Racjonalista - Strona głównaDo treści
Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-12-2013 22:17Asphodelus1 (887 punktów)Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
Ocena 2 na 2
Człowiek ten, jest dla mnie postacią przedziwną gdyż jego poglądy etyczne, oraz zawód jaki uprawia wzajem się wykluczają.

1. Bodajże z rok temu był reportaż w ''Wiadomościach'' TVP 1 o kondomach. W jednym z epizodów tegoż reportażu na chwilę pojawił się Lew-Starowicz, i mówił mniej więcej tak: ''prezerwatywie powinno postawić się pomnik w każdym mieście''. Stoi to w sprzeczności z deklarowanym przezeń katolickim światopoglądem. (Nie pamiętam daty edycji tego odcinka)

2. W ''Neewsweek-u'' z dnia 18.11.13 (ten z Cejrowskim i tęczą na okładce) ukazał się artykuł ''Pan od seksu'' o Starowiczu, w artykule jest napisane o jego katolickości, i o tym, że gdy przychodziły do niego zakonnice, to dawał im środki hamujące popęd płciowy. Czyli zachował się tak, jakby polecił człowiekowi przechodzącemu głodówkę, zagłodzić się dalej, na śmierć.

3. W komentarzach do jednego z nowszych artykułów napisano, iż udzielił wywiadu do katolickiego tygodnika, gdzie krytykuje masturbację:
www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,9483#c115448
Cytat:
Nie wchodząc w dyskusję na ten temat. Mogę tylko dać info., że Lech Starowicz wypowiada się z obecnym tygodniku "Do Rzeczy" między jnnymi na temat masturbacji. Oczywiście mówi, że nie jest to normalne. Ale resztę to musi pani sobie już sama doczytać.


To chyba prawda, powyższy cytat, jeśli się poczyta Starowicza wypowiedzi na Frondzie:
www.fronda(*)ba-sie-tylko-elitom,32371.html

Cytat:
Ta aktywność zawsze była ukryta, teraz młodzi przesyłają sobie zdjęcia i otwarcie mówią o tym w mediach, zwłaszcza społecznościowych" - komentuje w rozmowie z "Plus Minus" znany seksuolog, autor licznych publikacji.

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz mówi także o powszechnym upublicznianiu seksu. "Kiedyś scena erotyczna w kinie kończyła się tam, gdzie zaczynał się seks. Po pierwszym pocałunku gasło światło. Andrzej Wajda cenzurował piękne sceny z Kaliną Jędrusik w "Ziemi obiecanej", a dziś takie sekwencje znajdzie pan w co drugim filmie".


Jednocześnie, co jest w zasadzie także zastanawiające, Cejrowski tego antyseksualnego seksuologa potępił w jednym z WCkwadransów...

Zatem:

Kto uznał tego zdewociałego człowieka za najlepszego polskiego seksuologa? Toć to śmiech na sali i boki zrywać.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

knx90 (664 punktów)
>2. W ''Neewsweek-u'' z dnia 18.11.13 (ten z Cejrowskim i tęczą na okładce) ukazał się artykuł ''Pan od seksu'' o Starowiczu, w artykule jest napisane o jego katolickości, i o tym, że gdy przychodziły do niego zakonnice, to dawał im środki hamujące popęd płciowy. Czyli zachował się tak, jakby polecił człowiekowi przechodzącemu głodówkę, zagłodzić się dalej, na śmierć.

Z tą głodówką to się nie zgadzam.
Normalny człowiek uznałby taki akt za antyhumanistyczny, skierowany przeciw naturze. Ale nie trzeba tego stwierdzać, bo te Panie na własne życzenie chcą wykluczać podstawowe, ludzkie pragnienia w imię ideologii. Kochają jednego mężczyznę na płaszczyźnie magicznej, mając nadzieję na rekompensatę tych cierpień, w tamtym świecie. Diabli raczą wiedzieć, czy to będzie jakaś masowa niebiańska orgia, czy inny metafizyczno-seksualny akt.

Czasami głodówka jest podejmowana jako protest, np. w przypadku irracjonalnej i często idiotycznej decyzji jednego czy innego burmistrza, który chce zamknąć szkołę, do której niektóre dzieci dojeżdżają codziennie 50 lub więcej kilometrów bo "hajs musi się zgadzać". To moim zdaniem jest w pełni uzasadnione, kiedy inne opcje dyplomacji czy rozmowy odpadają. Jak sobie potrafię wyobrazić facetów żyjących w jednym stadzie, którzy popadają w pychę, alkoholizm, samouwielbienie, nadmierne ironizowanie z wiernych, tak nie jestem w stanie pojąć jak kobiety pragnące jednego mężczyzny mogą ze sobą wytrzymywać wszystkie spięcia, nieporozumienia. To jest dramat na własne życzenie.

10-12-2013 11:41 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Diabli raczą wiedzieć, czy to będzie jakaś masowa niebiańska orgia, czy inny metafizyczno-seksualny akt.

Hola, hola! Bo jeszcze się na te perspektywy nawrócę!


Fabricati Diem, Pvnc!
10-12-2013 23:38 
 Ocena 3 na 3
Heremis (587 punktów)
Życie seksualne to indywidualna sprawa każdego, jeśli komuś popęd seksualny doskwiera, co złego w próbach neutralizacji chuci? Jeśli jednostka tego chce, powinna mieć taką możliwość. Seks nie jest tym samym co jedzenie i picie, można bez niego żyć, osobiście znam dwie takie osoby i nie są one osobami duchownymi.
11-12-2013 14:00 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Życie seksualne to indywidualna sprawa każdego, jeśli komuś popęd seksualny doskwiera, co złego w próbach neutralizacji chuci?

W próbach farmakologicznych? Wszystko.
Potencjalne leki (nie ma specjalnych, są takie które przy okazji mogą obniżać libido) to albo ciężkie psychotropy albo hormony i to w dawkach przy których pigułka antykoncepcyjna to jak cukierek.
Leki zadziałają albo nie, słabiej lub mocniej, nie ma 100% gwarancji - za to jest tabun skutków ubocznych.
Wielu rodziców niepełnosprawnych umysłowo dorosłych chciałoby w nich zdusić popęd. Byliby szczęśliwi, gdyby można było dać dziecku pigułkę i nie bać się już, że ktoś wykorzysta ich dziecko, bo ono chce, pozwala, samo się naprasza i nie rozumie, że seks to nie guma do żucia.

Może powinni się udać do prof. Starowicza, on ma magiczna pigułkę obniżającą popęd!

>Jeśli jednostka tego chce, powinna mieć taką możliwość. Seks nie jest tym samym co jedzenie i picie, można bez niego żyć, osobiście znam dwie takie osoby i nie są one osobami duchownymi.

Osoba która po prostu niespecjalnie potrzebuje seksu to zupełnie co innego, niż osoba, która ma normalny popęd a nie może go w żaden sposób zaspokoić albo usiłuje do tłumić wbrew sobie.

ps. Nota bene spadek libido jest jednym z najczęstszych działań niepożądanych hormonalnych środków antykoncepcyjnych.
Taki żart medycyny - mogę do woli ale mi się nie chce. Niestety, nie ma gwarancji, że dana kobieta własnie tak zareaguje, bo niektóre wręcz odwrotnie.


"We live in times of smart phones and stupid people"
11-12-2013 16:09 
 Ocena 1 na 1
Heremis (587 punktów)
>Osoba która po prostu niespecjalnie potrzebuje seksu to zupełnie co innego, niż osoba, która ma normalny popęd a nie może go w żaden sposób zaspokoić albo usiłuje do tłumić wbrew sobie.

Jeśli chodzi o "tłumienie" wydaje się, że pomocna może być praktyka medytacji, u siebie zauważyłem znaczny spadek libido przy regularnej i dłuższej medytacji, energia seksualna może ulec wysubtelnieniu, mówią o tym także mistycy. Jedna z osób wyżej wspomniała o większej ilości modlitwy. Być może wbrew pozorom nie jest to bezzasadne.
Najlepsze na popęd jest po prostu absorbujące i męczące zajęcie, najgorsza bezczynność, wiem, bo sprawdziłem. Nie jestem osobą duchowną, ale ze względów religijnych nie jestem aktywny seksualnie.
szarley (54913 punktów)
>Życie seksualne to indywidualna sprawa każdego, jeśli komuś popęd seksualny doskwiera, co złego w próbach neutralizacji chuci? Jeśli jednostka tego chce, powinna mieć taką możliwość. Seks nie jest tym samym co jedzenie i picie, można bez niego żyć, osobiście znam dwie takie osoby i nie są one osobami duchownymi.

