Racjonalista - Strona głównaDo treści
Terlikowski vs Bóg, Terlikowska vs Terlikowski

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
12-04-2013 01:27kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Terlikowski vs Bóg, Terlikowska vs Terlikowski
Ocena 5 na 5
Cytat:
"Troje dzieci w lodówce to skandal. 60 tysięcy w ciekłym azocie to postęp i spełnianie marzeń..." (źródło)
nawiązał Nadpapież Terlikowski do przypadku matki zabijającej noworodki i wkładającej je do zamrażalnika oraz do in vitro.

Niedawno Małgorzata Terlikowska, żona Nadpapieża, udzieliła wywiadu "Wysokim Obcasom", dodatku wrażej "Gazety Wyborczej", a następnie (o Boże!) wystąpiła we wrażym radiu "TOK FM", oto kilka fragmentów z tego ostatniego wywiadu:


Cytat:
Rozmowę dla "Wysokich Obcasów" przeprowadził Grzegorz Sroczyński. Wywiad ma tytuł "Mąż chce, dzieci chcą, a ja nie". O co chodzi? Czy ten tytuł panią zaskoczył? Wiedziała pani, jaki będzie?
- Tytuł jest trochę na wyrost. Nie znałam go wcześniej i troszeczkę mnie zaskoczył, bo z treści to wprost nie wynika.

Dla mnie jednak wynika. Pani mówi, że nie jest gotowa, by mieć piąte dziecko...
- Bo to jest wielkie marzenie mojego męża i moich dzieci, żeby w domu pojawił się jeszcze jeden nowy człowiek. Bo mąż uważa, że mamy warunki, mamy siebie, mamy dzieci, które są bardzo otwarte i mnie zachęcają. Najstarsza córka potrafi mi np. zrobić tapetę na ekranie: "Mamo, chcemy dzidziusia".

Trochę takie molestowanie? (śmiech)
- Tak (śmiech). Ale takie przyjemne. Co prawda ja się złoszczę na mojego męża, że tak zachęca.

A może oni później będą chcieli szóstego dziecka?
- Mąż powiedział, że nie, nie (śmiech).

A gdyby tak się stało, że nie mieliby państwo dzieci?
- Była taka sytuacja, bo staraliśmy się o pierwsze dziecko i był problem. Trzeba było czekać i leczyć się. Nie było tak, że bach i jest. I rozważaliśmy, jak by to było. Rozważaliśmy adopcję. To byłoby dla mnie trudne, mąż inaczej na to patrzył. Ale gdyby była taka sytuacja, to oczywiście adopcja.
Kiedy urodziła się Marysia, kamień nam spadł z serca. Uff, udało się. Przy drugim dziecku też były bardzo duże problemy. Nie chcieliśmy mieć jedynaczki, ale nie mieliśmy wpływu na kwestie zdrowotne. Ale udało się. A potem już było dużo łatwiej. (źródło)

Ciekawe. Nadpapież najwyraźniej wątpiący, że "Bóg da" skoro zgodził się, aby jego żona poddaławała się leczeniu w związku z problemami z zajściem w ciążę; żona Nadpapieża migająca się (w jaki sposób?) od zajścia w kolejną ciążę; Nadpapież deklarujący, że szóstego dziecka nie będzie (jak chce tego uniknąć?).

Znakomity przykład hipokryzji katolskich fanatyków, którzy narzucają katolską wizję świata innym, a sami przed nią prywatnie się wykręcają, publicznie udając "świętych".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>- Była taka sytuacja, bo staraliśmy się o pierwsze dziecko i był problem. Trzeba było czekać i leczyć się. Nie było tak, że bach i jest. <<
W "Polityce" www.polity(*)/1539049,1,pies-czyli-kot.read jest wzmianka, że w oryginalnym papierowym wydaniu "Wysokich obcasów" są szczegóły, jak sobie poradzono z badaniem nasienia pana TT, bo dla niego ta naturalna (dla innych) metoda pozyskiwania nasienia jest bardzo ciężkim grzechem.
No cóż, jak pisał Boy, idzie o to, by zrobić jak najwięcej dzieci przy minimum przyjemności.

12-04-2013 03:57 
 Ocena 12 na 12
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
Trzeba oddać nasienie.
Niezgodne z naszym światopoglądem.

Przecież to badanie lekarskie!
Do dobrego celu nie powinny prowadzić złe środki. Katoliccy lekarze wymyślili inną metodę. Małżonkowie dostają taki kapturek - prezerwatywę, tylko perforowaną. Dochodzi do współżycia w domu, część nasienia zostaje w kapturku i trzeba je zawieźć do badania.

Wspaniały przykład katoskiej hipokryzji Terlikowskich. KK zabrania im dymania się z prezerwatywą, co jednak robią powołując się na "katolickich lekarzy".
12-04-2013 05:08 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Wspaniały przykład katoskiej hipokryzji Terlikowskich. KK zabrania im dymania się z prezerwatywą, co jednak robią powołując się na "katolickich lekarzy".

Worek Ci wytłumaczy, że perforowana prezerwatywa to nie prezerwatywa a przykazanie "nie zabijaj" to nie "nie zabijaj" ino "nie morduj"
12-04-2013 08:24 
 Ocena 7 na 7
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Worek Ci wytłumaczy, że perforowana prezerwatywa to nie prezerwatywa a przykazanie "nie zabijaj" to nie "nie zabijaj" ino "nie morduj"

Tak to jest jak się nie sięga do tekstów źródłowych tylko czyta bryki.

Przykazanie "nie zabijaj" w ST odnosi się do męskiego członka ludu Izraela zabitego bezprawnie. Wystarczy spojrzeć na to, ile drobnych występków jest w Biblii zagrożonych karą śmierci i jak lekko JHWH podchodził do mordowania "obcych" przez swój naród wybrany. Karą dla Izraelity za zaćwiczenie niewolnika na śmierć była grzywna, ale jeżeli niewolnik przeżył po biciu 2 dni i potem umarł, to już żadnej kary nie było.

A Worek powie coś dokładnie odwrotnego - że w Nowym Testamencie Jezus wymienia kilka przykazań z dekalogu i używa formy "nie zabijaj" bez żadnych warunków więc jest to przykazanie bezwzględne, ale jednocześnie nie kłóci się to z całym katalogiem większych i mniejszych przewinień, za które jezusowy tatuś kazał płacić głową.
JHWH zmieniła zdanie, pozostając jednocześnie nieomylnym i wszechwiedzącym. No fakt, że jest też wszechmocny i logika się go nie ima.

ps. żeby straszyć trollem trzeba najpierw zadać sobie trud i poznać trolla...


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
12-04-2013 13:53 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Do kogo skierowany jest dekalog to ja akurat wiem

Worek natomiast twierdzi, że przykazanie nie zabijaj brzmi nie zabijaj ale ma na myśli nie morduj. Już mieliśmy taką dyskusję z nim.
Tak więc katolik ma przykazanie żeby nie zabijać ale sobie tłumaczy, że bóg miał na myśli nie morduj więc zabijać można
W ten sposób katolicy argumentują karę śmierci.
12-04-2013 08:11 
 Ocena 4 na 4
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Dziękuję za ten cytat. Nie myślałem nigdy o tym w ten sposób. Nie sądziłem, że ktoś może mieć tak poukładane w głowie żeby mieć problem ze zwykłym badaniem nasienia. Naprawdę.

Dobrze że katolicki Bóg w przeciwieństwie do muzułmańskiego pozwala dotykać członka obiema rękami bo Terlikowski miałby problem z przeprowadzeniem całej procedury.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
12-04-2013 13:40 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Wspaniały przykład katoskiej hipokryzji Terlikowskich. KK zabrania im dymania się z prezerwatywą, co jednak robią powołując się na "katolickich lekarzy".

To nie jest prezerwatywa.


bembergiem w berg
12-04-2013 08:16
 Ocena 18 na 18
Meretseger (61860 punktów)
Trochę się dziwię tej kobiecie... Najwyraźniej wcale jej się nie widzi po raz piąty grzęznąć w pieluchach, kupkach, kaszkach i nieprzespanych nocach, wszak młódką już nie jest. A ona się wykręca śmiechem. Na jej miejscu mężowi kazałabym się raz na zawsze zamknąć, bo jak nie, to walizki za drzwi, a dzieciaki dostałyby szlaban, obojętnie na co. I koniec dyskusji. No, ale ja nie jestem Matką Polką Katoliczką.
12-04-2013 08:51 
 Ocena 21 na 21
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Trochę się dziwię tej kobiecie... Najwyraźniej wcale jej się nie widzi po raz piąty grzęznąć w pieluchach, kupkach, kaszkach i nieprzespanych nocach, wszak młódką już nie jest. A ona się wykręca śmiechem.

Może to trochę daleko idące, ale mam wrażenie ze Terlikowska opisuje związek oparty na przemocy, tyle że nie fizycznej.

Tak jak bita kobieta potrafi sobie wmawiać "bije bo jest zazdrosny, ale to znaczy że kocha" tak Terlikowska broni męża "no skoro chce mnie zapłodnić, to znaczy że kocha, a ja głupia nie doceniam takiego szczęścia, a to tylko 9 miesięcy ciąży, trochę mdłości i spuchniętych kostek, trochę ekstra rozstępów i szwów w kroczu i dwa lata pieluch, co to jest w porównaniu z jego miłością".

Jak się poczyta historię jej wypadu z koleżankami do Krakowa, kiedy maż ją dręczył telefonami, a kiedy koleżanka wyłączyła jej komórkę, to nasłał księdza, żeby jej wszedł na sumienie, że biedne dzieci i jeszcze biedniejszego męża porzuciła na cały dzień, to włos się jeży.
Terlik jest wspaniałym ojcem jak ma czas, ale nie ma czasu, bo jak każdy samiec alfa, cały dzień na polowaniu. Kiedy ma się zająć dziećmi przez jedne dzień to wpada w histerię itp itd.

Mam kuzynkę która kilkanaście lat tkwiła w małżeństwie z sadystą i pijakiem, uciekała posiniaczona, czasem połamana do matki albo do braci (miała gdzie uciekać, rodzina była gotowa do pomocy) ale on przepraszał i wracała, schemat.
Potrafiła gnoja zażarcie bronic przed własnymi braćmi, że on jednak kocha, dzieci muszą mieć ojca a on jest dla nich taki dobry, że jak nie pije to jest wspaniały człowiek (tylko że nikt już nie pamiętał go trzeźwego).
Historia skończyła się, kiedy w pijanym widzie poderznął jej gardło, na szczęście nieskutecznie. Dopiero to spowodowało, że dziewczyna przyjęła pomoc rodziny i zostawiła drania. Drań siedzi za usiłowanie zabójstwa.

Poziom przemocy diametralnie różny, ale schemat ten sam.
Czytałam ten wywiad i wszystko było aż za bardzo znajome.

Może jestem przeczulona, ale pod koniec lektury byłam na Terlikowska jednocześnie wściekał i bardzo jej współczułam. Dokładnie te same uczucia, które wzbudzała we mnie moja kuzynka.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
12-04-2013 16:39 
 0 na 4
worek kości (2937 punktów)
>Mam kuzynkę która kilkanaście lat tkwiła w małżeństwie z sadystą i pijakiem
>Czytałam ten wywiad i wszystko było aż za bardzo znajome.
>Dokładnie te same uczucia, które wzbudzała we mnie moja kuzynka.

Słowo daję, czym się dla ciebie różni normalny mąż, który namawia żonę na kolejne dziecko, od Terlikowskiego? Nie powiesz chyba, że dziecko to jest wyłącznie decyzja kobiety? Rozumiem, że dla babeczki dziecko to różne fizyczne przykrości, więc może się jej za bardzo nie spieszyć, by przez to znowu przechodzić, no ale bez przesady. Z tego co piszesz wynika, że ciąża to niemal coś złego.

bembergiem w berg
16-04-2013 09:42 
 Ocena 8 na 8
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Mam kuzynkę która kilkanaście lat tkwiła w małżeństwie z sadystą i pijakiem
>>Czytałam ten wywiad i wszystko było aż za bardzo znajome.
>>Dokładnie te same uczucia, które wzbudzała we mnie moja kuzynka.
>Słowo daję, czym się dla ciebie różni normalny mąż, który namawia żonę na kolejne dziecko, od Terlikowskiego?

Normalny mąż uznaje, że ostateczna decyzja należny do żony.
Przekonując ją posługuje się racjonalnymi argumentami, deklaruje swoją pomoc (realną, czyli nocne wstawanie, pieluchy, zupki i odczekiwanie w kolejce do pediatry plus opieka na gromadką już obecnego na świecie potomstwa) a nie posuwa się do emocjonalnego szantażu z użyciem małych dzieci, dla których perspektywa pojawienia się "nowego dzidziusia" nie różni się niczym od perspektywy pojawienia się w domu szczeniaczka.

> Nie powiesz chyba, że dziecko to jest wyłącznie decyzja kobiety?

Przede wszystkim jej i ostatecznie jej.
Każda inna opcja oznacza traktowanie kobiety jak rozpłodowej klaczy.

Jak to jest, że katolicy potrafią nagle bić się o tzw. równouprawnienie w związku, kiedy dotyczy ono decyzji, której konsekwencje poniesie w 99% kobieta?

>Rozumiem, że dla babeczki dziecko to różne fizyczne przykrości,

Trzeba mieć patologicznie krótki jeden chromosom, żeby pisać coś takiego.
No ale czego jak czego, ale nadmiaru empatii nikt Ci zarzucić nie może.

To właściwie reguła, że im bardziej ktoś religijny, tym mniej w nim empatii, zrozumienia i zwykłego szacunku dla innych ludzi. Mamy za to troskę o "godność" nawet za cenę upodlenia osoby, której godności się broni.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
16-04-2013 11:35 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>dla babeczki dziecko to różne fizyczne przykrości.
To są babeczki:



Osoby, o których piszesz, to są kobiety. I tak, dziecko to różne fizyczne przykrości. Nie wymagam od Ciebie, byś je sobie choćby wyobraził.
12-04-2013 16:51 
 Ocena 4 na 4
worek kości (2937 punktów)
>Na jej miejscu mężowi kazałabym się raz na zawsze zamknąć, bo jak nie, to walizki za drzwi, a dzieciaki dostałyby szlaban, obojętnie na co. I koniec dyskusji.

Jeśli to żarcik, to ok, ale jeżeli to model rodziny, to nieco to straszne by było, taki brak komunikacji. Ktoś mógłby powiedzieć, że to po prostu przegięcie w drugą stronę, nawet równie "polskie" - jak nie zastraszona żona, to zastraszony mąż.

bembergiem w berg
Irracja (4721 punktów)
    ... a może Terlikowski ma problem z żoną - "co zrobić, pozwolić żonie iść do pracy, czy zrobić następne dziecko"?. W pierwszym przypadku musiałby zrezygnować z całodobowej obsługi ze strony żony. W drugim przypadku to tylko mniej wydajna obsługa + dodatkowa kasa za dziecko...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
12-04-2013 16:40 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>a może Terlikowski ma problem z żoną

Wydaje mi się, że takie insynuacje to jednak jest coś niestosownego.

bembergiem w berg
Irracja (4721 punktów)
>>a może Terlikowski ma problem z żoną
>Wydaje mi się, że takie insynuacje to jednak jest coś niestosownego.

    ... może, nie wiem. Nie miałem takich problemów. Ojciec miał podobny problem i taką radę (jak kiedyś powiedział) dostał od swojego kuzyna. Mama 20 lat "siedziała" w domu z racji opieki nad dziećmi. Nawet brak pieniędzy nie zmienił jego nastawienia, mama tylko "pracę chałupniczą" mogła wykonywać...

    ... pozdrawiam...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
worek kości (2937 punktów)
>Ciekawe. Nadpapież najwyraźniej wątpiący, że "Bóg da" skoro zgodził się, aby jego żona poddaławała się leczeniu w związku z problemami z zajściem w ciążę;

To Terlikowski w którymś miejscu twierdził, że chodzenie do lekarza jest wbrew woli Boga?

>żona Nadpapieża migająca się (w jaki sposób?) od zajścia w kolejną ciążę;

To katolikom nie wolno planować rodziny?

>Nadpapież deklarujący, że szóstego dziecka nie będzie (jak chce tego uniknąć?).

O naturalnym planowaniu rodziny wciąż nie słyszał?

