Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religia Korwina

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-09-2012 11:13Jacek Tabisz (30006 punktów)Religia Korwina
Ocena 26 na 30
Śledziłem ostatnio dyskusję na temat okropnej wypowiedzi Korwina Mikke na temat paraolimpiady. W dyskusji wzięły też udział osoby ewidentnie wierzące w Korwina. Starały się one dokonywać teologicznej wykładni jego słów. Złe elementy wypowiedzi Korwina stawały się w ich rozumieniu tajemniczymi metaforami, zaś całości przyświecało przekonanie, iż "Korwin ma zawsze rację". Kiedy nie można już było centralnie ubóstwić Korwina (przynajmniej oficjalnie, na oczach takich jak ja sceptyków) osoby wierzące w korwinizm zaczynały podważać znaczenia słów użytych przez tego szaleńca - rozmiękczyła się na przykład definicja słowa "niepełnosprawność". Cała dyskusja pokazała mi, jak łatwo odpowiednio podatny Homo sapiens może tworzyć nowe religie i jak bardzo ich potrzebuje. Innym wnioskiem była oczywiście niedorzeczność tychże. Łatwość, z jaką podły człowiek może stać się u swoich wyznawców świętym, herosem, czy nawet bogiem. Jezus, jeśli wogóle istniał, przechodził z pewnością podobny proces ubóstwienia.

Dziwi też popularność Korwina w sieci i w szkołach średnich. Być może wiara potrzebuje naiwności i prostego przekazu, pokazującego, iż świat jest znacznie prostszy niż jest w rzeczywistości. Proste reguły oczarowują chcących "wiedzieć" i mieć swoje "zdanie" już teraz, natychmiast... Ukazanie złożoności rzeczywistości może w tym momencie tylko rozczarować.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

09-09-2012 11:40
 Ocena 11 na 13
Miroslaw Rybka (2480 punktów)
Cała dyskusja pokazała mi, jak
>łatwo odpowiednio podatny Homo sapiens może tworzyć nowe religie i jak bardzo ich potrzebuje. Innym
>wnioskiem była oczywiście niedorzeczność tychże. Łatwość, z jaką podły człowiek może stać się u
>swoich wyznawców świętym, herosem, czy nawet bogiem. Jezus, jeśli wogóle istniał, przechodził z
>pewnością podobny proces ubóstwienia.
>Dziwi też popularność Korwina w sieci i w szkołach średnich. Być może wiara potrzebuje naiwności i
>prostego przekazu, pokazującego, iż świat jest znacznie prostszy niż jest w rzeczywistości. Proste
>reguły oczarowują chcących "wiedzieć" i mieć swoje "zdanie" już teraz, natychmiast... Ukazanie
>złożoności rzeczywistości może w tym momencie tylko rozczarować.

Bo fundamentalizm rynkowy jest nowoczesną religią kapitalistyczną. "Wolny rynek" jest bogiem, który już na Ziemi obiecuje raj. Brak jakichkolwiek regulacji ekonomicznych jest czymś na kształt dogmatu o papieskiej nieomylności. Korwin jest apostołem tej "radosnej nowiny". Biblią nowoczesne media.
Bardzo trafnie Pan zauważył, jak wielką rolę odgrywa prostota danej doktryny w tym by uwodzić swych wyznawców. Wieloaspektowość, złożoność procesów ekonomicznych jest czymś skomplikowanym niczym ewolucjonizm. Fundamentaliści zaś mają tak samo jak kreacjoniści jedną jedyną banalnie prostą odpowiedź na wszystko. Wystarczy zderegulować co tylko możliwe, wówczas boska "niewidzialna ręka rynku" umebluje raj na Ziemi.
Dlatego rzucają się na każdego "heretyka", który krytykuje Korwina niczym np. katolicy na wieść o tym, że Wojtyła wcale nie był największym autorytetem świata.


br
09-09-2012 11:53 
 Ocena 3 na 9
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Fundamentaliści zaś mają tak samo jak kreacjoniści jedną jedyną banalnie prostą odpowiedź na wszystko. Wystarczy zderegulować co tylko możliwe, wówczas boska "niewidzialna ręka rynku" umebluje raj na Ziemi.

Błąd. To właśnie wolnorynkowość jest analogiczna do ewolucjonizmu. Mechanizmy rynkowe są naturalne, bezstronne, nieskoordynowane. Zupełnie jak mechanizmy ewolucyjne.

Za to marksizm, keynesizm i reszta teorii etatystycznych jest analogiczna do kreacjonizmu. W końcu to w tych teoriach ekonomicznych jest miejsce na Wielkiego Kreatora- czyli rząd.
09-09-2012 11:57 
 Ocena 16 na 18
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie są naturalne i bezstronne bo skupiają się tylko na jednym elemencie życia społecznego - na pieniądzu. Taka jednostronność ma niewiele wspólnego z odbiciem tendencji ewolucyjnych, gdzie w grę wchodzi wiele czynników.
09-09-2012 12:07 
 Ocena 2 na 6
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Nie są naturalne i bezstronne bo skupiają się tylko na jednym elemencie życia społecznego - na pieniądzu. Taka jednostronność ma niewiele wspólnego z odbiciem tendencji ewolucyjnych, gdzie w grę wchodzi wiele czynników.

Znowu błąd! W najbardziej wolnorynkowej szkole ekonomii- austriackiej SE- uznaje się subiektywistyczną teorię wartości. Zysk może się wyrażać w niemal wszystkim- w czasie wolnym, w satysfakcji, w rozrywce i tak dalej.

Twój zarzut, jak mi się wydaje, może dotyczyć chicagowskiej szkoły ekonomii. Choć głowy nie daję, jeszcze się z nią dobrze nie zapoznałem.
09-09-2012 12:13 
 Ocena 20 na 20
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Uważasz, że każdy powinien sobie rzepkę skrobać i powinna panować wolna amerykanka ekonomicznej walki o byt. Bardzo mocno zareagowałeś na model liberalizmu nie uznającego prawa spadkowego (aby każdy miał równe szanse) - takie propozycje pojawiały się wśród neoliberałów. Skoro zatem uważasz, iż dziedziczenie majątku jest święte, to chyba też długów? A to, jak cierpliwie ci tłumaczę, prowadzi do feudalizmu. To jest.

1. Rodzisz się w tak uprzywilejowanej finansowo sytuacji, że możesz być kompletnym idiotą, a i tak wszyscy ci będą służyć jak księciu, bo liczy się kasa. Twoje dzieci pogłębią tą sytuację.
2. Rodzisz się tak zadłużony, że choćbyś arcytalentem zawsze będziesz niewolnikiem. Twoje dzieci pogłębią tą sytuację.

Tu dodam, iż talent generowania zysków jest tylko jednym z wielu ludzkich talentów.
09-09-2012 12:18 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
Jak już odpowiedziałem w drugim wątku, nie jestem zwolennikiem dziedziczenia długów. Jestem tego gorącym przeciwnikiem (oczywiście, o ile dziecko samo, świadomie i dobrowolnie nie zechce tego długu spłacać)
09-09-2012 12:38 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A jeśli czyjś spadek obejmuje zyski płynące z długów?
09-09-2012 12:41 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
>A jeśli czyjś spadek obejmuje zyski płynące z długów?

To znaczy, jeżeli wierzyciel przekaże prawo do zwrotu długu swojemu dziecku? Nie mam nic przeciw.
09-09-2012 13:14 
 Ocena 7 na 7
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wiele zysków opiera się na spłatach kredytowych. To co sugerujesz jest utopią.

Do tego, jeśli pieniądz nie jest jedynym punktem odniesienia dla ciebie, to odnieś to, co sądzisz do edukacji, do życia i zdrowia, do wolnego czasu. A nie tylko do pieniądza jako wartości nadrzędnej, bo tak robisz.
09-09-2012 15:06 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Wiele zysków opiera się na spłatach kredytowych. To co sugerujesz jest utopią.

Czyli co? I czemu jest utopią? Bo nie widzę związku.

>Do tego, jeśli pieniądz nie jest jedynym punktem odniesienia dla ciebie, to odnieś to, co sądzisz do edukacji, do życia i zdrowia, do wolnego czasu. A nie tylko do pieniądza jako wartości nadrzędnej, bo tak robisz.

Nie, nie sądzę. Wskaż, gdzie tak powiedziałem.
09-09-2012 15:08 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ok - społeczeństwo powinno płacić na darmową edukację dla wszystkich młodych osób. Zgadzasz się z tym?
09-09-2012 15:09 
 Ocena-1 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)
Nie, nie zgadzam się. Napisałbym proste "nie", ale nie chce mi wysłać posta.
09-09-2012 17:07 
 Ocena 9 na 9
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A zatem pieniądz jest dla ciebie wartością nadrzędną, podobnie jak osoby wierzące w chrześcijaństwo, obracasz kota ogonem, jak ci wygodnie.
09-09-2012 17:18 
 Ocena-1 na 1
Tarlop (218 punktów)
Jako, że dla mnie ważna jest efektywność realizowana m.in. dzięki dobrej edukacji sprzeciwiam się opłacaniu przez państwo czyjejś edukacji.
09-09-2012 19:13 
 Ocena 15 na 15
Artur@R (7115 punktów)
>Jako, że dla mnie ważna jest efektywność realizowana m.in. dzięki dobrej edukacji<

Dobra znaczy nie tylko " na wysoki poziomie" lecz również (a może przede wszytkim) powszechna bo czym lepiej wykształcone społeczeństwo (całe) to większy poziom zaufania społecznego, wzajemnego rozumienie własnych potrzeb i aspiracji tym lepsze Państwo, lepiej się żyje.
I to jest efektywne i przynosi pożądane skutki.
Twój "sprzeciw" jest z założenia sprzeczny z intencją -IMO- głupi, po prostu.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
09-09-2012 20:45 
 0 na 2
Tarlop (218 punktów)
Nie znaczy. Dobra znaczy optymalna. Durniowi niepotrzebna jest żadna szkoła.
09-09-2012 22:41 
 Ocena 5 na 7
Artur@R (7115 punktów)
>Nie znaczy. Dobra znaczy optymalna. Durniowi niepotrzebna jest żadna szkoła.<

Skończyłeś jakąś? Jeśli tak, to niestety poziom, jak widać, był kiepściutki.
I nasuwające się po przeczytaniu Twoich wpisów, podstawowe pytanie - Kto Cię tam wpuścił?!

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
10-09-2012 03:24 
 Ocena 1 na 1
Tarlop (218 punktów)
No pewnie dość kiepski, biorąc pod uwagę, że to państwowa szkoła. Jeśli mówimy o liceum, to skończyłem najlepsze na Mazowszu.
10-09-2012 05:55 
 Ocena 4 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>No pewnie dość kiepski, biorąc pod uwagę, że to państwowa szkoła.<
Oj biedactwo, państwo zmarnowało jego talent, nie pozwoliło zdobyć wiedzy i broniło do niej dostępu wszelkimi sposobami - w księgarniach książki na talony były, a biblioteki otoczone przez Policje i Tajnych Agentów tyrana Tuska albo inszego. Nic tylko współczuć.
Ale, że Szanowni Rodzice się nie poznali na Twoim talencie i do prywatnego College-u w GB lub USA nie posłali to już trudno mi zrozumieć.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
10-09-2012 06:21 
 Ocena 1 na 1
Tarlop (218 punktów)
Niesamowite. Jakieś projekcje treści. Gdzieś narzekam, że uniemożliwiono mi rozwój?
09-09-2012 23:00 
 Ocena 10 na 10
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie mówimy o durniach, ale o biedakach. Często też bywa, że czyjś talent okazuje się w toku nauczania. Pierwsze klasy podstawówki idą marnie, później koleś wyrasta na geniusza. W twoim systemie byłby stróżem albo śmieciarzem jakiegoś dziedzica fortuny.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Pierwsze klasy podstawówki idą marnie, później koleś wyrasta na geniusza. <<
Geniusza można rozpoznać na samym początku. Będąc już na Twoim podwórku, genialnego muzyka nie wyłoni się w oparciu o testy z matematyki, albo zdolności językowych. Ale wierzę, że kiedyś jeśli nawet nie wprowadzi się elastycznego systemu edukacji, który zapewniał by każdemu rozwój w kierunku, do którego jest najlepiej predysponowany, to przynajmniej wybitnym jednostkom nie będzie się rzucało kłód pod nogi każąc wkuwać coś, co im nigdy przydatne nie będzie. I oni też powinni być sponsorowani przez państwo, które w ostatecznym rozliczeniu najwięcej korzysta.
M.M.M (1158 punktów)
>>> Ale wierzę, że kiedyś jeśli nawet nie wprowadzi się elastycznego systemu edukacji, który zapewniał by każdemu rozwój w kierunku, do którego jest najlepiej predysponowany, to przynajmniej wybitnym jednostkom nie będzie się rzucało kłód pod nogi każąc wkuwać coś, co im nigdy przydatne nie będzie.

Jakże Ci wybitni są biedni! System każe im się uczyć! Oj,oj...
A mnie się wydaje, że najbardziej przed uczeniem się protestują nie ci wybitni, ale ci, którzy są przeciętni. Wybitny sobie poradzi, w końcu jest wybitny.
Natomiast reszta szuka okazji do wykpienia się od wyzwań.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Wybitny sobie poradzi, w końcu jest wybitny.<<

Tak jest. Wybitny to nawet na religii będzie prymusem. Tak w ramach radzenia sobie z wyzwaniami.
10-09-2012 03:25 
 0 na 2
Tarlop (218 punktów)
Tak, tak. Obraz świata rządzonego przez kapitalistów wzięty z propagandowej ulotki międzynarodówki. Oczywiste jest, że by tak nie było.
09-09-2012 17:19 
 Ocena 1 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)
>A zatem pieniądz jest dla ciebie wartością nadrzędną, podobnie jak osoby wierzące w chrześcijaństwo, obracasz kota ogonem, jak ci wygodnie.

Wzorowy sofizmat. Bez wątpienia czyjaś edukacja ma dla mnie mniejsze znaczenie niż pieniądz. Ale już np. edukacja mojego dziecka mogłaby mieć większe znaczenie niż pieniądz.

Poza tym, nie mogę rozstrzygać, co jaką ma wartość dla innych, dlatego nie mogę decydować o ich pieniądzach.
09-09-2012 23:02 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A jeśli twoje dziecko jest niezbyt uzdolnione, a obok żyje ubogi młody geniusz? Który, gdyby się rozwinął, zmieniłby życie na lepsze milionom ludzi?
09-09-2012 15:53 
 Ocena 1 na 5
Selanos (12869 punktów)
>Ok - społeczeństwo powinno płacić na darmową edukację dla wszystkich młodych osób. Zgadzasz się z tym?

W szkole marnują się pieniądze. Płaci się za uczenie wszystkich, korzysta z tego mniejszość.
12-09-2012 04:11 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Gdzie mniejszość z tego korzysta, mamy na przykład 60% analfabetów. Polska ma inne wskaźniki. Człowiek bez szkoły często nic nie wie. Nie jestem też pewien, czy nauczyłbyś się czytać sam, bez szkoły, z ubogimi rodzicami - analfabetami, pracując już po skończeniu 7 lat, aby ktoś nie wyrzucił rodziny na ulicę (albo z uwagi na chciwego rodzica, bo nikt by go nie kontrolował, nie byłoby kuratorium, a nie wszyscy rodzice są mili dla swoich dzieci...)
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>A jeśli czyjś spadek obejmuje zyski płynące z długów?
>To znaczy, jeżeli wierzyciel przekaże prawo do zwrotu długu swojemu dziecku? Nie mam nic przeciw.<<
@ Tabisz & Swoboda: teoretyzujecie, docenty. Jeśli mi się zdarzy wylądować na końcu z długami, ale chyba nie, to po prostu nikomu niczego nie przepiszę. Nie będzie testamentu, nie będzie spadkobierców. Oczywiście, wykazując wisielczy humor mógłbym spisać testament, w którym wszystko przepisałbym na ministra finansów.
Z drugiej strony, mając kasiorę, mogę ją przekazać dzieciom bez ujawniania czegokolwiek. Nieruchomości można wcześniej spieniężyć.
09-09-2012 13:28 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nieruchomości można wcześniej spieniężyć.
A pieniądze uprać, jak czynią to gangstery i wyjdę na swoje - do jasnej cholery.

@@@
.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>.
>>Nieruchomości można wcześniej spieniężyć.
>A pieniądze uprać, jak czynią to gangstery
i wyjdę na swoje - do jasnej cholery.
>@@@
>.
Uczciwie zarobionych pieniędzy nie trzeba prać. Schowanie ich przed bandytą jest legalne.
10-09-2012 09:56 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Pan Rafał: Z drugiej strony, mając kasiorę, mogę ją przekazać dzieciom bez ujawniania czegokolwiek.
Nieruchomości można wcześniej spieniężyć.

Bogusławski: A pieniądze uprać, jak czynią to gangstery i wyjdę na swoje - do jasnej cholery.

>Uczciwie zarobionych pieniędzy nie trzeba prać. Schowanie ich przed bandytą jest legalne.
Nie, nie trzeba, ale Pan opisuje działanie przestępcze. Dla Pana państwo, wraz z jego systemem fiskalnym, jest bandytą?
Ciekawe koncepcje!

@@@
.
10-09-2012 12:23 
 0 na 4
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Dla Pana państwo, wraz z jego systemem fiskalnym, jest bandytą?<<
Złodziej zabiera ukradkiem, tak żeby nikt nie wiedział, że to on ukradł. Bandyta zabiera pod groźbą użycia siły.
Więc do kogo podobna jest "demokratura"? Rządzący, mimo że formalnie uważają się za przedstawicieli narodu, nigdy nie fatygują się do konsultacji społecznych, tylko sami podejmują decyzje, bardzo często całkowicie niepopularne. Społeczeństwo praktycznie staje się ich zakładnikami, których mogą wsadzić do kozy, jeśli ci zaczną protestować. Prawa przez rządzących stanowione są równie arbitralne i zawsze tylko do przestrzegania, nigdy do podważenia. Jeśli nawet rząd wymyśli referendum, to tak formułuje pytanie, żeby wynik był taki, jaki mu odpowiada. O to, ile pieniędzy zabrać narodowi i na co te pieniądze wydać też nie podlega dyskusji. Mam takie państwo nazywać dobrym ojcem, dobrą matką, opiekunem? Bez jaj.
10-09-2012 12:40 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Politycy nie doszli do władzy w wyniku zamachu stanu, ale pan i ja ich wybraliśmy. Być może zostaliśmy przegłosowani. Bezpośrednia demokracja w 40 milionowym państwie, referendum dotyczące każdej decyzji byłoby utopią. Nie możnaby przedsięwziąć żadnych złożonych działań, wymagających wielu kroków. Byłoby znacznie gorzej niż jest obecnie.
10-09-2012 12:51 
 0 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
A gdyby tak podzielić państwo na dużo państewek np. półmilionowych? Doszłaby perspektywa łatwiejszego głosowania nogami. Wspaniały sposób na ochronę praw mniejszości.

Ale nieeeeeeeeeeee, przecież od razu przedsiębiorcy wialiby z takich "państewek opiekuńczych". A lud żyjący z zasiłków musiałby ich gonić
10-09-2012 16:10 
 Ocena 3 na 3
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Politycy nie doszli do władzy w wyniku zamachu stanu, ale pan i ja ich wybraliśmy. Być może zostaliśmy przegłosowani. Bezpośrednia demokracja w 40 milionowym państwie, referendum dotyczące każdej decyzji byłoby utopią. Nie możnaby przedsięwziąć żadnych złożonych działań, wymagających wielu kroków. Byłoby znacznie gorzej niż jest obecnie.<<
Ale zachowują się tak, jakby przeprowadzili zamach stanu.
Obecnie, gdy na co dzień przeprowadzamy bezpiecznie operacje finansowe z użyciem komputera, żadnym problemem nie powinno być przeprowadzenie referendum w dowolnej sprawie. W Polsce tego nie ma nawet w bardzo ważnych sprawach. Szwajcarzy (1/5 ludności Polski) przeprowadzają to w sposób dość tradycyjny i jednocześnie skuteczny. www.szwajcaria.net/referendum.html Nie musi więc to być utopią. Burzliwa dyskusja w temacie korwinowskim pokazuje, ile mielibyśmy do powiedzenia w sprawach polityki gospodarczej oraz kontroli społeczeństwa przez agencje rządowe. Ktoś nas pytał, co o tym sądzimy? Chociażby jeden poseł sądażujący opinie w swoim okregu wyborczym? W razie czego będzie głosował "zgodnie ze swoim sumieniem" o ile takowe posiada, a raczej tak, jak prezes mu kazał. Wyborcy dali głos, mogą juz odejść.
10-09-2012 14:53 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Dla Pana państwo, wraz z jego systemem fiskalnym, jest bandytą?<<
>Złodziej zabiera ukradkiem, tak żeby nikt nie wiedział, że to on ukradł. Bandyta zabiera pod groźbą użycia siły......
Gratuluję wiedzy i refleksji intelektualnej.

>Bez jaj.
Bez jaj. Tak trzymać!

@@@
.
Borys Swoboda (1408 punktów)
Usunięte przez moderatora
09-09-2012 14:55 
 Ocena 8 na 8
MarcinK (9189 punktów)

>@ Tabisz & Swoboda: teoretyzujecie, docenty. Jeśli mi się zdarzy wylądować na końcu z długami, ale chyba nie, to po prostu nikomu niczego nie przepiszę. Nie będzie testamentu, nie będzie spadkobierców.

A może zapoznał byś się z obowiązującym prawem spadkowym, kolego praktyku? Nie musisz wcale żadnego testamentu spisywać, a i tak dziedziczą po Tobie Twoi spadkobiercy - również długi. Można się przed tym ochronić ale trzeba podjąć odpowiednie czynności:

Cytat:
Sytuacje, kiedy poważnie zastanawiamy się nad tym co zrobić ze spadkiem po zmarłym bliskim nie należą do rzadkości. Decyzja w tym zakresie powinna być poprzedzona dokładnym sprawdzeniem, czy spadkobierca nie pozostawił długów. Ważny jest również czas na podjęcie określonej decyzji i złożenie oświadczenia woli w przepisanej formie. Uchybienie może mieć bowiem dotkliwe konsekwencje dla zainteresowanej osoby.

Odrzucenie spadku jest jedną z trzech możliwości, jaką ma do dyspozycji spadkobierca podejmując decyzję w zakresie spadku. Do dwóch pozostałych należą:
1. przyjęcie spadku bez ograniczenia odpowiedzialności za długi spadkowe (przyjęcie proste)
2. przyjęcie spadku z ograniczeniem odpowiedzialności za długi spadkowe (przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza)


Cytat:
Termin na złożenie oświadczenia o odrzuceniu (przyjęciu) spadku wynosi sześć miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania. Z tego wynika, że czas ten nie musi być liczony od daty otwarcia spadku tj. od chwili śmierci spadkodawcy. Chodzi więc o chwilę, kiedy spadkobierca powziął wiadomość o fakcie powołania do spadku, który może wynikać z ustawy bądź z testamentu.
Jeśli spadkobierca nie złoży oświadczenia w wymaganym terminie to jest to równoznaczne z prostym przyjęciem spadku, czyli powstaniem nieograniczonej odpowiedzialności za długi spadkowe.


www.akademiaprawa.pl/poradnik-9.html
09-09-2012 23:02 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
Nie podlegam polskiemu prawu spadkowemu. A ponadto uważam fiskusa za rozbójnika. Sz.P. może oczywiście mieć inne zdanie.
09-09-2012 23:10 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)
>Nie podlegam polskiemu prawu spadkowemu. A ponadto uważam fiskusa za rozbójnika. Sz.P. może oczywiście mieć inne zdanie.

Jak nie podlegasz polskiemu to się lepiej zorientuj w tym Twoim. W każdym ustroju sprawa dziedziczenia długów jest jakoś rozwiązana.

"Praktyk" było reakcją na "teoretyk" boć się mi jaskrawo nasunęło. Może być Sz.P., jak tam wolisz, ale lepsze byłoby na "ty". Szkoda klawiatury.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Jak nie podlegasz polskiemu to się lepiej zorientuj w tym Twoim. <<
Robię to, ze szczególnym uwzględnieniem luk prawnych, bo ściganym być nie zamierzam.
09-09-2012 15:32 
 Ocena 1 na 1
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
Słowem komentarza:

> Bardzo mocno zareagowałeś na model liberalizmu nie uznającego prawa spadkowego (aby każdy miał równe szanse) - takie propozycje pojawiały się wśród neoliberałów.

Tylko, że to nie jest w prosty sposób skorelowane z liberalizmem gospodarczym. Merytokracja jest po prostu elementem świadomości anglosaskiej, jednak nie jest jednoznacznie skorelowana z leseferyzmem. Choć istnieją uzasadnione powodu by te dwie kwestie łączyć.

>1. Rodzisz się w tak uprzywilejowanej finansowo sytuacji, że możesz być kompletnym idiotą, a i tak wszyscy ci będą służyć jak księciu, bo liczy się kasa. Twoje dzieci pogłębią tą sytuację.

W krótkim i średnim okresie czasu masz rację. Jednak z perspektywy długich cykli Kondratiewa rynek powinien dokonać korekty takiego zjawiska. Osoba, która nie jest w stanie odtwarzać swojego kapitału utraci go z powodu przemian technologicznych czy strukturalnych rynku. Zadziała mechanizm "kreatywnej destrukcji" kapitalizmu opisany przez Schumpetera. Takie nadmiarowe koncentracje muszą być, w idealnych warunkach rynku, zniszczone.

Przynajmniej tak argumentował by konsekwentny wolnorynkowiec. Jednakże - oddzielenie zjawiska posiadania kapitału od jego zarządzania poddaje, moim zdaniem, w wątpliwość tego typu wywody.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
09-09-2012 17:28 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>1. Rodzisz się w tak uprzywilejowanej finansowo sytuacji, że możesz być kompletnym idiotą, a i tak wszyscy ci będą służyć jak księciu, bo liczy się kasa. Twoje dzieci pogłębią tą sytuację.

Jeżeli ktoś jest kompletnym idiotą, to choćby odziedziczył miliardy, to i tak je straci, przez własny idiotyzm.

>2. Rodzisz się tak zadłużony, że choćbyś arcytalentem zawsze będziesz niewolnikiem. Twoje dzieci pogłębią tą sytuację.
>Tu dodam, iż talent generowania zysków jest tylko jednym z wielu ludzkich talentów.

Dziedziczenie długów to głupota. Jak można karać człowieka za głupotę jego przodków? Jeżeli ktoś chce odziedziczyć majątek i jest w to wpisany dług, to jego sprawa, ale każdy powinien mieć w tej kwestii wybór.

Poza tym, skąd to przekonania, że powinniśmy startować z tej samej pozycji? Życie nie jest fair, jedni się rodzą piękni, mądrzy i bogaci, inni nie. Ja jakoś z tym żyję, chociaż nie należę ani do szczególnie pięknych, ani szczególnie mądrych, ani niestety, bogatych. To ostatnie zawsze można zmienić
09-09-2012 15:39 
 Ocena 4 na 4
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Zysk może się wyrażać w niemal wszystkim- w czasie wolnym, w satysfakcji, w rozrywce i tak dalej.

Czyli ASE posługuje się monokauzalnym modelem zachowań człowieka, czyniąc z pojecia "zysk" worek semantyczny, do którego można wrzucić wszystko. Posługiwanie się pojęciami tak szerokimi można dowieść wszystkiego. Mało to naukowe.

>Twój zarzut, jak mi się wydaje, może dotyczyć chicagowskiej szkoły ekonomii. Choć głowy nie daję, jeszcze się z nią dobrze nie zapoznałem.

Podejrzewam, że Keynesa, Smitha, Ricarda, Pareto czy Marksa także nie znasz. Więc jak jesteś w stanie adekwatnie ocenić krytykę ich poglądów dokonaną przez Böhm-Bawerka, von Misesa czy Rothbarda?

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
09-09-2012 15:44 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
>>Zysk może się wyrażać w niemal wszystkim- w czasie wolnym, w satysfakcji, w rozrywce i tak dalej.
>Czyli ASE posługuje się monokauzalnym modelem zachowań człowieka, czyniąc z pojecia "zysk" worek semantyczny, do którego można wrzucić wszystko. Posługiwanie się pojęciami tak szerokimi można dowieść wszystkiego. Mało to naukowe.

Cóż, jeżeli pewnych rzeczy nie da się zmierzyć, to udawanie, że się da je zmierzyć, też jest nienaukowe. No bo jak zmierzyć wartość kilograma marchewek? Wartość to nie to samo co cena.
09-09-2012 16:10 
 Ocena 3 na 3
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>No bo jak zmierzyć wartość kilograma marchewek? Wartość to nie to samo co cena.

Na dziesiątki sposobów - wartością odżywczą, ilością witamin, ceną produkcji itp. Nie widzę problemu.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
09-09-2012 16:18 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
>>No bo jak zmierzyć wartość kilograma marchewek? Wartość to nie to samo co cena.
>Na dziesiątki sposobów - wartością odżywczą, ilością witamin, ceną produkcji itp. Nie widzę problemu.

Ale jakie znaczenie ma to dla mnie, że marchewka ma taką a nie inną wartość odżywczą? Może ja bardziej cenię smak, a kto inny wartości zdrowotne? To, co podajesz, to nie wartość, tylko parametry.

A cena produkcji? Skąd bierze się cena produkcji? Wynika z rynkowej ceny czynników produkcji, ale nie ich wartości. Pracodawca bardziej niż daną sumę pieniędzy ceni pracę pracownika, pracownik bardziej niż wysiłek i czas ceni tą sumę pieniędzy (swoją drogą, dlatego, że może za te pieniądze zakupić dobra konsumpcyjne. Tak więc cena produkcji wpływa na koszt produktu, a koszt produktu- na cenę produkcji. Błędne koło.) Tak kształtuje się cena, która jest wypadkową działań podejmowanych na rynku ze względu na subiektywnie pojmowaną przez podmioty wartość, a nie wynikiem "obiektywnej" wartości dobra.
09-09-2012 16:52 
 Ocena 4 na 4
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Ale jakie znaczenie ma to dla mnie, że marchewka ma taką a nie inną wartość odżywczą? Może ja bardziej cenię smak, a kto inny wartości zdrowotne? To, co podajesz, to nie wartość, tylko parametry.

Cóż - zawsze wydawało mi się, że każda wartość jest wyrażana w jakichś parametrach (wskaźnikach).

>A cena produkcji? Skąd bierze się cena produkcji? Wynika z rynkowej ceny czynników produkcji, ale nie ich wartości. Pracodawca bardziej niż daną sumę pieniędzy ceni pracę pracownika, pracownik bardziej niż wysiłek i czas ceni tą sumę pieniędzy (swoją drogą, dlatego, że może za te pieniądze zakupić dobra konsumpcyjne. Tak więc cena produkcji wpływa na koszt produktu, a koszt produktu- na cenę produkcji. Błędne koło.)

Paranoja. Pracodawca nie ceni bardziej pracownika niż jakiejś sumy pieniędzy. Pracodawca, jeśli jest pracodawcą kapitalistycznym, ceni zysk (wzrost wartości kapitału po okresie produkcyjnym). Pracownik nie ceni bardziej pieniędzy niż czas wolny czy wysiłek. Ceni bardziej swoje życie. Dlatego sprzedaje swoją pracę na rynku pracy - w celu zapewnienia sobie przetrwania. W tym sensie ostatecznie cenę wyznacza koszt pracy (minimalna cena produktu = koszt reprodukcji siły roboczej + [inwestycje przeliczone na materialną jednostkę kapitału + amortyzacja materialnej jednostki kapitału]). Subiektywne wartości mogą pojawić się dopiero później. Obiektywna wartość dobra jest wyznaczone społecznym kosztem jego wytworzenia. Cena jest subiektywna a nie wartość.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
09-09-2012 17:13 
 Ocena 1 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Cóż - zawsze wydawało mi się, że każda wartość jest wyrażana w jakichś parametrach (wskaźnikach).

