 |
Czy wśród dyskutantów na Racjonaliście są osoby "duchowne"? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-05-2012 22:57 | zohen (3231 punktów) | Czy wśród dyskutantów na Racjonaliście są osoby "duchowne"?
3 na 3 | Statystycznie rzecz ujmując wydaje się nieprawdopodobne, by chociażby kilku(a) z kilkudziesięciu tysięcznej rzeszy „bożych sług” nie zajrzało tu i nie uległo grzesznej(?) pokusie zarejestrowania się i zabrania głosu w sprawach jakże często ich i ich firmy dotyczących. Czytając niektóre posty często miewam odczucie: „gada jak ksiądz”, „no, ten, to chyba ksiądz”. Prawdopodobnie większość z tych „gadających jak ksiądz”, to cywilni woluntariusze KK, ale może jednak trafiają się perły? Trudno przypuszczać, by autentyczny ksiądz (zakonnik, zakonnica) przyznał(a) się na "Racjonaliście" do swojej profesji, ale chyba są sposoby, by takiego „sługę” zdemaskować? Nie rozumiem, jak zawodowi siewcy wiary mogą sobie pozwolić na odpuszczenie tak zagrożonego odcinka i odmówić nam posługi z podniesioną przyłbicą (krzyżem)! Przecież mogliby się ujawnić chociażby - na początek - egzorcyści. Jeżeli żadna z osób „duchownych” nie zdobędzie się na odwagę, to może dostąpimy zaszczytu ze strony funkcjonariuszy "Catholic Voices"? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wśród dyskutantów na Racjonaliście są osoby "duchowne&qu | > Statystycznie rzecz ujmując wydaje się nieprawdopodobne, by chociażby kilku(a) z kilkudziesięciu> tysięcznej rzeszy "bożych sług" nie zajrzało tu i nie uległo grzesznej(?) pokusie> zarejestrowania się i zabrania głosu w sprawach jakże często ich i ich firmy dotyczących.Mariusz Agnosiewicz ich (jakoś pozyskane) głosy czasem wrzucał. Udało mi się odszukać takie: www.racjonalista.pl/forum.php/s,280085www.racjonalista.pl/forum.php/s,371321
Jezus spojrzał się łaskawie na mnie i powiedział mi, że jest przez dzieci ciężko obrażany. (św. Faustyna)
|
|
7 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Czytając niektóre posty często miewam odczucie: "gada jak ksiądz", "no, ten, to chyba ksiądz".Węszysz spiski?  Idź na forum katolickie - zaraz wywęszą w Tobie masona i cyklistę na żołdzie "Gazety Wyborczej" - może nie na takich gdzie są od lat obyci (katolik.pl czy wiara.p), ale gdzie asertywny ateista jest niezbyt częstym zaraz biorą się do demaskowania, nawet w siedzibie ponoć śmietanki intelektualnej Kościoła - jezuitów na deon.pl > Trudno przypuszczać, by autentyczny ksiądz (zakonnik, zakonnica) przyznał(a) się na "Racjonaliście" do swojej profesji, ale chyba są sposoby, by takiego "sługę" zdemaskować?Nie ma. To też biedne ofiary indoktrynacji, powtarzające idiotyzmy po swoich guru. Przy bliższym spotkaniu jakiś Leon Knabit czy Michał Heller prezentują tę samą pustkę intelektualną, tę samą nienawiść i pogardę co wytresowane przez nich bywające tu zagończyki. > Nie rozumiem, jak zawodowi siewcy wiary mogą sobie pozwolić na odpuszczenie tak zagrożonego odcinka i odmówić nam posługi z podniesioną przyłbicą (krzyżem)!Pytam o to od lat różnych świeckich i nieświeckich kościelnych. Od pewnego czasu moim ulubionym pytaniem do katolików jest pytanie o świętość tego plugawca Wojtyły: "Jeśli Kościół po latach uczciwych i rzetelnych badań i dociekań uznał czarodziejskość Wojtyły to czemu dokumentów z procesu beatyfikacyjnego nie opublikuje? Nie zależy mu na nawróceniu miliardów?" I komentuję: "Kościół wie, że to tylko katolickie brednie, dobre do onanizmu katolickich umysłów, ale bezwartościowe w dyskusji z innowiercami, a jeszcze gorzej z ateistami." > Przecież mogliby się ujawnić chociażby - na początek - egzorcyści.Ano, żenada. Tyle że oni opowiadają swoje pierdoły da poklasku katolików, a nie jako argumenty dla racjoalistów. > Jeżeli żadna z osób "duchownych" nie zdobędzie się na odwagę, to może dostąpimy zaszczytu ze strony funkcjonariuszy "Catholic Voices"?Może... warto próbować, choć tam w deklaracjach entuzjazmu w kierunku wątpiących i całkiem zwątpionych nie widać. Są aktywne ruchy w KK jak Oaza, Odnowa w Duchu Świętym, neokatechumenat, ale to takie sekty w sekcie, bez ambicji "idźcie i nauczajcie". To zresztą ogólna przypadłość, bo łatwiej nawracać nawróconych i straszyć przestraszonych, niż obnażać własną indolencję.