>Znakomity przykład hipokryzji katolskich fanatyków, którzy narzucają katolską wizję świata innym, a sami przed nią prywatnie się wykręcają, publicznie udając "świętych".

Nie doszukałem się w tym wywiadzie hipokryzji. Mam wrażenie, że czytałeś bez zrozumienia.

bembergiem w berg
12-04-2013 15:14 
 Ocena 10 na 10
Tohver (1287 punktów)
Worek jak zwykle czepia się szczegółów ale tutaj akurat ma rację. Używanie 'perforowanych prezerwatyw', planowanie rodziny metodami naturalnymi czy leczenie bezpłodności nie są przykładami hipokryzji. Moim zdaniem te przykłady pokazują raczej to, że są oni do bólu konsekwentni w tym co robią. Tak bardzo konsekwentni, że jest to nienormalne. Normalny człowiek nie ma problemu z oddaniem nasienia do badań tak samo jak normalny człowiek nie daje się nękać mężowi i dzieciom żądającym kolejnych dzieci. Terlikowscy nie są hipokrytami tylko typowymi katolickimi fanatykami.
12-04-2013 16:48 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Normalny człowiek nie ma problemu z oddaniem nasienia do badań

Też by mi się pewnie nie chciało tak z tym, hmm, "pieprzyć", jednak używanie tych katolickich nakładek z punktu widzenia kogoś, dla kogo nasienie to nic szczególnego, to ewentualnie nieszkodliwe dziwactwo, ale nie od razu fanatyzm.

Cytat:
Hindu, Taoist, Mormon,
Spill theirs just anywhere,
But God loves those who treat their
Semen with more care.


>tak samo jak normalny człowiek nie daje się nękać mężowi i dzieciom żądającym kolejnych dzieci.

No to czym w takim razie różni się normalny facet, który chce mieć kolejne dziecko i próbuje do tej myśli przekonać swoją żonę, od Terlikowskiego?

bembergiem w berg
12-04-2013 17:51 
 Ocena 4 na 4
Grey (2102 punktów)
>Terlikowscy nie są hipokrytami tylko typowymi katolickimi fanatykami.

Zastanawiam się, na ile to jest prawda, a na ile jest to robione "pod publiczkę", żeby uchodzić za autorytet moralny.
Samo ujawnianie takich faktów...
Poza tym - dlaczego nie zaakceptowali woli bożej odnośnie dzieci, tylko się leczyli?
No właśnie - nie mając dzieci nie byliby ideałem katolickiej rodziny.
Ktoś mógłby nawet nie uwierzyć, że to nie od nich zależy, czy maja dzieci.
12-04-2013 17:54 
 Ocena-2 na 6
worek kości (2937 punktów)
>Poza tym - dlaczego nie zaakceptowali woli bożej odnośnie dzieci, tylko się leczyli?

Gratuluję trafnej analizy teologicznej. Następnym razem spróbuj coś w stylu - czemu zjadł, skoro Bóg chciał, żeby był głodny?

bembergiem w berg
12-04-2013 18:20 
 Ocena 6 na 6
Grey (2102 punktów)
>>Poza tym - dlaczego nie zaakceptowali woli bożej odnośnie dzieci, tylko się leczyli?
>Gratuluję trafnej analizy teologicznej. Następnym razem spróbuj coś w stylu - czemu zjadł, skoro Bóg chciał, żeby był głodny?

Rozbawiłeś mnie
Ale do rzeczy.
Jedzenie jest czymś naturalnym. Wszystko, co żyje musi się odżywiać.
Natomiast leczenie się jest sztuczna ingerencją w naturalne procesy.
Poza tym - Bóg daje jedzenie, więc można jeść. Gdyby nie chciał, żebyśmy jedli, to by nie dał.
To samo z posiadaniem dzieci.
12-04-2013 19:23 
 Ocena-1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Jedzenie jest czymś naturalnym. Wszystko, co żyje musi się odżywiać.
>Natomiast leczenie się jest sztuczna ingerencją w naturalne procesy.

Czym jest jedzenie, jak nie uzupełnianiem istotnych minerałów w organizmie, których brak wywołuje choroby? Przy szerokim rozumieniu pojęcia choroby, jedzenie byłoby leczeniem głodu/niedożywienia.

>Poza tym - Bóg daje jedzenie, więc można jeść. Gdyby nie chciał, żebyśmy jedli, to by nie dał.

Katolicy wierzą też, że Bóg dał im rozum. Gdyby nie chciał, żebyśmy rozumowali (wymyślali lekarstwa np.), to by nie dał.

bembergiem w berg
12-04-2013 19:30 
 Ocena 6 na 6
Grey (2102 punktów)
>Katolicy wierzą też, że Bóg dał im rozum. Gdyby nie chciał, żebyśmy rozumowali (wymyślali lekarstwa np.), to by nie dał.

Dziwne...
In vitro też ludzie wymyślili używając rozumu danego od Boga.
A jakoś nie wolno z niego korzystać.
12-04-2013 19:40 
 Ocena-1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>In vitro też ludzie wymyślili używając rozumu danego od Boga.
>A jakoś nie wolno z niego korzystać.

Podobnie jak z bombą wodorową - z katolickiego punktu widzenia używanie pewnych rzeczy jest złe nie dlatego, że kłóci się z "wolą bożą", ale dlatego, że np. polega na traktowaniu ludzi przedmiotowo. Jeśli ktoś twierdzi, że o człowieku mówimy od poczęcia do naturalnej śmierci, to zapłodniony zarodek jest już człowiekiem, którego nie można dowolnie uśmiercać/zamrażać - z tego względu stosowanie metody in vitro jest niewłaściwe.

bembergiem w berg
12-04-2013 21:35 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)
> z tego względu stosowanie metody in vitro jest niewłaściwe.

Podobnie jak z bombą wodorową
12-04-2013 21:43 
 Ocena-2 na 4
worek kości (2937 punktów)
>> z tego względu stosowanie metody in vitro jest niewłaściwe.
>Podobnie jak z bombą wodorową

No, moim zdaniem in vitro i bomba wodorowa są nieporównywalne, ale nawet jeśli czyn X jest gorszy od czynu Y, nie znaczy to, że Y staje się nagle dobry. Y staje się po prostu mniej zły, niż X. To tak jakby ktoś, kto okradł kiosk, tłumaczył się faktem, że Hitler był gorszy niż on. To tak nie działa.


bembergiem w berg
12-04-2013 21:59 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

>No, moim zdaniem in vitro i bomba wodorowa są nieporównywalne,

Co nie przeszkadza Ci ich porównywać.

> ale nawet jeśli czyn X jest gorszy od czynu Y, nie znaczy to, że Y staje się nagle dobry.
> Y staje się po prostu mniej zły, niż X.

Ponownie.

>To tak jakby ktoś, kto okradł kiosk, tłumaczył się faktem, że Hitler był gorszy niż on.

I jeszcze urocze ad hitlerum nagle znikąd

>To tak nie działa.

Co tu działa to mi trudno dociec. Bomba wodorowa Ci wylazła bo to to samo co holokaust zarodków zamrożonych w azocie? A może wyjaśnisz gdzie to napisane, że katolik nie może używać bomby wodorowej?

Jeszcze dodatkowo można wskazać, że właśnie dzięki politycznemu używaniu bomby atomowej/wodorowej świat uniknął III wojny światowej - to może miałeś na myśli choć to nawet o skraj dorzeczności nie zahacza?
12-04-2013 22:12 
 0 na 4
worek kości (2937 punktów)
>>No, moim zdaniem in vitro i bomba wodorowa są nieporównywalne,
>Co nie przeszkadza Ci ich porównywać.

To Ty stwierdziłeś "podobieństwo" in vitro z bombą wodorową. Domyślam się, że ironicznie, ale kto to może wiedzieć...

>> ale nawet jeśli czyn X jest gorszy od czynu Y, nie znaczy to, że Y staje się nagle dobry. Y staje się po prostu mniej zły, niż X.
>Ponownie.

Tutaj próbowałem Ci wytłumaczyć, że nawet jeśli zgodzić się, że skutki użycia bomby wodorowej są gorsze niż zastosowania metody in vitro, nie sprawia to jeszcze, że in vitro staje się mniej złe (z punktu widzenia etyki katolickiej).

>>To tak jakby ktoś, kto okradł kiosk, tłumaczył się faktem, że Hitler był gorszy niż on.
>I jeszcze urocze ad hitlerum nagle znikąd

Ad Hitlerum polega na porównaniu poglądów przeciwnika do hitleryzmu, czego w opisanym przeze mnie przykładzie nie było.

>>To tak nie działa.
>Co tu działa to mi trudno dociec. Bomba wodorowa Ci wylazła bo to to samo co holokaust zarodków zamrożonych w azocie?

Nie, kilka postów wyżej na moją uwagę, że skoro katolicy wierzą, że Bóg obdarzył ich rozumem, to powinni z rozumu korzystać, ktoś podał przykład metody in vitro, jako skutek użycia rozumu, który katolikom się nie podoba. Próbowałem więc pokazać, że nie każdy "owoc rozumu" jest wartościowo neutralny.

>A może wyjaśnisz gdzie to napisane, że katolik nie może używać bomby wodorowej?

Nigdzie, pewnie.

>Jeszcze dodatkowo można wskazać, że właśnie dzięki politycznemu używaniu bomby atomowej/wodorowej świat uniknął III wojny światowej

Można próbować tak wykazywać.

> - to może miałeś na myśli choć to nawet o skraj dorzeczności nie zahacza?

Nie, w ogóle o tym nie myślałem w tamtym momencie.

bembergiem w berg
12-04-2013 22:51 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)

>To Ty stwierdziłeś "podobieństwo" in vitro z bombą wodorową. Domyślam się, że ironicznie, ale kto to może wiedzieć...

A to może przeczytasz własną wypowiedź, do której na początku się odniosłem?

>Tutaj próbowałem Ci wytłumaczyć, że nawet jeśli zgodzić się, że skutki użycia bomby wodorowej są gorsze niż zastosowania metody in vitro, nie sprawia to jeszcze, że in vitro staje się mniej złe (z punktu widzenia etyki katolickiej).

Jak coś jest gorsze to nie jest mniej złe? Etyka odprzymiotnikowa w wersji katolickiej to sama radość.

>Ad Hitlerum polega na porównaniu poglądów przeciwnika do hitleryzmu, czego w opisanym przeze mnie przykładzie nie było.

Ad hitlerum polega na nieuzasadnionym pojawieniu się hitlera w dyskusji:

Cytat:
W tradycji użytkowników wielu grup Usenetu wątek, w którym w jednej z wypowiedzi pojawia się porównanie do nazizmu lub Hitlera, uważany jest za skończony, a ponadto uznaje się, że osoba, która użyła tego porównania, "przegrała" dyskusję[2]. Obecnie reguła ta rozciąga się na wszelkie inne sposoby komunikacji internetowej.


> Próbowałem więc pokazać, że nie każdy "owoc rozumu" jest wartościowo neutralny.

Primo - każdy owoc rozumu możesz sobie dowolnie wartościować.

Secundo - akurat z jednej strony podałeś broń masowego rażenia, która paradoksalnie uchroniła ludzkość przed masowym rażeniem, a z drugiej skuteczną metodę leczenia bezpłodności. 2 obiektywnie pozytywne wynalazki patrząc na ogólny dobrostan ludzkości.

Jeśli katolicyzm utożsamiasz z kretynizmem to rzeczywiście racja.

>>A może wyjaśnisz gdzie to napisane, że katolik nie może używać bomby wodorowej?
>Nigdzie, pewnie.

I to niby co ma znaczyć?

>Można próbować tak wykazywać.

To akurat wykazywać nietrudno - trudno bronić przeciwstawnego poglądu.

>Nie, w ogóle o tym nie myślałem w tamtym momencie.

Jak zwykle trolujesz - tak z ciekawości - dalej z Ciebie agnostyk/ateista czy też zszedłeś z tej ścieżki belzebuba?
12-04-2013 23:18 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
>>To Ty stwierdziłeś "podobieństwo" in vitro z bombą wodorową. Domyślam się, że ironicznie, ale kto to może wiedzieć...
>A to może przeczytasz własną wypowiedź, do której na początku się odniosłem?

1. In vitro jest podobne do bomby wodorowej.
2. Katolikom nie wolno stosować in vitro dlatego, ponieważ metoda in vitro traktuje ludzi/zarodki przedmiotowo, poświęcając jednych ludzi, dla dobra innych, podobnie jak nie powinni stosować innych wynalazków (np. bomby wodorowej), które podchodzą do ludzkiego życia w kategoriach środków, a nie celu (w duchu Kanta).

Z obu możliwych rozumień mojej pierwszej wypowiedzi, właściwe jest to z nr. 2.

>Jak coś jest gorsze to nie jest mniej złe?

Jeśli skutek działania X jest gorszy, niż skutek działania Y, nie znaczy to, że działanie Y jest mniej złe, niż jest złe w rzeczywistości. Jeśli zabicie człowieka jest gorsze niż włamanie się do kiosku, nie znaczy to, że włamanie się do kiosku przestaje być czymś niewłaściwym.

>Ad hitlerum polega na nieuzasadnionym pojawieniu się hitlera w dyskusji:

Cytat:
W tradycji użytkowników wielu grup Usenetu wątek, w którym w jednej z wypowiedzi pojawia się porównanie do nazizmu lub Hitlera


Ad hitlerum polega na nieuzasadnionym pojawieniu się porównania do Hitlera w dyskusji, a nie na pisaniu o Hitlerze w ogóle.

>> Próbowałem więc pokazać, że nie każdy "owoc rozumu" jest wartościowo neutralny.
>Primo - każdy owoc rozumu możesz sobie dowolnie wartościować.

Jeśli każdy sobie może dowolnie wartościować, to ciężko o racjonalną dyskusję - będziemy tylko wymieniać opinie.

>Secundo - akurat z jednej strony podałeś broń masowego rażenia, która paradoksalnie uchroniła ludzkość przed masowym rażeniem ze skuteczną metodą leczenia bezpłodności. 2 obiektywnie pozytywne wynalazki patrząc na ogólny dobrostan ludzkości.

Jasne, bo dobro trupów nikogo już nie obchodzi. Nawet ich samych.

>Jeśli katolicyzm utożsamiasz z kretynizmem to rzeczywiście racja.
>>>A może wyjaśnisz gdzie to napisane, że katolik nie może używać bomby wodorowej?
>>Nigdzie, pewnie.
>I to niby co ma znaczyć?

W 1945 roku amerykanie zrzucili bomby atomowe na Japonię wychodząc z założenia, że jeśli nie pokażą im, że dalszy opór nie ma sensu - a w japońskiej kulturze poddanie się jest czymś hańbiącym - wojna na Pacyfiku jeszcze długo się nie skończy. Z tego punktu widzenia użycie bomby było uzasadnione wyjątkowymi okolicznościami, a samolot przed odlotem w kierunku Hiroszimy został nawet poświęcony. Tak więc nigdzie nie jest napisane, że katolicy nie mogą używać bomby atomowej, ale śmierć drugiego człowieka nie powinna być nigdy celem samym w sobie, a jedynie, hmm, drugim skutkiem, o ile pierwszym skutkiem jest przede wszystkim tego życia ochrona.

bembergiem w berg
12-04-2013 23:30 
 Ocena 6 na 6
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>poświęcony. Tak więc nigdzie nie jest napisane, że katolicy nie mogą używać bomby atomowej, ale śmierć drugiego człowieka nie powinna być nigdy celem samym w sobie, a jedynie, hmm, drugim skutkiem, o ile pierwszym skutkiem jest przede wszystkim tego >życia ochrona.

Że niby w In vitro chodzi o celowe zabijanie ?!? I nie chodzi o powołanie nowego człowieka do życia ?!? kosztem zamrożenia paru komórek ?!? Ile się człowiek może tu dowiedzieć


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
12-04-2013 23:55 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)

>2. Katolikom nie wolno stosować in vitro dlatego, ponieważ metoda in vitro traktuje ludzi/zarodki przedmiotowo, poświęcając jednych ludzi, dla dobra innych, podobnie jak nie powinni stosować innych wynalazków (np. bomby wodorowej), które podchodzą do ludzkiego życia w kategoriach środków, a nie celu (w duchu Kanta).

Tak w kółko się będziemy bawić?