Znam mnóstwo osób, które obywają się bez seksu. Cały szpital gieriatryczny
Heremis (587 punktów)
>>Życie seksualne to indywidualna sprawa każdego, jeśli komuś popęd seksualny doskwiera, co złego w próbach neutralizacji chuci? Jeśli jednostka tego chce, powinna mieć taką możliwość. Seks nie jest tym samym co jedzenie i picie, można bez niego żyć, osobiście znam dwie takie osoby i nie są one osobami duchownymi.
>Znam mnóstwo osób, które obywają się bez seksu. Cały szpital gieriatryczny
Co miał ten wpis wnieść od dyskusji? Nie rozmawiamy o starszych osobach.
12-12-2013 09:32 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>>Życie seksualne to indywidualna sprawa każdego, jeśli komuś popęd seksualny doskwiera, co złego w próbach neutralizacji chuci? Jeśli jednostka tego chce, powinna mieć taką możliwość. Seks nie jest tym samym co jedzenie i picie, można bez niego żyć,

Jednostka powinna mieć pełne prawo rezygnować z seksu podobnie jak z piwa, szynki, muzyki i gadania głupstw. Jednostka ma nawet pełne prawo zagłodzić się/zapić się na śmierć. (choć warto czasem komuś w tym przeszkodzić)

Wielu ludzi musi rezygnować z seksu z pobudek zupełnie innych niż religijne, np w czasie rozłąki z ukochaną osobą. Chyba każda para jakiś czas rozłąki przeżyła. Masturbacja nie każdemu odpowiada, zdrada nie wchodzi w grę, pozostaje abstynencja.

>osobiście znam dwie takie osoby i nie są one osobami duchownymi.
A ja znam kilku duchownych, którzy żyją ze swoimi ślubnymi żonami, księży z dziada pradziada, którzy nie wpierają nikomu głupstw, że seks jest czymś brudnym. Wg nich jedynym grzechem w małżeńskiej sypialni, jest przedmiotowe traktowanie parrtnerki/partnera.

Twoja sprawa czy obywasz się bez seksu, jak to robisz i dlaczego.
10-12-2013 08:04
 Ocena 10 na 10
romaro (25211 punktów)
Starowicz jest krajowym konsultantem w dziedzinie seksuologii i biegłym. Kiedyś, sam to przyznał, bardzo chciał godzić seksuologię z nauczaniem Kościoła. Jakie państwo taki seksuolog.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>1. Bodajże z rok temu był reportaż w ''Wiadomościach'' TVP 1 o kondomach. W jednym z epizodów tegoż
>reportażu na chwilę pojawił się Lew-Starowicz, i mówił mniej więcej tak: ''prezerwatywie powinno
>postawić się pomnik w każdym mieście''. Stoi to w sprzeczności z deklarowanym przezeń katolickim
>światopoglądem.
Kościół swoje a życie swoje. Jaka część polskich katolików poważnie traktuje zakaz używania prezerwatyw? Starowicz nie jest wyjątkiem, lecz raczej standardem.
>3. W komentarzach do jednego z nowszych artykułów napisano, iż udzielił wywiadu do katolickiego
>tygodnika, gdzie krytykuje masturbację:
>www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,9483#c115448
Nie tyle krytykuje masturbację co twierdzi, że zastępuje ona seks. Mówi też o pornografii tworzącej nierealistyczne obrazy ewentualnych partnerów. W świetle poniższego artykułu nie zdziwiłbym się jednak gdyby istotnie uważał masturbację za coś nienormalnego.
>To chyba prawda, powyższy cytat, jeśli się poczyta Starowicza wypowiedzi na Frondzie:
>www.fronda(*)ba-sie-tylko-elitom,32371.html
W tym tekście Starowicz zaprezentował się jako wzorcowy ciemnogrodzianin i apologeta religii. Myślałby kto, że profesor powinien jednak prezentować wyższy poziom.
>Jednocześnie, co jest w zasadzie także zastanawiające, Cejrowski tego antyseksualnego seksuologa
>potępił w jednym z WCkwadransów...
Bo to seksuolog a owieczkom taka wiedza nie potrzebna. Najlepiej żeby owieczki nic nie wiedziały, tylko płodziły kolejne dzieci na chwałę pana.
>Kto uznał tego zdewociałego człowieka za najlepszego polskiego seksuologa? Toć to śmiech na sali i
>boki zrywać.
Jak to trafnie ujął romaro - jakie państwo, taki seksuolog.
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Cóż, nie ma w tej postawie nic zaskakującego ani dziwnego. Wielokrotnie np. zwracano na Racjonaliście uwagę na sprzeczność w postawie niektórych fizyków, którzy względem jednego problemu stosują ścisłą metodę naukową, by ją zaraz całkowicie porzucić np. w kwestiach religijnych.

Wyjaśnienie tego paradoksu jest następujące:

Dwójmyślenie (ang. doublethink) to zdolność do wyznawania dwóch sprzecznych poglądów i jednocześnie wierzenia w oba. Dwójmyślenie jest przeciwieństwem dysonansu poznawczego, polegającego na pojawieniu się nieprzyjemnego poczucia napięcia, złości, w sytuacji, gdy docierają do człowieka / zwierzęcia sprzeczne sygnały poznawcze. Aby pojawił się dysonans poznawczy zwierzę musi być zdolne do rozpoznania sprzeczności, co często jest trudnym zadaniem i nic dziwnego, że wiele takich sprzeczności bywa niedostrzeganych, co przejawia się czasem dwójmyśleniem.

Jak napisał Robert A. Heinlein (i chyba za nim w psychologii Leon Festinger), ''Człowiek nie jest zwierzęciem racjonalnym, jest zwierzęciem racjonalizującym''.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Musisz mieć jakieś kolosalne problemy z samym sobą żeby produkować pełne nienawiści i jadu wpisy. Zakonnica nie chce uprawiać seksu w związku z tym popęd płciowy jej wadzi. Przepisał tabletki na obniżenie popędu i problem z głowy. Dla ciebie jak ktoś nie robi wszystkim i wszędzie aborcji to jest już katol i ciemnogród. Współczuję ci ograniczenia.
10-12-2013 15:36 
 Ocena 1 na 1
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Swoją drogą jak bóg chciał doświadczać zakonnicę pożądaniem, to powinna zmówić dziennie kilka zdrowasiek, aby jej zelżył pokuszenie, a jeszcze lepiej - dzielnie pokuszeniu stawiać czoła a nie oszukiwać działań boga wytworami medycyny naukowej

Niby zakonnica zakłada włosienicę, a pod spód podkoszulek z jedwabiu i bluzkę z delikatnej bawełny, bo włosienica ją kłuje!
10-12-2013 15:39 
 Ocena-2 na 4
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Następny wszechwiedzący wie co zakonnica powinna... żal, żal.
11-12-2013 12:59 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Następny wszechwiedzący wie co zakonnica powinna... żal, żal.

Co zakonnica powinna nie jest tajemnicą, reguły zakonne nie są tajne.
Wiadomo co w którym zakonie można, czego nie można a co jest obowiązkiem.
Z doktryną katolicką też każdy się może zapoznać.

Jak się wstąpiło do zakonu to trzeba się liczyć z konsekwencjami.
Na początku jest parę lat nowicjatu, nie zostaje się zakonnicą z dnia na dzień, jest czas, żeby się zastanowić, czy to nie za duże wyzwanie.
Nikt do zakonu wstępować nie każe.
Zresztą nikt też pod lufą nie trzyma - jak się ktoś przeliczył z własnymi możliwościami, może wystąpić. KK ma nawet na to procedury.

"We live in times of smart phones and stupid people"
10-12-2013 20:04 
 Ocena 1 na 1
Asphodelus1 (887 punktów)
> Zakonnica nie chce uprawiać seksu w związku z tym popęd płciowy jej wadzi.