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | > Statystycznie rzecz ujmując wydaje się nieprawdopodobne, by chociażby kilku(a) z kilkudziesięciu> tysięcznej rzeszy "bożych sług" nie zajrzało tu i nie uległo grzesznej(?) pokusie> zarejestrowania się i zabrania głosu w sprawach jakże często ich i ich firmy dotyczących.> Czytając niektóre posty często miewam odczucie: "gada jak ksiądz", "no, ten, to> chyba ksiądz".Jest jeszcze ciekawiej. Kiedy wpisywałem się na to forum, zakładałem, że może to jest po prostu podpucha Opus Dei  . Po lekturze wielu wpisów i artykułów stopniowo, stopniowo doszedłem do konkluzji, że chyba jednak nie. Z drugiej strony pozostają jeszcze jezuici. Bardzo inteligentny zakon, zagłębiający się chętnie w naukę. Jednak artykuły Redaktorów nie zdradzają w najmniejszym stopniu jakichkolwiek wektorów wskazujących na Jezusa. Hm. Zakładam przeto, że najprawdopodobniej, jest tak, jak być powinno: klasyczna zgodność słów, myśli i czynów  A co do "demaskowania"... W innych postach też czasem pobrzmiewają tony "waleczne" - "uderzać w serce Kościoła" itp. Pomijam już to, że to tylko umacnia w zatwardziałości tych, którzy z premedytacją grzeszą przeciwko rozumowi i daje im pożywkę do nazywania np. tego portalu portalem "katolikożerców". Uważam osobiście, że jedną z najważniejszych rzeczy, które trudno jest osiągnąć w sytuacji ciągłej presji ze strony środowisk wiary jest umiejętność rozmawiania z tymi zwłaszcza duchownymi, którzy mają swoje wątpliwości i nawet chcą nas nawracać, tak, by nie wzbudzać wzajemnej wrogości. Innymi słowy zachęcam, by z radością i podniesionym czołem głosić Dobrą Nowinę o wyzwoleniu ze strachu również wśród duchowieństwa. Tego mi brakuje w wielu publikacjach nurtu ateistycznego, tej ewangelizacyjnej radości i zaproszenia do tego, by - nie porzucając przecież stanu duchownego - księża wstąpili w szeregi ludzi kierujących się rozsądkiem i troską o drugiego człowieka, z radością wspólnie z nami budując lepszy świat. Hm, czy nie poleciałem za szybko i odleciałem za wysoko ? 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Statystycznie rzecz ujmując wydaje się nieprawdopodobne, by chociażby kilku(a) z kilkudziesięciu tysięcznej rzeszy "bożych sług" nie zajrzało tu i nie uległo grzesznej(?) pokusie zarejestrowania się i zabrania głosu w sprawach jakże często ich i ich firmy dotyczących. Nie interesuje mnie statystyka, tam gdzie nie mogę jej zweryfikować, ale wystarczy poczytać wypowiedzi sporej grupy naszych dyskutantów, aby mieć prawie pewność, że są absolwentami fideistycznych uczelni, czy ostatnio już fideistycznych wydziałów na świeckich uczelniach. Czy jest to dla nas najważniejsze czy zostali wyświęceni. Na przykład ks. prof. dr hab. Andrzej Potocki OP wstąpił do zakonu dominikanów mając 50 lat, czy wcześniej nie miał jednoznacznie fideistycznych poglądów?
>Czytając niektóre posty często miewam odczucie: "gada jak ksiądz", "no, ten, to >chyba ksiądz". Prawdopodobnie większość z tych "gadających jak ksiądz", to cywilni woluntariusze KK, ale może jednak trafiają się perły? Wystarczy zestawić język, argumentację i poziom niektórych wypowiedzi z publikacjami kleru zajmującego się "nauką" aby praktycznie nie mieć wątpliwości, a że wypierają się tego "jak żaba błota", to już zupełnie inna sprawa.