To jest zabawa semantyką. Znaczenie przy dokonywaniu zakupu nie ma to, czy marchewka ma tyle a tyle białka (chyba że mam świra na punkcie diety), tylko to, czy lubię marchewki, czy mam "chętkę" na marchewkę, czy ogólnie chcę odżywiać się zdrowo i tak dalej.

>Paranoja. Pracodawca nie ceni bardziej pracownika...

Prościej. Ja mam marchewkę, ty masz kalafiora. Dla ciebie marchewka ma większą wartość, min. dlatego, że bardziej ci smakuje niż kalafior, ze mną jest odwrotnie. Zapewne dojdzie do wymiany. Każdy na tym zyska, ponieważ zdobędzie to, co ma dla niego większą wartość.

Dalej. Jeżeli masz możliwość zakupu jednego kilo marchewek po cenie np. 1 zł i trzech ton marchewek po cenie 3000 zł, to, jeżeli masz zamiar tylko zjeść obiad, to każda marchewka z tych trzech ton będzie dla ciebie tyle samo warta, co każda z tego kilograma? Każda z transakcji oznacza dla ciebie taki sam zysk?

To ASE wyjaśniła paradoks wody i diamentu.

pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_wody_i_diamentu
09-09-2012 17:53 
 Ocena 3 na 3
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Prościej. Ja mam marchewkę, ty masz kalafiora. Dla ciebie marchewka ma większą wartość, min. dlatego, że bardziej ci smakuje niż kalafior, ze mną jest odwrotnie.

No w życiu! Koszty jakie ponoszę wytwarzając taką samą ilość kalafiorów jaką Ty masz marchewek (w systemie prostej wymiany barterowej towar-towar) skłania mnie raczej do zażądania np. trzech marchewek za kalafior. Szczególnie, że możliwość tezauryzacji produktów rolnych w gospodarce naturalnej jest ograniczona. Moje preferencje pojawiają się później. Zwyczajnie nie chce dać się oszwabić, nawet jeśli lubię marchewki.

>Dalej. Jeżeli masz możliwość zakupu jednego kilo marchewek po cenie np. 1 zł i trzech ton marchewek po cenie 3000 zł, to, jeżeli masz zamiar tylko zjeść obiad, to każda marchewka z tych trzech ton będzie dla ciebie tyle samo warta, co każda z tego kilograma? Każda z transakcji oznacza dla ciebie taki sam zysk?

Tak. Trzy tony marchwi mogę później wymienić, przechować do momentu wzrostu ich wartości itp. A na obiad sobie wezmę jedną. Jestem jednak istotą racjonalnie kalkulującą i przewidującą - dlaczego, jeśli mam 3000 zł. wolnej gotówki nie mam z tego skorzystać?

Znam teorię subiektywistyczną ASE z lektury "Ludzkiego działania" Misesa - i moim zdaniem jest to przykład słabej socjologii.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
09-09-2012 18:11 
 Ocena 2 na 4
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Koszty jakie ponoszę wytwarzając taką samą ilość kalafiorów jaką Ty masz marchewek (w systemie prostej wymiany barterowej towar-towar) skłania mnie raczej do zażądania np. trzech marchewek za kalafior. Szczególnie, że możliwość tezauryzacji produktów rolnych w gospodarce naturalnej jest ograniczona. Moje preferencje pojawiają się później. Zwyczajnie nie chce dać się oszwabić, nawet jeśli lubię marchewki.

To zwyczajnie nigdy nie dostaniesz marchewki

>>Dalej. Jeżeli masz możliwość zakupu jednego kilo marchewek po cenie np. 1 zł i trzech ton marchewek po cenie 3000 zł, to, jeżeli masz zamiar tylko zjeść obiad, to każda marchewka z tych trzech ton będzie dla ciebie tyle samo warta, co każda z tego kilograma? Każda z transakcji oznacza dla ciebie taki sam zysk?
>Tak. Trzy tony marchwi mogę później wymienić, przechować do momentu wzrostu ich wartości itp. A na obiad sobie wezmę jedną. Jestem jednak istotą racjonalnie kalkulującą i przewidującą - dlaczego, jeśli mam 3000 zł. wolnej gotówki nie mam z tego skorzystać?

Heh, jeżeli dużo osób sądziłoby, że cena wystarczająco wzrośnie, by zadać sobie trud, to rzuciliby się na marchewki, i cena rzeczywiście by wzrosła.

Cena jest kształtowana przez stosunek popytu do podaży. Koszty produkcji mówią nam jedynie, czy warto się podejmować produkcji. Jeżeli źle oszacuję koszty produkcji, to i tak sprzedam produkt ze stratą- w końcu po co mi tysiąc sztuk badziewia, skoro mogę badziew sprzedać i odzyskać przynajmniej część pieniędzy?

>Znam teorię subiektywistyczną ASE z lektury "Ludzkiego działania" Misesa - i moim zdaniem jest to przykład słabej socjologii.

W takim razie dalsza rozmowa chyba nie ma większego sensu.

EDIT: Jeszcze jeden przykład. Skrajny: pl.wikipedia.org/wiki/Gówno_artysty

To też wyjaśnisz "kosztami produkcji" ?
09-09-2012 18:46 
 Ocena 3 na 3
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>To zwyczajnie nigdy nie dostaniesz marchewki

A Ty kalafiora. Dlatego zejdziemy, w naszych rozważaniach, do ceny zbliżonej z ceną produkcji. Czyli 3 marchewek za kalafior. Alternatywą jest znalezienie innego partnera wymiany, lub zrezygnowanie z wymiany w ogóle. Czynniki strukturalne narzucają więc ograniczenia na nasze "subiektywne" wartościowanie. O tym cały czas piszę.

>Heh, jeżeli dużo osób sądziłoby, że cena wystarczająco wzrośnie, by zadać sobie trud, to rzuciliby się na marchewki, i cena rzeczywiście by wzrosła.

Wrosła by także z powodu klęski suszy itp. A spadłaby z powodu zastosowania wydajniejszych metod produkcji (a więc niższych kosztów pracy w przeliczeniu na jednostkę produktu) a nie jedynie z powodu zmian subiektywnego postrzegania

>Cena jest kształtowana przez stosunek popytu do podaży.

Zgadza się. Lecz nie wartość produktu.

>Koszty produkcji mówią nam jedynie, czy warto się podejmować produkcji.

I wyznaczają cenę minimalną, a więc wartość produktu. Nadwyżka ponad to - to nieuzasadniona spekulacja.

>W takim razie dalsza rozmowa chyba nie ma większego sensu.

Bo znam teorię subiektywistyczną?! A może dlatego, że znam i nie wyznaje?

>EDIT: Jeszcze jeden przykład. Skrajny: pl.wikipedia.org/wiki/Gówno_artysty

Nie - wyjaśnię dobrami Veblenowskimi i "konsumpcją na pokaz", która ma więcej wspólnego z manifestacją prestiżu niż z wartością ekonomiczną dobra. Choć dalej nie ma to nic wspólnego z subiektywną wartością.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
09-09-2012 19:04 
 Ocena 2 na 4
Borys Swoboda (1408 punktów)
>>Koszty produkcji mówią nam jedynie, czy warto się podejmować produkcji.
>I wyznaczają cenę minimalną, a więc wartość produktu. Nadwyżka ponad to - to nieuzasadniona spekulacja.

Już mówiłem, co się dzieje, gdy nie jestem w stanie sprzedawać produktu po cenie produkcji. Sprzedaję go poniżej ceny produkcji, bo sam produkt nie ma dla mnie żadnej wartości. Wyprodukowałem go, bo wcześniej miał wartość- taką, jaką miały dla mnie pieniądze, które mogłem zarobić, gdyby moje prognozy nie były błędne. A ponieważ były błędne, sprzedają produkt poniżej ceny produkcji, bo tysiąc rozrzutników obornika nie jest mi do niczego potrzebne

>>W takim razie dalsza rozmowa chyba nie ma większego sensu.
>Bo znam teorię subiektywistyczną?! A może dlatego, że znam i nie wyznaje?

Dobra, masz rację.

>>EDIT: Jeszcze jeden przykład. Skrajny: pl.wikipedia.org/wiki/Gówno_artysty
>Nie - wyjaśnię dobrami Veblenowskimi i "konsumpcją na pokaz", która ma więcej wspólnego z manifestacją prestiżu niż z wartością ekonomiczną dobra. Choć dalej nie ma to nic wspólnego z subiektywną wartością.

No właśnie ta "konsumpcja na pokaz" jest spowodowana subiektywną wartością prestiżu- jeżeli dzięki zakupowi ta osoba osiągnie taki prestiż, jaki oczekiwała osiągnąć, ten zakup był racjonalny.

Jeżeli obraca się dobrami tylko dlatego, by zdobywać kasę, jest to sztuka dla sztuki. Co, swoją drogą, często się zdarza- część przedsiębiorców po prostu kręci zdobywanie kasy, bardziej niż to, co za zdobyte pieniądze kupią. Satysfakcja z tego też ma swoją wartość
09-09-2012 19:27 
 Ocena 3 na 3
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Już mówiłem, co się dzieje, gdy nie jestem w stanie sprzedawać produktu po cenie produkcji.

A jak to się ma do naszej małej gospodarki naturalnej? Gubisz wątek.

>No właśnie ta "konsumpcja na pokaz" jest spowodowana subiektywną wartością prestiżu- jeżeli dzięki zakupowi ta osoba osiągnie taki prestiż, jaki oczekiwała osiągnąć, ten zakup był racjonalny.

Monokauzalne tłumaczenie. Do tego w typie błędnego koła. Człowiek dokonuje wyborów w celu osiągnięcia subiektywnej korzyści. Skąd to wiem? Gdyż wybiera między A a B. Co znaczy, że wybiera? Znaczy, że tak woli. Dlaczego tak woli? Bo przynosi mu to korzyść. Jeśli tak - więc wybiera tylko to co przynosi mu subiektywną korzyść. I od początku i tak w koło.

Człowiek dokonuje wyborów nie tylko z chęci osiągnięcia subiektywnie postrzeganą korzyścią. Walka o prestiż, a więc pozycje w stadzie, jest raczej zapisana ewolucyjnie w naszej natrze, nie ma tu miejsca na "subiektywną wartość prestiżu" co najwyżej na obiektywną, bo kulturową wartość wskaźników prestiżu.

>Jeżeli obraca się dobrami tylko dlatego, by zdobywać kasę, jest to sztuka dla sztuki.

Cały kapitalizm się na tym opiera.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
09-09-2012 19:41 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
>>Jeżeli obraca się dobrami tylko dlatego, by zdobywać kasę, jest to sztuka dla sztuki.
>Cały kapitalizm się na tym opiera.

Nie, jeżeli nie robię tego dla samej kasy, tylko dla dóbr konsumpcyjnych, które mogę za nie kupić. A jak idę do sklepu po obiad, to kieruję się subiektywną oceną wartości produktu, a nie porównywaniem wykresów słupkowych porównujących jeden produkt z drugim, bo nie umiałbym konkretnym cechom przypisać odpowiedniej wagi w liczbie, tak by wszystkie parametry sprowadzić do jednego mianownika. A to jest konieczne, by spróbować matematycznie sprawdzić wartość i porównać ją z ceną. Bez odpowiednich mnożników nigdzie nie zajdziesz. Ale tak robię ja. Nie wiem jak Ty. W każdym razie, zmęczyłeś mnie tą rozmową. Kapituluję.
10-09-2012 08:45 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>>Cały kapitalizm się na tym opiera.
>Nie, jeżeli nie robię tego dla samej kasy, tylko dla dóbr konsumpcyjnych, które mogę za nie kupić.
Ale jak, proszę księdza, zrobić, żeby to działało? Skoro kasa jest podstawowym dobrem konsumpcyjnym, za które można posiąść wiele innych dóbr konsumpcyjnych, a także niekonsumpcyjnych prowadzących do zwiększenia ilości owego podstawowego dobra konsumpcyjnego?
Mógłby ksiądz przedstawić jakiś zarys planu wprowadzania swego system religijnego na realnym świecie czy jednak w istniejącym przypadkowym społeczeństwie to tylko bzdety bez pokrycia?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-09-2012 09:46 
 Ocena 2 na 2
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Nie, jeżeli nie robię tego dla samej kasy, tylko dla dóbr konsumpcyjnych, które mogę za nie kupić.

To polecam przeczytać "Ogólną teorię zatrudnienia, procentu i pieniądza" Keynesa (niedawno wznowiona przez PWN) gdzie autor bardzo zgrabnie (zdecydowanie bardziej elegancko niż ja bym potrafił) tłumaczy, dlaczego w kapitalizmie pieniądz staje się super-dobrem, jaki uniwersalny ekwiwalent wymiany. Starania o pozyskanie możliwie dużej sumy nadwyżki pieniądza jest racjonalne z perspektywy zaspokojenia jednostkowych potrzeb.

Pozdrawiam i zachęcam do lektury czegoś więcej niż czytanki ASE.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
09-09-2012 20:44 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
Jeszcze tylko jedno pytanie- jaką ty teorię wartości wyznajesz? Ma jakąś nazwę? Dałbyś linka albo polecił książkę, chętnie sobie o niej poczytam.
10-09-2012 09:24 
 Ocena 1 na 1
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Jeszcze tylko jedno pytanie- jaką ty teorię wartości wyznajesz? Ma jakąś nazwę? Dałbyś linka albo polecił książkę, chętnie sobie o niej poczytam.

Karol Marks "Kapitał".

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
10-09-2012 10:57 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Jeszcze tylko jedno pytanie- jaką ty teorię wartości wyznajesz? Ma jakąś nazwę? Dałbyś linka albo polecił książkę, chętnie sobie o niej poczytam.
>Karol Marks "Kapitał".
Ta doskonała krytyczna analiza XIX wiecznego (i wcześniejszego) kapitalizmu jest dosyć trudną. Warto rozpocząć lekturę od biografii Marksa napisanej przez Francisa Wheena, a następnie znaleźć książkę Jarosława Semkowa "Karola Marksa teoria ekonomiczna".
Ale po Marksie był Lange i Kalecki, a niedawno zmarł wielki ekonomista-intelektualista Tadeusz Kowalik i do ich dorobku warto też sięgać.

@@@


Należy czytać wszystkich krytycznie, ale nie bać się czytania kogokolwiek.
.
10-09-2012 12:22 
 Ocena 2 na 2
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
Anglojęzyczni czytelnicy mogą także zapoznać się z pracami tzw. September Group, czyli uwspółcześnieniem teorii Marksa o osiągnięcia współczesnej ekonomii jak teoria gier czy zasada indywidualizmu metodologicznego.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
09-09-2012 12:16 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Za Panem Swobodą: "Mechanizmy rynkowe są naturalne, bezstronne, nieskoordynowane. Zupełnie jak mechanizmy ewolucyjne."

>Nie są naturalne i bezstronne bo skupiają się tylko na jednym elemencie życia społecznego - na pieniądzu.

Moje pytanie: dlaczego mechanizmy rynkowe mają skupiać się na czymkolwiek więcej, niż na pieniądzu?
Wymagać czegoś innego, to jakby oczekiwać, że klasyczna mechanika newtonowska powinna się skupiać na czymś więcej, niż ruchu ciał.
Mechanizm z definicji ma swoją ściśle określoną funkcję, ponieważ a priori klasyfikuje się mechanizmy na podstawie funkcjonalnej (choć istnieje także podział morfologiczny).

>Taka jednostronność ma niewiele wspólnego z odbiciem tendencji ewolucyjnych, gdzie w grę wchodzi wiele czynników.

Jednakowoż interwencjonizm ma z ewolucją wspólnego jeszcze mniej, z racji bytu ukierunkowanych zamiarów podmiotu interweniującego.

Fabricati Diem, Pvnc!
09-09-2012 12:23 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Moje pytanie: dlaczego mechanizmy rynkowe mają skupiać się na czymkolwiek więcej, niż na pieniądzu?

A no dlatego, że wiele innych czynników ma swoją wartość. Jeżeli za tą samą płacę zaproponowano by mi posadę szambonurka i testera gumy do żucia, to bez wątpienia wybrałbym ten drugi wariant.

Poza tym, sam pieniądz może mieć dla ludzi różną wartość. Dla milionera 10 dolców ma małą wartość, dla biedaka- dużą, a dla buddyjskiego mnicha może w ogóle nie mieć wartości.
09-09-2012 12:38 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>A no dlatego, że wiele innych czynników ma swoją wartość. Jeżeli za tą samą płacę zaproponowano by mi posadę szambonurka i testera gumy do żucia, to bez wątpienia wybrałbym ten drugi wariant.

Do czego nigdy nie dojdzie a priori. Rozważanie ma zatem charakter dysputy czysto akademickiej.

>Poza tym, sam pieniądz może mieć dla ludzi różną wartość. Dla milionera 10 dolców ma małą wartość, dla biedaka- dużą, a dla buddyjskiego mnicha może w ogóle nie mieć wartości.

Wartość pieniądza stanowi jest siła nabywcza. Osobiste resentymenty jedynie zaciemniają obraz.
Poza tym, jeśli milioner jest "self made man", to 10 dolarów ma dla niego znaczną wartość. Bez tego nigdy milionerem by się nie stał.

Fabricati Diem, Pvnc!
09-09-2012 12:45 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
>>A no dlatego, że wiele innych czynników ma swoją wartość. Jeżeli za tą samą płacę zaproponowano by mi posadę szambonurka i testera gumy do żucia, to bez wątpienia wybrałbym ten drugi wariant.
>Do czego nigdy nie dojdzie a priori. Rozważanie ma zatem charakter dysputy czysto akademickiej.

To był tylko przykład. Chodzi o to, że moje na moje decyzje, będące częścią rynku, ma wpływ nie tylko motywacja pieniężna.

>>Poza tym, sam pieniądz może mieć dla ludzi różną wartość. Dla milionera 10 dolców ma małą wartość, dla biedaka- dużą, a dla buddyjskiego mnicha może w ogóle nie mieć wartości.

>Wartość pieniądza stanowi jest siła nabywcza. Osobiste resentymenty jedynie zaciemniają obraz.

Ja tak nie uważam. Sądzę, że o wartości czegokolwiek decyduje subiektywna ocena.

>Poza tym, jeśli milioner jest "self made man", to 10 dolarów ma dla niego znaczną wartość. Bez tego nigdy milionerem by się nie stał.

Wtedy, kiedy był "zerem", 10 dolców mogło mieć dla niego duże znaczenie, ale gdy stał się milionerem, już nie.
09-09-2012 13:20 
 Ocena 13 na 13
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Fundamentaliści zaś mają tak samo jak kreacjoniści jedną jedyną banalnie prostą odpowiedź na wszystko.
>>>>Wystarczy zderegulować co tylko możliwe, wówczas boska "niewidzialna ręka rynku" umebluje raj na Ziemi.
>Błąd. To właśnie wolnorynkowość jest analogiczna do ewolucjonizmu.
Czyj błąd?
I może nie tyle nawet błąd, co nieoczytanie w problematyce, w której zabiera się głos darwinizm społeczny ma niewiele wspólnego z Darwinem i jego teorią ewolucji. Ale tak jest z wierzącymi - wiara zastępuje im wiedzę.

>Mechanizmy rynkowe są naturalne, bezstronne, nieskoordynowane.
Tyle właśnie wynika z wiary w "wolny rynek", równoważnej z wiarą np. w "komunizm" i jedno i drugie ma się nijak do społecznej rzeczywistości.
"Prawdziwy komunizm" to np Albania Envera Hodży, a realizacja "prawdziwego wolnego rynku", to np Chile Augusto José Ramón Pinocheta Ugarte. Dziękuję postoję. Zdecydowanie wolę mieszany pragmatyzm. Jestem niewierzącym racjonalistą i powiem szczerze, że żadnym ideologom nie wierzę, a fundamentalistów, to wprost się boję.

@@@
.
09-09-2012 14:43 
 Ocena 11 na 11
Fafciu (953 punktów)
>"Prawdziwy komunizm" to np Albania Envera Hodży,

Nie. Prawdziwy komunizm to np. Buszmeni. I gdzie, jak gdzie, ale w takich społecznościach pierwotnych to się sprawdza. A kapitalizm laissez-faire, taki prawdziwy i konsekwentny, to nawet nie Chile, a... Somalia. Nie ma regulacji, nie ma "socjalizmu", nie ma niczego Znamienne, że nawet taki komunizm w pewnych przypadkach może działać, a nieposkromiony wolny rynek rozwala społeczeństwo i prowadzi do głodu.
09-09-2012 15:07 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>"Prawdziwy komunizm" to np Albania Envera Hodży,
>Nie. Prawdziwy komunizm to np. Buszmeni.
Prawdziwy komunizm napisałem w cudzysłowie, aby wyrazić kpinę z wszystkiego co jedynie słuszne i "prawdziwe". Uważam, że najwięcej zła czynią fundamentaliści, czyli dogmatyczni doktrynerzy - nazywający siebie "prawdziwymi".
Prawdziwy katolik, prawdziwy komunista, prawdziwy liberał, czy też prawdziwe chrześcijaństwo, prawdziwy komunizm, prawdziwy liberalizm, tak jak każda prawdziwa wiara, to największe zło tego świata.
Właśnie w imię "prawdziwych" idei (czasem nawet pięknych np chrześcijaństwo i komunizm) uczyniono najwięcej zła na świecie.

Religia jest obrazą ludzkiej godności. W każdym społeczeństwie, religijnym czy też nie, będą ludzie postępujący dobrze, bo są z natury dobrzy, i ludzie postępujący źle, bo są z natury źli. Ale żeby dobrzy ludzie czynili zło, do tego potrzebna jest religia.
Steven Weinberg (w tłumaczeniu pana Fizyka).

Jest dla mnie zupełnie obojętnym przedmiot wiary. Wszystko jedno w co ktoś wierzy. Liczy się jej głębokość i dążenie do podporządkowania własnej jedynej słusznej koncepcji wszystkich i całej rzeczywistości. Nota bene - jest to sprzeczne i klasycznymi ideami liberalizmu.

Pozdrawiam.

@@@
.
09-09-2012 15:48 
 Ocena 1 na 1
Fafciu (953 punktów)
A chyba że o to chodzi. Oczywiście, nie ma jednego prawdziwego liberalizmu, socjalizmu itd.
09-09-2012 15:46 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>A kapitalizm laissez-faire, taki prawdziwy i konsekwentny, to nawet nie Chile, a... Somalia. Nie ma regulacji, nie ma "socjalizmu", nie ma niczego

Właściwie to odkąd w Somalii "nie ma niczego", ten kraj zaczął się powolutku rozwijać.
10-09-2012 08:51 
 Ocena 6 na 8
astrotaurus (12445 punktów)

>Właściwie to odkąd w Somalii "nie ma niczego", ten kraj zaczął się powolutku rozwijać.
Sam z siebie? Dzięki własnym mechanizmom wolnorynkowym i własnej myśli technicznej i ekonomicznej? Opowiedz coś więcej....
I weź pod uwagę, że na pustyni każda roślinka to eksplozja biologiczna, druga to wzrost o 100%, trzecia już tylko o 50% - nie porównuj więc nieporównywalnego.

>Korwin nie pasuje do definicji religii, bo Korwin nic nie obiecuje, czy raczej nic nie daje. Wręcz przeciwnie, on chce zlikwidować państwo-niańkę, co dla większość obywateli byłoby tragedią, bo homo sovieticus bez niańki jest jak trzylatek pozostawiony sam na sam z kuchenką gazową.
Ależ daje, daje! Mrzonki. Idiotyzmy powyrywane z kontekstu realiów - o cudownym rozmnożeniu milionerów z pominięciem zdychania niemilionerów; o armiach zdobywców obrastających w dobrobyt z pominięciem armii pokonanych itp.

>W szkole marnują się pieniądze. Płaci się za uczenie wszystkich, korzysta z tego mniejszość.
Ksiądz Swoboda pokazując święte obrazki nie jest zdolny do ich uzgodnienia z rzeczywistością, może ksiądz Selanos powie jak rozwiązać ten problem edukacyjny (czy raczej nieedukacyjny) wynikający z niedoskonałości poczynań ludzi? Konkretnie proszę: cel i metody dochodzenia do niego.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Selanos (12869 punktów)
>Sam z siebie? Dzięki własnym mechanizmom wolnorynkowym i własnej myśli technicznej i ekonomicznej? Opowiedz coś więcej....

Samo z siebie nic się nie robi, po prostu ludzie są przedsiębiorczy. Wiesz że w Somalii powstały banki, w których transakcje odbywają się przez sieć telefonii komórkowej? Komórki stały się tam dość powszechne, bo służą im za karty płatnicze. Somalia radzi sobie bez 'oficjalnej' waluty, co prawda jakieś pieniądze somalijskie są w obiegu, ale ludzie rozliczają się w dolarach albo euro.

Powolutku rozwija się górnictwo, co prawda wciąż na małą skalę, ale się rozwija. Tak samo jak handel. Jednym z najpopularniejszych towarów importowych są chińskie panele słoneczne.

>I weź pod uwagę, że na pustyni każda roślinka to eksplozja biologiczna, druga to wzrost o 100%, trzecia już tylko o 50% - nie porównuj więc nieporównywalnego.

Wzrost PKB o kilka procent to nie jest żadna eksplozja. Szczególnie taki wzrost, który trwa już od kilku lat.

>Ależ daje, daje! Mrzonki. Idiotyzmy powyrywane z kontekstu realiów - o cudownym rozmnożeniu milionerów z pominięciem zdychania niemilionerów; o armiach zdobywców obrastających w dobrobyt z pominięciem armii pokonanych itp.

Są miejsca w których to działa a historia pokazuje, że działało w przeszłości. Natomiast socjaldemokracja przestaje działać, co mnie bardzo rozśmiesza, bo wszyscy zawzięcie próbują ją ratować.

>>W szkole marnują się pieniądze. Płaci się za uczenie wszystkich, korzysta z tego mniejszość.
>Ksiądz Swoboda pokazując święte obrazki nie jest zdolny do ich uzgodnienia z rzeczywistością, może ksiądz Selanos powie jak rozwiązać ten problem edukacyjny (czy raczej nieedukacyjny) wynikający z niedoskonałości poczynań ludzi? Konkretnie proszę: cel i metody dochodzenia do niego.

Ok, pójdę na kompromis. Zostawmy tylko publiczne podstawówki. Niech się uczą czytać, pisać i liczyć za cudze pieniądze. Ale nie dłużej niż cztery lata, reszta to marnotrawstwo.

Ludzie są niedoskonali, nie mam nic przeciwko, taka ludzka natura. Jednak kiedy czyjeś niedoskonałości uderzają w mój portfel, to jestem bardzo niezadowolony. Czuję się bezczelnie okradany.

Aha, tak na koniec. Mogę mówić tylko za siebie, ale zdaje się, że ani ja ani pan Swoboda nie popieramy JKM. Więc proszę sobie darować słowo 'ksiądz'.

Jak pan chce kogoś wyzywać od księży, to polecam Jozwiaka, on chce przechrzcić racjonalistę na kolejną przybudówkę socjalisty Palikota.
Fafciu (953 punktów)
>socjalisty Palikota

Palikot socjalista? Na początku to chyba palikotowcy byli najbardziej liberalni gospodarczo w Sejmie, potem tak tylko wyskoczyli z "korektą kapitalizmu", ale nie sprzedało się i jakiś czas temu chyba umizgiwali się do przedsiębiorców.
10-09-2012 08:38 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)

>A kapitalizm laissez-faire, taki prawdziwy i konsekwentny, to nawet nie Chile, a... Somalia. Nie ma regulacji, nie ma "socjalizmu", nie ma niczego
Niestety wiara upośledza zdolności poznawcze i wierzący zapatrzony w swoje bzdety nie jest w stanie rozejrzeć się wokół i ogarnąć całościowym spojrzeniem tak innych religii jak i rzeczywistości.
Takie Somalie czy fawele i inne slumsy wolne od wielu ograniczeń powinny być wedle wolnorynkowych oszołomów gwiazdami zarannymi gdzie lęgną się najdoskonalsze systemy , a cuś - kurde - nie wychodzi....


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Selanos (12869 punktów)
I całe szczęście, że tam socjalizmu nie ma, bo wtedy to dopiero ludzie mieliby ciężko. Z pustego i Salomon nie naleje, a właśnie tego od tych biednych ludzi wymagałby socjalizm.
09-09-2012 15:15 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
Oskarżenia wolnorynkowców o religijność wynikają po prostu z niezrozumienia ich rozumowania. Równie dobrze można oskarżać ewolucjonistów o wiarę w "ślepego zegarmistrza". Dziękuję, tu kończę, bo nie chcę przez następne kilkanaście postów brać udziału w obrzucaniu się oskarżeniami o religijność. To jest chore.
09-09-2012 22:38 
 Ocena 10 na 10
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Oskarżenia wolnorynkowców o religijność wynikają po prostu z niezrozumienia ich rozumowania.
Biedne wolnorynkowce nikt ich nie może nadążyć za ich rozumowaniem. A może po prostu warto poszukać, gdzie w cywilizowanych państwach zaistniał "wolny rynek" bez żadnego interwencjonizmu i ile dobrego danej społeczności przyniósł?
To dokładnie jak z komunizmem, gdyby udało się wprowadzić "prawdziwy wolny rynek", czy "prawdziwy komunizm", to mielibyśmy raj na ziemi, ale źli niewierni jak mogą tak przeszkadzają.
Neoliberalizm bazuje na ludzkiej chciwości, a ta nigdy nie odpuści i gdy będzie mogła więcej zawłaszczyć, to zawłaszczy. Zawłaszczał, ile mógł, kler, zawłaszczali komunistyczni sekretarze, a kapitaliści będą "wolny rynek" szanowali? To po prostu czysta ideologiczna głupota lub głęboka i ślepa wiara.

>Równie dobrze można oskarżać ewolucjonistów o wiarę w "ślepego zegarmistrza".
Wszystkich można o różne rzeczy oskarżać, ale trzeba choć racjonalne argumenty przedstawić. Nie mówiąc już o dowodach. Proszę sobie tu poczytać ile bezpodstawnych oskarżeń Pan Borys Swobodaprzedstawia pod adresem wszystkich pozwalających sobie na inne od niego myślenie oraz ocenie całej rzeczywistości niezgodnie z jego ideologią zbudowanej.

>Dziękuję, tu kończę, bo nie chcę przez następne kilkanaście postów brać udziału w obrzucaniu się oskarżeniami o religijność.
Mądry zamiar. Żaden wierzący nie uwierzy, iż to on nie ma racji. Pan też nie.

>To jest chore.
Dokładnie Pan ma rację. Podporządkowanie myślenia religii/ideologii zawsze jest chore.

@@@
.
09-09-2012 23:00 
 Ocena 7 na 7
Sylwek (15472 punktów)

>Za to marksizm, keynesizm i reszta teorii etatystycznych jest analogiczna do kreacjonizmu. W końcu to w tych teoriach ekonomicznych jest miejsce na Wielkiego Kreatora- czyli rząd.