Seks jest czynnością naturalną, tak jak np. jedzenie, czy chęć poruszania się, wszystkie 3 są konieczne do życia, a prócz tego dostarczają przyjemności. Powstrzymywanie naturalnych popędów może poważnie zagrozić zdrowiu i życiu.
10-12-2013 20:40 
 0 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
I oczywiście wiesz lepiej co dla zakonnicy jest lepsze, ona w ogóle powinna o zdanie zapytać ciebie zamiast sama decydować.
11-12-2013 01:12 
 Ocena 3 na 3
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Widzę że sam wiesz bardzo dobrze co zakonnica powinna, skoro tak mocno negatywnie oceniasz wyobrażenia na ten temat innych. Napisz więc proszę, co zakonnica powinna...
11-12-2013 11:32 
 Ocena 8 na 8
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Widzę że sam wiesz bardzo dobrze co zakonnica powinna, skoro tak mocno negatywnie oceniasz wyobrażenia na ten temat innych. Napisz więc proszę, co zakonnica powinna...

Powinna z pokorą przyjąć próby, na jakie wystawia ja JHVH, wszak najbardziej doświadcza tych, których miłuje najmocniej. Miłością boża się nie gardzi bezkarnie!
jest zakonnicą, złożyła śluby, jej cnota to opierać się pokusom a nie chodzić na skróty, po pigułki do seksuologa. Co to za sztuka opierać się pożądaniu, kiedy się nie pożąda?

W dni postu bierze leki na ograniczenie apetytu?
W czasie czuwania przy grobie pańskim popija red bulla?
Jak ma nieczyste myśli, to ma się modlić, po poradę iść do spowiednika, a nie po seksuologach latać.

Oczywiście można założyć, że ona wcale nie wierzy w te wszystkie bajki o bozi a śluby zakonne złożyła dla picu i żeby mieć darmowe mieszkanie i wikt do końca życia, tylko wtedy w czym problem? Rączki sparaliżowało?


"We live in times of smart phones and stupid people"
11-12-2013 11:35 
 Ocena-2 na 4
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Tja... ale jak będzie wigilia to pewnie grzecznie zasiądziesz do stołu z rodziną i podzielisz się opłatkiem <buahahahaha>
11-12-2013 12:18 
 Ocena 8 na 8
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Tja... ale jak będzie wigilia to pewnie grzecznie zasiądziesz do stołu z rodziną i podzielisz się opłatkiem <buahahahaha>

I co w tym złego? Nie mam uczulenia na gluten a moje życzenia są szczere.

Kocham moich rodziców, nie będę im robić przykrości, a poza tym moja matka robi tylko na wigilię najgenialniejszego sandacz w śmietanie i cudowny barszcz i tylko dla jedzenia warto u niej wtedy być.

Oboje wiedzą, że jestem ateistką i przychodzę tylko, żeby im zrobić przyjemnościowy, bo całe to świętowanie nic dla mnie nie znaczy.
Nie napastują kolędami, nie ciągną na pasterkę a ja zachowuję się jak dorosły, kulturalny człowiek. Nikt nie udaje kogoś, kim nie jest, co nie przeszkadza w pokojowej koegzystencji.

A Tu co, siadasz w kącie odwrócony plecami i warczysz, jak ktoś z opłatkiem się zbliża?


"We live in times of smart phones and stupid people"
11-12-2013 12:38 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Tja... ale jak będzie wigilia to pewnie grzecznie zasiądziesz do stołu z rodziną i podzielisz się opłatkiem <buahahahaha>
>I co w tym złego? Nie mam uczulenia na gluten a moje życzenia są szczere.
>Kocham moich rodziców, nie będę im robić przykrości, a poza tym moja matka robi tylko na wigilię najgenialniejszego sandacz w śmietanie i cudowny barszcz i tylko dla jedzenia warto u niej wtedy być.
>Oboje wiedzą, że jestem ateistką i przychodzę tylko, żeby im zrobić przyjemnościowy, bo całe to świętowanie nic dla mnie nie znaczy.

Po tym poznać rodzinę, której podstawą jest wzajemny szacunek i tolerancja. Cieszę się czytając te słowa, bo o wiele częściej czytam odmienne, życzę Ci aby taka atmosfera w Twojej rodzinie pozostała jak najdłużej.
Mama przy wigilijnym stole zawsze zaczynała modlitwę, Ojciec stał spokojnie i czekał aż skończy, tak samo było w domu rodziców Mamy.
11-12-2013 12:59 
 Ocena 10 na 10
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Po tym poznać rodzinę, której podstawą jest wzajemny szacunek i tolerancja. Cieszę się czytając te słowa, bo o wiele częściej czytam odmienne, życzę Ci aby taka atmosfera w Twojej rodzinie pozostała jak najdłużej.

Nie będę kłamać, nie zawsze było tak różowo, były tarcia, były próby przekonania, były absurdalne pytania "dlaczego mi to robisz" i żale "nie tak cie wychowałam" ale w końcu doszliśmy od obecnego konsensusu - nie dotykać drażliwych kwestii wiary, bo jak ich przegadam a oni się obrazą, cieszyć się obecnością bliskich, wolnym dniem i dobrym jedzeniem. Mamy tysiąc dwieście lepszych tematów do rozmów niż religia.

>Mama przy wigilijnym stole zawsze zaczynała modlitwę, Ojciec stał spokojnie i czekał aż skończy, tak samo było w domu rodziców Mamy.

Bo bycie ateistą nie oznacza czarnego podniebienia i noża w zębach, chociaż niektórym katolikom tak się wydaje.
Ba, znam ateistów, którzy uważają, że małe ustępstwo na gruncie religii, nawet wobec najbliższej osoby, to jakaś ujma na honorze.
I raz czy dwa było mi za zachowanie takiego ateisty zwyczajnie wstyd.

ps. Taka mała dygresja. Miałam jakiś czas temu zawodowe kontakty z Franciszkanami.
Kobieta wyciągająca na powitanie rękę i mówiąca "dzień dobry" tak ich zbiła z tropu, że żaden nie pisnął nawet o żadnym pochwalonym, normalne dzień dobry i do widzenia i miłego dnia. I tak już ostało. Cywilizowanie i nawet dość przyjaźnie. I całkowicie neutralnie światopoglądowo.
Da się, wystarczy że obie strony wykażą odrobinę dobrej woli.


"We live in times of smart phones and stupid people"
11-12-2013 13:24 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)

>ps. Taka mała dygresja. Miałam jakiś czas temu zawodowe kontakty z Franciszkanami.
>Kobieta wyciągająca na powitanie rękę i mówiąca "dzień dobry" tak ich zbiła z tropu, że żaden nie pisnął nawet o żadnym pochwalonym, normalne dzień dobry i do widzenia i miłego dnia. I tak już ostało. Cywilizowanie i nawet dość przyjaźnie. I całkowicie neutralnie światopoglądowo.

Trafiłaś na kulturalnych ludzi, to nie jest regułą, ale nie jest też rzadkością.
Na Śląsku (choć nie tylko) był zwyczaj, że człowieka przy pracy pozdrawiało się "Szczęść Boże". Mój Ojciec też tak pozdrawiał, choć był niewierzący. Dziś zwyczaj ten przetwał praktycznie tylko w kopalniach i w polu. Więszość traktuje to jak tradycję, a nie Credo.

>Da się, wystarczy że obie strony wykażą odrobinę dobrej woli.
Niektórym trudno uwierzyć, że odrobina wystraczy, dla innych ta odrobina to za dużo. Współczuję tym, którzy tej odrobiny w swoich rodzinach wykrzesać nie potrafią.

Każdego proszę : nie psuj mojego święta, zaproś mnie na swoje
11-12-2013 11:59 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Widzę że sam wiesz bardzo dobrze co zakonnica powinna, skoro tak mocno negatywnie oceniasz wyobrażenia na ten temat innych. Napisz więc proszę, co zakonnica powinna...
>

Powinna sama zdecydować czego chce. Tak zakonnica jak prostytutka, jak Ty, jak ja....
Nie interesuje mnie jaką bieliznę kto nosi.
11-12-2013 11:08 
 Ocena 7 na 7
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Musisz mieć jakieś kolosalne problemy z samym sobą żeby produkować pełne nienawiści i jadu wpisy. Zakonnica nie chce uprawiać seksu w związku z tym popęd płciowy jej wadzi. Przepisał tabletki na obniżenie popędu i problem z głowy.

