Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polemika z racjonalizmem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
23-09-2011 21:19Mariusz Agnosiewicz (moderator)Polemika z racjonalizmem
Ocena 3 na 3
Dostaliśmy polemikę z racjonalizmem. Nie zdecydowałem się na publikację tego tekstu. Jednak napisany jest bez widocznych złych emocji i nie znieważa ateistów, czyli wyróżnia się z morza religijnej apologetyki. Gdyby ktoś chciał zobaczyć i popolemizować, to dostępny jest niżej.

Leopold August Trojański:
Tekst niniejszy proszę potraktować jako politykę z szeroko rozumianym racjonalizmem, którego głównym założeniem jest ateizm. Polemika ta skupić się musi na rozjaśnieniu tego, co wydaje się najmniej zrozumiałe dla szanownych autorów - kwestii religii i kościoła, jej źródeł w wierze i podparcia ateizmu w racjonalizmie.

Całość: [Załącznik]
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

23-09-2011 21:41
 Ocena 22 na 22
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Dostaliśmy polemikę z racjonalizmem. Nie zdecydowałem się na publikację tego tekstu. Jednak
>napisany jest bez widocznych złych emocji i nie znieważa ateistów, czyli wyróżnia się z morza
>religijnej apologetyki. Gdyby ktoś chciał zobaczyć i popolemizować, to dostępny jest niżej.
-Niestety wciąż to samo, czyli jak to nie można udowodnić, że czegoś lub kogoś niema. Tonący brzytwy się chwyta. To samo także wciskanie racjonalistom (ateistom), że wszystko chcą udowadniać. A naprawdę chcą tylko widzieć prawdziwy świat, jaki by nie był i nie wierzą w coś tylko dlatego, że ktoś tak sobie życzy. Nie ma na coś dowodów, ani racjonalnych poszlak więc nie wierzę. Żyjemy w świecie rzeczywistym, poznawalnym, dotykalnym i mierzalnym. Jak mawiał David Hume, jeżeli słyszymy doniesienia o jakimś cudzie to wybieramy co jest dla nas bardziej prawdopodobne, to że prawa natury zostały nagle zawieszone czy to, że doniesienie jest fałszywe? I tu się zaczynamy dzielić na racjonalistów i wierzących.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
23-09-2011 22:08 
 Ocena 5 na 5
Sarif (2786 punktów)
Częstym argumentem który tutaj również został użyty to że ludzie religijni uważają że to dzięki bogu wszystko zaczęło istnieć, a ateiście że dzięki innemu stwórcy osobowemu bądź nie. I tu też jest błąd ponieważ tacy ludzie religijni próbują pojmować świat właśnie tak jak autor tego tekstu mówi że ateiści próbują to robić. I tu jest właśnie ten błąd ponieważ ludzie religijni nie mogą zrozumieć tego że wszechświat istniał i nie ma początku ani końca (no jeżeli rozważamy meta wszechświat to tutaj sprawa się komplikuje) i potrzebuje stwórcy który oczywiście ma prawo istnieć bez początku i bez końca i to on wszystko tworzy. Właśnie tutaj uwidacznia się ignorancja ludzi religijnych - jeden byt może nie mieć początku i być opisywalny przez naukę, ale za to drugi nie ma początku i nie da się go zrozumieć, ani opisać. To prawda że prawdopodobnie nie dowiemy się co było przed wielkim wybuchem, ale idea że po prostu było to co teraz i wszechświat w swoim poprzednim stanie zapadł się i doprowadził do wielkiego wybuchu jest bardziej prawdopodobna od idei twórcy którego nie mamy prawa zrozumieć, ale który sobie wszystko zaplanował chociaż planowanie jest ideą wymyśloną przez ludzi.

For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
23-09-2011 22:17 
 Ocena 7 na 7
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Częstym argumentem który tutaj również został użyty to że ludzie religijni uważają że to dzięki bogu wszystko zaczęło istnieć, a ateiście że dzięki innemu stwórcy osobowemu bądź nie.
Jeżeli jestem ateistą to skąd ten pan wyciąga wniosek, że wierzę w jakiegoś stwórcę? Jeżeli odrzucam istnienie boga(-ów) to po co mi jakiś stwórca? To teiści nazywają swojego boga stwórcą.
Czy to nie ludzie religijni nadali formę osobową bogu?
23-09-2011 22:25 
 Ocena 4 na 4
Sarif (2786 punktów)
>>Częstym argumentem który tutaj również został użyty to że ludzie religijni uważają że to dzięki bogu wszystko zaczęło istnieć, a ateiście że dzięki innemu stwórcy osobowemu bądź nie.
>Jeżeli jestem ateistą to skąd ten pan wyciąga wniosek, że wierzę w jakiegoś stwórcę? Jeżeli odrzucam istnienie boga(-ów) to po co mi jakiś stwórca? To teiści nazywają swojego boga stwórcą.
>Czy to nie ludzie religijni nadali formę osobową bogu?
>
No właśnie nie rozumiem tego argumentu stosowanego przez wierzących. Dla mnie fizyka, wielki wybuch i kwanty to nie Staruszek tworzący człowieka w 7 dni, ale rzeczywistość którą potwierdza wiele dowodów, badań i eksperymentów.

For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
29-09-2011 16:43 
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)

>No właśnie nie rozumiem tego argumentu stosowanego przez wierzących. Dla mnie fizyka, wielki wybuch i kwanty to nie Staruszek tworzący człowieka w 7 dni, ale rzeczywistość którą potwierdza wiele dowodów, badań i eksperymentów.
Bo też WW i kwanty nie są bogiem.

Bóg albo w całości, albo wcale. Jeśli ma być wyłącznie siłą twórczą, to żaden bóg z tego. W podobny sposób auksyna jest siłą twórczą podziałów komórkowych? Czyli bogiem?!?!

Nie lubię wciskania koncepcji boga gdzie się da...
27-09-2011 10:30 
 Ocena 2 na 2
Marek Matejewski (3695 punktów)
Religijni apologeci nie potrafią uwolnić się od pewnych pojęć.
Na przykład od terminu "stworzyć".

To, że wszechświat został stworzony (przez stwórcę - kimkolwiek by był), jest zgodnie z najnowszymi badaniami naukowymi zdecydowanie mniej prawdopodobne niż to, że miała miejsce spontaniczna samokreacja.

Istnieją jednak teorie, które zupełnie rezygnują z takiego terminu jak "stworzenie". Według nich wszechświat jest wieczny i istnieje jednocześnie w postaci wszystkich możliwych konfiguracji. Każda z tych konfiguracji jest tylko konsekwencją innego układu geometrycznego. Nie wiem skąd ten upór, że wszechświat musiał zostać stworzony?
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Nie wiem skąd ten upór, że wszechświat musiał zostać stworzony?
Z postulatu pierwszej przyczyny Arystotelesa.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
24-09-2011 00:43 
 Ocena 3 na 3
dorias (722 punktów)
>I tu jest właśnie ten błąd ponieważ ludzie religijni nie mogą zrozumieć tego że wszechświat istniał i nie ma początku ani końca

Zmieniło się coś w związku z teorią Big Bang,bo już nie wiem czy na bieżąco jestem:D

>To prawda, że prawdopodobnie nie dowiemy się, co było przed wielkim wybuchem, ale idea, że po prostu było to co teraz i wszechświat w swoim poprzednim stanie zapadł się i doprowadził do wielkiego wybuchu jest bardziej prawdopodobna od idei twórcy którego nie mamy prawa zrozumieć, ale który sobie wszystko zaplanował chociaż planowanie jest ideą wymyśloną przez ludzi.

Co było przed wielkim wybuchem hmmm... powiedz krasnoludki to będzie tak samo prawdopodobne jak cokolwiek innego nie dowiemy się tego chyba że stworzymy mini wszechświat

A wiem jedno, jeśli ktoś mówi o tym, co było przed powstaniem wszechświata i mówi to z pewnością to na pewno gada bzdury:D
Sarif (2786 punktów)
>Co było przed wielkim wybuchem hmmm... powiedz krasnoludki to będzie tak samo prawdopodobne jak cokolwiek innego nie dowiemy się tego chyba że stworzymy mini wszechświat
>A wiem jedno, jeśli ktoś mówi o tym, co było przed powstaniem wszechświata i mówi to z pewnością to na pewno gada bzdury:D

Jedna z teorii o których słyszałem ,ale jak również zauważysz napisałem że prawdopodobnie możemy domyślać się co było oraz określić prawdopodobieństwo tego.

For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
26-09-2011 19:00 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>Zmieniło się coś w związku z teorią Big Bang,bo już nie wiem czy na bierząco jestem:D

Dość dawno temu już się zmieniło, gdy spróbowano połączyć teorię względności z teorią kwantową - według tej fuzji możemy przypuszczać, że Big Bang nie był początkiem, a wszechświat (a właściwie wieloświaty) nie potrzebują żadnej energii z zewnątrz (żadnego twórcy, stwórcy, dawcy itd.), ponieważ ujemna energia grawitacyjna + dodatnia energia materii daje 0.
To są tylko teorie, owszem, ale jakże sensowne w porównaniu z wyobrażeniem np. z dziadka z brodą, kochającego jeden z gatunków ssaków, który ledwo co wyrwany z jasknii wspomina jeszcze czasy, gdy ognia nie mógł okiełznać. No błagam!
Wierzący powinni poznać dogłębnie naukę, aby móc dyskutować o tym, kto nas stworzył. Założę się o paczkę fajek, że autor artykułu nie wniknął w istotę rzeczy od strony naukowej, fizycznej. Z całym szacunkiem dla Autora, bo poza tym mądrze przedstawił swoje argumenty.
27-09-2011 16:29 
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Dość dawno temu już się zmieniło, gdy spróbowano połączyć teorię względności z teorią kwantową - według tej fuzji możemy przypuszczać, że Big Bang nie był początkiem, a wszechświat (a właściwie wieloświaty) nie potrzebują żadnej energii z zewnątrz (żadnego twórcy, stwórcy, dawcy itd.), ponieważ ujemna energia grawitacyjna + dodatnia energia materii daje 0.

Kosmologia nie ma nic wspólnego z kwestią Boga, tzn. z żadnej teorii kosmologicznej nie wynika istnienie albo nieistnienie Boga.
27-09-2011 16:41 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Kosmologia nie ma nic wspólnego z kwestią Boga, tzn. z żadnej teorii kosmologicznej nie wynika istnienie albo nieistnienie Boga.
Powiedz uczciwie, że żaden Bóg jako postać z fikcji religijnych nie ma nic wspólnego z realnym kosmosem.
Kwestia Boga jest kwestią z potrzeb religijnych umysłów.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-09-2011 10:31 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Kosmologia nie ma nic wspólnego z kwestią Boga, tzn. z żadnej teorii kosmologicznej nie wynika istnienie albo nieistnienie Boga.
>Powiedz uczciwie, że żaden Bóg jako postać z fikcji religijnych nie ma nic wspólnego z realnym kosmosem.
>Kwestia Boga jest kwestią z potrzeb religijnych umysłów.

Uczciwie to jest nie mieszać różnych dziedzin, np. filozofii z fizyką.
28-09-2011 12:01 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Uczciwie to jest nie mieszać różnych dziedzin, np. filozofii z fizyką.

Paradne!
Czy to nie akurat Ty wraz z wielu innymi (Autorem wątku na przykład) mawiasz o obiekcie rozważań filozoficznych (to uprzejmy nadzwyczajnie eufemizm - teologia to bajdurzenie w otoczce filozoficznej) jak o czymś ze świata rzeczywistego?!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-09-2011 12:05 
 Ocena 5 na 5
Amai (3012 punktów)
>Uczciwie to jest nie mieszać różnych dziedzin, np. filozofii z fizyką.
>
Albo teologii z biologią - jak przy twierdzeniu, że człowiek może zmartwychwstać.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Uczciwie to jest nie mieszać różnych dziedzin, np. filozofii z fizyką.
>>
>Albo teologii z biologią - jak przy twierdzeniu, że człowiek może zmartwychwstać.
>

Zgadzam się. Przy czym Zmartwychwstanie nie jest faktem biologicznym.
28-09-2011 12:51 
 Ocena 6 na 6
Przemek J. (3008 punktów)
Drobna poprawka: zmartwychwstanie nie jest faktem w ogóle.
29-09-2011 16:47 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>>Uczciwie to jest nie mieszać różnych dziedzin, np. filozofii z fizyką.
>>>
>>Albo teologii z biologią - jak przy twierdzeniu, że człowiek może zmartwychwstać.
>>
>Zgadzam się. Przy czym Zmartwychwstanie nie jest faktem biologicznym.
Ano właśnie - nie jest faktem.

Ale biologicznym musiałoby być, bowiem dotyczyło by organizmu. Dlatego właśnie jeśli jakakolwiek nauka powinna się w tej sprawie wypowiadać, to właśnie biologia.
28-09-2011 15:21 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Uczciwie to jest nie mieszać różnych dziedzin, np. filozofii z fizyką.
Myślę, że tu pobił Pan rekord bzdury.
Moim zdaniem - nie można współcześnie uprawiać filozofii bez sporej i dosyć uporządkowanej wiedzy z wielu nauk. Fizyka i biologia wraz neuronauką należa tu do najważniejszych. Zresztą zawsze spekulacje filozoficzne jeżeli nie były podparte solidną wiedzą przyrodoznawczą, były małowartościowe.
Żadnemu specjaliście podstawowa wiedza filozoficzna też nie zaszkodziła, a wprost jest pomocną. Należy oczywiście odróżniać spekulacje od potwierdzonych praktyką faktów i już zupełnie nie wolno mieszać parafilozofii - jaką jest np. teologia - z filozofią, nie mówiąc już o nauce.

Miłego dnia.

@@@
.
28-09-2011 15:44 
 Ocena-2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>Uczciwie to jest nie mieszać różnych dziedzin, np. filozofii z fizyką.

>Myślę, że tu pobił Pan rekord bzdury.

A ja myślę, że Pana rekordy są niezagrożone.

>Moim zdaniem - nie można współcześnie uprawiać filozofii bez sporej i dosyć uporządkowanej wiedzy z wielu nauk.

To oczywiste.

Nie tu jest pies pogrzebany. Filozofia i fizyka to obecnie odrębne dziedziny. Dlatego jest błędem metodologicznym, jeżeli w oparciu o fizykę chce się odpowiedzieć na pytanie: "Czy Bóg istnieje?" Podobnie jak w czasach słusznie minionych błędem metodologicznym jedynie słusznej filozofii była próba narzucenia fizykom fałszywego twierdzenia, iż Wszechświat jest nieograniczony - może Pan pamięta?...
28-09-2011 16:01 
 Ocena 6 na 6
Anna Salman (16360 punktów)
>... jest błędem metodologicznym, jeżeli w oparciu o fizykę chce się odpowiedzieć na pytanie: "Czy Bóg istnieje?"
Nie jestem naukowcem, ale zaciekawiło mnie, jaką metodologię należy przyjąć w tym przypadku.

> ... błędem metodologicznym jedynie słusznej filozofii ...
Filozofia zawsze była jedna, teorii filozoficznych wiele.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>> ... błędem metodologicznym jedynie słusznej filozofii ...
>Filozofia zawsze była jedna, teorii filozoficznych wiele.

Ponieważ należysz do innego pokolenia niż pan Andrzej, miałaś prawo nie skojarzyć, że określenie "jedynie słuszna filozofia" odnosi się do marksizmu.
28-09-2011 22:49 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>>Filozofia zawsze była jedna, teorii filozoficznych wiele.
>Ponieważ należysz do innego pokolenia niż pan Andrzej, miałaś prawo nie skojarzyć, że określenie "jedynie słuszna filozofia" odnosi się do marksizmu.
Marksizm to chyba potoczna nazwa materializmu dialektycznego - jednej z wielu teorii filozoficznych, przekutej następnie w ideologię.
A Karol Marks to zdaje się niemiecki filozof pochodzenia żydowskiego - bynajmniej nie marksista.

Urodziłam się w 1965r.
28-09-2011 18:47 
 Ocena 9 na 9
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie tu jest pies pogrzebany. Filozofia i fizyka to obecnie odrębne dziedziny.
Zdecydowanie się na to nie zgadzam. Mało kiedy, tak jak właśnie teraz filozofia i fizyka połączyły się się w jedno. Ja nie wiem, gdzie zaliczyć np. Franka Wilczka., Davida Deutscha, Setha Lloyda, Paula Daviesa oraz wielu innych i tak naprawdę niewiele mnie to interesuje. www.google(*)CNEOJcZ7Mg-e_HrSkXfICmjkRhiSKw www.google(*)CNF96e3F7jkv3bU5wdCTaT5Emarlzw

>Dlatego jest błędem metodologicznym, jeżeli w oparciu o fizykę chce się odpowiedzieć na pytanie: "Czy Bóg istnieje?"
Błędem metodologicznym jest odpowiedź na to pytanie przez jakąkolwiek z nauk nazywanych przez anglojęzycznych science.

>Podobnie jak w czasach słusznie minionych błędem metodologicznym jedynie słusznej filozofii była próba narzucenia fizykom fałszywego twierdzenia, iż Wszechświat jest nieograniczony - może Pan pamięta?...
Nie, nie pamiętam. Zresztą wcale nie wiem, czy jest ograniczonym? Czy Wieloświat jest Wszechświatem, czy nieograniczoną liczbą Wszechświatów - nie wiem? Na ile potrafiłem doczytać jeszcze nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Są na ten temat ciekawe spekulacje fizyczno-filozoficzne.

Ale tu jest inny problem - jedynosłuszności. Nie ma większej zbrodni na intelekcie jak jedynosłuszność. Tamta partyjna pseudomarkistowska już słusznie minęła, ale teraz zastąpiła ją inna siła przewodnia - już nie czerwona, a w eleganckim czarnym kolorze. Dzisiejszej wszechobecnej indoktrynacji katolickiej z PRL-em porównywać nie można. Jeżeli już to z socjalistyczną Albanią, albo Rumunią.
Nie jestem fizykiem. Jestem humanistą, ale to, że fizyka mnie fascynuje zawdzięczam radzieckiemu uczonemu:



A później założonemu w stalinowskich czasach Państwowemu Wydawnictwu Naukowemu i jego Bibliotece Problemów. Jak smarkacz przeczytał najpierw "Mister Tompkinsa w krainie czarów" Gamowa, a później "Teorię względności dla laika" Colemana, to mu później pozostaje to na całe życie.
PS. A Panu tu polecam dwutomowe dzieło napisane przez katolika pana Georgesa Minoisa. "Kościół i nauka".

Miłego dnia.

----------------------------------------------
"Papież nienawidzi uczonych i lęka się ich, albowiem nie podlegają mu na mocy ślubowania" Blaise Pascal.

@@@
.
29-09-2011 16:50 
 Ocena 6 na 6
Ania... (14138 punktów)
>>>Uczciwie to jest nie mieszać różnych dziedzin, np. filozofii z fizyką.
>>Myślę, że tu pobił Pan rekord bzdury.
>A ja myślę, że Pana rekordy są niezagrożone.
Ja tam się ośmielę nie zgodzić.
Przyznaję Panu właśnie rekord, chociaż istnieje kilku osobników, którzy mogą w przyszłości zagrozić temu laurowi. Gratulacje

>Nie tu jest pies pogrzebany. Filozofia i fizyka to obecnie odrębne dziedziny. Dlatego jest błędem metodologicznym, jeżeli w oparciu o fizykę chce się odpowiedzieć na pytanie: "Czy Bóg istnieje?" Podobnie jak w czasach słusznie minionych błędem metodologicznym jedynie słusznej filozofii była próba narzucenia fizykom fałszywego twierdzenia, iż Wszechświat jest nieograniczony - może Pan pamięta?...
Nie ma czegoś takiego jak "odrębne dziedziny" i każda nauka jest "ograniczona" naukami interdyscyplinarnymi. Może zaskoczyć Pana, ale istnieje i działa prężnie filozofia nauk ścisłych, w tym fizyki i biologii. Może zaskoczy Pana, ale nawet pomiędzy ekonomią a biologią istnieje połączenie, o czym uroczo opowiadał Paweł Kojs w Indiach bodaj.
29-09-2011 16:45 
 Ocena 5 na 5
Ania... (14138 punktów)

>>Kwestia Boga jest kwestią z potrzeb religijnych umysłów.
>Uczciwie to jest nie mieszać różnych dziedzin, np. filozofii z fizyką.
Czyli filozofia może sobie dowolnie bajdurzyć o sprawach z definicji sprzecznych z fizyką i nie wolno jej tego wytknąć?

To dopiero paradne.

Nie jest tak. Nauka jest wspólna i albo filozofia do niej należy, albo nie. Jeśli należy to podlega takim samym prawom, obowiązkom, metodologii itd. I na ile wiem, tak właśnie jest.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>>>Kosmologia nie ma nic wspólnego z kwestią Boga, tzn. z żadnej teorii kosmologicznej nie wynika istnienie albo nieistnienie Boga.
>>Powiedz uczciwie, że żaden Bóg jako postać z fikcji religijnych nie ma nic wspólnego z realnym kosmosem.
>>Kwestia Boga jest kwestią z potrzeb religijnych umysłów.
>Uczciwie to jest nie mieszać różnych dziedzin, np. filozofii z fizyką.
Wśród dowodów istnienia Boga Tomasza z Aquinu, istnieje tzw. "dowód" kosmologiczny, Summa theologica, Zapożyczony przez Tomasza od Platona i Arystotelesa.(Wszechświat musi mieć swą przyczynę leżącą poza nim).
10-10-2011 10:49 
 Ocena 1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
> Wśród dowodów istnienia Boga Tomasza z Aquinu, istnieje tzw. "dowód" kosmologiczny, Summa theologica, Zapożyczony przez Tomasza od Platona i Arystotelesa.(Wszechświat musi mieć swą przyczynę leżącą poza nim).

U podstaw tego twierdzenia leży spostrzeżenie , że bez Boga Wszechświat musiałby mieć absurdalne ( nie zgodne z logiką) własności samopowstawnia i samoistnienia bowiem:

samopowstanie to absurd polegający na tym ,że to co nie istnieje wykonuje jakąś czynność - tutaj czynność samopowstawania.

samoistnienie to absurd polegający na tym ,że występuje tu utożsamienie skutku z przyczyną: to co istnieje powoduje,że istnieje .
10-10-2011 11:40 
 Ocena 3 na 3
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
czyli samopowstanie boga jest również absurdem
10-10-2011 12:27 
 0 na 4
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>czyli samopowstanie boga jest również absurdem

Bóg jako niematerialna przyczyna świata materialnego jest dla ludzi niepoznawalny : fizycy mogą badać materię ale nie niematerię.
Zatem twoja wypowiedź nie ma sensu.
10-10-2011 12:38 
 Ocena 13 na 15
Meretseger (61860 punktów)

Pozwolisz, że się wtrącę: skoro Bóg jest niepoznawalny, to wszelkie dysputy, przypisywanie mu takich czy innych cech i/lub czynności są absolutnie pozbawione sensu. Także Twoje twierdzenie, iż jakoby stworzył świat.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
10-10-2011 12:59 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Pozwolisz, że się wtrącę: skoro Bóg jest niepoznawalny, to wszelkie dysputy, przypisywanie mu takich czy innych cech i/lub czynności są absolutnie pozbawione sensu. Także Twoje twierdzenie, iż jakoby stworzył świat.

To Parys jest, Mer. Parys jest ponad takie ograniczenia .
10-10-2011 14:29 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Pozwolisz, że się wtrącę: skoro Bóg jest niepoznawalny, to wszelkie dysputy, przypisywanie mu takich czy innych cech i/lub czynności są absolutnie pozbawione sensu. Także Twoje twierdzenie, iż jakoby stworzył świat.
Tylko z szacunkiem proszę! Pan Parys nie jest w niczym gorszy ani też lepszy od Pana Mbieleckiego,
a Pan Jacek Tabisz pisze: Cytat:
Mbielecki jest moim zdaniem całkiem inteligentną i miłą osobą, która wierzy w popularną rzecz nie należącą - moim zdaniem - do sfery rzeczywistości. Wielu moich przyjaciół też tak ma. Nie lubię w forach internetowych jednej rzeczy - iż czasem nikt się nie troszczy o krzywdy zadawane innym. Tuż pod naszym nosem można na kogoś krzyczeć, obrażać go i być wobec niego nieszczerym.

Gdy ktoś trolluje tu już od dawna i bez sensu - my musimy jeszcze bardziej uważać aby nie uczynić mu przypadkiem krzywdy nazywając głupotę i zacietrzewienie doktrynalne, głupotą i zacietrzewieniem. Jest tu parę osób, które z uporem młynków modlitewnych p..przą te same bzdury. Stoją w miejscu i klepią.

Serdecznie pozdrawiam.

@@@
.
10-10-2011 14:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Skoro historyczność Jezusa nauczającego i ukrzyżowanego (w jednej postaci, w jednej osobie) jest dla wielu z nas faktem, nie wzbudza żadnych większych wątpliwości, to przy takim ująciu wniosków wyciąganych z nauk historycznych na bazie takich a nie innych źródeł, można uznać wiele, nawet historyczność cudów. W ten sposób ciężko zarzucać różnym naszym gościom, iż się przy tych cudach upierają, w końcu niemal historycznie udowodnionych (źródeł do tego praktycznie nie trzeba).

Jeśli zgadzamy się na bazie dwóch krótkich, lakonicznych i nie wprost, zewnętrznych wzmianek iż osoba z grubsza opisana w Ewangeliach istniała w ten sposób, w jaki tam istniała, to i cuda można historycznie udowodnić.

A jeśli się nie zgadzamy, to zamiast TYLKO podziwiać erudycję osób, które się zgadzają na "historyczność liberalną" dyskutujmy z nimi. Ja podziwiam erudycję, piękny język, wiedzę wyżej wymienionych osób, ale też dyskutuję i czekam na odpowiedź, której się być może nie doczekam. Być może, gdyby więcej osób zapytało o "historyczność liberalną" i więcej z tymi swoimi pytaniami czekało, mielibyśmy jakieś moralne prawo zarzucać pisanie bzdur Parysowi.

Ja je mam - piszesz bzdury Parysie.
10-10-2011 15:12 
 Ocena 2 na 2
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
>Skoro historyczność Jezusa nauczającego i ukrzyżowanego (w jednej postaci, w jednej osobie) jest dla wielu z nas faktem, nie wzbudza żadnych większych wątpliwości, to przy takim ująciu wniosków wyciąganych z nauk historycznych na bazie takich a nie innych źródeł, można uznać wiele, nawet historyczność cudów.

Chyba : histeryczność!

Jacek miej litość dla Racjonalizmu.
Można być grzecznym i uprzejmym, ale może chociaż wobec siebie by tak na poważnie czasem coś powiedzieć?

Albo wiara w cuda albo racjonalizm.
Czasem trzeba się za czymś stanowczo opowiedzieć a nie wszystkim "robić dobrze".

>DLa mnie owa dyskusja zeszła na temat głębszy i bardziej ogólny. W skrucie brzmi on - "czy historia już umarła, czy mamy nowohistorię?".

To my: ja i Ty zabijamy historie (zbiór faktów) dając pożywkę tematowi: cud.
Taka jest prawda. A my z tzw grzeczności dopuszczamy manipulacje faktami. A wtedy - to już prawdą nie jest.


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Domestosie - chyba nie do końca zrozumiałeś, o co mi chodzi. Otóż zauważam, iż na naszym forum pojawił się znacznie ważniejszy temat i jako trudniejszy, został on ominięty przez wielu szerokim łukiem. Mbielecki stał się dla niektórych tematem zastępczym, kozłem do bicia.

Ja na temat mbieleckiego mam zdanie takie - oczywiście, co jakiś czas ewangelizuje i gada głupotki, co jakiś czas upiera się mimo argumentów, ale też zdarza mu się ciekawe spostrzeżenie. Z pewnością nie zrównywałbym go z Miłującym Prawdę (o ile go pamiętacie), czy z Rajcelem. Jeśli chodzi o historyczność zmartwychwstania, to - moim zdaniem - nie ma czegoś takiego. Na nowohistoryczności natomiast się nie znam. Z tego co mogę przypuszczać, z jej punktu widzenia każdy mit ma swoją wewnętrzną prawdę. Jestem krytykiem nowohistoryczności.

Więc moja sugestia jest taka - z historycznego punktu widzenia mbielecki dotarł z nami do ściany. Chce wierzyć w coś, na co nie ma dowodów, ignoruje też rzeczywistości innych religii, które też trzeba by rozpatrzeć w tym kontekście. Z punktu widzenia nowohistoryczności, pojawiło się na wątku Grobowa historyczność silne założenie historyczności Jezusa ukrzyżowanego i nauczającego. Jest to moim zdaniem założenie oparte na metodach nowohistorycznych, a dla mnie to oznacza tyle, co sława piosenki "wszystko się może zdarzyć...".
10-10-2011 16:33 
 Ocena 1 na 1
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
Jacku Drogi i Drodzy Państwo.
Nie zrozumieliśmy się o tyle, że ja nie atakuje ani Jacka - ani Mbieleckiego.
A przynajmniej nie było i nie jest to moim zamiarem.

Natomiast atakuje - świadomie - podejście:

- homeopatia - absurd - Racjonalista jako forum tak uważa;
- szczepionki wywołują autyzm - absurd - podobnie jak wyżej.(Była dyskusja, były argumenty, może nawet ja pojechałem nieładnie czasem - ale poczytałem, porozmawiałem: po to tu wchodzę!)
- aborcja - podobnie mamy jedno zdanie! (takie jest moje wrażenie)...

Ale:

"cuda" - i cud!
rozmydlenie okrutne....

absurdy religijnie w żaden sposób nie mogą trafić na polkę z napisem "absurdy religijne"!

Dlaczego?

>Więc moja sugestia jest taka - z historycznego punktu widzenia mbielecki dotarł z nami do ściany. Chce wierzyć w coś, na co nie ma dowodów, ignoruje też rzeczywistości innych religii,

więc tu STOP. To niech sobie ignoruje, ale niech zrozumie, ze albo sam coś zrozumie albo nie zrozumie.
Za kogoś myśleć nie można.
Jeżeli ktoś, po porcji sensownych argumentów myśli dalej jak myśli - to zostawmy to w spokoju.
Bo sami zaczynamy absurdalne rzeczy pisać, a może o to właśnie chodzi?
Poplątać nas?

Przeciwko temu właśnie głośno mówię "nie"

Jak długo i po co można komuś tłumaczyć 2+2 to 4?

No i PO CO ?

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
10-10-2011 16:03 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Być może, gdyby więcej osób zapytało o "historyczność liberalną" i więcej z tymi swoimi pytaniami czekało, mielibyśmy jakieś moralne prawo zarzucać pisanie bzdur Parysowi.
>Ja je mam

Nader pochopny ostatnio, Jacku, jesteś w rozdysponowywaniu "praw moralnych".
Ale nie krępuj się, to tylko taka moja luźna refleksja...
10-10-2011 16:58 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Liliac, bardzo cię lubię i szanują twoją moderację. Jeśli masz jakieś uwagi na temat łamania przeze mnie etyki dyskusyjnej, to przecież jesteś moderatorką. Wyraź je jaśniej. Moim zdaniem etyka dyskusyjna nie polega na pełnym zarozumialstwa spokoju.

Ja mam wrażenie, że sporo tu osób, które prędzej dałyby sobie zabić kogoś bliskiego, niż powiedziały magiczne słowo "przepraszam". Wiele tu też osób niezmiennych, tak genialnych, że nigdy, przenigdy nie zmienią zdania. A nawet jak już to robią, to po cichu, tak aby nikt nie zauważył. Bo wstyd, bo jest się wielkim par se. Może trochę przerysowuję, pewnie tak, ale niektórzy z nas mają takie tendencje.

Mnie natomiast daje się przekonać. Zmieniłem już dzięki dyskusjom na Racjonaliście zdanie w kilku ważnych kwestiach. Zrobiłem to otwarcie, publicznie i PODZIĘKOWAŁEM osobom, które się do tego przyczyniły, oraz PRZEPROSIŁEM te, które ucierpiały pod wpływem moich dawnych przekonań. Ilu osobom się to zdarza tutaj?
10-10-2011 17:08 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Liliac, bardzo cię lubię i szanują twoją moderację. Jeśli masz jakieś uwagi na temat łamania przeze mnie etyki dyskusyjnej, to przecież jesteś moderatorką. Wyraź je jaśniej. Moim zdaniem etyka dyskusyjna nie polega na pełnym zarozumialstwa spokoju.

Nie wiem, co rozumiesz przez etykę dyskusyjną, ale osobiście nieszczególnie lubię, gdy ktoś wedle swego "widzimisię" deklaruje kto ma do czegoś "prawo moralne", a kto nie. Zauważyłam też, że zdarza ci się dokonywać tak olbrzymich nadinterpretacji (niekiedy graniczących z wkładaniem rozmówcy w usta kwestii bardziej przez siebie chyba wyobrażonych niż rzeczywiście wypowiedzianych), że muszę sama siebie przekonywać, że to nie są celowe manipulacje (na razie na szczęście mi się udaje ). Nie chodzi mi tylko o "kwestię mbieleckiego" - podobne mam odczucia, obserwując twoją konwersację z Ojcem Lesiotrem.

Ale też nie czyń z tego kwestii moderacji, Jacku. To moje osobiste uwagi i odczucia.

PS
A co masz na myśli, pisząc o "pełnym zarozumialstwa spokoju"?
10-10-2011 17:22 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wszyscy widzą moją dyskusję z Ojcem Lesiotrem. Niech każdy oceni. Niech każdy też odniesie ją do tytułu wątku i do tego, kto się z własnej woli na ten wątek wpisał i jaki problem zechciał w nim przedstawić. Wydaje mi się, że nie powinnaś mi mieć niczego do zarzucenia w tej dyskusji. Być może nie zawsze do końca rozumiem, co Ojciec Lesiotr ma na myśli, ale on podobnie czyni z moimi wypowiedziami. NIe mam o to do niego żalu i odnoszę się do niego, jako do rozmówcy, przyjaźnie i z szacunkiem. Po prostu sprzeczamy się o poglądy, czasem nie trafiając w dokładne zrozumienie rozmówcy.

Jeśli chodzi o mbieleckiego, to na wątku Grobowa historyczność bronił on między innymi samej historyczności Jezusa (dodał parę razy, iż broni historycznego Jezusa, bez cudów). Być może bronił też innych rzeczy, ale i tej wśród nich. No i dostało mu się od wielu z nas. Pojawił się Andrzej.51 mocno przekonany o historyczności Jezusa, więc większość grzecznie odpuściła ten temat zostając przy mbieleckim i bardziej kontrowersyjnych, łatwiejszych do atakowania elementach jego osobowości. Wiadomo - facet wierzy i broni też fideistycznych bzur. Nie on pierwszy i nie ostatni. Tym niemniej pewność historyczności Jezusa to bardzo śmiałe założenie. Na tym polu mamy mbieleckiego i Andrzeja.51. Może tobie to zwisa, ale ja widzę dwie osoby zakładające pewność sprzeczną z naukami historycznymi, choć szeroko popieraną przez oczekującą owej historyczności większość mieszkańców Zachodu, Europy, USA etc.

Nie lubię fałszu, obłudy, ozdobnego krasomówstwa. Za historyczność Jezusa ci, którzy dopingują Andrzeja.51 w rozmowach z mbieleckim winni są temu ostatniemu odrobinę życzliwości. Atakowali go, lecz ten temat odpuścili. Więc niech przeproszą. To nie boli. Za dumni jesteśmy na tym forum. Może ja piszę dużo i się wymądrzam, ale nie sądzę, abym był tak dumny, jak wielu moich tutejszych kolegów. Nawet dyskusja z tobą o cenzurze na artykuły religijne miała specyficzny klimat. Ja pisałem, iż to tylko moje zdanie, iż mogę się mylić, byłem uprzejmy. A ty trochę mniej. Nie uważam, iż jak ktoś ma inne zdanie, nawet jeśli kontrowersyjne, to można go traktować ostro, niemal obrażać. Łatwo jest sądzić oczywistość, przyjemną dla każdego i czuć się w niej jak w wygodnym fotelu. Ale życie nie jest oczywiste i wiele tematów wartych jest rozważenia, nawet jeśli rozpatruje się przy okazji tematy skrajne i dotyka tabu.
10-10-2011 17:34 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Jacku - pytałeś, co miałam na myśli, więc odpowiedziałam. Sam nalegałeś. Możesz to zignorować, możesz wziąć do siebie. Po prostu uznałam, że skoro coś mnie ostatnio w twoich wypowiedziach/sposobie prowadzenia dyskusji "razi" (może to słowo nieco na wyrost, ale lepsze nie przychodzi mi do głowy w tej chwili), to może warto ci o tym wspomnieć.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cóż - uczymy się dyskutować, a opinia wyrobionej moderatorki ma swoją wartość! Skoro więc jest tak, jak to przedstawiasz - dziękuję za rady, rozpatrzę je moim głosem wewnętrznym, czy jak to się nazywa... Póki co jednodniowy urlop. Może inni też się zastanowią - to nigdy nie szkodzi
10-10-2011 17:45 
 Ocena-1 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Pozwolisz, że się wtrącę: skoro Bóg jest niepoznawalny, to wszelkie dysputy, przypisywanie mu takich czy innych cech i/lub czynności są absolutnie pozbawione sensu. Także Twoje twierdzenie, iż jakoby stworzył świat.

Byty są wewnętrznie i zewnętrznie.

Byt Bóg przejawia się zewnętrznie przez to ,że jest przyczyną świata materialnego.

Bóg jest natomiast niepoznawalny wewnętrznie, gdyż jest niematerialny.

Dlatego jest sens mówić ,że Bóg stworzył świat materialny na podstawie rozumowania , które przedstawiłem wcześniej, natomiast jest bez sensu pytać o jego wnętrze.

Dodam ,że nikt z mnie tutaj krytykujących nie pokazał , w którym miejscu mojego rozumowania popełniłem błąd logiczny- świadczy to niechlubnie o ich rozumieniu na czym polega rzeczowa dyskusja.
10-10-2011 18:31 
 Ocena 5 na 5
maruda (5550 punktów)
>Dodam ,że nikt z mnie tutaj krytykujących nie pokazał , w którym miejscu mojego rozumowania popełniłem błąd logiczny- świadczy to niechlubnie o ich rozumieniu na czym polega rzeczowa dyskusja.

Błąd logiczny polega na wprowadzeniu do dyskusji bytów bez ich uprzedniego porządnego zdefiniowania. Takim właśnie niemożliwym do zdefiniowania bytem jest bóg którego nie widać bo jest nierozpoznawany.

Come to the dark side, we have cookies
10-10-2011 12:40 
 Ocena 8 na 10
Przemek J. (3008 punktów)
>Bóg jako niematerialna przyczyna świata materialnego

Czyli co? Nie rozumiem, więc proszę wyjaśnij co miałeś na myśli pisząc powyższe?

>fizycy mogą badać materię ale nie niematerię.

To jakim cudem (!) udało im się zbadać tak niematerialne rzeczy jak np. oddziaływania pomiędzy neutrinem a mionami? A antymateria to materia czy "niemateria"?

>Zatem twoja wypowiedź nie ma sensu.

Łanie podsumowałeś swoje wypowiedzi.
10-10-2011 21:40 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>To jakim cudem (!) udało im się zbadać tak niematerialne rzeczy jak np. oddziaływania pomiędzy neutrinem a mionami? A antymateria to materia czy "niemateria"?

Wszystkie cząstki i oddziaływania należą do świata materialnego. Oczywiście antymateria też.
11-10-2011 07:19 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Wszystkie oddziaływania? W takim razie skoro "bóg" oddziałuje na świat materialny (choćby przez akt kreacji), to także do niego należy. Ale w przeciwieństwie do protonów, antyprotonów i grawitacji obecności "boga" nie stwierdzono.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
11-10-2011 07:37 
 Ocena 2 na 2
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
>Wszystkie oddziaływania? W takim razie skoro "bóg" oddziałuje na świat materialny (choćby przez akt kreacji), to także do niego należy. Ale w przeciwieństwie do protonów, antyprotonów i grawitacji obecności "boga" nie stwierdzono.

bo nie ma jeszcze takich hiper-mikro-lupek?

Magia

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
11-10-2011 10:21 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Wszystkie oddziaływania? W takim razie skoro "bóg" oddziałuje na świat materialny (choćby przez akt kreacji), to także do niego należy. Ale w przeciwieństwie do protonów, antyprotonów i grawitacji obecności "boga" nie stwierdzono.

W największym uproszczeniu kwestia oddziaływań wygląda tak:
Znamy obecnie następujące typy oddziaływań: grawitacyjne, elektromagnetyczne, silne i słabe.

To były darmowe korepetycje z zakresu fizyki na poziomie liceum.
11-10-2011 10:59 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>W największym uproszczeniu kwestia oddziaływań wygląda tak:
>Znamy obecnie następujące typy oddziaływań: grawitacyjne, elektromagnetyczne, silne i słabe.
>To były darmowe korepetycje z zakresu fizyki na poziomie liceum.

Nie bądź taki enigmatyczny!
A co z boskimi oddziaływaniami? One są tu ciekawe! Czy Bóg oddziałuje za pomocą tych wymienionych czy jakichś innych?
I czy : Znamy obecnie następujące typy oddziaływań: znaczy, że oddziaływań boskich nie znacie tylko zmyślacie?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-10-2011 11:28 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>To były darmowe korepetycje z zakresu fizyki na poziomie liceum.
Bóg zapłać. Niepotrzebnie się wysilałeś, tyle to jeszcze pamiętam.
To które z nich są te boskie? A jeżeli żadne z nich, to które inne są boskie? A jeżeli nie ma takich, to po licha w świat mieszać boga? Jeśli coś na nasz świat nie oddziałuje i nie jest jego częścią, to tak jakby w ogóle tego nie było. I można spokojnie przyjąć, że nie ma.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
11-10-2011 17:33 
 Ocena-3 na 5
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>W takim razie skoro "bóg" oddziałuje na świat materialny (choćby przez akt kreacji), to także do niego należy.

Bóg jako niematerialna przyczyna świata materialnego do niego nie należy - w przeciwnym razie absurd: to co niematerialne jest materialne.

Logika chyba powinna być stosowana na portalu racjonalistów- wszak jest podstawą racjonalizmu.
11-10-2011 19:26 
 Ocena 2 na 2
Przemek J. (3008 punktów)
To proszę wytłumacz nam, jak ten niematerialny bóg, oddziałuje na nasz materialny świat, nie stając się jego częścią?

>Logika chyba powinna być stosowana na portalu racjonalistów- wszak jest podstawą racjonalizmu.

Niestety przez takich ja Ty jest z tym problem, bo ją (logikę) wiecznie gwałcicie lub w najlepszym przypadku ignorujecie.
11-10-2011 19:42 
 Ocena 1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>To proszę wytłumacz nam, jak ten niematerialny bóg, oddziałuje na nasz materialny świat, nie stając się jego częścią?

Bóg jest niematerialną przyczyną zaistnienia i istnienia świata materialnego. Jest bowiem absurdem twierdzić, że materia samopowstała , samoistnieje lub jest wieczna - a materialiści tak twierdzą łamiąc podstawowe zasady logiki:

samopowstanie to absurd polegający na tym ,że to co nie istnieje wykonuje jakąś czynność - tutaj czynność samopowstawania.

samoistnienie to absurd polegający na tym ,że występuje tu utożsamienie skutku z przyczyną: to co istnieje powoduje,że istnieje

wieczność materii to absurd polegajacy na tym ,że się ignoruje fakt ustalony przez naukę, że wiek świata materialnego jest skończony. Pozatym przyczyna materii jest wcześniej niż materia: wszak przyczyna poprzedza skutek - zatem materia nie może być wieczna.
11-10-2011 20:43 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)
>Bóg jako niematerialna przyczyna świata materialnego do niego nie należy - w przeciwnym razie absurd: to co niematerialne jest materialne.
O! Jeszcze jeden kandydat do Nobla...
Skąd wiesz o czymś co nie należy do naszego świata?

>Bóg jest niematerialną przyczyną zaistnienia i istnienia świata materialnego.
Bóg jest postacią z opowieści religijnych. Koniec, kropka.
To co mówisz to tylko Twoja wiara, nic więcej. Nic pewnego, nic mądrego, nic wartościowego, nic czego relacje ze światem rzeczywistym potrafiłbyś wykazać.
Tylko bezrozumna wiara.

>Jest bowiem absurdem twierdzić, że materia samopowstała , samoistnieje lub jest wieczna - a materialiści tak twierdzą łamiąc podstawowe zasady logiki:
Jest bowiem absurdem twierdzić, że Bóg samopowstał , samoistnieje lub jest wieczny - a fideiści tak twierdzą łamiąc podstawowe zasady logiki:

>samopowstanie to absurd polegający na tym ,że to co nie istnieje wykonuje jakąś czynność - tutaj czynność samopowstawania.
>samoistnienie to absurd polegający na tym ,że występuje tu utożsamienie skutku z przyczyną: to co istnieje powoduje,że istnieje
Ble, ble, ble...

>wieczność materii to absurd polegajacy na tym ,że się ignoruje fakt ustalony przez naukę, że wiek świata materialnego jest skończony.
Mowa jest w nauce o wieku świata w formie jaką obserwujemy.

>Pozatym przyczyna materii jest wcześniej niż materia: wszak przyczyna poprzedza skutek - zatem materia nie może być wieczna.
Ufff... a co z przyczyną przyczyny i przyczyną przyczyny przyczyny... itd?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-10-2011 21:55 
 0 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>O! Jeszcze jeden kandydat do Nobla...

Dzięki za uznanie

> Bóg jest postacią z opowieści religijnych. Koniec, kropka.

Czyli dogmat - dyskusji nie ma , morda w kubeł!

>To co mówisz to tylko Twoja wiara, nic więcej.
>Tylko bezrozumna wiara.

Kto respektuje logikę jest rozumny a nie nierozumny.

>Ble, ble, ble...

Tylko tyle masz do powiedzenia?Czyżby objaw bezradności, braku argumentów?- współczuję.

>Ufff... a co z przyczyną przyczyny i przyczyną przyczyny przyczyny... itd?

No właśnie - co? Trochę samodzielności , wykorzystaj swoje szare komórki.
11-10-2011 22:11 
 Ocena 6 na 6
Ania... (14138 punktów)
>>O! Jeszcze jeden kandydat do Nobla...
>Dzięki za uznanie
>> Bóg jest postacią z opowieści religijnych. Koniec, kropka.
>Czyli dogmat - dyskusji nie ma , morda w kubeł!
Jeśli wprowadzasz założenie o niebadalności boga, to tak właśnie jest. Nie ma dalszej dyskusji, bo bez badania nie ma o czym dyskutować.

Czy będziemy dyskutować o szczegółach fizjologii niewidzialnego różowego jednorożca zanim poznamy metody zbadania tychże? Nie sądzę.

Dyskusja wymaga pewnych faktów, których Ty z założenia nie przewidujesz, więc...
11-10-2011 23:34 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Dzięki za uznanie
Och, pusta tromtadracja to coś czego nigdy nie umiałem....

>Czyli dogmat - dyskusji nie ma , morda w kubeł!
Czyli projekcja, czyli odwracanie kota ogonem.
W Twoim wykonaniu definicja Boga to jest wyssany z palca dogmat. Ja tylko przypominam Ci definicję funkcjonującą w cywilizowanych słownikach i encyklopediach, które od bełkotu religijnych podań różnią się odpowiedzialnością za przekazywane treści.
Jeśli potrafisz podać definicję Boga jako obiektu świata rzeczywistego Nobel Cię nie minie.

>Kto respektuje logikę jest rozumny a nie nierozumny.
Nnnooo, owszem.., ale co to ma do wiary? Co to ma do głoszenia treści, których nie jesteś w stanie w sposób rozumny, logiczny wyjaśnić?

>Tylko tyle masz do powiedzenia?Czyżby objaw bezradności, braku argumentów?- współczuję.
Moje "ble, ble, ble" zawierało tyle samo treści i sensu co Twoje zdania o samopowstaniu i samoistnieniu.

>No właśnie - co? Trochę samodzielności , wykorzystaj swoje szare komórki.
Wybacz, nie podołam. Jak żyję wszystkie odpowiedzi religijnych na pytanie o przyczynę przyczyny brzmiały "Bo tak!". Samodzielnie dochodzę do wniosku, że na nic innego nie może być was stać z racji nierozumności podejścia do przyczynowości.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-10-2011 03:14 
 Ocena 2 na 2
Przemek J. (3008 punktów)
Ja nie pytałem o bajki, bo te znam, znacznie lepsze od Twoich. Ja proszę o odpowiedź na moje pytania:
- o jakim oddziaływaniu piszesz,
- jakimi prawami się ono rządzi,
- czyli jak ten świat został stworzony?
12-10-2011 08:48 
 Ocena 1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
Masz wybór:

możesz twierdzić wbrew logice , że materia samopowstała i samoistnieje lub że jest wieczna

albo

zgodnie z logiką mówić o niematerialnej przyczynie materii , którą w naszej kulturze nazywamy Bogiem.

Jeżeli ta nazwa przyczyny niematerialnej świata materialnego ci się nie podoba to wymyśl inną np. : ALFA albo OMEGA.
12-10-2011 10:37 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>możesz twierdzić wbrew logice , że materia samopowstała i samoistnieje lub że jest wieczna albo zgodnie z logiką mówić o niematerialnej przyczynie materii ,
Logika to nie jest zaklęcie, ani napis na dropsach. Gdybyś posługiwał się logiką umiałbyś wyjaśnić co w ogóle mówisz i jak doszedłeś do takich konkluzji.

>którą w naszej kulturze nazywamy Bogiem.
Zajrzyj do jakiegoś słownika czy encyklopedii i zobacz co przede wszystkim w naszej kulturze jest nazywane Bogiem - postać z opowieści religijnych.
Nie możesz wiedzieć czy jeśli ludzie znajdą kiedyś odpowiedź na pytanie o przyczyny świata będzie ona choć trochę podobna do licznych niedorzeczności jakie o licznych Bogach plota liczne religie.

>Jeżeli ta nazwa przyczyny niematerialnej świata materialnego ci się nie podoba to wymyśl inną np. : ALFA albo OMEGA.
Ta niematerialna... itp. to ciągle tylko Twoja wiara, nic więcej. Twoja próba zamaskowania niedorzeczności religijnych pseudonaukowym , pseudofilozoficznym nalotem.
Nie wysilaj się, bo to widać, słychać i czuć.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
13-10-2011 11:03 
 Ocena 2 na 2
Przemek J. (3008 punktów)
Na bzdury, które napisałeś już Ci parę osób zwróciło uwagę, więc już nie będę kopał leżącego. Jednakże nadal czekam na odpowiedź na postawione pytania - prośby.
13-10-2011 11:18 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)
> Jednakże nadal czekam na odpowiedź na postawione pytania - prośby.

Czekaj tatka latka!
Ja już tyle dziesiątków lat zadaję podobne pytania Parysopodobnym głosicielom... I namawiam nawet, żeby poprosili o pomoc w odpowiedzi. Przecie chyba nie odmówi im odwieczny Bóg, Wszyscy Święci i Omatkoboskonaszpapież.
I kicha!

Nawet zniknął z wątku Autor linkowanego w poscie tytułowym tekstu - też nie umie wyjaśnić co mówi.
Uczcijmy jego odejście minutą ciszy.
Ech...


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-10-2011 11:29 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Bóg jako niematerialna przyczyna świata materialnego do niego nie należy
Jeśli "coś" do świata nie należy, to tego "czegoś" nie ma.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
12-10-2011 12:49 
 Ocena 1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>>Bóg jako niematerialna przyczyna świata materialnego do niego nie należy
>Jeśli "coś" do świata nie należy, to tego "czegoś" nie ma.

Napisałem : przyczyna świata materialnego a nie świata - czytaj dokładnie.
12-10-2011 12:57 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Napisałem : przyczyna świata materialnego a nie świata - czytaj dokładnie.
Czytam, czytam i oczom nie wierzę. Znaczy, wg Ciebie istnieją dwa światy?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
12-10-2011 13:19 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)
> Znaczy, wg Ciebie istnieją dwa światy?

Nie tylko według Parysa.

www.youtub(*)next=1&list=PLEE1DCE4E8B7DBB89
12-10-2011 14:33 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Napisałem : przyczyna świata materialnego a nie świata - czytaj dokładnie.
>Czytam, czytam i oczom nie wierzę. Znaczy, wg Ciebie istnieją dwa światy?

Ba, całe miesięczniki o tym są


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
11-10-2011 11:09 
 Ocena 2 na 2
Przemek J. (3008 punktów)
To czym jest postulowany przez Ciebie "świat niematerialny" i jak oddziałuje z materialnym?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>To czym jest postulowany przez Ciebie "świat niematerialny" i jak oddziałuje z materialnym?

Ciekawe pytanie. Ale to zupełnie inny temat - załóż osobny wątek, to porozmawiamy o tym.
11-10-2011 11:31 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
Napisałeś w tym wątku tyle bzdur, że trochę więcej nic mu nie zaszkodzi. Ja nie widzę potrzeby jeszcze większego zaśmiecania tego forum, więc grzecznie proszę: odpowiedz na postawione pytania.

No chyba, że żadna dopowiedź nie istnieje, to wtedy mamy pełną zgodę: głupoty pleciesz i nie umiesz ich wybronić.
11-10-2011 12:20 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Napisałeś w tym wątku tyle bzdur, że trochę więcej nic mu nie zaszkodzi. Ja nie widzę potrzeby jeszcze większego zaśmiecania tego forum, więc grzecznie proszę: odpowiedz na postawione pytania.
>No chyba, że żadna dopowiedź nie istnieje, to wtedy mamy pełną zgodę: głupoty pleciesz i nie umiesz ich wybronić.