Cytat:
No, moim zdaniem in vitro i bomba wodorowa są nieporównywalne


Zostawiając już to - nurtują tu mnie 3 sprawy:

1. Idąc nawet tropem tej katolickiej bezlogiki to chyba dzięki in vitro ratujemy przynajmniej jednego z tego holokaustu bo przecież ciągłe nieudane tradycyjne próby to holokaust ustawiczny?

2. Ty to tak na poważnie twierdzisz, że statystyczny katolik żyje podług tej maksymy?

Cytat:
"Postępuj zawsze według takiej maksymy, abyś mógł zarazem chcieć, by stała się ona podstawą powszechnego prawodawstwa"


3. "Nóż" to wynalazek w kategorii środków czy celu?

>Jeśli skutek działania X jest gorszy, niż skutek działania Y, nie znaczy to, że działanie Y jest mniej złe, niż jest złe w rzeczywistości.

W rzeczywistości jest ale nie jest?

> Jeśli zabicie człowieka jest gorsze niż włamanie się do kiosku, nie znaczy to, że włamanie się do kiosku przestaje być czymś niewłaściwym.

Ale jest tak samo złym zgodnie z tym co powyżej wypisujesz?

>Ad hitlerum polega na nieuzasadnionym pojawieniu się porównania do Hitlera w dyskusji, a nie na pisaniu o Hitlerze w ogóle.

Hitlera to każdy głupek użyć potrafi. Użyć go nie używając to już wyższa szkoła internetowania.

>Jasne, bo dobro trupów nikogo już nie obchodzi. Nawet ich samych.

Z niekłamanym zainteresowaniem przeczytam gdzie to znalazłeś te trupy:

1. w wyniku wybuchu bomby wodorowej
2. w wyniku zastosowania in vitro

Da radę jakiś katolicki pochówek znaleźć?

> o ile pierwszym skutkiem jest przede wszystkim tego życia ochrona.

Dlatego katolicy tak ortodoksyjnie chronią życie matki w razie gdy ciąża zagraża jej życiu.
13-04-2013 00:08 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>2. Katolikom nie wolno stosować in vitro dlatego, ponieważ metoda in vitro traktuje ludzi/zarodki przedmiotowo, poświęcając jednych ludzi, dla dobra innych...

    ... Marcin, a może KRK chodzi o kasę?
    ... W in vitro zamraża się zarodki, by było taniej (choć nie tylko) gdy pierwsza próba się nie powiedzie. Gdyby zrezygnować z zamrażania dodatkowych zarodków, to nie powinni mieć pretensji. Tak wychodzi z argumentacji adwersarza (worek kości). Przecież umieszczony zarodek, w macicy przyszłej matki, nie jest poświęceniem/zabiciem zarodka...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
13-04-2013 00:56 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>2. Katolikom nie wolno stosować in vitro dlatego, ponieważ metoda in vitro traktuje ludzi/zarodki przedmiotowo, poświęcając jednych ludzi, dla dobra innych, podobnie jak nie powinni stosować innych wynalazków (np. bomby wodorowej), które podchodzą do ludzkiego życia w kategoriach środków, a nie celu (w duchu Kanta).
>Tak w kółko się będziemy bawić?
> Cytat:
No, moim zdaniem in vitro i bomba wodorowa są nieporównywalne


Wyraźnie chyba odróżniłem (1) porównanie dwóch zjawisk (in vitro i bomba), które są czymś kategorialnie różnym, od (2) porównania sposobu uzasadniania, kiedy ich użycie jest niewłaściwe. W pierwszym przypadku in vitro i bomba są nieporównywalne, a w drugim sposób uzasadniania (przynajmniej w katolicyzmie) za niewłaściwością używania in vitro i bomby jest analogiczny.

>1. Idąc nawet tropem tej katolickiej bezlogiki to chyba dzięki in vitro ratujemy przynajmniej jednego z tego holokaustu bo przecież ciągłe nieudane tradycyjne próby to holokaust ustawiczny?

Różnica jest taka, że w metodzie in vitro celowo tworzy się kilka zarodków, z których szansę przeżycia ma tylko jeden - resztę się zamraża lub wykorzystuje w eksperymentach. O ratowaniu mógłbyś mówić wtedy, gdybyśmy wyłapywali zarodki powstałe na drodze naturalnego poczęcia, które z różnych przyczyn nie mogą się bezpiecznie zagnieździć, a następnie umieszczalibyśmy je bezpośrednio w macicy przez odpowiednią rurkę. To byłby ratunek.

>2. Ty to tak na poważnie twierdzisz, że statystyczny katolik żyje podług tej maksymy?
> Cytat:
"Postępuj zawsze według takiej maksymy, abyś mógł zarazem chcieć, by stała się ona podstawą powszechnego prawodawstwa"


Miałem na myśli tę:

Cytat:
Postępuj tak, abyś człowieczeństwa tak w twej osobie, jako też w osobie każdego innego człowieka używał zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako środka.


>3. "Nóż" to wynalazek w kategorii środków czy celu?

Kant pisał o człowieku, ale jeśli chodzi o nóż, to myślę, że gdy chcemy zrobić coś, co nam pokroi chleb, wtedy myślimy o nożu jako o celu, a gdy potrzebujemy mieć chleb już pokrojony, to wtedy nóż jest chyba do tego celu właściwym środkiem.

>>Jeśli skutek działania X jest gorszy, niż skutek działania Y, nie znaczy to, że działanie Y jest mniej złe, niż jest złe w rzeczywistości.
>W rzeczywistości jest ale nie jest?

To tak jak wyjść na dwór i powiedzieć, że a termometr pokazywał -5 C, ale ja czuję, że jest cieplej niż w rzeczywistości.

Wszyscy zgodzą się, że obiektywnie - w rzeczywistości - kradzież jest czymś złym, co nie zmienia faktu, że niektórzy mogą myśleć, że wcale taka zła nie jest - np. dlatego, że przecież mogło być gorzej, ba, Hitler był gorszy, więc właściwie tutaj, ta kradzież, to właściwie przecież nic. Nic złego.

>> Jeśli zabicie człowieka jest gorsze niż włamanie się do kiosku, nie znaczy to, że włamanie się do kiosku przestaje być czymś niewłaściwym.
>Ale jest tak samo złym zgodnie z tym co powyżej wypisujesz?

Wypisuję tylko tyle, że nie można osłabić moralnej wagi jakiegoś czynu, przez wskazanie na inny czyn, który jest moralnie gorszy.

>>Ad hitlerum polega na nieuzasadnionym pojawieniu się porównania do Hitlera w dyskusji, a nie na pisaniu o Hitlerze w ogóle.
> Hitlera to każdy głupek użyć potrafi. Użyć go nie używając to już wyższa szkoła internetowania.

Nie każde użycie Hitlera w dyskusji, to użycie go w relacji porównania (A jest podobne do Hitlera, a Hitler jest różny od B). Oprócz porównania do Hitlera, co słusznie lub niesłusznie potępia internet - bo właściwie czemu? - można Hitlera użyć jako coś, o czym pokrętnie opowiadał bohater mojej fikcyjnej opowieści, gdy twierdził, że on wcale nie jest zły, bo w porównaniu z Hitlerem jest aniołkiem. Można więc powiedzieć, że zastosowałem "meta-porównanie do Hitlera", a błyskotliwy czytelnik powinien się już do tej pory zorientować, że w istocie wykazałem w ten sposób bezzasadność stosowania takiego porównania w dyskusjach etycznych.

>Z niekłamanym zainteresowaniem przeczytam gdzie to znalazłeś te trupy:
>1. w wyniku wybuchu bomby wodorowej
>Secundo - akurat z jednej strony podałeś broń masowego rażenia, która paradoksalnie uchroniła ludzkość przed masowym rażeniem

Jeśli chodzi o broń masowego rażenia, to myślałem o trupach w Japonii, ale ciężko by je tam znaleźć, większość wyparowała.

>2. w wyniku zastosowania in vitro

Z punktu widzenia etyki katolickiej życie człowieka zaczyna się od poczęcia, więc martwy zarodek jest również martwym człowiekiem.

>Dlatego katolicy tak ortodoksyjnie chronią życie matki w razie gdy ciąża zagraża jej życiu.

Nie, tutaj także obowiązuje zasada podwójnego skutku. Życiu matki nie zagraża dziecko/płód, ale pewne patologiczne zmiany w przebiegu ciąży. Jeśli ratowanie życia matki ma polegać na korekcji tych patologicznych zmian i jeśli ubocznym skutkiem tego zabiegu będzie śmierć dziecka/płodu, wtedy, no cóż - trudno. Ale to nie to samo, co aborcja.


bembergiem w berg
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Z punktu widzenia etyki katolickiej życie człowieka zaczyna się od poczęcia, więc >martwy zarodek jest również martwym człowiekiem.

To tylko jedna z wielu etyk. KK może sobie wymyślić cokolwiek i się tego trzymać, co nie znaczy, że to jest prawda.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-04-2013 13:49 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>może sobie wymyślić cokolwiek i się tego trzymać, co nie znaczy, że to jest prawda.

A kiedy coś jest prawdą?

bembergiem w berg
13-04-2013 14:05 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>może sobie wymyślić cokolwiek i się tego trzymać, co nie znaczy, że to jest prawda.
>A kiedy coś jest prawdą?

Kiedy jest zgodne z rzeczywistością. Do udowodnienia na gruncie sprawdzalnych faktów.

Niech KK najpierw udowodni istnienie boga, a później może występować jako autorytet moralny Na razie główny problem moralny widzę w istnieniu KK: opartym na kłamstwie... Pieprzenie o in vitro to przy tym pikuś

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
worek kości (2937 punktów)
>>>może sobie wymyślić cokolwiek i się tego trzymać, co nie znaczy, że to jest prawda.
>>A kiedy coś jest prawdą?
>Kiedy jest zgodne z rzeczywistością.

Ok, to jaką zaproponowałbyś metodę sprawdzenia, czy teza o tym, że zarodek jest człowiekiem (lub że nie jest człowiekiem) jest zgodna lub niezgodna z rzeczywistością?


bembergiem w berg
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>>A kiedy coś jest prawdą?
>>Kiedy jest zgodne z rzeczywistością.
>Ok, to jaką zaproponowałbyś metodę sprawdzenia, czy teza o tym, że zarodek jest człowiekiem (lub że nie jest człowiekiem) jest zgodna lub niezgodna z >rzeczywistością?

Nie ma. Tak samo jak nie ostrej definicji człowieka. To wszystko kwestia umowy. Dlatego najlepiej oprzeć się na głosie tych, którzy się na tym znają: na naukowcach, oni twierdzą, że o człowieku możemy mówić już od 12 tygodnia życia płodu.

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-04-2013 17:15 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Nie ma. Tak samo jak nie ostrej definicji człowieka. To wszystko kwestia umowy.
>Dlatego najlepiej oprzeć się na głosie tych, którzy się na tym znają: na naukowcach, oni twierdzą, że o człowieku możemy mówić już od 12 tygodnia życia płodu.

A orientujesz się może w jaki sposób ci naukowcy uzasadniają taki, a nie inny moment pojawienia się człowieka? No bo jeśli to tylko kwestia umowy, to równie dobrze można by się przecież umówić, że człowiek zaczyna się od np. 2 roku życia?


bembergiem w berg
13-04-2013 17:27 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Nie ma. Tak samo jak nie ostrej definicji człowieka. To wszystko kwestia umowy.
>>Dlatego najlepiej oprzeć się na głosie tych, którzy się na tym znają: na naukowcach, oni twierdzą, że o człowieku możemy mówić już od 12 tygodnia życia płodu.
>A orientujesz się może w jaki sposób ci naukowcy uzasadniają taki, a nie inny moment pojawienia się człowieka? No bo jeśli to tylko kwestia umowy, to równie >dobrze można by się przecież umówić, że człowiek zaczyna się od np. 2 roku życia?

Chyba od tego momentu zaczyna funkcjonować mózg. Jest to umowa, ale na podstawie sensownych faktów. Czego nie można powiedzieć o poglądach KK.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
setarkos (10757 punktów)
>A kiedy coś jest prawdą?
Kiedy jest sprawdzalne?
worek kości (2937 punktów)
>>A kiedy coś jest prawdą?
>Kiedy jest sprawdzalne?

No więc zdanie "Bóg istnieje" jest prawdziwe, ponieważ można je sprawdzić i potwierdzić zaglądając do Biblii.

bembergiem w berg
14-04-2013 22:44 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> zdanie "Bóg istnieje" jest prawdziwe, ponieważ można je sprawdzić i potwierdzić zaglądając do Biblii.
Zatem nie istnieje wiara w "Boga", lecz co najwyżej zaufanie do autorów "Biblii".
[Niezależnie czy popijali wino lub palili kadzidła.]
13-04-2013 14:30 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>Wyraźnie chyba odróżniłem (1) porównanie dwóch zjawisk (in vitro i bomba), które są czymś kategorialnie różnym,

I co z tego niby? Co to kategorialnie różnych zjawisk, choćby per analogiam, porównywać nie sposób?

>od (2) porównania sposobu uzasadniania, kiedy ich użycie jest niewłaściwe. W pierwszym przypadku in vitro i bomba są nieporównywalne, a w drugim sposób uzasadniania (przynajmniej w katolicyzmie) za niewłaściwością używania in vitro i bomby jest analogiczny.

Ty tu w jakąś teologię się bawisz? Porównywanie sposobu używania nie oznacza porównywania samych zjawisk jako takich?

>Różnica jest taka, że w metodzie in vitro celowo tworzy się kilka zarodków, z których szansę przeżycia ma tylko jeden

A tej drugiej niecelowo nie przeżywa ani jeden.

>lub wykorzystuje w eksperymentach.

W jakich to?

> O ratowaniu mógłbyś mówić wtedy, gdybyśmy wyłapywali zarodki powstałe na drodze naturalnego poczęcia, które z różnych przyczyn nie mogą się bezpiecznie zagnieździć, a następnie umieszczalibyśmy je bezpośrednio w macicy przez odpowiednią rurkę. To byłby ratunek.

Czyli ratunek jest wtedy jak ludziska naturalnie kopulują, a holokaust jak to łączą w laboratorium? Bo finał i sama procedura jakby bliźniaczo podobna.

>Miałem na myśli tę:
>Cytat:
Postępuj tak, abyś człowieczeństwa tak w twej osobie, jako też w osobie każdego innego człowieka używał zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako środka.


Stosunek katolicyzmu choćby do homoseksualistów to używanie człowieczeństwa w ich osobie jako celu?

>Kant pisał o człowieku, ale jeśli chodzi o nóż, to myślę, że gdy chcemy zrobić coś, co nam pokroi chleb, wtedy myślimy o nożu jako o celu, a gdy potrzebujemy mieć chleb już pokrojony, to wtedy nóż jest chyba do tego celu właściwym środkiem.

Znajdź mi jakikolwiek przedmiot, o którym można myśleć tylko jako o celu bądź tylko jako o środku.

>To tak jak wyjść na dwór i powiedzieć, że a termometr pokazywał -5 C, ale ja czuję, że jest cieplej niż w rzeczywistości.

Czyli katolicyzm to oderwanie od rzeczywistości? Takiej szczerości się po Tobie nie spodziewałem.

>Wszyscy zgodzą się, że obiektywnie - w rzeczywistości - kradzież jest czymś złym, co nie zmienia faktu, że niektórzy mogą myśleć, że wcale taka zła nie jest - np. dlatego, że przecież mogło być gorzej, ba, Hitler był gorszy, więc właściwie tutaj, ta kradzież, to właściwie przecież nic. Nic złego.

I każdy katolik to taki relatywista? Ale se z tego boga jaja robią.

>Wypisuję tylko tyle, że nie można osłabić moralnej wagi jakiegoś czynu, przez wskazanie na inny czyn, który jest moralnie gorszy.

Skoro każdy (zły?) czyn ma moralnie tą samą wagę to czemuż to za jeden drzewiej się kamieniowało, a za inny zmawiało paciorek?

>Nie każde użycie Hitlera w dyskusji,

O tym już dyskutowałem tu.

>Jeśli chodzi o broń masowego rażenia, to myślałem o trupach w Japonii, ale ciężko by je tam znaleźć, większość wyparowała.

A jeszcze ciężej zważywszy na to, że bombę wodorową pierwszy raz odpalono w 1952 roku.

>Z punktu widzenia etyki katolickiej życie człowieka zaczyna się od poczęcia, więc martwy zarodek jest również martwym człowiekiem.