Ciekawe jakie?
O ile u mężczyzn kastracja chemiczna jest możliwa (ale nie w 100%, głownie w zakersie fizjologii a nie psychiki, a skutkiem jest rewolucja hormonalna), o tyle popęd płciowy i podniecenie u kobiety jakoś słabo się chce kontrolować farmakologicznie (dlatego nie ma ciągle viagry dla kobiet).
Musiałby jej przepisać jakieś silne psychotropy.
Silnie działające leki o wielu skutkach ubocznych, żeby zlikwidować drobną niedogodność? Za to chyba powinien stracić prawo wykonywania zawodu?

Tanim i nieszkodliwym lekiem na taką dolegliwość jest masturbacja.

A jeżeli ta zakonnica cierpiała na jakieś natręctwa seksualne, to powinien się nią zająć doświadczony psychiatra. Zwykle poza lekami (których dobór nie jest wcale prosty i trywialny) konieczna jest też psychoterapia, leczenie trwa lata a skutek nie jest gwarantowany.

Nie ma pigułki, którą lekarz może dać na receptę i uwolnić człowieka od podniecenia seksualnego.

A tak a propos - tzw. czystość zakonna polega na opieraniu się popędom a nie ich farmakologicznemu eliminowaniu. Sama pomysł, żeby iść od seksuologa po lekarstwo na zniesienie podniecenia seksualnego oznacz, że ktoś chyba nie za bardzo poważnie traktuje swoja wiarę i regułę zakonną i chyba się pomylił z wyborem drogi życiowej.
JHVH wodzi mnie na pokuszenie (wszak lubi testować ludzi, a ulubieńców szczególnie) - a ja go przechytrzę, wezmę pigułkę!

ps. Tylko proszę, bez tekstów, że nie znam tej zakonnicy i nic o niej nie wiem. Jestem niemal pewna, że żadnej zakonnicy nie było, bo historyjka kupy się nie trzyma.
Wygląda to na bujdę na resorach zmyśloną pod publiczkę... ups, miała napisać "skrót myślowy", to teraz zdaje się właściwy termin, kiedy bujdy opowiada osoba publiczna.

"We live in times of smart phones and stupid people"
11-12-2013 11:37 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Oczywiście, że nic nie wiesz. Wymądrzasz się nie mając o niczym pojęcia, natomiast fakty są takie że służba zakonna NIE POLEGA na opieraniu się popędowi. Polega na służbie Chrystusowi.
11-12-2013 12:01 
 Ocena 9 na 9
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
>Polega na służbie Chrystusowi.

Służąca bogatego Rzymianina m.in.
- sprzątała dom
- prała
- przygotowywała posiłki
- zadowalała go seksualnie

Co KONKRETNIE robi zakonnica w służbie bogatego Chrystusa?

Potrafisz konkretnie wyjaśnić czy uciekniesz w dwójmyślenie i napiszesz nie na temat lub wcale?
11-12-2013 12:57 
 Ocena 9 na 9
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście, że nic nie wiesz. Wymądrzasz się nie mając o niczym pojęcia, natomiast fakty są takie że służba zakonna NIE POLEGA na opieraniu się popędowi. Polega na służbie Chrystusowi.

Widzisz, wychowałam się w katolickiej rodzinie, chodziłam na religię do kościoła Michalitów, katechetkami było zakonnice, u chłopców zakonnicy.

To były dawne czasy, kiedy religia był w kościele.
Było rodzinnie i kameralnie, rozmawiało się o rożnych rzeczach, siostra dużo opowiadała o zakonnym życiu (werbunek od małego) a raz nawet pokazywała, co zakonnica nosi pod habitem (w granicach przyzwoitości, resztę opowiedziała) i jak się kornet upina.

Przed maturą byłam 2 tygodnie na zamkniętych rekolekcjach w klasztorze Elżbietanek (co swoja drogą było niezłym bodźcem do uwolnienie się spod wpływu starożytnych żydowskich baśni).
Trochę się zakonnego życia opatrzyłam z bliska. Jak się w korytarzu do toalety wpadnie na kobitkę ubraną w kwiecistą koszulę nocną i nienagannie upięty kornet, co jest przezabawnym widokiem, to atmosfera się rozluźnia i można potem różne pytania zadawać.

Służba Chrystusowi to jest takie ple pe, nic nie znaczy konkretnego.

Zakonnice mówiły głownie o modlitwie, czystości, służbie BLIŹNIM (no ale to Elżbietanki i Michalitki), poświęcaniu się dla INNYCH i walce z pokusami "tego świata" właśnie. Im byłyśmy starsze, tym więcej było o pokusach i jak sobie z nimi radzić (nie sugerowano ani seksuologa ani pigułek)

Na co dzień zakonnicy muszą się zmagać z tzw. słabościami ciała, i to, jak sobie z nimi radzą, wystawia im świadectwo.
Zakonnica, która potrzebuje pigułki na "nieczyste myśli", raczej pomyliła zawód.
To nie jest życie dla kogoś, kto tak naprawdę w te wszystkie czary nie wierzy.
A jeżeli wierzy, to musi zakładać, że jest wystawiany na próbę. Pigułka oznaczać może oblanie egzaminu u samego JHWH.


"We live in times of smart phones and stupid people"
worek kości (2937 punktów)
>Kto uznał tego zdewociałego człowieka za najlepszego polskiego seksuologa? Toć to śmiech na sali i boki zrywać.

A może jakiś argument obok tych inwektyw? Przydałoby się jakieś małe chociaż uzasadnienie.

bembergiem w berg
10-12-2013 20:06 
 Ocena 1 na 1
Asphodelus1 (887 punktów)
>A może jakiś argument obok tych inwektyw? Przydałoby się jakieś małe chociaż uzasadnienie.
>
bembergiem w berg


No jeśli ktoś daje do zrozumienia w wywiadzie, że tęskno mu za czasami, gdy seks był skowany przez chrześcijaństwo w kajdany wstydu i być niejako potajemny i tabuizowany to jakże mam się pozytywnie o takim człowieku wyrażać?
10-12-2013 20:41 
 Ocena-6 na 6
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Z twoich wypowiedzi wynika, że masz wypaczony obraz seksu (w domyśle: jesteś erotomanem). Może powinienes się zgłosić z tym do specjalisty, mówię serio. Bo zdaje się, że seks stawiasz na pierwszym miejscu w życiu.
10-12-2013 20:46 
 Ocena 6 na 6
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Z twoich wypowiedzi wynika, że masz wypaczony obraz seksu (w domyśle: jesteś erotomanem). Może powinienes się zgłosić z tym do specjalisty, mówię serio. Bo zdaje się, że seks stawiasz na pierwszym miejscu w życiu.
Czyżby uznawanie seksu na normalną i dosyć ważną potrzebę człowieka było znakiem erotomanii? Czy może taką oznaką jest niezgoda z lekko niedzisiejszymi poglądami Starowicza?
11-12-2013 11:40 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Oznaką erotomanii jest jego histeryja. Od razu: brak seksu jest niebezpieczny dla zdrowia i życia, nie można hamować popędu zakonnicom bo one muszą współżyć - wiadomo, przecież są zakonnicami. Pewnie dzieci w przedszkolu też by zmuszał do seksu.
11-12-2013 12:13 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Oznaką erotomanii jest jego histeryja. Od razu: brak seksu jest niebezpieczny dla zdrowia i życia, nie można hamować popędu zakonnicom bo one muszą współżyć - wiadomo, przecież są zakonnicami. Pewnie dzieci w przedszkolu też by zmuszał do seksu.
Chyba tylko ty jakąś histerię dostrzegasz. Brak seksu to nic zdrowego, to w końcu jeden z najważniejszych popędów - to jak się kończy celibat widać w kościelnych aferach pedofilskich. Zaś co do zakonnic to trafnie opisała to Maddy.
10-12-2013 21:36 
 Ocena 10 na 10
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Z twoich wypowiedzi wynika, że masz wypaczony obraz seksu (w domyśle: jesteś erotomanem). Może powinienes się zgłosić z tym do specjalisty, mówię serio. Bo zdaje się, że seks stawiasz na pierwszym miejscu w życiu.