Zreflektuj się, człowieku: zwracasz się do mnie w sposób obraźliwy i jeszcze oczekujesz grzecznej odpowiedzi.
Mimo to odpowiem Ci:
Tak, nie wszystko sprowadza się do materii. Na przykład Ty masz duszę nieśmiertelną. Gdybyś składał się tylko z materii, to bym z Tobą nie rozmawiał.
11-10-2011 12:26 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
>Tak, nie wszystko sprowadza się do materii. Na przykład Ty masz duszę nieśmiertelną. Gdybyś składał się tylko z materii, to bym z Tobą nie rozmawiał.

Wprowadzamy do dyskusji kolejne ciekawe słówko, dusza. Jeżeli piszesz o duszy takiej jak opisywana w kościele to niestety nie istnieje, nie została udowodniona żadnymi metodami. Istnieje tylko materia. Ostatnie zdanie jest ciekawe, czy prowadzisz na tym forum ewangelizację, czy to tylko chwilowe przejęzyczenie?

Come to the dark side, we have cookies
11-10-2011 12:27 
 Ocena 2 na 2
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>Tak, nie wszystko sprowadza się do materii. Na przykład Ty masz duszę nieśmiertelną. Gdybyś składał się tylko z materii, to bym z Tobą nie rozmawiał.
>
Nie obrażaj, jeśli sam nie chcesz być obrażany.
Fosylizacja mózgu potwierdzona.
11-10-2011 13:14 
 Ocena 4 na 6
Przemek J. (3008 punktów)
Co jest obraźliwego w powiedzeniu prawdy, bo rozumiem, że odnosisz się do stwierdzenia, że napisałeś wiele bzdur? Owszem napisałeś, nie Ty jeden, ja sam kilka napisałem, ale Ty należysz do tej grupy, która nie przejmuje się tym, że bzdury pisze i namiętnie płodzi kolejne, nawet gdy jest to wprost wytykane. Zatem nie uważam, że Cię obraziłem, wręcz przeciwnie, to Ty obrażasz czytelników swoją postawą. Obrażasz ignorancją, stosowanie zabiegów erystycznych i zaśmiecaniem forum. Przypomnij sobie, że jesteś tutaj gościem. Jako gość powinieneś się stosować (jak my wszyscy) do zasad gospodarza. Jak Ci się to nie podoba (rzeczowa dyskusja, w której swoje poglądy trzeba logicznie umotywować i podeprzeć dowodami) to idź sobie na dowolne forum teistyczne, gdzie nikt nie będzie się czepiał twoich bajek.

Dla całej rzeszy ludzi myślących, wyzwolonych od zakłamania religijnego, większość rzeczy, o których piszesz to niesprawdzalne bajki, którymi nie ma sensu się zajmować i głowy sobie zawracać. Zatem jeśli próbujesz dowodzić, że jest inaczej, wychodząc z własnymi hipotezami, podeprzyj jej jakimiś dowodami lub przestań się obrażać, gdy ktoś Ci zarzuca bajanie, pisanie bzdur, kłamstwa, pieniactwo, trollowanie itp.

> Tak, nie wszystko sprowadza się do materii.

Zatem do czego jeszcze? Jak na razie tylko bijesz pianę, ale nie napisałeś jeszcze nic konkretnego na potwierdzenie Twojej bajki.

>Na przykład Ty masz duszę nieśmiertelną. Gdybyś składał się tylko z materii, to bym z Tobą nie rozmawiał.

Ot przykład takiej bzdury: nie mam duszy, a jednak ze mną rozmawiasz. Co więcej, zła wiadomość dla Ciebie jest taka, że Ty też jej nie masz. Nawet jestem skłonny przypuszczać, że nawet nie wiesz czy owa dusza miałaby być? Jeśli uważasz, że jest inaczej to udowodnij: napisz czym jest dusza i gdzie ją znaleźć.
11-10-2011 16:10 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Tak, nie wszystko sprowadza się do materii. Na przykład Ty masz duszę nieśmiertelną. Gdybyś składał się tylko z materii, to bym z Tobą nie rozmawiał.
Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej, niż uczynimy to sami.
Już Pan przedstawił stek bzdur z zakresu życia prenatalnego, biblistyki, fizyki, a teraz zahacza Pan o neuronauki. Chyba nie istnieje temat, w którym Pan głupot poopowiadać nie może.
Wierzyć Szanowny Panie, to może Pan sobie we wszystko. W każdą bzdurę jaką tylko zdoła Pan sobie wymyślić. Z wiarą nie ma dyskusji i można jej przeciwstawić tylko jeszcze głębszą (bardziej fanatyczną) wiarę. Ale to forum racjonalistyczne i nas interesują tylko racjonalne argumenty oparte na nauce. Daj Pan sobie już spokój z tym trollingiem, kompromituje Pan nie tylko siebie, ale całą fideistyczną formację.

Miłego dnia.

@@@
.
11-10-2011 23:22 
 0 na 2
dorias (722 punktów)
>>Tak, nie wszystko sprowadza się do materii. Na przykład Ty masz duszę nieśmiertelną. Gdybyś składał się tylko z materii, to bym z Tobą nie rozmawiał.
>Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej, niż uczynimy to sami.Już Pan przedstawił stek bzdur z zakresu życia prenatalnego, biblistyki, fizyki, a teraz zahacza Pan o neuronauki. Chyba nie istnieje temat, w którym Pan głupot poopowiadać nie może.

Zagadnienie duszy to stek bzdur z neuronauki O_O
Ja myślałem że tym to zawsze filozofowie się zajmowali a nie lekarze czy inni panowie od nauki

>Wierzyć Szanowny Panie, to może Pan sobie we wszystko. W każdą bzdurę jaką tylko zdoła Pan sobie wymyślić.

No to może sobie wierzyć w co chce i pisać o tym ile chce Tak samo jak Pan

>Z wiarą nie ma dyskusji i można jej przeciwstawić tylko jeszcze głębszą (bardziej fanatyczną) wiarę. Ale to forum racjonalistyczne i nas interesują tylko racjonalne argumenty oparte na nauce.

Z religią napewno nie ma co dyskutować chyba że o założeniach religii.
Z wiarą to różnie bywa u jednego można u innego nie to tylko zależy od człowieka.
12-10-2011 15:27 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zagadnienie duszy to stek bzdur z neuronauki O_O
Przed rozpoczęciem pisania warto nauczyć się czytać - szczególnie ze zrozumieniem. Po drugie to poważne forum, jeżeli chce się do czyjegoś tekstu odnieść - należy go dokładnie zacytować.

>Ja myślałem że tym to zawsze filozofowie się zajmowali a nie lekarze czy inni panowie od nauki
Jakim "tym"? Widocznie źle Pan myślał! Trzeba trochę poczytać, trochę pomyśleć i ewentualnie grzecznie się zapytać, a nie robić szczeniackich popisów jak wie się niewiele.

>>>>Wierzyć Szanowny Panie, to może Pan sobie we wszystko. W każdą bzdurę jaką tylko zdoła Pan sobie wymyślić.
>No to może sobie wierzyć w co chce i pisać o tym ile chce Tak samo jak Pan
Oczywiście! Tak, jak napisałem: nikt nas nie skompromituje bardziej, niż uczynimy to sami. Wolno Panu pisać ile tylko się Panu chce i moderatorzy (trzymając się regulaminu) na to Panu pozwolą, ale to publiczne forum i każdy opublikowany tu tekst podlega publicznej krytyce. Nie dawno Pan pod tym nickiem u nas gości, a już mądrość Pańskich tekstów dało się zauważyć.

>>>>Z wiarą nie ma dyskusji i można jej przeciwstawić tylko jeszcze głębszą (bardziej fanatyczną) wiarę. Ale to forum racjonalistyczne i nas interesują tylko racjonalne argumenty oparte na nauce.
>Z religią napewno nie ma co dyskutować chyba że o założeniach religii.
Wielce Szanowny Panie, to jednak forum dla racjonalistycznej inteligencji i nie wypada stosować takich prymitywnych retorycznych chwycików. Chce Pan z kimś dyskutować, to należy odnosić się do jego twierdzeń, a nie do wymyślonych przez siebie.

>Z wiarą to różnie bywa u jednego można u innego nie to tylko zależy od człowieka.
Nie moja to wina, że czegoś Pan zrozumieć nie potrafi. Nasze forum nie nadaje się do uczenia od podstaw.
Kilkakrotnie już na ten temat się wypowiadałem, proszę sobie poszukać.
Jednym z dobrych dowodów, że z wiarą nie ma dyskusji - są Pańskie teksty na naszym forum.
Przynajmniej dla mnie wystarczające i dlatego staram się omijać Pana.

Miłego dnia.

@@@
.
12-10-2011 19:53 
 Ocena 2 na 2
dorias (722 punktów)
>Przed rozpoczęciem pisania warto nauczyć się czytać - szczególnie ze zrozumieniem. Po drugie to poważne forum, jeżeli chce się do czyjegoś tekstu odnieść - należy go dokładnie zacytować.

>Jakim "tym"? Widocznie źle Pan myślał! Trzeba trochę poczytać, trochę pomyśleć i ewentualnie grzecznie się zapytać, a nie robić szczeniackich popisów jak wie się niewiele.

A to widzi Pan dla mnie dusza w szczególności nieśmiertelna to tylko wyłącznie zagadnienie dla filozofów nic ponad to. Dlatego też byłem zaskoczony tym, że duszę nieśmiertelną Pan wziął do badań neurologicznych.
Moja wiedza jest szeroka a i tak mała, dlatego to forum jest idealne dla mnie, aby poszerzać i zdobywać nową wiedzę
Najlepiej do tego by pasowało dużo wiem, ale jeszcze więcej nie wiem.

>>>>>Wierzyć Szanowny Panie, to może Pan sobie we wszystko. W każdą bzdurę jaką tylko zdoła Pan sobie wymyślić.

>>No to może sobie wierzyć w co chce i pisać o tym ile chce Tak samo jak Pan
>Oczywiście! Tak, jak napisałem: nikt nas nie skompromituje bardziej, niż uczynimy to sami. Wolno Panu pisać ile tylko się Panu chce i moderatorzy (trzymając się regulaminu) na to Panu pozwolą, ale to publiczne forum i każdy opublikowany tu tekst podlega publicznej krytyce. Nie dawno Pan pod tym nickiem u nas gości, a już mądrość Pańskich tekstów dało się zauważyć.

Niech Pan mi powie jakie to mądrości są w nich bo dla mnie to jedynie w tych tekstach wyrażam swoją opinie na dany temat. Nic więcej ani nic mniej.

>>>>>Z wiarą nie ma dyskusji i można jej przeciwstawić tylko jeszcze głębszą (bardziej fanatyczną) wiarę. Ale to forum racjonalistyczne i nas interesują tylko racjonalne argumenty oparte na nauce.
>>Z religią napewno nie ma co dyskutować chyba że o założeniach religii.
>Wielce Szanowny Panie, to jednak forum dla racjonalistycznej inteligencji i nie wypada stosować takich prymitywnych retorycznych chwycików. Chce Pan z kimś dyskutować, to należy odnosić się do jego twierdzeń, a nie do wymyślonych przez siebie.

Jak rozumiem pod pojęciem wiary miał pan na myśli taką religijną wiarę co za tym idzie w swoim stwierdzeniu użyłem właśnie słowa religia. Wtedy, jeśli się nie mylę to mogę się zgodzić z Panem, że z wiarą religijną nie ma dyskusji, ale uważam też, że można porozmawiać o założeniach takiej wiary.

>>Z wiarą to różnie bywa u jednego można u innego nie to tylko zależy od człowieka.
>Nie moja to wina, że czegoś Pan zrozumieć nie potrafi. Nasze forum nie nadaje się do uczenia od podstaw.
Potrafię zrozumieć bardzo wiele, jeśli druga strona wystarczająco dobrze to wyjaśni, co chce przekazać abym zrozumiał.

>Jednym z dobrych dowodów, że z wiarą nie ma dyskusji - są Pańskie teksty na naszym forum.
Tylko proszę nie przypisywać mnie do żadnej religii gdyż nie przynależę, do jakiejkolwiek.

>Przynajmniej dla mnie wystarczające i dlatego staram się omijać Pana.

Przynajmniej tyle wiem postaram się już nie wcinać w prowadzone przez Pana dyskusje, aby nie musiał się Pan wysilać za bardzo z omijaniem mnie
13-10-2011 09:22 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A to widzi Pan dla mnie dusza w szczególności nieśmiertelna to tylko wyłącznie zagadnienie dla filozofów nic ponad to.
Czy Pan - na podobieństwo Pana Mbieleckiego żyje tylko przeszłością. Tak, filozofia, gdy jeszcze dokonano przyzwoitych badań mózgu dokonywała przeróżnych spekulacji. (Da dnia dzisiejszego zajmuje się tym tylko taki dziwny stwór jak "filozofia religijna"). Od drugiej połowy dwudziestego wieku - właśnie na skutek badań móżgu, czyli całego zespołu neuronauk oraz wyrosłej z tego kognitywistyki, ktoś kto twierdzi, że istnieje jakakolwiek dusza jest uwstecznionym idiotą, a nie filozofem. Na naszym forum prowdziliśmy na ten temat wiele dyskusji, w których brałem udział i można do nich sięgnąć. Nie mam ochoty wyjaśniać każdemu tego samego od początku. (Ma Pan plus, że umiał Pan skorzystać z podpowiedzi Pani Ani).

>Dlatego też byłem zaskoczony tym, że duszę nieśmiertelną Pan wziął do badań neurologicznych.
Inteligentny człowiek stara się dowiedzieć jak najwięcej o poglądach osoby, z którą polemizuje.
Nie biorę pod uwagę w naukach przyrodniczych żadnych bzdur wymyślanych przez ludzi. Typu: krasnoludki, bogowie, czarownice, dusze i duszki. Natomiast nauki przyrodnicze badając rzeczywistość nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natrafiły jakiekolwiek ślady nadprzyrodzoności. Stąd moje odesłanie do neuronauk.

>Jak rozumiem pod pojęciem wiary miał pan na myśli taką religijną wiarę co za tym idzie w swoim stwierdzeniu użyłem właśnie słowa religia.
Już raz ten temat podjął Pan ze mną, a ja wypowiadałem się wielokrotnie. Źle Pan rozumie, gdybym miał na myśli wiarę religijną, to bym napisał. Mam na myśli każdą wiarę - niezależnie od przedmiotu wiary*.

>Przynajmniej tyle wiem postaram się już nie wcinać w prowadzone przez Pana dyskusje, aby nie musiał się Pan wysilać za bardzo z omijaniem mnie
Można i tak i będę Panu wdzięcznym za to, ale ja proponowałbym inaczej. Więcej czytać ze zrozumieniem, także teksty, z którymi chce Pan polemizować. Wiecej przemyśleć co chcę Pan napisać. Starać się być komunikatywnym i tafiać w rzeczy sedno.
Tylko głupcy myślą, że wiedzą i rozumieją wszystko, a ja najbardziej nie lubię głupoty.
Także tej u siebie.

Pozdrawiam.

@@@
.
* Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.


Wiara (w cokolwiek) ogranicza człowieka, a więc i głębsza wiara, tym człowiek głupszym.
I ja: - "na podstawie posiadanych przesłanek jestem przekonanym o prawdziwości tego stwierdzenia".
Pan może wierzyć, że jest inaczej.

@@@
.
12-10-2011 15:47 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>>Tak, nie wszystko sprowadza się do materii. Na przykład Ty masz duszę nieśmiertelną. Gdybyś składał się tylko z materii, to bym z Tobą nie rozmawiał.
>>Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej, niż uczynimy to sami.Już Pan przedstawił stek bzdur z zakresu życia prenatalnego, biblistyki, fizyki, a teraz zahacza Pan o neuronauki. Chyba nie istnieje temat, w którym Pan głupot poopowiadać nie może.
>Zagadnienie duszy to stek bzdur z neuronauki O_O
>Ja myślałem że tym to zawsze filozofowie się zajmowali a nie lekarze czy inni panowie od nauki
Dusza istnieje wyłącznie jako "stan umysłu" i jako taka jest obiektem badań naukowych.
Coś, co nie jest obiektem badań, czyli dusza nieśmiertelna - nie istnieje, a przynajmniej nie mamy na nią żadnych dowodów ani przesłanek, choćby tyciutkich.
Wyśmiewanie poważnej nauki i określanie jej badań mianem stek bzdur jest chyba niepoważne, szczególnie, kiedy samemu nie ma się pojęcia o tych badaniach. Minus.
12-10-2011 20:10 
 Ocena 2 na 2
dorias (722 punktów)
>Dusza istnieje wyłącznie jako "stan umysłu" i jako taka jest obiektem badań naukowych.

Jeżeli w ten sposób spojrzę na to zagadnienie to wtedy tak badania nad takowym na pewno były i są prowadzone

>Coś, co nie jest obiektem badań, czyli dusza nieśmiertelna - nie istnieje, a przynajmniej nie mamy na nią żadnych dowodów ani przesłanek, choćby tyciutkich.

Nawet nie zamierzam zaprzeczać

>Wyśmiewanie poważnej nauki i określanie jej badań mianem stek bzdur jest chyba niepoważne, szczególnie, kiedy samemu nie ma się pojęcia o tych badaniach. Minus.

To była ironia w odpowiedzi na tekst Pana Andrzeja Bogusławskiego.
Ania... (14138 punktów)
>>Dusza istnieje wyłącznie jako "stan umysłu" i jako taka jest obiektem badań naukowych.
>Jeżeli w ten sposób spojrzę na to zagadnienie to wtedy tak badania nad takowym na pewno były i są prowadzone
A jak inaczej?
12-10-2011 21:16 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
>>>Dusza istnieje wyłącznie jako "stan umysłu" i jako taka jest obiektem badań naukowych.
>>Jeżeli w ten sposób spojrzę na to zagadnienie to wtedy tak badania nad takowym na pewno były i są prowadzone
>A jak inaczej?
>
proszę spojrzeć na moją odpowiedź dla Pana Andrzeja
Ania... (14138 punktów)
>>>>Dusza istnieje wyłącznie jako "stan umysłu" i jako taka jest obiektem badań naukowych.
>>>Jeżeli w ten sposób spojrzę na to zagadnienie to wtedy tak badania nad takowym na pewno były i są prowadzone
>>A jak inaczej?
>>
>proszę spojrzeć na moją odpowiedź dla Pana Andrzeja
Już rozumiem - że badanie nieśmiertelnej duszy. Oczywiście taką zajmuje się filozofia i teologia - czyli nauki nazwijmy to "mało ścisłe".

Jednak neurologia i pochodne badają np. nasze pojmowanie ja, świadomość, moralność, a więc to, co zwykle podpisuje się pod "duszę". OCzywiście nie ma duszy, jest po prostu nasz umysł, ale słowo chwytne.
12-10-2011 21:47 
 Ocena 2 na 2
dorias (722 punktów)
>Już rozumiem - że badanie nieśmiertelnej duszy. Oczywiście taką zajmuje się filozofia i teologia - czyli nauki nazwijmy to "mało ścisłe".

Oczywiście że tak dlatego ateista zawsze może sięgnąć do filozofii(która mimo że nie jest nauką ścisłą jest bardzo ważna)i w ten sposób rozpatrywać dane zagadnienie (jednocześnie w takiej rozmowie można powiedzieć że w istnienie takiego cosia się nie wierzy)a nie tworzyć zbędne konflikty które nic nie dają

>Jednak neurologia i pochodne badają np. nasze pojmowanie ja, świadomość, moralność, a więc to, co zwykle podpisuje się pod "duszę". OCzywiście nie ma duszy, jest po prostu nasz umysł, ale słowo chwytne.

A to właśnie dzięki dawnym i obecnym filozofom
12-10-2011 22:00 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Już rozumiem - że badanie nieśmiertelnej duszy. Oczywiście taką zajmuje się filozofia i teologia - czyli nauki nazwijmy to "mało ścisłe".
>Oczywiście że tak dlatego ateista zawsze może sięgnąć do filozofii(która mimo że nie jest nauką ścisłą jest bardzo ważna)i w ten sposób rozpatrywać dane zagadnienie (jednocześnie w takiej rozmowie można powiedzieć że w istnienie takiego cosia się nie wierzy)a nie tworzyć zbędne konflikty które nic nie dają
Nie jestem pewna, czy wałkowanie nieweryfikowalnych tematów to sensowne zajęcie, ale jak ktoś to lubi... W każdym razie dopóki mówi się o tym hipotetycznie, proszę uprzejmie - nie widzę przeciwwskazań
>>Jednak neurologia i pochodne badają np. nasze pojmowanie ja, świadomość, moralność, a więc to, co zwykle podpisuje się pod "duszę". OCzywiście nie ma duszy, jest po prostu nasz umysł, ale słowo chwytne.
Powiedziałam, że chwytne, ale nie powiedziałam, że to "dobrze". Osobiście staram się nie używać tego słowa, bo "umysł" jest znacznie lepiej zdefiniowany i nie wprowadza podobnego zamieszania.
12-10-2011 13:34 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

Już Panu kiedyś mówiłem, że ulega Pan permanentnym złudzeniom, ale nie wziął Pan sobie tego do serca, a szkoda. Zakurzona, upudrowana peruka Woltera opada Panu na oczy i nic już Pan nie widzi. Nie widzi Pan na przykład tego, że Pański post odnosi się de facto do Pana, bo można by Panu napisać w odpowiedzi: ">Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami. Już Pan przedstawił stek bzdur z zakresu życia prenatalnego, biblistyki, fizyki. Chyba nie istnieje temat, w którym Pan głupot poopowiadać nie może. Wierzyć, Szanowny Panie, to może Pan sobie we wszystko. W każdą bzdurę, jaką tylko zdoła Pan sobie wymyślić. Z wiarą nie ma dyskusji i można jej przeciwstawić tylko jeszcze głębszą (bardziej fanatyczną) wiarę."
12-10-2011 15:54 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Już Panu kiedyś mówiłem, że ulega Pan permanentnym złudzeniom, ale nie wziął Pan sobie tego do serca, a szkoda.
Do serca do sobie wziąłem. Szkoda mi Pana! Ale niczego co Pan tu wypisuje nie mogłem intelektualnie przyjąć, gdyż jestem alergicznie uwrażliwiony na wszelaką głupotę.

>Zakurzona, upudrowana peruka Woltera opada Panu na oczy i nic już Pan nie widzi.
Wolter był bardzo mądrym człowiekiem, ale to już bardzo dawno było i tylko ludzie ograniczeni intelektualnie stoją w miejscu i odwołują się do pradawnych autorytetów. Po Wolterze było wiele genialnych postaci, do których ja się odwołuję.

>Nie widzi Pan na przykład tego, że Pański post odnosi się de facto do Pana, bo można by Panu napisać w odpowiedzi:
Cytat:
Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami. (To dotyczy wszystkich - także mnie). Już Pan przedstawił stek bzdur z zakresu życia prenatalnego, biblistyki, fizyki. Chyba nie istnieje temat, w którym Pan głupot poopowiadać nie może. Wierzyć, Szanowny Panie, to może Pan sobie we wszystko. W każdą bzdurę, jaką tylko zdoła Pan sobie wymyślić. Z wiarą nie ma dyskusji i można jej przeciwstawić tylko jeszcze głębszą (bardziej fanatyczną) wiarę. (To dotyczy tylko tych, którzy stawiają doktrynę [dogmaty], w które wierzą ponad poznanie naukowe). Środek dotyczy wyłącznie Pana.

Dlaczego miałbym nie widzieć takiej możliwości? Początek odnosi się do wszystkich, (także do mnie), koniec do fideistów (w tym oczywiście Pana), a tylko środkowa część odnosi się wyłącznie do Pana.

Czy można odbić piłeczkę? Można i Pan to zrobił! Tylko co z tego wynika? Mamy tu wielu mądrych czytelników i sądzi Pan, że uwierzą Panu, iż można ten tekst - w całości - odnieść do do mnie? Uznają to za trafne i dowcipne?

Naprawdę, gdy Pan sądzi, że dużo tu ludzi o małych rozumkach, ograniczonych głęboką wiarą, to się Pan myli. Oczywiście, że parę osób o bliskich Panu poglądach jest z nami. To otwarte forum.

Miłego dnia.

@@@
.
12-10-2011 21:19 
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)
>.
>>Już Panu kiedyś mówiłem, że ulega Pan permanentnym złudzeniom, ale nie wziął Pan sobie tego do serca, a szkoda.
>Do serca do sobie wziąłem. Szkoda mi Pana! Ale niczego co Pan tu wypisuje nie mogłem intelektualnie przyjąć, gdyż jestem alergicznie uwrażliwiony na wszelaką głupotę.
Tak się wetnę:
-Dlaczego wampiry odstrasza się krzyżykiem?
-Bo są uczulone na przejawy głupoty!
Żarcik na rozluźnienie
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>-Dlaczego wampiry odstrasza się krzyżykiem?
>-Bo są uczulone na przejawy głupoty!
Diabelskość, to już parę osób u mnie wykryło, ale wampirowatość?
Jest Pani pierwszą.

Pozdrawiam serdecznie, a dusza moja raduje się z Pani istnienia.

@@@
.
13-10-2011 11:52 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>.
>>-Dlaczego wampiry odstrasza się krzyżykiem?
>>-Bo są uczulone na przejawy głupoty!
>Diabelskość, to już parę osób u mnie wykryło, ale wampirowatość?
>Jest Pani pierwszą.
I nic zdrożnego, od dawna pałam sentymentem do tego mitu.
Szczególnie jak pomyślę sobie, ile osób było piętnowanych albo wręcz uśmiercanych z powodu np. xenodermy pigmentosa albo pospolitej gruźlicy...

I nawzajem - odrobina komplementu na miły dzień.
11-10-2011 21:56 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Rozmawiam z panem, choć nie mam duszy, nawet takiej śmiertelnej. Wogóle, wiele rzeczy wskazuje na to, iż nic nie jest wieczne. Nawet czas ma swój kształt, początek i koniec. Wszystko wskazuje na to, iż bóg został wymyślony przez drobne istoty, całkowicie zanurzone w czasie i przestrzeni. Takim samym pomysłem jest dusza. Równie dobrze można by wymyśleć niebieską, latającą poziomkę, choć ten pomysł wydał się chyba mniej atrakcyjnym od nieśmiertelnej duszy.

Co jednak ciekawe, do rozmowy potrzebny jest język. A on rzeczywiście jest starszy od każdego żyjącego człowieka i raczej na pewno każdego żyjącego człowieka przetrwa. W jakimś sensie język też nie jest materialny - jest informacją zawartą w materialnych nośnikach.

Inną ciekawostką dotyczącą języka jest to, że nikt go najpewniej nie wymyślił. On w swej podstawowej formie wyewoluował, podobnie jak kształt pańskich ramion, czy skrzydła motyla. A aby mógł wyewoluować, potrzeba było tylko procesu ewolucji, złożonego z prostego replikatora na starcie i eonów czasu. I to wszystko się stało, abyśmy mogli rozmawiać!

O ile to jest, moim zdaniem, piękniejsze i głębsze od pustej koncepcji nieśmiertelnej duszy!
11-10-2011 23:06 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
>O ile to jest, moim zdaniem, piękniejsze i głębsze od pustej koncepcji nieśmiertelnej duszy!

Akurat o duszy możemy rozmawiać wystarczy sięgnąć do Sokratesa,Arystotelesa, Platona i na pewno ktoś jeszcze się nad tym zastanawiał.

można porozmawiać o duszy instrumentów smyczkowych:P Tak te instrumenty mają duszę:P

a nawet o duszy w konstrukcjach schodów:P
11-10-2011 23:41 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>można porozmawiać o duszy instrumentów smyczkowych:P Tak te instrumenty mają duszę:P
I to jest jakiś konkret!
A jeszcze konkretniejsza jest dusza od żelazka (wiem, bo spadła mi kiedyś na nogę), choć tej też daleko do nieśmiertelności. No i nie każdy ją ma....

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-10-2011 00:19 
 Ocena 2 na 2
dorias (722 punktów)
>>można porozmawiać o duszy instrumentów smyczkowych:P Tak te instrumenty mają duszę:P
>I to jest jakiś konkret!
>A jeszcze konkretniejsza jest dusza od żelazka (wiem, bo spadła mi kiedyś na nogę), choć tej też daleko do nieśmiertelności. No i nie każdy ją ma....

oj to na pewno bolało

Ale w przypadku duszy u człowieka to zawsze podchodzę do tego filozoficznie.
polecam poczytać rozważania filozofów na ten temat.

Polecam przeczytać sobie książke Traumdeutung-Sigmund Freud byle nie angielskie tłumaczenia a najlepiej w ojczystym jego języku.
polece także "Totem i tabu", "Kultura jako źródło cierpień"
12-10-2011 00:48 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Ale w przypadku duszy u człowieka to zawsze podchodzę do tego filozoficznie.
>polecam poczytać rozważania filozofów na ten temat.
Hmmmm...., coś tam się czytywało... jakiś wierszyk - nawet rymowany - o duszy też się potrafi sklecić...
W tym wątku dusza została jednak przywołana nie jako termin filozoficzno-poetycki.

Biblia duszą nazywa żywą istotę, a uczucia umieszcza w nerkach. I ani słowa o nieśmiertelności. Skąd się religijnym nabrało tych bajek o duszy to ja nie wiem.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-10-2011 10:23 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>.. bo spadła mi kiedyś na nogę
Pewnie Twoja otwarta dusza nie domknęła szyberka
12-10-2011 01:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Schody i skrzypce - czemu nie!
12-10-2011 10:43 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. duszę nieśmiertelną.
Jeśli wolno spytać..
Komu/czemu przypisuje się duszę?
Skąd wyobrażenie nieśmiertelności - dotyczy może nadziei na wieczną trwałość ludzkiej cywilizacji?
10-10-2011 16:53 
 Ocena 9 na 11
Fizyk (17637 punktów)
> samopowstanie to absurd polegający na tym, że to co nie istnieje wykonuje jakąś czynność - tutaj czynność samopowstawania.

Temu rzekomemu absurdowi przeczą wirtualne pary cząstka-antycząstka: powstają one spontanicznie z próżni. pl.wikipedia.org/wiki/Kreacja_par
10-10-2011 17:06 
 0 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
> pary cząstka-antycząstka: powstają one spontanicznie z próżni. pl.wikipedia.org/wiki/Kreacja_par

Dlaczego powstają i do tego spontanicznie?
10-10-2011 18:09 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>> pary cząstka-antycząstka: powstają one spontanicznie z próżni. pl.wikipedia.org/wiki/Kreacja_par
>Dlaczego powstają i do tego spontanicznie?

Ponieważ Bóg przez swą wspaniałomyślność przestał na siłę utrzymywać stan nicości, by w ten wyrafinowany sposób zezwolić materii na samopowstanie.
12-10-2011 01:38 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tylko swego stanu nicości nie zmienił.
10-10-2011 21:49 
 Ocena 1 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>> samopowstanie to absurd polegający na tym, że to co nie istnieje wykonuje jakąś czynność - tutaj czynność samopowstawania.
>Temu rzekomemu absurdowi przeczą wirtualne pary cząstka-antycząstka: powstają one spontanicznie z próżni. pl.wikipedia.org/wiki/Kreacja_par

Warunkiem kreacji par jest wcześniejsze istnienie energii neutralnego bozonu, zatem to nie jest "samopowstanie" - w tym przypadku materia istnieje zarówno przed kreacją pary, jak i po.
11-10-2011 07:33 
 Ocena 6 na 8
Meretseger (61860 punktów)
Właśnie udowodniłeś, że żaden bóg nie mógł stworzyć wszechświata "z niczego" - warunkiem kreacji musi być istnienie uprzednio "czegoś" - choćby energii fotonu. A jeśli tak czy inaczej "coś" było, to spontaniczne powstanie wszechświata wysoce się wtedy uprawdopodobnia, eliminując przy tym rozmnożony ponad potrzebę byt.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
11-10-2011 10:26 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Właśnie udowodniłeś, że żaden bóg nie mógł stworzyć wszechświata "z niczego" - warunkiem kreacji musi być istnienie uprzednio "czegoś" - choćby energii fotonu. A jeśli tak czy inaczej "coś" było, to spontaniczne powstanie wszechświata wysoce się wtedy uprawdopodobnia, eliminując przy tym rozmnożony ponad potrzebę byt.

Niestety, nic z tego nie zrozumiałaś, więc spróbuję wyjaśnić w największym uproszczeniu: zjawisko "kreacji par" nie ma nic wspólnego z kwestią "stworzenia świata", gdyż w przypadku "kreacji par" materia istnieje zarówno "przed", jak i "po".
11-10-2011 16:20 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> w przypadku "kreacji par" materia istnieje zarówno "przed", jak i "po".

Sęk w tym, że w przypadku wirtualnych par nie ma tej materii. www.racjonalista.pl/forum.php/s,451453#w455641
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>> w przypadku "kreacji par" materia istnieje zarówno "przed", jak i "po".
>Sęk w tym, że w przypadku wirtualnych par nie ma tej materii. www.racjonalista.pl/forum.php/s,451453#w455641

W przypadku kreacji wirtualnych par istnieje energia próżni. Próżnia w fizyce to nie jest "nic", lecz stan o najniższej energii.
11-10-2011 15:59 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
>>> samopowstanie to absurd polegający na tym, że to co nie istnieje wykonuje jakąś czynność - tutaj czynność samopowstawania.

>> Temu rzekomemu absurdowi przeczą wirtualne pary cząstka-antycząstka: powstają one spontanicznie z próżni. pl.wikipedia.org/wiki/Kreacja_par

> Warunkiem kreacji par jest wcześniejsze istnienie energii neutralnego bozonu, zatem to nie jest "samopowstanie" - w tym przypadku materia istnieje zarówno przed kreacją pary, jak i po.

Tak jest w przypadku kreacji rzeczywistych par cząstka-antycząstka. Do powstania wirtualnych par nie potrzeba żadnej dodatkowej energii. Energia ta jest chwilowo "pożyczona" z próżni i zostaje odddana do próżni przy anihilacji wirtualnej pary po czasie ograniczonym zasadą nieoznaczoności Heisenberga. Zarówno kreacja jak i anihilacja wirtualnej pary jest całkowicie spontaniczna i nie istnieje żadna materia jej równoważna ani przed ani po istnieniu tej pary. Sytuacja jest całkowicie symetryczna w czasie.

Wbrew życzeniom teologów creatio ex nihilo jest nagminne i powszechne.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>> samopowstanie to absurd polegający na tym, że to co nie istnieje wykonuje jakąś czynność - tutaj czynność samopowstawania.
>>> Temu rzekomemu absurdowi przeczą wirtualne pary cząstka-antycząstka: powstają one spontanicznie z próżni. pl.wikipedia.org/wiki/Kreacja_par
>> Warunkiem kreacji par jest wcześniejsze istnienie energii neutralnego bozonu, zatem to nie jest "samopowstanie" - w tym przypadku materia istnieje zarówno przed kreacją pary, jak i po.
>Tak jest w przypadku kreacji rzeczywistych par cząstka-antycząstka. Do powstania wirtualnych par nie potrzeba żadnej dodatkowej energii. Energia ta jest chwilowo "pożyczona" z próżni i zostaje odddana do próżni przy anihilacji wirtualnej pary po czasie ograniczonym zasadą nieoznaczoności Heisenberga. Zarówno kreacja jak i anihilacja wirtualnej pary jest całkowicie spontaniczna i nie istnieje żadna materia jej równoważna ani przed ani po istnieniu tej pary. Sytuacja jest całkowicie symetryczna w czasie.
>Wbrew życzeniom teologów creatio ex nihilo jest nagminne i powszechne.

Próżnia w fizyce to nie jest "nicość", lecz stan o najniższej energii - kreacja wirtualnych par nie ma nic wspólnego z creatio ex nihilo.
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>>> samopowstanie to absurd polegający na tym, że to co nie istnieje wykonuje jakąś czynność - tutaj czynność samopowstawania.
>>Temu rzekomemu absurdowi przeczą wirtualne pary cząstka-antycząstka: powstają one spontanicznie z próżni. pl.wikipedia.org/wiki/Kreacja_par
>Warunkiem kreacji par jest wcześniejsze istnienie energii neutralnego bozonu, zatem to nie jest "samopowstanie" - w tym przypadku materia istnieje zarówno przed kreacją pary, jak i po.

Dzięki za wsparcie i dobre oceny .

Na tym portalu jestesmy jak rodzynki w cieście.
14-10-2011 12:36 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Na tym portalu jesteśmy jak rodzynki w cieście.
Najważniejsza jest wysoka samoocena. Szkoda, że odwrotnie proporcjonalne do naszego odbioru.

Religia albo rozum - wybór należy do ciebie.
.
14-10-2011 12:47 
 Ocena 3 na 3
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Po tych rodzynkach, proszki na niestrawność niezbędne.
14-10-2011 13:43 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
Bardzo trafne porównanie, w końcu coś wartościowego napisałeś: przywiędłe intelektualne owoce indoktrynacji na tle śmietanki intelektualnej, której obecność tak mnie, zwykłe ciacho (nie "ciacho" ) tak cieszy.

Jak byś jeszcze poszedł krok dalej w soim rozumowaniu i w końcu zrozumiał, ze rodzynki nie pasują do tortu śmietankowego... się rozmarzyłem.
27-09-2011 17:12 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>Kosmologia nie ma nic wspólnego z kwestią Boga, tzn. z żadnej teorii kosmologicznej nie wynika istnienie albo nieistnienie Boga.

Owszem, ma. Wtedy, gdy ktoś podaje jako argument sprytne pytania: kto nas stworzył i co było przed Big Bang?
Kontrargumentem jest to, co napisałam wcześniej - "darmowe" wieloświaty.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
> >Kosmologia nie ma nic wspólnego z kwestią Boga, tzn. z żadnej teorii kosmologicznej nie wynika istnienie albo nieistnienie Boga.
>Owszem, ma. Wtedy, gdy ktoś podaje jako argument sprytne pytania: kto nas stworzył i co było przed Big Bang?
>Kontrargumentem jest to, co napisałam wcześniej - "darmowe" wieloświaty.
>

Ani pytanie nie jest argumentem, ani żadna teoria fizyczna nie jest kontrargumentem.
lukaszewicz (5674 punktów)

>Kosmologia nie ma nic wspólnego z kwestią Boga, tzn. z żadnej teorii kosmologicznej nie wynika istnienie albo nieistnienie Boga.

Z tej wynika:

www.youtube.com/watch?v=qTh4fSTRgLs
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Kosmologia nie ma nic wspólnego z kwestią Boga, tzn. z żadnej teorii kosmologicznej nie wynika istnienie albo nieistnienie Boga.
>Z tej wynika:
>www.youtube.com/watch?v=qTh4fSTRgLs
>

Typowe zjawisko "przeniesienia autorytetu": ekspert z danej dziedziny (w tym przypadku fizyk) wypowiada się o innej dziedzinie (w tym przypadku o filozofii), w której już jest niekompetentny.
28-09-2011 11:15 
 Ocena 8 na 8
Marek Matejewski (3695 punktów)
> Typowe zjawisko "przeniesienia autorytetu": ekspert z danej dziedziny (w tym przypadku fizyk) wypowiada się o innej dziedzinie (w tym przypadku o filozofii), w której już jest niekompetentny.

Wykaż tą niekompetencję.
Jeżeli uzyskałem np. tytuł magistra prawa, a przy okazji przeczytałem 30 różnych książek na temat ewolucjonizmu bo bardzo mnie to interesuje to jestem niekompetentny? Czyli adwokat Edwin Hubble był niekompetentny w dziedzinie astrofizyki? To dyplom uczelni albo prowadzone badania naukowe stanowią o mojej kompetencji? To co sugerujesz jest jeszcze ciekawsze niż "ciekawość" Hawkinga...
Taki Hawking dla przykładu nie miał okazji stracić czasu na bzdury i oprócz swojej wiodącej dziedziny pochłaniał wiedzę całymi garściami.

Żeby znaleźć odpowiedzi na fundamentalne pytania trzeba wyjść poza jedną dziedzinę wiedzy. Powiem wręcz, że chcąc stworzyć sobie cały obraz rzeczywistości trzeba w miarę możliwości zapoznać się z możliwie szerokim wachlarzem dyscyplin naukowych.

Teologowie uważający się za wyrocznie w sprawach istnienia Boga, są tymczasem kompletnymi ignorantami, którzy skupiając się wyłącznie na Biblii i wypocinach doktorów Kościoła, bagatelizują znaczenie odkryć naukowych. Od 2000 lat nadają na tych samych falach, stosując okazyjnie techniki manipulacyjne, żeby ich urojenia wydawały się bardziej wiarygodne.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>> Typowe zjawisko "przeniesienia autorytetu": ekspert z danej dziedziny (w tym przypadku fizyk) wypowiada się o innej dziedzinie (w tym przypadku o filozofii), w której już jest niekompetentny.
>Wykaż tą niekompetencję.

Nic mi nie wiadomo o jakichkolwiek kompetencjach i dokonaniach Hawkinga w zakresie filozofii. Rozumiem, że Tobie wiadomo - zatem słucham.

To zjawisko "przeniesienia autorytetu" wystąpiło w podobnej postaci w czasach zimnej wojny, kiedy to kilku wybitnym zachodnim fizykom zdarzyło się podpisać pod jakimś bzdurnym apelem politycznym, zgodnym z interesem Związku Radzieckiego. Zastanawiano się wtedy, jak to możliwe, że umysł genialnego fizyka nie protestuje przeciwko takim idiotyzmom. Ktoś podał wtedy następujące wyjaśnienie: genialny umysł musi też musi kiedyś odpoczywać; umysł fizyka pracuje, gdy fizyk zajmuje się fizyką, a odpoczywa - kiedy fizyk zajmuje się polityką.
28-09-2011 11:35 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
> Typowe zjawisko "przeniesienia autorytetu": ekspert z danej dziedziny (w tym przypadku fizyk) wypowiada się o innej dziedzinie (w tym przypadku o filozofii), w której już jest niekompetentny.

Znowu mieszasz ogonem, fizyk wypowiadający się na temat przyczyny Wielkiego Wybuchu, jest tu osobą jak najbardziej kompetentną. To filozof i teolog są osobami niekompetentnymi. Co taki filozof może wiedzieć na temat stworzenia świata, tylko to co sam wymyśli we własnej głowie, nie potrzebuje do tego żadnej wiedzy naukowej.
28-09-2011 12:12 
 Ocena-2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>> Typowe zjawisko "przeniesienia autorytetu": ekspert z danej dziedziny (w tym przypadku fizyk) wypowiada się o innej dziedzinie (w tym przypadku o filozofii), w której już jest niekompetentny.
>Znowu mieszasz ogonem, fizyk wypowiadający się na temat przyczyny Wielkiego Wybuchu, jest tu osobą jak najbardziej kompetentną. To filozof i teolog są osobami niekompetentnymi. Co taki filozof może wiedzieć na temat stworzenia świata, tylko to co sam wymyśli we własnej głowie, nie potrzebuje do tego żadnej wiedzy naukowej.

A co może fizyk wiedzieć na temat stworzenia świata?
28-09-2011 12:19 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>A co może fizyk wiedzieć na temat stworzenia świata?
A to, że gdyby cokolwiek wskazywało na fakt stworzenia to ktoś by to obserwował i badał. I nic nie stoi na przeszkodzie, aby to był fizyk. Może wtedy specjalista: stworzeniofizyk...?

To że religijni bredzą o stworzeniu nie mając żadnych dowodów na stworzenie czegokolwiek to tylko hucpa i lenistwo umysłowe, nic więcej.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-09-2011 12:44 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>A co może fizyk wiedzieć na temat stworzenia świata?
>A to, że gdyby cokolwiek wskazywało na fakt stworzenia to ktoś by to obserwował i badał. I nic nie stoi na przeszkodzie, aby to był fizyk. Może wtedy specjalista: stworzeniofizyk...?



Wybacz, ale nic nie wiesz o fizyce.

28-09-2011 13:04 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>
>Wybacz, ale nic nie wiesz o fizyce.
>

Mam Ci wybaczyć, że pleciesz byle co? Twoja strata, nie mam tu nic do wybaczania.
A mógłbyś przybliżyć co Cię tak ubawiło?

>Zmartwychwstanie nie jest faktem biologicznym.
Wahałbym się nawet nadać mu miano faktoidu....
Jakiejkolwiek proweniencji

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
30-09-2011 09:37 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Wybacz, ale nic nie wiesz o fizyce.
Co się dzieje z tymi katolikami. Na każdy temat mogą autoratywnie głos zabierać, a im mniej więcej wiedzą - tym są bardziej pewni swego.

Wielce Szanowny Panie, tu jak Pan zmieni nawet nicka i będzie się podpisywał np. ks. abp prof. zw. dr hab. Magister Bielecki też nie przekona nas Pan o swojej racji, a odniesie Pan zrozumienie i nasze poparcie - nawet nie mając matury - gdy Pan coś mądrego napisze.

Jak na razie, na jaki temat tu by Pan się nie odezwał, to poza cytologią pseudoautorytetów nic za Panem nie stoi. Niech Pan parę książek ze zrozumieniem przeczyta, to przyjemnie będzie z Panem pogadać, choć sądząc tylko po sobie to jeszcze ekspertem w żadnej specjalizacji Pan nie będzie. Na to potrzeba wieloletnich studiów w jednej dziedzinie nauki.

PS. Co Pan tu mądrego o fizyce napisał? Że fizykom nie wolno odpowiedzialnie filozofować? Przecież to szczyty bzdury świadczące tylko o Pańskiej ogromnej niewiedzy w tym temacie. Niech Pan sobie tylko poczyta prace ks. prof. Michała Hellera. On też ma zakaz łączenia teologii i fizyką - czy jemu to już wolno.

Miłego dnia.

@@@
.
28-09-2011 12:21 
 Ocena 6 na 6
Amai (3012 punktów)
>A co może fizyk wiedzieć na temat stworzenia świata?
>
Na temat stworzenia prawdopodobnie niewiele. Na temat jego powstania coś tam jednak wie.
29-09-2011 16:54 
 Ocena 7 na 7
Ania... (14138 punktów)
>>Znowu mieszasz ogonem, fizyk wypowiadający się na temat przyczyny Wielkiego Wybuchu, jest tu osobą jak najbardziej kompetentną. To filozof i teolog są osobami niekompetentnymi. Co taki filozof może wiedzieć na temat stworzenia świata, tylko to co sam wymyśli we własnej głowie, nie potrzebuje do tego żadnej wiedzy naukowej.
>A co może fizyk wiedzieć na temat stworzenia świata?
Na temat CZEGO??
Na pytania o powstanie i naturę świata chyba właśnie fizyka najpełniej, bo chyba nie książka napisana przez nomadów w epoce żelaza, po pokoleniach przekazów ustnych, bo byli niepiśmienni...
Naprawdę to książka jest dla Ciebie bardziej wiarygodna?

Ja wiem, że tacy ludzie istnieją, ale i tak zawsze mnie szokuje jak takich spotykam, choćby w internecie...

A może się zgrywasz! Śmiejesz się w kułak, że nabrałeś wiele osób, udając fanatyka religijnego?

To musi być to, bo nie mogę uwierzyć, że Ty tak serio...
29-09-2011 17:09 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)

>Na pytania o powstanie i naturę świata chyba właśnie fizyka najpełniej, bo chyba nie książka napisana przez nomadów w epoce żelaza, po pokoleniach przekazów ustnych, bo byli niepiśmienni...

Na obecnym poziomie nauki fizyk o stworzeniu wszechświata wie tyle co taki nomad

Teoria wielkiego wybuchu to tylko teoria która pokazuje nam jedną z możliwości w jaki sposób powstał wszechświat. A to że stworzył go jakiś tam Bóg czy to że jest jakimś tam atomem to wiesz... różnica jest taka że jedno jest bardziej logiczne od drugiego

Żaden szanujący fizyk nie powie Ci jak w 100% powstał wszechświat
29-09-2011 17:53 
 Ocena 11 na 11
Ania... (14138 punktów)
>>Na pytania o powstanie i naturę świata chyba właśnie fizyka najpełniej, bo chyba nie książka napisana przez nomadów w epoce żelaza, po pokoleniach przekazów ustnych, bo byli niepiśmienni...
>Na obecnym poziomie nauki fizyk o stworzeniu wszechświata wie tyle co taki nomad
Chyba jednak nie.

>Teoria wielkiego wybuchu to tylko teoria ...
Słucham?

Czy Ty wiesz, co oznacza słowo "teoria"? Bo wyraźnie nie.

Zacytuję Wiki, chociaż to może marne źródło, ale w tym wypadku trafne:
Cytat:
Teoria naukowa to całość logicznie spoistych uogólnień, wywnioskowanych na podstawie ustalonych faktów naukowych i powiązanych z dotychczasowym stanem nauki. Ma na celu wyjaśnienie przyczyny lub układu przyczyn, warunków, okoliczności powstawania i określonego przebiegu danego zjawiska. Jest podsumowaniem wyników szczegółowych pracy naukowej. Wieńczy badania naukowe.


Więc całość naszej wiedzy to teoria. Nie ma czegoś lepszego, pełniejszego niż teoria. A tu słyszę tekst "tylko teoria"!!! Na ten oksymoron reaguję już wysypką.

To tak jakby o mistrzu świata w biegach powiedzieć "a to taki sobie, lubi pobiegać czasem".

>która pokazuje nam jedną z możliwości w jaki sposób powstał wszechświat. A to że stworzył go jakiś tam Bóg czy to że jest jakimś tam atomem to wiesz... różnica jest taka że jedno jest bardziej logiczne od drugiego
Czyli które od którego?

>Żaden szanujący fizyk nie powie Ci jak w 100% powstał wszechświat
Póki co, a być może nigdy, - nie, nie powie. Jednak te hipotezy i teorie, nawet jeśli opisują rzeczywistość w 99% z faktycznym przebiegiem rzeczy (albo w 40%, albo 30%, nie będę się spierać o procenty), są i tak lepsze od bajeczki o stwórcy, o te odpowiednio 99%, 40% czy 30%, bowiem ta hipoteza zwyczajnie nie ma niemal szans na bycie prawdziwą i zgodną z rzeczywistością.

Nie mamy nic lepszego do opisu świata niż teoria.
29-09-2011 19:53 
 Ocena 15 na 15
Meretseger (61860 punktów)
>to tylko teoria
Tak po przyjacielsku radzę Ci nie używać słów "to tylko teoria", bo to nasuwa podejrzenia, że używający nie wie, co to jest teoria naukowa, co już wyjaśniła Ania... Ja bym raczej powiedziała "to teoria", bo jednak teoria naukowa zasadniczo różni się od mitów sprzed tysięcy lat.
>jedno jest bardziej logiczne od drugiego
Nie całkiem tak. Raczej "jedno jest logiczne, drugie nie".
Pozdrawiam

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
29-09-2011 20:24 
 Ocena 11 na 11
perun (8610 punktów)

>Żaden szanujący fizyk nie powie Ci jak w 100% powstał wszechświat
>
I dlatego można nazwać go szanującym się fizykiem.
Czego nie można juz powiedzieć o różnej maści szamanach, którzy szacunku nawet do siebie nie mają i mówią, że oni WIEDZĄ jak powstał świat
01-10-2011 09:07 
 Ocena-3 na 5
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata? Co za ciemnota... Pewnie sobie wyobrażają, że po stworzeniu pozostałoby coś w rodzaju "promieniowania tła"...
01-10-2011 09:17 
 Ocena 7 na 7
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

Minus. Pogarda jest oznaką upadku. I moralnego, i umysłowego.

Kolejny katolik zachowujący się tak, jak biskupi opisują satanistów.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
01-10-2011 11:39 
 0 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Minus. Pogarda jest oznaką upadku. I moralnego, i umysłowego.

Ocena niesprawiedliwa, gdyż nie oceniam osób, lecz ich poglądy. Wszystkie osoby szanuję, nawet jeśli wyznają żenująco prostackie poglądy, tak jak w tym przypadku.
01-10-2011 12:24 
 Ocena 11 na 11
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Minus. Pogarda jest oznaką upadku. I moralnego, i umysłowego.
>Ocena niesprawiedliwa, gdyż nie oceniam osób, lecz ich poglądy. Wszystkie osoby szanuję, nawet jeśli wyznają żenująco prostackie poglądy, tak jak w tym przypadku.
Nawet w odpowiedzi nie potrafisz się wyzbyć pogardy. Po co pisałeś "żenująco prostackie" - istnieje mnóstwo słów mogących opisać Twoje poglądy bez odniesienia do negatywnych uczuć. Widać inaczej nie umiesz.
Jeszcze gdybyś był autorytetem w danej dziedzinie, takim Stephanem Hawkingiem, to bym zrozumiał...
Ale Ty korzystasz z komputera i internetu, które ci ludzie wynaleźli i jedziesz po nich, jacy są prostaccy i jakie żenujące pomysły mają.

Bywa.
Czy jak napiszę, że Twoje zdanie jest prostackie i żenujące, to wyczujesz w tym pogardę?

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
01-10-2011 12:41 
 Ocena 3 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>Minus. Pogarda jest oznaką upadku. I moralnego, i umysłowego.
>>Ocena niesprawiedliwa, gdyż nie oceniam osób, lecz ich poglądy. Wszystkie osoby szanuję, nawet jeśli wyznają żenująco prostackie poglądy, tak jak w tym przypadku.
>Nawet w odpowiedzi nie potrafisz się wyzbyć pogardy. Po co pisałeś "żenująco prostackie" - istnieje mnóstwo słów mogących opisać Twoje poglądy bez odniesienia do negatywnych uczuć.
>Czy jak napiszę, że Twoje zdanie jest prostackie i żenujące, to wyczujesz w tym pogardę?