Ale wiesz, Rząd i państwa, w przeciwieństwie do Boga i zastępów niebieskich naprawdę istnieją, trzeba mocnego, fideistycznego oderwania od rzeczywistości by ignorować ten fakt. Dlatego neoliberalizm to religijna bajęda, jakich wiele.
09-09-2012 12:05
 Ocena 16 na 18
waldeck77 (4307 punktów)
Na polskiej scenie politycznej są dwa twory, które są bardziej sektami niż partiami politycznymi, mają wyznawców a nie zwolenników. Są to PiS i partia Korwina-Mikke (obojętnie pod jaką nazwą akurat występuje). Jakikolwiek dialog z ich wyznawcami jest z góry skazany na porażkę. Mają oni swojego guru, swój świat i swoją "logikę". Żadna dyskusja nie ma sensu, trzeba jedynie dbać, by nie sięgnęli po władzę i nie próbowali swojej chorej wizji świata wcielać w życie.
09-09-2012 13:35 
 Ocena 4 na 4
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Na polskiej scenie politycznej są dwa twory, które są bardziej sektami niż partiami politycznymi, mają wyznawców a nie zwolenników. Są to PiS i partia Korwina-Mikke <<
JKM, jak Jego Królewska Mość, pozostanie na zawsze guru swojej partii kanapowej, ale przy coraz większym niezadowoleniu społeczeństwa z "tuskowatych", PiS ciągle ma szanse, zwłaszcza że dostanie reklamę z ambon, w przeciwieństwie do Palikota.
Populistyczne wypowiedzi Kaczyńskiego brzmią obiecująco i tylko wiedza o jego nieskuteczności w przeszłości każe podchodzić do nich z dużą dozą sceptycyzmu. Ale wyborcy często mają marną pamięć. No i jest jeszcze problem braku alternatywy. Ja na polskiej scenie politycznej nie widzę nikogo na tyle poważnego, żeby na niego glosować.
09-09-2012 15:22 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Na polskiej scenie politycznej są dwa twory, które są bardziej sektami niż partiami politycznymi

Korwin nie pasuje do definicji religii, bo Korwin nic nie obiecuje, czy raczej nic nie daje. Wręcz przeciwnie, on chce zlikwidować państwo-niańkę, co dla większość obywateli byłoby tragedią, bo homo sovieticus bez niańki jest jak trzylatek pozostawiony sam na sam z kuchenką gazową.
09-09-2012 17:24 
 Ocena 14 na 14
Fafciu (953 punktów)
>>Na polskiej scenie politycznej są dwa twory, które są bardziej sektami niż partiami politycznymi
>Korwin nie pasuje do definicji religii, bo Korwin nic nie obiecuje, czy raczej nic nie daje. Wręcz przeciwnie, on chce zlikwidować państwo-niańkę, co dla większość obywateli byłoby tragedią, bo homo sovieticus bez niańki jest jak trzylatek pozostawiony sam na sam z kuchenką gazową.
>

Ale korwinizm jest religijny. Gadają ludziom, że zaorają "socjalizm" i wtedy każdy będzie mógł przemienić się z pucybuta w milionera. "Nie jesteś biedny", mówi korwinista, "Jesteś po prostu kapitalistą, któremu się chwilowo nie udaje!" Tak jak chrześcijanin mówi: "Nie przejmuj się, co jutro będziesz jadł i w co się jutro ubierzesz, bo prawdziwy skarb masz w niebie". Jeden liberał nawet mi kiedyś przyznał, że chodzi właśnie o to, by ludzie myśleli, że każdy z nich ma szansę zostać bogaczem, to wtedy będą przynajmniej wydajnie pracować. Normalnie jakbym słyszał wyznania jakiegoś kapłana. Podoba mi się ta szczerość, ale gdybym z nim rozmawiał "w realu", dostałby chyba w twarz za bycie taką świnią.
09-09-2012 17:34 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Ale korwinizm jest religijny. Gadają ludziom, że zaorają "socjalizm" i wtedy każdy będzie mógł przemienić się z pucybuta w milionera. "Nie jesteś biedny", mówi korwinista, "Jesteś po prostu kapitalistą, któremu się chwilowo nie udaje!"

To prawda. Kapitalizm w przeciwieństwie do socjalizmu nic nie zabiera i nic nie daje. W kapitalizmie masz wolność i państwo nie stawia ci żadnych przeszkód. Zrób z tym co chcesz. To czy ci się uda, czy nie uda, to twoja i tylko twoja sprawa.

>Tak jak chrześcijanin mówi: "Nie przejmuj się, co jutro będziesz jadł i w co się jutro ubierzesz, bo prawdziwy skarb masz w niebie".

Równie dobrze można powiedzieć, że ateiści są wierzący, bo wierzą w wielki wybuch i ewolucję.

>Jeden liberał nawet mi kiedyś przyznał, że chodzi właśnie o to, by ludzie myśleli, że każdy z nich ma szansę zostać bogaczem, to wtedy będą przynajmniej wydajnie pracować.

Pewnie chodzi też o to, żeby wydajnie pracowali. Co w tym złego? Fakt jest taki, że każdy ma szansę, większą niż w socjalizmie. I o tą szansę się rozchodzi. Jedni ją wykorzystają, inni nie, na pewno tych pierwszych będzie w systemie liberalnym niż w systemie socjalnym.
09-09-2012 18:36 
 Ocena 6 na 6
Fafciu (953 punktów)
>W kapitalizmie masz wolność i państwo nie stawia ci żadnych przeszkód.

Ta...
leftycartoons.com/libertarian-freedom/
09-09-2012 20:10 
 0 na 2
Selanos (12869 punktów)
>>W kapitalizmie masz wolność i państwo nie stawia ci żadnych przeszkód.
>Ta...

Każdy niesie taki krzyż, na jaki sobie zasłużył. W tym przypadku jakiś worek.
09-09-2012 22:20 
 Ocena 4 na 4
Fafciu (953 punktów)
>>>W kapitalizmie masz wolność i państwo nie stawia ci żadnych przeszkód.
>>Ta...
>Każdy niesie taki krzyż, na jaki sobie zasłużył. W tym przypadku jakiś worek.
>
Czym taki bezdomny sobie zasłużył na bezdomność? Załóżmy, że to nie dlatego, bo chlał, tylko miał niezbyt wysokie zarobki, a tu nagle zmienił się właściciel jego mieszkania i na dzień dobry dowalił taki czynsz, że ten nie mógł go spłacić. Życie kreśli takie scenariusze, wobec których wasze starannie wyheglowane teoryjki są bezradne.

Zresztą, zgubiłeś sens całego tego paska. Ciężko jest być wolnym jak jest się bardzo biednym. No chyba, że ktoś jest ascetą czy kimś takim i sobie taki styl życia wybrał. Ale jak ma jakieś pragnienia i bieda mu uniemożliwia realizację swojej woli? Co mnie obchodzi, że mam na wolnym rynku ogromny wybór, jak nie mam za co kupować? Co mnie obchodzi, że mogę konkurować z innymi podmiotami, jak nie mam na to środków?
09-09-2012 22:29 
 Ocena-5 na 9
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Czym taki bezdomny sobie zasłużył na bezdomność? Załóżmy, że to nie dlatego, bo chlał, tylko miał niezbyt wysokie zarobki, a tu nagle zmienił się właściciel jego mieszkania i na dzień dobry dowalił taki czynsz, że ten nie mógł go spłacić. Życie kreśli takie scenariusze, wobec których wasze starannie wyheglowane teoryjki są bezradne.

To znaczy, że pod złą umową się podpisał. Proste.

>Zresztą, zgubiłeś sens całego tego paska. Ciężko jest być wolnym jak jest się bardzo biednym. No chyba, że ktoś jest ascetą czy kimś takim i sobie taki styl życia wybrał. Ale jak ma jakieś pragnienia i bieda mu uniemożliwia realizację swojej woli? Co mnie obchodzi, że mam na wolnym rynku ogromny wybór, jak nie mam za co kupować? Co mnie obchodzi, że mogę konkurować z innymi podmiotami, jak nie mam na to środków?

Przykro mi, rzeczywistość jest taka, że trzeba być produktywnym, by przeżyć. To jest nieusuwalna konieczność. Ten argument przypomina skargę na to, że musisz oddychać. CO?! JA MUSZĘ ODDYCHAĆ?! OGRANICZASZ MOJĄ WOLNOŚĆ!!!!111oneoneone JAK MOŻNA BYĆ WOLNYM, NIE MOGĄC ODDYCHAĆ POD WODĄ?!!1
09-09-2012 22:42 
 Ocena 10 na 10
Fafciu (953 punktów)
>To znaczy, że pod złą umową się podpisał. Proste.

I znowuż- liberalne teorie swoje, empiria swoje. Zakładasz, że zawsze jest super wolny rynek z multum możliwości i wszyscy są doskonale poinformowani.
A, ofiary reżimu sowieckiego też się pod złą umową widocznie podpisały, skoro nie uciekły w porę za granicę ;>

>Przykro mi, rzeczywistość jest taka, że trzeba być produktywnym, by przeżyć. To jest nieusuwalna konieczność. Ten argument przypomina skargę, że musisz oddychać. CO?! JA MUSZĘ ODDYCHAĆ?! OGRANICZASZ MOJĄ WOLNOŚĆ!!!!111oneoneone JAK MOŻNA BYĆ WOLNYM, NIE MOGĄC ODDYCHAĆ POD WODĄ?!!1
>
Ale gospodarka to wytwór samego człowieka i to da się zmienić. Konieczności oddychania nie. I nieprawda, że trzeba być produktywnym, bo jest wielu ludzi, którzy nic produktywnego w zasadzie nie robią, np. rentierzy, a pieniądze dostają. I w ogóle oceniasz zbyt pochopnie, to że ktoś jest biedny nie znaczy że nie jest produktywny. Wielu biedaków nie jest mniej produktywnych od tych, co żyją z jakiś sreber rodowych.

I nie krzycz.
10-09-2012 06:36 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
>>To znaczy, że pod złą umową się podpisał. Proste.
>I znowuż- liberalne teorie swoje, empiria swoje. Zakładasz, że zawsze jest super wolny rynek z multum możliwości i wszyscy są doskonale poinformowani.

Nie, wcale nie zakładam, że wszyscy są poinformowani. Asymetria informacji też jest normalna i państwo wcale jej nie usuwa, a wręcz pogłębia jej skutki. Według Hayeka jest to wręcz główna przyczyna beznadziejności państwa. A możliwości- człowiek bez większego trudu jest w stanie utrzymać swoją konsumpcję na poziomie jaskiniowca. To jest podstawa, reszta to cywilizacyjny "bonus", zdobyty dzięki temu, że ludzie ze sobą dobrowolnie współpracują.

>Ale gospodarka to wytwór samego człowieka i to da się zmienić. Konieczności oddychania nie. I nieprawda, że trzeba być produktywnym, bo jest wielu ludzi, którzy nic produktywnego w zasadzie nie robią, np. rentierzy, a pieniądze dostają.

Powiedziałem, że jest to konieczność nieusuwalna, ale nie nieprzemieszczalna. Można ją przenieść albo dobrowolnie (ktoś kogoś utrzymuje, przekazuje pieniądze w spadku bądź darowiźnie,) albo przymusowo- czyli po prostu redystrybucja.

Rentierzy byli produktywni, gdy zdobywali kapitał.
09-09-2012 23:21 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bogaty w strukturach feudalnych, które postulujesz, będzie mógł sobie zmienić umowę w dowolnym momencie. Bo kto mu zabroni? Koledzy?
10-09-2012 00:06 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Bo kto mu zabroni? Koledzy?

Prawo.
10-09-2012 00:42 
 Ocena 10 na 10
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bez państwa, bez urzędników, bez ludzi, którzy znają się na prawie, a nie na zarabianiu pieniędzy?? Z pewnością dziedziczni milionerzy zrzucą się też na policję, zamiast płacić za SWOICH, uzbrojonych strażników.
10-09-2012 10:00 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Bez państwa, bez urzędników, bez ludzi, którzy znają się na prawie, a nie na zarabianiu pieniędzy?? Z pewnością dziedziczni milionerzy zrzucą się też na policję, zamiast płacić za SWOICH, uzbrojonych strażników.

Zdaje się, Jacku, że przegapiłeś wątek Borysa
10-09-2012 10:36 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
WIdzę, że Borys postuluje tam własnych, uzbrojonych strażników...
10-09-2012 11:12 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>WIdzę, że Borys postuluje tam własnych, uzbrojonych strażników...

Są miejsca, gdzie to działa. www.wykop.(*)wyspa-wolnego-rynku-w-indiach/

Cytat:
Z uwagi na brak państwa z jego "publicznymi usługami" do gry wkroczył prywatny sektor świadczący swoje usługi. Setki prywatnych autobusów oraz taksówek które można zamawiać przez Internet, zamiast miejskich przystanków na parkingach znajdują się monitory na których możemy znaleźć listę oczekujących samochodów z zapisanymi na nie pasażerami. Poczta używa tylko prywatnych kurierów, 12 000 prywatnych ochroniarzy pełni rolę prywatnej policji zapewniając bezpieczeństwo oraz nawet kierując ruchem ulicznym. Mieszkańcy mogą korzystać z siedmiu najwyższej klasy prywatnych szpitali z prywatnymi karetkami.
10-09-2012 11:31 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
Dzięki! O tym jeszcze nie słyszałem.

Są jeszcze inne, podobne inicjatywy wolnościowe.

W Hondurasie planuje się stworzenie specjalnych stref wolnych od zarządzania rządowego, ograniczonych jedynie konstytucją:

libertaria(*)skie-miasto-w-hondurasie.2213/

Ponadto nawet w Europie zaostrzają się tendencje separatystyczne:

www.sfora.(*)-oglosilo-niepodleglosc-a47186

www.libert(*)aci-moga-myslec-niepodleglosci

Oczywiście w reżimówce się o tym nie mówi, bo po co?

Tu są historyczne przykłady społeczności opierających swoje działanie na prawach własności:

mises.pl/w(*)/2007/09/prawo-bez-panstwa.pdf
10-09-2012 11:47 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
Warto jeszcze wspomnieć historię amerykańskiego miasta Deadwood, na podstawie której nakręcono serial.

W skrócie- miasto pozbawione jakiegokolwiek wpływu rządu:

Tak wyglądało w 1876 roku:



A tak w 1890 roku:


10-09-2012 11:53 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)
>Warto jeszcze wspomnieć historię amerykańskiego miasta Deadwood, na podstawie której nakręcono serial.
>W skrócie- miasto pozbawione jakiegokolwiek wpływu rządu:

Ale nie pozbawione ukradzionej ziemi i pokładów złota - tak to każdy głupi potrafi.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-09-2012 11:55 
 Ocena-1 na 5
Borys Swoboda (1408 punktów)
Doprawdy, zaje*isty argument . Leżę i kwiczę
10-09-2012 14:31 
 Ocena 2 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>Doprawdy, zaje*isty argument . Leżę i kwiczę <

JAcek Tabisz:
Bogaty w strukturach feudalnych, które postulujesz, będzie mógł sobie zmienić umowę w dowolnym momencie. Bo kto mu zabroni? Koledzy?


Odpowiada Szanowny:
Selenos:
Prawo


A "kamrat" Szanowny Borys Swoboda...z takiego argumentu (bo tym jest wypowiedzi astrotaurusa) "leży i kwiczy"!!
Oto cała mądrość i logika "współbarci w korwińskiej religii"

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
10-09-2012 14:39 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
Rozmawiamy chyba konkretnie o przypadku Deadwood. Niżej, w innej gałęzi dyskusji, kontynuujemy ten wątek.
10-09-2012 15:43 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Oto cała mądrość i logika "współbarci w korwińskiej religii"

Hmm, mam wrażenie, że żadem z nas nie popiera JKM.
10-09-2012 15:59 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie wiem jak ty, ale Borys chce państwa bez darmowej publicznej edukacji i bez policji.
Selanos (12869 punktów)
>Nie wiem jak ty, ale Borys chce państwa bez darmowej publicznej edukacji i bez policji.

Tak, na pewno mówił o anarchokapitalizmie. Czyli też nie zgadza się z JK-M, bo JK-M nie jest anarchokapitalistą, z tego co pamiętam to Korwin uwielbia hasło "państwo prawa" i uważa, że policja i wojsko to podstawa. Natomiast rzeczywiście jest przeciwko publicznej edukacji.
10-09-2012 16:13 
 Ocena 2 na 6
Artur@R (7115 punktów)
>>Oto cała mądrość i logika "współbarci w korwińskiej religii"
>Hmm, mam wrażenie, że żadem z nas nie popiera JKM.<

Deklarować możesz wiele i wrażenia mieć przeróżne...ważne co piszesz, bo do tego się odnosimy, a że hipokryzja to konsekwencja wiary, no cóż tak to z wiarą jest właśnie...oślepia, oślepia.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Selanos (12869 punktów)
Zacznij odróżniać poglądy gospodarcze od wszystkich innych. Korwin-Mikke jest ekonomicznym liberałem i z większością jego poglądów gospodarczych mogę się zgodzić. Natomiast reszta, jego światopogląd, to zupełnie inna sprawa. Zwolennicy Korwin-Mikkego zgadzają się z nim m.in. w kwestii aborcji. Ja się z tym nie zgadzam. Tak samo jak nie zgadzam się z jego poglądami nt. roli religii w państwie, albo tymi nt. kobiet.

Niemniej za same poglądy gospodarcze, mam zamiar chociażby cytować JK-M, jeżeli w kwestii gospodarki ma coś ciekawego do powiedzenia. Innych cytatów na pewno nie przytoczę.

Równie dobrze mógłbym podpiąć czyjeś poglądy socjaldemokratyczne pod nazwisko jakiegoś socjaldemokraty i nazwać to religią.
10-09-2012 15:06 
 Ocena 9 na 9
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Warto jeszcze wspomnieć historię amerykańskiego miasta Deadwood, na podstawie której nakręcono serial.
>W skrócie- miasto pozbawione jakiegokolwiek wpływu rządu:



Wikipedia:
Pierwotne Deadwood założone zostało bezprawnie na terytorium indiańskim. Zgodnie z Traktatem z Laramie z roku 1868 Black Hills miały należeć do Indian z plemienia Dakotów. Jednak w roku 1874 ppłk George Armstrong Custer poprowadził w góry ekspedycję i powiadomił o odkryciu złota nad wodami French Creek w pobliżu dzisiejszej miejscowości Custer. Przekazana przez Custera na wschód informacja wywołała gorączkę złota i przyczyniła się do powstania miasta Deadwood, które szybko osiągnęło 5000 mieszkańców.

W początkach roku 1876 pionier Charlie Utter i jego brat Steve sprowadzili do Deadwood wszystko, co mogło przyczynić się do rozwoju ówczesnej osady, w tym także zawodowych hazardzistów i prostytutki. Wśród poszukiwaczy złota istniało ogromne zapotrzebowanie na kobiety, więc nierząd przynosił wysoki profit. Madam Mollie Johnson miała w krótkim czasie zostać właścicielką najlepiej prosperującego domu publicznego w Deadwood. Tom Miller we wrześniu tego samego roku otworzył "Bella Union Saloon".

Inny saloon (i jednocześnie dom publiczny), "Gem Variety Theater" otwarty został w kwietniu 1877 roku przez Ala Swearengena, który trzymał w ręku także handel opium w mieście. Saloon został zniszczony przez ogień, odbudowany w roku 1879, ale spłonął ponownie w 1899, z którego to powodu Swearengen wyjechał z Deadwood na zawsze.

Miasto stało się sławne jako miejsce, gdzie zamordowany został słynny strzelec i hazardzista Wild Bill Hickok, a także jako miejsce wiecznego spoczynku Hickoka i Calamity Jane oraz nieco mniej znanych postaci, jak Seth Bullock, Dora DuFran lub Potato Creek Johnny. Wszyscy oni spoczywają na cmentarzu Mt. Moriah na wzgórzu nad miastem. Deadwood cieszyło się złą reputacją, bowiem morderstwa były tu na porządku dziennym, a kary nie zawsze odpowiednie i zgodne z prawem. Proces mordercy Hickoka, Jacka McCalla, musiał zostać powtórzony, Deadwood nie było bowiem pełnoprawną jednostką administracyjną. Dopiero po przeniesieniu procesu gdzie indziej zapadł wyrok skazujący i McCall został powieszony.

Gdy gorączka złota minęła i nastał okres regularnego wydobycia, Deadwood zatraciło swój kresowy charakter i przekształciło się w spokojne, ciche miasteczko górnicze. W roku 1878 epidemia ospy powaliła tak wielu mieszkańców, że dziesiątki trzeba było poddać kwarantannie. W tym samym roku generał George Crook, ścigający Indian po bitwie nad Little Big Horn, dotarł do Deadwood po marszu, który zyskał miano Horsemeat March.

Pożar, który wybuchł 26 września 1879, strawił ponad 300 budynków i majątek wielu mieszkańców, zmuszając znaczną liczbę osób do szukania szczęścia gdzie indziej.


@@@
.
10-09-2012 16:16 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
Jak sam tekst wskazuje, wpływ miała gorączka złota. Takie nagromadzenie "poszukiwaczy przygód" nie mogło się inaczej skończyć. Poza zabójstwami jednak reszta jest w porządku- broń, opium, prostytutki, hazard. Nic złego.

Poza tym, ciekawy jestem ile z tych "zabójstw" to była obrona własności. Jeżeli odstrzeli się złodzieja, to nie liczy się to jako morderstwo. Wtedy jest to obrona.

Jednak to nie był camping z namiotów. Miasto, z racjonalnie rozłożoną siecią komunikacyjną, bankami, sklepami i tak dalej, wyrosło jak grzyby po deszczu, bez pierdyliarda państwowych przepisów. Nikt się nie skarżył, ludzie zjeżdżali zewsząd.

"kary nie zawsze odpowiednie i zgodnie z prawem"- jak wszędzie. Ba, nawet zdarza się, że samo prawo jest nieodpowiednie . Ale jak sam cytat wskazuje, obowiązywało prawo. W anarchii? No nie może być.
10-09-2012 17:21 
 Ocena 8 na 8
astrotaurus (12445 punktów)
>Miasto, z racjonalnie rozłożoną siecią komunikacyjną, bankami, sklepami i tak dalej, wyrosło jak grzyby po deszczu, bez pierdyliarda państwowych przepisów.
Wyrosło na złocie, a nie na braku przepisów - czego tu nie jesteś w stanie pojąć? Nie na cudowności korwinowskich fantasmagorii, ale na złocie! I z końcem złota skończył się cud miasta jak wielu innych ośrodków gorączki złota

>"kary nie zawsze odpowiednie i zgodnie z prawem"- jak wszędzie. Ba, nawet zdarza się, że samo prawo jest nieodpowiednie . Ale jak sam cytat wskazuje, obowiązywało prawo. W anarchii? No nie może być.
Ależ może, może! W najgorszej nawet bandzie jakieś prawo obowiązuje, a tu była mowa o niezgodności z prawem - o prymacie prawa dżungli nad prawem stanowionym w takiej świętej oazie wolnorynkowości!
Religijny bełkot to nie jest argument w dyskusji. Naprawdę z całych dziejów ludzkości nie potrafisz wskazać lepszego przykładu, lepszego dowodu na wyższość swoich urojeń?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-09-2012 17:42 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>"kary nie zawsze odpowiednie i zgodnie z prawem"- jak wszędzie. Ba, nawet zdarza się, że samo prawo jest nieodpowiednie . Ale jak sam cytat wskazuje, obowiązywało prawo. W anarchii? No nie może być.
Szanowny Panie, podkreślał Pan zło PRL. Ja też mam wiele zastrzeżeń w stosunku do tego okresu, ale w stosunku do Pańskich propozycji, to ja już wolę wolność i demokrację panującą w Związku Radzieckim. Więcej - uważam, że nawet w dyktaturach w Ameryce Południowej i Środkowej było więcej wolności i demokracji.

Proszę uwierzyć, że dotychczas myślałem, że takie polityczne horrory, to mogą przyjść do głowy tylko literatom i filmowcom, jako ostrzeżenie, a Pan przedstawia takie propozycje nam tu poważnie. To co Pan proponuje, to praktycznie czyste służalstwo i niewolnictwo dla wszystkich, poza tym jednym najsilniejszym, mającym wszystko.
Pan lubi służyć? Czy wierzy Pan, że właśnie Pan będzie dyktował wszystko innym?
Gratuluję refleksji intelektualnej i wyobraźni.

@@@
.
10-09-2012 11:49 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Są miejsca, gdzie to działa. www.wykop.(*)wyspa-wolnego-rynku-w-indiach/

Aaaa! I jesteś gotów przysiąc, że to:

i to:

to fragmenty tej samej Ziemi Wymarzonej?
No no....

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-09-2012 11:50 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
no to co?
10-09-2012 11:57 
 Ocena 3 na 5
astrotaurus (12445 punktów)
>no to co?
No to pstro.
A chodzi o coś konkretnie?

>Doprawdy, zaje*isty argument . Leżę i kwiczę
Doprawdy. Nie masz rozumnych argumentów, więc tylko leżeć i kwiczeć możesz.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-09-2012 12:38 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
Dobra- jak chcesz rozumny argument, to masz.

To miasto rozkwitło. Pomimo, że wedle waszych prognoz wszyscy ludzie powinni się pozabijać i nie powinien zostać kamień na kamieniu. Myślałem, że to oczywiste.
10-09-2012 12:56 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>To miasto rozkwitło. Pomimo że wedle waszych prognoz wszyscy ludzie powinni się pozabijać i nie powinien zostać kamień na kamieniu. Myślałem, że to oczywiste.
Ano, masz wielkie problemy z logicznym myśleniem, a nie robisz nic by je uporządkować łaszcząc się na wszystkie g...niane świecidełka przemawiające za Twoją religią. Po to też zmyślasz "nasze" prognozy.
To miasto nie rozkwitło na Księżycu i nie samo z siebie. To jakiś sztuczny eksperyment (alb przekręt finansjery)- nie znam szczegółów, ale po mojemu zjechał tam kapitał, materiały i towary ze świata normalnego do Specjalnej Strefy Ekonomicznej i Raju Podatkowego w jednym - modnej enklawy dla zamożnych.

Powiedz mi choćby konkretnie kto to są ci samotni, młodzi faceci wokół dziadowskich straganów ze świętego obrazka - ile zarabiają, gdzie mieszkają, gdzie są ich kobiety, dzieci, starzy rodzice? Jakie szanse edukacyjne te ich dzieci mają, albo on sami na godziwe życie w tamtejszych apartamentowcach? itp.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-09-2012 13:06 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
Mówiłem o Deadwood.
10-09-2012 13:11 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>Mówiłem o Deadwood.
Upppsss, nie zgadłem... a o Gurgaon umiesz coś powiedzieć...?

A generalnie sytuacja jest podobna - Deadwood wyrosło na cudzej ziemi za skarby z ziemi wydobyte i też nie na Księżycu, ale w relacji z resztą świata łaknącą tamtejszego złota. Gdzie tam zasługi korwinizmu i jego osiągnięcia wielkopomne?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-09-2012 13:18 
 Ocena 3 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)
>>Mówiłem o Deadwood.
>Upppsss, nie zgadłem... a o Gurgaon umiesz coś powiedzieć...?

Nie, bo dopiero się o tym dowiedziałem. Jak ty.

>A generalnie sytuacja jest podobna - Deadwood wyrosło na cudzej ziemi za skarby z ziemi wydobyte i też nie na Księżycu, ale w relacji z resztą świata łaknącą tamtejszego złota. Gdzie tam zasługi korwinizmu i jego osiągnięcia wielkopomne?

Po pierwsze- nie bronię korwinizmu. Nie jestem korwinistą.

Po drugie- nie twierdzę, że złoto nie miało znaczenia. To dlatego to miasto w ogóle powstało. Ale czemu się tak rozwinęło? Czy nie powinno być non stop demolowane przez wojny gangów, a rabunki z dopiero co zdobytego złota nie powinny być na porządku dziennym? Kto normalny chciałby tam przyjechać, jeżeli wszystko kontrolowałaby jedna szajka?
10-09-2012 20:53 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>Mówiłem o Deadwood.
>Upppsss, nie zgadłem... a o Gurgaon umiesz coś powiedzieć...?

Fabryki, banki, hotele, generalnie nic co miałoby związek z bogactwami naturalnymi.
10-09-2012 20:57 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>To miasto nie rozkwitło na Księżycu i nie samo z siebie. To jakiś sztuczny eksperyment (alb przekręt finansjery)- nie znam szczegółów, ale po mojemu zjechał tam kapitał, materiały i towary ze świata normalnego do Specjalnej Strefy Ekonomicznej i Raju Podatkowego w jednym - modnej enklawy dla zamożnych.

Nie, ze względu na to, że to jest raj podatkowy, zjechały tam największe światowe firmy produkujące elektronikę, samochody itd. Za firmami przywędrowali ludzie, którzy w tych fabrykach pracują. Siłą rzeczy jest pewnie tam sporo ludzi bogatych, przy takim nagromadzeniu najróżniejszych spółek o randze światowej, jest tam sporo dobrze zarabiającej kadry zarządzającej. Co jest oczywiście dobre, bo ludzie bogaci napędzają rynek towarów i usług luksusowych, co daje nam kolejne miejsca pracy.
11-09-2012 10:23 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie, ze względu na to, że to jest raj podatkowy, zjechały tam największe światowe firmy produkujące elektronikę, samochody itd.
A czy ja coś innego powiedziałem? To nie jest twór naturalny oparty na własnych prawach wolnorynkowych. To twór sztuczny finansowany przez pieniądze z zewnątrz i ulgi podatkowe. Gdyby wszyscy na świecie tam się znaleźli sytuacja uległaby radykalnej zmianie - wróciłyby jednakowe warunki dla wszystkich tak jak było przed zamelinowaniem się wybrańców w enklawie.

>Za firmami przywędrowali ludzie, którzy w tych fabrykach pracują.
>Co jest oczywiście dobre, bo ludzie bogaci napędzają rynek towarów i usług luksusowych, co daje nam kolejne miejsca pracy.
I faceci bez rodzin zajmujący te miejsca pracy mogą sobie pomieszkać w barakach i w barakach kupować mając pod bokiem apartamentowce i galerie handlowe, istny raj... Opamiętaj się!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Selanos (12869 punktów)
>A czy ja coś innego powiedziałem? To nie jest twór naturalny oparty na własnych prawach wolnorynkowych. To twór sztuczny finansowany przez pieniądze z zewnątrz i ulgi podatkowe.

Jak można coś finansować poprzez ulgi podatkowe? Za to pieniądze z zewnątrz to normalność. Zresztą nie mówimy tylko o pieniądzach z zewnątrz, w tamtym mieście rozwijają się małe i średnie firmy zakładane przez lokalną ludność.

>Gdyby wszyscy na świecie tam się znaleźli sytuacja uległaby radykalnej zmianie - wróciłyby jednakowe warunki dla wszystkich tak jak było przed zamelinowaniem się wybrańców w enklawie.

Tam są jednakowe warunki dla wszystkich. To jest właśnie liberalizm gospodarczy.

>>Co jest oczywiście dobre, bo ludzie bogaci napędzają rynek towarów i usług luksusowych, co daje nam kolejne miejsca pracy.
>I faceci bez rodzin zajmujący te miejsca pracy mogą sobie pomieszkać w barakach i w barakach kupować mając pod bokiem apartamentowce i galerie handlowe, istny raj... Opamiętaj się!

Od czegoś trzeba zacząć. Jak tam przyjeżdżają bez grosza przy duszy, to pewnie mieszkają w barakach. Gdzie według ciebie mieszkali ludzie którzy z Europy przyjeżdżali kiedyś do USA? Nie mieli nawet baraków. Zarabiali pieniądze, odkładali je, potem sobie budowali dom. Albo kupowali, wszystko jedno.
12-09-2012 04:06 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Gdy korzystasz z ulg podatkowych, inni płacą za ciebie.
Podatki są potrzebne na:
1. Infrastrukturę
2. Edukację
3. Wojsko
4. Urzędników (którzy, choć nie są doskonali, są potrzebni)
5. Sądownictwo
6. Policję
7. Placówki naukowe
8. Placówki dyplomatyczne
9. Polityków
10. etc

Państwo niekiedy animuje niektóre regiony zwalniając z części podatków. Jest to kontrowersyjne wobec płacących podatki, utrzymujących kraj. Ale czasem taka śmiała decyzja przynosi wszystkim zyski. Zwolnienia z podatków powinny być okresowe, na rozruch.
10-09-2012 15:50 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
To niech się Pan rozejrzy dookoła siebie, w Polsce, w kraju socjaldemokratycznym są gorsze miejsca. A mówimy o podobno bogatej Europie a nie Indiach, w których wciąż wiele miejsc wygląda jakby człowiek cofnął się w czasie o kilka wieków.
10-09-2012 20:56 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>To niech się Pan rozejrzy dookoła siebie, w Polsce, w kraju socjaldemokratycznym są gorsze miejsca. A mówimy o podobno bogatej Europie a nie Indiach, w których wciąż wiele miejsc wygląda jakby człowiek cofnął się w czasie o kilka wieków.
Czy Ty na pewno mówisz na temat? Wskazałeś pono cudo nad cudami - miejsce najlepsze z najlepszych, istny wzorzec metra, ja tylko proszę o uściślenia, o konkrety. Proszę tu... i tu...