Z biologii w szkole pamiętam, że cechami charakterystycznymi organizmów żywych są: oddychanie, odżywianie, wydalanie, rozmnażanie.
Kontrolując te czynności, można sprawować władzę nad organizmem żywym, czyli m.in. człowiekiem i kościół bez skrupułów to robi. Oddychania nie można kontrolować, jeśli nie chce się wysłać człowieka na łono Abrahama w tempie natychmiastowym. Co innego odżywianie. Tutaj religia ma większe pole do popisu, stąd posty, głodówki, nakazy dotyczące rodzajów spożywanych pokarmów, i inne takie tam. Głód można wytrzymywać tygodniami, więc jest to dosyć użyteczne narzędzie kontroli, ale nie nieograniczone.
Wydalanie można przez chwilę kontrolować, ale żaden kapłan nie chciałby, żeby wierny "zgrzeszył" podczas nabożeństwa, więc dali sobie spokój. I nadchodzi najlepsze: ROZMNAŻANIE. Brak seksu, nie zagraża bezpośrednio życiu, ale wpływa bardzo na psychikę "poszczącego". Spełnienie seksualne jest największą możliwą marchewką, a jego brak, doskonałym batem. Narzędzie kontroli skuteczne i w miarę bezpieczne, idealne.
Seks nie jest najważniejszy w życiu, jednak jako cel do realizacji życiowego zadania każdego organizmu żywego, stoi na jednym z kilku najważniejszych miejsc.

10-12-2013 21:39 
 Ocena 7 na 7
Asphodelus1 (887 punktów)
>Z twoich wypowiedzi wynika, że masz wypaczony obraz seksu (w domyśle: jesteś erotomanem). Może powinienes się zgłosić z tym do specjalisty, mówię serio. Bo zdaje się, że seks stawiasz na pierwszym miejscu w życiu.

Gdybym był erotomanem, to pewno teraz bym nie odpowiadał na ten post, bo albo bym siedział w burdelu albo na jakichś pornosach. Erotomanem jest się wtedy, jeżeli seks przesłania inne przyjemności i obowiązki. Lubię seks; jak każdy zdrowy człowiek, i nie wstydzę się go. Bo niby czemu miałbym się wstydzić jednej z życiowych rozkoszy, jeśli nie czynię tym nikomu krzywdy?
11-12-2013 11:18 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Gdybym był erotomanem, to pewno teraz bym nie odpowiadał na ten post, bo albo bym siedział w burdelu albo na jakichś pornosach. Erotomanem jest się wtedy, jeżeli seks przesłania inne przyjemności i obowiązki.
>Lubię seks; jak każdy zdrowy człowiek, i nie wstydzę się go. Bo niby czemu miałbym się wstydzić jednej z życiowych rozkoszy, jeśli nie czynię tym nikomu krzywdy?

Błądzisz!
Jeżeli uprawiasz seks nie dla prokreacji, a może jeszcze nie ze ślubnym małżonkiem, może w dziwnych pozycjach, może, o zgrozo, z osobą tej samej płci (!!!!) albo sam ze sobą, to krzywdzisz Jezuska.
Jezusek płacze nad każdym niekatolickim orgazmem, nad każdym wytryskiem, po którym plemniki nie płyną ochoczo do jajeczka.

"We live in times of smart phones and stupid people"
11-12-2013 15:01 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Z twoich wypowiedzi wynika, że masz wypaczony obraz seksu

Z których? Nic takiego nie zauważyłam.

>(w domyśle: jesteś erotomanem).

Oby tylko tacy erotomani chodzili po świecie.

>Może powinienes się zgłosić z tym do specjalisty, mówię serio. Bo zdaje się, że seks stawiasz na pierwszym miejscu w życiu.

Nie odniosłam takiego wrażenia. A możesz zacytować, która wypowiedź Iwana wzbudziła w Tobie takie odczucia?
Czytamy te same teksty a jakby inne.
Może masz rację, zadaje się. Tobie.


"We live in times of smart phones and stupid people"
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nie odniosłam takiego wrażenia. A możesz zacytować, która wypowiedź Iwana wzbudziła w Tobie takie odczucia?
Mam wrażenie, iż Jacek Przypadek odnosił się do postów Asphodelusa, w których to jednak ciężko się doszukać jakichkolwiek śladów obsesji.
11-12-2013 15:41 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Nie odniosłam takiego wrażenia. A możesz zacytować, która wypowiedź Iwana wzbudziła w Tobie takie odczucia?
>Mam wrażenie, iż Jacek Przypadek odnosił się do postów Asphodelusa, w których to jednak ciężko się doszukać jakichkolwiek śladów obsesji.

A tak. Co nie zmienia mojej opinii. I teraz można się zacząć zastanawiać, kto tu właściwie ma obsesje i komu się wszystko kojarzy?

Seks jest jak jedzenie.
Jesteś głodny - jesz. Czasem to jest kebab w bułce z budki, jedzony w pośpiechu i byle jak, czasem boeuf bourguignon (3 godziny w piekarniku) z domową bagietką i kieliszkiem dobrego wina, celebrowane pół wieczora.
A czasem, po prostu nie masz apetytu.

Ale ani o jedzeniu ani o niejedzeniu nie myślisz obsesyjnie cały czas, prawda?
To by było niepokojące.
Chorobliwe obżarstwo, anoreksja, bulimia to stany anormalne, wymagające leczenia.

Ale całkiem naturalne jest delektowanie się dobrym posiłkiem i radość ze smacznego jedzenia.
Nawet i codziennie, o ile sił starcza.
Na gotowanie oczywiście


"We live in times of smart phones and stupid people"
worek kości (2937 punktów)
>>A może jakiś argument
>No jeśli ktoś daje do zrozumienia w wywiadzie

Sorki, ale wątek oparty jest nie o cytaty z Lwa-Starowicza, ale o czyjeś wspomnienia z lektury. Gdzie się podział racjonalistyczny krytycyzm i wymóg weryfikacji źródeł?

bembergiem w berg
Konowal (6291 punktów)
Rozumiem że problem jest taki że nie zgadza sie profesor z Twoimi poglądami - tak?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
11-12-2013 12:28 
 Ocena 7 na 7
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Rozumiem że problem jest taki że nie zgadza sie profesor z Twoimi poglądami - tak?
Nie. Problem jest taki, że ze swoimi poglądami jest seksuologiem.
Konowal (6291 punktów)
>Nie. Problem jest taki, że ze swoimi poglądami jest seksuologiem.
I jako taki powinien mieć odpowiednie poglądy, a nie jakie chce. Bo oczywiście są pewne osoby co wiedzą jakie kto ma mieć poglądy w jakim zawodzie.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
11-12-2013 15:16 
 Ocena 7 na 7
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>I jako taki powinien mieć odpowiednie poglądy, a nie jakie chce. Bo oczywiście są pewne osoby co wiedzą jakie kto ma mieć poglądy w jakim zawodzie.
Dziwnie wygląda seksuolog mówiący o nienormalności masturbacji. Tak w ogóle to jako seksuolog to swoje poglądy powinien zostawiać za drzwiami gabinetu, a pacjentom pomagać zgodnie z wiedzą medyczną, nie zaś w zgodzie z naukami kościoła.
11-12-2013 18:55 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
Inkwizytor: Że brak porządnej lustracji ciągnie sie za nami jak smród.
>>>>Nie. Problem jest taki, że ze swoimi poglądami jest seksuologiem.
>I jako taki powinien mieć odpowiednie poglądy, a nie jakie chce.
Jako seksuolog (profesjonalista) powinien reprezentować tylko poglądy naukowe i chyba się o to stara, prywatnie jako Zbigniew Lew-Starowicz może mieć dowolne.

>Bo oczywiście są pewne osoby co wiedzą jakie kto ma mieć poglądy
Tak, są tacy - pamiętamy gorliwych funkcjonariuszy: Inkwizycji, Gestapo, NKWD, UB, IPN-u - nigdy nie zrozumiem co w tych ludziach siedzi. Zapewne: głęboka wiara, małość, pazerność i prymitywizm intelektualny.