No to gdzie te pogrzeby?

>Jeśli ratowanie życia matki ma polegać na korekcji tych patologicznych zmian i jeśli ubocznym skutkiem tego zabiegu będzie śmierć dziecka/płodu, wtedy, no cóż - trudno. Ale to nie to samo, co aborcja.

Toś sam wymyślił? Jakiegoś linka potwierdzającego te rewelacje dałoby radę dostać?
worek kości (2937 punktów)
>I co z tego niby? Co to kategorialnie różnych zjawisk, choćby per analogiam, porównywać nie sposób?

Porównywać sobie można, np. jabłko i algorytm Huffmana, tylko co z tego wyjdzie?

>Ty tu w jakąś teologię się bawisz? Porównywanie sposobu używania nie oznacza porównywania samych zjawisk jako takich?

No pewnie. Wazon i monitor mogą nie mieć ze sobą nic wspólnego, ale można ich w ten sam sposób użyć - np. rozbić je komuś na głowie. Nieporównywalne przedmioty, a podobny sposób użycia.

>W jakich to?

Badania nad komórkami macierzystymi np.

>Czyli ratunek jest wtedy jak ludziska naturalnie kopulują, a holokaust jak to łączą w laboratorium? Bo finał i sama procedura jakby bliźniaczo podobna.

Nie żebym się na tym znał, ale z biologii pamiętam tyle, że podczas owulacji uwalnia się jedna komórka jajowa, która zostaje zapłoniona lub nie. W metodzie in vitro sztucznie wyzwala się kilka komórek jajowych, zapładnia je wszystkie (w tym momencie zaczynamy mieć do czynienia z człowiekiem, przynajmniej według KK), po czym wybiera się jedną i umieszcza w macicy. Resztę się zamraża lub używa do innych celów.

>Stosunek katolicyzmu choćby do homoseksualistów to używanie człowieczeństwa w ich osobie jako celu?

Stosunek KK do homoseksualizmu jest oparty na podobnej zasadzie, jak przy antykoncepcji - traktowanie drugiego człowieka jako środka do zaspokojenia własnego celu - rozładowania seksualnego napięcia - jest czymś niewłaściwym. Zastanawiam się co w przypadku, gdy zależy nam przede wszystkim na przyjemności drugiej osoby - pomijając kwestię "stosunek jest z natury nakierowany na rozrodczość" - Kant nie powinien się do tego przyczepić.

>Znajdź mi jakikolwiek przedmiot, o którym można myśleć tylko jako o celu bądź tylko jako o środku.

O wszystkim można myśleć na oba sposoby, ale Kantowi, i KK podtrzymuje taką filozofię, chodziło o to, że w przypadku człowieka nie powinniśmy go traktować jak środek, tylko zawsze jako cel.

>>To tak jak wyjść na dwór i powiedzieć, że a termometr pokazywał -5 C, ale ja czuję, że jest cieplej niż w rzeczywistości.
>Czyli katolicyzm to oderwanie od rzeczywistości? Takiej szczerości się po Tobie nie spodziewałem.
>I każdy katolik to taki relatywista? Ale se z tego boga jaja robią.

Nie mówiłem o katolicyzmie teraz.

>>Wypisuję tylko tyle, że nie można osłabić moralnej wagi jakiegoś czynu, przez wskazanie na inny czyn, który jest moralnie gorszy.
>Skoro każdy (zły?) czyn ma moralnie tą samą wagę to czemuż to za jeden drzewiej się kamieniowało, a za inny zmawiało paciorek?

Różne czyny mają różne moralne wagi, ale z faktu, że czyn A jest gorszy od czynu B, nie wynika, że czyn B przestaje być zły.

>A jeszcze ciężej zważywszy na to, że bombę wodorową pierwszy raz odpalono w 1952 roku.
>>Jeśli chodzi o broń masowego rażenia

>>Jeśli ratowanie życia matki ma polegać na korekcji tych patologicznych zmian i jeśli ubocznym skutkiem tego zabiegu będzie śmierć dziecka/płodu, wtedy, no cóż - trudno. Ale to nie to samo, co aborcja.
>Toś sam wymyślił? Jakiegoś linka potwierdzającego te rewelacje dałoby radę dostać?

Tutaj można o tym przeczytać:
www.opoka.(*)ka/F/FE/gn201111-podwojny.html


bembergiem w berg
13-04-2013 17:32 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>>Czyli ratunek jest wtedy jak ludziska naturalnie kopulują, a holokaust jak to łączą w laboratorium? Bo finał i sama procedura jakby bliźniaczo podobna.
>Nie żebym się na tym znał, ale z biologii pamiętam tyle, że podczas owulacji uwalnia się jedna komórka jajowa, która zostaje zapłoniona lub nie.

...a potem zagnieżdża się albo nie, później zaś rozwija dalej albo nie. Przy czym albo nie w sumie stanowi większość skutków takiej "naturalnej kopulacji", jako że "szczęśliwe rozwiązanie" jest efektem w najlepszym razie 1/3 zapłodnień.
Cytat:
Spontaneous abortion is generally defined as the loss of the conception before the period of viability. It is a common event in human reproduction. It has been estimated that up to 70% of all conceptions fail to complete their development. Approximately 30% of all zygotes abort before implantation

Gilbert-Barness: Potter's Pathology of the Fetus, Infant and Child, 2nd ed.

>Resztę się zamraża

...aż do kolejnej próby zapłodnienia. Żyją sobie te embriony i czekają na kolejną ciążę.

I nie, wbrew temu, co twierdzisz, szanse na to, by KRK zmienił w przewidywalnej przyszłości opinię o zapłodnieniu in vitro są raczej nikłe, niezależnie od postępu metody, jako że po zupełnie hipotetycznym wyeliminowaniu kwestii mrożenia zapasowych zarodków pozostają jeszcze ulubione kościelne "argumenty" z nienaturalności tudzież z godności ludzkiej. Tak jak godności ludzkiej zagraża rzekomo koncepcja pozaustrojowego rozwoju płodu, tak i pozaustrojowe zapłodnienie ex definitione wg KRK musi tę godność szargać. Jasno wyraziła się w tej kwestii Kongregacja Nauki Wiary:

Cytat:
"techniki zapłodnienia w probówce mogą otworzyć możliwości innych form manipulacji biologicznej i genetycznej embrionów ludzkich, takich jak: usiłowania lub plany zapłodnienia między gametami ludzkimi i zwierzęcymi, ciąża embrionu ludzkiego w łonie zwierzęcym, hipoteza lub projekt zbudowania sztucznych macic dla embrionów ludzkich. Metody te są sprzeczne z godnością istoty ludzkiej właściwą embrionowi i równocześnie zagrażają prawu każdej osoby do poczęcia i urodzenia się w małżeństwie i przez małżonków"


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
13-04-2013 19:07 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)
>Nieporównywalne przedmioty, a podobny sposób użycia.

Nie nieporównywalne a różne - sam dopiero co wyżej twierdzisz, że jednak porównywać wszystko się da.

>Badania nad komórkami macierzystymi np.

I te badania prowadzi się na zamrożonych zarodkach? Jakiegoś linka da radę?

>Nie żebym się na tym znał, ale z biologii pamiętam tyle, że podczas owulacji uwalnia się jedna komórka jajowa, która zostaje zapłoniona lub nie. W metodzie in vitro sztucznie wyzwala się kilka komórek jajowych, zapładnia je wszystkie (w tym momencie zaczynamy mieć do czynienia z człowiekiem, przynajmniej według KK), po czym wybiera się jedną i umieszcza w macicy. Resztę się zamraża lub używa do innych celów.

A w naturalnej holokaust co miesiąc. Różnica taka, że w in vitro jest szansa, że jednak jeden (bądź więcej) przeżyje. To które to bardziej humanitarne?

>Stosunek KK do homoseksualizmu jest oparty na podobnej zasadzie, jak przy antykoncepcji - traktowanie drugiego człowieka jako środka do zaspokojenia własnego celu - rozładowania seksualnego napięcia - jest czymś niewłaściwym.

Chodzi o stosunek kościoła do homoseksualizmu, a nie kościelnej ocenie relacji homoseksualisty do drugiego.

>>Czyli katolicyzm to oderwanie od rzeczywistości? Takiej szczerości się po Tobie nie spodziewałem.
>>I każdy katolik to taki relatywista? Ale se z tego boga jaja robią.
>Nie mówiłem o katolicyzmie teraz.

A w którym to miejscu Ci się udało taką woltę wykonać? Który to kodeks moralny (poza katolickim) jest tak oderwany od rzeczywistości?

>www.opoka.(*)ka/F/FE/gn201111-podwojny.html

Tyleś się ponawypisywał o człowieczeństwie, celach, środkach, a tu taki piękny przykład kobiety jako inkubatora. No projekt godny afgańskich talibów.
13-04-2013 19:32 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>Badania nad komórkami macierzystymi np.
>I te badania prowadzi się na zamrożonych zarodkach? Jakiegoś linka da radę?

www.mp.pl/(*)351ED0B31951A41BBC55C04D15A446

>A w naturalnej holokaust co miesiąc. Różnica taka, że w in vitro jest szansa, że jednak jeden (bądź więcej) przeżyje. To które to bardziej humanitarne?

Nie no, co miesiąc jest owulacja, ale sama komórka jajowa nie wystarczy do zapłodnienia - takie coś zdarzyło się ponoć tylko raz, jakieś 2000 lat temu.

>Tyleś się ponawypisywał o człowieczeństwie, celach, środkach, a tu taki piękny przykład kobiety jako inkubatora. No projekt godny afgańskich talibów.

A jakieś uzasadnienie?

bembergiem w berg
13-04-2013 19:53 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

>A jakieś uzasadnienie?

Cytat:
W przypadku zagrożenia życia matki będącej w ciąży etyka chrześcijańska podkreśla potrzebę heroizmu.

15-04-2013 07:55 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Tutaj można o tym przeczytać:
>www.opoka.(*)ka/F/FE/gn201111-podwojny.html
Dla własnego dobra (bo musiałabym się sama zbanować na podstawie paragrafu 35 punkt h Regulaminu) nie skomentuję tego tekstu.
Grey (2102 punktów)
> Z tego punktu widzenia użycie bomby było uzasadnione wyjątkowymi okolicznościami, a samolot przed odlotem w kierunku Hiroszimy został nawet poświęcony. Tak więc nigdzie nie jest napisane, że katolicy nie mogą używać bomby atomowej,

To może in vitro też mogą używać, tylko jeszcze o tym nie wiedzą, bo nikt im nie powiedział, w jakich okolicznościach mogą.
worek kości (2937 punktów)
>To może in vitro też mogą używać, tylko jeszcze o tym nie wiedzą, bo nikt im nie powiedział, w jakich okolicznościach mogą.

Całkiem możliwe, ale póki co brakuje za tym argumentów.


bembergiem w berg
12-04-2013 22:12 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>>No, moim zdaniem in vitro i bomba wodorowa są nieporównywalne, ale nawet jeśli czyn X jest gorszy od czynu Y, nie znaczy to, że Y staje się nagle dobry. Y staje się po prostu mniej zły, niż X. To tak jakby ktoś, kto okradł kiosk, tłumaczył się faktem, że Hitler był gorszy niż on. To tak nie działa.

    ... w obu przypadkach nie bierze się pod uwagę co/kto jest bardziej, lub mniej zły. Tutaj bierze się pod uwagę skutki. Skutki okradzenia kiosku są zdecydowanie mniej złe, niż działalność Hitlera. Skutki in vitro przynoszą zdecydowanie więcej dobra, niż zła. Bomba wodorowa praktycznie tylko złe skutki niesie...

    ... nie można przenosić oceny zdarzenia/osoby, na ocenę skutków ich działania - i odwrotnie. To jest manipulacja. No chyba, że jest się "ortodoksyjnym oszołomem" pragnącym, za wszelka cenę udowodnić swoją rację. Chyba żaden z adwersarzy takiej postawy nie przejawia?...

    ... pozdrawiam...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
12-04-2013 22:23 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
> Skutki in vitro przynoszą zdecydowanie więcej dobra, niż zła.

Z punktu widzenia etyki katolickiej in vitro wygląda tak, że dla dobra jednej osoby, poświęca się życie kilku innych, pechowców. To tak nie działa tylko wtedy, jeśli uznamy, że zarodek nie jest człowiekiem, ale każde arbitralne określenie początku osoby ludzkiej rodzi same trudności.

>nie można przenosić oceny zdarzenia/osoby, na ocenę skutków ich działania - i odwrotnie. To jest manipulacja.

Skoro nie można oceniać osoby, a jedynie skutki jej działalności, to co myślisz o karaniu pijanych kierowców? Wlepia im się mandaty nie za to co zrobili, ale za to co mogliby zrobić. Realnych skutków brak.

bembergiem w berg
13-04-2013 01:59 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>> Skutki in vitro przynoszą zdecydowanie więcej dobra, niż zła.
>Z punktu widzenia etyki katolickiej in vitro wygląda tak, że dla dobra jednej osoby, poświęca się życie kilku innych

Osób, qurwa???


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
13-04-2013 02:35 
 Ocena-2 na 4
worek kości (2937 punktów)
>Osób, qurwa???

Zastanawiam się czy w etyce chrześcijańskiej odróżnia się człowieka od osoby i wychodzi mi na to, że każdy człowiek jest tam osobą, chociaż nie każda osoba jest człowiekiem (np. Bóg jest osobą, ale nie jest człowiekiem). Wygląda więc, że tak, osób.

bembergiem w berg
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Osób, qurwa???
>Zastanawiam się czy w etyce chrześcijańskiej odróżnia się człowieka od osoby i wychodzi mi na to, że każdy człowiek jest tam osobą, chociaż nie każda osoba jest człowiekiem (np. Bóg jest osobą, ale nie jest człowiekiem). Wygląda więc, że tak, osób.

Jeśli nie każda osoba jest człowiekiem i jeśli zarodek jest osobą ( tak twierdzisz mówiąc, że in vitro poświęca istnienia wielu osób dla jednej osoby) to skąd wiesz, że ta osoba w macicy jest człowiekiem (skoro, jak wiemy z początku zdania, nie każda osoba jest człowiekiem)?
worek kości (2937 punktów)
>Jeśli nie każda osoba jest człowiekiem i jeśli zarodek jest osobą ( tak twierdzisz mówiąc, że in vitro poświęca istnienia wielu osób dla jednej osoby) to skąd wiesz, że ta osoba w macicy jest człowiekiem (skoro, jak wiemy z początku zdania, nie każda osoba jest człowiekiem)?

Czy uznamy coś/kogoś za osobę czy nie, zależy od przyjętej definicji "osoby". Katolicy najczęściej powołują się na Boecjusza, który twierdził, że osoba jest to "indywidualna substancja natury rozumnej". Od przyjętej metafizyki zależy jednak, jak będziemy rozumieć indywidualną substancję, a jak naturę rozumną, ale upraszczając sprawę...

Argumentacja katolików przebiega w ten sposób, że najpierw wykazuje się, że zarodek to człowiek, a dopiero później, że skoro to człowiek, to i osoba. Ale jeśli wyszliby oni od osobowości zarodka, to fakt, że zarodek jest także człowiekiem wynikałby na drodze eliminacji. Skoro osobą może być albo człowiek, albo Bóg, a zarodek nie jest Bogiem, więc jest człowiekiem. Myślę, że na podobnej zasadzie można by określić status ewentualnych inteligentnych kosmitów - jeżeli są osobami, to są też, w pewnym sensie, ludźmi.

bembergiem w berg
13-04-2013 22:32 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Katolicy najczęściej powołują się na Boecjusza, który twierdził, że osoba jest to "indywidualna substancja natury rozumnej".

Słowo "rozumnej" wyklucza z tej definicji zarodki (i katolickich teologów).

> Skoro osobą może być albo człowiek, albo Bóg, a zarodek nie jest Bogiem, więc jest człowiekiem.

Normalnie "czytam katolicką logikę dla beki"...

> status ewentualnych inteligentnych kosmitów - jeżeli są osobami, to są też, w pewnym sensie, ludźmi.

No chyba żeby byli Bogami?
16-04-2013 10:31 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Osób, qurwa???
>Zastanawiam się czy w etyce chrześcijańskiej odróżnia się człowieka od osoby i wychodzi mi na to, że każdy człowiek jest tam osobą,

Zaś osobowy status moruli, która ma wciąż mnóstwo czasu, by się ewentualnie na kilku ludzi podzielić, lub też zlać z innymi morulami w jednego człowieka, bądź wreszcie ulec wchłonięciu przez organizm matki...