>Fabryki, banki, hotele, generalnie nic co miałoby związek z bogactwami naturalnymi.
Super, ale jaki to ma związek z powszechną szczęśliwością wynikającą z wolnego rynku bez ingerencji państwa?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Selanos (12869 punktów)
Generalnie, w ogóle i w szczególe, z całą pewnością mogę powiedzieć, że nie mam pojęcia o co Panu chodzi. Jeśli chodzi to ostatnie, to była to odpowiedź na czyiś post, więc proszę sobie przeczytać ten powyżej.
10-09-2012 13:46 
 Ocena 12 na 14
Meretseger (61860 punktów)

>Są miejsca, gdzie to działa. www.wykop.(*)wyspa-wolnego-rynku-w-indiach/
Owszem, tam to działa. Ale zauważ, że to jest obszar stworzony sztucznie na kompletnym pustkowiu. Może tam nie było żadnej infrastruktury i wszystko trzeba było budować od nowa, ale nie było też całego bagażu, z jakim zwykle boryka się państwo - poczynając od obywateli. Dlaczego na taki raj nie przerobiono New Delhi, Mumbaju, Rajpuru, Haidarabadu czy Bangalore? Pewnie w Polsce, gdyby było na to odpowiednio dużo miejsca, na hasło "ludzie przedsiębiorczy, zjeżdżajcie się i twórzcie wolny rynek" też by coś takiego wyrosło. Ale nie w Warszawie, Łodzi, Płocku, Lublinie czy Pcimiu Dolnym. W Gurgaonie nie ma biednych ludzi - oni zostali u siebie, w swoich lepiankach, na swoich poletkach. W Gurgaonie są przedsiębiorcy i wykwalifikowani, dobrze zarabiający pracownicy, którzy wzajemnie świadczą sobie usługi i wszyscy mają z tego korzyść. Taki model może działać tylko w specjalnie utworzonych strefach, zamieszkanych przez specjalnych mieszkańców.
10-09-2012 14:11 
 Ocena 3 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Dlaczego na taki raj nie przerobiono New Delhi, Mumbaju, Rajpuru, Haidarabadu czy Bangalore? Pewnie w Polsce, gdyby było na to odpowiednio dużo miejsca, na hasło "ludzie przedsiębiorczy, zjeżdżajcie się i twórzcie wolny rynek" też by coś takiego wyrosło. Ale nie w Warszawie, Łodzi, Płocku, Lublinie czy Pcimiu Dolnym.

Politycy i reszta beneficjentów państwa straciliby na tym
10-09-2012 14:14 
 Ocena 7 na 9
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dokładnie - w Gurgaonie nie ma biednych ludzi, to eksluzywne przedmieście Delhi, ludzie w nim mieszkający niemal go nie opuszczają. Biedaków tam nie ma, bo to miejsce jedynie dla ludzi bogatych i wykształconych specjalistów, oraz dla ich służby (ale tylko w godzinach pracy). Mimo to Rada Miasta Delhi połączyła je metrem z resztą świata, inaczej byłoby tam dość smutno. W Gurgaonie jest cały wielki bulwar, na którym znajduje się rekordowa liczba Galerii Handlowych. Produkty w nich sprzedawane nie są skrobane dłutkiem na miejscu. Ogólnie - megaosiedle dla ludzi, którzy wzbogacili się w normalnym, posiadającym rząd kraju. Mam znajomych z Gurgaonu - nie wyglądają na ludzi, którzy obroniliby się przed bandytą bez policji, ani przed atakiem z Pakistanu bez wojska. W Delhi jest wyjątkowo duże zagrożenie terrorystyczne i nawet galerie na Gurgaonie są monitorowane przez żołnierzy. Terroryści już nieraz dokonywali masakr w miejscach handlowych.
10-09-2012 14:51 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W metrze w drodze do Gurgaonu (lubię Delhi ):








Selanos (12869 punktów)
Prawie tak brzydkie jak przedmieścia Katowic.
12-09-2012 01:26 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jak wiesz, Indie są krajem kontrastów, dam Ci na to dowód w postaci innych obrazków z Delhi.









10-09-2012 10:40 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zdaje się, Jacku, że przegapiłeś wątek Borysa
Dziękuje za wskazówkę. Ja też przegapiłem. Pomysły z rodu scenariuszy science fiction o czarnych utopiach grożących nam w przyszłości. Antyutopia Orwella przy tym wysiada.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
10-09-2012 10:47 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W pełni się zgadzam! To byłby horror! Co jednak ciekawe, jak widzimy, jest spora grupa osób w necie dążących do tego upiornego scenariusza.
Selanos (12869 punktów)
>W pełni się zgadzam! To byłby horror! Co jednak ciekawe, jak widzimy, jest spora grupa osób w necie dążących do tego upiornego scenariusza.

Myślę, że nie byłoby tak źle. Przecież człowiek zawsze szuka jakiegoś porządku, chce ustalać normy i władzę. Taki anarchokapitalizm albo by się ustabilizował w ramach, nadal anarchokapitalizmu, albo wykształciłaby się jakaś forma władzy i mówilibyśmy o zwyczajnym liberalizmie.

Chociaż mogę się mylić, przecież jakaś władza zawsze wśród ludzi istniała. Czy to jakiś szaman, czy inny wódz plemienia.
12-09-2012 01:01 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A nie masz wrażenia, że władza, która by się wykształciła przypominałaby rządy totalitarne, albo mafię, w najlepszym razie oligarchię dobrych znajomych? Nic nie wskazuje na to, że władza, która by się wykształciła w omawianym przez ciebie procesie, byłaby lepsza od tej teraz. Oczywiście ta nowa władza ruszyłaby w teren po podatki. Z karabinami, z opłacanymi przez siebie "żołnierzami"... Przypominałoby to "pobór" podatków z czasów monarchi Merowingów.
Selanos (12869 punktów)
>A nie masz wrażenia, że władza, która by się wykształciła przypominałaby rządy totalitarne, albo mafię, w najlepszym razie oligarchię dobrych znajomych?

Kiedy właśnie o to chodzi w liberalizmie, żeby władza nie miała takich możliwości. Minimalizując wpływ rządu na gospodarkę, zabieramy broń wszelkim rodzajom lobby.

Oczywiście nie mogę mieć pewności, że władza nie zrobi sobie z państwa prywatnego folwarku. Chociaż z drugiej strony, nie żyjemy już w średniowieczu kiedy to za każdym razem jak władca chciał coś podbić albo wybudować imponujący pałacyk, podatki robiły skok o kilkaset procent w górę.

Demokracja zapewnia jaką taką rotację na ważniejszych stanowiskach, może w tym jest nadzieja. Tylko czy polityk wiedząc, że będzie u władzy najwyżej przez kilka, może kilkanaście lat nie będzie chciał zdobyć jak najwięcej korzyści dla siebie? Tak się dzieję teraz, więc chyba nie ma znaczenia, czy akurat mamy socjaldemokrację czy liberalizm, politycy w swojej (nie)znakomitej większości pozostaną, żeby nie obrażać, politykami.
12-09-2012 10:56 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Skąd niby przekonanie, że neoliberalny biznesmen nie może zyskać monopolu w jakiejś dziedzinie. I kto mu ten monopol ograniczy? A stąd prosta droga do oligarchiczno - mafijnej władzy.
10-09-2012 11:09 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Bez państwa, bez urzędników, bez ludzi, którzy znają się na prawie, a nie na zarabianiu pieniędzy?? Z pewnością dziedziczni milionerzy zrzucą się też na policję, zamiast płacić za SWOICH, uzbrojonych strażników.

Ja jestem za państwem minimum: minimum urzędników, wojsko i policja. No i oczywiście wymiar sprawiedliwości. Reszta w rękach obywateli.

Borys pisał kiedyś o anarchokapitalizmie, ja nie popieram, ale są miejsca gdzie to się sprawdza. Czytałem kiedyś o takim mieście, chyba w Indiach, które właśnie działa w takim systemie. Innym przykładem może być Somalia. Kraj jest co prawda bardzo biedny, ludzie umierają z pragnienia, ale mimo tego, powolutku się rozwijają. Na pewno szybciej, niż wtedy kiedy mieli rząd który kontrolował coś więcej niż stolicę.
10-09-2012 12:06 
 Ocena 3 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)
Jeżeli dobrze znasz angielski, to obejrzyj sobie ten film:

www.youtube.com/watch?v=jTYkdEU_B4o

To ledwie wstęp do tematyki anarchokapitalizmu, ale porusza najważniejsze kwestie.

Jak to mówią:

-Jaka jest różnica między minarchistą a anarchokapitalistą?

-Pół roku
10-09-2012 14:17 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Co robi anarchokapitalista, jeśli bandyta przekupi jego prywatnego ochroniarza? Łatwo można sobie wyobrazić taką sytuację - nie ma państwa, nie ma prawa, a bandyta mówi do ochroniarza: "podzielmy się, wiesz gdzie mieszka, weźmiemy więcej..."
10-09-2012 14:40 
 Ocena 4 na 4
baszarteg (2319 punktów)
>Co robi anarchokapitalista, jeśli bandyta przekupi jego prywatnego ochroniarza?

Dobre,obezwładnia ich przemożną mocą swojego autorytetu zapewne..
10-09-2012 15:52 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Co robi anarchokapitalista, jeśli bandyta przekupi jego prywatnego ochroniarza? Łatwo można sobie wyobrazić taką sytuację - nie ma państwa, nie ma prawa, a bandyta mówi do ochroniarza: "podzielmy się, wiesz gdzie mieszka, weźmiemy więcej..."

A co zrobisz w socjaldemokracji, jak bandyta przekupi ochroniarza? Ale co tam ochroniarz, pół biedy z życiem, co jak bandyta przekupi polityka?
10-09-2012 16:08 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
No właśnie - jest wiele instytucji kontrolnych, dzięki którym przekręty zazwyczaj wychodzą. Do tego biedacy, którym coś odebrał na poły bezprawnie prywatny przedsiębiorca, albo inny VIP mogą domagać się swoich praw i czasem im się udaje. W systemie, który propaguje Borys, sytuacje wymuszenia czegoś siłą będą kompletnie bezkarne. To będzie codzienność.
10-09-2012 16:29 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
Taaaaa. ZUS też wyszedł. Choć nie- właściwie to stoi jak stał
10-09-2012 17:47 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Taaaaa. ZUS też wyszedł. Choć nie- właściwie to stoi jak stał
O ZUS-ie to Pan słyszał. (Choć jak wynika z wypowiedzi, to nic Pan o nim nie wie.)
Ale o obrobieniu obywateli i państwa przez OFE, to już nie.

@@@
.
10-09-2012 18:00 
 Ocena 1 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)
Chwila, teraz zastanówmy się, czego to dowodzi.
...
...
...
...
Po długim namyśle dochodzę do wniosku, że twór państwowy, który pod groźbą przemocy odbierał ludziom ich pieniądze, został obrobiony przez inny twór państwowy. Rzeczywiście, ma Pan rację, dzięki temu zupełnie zrewidowałem swój światopogląd.
10-09-2012 19:25 
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Rzeczywiście, ma Pan rację, dzięki temu zupełnie zrewidowałem swój światopogląd.
"Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne".
Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

Aż takim Don Kichotem nie jestem abym podejmował walkę z czyjąś głęboką wiarą i też już dawno wyzbyłem się naiwności o racjonalnej możliwości wpływu na światopogląd dogmatyków. Zupełnie wszystko jedno czy jest ideologia religijna, czy polityczna. Wiara wiarą pozostaje.

@@@
.
10-09-2012 20:41 
 Ocena 1 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)
A Pan ciągle o religii. Jak katarynka.
10-09-2012 20:48 
 Ocena 5 na 7
astrotaurus (12445 punktów)
>A Pan ciągle o religii. Jak katarynka.
A Ty o czym jak katarynka? Sypiesz wyznaniami wiary jak z rękawa, a o konkrety nie można się doprosić.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-09-2012 22:19 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A Pan ciągle o religii. Jak katarynka.
Jestem religioznawcą, trochę się na tym znam, więc chyba nic dziwnego, że o religii piszę. Ponadto jako racjonalistyczny humanista jestem wprost przewrażliwiony na głupotę (nie mylić z naturalną wszystkim ludziom niewiedzą), a ta jakoś dziwnie z wiarą się łączy.
Jeszcze nie spotkałem - ani w życiu, ani w literaturze - mądrego fundamentalisty.

PS. Studiowałem też trochę ekonomii i parę książek z tego zakresu przeczytałem, gdyby Szanownego Pana interesowały moje poglądy ekonomiczne, to tu Pan je znajdzie.

@@@
.
10-09-2012 22:37 
 0 na 4
Borys Swoboda (1408 punktów)
No i wszystko jasne. Zwykłe zboczenie zawodowe. Jest temat ZUS-u, a Pan ni z tego, ni z owego wyskakuje mi z religią. To przypomina "argumentum ad Hitlerum". Na tym forum jak już nie chce się rozmawiać merytorycznie, to zawsze można oponenta znokautować oskarżeniem o religijność. I wszyscy mu przyklasną!
10-09-2012 23:12 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>No i wszystko jasne. Zwykłe zboczenie zawodowe. Jest temat ZUS-u, a Pan ni z tego, ni z owego wyskakuje mi z religią.
Ogólnie temat wątku, to jednak o religii, a na Pańską wiedzę o ZUS-ie to zareagowałem tak:
O ZUS-ie to Pan słyszał. (Choć jak wynika z wypowiedzi, to nic Pan o nim nie wie.)
Ale o obrobieniu obywateli i państwa przez OFE, to już nie.

I ani słowa więcej,
ale zainteresowanym mogę polecić publikacje prof. Leokadii Oręziak.
Np: www.przegl(*)iak-jak-wprowadzono-polsce-ofe

OFE stanowią kluczowe zagrożenie dla stabilności finansów publicznych

Z powodu wprowadzenia OFE, od 1999 roku wygenerowany został dług publiczny na kwotę około 270 mld zł, czyli ok. 43 proc. całego długu Skarbu Państwa. OFE przyczyniają się do wzrostu zadłużenia naszego kraju i stanowią jedno z kluczowych zagrożeń dla stabilności finansów publicznych.
www.obserw(*)trach-dyscyplinuje-kraje-unii/

OFE to usankcjonowany prawnie prywatny pośrednik, który dostaje 1/3 składek emerytalnych (od których pobiera sowitą prowizje - bez względu na własne wyniki finansowe), które następnie w dużej mierze "inwestuje" w obligacje, czyli po prostu pożycza państwu kasę na procent, żeby miało ono pieniądze na wypłatę emerytur właśnie. Mamy tu więc przykład gospodarki "wolnorynkowej". Świetny biznes dla kilku, czy kilkunastu cwaniaczków, za który zapłacimy wszyscy.

A tak szczerze, to ponadto już nic Panu nie dolega?

>To przypomina "argumentum ad Hitlerum".
To całkiem już jest rozmową z zaślepionym wściekłością ............ proszę stosowne określenie samemu wpisać.
Szkoda z Panem w jakikolwiek spór wchodzić - nawet na temat erystyki

>Na tym forum jak już nie chce się rozmawiać merytorycznie,
Proszę Pan Borys Swoboda ponad trzysta wypowiedzi na naszym forum.
Co Pan merytorycznego Pan wniósł w nasze rozmowy, to każdy sobie sam może przeczytać.

>to zawsze można oponenta znokautować oskarżeniem o religijność.
>I wszyscy mu przyklasną!
Proszę Szanownego Pana, nasze forum skierowane jest do racjonalistycznej inteligencji i większość to mądrzy, inteligentni i wykształceni ludzie. Umieją czytać ze zrozumieniem i oceniają zgodnie z ich wiedzą i poczuciem smaku.

@@@
.
Selanos (12869 punktów)
>Z powodu wprowadzenia OFE, od 1999 roku wygenerowany został dług publiczny na kwotę około 270 mld zł, czyli ok. 43 proc. całego długu Skarbu Państwa. OFE przyczyniają się do wzrostu zadłużenia naszego kraju i stanowią jedno z kluczowych zagrożeń dla stabilności finansów publicznych.

OFE to tylko sposób na ratowanie systemu emerytalnego. Taka obwodnica do ładowania kasy ze skarbu państwa w system emerytalny, który przynosi same straty.

OFE, Zus i cała reszta są tak nota bene nielegalne. Tak twierdzi kodeks karny.

Cytat:
Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

11-09-2012 23:17 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>OFE to tylko sposób na ratowanie systemu emerytalnego.
Czytelnik 'Selanos' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Religia Korwina'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,517983#w518403

Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Inteligentni, jak chcieli, to moje argumenty przyjęli, lub przedstawili własne.
Pana stać intelektualnie tylko na klikanie minusów. Przyjemnej zabawy, ale to nie mój poziom.

@@@
.
Selanos (12869 punktów)
A gdzie tu była wiara? Suche fakty, działanie OFE w skrócie. Może chce mi Pan powiedzieć, że OFE nie inwestuje w obligacje skarbu państwa mając nadzieję na to, że kiedyś skarb państwa je wykupi? Prooszę.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
Selanos (12869 punktów)
>>A gdzie tu była wiara?
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,517983#w518044

To nie do mnie Rzeczywistość pokazuje, że żaden system nie był nigdzie wprowadzony "w stu procentach".
Selanos (12869 punktów)
>Do tego biedacy, którym coś odebrał na poły bezprawnie prywatny przedsiębiorca, albo inny VIP mogą domagać się swoich praw i czasem im się udaje.

A co mają robić biedni przedsiębiorcy na których w niektórych krajach nakłada się czasem po 50% podatków tylko dlatego, bo społeczeństwo nie może znieść faktu, że ten przedsiębiorca był bardziej zaradny, mądrzejszy od całej reszty? Innymi słowy, dlaczego społeczeństwo ma prawo udupić jednostkę bardziej wybitną?
12-09-2012 00:20 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dzięki temu, że państwo składa się z ludzi przynajmniej trochę wykształconych, że nie trzeba poruszać się w obstawie, aby nie zostać napadniętym przez bandytów, bogaci chcą płacić duże podatki, wiedząc, że działają w stabilnym kraju i w społeczeństwie kierującym się prawem. Wyobraź sobie, że obok każdego bogacza jest większy bogacz, który w warunkach wolnej amerykanki mógłby po prostu mu nie zapłacić. Konający z głodu, niewykształceni nędzarze, albo ludzie bezmyślni, bo zapracowani niemal na śmierć, wcale nie są dobrzy na pracowników.
Selanos (12869 punktów)
>Dzięki temu, że państwo składa się z ludzi przynajmniej trochę wykształconych, że nie trzeba poruszać się w obstawie, aby nie zostać napadniętym przez bandytów, bogaci chcą płacić duże podatki

Pewnie dlatego omijają je na wszelkie możliwe sposoby i przenoszą firmy w miejsca w których płacą mniejsze.

>wiedząc, że działają w stabilnym kraju i w społeczeństwie kierującym się prawem.

To samo co powyżej, Europa jest dużo bardziej stabilna niż Indie a mimo tego to tam budują się nowe fabryki samochodów rodem z Europy i to z Chin mamy elektronikę produkowaną przez zachodnie marki.

>Wyobraź sobie, że obok każdego bogacza jest większy bogacz, który w warunkach wolnej amerykanki mógłby po prostu mu nie zapłacić. Konający z głodu, niewykształceni nędzarze, albo ludzie bezmyślni, bo zapracowani niemal na śmierć, wcale nie są dobrzy na pracowników.

Coraz więcej przedsiębiorstw które chcą mieć zysk, dbają o swoich pracowników. Oczywiście czynnikiem wymaganym w takiej sytuacji jest konkurencja na rynku pracy, taka w której nie tylko pracownik konkuruje o miejsce pracy, ale działa to też na odwrót.

Oczywiscie zawsze będą stanowiska dla ludzi kompletnie niewykwalifikowanych którzy nie potrzebują doświadczenia i nie zarobią dużo. W żadnym systemie. Cóż, życie jest niesprawiedliwe. Chęć uniknięcia takiej pracy i płacy to niezły czynnik motywujący do nauki.
12-09-2012 09:50 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Pewnie dlatego omijają je na wszelkie możliwe sposoby i przenoszą firmy w miejsca w których płacą mniejsze.
Cóż taka jest ludzka natura, że w pogoni za pieniądzem wielu ludzi przekształca się w gó.nojada, zauważ jednak, że nie wszystkie firmy świata są rejestrowane w rajach podatkowych.
Poza tym weź pod uwagę, że w Twoim czarodziejskim systemie nie byłoby możliwości przenosin donikąd, bo wszędzie podatki byłyby absolutnie minimalne i nie byłoby na kim żerować.

>To samo co powyżej, Europa jest dużo bardziej stabilna niż Indie a mimo tego to tam budują się nowe fabryki samochodów rodem z Europy i to z Chin mamy elektronikę produkowaną przez zachodnie marki.
To samo co powyżej: pogoń za pieniądzem. Jeno że tu działa piramida taniej siły roboczej na kształt piramidy finansowej. Ino że jak to piramida ma swój koniec. Już dzisiaj wielu importerów towarów z Chin czy Indii słyszy: "Ten towar za tę cenę już nie istnieje - albo towar będzie gorszy, albo cena wyższa". Już dzisiaj Chiny inwestują w Afryce by piramidę podtrzymać, już dzisiaj szwaczka w Szanghaju zarabia tyle ile szwaczka pod Łodzią...
Proste religijne zaklęcia gdybologiczne łatwo się rzuca, ale czary tak łatwo nie działają.

A jako że nie mam teraz czasu wytrząsać się nad wszystkimi Twoim fantasmagoriami zwrócę uwagę na jeszcze jedno:
>Ok, pójdę na kompromis. Zostawmy (podkreślenie moje) tylko publiczne podstawówki. Niech się uczą czytać, pisać i liczyć za cudze pieniądze. Ale nie dłużej niż cztery lata, reszta to marnotrawstwo.
Ano zostawcie, Selanosie, co tam sobie uważacie - wolnoć Tomku w swoim domku, róbta co chceta itp.
Ja pytam o odniesienie Twoich chciejskich bajęd do rzeczywistości. Skoro takie cudo jakie wymyślasz nie zafunkcjonowało w realu, to może jednak spróbujesz odpowiedzieć na pytanie jakie zadałem:
Ksiądz Swoboda pokazując święte obrazki nie jest zdolny do ich uzgodnienia z rzeczywistością, może ksiądz Selanos powie jak rozwiązać ten problem edukacyjny (czy raczej nieedukacyjny) wynikający z niedoskonałości poczynań ludzi? Konkretnie proszę: cel i metody dochodzenia do niego.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-09-2012 14:50 
 Ocena-2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>>Pewnie dlatego omijają je na wszelkie możliwe sposoby i przenoszą firmy w miejsca w których płacą mniejsze.
>Cóż taka jest ludzka natura, że w pogoni za pieniądzem wielu ludzi przekształca się w gó.nojada, zauważ jednak, że nie wszystkie firmy świata są rejestrowane w rajach podatkowych.
>Poza tym weź pod uwagę, że w Twoim czarodziejskim systemie nie byłoby możliwości przenosin donikąd, bo wszędzie podatki byłyby absolutnie minimalne i nie byłoby na kim żerować.

Kompletnie bez sensu. A czy ktoś na kimś żeruje? Pomyśl o tych biednych dzieciach z Chin które nie miałyby pracy gdyby nie fabryki adidasa. Pewnie poumierałyby z głodu. Ludzka natura to pogoń za zyskiem i tu można postawić kropkę. To jest ludzka natura i nie ma w tym nic złego. Dzięki tej pogoni rozwija się cywilizacja.

>>To samo co powyżej, Europa jest dużo bardziej stabilna niż Indie a mimo tego to tam budują się nowe fabryki samochodów rodem z Europy i to z Chin mamy elektronikę produkowaną przez zachodnie marki.
>To samo co powyżej: pogoń za pieniądzem. Jeno że tu działa piramida taniej siły roboczej na kształt piramidy finansowej.

I mniejsze podatki, w niektórych przypadkach mniej biurokracji.

>Ino że jak to piramida ma swój koniec. Już dzisiaj wielu importerów towarów z Chin czy Indii słyszy: "Ten towar za tę cenę już nie istnieje - albo towar będzie gorszy, albo cena wyższa". Już dzisiaj Chiny inwestują w Afryce by piramidę podtrzymać, już dzisiaj szwaczka w Szanghaju zarabia tyle ile szwaczka pod Łodzią...

Tak daleko bym się nie zapędzał. W Chinach i Indiach wciąż widać napływ ludności z prowincji do większych miast, więc taniej siły roboczej tam nie brakuje. Poza tym, mają tam bardziej liberalną gospodarkę, co ułatwia sprawę przedsiębiorcom, no i nam europejczykom, bo zamiast tysiaczka, za adasie płacimy trzy stówki.

>Ksiądz Swoboda pokazując święte obrazki nie jest zdolny do ich uzgodnienia z rzeczywistością, może ksiądz Selanos powie jak rozwiązać ten problem edukacyjny (czy raczej nieedukacyjny) wynikający z niedoskonałości poczynań ludzi? [b]Konkretnie proszę: cel i metody dochodzenia do niego.

Nie mam zamiaru odpowiadać na coś takiego, zadaj pytanie w poprawnej formie. Proroku astronautusie od socjaldemokracji.

Zresztą, masz Pan. Odpowiadam: stwarzasz Pan problem, to go Pan rozwiązuj. Ja nie mam żadnego problemu z niedoskonałością ludzi.

Mod:
Nie przekręcaj pseudonimów rozmówców.
12-09-2012 15:36 
 Ocena-1 na 1
teh.mariusz (281 punktów)
>Nie mam zamiaru odpowiadać na coś takiego, zadaj pytanie w poprawnej formie. Proroku astronautusie od socjaldemokracji.

To może ja spróbuje. Jak chcesz dokonać tranzycji aktualnego systemu do twojej wizji państwa minimalnego.

Rok 2012. Określona sytuacja geopolityczna. Premierem jest Tusk, partie mają poparcie jakie mają. Ludzie są jacy są.
Przykładowo: Co należy zrobić aby np. wprowadzić publiczną edukację tylko 4 klas?
Jak to by wyglądało? Dzieci, które chodzą teraz do 4 klasy, co z nimi? Naprawdę uważasz, że to jest możliwe? Nie chodzi mi o sytuację czy jest to teoretycznie możliwe do wykonania. Chodzi mi o to czy naprawdę uważasz, że coś takiego jest możliwe do wykonania w praktyce?

Wiesz, chciałbym umieć latać i strzelać laserami jak superman, ale trudno takie deklaracje poważnie traktować...
W tym miejscu zarzuty o podobieństwo popierania idei liberalizmu gospodarczego (w takiej formie o której ty mówisz, nie mówiąc już o Borysie) do wyznawania religii są jak chyba uzasadnione. Taka wizja liberalizmu gospodarczego jest po prostu zupełnie oderwana od rzeczywistości. I jeszcze raz powtórzę, trochę więcej sceptycyzmu wobec własnych przekonań.

W skrócie co innego proponować ograniczenie biurokracji, ułatwiać działalność gospodarczą a co innego proponować ograniczenie publicznej edukacji do 4 klasy. (A właściwie to dlaczego do czwartej? a nie do piątej albo do trzeciej?)
12-09-2012 16:05 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Rok 2012. Określona sytuacja geopolityczna. Premierem jest Tusk, partie mają poparcie jakie mają. Ludzie są jacy są.
>Przykładowo: Co należy zrobić aby np. wprowadzić publiczną edukację tylko 4 klas?

Wprowadzić przejściowy system bonów oświatowych, a następnie stopniowo zamykać szkoły publiczne. Wszystko da się rozłożyć na etapy, by nie powodować zbytniego chaosu.
12-09-2012 16:20 
 Ocena 2 na 4
teh.mariusz (281 punktów)
>Wprowadzić przejściowy system bonów oświatowych, a następnie stopniowo zamykać szkoły publiczne. Wszystko da się rozłożyć na etapy, by nie powodować zbytniego chaosu.

A co z dziećmi, które w ten sposób zostaną pozbawione dostępu do edukacji? Już w tej chwili niektórych rodziców nie stać na wyprawki, a w takiej sytuacji te dzieci zaczęłaby wychowywać ulica. Taka jest smutna prawda. Mogłoby to prowadzić do rozwoju przestępczości, osiedla, ulice stawałyby się coraz bardziej niebezpieczne. Aby to skompensować należałoby zwiększyć nakłady na policję, lub (o zgrozo) na prywatnych ochroniarzy. Czemu w takim razie nie lepiej utrzymywać tej publicznej edukacji? Co by nie mówić prócz nauczania szkołą socjalizuje. To już z jakim skutkiem to inna sprawa. Ale likwidacja publicznego szkolnictwa to żadne rozwiązanie.

I dlaczego do 4 klasy? Nie rozumiem, zmiany w prawie powinny być podyktowane racjonalnymi przesłankami, a ta 4 klasa to chyba została wyjęta nie wiem skąd.
12-09-2012 16:55 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
Nie chce mi się przekonywać cię o tym czemu prywatna edukacja byłaby lepsza od publicznej, i równie łatwo dostępna, to temat na inną dyskusję. Chciałem jedynie pokazać możliwy plan przejścia z edukacji publicznej na prywatną.

A ja sam nic nie mówię o "akurat" czterech klasach podstawówki. Ja mówię o całkowitej prywatyzacji. Ale akurat argument o arbitralności wyboru czterech klas zamiast np. pięciu albo trzech nie brzmi najlepiej w ustach zwolennika rozwiązań państwowych. Wszystko co państwowe z definicji wiąże się z arbitralnymi rozwiązaniami.
12-09-2012 17:20 
 Ocena-1 na 1
teh.mariusz (281 punktów)
>A ja sam nic nie mówię o "akurat" czterech klasach podstawówki. Ja mówię o całkowitej prywatyzacji.

Akurat w ten sposób nawiązywałem do Selanosa.

>Ale akurat argument o arbitralności wyboru czterech klas zamiast np. pięciu albo trzech nie brzmi najlepiej w ustach zwolennika rozwiązań państwowych. Wszystko co państwowe z definicji wiąże się z arbitralnymi rozwiązaniami.

Nie. Nie jest tak. Bywa, ale nie jest to regułą. Wytyczanie pewnych granic jest po prostu konieczne, ważna aby były racjonalne (reguła, zasada, jakiś paragraf, artykuł, ustawa ma osiągnąć jakiś cel a nie da się go osiągnąć w inny sposób) a nie podyktowane jakimiś upodobaniami, odczuciami, przekonaniami religijnymi, przekonaniem o wyższości jednej wartości nad drugą (np. przekonanie, że wolność zawsze i wszędzie ma wartość nadrzędną).

I daruj sobie komentarze co w moich ustach brzmi dobrze lub źle.
Borys Swoboda (1408 punktów)
>(np. przekonanie, że wolność zawsze i wszędzie ma wartość nadrzędną).