>w jakim zawodzie.
Tu powinna środowiskowa - piętnująca głupotę np.: Pawłowicz, Binieda itp. - opinia wystarczyć. Przecież utytułowani durnie nie tylko siebie ośmieszają, a całe środowisko, z którego się wywodzą i które publicznie reprezentują.
_______________________

Warto - zanim zacznie na ślepo bronić prof. Lwa-Starowicza - przeczytać np. jego ostatnią książkę: "Pojawiali się też księża o orientacji homoseksualnej. Nie jest to dla seksuologa żadne zaskoczenie, bo jak dowodzą badania amerykańskiego duchownego, katolickiego księdza A.W. Richarda Sipe'a, w tej grupie społecznej homoseksualistów jest proporcjonalnie więcej niż wśród reszty społeczeństwa. Sipe przebadał ponad 1,5 tys. osób w ciągu 25 lat i opisał je w książce "A Secret World. Sexuality and the search the celibacy". Co ciekawe, episkopat USA promował te badania. Zwykle księża homoseksualiści, którzy pojawiali się w moim gabinecie, nie akceptowali swojej orientacji i prosili, żeby ich z niej wyleczyć. Dziś wiemy, że nie jest to możliwe. Zawsze jednak, na miarę możliwości, jakie dawała ówczesna medycyna, próbowałem im w ich problemie pomóc i ulżyć cierpieniom.

Czasami trudno mi zachować powagę podczas zwierzeń pacjentów. Szanuję ich problemy i wiem, że przychodzą do mnie z prawdziwymi życiowymi dramatami, ale bywa, że z boku ich historie brzmią czasem naprawdę zabawnie.(...)

NATOMIAST PRAWICOWCY zdecydowanie częściej mają obsesje. Głoszone poglądy wprost przekładają się na ich stosunek do seksu oraz problemy z tą sferą życia. Ktoś na przykład ma wielką pokusę zdrady i jednocześnie bardzo silne hamulce, więc w afekcie i zaczyna wpadać w obsesję, bo w jego głowie roi się od sprzecznych myśli. Często zdarza się też, że mają tendencje sadomasochistyczne.

Wśród prawicowców jest więcej kryptogejów, bo homoseksualizm często jest niezgodny z linią ich partii oraz indywidualnymi wyborami, więc nie mogą otwarcie powiedzieć o swojej o orientacji seksualnej. (...) Lewicowcy często nie muszą się ukrywać, bo to, że niektórzy z nich są gejami, nie szkodzi ich wizerunkowi. Kryptogeje często publicznie są homofobami albo są wrogo nastawieni do seksu w ogóle. Działa tu prosty mechanizm - ktoś jest jednocześnie gejem i konserwatystą, więc, cały czas pozostaje w konflikcie ze swoim systemem normatywnym. Jest w nim coś, czego nie akceptuje, więc żyje w ogromnym napięciu. Myśli: "Jeśli seks jest moim problemem, to będę z nim walczyć, to będzie moja ekspiacja". Być może prawicowi kryptogeje uważają, że muszą się dobrze ukrywać oraz stworzyć zasłonę dymną. Dlatego, żeby odwrócić uwagę od ich problemu, przekierowują uwagę na problemy innych."
(Jest tam więcej takich smaczków.) /Zbigniew Lew-Starowicz "Pan od seksu"/

Ale jak Pan wyżej napisał: Rozumiem że problem jest taki że nie zgadza sie profesor z Twoimi poglądami - tak?
To, iż profesor zgadza się z Pańskimi z poglądami, to już wystarczy - tak?

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.
.
12-12-2013 13:00 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
>Ale jak Pan wyżej napisał: Rozumiem że problem jest taki że nie zgadza sie profesor z Twoimi poglądami - tak?
>To, iż profesor zgadza się z Pańskimi z poglądami, to już wystarczy - tak?
Bardzo celna uwaga.
Niektórzy swoją chorobę już zdiagnozowali sami i dla nich jest dobrym specjalistą tylko ten, który to potwierdzi.
12-12-2013 13:10 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>>>>To, iż profesor zgadza się z Pańskimi z poglądami, to już wystarczy - tak?
>Bardzo celna uwaga.
>Niektórzy swoją chorobę już zdiagnozowali sami i dla nich jest dobrym specjalistą tylko ten, który to potwierdzi.
Wszyscy mamy taką tendencję, ale warto o niej pamiętać i w zaślepieniu nie narażać się na ośmieszenie, które jednak najczęściej zdarza fundamentalistom różnych religii/ideologii. Dlatego warto pozostawać wątpiącym i krytycznym wobec wszystkich i wszystkiego włącznie z samym sobą.

Nikt nie jest w stanie skompromitować nas bardziej niż uczynimy to sami.

Pozdrawiam.

@@@
.
12-12-2013 13:46 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
> Dlatego warto pozostawać wątpiącym i krytycznym wobec wszystkich i wszystkiego włącznie z samym sobą.
Zdaję sobie z tego całkowicie sprawę. Jesteśmy tylko ludźmi często nie potrafiącymi wyrazić to co chcemy, Częściej nieporozumienia wynikają właśnie z tego faktu, niż z samej złośliwości. Zdarzają się też nieporozumienia wynikające z naszego lenistwa.
Więc gwoli ścisłości, nie oceniłem umiejętności naszego konsultanta. Jestem daleki od tego, tym bardziej, raz, że nie jestem specjalistą, a dwa, lata temu miałem przyjemność czytać książki profesora Starowicza. Dzisiaj, słuchając nie jednej jego wypowiedzi na forum publicznym, odnoszę wrażenie, że jest w nich więcej ogólnonarodowej poprawności obyczajowej(czyt. politycznej) niż naukowej.

PS
A tak na marginesie , dziękuję za kulturalne zwrócenie uwagi. Przyznam szczerze, zdawałem sobie sprawę, że moja druga wypowiedź rykoszetem i mnie walnie.
Pozdrawiam.
13-12-2013 00:09 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>Dzisiaj, słuchając nie jednej jego wypowiedzi na forum publicznym, odnoszę wrażenie, że jest w nich więcej ogólnonarodowej poprawności obyczajowej (czyt. politycznej) niż naukowej.
Odnosimy podobne wrażenie.
Proszę przeczytać ten post i inne w tym wątku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,577959#w579100

Pozdrawiam.

@@@
.
12-12-2013 14:23 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Jako seksuolog (profesjonalista) powinien reprezentować tylko poglądy naukowe i chyba się o to stara, prywatnie jako Zbigniew Lew-Starowicz może mieć dowolne.

W takim modelu osobowości jest coś niepokojącego. W krańcowym przypadku dopuszcza on żywienie sprzecznych przekonań, co - wedle teorii dysonansu poznawczego - prowadzić powinno do dyskomfortu psychicznego i zabiegów jego redukcji. Jeśli uogólnić taki model osobowości tak, aby objął i normy moralne - możemy usprawidliwić podwójną moralność, itp. Wydaje mi się, że integralność osobowości powinna być od pewnego poziomu pracy nad sobą postulatem uniwersalnym. Problem nie jest nowy: wspomnę chociażby o tzw. podówjnej prawdzie, którą głosić mieli średniowieczni awerroiści: jedna prawda miała być domeną poznania filozoficznego, druga - oparcia szukała w objawieniu. Sam Averroes był przekonany, że tylko studium nauki czyni człowieka człowiekiem. Kościół oczywiście zdystatnoswał się od tego stanowiska.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
12-12-2013 17:56 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>>>>Jako seksuolog (profesjonalista) powinien reprezentować tylko poglądy naukowe i chyba się o to stara, prywatnie jako Zbigniew Lew-Starowicz może mieć dowolne.
>W takim modelu osobowości jest coś niepokojącego. W krańcowym przypadku dopuszcza on żywienie sprzecznych przekonań, co - wedle teorii dysonansu poznawczego - prowadzić powinno do dyskomfortu psychicznego i zabiegów jego redukcji. Jeśli uogólnić taki model osobowości tak, aby objął i normy moralne - możemy usprawiedliwić podwójną moralność, itp. Wydaje mi się, że integralność osobowości powinna być od pewnego poziomu pracy nad sobą postulatem uniwersalnym.
Bardzo sensowne uwagi i uzupełnienia, ale proszę także wziąć tu pod uwagę refleksje red. Izdebskiego:

Spójna niespójność

Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.

Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.

Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.

Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.

Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - a przecież, jest nas zdecydowana większość - muszą przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim)

Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.

Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.


Zawarte w tym artykule: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971/q,Confessiones Między tym co powinniśmy, a tym jak jest najczęściej jest spora różnica.

Pozdrawiam.