>chociaż nie każda osoba jest człowiekiem (np. Bóg jest osobą, ale nie jest człowiekiem). Wygląda więc, że tak, osób.

...jest odbiciem osobowego statusu Boga w Trójcy Jedynego, na którego Obraz i Podobieństwo uczyniona została...

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
13-04-2013 05:03 
 Ocena 8 na 8
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Wdawać się w dyskusję z trollem, qurwa???
Kompletnie nie rozumiem tej przemożnej chęci do masturbowania worka kości, jaką wykazują forumowicze szczególnie w tym wątku. OK, mógłbym zrozumieć, że jakiś nowicjusz daje się nabrać na workową sofistykę, ale żeby doświadczeni forumowicze nie mogli po prostu olać worka kości - tego nie rozumiem.
16-04-2013 10:33 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>ale żeby doświadczeni forumowicze nie mogli po prostu olać worka kości - tego nie rozumiem.

Iiiii... jaki tam z niego troll... Kiedyś to były Trolle .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
13-04-2013 08:54 
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Osób, qurwa???

No ba.
www.invict(*)my_komorki_jajowe_zarodki.html
www.invicta.pl/1139/jak_rozwijaja_sie_zarodki.html

Tonący kk się blastocysty (w najlepszym przypadku) chwyta. Trzeba być idiotą albo zakłamaną szują, żeby to to nazywać osobą/człowiekiem. Stawiam na szuję.
13-04-2013 14:05 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
>Trzeba być idiotą albo zakłamaną szują, żeby to to nazywać osobą/człowiekiem.

Tertium non datur?

To w którym momencie, według twojej opinii oczywiście, zaczyna się człowiek?

bembergiem w berg
13-04-2013 19:26 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>To w którym momencie, według twojej opinii oczywiście, zaczyna się człowiek?

Nie człowiek, a osoba/człowiek. Jeżeli ten zlepek kilku komórek jest dla kogoś osobą, to mogę współczuć albo stuknąć się w głowę (współczujaco albo pejoratywnie użyty idiotyzm w zależności od poziomu kondycji intelektualnej osobnika albo mojego nastroju). Ale mogę też podejrzewać, że wynika to z cynizmu, wyrachowania i manipulowania terminami dla wypracowania sobie czy powiększenia i utrzymania kurczącej się niszy aksjologicznego istnienia w dyskursie publicznym. W istocie rzeczy katolicyzm tylko pozornie i instrumentalnie interesuje się tak zarodkami, jak i dobrem dzieci, a i w ogóle ludzi (ale to już temat na osobną dyskusję). I tutaj już termin "szuja".
13-04-2013 15:09 
 Ocena-1 na 3
Satyr (4285 punktów)
>Trzeba być idiotą albo zakłamaną szują, żeby to to nazywać osobą/człowiekiem.

A kim trzeba być, żeby nazywać kogoś szują nie mając zielonego pojęcia o biologicznych klasyfikacjach organizmów?

Zarodek należy do gatunku homo sapiens, co wystarczy za komentarz.
Kwestia czy zarodek zasługuje na ochronę prawną jest kwestią oceny i trzeba być - no właśnie, kim? Cymbałem? Draniem? - żeby obrażać kogoś tylko dlatego, że inaczej ocenia tą kwestię.
13-04-2013 15:44 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Kwestia czy zarodek zasługuje na ochronę prawną jest kwestią oceny i trzeba być - no właśnie, kim? Cymbałem? Draniem? - żeby obrażać kogoś tylko dlatego, że inaczej ocenia tą kwestię.

Obrazanie to pol biedy. Inteligentny czlowiek sam decyduje, kto go obraza a kto nie

Problem w tym, ze osoby, ktore nie uwazaja zarodka za czlowiekia nie zmuszaja calego swiata do usuwania tychze zarodkow. Osoby natomiast, dla ktorych zarodki sa juz kompletnymi ludzmi chca zmusic caly swiat aby usuniecie takich zarodkow bylo surowo karane.

DO tego dochoodzi fakt, ze jedni na wytlumaczenie swojego postepowania potrafia przytoczyc namacalne argumenty biologiczne, fizyczne i chemiczne a drudzy opieraja sie jedynie na emocjach, osobistym przekonaniu oraz twierdzeniu, ze krasnoludkow i smerfow nie ma ale bog, ktory nie lubi in vitro jak najbardziej istnieje
13-04-2013 16:13 
 0 na 2
Satyr (4285 punktów)

>Obrazanie to pol biedy. Inteligentny czlowiek sam decyduje, kto go obraza a kto nie
>Problem w tym, ze osoby, ktore nie uwazaja zarodka za czlowiekia nie zmuszaja calego swiata do usuwania tychze zarodkow. Osoby natomiast, dla ktorych zarodki sa juz kompletnymi ludzmi chca zmusic caly swiat aby usuniecie takich zarodkow bylo surowo karane.

Uważam, że mimo wszystko to nie takie proste i ocena tego, od kiedy życie ludzkie zasługuje na ochronę prawną raczej nie może być pozostawiona prywatnej opinii każdego z nas. Co jeśli ktoś uzna, że niemowlę to nie człowiek (bo np. brak mu samoświadomości) i będzie miał pretensje, że "jacyś fanatycy" zmuszają go do uznawania "bzdurnych poglądów", że niemowlę jednak jest człowiekiem, kiedy on widzi, że owo niemowlę jest mniej świadome od dorosłej małpy? Na marginesie - pogląd z taką konkluzją był już głoszony na tym forum.
13-04-2013 16:27 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Uważam, że mimo wszystko to nie takie proste i ocena tego, od kiedy życie ludzkie zasługuje na ochronę prawną raczej nie może być pozostawiona prywatnej opinii każdego z nas.

Dlatego jest swieckie prawo, ktore wyraznie mowi, ze do tego i tego tygodnia zarodek to zarodek.

>Co jeśli ktoś uzna, że niemowlę to nie człowiek (bo np. brak mu samoświadomości) i będzie miał pretensje, że "jacyś fanatycy" zmuszają go do uznawania "bzdurnych poglądów", że niemowlę jednak jest człowiekiem, kiedy on widzi, że owo niemowlę jest mniej świadome od dorosłej małpy?

Patrz wyzej - prawo swieckie wyraznie temu komus mowi kim lub czym jest niemowlak.

Poglady mozesz miec dowolne. Mozesz miec poglad, ze plemnik to maly chlopczyk a jajeczko mala dziewczynka. Nikt ci nie zabrania miec pogladow. Jedynie wpychania sie z twoimi pogladami do moich jader i macicy mojej zony wypraszam sobie.
13-04-2013 16:54 
 Ocena-1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>Dlatego jest swieckie prawo, ktore wyraznie mowi, ze do tego i tego tygodnia zarodek to zarodek.

No właśnie. W Polsce mówi ono, że życie ludzkie jest chronione od momentu poczęcia. Czyli mamy konkluzję.
13-04-2013 17:27 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Dlatego jest swieckie prawo, ktore wyraznie mowi, ze do tego i tego tygodnia zarodek to zarodek.
>No właśnie. W Polsce mówi ono, że życie ludzkie jest chronione od momentu poczęcia. Czyli mamy konkluzję.

O ile mi wiadomo Art. 38 brzmi: Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.
Moment poczecia chca do konstytucji wcisnac katolickie bojowki i politycy, ktorych glownym hobby jest robienie fellatio kosciolowi (z czysto oporunistycznych powodow= kasa i stolek, ktory te kase gwarantuje). Jest to zalosne i skandaliczne bo chca do konstytucji wepchnac katolicki katechizm:

Cytat projektu zmiany kaonstytucji: "Zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego: "Niezbywalne prawo do życia każdej niewinnej istoty ludzkiej stanowi element konstytutywny społeczeństwa cywilnego i jego prawodawstwa". Zachodzi zatem oczywista konieczność wprowadzenia do ustawy o charakterze zasadniczym tj. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przepisów zapewniających całkowitą ochronę życia dzieci poczętych, które nie będą podważały bezwzględnej wartości prawa do życia i skutecznie zapobiegną jego relatywizacji przez prawo."

Ja, jako czlowiek niewierzacy w zarowno krasnoludki jak i katolickiego boga mowie:

Wsadzcie sobie wasz katechizm w wasze dupy i dajcie mi zyc wedlug swieckiego prawa!

A te, moj drogi Satyrze, jak na razie pozwala (w jasno okreslonych przypadkach) na aborcje zarodka.
13-04-2013 19:26 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (2117 punktów)
>A te, moj drogi Satyrze, jak na razie pozwala (w jasno okreslonych przypadkach) na aborcje zarodka.

Tak dla ścisłości to prawo pozwala (w nawet nie tak całkiem jasno, a wręcz dość ogólnie określonych przypadkach) na "likwidację" nawet całkiem już dorosłego człowieka np. w ramach obrony koniecznej. Co więcej, obrona konieczna jest tylko jednym z kontratypów więc okoliczności, w których potencjalnie można kogoś zabić znalazłoby się więcej. Nota bene aborcja też jest niczym innym jak po prostu kolejnym z kontratypów i żeby było ciekawie - zawsze nim była, a dyskusje trwają nie nad tym czy aborcja jest czy nie jest czynem niedozwolonym ale nad okolicznościami w jakich zastosowanie kontratypu jest dopuszczalne czyli gdzie znajdują się jego granice. Mowa o dyskusjach prawnych a nie etyczno - moralnych.
Piszę to po to aby zwrócić uwagę na to co jest zasadą a co wyjątkiem w rozumieniu prawa karnego.
Cytat:
Zaistnienie kontratypu powoduje, że zachowanie wypełniające znamiona czynu zabronionego nie jest przestępstwem. Innymi słowami - postępowanie, które w normalnych warunkach jest bezprawne, staje się prawnie dozwolone ze względu na zaistnienie określonych przesłanek.

Od razu tez powiem żeby nie było niejasności że taka regulacja nie jest wymysłem ustawy antyaborcyjnej - jest powszechnie stosowaną w prawie karnym wielu krajów konstrukcją i to od dawna (choć bywa oczywiście różnie nazywana)
Mówiąc inaczej, aborcja (tak jak zabicie człowieka w obronie własnej) jest czynem zabronionym (zasada) ale są okoliczności (wyjątek), w których nie można temu czynowi przypisać bezprawności co powoduje że nie jest w rozumieniu Kodeksu Karnego przestępstwem i nie podlega ściganiu. Oczywiście wykroczenie poza granice wyznaczone kontratypem będzie wyłączało jego zastosowanie.

tu trochę teorii: pl.wikipedia.org/wiki/Kontratyp

Pozdrawiam
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>tu trochę teorii: pl.wikipedia.org/wiki/Kontratyp

Dziekuje, ale stosunkowo niedawno musialem/mialem szanse zdawac egzamin z § 34a GewO (Niemcy) gdzie przez 4 miesiace przerabialem wlasnie obrone konieczna i inne § kodeksu karnego
13-04-2013 21:38 
 Ocena-1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>Wsadzcie sobie wasz katechizm w wasze dupy

Widzę, że jesteś ekspertem od wsadzania sobie różnych przedmiotów w dupę... ja jednak proponuje powrócić do tematu: polskie prawo karne zabrania dokonywania aborcji. Istnieją kontratypy dla czynu aborcji, jednakże ogólna zasada jest taka jak wskazałem.

To jednak tylko na marginesie, bo wydaje mi się, że generalnie nie rozumiesz o co tu chodzi. Chodzi mianowicie o to, że prawo stanowione można sobie zmieniać i ono nie da odpowiedzi na to, kiedy zarodek powinien być prawnie chroniony a kiedy nie.

Z mojej strony to wszystko. Pojawiać się zaczęły epitety (w którymś z postów wyżej - szuja,idiota) oraz szemrane dyrektywy (o wsadzaniu sobie w dupę). Nie mam zamiaru rozmawiać na takim poziomie. Najwyraźniej naruszono dogmaty waszej sekty i poziom emocji zbytnio wzrósł
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Wsadzcie sobie wasz katechizm w wasze dupy
>Widzę, że jesteś ekspertem od wsadzania sobie różnych przedmiotów w dupę... ja jednak proponuje powrócić do tematu: polskie prawo karne zabrania dokonywania aborcji. Istnieją kontratypy dla czynu aborcji, jednakże ogólna zasada jest taka jak wskazałem.
>To jednak tylko na marginesie, bo wydaje mi się, że generalnie nie rozumiesz o co tu chodzi. Chodzi mianowicie o to, że prawo stanowione można sobie zmieniać i ono nie da odpowiedzi na to, kiedy zarodek powinien być prawnie chroniony a kiedy nie.
>Z mojej strony to wszystko. Pojawiać się zaczęły epitety (w którymś z postów wyżej - szuja,idiota) oraz szemrane dyrektywy (o wsadzaniu sobie w dupę). Nie mam zamiaru rozmawiać na takim poziomie. Najwyraźniej naruszono dogmaty waszej sekty i poziom emocji zbytnio wzrósł

Widzisz, że jestem ekspertem od wsadzania sobie? Przecież wyrażnie napisałem, żeby katolicy sobie wsadzili a nie ja

Czyli z kłamstwa, że polska konstytucja broni życia od poczęcia wycofujesz się?

Prawo nie da odpowiedzi kiedy zarodek jest zarodkiem a kiedy człowiekiem bo to nie jest jego obowiązkiem i celem. Prawo wyraźnie mi mówi co mi wolno a co nie i to mi wystarcza . Czy zarodek jest zarodkiem, człowiekiem czy może autobusem mówi mi biologia a nie prawo.

To ty chcesz aby prawo podporządkowało sie twoim dogmatom i urojeniom

Jak narazie polskie prawo dosyć jasno określiło co i kiexy można zrobić z zawartością macicy. Nikomu nie jest potrzebna do szczęścia katolicka definicja zarodka.
Irracja (4721 punktów)
>>Skoro nie można oceniać osoby, a jedynie skutki jej działalności, to co myślisz o karaniu pijanych kierowców? Wlepia im się mandaty nie za to co zrobili, ale za to co mogliby zrobić. Realnych skutków brak...

    ... a gdzie napisałem, że chodzi tylko o skutki dokonane?. I co ma wspólnego ocena skutków ze złamaniem prawa? Następna manipulacja czy niezrozumienie? Proszę nie mieszać przyczyn powstania prawa, ze skutkami złamania tegoż prawa. To dwie niezależne sprawy. Pijany kierowca nie jest karany za to, że mógł/może spowodować wypadek. Jest karany za złamanie prawa które zabrania jazdy po "pijanemu" - a to jest realny występek, bez względu na skutki takiej jazdy...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
13-04-2013 14:10 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>a gdzie napisałem, że chodzi tylko o skutki dokonane?

No cóż, kwestia oceny skutków niedokonanych jest dość problematyczna.

>I co ma wspólnego ocena skutków ze złamaniem prawa?

Ja rozumiem, że ktoś został ukarany, ponieważ złamał PRAWO, ale prawo tworzy się w oparciu o jakąś etykę. Myślę, że mamy prawo rozmawiać o słuszności uchwalania jakichś praw. No, chyba że podejdziemy do prawa, jak do teologii - objawiony kodeks, z którym nie ma dyskusji, jest tylko właściwa interpretacja.


bembergiem w berg
Irracja (4721 punktów)
>>No cóż, kwestia oceny skutków niedokonanych jest dość problematyczna.
    ... lecz tylko tak długo, jak długo nie są poparte doświadczenie, znaczną ilością przypadków wynikłych dotychczas, oraz badaniami potwierdzającymi powiązanie pewnych zdarzeń ze wzrostem ilości negatywnych skutków...

>>Ja rozumiem, że ktoś został ukarany, ponieważ złamał PRAWO, ale prawo tworzy się w oparciu o jakąś etykę. Myślę, że mamy prawo rozmawiać o słuszności uchwalania jakichś praw. No, chyba że podejdziemy do prawa, jak do teologii - objawiony kodeks, z którym nie ma dyskusji, jest tylko właściwa interpretacja.
    ... jak wyżej...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
13-04-2013 08:07 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>> Skutki in vitro przynoszą zdecydowanie więcej dobra, niż zła.
>Z punktu widzenia etyki katolickiej in vitro wygląda tak, że dla dobra jednej osoby, poświęca się życie kilku innych, pechowców. To tak nie działa tylko wtedy, jeśli uznamy, że zarodek nie jest człowiekiem, ale każde arbitralne określenie początku osoby ludzkiej rodzi same trudności.

