jednego dowodu nie traktuję jako dowód, gdyż dla mnie dowód jest pojęciem ze sfery nauki,
Jak najbardziej dowód jest pojęciem ze sfery nauki. Czy przyznasz więc że na realne istnienie Boga nie ma ani jednego dowodu naukowego, czy nadal będziesz ujmował dowód w cudzysłów i polecał publikacje w której jakoby dowód jest?
>a Bóg i transcendencja są poza obszarami zainteresowań i możliwości nauki.
Póki co to ani Ty, ani wszyscy teiści razem wzięci nie decydują co jest obszarem zainteresowań nauki. Richard Dawkins i inni naukowcy poświęcają tej kwestii czas z pożytkiem dla ludzi. Bóg nie jest transcendentny. Jest przez ludzi poznany i istnieje w bycie- ludzkich głowach. Poprzez takie i tylko takie istnienie, oddziałuje bezpośrednio na ludzkie mózgi i tylko na nie. Ale z racji działania na ludzkie mózgi, pośrednio poprzez organizmy ludzkie oddziałuje na rzeczywistość. Bez pośrednictwa mózgu człowieka nie ma działania Boga.
>Natomiast miałem na myśli mocno rozwinięty i poprawiony w odniesieniu do współczesnej wiedzy 'dowód' ex motu autorstwa Salamuchy.
Czy ksiądz Salamucha poprzez rozwinięcie i poprawienie bzdurnych dogmatów Tomasza z Akwinu zdołał zamienić któryś z nich na dowód naukowy na realne istnienie Boga, niezależne od mózgu człowieka? Może zachęciłoby mnie do poszukania tej publikacji i zajrzenia do niej, jedno wybrane merytorycznie istotne twierdzenie z króciutkim uzasadnieniem. A tak z Twoich dotychczasowych wypowiedzi wnioskuję że "po prostu rzuciłeś tym co znalazłeś".
>>>Natomiast rzecz uzdrowień to jest coś w co nie trzeba wierzyć. >>Dlaczego w uzdrowienia nie trzeba wierzyć? >Jakby to były dogmaty,
Co Ty piszesz? O uzdrowieniach można pisać np.: fakty dowiedzione empirycznie, zdarzenia potwierdzone przez świadków (i/lub dokumenty), zdarzenia wątpliwe, fikcja, itp. Ale uzdrowienia- dogmaty? Jak się ma słowo dogmaty do uzdrowień? Nie rozumiem Ciebie, nie dostrzegam związku, mam wrażenie braku sensu.
>Już ta dyskusja pokazuje jak trudne jest zaakceptowanie czegoś przez racjonalny umysł.
Czyżbyś miał coś przeciw racjonalnym umysłom? Racjonalny umysł ze swobodą przyjmuje i akceptuje to co empiryczne i to co akceptacji warte. W jakim celu osobę fikcyjną miałbym akceptować jako realną? Poświęcać prawdę dla rzekomo wyższego celu, rzekomo pożytecznej społecznie idei? W rzeczywistości rozsiewanie urojenia Boga jest szkodliwe. Dawkins i inni uwalniają ludzi od nieuzasadnionego poczucia winy, wyrzutów sumienia, z powodu rzekomych grzechów wobec Boga, którymi jakoby jest np. używanie prezerwatywy.
>Stąd wierzącym nie każe się wierzyć w to, że np. coś się stało gdzieśtam cudownie.
Nakazanie wierzenia nie może spowodować wierzenia prawdziwego, a tylko i wyłącznie udawane. Stwarza się pozory cudów w nadziei że niektórzy uwierzą. Przykładowo Świadkowie Jehowy (np. na tym forum Miłujący) przekazują rzekomy cud wskrzeszenia Łazarza jako faktyczne wydarzenie.
>Zresztą do zbawienia
Jeśli masz na myśli zbawienie w sensie: 2. «w religii: ocalić od potępienia wiecznego», to takie potępienie wieczne, a więc i zbawienie jest fikcją literacką. Stalin, Hitler czy ktokolwiek inny nie zmartwychwstanie nawet na chwilę do Sądu Ostatecznego, ani niczyja dusza po śmierci nie doznaje męki. Potępienie dla wymienionych będzie trwało tylko tak długo jak ludzie będą ich wspominać z potępieniem. Na dobrą sprawę to ich potomkowie (o ile mają potomków) lub ich zwolennicy z tytułu potępienia czegoś doznają, bo do Hitlera już nic nie dociera, nic nie czuje ani od ludzi, ani od Boga czy Diabła. Więc cóż to zbawienie, jeśli nie fikcja literacka?
>Wyklarują się z powodu zmian zachodzących w społeczeństwie.
Tym zmianom można świadomie pomagać. Za etycznym postępowaniem przemawiają względy racjonalne. Dobro ma sens racjonalnie uzasadniony i wiara w Boga nie jest potrzebna do etycznego postępowania.
Pozdrawiam. Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | >Jak najbardziej dowód jest pojęciem ze sfery nauki. Czy przyznasz więc że na realne istnienie Boga nie ma ani jednego dowodu naukowego, czy nadal będziesz ujmował dowód w cudzysłów i polecał publikacje w której jakoby dowód jest? Przyznaję.
>>a Bóg i transcendencja są poza obszarami zainteresowań i możliwości nauki. >Póki co to ani Ty, ani wszyscy teiści razem wzięci nie decydują co jest obszarem zainteresowań nauki. Richard Dawkins i inni naukowcy poświęcają tej kwestii czas z pożytkiem dla ludzi. >Bóg nie jest transcendentny. Jest przez ludzi poznany i istnieje w bycie- ludzkich głowach. Poprzez takie i tylko takie istnienie, oddziałuje bezpośrednio na ludzkie mózgi i tylko na nie. Ale z racji działania na ludzkie mózgi, pośrednio poprzez organizmy ludzkie oddziałuje na rzeczywistość. Bez pośrednictwa mózgu człowieka nie ma działania Boga. Rozumiem, akceptuję i nie podzielam tego zdania. Natomiast proszę nie twierdź, jakobym jako jeden ze wszystkich teistów razem wziętych nie miał prawa wiedzieć i mówić co jest obszarem zainteresowań nauki.