@@@
.
12-12-2013 15:17 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jako seksuolog (profesjonalista) powinien reprezentować tylko poglądy naukowe i chyba się o to stara, prywatnie jako Zbigniew Lew-Starowicz może mieć dowolne.
Jako osoba prywatna może mieć poglądy jakie chce, z tym nie sposób się nie zgodzić. Należałoby jednak zadać pytanie na ile możliwe jest oddzielenie poglądów prywatnych od zawodowych? Inną sprawą są wypowiedzi Starowicza w mediach, jest on uznawany za autorytet a jego słowa nie zawsze licują z poziomem jaki powinien prezentować profesor. Twierdzenia o tym, że "Ten system normatywny, rodzinno-chrześcijański, trzyma Polaków w ryzach" czy o obecnych czasach będących "sodomą i gomorą" nie stawiają według mnie Starowicza w zanadto korzystnym świetle. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że pacjentom pomaga zgodnie z wiedzą medyczną, nie zaś katolickimi naukami.
13-12-2013 00:04 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>>>>Jako seksuolog (profesjonalista) powinien reprezentować tylko poglądy naukowe i chyba się o to stara, prywatnie jako Zbigniew Lew-Starowicz może mieć dowolne.
>Jako osoba prywatna może mieć poglądy jakie chce, z tym nie sposób się nie zgodzić. Należałoby jednak zadać pytanie na ile możliwe jest oddzielenie poglądów prywatnych od zawodowych?
Proszę przeczytać ten post: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,596113#w596518

>Inną sprawą są wypowiedzi Starowicza w mediach, jest on uznawany za autorytet a jego słowa nie zawsze licują z poziomem jaki powinien prezentować profesor.
Proszę przeczytać ten post i inne w tym wątku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,577959#w579100

Pozdrawiam.

@@@
.
13-12-2013 09:37 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Proszę przeczytać ten post: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,596113#w596518
Czytałem. Jestem świadomy tego, że światopogląd składa się z różnych części składowych niekoniecznie idealnie do siebie pasujących. Nie sposób jednak zaprzeczyć temu, iż kościelne stanowisko wobec seksu a to jakie powinien prezentować seksuolog są wysoce niekompatybilne. Istotnie należy jednak przyznać, że na podstawie informacji w tym temacie nie można przekonywająco zarzucić Starowiczowi braku troski o pacjentów, co najwyżej przekonania niezbyt licujące z wykonywanym zawodem. Ale to już jego sprawa i jego ewentualny dysonans.
>>Inną sprawą są wypowiedzi Starowicza w mediach, jest on uznawany za autorytet a jego słowa nie zawsze licują z poziomem jaki powinien prezentować profesor.
>Proszę przeczytać ten post i inne w tym wątku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,577959#w579100
Również czytałem. Dalej jednak uważam, że wspomniane wcześniej wypowiedzi Starowicza niezbyt licują z jego tytułem naukowym. Każdy rzecz jasna może sobie uważać co mu się żywnie podoba, ale wypadałoby być świadomym tego jaki efekt mogą przynieść jego słowa. Choć w zasadzie Starowicz i tak zachował powściągliwość, czymże w końcu jest "sodoma i gomora" wobec "bruzd na mózgu" czy "lgnących dzieci".
>Pozdrawiam.
Wzajemnie
13-12-2013 11:31 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>Jestem świadomy tego, że światopogląd składa się z różnych części składowych niekoniecznie idealnie do siebie pasujących.
I ta świadomość jest bardzo ważną przy ocenie dorobku uczonych podporządkowujących się prywatnie różnym religiom/ideologiom. Ważną jest także przy refleksji nad własną obiektywnością i stronniczością. Czy będąc stronniczymi - co naturalne - staramy się o obiektywizm - co pożądane?

>Nie sposób jednak zaprzeczyć temu, iż kościelne stanowisko wobec seksu a to jakie powinien prezentować seksuolog są wysoce niekompatybilne.
Moim zdaniem są zdecydowanie, ale powiem więcej. Stanowisko Starowicza i stanowisko Kościoła, to też różne stanowiska, choć nie jest on antykościelny, ale on już charakterologicznie stara się nie być anty.

>Dalej jednak uważam, że wspomniane wcześniej wypowiedzi Starowicza niezbyt licują z jego tytułem naukowym.
Ma Pan wielkie wymagania wobec profesorów. Słyszałem znacznie głupsze wypowiedzi nie mniej utytułowanych. Zaś to, że nie oceniam od strony naukowej zbyt wysoko publikacji prof. Starowicza wyraziłem właśnie w tym wątku, do którego się wyżej odwołałem.

>Każdy rzecz jasna może sobie uważać co mu się żywnie podoba, ale wypadałoby być świadomym tego jaki efekt mogą przynieść jego słowa.
Dokładnie się z Panem zgadzam - powinien, ale w rzeczywistości rzadko się to zdarza.
PS. Proszę wziąć pod uwagę artykuł Dyskurs nauki i wiary z naszego portalu.

Nie potrafię sobie udzielić też odpowiedzi na ile seksuologia jest nauką a na ile jest wiedzą:

Czy wiedza jest nauką?

Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.

Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.

Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.

Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej.


Osobiście uważam, że bardziej wiedzą niż nauką, ale może pani Paulina tu wyrazi swoje zdanie.

Pozdrawiam.

@@@
.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>I ta świadomość jest bardzo ważną przy ocenie dorobku uczonych podporządkowujących się prywatnie różnym religiom/ideologiom. Ważną jest także przy refleksji nad własną obiektywnością i stronniczością. Czy będąc stronniczymi - co naturalne - staramy się o obiektywizm - co pożądane?
O obiektywizm się staram, ale czy rezultaty tych starań widać to już nie mnie oceniać. Nie znając jednak Starowicza prywatnie oceniać go mogę jedynie przez pryzmat jego wypowiedzi czy dorobku naukowego.
>Moim zdaniem są zdecydowanie, ale powiem więcej. Stanowisko Starowicza i stanowisko Kościoła, to też różne stanowiska, choć nie jest on antykościelny, ale on już charakterologicznie stara się nie być anty.
Oczywiście stanowiska Starowicza i Kościoła nie są tożsame tym niemniej jak się zdaje w pewnych punktach są zbieżne. Póki jednak ta zbieżność nie ma przełożenia na pracę nie widzę w tym nic nagannego, być może jedynie swego rodzaju osobliwość.
>Ma Pan wielkie wymagania wobec profesorów. Słyszałem znacznie głupsze wypowiedzi nie mniej utytułowanych. Zaś to, że nie oceniam od strony naukowej zbyt wysoko publikacji prof. Starowicza wyraziłem właśnie w tym wątku, do którego się wyżej odwołałem.
Uważam, że tytuł profesora to wyróżnienie i jako takie powinno być przez osobę wyróżnioną traktowane poważnie, nie zaś używane do schlebiania gustom niezbyt wyrafinowanej publiki, bo i pewien powiedzmy populizm pojawiał się w wypowiedzi profesora. Należy jednak zauważyć, że Starowicz i tak wyraził się dość powściągliwie, gdzie mu tam do głupstw wypowiadanych choćby przez prof. Biniendę, czy mniej utytułowaną posłankę Pawłowicz.
>Dokładnie się z Panem zgadzam - powinien, ale w rzeczywistości Rzadko się to zdarza.
Niestety. Tymczasem nieopacznie użyty zwrot może mieć przykre konsekwencje.
>Osobiście uważam, że bardziej wiedzą niż nauką, ale może pani Paulina tu wyrazi swoje zdanie.
Nie czuje się kompetentny w oceniani tego czy seksuologia to wiedza czy nauka, chciałbym jednak aby korzystała z najlepszej dostępnej wiedzy medycznej.
>Pozdrawiam.
Wzajemnie.
18-12-2013 23:56 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
Ważną jest także refleksja nad własną obiektywnością i stronniczością. Czy będąc stronniczymi - co naturalne - staramy się o obiektywizm - co pożądane?
>O obiektywizm się staram, ale czy rezultaty tych starań widać to już nie mnie oceniać.
Tu to staranie o obiektywizm - wraz ze świadomością stronniczości - jest bardzo istotne.

>Nie znając jednak Starowicza prywatnie oceniać go mogę jedynie przez pryzmat jego wypowiedzi czy dorobku naukowego.
Dla mnie najistotniejszą strawą intelektualną są książki, a osobiście miałem możliwość poznania tylko niewielkiego procentu ich autorów. Prowadząc rozmowy na naszym forum ustosunkowuję się tylko do treści przedstawianych pod publiczną ocenę postów.