    ... z pana wypowiedzi, w sprawie in vitro, wychodzi że KRK jest przeciwny tylko zamrażaniu zarodków. Można podejrzewać, że nie miałby sprzeciwu wobec in vitro, gdyby zapładniano tylko jedną komórkę i umieszczano ją w macicy przyszłej matki. Skąd więc sprzeciw wobec całości in vitro? Albo KRK jest hipokrytą a jego argumentacja pokrętna - albo dyskutuje pan o czymś czego nie zna...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
13-04-2013 12:43 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Albo KRK jest hipokrytą a jego argumentacja pokrętna - albo dyskutuje pan o czymś >czego nie zna...

W tym wypadku zachodzi A i B

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-04-2013 14:14 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>z pana wypowiedzi, w sprawie in vitro, wychodzi że KRK jest przeciwny tylko zamrażaniu zarodków.

Bo to jest najważniejszy (racjonalny) argument przeciwko in vitro i myślę, że gdy ta technologia zostanie udoskonalona, KK zmieni/złagodzi stanowisko w tej drugiej, bardziej religijnej kwestii (wymóg naturalnego poczęcia).

bembergiem w berg
14-04-2013 00:46 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Bo to jest najważniejszy (racjonalny) argument przeciwko in vitro...
    ... ten argument dołożyli do sprzeciwu tylko dla wiernych chodzących do kościoła (tylko na kazaniach jest jako główny argument). I właśnie dlatego, że jest w miarę racjonalny. Dla wiernych, bo dla nauki już nie. Z nauką dyskutują "na polu teologicznym", by nie musieć szukać uzasadnień naukowych...

>> i myślę, że gdy ta technologia zostanie udoskonalona, KK zmieni/złagodzi stanowisko w tej drugiej, bardziej religijnej kwestii (wymóg naturalnego poczęcia).
    ... "pobożne życzenie", nic więcej...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
12-04-2013 23:22 
 Ocena 4 na 4
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>z katolickiego punktu widzenia używanie pewnych rzeczy jest złe nie dlatego, że kłóci się z "wolą bożą", ale dlatego, że np. polega na traktowaniu ludzi przedmiotowo. Jeśli ktoś twierdzi, że o człowieku mówimy od poczęcia do naturalnej śmierci, to zapłodniony zarodek jest już człowiekiem, którego nie można dowolnie uśmiercać/zamrażać - z tego względu stosowanie metody in vitro >jest niewłaściwe.

Zamrażanie nie można porównać z uśmiercaniem. Poza tym jak można mówić o uśmiercaniu komórek ?

I od kiedy KK ma coś do przedmiotowego traktowania ? Czy ksiądz się pyta niemowlaka czy chce być ochrzczony ?

KK tak na prawdę ma gdzieś In vitro. Chodzi tylko o władzę: papież coś nakazuje i owieczki mają słuchać. To jest prawdziwym celem tych wojen o aborcję i vitro.

Wystarczy popatrzeć jak się interesuje już urodzonymi dziećmi

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
12-04-2013 23:36 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Poza tym jak można mówić o uśmiercaniu komórek ?

Z punktu widzenia biologii cały jesteś gromadą komórek, no więc nie kumam o co ci chodzi.

>I od kiedy KK ma coś do przedmiotowego traktowania ? Czy ksiądz się pyta niemowlaka czy chce być ochrzczony ?

KK nie poluje na niemowlaki, do chrztu bobasa przynoszą rodzice. A czemu nie czekają na bobasa wolną decyzję - są przynajmniej trzy powody:
1. Tradycja.
2. Wygoda.
3. Religia. Z punktu widzenia katolika lepiej mieć dziecko ochrzczone niż nieochrzczone - więc robi się to dla eschatologicznego dobra bobasa.

>KK tak na prawdę ma gdzieś In vitro. Chodzi tylko o władzę

Boy, that escalated quickly...

>Wystarczy popatrzeć jak się interesuje już urodzonymi dziećmi

A jak się interesuje vs. jak się powinien interesować?


bembergiem w berg
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Poza tym jak można mówić o uśmiercaniu komórek ?
>Z punktu widzenia biologii cały jesteś gromadą komórek, no więc nie kumam o co ci >chodzi.

Ja też nie, ale ja nie piszę o uśmiercaniu Ile istnień uśmierciłeś w swoim życiu ? Zapewne tysiące...

>3. Religia. Z punktu widzenia katolika lepiej mieć dziecko ochrzczone niż >nieochrzczone - więc robi się to dla eschatologicznego dobra bobasa.

no ba, ale się traktuje przedmiotowo, ale dla dobra KK Większe dobro to in vitro, ale jest zwalczane przez KK. Wot logika

>>KK tak na prawdę ma gdzieś In vitro. Chodzi tylko o władzę
>Boy, that escalated quickly...

prawda w oczy kłuje

>>Wystarczy popatrzeć jak się interesuje już urodzonymi dziećmi
>A jak się interesuje vs. jak się powinien interesować?

w ogóle się nie interesuje, a mogliby rozdać swój majątek dla głodujących dzieci 100% energii idzie w in vitro i aborcje.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
12-04-2013 23:49 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>>3. Religia. Z punktu widzenia katolika lepiej mieć dziecko ochrzczone niż nieochrzczone - więc robi się to dla eschatologicznego dobra bobasa.

    ... z punktu widzenia "Boga", to to jest brak wiary w jego miłosierdzie...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
13-04-2013 05:07 
 Ocena 5 na 5
pawel_wr (4297 punktów)

>A jak się interesuje vs. jak się powinien interesować?
>
bembergiem w berg


Jak KrK interesuje się dziećmi widać było na przykładzie bezczelnego cwaniaka
w sutannie w jednej z poznańskich parafii , który najpierw uwiódł oazowiczkę ,
potem zrobił dziecko , następnie w czasie porodu nie udzielił pomocy ani nie wezwał karetki ( oglądał filmy - sic! ). Po śmierci noworodka arcbiskup diecezji poznańskiej
wysłał go na Ukrainę dla zatuszowania skandalu.

Inny , skazany prawomocnym wyrokiem na dwa lata więzienia pedofil w sutannie
miga się od odbycia kary. Nikt z hierarchów ani z diecezji nie zapobiegł wyczynom zwyrodnialca , mimo że mieli o nim informacje. To jest troska KrK
o dzieci i młodzież. Instytucjonalnie chronienie przestępców w sutannach
to przejaw hipokryzji kleru wobec dzieci.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>To jest troska KrK
>o dzieci i młodzież. Instytucjonalnie chronienie przestępców w sutannach
>to przejaw hipokryzji kleru wobec dzieci.

dokładnie tak jest. Oni nawet mówią, że pedofilia to nic takiego


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-04-2013 14:16 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Jak KrK interesuje się dziećmi widać było na przykładzie bezczelnego cwaniaka

Czy naprawdę uważasz za uprawnione takie uogólnienie na podstawie jednostkowych przypadków?

bembergiem w berg
pawel_wr (4297 punktów)
>>Jak KrK interesuje się dziećmi widać było na przykładzie bezczelnego cwaniaka
>Czy naprawdę uważasz za uprawnione takie uogólnienie na podstawie jednostkowych przypadków?

To nie są jednostkowe przypadki .
To natura zamkniętej i hermetycznej instytucji , jaką jest kosciół
katolicki.

Marcial Degolado , z Legionów Chrystusa , którego z niewyjaśnionych przyczyn
chronił i hołubił Lolek z Wadowic , to jeden z wielu drastycznych przykładów
barbarzyństwa , degrengolady , zaprzaństwa i cynizmu funkcjonariuszy kleru
katolickiego . Ujawnione fakty jego przestępczej działalności ( np. wielokrotne
gwałty na dzieciach , także własnych ) , gangsterskie i niejasne przepływy pieniężne
między nim i mafią ( Marcial Delgado był pralnią pieniędzy) to przykład zgnilizny
i upadku kościoła katolickiego. Zapytaj swojego biskupa ,
dlaczego K.Wojtyła nic nie zrobił w jego sprawie - jeśli oczywiście będziesz miał cywilną odwagę.

Obrzydliwe praktyki KrK w szkołach i zakładach opiekuńczych w Irlandii
to dodatkowy przyczynek dla Ciebie , żebyś pomyślał , zanim coś napiszesz.

Wypowiadasz się w wielu kwestiach , wątkach i dyskusjach.
albo masz za duzo czasu , albo masz wizje katolickiego , namolnego
ewangelizowania .

Ale prośba do Ciebie : skomentuj te dwa wcześnie
przytoczone przeze mnie przykłady - i co sądzisz o ukrywaniu
przez Polski Episkopat księdza przestępcy pedofila z Kołobrzegu.
( Pan Nycz wykazal się zadziwiającą bezczynnością).
13-04-2013 18:52 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
>skomentuj te dwa wcześnie przytoczone przeze mnie przykłady

Zgadzam się z opinią Watykanu:

Cytat:
duchowny dopuścił się skandalu najcięższego i niemoralnego zachowania, licznych przestępstw i prowadził życie pozbawione skrupułów.

Najcięższe i obiektywnie niemoralne zachowania ojca Maciela, potwierdzone przez niepodważalne świadectwa, jawią się niekiedy jako prawdziwe przestępstwa i ukazują życie, pozbawione skrupułów i autentycznych uczuć religijnych


>i co sądzisz o ukrywaniu przez Polski Episkopat księdza przestępcy pedofila z Kołobrzegu.

Nie wiem o co chodzi, ale jeśli ktoś chroni jakiegoś pedofila, popełnia przestępstwo.

A ty popełniasz jeden, chociaż zasadniczy błąd - wydarzenia opisywane przez ciebie dokonywały się przy przyzwoleniu konkretnych jednostek, a nie pod ochroną całej organizacji. Idea Kościoła jako wspólnoty polega na tym, że całość jest lepsza od poszczególnych, grzesznych "części", a działalność Benedykta XVI i teraz Franciszka pokazuje, że KK się coraz skuteczniej z tego całego zła oczyszcza.


bembergiem w berg
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>A ty popełniasz jeden, chociaż zasadniczy błąd - wydarzenia opisywane przez ciebie dokonywały się przy przyzwoleniu konkretnych jednostek, a nie pod ochroną całej organizacji. Idea Kościoła jako wspólnoty polega na tym, że całość jest lepsza od poszczególnych, grzesznych "części", a działalność Benedykta XVI i teraz Franciszka >pokazuje, że KK się coraz skuteczniej z tego całego zła oczyszcza.

I dlatego KK w USA musiał zapłacić wielkie odszkodowania ? Niestety nie piszesz prawdy: problemem KK jest zorganizowane ukrywanie przestępców. Franciszek jest też tego dowodem (ponura sprawa junty).

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-04-2013 19:25 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
> Niestety nie piszesz prawdy: problemem KK jest zorganizowane ukrywanie przestępców.

Istnieje różnica między zorganizowanym pomaganiem, czyli pomaganiem w zorganizowany sposób, a pomocą jakiejś organizacji, która wynika z jej wskazań statutowych. W KK mieliśmy do czynienia z oddolną inicjatywą prywatnych osób, które, tak się przypadkiem złożyło, były księżmi, i korzystało z tego faktu, aby sobie różne rzeczy ułatwić.

>Franciszek jest też tego dowodem (ponura sprawa junty).

Coś mi się wydaje, że te plotki zostały już sprostowane. Ostatnio pani Wójciak w TVN powiedziała nawet, że ok, może i Franciszek nie donosił, ale i tak nie odwołuje swoich słów (że Franciszek był "chujem"), ponieważ nie zrobił wszystkiego żeby pomóc ludziom, a nawet jeśli groziła mu śmierć, to jako ksiądz powinien był przecież oddać życie za innych. Zgadzasz się z opinią pani Wójciak?

uwaga.tvn.(*)luje_swoich_slow,reportaz.html

bembergiem w berg
13-04-2013 19:57 
 Ocena 2 na 2
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>> Niestety nie piszesz prawdy: problemem KK jest zorganizowane ukrywanie przestępców.
>Istnieje różnica między zorganizowanym pomaganiem, czyli pomaganiem w zorganizowany sposób, a pomocą jakiejś organizacji, która wynika z jej wskazań statutowych. W KK mieliśmy do czynienia z oddolną inicjatywą prywatnych osób, które, tak się przypadkiem złożyło, były księżmi, i korzystało z tego faktu, aby sobie różne rzeczy >ułatwić.

To była odgórna inicjatywa: księży pedofilów się przenosiło (przenosi?) do innej parafii i tuszuje sprawę. Przypominam o USA

>>Franciszek jest też tego dowodem (ponura sprawa junty).
>Coś mi się wydaje, że te plotki zostały już sprostowane. Ostatnio pani Wójciak w

To nie były plotki. Jest nawet zdjęcie jak Franciszek udziela sakramentu członkom junty. Nic nie znaczący wtedy "szary" ksiądz

>Zgadzasz się z opinią pani Wójciak?

Że był ch... ? Pewno, że był. Jak cały KK To jest cwaniacka, pasożytnicza organizacja, nastawiona tylko na władzę i kasę. Naszą kasę.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-04-2013 20:20 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>To nie były plotki. Jest nawet zdjęcie jak Franciszek udziela sakramentu członkom junty. Nic nie znaczący wtedy "szary" ksiądz

blog.wirtu(*)/franciszek-i-oszukane-zdjecie

bembergiem w berg
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>To nie były plotki. Jest nawet zdjęcie jak Franciszek udziela sakramentu członkom junty. Nic nie znaczący wtedy "szary" ksiądz
>blog.wirtu(*)/franciszek-i-oszukane-zdjecie

to nie jest oszukane zdjęcie, tylko być może pomylono księdza. Faktem jest, że w czasie gdy Franciszek zajmował wysokie stanowisko w kościele, ten kościół aktywnie współpracował z juntą, więc odium spada też na niego. Np.: zrzucanie więźniów do wody z samolotów to był autorski pomysł KK...


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-04-2013 22:21 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Faktem jest, że w czasie gdy Franciszek zajmował wysokie stanowisko w kościele, ten kościół aktywnie współpracował z juntą, więc odium spada też na niego.

A gdyby faktem było również i to, że niektórzy lekarze współpracowali z juntą, czy to znaczy, że odium spada także i na cały ten fach?

bembergiem w berg
13-04-2013 23:13 
 Ocena 2 na 2
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Faktem jest, że w czasie gdy Franciszek zajmował wysokie stanowisko w kościele, ten kościół aktywnie współpracował z juntą, więc odium spada też na niego.
>A gdyby faktem było również i to, że niektórzy lekarze współpracowali z juntą, czy >to znaczy, że odium spada także i na cały ten fach?

nie porównuj zawodu do organizacji. KK jako organizacja współpracował z juntą. Nie pojedynczy księża.

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
pawel_wr (4297 punktów)
Dyskusja z Tobą jest jałowa i bezcelowa.
Nie umiesz czytać ze zrozumieniem ( albo nie chcesz ) ,
a Twoje odpowiedzi na konkretne kwestie jeśli są , to są typu : "a u was biją murzynów" albo w ogóle nie odnoszą się do zagadnienia.

>A ty popełniasz jeden, chociaż zasadniczy błąd - wydarzenia opisywane przez ciebie dokonywały się przy przyzwoleniu konkretnych jednostek, a nie pod ochroną całej organizacji.
Wydarzenia opisywane przeze mnie zdarzały się nie tylko za wiedzą ,
ale także za milczącą aprobatą KrK jako instytucji.
Pan Nycz wiedział o pedofilskich czynach skazanego obecnie prawomocnym
wyrokiem plebana .... i nie zrobił nic . Sprawę szczegółowo
opisał Neewswek.

Pan Michalik wiele lat zajadle bronił pedofila z Tylawy .... no comments.

Ujawnione i zgłaszane kurii biskupich przestepstwa seksualne skutkują tym ,
że pan biskup najczęściej przenosi zboczeńca do odległej parafii , w oczekiwaniu
aż sprawa przycichnie.

>Idea Kościoła jako wspólnoty polega na tym, że całość jest lepsza od poszczególnych, grzesznych "części",

Jak dotychczas idea Kościoła jako wspólnoty polega na tym , aby solidarnie
bronić się w oblężonej twierdzy.
Ale mury runą , runą , runą ......