Wolność jest akurat specyficzną wartością. Nie da się jej narzucić. Jak ludzie chcą żyć w państwach, to nie mam nic przeciw. Niech tylko pozwolą tym niechętnym państwowości na secesję, i niech się nie wpieprzają. Tak powstaje panarchia.

Natomiast jak się chce uszczęśliwiać innych na siłę własnymi wartościami, stoi to w sprzeczności z systemem wartości tych, którzy uznają wolność za wartość nadrzędną.
13-09-2012 10:15 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Kompletnie bez sensu. A czy ktoś na kimś żeruje? (...)
Każdy przywilej jest żerowaniem. A żerowisko (takie jak Gurgaon czy SSE) najczęściej tworzy państwo dla zrealizowania jakichś planów, celów społecznych. Gdyby celem państwa był zysk finansowy biedni biznesmeni mogliby się we własny ty... pardon.. łokieć pocałować.

>Ludzka natura to pogoń za zyskiem i tu można postawić kropkę. To jest ludzka natura i nie ma w tym nic złego.
Kropkę ostateczną, jeśli na ołtarzu jest pieniądz. Jeśli nie ma ołtarza i widać świat bez zakłóceń owa kropka jest tylko wstępem do ciągu dalszego. Taki Kulczyk żerujący na państwie polskim, a płacący podatki w Szwajcarii jest, moim zdaniem, gó.nojadem, a nie wzorcem do naśladowania w dziedzinie kalkulacji biznesowej. Nie umniejszam tu "zasług" Kwaśniewskich i innych Millerów, którzy jak Selanos byli otumanieni blichtrem bogactwa i wymyślili, że jak wejdą w d..y Kulczykom i Wojtyłom to ci rozwiążą za nich problemy finansowe i społeczne istniejące w państwie. A Kulczyki i Wojtyły mają na uwadze interes wyłącznie własny.

>Pomyśl o tych biednych dzieciach z Chin które nie miałyby pracy gdyby nie fabryki adidasa. Pewnie poumierałyby z głodu.
Ach, boziu! Selanos - socjalista! Jakież to duszoszczypatielnyje... Czemuż by toto miało nie pozdychać skoro sobie samo nie radzi i pleni się bez sensu?
A co się dzieje z dziećmi tam gdzie zniknęły fabryki adidasa?
A co dalej z dziećmi co się załapały na fabryki adidasa w Chinach? Jak już zostały uchronione od śmierci głodowej i ksiądz Selanos zafunduje im ze cztery klasy szkoły to co potem? Fabryka adidasa spierniczyła już do Afryki ratować inne dzieci od śmierci głodowej (chyba się , k...a, rozpłaczę).

>Dzięki tej pogoni rozwija się cywilizacja.
Nie wiem, Selanosie, czy możesz palnąć coś jeszcze głupszego... Nigdy nie mogłem się nadziwić chrześcijanom, że z prymitywnego mordercy zrobili Boga - Miłość, teraz jeszcze muszę oswoić się z myślą, że dzięki Kulczykom czy Solorzom rozwija się cywilizacja... trudno będzie. Bo ja nie widzę jakoś by rekiny biznesu (przy których Kulczyk i Solorz to Cienkie Bolki) popychały świat do przodu, a najlepszym dowodem na to jesteś Ty, który w religijnym zamroczeniu zatraciłeś wszelki umiar.

>I mniejsze podatki, w niektórych przypadkach mniej biurokracji.
Czyli nic nie dotarło. W Twoim wydumanym świecie nie byłoby obszarów z mniejszymi podatkami czy biurokracją - wszędzie byłoby wszystko w sam raz minimalne. Biznes oparty na ucieczce od podatków, na piramidzie siły roboczej to krótkowzroczność, chwilówka, droga donikąd. Nie dla biznesmenów niektórych, oczywiście, bo im kto wcześniej zadomowił się w Chnach tym więcej się nachapał na różnicy kosztów, ale każda piramida kiedyś się zawali, każde źródło nierówności kiedyś pewnie wyschnie.

>Tak daleko bym się nie zapędzał.
To znaczy jak daleko byś? Żeby szwaczka w Łodzi miała takie same zarobki jak szwaczka w Szanghaju? A nie zapomniałeś dodać "abrakadabra"? - bez tego Twoje "byś" nieco jałowe jest.

>W Chinach i Indiach wciąż widać napływ ludności z prowincji do większych miast, więc taniej siły roboczej tam nie brakuje.
Czy Ty nie rozumiesz ludzkiej mowy? Zaczyna brakować. Rosną rzesze ludzi, którym nie wystarcza już zapier... za wiadro ryżu na całą wioskę. Niektórzy już chcą ajfonów, ajpodów, ajpadów - we łbach im się przewraca!
A w Twoich wizjach ile jeszcze potrzeba miliardów gołodupców wsiowych gotowych do niewolniczej pracy przez ile lat, żeby biznes światowy kwitł i przynosił dobro wszystkim, jeśli to co teraz się dzieje w swoim otumanieniu nazywasz dobrem?

>Poza tym, mają tam bardziej liberalną gospodarkę, co ułatwia sprawę przedsiębiorcom,
Tiaaaa... w religii Selanosa przedsiębiorca to jakiś tytan, ideał, nadczłowiek. A może im jeszcze bardziej ułatwić, żeby otwierali nam drogę do Raju na Ziemi i dopłacać im do biznesu?
Czemu tak trudno Ci pojąć, że ciągłe ułatwianie ma swój kres, a poza tym jakoś w realu nie wyszło....

>no i nam europejczykom, bo zamiast tysiaczka, za adasie płacimy trzy stówki.
No po prostu łzów nie mogę powstrzymać! Adasie za połowę zasiłku dla bezrobotnych?! Za 1/3 pensji z kasy w sklepie dyskontowym?! Nam Europejczykom to dobrze!

>Nie mam zamiaru odpowiadać na coś takiego, zadaj pytanie w poprawnej formie.
Cały czas zadaję pytanie w poprawnej formie: Jak Twoje brednie mają się do rzeczywistości? Dlaczego bajki się nie spełniają i co zrobić realnie by jednak się spełniły?

>Proroku astronautusie od socjaldemokracji.
Poczułeś się ważniejszy kiedy przypiąłeś mi łatkę zamiast powiedzieć coś do rzeczy?
A jak przekręciłeś mój nick to też?
Tylko na takie satysfakcyjki Cię stać?

>Zresztą, masz Pan. Odpowiadam: stwarzasz Pan problem, to go Pan rozwiązuj.
Ale o co się rozchodzi?
Ja stworzyłem jakiś problem?
I prosiłem Ciebie o pomoc w rozwiązaniu?
Selanosie!

>Ja nie mam żadnego problemu z niedoskonałością ludzi.
Poza tym jedynie, że Ci niedoskonali nie spełniają Twoich bajek i tłamszą doskonałych biznesmenów?
Selanosie, Selanosie...!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-09-2012 00:13 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>>>W kapitalizmie masz wolność i państwo nie stawia ci żadnych przeszkód.
>>>Ta...
>>Każdy niesie taki krzyż, na jaki sobie zasłużył. W tym przypadku jakiś worek.
>>
>Czym taki bezdomny sobie zasłużył na bezdomność?

Powodów może być wiele, jednym z nich może być nieporadność życiowa.

>Załóżmy, że to nie dlatego, bo chlał, tylko miał niezbyt wysokie zarobki, a tu nagle zmienił się właściciel jego mieszkania i na dzień dobry dowalił taki czynsz, że ten nie mógł go spłacić.

To miał kiepską umowę wynajmu. No i brak alternatywy, lepiej zawczasu o jakiejś pomyśleć.

>Życie kreśli takie scenariusze, wobec których wasze starannie wyheglowane teoryjki są bezradne.

Ja nie mam żadnej przygotowanej, no jasne, są ludzie bezdomni, co z tego? W socjalizmie też są, daje im się zasiłki po to, żeby mieli tydzień picia więcej, większość z nich.

>Zresztą, zgubiłeś sens całego tego paska. Ciężko jest być wolnym jak jest się bardzo biednym.

Jest się wolnym. Jeżeli się jest biednym, to znaczy że się tej wolności nie potrafi wykorzystywać.

>Ale jak ma jakieś pragnienia i bieda mu uniemożliwia realizację swojej woli? Co mnie obchodzi, że mam na wolnym rynku ogromny wybór, jak nie mam za co kupować? Co mnie obchodzi, że mogę konkurować z innymi podmiotami, jak nie mam na to środków?

To Pana problem. Liberalizm daje wolność do bogacenia się, samorealizacji, daje wolność gospodarczą. Jest to system który sprzyja rozwojowi gospodarki dużo bardziej, niż socjalizm. Jak ktoś nie może czegośtam kupować, konkurować z innymi podmiotami, to niech coś zrobi żeby to zmienić. Ma już jeden konieczny czynnik: wolność. Resztę musi sam poszukać.
10-09-2012 06:13 
 Ocena 2 na 2
Fafciu (953 punktów)
>Powodów może być wiele, jednym z nich może być nieporadność życiowa.

A jak ma ktoś po prostu pecha?

>Jest się wolnym. Jeżeli się jest biednym, to znaczy że się tej wolności nie potrafi wykorzystywać.

>To Pana problem. Liberalizm daje wolność do bogacenia się, samorealizacji, daje wolność gospodarczą. Jest to system który sprzyja rozwojowi gospodarki dużo bardziej, niż socjalizm. Jak ktoś nie może czegośtam kupować, konkurować z innymi podmiotami, to niech coś zrobi żeby to zmienić. Ma już jeden konieczny czynnik: wolność. Resztę musi sam poszukać.

Co to za wolność, jak nie ma za bardzo co zrobić ze swoim położeniem? Nie jestem idealistą tylko materialistą i obchodzi mnie to co ma miejsce w rzeczywistości empirycznej, czyli nie interesuje mnie to, że w teorii "mam wolność". Bo w teorii Związek Radziecki miał wyjątkowo demokratyczną konstytucję i były tam gwarantowane takie rzeczy jak np. prawo do wypoczynku. A wiadomo jak to wszystko wyglądało.
10-09-2012 11:05 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>Powodów może być wiele, jednym z nich może być nieporadność życiowa.
>A jak ma ktoś po prostu pecha?

To niech się przed tym pechem zabezpieczy.

>Co to za wolność, jak nie ma za bardzo co zrobić ze swoim położeniem? Nie jestem idealistą tylko materialistą i obchodzi mnie to co ma miejsce w rzeczywistości empirycznej, czyli nie interesuje mnie to, że w teorii "mam wolność". Bo w teorii Związek Radziecki miał wyjątkowo demokratyczną konstytucję i były tam gwarantowane takie rzeczy jak np. prawo do wypoczynku. A wiadomo jak to wszystko wyglądało.

Związek Radziecki to fatalny przykład, bo po pierwsze, to był twór komunistyczny, po drugie, przepaść między tym co było w konstytucji a rzeczywistością była jak kratery na księżycu.

Jak to nie ma co się zrobić ze swoim położeniem. Nie ma odgórnie narzucanych przez państwo ograniczeń zmiany własnego położenia. Żeby nie pisać "od pucybuta do milionera", napiszę, że wystarczy poszukać pracy.
10-09-2012 15:48 
 Ocena 5 na 5
Fafciu (953 punktów)
>Jak to nie ma co się zrobić ze swoim położeniem. Nie ma odgórnie narzucanych przez państwo ograniczeń zmiany własnego położenia.

Tak to jest, jak się myśli, że tylko państwo może człowieka zniewolić.
Selanos (12869 punktów)
>>Jak to nie ma co się zrobić ze swoim położeniem. Nie ma odgórnie narzucanych przez państwo ograniczeń zmiany własnego położenia.
>Tak to jest, jak się myśli, że tylko państwo może człowieka zniewolić.

Każda inna forma zniewolenia jest nielegalna. Obecnie tylko w sprawie bycia zniewolonym przez państwo nie mam nic do powiedzenia.
12-09-2012 15:11 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wedle Twojego systemu całkiem legalne będzie kompletne zniewolenie przez ludzi mających talent do robienia kasy i przez ich potomków ludzi posiadających inne talenty. Na przykład naukowców. Talent do robienia kasy nie jest jedynym ważnym ludzkim talentem.
09-09-2012 13:52
 Ocena 11 na 15
Artur@R (7115 punktów)
>Złe elementy wypowiedzi Korwina stawały się w ich rozumieniu
>tajemniczymi metaforami, zaś całości przyświecało przekonanie, iż "Korwin ma zawsze rację". <

Dodałby jeszcze charakterystyczne zachowanie "wyznawców JKM" - traktowania "z góry" swoich rozmówców - jako posiadacze "jedynej prawdy", szczególnie w sprawach ekonomicznych, ale i społecznych także.
Tu np. pan B.Swoboda jako "wielki korektor" wytyka "błędy" samemu wypisując bzdury o "wolnym
rynku i jego niewidzialnej ręce" i jego "naturalnym ewolucyjnym charakterze" i nie przyjmuje złożoności rzeczywistości, a jeśli już to ma "proste i jasne rozwiązania" - takie zawsze daje religia...jakakolwiek.
I wielu tu podobnych "neoliberalnokorwinistów" się ujawnia ze swoją "misją" i "religią".

Przy okazjii polecem przeciekawy wywiad w Polityce, Żakowskiego z T.Sedláčkiem (którego Yale Economic Review uznałw 2006 r. za jednego z pięciu najgorętszych młodych ekonomistów świata)

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
09-09-2012 15:04 
 Ocena-2 na 4
Selanos (12869 punktów)
>i nie przyjmuje złożoności rzeczywistości, a jeśli już to ma "proste i jasne rozwiązania"

Bo ma proste i jasne rozwiązanie. Porównaj sobie liberalny model państwa minimum do modelu państwa socjaldemokratycznego ze wszystkimi urzędami, ministrami od wszystkiego i generalnie całym aparatem który ma się wpieprzać w życie obywateli. Model liberalny jest prostszy. Innymi słowy, socjaldemokracja niepotrzebnie stwarza utrudnienia i komplikacje.

Właśnie dlatego Korwin-Mikke jest popularny. Kiedy po kolei jakaś mądra głowa z każdej partii mówi o naprawie systemu emerytalnego poprzez coraz bardziej szalone pomysły, co jest bezcelowe bo system emerytalny przynosi same straty, to Korwin ma pole do popisu, po prostu wpada i mówi "zlikwidować". Ja się ze "zlikwidować" zgadzam, bo po co mam przez pół życia na to płacić skoro to i tak zbankrutuje?
09-09-2012 18:48 
 Ocena 8 na 10
Artur@R (7115 punktów)
>Bo ma proste i jasne rozwiązanie.<
Taaaak wiem, proste, jasne i dodaj... pewne "jak Amen w pacierzu" -tylko rzeczywistość ciągle skrzeczy.

>Porównaj sobie liberalny model państwa minimum do modelu państwa socjaldemokratycznego<
Modele mówisz...hmmm rozumiem..zabawki znaczy się?
A propos, o których konkretnie państwach piszesz?

>..ze wszystkimi urzędami, ministrami od wszystkiego i generalnie całym aparatem który ma się wpieprzać w życie obywateli.<

Każdy urząd, ministerstwo czy też aparat chcąc czy nie chcąc "wpieprza się w życie obywateli" - to na ile i jak daleko się posuwa w tym "wpieprzaniu" zależy od tego na ile mu pozwoli suweren - to z kolei koreluje z poziomem wykształcenia i racjonalności suwerena. A dostęp do edukacji i jej powszechoności na pewno jest zasługą ogólnie pojętej socjaldemokracji. Czym lepiej wykształcone społeczeństwo i większy poziom zaufania społecznego, wzajmnego rozumienie własnych potrzeb i aspiracji tym lepsze Państwo i po prostu lepiej się żyje.
Poglądy Korwina i jemu podobnych (w tym Twoje) to poprostu regres...w każdym obszarze cywilizacyjnym.

>Właśnie dlatego Korwin-Mikke jest popularny. Kiedy po kolei jakaś mądra głowa z każdej partii mówi o naprawie systemu emerytalnego poprzez coraz bardziej szalone pomysły, co jest bezcelowe bo system emerytalny przynosi same straty, to Korwin ma pole do popisu, po prostu wpada i mówi "zlikwidować".<
To takie proste, no ale...
Wspólnota Państwaństwa czyli ludzi w nim mieszkających, ich bezpieczeństwo, realcje społeczne , wzajemne świadczenie sobie usług jak i specyfika tz. "budżetówki;' czyli ludzi pracujacych na rzecz społeczeństwa (naródu, państwa): urzednicy, nauczyciele, wojsko, służba zdrowia itp -
sprawiają konieczność powstania takich "tworów" jak np. - systemy emerytlne.

Nie ma rodzaju systemu emerytalnego, w który Państwo by nie "kładło łapki" choćby w cześci- nawet w Meksyku , którego system zrywa z zasadą "pokoleniową"- cześcią prywatnych składek
(ok.50%) i tak zarządza Państwo.
Tu masz linka poczytaj sobie....porównaj sobie, poczyń refleksję -chyba ,że nie musisz bo "wiara czyni cuda".

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
10-09-2012 11:01 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>Bo ma proste i jasne rozwiązanie.<
>Taaaak wiem, proste, jasne i dodaj... pewne "jak Amen w pacierzu" -tylko rzeczywistość ciągle skrzeczy.

Zaiste wspaniały argument.

>>Porównaj sobie liberalny model państwa minimum do modelu państwa socjaldemokratycznego<
>Modele mówisz...hmmm rozumiem..zabawki znaczy się?

Jeżeli pan nie zna różnych znaczeń słowa model, to panu nie pomogę, tą część też przemilczę.

>>..ze wszystkimi urzędami, ministrami od wszystkiego i generalnie całym aparatem który ma się wpieprzać w życie obywateli.<
>Każdy urząd, ministerstwo czy też aparat chcąc czy nie chcąc "wpieprza się w życie obywateli" - to na ile i jak daleko się posuwa w tym "wpieprzaniu" zależy od tego na ile mu pozwoli suweren - to z kolei koreluje z poziomem wykształcenia i racjonalności suwerena. A dostęp do edukacji i jej powszechoności na pewno jest zasługą ogólnie pojętej socjaldemokracji. Czym lepiej wykształcone społeczeństwo i większy poziom zaufania społecznego, wzajmnego rozumienie własnych potrzeb i aspiracji tym lepsze Państwo i po prostu lepiej się żyje.
>Poglądy Korwina i jemu podobnych (w tym Twoje) to poprostu regres...w każdym obszarze cywilizacyjnym.

Nie, to po prostu powrót do normalności, w której pozwala się jednostce na rozwój, w której zwraca się uwagę na jednostkę, zamiast patrzeć na ludzi jak na stado. Tak, powszechna edukacja może być nazwana osiągnięciem socjaldemokracji, co z tego? Niech się Pan popyta uczniów ilu czyta książki, ilu zna podstawowe prawa fizyki, najlepiej zapytać ilu po dwunastu latach drogiej edukacji nauczyło się coś więcej niż pisać, czytać i liczyć.

Niech mi Pan wierzy, do nauki pisania, czytania i liczenia, nie potrzeba publicznej edukacji.

>>Właśnie dlatego Korwin-Mikke jest popularny. Kiedy po kolei jakaś mądra głowa z każdej partii mówi o naprawie systemu emerytalnego poprzez coraz bardziej szalone pomysły, co jest bezcelowe bo system emerytalny przynosi same straty, to Korwin ma pole do popisu, po prostu wpada i mówi "zlikwidować".<
>To takie proste, no ale...
>Wspólnota Państwaństwa czyli ludzi w nim mieszkających, ich bezpieczeństwo, realcje społeczne , wzajemne świadczenie sobie usług jak i specyfika tz. "budżetówki;' czyli ludzi pracujacych na rzecz społeczeństwa (naródu, państwa): urzednicy, nauczyciele, wojsko, służba zdrowia itp -
>sprawiają konieczność powstania takich "tworów" jak np. - systemy emerytlne.
>Nie ma rodzaju systemu emerytalnego, w który Państwo by nie "kładło łapki" choćby w cześci- nawet w Meksyku , którego system zrywa z zasadą "pokoleniową"- cześcią prywatnych składek
>(ok.50%) i tak zarządza Państwo.

Szkoda Meksyku, strzela sobie w stopę. Z czymś się jednak zgodzę, urzędnicy są potrzebni, jakieś minimum musi być, wojsko i policja to podstawa, bo państwo po to istnieje, żeby zapewnić obywatelom podstawowe bezpieczeństwo, ale reszta? Resztę lepiej zostawić w rękach samych obywateli.

To wszystko nie ważne, system emerytalny się stacza, bankrutuje, więc prędzej czy później zobaczy Pan, że to ja mam rację
10-09-2012 11:31 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie, to po prostu powrót do normalności, w której pozwala się jednostce na rozwój, w której zwraca się uwagę na jednostkę, zamiast patrzeć na ludzi jak na stado.
Powrót, powiadasz? Kiedy była ta normalność, Twoim zdaniem? Kto ją popsuł i dlaczego? I jak do niej wrócić? Ale ciągle konkrety wyłącznie proszę!

>Tak, powszechna edukacja może być nazwana osiągnięciem socjaldemokracji, co z tego? Niech się Pan popyta uczniów ilu czyta książki, ilu zna podstawowe prawa fizyki, najlepiej zapytać ilu po dwunastu latach drogiej edukacji nauczyło się coś więcej niż pisać, czytać i liczyć.
Bo widzisz: kiedyś było potrzeba wielu silnych ludzi, żeby dogonić i zatłuc mamuta czy zaorać las..., potem potrzeba było wielu mądrzejszych ludzi, żeby wykonywać coraz bardziej skomplikowane czynności, teraz już potrzeba tylko kilku najmądrzejszych żeby wymyślić i wyprodukować maszynami multum różności. Tylko jak zutylizować parę miliardów zbytecznego badziewia?
Ku rozwadze.

>To wszystko nie ważne, system emerytalny się stacza, bankrutuje, więc prędzej czy później zobaczy Pan, że to ja mam rację
Wróżka czy prorok? Mesjasz może?
Świat się zmienia! Systemy emerytalne też muszą, a obecny jest chroniony przez odpryski jaskiniowego korwinizmu - tylko ociężali umysłowo idioci mogą namawiać do płodzenia dzieci dla podtrzymania piramidy finansowej dzisiejszych systemów emerytalnych.

Paru najbogatszych "już" zauważyło, że wysysanie przez sektor finansowy pieniędzy z mas ludzkich, z realnej gospodarki to droga na manowce, może i Ty zrozumiesz.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Selanos (12869 punktów)
>Powrót, powiadasz? Kiedy była ta normalność, Twoim zdaniem? Kto ją popsuł i dlaczego? I jak do niej wrócić? Ale ciągle konkrety wyłącznie proszę!

Kiedy państwo nie wtrącało się w gospodarkę. Za przykład można wziąć USA z przed czasów kiedy namieszali tam tym całym Keynesem. Tę normalność popsuli ludzie, którzy uważali, że są mądrzejsi niż mechanizmy wolnego rynku, a zaczęli mącić zaraz po pojawieniu się wielkiego kryzysu.

>Bo widzisz: kiedyś było potrzeba wielu silnych ludzi, żeby dogonić i zatłuc mamuta czy zaorać las..., potem potrzeba było wielu mądrzejszych ludzi, żeby wykonywać coraz bardziej skomplikowane czynności, teraz już potrzeba tylko kilku najmądrzejszych żeby wymyślić i wyprodukować maszynami multum różności. Tylko jak zutylizować parę miliardów zbytecznego badziewia?

Potrzeba nam fachowców, nie magistrów a właśnie do nadwyżki magistrów doprowadziła publiczna edukacja. Skoro na studia, jakiekolwiek studia może dostać się praktycznie każdy, ma je teoretycznie za darmo i prędzej czy później je zda, to czemu nie marnować tych pięciu lat.

>>To wszystko nie ważne, system emerytalny się stacza, bankrutuje, więc prędzej czy później zobaczy Pan, że to ja mam rację
>Wróżka czy prorok? Mesjasz może?

Matematyka. Wystarczy popatrzeć na to, ile rok w rok wydaje się pieniędzy z budżetu państwa na utrzymanie tego całego systemu. Wydaje się coraz więcej i tylko więcej, bo społeczeństwo się starzeje. ZUS już teraz jest bankrutem, bo gdyby nie datki ze skarbu państwa nie miałby płynności finansowej, a Pan uparcie twierdzi inaczej.

>Świat się zmienia! Systemy emerytalne też muszą, a obecny jest chroniony przez odpryski jaskiniowego korwinizmu - tylko ociężali umysłowo idioci mogą namawiać do płodzenia dzieci dla podtrzymania piramidy finansowej dzisiejszych systemów emerytalnych.

No wie Pan, jak na ironie płodzenie dzieci jest jedynym sposobem na uratowanie socjaldemokratycznych systemów emerytalnych, bo one się opierają na zadłużaniu przyszłych pokoleń. W Europie te przyszłe pokolenia to zwyczajnie zbyt mało ludzi, żeby to wytrzymać.

>Paru najbogatszych "już" zauważyło, że wysysanie przez sektor finansowy pieniędzy z mas ludzkich, z realnej gospodarki to droga na manowce, może i Ty zrozumiesz.

Ja to rozumiem, dlatego jestem za liberalizmem gospodarczym. W obecnym systemie wysysa się pieniądze odgórnie i zgodnie z literą prawa. To jest przerażające.
10-09-2012 11:53 
 Ocena 2 na 6
Artur@R (7115 punktów)
>Jeżeli pan nie zna różnych znaczeń słowa model, to panu nie pomogę,<
SJP:
model :
I rz. mnż III, D. -u
- wzór do naśladowania, schemat, według którego coś ma być wykonane, zrobiony w odpowiedniej-skali, charakteryzujący wygląd zewnętrzny lub działanie czegoś; szablon, makieta
- egzemplarz charakterystyczny dla serii; typ
- idealny, teoretyczny wzór sytuacji, postępowania, sposobu wykonywania zawodu
-układ założeń przyjmowanych w danej nauce przy rozpatrywaniu pewnego problemu w celu uproszczenia lub umożliwienia jego rozwiązania
- zależność opisująca wyidealizowane zjawisko fizyczne lub ekonomiczne, przyrząd do rozwiązania takiej zależności; interpretacja różnych pojęć i teorii matematycznych

II rz. mos V, lm D. -i | - ów
- człowiek pozujący do portretu, obrazu, rzeźby lub zdjęcia
- mężczyzna prezentujący modę męską na pokazach
- ktoś zachowujący się, postępujący w sposób dziwaczny, zaskakujący, szokujący innych; ekscentryk, dziwak


A to pytanko oczy wypaliło - A propos, o których konkretnie państwach piszesz?
Niezły z Ciebie ...model.

>..tą część też przemilczę.<
Już dawno powinieneś zamilknąć w tym temacie...ale kompromituj się dalej robisz to wzorcowo (modelowo rzekłbym ).

>Niech mi Pan wierzy, do nauki pisania, czytania i liczenia, nie potrzeba publicznej edukacji.<
I niepotrzebnie się do tej publicznej pchałeś. Po co? Efektów nadzwyczajnych "u Cię" nie widać, niestety -czytanie ze zrozumieniem i liczenie marne, klikanie jako tako.

>To wszystko nie ważne, system emerytalny się stacza, bankrutuje, więc prędzej czy później zobaczy Pan, że to ja mam rację <

No przecież wiem, jak już pisałem..."to pewne jak Amen w pacierzu", jakże mógłbyś sie mylić?
Obawiam się jednak, że możesz ich "bankructwa" nie doczekać, a ja to już raczej z pewnością.
Czekamy.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Selanos (12869 punktów)
>A propos, o których konkretnie państwach piszesz

Po tym jak USA zaczęły zbaczać ze ścieżki normalności która doprowadziła ten kraj na szczyt, jest po prostu ciężko o przykład.

>Już dawno powinieneś zamilknąć w tym temacie...ale kompromituj się dalej robisz to wzorcowo (modelowo rzekłbym ).

No wiesz, ja przynajmniej nie marnuję czasu na jakieś ironizowanie albo atakowanie rozmówcy.

>>Niech mi Pan wierzy, do nauki pisania, czytania i liczenia, nie potrzeba publicznej edukacji.<
>I niepotrzebnie się do tej publicznej pchałeś. Po co? Efektów nadzwyczajnych "u Cię" nie widać, niestety -czytanie ze zrozumieniem i liczenie marne, klikanie jako tako.

O, znowu atakujemy rozmówcę. Widzi pan, w Polsce mamy obowiązek edukacji. Pan sobie poczyta skąd się obowiązek edukacji wziął i dlaczego.

Zresztą, podpowiem. Poza chęcią nauczenie dzieci pisania i czytania, król pruski, Hohenzollern któryś-tam-z-kolei, chciał dzieci nauczyć kto jest najwspanialszym władcą, ojcem narodu i dlaczego jest to Hohenzollern.

>>To wszystko nie ważne, system emerytalny się stacza, bankrutuje, więc prędzej czy później zobaczy Pan, że to ja mam rację
>No przecież wiem, jak już pisałem..."to pewne jak Amen w pacierzu", jakże mógłbyś sie mylić?
>Obawiam się jednak, że możesz ich "bankructwa" nie doczekać, a ja to już raczej z pewnością.

Ale to już jest bankrut. Rok w rok przynosi miliardowe straty i istnieje dlatego, że państwo pompuje w tego potwora pieniądze. Dlatego czekam na bankructwo państwa, ale to trochę potrwa. Bo państwo będzie nakładało większe podatki, po to żeby zdobyć pieniądze, żeby utrzymywać system emerytalny. Wysokie podatki hamują rozwój gospodarczy, co sprawia że można zedrzeć mniej pieniędzy, więc trzeba podnosić podatki jeszcze bardziej. Taka pętla śmiechu, jak popatrzy się z dystansem.
11-09-2012 19:01 
 Ocena 2 na 6
Artur@R (7115 punktów)
>No wiesz, ja przynajmniej nie marnuję czasu na jakieś ironizowanie albo atakowanie rozmówcy.<

Widzisz i w tym największy szkopuł....gdybyś potrafił "przeskoczyć" swe neoliberalne fideistyczne ograniczenie zrozumiałbyś że to żadne "ataki" lecz tylko ironia (no może trochę sarkazmu), która miała na celu pobudzić refleksję, bo powinno zaczynać się "od się", a przynajmniej,IMO , tak jest łatwiej i "obiekt obserwacji i analizy" ciągle w pobliżu, niedaleko .
Ale jak widać moje działania okazały się całkowicie bezskuteczne.

A jak się zestawi do kupy(sic!) to:
Selanos:
Porównaj sobie liberalny model państwa minimum do modelu państwa socjaldemokratycznego

Artur @R:
Modele mówisz...hmmm rozumiem..zabawki znaczy się?
A propos, o których konkretnie państwach piszesz?

z tym "kwiatkiem":
>Po tym jak USA zaczęły zbaczać ze ścieżki normalności która doprowadziła ten kraj na szczyt, jest po prostu ciężko o przykład.<
To może człowieka roz...lić ze śmiechu
"Nikt nie jest w stanie nas skompromitować bardziej niż uczynimy to sami"
Jeszcze nie rozumiesz jak bardzo jesteś wierzący i w jakiej religii?
(to retoryczne pytanie)

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Selanos (12869 punktów)
To nie ma sensu. Nie będę kontynuował tej, powiedzmy że dyskusji, bo to wymagałoby ode mnie zniżenia się do pewnego poziomu, który jest poniżej gruntu.

Jak Pan napisze coś dla odmiany związanego z tematem, to może mnie to zainteresuje. Tematem nie jest moja osoba.
11-09-2012 20:16 
 Ocena 2 na 6
Artur@R (7115 punktów)
>To nie ma sensu<
Dokładnie to wskazuje ..odnośnie Twoich wypowiedzi.