>>Natomiast miałem na myśli mocno rozwinięty i poprawiony w odniesieniu do współczesnej wiedzy 'dowód' ex motu autorstwa Salamuchy. >Czy ksiądz Salamucha poprzez rozwinięcie i poprawienie bzdurnych dogmatów Tomasza z Akwinu zdołał zamienić któryś z nich na dowód naukowy na realne istnienie Boga, niezależne od mózgu człowieka? >Może zachęciłoby mnie do poszukania tej publikacji i zajrzenia do niej, jedno wybrane merytorycznie istotne twierdzenie z króciutkim uzasadnieniem. A tak z Twoich dotychczasowych wypowiedzi wnioskuję że "po prostu rzuciłeś tym co znalazłeś". Byłem w paru księgarniach w lecie i jeszcze nie zdobyłem. Powiedzmy więc, że rzuciłem tym co znalazłem, zaintrygowany opisem znalezionym na innym forum. Konkretnie zaciekawiło mnie rzekome wstępne wypisanie definicyj na kilka stron. Wiem, to o niczym nie świadczy. Ale zaciekawiło mnie.
>>>>Natomiast rzecz uzdrowień to jest coś w co nie trzeba wierzyć. >>>Dlaczego w uzdrowienia nie trzeba wierzyć? >>Jakby to były dogmaty, >Co Ty piszesz? O uzdrowieniach można pisać np.: fakty dowiedzione empirycznie, zdarzenia potwierdzone przez świadków (i/lub dokumenty), zdarzenia wątpliwe, fikcja, itp. Ale uzdrowienia- dogmaty? Jak się ma słowo dogmaty do uzdrowień? Nie rozumiem Ciebie, nie dostrzegam związku, mam wrażenie braku sensu. W dogmaty nakazane jest wierzyć, potwierdzone nawet uzdrowienia nie są dogmatami ani nauką Kościoła, toteż nie ma obowiązku traktować ich jako prawdziwe kiedy Kościół stwierdzi ich prawdziwość. Piszę w tym kontekście bo mam na myśli uzdrowienia - wg doświadczonych nimi - z działania Boga.
>>Już ta dyskusja pokazuje jak trudne jest zaakceptowanie czegoś przez racjonalny umysł. >Czyżbyś miał coś przeciw racjonalnym umysłom? Racjonalny umysł ze swobodą przyjmuje i akceptuje to co empiryczne i to co akceptacji warte. W jakim celu osobę fikcyjną miałbym akceptować jako realną? Poświęcać prawdę dla rzekomo wyższego celu, rzekomo pożytecznej społecznie idei? >W rzeczywistości rozsiewanie urojenia Boga jest szkodliwe. Dawkins i inni uwalniają ludzi od nieuzasadnionego poczucia winy, wyrzutów sumienia, z powodu rzekomych grzechów wobec Boga, którymi jakoby jest np. używanie prezerwatywy. Nie mam nic przeciwko, sam wzrastam w racjonalizmie. Zaznaczam tylko, że racjonalizm momentami przeradza się w niezdroworozsądkowe poczucie zdrowego rozsądku (sic; tak dla artyzmu to ująłem). Jeżeli ktoś nie akceptuje Boga i fundamentalnych nauk, i jest dostatecznym konformistą dzisiaj, to - faktycznie - będzie chciał móc stosować swobodnie prezerwatywy i będzie dziwił się, że jest to poczytywane jako grzech.
>>Zresztą do zbawienia >Jeśli masz na myśli zbawienie w sensie: 2. «w religii: ocalić od potępienia wiecznego», to takie potępienie wieczne, a więc i zbawienie jest fikcją literacką. Stalin, Hitler czy ktokolwiek inny nie zmartwychwstanie nawet na chwilę do Sądu Ostatecznego, ani niczyja dusza po śmierci nie doznaje męki. Potępienie dla wymienionych będzie trwało tylko tak długo jak ludzie będą ich wspominać z potępieniem. Na dobrą sprawę to ich potomkowie (o ile mają potomków) lub ich zwolennicy z tytułu potępienia czegoś doznają, bo do Hitlera już nic nie dociera, nic nie czuje ani od ludzi, ani od Boga czy Diabła. >Więc cóż to zbawienie, jeśli nie fikcja literacka? Jak sobie założyłeś, że to jest fikcja literacka, i wiesz "co będzie", to dając wiarę Twoim słowom - fikcja literacka.
>>Wyklarują się z powodu zmian zachodzących w społeczeństwie. >Tym zmianom można świadomie pomagać. >Za etycznym postępowaniem przemawiają względy racjonalne. Dobro ma sens racjonalnie uzasadniony i wiara w Boga nie jest potrzebna do etycznego postępowania. To pozwolę sobie spytać, lekko zmieniając temat - czy uważasz, powiedzmy 3-miesięczny płód za człowieka? Proszę o uzasadnienie stanowiska.
Pozdrawiam, miłego dnia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >>Za etycznym postępowaniem przemawiają względy racjonalne. Dobro ma sens racjonalnie uzasadniony i wiara w Boga nie jest potrzebna do etycznego postępowania. >To pozwolę sobie spytać, lekko zmieniając temat - czy uważasz, powiedzmy 3-miesięczny płód za człowieka? Proszę o uzasadnienie stanowiska.
Płód dopiero człowiekiem stopniowo się staje w miarę rozwoju układu nerwowego. Jest potencjałem na człowieka może się stać człowiekiem przy sprzyjających warunkach ale nie jest pewne że się stanie. Ustalenie czy jest to w 10 tygodniu czy w czternastym jest tylko arbitralną przybliżoną decyzją. Tak jak w przypadku dorosłości młodzieniec 17 lat i 11 miesięcy nie jest uważany za dorosłego, a 18 letni już dorosły. A przecież nie wydoroślał w ciągu miesiąca, taki wiek postanowiono. W przypadku płodu to lekarze wiedzą w jakim stopniu układ nerwowy jest rozwinięty w którym tygodniu. Jak dla mnie to ustawa prawna w Polsce regulująca kwestię aborcji nie wymaga korekty, ani w jedną, ani w drugą stronę. Nie podobają mi się żądania aby zabronić ofierze gwałtu usunięcia ciąży. Raz została odarta z godności, uczyniona przedmiotem przez gwałciciela, dodatkowo chce się jej zabronić usunięcia skutków przestępstwa. Po raz drugi chce się ją pozbawić podmiotowości, uczynić przedmiotem nie mającym prawa decydować o swoim organizmie. Ciąża wciąż będzie jej przypominać o odarciu z godności i mówić że jej przeżycia się nie liczą. A później dziecko mówi do matki: wszystkie dzieci mają tatusia, dlaczego ja nie mam. Dziecko przeżywa- mój tato mnie odrzucił nie chciał mnie. Klerycy przypisują sobie powołanie, uzurpują sobie prawo do zabraniania prawnego, potępiania, uważają się za lepiej znających przeżycia ofiary gwałtu i dziecka z poczuciem porzucenia przez ojca niż psychoterapeuci. Raz skrzywdzoną ofiarę gwałtu chcą krzywdzić po raz drugi. Jeżeli nie powołują się na Boga dla osobistych korzyści ale naprawdę w niego wierzą czemu nie pozostawią wymierzenia kary Bogu ale żądają kar ludzkich. To hipokryzja z ich strony.