PS. A Pan Benedykt XVI albo Franciszek zwróci pieniądze z machlojek
i machinacji pieniężnych , które uzyskał Lolek z Wadowic
od swojego najwiekszego pupila - Maciala Degado ?
worek kości (2937 punktów)
>Pan Nycz wiedział
>Pan Michalik wiele lat zajadle bronił

Po twojej wpadce ze zdjęciem Franciszka, wolałbym żebyś to jakoś zalinkował.

>PS. A Pan Benedykt XVI albo Franciszek zwróci pieniądze

Czyje pieniądze komu mają zwrócić?

I mały eksperyment myślowy:

Wyobraź sobie, że ktoś informuje prokuraturę, że znany racjonalista, pawel_wr, zgwałcił małego chłopca. Czy pójdziesz teraz grzecznie do więzienia? No nie, bo przecież powiesz, że jesteś niewinny i jeśli masz wpływowych znajomych, to poprosisz ich o wsparcie itd. A jak tę sprawę opisałby Newsweek? "Oskarżony o zgwałcenie 10-letniego chłopca pawel_wr zajadle broni się przed odpowiedzialnością." CO TERAS?

bembergiem w berg
14-04-2013 23:15 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)
>>Pan Nycz wiedział
>>Pan Michalik wiele lat zajadle bronił
>Po twojej wpadce ze zdjęciem Franciszka, wolałbym żebyś to jakoś zalinkował.

Po jakiej mojej wpadce ?
Czy ty masz jakieś urojenia ?
Idź do biblioteki i przejrzyj kilka ostatnich wydań czasopisma , które
wymieniłem.

>>PS. A Pan Benedykt XVI albo Franciszek zwróci pieniądze
>Czyje pieniądze komu mają zwrócić?

Pieniądze , które wyprał pedofil Marcial Degado .

>I mały eksperyment myślowy:

Zrób eksperyment myślowy :

Zacznij myśleć , to jest niebolesne , a bywa pożyteczne ,
a jak posiądziesz tą umiejętność , to nie będziesz trolował.
Celecrin (6386 punktów)

>Z punktu widzenia biologii cały jesteś gromadą komórek, no więc nie kumam o co ci chodzi.
Nie można tego tak interpretować. Postaram się to udowodnić.

Moje serce to już żywa gromada komórek. Może być włożone do ciała innego człowieka i dalej działać.
Pytanie zasadnicze:
Czy jeśli moje serce zostanie wyjęte z mojego ciała, a następnie ktoś wbije w nie skalpel, to czy serce zostanie uśmiercone?

czasownik uśmiercać
synonimy: mordować, pozbawiać życia, uśmiercać, zabijać, zarzynać


KK popiera transplantacje organów, czyli uznaje śmierć dawcy. Dawca zmarł ale większość jego komórek nadal żyje, prawda? Nie może być zatem mowy o uśmierceniu serca, ani innych żyjących narządów zmarłego dawcy.

Chodzi więc o to, że zarodek (btw wyrażenie "zapłodniony zarodek" jest bez sensu) ma według KK artybuty równe żywemu dawcy, a nie jego sercu.
Popierający metodę in vitro takiej wiary nie podzielają. Dla nich nie można uśmiercić grupy komórek macierzystych zwanych zarodkiem bo są traktowane jak serce dawcy.
13-04-2013 17:37 
 Ocena 6 na 6
i.czaplicka (5782 punktów)

>synonimy: mordować, pozbawiać życia, uśmiercać, zabijać, zarzynaćKK popiera transplantacje organów, czyli uznaje śmierć dawcy. Dawca zmarł ale większość jego komórek nadal żyje, prawda? Nie może być zatem mowy o uśmierceniu serca, ani innych żyjących narządów zmarłego dawcy.
Nie chciałam się przyczyniać do karmienia trolla, ale nie wytrzymałam. Wygląda na to, że prawdy wiary faktycznie się nie dają pogodzić z biologią, co skutkuje jakimś wybiórczym (???) uznawaniem faktów.
Pojedynczy narząd może jak najbardziej umrzeć - o martwicy nie słyszałeś? A właściciel tego narządu może to przeżyć, lub nie.
To, co decyduje o życiu lub śmierci człowieka to działający mózg. Czyli człowiek bez nogi, nerki, płuca jest dalej człowiekiem. Bez mózgu - zbiorem narządów.
Na przykład bliźniaczki ze Stanów - dwie głowy na jednym korpusie. Nawet prawnie są uznawane za dwie osoby, np, egzaminy w szkole zdają oddzielnie.
Jest chłopak w Indiach (chyba, tu nawet nie jest istotny rzeczywisty przykład, tylko model) któremu z piersi wystaje kadłubek z rękami i nogami. Tego "dodatku" chyba nie uznasz za człowieka? Tak jak np, dodatkowych kończyn? Można je usunąć, dla dobra właściciela.
Więc coś, co nie ma układu nerwowego lub ma ten układ na poziomie kijanki, nie jest człowiekiem. Analogicznie jak kryterium śmierci mózgowej - nie ma działającego mózgu, nie ma człowieka. Można o tym mówić "ludzka zygota" "ludzka blastula" tak jak mówimy "ludzka wątroba".
13-04-2013 19:14 
 Ocena-2 na 4
worek kości (2937 punktów)
>Więc coś, co nie ma układu nerwowego lub ma ten układ na poziomie kijanki, nie jest człowiekiem. Analogicznie jak kryterium śmierci mózgowej - nie ma działającego mózgu, nie ma człowieka.

Ale gdyby technologia medyczna pozwalała uaktywniać mózg, który przez jakiś czas pozostawał martwy i odnawiać, zniszczone w tym czasie komórki, to mówilibyśmy o znikającym i pojawiającym się człowieku? Pewnie tak. W tej sytuacji lekarze mieliby też obowiązek wykorzystać technologię, aby przywrócić działanie "wyłączonego mózgu", i to chwilowe "wyłącznie" nie pozwoliłoby jeszcze na uznanie śmierci pacjenta - wszak wciąż mielibyśmy szansę na ponowne "włączenie". I czy kwestia płodu nie jest analogiczna? Uśmiercamy organizm, co do którego wiemy, że lada dzień sam uruchomi swój układ nerwowy, jeśli tylko dać mu trochę więcej czasu.

Mamy więc taką sytuację:
1. Obiekt A (martwy staruszek) aktualnie nie posiada działającego mózgu.
2. Obiekt B (żywy zarodek) aktualnie nie posiada działającego mózgu.
3. Obiekt A może posiadać działający mózg, jeśli zastosujemy technologię X.
4. Obiekt B może posiadać działający mózg, jeśli zostawimy go na kilka dni w spokoju.
5. Mamy obowiązek zastosować technologię X na obiekcie A, ale nie mamy obowiązku zostawić na kilka dni w spokoju obiektu B.

Wydaje mi się to nieco niesprawiedliwe.

bembergiem w berg
13-04-2013 19:26 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>5. Mamy obowiązek zastosować technologię X na obiekcie A, ale nie mamy obowiązku zostawić na kilka dni w spokoju obiektu B.

Nie rozumiem, ktory ateista, prawnik czy szpital nie pozwala tobie i twojej zonie zostawic obiektu B w macicy??? Kto nakazuje wam usunac obiekt B z macicy??
Nikt ci nie kaze (pod grozba kary) usuwac zarodkow.
Czy wiara katolicka jest tak slaba, krucha i w efekcie koncowym oderwana od rzeczywistosci, ze wierzacy potrzebuja swieckiego prawa aby zyc w spokoju i przekonaniu, ze wierza w dobra rzecz?? Kto nakazuje katolikom usuwac zarodki, ze ci musza sie przed tym nakazem chronic swieckim prawem?

No chyba, ze jak zwykle dojdziemy do wniosku, ze katolicy po prostu uzurpuja sobie prawo do wyznaczania nie tylko moralnosci ale tez i prawa. I ze swoje wlasne przekonania chca narzucic innym i egzekwowanie tych przekonan wymusic swieckim prawem
13-04-2013 19:36 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>5. Mamy obowiązek zastosować technologię X na obiekcie A, ale nie mamy obowiązku zostawić na kilka dni w spokoju obiektu B.
>Nie rozumiem, ktory ateista, prawnik czy szpital nie pozwala tobie i twojej zonie zostawic obiektu B w macicy???

Bo w przypadku obiektu A nie chodziło mi to, czy mamy ochotę czy nie, żeby go ratować - mamy obowiązek to zrobić, a więc musimy go ratować. Ale w przypadku obiektu B już takiego obowiązku nie ma. I to wydaje mi się niesprawiedliwe.

bembergiem w berg
13-04-2013 19:53 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Bo w przypadku obiektu A nie chodziło mi to, czy mamy ochotę czy nie, żeby go ratować - mamy obowiązek to zrobić, a więc musimy go ratować. Ale w przypadku obiektu B już takiego obowiązku nie ma. I to wydaje mi się niesprawiedliwe.

Jak to nie masz obowiazku??? Jestes katolikiem i dla ciebie wazniejszym dokumentem jest katechizm a w tym jest jasno opisane co katolik ma robic z zarodkiem i jakie ma w stosunku do niego obowiazki.

Czy masz moze na mysli, ze ateista i wszyscy niekatolicy nie maja tego obowiazku (bo maja w dupie katechizm)? A ze katolik chce zeby wszyscy zyli wedlug katechizmu wiec mysli zawarte w katechizmie stara sie umiescic rowniez w swieckim prawie
13-04-2013 20:00 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)
Nie udawaj idioty i przestan trolowac. Sprawa byla wyjasniana setki razy.
13-04-2013 20:22 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
> Nie udawaj idioty i przestan trolowac. Sprawa byla wyjasniana setki razy.
No tylko nie mów, że rozgryzłaś sprawę ile razy trzeba powtarzać katolikowi żeby raz zrozumiał...

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
13-04-2013 22:02 
 Ocena-2 na 2
worek kości (2937 punktów)
> Nie udawaj idioty i przestan trolowac. Sprawa byla wyjasniana setki razy.

Stare dobre "jeśli nie jesteś z nami, to jesteś idiotą".

Kwestia dopuszczalności aborcji i początku człowieka była wyjaśniana setki razy, ale nigdy nie została wyjaśniona. Jest więc o czym dyskutować.

bembergiem w berg
13-04-2013 22:19 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)
Owszem jest. Martwy dziadek ma mozg, wiec to tylko odsunie moment smierci mozgowej do momentu "odwracalnosci" dzialania. Blastule w najlepszym wypadku mozna porownac do czlowieka zdekapitowanego, ktorego glowa ulegla anihilacji.
Czlowieczenstwo plodu nie ma nic do rzeczy. Istotne jest czlowieczenstwo kobiety. Czy je uznajemy, czy uwazamy ja za zbior narzadow sluzacy podtrzymaniu przy zyciu plodu. Czy godzimy sie na interwencje panstwa w jej organizm.
Jak tak -otwarta droga do niewolnictwa i przymusowego dawstwa organow.
Grzegorz (2117 punktów)
>Czlowieczenstwo plodu nie ma nic do rzeczy.

Zostawmy na chwilę człowieczeństwo choćby z uwagi na trudności definicyjne które zawsze będą przedmiotem dyskusji prowadzących donikąd i nie dających się moim zdaniem satysfakcjonująco rozstrzygnąć. Proponuję się jednak zastanowić nad dość prozaiczną kwestią podmiotowości i to nie w sensie filozoficznym ale znów ściśle i praktycznie czyli zdolności człowieka do nabywania praw (i obowiązków).

Proponuję taki kazus, który wcale nie jest jakoś szczególnie wydumany: spotyka się dwójka ludzi, dochodzi między nimi do zbliżenia, w wyniku którego dochodzi do zapłodnienia. Nie są oni małżeństwem ale planują ślub. Kilka dni po owym spotkaniu mężczyzna ginie w wypadku. Kilka tygodni później na jaw wychodzi ciąża kobiety - pytanie czy dziecko kobiety ma prawo dziedziczyć po swoim biologicznym ojcu mimo, iż w momencie jego śmierci było po prostu "kilkoma komórkami"?
Oczywiście w świetle naszego prawa takie poczęte dziecko może dziedziczyć z resztą taka konstrukcja ma bardzo długą historię i wywodzi się jeszcze z prawa rzymskiego. Wprowadzono jednak pewien warunek - musi się ono urodzić żywe (art. 927 Kodeksu Cywilnego). Myślę, że powyższe rozwiązanie można uznać za sprawiedliwe i racjonalne.
W świetle tej, chyba mało kontrowersyjnej konstrukcji, można dostrzec że podmiotowość owej "blastuli" i prawna ochrona "jej" interesów nie koniecznie musi wynikać z ideologicznego zacietrzewienia, czy kwestii etycznych, a jest sprawą czysto życiową i praktyczną. Co więcej, owa ochrona ma na uwadze również ochronę interesów matki, która nie będąc żoną naszego przykładowego mężczyzny nie miałaby żadnego prawa do jakiegokolwiek po nim majątku.
Rzymianie mieli taką zasadę, że dziecko poczęte uznaje się za już narodzone w zakresie który dotyczy jego korzyści.
Dyskusje nad "człowieczeństwem" są równie bezowocne jak dyskusje nad wiarą i równie bezsensowne. Obserwowanie przebiegu ciąży w celu ustalenia jakiegoś przełomowego momentu w moim przekonaniu jest absurdalne i zawsze będzie prowadzić na manowce, natomiast można w sposób nie pozostawiający wątpliwości wyróżnić dwa zdarzenia - zapłodnienie i urodzenie się dziecka.
Zdarzenia te są ewidentne i połączone związkiem przyczynowym w ten sposób że pierwsze jest warunkiem drugiego. Dla mnie zarodek, jaki by nie był rozwinięty czy nie, jest potencjalnie człowiekiem, a skoro chronimy ludzkie życie w ten sposób, że każemy nie tylko zabójstwo ale również jego usiłowanie czyli coś co nie ma skutku a jedynie potencjalną możliwość jego zaistnienia, to może bądźmy konsekwentni?
Nie powinniśmy moim zdaniem z jednej strony "zarodka" traktować jako podmiot prawa (choćby warunkowo jak w przypadku spadkobrania), a z drugiej jak nieistotny zespół komórek. Można oczywiście przyjąć, że podmiotowość zaczyna się wyłącznie i bez wyjątków wraz z urodzeniem i nie wnikać w to co było wcześniej - wówczas w naszej przykładowej sytuacji dziecko nie będzie miało żadnych praw - czy jest to jednak słuszne? Można z resztą rozpatrzeć to i na innych płaszczyznach - np. świadczenia medyczne udzielane dziecku jeszcze przed jego narodzeniem w zakresie w jakim nie stanowią one świadczeń dla matki (czyli w sytuacji kiedy nie ma to związku z jej stanem zdrowia), ochrona przed przymusową aborcją (przecież dokonanie aborcji w takich warunkach jest jednoznacznie traktowane jak przestępstwo, a nie jak wycięcie powiedzmy nowotworu?) itp.

Oczywiście nie ma dla mnie dyskusji w sytuacjach zagrożenia życia matki lub niedorozwoju płodu przy czym ten drugi przypadek powinien powinien podlegać ocenie zarówno lekarzy jak i rodziców (o ile mimo niedorozwoju możliwe jest urodzenie dziecka w ogóle zdolnego do życia) obie te sytuacje moim zdaniem podpadają pod wyłączenia wynikające z istniejących już i obowiązujących kontratypów i stanowią wystarczający powód aby ciążę przerwać tyle że nie szukajmy dla tego jakichś etyczno-biologicznych wytrychów - to jest sytuacja, w której poświęcamy jakieś dobro w celu ratowania lub ochrony innego dobra i tyle. In vitro można dopuścić np. na zasadzie kontratypu eksperymentu medycznego (art. 27 Kodeksu Karnego) z uwagi na to że jest to de facto terapia bezpłodności, choć na gruncie prawa takie kwestie zawsze pozostaną nieco trudne do rozwiązania podobnie jak w przypadku klonowania czy inseminacji co wynika z konsekwencji prawnych rodzicielstwa biologicznego.

Pozdrawiam
Celecrin (6386 punktów)

>Kwestia dopuszczalności aborcji i początku człowieka była wyjaśniana setki razy, ale nigdy nie została wyjaśniona. Jest więc o czym dyskutować.