>Nie będę kontynuował..<
Tu nie ma co komentować! Trzeba argumentować, a argumenty popierać danymi i przykładami - a tego Ci nie staje, nawet USA się na Ciebie wypięły .

> bo to wymagałoby ode mnie zniżenia się do pewnego poziomu, który jest poniżej gruntu.<
No nie pochlebiaj sobie..z "poziomu gruntu" jeszcze się nawet nie uniosłeś...młodzieńcze.

> Tematem nie jest moja osoba.<
Ależ oczywiście, że nie osoba... tylko brednie, które wypisujesz bez rozumienie, logiki i konsekwencji w tym wątku.
Ale to już pozostawiam ocenie czytelników.
EOT

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
11-09-2012 21:41 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
Jest sporo państw zbliżonych do idei państwa minimalnego. Przede wszystkim Azjatyckie Tygrysy.

Ale to nie ma najmniejszego znaczenia. Argument, że tylko państwo opiekuńcze może zaradzić problemom współczesności, pochodzi z indukcji, a więc jest zawodny.

Traktowanie "postępu" w dziedzinie systemów socjoekonomicznych tak, jak postępu technologicznego, czyli że właściwie ciągle idziemy do przodu, i praktycznie się nie cofamy, jest głupie. Zmiana merkantylistycznej monarchii na państwo opiekuńcze jest równie postępowa jak zmiana stryczka na komorę gazową.
11-09-2012 22:36 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Z pewnością Japonia, Korea Południowa, Singapur i Taiwan to państwa bez rządu Z pewnością...
11-09-2012 22:48 
 Ocena-3 na 5
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Z pewnością Japonia, Korea Południowa, Singapur i Taiwan to państwa bez rządu Z pewnością...

"Państwo minimalne" powiedziałem.

Co za pajac...
11-09-2012 23:12 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W tych państwach są niskie podatki? Nie ma sektora państwowego? Nie ma bezpłatnej edukacji? Nie ma policji?
Selanos (12869 punktów)
>W tych państwach są niskie podatki? Nie ma sektora państwowego? Nie ma bezpłatnej edukacji? Nie ma policji?

Moja definicja państwa minimalnego to:
-niskie podatki
-wojsko i policja
-wymiar sprawiedliwości
-ewentualnie, gwoli kompromisu, edukacja, ale nie dla wszystkich. Ktoś przeszkadza i się nie uczy to wypad, żadnego przymusu.
11-09-2012 23:53 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale wiesz, to, że ktoś w wieku 9 - 15 lat jest trudnym uczniem nie powinno oznaczać, że wypad. Trudny wiek, wiele się może zmienić. Natomiast student, jak się nie uczy, wypada z darmowej edukacji i dzisiaj.

Z pewnością też szkoda byłoby wyrzucać do kubła rozwój nauki, a tu bez państwa się nie obejdzie. Prywatni biznesmeni nie zrzucą się na satelity badające kosmos, czy wielkie akceleratory.

Dobrzy urzędnicy są bezcenni - żaden biznesmen, nawet jeśli ma bardzo dobre chęci, nie uniknie naiwności i braku wiedzy we wspieraniu wielkoskalowych przedsięwzięć.

Emerytury to wielkie osiągnięcie - dzięki temu nie mijamy ludzi konających na chodnikach. Z pewnością nie warto z tego osiągnięcia rezygnować, a nie każdy zacznie odkładać w banku za młodu. Raczej mniejszość. A nawet jeśli zaoszczędzi, to przecież każdy rodzić kocha swoje dzieci etc - oszczędności łatwo mogą zniknąć. Emerytura jest zabezpieczeniem mimo złych decyzji, które często popełniamy. Jednakże karą za te złe decyzje nie powinna być śmierć z głodu w czasie, gdy siły już nas opuszczą...
Selanos (12869 punktów)
>Ale wiesz, to, że ktoś w wieku 9 - 15 lat jest trudnym uczniem nie powinno oznaczać, że wypad. Trudny wiek, wiele się może zmienić.

Może tak się zdarzyć, ludzie się zmieniają. Tacy ludzie byliby świetnym przykładem tego, że młodzież nie powinna rezygnować z nauki, dobrze jest mieć taki przykład, bo lepiej uczyć się na cudzych błędach, niż na swoich.

A niewyedukowana siła robocza jest potrzebna w każdym kraju.

Kiedyś edukacja była przywilejem, z reguły, niestety tylko dla tych bogatych, ale w niektórych krajach były stypendia które umożliwiały młodzieży z biedniejszych rodzin na uczęszczania do (często prestiżowych) szkół. Takie stypendia byłyby jak znalazł, niech nauka będzie przywilejem i nagrodą. Dla tych chcących.

12-09-2012 00:04 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wszystko wskazuje na to, że stypendiów było mało, zbyt mało. A niewykształcona siła robocza jest coraz mniej potrzebna. Nie uważam też, że 13 latek, który zaszalał, powinien być piętnowany na całe życie. Ty tak uważasz - ja się z tym nie zgadzam.
Selanos (12869 punktów)
>Tu nie ma co komentować! Trzeba argumentować, a argumenty popierać danymi i przykładami - a tego Ci nie staje, nawet USA się na Ciebie wypięły .

Chcesz przykłady? Proszę bardzo! Numer jeden, USA. Najszybciej rozwijały się za czasów prezydenta Reagana, którego polityka była zbliżona do idei liberalizmu. To samo tyczy się Wielkiej Brytanii za czasów Margaret Thatcher. Co prawda nie jestem zwolennikiem wszystkich jej decyzji, ale to ona poradziła sobie z biurokracja, inflacją, związkami zawodowymi które blokowały wszelkie zmiany, przywróciła UK silną pozycję na arenie międzynarodowej i to dzięki jej polityce gospodarka zaczęła się rozwijać a dług publiczny zaczął spadać. Dzisiejsza partia konserwatywna to śmiech na sali. Nawet Blair był większym liberałem niż Cameron. Gdyby nie demencja starcza, Thatcher widząc poczynania dzisiejszych konserwatystów pewnie waliłaby głową w ścianę z żalu.

>> bo to wymagałoby ode mnie zniżenia się do pewnego poziomu, który jest poniżej gruntu.<
>No nie pochlebiaj sobie..z "poziomu gruntu" jeszcze się nawet nie uniosłeś...młodzieńcze.

Proszę mnie nie próbować rozśmieszać, bo jak ktoś próbuje mi wmówić argument z rodzaju "bo jestem starszy..." to zaczyna mi być tej osoby żal. Nic mi Pan nie udowodnił.

>> Tematem nie jest moja osoba.<
>Ależ oczywiście, że nie osoba... tylko brednie, które wypisujesz bez rozumienie, logiki i konsekwencji w tym wątku.

Nazywając rzeczy z góry bredniami jest Pan jak ksiądz Dziewiecki mówiący do dyskutującego z nim ateisty "ale niech Pan mówi po polsku". Albo Pan podaje jakiś argument, albo Pan zadaje pytanie, albo nie mamy o czym rozmawiać. Przynajmniej ja nie mam o czym z panem rozmawiać, bo potrafię rozpoznać beznadziejny przypadek.

Mniejsza o to. Mam zamiar bronić liberalizmu gospodarczego, bo nienawidzę ludzi, którzy zadłużają się moim kosztem. Pan zalicza się do ludzi zadłużających się moim kosztem. Pan będzie miał emeryturę za moją przyszłą pracę i służbę zdrowia za moje przyszłe podatki. Jak socjalizm jakimś dziwnym trafem wytrzyma w tym kraju dłużej, to dzieci mojego pokolenia, będą pracować 20/24 siedem dni w tygodniu, żeby ten niewydolny system utrzymać. Proszę spojrzeć na liczby. Mamy niż demograficzny, dług rośnie szybciej niż PKB, już teraz rząd dopłaca do emerytur i służby zdrowia a będzie tylko gorzej, bo przypada coraz mniej osób w wieku produktywnym na liczbę osób w wieku emerytalnym. Wisienką na torcie jest fakt, że Europa przestaje być konkurencyjną gospodarką.

Czasem zastanawiam się dlaczego ja się przejmuje. Mam możliwości, mogę stąd wyjechać. W zasadzie to nic mnie tu nie trzyma, bo zbyt wiele tutaj nie mam.
11-09-2012 23:05 
 0 na 2
Artur@R (7115 punktów)
>bo jak ktoś próbuje mi wmówić argument z rodzaju "bo jestem starszy..." to zaczyna mi być tej osoby żal. Nic mi Pan nie udowodnił.<
To nie był żaden"argument" ani "dowód" to był eufemizm opisujący coś innego niż "wiek"]:-} - a tłumaczy go kontekst.

>Czasem zastanawiam się dlaczego ja się przejmuje. Mam możliwości, mogę stąd wyjechać. W zasadzie to nic mnie tu nie trzyma, bo zbyt wiele tutaj nie mam.<
Jak już zdecydujesz o wyjeździe, nie zapomnij uregulować rachunków (czyli oddać pieniędzy) za (chociaż) edukację i opiekę zdrowotną - "zainwestowałem" (z dużym ryzykiem w prawdzie i raz zmniejsza raz zwiększą ochotą) pieniądze w społeczeństwo i państwo, więc tak bezczelnie okradać się (Nas) nie pozwolę (tu by się przydał rym)

PS. I jakby co to...powodzenia i żegnam.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
11-09-2012 23:42 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Jak już zdecydujesz o wyjeździe, nie zapomnij uregulować rachunków (czyli oddać pieniędzy) za (chociaż) edukację i opiekę zdrowotną - "zainwestowałem" (z dużym ryzykiem w prawdzie i raz zmniejsza raz zwiększą ochotą) pieniądze w społeczeństwo i państwo, więc tak bezczelnie okradać się (Nas) nie pozwolę (tu by się przydał rym)

Oddałem z nawiązką. nawet dzisiaj, jak kupiłem sobie batonika za 1.80, to 23% z tego, to był VAT. Mało tego, każdy składnik z którego powstał ten batonik, był opodatkowany, tak samo jak pieniądze które zarobiłem. I tak dzień w dzień płacę, czy zarabiam, czy robię zakupy. A za opiekę zdrowotną to powinni mi oddać, bo płacę i nie korzystam. Prywatny dentysta, dermatolog, nawet rękę mi zszyli prywatnie. Dużo ładniej niż w publicznym, dwanaście szwów a blizna dość mała. A u lekarza pierwszego kontaktu nie byłem już od dawien dawna, zresztą nigdy tam często nie zaglądałem. I krew oddaje, też za darmo.

Także przy wyjeździe powinienem upomnieć się o zwrot. I o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu po przejściu przez publiczną edukację. Gimnazjum to był koszmar, byłem zamknięty w małym pomieszczeniu z innymi gimnazjalistami, to nie było bezpieczne.

Tak nota bene, znowu niczego twórczego Pan nie napisał. A tak się starałem, nawet poświęciłem pięć minut mojego życia na wyjaśnienia.

PS. I jakby co to...powodzenia i żegnam.

Kamień spadł mi z serca. Na stopę.
12-09-2012 10:52 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To ile masz lat, 50? Bo pamiętaj, że oddajesz za kilkanaście lat darmowej edukacji. A może zarabiasz 10 tysięcy miesięcznie i kupujesz tony słodyczy, żeby karmić nimi koty?
Selanos (12869 punktów)
>To ile masz lat, 50? Bo pamiętaj, że oddajesz za kilkanaście lat darmowej edukacji. A może zarabiasz 10 tysięcy miesięcznie i kupujesz tony słodyczy, żeby karmić nimi koty?

No wie Pan, nie potrafię policzyć ile oddałem pieniędzy w formie najróżniejszych podatków, wiem jedynie tyle, że zabierają mi dużo mimo tego, że ja wcale nie chcę oddawać i oferują mi w zamian kiepski produkt, który muszę wybrać ze względu na to, że wcześniej zabrali mi pieniądze na coś lepszego.
12-09-2012 15:51 
 Ocena 4 na 4
szuro (1757 punktów)

>Chcesz przykłady? Proszę bardzo! Numer jeden, USA. Najszybciej rozwijały się za czasów prezydenta Reagana, którego polityka była zbliżona do idei liberalizmu.
Polityka Reagana w ogóle nie była zbliżona do liberalizmu. Przede wszystkim wzrost gospodarczy opierał się na wydatkach rządu na obronność co chyba niewiele ma wspólnego z brakiem ingerencji w rynki. Zadłużenie okiełznał dopiero Clinton demokrata (czyli zdaje się Keynesista).

>Mamy niż demograficzny, dług rośnie szybciej niż PKB, już teraz rząd dopłaca do emerytur i służby zdrowia a będzie tylko gorzej, bo przypada coraz mniej osób w wieku produktywnym na liczbę osób w wieku emerytalnym.
Czyli co - zastosowanie doktryny liberalnej w zakresie polityki gospodarczej Państwa wszystkie te problemy by rozwiązało?

>Wisienką na torcie jest fakt, że Europa przestaje być konkurencyjną gospodarką.
Tutaj zgoda. Europa jest coraz mniej konkurencyjna ale nie w każdej dziedzinie. W zakresie wyspecjalizowanych technologii wymagających wysokiej jakości wykonania Chiny nie zdobywają przewagi konkurencyjnej ponieważ nie wszystko da się wykonać ręcznie. Także powoli - co prawda uważam że Europa ma sporo do zrobienia ale jeszcze bym jej nie skreślał.
11-09-2012 22:44 
 Ocena 3 na 5
Artur@R (7115 punktów)

Odreagować musiałeś czy to z powodu tego, że za mecz piłkarzy trzeba było zapłacić by obejrzeć?
I wszystko tak nagle w ciągu minuty Ci się nie spodobało?
Próbujesz się odbić z "poziomu gruntu" i z "kresek" drabinkę ku górze sobie budujesz?
Czy też "kreseczki" mają rzeczywistość juz całkiem przesłonić?
Czytelnik 'Selanos' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Religia Korwina'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,517983#w518033

Czytelnik 'Selanos' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Religia Korwina'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,517983#w518149

Czytelnik 'Selanos' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Religia Korwina'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,517983#w518312

Czytelnik 'Selanos' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Religia Korwina'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,517983#w518594

Czytelnik 'Selanos' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Religia Korwina'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,517983#w518602


Wzorcowy przykład tego o czym pisze Jacek Tabisz rozpoczynając wątek:
"Proste reguły oczarowują chcących "wiedzieć" i mieć swoje "zdanie" już teraz, natychmiast... Ukazanie złożoności rzeczywistości może w tym momencie tylko rozczarować".

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
11-09-2012 23:01 
 Ocena-2 na 2
Selanos (12869 punktów)
Wszystkie przeczytałem. Po prostu stwierdziłem, że nie mam zamiaru ignorować pańskich często chamskich postów, więc nagrodziłem pana hurtowo. Bądźmy szczerzy, zamiast podać jakikolwiek argument, pan ironizuje, albo buczy coś o jakiejś religii. Mogę dać dziesięć na dobę, to padło na pana. I jeszcze na dwie osoby. Proszę zauważyć, że czynię panu wielką łaskę odpowiadając na kolejny pana post, który nie ma żadnego związku z tematem. Dałbym panu minusa, ale nie mogę. 10 na dobę, niestety.

A tak w ogóle to cry more. Przypomniał mi się mój trzyletnie siostrzeniec, jak zrobił aferę po tym, jak zabrałem mu klocki bo zawzięcie je wsadzał do nosa.

Po tym jak napisał pan tego posta rzeczywiście mi ulżyło. I poczułem satysfakcję. Większą niż po tym, jak zdałem egzamin ze znienawidzonego przedmiotu. Naprawdę, gdybym wiedział jak, to tańczyłby z radości salsę.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Selanosie - bronisz utopii, a z argumentami krucho. Byłbyś bardziej przekonywujący, gdybyś wdał się w polemikę również z Borysem, bo chyba nie we wszystkim (mam nadzieję) się z nim zgadzasz?
Selanos (12869 punktów)
>Selanosie - bronisz utopii, a z argumentami krucho. Byłbyś bardziej przekonywujący, gdybyś wdał się w polemikę również z Borysem, bo chyba nie we wszystkim (mam nadzieję) się z nim zgadzasz?

Ja nie bronię utopii. Liberalizm to nie utopia. Nigdy nie twierdziłem, że to system bez wad. Po prostu uważam, że lepszego nie ma.

Nie, nie zgadzam się z Borysem we wszystkim.
12-09-2012 00:07 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem rezygnacja z prawa do powszechnej edukacji i z emerytur, oraz z państwa wspierającego naukę i kulturę kreuje system znacznie gorszy od tego istniejącego.
Selanos (12869 punktów)
Wspieranie kultury z poziomu państwa to dość nowy wynalazek. Chce mi Pan powiedzieć, że zanim państwo zaczęło wspierać kulturę, kultura nie istniała?

Emerytury można sobie zafundować samemu, nie trzeba mieć do tego państwa. Możliwości jest wiele, od składek na własną rękę, po posiadanie legionu dzieci, albo jak komuś się podoba to inwestowanie zarobionych pieniędzy. Jak kto woli.
12-09-2012 16:28 
 Ocena 3 na 5
Artur@R (7115 punktów)
>Nigdy nie twierdziłem, że to system bez wad. Po prostu uważam, że lepszego nie ma.<

Ponieważ mam dobry humor to za rączkę chwilkę Cię poprowadzę...
Gdy piszesz:
Chcesz przykłady? Proszę bardzo! Numer jeden, USA. Najszybciej rozwijały się za czasów prezydenta Reagana, którego polityka była zbliżona do idei liberalizmu. To samo tyczy się Wielkiej Brytanii za czasów Margaret Thatcher
- to wypadałoby się od razu zastanowić i pomyśleć (nie wierzyć).
Skoro tak cudnie wszystko szło i się sprawdzało to dlaczego tego nie kontynuowano?
Przecież to o czywiste - jest dobrze, wręcz rajsko, wszyscy powinni być zadowoleni i tą "niewidzialną rękę rynku" i ręce tych co ją wprowadzają w życie - całować, całować i całować.
Jak widać był ktoś komu nie wszytko się podobało i zadowolenia nie czuł!
Podpowiem Ci: tym kimś był suweren i to w przeważającej ilości skoro wymusił zmiany.
Zrozumiałeś?
Dalej już musisz sam... czytaj, myśl, wyciągaj wnioski, a jak czegoś nie wiesz, lub nie rozumiesz (choć to wręcz nieprawdopodobne) - to pytaj.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Selanos (12869 punktów)
>Skoro tak cudnie wszystko szło i się sprawdzało to dlaczego tego nie kontynuowano?

Bo ludzie są wygodnie i wybierają coraz bardziej socjalistyczne opcje. Dobrobyt i szybki rozwój temu sprzyjają, pozwalają na dość długotrwałe działanie socjalizmu. A potem zaczynają się kłopoty.
13-09-2012 01:47 
 Ocena 2 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>Bo ludzie są wygodnie i wybierają coraz bardziej socjalistyczne opcje.<

Jednak cosik dociera "pod kopułkę".
Teraz tylko wnioski przemyśl i ...konsekwentnie, powoli do przodu i będziesz "w domu".


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Selanos (12869 punktów)
>>Bo ludzie są wygodnie i wybierają coraz bardziej socjalistyczne opcje.<
> Jednak cosik dociera "pod kopułkę".
>Teraz tylko wnioski przemyśl i ...konsekwentnie, powoli do przodu i będziesz "w domu".

Mam nadzieję, że coś do Pana dotarło. Dobrą sytuację ekonomiczną, dobrobyt w ogóle buduje się w warunkach liberalizmu gospodarczego. Socjalizm tylko potem na tym korzysta. Korzysta, aż wykorzysta, potem państwa się zadłużają, tworzą chorą biurokracje, wsadzają różne części państwowego ciała nie tam gdzie trzeba...
13-09-2012 03:27 
 Ocena 1 na 5
Artur@R (7115 punktów)
No i duuupa blada...i po dobrym humorze.
Selanosie, ty rzeczywiście taki głupi jesteś czy tylko udajesz?
>Dobrą sytuację ekonomiczną, dobrobyt w ogóle buduje się w warunkach liberalizmu gospodarczego.<
I żyjący w tej " dobrej sytuacji ekonomicznej, dobrobycie" ludziska na złość Selanosowi (i jemu podobnym) odchodzą od "cudownych, rajskich rozwiązań" ekonomiczno- bytowych i masochistycznie szukają gorszych ??
Późno już jest, więc zważając by nie pobudzić domowników i sąsiadów - stań przy ścianie i spróbuj parę razy głową przestwić ją choć o milimetr - zaszkodzić Ci już to nie może, a jest nadzieja, iż pomoże.

A ze względu na treść (i sens) mojej stopki...dziekuję Ci już, uprzejmie za rozmowę.
_____________________________________________________________
"Nigdy nie dyskutuj z głupcem - ludzie mogą nie zauważyć różnicy!"
Stanisław Jerzy Lec
Selanos (12869 punktów)
Dalej kontynuujesz robienie z siebie klauna, poprzez jakieś śmieszne oskarżenia. Jednak to już ostatni post, szkoda na ciebie czasu. Zdaje się, że jest gdzieś tutaj opcja ignorowania postów, skorzystam.

Pozdrawiam
13-09-2012 13:38 
 Ocena-1 na 1
Artur@R (7115 punktów)
Nie było moim zamiarem Cię obrażać tylko "wstrząsnąć" Twoim myśleniem.
Jeśli forma była nie odpowiednia i czujesz się dotknięty - przepraszam.
Niestety nie mam dydaktycznego zacięcia i cierpliwości przy tłumaczeniu tak prostych spraw.

>Zdaje się, że jest gdzieś tutaj opcja ignorowania postów, skorzystam.<
Absolutnie zrozumiała decyzja.
Ja sam gdybym tylko mógł bym "się ignorował"(nabrał dystansu do się) - sporą część życie się tego staram nauczyć i jakoś mi nie wychodzi .

Powodzenia, aloha.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
13-09-2012 08:30 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Panowie Artur@R i Selanos - przypominam, że wzajemne obrzucanie się epitetami sugerującymi braki umysłowe przeciwnika nie jest dobrze widziane. Proszę postarać się kłócić bez używania słów "jesteś głupi".
11-09-2012 23:23 
 Ocena 1 na 3
Artur@R (7115 punktów)
> Proszę zauważyć, że czynię panu wielką łaskę odpowiadając na kolejny pana post<
O dzięki Ci Selanosie za Twą łaskę -jakże mnie ubogaciłeś słowy swym, których niegodzien jestem.
(przelew na konto uczynię wnet)
>Dałbym panu minusa, ale nie mogę. 10 na dobę, niestety.<
Nie szlochaj, nie szlochaj, wytrzyj nosek...jutro też jest dzień i kolejne 10 chwil szczęścia Cię czeka i tańczyć będziesz mógł przez cały dzionek na Katowickim rynku .

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Selanos (12869 punktów)
Dobra, dobra. Dla odmiany może Pan mi zrobi łaskę i odpowie na te części postów, na które pan nie odpowiedział wcześniej, twierdząc za to uparcie, że nie podaję argumentów.

Z przelewem może być ciężko, bo nie podałem Panu konta a że jestem w trakcie przenoszenia się do innego banku, to moglibyśmy załatwić sprawę przez przekaż pocztowy? Z góry dziękuję.
12-09-2012 00:04 
 Ocena 1 na 3
Artur@R (7115 punktów)
>.. może Pan mi zrobi łaskę i odpowie na te części postów, na które pan nie odpowiedział<

Mógłbym, pytanie tylko po co?
Bo jak często i mądrze rzecze pan Andrzej Bogusławski:
"Z wiarą nie ma dyskusji a i czasu szkoda"
Mam zamiar bronić liberalizmu gospodarczego, bo nienawidzę ludzi, którzy zadłużają się moim kosztem.
Broń, walcz, nienawidź - na sztandarze sobie to "wyheftuj" i noś go wysoko - w imię "dobra waszego powszedniego i naszego szarego na wieki wieków. By człowiek - bogaty znaczył, a sprawiedliwość... była po waszej stronie" Selanosie

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Selanos (12869 punktów)
A Pan dalej swoje, dalej pan babla coś o wierze, zamiast powiedzieć coś konkretnego.

Tak więc, miłego bablania życzę, do widzenia.

Nie mogę się powstrzymać, tak na koniec zacytuję Pana, bo podpada Pan pod własną definicję

Cytat:
Dodałby jeszcze charakterystyczne zachowanie "wyznawców JKM" - traktowania "z góry" swoich rozmówców - jako posiadacze "jedynej prawdy", szczególnie w sprawach ekonomicznych, ale i społecznych także.
09-09-2012 15:11 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>Przy okazjii polecem przeciekawy wywiad w Polityce, Żakowskiego z T.Sedláčkiem (którego Yale Economic Review uznałw 2006 r. za jednego z pięciu najgorętszych młodych ekonomistów świata)

"Przeciekawy...", wg mnie raczej przeefekciarski. Jedyną konkretną propozycją jaką można znaleźć w tej rozmowie jest krótka charakterystyka rzekomo powstającego nowego systemu:
Cytat:
"(...) Większość idei nowego demokratycznego kapitalizmu też polega na usuwaniu wszelkich pośredników. Po co nam pośrednictwo banków? Możemy nawzajem pożyczać sobie pieniądze przez internetową chmurę. Nie musimy kupować chińskich jabłek. Możemy je wyhodować w ogródku sąsiada. Nie chcemy reklamy, która nam wmawia absurdalne pragnienia. Poprzestaniemy na zaspokajaniu rzeczywistych potrzeb. Niech nam nikt nie mówi, czego chcemy i czego nam trzeba. Ani biznes, ani ekonomiści, ani politycy, ani dziennikarze. W nosie mamy wszystkie wasze religie - ekonomiczne, polityczne, metafizyczne. Sami będziemy się komunikowali ze światem i z Bogiem. Nie chcemy już żadnych papieży".
www.polity(*)ach-kryzysu.read#ixzz25ycOeix7

Tylko czy to może być realne?
09-09-2012 15:48 
 Ocena 1 na 1
Tarlop (218 punktów)
W ramach możliwości już się dzieje to, o czym piszesz. Często w internecie prowadzi się bardzo skuteczną zbiórkę na jakiś cel - produkcję urządzenia, utworzenie muzeum.

Szerzej jedyne co stoi na drodze to socjalizm, obecny antykapitalizm. Bo co stoi na przeszkodzie uprawy jabłek we własnym ogrodze? To, że się nie opłaca. Nie opłaca się uprawiać tu jabłek i lepiej jest płacić krocie za transport z Chin dlatego, że ze względu na podatki i ograniczenia prawne produkcja czegokolwiek jest cholernie droga. Likwidacja pośredników to jest dokładnie to, czego chcą liberałowie.
09-09-2012 18:07 
 Ocena 1 na 3
Artur@R (7115 punktów)
>"Przeciekawy...", wg mnie raczej przeefekciarski.<
To Twoja opinia, masz do niej prawo.
Ale ja nie napisałem, że tam znajdziemy rozwiązania i gotowe recepty.
Wywiad jest ciekawy ze względu na ujęcie i podejście do problemu oraz refleksje z niego płynące.
A realne rozwiązania płyną właśnie z czynionych refleksji po "kłopotach, które się przeżyło".
Dla jednych przemyślenia te mogą być "przeefekciarskie" dla innych ...inspirujące.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Selanos (12869 punktów)
Korwina wad lista jest długa jak amazonka z dopływami, ale to jeden z niewielu gospodarczych liberałów w Polsce który nigdy nie zmienił poglądów tylko dlatego, że te jego są niepopularne. I za tą jedną rzecz będę darzył go pewną sympatią.

Dlaczego Korwin-Mikke jest popularny wśród młodzieży, to jest dobre pytanie. Może dlatego, że coraz więcej młodych ludzi w tym kraju przestaje się przejmować ładnymi, wzniosłymi hasłami i zaczyna patrzeć na życie w sposób bardziej pragmatyczny? Ludzie z zasady są ślepi, ale w końcu zaczynają dostrzegać fakt, że większość pieniędzy które teoretycznie przechodzą przez ich ręce, trafia do skarbu państwa, który nie oferuje niczego ciekawego w zamian.

Korwin-Mikke nie jest popularny dlatego, że jest najlepszym, najbardziej wygadanym liberałem w Polsce, tylko dlatego, że jest jednym z niewielu. Po prostu nie ma konkurencji.

Jeśli chodzi o wypowiedź Korwina o niepełnosprawnych: większość z Was moi drodzy racjonaliści, nawet nie przeczytała całości ze zrozumieniem. Nie mam zamiaru twierdzić, że to co powiedział Korwin było miłe, ale wypowiedź w żaden sposób nie obrażała ludzi niepełnosprawnych. Nie bardziej niż każdą inną osobę z jakąś, nazwijmy to, słabością.
09-09-2012 15:46 
 Ocena 10 na 10
Fafciu (953 punktów)
>Dlaczego Korwin-Mikke jest popularny wśród młodzieży, to jest dobre pytanie. Może dlatego, że coraz więcej młodych ludzi w tym kraju przestaje się przejmować ładnymi, wzniosłymi hasłami i zaczyna patrzeć na życie w sposób bardziej pragmatyczny?

Ale wiedz, że np. państowa redystrybucja to nie jest postulat czysto emocjonalny, że ktoś tylko altruistycznie pochylił się nad biedakami itp. Wielu bogaczy uznało, że lepiej płacić wyższe podatki w ramach welfare state, niż tyle samo pieniędzy albo więcej wydawać na ochronę swojej własności przed spauperyzowaną ludnością, która w obliczu śmierci głodowej nie cofnęłaby się przed kradzieżą. Państwowa edukacja też im się opłaca bo wykształcona siła robocza jest lepsza, i tak dalej. Naprawdę, na pomocy innym też można skorzystać.
09-09-2012 15:49 
 0 na 4
Tarlop (218 punktów)
Zdecydowanie taniej jest płacić biedakom bezpośrednio. Poza tym głównym argumentem przeciwko socjalowi jest to, że on właśnie zwiększa ilość patologicznych biedaków. Kompletnie nietrafiony argument.
09-09-2012 15:55 
 Ocena 3 na 3
Fafciu (953 punktów)
>Zdecydowanie taniej jest płacić biedakom bezpośrednio. Poza tym głównym argumentem przeciwko socjalowi jest to, że on właśnie zwiększa ilość patologicznych biedaków. Kompletnie nietrafiony argument.
>
No tak, bo von Mises sobie kiedyś coś tam wyliczył i dlatego to nie może być prawda. A wiadomo, że pisał, skoro fakty nie pasują do teorii, to tym gorzej dla faktów!
09-09-2012 15:58 
 Ocena 1 na 1
Tarlop (218 punktów)
A więc przykłady?
09-09-2012 16:02 
 Ocena 2 na 2
Fafciu (953 punktów)
>A więc przykłady?
Skandynawia.

I czemu "socjalistyczna" Norwegia ma PKB większe od USA?
09-09-2012 16:09 
 Ocena 1 na 1
Tarlop (218 punktów)
Skandynawia jest przykładem na to, że taniej jest utrzymywać biedaków? Oh Boże...

Każde państwo skandynawskie należy analizować oddzielnie. Nie da się mówić o Norwegii bez uwzględnienia kwestii surowców, nie da się mówić o Szwecji bez uwzględnienia niedawnych powszechnych praktyk eugenicznych polegających na sterylizowaniu jednostek nieprzedatnych społeczeństwu.
09-09-2012 16:24 
 Ocena 7 na 9
Miroslaw Rybka (2480 punktów)
>Skandynawia jest przykładem na to, że taniej jest utrzymywać biedaków? Oh Boże...
>Każde państwo skandynawskie należy analizować oddzielnie. Nie da się mówić o Norwegii bez uwzględnienia kwestii surowców, nie da się mówić o Szwecji bez uwzględnienia niedawnych powszechnych praktyk eugenicznych polegających na sterylizowaniu jednostek nieprzedatnych społeczeństwu.