Bardziej zastanawiające jest dla mnie swoiście polskie połączenie ideologii katolickiej z ideologią liberalną, a nawet z neoliberalną. Dla władzy i kasy można połączyć ze sobą najbardziej historycznie wrogie sobie ideologie. Zresztą zabawnym dla mnie jest też, gdy niektórzy ateiści gotowi są nawet bratać się z Kościołem po to aby dowalić muzułmanom. Tak, zdarzają się na naszym forum ludzie, głęboko wierzący, a już wtórnym jest przedmiot wiary, czy wyświęcenie. Dla mnie jest obojętne, czy ktoś wierzy doktrynie chrześcijańskiej, komunistycznej, czy neoliberalnej. Zacietrzewiony neoliberał nie jest nawet odrobinę bardziej racjonalnym od duchownego jakiekolwiek innego wyznania.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
 | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Tak, zdarzają się na naszym forum ludzie, głęboko wierzący, a już wtórnym jest przedmiot wiary, czy wyświęcenie. Dla mnie jest obojętne, czy ktoś wierzy doktrynie chrześcijańskiej, komunistycznej, czy neoliberalnej. Zacietrzewiony neoliberał nie jest nawet odrobinę bardziej racjonalnym od duchownego jakiekolwiek innego wyznania.
Zgodzam sie z Tobą w powyższym za wyjątkiem neoliberalizmu. Weź mi bez zbędnych uszczypliwości wytłumacz na czym polega Twoim zdaniem problem z (neo) liberalizmem?
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Zacietrzewiony neoliberał nie jest nawet odrobinę bardziej racjonalnym od duchownego jakiekolwiek innego wyznania.> Zgodzam sie z Tobą w powyższym za wyjątkiem neoliberalizmu. > Weź mi bez zbędnych uszczypliwości wytłumacz na czym polega Twoim zdaniem problem z (neo) liberalizmem? Właśnie na tym: Zgodzam sie z Tobą w powyższym za wyjątkiem neoliberalizmu. PS. Można też tu poczytać: www.racjonalista.pl/forum.php/s,500946Miłego dnia. @@@ .
|
|
 | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >Dla mnie jest obojętne, czy ktoś wierzy doktrynie chrześcijańskiej, komunistycznej, czy neoliberalnej. Zacietrzewiony neoliberał nie jest nawet odrobinę bardziej racjonalnym od duchownego jakiekolwiek innego wyznania.
Można równie dobrze wyobrazić sobie zacietrzewionego racjonalistę, kogoś, kto przekonany jest w możliwość całkowicie racjonalnej argumentacji. Nawet logicy odwoływali się do argumentów estetycznych, a teoretycy nauki - do pragmatycznych. Pomijając książkowe idealizacje: Wszyscyśmy trochę tknięci szałem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Można równie dobrze wyobrazić sobie zacietrzewionego racjonalistę, kogoś, kto przekonany jest w możliwość całkowicie racjonalnej argumentacji. Nawet nie tylko sobie wyobrazić. Można na takiego się wprost natknąć.
>Wszyscyśmy trochę tknięci szałem. Zauważa to trafnie red. Agnosiewicz: "Człowiek jest istotą zasadniczo irracjonalną, która podejmuje decyzje i działania w 90 procentach przypadków mające inne pobudki niż 'czyste' uzasadnienie intelektualne. Racjonalność polega na tym, że korzystamy z pozostałych 10 procent. Racjonalizm zaś to obrona owych '10%'." Długo żyję i tych specjalistów od jedynie słusznych poglądów spotkałem już wielu. Poglądy mieli czasem alternatywne, ale ten sam poziom pewności. Czasem mnie to bawi, ale czasem, gdy przy tym wiedza niewielka, to wprost irytuje.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 5 na 5 | zohen (3231 punktów) | >Można równie dobrze wyobrazić sobie zacietrzewionego racjonalistę,
Wg. mnie nie tak łatwo, ponieważ "zacietrzewiony racjonalista" brzmi mi trochę jak "racjonalny katolik". Zacietrzewienie - jak się wydaje - stoi w dość wyraźnej sprzeczności z racjonalną postawą.
Nawet logicy odwoływali się do argumentów estetycznych...
i co w tym nieracjonalnego?
Czy nie nazbyt wąsko i nazbyt rygorystycznie (by nie powiedzieć - z zacietrzewieniem) podchodzimy do kwestii racjonalności? Zacietrzewienie można przypisać religiantowi, zdarza się, że ateiście - ale racjonaliście, jeżeli ten racjonalista faktycznie racjonalistą jest?
|
|
2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | Co najwyżej kapłani "humanizmu".
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|