Po namyśle stwierdzam, że masz rację. Jednak zwróć uwagę, że na tym forum agresja, inwektywy i pogarda, i to ze strony filarów tego forum, to standard. Z tego oczywiście nie wynika, że do tego "standardu" należy się dostosowywać.

Ale przyznaj, że ta wypowiedź o "stworzeniofizyce" była (...)
01-10-2011 14:52 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jednak zwróć uwagę, że na tym forum agresja, inwektywy i pogarda, i to ze strony filarów tego forum, to standard.
Nawet i to jest prymitywnym kłamstwem. Odwrotnie jest to otwarte forum dla racjonalistycznej inteligencji, gdzie mamy dużo szacunku i życzliwości dla różnorodnych poglądów. Tyle tylko, że część z nas (na przykład ja) jest wprost uczulona na głupotę, a szczególnie taką upartą. Powtarzającą swoje bzdury jak uszkodzona płyta. Tak - ma Pan rację - zdecydowanie taką głupotą pogardzam, a nawet staję się agresywnym, co do inwektyw, to moderacja czuwa i często dla dobra kultury i poziomu dyskursu, nie pozwala nazywać rzeczy po imieniu.

Bardzo dobrze potrafi tu uchwycić rzeczy sedno - Pan Big_zyd i myślę, że już czas aby zapoznał się z Pańską próbą ewangelizacji naszych forumowiczy.

@@@
.
01-10-2011 15:01 
 Ocena 13 na 17
Meretseger (61860 punktów)
>Jednak zwróć uwagę, że na tym forum agresja, inwektywy i pogarda, i to ze strony filarów tego forum, to standard.
Naprawdę tak uważasz? Bo moim zdaniem standardem jest rzeczowa dyskusja, zaś agresja i inwektywy pojawiają się sporadycznie i tylko w pewnych określonych sytuacjach. Natomiast co do pogardy... owszem, znajduję ją, jednak nie u (jak to określiłeś) "filarów" forum.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-10-2011 11:55 
 Ocena 1 na 5
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Natomiast co do pogardy... owszem, znajduję ją, jednak nie u (jak to określiłeś) "filarów" forum.
Moja ocena dotyczy Twojego wyboru owych "filarów".

Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
08-10-2011 12:09 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Forum jest w porządku, nawet bardzo je lubię Natomiast są osoby, które lubią być urażone, gdyż sprawia im to przyjemność.
08-10-2011 15:16 
 Ocena 11 na 13
Meretseger (61860 punktów)
A moja - Twojej interpretacji tego, co nazywasz "wyborem filarów".
Nie masz, panienko, pojęcia, kto dla mnie jest, a kto nie jest "filarem". Staraj się na drugi raz nie kombinować, "co poeta miał na myśli".

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-10-2011 16:12 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie masz, panienko, pojęcia, kto dla mnie jest, a kto nie jest "filarem". Staraj się na drugi raz nie kombinować, "co poeta miał na myśli".
Przepraszam, ale jeden post pod drugim i samo to mi się nasunęło:
Pani Ania: Oczywiście. Nie mamy monopolu na mądrość ani nie jesteśmy wolni od głupoty... Jednak szczytną ideą portalu jest właśnie racjonalność, dlatego może oczekujemy pewnego poziomu minimalnego od każdej ze stron w dyskusji.
Warto o ten minimalny poziom dbać. Nawet - gdyby to się upierdliwym i agresywnym głupkom, którym wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadali - wyraźnie nie podobało.
To elitarne forum dla racjonalistycznej inteligencji i nawet, gdy, od czasu do czasu, mamy tu wielce specyficznych gości - to niech właśnie takim pozostaje.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
08-10-2011 18:37 
 Ocena 1 na 9
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Nie masz, panienko, pojęcia, kto dla mnie jest, a kto nie jest "filarem".
Nie masz, matrono, pojęcia o moim pojęciu na temat Twojego wyboru filarów... Itd.

Po Twojej ocenie n/t okazywania pogardy wiem kto wg Ciebie filarem nie jest. A ponieważ za takiego uchodzić powinien, dostałaś minus. Dodatkowo mianuję Cię Ratzingerem tutejszych jawnoszyderców i racjopyszałków.

Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
08-10-2011 18:47 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
A prosiłam o zaniechanie trollingu...
09-10-2011 03:12 
 Ocena 5 na 9
Elka I Ponura (7473 punktów)
Najchętniej zobaczyłabym stałego bana, ale chwilowo po prostu ją wywalę ze swojego widoku forum. Jest jakiś poziom biedy intelektualnej, którego nie muszę znosić - mam prawa człowieka

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
01-10-2011 17:45 
 Ocena 8 na 8
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Jednak zwróć uwagę, że na tym forum agresja, inwektywy i pogarda, i to ze strony filarów tego forum, to standard. Z tego oczywiście nie wynika, że do tego "standardu" należy się dostosowywać.
Z mojej strony tego tak nie widać. A czytam wiele odpowiedzi, nie tylko ze swoich rozmów, bo jestem moderatorem.
O ile z twojej strony to widać, to spróbuj się zastanowić, skąd się to bierze. Każdy z nas, uczestników forum, ma swój typ adwersarza, z którym trudno mu dyskutować bez emocji (w tym negatywnych). Jeśli akurat jesteś dla kogoś właśnie taką osobą, to trudno. Ale jeśli wiele osób ponosi w rozmowach z Tobą, to może ich jakoś do tego prowokujesz. Pomyśl.
Zwykle najwięcej emocji negatywnych tworzy pisanie w kółko o tym samym. Piszesz o religii, jesli dobrze zauważyłem, napisz dla odmiany wątek o czymś innym (tylko nie polityce, bo mamy kampanię).

>Ale przyznaj, że ta wypowiedź o "stworzeniofizyce" była (...)
Mogę Ci tylko przyznać, że jestem za cienkim bolkiem, by z całkowitą pewnością orzec, czy kiedyś dowiemy się, co się działo od punktu 0 do czasu Plancka, oraz co było wcześniej.
Doceniam za to ludzi, którzy sensowną metodą, czyli naukową, próbuja poszerzyć granice naszego poznania. Czy im wyjdzie, czy nie, nie zależy ani od Ciebie, ani ode mnie, ani od jakiejkolwiek książki, tylko od tego, jak działa wszechświat. Nawet jeśli okaże się, że nie mogą sięgnąć za czas Plancka, to i tak próbując poznają lepiej wszechświat i prawa nim rządzące, na czym na pewno i my skorzystamy. Nie widzę zatem żadnego sensu w atakowaniu ich, czy gardzeniu nimi.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
01-10-2011 21:24 
 Ocena 1 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Jednak zwróć uwagę, że na tym forum agresja, inwektywy i pogarda, i to ze strony filarów tego forum, to standard. Z tego oczywiście nie wynika, że do tego "standardu" należy się dostosowywać.
>Z mojej strony tego tak nie widać. A czytam wiele odpowiedzi, nie tylko ze swoich rozmów, bo jestem moderatorem.

Zatem przypomnij sobie, jak sponiewieraliście andrzeja10. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że ofiara była sama sobie winna, bo zachowywała się w sposób irytujący dla oprawców.
01-10-2011 21:51 
 Ocena 4 na 6
maruda (5550 punktów)
>Zatem przypomnij sobie, jak sponiewieraliście andrzeja10.

Proszę wyjaśnij w jaki sposób Andrzej10 został sponiewierany. Kompletnie nie rozumiem zarzutu postawionego tu w ten sposób.
01-10-2011 22:24 
 Ocena 6 na 6
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Z tego co pamiętam, wskazano mu na sprzeczności w jego "objawieniach". Powiedzenie kłamcy, że kłamie, to poniewieranie?
Czy chodzi o coś innego?

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
02-10-2011 00:16 
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Z tego co pamiętam, wskazano mu na sprzeczności w jego "objawieniach". Powiedzenie kłamcy, że kłamie, to poniewieranie?
>Czy chodzi o coś innego?

Źle pamiętasz. Spotkał się z obelgami i pogardą, wielokrotnie naruszano jego godność osobistą - przejrzyj wątki przez niego zapoczątkowane, to się przekonasz. Kilka przykładowych wypowiedzi, którymi go poczęstowano:

"na razie jako rozmówca stanowisz dno.
Fakty mówią same za siebie, dawkę powinieneś zwiększyć albo odstawić na bok dragi, bo jak widać co zażyjesz to i w bad trip wyruszasz.
Zmień styl życia, nakarm bezdomnego psa ,zrzuć 5kg... cokolwiek, ale skończ z tymi prochami!
Jeśli nie chcesz odwiedzić psychiatry, bo zle Ci się kojarzy, to może chociaż psychoanalityk?
Jak ktos wczesniej zauwazyl to Ty byles ujarany a nie urojony. Po "swietej Marii" halucynacji sie nie ma. Mi to wyglada na szalwie wieszcza. Jazda jak po kleju i pali sie toto. A jak chcesz Jezuska zobaczyc to listki sobie pozuj
Andrzej ma kłopoty z rozumieniem słów, które mają więcej niż trzy sylaby. Smutne to ale prawdziwe"
02-10-2011 09:11 
 Ocena 4 na 6
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Sprawdź, czy ktoś mu napisał, że jest żenujący i prostacki. Czy raczej atakowano jego niezdolność do rozmowy i mitomanię.
W tym, co zacytowałeś nie ma takiej pogardy, jak u Ciebie. Jeśli ktoś go opieprzał, to w raczej delikatny i czasami miły sposób. Zarzucano mu, że tworzy "pod wpływem".
Jak chcesz mogę Ci znaleźć, gdzie sobie przeczy w swoich wpisach i skąd widać, że jest kłamcą - atak na niego nie wziął się znikąd. Rzeczywiście dał mu podstawy.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
02-10-2011 15:52 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Sprawdź, czy ktoś mu napisał, że jest żenujący i prostacki.

Napisano mu dużo gorsze rzeczy.

>Jeśli ktoś go opieprzał, to w raczej delikatny i czasami miły sposób. Zarzucano mu, że tworzy "pod wpływem".

Jeżeli rzeczywiście przejrzałeś jego wątki i nie zauważyłeś, że jego adwersarze wielokrotnie naruszali jego godność osobistą, to znaczy, że stosujesz podwójne standardy - inne dla "swoich", a inne dla "obcych".

>Jak chcesz mogę Ci znaleźć, gdzie sobie przeczy w swoich wpisach i skąd widać, że jest kłamcą - atak na niego nie wziął się znikąd. Rzeczywiście dał mu podstawy.

Naturalnie, ofiara sama była sobie winna, to wszystko tłumaczy...
02-10-2011 16:09 
 Ocena 3 na 5
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Omawiajmy po kolei. Zacząłeś od tego:
"Jednak zwróć uwagę, że na tym forum agresja, inwektywy i pogarda, i to ze strony filarów tego forum, to standard."
Omówmy więc najpierw "filary" tego forum. Jak skończymy, to można wziąć się za resztę.

Proszę jednak nie odwracać kota ogonem i z wybranych najgorszych wypowiedzi dorabiać gębę całemu forum.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
02-10-2011 19:14 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Omawiajmy po kolei. Zacząłeś od tego:
>"Jednak zwróć uwagę, że na tym forum agresja, inwektywy i pogarda, i to ze strony filarów tego forum, to standard."
>Omówmy więc najpierw "filary" tego forum. Jak skończymy, to można wziąć się za resztę.

Rozumiem, że mam podać przykłady naruszania godności osobistej andrzeja10?

Proszę bardzo.

Uroczy rysunek od liliac:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,442504#w442514

Kolejne ilustracje od Andrzeja Bogusławskiego plus obelga plus insynuowanie choroby psychicznej:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,439821#w439986
www.racjonalista.pl/forum.php/s,439821#w440040
www.racjonalista.pl/forum.php/s,439821#w440449

Kolejne posty insynuujące chorobę psychiczną adwersarza:

big_zyd:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,440523#w442575

Mariusz Agnosiewicz:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,441662#w441664
02-10-2011 19:25 
 Ocena 6 na 6
zupełna (2507 punktów)
>>Omawiajmy po kolei. Zacząłeś od tego:
>>"Jednak zwróć uwagę, że na tym forum agresja, inwektywy i pogarda, i to ze strony filarów tego forum, to standard."
>>Omówmy więc najpierw "filary" tego forum. Jak skończymy, to można wziąć się za resztę.
>Rozumiem, że mam podać przykłady naruszania godności osobistej andrzeja10?
>Proszę bardzo.
>Uroczy rysunek od liliac:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,442504#w442514

Reszta odpowiada: troll to na forum osobnik wypowiadający się tylko po to by zakłócic funkcjonowanie forum, irytować, drażnić i nękać pozostałych użytkowników.
Właśnie przykład trola stanowił andrzej 10
02-10-2011 19:41 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Kolejne ilustracje od Andrzeja Bogusławskiego plus obelga plus insynuowanie choroby psychicznej:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,439821#w439986
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,439821#w440040
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,439821#w440449
Czy koniecznie Pan się domaga stwierdzenia, że we właściwym kierunku Pan podąża. Niedługo te odpowiedzi, które otrzymał Pan Andrzej będą i dla Pana odpowiednie.

Wielce Szanowny Panie, szydziliśmy nie z poglądów, a z poziomu intelektualnego.
To nie jest forum terapeutyczne dla inteligentnych inaczej, to forum dla racjonalistycznej inteligencji i wcale nie każdy musi zabierać tu swój głos.

Nie sprawiają nam radości ewangelizatorzy z misją nawrócenia racjonalistów na jedynie słuszne fideistyczne poglądy, a uparci głupcy wprost irytują i prowokują do niegrzecznych wypowiedzi.

Zapraszamy serdecznie tych, którzy mają coś mądrego do powiedzenia. Zabierał Pan tu głos już w kilku tematach i w moim odbiorze jedyną Pańską zasługą intelektualną jest to, że sprowokował Pan do ciekawych wypowiedzi. Ale naprawdę z wielką radością i uznaniem przeczytałbym, gdyby Pan coś mądrego dla nas napisał. Wszystko jedno w jakiej dziedzinie.
Nie umiem się zmusić do szacunku dla głupców, którzy próbują innych pouczać i czynią to autorytarnie. Panu wolno wierzyć, w co się Panu żywnie podoba, ale dla nas argument z czyjeś wiary, a tym bardziej argument z autorytetu nie ma żadnego znaczenia.

@@@
.
02-10-2011 19:54 
 Ocena 5 na 7
maruda (5550 punktów)
Tak się tylko nieśmiało zapytuję, jaka jest poprawna postawa racjonalisty:
- gdy ktoś oświadcza że miał osobiste kontakty z szatanem?
- gdy ktoś usilnie przekonuje o wielkości i miłości własnego boga.
- gdy ktoś próbuje wmówić takiemu racjonaliście że błądzi?
- gdy ktoś wmawia racjonaliście że powinien przestać się bać?
- gdy ktoś nie czyta odpowiedzi, pomija je i powtarza swoje jak katarynka.

Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy możliwość uczenia się. Bardzo proszę o odpowiedź jaka powinna być wzorcowa postawa w tych przypadkach.
grzegorzowi (-2 punktów)
>Tak się tylko nieśmiało zapytuję, jaka jest poprawna postawa racjonalisty:
>- gdy ktoś oświadcza że miał osobiste kontakty z szatanem?
>- gdy ktoś usilnie przekonuje o wielkości i miłości własnego boga.
>- gdy ktoś próbuje wmówić takiemu racjonaliście że błądzi?
>- gdy ktoś wmawia racjonaliście że powinien przestać się bać?
>- gdy ktoś nie czyta odpowiedzi, pomija je i powtarza swoje jak katarynka.
>Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy możliwość uczenia się. Bardzo proszę o odpowiedź jaka powinna być wzorcowa postawa w tych przypadkach.

Rozsądek i jeszcze raz rozsądek. Albo go masz albo nie!
02-10-2011 21:05 
 Ocena 4 na 4
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
W punktach:
1. pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie w szczególności podrozdział symptomy trollowania.
2. Jedna z opowieści Pana andrzeja10 miała interpretację medyczną: spełniała symptomy pewnego opisanego zaburzenia psychicznego (jego wątek, jak "coś" do niego przyszło). Nie musiała nim być, ale spełniała. Kolejne wątki założone przez niego oddalały tę interpretację, bo Pan andrzej10 okazał się być mitomanem.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
03-10-2011 09:09 
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

Jeżeli uważasz, że na tym forum nie dochodziło do poniżania andrzeja10, to musimy poprzestać na konstatacji różnicy zdań między nami co do dopuszczalnych sposobów traktowania drugiego człowieka.
W tej sprawie nie mam już nic więcej do dodania.
03-10-2011 09:27 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dziękuję za dyskusję.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
03-10-2011 11:46 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>Jeżeli uważasz, że na tym forum nie dochodziło do poniżania andrzeja10, to musimy poprzestać na konstatacji różnicy zdań między nami co do dopuszczalnych sposobów traktowania drugiego człowieka.
>W tej sprawie nie mam już nic więcej do dodania.
Jeśli uważasz, że jesteśmy tacy niegrzeczni, to co tu jeszcze robisz?
Ja z reguły nie wcinam się na siłę do towarzystwa, które mnie poniewiera.
07-10-2011 20:47 
 Ocena 2 na 4
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli uważasz, że jesteśmy tacy niegrzeczni, to co tu jeszcze robisz?
Naucza grzeczności?


Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
07-10-2011 21:15 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>Jeśli uważasz, że jesteśmy tacy niegrzeczni, to co tu jeszcze robisz?
>Naucza grzeczności?
I nie tylko...

Nie mogę co prawda wypowiadać się w imieniu innych, ale jestem za stara na autorytet z racji "bo ja tak mówię" i ktoś, kto chce mi przekazać jakieś treści musi najpierw zyskać u mnie opinię osoby wykwalifikowanej i godnej zaufania. Fanatyzm religijny nie skreśla może kwalifikacji anglisty, ale w kwestii religioznawstwa skreśla. Podobnie z grzecznością, jakoś nie widzę aby świecił przykładem, bo samo nawracanie na siłę nie jest chyba grzeczne... Świadkowie Jehowy przynajmniej stoją za drzwiami i mogę powiedzieć "nie jestem zainteresowana" po czym zamknąć drzwi...
07-10-2011 22:02 
 Ocena 4 na 4
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>...z grzecznością, jakoś nie widzę aby świecił przykładem, bo samo nawracanie na siłę nie jest chyba grzeczne...
Nie napisałam, że świeci przykładem, ale jednak to nie on zasugerował komukolwiek wyniesienie się z forum. A przecież - analogiczne do Twojej odzywki - mógłby uczynić to wobec każdego, kto się na jego zachowanie poskarżył.

>Świadkowie Jehowy przynajmniej stoją za drzwiami i mogę powiedzieć "nie jestem zainteresowana" po czym zamknąć drzwi...
Także na forum uczestniczymy tylko w interesujących nas wątkach.

Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
07-10-2011 22:21 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>...z grzecznością, jakoś nie widzę aby świecił przykładem, bo samo nawracanie na siłę nie jest chyba grzeczne...
>Nie napisałam, że świeci przykładem, ale jednak to nie on zasugerował komukolwiek wyniesienie się z forum. A przecież - analogiczne do Twojej odzywki - mógłby uczynić to wobec każdego, kto się na jego zachowanie poskarżył.
Wiesz, odczytuj to jak chcesz.
Ja nie wchodzę na fora religijne i nie nawracam tamtejszych forumowiczy na "racjonalizm" w myśl zasady "nie rób drugiemu", jednak jeśli niektórzy nie potrafią się opanować, muszą się liczyć z niezbyt przychylnym nastawieniem.

>>Świadkowie Jehowy przynajmniej stoją za drzwiami i mogę powiedzieć "nie jestem zainteresowana" po czym zamknąć drzwi...
>Także na forum uczestniczymy tylko w interesujących nas wątkach.
Jeśli nie irytuje nas pewien poziom irracjonalności w wypowiedziach na "racjonaliście". Mnie irytuje bo utożsamiam się w jakiś dziwny sposób z tym miejscem. Nie powiem, że traktuję to jak dom, bo to przesada, ale jednak czuję się tu nieco u siebie.
08-10-2011 00:43 
 Ocena 3 na 5
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Ja nie wchodzę na fora religijne i nie nawracam tamtejszych forumowiczy na "racjonalizm" w myśl zasady "nie rób drugiemu"
Sugerując, że wszyscy powinni tak właśnie postępować, narzucasz innym swoją metodę.

>niektórzy nie potrafią się opanować, muszą się liczyć z niezbyt przychylnym nastawieniem.
Na pewno mbielecki liczył się z nieprzychylnością, zresztą dla każdego byłoby zrozumiałe odrzucenie takiego "apostoła". Ale od razu, bo w połowie dyskusji to już niehonorowo, rozpoczętą dyskusję powinno się doprowadzać przynajmniej do jakiego takiego końca. A już występowanie w kilkoro racjonalistów przeciw jednemu fideiście tylko dowodzi słabości intelektualnej i dyskusyjnej tych pierwszych.

>Jeśli nie irytuje nas pewien poziom irracjonalności w wypowiedziach na "racjonaliście". Mnie irytuje
Irytacja wyklucza racjonalność, więc i Ty schodzisz poniżej poziomu racjonalności.

Gdyby nie pojawiali się mbieleccy, należałoby ich wymyślić. Bo czysty racjonalizm wyklucza dyskusję, a to jest przecież forum dyskusyjne. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że mbielecki jest dla tego forum zbawicielem.

Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
08-10-2011 10:19 
 Ocena 6 na 6
Ania... (14138 punktów)
>>Ja nie wchodzę na fora religijne i nie nawracam tamtejszych forumowiczy na "racjonalizm" w myśl zasady "nie rób drugiemu"
>Sugerując, że wszyscy powinni tak właśnie postępować, narzucasz innym swoją metodę.
To prosty imperatyw - postępuję tak, jak chciałabym być traktowana. Ergo - nie lubię fanatyków narzucających mi swoje fantazje, więc sama nie wchodzę na ich portale i nie narzucam.

>>niektórzy nie potrafią się opanować, muszą się liczyć z niezbyt przychylnym nastawieniem.
>Na pewno mbielecki liczył się z nieprzychylnością, zresztą dla każdego byłoby zrozumiałe odrzucenie takiego "apostoła". Ale od razu, bo w połowie dyskusji to już niehonorowo, rozpoczętą dyskusję powinno się doprowadzać przynajmniej do jakiego takiego końca. A już występowanie w kilkoro racjonalistów przeciw jednemu fideiście tylko dowodzi słabości intelektualnej i dyskusyjnej tych pierwszych.
Chyba trudno oczekiwać od ludzi, że od razu po pierwszym zdaniu będą wiedzieć, że dana osoba będzie odrzucać racjonalne argumenty i powtarzać jak mantrę słowa Biblii. Zwykle trwa trochę, zanim to odkryjemy.
A inny stosunek sił chyba trochę trudno zrealizować, podobnie jak na forach katolickich spodziewamy się kilku katolików przeciw jednemu ateiście.

Zresztą to nie bójka i zasada jeden na jednego nie jest tu potrzebna. W dyskusji można spokojnie obronić się nawet przeciwko kilkudziesięciu kontr-rozmówców. Co zresztą widać choćby na obronie doktorskiej, gdzie gości może być ponad 50 (u mnie tak było "na oko") i każdy może zadać jakie chce pytanie. Na tym właśnie polega dojrzałość intelektualna, że trzeba umieć poradzić sobie z taką sytuacją, a nie strzelać focha. Jeśli strzelamy, to znaczy że nie potrafimy obronić swoich poglądów. A da się - wiem, bo moja dziedzina jest ogólnie rzecz biorąc niezrozumiała, a obrona wypadła nad wyraz pomyślnie.

>>Jeśli nie irytuje nas pewien poziom irracjonalności w wypowiedziach na "racjonaliście". Mnie irytuje
>Irytacja wyklucza racjonalność, więc i Ty schodzisz poniżej poziomu racjonalności.
>Gdyby nie pojawiali się mbieleccy, należałoby ich wymyślić. Bo czysty racjonalizm wyklucza dyskusję, a to jest przecież forum dyskusyjne. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że mbielecki jest dla tego forum zbawicielem.
No i to jest przykre.
Już rozmawialiśmy o tym w innych miejscach, że przykre jest sprowadzanie racjonalności do ateizmu i rozmów o braku boga. Racjonalność nie wyklucza dyskusji - gdyby tak było nauka już by stanęła w miejscu. Dyskusje są i potrafią być zażarte, bowiem dyskutowane są założenia i interpretacje.

Skoro nawet osoby stojące po "naszej" stronie tak widzą racjonalność, to smutne, ale jakoś się z tym pogodzę.
08-10-2011 12:27 
 Ocena 4 na 4
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>>Sugerując, że wszyscy powinni tak właśnie postępować, narzucasz innym swoją metodę.
> To prosty imperatyw - postępuję tak, jak chciałabym być traktowana.
W połączeniu z Twoim wobec mbielckiego "co tu jeszcze robisz?" postulujesz, by na m.in. katolickich portalach niekatolików przeganiano.

Tyle, że nie bardzo ta Twoja postawa zgodna jest z interesem pisujących tu racjonalistów, którzy deklarują się - wg motta portalu - jako "propagatorzy racjonalnego myślenia".

>Chyba trudno oczekiwać od ludzi, że od razu po pierwszym zdaniu będą wiedzieć, że dana osoba będzie odrzucać racjonalne argumenty i powtarzać jak mantrę słowa Biblii. Zwykle trwa trochę, zanim to odkryjemy.
Ryzyko, że rozmówca przestanie nam odpowiadać (w pewnym sensie też dosłownie) ponosimy zawsze. Ale tym bardziej powinniśmy się czuć współodpowiedzialni za nieumiejętność sprowokowania postępu w dyskusji.

>A inny stosunek sił chyba trochę trudno zrealizować, podobnie jak na forach katolickich spodziewamy się kilku katolików przeciw jednemu ateiście.
To w końcu chcesz postępować, wg zadeklarowanego powyżej (a przeze mnie podkreślonego) "prostego imperatywu" czy odpłacać katolikom swoim pięknym za ich - domniemane - nadobne?

>Zresztą to nie bójka i zasada jeden na jednego nie jest tu potrzebna. W dyskusji można spokojnie obronić się nawet przeciwko kilkudziesięciu kontr-rozmówców.
Otóż i dyskusja ma swoją fizyczną stronę, mianowicie czas. A w kilka osób tylko zaciemnia się bieg dyskusji, zwłaszcza wtedy, gdy uczestnicy nie skupiają się na omawianym meritum.

>Co zresztą widać choćby na obronie doktorskiej, gdzie gości może być ponad 50 (u mnie tak było "na oko") i każdy może zadać jakie chce pytanie. Na tym właśnie polega dojrzałość intelektualna, że trzeba umieć poradzić sobie z taką sytuacją,
Dodam, że chodzi tu o merytoryczne pytanie, a nie uwagi typu "pan jesteś niespełna rozumu"

>nie strzelać focha. Jeśli strzelamy, to znaczy że nie potrafimy obronić swoich poglądów.
Święte słowa! To m.in. próbuję tu przekazać: kto strzela focha, dowodzi swej bezradności.

>Już rozmawialiśmy o tym w innych miejscach, że przykre jest sprowadzanie racjonalności do ateizmu i rozmów o braku boga.
No ale przecież sama ochoczo uczestniczysz w tych dyskusjach...


Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
08-10-2011 14:25 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>mogę powiedzieć "nie jestem zainteresowana" po czym zamknąć drzwi...
Z pięć lat temu w ulotce kościelnej przeczytałem uzupełnienie tego zdania ....tak aby ślad nosa na drzwiach pozostał.
Szukam w swojej bibliotece wspaniałej wypowiedzi jednego z ostatnich papieży - tak od Piusa X - instrukcji czego winni domagać się katolicy w państwach, w których stanowią mniejszość, są w równowadze i tam, gdzie stanowią większość. Wspaniały przykład katolickiej hipokryzji, kiedyś to czytałem i pamiętam, ale nie umiem teraz znaleźć.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
09-10-2011 12:43 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tak na marginesie chciałbym zauważyć, iż zarzuciliśmy mbieleckiemu, iż jest ignorantem, skoro przyjmuje za pewnik historyczność Jezusa (myśliciela z Ewangelii i jednocześnie ukrzyżowanego - nie jako dwóch, czy więcej postaci). Pojawił się na forum Andrzej.51, który zarzuca mbieleckiemu zbytnią pewność w wierze w katolickie dogmaty i interpretacje Biblii, ale jeśli chodzi o historyczność Jezusa, z grubsza takiego, jakiego mamy w Ewangeliach - to Andrzej.51 poparł mbieleckiego. W związku z czym przeprosiłem (i znów przepraszam) mbieleckiego za zarzut ignorancji dotyczący przyjmowania za pewnik tak ujętego historycznego Jezusa. Teraz, gdyż nadal nie zgadzam się z tym ujęciem, dyskutuję z Andrzejem.51, który tak poza tym obrasta jak kula śnieżna w plusy. Czyżby więc owi wszyscy plusodawcy wierzyli w historyczność ewangelicznego Jezusa bez cudów? Gdzie byli, gdy mbielecki bronił tej idei? Gdzie zaś są sceptycy wobec tej idei? Dostrzegłem w tych zachowaniach pewien element hipokryzji ze strony naszego kolektywu - co prawda to prawda. Dodam, iż problem, o którym piszę, dostrzegła też Ignorancja (ciekawy głos wobec Andrzeja.51), oraz Meret i Bogusławski (którzy wolą zostawić sprawę osobom bardziej obeznanym w temacie i mającym czas (w końcu chodzi o erudycję Andrzeja.51)). Bądźmy uczciwi i zajmijmy się wypowiedziami Andrzeja.51 na wątku Grobowa historyczność, albo też zgódźmy się z tezą, iż obrońcy Grobowej historyczności (w tym mbielecki) mieli rację. Oczywiście mbielecki broni też idei Jezusa - boga, ale w pewnym momencie dyskusji oddzielił Jezusa ewangelicznego od jego boskości i też dostał po nosie, jak zauważył nie wprost Andrzej.51 - niesłusznie.

Zajmijcie się tym, drodzy Forumowicze, bo ta sytuacja póki co nie jest w porządku!
09-10-2011 14:54 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zajmijcie się tym, drodzy Forumowicze, bo ta sytuacja póki co nie jest w porządku!
Ale jak najbardziej ta sytuacja jest w porządku Panie Jacku. Pan Andrzej.51 otrzymuje ode mnie plusy za swoją ogromną wiedzę i kulturę jej przekazu. Nikomu nie narzuca swoich poglądów i pokazuje źródła, z których korzysta. Jest to naukowe podejście, którego jestem zwolennikiem.
Rzeczywiście do końca nie wiem, jaki jest własny pogląd pana Andrzeja na historyczność Jezusa, ale wcale nie mamy tu obowiązku ujawniania własnego poglądu.

Bardzo zaś nisko oceniam merytoryczny wkład w nasze forum pana Mbieleckiego. Znowu nie za poglądy, gdyż jak my wszyscy ma prawo do własnych, tylko za niski poziom wiedzy we wszystkich poruszonych tu przez siebie tematach, za upór i stałe powtarzanie tych samych argumentów, za opieranie się się na wątpliwych autorytetach - bez własnych samodzielnych przemyśleń - czyli fideistyczny dogmatyzm. Za wiarę w swoją jedyno-słuszność - za nachalne próby narzucenia swoich poglądów innym.

Jezus Chrystus jest jednym z najważniejszych mitów ludzkości. Spór o historyczność Jezusa jest bardzo ciekawym i jak sądzę nigdy nie rozstrzygniętym sporem. Wszystkie argumenty materialno-racjonalne są tu ważne i powinny być brane pod uwagę. Takie też przedstawia nam pan Andrzej.51.
Natomiast pan Mbielecki przedstawia tu swoją głęboką wiarę w historyczność Jezusa (wraz z cudami) i argumentację religijno-teologiczną - nie do zaakceptowania na racjonalistycznym forum.

Moim zdaniem - choć mało jest dowodów na historyczność nowotestamentowego Jezusa, to warto je poznawać i rozpatrywać. Ale co się tyczy wiary w Chrystusowe cuda - to dla nas nie ma i być nie może żadnych argumentów, a nawet tylko przesłanek ku temu, które moglibyśmy zaakceptować.

Ale ciekawym jest dlaczego i w oparciu o co taki mit powstał. Jak się rozwijał i dlaczego osiągnął taką potęgę jaką jest obecnie.

Uważam zestawienie obu Panów za wielce nie uprawnione. Widzę między nimi zasadnicze różnice.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Drogi Panie Andrzeju! Widzę to inaczej. Za historycznością Jezusa ukrzyżowanego i jednocześnie, w tej samej osobie, nauczyciela, podał Andrzej.51 tylko jeden argument, dotyczący okoliczności procesu. Zarówno ja, jak i Ignorancja, odnieśliśmy się do niego, lecz Andrzej.51 z sobie znanych przyczyn pominął to milczeniem, choć wpisywał się później na wątek. Poza tym argumentem Andrzeja.51 jest powszechność opinii badaczy, to też mbielecki może śmiało stwierdzić, zgodnie z prawdą, iż więcej jest chrześcijan niż ateistów. Zatem powszechność opinii przemawia za boskością Jezusa.

Tak więc nie, nie zgadzam się z Panem. Moim zdaniem zachodzi tu pewne podobieństwo, być może zawinione brakiem czasu Andrzeja.51.

Dodam na wszelki wypadek, iż przyjmowanie za faktycznie istniejącą postać Jezusa ukrzyżowanego i nauczyciela przeziera z każdej wypowiedzi Andrzeja.51 - myślę, że każda inteligentna osoba to widzi. Zaś argument za tym padł jeden i został zakwestionowany, być może niesłusznie, lecz pozostało to bez echa.

Dlatego piszę co piszę.
09-10-2011 16:57 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Drogi Panie Andrzeju! Widzę to inaczej.
Drogi Panie Jacku! Co Pan widzi inaczej?

>Za historycznością Jezusa ukrzyżowanego i jednocześnie, w tej samej osobie, nauczyciela, podał Andrzej.51 tylko jeden argument, dotyczący okoliczności procesu. Zarówno ja, jak i Ignorancja, odnieśliśmy się do niego, lecz Andrzej.51 z sobie znanych przyczyn pominął to milczeniem, choć wpisywał się później na wątek.
Prawdopodobnie tak było - musiałbym sprawdzić.

>Poza tym argumentem Andrzeja.51 jest powszechność opinii badaczy, to też mbielecki może śmiało stwierdzić, zgodnie z prawdą, iż więcej jest chrześcijan niż ateistów.
Taki jest fakt. Potrafi Pan przedstawić kontrargument.

>Zatem powszechność opinii przemawia za boskością Jezusa.
Nie zauważyłem aby użył takiego argumentu. Poproszę o dokładny cytat.

>Tak więc nie, nie zgadzam się z Panem.
Jeszcze raz zapytam, w czym się tu Pan ze mną nie zgadza?

>Moim zdaniem zachodzi tu pewne podobieństwo, być może zawinione brakiem czasu Andrzeja.51.
Jakiego podobieństwo? Czego i kogo z czym? Wymagając precyzji wypowiedzi od innych - należy zacząć od siebie.

>Dodam na wszelki wypadek, iż przyjmowanie za faktycznie istniejącą postać Jezusa ukrzyżowanego i nauczyciela przeziera z każdej wypowiedzi Andrzeja.51 - myślę, że każda inteligentna osoba to widzi.
Może dlatego, że ja też dopuszczam istnienie różnych, choć faktycznie żyjących postaci, które złożyły się na mit Jezusa, te przezieranie jakoś słabo odbieram.

>Dlatego piszę co piszę.
Jeszcze raz więc powtórzę. Nie wiem jakie Pan Andrzej.51 ma poglądy na temat historyczności Jezusa. Wiem, że ma bardzo dużą wiedzę na ten temat i na jej poparcie przedstawia konkretne źródła, a więc ma podejście naukowe do tematu. Jak dla mnie jest to podstawa do wysokiej oceny jego postów na naszym forum. Mądrość innych ludzi nie oceniam na zasadzie wspólnoty światopoglądowej. Przez całe życie byłem w mniejszości i wcale mi to nie przeszkadza.
A Pan się z tym nie zgadza?

Miłego dnia i więcej spokoju życzę.

@@@
.
09-10-2011 17:47 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie zgadzam się z naszym podejściem, jako społeczności internetowej. Rzuciliśmy się na mbieleckiego, bo katol, a odpuściliśmy Andrzejowi.51, bo erudyta. To było dość powierzchowne, zaś sprzeczka z erudytą miałaby - chyba również pańskim zdaniem - dużo większą wartość merytoryczną.

Chodzi też o niebicie słabszego, że tak się wyrażę. Mbielecki popełnia błędy pod wpływem fideizmu, ale jednak się stara, daleko mu do rajcelem, czy miłującego prawdę. Paru rzeczy się od niego dowiedziałem, przeważnie nie wprost, ale przecież o to chodzi w dyskusji. Tymczasem erudyta, zakładając z pewnością cyklopa, iż Jezus ukrzyżowany i nauczający był i już, robi co chce, obrasta w plusy, niemal nikt mu pytanka nie zada. Oj nieładnie...

I - oczywiście - nie życzę źle naszemu erudycie - po prostu, uczmy się rozmawiając.
09-10-2011 18:02 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
> Nie zgadzam się z naszym podejściem, jako społeczności internetowej. Rzuciliśmy się na mbieleckiego, bo katol, a odpuściliśmy Andrzejowi.51, bo erudyta.
Oj tu nie zgadzam się zupełnie. Nie uznaję odpowiedzialności kolektywnej w żadnej społeczności.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie mówię o odpowiedzialności kolektywnej, tylko o pewnym ogólnym nurcie, który w toku dyskusji się rozwinął. Zdarza się, iż układy złożone z niezleżnych cząstek/zdarzeń przyjmują jakiś ogólny kształt. Gdyby tak nie było, socjologia nie byłaby niczym więcej, niż wróżeniem z fusów, a nie jest tym.
09-10-2011 19:36 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie zgadzam się z naszym podejściem, jako społeczności internetowej.
Bardzo się cieszę, że jesteśmy inni i mamy inne wybory. Nie bardzo interesuje mnie społeczność internetowa - bardzo społeczność Racjonalisty.pl.

>Rzuciliśmy się na mbieleckiego, bo katol,
Niech każdy mówi i odpowiada za siebie.
Miałem i mam wielu przyjaciół wśród wierzących, przede wszystkim katolików, a także kapłanów. Zupełnie nie przeszkadza mi czyjaś wiara, gdy ktoś ma "umysł otwarty" i dużą wiedzę. Bardzo przeszkadza mi czyjaś niereformowalna głupota i zamknięty na wiedzę i argumenty umysł - gdy wiara - w cokolwiek - przesłania całą rzeczywistość.

>a odpuściliśmy Andrzejowi.51, bo erudyta.
Niczego mu nie odpuszczałem, Natomiast bardzo sobie cenię jego wypowiedzi.

>To było dość powierzchowne, zaś sprzeczka z erudytą miałaby - chyba również pańskim zdaniem - dużo większą wartość merytoryczną.
Bardzo sobie cenię wolność. Wolność do poglądów i wolność do powiedzenia tylko tego co się chcę powiedzieć. Osobiście merytorycznie z wypowiedzi Pana Andrzeja.51 skorzystałem.

>Chodzi też o niebicie słabszego, że tak się wyrażę. Mbielecki popełnia błędy pod wpływem fideizmu, ale jednak się stara, daleko mu do rajcelem, czy miłującego prawdę.
Czyżbyśmy zmuszali kogokolwiek do wypowiadania się na naszym forum. Pan Mbielecki prosił o poszanowanie jego godności, a Pan go obraża, czyniąc zeń niepełnosprawnego intelektualnie.
Wydaje mi się, że wiedział co czyni i na co się naraża wchodząc na wraże mu forum.
Osobiście mam wielki szacunek dla wiedzy i żadnego dla fideizmu.

>Paru rzeczy się od niego dowiedziałem, przeważnie nie wprost, ale przecież o to chodzi w dyskusji.
Gratuluję, mnie się niczego nie udało.

>Tymczasem erudyta, zakładając z pewnością cyklopa, iż Jezus ukrzyżowany i nauczający był i już, robi co chce, obrasta w plusy, niemal nikt mu pytanka nie zada. Oj nieładnie...
Przepraszam, ale nie widzę powodu do obrażania człowieka. Czyżby wzorem Pana Mbieleckiego w zacietrzewieniu przyznawał Pan sobie jedynosłuszność ocen?
Gdy zadawał Pan pytania Panu Andrzejowi dostawał Pan ode mnie plusy. Wyrażałem też poparcie dla tych pytań w swoich postach, ale nie ma tu przymusu do udzielania odpowiedzi. Każdy odpowiada sam za siebie, a podlega ocenie wszystkich.

>I - oczywiście - nie życzę źle naszemu erudycie - po prostu, uczmy się rozmawiając.
Znakomita większość naszych poglądów jest zbieżna, choć na szczęście nie wszystkie.
Dzięki temu forum nauczyłem się sporo i jestem przekonanym, że jeszcze wiele się nauczę.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
10-10-2011 01:39 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
>Niech każdy mówi i odpowiada za siebie.


Tym niemniej nawet największym grupom indywidualistów zdarzają się reakcje zbiorowe. Indywidualizm nie chroni przed psychiką stada. Nie wierzy pan? To niech pan spyta psychologów i socjologów. Mamy tutaj pewien profil postrzegania świata. Jedne wątki wzbudzają ogromne poruszenie, inne otacza senna cisza. Nie każdy mówi i odpowiada za siebie - wielu czuje się lepiej mając za sobą ciepło stada. Gdyby byli gdzie indziej - nie zachowywaliby się podobnie jak tutaj, wśród swoich.

Cytat:
>Miałem i mam wielu przyjaciół wśród wierzących, przede wszystkim katolików, a także kapłanów. Zupełnie nie przeszkadza mi czyjaś wiara, gdy ktoś ma "umysł otwarty" i dużą wiedzę. Bardzo przeszkadza mi czyjaś niereformowalna głupota i zamknięty na wiedzę i argumenty umysł - gdy wiara - w cokolwiek - przesłania całą rzeczywistość.


Też mam przyjaciół wśród osób wierzących, w różne religie dodam. Wiara przeszkadza zawsze, gdy zniekształca temat rozmowy. Dla każdej wiary jest zbiór tematów, przy których zajdą zniekształcenia. Można próbować tematów cząstkowych. Na przykład zamiast pewności historycznego Jezusa (która w świetle nauk historycznych nie może być pewna z braku źródeł) można rozmawiać z osobą wierzącą o życiu codziennym na terenach Izraela w początku naszej ery. Wtedy pewne informacje zawarte w Ewangeliach mogą być pomocne, bo bazując na literaturze hellenistycznej autorzy zbliżali się niekiedy do realizmu. Inna rzecz, to czy opisują one I, czy II, czy nawet III wiek naszej ery.

Cytat:
>>a odpuściliśmy Andrzejowi.51, bo erudyta.
>Niczego mu nie odpuszczałem, Natomiast bardzo sobie cenię jego wypowiedzi.


Ja również je cenię. Ale nie w tym rzecz.

Cytat:
>>To było dość powierzchowne, zaś sprzeczka z erudytą miałaby - chyba również pańskim zdaniem - dużo większą wartość merytoryczną.
>Bardzo sobie cenię wolność. Wolność do poglądów i wolność do powiedzenia tylko tego co się chcę powiedzieć. Osobiście merytorycznie z wypowiedzi Pana Andrzeja.51 skorzystałem.


Ja również. Ale nie w tym rzecz.

Cytat:
>>Chodzi też o niebicie słabszego, że tak się wyrażę. Mbielecki popełnia błędy pod wpływem fideizmu, ale jednak się stara, daleko mu do rajcelem, czy miłującego prawdę.
>Czyżbyśmy zmuszali kogokolwiek do wypowiadania się na naszym forum. Pan Mbielecki prosił o poszanowanie jego godności, a Pan go obraża, czyniąc zeń niepełnosprawnego intelektualnie.


Mbielecki jest moim zdaniem całkiem inteligentną i miłą osobą, która wierzy w popularną rzecz nie należącą - moim zdaniem - do sfery rzeczywistości. Wielu moich przyjaciół też tak ma. Nie lubię w forach internetowych jednej rzeczy - iż czasem nikt się nie troszczy o krzywdy zadawane innym. Tuż pod naszym nosem można na kogoś krzyczeć, obrażać go i być wobec niego nieszczerym. Netowi indywidualiści mają takie rzeczy w nosie. Ja nie jestem netowym indywidualistą. Lubię internet, nie łudzę się przy tym, iż nie jestem istotą społeczną, jak każdy Homo sapiens. Mbielecki ma trochę tendencji do misyjnych głupot, ale też a propos historyczności Jezusa ewangelicznego potraktowany został nie fair. I chodzi o zagadnienie jednej osoby, zarówno nauczającej, jak i ukrzyżowanej. Nie - kompilację.

Cytat:
>Wydaje mi się, że wiedział co czyni i na co się naraża wchodząc na wraże mu forum.
>Osobiście mam wielki szacunek dla wiedzy i żadnego dla fideizmu. >


Też mam szacunek do wiedzy. Też nie lubię fideizmu. Do tego nie lubię też akademickich sztuczek warsztatowych - manipulowania informacją poprzez mnożenie faktów, pomijanie różnych punktów odniesienia etc. Wiedza nie zawsze jest czysta, intencje badacza nie zawsze uczciwe. To dotyczy bardziej nauk humanistycznych, niż ścisłych, czy przyrodniczych, w których łatwiej o weryfikację. Wiele, bardzo wiele jest celowo przekłamanych książek historycznych (manipulowanie źródłami i ich jednostronne omawianie), choć bywa, że błyskotliwość ich autorów sprawia jak najlepsze wrażenie. Wiedza składa się z wielu komponentów - nie tylko inteligencji i obeznania, ale też z uczciwości, autokrytycyzmu badawczego i skromności (gdy to, co się chciało osiągnąć, okazuje się drogą na manowce - przyznanie się do tego).


Cytat:
>>Tymczasem erudyta, zakładając z pewnością cyklopa, iż Jezus ukrzyżowany i nauczający był i już, robi co chce, obrasta w plusy, niemal nikt mu pytanka nie zada. Oj nieładnie...


Nie obrażam tu Andrzeja.51 - ma pełne prawo być pewnym siebie erudytą. Obrażam tych, którzy nie pytali, tylko z otwartymi ustami stawiali plusy. To było o was, wy od plusów!

Cytat:
>Przepraszam, ale nie widzę powodu do obrażania człowieka. Czyżby wzorem Pana Mbieleckiego w zacietrzewieniu przyznawał Pan sobie jedynosłuszność ocen?


Jeszcze raz - nie chodzi mi tu o Andrzeja.51. Czy przyznaję sobie jedynosłuszność ocen? Oj, chyba nie jestem najmocniejszym zawodnikiem w te klocki, jeśli chodzi o forum Racjonalista.pl. Ani razu nie stwierdziłem, iż wiem na pewno, iż Jezus nie był postacią historyczną. Przeszkadza mi za to cholernie brak słowa "być może". I to nie tylko u mbieleckiego.

Cytat:
>Gdy zadawał Pan pytania Panu Andrzejowi dostawał Pan ode mnie plusy. Wyrażałem też poparcie dla tych pytań w swoich postach, ale nie ma tu przymusu do udzielania odpowiedzi. Każdy odpowiada sam za siebie, a podlega ocenie wszystkich.


Nie zasłużyłem na te plusy. Pytania były proste. Gdybym doczekał się odpowiedzi, wtedy, być może, zasłużyłbym na plusy.

Cytat:
>>I - oczywiście - nie życzę źle naszemu erudycie - po prostu, uczmy się rozmawiając.
>Znakomita większość naszych poglądów jest zbieżna, choć na szczęście nie wszystkie.
>Dzięki temu forum nauczyłem się sporo i jestem przekonanym, że jeszcze wiele się nauczę.


Ja też się uczę i jestem z tego powodu szczęśliwy. Czasem uczę się też, jak podobać się ludziom będąc jednocześnie pewnym siebie. Ale wolę krytyczne myślenie. Nawet jeśli bez fajerwerków.
10-10-2011 10:25 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Też mam przyjaciół wśród osób wierzących, w różne religie dodam. Wiara przeszkadza zawsze, gdy zniekształca temat rozmowy. Dla każdej wiary jest zbiór tematów, przy których zajdą zniekształcenia. Można próbować tematów cząstkowych.
Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
Gdy ktokolwiek przedstawia mi argumenty oparte na jego wierze, to wiem, że dyskusja w tym temacie jest bezprzedmiotową i właśnie w tym zakresie jest ogromna różnica pomiędzy panami, której - ku mojemu wielkiemu zdziwieniu - Pan nie dostrzega.

>Na przykład zamiast pewności historycznego Jezusa (która w świetle nauk historycznych nie może być pewna z braku źródeł) można rozmawiać z osobą wierzącą o życiu codziennym na terenach Izraela w początku naszej ery. Wtedy pewne informacje zawarte w Ewangeliach mogą być pomocne, bo bazując na literaturze hellenistycznej autorzy zbliżali się niekiedy do realizmu. Inna rzecz, to czy opisują one I, czy II, czy nawet III wiek naszej ery.
Jestem materialistą i staram się aby moje merytoryczne rozmowy (tak jak czytanie literatury) przynosiły mi jakąś intelektualną korzyść. Korzystam z wypowiedzi Pana Andrzeja.51 i niewiele (albo i wcale) nie zmieniła by tego jego przykładowa deklaracja. Wierzę w boskość Jezusa i jestem pastorem (lub też księdzem), gdyż Pan Andrzej nie narzuca nam swojej wiary (przekonań), a przy swojej argumentacji stosuje warsztat naukowy. Choćby już przez odwołanie się do źródeł.

Pan Mbielecki może być przesympatycznym młodym człowiekiem, który czyni wokół siebie wiele dobra, ale - moim zdaniem - zupełnie nie nadaje się do rozmów na racjonalistycznym forum. Po długich dyskusjach i wymianie argumentacji stwierdza:

Pan Mbielecki: Cytat:
Dla niektórych ważna jest po prostu prawda.
A w tym przypadku chodzi o prawdę głoszoną niezmiennie od dwóch tysięcy lat.


Pan do tej wypowiedzi ma jakiekolwiek kontrargumenty. Takie, że Pańska wiara jest głębszą i bardziej prawdziwą?
Gratuluję partnera do rozmowy, ale jak Pan lubi, to wolno Panu. Ja po takim stwierdzeniu nie widzę dalszych płaszczyzn do dyskusji. Oczywiście zawsze jeszcze można sobie porozmawiać o Maryni lub muzyce wschodu.

Natomiast - jak można sądzić z plusów - wiele osób tą różnicę w argumentacji miedzy panami dostrzega. Czy Pan chciałby wzorem - miedzy innymi - Pana Mbieleckiego narzucić innym forumowiczom swój osąd ludzi i świata?
Czyżby Pan sądził też, że bładzimy i nie wiemy co czynimy? Daję Panu forumowe słowo, że wszystkie teksty, co do których zabieram zdanie (nawet tylko plusem) z zastanowieniem czytam.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
10-10-2011 10:36 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja mam wątpliwości do używania wspaniałego warsztatu akademickiego po oparciu się na fałszywych przesłankach. Zakładamy na przykład, że Cyklopowie istnieli i po tym krótkim, na wiarę (bo na co innego?) założeniu piszemy o diecie Cyklopów, zastanawiamy się, gdzie mieszkali i jak mieszkali. Jeśli obok tego mamy całe tłumy wierzące w Bogów Olimpijskich, to jednak taki akademizm ma w sobie silny odcień irracjonalizmu obok cząstkowej naukowości. Bo na przykład rozpatrywanie kształtu oczodołu cyklopa może być bardzo naukowe - powstało wiele prac o oku, o jego budowie.

Mamy zatem pełną przypisów, interdyscyplinarną (biologia, literaturoznawstwo, geografia, socjologia, psychologia) pracę "Oko Cyklopa", oraz tłum wierzących w Bogów Olimpijskich.

Mamy zatem prace biblioznawcze pisane przy założeniu, że Jezus nauczający i ukrzyżowany na pewno istniał, bo tak...

Widać analogię? Dodam, że za takie wypowiedzi jak ta dostaje się tu mało plusów. Gdybym zaś napisał do mbieleckiego zabawny komentarz - dostałbym ich więcej.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Ja mam wątpliwości do używania wspaniałego warsztatu akademickiego po oparciu się na fałszywych przesłankach. [Itd.]
A ja mam wątpliwości, co do nimimum rzetelności, w używaniu erystycznych chwytów.
Po prostu różnimy się w ocenach.

@@@
.
10-10-2011 14:15 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Czy oznacza to, iż nie można pańskim zdaniem oprzeć się bez słowa "przypuszczam, być może" na zbyt daleko idącej hipotezie i już w jej obrębie być dokładnym? Moim zdaniem to się zdarza i o tym właśnie piszę. Teraz ująłem to inaczej, ale nadal piszę o tym samym co wcześniej.

Tak poza tym, o czyim i jakim minimum rzetelności pan pisze? Proszę to rozwinąć, bo nie wiem, o co dokładnie panu chodzi.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ja mam wątpliwości do używania wspaniałego warsztatu akademickiego po oparciu się na fałszywych przesłankach. [Itd.]
A ja mam wątpliwości, co do minimum rzetelności, w używaniu erystycznych chwytów.
Po prostu różnimy się tak w rozumieniu tekstu, jak i w jego ocenach.