Zawsze kiedy pokaże się neolibrałowi przykład Skandynawii, to nagle rzeczywistość, która do tej pory była tak przejrzysta zaczyna mętnieć. "No wiesz... tam jest inaczej... co innego Szwecja... co innego Norwegia..."itp. To tak samo jak pokazać np. katolikowi, że w Biblii jest zapisany zakaz kultywowania rzeźb i obrazów. A najciekawsze jest zwracanie neoliberałów uwagi na fakt, że Norwegia ma zasoby naturalne. No jasne że je ma, bo są państwowe i służą dla dobra społeczeństwa norweskiego. W takiej Polsce od razu sprywatyzowano by te wszystkie pokłady gazu jakieś potężnej multikorporacji za 10-20% faktycznej wartości. Korporacja przetransferowałaby cały zysk za granicę,a Polacy zyskaliby jedynie zatrudnienie w niej za 1200 zł na łapę. Ale byłoby super, bo byłoby liberalnie.

br
09-09-2012 16:39 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
Nie tylko wysokość podatków i zasiłków ma znaczenie. Norwegia stoi całkiem wysoko w indeksie wolności gospodarczej. Wyżej niż Polska.

Poza tym Norwegia ma od cholery surowców, w tym ropy, i ledwie 5 milionów ludzi.
09-09-2012 16:53 
 Ocena 3 na 3
Fafciu (953 punktów)
No fajnie, jest większa wolność gospodarcza, tylko co z tego? Starczy, że socjal nie przeszkadza w tym, by gospodarka się rozwijała. Za to jest przynajmniej jest większa mobilność społeczna.
09-09-2012 16:56 
 0 na 2
Tarlop (218 punktów)
>No fajnie, jest większa wolność gospodarcza, tylko co z tego? Starczy, że socjal nie przeszkadza w tym, by gospodarka się rozwijała. Za to jest przynajmniej jest większa mobilność społeczna.

Nic podobnego.

Oczywiście, że socjal przeszkadza w rozwoju państwa. Docelowo prowadzi do jego upadku.
09-09-2012 17:13 
 Ocena 4 na 4
Fafciu (953 punktów)
>>No fajnie, jest większa wolność gospodarcza, tylko co z tego? Starczy, że socjal nie przeszkadza w tym, by gospodarka się rozwijała. Za to jest przynajmniej jest większa mobilność społeczna.
>Nic podobnego.
>Oczywiście, że socjal przeszkadza w rozwoju państwa. Docelowo prowadzi do jego upadku.

Czekamy...
09-09-2012 16:48 
 Ocena 2 na 2
Tarlop (218 punktów)
Co ma Polska do liberalizmu? Poza tym, jak Swoboda wspomniał, kraje skandynawskie są wysoko w IEF, który w zasadzie jest fundamentem. Norwegia radzi sobie fatalnie, jeśli wziąć pod uwagę potencjał, który ma. Podobnie Kuwejt. Skandynawia nie jest żadnym ewenementem, solą w oku liberałów.
09-09-2012 16:56 
 0 na 2
Miroslaw Rybka (2480 punktów)
>Co ma Polska do liberalizmu? Poza tym, jak Swoboda wspomniał, kraje skandynawskie są wysoko w IEF, który w zasadzie jest fundamentem. Norwegia radzi sobie fatalnie, jeśli wziąć pod uwagę potencjał, który ma. Podobnie Kuwejt. Skandynawia nie jest żadnym ewenementem, solą w oku liberałów.

Acha, jak Norwegia radzi sobie fatalnie, to ok.

br
09-09-2012 16:57 
 0 na 2
Tarlop (218 punktów)
Nigdzie nie napisałem, że Norwegia radzi sobie fatalnie.
09-09-2012 17:12 
 Ocena 2 na 4
Miroslaw Rybka (2480 punktów)
>Nigdzie nie napisałem, że Norwegia radzi sobie fatalnie.

Oczywiście, że nigdzie. Pewnie mi mucha monitor zapaskudziła.


br
Selanos (12869 punktów)
>Oczywiście, że nigdzie. Pewnie mi mucha monitor zapaskudziła.

Cytat:
Norwegia radzi sobie fatalnie, jeśli wziąć pod uwagę potencjał


Tak tam jest napisane, pogrubienie moje. Czuje się altruistą, pomagam innym w czytaniu.
Miroslaw Rybka (2480 punktów)
>>Oczywiście, że nigdzie. Pewnie mi mucha monitor zapaskudziła.
> Cytat:
Norwegia radzi sobie fatalnie, jeśli wziąć pod uwagę potencjał

>Tak tam jest napisane, pogrubienie moje. Czuje się altruistą, pomagam innym w czytaniu.
>
Rzeczywiście nie jest napisane, że Norwegia radzi sobie fatalnie.

br
Selanos (12869 punktów)
Nie dałem tam tego pogrubienia tak dla zabawy, ze względów estetycznych też nie. Tam jest pewne słowo-klucz, właściwie kilka słów "jeśli wziąć pod uwagę potencjał" i coś dalej.
Miroslaw Rybka (2480 punktów)
>Nie dałem tam tego pogrubienia tak dla zabawy, ze względów estetycznych też nie. Tam jest pewne słowo-klucz, właściwie kilka słów "jeśli wziąć pod uwagę potencjał" i coś dalej.

A jeśli napiszę, że "wyznawcy Hayeka są straszliwie odporni na pojmowanie pewnych procesów, chociaż ajatollahowie są jeszcze bardziej odporni". To też podkreślisz drugą część zdania i będziesz twierdził, że wcale nie napisałem, iż wyznawcy Hayeka są odporni na pojmowanie pewnych procesów?

br
09-09-2012 17:38 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Zawsze kiedy pokaże się neolibrałowi przykład Skandynawii, to nagle rzeczywistość, która do tej pory była tak przejrzysta zaczyna mętnieć.

Nic podobnego. Po pierwsze, z tego co wiem, to w krajach skandynawskich przedsiębiorcy stawia się znacznie mniej przeszkód, niż w Polsce, po drugie, oni tam mają mało ludzi, duże przestrzenie i dużo surowców naturalnych. Trzeba by naprawdę ciasnogłowego socjalisty, żeby się nie rozwijać przy tak sprzyjających warunkach.
09-09-2012 17:56 
 0 na 2
Miroslaw Rybka (2480 punktów)

>Nic podobnego. Po pierwsze, z tego co wiem, to w krajach skandynawskich przedsiębiorcy stawia się znacznie mniej przeszkód, niż w Polsce, po drugie, oni tam mają mało ludzi, duże przestrzenie i dużo surowców naturalnych. Trzeba by naprawdę ciasnogłowego socjalisty, żeby się nie rozwijać przy tak sprzyjających warunkach.

Trzeba "ciasnego socjalisty" by prywatyzować zasoby naturalne? Oczywiście. Prywatyzacja wszystkiego co popadnie to domena socjalizmu.

br
Satyr (4285 punktów)

>Skandynawia.

Brednie. Kraje skandynawskie są wyżej w rankingach wolności gospodarczej niż np. Polska, Włochy, Hiszpania itp.

>I czemu "socjalistyczna" Norwegia ma PKB większe od USA?

W 2008 roku eksport samego tylko gazu stanowił 24% tego PKB!
Ponad 60 mld euro, tyle co budżet Polski, na 5 mln ludzi, czyli 8 razy mniej niż Polska. I to co roku! Odejmij im od PKB sam ten gaz, a lecą na łeb na szyję w rankingu.

Norwegia nie ma też rozbudowanego rolnictwa, którego dotowanie jest problemem USA i krajów Unii Europejskiej.

Pozdrawiam
09-09-2012 16:05 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Obrażała. Kiedy krytykujesz ludzi za cechę przez nich nie zawinioną i niemożliwą do zmiany, jest to podłe. Naprawdę chcesz, aby taki antysemita, faszysta, mizogin i klerykał był ambasadorem bliskich ci poglądów?
09-09-2012 17:18 
 Ocena 1 na 5
Selanos (12869 punktów)
>Obrażała. Kiedy krytykujesz ludzi za cechę przez nich nie zawinioną i niemożliwą do zmiany, jest to podłe. Naprawdę chcesz, aby taki antysemita, faszysta, mizogin i klerykał był ambasadorem bliskich ci poglądów?

Nie obrażał, Korwin po prostu uważa, że powinno się promować jednostki silne, zdrowe itd. Najwyraźniej dla niego celem sportu jest zdobycie jak najwyższego wyniku, bez zwracania uwagi na, nazwijmy to, kategorię sportowców. To jego opinia, ma do niej prawo, nie wiem o co tyle krzyku. Korwin-Mikke to liberał, na pewno nie będzie chciał narzucić tej opinii innym. Jedyna opinia jaką JKM komukolwiek narzuca, to ta o aborcji, dlatego na niego nie głosowałem.

Oto cytat z tego "obraźliwego" wpisu JKM:
Cytat:
To, oczywiście, nie jest zarzut w stosunku do para-sportowców. Oni chcą walczyć na arenie - i pokazywać innym inwalidom, że kalectwo można w dużym stopniu przezwyciężyć. I wszyscy inwalidzi powinni te zawody oglądać!!

09-09-2012 20:46 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
Dlaczego tylko inwalidzi?
Selanos (12869 punktów)
>Dlaczego tylko inwalidzi?

Zdaje się, że Korwinowi chodzi o to, że paraolimpijczycy są wzorem dla inwalidów, pokazują że kalectwo można przezwyciężyć.

Zresztą, Korwin nikomu nic nie zakazuje. Na pewno nie zakazuje pokazywania paraolimpiady w telewizji, bo on jest przeciwko tej publicznej, o której decyduje władza...
12-09-2012 03:55 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Korwinowi chodziło o to, że świat należy do zdrowych i bogatych i do Korwina. Jezus (o ile istniał) miał swoich apologetów, dzięki czemu stał się synem boga. Korwin jak widać też.
10-09-2012 15:26 
 Ocena 3 na 3
baszarteg (2319 punktów)
>Dlaczego Korwin-Mikke jest popularny wśród młodzieży, to jest dobre pytanie. Może dlatego, że coraz więcej młodych ludzi w tym kraju przestaje się przejmować ładnymi, wzniosłymi hasłami i zaczyna patrzeć na życie w sposób bardziej pragmatyczny?

A tak,tak... nic tak nie imponuje młodzieży jak koleś rzucający wokoło debilami ,downami ,wypisujący o wieszaniu na latarniach jednych na kiszkach drugich Świat się w okresie młodzieńczym dosyć komplikuje ,jego złożoność potrafi zachwycać wielu, jednak wielu też po prostu męczy , pan pohukujący -o debilach ,downach to swojak pomagający zredukować lęki i wątpliwości jak pierwsze piwka pite ukradkiem.
Selanos (12869 punktów)
>A tak,tak... nic tak nie imponuje młodzieży jak koleś rzucający wokoło debilami ,downami ,wypisujący o wieszaniu na latarniach jednych na kiszkach drugich Świat się w okresie młodzieńczym dosyć komplikuje ,jego złożoność potrafi zachwycać wielu, jednak wielu też po prostu męczy , pan pohukujący -o debilach ,downach to swojak pomagający zredukować lęki i wątpliwości jak pierwsze piwka pite ukradkiem.

Bo ja wiem, do mnie JKM trafia za każdym razem, jak mówi, że jak dojdzie do władzy to wszystkich innych polityków pozamyka. Mnie się to podoba, zamiast zła w ilościach setek kilku, będziemy mieć tylko jedno zło. Na pewno tańsze w utrzymaniu.
12-09-2012 03:53 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
I co, naprawdę uważasz, że wszyscy polscy politycy zasługują na więzienie, i że żaden z nich nie zrobił więcej dla Polski niż Mikke...?
Tarlop (218 punktów)
>Śledziłem ostatnio dyskusję na temat okropnej wypowiedzi Korwina Mikke na temat paraolimpiady. W
>dyskusji wzięły też udział osoby ewidentnie wierzące w Korwina. Starały się one dokonywać
>teologicznej wykładni jego słów. Złe elementy wypowiedzi Korwina stawały się w ich rozumieniu
>tajemniczymi metaforami, zaś całości przyświecało przekonanie, iż "Korwin ma zawsze rację". Kiedy
>nie można już było centralnie ubóstwić Korwina (przynajmniej oficjalnie, na oczach takich jak ja
>sceptyków) osoby wierzące w korwinizm zaczynały podważać znaczenia słów użytych przez tego szaleńca
>- rozmiękczyła się na przykład definicja słowa "niepełnosprawność". Cała dyskusja pokazała mi, jak
>łatwo odpowiednio podatny Homo sapiens może tworzyć nowe religie i jak bardzo ich potrzebuje.

Można prosić o przykłady?

>Dziwi też popularność Korwina w sieci i w szkołach średnich. Być może wiara potrzebuje naiwności i
>prostego przekazu, pokazującego, iż świat jest znacznie prostszy niż jest w rzeczywistości. Proste
>reguły oczarowują chcących "wiedzieć" i mieć swoje "zdanie" już teraz, natychmiast... Ukazanie
>złożoności rzeczywistości może w tym momencie tylko rozczarować.

Z liberalizmem jest ciekawa sprawa. Z jednej strony rozwiązania przezeń proponowane są banalnie proste, wręcz trywialne. Niemniej trzeba wykonać niemałą pracę intelektualną, żeby zrozumieć dlaczego one działają i są lepsze od alternatywnych. Niech za przykład posłuży ostatnia "debata" o depenalizacji marihuany i jej wpływ na interesy producentów. Gdyby doszło do legalizacji wszelki narkotyków, to oczywiście stracą producenci marihuany, ale też np. heroiny. Mechanizmy jednak będą zupełnie odmienne. I całym problemem jest zrozumienie dlaczego.
Fafciu (953 punktów)
Jeśli chodzi o religię korwinowską, to polecam zapoznać się z "tfurczością" niejakiego Kel'Thuza. To jest po prostu straszny przykład ideologicznego zaślepienia. "Niszcz lewaków, spal im domy, teraz Korwin będzie czczony", czy niesławna pieśń pochwalna o Breiviku. Facet sprawia wrażenie niezrównoważonego psychicznie.

Gdy ktoś mu w komentarzach na YouTube pokazał dane co do gospodarki reżimu Pinocheta, czyli np. 30% bezrobocie, ten go jedynie potrafił zbluzgać.
Tarlop (218 punktów)
Posługiwanie się danymi empirycznymi jest niezwykle trudne. Trzeba analizować złożone systemy, żeby wydobyć potrzebne nam dane. Często jest to niemożliwe. Czasem pojawiają się kwiatki w stylu porównywania dzisiejszego i dawnego bezrobocia bez uwzględniania zmiany definicji bezrobocia.

Poza tym sam fakt wzrostu bezrobocia o niczym nie świadczy. Z jednej strony może to być oznaka negatywnych zmian, z drugiej strony pozytywnych. Jeśli podniesiemy płacę minimalną, to bezrobocie nam oczywiście wzrośnie, co jest odpowiedzią na zjawiska negatywne. Natomiast niedługo będziemy mieli wzrost bezrobocia, spadek PKB co będzie oznaką zmian pozytywnych, regenerowania się gospodarki.
09-09-2012 16:28 
 Ocena 2 na 2
Miroslaw Rybka (2480 punktów)

>Poza tym sam fakt wzrostu bezrobocia o niczym nie świadczy. Z jednej strony może to być oznaka negatywnych zmian, z drugiej strony pozytywnych. Jeśli podniesiemy płacę minimalną, to bezrobocie nam oczywiście wzrośnie, co jest odpowiedzią na zjawiska negatywne. Natomiast niedługo będziemy mieli wzrost bezrobocia, spadek PKB co będzie oznaką zmian pozytywnych, regenerowania się gospodarki.

W tej sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się Polska dalszy wzrost bezrobocia i dalszy spadek wzrostu PKB jest pozytywnym znakiem regenerowania się gospodarki? Nie wiem czy mi monitor dobrze wyświetlił ten tekst, więc pytam by się upewnić.

br
Tarlop (218 punktów)
Naturalnie. Jest to dość jasna kwestia.
Tarlop (218 punktów)
>Naturalnie. Jest to dość jasna kwestia.

Nie mówię o spadku pochodnej PKB po czasie, ale spadku samego PKB.

Przepraszam bardzo, pośpiech... To miało być umieszczone we wcześniejszej odpowiedzi.
09-09-2012 16:43 
 Ocena 1 na 3
Fafciu (953 punktów)
Nieprawda, że podniesienie płacy minimalnej musi poskutkować wzrostem bezrobocia.
Tarlop (218 punktów)
>Nieprawda, że podniesienie płacy minimalnej musi poskutkować wzrostem bezrobocia.

Zgadam się. Niemniej rozważam przypadek, gdy płaca minimalna nie jest poniżej rynkowej płacy minimalnej.

Też jeśli rozważymy realne bezrobocie, to podniesienie płacy minimalnej nie spowoduje wzrostu bezrobocia, a wręcz być może jest w stanie je obniżyć, jeśli bezproblemowo przechodzi się do szarej strefy i przedsiębiorcy są zachęceni do zatrudniania bez ingerencji państwa.
facet (344 punktów)
Daj linka jeśli możesz!
09-09-2012 17:25
 Ocena 8 na 10
Fafciu (953 punktów)
Znam wielu korwinistów, są miłymi ludźmi. Przychodzą o mnie jako do ekonomisty i socjologa. Bardzo mi ich szkoda i próbuję skierować ich na dobrą drogę. Liczę na ich ocalenie. Rozmawiamy, mówią, że mają problemy z kobietami, są nieśmiali, chcieliby odejść od korwinizmu. Przecież każdy człowiek potrzebuje czasem pomocy innych a rynek nie wszystko załatwi. W niektórych przypadkach mi się udało.
09-09-2012 20:47 
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)
>mówią, że mają problemy z kobietami
To mnie akurat nie dziwi, jeśli pogląd na kobiety od swojego guru przejęli...
teh.mariusz (281 punktów)
Taki zbiór moich przemyśleń dot. tematu:

Zawsze wydawało mi się, że jestem liberałem ale poznając poglądy niektórych forumowych liberałów zauważam, że jednak bliżej mi do socjalizmu.

Mój główny problem z anarchokapitalizmem czy libertarianizmem jest taki, że jest zupełnie oderwany od rzeczywistości. Jakkolwiek można próbować dowodzić, że w PEWNYM zakresie niektóre rozwiązania prezentowane przez Borysa czy Selanosa mogłyby się sprawdzić to ich realizacja w praktyce jest najzupełniej niemożliwa. Bo jak miałoby się to stać? Jak Korwin czy ktoś podobny mógłby zdobyć większość w sejmie pozwalającą mu na jakiekolwiek zmiany? Co z obecnym systemem? Co z tym systemem emerytalnym? Zły czy nie, wielu ludzi jednak żyje z myślą, że na starość im te pieniądze będą wypłacone.

Drugie to mówienie, że ten system jest słuszny bo jest zgodny z ewolucją. Nie jestem specjalistą w tym zakresie, ale zawsze wydawało mi się, że rozumienie procesów ewolucyjnych raczej służy nam do lepszego rozumienia procesów, które już zaszły. Tzn. mamy gatunki zwierząt, skamieniałości i dzięki rozumieniu procesów ewolucyjnych możemy zrozumieć jak się one rozwijały, co się przekształcało w co, itp. Dlatego biorąc pod uwagę, że jednak od najdawniejszych lat człowiek tworzył jakieś układy, społeczności, państwa może należałoby choć wziąć pod uwagę, że państwo socjaldemokratyczne jest następnym ogniwem takiej ewolucji? Może trochę więcej sceptycyzmu wobec swoich przekonań?

Oglądałem kiedyś film dokumentalny o mangustach. W stadzie urodziła się mangusta kompletnie ślepa. Wydawałoby się, że lepiej taką zostawić, będzie tylko zawadzała stadu. Stado tak jednak nie zrobiło. Mimo iż ślepa mangusta znacznie spowalniała stado, poza tym ciągle ktoś się nią musiał opiekować wystawiając wszystkich na ryzyko śmierci z rąk drapieżników nadal się nią opiekowano. Dlaczego? Być może dlatego, że ewentualne koszty czy też ryzyko związane z takim niańczeniem było małe w porównaniu z potencjalnymi zyskami. Więcej mangust, większa szansa na zostawienie potomstwa. Więcej potomstwa, większa szansa na przetrwanie stada, gatunku.

Państwo socjaldemokratyczne jest po prostu zinstytucjonalizowaną formę takiego postępowania. Chodzi mi o to, że skoro płacimy już podatki ewentualne koszta związane ze strefą socjalną, publiczną edukacją czy nawet policją są i tak małe w porównaniu z potencjalnymi zyskami. Publiczna edukacja nie tylko uczy, ale też może rozbudzać w człowieku chęć do dalszej nauki. Kto wie, gdyby już w starożytności wprowadzono publiczną edukacją być może rozbudzilibyśmy zamiłowanie do nauki w jakimś niewolniku, i dokonano by znacznie wcześniej pewnych odkryć naukowych. Może nie, a może tak.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Być może wiara potrzebuje naiwności i prostego przekazu, pokazującego, iż świat jest znacznie prostszy niż jest w rzeczywistości. Proste reguły oczarowują chcących "wiedzieć" i mieć swoje "zdanie" już teraz, natychmiast...
Tu występuje jeszcze jedno zjawisko. Próba racjonalizacji irracjonalnej chciwości.

>Ukazanie złożoności rzeczywistości może w tym momencie tylko rozczarować.
Zawsze wysoko stawiam sobie wnioski płynące z badań naukowych w 34 numerze "FORUM" z 20 - 26 sierpnia 2012 roku znajduje się artykuł "Mózg grubej ryby. Chciwemu nigdy dość". Poniżej cytuję wyjątki:

Bogatemu wszystko wolno

Człowiek bogaty, to najczęściej biedny człowiek, tylko wyposażony w pokaźny majątek. Prawdziwi biedacy mogą mieć satysfakcję przynajmniej w jednym: badania potwierdzają, ze duże pieniądze czynią z ludzi prostaków.
[..] według nowych badań bogactwo w bardzo istotny sposób miesza w głowach. Im więcej człowiek ma pieniędzy, tym mniej zachowuje się jak człowiek albo przynajmniej po ludzku.

AROGANT NA DRODZE
30-letni psycholog Paul Piff opublikował w «Pro¬ceedings of the National Academy of Sciences" pracę "Higher Social Class Predicts Increased Unethical Behavior" (Wyższa klasa społeczna czynnikiem sprzyjającym nieetycznemu zachowaniu), która odbiła się szerokim echem w kręgach naukowych. Na podstawie quizów, gier internetowych, kwestio nariuszy, eksperymentów laboratoryjnych i badań w terenie dowodzi, ze wysoki status społeczny może - potocznie mówiąc - odczłowieczać. Ludzie bogacąc się, stają się mniej etyczni, bardziej egoistyczni, bardziej odizolowani, mniej współczujący.
- Ludzie zamożni znacznie częściej przedkłada własne dobro nad interes innych. Krótko mówiąc jest bardziej prawdopodobne, ze wykażą się cechami, które zwykle przypisujemy dupkom - mówi autor pracy.[...]

CHCIWY UMYSł
Kolejne badania przeprowadzono w laboratorium. Uczestników poddano rozmaitym testom, które miały służyć tylko temu, by nie mogli si? domyślić, o co w badaniach chodzi. Na koniec czekał na nich słój cukierków: mogli się częstować, ale że świadomością, ze im więcej zjedzą, tym mniej zostanie dla dzieci, które rzekomo czekają na kolejny eksperyment. Najbardziej majętni wzięli średnio po 1,17 cukierka, a najbiedniejsi - 0,6. Piff opracował jeszcze trzy podobne testy, w których np. można było oszukiwać, by zwiększyć szansę zdobycia nagrody finansowej, albo stawiał uczestników w sytuacjach, gdy mieli możliwość okłamania innych uczestników. Ci, którzy wierzyli, ze chciwość popłaca, zachowywali się najmniej etycznie.[...]

ŚMIERĆ FRAJEROM
Do takiego wniosku prowadzą wyniki eksperymentu przeprowadzonego na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Uczestnicy badania zostali poproszeni o rozegranie partii Monopoly według niesprawiedliwych zasad. [...]
Z sąsiedniego pokoju naukowcy analizowali każdy grymas twarzy i każdy gest graczy. Początkowo obaj traktowali tę zabawę bardzo spokojnie, ponieważ wiadomo było, że jeden z nich nie ma szans na wygraną. Ale w miarę upływu czasu atmosfera robiła się napięta. Gracz A początkowo reagował na nie sprawiedliwe zasady gry z uśmieszkiem zażenowania, chyba było mu trochę głupio. "To dziwne i nie- sprawiedliwe, ale to tylko eksperyment, prawda?"
- mówił jego wyraz twarzy.
Jednak w miarę pokonywania kolejnych okrążeń, kupowania nieruchomości i inkasowania czynszów, jego skrępowanie znikało. Zdawał się zajmować co raz więcej przestrzeni w pokoju, wyciągał nogi pod stołem, a posuwając się naprzód, zamaszyście stukał pionkiem o planszę - bum! Po czterech minutach partii wziął do ręki pionek gracza B, by wykonać za niego ruch. Gdy partia miała się ku końcowi, uśmiech z twarzy znikł, gracz A stał się maszyną do wygrywania. Nie patrzył w oczy i miał obojętny wyraz twarzy, gdy zgarniał wygraną gotówkę.


Myślę, że te badania wyjaśniają także - choć po części - agresywne przekonywanie o jedynosłuszności własnych rozwiązań naszych forumowych neoliberałów.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
10-09-2012 17:47 
 Ocena 4 na 4
Artur@R (7115 punktów)
Można z parafrazować to co Pan nam tu przekazał powiedzeniem:
"Bogactwo deprawuje, a wielkie bogactwo deprawuje wielce i w ekspresowym tempie"...niestety (podobnie jak kuzynka bogactwa - władza).

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Kaszman (396 punktów)
"Bo wolny rynek to wolność, a lewaki próbują nam wolność odebrać."
Jak różnie można rozumieć wolność...
No i tak na chłopski rozum - niewidzialna ręka rynku wszystko załatwi - jak naiwnym trzeba być, by w to wierzyć ? No, chyba, że ta niewidzialna ręka to bóg, to wszystko staje się jasne.

Where's your god now ?
worek kości (2937 punktów)
>Dziwi też popularność Korwina w sieci i w szkołach średnich. Być może wiara potrzebuje naiwności i
>prostego przekazu, pokazującego, iż świat jest znacznie prostszy niż jest w rzeczywistości.

Gdybym był złośliwy, to bym identyczny post zmajstrował, tylko podmieniłbym Korwina na Dawkinsa. I przekrój przez gros racjonalistycznych umysłów gotowy.


bembergiem w berg
10-09-2012 20:30 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)

>Gdybym był złośliwy, to bym identyczny post zmajstrował, tylko podmieniłbym Korwina na Dawkinsa. I przekrój przez gros racjonalistycznych umysłów gotowy.
To masz farta żeś nie zmajstrował, bo nie tylko złośliwość, ale i głupotę niewąską byś ujawnił.
Chyba że to moja ślepota nie pozwala rozumnej paraleli między Dawkinsem i Korwinem rozciągnąć - w takim przypadku proszę o więcej w tym temacie.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-09-2012 22:43 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Dziwi też popularność Korwina w sieci i w szkołach średnich. Być może wiara potrzebuje naiwności i prostego przekazu, pokazującego, iż świat jest znacznie prostszy niż jest w rzeczywistości.
>Gdybym był złośliwy, to bym identyczny post zmajstrował, tylko podmieniłbym Korwina na Dawkinsa. I przekrój przez gros racjonalistycznych umysłów gotowy.
O kurcze blade! To chyba nie z przekroju przez gros fideistycznych umysłów taka mądrość wynika, tu jeden umysł Pana Piotra wystarcza.
Ale co z tego wynika?
Jak się ma pan Korwindo pana Dawkinsa, to dla racjonalistycznego umysłu zagadka. "Zmajstruj" Pan ten "złośliwy post". Dowcipna złośliwość świadczy o inteligencji. Nie wstydź się Pan.

Miłego dnia.

@@@
.
Brzostowski (7067 punktów)
>Śledziłem ostatnio dyskusję na temat okropnej wypowiedzi Korwina Mikke na temat paraolimpiady.

Wypowiedź Korwina była bardzo niedyplomatyczna, ale mnóstwo w niej racji i z wieloma elementami jego wypowiedzi na temat paraolimpiady zgadzam się, a stawiane przez niego akurat w tym zakresie pytania uważam, za ważne.

Przed zaminusowaniem mnie, odsyłam do tekstu na blogu Korwina pt: "Para-olimpiada czyli paranoja".
jkm.nowyek(*),para-olimpiada-czyli-paranoja
i.o. (1269 punktów)
Mnie jego popularność nie dziwi. Populizm i niepoprawność polityczna dość dobrze się sprzedają. Zwłaszcza wśród frustratów, zagniewanych młodocianych czy jakiś innych buntowników gotowych zmieniać świat.
W zupełności wystarczy wypowiadać na głos to co inni myślą, ale konformizm nie pozwala im mówić. Przy okazji tworzy się wizerunek niepokornego brnącego pod prąd rewolucjonisty, który nie idzie na kompromisy i niczego się nie boi. Do tego trzeba znaleźć przyczynę wszelkiego zła. Może to być Tusk, Balcerowicz, kościół, spiskowcy dziejów, kosmici, czy cokolwiek innego. Wreszcie może być to państwo. Państwo to wróg idealny, przecież nikt nie lubi płacić podatków, nikt nie lubi biurokracji, służb mundurowych a jak jeszcze powie się, że te pieniądze, dzięki którym obywatel żyłby niczym Carrington z Dynastii zostają przeznaczane na pomoc społeczną jakimś nierobom, kalekom i innym nieudacznikom, to pełen sukces jest.

Większość polityków na tej zasadzie zdobywa głosy wyborców. Korwin-Mikke jest za mało wyrachowany i dyplomatyczny w tym co mówi, dlatego postrzegany jest jako kuglarz i nie wygrywa wyborów. Inni są bardziej biegli w tej sztuce. Nie mniej jednak ma swoich zwolenników, bo udało mu się stworzyć wrażenie, że te jego poglądy to takie intelektualne, racjonalne i skrojone na miarę światłych umysłów. W pewnych kręgach to dobrze brzmi być zwolennikiem Korwina. A, że nawet wykształceni ludzie, często nie potrafią samodzielnie myśleć, wyciągać wniosków czy analizować tego co widzą, słyszą i czytają, to różne dziwne idee mają swoich zagorzałych wielbicieli, gotowych bronić je nawet za cenę ośmieszania się.
julek (1527 punktów)
Pojawiło się w tym wątku ponad 200 wypowiedzi a ja z "innej strony" zapytam /bo wielu tu znawców Korwina/, jaki jest jego pogląd na relacje nauka - religia. To nie na temat ? Jak to nie, w tytule wątku mamy i Korwina i religię Szukałem i nie znalazłem. Odpowiedz na postawione pytanie wiele by wyjaśniła. Pozdrawiam
11-09-2012 22:43 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Można się domyśleć, że nauka, wymagająca ogromnych nakładów i nie zawsze w oczywisty sposób praktyczna, budowana dzięki ludziom zdolnym, a niekoniecznie bogatym, jest wrogiem Korwina i jego zwolenników. Pod kuratelą Korwina nie powstałby Wielki Zderzacz Hadronów, nie wysyłano by sond badających kosmos. Co najwyżej satelity do telewizji satelitarnych, bo już telekomunikacyjne byłyby niepłacalne, bo szarak nie musiałby się komunikować, a rządząca slumsami garstka bogaczy miałaby prywatne bombowce.
12-09-2012 16:24 
 Ocena 1 na 1
Fafciu (953 punktów)
>Można się domyśleć, że nauka, wymagająca ogromnych nakładów i nie zawsze w oczywisty sposób praktyczna, budowana dzięki ludziom zdolnym, a niekoniecznie bogatym, jest wrogiem Korwina i jego zwolenników. Pod kuratelą Korwina nie powstałby Wielki Zderzacz Hadronów, nie wysyłano by sond badających kosmos. Co najwyżej satelity do telewizji satelitarnych, bo już telekomunikacyjne byłyby niepłacalne, bo szarak nie musiałby się komunikować, a rządząca slumsami garstka bogaczy miałaby prywatne bombowce.
>

Nie wspominając, że to nie dzięki niewidzialnej ręce całą kulę ziemską oplata sieć Web.
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Bardzo mnie rozczarowała ta wypowiedź p. Tabisza.