Jednak koniec człowieka jest wyjaśniony, tak?
13-04-2013 22:53 
 Ocena 10 na 10
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> organizm, co do którego wiemy, że lada dzień sam uruchomi swój układ nerwowy

Zagadka 1: kogo worek pomija w swoich rozważaniach?
Zagadka 2: celowo, czy nawet nie zauważył?

> Obiekt B może posiadać działający mózg, jeśli zostawimy go na kilka dni w spokoju.

A może być w ogródku? Nie, pies zeżre.
To połóżmy go gdzieś na półce i niech sobie spokojnie uruchamia układy.
14-04-2013 07:58 
 Ocena 4 na 4
Celecrin (6386 punktów)
Śmierć mózgu jest nieodwracalna. Generalnie śmierć każdego organu polega na śmierci komórek tegoż organu. W przypadku mózgu śmierć komórek następuje przy braku tlenu bardzo szybko, zaledwie po paru minutach. Inne narządy mogą żyć dłużej. Komórki tkanki łącznej, kilka godzin.
Nie ma więc tu miejsca na "a gdyby"...Jeszcze nikomu nie udało się przywrócić do życia martwego organu...

KK uznaje transplantacje, a więc uznaje śmierć mózgową. Uznaje, że organizm podpięty pod aparaturę z działającymi wszystkimi organami, oprócz mózgu, jest jedynie ciałem Nie można uśmiercić takiego ciała powtórnie, tudzież nie używa się słowa, uśmiercić w stosunku do serca, płuc, nerek itd.

Zarodek złożony z kilku komórek macierzystych, nie jest nawet ciałem. Z jakiegoś jednak powodu można go "uśmiercić" czytaj zabić.
Czy znasz ten powód?

Nie używaj zamiennie słowa płód z zarodkiem, ok?
Płód - w embriologii zarodek ssaków od momentu, kiedy można rozpoznać cechy morfologiczne dla danego gatunku. U ludzi zarodek stadium płodu osiąga w 8 tygodniu ciąży.
16-04-2013 12:56 
 Ocena 8 na 8
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>KK uznaje transplantacje, a więc uznaje śmierć mózgową. Uznaje, że organizm podpięty pod aparaturę z działającymi wszystkimi organami, oprócz mózgu, jest jedynie ciałem Nie można uśmiercić takiego ciała powtórnie, tudzież nie używa się słowa, uśmiercić w stosunku do serca, płuc, nerek itd.
>Zarodek złożony z kilku komórek macierzystych, nie jest nawet ciałem. Z jakiegoś jednak powodu można go "uśmiercić" czytaj zabić.
>Czy znasz ten powód?

Oj, cóż to zapytanie. Tym powodem jest oczywiście fakt, że ten zlepek niezróżnicowanych komórek posiada DUSZĘ NIEŚMIERTELNĄ.

Ważnym problemem teologicznym pozostaje:

1. Czy bliźnięta jednojajowe posiadają jedną duszę na spółkę czy też jedna dusza dzieli się na dwie pełnowartościowe (mitoza spirytualna?)

2. W której z komórek zarodka mieszka dusza, np. (uwaga, wizja frankensteinowska, nie dla wrażliwych) jeżeli abortujemy zarodek i użyjemy cześć jego komórek do wyhodowania np. sztucznej nerki, to czy ta nerka ma duszę?? A jeżeli wyhodujemy kilka innych organów i wszczepimy rożnym ludziom? W głowie się może zakręcić!

Eh.. a było trzymać się św. Tomasza i jego arystotelesowskiej wersji duszy. Akwinata uważał, że dusza nie może się zagnieździć w nieuformowanym ciele. I co, źle było z tym założeniem?
Tyle wieków temu jeden z największych ojców Kościoła (na tomizmie opiera się zasadniczo cała współczesna teologia katolicka) sformułował poglądy, które dziś nie kłóciłyby się rażąco (no, jest ta dusza nieszczęsna) z aktualną wiedzą na temat neurobiologii człowieka. Ani aborcja ani in vitro nie byłyby problemem teologicznym. I rożni purpuraci nie bredziliby jak Piekarski na mękach o materiale genetycznym, który jest człowiekiem.

Czy w XIX wieku Watykan dokonał jakiegoś odkrycia związanego z duszą?
Głupie pytanie. W końcu czy ostatnio Watykan dokonał jakiegoś odkrycia w kwestii zaświatów, że zlikwidował otchłań dla nieochrzczonych dzieci?
To ten sam casus.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Celecrin (6386 punktów)
Jestem zawiedziony, że worek nie odpowiedział...
Jego brak odpowiedzi, może oznaczać, iż jej nie ma albo po prostu został zasypany postami.
Każdy chce "dołożyć" workowi...

Skoro już Ty odpowiedziałaś...
Właśnie. Dusza. Logicznie tok rozumowania prowadzi to tego, prawda?
Problem w tym, że worek tego nie napisał. W tym wątku ani razu. Natomiast parę razy napisał "z biologicznego punktu widzenia".

Gdyby przybrał kurs na duszę, to ma przed sobą pole minowe, które właśnie nakreśliłaś.
Najważniejsze jest , że właśnie KK nie ma dogmatu o czasie powiązania duszy z ciałem z tego co wiem, nigdy w każdym razie nie spotkałem nauki, która coś w tym względzie wyjaśnia.

Na razie mamy z jednej strony żywe ciało z martwym (nie działającym) mózgiem, które można kroić według KK, a z drugiej grupkę komórek z którymi nie można robić nic.
W pierwszym przypadku duszy już nie ma, a drugim jest? Ciekawe.
16-04-2013 16:00 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Właśnie. Dusza. Logicznie tok rozumowania prowadzi to tego, prawda?
>Problem w tym, że worek tego nie napisał. W tym wątku ani razu. Natomiast parę razy napisał "z biologicznego punktu widzenia"

Po czym następowało zwykle twierdzenie mające tyle wspólnego z biologią co astrologia z astronomią.

To jest typowy unik - mówienie o duszy, bogu, stworzeniu, cytowanie Biblii itp w tego typu dyskusji, chociaż to byłoby intelektualnie uczciwe, brzmi głupio nawet dla samego wierzącego, więc w to miejsce wstawia biologię, "naturę" a czasem nawet, o zgrozo, ewolucję (często przy okazji gwałcąc ją niemiłosiernie).

No ale hipokryzja to nieoficjalnie (jeszcze) czwarta cnota teologiczna.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
16-04-2013 21:39 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Akwinata uważał, że dusza nie może się zagnieździć w nieuformowanym ciele.
> I co, źle było z tym założeniem?

Dobrze było, dopóki się nie okazało, że technika pozwala na wczesne aborcje.
Więc żeby bronić niewiniątek, trzeba je było "zaduszyć" już na etapie zarodka.
worek kości (2937 punktów)
>Nie ma więc tu miejsca na "a gdyby"...Jeszcze nikomu nie udało się przywrócić do życia martwego organu...

W moim eksperymencie myślowym powoływałem się na hipotetyczną technologię przyszłości.

>Zarodek złożony z kilku komórek macierzystych, nie jest nawet ciałem. Z jakiegoś jednak powodu można go "uśmiercić" czytaj zabić.
>Czy znasz ten powód?

O uśmierceniu, czyli pozbawienia czegoś życia, mówi się dopiero w kontekście definicji "życia" - jeśli dla kogoś coś nie jest życiem, to nie można też tego czegoś życia pozbawić.

Problem z zarodkiem jest taki, że posiada on już indywidualny, ludzki kod DNA i potencjalnie, gdyby pozostawić go w spokoju, wykształciłby się w samodzielnego człowieka.


bembergiem w berg
lukaszewicz (5674 punktów)

>Problem z zarodkiem jest taki, że posiada on już indywidualny, ludzki kod DNA i potencjalnie, gdyby pozostawić go w spokoju, wykształciłby się w samodzielnego człowieka.

Nie mw czegoś takiego jak indywidualny, ludzki kod DNA,
11-05-2013 19:38 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
>> gdyby pozostawić go w spokoju, wykształciłby się w samodzielnego człowieka.

Wykształciłby się sam?
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
No i po kiego masturbujesz trolla?
14-04-2013 07:27 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)

>Pojedynczy narząd może jak najbardziej umrzeć - o martwicy nie słyszałeś? A właściciel tego narządu może to przeżyć, lub nie.
Jesteś pewna, że odpowiedziałaś pod właściwym postem?
Satyr (4285 punktów)
>Ciekawe. Nadpapież najwyraźniej wątpiący, że "Bóg da" skoro zgodził się, aby jego
>żona poddaławała się leczeniu
A to katolicyzm zabrania leczenia? Od kiedy?

> żona Nadpapieża migająca się
Migająca? Gdzie ona się "miga"? Powiedziała jasno, że nie chce i tyle.

> Nadpapież deklarujący, że szóstego dziecka nie będzie (jak chce tego uniknąć?)
Może nie będzie uprawiał seksu? Nie wiem, nie obchodzi mnie to.

>Znakomity przykład hipokryzji katolskich fanatyków,
Może i są fanatykami, ale pewnie nie większymi niż Ty. Widzisz w tym wywiadzie rzeczy, które są wytworem Twojej projekcji, bo w istocie ich tam nie ma. Ciekawy z Ciebie przypadek.

>którzy narzucają katolską wizję świata innym, a
>sami przed nią prywatnie się wykręcają,
A więc: katolicyzm wg Ciebie zabrania się leczyć, nakazuje co rok zachodzić w ciążę oraz zabrania stosowania jakiegokolwiek zabezpieczenia przed zajściem w ciążę?

Najlepsze jest to, że jakby dała zupełnie inne odpowiedzi, to powiedziałbyś: "co za ciemnota, nie leczy się, non stop zachodzi w ciążę, i uprawia seks tylko i wyłącznie dla prokreacji."

Aha, i Ty jesteś umiarkowanych racjonalistą, a oni są fanatykami?

LOL
13-04-2013 15:33 
 Ocena 2 na 2
neurosurgery (2484 punktów)
>A to katolicyzm zabrania leczenia? Od kiedy?

Pamiętasz jaka kara groziła kiedyś za dokonanie sekcji zwłok? Ci odważni, którzy zdecydowali się poszerzyć granice poznania ludzkiego ciała, postawili fundamenty pod współczesną medycynę. Skoro Kościół gotowy był za to zabić, proszę o konsekwentne niekorzystanie z usług medycznych. In vitro stosuje się w leczeniu niepłodności. Czy Kościół tego nie zabrania? A co z badaniami nad komórkami macierzystymi? Jeżeli powstaną nowe metody leczenia, jak myślisz, kto pierwszy z nich skorzysta?

>Migająca? Gdzie ona się "miga"? Powiedziała jasno, że nie chce i tyle.

Ona to sobie może nie chcieć. W oczach jej męża to zwykły reproduktor działający na łaskę boską.

>>Znakomity przykład hipokryzji katolskich fanatyków,
>Może i są fanatykami, ale pewnie nie większymi niż Ty. Widzisz w tym wywiadzie rzeczy, które są wytworem Twojej projekcji, bo w istocie ich tam nie ma. Ciekawy z Ciebie przypadek.

Te rzeczy tam są. To Ty starasz się ich nie dostrzegać. Jeżeli idiotyzm ich zachowań Cię nie poraża, to bardzo ciekawy z Ciebie przypadek.

>A więc: katolicyzm wg Ciebie zabrania się leczyć, nakazuje co rok zachodzić w ciążę oraz zabrania stosowania jakiegokolwiek zabezpieczenia przed zajściem w ciążę?

A jakież to zabezpieczenia, oprócz nieuprawiania seksu, może stosować katolik? Seks analny?!

Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
13-04-2013 16:08 
 0 na 2
Satyr (4285 punktów)

> Skoro Kościół gotowy był za to zabić, proszę o konsekwentne niekorzystanie z usług medycznych.
Ale niby czemu? Z tego, co mi wiadomo, to funkcjonariusze kościelni propagujący kary za badanie ludzkiego ciała już nie żyją Skąd więc wniosek, że obecni są zobowiązani to powielania tamtych ocen?

>Ona to sobie może nie chcieć. W oczach jej męża to zwykły reproduktor działający na łaskę boską.
Skąd wiesz, kim ona jest w oczach męża? Rozmawiałeś z nim czy wyssałeś tą informację z palca? Pytanie jest oczywiście retoryczne

>Te rzeczy tam są. To Ty starasz się ich nie dostrzegać.
Gdzie? Wytłumacz mi, gdzie KrK zabrania się leczyć, gdzie nakazuje zachodzić w ciążę kiedy tylko się da i gdzie jest zakaz stosowania jakiejkolwiek zabezpieczenia? Skoro kulka_na_mole zarzuca Terlikowskiej hipokryzję z powodu łamania tych norm, to one muszą gdzieś być. Więc gdzie? Moim zdaniem są tylko urojeniem kulki_na_mole.

>A jakież to zabezpieczenia, oprócz nieuprawiania seksu, może stosować katolik?
Wygooglaj sobie. Warto nawet jak się nie jest katolikiem, bo seks bez kondomów jest przyjemniejszy, a tabletki szkodzą kobietom
neurosurgery (2484 punktów)
>Ale niby czemu? Z tego, co mi wiadomo, to funkcjonariusze kościelni propagujący kary za badanie ludzkiego ciała już nie żyją

Żyją teraz tacy, którym komórki macierzyste przeszkadzają. Potem będzie kolejna rzecz i kolejna.

>Skąd wiesz, kim ona jest w oczach męża? Rozmawiałeś z nim czy wyssałeś tą informację z palca?

Skoro Terlikowski jest fanatycznym katolikiem, to jak ma ją traktować?

>Wytłumacz mi, gdzie KrK zabrania się leczyć,

Na przykład zabraniając in vitro zabraniają jednej z metod leczenia niepłodności.

>gdzie nakazuje zachodzić w ciążę kiedy tylko się da

Nawet nie kiedy tylko się da, ale przy każdym stosunku. Przecież seks ma służyć wyłącznie prokreacji!

>i gdzie jest zakaz stosowania jakiejkolwiek zabezpieczenia?

No tak, kalendarzyk!



Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Niedawno Małgorzata Terlikowska, żona Nadpapieża, udzieliła wywiadu "Wysokim >Obcasom", dodatku

Smutne najbardziej jest tu kariera medialna Terlikowsiego, w istocie głupiego oszołoma katolickiego. W dużym stopniu jest tu winien Lis, który go zapraszał często do programu jako katolickiej małpy i wykreował celebrytę...

W ten sposób ekstremum weszło do mainstreamu

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-04-2013 19:18 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
>kariera medialna Terlikowsiego, w istocie głupiego oszołoma katolickiego

Obawiam się, że możesz naruszać tutejszy regulamin - 38 h) - obraża osoby publiczne (art. 23 Kodeksu cywilnego).

bembergiem w berg
13-04-2013 19:31 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
Terlikowski uczciwie pracuje na krążące o nim opinie...



"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
13-04-2013 19:43Nie na temat 
 Ocena-1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Terlikowski uczciwie pracuje na krążące o nim opinie...

Pomijając zarodki, to obiektywnie różnica między jeszcze płodem, a już człowiekiem to kwestia kilku sekund, granica jest ustalona arbitralnie. Dzisiaj aborcja jest w porządku, ale jutro to już prawie niemowlak. Peter Singer argumentował za tym, aby aborcję stosować nawet na niemowlakach - żeby rodzice mieli kilka miesięcy na decyzję, czy chcą dziecko, czy nie, a jak nie, to można by je przecież bezboleśnie uśmiercić. Bo właściwie czemu nie?

bembergiem w berg
13-04-2013 19:49 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>>Terlikowski uczciwie pracuje na krążące o nim opinie...
>Pomijając zarodki, to obiektywnie różnica między jeszcze płodem, a już człowiekiem to kwestia kilku sekund, granica jest ustalona arbitralnie.

Obiektywnie różnica między płodem a noworodkiem jest bardzo konkretna i namacalna. Zasadza się w przyłączeniu płodu poprzez łożysko do ściany czyjejś macicy.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>kariera medialna Terlikowsiego, w istocie głupiego oszołoma katolickiego
>Obawiam się, że możesz naruszać tutejszy regulamin - 38 h) - obraża osoby publiczne >(art. 23 Kodeksu cywilnego).

Nie obawiaj się: regulamin nie zabrania pisania prawdy o osobach publicznych.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365