@@@
.
09-10-2011 17:35 
 Ocena 5 na 5
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Moim skromnym zdaniem, problemem nie jest Jezus i jego historyczność, tylko jego boskość.
Jeshua było popularnym imieniem w tamtych czasach. Proroków i bozych pomazańców było w tamtym czasie bez liku.
Żaden cud z ewangelii nie jest potwierdzony, za to wiemy, że cztery ewangelie kanoniczme kanonu biblijnego zostały wybrane z kilkudziesięciu dostępnych. W innych, pozakanonicznych bywa, że cudów wcale nie ma.

Cała rozmowa jest bezprzedmiotowa, bo rozmówca wybiera jedne źródła inne całkowicie ignorując. Niczego zresztą nie da się dowieść z ewangelii kanonicznych w sprawie boskości Jezusa, bo nie jest to w tej sprawie źródło wiarygodne - służy ono właśnie wykazywaniu boskości Jezusa na potrzeby kościoła.

Czego więc oczekujesz?

Pozdrawiam

Darski na prezydenta.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jeśli źródło potwierdza samo w sobie tyle wydarzeń (Andrzej.51), to równie dobrze może, samo w sobie (bo innych nie ma) potwierdzać cudowność (mbielecki). Powtarzam - źródło samo w sobie, jako argument na samo siebie.
09-10-2011 19:20 
 Ocena 5 na 5
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie chce mi się gadać na ten temat, bo w ten sposób każda religia powstała w dawnych czasach, po której przetrwało źródło pisane lub ustna tradycja - sama siebie potwierdza.

To oczywisty absurd. Niech Ci ludzie, co sie kłócą o boskość swoich bogów, zajmą się tym, jak w praktyce być dobrym człowiekiem - i znajdą sensowną odpowiedź. Skoro tego nie robią, to moim zdaniem, brakuje im czegoś ważnego.

Pozdrawiam

Darski na prezydenta.
10-10-2011 01:57 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dokładnie! Nic dodać nic ująć. Ja już od wielu dni staram się odkryć coś nowego na temat początków muzyki indyjskiej. Nie mam żadnej świętej księgi - przeglądam źródła, porównuję, zastanawiam się, czy strunowiec o którym wspominają teksty sprzed 3500 - 4000 lat był harfą, podobną do tej używanej w Sumerze. I powiem studentom - być może, szukajcie dalej, to tylko moja skromna sugestia. Stąd, gdy ktoś nagle "wie" iż mnóstwo faktów sprzed 2000 lat było powiązanych ze sobą tak, jak chce tego święta opowieść, która nie jest w żaden sposób relacją historyczną, muszę zaprotestować. Bo to też krzywda jest. I już. I tyle.
10-10-2011 10:14 
 Ocena 2 na 2
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Dobrym dla siebie, czy dla innych? I czy ta ich dobroć, byłaby czymś dobrym dla innych? Niejeden już swoim widzeniem dobra, niejednego unieszczęśliwił
Pozdrawiam.
10-10-2011 11:27 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
jakby poświęcili tyle samo czasu na powyższe kwestie, co na udawadnianie Biblii i Ewangelii, to pewnie dostałbyś od nich sensowne odpowiedzi.

Podrawiam

Darski na prezydenta.
02-10-2011 16:27 
 Ocena 13 na 13
Meretseger (61860 punktów)

>Naturalnie, ofiara sama była sobie winna, to wszystko tłumaczy...
Przepraszam Cię bardzo, ale jeśli ktoś wypisuje takie rzeczy albo takie i jeszcze takie , no to wybacz, ale sam się podłożył. Do racjonalistów nie występuje się z takimi opowieściami, bo śmiechem zabiją. Na 29 wypowiedzi 7 inicjuje jakiś wątek, m.in. taki i taki, które sensu nie mają i nie wiadomo, o co w nich chodzi. Reszta to ewangelizacja. Na Teutatesa! Naprawdę uważasz, że opowiadania o nawiedzającej żywych zmarłej babci i cudownych uzdrowieniach nadają się do publikowania na tym portalu? Możemy sensownie rozmawiać o autorach ewangelii i spierać się, czy istniała postać historyczna, będąca pierwowzorem ewangelicznego Jezusa, ale przecież nie to...


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
02-10-2011 19:21 
 Ocena 1 na 5
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Nie mówimy tu o treści jego postów, ale o naruszaniu jego godności osobistej przez adwersarzy.
02-10-2011 19:36 
 Ocena 8 na 8
zupełna (2507 punktów)
> Nie mówimy tu o treści jego postów, ale o naruszaniu jego godności osobistej przez adwersarzy.
>

Określenie trol nie narusza godności osobistej trola.
07-10-2011 21:12 
 Ocena 3 na 5
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Określenie trol nie narusza godności osobistej trola.
Podobnie jak określenie "czarnuch" nie narusza godności osobistej czarnucha?

I "troll" a nie "trol".

Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
07-10-2011 22:09 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
>>Określenie trol nie narusza godności osobistej trola.
>Podobnie jak określenie "czarnuch" nie narusza godności osobistej czarnucha?
>I "troll" a nie "trol".

Czy mogę użyć innego określenia niż troll na trolla internetowego? Zamiast "czarnuch" mogę powiedzieć afroamerykanin, afroeuropjczyk i nieco gorzej ale jeszcze do przełknięcia murzyn.
07-10-2011 22:45 
 Ocena 2 na 4
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Czy mogę użyć innego określenia niż troll na trolla internetowego?
Np. "proszę pana". Wg podstawowej zasady kulturalnych ludzi, która mówi, że póki Ciebie nie obrażono, sama nie obrażasz.

>Zamiast "czarnuch" mogę powiedzieć afroamerykanin, afroeuropjczyk i nieco gorzej ale jeszcze do przełknięcia murzyn.
Więc afroamerykanin to wg Ciebie czarnuch?


Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
08-10-2011 10:30 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Przecież "czarnuch" było użyte w cudzysłowiu. Po co się tak czepiać? Owszem, Afroamerykanów nazywa się niekiedy "czarnuchami", tak jak Euroamerykanów nazywa się czasem "białasami". Bywa, że dla żartu "obrażają się" przyjaciele. Mam przyjaciela na Sri Lance, który ma wyjątkowo ciemną karnację nawet jak na standarty tej bardzo tropikalnej wyspy i upiera się, aby nazywać go nie po imieniu, lecz "Czarnym" (Kaal).
08-10-2011 12:53 
 Ocena 2 na 4
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Przecież "czarnuch" było użyte w cudzysłowiu.
W cudzysłowiu wyodrębniającym cytat, nie ironię.

>Po co się tak czepiać?
A po to, żebyś i Ty przyszedł się doczepić. Bo w kupie raźniej, a z Tobą kupa tylka większą będzie. A wtedy już żaden mbielecki nie da nam rady.

(Ale spoko, mbielecki też jest w kupie i to dużo większej.)


Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
08-10-2011 12:56 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja z mbielecki rozmawiam, dostałem nawet mail od niego i mu uprzejmie odpowiedziałem, tłumacząc na stronie, z czym się nie zgadzam i dlaczego bywam ostry wobec jego poglądów.

Cudzysłów, o czym mam nadzieję dobrze wiesz, został użyty w "czarnuchu" dlatego, iż osoba, która przytoczyła to określenie nie utożsamia się z nim, nie uważa, iż Afroamerykanie są czarnuchami.

Zgadzam się z Anią... iż z katarynkami nie da się rozmawiać. Ktoś, kto nie jest otwarty na argumenty, lecz pomija je, aby wciąż powtarzać swoje, zniechęca w końcu do dyskusji. Jednocześnie nie oceniam mbieleckiego aż tak krytycznie, uważam, iż stara się on wnieść wkład intelektualny do dyskusji, choć ma zbyt mocno wpojony szacunek do dogmatów katolickich, których mizerii nie chce uznać, mimo świetnych wyjaśnień choćby Andrzeja.51, który zresztą też wzbudza moje kontrowersje, ale w inny sposób.
08-10-2011 13:37 
 Ocena 2 na 2
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Cudzysłów, o czym mam nadzieję dobrze wiesz, został użyty w "czarnuchu" dlatego, iż osoba, która przytoczyła to określenie nie utożsamia się z nim, nie uważa, iż Afroamerykanie są czarnuchami.
Ja użyłam cudzysłowu jako pierwsza i uczyniłam to dla wyodrębnienia cytatu, a moja interlokutorka cudzysłów pozostawiła nie wskazując zmiany jego funkcji. Zatem pozostaje on w funkcji użytej przeze mnie, mianowicie wyodrębniającej cytat.

Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
08-10-2011 13:44 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Rzeczywiście, napisałaś:

Cytat:
Podobnie jak określenie "czarnuch" nie narusza godności osobistej czarnucha?


Co można zrozumieć tak, iż rzeczywiście uważasz osoby obdarzone ciemną karnacją za czarnuchów. Bo piszesz o "godności osobistej czarnucha". Czarnuch - w twoim wydaniu - bez cudzysłowia w drugim powtórzeniu. Czyli z twojej wypowiedzi wynika, iż kogoś, kto rzeczywiście jest czarnuchem nie wypada nazywać czarnuchem - to dla mnie bardzo obcy pogląd.

Dla mnie są tylko "czarnuchowie". Zaś bez cudzysłowiów Murzyni.
08-10-2011 15:47 
 Ocena 3 na 3
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
Przecież nie prezentowałam swojego stosunku do czarnych, tylko budowałam analogię do sposobu uzasadniania userki zupełnej. Podmieniając realia (w miejsce pejoratywnego "trolla" wstawiając takiegoż "czarnucha") skompromitowałam logikę jej stosunku do domniemanych "trolli".

>Dla mnie są tylko...
No jakaż to szkoda, że akurat nie Twoją nadzwyczajną szlachetność tu rozważamy.

Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
08-10-2011 15:58 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Pewnie, że szkoda, milej by mi się gadało o mojej szlachetności

Natomiast istnienie internetowych trolli jest faktem. Są osoby, które nie potrafią rozmawiać, a jednak narzucają się ze swoimi oracjami. Natomiast Murzyni nie są źli bo są czarni. Bycie Murzynem nie oznacza automatycznie bycia głupim, czy mądrym, złym czy dobrym. Określenie "troll" dotyczy natomiast ewidentnych niedostatków w sztuce dyskutowania. Przeważnie, ze strony misjonarzy, mamy tutaj niedostatek uwagi - niepokojące, choć merytoryczne komentarze są ignorowane, zaś katarynka gra dalej, tak jakby ich nie było.

Zrównanie Murzyna z trollem internetowym świadczy o złym stosunku do ludzi o ciemnej karnacji, zupełnie nieuzasadnionym.
08-10-2011 19:11 
 Ocena 4 na 4
zupełna (2507 punktów)
> Przecież nie prezentowałam swojego stosunku do czarnych, tylko budowałam analogię do sposobu uzasadniania userki zupełnej. Podmieniając realia (w miejsce pejoratywnego "trolla" wstawiając takiegoż "czarnucha") skompromitowałam logikę jej stosunku do domniemanych "trolli".
To powoli i wyraźnie: Troll to określenie osoby w odniesieniu do internetowej działalności tej osoby. Nie dotyczy oceny fizycznej ani osobowościowej tej osoby. "Czarnuch" to bardzo negatywnie nacechowane określenie niosące w sobie krytykę danej osoby ze względu na jej kolor skóry bez względu na jej działalność jakąkolwiek. Jesteś inteligetną osobą Oliwio i doskonale to wiesz.
Nie możesz skompromitowac mojego stosunku do internetowych trolli, bo go nie znasz.
02-10-2011 19:52 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Nie mówimy tu o treści jego postów, ale o naruszaniu jego godności osobistej przez adwersarzy.
Tu oceniamy teksty i najmniej dla nas ważnym jest, że za nickiem /Andrzej.1111b/ kryje się "godność osobista" jakiegoś arcybiskupa-przygłupa. Żaden ksiądz pod żadnym nickiem wcale na nasze bluźniercze forum wchodzić nie musi i wówczas na pewno nie poczuje się przez antychrystów dotkniętym, zaś gdy napisze coś mądrego będzie miał nasz wielki szacunek, gdyż lubimy sobie z mądrymi pogadać. Gościliśmy tu mądrych teistów i ja ich mile wspominam.

@@@
.

02-10-2011 21:46 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)
Przepraszam, minus przypadkowy-laptop sam zadzialal. Nie lubie dawac minusow. Dam plusa gdzie indziej.
03-10-2011 09:33 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Przepraszam, minus przypadkowy-laptop sam zadzialal. Nie lubie dawac minusow. Dam plusa gdzie indziej.
Można odkręcić - kliknąć w plus i będzie zero


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
03-10-2011 10:20 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>Nie mówimy tu o treści jego postów, ale o naruszaniu jego godności osobistej przez adwersarzy.
Ależ właśnie mówimy o treści! Gdyby andrzej10 nie trollował, nikt by go trollem nie nazwał (kto to jest troll internetowy, już Ci wyjaśniono), a gdyby nie opisywał swoich doznań, wyczerpujących znamiona zaburzenia, nie odsyłano by go po pomoc do specjalisty. To nie było dziecinne wołanie "jesteś głupi!", tylko zupełnie poważna propozycja, niestety.
To jest forum Racjonalista.pl, a nie to.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
03-10-2011 11:59 
 Ocena 11 na 11
Ania... (14138 punktów)
>Nie mówimy tu o treści jego postów, ale o naruszaniu jego godności osobistej przez adwersarzy.
A myślisz, że możesz napisać dowolną bzdurę i nie narazić się na krytykę i śmieszność?

Czy my wchodzimy na fora religijne i piszemy "wszyscy jesteście porąbani, bo boga nie ma"? Przynajmniej ja nie. Ale jeśli to kiedyś zrobię, to oczywistym dla mnie jest, że zostanę zwyzywana i zmieszana z błotem, aż po straszenie ogniem piekielnym.

Zresztą- wystarczy poczytać listy chrześcijan, jakie dostaje taki Rysiu - zioną nienawiścią i pogardą. A potem poczytaj jeszcze raz rozmowy tutaj i zastanów się, czy nie przesadzacie?
Włazicie tu z butami niosąc Wasze ewangelie, których nikt tu nie chce. Nawracacie ludzi, którzy już dawno przerobili wszystkie hipotezy i możliwości. Wymądrzacie się i wykłócacie z fizykami o fizyce, biologami o biologii, i historykami o historii. Piszecie bajki dla dzieci jako alternatywy dla nauki. W kółko stosujecie te same, bezwartościowe argumenty, jak "bo kościół orzeka" albo "bo w Biblii tak napisano". A potem, jak potraktujemy Was jak sobie na to zapracowaliście, płaczecie, że jesteśmy niegrzeczni. Jeśli tak to odbieracie - to nikt Wam nie każe tu siedzieć. My nie skażemy nikogo na spalenie żywcem ani nie ukamienujemy, ale chcemy mieć w tym zaściankowym kraju swój mały kacik, w którym możemy odetchnąć od kościelnej paranoi i pooddychać normalnie! Psujecie nam nasz mały kącik rzeczywistości, bez bajek i bajdurzeń, a potem dziwicie się, że się irytujemy!
08-10-2011 15:00 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Włazicie tu z butami niosąc Wasze ewangelie, których nikt tu nie chce. Nawracacie ludzi, którzy już dawno przerobili wszystkie hipotezy i możliwości. Wymądrzacie się i wykłócacie z fizykami o fizyce, biologami o biologii, i historykami o historii. Piszecie bajki dla dzieci jako alternatywy dla nauki. W kółko stosujecie te same, bezwartościowe argumenty, jak "bo kościół orzeka" albo "bo w Biblii tak napisano". A potem, jak potraktujemy Was jak sobie na to zapracowaliście, płaczecie, że jesteśmy niegrzeczni.
Całkowicie się z Pani postem zgadzam i popieram całą Pani wypowiedź. Choć warto dodać, że głupota wcale nie zamyka się na teistach, wśród ateistów też jej sporo znaleźć można. Racjonalizm, myśl wolna i otwartość, to jest nasza myśl przewodnia i należy się tego trzymać.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
08-10-2011 15:02 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
> Choć warto dodać, że głupota wcale nie zamyka się na teistach, wśród ateistów też jej sporo znaleźć można. Racjonalizm, myśl wolna i otwartość, to jest nasza myśl przewodnia i należy się tego trzymać.
Oczywiście. Nie mamy monopolu na mądrość ani nie jesteśmy wolni od głupoty... Jednak szczytną ideą portalu jest właśnie racjonalność, dlatego może oczekujemy pewnego poziomu minimalnego od każdej ze stron w dyskusji.
02-10-2011 16:36 
 Ocena 14 na 14
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Napisano mu dużo gorsze rzeczy.
I wszystkie niesłusznie!

>Jeżeli rzeczywiście przejrzałeś jego wątki i nie zauważyłeś, że jego adwersarze wielokrotnie naruszali jego godność osobistą, to znaczy, że stosujesz podwójne standardy - inne dla "swoich", a inne dla "obcych".
Nie! Jest to forum dla racjonalistycznej inteligencji - niezależne od poglądów, ale dyskryminujące głupotę. Internetowych stron dla fideistów jest przeogromna ilość. W wyszukiwarkach trudno znaleźć jakąś obiektywną informację, tak są pozapychane teistycznym śmieciem.
Forum Racjonalisty, choć otwarte - to preferuje ludzi samodzielnie myślących. Wolnych, lub starających wyzwolić się spod nachalnej fideistycznej indoktrynacji. Od czasu do czasy wchodzą na nasze forum myślący teiści (postać rzadsza od białego kruka), wtedy chuchamy na nich i dmuchamy, żeby im się żadna krzywda nie stała. Nie ma dla nas nic cenniejszego od mądrego adwersarza. Natomiast rozmowa z upartymi głupcami - polaryzuje stanowiska, a nawet budzi agresję lub politowanie.

>>Jak chcesz mogę Ci znaleźć, gdzie sobie przeczy w swoich wpisach i skąd widać, że jest kłamcą - atak na niego nie wziął się znikąd. Rzeczywiście dał mu podstawy.
>Naturalnie, ofiara sama była sobie winna, to wszystko tłumaczy...
Proszę wybaczyć, ale my nikogo nie poddajemy procesom inkwizycyjnym z torturami - po których prowadzimy na stos. Tu każdy pod wymyślonym nickiem dobrowolnie przychodzi pisze co chce i dobrowolnie może odejść.
Natomiast jeżeli publikuje się swoje teksty, to dobrowolnie poddaje je krytycznej ocenie nas wszystkich. Czasem rzeczywiście zamiast napisać, że tekst jest głupi wyrwie się komuś, że został napisany przez głupka.
Tak nie wolno - moderacja protestuje - ale faktu, to nie zmienia. Fakt jest taki, że głupkom zdarzają się mądre zdania, a mędrcom głupie, ale to wyjątki od prawidłowości, że głupi ludzie, głupie teksty piszą.
Warto to sobie zapamiętać, że nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować, niż uczynimy to sami.

Nic w tym nie pomoże udawanie skrzywdzonego niewiniątka. Trzeba pisać mądrze oraz sumiennie ze zrozumieniem czytać, to co piszą inni. Nawet, gdy kpią, to przekazują nam coś mądrego do przemyślenia.

@@@
.

>
02-10-2011 16:47 
 Ocena 7 na 7
zupełna (2507 punktów)
> Naturalnie, ofiara sama była sobie winna, to wszystko tłumaczy...
Sznowny Panie, jesli ktoś z całą premedytacją na forum racjonalista wypisuje historyjki o duchu babci, sztanie w przedpokoju, dziewicach rodzących, ludziach żyjących po śmierci i td. to nie jest ofiarą tylko drapieżnikiem obliczonym na karmienie się emocjami poirytowanych adwersarzy.
03-10-2011 11:43 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>Zatem przypomnij sobie, jak sponiewieraliście andrzeja10. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że ofiara była sama sobie winna, bo zachowywała się w sposób irytujący dla oprawców.
Jeżeli mylisz dyskusję merytoryczną ze sponiewieraniem, to faktycznie daleko na tym forum nie zajedziesz.

(Jak sobie pomyślę, jak się wykłócamy przy pisaniu artykułów z moim szefem, który był zarazem moim promotorem... To dopiero się poniewieramy nawzajem!)
01-10-2011 11:26 
 Ocena 12 na 12
Fizyk (17637 punktów)
> Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata?

A dlaczego nie? Dlaczego z góry zakładać jakieś ograniczenia w poznaniu świata? Tylko z obawy, że się może okazać, że żadnego stworzenia nie było?
01-10-2011 11:44 
 Ocena 2 na 4
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>> Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata?
>A dlaczego nie? Dlaczego z góry zakładać jakieś ograniczenia w poznaniu świata? Tylko z obawy, że się może okazać, że żadnego stworzenia nie było?

Dlatego nie, że fizyka bada rzeczywistość materialną. Natomiast "stworzenie świata" to z definicji przejście od braku rzeczywistości materialnej do rzeczywistości materialnej. Czy to wyjaśnienie jest wystarczające?
01-10-2011 14:47 
 Ocena 6 na 6
setarkos (10757 punktów)
>.. przejście od braku rzeczywistości materialnej do rzeczywistości materialnej.
A jeśli żadnego "przejścia" nie było, w takiej choćby sytuacji, że nie istnieje "brak rzeczywistości materialnej"?
01-10-2011 15:05 
 Ocena 6 na 8
maruda (5550 punktów)
>A jeśli żadnego "przejścia" nie było, w takiej choćby sytuacji, że nie istnieje "brak rzeczywistości materialnej"?

Trzeba się przyzwyczaić do pewnego słownictwa rozmówców. M.Bielecki jest kreacjonistą, niekoniecznie takim twardym kreacjonistą który twierdzi że świat powstał w siedem dni, ludzie żyli w tym samym czasie co tyranozaur, a potop był faktem. On upiera się tylko przy jednym drobiazgu z tamtej filozofii. "Świat został stworzony, stworzony przez mojego boga, bo tak zapisano w mojej świętej księdze i tak powiedział mi mój kapłan."
02-10-2011 15:31 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>.. przejście od braku rzeczywistości materialnej do rzeczywistości materialnej.
>A jeśli żadnego "przejścia" nie było, w takiej choćby sytuacji, że nie istnieje "brak rzeczywistości materialnej"?

Jest taki pogląd filozoficzny. Jeden z wielu.
03-10-2011 09:47 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>>>.. przejście od braku rzeczywistości materialnej do rzeczywistości materialnej.
>>A jeśli żadnego "przejścia" nie było, w takiej choćby sytuacji, że nie istnieje "brak rzeczywistości materialnej"?
>Jest taki pogląd filozoficzny. Jeden z wielu.

Wśród wielu poglądów są może takie, których wyznawcy obywaliby się bez "rzeczywistości materialnej" (jakkolwiek ją rozumieć)?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>>.. przejście od braku rzeczywistości materialnej do rzeczywistości materialnej.
>>>A jeśli żadnego "przejścia" nie było, w takiej choćby sytuacji, że nie istnieje "brak rzeczywistości materialnej"?
>>Jest taki pogląd filozoficzny. Jeden z wielu.
>Wśród wielu poglądów są może takie, których wyznawcy obywaliby się bez "rzeczywistości materialnej" (jakkolwiek ją rozumieć)?

Historia filozofii odnotowuje mnóstwo dziwacznych poglądów, w szczególności i takie, o jakich piszesz, np. solipsyzm.
03-10-2011 13:58 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Historia filozofii odnotowuje mnóstwo dziwacznych poglądów, w szczególności i takie, o jakich piszesz, np. solipsyzm.
A co historia filozofii ma do Twoich dziwacznych poglądów, których nie umiesz rozumnie wyłożyć?

Jeśli uważasz, że z solipsyzmu wynika coś istotnego dla dzisiejszej tu rozmowy to powiedz to po prostu, bez bezcelowego kluczenia.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
03-10-2011 16:53 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Historia filozofii odnotowuje mnóstwo dziwacznych poglądów, w szczególności i takie, o jakich piszesz, np. solipsyzm.
>A co historia filozofii ma do Twoich dziwacznych poglądów, których nie umiesz rozumnie wyłożyć?
>Jeśli uważasz, że z solipsyzmu wynika coś istotnego dla dzisiejszej tu rozmowy to powiedz to po prostu, bez bezcelowego kluczenia.
>

Setarkos spytał, więc odpowiedziałem na jego pytanie. Z solipsyzmu nic nie wynika. A co jest przyczyną Twojego emocjonalnego wybuchu? Opanuj się i spróbuj wyłożyć rozumnie, o co Ci chodzi.
Ania... (14138 punktów)
>>Wśród wielu poglądów są może takie, których wyznawcy obywaliby się bez "rzeczywistości materialnej" (jakkolwiek ją rozumieć)?
>Historia filozofii odnotowuje mnóstwo dziwacznych poglądów, w szczególności i takie, o jakich piszesz, np. solipsyzm.
A czy z tych poglądów wynikło cokolwiek konkretnego? Jakoś się sprawdziły, zastosowały, znalazły się fakty zgodne z poglądem?
Bo jakoś solipsyzm uznawany jest raczej za naiwny i przebrzmiały...
03-10-2011 16:58 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>Wśród wielu poglądów są może takie, których wyznawcy obywaliby się bez "rzeczywistości materialnej" (jakkolwiek ją rozumieć)?
>>Historia filozofii odnotowuje mnóstwo dziwacznych poglądów, w szczególności i takie, o jakich piszesz, np. solipsyzm.
>A czy z tych poglądów wynikło cokolwiek konkretnego? Jakoś się sprawdziły, zastosowały, znalazły się fakty zgodne z poglądem?
>Bo jakoś solipsyzm uznawany jest raczej za naiwny i przebrzmiały...

A cóż mogło wyniknąć z solipsyzmu? Myślę, że nic.
Ania... (14138 punktów)
>>>>Wśród wielu poglądów są może takie, których wyznawcy obywaliby się bez "rzeczywistości materialnej" (jakkolwiek ją rozumieć)?
>>>Historia filozofii odnotowuje mnóstwo dziwacznych poglądów, w szczególności i takie, o jakich piszesz, np. solipsyzm.
>>A czy z tych poglądów wynikło cokolwiek konkretnego? Jakoś się sprawdziły, zastosowały, znalazły się fakty zgodne z poglądem?
>>Bo jakoś solipsyzm uznawany jest raczej za naiwny i przebrzmiały...
>A cóż mogło wyniknąć z solipsyzmu? Myślę, że nic.
To po co go wyciągasz?
Jako alternatywę dla wiedzy?
setarkos (10757 punktów)

>>Wśród wielu poglądów są może takie, których wyznawcy obywaliby się bez "rzeczywistości materialnej" (jakkolwiek ją rozumieć)?
>Historia filozofii odnotowuje mnóstwo dziwacznych poglądów, w szczególności i takie, o jakich piszesz, np. solipsyzm.

Tak, istniało ich może zbyt wiele, by warto wymieniać..
Dlatego (zauważ) pytanie dotyczyło nie samych 'poglądów' lecz tych, co je prezentują.

[Można w szczególności głosić nieistnienie "rzeczywistości materialnej", ale wówczas także nie ma mowy o wspomnianym wcześniej "przejściu" (chyba, że w odwrotnym kierunku).]
03-10-2011 17:00 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>Wśród wielu poglądów są może takie, których wyznawcy obywaliby się bez "rzeczywistości materialnej" (jakkolwiek ją rozumieć)?
>>Historia filozofii odnotowuje mnóstwo dziwacznych poglądów, w szczególności i takie, o jakich piszesz, np. solipsyzm.
>Tak, istniało ich może zbyt wiele, by warto wymieniać..
>Dlatego (zauważ) pytanie dotyczyło nie samych 'poglądów' lecz tych, co je prezentują.
>[Można w szczególności głosić nieistnienie "rzeczywistości materialnej", ale wówczas także nie ma mowy o wspomnianym wcześniej "przejściu" (chyba, że w odwrotnym kierunku).]

A kto głosi nieistnienie rzeczywistości materialnej? Przeczuwam tu jakieś grube nieporozumienie.
03-10-2011 17:22 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)

>A kto głosi nieistnienie rzeczywistości materialnej?
Sam Wasze wspomniałeś o "dziwacznych poglądach", wiec skąd zdziwienie?

Próbuję pokazać nieracjonalność "braku rzeczywistości materialnej", której to 'koncepcji' używasz wcześniej:
Cytat:
Dlatego nie, że fizyka bada rzeczywistość materialną. Natomiast "stworzenie świata" to z definicji przejście od braku rzeczywistości materialnej do rzeczywistości materialnej. Czy to wyjaśnienie jest wystarczające?
jako argumentu za niekompetencją fizyków w ontologii.
Uważam cytowane wyjaśnienie za .. co najmniej niewystarczające.

> Przeczuwam tu jakieś grube nieporozumienie.
Podczas gdy chodziłoby o znalezienie rozumnych wniosków - czyż nie?
03-10-2011 11:37 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>> Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata?
>>A dlaczego nie? Dlaczego z góry zakładać jakieś ograniczenia w poznaniu świata? Tylko z obawy, że się może okazać, że żadnego stworzenia nie było?
>Dlatego nie, że fizyka bada rzeczywistość materialną. Natomiast "stworzenie świata" to z definicji przejście od braku rzeczywistości materialnej do rzeczywistości materialnej. Czy to wyjaśnienie jest wystarczające?
Z definicji czyjej?

Skąd założenie, że rzeczywistość przed powstaniem naszego Wszechświata była niematerialna? Są różne możliwości i różne możliwości należy wziąć pod uwagę.

PS. Jeżeli ktoś godzi się w wizją boga czkającego na stworzenie świata, to wizja grudki super-materii czekającej na wybuch nie powinna być dla niego trudna do wyobrażenia...
02-10-2011 06:27 
 Ocena 5 na 5
Vytautas (4394 punktów)
>> Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata?
>A dlaczego nie? Dlaczego z góry zakładać jakieś ograniczenia w poznaniu świata? Tylko z obawy, że się może okazać, że żadnego stworzenia nie było?
   Połknąłeś haczyk. Pytanie, które Ci zadano zawiera tezę o istnieniu stworzenia. Odpowiadając na nie przyznałeś, że stworzenie istniało. To Twój adwersarz powinien udowodnić, że stworzenie było, a nie fizycy, że go nie było.
02-10-2011 15:42 
 Ocena 9 na 9
Fizyk (17637 punktów)
> Połknąłeś haczyk. Pytanie, które Ci zadano zawiera tezę o istnieniu stworzenia. Odpowiadając na nie przyznałeś, że stworzenie istniało.

Eee tam, takie stworzenie co śladu nie pozostawia. Takie stworzenie to było w zeszły czwartek. Cały świat został wtedy stworzony. Włącznie z Ewangeliami, wiarą w zmartwychwstanie Jezusa i dyskusjami o tym.
02-10-2011 15:58 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>> Połknąłeś haczyk. Pytanie, które Ci zadano zawiera tezę o istnieniu stworzenia. Odpowiadając na nie przyznałeś, że stworzenie istniało.
>Eee tam, takie stworzenie co śladu nie pozostawia.

A jaki ślad mogłoby pozostawić stworzenie świata?
02-10-2011 16:40 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A jaki ślad mogłoby pozostawić stworzenie świata?
Jakikolwiek, gdyż jak nie ma najmniejszego śladu, to o czym mówimy?

Bajki to ja lubię ogromnie!

@@@
.
02-10-2011 17:15 
 Ocena 3 na 3
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>>Eee tam, takie stworzenie co śladu nie pozostawia.
>A jaki ślad mogłoby pozostawić stworzenie świata?
Musiałem się gdzieś "podczepić". Jakie stworzenie??! WTF?
Powstanie, czy nie jest to lepsze określenie?
Dyskutują tu mądrzejsi ode mnie i nikt nie stara się zwrócić uwagi Panu Kreacjoniście.
A propos Andrzeja10, jako że jedną z moich wypowiedzi Pan zacytował, gdyby nie pisał o pierdołach, ciekawych jedynie dla małoletnich po obejrzeniu horroru, to może znalazłby rozmówców. Pan pomimo swoich poglądów wyniesionych z seminarium nie spotkał się z ostracyzmem. Ba, prowadzone są dyskusje.


Blade Loki
www.youtube.com/watch?v=j8VCuRaa8W4&NR=1
01-10-2011 11:50 
 Ocena 9 na 9
wojtek. (1061 punktów)
>Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata? Co za ciemnota... Pewnie sobie wyobrażają, że po stworzeniu pozostałoby coś w rodzaju "promieniowania tła"...

   Jasne, w końcu najlepszym rozwiązaniem, lepszym niż jakiekolwiek badanie, jakąkolwiek metodą, jest założenie, że świat stworzył wszechmogący i wszechwiedzący Bóg. To dopiero oświecony pogląd.
01-10-2011 14:33 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata? Co za ciemnota... Pewnie sobie wyobrażają, że po stworzeniu pozostałoby coś w rodzaju "promieniowania tła"...
Co za ciemnota... Panu to Pan Parys się kłania. Może jest wykładowcą w Pańskim seminarium?
Fizyka nie tylko może, ale korzystając z dostępnych jej narzędzi bada świat od początków - o ile takie kiedykolwiek zaistniały? Co wcale nie jest takie pewne.

Nauka, jeżeli nie stwierdza najmniejszych przesłanek potwierdzających istnienie, to nie zajmuje się bzdurami. Cóż za znaczenie może mieć dla ludzi jakaś nadnaturalna rzeczywistość, która w żaden doświadczalny sposób nie oddziałuje na dostępną nam rzeczywistość.
To tyko spekulacyjna bzdura, którą dziś mogą zajmować się tylko teologowie.
Czyli religijna ciemnota udającą mędrców.

@@@
.
01-10-2011 18:10 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata? Co za ciemnota...

Uważasz, że literaturoznawstwo znacznie lepiej się do tego nadaje?


Ubald Ś. Biskup. Dwóch ślepych oświecił, trzeciemu wyperswadował, aby ciemnym był dla uniknienia obrazy Bożej przez oczy. Przeciw czartom potężny Patron. (xiądz Benedykt Chmielowski, dziekan rohatyński, firlejowski, podkamieniecki pasterz)
02-10-2011 16:01 
 0 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata? Co za ciemnota...
>Uważasz, że literaturoznawstwo znacznie lepiej się do tego nadaje?

Tak samo dobrze.
04-10-2011 08:42 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Uważasz, że literaturoznawstwo znacznie lepiej się do tego nadaje?
>Tak samo dobrze.

Innych dziedzin - jak np. optyka, hydrostatyka czy fizyka niskich temperatur - też to dotyczy, czy tylko kosmogonia tak humanistycznie wyróżniona jest?

Ubald Ś. Biskup. Dwóch ślepych oświecił, trzeciemu wyperswadował, aby ciemnym był dla uniknienia obrazy Bożej przez oczy. Przeciw czartom potężny Patron. (xiądz Benedykt Chmielowski, dziekan rohatyński, firlejowski, podkamieniecki pasterz)
04-10-2011 15:01 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>Uważasz, że literaturoznawstwo znacznie lepiej się do tego nadaje?
>>Tak samo dobrze.
>Innych dziedzin - jak np. optyka, hydrostatyka czy fizyka niskich temperatur - też to dotyczy, czy tylko kosmogonia tak humanistycznie wyróżniona jest?

Po pierwsze, nie "kosmogonia", tylko "kosmologia".

Po drugie, już odpowiedziałem: fizyka nadaje się do badania stworzenia świata tak samo dobrze jak np. literaturoznawstwo. "Fizyka" - to znaczy: wszystkie dziedziny fizyki, czyli także "optyka, hydrostatyka czy fizyka niskich temperatur", czy kosmologia.

Wszystko jasne?

Jeśli miałeś coś innego na myśli (co jest prawdopodobne, bo Twoje pytanie jest absurdalne), to napisz to, korzystając tym razem poprawnie z polskiej składni.
04-10-2011 15:37 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
> Wszystko jasne?
kosmogonia- mitologiczne, religijne lub filozoficzne wyobrażenie o pochodzeniu świata.
i.czaplicka (5782 punktów)
Cholera... Masz plusa. Dawno nikt mnie tak nie rozbawił...
04-10-2011 16:16 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Po pierwsze, nie "kosmogonia", tylko "kosmologia".

Kosmogonia, ignorancie nieszczęsny. O grece pojęcia nie masz, ale z Google'a chyba umiesz korzystać?
pl.wikipedia.org/wiki/Kosmologia

>Po drugie, już odpowiedziałem: fizyka nadaje się do badania stworzenia świata tak samo dobrze jak np. literaturoznawstwo.

Nie. Fizyka się nadaje. Literaturoznawstwo, grzyboznawstwo i ornitologia - nie.

>"Fizyka" - to znaczy: wszystkie dziedziny fizyki, czyli także "optyka, hydrostatyka czy fizyka niskich temperatur", czy kosmologia.
>Wszystko jasne?
>Jeśli miałeś coś innego na myśli (co jest prawdopodobne, bo Twoje pytanie jest absurdalne), to napisz to, korzystając tym razem poprawnie z polskiej składni.

Ze składni polskiej korzystam najpoprawniej w świecie, tylko Tyś widać zbyt mało lotny, by nawet całkiem banalną myśl uchwycić.
Napiszę jeszcze raz, prościutko, jak dla dziecka:
czy ten dział fizyki, jakim jest kosmogonia (zgłębianie początków i pochodzenia Wszechświata) jest, Twoim zdaniem, jakoś istotowo odmienny od innych działów fizyki (np. optyki, hydrostatyki etc.), że akurat w jego przypadku metody fizyczne dają równie dobre rezultaty poznawcze (tj. pozwalają zrozumieć początek Wszechświata) jak metody nauk humanistycznych (literaturoznawstwa)?
Czy jest może inaczej i kosmogonia nie jest w żaden sposób wśród innych działów fizyki (jak optyka, hydrostatyka etc.) wyróżniona a więc także np. badając przepływ prądu w półprzewodnikach równie dobre rezultaty można uzyskać korzystając z odpowiednich wzorów i obliczeń, jak i z metod historycznoliterackich?
Prościej już chyba nie sposób...


Ubald Ś. Biskup. Dwóch ślepych oświecił, trzeciemu wyperswadował, aby ciemnym był dla uniknienia obrazy Bożej przez oczy. Przeciw czartom potężny Patron (xiądz Benedykt Chmielowski, dziekan rohatyński, firlejowski, podkamieniecki pasterz)
04-10-2011 23:30 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>Po pierwsze, nie "kosmogonia", tylko "kosmologia".
>Kosmogonia, ignorancie nieszczęsny.

Zachodziłem w głowę, skąd wziąłeś tę nieszczęsną "kosmogonię" jako rzekomy "dział fizyki" i - znalazłem: www.marxis(*)ngels/1876/anty_dur/01.htm#06. (rozdział VI. Filozofia przyrody. Kosmogonia, fizyka, chemia)

>>Po drugie, już odpowiedziałem: fizyka nadaje się do badania stworzenia świata tak samo dobrze jak np. literaturoznawstwo.
>Nie. Fizyka się nadaje. Literaturoznawstwo, grzyboznawstwo i ornitologia - nie.

Co Ty wiesz o fizyce...
A priori zgadzam się co do grzyboznawstwa - tu jestem pewien Twoich kompetencji.

>>Jeśli miałeś coś innego na myśli (co jest prawdopodobne, bo Twoje pytanie jest absurdalne), to napisz to, korzystając tym razem poprawnie z polskiej składni.
>Ze składni polskiej korzystam najpoprawniej w świecie, tylko Tyś widać zbyt mało lotny, by nawet całkiem banalną myśl uchwycić.

Zgoda co do "banalnej myśli".

>Napiszę jeszcze raz, prościutko, jak dla dziecka:
>czy ten dział fizyki, jakim jest kosmogonia (zgłębianie początków i pochodzenia Wszechświata)

(pamiętam, pamiętam - Engels...)

>jest, Twoim zdaniem, jakoś istotowo odmienny od innych działów fizyki (np. optyki, hydrostatyki etc.), że akurat w jego przypadku metody fizyczne dają równie dobre rezultaty poznawcze (tj. pozwalają zrozumieć początek Wszechświata) jak metody nauk humanistycznych (literaturoznawstwa)?
>Czy jest może inaczej i kosmogonia nie jest w żaden sposób wśród innych działów fizyki (jak optyka, hydrostatyka etc.) wyróżniona a więc także np. badając przepływ prądu w półprzewodnikach równie dobre rezultaty można uzyskać korzystając z odpowiednich wzorów i obliczeń, jak i z metod historycznoliterackich?

To zależy, co się bada. Na przykład gdybyśmy chcieli badać genezę Twojej wiedzy o fizyce, to literaturoznawstwo byłoby najlepsze, a gdybyśmy chcieli badać Twój mózg - to hydrostatyka.

>Prościej już chyba nie sposób...

I tu się zgadzamy
05-10-2011 09:57 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>(pamiętam, pamiętam - Engels...)
Nie Engels, tylko NASA.
Cytat:
Cosmology is the study of the structure and changes in the present universe, while the scientific field of cosmogony is concerned with the origin of the universe.

genesismis(*)y/CosmogonyPDF/CosCosmolTT.pdf
Owszem, obecnie niechętnie się używa nazwy "kosmogonia" na określenie nauki o powstaniu Wszechświata, a to żeby się ludziom z mitologią nie myliło, ale takie rozgraniczenie, jak widać, funkcjonuje.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
06-10-2011 15:04 
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

Czy big_zyd musi mieć suflera?...
"Kosmogonia" w języku polskim ma inne znaczenie: pl.wikipedia.org/wiki/Kosmogonia.
Big_zyd błysnął ignorancją i nic tego faktu nie zmieni. Ale to sympatyczne, że tak bronisz kolegi.
07-10-2011 07:34 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Wiesz, jest takie powiedzenie: Gdy dwóch mówi Ci, że jesteś pijany, to idź spać. W tym wypadku już więcej osób powiedziało Ci, czym jest kosmogonia, wskazując nie tylko definicje słownikowe, ale nawet dział edukacyjny ze strony NASA (sądzisz, że oni tam nie wiedzą, czym się zajmują? ). Zdecydowanie powinieneś iść spać... eee, tego, dać sobie spokój z uporem.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
07-10-2011 17:59 
 Ocena 5 na 5
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Gdy dwóch mówi Ci, że jesteś pijany, to idź spać.
Modlisz się, gdy dwóch Ci powie, że bóg istnieje?


Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
05-10-2011 10:44 
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Zachodziłem w głowę,

To zły adres był.

>skąd wziąłeś tę nieszczęsną "kosmogonię" jako rzekomy "dział fizyki" i -

Dział fizyki zajmujący się badaniem początków Wszechświata po prostu nazywa się kosmogonią, o czym wie każdy, kto choć raz w życiu trzymał w ręce książkę popularnonaukową.
Ignorantem być nie wstyd, Ty jednak nie dość, że odmawiasz przyswojenia przekazywanych Ci rzetelnych informacji, to jeszcze za stosowne uznajesz swą odpornością na wiedzę publicznie się popisywać. Żenujące .
Po raz ostatni - z edukacyjnej strony NASA:

Cytat:
Cosmology is the study of the structure and changes in the present universe, while the scientific field of cosmogony is concerned with the origin of the universe. Observations about our present universe may not only allow predictions to be made about the future, but they also provide clues to events that happened long ago when the chemical evolution of the cosmos began. So - the work of cosmologists and cosmogonists overlaps.


EDIT: Mer mnie już, widzę, uprzedziła, ale to nic nie szkodzi - repetitio est mater studiorum, daj Ci Boże...

>znalazłem: www.marxis(*)ngels/1876/anty_dur/01.htm#06. (rozdział VI. Filozofia przyrody. Kosmogonia, fizyka, chemia)
> A priori zgadzam się co do grzyboznawstwa - tu jestem pewien Twoich kompetencji.
>(pamiętam, pamiętam - Engels...)
>To zależy, co się bada. Na przykład gdybyśmy chcieli badać genezę Twojej wiedzy o fizyce, to literaturoznawstwo byłoby najlepsze, a gdybyśmy chcieli badać Twój mózg - to hydrostatyka.

Jakby Ci to...
Może tak: z jednej strony jest to nawet budujące, że komuś jeszcze Tak Bardzo się Chce, iż gotów jest tyle Żmudnego Wysiłku w coś wkładać, co Ty w "dowcipkowanie".
Z drugiej jednak, niebywale przygnębia widzieć, jak tyle Szczerego Zapału i Trudu idzie całkowicie na marne, przynosząc tak zawstydzająco mizerne rezultaty.
W pewnych sprawach, jak widać, po prostu nie da się wrodzonego braku talentu nadrobić ambicją i "gryzieniem trawy"...
Ale Ducha nie gaś - z pewnością kiedyś znajdziesz dziedzinę, w której się jakoś-tam zrealizujesz.

Tymczasem jednak, odpowiedz mi na pytanie, które ponawiam, upraszczając je tym razem już wręcz do nieprzyzwoitości:
czy tylko w kwestii początków Wszechświata jest tak, jak twierdzisz, że jest, tzn. że równie wartościowe rezultaty uzyskuje się przy użyciu metod fizyki jak literaturoznawstwa; czy też da się Twój koncept zastosować i do innych zagadnień tradycyjnie przez fizykę badanych?


Ubald Ś. Biskup. Dwóch ślepych oświecił, trzeciemu wyperswadował, aby ciemnym był dla uniknienia obrazy Bożej przez oczy. Przeciw czartom potężny Patron. (xiądz Benedykt Chmielowski, dziekan rohatyński, firlejowski, podkamieniecki pasterz)
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Tak nagle spoważniałeś - czy coś się stało?...

W największym uproszczeniu kwestia "fizyka a stworzenie świata" wygląda tak:

Fizyka bada rzeczywistość materialną. Do badania praw rządzących Wszechświatem jako całością rzeczywistości materialnej nadaje się tylko fizyka. "Stworzenie świata" to z definicji przejście od nieistnienia rzeczywistości materialnej do istnienia rzeczywistości materialnej. "Stworzenie świata" nie może być przedmiotem badań fizyki, gdyż przedmiotem badań fizyki może być wyłącznie rzeczywistość materialna. Fizyka zajmuje się badaniem sytuacji "po stworzeniu świata".

Mam nadzieję, że zrozumiałeś, Mistrzu Kosmogonii i Hydrostatyki...

A na marginesie: doucz się, co w języku polskim oznacza pojęcie "kosmogonia", bo jak palnąłbyś coś takiego poza tym forum, to by Cię, chłopie, zabili śmiechem...
pl.wikipedia.org/wiki/Kosmogonia
06-10-2011 15:49 
 Ocena 10 na 10
Amai (3012 punktów)
>A na marginesie: doucz się, co w języku polskim oznacza pojęcie "kosmogonia", bo jak palnąłbyś coś takiego poza tym forum, to by Cię, chłopie, zabili śmiechem...
>pl.wikipedia.org/wiki/Kosmogonia

Czy Ty się człowieku czasem zastanawiasz, co piszesz? Ludzie ci podają definicje ze strony NASA, a Ty twierdzisz, że się mylą, bo ktoś - nie wiadomo kto - napisał na wiki coś innego i ograniczył definicję do filozofii i mitów?

Nie żeby mnie to jakoś szczególnie dziwiło u kogoś, kto przyjmuje pierwszą "prawdę", jaką mu zaserwują, i potem przez resztę życia odrzuca wszystkie nie pasujące argumenty. Ciekawe, czy gdyby Ci w dzieciństwie babcia opowiadała ludowe bajki, to wieczorami zostawiałbyś na progu mleko dla domowych skrzatów?
06-10-2011 16:13 
 Ocena 5 na 5
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Mleka nie stawia ale pewnikiem się modli i zawierza ewangeliom. Wykaż 10 różnic
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Czy Ty się człowieku czasem zastanawiasz, co piszesz? Ludzie ci podają definicje ze strony NASA, a Ty twierdzisz, że się mylą, bo ktoś - nie wiadomo kto - napisał na wiki coś innego i ograniczył definicję do filozofii i mitów?
>Nie żeby mnie to jakoś szczególnie dziwiło u kogoś, kto przyjmuje pierwszą "prawdę", jaką mu zaserwują, i potem przez resztę życia odrzuca wszystkie nie pasujące argumenty. Ciekawe, czy gdyby Ci w dzieciństwie babcia opowiadała ludowe bajki, to wieczorami zostawiałbyś na progu mleko dla domowych skrzatów?

Elżbieta Isakiewicz miała kiedyś w jakiejś gazecie rubrykę felietonową pt. "Moje awantury". Twoje posty są pisane dokładnie w tym samym stylu - aż się zastanawiam, czy to nie plagiat.
06-10-2011 17:12 
 Ocena 9 na 9
Amai (3012 punktów)
>Elżbieta Isakiewicz miała kiedyś w jakiejś gazecie rubrykę felietonową pt. "Moje awantury". Twoje posty są pisane dokładnie w tym samym stylu - aż się zastanawiam, czy to nie plagiat.

Po pierwsze, nie plagiat (czyżby kolejne trudne słowo, które powinieneś sprawdzić?). Po drugie, również nie naśladownictwo. Wyobraź sobie, że niektórzy potrafią sklecić te parę zdań nie powtarzając przeczytanych gdzie indziej formułek.

Po trzecie, czemu niby miała służyć ta błyskotliwa uwaga? Pomijając fakt, że to Twoja standardowa reakcja, kiedy ktoś ma czelność zauważyć, jakie bzdury wypisujesz i zapewne należy ją tłumaczyć jakimś odruchem obronnym.
06-10-2011 17:49 
 Ocena 7 na 7
perun (8610 punktów)
>> Wyobraź sobie, że niektórzy potrafią sklecić te parę zdań nie powtarzając przeczytanych gdzie indziej formułek.
Ale, żeby kobieta tak grzeszyła... bój się boga Amai. Toż powiedziane jest w 1 Tym 2;12 ''Nie pozwalam zaś kobiecie nauczać, ani wynosić się nad męża; natomiast powinna zachować się spokojnie''
Jak śmiesz kobieto pouczać męża - zachowuj sie spokojnie
06-10-2011 17:12 
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Tak nagle spoważniałeś - czy coś się stało?...

Odczytywanie moich nastrojów wychodzi Ci... no, tak jak wszystko Ci wychodzi... Twe poczucie humoru (czy raczej to, co masz zamiast niego), jak widać, zbyt toporne jest, by wychwycić, kiedy się z Ciebie nabijam Najserdeczniej .

>W największym uproszczeniu kwestia "fizyka a stworzenie świata" wygląda tak:
>Fizyka bada rzeczywistość materialną.

Skądże znowu. Fizyka bada także np. czas, przestrzeń, energię, informację... a także teoretyczne możliwości istnienia "innych rodzajów" czasu, przestrzeni, energii etc. Zupełnie elementarne, by o tym wiedzieć, wystarczy zetknąć się kiedykolwiek z nazwiskiem choćby Einsteina...

>"Stworzenie świata" to z definicji przejście od nieistnienia rzeczywistości materialnej do istnienia rzeczywistości materialnej. "Stworzenie świata" nie może być przedmiotem badań fizyki, gdyż przedmiotem badań fizyki może być wyłącznie rzeczywistość materialna. Fizyka zajmuje się badaniem sytuacji "po stworzeniu świata".

Tak od ręki:
pl.wikipedia.org/wiki/Wieloświat
pl.wikiped(*)szechświat_pulsujący
pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_stanu_stacjonarnego_(kosmologia)

Z Parysem sobie pogadaj. Ucieszy się, że znalazł drugiego błazenka do towarzystwa .

>A na marginesie: doucz się, co w języku polskim oznacza pojęcie "kosmogonia", bo jak palnąłbyś coś takiego poza tym forum, to by Cię, chłopie, zabili śmiechem...
pl.wikipedia.org/wiki/Kosmogonia

To już wprost nie do uwierzenia...
Za pokutę Ci kazali publicznie Aż Takiego Wała z siebie robić po samo Drugie Przyjście, czy co?

Encyklopedia PWN:
Cytat:
kosmogonia [gr.], dział astronomii badający pochodzenie oraz ewolucję obiektów astr. i ich układów (najczęściej Układu Słonecznego);

Słownik języka polskiego PWN:
Cytat:
kosmogonia
(...)
2. dział astronomii badający powstawanie i rozwój ciał niebieskich.

I na koniec, specjalnie dla Ciebie, Wikipedia, a jakże :
Cytat:
Ciało niebieskie - każdy obiekt fizyczny, układ powiązanych ze sobą obiektów lub ich struktur, występujący w przestrzeni kosmicznej poza granicą atmosfery ziemskiej. Ciało niebieskie jest przedmiotem zainteresowania astronomii.
Wśród ciał niebieskich wyróżnia się (...):
- Wszechświat jako całość (...)


Zmień spowiednika, bo ten obecny, to ciężki socjopata jest. Znęca się nad Tobą nieludzko .

Ubald Ś. Biskup. Dwóch ślepych oświecił, trzeciemu wyperswadował, aby ciemnym był dla uniknienia obrazy Bożej przez oczy. Przeciw czartom potężny Patron. (xiądz Benedykt Chmielowski, dziekan rohatyński, firlejowski, podkamieniecki pasterz)
07-10-2011 14:59 
 Ocena-1 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

Rozgadałeś się - niedługo Twoje posty staną się dłuższe niż posty Andrzeja Bogusławskiego...

>>Fizyka bada rzeczywistość materialną.
>Skądże znowu. Fizyka bada także np. czas, przestrzeń, energię, informację... a także teoretyczne możliwości istnienia "innych rodzajów" czasu, przestrzeni, energii etc. Zupełnie elementarne, by o tym wiedzieć, wystarczy zetknąć się kiedykolwiek z nazwiskiem choćby Einsteina...