100% ad personam
0% ad rem

Przykre. Korwin w swoim tekście ''Paranoja...'' przytacza szereg argumentów, dlaczego nazywa to paranoją. Jest to podejście racjonalne. Dlatego słowa p. Tabisza '' Złe elementy wypowiedzi Korwina'' '' okropnej wypowiedzi Korwina Mikke'' domagają się wyjaśnienia. Stwierdzenie złe, okropne i już... to takie właśnie w stylu kapłana religii...
12-09-2012 00:13 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Gdybyś miał wypadek, w skutek którego stałbyś się kaleką, zrozumiałbyś lepiej. Ale oczywiście nie życzę ci wypadku. Może empatia się rozwinie bez tego. Przydaje się, bo nie tylko pomaga zrozumieć innych ludzi, ale ogólnie rzeczywistość. W moim poście odniosłem się do poprzedniej dyskusji, gdzie wypowiedź Korwina została dość dokładnie omówiona, również przeze mnie.
12-09-2012 01:09 
 Ocena 1 na 1
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
>Gdybyś miał wypadek, w skutek którego stałbyś się kaleką, zrozumiałbyś lepiej. Ale oczywiście nie życzę ci wypadku. Może empatia się rozwinie bez tego. Przydaje się, bo nie tylko pomaga zrozumieć innych ludzi, ale ogólnie rzeczywistość. W moim poście odniosłem się do poprzedniej dyskusji, gdzie wypowiedź Korwina została dość dokładnie omówiona, również przeze mnie.

Gdybym był wierzący, to odpowiedziałbym ci analogicznie:
Gdybyś był wierzący, zrozumiałbyś lepiej. Jesteś ateistą. Może empatia się rozwinie bez tego. Przydaje się, bo nie tylko pomaga zrozumieć innych ludzi ale i zbliżyć się do Boga. A ty obrażasz moje uczucia. Może dorośniesz, zmądrzejesz.
Oczywiście nie życzę ci nagłego nawrócenia.

Niestety nie przeczytałeś mojego posta ze zrozumieniem.

Czy zjawisko istnienia osób wierzących ma być powodem cenzury tekstów ateistycznych?
Czy (smutne) zjawisko istnienia osób kalekich ma być powodem cenzury?

Od kilku lat wolontaryjnie poświęcam część mojego czasu dla organizacji charytatywnej, więc jak widzisz empatia nie jest mi obca, co więcej aktywnie ...hmm stosowana? używana?

Szkoda, że stosujesz opisaną przez Shopenhauera taktykę argumentów ad personam, gdy brakuje ci argumentów ad rem.

PS>> W moim poście odniosłem się do poprzedniej dyskusji, gdzie wypowiedź Korwina została dość dokładnie omówiona, również przeze mnie.
Gdybyś po prostu podał link do tego wątku, zamiast pisać o moich wewnętrznych stanach psychicznych i potencjalnych wypadkach. Niestety (??) nie czytam ani wszystkich tekstów Mikkego (przeczytałem poniżej 0,1% jego twórczości) ani Tabisza.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
12-09-2012 02:06 
 0 na 2
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
>Proszę bardzo:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,517388#w517886


Nic tam nie widzę ( dyskusji ad rem). Czy Satyr to twój drugi nick na forum? (do tego postu prowadzi link) Pod nickiem Jacek Tabisz dyskutujesz o ile dobrze widzę o liberalizmie, feudalizmie itp, czyli po nazwaniu JKM pajacem nie ma odniesienia merytorycznego do jego wypowiedzi. Chyba że to wszystko( pajac jako pełny komentarz)- jak to drzewiej bywało, ateistów i ich pisma na stos lub ich wpierw kołem połamać.
12-09-2012 02:23 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem jest tam merytoryczne odniesienie się do "wypowiedzi" Mikke. A przykłady jego wyznawców też znajdziesz tutaj.
12-09-2012 02:41 
 Ocena 1 na 1
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem jest tam merytoryczne odniesienie się do "wypowiedzi" Mikke.
Jakoś trudno mi je znaleźć.
A przykłady jego wyznawców też znajdziesz tutaj.
Polecam film Derrena Browna, bodaj 'Messiah in America' - a propos łatwości stworzenia kultu / religii / wiary.

PS.

Na szczęście wypadku nie miałem, ale:

1) Mam wrodzone kalectwo muzyczne. Nauczyłem się grać na akordeonie, ale musiałem mieć rozłożone nuty przed nosem, chciałbym umieć śpiewać, ale beczenie barana jest lepszym śpiewem.

3) Wyłysiałem. U 95% kobiet mam minus 20 pkt na starcie.

Twoim wzorem i większości dziennikarzy, polityków itp, itd, gdybym ''zaśpiewał'' w ''Szansie na sukces'' a Mikke skomentowałby, że woli posłuchać beczenie barana, to powinienem go nazwać chamem i pajacem.

Jeśli chciałbym wystąpić w reklamie szamponu, a Mikke powiedziałby: ''chłopie, jesteś łysy' , to powinienem go nazwać chamem i pajacem?
12-09-2012 03:50 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Gdybyś był kaleką, Mikke stwierdziłby, żebyś nie pokazywał się publicznie, bo "psujesz zdrowe społeczeństwo". Tymczasem żyjemy w miejscu, gdzie staramy się udostępnić wejścia osobom niepełnosprawnym. Żyjemy w miejscu, gdzie niektórzy niepełnosprawni biją rekordy sprawności, jakich może pozazdrościć 99,99% osób pełnosprawnych. Mikke rozprawiłby się z takimi ekscesami. Ja uważam, że gdyby dorwał się do władzy, Kaczyński byłby przy nim wręcz mężem stanu.

Nie marzy mi się powrót do epoki feudalnej. Dlaczego marzenia Mikke nazwałem nawoływaniem do takiego powrotu wyjaśniłem i uzasadniłem w poprzednim wątku. Jeśli udajesz, że nie umiesz go odczytać, nie mój problem.

Ps.: Z pewnością możesz kupić perukę, chyba, że nie zależy ci na nowych związkach.
12-09-2012 13:26 
 Ocena 4 na 4
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Napisałeś:
>Ps.: Z pewnością możesz kupić perukę, chyba, że nie zależy ci na nowych związkach.
Po raz kolejny zamiast merytorycznie prowadzisz dyskusję robiąc wycieczki osobiste. To są takie rozpaczliwie uderzenia poniżej pasa. Z rady nie skorzystam.

Przejrzałem tamten wątek jeszcze raz i dyskusji merytorycznej na temat wypowiedzi ''paranoja - paraolimpiada'' Mikkego nie prowadzisz tam.

Pokażę ci więc na przykładzie, skoro nie rozumiesz:
Przykład merytorycznej dyskusji wyglądałby tak:

JKM napisał:
Więc żadna "opinia" się nie wzburzyła, bo mało kto chce tę para-olimpiadę oglądać - i słusznie.
- JKM się myli czego dowodem są statystyki:
Oglądalność w TV na Wyspach Brytyjskich:
Olympic opening - 26.3 million
Olympic closing - 23.2 million
Paralympic opening - 11.2 million
Paralympic closing - 7.7 million
(Paralympic) Some 2.7 million tickets were sold. Overseas, the Games were broadcast to more than 100 countries with events streamed live on the video-sharing website YouTube for the first time, LOCOG said.
2 700 000 biletów sprzedanych na zawody.

JKM napisał:
Oto przykład z aktualnej para-olimpiady: odebrano medal jednej dyskobolce, a przyznano innej, bo "sędziowie się pomylili"(...)
Nie, nie zmierzyli źle rzutu - pomylili się przy skomplikowanym mnożeniu i odejmowaniu punktów za stopień kalectwa!
Cytuję: "W sumie zmieniono miejsca siedmiu zawodniczek z czołowej dziesiątki. W wielu konkurencjach, w których rywalizują ze sobą sportowcy o różnym stopniu niepełnosprawności, rezultaty są przeliczane na punkty i na przykład w przypadku rzutów nie liczą się bezwzględne odległości uzyskane w konkursie.'' Ale mnie nie chodzi o pomyłki. Chodzi o zrozumienie, że gdyby ustalono inne przeliczniki, to wygrywaliby inni zawodnicy.

Z tym fragmentem trudno mi się nie zgodzić.

JKM napisał:
w społeczeństwie obowiązuje zasada: "Z kim przestajesz, takim się stajesz", więc i oglądanie - godnych podziwu skądinąd - wysiłków para-sportowców może przynieść - przejściowe, na szczęście - zaburzenia w motoryce!)
- gdyby tak było, to osobie, która straciłaby rękę w wypadku ta ręka po czasie by odrastała, albo osoby z rodziny traciłyby po ręce lub przynajmniej z czasem miałyby ręki niedowład, co jak pokazuje doświadczenie jest nieprawdą. JKM nie podaje żadnych przesłanek czy dowodów na poparcie tej tezy. Można to więc nazwać chorą wyobraźnia Mikkego.

Tak mniej więcej wygląda dyskusja na poziomie merytorycznym.

Od siebie dodam, że sama nazwa 'paraolimpiada' brzmi źle, podobnie jak parapsychologia, paranauka, ... paranoja!
Jak już się na kogoś obrażać, to za tę nazwę, tudzież za te 2 000 milionów wydanych na jakiś pomnik pod nazwą ''stadion narodowy'' gdzie kilkunastu zdrowych facetów pobiega 2 razy w roku ku uciesze gawiedzi. Za te 2 000 milionow szacuję, że mozna by zbudować ok 500 sal / centrów rekreacji, takich co pomieściłyby 6xboisko do badmintowa lub 2x koszykówki w zależności od godziny, w mniejszej salce kilka stołów do ping-ponga, gdzie tygodniowo setki tysięcy pełnosprawnych lub niepełnosprawnych osób, dzieciaków, rodzin i emerytów, mogłoby się pobawić w różne sporty za drobną opłatą.

Oczywiście łatwiej krytykować JKM, którego część uwag jest bardzo trafnych, inne, jak powyżej wykazałem - są wyssane z palca - zamiast w sposób konstruktywny dać dzieciom, emerytom i inwalidom możliwość rekreacji / rekonwalescencji / zabawy w sport.

Mod:
Ogranicz, proszę, żargon podwórkowy.

Zrobione, przepraszam.
12-09-2012 15:53 
 Ocena 3 na 5
Artur@R (7115 punktów)
>Z tym fragmentem trudno mi się nie zgodzić.<

A to ciekawe. A w czym się tak bardzo zgadzasz?

".. odebrano medal jednej dyskobolce, a przyznano innej, bo "sędziowie się pomylili"
Na ostatniej Olimpiadzie też taki medal przyznano Niemce, a innej odebrano - w rzucie młotem kobiet. I takie rzeczy zdarzały się już nie raz - co to za argument?!
Sędziowie mylą się we wszystkich dyscyplinach sportowych i to na potęgę (stąd "challeng-e" w tenisie, Futbolu Amerykańskim, Hokeju itp.) - co to za argument?!

"...pomylili się przy skomplikowanym mnożeniu i odejmowaniu punktów za stopień kalectwa!"
Niepełnosprawności, niepełnosprawności!!! Qrwa!

"W wielu konkurencjach, w których rywalizują ze sobą sportowcy o różnym stopniu niepełnosprawności, rezultaty są przeliczane na punkty i na przykład w przypadku rzutów nie liczą się bezwzględne odległości uzyskane w konkursie.''
W skokach narciarskich też nie wygrywa ten kto "bewzglednie dalej skoczy" przelicza mu się: wysokość najazdu, kierunek i siłę wiatru - zgadnij dlaczego ? ŻEBY WYRÓWNAĆ SZANSE!!.

"Chodzi o zrozumienie, że gdyby ustalono inne przeliczniki, to wygrywaliby inni zawodnicy."
W boksie, judo, zapasach, podnoszeniu cięzarów też jak się zmieni zakres kategorii(!!!), wagi to wygrywać będą inni zawodnicy - co to za argument?!

A co najistotniejsze - startujący w konkretnych konkurecjach niepełnosprawni zawodnicy zdają sobie sprawe z tych "przeliczników" i dlatego ten bardziej sprawny musi starać się mocniej , dalej, wyżej, itd.
W wielu innych dyscyplinach sportowych stosuje się przeliczniki - choćby w wielobojach lekkoatletycznych - co to za argument?!

W kontekscie całej wypowiedzi te "pseudoargumenty" tylko po to by półinteligenci "mogli potakiwać główkami" i by łatwiej przemycać ewidentną dyskryminację, ksenofobię i idee "pachnące faszyzmem i nazizmem".

No to w czym się "tak nietrudno" zgadzasz z Korwinem?
Pistoriusa też należało się brzydzić i nie ogladać jak biegał na Olimpiadzie pełnosprawnych?


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
O co Ci chodzi? Też nie potrafisz czytać ze zrozumieniem? W 1szym poście zwróciłem uwagę p. Tabiszowi, że racjonalna dyskusja to nie jest nazywanie kogoś pajacem i poprzestanie na tym, ale używanie argumentów. To wszystko.

To co komentujesz to tylko PRZYKŁAD, jak taka dyskusja powinna wyglądać.

"...pomylili się przy skomplikowanym mnożeniu i odejmowaniu punktów za stopień kalectwa!"
Niepełnosprawności, niepełnosprawności!!! Qrwa!

Nie jestem edytorem wypowiedzi p. JKM, dlaczego miałbym zmieniać jego słowa? A tak na marginesie, to zmieniaj słownik, zamiast Murzyn - Afro-Amerykanin może, ale to zupełnie inny temat.

Qrwa!
Też nie powinieneś używać podwórkowego słownictwa.

Sędziowie mylą się we wszystkich dyscyplinach sportowych i to na potęgę (stąd "challeng-e" w tenisie, Futbolu Amerykańskim, Hokeju itp.) - co to za argument?!
Nie zrozumiałeś ani wypowiedzi mojej ani JKM. Sam JKM pisze, że nie chodzi o pomyłki sędziów. Czytaj zanim skomentujesz.

W skokach narciarskich też nie wygrywa ten kto "bewzglednie dalej skoczy" przelicza mu się: wysokość najazdu, kierunek i siłę wiatru - zgadnij dlaczego ? ŻEBY WYRÓWNAĆ SZANSE!!.
Czasem można w miarę obiektywne przeliczniki stworzyć, co nie znaczy że skoro się przeliczniki stosuje, to ONE SĄ racjonalne. Np. Uważam że oceny za styl to bezsens - kiedyś w skokach za styl V odejmowali punkty. "Sportowy'' taniec towarzyski to wg mnie bezsens. Wszędzie muszą być medale i podium? Miejsce baletu jest w teatrze. Niedługo pewnie będą zawody kto szybciej zagra mazurek Chopina.
12-09-2012 17:51 
 Ocena 1 na 5
Artur@R (7115 punktów)
>Nie jestem edytorem wypowiedzi p. JKM, dlaczego miałbym zmieniać jego słowa?<
Skoro się z nim zgadzasz, a tak napisałeś:
Z tym fragmentem trudno mi się nie zgodzić.
To znaczy, że się podpisujesz pod tym co zostało napisane przez JKM - JASNE?
Skoro Ty go nie skorygowałeś to ja skorygowałem was, "humaniści z bożej łaski" - JASNE?

>Qrwa!
>Też nie powinieneś używać podwórkowego słownictwa.
To nie "słownictwo" tylko onomatopeja, która się z gardła sama wyrywa, gdy się takie gnioty czyta.

>Nie zrozumiałeś ani wypowiedzi mojej ani JKM. Sam JKM pisze, że nie chodzi o pomyłki sędziów. Czytaj zanim skomentujesz.<
No czyżby?? Naprawdę?
A to co poniżej to niby oczym? I czego niby nie zrozumiałem?

Artur@R:
"W wielu konkurencjach, w których rywalizują ze sobą sportowcy o różnym stopniu niepełnosprawności, rezultaty są przeliczane na punkty i na przykład w przypadku rzutów nie liczą się bezwzględne odległości uzyskane w konkursie.''
W skokach narciarskich też nie wygrywa ten kto "bewzglednie dalej skoczy" przelicza mu się: wysokość najazdu, kierunek i siłę wiatru - zgadnij dlaczego ? ŻEBY WYRÓWNAĆ SZANSE!!.

"Chodzi o zrozumienie, że gdyby ustalono inne przeliczniki, to wygrywaliby inni zawodnicy."
W boksie, judo, zapasach, podnoszeniu cięzarów też jak się zmieni zakres kategorii(!!!), wagi to wygrywać będą inni zawodnicy - co to za argument?!

A co najistotniejsze - startujący w konkretnych konkurecjach niepełnosprawni zawodnicy zdają sobie sprawe z tych "przeliczników" i dlatego ten bardziej sprawny musi starać się mocniej , dalej, wyżej, itd.
W wielu innych dyscyplinach sportowych stosuje się przeliczniki - choćby w wielobojach lekkoatletycznych - co to za argument?!


>Czasem można w miarę obiektywne przeliczniki stworzyć, co nie znaczy że skoro się przeliczniki stosuje, to ONE SĄ racjonalne.<
Rywalizacja sportowa to "rzecz umowna" taka troche "na niby" i zamiast" -czego tu nie rozumiesz?
Jak sobie ludzie wymyślą w tym będą rywalizować i to robią choćby w pluciu na odległość.
Jak się umówią - tak mają i tyle.
W sporcie nie chodzi o "racjonalność" tylko o rywalizację, a ta pociąga za sobą koniecznośc obiektywizacji wyników tej rywalizacji. I stąd w zależności od dyscypliny - "przeliczniki", challenge, powtórki, dodatkowe kamery, nowe technologie, większa ilość sędziów itd. - zrozumiałeś?

>Np. Uważam że oceny za styl to bezsens - kiedyś w skokach za styl V odejmowali punkty. "Sportowy'' taniec towarzyski to wg mnie bezsens. Wszędzie muszą być medale i podium? Miejsce baletu jest w teatrze.<
Uważać sobie możesz co tylko chcesz i podobać Ci się może wiele lub mniej - ALE TO NIE DAJE PRAWA ANI TOBIE ANI JKM DO DYSKRYMINOWANIA I KSENOFOBII - ZROZUMIAŁEŚ?
Bo przecież nie ma normalnych i nienormalnych, wszyscy jesteśmy po prostu inni.

>Niedługo pewnie będą zawody kto szybciej zagra mazurek Chopina.<
Możliwe, no i co?
BTW
A sama "muzyka" jest racjonalna?


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Analfabetyzm wtórny. Czytasz, nie rozumiesz.

To co komentujesz to tylko PRZYKŁAD, jak taka dyskusja powinna wyglądać.
Rozumiesz? Czytasz a nie rozumiesz. Jeśli podaję przykład, wcale nie musi on wyrażać mojej opinii.

>Nie jestem edytorem wypowiedzi p. JKM, dlaczego miałbym zmieniać jego słowa?<
Skoro się z nim zgadzasz, a tak napisałeś:

Z tym fragmentem trudno mi się nie zgodzić.
To znaczy, że się podpisujesz pod tym co zostało napisane przez JKM - JASNE?
Skoro Ty go nie skorygowałeś to ja skorygowałem was, "humaniści z bożej łaski" - JASNE?

Cytat (łac. citatio, niem. Zitat) - dosłowne przytoczenie czyichś słów.
za: wikipedia

A to co poniżej to niby oczym? I czego niby nie zrozumiałem?

To ci powtórze, choć obawiam się że nic to nie pomoże:

W 1szym poście zwróciłem uwagę p. Tabiszowi, że racjonalna dyskusja to nie jest nazywanie kogoś pajacem i poprzestanie na tym, ale używanie argumentów. To wszystko.
Moja wypowiedź dotyczyła FORMY, STYLU prowadzenia dyskusji.

Katolicy palili na stosie za poglądy na temat świata, ty jesteś gotów palić ludzi w imię 'poprawności politycznej'.
sjp.pwn.pl/slownik/2468769/kaleka
slowniki.gazeta.pl/pl/kaleka
Napisz do odpowiedniej komisji o wykreślenie tego słowa ze słownika jęz. polskiego, a potem używaj swoich onomatopej. (Jeśli wykreślą)

Mod.: Radzę zapoznać się z regulaminem. Kolor czerwony zarezerwowany jest dla wypowiedzi moderatorów. Następnym razem post pójdzie na Oślą Ławkę.
12-09-2012 20:03 
 Ocena 3 na 5
Artur@R (7115 punktów)
>Analfabetyzm wtórny. Czytasz, nie rozumiesz.<
Jackowi Tabiszowi też to imputujesz: "Niestety nie przeczytałeś mojego posta ze zrozumieniem."
Kto Cię jeszcze nie rozumie? Może zdołamy zorganizować jakąś pomoc.

>To co komentujesz to tylko PRZYKŁAD, jak taka dyskusja powinna wyglądać.<
Taaa, a buty też będziesz nas tu uczył wiązać??
Nie pierwszy jesteś tu na Forum od sztuczek erystycznych, oj nie pierwszy i nie pierwszy włazisz tu pouczać.
Oto ten Twój post:
Hotbit:
Bardzo mnie rozczarowała ta wypowiedź p. Tabisza.

100% ad personam
0% ad rem

Przykre. Korwin w swoim tekście ''Paranoja...'' przytacza szereg argumentów, dlaczego nazywa to paranoją. Jest to podejście racjonalne. Dlatego słowa p. Tabisza '' Złe elementy wypowiedzi Korwina'' '' okropnej wypowiedzi Korwina Mikke'' domagają się wyjaśnienia. Stwierdzenie złe, okropne i już... to takie właśnie w stylu kapłana religii...
(Podkreślenie moje A.)
Zarówno moje wpisy tu jak i wpisy np. Ani, Meretseger, Matixa w wątku, do którego odesłał Cię Jacek Tabisz rozprawiają się z ta "racjonalnością" - Korwina i Twoją tu.
Jacek Tabisz ten wątek zainicjował po analizie wypowiedzi zwolenników JKM w wątku "Para-olimpiada czy paranoja". Snuje swoje refleksje (trafne) o ich reakcjach, zachowaniach porównując je (celnie) do zachowań fanatyków, religiantów , fideistów.

>Jeśli podaję przykład, wcale nie musi on wyrażać mojej opinii.<
Ano nie musi tylko wtedy, tak jak cytaty Korwina powinieneś je wyróżnić - cudzysłowiem, kolorem, kursywą itp. Skoro już z Ciebie taki ...humanista i erudyta.

>To ci powtórze, choć obawiam się że nic to nie pomoże:
> W 1szym poście zwróciłem uwagę p. Tabiszowi, że racjonalna dyskusja to nie jest nazywanie kogoś pajacem i poprzestanie na tym, ale używanie argumentów. To wszystko.
>Moja wypowiedź dotyczyła FORMY, STYLU prowadzenia dyskusji.<
Twoje uwagi są "ni z gruszki ni z pietruszki" i do niczego tak naprawdę się nie odnoszą - są jedynie zakamuflowaną i cwaną obroną pogladów JKM. (co widać w/w Twoim poście- moje podkreślenie)

>Katolicy palili na stosie za poglądy na temat świata, ty jesteś gotów palić ludzi w imię 'poprawności politycznej'.<
Palić, palić...każdą głupotę ciągle świeżym ogniem rozumu, bez względu na to kto ją głosi! O tak!

>Napisz do odpowiedniej komisji o wykreślenie tego słowa ze słownika jęz. polskiego, a potem używaj swoich onomatopej. (Jeśli wykreślą)<
Słownikim się nie zasłaniaj i "poprawnością polityczną" nie pluj - określenia odczytuje się zawsze W KONTEKSCIE, a ten w całych "wymiocinach" Korwina jest jasny. Określenie "kalectwo" ma w nim charakter pejoratywny i służyć ma deprecjacji. Prostak Korwin sam używa określenia "kalectwo" w przeciwienstwie do określenia użytego w cytowanym przez siebie tekście (wyróżnienia moje-Artur):
JKM:
Nie, nie zmierzyli źle rzutu - pomylili się przy skomplikowanym mnożeniu i odejmowaniu punktów za stopień kalectwa!
Cytuję: "W sumie zmieniono miejsca siedmiu zawodniczek z czołowej dziesiątki. W wielu konkurencjach, w których rywalizują ze sobą sportowcy o różnym stopniu niepełnosprawności, rezultaty są przeliczane na punkty i na przykład w przypadku rzutów nie liczą się bezwzględne odległości uzyskane w konkursie.'' Ale mnie nie chodzi o pomyłki. Chodzi o zrozumienie, że gdyby ustalono inne przeliczniki, to wygrywaliby inni zawodnicy.


Masz jeszcze jakieś cenne, "interesujące" uwagii?

PS.I nie zapomij sobie jeszce parę "minusków" kliknąć - Twoje szczęście jest najważniejsze.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
12-09-2012 20:56 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W pełni się zgadzam z Artur@R. Stosujesz tanie chwyty erystyczne, aby wybronić swoją wiarę w Korwina. Nie moja wina, że nie widzisz argumentów które nie są doskonale spójne z twoim "jedyniesłusznym" światopoglądem.

Jeśli chodzi o epitety, pajacem nikogo nie nazwałem, za to zostałem nazwany przez Twojego współwyznawcę Borysa, który ogólnie nie ma niemal żadnych argumentów, więc stara się obrazić rozmówców. Widać taki styl. Ty z kolei niedowidzisz...
12-09-2012 23:26 
 Ocena 1 na 1
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
@Artur@R @Jacek Tabisz
Cha Cha Cha
Zwróciłem uwagę, żeby nie stosować sztuczek erystycznych, a teraz wy mi stosowanie sztuczek erystycznych imputujecie.

@Jacek Tabisz
Stosujesz tanie chwyty erystyczne, aby wybronić swoją wiarę w Korwina.
Najpierw życzysz - nieżyczysz mi kalectwa (grasz na emocjach), oceniasz moją empatię (robiłeś testy jakieś?), polecasz perukę - i zarzucasz mi chwyty erystyczne? W przykładzie powyżej podałem argumenty (np. oglądalność paraolimpiady w UK), które wykazują, że dwa poglądy JKM w jego tekście o paraolimpiadzie są fałszywe, a ty mi imputujesz wiarę w Korwina? Bardzo bezczelne erystyczne chwyty.

Zachowujecie się jak kapłan podkładający pochodnię pod stos, mówiący ''Jesteśmy miłosierdziem''.
13-09-2012 01:16 
 0 na 2
Artur@R (7115 punktów)Odp: @Artur@R @Jacek Tabisz
>W przykładzie powyżej podałem argumenty (np. oglądalność paraolimpiady w UK), które wykazują, że dwa poglądy JKM w jego tekście o paraolimpiadzie są fałszywe<

Te dwa przykłady, o których wspominasz, są tak ewidentnym kretyństwem, że nie trzeba być geniuszem by je dostrzec i wskazać - są po prostu "nie do obrony" w żaden sposób. I tak w rzeczywistości akurat na nich nikt się za bardzo nie skupia.
"Intrgująca i powalająca" jest cała reszta "wynaturzeń" imć Korwina na kanwie "paraolimpiady".
A skoro taki jesteś "niezrozumiany" i "niewierzący" to :
Z którymi poglądami "wodza Korwina" nie zgadzasz się jeszcze??
Słuchamy (czytamy) !!!

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
13-09-2012 01:55 
 Ocena 1 na 1
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Odp: @Artur@R
Nie chce mi się z tobą rozmawiać.
13-09-2012 02:30 
 Ocena 1 na 3
Artur@R (7115 punktów)
>Nie chce mi się z tobą rozmawiać.<
Klasyka leci tak : "Nie chce mi się z tobą gadać"> - to takie, wiesz, bardziej ...rasowe(sic!).
W Post Scriptum poprzedniej wypowiedzi miałem zamiar napisać: "Ale pewnie się nie doczekamy".
Nie napisałem, bo prowokować nie chciałem..."a tu masz Babo placek"

Żegnam zucha i..." żegnamy reklamy"


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Rafał Poniecki (7132 punktów)Odp: Religia Korwina
>>Śledziłem ostatnio dyskusję na temat okropnej wypowiedzi Korwina Mikke na temat paraolimpiady.<<
No to jeszcze rozwijając temat korwinizmu, posłuszajtie, co JKM chciałby zrobić z pełnosprawnymi.
www.linia.(*)yktatorem-wywiad-dla-linii-tv/
12-09-2012 13:15 
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)
Film mnie bardzo podbudował uświadomiłem sobie że JKM jest w stanie sięgnąć po władzę jedynie z pomocą czegoś większego niż "Wielki kryzys" osobiście stawiał bym na technologiczne wsparcie hord Obcych liberałów z planety Vulcan . Póki jednak Vulcananie nie wejdą z JKM w żadne sojusze ,reszta może spać spokojnie.Oczywiście kosztem naszej nieobecności na marsie w przeciągu następnych siedmiu lat, ech trochę żal...
popers (129 punktów)
>Śledziłem ostatnio dyskusję na temat okropnej wypowiedzi Korwina Mikke na temat paraolimpiady. W
>dyskusji wzięły też udział osoby ewidentnie wierzące w Korwina. Starały się one dokonywać
>teologicznej wykładni jego słów. Złe elementy wypowiedzi Korwina stawały się w ich rozumieniu
>tajemniczymi metaforami, zaś całości przyświecało przekonanie, iż "Korwin ma zawsze rację". Kiedy
>nie można już było centralnie ubóstwić Korwina (przynajmniej oficjalnie, na oczach takich jak ja
>sceptyków) osoby wierzące w korwinizm zaczynały podważać znaczenia słów użytych przez tego szaleńca
>- rozmiękczyła się na przykład definicja słowa "niepełnosprawność". Cała dyskusja pokazała mi, jak
>łatwo odpowiednio podatny Homo sapiens może tworzyć nowe religie i jak bardzo ich potrzebuje. Innym
>wnioskiem była oczywiście niedorzeczność tychże. Łatwość, z jaką podły człowiek może stać się u
>swoich wyznawców świętym, herosem, czy nawet bogiem. Jezus, jeśli wogóle istniał, przechodził z
>pewnością podobny proces ubóstwienia.

Czytałem kilka pańskich artykułów i stwierdzić muszę, że ma pan jakiś problem psychiczny, coś na granicy fanatyzmu.

>Dziwi też popularność Korwina w sieci i w szkołach średnich. Być może wiara potrzebuje naiwności i
>prostego przekazu, pokazującego, iż świat jest znacznie prostszy niż jest w rzeczywistości. Proste
>reguły oczarowują chcących "wiedzieć" i mieć swoje "zdanie" już teraz, natychmiast... Ukazanie
>złożoności rzeczywistości może w tym momencie tylko rozczarować.

Korwin może i nie cacka się z doborem słów, ale trudno odmówić mu chociaż ułamka racji. Wystarczy zapoznać się z zasadami paraolimpiady i kryteriami wg których ustalane są końcowe tabele wyników.

Mod:
Po pierwsze - kasuj zbędne cytowania. Po drugie - czerwień na tym forum zarezerwowana jest dla moderacji.
14-09-2012 12:43 
 0 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Choć nic nie powiedziałeś, stanowisz doskonały przykład. Dzięki

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365