Pozdrawiam, miłego dnia.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | >>>Za etycznym postępowaniem przemawiają względy racjonalne. Dobro ma sens racjonalnie uzasadniony i wiara w Boga nie jest potrzebna do etycznego postępowania. >>To pozwolę sobie spytać, lekko zmieniając temat - czy uważasz, powiedzmy 3-miesięczny płód za człowieka? Proszę o uzasadnienie stanowiska. >Płód dopiero człowiekiem stopniowo się staje w miarę rozwoju układu nerwowego. Jest potencjałem na człowieka może się stać człowiekiem przy sprzyjających warunkach ale nie jest pewne że się stanie. Ustalenie czy jest to w 10 tygodniu czy w czternastym jest tylko arbitralną przybliżoną decyzją. >Tak jak w przypadku dorosłości młodzieniec 17 lat i 11 miesięcy nie jest uważany za dorosłego, a 18 letni już dorosły. A przecież nie wydoroślał w ciągu miesiąca, taki wiek postanowiono. >W przypadku płodu to lekarze wiedzą w jakim stopniu układ nerwowy jest rozwinięty w którym tygodniu. >(...)
Cieszę się, że tak ochoczo wybiegasz naprzód, ale ja tylko pytałem o to, o co zapytałem.
Dlaczego rozwój układu nerwowego ma świadczyć o zgodności obiektu z definicją człowieka? 17,91(6)-latek nie jest uważany za dorosłego, a 18-latek tak, ale oboje są ludźmi. Analogia moim skromnym zdaniem nietrafiona.
Pozdrawiam, spokojnej nocy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | > Cieszę się, że tak ochoczo wybiegasz naprzód, ale ja tylko pytałem o to, o co zapytałem.Nie piszę tylko dla Ciebie ale do wszystkich czytelników forum którzy wejdą i będą czytać, a może gogle wyświetli i ktoś zajrzy. > Dlaczego rozwój układu nerwowego ma świadczyć o zgodności obiektu z definicją człowieka?No to przeczytajmy tę definicję: człowiek I 1. «istota żywa wyróżniająca się najwyższym stopniem rozwoju psychiki i życia społecznego» A co ma świadczyć? Płód bez rozwiniętego układu nerwowego nie ma rozwiniętej psychiki, jego człowieczeństwo jest dopiero potencjalne. Czy decydującym wyróżnikiem ludzi spośród innych zwierząt naczelnych jest brak sierści czy najwyższy stopnień rozwoju psychiki i życia społecznego, a o tym decyduje właśnie układ nerwowy (głównie mózg). Człowiek z jednym ciałem, a dwoma układami nerwowymi nie jest człowiekiem o dwóch głowach ale dwiema osobami. Zobacz krótki film: Abby i Brittany urodziły się jako siostry syjamskie. www.alekli(*)ziewczyna-o-dwoch-glowach.htmlPozdrawiam, spokojnej nocy.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | >>Dlaczego rozwój układu nerwowego ma świadczyć o zgodności obiektu z definicją człowieka? >No to przeczytajmy tę definicję: człowiek I 1. «istota żywa wyróżniająca się najwyższym stopniem rozwoju psychiki i życia społecznego» >A co ma świadczyć? Płód bez rozwiniętego układu nerwowego nie ma rozwiniętej psychiki, jego człowieczeństwo jest dopiero potencjalne. Czy decydującym wyróżnikiem ludzi spośród innych zwierząt naczelnych jest brak sierści czy najwyższy stopnień rozwoju psychiki i życia społecznego
Skoro tak, to ja pogrubiłbym inny fragment definicji: «istota żywa wyróżniająca się najwyższym stopniem rozwoju psychiki i życia społecznego» Można prosić o źródło tej definicji? Sama w sobie jest imo mocno rozmyta. Noworodek (można choćby porównać do testowanych pod kątem rozwoju umysłowego dorosłych szympansów) nie przystaje do tej definicji.
> Człowiek z jednym ciałem, a dwoma układami nerwowymi nie jest człowiekiem o dwóch głowach ale dwiema osobami. Ok, to pokazuje że tożsamość osobowa i samoświadomość jest zdeterminowana przez istnienie mózgu.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | panTeista (6808 punktów) | > człowiek I 1. «istota żywa wyróżniająca się najwyższym stopniem rozwoju psychiki i życia społecznego»> Można prosić o źródło tej definicji? Sama w sobie jest imo mocno rozmyta.Definicje wyrazów pobieram ze Słownika Języka Polskiego PWN sjp.pwn.pl(*)k&sourceid=Mozilla-search&od=0Pozdrawiam.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | >a Bóg i transcendencja są poza obszarami zainteresowań i możliwości nauki. >Póki co to ani Ty, ani wszyscy teiści razem wzięci nie decydują co jest obszarem zainteresowań nauki. Richard Dawkins i inni naukowcy poświęcają tej kwestii czas z pożytkiem dla ludzi. >Natomiast proszę nie twierdź, jakobym jako jeden ze wszystkich teistów razem wziętych nie miał prawa wiedzieć i mówić co jest obszarem zainteresowań nauki.