Nie jestem sadystą, więc ostatnia rada na koniec: poza tym forum raczej nie wypowiadaj się o fizyce, chyba że chcesz wzbudzić politowanie u rozmówców.

I na tym musimy zakończyć naszą miłą pogawędkę,
Mistrzu Hydrodynamiki...
07-10-2011 15:16 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Rozgadałeś się - niedługo Twoje posty staną się dłuższe niż posty Andrzeja Bogusławskiego...

A Tobie czytanie dłuższych tekstów przecie z dużym trudem przychodzi...

>Nie jestem sadystą, więc ostatnia rada na koniec: poza tym forum raczej nie wypowiadaj się o fizyce, chyba że chcesz wzbudzić politowanie u rozmówców.
>I na tym musimy zakończyć naszą miłą pogawędkę,
>Mistrzu Hydrodynamiki...

Zaskomlał i czmychnął.


Ubald Ś. Biskup. Dwóch ślepych oświecił, trzeciemu wyperswadował, aby ciemnym był dla uniknienia obrazy Bożej przez oczy. Przeciw czartom potężny Patron. (xiądz Benedykt Chmielowski, dziekan rohatyński, firlejowski, podkamieniecki pasterz)
06-10-2011 19:05 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Fizyka bada rzeczywistość materialną. Do badania praw rządzących Wszechświatem jako całością rzeczywistości materialnej nadaje się tylko fizyka. "Stworzenie świata" to z definicji przejście od nieistnienia rzeczywistości materialnej do istnienia rzeczywistości materialnej. "Stworzenie świata" nie może być przedmiotem badań fizyki, gdyż przedmiotem badań fizyki może być wyłącznie rzeczywistość materialna. Fizyka zajmuje się badaniem sytuacji "po stworzeniu świata".
Czy po palnięciu takiej bzdury można tylko parsknąć śmiechem? We mnie to budzi pełne zażenowanie. Jak można pieprzyć w XXI wieku, że Stary Pan z długą siwą brodą, któremu się nudziło stworzył świat.
Nie - nie wiem jak świat powstał ani nawet tego czy kiedykolwiek powstał? Mógł istnieć od zawsze, gdyż wcale nie istnieje żadna konieczność jego początku. Nie wiem, czy jest ograniczony, czy nieskończony, ale wiem - na pewno - że nigdy przez nikogo nie był stworzonym.
Skąd wiem? Nie ma do tego nigdzie żadnych najmniejszych przesłanek naukowych. A gdy takowych nie ma, to wymyślać Pan sobie może przeróżne cuda-niewidy (np. takie kretyństwo: przejście od nieistnienia rzeczywistości materialnej do istnienia rzeczywistości materialnej), tyle że od strony ludzkiego poznania, to można je tylko o kant d... rozbić. Tak - jak wszystkie napisane przez Pana na naszym forum stwierdzenia.

Miłego dnia.

@@@
.
03-10-2011 15:17 
 Ocena 10 na 10
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Panie mbielecki - rzeczywistość się z panem nie zgadza, to zaczyna pan popadać w wandalizm? Tramwaj nie przyjechał, to niszczymy przystanek?

Niech pan się zastanowi. Pomimo tego, iż dla chęci własnego wiecznego istnienia plecie pan bzdury z ogromnym nieraz uporem, wiele osób na Racjonaliście.pl rozmawia z panem, wynajduje argumenty, przytacza fakty, życzliwie weryfikuje przytaczane przez pana źródła (które pan porzuca, gdy nie do końca pasują). Ale tramwaj zwany "faktem zmartwychwstania tego, co daje wieczne istnienie" nie przyjechał. Więc co? Niszczymy przystanek? A nie lepiej po prostu zauważyć, iż taka linia tramwajowa nie istnieje, podobnie jak linia tramwajowa "Sziwa, co tworzy światy uderzając w bębny"?
03-10-2011 16:49 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Panie mbielecki - rzeczywistość się z panem nie zgadza, to zaczyna pan popadać w wandalizm? Tramwaj nie przyjechał, to niszczymy przystanek?
>Niech pan się zastanowi. Pomimo tego, iż dla chęci własnego wiecznego istnienia plecie pan bzdury z ogromnym nieraz uporem, wiele osób na Racjonaliście.pl rozmawia z panem, wynajduje argumenty, przytacza fakty, życzliwie weryfikuje przytaczane przez pana źródła (które pan porzuca, gdy nie do końca pasują). Ale tramwaj zwany "faktem zmartwychwstania tego, co daje wieczne istnienie" nie przyjechał. Więc co? Niszczymy przystanek? A nie lepiej po prostu zauważyć, iż taka linia tramwajowa nie istnieje, podobnie jak linia tramwajowa "Sziwa, co tworzy światy uderzając w bębny"?

Przepraszam, ale tym razem zupełnie nie zrozumiałem Pana wypowiedzi - czy mógłby Pan wyjaśnić? W jakim sensie "tramwaj nie przyjechał"? Jaki "przystanek"? Jakie "bzdury"?
03-10-2011 23:43 
 Ocena 8 na 8
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Odniosłem się do tego komentarza, pańskiego autorstwa:

Cytat:
Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata? Co za ciemnota... Pewnie sobie wyobrażają, że po stworzeniu pozostałoby coś w rodzaju "promieniowania tła"...


Posłużyłem się w moim odniesieniu metaforami i innymi środkami poetyckimi, które być może kiedyś pan zrozumie. Póki co, w ramach wskazówki, powiem panu, iż wiara religijna prowadzi do wielkiej nieuczciwości intelektualnej. Polega to na tym, iż chce pan, żeby coś było i wszystko pan nagina do tej jednej, jedynej opcji. Jednocześnie nie ma w tym żadnej bezinteresowności (co byłoby jakimś usprawiedliwieniem), wręcz przeciwnie.
04-10-2011 22:07 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Posłużyłem się w moim odniesieniu metaforami i innymi środkami poetyckimi, które być może kiedyś pan zrozumie. Póki co, w ramach wskazówki, powiem panu, iż wiara religijna prowadzi do wielkiej nieuczciwości intelektualnej. Polega to na tym, iż chce pan, żeby coś było i wszystko pan nagina do tej jednej, jedynej opcji. Jednocześnie nie ma w tym żadnej bezinteresowności (co byłoby jakimś usprawiedliwieniem), wręcz przeciwnie.

Zatem zarzuca mi Pan nieuczciwość intelektualną i interesowność. To ciężkie zarzuty. Chciałbym poważnie przemyśleć Pana opinię - w tym celu prosiłbym o wyjaśnienie, na czym te moje grzechy polegają i w jaki sposób się przejawiają, bo - daję słowo - nie domyślam się nawet, o co Panu chodzi.
05-10-2011 01:35 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moje zarzuty są proste. Nie ma pan żadnych podstaw, aby uważać własną religię za prawdziwą, inne zaś za nieprawdziwe. Poza tym nazywa pan odpisy plotek świadectwami.
05-10-2011 23:20 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Moje zarzuty są proste. Nie ma pan żadnych podstaw, aby uważać własną religię za prawdziwą, inne zaś za nieprawdziwe. Poza tym nazywa pan odpisy plotek świadectwami.

Pierwiastki prawdy są obecne w różnych religiach. Także ateizm może mieć wartość, jeśli towarzyszy mu szczere dążenie do poznania prawdy.

Jeśli świadectwa pierwszych chrześcijan zapisane w czterech Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, listach Pawła z Tarsu i innych tekstach nie są wiarygodne - to co jest wiarygodne? Czy zna Pan lepiej udokumentowane, bardziej wiarygodne teksty z tego okresu, które z historycznego punktu widzenia bardziej zasługują na miano "świadectw"?

I gdzie tu jest "intelektualna nieuczciwość" i "interesowność"?
05-10-2011 23:33 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Czyli uważa pan, iż prawda jakiej pan wypatruje, jest gdzieś pomiędzy Sziwą a Jezusem? Uważa pan, iż jest trochę pierwiastków prawdy w chrześcijaństwie i trochę w sziwaizmie? Może nawet przez grzeczność, oczekiwaną u osoby kulturalnej, przyznaje pan więcej tych prawdziwych pierwiastków kolegom od wierzenia w Sziwę?
06-10-2011 00:07 
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Czyli uważa pan, iż prawda jakiej pan wypatruje, jest gdzieś pomiędzy Sziwą a Jezusem? Uważa pan, iż jest trochę pierwiastków prawdy w chrześcijaństwie i trochę w sziwaizmie? Może nawet przez grzeczność, oczekiwaną u osoby kulturalnej, przyznaje pan więcej tych prawdziwych pierwiastków kolegom od wierzenia w Sziwę?

Ze względu na grzeczność nie można iść na kompromis z prawdą.
06-10-2011 00:16 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Którą?
06-10-2011 15:07 
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Którą?

Prawda ma charakter obiektywny; albo coś jest prawdą, albo nie jest, niezależnie od tego, co nam się wydaje.
06-10-2011 15:33 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Albo co się wydaje w naszym otoczeniu...
06-10-2011 16:34 
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Albo co się wydaje w naszym otoczeniu...

Zgadzam się w 100%!

A jak Pan sądzi - jak wpływa na Pana długie przebywanie na tym forum?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zapewnam pana, iż nie wierzę w żadne teorie na temat genezy świata i znaczenia egzystencji przytaczane przez moich kolegów na tym Forum! Co najwyżej daję się przekonać na bazie rzetelnych, podlegających weryfikacji argumentów. I oczekuję tego samego w zamian. Gdyby ktoś mi tu rzekł - wierzę w pańską koncepcję świata, panie Jacku, miałbym przerwę.
06-10-2011 21:51 
 Ocena 4 na 4
zupełna (2507 punktów)
> Zapewnam pana, iż nie wierzę w żadne teorie na temat genezy świata i znaczenia egzystencji przytaczane przez moich kolegów na tym Forum!
A koleżanki?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Masz rację - i koleżanki Spieszyłem się pisząc - to wszystko.
07-10-2011 15:58 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
Spieszyłem się pisząc - to wszystko.
Rozumiem. Ja natomiast ostatnio czytam wypowiedzi na tym forum pod kątem antyfeminizmu.
07-10-2011 19:29 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
I słusznie! Ale ja jestem feministą.
zupełna (2507 punktów)
>I słusznie! Ale ja jestem feministą.
To bardzo dobra wiadomość
07-10-2011 22:05 
 Ocena 5 na 5
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
> >I słusznie! Ale ja jestem feministą.
>To bardzo dobra wiadomość
Uff, a myślałem, że jak napisałem do pewnej pani w sprawie zbierania podpisów dla TakdlaKobiet i określiłem się jako męski feminista to wszystkie mnie wyśmieją. Okazuje się, że jest nas więcej i mamy wsparcie feministek
07-10-2011 22:09 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Pewnie, że tak!!

Co więcej, uważam, że ateizm powinien być silnie związany z feminizmem, bo jedną z większych niegodziwości, jaką popełniają religie, jest ich antyfeminizm. Hindusi, choć mieli boginie, palili wdowy żywcem na stosach, albo pozostawiali je na bruku. Oczywiście nie wszyscy, ciężko zbadać, jak powszechny był ten potworny proceder, ale był i przyniósł wiele tragiczne zabitych kobiet, które spłonęły żywcem, lub które umarły z głodu w błocie i pyle. Okropne...

Zły stosunek do kobiet mają wszystkie popularne religie, w buddyzmie też kobieta jest znacznie gorsza od mężczyzny.
07-10-2011 22:39 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
Feminizm (równouprawnienie) jest niejako pochodną ateizmu (w drugą stronę to raczej nie działa)
>... w buddyzmie też kobieta jest znacznie gorsza od mężczyzny.
sss... - gorzej traktowana
07-10-2011 22:50 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zdaniem buddyzmu kobieta jest gorsza od mężczyzny - teraz dokładniej się wyraziłem. Buddym wziął z hinduizmu hierarchię wcieleń. W jej świetle lepiej być facetem, niż kobietą. Tak więc nie chodzi o to, iż buddyzm traktuje kobietę gożej, lecz o to, że ona jest, w świetle tej religii - gorsza.
Anna Salman (16360 punktów)
>... lepiej być facetem, niż kobietą.
fakt - teraz mój skrót myślowy
Jacek Tabisz (30006 punktów)
?

Byłaś kiedyś w jakimś buddyjskim kraju sama i mieszkałaś z buddystami? Nie w hotelu, ale wśród ludzi? Obserwowałaś istniejące tam stosunki społeczne?
07-10-2011 23:42 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>?
>Byłaś kiedyś w jakimś buddyjskim kraju sama i mieszkałaś z buddystami? Nie w hotelu, ale wśród ludzi? Obserwowałaś istniejące tam stosunki społeczne?
Panie Jacku, a pan kiedykolwiek, przebywąjąc wśród nich, pochwalił się swoim feminizmem?
08-10-2011 00:42 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie wiem, czy pochwalił to dobre słowo, ale na Subkontynencie zazwyczaj krytykuję zachowania wobec kobiet, tudzież opinie o kobietach, wygłaszane przez mężczyzn, które uważam za rażące. Na buddyjskiej Sri Lance niemal doprowadziłem do szaleństwa i głębokiej obrazy szefa wydziału aktorstwa Uniwersytetu Kelaniya (najważniejszego w kraju), gdy odnosząc się do świeżo obejrzanej sztuki zauważyłem, iż uważam za barbarzyństwo domaganie się dziewictwa u wychodzącej za mąż kobiety i że kobiety mają te same prawa do swobody seksualnej, co mężczyźni. I, że moim zdaniem, w wielu wypadkach lepiej jest trochę popróbować, zanim stworzy się trwały związek. Tak więc spokojnie - nie jestem bezczelny tylko tutaj.

Obejrzana sztuka mówiła o dziewczynie, która przed ślubem nie była już dziewicą i cały dramatyzm rozgrywał się wokół tego, jaka to ona ciemna, inna, ale też biedna, że nie jest już taka jak być powinna przed ślubem. Sztuka była zrobiona przez buddystów dla buddystów. Większość aktorów i aktorek przyznawała się do wiary w tą religię, oczywiście wiary zróżnicowanej, od czystego zabobonu po elementy własnej filozofii.
08-10-2011 01:05 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Większość aktorów i aktorek przyznawała się do wiary w tą religię, oczywiście wiary zróżnicowanej, od czystego zabobonu po elementy własnej filozofii.
Właśnie tego im brakuje, świadomości iż są wolnymi ludzmi. Mogą wybierać; być bezwolnym wierzącym(-cą) Swiadomi swych praw, jako ludzie nieociemnieni przez sektę, która bez nich nie przetrwa ani chwili. Kapłani są tego świadomi i tego najbardziej się boją. Czytać wasze posty(wraz z innymi np.A.B) to czysta przyjemność.
Tak btw jaką filozofię mogą mieć aktorzy, oprócz Sztuki, chodzi mi o filozofię religijną. Sztuka, sama w sobie zawiera pierwiastek Boga? Tylko dlaczego? Dlatego, że przez wieki nie była zrozumiała dla pospólstwa?


www.youtub(*)?v=8ycCV57VM6c&feature=related
08-10-2011 01:43 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Aktorzy mogą mieć inne filozofie, tudzież dogmaty oprócz sztuki. Na przykład legendarny Grotowski nie raz pokazywał, iż teologia chrześcijańska, tudzież wschodni mistycyzm są dla niego ważniejsze od filozofii estetyki.
Anna Salman (16360 punktów)
>Byłaś kiedyś w jakimś buddyjskim kraju sama i mieszkałaś z buddystami? Nie w hotelu, ale wśród ludzi?
Przecież łatwo się domyślić, że nie byłam i nie mieszkałam. Odbiegliśmy od tematu przewodniego, skończmy ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Skończmy, jak chcesz, nie ma sprawy. Ale nie mogłem się domyślić, że nie mieszkałaś gdzieś w Azji przez parę miesięcy. Takie rzeczy się zdarzają, a ja nie lubię się wymądrzać, więc spytałem. Mogłaś mieć inne obserwacje i doświadczenia.
Anna Salman (16360 punktów)
Mam nadzieję, że źle odczytałam intencje. Ale to już dyskusja nie na ten wątek (który za chwilę pobije internetowy rekord Guinnessa).
09-10-2011 13:55 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie było żadnych intencji. Po prostu nie zakładam z góry, iż ktoś nie mieszkał w buddyjskim kraju. Zdarza się. To wszystko Anno. Szczerze! Jednocześnie pochwaliłem się swoją pokorą wobec nie określania tego, co ktoś robił, robi, będzie robił. Niby prosta rzecz, ale różnie z tym bywa. A chwalić się lubię, jak wiesz
09-10-2011 16:55 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... pochwaliłem się swoją pokorą...
jak rasowy katolik
ale rzeczywiście jakby spokorniałeś - odpuszczone
10-10-2011 01:50 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Po raz pierwszy w życiu uśmiechnąłem się, gdy ktoś nazwał mnie "rasowym katolikiem"
08-10-2011 01:48 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
No, a tak poza tym to jest manipulacja, a nie skrót myślowy Anno, co mnie dziwi, bo czemu to robisz? Ja tylko uważam, iż buddyzm, taki jaki jest wierzony, a nie modno - kawiarniano - europejski, propaguje wyższość mężczyzn nad kobietami. Wogóle nie ma kobiet wśród ważnych buddystów. Dalajlama nie ma żadnych sławnych sióstr, żony, córki... Zakony kobiece zostały usunięte z buddyzmu lankijskiego, był też duży problem z ich uznaniem przez samego Buddę, jeśli wierzyć pośrednim relacjom ze starożytności. Piszę o buddyzmie, bo zakładam, iż jego być może dotyczyła twoja dziwna manipulacja moimi słowami (wycięcie z kontekstu zdania, które świadczyłoby o mnie nienajlepiej, gdyby było prawdziwe i moje).
08-10-2011 19:40 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>No, a tak poza tym to jest manipulacja, a nie skrót myślowy Anno, co mnie dziwi, bo czemu to robisz?
Nie dało rady wkleić buźki, bo ciężko mi ten wątek "chodzi" - to miał być żart. Szkoda, że niektórzy internauci muszą mieć wszystko wyrysowane - być może korzystanie z komputera rzeczywiście ogranicza wyobraźnię. Ja, jako słuchowiec mam łatwiej, bo "słyszę" nawet pisane teksty. Twój poprzedni post też "usłyszałam", niestety, nawet bez wykrzykników. Skoro poczułeś się dotknięty, to przepraszam i wyłączam się z dyskusji (niepotrzebnie rozciągamy wątek).
09-10-2011 00:23 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ok, nie ma sprawy, po prostu się zdziwiłem. Lubię kobiety i nie chciałbym, żebyś o mnie myślała jak o jakimś szowiniście.
Anna Salman (16360 punktów)
>Lubię kobiety i nie chciałbym, żebyś o mnie myślała jak o jakimś szowiniście.
A ja tak właśnie będę myślała ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie myśl tak, please... Nie myśl tak... Ok?
09-10-2011 17:09 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Nie myśl tak, please... Nie myśl tak... Ok?
Idź, a od tej chwili już nie grzesz! (Jana 8:11)
10-10-2011 01:52 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Więc idę, wyprostowany i w stronę Słońca
06-10-2011 19:27 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Prawda ma charakter obiektywny; albo coś jest prawdą, albo nie jest, niezależnie od tego, co nam się wydaje.
Bzdura, to rzeczywistość jest obiektywną (niezależną od naszego poznania). Człowiek poznając rzeczywistość permanentnie zbliża się do poznania tej prawdy, ale każda prawda ludzka skażona jest subiektywnością jego aktualnych możliwości (np. brakiem dostatecznych narzędzi). Każda prawda powinna być weryfikowalna, a najwyższym weryfikatorem prawdy jest praktyka (powtarzalne doświadczenie).

@@@
.
06-10-2011 00:20 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Pierwiastki prawdy są obecne w różnych religiach.
Większość legend ma źródła w wydarzeniach, które miały miejsce, ale sam przekaz jest tak zniekształcony, że trudno go traktować, jako świadectwo.
>Także ateizm może mieć wartość, jeśli towarzyszy mu szczere dążenie do poznania prawdy.
Ateizm moim zdaniem, o ile nie jest pochodną jakiegoś intelektualnego prądu, nie ma żadnej samoistnej wartości.
>Jeśli świadectwa pierwszych chrześcijan zapisane w czterech Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, listach Pawła z Tarsu i innych tekstach nie są wiarygodne - to co jest wiarygodne? Czy zna Pan lepiej udokumentowane, bardziej wiarygodne teksty z tego okresu, które z historycznego punktu widzenia bardziej zasługują na miano "świadectw"?
Obok, być może prawdziwych relacji z życia pewnego człowieka, przez niektórych uważanego za Mesjasza, są różne dodatki, zniekształcenia, mające genezę w ludowym "zapotrzebowaniu na cuda". Stąd wartość faktograficzna jest nikła.
>I gdzie tu jest "intelektualna nieuczciwość" i "interesowność"?
Interesowność przejawia się w tym, że zinstytucjonalizowano kult w celu osiągnięcia korzyści materialnych. Intelektualna nieuczciwość? - po dziś dzień dopisuje się interpretacje, podtrzymuje wiarę w prawdziwość nie tylko ww. legend, ale następujących później cudów, objawień itd.
06-10-2011 12:27 
 Ocena 9 na 9
Fizyk (17637 punktów)
> Jeśli świadectwa pierwszych chrześcijan zapisane w czterech Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, listach Pawła z Tarsu i innych tekstach nie są wiarygodne - to co jest wiarygodne?

Wiarygodna jest obecna wiedza, która mówi że:
- po wielu godzinach po śmierci klinicznej, człowieka nie można przywrócić do życia,
- mężczyzna musi mieć biologicznego ojca, od którego dziedziczy chromosom Y,
- zamiana wody w wino wymaga reakcji jądrowych, itd.
06-10-2011 15:14 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>> Jeśli świadectwa pierwszych chrześcijan zapisane w czterech Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, listach Pawła z Tarsu i innych tekstach nie są wiarygodne - to co jest wiarygodne?
>Wiarygodna jest obecna wiedza, która mówi że:
> - po wielu godzinach po śmierci klinicznej, człowieka nie można przywrócić do życia,
> - mężczyzna musi mieć biologicznego ojca, od którego dziedziczy chromosom Y,
> - zamiana wody w wino wymaga reakcji jądrowych, itd.

A któż to kwestionuje?
07-10-2011 04:58 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
>>> [...] to co jest wiarygodne?

>> Wiarygodna jest obecna wiedza [...]

> A któż to kwestionuje?

Niejaki Ratzinger. www.racjonalista.pl/forum.php/s,451702#w454376
07-10-2011 15:09 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>> [...] to co jest wiarygodne?
>>> Wiarygodna jest obecna wiedza [...]
>> A któż to kwestionuje?
>Niejaki Ratzinger. www.racjonalista.pl/forum.php/s,451702#w454376

Jeżeli naprawdę tak myślisz, to znaczy, że zupełnie nie zrozumiałeś jego słów.
08-10-2011 12:45 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>>>>> [...] to co jest wiarygodne?
>>>> Wiarygodna jest obecna wiedza [...]
>>> A któż to kwestionuje?
>> Niejaki Ratzinger. www.racjonalista.pl/forum.php/s,451702#w454376
> Jeżeli naprawdę tak myślisz, to znaczy, że zupełnie nie zrozumiałeś jego słów.

Obawiam się, że to Ty nie rozumiesz polityki Ratzingera.
08-10-2011 22:02 
 Ocena-2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>>>> [...] to co jest wiarygodne?
>>>>> Wiarygodna jest obecna wiedza [...]
>>>> A któż to kwestionuje?
>>> Niejaki Ratzinger. www.racjonalista.pl/forum.php/s,451702#w454376
>> Jeżeli naprawdę tak myślisz, to znaczy, że zupełnie nie zrozumiałeś jego słów.
>Obawiam się, że to Ty nie rozumiesz polityki Ratzingera.

Nie wszyscy kierują się względami politycznymi. Dla niektórych ważna jest po prostu prawda. A w tym przypadku chodzi o prawdę głoszoną niezmiennie od dwóch tysięcy lat.
09-10-2011 09:25 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie wszyscy kierują się względami politycznymi. Dla niektórych ważna jest po prostu prawda. A w tym przypadku chodzi o prawdę głoszoną niezmiennie od dwóch tysięcy lat.
Pomylił się Pan jeszcze raz - tą Prawdę z dużej litery się pisze.
W odróżnieniu od zmieniającej, wraz z nowymi odkryciami, prawdy naukowej do jakiej staramy się na tym portalu permanentnie dochodzić.
To - co Pan tu wypisuje - to nie są, w jakimkolwiek stopniu, merytoryczne rozmowy, a nasze forum, to forum dla racjonalistycznej inteligencji i trzeba choć starać się dostosować.
Gdy Pan uprawia tu tylko swój fideistyczny trolling, to przestaje być Pan poważnie traktowanym i coraz bardziej w naszej wyobraźni nabiera Pan wyglądu:



Choć oczywiście wszyscy wiemy, że jest Pan młodym przystojnym człowiekiem.

Bardzo przepraszam, ale Pan ma swoją wyobraźnię, która pozwala trwać Panu przy mitach sprzed dwóch tysięcy lat, a ja mam swoją, która podsuwa mi wygląd upartych trolli troglodytów.

Dzień Pański dzisiaj! Niech Pan idzie do kościoła i się pomodli albo odprawi mszę za nasze nawrócenie i pozostawi to Bogu.
Sam nie da Pan sobie zupełnie rady z nami.

Tu trzeba dużo czytać i co najważniejsze samodzielnie myśleć.

Miłego dnia.

@@@
.
09-10-2011 14:21 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Nie wszyscy kierują się względami politycznymi. Dla niektórych ważna jest po prostu prawda. A w tym przypadku chodzi o prawdę głoszoną niezmiennie od dwóch tysięcy lat.
Prawda, powiadasz... A ja jestem zdania, że z prawdą jest jak z racją u Piłsudskiego - każdy ma swoją. Co dla Ciebie jest prawdziwe, dla mnie wcale nie musi być - i odwrotnie. Lud Koori wierzy, iż Biame stworzył ludzi z drewna, gliny i swoich odchodów. Dla nich to prawda.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
09-10-2011 21:02 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Nie wszyscy kierują się względami politycznymi. Dla niektórych ważna jest po prostu prawda. A w tym przypadku chodzi o prawdę głoszoną niezmiennie od dwóch tysięcy lat.
>Prawda, powiadasz... A ja jestem zdania, że z prawdą jest jak z racją u Piłsudskiego - każdy ma swoją. Co dla Ciebie jest prawdziwe, dla mnie wcale nie musi być - i odwrotnie. Lud Koori wierzy, iż Biame stworzył ludzi z drewna, gliny i swoich odchodów. Dla nich to prawda.
Prawda jest jedna, różnimy się tylko naszym wyobrażeniem jej.

A tak BTW:
Prawda jest jak pupa - każdy ma swoją (prawda że zgrabniej?)
10-10-2011 06:57 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>Prawda jest jak pupa - każdy ma swoją (prawda że zgrabniej?)
To jest właśnie to powiedzenie Piłsudskiego, tylko zamiast prawdy była racja

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
07-10-2011 02:39 
 Ocena 6 na 6
Vytautas (4394 punktów)
>> Jeśli świadectwa pierwszych chrześcijan zapisane w czterech Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, listach Pawła z Tarsu i innych tekstach nie są wiarygodne - to co jest wiarygodne?
>Wiarygodna jest obecna wiedza, która mówi że:
   Tak rozumuje człowiek cywilizowany. Dla innych kryterium prawdy to zdanie autorytetu. Jak to ujął Nietzsche prawda to to, co mówi ten, kto mi się podoba. Także właśnie dlatego papież jest nieomylny.
07-10-2011 15:15 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Dla innych kryterium prawdy to zdanie autorytetu.

Kryterium prawdy jest zgodność z rzeczywistością.
A co Ty sądzisz o www.racjonalista.pl/forum.php/s,451702#w454376 ?
dorias (722 punktów)
>> Jeśli świadectwa pierwszych chrześcijan zapisane w czterech Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, listach Pawła z Tarsu i innych tekstach nie są wiarygodne - to co jest wiarygodne?
>Wiarygodna jest obecna wiedza, która mówi że:
> - po wielu godzinach po śmierci klinicznej, człowieka nie można przywrócić do życia,

Człowiek w stanie hibernacji okazuje chyba takie oznaki?

> - mężczyzna musi mieć biologicznego ojca, od którego dziedziczy chromosom Y,
plemniki mogą dostać się do jajeczka nie tylko przez stosunek...

> - zamiana wody w wino wymaga reakcji jądrowych, itd.

wystarcza drozdze cukier i np winogrona:D
09-10-2011 22:05 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>> Jeśli świadectwa pierwszych chrześcijan zapisane w czterech Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, listach Pawła z Tarsu i innych tekstach nie są wiarygodne - to co jest wiarygodne?
>>Wiarygodna jest obecna wiedza, która mówi że:
>> - po wielu godzinach po śmierci klinicznej, człowieka nie można przywrócić do życia,
>Człowiek w stanie hibernacji okazuje chyba takie oznaki?
W stanie czego?
Człowiek nie wchodzi w stan hibernacji, co najwyżej wpada w hipotermię. Szczerze mówiąc organizmy, które póki co poddano "zamrażaniu" nie (ludzkie) były martwe, więc trudno mówić o ich powrocie do życia. Mają nadzieję, że kiedyś medycyna cofnie problem, który spowodował zgon i skutki zamrażania.

W przypadku hipotermii faktycznie zdarza się udana reanimacja przy odpowiednim traktowaniu, jednak kwestia temperatury jest kluczowa - wydłuża czas obumierania komórek nerwowych.

>> - mężczyzna musi mieć biologicznego ojca, od którego dziedziczy chromosom Y,
>plemniki mogą dostać się do jajeczka nie tylko przez stosunek...


Nowe ujęcie świąt Bożego Narodzenia

>> - zamiana wody w wino wymaga reakcji jądrowych, itd.
>wystarcza drozdze cukier i np winogrona:D
I trochę czasu
dorias (722 punktów)
>>> - po wielu godzinach po śmierci klinicznej, człowieka nie można przywrócić do życia,
>>Człowiek w stanie hibernacji okazuje chyba takie oznaki?
>W stanie czego?
>Człowiek nie wchodzi w stan hibernacji, co najwyżej wpada w hipotermię. Szczerze mówiąc organizmy, które póki co poddano "zamrażaniu" nie (ludzkie) były martwe, więc trudno mówić o ich powrocie do życia. Mają nadzieję, że kiedyś medycyna cofnie problem, który spowodował zgon i skutki zamrażania.
>W przypadku hipotermii faktycznie zdarza się udana reanimacja przy odpowiednim traktowaniu, jednak kwestia temperatury jest kluczowa - wydłuża czas obumierania komórek nerwowych.

No właśnie ostatnio zanotowano coś takiego

ile człowiek może przeżyć w stanie hipotermi 3dni tydzień?
wyborcza.pl/1,86706,3805560.html
www.thesaurus.com.pl/gazeta/numer2/japon.html
news.bbc.co.uk/2/hi/asia-pacific/6197339.stm

wszystkie linki o tym samym ale sama ocenisz które lepsze źródło

Napewno u naczelnych jest możliwa hibernacja

>>> - mężczyzna musi mieć biologicznego ojca, od którego dziedziczy chromosom Y,
>>plemniki mogą dostać się do jajeczka nie tylko przez stosunek...
>
>Nowe ujęcie świąt Bożego Narodzenia

No ba;]

>>> - zamiana wody w wino wymaga reakcji jądrowych, itd.
>>wystarcza drozdze cukier i np winogrona:D
>I trochę czasu

no właśnie o czasie zapomniałem:D

Ale gdyby do stworzenia wina trzeba było reakcji jądrowych to każdy kto ma gąsior do pędzenia miałby małą elektrownie w domu ;] A co dopiero już mówiąc o przemyśle
10-10-2011 15:16 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>W przypadku hipotermii faktycznie zdarza się udana reanimacja przy odpowiednim traktowaniu, jednak kwestia temperatury jest kluczowa - wydłuża czas obumierania komórek nerwowych.
>No właśnie ostatnio zanotowano coś takiego
>ile człowiek może przeżyć w stanie hipotermi 3dni tydzień?
>wyborcza.pl/1,86706,3805560.html
W przypadku opisywanym czas przetrwania komórek nerwowych był na pewno dłuższy, niż w przypadku podtopień, ale w zasadzie trudno jest oceniać stan pacjenta. Nie wiemy jak organizm gościa przetrwał, bo dyskusyjne jest nawet to, czy utrzymywał temperaturę i w końcu się poddał i powoli umierał - i wtedy był odnaleziony, czy też temperatura obniżyła się szybko. Dodatkowo nie wiemy jak powtórzyć taki ewenement.

>Napewno u naczelnych jest możliwa hibernacja
Hibernacja jest procesem regulowanym przez organizm, a takie przypadki to wyjątki, nie wiemy, czym spowodowane. Nie jest to typowe - co wiemy po liczbie zamarzniętych nawet przy względnie słabych mrozach.

Duże znaczenie może mieć spożyte jedzenie lub napoje.

Normalnie organizmy przygotowują się do hibernacji odpowiednio dostosowując hormony i metabolizm, człowiek tego nie ma.

Możemy zastanawiać się jak indukowano taką reakcję i jak ona przebiegła.
10-10-2011 15:23 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>No właśnie ostatnio zanotowano coś takiego
>ile człowiek może przeżyć w stanie hipotermi 3dni tydzień?
>wyborcza.pl/1,86706,3805560.html
>www.thesaurus.com.pl/gazeta/numer2/japon.html
>news.bbc.co.uk/2/hi/asia-pacific/6197339.stm
>wszystkie linki o tym samym ale sama ocenisz które lepsze źródło
>Napewno u naczelnych jest możliwa hibernacja
No i tak BTW - w czasie hibernacji nie mamy do czynienia ze śmiercią kliniczną. Organizm żyje i serce bije, chociaż wolno. No i wymagany jest spadek temperatury (chociaż są gatunki zdolne do hibernacji w czasie lata), a o trzydniowe mrozy chyba nie tak łatwo w Izraelu...
dorias (722 punktów)
>W przypadku opisywanym czas przetrwania komórek nerwowych był na pewno dłuższy, niż w przypadku podtopień, ale w zasadzie trudno jest oceniać stan pacjenta. Nie wiemy jak organizm gościa przetrwał, bo dyskusyjne jest nawet to, czy utrzymywał temperaturę i w końcu się poddał i powoli umierał - i wtedy był odnaleziony, czy też temperatura obniżyła się szybko. Dodatkowo nie wiemy jak powtórzyć taki ewenement.

Wiem ale to był tylko przykład. Zawsze musi być pierwszy przypadek aby można było ruszyć dalej.

>Normalnie organizmy przygotowują się do hibernacji odpowiednio dostosowując hormony i metabolizm, człowiek tego nie ma.

Z tego co ja wiem to kluczowym elementem u ssaków hibernujących jest brunatna tkanka tłuszczowa która u ludzi występuje w okresie niemowlęcym i później zanika.

Swoją drogą hibernacja jest jak dla mnie dość ciekawym tematem

>No i tak BTW - w czasie hibernacji nie mamy do czynienia ze śmiercią kliniczną. Organizm żyje i serce bije, chociaż wolno. No i wymagany jest spadek temperatury (chociaż są gatunki zdolne do hibernacji w czasie lata), a o trzydniowe mrozy chyba nie tak łatwo w Izraelu...

chodziło mi o to że czasami puls i temperatura ciała może spaść na tyle że uznaje się człowieka za martwego jeśli nie posiada się odpowiedniego sprzętu a kiedyś takowego nie było. Np. aloes w odpowiedniej dawce może wywołać hipotermie.

Tylko nie myśl że chce udowodnić że ktoś ożył po zdjęciu z krzyża a raczej zastanowić się czy zmartwychwstania ludzi opisywane w mitologiach(nie licze tych ciętych przekuwanych nabijanych itd) czy są opisem czegoś o czy wcześniej nie miano pojęcia. W skrócie czy przypadkiem nie uznano kogoś za martwego a ten był w stanie hipotermii itd.
12-10-2011 13:37 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>Tylko nie myśl że chce udowodnić że ktoś ożył po zdjęciu z krzyża a raczej zastanowić się czy zmartwychwstania ludzi opisywane w mitologiach(nie liczę tych ciętych przekuwanych nabijanych itd) czy są opisem czegoś o czy wcześniej nie miano pojęcia. W skrócie czy przypadkiem nie uznano kogoś za martwego a ten był w stanie hipotermii itd.
Niemal na pewno takie przypadki miały swoje "mechanizmy", bo przecież do dziś niekiedy błędnie uznaje się osobę za zmarłą, i nie potrzebujemy tutaj hipotermii czy hibernacji.

Istnieje np. katatonia i katalepsja, gdzie ciało sztywnieje. Dla osób nieświadomych tego stanu może to wyglądać jak ciało zesztywniałe pośmiertnie.

Ale przyczyny mogą być na moje oko rozmaite:
www.amsik.pl/archiwum/2-3_2010/2-3_10n.pdf
www.amsik.pl/archiwum/4_2007/4_07f.pdf
www.master(*).22/Zywcem,pochowani..664.html
www.todayi(*)d-alive-is-called-taphophobia/

W 1896 roku oględziny trumien wykazały ślady "obudzenia" w 2% przypadków!

Dlatego opowieści o cudownie ożywionych zmarłych nie dziwią mnie.
10-10-2011 09:20 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
>> Wiarygodna jest obecna wiedza, która mówi że:
>> - po wielu godzinach po śmierci klinicznej, człowieka nie można przywrócić do życia,

> Człowiek w stanie hibernacji okazuje chyba takie oznaki?

Sugerujesz, że Maria Magdalena schowała kochanka do lodówki?

>> - mężczyzna musi mieć biologicznego ojca, od którego dziedziczy chromosom Y,

> plemniki mogą dostać się do jajeczka nie tylko przez stosunek...

A Duch Święty wypuszcza plemniki?

>> - zamiana wody w wino wymaga reakcji jądrowych, itd.

> wystarcza drozdże cukier i np winogrona

Czyli tak jak zupa z gwoździa. Wytłumacz mbieleckiemu, że Nowy Testament to żart.
06-10-2011 13:28 
 Ocena 3 na 3
jasenka (1863 punktów)
>Jeśli świadectwa pierwszych chrześcijan zapisane w czterech Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, listach Pawła z Tarsu i innych tekstach nie są wiarygodne - to co jest wiarygodne?

Czytając choćby o najważniejszym momencie dla tej religii, czy zmartwychwstaniu, można się już pogubić.
Według Mateusza do grobu udały się Maria Magdalena i druga Maria, według Marka była tam także Salome, według Łukasza mogło być więcej kobiet, według Jana poszła tylko Maria Magdalena. Poza tym w każdej wersji jest inny opis tego, co zobaczyły - dwóch aniołów, jeden anioł, dwóch mężczyń w świetlistych szatach, i nie wiadomo co jeszcze.
Kluczowy moment tej historii, cały sens tej religii skupia się w tym pustym grobie - i do 4 nawet nie potrafili zliczyć?
To ma być wiarygodne?
06-10-2011 16:48 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
> >Jeśli świadectwa pierwszych chrześcijan zapisane w czterech Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, listach Pawła z Tarsu i innych tekstach nie są wiarygodne - to co jest wiarygodne?
>Czytając choćby o najważniejszym momencie dla tej religii, czy zmartwychwstaniu, można się już pogubić.
>Według Mateusza do grobu udały się Maria Magdalena i druga Maria, według Marka była tam także Salome, według Łukasza mogło być więcej kobiet, według Jana poszła tylko Maria Magdalena. Poza tym w każdej wersji jest inny opis tego, co zobaczyły - dwóch aniołów, jeden anioł, dwóch mężczyń w świetlistych szatach, i nie wiadomo co jeszcze.
>Kluczowy moment tej historii, cały sens tej religii skupia się w tym pustym grobie - i do 4 nawet nie potrafili zliczyć?
>To ma być wiarygodne?

A jak bardzo powinny się różnić wiarygodne relacje kilku niezależnych świadków, spisane kilkadziesiąt lat później przez kilka innych osób?
06-10-2011 17:15 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>A jak bardzo powinny się różnić wiarygodne relacje kilku niezależnych świadków, spisane kilkadziesiąt lat później przez kilka innych osób?

Wiarygodne - nie powinny się różnić.
Jeśli spisano by te opowieści nie kilka dekad, ale kilka wieków później, to zapewne cała ta historia zmieniłaby zupełnie przebieg i sens, bo legendy obrastają w nowe szczegóły wprost proporcjonalnie do czasu.
06-10-2011 20:21 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>A jak bardzo powinny się różnić wiarygodne relacje kilku niezależnych świadków, spisane kilkadziesiąt lat później przez kilka innych osób?

Ustalmy najpierw pewien język którym się posługujemy. Czytając pańskie wypowiedzi zdążyłem zrozumieć część tego charakterystycznego słownictwa i tak "wiarygodne relacje świadków" w przypadku ewangelii są to wizje. Wizji nie można nazwać wiarygodną, ani tym bardziej nazwać relacją świadka zmartwychwstania. Jest to zwyczajne psucie języka.
07-10-2011 15:24 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>A jak bardzo powinny się różnić wiarygodne relacje kilku niezależnych świadków, spisane kilkadziesiąt lat później przez kilka innych osób?
>Ustalmy najpierw pewien język którym się posługujemy. Czytając pańskie wypowiedzi zdążyłem zrozumieć część tego charakterystycznego słownictwa i tak "wiarygodne relacje świadków" w przypadku ewangelii są to wizje. Wizji nie można nazwać wiarygodną, ani tym bardziej nazwać relacją świadka zmartwychwstania. Jest to zwyczajne psucie języka.

Jeśli przez "wizje" rozumiemy coś, co istnieje tylko subiektywnie, w świadomości danej osoby, to zdecydowanie nie były to wizje. To były relacje z rzeczywistych spotkań z żyjącym człowiekiem; w niektórych spotkaniach brało udział kilka lub kilkanaście osób. W sądzie takie relacje (zarówno ustne, jak i pisemne) zostałyby potraktowane jako "wiarygodne relacje świadków". Wiarygodność tych relacji jest negowana ze względów ideologicznych.
07-10-2011 16:32 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>Jeśli przez "wizje" rozumiemy coś, co istnieje tylko subiektywnie, w świadomości danej osoby, to zdecydowanie nie były to wizje.

To jest najpiękniejsze, proszę powiedzieć po czym rozpoznać fakt przebywania w ułudzie sennej od rzeczywistości. Po czym rozpoznać majaki narkotykowe?

> To były relacje z rzeczywistych spotkań z żyjącym człowiekiem;

Jezus nie był żywym człowiekiem po śmierci. Jego ciało i mózg nie wróciły do normalnego funkcjonowania, nie był człowiekiem i nie był żywy. To chyba już ustaliliśmy i na to się pan zgodził.

> w niektórych spotkaniach brało udział kilka lub kilkanaście osób.

To niby gdzie pokazano? Tylko proszę nie pisać że objawił się jedenastu albo dwunastu apostołom z czego czwórka to opisała. Bo tu autorstwo też nie zostało udowodnione ponad wszelką wątpliwość.

> W sądzie takie relacje (zarówno ustne, jak i pisemne) zostałyby potraktowane jako "wiarygodne relacje świadków".

To czyste chciejstwo, nic nie przemawia za taką hipotezą.

> Wiarygodność tych relacji jest negowana ze względów ideologicznych.

Tego nie rozumiem, niby jaka ideologia neguje relacje? Skoro nawet opracowania zagorzałych katolików wykazują masę niespójności w tych tekstach. Czyżby to katolicy sami negowali własne pisma ze względów ideologicznych?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>> W sądzie takie relacje (zarówno ustne, jak i pisemne) zostałyby potraktowane jako "wiarygodne relacje świadków".
>To czyste chciejstwo, nic nie przemawia za taką hipotezą.

Jest taka interesująca opinia słynnego adwokata Lionela Luckhoo: "Spędziłem ponad 42 lata jako adwokat, w różnych zakątkach świata i wciąż jestem czynnie w to zaangażowany. Udało mi się osiągnąć wiele sukcesów w procesach sądowych i muszę jednoznacznie stwierdzić, że dowody na Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa są tak przytłaczające, że nie pozostawiają miejsca żadnej wątpliwości."
07-10-2011 17:04 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
>Jest taka interesująca opinia słynnego adwokata

Adwokat z założenia ma przedstawiać interesy jednej, własnej strony procesu. To nie adwokaci rozstrzygają takie spory tylko sędziowie. Sędziego taka opinia dyskwalifikuje, przestaje być bezstronny co jest podstawą rzeczowego sędziowania.

Dziękuję że zgadza się pan z pozostałymi podniesionymi problemami.
10-10-2011 11:24 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Dziękuję że zgadza się pan z pozostałymi podniesionymi problemami.

Te kwestie były tu już wałkowane wielokrotnie, ale dobrze - jeszcze raz powtórzę: z relacji świadków wynika, że Jezus powrócił do życia, przy czym jego ciało miało pewne nowe własności (np. pojawił się w pokoju mimo zamkniętych drzwi, w pierwszej chwili nie był rozpoznawany itd.)
10-10-2011 11:45 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
To ja też powtórzę - człowiek tak nie działa. Jak umrze, to już nie wstanie, a jego ciało nie nabiera szczególnych właściwości, przede wszystkim nie potrafi przenikać przez ściany. Relacje "świadków" są nieprawdziwe. To opowieść z gatunku "mit", tak jak ta o Atenie, wyskakującej z głowy Zeusa. Człowiek tak nie przychodzi na świat, wymyślona bogini może jak najbardziej. Analogicznie - człowiek nie zmartwychwstaje, wymyślony bóg może.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
10-10-2011 14:02 
 Ocena 4 na 4
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
>>Dziękuję że zgadza się pan z pozostałymi podniesionymi problemami.
>Te kwestie były tu już wałkowane wielokrotnie, ale dobrze - jeszcze raz powtórzę: z relacji świadków wynika, że Jezus powrócił do życia, przy czym jego ciało miało pewne nowe własności (np. pojawił się w pokoju mimo zamkniętych drzwi, w pierwszej chwili nie był rozpoznawany itd.)

Ręce i nogi się uginają.
Czy podtrzymywanie tej dyskusji w tym tonie ma sens?

Ktoś kłamie kilkaset lat. A my zamiast przestać dawać temu pożywkę, brniemy w dyskusje i tłumaczenia.

Po co?


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
10-10-2011 14:28 
 Ocena 5 na 7
Przemek J. (3008 punktów)
>Jezus powrócił do życia, przy czym jego ciało miało pewne nowe własności

Jak się ta gra nazywa? Bo jak grałem w Tibię, to śmierć awatara zwykle oznaczała utratę doświadczenia (spadek skilla) i czasem nawet utratę itemów. Nie wydaje Ci się dziwne, że w jakiejś grze promuje się niedorajdy, które dają się zabić? Chyba same noobstwo tam na serwerach macie.
10-10-2011 14:43 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Te kwestie były tu już wałkowane wielokrotnie,
Czy my naprawdę musimy bardzo uważać aby nie uczynić Panu Mbieleckiemu przypadkiem krzywdy nazywając głupotę i zacietrzewienie doktrynalne, głupotą i zacietrzewieniem. Należy On tu do paru osób, które z uporem młynków modlitewnych p..przą te same bzdury. Stoją w miejscu i klepią. Ile razy można opowiadać te same bzdury, które żadnej logicznej, nie mówiąc już o materialnej, kupy się nie trzymają.
Nie są znane żadne relacje świadków ze zmartwychwstania Jezusa.

@@@
.
10-10-2011 15:08 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale, skoro już tak wielu z nas, poprzez milczącą aklamację, zgadza się na historyczność Jezusa ukrzyżowanego i nauczającego (w jednej osobie), to na bazie tej nowohistorycznej pewności można nadal snuć nowohistoryczne rozważania dotyczące tego, czy ktoś jednak nie był świadkiem spotkania z Jezusem po jego ukrzyżowaniu (które w nowohistorycznym ujęciu jest oczywistym faktem). I wtedy, dalej nowohistorycznie, można się zastanawiać, czy ów Jezus (ten sam, który dzielił ryby, może na niby, ale jednak) przeżył jakimś cudem ukrzyżowanie, czy też nowohistorycznie zmartwychwstał. W ujęciu nowohistorycznym historia znana z Ewangelii staje się tak kompletna, że aż kusi, aby uznać nowohistoryczność niektórych cudów. Wtedy będzie to bardziej noworacjonalne.

Ja pozostaję starohistorycznym. Zdanie mbieleckiego znam, nie oceniam go aż tak źle jak pan, choć oczywiście jest on ograniczony swoją religią. Podobnie jak byłby ograniczony religią newageowską ktoś badający krąg Stonehage, albo nowochrześcijanin odrzucający Jezusa katolickiego, lecz mający swojego, postmodernistycznego i nowohistorycznego Jezusa.

Polemika z racjonalizmem toczy się moim zdaniem na innym poziomie, niż na tym dotyczącym niemożności osób wierzących dotyczącej ich fundamentów wiary. DLa mnie owa dyskusja zeszła na temat głębszy i bardziej ogólny. W skrucie brzmi on - "czy historia już umarła, czy mamy nowohistorię?".
10-10-2011 15:38 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Ale, skoro już tak wielu z nas, poprzez milczącą aklamację, zgadza się na historyczność Jezusa ukrzyżowanego i nauczającego (w jednej osobie), to na bazie tej nowohistorycznej pewności można nadal snuć nowohistoryczne rozważania dotyczące tego, czy ktoś jednak nie był świadkiem spotkania z Jezusem po jego ukrzyżowaniu (które w nowohistorycznym ujęciu jest oczywistym faktem). I wtedy, dalej nowohistorycznie, można się zastanawiać, czy ów Jezus (ten sam, który dzielił ryby, może na niby, ale jednak) przeżył jakimś cudem ukrzyżowanie, czy też nowohistorycznie zmartwychwstał. W ujęciu nowohistorycznym historia znana z Ewangelii staje się tak kompletna, że aż kusi, aby uznać nowohistoryczność niektórych cudów. Wtedy będzie to bardziej noworacjonalne.
Panie Jacku, poważnie się zastanawiam czy Panu ktokolwiek jest potrzebnym do prowadzenia dyskusji na naszym forum. Sam Pan ustala jakie mamy poglądy, tak wspólne, jak i indywidualne i sam Pan z nimi polemizuje.
Miłej zabawy życzę - tylko w tej zabawie odbiega Pan tak daleko od rzeczywistości - jak Pan Mbielecki.
Może jednak trochę wolniej odpisywać na posty, a bardziej zastanawiać się co ktoś napisał.
Z moimi poglądami już Pan dawno przestał polemizować, a co najwyżej polemizuje Pan z tym - co Pan myśli, że ja myślę.

Można tak jeszcze tak długo - tylko że jest to podobnie bezproduktywne, jak polemiki z Panem Mbieleckim, czy Panem Parysem. Naprawdę ja już wysiadam. Przepraszam - nie chcę być wobec Pana niegrzecznym, ale ja naprawdę wszystko, co miałem w tej sprawie do powiedzenia, to już powiedziałem.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
10-10-2011 15:48 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się, że odniósł się pan do mnie przy okazji nie skierowanej do mnie wypowiedzi, stwierdzając, iż od teraz nie można krytykować mbieleckiego, bo Tabisz zabrania (czy coś w tym stylu). Ok, może się zapędziłem, zatem trzymajmy się meritum. W innej wypowiedzi zarzucił pan komuś (nie jestem pewien czy mnie) metody erystyczne. Odpowiedziałem, bo przecież zwrócił się pan do mnie. Mogłem zmilczeć, ale odpowiedziałem, bo czemu nie? Proszę zatem tam zerknąć i kontynuować pańską rozmowę, w której nie z mojej tylko winy bierze pan czynny udział (nieco obrażając rozmówcę, ale szanuję każdą metodę dyskusji, widać obrażanie czasem pomaga).

Dla mnie znacznie istotniejszą tematyką, od ograniczeń ludzi wierzących w chrześcijaństwo przy omawianiu historyczności Nowego Testamentu jest wyrosły niedawno temat szacunku do metodologii nauk historycznych. Czy można przy fałszywym, albo zbyt autorytarnym założeniu wstępnym, założeniu natury ogólnej, snuć dalej już wnikliwe rozważania w obszarze tak założonej uprzednio historii? I czy ta metoda nie może stać się narzędziem do dowodzenia historyczności cudów? Czy się takim narzędziem niekiedy już nie staje? Wcale się nie czepiam, ani nie żartuję - to poważny temat i nader ciekawy. Ma też odniesienie do istniejących zjawisk. Być może przeszkadza panu moja ekspersja? Sposób budowania zdań i analogii? Każdy ma swoją. Nie da się tego uniknąć, ale to też element bogactwa świata. Tak więc proszę kontynuwać swoje rozważania tam, gdzie pan je zostawił po zadaniu mi pytania, tudzież zwróceniu uwagi.
06-10-2011 00:26 
 Ocena 3 na 3
dorias (722 punktów)

>Posłużyłem się w moim odniesieniu metaforami i innymi środkami poetyckimi, które być może kiedyś pan zrozumie.

Oj na jakiej podstawie sądzi Pan że mbielecki tego nie zrozumiał?

>Póki co, w ramach wskazówki, powiem panu, iż wiara religijna prowadzi do wielkiej nieuczciwości intelektualnej. Polega to na tym, iż chce pan, żeby coś było i wszystko pan nagina do tej jednej, jedynej opcji. Jednocześnie nie ma w tym żadnej bezinteresowności (co byłoby jakimś usprawiedliwieniem), wręcz przeciwnie.