Prawie nikogo z uczestników naszego forum nie znam osobiście, a nawet wtedy, to raczej dosyć powierzchownie z różnych spotkań. Co wcale nie przeszkadza autorom różnych niezręczności, niedokładności, niedostatków w wiedzy na tematy, na które się tu wypowiadają, a nawet bzdur i głupot wszelakich - nie mówiąc już o ewidentnych kłamstwach - czuć osobiście przeze mnie obrażonymi.

Nie potrafię ludzi oceniać na podstawie tego co myślą ani tego jakie mają intencje - przedmiotem moich ocen są tylko myśli wyrażone słownie, a najlepiej na piśmie.

Moim zdaniem stanowisko Starowicza i stanowisko Kościoła, to też różne stanowiska, choć nie jest on antykościelny, ale on już charakterologicznie stara się nie być anty.
>Oczywiście stanowiska Starowicza i Kościoła nie są tożsame tym niemniej jak się zdaje w pewnych punktach są zbieżne.
Jestem konsekwentnym ateistą i antyklerykałem i pomimo tego niektóre moje stanowiska i Kościoła są "w pewnych punktach są zbieżne". Żyjemy w jednym kraju i w większości zostaliśmy ukształtowani w sporej części na dorobku kultury chrześcijańskiej i ponadto mogę znaleźć (drobne, ale jednak) punkty, w których z Kościołem Katolickim zgadzam się całkowicie.
Warto przy tym pamiętać, że prof. Zbigniew Lew-Starowicz jest także absolwentem filozofii ukończonej na KUL-u. Fakt ten nie mógł nie pozostawić śladu na jego światopoglądzie - niezależnie od dalszych przemyśleń.

>Póki jednak ta zbieżność nie ma przełożenia na pracę nie widzę w tym nic nagannego, być może jedynie swego rodzaju osobliwość.
Przypadku uczonych, w których specjalnościach wiedza odgrywa większą rolę niż weryfikowane doświadczalnie badanie, wpływ światopoglądu religijnego może (choć zupełnie nie musi) być nawet korzystny dla pacjentów z tego samego kręgu kulturowego.

>Uważam, że tytuł profesora to wyróżnienie
A ja uważam, że jest to potwierdzenie znaczącego dorobku przyznawane przez Prezydenta na wniosek środowiska naukowego i zachowanie niegodne tego tytułu - poza delikwentem - najbardziej dotyka środowisko uczonych.

> i jako takie powinno być przez osobę wyróżnioną traktowane poważnie,
Tak, przez niektórych traktowane niebywale poważnie. Tylko spróbuj Pan tytuł pominąć.

> nie zaś używane do schlebiania gustom niezbyt wyrafinowanej publiki,
Schlebianie gustom publiki rozpoczęło się zaraz po pierwszych mianowaniach.

> bo i pewien powiedzmy populizm pojawiał się w wypowiedzi profesora.
Tak, jest to jeden z pierwszych w Polsce celebrytów, ale takich postaw jest teraz na pęczki.

>Należy jednak zauważyć, że Starowicz i tak wyraził się dość powściągliwie, gdzie mu tam do głupstw wypowiadanych choćby przez prof. Biniendę, czy mniej utytułowaną posłankę Pawłowicz.
Właśnie tak i lista takich "uconych", pięknie utytułowanych może być długa.

>>>>Osobiście uważam, że bardziej wiedzą niż nauką, ale może pani Paulina tu wyrazi swoje zdanie.
>Nie czuje się kompetentny w oceniani tego czy seksuologia to wiedza czy nauka, chciałbym jednak aby korzystała z najlepszej dostępnej wiedzy medycznej.
Pani Paulina jest lekarzem i naukowcem, a poza tym mądrą kobietą i dlatego poprosiłem ją o zdanie - swoje wyraziłem w cytacie.

Pozdrawiam.

@@@
.
19-12-2013 00:26 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Dla mnie najistotniejszą strawą intelektualną są książki, a osobiście miałem możliwość poznania tylko niewielkiego procentu ich autorów. Prowadząc rozmowy na naszym forum ustosunkowuję się tylko do treści przedstawianych pod publiczną ocenę postów.
Słowa do których się Pan odniósł były tylko swego rodzaju wstępem do wypowiedzi. Nie zdarzyło mi się jeszcze poznać autora jakiekolwiek przeczytanej przeze mnie książki, siłą rzeczy oceniam ich więc po dorobku.
>Nie potrafię ludzi oceniać na podstawie tego co myślą ani tego jakie mają intencje - przedmiotem moich ocen są tylko myśli wyrażone słownie, a najlepiej na piśmie.
Ocenianie po intencjach mogłoby do fałszywych wniosków prowadzić, rzadko kto ma je złe. Myśli wyrażane czy to na piśmie czy słowne, są więc dobrym kryterium, podług którego również ja staram się oceniać. Choć jednak bardziej mnie czyny przekonują.
>Jestem konsekwentnym ateistą i antyklerykałem i pomimo tego niektóre moje stanowiska i Kościoła są "w pewnych punktach są zbieżne". Żyjemy w jednym kraju i w większości zostaliśmy ukształtowani w sporej części na dorobku kultury chrześcijańskiej i ponadto mogę znaleźć (drobne, ale jednak) punkty, w których z Kościołem Katolickim zgadzam się całkowicie.
Prywatne życie Starowicza mnie nie obchodzi, ale uważam, że w praktyce lekarskiej jego stanowisko raczej nie powinno mieć wiele wspólnego z kościelną nauką. Jak już pisałem nie mam jednak podstaw do negatywnego oceniania praktyki profesora.
>Warto przy tym pamiętać, że prof. Zbigniew Lew-Starowicz jest także absolwentem filozofii ukończonej na KUL-u. Fakt ten nie mógł nie pozostawić śladu na jego światopoglądzie - niezależnie od dalszych przemyśleń.
To rozumie się samo przez się. Jest to też całkiem widoczne, ale może tyczy się jedynie nazwijmy to celebryckiej działalności profesora.
>Przypadku uczonych, w których specjalnościach wiedza odgrywa większą rolę niż weryfikowane doświadczalnie badanie, wpływ światopoglądu religijnego może (choć zupełnie nie musi) być nawet korzystny dla pacjentów z tego samego kręgu kulturowego.
Niby tak, ale ilu Polaków faktycznie ma poglądy na sprawy seksu takie jak kościół? Lepszą zdaje mi się medyczna bezstronność.
>A ja uważam, że jest to potwierdzenie znaczącego dorobku przyznawane przez Prezydenta na wniosek środowiska naukowego i zachowanie niegodne tego tytułu - poza delikwentem - najbardziej dotyka środowisko uczonych.
W takim razie polskie środowisko naukowe jest regularnie i mocno dotykane, być może w takim stopniu, że kolejne wpadki żadnego wrażenia już nie robią.
>Tak, przez niektórych traktowane niebywale poważnie. Tylko spróbuj Pan tytuł pominąć.
Szkoda, że to jedyna powaga, na którą stać takie osoby.
>Tak, jest to jeden z pierwszych w Polsce celebrytów, ale takich postaw jest teraz na pęczki.
Niestety.
>Właśnie tak i lista takich "uconych", pięknie utytułowanych może być długa.
To zastanawiające, jednocześnie też co najmniej niepokojące. Osoby z takimi tytułami powinny jednak pewien poziom prezentować.
>Pozdrawiam.
Wzajemnie.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
19-12-2013 15:36 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>W takim razie polskie środowisko naukowe jest regularnie i mocno dotykane, być może w takim stopniu, że kolejne wpadki żadnego wrażenia już nie robią.
>>>>Tak, przez niektórych traktowane niebywale poważnie. Tylko spróbuj Pan tytuł pominąć.
>Szkoda, że to jedyna powaga, na którą stać takie osoby.
Szkoda, ale jeszcze bardziej szkoda, iż to tak wielu dotyczy. Jedyną dla mnie pociechą, że najbardziej to dotyczy tych, które tytuły się od ks. zaczynają.

>To zastanawiające, jednocześnie też co najmniej niepokojące. Osoby z takimi tytułami powinny jednak pewien poziom prezentować.
Tak, powinni, ale mamy w Polsce ponad 90% chrześcijan (głównie katolików), gdyby oni tylko Dekalogu przestrzegali, to żylibyśmy jak w raju.

Pozdrawiam.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365