Nie wiedzieć ale decydować. Nie możecie zabronić Dawkinsowi czy innemu naukowcowi aby w obszar swoich zainteresowań, badań włączyli kwestie Boga, religii, wiary. A gdyby chodziło o wiedzę to czyż "Bóg urojony" nie jest o Bogu, czy Dawkins nie jest naukowcem? Bóg i religie są w obszarze zainteresowań nauki (np. religioznawstwa, antropologii kultury, psychologii, psychiatrii, neurologii) pomimo iż wielu teistom to przeszkadza, o zgodę tu nie ma pytania.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | >>a Bóg i transcendencja są poza obszarami zainteresowań i możliwości nauki. >>Póki co to ani Ty, ani wszyscy teiści razem wzięci nie decydują co jest obszarem zainteresowań nauki. Richard Dawkins i inni naukowcy poświęcają tej kwestii czas z pożytkiem dla ludzi. >>Natomiast proszę nie twierdź, jakobym jako jeden ze wszystkich teistów razem wziętych nie miał prawa wiedzieć i mówić co jest obszarem zainteresowań nauki. >Nie wiedzieć ale decydować. Nie możecie zabronić Dawkinsowi czy innemu naukowcowi aby w obszar swoich zainteresowań, badań włączyli kwestie Boga, religii, wiary. No i nie zabraniam (nie wypowiadam się w imieniu wszystkich teistów). Religioznawstwo i badanie zagadnień związanych z doświadczeniami zwanymi jako duchowe jest wręcz wskazane. Ale nauka siłą rzeczy efektywnie o 'problemie' istnienia Boga nie ma mocy, by się zajmować.
>A gdyby chodziło o wiedzę to czyż "Bóg urojony" nie jest o Bogu, czy Dawkins nie jest naukowcem? Dawkins jest (za Wiki) zoologiem, etologiem, ewolucjonistą i publicystą, a Bóg nie jest pojęciem z żadnej z tych dziedzin. Więc jego bycie naukowcem nie ma tu wiele do powiedzenia a jedynie tyle, że ma z jakiejś dziedziny wiedzę i może ją wykorzystać w rozważaniach.
>Bóg i religie są w obszarze zainteresowań nauki (np. religioznawstwa, antropologii kultury, psychologii, psychiatrii, neurologii) pomimo iż wielu teistom to przeszkadza, o zgodę tu nie ma pytania. Religie owszem, z Bogiem różnie bywa. Prędzej z założeniem Jego działania (np. badania przez psychologów przeżyć i aktywności mózgu w czasie żarliwej modlitwy etc.). Natomiast Boga - zakładając na moment istnienie - nie można żadną dostępną aparaturą pomiarową ani obserwacyjną, inną niż człowiek i jego rozum jako podmiot poznający, doświadczyć. Co najwyżej pod to co uznajesz za zainteresowanie Bogiem przez naukę można podciągnąć teologię, ale to nie jest moim zdaniem nauka sensu stricte. Zakłada istnienie Boga kiedy nie ma dowodów, a prawdziwi naukowcy starają się możliwie mało przyjmować na wiarę, prawda?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >Ale nauka siłą rzeczy efektywnie o 'problemie' istnienia Boga nie ma mocy, by się zajmować.
Jeżeli przypisuje się Bogu określone właściwości i działania np. wszechmoc to zajęcie się wszechmocą Boga przez naukę daje całkiem dobry efekt. Bo czy wszechmocny Bóg może stworzyć kamień którego nie mógłby podnieść? Jeżeli tak to nie jest wszechmocny bo nie może go podnieść. Nawet nie wykluczona logicznie możliwość też swój efekt na myślącym wywrze np. czy wszechmoc Boga pozwala mu sprawić by w Europie zmarli odwalili groby i stawali się coraz młodsi, aż do niemowlęctwa i dalej wchodzili przez pochwę do macicy i stawali plemnikiem, a jednocześnie (w tym samym czasie) w Azji czas i życie biegło dalej naturalnym trybem, a wszystko to było na tej samej Ziemi.
>Religie owszem, z Bogiem różnie bywa. Prędzej z założeniem Jego działania (np. badania przez psychologów przeżyć i aktywności mózgu w czasie żarliwej modlitwy etc.).
Psycholog badający aktywność mózgu wie że wynika ona już z samego wyobrażenia czy pomyślenia o Bogu, niezależnie od jego realnego istnienia lub nie. Kiedy dziecko wierzące w złe czarownice pomyśli o czarownicy to pobudzi aktywność mózgu.
>Natomiast Boga - zakładając na moment istnienie - nie można żadną dostępną aparaturą pomiarową ani obserwacyjną, inną niż człowiek i jego rozum jako podmiot poznający, doświadczyć.
Człowiek może w swoim umyśle doświadczyć Boga niezależnie od tego czy On istnieje. Zwłaszcza gdy pości i wiele godzin dziennie na Nim się skupia. Słyszenie głosu Boga, widzenie ducha świętego w postaci światła z nieba do głowy to nic nadzwyczajnego, jeden Świadek Jehowy w szpitalu nie rozstawał się z Biblią nawet podczas obiadu w stołówce i twierdził że Szatan przeszkadza mu w studiowaniu Biblii. Niektórzy doświadczają tak silnie że trafiają na oddział zamknięty w szpitalu i już nie wracają na studia, do pracy. Nie świadczy to o istnieniu Boga, jest analogiczne do urojeń i omamów o treści prześladowczej, zazdrości itp. O głosie czy obrazie powstałym w mózgu z urojenia, osoba ma przeświadczenie że jest pochodzenia zewnętrznego.
>Zakłada istnienie Boga kiedy nie ma dowodów, a prawdziwi naukowcy starają się możliwie mało przyjmować na wiarę, prawda?
Owszem. Do tego dochodzi zasada brzytwy Ockhama, oraz brak logiki w uporze że energia, plazma i ruch muszą mieć jakiś początek, podczas gdy Inteligentny Projektant czy Bóg nie musi. A co wyklucza że energia, plazma i ruch nie mają początku, istniały zawsze bez przyczyny nie odpowiadają.
Pozdrawiam.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | >Bo czy wszechmocny Bóg może stworzyć kamień którego nie mógłby podnieść? Jeżeli tak to nie jest wszechmocny bo nie może go podnieść. Paradoks logiczny, zdanie wewnętrznie sprzeczne. Albo nie istnieje wszechmocny Bóg, albo nie istnieje i nie może zaistnieć kamień, którego Bóg nie może podnieść. Problem semantyki. Podobny paradoks co się stanie gdy siła której nie jest w stanie nic zatrzymać napotka obiekt którego nic nie jest w stanie poruszyć. Zagadnienie już z fizyki. I co? Logika i język nie są pozbawione wad. Umysł także. Nieskończoność+1 = nieskończoność+236246 = nieskończoność-7643 = nieskończonośc^2 etc. Nie może zrobić czegoś co trwale ograniczałoby Jego wszechmoc, a może po prostu nie mogą istnieć obiekty to czyniące, ale jest to problem rozumienia, czy to jest oznaczeniem braku wszechmocy. To nie jest dobry efekt.