Ateiści też tak robią:P

Sądze że na zdrowie wyszło by Panu jak i wielu innym ludziom nie zaprzątanie sobie głowy tym co uważa Pan za bzdury, jak dla mnie jest wiele ciekawszych tematów niż Bóg istnieje/nie istnieje np. kwazikryształy.

Swoją drogą zawsze mnie ciekawiło czemu na forum ateistycznym poświęca się tyle miejsca wierze i religiom?
06-10-2011 07:19 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Oj na jakiej podstawie sądzi Pan że mbielecki tego nie zrozumiał?
Poczytaj dokładniej.

>Ateiści też tak robią:P
Niektórzy, czasem, w różnych sprawach... nigdy z powodu ateizmu.
Religijni z powodu wiary w sprawach swej wiary zawsze, bo są zmuszeni.

>Sądze że na zdrowie wyszło by Panu jak i wielu innym ludziom nie zaprzątanie sobie głowy tym co uważa Pan za bzdury, jak dla mnie jest wiele ciekawszych tematów niż Bóg istnieje/nie istnieje np. kwazikryształy.
Więc siedź sobie na forum kwazikryształolubów i niech Watykan przejmuje Polskę po całości: duchowo i materialnie.
I pytanie za100 punktów: skąd się bierze najwięcej nieracjonalności?

>Swoją drogą zawsze mnie ciekawiło czemu na forum ateistycznym poświęca się tyle miejsca wierze i religiom?
Już wiesz?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-10-2011 08:50 
 Ocena 5 na 5
Przemek J. (3008 punktów)
>Sądze że na zdrowie wyszło by Panu jak i wielu innym ludziom nie zaprzątanie sobie głowy tym co uważa Pan za bzdury, jak dla mnie jest wiele ciekawszych tematów niż Bóg istnieje/nie istnieje np. kwazikryształy.

I wielu (tak zgaduję, ja się do nich zaliczam) uczestników tego forum ma podobne zdanie.

>Swoją drogą zawsze mnie ciekawiło czemu na forum ateistycznym poświęca się tyle miejsca wierze i religiom?

Bo takie trolle jak mbielecki przychodzą tu regularnie. Zazwyczaj z grzeczności ktoś im odpowie lub podpowie jakie błędy popełnia w swojej prowokacji i później już się toczy. A toczy się, bo czasem taka wymiana zdań ma przesłanki rzeczowej dyskusji i wtedy fajnie jest wymienić się faktami i sowimi przemyśleniami, a czasem ktoś palnie taką głupotę, że aż ciężko się powstrzymać od skomentowania.
06-10-2011 10:22 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dlaczego poświęca się tyle miejsca wierze i religiom? Łatwo na to odpowiedzieć - spora część ludzkości rodzi się, trwa i umiera w majakach wierzeń, w niewoli intelektualnej. Jest to szkodliwe dla wszystkich, albowiem rzeczywisty świat, jego lepsza znajomość (dzięki nauce) całkowicie nie zgadza się z tymi majakami i majaczący muszą coraz więcej ODRZUCAC dla tych swoich majaczeń. Grozi to poważnym regresem w przyszłości, oraz już owocuje zatrzymaniem postępu (medycyny choćby) w teraźniejszości.

Ludzie celowo samozakłamani nie mogą też być pozytywni etycznie, choć dopatrują się źródeł etyki w swoich majaczeniach. Ktoś, kto z taką bezwględnością okłamuje sam siebie dla potrzeb Jezusa, czy Sziwy, nie będzie miał oporów przed okłamywaniem innym i manipulowaniem innymi, co przecież jest standartem przy rozmowach z odwiedziającymi Racjonalistę.pl misjonarzami.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
> spora część ludzkości rodzi się, trwa i umiera w majakach wierzeń, w niewoli intelektualnej. Jest to szkodliwe dla wszystkich, albowiem rzeczywisty świat, jego lepsza znajomość (dzięki nauce) całkowicie nie zgadza się z tymi majakami i majaczący muszą coraz więcej ODRZUCAC dla tych swoich majaczeń.
>Ludzie celowo samozakłamani nie mogą też być pozytywni etycznie, choć dopatrują się źródeł etyki w swoich majaczeniach. Ktoś, kto z taką bezwględnością okłamuje sam siebie (...), nie będzie miał oporów przed okłamywaniem innym i manipulowaniem innymi,

Całkowicie się zgadzam z zacytowanymi fragmentami Pańskiej wypowiedzi.
09-10-2011 19:49 
 Ocena 3 na 3
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata? Co za ciemnota... Pewnie sobie wyobrażają, że po stworzeniu pozostałoby coś w rodzaju "promieniowania tła"...
Fizyka nie bada stworzenia świata. Bada jego powstanie. Stworzenie zakłada istnienie stwórcy,fizyka tego nie zakłada.
10-10-2011 15:53 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Czy ci "racjonaliści" naprawdę sądzą, że fizyka może badać stworzenie świata? Co za ciemnota... Pewnie sobie wyobrażają, że po stworzeniu pozostałoby coś w rodzaju "promieniowania tła"...
>Fizyka nie bada stworzenia świata. Bada jego powstanie. Stworzenie zakłada istnienie stwórcy,fizyka tego nie zakłada.

Tak, oczywiście - fizyka bada Wszechświat w każdym momencie jego istnienia. Ale fizyka nigdy nie będzie w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy Wszechświat został stworzony.
10-10-2011 16:37 
 Ocena 5 na 5
maruda (5550 punktów)
>>Fizyka nie bada stworzenia świata. Bada jego powstanie. Stworzenie zakłada istnienie stwórcy,fizyka tego nie zakłada.
>Tak, oczywiście - fizyka bada Wszechświat w każdym momencie jego istnienia. Ale fizyka nigdy nie będzie w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy Wszechświat został stworzony.

Fizyka jest w stanie zbadać czy wszechświat został stworzony, wystarczy podać jakie dowody mają za tym przemawiać. Samo stwierdzenie "wszechświat został stworzony bo ja tak mówię" nie wystarczy. By bawić się na polu nauki, a nie bajek, trzeba mieć coś do powiedzenia, umieć to uzasadnić i udowodnić zgodnie z zasadami naukowymi. Na razie opowiada pan bajki, daleko od nich do nauki.

Come to the dark side, we have cookies
10-10-2011 16:51 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>Tak, oczywiście - fizyka bada Wszechświat w każdym momencie jego istnienia. Ale fizyka nigdy nie będzie w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy Wszechświat został stworzony.
>Fizyka jest w stanie zbadać czy wszechświat został stworzony, wystarczy podać jakie dowody mają za tym przemawiać. Samo stwierdzenie "wszechświat został stworzony bo ja tak mówię" nie wystarczy. By bawić się na polu nauki, a nie bajek, trzeba mieć coś do powiedzenia, umieć to uzasadnić i udowodnić zgodnie z zasadami naukowymi. Na razie opowiada pan bajki, daleko od nich do nauki.

A po co Pan się tak ofensywnie wypowiada? Czy nie możemy rozmawiać spokojnie i kulturalnie?

Jakie materialne dowody mogłyby zatem przemawiać za stworzeniem świata lub przeciw niemu? Proszę o jakiś hipotetyczny przykład.
10-10-2011 18:16 
 Ocena 5 na 5
maruda (5550 punktów)
>A po co Pan się tak ofensywnie wypowiada? Czy nie możemy rozmawiać spokojnie i kulturalnie?
Spokojnie nie dociera, trzeba nazywać rzeczy zgodnie z ich stanem faktycznym.

>Jakie materialne dowody mogłyby zatem przemawiać za stworzeniem świata lub przeciw niemu? Proszę o jakiś hipotetyczny przykład.

Pisząc "materialne dowody" znowu zaczyna się zabawa ze słowami, albo zaczynamy rozmawiać używając tego samego języka, języka nauki, albo bawimy się słowami. Zabawa słowami jest bezproduktywna. Pisanie o stworzeniu świata podczas gdy nie ma na to żadnych dowodów też jest bezproduktywne i wystawia piszącego na pośmiewisko.

Come to the dark side, we have cookies
10-10-2011 22:02 
 Ocena-1 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>Jakie materialne dowody mogłyby zatem przemawiać za stworzeniem świata lub przeciw niemu? Proszę o jakiś hipotetyczny przykład.
>Pisząc "materialne dowody" znowu zaczyna się zabawa ze słowami, albo zaczynamy rozmawiać używając tego samego języka, języka nauki, albo bawimy się słowami. Zabawa słowami jest bezproduktywna. Pisanie o stworzeniu świata podczas gdy nie ma na to żadnych dowodów też jest bezproduktywne i wystawia piszącego na pośmiewisko.

Rozmawiajmy na gruncie fizyki. Zatem: Jaki eksperyment fizyczny mógłby (choćby hipotetycznie) rozstrzygnąć, czy świat został stworzony czy nie został?

Twierdzę, że nikt nie zaproponuje takiego eksperymentu.
11-10-2011 01:13 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
> Jaki eksperyment fizyczny mógłby rozstrzygnąć, czy świat został stworzony czy nie został? Twierdzę, że nikt nie zaproponuje takiego eksperymentu.

I tu się zgadzamy w pełni. Nikt nie jest w stanie zaproponować takiego eksperymentu bo zwyczajnie nie ma on sensu. Zaznaczam że znowu zastosował pan sztuczkę erystyczną polegająca na odwróceniu ról, to nie ja mam podać eksperyment który spełnia pańskie wymagania. Jezus zmarł dwa tysiące lat temu i wtedy miał się odmienić świat. Światło niektórych gwiazd docierające do nas jest starsze niż te tysiące lat. Pomimo tego nic nie wskazuje na to że jest ono inne niż to słoneczne, czy pozostałych gwiazd bliżej położonych. Upieranie się przy stworzeniu świata jest zwyczajnie dziecinne, tupanie nóżka niewiele tu zmienia, a tylko takie ma pan argumenty.

Come to the dark side, we have cookies
11-10-2011 09:48 
 Ocena-1 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>> Jaki eksperyment fizyczny mógłby rozstrzygnąć, czy świat został stworzony czy nie został? Twierdzę, że nikt nie zaproponuje takiego eksperymentu.
>I tu się zgadzamy w pełni.

Cieszę się, że coś udało nam się uzgodnić.

>Jezus zmarł dwa tysiące lat temu i wtedy miał się odmienić świat. Światło niektórych gwiazd docierające do nas jest starsze niż te tysiące lat. Pomimo tego nic nie wskazuje na to że jest ono inne niż to słoneczne, czy pozostałych gwiazd bliżej położonych. Upieranie się przy stworzeniu świata jest zwyczajnie dziecinne, tupanie nóżka niewiele tu zmienia, a tylko takie ma pan argumenty.

Jaki jest związek "światła gwiazd" z tematem naszej rozmowy?? Chyba się Panu zmiksowały różne wątki.
Poza tym nie rozmawiamy teraz o tym, czy świat został stworzony, ale o tym, czy fizyka ma coś do powiedzenia w tej sprawie (i zdaje się, że doszliśmy do wspólnego wniosku, że nie ma).
11-10-2011 10:11 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
>Poza tym nie rozmawiamy teraz o tym, czy świat został stworzony, ale o tym, czy fizyka ma coś do powiedzenia w tej sprawie (i zdaje się, że doszliśmy do wspólnego wniosku, że nie ma).

Znowu zabawa ze słowami. Na fałszowanie sensu moich wypowiedzi się nie zgadzam, to poważne nadużycie. Fizyka już od pewnego czasu nie potrzebuje stworzyciela jako wypełniacza w celu uzupełnienia różnych teorii. Świat ani nie został stworzony, ani nie istnieje mityczny kreator, to tylko postać z książki i wierzeń.

Come to the dark side, we have cookies
11-10-2011 10:58 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Fizyka już od pewnego czasu nie potrzebuje stworzyciela jako wypełniacza w celu uzupełnienia różnych teorii.

Oczywiście, że nie potrzebuje.

>Świat ani nie został stworzony, ani nie istnieje mityczny kreator, to tylko postać z książki i wierzeń.

A to już zupełnie inny temat, niezwiązany z fizyką. To jest Pański pogląd - inni mogą mieć inne poglądy.
11-10-2011 08:26 
 Ocena 2 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

> Rozmawiajmy na gruncie fizyki. Zatem: Jaki eksperyment fizyczny mógłby (choćby hipotetycznie) rozstrzygnąć, czy świat został stworzony czy nie został? Twierdzę, że nikt nie zaproponuje takiego eksperymentu.

Nie strój się w cudze piórka, bo tylko w swoich fideistycznych oczach wyglądasz w nich poważnie i dostojnie, ale w oczach rozumnego obserwatora nie jesteś ani tyci poważny. Jeśli chcesz rozmawiać na gruncie fizyki musisz porzucić fideistyczne rojenia i formułować rozumne hipotezy z porządnymi definicjami: tutaj toczy się walka z Twoim obrzydzeniem do myślenia, a nie z Twoimi , pożalsięboże, argumentami - bo takich nie przedstawiasz.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-10-2011 10:16 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Nie strój się w cudze piórka, bo tylko w swoich fideistycznych oczach wyglądasz w nich poważnie i dostojnie, ale w oczach rozumnego obserwatora nie jesteś ani tyci poważny. Jeśli chcesz rozmawiać na gruncie fizyki musisz porzucić fideistyczne rojenia i formułować rozumne hipotezy z porządnymi definicjami: tutaj toczy się walka z Twoim obrzydzeniem do myślenia, a nie z Twoimi , pożalsięboże, argumentami - bo takich nie przedstawiasz.

Widzę, że nie wziąłeś sobie do serca tego, co Ci wcześniej napisałem:

>>>>A co może fizyk wiedzieć na temat stworzenia świata?
>>>A to, że gdyby cokolwiek wskazywało na fakt stworzenia to ktoś by to obserwował i badał. I nic nie stoi na przeszkodzie, aby to był fizyk. Może wtedy specjalista: stworzeniofizyk...?
>> Wybacz, ale nic nie wiesz o fizyce.

A szkoda.

BTW: co nowego w "stworzeniofizyce"?...
11-10-2011 10:52 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Widzę, że nie wziąłeś sobie do serca tego, co Ci wcześniej napisałem:

No jak nie wziąłem jak wziąłem...?

Pytałem przecie o elementarz Twoich wynurzeń i nawet sam tu cytujesz moje kolejne upomnienie:
Jeśli chcesz rozmawiać na gruncie fizyki musisz porzucić fideistyczne rojenia i formułować rozumne hipotezy z porządnymi definicjami: tutaj toczy się walka z Twoim obrzydzeniem do myślenia, a nie z Twoimi , pożalsięboże, argumentami - bo takich nie przedstawiasz.

>BTW: co nowego w "stworzeniofizyce"?...
Ano, na razie nic nie wskazuje na to by powstała taka specjalizacja. Fideistyczne bajędy to jedyne co wierzące nieuki mają do zaproponowania.

Czemu nie potrafisz dać żadnych treści pozytywnych o stwarzaniu: który Bóg (co to jest Bóg), jaka nauka się tym zajmuje (bo że teologiczna nieuka to jest oczywiste) itp..? Jakieś linki, tytuły, nazwiska...?

Pisałem o Twoim strojeniu się w cudze piórka, ale to był eufemizm - jesteś goły!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-10-2011 11:02 
 0 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>BTW: co nowego w "stworzeniofizyce"?...
>Ano, na razie nic nie wskazuje na to by powstała taka specjalizacja. Fideistyczne bajędy to jedyne co wierzące nieuki mają do zaproponowania.
>Czemu nie potrafisz dać żadnych treści pozytywnych o stwarzaniu: który Bóg (co to jest Bóg), jaka nauka się tym zajmuje (bo że teologiczna nieuka to jest oczywiste) itp..? Jakieś linki, tytuły, nazwiska...?

Na początek polecam Ci jakąś historię filozofii. Jak już przekartkujesz, to będziemy dalej gadać.
11-10-2011 17:19 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Rozmawiajmy na gruncie fizyki. Zatem: Jaki eksperyment fizyczny mógłby (choćby hipotetycznie) rozstrzygnąć, czy świat został stworzony czy nie został? Twierdzę, że nikt nie zaproponuje takiego eksperymentu.

Źle twierdzisz. Taki eksperyment łatwo jest wykonać:

A. Bierzemy opis stworzenia...
Cytat:
1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 2 Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. 3 Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość.
... i zauważamy, że według tego opisu Ziemia już była a światło jeszcze nie.

B. Bierzemy zdjęcie odległych galaktyk...

... i zauważamy, że światło już było jak Ziemi nie było.

C. Wniosek: stworzenia nie było.
10-10-2011 21:39 
 Ocena 6 na 6
Ania... (14138 punktów)
>Jakie materialne dowody mogłyby zatem przemawiać za stworzeniem świata lub przeciw niemu? Proszę o jakiś hipotetyczny przykład.
Dowody istnienia boga. Czyli np. wyniki wskazujące na skuteczność modlitwy wstawienniczej. A badania wykazują, że modlitwa wstawiennicza jest bez wartości.
28-09-2011 12:13 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)
>Co taki filozof może wiedzieć na temat stworzenia świata, tylko to co sam wymyśli we własnej głowie, nie potrzebuje do tego żadnej wiedzy naukowej.
No ładne kwiatki!
Wrzucić filozofów do bagna teologii....!!
Filozofia nie może być sprzeczna z wiedzą naukową.

I przecież w ogóle nauka jako poznawanie świata w wszystkich aspektach nie jest w stanie obyć się bez otoczki spekulatywnej i filozoficznej.
Tu jest też odpowiedź na paszkwil mbieleckiego: Hawking jest również filozofem.

Teologia to intelektualne i poznawcze dno tworzące idiotyczne a nienaruszalne założenia i dowolnie wydumane byty po drodze.
I zasługą nieuków w szatach czarodziejów jest wywyższanie "porządku teologicznego" kiedy właśnie ta jedna dziedzina prowadzi do skostnienia i ciemnoty, kiedy każda inna we współdziałaniu z całością ma na celu poznanie świata.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-09-2011 12:22 
 Ocena-1 na 1
maruda (5550 punktów)
>Wrzucić filozofów do bagna teologii....!!
>Filozofia nie może być sprzeczna z wiedzą naukową.

W zacietrzewieniu zagalopowałem się i pisałem bez udziału rozumu, przepraszam za własną wypowiedź.
28-09-2011 14:55 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
> Typowe zjawisko "przeniesienia autorytetu": ekspert z danej dziedziny (w tym przypadku fizyk) wypowiada się o innej dziedzinie (w tym przypadku o filozofii), w której już jest niekompetentny.
Pod warunkiem, że nie jest to nasz fizyk: www.google(*)CNEdtINw9EhMI5pw_yiVU7YsAk06CQ
Nie, to wcale nie musi być zjawisko "przeniesienia autorytetu", które występuje w "cytologi stosowanej". (Podajemy cytat z supergłupka okraszając go dodatkową informacją np. "ks. bp. prof. zw. dr hab.").

Ekspert z danej dziedziny może być bardzo kompetentnym człowiekiem z wielu innych dziedzin. Jeżeli oceniam jakość wypowiedzi, a nie autorytet, to nie ma tu żadnego "przeniesienia".
Prof. Jacyna-Onyszkiewicz wygaduje bzdury wcale nie dlatego, że jest fizykiem, a nie filozofem, tylko dlatego, iż posiada określoną wiedzę i umysłowość. Pan, który wypowiada się na naszym forum jako "Fizyk", ma sporą wiedzę i z zakresu swojej specjalizacji i wielu innych dziedzin. Jego teksty się po prostu bronią się merytorycznie i jak dla mnie zupełnie nie ma to znaczenia, czy ma na to stosowne papierki.

Miłego dnia.

@@@
.
bafiozo (717 punktów)
Właściwie to fakt, że artykuł nie znieważa ateistów, jest jedyną rzeczą odróżniającą go od innych jemu podobnych.
23-09-2011 22:47 
 Ocena 11 na 11
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Właściwie to fakt, że artykuł nie znieważa ateistów, jest jedyną rzeczą odróżniającą go od innych jemu podobnych.
Pomimo wszystko ten pouczający ton jest nieco irytujący. Nie chcę manipulować tekstem, ale takie odniosłem wrażenie:
Cytat:
Bóg jest Stworzycielem i o tym zapominać nie można.


Cytat:
Z wiary nie wynika zaprzeczenie nauki - i to jest punktem wyjścia dla rozmowy o wierze.


Cytat:
Przecież jednym z największych darów Boga
jest właśnie wolna wola i możliwość racjonalnego myślenia. Biblia jest metaforą a człowiek
stworzony przez Boga to człowiek ulepszony, zaś drzewo dobrego i złego to nic innego jak
metafora, która wskazuje na to, że człowiek w swej zuchwałości zaczął ferować wyroki, przypisane
Bogu - wyroki o tym co jest dobre a co złe. Nie nabył tej umiejętności, on ją miał i wypływała
właśnie z woli. Zaś dopiero postawienie się na równi ze Stwórcą było momentem, kiedy człowiek
został pozostawiony sam sobie. Bowiem stawianie się w miejscu Boga to próba zajęcia jego
miejsca.
24-09-2011 15:08 
 Ocena 2 na 2
hubin (2274 punktów)

>Pomimo wszystko ten pouczający ton jest nieco irytujący.
To już jest subiektywne odczucie, taki ton może wynikać z lat poświęconych zawodowi nauczyciela etc.
Nasze(racjonalne/racjonalistyczne) wypowiedzi też często formułujemy tonem pouczającym.
Ton kategoryczny faktycznie wydaje się nie najszczęśliwszym wyborem autora, z drugiej jednak strony możemy zrozumieć, że jest to produkt konkretnego sposobu myślenia - sposobu który uznajemy(my) za błędny ale dopuszczalny w polemice.


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
23-09-2011 22:54 
 Ocena 15 na 15
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Właściwie to fakt, że artykuł nie znieważa ateistów, jest jedyną rzeczą odróżniającą go od innych jemu podobnych.

-Nie znieważa, ale próbuje ugłaskać jak niegrzecznych, nierozgarniętych chłopców. Kolejna żałosna próba zrównywania wiary z niewiarą (że właściwie ateizm to tylko inna wiara), nauki z ignorancją, godzenia przeciwieństw, próba nadawania religii intelektualnej wiarygodności, na którą nie zasługuje.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Anna Salman (16360 punktów)
>Dostaliśmy polemikę z racjonalizmem. Nie zdecydowałem się na publikację tego tekstu. Jednak napisany jest bez widocznych złych emocji i nie znieważa ateistów, czyli wyróżnia się z morza religijnej apologetyki. Gdyby ktoś chciał zobaczyć i popolemizować, to dostępny jest niżej.
W jakiej formie polemika? - esej / komentarz? Do przesłania gdzieś, czy na tym portalu?
23-09-2011 22:58 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>W jakiej formie polemika? - esej / komentarz? Do przesłania gdzieś, czy na tym portalu?

Raczej tutaj
23-09-2011 23:09 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>>W jakiej formie polemika? - esej / komentarz? Do przesłania gdzieś, czy na tym portalu?
>Raczej tutaj
Czyli ... komentarz?
No to nie ma się co podniecać - wątek pewnie zniknie zanim wrócę do domu.
Dobranoc
sinapis (1725 punktów)
>Dostaliśmy polemikę z racjonalizmem.

Nic nowego... ale ubawił mnie ten fragment: "Człowiek został przez Boga stworzony, umieszczony w raju, a następnie opuścił ów raj. I trafił do krainy, gdzie żyły pewne ludy." (pozwoliłem sobie zrobić porządek z interpunkcją).
Przy okazji przypomnialo mi to onny fragment, gdzie mowa jest o synach bożych, ktorzy współżyli z ludzkimi kobietami, stąd zaś mieli się zrodzić bohaterowi sławni w dawnych czasach.
No to jak? Skąd się wzięły te inne ludy i ci boży synowie, skoro syn Boga podobno jest tylko jeden?
Itede, itepe, a na dodatek kompletny brak pojecia o ateiźmie. Z czym tu polemizować?
24-09-2011 10:14 
 Ocena 5 na 5
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>No to jak? Skąd się wzięły te inne ludy i ci boży synowie, skoro syn Boga podobno jest tylko jeden?
>Itede, itepe, a na dodatek kompletny brak pojecia o ateiźmie. Z czym tu polemizować?

-Dokładnie. Autor polemizuje sam ze sobą. Jak wierzący z wątpiącym.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
24-09-2011 11:23 
 Ocena 7 na 7
Sylwek (15472 punktów)
>Nic nowego... ale ubawił mnie ten fragment: "Człowiek został przez Boga stworzony, umieszczony w raju, a następnie opuścił ów raj. I trafił do krainy, gdzie żyły pewne ludy." (pozwoliłem sobie zrobić porządek z interpunkcją).
>Przy okazji przypomnialo mi to onny fragment, gdzie mowa jest o synach bożych, ktorzy współżyli z ludzkimi kobietami, stąd zaś mieli się zrodzić bohaterowi sławni w dawnych czasach.

Cóż, po prawdzie, jeśli kogoś to interesuje i nie próbuje podchodzić do Biblii jak do "Słowa Bożego" czyli ukończonej opowieści: sądzi się dzisiaj, że te fragmenty Biblii są reliktami politeistycznego etapu w rozwoju religii żydowskiej: gdy bogowie innych ludów tworzyli mitologiczne "boże zgromadzenie" (są do niego odniesienia w tekstach". Zaś "synowie boży" to nic innego jak dawne bóstwa tego panteonu, bóstwa niższego rzędu, zaś ich "potomstwo z kobietami" byłoby czymś w rodzaju herosów greckiej mitologii".

"Pewne ludy" to wyznawcy innych bogów zgromadzenia bożego: nie wolno zapominać, że najstarsze fragmenty Biblii (najstarsze w porządku chronologicznym, nie koniecznie redakcyjnym) są skrajnie szowinistyczne i traktują Jahwe jako rodzaj boga etnicznego., stworzyciela ludu Izraela a nie ludzi w ogóle.

Po przejściu do etapu monolatrii i monoteizmu status tych bogów został zredukowany do statusu aniołów.
24-09-2011 12:33 
 Ocena 4 na 4
sinapis (1725 punktów)
>Cóż, po prawdzie, jeśli kogoś to interesuje i nie próbuje podchodzić do Biblii jak do "Słowa Bożego" czyli ukończonej opowieści: sądzi się dzisiaj, że te fragmenty Biblii są reliktami politeistycznego etapu w rozwoju religii żydowskiej: gdy bogowie innych ludów tworzyli mitologiczne "boże zgromadzenie" (są do niego odniesienia w tekstach". Zaś "synowie boży" to nic innego jak dawne bóstwa tego panteonu, bóstwa niższego rzędu, zaś ich "potomstwo z kobietami" byłoby czymś w rodzaju herosów greckiej mitologii".
>"Pewne ludy" to wyznawcy innych bogów zgromadzenia bożego: nie wolno zapominać, że najstarsze fragmenty Biblii (najstarsze w porządku chronologicznym, nie koniecznie redakcyjnym) są skrajnie szowinistyczne i traktują Jahwe jako rodzaj boga etnicznego., stworzyciela ludu Izraela a nie ludzi w ogóle.

Wiem ci i ja to, Sylwku - ale zdaje się, że P. Trojanowskiemu inny zamiar przyświecał. Jednakże wymachiwanie Biblią przed oczyma ludzi, którzy przeczytali ją nie po, by się w poglądach utwierdzić, a po to, by je poddać próbie (a wielu ateistów właśnie w ten sposób ateistami się stało), jest zabiegiem całkiem nieskutecznym - nawet jakby wręcz przeciwnie.
23-09-2011 23:56
 Ocena 11 na 11
maruda (5550 punktów)
   Jeżeli ten tekst miał pokazać boga Jehowę i jego syna imieniem Jeszua w dobrym świetle to nie wyszło to autorowi najlepiej. Gdybym był wierzącym zarzuciłbym autorowi ośmieszanie idei boga.

    (1) Umieszczanie boga przed Wielkim Wybuchem i równocześnie umieszczanie go gdzie popadnie poza zasięgiem wzroku, od matematyki i fizyki poprzez pewne idee, po wszelkie inne jeszcze nieotwarte naukowe szufladki jest podyktowane pewnym strachem. Nie dziś, ale jutro nauka może otworzyć kolejną szufladę i po raz kolejny nie znaleźć tam boga. Jakiegokolwiek boga, dlatego trzeba go schować wszędzie gdzie tylko się da. To niestety rozmienia samą ideę boskiej mocy na drobne, tworząc całą masę mniejszych bóstw.

   Historycznie, a przecież ledwie setki lat temu, czyli nie tak dawno. Na chmurkach miały mieszkać aniołki, nieco wyżej sam Jehowa. Tuż pod ludzkimi stopami zaczynało się piekło. Kopanie coraz głębszych kopalń nie zaprzeczało idei piekła tylko przenosiło je głębiej. Im głębiej tym cieplej, a im cieplej tym bliżej piekła. Odkrycie kulistości Ziemi też nie naruszyło mitu aniołków na chmurkach. Dzisiaj niestety latamy na granicę układu słonecznego i tam, ani w głębi Ziemi nadal nie ma ani aniołków, ani pozostałych mitycznych stworów.

    (2) Sugestia że bóg może być zwyczajnymi mieszkańcami tej czy innej galaktyki. Nie boskim stwórcą, ale tylko zwyczajnym obcym ośmiesza całą ideę boga stwórcy. Co to za stwórca który pomimo stworzenia stworzenia wszelkich gwiazd i galaktyk musi co chwilę grzebać przy kodzie genetycznym zwierząt i ludzi by dokończyć stworzenie. To zwyczajny partacz, nie wszechmocna istota.

    (3) Jak powstali wierzący. To ciekawe pytanie, dotyka samego jądra, przyczyny i celu powstania religii. Zacznijmy od pokazania pewnych mechanizmów. Wiara jest rozpowszechniana przez kapłanów, by nie musieć udowadniać swoich racji wymyślili pewną sprytną sztuczkę. Utwierdzają wiernych w pewnych postawach które mają osłabić ich sceptyczny instynkt samozachowawczy. Wmawianie że wiara przynosi korzyści w tym i w kolejnym życiu. Wmawianie że wiara bez oczekiwania dowodów i trudnych pytań jest tym milsza bogu jest tylko i wyłącznie na rękę twórcą religijnych mitów.

   Wymaganie od ludzi wiary bez podawania dowodów jest postawą nieuczciwą. Dodając do tego represje państwowe dla wierzących inaczej niż większość i brak możliwości krytyki wiary mamy cały aparat opresji umysłu. Dopiero od niedawna można bez obawy o własne życie polemizować z wiarą i niestety okazuje się że wiara nie umie nawet obronić własnych tez.

    (4) Podstawą Kościoła Katolickiego jest pewien mit założycielski, w micie tym Jezus zmartwychwstaje, czynem tym potwierdza swój boski rodowód. Samo zmartwychwstanie jest przez Kościół wyłączone spod opinii historyków i przekazane w wyłączną władzę teologów. Tworzy to pole do nadużyć, to i tym podobne nadużycia są immanentną cechą Kościoła. Instytucja która powstała dzięki rozpowszechnianiu kłamstwa o zmartwychwstaniu Jezusa, praktycznie eliminuje sens istnienia tej instytucji. Kościół w tym wypadku nie może mienić się mianem jedynego sprawiedliwego i nieskalanego. Oznacza to że Kościół nie ma przypisywanych przez samego siebie fundamentów i oparty jest na piasku, nie na skale.

Jaki kraj takie feministki
Scarabaeus (2198 punktów)

Leopold August Trojański:
Aby oskarżyć religię o odpowiedzialność za prześladowania należy zadać jedno pytanie

Czy za zabójstwo jest odpowiedzialne państwo czy morderca?


Jeżeli jest to kara śmierci wykonywana na podstawie prawomocnego wyroku - to państwo.
Jeżeli są to skutki prowadzonych działań wojennych - to państwo.
W końcu oskarżamy o odpowiedzialność za prześladowania faszyzm, komunizm czy organizacje mafijne. Zrzucanie odpowiedzialności w tych przypadkach na ludzi oczyszczając państwa, ideologie czy organizacje przestępcze jest delikatnie mówiąc naiwne.

A jak się to ma do dziejów apostolskich i morderstwa Ananiasza i Safiry. Dz 5.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Proponuję wszystkim przeprowadzić eksperyment z edytorem tekstowym.

Zamienić wszystkie Bóg na Latający Potwór Spaghetti, kościół na kościół latającego potwora spaghetti itd.

Podobne "teodycee" uwypuklają główną zaletę dialogu jako najlepszej formy wymiany poglądów. Lektura podobnych wypocin jest niekonstruktywna dla nikogo, w przeciwieństwie do antycypowanej rozmowy z autorem.

Nie widzę nawet sensu w wysuwaniu argumentów przeciw bo chyba autor jest nieobecny na forum, czyż nie?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
A ty co, zgłupiałeś czy wziąłeś kasę za promowanie religianckich bzdetów?
Bo nie widzę innego wytłumaczenia dla zamieszczenia przez ciebie tego pliku, w którym nie ma nic ponad to, co już tysiąc razy słyszeliśmy od religiantów.
Czyżbyś rozważał powtórne pozostanie urzędasem KK?



Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
Alicja Duda (25557 punktów)
Autor w wyobrażeniu boga skłania się do agnostycyzmu (Bóg odpowiedzialny za prawa przyrody).
Jak się ma taki bóg do modlitw, egzorcyzmów itd? Jakie to ma przełożenie na działanie kościołów? Każdy z Kościołów, każda z religii ma na swoim koncie działania zbrodnicze.
Który z tych kościołów jest prawdziwy?

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
24-09-2011 09:15
 Ocena 14 na 14
MarcinK (9189 punktów)
>Nie zdecydowałem się na publikację tego tekstu.

Cytat:
Podobnie jest z religią. Kościół tworzą ludzie i dla człowieka wierzącego podstawowe zasady
mieszczą się w Biblii. Jeśli Kościół, jako instytucja, nawołuje do zbrodni, pali czarownice, zabija
wolnomyślicieli - czy jest to winą Biblii, która nakazuje przebaczać, kochać, nadstawiać drugi
policzek, zakazuje zabijać i zakazuje ingerowania w politykę


To chyba do działu "Humor".
jark44 (619 punktów)
>Dostaliśmy polemikę z racjonalizmem. Nie zdecydowałem się na publikację tego tekstu. Jednak
>napisany jest bez widocznych złych emocji i nie znieważa ateistów, czyli wyróżnia się z morza
>religijnej apologetyki. Gdyby ktoś chciał zobaczyć i popolemizować, to dostępny jest niżej.

Tekst jest bardzo nudny i nic nowego nie wnosi do naszych rozważań. Szkoda czasu na polemikę. Niestety, autor próbuje posłużyć się (bardzo kulturalnie zresztą) starymi już sposobami myslenia. Jednym słowem tekst bardzo nudny.



mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami. Kościół ma fajnych świętych i błogosławionych - albo psychiczne przypadki, albo kryminalne.
24-09-2011 13:55
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
> Dostaliśmy polemikę z racjonalizmem. [Załącznik]

Jak to już zauważyli moi przedmówcy argumenty (1), (2) i (4) tej pracy były już tyle razy wysuwane i tyle razy ich fałsz został wykazany, że nie warto się powtarzać.

Natomiast na pewną uwagę zasługuje argument (3):
Cytat:
(3) Skąd więc wierzący i niewierzący?
Sprawa wydaje się być niezwykle prosta. Skoro człowiek dysponuje wolną wolą, [...]

Niestety, założenie o wolnej woli człowieka jest nieprawdziwe. Na fundamentalnym poziomie zjawisk wolna wola nie istnieje. Postępowanie ludzi jest całkowicie zdeterminowane przez procesy fizykochemiczne zachodzące w ich ciele, ich historię i bodźce nadchodzące z otoczenia. Co prawda pojęcie wolnej woli ma pewien sens jako skrótu myślowego - bo w praktyce nie jesteśmy w stanie znać wszystkich tych procesów i bodźców - ale nie zmienia to faktu, że w zasadzie wolna wola jest złudzeniem. Ponieważ taka postać rzeczy niewątliwie musiałaby być znana domniemanemu Stwórcy, więc stwierdzenie, że "człowiek został obdarzony wolną wolą" znaczy tylko tyle, że "człowiek został obdarzony złudzeniami". Poniekąd to prawda.
25-09-2011 04:24 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Niestety, założenie o wolnej woli człowieka jest nieprawdziwe. Na fundamentalnym poziomie zjawisk wolna wola nie istnieje. Postępowanie ludzi jest całkowicie zdeterminowane przez procesy fizykochemiczne zachodzące w ich ciele, ich historię i bodźce nadchodzące z otoczenia.
   Uważasz zatem, że owe procesy fizykochemiczne to nie jestem ja, że poza nimi jest jakieś ja prawdziwe, bezcielestne, od owych procesów oddzielne. Toż to wiara w duszę. Czy to na pewno Twój pogląd?
25-09-2011 10:48 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
>>Niestety, założenie o wolnej woli człowieka jest nieprawdziwe. Na fundamentalnym poziomie zjawisk wolna wola nie istnieje. Postępowanie ludzi jest całkowicie zdeterminowane przez procesy fizykochemiczne zachodzące w ich ciele, ich historię i bodźce nadchodzące z otoczenia.

> Uważasz zatem, że owe procesy fizykochemiczne to nie jestem ja, że poza nimi jest jakieś ja prawdziwe, bezcielesne, od owych procesów oddzielne. Toż to wiara w duszę. Czy to na pewno Twój pogląd?

Nie wiem dlaczego podejrzewasz mnie o taki pogląd - uważam, że jest on nieuzasadniony. Nie znam faktów przeczących hipotezie, że to ja jest "w rzeczywistości niczym innym niż sposobem, w jaki zachowuje się ogromny zbiór komórek nerwowych i związanych z nimi cząsteczek". merlin.pl/(*)rick/browse/product/1,733.html
Vytautas (4394 punktów)
>>>Niestety, założenie o wolnej woli człowieka jest nieprawdziwe. Na fundamentalnym poziomie zjawisk wolna wola nie istnieje. Postępowanie ludzi jest całkowicie zdeterminowane przez procesy fizykochemiczne zachodzące w ich ciele, ich historię i bodźce nadchodzące z otoczenia.
>Nie wiem dlaczego podejrzewasz mnie o taki pogląd - uważam, że jest on nieuzasadniony. Nie znam faktów przeczących hipotezie, że to ja jest "w rzeczywistości niczym innym niż sposobem, w jaki zachowuje się ogromny zbiór komórek nerwowych i związanych z nimi cząsteczek".
   O czyjej więc wolnej woli piszesz? Niematerialnej duszy, czy owych procesów fizykochemicznych? Nie lepiej byłoby owe procesy nazywać duszą i nie przeciwstawiać tych pojęć sobie?
26-09-2011 10:44 
 Ocena 9 na 9
Fizyk (17637 punktów)
> O czyjej więc wolnej woli piszesz? Niematerialnej duszy, czy owych procesów fizykochemicznych?

Piszę o wolnej woli człowieka.

> Nie lepiej byłoby owe procesy nazywać duszą i nie przeciwstawiać tych pojęć sobie?

Nie, bo to są pojęcia z różnych poziomów opisu rzeczywistości.

Sekret wolnej woli poznaliśmy na tyle dobrze, że potrafimy ją wytworzyć sztucznie. Na przykład, większość gier komputerowych zawiera postacie obdarzone wolną wolą. Oczywiście taka wolna wola jest złudzeniem, bo komputer jest urządzeniem całkowicie deterministycznym i w przełączaniu tranzystorów nie ma nic "wolnego". Niemniej jednak złudzenie to jest użytecznym pojęciem, dobrze opisującym, na przykład to, że wróg komputerowy zaczaił się i postanowił gracza zaatakować.

Można by powiedzieć, że symulowana postać komputerowa posiada duszę, ale byłoby to pojęcie zbędne. Tak samo jak jest ono zbędne w odniesieniu do człowieka. Jeszcze mniej sensu jest mówić o duszy tranzystorów albo neuronów, bo każdy z nich z osobna nie posiada nawet wolnej woli - ta ostatnia wymaga odpowiednio złożonego układu elementów.

Podsumowując, wolna wola jest cechą emergentną, wyłaniającą się z deterministycznych procesów niższego rzędu.
DyktaFon (9281 punktów)

>[cytat=Leopold August Trojański]Tekst niniejszy proszę potraktować jako politykę z szeroko
>rozumianym racjonalizmem, którego głównym założeniem jest ateizm.

Tu bym dyskutował... myślałbym raczej, że ateizm jest efektem racjonalizmu, nie założeniem. Choć z drugiej strony, jeśli by przyjąć jako główne założenie głupoty religię... to by się jedno z drugim zgadzało...
24-09-2011 20:52
 Ocena 10 na 10
Anna Salman (16360 punktów)
>Dostaliśmy polemikę z racjonalizmem. ... napisany jest bez widocznych złych emocji i nie znieważa ateistów, czyli wyróżnia się z morza religijnej apologetyki.

Zdecydowałam się na wypowiedź, aby przedstawić własny punkt widzenia, który różni się znacznie nie tylko od wypowiedzi osób wierzących, w tym autora tekstu, ale także wielu ateistów, wypowiadających się na tym forum.
Prawdopodobnie należę do mini-mniejszości, ale tacy ludzie też istnieją - ateiści nie są bynajmniej jednorodną grupą.
Stąd nie należy tego komentarza traktować, jako polemiki z "szeroko rozumianym racjonalizmem"- jest to tylko moja prywatna opinia.

W mojej ocenie tekst nie tylko zawiera poważne błędy logiczne, ale opiera się na błędnych założeniach. Z powodu ograniczeń czasowych oraz braku miejsca skupię się na tychże właśnie założeniach.

Po pierwsze: Osoby wierzące i niewierzące różni w zasadzie tylko rodzaj wiary (?). Pierwsi wierzą w istnienie Boga, drudzy "wierzą", że Boga nie ma, przy czym ci ostatni swoją wiarę opierają na dowodach naukowych.
Cytat:
Religia to wiara w Boga jako Stwórcę, zaś ateizm to wiara w to, że za stworzeniem kryje się inny twórca - osobowy lub bezosobowy.

Osobiście należę najwidoczniej do trzeciej, niezbadanej jeszcze kategorii ludzi - nie tylko nie wierzyłam, nie wierzę i nie jestem w stanie uwierzyć w Boga, ale kwestia jego (nie)istnienia jest mi całkowicie obojętna. Nie muszę sobie udowadniać i szukać oparcia w opiniach innych ludzi, że nie istnieje coś, na istnienie czego nie miałam nigdy żadnych przesłanek. Jest to najwidoczniej związane z areligijnym wychowaniem - w moim najbliższym otoczeniu temat Boga nie był nigdy poruszany. Z tematyką religijną zetknęłam się dopiero w wieku, w którym nie przyjmowałam bezkrytycznie jakichkolwiek irracjonalnych bytów oraz niewidzialnych sił sterujących życiem ludzkim. I mimo podejmowania prób "zyskania łaski wiary", nie tylko nic nie zyskałam, ale straciłam złudzenia, co do żarliwej religijności moich rodaków.
Argument autora tekstu:
Cytat:
nikt nie wykazał, że Bóg nie istnieje

jest o tyle absurdalny, że udowadnianie nieistnienia czegoś jest zarówno niemożliwe, jak i niepotrzebne. Stąd ja osobiście nie daję się wciągnąć w dyskusje nt. praprzyczyny, wystarczy mi świadomość, że kolejne osoby - specjaliści z różnych dziedzin podejmują wysiłki, aby znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Jestem natomiast bardzo sceptyczna wobec wszelkiego rodzaj dogmatów, zwłaszcza powtarzanych przez ludzi, nie mających większych, niż moje kompetencji, a jedynie przekonanie.

Po drugie: Wiara w Boga = religia=moralność
Wiara w coś / kogoś jest tylko przekonaniem danego człowieka, które samo w sobie może być manifestowane jedynie w formie deklaracji, jako element psychiki nie jest w zasadzie falsyfikowalna. Z samego przekonania, co do istnienia Boga nie wynikają bowiem żadne widoczne dla otoczenia zachowania.

Religia natomiast jest to zespół przekonań o prawidłowości takiego, a nie innego zachowania w określonych sytuacjach (system norm regulujący porządek społeczny) - przekonań nie tyle o istnieniu Boga, co o jego względem nas oczekiwaniach. Te przekonania nie są człowiekowi przyrodzone, lecz zostają wpojone wprocesie wychowania, w oparciu o interpretację kapłanów danej religii.
W innym przypadku, nie mielibyśmy doczynienia z taką różnorodnością religii, w tym monoteistycznych. Samo chrześcijaństwo ma dzisiaj prawdopodobnie co najmniej kilkaset odmian (kościołów / wspólnot), różniących się niekiedy w sprawach tak fundamentalnych, jak interpretacja dekalogu. Oczywiście wyznawcy każdej z tych grup twierdzą, że ich "kanon" interpretacji i zachowań jest jedynym prawdziwym.
Religia, jako forma organizacji życia społecznego nie ma oczywiście pochodzenia "pozaziemskiego" - należy do sfery polityki, a "idea Boga", która ją legitymizuje, wzbogacana jest o czynniki irracjonalne oddziaływujące na emocje (strach przed nieuniknioną karą / nadzieja nagrody z rąk siły nadprzyrodzonej).
Najsilniejszą ludzką emocją jest strach, zwłaszcza strach przed śmiercią. Jesteśmy jedynymi stworzeniami na ziemi, które żyją ze świadomością własnej śmierci, nie tylko w momentach zagrożenia. Możliwość odsunięcia od siebie tych emocji, a tym bardziej możliwość przezwyciężenia śmierci, jest jednym z najsilniejszych motywów ucieczki w irracjonalizm. Na tym właśnie bazowali autorzy wszelkich mitów religijnych, zyskując w ten sposób możliwość regulowania życia społecznego.

Autor tekstu bardzo płynnie, wychodząc od zrównania wiary z religią (oczywiście religią będącą jedyną słuszną interpretacją, czyli tą którą wyznaje) przechodzi do zasad moralnych, będących jakoby prostą i logiczną konsekwencją wiary. W ten sposób, oczywiście nie wprost, sugeruje jednak, że wszyscy ludzie, nie należący do danej religii, a przynajmniej nie będący chrześcijanami, zasad takowych nie stosują. Można taką sugestię odebrać, jako obraźliwą, jednak mając na uwadze, że kościół rzymskokatolicki coraz bardziej (i na własne życzenie) popada w izolację, a nauczanie opiera na opozycji do "uogólnionego innego", należy uznać, że jest to przekonanie wynikające z braku wystarczających kompetencji społecznych, a przy tym autodestrukcyjne (sądząc chociażby po ilości konwersji na inne wyznania, jakie dokonują się w ostatnich latach). Dowartościowywanie siebie poprzez deprecjonowanie innych jest znanym mechanizmem psychologicznym, jednak stosowanych głównie przez osoby o niskim poczuciu własnej wartości.

Podsumowując - nie widzę dualizmu boskiego prawa i ludzkiej instytucji, jeżeli z jednej strony ta właśnie instytucja ligitymizuje się boskim prawem, z drugiej zaś strony ma monopol na intrpretację tegoż prawa.
Odnośnie etycznej strony: zasad wyrażonych w świętych księgach, ich interpretacji przez kościoły instytucjonalne oraz stosowania przez wiernych - jest to temat tak obszerny, że nie podejmuję się nim tu zajmować.
25-09-2011 18:20
 Ocena 11 na 11
diogenes (42753 punktów)
Cytat:
Tekst niniejszy proszę potraktować jako politykę z szeroko rozumianym racjonalizmem, którego głównym założeniem jest ateizm.


Ateizm nie jest założeniem, tym bardziej jednym z głównych założeń racjonalizmu. Mówiąc nieco staromodnie - jednym z głównych założeń racjonalizmu jest krytyczne używanie przyrodzonego rozumu. Jeśli ów rozum weźmie pod lupę zjawisko religii, to okazuje się, że z bóstw, o których one prawią, nie zostaje nic; bóg chrześcijan nie jest tu wyjątkiem. Tak więc ateizm może być ewentualnie rezultatem myślenia, a nie założeniem. Przesłanką wszelkiego myślenia może być tylko świat, przyroda. A jeśli ktoś w myśleniu pośliźnie się lub potknie (np. o proboszcza), i ze świata wydedukuje sobie bajkę o bogu, to już wyłącznie jego sprawa. Ateizm bardziej przeczy historycznym procedurom wymyślania boga, niż jego istnieniu. Teza o istnieniu boga opiera się na logicznych błędach. Fakt, że wierni nie myślą logicznie, to już inna kwestia.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Leopold August Trojański (27 punktów)
Dziękuję za umieszczenie polemiki i dziękuję za wszystkie wpisy. Postaram się odnieść do wszelkich argumentów.

(1) Co jest a czego nie ma wg. ateizmu

KOR IUS:
To samo także wciskanie racjonalistom (ateistom), że wszystko chcą udowadniać. A naprawdę chcą tylko widzieć prawdziwy świat, jaki by nie był i nie wierzą w coś tylko dlatego, że ktoś tak sobie życzy. Nie ma na coś dowodów, ani racjonalnych poszlak więc nie wierzę. Żyjemy w świecie rzeczywistym, poznawalnym, dotykalnym i mierzalnym.


Sarif:
I tu jest właśnie ten błąd ponieważ ludzie religijni nie mogą zrozumieć tego że wszechświat istniał i nie ma początku ani końca (no jeżeli rozważamy meta wszechświat to tutaj sprawa się komplikuje) i potrzebuje stwórcy który oczywiście ma prawo istnieć bez początku i bez końca i to on wszystko tworzy. Właśnie tutaj uwidacznia się ignorancja ludzi religijnych - jeden byt może nie mieć początku i być opisywalny przez naukę, ale za to drugi nie ma początku i nie da się go zrozumieć, ani opisać. To prawda że prawdopodobnie nie dowiemy się co było przed wielkim wybuchem, ale idea że po prostu było to co teraz i wszechświat w swoim poprzednim stanie zapadł się i doprowadził do wielkiego wybuchu jest bardziej prawdopodobna od idei twórcy którego nie mamy prawa zrozumieć, ale który sobie wszystko zaplanował chociaż planowanie jest ideą wymyśloną przez ludzi.


Pan Korius uważa, że jeśli na coś nie ma dowodów, tedy on nie uwierzy w coś. Natomiast pan Sarif twierdzi (niesłusznie, co należy zaznaczyć), że m.in. moja ignorancja (jako człowieka religijnego) uwidacznia się w tym, że wg. niego nie mogę pojąć, że coś nie ma początku i może istnieć bez owego początku i bez końca, przy czym oczywiście nie ma żadnych dowodów na to, że przed Wielkim Wybuchem Wszechświat się zapadł ale wcześniej też istniał.

W tym momencie należy zapytać się - to jak to jest, czy ateista nie wierzy w coś czego udowodnić nie można (stanowisko pana Koriusa) czy jednak wierzy w coś, czego udowodnić się nie da (stanowisko pana Sarifa). Bo jeśli założyć, że pierwsze podejście jest słuszne, w takim wypadku należy wyeliminować hipotezę o tym, co było przed Wielkim Wybuchem - wszak nie ma żadnych podstaw, poza różnymi rozważaniami, że przed Wielkim Wybuchem był Wszechświat.

dorias:
A wiem jedno, jeśli ktoś mówi o tym, co było przed powstaniem wszechświata i mówi to z pewnością to na pewno gada bzdury:D


Sugeruje pan, że pan Sarif "gada" bzdury?

(2)

Sarif:
No właśnie nie rozumiem tego argumentu stosowanego przez wierzących. Dla mnie fizyka, wielki wybuch i kwanty to nie Staruszek tworzący człowieka w 7 dni, ale rzeczywistość którą potwierdza wiele dowodów, badań i eksperymentów.


Dla mnie fizyka, wielki wybuch i kwanty to również nie jest Staruszek tworzący człowieka w 7 dni (fakt, że jest to tylko pewnego rodzaju metaforą zapewne nie jest istotny, łatwiej bowiem dyskutować z metaforą uznając ją za nie-metaforę, niż przyjąć to proste założenie, że jest po prostu metaforą). No i co, chyba zgadzamy się.

Tomek Fiedorek:
Pomimo wszystko ten pouczający ton jest nieco irytujący.


Proszę mi wybaczyć jeśli przyjąłem taki ton. Nie zamierzam się tu usprawiedliwiać - faktycznie być może był nieco zbyt pouczający, nie miałem jednak takiego zamiaru. Smuci mnie jednak fakt, że sam jestem za taki ton krytykowany, natomiast w odpowiedziach da się wyczuć prócz pouczania i kpinę. Ale to oczywiście wybór szanownych autorów, np. tutaj:

KORIUS:
Kolejna żałosna próba zrównywania wiary z niewiarą (że właściwie ateizm to tylko inna wiara), nauki z ignorancją, godzenia przeciwieństw, próba nadawania religii intelektualnej wiarygodności, na którą nie zasługuje.


Ale przejdźmy dalej.

sinapis:
No to jak? Skąd się wzięły te inne ludy i ci boży synowie, skoro syn Boga podobno jest tylko jeden?


Zapraszam do przeczytania tekstu. Poruszyłem tam tę problematykę.

sinapis:
dodatek kompletny brak pojecia o ateiźmie


Prosiłbym rozwinąć. Taki argument może napisać dosłownie każdy i jest to czystej krwi erystyka. Która jak wiadomo pojawia się gdy kończą się merytoryczne argumenty.