>Nawet nie wykluczona logicznie możliwość też swój efekt na myślącym wywrze np. czy wszechmoc Boga pozwala mu sprawić by w Europie zmarli odwalili groby i stawali się coraz młodsi, aż do niemowlęctwa i dalej wchodzili przez pochwę do macicy i stawali plemnikiem, a jednocześnie (w tym samym czasie) w Azji czas i życie biegło dalej naturalnym trybem, a wszystko to było na tej samej Ziemi. No a co tu paradoksalnego jak w przypadku 'niepodnoszalnego kamienia'?
>>Natomiast Boga - zakładając na moment istnienie - nie można żadną dostępną aparaturą pomiarową ani obserwacyjną, inną niż człowiek i jego rozum jako podmiot poznający, doświadczyć. >Człowiek może w swoim umyśle doświadczyć Boga niezależnie od tego czy On istnieje. To jest subiektywne doświadczenie, które wprawni ludzie tłumaczą działaniem psychiki etc.. Poza tym zmysły i umysł bywają zawodne stąd pewność doświadczenia Boga patrząc z naukową metodologią jest bardzo niska.
>>Zakłada istnienie Boga kiedy nie ma dowodów, a prawdziwi naukowcy starają się możliwie mało przyjmować na wiarę, prawda? >Owszem. Do tego dochodzi zasada brzytwy Ockhama Brzytwa Ockhama jest o tyle niewdzięczna, że często ludzie ją stosujący kierują się swoim subiektywnym poczuciem zdrowego rozsądku. Dla ateisty bytem zbędnym jest Bóg, dla solipsysty materia. I weź tu gadaj z solipsystą.
>oraz brak logiki w uporze że energia, plazma i ruch muszą mieć jakiś początek, podczas gdy Inteligentny Projektant czy Bóg nie musi. A co wyklucza że energia, plazma i ruch nie mają początku, istniały zawsze bez przyczyny nie odpowiadają. A jeżeli nie ma Boga, to energia, plazma i ruch nie mają początku? Jeżeli nie, to co za problem tak samo uznać że tak może być z Bogiem (chodzi o 'rozsądek'). Jeżeli tak, to co je zapoczątkowało? W końcu wyznajemy determinizm i przyczynowość w świecie materialnym.
Wszechświat jest bytem koniecznym czy nie? Jeżeli jest koniecznym, to co za problem dla wierzącego pójść krok dalej i uznać, że to Bóg jest bytem koniecznym, a Wszechświat, jako że przyczynowy, powstał za Jego przyczyną? Wszechświat nie jest bytem koniecznym? To jak i z czego powstał?
Czym są i skąd się wzięły prawa fizyczne? Jeżeli istniały przed powstaniem Wszechświata, by ten mógł zgodnie z nimi powstać, to skąd się wzięły? Są 'bytem' koniecznym?
Jeżeli zaistniały razem z czasoprzestrzenią jako tylko opis relacji między cząsteczkami, to JAKIM PRAWEM w ogóle coś powstało z hipotetycznej kosmicznej osobliwości?
Natomiast to, że ludzie odkrywają prawa fizyczne jako relacje między obiektami, i to, że gdzieś te prawa są 'zachowane' (patrząc fizycznie na elektrony nie widać by miały gdzieś wyryte F = kq1q2/r^2, to jednak one reagują ze sobą zgodnie z tym schematem; gdzieś musi się znajdować to prawo, tak jak - trochę przesadzając - gdzieś ma swój ośrodek to, że człowiek reagując na bodźce dotykowe, zapachowe, wzrokowe, etc. które są prostymi impulsami, otrzymuje "w mózgu" (niematerialnie) obrazy, zapachy i inne odczucia), to... Nie wiem co chciałem napisać. Ale nie poszedłbym ot tak w tezę że prawa fizyczne istnieją tylko z powodu ludzi, mając na względzie powyższe. Bo jeżeli tak, to logika także istnieje tylko z powodu ludzi, a wtedy cały jego wywód jest nic nie warty w obliczu dyskusji o Bogu, bo zamyka się w ciasnych ramach doczesnego dorobku postępu naukowego. Jeżeli odpowiesz na powyższe, że prawa fizyczne istnieją obiektywnie ale jako obiekty bezpostaciowe w materii (jak np. "napis na elektronie", myśli pojawiające się w świadomości), to ja odpowiadam: to jaki problem rozważyć i ewentualnie zaakceptować możliwość podobnego typu istnienia Boga we Wszechświecie i innych niematerialnych/pozamaterialnych desygnatów, jak dusza?
Nie odwołuję się tutaj do niewiedzy jako argumentu za istnieniem Boga, bowiem dla mnie we Wszechświecie kompletnie zdeterminowanym i gdzie nauka już wszystko opisze (poza ewentualną sferą niematerialną, siłą rzeczy), nie będzie problemu wierzyć. To interpretacja nauki może przyczynić się za ateizmem lub teizmem, nie 'sucha' wiedza.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | >Logika i język nie są pozbawione wad. Umysł także.
Mimo wad to właśnie używający umysłu i logiki ludzie w największym stopniu spośród wszystkich zwierząt, osiągnęli poznanie świata.
>To nie jest dobry efekt.
Czytelnicy ocenią po swojemu.
>>Nawet nie wykluczona logicznie możliwość też swój efekt na myślącym wywrze np. czy wszechmoc Boga pozwala mu sprawić by w Europie zmarli odwalili groby i stawali się coraz młodsi, aż do niemowlęctwa i dalej wchodzili przez pochwę do macicy i stawali plemnikiem, a jednocześnie (w tym samym czasie) w Azji czas i życie biegło dalej naturalnym trybem, a wszystko to było na tej samej Ziemi. >No a co tu paradoksalnego jak w przypadku 'niepodnoszalnego kamienia'?
A gdzie piszę że paradoks, napisałem "nie wykluczona logicznie możliwość". Przypisana Bogu wszechmoc oznacza że byłby w stanie to uczynić. I choć nie jest to logicznie niemożliwe, to wiedzącego o ludzkim i tylko ludzkim pochodzeniu Biblii, utwierdzi w poglądzie że Bóg jest wymysłem ludzi.
>I weź tu gadaj z solipsystą.
Przyjęcie poglądu solipsystycznego, wbrew codziennemu empirycznemu poznaniu, przez liczącą się grupę jest wątpliwe. Nie będzie etatów dla solipsystów na ich nauki od przedszkola do matury, finansowanych przez ogół podatników. Zatem dyskusja z nimi jest dla mnie pozbawiona praktycyzmu.
>>oraz brak logiki w uporze że energia, plazma i ruch muszą mieć jakiś początek, podczas gdy Inteligentny Projektant czy Bóg nie musi. A co wyklucza że energia, plazma i ruch nie mają początku, istniały zawsze bez przyczyny nie odpowiadają. >A jeżeli nie ma Boga, to energia, plazma i ruch nie mają początku?
Energia, plazma i ruch nie mają początku i przyczyny. Nawet gdyby Bóg istniał to byłaby możliwość że stwarzał z już istniejącej energii i plazmy.
>Jeżeli nie, to co za problem tak samo uznać że tak może być z Bogiem (chodzi o 'rozsądek').
Że tak może być z Bogiem to tylko spekulacja, natomiast istnienia energii, materii i ruchu doświadczamy empirycznie każdego dnia. Teiści mają problem z uznaniem, że tak jak uważają że jest z powstaniem Boga (którego nie poznali empirycznie, a tylko domniemują) może być z wszechświatem.
>Jeżeli tak, to co je zapoczątkowało?
To samo o czym mniemasz że zapoczątkowało Boga. Czyli energia, plazma i ruch istniały zawsze bez początku i przyczyny.
>W końcu wyznajemy determinizm i przyczynowość w świecie materialnym.
(SJP PWN) determinizm 1. «ścisła zależność zdarzeń, zjawisk lub działań od określonych warunków» Zdarzenia, zjawiska, działania ściśle zależą od ruchu i wielkości poszczególnych rodzajów energii, które to energia i ruch nie mają początku. To one (energia i ruch) są składową wszystkich warunków. Nawet myślenie i świadomość są ruchem energii w mózgu. (SJP PWN) determinizm 2. «koncepcja filozoficzna uznająca zasadę przyczynowego uwarunkowania wszystkich zjawisk» Wszystkie zjawiska uwarunkowane są i mają przyczynę w energii. Samo istnienie energii nie ma przyczyny.
>Wszechświat jest bytem koniecznym czy nie? Jeżeli jest koniecznym, to co za problem dla wierzącego pójść krok dalej i uznać, że to Bóg jest bytem koniecznym, a Wszechświat, jako że przyczynowy, powstał za Jego przyczyną?
Dla wierzącego to nie problem on uznał że Bóg jest. Niewierzący nie ma problemu uznaje że energia, plazma i ruch są bez przyczyny. Niewierzący uznaje to co poznane empirycznie, wierzący polega na domniemaniu, spekulacji.
>Wszechświat nie jest bytem koniecznym? To jak i z czego powstał?
Odnieś te pytania do Boga- jak i z czego powstał. Uzyskane odpowiedzi odnoszą się do Wszechświata. Dla Ciebie Bóg jest wieczny, dla mnie Wszechświat jest wieczny- jego energia, plazma i ruch były zawsze, są bezprzyczynowe.
>Czym są i skąd się wzięły prawa fizyczne? Jeżeli istniały przed powstaniem Wszechświata, by ten mógł zgodnie z nimi powstać, to skąd się wzięły? Są 'bytem' koniecznym?
Odnieś te pytania do Boga- czym jest, skąd się wziął. Uzyskane odpowiedzi odnoszą się do praw fizycznych. O prawach wiadomo że są, Bóg jest domniemaniem, spekulacją.
>to JAKIM PRAWEM w ogóle coś powstało z hipotetycznej kosmicznej osobliwości?
Odnieś to pytanie do Boga, uzyskana odpowiedź odnosi się do tego o co pytasz.
>... Nie wiem co chciałem napisać.
Nic dziwnego, irracjonalna narkotyczna wiara przeszkadza w myśleniu. Natomiast ja wiem co napisałeś. Na wyjaśnienie początku wszechświata i powstania ludzi próbujesz wcisnąć nam Boga. Czyli Twój Bóg to zapchajdziura na wyjaśnienie nieznanego. Potrafimy z łatwością żyć bez posiadania wyjaśnienia prapoczątku. Czerpiemy przyjemność z życzliwości w relacjach międzyludzkich. Dla tych co traktują nas z pozycji paternalizmu (min. funkcjonariusze kościoła, jehowici, J. Kaczyński, R. Giertych) mamy antypatię.
cdn.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >Ale nie poszedłbym ot tak w tezę że prawa fizyczne istnieją tylko z powodu ludzi
Dla mnie myślenie że prawa fizyczne istnieją tylko z powodu ludzi przekracza skrajny antropocentryzm i jest chore.
>doczesnego dorobku postępu naukowego.
Nie postrzegam postępu naukowego jako dorobek doczesny, ale jako wartość ogólnoludzką przekazywaną kolejnym pokoleniom.
>Jeżeli odpowiesz na powyższe, że prawa fizyczne istnieją obiektywnie ale jako obiekty bezpostaciowe w materii (jak np. "napis na elektronie", myśli pojawiające się w świadomości), to ja odpowiadam: to jaki problem rozważyć i ewentualnie zaakceptować możliwość podobnego typu istnienia Boga we Wszechświecie i innych niematerialnych/pozamaterialnych desygnatów, jak dusza?
Prawa fizyczne są poznane empirycznie, Bóg dusza jest spekulatywnym domniemaniem, wytworem ludzkich umysłów. O powstaniu bogów w ludzkich umysłach i przerobieniu ich na Boga świadczą badania i porównania różnych wierzeń.
Po co rozważać a tym bardziej akceptować możliwość istnienia Boga, duszy czy innych wytworów umysłu. To makiaweliczna manipulacja (świadoma lub nie) dla wpływania na cudze poglądy i zachowania, w różnych celach. Np.: 1) Dla podtrzymania iluzji własnej. Łatwiej wierzyć w Boga gdy inni też wierzą. Pozostający jedynym wierzący raczej miałby wątpliwości. A podtrzymywanie tej iluzji służy wypieraniu przestraszającej (dla niektórych) prawdy, że ludzkość jest zdana tylko na siebie i zależna od Przyrody. Zaś po śmierci będzie tak jak przed poczęciem, czyli nic, żadnego czucia, żadnej nagrody/ kary, żadnego zmartwychwstania. 2) Dla zadowolenia z wpływu na innych. Manipulujący po zaakceptowaniu istnienia Boga przez manipulowanych spodziewa się wpływu na ich zachowania. Może przedstawiać sposoby zachowania/ postępowania postulowane przez siebie (lub organizację) jako oczekiwane przez Boga. 3) Dla zwiększenia zapotrzebowania na usługi duszpasterskie z których utrzymuje się.