(3) Argumenty pana marudy

maruda:
Umieszczanie boga przed Wielkim Wybuchem i równocześnie umieszczanie go gdzie popadnie poza zasięgiem wzroku, od matematyki i fizyki poprzez pewne idee, po wszelkie inne jeszcze nieotwarte naukowe szufladki jest podyktowane pewnym strachem. Nie dziś, ale jutro nauka może otworzyć kolejną szufladę i po raz kolejny nie znaleźć tam boga. Jakiegokolwiek boga, dlatego trzeba go schować wszędzie gdzie tylko się da. To niestety rozmienia samą ideę boskiej mocy na drobne, tworząc całą masę mniejszych bóstw.


Nikt nie umieszcza Boga poza zasięgiem wzroku jak to pan sugeruje. Bóg jest po pierwsze Stworzycielem. Pański argument stara się stara się sprowadzić sprawę do absurdu (znów erystyka). Bo nie wiem jak rozumieć pańskie słowa - czy spodziewa się pan, że nauka otworzy jakąś "szufladkę" a tan wyskoczy Bóg i powie "a ku ku"? Jeśli tak to gratuluję dobrego humoru, lecz właśnie to byłoby pewnym kompletnym absurdem.

Bóg jako Stworzyciel istnieje we wszystkim i przez wszystko. To jest właśnie głównym założeniem wiary. Boga nie zobaczy się ani nie dotknie. Każdy element wszechświata jest wypełniony Bogiem jako Stwórcą tego elementu, który może ingerować w jego strukturę. To jest właśnie punkt wyjścia.
26-09-2011 10:56 
 Ocena 1 na 1
Leopold August Trojański (27 punktów)
Tutaj pojawia się inny problem - spoglądanie na wszechświat od środka. Tutaj posłużę się przykładem, który nijak się będzie miał do samej wiary ale chodzi o zobrazowanie pewnego zjawiska. Nie chodzi tutaj o odniesienie tego do religii.

Proszę sobie wyobrazić, że jesteśmy wielkości mniejszej niż podstawowa komórka tworząca ludzkie ciało. I zamieszkujemy sobie w człowieku. Poznajemy kolejne układy, badamy je, znamy coraz więcej zależności rządzących człowiekiem. Ale nigdy poza człowieka nie wykraczamy. Wiemy więc, że istnieje żołądek czy jelito. Ale nie wiemy czego częścią właściwie jesteśmy.

I na tym polega problem. Badając coś od wewnątrz zawsze istnieje ten właśnie problem obserwatora umieszczonego wewnątrz, nie zaś na zewnątrz. Jak można zrozumieć ideę wszechświata nie wiedząc w gruncie rzeczy jak się sprawy mają. Czy będąc we wnętrzu człowieka mielibyśmy namacalny dowód na to, że człowiek istnieje? Uprzedzę od razu prześmiewców, którzy nie zrozumieją analogii - nie chodzi mi o to, że zamieszkujemy wnętrzności Boga. Chodzi mi tylko o to, że nikt Boga nie ukrywa, on po prostu jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych.

maruda:
Sugestia że bóg może być zwyczajnymi mieszkańcami tej czy innej galaktyki. Nie boskim stwórcą, ale tylko zwyczajnym obcym ośmiesza całą ideę boga stwórcy. Co to za stwórca który pomimo stworzenia stworzenia wszelkich gwiazd i galaktyk musi co chwilę grzebać przy kodzie genetycznym zwierząt i ludzi by dokończyć stworzenie. To zwyczajny partacz, nie wszechmocna istota.


Stworzenie to jest początek procesu tworzenia. Ponadto jak wyżej - Bóg nie jest zwyczajnym mieszkańcem. Próbując wyśmiać religię strasznie pan się plącze.

maruda:
Jak powstali wierzący. To ciekawe pytanie, dotyka samego jądra, przyczyny i celu powstania religii. Zacznijmy od pokazania pewnych mechanizmów. Wiara jest rozpowszechniana przez kapłanów, by nie musieć udowadniać swoich racji wymyślili pewną sprytną sztuczkę. Utwierdzają wiernych w pewnych postawach które mają osłabić ich sceptyczny instynkt samozachowawczy. Wmawianie że wiara przynosi korzyści w tym i w kolejnym życiu. Wmawianie że wiara bez oczekiwania dowodów i trudnych pytań jest tym milsza bogu jest tylko i wyłącznie na rękę twórcą religijnych mitów.

Wymaganie od ludzi wiary bez podawania dowodów jest postawą nieuczciwą. Dodając do tego represje państwowe dla wierzących inaczej niż większość i brak możliwości krytyki wiary mamy cały aparat opresji umysłu. Dopiero od niedawna można bez obawy o własne życie polemizować z wiarą i niestety okazuje się że wiara nie umie nawet obronić własnych tez.


Wg. Biblii św. Tomasz Apostoł uwierzył dopiero kiedy Jezus udowodnił mu, że zmartwychwstał i pokazał swoje rany. To wykluczałoby tezę, jakoby Bóg z miejsca wykluczał "niedowiarków". Owszem, wiara bez dowodów jest milsza Bogu, jednak Bóg daje dowody tym, którzy nie dowierzają. Nikt nie wymaga wiary bez dowodów.

Natomiast co do drugiego twierdzenia, że można polemizować z wiarą bez ponoszenia represji dopiero od niedawna oczywiście polemizował nie będę, gdyż jest to niestety smutna prawda. Tak samo jak i smutną prawdą jest to, że osoby, które mają ewangelizować niestety często jakby zdają się mieć z samą religią mało wspólnego.

maruda:
Podstawą Kościoła Katolickiego jest pewien mit założycielski, w micie tym Jezus zmartwychwstaje, czynem tym potwierdza swój boski rodowód. Samo zmartwychwstanie jest przez Kościół wyłączone spod opinii historyków i przekazane w wyłączną władzę teologów. Tworzy to pole do nadużyć, to i tym podobne nadużycia są immanentną cechą Kościoła. Instytucja która powstała dzięki rozpowszechnianiu kłamstwa o zmartwychwstaniu Jezusa, praktycznie eliminuje sens istnienia tej instytucji. Kościół w tym wypadku nie może mienić się mianem jedynego sprawiedliwego i nieskalanego. Oznacza to że Kościół nie ma przypisywanych przez samego siebie fundamentów i oparty jest na piasku, nie na skale.


Pan zakłada, że zmartwychwstanie Jezusa jest kłamstwem. Aby stwierdzić, że coś jest kłamstwem, należy do kłamstwo wykazać. O ile dobrze wiem, tego zrobić się nie da. Jest to więc kolejny raz wykazanie jak się mają huczne hasła o dowodzeniu czegoś ponad wszelką miarę do praktyki w dyskusji.

(4)

Scarabaeus:
Jeżeli jest to kara śmierci wykonywana na podstawie prawomocnego wyroku - to państwo.
Jeżeli są to skutki prowadzonych działań wojennych - to państwo.
W końcu oskarżamy o odpowiedzialność za prześladowania faszyzm, komunizm czy organizacje mafijne. Zrzucanie odpowiedzialności w tych przypadkach na ludzi oczyszczając państwa, ideologie czy organizacje przestępcze jest delikatnie mówiąc naiwne.


Państwo to taki abstrakcyjny byt, na który łatwo zrzucić winę. Ja jednak wolę aby nie utożsamiać państwa z nazizmem - bo trudno mi sobie wyobrazić państwo, które samo z siebie powie - "hej, jestem nazistą". Prawo jak i państwo tworzą konkretne jednostki. I próba rozmycia odpowiedzialności nazistów czy komunistów poprzez twierdzenie "to nie jednostki, to państwo" wydaje mi się być jednak bardzo chybiona i niesmaczna. Szczerze mówiąc nie widziałem jeszcze żadnego państwa wydającego rozkaz zabójstwa, widziałem jednak wielu ludzi dopuszczających się takich czynów.
26-09-2011 10:57 
 Ocena 1 na 1
Leopold August Trojański (27 punktów)
Arystyp z Cyreny:
Proponuję wszystkim przeprowadzić eksperyment z edytorem tekstowym.

Zamienić wszystkie Bóg na Latający Potwór Spaghetti, kościół na kościół latającego potwora spaghetti itd.

Podobne "teodycee" uwypuklają główną zaletę dialogu jako najlepszej formy wymiany poglądów. Lektura podobnych wypocin jest niekonstruktywna dla nikogo, w przeciwieństwie do antycypowanej rozmowy z autorem.

Nie widzę nawet sensu w wysuwaniu argumentów przeciw bo chyba autor jest nieobecny na forum, czyż nie?


Po pierwsze jak rozumiem to jest ta osławiona merytoryczna dyskusja? Po drugie skąd założenie, że jestem nieobecny na forum? Skoro został opublikowany tutaj mój tekst, to chyba dobre wychowanie nakazuje odnieść się do argumentów adwersarzy? Czyżby uważał pan, że jestem źle wychowany? Przykro mi, że w taki sposób ocenia pan ludzi nie znając ich.

Alicja Duda:
Jak się ma taki bóg do modlitw, egzorcyzmów itd? Jakie to ma przełożenie na działanie kościołów? Każdy z Kościołów, każda z religii ma na swoim koncie działania zbrodnicze.
Który z tych kościołów jest prawdziwy?


Chętnie odniosę się do tego w kolejnym tekście do którego zamieszczę tutaj link - chciałbym go gdzieś opublikować.

jark44:
Tekst jest bardzo nudny i nic nowego nie wnosi do naszych rozważań. Szkoda czasu na polemikę. Niestety, autor próbuje posłużyć się (bardzo kulturalnie zresztą) starymi już sposobami myslenia. Jednym słowem tekst bardzo nudny.


No cóż, dla niektórych jest to nudne. Nie wiem co musiałbym napisać - Kod Leonarda? aby wciągnęło to szanownego rozmówcę. Pozdrawiam.

(5) Pani Anna Salman

Anna Salman:
Z tematyką religijną zetknęłam się dopiero w wieku, w którym nie przyjmowałam bezkrytycznie jakichkolwiek irracjonalnych bytów oraz niewidzialnych sił sterujących życiem ludzkim.


Niegdyś np. grawitacja była taką irracjonalną niewidzialną siłą sterującą życiem w jakiś sposób. Tak jak i wiele innych zjawisk. I odrzucano je ponieważ wierzono, że jest to irracjonalne.

Anna Salman:
I mimo podejmowania prób "zyskania łaski wiary", nie tylko nic nie zyskałam, ale straciłam złudzenia, co do żarliwej religijności moich rodaków.


Nie jestem pewien o czym pani pisze - wcześniej pisze pani:

Anna Salman:
Nie muszę sobie udowadniać i szukać oparcia w opiniach innych ludzi, że nie istnieje coś, na istnienie czego nie miałam nigdy żadnych przesłanek. Jest to najwidoczniej związane z areligijnym wychowaniem - w moim najbliższym otoczeniu temat Boga nie był nigdy poruszany. Z tematyką religijną zetknęłam się dopiero w wieku, w którym nie przyjmowałam bezkrytycznie jakichkolwiek irracjonalnych bytów oraz niewidzialnych sił sterujących życiem ludzkim.


Czyli wynikałoby z tego, że zakładała pani zawsze (odkąd się z nią zetknęła), że religia to irracjonalne bzdury. W związku z tym jak można zyskać ową łaskę wiary, skoro z góry zakłada się, że coś takiego nie istnieje?

Anna Salman:
ten sposób, oczywiście nie wprost, sugeruje jednak, że wszyscy ludzie, nie należący do danej religii, a przynajmniej nie będący chrześcijanami, zasad takowych nie stosują.


I tutaj właśnie kończy się merytoryczna dyskusja. Napisała właśnie pani coś takiego "autor nic takiego nie powiedział, ale na pewno mogę mu przypisać takie słowa" - proszę wybaczyć ale do czegoś takiego odnieść się nie da. Z chęcią podyskutuję z Panią ale następnym razem prosiłbym o wypowiedź bez przypisywania mi fikcyjnych stanowisk.

Zresztą to o czym pani napisała świadczy o tym, że popełnia pani powielany setki razy błąd o tym, że człowiek niewierzący może być człowiekiem moralnym. Ale o tym pisać nie zamierzam w momencie gdy przypisuje mi się nieprawdziwe tezy.


***

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, postaram się odpowiadać na bieżąco.
26-09-2011 23:07 
 Ocena 7 na 7
Anna Salman (16360 punktów)
>(5) Pani Anna Salman
>Niegdyś np. grawitacja była taką irracjonalną niewidzialną siłą sterującą życiem w jakiś sposób. Tak jak i wiele innych zjawisk. I odrzucano je ponieważ wierzono, że jest to irracjonalne.
Nie tyle odrzucano, co nie podejrzewano, że takie zjawisko istnieje.
> Anna Salman:
Z tematyką religijną zetknęłam się dopiero w wieku, w którym nie przyjmowałam bezkrytycznie jakichkolwiek irracjonalnych bytów oraz niewidzialnych sił sterujących życiem ludzkim.

>Czyli wynikałoby z tego, że zakładała pani zawsze (odkąd się z nią zetknęła), że religia to irracjonalne bzdury.
Pozostawiam bez komentarza, mając nadzieję, że to tylko kwestia pośpiechu, a nie intencjonalna zmiana tekstu.

> Anna Salman:
ten sposób, oczywiście nie wprost, sugeruje jednak, że wszyscy ludzie, nie należący do danej religii, a przynajmniej nie będący chrześcijanami, zasad takowych nie stosują.

>I tutaj właśnie kończy się merytoryczna dyskusja.
Szkoda, bo nie zauważyłam kiedy się zaczęła...

>Napisała właśnie pani coś takiego "autor nic takiego nie powiedział, ale na pewno mogę mu przypisać takie słowa" - proszę wybaczyć ale do czegoś takiego odnieść się nie da.
To chyba z pańskiego tekstu?
Cytat:
I nie chodzi mi o to, że ateiści są źli. O tym będzie za chwilę - czy raczej o tym, że każdy człowiek
może być zły.
>
Natomiast w poprzednim akapicie oraz w następnym stwierdza pan, że stwórca stawia człowiekowi warunek życia takiego, by nie szkodzić innym oraz miłości do ludzi, dowodząc w dość karkołomny sposób, że człowiek, który w tegoż stwórcę nie wierzy, nie ma wobec nikogo żadnych zobowiązań. Jeżeli przy tym przywołuje pan dekalog, to mam prawo wyciągnąć wniosek, że możliwość posiadania zasad moralnych spełniają co najwyżej chrześcijanie oraz Żydzi (o których zapomniałam w poprzednim komentarzu, a przecież dekalog to judaizm przede wszystkim).
Ponadto powtarza pan to wprost poniżej:
>Zresztą to o czym pani napisała świadczy o tym, że popełnia pani powielany setki razy błąd o tym, że człowiek niewierzący może być człowiekiem moralnym. Ale o tym pisać nie zamierzam w momencie gdy przypisuje mi się nieprawdziwe tezy.

Czyli ... o co chodzi? Jest to pańskie stanowisko, czy ktoś pana zmusza do takiego formułowania zdań?

Ponadto nie odniósł się pan do rzeczy najistotniejszych - własnych, błędnych założeń:
- ateiści to nie tylko zbłąkane owieczki, które można zagnać z powrotem na pastwisko, ale również ludzie po prostu areligijni, czyli odporni na psychomanipulacje;
- wiara (przekonanie o istnieniu stwórcy /stwórców) nie jest tożsama z religią (zespołem przekonań oraz zachowań narzuconych przez kapłanów danego wyznania, regulujących często różne sfery życia, nie tylko religijnego (np. ubiór, zasady odżywiania), a zasady moralne nie są prostą konsekwencją ani wiary, ani religii, lecz są człowiekowi przyrodzone - prawdopodobnie zachowania altruistyczne wykształciły się w trakcie ewolucji, jako niezbędne do przetrwania grupy.
>Z chęcią podyskutuję z Panią ale następnym razem prosiłbym o wypowiedź bez przypisywania mi fikcyjnych stanowisk.
Będę wdzięczna, jeżeli sam się pan zastosuje do tej rady ...
Z niecierpliwością czekam na kolejne teksty.
27-09-2011 11:52 
 Ocena 2 na 2
Leopold August Trojański (27 punktów)
>Natomiast w poprzednim akapicie oraz w następnym stwierdza pan, że stwórca stawia człowiekowi warunek życia takiego, by nie szkodzić innym oraz miłości do ludzi, dowodząc w dość karkołomny sposób, że człowiek, który w tegoż stwórcę nie wierzy, nie ma wobec nikogo żadnych zobowiązań. Jeżeli przy tym przywołuje pan dekalog, to mam prawo wyciągnąć wniosek, że możliwość posiadania zasad moralnych spełniają co najwyżej chrześcijanie oraz Żydzi (o których zapomniałam w poprzednim komentarzu, a przecież dekalog to judaizm przede wszystkim).

Pani nadal próbuje przypisać mi słowa, których nie wypowiedziałem. W przywołanym przez panią fragmencie piszę o (1) odrzuceniu Boga jako środku realizacji swojego ego oraz (2) relacjach pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Nigdzie nie wskazałem, że tylko osoby wierzące w Boga postępują moralnie.

W swoim artykule przywołałem tylko to, że Bóg oczekuje od człowieka miłości - i jest to de facto jedyny warunek stawiany człowiekowi. Natomiast ateiści Boga odrzucają ale nie dla tego, że nie chcą spełnić tego warunku ale dlatego (co już napisałem) bo perspektywa istnienia jakiejś siły wyższej jest targnięciem się na ich ego.

Moralność - co chyba jest jasne dla wszystkich - występuje w pewnej jednolitej postaci w każdym (prawie każdym) zakątku Świata, niezależnie od wyznania. Powoli klaruje nam się wizja człowieka, który wymaga odpowiedniej socjalizacji celem stania się moralną jednostką. To znaczy człowiek moralności nie ma zapisanej w genach - dowodzą tego przypadki ludzi wychowywanych przez zwierzęta, którzy nie potrafili się zsocjalizować. Tak więc nie ma tutaj elementu wiary jako nośnika moralności. To człowiek i społeczeństwo - wierzący i niewierzący - są tym nośnikiem. Dlatego pani słowa są nadinterpretacją.

>- ateiści to nie tylko zbłąkane owieczki, które można zagnać z powrotem na pastwisko, ale również ludzie po prostu areligijni, czyli odporni na psychomanipulacje;

Ależ ja nikogo nie zamierzam gnać z powrotem na pastwisko. To jest wybór człowieka, ja go szanuję i nie zamierzam z nim walczyć na żadnej płaszczyźnie. Nie twierdzę, że ateizm jest przyczyną jakiegokolwiek zła. Ale też nie podzielam opinii, że ateiści są odporni na psychomanipulacje. Z punktu widzenia ateizmu religia jest taką psychomanipulacją, z mojego punktu widzenia takich psychomanipulacji jest znacznie więcej - występują na poziomie społecznym, politycznym etc. Nie zauważyłem aby ateiści byli choćby odrobinę bardziej odporni na jakiekolwiek psychomanipulacje.

>- wiara (przekonanie o istnieniu stwórcy /stwórców) nie jest tożsama z religią (zespołem przekonań oraz zachowań narzuconych przez kapłanów danego wyznania, regulujących często różne sfery życia, nie tylko religijnego (np. ubiór, zasady odżywiania), a zasady moralne nie są prostą konsekwencją ani wiary, ani religii, lecz są człowiekowi przyrodzone - prawdopodobnie zachowania altruistyczne wykształciły się w trakcie ewolucji, jako niezbędne do przetrwania grupy.

(1) Wiara i religia to kwestie znacznie bardziej skomplikowane. Wg. mnie wszystkie definicje religii, które są bardzo rozbudowane i tak zamykają się w poglądzie Hobbsa, który mówi, że religia jest to wiara i kult z tą wiarą związany. W tym sensie zgadzam się całkowicie, że wiara nie jest tożsama z religią. Być może faktycznie popełniłem błąd (a raczej na pewno popełniłem błąd wynikający ze zbytniego uogólnienia) ale nie zmienia to faktu, że podkreśliłem również, że instytucja Kościoła jako taka jest niczym więcej jak instytucją tworzoną przez ludzi. Sama wiara jest czymś odrębnym.

Co do zachowań moralnych - moim zdaniem ewolucja nie ma z nimi nic wspólnego (w sposób bezpośredni). Ewolucja rozumiana oczywiście w sposób biologiczny. Otóż ewolucja jest niczym innym jak ciągłymi mutacjami modyfikującymi gatunek wyjściowy, czego konsekwencją jest bardzo często powstanie nowego gatunku. Są to mutacje o podłożu molekularnym, modyfikujące pojedyncze geny (tak przynajmniej twierdził Kimura, choć oczywiście możliwe, że model zmian całościowych jest bardziej prawdopodobny - to pozostaje kwestią uogólnienia - jednak niezależnie od tego mutacje nie zmieniają - a przynajmniej tak się może wydawać - świadomości).

Moralność jest raczej konsekwencją pewnego rozwoju społecznego i pewnego ukształtowania ludzkiego mózgu, który był zdolny do rozpoznania emocji. Oczywiście może tu zostać podniesiony argument, że w takim razie jest to jednak wynikiem ewolucji - wszak postrzeganie emocji i intelekt są wynikiem owej ewolucji. Jednak bardziej naturalne wydaje się, że moralność jest wtórna do wykształcenia się emocji i intelektu. Została ukształtowana raczej na poziomie ewolucji społecznej, budowania coraz bardziej skomplikowanych tworów społecznych i powstawania pewnego systemu wierzeń. Oczywiście nie oznacza to, że moralność jest li tylko efektem samej wiary - ale podczas rozwoju społeczeństwa wiara miała niebagatelne znaczenie.

Rozwijając tę myśl należy dodać, że wierzenia, które przekształcały się z wczesnych form szamanizmu, w pewien sposób zawsze eksponowały jakieś określone zasady, które w danym czasie i miejscu, wśród określonej grupy ludzi, były zasadami o charakterze moralnym. W ten sposób, wraz z ewolucją owych wierzeń, człowiek przeszedł od składania krwawych ofiar do przykazania nie zabijaj. I nie widzę tutaj roli, którą odegrali pradawni ateiści w rozwoju owej moralności.
27-09-2011 13:12 
 Ocena 7 na 7
Przemek J. (3008 punktów)
Nawet nie próbuję włączyć się w kolejną dyskusję o niczym, bo z każdą kolejną wypowiedzią nabieram coraz większego przekonania, że dążysz raczej do pyskówki niż racjonalnej wymiany myśli.

Żeby nie być posądzonym o gołosłowność przytoczę jeden przykład.

Piszesz:
> Pani nadal próbuje przypisać mi słowa, których nie wypowiedziałem.

Po czym sam ateistom przypisujesz słowa i zachowania, które nie mają z nimi nic wspólnego (jestem ateistą a poniższe mnie nie dotyczy):

>Natomiast ateiści Boga odrzucają [...] bo perspektywa istnienia jakiejś siły wyższej jest targnięciem się na ich ego.

Dyskutujesz z tworzonymi przez siebie założeniami, a interlokutorom insynuujesz nadinterpretację Twoich wypowiedzi (jak takowej nie widzę, podobnie jak Anna to argumentowała).

Artykuł powinien mieć tytuł "Polemika z moim wyobrażeniem o racjonalizmie".
27-09-2011 15:20 
 Ocena 9 na 9
Anna Salman (16360 punktów)
>Pani nadal próbuje przypisać mi słowa, których nie wypowiedziałem. ... piszę o (1) odrzuceniu Boga jako środku realizacji swojego ego oraz (2) relacjach pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Nigdzie nie wskazałem, że tylko osoby wierzące w Boga postępują moralnie.
W takim razie zdanie poniższe mam traktować, jako pisane w pośpiechu i nie oddające intencji? OK
Cytat:
Zresztą to o czym pani napisała świadczy o tym, że popełnia pani powielany setki razy błąd o tym, że człowiek niewierzący może być człowiekiem moralnym.

>... Bóg oczekuje od człowieka miłości - i jest to de facto jedyny warunek stawiany człowiekowi. Natomiast ateiści Boga odrzucają ale nie dla tego, że nie chcą spełnić tego warunku ale dlatego ... bo perspektywa istnienia jakiejś siły wyższej jest targnięciem się na ich ego.
Nie mogę odrzucić czegoś, co nie istnieje. Nie życzę sobie natomiast, aby wymuszano na mnie przyjęcie teistycznego punktu widzenia - bezkrytycznego zaadaptowania cudzych przekonań.
Poruszył pan istotne zagadnienie - wolność a moralność. Wg mnie moralnym może być tylko człowiek wolny. Żadne działania wykonane pod presją - ze strachu przed karą / w oczekiwaniu nagrody - nie są działaniami moralnymi, gdyż oparte są na kalkulacji.
>... człowiek moralności nie ma zapisanej w genach - dowodzą tego przypadki ludzi wychowywanych przez zwierzęta, którzy nie potrafili się zsocjalizować.
Wychowanie jest czynnikiem, który wspomaga rozwój empatii, będącej podstawą zachowań moralnych. Nie jest wystarczającym, gdy mamy do czynienia z osobą zaburzoną psychicznie (psychopatą), takowej empatii pozbawioną. Ludzie wychowani przez zwierzęta nie zdołali już przyswoić sobie kapitału kulturowego, nabywanego w drodze socjalizacji. Nie wiemy jednak, na ile ich zachowania w grupie pierwotnej - wśród zwierząt, były prospołeczne / nacechowane altruizmem. A że takie przypadki występują wśród zwierząt, zwłaszcza żyjących w stadach, potwierdzają obserwacje.
> ... nie podzielam opinii, że ateiści są odporni na psychomanipulacje.
Dlatego wolę określenie "areligijni".
>... z mojego punktu widzenia takich psychomanipulacji jest znacznie więcej - występują na poziomie społecznym, politycznym etc. Nie zauważyłem aby ateiści byli choćby odrobinę bardziej odporni na jakiekolwiek psychomanipulacje.
Zgadzam się, że z psychomanipulacją mamy do czynienia nawet w kontaktach jednostkowych. Jednak moje obserwacje wskazują, że wszelkie przejawy poddawania się temu mechanizmowi dotyczą ludzi podatnych na wpływy, być może słabszych psychicznie, niedojrzałych emocjonalnie. Stąd nie wszyscy ateiści są ludźmi "areligijnymi".
>... moralność jest wtórna do wykształcenia się emocji i intelektu. Została ukształtowana raczej na poziomie ewolucji społecznej, budowania coraz bardziej skomplikowanych tworów społecznych i powstawania pewnego systemu wierzeń. Oczywiście nie oznacza to, że moralność jest li tylko efektem samej wiary - ale podczas rozwoju społeczeństwa wiara miała niebagatelne znaczenie.
Powiedziałabym inaczej - moralność została zdefiniowana, jako zespół zachowań pożądanych społecznie i w tym sensie jest wytworem kultury, przy czym zakres tych zachowań został narzucony, niekiedy wbrew naturalnym predyspozycjom (np. kazirodztwo - z reguły eliminowane w świecie zwierząt, w niektórych kulturach akceptowane).
>... wierzenia, które przekształcały się z wczesnych form szamanizmu, w pewien sposób zawsze eksponowały jakieś określone zasady, które w danym czasie i miejscu, wśród określonej grupy ludzi, były zasadami o charakterze moralnym. W ten sposób, wraz z ewolucją owych wierzeń, człowiek przeszedł od składania krwawych ofiar do przykazania nie zabijaj. I nie widzę tutaj roli, którą odegrali pradawni ateiści w rozwoju owej moralności.
"Pradawny ateista"? Chyba raczej istota areligijna, której jeszcze nie zaimplementowano wiary w istnienie nadprzyrodzonej, obdarzonej inteligencją i mocą sprawczą siły.
W zasadzie człowiek jest jedyną istotą na ziemi, ujawniającą na tak wielką skalę agresję wewnątrzgatunkową. Zwierzę zabija, aby przeżyć - zdobyć pokarm, terytorium, w obronie własnej; człowiek zabija często z powodu urojeń - wyobrażonych zagrożeń i jako jedyne stworzenie czerpie przyjemność z zadawania śmierci. Składanie w ofierze członków własnego gatunku ma silne konotacje religijne - musi istnieć jakaś istota nadprzyrodzona, która takiej ofiary wymaga. W tym sensie jest to działanie oparte na urojeniach.
Ewolucja społeczna rozpoczęła się od etapu życia w małych grupach, których członkowie musieli, walcząc o byt, wspierać się i dzielić zasobami. Te zasady pozwalały przetrwać oraz zachować ciągłość pokoleniową - poprzez naśladownictwo. Pochodną (bo nie wytworem religii) jest np.przykazanie "Czcij ojca swego i matkę swoją, aby ci się w życiu dobrze wiodło". Innymi słowy - tak, jak ty traktujesz swoich rodziców, tak twoje dzieci potraktują w przyszłości ciebie. Jest to wykładnia teologa protestanckiego, niestety nie natrafiłam nigdzie na równie sensowne interpretacje katolickie. Odpowiednikiem ludowym tej zasady jest znana bajka o podawaniu dziadkowi jedzenia w korytku - już bez żadnych odniesień religijnych.

To, co większość religii dodała do podstawowych, naturalnych zasad współżycia w grupie, to przede wszystkim:
- rytuał i jego przestrzeganie,
- monopolizację interpretacji co jest, a co nie jest dozwolone, przez kastę kapłanów, ustawiającą się na szczycie hierarchii społecznej oraz bezwględne podporządkowanie owym interpretacjom, zwłaszcza w zakresie reprodukcji seksualnej,
- nienaruszalność struktury społecznej, opartej na rzekomo "boskich prawach", ugruntowaną sankcjami w przypadku sprzeciwu wobec istniejącego porządku społecznego,
- ograniczenie wolności innych - gorszych wg interpretacji kapłanów: ateistów, innowierców, kobiet, innych grup etnicznych / najniższych warstw społecznych.
I do dziś, niestety, złamanie jednej z tych zasad jest piętnowane o wiele silniej, niż skrzywdzenie innego członka grupy.
26-09-2011 18:12 
 Ocena 14 na 14
wojtek. (1061 punktów)
Cytat:
Bóg jako Stworzyciel istnieje we wszystkim i przez wszystko. To jest właśnie głównym założeniem wiary.


   Więc jest to założenie wiary? Pytam, ponieważ w swojej "Polemice z racjonalizmem", pisze Pan zdaniem oznajmującym, nie pozostawiającym wątpliwości (takich wyrażeń w Pańskim tekście jest więcej, ale ograniczę się tylko do jednego):

Cytat:
Bóg jest Stworzycielem i o tym zapominać nie można.


   Pan wie, że Bóg stworzyciel istnieje, czy też Pan w to wierzy? Jeśli Pan wie (a powyższe zdanie na to wskazuje), to proszę dowieść tego, że Bóg stworzyciel istnieje.

Cytat:
I na tym polega problem. Badając coś od wewnątrz zawsze istnieje ten właśnie problem obserwatora umieszczonego wewnątrz, nie zaś na zewnątrz. Jak można zrozumieć ideę wszechświata nie wiedząc w gruncie rzeczy jak się sprawy mają. Czy będąc we wnętrzu człowieka mielibyśmy namacalny dowód na to, że człowiek istnieje? Uprzedzę od razu prześmiewców, którzy nie zrozumieją analogii - nie chodzi mi o to, że zamieszkujemy wnętrzności Boga. Chodzi mi tylko o to, że nikt Boga nie ukrywa, on po prostu jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych.


   Nawet jeśli rzeczywiście człowiek będący częścią wszechświata, nie jest w stanie zrozumieć wielu rzeczy które tymże wszechświatem rządzą, to mimo wszystko nijak z tego faktu nie wynika konieczność istnienia Boga stwórcy.
27-09-2011 11:57 
 Ocena 1 na 1
Leopold August Trojański (27 punktów)
>    Pan wie, że Bóg stworzyciel istnieje, czy też Pan w to wierzy? Jeśli Pan wie (a powyższe zdanie na to wskazuje), to proszę dowieść tego, że Bóg stworzyciel istnieje.

Ja to wiem tak samo jak pan wie, że Bóg nie istnieje. To proste. I tak samo jak pan nie będzie w stanie dowieść owego nieistnienia w taki sposób, który mnie przekona, tak pan doskonale wie, że ja nie przekonam pana żadnymi argumentami. To jest kwestią wiary. A wiedza z tego wypływa.
27-09-2011 18:28 
 Ocena 10 na 10
wojtek. (1061 punktów)
>Ja to wiem tak samo jak pan wie, że Bóg nie istnieje. To proste.

   Proste? Więc poproszę, aby przytoczył Pan jakąkolwiek moją wypowiedź, w której twierdzę, że wiem, iż Bóg nie istnieje.

>I tak samo jak pan nie będzie w stanie dowieść owego nieistnienia w taki sposób, który mnie przekona,

   Nie mam zamiaru Panu czegokolwiek dowodzić, ani do niczego Pana przekonywać. Ani ja, ani żaden inny niewierzący nie ma żadnego obowiązku dowodzić Panu, że Bóg w którego Pan wierzy nie istnieje.

   Zauważyłem u części teistów ciekawy mechanizm, polegający na stanowczym twierdzeniu, że Bóg istnieje, a następnie wymaganiu na ludziach tejże wiary nie podzielających, aby ci dowodzili, że Bóg nie istnieje.

   To Pan twierdzi, że wie, iż Bóg istnieje, to Pan używa zdań które sugerują, że się Pan nie myli i, że musi Pan mieć rację, a omyłkę popełniają ci którzy się z Panem nie zgadzają, więc na Panu spoczywa dowiedzenie tego wszystkiego.

   Czy to nie Pan napisał?:

Cytat:
Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto daną rzecz chce wywieść.


   Chyba, że Pan uważa, że może pewne rzeczy wymagać od innych, ale od siebie już nie?

>tak pan doskonale wie, że ja nie przekonam pana żadnymi argumentami.

   To co ja "doskonale wiem", to sam wiem najlepiej. Jednakże istotnie, na argumenty inne niż: "Bóg istnieje", albo: "Bóg jest poza możliwościami poznawczymi człowieka", albo jakiekolwiek których nie dałoby się obalić, czekam odkąd zainteresowałem się tematem.

>To jest kwestią wiary. A wiedza z tego wypływa.

   Wiedza i wiara, to dwie róże rzeczy. Wiedzę można weryfikować, wiary się nie da. Jednak chętnie się dowiem, jak wiedza o Bogu (który jest przecież poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych, jak raczył Pan zauważyć) wypływa z wiary w niego?
27-09-2011 00:45 
 Ocena 15 na 15
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Chodzi mi tylko o to, że nikt Boga nie ukrywa, on po prostu jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych.

Życzliwa uwaga - w rozmowach z niewierzącymi sugeruję unikać zwrotów takich jak powyżej ("Bóg... po prostu jest"). Przeformułuję to dla Pana, tak żeby nie raziło: "nikt Boga nie ukrywa, on po prostu może być poza zasięgiem..."

> Ponadto jak wyżej - Bóg nie jest zwyczajnym mieszkańcem.

No właśnie... Proszę się pozbyć tego nawyku, tak się nie da rozmawiać.

> Pan zakłada, że zmartwychwstanie Jezusa jest kłamstwem. Aby stwierdzić, że coś jest kłamstwem, należy do kłamstwo wykazać.

Chyba się Panu ciężar dowodu obsunął. Zakładam, że przez nieuwagę, nie ze złej woli.

> Owszem, wiara bez dowodów jest milsza Bogu

A co jeżeli ktoś nie miał tyle szczęścia co Pan - i urodził się w kulturze czczącej, powiedzmy, Wielkiego Juju z Dna Morza? Czy nadal będzie Pan bronił mechanizmu zachowania wiary niezależnie od dowodów?

Patrzył Pan kiedyś na religię z perspektywy memetyki, czyli jak na pasożyta umysłu? W takim ujęciu zasada "utrzymaj wiarę za wszelką cenę" jest mechanizmem w oczywisty sposób służącym ("milszym") samej religii. Przyjęcie tej optyki usuwa konieczność wymyślenia sobie pokrętnej racjonalizacji, z jakich to niby powodów dobry i mądry Bóg preferuje łatwowiernych prostaczków.
27-09-2011 13:15 
 Ocena 2 na 2
Leopold August Trojański (27 punktów)
>Życzliwa uwaga - w rozmowach z niewierzącymi sugeruję unikać zwrotów takich jak powyżej ("Bóg... po prostu jest"). Przeformułuję to dla Pana, tak żeby nie raziło: "nikt Boga nie ukrywa, on po prostu może być poza zasięgiem..."

Problem polega na tym, że dla mnie Bóg jest tak jak dla większości ludzi a nie mogą być pewne idee, zwłaszcza z zakresu nauk ścisłych. Nikt nie mówi "możliwe, że grawitacja istnieje". Dlaczego więc mam wypierać się pewnych poglądów? Przecież nie utrudnia to dyskusji. Ateista nie powie mi (a przynajmniej ateiści nie twierdzą tak w tekstach na tym portalu czy w dyskusji), że Boga może nie być. Twierdzą jasno, że Boga nie ma. Skoro tak się nie da rozmawiać, to dlaczego twierdzi się, że zmartwychwstanie Jezusa jest a nie może być kłamstwem? Albo stosujemy te same zasady w stosunku do wszystkich albo dyskusja traci sens, kiedy jedna strona musi wyprzeć się swoich poglądów i twierdzić, że być może - gdzieś, kiedyś, jakoś - coś jest a druga z wielką sumiennością stwierdza, że coś na pewno nie jest.

>Chyba się Panu ciężar dowodu obsunął. Zakładam, że przez nieuwagę, nie ze złej woli.

Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto daną rzecz chce wywieść. Ja podpieram się na Biblii, która twierdzi, że do zmartwychwstania doszło. Traktuję to jako dowód ze źródła o charakterze historycznym. Skoro Biblia wg. niektórych kłamie, to znaczy, że ci którzy uważają że kłamie, winni wykazać, że faktycznie kłamie.

>A co jeżeli ktoś nie miał tyle szczęścia co Pan - i urodził się w kulturze czczącej, powiedzmy, Wielkiego Juju z Dna Morza? Czy nadal będzie Pan bronił mechanizmu zachowania wiary niezależnie od dowodów?

Nie uważam aby Katolicyzm czy Chrześcijaństwo miały wyłączność na Boga. Bóg jest jeden i jest przedstawiany w różny sposób w zależności od miejsca. Nie widzę sprzeczności w wyznawaniu Wielkiego Juju jeśli za tym idą podstawowe zasady miłości.

>Patrzył Pan kiedyś na religię z perspektywy memetyki, czyli jak na pasożyta umysłu?

Powoływanie się na memetykę jako uzasadnienie racjonalizmu trochę mnie dziwi, skoro memetyka to nic innego jak pewna idea nie mająca nic wspólnego z nauką.

>W takim ujęciu zasada "utrzymaj wiarę za wszelką cenę" jest mechanizmem w oczywisty sposób służącym ("milszym") samej religii. Przyjęcie tej optyki usuwa konieczność wymyślenia sobie pokrętnej racjonalizacji, z jakich to niby powodów dobry i mądry Bóg preferuje łatwowiernych prostaczków.

Ależ ja nie wymyślam żadnej pokrętnej racjonalizacji. Prawdę mówiąc kwestia utrzymania wiary za wszelką cenę nie zaprząta mojego umysłu - ja wierzę i nie potrzebuję wmawiać sobie, że Bóg preferuje moją wiarę bo wierzę. Po prostu uważam, że coś jest i nie odrzucam tego. Pan chyba zakłada, że wierzący musi szukać jakiś dogłębnych uzasadnień dlaczego jego wiara jest lepsza od niewiary. Ja czegoś takiego nie szukam bo tak nie twierdzę. Można wierzyć i można nie wierzyć, ja zaś tego nie wartościuję. Jako człowiek wierzący wiem jednak, że Bóg istnieje ale nie zamierzam w żaden sposób oceniać niewierzącego.
27-09-2011 13:58 
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)
>Twierdzą jasno, że Boga nie ma.
Nie ma kompletnie żadnych dowodów na jego istnienie, dlatego zakładają nieistnienie.
>dlaczego twierdzi się, że zmartwychwstanie Jezusa jest a nie może być kłamstwem?
Śmierć to proces nieodwracalny. Jeśli ktoś umarł, to nie żyje i żyć już nie będzie. Jest to oczywiste dla każdego, kto nie uciekał z lekcji biologii w szkole.
>Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto daną rzecz chce wywieść. Ja podpieram się na Biblii, która twierdzi, że do zmartwychwstania doszło. Traktuję to jako dowód ze źródła o charakterze historycznym. Skoro Biblia wg. niektórych kłamie, to znaczy, że ci którzy uważają że kłamie, winni wykazać, że faktycznie kłamie.
To już wykazano. Proszę, tu jest obszerny katalog rozmaitych biblijnych kłamstw i niedorzeczności.
Biblia nie jest literaturą faktu i nie przedstawia samych prawd. Są w niej informacje prawdziwe, są opowieści z kategorii legend, są też zbiory praw, opisy obyczajów i czysta beletrystyka. Traktowanie wszystkich fragmentów jednakowo (jako źródło historyczne) prowadzi do, nazwijmy to, zabawnych nieporozumień. Na Biblię trzeba umieć spojrzeć krytycznie. Nawet niektórym księżom katolickim się to udaje.
>Bóg jest jeden
Proszę to powiedzieć Jorubom. Nie uwierzą.
>Jako człowiek wierzący wiem jednak, że Bóg istnieje
Nie. Pan tego nie wie, Pan w to wierzy. Czy może raczej, jest Pan o tym głęboko przekonany.
No i dobrze, nie zamierzam Pana oceniać. Niemniej, parafrazując znany cytat, fakt, jaki jest, każdy widzi. A ów fakt jest taki, że nawet najgłębsze przekonanie nie czyni przedmiotu tegoż przekonania prawdziwym.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
27-09-2011 14:39 
 Ocena 5 na 5
maruda (5550 punktów)
>Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto daną rzecz chce wywieść. Ja podpieram się na Biblii, która twierdzi, że do zmartwychwstania doszło.

Problem polega na tym że Nowy Testament opisuje zmartwychwstałego w dziwaczny sposób, nie jako człowieka. Pomińmy to na chwilę.

> Traktuję to jako dowód ze źródła o charakterze historycznym.

Biblia jest tekstem literackim, nie historycznym. Kościół sam to potwierdza interpretując coraz więcej fragmentów jako metafory. Sprytne wybieranie z Biblii tekstów które mają być interpretowane jako historyczne nie ratuje sytuacji.

> Skoro Biblia wg. niektórych kłamie, to znaczy, że ci którzy uważają że kłamie, winni wykazać, że faktycznie kłamie.

Biblia nie przekazuje prawdy. Takie wydarzenie jak biblijny ogólnoświatowy potop w przedziale czasowym podanym przez samą biblię nie miało miejsca. Czy to wystarczy?

> Czemu zmartwychwstanie Jezusa jest a nie może być kłamstwem?

Nikomu nie udało się dowieść istnienia boga, jakiegokolwiek boga. Twierdzenie to ma pewne konsekwencje, nikt nie udowodnił boskości Jezusa. Jezus był synem ziemskiej kobiety i mężczyzny, w skrócie człowiekiem. Jeżeli Jezus umarł na Golgocie, to nie mógł zmartwychwstać. To jest aż tak proste. Cała dalsza opowieść ewangeliczna jest tyle samo warta co opowieść o wypędzeniu dziewięciu demonów z ciała Marii Magdaleny.
27-09-2011 15:00 
 Ocena 11 na 11
Amai (3012 punktów)
> Ja podpieram się na Biblii, która twierdzi, że do zmartwychwstania doszło. Traktuję to jako dowód ze źródła o charakterze historycznym. Skoro Biblia wg. niektórych kłamie, to znaczy, że ci którzy uważają że kłamie, winni wykazać, że faktycznie kłamie.

   Niniejszym oświadczam, że razem za mną od trzech lat, dziesięciu miesięcy i dwunastu dni zamieszkuje Garbaty Aniołek z trzema skrzydełkami. Jedno jest różowe, a dwa pozostałe białe; Aniołek ma też uroczy mały ogonek, jak królik (ciekawe, prawda? kto by się spodziewał...). Przez większość czasu pozostaje niewidzialny, więc oczywiście zobaczyć go mogą tylko ci, którym zechce się w swojej anielskiej wspaniałości ukazać... ale naprawdę, naprawdę jest prześliczny.
   Niedawno, na Jego polecenie, zaczęłam prowadzić dziennik (roboczy tytuł: Nauki Garbatego Aniołka, ale na pewno wymyślimy coś lepszego), w którym zapisuję co ciekawsze z naszych rozmów i wszystkie dobre rady i mądrości Garbatego Aniołka. Jeśli chodzi o ilość wpisów, Nauki Garbatego Aniołka już niedługo dorównają Biblii, a to przecież będzie niepodważalnym dowodem, że wszystko, co w nich napisano, jest Prawdą Absolutną. Wyraźnie to podkreślę, a skoro tak twierdzi autor, to przecież musi być Prawda.

   Jeśli twierdzi Pan, że Garbaty Aniołek jest kłamstwem albo po prostu wytworem mojej wyobraźni, w który uwierzyłam w chwili słabości - tak, wiem, naiwne, ale czasem człowiek po prostu potrzebuje przyjaciela na tym okrutnym świecie...
    -proszę wykazać, że kłamię.
27-09-2011 15:03 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)

>Prawdę mówiąc kwestia utrzymania wiary za wszelką cenę nie zaprząta mojego umysłu - ja wierzę i nie potrzebuję wmawiać sobie, że Bóg preferuje moją wiarę bo wierzę. Po prostu uważam, że coś jest i nie odrzucam tego.
Ależ wiara podporządkowała sobie Twoją świadomą część umysłu dla ochrony siebie!
Stałeś się niewolnikiem niezdolnym do rozumnej weryfikacji głoszonych jako prawdziwe twierdzeń. Jesteś w stanie wyłącznie próbować uzasadniać "racjonalność" swej postawy.
Mówisz "po prostu" o czymś z punktu widzenia poznawczego niedorzecznym.

>Pan chyba zakłada, że wierzący musi szukać jakiś dogłębnych uzasadnień dlaczego jego wiara jest lepsza od niewiary. Ja czegoś takiego nie szukam bo tak nie twierdzę. Można wierzyć i można nie wierzyć, ja zaś tego nie wartościuję. Jako człowiek wierzący wiem jednak, że Bóg istnieje ale nie zamierzam w żaden sposób oceniać niewierzącego.
Tyleż pięknoduchowska co fałszywa poza.
Wiara upośledza nie tylko zdolności poznawcze, ale i społeczne.
Nie strój się w cudze piórka, bo nie jesteś w stanie uznać braku wiary za postawę równoważną Twojej postawie wiary. Tak jak nie jesteś w stanie uznać jakiegokolwiek innego Boga za równego swemu.
Pierwszy i najpaskudniejszy ruch wiary to podział na lepszych - naszych, od naszego Boga i gorszą (w różnym stopniu) resztę.

A z tytułowej Twojej wypowiedzi linkowanej przez Autora wątku najsmaczniejsze wydało mi się:
religia zaś jest oparta na wierze w to, że Bóg jest Bogiem
A nie tchórzofretką, na przykład...?

I coś mocniejszego:
Nieistnienia Boga nie udowodniono w żaden sposób
Nieistnienie Boga na gruncie elementarnej logiki, elementarnej metodologii naukowej, elementarnej uczciwości intelektualnej jest oczywiste.
Nikt nigdy nie wprowadził tego pojęcia do rozumnej, cywilizowanej dyskusji o świecie. Tylko tradycja, i hucpa religijnych powodują jego funkcjonowanie w obiegu publicznym.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-09-2011 01:10 
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto daną rzecz chce wywieść. Ja podpieram się na Biblii, która twierdzi, że do zmartwychwstania doszło. Traktuję to jako dowód ze źródła o charakterze historycznym. Skoro Biblia wg. niektórych kłamie, to znaczy, że ci którzy uważają że kłamie, winni wykazać, że faktycznie kłamie.
Oj, zdziwiłbyś się z tym zmartwychwstaniem. To Ewangelia Marka jest tą najstarszą, najbardziej oryginalną i z tego powodu ma dla badaczy największe znaczenie. Myk polega na tym, że dwa najstarsze i najlepsze manuskrypty, jakie dotrwały do naszych czasów (później cała masa innych, pochodnych źródeł) nie posiada wersetów od 16, 9-20. Badacze nie mają w zasadzie żadnych wątpliwości, że fragment ten, obecny również w wielu późniejszych źródłach, został zwyczajnie dopisany. Ordynarnie i nieudolnie. Twierdzenia o nieautentyczności tego fragmentu nikt już raczej nie kwestionuje. Kiedy zostajemy przy 16,8, to robi się nerwowo z tym całym zmartwychwstaniem, wszystko zostaje przy jakiejś informacji, którą podaje nieznany młodzieniec trzem niewiastom (w tym Marii Magdalenie) i poleca przekazać ją uczniom, czego kobiety te nie czynią. Nie ma zatem w dwóch najlepszych manuskryptach ukazywania się uczniom, ani Marii Magdalenie, ani "dwóm na drodze do wsi". Nie ma też wniebowstąpienia. I robi się nieciekawie (źródło B.Ehrman "Przeinaczanie Jezusa"). A przekłamań, czyli świadomych fałszerstw albo zwyczajnych błędów wynikłych z przepisywania przez kopistów, jest w Ewangeliach tysiące. Czasami bardzo znaczących, j.w.
03-10-2011 15:29 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Boga może nie być. Twierdzą jasno, że Boga nie ma.


Deistycznego boga nie da się wykluczyć na sto procent, choć nic nie wskazuje na to, że istnieje. Natomiast teistyczni bogowie na pewno nie istnieją. Chrześcijaństwo wiele "faktów" (typu stworzenie świata, arka noego, Adam i Ewa oraz wąż) przenosi w sferę metafor. Ale dlaczego nie przenosi w sferę metafory śmierci i zmartwychwstania Jezusa? Dlatego, iż tu tkwi atrakcja - życie wieczne dla wyznawców. Mało która przekupka zrezygnuje z takiego towaru, choć tylko wmówiono jej, iż jest prawdziwy.

I dalej - dlaczego nie wierzy pan w Sziwę? Dlaczego uważa pan, iż na 100% nie jest Sziwa, tylko Jezus? Jakie pan ma argumenty? Dowód osobisty? Miejsce, gdzie się pan urodził? A dlaczego pan nie wierzy w Jowisza? W buddyzm? W Wisznu? W Durgę?

Dlaczego jest pan tak bezlitosnym ateistą dla tak wielu religi poza pana własną? Czy mówi pan "być może wierzę w Jezusa, bo być może jest przecież Sziwa?". Nie mówi pan tak? Dlaczego?
27-09-2011 07:53 
 Ocena 7 na 7
MarcinK (9189 punktów)
>Chodzi mi tylko o to, że nikt Boga nie ukrywa, on po prostu jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych.

Skoro jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych to w jaki sposób da się w ogóle coś sensownego o nim/tym napisać?
27-09-2011 13:17 
 Ocena 1 na 1
Leopold August Trojański (27 punktów)
>>Chodzi mi tylko o to, że nikt Boga nie ukrywa, on po prostu jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych.
>Skoro jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych to w jaki sposób da się w ogóle coś sensownego o nim/tym napisać?

W gruncie rzeczy wiele idei, które stworzył człowiek, leży jak na razie daleko poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych. A jednak pisze się całe traktaty, które potem okazują się być prawdą bądź nie. Przecież gdyby założyć, że jeśli coś w danej chwili czy momencie leży poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych i to implikuje fakt, że nie można nic sensownego o tym napisać, to większość teorii związanych z mechaniką kwantową czy nowoczesną kosmologią nie mogłaby zostać opublikowana.
27-09-2011 13:49 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>Przecież gdyby założyć, że jeśli coś w danej chwili czy momencie leży poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych i to implikuje fakt, że nie można nic sensownego o tym napisać, to większość teorii związanych z mechaniką kwantową czy nowoczesną kosmologią nie mogłaby zostać opublikowana.

Zgadzam się, że przy tym założeniu nie powstawałyby nowe teorie naukowe. Ale co innego teoria kwantowa, która ma oparcie w odkrytych i opisanych prawach fizyki i matematyki, albo teorie ewolucyjne, na które wciąż znajdujemy dowody (choćby Ida w 2006 r.). W przypadku wierzeń i zabobonów nie ma żadnej logicznej ani naukowej podstawy do rozważań.
Co więcej - uważam, że postrzeganie boga lub bogów jest skrajnie nielogiczne. Dla mnie jest to niemal dowód, że istota, która stworzyłaby tak skomplikowany świat ożywiony - z kodem DNA, harmonią rozmnażania i śmierci, nie mogłaby jednego z ssaków uczynić głównym i jedynym odbiorcą swojej "miłości". Gdyby choć człowiek składał się z innych związków chemicznych niż inne ssaki. A co z innymi gatunkami Homo? Czy naprawdę taka genialna istota lub energia mogłaby się babrać z nami w tym grajdołku pomiędzy miliardami galaktyk, jakim jest Ziemia?
27-09-2011 14:00 
 Ocena 1 na 1
Leopold August Trojański (27 punktów)

> Zgadzam się, że przy tym założeniu nie powstawałyby nowe teorie naukowe. Ale co innego teoria kwantowa, która ma oparcie w odkrytych i opisanych prawach fizyki i matematyki, albo teorie ewolucyjne, na które wciąż znajdujemy dowody (choćby Ida w 2006 r.). W przypadku wierzeń i zabobonów nie ma żadnej logicznej ani naukowej podstawy do rozważań.