Mówiąc/ pisząc o takim Bogu sugerujesz że Ty coś wiesz/ czegoś doświadczyłeś, a ja czy inni słuchający/ czytający nie i w ten sposób stawiasz siebie w roli pośrednika, przewodnika duchowego. A przecież te prawa- obiekty bezpostaciowe w materii są w każdym atomie, więc po co pośrednik, przewodnik, instrukcja w postaci Pisma Świętego. Każdy atom, elektron, kwarek zna prawo ("wie") jak "postąpić", "zachować się", "reagować", "działać", uczestniczyć, bezpośrednio z prawa. Rozważając istnienie takiego typu Boga- duszy to nie potrzebuje Ona żadnego pośrednika, powoływania księży, zsyłania objawień przez jehowitów czy innych proroków. Gdyby istniał to przekazałby swoje prawa/ objawienia bezpośrednio do genów lub mózgu, tak jak przekazuje je do atomów. A może powiesz że wśród atomów też są prorocy którzy pouczają z jakimi atomami tworzyć jakie cząsteczki.
Na moją akceptację prawa bezpostaciowego, "Boga"- duszy ducha wskazuje od dwóch lat mój nick "panTeista" czyli dla mnie Przyroda jest Bogiem stwarzającym z samego siebie i będącym we wszystkim jako dusza/ duch.
Taki "Bóg"- dusza jest tak odmienny od Boga judeochrześcijańskiego czy innego który rzekomo zesłał któreś z pism świętych że używanie słowa Bóg jest błędem, a częściej manipulacją. Zaakceptowanie istnienia Boga czy jakiejkolwiek formy istoty duchowej, na zewnątrz człowieka to ustalenie niepartnerskiej relacji w której jeden jest pouczającym, a drugi mającym stosować się do wskazówek, rzekomo pochodzących od Boga. Manipulant przekazuje coś niby od istoty duchowej, lub będące z rzekomo świętego pisma, a w rzeczywistości pochodzące od ludzi (bo wszelkie pisma pochodzą od ludzi i tylko od ludzi) lub od jego organizacji religijnej lub od niego samego. Czasem używa mało znanej techniki lub oszustwa mającego świadczyć o cudzie. A służyć to ma pozyskiwaniu wpływów na ludzi dla realizacji idei organizacji lub własnych, zresztą bywają one tożsame. Mój podpis Maitrea Budda mówi o mojej religii- nieteistycznym buddyzmie w którym celem jest dogłębne poznanie człowieka i doskonalenie duchowe. Tutaj nie ma oczekiwań lub zaleceń od Boga. Są rozważania ludzkie z których przyjmujesz to co według Ciebie jest warte przyjęcia i stosujesz kiedy uznasz za odpowiadające do okoliczności.
>Nie odwołuję się tutaj do niewiedzy jako argumentu za istnieniem Boga, bowiem dla mnie we Wszechświecie kompletnie zdeterminowanym
Dla mnie postępowanie zwierząt naczelnych, a zwłaszcza człowieka nie jest zdeterminowane kompletnie ale częściowo.
>i gdzie nauka już wszystko opisze
Nie spodziewam się że wszystko materialne opisze.
>(poza ewentualną sferą niematerialną, siłą rzeczy), nie będzie problemu wierzyć.
Nie ma problemu wierzyć, bo po co wierzyć, w jakim celu, czemu ta wiara miałaby służyć. Wiedza że ludzie są skazani na siebie wzajemnie uświadamia wagę relacji międzyludzkich i kieruje myśli od istot wyimaginowanych na ludzi.
Pozdrawiam. Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >w słusznej sprawie
Dziękuję za wsparcie duchowe i za to że też piszesz po stronie ludzi opierających się na wiedzy empirycznej, a nie na iluzjach i marzeniach.
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)
|
|
| | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Poza Messorim pisały o tym zdarzeniu jeszcze dwie osoby.I żadna się po Nobla z medycyny i fizjologii nie zgłosiła???
|
|
2 na 2 | apud (4399 punktów) | >Ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować.
Po co? Malo ciekawszych tematow i ksiazek?
|
|
 | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | > >Ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować.> Po co?> Malo ciekawszych tematow i ksiazek?> No, ale zobacz, Księgowo, ze czasem zainteresowania prowadza na manowce. Tu tez sie tak stalo (chwilami), tylko manowców nie doceniono... eh... Jednak dla prawdziwego racjonalisty ważniejsze jest, skąd Bardzo Wybuchło, niz to, jak sie to-to kupy trzyma, a przecie to powinno go bardziej zaprzątać. Gdyz z jego kupy sie trzymaniem ma to zwiazek wiekszy, jesli nie najwazniejszy, bo praktyczne korzysci mu przyniesc moze i to w dziedzinach najbardziej przyziemnych i problemach najbardziej palacych. Takie opowiadanie Lema mi sie przypomina, o tym ze ludzkosc ryzykuje wszystko i w koncu znajduje cos, co z gruntu uznaje za NFR. A tamci z tym samym do nas. Jesli wiec Bog istnieje, to pewnie od nas czeka pomocy . Bo tak spartolic sprawe moze tylko najwiekszy nieudacznik. Pomozecie ?
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jednak dla prawdziwego racjonalisty ważniejsze jest, skąd Bardzo Wybuchło, niz to, jak sie to-to kupy trzyma, a przecie to powinno go bardziej zaprzątać. Gdyby nie teorie natury ogólnej żylibyśmy w jaskiniach. To dobrze, że nauka patrzy w gwiazdy, a nie tylko pomaga nam zmienić dziecku pieluszki. Bez obserwacji niektórych ogólnych zasad nic a nic nie dowiemy się o zasadach szczegółowych. Jest coś takiego, co nazywam "religią codzienności". Mówi ona - najważniejsze są rzeczy małe i jest dla mnie przedłużeniem chrześcijaństwa, przynajmniej w kręgu naszej cywilizacji. Unikam tego jak ognia! Nie ma nic bardziej zdrowego, śmiałego i skorego do ryzyka jak zdrowy człowiek patrzący w gwiazdy i wiedzący, że żadnych bogów nie ma. Nie wiem, czy nie za daleko się posunąłem w rozumieniu twojej wypowiedzi, jeśli tak - to przepraszam, a i tak miałem ochotę napisać trzy słowa o ateistycznym i w pełni racjonalnym romantyzmie. Precz z szarością! Precz z ubogimi duchem!