Teorie kwantowe (nie ma jednej teorii) mają oparcie w odkryciach o tyle, że mają je jakoś scalić. Ale nadal pozostają tylko w sferze rozważań i domysłów. Nie twierdzę, że takich dowodów nie będzie, ba - wręcz przeciwnie, uważam, że kiedyś w końcu nauka dokona tego postępu ale jak na razie nie ma nic, co byłoby pewne. Podobno nic nie mogło poruszać się szybciej niż światło - dzisiaj jesteśmy na skraju rewolucji bo podobno to jednak jest możliwe.

> Co więcej - uważam, że postrzeganie boga lub bogów jest skrajnie nielogiczne. Dla mnie jest to niemal dowód, że istota, która stworzyłaby tak skomplikowany świat ożywiony - z kodem DNA, harmonią rozmnażania i śmierci, nie mogłaby jednego z ssaków uczynić głównym i jedynym odbiorcą swojej "miłości". Gdyby choć człowiek składał się z innych związków chemicznych niż inne ssaki. A co z innymi gatunkami Homo? Czy naprawdę taka genialna istota lub energia mogłaby się babrać z nami w tym grajdołku pomiędzy miliardami galaktyk, jakim jest Ziemia?

Pan chyba nie dostrzega podstawowej różnicy pomiędzy człowiekiem a innymi istotami - samoświadomość, emocje, intelekt. Naprawdę uważa pan, że nic pana nie różni od kota? Mój kot jest wspaniałym zwierzęciem, jednak szczerze powątpiewam czy ma on coś co nazywamy samoświadomością i wypływającymi z tego innymi skutkami.
27-09-2011 14:15 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>Pan chyba nie dostrzega podstawowej różnicy pomiędzy człowiekiem a innymi istotami - samoświadomość, emocje, intelekt. Naprawdę uważa pan, że nic pana nie różni od kota? Mój kot jest wspaniałym zwierzęciem, jednak szczerze powątpiewam czy ma on coś co nazywamy samoświadomością i wypływającymi z tego innymi skutkami.
Jasenka jest panią, nie panem, ale to tylko tak na marginesie. Czasem dobrze jest sprawdzić w profilu, z kim się rozmawia.
Otóż tylko częściowo ma Pan rację, pisząc o różnicach między człowiekiem a innymi zwierzętami. Wiele zwierząt, w tym wszystkie naczelne, mają zdolność odczuwania emocji, posiadają intelekt i samoświadomość. Co do samoświadomości u kota... Naprawdę, mieszkając pod jednym dachem z kotem, nie zauważył Pan, jak bardzo kot jest przywiązany do swego "ja" i co z tego wynika?
Inteligencja ludzka rozwinęła się bardziej, niż inteligencja innych zwierząt, stąd umiejętność sporządzenia i posługiwania się skomplikowanymi narzędziami (w tym komputerem), podczas gdy inne zwierzęta ograniczają się do używania kamieni, kijów czy kolców akacji. Wyróżnia nas także myślenie abstrakcyjne na poziomie niedostępnym zwierzętom. Zatem różni nas od orangutana jedynie stopień rozwoju, nie sam fakt posiadania.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
27-09-2011 14:26 
 Ocena 1 na 1
Leopold August Trojański (27 punktów)
Zatem przepraszam panią Jasenkę.

.
>Otóż tylko częściowo ma Pan rację, pisząc o różnicach między człowiekiem a innymi zwierzętami. Wiele zwierząt, w tym wszystkie naczelne, mają zdolność odczuwania emocji, posiadają intelekt i samoświadomość. Co do samoświadomości u kota... Naprawdę, mieszkając pod jednym dachem z kotem, nie zauważył Pan, jak bardzo kot jest przywiązany do swego "ja" i co z tego wynika?
>Inteligencja ludzka rozwinęła się bardziej, niż inteligencja innych zwierząt, stąd umiejętność sporządzenia i posługiwania się skomplikowanymi narzędziami (w tym komputerem), podczas gdy inne zwierzęta ograniczają się do używania kamieni, kijów czy kolców akacji. Wyróżnia nas także myślenie abstrakcyjne na poziomie niedostępnym zwierzętom. Zatem różni nas od orangutana jedynie stopień rozwoju, nie sam fakt posiadania.
>
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.


Przyznam, że coraz mniej rozumiem ateistów i ich uzasadnienia. Ot, zacytujmy "czołowego" ateistę dzisiejszych czasów, prof. Dawkinsa:

>Choć wyraził to w odmienny sposób, miał na myśli dokładnie to, o czym piszę w obecnym eseju. Pojawienie się ludzkiej super-uprzejmości jest wydarzeniem bezprecedensowym na przestrzeni czterech miliardów lat ewolucyjnej historii. Wydaje się prawdopodobne, że po osobliwości w postaci człowieka ewolucja już nigdy nie będzie taka sama (...)Osobliwość jest produktem ślepej ewolucji, a nie kreacją jakiejkolwiek niewyewoluowanej inteligencji. Wynikła ona z naturalnej ewolucji ludzkiego mózgu, który, za sprawą ślepych oddziaływań selekcji naturalnej, rozwinął się do momentu, kiedy niespodziewanie przekroczył sam siebie [ 3 ] i zaczął zachowywać się w sposób - z punktu widzenia 'samolubnego genu' - szalony. Jednym z bardziej jaskrawych przykładów niedarwinowskich zachowań jest antykoncepcja, która oddziela przyjemność seksualną od jej naturalnej funkcji propagacji genów. Bardziej subtelne przykłady transgresji stanowią intelektualne i artystyczne dociekania, które w świetle logiki samolubnego genu, stanowią marnotrawstwo czasu i energii; zasobów, które wszakże powinny być poświęcone przetrwaniu i reprodukcji. Nasze duże mózgi wytworzyły niespotykaną wcześniej w ewolucji zdolność myślenia o odległej przyszłości: kalkulacji dalekosiężnych konsekwencji, wybiegających poza krótkoterminowe samolubne korzyści. I wreszcie, u niektórych przynajmniej osób, duży mózg przekroczył sam siebie, do poziomu niezwykłej super-uprzejmości, której osobliwe istnienie jest centralnym paradoksem mojego wywodu. Nasze mózgi są w stanie przekształcić (wypaczyć?) zorientowane na cel i motywujące mechanizmy, które wykształciły się ze względu na ich korzystność dla "samolubnego genu", w kierunku niekoniecznie zgodnym z dążeniami darwinowskimi.

Jak to więc jest, że pan twierdzi, że od orangutana różni nas tylko stopień rozwoju, zaś profesor Dawkins mówi już o osobliwości, która jest nader rozbudowanym pojęciem, zaś ma być wynikiem tylko i wyłącznie ewolucji, choć paradoksalnie (sic!) jest jej zaprzeczeniem. Jasne, znajdziemy tutaj również jakieś naukowe wyjaśnienie, choć z punktu widzenia darwinizmu jest ono niezwykle kulawe.

Tak więc sam pan widzi - nawet w tak prostej kwestii jak człowiek i osobliwość związana z jego rozwojem, ateiści nie potrafią w racjonalny sposób uzasadnić tej niefrasobliwości ewolucji. Czyli innymi słowy - myli się pan albo myli się prof. Dawkins. Jeśli myli się wg. pana własnie profesor to może myli się też w innych kwestiach?

Link do całego eseju profesora: www.racjonalista.pl/kk.php/s,2267
27-09-2011 14:35 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>Tak więc sam pan widzi
Ja też jestem innej, niż Pan myśli, płci. Wystarczy, jako się rzekło, sprawdzić w profilu...
>czyli innymi słowy - myli się pan albo myli się prof. Dawkins.
Nic podobnego - oboje mamy rację.
Cytat:
Nasze duże mózgi wytworzyły niespotykaną wcześniej w ewolucji zdolność myślenia o odległej przyszłości: kalkulacji dalekosiężnych konsekwencji, wybiegających poza krótkoterminowe samolubne korzyści. I wreszcie, u niektórych przynajmniej osób, duży mózg przekroczył sam siebie, do poziomu niezwykłej super-uprzejmości, której osobliwe istnienie jest centralnym paradoksem mojego wywodu.

To jest właśnie to, o czym mówiłam, ten osobliwy poziom, osiągnięty przez człowieka, który Dawkins nazywa "osobliwością". Gdzież tu sprzeczność?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
29-09-2011 17:47 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>Tak więc sam pan widzi - nawet w tak prostej kwestii jak człowiek i osobliwość związana z jego rozwojem, ateiści nie potrafią w racjonalny sposób uzasadnić tej niefrasobliwości ewolucji. Czyli innymi słowy - myli się pan albo myli się prof. Dawkins. Jeśli myli się wg. pana własnie profesor to może myli się też w innych kwestiach?
A więc tak.

Oczywistym jest, że stopień rozwoju inteligencji odróżnia nas od innych zwierząt, ale nie oznacza to, że ta cecha, jak też wynikająca z niej świadomość i samoświadomość nie występują u innych gatunków. Osobliwością jest niespodziewany rozrost mózgu, który umożliwił rozwój inteligencji do osiągniętego poziomu.

Jednak stanowczo to "siła" cechy, a nie jej obecność jest tą osobliwością.
03-10-2011 15:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Człowiek nie jest najpewniej jedynym świadomym gatunkiem zwierząt, choć jego świadomość jest najbardziej wyrafinowana. Odróżnienie świadomości u niektórych zwierząt od zachowań czysto behawioralnych wymaga ogromu badań, które w większości nie zostały jeszcze podjęte. Istnieją dwie błędne opcje.

1) tylko człowiek jest świadomy
2) wszystkie zwierzęta z układem nerwowym są świadome (czasem jeszcze poszerzana o inne organizmy)

Prawda leży pomiędzy dwoma skrajnościami.

Wielu badaczy podejmuje hipotezę, iż kora mózgowa u ssaków oznacza jakąś świadomość, podlegającą zapewne gradacji w zależności od gatunku. Niektórzy dodają do tego ptaki (Dunbar, socjolog ewolucyjny choćby).

Dawkins akurat nie zajmuje w tym względzie wyraźnego stanowiska, ale na podstawie jego wypowiedzi można dojść do wniosku, iż raczej zakłada świadomość wielu ssaków, nie zakłada jej u owadów, raczej też nie u ptaków.

Aby dać panu pewną wskazówkę, powiem, iż budowa gniazda jest zachowaniem czysto behawioralnym, zapisanym w genach, podobnie jak wyrastanie muszli ślimaka na ślimaku. Zatem ptak, wykonując tę z pozoru twórczą czynność, po prostu działa mechanicznie, podobnie jak też pająk snując swoją sieć. Inaczej się ma rzecz z używaniem narzędzi przez naczelne.
03-10-2011 16:22 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
> Istnieją dwie błędne opcje.
>1) tylko człowiek jest świadomy
>2) wszystkie zwierzęta z układem nerwowym są świadome (czasem jeszcze poszerzana o inne organizmy)
>Prawda leży pomiędzy dwoma skrajnościami.
Niemal na pewno.
Również tak uważam, zresztą, nie tylko ja, bo nie są to moje oryginalne wnioski, uważa tak większość autorów, których zdarzyło mi się czytać.

>Wielu badaczy podejmuje hipotezę, iż kora mózgowa u ssaków oznacza jakąś świadomość, podlegającą zapewne gradacji w zależności od gatunku. Niektórzy dodają do tego ptaki (Dunbar, socjolog ewolucyjny choćby).
Owszem, wiemy niemal na pewno, że trudno nam weryfikować zjawisko świadomości u organizmów, z którymi nie potrafimy się komunikować. Istnieją pewne testy, typu test plamki, jednak możliwe jest, że wypadają fałszywie ujemnie.
Niemal na pewno świadomość pojawia się jako gradient cechy, od niemal zerowej, do naszej.

>Dawkins akurat nie zajmuje w tym względzie wyraźnego stanowiska, ale na podstawie jego wypowiedzi można dojść do wniosku, iż raczej zakłada świadomość wielu ssaków, nie zakłada jej u owadów, raczej też nie u ptaków.
U owadów chyba nikt poważny nie zakłada świadomości, co do ptaków - myślę, że możemy poczekać na dalsze dane.
Jednak jeśli już jakąkolwiek inną gromadę brać pod uwagę, to tylko ptaki - chociaż istnieją ciekawe zachowania np. głowonogów.

>Aby dać panu pewną wskazówkę, powiem, iż budowa gniazda jest zachowaniem czysto behawioralnym, zapisanym w genach, podobnie jak wyrastanie muszli ślimaka na ślimaku. Zatem ptak, wykonując tę z pozoru twórczą czynność, po prostu działa mechanicznie, podobnie jak też pająk snując swoją sieć. Inaczej się ma rzecz z używaniem narzędzi przez naczelne.
Szczególnie zaś owady - dopowiem, że owady budują różne gniazdka dla jaj. Osa jedna taka buduje np. podwieszany dzbanuszek na podstawce. Kiedy zrobiono jej psikus i posunięto coś pod dzbanuszek, tak że podstawka była za niska i całe gniazdo nie mieściło się, nie potrafiła "wymyślić" że należy zrobić dłuższą podstawkę, tylko w kółko i w kółko próbowała zrobić wreszcie poprawne gniazdko.
Szympans nie miałby takiego problemu, potrafi dostosować czynność do okoliczności.
27-09-2011 14:19 
 Ocena 6 na 6
Przemek J. (3008 punktów)
2k lat temu nauka i wiara katolicka były mniej więcej w tym samym miejscu: miały zbiór jakiś założeń poczynionych na podstawie mitów i obserwacji otaczającego świata. Co się stało od tego czasu?

Katolicy po upływie dwóch tysiącleci nadal upierają się, że fakty których w tym czasie nie udało im się jednoznacznie zweryfikować są prawdziwe. Czyli istniał niepokalanie poczęty syn boży, który umarł na krzyżu, zmartwychwstał itd. (W kilku wątkach tego forum są różne dyskusje na temat tego jak taka postawa wpłynęła na rozwój ludzkości i dlaczego raczej negatywnie).

A czego dokonała nauka w tym czasie? Czy to nie przypadkiem dzięki niej i tym nieudowodnionym (sic!) teoriom możemy teraz wymieniać informacje za pomocą takich narzędzi jak komputer podłączony do Internetu?
Naprawdę nie widzisz różnicy między ślepą wiarą a założeniami podlegającymi weryfikacji i korekcie?

Ja wiem, że można się w nieskończoność bawić w odwracanie kota ogonem w celu dowiedzenia, że przyjmowanie czegoś a priori jest wspólne dla nauki i wiary. Jednakże jest zasadnicza różnica: nauka zakłada, żeby sprawdzać poprawność założeń na podstawie faktów, które w tym celu pozyskuje. Wiara przyjmuje założenia i dopasowuje do nich fakty, jeśli wbrew jej poczynaniom się znajdą. (Może przesadnie generalizuję na podstawie historii KK w Europie, ale w końcu rozmawiam z apologetą tegoż właśnie?)

Dla uzupełnienia Twojej wiedzy o świecie: człowiek nie jest jedynym gatunkiem, który ma samoświadomość (też było na tym forum).
27-09-2011 14:33 
 Ocena 1 na 1
Leopold August Trojański (27 punktów)
>Katolicy po upływie dwóch tysiącleci nadal upierają się, że fakty których w tym czasie nie udało im się jednoznacznie zweryfikować są prawdziwe. Czyli istniał niepokalanie poczęty syn boży, który umarł na krzyżu, zmartwychwstał itd. (W kilku wątkach tego forum są różne dyskusje na temat tego jak taka postawa wpłynęła na rozwój ludzkości i dlaczego raczej negatywnie).

Hmm, pisze pan fakty. Fakt to jest zaistniały stan rzeczy, który miał miejsce. W logice fakt jest to zdanie prawdziwe. W związku z tym błędem logicznym jest, że faktów nie da się jednoznacznie zweryfikować jako prawdziwe. Fakt jest. Skoro więc uznajemy, że Jezus istniał i był to fakt, to musiał istnieć.

>A czego dokonała nauka w tym czasie? Czy to nie przypadkiem dzięki niej i tym nieudowodnionym (sic!) teoriom możemy teraz wymieniać informacje za pomocą takich narzędzi jak komputer podłączony do Internetu?

O ile dobrze się orientuję, to możliwość korzystania z Internetu wynika z pewnych odkryć, które da się zweryfikować. Nie słyszałem o patencie na jakąś technologię, która istnieje tylko w głowie tego, kto patent zgłasza. Zaś to jak na poziomie kwantowym/molekularnym działa świat to zupełnie inna sprawa.

>Ja wiem, że można się w nieskończoność bawić w odwracanie kota ogonem w celu dowiedzenia, że przyjmowanie czegoś a priori jest wspólne dla nauki i wiary. Jednakże jest zasadnicza różnica: nauka zakłada, żeby sprawdzać poprawność założeń na podstawie faktów, które w tym celu pozyskuje. Wiara przyjmuje założenia i dopasowuje do nich fakty, jeśli wbrew jej poczynaniom się znajdą. (Może przesadnie generalizuję na podstawie historii KK w Europie, ale w końcu rozmawiam z apologetą tegoż właśnie?)

Pan nie czytał mojego tekstu, prawda? Bo inaczej jak można twierdzić, że jestem obrońcą KK, skoro sam jednoznacznie wskazałem, że KK odpowiada za pewne bardzo zbrodnicze czyny?

>Dla uzupełnienia Twojej wiedzy o świecie: człowiek nie jest jedynym gatunkiem, który ma samoświadomość (też było na tym forum).
>

Źle się wyraziłem. Prof. Dawkins doprecyzował co miałem na myśli.
27-09-2011 14:38 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Skoro więc uznajemy, że Jezus istniał i był to fakt, to musiał istnieć.
Jakiś Jezus istniał niewątpliwie. A kim był?
Odsyłam do wątku zatytułowanego "Grobowa historyczność", bo nie będę tu wszystkiego powtarzać.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
27-09-2011 16:03 
 Ocena 7 na 7
Przemek J. (3008 punktów)
> Hmm, pisze pan fakty.

Ano napisałem "fakty". I co z tego wynika, poza tym, że wykazałeś się spostrzegawczością i potrzebowałeś aż 5 zdań, żeby wytknąć mi niekonsekwencję? Zmieńmy "fakty" na "bajki" i ..nic. Nadal nie widzę sensownej odpowiedzi na moją wypowiedź. A przepraszam, czepiasz się komputerów i Internetu. Owszem teorie, które przyczyniły się do ich skonstruowania obecnie są zweryfikowane, ale takimi nie były 2k lat temu. Jeszcze 100 lat temu większość z nich była tylko hipotezami a wiele z nich w ogóle nie istniało.

Właśnie ten proces polegający na przyjęciu pewnych założeń i ich ciągłej weryfikacji jest tym co różni naukę od religii. Przykład miał tylko zobrazować, a jak to często ma miejsce w dyskusji z teistami, stał się powodem do "czepialstwa".

> Zaś to jak na poziomie kwantowym/molekularnym działa świat to zupełnie inna sprawa.

Nie tak zupełnie inna sprawa. Całkiem niedawno udało się skonstruować namiastkę komputera molekularnego (system procesora i pamięci podręcznej).

A nagroda nobla dla Einsteina, jeśli dobrze pamiętam, to była za teorię dotyczącą kwantów światła i elektronów, która pozwoliła na budowę telewizorów kineskopowych.

Jeśli chcemy być precyzyjni, to na dobrą sprawę nie ma pewności czym jest elektron. Jest on wstępnie zdefiniowany w modelu standardowym, ale pojawiają się eksperymenty, które dają podstawy do podważenia tej definicji. Czy to w jakiś sposób spowoduje, że nagle prąd przestanie płynąć? Z to ma bardzo duże znaczenie dla rzeczy, które będziemy umieli konstruować w przyszłości.

A jak taka zmiana wpłynie na religię? Np. gdyby nagle się okazało, że Jezus była kobietą?

> Pan nie czytał mojego tekstu, prawda? Bo inaczej jak można twierdzić, że jestem obrońcą KK, skoro sam jednoznacznie wskazałem, że KK odpowiada za pewne bardzo zbrodnicze czyny?

Ano nie dałem rady przeczytać. Choć zabierałem się 2 razy.

Po przeczytaniu kilku Twoich wypowiedzi nie widzę potrzeby takiej lektury. Skoro Ty dyskutujesz ze swoim wyobrażeniem o racjonalizmie, który już chyba zdążyłeś utożsamić w ateizmem i wrzuciłeś (zupełnie bezpodstawnie) wszystkich ateistów do jednego wora wspólnych idei, to ja mogę sobie czepiać się mojego wyobrażenia o Twoim teizmie.

> Źle się wyraziłem. Prof. Dawkins doprecyzował co miałem na myśli.

Nie pamiętam, żeby Dawkins coś takiego pisał, a wiele z jego dorobku przeczytałem. Chyba, że chodzi Ci o to, że ludzki umysł jest nowością w świecie zwierząt (głównie nasza zdolność do posługiwania się abstrakcją na tak zaawansowanym poziomie). Jeśli tak, to też nic niezwykłego. Nasz mózg jest tym samym co płetwy dla ryb lub pióra dla ptaków. Wyspecjalizowanym organem powstałym w wyniku ewolucji.
27-09-2011 14:23 
 Ocena 5 na 5
jasenka (1863 punktów)
>Teorie kwantowe (nie ma jednej teorii) mają oparcie w odkryciach o tyle, że mają je jakoś scalić. Ale nadal pozostają tylko w sferze rozważań i domysłów.

Ale mają oparcie w odkryciach. Bez ustalenia pojęcia punktu nie byłoby geometrii. W przypadku wierzeń nie mamy żadnego punktu.

>Pan chyba nie dostrzega podstawowej różnicy pomiędzy człowiekiem a innymi istotami - samoświadomość, emocje, intelekt. Naprawdę uważa pan, że nic pana nie różni od kota?

Biologicznie nic mnie nie różni, składam się z tych samych związków chemicznych, mam DNA jak kot. Rodzę się, jem, rozmnażam, umieram jak Mruczek. A to, że mam najlepiej rozwiniety mózg? Owszem. Ale pies ma też bardziej rozwinięty niż ryba. A Homo sapiens ma bardziej rozwinięty niż Homo ergaster. To tylko wyższy poziom, a nie inny mechanizm.

P.S. Jestem samicą, Jasenka to niezbyt dobra ksywa dla mężczyzny
27-09-2011 14:36 
 Ocena 1 na 1
Leopold August Trojański (27 punktów)
>Biologicznie nic mnie nie różni, składam się z tych samych związków chemicznych, mam DNA jak kot. Rodzę się, jem, rozmnażam, umieram jak Mruczek. A to, że mam najlepiej rozwiniety mózg? Owszem. Ale pies ma też bardziej rozwinięty niż ryba. A Homo sapiens ma bardziej rozwinięty niż Homo ergaster. To tylko wyższy poziom, a nie inny mechanizm.
>P.S. Jestem samicą, Jasenka to niezbyt dobra ksywa dla mężczyzny
>

Polecam prof. Dawkinsa - swoistą wyrocznię ateistów. Nawet on przyznaje, że nasz mózg jest osobliwością, czymś niezwykłym z punktu widzenia darwinizmu i ewolucji i ma mało wspólnego w podstawowych kryteriach z mózgiem innych zwierząt. W tym momencie zgadzam się z prof. Dawkinsem.

Za złą formę najserdeczniej przepraszam, nie chciałem Pani urazić.
27-09-2011 15:04 
 Ocena 4 na 4
jasenka (1863 punktów)
>Polecam prof. Dawkinsa - swoistą wyrocznię ateistów. Nawet on przyznaje, że nasz mózg jest osobliwością, czymś niezwykłym z punktu widzenia darwinizmu i ewolucji i ma mało wspólnego w podstawowych kryteriach z mózgiem innych zwierząt.

Nasz mózg jest czymś niezwykłym z punktu widzenia ewolucji - bo zdarzył się pierwszy raz. Tylko to go wyróżnia. Nie wyrosły nam czułki ani układy scalone, ani też fosforyzująca aura nie lata nad głową. Taki sam mózg jak inne, tylko bardziej wypasiony.
Dinozaury panowały przez 150 milionów lat, człowiek pojawił się dopiero 2,5 miliona lat temu (i to nawet jeszcze nie Homo sapiens tylko habilis). Co znaczy te nasze 60 tys. istnienia gatunku Homo sapiens? Za milion lat będziemy wyglądać zupełnie inaczej i myśleć tak intensywnie, że ho ho. Wtedy może wszyscy przestaną się tak strasznie dziwić oczywistościom.
Nie potrzebuję wyroczni, żeby zrozumieć.
27-09-2011 15:12 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Polecam prof. Dawkinsa - swoistą wyrocznię ateistów.
Prof. Dawkins jest swoistą wyrocznią ateistów, tylko dla swoistych umysłów fideistów.
Dla wiekszości ateistów jest tylko jednym z wielu mądrych i wykształconych ludzi, których czasem intelektualistami się nazywa.

@@@
.
28-09-2011 01:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
I jednym z niewielu odważnych, niestety...
27-09-2011 18:30 
 Ocena 9 na 9
MarcinK (9189 punktów)

>W gruncie rzeczy wiele idei, które stworzył człowiek, leży jak na razie daleko poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych.

Co do powyższego zgoda ale nie jest to odpowiedź na moje pytanie.

Jeśli, jak Pan twierdzi, odnośnie boga:

Cytat:
on po prostu jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych


to znaczy, że dokładnie nic sensownego nie można o nim/tym powiedzieć.

Zupełnie nieuprawniona jest zatem teza, że

Cytat:
Bóg jest Stworzycielem i o tym zapominać nie można.


Prośba więc o uściślenie Pana stanowiska. Czy wg Pana:

1. Bóg jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych.

2. Jest częściowo w naszym zasięgu, a częściowo poza nim. Jeśli tak to w jakim zakresie leży to w naszym zasięgu i kto o tym decyduje co jest "boską interwencją", a co nie? Jak zweryfikować czy rzeczywiście tu się on objawił, a nie są to po prostu prawa fizyki?

3. Bóg jest całkowicie w zasięgu naszych możliwości poznawczych. Jeśli tak to czemu nie potrafimy wykryć czegoś w rodzaju "promieniowania czy boskich fal radiowych", które kieruje tymi gigazylionami elektronów (o ludziach już nawet nie warto wspominać)?

Skoro Pan autorytatywnie i z niezachwianą pewnością przekonuje, że to bóg jest stworzycielem świata, to logicznie rzecz biorąc stoi Pan przynajmniej na drugim stanowisku.
27-09-2011 15:48 
 Ocena 1 na 1
zaciekawiony światem (15 punktów)
>>Chodzi mi tylko o to, że nikt Boga nie ukrywa, on po prostu jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych.
>Skoro jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych to w jaki sposób da się w ogóle coś sensownego o nim/tym napisać?

Bóg to tylko Nasza wyobraźnia
27-09-2011 11:28 
 Ocena 4 na 4
Marek Matejewski (3695 punktów)
>nikt Boga nie ukrywa, on po prostu jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych.

Dlaczego to "coś" co jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych mamy nazywać "Bogiem" i dodatkowo przypisywać Mu "wszechmoc"? Nie widzę tu żadnego uzasadnienia.

Jest wiele rzeczy, które na chwilę obecną są poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych. Taki wniosek wynika z faktu, że regularnie mamy do czynienia z odkryciami naukowymi. Nie ma więc sensu twierdzić, że nic nowego już nie odkryjemy.
27-09-2011 13:18 
 Ocena 1 na 1
Leopold August Trojański (27 punktów)
>Dlaczego to "coś" co jest poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych mamy nazywać "Bogiem" i dodatkowo przypisywać Mu "wszechmoc"? Nie widzę tu żadnego uzasadnienia.
>Jest wiele rzeczy, które na chwilę obecną są poza zasięgiem naszych zdolności poznawczych. Taki wniosek wynika z faktu, że regularnie mamy do czynienia z odkryciami naukowymi. Nie ma więc sensu twierdzić, że nic nowego już nie odkryjemy.

Ależ ja uważam, że człowiek odkryje jeszcze mnóstwo innych rzeczy. Zawsze w takim wypadku przypomina mi się jeden cytat z Leibniza "Gdy Bóg liczy i zamyśla, świat się staje".
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Sziwa, czy Jezus?

(dodam, że nie jestem hinduistą, ale tym bardziej jestem ciekaw pewności pańskiej odpowiedzi)
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Boga nie zobaczy się ani nie dotknie. Każdy element wszechświata jest wypełniony Bogiem jako Stwórcą tego elementu, który może ingerować w jego strukturę. To jest właśnie punkt wyjścia.
Przy takim punkcie wyjścia mógł pan darować sobie całą resztę.Zakładanie a'priori istnienia Boga czyni każdą dyskusję na temat jego ewentualnej egzystencji, zbyteczną i bezproduktywną.
Uriel_ (360 punktów)
> Wiara powinna oznaczać przyjmowanie czegoś za fakt, bez konieczności udowadniania, religia zaś
>jest oparta na wierze w to, że Bóg jest Bogiem, zaś religie chrześcijańskie za fakt uznają istnienie
>Syna Bożego.


Z wiary że Bóg jest Bogiem nic nie wynika. Co/Kto to jest Bóg Pan zdaniem? Jakich pojęć pomocniczych do zbudowania definicji dostarcza nam lektura NT ?

Religie chrześcijańskie są ruchem m.in. propagującym nauczanie Jezusa a przez nazwanie Go Synem Bożym i stawianie często na równi z Bogiem sprawiają, że ideologia, z której czerpie nauczając jest najwyższym dobrem mogącym uczynić i nas na Jego podobieństwo równie sprawiedliwymi w ocenach moralnych. Mt 5,20 (!)

Czy Pan jako osoba wierząca ma jakieś sukcesy na polu odkrywania sprawiedliwości Bożej, jej istoty, sensu i czy konfrontuje ją Pan z osiągnięciami współczesnej nauki. Czy wie Pan czym jest królestwo niebieskie? Jest Pan jego częścią i pragnie Pan w związku z tym przybliżyć je ateistom wchodząc w rolę robotnika bożego ?

Jezus dokonuje podziału ogółu ludzkiego na część bezwartościową Mt 13,18-22 oraz wartościową Mt 13,23. czy Pana zdaniem jest Pan w grupie osób 13,23 ?

> Nauka polega na logicznym i analitycznym dochodzeniu do jakiejś prawdy.

Wezwanie Chrystusowe również. Nie skacząc po Ewangelii a bazując tylko na przywołanym tu cytacie Jezus wzywa nas do używania rozumu czego konsekwencją będzie logiczne i analityczne dochodzenie do jakiejś prawdy zgodne z ludzką naturą.

   
zaciekawiony światem (15 punktów)
>> Wiara powinna oznaczać przyjmowanie czegoś za fakt, bez konieczności udowadniania, religia zaś
>>jest oparta na wierze w to, że Bóg jest Bogiem, zaś religie chrześcijańskie za fakt uznają istnienie
>>Syna Bożego.
Z wiary że Bóg jest Bogiem nic nie wynika. Co/Kto to jest Bóg Pan zdaniem? Jakich pojęć pomocniczych do zbudowania definicji dostarcza nam lektura NT ?
>Religie chrześcijańskie są ruchem m.in. propagującym nauczanie Jezusa a przez nazwanie Go Synem Bożym i stawianie często na równi z Bogiem sprawiają, że ideologia, z której czerpie nauczając jest najwyższym dobrem mogącym uczynić i nas na Jego podobieństwo równie sprawiedliwymi w ocenach moralnych. Mt 5,20 (!)
>Czy Pan jako osoba wierząca ma jakieś sukcesy na polu odkrywania sprawiedliwości Bożej, jej istoty, sensu i czy konfrontuje ją Pan z osiągnięciami współczesnej nauki. Czy wie Pan czym jest królestwo niebieskie? Jest Pan jego częścią i pragnie Pan w związku z tym przybliżyć je ateistom wchodząc w rolę robotnika bożego ?
>Jezus dokonuje podziału ogółu ludzkiego na część bezwartościową Mt 13,18-22 oraz wartościową Mt 13,23. czy Pana zdaniem jest Pan w grupie osób 13,23 ?
>> Nauka polega na logicznym i analitycznym dochodzeniu do jakiejś prawdy.Wezwanie Chrystusowe również. Nie skacząc po Ewangelii a bazując tylko na przywołanym tu cytacie Jezus wzywa nas do używania rozumu czego konsekwencją będzie logiczne i analityczne dochodzenie do jakiejś prawdy zgodne z ludzką naturą.
>   

Zachęcam do przeczytania mojego tekstu pt.:" Istota Boga" w tym dziale. . Tekst jest może obszerny ale na pewno może w niewielkim stopniu pomoże rozprawić się z tematem wiary religijnej. Pozdrawiam
Meretseger (61860 punktów)
Kasuj niepotrzebne fragmenty wypowiedzi poprzedników.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
09-10-2011 20:56 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>>> Wiara powinna oznaczać przyjmowanie czegoś za fakt, bez konieczności udowadniania, religia zaś
>>>jest oparta na wierze w to, że Bóg jest Bogiem, zaś religie chrześcijańskie za fakt uznają istnienie
>>>Syna Bożego.
Z wiary że Bóg jest Bogiem nic nie wynika. Co/Kto to jest Bóg Pan zdaniem? Jakich pojęć pomocniczych do zbudowania definicji dostarcza nam lektura NT ?
>>Religie chrześcijańskie są ruchem m.in. propagującym nauczanie Jezusa a przez nazwanie Go Synem Bożym i stawianie często na równi z Bogiem sprawiają, że ideologia, z której czerpie nauczając jest najwyższym dobrem mogącym uczynić i nas na Jego podobieństwo równie sprawiedliwymi w ocenach moralnych. Mt 5,20 (!)
>>Czy Pan jako osoba wierząca ma jakieś sukcesy na polu odkrywania sprawiedliwości Bożej, jej istoty, sensu i czy konfrontuje ją Pan z osiągnięciami współczesnej nauki. Czy wie Pan czym jest królestwo niebieskie? Jest Pan jego częścią i pragnie Pan w związku z tym przybliżyć je ateistom wchodząc w rolę robotnika bożego ?
>>Jezus dokonuje podziału ogółu ludzkiego na część bezwartościową Mt 13,18-22 oraz wartościową Mt 13,23. czy Pana zdaniem jest Pan w grupie osób 13,23 ?
>>> Nauka polega na logicznym i analitycznym dochodzeniu do jakiejś prawdy.Wezwanie Chrystusowe również. Nie skacząc po Ewangelii a bazując tylko na przywołanym tu cytacie Jezus wzywa nas do używania rozumu czego konsekwencją będzie logiczne i analityczne dochodzenie do jakiejś prawdy zgodne z ludzką naturą.
>>   Zachęcam do przeczytania mojego tekstu pt.:" Istota Boga" w tym dziale. . Tekst jest może obszerny ale na pewno może w niewielkim stopniu pomoże rozprawić się z tematem wiary religijnej. Pozdrawiam
Po co aż tyle zachodu. Same stwierdzenie że Bóg jest Bogiem ma taką samą wartość naukową jak stwierdzenie że masło jest maślane.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Z zaciekawieniem zajrzałem do załącznika.Lubię czytać teksty w których autor udowadnia istnienie Boga.Ponieważ te wszystkie dowody zawierają w sobie błąd/błędy logiczne (idem per idem,Petitio principii,hysteron proteron), zabawa polega na wykryciu tego błędu we wnioskowaniu.Niestety autor mnie rozczarował.Po pierwsze nie określił jasno o jakim Bogu i jakiej religii mówi.Po przeczytaniu całości,tak,tak-zadałem sobie ten trud,doszedłem do wniosku że chodzi tu o osobistą religię i osobistego Boga autora, który najwięcej wspólnego ma z chrześcijaństwem i ich Bogiem.Przypuszczam że autor ma na myśli zmodyfikowaną formę katolicyzmu.Podziwiam autora za odwagę zaprezentowania swojej "pracy" publicznie. Chyba że nie dostrzegł elementarnych sprzeczności w swoim tekście.Dlatego zapowiedź przedstawienia następnych tekstów traktuję jako groźbę.Nie wiem kto stwierdził że religia jest sprzeczna z nauką.Jest cały dział nauki zwany religioznawstwem.Religia jest więc częścią lub przedmiotem badań nauki. Istnienie Boga mogłoby więc zostać zaprzeczone na gruncie nauki - tak przynajmniej postulują ateiści. Totalna bzdura.Nikt nie podejmuje się naukowo udowadniać nieistnienie Boga. Spór dotyczy pochodzenia świata i człowieka a to jest całkiem inna para kaloszy. ..niewiara w tym wypadku również jest wiarą, nie jest bowiem podparta żadną naukową przesłanką.Czysta demagogia.Drogi autorze, czy ty wierzysz w ufoludki? Jeżeli nie to na podstawie jakiej naukowej przesłanki?Czy wierzysz w Buddę? Jeżeli nie to na podstawie jakiej naukowej przesłanki? który rodzi walkę z wiarą "Walka z wiarą" miała miejsce gdy ogniem i mieczem niszczono inne religie.Dziś jest sofizmem stosowanym przez kler.Chodzi o walkę z Kościołem a najczęściej z jego przywilejami. Nie ma jednak możliwości przyjęcia punktu odniesienia w udowadnianiu lub zaprzeczaniu istnienia Boga.Bóg jest bowiem wieczny, czyli jest w każdym momencie istnienia, jak też jest samym istnieniem, w którym istnieje cała reszta. Czy to jest dogmat czy istnieją jakieś dowody na potwierdzenie powyższego ? Potrzeba Boga uwidoczniła się w akcie stworzenia, obrazowo opisanym w Biblii i często niestety wprost przenoszonym w warunki czysto rozumowe. Skąd wiadomo że nastąpił akt stworzenia? Na podstawie Biblii? Tej Biblii którą nazywasz dalej metaforyczną?(Odkrycia archeologiczne w Izraelu zaprzeczyły wielu historyjkom biblijnym).[Człowiek istnieje na ziemi ok.4-5 mln lat,wiek ziemi szacowany jest na 4 mld lat.Od początku życia na ziemi istnieje śmierć,myli się więc apostoł Paweł mówiąc "śmierć jest wynikiem grzechu pierworodnego" (Rz.5,2;Rz.6,23;Gal.6,8).Można wybaczyć Pawłowi, znał świat z opisu biblijnego ale jego ideolodzy muszą coś z tym zrobić.Trzeba Biblię przeredagować.Tylko czy duch święty zechce jeszcze raz się objawić?] Byłoby zresztą dziwne tworzyć istnienie, które nie jest w stanie dostosować się do zmiennych warunków. Skoro Bóg stworzył wszechświat ulegający ciągłym zmianom, to musiał stworzyć mechanizmy pozwalające na dostosowanie się do tych zmian istotą tam żyjącym. Zwłaszcza, że człowiek jest owocem miłości Boga. Jak więc Bóg mógłby stworzyć człowieka, który tkwi w nieprzyjaznym środowisku i nie ma możliwości dostosowania się do tego środowiska? To zaprzecza podstawowej logice. Najbardziej dziwne jest dlaczego miłujący Bóg stworzył człowiekowi nieprzyjazne środowisko? Człowiek został przez Boga stworzony, umieszczony w raju a następnie opuścił ów raj. I trafił do krainy gdzie żyły pewne ludy. O tym w Biblii nie ma mowy.Dlatego nie wiem czy przedstawiasz nam swoją osobistą religię, czy też rozpoczął się proces przeredagowywania Biblii i czy masz na to zgodę Pana Boga. W końcu istnieje coś takiego jak copyright. Jaki mamy bowiem dowód na to, że Bóg nie ingerował, że nie stworzył człowieka właśnie w ten sposób, poprzez ulepszenie istniejących gatunków. Takich dowodów nie mamy.Nie mamy nawet dowodów jego istnienia.Ale co z planem bożym? Tworzy dinozaury później każe im wymrzeć,dziwnie okrężną drogę wybrał sobie Bóg. Przecież jednym z największych darów Boga jest właśnie wolna wola.. Ile wolnej woli miał biblijny Job? Ile wolnej woli ma chory psychicznie schizofrenik? Sprawa wydaje się być niezwykle prosta. Skoro człowiek dysponuje wolną wolą, może stanowić o tym co jest dobrem a co jest złem, w takim wypadku naturalnym jest, że w pewnym momencie odrzuci swojego Stwórcę. Stwórca bowiem stawia jeden mały warunek, który jest niezbędny do zbawienia - żyj dobrze, żyj tak aby nie szkodzić innym. Jest to warunek, który jest niezwykle trudny do spełnienia.Chyba dla katolików,dlatego tak często chodzą do spowiedzi.Czy wy katolicy pytacie swego Pana, co ugotować na obiad? Jakie ciuchy macie sobie kupić? Czy pytacie jaką książkę macie przeczytać? Nie. Ale to wszystko dyktował wam zakazami i nakazami personel naziemny Pana Boga. Uwolnienie się od tego nie jest uwolnieniem od stwórcy tylko uwolnieniem od indoktrynacji.Wierzysz że Boga interesuje jak ja kopuluję? Czy stosuję prezerwatywę albo może coitus interruptus. Kto zabija człowieka, podlega karze (...). Czyli państwo, poprzez ustawodawcę, stwierdziło, że zabójstwo jest czynem zabronionym (art. 1 KK) i ten kto popełnia czyn zabroniony podlega karze Masz podstawowe braki w krwawej historii KK.Jego zbrodnie były sankcjonowane prawem kościelnym:bullami,dekretami,encyklikami,postanowieniami soborów,a za tymi wszystkimi aktami stał duch święty.To nie ludzie z własnej inicjatywy organizowali wyprawy krzyżowe, ścigali inaczej myślących.To był system, który trwa do dziś,przybrał tylko łagodniejszy wymiar.Hitler też nie spalił osobiście żadnego żyda.Moja rada.Chcesz wierzyć to wierz.Niektórym to pomaga.Nie wymaga to żadnych pseudofilozoficznych wywodów.Możesz oprzeć swoją wiarę na "Zakładzie Pascala". Jeżeli natomiast zamierzasz misjonować to musisz trochę więcej się wysilić.
Ocykan (3528 punktów)
Już o tym kiedyś pisałem, ale że mądrego (pochlebiam sobie) nigdy za wiele, pozwolę sobie powtórzyć:

Dyskutowali kiedyś racjonalista z empirykiem.
Racjonalista: Kamienie nie mogą spadać z nieba, w niebie bowiem nie ma kamieni.
Empiryk: Kamienie spadają z nieba, zatem w niebie muszą być kamienie.

Ten pierwszy to członek Akademii Francuskiej w epoce późnego Oświecenia - Wieku Rozumu, który meteorów ani meteorytów nie widział, ich istnienia czystym rozumowaniem wyspekulować nie był w stanie a w doniesienia ciemnego i przesądnego pospólstwa nie wierzył.
Ten drugi zaś był ciemnym chłopem, któremu meteoryt zabił krowę.
13-10-2011 11:11 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>Już o tym kiedyś pisałem, ale że mądrego (pochlebiam sobie) nigdy za wiele, pozwolę sobie powtórzyć:
To może już nie pochlebiaj sobie i nie powtarzaj więcej bez instrukcji obsługi.
Ten chłop z Twojej przypowiastki jest o.k., możesz go zostawić, ale ten "oświeceniowy racjonalista" dziwny jakiś....

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
13-10-2011 11:50 
 Ocena 1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>ten "oświeceniowy racjonalista" dziwny jakiś....

No bo taki to dziwak był z tego Lavoisiera... Ale fizykiem i chemikiem był niezłym.
13-10-2011 12:49 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>No bo taki to dziwak był z tego Lavoisiera... Ale fizykiem i chemikiem był niezłym.
To przylep mu łatki racjonalisty tam gdzie mu się należą, a nie na całość portretu.

Newton jest chyba jeszcze poręczniejszy jako przykład rozszczepienia jaźni na różne dziedziny.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
13-10-2011 15:33 
 Ocena 2 na 2
Ocykan (3528 punktów)
>Newton jest chyba jeszcze poręczniejszy jako przykład rozszczepienia jaźni na różne dziedziny.

I jako przykład, w jakie pułapki może wpaść zarówno racjonalista jak i empiryk, jeżeli wyciągnie wnioski z założeń, które przyjmie zbyt pochopnie.

Kiedyś Izaak Newton wraz ze swoim przyjacielem, również fizykiem, spacerowali po parku w piękny słoneczny dzień. Wzdłuż alejki, którą szli, stały metalowe trójnogi, na których spoczywały kryształowe kule. Newton przypadkowo musnął dłonią jedną z kul i ze zdziwieniem zauważył, że po stronie przeciwnej słońcu jest ona cieplejsza niż od strony nasłonecznionej. Dotknął drugiej - to samo. Przyjaciele sprawdzili wszystkie kule wzdłuż całej alejki - każda z nich była cieplejsza od strony przeciwnej słońcu. To już nie mógł być przypadek! Newton z kolegą zaczęli się zastanawiać i dyskutować, jakie mechanizmy powodują, że więcej energii wydziela się w punkcie wyjścia promienia niż w punkcie jego wejścia. I już byli blisko odkrycia nowego prawa fizyki, kiedy niestety nadszedł dozorca opiekujący się parkiem. Zobaczył dwóch dżentelmenów macających kulę i zaciekle dyskutujących. Zapytał , co tak bardzo wielmożnych panów w tej kuli zainteresowało. Przyjaciele opowiedzieli mu o nowo odkrytym dziwnym zjawisku optycznym. Wtedy dozorca grzecznie im wyjaśnił, że on te kule co godzinę odwraca, żeby się nagrzewały równomiernie i nie popękały. I właśnie dopiero co je odwrócił.
13-10-2011 12:35 
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)
>>Już o tym kiedyś pisałem, ale że mądrego (pochlebiam sobie) nigdy za wiele, pozwolę sobie powtórzyć:
>To może już nie pochlebiaj sobie i nie powtarzaj więcej bez instrukcji obsługi.
>Ten chłop z Twojej przypowiastki jest o.k., możesz go zostawić, ale ten "oświeceniowy racjonalista" dziwny jakiś....
Wszystko zależy... od czasu, wiedzy i założeń.
Na filmie Agora była ciekawa i racjonalna dyskusja o ruchu Ziemi. Oczywiście opierali się na "ówczesnych" założeniach, więc dla nas wydaje się śmieszna, ale warto pamiętać, że nasza wizja świata obarczona jest wieloma założeniami. To co oczywiste dziś kiedyś było nowinką, a wcześniej było herezją lub zwyczajnie nie było.
13-10-2011 16:29 
 Ocena 1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>Wszystko zależy... od czasu, wiedzy i założeń.

Masz rację. Również dzisiejszy, nawet najwybitniejszy, racjonalista może za jakiś czas okazać się ograniczonym matołkiem. To czemu my (nie najwybitniejsi przecież) tak zawzięcie się spieramy i prezentujemy "jedynie słuszne" poglądy? Czas i tak wszystko zmieni...
13-10-2011 20:11 
 Ocena 7 na 7
Ania... (14138 punktów)
>>Wszystko zależy... od czasu, wiedzy i założeń.
>Masz rację. Również dzisiejszy, nawet najwybitniejszy, racjonalista może za jakiś czas okazać się ograniczonym matołkiem. To czemu my (nie najwybitniejsi przecież) tak zawzięcie się spieramy i prezentujemy "jedynie słuszne" poglądy? Czas i tak wszystko zmieni...
Dlatego, że to jest najlepsze, co mamy. Może i w przyszłości będzie to śmiesznie naiwne, ale jest lepsze od dowolnych bajań.
Jest to to sposób analizy obserwacji, ich interpretacja, metodyka, falsyfikacja, słowem - sposób na dowiadywanie się. Coś, czego nic poza nauką nie daje.

Wiedza zmienia się, ale to nie jest jej wadą. Z każdym rokiem jest coraz lepsza, coraz bardziej pasuje do świata, coraz bliższa doskonałości. Żaden inny pogląd, wiara, religia nie robi tego - przeciwnie, stoją okoniem w miejscu, w jakim były setki lat temu i próbują zakazami i nakazami dostosować świat do siebie, zamiast odwrotnie.
14-10-2011 15:21 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Masz rację. Również dzisiejszy, nawet najwybitniejszy, racjonalista może za jakiś czas okazać się ograniczonym matołkiem.
Nie istnieją takie możliwości. Racjonalista jest tylko i aż człowiekiem i jako taki mógł się nawet całkowicie pomylić, co w najmniejszym stopniu nie świadczy o jego matołectwie. Natomiast matołkiem od początku jest każdy, kto przyjmuje jakiekolwiek dogmaty na wiarę, a następnie zupełnie na ślepo broni ich racji.

Wymiana pogladów tylko ma sens, gdy zakładamy, że mamy niepełną wiedzę, którą chcemy uzupełnić. Nasze poglądy chcemy dobrze sprecyzować i właściwie wyartykułować, a pod wpływem dobrze uzasadnionych argumentów dokonać ich korekty lub zmiany. Dlatego rozmowy racjonalistów mają sens i są produktywne, natomiast dyskusje z czyjąś wiarą są bezsensowne. "Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne" Najczęściej też bezproduktywne.

Natomiast fideiści na naszym forum wykonują też znakomitą robotę - inspirując nas do przemyśleń, doprecyzowania i komunikatywnego artykułowania własnych poglądów. Jak trafi się się jeszcze fideista o sporej wiedzy i inteligencji (a zdarzają się i tacy) staje się znakomitym sparing-partnerem. Gorzej, że największa ilość naszych fideistycznych gości stanowią osobowości zamknięte, o niewielkiej wiedzy, klepiące niezmiennie - jak modlitewne młynki - to samo.

Tak - wiedza naukowa jest zmienną, a głupota jest stałą i nic nie potrafi jej zmienić.

Miłego dnia.


Religia albo rozum, wybór należy do ciebie.
tom2010 (352 punktów)
To bardzo wyraźne przyznanie się strony religijnej do totalnej porażki - przez kilka tysięcy lat nie byli w stanie znaleźć dowodu na istnienie ich bogów. A przecież mają motywację - to byłoby potężnym wsparciem dla ich ideologii. No i mają środki bo są centrale organizacji religijnych są bardzo bogate.

Co więcej, nawet jeżeli nawet jeżeli nie potrafią zdobyć tego dowodu na istnienie ich bóstw, to przecież mogliby współpracować z naukowcami nad pomiarem sygnałów jakie wysyłają te bóstwa ludziom. Niezależnie od potencjalnej niematerialności bóstwa sygnał od niego musi się przecież kiedyś znaleźć w świecie materialnym i w związku z tym być mierzalnym. No ale taka współpraca z naukowcami jest dość niebezpieczna dla wiary - może się przecież okazać, że to wcale nie są sygnały od bóstw, tylko faktycznie choroba mózgu (np. padaczka płatów środkowych - polecam film BBC "God on the brain").

Skoro więc brak konkretów, to strona wierzących proponuje dużo słów bez treści, ułożonych w dziwnie układy ("jak też jest samym istnieniem, w którym istnieje cała reszta ", "każda
cząsteczka nosi w sobie boski pierwiastek Stwórcy", "Człowiek został przez Boga stworzony, umieszczony w raju a następnie opuścił ów raj. I trafił do krainy gdzie żyły pewne ludy.") z ładunkiem uczuciowym ("człowiek jest owocem miłości Boga". "obopólną miłość, miłość wzajemną i akceptację"). Połączone z ciągłym przeskakiwaniem między różnymi tematami (istnienie bóstw, moralność, powstanie swiata, zbrodnie, holocaust, faszyzm, kosmologia, ewolucja, uczucia itp.).

Ale widać coś więcej, a dokładniej lęk przez udowodnieniem nieprawdziwości ich religii. Może stąd to przeniesienie dyskusji na temat abstrakcyjnych bóstw zamiast dobrze zdefiniowanych bóstw danej religii? W końcu czym bardziej abstrakcyjna i mało konkrenta jest deifinicja bóstwa, tym bardziej prawdziwe staje się stwierdzenie, że "Nieistnienia Boga nie udowodniono w żaden sposób". Tymczasem dla konkretnych i dobrzez zdefiniowanych religii nie da się wykluczyć stwierdzenia ich fałszywości; nie tylko na sprzeczności w postulowanych cechach, ale także na podstawie historii ich powstania.

Kolejna powód do obaw dla strony religijnej to możliwość "zwolnienia z pracy" religii, z powodu stania się niepotrzebnym po wyparciu religii przez naukę z wszystkich dziedzin, które poprzednio zajowała ("I tutaj pojawia się pytanie gdzie jest miejsce na Boga").

No i są dwie "manipulacje standardowe". Pierwsza to wadliwa definicja ateizmu. Ateizm to przecież brak wiary w bóstwa lub klasyfikowanie informacji o istnieniu bóstw jako wysoce nieprawdopodobnych, raczej niż wiara w nieistnienie bóstw.

Drua to wybielanie ideologii. Mówimy przecież o Biblii, zawierajacej opisy ludobójstwa, kazirodztwa, sztucznie wywołanej klęski żywiołowej, nienawiści i wojen o charakterze narodowościowo-etnicznym. Nie ma więc uzasadnienia dla stwierdzenia "O ile można więc obwiniać Kościół o różne rzeczy, tak nie można obwiniać o to samej wiary.".

Przy okazji: czy ktoś zauważył że wszelkie "argumenty" o bóstwach jako o stwórcach, czy jednostkach ingerujących w wojny plemienne itp., zmartwychwstałych kiedyś w przeszłości nie są żadnym dowodem na istnienie danego bóstwa teraz? No chyba, że religia ma prawo zabronić bóstwom zaprzestania istnienia.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365