|
|
3 na 3 | kikakika (190 punktów) | Haa. Mój wątek ciągle żywy. Tylko bałagan się zrobił.
|
|
 | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Haa. Mój wątek ciągle żywy. Tylko bałagan się zrobił.Cóż, nie jesteś pierwszym Stwórcą zaskoczonym przez ewolucję...
|
|
|  | 4 na 4 | kikakika (190 punktów) | > >Haa. Mój wątek ciągle żywy. Tylko bałagan się zrobił.> Cóż, nie jesteś pierwszym Stwórcą zaskoczonym przez ewolucję...  > "Kolejno dzieło" wymknęło się spod kontroli.
|
|
| |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > "Kolejno dzieło" wymknęło się spod kontroli.  Wygnanie z raju będzie czy potop od razu?
|
|
| | |  | 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | > >"Kolejno dzieło" wymknęło się spod kontroli.  > Wygnanie z raju będzie czy potop od razu?> Zostańmy w raju i stwórzmy sektę.
|
|
| | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Zostańmy w raju i stwórzmy sektę. Jeszcze zanim sekta zdąży się zawiązać nastąpią ze cztery schizmy i z dziesięć apostazji... .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) | > >Zostańmy w raju i stwórzmy sektę.> Jeszcze zanim sekta zdąży się zawiązać nastąpią ze cztery schizmy i z dziesięć apostazji... .> To trzeba będzie skorzystać z doświadczeń dzisiejszych i jeszcze zaostrzyć kryteria apostazji. A w ogóle to można uznać, że kto chce wystąpić traci wszystkie przywileje, nie tracąc żadnych obowiązków.  www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
5 na 5 | Mistrz Ironii (138 punktów) | > 1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną?Jest wiarygodna jak wszystkie inne święte księgi.  > 2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić?Jak to z cudami, wszyscy wierzą, jedna osoba PODOBNO widziała i czuła. I dzięki takim "cudom" Sokółka pewnie stanie się kolejnym celem pielgrzymów. > 3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy.W pewien cudowny sposób tylko wierzący zostają opętani. A przecież niewierzący są chyba łatwiejszym celem ? > 4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie> cargo.Niektórzy twierdzą, że jesteśmy zaprogramowani do wiary, ale osobiście jeszcze nie zgłębiałem tego tematu. Skłaniałbym się raczej ku temu, iż istota wyższa/czary to najprostsze odpowiedzi do jakich dochodzi człowiek, który zastanawia się nad pytaniami o swoje powstanie, o powstanie świata. > 5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.Nie ma takiego argumentu, który by przekonał każdego "od ręki". Wierzący, którzy mają choć trochę rozsądku, bronią się tym, że nauka nie wyklucza religii. Nauka to tylko alternatywna i moim zdaniem słuszna odpowiedź na ciekawość człowieka względem otaczającego go świata i jego samego. A tym co obala mit boga i religii są jej źródła pełne sprzeczności, kłamstw i absurdów. Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | xworobic (2 punktów) | Istnienia lub nieistnienia Boga nie da sie udowodnic (tak sadze) wiec dla mnie zarowno mohery jak i ateisci sa malo logiczni. Niech sobie kazdy uwaza co chce tylko nie czepia sie innych - to moj punkt widzenia. Te wszystkie problemy wymyslaja ci, ktorzy nie maja nic lepszego do roboty. Pisze na podstawie observacji wlasnego otoczenia. Moze istnieje, moze nie istnieje. W kazdym razie jesli ktos uwaza ze udowodnil istnienie Boga to musi sie pogodzic z tym, ze zakonczyl wiare. To co sie dzieje dookola nas zgodne jest przynajmniej z nieingerencja Boga jesli takowy istnieje lub zgodne jest z nieistnieniem Boga. Poszczegolne pytania: Biblii nie mozna uznac za wiarygodna poniewaz nie bardzo wiadomo czy dawno temu wszystko spisano rzetelnie; cuda - swiadectwa zgodne z urojeniami czy zmowa osob (rowniez te biblijne); opetania etc. - powiedzialobym ze raczej choroby umyslu; tworzenie nowych religii - ludzie od zawsze cos tworzyli, czy to religia czy jakas ideologia, tu nic mnie nie dziwi (malo to mielismy w histori megalomanow?)... Pozdrowienia
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Istnienia lub nieistnienia Boga nie da sie udowodnic (tak sadze) wiec dla mnie zarowno mohery jak i ateisci sa malo logiczni.
Więc kto jest logiczny twoim zdaniem?
|
|
2 na 2 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Macie tu tyle wątków i artykułów, że nie można tego ogarnąć (a przecież są jeszcze inne >strony). Bog istnieje, to oczywiste bo Milujacy P napsal ze istnieje, a on sie zna bo przeczytal biblie.
|
|
1 na 1 | stanik (453 punktów) | jest trochę starych książek na temat bogów księgi wedy, księgi awesty.ludziom wiara byla potrzebna by ukoić lęk przed śmiercią by oswoić nieznane.panujący chaos większość ludzi przeraża religie wydobywały z naturalnego nieładu nadawały sens działaniu.bogom dawano i oczekiwano rewanżu.ludzkie zwierzę w sensie istnienia społecznego wymagało kontroli religie dawały kontrolę totalną na zasadzie autokontroli wiernego,kapłanów i innych takich,i chyba najbardziej dotkliwą kontrolę otoczenia obyczaju rodziny.stworzyliśmy boga bo był potrzebny jest potrzebny niektórym tym którzy boją się pustki.
|
|
1 na 1 | stanik (453 punktów) | jest trochę starych książek na temat bogów księgi wedy, księgi awesty.ludziom wiara była potrzebna by ukoić lęk przed śmiercią by oswoić nieznane.panujący chaos większość ludzi przeraża religie wydobywały z naturalnego nieładu nadawały sens działaniu.bogom dawano i oczekiwano rewanżu.ludzkie zwierzę w sensie istnienia społecznego wymagało kontroli religie dawały kontrolę totalną na zasadzie autokontroli wiernego,kapłanów i innych takich,i chyba najbardziej dotkliwą kontrolę otoczenia obyczaju rodziny.stworzyliśmy boga bo był potrzebny jest potrzebny niektórym tym którzy boją się pustki.
|
|
1 na 1 | infekcja (27 punktów) | Proponuję obejrzeć dokument "Zeitgeist - Duch Epoki". O ile się nie mylę znajdziesz na yuotube w częściach.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|